background image

ARNOLD MINDELL

Siedząc w ogniu

Duże grupy i ich transformacja 

przy pomocy konfliktów i różnic między ludźmi

Podziękowania
Moja narodowość, płeć, wiek i doświadczenie wciąż wpływają ograniczająco na moje idee, 
chociaż pracowałem z dużymi grupami w wielu stronach świata.
Moi koledzy i przyjaciele pomogli mi poszerzyć punkt widzenia białego Amerykanina w średnim 
wieku, tak abym w tej książce mógł spojrzeć na świat z szerszej, bardziej globalnej 
perspektywy.
Szczególne podziękowania należą się społeczności pracującej z procesem w Portland w 
stanie Oregon za sprawdzenie materiału tej książki w praktyce - w polityce, procesach 
grupowych, pracy z nadużyciami, rasizmem i przywilejami, w różnych warunkach. Dziękuję 
także Global Process Institute za sponsorowanie seminariów pracy ze światem.
Za pomoc w lepszym zrozumieniu problemów rasizmu jestem wdzięczny: Arlene i Jean-
Claudowi Audergonom, Ruby Brooks, Jean Gilbert, Johnowi Johnsonowi, Davidowi Jonesowi, 
Diane Wong i Ricie Shimmin. Za wnikliwe uwagi na temat seksizmu oraz problemów gejów i 
lesbijek: Julie Diamond, Sarze Halprin, J.M. Emetchi, Rhei i Markusowi Marty'emu. Nisha 
Zenoff, Phyllis Tatum i Paula Lilley wprowadziły mnie w literaturę dotyczącą nadużyć.
Na wdzięczność zasługuje wielu ludzi, którzy sprawili, że mogłem przedstawić moje pomysły w 
wielu społecznościach na całym świecie. Są to: Anna Maria i Constantine Angelopoulos z Aten, 
Anuradha Deb i J.M. Revar z Bombaju, Gabriela Espenlaub z Berlina, Yukio Fujimi i profesor 
Ogawa z Tokio, Benno Glauser z Paragwaju, Joe Goodbread, Kate Jobe i Dawn Menken z 
Portland, Andriej Gostiew i Sława Czapkin z Moskwy, Anton Heretik z Bratysławy, Roger 
Housdon z Londynu, Moses Ikiugu z Nairobi, John Johnson, Bob i Helen Pelikan oraz Charles 
i Anne Simpkinson z Waszyngtonu, D.C., Fr. Miles O'Reilly z Belfastu, David Roomy z Kanady, 
Bogna Szymkiewicz i Tomasz Teodorczyk z Warszawy, a także grupy pracy z procesem w 
Australii, Berlinie i Warszawie.

1

background image

Nasira Alma, Lane Arye, Tom Atlee, Peter Block, Julie Diamond, Leslie Heizer, Ursula Hohler, 
Max Schuepbach i Jim Spikard wnieśli bardzo cenne uwagi dotyczące stylu i jasności wywodu. 
Mam również dług wdzięczności wobec Kate Jobe i Leslie Heizer za ich pracę nad 
oryginalnym rękopisem dla wydawnictwa Lao Tse Press. Dziękuję Davidowi Jonesowi za tytuł.
Moja partnerka Amy prowadziła ze mną wszystkie spotkania, na których opiera się ta książka. 
Jest ona autorką koncepcji metaumiejętności stanowiącej integralną część tego, co tutaj 
przedstawiłem. Amy pomagała mi w każdym momencie pracy nad tą książką, począwszy od 
oparcia jakiego mi udzieliła, gdy zmagałem się z ogromem zadania, aż do asystowania przy 
uściślaniu wszystkich koncepcji.

Przedmowa
Za najtrudniejszymi problemami świata kryją się ludzie - grupy ludzi, którzy nie potrafią ze 
sobą współżyć, którzy się ze sobą nie zgadzają. Można winić przestępczość, wojnę, narkotyki, 
chciwość, biedę, kapitalizm albo zbiorową nieświadomość. A w gruncie rzeczy to po prostu 
ludzie są sprawcami naszych kłopotów.
Moi nauczyciele mówili mi, abym unikał dużych grup, ponieważ są nieposłuszne i 
niebezpieczne. Twierdzili, że można pracować tylko z małymi grupami, gdzie panuje porządek 
i przestrzega się zasad. Ale świat nie składa się z potulnych małych grup. Zmuszanie do 
przestrzegania prawa i porządku nie może być jedynym sposobem rozwiązywania problemów.
Wielu z nas wzdraga się na samo wspomnienie przemocy. Domagamy się spokojnego, 
łagodnego zachowania: ustawcie się ładnie, w równym rzędzie. Stosujcie się do zasad 
społecznego współżycia. Kilka osób nie może mówić jednocześnie. Dokończ jeden temat, 
zanim przejdziesz do następnego.
Jednak domaganie się porządku nie powstrzyma rozruchów, wojen ani nie zredukuje 
problemów świata. Może nawet rozdmuchiwać ogień grupowego chaosu. Jeśli nie 
przyznajemy wrogości racji istnienia, musi ona obierać nielegalne drogi ujścia.
Ta książka pokazuje, że angażowanie się w gorące konflikty, a nie uciekanie od nich jest jedną 
z najlepszych metod radzenia sobie z podziałami i rozłamami, jakie istnieją wszędzie - w 
prywatnych relacjach, biznesie i na całym świecie.
Strony tej książki zapoznają cię z pracą wewnętrzną jako sposobem na opanowanie lęku 
przed konfliktem. Zrozumiesz kulturowe, osobiste i historyczne kwestie, które leżą u podstaw 
wielokulturowej przemocy. Zdobędziesz pewne umiejętności niezbędne w pracy z dużymi 
grupami ludzi.
Ogień, który trawi ludzkość w jej społecznym, psychologicznym i duchowym aspekcie, może 
zniszczyć świat. Ale może też przemienić problemy w poczucie wspólnoty. To zależy tylko od 
nas. Możemy unikać sporów, ale możemy również bez lęku "siedzieć w ogniu", działać, 
zapobiegać powtarzaniu się najboleśniejszych pomyłek historii. Praca z procesem, którą 
opisuję w rozdz.1 nazywa twórcze wykorzystanie konfliktu "pracą ze światem".
Po ukończeniu pierwszej wersji tej książki miałem sen, którego akcja toczyła się pod koniec 
naszego tysiąclecia. Podczas konferencji telefonicznej rozmawiali ze sobą liderzy z wielu 
krajów. Ludzie we Władywostoku, Anchorage, Seattle, Chicago, Montrealu, Nowym Jorku, 
Londynie, Berlinie, Helsinkach, Sztokholmie, Warszawie i Moskwie mówili: "Próbowaliśmy już 
wszystkiego. Nic nie pomogło. Spróbujmy tej pracy ze światem. Otwórzmy się na to, co dzieje 

2

background image

się w społecznościach. Może stworzymy nowy światowy ład." W moim śnie ludzie naprawdę 
nauczyli się ze sobą współpracować.
Chociaż w dzisiejszym, rzeczywistym świecie narody Północy stworzyły rozwinięte systemy 
telekomunikacyjne, kiedy dzieje się coś złego, ludzie wciąż nie potrafią się ze sobą 
komunikować. Na Południu globu stłumione głosy gnębionych utrudniają kontakt i wywołują 
rewolucje. Te odgłosy są oznaką pragnienia zemsty, cichym pomrukiem tych, których nie chce 
słuchać "główny nurt", czyli dominujące kultury Północy. Kiedy natężenie tych głosów osiąga 
punkt krytyczny, rezultaty nazywa się "zamieszkami" lub "przestępstwami dokonanymi przez 
mniejszości". Ci, którzy są u władzy, często ostrzegają ludzi popierających mniejszości, aby 
zmienili kierunek działania, tak jakby konflikty i utajona przemoc mogły zniknąć, jeśli będziemy 
je ignorować. Jednakże tłumienie ich prowadzi do rewolt i dalszych nieszczęść.
Oto istota starego modelu postępowania obecnego w wielu kulturach: zaprzecz problemom, a 
one przestaną istnieć. Unikaj i karz tych, którzy sieją niepokój.
W moim śnie w pełni przejawia się nowy wzorzec, który już teraz próbuje przebić się do 
świadomości głównego nurtu. Mam nadzieję, że ta książka zainspiruje cię do wzięcia udziału w 
urzeczywistnianiu mojego snu.

Część I
Historia świata od podszewki
1 Ogień:
Cena wolności

Wolność, budowanie społeczności i trwałych relacji z innymi ludźmi mają swoją cenę. Potrzeba 
czasu i odwagi, by nauczyć się, jak "siedzieć w ogniu" odmienności, różnic między ludźmi. 
Oznacza to, że trwając w żarze trudów i kłopotów, jesteś osadzony w sobie, ześrodkowany[?]. 
Aby to osiągnąć musimy uczyć się, jak funkcjonują małe i duże grupy, jak przebiegają debaty 
dotyczące spraw miasta i pełne napięcia wydarzenia uliczne. Jeśli bez tej nauki bierzesz na 
siebie rolę lidera czy osoby ułatwiającej przebieg procesów grupowych (facylitatora) może 
okazać się, że po prostu w olbrzymim skrócie powtarzasz błędy historii.
Nowy paradygmat pracy ze światem oferuje nam inną perspektywę:
Chaos: W pracy ze światem konflikty i momenty chaosu podczas procesu grupowego są 
cenne, ponieważ z nich rodzi się poczucie budowania społeczności i trwała organizacja.
Uczenie się: W pracy ze światem uważamy konflikt za naszego najbardziej ekscytującego 
nauczyciela.
Otwarte serce: Praca ze światem opiera się na tym, by mieć otwarte serce, siedzieć w ogniu 
konfliktu i nie spalić się. Praca ze światem używa żaru ognia do tworzenia społeczności.
Samopoznanie: W pracy ze światem kładziemy nacisk na to, że my sami jesteśmy częścią 
każdego konfliktu wokół nas. W pracy ze światem używamy samopoznania w taki sposób, by 
stało się częścią rozwiązania konfliktu.
Nieznane: W pracy ze światem uznajemy, że trwała społeczność zawsze opierała się na 
szacunku dla nieznanego.
Moja rada dla tych, którzy pragną trwałych organizacji i społeczności brzmi: zacznij od bycia 
pokornym. Wróć do szkoły. Ucz się jak być świadomym. Zdobywaj wiedzę na temat rang. 
Oszczędzisz sobie i swojej społeczności wiele bólu.

3

background image

Tomasz Jefferson, prezydent Stanów Zjednoczonych, prawdopodobnie by się z tym zgodził. 
Powiedział, że ceną wolności jest czujność. Jednak jego koncepcja czujności nie polegała na 
niwelowaniu różnorodności. Tak jak ja to pojmuję, czujność oznacza świadomość istnienia 
wielorakich myśli i uczuć w tobie i w świecie wokół ciebie. Ta świadomość jest częścią ceny za 
demokrację i pokój. Reszta to uczenie się umiejętności zajmowania się osobistymi, etnicznymi 
i międzynarodowymi dysputami.
Demokracja to coś więcej niż uważność i odwaga, czasem konieczna, by siedzieć w ogniu. Ale 
i tak bardzo niewielu z nas chce płacić nawet tę minimalną cenę. Kto lubi mieć do czynienia ze 
złością i pogróżkami? A jednak organizacje muszą nauczyć się radzić sobie z chaosem i 
złożonością sytuacji, jeśli mamy przetrwać coraz szybciej narastające zmiany. Jeśli chociaż 
jedna osoba na sto zapłaci tę cenę, nasze miasta oraz świat będą ewoluować niewiarygodnie 
szybko. Bunty i wojny przestaną być konieczne.
Wielu z nas chciałoby, aby świat się zmienił, ale nie chcemy znosić trudności wynikających ze 
wspierania tych zmian. Łatwiej jest marzyć o lepszych liderach, którzy wygłaszają 
charyzmatyczne przemowy na temat społeczności czy praw obywatelskich, zmniejszenia lub 
zwiększenia ochrony wojskowej czy policyjnej, ekonomicznego wzrostu i rozwoju ludzkości. 
Komunizm marzy o zniesieniu różnic klasowych i ekonomicznego wyzysku. Demokracja marzy 
o równości i prawach człowieka. Tradycje duchowe zachęcają nas, abyśmy kochali się 
wzajemnie. Niektórzy z nas mają nadzieję, że społeczeństwo wyrośnie ze struktur klasowych i 
władzy. Inni uważają, że ludzie powinni być dobrzy i szczodrzy, a nie źli i zachłanni.
Ogólnie rzecz biorąc, nasze wizje pokazują, że nie ufamy ludziom i chcemy, aby byli inni. Tak 
firmy, jak i jednostki stwierdzają: "Najpierw nasze interesy, potem inne, i to tylko wtedy, gdy są 
zgodne z naszymi celami". Organizacje i narody przywykły działać tak, jakby składały się tylko 
z części, jak w zegarze - z szefów, kierowników, robotników itd.
W pracy ze światem mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko części lub grupy czy zespoły. 
To nie jest przepis na to, jak ludzie "powinni" się zachowywać. Takie przepisy zawsze 
pomniejszają opinie mniejszości i ludzi, którzy nie mają władzy. W rozwiązywaniu konfliktów i 
rozwoju organizacji nowy paradygmat wywołuje błyskawiczne zmiany polityczne i 
psychologiczne oparte na tym, jak ludzie  n a p r a w d ę wzajemnie się do siebie odnoszą.
Nowy wzorzec zakłada, że ludzie w grupach niekoniecznie są niebezpieczni lub źli. Są zdolni 
do wielkiej mądrości i uważności. Praca ze światem nie polega na próbie poddania grup 
kontroli, ma pomagać ludziom otwierać się nawzajem na siebie i na atmosferę, jaka panuje w 
grupie.
ZWRACANIE SIĘ DO POLA
Praca ze światem zajmuje się bezpośrednio klimatem grupy - jej "parnością", suchością, 
napięciami i burzami. Ta atmosfera - albo inaczej "pole" - przenika nas, pojedyncze osoby i 
obejmuje grupy, całe miasta, organizacje i środowisko. Pole można poczuć. Jest wrogie lub 
kochające, stłumione lub swobodne. Składa się nie tylko z takich jawnych, widocznych, 
namacalnych struktur jak programy spotkań, płaszczyzny partyjne i racjonalne debaty, ale 
również ukrytych, nieuchwytnych emocjonalnych procesów takich jak zazdrość, uprzedzenia, 
poczucie zranienia i złość.
W każdej grupie rozwiązywanie pewnych problemów musi przebiegać w ustrukturyzowany, 
linearny i racjonalny sposób. Jednak te rozwiązania będą wzorowe tylko wtedy, gdy zajmiemy 
się przedtem zaburzeniami atmosfery emocjonalnej.

4

background image

Na przykład pracujący ze światem są często wzywani do rozwiązywania problemów miasta, 
konfliktów etnicznych, kryzysów finansowych i ratowania rozpadających się struktur 
zarządzania. Pole jest tu zwykle przeniknięte desperacją i brakiem nadziei. Jeśli pracujący ze 
światem zacznie naprawiać sytuację używając jedynie prawnych środków zaradczych albo 
logicznych metod fiskalnych, będzie to jak dawanie dobrego, zdrowego pożywienia ludziom, 
którzy są w takiej depresji, że chcą już tylko umrzeć. Jeśli uczucia nie zostały wyleczone, 
praca nad strukturą jest tyko plastrem na ranę.
Czasami ogólna atmosfera emocjonalna jest tak napięta i przygnębiająca, że ludzie nie 
potrafią pracować nad swoimi problemami. Pracujący ze światem, który zajmuje się upadającą 
firmą może poprosić wszystkich, aby się zebrali i spytać ich o atmosferę. Jak ją czują? Kto 
może to wyrazić? Pracownicy mogą czuć się zrozpaczeni i pełni złości na szefów, że ci 
odmawiają im możności decydowania. Szefowie boją się. Jeśli ktoś wyrazi gniew, emocje 
szefów zmienią się i napięcie opadnie. W rezultacie wszystkich ogarnie optymizm. Zaczną 
pracować wspólnie jako zespół. Pracujący ze światem może nawet nie wspomniał o kwestiach 
struktury, ponieważ kiedy tylko zajęto się kwestiami uczuć, pojednani pracownicy i szefowie 
mogą w ciągu paru godzin stworzyć od początku swoją organizację.
ODSŁANIANIE UKRYTYCH KOMUNIKATÓW
Poczucie beznadziejności, które ma pracownik upadającej firmy stanowi przykład informacji 
ukrytej w polu. Pracownicy nie mówią o tym. Mogą go sobie zupełnie nie uświadamiać. Jednak 
przenika ono pole i nie pozwala na pojawienie się czegoś konstruktywnego.
Ukryte komunikaty bardzo mocno wpływają na załamywanie się dynamiki grupowej. Te 
subtelne, nie wyrażone nastawienia, założenia i skłonności mogą dotyczyć rywalizacji o 
przywództwo, przywilejów związanych z hierarchią, relacji między rasami, kwestii spornych 
między kobietami i mężczyznami czy ludźmi starszymi i młodszymi, niszczenia środowiska, 
spraw duchowych czy prywatnych, stojących w sprzeczności z ustalonymi celami grupy. 
Ukryte komunikaty mogą powstawać wokół każdego rodzaju odmienności. Kwestie 
odmienności wpływają na każdą organizację, niezależnie od tego, czy jej celem jest 
sprzedawanie proszków do prania, czy walka z głodem na świecie.
Deklarowana wizja, struktura i model organizacji są często prawie nieistotne w porównaniu ze 
zdolnością tej organizacji do włączania i akceptowania różnic zdań i odmiennych stylów 
komunikacji. Jeśli grupa odnosi w tym sukces, jest społecznością, której się dobrze wiedzie i 
która będzie "dobrze działała". Jeśli tego nie potrafi, zawodzi na najgłębszym duchowym 
poziomie, osłabia samą siebie i nie robi nic dobrego dla świata wokół.
DEMOKRACJA - PRYMITYWNA FORMA PRACY ZE ŚWIATEM
Praca ze światem w spokojnych czasach jest łatwa, ale w kryzysach staje się płomienną 
demokratyczną procedurą. Facylitatorzy muszą wnieść i docenić punkt widzenia tych, którzy 
mają władzę lub pochodzą z dominującej grupy społecznej, z głównego nurtu kultury, 
jednocześnie pracując z uprzedzeniami i ukrytymi społecznymi, psychologicznymi i 
historycznymi czynnikami, które wywołują poczucie niesprawiedliwości.
Demokracja jest bardzo podstawową, lecz nierozwiniętą formą pracy ze światem. W 
porównaniu do pracy ze światem demokracja jest jak łódź wiosłowa przy żaglowcu. Łódź 
wiosłowa wymaga siły (władzy) ludzkich rąk. żaglowiec jest poruszany wiatrem. Greckie słowo 
"demokratia" dosłownie znaczy "władza ludu".
Demokracja działa poprzez zrównoważony podział władzy. Ale władza nie jest czymś, co 

5

background image

można utrzymywać w równowadze przy pomocy reguł i przepisów. Demokracja wymaga 
świadomości. Bez uświadamiania sobie ukrytych sygnałów nikt nie zauważa, jak wiele osób i 
grup jest spychanych na margines i pozbawianych głosu. Prawo jest po to, by chronić 
jednostki i grupy, ale okazuje się niemal bezużyteczne w radzeniu sobie z subtelnymi formami 
uprzedzeń i represji używanymi przez ludzi posiadających władzę.
Praca ze światem nie tylko karze za nadużycia władzy, ale sprawia, że władza staje się czymś 
widocznym i oczywistym. Potem pomaga ludziom odkryć ich siłę i znaleźć równowagę 
psychiczną w interakcjach z innymi ludźmi. Aczkolwiek głównymi rodzajami siły są: 
przynależność do klasy ekonomicznej, rasy, a także religia, płeć i wiek, istnieją też inne jej 
rodzaje, które, gdy się o nich powie, pomagają tworzyć równowagę. Mam na myśli osobistą 
siłę starszyzny, osób obdarzonych darem opowiadania, ludzi mądrych i zrównoważonych 
psychicznie, pełnych współczucia, którzy samą swoją obecnością zmieniają historię. Mam na 
myśli również siłę i władzę dostępną buntownikom, rewolucjonistom i terrorystom.
Każda władza i siła, dobra czy zła, jeśli nie zostanie rozpoznana, może stać się opresyjna i 
krzywdząca. Ukryta siła "głównego nurtu" stoi na przykład za przeważnie nie wyrażanym 
założeniem, że ludzie represjonowani, aby rozwiązać swoje problemy powinni rozmawiać 
spokojnie, nawet jeśli osoba, która czuje się skrzywdzona nie chce być łagodna i spokojna. 
Ten rodzaj siły dominującego nurtu jest często ukryty i nieświadomy. Przenika grupy i może 
być tak opresyjny, że zostanie w końcu zrównoważony przez inne siły, takie jak bunt.
WIĘCEJ O PRACY ZE ŚWIATEM
Praca ze światem rozwinęła się przez ostatnie dwadzieścia lat z psychologii zorientowanej na 
proces, "pracy z procesem". Była stosowana w grupach liczących od trzech do tysiąca osób. 
Ponieważ początkowo byłem analitykiem jungowskim i fizykiem, praca z procesem, jak 
nazywają ją ci, którzy ją praktykują, wzięła swoje korzenie z psychologii jungowskiej, fizyki i 
taoizmu. Taoistyczne spojrzenie na życie zakłada, że sposób w jaki rzeczy się przed nami 
odsłaniają zawiera to, co potrzebne do rozwiązywania ludzkich problemów.
Praca z procesem wyrosła z pracy nad snami i ciałem, potem zaczęła obejmować pracę z 
rodziną i dużą grupą. Metody pracy ze światem stosowano w debatach miejskich dotyczących 
polityki1), w konfliktach międzynarodowych2), w biznesie3) oraz w organizacjach zajmujących 
się edukacją i praktyką duchową4). Były testowane, zmieniane i wykładane w ponad 
trzydziestu krajach, w rozmaitych organizacjach, między innymi wojskowych, także w 
skłóconych grupach wieloetnicznych, międzynarodowych grupach zajmujących się polityką 
oraz społecznościach tubylczych. Przynosiły zaskakujące sukcesy w pracy z dziećmi, które nie 
ukończyły jeszcze pięciu lat, a także z ludźmi w stanach psychotycznych i śpiączkach.
Zacząłem rozwijać techniki pracy ze światem pod koniec lat 70-tych, kiedy pracowałem w 
Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych i RPA. Byłem sfrustrowany dynamiką małych grup i 
powolnością zmian w świecie. Wkrótce zaczęły powstawać wielorasowe i międzynarodowe 
grupy zainteresowane ideą pracy z procesem. Początkowo wszystko działo się w ramach 
małych organizacji europejskich i amerykańskich. Potem, gdy nabraliśmy doświadczenia, 
zaczęliśmy zajmować się dużymi, różnorodnymi, często międzynarodowymi społecznościami, 
organizującymi otwarte spotkania, których tematami były problemy ekonomiczne i rasizm.
Dziś pracy ze światem uczymy w wielu miastach na świecie. Szkolące się grupy składają się 
czasem nawet z 500 osób pochodzących z wszelkich klas społecznych, z kilkudziesięciu 
krajów, uczących się wspólnie przez kilka tygodni. Te grupy same są społecznościami, w 

6

background image

których przyszli facylitatorzy uczą się umiejętności potrzebnych do tego, by siedzieć w ogniu 
napięć. Napięcia te są często tak gorące jak sytuacje grożące wybuchem buntu czy wojny. 
Szkolenia takie są trudne, ale mogą również przynosić wiele radości. Można też liczyć na to, 
że ich skutki będą pozytywne, w odróżnieniu od wojny, kiedy ludziom nie pomagają 
facylitatorzy.
Psychologia, fizyka, wprowadzanie zmian społecznych i polityka były do tej pory oddzielnymi 
polami. W miarę jak praca ze światem rozwija się, wynosi psychologię poza obszar 
indywidualnej terapii, na teren świadomości społecznej i rewolucji. Co więcej, wynosi politykę 
poza doczesne, świeckie problemy, w obszar tworzenia wspólnoty, co jest najświętszym, 
odwiecznym pragnieniem ludzkich istot. Praca ze światem łączy w sobie ekologię 
(zainteresowanie środowiskiem), psychologię (skupienie się na jednostce) i socjologię (sposób 
pojmowania zmiany historycznej).
PRACA ZE ŚWIATEM I ŚNIENIE
Dziedzina pracy ze światem obejmuje nieświadome, podobne do snu procesy zachodzące w 
ciałach zbiorowych czyli grupach. Praca z procesem postrzega sygnały płynące z ciała 
jednostki i z grupy jako podobne do snu, ponieważ pojawiają się one również w snach. Na 
przykład możesz nie być świadom swojej postawy ciała, ale uczucia związane z twoim 
sposobem poruszania się są oddane w obrazach z twoich snów. Można powiedzieć, że ciało 
śni.
Grupa też śni. Subtelne sygnały, nie wyrażone intencje, poruszenia i kierunki tych ruchów są 
tym, co ludzie pierwotni mogliby nazwać duchami. Idea duchów stoi za francuskim wyrażeniem 
esprit de corps, co dosłownie znaczy "duch ciała" albo umysł grupy.
Dziś duchy nie są wyłącznie domeną szamanów. Każdy powinien ułatwiać związki, kontakty 
między duchami czasu i sprawiać, by napięcia między różnymi siłami stały się pożyteczne - na 
ulicach, placach targowych i oczywiście w domu. Musimy uważać na to, co ludzie mówią, ale 
jeśli poprzestaniemy tylko na tym, jeśli nie zajmiemy się duchami grup - miłością, zazdrością, 
wrogością czy nadzieją - rezultatem będą jedynie powtórki z historii. Aby osiągnąć trwały pokój 
musimy przejść na nowy poziom komunikacji.
Źródła pracy ze światem znajdujemy wszędzie tam, gdzie ludzie starają się stworzyć lepszą 
społeczność i dbają o prawa innych. Są one tam, gdzie ludzie zapewnili sobie prawo do 
spotykania się, krytykowania i rozmawiania ze sobą, czy będą to zgromadzenia plemienne, 
spotkania mieszkańców miasta, czy sąsiedzkie pogawędki, kłótnie w miejscowym barze, kółka 
dyskusyjne, salony lub sale wykładowe. Wszędzie tam ludzie gromadzą się, aby rozmawiać, 
uczyć się i wzajemnie na siebie oddziaływać.
WSZYSTKIE ŚWIATOWE PROBLEMY NARAZ
Jednym z najpowszechniejszych powodów, dla których załamują się negocjacje w grupie jest 
to, że tak wielu ludzi boi się złości i gniewu. Nie potrafimy lub nie chcemy zajmować się 
ukrytymi komunikatami czy strukturami, które dotyczą agresji. Od tego momentu uczucia 
zaczynają być ukrywane.
Stłumione uczucia, niespełnione potrzeby, poszukiwanie sensu życia - wszystkie te ludzkie 
problemy odgrywają zasadniczą rolę w każdej organizacji, bez względu na jej cel czy wizję.
Określiłem już niektóre społeczne kwestie czy problemy, które pochodzą z odmienności: 
używanie lub nadużywanie przywilejów wynikających z istnienia hierarchii, walka o władzę, 
relacje między mężczyznami i kobietami lub starymi i młodymi, niszczenie środowiska oraz 

7

background image

kwestie duchowe. Dolewamy jedynie oliwy do ognia nie przyznając otwarcie, że odmienność 
istnieje.
Problemy splatają się ze sobą, zachodzą na siebie, tak więc rozwiązanie jednego z nich bez 
jednoczesnego zajęcia się innymi rzadko daje trwalsze wyniki.
Twoje wewnętrzne doświadczenia, relacje i los powiązane są z ekonomią, przestępczością, 
rasizmem i seksizmem, nie tylko w twojej grupie etnicznej i twojej części miasta, ale również w 
innych grupach, w innych częściach miasta. W końcu okazuje się, że kiedy pracujemy nad 
jakimś problemem, pracujemy nad historią całej ludzkości. Ponieważ praca ze światem 
zajmuje się atmosferą, jaka panuje w grupie czy sąsiedztwie, jak również jednostkami i ich rolą 
w organizacjach, nie zajmuje się problemami linearnie, każdym po kolei. Bierze na siebie 
wszystkie problemy światowe jednocześnie.
ROZWIĄZANIA USTĘPUJĄ MIEJSCA NASTĘPNYM PROBLEMOM: OPIS PRZYPADKU NA 
POTWIERDZENIE TEZY
Mógłbym podawać przykłady z Belfastu czy Moskwy, Tel Awiwu lub Capetown, Bombaju, Tokio 
czy Odessy. W tej chwili przypominam sobie przede wszystkim pełną napięcia konferencję w 
Compton, części Los Angeles, gdzie mieszkają ludzie o bardzo niskich dochodach, przerażeni 
walkami czarnych i latynoskich gangów. Problemy tej okolicy są często sensacją w mediach, a 
jej mieszkańcy boją się wychodzić na ulicę po zmroku.
Wielu różnych ludzi przyszło na nasze spotkanie zatytułowane "Różnorodność, rasizm i 
społeczność", zorganizowane przez pracujących z procesem w Los Angeles5). Jeśli chodzi o 
status ekonomiczny, rozpiętość była duża - od wyższej klasy średniej po bezdomnych. Zjawili 
się mieszkańcy Compton i ludzie spoza tej okolicy, staruszkowie i członkowie gangów, władze 
miasta, duchowni i byli więźniowie. Sala, w której pracowaliśmy, była częścią centrum 
handlowego w środku miasta. Na zewnątrz znajdowała się główna pętla autobusowa.
Atmosfera na sali była bardzo napięta. Ludzie spoza Compton obawiali się tej okolicy, czuło 
się wiele gniewu w powietrzu, gdy zaczynała się konferencja. Wymieniono wiele ostrych zdań 
na temat rasizmu. Chciałbym tu opowiedzieć o jednej bardzo ważnej sytuacji, jest to istotne dla 
mojego wywodu. Drugiego dnia mówił biały mężczyzna około pięćdziesiątki. Łagodnie, ale z 
pewnością siebie opowiadał o swoim dużym doświadczeniu w pracy z wielokulturowymi 
grupami i o tym, jak nie lubi złości. Przez cały czas uśmiechał się.
Na to czarny mężczyzna po dwudziestce powiedział spokojnie, iż uważa, że biały mężczyzna 
nie wie, o czym mówi. Biały mężczyzna zignorował go. Czarny mężczyzna stanął przed białym 
i powiedział porywczo o swoim poczuciu, że go nie wysłuchano. Biały mężczyzna odmówił 
rozmowy z osobą "tak pełną złości". Im głośniej mówił Afroamerykanin, tym bardziej biały 
mężczyzna odwracał głowę i całe ciało w drugą stronę, wciąż powtarzając, że jest otwarty na 
każdego.
Ten spór znalazł chwilowe rozwiązanie, kiedy biały członek naszego zespołu facylitatorów 
(dwie osoby były Afroamerykanami, dwie białe) pokazał, że wyniosłe zachowanie białego 
mężczyzny, odwracanie się w drugą stronę wynikało z jego założenia, że ludzie w sporach 
powinni zachowywać spokój. Tu zaczęła się dyskusja, jak przy pomocy tego ewidentnie 
banalnego założenia główny nurt kulturowy wywiera ogromny nacisk na inne grupy. To 
oczekiwanie wynika z uprzywilejowanej pozycji dominującej grupy, ponieważ spokój jest 
możliwy tylko wtedy, gdy tematy dyskusji nie są czymś kłopotliwym i niepokojącym.
Niektórzy uczestnicy wywodzący się z głównego nurtu nie rozumieli tego.

