background image

Marian Zawada OCD

S

IEDEM PIECZ CI Z A

Bezdro a cz owieka

pomi dzy grzechem pierworodnym

a  mierci  Boga

W

YDAWNICTWO

K

ARMELITÓW

B

OSYCH

K

RAKÓW

2001

background image

© Copyright by Wydawnictwo Karmelitów Bosych,
Kraków 2001

Imprimi potest
O. dr Szczepan T. Pra kiewicz OCD, prowincja
Kraków, dnia 17 stycznia 2001 r.
Nr 49/01

Imprimatur
t Kazimierz Nycz, wik. gen.
Kraków, dnia 10 sierpnia 2001 r.
Nr 1588/2001

W

YDAWNICTWO

K

ARMELITÓW

B

OSYCH

31-222 Kraków, ul. Z. Glogera 5
tel. (012) 415-22-45, 415-46-19
fax (012) 415-29-88

e-mail: wydawnictwo@karmel.pl
http://www.karmel.pl

ISBN 83-7305-028-0

background image

S

PIS TRE CI

WPROWADZENIE............................................................... 9

PRAWO GRZECHU........................................................... 14

IMIONA GRZECHU........................................................... 16

Ka dy grzech jest zerwaniem ...........................................16
Ka dy grzech jest sprzeciwem ........................................ 16
Ka dy grzech jest odwróceniem...................................... 18
Ka dy grzech jest nieczysto ci .......................................19
Ka dy grzech jest k amstwem ..........................................20

Ka dy grzech jest ciemno ci ..........................................21

PODSTAWOWE ODNIESIENIA ........................................22

Dynamizm grzechu — struktura grzechu pierworodnego.. 25

Zakaz ..........................................................................26

Pozna  owoczak amanie poznania ..........................27

mier .........................................................................29

Nienawi  boskiej niewinno ci Chrystusa ........................31

DROGI STAREGO CZ OWIEKA ........................................34

USIDLENIE J ZYKA ........................................................36

ZATRUTE  RÓD O ZNACZE ........................................37

Brak jako  ród o grzechu.................................................37

Grzech jako spór o znaczenie ........................................... 38

SIEDEM — DOSKONA

 Z A .................................... 39

PYCHA............................................................................... 44

Przeciw Bogu.................................................................. 45
Pyszna pretensja o wielko

............................................. 49

background image

6

Spis tre ci

Istnienie k amliwe........................................................... 52

Istnienie oddzielone ........................................................ 57

Spychanie bli niego ........................................................ 58
Demoniczno  w adzy .................................................... 62

Rozsiewanie niszczenia ................................................... 66
Obsesja obecno ci ........................................................... 67

CHCIWO

........................................................................70

Dobro wydzierane Bogu ..................................................70
Zabójcza zach anno

......................................................74

Ekonomia „zbawienia" wed ug chciwca ...........................76

Syndrom wyci ganej r ki.................................................79
Obsesyjna fascynacja zewn trznym ..................................81
Zaw aszczanie cz owieka .................................................85

NIECZYSTO

..................................................................88

Narodziny nieczysto ci ....................................................88

miertelne ryty nieczysto ci ............................................91

Uleg

 sile przyci gania................................................95

Drogi poni enia ...............................................................96
Poznanie i nago

............................................................98

Symulacja zjednoczenia...................................................99

Nieczysto  serca .......................................................... 100

Pu apki wybrania........................................................... 101

ZAZDRO

...................................................................... 103

Przera enie w asn  nieobecno ci .................................. 104

Zazdro  jako smutek z dobra ........................................ 107
Zaborczo  posiadania................................................... 110

Sabotowanie warto ci .................................................... 114

AKOMSTWO ................................................................. 117

Udr czenie g odem i pustk ........................................... 117

Zdradliwy owoc nasycenia............................................. 121
Zadomowieni w nadmiarze............................................ 122
Okrucie stwo po erania — kanibalizm serca.................. 126

background image

Spis tre ci

7

GNIEW .............................................................................130

Nienawi  gniewu .........................................................133
Rodowody gniewu ........................................................139
Potrzeba niszczenia .......................................................142

Pielgrzymowanie ducha zemsty .....................................143
Gniew skierowany do wewn trz.....................................147
Gniewna wyobra nia — wewn trzne zabijanie...............149

LENISTWO ......................................................................151

 przeciw obarczeniu.................................................154

Oci

....................................................................157

Natr ctwo nieistotnego..................................................159
Leniwe zniewolenie czasem........................................... 159

pienie aksjologiczne .................................................. 161

Schorowana obco

....................................................... 164

Bez adno ...................................'................................. 166

Niebezpieczna bierno

................................................. 167

ZAMIAST ZAKO CZENIA............................................. 171

LITERATURA.................................................................. 175

background image

1*1

W

PROWADZENIE

Napisane strony nie wyrastaj  z jakiej  potrzeby rozdra-
pywania 
cz owieka, ale z pragnienia realizacji celu —
osi gni cia  wi to ci. Zajmowanie si  problemami z a
i grzechu w perspektywie  wi to ci mo e dziwi . Ale do-
piero wtedy, gdy sobie u wiadomimy, jak bardzo one
kwestionuj ten cel, jak d

 do jego obalenia czy wreszcie

uniemo liwiaj  jego osi gni cie, widzimy, jak domaga
si  to radykalnego postawienia kwestii. Dla tego rodzaju
radykalizmu jest ono adresowane. Zniewolenie grzechem
przypomina a  nadto sytuacj  wielu sparali owanych
z kart Ewangelii. Problem grzechu przestaje by  wtedy
czym  studyjnym, a staje si  cz ci pracy nad cz owie-
kiem. Wysi ek towarzysz cy tej rozprawie ma g ównie
pomóc wszystkim wchodz cym na drog  duchowego  y-
cia, gdy  do pierwszego etapu nale y porz dkowanie
sfery z a: dostrze enie jej, nazywanie, wskazanie najwi k-
szych zagro

 i mocowanie si  z grzechem w duchowej

walce. Z drugiej strony lekcewa enie aktywno ci z a
w duchowym rozwoju przypomina zaproszenie do uro-
czystego poloneza na polu minowym.

Spotkanie, zmierzenie z w asnym z em posiada wiele

wymiarów: od filozoficznej i teologicznej refleksji nad
jego natur , przez typowo ascetyczne zmaganie si  ze so-

, a  po mistyczne na ladowanie Chrystusa zst puj ce-

go do piekie . Podejmuj c Pasch  naszego Pana, Jego
drog  do Ojca jako osobiste zadanie, cz owiek widzi co-
raz ja niej,  e razem ze Zbawicielem przemierza prawd
o piekle, do wiadcza przera aj cego dzia ania z a w ku-

background image

10

Wprowadzenie

szeniu i grzechu. Przemierza zarazem w asne struktury

a wro ni te we wn trze.

asne z o cz owieka pojawia si  na poziomie czy-

nów, na poziomie aktów wewn trznych, wreszcie tkwi
w nim jako sk onno  do pewnych postaw. Ujawnia si
wi c jako sprawno , ci enie ku-; pewna atwo

doko-

nywa  zagnie

a si  w cz owieku jako wada. Te cechy

wyznaczaj  szlak naszemu my leniu.

em teologicznym dla naszego tematu s  s owa Chrys-

tusa: Z wn trza bowiem, z serca ludzkiego pochodz  z e
my li, nierz d, kradzie e, zabójstwa, cudzo óstwa, chci-
wo , przewrotno , podst p, wyuzdanie, zazdro , obelgi,
pycha, g upota 
(Mk 7, 21-22). Tak w

nie grzech za-

mieszkuje cz owieka — dzia a wewn trz cielesnego, zmy-

owego serca, zaprzedanego w niewol  grzechu (Rz 7,

14). Takie serce staje si  jego narz dziem. Odbiciem po-
dobnych nagannych postaw, o których mówi Chrystus, s

owa  w. Paw a, nanizane ze Starego Testamentu:

Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego, nie ma

rozumnego, nie ma, kto by szuka  Boga. Wszyscy zboczyli
z drogi, zarazem si  zepsuli, nie ma takiego, co dobrze
czyni, zgo a ani jednego. Grobem otwartym jest ich gar-

o, j zykiem swoim knuj  zdrad , jad  mijowy pod ich

wargami, ich usta pe ne s  przekle stwa i goryczy; ich
nogi szybkie do rozlewu krwi, zagl da i n dza s  na ich
drogach, droga pokoju jest im nie znana, boja ni Bo ej
nie ma przed ich oczami 
(Rz 3, 10-18).

Na innym miejscu  w. Pawe  stwierdza:

eby przy-

padkiem nie [by o w ród was] sporów, zazdro ci, gniewu,
niew

ciwego wspó zawodnictwa, obmów, szemrania, wy-

noszenia si , k ótni. Oby mnie ponownie nie upokorzy
wobec was Bóg mój, tak i bym musia  op akiwa  wielu
spo ród tych, którzy pope niali przedtem grzechy i wcale

background image

Wprowadzenie

11

si  nie nawrócili z nieczysto ci, rozpusty i rozwi

ci,

której si  dopu cili (2 Kor 12, 20). Ten katalog obejmuje
postawy, które zasmucaj  Ducha i czyni  dzie o Boga
nieskutecznym.

Postawy te pojawiaj  si  czasem w formie czy to bru-

talnej, czy subtelnie zawoalowanej jako dbanie „o rzeczy
Bo e". Objawia si  tu rozpi to

grzechu. W spojrzeniu

na grzech, na aktywnie dzia aj ce sk onno ci ku niepraw-
dzie, w spojrzeniu na wady mo na wyakcentowa  wymiar
osobisty, a tak e bardziej spo eczny, ukazuj cy struktury

a, swoist wspólnot

a, gdy zakre la ono szerokie kr gi

i wkomponowuje si  w procesy historyczne.

Temat grzechów, a raczej wad g ównych {vitia capita-

lia) potrzebny jest do spokojnej, aczkolwiek gruntownej
analizy prawdy o sobie samym. Pierwszy etap  ycia du-
chowego domaga si poznania ciemnej strony cz owieka,
struktur z a zalegaj cego serce, a wi c kszta tu zmazy
grzechowej. Cz owiek nosi w sobie dziedzictwo k amstwa
spowite w tajemnic  grzechu pierworodnego, swoistej
skazy. Po cz ci jest wi c bytem

amliwym, zawieraj cym

tajemnic  nieprawo ci. Istnieje w cz owieku specyficzna
inteligencja wybiegu: Bóg uczyni  ludzi prawymi, lecz oni
szukaj  rozlicznych wybiegów 
(Koh 7, 29). Towarzysze-
nie tym wybiegom, ukazywanie g ównych linii, niejako
zarysu taktyki, le y u podstaw tej analizy.

Zmaza nie tylko jest ukszta towana w okre lony spo-

sób, ale równie  w jakim  sensie kszta tuje cz owieka,
realnie na niego wp ywa. Mistrzowie duchowi przyk adaj
wiele uwagi do tego, by w rozpoznawaniu duchowej topo-
grafii wyrazi cie okre la  nie tylko mocne strony dobra,
ale równie  nazywa  grzech. To ods ania punkty najs ab-
sze w „konstrukcji" duszy, a tak e ujawnia linie najcz st-
szego ataku ze strony aktywnego z a. Grzech bowiem jest

background image

12

Wprowadzenie

czym

ywym, dynamicznym, to on dzia a w synach buntu

(por. Ef 2, 2), ma wi c rodowód w demonicznej podmio-
towo ci, jest rodzajem si y przekonywania, w amywania
si  w  wiadomo , w wol , a zw aszcza w wyobra ni .
Dlatego mo na mówi  o demonicznej  ywej mocy, która
próbuje cz owieka zmusi  do wyboru z a, do poddania
si . W kuszeniu pojawia si  ona podmiotowo, mo na jej
przypisa samodzielne istnienie, zgodnie z demonologi
Ojców Pustyni'. Mówimy nie tyle o ywym do wiadcze-
niu z a, ile o do wiadczeniu go jako czego

ywego. Poja-

wia si  ono jako ywo

napieraj ca, gwa towna w prze-

strzeni usposobienia, a usposobienie jest z e ju od m o-
do ci 
(Rdz 8, 12).

Znajomo  z a wymaga swego rodzaju  wiadomo ci

krytycznej, by móc je zobaczy , wydoby  i nazwa  pp-

ród wielo ci i mo liwo ci przejawiania si zwodniczego.

Cz owiek na drodze do Boga, do  wi to ci, musi zmierzy
si  z ca  potworno ci  z a, w zst powaniu do piekie
ludzkiego serca, a  na samo dno, sk d wyrastaj  grzeszne
korzenie. Nie tylko w strumieniach Bo ej mi

ci, ale

równie  w tajemnicy z a dusza oczyszcza si , kuszona
w mistycznych nocach. Nale y przemierzy  ca  s abo
cz owiecz  a  do ko ca. Jest to jedno z najtrudniejszych
do wiadcze .

Podj to ten temat równie  z tego wzgl du,  e prze y-

wany czas mo e by  rozumiany jako czas dojrza ego grze-
chu. To, czym trudzi  si  cz owiek w zakamarkach serc
i zakamarkach domów, wype

o i przyoblek o si  w struk-

tury z a. Zamieszkuj ce ludzkie serca pok ady przeobrazi y
si  w besti  o spot gowanej sile. Spo eczne udr czenie
grzechem sta o si  bied  cz owiecz , ponur  histori .

1

 G

RUN

A., Jak sobie radzi  ze ziem,

um. K. Zimmerer, Kraków

1999, s. 33.

background image

Wprowadzenie

13

By  mo e czytanie tej ksi

ki b dzie przygn biaj ce,

mo e wype ni  smutkiem, jest bowiem dokumentacj  cza-
su nie aski. Ksi ka jest w pewnym sensie bezlitosna. Ale
równie w pewnym sensie musia a by  napisana. Si gaj c
po ni , dost pujemy w jaki  sposób tajemnicy ods ania-
nia 
piekie . Ale poniek d jej lekturze mo e towarzyszy
rodzaj wyzwolenia, wyzwolenia, które pragnie spiera  si
jeszcze bardziej stanowczo ze z em. Tak w

nie  w. Te-

resa od Jezusa w widzeniu piek a odnalaz a niezwyk
si  do wierno ci Bogu i do walki o zbawienie dusz (por. 
32, 1, 4-7). W takich tematach winna obowi zywa  zasa-
da psychofeleis, po yteczno ci dla duszy. Chodzi o uka-
zanie niezb dnego minimum, jak to robi  Chrystus, by
zrozumie  natur  rzeczy i przeciwdzia

 jej.

Mówi c o grzechach, nale y wyja ni  jeszcze jedn

spraw . Z pewno ci  powiecie Mi to przys owie: Lekarzu,
ulecz samego siebie

k 4, 23). Trudno jest zajmowa  si

grzechami i zachowa  konieczny obiektywizm, wolno
nie tylko my li, ale i stosunek do rzeczywisto ci. Kiedy

aby mówi o s abych, zawsze mo e by  podejrzany o zo-

stawianie  mieci na czyim  podwórku. Ale mo e zdarzy
si  jeszcze co  gorszego, co znakomicie uj a Amma
Synkletyka: Niebezpieczne to, kiedy naucza kto  taki, kto
sam si  nie nauczy  praktyki  ycia. Bo jak ten, kto ma roz-
walony dom, a przyjmuje w nim go ci, szkodzi im przez to,

e mieszkanie ma w ruinie, tak i ci, którzy sami siebie naj-

pierw nie zbudowali, dzia aj  na zgub  tych, którzy ich
odwiedzaj

2

Niech b dzie to przeproszeniem za niezdar-

no  i zuchwa

 s ów.

2

Pierwsza Ksi ga Starców. Gerontikon, um. M. Borkowska OSB,

Kraków 1999, s. 268.

background image

P

RAWO GRZECHU

W tajemnic  cz owieka wpisane jest prawo pos uchu.
Czy  nie wiecie,  e... jeste cie niewolnikami tego, komu
dajecie pos uch: b

 [niewolnikami] grzechu, [co wie-

dzie] do  mierci, b

 pos usze stwa, [co wiedzie] do

sprawiedliwo ci? (Rz 6, 16). To prawo wpisane jest
w wolno  cz owieka. Wolno  nie ma kontekstu „neu-
tralnego", jest zawsze w zasi gu dobra i z a, dzia a
w przestrzeni owego rajskiego poznania. Tajemnica nie-
prawo ci wpisana g boko w natur  cz owieka walczy
z duchowymi celami, które pragnie on osi gn . Jak  w.
Pawe , mo na z przera eniem spostrzec, i  mimo najlep-
szych ch ci w cz onkach moich spostrzegam prawo inne,
które toczy walk  z prawem mojego umys u i podbija
mnie w niewol  pod prawo grzechu mieszkaj cego
w moich cz onkach 
(Rz 7, 23). Prawo grzechu mieszka-

cego sprzeciwia si  umys owi: Nie rozumiem bowiem

tego, co czyni , bo nie czyni  tego, co chc , ale to, czego
nienawidz 
— to w

nie czyni (Rz 7, 15). A zatem ju

nie ja to czyni , ale mieszkaj cy we mnie grzech (Rz 7,
17). Stary cz owiek, czyli

no  cia a, wroga jest Bogu,

nie podporz dkowuje si  bowiem Prawu Bo emu, ani na-
wet nie jest do tego zdolna 
(Rz 8, 7). Z ca  powag  nale y
zda  sobie spraw  z tego demonicznego zamieszkiwania,
z tej noszonej w sobie wrogo ci. Wrogo  owa pojawia
si  tym bardziej wyrazi cie, im bardziej cz owiek
wchodzi na drog  Bo . Oto niewola zepsucia (por. Rz 8,
21). Ale nie jeste my skazani na przegran , gdy

we

wszystkim tym odnosimy pe ne zwyci stwo dzi ki Temu,

background image

j

Prawo grzechu

15

który nas umi owa (Rz 8, 37). Chrystus bowiem w sobie
zada

mier  wrogo ci (Ef 2, 16). A zwyci

 j  mo na

jedynie, przelewaj c krew. Jeszcze nie opierali cie si  a
do przelewu krwi, walcz c przeciw grzechowi 
(Hbr 12,
4). Na tym polega wyzucie si  z cia a grzesznego (por.
Koi 2, 11).

Grzech pojawia si  w historii przez zawi  diab a

(Mdr 2, 24) — by a to zawi

pos usze stwa. W kuszeniu

Edenu w

nie pos usze stwo zosta o poddane próbie.

I przez niepos usze stwo jednego cz owieka wszyscy stali
si  grzesznikami 
(Rz 5, 19). Oto wspólnota grzechu, która
przenika wszystkie warstwy cz owieka i wszystkie war-
stwy spo eczne. Ojcowie Pustyni widzieli cztery stopnie
cz owieczego z a: pierwszy w sercu, drugi w spojrzeniu,
trzeci w j zyku, czwarty w uczynku

1

. S  to warstwy,

w których dojrzewa grzech. Nale y wi c opiera  si  grze-
chowi w sercu, w spojrzeniu, w j zyku i w uczynku.
Grzech staje si  czym  wspólnym nie tylko w sensie ro-
dzaju 
ludzkiego, ale i w sensie spo ecznym. Wspólnota
grzechu to napotykani ludzie na jego drogach, gdzie za-
wi zuje si  z owieszcza, demoniczna solidarno . Grzech
tworzy struktury, by móg królowa (por. Rz 5, 21); kró-
luje za , ubóstwiaj c  mier .

Pierwsza Ksi ga Starców, dz. cyt., s. 206.

background image

I

MIONA GRZECHU

Na do wiadczenie grzechu w refleksji teologicznej mo -
na spojrze  nie tylko od strony moralnej czy spo ecznej,
ale nade wszystko czerpi c z bogactwa tradycji ducho-
wej. Biblia dostarcza wielu okre le , które wspó tworz
prawd  o wewn trznym stanie grzesznika.

Ka dy grzech jest zerwaniem

Jest on zasadniczo przekroczeniem, odmow

yciowej

wi zi z Bogiem. Nie musi by  czym  aktywnym, mo e
by  demoniczn  bierno ci , która uderza we w asn  natur
grzesznika, sprzeciwia si  jej, targa tym wszystkim, kim
cz owiek jest. Grzech wymierzony jest równie  przeciw
samemu cz owiekowi, w ludzk  wi

, powi zanie w

sobie oraz pomi dzy lud mi. Taki jest zasi g corruptio. W
sensie duchowym grzech jest  yciem tym, co nie jest z
Boga 
(1 J 3, 10), jest dawaniem miejsca (Ef 4, 27) temu,
kto od pocz tku by  zabójc  i w prawdzie nie wytrwa ,
bo prawdy w nim nie ma 
(J 8, 44).

Ka dy grzech jest sprzeciwem

Poczyna si  on w g bi przewrotnego serca niewiary, któ-
rej skutkiem jest odst pienie od Boga  ywego 
(Hbr 3, 12).
Sprzeciw jest oporem serca i uszu, jest sprzeciwianiem
si 
Duchowi  wi temu (Dz 7, 51). Opanowuj c wn trze,
za lepia oczy i twardym czyni serce, eby grzesznicy nie
widzieli oczami oraz nie poznali sercem i nie nawrócili

background image

Imiona grzechu

17

si (J 12, 40). Sprzeciw przyjmuje form  niepos usze -
stwa, a nawet jest prób  uniezale nienia si  od Boga

1

.

Adhortacja apostolska Reconciliatio et penitentia, pra-

gn c przybli

 natur tajemnicy bezbo no ci, czego , co

w cz owieku jest mroczne i nieuchwytne, prowadzi nas na
pogranicze, tam gdzie ludzka  wiadomo , wola i wra li-
wo  stykaj  si  z si ami ciemno ci. 
W tej przestrzeni
cz owiek jednoczy si przeciw Bogu. Grzech jest niepo-

usze stwem cz owieka, który nie uznaje — aktem swej

wolno ci panowania Boga w swym  yciu, przynajmniej
w okre lonym momencie, kiedy przekracza Jego prawo
(RP 14).

Grzech, jako zerwanie z Bogiem, jest aktem niepos u-

sze stwa stworzenia, które, przynajmniej w sposób po-

redni, odrzuca Tego, od którego pochodzi i który utrzy-

muje je przy  yciu; jest to zatem akt samobójczy. (...)
Zraniony w ten sposób cz owiek niejako nieuchronnie
narusza tkank

cz

 go z innymi lud mi i ze  wiatem

stworzonym. Jest to prawo i fakt obiektywny, który po-
twierdza si  bardzo cz sto w psychologii i w  yciu du-
chowym cz owieka, jak równie  w rzeczywisto ci  ycia
spo ecznego, gdzie  atwo mo na dostrzec skutki i oznaki
owego wewn trznego nie adu 
(RP 15).

O ile w  wi to ci mamy niejako prawo solidarnego

wst powania we wspólnot

wi tych, tak w grzechu roz-

wija si drugie oblicze owej solidarno ci. (...) Temu pra-
wu wst powania odpowiada, niestety, prawo zst powa-
nia; st d mo na mówi  o wspólnocie grzechu 
(RP 16).

Grzechem mo na by za  w. Paw em nazwa wszelk

bezbo no  i nieprawo , jaka nak ada prawdzie p ta

1

Por. R. R

AK

Grzech uniezale nienia si  od Boga. Geneza i skutki

[w:] Mi

 wi ksza ni  grzech (Homo meditans XII), red. A.J. No-

wak, W. S omka, Lublin 1996, s. 179-180.

Siedem piecz ci-2

background image

18

Imiona grzechu

(Rz 1, 18). Ludzie podlegaj cy nieprawo ci prawd  Bo
przemienili... w k amstwo i stworzeniu cze  oddawali,

yli jemu, zamiast Stwórcy (Rz 1, 25). Prawda ginie,

zw aszcza w tej jednej perspektywie - perspektywie za
miany. 
W grzechu dokonuje si  zamiana chwa y: Zamie
nili chwal  niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy

miertelnego cz owieka (Rz 1, 23). To staje si  powodem,

e Bóg wydaje ich na pastw  nic niezdatnego rozumu

(Rz 1, 28). To owocuje tak,  e s w tym, co z e, pomys

owi chwal  tych, którzy pope niaj  nieprawo ci (Rz 1,

30. 32). Naturalne my lenie doznaje ca kowitego zaciem
nienia. Mo na mówi  o mrocznej duchowo ci

1

To, co

doczesne, naturalne, jest ubóstwiane, godne najwy szej
ceny.  ycie staje si  nami tno ci , pastw  nic niezdat
nego rozumu. Droga zdeprawowanego rozumu formuje
si  w pasmo grzechów. Tacy:

«

Pe ni s  te  wszelakiej nieprawo ci, przewrotno ci,

chciwo ci, niegodziwo ci. Oddani zazdro ci, zabójstwu,
wa niom, podst powi, z

liwo ci; potwarcy, oszczercy,

nienawidz cy Boga, zuchwali, pyszni, che pliwi..., rodzi-
com niepos uszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez li-
to ci {Rz 
1,29-31).

W tym znaczeniu grzech jest nieprawo ci ,  yciem

w czas niemi osierny.

Ka dy grzech jest odwróceniem

Odwracanie serca, jak u Salomona (por. 1 Krl 11,9), od-
wracanie  twarzy  (por.  Jr  7,  24),  odwracanie  ucha  powo-
duj  uleganie zatwardzia

ci przewrotnego serca, od-

2

 T. 

PIDLIK

My l rosyjska Inna wizja cz owieka, um. Janina Demb-

ska, Warszawa 2000, s. 298.

background image

Imiona grzechu

19

wrócenie si ty em do Boga (Jr 15, 6). Wreszcie, odwra-
canie sensu s ów Boga  ywego (Jr 23, 36). Ale te  grze-
sz c, cz owiek odwraca si  od drugiego, od jego biedy
i wewn trznego pi kna, odwraca si  równie  od siebie.

yje odwrócony od siebie. Tu znajduje  wiat o niewyt u-

maczalne samoniszczenie grzesznika. Idea z ego, niepra-
wego serca, które po- da. Po da pod wp ywem nie po-
chodz cym od Tego, który was powo uje (Ga 5, 8), ale pod
wp ywem nieprzyjaciela, wp ywem  wiata (por. Jk 1,27).

Ka dy grzech jest nieczysto ci

Nieczysto  nie ogranicza si  do cia a, si ga w nieczyste
korzenie 
(Syr 40, 15), a jest przeciwie stwem  wi to ci
Boga, gdy nie powo

 nas Bóg do nieczysto ci, ale do

wi to ci (1 Tes 4, 7). Stanowi metafor  obejmuj

ca y

bezmiar z a (Jk 1, 21). Duch nieczysty to znaczy ten,
który porywa i targa

k 9, 42), rwie wi zy

k 8, 29),

krzyczy wniebog osy

k 4, 33), który jest niemy i g uchy

(Mk 9, 25). Dlatego serca grzesznych staj  si siedliskiem
demonów i kryjówk  wszelkiego ducha nieczystego 
(Ap
18, 2). To ci, którzy id  za cia em w nieczystej 

dzy

i pogard  okazuj  W adzy, zuchwalcy, zarozumialcy, któ-
rzy nie wahaj  si  przed wypowiadaniem b

nierstw na

„Chwa y" (2  P  2,  10).  Nieczy ci, doprowadziwszy siebie
do nieczu

ci [sumienia], oddali si  rozpu cie, pope nia-

c zach annie wszelkiego rodzaju grzechy (Ef 4, 19).

Dlatego wyda  ich Bóg poprzez po dania ich serc na  up
nieczysto ci, tak i  dopuszczali si  bezczeszczenia w a-
snych cia 
(Rz 1, 24). Nieczysty to ten, który  yje nieczy-
sto ci  swojej ha by (Ez 24, 13) i umi owa zap at  nie-
czyst 
(Oz 9, 1). Jego s owa odwo uj  si  do

zyka nie-

czystego i

owa k amliwego (Syr 51, 5), pokarmem jest

background image

20

Imiona grzechu

chleb nieczysty (Job 6, 7). Ostatecznie wierno  tej dro-
dze wi

e si  ze zniszczeniem, / to zniszczeniem boles-

nym (Mi 2, 10). B dz c, grzesznik nie potrafi nigdzie za-
mieszka 
(por. Lm 4, 15), w ko cu umiera na ziemi nie-
czystej 
(Am 7, 17).

Ka dy grzech jest k amstwem

Grzesznik nie ma z Bogiem wspó uczestnictwa, chodzi
w ciemno ci, 
nie post puje zgodnie z prawd

(1 J 1,6).

amstwo rodzi si  w cieniu grzechu. K amliwy znaczy

nie mog cy wej  do królestwa, gdy : nie wejdzie ani ten,
co pope nia ohyd  i k amstwo, lecz tylko zapisani w ksi -
dze  ycia Baranka 
(Ap 21, 27). Grzech wyprowadza na
zewn trz, jak Judasza w czas Ostatniej Wieczerzy. Na
zewn trz s  psy, gu larze, rozpustnicy, zabójcy, ba wo-
chwalcy i ka dy, kto k amstwo kocha i nim  yje 
(Ap 22,
15). Zakochani w k amstwie maj udzia  w jeziorze gore-

cym ogniem i siark (Ap 21,8).

Grzesznik  jest  k amc   w  tym  znaczeniu,   e zaprzecza

Bogu i Go nie uznaje (1 J 2, 22). Co wi cej, grzech czyni

amc   nawet  z  Boga  (por.  1  J  5,  10)  i  wyprowadza  na

szerokie pola nienawi ci, bo kto brata swego nienawidzi,
jest k amc 
(1 J 4, 20). K amstwo rodzi si  z przekrocze-
nia: kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przyka-
za , ten jest k amc  i nie ma w nim prawdy 
(1  J  2,  4).
Ostatecznie grzesznicy sprzeciwiaj  si  prawdzie (por. Jk
3, 14), zasadniczo dlatego, i maj  w asne sumienie na-
pi tnowane 
(1 Tm 4, 2).

background image

Imiona grzechu

21

Ka dy grzech jest ciemno ci

Grzech jest królowaniem ciemno ci. Mo na nosi  w so-
bie  wiat o, które jest ciemno ci  (por.  k 11, 35), i czyni
cz owieka synem ciemno ci (1 Tes 5, 5), a w ten sposób
mieszka  pod

adz ciemno ci. Wtedy grzesznik sprzy-

mierza  si   z rz dcami tych ciemno ci, z pierwiastkami
duchowymi z a (Ef 6, 12), utrwala panowanie ciemno ci

k  22,  53).  W  tej  przestrzeni  ka dy  wysi ek,  czyn,  za-

mierzenie jest ogarni te umi owaniem ciemno ci, a przez
to martwe, bezowocne (por. Ef 5, 11). Co prawda wiat o
przysz o na  wiat, lecz ludzie bardziej umi owali ciemno
ani eli  wiat o: bo z e by y ich uczynki 
(J 3, 19). Trwanie
w tym królestwie rozprasza równie  ca  przysz
cz owieka — nie wie bowiem, dok d idzie (J 12, 35).

background image

P

ODSTAWOWE ODNIESIENIA

W naszej refleksji, gdzie przedmiotem jest grzeszno
cz owieka i formy jej przejawiania si , wprowadzamy
dwa podstawowe odniesienia — sytuacj , gdzie grzech
si poczyna, i sytuacj , gdzie osi ga sw  pe ni . S  wi c
dwa zasadnicze momenty:

a) grzech pierworodny

(wymiar o dominancie antropologicznej);

b)

mier  Chrystusa

(wymiar o dominancie teologicznej).

Ka dy grzech, ka dy jego przejaw sytuuje si  ducho-

wo w tych dwóch perspektywach —jest w jakim  sensie
cz ci pierwszego upadku i zmierza do  mierci Boga.

Grzech pierworodny zwi zany jest tajemniczo z drze-

wem poznania dobra i z a. Jak stwierdza Katechizm Ko -
cio a Katolickiego, 
drzewo poznania dobra i z a (Rdz 2,
17) przywo uje symbo icznie nieprzekraczaln  granic ,
któr  cz owiek jako stworzenie powinien w sposób wolny
uzna  i z pfno ci  szanowa 
(396). Cz owiek — kuszony
przez diab a 
pozwoli , by zamar o w jego sercu zaufa-
nie do Stwórcy, i nadu ywaj c swojej wolno ci, okaza
niepos usze stwo przykazaniu Bo emu 
(397). Pope niaj c
ten grzech, cz owiek przed

 siebie nad Boga, a przez

to wzgardzi  Bogiem; wybra  siebie samego przeciw Bo-
gu, przeciw wymaganiom swego stanu jako stworzenia,
a zarazem przeciw swemu dobru 
(398).

W grzechu dzia a prawo: niechybnie umrzesz (Rdz 2,

17). Poniewa , przekraczaj c zakaz, cz owiek jest skaza-
ny na  mier ; poniewa  umiera, czyni wszystko wspólni-

background image

Podstawowe odniesienia

23

kiem swej  mierci. Grzech jest okrucie stwem, okrucie -
stwem zabijania. Od czasu, gdy cz owiek zosta  uk szony

mierci , zdominowany jadowito ci  w a, nosi w sobie

potrzeb  zabijania, jak Kain. W grzechu wybiera si  po-
mi dzy dobrem a z em, jak pomi dzy Jezusem a Baraba-
szem: ku swemu przera eniu cz owiek wybiera zbrodni
i zbrodniarza, a nie Boga. Ostateczn  logik  grzechu jest
logika zadawania  mierci. Im wi ksze spustoszenie, tym
wi ksza afirmacja dla grzechu. Niszczenie, zadawanie

mierci jest azylem grzechu. Dzieje si  tak dlatego,  e

grzech objawia si w obecno ci Chrystusa. Gdybym nie
dokona  w ród nich dzie , których nikt inny nie dokona ,
nie mieliby grzechu. Teraz jednak widzieli je, a jednak
znienawidzili i Mnie, i Ojca mego 
(J 15, 24).

Grzech si ga Boga w podwójnym znaczeniu. Najpierw

sam Bóg w Chrystusie mo e by  kuszony. Szatan przy-
st puje do Chrystusa w kuszeniu na pustyni w konwencji
wyra onej za pomoc  trzech pokus (por. Mt 4, 1-11):

ZASPOKOJENIE G ODU   akomstwo, nieczysto

BOGACTWO chciwo , zazdro

AWA pycha, gniew, lenistwo

Nast pnie, grzech si ga Boga równie  w tym znacze-

niu,  e Go zabija w  yciu cz owieka. Grzech zabija Boga,
bo nie mo e znie  Jego blisko ci, Jego dzie , Jego  wia-
ta. Grzech doprowadza do zamierania cz owieka i zamie-
rania 
Boga w jego  yciu. Chce stworzy  swój  wiat,
w którym nie ma miejsca dla Niego. Taki ma rodowód
ateizm i wszystkie formy wypierania Boga z  ycia ludzi.
Teizm g osi dumnie bezsilno  Boga, w którym  yje
cz owiek, natomiast ateizm równie dumnie — Jego nie-
uchronn

mier . Czasami zast puje Jego obecno  ide

background image

24

Podstawowe odniesienia

zorganizowanej doczesno ci na ludzki sposób — ide
pa stwa. Rzeczywi cie nieuleczalny ju  grzech og asza
bezsilno  Stwórcy. Taki Bóg nie mo e ju  wyda

ad-

nego zakazu, a je li mo e, to nie jest w stanie go wyegze-
kwowa .

Grzech czyni jeszcze co  potworniejszego — og asza

sw  niewinno , a Boga nazywa morderc . Jest to najdalej
id ce zwyrodnienie, nienawi  do Boga niemal doskona a
— dojrzewanie i owocowanie grzechu. Wokó  siebie roz-
tacza on atmosfer  mesja sk : zabija ludzi dla ich dobra,
by ul

 ich cierpieniu umierania. W ten sposób d y do

kolektywnego samobójstwa. Wy ciela histori  nie tylko
wojnami, ale i pokojowym u miercaniem: aborcj  i euta-
nazj  czy psychologicznymi formami u miercania.

Dzieje si  tak dlatego,  e w ka dym dziele grzechu

cz owiek coraz bardziej si rozpada, coraz bardziej jest
przera ony sob , a nie maj c Boga, mo e uciec jedynie
w  mier .  mier  staje si  jedynym dobrem grzesznika,

wiadomie i rozpaczliwie wybranym. Gniew g osi sobie

i innym czas wrogich niebios, czas pot pienia. W taki
sposób jest  mierciono ny. Dla tych, ku którym si  kie-
ruje, nie ma ocalenia.

Grzech oczywi cie musi rozprawi  si  z dobrem. Do-

bro, poniewa  w jaki  sposób przez swe istnienie oskar a
nieprawd , tj. grzech, musi by  zohydzone, oskar one,
sponiewierane. Im wi ksze dobro, tym wi kszego doma-
ga si  pot pienia i poni enia. Im wyrazistsze, tym bez-
wzgl dniej musi by  zakwestionowane i radykalniej usu-
ni te. W istocie musi by  u miercone, zabite. Grzech
w ten sposób staje si  egzekutorem, katem. Istnieje co
takiego jak zmowa grzechu — wzajemne chronienie si
nieprawo ci, niepisana zmowa ludzi uzale nionych od

Zakroczym

background image

Podstawowe odniesienia

25

grzechu, s abo ci. Trudz  si  w os abieniu ostro ci spoj-
rzenia, zamazywaniu konturów spraw.

Grzech zna jedn  skuteczn  bro : chce zag uszy ,

przerazi  sw  wielko ci , b

 powszechno ci  wyst p-

ku, d y do tego, by si  zbanalizowa , by przyzwyczai
do swej obecno ci.

Grzech zabija, zabija bez powodu, z g bi swej nie-

zrozumia ej, doskona ej nienawi ci. I to jest najbardziej
przera aj ce: mordowanie ducha nie ma  adnego racjo-
nalnego, powa nego powodu. Dopada cz owieka jak ofia-

. Kuszenie, zabijanie ducha jest codziennym rzemio-

em szatana. To jego sposób  ycia. Cz owiek jest ofiar

cigan , szczut  nie z jakich  powodów, by  mo e nawet

nie dlatego,  e stworzy  go Bóg i nosi Boga w sobie po-
przez  ask . Cz owiek w oczach szatana przeznaczony jest
na zabijanie.

Grzech posiada jeszcze jedno wa ne odniesienie —

rzeczywisto

tego  wiata. Stanowi  go: po

dliwo

cia a, po

dliwo  oczu i pycha tego  ycia (1 J 2, 16).

Grzech  wiata ma t  sam  struktur  co grzech pierwo-
rodny. Ewa spostrzeg a,  e drzewo ma owoce dobre do
jedzenia [po

dliwo  cia a],  e jest ono rozkosz  dla

oczu [po

dliwo  oczu] i  e owoce tego drzewa nadaj

si  do zdobycia wiedzy [pycha  ywota] (Rdz 3, 6).

Dynamizm grzechu — struktura
grzechu pierworodnego

Grzech ma dynamiczn  i demoniczn  form  istnienia,  y-
wi si  sw  ofiar  jak paso yt. Najpierw szuka zezwole-
nia, nast pnie zasiedla serce, zniewalaj c cz owieka, by

 ju  wed ug jego logiki. Przyswojony, rzuca si  na

cz owieka z jego w asnego wn trza. Dla cz owieczego

background image

2 6

P

IH

I

H

U

WOWC

cKlnlcslenla

« innlryci| jest gr/cch pierworodny. W nim ods ania si

lujcmnicu kaAlcgo grzechu. Mo na mówi  o pewnych sta-

ych strukturach grzechu.

Zakaz

Grzech dotyczy sfery zakazanej, wybieraj , nast pnie j
przekracza. W ko cu domaga si  potwierdzenia dla sie-
bie. To przedziwne, ale Bóg w centralnym miejscu raju
postawi  swój zakaz. W  wiecie nieprawo ci wyzwala on
furi . Logika kusz cego szatana jest przera aj ca: Bóg
jest nienawidzony za to,  e tworzy zakazy, przykazania,
prawa, za to,  e On wie (wie Bóg — Rdz 3, 5), wyzwala
bunt. W takiej sytuacji mo e pojawi  si  jedyna forma
wolno ci nieprawej — nierespektowanie jakiegokolwiek
boskiego zakazu jako jego  wiadome i rozmy lne prze-
kraczanie. Wolnym jest jedynie ten — g osi nieprawo
grzechu — kto przekracza boskie prawa.

Zachowanie grzesznika jest przymusem wykraczania

poza regu y

1

. Ka dy grzech wpisuje si  jaskrawo w sytu-

acj  grzechu pierworodnego — stwarza  wiat bez zaka-
zów. Nie chodzi o

ywanie wolno ci w kontek cie dobra

i z a, ale o usuni cie zakazu, który zosta  postawiony
w centrum. Jednak usuwaj c wszelki zakaz, wznosz c si
ponad Boga, nie ma ju  nic poza bezkresnym szale -
stwem. Grzech niesie z sob  nienawi  zakazów. Gdy za-
kazy zostan  zniesione, grzech objawia sw  istot : poja-
wia si  nieograniczona mo liwo  zabijania, nawet sa-
mego Boga (w Chrystusie). Mi

nicy Prawa za czasów

1

 St d zasadnicza intuicja ludzi, którzy zmierzaj  drogami  wi to ci,

polega na tym, by zy  zgodnie z regu

np. zakonn . Wierno  bez-

po redniego przylegania do niej w sposób najbardziej ewidentny
przeciwstawia si  przyleganiu do grzechu.

background image

Podstawowe odniesienia

27

Chrystusa pokazali nam, jak mo na doskonale 

 poza

prawem i z jego wn trza zabi  Boga. Taki grzech mo e
doskonale dojrzewa  w majestacie prawa, a wi c rów-
nie  i zakazów. Grzech bowiem, w ukryciu prawa, karmi
ludzi martwym bogiem, bogiem nieprawym. Nieprawa
wolno  gloryfikuj ca nieprawego boga rodzi si  z grze-
chem. W g bi serca bezbo nika nieprawo  do  prze-
mawia 
(Ps 36, 1). Smak takiej wolno ci przychodzi ze
smakiem grzechu. Ale smakowanie grzechu jest ju  za-
chowaniem nabrzmia ym zwyrodnieniem. Grzech jednak
si  tu nie zatrzymuje. Umieranie, skutek grzechu, jest
kreowane na m cze stwo, heroizm ob dnej wierno ci.
W taki sposób grzesznik domaga si  szacunku dla siebie
za dokonane z o. Sta je si  on nowym bojownikiem
o spraw  ludzko ci.

Grzesznik walczy z Bogiem i zamierza Bogu udowod-

ni ,  e to On k amie. To grzech og asza Boga katem--
Ojcem cierpienia, który 

da ofiary. Dlatego bunt jest

uzasadniony. Nad takim  wiatem rozci ga si  piek o ko-
nieczno ci. Bunt pojedynczego serca daje zacz tek naro-
dzinom grzechów strukturalnych, gwarantowanych spo-

ecznie.

Pozna  owoc — zak amanie poznania

Pierwsz  rzecz , która dokona a si  w kuszeniu, jest zja-
wisko zniekszta cenia widzenia rzeczywisto ci. Ewa w po-
toku us yszanych s ów dostrzeg a rzeczywisto  inac/cj.
To zjawisko przesuni cia uwagi, ten szczególny koloryt
patrzenia by o reakcj  na obietnic  otwartych oc/n: wie
Bóg,  e gdy spo yjecie owoc z tego drzewa, otworz  si
wam oczy 
(Rdz 3, 5). W pokusie cz owiek otwiera oczy
inaczej, dostrzega co , czego nie widzia  w spojrzeniu

background image

28

Podstawowe odniesienia

aski. Pokusa wymusza demoniczn  wyobra ni . Wyo-

bra nia ta wyp dza z w asnej ziemi. Jak e znacz ce s

owa Ksi gi Syracha: grzechy ich tak bardzo si  roz-

mno

y,  e wyp dzi y ich z w asnej ziemi (47, 24). Bez-

domno  wyobra ni, bezdomno  grzesznego, zagubio-
nego cz owieka. Ukryta zostaje zasadnicza prawda o wy-
ganiaj cej bez przerwy na zewn trz j trz cej nienawi ci.
Jest to odpowied  dawana Bogu: nieprzyja

przeniesio-

na z szatana na Boga. Grzech dumnie udowadnia: oto ja
zasiewam nieprzyja

 pomi dzy pokoleniem ludzkim

a Tob , Bo e. Z owieszcze odwrócenie historii.  ycie
grzesznika staje si  komentarzem do historii grzechu
pierworodnego.

