background image

ROZDZIAŁ II

ZOEY

„Bus szkolny? Serio?” Wszystko na co było mnie w tej chwili stać, to kręcenie głową i 

gapienie się na przysadziste żółte Coś, które mówiło DOM NOCY świeżymi czarnymi literami 
przecinającymi środek. „No wiesz, to miłe że mój telefon do Thanatos zadziałał tak szybko i 
umożliwił nam powrót do szkoły, ale no... ten busik?”

„Bliźniaczko! Przysłali nam debilny bus!” powiedziała Erin chichocząc.
„To jest naprawdę wredne bliźniaczko” odpowiedziała Shaunee.
„Wiem bliźniaczko. Nie chce mi się wierzyć, że Neferet, ta pieprzona diablica przysłała nam 

te idiotyczne coś” kontynuowała Erin.

„Nie, nie chodziło mi o to, że Neferet jest podła. Miałam na myśli, że to wredne mówić 

debilny.” wytłumaczyła Shaunee, wpatrując się w jej bliźniaczkę.

„Wydaje mi się, że Shaunne ma rację, ty powinnaś poważnie rozważyć poszerzenie 

swojego słownika. Używasz za dużo razy słowa debilny;  to zbyteczne,” odpowiedział Damien.

Shaunee, Erin, Stevie Rae, Rephaim i Ja gapiliśmy się na Damiena z wytrzeszczonymi 

oczami. Wiedziałam, że wszyscy myślimy o tym, jak to dobrze znów usłyszeć go, jak powraca do 
obsesji na temat słownika, ale nie chcieliśmy nic mówić, bo byliśmy przerażeni, że może znów 
zacząć płakać i powrócić do mokrej depresji, która nawiedzała go odkąd umarł Jack.

Afrodyta i Darius wybrali ten moment do wynurzenia się z piwnicy pod dworcem, i jak 

zwykle, Afrodyta złączyła przepaść między dobrymi manierami a katastrofą, wygłaszając jej jedną 
z wypróbowanych i prawdziwych zasad: Przywiązuj Uwagę Do Tego, Jak To Wygląda.

„O w dupę. Nie zamierzam do tego wsiąść. Bus szkolny jest dla frajerów” powiedziała 

prychając i zarzuciła włosami.

„Ej, nie jest tak źle. To znaczy, oczywiście jest to nowy autobus. Obczaj ten świeży czarny 

napis DOM NOCY” odpowiedziała Stevie Rae.

„Ta, jest równoznaczne z napisem Towarzyskie Samobójstwo,” powiedziała Afrodyta, 

krzywiąc się na Stevie Rae.

„Nie zmuszam cię do udziału w tej paradzie. Lubię szkołę,” powiedziała Stevie Rae. 

Wkroczyła do busu uśmiechając się do Wojownika Syna Erbusa, który w przeciwieństwie do niej 
nie uśmiechał się, ale otworzył jej drzwi.

„Kapłanko.” pozdrowił ją ponuro kiwając głową, i potem, totalnie ignorując naszego 

własnego Wojownika Syna Erbusa, Dariusa, spojrzał na mnie i z jeszcze większym ukłonem 
powiedział „ Zoey, jestem tu by  powiadomić ciebie i Stavie Rae, że odbędzie się zebranie Rady 
Szkoły, które będzie zwołane za pół godziny. Obydwie powinnyście w nim uczestniczyć.”

„Ok, dobra, Stark poszedł powiadomić resztę o busie, więc będziemy gotowi za dosłownie 

parę sekund,” odpowiedziała, uśmiechając się do niego, jak gdyby jego twarz wcale nie wyglądała 
jak burzowa chmura.

„Hej wszyscy! To wciąż pachnie nowością!” krzyknęła Stevie Rae. Mogłam usłyszeć jej 

krótkie blond loki, które podskakiwały kiedy mówiła. Potem cofnęła się i przeskoczyła schody by 
wziąć rękę Rephaima i uśmiechnęła się do niego. „Chcesz usiąść ze mną? Jest naprawdę super!”