8

background image

Jeden z czarnych facylitatorów wyjaśnił, że w prośbie białego mężczyzny krył się następujący 
niejawny komunikat: "zastosuj się do mojego poglądu, jak mają się zachowywać ludzie i nie 
denerwuj mnie tematami, które mnie nie obchodzą".
Czarni facylitatorzy wyjaśnili, że takie ukryte komunikaty odsuwają na margines sprawy, które 
nie dotyczą głównego nurtu. Spór został rozwiązany na moment, jak się zdawało, i praca 
poszła dalej.
Nie możesz pracować nad jednym tematem niezależnie od innych, tak więc częściowe 
rozwiązanie tego sporu ustąpiło miejsca następnemu. Potoczyła się nowa dyskusja, w której 
grupa latynoska wyraziła swoje niezadowolenie, że musi czekać i "zajmować drugie miejsce" 
za konfliktem między Czarnymi i białymi.[Tak właśnie pisze autor - Czarni z dużej litery, biali z 
małej - przyp.tł.]
- My mamy sprawy i do Czarnych, i do białych - zauważył ktoś - ale problemy między tymi 
grupami dominują nad wszystkim. Zajęliśmy się tym drugim konfliktem godząc się, że skupimy 
się teraz na grupie latynoskiej i zachęcimy ją, aby wyszła na środek i mówiła o ważnych dla 
niej kwestiach.
POJAWIA SIĘ LIDER
Później, jeszcze tego samego dnia, gdy rozważyliśmy już wiele problemów między Czarnymi, 
białymi i Latynosami, odezwała się Czarna kobieta i powiedziała, że jej nie wysłuchano. 
Chciała mówić o problemach, jakie spotyka w swojej pracy z czarnymi i latynoskimi dziećmi z 
Compton. Ludzie w wielkiej sali zastygli, gdy zaczęła z pasją opowiadać o dzieciach. Ale nagle 
głos uwiązł jej w gardle i zamilkła.
Ludzie zachęcali ją, by mówiła, ale mogła tylko szlochać w rozpaczy i milczeniu. Wszyscy 
zaczęli się spierać, co robić, zdawało się, że zapanował chaos. Niektórzy z naszych 
facylitatorów przypomnieli nam, że powinniśmy wysłuchać tej kobiety, nawet jeśli nie może 
jeszcze mówić. Inaczej pozostanie ona nie wysłuchana, na co się skarżyła, i problem się 
powtórzy.
Wszyscy zgodzili się z tym. W sali zapadła pełna napięcia cisza. Czekaliśmy. Kobieta 
szlochała, a potem powoli zaczęła mówić o swojej pracy. Atmosfera rozluźniła się, wszyscy 
słuchali, opowieść kobiety zbliżyła nas do siebie. Kobieta opowiadała o lekceważonych i 
porzuconych czarnych, białych i latynoskich dzieciach, którymi się wspaniale opiekowała. Na 
chwilę staliśmy się wspólnotą.
Dlaczego ta grupa nagle poczuła się jednością? Wciąż wisiało w powietrzu wiele społecznych, 
historycznych i psychologicznych problemów, do których jeszcze się nie odnieśliśmy. Mieliśmy 
tyle interpretacji tego, co się stało, ilu było ludzi na sali. Z jednej strony, ta kobieta była po 
prostu wspaniałą liderką. Z drugiej, reprezentowała tych wszystkich z nas, którzy czuli się 
lekceważonymi dziećmi potrzebującymi troski, zauważania i doceniania wykonywanej przez 
nas pracy.
Z jeszcze innego punktu widzenia, kiedy rozkrzyczała się, a potem zamilkła, było to "gorące 
miejsce" (to znaczy pewien moment napięcia, coś ekstremalnego), którego grupa chciała 
uniknąć. Potem facylitatorzy skoncentrowali się na tym gorącym miejscu. Już nie zapomnieli o 
nim, wiedząc, że zignorowanie go powiększyłoby złość i chaos w sali. Byli świadomi, że to, czy 
ta kobieta dokończy swoją historię zależy od bardzo wielu czynników. Wiedzieli, że przed 
chwilą mówili Latynosi, a ona jest Czarna; że Latynosi i Afroamerykanie z Compton wchodzą 
ze sobą w gwałtowne konflikty; że przedtem grupa była skupiona na Czarnym mężczyźnie, a 

9

background image

ta kobieta też była Czarna.
W jej oburzeniu słychać było kwestie ekonomiczne, rasowe, problemy płci i wieku. Co więcej, 
facylitatorzy zdawali sobie sprawę, że próbowała mówić o dzieciach pochodzących z każdej z 
grup znajdujących się w konflikcie. Do tej pory dzieci nie były bezpośrednio reprezentowane w 
tej wielkiej grupie. Najmłodszymi uczestnikami byli uczniowie szkół średnich.
Część problemu stanowiła też historia ziemi, na której znajdowała się pętla autobusowa. 
Niegdyś mieszkali tu Indianie amerykańscy (rdzenni Amerykanie), potem Europejczycy 
skolonizowali te ziemie, które następnie stały się częścią Stanów Zjednoczonych. W latach 
sześćdziesiątych było to stosunkowo spokojne przedmieście Los Angeles, ale teraz stało się 
biedną, opanowaną przez gangi okolicą, gdzie Czarni i Latynosi walczyli o terytorium i prestiż.
Facylitatorzy przypuszczali, że kobieta nie otrzymywała odpowiedniej płacy, a więc wchodziły 
w grę również kwestie ekonomiczne. Co więcej, osobiste i społeczne nadużycia, których 
doświadczyła w przeszłości mogły teraz nie pozwalać jej mówić. Jej gniew mógł być odpłatą za 
przeszłe i teraźniejsze krzywdy. Wszystkie te czynniki wpływały na sposób, w jaki powinniśmy 
facylitować tę sytuację. Kluczem była świadomość wszystkich tych elementów. Dlatego 
czasem nazywam pracę ze światem polityką świadomości.
Ważnym celem pracy ze światem jest znaleźć w grupie osoby takie jak ta kobieta, osoby które 
mają siłę, by zmieniać świat. To, co zdarzyło się na końcu, było rezultatem jej liderowania. Nie 
jest czymś niezwykłym, że lider, który rozwiązuje napięte sytuacje, pochodzi z "mniejszości" 
lub grupy zepchniętej na margines. Wierzę, że musimy szukać takich liderów i grup, aby 
pomagały nam w rozwiązywaniu przyszłych problemów.
ZAUWAŻAJ RÓŻNICE
Kwestie sporne, które rodzą się w wielokulturowych grupach czy społecznościach, wiążą się z 
rangą. Ranga jest sumą przywilejów jednostki. Pracujący ze światem muszą być świadomi 
przywilejów psychologicznych oraz tych, jakie wynikają z norm i praw, które nie są udziałem 
wszystkich.
Grupa w Compton zdecydowała się rozdzielić na mniejsze grupy zainteresowań, które skupiły 
się na różnych tematach, takich jak problem dzieci. Następujący opis konfliktu w jednej z 
małych grup, dotyczącego problemu gangów, sporządzony przez facylitatorkę, ilustruje, w jaki 
sposób rozpoznawanie różnic i przywilejów może prowadzić do rozwiązania konfliktu.6)

Spotkanie naszej małej grupy zaczęło się od tego, że nauczyciele ze szkoły średniej zaczęli 
wypytywać uczniów, czy ci nauczyli się czegokolwiek na tej konferencji. Pytania nauczycieli 
kryły w sobie założenie, że to, czego się tu dowiadują, nie jest przydatne w szkole średniej. 
Jednakże uczniowie wyrażali się o tym bardzo dobrze i bardzo podobało im się to, co się tu 
wydarzyło. Powiedzieli, że dużo się nauczyli, a szczególnie cenne było dla nich to, aby 
dostrzegać różnice, a nie zakładać, że każdy jest taki sam. Moja koleżanka i ja 
opowiedziałyśmy, jak można zastosować taki rodzaj pracy w szkole i jakie są nasze 
doświadczenia w tej mierze. Pomyślałyśmy jednak, że nauczyciele potrzebują pochwały za 
swoją pracę, ponieważ sugerowali, że nie rozumiemy, co robią w szkołach i zdawali się nas 
lekceważyć.
Jeden z nauczycieli nagle poprosił swojego ucznia, członka latynoskiego gangu, by 
opowiedział o tym, co się dzieje u nich w szkole. Uczeń milczał przez chwilę, a potem 
zrelacjonował to tak, jak na egzaminie. Moją uwagę przyciągnęła chwila jego milczenia i 

10

background image

zapytałam go o ten moment. Uczeń odparł, że poczuł się postawiony przez nauczyciela w 
niewygodnej sytuacji. Nauczyciele oskarżyli mnie o fabrykowanie konfliktu tam, gdzie go nie 
ma. Uczniowie stwierdzili, że jest to kwestia autorytetu i władzy. Atmosfera stała się ciężka, 
zawiązała się ostra wymiana zdań między białym nauczycielem a latynoskim członkiem gangu. 
Ten spór został rozwiązany, a nauczyciel objął ucznia, powiedział mu, że go kocha i rozpłakał 
się nie ukrywając swoich łez.
Młody człowiek, prawdziwy twardziel, był głęboko poruszony i też zaczął płakać. Uczennica, 
wstrząśnięta widokiem płaczącego chłopaka, powiedziała, że go kocha. On zaczął opowiadać, 
jak to jest być w gangu, jak trudno jest strzelać do wroga. Mówił również o swoich lękach. Jego 
brat zginął w zeszłym roku w wojnie gangów.
Jeszcze inna Latynoska, mniej więcej 15-letnia, też była bardzo wstrząśnięta i poruszona. 
Początkowo trudno jej było znaleźć słowa, ale zachęcaliśmy ją mówiąc, że jest mądrą kobietą i 
ma na pewno dużo do powiedzenia. Wreszcie przemówiła. Należała do innego gangu, była w 
ciąży i chciała zerwać z dotychczasowym życiem. Błagała tamtego chłopaka, by przestał 
używać przemocy. Mówiła o niebezpieczeństwie i śmierci. Tych dwoje przeprowadziło ze sobą 
bardzo ważną rozmowę. Nauczyciele i uczniowie płakali. Była to bardzo piękna scena, w której 
miłość zastąpiła napięcie.
STYL I KONTROWERSJA
W tej historii postępowanie facylitatorów wynikało z ich pozycji związanej z rangą i ich 
świadomości różnic siły w interakcjach między uczniami a nauczycielami, Latynosami a 
białymi, kobietami i mężczyznami. Typ komunikacji używany w czasie zgromadzenia jest 
czymś podstawowym, niezmiernie ważnym. Styl komunikacji stosowany przez facylitatorów 
pracy ze światem i styl grupy zależy od kultur, które są w danej chwili reprezentowane. W 
wielu systemach komunikowania się, a także procedurach prawnych, za wartościowe uważa 
się te style debatowania, w których w danym czasie mówi tylko jedna osoba. Grupy polityczne 
i biznesowe również stosują tę metodę. Jednakże liczne grupy Czarnych i ludzi z krajów 
śródziemnomorskich zachęcają do mówienia wiele osób jednocześnie. Grupy azjatyckie 
zwykle pozwalają mówić najpierw starszyźnie. Na całym świecie dyplomaci mają tendencję, by 
raczej dawać wykłady niż wchodzić w dialog. Mój styl również ma podłoże w moim 
pochodzeniu, wykształceniu i czasach, w których żyję.
Nie tylko styl, ale również to, ile pojawia się konfliktów, zależy od konsensu w grupie. Wiąże 
się z tym również pozwalanie na konflikt w bezpiecznych granicach - a co znaczy 
"bezpieczne", jest sprawą do ustalenia. Facylitatorzy powinni być otwarci na złość i rozpacz, 
ale muszą również wysłuchać tych, którzy boją się złości i czują, że nie potrafią się przed nią 
obronić. Radzenie sobie ze złością, nadużyciem, lękiem i konfliktem nie zawsze jest łatwe; 
niektórzy uważają to za chaos, inni czują się wtedy jak ryby w wodzie. W sytuacjach 
zagrożenia przemocą facylitatorzy potrzebują dodatkowych umiejętności. 
Zważywszy na te wyzwania, łatwo jest pojąć, dlaczego praca ze światem, połączenie polityki, 
psychologii i socjologii, jest być może najnowszą z nauk społecznych, którą należy 
systematycznie rozwijać.
Jednak zdobywanie umiejętności pracy ze światem jest najmniejszą ceną, jaką możemy 
zapłacić za wolność. Najlepiej zacząć uczyć się tych umiejętności w konflikcie, który jest ci 
najbliższy. Usiądź w ogniu problemów swojej grupy i weź całkowitą odpowiedzialność za 
rezultaty.

11

background image

Spotkania w Compton i przykłady firm, które przeszły finansowy kryzys dają wskazówki 
ludziom, którzy chcą nauczyć się, jak pozwalać na konflikt. Gdy tylko pracownicy wyrazili 
swoją złość, uczucia kierownictwa zmieniły się, narodziła się nadzieja i zgoda na zmianę 
została osiągnięta z oszałamiającą szybkością. Podobnie, kiedy nauczycielka z Compton 
wyrwała się z kręgu rozpaczy i wyraziła swoją prawdę, cała grupa nabrała nadziei, że każdy 
może to osiągnąć.
Praca z konfliktami może przynieść lepszy pokój, taki, który szanuje różnice. Taka praca 
sprawia, że zaczynasz wierzyć, iż zmiana w społeczności jest możliwa. Ludzie pierwotni 
wiedzą od dawna, że społeczność i zmiana są święte. Facylitowanie tego wzbudzającego 
nabożny podziw procesu społecznego jest zadaniem każdego z nas. Już samo próbowanie 
jest przywilejem. Może to być przerażające, ale daje również głęboką radość.
-------------------
Przypisy
1) Debaty miejskie skupiające się na konfliktach między grupami chroniącymi prawa 
homoseksualistów i lesbijek a organizacjami konserwatywnymi zostały zorganizowane w 
Portland i Creswell w stanie Oregon. Patrz KGW z telewizji ABC, 4.10.1993 r. oraz The 
Oregonian, Measure 9 Redux: Both Claim Religion Backing Their Cause, [Obie strony 
twierdzą, że religia jest po ich stronie], Dan Mayhew, 2.11.1993 r.
2) Jedną z międzynarodowych konferencji z udziałem grup etnicznych, zorganizowaną w 
byłym Związku Radzieckim, opisujemy w tej książce.
3) Patrz Mindell, Lider mistrzem sztuk walki.
4) Tamże. Patrz opis pracy w Esalen.
5) Arlene i Jean-Claude Audergon, teraz z Enterprise w stanie Oregon.
6) To spotkanie zrelacjonowała mi Jan Dworkin.
7) W tej książce staram się mówić o ludziach tak, jak oni sami mówią o sobie. Japończycy, 
Chińczycy, Koreańczycy, Chińczycy z Tajwanu, Hindusi i inni często mówią o sobie "Azjaci" na 
otwartych spotkaniach w USA. Ludzi z Meksyku, Środkowej i Południowej oraz Indii 
zachodnich nazywam Latynosami. Czasem używam terminu "hiszpański", kiedy chcę 
podkreślić ten aspekt ich korzeni. Posługują się językami miejscowymi lub pochodzącymi z 
łaciny, hiszpańskiego, portugalskiego i francuskiego. Nazwy "Chicano" używam, by opisać 
mieszkańców lub obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy są pochodzenia latynoskiego. 
Mówię o Afroamerykanach i karaibskich Amerykanach, a czasem o Czarnych. Euroafrykanie to 
ludzie pochodzenia europejskiego mieszkający w Afryce. Natomiast "eurocentryczna" oznacza 
kulturę stworzoną wokół idei zrodzonych w Europie i wśród białych Amerykanów.
W miarę jak zmieniają się relacje między grupami, zmienia się również identyfikacja i sposób, 
w jaki grupy o sobie mówią. W tej książce nie chcę tworzyć typologii czy charakteryzować 
jakiejkolwiek z grup nadając jej nazwę, ponieważ nazwy się zmieniają. Moim celem jest coś 
innego. Chciałbym zaproponować sposób zwracania się do siebie nawzajem. Zamiast być 
politycznie poprawnymi czy mówić odpowiednie słowa w odpowiednim momencie, może 
moglibyśmy być politycznie świadomi i społecznie wrażliwi na ludzi i ich problemy.

2. Grupy:
Nieznośni nauczyciele

12

background image

Wielu ludzi boi się zrobić krok naprzód i zacząć ułatwiać przebieg procesów grupowych 
(facylitować procesy grupowe). Istnieją ważkie powody, by bać się grup - ich potencjalna siła 
jest ogromna. Potrafią wywołać w facylitatorze poczucie, że jest zdominowany, osądzany czy 
zawstydzany.
Lęk przed konfliktem jest jednym z powodów, dla których rządy państw okazują tak mało 
tolerancji dla opozycji, gniewu i rewolty. Ludzie, chcąc być wysłuchani i wprowadzić zmiany 
społeczne, uciekają się do zamieszek, obywatelskiego nieposłuszeństwa i rewolucji. 
Przywódcy polityczni, obawiając się ataku, nieświadomie tłumią przemoc i uciszają ludzi, 
którzy są gniewni.
Zanim będziemy mogli zmieniać społeczności będące w stanie konfliktu, musimy sami 
nauczyć się, jak go przetrwać. Potrzebny jest specjalny rodzaj pracy wewnętrznej, pomocnej w 
stawaniu się starszyzną, która potrafi siedzieć w ogniu. Bez takiej przemiany będziemy wciąż 
tłumić naszą świadomość grupowych napięć i tym samym utrwalać światowe problemy.
Niedawno moja partnerka Amy i ja facylitowaliśmy pewne spotkanie w Stanach 
Zjednoczonych, podczas którego pojawiły się kwestie rasowe między lesbijkami Czarnymi i 
białymi. Wymiana zdań, interakcje pomiędzy kobietami były bardzo gorące, ale ich 
elastyczność doprowadziła do emocjonującego i wzruszającego rozwiązania.
W końcu, ku naszemu zaskoczeniu, wstał pewien biały mężczyzna i powiedział, że 
zdenerwowało go to, iż pozwoliłem, by ten konflikt w ogóle zaistniał. Dawał do zrozumienia, że 
nie należało pozwalać na tak porywczy sposób rozwiązywania tego konfliktu. 
- Dlaczego taki otwarty konflikt musi się w ogóle pojawiać? - spytał.
Trząsł się od stóp do głów zbierając się na odwagę, by powiedzieć nam, że wraz z żoną 
należy do "najlepszych kręgów w Stanach Zjednoczonych i Europie". Uczyli się u wspaniałych 
guru i międzynarodowych liderów, i nigdy do tej pory nie doświadczyli takich kłopotów w 
grupie.
Zdałem sobie sprawę, że jego świat został zrujnowany przez otwartość na konflikt wyrażaną 
przez tamte kobiety. Złościł się na Amy i na mnie, ponieważ nie odtworzyliśmy jego świata i 
jego norm kulturowych. Denerwowało go, że w ogóle wniesiono temat homoseksualizmu. 
Piętrząc obrazę za obrazą, kobiety były w tym bardzo wymowne. Mężczyzna został zmuszony 
do wzięcia pod uwagę problemów, których nie uważał za swoje.
Zamiast bronić się lub atakować go za jego niewrażliwość na ten temat, próbowałem 
wysłuchać jego krytyki i upewnić się, że go rozumiem. W końcu, gdybym go nie potrafił 
zrozumieć, jak mógłbym go prosić, by zrozumiał innych?
Kiedy skończył mówić, powiedziałem, że nie zgadzam się z jego zdaniem. Podziękowałem mu, 
że się nim podzielił. Zapewniłem go, że jestem szczęśliwy, iż z tym wystąpił. Potrzebowaliśmy 
jego punktu widzenia. Powiedziałem, że w przyszłości  będę bardziej świadomy postawy, którą 
on reprezentuje. Był zadowolony, że poświęciłem mu tyle uwagi. Dumnie oświadczył, że 
nadszedł czas, by jego słów wysłuchano tak samo jak zdania innych.
Niektórzy uczestnicy spotkania nie zgadzali się z nim i twierdzili, że jest typowym białym 
samcem. Innych zaciekawiła moja otwartość na wartości głównego nurtu kultury, byli 
zadowoleni, że wyrażone zostały rozmaite opinie. Wszyscy włączyli się do pełnej emocji 
rozmowy i dzień skończył się niezwykłą otwartością na gorące dyskusje.
Ale ja byłem nieszczęśliwy. Poszedłem do domu zraniony i przygnębiony. Usiadłem w fotelu, 
głowa zaczęła mi opadać. Wiele razy krytykowano mnie podobnie w grupach, ale teraz coś, 

13

background image

czego nie potrafiłem zidentyfikować wywołało we mnie taki smutek, iż poprosiłem Amy, by mi 
pomogła w pracy z mymi uczuciami. Czy stłumiłem złość na tego mężczyznę, złość 
spowodowaną jego raniącymi opiniami na temat kobiet? Wiedziałem, że jego poglądy 
zdenerwowały mnie, ale było w tym coś jeszcze. Amy zaproponowała następującą pracę 
wewnętrzną.
PRACA WEWNĘTRZNA  - ĆWICZENIE NA WYJAŚNIENIE NASTROJU
Amy powiedziała:
- Wyobraź sobie jakąś trudną sytuację. Jakąkolwiek sytuację, która wywołuje bolesne uczucia. 
Spróbuj zobaczyć siebie w tym stanie, ze wszystkimi szczegółami.
Zobaczyłem obraz siebie w scenie z dzisiejszego popołudnia, kiedy krytykował mnie ten 
mężczyzna.
- Teraz przyjrzyj się tej części swego ciała, która przyciąga twoją uwagę.
Okiem wyobraźni zobaczyłem siebie w depresji. Skupiłem się na mojej głowie, która zdawała 
się zwieszać bardzo nisko.
- Będę cierpliwy. Postaraj się zauważyć coś nowego w tej części swego ciała, coś, czego nigdy 
przedtem nie widziałeś. Może to zabrać minutę albo nawet dwie.
Ku memu zaskoczeniu, ujrzałem zwieszającą się nad moją głową gilotynę, jakiej używano kilka 
wieków temu w Europie do ścinania ludziom głów.
- Pozwól, by historia tego czegoś nowego rozwinęła się - powiedziała Amy.
Zastygłem w bezruchu. Niemal nie mogłem na to patrzeć. Zobaczyłem spadające ostrze 
gilotyny. W mojej wyobraźni zostałem pozbawiony głowy za to, że byłem aktywnym działaczem 
społecznym, pracującym na rzecz demokracji, a przeciwko monarchii.
Ale co obcięło mi głowę? Nie król, tylko wielki duch. Pomyślałem, że ta historia robi się bardzo 
dziwna. Rozwijała się dalej. Zobaczyłem siebie odrodzonego w nowym ciele. W wyobraźni nie 
była to już Europa sprzed kilku wieków, lecz Rewolucja Amerykańska. Miałem nową 
osobowość. Znów byłem działaczem społecznym, tylko o wiele starszym. Jako ta starsza 
osoba, pracowałem nie tylko na rzecz uciśnionych, ale uważałem wszystkich, uciśnionych i 
uciskających, za swoje dzieci.
Nagle zrozumiałem swoje uczucia. Dzięki mężczyźnie, który krytykował mnie tego popołudnia, 
skontaktowałem się ze swoim niezadowoleniem z bycia jednostronnym. Jakaś moja 
najgłębsza część chciała obciąć mi głowę lub zmienić moje zdanie. Innymi słowy, byłem 
nieświadomie zły na samego siebie, że w sekrecie do tego stopnia staję po stronie problemów 
ludzi ciemiężonych, że nie mogę już współodczuwać z nikim innym. Ten problem istniał w 
moim życiu społecznie uciskanego. Teraz usilnie pracowałem nad swoim rozwojem, tak bym 
nie musiał już stawiać oporu ludziom reprezentującym główny nurt kultury. Chciałem widzieć 
wszystkich ludzi, włącznie z mężczyzną, który mnie zaatakował, jako moje  dzieci.
Ten wgląd sprawił, że zacząłem szlochać z radości. Amy i ja objęliśmy się. Mój nastrój zmienił 
się natychmiast. W wyobraźni nie obciął mi głowy jakiś stary król, który mógłby reprezentować 
wewnętrzną dominację nade mną. To był duch, coś bardziej znaczącego, co chciało, bym się 
zmienił.
Poruszyło mnie to, że mogę dalej się rozwijać. Ten popołudniowy, trudny proces grupowy 
przemienił się w niezwykłe doświadczenie, które czegoś mnie nauczyło. Nie mogłem się 
doczekać, by dokończyć naszą pracę z grupą.
Kiedy zaczęliśmy następnego ranka, byłem gotów na wszystko. Mężczyzna, który mnie 

14

background image

skrytykował wstał, zanim otworzyłem usta i powiedział wszystkim, jak wspaniale się czuje i jak 
wiele się wczoraj nauczył. Zdumiało mnie to, rozpłakałem się z radości. Opowiedziałem grupie, 
czego też się nauczyłem.
SZKOŁA DOŚWIADCZANIA
Jeśli pracowaliście kiedyś z międzykulturowymi napięciami, to wiecie, że próby facylitowania 
ich bez przygotowania są jak wspinanie się na dach bez drabiny.
Pracujący ze światem potrzebują pracy wewnętrznej i umiejętności interpersonalnych, muszą 
także rozumieć podział na klasy, ekonomię i politykę międzynarodową. Problemy osobiste, 
zagadnienia lokalne i międzynarodowe przeplatają się w każdym procesie grupowym.
W najbliższej przyszłości nasi najzdolniejsi liderzy nie będą osiągać swojej pozycji przy 
pomocy edukacji, rangi czy pieniędzy. Będą liderami, ponieważ przetrwali ucisk, w którym się 
narodzili. Ludzie, którzy żyją jednocześnie w dwóch światach, którzy są członkami grupy 
mniejszościowej w obrębie kultury głównego nurtu, zostali zmuszeni, by zostać ofiarami albo 
przetrwać i stać się liderami międzykulturowymi. Potrzebujemy pomocy tych, którzy przetrwali, 
czy to za sprawą szczęścia, inteligencji, świadomości, czy miłości. Dokąd jeszcze możemy się 
zwrócić, by znaleźć starszyznę, która będzie miała motywację i świadomość potrzebne do 
obrony ludzkich praw?
W dzisiejszych czasach szkoły rozwiązywania konfliktów często zajmują się zagadnieniami 
społecznymi na modłę akademicką i unikają pracy z doświadczaniem gniewu i wściekłości. 
Główny nurt kulturowy w każdym państwie ma tendencję do pomijania gniewu klas 
represjonowanych. Polityka i psychologia naciskają na pozostających poza nawiasem by się 
zasymilowani i zintegrowali. Myśl zachodnia stronniczo opowiada się za pokojem i harmonią. 
Dlatego wiele grup spoza głównego nurtu uważa samą koncepcję "rozwiązywania konfliktów" 
za wymysł sfabrykowany przez główny nurt.
Jak na ironię, procedury, które wprost lub też w sposób niejawny zakazują gniewu, w końcu 
prowokują konflikt, ponieważ faworyzują ludzi, którzy mają przywilej życia w obszarze, gdzie 
można uniknąć walki społecznej.
W tym czasie ludzie, którzy egzystują na peryferiach lub najniższym szczeblu drabiny 
społecznej traktowani są przez społeczeństwo jak nietykalni. Ich potrzeby są jeszcze bardziej 
tłumione poprzez założenie, że powinni być opanowani, zrównoważeni, spokojni. Widzieliśmy 
tego przykład w rozdziale pierwszym, w przypadku białego, który nie chciał rozmawiać z 
rozzłoszczonym Czarnym. Ludzie odcięci od praw, wolności i władzy głównego nurtu mają do 
wyboru dwa wyjścia - albo uciec się do zamieszek i rewolucji, albo wkroczyć na drogę 
przestępstw i narkotyków.
Musimy być świadomi stronniczości głównego nurtu w systemach rozwiązywania sporów, które 
opowiadają się za polityką rządu lub ignorują emocjonalne aspekty pozbawienia praw 
obywatelskich. Z drugiej strony, jak pokazała moja fantazja z gilotyną, ci, którzy chcą 
facylitować, nie powinni również stawać tylko po jednej stronie, po stronie mniejszości. 
Sprawia to bowiem, że wtedy większość czuje się spychana na margines.
Zadanie facylitatora nie polega na burzeniu rang i systemu władzy, ale na tym, by dostrzec je i 
pokazać całej grupie ich dynamikę.
UWEWNĘTRZNIANIE PRZEMOCY
Poprzez wprowadzanie hierarchii, kultura tworzy mnóstwo subiektywnych i obiektywnych 
problemów. Ludzie obdarzeni rangą nie muszą znosić napięć, które wyrzucają na margines 

