background image

Ojciec, którego nigdy nie było  

Agnieszka Jucewicz 

 

 

Nawet jeśli nie wiadomo, jak ten ojciec wyglądał i jaki był, to ludzie rekonstruują jego 
obraz ze strzępków, które są dostępne. Bo jest w nich pustka i tęsknota za nim, czyli tak 

naprawdę tęsknota za częścią siebie - rozmowa z Ewą Chalimoniuk, psychoterapeutką  

 

Rys. Maciej Sieńczyk  

 

Rys. Maciej Sieńczyk  

background image

Co piąte dziecko rodzi się w związku pozamałżeńskim. Rośnie liczba matek, które 

decydują się na samotne macierzyństwo od początku, bo ojciec dziecka 'nie rok-

uje', nie chce rodziny albo kobieta po prostu chce mieć dziecko  - jest niezależna, 
ma pracę i poczucie, że jeśli nie teraz, to może już nigdy...
 

Jest  też  coraz  więcej  par  homoseksualnych,  lesbijek,  które  chcą  mieć  dziecko,  ale  bez 
udziału mężczyzny w ich życiu rodzinnym. 

Na przykład. Co dla dziecka oznacza wychowanie bez ojca?  

Dla chłopca ojciec to jest obraz mężczyzny, męskości, a więc także jego samego. Wielu 

mężczyzn, którzy  wychowali się bez ojców, boryka się  z poczuciem własnej  wartości i 
tożsamości męskiej. Nie są pewni tego, jaki ten mężczyzna tak naprawdę ma być i jacy 

oni sami w związku z tym mają być. Dla dziewczynek brak ojca to jest opowieść o czym 
innym. Nie stanowi podstawy do budowania tożsamości, bo dziewczynka to robi, prze-

glądając się w matce, ale za to ma decydujące znaczenie w budowaniu relacji z innymi 
mężczyznami. One często nie wiedzą, jak się zbliżać do mężczyzn i tworzyć zdrowe rela-

cje. Z jednej strony mogą być bardzo uwodzące, z drugiej boją się, że on je opuści. Często 
nie wybierają tych mężczyzn, którzy tak naprawdę są dla nich atrakcyjni, z lęku przed 

odrzuceniem.  Wybierają  za  to  tych,  a  raczej  dają  się  wybrać  tym,  którzy  je  chcą,  i  te 
związki bywają potem mało satysfakcjonujące.  

Jaką funkcję spełnia ojciec w pierwszych latach życia dziecka? 

W okresie niemowlęcym ojciec jest tylko zmiennikiem kobiety. Takie małe dziecko jesz-

cze nie odróżnia płci i ojciec jest tym samym obiektem, który przewija, karmi, przytula, 
bierze  na  spacer,  bawi  się.  Później  zaczyna  istnieć  w  świadomości  dziecka  jako  drugi 

rodzic  -  ojciec.  Ojciec  zapewnia  inne  specyficzne  doświadczenie,  jest  inny  niż  mama, 
przez  to  staje  się  ważną  postacią  w  życiu  dziecka.  Tym,  który  pozwala  oddalać  się  od 

mamy  w  bezpieczny  sposób,  odkrywać  świat,  ćwiczyć  nowe  umiejętności.  Ojciec  4-5-
letniego  chłopca  to  równolegle  przewodnik,  autorytet  i  rywal.  Dziecko  symbiotycznie 

związane z matką ma ojca po to, by móc się bezpiecznie oddalić od mamy. Jednocześnie 
ojca, który zagraża tej wyjątkowej relacji z mamą. Chłopiec może chcieć wykluczyć ojca, 

by mieć mamę tylko dla siebie. Jeżeli para ma dobrą relację, to takie dziecko od ojca i od 
matki  usłyszy  nieraz,  że  to  oni  tworzą  związek  i  że  ono  jest  ich  kochanym,  ale  jednak 

background image

dzieckiem, i ono tę wiadomość z ulgą  przyjmuje. Nawet jeśli fantazjuje, że się z mamą 

kiedyś ożeni, to rodzice mogą obrócić to w zabawę. Tata może też sprostować: to fajnie, 

że chcesz mieć taką wspaniałą dziewczynę jak mama, ale to jest moja dziewczyna, a ty 
znajdziesz sobie swoją, jak będziesz duży. I chłopiec dostaje wtedy komunikat, że mama 

jako partnerka nie jest dla niego, ale że kobiety są fajne i że on też taką fajną dziewczynę 
kiedyś może mieć.  

