background image
background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

2

Spis treści

Wstęp …………………………………………………………………………….3

Wdrożenie wsparcia telemarketerów przez wielokrotny 
autoresponder ………………………………………………………………..4

Zarabiaj językiem ;) ..........................................................13

Motywacja i pobudzenie w skutecznej 

sprzedaży .........................................................................16

Jak to zrobić za pierwszym razem .......................................20

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

3

Wstęp

Brawo!

Jest nas już ponad pół tysiąca członków społeczności 
Telemarketerzy.pl.  Niezmiernie nas to cieszy ponieważ dostajemy od 
Was sygnały, że informacje oraz wiedzę jaką udostępniamy bardzo Wam 
pomaga. Nie tylko początkującym telemarketerom ale również tym na 
zaawansowanych stanowiskach.

Ponieważ jest nas coraz więcej, dlatego postanowiliśmy stworzyć dla Was 
specjalny Program audio wraz z podręcznikiem do ćwiczeń. W Program 
zaangażowani są eksperci od motywacji, telemarketingu, medytacji i 
rozwoju osobistego. Zakres programu będzie oparty głównie na pracy 
nad sobą.

Pragniemy poinformować, że Program nie będzie dostępny dla 
wszystkich. Dlatego w sekcji PLIKI można ściągnąć nagranie mp3 – 
Sukces Telemarketera. Spośród wszystkich Telemarketerów 
zarejestrowanych w naszym serwisie, wybierzemy tylko te osoby, które 
naprawdę chcą osiągnąć Sukces. Informujemy również, że Program nie 
będzie darmowy. Planujemy, że będzie to GRUPA około 10-12 osób. 
Szczegóły wkrótce.

Tymczasem zapraszamy do owocnej lektury Gazety Telemarketera oraz 
zachęcamy do zapisywania się na szkolenie pt. „Jak stworzyć swoją 
własną historię w 2009 roku”. Szczegóły tutaj:

http://telemarketerzy.pl/blog/pokaz_wpis/49

 

pozdrawiamy,

Zespół Gazety Telemarketera

www.telemarketerzy.pl

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

4

Wdrożenie wsparcia telemarketerów 
przez wielokrotny autoresponder.

Case Study na przykładzie

Agencji Interaktywnej Suport.pl – Najsmaczniejsze Kąski z Internetu 

www.suport.pl

Jaki mieliśmy problem?

Telemarketerzy dzwoniący do potencjalnych klientów spotykali się 
niechęcią potencjalnych klientów do rozmów, brakiem zaufania, 
wyczuleniem na sprzedaż. Dodatkowo duża ilość rozpoczętych kontaktów 
powodowała, że podążanie za potencjalnymi klientami wymagało sporo 
czasu. Proces decyzyjny u klientów trwa tygodnie, miesiące, a nawet i 
ponad rok. Skąd my to znamy, prawda?

Czego chcieliśmy?

Chcieliśmy:

w myśl zasady wzajemności na początek podarować klientowi coś 
dla niego wartościowego

aby każdy taki podarunek nie był dla nas kosztowny

już na początku filtrować klientów, którzy najprawdopodobniej nic 
od nas nie kupią

mieć preteksty do kolejnych telefonów „nie sprzedażowych”, po to, 
aby ocieplać kontakt, być z klientem

zapaść w pamięć naszym klientom jako eksperci w branży

aby nasza praca była wysoce zautomatyzowana

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

5

Co zrobiliśmy?

Skorzystaliśmy z wielokrotnego autorespondera, czyli oprogramowania, 
które w ściśle zaprogramowany czas wysyła kolejne e-maile.

Przygotowaliśmy porady z zakresu pozyskiwania klientów przez Internet i 
inne porady pomagające wykorzystać Internet w biznesie.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

6

W ten sposób powstało coś, co nazwaliśmy „Biuletyn – Najsmaczniejsze 
kąski z Internetu”. Aby go otrzymywać należy wejść na specjalną stronę i 
przez formularz podać swój adres e-mail i imię.

Aby zachęcić do zapisywania się na biuletyn stworzyliśmy elektroniczną 
publikację. Jest to poradnik w formacie PDF „Raport Specjalny: Jak 
wybrać wykonawcę strony www”. Obiektywne informacje dla klienta, z 
lekkim naciskiem na nasze mocne strony. Do elektronicznej publikacji 
zrobiliśmy jej wirtualny obraz, jak poniżej.

Bezpłatny Raport jest zachętą do podania przez klienta swojego adresu 
e-mail i udzielenia zgody na otrzymywanie od nas e-maili, ponieważ 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

7

każdy, kto zapisze się na biuletyn dostaje w pierwszym e-mailu powitanie 
oraz link do „Raportu Specjalnego”.