15

background image

osoby o mniejszej władzy. Na przykład dla  kultury białych charakterystyczny jest "szklany 
sufit", który nie pozwala osobom o niższej randze, np. kobietom czy kolorowym, wejść na 
wyższy szczebel drabiny zarządzania. 
Wszyscy uwewnętrzniamy system rang danej kultury, pozwalając zewnętrznemu uciskowi by 
rósł jako subiektywna siła w życiu osobistym. Wielu ludzi z grup mniejszościowych dręczy 
zwątpienie w siebie, nienawiść do samych siebie, albo poczucie braku nadziei, i uważają, że te 
uczucia są tylko ich problemem. Wierzą, że są "chorzy", albo że zniszczyło ich najbliższe 
otoczenie. Mogą być nieświadomi, że to główny nurt kulturowy tworzy te problemy.
Ten uwewnętrzniony ucisk może również ranić ludzi należących do dominującej grupy 
społecznej. Większość chronicznego autokrytycyzmu wyrasta z uwewnętrzniania poglądów 
głównego nurtu kultury. Ludzie  zamykają sobie sami usta, jeśli nie spełniają standardów 
rządu, swojej religii, szkoły czy klasy społecznej. Kiedy samokrytyczne osoby przeprowadzają 
pracę wewnętrzną, często spotykają postać, która traktuje ich z góry, ponieważ nie są 
wartościowi w jakiś kulturowo określony sposób: mają nieodpowiedni fizyczny wygląd, kolor 
skóry, włosy, zdrowie, rasę, religię, wiek, płeć, zawód, wykształcenie czy status finansowy. 
Świat zewnętrzny  i jego system wartości dominuje nad nimi wewnętrznie.
Tak jak powiedzieliśmy, polityka i psychologia są ze sobą związane na dobre i na złe. Każde 
polityczne działanie dokonane przez większość odbija się w naszym wzajemnym odnoszeniu 
się do siebie. Na przykład ci, którzy są pozbawieni praw obywatelskich, cierpią częściej na 
depresję niż inni ludzie, ponieważ uważają się za mniej wartościowych.
Za każdym razem, gdy starasz się uwolnić od poczucia wewnętrznego ucisku, zaczynasz 
zmieniać kulturę, w której żyjesz. Pracowałem kiedyś z kobietą z pewnego kraju w Europie 
Wschodniej, w którym oczekuje się od kobiet, że będą siedzieć cicho i pozwolą mówić jedynie 
mężczyznom. Ta kobieta śniła, że ma nauczyć się wypowiadać głośno. Kiedy opowiedziała ten 
sen przyjaciołom i rodzinie, przestrzegali ją przed tym. Chcieli, by pozostała taka jak była, 
przez wzgląd na nich i na nią samą. Potem przyśniło się jej, że rodzina umieściła ją w 
więzieniu, ale ona uciekła stamtąd. Zdecydowała się podjąć ryzyko wypowiadania się głośno. 
Rezultaty były dramatyczne. Poprowadziła pierwszy kobiecy marsz uliczny przeciwko 
dyktaturze w swoim kraju.
W miarę, jak wyzwalasz się spod dominacji wartości głównego nurtu, twoje zachowanie może 
spowodować, że wejdziesz w konflikt ze swoją rodziną i innymi grupami, których czujesz się 
częścią. Niektóre z twoich zachowań mogą nie "pasować" do żadnej grupy. Możesz zderzyć 
się z systemem przekonań na temat tego, jak powinny zachowywać się kobiety, mężczyźni, 
kolorowi, ludzie w różnym wieku, różnych zawodów, poziomów wykształcenia oraz religijnych i 
duchowych inklinacji.
Takie napięcia w świecie wiążą się bardzo blisko z rozwojem osobistym. Wciąż odsyłają cię do 
pracy nad sobą. Praca ze światem pomaga ci w zmianie poprzez uświadamianie, w jaki 
sposób zachęcasz lub represjonujesz siebie i innych.
ZDRADZIECKI ZASIĘG UCISKU
Ucisk jest tak pandemiczny - tak bardzo obecny w twoim ciele, przyjaciołach i środowisku - że 
ty i inni ludzie z twego otoczenia możecie uważać ten nieprzyjemny stan umysłu za normalny. 
Może cię kusić, by zażywać środki uspokajające, narkotyki czy alkohol, by zmniejszyć to 
napięcie. Takie zachowanie mimowolnie pomaga zachować status quo opresji.
We wszystkich kulturach wiele osób jest wyczerpanych uciskiem. Jeśli należysz do grupy 

16

background image

jawnie ciemiężonej, możesz wyczerpać się w zmaganiach ze swoim osobistym bólem i w 
walce nie tylko z głównym nurtem, ale również z innymi członkami swojej grupy, którzy są 
nieświadomi skutków ucisku. Jeśli próbujesz ignorować wewnętrzne i zewnętrzne napięcie, 
możesz objadać się, stać się pracoholikiem lub uzależnić się od seksu, rozwiną ci się wrzody 
albo osłabnie twój układ odpornościowy.
Jeśli nie pochodzisz z dominującej grupy społecznej, możesz doświadczać tylu rodzajów presji 
ze strony swej grupy i ze strony głównego nurtu, że możesz zdecydować się ukrywać jako 
spokojna, przeciętna obywatelka.
Jeśli pochodzisz z głównego nurtu, tak wiele w tobie jest represjonowane przez twoją kulturę, 
że możesz czuć się niewidzialna i nie mieć energii, by pomagać innym.
GDZIE ZNAJDUJEMY NASZE NAUKI
Demokracja jest wspaniałą wizją, która narodziła się z napięć społecznych. Jednak kiedy 
ludzie tłumią swoją świadomość dziejącej się teraz, twarzą w twarz, czy też wewnętrznej 
opresji, redukują demokrację do zaledwie prawnej procedury. Demokracja jest marzeniem o 
równości, ale daleko mu do urzeczywistnienia.
Praca ze światem przyspiesza budowanie głębszej demokracji oraz uświadamia, w jaki sposób 
można użyć władzy przeciwko jednostkom i jak można przekształcić tę władzę. Praca ze 
światem bada wewnętrzne i zewnętrzne skutki prawnych, militarnych, policyjnych i 
terrorystycznych taktyk, by poznać, do jakiego stopnia ludzie są przez nie nadużyci, a także w 
jaki sposób te taktyki są częścią każdego procesu społeczności. Takie informacje pomagają 
prowadzącym pracę ze światem odkrywać alternatywne, wywodzące się z życia techniki 
mediacyjne.
Jednak musimy mieć coś więcej niż techniki. Potrzebujemy zapobiegawczej dyplomacji, która 
będzie zwiększać świadomość.
Może jest to dla ciebie oczywiste, że indywidualne i międzynarodowe konflikty powtarzają się, 
gdy nie zajmujemy się ukrytymi problemami. Możesz się nawet zastanawiać, dlaczego autor 
zadaje sobie trud pisania o tym. Ale pomyśl o sobie, swojej rodzinie, swoich przyjaciołach, 
byłych przyjaciołach i byłych partnerach. Jak wielu konfliktów w swoim osobistym życiu nie 
zdołałaś rozwiązać? Dlaczego są nie rozwiązane? Czy zaakceptowałaś odpowiedzialność? 
Czy wzięłaś pod uwagę wpływ rangi i władzy, i takich politycznych kwestii jak płeć, 
wykształcenie, rasa, wiek i klasa ekonomiczna? Myślałaś o różnicach sił spowodowanych 
poczuciem ciemiężenia? Ile problemów rozwiązałaś w swojej najbliższej rodzinie?
A co z twoją pracą ze światem? Kiedy ostatnio powiedziałaś wprost o konflikcie w grupie czy 
organizacji? W jaki sposób to zrobiłaś? Czy starałaś się szybko go rozwiązać zamiast 
zrozumieć jego korzenie? Czy najpierw myślałaś o większej ilości pieniędzy albo efektywności, 
czy sięgnęłaś do głębszych kwestii?
Czy oferujesz swoją pomoc w facylitowaniu problemów, które powstają w twoim domu, pracy, 
sklepie czy na ulicy? Jak definiujesz odpowiedzialność społeczną? Czy obejmuje ona 
interwencje w trakcie narastania napięć wszędzie, włącznie z kinami i restauracjami? Aby 
zostać kimś więcej niż mediatorem konfliktów czy ekspertem od rozwoju organizacji i 
wprowadzić prawdziwe zmiany, będziesz musiała odpowiedzieć na te pytania i wyjaśnić sobie 
swoje najwyższe cele.
KAŻDY KONFLIKT JEST POTENCJALNIE TYM NAJWAŻNIEJSZYM KONFLIKTEM
Pracujący ze światem podnoszą naszą świadomość problemów indywidualnych, grupowych i 

17

background image

społecznych. Są opiekunami demokracji zawsze i wszędzie. Członek starszyzny - nawet młody 
- powinien pozwalać sobie na sprawianie kłopotów. Członek starszyzny staje po każdej stronie. 
Kiedy ludzie grożą, że zbuntują się przeciwko rangom głównego nurtu, nie zwracaj się ani 
przeciwko większości, ani przeciw protestującym. W krajach demokratycznych ważne zmiany 
były rezultatem obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Każdy konflikt jest w pewien sposób najważniejszy. Może być początkiem światowych zmian. 
Na przykład wielu obywateli Stanów Zjednoczonych protestowało w latach 60 -tych przeciwko 
wojnie w Wietnamie. Ryzykowali życiem na demonstracjach, szli do więzienia, ale zmienili 
myślenie Amerykanów na temat akceptowania zbrojnego konfliktu.
Kraje demokratyczne, takie jak Stany Zjednoczone. nie mają jeszcze prawnej infrastruktury 
potrzebnej do radzenia sobie z radykalną zmianą społeczną. Co więcej, same prawa nigdy nie 
wystarczą. Chociaż są ważne, prawa nie zlikwidują ucisku, rasizmu i seksizmu. Sprawiają 
nawet, że uprzedzenia schodzą "pod ziemię", gdzie wciąż są aktywne.
Pracujący ze światem rozumieją kwestie społeczne jedynie jako, by tak rzec, ścieżkę wiodącą 
do spotkania. Zaczynając od kwestii nam dostępnych, szukając jednocześnie interakcji i 
trwałego dialogu, automatycznie wykraczamy poza wielokulturowość i poprawność polityczną, 
które są pierwszą reakcją na rasizm, seksizm, uprzedzenia wobec homoseksualistów i 
bigoterię.
Praca ze światem jest polityką świadomości. Nie chodzi tu tylko o rozwiązywanie problemów, 
ale - szczególnie - o świadomość społeczności.
KRÓTKIE WYJAŚNIENIE TERMINÓW
Zasadniczo staram się nie posługiwać żargonem. Wywołuje to niepotrzebne rozróżnienie na 
tych, którzy są "wewnątrz" i tych na "zewnątrz". Istnieje jednak potrzeba paru nowych 
terminów, ponieważ przypominają nam, że praca ze światem zajmuje się polem grupy (jej 
atmosferą, emocjami, klimatem), w przeciwieństwie do szkół, które mówią, że grupa to nic 
innego niż suma jej części. 
Czytelnicy zainteresowani szerszym naświetleniem podanych niżej terminów mogą ich szukać 
w moich wcześniejszych książkach: The Year I, Lider  mistrzem sztuk walki  oraz The 
Shaman's Body.
Konsens
Zgoda na zajmowanie się pewnym tematem albo na podążanie w jakimś kierunku przez 
określony czas.
Próg
Zablokowanie komunikacji, które pojawia się, gdy jednostka lub grupa powodowana lękiem 
tłumi coś, co usiłuje się ujawnić. Na przykład na zgromadzeniu, o którym wspomniałem na 
początku tego rozdziału, kwestie rasowe i homofobia pojawiły się dopiero po południu. Grupa 
miała "próg" na te tematy. Kobiety, które je wprowadziły czuły, że nie mogły tego zrobić 
wcześniej, bo próg, jaki miała grupa zabraniał tych tematów i gniewu, który by wzbudziły. 
Podobnie mężczyzna o poglądach z głównego nurtu kultury na początku nie czuł się dość 
swobodnie, by mnie krytykować. Nowy próg dla niego, osoby z głównego nurtu, pojawił się 
dopiero wtedy, gdy grupa pozwoliła na otwarcie tematów rasizmu i homoseksualizmu. 
Mężczyzna miał próg nie tylko na krytykowanie lidera, ale i na okazanie niechęci wobec tych 
tematów i wobec ludzi, którzy je poruszali.
Pole

18

background image

Atmosfera lub klimat jakiejkolwiek społeczności, włącznie z jej fizycznym, środowiskowym i 
emocjonalnym otoczeniem.
Gorące miejsce
W układzie grupowym, moment ataku i obrony, walki i ucieczki, uniesienia, apatii lub depresji.
Metaumiejętność
Uczucie, z jakim stosujemy teorię i techniki, udzielamy informacji. (Jeśli chcesz bardziej 
zgłębić tę koncepcję, patrz: Amy Mindell  Metaumiejętności. O sztuce psychoterapii).
Proces
Przepływ jawnej i ukrytej komunikacji w jednostce, rodzinie, grupie, kulturze lub środowisku. 
Proces to również nie wyrażone uczucia, sny i doświadczenia duchowe.
Proces pierwotny
Opis siebie, kultura, z którą identyfikujecie się ty i twoja grupa. "Proces" w procesie 
pierwotnym podkreśla to, że identyfikacja zmienia się w czasie,[że dziś grupa mówi: "jesteśmy 
tacy i tacy", a jutro może się inaczej określić].
Ranga
Świadoma lub nieświadoma, społeczna lub osobista zdolność lub władza pochodząca z 
kultury, wsparcia społeczności, własnej psychiki i/lub duchowej mocy. Czy odziedziczyłaś 
swoją rangę, czy też sobie na nią zasłużyłaś, organizuje ona większość twoich zachowań 
komunikacyjnych, zwłaszcza na progach i w gorących miejscach.
Rola lub duch czasu
Kulturowa ranga, pozycja lub punkt widzenia, który zależy od czasu i miejsca. Role i duchy 
czasu zmieniają się błyskawicznie, ponieważ są funkcją chwili i umiejscowienia. Role w grupie 
nie są ustalone, wciąż się zmieniają. W miarę upływu czasu obsadzają je różne osoby i części 
grupy, co sprawia, że role nie są czymś przypisanym do kogoś na stałe.
Proces wtórny
Te aspekty nas, z którymi, jako jednostki lub grupy, wolimy się nie utożsamiać. Często 
projektujemy te cechy na ludzi, których postrzegamy jako "wrogów". Możemy patrzeć na te 
jakości z góry lub je podziwiać, kreując w ten sposób te gorsze lub te lepsze cechy innych 
grup.
NIE TO, CO ROBISZ, ALE JAK TO ROBISZ
Pozwólcie, że wyjaśnię te terminy dokładniej poprzez odniesienie ich do typowych procesów w 
małych i dużych grupach. Jako pracująca ze światem, potrzebujesz informacji na temat grupy, 
którą facylitujesz. Potrzebujesz również świadomości, by zobaczyć, co jest polem grupy, 
razem z jego progami komunikacyjnymi i gorącymi miejscami. Na przykład, jeśli pracownik 
narzeka na szefa, a te skargi puszcza się mimo uszu, powstaje "gorące miejsce". Jeśli szef nie 
odpowie na krytykę, a pracownik nie powie nic o milczeniu szefa, emocje gorącego miejsca 
będą się zaogniać. Ostatecznie doprowadzą do eskalacji i przemocy. Potem historia sama się 
powtórzy w rewolucji.
Poza i ponad informacją i świadomością, pracujący ze światem potrzebują "metaumiejętności". 
Są one czymś niezwykle istotnym. Sukces w pracy nie zależy od tego co wiesz lub robisz, ale 
od tego jak to robisz. Praca ze światem rodzi się z twojego zainteresowania ludźmi i twojej 
miłości do nich. Obchodzi cię to, kim są i co im się przydarza. Bycie członkiem starszyzny 
oznacza posiadanie ważnej umiejętności odczuwania.
Będziesz mogła facylitować rozwiązywanie napięć, jeśli skontaktujesz się z mądrością 

19

background image

starszyzny w sobie. Mądry, zrównoważony człowiek zwraca uwagę na swoje wewnętrzne 
procesy, jednocześnie rozpoznając sygnały płynące z głosu i ciała innych osób w grupie. 
Członkini starszyzny obserwuje procesy "pierwotne" i "wtórne" grupy, i wie, że jej proces ma 
swój wkład w strukturze pola.
Świadomość "pola" to coś innego niż wiedza na temat części systemu. To tak, jakby śnić 
obejmujący całość sen, który zawiera wszystko, co otacza i przenika ciało. Charakter pola nie 
zależy od stałych i niezmiennych części, ale od tymczasowych ról i duchów czasu, które 
przepływają w obrębie granic systemu i poza nimi. Ważne jest respektowanie ról i 
dostrzeganie istniejących hierarchii, ale dostęp do głębszej dynamiki grupy uzyskamy tylko 
poprzez pole, uczucia, które nas wiążą i rozdzielają.
Jakie jest pole w twoim domu, organizacji, do której należysz, w twojej dzielnicy albo kraju? 
Jakie specyficzne problemy występują wokół ciebie? Jak twoja znajomość pola może zostać 
spożytkowana w rozwiązywaniu tych problemów?
PRACA ZE ŚWIATEM A KULTURA PIERWOTNA
Ludzie pierwotni mogą nas wiele nauczyć na temat atmosfery czy pól. Według ich tradycji, 
atmosfera jest świętym miejscem rządzonym przez duchy Północy, Wschodu, Południa i 
Zachodu.
Nazywam takie duchy "duchami czasu". Te żywioły, polaryzacje albo role tworzą pole i 
zmieniają się w czasie. Każde miasto, gdzie jest mnóstwo problemów, prawdopodobnie 
polaryzuje się wokół drażliwych kwestii takich jak płeć, wiek, orientacja seksualna, rasa czy 
pieniądze. Problemy i tematy mają swoje różne strony - różne kierunki, wynikające z ich 
natury. Obie strony polaryzacji wymagają facylitowania ich przez starszyznę. W pewien sposób 
praca ze światem jest cechą kultur pierwotnych.
Jak sobie radzimy z napięciami polaryzacji wokół rang i kulturowych oraz psychologicznych 
uprzedzeń? Praca z polem skupia się na tych napięciach i poprawia ogólną atmosferę przez 
to, że pozwala je wyrażać. To sprawia, że wiele problemów znika lub można je łatwiej 
rozwiązać.
Praca nad atmosferą jest i osobista, i transpersonalna. Łączy ludzi. Często wymaga dialogu, 
argumentów i momentów zagubienia albo nawet chaosu. Jednak wkrótce powietrze oczyszcza 
się i powstaje w społeczności nowy klimat.
Nie tylko pracujący ze światem muszą nauczyć się tolerować konflikt. Praca z grupą pozwala 
całej grupie wytrzymywać napięcie tyle czasu, ile potrzeba, aby rozwiązać jakiś problem. To 
sprawia, że całe społeczności mogą siedzieć w ogniu. Stają się bardziej elastyczne, w obliczu 
wyzwania nie usztywniają się i nie dzielą na frakcje.
Tak jak Indianie północnoamerykańscy, uważam atmosferę w grupie za świętą, niezależnie od 
tego czy jest napięta czy niebiańska. Potrzebujemy starszyzny, która potrafi stworzyć 
społeczność, zapraszając wszystkich i pozostając świadoma procesów duchów czasu. 
Starszyzna prowadząca pracę ze światem zachęca ludzi do opowiadania się za tym, w co 
wierzą, do bycia "kanałem" wyrażającym to, co mówią duchy, co wisi w powietrzu. Ludzie, 
którzy identyfikują się z jedną stroną kwestii, opowiadają się za nią. Inni im odpowiadają. Mogą 
przechodzić ze strony na stronę. Jeśli dana kultura jest na to otwarta, można również użyć 
ruchu i tańca do wyrażania opinii, uczuć i koncepcji.
WZGLĘDNOŚĆ POJĘĆ
Takie terminy jak wewnętrzne i zewnętrzne, polityka i psychologia, dobro i zło są względne. To, 

20

background image

co dziś wydaje się wewnętrzne, jutro będzie zewnętrzne. To, co my nazywamy psychologią, 
dla kogoś innego jest polityką. To, co jest złem dla jednej grupy, inna uznaje za dobro. W pracy 
z procesem terminy mają znaczenie, jeśli opisują doświadczenie, które przecież się zmienia, a 
nie dlatego, że są absolutnymi prawdami.
W The Meaning of Relativity , Albert Einstein napisał: "Jedynym usprawiedliwieniem dla 
istnienia naszych pojęć i systemów pojęć jest to, że reprezentują całość naszych doświadczeń; 
poza tym nie mają żadnego uzasadnienia" 1).
Jeśli masz do czynienia z sytuacją, w której pojęcia pracy ze światem nieadekwatnie opisują 
doświadczenie, są one nieodpowiednie i trzeba je zmienić. Na przykład, przywykłem mówić o 
"cieniu" w różnych kulturach, ale dziś unikam tego terminu, ponieważ jest wytworem 
europocentrycznym. Uznaje światło za bardziej wartościowe niż ciemność i może kojarzyć się 
z kolorem skóry.
Pojęcia kulturowe - normalność i nienormalność, zdrowie i choroba, nawet pojęcia rasy, płci i 
wieku - są tylko pojęciami. Reprezentują panujące w społeczeństwie wzorce. Już samo 
używanie takich terminów podtrzymuje istnienie problemów. Chociaż posługujemy się nimi do 
tworzenia psychologii, socjologii i polityki, są one czymś względnym. Jeśli są normatywne, 
prowadzą do nadużyć na ludziach, którzy czują, że pojęcia te do nich nie pasują. 
Wprowadziłem nowe pojęcia takie jak progi, duchy czasu i gorące miejsca, by dać miejsce 
doświadczeniom i osobom zepchniętym na margines.
Teoria społecznego relatywizmu przewiduje, że bardzo niewiele zmieniłoby się, gdyby wszyscy 
tyrani zrezygnowali ze swojej władzy, a wszyscy walczący o wolność otrzymali władzę. Gdyby 
wszyscy poniżeni wyszli naprzód, a poniżający odstąpili, niewielkie byłyby szanse, aby świat 
zmienił się w jakiś widoczny sposób. Dlaczego? Ponieważ jedna władza zostałaby ślepo 
zamieniona na inną. Prawdziwa zmiana może zajść jedynie wtedy, gdy wszyscy członkowie 
społeczności zdobędą większą świadomość posiadanej przez siebie i innych władzy.
Świat widział już niezliczone rewolucje. Zimną wojnę zwyciężyły demokracja i kapitalizm. 
Jednak te zmiany nie chronią osobistych wolności, nie zachęcają wielu z nas do udziału w 
rządzeniu. Wciąż jesteśmy nieświadomi codziennej względności władzy i tego, w jaki sposób 
jest używana.
CYKLE DUCHOWEGO KYZYSU
Każdy zainteresowany nauką rozwiązywania konfliktów w końcu przechodzi duchowy kryzys 
zaogniony obserwacją nieustannego łamania podstawowych praw ludzkich. Kiedy stawałem 
wobec trudnych do rozgryzienia konfliktów i trudnych do uchwycenia form uciskania 
mniejszości, przechodziłem od lęku przez mówieniem wprost do gniewu na gnębicieli i moje 
własne zachowanie, nieświadome i pełne poczucia słuszności. Rozpoznając sposób, w jaki 
uciskane grupy ciemiężą z kolei siebie i innych, czułem brak nadziei. Wielkie marzenia o 
naszej wspólnej przyszłości i środowisku dawały mi motywację do podjęcia ryzyka, ale wkrótce 
pojawiały się problemy, które tak mnie przygnębiały, iż chciałem zrezygnować. Często 
myślałem, że praca z dużymi grupami na otwartych spotkaniach jest niemożliwa.
Wszystkie twoje zranienia z dzieciństwa pojawiają się na powrót, kiedy masz do czynienia z 
konfliktem w dużej grupie. Na początku znów doświadczasz siebie jako dziecka, w świecie 
wielkim, potężnym i zagrażającym twemu życiu. Co więcej, większa część twego 
wewnętrznego rozwoju staje się sprawą publiczną, tak jak napięcia w społeczności stają się 
twoją pracą wewnętrzną. Naruszone zostaje twoje poczucie prywatności. Nie możesz się 

21

background image

ukryć. Świat zewnętrzny napada na ciebie i wewnętrznie dominuje nad tobą. Nie możesz 
oddzielić swojej pracy wewnętrznej od pracy ze światem.
Kiedy patrzę w przeszłość, wydaje mi się, że równie dużo nauczyłem się o sobie z pracy 
zewnętrznej, co z wewnętrznej. Czuję, że miałem szczęście, iż motywowały mnie wspaniałe 
marzenia. Przechodziłem wiele faz osobistego rozwoju. Musiałem zaakceptować moje 
agresywne uczucia skierowane przeciwko wyższej klasie średniej, kiedy nie chciały oddać 
sprawiedliwości mniejszościom. Nauczyłem się kochać tych, przeciwko którym występowałem. 
Było to trudne, ale dopiero wtedy, kiedy pozwoliłem sobie odczuwać gniew, mogłem przejść 
przez moje osobiste zranienia i frustracje, przeszłe i teraźniejsze. Wówczas mogłem odkryć, 
że nikt nie jest naprawdę winny i że wszyscy potrzebują wspólnego przebudzenia.
Dzisiaj każdy człowiek zaangażowany w jakiś konflikt wydaje mi się słaby. Ci, którzy mają 
rzeczywistą władzę są słabi, bo nie znają ważnych spraw ludzi nie posiadających władzy. 
Czasem nawet myślę, że nie ma czegoś takiego jak główny nurt. Jest on jak przenikający 
wszystko, potężny, często mający dobre intencje, ale raniący duch. Ludzie z tak zwanego 
głównego nurtu, chociaż z pewnego punktu widzenia mogą wydawać się potężni, są 
upośledzeni, jeśli chodzi o właściwe używanie władzy.
My wszyscy, którzy mamy do czynienia z bardzo trudnymi konfliktami i globalnymi napięciami, 
czujemy się zmuszeni do kwestionowania sensu życia i naszych najgłębszych przekonań. 
Poszukiwanie rozwiązań dla globalnych problemów wciąż na nowo wtrąca nas w duchowe 
kryzysy. Zawsze mi się wydawało, że kryzysy te są wartościowe. Nie tylko sprawiają, że 
czujemy się niepewni i podatni  na zranienia, ale otwierają nas również na poszukiwanie 
nieskończoności w zwykłych ziemskich interakcjach.
Uczenie się, jak być z innymi jest ideałem, o którym łatwo się tylko mówi. Radzenie sobie z 
miastem, gangami, wspólnotami, ośrodkami biznesu i uniwersytetami stwarza niezliczone 
napięcia. Musisz stawać wobec sytuacji tak zaskakujących, i ludzi tak różnych od ciebie, że na 
początku możesz tylko dziwić się, popadać w rozpacz albo szok.
Jednak od czasu do czasu, gdy zagłębiasz się w tej pracy i pozwalasz, by cię rozrywała na 
strzępy, coś się wydarza. Zaczynasz rozumieć, że właśnie sytuacje, które są tak nieznośne, 
mogą być twoimi największymi nauczycielami.
To doniosłe odkrycie. Tradycja Zachodu  może zaakceptować osoby, obiekty lub miejsca jako 
potencjalnie święte. Ale grupy? Nie. Proces? Jeszcze nie. Jednak właśnie te najbardziej 
oporne, ostre i uparte grupy okazują się twoimi duchowymi przewodnikami. Nie tylko torturują i 
oddzielają nas od siebie. Nie uczą faktów i teorii, ale świadomości i otwartości na niemożliwe. 
Przemieniasz się wraz z nimi. Już nie myślisz o sobie jako o facylitatorce, ale jako o badaczce, 
a nawet entuzjastce Tego, Co Jest.
To oznacza, że decydująca lekcja została przyjęta. Społeczność jest nie tylko twoim 
największym problemem, ale również twoim najświętszym nauczycielem
-----------------------------
Przypisy
1) Einstein, The Meaning of Relativity, str.2