„Poważnie,” powiedziała Afrodyta. „Ten autobus jest po prostu stworzony dla ciebie; też 

jesteś debilką. I niestety jest mi przykro przerwać tą twoją sielankę – a nie, czekaj, to kłamstwo. Tak 
naprawdę to jest mi to na rękę- ale nawet wiedząc, że Wampirza Wyższa Rada na pewno położyła 
nacisk na Neferet i zmusiła ją do sprowadzenia nas do Domu Nocy, ptasi chłopiec wciąż nie jest 
tam mile widziany. Nie wiem co tam sobie możecie robić w jedną do dwóch sekund zanim znów 

background image

nie zamieni się w ptaka, ale on nie może iść.

Zauważyłam, że Stevie Rae zacisnęła w pięść swoją rękę na Rephaimie. „Chciałabym Cię 

poinformować, że jest więcej niż dwie sekundy do zachodu, i żaden to twój interes co my robimy, 
Rephaim idzie do szkoły. Tak jak reszta  z nas.

Blond brwi Afrodyty podeszły w górę. „Żartujesz sobie, prawda?
„Nie,” powiedziała stanowczo. „A ty powinnaś zrozumieć to lepiej niż ktokolwiek”
„Ja? Zrozumieć? O czym ty do cholery gadasz?”
„Nie jesteś adeptem, czerwonym ani zwykłym. Nie jesteś wampirem. Możliwe, że nie jesteś 

nawet człowiekiem.”

„Bo jest wiedźmą,” usłyszałam szept Shaunee.
„Z głębin piekła.” odszepnęła jej Erin.
Afrodyta zmrużyła swoje oczy na Bliźniaczki, ale Stevie Rae nie skończyła.
„Dokładnie tak jak Rephaim, nie jesteś czymś, co jest całkowicie normalne, ale Nyx dała 

wam swoje błogosławieństwo- nawet jeśli reszta z nas nie rozumie, dlaczego do cholery to zrobiła. 
Mniejsza z tym, ty idziesz do szkoły. Ja idę do szkoły. Repahim też. Koniec kropka.”

„Stevie Rae ma racje,” powiedział Stark, dołączywszy do nas na parkingu dworca z resztą 

czerwonych adeptów wlokących się za nim. „Neferet się to nie spodoba, ale Nyx wybaczyła i 
pobłogosławiła Rephaima.”

„Na oczach całej szkoły” dodała szybko Stevie Rae.
„Wiedzą o tym” mruknął do niej Rephaim. Jego wzrok powędrował od niej w kierunku 

reszty, aż w końcu jego wzrok zatrzymał się na mnie. „Co o tym myślisz?” zaskoczył mnie tym 
pytaniem. „Powinienem spróbować jechać do Domu Nocy, czy to tylko sprawi, że spowoduje 
więcej kłopotów?”

Wszyscy spojrzeli na mnie. Zerkając szybko na Wojownika Syna Erbusa o kamiennej 

twarzy, powiedziałam „Uh, moglibyście pójść już i wejść do tego autobusu? Muszę porozmawiać z 
moim...uh...” próbowałam gestykulacją wskazać na Afrodytę, Stevie Rae i resztę moich bliskich 
przyjaciół.

„Twoim kręgiem,” powiedziała Stevie Rae, uśmiechając się do mnie. „Chcesz porozmawiać 

z twoim kręgiem.”

„I z ich wyposażeniem,” dodał Damien, kiwając głową w kierunku Afrodyty, Dariusa i 

Karmishy.

Uśmiechnęłam się. „Lubię to! Ok, moglibyście wsiąść do busu kiedy będę rozmawiać z 

kręgiem i ich „wyposażeniem”,co?”

„Nie jestem pewna, czy lubię być nazywana wyposażeniem,” powiedziała Karmisha, mrużąc 

na mnie oczy.