Następnie w z góry zaprogramowany sposób co kilka dni, potem co 
tydzień i rzadziej, autoresponder wysyła do Subskrybenta kolejne 
wiadomości z poradami. Np. porady o użyteczności strony, o sposobach 
na zwiększanie oglądalności itd.

Wiadomości stale przybywa, tak aby każdy Subskrybent, nawet ten, który 
zapisał się rok temu i wcześniej mógł nadal otrzymywać wiadomości.

Co ważne – każdy nowy Subskrybent dostaje wszystkie wiadomości od 
początku, więc każda porada jest wykorzystywana wielokrotnie i 
automatycznie.

Jak tego używamy?

Wykorzystujemy go (również)  w telemarketingu.

Podczas rozmowy możemy np. powiedzieć tak:

Mam jeszcze jedno pytanie. Wydajemy internetowy biuletyn dla osób, 
które chcą pozyskiwać klientów przez Internet – biuletyn nazywa się 
Najsmaczniejsze Kąski z Internetu. Jest on bezpłatny i w każdym 
momencie może Pan zrezygnować z jego otrzymywania. W dodatku w 
pierwszym biuletynie otrzyma Pan również bezpłatnie „Raport Specjalny: 
Jak wybrać wykonawcę strony www”. Chciałby Pan otrzymywać taki 
biuletyn? 

Najczęściej klienci odpowiadają TAK.

Potem kierujemy klienta na stronę: 

www.polecane.net/klienci-w-

internecie

, na której klient może dokonać zapisu na biuletyn.

Telemarketer ma możliwość sprawdzenia, czy klient skutecznie zapisał 
się na biuletyn, czy otworzył Raport Specjalny, czy klika w linki zawarte w 
poradach, czyli czy aktywnie czyta porady.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

8

Co dzięki temu osiąga telemarketer?

Zasada wzajemności: Ma możliwość podarowania czegoś bezpłatnego, 
zrobienia prezentu klientowi.

Bez dodatkowych kosztów: Prezent nic dodatkowo nie kosztuje, poza 
jednorazowym jego wytworzeniem.

Odsiewanie plew od zboża: Część klientów, nie chce nawet tego 
prezentu, nie chce biuletynu, ma różne obiekcje z tym związane. Jest to 
cenna informacja dla telemarketera, że skoro nie chce nawet czegoś 
wartościowego za darmo, co tym bardziej są małe szanse na to, że kupi 
coś od nas. Na tej podstawie telemarketer ma możliwość zdecydowania, 
czy warte zachodu są dalsze kontakty z tym konkretnym klientem.

Podgrzewanie kontaktu: Telemarketer ma powody do powtórnych 
kontaktów z pytaniami, a to czy udało się zapisać na biuletyn, a to jak 
podobała się treść Raportu Specjalnego itd. ocieplając w ten sposób 
znajomość i szukając okazji do sprzedaży.

Budowanie autorytetu: Klient otrzymując kolejne e-maile z poradami, 
zaczyna uświadamiać sobie, że nadawca jest fachowcem w swojej 
branży, a skoro takie porady ma za darmo, to ciekawe co w takim razie 
oferuje za pieniądze?

Zapamiętanie przez klienta: Z każdym kolejnym e-mailem klient zaczyna 
nas bardziej zapamiętywać. Nawet mimo tego, że często tych e-maili nie 
czyta, a ledwo skanuje wzrokiem.

Automatyzacja: Dla telemarketera wpisanie klienta jest czynnością 
jednorazową, dalej wszystko robi się samo.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

9

A kiedy telemarketer zechce coś napisać do klientów, np. ofertę lub 
życzenia świąteczne poświęca dokładnie tylko kilka minut, aby to zrobić. 
E-maile wysyłane przez autoresponder są adresowane do każdego 
odbiorcy indywidualnie. Dodatkowo w treść e-maila mogą być wstawiane 
dane subskrybenta, co sprawia, że e-mail jest postrzegany przez 
odbiorcę, jako pisany indywidualnie do niego. Możliwe jest m.in. 
wstawienie zdania „Panie Stefanie, mam dzisiaj dla Pana ciekawą 
propozycję…” i tak np. do wszystkich 1000 klientów na raz – do każdego 
z jego imieniem odmienionym w wołaczu.

Ta możliwość bardzo nam się podoba i korzystamy z niej namiętnie.

Nieraz zdarza się, że mimo podążania telemarketera za klientem, klient 
sam się zgłasza, często po kolejnym e-mailu. Bardzo miły prezent dla 
telemarketera, prawda? Przykłady odzewów klientów, za którymi nie 
podążałem lub podążałem mało, a którzy sami się zgłosili pod wpływem 
kolejnego automatycznego e-maila:

…W nawiązaniu do naszej rozmowy w czerwcu tego roku (!!! Zwróć 

uwagę na długi czas po pierwszym kontakcie – przyp. autor), informuję, 

że przyszedł czas na zrobienie kampanii reklamowej w Google.