Poznanie owocu nie przynios o spodziewanego: tak

jak Bóg b dziecie znali dobro i z o (Rdz  3,  5).  Ale

w

przestrzeni poznania nast pi y zmiany. Rzeczywi cie,
dosz o do poznania czego  nowego, ale mia o to zupe nie
inny scenariusz. Cz owieka opanowa a demoniczna nie-
przejrzysto , wewn trzne wynaturzenie stosunku do rze-
czywisto ci. Wszystko doko a przesta o mówi  o Bogu,
zaleg a przera aj ca cisza. Zacz  si

wiat opowiadany

przez grzech. W grzesznym  wiecie nie ma Boga, cz o-
wiek sam musi podj

 odpowiedzialno  za  wiat, sam

musi nada  mu sens. Ca a ta praca nad  wiatem, z którego
zosta  wygnany Bóg, m czy. M czy, bo  wiat ten ma
jedyn  ambicj  — chcia by naprawd  zaistnie , ale nie
mo e wyrwa  si  ze  mierci. Cz owiek w grzesznym

wiecie, który stwarza rzeczywi cie sam, bo bez uczest-

nictwa Boga, odkrywa z przera eniem,  e ju  nie wybiera
drugiego cz owieka, nie wybiera  wiata, ale jest na niego
skazany.  wiat bez Boga rodzi wspólnot  uwi zienia.
Spoufalaj c si  z grzechem, cz owiek wchodzi w t  lo-
gik , która upaja agoni .

background image

Podstawowe odniesienia

29

Najpierw bycie w sobie podlega zwyrodnieniu. Cz o-

wiek staje si  wrogi sobie samemu, zabija siebie. Grzesz-
ne poznanie zmienia perspektywy my lenia, jego tempo,
barw , kontekst. Zmienia jego celowo . Staje si  ono
przede wszystkim nieprzyjazne. W przestrzeni  wiado-
mo ci demon chce zamaza  wyrazisto  pierwotnych re-
lacji. Nieprzyja

 zalegaj ca stosunki pomi dzy kusicie-

lem a cz owiekiem przekszta ca w nieprzyja

 cz owieka

z Bogiem. Kuszenie i uwi zienie w grzechu jest demoni-
cznym odwetem. Grzech pragnie wtargn

do  rodka,

pozna  smak owocu, ale jednocze nie wyrzuca na ze-
wn trz, w ciemno ci. Zadziwiaj ce jest w pokusie prawo
powtórze . I cz owiek jej podlega pomimo dotkliwych
odczu  sumienia.

mier

'**

Skutkiem spo ycia owoców poznania jest  mier . Tak e
w tym znaczeniu,  e cz owiek staje si  istot

mierciono -

: u mierca siebie i wszystko, czego dotyka. Zdaje si ,

e  yjemy w czasie, kiedy grzech sta  si  rzemios em,

sztuk , artyzmem. Drog

mierci przeciera dewiza: grze-

sz , wi c jestem. W takiej sytuacji cz owiek mo e wy-
bra  samego siebie i siebie potwierdzi  jedynie wtedy,
gdy grzeszy. Ale w rzeczywisto ci pogr a si  w  mierci.
Wn trze grzechu obrasta przed

aniem  mierci: ponie-

wa  poprzez zakaz w raju przegra em, musz  znie
wszystkie zakazy, by obroni  „prawd " o sobie. Co wi -
cej, to ja stan  si  zakazem dla wszystkich, b

 im niós

dobro i z o, ja im przynios

mier . Ostatecznie te

ycie

w grzechu jest  yciem bez wyboru, jest  mierci  wybiera-
nia. Wybór taki bowiem nie znaczy cz owieka dobrem.
Grzech d y do tego, by otrzyma  prawo do zabijania.

background image

30

Podstawowe odniesienia

Grzesz c, cz owiek zamiast odkrywa  siebie, upew

nia siebie, to coraz bardziej siebie zas ania i pogr

a

w niepewno ci. Grzesz c, wtr ca siebie w absurdaln
niesta

. D

enie w grzechu musi by  maskowane,

gdy  jest ono bezcelowe, najbardziej destrukcyjne, bo za
bija sam  intencjonalno . Dlatego potrzebuje dekoracji,
przyodziania szlachetno ci . Jest wtedy bardziej wiary
godne.

:

W grzechu  ycie duchowe nie tylko desakralizuje si ,

ono umiera. Grzech, gdy przetrawi ducha, powoduje, i
cz owiek ska ony do g bi  mierci  zaczyna w sposób
szalony szuka

mierci.

Demoniczno  chaosu i niszczenia mo e sta  si  ob d-

nym typem filantropii: zupe nie bezinteresownie mog  ci
pomóc niszczy  albo by  dumnym z dobrze spe nionego
obowi zku zabijania. Grzech zabija zawsze. Najpierw
w s owach. Jak mówi  w. Augustyn: Ludzie za , którym
brak nadziei, im mniej zwracaj  uwag  na w asne grze-
chy, tym skwapliwiej wyszukuj  je u innych. A szukaj  nie
po to, aby z o naprawi , ale by je pot pi . Poniewa  dla
siebie nie znajduj  usprawiedliwienia, gotowi s  oskar-

 innych

1

Grzech objawia nago  rzeczy, zewn trzn

i wewn trzn . Ma potrzeb  obna ania. Sk d bierze si  ta-
ka przera aj ca logika? Grzech krzyczy w sercu cz owie-
ka: jeste  zabijany, umierasz! Pierwszym odruchem jest
obrona. Skoro tak, to musz  tropi  zabójców, samemu za-
bija . W ten sposób poszerza si  kr g podejrze , niena-
wi ci, fortyfikacji obronnych, logika zamkni tego serca.
Upojenie destrukcj .

I

w. A

UGUSTYN

Kazanie 19 [w:] Liturgia godzin, t. III, s. 372.

background image

Podstawowe odniesienia

31

Nienawi  boskiej niewinno ci Chrystusa

Nienawi  staje si  dla grzechu religi ; ofiar  s  wszyscy,
zw aszcza ludzie niewinni. Najch tniej na ofiar  wybiera
si  niewinno  tego samego rodzaju co niewinno  Abla.
Tetrarcha Herod z powodu innych zbrodni, które pope ni ,
doda  do wszystkiego i to,  e zamkn  Jana w wi zieniu

k 3, 19). To w

nie dokonane zbrodnie domagaj  si

uwi zienia niewinnego.

Niewinno  doprowadza grzech do sza u. Gniew... nie

wykonuje sprawiedliwo ci Bo ej (Jk 1, 20). Jest g bokim
jej zaprzeczeniem. Niewinny zawsze irytuje, nie pasuje
do   wiata  grzechu.   wietnie  t umaczy  to   w.  Teresa  od
Jezusa: Dusza, któr  Bóg tak wystawi na widok ca ego

wiata, powinna by  gotowa na to,  e b dzie m czennic
wiata; bo chocia by ona z w asnej woli nie chcia a

umrze

wiatu,  wiat sam bez niej j  umorzy

, 31, 17).

Wyczuwa si  taki rodzaj godno ci, który jest nie do

zniesienia: niewinny w bezpo rednio ci s ów nios cych
prawd  wprawia w przera enie tych, dla których s owa s
jedynie gr  i k amstwem. Grzech nie rozumie, nie pojmuje
prawdy. Aby grzech móg  „spokojnie" trwa , prawda
musi by  zabijana,  wiartowana, m czona, pozbawiona
ostro ci. To wspólny interes grzesznych. To ich dzie o,
ich poczucie wspólnoty: z

 ofiar  z prawdy. Grzech

atakuje z furi , gdy mu co  przypomina Chrystusa, osta-
teczn  Prawd . Poniewa  jest on religi  — domaga si
ofiary,   mierci  Prawdy.  J zyk  i  prawo  staje  si   w  r kach
zbrodniarzy narz dziem tortur i zabijania. Chroni ich pra-
wo,  które  sami  dla  siebie  tworz .  Ludzie  prawi,  uczciwi
wystawieni s  na dzia anie precyzyjnej machiny zorgani-
zowanego ucisku. Nie pozostawia si  im  adnych szans,

adnych miejsc ucieczki, poza  mierci . Spod w adzy

background image

32

Podstawowe odniesienia

grzechu dobro zatrwo one mo e powróci  do Boga, zo-
staj c napi tnowane, oskar one, skazane na  mier . Prawo
do  ycia ma jedynie ten, kto deklaruje si  po stronie grze-
chu, kto jest lojalny, gotowy wyprze  si  swej godno ci.
Takie s  drogi nienawi ci zorganizowanej, wszelkich to-
talitaryzmów. Taka jest litera, prawo dowolnie formu o-
wanego zabijania. Ale dla uczciwych  mier  jest zupe nie
czym  innym ni  dla oprawców — umieraj c, odnajduj
ramiona Boga.  wi ty mo e sta  si  okupem w czas Bo-

ego gniewu jak Noe (Syr 44, 17). Wykrzykuje do Boga

absurdalne, zdawa oby si , s owa: Wychwalam Ci , Pa-
nie, bo rozgniewa

 si  na mnie (Iz 12, 1).

Perfidi  grzechu jest to,  e czyni zbrodniarza z nie-

winnej ofiary, jak z Chrystusa. Zadba o to, by pozbawi

 czci równie  po  mierci, p ac c wielkie pieni dze, jak

za czasów niewyt umaczalnego znikni cia Chrystusa
z grobu. Odrzucaj c prawd , odrzuca si  to, co jest.
Wprowadza si  poznanie kalekie. Wtedy ju  nie z o, nie
grzech, ale w

nie dobro, to, co  wi te, potrzebuje uspra-

wiedliwienia, t umaczenia, musi si  broni . Co gorsza,
grzech usi uje zast pi  „nieobecn " prawd , któr  zabi .
W takiej perspektywie jedynie grzech ma prawo do ist-
nienia. Wszystko za  musi 

 pod jego pr gierzem.

Grzech nie tylko ogarnia tera niejszo , roztacza wizj
przysz

ci. Podejmuje rol  prorock . Ostatecznie jest

czym  eschatologicznym, co pragnie ostatecznej rozpra-
wy z Chrystusem. Powstaje i odradza si  jak apokalip-
tyczna bestia. Sprzeciwia si  najbardziej powo aniu przez
Boga. Najradykalniej przekre la to wo anie i rozprawia
si  z Bogiem.

Gdy nie da si  prawdy oswoi , os abi  czy zdegenero-

wa , nale y j  zlikwidowa . Wchodz c na tak

cie

,

grzesznik zabija nawet wtedy, gdy nie ma  adnego zysku.

background image

Podstawowe odniesienia

33

Tu docieramy do granicy przera enia. Z o, wojny, zorga-
nizowana nienawi  zawsze stara y si  znale  uzasad-
nienie. Wydaje si ,  e najbardziej okrutne jest z o, które
ju  nie sili si  na mydlenie oczu jakimi  motywami. Doj-
rza y grzech przynosi jeden owoc — czystej, zupe nie
bezinteresownej  mierci: zabijam, niszcz , u miercam ca e
kultury bez  adnego powodu, tylko dlatego, by nie

mier .

W konsekwencji grzesznych zachowa  ro nie opan-

cerzenie grzechem. Hermetyczno  prze ywania, my le-
nia jest wr cz nie do pokonania. W takim zakleszczeniu
grzech mo e sta  si  misj , wyzwaniem, zadaniem spo e-
cznym, machin . Zatwardzia

 serc grzesznych.

Konsekwentny grzesznik musi t umi  dobro w sobie

i w innych. Ta zasada t umienia jest przemo na/Wsz -
dzie tam, gdzie nie pozwala si

, rozwija  twórczo,

czy to z zazdro ci czy z pogardy, powoli dojrzewa  mier
i struktury grzechu. Grzech jest jak  bezradno ci  wo-
bec siebie, bezradno ci  dobra, która musi by  zas oni ta,
ukryta. Grzech, jak w przypadku Chrystusa, zabija w ko cu
wybawiciela. Jest on stanem, w którym mo liwy jest jeden
stosunek do bli niego — powierzy  go  mierci,
zepchn , nie pozwoli  mu 

. Z wyroku Bo ego ofiara

grzechu, zam czona, jednocze nie zdziera oprawcom we-
lon grzechu z za lepionego umys u. Powierzaj c swe  y-
cie, otwiera dla nich drog  wyzwolenia.

Siedem piecza  3

background image

D

KOCI STAREGO CZ OWIEKA

Stary cz owiek to ca y system wewn trznych uzale nie ,
niewoli, swego rodzaju ci enia, wro ni ty we wn trze.
Poprzez swe wewn trzne mechanizmy nie dopuszcza on
do g osu duchowych i prawdziwych aspiracji i pragnie ,
natomiast wyci ga je ku zewn trzu. Stary cz owiek to
chaotyczne, impulsywne, a nawet kompulsywne istnienie,
które poni a prawdziw  godno  cz owieka, rezonuje naj-
mocniej w przestrzeni s abo ci, która powoduje,  e cz o-
wiek wymyka si sobie.  U starego cz owieka wyst puje
rodzaj geniuszu w maskowaniu w asnej obecno ci. Doty-
czy on kwestii „gospodarza". Wykorzystuje zw aszcza
inteligencj  cz owieka do obrony w asnych roszcze . Nie
chce on podejmowa  odpowiedzialno ci, ale chce mie
dost pny i niezak ócony ca y obszar wewn trzny. Dlate-
go potrafi zaprezentowa  swe cele jako szlachetny idea
do realizacji. Stary cz owiek to misterium uwodzenia.
Cz sto to, co w  wiadomo ci pojawia si  jako spontani-
czne, osobiste pragnienie czy d enie, pochodzi od niego.

Stary cz owiek, aby 

, musi si  karmi . Aran uje sy-

tuacje dla siebie, aby osi ga  swe cele. Nieuwa ny cz o-
wiek mo e nie rozumie  swej sk onno ci do fa szowania
prawdy, chronicznego zakwaszania obrazu rzeczywisto-

ci, a zw aszcza niepokonanego podkre lania w asnej

obecno ci. Jest on zainteresowany, by 

 nieczytelnie

 po ród, zamazanych, nieprawdziwych spraw.

Stary cz owiek przylepia na rzeczywisto ci adres

zwrotny — nawet cia o wydane na spalenie, jak w Hym-
nie o mi

ci, musi powróci . To grzech sprawia,  e czy-

background image

Drogi starego cz owieka

35

tanie wiata jest czytaniem siebie, czyni z siebie celowo
aprioryczn . Ka dy element wszech wiata chce zwi za
ze sob  i nada  mu imi dobry, rujnuj c przy tym wn -
trze. Przedziwne — nape niaj c sob , pustoszy.

Wadami rz dzi podstawowa zasada — rozpad, pomi-

mo wysi ku gromadzenia siebie. Zw aszcza nieczysto ,
chciwo ,  akomstwo i zazdro  maj  tendencj  do rodko-

, tendencj  wch aniania, opart  o po- dliwo ci natury

ludzkiej. Natomiast gniew, pycha i lenistwo charakteryzuj
si  tendencj  od rodkow , tendencj  do odrzucania,
opart  o gniewliwo . Wchodz c w logik  grzechu, nale y
stwierdzi ,  e stary cz owiek sprzeciwia si

wprost

istocie dobra, pragnie je wykluczy . Zna bowiem jedynie
swoje dobro. Grzech wprowadza z udzenie,  e w nim
mo na obroni swe istnienie, pojawia si  jako przekona-
nie,  e dzi ki niemu, pope niaj c go, cz owiek mo e bar-
dziej 
istnie , bardziej 

. Nios c  mier  i niszczenie du-

chowe, pozoruje intensywno

ycia. W grzechu cz o-

wiek obiecuje sobie utraci  zmys y, buduj c fa szyw
perspektyw  transcendencji, prymitywn  iluzj  przekro-
czenia siebie. Grzech tworzy osobowo

soliptyczn , do-

skonale sadowi

 si  w centrum  ycia, jak drzewo po-

znania dobra i z a w raju.

Grzech wybija z u pienia, u ywaj c dwóch mechani-

zmów: po-budzenia i po-ruszenia, czego , co wybija
z u pienia i pot guje ruch „ku".

background image

U

SIDLENIE J ZYKA

Najpierw or

em dla grzechu jest j zyk i prawo. W grze-

chu zw aszcza j zyk doznaje pomieszania. Jak Chrystu-
sowi, przypisuje si  prawdomównym fa szywe sensy

ów i wykr ca si  z

liwie interpretacje. W grzechu

umiera j zyk, znaczenia s ów i komunikatywna no no .

owa grzeszne s  sid em: oszczercze, nienawistne, pod-

st pne... K amstwo staje si  ojczyzn  grzesznego j zyka.
Pustk , jak  stwarza, wype nia s owami k amliwymi, s o-
wami usidlonymi. Znikczemnia y cz owiek u ywa innego

zyka, inaczej nazywa rzeczy: w dzielno ci widzi jedynie

bunt,  w  g bi  to samo ci  —  bezkarn   swawol ,  w  ety-
cznych postawach — wynios

, w po wi ceniu — ego-

izm. Nie przestaje spotwarza  Boga. Dobro staje si  nieme
pod ci arem k amliwych s ów, nikczemno  knebluje mu
usta. Grzesznik kontaktuje si  z innymi jedynie po to, by
rozgrzewa  maszynerie pot pienia i oburzenia. Nie ma ju
rozmów, spotka , a jedynie denuncjacje, znies awienia,
donosy, pos ugiwanie si  j zykiem k amliwym. Grzech
jest zbrodniczy równie  w przestrzeni j zyka, jest jego
rozk adem. Grzech — ojczyzna rozk adaj cego si cz o-
wieka.

background image

Z

ATRUTE  RÓD O ZNACZE

Grzech sadowi si  u  róde , u pocz tku ludzkiego prag-
nienia i zmierza ku swemu przeznaczeniu, gdzie chcia by
odnale  znaczenie. W ten sposób ogarnia ca ego cz o-
wieka, zw aszcza jego przysz

.

sit.

Brak jako  ród o grzechu

Pra-gruntem grzechu jest wewn trzny

ód. Rodzi si

z poczucia braku: czy to z w asnej niedoskona

ci czy

te  z nieprzynale no ci do siebie, odczytywanej wewn trz
grzechu. Wszystkie grzechy pojawiaj  si  w przestrzeni
braku i karmi  si  zatrut  nadziej .  eruj  na zamglonej,
mitycznej wizji spe nienia przysz

ci, przysz

ci blis-

kiej na wyci gni cie r ki, jak owoc dojrza y do zerwania.
Owocuje jednak w cz owieku zerwaniem ze sob .

Nami tno  wydaje si  stwarza  wi cej mo liwo ci.

Grzech rodzi nienasycenie, gdy ogarnia ca e  ycie. Nie-
nasycenie musi by  rekompensowane presti em, dobro-
bytem, zabezpieczeniem, prac , itd. Grzech nie syci, co
wi cej, domaga si  coraz wi kszych bod ców, pot go-
wania wysi ku. Rodzi si  swoiste rozumienie wielko ci:
musisz przekracza  si  w grzechu, grzeszy  coraz bar-
dziej i czyni  grzech powszechnym. Grzech jest pog -
biaj cym si  niezaspokojeniem równie  w tym znaczeniu,

e cz owiek im bardziej zmierza do okre lonych celów,

tym bardziej si  od nich oddala. W grzechu dopatrzy  si
mo na zdumiewaj cego niestrudzenia, z którym symuluje
bezgraniczno . W

nie tam, gdzie cz owiek pragnie

background image

38

Zatrute  ród o znacze

ycia, pojawia si  w

 kuszenia i — paradoksalnie —

wpadanie w grzech wywo ane jest l kiem przed  mier-
ci . Tam, gdzie cz owiek pragnie  ycia, zostaje poddany
uwodzeniu. Wci gni ty za , zostaje uzale niony tak,  e
nie mo e si  bez grzechu obej . Czysto demoniczne —
to, co zabija, staje si  niezb dne do  ycia. Tu buduje
wi zienie ka dy grzeszny na óg. Szatan wi zi, rozbijaj c
najpierw mury obronne duszy. W bezbronno ci dojrzewa
utrata wra liwo ci. Potem rodzi si  fascynacja z em, po-
trzeba aposto owania w jego przestrzeni — cztery takty
zatraty.

Grzech jako spór o znaczenie

Grzech uwodzi, odwo uj c si  do zaspokojenia, a tak e
odwo uje si  do zdolno ci nadawania znaczenia. W grze-
chu cz owiek chcia  nada  sobie znaczenie boskie. Grzech
wi c

ci znaczenia, przynosz c zdradliwie nie-znacze-

nie. Wkraczaj c w przestrze  pokusy, cz owiek mo e za-
istnie  na b ysk  wiadomo ci, ale  wiadomo ci oszuka-
nej. Pokusa przychodzi jako co  obcego, niepokoj cego
sw  obietnic . Sygnalizuje obietnic , mami obfito ci
znaczenia: we mnie mo esz znale  oparcie, potwierdze-
nie dla siebie, wyniesienie siebie. Grzech przychodzi jak
uwewn trzniony wróg, k amliwie poni aj c. W ten spo-
sób zostaj  obalone wszelkie zasady warto ciowania —
matka relatywizmu.

Grzech w perspektywie znaczenia mo e pojawi  si  ja-

ko uzasadniony sposób demonicznej transcendencji: grze-
sz c, przekraczam nie tylko siebie, przekraczam zakaz,
przekraczam Boga. Dr cz cy sen o schorowanej wiel-
ko ci. W ka dym grzechu chodzi o powi kszenie siebie,

ywi si  on ide przekroczenia.

background image

S

IEDEM

DOSKONA

 Z A

Dosy  wcze nie przestrze , w której oddzia uje grzech,

uformowano w katalog siedmiu grzechów g ównych, ja-
ko siedem form buntu przeciw Bogu, siedem sposobów
niszczenia, zabijania cz owieka i Boga w cz owieku; jak
siedmiu panów czyni cych niewolnikami ludzi. Takie
spojrzenie przetrwa o w ascetycznych i katechizmowych
przekazach.

wiadomienie sobie postaci

a przychodz cego

w pokusie, oddzia ywania na cz owieka i wreszcie uka-
zanie grzesznych postaw, stanowi  mo e dla cz owieka
pragn cego uporz dkowa  swe wn trze system luster,
w których mo e on przegl da sw  s abo  i zagro enia

yn ce ze strony aktywnego z a.

Grzech jest jak korze  i g ownia — im g bszy, tym

bardziej przyjmuje form  otwartych ust, jak usta Ewy
spo ywaj cej owoc. Topografia grzechu stanowi trwa y

lad, jakby kana , gdzie spontanicznie formu uj  si  i prze-

biegaj  nasze pragnienia, my li, skojarzenia. Wyra a ona
ukszta towanie

abo ci cz owieka, kszta t jego za lepie-

nia. Za lepiony zostaje bowiem ca y cz owiek, jego umys ,
wyobra nia, pami , wola, j zyk. Zw aszcza umys  po-
gr ony w mrokach grzechu staje si  wewn trznym zdraj-

. S abo  owa stanowi rodzaj welonu opadaj cego na

ca

ycia, na pierwsze i ostatnie reakcje. Cz owiek jest

za lepiony nie tylko grzechem, ale równie  nie zna swej

abo ci.  yje on twarz  zwrócon  do grzechu, twarz

w grzechach, ma twarz zbrukan . Zadomowi  si  po ród
wierno ci z u — w wadach. Wady g ówne to takie, z któ-

background image

40

Siedem — doskona

 z a

rych inne si  rodz

1

Wyp ywaj  one z niew

ciwego

przywi zania do dobra czy celu lub te unikania go.

Wada g ówna stanowi okre lon  sk onno , wewn trz-

 zasad  dzia ania, pobudzania, a nawet wewn trzny

przymus, rodzaj zniewolenia. Pojawia si  cz sto jako po-
zór dobra. Pozór sugeruje ubogacenie siebie, ukazuje rze-
czywisto  nie jako dobr  sam  w sobie, ale dobr  ku
czemu , dla kogo . Pozór chce by  ostateczn  racj  rze-
czywisto ci i chce realizowa  siebie.

Grzech g ówny stanowi rodzaj wra liwo ci, która re-

aguje na informacje typowe dla w asnego kodu, dla za-
kresu w asnej cz stotliwo ci. Tak wi c rodzaj odpowiedzi
przywo uje formu owane pytanie: na jaki rodzaj informacji
cz owiek reaguje naj ywiej, na jakie warto ci czy te
antywarto ci si nastraja? Wada g ówna to rodzaj obni-

onego progu wra liwo ci, zjawisko

ci gania uwagi.

Podkrada ona cz owiekowi si y  yciowe dla realizacji
swoich celów. Ona to wychodzi z cz owieka i czyni go
nieczystym (por. Mk 7, 20). Zgoda na grzech jest zgod
na duchowe barbarzy stwo. W grzechu nie ma artyzmu,
subtelno ci, jest natomiast przera enie upadania.

Grzech, o którym pragniemy mówi , pojawia si  jako

si a bior ca cz owieka w posiadanie, odci gaj ca od Bo-
ga, niszcz ca wn trze. Wyciska wi c sw  piecz  w jego

yciu. Piecz  jest si , poca unkiem, znamieniem, za-

mkni ciem. Wbija si  w mi kko

istnienia. Demoniczna

si a, ca uj c, znaczy i zamyka w grzechu. Opiecz towany
tajemnicy nieprawo ci odnajduje podstawow  trudno
widzenia rzeczy oraz trudno  powrotu. Zwi zany zamie-
szkuje na wynios ych wzgórzach, opasanych liczb  siedem

1

w. T

OMASZ Z

A

KWINU

Suma teologiczna CI—II, q. 84, a. 4), O grze-

chach i wadach, t. 12, London 1965, s. 184.

background image

Siedem — doskona

a

41

— zimn , subteln , powoln , l kliw , k amliw . Dlatego

atwo tu wpa  w pu apk  dezinterpretacji. Siedem — jak

owy bestii z a, które u Boga wzbudzaj  odraz : wy-

nios e oczy, k amliwy j zyk, r ce, co krew niewinn  wyla-

y, serce knuj ce z e plany, nogi, co biegn  pr dko do

zbrodni,  wiadek fa szywy, co k amie, i ten, kto wznieca

ótnie w ród braci (Prz 6, 17-19).

Siedem grzechów jest jak siedem narodów zamieszku-

cych ziemi  obiecan , narodów liczniejszych i pot -

niejszych od narodu wybranego, a które to mia  on wyt -
pi  i ob

 kl tw (Pwt 7, 1-2).

Siedem grzechów jest zbiorowym do wiadczeniem

cz owieka, ukazuje bowiem ró norodno  chwastu roz-
sianego po ludzkich drogach —jak konstelacje z a ubra-
ne w doskona

 liczby. Siedem grzechów przedstawia

obraz kl ski. A po kl sce — ukazuje drog  zabiedzonego

em cz owieka. Pokazuje w siedmiu b yskach, w dosko-

na

ci — pe ni b ysku mutacje z a, jego przepoczwarza-

nie si . Wielopostaciowo  grzechu wy ania si  spoza
liter. Nie ma on twarzy, ale ma liczb : jest nas wielu
(Mk 5, 9). Ukazuje sposób  ycia cz owieka bezlaskawe-
go. 
Siedem grzechów to siedem luster toksycznej zgody,
która zabija podst pnie.

Grzech zamieszkuje cz owieka, trwa w nim jako inne

prawo. Jest ono czym  wrogim umys owi. W cz onkach
za  moich spostrzegam prawo inne, które toczy walk
z prawem mojego umys u i podbija mnie w niewo  pod
prawo grzechu mieszkaj cego w moich cz onkach 
(Rz 7,
23). Owo prawo przyjmuje form siedmiu.

w. Grzegorz Wielki w Moraliach

2

widzi siedem mo-

tywów z a w postaci wad g ównych. Ewagriusz z Pontu

2

 G

RZEGORZ

W

IELKI

Moralia, 1. 31, c. 45, (PL 76,621).

background image

42

Siedem — doskona

 z a

(IV w.), w traktacie De octo spiritibus

3

ukaza  swoist

taktyk  oddzia ywania demonów na cz owieka w postaci

miu duchów kuszenia (duch ob arstwa, nieczysto ci,

chciwo ci, gniewu, smutku, acedii, pró no ci, pychy). Od
XII w., za przyczyn  Henryka z Ostii mo na mówi
o tzw. saligii lub te siiaaglu. Saligia stanowi akrostych
sk adaj cych si  odpowiednio pierwszych liter  aci skich
nazw: superbia (pycha), avaritia (chciwo ), Iwcuria
(nieczysto ), invidia (zazdro ), gula

akomstwo), ira

(gniew), acedia (lenistwo, smutek, zniech cenie). Siiaagl
natomiast proponuje inn  kolejno

{superbia, invidia,

ira, acedia, avaritia, gula, luxuria)

4

.

wietny komentarz

do siedmiu grzechów ludzi duchowych pozostawi

w.

Jan od Krzy a (zob. NC I, 2-7).

Saligia jest rodzeniem z cia a, jest za  rzecz  wiado-

, jakie uczynki rodz  si  z cia a: nierz d, nieczysto ,

wyuzdanie, uprawianie ba wochwalstwa, czary, niena-
wi , spór, zawi , wzburzenie, niew

ciwa pogo  za za-

szczytami, niezgoda, roz amy, zazdro , pija stwo, hulan-
ki i tym podobne 
(Ga 5, 19).

ba cia u prowadzi do  mierci, a s owa i czyny s

jak zesch e li cie.

Siedem jest wreszcie liczb  Bestii.  w. Jan Aposto

umaczy w Apokalipsie: Ja ci wyja ni  tajemnic  Nie-

wiasty i Bestii, która j  nosi, a ma siedem g ów i dziesi
rogów. Bestia, któr  widzia

, by a i nie ma jej, ma

wyj  z Czelu ci, i zd

a na zag ad . (...) Siedem g ów to

jest siedem gór tam, gdzie siedzi na nich Niewiasta (Ap
7, 7n). Saligia jest jak korona Bestii, jej duma i wiel-
ko . Cz owiek, który podejmuje si saligiastycznej wal-

3

 E

WAURIUSZ

z P

ONTU

Pisma ascetyczne, t. I, t um. L. Nie ciór, Ty-

niec 1998, s. 371-403.

4

Por. M

OSZ

C

Z

., Metafizyczna pauza,

Kraków 1995, s. 147-148.

background image

P

YCHA

Katechizm Ko cio a Katolickiego o pysze stwierdza,  e
sprzeciwia si  ona mi

ci Boga, zaprzecza Jego dobroci

i usi uje Mu z orzeczy  jako Temu, który pot pia grzech
i wymierza kary. Pycha rodzi nienawi  do Boga (2094).
Zasadniczo kieruje si  do Wszechmocnego, ale nie po to,
by  Go  adorowa ,  lecz  by  Mu  si   sprzeciwi .  Pycha  jest
rodzajem nienawistnego kultu. Gromadzi ludzko , która
— jednomy lna w swej przewrotno ci — sama o w as-
nych si ach chcia a doj  do swojej jedno ci, buduj c
wie  Babel 
(KKK 57). Pycha jak drzewo poznania dobra
i z a, tkwi c w samym centrum, pragnie rzuca  w asny
cie  na wszystko. Idea i zasi g cienia rzucanego na ca
histori , której pyszny dotyka i która przechodzi obok,
wyznacza horyzont jego wielko ci. Pyszny jest  wiadom
jednego: adne drzewo w raju Boga nie dorównywa o
jego pi kno ci 
(Ez 31,8).

nie pycha jest pocz tkiem wszelkiego z a (Koh

10, 17), przemy lna w sposobach w asnego wywy sze-
nia. Ro nie, odwracaj c si od Boga. Jest trzymaniem si
tylko siebie — drog  schorowanej samodzielno ci. Naj-
dalej mesjanistyczna wzgl dem w asnego  ycia, tylko so-
bie ofiaruje usprawiedliwienie i ocalenie. Pokrywa siebie
patyn  w asnej „ wi to ci". Jest  wi cie przekonana, i
posiad a znajomo  dróg. Pos uguje si  formu  s owa
przemo nego, rozstrzygaj cego. Jest pu apk  samego sie-
bie. Pokój, jaki proponuje, nie jest pokojem, ale zam tem
poddania.

background image

Pycha

45

Odwo uje si  za ka dym razem do sytuacji zakazu da-

nego w raju i mówi Bogu: „w moim spe nieniu nie b dzie

adnych ogranicze ". Pycha wynika z poznania i z prze-

czucia wielko ci, chwa y, jednak fa szywej. Jest tym
samym rodzajem poznania, któremu uleg a Ewa, s ysz c
kusz ce s owa o mo liwej wielko ci:

dziecie jak bo-

gowie.

Jednocze nie pycha najbardziej stawia opór dobru,

naszym pobo nym wysi kom

1

.

Przeciw Bogu

Cz owiek pyszny ci gle musi wymazywa  Boga ze swe
go  ycia, gdy  nie znosi Jego przewagi, ci gle doprowa
dza do procesów, do tego, by Go skaza . W sercu pysz
nym Bóg zas uguje jedynie na  mier  haniebn . Pycha
zawzi cie wymazuje Go z historii,  yje pogard  Boga. Im
wi ksze, pe niejsze do wiadczenie Boga, tym wi kszej
wymaga pogardy. Zgub  otrzyman  w grzechu ofiaruje
Bogu, gubi c Boga. Pycha najbardziej ze wszystkich wad
jest gorycz  dobra.

tti

Poniewa  nie mo e tworzy razem z Bogiem, tworzy

przeciw Niemu. Ma ambicje stworzy  co  absolutnie in-
nego, co , co do Boga nie nale y, i chce by  jedynym za-
rz dc  swego królestwa. Aby to by o mo liwe, kwestio-
nuje  Boga  jako  mi

  i  ukazuje,   e  jest  On  z y,  niespra-

wiedliwy i godny nienawi ci za cierpienie, jakie sieje po
ziemi. Grzech przerzuca win  z siebie na Boga. Tak by o
ju  na pocz tku. Za lepiony Adam nie jest zdolny ju  do
prawdy: Niewiasta, któr  postawi

 przy mnie (Rdz 3,

1

J. P

OMERIUSZ

O  yciu kontemplacyjnym, um. ks. A.  urek, Kraków

1998, s. 184.

background image

46

Pycha

12), zwiod a mnie. W ten sposób pycha og asza sw  nie-
winno  — to Bóg jest winien, to On jest nosicielem

mierci, to On jest zabójc , jest Kainem  wiata. A ludzie

oczekuj cy czegokolwiek od takiego Boga s

mieszni,

aze scy, godni lito ci, s  winni, jak On sam. Dlatego

Syn Bo y umiera jak z oczy ca. Nie ma w tym  adnego
przypadku, tylko  elazna logika grzechu. Pyszny mo e
znosi  Boga tylko wtedy, je eli On jest poni ony, ukrzy-

owany i martwy. Narodziny pychy to narodziny nowej

religii, nowych bogów. Bóg, o ile ma prawo istnie
w oczach pysznego, to jedynie po to, by sta  si  ofiar .
Gdy oskar enie si ga nieba, milkn  anio owie. Pyszny
wyst puje przeciw Bogu nie z racji jakich

usznych

zarzutów. On po prostu sam chce Boga zast pi , chce
samemu by ostateczn  instancj

2

Dlatego pyszny nie

znajduje wytchnienia w staraniu si , by nie dopu ci  do-
bra Bo ego. Musi je powstrzyma , by samemu istnie .
Idzie drog  coraz wi kszej hardo ci.

Boga mo na nie tylko oskar

, mo na Go jeszcze

kusi . Pyszny wychodzi jak demon za Chrystusem i roz-
tacza mira  swoich k amstw. Nic skrywa swego zuchwa-

2

w. Doroteusz z Gazy przytacza opowiadanie o jednym z braci na

pustyni, który post powa  drog  coraz wi kszego kwestionowania
autorytetów: Zacz o  si   od  tego,   e  kiedy  kto   z  braci  mówi   do
niego, on ka dym gardzi  i mawia : „A któ  to taki? Nie ma autory-
tetu oprócz Zosymasa i jego szko y!". Potem i tych zlekcewa

 i za-

cz  mówi : „Nikt, tylko Makary!". Wkrótce potem ju  twierdzi :
„Któ  to jest Makary? Tylko Bazyli i Grzegorz!". Wnet i tych zlek-
cewa

, mówi c „ Któ  to jest Bazyli i Grzegorz? Tylko Piotr i Pa-

we !". Powiadam mu: „Zaiste, bracie, i tymi jeszcze pogardzisz".
I wierzcie mi,  e w krótkim czasie zacz  mówi : 
„ Któ  to jest Piotr
i Pawe ? Nikt, tylko Trójca  wi ta!". Wreszcie wyniós  si  i nad
Boga samego, i tak sko czy . 
Cyt.  za:   w.  D

OROTEUSZ Z

G

AZY

Na-

uki ascetyczne, Warszawa 1980, s. 56.

background image

Pycha

47

ego celu: oddasz mi pok on (Mt 4, 9). Pycha potrafi

zniszczy  zupe nie religi , wymaza  obraz Boga, osaczy
cz owieka.

Najwy szym aktem pychy jest detronizacja Boga. Roz-

poczyna si  Jego wyciszeniem, wymarginalizowaniem,
zamilczeniem, a ci, o których pyszni nie mówi , nie ist-
niej . Pycha sama zajmuje Jego miejsce.

Pyszny, napotykaj c drugiego, zas ania mu Boga, od-

biera bezpo rednio  przep ywu  aski, chce bowiem sam
nadej

od strony Boga i skierowa  na siebie to, co spon-

tanicznie Bogu si  oddaje. Grzech pychy polega w

nie

na tym,  e zas ania sob . Pycha zaciemnia, zas ania pra-
wd  równie  w tym znaczeniu,  e za amuje si  proporcja
pomi dzy w asnym a cudzym dobrem. Pojawia si  nie-
wyt umaczalny opór wobec dobra innych. Nie chodzi
jedynie o metafor  belki i drzazgi. Poniewa  nie uznaje

adnej proporcji, zna jedynie zasad przewagi. Za wszelk

cen  chce mie  nad drugim przewag . Nie ustanie, dopóki
tej przewagi nie ustali, nie zakre li, poni aj c. Sadowi si
wy ej, chce 

bardziej.

Je eli buduje doskona

 —jest to doskona

 pe na

grozy, ch tnie si  przegl da w metaforach doskona

ci.

Pyszny udowadnia,  e to w

nie on jest cz ci  wyma-

rzonej ludzko ci,  e do niego nale y przysz

. Pycha zna

swój rodzaj m stwa. Wszelkie cierpienie, które j  dosi ga,
traktuje jako trud rodzenia siebie. Cierpliwa, przyobleka
si  w heroizm. Dumnie trwa przed Bogiem.

Pycha pos uguje si  swoim, bardzo dobrze nakre lo-

nym obrazem Boga: Bóg musi by

ród em poczucia jej

wielko ci,  ród em korzy ci. Jest tym, kto gwarantuje jej
wielko , kto bez zastrze

os ania jej samozwa czy

autorytet; wreszcie kim , kto dodaje pi kna i towarzyszy
sukcesom. Pyszny wkomponowuje ide  Boga we w asne

background image

48

Pycha

cele. Perfidia pychy polega na tym,  e czyni Boga swoim

ug . Sakralizacja w asnej podmiotowo ci jest daleko-

si na — chce by  bogiem innych, 

 w ich centrum.

Pycha og asza wsz dobylski naturalizm. Wtedy te ,

gdy naturalizm bierze gór  nad wiar , po pierwsze kate-
gorie dobra i z a podlegaj  przewrotno ci, s  zast powa-
ne innymi strukturami my lowymi. W ko cu miejsce
dobrych zast puj  silni, czyli ci, co maj  „s uszno ",
a  miejsce  z ych  —  s abi,  którzy  jej  nie  maj   i  nie  mog
mie .

Pyszny uwa a, i  rzeczywisto  jest dla niego,  e on

ma nad ni  panowa , bo takie pad y pierwsze s owa:
Czy cie sobie ziemi  poddan (Rdz 1, 28). Ale pycha nie
realizuje Bo ego planu. Pos uguje si poddawaniem bez
odniesienia do Niego, chce podda  rzeczywisto  sobie,
wydzieraj c  j   Bogu,  spieraj c  si   z  Nim.  Proklamuje
niepodleg

: w moim  wiecie (w  wiecie, który stwo-

rzy em) jestem wolny, tzn.  e ja stwarzam zasady. W mo-
im  wiecie to ja zasadzam drzewa poznania dobra i z a,
i ja og aszam zakazy.

Pycha domaga si  wolno ci, oczywi cie dla siebie,

wolno ci absolutnej. W za lepieniu  amie granice rozs d-
ku. Nie pozostaje ju  nic poza dobrze uzasadnionym ab-
surdem. W sytuacji, kiedy wszystko ju  wolno, kiedy pa-

y wszystkie zakazy, kiedy wolno  sta a si  absolutna,

okazuje si ,  e po prostu nie warto ju  nic robi , wszyst-
ko ogarnia powszechna nuda. Nie jest to jakie znudze-
nie. Nuda znamionuje czas bezpa ski, czas utracony,
czas zasadniczej beznadziei. Nuda oznacza: „nie ma ju
wybawiciela, nie ma ju  na co oczekiwa . Zmierzamy ku

mierci". A w g bi swego piek a powtarza: „nie wybie-

ramy, jeste my skazani na siebie". Pycha nie tylko tam
napotyka demony. Ona jest demoniczna w tym sensie,  e

background image

Pycha

49

dusza pysznego zupe nie opuszczona jest przez
Boga i staje si  przedmiotem po dania demonów*.

Pyszna pretensja o wielko

Pycha jest ca a zaj ta aktem tworzenia, tworzenia siebie.
Co chwila budzi do  ycia swój  wiat. Ju  tu jest blu nier-
cza i wyuzdana. Z przera eniem chce zas oni  w asn  na-
go , nago  nieistnienia. Czego najbardziej pragnie?

 oczarowana w asnymi tworami. Nie chce niczego

i nikogo na ladowa , zmusza do tego innych w swoim
mikro i makro  wiecie.

Pycha pragnie by  przyczyn  rzeczy — dobro, które

si  rodzi wokó  mnie, mo e istnie , je li jest „przyczy-
nowo" moim. Mo e ono istnie  pod warunkiem,  e to ja
jestem jego przyczyn . Chodzi o przewag , o pretensj
poprzedzania.

Pycha zg asza równie  pretensj  matrycy upodobnie-

nia: pozwalam ci 

 tylko wtedy, gdy upodobniasz si

do mnie, gdy odnajduj  w tobie podobie stwo do mnie.
Narzucony wymóg assimilatio. Pogr

ony w k amstwie

zg asza pretensje o powszechne zmierzanie wszystkiego
ku sobie. Ustawia si  tak wobec cz owieka, by by  dla
niego celem. Bli ni mo e by  jedynie lustrem, w którym
pyszny z przyjemno ci  si przegl da. Bli ni — g osi on
— mo e by  jedynie odbiciem doskona ego cz owieka.
Winien by  odbiciem moich oczekiwa , my li, odczu ,
gustów, sympatii i antypatii. Pyszny 

da doskona ego

na ladowania. W ten sposób pycha wypatruje siebie.

3

 N

IL

O o miu duchach z

liwo ci, 17, PG 79, 1162 D, [za:] D

EFEN

-

SOR

Z LiGUGE, Ksi ga iskierek, t. I, t um. R. Wasi ski, Kraków

2000, s. 127.

background image

50

Pycha

cza mechanizm wynoszenia. Chc c 

 w innych,

rozpiera si  jak cedr zielony (Ps 37, 35). Pyszny, wyno-
sz c si , 
doznaje ca ej dwuznaczno ci tej sytuacji, bo-
wiem wynosz c si , wynosi si ze swego zamieszkania
w prawdzie, opuszcza przestrze  wzrastania. Jonasz t u-
maczy Amazjaszowi istotn  spraw :

 sobie s awny,

ale pozosta  w swoim domu (2 Krl 14, 10). Pycha wypro-
wadza 
poza obszar sensownego zamieszkania. Nie mo e
rozwija  si  z prostego powodu: w pysze nie jestem dla
siebie, 
ale zasadniczo przeciw wszystkim, nie mam nig-
dzie domu, b kam si  jak demon wyrzucony (por. Mt
12, 45). Napotkanego cz owieka, napotkanego zadomo-
wienia 
pyszny nie mo e ani wzi  w posiadanie, ani tam
zamieszka  — mo e jedynie op ta .