„To znaczy-” zaczęła Stevie Rae, ale Karmisha przerwała jej potrząsaniem głowy. „Wiem, 

co mam na myśli. Powiedziałam, że nie jestem pewna czy to lubię.”

„Możecie o tym pogadać później, a teraz zatkać się i pogadać z Zoey, żeby już to 

skończyć?” powiedziała Afrodyta, kiedy Karmisha zassała powietrze i gniewnie na nią spojrzała.”A 
tak dla pewności,” wskazała na wszystkich za wyjątkiem Dariusa.”Jesteście Głupim Stadkiem. A ja 
jestem symbolem Popularności i Perfekcyjności.”

Bliźniaczki wyglądały, jakby zaraz miały wycelować jakimś niemiłym słowem w Afrodytę, 

więc powiedziałam, „Hej, skoncentrujcie się. Pytanie Rephaima jest ważne.” Na szczęście wszyscy 
się zatkali i dałam znać mojemu kręgowi, „wyposażeniu” i Afrodycie by poszli za mną chodnikiem 
na zewnątrz, z daleka od reszty czerwonych, którzy wspinali się do autobusu i myślałam 
gorączkowo o naprawdę ważnym pytaniu Rephaima.

Mój umysł był jak gąbka. Ostatniej nocy było okropnie. Spojrzałam na Starka i poczułam, 

że moje policzki robią się ciepłe. Ok, więc, nie wszystko z tego było straszne, ale wciąż, wiele 
pytań cisnęło m się do głowy. Przeszły przeze mnie ciarki. Nie byłam już dzieckiem. Byłam 
pierwszym Adeptem Kapłanką i wszyscy gapili się teraz na mnie i wymagali bym Znała Poprawne 
Odpowiedzi (no, z wyjątkiem geometrii, tłumaczenia Hiszpańskiego i dobrego parkowania).

Proszę Cię, Nyx, pomóż mi, bym dobrze odpowiedziała. Wysłałam szybką cichą modlitwę, 

background image

potem spotkałam wzrok Rephaima i zdałam sobie sprawę, że to nie mojej odpowiedzi 
potrzebujemy.

„Więc, co chcesz?” spytałam go.
„Więc, on  chce-” zaczęła Stevie Rae, ale moje podniesione ręce uciszyły moją Najlepszą 

Przyjaciółkę.

„Nie,” powiedziałam. „Nie możesz mówić czego Rephaim chce, albo nawet to, czego dla 

niego chcesz. Potrzebuje odpowiedzi od niego. Więc, co to jest? Co chcesz?” powtórzyłam.

Rephaim hardo wpatrywał się we mnie. „Chce być normalny,” odpowiedział.
Afrodyta parsknęła. „Oh szkoda, normalny + reszta nastolatków idą do tej głupiej szkoły.”
„Szkoła nie jest głupia,” powiedział Damian, a potem zwrócił się do Rephaima. „Ale ona ma 

rację co do części z normalnością. Chodzenie do szkoły jest częścią tego, co normalne dzieciaki 
robią.”

„Ta,” odpowiedziała Shaunee
„Nie fajne, ale prawda,” powiedziała Erin. „Chociaż to jest doskonały Fashion Show.”
„Masz rację bliźniaczko,” odpowiedziała Shaunee.
„Co to znaczy?” Rephaim spytał Stevie Rae.
Uśmiechnęła się do niego, „Zasadniczo to to, że powinieneś iść z nami do szkoły.”
Odwzajemnił uśmiech, z miłością i ciepłem wypełniającym jego twarz. Kiedy spojrzał na 

mnie, te wspaniałe uczucia wciąż tam były, ale nie potrafiłam odwzajemnić uśmiechu.”

„Jeśli normalność znaczy pójście do szkoły, to w takim razie to jest to, czego naprawdę 

chce. Jeśli oczywiście nie spowoduje to zbyt dużo problemów.”