3. Ranga:
Podwójny sygnał

22

background image

RANGA TO NARKOTYK
Im więcej jej "zażywasz", tym mniej zauważasz, jak źle wpływa to na innych ludzi. 
Z pewnością pamiętasz jakiegoś srogiego nauczyciela, którego bałeś się w dzieciństwie. 
Niektórzy nauczyciele są świadomi swojej siły i używają jej właściwie. Inni są twardzi i 
nieprzystępni, straszą dzieci nie ucząc ich niczego. 
Każdy z nas ma określoną rangę, a nasze zachowanie pokazuje, czy jesteśmy jej świadomi. 
Zapominanie o niej może nam utrudnić komunikowanie się i spowodować poważne problemy 
w relacjach z innymi ludźmi. 
W świecie biznesu ci, którzy są na górze rzadko potrafią zrozumieć kłopoty tych na dole. 
Kierownicy zapominają, jak dużą mają władzę i niepowodzeniami firmy obciążają pracowników 
mających niższą pozycję.
Ludzie wykształceni często traktują osoby bez dyplomu czy też z mniejszym doświadczeniem 
zawodowym jako mało inteligentne i nie dość odpowiedzialne. W środowiskach 
psychologicznych i kręgach duchowego rozwoju "starzy wyjadacze" myślą, że początkujący są 
gorsi, że to bezmyślni ignoranci. Ranga zaślepia nas, dlatego nie dostrzegamy wartości innych 
ludzi.
Narody zapominają o wpływie, jaki wywiera ich siła i pozycja na mniejsze nacje. Pomagałem 
facylitować dużą konferencję w Bratysławie, było to niedługo po upadku ZSRR. Grupa ludzi z 
Polski, Czech, Słowacji, Rumunii, Mołdawii i Chorwacji skupiła się po jednej stronie sali. 
Połączył ich sprzeciw wobec tego, co powiedział pewien Rosjanin, który ich przestraszył. Jego 
wizja "wspaniałego, nowego, bezklasowego państwa" przypomniała im o niedawnej dominacji 
Związku Radzieckiego nad ich krajami.
Rosjanin broniąc się spytał jak to możliwe, że zwykłe, pokojowo brzmiące słowa przypomniały 
im stare czasy. Przecież Związek Radziecki już nie istniał, a jemu chodziło jedynie o dobro 
reprezentowanych tu krajów. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego projektowano na niego 
wszystko, co złe. Natomiast pozostali delegaci nie mogli uwierzyć, że jest on tak zaślepiony. 
Rozgorzała wielka kłótnia.
Osoby należące do grup, które kiedyś nadużywały swojej rangi, chcą teraz, gdy nie mają już 
władzy, aby traktowano je jak zwykłych ludzi. Rosjanin miał nadzieję uciec od dawnego 
wizerunku Sowietów. Natomiast ludzie z Europy Wschodniej, tak jak większość tych, którzy 
kiedyś byli gnębieni, poczuli się całkowicie niezrozumiani.
WALKA O WŁADZĘ: SŁABOŚĆ PRZECIWKO SŁABOŚCI
W pewnym sensie problemy polityczne każdego kraju są inne, ale struktura procesów 
zachodzących między głównym nurtem a grupami, którym odbiera on prawa jest wszędzie 
podobna. Ludzie z dominującej grupy, którzy mają lub mieli władzę, są oczywiście silni. 
Natomiast nie jest oczywiste to, że są również upośledzeni. Nie potrafią tak dobrze postrzegać 
swojej wyższej rangi jak ci, którzy są lub byli niżej od nich. W rezultacie nie potrafią zrozumieć 
innych. To prowadzi do takich sytuacji bez wyjścia, o jakich czytamy w gazetach - do 
zaognionych, ciągnących się latami konfliktów, wciąż obecnych w naszym świecie.
W czasie konferencji w Bratysławie rosyjska delegacja nie mogła zrozumieć, dlaczego 
przedstawiciele krajów Europy Wschodniej są tak zdenerwowani. Problem, przed jakim staje 
pracujący nad takim konfliktem facylitator wygląda następująco: jeśli próbujesz sprawić, aby 
posiadający rangę (lub ci, którzy mają rangę w oczach innych) uświadomili ją sobie, 

23

background image

prawdopodobnie spotkasz się z całkowitym niezrozumieniem. Im mniej są świadomi swojej 
rangi, tym bardziej prowokują do użycia przemocy grupę, która czuje się słabsza.
Osoby nieświadome własnej rangi są tak irytujące, że chce się wyć z bezsilności. Jednakże 
oczekiwanie od silniejszych, że dostrzegą swoją nieświadomość oznacza żądanie, aby stali się 
ludźmi większego duchowego i intelektualnego formatu niż reszta uczestników. Początkowo 
oczekiwanie to może wydawać się usprawiedliwione, jednak później natrafiamy na opór, 
ponieważ posiadający rangę postrzegają siebie jako krzywdzonych, najpierw przez tych, którzy 
ich zaatakowali, a następnie przez facylitatorów.
Ludzie, którzy buntują się przeciwko rangom nie są w momencie ataku jedynie ofiarami, ale 
zyskują też pewną duchową siłę. Uskrzydla ich walka o "sprawiedliwość". Jednak podobnie jak 
ci, którzy ich sprowokowali, oni też nie są świadomi swojej siły. Ofiary nie zasługują 
automatycznie na aureole.
Facylitatorzy zwykle chcą ochraniać słabszych. Kiedy jednak wybucha konflikt, osoby z 
wyższą rangą nie zawsze umieją sobie poradzić.  Nie wiedzą, co się dzieje, są 
zdezorientowane. Oni też potrzebują ochrony ze strony facylitatora.
Jedni czują się zranieni, ponieważ stali się ofiarami nadużywania władzy, drudzy słabi 
psychicznie, ponieważ nie zdawali sobie sprawy ze swojej pozycji społecznej. Przełamanie 
sytuacji bez wyjścia zależy od tego, czy potrafisz zrozumieć wzajemne powiązania między 
mocą i słabością, pozycją w społeczeństwie i siłą psychologiczną. W jaki sposób mędrzec w 
tobie uświadomi to sobie?
Mądrość, bycie członkiem starszyzny pochodzi częściowo stąd, że doświadczamy tych 
problemów na sobie, poznajemy siebie zarówno jako ofiarę,  jak i prześladowcę. Bierze się ze 
zrozumienia słabości tego, który gnębi. Płomień żądzy odwetu wypalając się w tobie, zmienia 
się w przynoszący ulgę chłód. Sprawia on, że nie traktujesz nikogo protekcjonalnie. Czują go 
ci, którzy potrafią dokonać w swojej świadomości przejścia od konfliktu do wglądu. Starszyzna 
dokonuje przeskoku od jednostronności do współczucia.
RANGA MA WIELE OZNAK
Niektórzy ludzie czytając o konflikcie wywołanym przez rangę Rosji pomyślą sobie: "To nie mój 
problem".
Błąd. Każdy najmniejszy konflikt dotyczy nas wszystkich. Problemu rangi nie można rozwiązać 
tylko w jednym miejscu. W końcu hierarchia jest społeczną strukturą kultury. To kultura 
sprawia, że nie jesteśmy świadomi wielu rzeczy.
Pomyśl sobie o białych obywatelach krajów zachodnich. Niemal nie zwracają uwagi na 
kolorowych. Dzieje się tak nie tylko z powodu rasizmu. Główną przyczyną jest eurocentryczny 
system edukacyjny. Mężczyźni nie są świadomi swojej negatywnej postawy wobec kobiet. 
Ludzie o orientacji heteroseksualnej zachowują się tak, jakby lesbijki i geje byli niewidzialni. 
Zdrowi nie mogą zrozumieć, dlaczego chorzy czasem uciekają się do przemocy. Rodzice 
uważają, że dzieci przechodzą "fazy" rozwojowe. To właśnie nasza kultura uczy takiego 
traktowania innych, wzmacnia takie postawy.
Rangi nie widać w lustrze. To raczej stan umysłu. Jeżeli pochodzisz z grupy najbardziej 
faworyzowanej przez twoją kulturę myślisz, że jesteś normalny, a inne grupy stanowią 
margines. Zaprzeczasz roli przypisanej twojej grupie i nie czujesz się odpowiedzialny za jej 
dawne przewiny. "Kto? Ja? Ja nie prześladowałem Murzynów, nie było mnie tutaj, kiedy 
waszych przodków sprzedawano w niewolę. Moi byli chłopami z Polski, a nie arystokratami z 

24

background image

Południa".
Ranga przejawia się na wiele różnych sposobów, na przykład wtedy, gdy człowiek czuje się 
pewny siebie. Podświadomy wpływ rangi decyduje o tym, jak oceniamy siebie i co czujemy do 
innych. Wysokie lub niskie poczucie wartości nie pochodzi po prostu od naszych nauczycieli, 
rodziny czy środowiska. Wszystko to ma ścisłe powiązania z głównym nurtem kulturowym. 
Cały świat decyduje o naszym poczuciu wartości i o tym, jak postrzegamy innych. Główny nurt 
kulturowy jest bardzo podstępny. Przedostaje się do naszych myśli, uczuć, a nawet snów.
Poczucie bezpieczeństwa, to, że ktoś się o nas troszczy, jest rodzajem rangi psychologicznej. 
Możesz zastanawiać się, dlaczego niektórzy ludzie mają poczucie niższości, dlaczego brak im 
pewności siebie. Zapominamy o tych przerażających chwilach, kiedy nie było przy nas nikogo, 
kto by się nami opiekował, ani rodziców, ani męża czy żony, ani przyjaciół czy nauczycieli. 
Kiedy opuścili nas wszyscy, nawet bogowie.
Ranga psychologiczna jest jak narkotyk, który zmienia naszą świadomość, nie pozwalając 
nam dostrzec cierpienia innych. Powoduje, że patrzymy na nich z góry i widzimy w nich tylko 
"ofiary". Pozwala nam odciąć się od ich problemów, nasze ego nas od nich izoluje. Nawet jeśli 
kiedyś doświadczyliśmy bólu, teraz nie przejawiamy żadnej ochoty, aby pomóc krzywdzonym. 
żądamy, aby inni czuli się tak jak my, nie chcemy zrozumieć ich położenia.
Jak już powiedziałem, ranga jest narkotykiem, który sprawia, że czujemy się dobrze. Niestety 
zapominamy, że go zażyliśmy. Tak jak to jest z heroiną, potrzebujemy większej dawki, aby 
nadal czuć się dobrze. Kradniemy innym dobre samopoczucie, czerpiemy z otoczenia, aby 
podtrzymywać swój nałóg. W końcu inni nie mogą już tego znieść i wybuchają.
ŚWIADOME UŻYWANIE RANGI
Ranga nie jest czymś z gruntu złym, a jej nadużycie nie jest nieuchronne. Kiedy jesteś 
świadom swojej rangi, możesz jej użyć dla dobra swojego i innych. Pamiętasz wtedy o swojej 
przeszłości. Nie zapominasz, że jedni z nas mieli dom, podczas gdy inni wychowywali się na 
ulicy; że mogłeś bezpiecznie chodzić do szkoły, podczas gdy inne nastolatki na co dzień 
spotykały się z bezprawiem i przemocą. Twoje słownictwo świadczy o wykształceniu, którego 
inni być może nie otrzymali. Przypominając sobie kolejno wszystkie etapy życia zauważasz, że 
byłeś uprzywilejowany. Dla innych los nie okazał się równie łaskawy.
Ludzie świadomi swojej rangi wiedzą, że wiele przywilejów odziedziczyli i że nie są one 
dostępne dla wszystkich. Nie patrzą z góry na tych, którzy mają mniejsze możliwości. Są 
pokorni, ale czują się ze sobą dobrze, ponieważ ranga może być lekarstwem, a nie tylko 
chorobą.
Konflikty spowodowane rangą są wszędzie na porządku dziennym. Słabsi są zazdrośni, czują 
się zranieni i wściekli, kiedy inni nie zdają sobie sprawy ze swojej siły. Uświadomienie sobie 
własnej rangi zażegnuje konflikty, zmniejsza napięcia.
Jako dzieci przekraczaliśmy  granice rang. Dzieje się tak również, kiedy zbliżamy się do 
śmierci. Czasem mamy też inne transcendentne przeżycia.  Dają nam one duchową siłę, która 
nie zależy od kultury, rodziny czy świata. Jeśli używamy tej siły nieświadomie, ignorujemy lub 
bagatelizujemy cierpienia innych. Ludzie doświadczający niezwykłych przeżyć mogą zacząć 
się wywyższać. Łatwo zapomnieć o randze, gdy postępujemy w imię religii i praktyk 
duchowych. Wydaje się nam, że kroczymy drogą miłości. W wielu religiach pokój stanowi tak 
wielką wartość, że ich wyznawcy mogą w ogóle nie dostrzegać konfliktów, jakie wywołali 
traktując innych jako mniej rozwiniętych duchowo.

25

background image

W pracy ze światem nie chodzi o przekraczanie rangi, ale o to, by ją dostrzegać i używać jej 
konstruktywnie.
WYSYŁANIE PODWÓJNYCH SYGNAŁÓW
Pewne sygnały, które wysyłasz są zamierzone. Inne są nieświadome. Zamierzone sygnały 
nazywam "pierwotnymi", a te drugie "wtórnymi".
Na przykład jeśli starasz się wyglądać na zadowolonego, a jesteś nieszczęśliwy, to wysyłasz 
podwójny sygnał. Zamierzonym sygnałem może być uśmiech, a podwójnym to, że zwieszasz 
głowę i mówisz cicho.
Jeśli nie uświadamiasz sobie, że wysyłasz podwójne sygnały, może cię zaskoczyć, jak ludzie 
na nie reagują. 
Rozważmy przypadek białego mężczyzny pochodzącego z wyższej klasy średniej, który 
wystąpił na spotkaniu w małym mieście w stanie Oregon. W tym czasie toczyły się burzliwe 
dyskusje na temat praw lesbijek i gejów. Mężczyzna wstał, by zabrać głos w tej sprawie. Miał 
około sześćdziesiątki i w przeciwieństwie do innych uczestników spotkania był starannie 
ubrany w białą koszulę i krawat.
Uśmiechając się z poczuciem pewności siebie powiedział:
- Jestem pokornym sługą bożym. Wierzę w to, co głosi Biblia. Homoseksualiści oddalili się od 
Boga i zbłądzili. Potrzebna im pomoc.
Jego sygnałem pierwotnym było to, że jest on skromnym człowiekiem, który uważa, że 
homoseksualiści są zagubieni duchowo. Chciał, abyśmy to właśnie usłyszeli. Trzymał Biblię na 
poparcie swoich słów. Uśmiechał się. Ten uśmiech był podwójnym sygnałem odebranym przez 
innych jako oznaka poczucia wyższości. Biblia była podwójnym sygnałem, który mówił o 
poczuciu, że ma się za sobą zdanie większości. Uśmiech i Biblia zostały zinterpretowane jako 
protekcjonalne: "Nie ma potrzeby słuchać nikogo innego, drodzy ludzie, ja wiem wszystko".
Ten podwójny sygnał wywołał u słuchaczy mieszane reakcje, wprawił ich w zakłopotanie, a 
potem w złość. Obecni na sali homoseksualiści aż skręcali się z niecierpliwości, aby mu 
odparować. Inni też mieli negatywne reakcje na takie wywyższanie się.
Podwójne sygnały świadczą o procesie wtórnym - o istnieniu rzeczy, z którymi może nie 
zechcesz się zidentyfikować, jeśli zdasz sobie sprawę, że je wypowiedziałeś. Ten mężczyzna 
nie zdawał sobie sprawy, że jego zachowanie jest protekcjonalne. Wydawało mu się, że jest 
otwarty na innych.
Większość podwójnych sygnałów przypomina sen, jak to już wyjaśniłem w swojej książce 
Śniące ciało w związkach.1) Podwójne komunikaty ujawniają najgłębsze uczucia, 
doświadczenia duchowe i nieuświadomione poczucie mocy i rangi. Podwójne sygnały tego 
mężczyzny mówiły: "Jestem wyższy rangą i musicie mnie słuchać, ponieważ to, co mówię nie 
podlega dyskusji".
SIŁA UWIĘZIONA W PODWÓJNYM SYGNALE
Na tym samym spotkaniu pewna biała kobieta opowiedziała, jak została zaatakowana przez 
przeciwników homoseksualistów. Mówiąc o bezsilności i upokorzeniu patrzyła w podłogę a 
jednocześnie zaciskała pięści. Opowiadała, że wróciła z przyjęcia i płakała całą noc, a potem 
nie wychodziła przez trzy dni z domu bojąc się, że znów ktoś jej zada ból.
Mówienie o krzywdzie, jaka ją spotkała i patrzenie w podłogę były sygnałami pierwotnymi, ale 
zaciśnięte pięści sygnałem wtórnym. Kiedy skończyła mówić, poprosiłem ją, aby zwróciła 
uwagę na ręce i żeby zacisnęła pięści tak mocno, jak tylko potrafi.

26

background image

W ogóle nie zdawała sobie sprawy, że zaciska pięści. Pomyślała o tym przez chwilę i stała się 
zupełnie inną osobą. Twierdziła, że chce bronić swojego punktu widzenia, a także prawa 
człowieka do wyrażenia własnej opinii. I tak samo chciała bronić mężczyzny z Biblią, chociaż 
nie zgadzała się z nim.
W jej wtórnym sygnale były dużo energii, która nie chciała być uwięziona jak w klatce. Kobieta 
jednak nie była tego świadoma i jedyną drogą do ujawnienia się tej siły był podwójny sygnał. 
Podwójne sygnały są często kluczem do odkrywania złożoności i głębi relacji z innymi ludźmi.
FIGLE PODWÓJNYCH SYGNAŁÓW
Komunikowanie się jednostek, grup, instytucji i narodów wymaga uświadamiania sobie 
podwójnych sygnałów. Mimowolny przekaz nie zamierzonych informacji może wywołać 
nieuświadomione reakcje.
Mężczyzna z powyższego przykładu uśmiechnął się i odpowiedział lesbijce:
- Dlaczego się tak na mnie irytujesz? Podchodzisz do tego tak emocjonalnie!
Nadal utożsamiał się ze swoim procesem pierwotnym - tym, że chce jej pomóc. Nie zdawał 
sobie sprawy, jaki skutek wywarł na niej jego uśmiech i nie mógł zrozumieć powodów jej 
irytacji. Początkowo ona też nie wiedziała, dlaczego zareagowała w taki sposób. Jego słowa 
przygnębiły ją, ale jego uśmiech wywołał złość i uwolnił jej siłę.
Większość nieporozumień ma swoje źródło w podwójnych sygnałach, które są niemal tak 
trudne do rozwikłania jak sny. Na przykład załóżmy, że mężczyzna bardzo silny, zdecydowany 
ma sen o malutkim, bezradnym dziecku. Nie jest świadom swojej wewnętrznej, dziecięcej 
bezradności, którą inni ludzie widzą w podwójnych sygnałach. Mężczyzna podświadomie prosi 
innych o opiekę. Wygląda i zachowuje się jak człowiek silny, ale ukryte w nim dziecko wysyła 
wtórne sygnały, które mówią: "Zaopiekuj się mną".
Inny mężczyzna uważał się za słabego, ale jednocześnie miał sny o bokserze. Dziwił się, że 
ludzie często zaczepiają go, prowokują do bijatyki, ale nie zdawał sobie sprawy, że wysyła 
wtórny sygnał - wyzwanie do walki.
Organizacje czy instytucje także wysyłają podwójne sygnały. Załóżmy, że należysz do grupy, 
której zadaniem jest troska o innych ludzi lub środowisko. Przyłącza się do niej wiele osób, 
głównie ze względu na jej pierwotną tożsamość, wielką wizję ulepszania świata. I nagle, z 
jakichś powodów, inne grupy czują się zagrożone przez waszą i wchodzą z nią w rywalizację. 
Czy dlatego, że są podłe? Być może. Ale może to być również odpowiedź na wysyłany przez 
twoją grupę podwójny sygnał. Pierwotny sygnał mówi, że chcecie pomagać światu, rozwijać 
się duchowo lub dbać o kulturę alternatywną. A jednocześnie wtórny komunikat może mówić: 
"Uwaga, chcemy zdobyć najwięcej pieniędzy i przyciągnąć do siebie członków innych grup". 
Podwójne sygnały, dopóki pozostają poza świadomością, płatają nam figle stając się 
przyczyną wielu nieporozumień.
PODWÓJNE SYGNAŁY A RANGA W STOSUNKACH MIĘDZYNARODOWYCH
Protekcjonalny uśmiech mężczyzny z Biblią był podwójnym sygnałem, który ujawnił jego rangę 
białego mężczyzny z wyższej klasy średniej, wykształconego wyznawcy dominującej religii. 
Odstręczało to od niego ludzi, którym zamierzał pomóc.
Podobnie dzieje się w stosunkach międzynarodowych. Stany Zjednoczone określają siebie 
jako kraj demokratyczny i wysyłają sygnały pierwotne mówiące o równości i dobrych 
zamiarach. Wtórne sygnały ujawniają coś przeciwnego. Inne kraje uważają Stany Zjednoczone 
za kraj dyktatorski, dążący do dominacji. Nie mogą zrozumieć, dlaczego USA doprowadziły do 

27

background image

prześladowań rdzennych Amerykanów i Afroamerykanów i dlaczego popierają represyjne 
reżimy na całym świecie. Jednak większość białych obywateli Stanów Zjednoczonych nadal 
nie zauważa agresywnej, dominującej polityki swojego kraju. Wyjeżdżając za granicę dziwią 
się, że spotyka ich niechęć i wrogie nastawienie. Są zaskoczeni, gdy ktoś zarzuca im 
arogancję i brak wrażliwości.
Chciałbym zwrócić uwagę na sposób, w jaki w państwach wysoko uprzemysłowionych mówi 
się o krajach Trzeciego Świata. Często pojawia się tutaj podwójny sygnał. Spójrzmy na 
następujący tekst: "Rządy podejmują chaotyczne, bezsensowne ruchy, aby wyjść z nędzy. 
Niektóre odniosły minimalny sukces, ale inne opóźniły się w rozwoju jeszcze bardziej"2). 
Autorzy mówią dalej, że owe kraje mają ogromne długi zagraniczne, niemożliwe do spłacenia, 
co zagraża stabilności państw zachodnich.
Sygnałem pierwotnym jest tu wyrażenie troski o sytuację zarówno krajów Trzeciego Świata, jak 
i państw zachodnich (które są wręcz zagrożone niewypłacalnością tamtych). Autorzy 
wypowiedzi reprezentują silniejszych i patrzą z góry na kraje Południa, które "podejmują 
chaotyczne, bezsensowne ruchy" i "odnoszą minimalne sukcesy". Podwójne sygnały wysyłane 
przez autorów traktują Trzeci Świat protekcjonalnie, a z krajów Północy zdejmują 
odpowiedzialność za światową sytuację ekonomiczną. Już sam ton bezstronności i 
obiektywizmu, z jakim piszą autorzy, niesie podwójny sygnał wyższej pozycji. Kraje Trzeciego 
świata stają się obiektami ich analizy, jak owady pod lupą.
RANGA JAKO PODWÓJNY SYGNAŁ
W Stanach Zjednoczonych biali mają wyższą pozycję społeczną niż ludzie o innym kolorze 
skóry. Większość uprzywilejowanych nie zdaje sobie sprawy ze swojej kulturowej rangi i z 
tego, jak to wpływa na ich zachowanie. Facylitatorzy muszą szybko odczytywać podwójne 
sygnały, jeśli chcą zapobiec gwałtownym konfliktom.
Ludzie, którzy są nieświadomi znaczenia rangi, nie wiedzą, co czynią, a ci bez rangi nie 
pojmują, dlaczego tamtych nie lubią. Nikt z nich nie wie, o co się kłóci, więc sytuacja szybko 
eskaluje w kierunku walki.
W rozdz.1 opisałem scenę z białym mężczyzną, który nie chciał wysłuchać rozzłoszczonego 
czarnego mężczyzny. Na jednym poziomie biały mówi: "Porozmawiajmy", ale ukryty sygnał 
komunikuje: "Nie jesteś dość dobry, bym cię wysłuchał". Biały widział jedynie rosnący gniew 
Czarnego, nie zauważał, że jest to reakcja na podwójny sygnał uprzywilejowania białej rasy.
Biały wysłał kolejny sygnał pierwotny: "Nie lubię złości", ale podwójny sygnał rangi pojawił się, 
gdy biały odwrócił się od Czarnego sugerując, że jeśli nie zechce, nie musi znosić zachowania 
Czarnego. W ten sposób nacisk społeczeństwa każe Czarnemu znosić każde zachowanie 
białego.
W swoim sygnale pierwotnym biały nazwał siebie liberalnym, ale jego sygnał wtórny 
powiedział, że ma on za sobą poparcie białej większości, która zakazuje Czarnemu się złościć. 
Czarnemu trudno było się obronić, bo podwójny sygnał białego był ukryty, niewyartykułowany, 
nie skierowany wprost.
Ranga to najczęściej niewidzialna siła, podwójny sygnał, który podstępnie obraża i rani innych.
DUCH TYRANII
Demokratyczne sprawowanie władzy wymaga świadomości rangi nie tylko w polityce, ale 
także w bezpośrednich interakcjach. Ranga zakłada, że istnieje zróżnicowanie siły. Zawsze 
znajdą się tacy, którzy mają wyższą rangę niż ty, ale również tacy, którzy mają niższą. W 

28

background image

demokracji każdy ma problemy z rangą.
Rzecz polega na tym, że większość z nas jest bardziej świadoma rangi stojących wyżej od nas 
niż naszej przewagi nad kimś innym. Nawet gdy walczymy, by zmienić świat na lepsze, 
możemy jednocześnie poniżać innych i uważać, że po prostu mówimy im prawdę. To jest 
często przyczyną, że aktywiści społeczni walczący z uciskiem są zwalczani przez swoje 
własne ugrupowania.
Już we wczesnym dzieciństwie zaczynamy rozumieć znaczenie rangi. Dorastałem w pobliżu 
Nowego Jorku i znałem kilka tamtejszych gangów. Przywódca miał najwyższą rangę, a 
najniższą najmłodsi oraz ci, którzy jeszcze nie zostali przyjęci do grupy. Trzeba było sprostać 
wyzwaniu, aby zasłużyć na wyższą rangę. Ale kiedy tylko to się udało, byłeś już "swój" i 
wszyscy cię lubili.
Gangi otwarcie mówią o randze. Tym różnią się od głównego nurtu kulturowego, gdzie ranga 
zazwyczaj  nie jest widoczna. Kiedy opowiadam o randze, ludzie, którzy ją mają nie wiedzą o 
czym mówię albo są zdenerwowani. Koncepcja równości społecznej jest pierwotnym 
sygnałem, jest tak bardzo ceniona w krajach demokratycznych, że liberałowie z głównego 
nurtu wyobrażają sobie, iż żyją w społeczeństwie bezklasowym. Nie zdają sobie sprawy, jak 
często poniżają innych. Sądzą, że te problemy dotyczą tylko krajów konserwatywnych i 
niedemokratycznych.
W krajach demokratycznych tyrania jest duchem projektowanym na inne kraje. Sprawia on, że 
biedni w Stanach Zjednoczonych to przede wszystkim kolorowi. Ten duch tworzy "szklany 
sufit" zagradzający drogę do awansu społecznego kobietom i kolorowym.
SZKLANY SUFIT: SKUTEK DZIAŁANIA PODWÓJNYCH SYGNAŁÓW
Pamiętam bezdomną Latynoskę, która odważnie wypowiadała się na otwartym forum na temat 
szklanego sufitu. Forum odbywało się w środkowej Kalifornii, uczestniczyło w nim trzysta osób 
- Latynosi i Czarni, biali i Azjaci. Od pracowników farm po profesorów uniwersytetów. 
Atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej napięta, kiedy tamta kobieta powiedziała, że szklanego 
sufitu nie widać. Zdawało się, że nikt jej nie rozumie.
Trafiła w dziesiątkę. Szklany sufit jest podwójnym sygnałem, którego nieświadomi są ci, którzy 
go wysyłają. Co więcej, jest też niewidzialny dla jego ofiar, które jedynie go czują.
Nagle ktoś skrytykował gniewny ton bezdomnych i robotników. Zauważyłem, że ta krytyka 
sama w sobie jest szklanym sufitem. Jej celem było zatrzymanie ludzkich głosów, aby nie 
przedostały się wyżej. Nie mogły dojść zbyt wysoko.
Wywiązała się gorąca dyskusja. W końcu pewien Czarny mężczyzna powiedział, że tak stłumił 
swój ogień, iż żyje na maleńkim płomyczku kontrolnym. Jeśli zmniejszy go jeszcze bardziej, to 
po prostu umrze. Wtedy wszyscy pojęli, w jaki sposób ranga społeczna tworzy szklany, 
niewidzialny sufit.
RANGA PSYCHOLOGICZNA I DUCHOWA
Mówiąc o przywilejach społecznych, ekonomicznych i narodowych wchodzimy bardzo płytko w 
kwestie rangi. Są ludzie obdarzeni wielką siłą psychiczną, o której nie mówi koncepcja rangi 
społecznej. Na przykład zdobywasz siłę, kiedy przetrwasz jakieś cierpienie. Członkowie grup 
zepchniętych na margines, którzy przeżyli nadużycia społeczne, zdobywają inną siłę niż ta, 
która wiąże się ze społecznymi przywilejami. Pomyślmy chociażby o Malcolmie X lub Martinie 
Lutherze Kingu.
Aby przetrwać, ludzie odsunięci na margines często zwracają się w kierunku praktyk 

29

background image

duchowych, co pozwala im osadzić się w sobie, daje im siłę potrzebną zarówno do czucia, jak i 
do przekroczenia bólu.
Twarde życie bardzo często niszczy ludzi, ale może również dawać wgląd, siłę i pewien rodzaj 
psychicznego promieniowania, blasku, który w formie podwójnych sygnałów może obrażać 
główny nurt kulturowy, ale również może go czegoś nauczyć.
Rasizm, seksizm, homofobia, prześladowania religijne, nadużycia z dzieciństwa i słabe 
zdrowie niszczą wielu ludzi, sprawiają ból nam wszystkim. Przepełniają swoje ofiary rozpaczą, 
przygnębieniem, nienawiścią, mściwością i odrazą do samego siebie. Ale zdarza się, że 
niektórych zmieniają w osoby pełne współczucia. Nie chcę przez to powiedzieć, że cierpienie 
jest czymś pozytywnym. Możesz jednak nie dopuścić, aby cię przygniotło, tylko pozwolić, aby 
poszerzyło twoją świadomość i dało ci moc rozumienia. Ta moc, używana świadomie, staje się 
współczuciem - tą niezwykłą wrażliwością i delikatnością, która sprawia, że warto żyć.
----------------
Przypisy
1) Mindell, Śniące ciało w związkach.
2) McWilliams Wayne, Piotrowski Harry, The World Since 1945: A History of International 
Relations, str.2

4. Władza i uprzedzenia w relacjach

Podstawowym powodem konfliktu jest brak równowagi sił. Dlatego pierwszym krokiem 
pracującej z procesem powinno być patrzenie, słuchanie i próba empatycznego odczuwania 
siły i poniżenia, których doświadcza każda ze stron konfliktu. Potem sami dyskutujący są 
zachęcani do odkrywania, jaką siłą dysponują i świadomego używania jej dla trwałego pokoju.
Bez względu na to, czego dotyczy konflikt, facylitatorzy muszą być świadomi każdego rodzaju 
rangi, która sprawia, że dyskutujący czują się inni od pozostałych. Na przykład, w historii 
mężczyzny trzymającego Biblię, który chciał ocalić dusze homoseksualistów i dyskutującej z 
nim lesbijki, konflikt skrystalizował się głównie wokół preferencji seksualnych, ale 
dyskutujących dzieliła również płeć, religia i stopień poparcia ze strony głównego nurtu.
Następujące typy rangi są czynnikami w konfliktach w wielu kulturach na świecie:
Kolor skóry: Na Zachodzie jaśniejszy kolor skóry jest zwykle uważany za lepszy.
Klasa ekonomiczna: Im kto bogatszy, tym lepszy; bezdomni mają najmniejszą rangę.
Płeć: Generalnie mężczyźni mają większą rangę społeczną niż kobiety.
Orientacja seksualna: Większość ludzi z głównego nurtu uważa osoby heteroseksualne za 
godne zaufania, a homoseksualistów nie.
Wykształcenie: Ci, którzy mają wyższe wykształcenie są uważani za przewyższających innych, 
lepszych.
Religia: W każdym kraju istnieje pewna "kolejność dziobania" jeśli chodzi o religie i wyznania.
Wiek: W Stanach Zjednoczonych podziwia się młodość, a najwięcej liderów jest w 
zaawansowanym wieku średnim. Dzieci i starcy są często pomijani i lekceważeni.
Profesjonalizm, bycie ekspertem: Na Zachodzie podeszły wiek nie równa się mądrości czy 
byciu fachowym. Punkty zbierają tu ludzie, którzy mają ważną pozycję w swojej dziedzinie.
Zawody: Praca, która wymaga wyższego wykształcenia i większego rozwoju lewej półkuli 
mózgu generalnie ma lepszy status.