Dla pychy istnieje jedna druzgocz ca kl ska:  ycie

bez  widzów,  bez  chwa y,  bez  wrzawy  wokó   siebie.  Dla-
tego ma ona natur  ci gle wzbijanych tumanów kurzu.
Symulacja istnienia. Taniec w gabinecie luster. W ko cu
jest to najbardziej tragiczna forma naiwno ci. Ale pycha
posiad a niezwyk  umiej tno : widzowie wyposa aj
w si , o ywiaj . Potrafi czerpa  z sytuacji publicznych,
nadaje swemu istnieniu charakter publiczny: nie potrafi-
cie si  obej  bez mojej obecno ci, nie potraficie 

 be-

ze mnie.

Dla pychy  wieci jedno s

ce — w asne. St d bierze

si  przymus zaciemniania innych. W istocie pycha szep-
ce: poniewa  nie potrafi  by  tak wielka, jak chc , musz
zrobi  wszystko, by inny obok mnie nie by  wielki —
minimalizuj  jego dobro. Pycha nie mo e dopu ci , by
tron by  zaj ty: je eli nie mo e zaj  go osobi cie, nie
dopuszcza do obsadzenia, oczywi cie poprzez kolejne
konsekwentne detronizacje. Detronizuje w ko cu wszyst-
kie warto ci, wszystkie osoby, nie ma ju  nic do wskaza-

background image

Pycha

51

nia, co mog oby by  warto ciowe. To jedyny zwyci ski
scenariusz. Negowanie innych wynika z podstawowego
zanegowania siebie i zmierza do ca kowitej negacji, na-
wet Boga. Co interesuj ce, pyszny neguje, by ostatecznie

o, które dokonuje, by o bezosobowe. Skoro podmiot nie

istnieje, skoro nie istnieje osoba, nie ma odpowiedzialno-

ci. Pycha uwielbia beztwarzowe role. Negacja jest form

obrony.

W istocie pycha jest sporem o chwa . Pragnie przej

ca  mo liw  chwa , równie  t , która w sposób istotny
nale y do Boga. Taki scenariusz odkrywamy w grzechu
pierworodnym, kiedy to cz owiek zapragn  by  jak Bóg.
Instynkt chwa y potrafi tak ca kowicie opanowa  pysz-
nego,  e niemal automatycznie ustawia si  w nurcie jej
najintensywniejszego przep ywu: w pobli u osób i sytu-
acji, które to gwarantuj . Niech to, co wzbudza podziw
i zazdro , przep ywa szerok  fal  przez jego  ycie. Je eli
si  komu  k ania, zarazem nadstawia w uk onie g ow
pod laur. Ponadto pyszny okazuje czasem zdziwienie,  e
kto  nie korzysta z wachlarza jego wielko ci. Wtedy mo e
przerazi , pogn bi  sob . Zasypuje gorzk  trucizn
dost pne  ród a. Skutkiem pychy s  k ótnie (Prz 13, 10).
Istnienie sk ócone wydaje swój owoc.

W postawie pychy uwidacznia si , jak wstr tne, jak

niepo dane jest ukrycie, nieznaczenie, ubóstwo. Pycha
tego wszystkiego nienawidzi. Nienawidzi, gdy  to j  po-
mniejsza. Zna jedn  gorliwo  — gorliwo  eksponowa-
nia siebie, zasad  b yszczenia. Zami owanie do w asnej
wielko ci pchaj  ci gle w chorobliwe poszukiwanie pu-
bliczno ci, klakierów, sprzymierze ców. Pyszny, jak kiep-
ski aktor, o ywa dopiero w aplauzie.

background image

52

Pycha

Istnienie k amliwe

amstwo pychy polega na tym,  e ma imi ,  e  yje, ale

w  rodku jest pusta, martwa. To, co pycha chcia aby za-
krzycze  wielko ci , mo na by nazwa  mrocznym poczu-
ciem bezwarto ciowo ci, jakiej  pierwotnej przegranej
si gaj cej raju, bezsensu. Doprawdy, pustka ta jest ist-
nieniem najbardziej apokaliptycznym, monstrualnym.
W pustk  przychodzi siedmiu gorszych, i stan tego cz o-
wieka jest jeszcze bardziej przera aj cy. Ale taki cz o-
wieka przychodzi jako pe ny. Wyci ga spi owe rami
wielko ci, by realizowa  obietnic miejsca najwy szego.

To przera aj ce, ale pycha nie tylko dopuszcza

am-

stwo, ale ona programowo si  nim  ywi. Uporczywie
legitymizuje i szuka uprawomocnienia siebie.  ywi c si

amstwem, jednocze nie zabija, nie broni ju

ycia, któ-

re zwi zane jest z prawd . Poniewa  pycha zabija praw-

, Chrystus musia  umrze . Zabija, gdy  jest odpowie-

dzi  zbuntowanego cz owieka:  mier  Boga za  mier
cz owieka wygnanego z raju. Ta sama scena ci gle o y-
wa: to Bóg nie pozwala mi wej  do mojego raju.

Pycha zabiega o konstytutywno  k amliwego istnie-

nia, u ywa k amstwa jako czego  rzekomo integruj cego.
Skupia si  nad nim i z nim wi e. Pyszny,  yj c w k am-
stwie,  yje zw aszcza w nieprawdziwo ci s ów. Jego elo-
kwencja i retoryka zaprasza do krainy  mierci. Pycha neu-
rotycznie powtarza,  e  yje. Istnieje zasadniczy zwi zek
pomi dzy pych , znakiem si gaj cym nieba, a j zykiem,
w tajemnicy wie y Babel. Tam cz owiek uleg rozpro-
szeniu, 
a j zyk jego pomieszaniu (por. Rdz 11,9). Pycha
w istocie objawia rozproszenie cz owieka i jego s ów
oraz pomieszanie cz owieka i jego s ów. Wzmaga nie-
znaczenie 
ów, targa porozumienie. Pyszny zaczyna u y-

background image

Pycha

53

wa

zyka blu nierców (Job 15, 5). A wie a Babel mia a

go orientowa . Poprzez pyszne wzmo enie siebie, pyszny
rozprasza i miesza.  yje w nieznacz cych

owach, lan-

suje entuzjazm pustki. Nie tylko s owa doznaj pró ni.
Jej znamieniem jest pró no  prze ytego czasu, pró no
ca ego cz owieka.

Pycha, nie licz c si  z prawd , jednocze nie lekcewa y

realia. Fa szywe rozumienie swych kompetencji, uzur-
powanie sobie wy czno ci w zakresie rozstrzygni

 (to

ja tworz

wiat), zabójcza pewno  siebie i przekonanie

o w asnej s uszno ci rozbudowuje  wiat urojonych sukce-
sów i stanowczego opowiadania si  za wyduman  wiel-
ko ci . Aby ten  wiat obroni  przed drapie no ci  in-
nych, pyszny stosuje taktyki pozorowania.

Ale pycha, w zasadniczym wymiarze, jest kreacj

z niczego, swoistego ex nihilo, jest wielk  mistyfikacj ,
pozoracj , zawiera w sobie dr enie nico ci, otch ani. Nie
ma bowiem ju  prawdy, jest tylko doskona

 k amstwa.

Ta doskona

 jest eksponowana a  do wzbudzenia po-

dziwu, upaja jak mocne wino. Rz dzi si formami upoj-
nymi. 
Szczególnie swoboda, któr  ofiaruje, jest upojna.
Jest to najwi ksza mistyfikacja niewolników, ludzi na-
pi tnowanych. Maskuje trywialno , banalno  odurzo-
nych sw  wielko ci . Cz owieka poni a jego pycha (Prz
29, 23). Poni a poprzez swe k amstwo. Jest ona gr  na
scenie prowadzon  tak, by widzowie si  nie domy lili,  e
przedstawienie ju  dawno si  sko czy o,  e tak naprawd
nie ma ju  nic do powiedzenia,  e sami aktorzy s  sko -
czeni. Pycha poni a tak bardzo,  e staje si  scenariuszem
upadania.  ywi si  wielko ci upad , wielko ci  upada-
nia. P onie w s owach Izajasza:

Jak e to spad

 z niebios. Ja niej cy, Synu

Jutrzenki?

background image

54

Pycha

Jak e run

 na ziemi , ty, który podbija

narody?

Ty, który mówi

 w swym sercu: Wst pi  na

niebiosa; powy ej gwiazd Bo ych postawi  mój
tron. Zasi

 na Górze Obrad, na kra cach

pó nocy. Wst pi  na szczyty ob oków, podobny

 do Najwy szego.

Jak to?

Str cony  do Szeolu na samo dno Otch ani!
Do Szeolu str cony twój przepych i d wi k

twoich harf.

Robactwo jest twoim pos aniem, robactwo te

twoim przykryciem (14, 12.14.11).

w. Jan Aposto , pisz c o pysze  ywota jako integral-

nym elemencie tego  wiata, ma na uwadze ca kowite za-

amanie. Pojawia si  ona wobec dobra w asnego jako

zdeformowane postrzeganie siebie. W asna wielko  jest
podstawowym jej problemem. Uzyska  niekwestionowan
wielko  i obroni  j  przed innymi, nawet przed Bogiem.
Cz owiek zafascynowany w asnymi mo liwo ciami, eks-
ponuj c swoje walory, d

y do tego, by by  uznanym

w oczach innych. Traktuje spotkanie jako przestrze
szacunku dla siebie. Wszyscy wokó  s

 jego wyima-

ginowanej wielko ci. Podejmuje on kolosalny, niemal nad-
ludzki wysi ek, by  wiat zreorientowa

ku sobie. Rze-

czywisto  mo e jedynie ozdobi

pysznego. Tak wi c

ludzie obok niego istniej

tylko wtedy, gdy pozwalaj

mu zajmowa  miejsce powy ej siebie lub te  do wiad-
cza  wielko ci. Pycha nie zna wolno ci,  yje jedynie
przymusem wielko ci. Objawiaj c sw  obecno , zg asza
pretensj  do centralnego miejsca dlatego,  e drzewo
rodz ce pych  sta o w  rodku raju. Obwieszcza pod-
nios

siebie.  eruje na zwyrodnia

ci s ów: czy cie

background image

Pycha

55

sobie ziemi  poddan (por. Rdz 1, 28). Wszystko wokó
czyni niewol , poddaniem. Dla pychy  aden owoc nie
ro nie zbyt wysoko. Uroczysta pycha wzmacnia si  swoj
nadziej : ja sama decyduj  o mojej nadziei, jestem
sama dla siebie nadziej , sama dla siebie obietnic . Otrzy-
muje ona w rzeczy samej takie w

nie niebo.

Rzuca doko a swe zimne, pogardliwe, lakoniczne,

martwe ,jestem, która jestem". Staje do  ycia jak gladia-
tor ociekaj cy b yszcz

 oliw . Jednak jej ,jestem" jest

puste. Gdy przestaje gra , mówi , robi  wokó  siebie
szum. przestaje istnie . Pustos owie przes ania pustobycie.
Kompetentne, gruntowne dobro zostaje w pysze zast -
pione zewn trzn , szczeln  fasadowo ci , jak pobielany
grób.

Pyszny karmi si  samouwielbieniem, rozkoszuje sw

wspania

ci . Ale  w. Pawe  zdradza nam regu y gry: to,

z czego jest dumny i czym si  przechwala cz owiek pysz-
ny, w istocie stanowi powód ha by (por. Flp 3, 19). Mamy
do czynienia z ca kowitym, a czasem nieodwracalnym
zniewoleniem wyobra ni. Szybuje wysoko w wi zieniu

asnej wielko ci. Uskrzydlenie w asnych wyobra

przes aniaj cych znikomo  jest niczym innym jak jesz-
cze jedn  pust  histori . Wyobra nia ta jest chora, po-
niewa

ywi si  l kiem,  e mo e powsta  kto  wi kszy

i zniewa

, spychaj c, depcz c. A jest tylko jedno

pierwsze miejsce. Pycha odpoczywa jedynie wtedy, gdy
jest pewna,  e wszyscy zostali pokonani, a wi c — na
zgliszczach innych wielko ci. W rzeczy samej nie mo e

 nic, czego sama nie urodzi a. Urojenie dobra, a raczej

rojenie si dobra. Wielko  pysznego staje si  sygnatur
rzeczywisto ci. G osi ol niewaj ce pi kno w asnego ist-
nienia. 

dza trwania ci gle podkre lanego.

piewa

hymny triumfu na w asn  cze . Je eli co  robi, mo na

background image

56

Pycha

by to za ka dym razem nazwa ,  e zatrudnia si sob .
Jest jak samoistocz ca si gaw da.

Jest wiele prawdy w mocnym sformu owaniu,  e

w pych  si wbija (por. 1 Tm 3, 6). Rzeczywi cie, pyszny
po cz ci jest istnieniem wbitym. Wbitym w samego sie-
bie, zaklinowanym w miernocie. Jako tarczy u ywa har-
do ci 
(por. Jr 49, 16), hardego serca. To domyka kompo-
zycj .

Pycha jest pogard  dobra, poniewa  jest niezdolno ci

jego prawdziwego posiadania. Dlatego na dobru si  m ci.
Wszystko, co prawdziwie, dobre, jest godne pogardy, nie
ma prawa istnie  w hermetycznie fa szywym  wiecie.

lepota owa potrafi jednak dostrzec bezkresne horyzonty

asnego dobra. Poniewa  pyszny czuje kwestionowanie

od wewn trz i zewn trz,  yje wierny obowi zkowi obro-
ny swego dobra, ci gle siebie usprawiedliwiaj c i popra-
wiaj c duchowy image. Ju  nie mo e si  otworzy  na in-

 rzeczywisto  poza samym sob .

Pyszny doznaje zm czenia k amstwem, ale jeszcze

bardziej — zm czenia prawd . Prawda rodzi bezgranicz-
ny smutek. Smutek pojawia si  dlatego,  e jest bezgra-
niczno , która nie mo e by  nasycona. Ponadto zmierza-
nie ku sobie 
wywo uje efekt ontologicznej duszno ci,
pyszny sam zgniata si  sob . Pycha pragnie by funda-
mentem 
rzeczywisto ci, chce wyposa

w sens horyzont,

w jakim  yje. Rzeczy niepowi zane owym sensem nie
maj  w ogóle znaczenia, nie maj  prawa istnie . Dusz-
no  zwyrodnia ego, pysznego solipsyzmu.

Ale konsekwencje takiego my lenia s  przera aj ce.

Po pierwsze, poniewa znaczenie mam tylko , ja", wszyst-
ko, co mnie otacza, nie ma znaczenia, nie ma si y znacze-
nia.

ycie bez znaczenia traci powag  bycia, warte jest

background image

Pycha

57

pogardy. Po drugie, skoro tak, musz  dokonywa  nie-
ludzkiego wysi ku, by ten  wiat utrzyma  przy  yciu. Jest
kreacj ex nihilo, jest kreacj nihil.

enuj ca maskarada

zas aniania nico ci. Pretenduj c do bycia architektem

asnego istnienia, pyszny osiedla si  w dziwnym miej-

scu: zamieszkuje obsesyjn  mo liwo  siebie. Rodzi si
w horyzoncie w asnego wygasania, wyczerpania siebie
i sob .

Ponadto, pycha pragnie trwa , 

 w wielkich dzie-

ach. Przewa nie nie sta  jej na szlachetno , dlatego

chcia aby przerazi  wielko ci  niszczenia. Niech dr y
ka dy, kto nie chce jej uzna  i koronowa .

Istnienie oddzielone

Pycha rozpoznaje siebie w niemo no ci przyj cia inno ci
bli niego. Wszystko, pocz wszy od gustów, przekona ,
sko czywszy na odmienno ci dróg duchowych nieodpar-
cie kwestionuje (por. NC I, 2, 1-8).

Pych  charakteryzuje nie tylko niezdolno  do przyj -

cia kogo , ale i pewno ,  e wszystko zawdzi cza sobie
— niezdolno  do wdzi czno ci. Jest ca kowicie antyre-
ligijn  postaw . Pyszny uwa a,  e wspó udzia , uczestni-
czenie to formy przegrane, godne lito ci. Dla pychy inni

 zazwyczaj le usytuowani, wi c nale y ich uporz d-

kowa , usadzi na w

ciwym miejscu. Tego typu altru-

izm zak ada oczywist  marginalno  bli niego.

Musi te  pokaza  innym,  e tak naprawd  s  mu nie-

potrzebni,  e da sobie rad  sam. Je eli proponuje wspó -
prac , jest to eksploatacja cz owieka, dr czenie i oszuki-
wanie. Pycha bowiem nie chce si  dzieli , ca

ci pragnie

dla siebie. Jest niejako zbiorow  orientacj , zbiorow
osobowo ci .

background image

58

Pycha

yj c sam, sam w sobie, pyszny jest jednak niezmier-

nie zaskoczony nienawi ci  do siebie, któr  kryje jego

asne serce. To „dar" samej pychy, dar nienawidzenia

ycia. Pycha jest jak lodowiec, który najpierw wyzi bia

siebie, a potem rozpiera si , tocz c przed sob  zwaliska
kamieni i g azy obrazy. W czas duchowej hibernacji. Py-
cha demonicznie na laduje Boga wyganiaj cego z raju —
cz owiek nie ma prawa zamieszka , wygania wszystkich,
a wygnanie jest form  zemsty za zdrad . Dla pysznego
wszyscy s  zdrajcami. W ustach pychy brzmi  s owa:
„Nie ma dla ciebie przystani. Kiedy ci  poznaj , kiedy
widz , musisz ucieka , musisz si  skry . To ja jestem t ,
która cz owieka wygania z jego raju". Pycha jest skazy-
waniem na wygnanie.

Spychanie bli niego

Baczcie, aby nikt nie pozbawi  si

aski Bo ej, aby jaki

korze  gorzki, który ro nie w gór , nie spowodowa  za-
mieszania, a przez to nie skalali si  inni 
(Hbr 12, 15).
Taka w

nie jest pycha o gorzkim korzeniu: pnie si

dumnie ku górze, pozbawia siebie i innych  aski, wpro-
wadza zamieszanie, kala wszystko doko a.

Pomi dzy zuchwalstwem a pró no ci  rozci ga si

królestwo pychy. O ile pró no  raczej zabiega o czyje
zdanie na swój temat, tak zarozumia

 jest wewn trz-

nym przekonaniem o w asnej znakomito ci. Pró no
wyzwala gr  dobrze wyre yserowanego objawiania si .
W grze chodzi jedynie o to, by dobrze wypa , i rzeczy-
wi cie, wypada si — z orbity prawdy.

Tak wi c pró no  powoduje uwi zienie w oczach in-

nych. Gra „wzi cie u ludzi" przybiera monstrualne for-
my, rozpowszechniaj c teorie elastycznej ontologii. Ela-

background image

Pycha

59

styczno  jednak wobec pysznego oznacza  mo e jedno
— uleg

. Jest zwyk  ob ud , wielotwarzowo ci . Pró

no  pragnie sw  dobrze skrywan pró no

(bycie bez

warto ci) wype ni  uwag  innych. Lubuje si  w wykwin-
tno ci stylu, nieposzlakowanej, ujmuj cej formie. Nie
chodzi o nic innego bynajmniej jak tylko o uj cie. Pycha
jest wabieniem sob . U-bieganiem si za sob . W rzeczy
samej s  to gonitwy, bieganiny, wy cigi po jeszcze wi k
sz  cze . Nale y zwróci  uwag ,  e pycha jest najbar
dziej pomys owa (por. Rz 1, 30), w scenicznych monta

ach. W chwale innych pyszny doznaje poszerzenia. Py

cha wyznaje jedn  zasad : to jest prawdziwe, co mniepo-
wi ksza. Spoza jej zas on i kotar wy ania si  krz tanina
wokó  siebie.

<,s

Najcz ciej stosowan  taktyk  pychy jest aran owanie

spotka  z lud mi tak, by mogli sk ada  ho d. Spotkanie
przyjmuje oczywist

form

enia pysznemu bukietu

komplementów, pochwa , wyrazów uznania. Dla pyszne-
go spotkanie jest kolejnym stworzeniem, stworzeniem
okazji do wypowiedzenia siebie ustami innych. Najlepiej,
jak inni

_echemjego

ów, czynów,  ycia, wiernymi na-

ladowcami. Zazwyczaj szuka dla siebie korzystnego

a.

Ze swoist  prostot  umieszcza si  w kanonie. Zreszt
wszystko dla pychy — tej mistrzyni deklaracji — stanowi
jedynie t o, epatuj c sob . Sadowi c si  w pobli u po-
chwa , sprzymierza si  z ob arstwem.

Jest rzecz  zadziwiaj

, z jak  histeri  potrafi pyszny

reagowa , gdy nie podziela si  jego punktów widzenia.
Nie tylko,  e nie jest zdolny zaakceptowa inno ci spoj-
rzenia, ale dopada jak ofiar  tych, którzy si  sprzeciwiaj .
Za arto  niektórych sporów przypomina batalistyczne
kampanie. Jest bowiem  wiadoma w asnych pere  i oto-
czenia  wi . Wokó  niej mog

 jedynie wymó

eni

background image

60

Pycha

pariasi. Pisze sw  hagiografi , spychaj c bli niego. Wy-
znaje fanatycznie jeden patriotyzm — ma ej, w asnej
ojczyzny. Obecno  pychy mo e by  tylko zobowi za-
niem dla 
innych. Zobowi zaniem do szacunku. Wtedy
osi ga ona swe monumentalne cele — zastyga jak pos g.
Roztaczaj c swój w tpliwy osobisty urok, rozsiada si
w koronie drzewa poznania i  ycia jak nostalgia za sob .

amstwo na us ugach pychy najdobitniej ujawnia si

w chciwo ci pochwa . Nawet gdy po mistrzowsku mówi
o swoich wadach i s abo ciach, oczekuje pochwa . Nie-
chybnie ginie w obecno ci pysznego ten, kto tego nie
rozumie.

Pycha, chimera prawdy zgniecionej, b

c  wiadoma

wewn trznego k amstwa, nie ma do nikogo zaufania. Dla-
tego pycha jest kwestionowaniem. Tu te  tkwi  ród o l ku.
W pysze zadomowi  si  przymus os du. Poniewa  og asza
si  jako  ród o dobra i z a, j zyk zamienia w trybuna .
Padaj  rz si cie oskar enia, zarz dzenia, dekrety. Prak-
tycznie prowadzi to do systemu kontroli. Kontrola nie
jest porz dkowaniem. Na us ugach pychy wdziera si
w drugiego, chce nim wewn trznie zaw adn . Kontrola
ma funkcj  jeszcze jedn : u wiadomi  drugiemu,  e nie
ma prawa 

 bez Jedynego"  ród a  ycia, bez podda-

nia. Dla innych chce by pocz tkiem: pocz tkiem ich po-
czyna , a nawet ich my lenia. Objawia si  jako spór
o pocz tek  ycia, o jego dawanie. Ponadto, wystawia ra-
chunki za wszystko, co zrobi a i czego nie zrobi a.

Pyszny nie ro ci sobie prawa tylko do stwarzania sie-

bie. Chce by  matk  wszelkiego stwarzania. Pojawia si
po ród ludzi i proponuje: je li chcesz, mog  ci  stworzy ,
mog  ci  wylansowa , dzi ki mnie mo esz zaistnie , by
wielkim. Uczyni  to za jedn  cen : do ko ca b dziesz 
wdzi czny w cieniu mojej wielko ci.

background image

Pycha

61

Pyszny nie poprzestaje na tym: domaga si  cierpienia

dla siebie. W takim stosunku wobec innych ods ania sw
religijn  natur . Buduje o tarze przeciw Bogu i zagarnia
ofiar  Jemu sk adan . Pycha sama z siebie nie mo e sk a-
da  ofiary, bo obawia si  w swej dumie,  e — jak ofiara
Kaina — mo e by  odrzucona. Do ofiar zobowi zani s
inni. Sama dyskretnie lub bu czucznie zajmuje miejsce
Boga, który rozporz dza ofiarami. Mo e ich nie przyj .
Domaga si  w ten sposób jeszcze jednego kroku — nale-

y z

 w ofierze ofiarodawc .

To budzi w Bogu najwi ksz  odraz : wynios e oczy

(Prz 6, 17). Wynios e oczy znacz  nie tylko dum . Wy-
nios e oczy chc  zas oni  sw  nago  chwa  innych,
ofiar  z nich. Ofiar  dlatego,  e chwa  nale y z innych
zedrze . Odzieraj c z chwa y, czyni ich nagimi. Oto
podstawy obna ania cz owieka. Tu te  rozpoczyna si
labirynt oskar

. Co wi cej, cz owiek, ods aniaj c z o in-

nych, ods ania w innych swoje w asne z o — ten sam ro-
dzaj nago ci. Pycha zajmuje si  wychwalaniem odzienia,
okrycia.

W swym niepoprawnym, idealnym odczytywaniu sie-

bie, pycha nie dopuszcza mo liwo ci uchybie , nie
przyjmuje ich do wiadomo ci. Zamiast pokonywa  sie-
bie, doskonali si  w pokonywaniu s usznych uwag, mi-
strzyni odpierania i przerzucania winy. Zdemaskowanie
pychy, zw aszcza publiczne, jest jak koniec pewnego

wiata. Odwo uje si  do ekstremalnych zachowa . Za-

styg a duma op tana szale stwem sieje groz  zemsty.
Najlepiej maskuje si  nadmiern  irytacj . Gniew dodaje

uszno ci sprawie.

Czasem pojawia si  w os anianiu

abych. Dlatego,  e

aby nie b dzie kwestionowa  scenariuszy, dobroci  sw

zamyka s abym usta. Inteligentnie, podobnie jak zarz dca

background image

62

Pycha

z Ewangelii, czyni sobie przyjació  dzi ki mamonie (por.

k 16, 9). Roztacza parasol bezpiecze stwa w zamian na

utrzymanie status quo. Parawan wielu filantropów.

Demoniczno  w adzy

Pycha, poniewa  jest k amstwem, nie zna swego miejsca.
Ona go nie ma,  yje poza sob , w demonicznej transcen-
dencji, wygnana. Na wysoko ci zak ada sw siedzib (Ab
3). Ze swej wysoko ci ukazuje bezczelno  wynios ych
oczu 
(Iz 10, 12). Ca  ideologi  pysznego stanowi idea
cedru z Ksi gi Ezechiela:

... wielko ci  sw  prze cign

wszystkie drzewa polne,

pomno

y si  jego konary,

jego listowie si  rozros o (...)

Na jego ga ziach uwi y sobie gniazda

wszystkie ptaki powietrzne,
a pod jego ga ziami mno

y si

wszelkie zwierz ta polne,
w jego za  cieniu mieszka y

liczne narody (Ez 31, 5-6).

Uzurpuje sobie prawo do wszystkiego, ogarnia ca

,

zaw aszczaj . Pyszny pragnie posi

ca e dobro dla sie-

bie, dlatego odrywa je od Boga. Tak wi c nie zmierza on
do Boga, lecz do siebie. W tym nastawieniu jest absolut-
ny, zapatrzony w siebie, rozkochuje si  w sobie, obcuje
ze sob  i rodzi swe  wiaty. Pocz tkiem pychy jest odst p-
stwo od Pana 
(Syr 10, 12).

Pycha nie tylko zg asza pretensje o wszystko, ona chce

istnie dzi ki sobie. Nie tylko uwa a,  e stwarza siebie
w historii, ale i daje sobie absolutnie pocz tek. Pycha si -

background image

Pycha

63

ga pocz tku w tym znaczeniu,  e ogarnia ca  histori
cz owieka, jej pocz tku. Ten pocz tek wyrywa Bogu.
Stanowi dla siebie racj bytu. Ca  sw  postaw  krzyczy:
poniewa  siebie stworzy am, nikt nie b dzie mi stawia
granic, nikt, nawet Bóg. Bior  w swe r ce prawo do sie-
bie, 
jak marnotrawny syn. Konsekwentna pycha zamyka
si  w sobie na wieczno : za lepienie dotycz ce pocz tku
dotyczy równie  ko ca, ko ca dziejów. Jest ona za lepio-
na odno nie do wieczno ci. Odcinaj c si  od Dawcy  y-
cia, pyszny jednocze nie odcina si  od pocz tków. Towa-
rzyszy temu szczególna postawa wobec przesz

ci, oso-

bistej i powszechnej historii. Poniewa  pycha nie chce by
zrodzona, zawdzi cza  czegokolwiek innym, lekcewa y
histori , tradycj , przodków. Popiera równie  wszelkie
formy sztucznego kreowania.

Przybieraj c formy spo eczne, tworzy totalitaryzmy:

mo esz 

, wyrzekaj c si  w asnej wielko ci, w asnej

godno ci. Mo esz 

 dzi ki totalitarnej wyrozumia

ci,

tzn. tylko na jej warunkach. Pycha jest z natury totalitar-
na, gdy  sama kreuje si  na istnienie zwielokrotnione. Ist-
nienie innych s

y powi kszaniu w asnej chwa y. Pi kno

innych, nawet ca ych narodów i kultur, s

y do inkrusto-

wania w asnych, pustych wn trz. Na tym polega kunszt
pysznych — s  aposto ami w asnego pi kna, pi kna za-
zwyczaj zrabowanego. Chc  by  istnieniami uroczystymi.

W tle pychy znajduje si  pragnienie w adzy. Jest to

sytuacja, która z natury rzeczy stawia w centrum. Za-

lepienie polega na tym,  e w adza jest s

, dok ada-

niem stara  dla konkretnego dobra podw adnych. Pycha
za  wzbudza zupe nie odmienny trend: wyrafinowane de-
lektowanie si  w adz . Sama w adza, jej sprawowanie
przybiera form  owocu, po który bezkarnie si  si ga. Sa-
ma w adza mo e sta  si  tej bezkarno ci r kojmi . Po-

background image

64

Pycha

niewa  ma pretensj  do w asnego  wiata, który sama
tworzy, stwarza równie  swój porz dek, który jest jedy-
nym 
mo liwym  adem. Sugeruj c,  e w innym przypadku

dzie jedynie nie ad, machinalnie si ga po w adz . Gdy

jest respektowana,  askawie wyci ga r

 do pojednania.

Si ganie po w adz  ma jeszcze jeden wymiar. Pyszny
bierze w r ce ster, zg asza pretensje o decydowanie, gdy
jest g boko przekonany, o swoim prawie do historii,
o wy cznym prawie do jej tworzenia.

Poniewa  zg asza pretensje o jedyno , widzi ci gle

zagro enie,  ywi si  zagro eniem. Pycha z zadziwiaj

atwo ci  kreuje wrogów. Wróg jest zazwyczaj kim , kto

nie da  si  oswoi , nie wpad  w sid a, wymkn  si , nie
okaza  si przyjacielem. Poniewa  umkn  i pycha nie ma
nad nim kontroli, nie podziela jej punktów widzenia, zo-
staje oskar ony. Nale y oskar

 nie tylko jego „bezczel-

" swobod . Trzeba go ca kowicie zdyskredytowa , by

uprawomocni  s uszny gniew i wystawienie wyroku ska-
zuj cego. Najlepiej, gdy wroga uczyni si  moralnie i spo-

ecznie odra aj cym. Wróg musi ponie  tak  kar  za to

upokarzaj ce odrzucenie, jakiego si  dopu ci . Pyszny
nie mo e spokojnie 

, gdy ten, kto jest ju  teraz uoso-

bieniem wszystkich jego pora ek i kl sk, chodzi spokoj-
nie po ziemi. Musi w asnor cznie upokorzy  i zdepta
wroga. Pyszny nie potrafi zrozumie , jak kto

mia  nara-

zi  go na straty, zw aszcza na strat  zainwestowanej na
pocz tku, w czas oswajania,  yczliwo ci. Ponadto pycha

wi ci sukcesy, uderzaj c w miejsca najczulsze, najdeli-

katniejsze, by upokorzy . Zazwyczaj u kresu pychy stoi
zbrodnia. Pycha odrzuca z powodu odrzucenia, jakiego
sama do wiadczy a, zakorzenionego w wyp dzeniu z ra-
ju. Pocz tkiem odrzucenia jest zatwardzia

 i pycha

background image

Pycha

6fl

(Syr 10, 21). Dumni odrzuceni id  po linii najmniejszego
oporu — odrzucaj c.

Szczególnych ataków pychy doznaje ten, kto nie wy-

kazuje bezkrytycznego uznania. Taki jest wrogiem, god-
nym pogardy. Najmocniej pycha walczy z tymi, którzy
mogliby jej pomóc. Nieprzejednana, hermetyczna zmowa

amstwa. Usuwanie wykreowanych wrogów dla pychy

mo e sta  si  codzienn  prac , systematyczn , zorgani-
zowan , efektywn  dzia alno ci . W oczach pychy tro-
pienie, zabijanie domniemanych winowajców przybra
mo e form

wi towania, liturgii, celebrowania. W maje-

stacie prawa i  wi to ci wystawia si  szubienice. Kto was
zabije, b dzie s dzi ,  e oddaje cze  Bogu 
(J 16, 2).
Oszala a — sieje spustoszenie, zag ad , poch ania miej-
sca zamieszka e bezmiarem zabijania. Ofiara musi by
godna jej wielko ci — a wi c bezkresna.

Pycha nosi w sobie przymus zabijania, by nie traci .

Wewn trzn  tre ci  podstawowego l ku zawartego w py-
sze jest utrata statusu wielko ci, jakakolwiek zale no ,
albo g biej — natrafianie na zakaz. Pycha jest mistrzy-
ni  w omijaniu zakazów, omijaniu prawa. Prawo, zakazy

 dla plebsu; moja wspania

 zwalnia mnie ze wszel-

kich ogranicze . Poniewa  pycha  yje przywilejami, staje
si  ich najwi ksz  stra niczk . Ludzie mog

 obok

niej tylko wtedy, gdy ograniczaj

siebie. Enklawy wy-

czno ci wyrastaj  po ród pysznego poszycia jak grzyby

po deszczu. Takie warto ci jak presti , s awa, elitarno ,
wp ywy, kariera, w adza wspó tworz  wewn trzny  wiat
pychy. Jakiekolwiek roszczenie innych w tym wzgl dzie
domaga si  rozdartych szat oburzenia.

Bóg przedziwnie post puje z pysznymi. Widz c to,

prorok omal nie upad . Oto fragment Psalmu 73:

background image

66

Pycha

Zazdro ci em bowiem niegodziwym,
widz c pomy lno  grzeszników. Bo dla
nich nie ma  adnych cierpie , ich cia o
jest zdrowe, t uste. Nie doznaj
ludzkich utrapie  ani z innymi lud mi
nie cierpi . Tote  ich naszyjnikiem jest
pycha, a przemoc szat , co ich odziewa
(Ps 73, 3-6).

Bóg jednak daje tylko upust sprawiedliwo ci. W

nie

w taki sposób, poprzez pomy lno , spycha ich ku zag a-
dzie, 
staj  si przedmiotem grozy, znikaj strawieni prze-
ra eniem 
(Ps 73, 18-19). Ksi ga Daniela dope nia wyja-

nienia o pysznym: Przeciw Bogu b dzie mówi  rzeczy

dziwne i dozna powodzenia a  si  wype ni gniew (Dn 11,
36). Powodzenie, sprzyjanie niebios nie musi by  wcale
dowodem b ogos awie stwa Bo ego; wr cz odwrotnie —
realizowaniem kary.

Rozsiewanie niszczenia

Biblijna historia pychy przedstawia nam Antiocha IV
Epifanesa (2 Mch 9, 1-10). Pod Persepolis zosta  zmu-
szony do ucieczki i do upokarzaj cego wycofania si .
Zamierza  na Jerozolimie pom ci  z o, jakie cierpia  ze
strony tych, którzy zmusili go do ucieczki. 
I  pojawia  si
pierwszy objaw chorobliwej pychy: poleci  wo nicy, aby
jecha  bez wytchnienia i przyspieszy  koniec podró y.
Upokorzona duma pragnie przyspieszenia, wzmo onych
obrotów, zwi kszenia tempa, nie zna wytchnienia. An-
tioch pragn  jednego: Jerozolim  (...) uczyni  zbioro-
wym grobem... 
Pycha si ga po  rodki radykalne. Nie ma
czasu, by nosi  w sercu smak kl ski. Potrzebne s  spek-

I

background image

Pycha

67

takularne zwyci stwa. Histori  nale y zdobywa  z biegu.
Ale wszystkowidz cy Pan (...) dotkn  go nieuleczalnym
i niewidocznym cierpieniem. 
To trzeci element dramatu:
pyszny stale jest zanurzony w udr ce, cierpi tam, gdzie
inni odnajduj  spokój i rado .

Ale Antioch w dalszym ci gu pe en zarozumia

ci,

dysz c ogniem i z

ci  rozkaza  jeszcze przyspieszy ...

Oto ju  sza : zakrzycze  ból tempem  ycia, horrendal-
nymi wymaganiami, zawrotno ci  dzia

.

Wtedy nagle wypad  z wozu — oto fina . Bieganie na

lep, za urojonymi, chorymi, ambitnymi celami, ko czy

si  wypadni ciem z orbity sensowno ci, cz owiecze stwa.
Koniec. Ale autor biblijny po mistrzowsku ko czy: / ten,
który niedawno w swojej nadludzkiej pysze by  przekona-
ny,  e mo e rozkazywa  morskim falom, i wyobra

 so-

bie,  e na wag  mo e rzuca  szczyty gór, znalaz  si  na
ziemi... 
Pycha najmocniej miesza cz owieka z py em
upodlenia.

Obsesja obecno ci

Pycha prze ywa swoist  obsesj  obecno ci. Chcia aby
ca  rzeczywisto

zaznaczy  sob . Wsz dzie  ciele ko-

bierce swej niepowtarzalno ci. W ten sposób ucieka od
zwyczajno ci, od przeci tno ci. Codzienno  przypomina
pysze raczej przestrze  umierania ni  przestrze  reali-
zacji siebie. Pogardzanie codzienno ci  stanowi mocn
jej stron .

Poczucie osobistej niezwyk

ci prowadzi do wypra-

cowania okre lonej mentalno ci, kieruj cej si  eksklu-
zywizmem, elitarno ci , skupiaj cej si  na rzeczach
nadzwyczajnych. Dotyczy to nie tylko poszukiwania

background image

68

Pycha

i karmienia si  sensacj , lecz równie  niesamowito ciami
mistycznymi.

Arogancja pychy polega na tym,  e domaga si  od

Boga do wiadcze  po to, by wykorzysta  je do budowa-
nia swej wielko ci. Wiele tzw.  wiadectw o dzia aniu Bo-
ga w  yciu nosi to pi tno.  aden prawdziwy mistyk nie
mówi o swym do wiadczeniu Boga, chyba,  e pod pos u-
sze stwem Ko cio owi.

Arogancja pychy si ga w tym wzgl dzie jeszcze dalej:

w swej konstrukcji „ ycia duchowego" wyra a przekona-
nie, i  to nie Bóg, ale on sam jest przedmiotem podziwu,
adoracji, on sam staje si przedmiotem

asnych zabiegów

duchowych. Na tym polega grzech faryzeusza, który wi-
dzi sw  duchow  wielko  i jest ni  zauroczony.

Zauroczenie w asn  pi kno ci  jest ostatecznie druz-

gocz ce. Pysznego spotyka upokorzenie króla Tyru:

Serce twoje sta o si  wynios e z powodu twej
pi kno ci, znik a twa przezorno  z powodu twego
blasku. (...) Mnóstwem twoich przewin nieuczciwo ci
twego handlu zbezcze ci

 swoj

wi tyni .

Sprawi em,  e ogie  wyszed  z twego wn trza, aby ci
poch on

, i obróci em ci  w popió  na ziemi, na

oczach tych wszystkich, którzy na ciebie patrzyli

(Ez28, 17-18).

Zreszt  pyszny nie mo e po wi ca czasu na modli-

tw , skuteczno  dzia ania jest o wiele bardziej przeko-
nuj ca.

background image

Pycha

69

Pycha wywodzi si  z pragnienia przekroczenia granicy

mierci.  amie wszystkie istniej ce granice, by przekro-

czy  i t  — granic

ycia. W swym ostatecznym pory-

wie, przekraczaj c granic  czasu, proklamuje  ycie nie-
zawis e. Zawisa 
ono jednak nad przepa ci  piek a. Po-
niewa  pragnie 

 sama, traktuje sw  samotno  jako

cen  wybrania.

background image

C

HCIWO

W samym centrum rozumienia chciwo ci stoi zepsuta
natura d

ca do dóbr podleg ych zepsuciu i w tym zna-

czeniu jest korzeniem wszystkich grzechów na podobie -
stwo korzenia w drzewie, który z ziemi ci gnie pokarm

1

.

Umi owanie rzeczy doczesnych i zach anno  wzbogace-
nia og aszaj  zasad : pieni dzom wszystko jest pos uszne
(por. Koh 10, 19). Chciwy przekszta ca swe istnienie
zmierzanie ku rzeczom. Kiedy rzeczy karmi  cz owie-
ka, jego horyzont mi owania wype niaj  one doszcz tnie.
Chciwo  polega na nieodpartej potrzebie pozyskania
ca ego  wiata (Mk 9, 36), a t umaczy si  powszechno ci
tego procederu: Od najmniejszego do najwi kszego wszyst-
kich ogarn a 

dza zysku: od proroka do kap ana 

wszyscy pope niaj  oszustwa (Jr 6, 13). Chciwo  wypra-
cowa a ju  dawno sw  zdumiewaj

 filozofi : nasze

ycie jest zabaw , targiem zyskownym nasze bytowanie

(Mdr 15, 12) i tak podejmuje

 grzechowi (Rz 6, 13),

u niego jest na ordynansach.

Dobro wydzierane Bogu

Bogatemu trudno si  zbawi  (por. Mt 19, 24) dlatego,  e
posiadanie staje si  pu apk . Wi zi wol . Jest ono wzma-
cniane jeszcze bardziej obaw utracenia. Zasmakowaw-
szy posiadania, cz owiek nie potrafi sobie wyobrazi  ju

w. T

OMASZ Z

A

KWINU

Suma teologiczna (I—II, q. 84, a.l),

O grzechach i wadach, t. 12, London 1965, s. 178.

background image

Chciwo

71

ycia bez osi gni tego standardu czy te  obecno ci pew-

nych dóbr czy osób. W przestrzeni wyobra ni religijnej
doznaje równie  takich zmian,  e chce po pierwsze opie-
ra  drog  duchow  na materialnych mo liwo ciach, po
drugie, wyznaje zasad ,  e zwi kszone mo liwo ci mate-
rialne daj  wi ksze mo liwo ci duchowi.

Chciwo  wykazuje przedziwn  naiwno . Uwa a,  e

mo na wszystko kupi . Zachowuje si  jak Szymon Czar-
noksi nik, który widz c,  e Aposto owie przez nak ada-
nie r k udzielali Ducha  wi tego, przyniós  im pieni dze
i da , mówi c: „Dajcie i mnie t  w adz ... ". 
Us ysza  od-
powied  najwy szego autorytetu — Piotra: Niech pieni -
dze twe przepadn  razem z tob 
(Dz 8, 18-20).

Chciwi na swych sztandarach umieszczaj  s owa Bo-

ga: Ty dzisiaj masz przej  przez Jordan, aby wydziedzi-
czy  narody, wi ksze i mocniejsze od siebie, miasta ogrom-
ne i umocnione pod niebo 
(Pwt  9,  1).  Niebosi na  chci-
wo  si ga dalej. Mówi samemu Bogu: wszystkie rzeczy
nale  do mnie, nie wyci gaj po nie Swej r ki. Nie mog
ich stworzy , ale mog  je uczyni  moimi. To  ród o pa-
nowania: wszystko oddaje mi si  w posiadanie. Je eli
cokolwiek, ktokolwiek pojawia si  w mojej optyce, zna-
czy to samo przez si ,  e nale y do mnie. Poznane znaczy
posiadane.  Im  wi cej  mog   ogarn ,  tym  wi cej  mog
posi

. Ostatecznie jestem panem wszystkiego. Nawi -

zuj c do sytuacji w raju: nie dam sobie odebra  owocu.
Musi by  zachowany dla mnie.

Dobra stworzone tak doskonale zas aniaj  Boga,  e

traci si  Go z pola widzenia. Doskona

 zas aniania —

oto dlaczego chciwi (...) nie wejd  do królestwa niebies-
kiego 
(1 Kor 6, 10).

Psalm 73 wyja nia elementy horyzontu chciwego:

background image

72

Chciwo

Szydz  i mówi  z

liwie, butnie gro

uciskiem. Ustami swymi napastuj
niebo, j zyk ich kr

y po ziemi. Dlatego

mój lud si  do nich zwraca i obficie pije
ich wod  (...) Takimi oto s  grzesznicy i
zawsze beztroscy gromadz  bogactwo

(Ps 73, 8-12).