„To na pewno je spowoduje, jestem tego pewien,” powiedział Darius.
„Myślisz, że nie powinien iść?” spytałam.
„Tego nie powiedziałem. Zgadzam się z tym, że to jego wybór, jego decyzja, ale Rephaimie, 

powinieneś zrozumieć, że byłoby o wiele łatwiej gdybyś został tu – z daleka – do puki nie 
sprawdzimy jaki jest następny krok Kalony i Neferet. 

Pomyślałam, jak to było, kiedy Rephaim płaszczył się przed swoim tatuśkiem, ale kiwnął 

głową i powiedział „Rozumiem, ale jestem już zmęczonym tym ciągłym uciekaniem przed 
Ciemnością.” Spojrzał w dół, potem na Stevie Rae i na końcu na nas. „A Stevie Rae może mnie 
potrzebować.”

„Ok, wiesz, że te całe rzeczy 'pozwólmy ptasiemu chłopakowi decydować' i 'Stevie Rae 

może mnie potrzebować' są fajne w teorii, ale w rzeczywistości przecież zamierzamy wejść na teren 
kampusu, gdzie wredna stuknięta suka Wyższa Kapłanka nas nienawidzi, i użyje wszystkiego 
przeciw nam , a mówiąc to mam na myśli, doprowadzenie Zoey do dna. Nie wspominając już o 
Dragonie, Liderze Wojowników Synów Erbusa, który definitywnie nie działa sprawnie, odkąd jego 
partnerka została zabita przez chłopaka, którego chcemy zabrać do kampusu. Neferet pewnie użyje 
Rephaima przeciwko nam. Dragon wróci do niej. I gówno z tego będzie.”

„No cóż,” powiedziałam. „Nie będzie to pierwszy raz.”
„Uh, mogę coś powiedzieć?” ręka Damiena powędrowała ku górze jakby był w klasie i 

chciał się zgłosić.

„Tak, skarbie, i nie musisz podnosić ręki.” powiedziałam.
„Oh, ok, dzięki. Chciałem powiedzieć, że musimy sobie przypomnieć o tym, jak Nyx 

ukazała się w Domu Nocy, wybaczyła i pobłogosławiła Rephaima, więc zasadniczo dała nam 
pozwolenie na włączenie Rephaima do naszego świata. Neferet nie może się temu przeciwstawić – 
no przynajmniej nie otwarcie. I także Dragon. To, że im to nie odpowiada, to już inna sprawa.”

„Ale tak czy owak będą temu przeciwni,” powiedział Stark. „Neferet zapytała Dragona czy 

akceptuje Rephaima, a on odpowiedział, że nie, więc wykopie go z kampusu. Stevie Rae nazwała to 
„gówno prawda”, i dlatego musimy zakończyć to odjazdem.”

„Ta, i tylko dla tego, że Wysoka Rada rozkazała Neferet sprowadzić nas do szkoły, nie 

znaczy, że musimy być tam zaakceptowani. Mogę ci wręcz obiecać że ona i Dragon, i 
prawdopodobnie duża część innych ludzi nie będzie z tego też zadowolona.” Afrodyta pomachała 
Rephaimowi.

background image

Damien się odezwał, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć. „Więc, prawdą jest to, że ani 

Neferet ani Dragon nie mogą wyprzeć się woli Bogini”

„Wyp co?” spytała Shaunee.
„rzeć kto?” dodała Edin?
„ To znaczy nie zgodzić się z jej opinią,” wytłumaczyła Stevie Rae za Damiena. „I to jest 

bardzo interesujący punkt, Damien. Nikt nie może wyprzeć się woli Bogini, nawet Najwyższa 
Kapłanka.”

„Możecie sobie wyobrazić, co te ściśnięte - tyłki Wysokiej Rady powiedzą o tym?” Afrodyta 

wywróciła oczami. „Śmiecące kociaki – mają kilka latających śmiecących kociaków.”