Proszę podać termin spotkania w tej sprawie. Podaję adres naszego 

biura…

…Bardzo dziękuję za pocztę jaką otrzymuję od Pana. Czytam z wielkim 

zainteresowaniem. Stronę

internetową mamy, ale potrzebuję zwiększyć jej oglądalność. Proszę o 

kontakt pod telefonem...

Witam Panie Mirku! prosiłbym o rozpoczęcie prac nad naszą stroną 

internetową. Prosiłbym o przesłanie kalkulacji i pierwszych pytań do 

naszej strony. Załączam pozdrowienia…

Czy to nie miłe?

Dodatkowo wdrożone funkcjonalności (w skrócie):

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

10

W autoresponderze do każdego subskrybenta jest automatycznie 
przypisywany telemarketer, który zachęcił subskrybenta do zapisu. 
Ułatwia to rozliczanie sprzedaży oraz kontaktowanie się poszczególnym 
telemarketerom ze swoimi klientami (oferty, życzenia).

Część e-maili zawiera tylko wstęp do porady oraz link do całości porady 
znajdującej się na naszym blogu eksperckim – dzięki temu wiemy, kto 
aktywnie czyta e-maile. Dodatkowo klient ma możliwość zapoznania się z 
dodatkowymi treściami na blogu.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

11

Śledzimy współczynnik „klikalności” (CTR) linków znajdujących się w e-
mailach i na podstawie CTR oceniamy czy były ciekawe dla odbiorców. W 
poradach „mało klikanych” zastanawiamy się, jak treść e-maila ulepszyć, 
aby odbiorcy więcej klikali w link by przeczytać całość. Bardzo duże 
znaczenie ma dobry tytuł e-maila.

W kolejnych e-mailach proponujemy subskrybentom zapisanie się na 
dodatkowe autorespondery poświęcone poszczególnym produktom. 
Klienci zainteresowani danym produktem wpisują swój adres e-mail w 
dodatkowym formularzu. Tworzy nam się w ten sposób lista klientów, 
którzy nie tylko czytają ogólne porady, ale również zainteresowały ich 
konkretne produkty. Cenna wiadomość dla telemarketera.

Podsumowanie:

Trzeba mieć na uwadze, że siła wywarcia wpływu pojedynczego e-maila 
jest o wiele niższa w porównaniu z rozmową telefoniczną z 
telemarketerem. Z drugiej strony, w 2008 roku nasz system wysłał 
automatycznie ponad 12.000 e-maili z poradami sprawiając, że użycie 
wielokrotnego autorespondera, dzięki swej masowości i automatyzacji 
dało rezultaty. 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

12

Głównym zadaniem telemarketera jest telefonowanie, ale każda rzecz, 
która pomoże mu być skuteczniejszym jest godna uwagi. Wdrożenie 
wsparcia telemarketerów w postaci autorespondera w naszej firmie dało 
nam już wiele przeliczalnych na pieniądze korzyści. Dodatkowo system 
nadal działa, podtrzymując kontakt z klientami, więc wszystko najlepsze 
jeszcze przed nami. Dlatego polecam takie rozwiązanie dla 
telemarketerów.

Dodatkowe informacje:

Strona do zapisu na Biuletyn Najsmaczniejsze Kąski z Internetu:

www.polecane.net/klienci-w-internecie

Więcej o autoresponderach:

www.polecane.net/autorespondery

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

13

Zarabiaj językiem ;)

„Słowa mogą być bronią, działać jak narkotyk i przynieść bogactwo”

Andrzej Batko

W   poprzednich   artykułach   pisałem   o   wykorzystaniu   słów   „nie”,   oraz 
„ale”.

Oba te słowa warto używać w sposób ŚWIADOMY.

I tak np. „ale” kasuje treść którą wypowiedziałeś przed tym słowem, pod 
warunkiem, że część zdania po „ale” z częścią wcześniejszą jest luźno 
powiązana.

„Tak to prawda, inne firmy również dysponują dobrymi produktami, ale 
ponieważ rozmawiamy, chcę zaprezentować co moja firma ma dla Pana 
do zaoferowania”

„Proszę   nie   myśl   jeszcze   o   tym   jak   wiele   da   Ci   w   czasie   rozmowy 
wykorzystanie słów „nie”, „ale”, spróbuj ich nie stosować na co dzień”... 
;)

A propos spróbuj... Mam propozycję: spróbuje otworzyć zamknięte drzwi 
Twojego pokoju...

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

14

Co zobaczyłeś przed swoimi oczyma? Prawdopodobnie jak PRÓBUJESZ 
otworzyć   drzwi.   Nasza   podświadomość   bardzo   dokładnie   stara   się 
wypełnić zadania które jej programujemy....