A kiedy tego realnego ojca nie ma? 

To chłopiec ma poczucie, że musi spełniać funkcję dorosłego mężczyzny, ale jednocze-

śnie czuje,  że  tej  funkcji  nie udźwignie, i wtedy zaczyna się kształtować  w nim to nie-
pewne poczucie własnej wartości. Wydaje mu się, że jest partnerem mamy, czuje się za 

nią odpowiedzialny, ale wie, że jest za mały i że nie da rady. Nie obroni mamy, nie spro-
sta roli dorosłego mężczyzny.  

Czy matki mimowolnie traktują swojego syna jak powiernika, przyjaciela? 

Tak,  z  tym  że  najczęściej  to  jest  obustronna  gra.  Zdarza  się,  że  mamy,  zwłaszcza  jeśli 

zdecydowały się nie wchodzić w kolejny związek, za długo synów przy sobie trzymają. 
Wyjeżdżają z nimi na wczasy, kiedy oni mają już naście lat, chodzą z nimi na przyjęcia, 

do teatru. Mówią o nich z dumą: 'Mój mężczyzna', i traktują jak partnerów. Im to impo-
nuje, bo w takim wieku czucie się facetem jest gratyfikujące, ale z drugiej strony boją się 

opuścić matkę, bo już jeden mężczyzna to zrobił. Obawiają się również, że coś ich omi-
nie, jeżeli przy niej zostaną. 

Czego obawia się matka? 

Głównie samotności albo tego, że inna kobieta nie będzie dla niego taka dobra jak ona. 

Matki najczęściej nie robią tego świadomie. Często dają sprzeczne komunikaty, pytają: 
'Czemu się nie żenisz? Czemu tutaj jeszcze mieszkasz?', a z drugiej strony: 'Co ja bez cie-

bie  zrobię?',  'Twoja  żona  pewnie  nie  pozwoli  ci  się  ze  mną  kontaktować',  'Moje  życie 
straci sens' itd. Zdarza się, że u każdej nowej dziewczyny matka będzie szukała wad. Ale 

to  jest  obustronny  miecz,  bo  taki  13-14-letni  chłopiec  przyzwyczajony,  że  mama  jest 
tylko dla niego, może skutecznie przeganiać każdego potencjalnego partnera mamy. Je-

żeli kobieta bardziej stawia na syna niż na siebie i ulegnie takiemu tupaniu nogami, to 

background image

robi  błąd.  Bo  potem  z  takim  15-latkiem  może  być  jeszcze  trudniej,  a  kiedy  on  będzie 

chciał odejść i zobaczy negatywne skutki tej symbiotycznej relacji, to wtedy chętnie by 

widział jakiegoś pana, który się tą mamą zajmie, ale mama już najczęściej z tego aspektu 
życia zrezygnowała, poświęciła się dla syna i jeszcze, nie daj Boże, mu to mówi. To jest 

duży bagaż na życie dla takiego dziecka. 

Czy takiemu chłopcu jest trudniej nawiązać dobre relacje z kobietami?  

Kobiety  samodzielnie  wychowujące  synów  z  różnych  powodów  mogą  mieć  świadome 
bądź nieświadome poczucie winy, że to przez nie tego ojca ich dziecku brakuje. Często 

chcą zastąpić i ojca, i matkę i w związku z tym są nadopiekuńcze i ubezwłasnowolniają-
ce. Nie stawiają chłopcom wymagań na miarę ich wieku. Oni wtedy żyją w przekonaniu, 

że  wystarczy,  że  są:  uczą  się,  są  mili  dla  mamy,  i  tyle.  A  potem  taki  dorosły  chłopak 
wchodzi w relacje z dziewczyną i czuje się oszukany, bo nagle się okazuje, że partnerka 

czegoś od niego wymaga. Chce, żeby miał swoje pieniądze, interesował się nią, żeby zaj-
mował  się  domem,  a  dla  niego  to  jest  dziwne  żądanie.  Ale  bywa  i  tak,  że  nie  potrafią 

przeciwstawić się kobiecie. Rezygnują ze swoich potrzeb, własnego zdania. Są od part-
nerek zależni. 

Co matki robią z tym poczuciem winy? 

Albo chcą to nadrobić tak, jak to opisałam, albo przeciwnie - boją się, że ci chłopcy będą 

zniewieściali, i stawiają im za duże wymagania. Ciągle im mówią, że to, co robią, to jest 
za mało, że nie mogą się mazać, że muszą być dzielni, że mają się zachowywać jak męż-

czyźni. I też w ten sposób nie pozwalają im poczuć swojej wartości i siły. 