Zamrugałam i nagle chciałam uścisnąć Afrodytę. Nooo, ta chwila szybko minęła.
„Afrodyto,” powiedziałam. „Jesteś geniuszem! Damien też.”
„Oczywiście, że jestem,” powiedziała zadowolona Afrodyta.
„Masz zamiar powiedzieć to Neferet i Dragonowi na Wysokiej radzie, prawda?” powiedział 

Damien

„Myślę, że 'mówienie im” nie jest właściwym zdaniem. Uh, masz swój laptop ze sobą, no 

nie?” spytałam.

Damien ściągnął męską torbę zwisającą z jego ramienia. „Oczywiście. Jest w mojej teczce.”
„Męskiej torebce,” powiedziała Shaunee.
„Tylko mówię,” dodała Erin.
„To Europejska teczka,” powiedział stanowczo Damien.
„Jeśli miałaby pióra...”powiedziała Erin.
„I kwakała...” dołączyła się Shaunee.
„Cokolwiek to jest, cieszę się, że masz ze sobą swój komputer.” Skoczyłam przed Damiena. 

„Masz ściągniętego na nim Skype'a, no nie?”

„Tak,” powiedział.
„Dobrze. Muszę pożyczyć go na Spotkanie Rady, nie przeszkadza ci to?”
„Nie ma problemu,” odpowiedział podnosząc brwi w geście zapytania.
„O czym myślisz?” Stevie Rae zapytała mnie, zamiast niego.
„No, kiedy rozmawiałam z Thanatos o naszym powrocie do szkoły, nie wspomniałam o 

małej rzeczy, że jesteśmy związani z naszym własnym Domem Nocy tutaj, ale wciąż będziemy 
chodzić na zajęcia do naszego oryginalnego Domu Nocy.”

„Będziemy musieli pomyśleć nad nową lepszą nazwą dla naszego miejsca,” powiedziała 

Shaunee.

„Oooh! Masz rację, bliźniaczko,” powiedziała Erin.
„Hej, to jest dworzec, więc co myślicie o Dno Kotła Domu Nocy,” powiedziała Shaunee. 

Spojrzałam na nich. Potrząsnęłam głowa i powiedziałam twardo, „Nie pasuje.” I wróciłam do 
swojego pierwotnego zadania. „ Ale muszę zrobić mega dużą konferencje na Skype z Wyższą Radą 
Wampirów by dostać pozwolenie do zrobienia tego, co planuje. Spotkanie szkolnej rady wydaje się 
dobrą chwilą, szczególnie jestem pewna, że Neferet pokocha to, jeśli zapytam jej czy zniesie bycie 
świadkiem mojej rozmowy.”
 

„Z, to brzmi jak beznadziejny plan. Neferet pokocha rozmowę z Wyższą Radą i wymyśli 

sposób żeby przekręcić wszystko to co mówisz, żebyś wyszła na Zwariowaną Nastolatkę,” 
powiedziała Afrodyta.

„No cóż do praktycznie mój cel,” powiedziałam. „Ale nie zamierzam być Zwariowaną 

Nastolatką. Będę Najwyższą Kapłanką Adeptką która zda relacje o niesamowitym, cudnym darze 
Nyx, który przytrafił się małżonkowi naszej Najwyższej Czerwonej Kapłanki, Rephaimowi, i dla 
tego będzie super podekscytowany rozpoczęciem nauki w Domu Nocy w Tulsie. Jestem pewna, że 
wręcz będą chcieli pogratulować Neferet za bycie tak niesamowitą Wyższą Kapłanką, która może 
poradzić sobie z tymi wszystkimi zmianami które ostatnio zaszły.”

„Hmm przebiegły pan. Lubie to!” powiedziała Afrodyta. „Ustawisz Neferet i nawet Dragona 

w pozycji, w której jeśli powiedzą 'do cholery, nie akceptujemy ptasiego chłopaka' , albo nawet 
suka trochę się poskarży, to będą wyglądać źle – z tym że Nyx ukazała się i uczyniła cud.”

background image

„To nie będzie łatwa droga” powiedział Stark.
Rephaim spojrzał twardo na niego. „Nie ważne jak trudne to jest, jest lepszą alternatywą od 

pozostania w ciemności, nienawiści i śmierci. I wydaje mi się, że wiesz dokładnie co mam na 
myśli.”