Chciwo  pozbawia b ogos awie stwa Boga i najbar-

dziej zapala Jego gniew. To przez ni  Saul utraci  swe
królowanie i b ogos awie stwo Jahwe, gdy ulitowa  si
nad ob

onymi kl tw  Amalekitami i podda  kl twie je-

dynie to, co nie posiada o adnej warto ci.

W Li cie do Tymoteusza pada bardzo mocne stwier-

dzenie: korzeniem wszelkiego z a jest chciwo  pieni dzy
(1 Tm 6, 10). Mo na w tym miejscu przerzuci  zasadni-
czy pomost pomi dzy wszelkim z em a chciwo ci . Istot
tego pomostu jest przywi zanie. Chodzi o przyleganie ba -
wochwalcze: wybieranie owocu, w szukaniu nape nienia,
zgodnie z sugesti  w a. Wybieranie owocu, a w zasa-
dzie gloryfikacja wyci gania r ki po wszystko. To, do
czego mog  wyci gn

 r

, by zerwa , ma znaczenie,

ma prawo do istnienia, bo jest mi potrzebne, s

y memu

nape nieniu. Fascynacja w asno ci . Materializm wi zi.
Chciwo  lansuje jedno przekonanie: trzeba ze wszyst-
kiego ci gn

 zyski, nawet z nieprawo ci (Mdr 15, 12).

W chciwo ci, w gor czkowym poszukiwaniu bogactwa

funkcjonuje pewien mechanizm oszustwa. Mówi o nim
Ksi ga Syracha: Ten, kto z oto mi uje, nie ustrze e si  wi-
ny, a ten, kto goni za zyskami, przez nie zostanie oszuka-
ny 
(Syr 31,5). Bogactwo zaciska p tl  na szyi goni cych

background image

Chciwo

73

za nim, mami oszuka czo blaskiem pewno ci i si y. Jest
za  czelu ci  upadania.

Chciwo  ma bardzo prost  konstrukcj : zagarniam

wszystko dla siebie. Przychodzi jak z odziej, grabi c
i og aszaj c si  pani  nowych posiad

ci. W jej zach an-

nym, morderczym spojrzeniu nie ma innego rozwi zania.
Klasyczn  histori  chciwo ci jest winnica Nabota z Jizre-
el (1 Krl 21, 1-21). S siadowa a ona z posiad

ciami

króla, mo emy si  domy la ,  e by a urodzajna i stano-
wi a dum  w

ciciela. Ale dosi

a jej zach anno  króla.

Achab chcia  ni  zaw adn  wbrew wszelkim regu om.
Poczciwy Izraelita nie móg  sprzedawa  ziemi przodków.
Ale chciwo  króla by a tak wielka,  e nie móg  spa  ani
je . Posiad

ci innych staj  si  dla chciwca udr

. To

podstawowy wymiar pot pie czy. Nie mo e ona wytrzy-
ma

posiadania przez innych. Po era od wewn trz.

Achab nie mo e ju  normalnie 

. Obsesyjnie ci gle

0 tym my li, powierza wreszcie udr

 swej  onie. Wy

ros a w dworskich intrygach Izebel szybko k adzie kres
„bezradno ci" króla. Wystawia fa szywych  wiadków
1 uzyskuje wyrok skazuj cy dla Nabota za blu nierstwo.

o jest imponuj ce: blu niercy maj  potrzeb  skazywa

nia za swe grzechy. Tak chciwo , jak ka dy prawdziwy
grzech, prowadzi do nikczemnego zabójstwa. Pó niej,
w czasie gdy Achab schodzi, by wzi

 w posiadanie

„bezpa sk " winnic , prorok Eliasz uzmys awia nam
jeszcze jeden wymiar chciwo ci: zaprzeda

 si (1 Krl

21, 20). Wzajemny zwi zek posiadania i zaprzedania wy
ja nia nam natur  chciwo ci. Cz owiek chciwy staje si
istnieniem zaprzedanym. Nie wie, co to jest godno  cz o
wieka, uczciwo , honor. S  tylko skuteczne i niesku
teczne  rodki. Liczy si  tylko cena. Zamiast warto ci,
chciwy nosi w sercu cenniki.

background image

74

Chciwo

Rozumienie chciwo ci pozwala nam zrozumie  przypa-

dek Judasza. Mira  bogactwa, jaki roztacza a mo liwo
bycia przy Mesjaszu, wp ywa na to, i  pragnie zaj  a  na
samo dno chciwo ci. Zauwa my,  e prowadzi to bezpo-

rednio do zabicia Boga. Bóg zostaje sprzedany. Jest to

jedyna swego rodzaju transakcja, wymiana dóbr, która
pó niej b dzie odzwierciedla  mechanizm ka dego grze-
chu. W grzechu, zw aszcza chciwo ci, Bóg zostaje sprze-
dany w demonicznym rodzaju handlu.

Zabójcza zach anno

Natur  chciwo ci przybli a Defensor z Liguge: Chciwo
zawsze jest g odna i zawsze czuje si  uboga, i swymi
ostrymi k ami rozszarpie wszystkie królestwa  wiata;
„wci

 jeste  na czczo" — b dzie zapewnia  w okrut-

nych s owach

2

.

Mimo  e chciwo  jest braniem, a raczej grabieniem,

w istocie nie mo e znie

adnego dawania. Darowanie

czego  jest bezsensownym marnotrawstwem. Czysta,
bezinteresowna mi

 musi by  wyszydzona. Nie dziwi

owa zakochanej oblubienicy: Je liby kto odda  za mi-

 ca e bogactwo swego domu, pogardz  nim tylko

(Pnp 8, 7). Chciwo  mówi swej ofierze: musz  ci sp -
ta 
dla  siebie.  Mo esz  

  tylko  dla  mnie.  I  stawia  przy

drzwiach swych posiad

ci ostre z by zazdro ci. Rzeczy-

wi cie, nie potrafi zaofiarowa  nic wi cej poza niewol .

Los chciwców zawarty jest w historii króla Antiocha,

który chcia  zdoby  i obrabowa  Jerozolim , miasto

awne z bogactwa. To jednak mu si  nie powiod o, co

gorsza, ca e jego wojsko zosta o pobite. Król zdumia  si

D

EFENSOR

z L

IGUGE

Ksi ga iskierek, dz. cyt., s. 170.

background image

Chciwo

75

przerazi  do tego stopnia,  e pad  na 

e i ze smutku

rozchorowa  si . Z dna swej niezaspokojonej chciwo ci
wo

 do swych dworzan: sen odszed  od moich oczu,

a troska gniecie mi serce (1  Mch  6,  10).  Chciwo   pro-
wadzi do wyczerpania, do utraty tego, co si  ma. Antioch
wypowiada s owa najtragiczniejsze: od wielkiego smutku
gin  na obcej ziemi 
(1 Mch 6, 13). Chciwo  wyobcowu-
je. Tam te — u podnó a niezdobytego miasta — zako -
czy  swe  ycie. 
Smutek chciwców  ciele  mierci  doko a,
dotyka za  i mia

y najbardziej samego chciwego.

A ten, kto chciwego „ ywi ", na którym chciwo  ro-

a, okradziony ze wszystkiego umiera, wykorzystany,

zas uguje jedynie na pogard  — jest ju  bezu yteczny.
Widzimy, jak z chciwo ci wyrasta ch odny pragmatyzm.
„Mo esz 

, je eli przynosisz mi korzy ci" — wrzesz-

czy osobisty lub spo eczny egoizm. Takie te  s  narodzi-
ny kapitalizmu. W dostoje stwie procesów historycznych,

aby i ubogi pada  upem spo ecznie usankcjonowanej

chciwo ci w postaci rewolucji (np. przemys owej). Wi k-
szo  rewolucji jest ha

 cz owieka, a oprawcy, korono-

wani na bohaterów, zajmuj  miejsce na piedesta ach.

Chciwo  wi e si  równie  z typem zniewolenia, ja-

kim jest zniewolenie swoimi dzie ami: chce mie  prawo
do owoców, do skutków, do zap aty. Absolutnie nie re-
spektuje praw Ewangelii o s udze nieu ytecznym czy te
o tym,  e jedni siej , inni za  zbieraj  (por. J 4, 37).

To  dziwne,  ale  chciwo   skupia  si   raczej  na  tym,

czego jeszcze nie ma, co jest jeszcze do osi gni cia. Dla-
tego  yje brakiem dóbr. Posiadaj c coraz wi cej, u wia-
damia sobie,  e jeszcze wi cej jest przecie  do zdobycia,
jest do zdobycia nieograniczona ilo  dóbr. Rodzi to we-
wn trzn  przepa , rodzaj wewn trznego ssania. Chciwy
tu znajduje powód do oburzenia, do niesmaku, do nieza-

background image

76

Chciwo

dowolenia: dlaczego nie dosta em wi cej? Gniew odnosi
si  do Boga. To Bóg pozbawia mnie dóbr, jest Niesko -
czonym Sk pcem. Chciwo  chce wyrwa  dobra Bogu.
Absolutnie niezdolna jest cokolwiek da  bezinteresownie.

Ekonomia „zbawienia" wed ug chciwca

Chciwo , by mog a by  dojrza a, musi dokona  wiwi-
sekcji, odci  si  radykalnie od duchowej sfery. Nie mo -
na s

 Bogu i mamonie. Dlatego chciwo  g osi zwy-

ci stwo materii, doczesnego wymiaru. Ubocznie g osi
niemo liwo  zaufania do Boga. Abba Izajasz tak defi-
niuje chciwo : Brak wiary w to,  e Bóg si  o nas trosz-
czy, nieufanie obietnicom Bo ym i arogancja

2

'.

Chciwo  jest jak doradca ekonomiczny: to pieni dz

oraz wszystkie jego postaci nadaje warto . Ekonomia
zbawienia zostaje zast piona przez ekonomi  doczesn .
To materia, nie duch, nadaje warto . Dlatego chciwo

y do zag szczenia materii warto ciuj cej — pieni -

dza. Element ekonomiczny zwyci a w tworzeniu siebie:
jestem wi kszy, wi cej znacz , je eli wi cej posiadam.
Ale te  odebrany zostaje pokój: bogacz mimo swej syto-

ci nie ma spokojnego snu (Koh 5, 11). A nawet zalegnie

ucisk: Pod wp ywem rozkwitu twego handlu wn trze twoje
nape ni o si  uciskiem 
(Ez 28, 16).

Chciwy domaga si  równie  swoistej czytelno ci,

przejrzysto ci. Nie jest to jednak czytelno  osobowa,
podmiotowa, ale czytelno  przynale no ci: zanim wypo-
wiesz swe imi , powiedz mi, do kogo nale ysz. Nie cho-
dzi  wi c  o  prawd ,  o  zasady,  ale  o  to,  z  kim  si   dany
cz owiek identyfikuje, z jak  grup  „interesu". Tym, któ-

3

Pierwsza Ksi ga Starców, dz. cyt., s. 106.

background image

Chciwo

77

rzy nie przynale  do nas, nie stanowi  naszej cz ci,
odmawia si  istnienia. Bardzo interesuj ce jest w chciwej
mentalno ci to zast pienie p aszczyzn. Odpowiada to my-

leniu stadnemu. Wymiana my li, do wiadcze  przypo-

mina do z udzenia wymian  pieni dzy. Wszystko jest
towarem. Bardziej wyrafinowan  form

wymiany jest

handlowanie lud mi. Syrach za  ostrzega: Nie wymieniaj
przyjaciela za pieni dze ani brata prawdziwego za z oto
zOfiru(Syrl, 
18).

Znakiem rozpoznawczym jest wspólna waluta. Kreuje

si  zasady rynku: na naszym rynku mog  pojawi  si  tylko
nasze produkty. Popieranie wspólnych idei, dzie , ludzi
posiada jeszcze podziemny nurt. Nale y torpedowa  tych,
którzy do nas nie nale . Musimy udowodni ,  e tylko
my mamy racj  bycia. Innym odmawia si  prawa do
tego. Wspólnota bogatych broni si  nad wyraz skutecznie.
Bogaty, gdy przemówi, wszyscy zamilkn  i mow  jego

 wychwala  pod ob oki. Gdy wstr tnie mówi  b dzie,

jeszcze uniewinnia  go b

Inaczej ubogi: gdy mówi

dzie m drze, nie znajdzie uznania, (...) a je li by si

potkn , ca kiem go obal (Syr 13, 22-23). Dlaczego tak
si  dzieje? Kto stara si  wzbogaci , odwraca oko (Syr
27, 1).

Chciwo  rozdziera szaty, gdy pozbawiana jest ocze-

kiwanych korzy ci. Strata, nawet b aha, ropieje i przy-
pomina ci gle, codziennie o tym nieludzkim pozbawieniu.
Dlatego jest mistrzyni  podst pów i ob udy. Nie ufaj c
niczemu, czego nie ma w r ku, nawet za cen  ha by,  yje
zdobywaniem. Zdobycz pe ni balsamiczn  rol  w kojeniu
wyrzutów.

Popieranie wspólnej chciwo ci przyobleka si  w em-

blematy, znaki rozpoznawcze jak apokaliptyczne znaki
na czo ach i r kach. Wspólnota chciwców odnajduje prze-

background image

78

Chciwo

dziwny punkt odniesienia. D

y do maksymalnego po-

wi kszenia siebie, zakresu mo liwo ci (presti , wp ywy,
bogactwo, kapita , tak e w sensie religijnym) przy jedno-
czesnym deprecjonowaniu „konkurentów". Podzia  na
„swoich" i „pozosta ych" staje si

elazn  konstrukcj

krajobrazu budowanego przez chciwo . Dla „swoich" s
przywileje, ulgi, pochwa y, wyrozumia

, a dla „pozo-

sta ych" — zjadliwy atak i potrzeba wyparcia. W ten spo-
sób solidarna chciwo

wi ci swe zwyci stwo. Zatrzy-

muj c maksymalnie dost pn  „porcj " w adzy, wp ywów,
dóbr dla siebie, ca y czas porz dkuje zagospodarowane
pole, oczyszczaj c je z chwastów, tzn. tych, którzy mog-
liby zagrozi  optymalizacji chciwego uk adu.

Sama chciwo , poniewa  zg asza pretensje do ca

ci

dóbr, chce ubiec innych, równie chciwych. Na rynku
chciwców pojawiaj  si  wilcze zasady: prawo do  ycia
ma silniejszy. Silniejszym jest ten, kto wi cej posiada.
Kult si y, wp ywów udziela si  cz sto w sferze duchowej,
kiedy przyk ada si  te same regu y przynale no ci i ubie-
gania innych. Rodz  si  dzieci gorszego Boga. Ale kto si
kocha w zasobach, ten nie ma z nich po ytku 
(Koh 5, 9).
Oto niedost pno  zaspokojenia posiadaniem. Nadto
wszystkie jego dni schodz  w ciemno ci i smutku, w wiel-
kim zmartwieniu, w chorobie i w gniewie 
(Koh 5, 16).

Zatrucie chciwo ci  zatruwa wn trze duchem sprze-

dajnym. Cz owiek dla ró nych form pieni dzy potrafi si
ca kowicie sprzeda . Najpierw sprzedaje s owa: dla za-
spokojenia swej chciwo ci ob udnymi s owami was sprze-
daj  ci, na których wyrok pot pienia od dawna jest w mo-
cy, a zguba ich nie  pi 
(2  P  2,  3).  K amliwie  u ywaj

ów zach annych. Szukaj  wspólników. Sercami wy wi-

czonymi w chciwo ci uwodz  dusze nieutwierdzone (2 P
2, 14). Pó niej chciwo  staje si  religi , ba wochwal-

background image

Chciwo

79

stwem (por. Koi 3, 5). Jako religia koronuje na boga
Wielkiego Chciwca. Chciwo  staje si  nie tylko czym
szlachetnym, ale czym , co si  admiruje, co staje si  ze
wszech miar godnym czci.

Syndrom wyci ganej r ki

Przejawem  ywej i dynamicznej chciwo ci jest si ganie.

w. Hieronim powiedzia : Chciwo

 nie zna umiaru

i cho  wszystko poch ania, niczym nie potrafi si  nasyci *.
Olbrzymi  pokus  w chciwo ci jest gromadzenie siebie.
Cz owiek chcia by powi kszy , pog bi  siebie, nie tylko
zachowuj c siebie, ale i zag szczaj c poczucie tego,  e

yje. Przekonanie,  e do wiadczalne, empiryczne

przej cie przez  ycie, czerpanie z niego, poznanie jak
najwi kszej ilo ci rzeczy, pozostaje kapita em prowadz -
cym do m dro ci. Rzeczywi cie, wiele przypadków du-
chowego wyja owienia szuka rozwi zania w tym kierun-
ku. Czasem cz owiek dochodzi do wniosku,  e prze ycia
— ich intensywno  i mnogo  potrafi zape ni wn trze.
Poprzez do wiadczenie, nade wszystko religijne, pragnie
si  on ubogaci . Zdarza si ,  e wiara zostaje zast piona
do wiadczeniem.  apczywe rzucanie si  na wszelkiego
rodzaju doznania, ca

ciowy

ód do wiadczenia, wnosi

konia troja skiego do wn trza: co , co mia o nape ni ,
nasyci , zdradzi o, a raczej — nape ni o pustk , nud .
Pe nia nie polega na do wiadczeniu, ale na wyzbyciu si
go 
—  ostrzega  w Pie ni duchowej w. Jan od Krzy a.
Pe ni nigdy nie osi ga si w do wiadczeniu. Ono raczej
fa szuje nam prawdziwe  ycie i mo e utrudnia  Bo
drog . Poza tym, poprzez klucz do wiadczenia demon ma

4

 Za: D

EFENSOR

z L

IGUGE

Ksi ga iskirek, dz. cyt., s. 169.

background image

80

Chciwo

atwy dost p do cz owieka. Tu naj atwiej go zwodzi. Ma-

my do czynienia ze

udzeniem do wiadczenia, a  ci lej

— z mo liwym zwodzeniem przez do wiadczenie.

Gdzie  zasadniczo pojawia si  kontekst grzechu pier-

worodnego. Owoc, którego skosztowa em, nie nape nia,
nie zaspokaja. Musz  zerwa  jeszcze nast pny owoc, mo-

e on pozwoli mi 

 bardziej. Pozwala, owszem, ale

bardziej umiera . Domniemane drzewo  ycia ma nie-
sko czenie wiele owoców. Jednak obfito  dr

y jeszcze

wi ksz  dziur  w samym centrum istnienia. Dla chciwca

wiat jest jak wykopalisko.

W istocie, za ka dym razem w z udzeniu nasycenia

chciwiec do wiadcza,  e wyci gaj c r

, zarazem traci.

Przedziwna erupcja zach annego, swoiste wczepienie si
w   wiat:  jak  rami   cyrkla,  które  wszystko zakre la dla
siebie. Objawia si  w  yciowym nienasyceniu. Dzieje si
tak dlatego,  e Bóg wydrze  ycie tym, co krzywdz  ubo-
giego 
(Prz 22, 23).

Chciwo  stosuje przemy lne i skomplikowane gry,

by dotrze , dopa , osaczy  i zaw aszczy  upragnione.
By mie  prawo do  upu, wymy la

uszne wojny, a zwy-

ci aj c, maskuje siebie sam . Je eli czego  szuka, to
jednie po to, by zagarn . W chciwo ci  wiat si  zaklesz-
cza, kurczy, jak kurczowy mo e by  u cisk chciwej r ki.
Zach anno  zapewnia przetrwanie.

Jest bezczelna jak kusiciel Chrystusa, który dumnie

mówi: Tobie dam pot

 i wspania

 tego wszystkiego,

bo mnie s  one poddane i mog  je odst pi , komu zechc

k 4, 6). Chciwy jednak niczego w istocie nie potrafi

posiada . Jest to swego rodzaju choroba posiadania —
posiadanie chorobliwe. Chciwy chce si  spe ni  w po-
wi kszaniu swego bogactwa.

background image

Chciwo

81

Obsesyjna fascynacja zewn trznym

W chciwo ci bogactwo zewn trzne, splendor, staje si
podstawowym odniesieniem. Chce si odnale

w czym

zewn trznym, jak kiedy  kuszony cz owiek w owocu
poznania. Idea zewn trznego owocu, po który nale y
wyci gn

 r

, by na nowo odnale

 siebie, spe nia

rol  instynktu. To zewn trzne, a nie wewn trzne, nape -
nia. Dlatego chciwo  najbardziej polemizuje z praw-
dziw  duchowo ci , która odwo uje si  do warto ci
wewn trznych. W oczach chciwego wszystko staje si
wymierne, zw aszcza duchowo . Przyleganie do ducho-
wych do wiadcze , domaga si  bogactwa od siebie i in-
nych: inni  yj  po to, by mnie ubogaci . Domaga si
tego, ale na sposób „mie ". Chciwo  j zyka, chciwo
ducha niestety chciwego nie ubogaca wewn trznie, ale
jedynie zewn trznie. Gromadzi skarby na ziemi. Tu mie-
szka jego serce. Chciwo  obezw adnia duchowy wy-
miar, tworzy ludzi cynicznie materialnych. Tylko to jest
prawdziwe, co mo e zaistnie dla mnie. Matka wszel-
kiego rabunku. To w g bi chciwo ci dojrzewaj  rewolu-
cje, wojny. Wtedy mo na bra  bez ogranicze . Wojny
znosz  bowiem zasadniczo prawo w asno ci: wszystko
nale y do zwyci zców.

Chciwo  rz dzona jest l kiem zdemaskowania we-

wn trznego braku warto ci. Chciwy w istocie wie,  e nic
nie znaczy,

e nie mo e nada  sobie warto ci, dlatego

pos uguje si  atrybutami znaczenia, g ównie materialny-
mi, zewn trznymi. Te, które napotyka, pragnie wkompo-
nowa 
w siebie. Decyduje si  na bardzo m cz cy sposób

ycia, bo przymus wyci gania r ki nie pozwala ode-

tchn . Zachowuje si  jak my liwy: co jeszcze mog oby
stanowi  moje trofeum. Nieodparta pon tno  rzeczy roz-

background image

82

Chciwo

yska i o ywia wyobra ni  chciwego. W rzeczach od-

najduje on rodzaj magnetycznego czy te  magicznego
przyci gania. Chciwy przegrywa siebie, gdy  powierza
si  rzeczom. Widz c,  e wszystkie rzeczy s do wzi cia,
doznaje z drugiej strony wrzeczowzi cia. Objawia si
dramat uprzedmiotowienia samego siebie.

Rzeczywi cie, chciwa natura doznaje w przestrzeni

podmiotowo ci niezrozumia ych zawichrowa . Nie po-
trafi odnale  p aszczyzny spotkania, w

nie dlatego,  e

traktuje wszystko jak rzeczy do wzi cia. Kiedy cz owiek
jest równie

do wzi cia, usprawiedliwione zostaje nie-

wolnictwo.

Prze ycie ka dej straty jest dla chciwca niezrozumia-

ym dramatem, gdy  utrata czego  oznacza dla niego

przede wszystkim utrat  siebie. Dlatego ubocznym pro-
duktem chciwo ci jest swoiste pilnowanie  adu, mental-
no  stró a. Chciwy musi mie  wszystko pod kontrol ,
wymykanie si jej uznaje za  amanie prawa. Wszystko,
co dobrowolnie nie chce si  podda  jego kontroli, musi
by  publicznie zakwestionowane, oskar one.

Chciwo  uwielbia wielkie panoramy. Najbardziej

ulubionym miejscem chciwo ci jest bardzo wysoka góra.
To z góry chciwo ci roztacza si  najprzedniejszy widok
na wszystkie królestwa  wiata oraz ich przepych (Mt 4,
8). Staj c na szczytach, ogarniaj c chciwymi oczyma
„posiad

ci", pos uguje si  ch tnie ide  zwyci stw: to,

co widzimy, jest do zdobycia. Tu tkwi  ród o jej ob ka-
nej nadziei. Upaja si  iluzoryczn  przysz

ci , jak bogaty

cz owiek, któremu obrodzi o pole. Wobec nieprawdopo-
dobnych plonów, wyburzy  stare spichlerze, pobudowa
nowe (por.  k 12, 17). Pozostaje bardzo charakterystycz-
ne odkrycie motywacji nasyconej chciwo ci: Teraz odpo-
czywaj, jedz, pij i u ywaj

k 12, 19) — zjadliwy cztero-

background image

Chciwo

83

takt konsumpcjonizmu. Chciwo

ywi si  duchowo ci

zasobnych spichlerzy. Ale jeszcze tej samej nocy zdaje
rachunek. By  mo e w

nie chciwo  najbardziej daleko-

si nie chcia aby posiada , nie zdaj c rachunku. Chcia-^

aby posiada , poniewa  czuje przymus liczenia, przeli-

czania stanu posiadania. Nie zdaje sobie sprawy z losu,
jaki  spotka   Dawida,  który  przeliczy   swe  wojska  (por.  2
Sm 24, 10), co wywo

o pot ny gniew Boga.

Chciwo  w rzeczy samej jest upieniem. Ale z upione

podlega z upieniu. Dlatego, wpatruj c si  w lini  hory-
zontu, chciwy zawsze widzi nadci gaj cych naje

ców*

Tu le

ród a l ku. Chciwo , poniewa  jest ostatecznie

zawoalowan  form  kradzie y (k amliwego posiadania)*
chc c przyw aszczy  sobie to, co do niej nie nale y, po-
dejrzewa  wiat o ch

upienia. 

 dla chciwego znaczy

posiada  i utrzyma  zdobyczne tereny. Nie potrafi on, jak
na przyk ad pyszny, po wi ci  tego, co posiada, by by
bardziej niezale ny. Ostatecznie chciwo  jest wyborem
samotnego „mie ", które wi zi i u mierca wszelk  wital-
no

 duchow . Zajmuje si , troszczy, martwi jedynie

o to, co ma i co mog oby jego posiadanie powi kszy .
Ludzie, czy w ogóle pozosta e warto ci, odczytywane s
w tym kluczu: jak one sytuuj  si  wobec tego, co mam?
Posiadanie staje si  miar  warto ciowania. Dla chciwego
opu ci , zostawi , porzuci  posiadanie dla wy szych ce-
lów oznacza niewybaczaln  zdrad . Dlatego nie ma po-
wrotu dla zdrajców.

Posiadanie staje si  coraz bardziej wyrafinowan

sztuk . Inteligencja posiadania polega na tym, by ludzi
czy warto ci tak uzale ni  od siebie, by zmusi  ich do
przyj cia chciwej protekcji, ochrony, mecenatu, a przy-
najmniej, by zgodzili si

 w cieniu chciwego oddzia-

ywania. Pojawia si  tu ca y przemys rodków mani pula-

background image

84

Chciwo

cji, pocz wszy od reklam, sko czywszy na chciwych
przedsi wzi ciach zwi zanych z kultur  czy religi .

Chciwo  nie zna rzeczy bezpa skich. Dlatego pos u-

guje si

etykietkami. Oznacza nimi terytoria. Szablony

etykiet stanowi  kody cech, ale ostateczne rozró nienie
odnosi si  do: „moje — nie moje".

W samym centrum chciwo ci odnajdujemy problem

ufno ci. Perspektywa ufno ci objawia  ród a, w oparciu
o które cz owiek dzia a: czy ufa  rodkom doczesnym czy
te  nadprzyrodzonym. Podstawowy dysonans ujawnia
sam Chrystus: Uwa ajcie i strze cie si  wszelkiej chci-
wo ci, bo nawet gdy kto  op ywa we wszystko,  ycie jego
nie jest zale ne od jego mienia

k 12, 15).

Wewn trz chciwo ci istnieje „proporcjonalny" me-

chanizm g odu, nienasycenia: im wi cej po era ona osób,
dóbr, im bardziej pragnie wysysa  dusze, tym bardziej
zdaje sobie spraw  z pot guj cego si  pragnienia. Tak
naprawd

yje przepastnym g odem posiadania, który

próbuje zasypa .  w. Pawe  poucza, i  chciwo  b dzi
z dala od wiary przeszywa wielu bole ciami (1 Tm 6,
10). Podstawow bole ci jest bole  straty. Strata obja-
wia niszczycielsk  si  w tym, w kim zamieszkuje.

Ma jeden mankament — jest, jak prawdziwy grzech,

nienasycona. Chciwym nie przychodzi do g owy, by za-
dowala  si  tym, co cz owiek ma. Ob kana chciwo
jako religia nie pozwala ju  spokojnie spa , ale domaga
si  ci

ych ofiar. Chciwy jednak w swym za lepieniu

nie uderza w bogatych. Uderza razem z bogatymi.  upem
padaj  biedni, jak w przypowie ci opowiedzianej Dawi-
dowi przez Natana o bogatym w

cicielu, któremu by o

al swych owiec i odebra  biednemu jedyn , jak  tamten

posiada  (2 Sm 12, 4). Podobnie jak Dawid, chciwy zu-
pe nie nie odnosi tej sytuacji do siebie, zagniewany na

I

background image

Chciwo

85

niesprawiedliwo . Niesprawiedliwo  w chciwym sercu
dozna a bowiem zwyrodnienia. Niesprawiedliwo  dzieje
si  wtedy, kiedy sam traci. Mechanizm ten ujawnia ca o-

ciowe patrzenie na rzeczywisto  poprzez pryzmat po-

siadania i korzy ci: co mog  na tym zyska , jak wyko-
rzysta  dan  sytuacj ?

Zaw aszczanie cz owieka

Chciwo  jest jednowymiarowym spojrzeniem na do-
bro: wytropi  je, zarzuci  paj czyn  chciwo ci, posi
w sposób doskona y. Posiada  kogo  doskonale nie od-
nosi si  jedynie do zale no ci materialnej, ale si ga dalej.
Znaczy posiada  równie  jego my li i pragnienia, wtar-
gn  do ducha; uczyni  doskonale zale nym. Dlatego
chciwo  nie jest zainteresowana nigdy dojrzewaniem
cz owieka. Raczej robi wszystko, by utrzyma

rodowi-

sko w infantylnej zale no ci: to ja nadaj  wam warto ,
nie próbujcie 

 poza mn . W takim kontek cie ka de

upominanie si  o niezale no , o autonomi  osoby jest
jakim  niezdrowym odruchem. Chciwy nie potrafi zro-
zumie  niewdzi czno ci tych, którzy próbuj  si  wyswo-
bodzi  z jego side .

Chciwo  czasem si ga po najbardziej czu y i istotny

element, usi uje zaw adn

 nadziej  cz owieka. Pragnie

w akrobatycznych wymykach odwróci nadziej  do sie-
bie. Odwróci  j  to znaczy uczyni  beznadziej

ycie poza

systemem chciwo ci. Nigdy wprost nie dopowiada, ale
ca y czas nosi to w podtekstach: to ja jestem twoim pa-
nem, jedynie mnie mo esz s

. Chciwo  nigdy nie

dopuszcza do umowy, jej posuni cia nosz  cechy spisku,
spisku przeciw cz owiekowi. Chce nim zaw adn , a do-

adniej, chce go zabi . Zachowuje si  jak ka dy przej-

background image

86

Chciwo

tnuj cy w adz , który wybija w pie  pretendentów do

adzy z ca ymi rodzinami. Tu ods ania si  czelu

zbrodni chciwo ci. Inni mog

 jako poddani, nigdy

jako wspó rz dz cy. Mo na 

 tylko w jego cieniu.

Ka dy inny, kto marzy o w adzy, jest uzurpatorem, musi
by  wy ledzony i przyk adnie zabity. Chciwy zachowuje
si  jak przera ony Herod, który wpada w sza , gdy s yszy

owa o jakim  innym królu judzkim i wysy a przeciw

dziecku zbrojne oddzia y. L ki chciwego nigdy nie s
wspó mierne do zagro

. Nie znosi on absolutnie  ad-

nych sytuacji, które podwa aj  jego w adz . Aby sw

adz  wesprze , organizuje ca y system jej os aniania:

od zbrojnego or a, nadwornych oddzia ów po niezliczo-
ne szeregi donosicieli. Rozsiewa nieufno  i podejrzenie.
Od przenikliwych oczu chciwo ci nie ma ucieczki. Je eli
kto  przekracza granice przez ni  wyznaczone, musi
ponie  konsekwencje. Chciwy wpada w ob d karania.
Terror strachu i denuncjacji jest ulubionym t em chciwo-

ci. Trzyma w szachu i przera eniu. Niezale nie od tego,

czy jest ojcem rodziny, odpowiedzialnym za spo eczno ci,
cz owiekiem czynu czy ducha, chciwy zawsze wprowadza
te same zasady.

Konwencja my lenia chciwego natarczywie uzasadnia,

e  wiat nale y do zdobywców. Ulega ona prze wiadcze-

niu,  e wszystko istnieje po to, by j  nape nia . Tak wi c
jest to wewn trzny i zewn trzny krzyk o zaw aszczenie

wiata. Ma mocne r ce, pilnuje swoich terytoriów, samo-

istnie wyznaczanych. To stale wyci gni ta r ka, by zagar-
nia . 
Chciwo  co rano otwiera po eraj ce oczy. Dosko-
nali swe rzemios o jak gepard swoje skoki na ofiary. G osi
dumnie: Bóg wszystko stworzy  dla mnie. Mo e wi c
istnie  pod warunkiem,  e nale y do mnie. Zaczyna si
gdzie  w zbieractwie, hobby, kolekcjonowaniu, komple-

background image

Chciwo

87

towaniu. Karmi si  zasad : wi cej przywie

, ni  wy-

wie . Doskonali teorie  upów. My li

upionym wiatem.

Jednak e oko chciwca nie zadowoli si  tym, co posiada,
a niegodziwca przewrotno  wysusza dusz 
(Syr 14, 9).
Chciwo  nie uznaje jednej sytuacji — tracenia. Dlategp
najbardziej sprzeciwia si  konsekracji, ofiarowaniu, teo-
logii daru.

Przyleganie do rzeczy, klejenie si  do nich, staje si

podstaw  ca ych systemów. Chciwy nie potrafi si  wy-
zwoli  od swoistej magii obecno ci rzeczy i osób, którymi
chce si  otacza . Pije z nich energi  jak krew. Chciwo

ywi si  swymi ofiarami.

background image

N

IECZYSTO

Nieczystosci jest nieuprawnione, przekraczaj ce granice
kosztowanie blisko ci cia , gdzie rozkosz wymyka si .
Ona to najmocniej wi

e z cielesnym wymiarem bycia

cz owiekiem, prezentuje zaburzon  form  do wiadczania
siebie, prze ywanie jedynie przyjemno ciowego wymiaru
cz owieka. Grzech ten objawia najmocniej,  e cia o do
czego innego d y ni  duch (...) i st d nie ma mi dzy nimi
zgody 
(Ga 5, 17). W swym

eniu potrafi jednak królo-

wa  jako co wewn trznego, bezczeszcz c ducha. Zaczyna
si  od okazywania wyrozumia

ci dla zaspokojenia cia a

grzesznego (Koi 2, 23). Jest za  rzecz  wiadom  jakie
uczynki rodz  si  z cia a: nierz d, nieczysto , wy-
uzdanie, uprawianie ba wochwalstwa, czary, nienawi ,
spór, zawi , wzburzenie, niew

ciwa pogo  za zaszczyt

tami, niezgoda, roz amy, zazdro

, pija stwo, hulanki

i tym podobne (Ga 5, 19-21). Powtarza si  katalog sali-
gii. 
Jasnym jest,  e kto sieje w ciele swoim, jako plon
cia a zbierze zag ad 
(Ga 6, 8). Nieczysto  absolutnie
nie potrafi wej  w tajemnic  cia a: cia o nie jest dla
rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla cia a 
(1 Kor 6, 13).

Narodziny nieczysto ci

Kluczem do nieczysto ci jest kategoria spe nienia. Prze-
jawia si  ona jako dost p do  ycia. Jednak spe nienie
cz owieka nie przychodzi przez zaspokojenie, ale przez
niezaspokajanie, swoiste niespe nienie, przez odmow
do wiadczenia, jak poucza  w. Jan od Krzy a. Tu roz-

background image

Nieczysto

89

chodz  si  drogi prawdziwej i k amliwej mi

ci. K am-

liwa bazuje na do wiadczeniu, a wi c na doznawaniu  y-
cia w sferze zmys ów. Mia oby by  ono bezkarnie do-
st pne.

Kiedy cz owiek zacz  si  rozwija  w rodzaj ludzki,

Bóg  stwierdzi ,   e  jest  on istot  cielesn , dlatego Jego
duch nie mo e pozostawa  w nim na zawsze. Owa pier-
wotna cielesno

wi za a si  z pi knem córek cz owie-

czych, braniem ich za  ony, mno eniem si (por. Rdz 6,
1-2). Smutek Boga z powodu stanu zepsutej ludzko ci
i powzi cie decyzji o wyniszczeniu ludzko ci poprzez
potop wi za o si  z jej nieczysto ci . Dopiero pó niej za-
cz to budowa  wie  pychy. Jak Biblia zaznacza w na-
st pnych wersetach, równie  nieczysto  sta a si  powo-
dem rzucenia ognia na Sodom  i Gomor . Cz owiek
chcia poswawoli z anio ami Boga (por. Rdz 19, 5). Nie-
czysto  jest tak za lepiaj ca,  e taka czysta m dro  jak
Salomona ulega jej. Nie pomog o nawet dwukrotne obja-
wienie si  Boga napominaj cego.

Nieczysto  pragnie by  potwierdzeniem  ycia nieza-

le nego od Boga, tak e nie miertelno ci. Uzurpuje sobie
prawo do narodzin z siebie. Zrywa wi c owoc z drzewa,
upadaj c w  mier . To w

nie w nieczysto ci zawarte

jest 

danie: „Czy potrafisz mnie kocha , rezygnuj c

z Boga? Oto ja staj  si  bogiem dla ciebie". G bokie na-
ruszenie relacji pomi dzy duchem a cia em powoduje,  e
samo cia o zbuntowane, rozbijaj ce, dezintegruj ce  czy
si  przeciw Bogu, przekracza horyzont Boskich s ów
i poczyna grzech. Grzech nieczysto ci dotyczy tajemnicy

ycia, narodzin. Có  znaczy narodzi  si  do grzechu?

Czy  w grzechu nie rodzi si

mier ? Oto dotykamy isto-

ty: nieczysto  w sposób najbardziej jaskrawy jest poczy-
naniem i rodzeniem grzechu, poczynaniem i rodzeniem

background image

90

Nieczysto

mierci. W nieczysto ci rodzenie wystawione jest na

umieranie, na absurdalno  rytów  mierci. Dzieci [nie-
czysto ci J nie zapuszczaj  korzeni, ga zki te pozbawione

 owocu (Syr 23, 25).

Nieczysto  jest pokus  jakiej  pierwotnej jedno ci;

jedno ci si gaj cej Adama i Ewy, jedno ci ebrowej. Jed-
nak w grzesznej jedno ci rodzi si  jedynie  wiadomo
bycia daleko od siebie. A mo e dok adniej:  wiadomo
nie daj cego si  zawróci  bezkresnego, pog biaj cego si
oddalenia, oddalenia w rzekomym zjednoczeniu. A wi c
zaprzeczenia czego  zewn trznego przez wewn trzne.
Zewn trzna blisko  jest zdrad  tej wewn trznej. Cz o-
wiek chcia by narodzi  si  w tym  wiecie, który pragnie
poprzez blisko  stworzy . Jednak w nieczysto ci umiera

nie tajemnica blisko ci, z-bli enia. Ch  wspólnego

wydobycia si , nadania sobie wy szego sensu  ycia prze-
mienia si  w upadanie.

Nieczysto  w linii prostej wyrasta z po dania, z po--

dania. W istocie jest  daniem. Po danie jest braniem

w posiadanie. Po dane i zdobyte mo e tylko nale

 do

zdobywcy. Zw aszcza tutaj dochodzi do g osu  amanie
nakazu, przekroczenie granic drugiego cz owieka, wdzie-
raj c si  nami tnie w przestrze  intymno ci. Nieczysto
sk ada ofiar  z niewinno ci.

Nieczysto , a nade wszystko cudzo óstwo, nosi zna-

miona ba wochwalstwa. Autor Ksi gi M dro ci za.pocz -
tek, przyczyn  i kres wszelkiego z a 
uwa a kult bo ków.
A oto lista grzechów:

Wsz dzie si  wmiesza y krew i morderstwo,
kradzie  i podst p,

zniszczenie, zdrada, gwa t, krzywoprzysi stwo,
ucisk dobrych, niepami  dobrodziejstw,
znieprawienie dusz, grzechy przeciwne naturze,

background image

Nieczysto

91

rozprz enie w ma

stwach,

cudzo óstwo i bezwstyd

i

(Mdr 13, 25-26).

miertelne ryty nieczysto ci

"

Nieczysto  objawia równie , jak ka dy grzech, mecha-
nizmy  mierci. Przypomina o tym historia nami tno ci
Dawida do Batszeby,  ony Uriasza (2 Sm 11, 2-26).
W wyniku po

dania Dawid najpierw uwodzi kobiet ,

nast pnie kiedy nie da si  zatuszowa  pocz cia, przez
sprowadzenie jej m

a Uriasza do domu w czas wojny,

morduje go r kami Ammonitów. Po czasie 

oby spro-

wadza j  na swój dwór. Po

danie owocuje  mierci .

mier  zadana uruchamia jej mechanizm: Oto Ja wywio-

 przeciwko tobie nieszcz cie z twego w asnego domu

(2 Sm 12, 11). Nieczysto  od wewn trz sieje groz  nisz-
czenia.

W czystej formie po

danie u ywa kanonów mi

ci,

ale w istocie nienawidzi. Nieczysto  jest zatruciem zdol-
no ci kochania, a gestów mi

ci u ywa do nienawi ci,

do tego, by zabi , jak w poca unku Judasza. Tragiczne
zawik anie obejmuje równie  religi : cz owiek nie wie,
sk d bierze si  na modlitwie gniew, bunt, zbrukanie reli-
gii, Ko cio a, ludzi, a ona sama staje si  obna aniem z a
innych, sadzaniem na  awie oskar onych. W ko cu zapa-
da wyrok, jedyny,  wi ty — wyrok  mierci. Nawet Naj-
czystszy,  taki  jak  Jezus,  musi  umrze .   wiat   mierci  jest
bardzo logiczny: poniewa  ja jestem nieczysty, inni s
równie  nieczy ci. Oto  ród a podejrzliwo ci i potrzeby
kalania.

Nieczysto  zabija, a swojej ofierze mówi: masz mnie

kocha , bo ci  zabijam. W gasn cych oczach zabijanego

background image

92

Nieczysto

nieczysto  szuka przebaczenia, a nawet wdzi czno ci.
Dla nieczystego jest to rzecz oczywista. Je li mnie ko-
chasz, to mi oczywi cie wybaczasz. Przecie  prawem
mi

ci jest sk adanie ofiary, poddawanie si . W ten prze-

wrotny sposób k amliwa mi

 mami. Ale jest ona du-

chowo bezp odna: bezp odno  my li, uczu , dzia ania nie
przynosi duchowych owoców. Co wi cej, dla nieczysto ci
prawdziwa mi

 jest udr

, koszmarem.

Nieczysto  mo e sta  si  stylem  ycia, a  ycie jedynie

u- yciem. W nieczystej wyobra ni, po ród nieczystych
my li nie ma ju  warto ci, s  jedynie formy u ywania.
Mamy do czynienia ze zniekszta ceniem ca ej perspekty-
wy  poznania,  ze sprostytuowaniem wiata. Jest to godne
przekle stwa. Mo e zastanawia  fakt, dlaczego Noe prze-
klina Chama i ca e jego pokolenie, gdy ten widzia  go
le cego nago i rozg osi  to po okolicy (por. Rdz 9, 18-24).
Wypowiedzia  s owa: Niech b dzie przekl ty Kanaan!
Niech b dzie najni szym s ug  swych braci. 
Fascynacja
nago ci  jest pocz tkiem upadania, rozwi

ci. Roz-

wi zany cz owiek, rozwi zane  ycie nie znajduje ju

ad-

nych granic w swobodzie zmys owo ci. Gwa towno ci
zmys ów nieczysty pragnie odsun , zag uszy  nieuchron-
no  przekl tego  ycia. Wszelkie formy nieczysto ci
nape niaj  wn trze gorzk  wod  nios

 kl tw , któr

musia y pi  niewierne kobiety. Nieczysto  czyni poprzy-
si onym przekle stwem po ród ludu 
(por. Lb 5, 11-22).