Z słowa  „spróbuj” najczęściej  korzystam  w ten  sposób, że gdy Klient 
mówi, że będzie chciał przeglądnąć jeszcze ofertę konkurencji z wielkim 
entuzjazmem   proponuję   mu   żeby   spróbował   przeglądnąć   ofertę   firm 
konkurencyjnych.   I   umawiamy   się   na   telefon   za   kilka   dni   w   czasie 
którego Klient obiecuje podjąć decyzję. 

I wiesz co? Nie pamiętam kiedy przy następnej rozmowie okazało się aby 
Klient   naprawdę   przeglądnął   konkurencyjne   oferty.   A   obiecał,   że 
podejmie decyzję...

Jeszcze jedna podpowiedź:

Jeżeli chcesz naprawdę skutecznie komunikować się z innymi ludźmi , to 
zawsze zaczynaj od mówienia o doświadczeniu, sprawach, uczuciach lub 
przeżyciach rozmówcy.

Dopiero potem zaczynaj sugerować myśli, odczucia, lub zachowania.

Klient - 

„Nie jestem zainteresowany kupnem tego produktu”

Ty   -  

„Tak   to   prawda,   nie   jest   Pan   zainteresowany   kupnem   tego 

ubezpieczenia, ale skoro już spotkaliśmy się to może zainteresuje Pana 
jak   fantastyczne   zabezpieczenie   finansowe   da   Pana   rodzinie   polisa 
posagowa.”

Pamiętaj,   że   wzorce   językowe   nie   zawsze   są   logiczne   i   poprawne 
gramatycznie.   Sposób,   w   jaki   będziesz   używał   wielu   struktur   może 
przeczyć temu czego nauczyłeś się w szkole. 

Wiesz już jednak także, że posługując się tymi wzorcami komunikujesz 
się   z   rozmówcą   na   poziomie   świadomym   i   nieświadomym,   a   wiesz 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

15

doskonale,   że   nieświadomy   umysł   kieruje   się   inną   logiką   niż   umysł 
świadomy, trzeba więc do niego mówić w inny sposób.

Na koniec tego artykułu poddam Twojej uwadze temat łączników.

Rozważ następujące zdania:

„Chcę osiągnąć mój cel, ale mam problem”

„Chcę osiągnąć mój cel i mam problem”

„Chcę osiągnąć mój cel, pomimo że mam problem”

A  co będzie jeżeli w zdaniu zamienimy szyk? :)

Możesz   robić   wszystko   co   chcesz,   jeśli   jesteś   gotów   wystarczająco 

ciężko pracować”

Jeśli jesteś gotów wystarczająco ciężko pracować, to możesz robić co 

chcesz”

Które z tych zdań jest dla Ciebie bardziej motywujące? :)

Pozdrawiam serdecznie

Dariusz

http://www.samodoskonalenie.com

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

16

Motywacja i pobudzenie w skutecznej 
sprzedaży

Dwaj amerykańscy psycholodzy i antropolodzy, Robert Yerkes i John D. 
Dodson sformułowali na początku XX wieku prawo, nazwane od ich 

nazwisk, w którym zdefiniowali występującą u ludzi zależność pomiędzy 
pobudzeniem emocjonalnym (na przykład stresem, frustracją, 

motywacją) a poziomem wykonywania przez nich zadań (liczbą błędów).

Zależność ta, w zapisie graficznym prezentowana jako funkcja 
krzywoliniowa sprowadza się do tego, iż -  do pewnego poziomu wzrost 

pobudzenia polepsza poziom wykonania (zmniejsza liczbę błędów), ale z 
dalszym wzrostem pobudzenia poziom wykonania obniża się.

W wyniku wielu swoich obserwacji, doświadczeń i analiz Yerkes i Dodson 
sformułowali dwa prawa, których znajomość przyda się w sprawnym a 

przede wszystkim efektywnym działaniu handlowym. Oto te prawa:

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

17

I prawo Yerkesa-Dodsona, które mówi, że istnieje bezpośredni 

związek pomiędzy pobudzeniem emocjonalnym a wykonaniem zadania. 
Dla wykonania każdego zadania istnieje optymalny poziom pobudzenia, 

przy którym zadanie to jest wykonywane najlepiej. Zarówno niższy jak i 
wyższy poziom pobudzenia znacznie pogarsza, utrudnia sprawność 

wykonania zadania.

II prawo Yerkesa-Dodsona, w myśl którego - im trudniejsze jest 

zadanie, przed którym stoimy, tym niższy jest poziom optymalnego 
pobudzenia. Zadania łatwe są dobrze wykonane nawet wtedy, gdy 

poziom pobudzenia emocjonalnego jest bardzo wysoki, wykonywania 
zadań trudnych jest szybko upośledzane przez wysoki poziom 

pobudzenia.