„Wiem,” powiedział Stark odwzajemniając spojrzenie.
„Ja też,” powiedziała Stevie Rae.
„I ja,” dodałam.
„Zatem uzgodniliśmy. Rephaim wraca do Domu Nocy z nami,” powiedział Darius.
„Ok, czekaj. Czy to znaczy że musimy wracać do tego cholernego szkolnego busu?” spytała 

Afrodyta.

„Tak!” odpowiedzieliśmy jej jednocześnie.
Śmiejąc się i czując lżej niż ostatnimi czasy, wgramoliłam się do busu z moimi przyjaciółmi

i uderzyłam ramieniem Starka, kiedy zajęliśmy nasze miejsca. Ledwo na mnie spojrzał. Właśnie 
zajarzyłam, że tak na prawdę nie rozmawiał zbyt dużo ze mną (albo z kimkolwiek innym) odkąd się 
obudziliśmy. Przypominając sobie jak blisko byliśmy – jak dotykał mnie i sprawiał, że widziałam 
świat znów na swoim miejscu – sprawiło, że zaczęłam przygryzać usta i czuć się super zmieszaną. 
Ponownie na niego spojrzałam. Gapił się w okno. Wyglądał na zmęczonego. Naprawdę 
zmęczonego.

„Hej, co jest z tobą?” spytałam kiedy bus balansował na Cincinnati Street w kierunku 

centrum.

„Ja? Nic.”
„Serio, wyglądasz na naprawdę męczonego. Dobrze się czujesz?”
„Zoey, obudziłaś mnie i przetrzymałaś przez większość wczorajszego dnia. Potem 

wykonałaś ten telefon do Thanatos, żeby zebrać ten cały 'powrót do szkoły' w biegu, co nie było do 
końca spokojną, cichą konwersacją. Potem zasnąłem, a ty zaczęłaś wrzeszczeć i obudziłaś mnie 
znowu. Uprawianie miłości było ekstra.” spauzował i na sekundę uśmiechną się i wyglądał prawie 
normalnie. Potem otworzył usta i zrujnował to mówiąc, „Potem naprawdę się rzucałaś i kręciłaś 
zanim zemdlałaś. Nie mogłem zasnąć. Więc jestem zmęczony. To wszystko.”

Zmrużyłam oczy. Dwukrotnie. I starałam się nie czuć, jakby właśnie uderzył mnie w twarz. 

Starając się utrzymać swój głos w normalnym tonie, ponieważ nie chciałam dzielić się tym z moimi 
przyjaciółmi, powiedziałam „Ok, odkładając na bok te całe Musiałam- Zadzwonić- Do- Thanatos- 
Żeby- Sprowadzić- Nas- Do- Szkoły, co swoją drogą musiałam zrobić, bo jest to ciężar 
spoczywający na Wysokiej Kapłance, to tak naprawdę, to ty przyszedłeś do mnie i zacząłeś to 
wszystko, kiedy ja chciałam się tylko przytulić i pójść spać, bo dowiedziałam się że moja mama nie 
żyje, Stark. 
Nyx pokazała mi ją wkraczającą do Otherworldu. I tak jak teraz, nie wiem, jakim cudem 
do tego doszło. Próbuje do diabła grać na wpół- normalną. Nie rozmawiałam nawet jeszcze z moją 
babcią.”

„No racja, nie rozmawiałaś. Mówiłem ci, żebyś do niej zadzwoniła – albo chociaż do twojej 

mamy. Co jeśli to wszystko było tylko snem?”