30

background image

Zdrowie: Dobrze zbudowane ciała bez uszkodzeń mają najwyższą rangę.
Psychologia: W wielu zachodnich kulturach najwięcej punktów ma osoba mało emocjonalna, 
"zrównoważona", która "nie przesadza", w przeciwieństwie do "szaleńców", którzy nie dążą do 
"stabilności". Dostaje się punkty za uczenie psychologii, ale ludzie, którzy długoterminowo 
chodzą do psychologa lub psychiatry są podejrzani. Osoby, które były w instytucji 
psychiatrycznej lub biorą leki mają gorszy status kulturowy niż inni.
Duchowość: Wydaje się, że na ogół akceptuje się ludzi bezstronnych i nieporuszonych, 
patrzących z góry na tych, którymi miotają namiętności.
Szczegóły rangi zależą od klubu, grupy, kultury, narodu i czasu. Z punktu widzenia pracującej 
ze światem znaczenie ma to, jak używa się rangi.
OZNAKI RANGI DUCHOWEJ
Ranga duchowa wynika ze związku z czymś boskim lub transcendentnym - bogami, boginiami 
lub duchami. Ludzie obdarzeni duchową mocą istnieją w tym świecie, ale nie są z tego świata. 
Zdobywają niezależność od życia i śmierci, porządku społecznego i historii, co sprawia, że 
stają się w pewien sposób nieulękli.
Nie wszyscy religijni profesjonaliści, tacy jak pastor, ksiądz, rabin, mnich czy mniszka mają tę 
rangę. Tworzy się  ona dopiero w obcowaniu z niewysłowionym. Wyzwala osobę od obaw i 
lęków, które dręczą resztę z nas.
Tak, jak w przypadku każdej siły, nieświadome używanie rangi duchowej łatwo wpędza w 
kłopoty w relacjach z ludźmi. Jeśli osiągnęłaś spokój umysłu i jesteś tego nieświadoma, inni 
mogą wątpić w to, czy rzeczywiście masz zrozumienie dla ich problemów. Może wydawać się, 
że jesteś ponad to, ponieważ podwójne sygnały wynikające z twojej duchowej rangi sprawiają 
wrażenie, że nie cierpisz jak inni ludzie.
Kilka lat temu pracowałem z pewną parą, która przeżywała trudne chwile. Kobieta skarżyła się 
cicho, że jej mąż ma romans z inną kobietą. On natychmiast wykrzyknął, że żona go nie 
kocha. Ona rozpłakała się, umilkła, wzięła głęboki wdech i spytała:
- Jak możesz tak mówić?
- Po prostu to czuję - odparł. - Nie zależy ci na mnie.
Odczytałem jej milczenie jako podwójny sygnał i poprosiłem, by znów zamilkła, ale tym razem 
bardziej zagłębiła się w sobie.
- Jak tam jest? - spytałem.
Wyglądała na zażenowaną.
- Czuję się bardzo spokojna, akceptuję fakt, że życie przyniesie mi to, czego muszę 
doświadczyć.
Jej mąż krzyknął:
- Widzisz?! W ogóle ją nie obchodzę! Zawsze się wywyższa.
- To nieprawda - odrzekła ze spokojnym przekonaniem.
Początkowo myślałem, że zachowuje się "z dystansem". Ale potem zrozumiałem, że ma 
duchową siłę, której używa nie będąc tego świadomą. To sprawiło, że jej mąż uważał, iż jej na 
nim nie zależy. Chciałem, by świadomie skontaktowała się ze swoją mocą, więc poprosiłem ją, 
aby weszła znów w milczenie, ale tym razem bardziej zbliżyła się do Boga, a potem 
powiedziała, co się wydarzyło.
Medytowała przez chwilę, a potem zdała relację:
- Bóg powiedział mi, że przejawia się we wszystkich ludziach, również w moim mężu. Poprosił 

31

background image

mnie, bym bardziej okazywała swoją miłość!
Zdawało się, że zadziwia ją to, co mówi. Rozpłakała się z radości i spojrzała na swego męża z 
gorącym zainteresowaniem. To go poruszyło. Podszedł do niej, objęli się.
NIE MOŻESZ UWOLNIĆ SIĘ OD RANGI
W tej opowieści chodzi o to, że jeśli używasz rangi świadomie, jest lekarstwem. W innym 
przypadku jest trucizną. Nie możesz pozbyć się rangi, więc równie dobrze możesz starać się, 
by coś dobrego z niej wynikło.
Twoja samowiedza pracującej ze światem polega między innymi na zrozumieniu roli jaką w 
twoich relacjach gra twoja duchowa i psychologiczna ranga. Możesz świadomie używać swojej 
rangi dla dobra innych albo bezmyślnie wprawiać innych w pomieszanie lub nadużywać ich 
poprzez traktowanie ich z góry.
Nieświadome użycie rangi objawia się jako tendencja do pomniejszania problemów innych 
ludzi. Duchowa ranga żony w poprzednim przykładzie pomniejszała doświadczenia męża. 
Osoby, które zdobyły psychologiczną rangę ponieważ przetrwały ciężkie chwile prześladowań 
czy odbierania im praw mogą odpowiadać na czyjeś cierpienia tak:
- To jeszcze nic. Ja kiedyś... 
Polerując swoje aureole odstraszają od siebie innych.
Mogą przybrać postawę, która mówi: "Przestań narzekać, zakasz rękawy i zabierz się do 
roboty" i w ten sposób onieśmielać lub zastraszać. Tak właśnie ludzie spoza głównego nurtu, 
którzy "dali sobie radę", czasem dyskredytują trudności innych osób ze swojej grupy. 
Demoralizują, zniechęcają ich i osłabiają grupę jako całość. Także grupy mogą w ten sposób 
osłabiać inne grupy. Jeśli, na przykład, jakaś mniejszość osiągnie sukces ekonomiczny, jej 
członkowie mogą dawać do zrozumienia osobom z innych mniejszości, że to ich wina, iż nie 
osiągnęli tego samego. Grupa nieświadoma rangi związanej z jej społecznym sukcesem może 
wysyłać podwójne sygnały, mówiące że nowi członkowie tej grupy lub obsługiwani przez nią 
klienci powinni być jej niezmiernie wdzięczni.
Ważne jest, aby grupy, tak jak i jednostki, posiadały samowiedzę. Czasem ukryty obraz, jaki 
ma na swój temat grupa daje jej takie poczucie zadowolenia z siebie, że wysyła podwójny 
sygnał: "Nikt nie jest wart przyłączenia się do nas". Nawet ci, którzy już są członkami grupy nie 
czują, że naprawdę do niej należą. Grupa rozpada się pod ciężarem swego narcyzmu.
Z drugiej strony świadoma jednostka, organizacja, miasto czy naród nie zaprzeczają, że mają 
rangę. Przyznają się do swojej siły i rozumnie jej używają.
OFIARA I OPRAWCA: KAŻDY JEST JEDNYM I DRUGIM
Te same opresyjne siły, które utrzymują niektórych na marginesie i na pozycjach mniejszości, 
represjonują również ludzi z tak zwanego "głównego nurtu". Są oni, niemal z definicji, 
nieświadomi swojej rangi. To nie tylko rani innych, ale niszczy życie samym członkom grupy 
dominującej.
Na przykład kiedy mężczyzna mimowolnie pomniejsza cierpienia kobiet, to tym samym 
represjonuje również swoje uczucia. Jeśli zezwala sobie na bycie niewrażliwym przez dłuższy 
czas, to skraca sobie życie traktując siebie jak maszynę.
W krajach Zachodu białe kobiety mają wyższą rangę niż kobiety z innych grup rasowych. 
Jednak ten sam system społeczny, który daje im siłę, traktuje kobiety jako gorsze niż 
mężczyźni. Ten społecznie aprobowany seksizm ma swoje odzwierciedlenie na poziomie 
wewnętrznym, kiedy kobiety nieświadomie przyjmują wartości głównego nurtu i czują się 

32

background image

gorsze.
Kobiety, które przeprowadzają pewien rodzaj pracy wewnętrznej często odkrywają, że ich 
ojcowie i nawet ich matki represjonowali je traktując je inaczej niż braci, oczekując od nich 
czegoś innego albo komunikując im subtelnie, że ich uczucia, opinie, doznania cielesne i 
psychiczne są mniej wartościowe. Źródła poglądów panujących w rodzinie są społeczne. Jeśli 
jesteś kobietą, negatywne opinie twojej matki czy ojca o tobie prawdopodobnie wyrosły ze 
stawania po stronie wartości głównego nurtu, które ignorują indywidualne cechy kobiet i 
poniżają je w ogóle. Myślisz, że to są problemy twojej rodziny, a faktycznie przynależą one do 
kultury.
Kiedykolwiek pracujesz nad swoimi osobistymi problemami to zajmujesz się również kwestiami 
politycznymi. Świat, w którym żyjemy jest spolaryzowany na każdym poziomie. Składa się z 
tych, którzy mają siłę, władzę i z tych, którzy są bezsilni: z ofiar i oprawców. My wszyscy, w 
jakiś sposób, należymy do obu grup.
Bezmyślnie nadużywając osób spoza głównego nurtu, ludzie należący do dominującej kultury 
nadużywają siebie psychologicznie, co nie pozwala im cieszyć się swoją rangą i siłą. Z kolei 
ich ofiary wywierają zemstę na kimś innym i też stają się oprawcami. Osoby z głównego nurtu 
popadają w końcu w pomieszanie i nie wiedzą co się dzieje i w nich, i na zewnątrz.
Praca ze światem chce wykształcić nową kategorię ludzi: starszyznę. Są to osoby, które 
potrafią działać efektywnie w grupie, która ma siłę i jednocześnie świadomość tej siły. 
Podtrzymują proces osiągania świadomości, który jest czymś więcej niż dialogiem.
NASZEGO WEWNĘTRZNEGO JA NIE DA SIĘ ODDZIELIĆ OD ŚWIATA
Nauki społeczne mówią o "wewnętrznym ja", "relacji" i "grupie" tak jakby były one oddzielnymi 
zjawiskami. Kiedy piszę tę książkę, moje serce chciałoby znaleźć zrozumienie dla idei, że 
wewnętrzne ja, relacje i świat są aspektami tego samego procesu tworzenia społeczności.
Praca wewnętrzna splata się z relacjami i z działaniem politycznym. Takie koncepcje jak 
męskość czy kobiecość są bardziej polityczne niż psychologiczne.
Powiedzmy, że twój partner jest w depresji z powodu krytycyzmu wobec siebie. Jeśli ty nie 
cierpisz na to samo, odczuwasz do siebie szacunek, co jest rodzajem psychologicznej rangi. 
Jeśli nie używasz tej rangi świadomie, możesz lekceważyć problem twojego partnera, tracąc 
do niego cierpliwość. Albo możesz myśleć: "No tak, to jest typowe dla takich mężczyzn. Nic nie 
mogę z tym zrobić". W ten sposób popierasz porządek społeczny poprzez założenie, że twój 
partner nie może uwolnić się spod jego wpływu, oraz poprzez minimalizowanie znaczenia tego 
problemu w ogóle.
I odwrotnie, kiedy twój partner jest krytyczny wobec siebie, możesz pokazać, że 
społeczeństwo wywiera presję na nas wszystkich, abyśmy lepiej wyglądali, mieli wyższe 
wykształcenie i aby nam się lepiej powodziło finansowo. Na Zachodzie mamy być raczej 
konformistami, a nie ludźmi szalonymi, powinniśmy być logiczni, a nie czujący, mocni, a nie 
podatni na zranienie, szczupli, a nie pulchni i mieć jasną, a nie ciemną skórę. Większość 
wewnętrznych krytyków staje po stronie kultury danej osoby. Spytaj swego partnera, czy jego 
wewnętrzny krytyk jest rasistą, seksistą, homofobem, antysemitą lub może uwewnętrznił jakieś 
inne uprzedzenia pochodzące z głównego nurtu. Badając te kwestie, ty i twój partner 
jednocześnie przeprowadzacie pracę wewnętrzną, relacyjną i polityczną. Możecie się 
nawzajem wyzwolić od norm kulturowych i dać sobie wzajemne przyzwolenie na bycie 
emocjonalnym, wrażliwym na zranienia, dziecinnym, śmiesznym, o bogatej wyobraźni lub 

33

background image

oburzającym, i kim tylko zechcecie być.
OTWARTE MÓWIENIE O RÓŻNICACH
Ludzie często starają się ukryć szczegóły swego pochodzenia, np. z jakiej grupy etnicznej 
pochodzą, aby uniknąć społecznych nadużyć. Te fakty stają się duchami w relacjach 
osobistych, trzecimi stronami, których nie widać. Związki buduje się na miłości, chemii lub 
wspólnych zainteresowaniach. Ale rodzą się one również z politycznej, globalnej konieczności. 
Świat potrzebuje, abyśmy byli różni i rozwiązywali kwestie różnorodności w domu. Każdy 
związek między partnerami o odmiennym pochodzeniu etnicznym, klasie, z której się 
wywodzą, narodowości czy wieku jest pełen ważnych informacji, ukrytych w podwójnych 
sygnałach.
Jeśli dwoje, dwie czy dwóch z was pochodzi z różnych klas ekonomicznych, jeśli zostaliście 
wychowani w różnych religiach, jeśli jedno jest częściowo Włochem, a drugie częściowo 
Szwedką, jeśli wasz związek jest mieszanką rasową, poruszcie temat różnic. Zróbcie im 
miejsce przy stole. Jeśli oboje jesteście brązowi, omówcie swoje związki z tubylczą Ameryką, 
Afryką, Ameryką latynoską, Filipinami. Jeśli masz korzenie latynoskie czy azjatyckie, zbadaj je 
ze swoim partnerem. Ujawnianie tych etnicznych duchów sprawia, że życie staje się bardziej 
interesujące i bardziej uświadamiamy sobie polityczny wymiar związku.
Kilka lat temu pracowałem z pewną parą mężczyzn. Jeden z nich wywodził się z rodziny 
żydowskiej, drugi - chrześcijańskiej. Mieszkali ze sobą wiele lat. Kochali się, ale, jak mi 
powiedzieli, czasem nudzili się ze sobą. Kiedy spytałem, czy są pomiędzy nimi jakieś drażliwe 
kwestie społeczne, zaprzeczyli.
Potem spytałem ich o różnice etniczne. Zaskoczyło ich to początkowo. Obawiali się czegoś. 
Okazało się, że chrześcijanina irytowała rodzina łyda, był o nią zazdrosny - mieli pieniądze. łyd 
wstał i zaczął chodzić w tę i z powrotem, protestował - on sam nie miał pieniędzy. Czuł się 
zraniony, ogarnęła go wściekłość. Milczał przez chwilę, a potem powiedział, że chrześcijanin 
jest zbyt zahamowany.
Spytałem chrześcijanina, czy potrafi przyznać się do swojej rangi społecznej, która daje 
chrześcijanom przywileje, których nie mają żydzi. Krzyknął, że on nie ma takiej rangi. 
Powiedział, że prawdziwym problemem jest to, że żydzi są agresywni, a on nie cierpi tej cechy 
u swojego kochanka.
W tym momencie obaj mężczyźni stali naprzeciwko siebie. Położyli dłonie na biodrach, weszli 
w proces. Duchy wyszły na światło dzienne. Wrzeszczeli przez kilka minut o "bogatym" łydzie i 
"zahamowanym" chrześcijaninie.
Niespodziewanie chrześcijanin zaczął płakać i wszystko się zatrzymało. Spojrzeli na siebie. łyd 
również wybuchnął płaczem. Objęli się. Obaj byli zdenerwowani wzajemnymi uprzedzeniami, 
które przed sobą ukrywali.
Kiedy ich smutek zmalał, przeprosili się, ale przyznali, że mają wzajemne obawy, czują 
zazdrość i tworzą projekcje na temat pochodzenia tego drugiego. Wyglądali tak, jakby 
zaskoczył ich ogólny proces. Przyznanie się do uprzedzeń, opinii i projekcji, a nie ukrywanie 
ich, skontaktowało ich z namiętną miłością, którą wzajemnie do siebie czuli.
Przestali być wobec siebie politycznie poprawni i zaczęli mówić o kwestiach społecznych, 
sprawach, które ich dzieliły, ale również łączyły. Ich związek stał się płynnym 
porozumiewaniem się i budzącym cześć procesem, a nie przejawem paru ukrywanych, 
zamrożonych opinii. Nikt nie lubi pracować ze stereotypowymi projekcjami, sprawiają one ból. 

34

background image

Ale to samo uprzedzenie, które dzieli, może również łączyć.
Polityczna poprawność - idea, że ludzie nie powinni być rasistami, seksistami, antysemitami, 
homofobami i tym podobnie - nie zauważa tego, że uprzedzeń nie trzeba by zakazywać, gdyby 
nie istniały. Polityczna poprawność zmusza uprzedzenia do ukrywania się. Ludzie, którzy 
należą do mniejszości politycznej lub grupy zepchniętej na margines czują się jak paranoicy, 
ponieważ polityczna poprawność spycha dominację do podziemia i sprawia tylko, że trudniej 
się z nią pracuje. Czasem ludzie, którzy otwarcie mówią o swoich uprzedzeniach są naszymi 
najlepszymi sprzymierzeńcami.
ZDEJMOWANIE POKRYWKI Z UCZUĆ
W pracy ze światem nie zachwycamy się polityczną poprawnością. Zamiast tego zdejmujemy 
pokrywkę z uczuć. Każdy może powiedzieć wszystko, co jest dla niego lub dla niej prawdą. 
Sprawy robią się gorące. Gdy się skupiamy na tym żarze, może on stać się czynnikiem 
transformującym (nośnikiem zmiany).
Celem pracy ze światem nie jest wyjaśnianie uprzedzeń, krytykowanie ich czy walka z nimi. 
Chcemy osiągnąć większą świadomość i używać siły do tworzenia społeczności. W jakiś 
sposób praca z procesem jest kontrkulturowa. Poprzez podążanie za obydwoma pasmami 
podwójnego sygnału możemy przekroczyć kulturowe programy głównego nurtu i grup do niego 
nie należących.
Czy korzystasz ze swoich korzeni etnicznych i kulturowych, czy nie, inni ludzie cię z nimi 
identyfikują. Spraw, by twoje przekonania i rangi były jasne i oczywiste. Otwarcie wyrażaj 
swoje zadowolenie z siebie, poczucie wyższości czy wiarę w siebie związane z twoją rangą. 
Jeśli twoja siła jest czymś oczywistym, możesz jej mądrze użyć, odłożyć na bok lub rozmawiać 
o niej z innymi.
Jeśli posiadasz niską rangę, również o niej jasno i wyraźnie mów, jakakolwiek jest jej 
przyczyna. Może zostałaś skrzywdzony w dzieciństwie, zepchnięta na społeczny margines 
przez dominującą grupę albo zubożona duchowo. Jeśli potrafisz pokazać swój lęk, 
niezadowolenie czy rozpacz wywołane tym, że cię zdeprecjonowano, to przestaniesz myśleć, 
że coś jest nie tak z tobą i zdasz sobie sprawę, że robisz coś dla nas wszystkich.
"WYWOŁYWANIE DUCHÓW"
Pary heteroseksualne z głównego nurtu mają wiele siły. Zdajesz sobie z tego sprawę, kiedy w 
parze nie jesteś. Ludzie, nawet kiedy cieszą się z tego, że są stanu wolnego, mogą myśleć, że 
coś jest z nimi nie tak, ponieważ społeczeństwa na całym świecie nadają rangę 
heteroseksualnym związkom, a nie osobom samotnym]. 
Ludzie w związkach lesbijskich, gejowskich i biseksualnych muszą znosić niezwykłe społeczne 
potępienie. Osobom o orientacji heteroseksualnej trudno sobie wyobrazić cierpienie związane 
z byciem w związku homoseksualnym. Geje są często celem ataków swoich wrogów i muszą 
przechodzić udręki, kiedy patrzą, jak ich przyjaciele i kochankowie umierają na AIDS. Cierpią 
również z powodu nieporozumień wokół AIDS, ponieważ niektórzy ludzie z głównego nurtu 
uważają, że AIDS jest karą za złe zachowanie. Lesbijki muszą znosić podwójne ostrze 
homofobii i seksizmu. Wywiera się na nie presję, by rodziły dzieci i szanowały tradycyjne 
wartości rodzinne.
W dodatku do potępienia i religijnej, politycznej i społecznej opresji dołącza się to, że 
homoseksualiści w wielu społecznościach muszą ukrywać swoją seksualność. Jeśli cały świat 
wierzy, że z tobą dzieje się coś złego, chorego, perwersyjnego, anormalnego, wadliwego, 

35

background image

diabelskiego czy dziecinnego, staje się to presją, z którą bardzo trudno walczyć. Czasem 
nawet sama w to wierzysz.
Wielu gejów, biseksualistów i lesbijek cierpi z powodu różnych form uwewnętrznionej opresji 
przejętej od głównego nurtu. Na związkach homoseksualnych ciążą te same problemy, które 
dręczą relacje heteroseksualne.
Na przykład może to być różnica rangi, którą mają partnerzy, jeśli jeden z nich jest bardziej 
"męski", a drugi bardziej "kobiecy" w tradycyjnym znaczeniu. Ta z mniejszym doświadczeniem 
lub wiedzą może czuć się gorsza od tej z większą wiedzą i doświadczeniem. Wiek, klasa, 
wykształcenie i pochodzenie rasowe są czynnikami wpływającymi na wszelkie związki.
Mówiąc otwarcie o ukrytych treściach waszych interakcji odbywających się w cztery oczy, 
pracujecie nad kwestiami świata. Wszystkie te kwestie mieszczą się w waszych podwójnych 
sygnałach.
Na przykład, jeśli jesteś w związku heteroseksualnym, używaj swojej orientacji seksualnej 
wiedząc, że ma najwyższą rangę społeczną. Jeśli nie zdajesz sobie sprawy ze swoich 
przywilejów, ignorujesz problemy innych i przyczyniasz się do ich poniżania. Używaj swojej 
rangi heteroseksualisty dla własnego pożytku. Ciesz się nią! Wyrażaj swoje uczucia publicznie. 
Pocałuj swojego partnera na ulicy. Wygłoś przemowę o tym, że każdy powinien móc otwarcie 
okazywać miłość, a homoseksualiści tego nie  mogą. Opowiedz, jak pracowałaś nad swoją 
własną homofobią. Spytaj innych, czy zdenerwowaliby się, gdybyście byli parą lesbijek i 
całowały publicznie. Wejdę w dyskusję.
Bycie osobą o orientacji heteroseksualnej nie jest tylko siłą, czasem również słabością. Może 
cię to zmuszać do wchodzenia w bardzo powierzchowne relacje z innymi osobami twojej płci. 
Wyzwalanie swojej homoseksualnej natury może oznaczać wyzwalanie swojej ochoty i 
zdolności do kochania każdego człowieka.
Jeśli ty i twój partner jesteście tej samej rasy, wasze życie jest łatwiejsze niż życie związku 
mieszanego rasowo. Ciesz się swoimi społecznymi przywilejami. Okazuj swoje uczucia 
pamiętając, że wiele mieszanych rasowo par nie może tego swobodnie robić.
Miejcie dzieci lub ich nie miejcie, ale pamiętajcie, że wasze zainteresowanie życiem rodzinnym 
jest takie samo, jak niektórych gejów i lesbijek, którzy kochają dzieci. Używaj swojego 
przywileju do posiadania dzieci, ciesz się z dzieci i pytaj innych rodziców, czy uważają, że 
może homoseksualiści mogliby być bardzo dobrymi rodzicami, ponieważ cierpienie sprawia, 
że jesteś bardziej uważna na tych, którzy czują się najmniejsi.
Przyzywaj duchy. Twórz społeczność. Ja próbuję używać mojej społecznej rangi białego 
mężczyzny w średnim wieku, pozostającego w heteroseksualnym związku. Robię 
zamieszanie, jednocześnie dbając o poszczególne osoby po obu stronach. Wiem, że moja 
ranga jest względna. Zdaję sobie sprawę, że jestem społecznie świadom głównie dzięki 
ludziom, którzy mają mniejszą rangę. Moja świadomość pozostawałaby w uśpieniu, gdyby nie 
ich prowokacje, rady i miłość.
PROCES JEST TAJEMNICĄ
Badając problemy władzy i siły w relacjach i grupach, facylitatorzy podążają za nieznanym. 
Nigdy nie wiedzą, dokąd zaprowadzi proces. Podążanie za nieznanym jest pokarmem dla 
trwałej społeczności.
Proces nie jest ani dobry ani zły, nie jest ani sukcesem ani porażką, nie jest konserwatywny 
ani postępowy, męski czy żeński. Jest tym wszystkim i jednocześnie nie jest, ponieważ jest 