Aby pomóc Wam lepiej zrozumieć i w praktyce stosować reguły 

zachowań sprzedażowych wynikające z tych praw - podam dwa case 
study, dla każdego z prawa Yerkesa – Dodona:

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

18

Case study dla I prawa:

W sytuacji, gdy jesteśmy na przykład słabo motywowani do realizowania 
sprzedaży, to realizujemy ją nieskutecznie (niski poziom pobudzenia 

emocjonalnego i niski poziom wykonania). Jeśli jednak jesteśmy skrajnie 
motywowani, bardzo nam zależy i jesteśmy potężnie sfrustrowani, 

przejęci swoją rolą i stawianymi nam zadaniami oraz oczekiwaniami 
wobec nas - to nasze poszukiwania mogą być chaotyczne, a zachowanie 

na rozmowach handlowych, sprzedażowych nerwowe, co zmniejsza 
szanse na powodzenie - czyli poprawne, efektywne wykonanie zadania.

Case study dla II prawa:

Gdy goni mnie potężny pies, będę szybciej uciekał niż wtedy, gdy goni 
mnie średni pies. Bieganie jest łatwym zadaniem, wysoki poziom 

pobudzenia podnosi wykonanie tego zadania. Gdy mam do rozwiązania 
zadanie matematyczne, z którym się wcześniej nie zetknąłem (trudne 

zadanie), to lepiej jeśli będę rozluźniony (niski poziom pobudzenia), stres 
szybko zmniejszy szanse na to, że dobrze je rozwiążę. A nawet więcej, w 

wielu wypadkach stres całkowicie uniemożliwi mi wykonanie zadania.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

19

Prawa Yerkesa - Dodsona mają praktyczne zastosowanie w 
psychologii sprzedaży. Właściwe, optymalne pobudzenie 

emocjonalne sprzedawcy ( nie chodzi o to czy duże, czy małe ale 
odpowiednie, indywidualnie dla każdego człowieka, w tym wypadku 

sprzedawcy. Odpowiednie znaczy także - uwzględniające emocjonalność, 
rys psychologiczny, poziom wrażliwości i socjologizacji danej osoby) - 

oczywisty sposób zwielokrotnia szanse na efektywną sprzedaż, 
zbudowanie, stworzenie dobrej relacji sprzedażowej z Klientem. 

Sfinalizowanie kontraktu, rozmowy czy prezentacji oferty. 
Warto o tym pamiętać – wszak, odnosząc się do stanów 

pobudzenia emocjonalnego – czasami lepsze jest wrogiem 
dobrego :)

Marek Wojciechowski

Zapraszam do lektury:

Psychologii Sprzedaży

http://www.clienting.blox.pl

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

20

Jak to zrobić za pierwszym razem.

Poniższy fragment pochodzi z mojej najnowszej książki pt. „Jak zrobić to 
za pierwszym razem. Instruktorzy od nauki jazdy ujawniają swoje 

sekrety.” W późniejszym czasie tytuł prawdopodobnie ulegnie 
modyfikacji.

(…) Pewnego razu na wykładach ze znajomości znaków 

drogowych, jedna z uczestniczek zadała kluczowe pytanie: “Jak zdać za 

pierwszym razem?” Prawdopodobnie na to pytanie czekali wszyscy. Ale 
jeszcze bardziej czekali na odpowiedź. Jurek spokojnie odpowiedział:

- Gwarantuję wam, że każdy z was zda jeśli tylko będzie się 

stosował do tego wszystkiego, czego się tutaj uczymy.

Brawo, takiej odpowiedzi oczekiwałam. Jednak zauważyłam, 

spoglądając na twarze innych, że chcieli innej odpowiedzi. Czyli takiej, 

która dała by im gwarancję zdania za pierwszym razem po najmniejszej 
linii oporu. Tylko, że nikt nie zwrócił uwagi, że odpowiedź Jurka właśnie 

taką odpowiedzią była, właśnie taką gwarancją. Ponownie spojrzałam po 
twarzach uczestników szkolenia i szczególnie u niektórych kobiet 

widziałam strach, lęk, stres. 

Miłość i strach to dwie najmocniejsze i najpotężniejsze emocje 

człowieka. Są to dwie emocje, które leżą na przeciwległych biegunach 
układu energetycznego człowieka. Kiedy czujemy się kochani i kochamy - 

to mamy wrażenie, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Natomiast 
kiedy czujemy kontrolę nad sobą i pewne ograniczenie - to mamy 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

21

wrażenie, że coś jest nie tak, że jesteśmy do niczego, że na pewno nam 
się to nie uda.