Spojrzałam na Starka z całkowitym niedowierzaniem na twarzy, zmagając się z tym, by 

utrzymać swój głos i moje emocje pod kontrolą. „Jesteś jedyną osobą na świecie, która powinna 
najlepiej zrozumieć, że mogę odróżnić realne  widzenie Otherworldu od śnienia o nim.”

„Ta, wiem, ale-”
„Ale mówisz, że powinnam przez to wszystko wtedy przejść i nie przeszkadzać twojemu 

drogocennemu snu? No, za wyjątkiem sex'u z tobą!”

Zamknęłam usta i próbowałam wyglądać normalnie, kiedy zobaczyłam jak Afrofyta obraca 

się i gapi się na mnie z wyrazem zapytania wymalowanym na jej twarzy.

Stark wydmuchnął powietrze z ust. „Nie, to nie to co miałem na myśli. Przepraszam Z.” 

Potem objął swoją ręką moją. „Serio. Brzmię jak dupek.”

„Tak, dokładnie.” odpowiedziałam.
„Przepraszam jeszcze raz,” powiedział, i potem trącił moje ramię swoim. „Możemy cofnąć 

tą rozmowę?”

background image

„Tak,” powiedziałam.
„No to od nowa- jestem zmęczony i to sprawia, że robię się głupi. A co do twojej mamy, nie 

wiemy, co tak naprawdę się stało i myślę, że to jest przerażające dla nas obydwoje. Ale choćby nie 
wiadomo co, kocham cię, nawet jeśli jestem dupkiem. Ok? Lepiej?”

„Ok. Tak, lepiej,” odpowiedziałam.
Wciąż pozwalając mu trzymać moją dłoń spojrzałam za okno, kiedy przejeżdżaliśmy przez 

Fifteenth Street, mijając Gympy Garden, który zawsze sprawiał, że powietrze pachniało jak drzewo, 
i jadąc w dół Cherry Street. Między czasie byliśmy na Utica, minęliśmy Twenty- first. Byłam 
kompletnie rozproszona martwieniem się o mamę i moją babcię – i zastanawiając się, czy może 
Stark mógł mieć rację, co do teorii o mojej wizji. Mam na myśli – nie słyszałam nic od Babci. Co 
jeśli to wszystko było tylko złym snem...

„Tu zawsze jest tak ładnie.” Głos Damiena podryfował w tył z pierwszego miejsca, które 

automatycznie sobie wybrał. „Kiedy patrzysz na to stąd, tak trudno uwierzyć, że tak wiele 
strasznych, łamiących serce rzeczy się tu wydarzyło.”

Usłyszałam szloch w jego głosie, ścisnęłam rękę Starka raz jeszcze przed puszczeniem jej i 

potem wstałam, by przesiąść się do Damiena.

„Hey,” powiedziałam, przekładając swoje ramię przez niego. „Musisz też pamiętać te 

wszystkie piękne, chwytające za serce rzeczy które się tu wydarzyły. Nigdy nie zapominaj gdzie 
poznałeś Jacka i jak bardzo go kochałeś.”

Damien gapił się na mnie i wydawało mi się, że wyglądał smutnie ale jednocześnie na 

naprawdę doświadczonego przez los.

„Jak sobie radzisz bez Heath'a?”
„Tęsknie za nim,” powiedziałam szczerze. I coś mi szepnęło, że powinnam dodać, „ Ale nie 

chce być jak Dragon, zjadaną przez smutek.”

„Ja także,” powiedział delikatnie Damien. „Nawet jeśli czasami myślę, że trudno jest takim 

nie być.”

„Nie będzie tak zawsze.”
Ściskając swoje usta w ciasną linie, jakby powstrzymywał siebie samego od płaczu, pokiwał 

głową.

„Musisz przez to przejść,” powiedziałam. „Tak jak i ja. My razem. Wspólnie,” 

powiedziałam solidnie.

Potem przekroczyliśmy żelazną bramę, która ma półksiężyc na czubku, i wjechaliśmy przez 

wejście do szkoły.