36

background image

nieprzewidywalny i nieprzenikniony. Nie wiadomo, dokąd zmierza życie. Można zrozumieć 
tylko sygnały wysyłane przez naturę teraz, w tym momencie, a nie jej szerszy cel czy zamysł.
Jestem za tym, aby wszyscy mieli zapewnione bezpieczeństwo materialne i byli wolni od 
prześladowań i dyskryminacji. Ale również jestem za ogólnym procesem, ponieważ to tworzy 
społeczność opartą na równości świadomości.
Aby podążać za procesem potrzebujesz wiele siły i władzy, a także świadomości wszystkich 
swoich rang. Tylko wtedy będziesz mogła odczuć tajemnicę, która zawsze była  rdzeniem 
społeczności, królestwem niewiadomego. Proces powstawania społeczności, tak jak i sam 
świat, jest dziwnym, budzącym cześć i trwogę doświadczeniem, czymś międzynarodowym i 
osobistym, międzykulturowym, kulturowym i kontrkulturowym. Podążając za przepływem 
porozumiewania się, wchodzisz coraz głębiej i głębiej w tajemnicę, która jest w nas, pomiędzy 
nami i wśród nas.
Prawdziwie kontrkulturowe związki nie są ani heteroseksualne, ani homoseksualne czy 
biseksualne. Nie są ani dobre ani złe, męskie ani kobiece. Nie wspierają na społeczności ani 
się jej nie wypierają. Kontrkulturowe związki bez ustanku zmieniają treść i formę. Za, 
wydawałoby się, nieznośnymi problemami - projekcjami, uprzedzeniami, rasizmem, 
seksizmem i homofobią - znajduje się ścieżka prowadząca nas w niepojęty sposób do siebie.
Podążanie we wszystkim ze świadomością ducha czasem wydaje się, w pierwszym 
momencie, sprawiać kłopoty, nawet zamykać nas w uprzedzeniach. Ale w następnej chwili nas 
uwalnia. Czasem dzieli, ale nagle łączy w sposób przedtem dla nas nie do pojęcia.
Toleruj momenty lęku i chaosu. Zaproś wszystkie duchy. Spróbuj tego. Podziel się swoją pracą 
wewnętrzną, mów o swojej sile, użyj jej do rzucenia światła na uprzedzenia, a potem odkrywaj, 
co natura robi dalej.
DOSTRZEŻ SWOJE PRZYWILEJE
Następujące pytania są opracowane szczególnie z myślą o ludziach, dla których temat rangi i 
przywileju jest czymś nowym.
1. Do jakiej grupy etnicznej należysz? Z jaką grupą etniczną inni ludzie cię kojarzą? Jakiej 
jesteś narodowości? jakiej płci? Jaki masz zawód? jaką religię wyznajesz? Jakie masz 
wykształcenie? Do jakiej klasy ekonomicznej należysz? W jakich jesteś relacjach? Ile masz 
lat? Jaki jest twój stan zdrowia?
2. Jakich prawnych przywilejów lub korzyści jesteś pozbawiona z powodu swojej tożsamości? 
Jakie masz kłopoty finansowe, o których sądzisz, że są pochodną twojej tożsamości? Jakie 
masz problemy psychologiczne, które, jak czujesz, wiążą się z brakiem społecznych 
przywilejów?
3. Jakie przywileje są związane z twoją tożsamością? Nie spiesz się, będę dokładna. Jeśli nie 
wiesz, spytaj kogoś z innej grupy, by powiedział ci, jakie masz przywileje.
Czy masz przywilej swobodnego podróżowania i emigracji? Cieszysz się poczuciem 
przynależności do małej społeczności czy do większości? Czy masz jakąś rangę intelektualną, 
społeczną lub ekonomiczną? Jakie przywileje wiążą się z posiadaniem sprawnego ciała i 
byciem zdrową? Jakie przywileje związane są z twoją płcią? Mów o swoim poczuciu dumy, 
twoich zdolnościach do zarabiania pieniędzy, wykształceniu, o tym, jak jest traktowana twoja 
rodzina, o twoim wieku. Czy inni mają szacunek dla twojego doświadczenia?
Czy inni pragną czegoś, co ty posiadasz? Jakie przywileje wiążą się z twoim wyborem 
partnera? Z językiem jakim mówisz? Z twoim wykształceniem? Czy potrafisz przemawiać 

37

background image

publicznie? Może jesteś pewną siebie liderką?
4. Ciesz się swoimi przywilejami sama, w myślach lub z przyjaciółmi. Będę wdzięczna za 
swoje szczęście, za to, że twoje przywileje oszczędzają ci bólu i jak wzbogacają twoje życie. 
Będę szczęśliwa, że je masz. Wyobraź sobie, jeśli chcesz, boską istotę dającą ci te przywileje. 
Spytaj tej istoty, dlaczego otrzymałaś te dary.
Jeśli nie potrafisz uczcić swoich przywilejów rozważ taką możliwość, że uwewnętrzniłaś opinię 
świata na temat twojej rasy, płci czy orientacji seksualnej, sprawiając, że jesteś uprzedzona do 
samej siebie. A może nie potrafisz cieszyć się, ponieważ masz poczucie winy, że posiadasz 
coś, czego inni nie posiadają.
5. Pamiętaj o swoich psychologicznych przywilejach. Jeśli nie doświadczasz problemów 
mających swoje źródło w dzieciństwie, to masz rangę, której inni nie mają. Czy budzisz się 
rano i śmiało rozpoczynasz dzień? Jeśli tak, masz rangę, jaką inni się nie cieszą. Jak często 
czujesz się ześrodkowana/zrównoważona i nie martwisz się o przyszłość? Jeśli często tak się 
dzieje, to masz wielką psychologiczną rangę. Jakie masz własne metody pracy z napięciami i 
problemami? Jeśli te metody zdają egzamin, to również w tym przypadku masz wielką 
psychologiczną rangę.
6. A co z twoimi duchowymi przywilejami? czy masz kontakt ze swoją wiarą w życie, albo z 
wiarą w życie po śmierci? Czy wierzysz w jakieś bóstwo? Jak to powiązanie wpływa na twoje 
codzienne życie? Będę wdzięczna za każdy przywilej w tym obszarze. Rozszerz swoją 
świadomość bardziej ich używając. Mów o nich. Uczcij je. Spytaj innych, jak możesz się nimi 
podzielić.
7. Jak używasz swoich najmocniejszych przywilejów? Wybierz jeden i spytaj siebie, jak 
używasz go w domu, na ulicy, na zakupach czy w grupach społecznych. Pomyśl o paru 
jednostkach lub grupach, które nie  mają tego przywileju. Czy potrafisz dzielić się lub używać 
swoich przywilejów w taki sposób, aby inni czuli się dumni ze swoich? Aby potrafili mówić 
głośno o problemach i uprzedzeniach?
8. Jakie napięcia i kwestie sporne pojawiają się w twojej grupie? Jak te napięcia wiążą się z 
nieświadomością twoich przywilejów?
9. Wyobraź sobie, że używasz swojej rangi do zmieniania swoich związków, swojej 
społeczności, naszego świata.

5
Zemsta i przemiana kulturowa

Podczas pobytu w Belfaście w 1992 roku nauczyłem się wiele na temat rangi i tego, jak 
sprzyja ona zemście i terroryzmowi. Odkryłem, że terroryści nie są twardzielami głuchymi na 
wszystko, co się do  nich mówi. Wręcz przeciwnie, potrafią być bardzo wrażliwi. Okryłem, że 
nie są "gdzieś tam" - istnieją w każdej grupie jako ludzie zranieni przez główny nurt i walczący 
o wolność każdego z nas.
Konflikt w północnej Irlandii zachodzi pomiędzy katolikami, którzy stanowią 43 procent 
populacji, i protestantami, którzy stanowią pozostałe 57%. Katolicka Irlandzka Armia 
Republikańska (IRA) jest paramilitarnym ramieniem Sinn Fein, politycznego ruchu, którego 

38

background image

nazwa znaczy dosłownie "my sami". IRA i Sinn Fein walczą o zjednoczoną Irlandię wolną od 
władzy Wielkiej Brytanii. Protestanci-lojaliści chcą pozostawać przyłączeni do ziem swoich 
przodków, Szkocji i Anglii. Protestanci obawiają się utraty swojej kulturowej tożsamości.
Od czasu, kiedy Amy i ja byliśmy w Belfaście, nastąpiło zawieszenie broni, aczkolwiek do 
chwili, gdy piszę te słowa IRA nie wyraziła zgody na wyłącznie pokojowe działanie. W czasie 
naszego pobytu w Północnej Irlandii świat uważał, że jest ona w stu procentach w konflikcie. 
Tylko jej mieszkańcy myśleli inaczej.
Na całym świecie ludzie, którzy mieszkają w rejonie, gdzie występuje konflikt twierdzą, że nic 
specjalnego się tam nie dzieje. Nauczyli się stępiać swoje lęki, by nie zwariować, gdy wybuchy 
bomb i zabijanie zdarzają się codziennie. Belfast był międzynarodową metaforą zapalnego 
miejsca na świecie. Przez dziesięciolecia rozdzierały go konflikty.
Każda strefa wojenna, gdy się w niej znajdziesz, jest na początku przerażająca. Gdziekolwiek 
spojrzysz, czy to będzie Belfast czy Bejrut, ludzie zmuszają się do normalnego działania, 
znieczulając się na wszechobecne zagrożenie, jakie stanowią snajperzy, bomby i ataki 
terrorystyczne, które mogą zdarzyć się wszędzie, w każdej chwili, przeciwko każdemu. Każdy 
tutaj żyje wewnętrznie oddzielony od szoku, jest to przykład tego, co w czasach pokoju 
nazywamy zespołem posttraumatycznym[?].
Policja zatrzymywała nas często przy blokadach dróg, gdzie szukała terrorystów. Nie mierzono 
we mnie tak często z pistoletu od czasów, kiedy byliśmy w Izraelu w latach osiemdziesiątych.
Amy i mnie zaprosiła na konferencję do Belfastu grupa ludzi przychodzących z obu stron 
konfliktu. Spotkaliśmy się z tymi "terrorystami" - media nazywają tak ludzi, którzy uważają 
siebie za walczących o wolność - w sekrecie. Uczestnicy wiedzieli, że mogą zostać zabici 
przez swoje grupy, gdyby ich uczestnictwo w konferencji zostało wykryte. Ryzykowali życiem, 
aby znaleźć nowe sposoby radzenia sobie z konfliktem. Ale, oczywiście, praktycznie wszystko 
w tych czasach było sprawą życia i śmierci.
ZEMSTA MOŻE CIĘ OBUDZIĆ
Konferencja zaczęła się bardzo ostro. Amy chciała ją otworzyć i w tym momencie jeden z 
uczestników zaczął na nią wojowniczo wrzeszczeć:
- Ej, paniusiu, na co czekasz? Powiedz nam od razu, jeśli w ogóle wiesz, jak zakończyć tę 
cholerną wojnę! I pospiesz się!
Amy mu oddała:
- Będę cicho przez chwilę, daj mi minutę na to, co mam do powiedzenia.
Ten mężczyzna i jego przyjaciele wciąż jej przerywali.
- Od lat jestem terrorystą - pochwalił się jeden z nich, jakby wyzywając nas, byśmy spróbowali 
go zmienić.
Początkowo czuliśmy się ofiarami ataku. Jednakże mała refleksja wyjaśniła sprawę. Gniew 
uczestników brał się częściowo stąd, że zrobiliśmy błąd nie uznając od razu, że to oni, ludzie 
którzy tu żyją, są w oczywisty sposób ekspertami od spraw swego konfliktu.
Okazało się, że sprowokowało ich to, iż nie uświadomiliśmy sobie naszych przywilejów. My 
mogliśmy wrócić do domu i żyć względnie bezpiecznie, a oni musieli zostać w kraju 
ogarniętym wojną. Nasze podwójne sygnały - optymizm dotyczący potencjalnych dobrych 
stron konfliktu, marzenia o lepszym świecie, sygnały zachęty - sprawiły, że oni poczuli się jak 
nieudacznicy. Nasze bezmyślne zachowanie pogłębiło ich depresję i wprawiło w furię.
- Oko za oko, ząb za ząb - powiedział jeden z mężczyzn. Musieli w nas uderzyć, aby nas 

39

background image

obudzić. Zanim mogliśmy naprawdę z nimi porozmawiać, musieli najpierw sprawić, abyśmy 
poczuli na sobie konflikt i cierpienie, które oni wciąż znoszą. Odnieśli sukces. Nasz entuzjazm 
zniknął na jakiś czas.
Ta walka zaczęła się w ułamku sekundy, ale zabrało nam dwie godziny, by ją rozwiązać. Na 
początku nie było wiadomo, o co w niej chodzi. Tamten mężczyzna i jego przyjaciele byli pełni 
goryczy i rozwścieczeni. To sprawiło, że wpadliśmy w złość. Zwłaszcza ich lider był 
szczególnie niemiły. Chociaż to on zwołał konferencję, powiedział, że niczego ich nie możemy 
nauczyć.
Ja też stałem się złośliwy, tak jak reszta próbując wywrzeć zemstę. Oskarżyłem go, że 
zachowuje się jak wszystkowiedzący dygnitarz. Powiedziałem, że jest beznadziejnym 
przypadkiem, i że nie daje Irlandii Północnej osiągnąć pokoju. Wrzasnął, że jestem 
niesprawiedliwy wobec niego i jego przyjaciół.
Każdy cios wywoływał następny, aż jakaś kobieta z ich strony zainterweniowała. Wyjaśniła 
nam, że człowiek, który wydawał się najbardziej wojowniczy jest po prostu sobą.
- Nie jest jego intencją bycie złośliwym - powiedziała. - Uważa, że robi dla wszystkich coś 
dobrego. Gdy tak nas uspokajała, atakujący umilkł.
Miała rację. Założyłem sobie, że utożsamia się on z byciem twardym i mściwym, ale ona 
zachęciła go do pokazania, że tak nie jest. Dzięki intuicji tej kobiety zakończyliśmy walkę i 
potem nasze spotkanie przebiegało bardzo dobrze. Pracowaliśmy nad chęcią zemsty i 
nadzieją na przemianę. Na koniec "terrorysta", który zaatakował Amy zaprosił nas do 
sąsiedniego pubu.
POTRZEBA ZEMSTY
Za każdym razem kiedy my, jako facylitatorzy, sugerujemy że wiemy coś, czego inni nie 
wiedzą, zachowujemy się jak nauczyciele, którzy mają nad pozostałymi władzę. Zasada jest 
prosta: nieświadome użycie rangi wywołuje chęć odwetu.
Mógłbym uniknąć całego problemy zauważając moją rangę. Mój przeciwnik też mógł to zrobić. 
Z drugiej strony, potrzebowaliśmy wzajemnej mściwości, by stać się świadomymi rangi. Obaj, 
w naszej nieświadomości, chcieliśmy zrobić coś dobrego.
Tego wieczoru zrozumiałem, że terroryzm nie jest po prostu działalnością polityczną, ale 
częstą i niewidoczną grupową interakcją opartą na poczuciu, że jest się traktowanym 
niesprawiedliwie. Każdy czasem wpada w złość. Większość z nas wie, co to znaczy szukać 
zemsty za nasze krzywdy i zranienia. W końcu większość dzieciństwa to chronienie siebie 
przed zranieniami zadawanymi przez tych, którzy używają swojej władzy nieświadomie. Tym 
niemniej psychologowie zaczęli pojmować, co to jest wstyd i nadużycie. Grupowi i polityczni 
facylitatorzy wiedzą o tym bardzo niewiele lub nic. Dlatego mówimy tym, których ogarnęły furia 
i chęć zemsty, że muszą pracować nad sobą, tak jakby to tylko oni spowodowali ten problem. 
W naszych gazetach pełno jest nieporozumień na temat tych, którzy czują wściekłość. Nasz 
system sprawiedliwości zasypany jest sprawami, w których motywem była zemsta, ponieważ 
system podchodzi do złości i terroryzmu tak, jakby spadły znienacka z nieba, niezależnie od 
zachowań członków głównego nurtu.
To jest problem pandemiczny. W Stanach Zjednoczonych co kilka minut ktoś jest gwałcony, 
okradany lub zabijany. Ubóstwo, narkotyki, brak pracy, brak wykształcenia, rasizm, seksizm i 
nadużycia społeczne sprzyjają przemocy. że społeczna niesprawiedliwość podżega do zemsty 
powinno być oczywiste z uwagi na fakt, że ogromna większość tych uwięzionych na całym 

40

background image

świecie za czyny pełne przemocy pochodzi z grup mających najmniej społecznych 
przywilejów. Innymi słowy, przemoc pojawia się, między innymi dlatego, że poniżani nie mogą 
się bronić przed świadomym lub ukrytym użyciem rangi ze strony głównego nurtu.
Zemsta jest formą duchowości, pewnym rodzajem duchowej mocy, która jest po to, by 
wyrównywać niesprawiedliwość społeczną. W Biblii Bóg zaleca zasadę oka za oko w Lewicie 
24,20: "kiedy jeden człowiek zrani swojego ziomka, ma być uczynione mu to, co sam uczynił; 
złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. To zranienie, które wywołał u innego ma być 
zrobione jemu". Jest wiele pięknych cytatów z Boga w Biblii, ale jest tam również boska 
skłonność do zemsty.
Zemsta jest rzeczą centralną w religijnych przekazach. Konfucjusz próbował to 
zrekompensować dając następującą radę: "Jeśli pragniesz, aby czegoś nie czyniono tobie, nie 
rób tego innym". Chrystus nauczał: "Czyń innym to, co pragniesz, aby czynili tobie". Buddyści 
kultywują miłującą łagodność. Tym niemniej, szukamy zemsty w poczuciu, że mamy za sobą 
pewien rodzaj boskiego usprawiedliwienia dla naszych działań. To poczucie "sprawiedliwości" 
przekształca chroniczną przemoc w pewien rodzaj religijnej misji walki z "czyniącymi zło". 
Ponieważ zostaliśmy zranieni, czujemy, że mamy prawo zwrócić się przeciwko naszym 
prześladowcom. Krzywdzeni ludzie mają przed sobą jedynie dwa wyjścia: przestają czuć albo 
sami zaczynają krzywdzić.
BIERNOŚĆ: PIERWSZA OZNAKA CHĘCI ZEMSTY
Zemsta zaczyna się od stłumionej złości. Niektórzy z nas tylko zgrzytają zębami i uśmiechają 
się, kiedy się ich krzywdzi. Od takiego momentu silna potrzeba zemszczenia się może 
narastać aż do wybuchu rewolucji.
Mściwość jest podwójnym sygnałem kiedy pohamowujesz się, trzymasz się w ryzach, 
ponieważ obawiasz się, że zrani cię ktoś silniejszy od ciebie. Aby ochronić się przed odwetem 
oddzielasz się od swojej wściekłości i próbujesz zachowywać się tak, jakby nie istniała.
Tłumienie złości może być najmądrzejszą rzeczą, jaką można zrobić. W niektórych częściach 
świata ceną jej okazania komuś z wyższą rangą społeczną są tortury, uwięzienie lub śmierć. 
Wszędzie dzieci broniące się przed nadużywającym rodzicem narażają się na ryzyko jeszcze 
większej krzywdy.
Jak na ironię, pierwszym sygnałem chęci zemsty może być bierność: stan szoku, wstyd, 
odrętwienie, wycofanie lub niepokój. Ważne jest, aby zauważyć te wczesne oznaki, ponieważ 
nieuchronnie zapoczątkowują one cykl talionu: odpłaty krzywdą za krzywdę, zemstą za 
zemstę.
W swoich wczesnych stadiach chęć odwetu objawia się czasem w subtelnych formach, takich 
jak: ociąganie się, spóźnianie się do pracy, unikanie rozmowy, roztargnienie, strajkowanie, nie 
reagowanie, kiedy ktoś do nas mówi, wypadanie z wrzaskiem z pokoju, rozpacz lub 
szlochanie. Depresja lub zły humor może być sposobem rewanżowania się innym lub 
sprawiania, by czuli się winni.
Później chęć odwetu objawia się w tworzeniu koalicji przeciwko gnębicielom. W końcu zemsty 
szuka się w demonstracjach przeciwko władzy,  buntach, obywatelskim nieposłuszeństwie, a 
wreszcie w rewolucji.
SPOŁECZNOŚĆ TWORZĄCA SIĘ POPRZEZ MIŁOŚĆ LUB NIENAWIŚĆ
Tak jak podkreślałem to wcześniej, zemsta nie byłaby potrzebna, gdybyśmy wszyscy wiedzieli 
więcej na temat naszej rangi i bardziej świadomi tego, w jaki sposób używamy władzy 

41

background image

społecznej. Sama zemsta jest tajemniczą siłą, przed którą uprzywilejowani nie potrafią się 
bronić.
Wciąż się to zdarza - pomiędzy szefami i pracownikami, rodzicami i dziećmi, władzami i 
pozbawionymi praw, wpływowymi i biednymi krajami. Kiedy jesteśmy niepomni swego 
wywyższania się nad innych, budzi nas szorstko ktoś z mniejszą rangą.
Ludzie uprzywilejowani mówią, że społeczność tworzy się poprzez miłość okazywaną innym, 
poprzez dzielenie się jedzeniem i robienie różnych rzeczy razem. Wielu ludzi pozbawionych 
praw ma do opowiedzenia inną historię. Dla nich społeczność zaczyna się od zalewania świata 
nienawiścią. Ich ból eskaluje - mają odmienne zdanie, potem rzucają inwektywy, a wreszcie 
uciekają się do przemocy i zemsty.
Ludzie, którzy są obiektem tej zemsty postrzegają siebie jako niewinne ofiary, doprowadzając 
tym pozbawionych praw do jeszcze większej furii. Jednak odwet jest ich jedynym sposobem 
zwrócenia uwagi na niesprawiedliwość, której doświadczają. Bez tej wściekłości reszta świata 
nigdy nie musiałaby się skonfrontować z tym, że nadużywa władzy. Ludzie pozbawieni władzy 
widzą to w ten sposób: im mniej jesteśmy świadomi swojej siły, tym mniej dbamy o ich sprawy.
Nasz system "sprawiedliwości" jest po prostu inną formą nieświadomości. Standartową 
praktyką w kryminologii i psychopatologii jest zakładanie, że akty zemsty wynikają z historii 
życia "kryminalisty". Chciałbym, aby to się zmieniło, abyśmy zaczęli postrzegać, że 
zachowania antyspołeczne wynikają ze społecznego kontekstu, w jakim są popełniane. 
Moglibyśmy zredukować ilość zachowań "kryminalnych" poprzez wydawanie części pieniędzy 
przeznaczonych  na utrzymywanie więzień, na edukację o rangach.
JAK POSTĘPOWAĆ Z GORĄCYMI PUNKTAMI
Jak już wyjaśniałem w rozdz.1, gorący punkt jest chwilą pełną emocji, złości, zdumienia lub 
znieruchomienia podczas spotkania grupy. Gorące punkty są wirami energii, które nabierają 
mocy i przetaczają się jak tornado przez wszystkich na ich drodze, przynosząc nawet rozruchy 
i przemoc.
Gorące punkty, w których mamy do czynienia ze złością są w istotny sposób związane z 
podwójnymi sygnałami rangi. Rozważmy ponownie przykład z rozdz.3, z mężczyzną, który 
trzymał Biblię, uśmiechał się i twierdził, że homoseksualiści potrzebują pomocy. Mężczyzna ze 
społeczności gejowskiej odparł na to, że chciał w niego rzucić cegłą, tak jak rzuca się cegłami 
w homoseksualistów. Człowiek z Biblią wciąż się uśmiechał.
To był gorący punkt. Podwójnym sygnałem rangi wysyłanym przez tego mężczyznę był jego 
protekcjonalny uśmiech. Poniżał. Ludzie, do których go kierowano odpowiedzieli groźbą. To z 
kolei zaowocowało kontrgroźbą ze strony mężczyzny z Biblią.
- Nie dawajcie się ponosić uczuciom - dawał do zrozumienia jego podwójny sygnał, uśmiech - 
bo inaczej wasze zachowanie pokazuje, jacy jesteście głupi, cha, cha!
Zauważ symetrię reakcji. Groźba prowokuje groźbę, obraza - obrazę. Symetryczne reakcje 
takie jak groźby i kontrgroźby są poważnymi sprawami w trakcie procesu grupowego, 
ponieważ może nastąpić reakcja łańcuchowa kolejnych gróźb, a wreszcie bolesnych, trudnych 
do zniesienia interakcji.
Dobry facylitator rozwiązuje gorący punkt poprzez wejście weń głębiej, badanie gróźb i 
podwójnych sygnałów.
- Co kryje się za twoją wściekłością? Powiedz więcej. Czy spowodowało ją poczucie poniżenia 
wywołane jego uśmiechem? Co się kryje za twoim uśmiechem? Czy czujesz, że inni są "źli" i 

42

background image

potrzebują twojej pomocy? - To, co powie starszyzna czy pracujący ze światem nie jest tak 
ważne, jak ich intencja, by wspierać zrozumienie tego, co się dzieje.
Jest kilka sposobów na to, co zrobić dalej. Ignorowanie gorącego punktu i pozwalanie na 
eskalację przepływu komunikacji po prostu sprawi, że powtórzą się raniące wzory z 
codziennego życia. Skupianie się przez dłuższy czas na jednej stronie interakcji zwykle 
powoduje, że ta osoba czuje się zawstydzana.
Zalecam zajmowanie się przez chwilę jednym przeżyciem lub reakcją na raz, upewniając się, 
że wysłuchaliśmy podskórnych kwestii i uczuć każdej ze stron. Może to oznaczać, że pytamy 
grupy gejów i lesbijek:
- Czy wasze pragnienie zemsty zostało sprowokowane przez poczucie tego mężczyzny, że 
jest kimś lepszym?
Uśmiechającemu się mężczyźnie można zadać pytanie:
- Czy twoje pragnienie ustanawiania kodeksów moralnych jest kompensacją bólu z 
przeszłości, kiedy inni tracili panowanie nad sobą i ranili cię?
Postawiłem te pytania i byłem zdumiony reakcjami. Na jednym ze spotkań przywódca 
fundamentalistów opowiedział o swoim niezwykle ciężkim dzieciństwie i aktualnym lęku, że 
świat wymyka się z rąk. Ludzie ze społeczności lesbijek i gejów mówili o podobnych 
kwestiach, z którymi muszą się obecnie mierzyć. Obie grupy odkryły, co mają wspólnego: 
społeczność gejów i lesbijek i grupa fundamentalistów obawiały się , że doznają krzywd od 
drugiej strony i chciały skończyć z wzajemną wrogością.
Badanie gorących punktów wywarło zdumiewające efekty w czasie tego otwartego forum. Po 
spotkaniu kilka osób z grupy fundamentalistów powiedziało mi, że nie zdawały sobie sprawy 
jak bardzo geje cierpią. Jeden z gejów wyznał, że nie był świadom, jakie cierpienia przeszli 
jego oponenci.
BEZ ZEMSTY W MOSKWIE
W 1990 roku, na spotkaniu zorganizowanym przez członków byłego Radzieckiego Komitetu 
Pokoju nasze eksplorowanie chęci zemsty przyniosło nieoczekiwane rozwiązanie konfliktów, 
które wydawały się nierozwiązywalne. W spotkaniu brało udział sto pięćdziesiąt osób, delegaci 
rządowi z krajów byłego Związku Radzieckiego, a także nauczyciele, psychologowie i 
politolodzy z całego świata. Ubrali się w stroje wizytowe - mężczyźni byli w krawatach, kobiety 
w kapeluszach. Nigdy przedtem nas nie widzieli. Ich kraje wysłały ich jako swoich delegatów, 
aby przez pięć dni eksperymentowali z nowymi metodami demokracji i rozwiązywania 
konfliktów.
Atmosfera była napięta. Wielu delegatów rosyjskich pochodziło z grup, które toczyły ze sobą 
krwawe walki od czasu, gdy wyswobodziły się spod sowieckiej dominacji. Po kilku godzinach 
dyskusji o tych walkach Amy i ja poprosiliśmy delegatów z krajów Kaukazu, aby utworzyli krąg 
na środku, byśmy bardziej skupili się na ich problemach. Reprezentowali ludzi, którzy walczyli 
o terytorium, w niektórych przypadkach od stuleci.
Jeden z członków parlamentu Gruzji oświadczył, że jest to historyczne wydarzenie. Po raz 
pierwszy ludzie z Azerbejdżanu, Armenii, Gruzji, Abchazji, Osetii, Inguszetii i Rosji przybyli, aby 
razem pracować nad jakimiś sprawami. Jego optymizm wniósł promyk nadziei w atmosferę 
przygnębienia i rozpaczy panujących w niedostatecznie ogrzanej sali.
Ale wkrótce pozytywne uczucia przytłumiła opryskliwość wypowiedzi ludzi spoza kręgu. 
Niektórzy z nich byli z KGB. W ich zachowaniu wyczuwało się okrucieństwo. Nie dbali o to, co 

43

background image

ktoś inny może zrobić czy powiedzieć. Kiedy mówili, czuliśmy jak zimno przenika nasze ciała. 
Wydawało się, że budzą przerażenie w innych mówcach.
Amy i ja wątpiliśmy, czy cokolwiek pozytywnego może wyniknąć z pracy ludzi w kręgu. 
Niektórzy z nich powiedzieli, że przyjechali na konferencję, aby zwrócić uwagę Zachodu na 
kwestie etniczne w swoich krajach. Nie chcieli negocjować z innymi krajami Kaukazu 
rozwiązania wspólnych problemów. Krzykliwie lub nie wprost okazywali niechęć do swoich 
przeciwników i chcieli, by Zachód zainterweniował.
Inni delegaci nigdy nie brali udziału w tak dużym otwartym forum, ponieważ w byłym Związku 
Radzieckim mogły się zbierać tylko małe grupy. Powrócili do tego, co znali i zdecydowali się 
wygłaszać przemówienia, które brzmiały bardzo oficjalnie.
Chcąc przerwać napięcie poprosiliśmy dwudziestu przedstawicieli z rejonu Kaukazu, aby 
usiedli na podłodze.
POJAWIAJĄ SIĘ DUCHY
Jak większość ludzi przywykłych do dyskutowania przy stole lub rozmów przy alkoholu, 
początkowo czuli się zażenowani siedzeniem na podłodze. Wkrótce jednak zaczęli mówić od 
serca.
Amy i ja byliśmy wzruszeni tym, co usłyszeliśmy. Staraliśmy się usłyszeć duchy czasu i ukryte 
informacje. Daliśmy wszystkim możliwość swobodnego wypowiedzenia się, a potem 
pokazaliśmy, że ludzie wprost lub nie wprost wspomnieli o kilku rolach-duchach, to znaczy 
takich aspektach procesu grupy, których nikt nie reprezentował.
Jednym z takich duchów był Terrorysta. Ludzie mówili o używających przemocy wojownikach o 
wolność z mniejszych krajów, którzy ryzykują życiem, aby zemścić się na Rosji za przeszłe 
krzywdy, obecną niechęć i opór przeciwko pragnieniu niepodległości.
Był pośród nas również Dyktator. Delegaci krytykowali imperialistycznych, sowieckich 
rządzących, którzy "chcieli zdominować inne kraje".
Próbował przejawić się Facylitator. Niektórzy delegaci usiłowali wynegocjować pokój.
Zasugerowaliśmy, że odegramy te role duchy, aby stały się widoczne. Początkowo większość 
osób wzdragała się przed wzięciem na siebie roli innej niż ta, którą postrzegały jako własną 
tożsamość. Powiedziały, że cała sytuacja jest zbyt poważna i budzi w nich niepokój. Jednak, 
ku naszemu zdziwieniu, niektórzy z uczestników przychylili się do naszej rady. Wkrótce 
podzielili się na trzy grupki, odgrywając te trzy role. Poradziliśmy, by ludzie dołączali się do tej 
grupy, z którą w danym momencie czują się blisko. Zaleciliśmy również, aby zmieniali role, 
przechodząc do innej grupy, gdy tylko ich uczucia ulegną zmianie. Po jednej stronie sali 
stanęły osoby reprezentujące Dyktatora, po drugiej - Terrorystę i Facylitatora.
--------------------------------------------------
                       Facylitator
                            x

        x                                        x
    Dyktator                                Terrorysta
--------------------------------------------------
                 Duchy czasu w Polu  
 