Wyobraź sobie coś takiego: idziesz ulicą i nagle spotykasz na 

swojej drodze człowieka. Czujesz coś tak przyjemnego, że masz 

wrażenie, że serce ze szczęścia zaraz wyskoczy ci z klatki piersiowej. 
Patrzysz tej osobie w oczy ponieważ coś ci mówiło, że po prostu musisz 

na nią spojrzeć. I co widzisz? Dokładnie widzisz, że ta osoba czuje to 
samo co ty. Kiedy na ciebie patrzy, jest najszczęśliwszą osobą na świecie. 

I ty też. Nie musicie nic mówić. Po prostu jesteście. Razem. I możecie od 
teraz zdobywać świat. Twoje problemy przestały istnieć. Nie ma ich. Nie 

wiesz jak to się stało, ale już ich nie ma. A wystarczyło tylko uczucie 
miłości. Czy to nie jest wspaniałe? Zamknij na chwilę oczy i wyobraź 

sobie taką sytuację. Zrób to. A po skończonym ćwiczeniu opisz poniżej 
swoje uczucia.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

22

Zrobiłeś to ćwiczenie czy nie? Jeśli nie, to dalsza praca  nie ma 

sensu ponieważ i tak ci nic to nie da. I prawdopodobnie właśnie straciłeś 

pieniądze wydając na tę książkę. Ale jeśli wykonałeś to ćwiczenie - mam 
dla ciebie zupełnie inne. Od razu powiem, że poniższe ćwiczenie jest 

bardzo mało przyjemne. Powiem więcej - niektórzy ludzie tak bardzo 
boją się tego, że unikają go jak tylko mogą uprawiając tzw. Spychologię. 

O co chodzi?

O nic innego jak o ucieczkę przed negatywnym myśleniem. Przed 

tym nie da się uciec i proponuję, aby nie uciekać, ponieważ prowadzi to 
skutków ubocznych. Poważnym skutkiem ubocznym jest to, że zaczniesz 

sam siebie lub sama siebie okłamywać. A nie ma nic gorszego jak życie 
w kłamstwie. Przesadzam? Wcale nie. Jak myślisz, co się stanie kiedy 

całe to okłamywanie siebie i innych skumuluje się do takiej potęgi, że w 
pewnym momencie twojego życia wybuchnie. Nie wygrzebiesz się z tego 

sam, ewentualnie z pomocą psychologa.

Jeśli nadal. Mi nie wierzysz, opowiem ci pewną historię. 

Przyjaciółka mojej znajomej 10 lat temu skończyła liceum. Zawsze była 
uśmiechniętą i życzliwą osobą. Można było na nią liczyć. Pomimo, że nie 

uczyła się wzorowo to zawsze wszystkich podtrzymywała na duchu przed 
ważną klasówką. Dziewczyna chodziła do liceum z tradycjami, była to 

szkoła elitarna i bardzo surowa wychowawczo. Miała wrażenie, że tylko 
osoby, które uczyły się wzorowo, miały ułatwione życie w szkole. Za 

każdym razem, kiedy próbowała dołączyć się do jakiegoś 
przedsięwzięcia, inni odrzucali ją, ponieważ nie uczyła się na ich 

poziomie. Było to dla niej przykre, a nawet bardzo przykre, jednak nie 
dopuszczała do siebie tej myśli. Całe cztery lata liceum była uśmiechnięta 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

23

i można było na nią liczyć. Zdała maturę na poziomie dostatecznym, a po 
egzaminie dojrzałości nagle gdzieś zniknęła. Nie odbierała telefonów, nie 

spotykała się ze znajomymi, nie zapraszała nikogo do swojego domu. 
Tak, jakby słuch po niej zaginął. Dwa lata później moja znajoma 

dowiedziała się od niej, że liceum doprowadziło ją do wyczerpania 
psychicznego. Miała dość udowadniania wszystkim, że jest okay. Że 

wszystko z nią dobrze, że jest wspaniałą koleżanką i że zawsze można na 
nią liczyć. Wszyscy jej mówili kiedyś, aby myślała pozytywnie. I myślała, 

zapominając o tym, że tak naprawdę zatracała się w tym wszystkim. 
Okłamywała sama siebie, że przecież osoby z klasy ją lubią, a to, że nie 

była „piątkową” uczennicą to tylko przejściowe. Nikt tak naprawdę nie 
wiedział, że w jej domu rozgrywała się tragedia i ledwo sobie z tym 

radziła. Ojciec był pijakiem, a matka miała swoje życie. Nie miała oparcia 
ani w rodzicach, ani w nauczycielach, którzy na każdym kroku od niej 

wymagali.