Historia deprawacji zawarta w nieczysto ci zosta a wy-

ja niona przez proroka Jeremiasza (Jr 2, 20-37) w obrazie
Izraela Nierz dnicy. Oto jej zasadnicze elementy:

"     bunt —powiedzia

 sobie: „ Nie b

 s

!";

     kupczen ie sob —pod ka dym zielonym drzewem

pok ada

 si  jako nierz dnica;

c

background image

Nieczysto

93

zwyrodnienie — zmieni

 si  w dziki krzew,

zwyrodnia  latoro l;
za lepienie — nie uleg am ska eniu;
ba wochwalstwo — ile masz miast, tyle bogów
twoich;
mordowanie niewinnych — nawet na skraju szat t>
twoich znajduje si  krew ubogich bez winy.

Wczytuj c si  w dzieje Salomona, mo na doszuka

si  skali dramatu, do jakiego prowadzi w  yciu ducho-
wym nieczysto . Salomon z mi

ci

czy  si  z tysi cem

kobiet obcych, a ony uwiod y jego serce. Uwiedzenie
serca rezonuje w ko cu w  yciu religijnym: ony zwróci y
jego serce ku bogom obcym 
(1 Krl 11, 3-5). Skutkiem
tego b ogos awie stwo zostaje odj te od domu króla.
Wtedy Salomon zaczyna  ciga , by zabi  tych, którym
powierzono w adz . Nieczysty przestaje chodzi  drogami
Boga, zasadza nasiona  mierci.

Dlaczego tak si  dzieje? Umys  poch oni ty nieczys-

to ci  nie potrafi ju  mie czystego dost pu poznawczego
do rzeczywisto ci. Nosi on w sobie formy nieczyste,

amliwe. Poznanie takie jest raczej bezczeszczeniem rze-

czywisto ci, celebrowaniem profanacji cz owieka. Nieczy-
sty znaczy tu nieprzejrzysty. Poznanie takie jest zas oni te,
upojone cia em, zmys owo ci , wyizolowan empiri . Nie
ma ju  w nieczystym cz owieku poznania warto ci sa-
mych w sobie. Warto  ma jedynie co , co pot guje  ycie
zmys ów, a wi c przyjemno . Miara warto ci jest miar
zale

 od przyjemno ci, od rozkoszy, jak  mo na zna-

le , sprawi , dozna . Nieczysty konstruuje swój  wiat:
je eli nie przynosisz mi przyjemno ci, nie masz prawa
narusza  mojej przestrzeni, nie masz prawa dla mnie
zaistnie .  wiat nieczystego sk ada si  ze  róde  przy-

background image

94

Nieczysto

jemno ci. Ch tnie pos uguje si  ide

ycia lekkiego, za-

ch ca do czerpania i korzystania z jego uroków. Interpre-
tuje je jako zabaw . Upojenie zmys ami ma przes oni
nienawi  niespe nienia.

W nieczysto ci cz owiek zbyt mocno anga uje si

w cielesny wymiar bycia cz owiekiem. Dochodzi do tego,

e zbawienie czy  aska zostaj  praktycznie zast pione

ide  zdrowia, dobrego samopoczucia. W przestrzeni nie-
czysto ci ró ne poziomy bycia cz owiekiem zostaj  przez
ni  zdominowane. Odnosi si  to zasadniczo do sposobu
patrzenia: oczy pe ne kobiety cudzo

nej (2 P 2, 14) oraz

zyka. Zmys owo  s ów jest gr  uwodzenia. Uwodz c,

sil  si  na takie brzmienie, które urzeka s uch i osacza
dusz

1

. Brzmi  dwuznacznie, wieloznacznie. Nieczysto

ów spycha w sfer  zwierz co ci ludzki j zyk. Pokusa
ów nieczystych, uwodz cych, k amliwych staje si  wy-

maganiem sytuacji: fa szywa mi

 u ywa fa szywych

ów. Pochlebstwem swych warg go uwiod a, pod

tu  za ni  niezw ocznie (...) nie wiadom,  e idzie o  ycie
(Prz 7, 23).

Wtedy mówienie o zwierz cej stronie cz owieka staje

si  punktem wyj cia dla analizy cz owiecze stwa. Jest to
doprawdy  enuj ce tak mówi  o kim , kto jest powo any,
by 

 ostatecznie w formie  ycia wy szego od aniel-

skiego.

W nieczysto ci dochodzi wreszcie do g osu kult cia a,

kult m odo ci, witalno ci, sprawno ci. Kreuje ona bos-
ko  cia a i bosko  prze ycia zwi zanego ze zmys ami.
Idea pi kna doznaje ca kowitej korporyzacji. Czysto
duchowa zostaje zast piona higien  cia a.

1

 E

WAGRIUSZZ

P

ONTU

Pisma..., dz. cyt., s. 382.

background image

Nieczysto

95

Uleg

 sile przyci gania

W nieczysto ci cz owiek ulega sile przyci gania owocu
zakazanego. Powtarza si  bez przerwy ten sam scenariusz:
spostrzega co , co jest rozkosz  dla oczu i nadaje si  do
poznania, i n ci nasyceniem. Po przekroczeniu granicy
grzechu nieczysto  niejako wyp dza cz owieka. Wy-

dza go najpierw sprzed oblicza Boga, z przestrzeni

zdrowej moralno ci. Tak post puje cudzo

nica: zjad a,

obtar a swe usta i rzek a: „ le nie zrobi am" (Prz 30,
20). Oto jak pi kno igra na przedpolach  mierci. Po da-
nie jest tym samym gestem, który doprowadzi  do zerwa-
nia owocu w raju. W nieczysto ci drugi cz owiek objawia
si  jako owoc zakazany, toczy si  ta sama  miertelna gra:
dostrzega rozkosz dla oczu (Rdz 3, 6). Nale y zauwa

,

e zerwanie owocu nie nast pi o w samotno ci: zerwa a

zatem owoc, skosztowa a i da a swemu m owi, który by
z ni  a on zjad 
(Rdz 3, 6).

Ka da forma atrakcyjno ci, zaciekawienia, przyci ga-

nia, fascynacji — to, co si  pojawia jako rozkosz dla oczu
— odwo uje si  do tej sceny biblijnego kuszenia. Wszyst-
ko, co przychodzi, przywdziewaj c atrakcyjny strój, chce
posi

 w adz  nad ludzkim po

daniem. Wsz dzie tam,

gdzie wzbudza si po

danie sob

2

wchodz  w gr  te

same mechanizmy uwodzenia. A ogie  po

dania po-

ch ania to, kim si  jest. Dlatego Kohelet wypowiada
gorzkie s owa: / przekona em si ,  e bardziej gorzk  ni

mier  jest kobieta, bo ona jest sieci  serce jej sid em,

a r ce jej wi zami (Koh 7, 26).

W przemo nym uleganiu nieczysto ci mo na dostrzec

ucieczk w innego cz owieka. Obecno  drugiego, jego
cia o, staje si  t sknot . Blisko  apeluje o oddanie sie-

2

 Np. natr tna reklama.

background image

96

Nieczysto

bie. Nie oddaje si  on jednak drugiemu cz owiekowi,
oddaje si  natomiast tajemnicy nieprawo ci. W grzechu
jeszcze mniej ludzie do siebie nale . Najbardziej k am-
liwy jest tu element ubogacenia siebie. Cz owiek jest
przekonany do ko ca,  e obecno  drugiego ubogaci go,
ale w grzechu ods ania si  duchowa nago , której nie
mo na niczym zas oni . Doznaje si  obecno ci dwóch

dz. W tpliwa ulga znieprawienia. Zbrukane pi kno

cz owieka.

Drogi poni enia

Nieczysto  jest ch ci znaczenia sob . Znaczenia —
w sensie poddawania. Ryt mi osny, oznaczaj cy oddanie
i zarazem mi osne poddanie, zostaje przez nieczysto
ca kowicie zniekszta cony, jest nami tnie zniewalaj cy.
Jest poddaniem poni aj cym. Dopuszczenie blisko, które
ma by  przestrzeni  zjednoczenia, staje si  przestrzeni
zdrady blisko ci, zdrady zjednoczenia.

Nieczysty nie wierzy w g bi w prawdziw  mi

,

która szanuje ludzi, bo w nieczysto ci sam doznaje we-
wn trznego wyrzucenia z siebie, wyrzucenia z raju w na-
go ci, której nie mo na ukry . Owa nago

pozostaje

czym  o wiele g bszym ni  nago  fizyczna. Nago  ta
jest odarciem. Cz owiek nieczysty to istnienie odarte,
zw aszcza z  aski. W g bi odarcia wszystko jawi si  jako
odarte z pi kna, z warto ci, jako poni one, niewarte mi-

ci. Poni ony mo e 

 jedynie po ród poni onych. Nie-

czysto  jest wi c drog  wspólnego poni enia. Pragnie

 jak nieczysty po ród nieczystych. Gdzie  z jej g bi

wydobywa si  niepowstrzymana wola profanacji, czynie-
nia nieczystym. Zw aszcza  wi ci, prawi ludzie, staj  si
przedmiotem ataku. Ten napór poha bienia rodzi potrze-

background image

Nieczysto

97

uwodzenia prawych. Gdy wymykaj  si  z side , musz

by  oskar eni, obrzuceni b otem. Dla nieczystych nie ma
dziewiczych miejsc. Nieczysto

ywi si  poni eniem.

Utrzymuje si  w przekonaniu,  e ludzie i tak si  poni aj .
Poni anie staje si  stylem  ycia nieczystego. Sam bo-
wiem poni ony cz owiek ma potrzeb  poni ania innych.
Rzekoma hojno

w nieczysto ci przyjmuje form  okra-

dania z godno ci. Nieczysto  ods ania si  jako forma po-
gardy dla siebie, jako forma kary. Poniewa  nie jestem
godny mi

ci, ka  si , poni aj c siebie i gardz c sob .

W grzesznym, nieczystym zjednoczeniu cz owiek

powierza siebie, sw  si

yciow , niejako zdolno

y-

cia, grzechowi,  mierci. yje, plugawi c siebie. Jedn  z ja-
skrawych form plugawienia jest kupczenie mi

ci ,

cia em, sprzedawanie siebie. Nie chodzi jedynie o pro-
stytucj . W duchowym  yciu ka da forma mi

ci in-

teresownej, kupcz cej, czekaj cej zap aty nosi pi tno plu-
gawo ci. Plugawy mo e jedynie by  wypluty z ust Bo-

ych (por. Ap 3, 16).

Ostatecznie grzeszne zjednoczenie okazuje si  by

zmow , spiskiem w grzechu, który d

y do poni enia

Boga. Wpl tuje si  Go w nieczysto  — przedstawia jako
tego, który b ogos awi grzesznym wyst pkom. Spusto-
szenie serca, jakie sieje nieczysto , jest zarazem upra-
womocnieniem nieczystych.

W zmys owej kontemplacji  wiata nieczy ci buduj

swe zmys owe  wiaty, królestwa empirii, gdzie wszystko,
co prawdziwe, jest dotykane dotykalne. Dotykanie za
jest  ród em niegasn cego zachwytu. To w

nie ch odny

empiryzm zrodzony zosta  z gwa towno ci zmys ów,
z wiary w zmys y. To z g bi poni enia dopada cz owieka
równie  przekonanie,  e wszystko doko a jest jedynie
przedmiotem. Nie jest to przekonanie typu filozoficzne-

background image

98

Nieczysto

go, ale forma zemsty. Poni ony nie pozwala innemu ist-
nie  jako podmiotowi, mo e on by  jedynie przedmiotem,
czym  do u ywania. Takie jest nieczyste czytanie rze-
czywisto ci. Bóg tak e, je li ma prawo do istnienia, mo e
by  wymiarem, jedn  z perspektyw  wiatopogl du, nie
ma prawa istnie samoistnie, niezale nie od nieczystego.

Poznanie i nago

U podstaw nieczysto ci stoi przekonanie,  e poznanie daje

ycie. Biblijne, hebrajskie pozna  znaczy tak e: wspó

,

aby da

ycie. Bezpo rednio  poznania wskazuje na

bezpo rednio

ycia. Jest obietnic  posiadania jego ta-

jemnicy, jego bezgraniczno ci, si gni cia w istot . Sam
stosunek jest symbolem przekroczenia granic. Jednak
otwarcie na drugiego, które znamionuje  ycie, jednocze-

nie jest uk szeniem w a, bezpo rednio ci

mierci.

W nieczysto ci dochodzi do g osu najmocniej katego-

ria nago ci. Zwi zek pomi dzy zerwanym owocem w raju
a odkrywan  nago ci  nale y tu do najistotniejszych.
Poznanie jest zdarciem zas ony, jak poznanie w zjedno-
czeniu — zerwaniem dziewiczo ci. Nie ma ju  nic ukry-
tego, zas oni tego. Rzeczy s  nagie — je li ukrywaj  sw
nago , nale y je obedrze . Nie chodzi jedynie o nago
prze ywan  jako poznanie, ale o swoist potrzeb  obna-

ania. Kalanie staje si  pasj , drog  w dó . Istnieje rów-

nie  inny sposób czynienia nagim — gdy domaga si  od
cz owieka szczero ci a  do duchowego ekshibicjonizmu.

Ten  wiat ubiera nieczysto  w powszechny erotyzm.

„Md ym urokom" przyzwoito ci przeciwstawia szokuj ce,
ostre doznanie ocieraj ce si  o otch

 l ku. Jedynie to

jest prawdziwe, godne uznania, co pobudza, ekscytuje —

osi bezczelnie, siej c duchow

mier . W takiej prze-

background image

Nieczysto

99

strzeni dochodzi do gloryfikacji do wiadczenia. Wszyst-
ko, co potrafi cz owieka nape ni  w sferze zmys owej,
w sferze prze ycia, jest godne pochwa y. Popularyzuje
si  postawy, by jak najwi cej prze

, zobaczy , do-

wiadczy , pozna . Swoisty kult do wiadczenia, uzale -

nienie od niego. Ogrom do wiadczenia mia by poszerzy
panoram

ycia. Ca y czas cz owiek jest stawiany przed

drzewem poznania i zach cany, by zerwa  owoc pozna-
nia. Zasada zawsze jest ta sama: przykuwa si  uwag  do
nieznanych miejsc, do miejsc zas oni tych. Zach ca: ze-
rwij welon tajemnicy, jak zdziera si  odzie , by ods oni
nago , by pozna .

Symulacja zjednoczenia

uda zbawienia jest tym, co w nieczysto ci przejawia

si  najmocniej. Nieczysto , zaw adn wszy wyobra ni ,
ukazuje pewien rodzaj prze ycia ekstatycznego, które ma
by  wyrwaniem ku zjednoczeniu, obietnic  nieba. Nie-
czysty poszukuje schronienia w nieuprawnionej blisko-

ci, chowa si  w niej, oczekuj c wyrwania w ekstazie.

enie do tego jadowitego zjednoczenia mo e wy-

ywa  ze swego rodzaju obietnicy: by  mo e ten, z któ-

rym ryzykuj  zjednoczenie, przywróci mi wn trze, opar-
cie, pewno  istnienia.

Mo na mówi  o pewnej ucieczce w nieczysto

w przy-

padku niezdolno ci do odpowiedzi na blisko  cz owieka.
W g bi grzechu funkcjonuje oczywiste przekonanie,  e
z cz owiekiem mo na 

 tylko na grzeszny sposób.

Grzech przynagla do uproszcze . Je eli nie potrafi si
spotyka  w g bi cz owiecze stwa, nale y spotyka  si
na jego obrze u. Nie mog c da  g bokiej odpowiedzi na
blisko  cz owieka, cz owiek doznaje pokusy tragicznego

background image

100

Nieczysto

uproszczenia, by rzuca  si  w formy najbardziej uprzywi-
lejowane, czyni c blisko  k amliw .

Cz sto cz owiek, nie rozumiej c siebie, po wi ca si

innym, aby inni równie  po wi cili si  jemu. Ale wycho-
dz c 
do innych w aktach nieczysto ci, staje si  bezdom-
ny. Wyskakuje jak legion demonów z op tanego i rzuca
si  w p d ku  mierci, w stadzie  wi  (por. Mt 8, 30-33),
ton c w odm tach nieczysto ci. Rozp tanie zmys owo ci
odbiera duchowy rozs dek. Wzajemno  okazuje si  han-
dlowym kontraktem.

Nieczysto  serca

Chrystus interpretuje w znanych s owach przykazanie
o cudzo óstwie:

yszeli cie,  e powiedziano: «Nie cudzo-

!». A Ja wam powiadam: Ka dy, kto po dliwie patrzy

na kobiet , ju  si  w swoim sercu dopu ci  cudzo óstwa
(Mt 5, 27-28). Z czynu fizycznego przenosi akcent na
okna duszy: grzeszne spojrzenie. Jest taki rodzaj spojrze-
nia, który dopada cz owieka jak zdobycz, odziera i poni-

a. Wyra a ono nami tno  podobn  do ognia, który nie

ga nie, a  nie strawi do ko ca: nami tno  gor ca, jak
ogie  p on cy, nie zga nie, a  b dzie zaspokojona; cz o-
wiek nieczysty wobec swego cia a, nie zazna spokoju, a
go ogie  spali; rozpustnik, dla którego ka dy chleb s od-
ki, nie uspokoi si  a  do  mierci 
(Syr 23, 17).

Grzeszne spojrzenie wyra a wn trze o nieczystych ko-

rzeniach, zapuszczonych na urwistej skale (Syr 40, 15).
Nieczysto  wychodzi z serca, kala ca ego cz owieka, by
pój  za d eniami cia a najbardziej dos ownie.

Patrzenie nieczyste, a w konsekwencji noszenie w ser-

cu, oznacza ci

e przywo ywanie, o ywianie w swoim

wn trzu przedmiotu po

dania. A przedmiot noszony to

background image

Nieczysto

101

wn trze wypala. G ównie dlatego,  e serce staje si  staj-
ni  oczekiwa , karmi cz owieka my

 nieczyst , obci -

aj c jego ducha. Przyt oczony, oci

y duch nie ma ju

si  na porz dkowanie wewn trznych mieszka , jest zagu-
biony. Cz owiek, szukaj c mi

ci, nie znajduje jej. Do-

wiadcza tego, o czym mówi prorok Ozeasz: zamkn  jej

drog  cierniami i murem otocz , tak  e nie znajdzie
swych  cie ek 
(Oz 2, 8). W tym znaczeniu równie  po -
dliwa mi

 jest  lepa. Cudzo óstwo w duchu jest w is-

tocie spó kowaniem z demonem, który opanowa  wyo-
bra ni .

Pu apki wybrania

Nieczysto  nade wszystko wybiera, wywy sza cia o,
a  przez  to  sprzeciwia  si   duchowi,  g osz c  ob dn   wier-
no  cia u, ubóstwiaj c je.  ywi si  schorowan  potrzeb
mi

ci i aprobaty. Zjednoczenie szukane w nieczysto ci

pojawia  si   w  g bi  jednej  z  najwi kszych  potrzeb  i  po-
kus cz owieka — idei wybrania. Nieczysto  otwiera si
i stwierdza: oto wybieram ciebie. Dla ciebie czyni  wszys-
tko. Gubi  nawet moje cz owiecze stwo, moj  przy-
sz

. Dlatego nami tno  ta jest tak mocna.

By  nieprawnie wybranym — oto istota nieczysto ci.

Nieczysty zgadza si  na przekroczenie granic, przekro-
czenie zakazu, by by  wybranym. Taka te  jest istota
grzechu pierworodnego. St d te  bezpo rednie podobie -
stwo tych grzechów. By  wybranym poza prawem to
znaczy by  wybranym w sposób absolutny. Nieczysto
jest przekonana o jednej sprawie — mog  by  wybrany
tylko w upad ym  wiecie. Gdy wybieram ciebie, upada-
my razem. Wybieram upadek, upadanie w grzech, by we-
drze  si  w tajemnic

ycia. Nieczysty chcia by mie  do

background image

102

Nieczysto

niej dost p bezkarny, nie podejmuj c odpowiedzialno ci
za  ycie. Tu jest istota dramatu ewentualnego poczynaj -
cego si

ycia.

W wybranie wpl tane jest uwodzenie, uwodzenie nie

tylko w znaczeniu zdobycia typu zmys owego, cielesne-
go, cho  nade wszystko w nieczysto ci cz owiek zostaje
zdobyty, staje si zdobycz , ale równie  zdobycia typu
intelektualnego, uczuciowego czy przynale no ciowego.

Przedziwne jest odwrócenie ról, jakie mamy pomi -

dzy kobiet  a m czyzn  po grzechu. Kobieta us ysza a
karz ce s owa: ku twemu m owi b dziesz kierowa a swe
pragnienia, on za  b dzie panowa  nad tob 
(Rdz 3, 16).
Duma kobieca w

nie w przestrzeni nieczysto ci pragnie

odwróci   role,  by  to  m czyzna  j   po da   i  pojawia  si
jako godna po

dania, zw aszcza w swej zewn trznej

atrakcyjno ci. W logice boskich s ów zarówno owo po-

danie, jak i panowanie jest kar , Bo

 reakcj  na

grzech. Tu te  ods ania si  ca a logika po dania i kusze-
nia. To poprzez po

danie cz owiek wchodzi w kontakt

ze z em. To w po

daniu dochodzi do pocz cia grzechu,

skosztowaniu owocu. Mo e doj  równie  do pocz cia
w grzechu, 
mo e si  pocz  cz owiek. Dlatego nieczys-
to  najbardziej sprzeciwia si  porz dkowi stworzenia,
jest to stworzenie niejako poza Bogiem, poza zasi giem
Jego  aski. Chyba nigdy nie dowiemy si , jak bardzo de-
formuj ce jest pod wzgl dem antropologicznym i ducho-
wym poczynanie w grzechu.

background image

Z

AZDRO

Katechizm Ko cio a Katolickiego na temat zazdro ci

stwierdza, i  oznacza ona smutek doznawany z powodu
dobra drugiego cz owieka i nadmierne pragnienie przy-

aszczenia go sobie, nawet w sposób niew

ciwy (2539).

O zazdro ci mo na powiedzie  s owa wypowiedziane
pod adresem Szymona Czarnoksi

nika: widz ,  e jeste

ci  gorzk  i wi zk  nieprawo ci (Dz 8, 23). Cz owiek

zazdrosny, dr czony zawi ci , cierpi katusze z powodu
dobra, jakie s  udzia em drugiego\

Zazdro

2

 jest równie pretensj , zw aszcza gdy sprzy-

mierza si  z pych , zabiegaj

 o wy czno . Pragnie

by  pierwsza w sercu, w  yciu towarzyskim i publicz-
nym. Chce mie  prawo do wy czno ci. Pojawiaj c si ,
pragnie zwróci  na siebie uwag , upewni  si  o swej po-
zycji. Jest jak nietoperz wysy aj cy ultrad wi ki, badaj -
cy, sonduj cy. W jej zmru onych oczach czai si  preten-
sja. Jedyne skupienie, jakie zna, to skupienie uwagi na
sobie. Je eli odmawia si  jej uprzywilejowania, traci pod
nogami grunt, upada w przepa . Tam te

ci ga tych,

którzy j zawiedli. Zazdro  zazwyczaj prezentuje wyso-
kie standardy odno nie do wybrania. Musi by  wybrana.
Ka de inne rozwi zanie, czy te  niejasno  w tej kwestii,
rodzi gorycz i ch  zemsty. Dominuje zw aszcza sfer
pi kna naturalnego czy te  duchowego.

1

Za: D

EFENSOR Z

L

IGUGE

Ksi ga iskierek, dz. cyt., s. 116.

2

Na marginesie naszych rozwa

 o zazdro ci nale y zaznaczy  ró

nic  pomi dzy zazdro ci  a zawi ci . Zawi  bardziej chce obroni
dotychczasow , korzystn  pozycj  dobra w asnego; zazdro  za  do
tyczy dobra cudzego.

background image

104

Zazdro

Zazdro  jest w zasadzie jedna: jest zazdro ci  o miej-

sce najbardziej uprzywilejowane, o wybranie. Zaj cie te-
go miejsca, miejsca dla Boga, w cz owieku czy te  we
wszech wiecie jest jedyn  racj  jej  ycia. Zazdro
o pierwsze miejsce. Gdy widzi si  zepchni ta — wytacza
swój or . Historia musi by  kar  dla „bezbo nych" pro-
fanów. To jedyny sposób jej u wi cenia i jedyna satys-
fakcja. Chcia aby udowodni  powszechnie,  e dobro nie
istnieje. Zazdro  ma charakter wybitnie roszczeniowy.

Zazdro  przyjmuje form  pogardy dla Boga: po

pierwsze — jako dla Najwi kszego dobra; po drugie —
za to,  e tak niesprawiedliwie dobra podzieli .

Przera enie w asn  nieobecno ci

O ile pycha czuje si  pe*wna swego dobra, to zazdro
jest jakby jej drug  stron  — niepewno ci  dobra. Skupia
si  na tym, czego nie posiada. Jak te  pycha widzi wsz -
dzie siebie, tak zazdro  przera ona jest odkrywanym nie-
podobie stwem, 
nie mo e odnale  ani siebie, ani swego
dobra. Dla pychy  wiat jest zaludniony przez ni  sam ,
za  dla zazdro ci w tym sensie jest on bezludny — od-
krywa sw  nieobecno , nieprawdziwo . Zazdrosny nie-
jako  nie  mo e  siebie odnale , mimo uporczywego po-
szukiwania. Jest pewny,  e ci, których spotyka, mówi
mu: nie istniejesz dla mnie, nie jeste  wa ny. To demas-
kuje ca y wysi ek pozorowania pierwszorz dno ci. My li
on:  je li  nie  jestem  pierwszy,  nie  mam  po  co  

.  Musz

wywalczy , obroni  to jedyne miejsce.

Zazdro  ma swe  ród a w katastrofalnie negatywnej

wizji samego siebie. Wynika z chronicznego braku mi o-

ci wzgl dem siebie, czasem — z nieskrywanej pogardy.

Zazdrosny zbudowany jest z cienia, z braku tego, czym

background image

Zazdro

105

obfituj  ludzie. Je eli nawet zazdrosny zaczyna kocha ,
mi uje bardziej dobro nieobecne w sobie i ukochanej oso-
bie, mi uje sytuacje, których nie prze

, t skni za przy-

miotami le cymi daleko poza jego zasi giem i mo liwo-

ciami. Zazdrosnemu zawsze brakuje chleba na jego stole

(por. Syr 14, 8). Rodzi si  z poczucia ci

ego braku,

swoistego g odu. Jest to jednak zupe nie inny g ód ni
chciwca czy ob eraj cego si . Zazdro  nastrojona jest na

ód szcz cia. Ulega z udzeniu,  e posiadanie uszcz li-

wia. Widz c bowiem przejawy szcz cia, pragnie rzeczy,
które uszcz liwiaj . Walcz c o nie, nawet je zdobywa-

c, czuje si  oszukana, jeszcze bardziej pa a

zawi ci  i gniewem. Sekunduje temu z udzenie,  e
rzeczy materialne, kontakt z osobami, presti  czy
przynale no  do elity czyni  szcz liwymi. Zazdro
jednak dotyczy zewn trznych przejawów, a w ogóle nie
jest zainteresowana wysi kiem ich zdobywania. Chcia aby
bi  rekordy  wiata, nie marnuj c czasu na treningi. To
niejako przymus posiadania, zdobywania tego, co
uszcz liwia. Tu objawia si  ca kowita zale no
zazdrosnego od zewn trznego.

yje on w kontek cie

innych, zdradza w asn bezdomno , brak zakorzenienia
w warto ciach, brak zapodmio-towania w sobie jako
osobie. Zatrwo ony niedostatkiem swego bytu, trapi c si
sob , nie znajduje innego rozwi zania, poza obrzydzaniem
sobie i otoczeniu dobra. Tak to dojrza a zazdro  okazuje
si  zwyk ym barbarzy stwem wobec kultury dobra.
Dobro w zazdro ci rozpala

gle  arz ce, umiera wi c,

rodz c w asne dzieci.

Kumuluje si  ona zazwyczaj na widok dobra bli niego.

Dobro drugiego ods ania miernot  zazdrosnego, odbiera
mu odwag

ycia: „Poniewa  ty jeste , swoim «jestem»

mnie poni asz; nie mog  pozwoli , aby  by . Twoje pi k-
no oskar a ci  i ci  skazuje".

background image

106

Zazdro

Cz owiek zazdrosny  ywi przekonanie,  e zawsze go

co  omija. Ogarnia go wyobra enie szcz cia nieuchwyt-
nego. Pierwotn  sytuacj , do której zazdro  si  odwo uje,
jest instynkt utraconego raju. Za lepienie utrat sp dza
jej sen z powiek. Zazdro  jest poczuciem utraty, wi

e

si  z ponur  pewno ci ,  e tego, czego pragnie, ju  nie
osi gnie. Umiera, wpatruj c si  i wyci gaj c r

 po

oddalaj cy si  owoc.

Optyka zazdro ci umiejscawia cz owieka na margine-

sie: poniewa  sam siebie odczytuje jako kogo marginal-
nego, 
nie szcz dzi tego pozosta ym. Potrafi bez wy-
tchnienia, z potem na czole, ci gle przeczy  dobru. Dob-
ro w oczach zazdro ci jest czym straconym. Je eli jesz-
cze jakie  istnieje, to równie  przeznaczone jest do stra-
cenia.

Zazdro , sama naga i odrzucona, czai si  w krzakach,

jak  w  raju,  i  stamt d  oskar a  —  jak  Adam  Ew ,  a  Ewa

a. Objawia mentalno  zaro li. Nie dopuszcza nigdy,

by wyj  na pole walki, by podj  r kawic  w otwartym
pojedynku. Nigdy na to nie zezwoli. Jak ka dy grzech,
szuka ukrycia i rozstrzyga sprawy, szafuj c wyrokami.
Rozpoczyna od wydania aktu oskar enia. Pasja nienawi-

ci nie dopuszcza spojrzenia w oczy, woli uderza  w ple-

cy. Gdy jednak uderza, zostaje zdemaskowana, rozdziera
si  zas ona jak w  wi tyni w czas  mierci Chrystusa i nie
da si  zbrodni zas oni . Ofiara okazuje si  m czenni-
kiem, a zbrodniarz buduje ofierze o tarze, jak  ydzi pro-
rokom, pot piaj c w imi  sprawiedliwej historii w asne
knowania.

Poniewa  z natury jest nikczemna, nikczemnie roz-

prawia si  z ofiarami. Osacza s owem truj cym. Dobro,
zw aszcza bezbronne, wywo uje furi . Zazdrosny  yje,
nie dopuszczaj c innych do  ycia.

background image

Zazdro

107

Zazdro  popycha do otaczania si  namiastkami dos-

kona

ci: pi knem sztuki, znanymi osobami, itd. Wzgl dy

wielkich osób podnosz  dobre samopoczucie, przywracaj
poczucie warto ci i co wa ne, prowokuj  zazdro  innych.

Zazdro  jako smutek z dobra

Dla zazdro ci dobro jest bolesn

wiadomo ci , uwiera.

Nie potrafi znie  nikogo, kto posiada wiedz , zdolno ci,
horyzonty, mo liwo ci, przekonania, a zw aszcza wiel-
ko  duchow . To wszystko mia

y zazdrosnego. Za-

zdro  nade wszystko dotyczy jednej warto ci —niewin-
no ci, niedost pno ci dla grzechu. W

nie dlatego,  e

kto  jest niedost pny dla grzechu,  yje mocno zakorze-
niony w  asce, jest przedmiotem  miertelnych zabiegów.
Ka de dobro, a niewinno  szczególnie, jest refleksem
dobroci Boga. A dobro  ta w g bi grzechu jest win ,
czym  niewybaczalnym. W ten sposób zazdro  staje si
odwrotno ci  podziwu, który nape nia wn trze i ubogaca
pi knem. Bezradny w swej ma

ci zazdrosny mo e tylko

obrzuca  b otem rzecz>  wi te i duchowe.

Dobro innych obci a wygnan

wiadomo . Nape -

nia obrzydzeniem. Jest przedmiotem odrazy. Dla zazdros-
nego dobro jest toksyczne. Horacjusz zostawi  nam  wietn
my l: Sycylijczycy nie wymy lili gorszej tortury od za-
zdro ci
'.

By doda  sobie powagi, zazdrosny chcia by w imieniu

Boga rozgniata dobro. Smutek wynika z tego, i  zazdros-
ny  nie  ma  wp ywu  na rozdzielane dobra, nie ma w adzy
nad dobrem innych. Do wiadcza dobra jako wymykaj -
cego si . 
Zazdro  chcia aby swoim niepokojem i niena-

3

 B. G

RAHAM

Siedem grzechów g ównych, wyd. „S owo prawdy",

1962, s. 22.

background image

108

Zazdro

wi ci  dotkn  dobra, tak jak dotyka bóg gniewu — roz-
gniataj c je.

Zazdro  jest rodzajem smutku, zdruzgotania wobec

posiadania przez innych dóbr i warto ci. Im dobra s
bardziej duchowe, tym jest ona subtelniej sza. W zazdros-
nych oczach bli ni potrafi pe niej

. W ten sposób

dobro innych staje si utrapieniem. Dobro u wiadamia
sytuacj zepchni cia.

Dobro nie cieszy, a raczej wprowadza w g boki

smutek, gdy  zazdrosny chcia by by pe ni  dobra. Ten
brak jest ci gle demaskowany. Nie mog  by  nosicielem
wszystkich warto ci, Pe ni — oto ostateczna p aszczyzna
rozumienia tego grzechu. Zazdro  zg asza pretensj  do
Pe ni,  jak   jest  Bóg,  jest  pretensj   do wy czno ci.

a-

ci skie invidere,

umaczone jako 'zazdro

', oznacza

równie 'patrze  w g b'. Chcia oby zaw adn

 tym, co

bokie w innych — samym Bogiem.

Zadziwiaj ce, ale zazdro  to jakby zdziwienie, rodzaj

oburzenia,  e kto

mie, e kto  ma prawo do dobra, które-

go zazdrosny askawie nie przyzna , na które nie zezwoli .
„Beze mnie to dobro nie mo e istnie , mo e by  jedynie
samozwa cze" — mówi w g bi serca zazdrosny. St d
obecno  dobra rodzi potrzeb  niszczenia. I to niszczenie
cz sto przybiera formy systemowo zorganizowane. Dobro
wymaga niszczenia, gdy oskar a zazdrosnego.

Dobro innych w optyce zazdro ci obni a, dyskwalifi-

kuje jego osobiste warto ci. Zazdrosny jest wi c cz owie-
kiem ci gle, z natury rzeczy, skazanym na przegranie.
Widok dobra bli niego doprowadza do utraty

asnego.

Zw aszcza sukces, dobro publiczne staje si  wyj tkowo
zabójcze. Dzia a jak uderzenie w plecy. Ca kowicie roz-
gorycza. Zazdro

 zna jeden odpoczynek — we mgle

background image

Zazdro

109

za miewaj cej warto ci; zna jedn  chorob  — zatrucie
dobrem.

Demoniczne formy zazdro ci w samym  rodku ludz-

kiej wra liwo ci ods aniaj  kompletn  kl sk  dobra. Za-
zdro  jest dlatego demoniczna,  e nie tylko nie chce na-

ladowania dobra — dobro bowiem w zazdro ci jest

absolutnie nie do przyj cia — ale chce je os abi , znisz-
czy . Dobro mnie poni a, nie mog  pozwoli , by istnia o.
Nie mog  dobra znie , ale mog  je przerazi , zabi . Do-
bro wymaga pot pienia. Nie mo e by wybaczone. Nie
ma niewinnych. Pi kno, je li w ogóle istnieje i jest godne
uwagi, musi by  zniszczone.  mier  jedynie mo e by
opiecz towaniem prawdziwego dobra, a zarazem prób ,
czy by o prawdziwe. W

nie Chrystus umar  przez pa-

niczn  zazdro . Arcykap ani wydali Go przez zawi
(Mk 15, 10). Przez zawi  zosta  ukrzy owany Chrystus.
Zatem kto zazdro ci swemu bratu, krzy uje Chrystusa*.
W momencie swego apogeum, zazdro  opowiada si  za
najbardziej oczywistym z em, jak podburzony t um za
Barabaszem. Wyzwala okrutne i bezwzgl dne z o, jak
otwieranie puszki Pandory. Dlatego pretenduje ona do
najczystszych form nienawi ci. Pasja likwidacji.

Zazdro  to mroczne, ostre, negatywne prze ycie cu-

dzego dobra. Dotyczy w zasadzie dobra jako ca

ci.

Obecno  dobra, obecno  bli niego zamiast by

ród em

inspiracji do mi

ci, staje si

ród em inspiracji niena-

wistnej. W swej wewn trznej logice stwierdza: „skoro ja
nie mam, nie ma prawa mie  nikt inny". Rozpalany ogie
zazdro ci trawi w asne posiad

ci. Jest matk

zyka

ognia. Spustoszenie dobra jest dla zazdro ci ma  chwil
satysfakcji. Zw aszcza wtedy, gdy zostanie ono dopad-
ni te, 
osaczone i zakwestionowane.

4

 D

EFENSOR Z

L

IGUGE

Ksi ga iskierek, dz. cyt., s. 1 1 6 .

background image

110

Zazdro

Zazdro

odmawia wszystkim dobra, zw aszcza dobra

ostatecznego — zbawienia. Dotyczy ona tej eschatolo-
gicznej, uprzywilejowanej sytuacji — chcia aby sama,
jako jedyna, dost pi  zbawienia. Tylko ona jest tego god-
na. 
St d rodzi si  to drastyczne spychanie bli nich. To
skrywana w g bi zazdro ci pogarda powoduje, i  dobro
staje si  m cz ce.

Zaborczo  posiadania

Mo na odró ni  w zazdro ci trzy formy:

1. Strze enie tego, co posiada. Postawa taka wywodzi

si  z podejrzenia,  e cz owiek mo e by  okradziony,  e
kto odci gnie z pola jego oddzia ywania to, co kocha.
Zazdrosne strze enie swoich praw i dóbr objawia si  naj-
cz ciej w niedojrza ej mi

ci. Wobec tego, co kocham,

zachowuj  si  zazdro nie; kto , kogo kocham, nie mo e
kocha  nikogo innego, musi udowadnia ,

e jestem na

niekwestionowanym pierwszym miejscu, w  adnym wy-
padku nie mo e mnie opu ci , nie mog  utraci  swej

asno ci. Uczucie tak mocno wi e, kr puje,  e staje si

kaga cem.

Wewn trz zazdro ci istnieje mechanizm porównywa-

nia. Sprawia on,  e ludzie i sytuacje wokó  ci gle podle-
gaj mierzeniu, ocenie. Na pewno cz owiek w obecno ci
zazdrosnego przechadza si  w towarzystwie swej zguby
(Syr 13, 13). Post puje on pokr tnie, badaj c, mierz c,
wa

c, jak to stwierdza Ksi ga Syracha:

Nie zamierzaj rozmawia  z nim, jakby z równym

sobie,
ani nie dowierzaj jego wielu s owom;

przez swoje wielomówstwo wystawi ci  na prób

background image

Zazdro

111

i niby u miechaj c si , dok adnie ci  wybada. i

Bez

mi osierdzia jest i nie zachowuje dla siebie zwierze

nie oszcz dzi ci ani razów, ani wi zów

(Syr 13, 11-12).

Zazdro  stwarza swój j zyk — jak bicz, co wszyst-

kich dosi ga (por. Syr 26, 6). Cz owiek nieprawy z o go-
tuje, i ogie  mu p onie na wargach 
(Prz 16, 27).

2. Obezw adnianie tego, czego nie mo e mie . Obec

no

mocnego dobra wywo uje l k, poczucie zagro enia,

irytacj . Co wi cej, dobro bli niego pozbawia zazdrosne
go prawa do  ycia. Zrywa si  szale czo, by to prawo wy
walczy , kwestionuj c dobro zastane i stwierdzone. Za
zdrosny przera ony odkrywa, i  nie ma w sobie warto ci,
czuje brak ich potwierdzenia. Warto ci znajduj  si  poza
nim. Ze sposobu reagowania wynika,  e zazdrosny ca
warto  swego istnienia pok ada w innych. Jedyne, co dos
konale robi, to doskona e skupienie si  na brakach. Total
ny defetyzm, malkontencki program  ycia: czuwanie przy
ruinach. Wn trze zalega ciemno , o której mówi Hiob:
Ciemno  jak skarb zachowana, nie wzniecony ogie  go
strawi, zniszczy, co skryte w namiocie 
(Job 20, 26).

Z tym wi e si  druga strona medalu: idealizowanie

nieobecnych warto ci. Zazdro  potrafi roztacza  pi kno
niedo cig ych sytuacji, doskona

kryszta owej ducho-

wo ci. Ale jest to taktyka przypominania s uchaczom,  e
i im jest daleko do prezentowanych idea ów.

3.  Niszczenie tego, co dyskredytuje we w asnych

oczach.

Ka de podkre lanie walorów, darów czy dobra istnie-

cego poza nim umniejsza zazdrosnego. Wówczas wy-

background image

112

Zazdro

daje on owoce, niszcz c. Zazdro  uzmys awia,  e cz o-
wiek sam chcia by by  kim  wyj tkowym, godnym uwagi,
ale stwierdza,  e uwaga odwraca si  od niego. Zazdro
jest reakcj  na takie pomijanie, na utrat . Obawiaj c si
cokolwiek utraci , cz owiek w cza mechanizmy korygu-

ce, przypominaj ce o status quo. Jest histeri  obawy

nieposiadania, utracenia.

Zazdro  przedziwnie skupia si  na najlepszych stro-

nach tego, co jest trudne do osi gni cia. Pojawia si  za-
tem wobec warto ci niedost pnych. Zazdrosny zdaje so-
bie spraw ,  e ich nigdy nie posi dzie, zw aszcza gdy
dotyczy to wysokich dóbr duchowych, dlatego pragnie
zdeklasowa  samo dobro oraz ich nosicieli. Jest to za-
zdro

niedost pno ci.

Zazdro  szuka sprzymierzenia ze  mierci , gdy  nie

potrafi znie  czyjego wybrania. Zawsze i jedynie ona
musi dost pi  uprzywilejowania. Pojawia si  naturalnie
tam, gdzie to uprzywilejowanie jest mo liwe. W

nie

dlatego bracia Józefa uknuli spisek, by go zabi , bo Jakub
mi owa  Józefa najbardziej ze wszystkich synów. Tekst
jest druzgocz cy: Bracia Józefa, widz c,  e ojciec kocha
go bardziej ni  ich wszystkich, tak go znienawidzili,  e nie
mogli zdoby  si  na to, aby przyja nie z nim porozma-
wia 
(Rdz 37, 4; por. Dz 7, 9). Zazdro  nie dopuszcza
mi

ci do g osu. Ksi ga M dro ci mówi o drodze

era-

cej zazdro ci (Mdr 6, 23); jest ona ogniem trawi cym.

Rozpala si , bo  yje po ród wiarolomców.

Zazdrosny domaga si

mierci, czuj c si  oszukany

i poni ony. Po ród rado ci  piewu zwyci stwa Dawida
Saul s ysza  g os w asnej zazdro ci: Pobi  Saul tysi ce,
Dawid dziesi tki tysi cy 
(1 Sm 18, 7). Za ka dym razem,
kiedy Dawid wyprawia  si , odnosi  zwyci stwo, Saul
patrzy  na niego coraz bardziej zazdrosnym okiem (1 Sm

background image

Zazdro

113

18, 9). Pewnego dnia wysy a swych oprawców, by go
zaraz z rana zabili (1 Sm 19, 11). Zazdro  nie zna po-
godnych poranków. Historia Saula jest niemal programo-
wo czyst  histori  jednej zazdro ci, która narasta i ko -
czy si  ob dem. Saul najpierw dr

przed Dawidem

(1 Sm 18, 15), potem powzi  mordercz  decyzj , w ko -
cu jedyn  jego racj  stanu staje si  ostateczna i osobista
rozprawa  z  Dawidem.  Saul  obmy la  fortele,  aby  go

mierci , nie szcz dzi si , by go dopa , gdzie tylko si

da, przemierzaj c ca y swój kraj i czyni c z prywatnej
zawi ci spraw  narodow . Tak wydobywa si  z g bi
zazdro ci natura nieprzejednania. Nie chce, nie dopusz-
cza innych rozwi za  poza

mierceniem. Ale jest ona

broni  obosieczn  — zw aszcza zazdrosnemu sama skraca
dni 
(Syr 30, 24). Dlatego  w. Jakub przestrzega przed

ywieniem morderczej zazdro ci (Jk 4, 2).