Jak taki chłopiec może się usamodzielnić? 

Jeśli matka jest kontrolująca, wiążąca, a ojciec jest na różne sposoby nieobecny, to jest 
kłopot. W okresie buntu, czyli w wieku, powiedzmy, 15-20 lat, dziewczynki się konfron-

tują  z  matkami.  Mówią  im,  jakie  są  beznadziejne,  i  matki  muszą  to  jakoś  przetrwać,  a 
chłopcy konfrontują się wtedy z ojcem. Ojciec przestaje już być ojcem idealnym, jest na 

różne  sposoby  konfrontowany  i  dewaluowany,  by  na  końcu  tego  procesu  stać  się  dla 
syna  postacią  realną,  mającą  swoje  zalety  i  wady.  To  pomaga  poczuć  chłopcu,  że  jako 

mężczyzna też nie musi być idealny. Może popełniać błędy, nie zawsze musi być fajny. 

background image

Jeśli ojca nie ma, to ci chłopcy są często tak zagubieni, że aby uzyskać autonomię, zaczy-

nają walczyć ze swoimi matkami, ale w ten sposób, że niszczą siebie - często uciekają w 

alkohol, narkotyki albo inne autodestrukcyjne zachowania. Ponieważ wiedzą, że nie ma-
ją nikogo poza nią, więc tak naprawdę nie mogą z nią walczyć, mogą walczyć ze sobą... 

albo z całym światem. 

Jak mężczyźni wychowani bez ojca wypełniają tę lukę po nim? 

Czasami  właśnie  nadmierną  agresywnością,  niechęcią  i  szowinizmem  w  stosunku  do 
kobiet, czasem odwrotnie - wycofaniem takiej zdrowej męskiej agresji. Mają kłopoty ze 

znalezieniem  w  sobie  oparcia,  równowagi  i  spokoju.  Najlepiej  by  było,  gdyby  chłopiec 
mógł  pomieścić  w  sobie  i  ten  pierwiastek  żeński,  taką  miękkość,  delikatność,  i  męski 

aspekt: siłę, waleczność, zdolność do rywalizacji. Na pewno łatwiej jest chłopcu, który 
mimo że nie ma realnego ojca, to ma w pobliżu pozytywnego mężczyznę, który stanowi z 

nim  stały,  mocny  związek:  wujka,  drugiego  partnera  mamy,  dziadka.  I  ten  mężczyzna 
jest życzliwy, opiekuńczy, ale też mocno stawia granice, jest pewny siebie, stanowi opar-

cie. Ważne jest też, żeby miał dobrą relację z mamą.  

A jeśli takiego mężczyzny w otoczeniu chłopca brakuje? 

To żeby nabrać męskiej tożsamości, wytwarza on sobie własny wewnętrzny wizerunek 
mężczyzny. Lepi go z doświadczeń  z  mężczyznami, z książek,  filmów, gier komputero-

wych. Z tym że on ma świadomość, że to nie jest realny człowiek, że on go sobie tylko 
wymyślił. Taki uwewnętrzniony obraz ojca nie jest dla niego stabilnym oparciem i wzo-

rem. Tworzy go po to, żeby w ogóle móc się poczuć mężczyzną. 

A  jeżeli  ten  ojciec  istnieje  bądź  istniał,  ale  zniknął  z  życia  dziecka  -  odszedł, 

umarł... 

Jeśli umarł, to jest o tyle prostsze, że można sobie jego obraz próbować odtworzyć z róż-

nych  opowieści  rodzinnych,  pamiątek,  zdjęć.  Można  jednocześnie  przeżyć  stratę  tego 
realnego ojca, opłakać go, ale zachować jego obraz. To nie jest ojciec, który mnie opuścił 

dlatego, że jestem kiepski, zły, nie nadaję się, ale dlatego, że los tak chciał. Można wtedy 
mieć pretensje do losu, do Boga, do kogoś, kto spowodował wypadek, a nie myśleć, że 'ja 

jestem niedobry'. Bo tak dzieci myślą. 

background image

Nawet jeśli ojciec odszedł, zanim dziecko się urodziło? 