No tak, zapewne domyślisz się, że szkoła musi wymagać, aby coś 

z niej wynieść. Ale ona sobie z tym nie dawała rady i kiedy moja znajoma 
spotkała ja przypadkiem na ulicy dowiedziała się, że po maturze 

wszystko jej się zawaliło i chodziła do psychiatry, brała pigułki na 
depresję i zaczynała życie od początku. A więc na czym tak naprawdę 

polegał problem? Czy nie na tym, że pozwoliła, aby ktoś inny kierował jej 
życiem. I czy nie na tym, że nie potrafiła stawić czoła istniejącemu i 

wciąż narastającemu problemowi. I w końcu czy nie na tym, że zaczęła 
uprawiać spychologię - w głębi siebie wierzyła w to, że jest niedoskonała, 

a udawała najbardziej doskonałą osobę na świecie. Do czego zmierzam?

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

24

Do kolejnego ćwiczenia. Chcę, abyś to wykonał. Chcę, abyś to 

wykonała. Pomyśl o czymś naprawdę negatywnym. Może być to coś 

zupełnie nie związanego bezpośrednio z tobą, a może być również coś, 
co niedawno miało zdarzenie w twoim życiu. Wyobraź sobie to jeszcze 

raz. Jakie uczucia ci towarzyszą? Zapisz je: 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

25

Tak, wiem, nie było to przyjemne ćwiczenie. A teraz wróćmy do tematu 
dwóch najpotężniejszych emocji: miłość i strach. Przed chwilką 

poprosiłam cię, abyś wykonał powyższe ćwiczenia. Świadomie miałeś 
okazję poznać czym są te uczucia i zrozumieć je.  Masz do wyboru 

uczucie przyjemności i lęku. Co wybierasz? Z jednej strony możesz 
wszystko, dokonasz wszystkiego, przejdziesz przez każdą przeszkodę, 

dopniesz swego. A z drugiej strony boisz się, że tego nie dokonasz, 
ponieważ ktoś ma nad tobą władzę. A przynajmniej wydaje ci się, że ją 

ma. W każdym razie chodzi o to, że stresuje cię każda zmiana w twoim 
życiu i obawiasz się, że nie zawsze zmiany są dobre dla ciebie.

Oczywiście tym zajmiemy się w dalszej części tej książki. Pamiętaj, 

że cały czas skupiamy się na tym, że chcesz za pierwszym razem zdać na 

prawo jazdy. Bez stresu. Zupełnie naturalnie. A nawet więcej - 
przeżywając jedną z najciekawszych przygód w swoim życiu. Ponieważ 

jak już egzamin będziesz mieć za sobą, wówczas takich bardzo 
ciekawych przygód będziesz mieć mnóstwo. Pytanie tylko co wybierasz? 

Harmonię czy stres? I przede wszystkim musisz mieć pewność tego co 
wybierasz. Powiem ci dlaczego. Dlatego, że kiedy wybierzesz spokój, 

szczęście i harmonię musisz oczyścić się z błędnych przekonań jakie w 
ciągu całego twojego dotychczasowego życia nazbierałeś. Oczyszczenie 

oznacza nic innego jak zmierzenie się z własnymi słabościami. Z tymi, 
których się tak bardzo boisz. Jeśli to zrobisz, da ci to gwarancję, że 

pozbędziesz się ich na zawsze. Ale w miejsce ich mogą pojawić się 
kolejne aspekty, które trzeba będzie wyeliminować.

Dlaczego ten proces może trwać długo? Odpowiedź jest prosta: to 

jak długo karmiłeś lub karmiłaś swój umysł negatywnymi wyobrażeniami 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

26

na swój temat to w ciągu 10 czy 15 minut nie pozbędziesz się 20 czy 30 
lub więcej lat karmienia tą trucizną. W ciągu tych 10-15 minut możesz 

pozbyć się podstaw błędnych przekonań, poddając się na przykład 
hipnozie.

Przypomniała mi się historia odnośnie hipnozy. Pierwszy raz w 

życiu poddałam się hipnozie w maju 2008 roku. Pojechałam wtedy na 

szkolenie do Warszawy. Wszyscy uczestnicy szkolenia doskonale 
wiedzieli, że będą poddawani hipnozie, dlatego zapisali się z własnej 

inicjatywy. Ja również chciałam tego doświadczyć, spróbować, a przede 
wszystkim chciałam uzyskać odpowiedź na pytanie: dlaczego wciąż mi się 

nie udaje to czy tamto. Chociaż tak bardzo się staram, ale nic mi nie 
wychodzi. Oczywiście odpowiedź dostałam bardzo szybko, właśnie 

podczas seansu hipnotycznego. 