Pozwoliliśmy ludziom, aby mówili wszyscy naraz, gdyby mieli taką ochotę. Początkowo proces 

44

background image

swobodnego, otwartego dialogu był ciężkim orzechem do zgryzienia. Ludzie byli 
przyzwyczajeni do takiego stylu komunikowania się, jakim jest wykład, w czasie którego jedna 
osoba mówi, a znudzeni wychodzą lub czytają gazetę.
Nowy styl przeszedł z sukcesem. Przemienił uprzejmość i formy towarzyskie w mrożący krew 
w żyłach dialog między Komitetem Centralnym a Terrorystą, który groził, że zemści się 
wysadzając w powietrze mosty. Komitet Centralny wystąpił z kontrgroźbą:
- Tylko spróbuj, to będzie koniec z wami wszystkimi.
Nagle wszystko się zmieniło. Delegat z Gruzji opuścił pozycję Terrorysty, przeszedł szybko 
przez salę i stał się Sekretarzem Partii Komunistycznej z Moskwy. Wrzasnął, że wszyscy 
muszą słuchać rozkazów Komitetu Centralnego. W jakiś sposób, słysząc jak daje wyraz 
władzy i randze z tej pozycji, ludzie poczuli się lepiej. Wielką ulgę przyniosło to, że ranga 
została wyrażona wprost. Ludzie dowiedzieli się przynajmniej, z czym walczą. Inaczej Dyktator 
pozostałby duchem, którego nie do końca udaje się pochwycić.
Teraz na sali zrobiło się dużo ruchu. Więcej delegatów przyłączyło się do Terrorysty. Zaczęli 
wyśmiewać i grozić sekretarzowi Partii, czego nigdy nie ośmieliliby się zrobić, nawet 
odgrywając role, zaledwie rok czy dwa przedtem. Ci, którzy starali się facylitować, stali z tyłu 
jak sparaliżowani, podczas gdy wewnętrzny krąg przeszedł od poważnej politycznej dyskusji 
do gróźb, sytuacji bez wyjścia, a wreszcie do prześmiesznej sceny.
Ludzie odgrywający Dyktatora stali się tak uparci, aroganccy i bogaci w przywileje, że aby 
wywrzeć zemstę, Terroryści musieli podnieść tamtych w powietrze i wynieść z ich pozycji. 
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Dyktator wydawał się bezradny, kiedy miotał się na 
ramionach Terrorysty. Przypatrujący się byli tak podekscytowani, że nie mogli doczekać się na 
przetłumaczenie swoich słów z rosyjskiego na inne języki. Chociaż Amy i ja prawie nie 
rozumieliśmy rosyjskiego, to jednak z łatwością pojmowaliśmy, jaki proces zerwał się ze 
smyczy.
OD DUCHÓW CZASU DO ROZWIĄZANIA
Grupa znalazła rozwiązanie, kiedy aktorzy, teraz zaangażowani w znajdowanie pomysłów 
spoza swojego dramatu, stworzyli nową rolę - Głodującego Obywatela.
-------------------------------
                       Facylitator
                            x
                    Głodujący Obywatel
                            x

          x                                  x
       Dyktator                          Terrorysta
-------------------------------
                  Duchy czasu w Polu

Jeden z delegatów odgrywał pełną desperacji scenę głodowania, leżąc na podłodze, 
lamentując i czekając na śmierć. Ludzie, którzy byli w rolach Terrorystów opiekowali się i 
karmili tę głodującą osobę.
Nagle to ćwiczenie się skończyło. Po czterdziestu pięciu minutach skończyło się równie 
szybko jak zaczęło.

45

background image

Wszyscy - również ci Moskwianie z najwyższą rangą - zrozumieli, że stracili kontakt ze swoim 
wspólnym, powszechnym problemem, czyli ludzkim cierpieniem, zepchnięciem ludzi na 
margines. ćwiczenie przypomniało im o bólu i cierpieniu, które były ich wspólną motywacją, 
aby razem pracować.
Wielu uczestników było głęboko poruszonych nie tylko rozwiązaniem konfliktu, ale również 
zdolnością dużej grupy do przekroczenia poczucia władzy i zemsty. Ludzie wydawali się 
gotowi do znajdowania sposobów zaspakajania potrzeb zarówno głównego nurtu, jak i 
mniejszości. W ciągu trzech następnych dni stworzyli organizację o nazwie "Jeśli nie my, to 
kto?", z siedzibą w Moskwie. Wydali oświadczenie na temat pokoju, wolności i negocjacji. To 
oświadczenie podpisał później Edward Szewardnadze, prezydent Gruzji, były minister spraw 
zagranicznych ZSRR.
Grupa przełamała ewidentnie beznadziejny impas - każdy kraj dla siebie - kiedy w trakcie 
grania żądnych zemsty terrorystów zdała sobie sprawę, że wszyscy chcą ulżyć ludzkiemu 
cierpieniu. Społeczność tworzy się nawet podczas etnicznych, starych jak świat konfliktów, 
kiedy spotyka się siła głównego nurtu i mądrość terrorysty. Powstają rozwiązania, o których 
przedtem się nie słyszało.
Nie ma trwałych rozwiązań problemów społecznych. Trzeba wciąż, od nowa spotykać się, 
zbierać się razem, zauważać jakie są duchy czasu i wyrażać ich intencje. Społeczność, którą 
w ten sposób stwarzamy jest bardziej trwała niż czasowe rozwiązania problemów.
CHĘĆ ZEMSTY KRYJĄCA SIĘ ZA POLITYKĄ ZAGRANICZNĄ
Chociaż uświadamiamy sobie chęć zemsty w życiu prywatnym, rzadko zauważamy, że 
polityka międzynarodowa też może być oparta na chęci odwetu. Stany Zjednoczone karzą 
inne państwa. Na przykład kiedy CIA odkryło (nie przeprowadzony) spisek Iraku w celu 
zamordowania prezydenta Busha, Stany Zjednoczone zbombardowały Irak. Oświecone USA 
mogło zamiast tego zaprosić irackich przedstawicieli do wystąpienia w programie 
telewizyjnym, w którym oba kraje przeprocesowałyby swoją wzajemną wrogość. Gdyby całe 
kraje mogły zobaczyć, jak Amy i ja, taki  proces jak w Moskwie, to być może powstałyby nowe 
rozwiązania światowych problemów.
W chwili obecnej nieprzeprocesowana chęć zemsty jest globalnie akceptowaną siłą napędową 
polityki zagranicznej. Niemiecką napaść na Polskę, która rozpoczęła II Wojnę Światową inne 
kraje przywitały ze spokojem. W końcu Niemcy brały odwet za upokarzające straty terytorialne 
wynikłe z Traktatu Wersalskiego po I Wojnie Światowej. Miliony żydów były ofiarami 
niemieckiej zemsty za sankcje ekonomiczne nałożone przez Traktat Wersalski. Z kolei 
Izraelczycy obchodzili się surowo z Palestyńczykami.
Zemsta jest często "modus operandi" wielu osób. Czy jesteśmy w biznesie, grupach 
kościelnych, na seminariach z filozofii, w milicji obywatelskiej, zespole graczy  w kręgle, radzie 
miejskiej, gangu ulicznym czy po prostu w rodzinie, zawsze znajdą się tam osoby z ukrytym 
zamiarem zemszczenia się za nieokazanie im zainteresowania czy uznania w przeszłości.
Miłość i nadzieja zbliżają nas. Ekonomia, polityka i duchowość mogą nas inspirować, być 
natchnieniem. Ale lęk przed publicznym zranieniem przez pełne złości, mściwe komentarze 
czy byciem terroryzowanym przez subtelne poniżanie powstrzymuje nas od udziału w 
rozmaitych spotkaniach i osłabia postępowe ruchy. Walka o władzę i ukryta chęć odwetu 
zanieczyszcza grupowe i międzynarodowe życie bardziej niż toksyczne wyziewy. Możemy 
spodziewać się rozruchów w miastach i morderstw na przedmieściach tak długo, jak ignoruje 

46

background image

się kwestie mniejszości.
Przemoc zniknie tylko wtedy, gdy ty i ja będziemy gotowi nad nią pracować. To pociąga za 
sobą otwieranie się na świadomość cierpienia poniżanych.
Kiedy pracujemy nad pragnieniem zemsty, znajdujemy się na najbardziej odwiecznym, a 
jednocześnie nieznanym terytorium. Myślałem, że już skończyłem z własną mściwością zanim 
zacząłem pracować z dużymi grupami. Myślałem, że znam siebie, ale okazało się, że tracę 
nad sobą panowanie z chęci wywierania zemsty nie tylko za to, co przytrafia się innym w moim 
dorosłym świecie, w danym momencie, ale również za to, co sam przeżyłem w dzieciństwie.
Pewna czarna kobieta, z Capetown w Republice Południowej Afryki, pokazała mi, że 
zapomniałem o swoim pragnieniu zemsty. Wstała podczas dyskusji o konflikcie między Bantu i 
Zulusami i zaczęła krzyczeć, że jeśli druga strona nie zobaczy, co robi, to ona ich pozabija po 
naszym spotkaniu.
Biała południowoafrykańska kobieta, zaszokowana tym wybuchem, powiedziała:
- Z pewnością nie chcesz ich zabić! W końcu zabijanie jest grzechem.
Czarna kobieta odwróciła się powoli i spojrzała tamtej w oczy. Tonem pełnym współczucia, ale 
również siły wyjaśniła:
- Posłuchaj, kochanie, nie zdajesz sobie sprawy, jaką ulgę przyniosłoby zabijanie!
W nagłym rozbłysku zrozumiałem, że jestem jak ta biała kobieta. Oszukiwałem się zmuszając 
się do myślenia, że wszyscy powinni wyrosnąć z nienawiści, chęci zemsty i zazdrości. 
Zmieniłem się. Dziś wiem, że wściekłość kryjąca się za żądzą zemsty jest tylko początkiem 
ważnego procesu. Jest to jedna z wielu sił, które mogą zapoczątkować przemiany kulturowe.
Pracujący ze światem, którzy chcą czuć, zauważać i radzić sobie z chęcią zemsty u innych, 
powinni pracować nad swoimi własnymi skłonnościami do brania odwetu. Oto kilka pytań, 
które mogą pomóc ci zastanowić się nad swoim pragnieniem zemsty:
1. Przypomnij sobie długotrwały konflikt, jaki miałeś z inną osobą lub grupą. Czy byłeś 
zdenerwowany, zły, może nawet chciałeś się zemścić? 
2. Jaką rolę w twojej chęci odwetu odgrywało świadome lub nieświadome używanie przez 
innych ludzi społecznej, psychologicznej lub duchowej rangi? Jaki rodzaj rangi mieli? Jak jej 
używali? W jaki sposób ich ranga była ukryta, dlaczego trudno było się przed nią obronić? Czy 
ci ludzie zachowywali się jak dyktatorzy czy tyrani?
3. Czy chciałeś im wyrządzić krzywdę psychiczną lub fizyczną? Czy plotkowałeś o nich i 
poniżałeś ich? Czy uważasz, że twój odwet sprowokowali wyłącznie oni, czy również 
nadużycia z przeszłości, przed którymi nie mogłeś się bronić?
4. Rozważ, czy twoja chęć zemszczenia się przedłużyła konflikt.
5. Wyobraź sobie, że konflikt, który sobie przypominasz zaczyna się znów dzisiaj. Wyobraź 
sobie, że masz odwagę zauważyć, jaki rodzaj rangi masz ty i ci inni ludzie, poświęcić teraz 
więcej czasu na przyjrzenie się chęci zemsty i wejście w to uczucie, a tym samym 
przekroczenie go.

6
Terrorysta wzięty w objęcia

47

background image

WSZYSCY BOJĄ SIĘ DUCHÓW
 Rola-duch w grupie to coś, co czujemy, ale czego nie potrafimy zobaczyć. Stłumiona chęć 
zemsty prowadzi do terroryzmu, a terrorysta budzi we wszystkich niepokój. Tę rolę od czasu 
do czasu pełni każdy z nas, ponieważ prawie każdy chce się zemścić za nadużycia z 
przeszłości. Terrorysta walczy o wolność i sprawiedliwość z inną rolą, rolą władzy społecznej i 
zbiorowej dominacji. Tak więc terrorysta jest potencjalną rolą-duchem w każdej grupie, zawsze 
i wszędzie.
Organizacje, tak jak rządy, starają się stłumić ducha terroryzmu. "Robert's Rules of Order", 
techniki rozwoju organizacji i nagrody dla tych, którzy mówią "tak" kierownictwu są sposobami 
trzymania terrorysty w ryzach. Na całym świecie rządy boją się przyszłości z powodu 
stłumionej wściekłości i terroryzmu. Tak jak żadna osoba lub grupa nie jest głównym nurtem, 
tak też żadna osoba lub grupa nie jest terrorystą. Każdy z nas znajduje się czasem na pozycji 
siły, a innym razem próbuje wywrzeć zemstę za nadużycie siły.
Terroryzm jest duchem czasów wtedy, kiedy istnieje potrzeba zmiany kulturowej, ale jest 
blokowana. Terrorysta staje się rolą-duchem. Zanim zauważymy świadomie terroryzm, już go 
czujemy i tworzymy instytucje, które mają trzymać go w karbach. Nasze wysiłki, by stłumić 
pragnienie zemsty robią z terrorysty nieszczęśliwego ducha przemykającego się w tle 
codziennego życia.
TERRORYZM - DUŻY TEMAT
I politycy, i socjologowie mają kłopoty w definiowaniu terroryzmu, ponieważ podzielają 
koncepcje głównego nurtu na temat przemocy i używania nielegalnej siły. Na przykład 
specjaliści reprezentowani w "Violence, Terrorism i Justice", pod red. R.G. Freya i 
C.W.Morrisa, mniej lub bardziej zgadzają się, że terroryzm jest zorganizowanym, politycznym 
aktem intencjonalnego/zamierzonego zabijania.
Co znaczy "zorganizowane"? Kto rozstrzyga, kiedy coś staje się intencjonalne? Jakie zabijanie 
nie jest aktem politycznym? Ja chciałbym zachować koncepcję terroryzmu dla grup i jednostek 
walczących z głównym nurtem z pozycji marginesu społecznego, mniejszości czy pozbawienia 
praw - dla walczących o wolność, jak to określiłem w poprzednim rozdziale.
Supermocarstwa takie jak Stany Zjednoczone nie mogą być terrorystami. Kiedy naród 
obdarzony przywilejami dokonuje intencjonalnego zabijania, które nie jest wojną, nazywam to 
"imperializmem". Polityczne interwencje takie jak te dokonane przez Stany Zjednoczone 
przeciwko Libii, Nikaragui i Irakowi, w których USA zbombardowały lub zniszczyły inne grupy 
poprzez wspieranie sił paramilitarnych, były imperialistyczne mimo, że się tego wypierano lub 
określano to w oficjalnych oświadczeniach jako konieczne dla "interesów narodowych". Silne 
państwa przedstawiają siebie jako ofiary terroryzmu. W ten sposób imperializm staje się 
duchem.
Howard Zinn, w "Peoples History of the United States", wskazuje, że Doktryna Monroe'go z 
1823 roku przypisywała Stanom Zjednoczonym prawo do posiadania półkuli zachodniej. W 
latach 1900 - 1933 Stany Zjednoczone dwadzieścia razy dokonywały interwencji na Karaibach, 
aby amerykańskie banki, kompanie górnicze i owocowe mogły tam wejść. Miliony akrów ziemi 
uprawianej przez ludność tubylczą zostały przeznaczone na takie komercjalne uprawy jak 
banany, kawa, kakao i ananas.
Imperializm jest jawną lub ukrytą polityką narodowej, terytorialnej lub ekonomicznej ekspansji, 
wspieranej przez ataki rządu i powiązanej z biernością obywateli tego państwa, przedstawicieli 

48

background image

głównego nurtu. Imperializm ukryty jest podwójnie nadużywający, ponieważ ludzie nie mogą 
obronić się przed czymś, czego nie widać.
Terroryzm jest inny. Charakteryzuje się atakami grup pozbawionych siły na główny nurt w celu 
wywalczenia równości i wolności. Co wydaje się przypadkowymi i niesprawiedliwymi aktami 
przemocy dokonywanymi na głównym nurcie, jest w istocie wysiłkiem walczących o wolność 
zmierzającym do zrekompensowania krzywd, których kiedyś doznali. Ich celem jest obudzenie 
tych, którzy posiadają władzę, aby dostrzegli konieczność zmian społecznych. Z punktu 
widzenia terrorystów, żaden człowiek z głównego nurtu, którego ranią lub zabijają nie jest 
niewinną ofiarą. Każda osoba z głównego nurtu uczestniczy, nawet jeśli tylko biernie, w 
ciemiężeniu, z którym walczą.
W skład mojej definicji terroryzmu wchodzi również zemsta przy pomocy procesów grupowych, 
które powodują psychiczny ból lub krzywdę. Do tej kategorii zaliczam grożenie przemocą, jak 
również wywoływanie poczucia winy. Takiego terroryzmu często doświadczamy. Na przykład 
kobieta w związku heteroseksualnym mówi do swojego partnera:
- Albo będziesz bardziej wrażliwy na moje potrzeby, albo odchodzę. On doświadcza tego jako 
terroryzmu. W każdej chwili ona może "wyrwać chodnik spod nóg" ich związku. Ale ona czuje, 
że dla niego jej potrzeby są tak nieważne, że nic poza zniszczeniem związku go nie obudzi.
Terroryzm nie jest pojedynczym, międzynarodowym incydentem, w którym ktoś porwał 
samolot. Terroryzm jest tak powszechny jak to, że ludzie są razem. Kiedy tylko ktoś mówi 
grupie "Albo to zrobicie, albo wychodzę", cała reszta czuje się, jakby ktoś trzymał ją na 
muszce. Problemu terroryzmu nie da się rozwiązać tylko na poziomie międzynarodowym. 
Trzeba sobie z nim radzić na podstawowym poziomie, w rodzinie, w szkole, kościele, 
lokalnych organizacjach i lokalnym rządzie.
To poszerza definicję terroryzmu tak, iż zawiera nie tylko politycznie motywowaną zemstę 
dokonywaną przez grupy zepchnięte na margines, ale również relacje i procesy grupowe, 
które są przyczyną lęku i psychicznych zranień. Terroryzm jest procesem społecznym, który 
występuje i w małej, i w międzynarodowej skali. Jest używany przez pozbawione władzy 
jednostki lub grupy wywierające zemstę za przeszłe lub teraźniejsze nadużycia rangi, w 
sposób zamierzony lub nieświadomie, w nadziei na równość.
DEPATOLOGIZOWANIE TERRORYZMU
Niektórzy terapeuci klasyfikują skłonność do terroryzmu jako "zaburzenia narcystyczne". Bunt 
jest często postrzegany jako dowód "paranoi". Poprzez diagnozowanie zachowań 
terrorystycznych jako niewłaściwych, nienormalnych, socjopatycznych lub psychopatycznych 
psychologia i psychiatria podtrzymują główny nurt w jego samozadowoleniu. Dają do 
zrozumienia, że nie ma nic złego w politycznym i społecznym status quo; problemy są 
wewnętrzną sprawą tych, którzy sprawiają kłopoty. Terapeuci muszą zdawać sobie sprawę ze 
społecznych implikacji klasyfikowania reakcji pełnych przemocy jako "nieodpowiednich". 
Diagnozy oparte na kulturowych założeniach pochodzących od głównego nurtu mogą być 
rasistowskie lub seksistowskie i nadużywać władzy, prestiżu, bezpieczeństwa i przywilejów. 
Dopóki psychiatria i psychologia są społecznie nieświadome, będą poniżały młodych, kobiety, 
biednych, ludzi kolorowych, starszych, gejów i lesbijki, "kryminalistów" i osoby cierpiące z 
powodu uzależnień od substancji chemicznych, tak jakby wszyscy ci ludzie powinni sami 
rozwiązać swoje problemy, a świat miał się przy tym nie zmienić. W ten sposób psychologia 
zaostrza problemy zamiast je łagodzić.

49

background image

Na szczęście pojawiają się głosy przeciwko nastawieniom głównego nurtu wobec zachowań 
grup zepchniętych na margines. Psycholog i feministka Phyllis Chessler w "Women and 
Madness"  atakuje psychiatryczne diagnozy, leczenie i poskramianie kobiet. Prace Alice Miller 
oskarżają psychoanalizę o pomoc w uwiecznianiu nadużyć na dzieciach poprzez zaprzeczanie 
im. Jeffrey Masson, zwolniony ze stanowiska dyrektora Archiwum Freuda opisał 
"zatuszowanie" przez Freuda pierwotnej hipotezy, że jego pacjentki były naprawdę nadużyte 
seksualnie w dzieciństwie. Reich, Moreno i Adler byli świadomi społecznych implikacji 
etykietowania pewnych zachowań jako neurotycznych lub psychotycznych.
Obstawanie przy tym, że praca nad psychiką jest ważniejsza niż dokonywanie zmian 
społecznych, jest nadużywające i niedemokratyczne. Terrorysta pojawia się w nas wszystkich, 
kiedy czujemy, że nas nie wysłuchano lub że nie możemy obronić się przed uciskiem 
wywołanym przez ludzi lub grupy, które są zbyt duże, silne lub budzą w jednostce lęk zbyt 
duży, by mogła walczyć na równych prawach.
Tak zwane "patologiczne, o osobowości borderline, dysfunkcyjne lub psychotyczne" jednostki, 
które niepokoją lub grożą głównemu nurtowi są potencjalnymi "zmieniaczami świata". W 
symptomach musimy szukać również wartości, a nie jedynie patologii. Wewnętrzne przeżycia 
ludzkie są ważne dla kultury. Oczywiście czasem szokują główny nurt. Jednak wizje służą 
przemianie. Mam nadzieję, że odpatologizowanie terroryzmu sprawi, że zaczniemy go 
postrzegać jako powszechny społeczny proces, który potencjalnie może pomóc stworzyć 
bardziej godziwy, sprawiedliwszy świat.
TERRORYZM ZMIENIA TWOJE ŻYCIE
Terroryzm polaryzuje grupy. Intencją terrorysty jest wydobyć na jaw podziały, których grupa 
może nie spostrzegać. Pamiętanie o tym bardzo mi pomogło w czasie facylitowania grup. 
Terroryści chcą, aby główny nurt wziął odpowiedzialność za zmiany społeczne. Dążą do tego, 
by nikt nie mógł uciec przed świadomością tego, co się dzieje w społeczeństwie. Robią to 
przez przypominanie nam, że świat jest teatrem, w którym każde z nas gra jakąś rolę, czy to 
nam się podoba, czy nie. Nawet jeśli stoimy obok i przyglądamy się, bierność oznacza 
akceptowanie status quo. Terrorystów rani nasza negatywna postawa, wyniosłość i brak 
zainteresowania, nawet jeśli nie mogą zobaczyć, usłyszeć czy dotknąć tego nastawienia.
I nas podobnie rani ukryta negatywna postawa terrorysty. Czujemy niejawne komunikaty, 
nawet jeśli ich nie widzimy czy nie słyszymy. To sprawia, że boimy się pewnych ludzi i sytuacji, 
nie wiedząc dlaczego tak się dzieje. Czujemy złość, ale nie możemy jej "złapać za rękę".
Przypomnijcie sobie chwile, kiedy musieliście prowadzić grupę, uczyć lub coś wygłosić i 
czuliście, że ktoś wśród publiczności był przeciwko wam. Jak to wpływało na to, co robiliście? 
jeśli na przykład uczyliście pierwszy raz, to mogliście zdecydować, że nie będziecie 
nauczycielami. Terroryzm wpłynął na wasze życie, być może bardziej, niż wam się zdaje.
Można bronić się przed zamierzonymi negatywnymi komunikatami, ponieważ są wyrażane 
wprost. Słyszysz i widzisz, o co innym chodzi. Ale ukryte jest trudniej dostrzec i odczytać, i 
musisz wierzyć swoim odczuciom. Gdyby terroryści mówili wprost, ci, którzy mają rangę 
ukaraliby ich. Siła społeczna, według doświadczeń terrorystów, ogranicza wolność, hamuje 
komunikację i sprawia, że mówienie wprost jest niebezpieczne.
Przed upadkiem Związku Radzieckiego ludzie w Polsce nie mogli, nie narażając się, mówić 
głośno, co myślą o rządzie. Mogli tylko mruczeć unisono, kiedy siedzieli w pociągach jak 
posłuszni obywatele. Milicja nie mogła zobaczyć, kto mruczy. Ludzie uciekają się do 

50

background image

podwójnych sygnałów, kiedy nie ma nadziei na bezpośrednią komunikację. Terroryści muszą 
używać niejawnych metod, a ty, jako osoba z głównego nurtu musisz czasem zdać się na 
swoje uczucia lub na świadomość podwójnych sygnałów, aby wiedzieć, że terrorysta jest 
obecny.
WOJNA DUCHÓW
Kraje demokratyczne zawsze stają na pozycji, że wszyscy są równi, a jednak unikają 
terrorystów i ignorują uczucia beznadziei, depresji i wściekłości. Ukryte sygnały ludzi u władzy 
dają do zrozumienia: "Nie chcę cię słuchać. Ty i twoje problemy nie są ważne. Trzymaj się z 
daleka ode mnie ze swoimi trudnościami".
Facylitatorzy muszą być szybcy w rozpoznawaniu takich marginalizujących sygnałów, gestów i 
zachowań, ponieważ konfliktów nie można rozwiązać, dopóki nie uświadomi się 
nieświadomego zachowania. Facylitator musi zauważać wojnę między duchami. Inni mogą jej 
nie zauważyć, ale zatruwa ona atmosferę i sprawia, że wszyscy zaczynają się bać. Duch 
głównego nurtu mówi: "Siadaj i bądź cicho. A tak w ogóle, to kto cię tu zaprosił? Zachowujesz 
się nieodpowiednio".
Duch zepchniętego na margines odpowiada: "Obudźcie się! Jesteście poddawani próbie! Jeśli 
nas nie wysłuchacie, podłożymy wam w domu bombę. T o  powinno was obudzić".
Ponieważ ci, którzy są u władzy rzadko zauważają kiedy i jak poniżają innych, odczuwają 
"terrorystyczne" ataki jako nie fair, dokonywane przez tych, których o to nie o podejrzewali, 
zdarzające się w zaskakujących miejscach i czasie, i przy użyciu sekretnych, niepotrzebnie 
brutalnych, czy bolesnych metod.
Amy i ja byliśmy zdumieni mężczyzną, który zaatakował nas w Belfaście. Uważaliśmy go tylko 
za uczestnika seminarium. On czuł, że musi walczyć, aby go zauważono. My niechcący 
daliśmy do zrozumienia, iż uważamy, że on nie wie wystarczająco dużo na temat 
rozwiązywania konfliktów. ładna ze stron nie rozumiała sygnałów i komunikatów drugiej. My 
czuliśmy, że on nie przestrzega zasad etykiety - bądź uprzejmy dla gościa i nie przerywaj mu, 
gdy mówi. Według nas, byłoby bardziej właściwe z jego strony, gdyby poczekał na oddanie mu 
głosu, a potem by nie był przykry czy niepotrzebnie porywczy.
Ci z nas, którzy mają ten przywilej, że żyją poza strefą konfliktu tworzą terroryzm poprzez 
myślenie, że w takich miejscach jak Belfast ludzie zwariowali. Czytający gazety na całym 
świecie potrząsają głowami z niedowierzaniem: "Jak ci ludzie mogą wciąż wzajemnie się 
zabijać? My nigdy byśmy tak nie zrobili". "My" staje się duchem głównego nurtu, żyjącym 
bezpiecznie, projektującym naszą własną zadającą ból naturę na innych, jednocześnie 
karzącym ich za ich wojowniczość.
Mamy do nich takie protekcjonalne podejście, ponieważ nie uświadamiamy sobie swojego 
własnego terroryzmu. Rozwiązywanie problemów przemocy i terroryzmu wymaga 
zaangażowania każdego poziomu organizacji, od indywidualnego po ONZ, nie tylko aby 
tolerować, ale również po to, aby rozumieć wściekłość, poczucie zranienia i potrzebę 
przemian. Moim zdaniem, najmniejsze obszary są równie ważne jak poziom światowy. 
Problemami światowymi musimy zajmować się na forum lokalnym, gdzie możemy srożyć się, 
wściekać, a gdzie wciąż inni nas wysłuchają.
Podstawowym forum jest twoje własne serce. I jako facylitator, i jako istotka ludzka musisz 
uczyć się go słuchać. Wtedy będziesz wiedzieć, jak słuchać innych, kiedy złoszczą się i są 
zranieni. Im mniej słuchamy, tym bardziej ludzie się złoszczą, nie z powodu swoich 