„Mordercza zazdro " to zestawienie bardzo wyrazi-

ste. Ods ania jej zabójcz  g bi . Cynizm — zabójstwo
w sferze sensów, terroryzm — zbrodnia w sferze relacji.
Ka de napotkane dobro, ka da racja, rozumno  celu wy-
wo uje niewspó miern  niszczycielsk  reakcj . Jedyne,
co mo na ludziom ofiarowa , to przestrze  bez dobra —
absolutne piek o. Nale y do

 wszelkich stara , by

mno

 cierpienie. Im wi ksze dobro, tym przemy lniej-

sze musi by  zadawanie bólu.  ycie jest zemst . Zazdro
jest mistrzyni  zemst. Ca e poznanie zakwasi  k am-
stwem, ca e mi owanie — przemoc . Dla zazdro ci nie
ma ju  pi kna do ocalenia. To przez zawi  cz owiek by
kuszony przez w a. Nie ma w niej  adnego uzasadnie-
nia. Rz dzi ni  w ciek a potrzeba zrównania wszystkiego
z ziemi . Ka dy nosiciel warto ci jest zdrajc . Nale y
wci gn

go w  mier .

background image

114

Zazdro

Sabotowanie warto ci

Zazdrosny nie potrafi mi owa , cieszy  si  tym, co po-
siada, nie potrafi by  wdzi czny, ale  yje swoim wygna-
niem. Ma najwi ksze problemy z wdzi czno ci . S owa
podzi kowa  grz zn  w gardle zazdro ci. Nie mo e prze-
cie  nikomu dzi kowa , skoro ca e dobro nale y do niej.
Pozostali s jedynie z odziejami. Ma natomiast niezwyk e
sk onno ci do zaprzeczania. Samo, b

c istnieniem za-

przeczonym, zaprzecza jakiemukolwiek istnieniu, zw asz-
cza doskona emu. Totalne zablokowanie dobra.

ycie w g bi dojrza ej zazdro ci przyjmuje form

zemsty. Taki typ wyobra ni wygania z tera niejszo ci.
Niemi owanie tego, co jest, co si  ma, co da  Bóg. To, co
obecne, nie ma warto ci dla zazdrosnego. Tu jeste my

wiadkami narodzin chorej idei post pu. Nie ma warto ci

to, co jest dzisiaj, nale y d

 naprzód, chcie  czego

innego. Oto imperatyw post pu. Zazdro , jak i chory po-
st p wi e si  z tym, czego si  nie posiada, czego nie ma.
Mordercza wi  z nieobecno ci . Taki mechanizm nap -
dza nade wszystko chora nadzieja. Duchowo  Atlanty-
dy. Z zazdro ci  nie da si  nigdzie zamieszka  — tworzy
mentalno  duchowo bezdomnych.

Zazdro  rozwija równie  arsena

rodków zast p-

czych, warto ci nieprawdziwych, spreparowanych. Z jed-
nej strony dlatego,  e osi gni te czy te  posiadane dobro
rozczarowuje, nie nape nia  yciem, si , a z drugiej —
zazdro  musi maskowa  swój dramat. Dlatego nikt nie
ma prawa by  szcz liwy przy zazdrosnym.  wiadomie,
z rozmys em czy te  z rozpacz , zatruwa  ycie. Je eli si
otwiera na  ycie, jest to otwarcie typu negatywnego.  y-
cie jest czym  absolutnie niespe nionym.

background image

Zazdro

115

Zazdro  budzi specyficzn  podejrzliwo : na pewno

ukrywa si  przede mn  rzeczy, które daj  poczucie spe -
nienia. Musz  zdemaskowa  t  gr . U ywa zatrutego j -
zyka, który amie ko ci (Syr 28, 16):

Wobec ciebie usta jego s  s odkie i
podziwia  b dzie twoje s owa; ale pó niej
zmieni swoje usta i ze s ów twoich uknuje
zarzut przeciw tobie

(Syr 27, 23).

Poniewa  dobro kr puje i oskar a zazdrosnego, stara

si  on wszystko o mieszy , wyszydzi , zasia  w tpliwo
wjadowito ci s ów.

W zazdro ci istnieje rujnuj cy mechanizm, polegaj cy

na tym,  e cz owiek, osi gaj c co , zupe nie nie potrafi
si  tym ucieszy , rozradowa , podzieli , a kieruje natych-
miast wzrok ku temu, co jeszcze jest do osi gni cia. Traci
nagle zainteresowanie tym, co ju  osi gn . Zazdro
pcha naprzód, ku zdobyciu brakuj cego. Zazdrosny jest
typowym cz owiekiem w gonitwie, nie potrafi spocz

.

Dobro jest gonione, osaczane i zatruwane. Zdobywaj c,
goni cy nie poch ania go, ka e mu marnie , zatruwaj c je.
Karmi si  pogard  dla dobra osaczonego i odrzuconego.

Gorycz zazdro ci nie tylko chce pozbawi  dobra,

rozmy lnie skazuje bli niego na cierpienie. Pojawia si
co  demonicznego: pi kno domaga si  cierpienia, delek-
towania si  nim. Zwyrodnia a rado  zadawania bólu,  -
danie upokorzenia, poni enia.

Zazdrosne oko widzi wiele rzeczy nieprawdziwie: in-

nym  yje si  l ej, maj

wietne pomys y, maj  wi kszy

dost p do  aski, itd. Zazdro  podpowiada swemu adepto-
wi: dla ciebie jest tylko niewdzi czno , trudno ci, krzy-

e, zabij wi c innym ich szcz liwe  ycie.

background image

116

Zazdro

Dobro rodzi w zazdrosnym oburzenie. Jedyna spra-

wiedliwo  to pomóc mu skona , zrówna  z ziemi . Za-
zdro  czyni z cz owieka oprawc . Matka zawzi to ci.
Królowa czarnej 

ci.

Zazdrosny napotkane dobro kr puje, nie zostawia

przestrzeni rozwoju, wolno ci. Zazdroszcz c, daje do zro-
zumienia,  e obecno  innych jest niechciana, niepo

-

dana. Burzyciel domostw, podobny do jastrz bia wypa-
truje ofiary. Ka de dobro musi by podkopane. W swej
wyko lawionej wyobra ni utrzymuje,  e przetrwanie za-
pewnia mu eliminacja innych. Tak wi c, nie buduje, nie
tworzy, nie rozwija siebie, ale kreuje swe pi kno, swe do-
bro, sw  wy szo  przez rzucanie potwarzy, spychanie,
zdeptanie.

Zazdro  zbudowana jest z  alu do Boga, a jest to  al

wyposa enie. Gdy zazdrosny widzi ludzi lepiej wypo-
sa onych 
w warto ci, reaguje gorycz .  w. Jakub mówi
gorzkiej zazdro ci ywionej w sercach (Jk 3, 14). Ona
jest matk  bez adu.

background image

AKOMSTWO

W dawnej tradycji duchowej  akomstwo, czy te  dosad-
niej ob arstwo,  ar oczno , to grzech-klucz, poniewa

dza pokarmów zrodzi a niepos usze stwo, a s odkie

kosztowanie wyp dzi o z raju. St d tak zasadnicze zna-
czenie postu, który czyni z umys u

yszcz

 gwiazd

1

.

W  akomstwie cia o staje si  najwi kszym zdrajc , wyda-

cz owieka grzechowi, jak Judasz Chrystusa.

akomstwo jest swego rodzaju nienasyceniem, które

najdalej wchodzi w logik  grzechu pierworodnego, stwier-
dzaj c za Ew ,  e owoce

 dobre do jedzenia (Rdz 3, 6).

Ho duj c tej zasadzie, nienasycony uwa a,  e wszystkie
owoce s  dobre i wszystkie s  do jedzenia, nadaj  si  do
zaspokojenia cz owieka.  akomstwo kryje w sobie ide
zachowania, utrzymania przy  yciu, wynika z do wiad-
czenia 
ycia. To zachowanie dotyczy jednak ca kowicie
biologicznej sfery, zapominaj c o duchu. Cz owiek nie-
mal panicznie poszukuje ycia, jego do wiadczenia, pe ni.
Realizuje to w sferze cia a, syc c sfer  cielesno ci. Nosi
w sobie  ycie znaczy by  pe nym pokarmu. Biologiczna
interpretacja szcz cia.

Udr czenie g odem i pustk

akomstwo zwi zane jest z podstawowym g odem cz o-

wieczym, g odem wo aj cym o nape nienie, ssanie ziemi.
Cz owiek jest przera ony brakiem, niezaspokojeniem.

1

 E

WAGRIUSZZ

P

ONTU

Pisma..., dz. cyt., s. 378.

background image

118

akomstwo

W swej g bi odkrywa,  e  ycia nie mo e da  sobie sa-
memu, a wi c zdobywa je w otoczeniu. Czyni to jednak,
zajmuj c si  jedynie sob . Czyni to, nadaj c konsumpcji
absolutne znaczenie. Jako grzech nie potrafi karmi  si
prawd . Wszystko przes ania potrzeba spo ywania. Nara-
staj cy lawinowo przymus umiejscawia si  w obr bie

ów: A co nadto jest, od Z ego pochodzi (Mt 5, 37).

„Nadto" przyjmuje monstrualne formy.

akomstwo nie zdaje sobie sprawy,  e s  rzeczy za-

strze one jak owoc, po który nie nale y wyci ga  r ki,
jak na przyk ad naród wybrany, po pierwszy plon zbiorów
przynale ny Bogu. Ci wszyscy, którzy go spo ywaj , staj
si  winni, spotka ich nieszcz

cie — wyrocznia Pana

(Jr  2,  3).  Kara  jest  zawarta  wewn trz  samego   akomstwa
— to niepohamowana potrzeba po erania. Pojawia si  ona
równie  w  yciu duchowym, zdradzaj c si  zach anno-

ci  w czytaniu ksi

ek, gromadzeniu osobliwo ci religij-

nych, swoistym uwi zieniem w zewn trzno ci i z udzeniu,

e to one pomagaj  duchowo wzrasta  (por. NC I, 6).

Archetypem pokusy ob arstwa pozostanie Ezaw. Wy-

czerpany

odem lekcewa y podstawowe sprawy. Sprze-

daje swe pierworodztwo: Skoro umieram z g odu, có  mi
po pierworództwie 
(Rdz 25, 32). Jakub za misk  socze-
wicy uzyskuje wspania y dar. A Ezaw, jak mówi Pismo:
najad  si  i napi , a potem wsta  i oddali  si (Rdz 25,
34). Ezaw oddali  si od wszystkiego, co cenne, co istot-
ne, oddali  si od swego cz owiecze stwa i swoich zada .
Ezaw zlekcewa

prawo do pierwsze stwa, utraci  je,

ca y swój honor. Oddanie za misk  soczewicy swego
cz owiecze stwa jest histori  wszystkich zdrad, spis-
ków, intryg, tajnych s

b i zwyk ych donosicieli. Za

marn  straw , za marny zysk odzieraj  si  z chwa y

background image

akomstwo

119

uczciwo ci. Cz owiek oddalony od siebie, od Boga nie
potrafi zachowa  swej godno ci.

Nienasycony nie potrafi odnale  w sobie, we w as-

nym wn trzu  róde  nasycenia,  ywi si  tym, co przy-
chodzi z zewn trz.  ywi si  tajemnic  innych, poch ania
inne  wiaty i  wiaty innych — przyw aszcza je sobie.
Wszystko, co istnieje, ma za zadanie uzupe ni  jego nie-
dostatek 
istnienia. Karmi c si  innymi, ich s owami, intu-
icjami, dzie ami, zagarnia je dla siebie, uprawia intelek-
tualny, psychologiczny i duchowy wampiryzm. Poch a-
nianie jest jedyn  inspiruj

 rzecz . Jednak rozpasanie

przyswójalno ci prowadzi do tego,  e nie potrafi on nic
zachowa , zgromadzi , jak np. chciwy. Po eraj c, zara-
zem trwoni. Jego symbolem jest choroba zwana bulimi .
Pojawia si  w intensywno ci prze ykania, które ostatecz-
nie jest autodestrukcj . Zg odniali nie rozumiej  do ko ca
jednej sprawy:

odu swojego tym nie nasyc  ani nie

nape ni  swych wn trzno ci, poniewa  by y dla nich po-
budk  do grzechu 
(Ez 7, 19).

Nienasycony postrzega rzeczywisto  jako po eraj ce

siebie monstrum: nie da si  ju  nic obroni , s  tylko rze-
czy do po arcia. Jest plemi  o z bach jak miecze, o z -
bach trzonowych jak no e 
(Prz 30, 14). W ko cu chce
spustoszy

wiat, po re  ca jego substancj . Wyrafino-

wane po eranie  wiata prowadzi do jego spustoszenia.
W konsekwencji po eranie prowadzi do pustki, do negacji.

Po eraj cy wszystko cz owiek czyni to z jeszcze jed-

nego powodu: tylko to, co istnieje w jego wn trzno-

ciach, ma prawo istnie . Tylko to, co zosta o poch oni -

te, przyswojone. Po eraj c stworzenie, cz owiek dumnie
dociera do jego pocz tku. Chce by powrotem, wszystko,

background image

120

akomstwo

co jest — zawróci . Nie pozwala rzeczom by takimi,
jakie s .

akomstwo wynika z g bokiego l ku przed przemi-

janiem. Oto owoc rozp ywa si  w ustach, nie ma ju  nic.
Ulotno  nasycenia, epifaniczno  pustki. Jest jak prag-
nienie zerwane z 

cucha.

W istocie  akomstwo jest l kiem przed tym, co ze-

wn trzne. To jedyny, radykalny sposób oswajania rzeczy-
wisto ci. Przy okazji zasypuje niespokojn

wiadomo .

akomstwo, by usprawiedliwi  swe niepohamowane d e-

nia, kryje si  w rozs dnej ciekawo ci  wiata, poszuki-
waniach, w mno eniu rzeczy, które widzi jako godne
po arcia.

Najwi kszym problemem duchowym ob arstwa jest

fakt,  e wy amuje si  spod s ów Chrystusa i pragnie 
samym tylko chlebem (por.  k 4, 4).

akomstwo jest tego typu zachowaniem,  e stawia na

piedestale g ody, gloryfikuje je. G ód staje si  niemal
sposobem bycia. Taki cz owiek szuka, ale nie znajduje.
Co wi cej, chorobliwie szuka, by nie znale

. Studnia

jego bytu okazuje si  bez dna. Jest jak przekl ty tarczow-
nik za czasów Elizeusza, który nie da  wiary s owom pro-
roka. Widzia  on nieprzebrane ilo ci zbo a, ale po ywa
tego nie móg , zadeptany na  mier  przez wyg odnia y

um (por. 2 Krl 7, 17-20). Ogie  tego g odu nigdy nie

ga nie, a jego robak nie umiera (por. Iz 66, 24).

W ob arstwie dochodzi do g osu szczególna forma

niesko czono ci. Niesko czona pojemno . Pobudza ona
jedynie horror vacui, przera enie pustk .

Po eranie mo e objawi  si  w przestrzeni s ów. Abba

Hyperechios powiedzia : Lepiej je  mi so i pi  wino, ni

background image

akomstwo

121

przez obmow  po era  cia a braci

1

Takie s owa mog

po re  ca e  wiaty, grupy, wspólnoty, gdy pojawiaj  si
jako rujnuj ce, pustosz ce wn trza. S  s owa mia

ce,

zdolne przygotowa  nast pn

straw ;

owa zach anne,

po eraj ce jak ogie . W rzeczy samej trawi . J zyk jest

ród wszystkich naszych cz onków tym, co bezcze ci ca-

e cia o i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala kr g

ycia (Jk 3, 6).  ycie staje si  po eraniem.

Zdradliwy owoc nasycenia

akomstwo dobitnie nawi zuje do tajemnicy raju i zrywa-

nego owocu: szuka nasycenia. Owoc raju ma by  soczysty,
syc cy, zaspokaja ca y, rozleg y horyzont g odów. Pierwo-
rodne otwieranie oczu, które owoc dostrzegaj  i chc  go
spo

, pozostaje archetypem ob arstwa. To, co widziane,

postrzegane, co wpada w poznawczy zasi g, musi by

czone, wkomponowane w ob eraj cego si .

akomstwo  yje obietnic  pe ni, pe ni istnienia, pe ni

wigoru  ycia, roztacza czar idei spe nienia.  wiat przyj-
muje form  drzewa, który ma owoce ku zrywaniu. Im
jednak bardziej próbuje si  nape ni , tym bardziej oddala
si  od upragnionego stanu. Grzech bowiem w swej isto-
cie zawsze oddala.

Nast puje tu co , co mo na by nazwa zdrad  trans-

cendencji. O ile owoc raju by  jej obietnic , bo cz owiek
spodziewa  si  by  kim  wi kszym od siebie, tak, spo y-
waj c owoce doczesno ci, cz owiek nie wychodzi poza to,
co mo e przyj , ogarn . Nasycenie, szukaj c coraz to
nowych form spe nienia, wyrodnieje.  akomym zaczynaj
smakowa  coraz bardziej owoce zatrute, a w ko cu

!

Pierwsza Ksi ga Starców, dz. cyt., s. 273.

background image

122

akomstwo

staj  si  one ich jedynym po ywieniem. Tu le y przyczyna
duchowej  mierci — bo jedz  chleb nieprawo ci i pij
wino przemocy 
(Prz 4, 17).

akomstwo chce ostatecznie zasypa  w asn , przera-

aj

 pustk . Po ykanie  wiata ma ochroni

poczucie

tego,  e si

yje. Chcia oby zasypa swój pocz tek. Po-

niewa  od strony wn trza nadci ga nieodparty l k — l k
nieistnienia,  akomstwo szuka mo liwo ci ulgi. Pojawia
si  ona jako sycenie siebie.

Aby nasyci  sw  wyobra ni , marzenia, pragnienia,

aspiracje, cz owiek ma nieodpart  pokus  prze ywania
odmiennych, coraz to innych stanów psychicznych, emo-
cjonalnych. Musi ci gle wrzuca  drwa w palenisko. Ci g-
le jednak okazuje si  to niewystarczaj ce.

Zadomowieni w nadmiarze

Rozpatrywanie ob arstwa podobne jest do otwierania ot-
ch ani. Bezdenno

wsobno ci nie jest jednak zdolna przy-

swaja  sobie niesko czono ci Boga.  yje zwyrodnia
obietnic  pe ni, zmaterializowaniem, konsumpcj . Nie
chce swego  wiata uporz dkowa , opanowa , ale chce go
poch on . Przybór rzeczy odnosi si  do rzekomej trans-
cendencji.  akomstwo jest jednak  mierci  wymiaru
metafizycznego, nadprzyrodzonego. Umiera on w nad-
miarze prze

. Umiera we wn trzno ciach. Umiera w po-

eraniu wszystkiego. Duchowe, wewn trzne, zosta o za-

st pione wn trzno ciami, bogiem staje si  brzuch.

W ob arstwie bardzo intensywnie daje o sobie zna

obsesyjne otwieranie si na drugiego. Otwieram si  nie
po to, by kogo  spotka , ale po to, by go poch on . Ca a
rzeczywisto  dana jest, by j  ogarn  mo liwo ci  przy-
swojenia. Tu rodzi si  idea konsumpcjonizmu. Cz owiek

background image

akomstwo

123

po era, rozbudza coraz bardziej wyrafinowane g ody, ale
nie znajduje wyzwolenia z nich, lecz uwi zienie.

akomstwo wymaga swego rodzaju uwa no ci. Jest to

rodzaj troski, która eskaluje wobec mo liwo ci nasyce-
nia. Ale poniewa  nie znajduje ono ukojenia, wi c wydaje
si ,  e klucz le y w ilo ci przyswajanej materii. Roz-
kie znana zach anno  jest gotowa poch ania  wszystko.
Przepastna wola niesko czonego zaspokojenia uruchamia
mechanizmy zach anno ci. Olbrzymie ilo ci poch ania-
nych informacji, spijanych spotka , mno enie form du-
chowych zachowa  maj  zagwarantowa  poczucie ist-
nienia. Podlega si  przymusowi zdobywania „najnow-
szych informacji", bycia na bie

co, obracania si  „w to-

warzystwie".  akomstwo uwielbia sytuacje, gdy mo e
mie  wybór  rodków w szerokich alternatywach. Te mo -
liwo ci upi kszaj jego  ycie.

akomstwo woli bardzo optymistyczny pogl d na

wiat, wciela si  w zdolno

odczuwania, by jak najwi -

cej odczuwa  i prze

, chce odczuwa  i poch ania  co-

raz bardziej.  wiat bowiem ma kszta t owocu — jest
soczysty i pe en barwnej zawarto ci. Nale y stworzy
optymalne warunki, by si  nim cieszy . Soczysto

ist-

nienia jest instynktem ob arstwa. Soczysto ci  zast puje
samo  ycie —  yje to, co ocieka. Jeden nadmiar zmierza
ku drugiemu. Objawia si  to najpe niej w na ogach. Bia-
da 
jednak tym, którzy s  bohaterami w piciu wina i dziel-
ni w mieszaniu sycery 
(Iz 5, 22)

akomstwo pozwala sobie na jedno konstruktywne

oskar enie: oskar a wybiedzone, wychudzone, ja owe,
bezp odne rejony kultury i  ycia codziennego. One nie
dostarczaj soczystych wra

. Krytykuje równie  tych,

którzy z powodu swych wygórowanych potrzeb zagarniaj
owoce dla siebie. Wszystko to, co o ywia wewn trznie,

background image

124

akomstwo

przyprawia o dreszcz, jest jak  wie y wiatr, godne jest
zdobycia, godne jest walki. Zakosztowa  soczysto ci
owocu, zw aszcza takiego, do którego nie ma si  prawa.
Atmosfera walki pozwala os odzi  rozgoryczenie niena-
sycenia.

W ob arstwie tkwi pewien mechanizm, który ci gle

nakr ca do gotowo ci zdobywania: ch  skosztowania
wszystkiego. Chce wszystko pozna , ka dy mo liwy do
spo ycia owoc. Tak objawia si  demoniczna zach anno .

akomstwo  yje swoim kultem — pot

 ch onno ci.

Znajdujemy w Ksi dze Habakuka opis takiego cz o-
wieka:

Obchodzi si  on z lud mi jak z rybami morskimi,

jak z pe zaj cymi zwierz tami, którymi nikt

nie rz dzi.

Wszystkich  owi na w dk

zagarnia swoim niewodem,
albo w sieci gromadzi 

krzycz c przy tym z rado ci.
Przeto ofiar  sk ada swojej sieci,

pali kadzid o niewodowi swemu,

bo przez nie zdoby  sobie  up bogaty,
a po ywienie jego sta o si  obfite.
Ci

e na nowo zarzuca swe sieci,

morduj c ludy bez lito ci

(Ha 1,15-17).

Mamy tu wszystkie istotne elementy mentalno ci cz o-

wieka, dla którego brzuch jest bogiem (por. Flp 3, 19).
Zainteresowanie obfitym po ywieniem powoduje,  e do-
skonali on rzemios o, by pokarm trafia  do sieci. Sie ,
wszelkie  rodki zdobyczne pretenduj  do boskich metod
dzia ania. Przydaje im i sobie dostoje stwa. Ofiara po-
winna by  dumna,  e mo e gin

 w czelu ciach ob ar-

background image

akomstwo

125

stwa. Na to jest przeznaczona. Wynika ono z przekona-
nia,  e mo e istnie  tylko w substytucie tego, co po era.

akomstwo jednak okazuje si  by  zwyk  zbrodni ,

i to powszechn , ci gle zarzucaj

 swe sieci. Tak ods a-

nia si  logika ka dego grzechu, który jedyne, co ma do
zaofiarowania, to w

nie  mier . Dlaczego  akomstwo

zabija? Dlatego,  e podstawowym stosunkiem do rzeczy-
wisto ci jest bezkrytyczne czynienie z wszystkiego stra-
wy. Wszystko — my lenie, dobra gospodarcze, zdolno ci
innych padaj

upem tej ob dnej logiki. Stosunek do zie-

mi, ojczyzny, kultury, cz owieka, techniki, nauki, religii
zostaje naznaczony tym znamieniem. Cz owiek w konse-
kwencji staje si  sum  tego, co po ar , sum  przyswoje :
istnieje nie z siebie, ale z czego  zewn trznego, zagra-
bionego, co daje mu poczucie istnienia.

W rzeczy samej  akomstwo jest chorob  relacyjno ci.

Przyjmuje form  jednokierunkowego adowania,

boko

reifikuj

. Dla swych celów kreuje utopie o spo ecze -

stwie zaspokajaj cym wszystkie potrzeby, by ukry  swe
apetyty i zach anno . Wspomaga równie  refleksje teo-
logiczne. Bóg ob arstwa jest bogiem naszych potrzeb, to
on  yje trosk  o nas, to on uzasadnia nasze apetyty. W je-
go imi  mo na wypowiada  wojny, by grabi  i zwi kszy
dost p do dóbr. Jest bogiem rzeczy wy mienitych.

Oczywi cie,  akomstwo nie chce by  grubia skie, po-

spolite. D

y do wypracowania pewnego stylu. Finezja

akomstwa, profesjonalizm, subtelno  gustów i rozbu-

dzanie wyrafinowanych potrzeb nie potrafi jednak zama-
skowa  totalnej zbrodni, która pustoszy ducha ludzkiego
skupiaj cego si  wy cznie na sprawach doczesnych. Na-
wet dobroduszne g oszenie pokoju, wspó ycia warto ci,

wiatopogl dów, „u wi conego" pluralizmu nie mo e

wyzby  si  podejrzenia, i  s

y to zasadniczo zaspoko-

background image

126

akomstwo

jeniu przeró nych oczekiwa  i g odów, a  ycie czyni

ejszym i bogatszym.  wiat warto ci aprobowanych, do-

cenianych na zasadzie rozmaito ci czasem s

y wy cz-

nie syceniu i podsycaniu g odów.  akomstwo uwielbia
smaki paradoksalne, z jednakow  ochot  i podziwem po-
ch ania absurdy, jak i  elazne dowodzenie.

akomstwo, jak ka dy nadmiar, prowadzi do niewoli

na ogów: wszystko, co budzi nieproporcjonalny g ód i po-
dawane jest w nadmiarze, rodzi na óg.

Okrucie stwo po erania — kanibalizm serca

akomstwo powoduje rodzaj nieopanowanego apetytu.

Wszystko smakuje, bo daje mo liwo  zaspokojenia. Si a
popychaj ca do ci

ego objadania si . Gdzie  w g bi

tkwi przekonanie, i  warto si  nie le natrudzi  dla swoich
apetytów.

akomstwo staje si  przedziwnie form  poznania. Po-

eranie wzrokiem, w sercu, w marzeniach coraz bardziej

pog bia mentalno  supermarketów, sycenie si  po ród

atwo dost pnej ró norodno ci. Polega ona na tym,  e

cz owiek ma silne prze wiadczenie o potrzebie tego, co

nie widzi, co napotyka — pragnie nape ni  si tu

i teraz- Rajem dla takiego cz owieka jest  wiadomo ,  e
wszystko istnieje, by go syci ,  e wszystko jest skiero-
wane na niego i mu si

agodnie poddaje.

Jednak  akomstwo konsekwentnie realizowane mo e

przybra  niebezpieczne formy. Nade wszystko domaga
si  oficjalnie czy te  nieoficjalnie bezkarno ci brania. Po-
niewa  taki cz owieka jest przekonany o tym,  e wszystko
i tak istnieje, by przej

przez niego, zaczyna bra  w spo-

sób agresywny. Tam, gdzie si  pojawia, aran uje sytuacje
tak, by one go  ywi y. Potrafi bezwzgl dnie egzekwowa

background image

akomstwo

127

od innych swe wymy lone roszczenia. Zasiada do jedno-
osobowego sto u. Dla pozosta ych s  jedynie odpadki
i resztki. W g bi ob arstwa dojrzewa pogarda dla g od-
nych, dla prawdziwie ubogich. Nie tylko dlatego,  e za-
gra aj  w sensie mikro czy makro zaspokojeniu syc cym
si , ale dlatego,  e sam podlegaj cy temu grzechowi czuje
do siebie pogard ,  e nie mo e powstrzyma

siebie,

obezw adniony w duchu, przygnieciony materi  cz owie-
cze stwa. Jak mówi Pismo: Dla ka dego stworzenia (...)
a dla grzeszników siedem razy wi cej:  mier , krew, k ót-
nia i miecz, kl ski, g ód, ucisk i ci gi. Przeciw bezbo nym
to wszystko zosta o stworzone 
(Syr  40,  8-9).  Ku  swemu
przera eniu grzesznik odkrywa coraz bardziej przepastny

ód. G ód si ga g bi cz owiecze stwa. Samo w sobie

jest istnieniem zg odnia ym. Wszelkie postaci pokarmu
— od dóbr duchowych, poprzez dobra kultury po zwyk y
chleb — staj  si  przedmiotem zach anno ci. Muzyka,
ksi ka, sztuka, religia, spotkania z lud mi, mass-media,
sport, hazard, u ywki, wreszcie samo po ywienie mo e
zosta  ogarni te sza em ob arstwa. Objawia si  to zawsze
tym samym — nadmierno ci  pokarmu, czasem rozpacz-
liwym si ganiem po niego.

akomstwo najmocniej daje o sobie zna  w przypad-

ku uzale nie , takich jak alkoholizm, nikotynizm czy
narkomania. Tu objawia si  ono jako forma zniewolenia
tak gruntownego,  e zabija ca e  ycie. W na ogach cz o-
wiek niszczy siebie, siebie zabija, a jednocze nie sieje
spustoszenie w otoczeniu. Wci ga je w przestrze  swego
umierania.  Co  wi cej,  tych,  którzy  pragn   mu  pomóc  —
zabija w s owach, sercu lub doprowadza do nieodwracal-
nych uk adów, dbaj c niejako o prawo do w asnej, ha-
niebnej  mierci. Zawsze karmi si  popio em (Iz 44, 20).
Py  spalonych mostów zgrzyta mi dzy z bami uzale nio-

background image

128

akomstwo

nych. Przy piciu wina nie b

 odwa ny, albowiem ono

zgubi o wielu (Syr 31, 25).

akomy zachowuje si  jak ma a wyspa, która obawia-

c si  zalania, zaczyna pi  wody otaczaj cego je morza.

Sekunduje temu  wiadomo , i  mo na istnie  jedynie
wtedy, gdy po era si  innych. Zach anne po eranie  wia-
ta. O ile w nieczysto ci dominuje si a przyci gania, tak
tutaj — si a poch aniania. Pami

poch oni tego mo e

by  swego rodzaju czytaniem historii — stanowi j  to, co
sam poch on .

akomstwo w ko cu ods ania swe religijne perspek-

tywy: rzeczywisto  jest ofiar , któr  sk adam sobie.

atwo wi c przeradza si  w krwio ercze systemy, wy-

eraj ce ducha ludzkiego i substancj  kultury.

akomstwo z rozmys em usuwa granice, by mie

wi kszy dost p do wszystkiego. Sprzymierza si  z otwar-
to ci , optymizmem, by zagwarantowa  sobie jak naj-
wi ksze pole wypasu. Dla ob eraj cego si  nie ma bowiem
innych zasad, poza t  jedn : mie  dost p do pokarmu.
Zazwyczaj s  to ludzie, którym nie przychodzi nawet do

owy, by spiera  si  z innymi o warto ci. Bezkrytycyzm

jest postaw  umo liwiaj

 zachowanie jak najszerszego

kr gu warto ci do przyswojenia. Musi zadba  jedynie
apetyczno

wiata.  wiat winien by  podany gustów^

nie, w sposób budz cy apetyt. Wszystkie niesmaczne sy-
tuacje, sprawy musz  by  usuni te z horyzontu.  wiat ma
by  przyjemny, lekkostrawny. Z kultury, z codzienno ci
nale y usun  nade wszystko cierpienie i to, co wywo uje
obrzydzenie. To tylko jest prawdziwe, co wzmaga apetyt.

Ten, który po era, wystawia si  na to samo niebezpie-

cze stwo. Obawa bycia po artym, zniszczonym przez in-
nych wyzwala okrucie stwo. Cz owiek czuje si  z erany
przez s owa,  ycie, wypijany i wykorzystywany przez
bezimiennych wampirów. Jest skazany.

background image

akomstwo

129

Ostatecznie po era siebie: swój czas, czas wype niony

sob . Dzia

, by  sob , znaczy niszczy . Po eranie staje

si zwyczajem. Mówi innym: „dopiero w moich ustach,
w moich wn trzno ciach mo esz sta  si ". Jedyny spo-
sób afirmacji. 1 tak jedni po eraj  innych, jedne spo-

eczno ci — swoich s siadów, jedne kultury wch aniaj

poprzednie.

akomstwo jest kunsztem. By uczyni  z kogo  po y-

wienie dla siebie, wykorzystuje ono techniki wspó czucia,
solidarno ci, wyrozumia

ci, wybaczenia. Takie oswoje-

nie dla siebie jest jak karmienie drobiu, który w ko cu
wyl duje na talerzu. Specyficzny sposób inwestowania.
Odtwarza si , reprodukuje w powielanych zach annych
zachowaniach, w repetycji zasypywania wewn trznej mi-
zerii. Ma to zapewni  przetrwanie. Inni mog  istnie  dla
wzmocnienia mojego apetytu.  wiat stanowi sum  moich
ofiar. Mimo  e budzi pogard , musz  go tolerowa , bo
mnie karmi. Nienawidz

wiata, ale on mi pozwala 

i rozwija  apetyty. Po eraj c go, mam jedyny z nim kon-
takt. To tylko dlatego, bo rzeczywisto  jest ofiar  z

on

dla mnie, mog , trawi c ofiary, oczy ci  si .  akomstwo
jest rytua em oczyszczenia. Jednak dla nienasyconych
gniew Boga przychodzi od tej samej strony, od strony
upojenia:

Pi  b dziesz kielich twej siostry,
kielich g boki i szeroki 

wiele on zmie ci.

Upojenia i bólu jest pe en

ten kielich opuszczenia i grozy ( ..)
Wypijesz go do dna
i jeszcze w kawa ki rozbijesz,
i piersi swoje rozdrapiesz

(Ez 23, 32-34).

background image

G

NIEW

Gniew mo e pojawia  si  wsz dzie tam, gdzie czai si

utracenia. Rozumienie zagro enia ods ania bardzo

szerok  perspektyw : nie tylko bezpo rednie z o, ale
i ka da obecno  drugiego mo e wyzwoli wewn trzny
poryw. 
Pojawi  si  mo e jeszcze szybciej wobec czyjej
niezale no ci, dojrza

ci, nawet mi

ci. Nie tylko z o,

ale równie  dobro ludzi mo e by  swoistym niebezpie-
cze stwem. Podejrzliwe oczy wyczytuj  wsz dzie powód
do gniewu, wprowadzaj  do ta ca oburzenie.

Istnieje gniew s uszny, gniew oburzenia wobec zdrady

Boga i cz owieka, wobec wyst pku czy nieprawo ci. M -
drzec ods ania nam tajemnic : Dwie rzeczy zasmuci y
moje serce, a trzecia wzbudza we mnie gniew: wojownik,
któremu n dza odebra a si , m owie roztropni, odrzu-
ceni jako nic nie znacz cy; cz owiek, który od sprawie-
dliwo ci przechodzi do grzechu, Pan przeznacza go pod
miecz 
(Syr 26, 28). Jedynym gniewem godnym pochwa y
jest nienawidzenie grzechu. Albowiem gniew Bo y ujaw-
nia si  z nieba na wszelk  bezbo no  i nieprawo  tych
ludzi, którzy przez nieprawo  nak adaj  prawdzie p ta
(Rz 1, 18). Abba Pojmen uznawa  jedyn  form  gniewu:
gdyby ci  [kto] od Boga oddzieli , wtedy si  gniewaj

1

.

Sw. Pawe  wprowadza istotne rozró nienie pomi dzy
grzechem i gniewem: Gniewajcie si , ale nie grzeszcie:
niech nad waszym gniewem nie zachodzi s

ce (Ef 4,

26). Gniew jako postawa grzeszna jest zawsze aktywny.

Pierwsza Ksi ga Starców, dz. cyt, s. 219.

background image

Gniew

131

Jest najbardziej przedsi biorczy w tym, by sia  groz  za-
bijania wobec tego, co  yje.

Nas interesuje natura gniewu grzesznego, jego z o-

wieszcza obecno  w sercu i historii, poniewa  gniew
dojrzewaj cy w pojedynczym sercu szuka wspó wyznaw-
ców i tworzy gigantyczne systemy. Gniew zabójczy jak
spustoszenie, historia wzburzonego ducha.

Gniew w istocie jest gwa town  potrzeb

odparcia,

zniszczenia, uderzenia w przeciwno ci, które zagra aj ,
czy te odwetu, ukarania, a  do zadania  mierci

2

. Gniew

zbudowany jest ze sprzeciwu, czyta rzeczywisto , sprze-
ciwiaj c si  jej.

W grzechu zabijania Chrystus ods ania prawd  o mor-

derczym gniewie serca.

yszeli cie,  e powiedziano przod-

kom: Nie zabijaj!; a kto by si  dopu ci  zabójstwa, podle-
ga s dowi. A Ja want powiadam: Ka dy, kto si  gniewa
na swego brata, podlega s dowi 
(Mt 5, 21-22). Staje si
to zasadniczym punktem odniesienia dla analizy powagi
gniewu. Jest on bratobójczym sza em gubi cym samego
siebie (Mdr 10, 3), powstaje po ród

ów rani cych (Prz

15, 1), zapala inne gniewy, a wyrywany, jeszcze bardziej
si  wzmaga (Prz 19, 19). Jest to stan wewn trznego
wrzenia

3

najprzedniejszy owoc zuchwa

ci — to ona

miasto podnieca (Prz 29, 8).

Gniew jest utrat

siebie, nie tylko dlatego,  e cz o-

wiek przestaje nad sob  panowa , przestaje by u siebie
gospodarzem, ale jest szalonym wybieganiem z siebie,
jak to nazywa Ewagriusz z Pontu — bezczeszczeniem
umys u

4

Uciskanie gniewu wywo uje k ótnie (Prz 30, 33).

2

 A. T

ANQUREY

Tarys teologii ascetycznej i mistycznej, t. II, t um.

abp P. Ma kowski, Kraków 1948, s. 189-191.

1

 E

WAGRIUSZ

z P

ONTU

Pisma..., dz. cyt., s. 208.

4

Tam e, s. 211.

background image

132

Gniew

Ch tnie przebywa on w piersi g upców (Koh 7, 9).
Gniewny upada, przebieraj c miar (Syr 1, 22). Nie dla
ludzi stworzona jest pycha ani szalony gniew dla zrodzo-
nych z niewiasty 
(Syr 10, 18). Przekraczanie miary,
zw aszcza tej ludzkiej, jest natur  gniewu. Mo e uzyska
miano pe ni grzechu:

 i gniew s  obrzydliwo ciami,

których pe en jest grzesznik (Syr 27, 30). Gniew prze-
dziwnie  czy si  z bogactwem: zale nie od zamo no ci
gniew jego b dzie rosn

(Syr 28, 10). Z natury jest

krwawy (Ez 16, 38), sposobi si  do przelewu krwi.  ywi
si  ide  polowa . Szakale zamieszkuj  dusz , która zapa-
mi tuje si  w z

liwo ci, i dzikie zwierz ta pok adaj  si

we wzburzonym sercu

5

.

Gniew w duchowym horyzoncie pojawia si  jako za-

sadnicze zaprzeczenie go cinno ci. Zaciska serce jak pies
gard o ofiary w kurczowym uchwycie. W

nie wtedy,

gdy z gniewem wyrzuca si  ludzi z serca, pojawia si  de-
mon nieodpartego smutku, cie  zabijania. Jest on naj-
mocniej zwi zany ze  mierci . Czerpie si  z niszczenia.
Im bardziej dzieje si  niszczenie, tym bardziej wzmacnia
si  gniew. A smutek stanowi przeszkod  w widzeniu
Boga

6

.

Gniew posiada natur  ognia, po era cz owieka i jego

wiat, tak jak gniew Absaloma, który spali  pola j cz-

mienne Joabowi (por. 2 Sm 14, 30). Gwa towno ci  sw
wci ga jak oko cyklonu, wyrywa i sieje spustoszenie, jak
gniew Saula przeciw Dawidowi (por. 2 Sm 20). W  reni-
cach jego oczu dostrzec mo na zgliszcza kultur i z o-
wieszczy t tent nadci gaj cych wojsk, duchowe i doczes-
ne legiony, wielo  spustoszenia. Gniew jest najpospolit-

5

D

EFENSOR Z

L

IGUGE

Ksi ga iskierek, dz. cyt., s. 143.

6

Tam e.

background image

Gniew

133

sz  form  barbarzy stwa, czai si  w sercu jak dziki im-
puls gotowy do skoku.

Gniew budzi si  w przywo ywanym bólu i zakwita

w szale stwie duszy. Rozsiewa ziarna nienawi ci do
miejsc, osób, instytucji, sytuacji, s ów. Jest doskona ym
odrzuceniem, figur  pot pienia, które z impetem wyrywa
z  ycia. Rodzaj ob dnej mi

ci wydaj cej na  mier .

Gniew jest jak strzelanie z dzia  armatnich na  wi towa-
niu doznanej urazy. Nie ma nic bardziej gniewotwórcze*
go jak rozdrapywanie ran. Gdy otwiera sw  paszcz ,
wdziera si  w  ycie zwierz co  nieokie znana.

Gniew ods ania sw  drapie no  — najpierw drapie -

no  poznawania, potem drapie no  s ów, wypycha na
otwarte morze i w gwa towno ci fal zatapia. Cz owiek
gniewny chcia by wyzwoli  w sobie boski gniew, przy
którym trz sie si  i dr y ziemia, a posady niebios si  po-
ruszaj . Gniewny pos uguje si  s owami pe nymi oskar-

enia: stawia przed swoim s dem (Job 14, 3).

Nienawi  gniewu

Gniew narasta, dojrzewa. Mo e przejawia  si  na pozio-
mie wewn trznych stanów, s ów, dzia

. W rozdra -

nieniu, z

liwo ci, cynizmie, niech ci. W sarkazmie,

lekcewa eniu, pogardzie; w obra aniu, furii, w ciek

ci;

wreszcie w czystej, skondensowanej nienawi ci.

Istnieje w przestrzeni gniewu co , co mo na by na-

zwa  podstawowym przek amaniem. W grzeszn  natur
cz owieka wpisana jest swego rodzaju nienawi , niena-
wi  do szatana, boskie s owa: wprowadzam nieprzyja
mi dzy ciebie a niewiast , pomi dzy potomstwo twoje
a potomstwo jej 
(Rdz 3, 15). W g bi tej nieprzyja ni
usadowi a si  duchowa pop dliwo : nieprzyjazne rea-

background image

134

Gniew

gowanie na demony, przyjmuj ce gwa town  form  gnie-
wu. Tak wi c cz owiek jest wyposa ony w si , która
pozwala mu trwa  wiernie w czas kuszenia, w moc, która
sprzeciwia si  demonom. Jednak pod wp ywem grzechu
si a ta zostaje ujarzmiona i skierowana przeciwko lu-
dziom. W walce duchowej czasem udaje si  demonom
skanalizowa  t  moc, wik aj c j  w naturalny wymiar
spraw ludzkich. Usilna praca z ych duchów nad wy-
obra ni  odno nie do spraw duchowych i wi zanie trudu
bycia cz owiekiem duchowym z poczuciem krzywdy czy
niesprawiedliwo ci stwarzaj  sytuacj , w której potwier-
dzane jest prze wiadczenie,  e nale y walczy  bardziej

krew i cia o ni z pierwiastkami duchowymi z a na wy

ynach niebieskich (Ef 6, 12). W ten sposób naturalna si a

do walki duchowej z demonami zostaje obezw adniona,
a ca y gniew pobudza i wypala relacje mi dzyludzkie. Ta
si a ma równie  sprzeciwia  si  z ej przyjemno ci, ale po
grzechu  atwo dominuje j  szatan

7

.

Gniew grzeszny jest drzemi

 nienawi ci , z owro-

gim stosunkiem do  ycia, objawia potrzeb  deptania, zd a-
wienia. Jest przemoc , chce przemóc. Za ka dym razem
przynosi nieodparte przekonanie, i  nale y si  od pod-
staw wywalczy , wywalczy  na nowo. Ka dego dnia.
Gniew... przez ca  noc u piony, rankiem wybucha jak

omie  ognia (Oz 5, 10). Rozw cieczony, wzbieraj cy

1 strzelaj cy w gór  jak ognista lawa narasta w do wiad
czeniu krótkiego czasu. Bo oto zst pi  na was diabe ,
pa aj c wielkim gniewem,  wiadom,  e ma ma o czasu
(Ap 12, 12).