Nawet. Dzieci czują się winne i odpowiedzialne za to, co się stało. Myślą, że może ojciec 

odszedł, dlatego że one miały się urodzić, i teraz mama przez nie jest samotna lub cierpi 
w inny sposób. Dziecko może mieć przekonanie, że nie powinno istnieć. Potrzebuje sil-

nego potwierdzania, że jest chciane. 

Co taka mama ma powiedzieć dziecku, żeby to poczucie winy z niego zdjąć? 

Bardzo ważne jest, żeby ciężar za to rozstanie  czy porzucenie dorośli wzięli  na siebie. 
Mama powinna podkreślić, że dziecko nie ma z tym nic wspólnego, że to dorosłym nie 

wyszło z jakichś powodów, ale też nie może zrzucać całej winy na ojca. Dobrze by było, 
żeby ona starała się zachować jakiś elementarny dobry obraz ojca dla dziecka. 

Mówić całą prawdę? 

Ludzie przychodzą do mnie z historiami, które mają tak niezwykłe rozwiązania, że mogę 

powiedzieć tylko: 'Nie wiem'. Na pewno ważne jest, żeby  znać prawdę o tym, skąd się 
pochodzi. To jest podstawowe prawo każdego człowieka. Nawet jeśli nie wiadomo, jak 

ten  ojciec  dokładnie  wyglądał,  jaki  był,  to  ludzie  sobie  rekonstruują  jego  obraz  z  tych 
strzępków, które są dostępne. Bo jest w nich pustka i tęsknota za nim, czyli tak napraw-

dę za częścią siebie.  

Na forum dla dorosłych, którzy nie znają swojego ojca, padają takie zdania: 'Czuję 

się niekompletny', 'Czuję się tylko połową siebie'. 

Bo  to  jest  wręcz  poczucie  biologicznego  i  psychicznego  braku.  Wiadomo  przecież,  że 

człowiek powstaje z ojca i matki. I w ludziach jest straszna ciekawość i potrzeba wiedzy, 
skąd się wziąłem, jaki ten mój ojciec jest. 

To jest ciekawość, jaki on jest czy co ja z niego mam? 

I jedno, i drugie. Czy jestem do niego podobny i czym się różnię, bo na tym buduje się 

własną tożsamość. 

background image

Czy matka ma powiedzieć dziecku brutalnie: 'Twój ojciec nie chciał założyć rodzi-

ny' albo: 'Miałam romans z pewnym mężczyzną, nie chciałam z nim żyć, ale chcia-

łam cię urodzić'? Ta prawda przecież czasem jest bardzo bolesna... 

Nie  mam  prostej  rady.  Tę  prawdę  trzeba  dostosować  do  wieku  dziecka,  kontekstu.  W 

jakim momencie i okolicznościach życia dziecka i relacji z nim decydujemy się prawdę 
ujawnić. To są trudne pytania. Opowiem pani taką autentyczną historię, którą słyszałam 

od pacjenta, 50-letniego mężczyzny, który od umierającej matki dowiedział się, że jego 
ojciec nie jest jego prawdziwym ojcem, nie wie o tym, i ona synowi przekazuje tę tajem-

nicę życia, z zaznaczeniem, że ma się tym ojcem na starość opiekować. Jego prawdziwym 
ojcem jest natomiast sąsiad.  

Dla  tego  mężczyzny  to  było  niezwykle  poruszające  doświadczenie.  On  sobie  przypo-
mniał, że jako 10-letni chłopiec topił się w jakimś potoku i ten sąsiad go uratował i w 

taki sposób przytulił, że odczuć, których wtedy doznał, nijak nie umiał sobie wytłuma-
czyć. Po tym, czego się dowiedział od matki, wszystkie puzzle mu się ułożyły. Koniec tej 

historii był taki, że na stare lata ten mężczyzna przyjął pod swój dach i ojca biologiczne-
go, i tego, z którym spędził całe życie. Obydwoma staruszkami do końca się zajmował i 

oni jakoś sobie po męsku tę sytuację ułożyli. Więc ta prawda, taka nawet niesamowita i 
początkowo bolesna, zaofiarowała mu coś bezcennego. 

Może lepiej by było, gdyby poznał ją wcześniej. Dzisiaj już wiadomo, że dzieciom adop-
towanym trzeba mówić prawdę o tym, skąd pochodzą, od początku, bo one wtedy wie-

dzą, na czym stoją, a stoją na prawdzie, nie na kłamstwie. Dziecko ma do rodzica bezgra-
niczne zaufanie. Jeśli się okaże, że on je zawiódł, jeżeli matka mnie okłamała w tak waż-

nej sprawie, to podważa zaufanie do całego świata i innych ludzi. Dlatego lepiej nie wy-
myślać historii o ojcu, którego nigdy nie było albo który wyjechał i nie wiadomo, kiedy 

wróci. 