„Spotkanie Szkolnej Rady zacznie się o siódmej trzydzieści,” powiedział Wojownik Syna 

Erbusa, kiedy bus zatrzymał się. „Zajęcia rozpoczynają się dokładnie o ósmej, tak jak powinny.”

„Dziękuję,” powiedziałam mu, jakby właśnie był przyjacielski (albo ostatecznie pełen 

szacunku). Potem spojrzałam na swój telefon: 7:20 wieczorem. Dziesięć minut do spotkania, 
czterdzieści zanim zacznie się szkoła. Stanęłam i spojrzałam w tył na grupę oczywiście spiętych 
dzieciaków.

„Ok,” powiedziałam. „Po prostu idźcie do swoich starych pokoi i czekajcie tam na kolejny 

krok. Stevie Rae, Stark i ja idziemy na Spotkanie Rady i, tak jak mówią na Wyspie Skye, weźcie 
swój stały harmonogram i go przeróbcie.”

„A co ze mną? Nie idę na Spotkanie?” spytała Karmisha. „Zazwyczaj się na nich nudzę, ale 

dzisiaj idę o zakład że będzie lepiej niż zazwyczaj.”

„Masz rację,” powiedziałam. „To czas, by cię automatycznie przyłączyli, wraz ze mną i 

Stevie Rae.”

„A gdzie ja mam iść? Spytał Rephaim z tyłu autobusu.
Myślałam, próbując rozwiązać, gdzie do cholery powinien pójść, kiedy Damien stanął obok 

mnie. „Może iść na razie ze mną. Jeśli Zoey i Stevie Rae nie mają nic przeciwko.”

Uśmiechnęłam się do Damiena. Nie myślałam, że będę tak z niego dumna. Wszyscy będą 

się martwić o niego i obchodzić się z nim tak, jakby mógł się załamać w każdej sekundzie, więc 
jeśli zaczepił się na Rephaimie, nikt nie będzie się go więcej pytał – będą zbyt przerażeni by 

background image

zamartwiać Damiena.

„Dziękuje” powiedziałam.
„To naprawdę dobry pomysł Damien,” powiedziała Stevie Rae.
„No dobra. Staraj się zachowywać normalnie,” powiedziałam. „I zobaczę się z wami 

wszystkimi tuta po szkole.”

„Moja pierwsza lekcja to Okres i Rytuał,” usłyszałam jak Afrodyta szepcze do Dariusa.  „I 

jest tam nowa wampirza nauczycielka, która wygląda jakby miała dwanaście lat. Powinno być 
zabawnie.”

„Pamiętaj,” powiedziała Stevie Rae, wpatrując się ostro w Afrodytę, która totalnie ją 

zignorowała „bądź miła”.

Wyszliśmy z busu. Mogłam zobaczyć jak trudno było Stevie Rae puścić Rephaima z 

Damienem. Nie wiedzieliśmy tak dokładnie, jaki będzie, kiedy wejdzie do środka, ale 
rozumieliśmy, że zaczyna się dla niego szansa zaakceptowania i traktowanie go jak normalnego 
dzieciaka na co czekał z wytęsknieniem.

Kiedy Stevie Rae, Stark, Karmisha i ja zostaliśmy sami powiedziałam, „Gotowi by 

wkroczyć w paszczę lwa?”

„Wydaje mi się, że jest to bardzie w stylu zmierzania ku paskudnemu gniazdu os,” 

powiedziała Karmisha. „Ale jestem gotowa.”

„Ja też. Więc wejdźmy tam i skończmy to.”
„Zgoda.” powiedziałam.
„Zgoda,” powtórzyli.
I weszliśmy w przyszłość, która już tworzyła się w naszych zaciśniętych żołądkach i czułam 

się jak w tym serialu IBS (Irritable Bowel Syndrome – zespół drażliwych jelit ) w którym coś może 
walnąć mnie w każdej chwili.

Ah, do diabła.