Istnienie gniewliwe nie potrafi si  spotka , ono dopa-

da cz owieka. Gdy pojawia si  w majestacie si y, wpro-

E

WAGRIUSZ

z P

ONTU

Pisma..., dz. cyt., s. 212.

background image

Gniew

135

wadz  patos roz-prawiania. Rzeczywi cie, wtedy ka da
rozprawa jest rozpraw  z innymi, a s owa — jak obna one
miecze (por. Ps 55,22). Czy  nie wyludnia on ziemi?

W codzienno ci gniew pojawi  si  mo e jako wygodne

okrucie stwo, eufemizm zabijania rytualnego

8

. Ale jest

to bro  obosieczna: gniew u mierca niem drych (Job 5,
2). Gniewny nie jest  wiadomy jednego: cios podst pem
zadany zrani tak e uderzaj cego 
(Syr 27, 25).

Z podejrzenia,  e mog  sam zosta  ofiar , rodzi si

szybko

zabijania, a wi c sk adanie w ofierze innych,

potrzeba zabijania rytualnego. P d do  ycia zast piony
zostaje gniewem  ycia, a w ko cu jego nienawi ci .
Mo na 

 w gniewie, jak w ojczy nie, podobnie jak

ludzie z oddzia ów Efraima — powrócili do ojczyzny,
wrz c gniewem 
(2 Krn 25, 10). Pij  zach annie czar  swej
zapalczywo ci.

Gniew zna jedn  cisz  — cisz

mierteln . Zna te

dojrzewanie: uderza w kogo  bez przerwy, a w miar , jak
si  zniekszta ca i zohydza, nabiera „s usznej" nienawi ci
do tak obrzydliwego „osobnika".

Bóg w czas swego gniewu wysy a proroków, cz o-

wiek w tym samym czasie — szpiegów. Gniew budzi si
zasadniczo, gdy cz owiek orientuje si ,  e traci: ludzi
skupionych wokó  siebie, wp ywy, dobra. Chce na lado-
wa  Boga, którego gniew si rozpala, gdy naród wybrany
opuszcza Jahwe i serce swe kieruje ku innym bogom. Jest
taki rodzaj gniewu, który doskonale odpowiada tej kon-
wencji. Uchybienie wobec wydumanej czci mo e si

Interesuj cym zjawiskiem w kulturze, a raczej pseudokulturze, jest
swego rodzaju uczestniczenie w wyobra eniowych mordach. Ksi -
ki, filmy dostarczaj  materia u do ci

ego odnawiania zabójczych

rytua ów. Wyobra nia ta rozci ga si  na  ycie, umo liwia smako-
wanie 
mordu.

background image

136

Gniew

ko czy  budowaniem szubienic, jak za czasów Hamana,
gdy ten weso y i dobrej my li szed , a mijany Mardoche-
usz nie odda  mu czci (por. Est 5, 9). „Boski" gniew musi
by  pora eniem, nawet pora eniem  mierci , podobnym
do tego, jakiego dozna  Uzza, dotykaj c Arki Przymierza
chyl cej si  ku upadkowi (2 Sm 6, 7).

Gniew nie tylko przemienia Bo y  wiat we wrog

rzeczywisto , ale jest reakcj  na przemijanie, wybucha
wobec gin cych  wiatów, tak misternie budowanych. Jest
rozpaczliw  reakcj  na  mier . Skoro rozsypuj  si

wia-

ty, skoro i tak gin , je eli gin  i ja, to w mojej gniewnej
dumie pozostaje mi jedna rola do przyj cia: to ja musz
by  ich burzycielem, musz  przyspieszy  nadchodz cy,
nieuchronny scenariusz. „Uprzedzaj c" gniew Boga, to ja
staj  si  autorem historii. Musz  uprzedzi  Boga, uprze-
dzi  nadziej . W ten sposób gniew zast puje nadziej .
Ale nadzieja gniewu jest okrutna: przewroty, rzezie, okru-
cie stwo struktur spo ecznych i wspólnotowych, niewolni-
ctwo.  yje on bowiem swoj  apokalips . Rdzeniem gnie-
wu jest w asna apokalipsa: ostateczna rozprawa z ludzko-

ci  w majestacie prawa, zalegalizowanej przemocy,

w dostoje stwie zbrodni. Apokaliptyczny gniew zabija
oczywi cie dla dobra ludzi.

U ko ca dojrzewania gniewu stoi totalna destrukcja:

zaofiarowa

wiatu spokojne, bezsensowne niszczenie,

zupe nie „bezinteresownie" ofiarowa  bli niemu piek o,
bezlito nie zabijaj c ca y jego  wiat — przesz

, przy-

sz

, marzenia, dobro, Boga. Nienawistny  yje, by za-

bija . Takie okrucie stwo jest zupe nym zanegowaniem
dobra i Stworzyciela, zbrodnia staje si  dr eniem duszy:
rozkosz krzywdzenia. W logice nienawi ci nie ma ju
odwrotu, przecie  wszystko i tak przeznaczone jest na

mier . Gniew wychodzi na trybuny i g osi apologi

background image

Gniew

137

zbrodni. Dba o to, by w powietrzu unosi  si

wie y za-

pach krwi, by drga o krzykiem kaleczonych i zabijanych,
dba  o wie

zbrodni. Nie marnuje s ów, gestów. De-

moniczna, wykalkulowana nienawi  ostatecznie d y do
zanegowania zasady w asnego istnienia, jest nienawi ci
do siebie. Poniewa  gniewny nienawidzi siebie, nie ma
powodu, by inaczej traktowa  pozosta ych.

Jakie s  ostateczne  ród a gniewu? Gniewny nie przy-

zna si  do absurdalnego stanu w swoim wn trzu: zabija,
bo umiera z zabijania. Woli u wi cenie: zabijam, bo zabi
mnie Bóg. Ale prawda jest inna — zabi  go grzech. Po-
trzebuje i pos uguje si  sztuk  egzekucji: publicznych —
zabijaj c s owami, podwa aniem warto ci, oszczerstwem,
zmuszaj c do grzechu, albo te  egzekucji prywatnych —
w g bi serca: najsmakówitsze, najpikantniejsze sceny

miercania domniemanych wrogów w sercu, z którego

uczyniono szafot. W takim zabijaniu doznaje si  demo-
nicznej ulgi po spe nionym obowi zku. S  ludzie, którzy
uczynili z gniewu swój skarb, ho ubi  go, piel gnuj . Lu-
dzie zatwardziali gniew chowaj 
(Job 36, 13). Gniew staje
si  ich prawem do  ycia, tytu em roszcze  o przywileje.

Aby nienawi  mog a si  „rozwija ", d y do wspól-

noty zbrodni i wzmacnia swoj  wol  zabijania. Istnieje
przedziwna, ale zarazem przera aj ca solidarno  w nie-
nawi ci i pogardzie: sprzeciwianie si

wi tym. Ta bez-

duszna solidarno  po czy a zawzi tych wrogów, Hero-
da i Pi ata, w czas Paschy Chrystusa. Stara si  ona 
i jednoczy  zagniewanych. Gniewliwy chce by  dumny
ze swych czynów, g osi  ich wielko . Potrzebuje publi-
czno ci, wsparcia. To w zgromadzeniu grzeszników zapa-
la si  ogie  (Syr 16, 6), ale w ko cu poch ania ca  ich
dum . Bóg pozwala im pi wino zapalczywo ci, nie roz-

background image

138

Gniew

cie czone, w kielichu swego gniewu. Karani ogniem trac
swój wspólny  wiat (por. Ap 14, 10).

Przychodzi czas,  e  wiadomie gniew staje si  religi .

Religia gniewnego staje si  szale stwem. Wyznaje boga
zniszczenia. Jedynie taki bóg ma prawo do istnienia; taki,
który uzasadnia gniew. Mia

y on w imi  boga mia -

cego. Ma do tego prawo: bóg przecie  nasz jest co-

dziennie pa aj cym gniewem (Ps 7, 12). Nie ma odwrotu
z machin obl niczych. Gniewna nienawi  rozumie,  e
skoro Bóg jest Panem  ycia, to g ównie w tym znaczeniu,

e to On k adzie jemu kres. To gniew czyni go Panem

mierci, wrogim  yciu. Skoro Bóg mo e przeci  ni

y-

cia, mo na Boga na ladowa , zabijaj c. Bóg jest Bogiem

mierci.  ycie zamienia w udr

.

Gniew cz owieka, chyba poza  wi tym gniewem pro-

roków i m ów bo ych, niewiele ma wspólnego z gnie-
wem Boga, który s

y oczyszczeniu ludzkiej historii.

Burzliwe dzieje gniewu cz owieka  ywi  si  wrogo ci ,
a nawet wstr tem do dobra, zw aszcza tego Najwy szego.
Logika gniewu jest zabójcza a  do ostatecznego stwier-
dzenia: poniewa  istniejesz, musz  ci  zniszczy . Musz
ci  zniszczy , bo przypominasz mi Autora dobra. Skoro
gniewa mnie dobro, jego Stwórca musi by  moim wro-
giem. Gniew jest wypowiedzeniem przyja ni Bogu. Za-
wzi to  pojawiaj ca si  w gniewie chce dosi gn  Boga.
Gniew ofiaruje Bogu ukryt  w swym wn trzu nienawi .
Spór z Bogiem jest zasad  jego istnienia. Gniewny zdaje
sobie spraw ,  e nie zosta  wybrany, ale odrzucony. Gnie-
waj c si , jednocze nie tego dowodzi.

U  róde  takiej postawy tkwi obsesja kary. Poniewa

cz owiek w grzechu pierworodnym zosta  ukarany i t
kar  nosi w sobie w postaci zmazy grzechu pierworodne-
go, z g bi gniewu wyrasta optyka rozumienia  wiata: po-

background image

Gniew

139

wszechna naganno . Inni s  winni i godni kary. Gniew-
ny w swej zagniewanej niewinno ci rozstrzyga t  oczy-
wist  „prawd ". Wszyscy s  winni, wymagaj  nagany,
a zw aszcza Bóg. Musi tak by , gdy  zanim On rozstrzy-
gnie o winie, sam zostaje os dzony i skazany. Nale y Go
kara , jak ukarano Chrystusa. Dlatego dobro  Boga wi-
dziana poprzez perwersj  grzechu wywo

 mo e jedynie

oburzenie.

'O

Rodowody gniewu

Gniew wyrasta na g bokim niepokoju, na przeczuciu
ko ca, dosi gaj cej go  mierci, wyrasta z rozsadzania.
Ciemne przeczucie zagro enia jest jak nawo ywanie do
wojen: najpierw g osi potrzeb  zabarykadowa , opraco-
wuje teorie twierdz- Tak umocniony razi zmasowanym
ogniem, razi na o lep, by nie zazna  smaku kl ski. Ale
w gniew wpisana jest kl ska: kl ska wiecznego pokoju,
zupe nie obca grzechowi. Podstawowa forma kl ski po-
lega na tym,  e w gniewie burzy si  w asny dom, burzy
i wyrzuca na zewn trz. Towarzyszem gniewu jest niepo-
kój, który nie mo e osi

. Osi

 bowiem oznacza zgo-

 na  mier . A gniew sprzeciwia si

mierci, sprzeciwia

si , zadaj c j  innym. Dlatego wykrzyczany jest jak dum-
na odpowied , jak rzucona r kawica, rzucona dziejom,
rzucona Bogu. Konsekwentny gniew cz sto mo na spo-
tka  z bratem, któremu na imi  upór. Gasi lampy oczeki-
wania trzymane na przyj cie Pana. Rozpala je natomiast
na swój sposób, dolewaj c oliwy szale stwa.

Co prawda wielcy wodzowie potrafili gniew wpisa

w historie wojen,  ywi c 

nierzy kultem zwyci stwa.

ycic dla gniewu jest po to, by wygrywa . Ale wiemy,

jak po zwyci stwach przychodzi czas na chciwo

 za-

background image

140

Gniew

ch annie sycon  wojennymi  upami. Gniew mo e sta  si
re yserem  ycia, ubieraj c si  w dostojne szaty etosu ry-
cerskiego. W ko cu jednak wyprowadza na pola bitew
machiny  mierci. Wtedy zamiast  piewu ptaków i rado ci
jutrzenki, s yszy si  szcz k or a. W wewn trznej i ze-
wn trznej gwa towno ci narasta wola walki. Gniewny czyta
rzeczywisto  na sposób  cierania si  przeciwie stw, w
prowadzonych sporach i przera aniu  mierciono nym
or em widzi mo liwo  odzyskiwania równowagi. Rze-
czy nie wspó istniej  na zasadzie harmonii, lecz walki.
Mo e on 

, u miercaj c innych, a co najmniej przydaj c

im nieszcz

. Ostatecznie walka ma na celu zrealizowa

ide  wy czno ci istnienia. Ka de bowiem istnienie obok
mnie zmusza mnie do walki.

Ods ania si  ca kowita niezdolno  do mi owania.

Zdarza si ,  e staje bezpo rednio na linii mi

ci i jej si

sprzeciwia. Im bardziej mi

 prawdziwa si ga g bi

cz owieka, tym g bsz  nienawi  wywo uje, wi kszy od-
ruch zabijania. Najwy sza mi

 jest warta najwy szej

pogardy i nienawi ci. Mi

wybawia gniew. Gniew bo-

wiem potrafi jedynie zabija . Zabijaj c, si ga istoty mi o-

ci, istoty grzechu. Wszystko, szczególnie mi

, w tej

demonicznej logice jest godne jednego — u miercenia.
Historia  wiata, los cz owieka formu uje si  w pochód ku

mierci. Potrzeba zorganizowanego gniewu i zorganizo-

wanej  mierci rodzi totalitarne struktury zag ady.

Gniewni tam, gdzie si  pojawiaj , konstruuj  baryka-

dy, sza ce, wytyczaj  wojenne fronty. Nie zdaj  sobie
sprawy,  e otaczaj c si  patosem niszczenia, zaciskaj
ko o gniewu,  e s jego niewolnikami, wyrobnikami nie-
nawi ci. To grzech sam w sobie jest wrogi cz owiekowi.
St d te  pochodzi losgika wrogo ci.

background image

Gniew

141

Ale gniewni pieczo owicie dbaj  o pola bitew, bardziej

ni  rolnik o dojrzewaj ce  any. Dbaj  o wrogów, nie po-
zwalaj  im  atwo umrze . Przeciwnik pog bia przyjem-
no

ycia, uzasadnia gniew. Dlatego gniewny walczy

o nich równie zaciekle jak z przeciwnikami. Re yseruje
sceny  ycia tak, by miejsce „wroga" by o stale zaj te.
Obawia si ,  e gdy przestanie ywi gniew, przestanie
istnie . Wyobra nia wspomagaj ca gniew  ywi si  obec-
no ci  nieznanego, nadci gaj cego przeciwnika. Nale y
go wyp oszy , ods oni  twarz, zdemaskowa  podst pne
zamiary. Budzony jest przez l k jak pies, który w szy
niebezpiecze stwo.  yje widmem katastrofy. To jego
ulubiona scenografia. Gniew ju  nie zdaje sobie sprawy,

e jego podejrzenia s  w zasadniczej niezgodzie z praw-

. Prawda te  zosta a zabita. Wszystko domaga si  zabi-

cia, w

nie dlatego,  e istnieje. Tu rodzi si  zach ta do

rewolucji — spo ecznie  ywionych gniewów. Gniew jest
bogiem rewolucji. Nagrod  jest ja owe poczucie zwyci -
stwa, szcz cie po ród ruin, po ród pokonanych. Gniew
zamieszkuje w krajobrazie po kl sce. Jest to jednak jego
kl ska w asna — jest ha

. Zwyci ywszy, chy kiem

powraca jak przegrane wojsko po zabiciu Absaloma.

Siewcy ma ych rewolucji podlegaj  przymusowi do-

zbrajania siebie. Si a przebicia wyznacza im drog  wy-

omami. Potrafi  celnie strzela  w czu e punkty, powali

ubogich,  ama  trzciny nad amane. Towarzyszy temu prze-
konanie: kto nie krzyczy, nie walczy, ten nie ma prawa
istnie , ten si  nie liczy. Milczenie jest zdrad  siebie, jest
wystarczaj cym powodem, by wyda  wyrok skazuj cy.
Milcz cy s  winni.

Jest co  demonicznego w wyra eniu: ogarn

mnie

gniew. Co prawda mi

 te  ogarnia, ale w mi

ci cz o-

wiek o ywa, wzmacnia si , a tu — dogorywa zgnieciony.

background image

142

Gniew

Gniew mo e sta  si  filozofi  rewolucji, g osi  atwo

zniszczenia. Wszystkie rewolucje karmi  si  gniewem,
dosiadaj  rydwanów szale stwa. Syndrom zdj tych cugli
owocuje po eraniem

asnych dzieci. Uwi zieni w gnie-

wie wybuchaj i jednocze nie zarzucaj  nowe p ta. Wy-
soce ceniona jest jedna postawa: trwanie w oburzeniu.

Potrzeba niszczenia

Gniew to zasadnicze sk ócenie ze sob : k óc c si  ze so-

, k óc  si  z innymi. Wpleciony w  ycie staje si  spo-

sobem zadomowienia w  wiecie wojen i konkurencji, bo
w spojrzeniu gniewnego poznania nie ma ju  bli nich,
a jedynie wrogowie i sprzymierze cy. Gniew,  eni c si
z chciwo ci , tworzy piek o konkurencji. Uznaje jedyn
jasno : podzia  na przyjació  i wrogów. Inne podzia y s
banalne. To on w najbardziej okrutny sposób wyprowa-
dza na teatry wojenne i wk ada bezbronnym miecze do

k, by móc oskar

 i usprawiedliwi  potrzeb  niszcze-

nia. Gniew rozstawia heroldów na rogatkach swych do-
mostw i wo a: nie mo esz istnie  w moim zasi gu, ani ty,
cz owieku, ani Ty, Bo e. Nie mo e istnie  obok kto , kto
ma przewag . W

nie w napotykaniu przewagi rodzi si

on skrycie lub o ywa. Nieodparta potrzeba konfrontacji.
Jak mówi Hiob, gniewny z dala ju  w szy wojn (39, 25).
Postaw  t  wspomaga zwyrodnia a forma odwagi, bez-
czelno . O niej to trafnie mówi abba Agaton: Bezczelno
podobna jest do pal cej wichury, która kiedy nadchodzi,
wszyscy przed ni  uciekaj , a owoc drzew marnieje. (.
..)
Nie ma gorszej wady, bo ona jest  ród em wszystkich
wad

9

Gdzie si  pojawia, budzi trwog , a nawet groz .

9

Pierwsza Ksi ga Starców, dz. cyt., s. 55.

background image

Gniew

143

Herold nienawi ci. Gniewny nie mo e w ko cu unie
ci

aru w asnej agresji i frustracji, izoluje si , czyni c

swój gniew samotnym.

Gniew opracowa  skuteczn  taktyk : przerazi  otwar-

to ci  w zabijaniu. Ka dego napotkanego cz owieka czy
spo eczno . Czai si  on, czekaj c burzy, sygna u do bit-
wy. Czeladnicy wojny przekszta caj  p aszczyzny spot-
ka  w marsowe pola, gdzie handluj  lub szanta uj  swym
upodobaniem do bitew. Ale ka da wymiana przemienia
si  w wymian  ognia. Gniew, wysun wszy swe szpony,
nie dba ju  o przyzwoito  racji. Luk  w racjach wype -
nia samym sob . Rozwija swe sztandary i przera liwy ton

ów wojennej propagandy. Retoryka wojenna równie

y do ostrza u. Jest dokumentacj  walki.

Ulega podstawowemu z udzeniu,  e niszcz c innych,

zapewnia sobie prawo do przetrwania. Oblegany, zwraca
si  ku s abszym i w potyczkach z nimi szuka pocieszenia.
Jednak rzezie niewini tek prowadz  zazwyczaj do ob du.

Pielgrzymowanie ducha zemsty

Gniew si rozpala w cz owieku i nie eksploduje bez jego
udzia u. Rozpalone ognisko gniewu zaczyna si  od is-
kierki. Mo e nim by  przykre s owo, pomini cie, poczu-
cie upokorzenia. Je eli gasi si  iskierk , powraca spokój.
Je li nie, nadci gaj  gniewne my li jak dorzucane drwa.
Ogie , p on c, tworzy wielkie g ownie  aru. Otó  tak, jak

ownie zw glaj  si , a potem od

one mog  trwa

przez wiele lat, nie ulegaj c zepsuciu, nawet cho by j
kto wod  polewa , nie gnij 
— tak i gniew, je eli trwa,

background image

144

Gniew

zmienia si  w sta  uraz , a wtedy ju  nie ma wyzwolenia,
jak tylko przez przelanie w asnej krwi

10

.

Nami tne z o gniewu, z o uciskania, gniecenia, karmi

si  przemoc . Pan okrucie stwa, z

liwo ci rozsiewa

wokó  siebie spustoszenie w  yciu. Gniewliwy zna smak

mierci, gdy  sam zosta  ni  dotkni ty. 

da spopielenia.

Rozumie siebie jako stworzenie ogniste, wsz dzie, gdzie
si  pojawia, podk ada p omienie rozgniewania. Takim
gniewem upaja si  kraj, nikt ju nie ma lito ci nad bra-
tem swoim 
(Iz  9,  18).  Ten przyrost nowej dziko ci

11

by

ywi  si  i 

, nie mo e dopu ci  idei przebaczenia, po-

jednania. Po prostu nie mo na wybacza . Skrucha, kru-
szenie

asnego serca zostaje zast pione kruszeniem

wiata. Co wi cej, konsekwentny gniew postrzega szuka-

cych przebaczenia jako zdrajców, dezerterów. Nie mo -

na dla nich mie  lito ci. Zas uguj  jedynie na pogard .
Gniewny Bóg staje si  dla zagniewanych wspólnikiem,

kojmi .

Gniew pragnie uczyni  przemoc, zabijanie, samo za-

dawanie  mierci prawomocnym. Staje si  bohaterski, gdy
zabijanie jest prawnie uznane. W okrucie stwie s ów,
uczu  i postaw s ycha  wo anie o krew. Przemo ne prag-
nienie zabijania wyznacza miejsce ka ni, najpierw w po-
jedynczym sercu, pó niej na scenie historii. Na tej scenie
jest tylko jedna rola: ofiary.

Cz owiek, który  yje w niewoli wewn trznej przemo-

cy, mo e pomyli  swe d enia z gorliwo ci . Przemoc
przygotowuje nadej cie, to preambu a „mojego" nadej -
cia. Adepci gniewu  yj  spieraniem si  z czyim  dobrem,

10

 D

OROTEUSZ

z G

AZY

Nauki..., dz. cyt., s. 90-91. " L.A. S

ENEKA

,

Dialogi,

um. L. Joachimowicz, Warszawa 1998, s. 205.

background image

Gniew

145

wypieraniem go. Pozornie si  oddalaj , by z jeszcze wi k-
szym impetem uderzy .  yj  eskalacj .

Gniew musi sta  zawsze w pogotowiu, uzbrojony po

by i gotowy do odpierania. Có  takiego gniew chce

odeprze ? Gniew musi si  ci gle mobilizowa , by po-
wstrzyma  mi

. Musi j  t umi , by nie dopu ci  do

przebaczenia. W przebaczeniu nie ma ju  prawa do ist-
nienia. Dlatego doskonali rzemios o odmowy.

yj c

w przestrzeni odmowy, gniewny musi konsekwentnie
odmówi  prawa do istnienia ka demu dobru. Poniewa
odmawia, najbardziej odmawia Bogu. Odmawiaj c, oczy-
wi cie nie odmawia ju  modlitw, on je zabija.

Je eli istnieje jakie  zm czenie, to ci

 odmow .

Gniew pl druje serce i pozwala w ca ej pe ni do wiad-
czy , co znaczy 

 przeciw sobie. Poniewa  musz  od-

mawia , nie mog  nikomu przebaczy , a wi c musz  te
ci gle  ywi  czyj  win , od ywia

, by ros a w oczach.

Natomiast gniewny broni swej oczywistej sprawiedliwo-

ci. Skoro jest w porz dku, jest zwolniony z przebacze-

nia. W imi  tej samej sprawiedliwo ci, która staje si
coraz bardziej bezwzgl dna, wymierza kar

winnym.

Gniewny nie mo e si  ju  z cz owiekiem spotka , po-
dej  do niego. Je eli podchodzi, to jedynie po to, by
wr czy  akt oskar enia. Wtedy te  ca e  ycie, praca,
jakikolwiek wysi ek jest podejmowany nie po to, by roz-
wija  mi

, ale by oskar

.

Duchowy wymiar gniewu pozwala zrozumie  gniew

jako opuszczanie siebie, swego domu. Uzmys awia nam
to jedno wydarzenie z historii narodu wybranego. Oto
mocne i strze one miasto Aj zdobyto, przygotowuj c za-
sadzk . Ma e si y Izraelici wystawili do walki, ukryli za
zdecydowanie wi ksze. Gdy mieszka cy Aj, upajaj c si
gniewem i pozornym zwyci stwem, ruszyli w po cig.

background image

146

Gniew

ukryte wojsko zaj o miasto (Joz 8, 9-19). Ajowie zo-
stawili bowiem miasto otwarte. Wtedy Jozue wyszed
z ukrycia, zaj  miasto i podpali  je. Tak wi c gniew p o-
nie na zewn trz i wewn trz.

Okre lenie gniewu jako 

dzy odwetu za doznane

cierpienia^

1

ujawnia jedno z jego  róde . Taki gniew jest

zaprawiony gorycz . Spustoszona przestrze  zamieszka-
nia gniew swój kieruje ku przesz

ci w poczuciu krzyw-

dy, czy te  w przysz

 — z obawy przed jej doznaniem.

Buduje jedyny rodzaj wzajemno ci: odp aci  cierpieniem,
odwzajemni  zabijanie. Gniew taki jest spragniony krwi,
spragniony ofiary. Mo e sta  si  religi . Odcina drogi
rozwi za : poniewa  zosta em skrzywdzony, mam prawo
do s usznego gniewu. Staje si  wtedy od rodkow  si ,
która niszczy jedno . Jest ci

ym rozbratem. Szuka zem-

sty, odwetu. Odrzucaj cy musz  zasmakowa  si y gniewu.
Dojrzewaj cy gniew p odzi cz owieka nieprzyjaznego,
jak Lamek: Gotów jestem zabi  cz owieka doros ego,
je li on mnie zrani, i dziecko 
je li mi zrobi siniec. Je li
Kain mia  by  pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek sie-
demdziesi t siedem razy 
(Rdz 4, 23). Oto pot gowanie
zemsty.

Form  zemsty jest pogarda. Je eli nie mo na kogo

zabi , mo na mu odebra  prawo obywatelstwa. Nie mo e
zaistnie  w mojej obecno ci. Zniewolenie duchem zem-
sty prowadzi do tego,  e cz owiek odczuwa potrzeb
zniszczenia cudzego istnienia, zw aszcza tego bezbronne-
go. Nienawidzi  ycia. Co wi cej, chce to udowodni . Kto
nie potrafi obroni

ycia, nie ma prawa 

. Gniewny

czyha w przestrzeni zabijania. Gniew jest czyhaniem, za-
rzucaniem i zaciskaniem p tli, wyrzucaniem na zewn trz

12

 A

RYSTOTELES

O duszy, s. 400 a.

background image

Gniew

147

serca. Wyrzuca, bo pami ta,  e sam kiedy  zosta  wy-
rzucony z raju. Gniew jest archetypem wyrzucenia z raju:
wyp dzam, bo sam zosta em wyp dzony. Na zewn trz
mieszkaj  tylko przekl ci. Gniew w istocie jest pami ci

ycia przekl tego. Wyrwa  ich Pan z ich ziemi z gniewem,

zapalczywo ci  i wielkim oburzeniem, i wygna  ich do
obcej ziemi 
(Pwt 29, 27). Gniew niesie ze sob  g bokie
poczucie obco ci, przede wszystkim wobec  ycia i mi-

ci.

Gniew jest wymierzaniem kary, zemst . Domaganiem

si

mierci. Sza em zabijania. U wi ca sam siebie, sk a-

daj c ofiary. Unosz cy si  gniew mo e by  u mierzony
ekspiacj . Gniewliwy, pewny,  e Boga nie ma lub  e
zapomnia  o  wiecie, sam musi zaj  si  sprawiedliwo-

ci . Szyderczo wo a: Nie pom ci, nie ma Boga (Ps 10, 3),

kto  musi zosta  m cicielem. Musz  nim by  w

nie ja,

bior   sprawy  w  swe  r ce.   wiat  musi  by   oczyszczony.
Ten-który-morduje-we-mnie, pan  mierci mo e 

 jedy-

nie wtedy, gdy morduje. Przewrotno  si ga zenitu. Nie-
winno  jest zapami tale prze ladowana.

Gniew skierowany do wewn trz

Gniew skierowany przeciw sobie to straszliwy sposób
bycia cz owiekiem. Najpierw pozbawia równowagi du-
cha, rozbija wewn trzne skupienie w sobie, wyrzuca na
zewn trz, a w miejsce nieustannej modlitwy osadza idea
nieustannej wojny. Cz owiek zagniewany nie rozumie,
dlaczego, kl kaj c do modlitwy, zmuszony jest ci gle po-
wraca   do  swych  ran,  kl sk  i  spiera  si   o  swoje  racje.
Ale to równie  gniewnym Chrystus powiedzia , kto nie
zbiera ze Mn , rozprasza 
(Mt  12,  30).  Gniew  jest  naj-
bardziej rozpraszaj

 postaw ; jest targaniem, targa-

background image

148

Gniew

niem wn trza. Jest równie targni ciem, jak i wtargni -
ciem. Gdy wtargnie, we w asnym wn trzu pozostawia
pobojowisko. Og asza zwyci stwo ni szych warstw cz o-
wieka. W nadmiarze gniewliwego niszczenia trudno roze-
zna  ofiary od oprawców. Gniew sam siebie karze za
okrutne cierpienia, jakie zadaje: g bia duchowa zostaje
przes oni ta furi .

Grzech wbija coraz g biej 

o swej trucizny.

Gniewny  yje przeciw sobie, zabija siebie, gdy  siebie
nienawidzi. Nienawidzi Boga, który go stworzy  i skaza
na te przekl te pojedynki. W spojrzeniu b yskawicy do-
strzega,  e  ycie samo w sobie jest form  przemocy. Musi
gniewem zmusza  si  do  ycia.  ycie jest wi c form
przemocy, doznawaniem gwa tu. Gniewne my li, gniewne
pragnienia maj  os ania  wewn trzn  bezradno

ycia,

zadaj c  cios.  Nawet  to,  co  rodzi  si   we  wn trzu,  jest
niebezpieczne, najbardziej podejrzane. Nale y si  mie
na baczno ci wobec tego, co si  sp odzi o.

Gniew wybucha po ród niezadowolenia. Czy to brak

duchowego post pu, czy widok wad u innych rozpala
pochodnie ostrych s ów napomnie . Wyrasta to ze  wia-
domo ci,  e cz owiek nie posiada dobra. Sza  niecierpli-
wo ci wobec niezrealizowanych wielkich postanowie
czy zamierze  powoduje upadanie z wysoka.

Gniew uruchamia samozniszczenie, przymus karania,

wbija trucizn  w siebie jak skorpion. Gwa towno  uczu
i oczekiwa  mo e doprowadzi  do nieprzejednanego sza-

u przeciw sobie, istnej furii, bo sprawy nie id  po my li

i  ycie staje si  pasmem rozczarowa . Zagubione istnie-
nie ludzkie jest spychane w stron  samobójstwa. Gniew
konsekwentnie d y do samobójstwa: niszczenia wi zi,

ów, sensów. Wyp ywa coraz szersz  fal  z niemo no ci

mi owania. Dlatego gniew si  nie zatrzymuje. Chce do-

background image

Gniew

149

trze  do samego pocz tku. Chce zabi  pocz tek, pocz tek
siebie. Nienawi  skierowana ku sobie jest ostatecznie
nienawi ci  siebie jako stworzenia. W  wietle takiego
gniewu nie tylko sam dla siebie jestem godny pogardy,
niewart  ycia, ale kwestionuj  swój akt stwórczy. Gniew
rodzi dzieci nienawi ci do tego, co stworzone. Czyni tak,
bo sam wnosi pretensj  o samostanowienie. W gniewie
cz owiek sam dla siebie staje si  zdobycz . Czasem nie
ma ju  si  rozchyli

elaznego u cisku. Dlatego to, co ro-

dzi si  z uzale nienia od innych ludzi, prowadzi ostatecz-
nie do ca kowitego zerwania zale no ci od innych, do za-
ciek ego osamotnienia.

Gniewna wyobra nia — wewn trzne zabijanie

Skomplikowana jest anatomia gniewu. Wewn trzna gwa -
towno  pustoszy najpierw w asne wn trze. Gniewny nie
mo e 

 w przyja ni ze sob . Na w asnym pobojowisku

wystawia o tarze dla innych. Unicestwia przez wewn trz-
ny mord Wyst pny czatuje na sprawiedliwego i usi uje
go zabi 
(Ps 37).

Potrzeba wewn trznego zabijania, opisana w filozofii

jako resentyment, mo e powsta  jako reakcja na zgroz ,
któr  wywo uje obecno  innego. Pogr ony w l ku i cier-
pieniu cz owiek dokonuje wyobra eniowego pastwienia
si  nad krzywdzicielem. W istocie jednak pastwi si  nad
swymi wyobra eniami, nad sob .

Urzeczenie walk , zw aszcza mrocznymi zwyci stwa-

mi, mo e te  dojrzewa  w g bi nieprawo ci. Poniewa
wrogów gniewnego nie mo e dosi gn

 zemsta ze-

wn trzna, wystawia im szafot w sercu. Nie znajd  tu li-
to ci ani pokr tnych odwo

 od wyroków. Egzekucja

jest nieodwo alna. Szczególnie ci, którzy s  dla egzekutora

background image

150

Gniew

ród em cierpie , nade wszystko za  upokorze , s  winni.

Drogi i pola swej schorowanej wyobra ni  ciele trupami.
W ten sposób gniew zostaje obna ony jako dzie o
diab a. 
Oto nago  gniewu. Gniew doprowadza do stanu,
kiedy z y duch cz owieka porywa, podobnie jak Saula
nienawidz cego Dawida (por. 1 Sm 16, 15-16; 22-23).
Gniew zabija dlatego,  e Bóg sam kieruje jego ostrze
i p omie  w kierunku gniewnego: Oto wy wszyscy, którzy
rozniecacie ogie , którzy zapa acie strza y ogniste, id cie
w p omienie waszego ognia, w ród strza  ognistych, któ-
re cie zapalili 
(Iz 50, 11). Ko o wewn trznego rozpalenia
si  zamyka.

background image

L

ENISTWO

Istnieje stan duchowy jak parali , podobny do stanu pro-
roka Ezechiela, któremu Bóg powiedzia : Id , zamknij si
w domu! Oto, synu cz owieczy, w

one s  na ciebie po-

wrozy i zwi zany nimi jeste  tak,  e nie b dziesz si  móg
[nigdzie] uda 
(Ez 3, 24-25). Ale leniwy nie s yszy ju
Bo ych s ów, a je li nawet, to bezskutecznie...

Lenistwo odbiega sw  mentalno ci  od innych grze-

chów. O ile inne s  zabiegane wokó  swego losu, swej
drogi, tak lenistwo wyznacza tego typu horyzont, w któ-
rym p ka troska o siebie i rzeczywisto , zabieganie jest
niechciane. Otacza  ycie szyb niemi owania. Pozostawia
wszystko bez gospodarza. Jest jak zasiedzenie na czas
marszruty. Wobec tych, którzy wyprzedzaj , do maj cych
odwag  i  naprzód dochodzi do g osu gniew i oskar enie.

Kluczowym problemem w lenistwie jest pogardliwy

stosunek do wysi ku, zw aszcza duchowego. Misternie

wiczy si  w sztuce wycofywania, jest dramatem otio

nausia, gnu no ci  istnienia, konwulsyjn  bezczynno ci .
Leniwy jest jak niezatrudniony: niezatrudniona my l,
pragnienia... Mo e to stanowi  podstaw  bezpiecze -
stwa, w istocie staje si  jedynie sztywno ci

duszy:

stwardnia o serce ludu (Mt 13, 15).

Lenistwo polega na uciekaniu przed trudem ducho-

wym i zewn trznym. Czasami mylimy je z melancholi ,

 za  widzimy jako ponury pos g. Nale

oby zobaczy

inaczej i melancholi , która potrafi by  sk onno ci  uprzy-

background image

152

Lenistwo

wilejowan

1

. Kiedy przychodzi w formie szale stwa

(menlancho ia stuporosa), jest jak zachwycenie, proroc-
kie nawiedzenie, mistyczna bierno , zag szczenie twór-
czego ducha.

Istnieje lenistwo, które wynika z przera enia u omno-

ci

wiata, z do wiadczenia wydziedziczenia z niego,

czy te  z rozziewu pomi dzy w asn  n dz  a nieosi gal-
nym idea em siebie samego. Smakuj c siebie jako ran ,
ran  religijnej wyobra ni, leniwy rzuca zas on  na ca e
swe  ycie, zas on  niespe nienia. Wydaje si ,  e wycofuje
si do siebie, lecz w istocie wycofuje si z siebie, karmi c
si  wielkim, martwym smutkiem. W g bi lenistwa staje
si

dla siebie nieosi galny. Nie wierzy ju ,  e siebie

osi gnie.

Istnieje rodzaj lenistwa wyrastaj cego z zawodu, z roz-

czarowania. Jest to bardziej roz-czarowanie, tzn. u którego
podstaw le y o-czarownie, pó niej odarte z iluzji. Leni-
stwo sytuuje si  na przegranej. Wyra a istnienie przegra-
ne. B

c takim, od egnuje si  oczywi cie od ho dowania

zwyci zcom. Jest wi c ono form  smakowania kl ski,
upajaniem si  ni ; przeczuciem kl ski nieuchronnej. Jest
schodzeniem ze sceny, od-chodzeniem.

Grzech lenistwa sugeruje fundamentalne marnowanie

daru  ycia i czasu, upad

 nadziei. Wszystko, ca y cz o-

wiek w lenistwie doznaje spowolnienia, tempo my lenia,
pragnie , dokona . Mo e ono wyrasta  z przera enia wiel-
ko ci  cz owieczego powo ania czy te  z rozczarowania

Arystoteles poczyni  bardzo istotne spostrze enie odno nie do me-
lancholii: Dlaczego wszyscy m owie, którzy byli niepospolitymi al-
bo w zakresie filozofii, albo jako m owie stanu, albo w dziedzinie
poezji, albo w umiej tno ciach, odznaczali si  usposobieniem me-
lancholicznym? 
Cyt.  za:  A

RYSTOTELES

Zagadnienia przyrodnicze,

um. L. Renger, Warszawa 1980, s. 316.

background image

Lenistwo

153

sob , albo te  z przeci enia histori .  ycie staje si  jakby
odsuni te, odraczane. Taktyka odraczania ogarnia coraz

bsze pok ady osobowo ci. Na pewno jest ono wielk

rezygnacj z siebie, z szansy bycia cz owiekiem. Wtedy
najwi kszy wysi ek wk ada si  w podtrzymywanie pozo-
rów bezradno ci. Je eli wspomaga to l k przed ryzykiem,
wtedy te  wn trze doznaje sparali owania. Lenistwo kre-
uje si  na twórc  martwej natury.

Lenistwo jest przejawem duchowej choroby drogi Bo-

ej. Bóg staje si  kim , kto napawa odraz . W g bi leni-

stwa rodzi si  smutek nieutulony. Dobro oddala si od
cz owieka, od realnego zasi gu. Dryfuje ono w niepa-
mi

. W lenistwie umiera zasadno  dobra, jego celo-

wo . Dlatego lenistwo zamieszkuje ch tnie w pobli u
absurdu. Absurd oczywi cie nie koi, ale pozwala odna-
le  wspólny mianownik: wygasanie scenariusza, urwana
fabu a, dogorywanie. Czy mo na jeszcze co  sensownego
robi  na zgliszczach? Mo na jedynie z godno ci  usypa
sobie mogi . Próg absurdu w pu apce lenistwa zostaje
znacznie obni ony. Jest wiernym  wiadkiem konania
w swoim  yciu sensu,  aski, odkupienia.  yje, wykre la-

siebie.

Lenistwo oddaje duchow  przestrze  demonom. Dla-

tego z takim naciskiem  w. Hieronim poucza o pracy, aby
szatan znajdowa  was zawsze zaj tych

2

.

nie szatan

rozpo ciera nad ludzkim  yciem co  w rodzaju bierno ci
tragicznej, mrocznej, niepokoj cej.

Taktyka demona lenistwa podobna jest do podst pu

Tryfona, który chcia  przej

 w adz  (por. 1 Mch 12,

39-49). Aby to zrobi , musia  pokona  dobrze uzbrojo-
nego Jonatana. Ukrywaj c swe cele, zaprosi  go i przyj

2

w. H

IERONIM

List do Mnicha Rustyka, PL 22, 1078.

background image

154

Lenistwo

wspaniale, hojnie obdarowuj c. Nak oni  go do odes ania
do domu licznego wojska, by nie trudzi  tak ludzi, obiecu-

c,  e przeka e mu wszystkie twierdze, oddzia y woj-

skowe i urz dników. Po odes aniu wojska, gdy Jonatan
wszed  do pierwszej twierdzy, pozamykano bramy, po-
chwycono go z ma ym oddzia em wojska i zabito mie-
czem. Strategia sk ada si  z wyra nych etapów: u pi
czujno , rozbroi , zamkn

, zabi .

Tragedia lenistwa polega na fundamentalnej odmowie

wspó pracy nie tylko z Bogiem w dziele zbawienia, ale
i zdecydowanej niech ci, by wkomponowa  si w cokol-
wiek, w ca

. Jest usychaniem na zewn trz. Jest rów-

nie  form  zemsty. Obezw adnia najbardziej swój w asny
umys . Wybiera nieaktywno , bo sprzeciwia si  Bogu.
Je eli nie mog

 przeciw Bogu, to przynajmniej od-

mawiam jakiejkolwiek formy uczestniczenia. W ten spo-
sób lenistwo oddziela, oddala od Pana, a tak e od siebie
samego. W lenistwie cz owiek traci siebie, nie chce i nie
mo e ju  do siebie nale

. Niestety, powierza si  tajem-

nicy nieprawo ci.

Z g bi lenistwa wydobywa si  specyficzny rodzaj

oskar enia: jestem zalewany przez z o. Krzyk ten pe ni
funkcj  dekoracji. S owa oskar enia s  jak opadaj ce, je-
sienne li cie — s ycha  szelest  mierci.

 przeciw obarczeniu

W istocie lenistwo odwo uje si  do sceny wyp dzenia
z raju i pozostaje reakcj  na s owa podwójne s owa mó-
wi ce o obarczeniu trudem. Jahwe mówi kobiecie: obar-
cz  ci  niezmiernie wielkim trudem..., 
a m

czy nie —

w trudzie b dziesz zdobywa ... (Rdz 3, 16-17). Lenistwo
zuchwale ociera pot z czo a i przeciwstawia si  Bogu.

background image

lenistwo

155

Lenistwo  ywi si  gorycz  utraconego szcz cia. Wymy-
ka si  obowi zkom: rodzenia dzieci zdobywania po y-
wienia.

nie lenistwo nie chce rodzi , nie chce by

odne, nie chce ju  zdobywa  tego, co karmi, i skazuje

si  na  mier . Duchowy sens tych wyra

 u wiadamia,

e duch nie chce by  p odny i nie chce szuka  pokarmu.

Najbardziej ostentacyjnie  yje wbrew historii. To nie
tylko duchowe zaniedbanie, to podstawowa niezgoda na
boski plan. Opuszczenie Boga. A poniewa  leniwi zga-
dzaj  si  na swe uchybienia, w

nie dlatego opuszcza

ich Bóg.

Leniwy, przeciwstawiaj c si  Bogu, zostawia

ycie

duchowe. Praktycznie wewn trzn  logik  lenistwa jest
niepodejmowanie, zostawianie. Ono nigdy nie nad

a.