Jeżeli dziecko chce odszukać ojca, który odszedł albo którego nigdy nie poznało, 

mama ma mu pomóc? 

Jeśli  zachowała  z  nim  jakiekolwiek  relacje,  to  tak,  może  być  pośrednikiem.  Powinna 

uprzedzić  tego  mężczyznę,  ale  przygotować  też  dziecko  na  różne  scenariusze.  Znam 
chłopca,  który wiedział, kto jest jego prawdziwym ojcem,  ktoś 'życzliwy' mu  doniósł, i 

background image

jeździł po kryjomu do innej wsi go podglądać. Porównywał się z tym panem, szukał po-

dobieństw, a jak stał się dorosły, to pojechał, żeby się z nim poznać twarzą w twarz. Ten 

facet powiedział mu wtedy, że nie ma o czym mówić. Nie udało się nawiązać żadnej rela-
cji.  Mężczyzna  po  raz  kolejny  został  odrzucony  i  bardzo  to  przeżył,  ale  mógł  zamknąć 

pewien rozdział w swoim życiu. Pożegnać iluzję o ojcu, który go chce i kocha. 

Czy matka, która wie, że ojciec jest np. alkoholikiem, przestępcą, może jest chory 

psychicznie, powinna dziecko o tym poinformować? 

Tak,  ma  obowiązek  je  uprzedzić,  ale  ważne,  jakiego  języka  używa.  Lepiej,  żeby  powie-

działa: 'Z tego, co wiem, twój ojciec ma kłopoty, jest uzależniony od alkoholu, musisz być 
na to przygotowany'. To brzmi inaczej, niż jak użyje takich oceniających sformułowań: 

'On jest podły, nic nie wart, luj'. Nie daje wtedy szansy dziecku po swojemu nazwać tego, 
co zobaczy. A to jest ważne dla niego, żeby on to nazwał po swojemu i zdecydował, czy 

ojciec jest 'chory', czy jest 'degeneratem'. 

I nawet jeśli to spotkanie skończy się fiaskiem, to ma sens? 

Ono  jest  bardzo  ważne,  nawet  jeśli  jest  bolesne.  Daje  dziecku  poczucie,  że  zrobiło 
wszystko, co było w jego mocy, ale się np. nie udało. I wtedy można tę stratę przeżyć do 

końca. Można się też przyjrzeć temu, jak ten ojciec żyje, zaobserwować, czy on sobie ra-
dzi, czy ma udaną rodzinę. To budzi różne uczucia: zazdrości, ale też ulgi, że on jednak 

potrafi, że z moją mamą mu się nie udało, ale że nie odepchnął kolejnej kobiety i że może 
w sumie jest sensowny.  

A co, jeśli on pije? Jest agresywny, niefajny?  

To jest oczywiście duże rozczarowanie, ale też poczucie ulgi, że może dobrze się stało, że 

on ze mną nie mieszkał.  

Bardzo różne uczucia budzą te spotkania, ale dobrze, że do nich dochodzi, bo to pozwala 

te  wszystkie  wyobrażenia  jakoś  skonfrontować  z  rzeczywistością,  przeżyć  i  zamknąć. 
Gorszy scenariusz jest wtedy, kiedy ten destrukcyjny ojciec zaczyna się domagać na sta-

rość alimentów od dziecka, którego w życiu nie widział. To się zdarza. Budzi wściekłość, 
ale  też  jest  zdrowe,  bo  pozwala  tego  ojca  urealnić.  Może  też  uruchomić  i  przerobić  te 

background image

rzeczy, które są w człowieku przyklepane. A to, że coś jest nieruszone, to jest tylko po-

zorny spokój, bo w każdej chwili ten trup w szafie może się obudzić i co wtedy? 

Dlaczego te poszukiwania zwykle mają miejsce w tajemnicy przed matkami? 

One  się  z  reguły  odbywają  w  tajemnicy  przed  całym  światem.  Dzieci  przeżywają  to 

wręcz jako zdradę, bo jeżeli mama ukrywa tego ojca, nie chce o nim mówić albo mówi 
bardzo niechętnie, to wiadomo, że nie będzie z tego powodu zadowolona.  

Dziecko ma poczucie, że postępuje nielojalnie.  