W stanie hipnozy pamiętałam siebie jako 3-4 miesięcznego 

niemowlaka. Pamiętam, jak mama trzymała mnie na rękach uśmiechając 
się do mnie z wielką miłością. Ja, wtedy 26-letnia kobieta, widziałam 

siebie jako niemowlę. Zupełnie bezbronne, cieszące się z tego, ze żyję, 
oddycham i że otaczają mnie ludzie, których kocham i którzy mnie 

kochają. Beż żadnych uprzedzeń, bez żadnych zahamowań. Jednak 
zanim to się stało, musiałam przejść proces samego przechodzenia ze 

stanu świadomości w stan transu. Doskonale pamiętam, że mój umysł 
bronił się jak tylko mógł. Bronił się do takiego stopnia, że spowodował w 

moim ciele tak ogromny stres i ból całego ciała, a przez myśl przeszło mi, 
że dostanę zawału serca. Chciałam uciekać ponieważ nagle cos w mojej 

głowie powiedziało mi, że ktoś chce wejść w mój umysł i kontrolować 
mnie i moje życie. Kiedy nie reagowałam na wołanie umysłu, moje ciało 

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

27

zaczęło się trząść, a z oczu, które miałam zamknięte podczas seansu, 
popłynęła lawina łez. Ogromnych, ciepłych, lecących ciurkiem łez. Bałam 

się, że inni uczestnicy szkolenia to zauważą i zaczną się ze mnie śmiać, 
ze tak głęboko to przeżyłam.

Nikt się nie śmiał. Prawdopodobnie każdy był tym wszystkim 

przejęty. Mój przyjaciel, który był ze mną na tym szkoleniu, zdradził mi, 

że Bóg mu coś ważnego powiedział.

- Skąd wiesz, że to Bóg do ciebie mówił, a nie jakiś twój 

wewnętrzny glos? - zapytałam.

- Bo go widziałem. Dotykałem, chociaż nie wierzyłem, że to 

naprawdę On. Mówił do mnie, a przede wszystkim wskazał mi drogę.

- Jaką drogę? Gdzie ma cię zaprowadzić ta droga?

- Powiedział tylko jedno: dlaczego twój cel, który sobie obrałeś 

jest tak mały? Czy nie chcesz więcej? Chcę dać ci więcej.

Oznaczało to, że mój przyjaciel miał cel, ale bał się go zrealizować 

ponieważ miał wątpliwości czy mu się uda czy nie. Bał się ponieważ miał 

przekonanie, że on nie jest doskonały i pewnie mu się to nie należy. 
Obawiał się, że jak tylko zrealizuje swój cel, to znajomi się od niego 

odwrócą, straci przyjaciół i zostanie sam. Jednak po hipnotycznym 
szkoleniu zdecydował, że chce sięgnąć wyżej. Był na to gotowy. I 

sięgnął. Jak się po paru miesiącach dowiedziałam, kiedy się z nim 
spotkałam, że dziewczyna go zostawiła, a niektórzy znajomi odwrócili się 

od niego, ponieważ zaczął odnosić sukcesy i czuł się z tym bardzo 
szczęśliwy. Ale nie podobało się to jego dziewczynie, ani znajomym.

www.telemarketerzy.pl

 

background image

Gazeta Telemarketera – grudzień 

2008

28

Miał wybór: albo rozwijać się, zdobywać klientów, zarabiać 

olbrzymie kwoty, inwestować je  na giełdzie, być szczęśliwym, poznawać 

ciekawych i fantastycznych ludzi sukcesu, albo pozostać w miejscu i 
martwić się jak płacić rachunki, jak jeszcze zadowolić swoją dziewczynę, 

aby czuła się przy nim szczęśliwa, która i tak okazała się bardzo 
toksyczną osobą.

Kiedy trener zrobił przerwę obiadową, musiałam szybko wyjść na 

zewnątrz, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Stałam chwilkę i z 

wrażenia głęboko oddychałam. Zamknęłam na chwilkę oczy. Poczułam, 
że ktoś stanął przy mnie i koleżeńsko szturchnął mnie w ramię. Byłam 

pewna, że to mój przyjaciel, ale myliłam się. Możliwe, że pewnie będziesz 
się śmiać z tego co teraz napiszę, ale to zdarzyło się naprawdę. Obok 

mnie nie stał mój przyjaciel. Tak samo to nie on mnie szturchnął. Obok 
mnie stał sam Jezus. Patrzył na mnie, uśmiechnął się i powiedział: „No, 

maleńka. Dasz radę.” I poszedł. Najzwyczajniej w świecie sobie poszedł. 

Jaki z tego morał? Przypuśćmy, że masz swój autorytet. Idziesz do 

niego i mówisz mu o swoich planach. On cię wysłuchuje, daje wskazówki 
i widzi, że się wahasz. A potem mówi: „Dasz radę.” Uwierzysz mu czy 

nie? Ja uwierzyłam. (…)

Pozdrawiam,

Magdalena Myczko

magda@telemarketerzy.pl

www.telemarketerzy.pl