Ucieka. Woli  mier  ni  pomoc Boga. Wybiera upadek,
wybiera niepodnoszenie si . To typ katastrofizmu, który
ju  nie wierzga. Niezdolno  na „ci g dalszy".  yje, wy-
kre laj c siebie z ksi gi  ycia.

Leniwy jest równie  cz owiekiem zbuntowanym. Jest

zbuntowany niedostatkiem atwego dobra. Zostaje ono za-
niechane. Zw aszcza to dobro, jakim jest cz owiek i Bo e
dzie o zbawienia, wystawia na umieranie.  yje zmierza-
niem 
ku   mierci.  Zgadzaj c  si   na   mier ,  buntuje  si
przeciw Bogu  ycia, Mi

ci. Ukazuje Jego inny obraz:

Boga oboj tnego, Boga teistów. Ten Bóg nie ma ju
wp ywu na  wiat, nie ma wp ywu na tworzone dobro.
Taki Bóg zwalnia cz owieka z odpowiedzialno ci. Leni-
wy cynicznie obna a bezsilno  Boga. Wygnany Bóg le-

y u podstaw koncepcji wygnanego cz owieka.

Wobec Boga lenistwo jako bunt mo e przyj  dwie

formy. Po pierwsze, w buncie moim nie pozwalam ju  ni-
czemu 

, bo wszystko razem ze mn  zmierza ku  mier-

ci. Po drugie, zamykaj c si  w lenistwie, jednocze nie

background image

156

Lenistwo

chc  si  wymkn

 przemijaniu, zastygam. Leniwy wi c

ucieka przed czasem, tera niejszo ci , obecno ci , d

y

do swego rodzaju uniewa nienia doczesno ci, uniewa -
nienia stworzenia: wszystko musi umrze  razem ze mn .
Razem ze mn  umiera nie tylko mój  wiat (którego nie
potrafi  ocali ), ale nie ma prawa istnie  jakikolwiek in-
ny. Razem ze mn  umiera rzeczywisto . Lenistwo jest

oszeniem powszechnego umierania.

Z drugiej strony zamieranie w lenistwie kojarzy si

z zachowaniem larwy, która zaszywa si  kokon, by prze-
trwa  i przemieni  si . Otoczony kokonem i wyznaj cy
zasad  oszcz dno ci energii, leniwy wierzy w jak  ob -
dn  mo liwo  zachowania siebie. W

nie to sprzeciwia

si  drodze Bo ej, drodze Chrystusa, który mówi o mi o-

ci p kaj cej jak ziarna, a wi c rodz cej si  z umierania,

jak  i  o traceniu swego  ycia (por. Mk 8, 35). Leniwy
chce zatrzyma stworzenie w zmierzaniu ku Bogu. Chce
zmieni  logik  historii. Nie chce nale

 do Boga, wybie-

ra przynale no  do  mierci. Struktury  mierci w leni-
stwie s  najbardziej czytelne. Lenistwo jest najbardziej
ostentacyjnym omijaniem ycia. Pragnie uniewa ni Bo-
ga. Delektuje si  przemijaniem, rozk adem, zgnilizn .

Lenistwo sw  postaw  pragnie samo siebie ocali .

W ten sposób polemizuje z Boskim darem zbawienia.
Mówi dumnie: ja samo zachowuj siebie. Ale stanowi te
drog  uniewinnienia: poniewa  wybieram  mier , Bóg
nie mo e  da  ode mnie rozliczenia. W ten sposób wy-
bór  mierci staje si  wyborem nadzwyczaj uprzywilejo-
wanym. G osi sw  apokalips : ja ju sko czy em, wiat
wokó  musi w ko cu ulec. Tu objawia swe bezlitosne
oblicze. M ci si , usypiaj c innych. Chce ich wpl ta , za-
trzyma , omota , usidli . Przymus zatrzymywania kwitnie
mnóstwem pustych s ów, rozdrabnianiem rzeczywisto ci,
odwlekaniem decyzji. Lenistwo ukryte w nadmiarze.

background image

Lenistwo

1S7

Lenistwo potrafi inteligentnie ukry  si  w mentalno ci

ofiary: zrezygnowa em, jak to czyni ofiara z

ona Bogu,!

nie mam ju  prawa do w asnego  ycia. To sam Bóg, jak
Benjaszowi, kaza  mi nie wychodzi  z domu: Zbuduj so-
bie dom w Jerozolimie. B dziesz tam mieszka  i nigdzie
nie b dziesz wychodzi . Dobrze wiedz,  e w dniu, w któ-
rym wyjdziesz. 
 • na pewno umrzesz (1 Krl 2, 36-37). Mas-
kuje w ten sposób duchow  oci

. Przypomina sen

aposto ów z Getsemani, os abionych i przera onych, utru-
dzonych ci arem wydarze .

</

Oci

Ma e zgody na lenistwo dojrzewaj  w duchow  oci a-

. Oci

 jest jak stary Heli, który s ysz c o Arce

Boga, upada i  amie sobie kark, umieraj c (por. 1 Sm 4,
18). Lenistwo osiedla si  w duchu oci

ym, który nie jest

ju  zdolny do wznoszenia si  ku Bogu

3

. Oci

 du-

cha wywodzi si  ze znu enia dobroci ,  wi to ci , modli-
tw , ascez . Nie przynosz  one spodziewanych korzy ci.
Po ród trudno ci tego typu wygasa potrzeba s

enia.

Lenistwo przyobleka w 

ob , odrzucenie, beznadziej

— nie ma ju  nic do osi gni cia. Niezdolno  do dobra
wyp ywa z wewn trznej niemocy, jakby z za amania si
dobra w cz owieku; wiary w dobro duchowe. Zdarza si ,

e niesione nieszcz cie tak mocno przygniata do ziemi,
e cz owiek dociera jakby na granic  mo liwego i nie-

mo liwego i poza t  granic  nie ma si y si  przedosta .

Oci

 mo e by  zas aniana ide  góry nieporuszo-

nej. Wtedy zwyk ej oboj tno ci, niewra liwo ci nadaje
si  znaczenie oderwania duchowego, wewn trznej wol-

3

 E

WA

C3RIUSZ

Z

P

ONTU

Pisma..., dz. cyt., s. 259.

background image

158

Lenistwo

no ci, tego, co w znakomitych szko ach ducha nazywano
aphateia.

Najgorszym typem oci

ci jest jednak trwanie

w grzechu. Grzech zabija wi  z Bogiem i z lud mi. Kar-
mienie si  grzechem doprowadza szybko do duchowego
zwyrodnienia, wystawia na p omie  nami tno ci s abe
wn trze i domaga si  coraz wi kszej liberalizacji w po-
dej ciu do z a. W oci

ci odbywaj  si  narodziny

demonicznej tolerancji.

W rajskiej scenie kuszenia lenistwo przejawia si

w niemo no ci, w niezdolno ci do „odwrócenia si " od
owocu. Cz owiek nie odchodzi, ale pozostaje w prze-
strzeni kuszenia. Wybiera j , pozostaj c. Pozostaje jed-
nak ostatecznie tylko pastw  demonów.

Grzech czyni cz owieka tak ci kim,  e nie potrafi on

odnale  uzasadnienia dla walki ze s abo ciami, l kiem,
cierpieniem. Staj  si  one nieuchronne. Przygnieciony
grzechem podlega pasywno ci wobec dobra, wobec mi o-

ci.  ywi si  s owami beznadziei: mocarz nie oka e swej

si y, a bohater nie ocali  ycia,  ucznik si  nie ostoi, szyb-
konogi nie umknie i je dziec na koniu nie ocali  ycia;
nawet n jm

niejszy sercem pomi dzy bohaterami nagi

dzie ucieka (Am 2, 14-16). Nie ma ju  nic do ocalenia

— leniwy wygrywa swe rozgoryczenie na oktawach bez-
radno ci. Lenistwo wie ci wersj  dziejów nie do urato-
wania. Pojawia si  jak upiór przekonanie o fatum, wiara
w nieodwracalno  historii. Odpoczywa na ruinie rozmy-

la  o naturze  wiata. My lenie to zaprawione jest od ko-

rzeni w tpieniem.

background image

Lenistwo

159

Natr ctwo nieistotnego

Cz owiek leniwy rezygnuje z trudu rozró niania rzeczy
istotnych, wa nych od niewa nych. Ca y horyzont warto-

ciowania pokrywa gruba warstwa odrazy. Lenistwo wcale

nie musi oznacza  bezproduktywno ci. Mo na z lenistwa
zapracowa  si  na  mier . Leniwym jest bowiem cz o-
wiek nie dlatego,  e nie pracuje, ale dlatego,  e bierze
sobie zbyt wiele zaj  po to, by usprawiedliwi  si  przed
szczególnego typu lenistwem — nie podj ciem zasadni-
czego zadania, jakim jest sam cz owiek. Praca zewn trz-
na, mnogo  zaj  staje si  ucieczk . Lenistwo to polega
na wyborze rzeczy b ahych, drugorz dnych.

ród o zniech cenia do  ycia mo e le

 w prze-

wiadczeniu,  e cele, takie jak  wi to  czy pe nia modli-

twy nale y osi ga  natychmiast. Brak efektów wywo uje
nieuchronnie frustracje.

Leniwy jest typem najtrudniejszym do nawrócenia,

poniewa  nie chce zaanga owa  si  do ko ca. Mglisto
celów, nieczytelno

ycia  wiadcz  o braku podstawo-

wego wysi ku,  eby bardziej by . Cele wydaj  si  ju  nie
do osi gni cia. Bujno

ycia zostaje wystukana jedno-

stajno ci  nudy. Nie widzi dróg, którymi mo na by wy-
ruszy . Zamyka si  w metafizycznej skorupie.

Leniwe zniewolenie czasem

Lenistwo pozostaje inteligentnym i zwartym systemem
obronnym starego cz owieka, broni cym si  skutecznie
przed wymaganiami  ycia duchowego. Jest totalnym za-
puszczeniem 
cz owieka, zachwaszczeniem, obezw adnie-
niem duchowym. Bezbronno  polega na opuszczeniu,
czasem gorzkim pozostawieniu wewn trznej twierdzy.

background image

160

Lenistwo

Wyprowadziwszy cz owieka w pole, nieprzyjaciel  atwo
wytr ca bro  z r ki i bierze w jasyr. Leniwy daje si  roz-
broi , pozwala gin  murom obronnym, nieszcz liwy
mieszkaniec bezbronnej krainy, gdzie pasie si  dziki
zwierz. Dziko  g boko wtapia k y w serce. Jest bowiem
czym  najbardziej przeciwnym formowaniu siebie, kszta -
towaniu. Ho duje bezkszta towi. W g bi lenistwa pojawia
si  niech , by nadawa

yciu kszta t, by 

 na miar

godno ci. Woli 

 w usypiaj cym pi knie marze , pla-

nów, deklaracji. Mo e broni  si  skutecznie lekcewa e-
niem s ów prawdziwych. I 

 w zamkni tym czasie,

w swoim czasie obmierz ym. To, co bezkszta tne, jednak
obezw adnia. Leniwy nie broni ju  duchowych sza ców
ani przekona , oddaje przestrze

aski. Wyczerpuje si .

Wygasa. Dla niego nurt historii p ynie zbyt wartko. Ju
nie  dopuszcza  do  siebie  tego,  co  si   dzieje,  ju   w  ogóle
nie dopuszcza do siebie. yje poza histori , w której dzia-

a przecie

aska.  yje w zastyg ym czasie. Poniewa

przegrywa tera niejszo , ucieka w minione lub nadcho-
dz ce. 
Wchodz c tam, niech tnie je zostawia, nie potrafi
si  oderwa . Kategoria czasu staje si  j trz

 pu apk .

Uporczywe trwanie w przesz

ci czy te  przysz

ci,

gloryfikacja tego, czego ju  nie ma albo tego, co nadcho-
dzi, stanowi podstawy dla usprawiedliwienia swej nie-
obecno ci 
w czasie aktualnym. Wybór przesz

ci czy te

przysz

ci oznacza niezdolno  do  ycia po ród cz stek,

okruszyn czasu, po ród zwyczajnych rzeczy. Przygniece-
nie codzienno ci  pozwala na ma  nadziej ,  e wszystko
zacznie kiedy  pó niej. Cz owiek czuje si zwi zany cza-
sem, zniewolony nim, rzuca na  ycie paj czyn  odr t-
wienia.  wiat leniwego podobny jest do muzeum — ob-
cuje z przesz

ci , dla której nie mo e ju  nic zrobi .

Przyobleka si  dostojn  nostalgi . By  mo e w  wiecie

background image

Lenistwo

161

bezruchu pragnie ocali  i zachowa  to, co warto ciowe,
ale s  to figury statyczne, pos gowe, monumentalne, prze-
wa nie pró ne.

Lenistwo z natury wybiera to, co niskie, przyziemne,

poniewa  nie wymaga to wysi ku. Lubi by

wiadkiem

chaosu, bezrozumno ci, gdy  samo ju  dawno podda o
si . Szyderczo zagrzewa do walki.

Lecz nale

oby poszuka  tu jeszcze g bszego pro-

blemu: lenistwo szuka przebóstwienia w uleg

ci, zw a-

szcza uleg

ci czasowi, temu, co przechodzi przez  wia-

domo . Ta uleg

 jest  ywym zaprzeczeniem uleg

ci

znanej z pokory czy pos usze stwa Bogu. Jest ona typem
uleg

ci, która nie ma odwagi 

. Po ród bierno ci

ów przejawia si  bunt. Lenistwo jest odmow  zgody na

asny los, brakiem akceptacji w asnej historii. Lenistwo

jest istnieniem wyczerpanym.

pienie aksjologiczne

Lenistwo nale

oby ukaza  jako jaskrawe wyst pienie

przeciw dobru, przeciw warto ciom. Pojawia si  jako za-
woalowana forma niszczenia dobra. Nie do ,  e go nie
tworzy, to poprzez sw  postaw  dyskredytuje to, które
istnieje. Lenistwo wobec ka dego dobra pojawia si  jako
pesymizm, pesymizm aksjologiczny. Mo e on mie

ród a

w do wiadczeniu niesprawiedliwo ci: uczynione dobro nie
zosta o nagrodzone, doznane z o nie zosta o ukarane. Co
gorsza, za uczynione dobro cz owiek zosta  ukarany,
zniszczony, odrzucony, skazany na  mier . Wobec takiej
bezsilno ci dobra, wobec wdeptania  wi to ci w b oto
cz owiek rezygnuje, otacza si  kokonem i wpada w aksjo-
logiczn  apati . Cz owiek taki staje si  jak g upia panna,

background image

162

Lenistwo

która nie dba o oliw  do lamp. S yszy w ko cu s owa
Chrystusa: nie znam was (Mt 25, 12)

4

.

Odczuwa przymus spotwarzania dobra, gdy  ono

oskar a lenistwo. Spotwarza zw aszcza dobro aktywne.
Szuka równie leniwych sprzymierze ców i podwa a ak-
tywne postawy. Sprzysi

enie leniwych bywa niepraw-

dopodobnie konsekwentne i jadowite. Wszelkie wyma-
gania s  bowiem nie do przyj cia. Umiej tnie pos uguje
si  ide  tolerancji, przymykania oczu, bo samo szuka
spokoju. Dla leniwego ka de wymaganie, religijne czy
spo eczne, jest wrogie yciu, jest ograniczeniem wolno ci.
Rozbudowuje typ  wiadomo ci, która pomija warto ci.

Niew

ciwy stosunek do warto ci przyjmuje tak e

inne formy. Je eli czyje

ycie zdominuj  inne osoby

odmawiaj ce dojrzewania, zainteresowane w utrzymy-
waniu atmosfery infantylno ci, mo e doj  do specyficz-
nego poczucia bezwarto ciowo ci, w asnej bezu ytecz-
no ci. Jako podmiot nie ma si  przestrzeni do w asnych
decyzji, do w asnej wyobra ni czy j zyka. Mamy do czy-
nienia z zagrabieniem cz owieka. Osoba taka ma wielkie
trudno ci, by przebi  si do siebie, by uwierzy  w si
swego wewn trznego  wiata, bo ci gle by a przymuszana
do adorowania innych. Wynika z tego pewien rodzaj
bardzo podstawowego

pienia.

o lenistwa wybija rytm

ko ysanek. Metafora snu, pokusa usypiania, wprowadza
w  ycie majaki, urojenia. To zasadnicza trudno  w po-
zyskiwaniu prawdy o sobie i rzeczywisto ci. W lenistwie
obserwowa  mo na du  doz  nieprawdy, najbardziej za
niewiar  we w asne mo liwo ci. Nie s yszy si  ju  s ów:
Oto nadesz a godzina powstania ze snu... (Rz 13, 11).
Zagrabiony ju  nie zmaga si ...

4

 B. G

RAHAM

Siedem grzechów g ównych, dz. cyt, s. 51-52.

background image

Lenistwo

163

Taki cz owiek jest tworem innych, wypadkow  ich

zachowa , ci gle spychany ze sceny swego  ycia na
miejsce widza. W oczach takiego cz owieka dobro mo e
sta  si  czym  nierzeczywistym, jedynie nierealnym ma-
rzeniem. Nast puje wyobcowanie, wyrzucenie z historii*

owrogo  wzgl dem niego pochodz ca gdzie  z wet

wn trz. Niemal ca kowite zamieranie.  ycie leniwego
jest jak zapadanie w sen. Umys  podlega zmro eniu, du-»
chowej hibernacji. Nie wymaga  adnej duchowej czujno-

ci, jedynie bierno ci typu inercyjnego. Taki jednak nie

obudzi si  w odnowionym

wiecie. Wczytuj c si  we

wspó czesne my li filozofów czy pisarzy, ze zdziwieniern
mo na zauwa

,  e wspó czesna my l rozgo ci a si

w lenistwie. Cz owiekowi si  ju  nie chce, nie widzi po-
trzeby gruntownego przemy lenia, gruntownego wyt uma-
czenia natury rzeczy, gruntownego nazywania. Ogranicza
si  do niefrasobliwego zapisu czasu, stosuje dezorientuj ce
formy opisu, bawi si  raczej ni  pracuje nad rzeczywi-
sto ci .

W lenistwie równie  znajduje swe  ród o ludyczna

koncepcja cz owieka (homo ludens), traktowanie  wiata
jak globalnej zabawki, z idea em wygodnego i dostatnie-
go  ycia. Taki wymi

styl  ycia prowadzi do  mierci

ca  kultur .

Brak dost pu do warto ci,  lepota typu duchowego

wydaje si  kwestionowa  ka

 motywacj  do twórczego

wysi ku. Kosztuje on bowiem zbyt wiele bólu. By  mo e
takim ludziom nie pozwolono nic w  yciu zrealizowa
samodzielnie, stawali si  zawsze jedynie przed

eniem

czyich  pomys ów, czyjej  woli. Lub te  robiono wszyst-
ko za nich, rozpieszczaj c ich a  do nieprzytomno ci

ycia. Lenistwo tu mo e by  maskowane potrzeb dys-

background image

164

Lenistwo

tansu, oddalenia, ale w ko cu okazuje si ,  e  yciowe
cele staj  si  zbyt odleg e.

Gdy ono dojrzeje, mo e pojawia  si  jako forma ugo-

dy, niezdrowego kompromisu, który spycha i odcina od

róde

ycia duchowego i jest ostatecznie zgod  na mier-

not . Ugoda z miernot

ycia. Taka filozofia  ycia posia-

da swe przed

enie w postawie niesprzeciwiania si .

Kiedy cz owiek orientuje si ,  e jednak nie sprzeciwia si

u, pokusom czy przeró nym formom nieprawdy, bywa

ju  za pó no. Skaza  si  ju  na  ycie sp tane. Ugoda
z miernot  wynika ze zwyk ego  lizgania si  po ducho-
wym  yciu, bo nie ma si  odwagi wbi  lemiesza Bo ych

ów w cia o duchowe. Przyj cie barw ochronnych,

wkomponowanie si  w otoczenie, rezygnacja z powo a-
nia do tego, by by znakiem sprzeciwu i ewangelicznym
zaczynem, daje poczucie niesmacznego spokoju. Rodzi
si  g binosi ny smutek.

Ostatecznie lenistwo pojawia si  jako typ wierno ci,

wierno ci rzeczom przyziemnym, rzeczom z ciasnego
kr gu w asnych spraw. Wierno ci sprawom, które mam
pod r

nie musz  si  trudzi , by je znale . Tak umie-

ra duchowy wymiar cz owieka, zostaje uci liwa doczes-
no , któr  nale y ocali  za wszelk  cen . Poprzestaje si
na minimum. Lenistwo jest azylem.

Schorowana obco

Wybór lenistwa czasem zwi zany jest z odrzuceniem,
a  ci lej, z brakiem poczucia bycia wybranym. Nie je-
stem oczekiwany, nigdy nie by em oczekiwany, nie by o
nikogo, kto by na mnie oczekiwa , a wi c i ja nikogo i ni-
czego nie oczekuj . Zamykam sw  nadziej . Nie do wiad-
czy em, tego,  e wybra  mnie Bóg, by mnie w czym

background image

Lenistwo

165

wyszczególni , zamykam wi c moj  religijn  nadziej
i nie oczekuj  ju  nic od Niego. Nie zrobi  ju  niczego,
co by sygnalizowa o moje oczekiwanie i potrzeb  wybra-
nia. Wybieram  ycie odwrócone od Boga, martwe, anty-
kwaryczne.

Leniwy nie ma przyjació , s  tylko towarzysze nie-

doli. Oni wspólnie czuj  si  obco po ród  wiata. W ob-
cym  wiecie nie poczuwaj  si  do odpowiedzialno ci za
jego obco

ani by t  obco  ubogaci . Wyra aj  wspól-

nie sw  solidarn  dezaprobat  i niech , wzmacniaj c si
kompleksem wygna ca.

Lenistwo maskuje si  solidarno ci  z nieudacznikami,

miernot . Staje si  aposto em tego rodzaju s abych. Idea

abo ci dominuje my lenie, przekonywanie, urasta do

rangi teologii, ale w g bi jest niezdolno ci  do stawiania
sobie wymaga .

Zamieszkanie w lenistwie jest jakby zagl daniem

mierci w oczy, z jednoczesnym brakiem si y, by odej

z takiego miejsca. Wie ci za amanie si  nadziei. Wybiera
— je li cokolwiek wybiera — rezygnacj . Mo e si  to
narodzi  z przygn bienia z em: nie mam ju  si y do prze-
miany  wiata, do uratowania  wiata w asnego, do promo-
wania dobra. Wycofuj  si  ze sceny  ycia. Leniwy wydaje
si  by  cz owiekiem, który nie potrzebuje zbawienia.
Mo e dlatego,  e w jego oczach nie ma ju  co zbawia .

mier  nadziei objawia si  równie  w ogromnym l ku

przed opuszczeniem  wiata, w którym cz owiek zamiesz-
ka , z którym si  oswoi , który zna i rozumie. Ka de we-
zwanie Boga, które by oby jak powo anie Abrahama, by
opu ci  sw  ziemi  i uda  si  do innej, pojawia si  jako
niewykonalne. L k wi zi wyobra ni  niedosz ych po-
dró ników. Lenistwo jest aktywn  form  nieufno ci
wzgl dem Boga.

background image

166

Lenistwo

Istnieje jeden podtekst z  yciu leniwym, odnosz cy

si  wprost do tajemnicy grzechu pierworodnego. Leni-
stwo sugeruje: oto wybór, decyzja, dzia anie cz owieka
zawiod y, zerwano owoc znajomo ci dobra i z a i ponie-
siono kl sk . Czy mo na 

, omijaj c sytuacj  w raju?

nie w kontek cie tego pierwotnego fiaska ludzkiego

dzia ania, leniwy pragnie ocali  siebie, odcinaj c si  od
niej. Blokuje  wiadomo  czynu. Poniewa  czyn prowa-
dzi do kl ski, wybieram nieczyn. Ale rozwi zanie okazuje
si  rzekome: duchowy marazm, zmierzanie ku  mierci jest
równie  cz ci  grzechu, cz ci  kary, pierwotnego
przekle stwa. Dlatego lepsze jest noszenie niepami ci,
zapomnienia o tym,  e nie ma si  przysz

ci.

Bez adno

Lenistwo  atwo oddaje inicjatyw  w rzeczach duchowych
w obce r ce. Zwalnia si  z trudu rozezna . Pod anie za
innymi, cz sto bezwiedne, kamuflowane zaufaniem czy
kreowaniem kogo  na idola, ukrywa chorob  woli i du-
chowej wyobra ni.

To przedziwne, ale lenistwo mo e by  bardzo konse-

kwentne, mo e najbardziej konsekwentne z wad g ów-
nych. Przybiera form trwania upartego.

 uparcie

nie chce ruszy  z miejsca, b

 uparcie nie wybiera. To

duchowe zawieszenie, impas wewn trzny przed niczym
jednak nie chroni. Bynajmniej, niebezpiecznie cz owiek
staje si  przydro

 ofiar  przewalaj cych si  legionów

ego. Znajduj  bowiem dom uporz dkowany, ale bez

gospodarza (por.  k 11, 26). Lenistwo jest duchowym
wyprowadzeniem si , emigracj z siebie. Leniwy mieszka
poza swoim domem. Nie sprzeciwia si

upie com.

background image

Lenistwo

167

Dlatego obecno  leniwego przypomina bardziej selektyw-

 us

no  ni

ycie dla prawdy.

Bez adno  leniwych stwarza bardzo podatny grunt

dla dojrzewania wyko lawionych teorii wolno ci g osz -
cych wolno  od zasad, od „przymusu" dobra, a tak e za-
ch caj cych do nieko cz cego si

wi towania luzu.

Lenistwo, odczuwaj c niezno ny ci ar  ycia ducho-

wego, czyni c samo  ycie duchowe rozwlek ym, zara a je
ostatecznie nud . Nuda, monotonia duchowych wyma-
ga , monotonia walki, ci

e powracanie na te same

miejsca ludzkiej s abo ci, obezw adniaj  ducha. Cz o-
wiek duchowy nie nudzi si  sob , gdy  jest z Bogiem.

Acedia najsilniej wi zi ducha. To duchowa eutanazja.

Zamieszkiwanie na przedpolach  mierci. To grzech star-
czy, grzech duchowego zestarzenia si . Sam widzi siebie,

e jest niepo yteczny dla  ycia duchowego.

Lenistwo staje si  nauczycielem w tpienia. Gdy nuda

wype nia horyzont religii, rodzi si zat ch

istnienia.

Ja owe  ycie, prowadzone na ja owym biegu, czyni cz o-
wieka ja owym do ostateczno ci, g ównie w sferze  aski.

abo  dotyka tak bezpo rednio i tak dojmuj co,  e

ogarnia nie tylko sfer  tego, kim si  jest, ale i sfer  tego,
kim si  b dzie.

Niebezpieczna bierno

W lenistwie pojawia si  zjawisko utraty duchowej si y
ci enia. 
Bóg, jako centrum stworzenia, utraci  tu si
grawitacji (gravitas). „Bóg ju  nie przyci ga — wo a
zuchwale w histori  leniwy — sam jestem tego najlep-
szym przyk adem". Oczywi cie leniwy nie zamierza si
zdradzi  — on ci y ku sobie. Lenistwo przyjmuje form
biernej pychy.

background image

168

Lenistwo

Unikiem cz sto stosowanym przez leniwych jest prze-

sadna interioryzacja, obsesyjne skupianie si  na w asnym
wn trzu, wchodzenie w wewn trzny dialog, który niczego
nie rozja nia ani niczego nie rozwi zuje. W ten sposób
ratuj  swój wizerunek i maskuj  wyczerpanie si  projektu

ycia. Z drugiej strony, by  mo e, ca a energia duchowa

wyczerpuje si  w wysi ku przerzucenia pomostu pomi -
dzy tym, co zewn trzne, a tym, co wewn trzne, gdy oba
brzegi za bardzo si  oddali y.

Leniwy promuje idea  statycznej doskona

ci, posta-

wy nieporuszonej, która jednak dojrzewa w cieniu zal k-
nienia. Zastyg e trwanie odporne na zamiany, na dyna-
mizm  aski. Sw ostyg

ci chce oskar

 nietrwa

.

Sam  poz  — zastyganie pomi dzy pocz tkiem a ko cem
— leniwy pragnie otoczy  nimbem, patosem. Jest to jed-
nak jedynie patos  mierci. Bez-czynno  i bez-ruch nie
mog  przecie  prowadzi . S  zaprzeczeniem etosu piel-
grzymiego, wycofuj  si  ze wszystkich dróg. Tu brzmi
najtragiczniej s owo Chrystusa: Ja jestem drog  i prawd ,
i  yciem 
(J 14, 6). Lenistwo nie wychodzi ju  na drogi,
nie chce ich zna ; nie chce podejmowa  prawdy i zatapia
si  w  miertelnym  nie. Tak naprawd  nie tyle wyklucza
siebie, ale eliminuje  wiat, zw aszcza ten Bo y. Twierdzi:
to Bóg przegra  w moich oczach, nie ma ju  przysz

ci.

Je eli co  ma si  wydarzy , przyjmuje scenariusz

kwietyzmu. Kiedy cz owiek leniwy przyobleka si  w sza-

 kwietyzmu, a wi c spychania odpowiedzialno ci za

swe  ycie na Boga, oczekuje,  e jego dzia anie zast pi
Bóg. Towarzyszy temu wycofywanie si  z nadmiernych
napi  czy wysi ków.

Bierno  czasami nabudowywana jest na fa szywym

zadowoleniu z siebie, z osi gni tego stanu. Z udne samo-
zadowolenie polega na tym,  e leniwy po prostu szuka

background image

Lenistwo

169

atwego ycia, unika podejmowania obowi zków. L ka

si  uci liwo ci. Leniwy ci gnie za sob

ycie, nie nada

je mu kszta tu. Co gorsza, nie ma odwagi patrze  w przy
sz

, która jawi si  jako coraz trudniejsza. Balast  ycia,

ju  nie do zniesienia, pe ni funkcj  usprawiedliwienia
pi trz cych si  oskar

. Nie oskar a si  jednak  ycia

czy ludzi. Lenistwo oskar a Boga. To On uczyni

ycie

przekl tym. Lenistwo jest niepohamowan  t sknot  do
raju, która jednak nie zostaje nigdy spe niona.

*

Bardziej wyrafinowane lenistwo nawi zuje do tajem-

nicy wy yn duchowych, tajemnicy odpocznienia w Bogu.
Ma to jednak zagwarantowa  sam komfort odpoczywania,
natomiast Bóg stanowi tu rodzaj  wi tobliwego, a przy-
najmniej przyzwoitego t a. Religijne obwarowanie leni-
stwa ma mu jedynie doda  dostoje stwa. Atrofia duchowa
to ostatni przystanek, postój przed  mierci .

Lenistwo jest niebezpieczne nie tylko dlatego,  e sa-

mo dusi si  sob  i tamuje siebie, ono sprytnie ucieka si
do innych, jak do kariatyd, które podtrzymuj  gmach je-
go  ycia. Pos uguje si  zasilaniem z zewn trz. Na ze-
wn trz te  wybiela sw  odpowiedzialno . Jednocze nie
z duchowego wn trza czyni kryjówk , a nie  wi tyni ,
w której pali oby si  kadzid o na cze  Pana. W kryjów-
ce, w wyrafinowanym ukryciu i samotno ci celebruje
butwiej ce  ycie. Zdarza si ,  e lenistwo w cz owieku nie
ma si y ju

, wtedy cierpi c „bez skargi", czyni z sie-

bie mesjasza.

Jedyny temat, który leniwego interesuje: jak umiera

razem. Niesie go rado  wspólnego umierania.  miertel-
na powaga jest poz , z jak  przyjmuje nowy dzie . Ten
dzie  oczywi cie nie ma nic do zaofiarowania, jest pusty,
nieciekawy, nie inspiruje. Leniwy w swoim wyschni tym
wadi roznosi nowin  o Bogu, który oszukuje. Nie masz

background image

170

Lenistwo

obiecywanych winnic pe nych wina i biesiadnych  pie-
wów;  masz  za  to  kamienio omy  i  ziemi   bezwodn .
Poniewa  czuje si  oszukany, jak zosta a oszukana Ewa
w raju, nie czuje si  do niczego zobowi zany, oprócz
kwestionowania. Lenistwo zalega w ogromnej pustce  y-
cia. Ta pustka jest materi  rozpaczy: nie ma ju  nic do
kochania, do poznania. Nie warto ju  nic robi ! Dzieje
si  tak dlatego, bo  ycie tu, gdzie  yje leniwy, ju  nie
dociera. Jest on zm czony tym wyczerpaniem si  tre ci.
Wyblak

sensu wszystkich rzeczy jest przera aj ca.

Nie mamy na ziemi ju  nic do zrobienia. Przygn bienie
przeplatane perfekcjonizmem rytów  mierci. Mizantropia
upadku wszech wiata. Istnienie agonistyczne. Rozpoczyna
si  w mizologii — wstr cie do my lenia, ko czy w pro-
klamacji powszechnego zmierzania ku  mierci. Lenistwo
jest  jak  d ugi,  nu

cy  wieczór,  w  którym  nic  si   nie  wy-

darza. W ten sposób kwestionowany jest ka dy ludzki
wysi ek.

background image

Z

AMIAST ZAKO CZENIA

Przedstawiono powy ej grzeszne drogi cz owieka, a raczej
jego bezdro a. Prowadzi to do zakorzeniania si  w krainie

mierci i piek a. Przywo ajmy tu jedn  z najbardziej suges-

tywnych wizji piek a nakre lon  przez  w. Teres  z Awili:

„Wej cie przedstawi o mi si  na kszta t w skiej i d u-

giej uliczki, albo na kszta t nisko sklepionego, ciemnego
i ciasnego lochu. Na spodzie rozpo ciera o si  b oto
wstr tnie plugawe, wydaj ce z siebie wo  zara liw
i pe ne gadów jadowitych. Na ko cu wej cia wznosi a
si

ciana z zag bieniem w  rodku, podobnym do szafy

ciennej; w t  ciasnot  ujrza am si  nagle wt oczona.

Wszystkie okropno ci, które wchodz c, widzia am, cho
opis ich ani z daleka im nie dorównywa, by y jeszcze
rozkosz  w porównaniu z tym, co uczu am w tym za-
mkni ciu.

By a to m ka, o której daremnie kusi abym si  do-

adne da  poj cie;  adne s owa najsilniejsze nie wypo-

wiedz ,  aden rozum nie ogarnie ca ej jej grozy. Czu am
w duszy mojej ogie , na którego okre lenie, jakim jest
i jak na dusz  dzia a, nie staje mi ani wyrazów, ani poj cia,
a przy tym w ciele cierpia am bole ci nie do zniesienia...
Wszystko to spot gowane jest jeszcze do niesko czono ci

 jasn  i niew tpliw

wiadomo ci ,  e jest to m ka

wieczna, która nigdy si  nie ko czy. Lecz wszystka ta
okropna m ka cia a niczym jest znowu w porównaniu
z m

 duszy. Jest to takie konanie, taki ucisk, takie jakby

duszenie si , takie dojmuj ce strapienie i takie gorzkie,

background image

172

Zamiast zako czenia

rozpaczliwe zn kanie,  e nie wiem, jakimi to s owy
wszystko okre li .

Cho bym to nazwa a nieustaj cym cierpieniem,  mier-

telnym konaniem, ma o by jeszcze tej nazwy, bo w kona-
niu  miertelnym si a wi kszego dusz  od cia a odrywa, tu
za   dusza  by  si   sama  chcia a  wyrwa   z  siebie  i  sama
siebie rozdziera. S owem, nie mam wyrazu na oznacze-
nie, jak niewypowiedzianie ta m ka duszy, ten ogie  we-
wn trzny i ta n kaj ca j  rozpacz przewy sza wszelkie
inne, cho  tak okrutne katusze i bole ci. Nie widzia am

ki, która mi te katusze zadawa a, ale czu am,  e si  pa-

,  e jestem jakby targana i sieczona na sztuki. Tak jest,

powtarzam: ten ogie  wewn trzny i ta rozpacz duszy, ta
jest m ka nad wszelkie m ki najsro sza.

Nie ma pociechy ani nadziei pociechy w tym okrop-

nym, woni  zara liw  przesi kni tym wi zieniu. Nie ma
gdzie usi

 ani si  po

 w tym ciasnym jak ucho

igielne zag bieniu  ciany, do którego by am wt oczona.
I same  te  ciany, straszliwe na wejrzenie, ci arem swo-
im przygniataj  i d awi . Nie ma tam  wiat a, wsz dzie
dooko a ciemno ci nieprzeniknione. A jednak — nie
rozumiem, jak to by  mo e, ale tak jest — cho  nie ma

wiat a, oko przecie widzi wszystko, cokolwiek mo e by

przykrego ku widzeniu i przera aj cego dla wzroku.

By am tak przera ona tym widzeniem, owszem i dzi ,

cho  od tego czasu up yn o ju  sze  lat, tak jestem,
szczerze mówi , nim przera ona,  e w tej chwili, gdy
o tym pisz , zdaje mi si ,  e ze strachu krew si

cina

ach moich" ( , 32, 1-4).

Do wiadczenie grzechu osadza si  ci

arem, smut-

kiem, jest bowiem dotykaniem piekie . Celem tej ksi ki
by o doprowadzenie do tego rzeczywistego, nie tylko

background image

Zamiast zako czenia

173

psychicznego, dyskomfortu, ale wewn trznego wstrz su.
W takiej sytuacji cz owiek jeszcze bardziej u wiadamia
sobie potrzeb  wybawienia ze z a, potrzeb  Wybawiciela.
Chodz c szlakami uwi zienia, za lepienia i ludzkiej bie-
dy, nale

oby z ca  oczywisto ci  zapragn  blisko ci

Boga jako jedynego, który skutecznie pozwala od z a
obroni . O naturze tego pragnienia nale

oby powie-

dzie  co  wi cej. W zamiarze autora jest ods oni cie
w jednej z najbli szych publikacji tajemnicy pragnienia,
jakim jest cz owiek.

O grzechu nie wystarczy tylko wiedzie , nie wystar-

czy, dr

c, spodziewa  si  upadku i wo

 do Pana. Na-

le y go wykorzenia . Skorzystajmy tu z m dro ci Doro-
teusza z Gazy

1

:

Trzy postawy s  mo liwe dla cz owieka: albo kto  jest

poddany nami tno ci, albo j  pow ci ga, albo j  wy-
korzenia. Poddany nami tno ci to ten, który spe nia jej
uczynki i podtrzymuje j  w sobie; pow ci gaj cy nami t-
no  to ten, który ani jej nie ulega, ani jej nie wykorzenia,
ale dla rozumnych przyczyn dzia a inaczej, nadal jednak
nami tno  ma w sobie; a wykorzenia nami tno ci ten,
który walczy z ni  i spe nia uczynki jej przeciwne.

Wykorzeni  znaczy nie tylko przycina , nie tylko t u-

mi , ale si gaj c do samego dna, wypali

wi

 gorliwo-

ci .  w. Jan od Krzy a w I ksi dze Drogi na Gór  Kar-

mel (I, 13, 6) pokazuje, jak to robi  w praktyczny sposób:

Usi uj zawsze sk ania  si : nie
ku temu, co  atwiejsze,

lecz ku temu, co trudniejsze;

1

 D

OROTEUSZZ

G

AZY

Nauki..., dz. cyt., s. 101.

background image

174

Zamiast zako czenia

nie do tego, co przyjemniejsze,

lecz do tego, co nieprzyjemne;

nie do tego, co smakowitsze,

lecz do tego, co niesmaczne; nie

do tego, co daje spoczynek,

lecz do tego, co wymaga trudu;

nie do tego, co daje pociech ,

lecz do tego, co nie jest pociech ; nie

do tego, co wi ksze,

lecz do tego, co mniejsze;

nie do tego, co wznios e i cenne,

lecz do tego, co niskie i wzgardzone;

nie do tego, aby pragn

 czego ,

lecz do tego, by nie pragn

 niczego,

nie szukaj c tego,

co lepsze w ród rzeczy stworzonych,
ale tego, co gorsze.

Pragnij z mi

ci dla Chrystusa

doj  do zupe nego ogo ocenia,

ubóstwa i oderwania si  od wszystkiego,
co jest na  wiecie.

* * *

Powy sze rozwa ania stanowi  analiz  zasadniczych

tków z a, jakie pojawia si  w ludzkim sercu. Pedago-

gia duchowa nie mo e jednak ko czy  si  na diagnozie,
zmierza  wiadomie ku uzdrowieniu. Dlatego to zako -
czenie winno by  w

ciwie zapowiedzi , bram  do na-

st pnej cz ci, w której by mo na przeciwstawi  drodze
starego cz owieka, drog cz owieka nowego, odnowionego
w  asce. Jest to droga cz owieka b ogos awie stw, repre-
zentuj ca odnowiony, Chrystusowy system warto ci z po-
kor  u podstaw.

background image

L

ITERATURA

B

ALTER

L., Problem reinterpretacji skutków grzechu pierwo-  \

rodnego w cz owieku [w.] „Coramunio" 7/1992, s. 247--
293.

C

AMUS

A., Cz owiek zbuntowany, um. J. Guze, Warszawa

1998.

CHUDY W.,

amstwo jako korupcja antropologiczna

[w:] „Ethos" 5 (1992) (1), s. 88-96.

D

EFENSOR

z L

IGUGE

Ksi ga iskierek, 1.1, t um. R. Wasi ski,

Kraków 2000.

DOROTEUSZZGAZY, Nauki ascetyczne, Warszawa 1980.

G

RUN

A., Jak sobie radzi  ze z em, um. K. Zimmerer,

Kraków 1999.

JAN OD KRZY A, N

OC

ciemna [w:] Dzie a, um. B. Smyrak

OCD, Kraków 1986, s. 404-422.

KR P1EC M., Dlaczego z o, Warszawa 1962.

MI OSZ C

Z

., Metafizyczna pauza, Kraków 1995, s. 147-172.

M

UKOID

E., Filozofia z a: Nabert, Marcel, Ricoeur, Kraków

1999

2

.

N

OSSOL

A., Wspó czesne pogl dy na natur  grzechu pierwo-

rodnego [w:] RTK 17 (1970) (2), s. 53-75.

Pierwsza Ksi ga Starców. Gerontikon, um. M. Borkowska

OSB. Kraków 1999.

POLISENO A., Wady innych, um. M. Wo niak, Cz stochowa

1998.

POMERIUSZ J.,

yciu kontemplacyjnym, um. ks. A.  urek,

Kraków 1998.

background image

176

Literatura

RAK R., Grzech uniezale nienia si  od Boga. Geneza i skutki

[w:] Mi

 wi ksza ni  grzech (Homo meditans XII), red.

A.J. Nowak, W. S omka, Lublin 1996, s. 173-185.

RlCOEUR P., Symbolika zla, Warszawa 1986.

RlCOEUR P., Zlo, Warszawa 1992.

S

AFRANSKI

R.,

o. Dramat wolno ci, um. I. Kania, Warsza-

wa 1999.

SCHONBORN C

H

., GORRES A., S. P

AEMANN

Grzech pierwo-

rodny w nauczaniu Ko cio a, um. J. Zychowicz, Pozna
1997.

SENEKA L., A., Dialogi, um. L. Joachimowicz, Warszawa

1998.

PIDLIK

T., My l rosyjska. Inna wizja cz owieka, um. Janina

Dembska, Warszawa 2000.

LIPKO T., Etos chrze cija ski. Zarys etyki ogólnej, Kraków

1974, s. 343-347.

TANQUEREY A., Zarys teologii ascetycznej i mistycznej, t. II,

um. abp Piotr Ma kowski, Kraków 1948.

T

ERESA OD

J

EZUSA

ycie [w:] Dzie a, 1.1, t um. H. Kossowski,

Kraków 1987.

TlSCHNER, J., Filozofia dramatu, Pary  1990.

WOJTY A, K., Problem walki [w:] Aby Chrystus si  nami po-

ugiwa , Kraków 1979, s, 175-178.

WORONIECKIJ., Katolicka etyka wychowania, 1.1, Kraków

1948.

background image

W

YKAZ SKRÓTÓW

 —  w. T

ERESA OD

J

EZUSA

ycie [w:] Dzie a, 1.1.,

um. bp H. Kossowski, Kraków 1987, s. 407.

NC —  w. J

AN

OD KRZY A, N

OC

ciemna [w:] Dzie a,

um. B. Smyrak OCD, Kraków 1986,

DGK — J

AN OD

KRZY A, Droga na Gór  Karmel [w:] Dzie a,

um. B. Smyrak OCD, Kraków 1986

J