Na  forum dla  dorosłych, którzy  wychowali  się  bez  ojców,  uczestnicy piszą  słowo 

'ojciec' w cudzysłowie - albo 'ten człowiek' czy 'dawca spermy'. To rodzaj odwetu? 

Takie określenia zwykle pełnią funkcję obronną. Robi się to po to, żeby ten ojciec nie był 

dla mnie już taki ważny albo żeby matka sobie nie pomyślała, że on jest taki ważny, i nie 
była na mnie zła. Ale trzeba by się głębiej przyjrzeć, kto to pisze  - dziecko czy dorosły? 

Czy on tego ojca poznał i wie, że on jest ojcem tylko w cudzysłowie, czy go nie zna, ale za 
nim  tęskni  i  się  tego  wstydzi?  Jeśli  nastolatek  pisze  'dawca  spermy',  to  raczej  jest  to 

normalne w tym wieku, on chce tego ojca zdewaluować, w ten sposób się z tym ojcem 
wirtualnie konfrontuje, bo inaczej nie może.  

Dla kobiet odnalezienie tego nieznanego ojca jest równie ważne? 

Tak, tylko zwykle to się dzieje później, kiedy relacje z mężczyznami im się nie układają, 

nie mają stałych związków, są długo samotne. Chcą zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. 
Szukają  kontaktu  z  tym  pierwszym  mężczyzną,  czasem  potrzebują  tego  do  określenia 

swojej autonomii w relacji z matką, która mówi: 'Nie rób tego, po co ci to, niepotrzebne'.  

Znam jedną  kobietę, która  wychowywała się z mamą i jej rodziną. Matka  zupełnie od-

grodziła ją od ojca, nie miała nawet alimentów od niego. Kiedy dorosła, zaczęła nalegać 
na  poznanie  ojca  i  dopiero  wtedy  matka  powiedziała  jej,  że  chodziła  z  jakimś  chłopa-

kiem, zaszła w ciążę, a potem nakryła go na zdradzie i nie chciała mu wybaczyć. Mimo że 
on się starał i chciał z nią być. Ona w tym swoim zranieniu nic od niego nie chciała i ten 

mężczyzna trochę powalczył, a potem odpuścił. I założył nową rodzinę. Córka po latach 

background image

nawiązała z nim kontakt. Dla niej to było bardzo ważne. Dowiedziała się, jaka była wer-

sja ojca i że ojciec wcale nie chciał się jej wyprzeć. 

Czy  alimenty  poza  tym,  że  są  realnymi  pieniędzmi,  mają  jakąś  wartość  symbo-
liczną?
 

Oczywiście. Z różnych powodów kobiety decydują się o nie nie występować, unoszą się 
honorem, ale jeżeli to jest tylko duma, to warto przypomnieć, że te alimenty nie są dla 

nich,  tylko  dla  ich  dzieci.  I  potem  w  dorosłym  życiu  taki  mężczyzna  czy  kobieta  mogą 
powiedzieć: 'No tak, ojca nie miałem, nie kochał mnie, nie troszczył się, nie odwiedzał, 

nie  zabierał  na  rower,  a  jedyne,  co  od  niego  mam,  na  potwierdzenie  mojej  wartości  i 
ważności, to są te alimenty. Tyle umiał mi dać'. I to jest szalenie ważne. Bo nawet w peł-

nych  rodzinach  relacje  z  rodzicami  bywają  trudne  i  ludzie  z  różnymi  problemami  się 
borykają. Na pierwszy plan wychodzą oczywiście te rzeczy, których oni nam nie dali i o 

co  mamy  żal,  ale  do  zdrowego  życia  potrzebne  jest  nam  uwewnętrznienie  tej  relacji. 
Więc często szukam z moimi pacjentami, co takiego mimo wszystko dostali od rodziców, 

nawet w skrajnych sytuacjach: nie umieli dać opieki i troski, ale  np.  dali mi życie albo 
wykarmili, wykształcili. Dorośli ludzie potrafią zobaczyć, że dzięki swoim rodzicom żyją, 

mają  fajną  rodzinę,  dzieci,  pracę.  Oni  potrafią  być  wdzięczni  za  sam  akt  poczęcia  i  ta 
wdzięczność pozwala iść dalej w życie. Opowieść o poszukiwaniu nieznanego ojca moż-

na obejrzeć od dziś w filmie Lisy Cholodenko 'Wszystko w porządku' 

Źródło: Wysokie Obcasy