51

background image

nieprzyjaciół, ale z naszego powodu. Jeśli wysłuchamy terrorysty - nawet jeśli osobiście nie 
jesteśmy w stanie zmienić sytuacji społecznej - zaczynamy wprowadzać w czyn rozwiązanie, 
czyli głęboką demokrację.
TAK JAK RANGA, TERRORYZM MOŻE BYĆ NARKOTYKIEM
Skoro ludzie doświadczają siły zemsty, aby wyrazić różnicę zdań i zmienić świat, terroryzm 
może uzależniać. W języku niemieckim zemsta to die Rachsucht, co przetłumaczone 
dosłownie znaczy "uzależnienie od furii". Słuszny gniew odczuwamy jako coś dobrego. Jest 
"słodki" i daje przypływ satysfakcji. Czasem chce się więcej.
Można szybko przejść od mszczenia się na pojedynczym człowieku za konkretną krzywdę do 
odgrywania się na wszystkich za wszystko. W ten właśnie sposób terroryści idą za daleko i 
stają się problemem, z którym postanowili walczyć - są wtedy winni nieświadomego 
nadużywania siły.
Aktywiści społeczni wiedzą o tym bardzo dobrze. Mary E. Gomes relacjonuje w "The Rewards 
and Stresses of Social Change: A Qualitative Study of Activists" 1), że stres, jakiemu podlegają 
działacze ruchów pokojowych polega m.in.na walkach wewnętrznych, tworzeniu frakcji, 
konfliktach osobowości, nietolerancyjnej atmosferze, zdominowaniu przez jednostki, żądzy 
władzy, seksizmie, rasizmie i frustrujących opóźnieniach spowodowanych przez 
narcystycznych mówców.
Nie powinno być niespodzianką, że ci z nas, którzy pragną naprawiać kulturę mogą być 
apodyktyczni, nietolerancyjni i skorzy do tworzenia frakcji i wchodzenia w walki pomiędzy 
sobą. Wszystkich nas obciąża wewnętrzna dominacja. Nasza chęć zmieniania świata popycha 
nas do używania różnych rodzajów siły. Ofiara antysemityzmu może być rasistą. Ofiara 
rasizmu może mieć uprzedzenia wobec homoseksualistów. Niektóre ofiary homofobii są 
seksistami. Każdy z nas może być ofiarą jednego procesu i jednocześnie sprawcą innego. 
Kiedy ostrzegamy innych, by nie nadużywali siły/władzy, to słychać nas najlepiej wtedy, gdy 
jesteśmy świadomi, że sami możemy używać siły na oślep lub uzależniać się od niej.
Nam, pracującym ze światem nie wolno nadużywać siły poprzez proszenie innych, aby się 
zmienili, by nam było łatwiej pracować. Świat potrzebuje ludzi takimi, jakimi są. Możemy 
zmienić swoje podejście poprzez wyrażanie ich punktu widzenia jako duchów w polu.
OZNAKI TERRORYZMU
Zauważajmy następujące cechy charakterystyczne terroryzmu w trakcie procesów grupowych:
1. Potrzeba siły/władzy. Czując, że nie mamy dość siły/władzy, używamy metod (włączając w 
to podwójne sygnały) przeciwko którym ci, którzy mają siłę/władzę nie mogą się łatwo obronić. 
Plotkujemy na nich w tle dyskusji grupowych albo nagle przerywamy komuś na spotkaniu, by 
zniszczyć obowiązujący system. Jeśli to możliwe możemy trzymać całą grupę jako zakładnika, 
byle przeforsować "nasze".
2. Rozpacz. Odczuwamy rozpacz, ponieważ nie mamy siły stopniowo pracować wewnętrznie 
nad zmianą. Czujemy, że stajemy przeciwko przytłaczającym siłom. Przeżywamy gwałtowne 
uczucia, chociaż możemy wyglądać na opanowanych.
3. Brawura. Pracujemy dla najwyższych ideałów i potrafimy stanąć przeciwko każdemu, kto 
wchodzi nam w drogę. Łamiemy zaakceptowane zasady komunikowania się, by zmusić grupę 
u władzy, by usłyszała nasze niepopularne opinie. Właściwie to potrafimy nawet zaryzykować 
życiem, byle osiągnąć cel. Chcemy sprawić, by świat był tak mało bezpieczny dla innych, jak 
jest dla nas.

52

background image

4. Posłuszeństwo.[?]Niewierność [!?]Nasze pragnienie zemsty sięga tak głęboko, że ogarnia 
ludzi, z którymi się identyfikujemy. Potępiamy to, co inni dla nas zrobili, naszą rasę, płeć, 
religię, rodzinę, kulturę i cywilizację. Nasza wściekłość dotyczy jednocześnie współczesności i 
historii; zdradzamy podstawowe korzenie naszej grupy.
5. Uzależnienie. Bezustannie szukamy konfrontacji z autorytetem. Nasze poczucie słuszności 
nie jest ograniczone miejscem czy polem, czy jakimś określonym rodzajem nadużycia. 
Atakujemy władze każdej grupy. Cały czas musimy mieć wroga. Jeśli nie ma figury z 
autorytetem, wyobrażamy sobie, że równi nam są naszymi przeciwnikami i atakujemy ich.
6. Zakaz przeciwko zemście. Nasz atak może rozpocząć się następująco: "Trudno mi 
powiedzieć to w grupie, bo boję się potępienia ze strony kogoś uprzedzonego, ale czuję, że 
muszę to powiedzieć." Przedstawiamy siebie jako odważnych bohaterów. Ktokolwiek, kto 
odpowie na ten atak otrzymał już etykietkę uprzedzonego. W ten sposób ubiegamy, 
uprzedzamy dyskusję, debatę i zemstę.
7. Potępianie grupy. Innym komunikatem, przeciwko któremu trudno jest się bronić jest 
ultimatum: "Opuszczę tę grupę, bo wy, ludzie, nie zmieniacie się. Jeśli o mnie chodzi, to 
jesteście tak samo źli, jak cała reszta, i osobiście postaram się, abyście dostali coś, przeciwko 
czemu nie będziecie się mogli obronić".
8. Autodestrukcja. Nasz żal jest tak ogromny, a nasza nienawiść nie do opanowania, że ranimy 
tych, których najbardziej potrzebujemy. Terroryzm może stać się tak mocny, że zacznie 
odstraszać właśnie tych ludzi, którzy mogą być przydatni dla sprawy. Naszą nienawiścią 
ranimy nawet tych, których kochamy, również siebie samych.
9. Nieświadomość siły. Jako terroryści, mamy pewien rodzaj duchowej rangi. Możemy się nie 
identyfikować z tą siłą lub nie uświadamiać jej sobie. Pamiętacie terrorystę w Belfaście, który 
zaatakował Amy? Później, kiedy zaprzyjaźniliśmy się, wyznał nam, że nie zdawał sobie 
sprawy, jak jest silny i jak potrafi ranić. Nie sądził, że sabotuje pracę grupy. Nie był świadom, 
że chce odegrać się na nas za poziom swego życia, tuż powyżej granicy ubóstwa. Myślał, że 
jego życie jest pozbawione siły i nie bardzo efektywne. Ale miał słuszność chcąc naprawić 
krzywdy z przeszłości.
TERRORYŚCI POTRAFIĄ SIĘ ZMIENIAĆ
Pomimo tej strasznej listy cech terroryzmu, terroryści są po prostu ludźmi. Nie są ani 
szaleńcami, ani psychotykami. Kobiety i mężczyźni, bez względu na to, czy pochodzą z 
Północnej Korei, Kraju Basków, Zachodniego Brzegu w Izraelu, Stanów Zjednoczonych, 
Niemiec, Ameryki Środkowej czy Południowej, opowiadają historie swoich rodzin, które zostały 
tak skrzywdzone, iż honor wymaga odpłaty. Jeśli chcecie przeczytać poruszającą książkę na 
ten temat, to sięgnijcie do "Shoot the Women First" Eileen McDonald, która w niezwykły 
sposób dociekała siły kobiet.
Ludzie, którzy uzależnili się od przemocy jako środka naprawiania krzywd są bardziej ustępliwi 
i elastyczni, niż media pozwalają nam wierzyć. Potrafią zmieniać się błyskawicznie. Każdy 
potencjalnie może się zmienić - nawet ci, którzy blokują świadomość swojej siły głównego 
nurtu. Tam, gdzie są ludzie, zmiana jest możliwa.
Mężczyzna z Belfastu opowiedział uczestnikom seminarium, jak to się stało, że został 
terrorystą. Kiedy był chłopcem widział, jak dwóch brytyjskich tajnych agentów strzeliło w głowę 
jego ojcu. Pojechał z nim do szpitala. Ojciec pochylił się do niego i wyszeptał: "Wybacz 
zabójcom".

53

background image

Ale on nie mógł wybaczyć. Chciał tylko pomścić śmierć ojca. Przysiągł poświęcić temu swoje 
życie. Przyłączył się do grupy terrorystów.
Pewien ksiądz z naszej grupy był zdumiony i zszokowany słysząc o takim pragnieniu odwetu. 
Po długiej rozmowie na ten temat zaakceptował żądzę odwetu tamtego mężczyzny. W miarę 
jak ksiądz zmieniał się, przestawał osądzać, zaczął odczuwać wobec terrorysty współczucie. 
Wtedy terrorysta też się zmienił. Przyznał, że nie chce już zabijać. Byłby szczęśliwszy ucząc 
dzieci, jak rozwiązywać problemy w inny sposób. Wszyscy siedzieliśmy jak oniemiali. 
Elastyczność i wielkoduszność księdza umożliwiły przemianę.
Rona, innego terrorystę, pobili i prawie zabili, strzelając do niego, terroryści. Powiedział nam, 
że przyłączył się do bojówek protestanckich, kiedy zabito jego przyjaciół. Przywódca rozkazał 
mu zabić jednego z przywódców drugiej strony. Ron podkradał się do tego człowieka 
miesiącami. Kiedy wreszcie spotkał go na ulicy, strzelił do niego. Jego ofiara już leżała na 
ziemi, a on wciąż strzelał jej, raz po raz, w nogi.
Przez trzy lata Ron siedział za kratkami wymyślając, w jaki sposób zabije informatora, który go 
wydał. Ale potem, poprzez jakiś ironiczny obrót losu, ten informator został strażnikiem 
więziennym i codziennie przechodził obok jego celi. Ron opowiedział nam o pewnym 
niezwykłym momencie. Siedział ogarnięty furią w swojej celi, kiedy nagle zdał sobie sprawę, 
że zginie cała jego rodzina, jeśli on nie zatrzyma tego koła mordowania. To nagłe 
uświadomienie sobie zmieniło go. Kiedy wyszedł z więzienia nie zabił informatora i porzucił 
terroryzm. Teraz pracuje nad rozwiązywaniem konfliktów. Dlatego przyszedł na nasze 
spotkanie.
Ludzie mogą zmieniać się spontanicznie i nadal pomagać światu w trwały sposób. Po tym jak 
próbujemy, tak lub inaczej, osiągać nasze cele siłą, większość z nas zwraca się do metod, w 
których nie stosuje się przemocy.
SIEDZIEĆ W OGNIU
Wasza grupa, a właściwie nasz cały świat trwa lub rozpada się w zależności od tego jak wy i 
reszta z nas radzi sobie z terroryzmem u siebie i innych. Kiedy facylitujemy mamy okazję 
modelować radzenie sobie z gwałtownymi napięciami. Jesteśmy postrzegani jako autorytety i 
narażeni na ataki. Czy możemy "przytulić" terrorystę? Nie jest to łatwe, ale jeśli przypomnimy 
sobie własną walkę o wolność, to staje się to łatwiejsze.
Podczas pewnej konferencji biała kobieta oskarżyła mnie, że ją ignoruję, choć ona wciąż 
podnosi rękę. Pełnym siły głosem, który mnie przeraził powiedziała, że używam przeciwko niej 
swojej pozycji. Poczułem się zraniony, ale podziwiałem odwagę, z jaką się ze mną 
skonfrontowała.
Kiedy usiedliśmy na środku powiedziałem jej, że nie widziałem jej podniesionej ręki, ale i tak 
rozumiem, jak ona się czuje. Rzeczywiście miałem siłę, której mogłem przeciwko niej użyć. 
Odparła, że ma dosyć kwestii Czarni-biali, na której koncentrowała się grupa. Nie ma nic 
wspólnego z tym tematem. Chciała go zmienić. Powiedziałem, że rozumiem, iż czuła się 
zepchnięta na margines przez tematy, którymi zajmowała się grupa. Jednocześnie ogarnął 
mnie smutek. Postanowiłem podążyć za moimi uczuciami.
Powiedziałem, że chociaż jestem jednym z głównych facylitatorów i mam w tym momencie 
wiele siły, to czuję się wobec niej bezradny. Poza miejscem naszego spotkania jej punkt 
widzenia obowiązuje na świecie. Powiedziałem jej, że wobec tego czuję się od niej słabszy. 
Rasizm jest dla mnie niesłychanie ważną sprawą, a jedyne co mogę zrobić, to szlochać nad 

54

background image

tym, iż nie potrafię sprawić, aby inni traktowali go równie poważnie jak ja.
W kobiecie tej natychmiast zaszła  zmiana. Zrozumiała, co usiłowałem przekazać i 
powiedziała, że czuje się wysłuchana. Okazało się, że jest odważną i wnikliwą osobą. 
Pomogła mi wniknąć głębiej w samego siebie, powiedziała, że potrzebuję pomocy i udzieliła mi 
jej wysłuchując mnie. Potem przeszliśmy do jej problemu. Gniew spowodowany tym, że nie 
zauważyłem jej podniesionej ręki pomógł nam wejść w kontakt. Atak, odwet i terroryzm były 
tylko pierwszy etapem w relacji. Później porozmawialiśmy ze sobą dłużej. W pierwszym 
momencie odniosłem wrażenie, że jest ona bardzo silną osobą. Odczuwałem wobec niej 
szacunek i jednocześnie bałem się jej. Teraz odkryłem, że jest wspaniałą nauczycielką i ma 
mnóstwo pomysłów na temat zmian społecznych. Mogłem to odkryć jedynie "siedząc w ogniu" 
[- wysłuchując tej kobiety, zajmując się jej i swoimi uczuciami, ucząc się od niej].
CHLEB I SZACUNEK: PODSTAWOWE CELE TERRORYSTY
Podstawowe cele ludzi zepchniętych na społeczny margines, którzy uciekają się do używania 
przemocy, to "chleb" (zdobycie środków finansowych), wolność i poszanowanie niezbędne do 
przetrwania. Nazywanie ich "terrorystami" jest bezużyteczne. Do nas, jako facylitatorów, 
należy zrozumienie ich i pomoc w wyrażeniu komunikatu kryjącego się za ich atakiem, aby 
mogli mówić o pokoju, sprawiedliwości i chlebie. Możemy pomóc zmienić to, jak się ich 
postrzega, ich obraz jako "wrogów" na "sprzymierzeńców".
Wyobraź sobie uczniów, którzy sprawiają kłopoty i nie bardzo potrafią wytłumaczyć, dlaczego 
tak się dzieje. Wyobraź sobie, że zwracasz się do terrorystów, którzy nie do końca identyfikują 
się ze swoją złością lub pozycją społeczną. Ważne jest, by powiedzieć, iż zgadujesz, że 
walczą oni w najlepiej rozumianym interesie pozbawionej praw grupy, takiej jak kobiety, Czarni 
czy młodzież. Załóżmy, że jako facylitatorka, chcesz odkryć, co mają do posiedzenia, czy 
udzielić im poparcia i zająć się ich sprawą otwarcie. Jednym ze sposobów na to jest 
poproszenie o zgodę na przemawianie w imieniu walczących o wolność, tak jak możesz 
również mówić w imieniu tych, których oni atakują. W imieniu rządzących możesz powiedzieć 
do atakujących:
- Próbuję usłyszeć, co do mnie mówisz, ale potrzebuję chwili, by dojść do siebie po bólu, który 
sprawiliście, bo inaczej we mnie też narodzi się pragnienie zemsty.
Potem, mówiąc w imieniu walczących o wolność, możesz zwrócić się do większości:
- Nazywam was gnębicielami, abyście przemyśleli jeszcze raz pewne sprawy, i to natychmiast.
Nie oczekuj od terrorystów wdzięczności, nawet jeśli proces reprezentowania obu stron okaże 
się sukcesem. Mogą nie zaprzestać swoich ataków po tym, jak zaatakowani okażą 
zainteresowanie ich problemami. Chcą zobaczyć działanie, nie tylko zainteresowanie. 
Walczących o wolność irytują ci ludzie mający siłę, którzy czekają ospale, aż atakujący zaczną 
zmieniać społeczeństwo.
Będziesz musiała pokazać terrorystom, że ludzie z głównego nurtu nie rozumieją swojej roli w 
obecnym procesie. Potem musisz pokazać dominującej grupie społecznej, że powinna 
rozważyć wzięcie inicjatywy w naprawianiu tego, co nieumyślnie, nie uważając, zrobiła.
POMÓŻMY GŁÓWNEMU NURTOWI ROZUMIEĆ
Ponieważ terroryści nie zawsze wiedzą, że sprawiają ból, oskarżanie ich o to nie pomoże. 
Prawdę mówiąc, oczekiwanie, że zrozumieją cierpienie innych tylko zaostrzy problem. Takie 
zrozumienie może zaistnieć tylko pomiędzy grupami, które dysponują jednakową społeczną 
siłą. Terroryści mogą postrzegać ból innych jako przejaw niewrażliwości, pychy, rasizmu, 

55

background image

seksizmu lub uprzedzeń wobec młodzieży. Ich zdaniem współodczuwanie, rozumienie bólu 
innych jest luksusem, na który oni, terroryści nie mogą sobie pozwolić. Chcą, aby inni 
zrozumieli, jak to się stało, że oni cierpią. Terroryści czują, że osoba zepchnięta na margines 
cierpi z powodu społecznych problemów, których ludzie z głównego nurtu nie potrafią pojąć.
Czasem pomocne jest proszenie ludzi z dominującej grupy, aby pomyśleli o swoich osobistych 
kłopotach, a potem wyobrazili sobie, że dochodzą im jeszcze problemy, związane ze 
społecznym odrzuceniem i statusem mniejszości. Przypomnij sobie nadużycia, które cię 
spotkały. Zastanów się, w jaki sposób główny nurt naciska na ciebie, abyś zachowywała się jak 
osoba z głównego nurtu. Teraz rozważ, jak czują się ludzie, którzy nie pochodzą z dominującej 
grupy społecznej.
PRZYPOMNIJ SOBIE HISTORIĘ, ABY ZROZUMIEĆ GNIEW
Ludzie nie stają się nieustępliwi, nadużywający czy fundamentalistyczni tak z niczego. 
Jednostki i grupy, które zachowują się wobec siebie nadużywająco często zostały bardzo 
zranione. To nie jest usprawiedliwienie, ale stanowi społeczny kontekst.
Kiedy żydzi wchodzą w konflikt z łydami na temat bieżącej izraelskiej polityki, widzowie muszą 
pamiętać o Holokauście i potrzebie odreagowania bólu i cierpienia. Pamiętajmy, że 
Izraelczycy, którzy gnębili Arabów czasem działali pod wpływem ślepej furii wywołanej 
krzywdami z przeszłości. Pamiętajmy, że zanim powstał Izrael, żydzi nie mieli ojczyzny. 
Pamiętajmy również, kiedy kraje arabskie są oskarżane przez Zachód o terroryzm, że 
Arabowie na całym świecie cierpią z powodu rasizmu.
Ofiarujmy Czarnym z USA, którzy wydają się antysemitami, to samo zrozumienie. Pamiętajmy, 
że świat islamu, który czasem staje przeciwko łydom, zrobił wiele dobrego dla czarnej 
społeczności. Pamiętajmy, że świat islamu, który chwieje się w posadach od nadużyć, 
rekompensuje je sobie przez atakowanie innych mniejszości. Pamiętajmy, kiedy Czarni nie 
chcą negocjować z białymi, że w przeszłości byli bezustannie ofiarami gwałtu, przemocy i 
rasizmu.
Pamiętajmy, że kobiety, które walczą z innymi kobietami o kwestie feministyczne, były 
ciemiężone przez tysiące lat. Okażmy więcej tolerancji, kiedy kobiety tracą cierpliwość wobec 
mężczyzn. Tak, mężczyźni też cierpią, ale biali mężczyźni mają ogólnie więcej władzy w 
społeczeństwie niż kobiety. Pamiętajmy również, że kiedy mniejszości etniczne na całym 
świecie wchodzą ze sobą w konflikty, jest to bardziej bezpieczne, niż wejście bezpośrednio w 
konflikt z głównym nurtem, co przypomina ciśnięcie jedynej posiadanej włóczni w niebo. 
Pamiętajmy o historii. Pamiętajmy, że skrzywdzeni zawsze musieli oświecać główny nurt - aż 
do dzisiaj. Do chwili, aż ktoś zrozumie terrorystę i pomoże nam wszystkim we wspólnej 
przemianie.
-------------
Przypisy
1) The Journal of Humanistic Psychology, Vol. 32, nr 4, Fall 1992, pp.138-146.

7
Kwestie nadużyć, którym uległ kiedyś facylitator

56

background image

Facylitatorzy doświadczają tajemniczych emocji, lęku, gniewu i odrętwienia, kiedy pracują z 
grupami i dużymi organizacjami. Dzieje się tak, ponieważ procesy grupowe wydobywają na 
jaw kwestie nadużyć z przeszłości. Lepsze rozumienie naszej psychiki pozwala nam stawać 
się efektywniejszymi facylitatorami, ponieważ pomaga nam (1) być bardziej wrażliwymi na 
innych, (2) pozostawać ześrodkowanymi i nie wpadać w szok, kiedy się nas atakuje i (3) 
zachować spokój umysłu i zapewnić grupie poczucie bezpieczeństwa, kiedy chce ona od nas 
ochrony w burzliwych chwilach.
Co więcej, uświadamianie sobie nadużyć, które przeszedłeś jest kwestią zasadniczą dla 
zdrowia. Jest decydujące w zapobieganiu chorobom. Sprawy nadużyć wpływają na nasze 
zdrowie. Jeśli stłumiliśmy ból związany z przeszłymi konfliktami, to prawdopodobnie wróci on 
w postaci symptomów fizycznych, czyli chorób. Albo wywoła uzależnienie od narkotyków, które 
jeszcze bardziej tłumią ból. Stłumiony ból z przeszłości często prowadzi do tłumienia bólu w 
teraźniejszości. Skutkiem jest to, że ludzie nadmiernie to kompensują i stają się twardzi, za 
dużo pracują lub popadają w rozpacz.
Praca z nadużyciami jest również kluczowa dla zapobiegania przestępstwom. Na przykład 
kiedy nastolatki tłumią ból pochodzący z przeszłości, ulegają depresji, zmianom nastrojów i 
złości. Uważają, że świat jest zbyt wielki lub zbyt brutalny, aby odnieść w nim sukces. Na tę 
niesprawiedliwość odpowiadają przemocą.
BYĆ WRAŻLIWYM NA WSZYSTKIE STRONY KONFLIKTU
Podczas niedawnego szkolenia dla facylitatorów z dużych firm ujrzałem, jak kwestie nadużyć, 
którym podlegała kiedyś facylitatorka przeszkodziły jej w pracy z pewną organizacją. Kobieta 
była doradczynią w sprawach rozwoju organizacji. Przyniosła mi taśmę wideo, na której 
zarejestrowano to, co zrobiła, zanim ją zwolniono. Obejrzeliśmy ten zapis razem. Zauważyłem, 
że w czasie sesji rozwiązywania konfliktu na jej na twarzy pojawiał się mały, tajemniczy 
uśmieszek za każdym razem, kiedy sekretarz spierał się z dyrektorką. Dyrektorka zareagowała 
groźbą, że zwolni ich oboje. Wydawało mi się, że sekretarz miał doskonałe pomysły i 
znakomicie je prezentował. Dlaczego facylitatorka uśmiechała się, kiedy szefowa była 
atakowana?
W drodze eksperymentu zaproponowałem jej: "Spróbuj uśmiechnąć się teraz swobodniej i 
odkryć, dlaczego wtedy to robiłaś".
Z chęcią przywitała szansę lepszego poznania samej siebie. Po chwili nieśmiało wyznała, że 
szefowa, chociaż była kobietą, przypominała jej ojca, którego ona nie cierpiała. Opowiedziała 
mi straszne historie nadużyć ze swojego dzieciństwa. Stwierdziła, że zdała sobie sprawę z 
tego, iż szefowa nie jest jej ojcem, ale z jakiegoś powodu nie mogła ich oddzielić.
Wskazałem jej fakt, że dyrektorka była w końcu szefową organizacji niezbyt demokratycznej. 
Już to samo w sobie mogło przywołać kwestie nadużycia. Facylitatorka odparła na to, że mój 
wgląd jest pożyteczny, ale obstawała przy tym, że jej przeszłość wciąż ją niepokoi. A ponieważ 
i tak zwolniono ją z pracy, zdecydowaliśmy, że skupi się ona na pracy wewnętrznej, która 
miałaby jej pomóc w byciu wrażliwą na wszystkie strony konfliktu w przyszłości.
PIERWSZY KROK: WALKA Z LĘKIEM I ODRĘTWIENIEM
Prawie wszyscy, którzy żyją lub pracują w strefie konfliktu są nadużyci przez tę sytuację. 
Ludzie są psychicznie odrętwiali lub stale odczuwają złość, ponieważ  tylko w ten sposób 
mogą obronić się przed bólem. Belfast i Bejrut nie są jedynymi strefami konfliktu na świecie. 
Prawie każdy dom jest takim miejscem. Wielu z nas dorastało bez "strefy bezpieczeństwa", w 

57

background image

której można by się schronić. Staliśmy się zgorzkniali, przygnębieni lub stłumiliśmy uczucia, 
popadliśmy w psychiczne odrętwienie. Zrobiono z nas potencjalnych terrorystów.
Jako pracujący ze światem, prawie z definicji musisz wyzwalać się ze społecznego i 
osobistego ucisku. Gdybyś tego nie robił, oznaczałoby to, że ucisk i ciemiężenie nie interesują 
cię wystarczająco, abyś mógł zostać facylitatorem. Podobnie większość psychoterapeutów ma 
rany, które się zabliźniają. Zajmowanie się swoim własnym bólem i cierpieniem jest 
nieuniknionym sposobem przygotowywania się do zmieniania świata, być może najlepszym.
Praca wewnętrzna zaczyna się od uczenia się, by być świadomym, kiedy tej pracy 
potrzebujesz. Zauważaj, kiedy albo nie czujesz w ogóle nic, albo odczuwasz lęk i ból. To są 
mocne oznaki, że jesteś zdenerwowany czymś wewnątrz siebie i/lub atakiem terrorysty z 
zewnątrz. Kiedy się nas atakuje, stajemy się odrętwiali, aby ochronić się przed dalszym bólem. 
Z kolei atakujący też mogą być odrętwiali z powodu dokonanych na nich nadużyć czy 
społecznego ucisku. Nie potrafią być wrażliwi na nikogo. To samo odrętwienie, które kiedyś 
pomogło nam przeżyć atak, nie czuć go, teraz pomaga nadużyciom trwać, ponieważ czyni nas 
ślepymi na atak. Nie zajmując się terroryzmem, nieświadomie czynimy go wiecznym.
Jeśli zauważysz u siebie lęk i odrętwienie - bądź uważny. Pozwól sobie odczuwać uczucia. 
Spytaj siebie: "Ile z tego pochodzi od innych, a ile ode mnie?" Jeśli nie pytasz, twoje 
odrętwienie sprawia, że reagujesz na inne sytuacje nie myśląc. Potem zakładasz, że inni są 
twymi przeciwnikami, złymi ludźmi. Ponieważ wielu z nas - zarówno terrorystów, osób z 
głównego nurtu, jak i facylitatorów - nie potrafi długo znosić konfliktu, próbujemy chronić się 
przed nim określając innych jako "złych ludzi". Kurczowo trzymamy się spolaryzowanych 
pozycji moralnych; rzeczy są tylko dobre lub złe, sprawy słuszne lub niesłuszne. Takie 
generalizujące osądy jednakowo odnoszą się do wszystkich, których nie lubimy. Nie obchodzi 
nas indywidualna natura znienawidzonych przez nas ludzi.
Osoby z głównego nurtu uciekają się do tego rodzaju poniżania w obliczu gniewu i gróźb 
terrorysty, natomiast terroryści nieprzejednanie sprzeciwiają się status quo. Wkrótce idee 
jednych i drugich brzmią jak prostackie moralizowanie. Do facylitatora należy bycie wrażliwym 
na każdego, dostrzeganie różnic i zachęcanie ludzi, aby szukali precyzyjnych określeń dla 
swoich uczuć.
NADUŻYCIE I STRES POURAZOWY
W czasie obu wojen światowych żołnierze byli świadkami tylu aktów przemocy i nadużyć, że 
wrócili do domu psychicznie odrętwiali. Medycyna nazwała ten stan "shell shock" - "szokiem 
skorupowym". żołnierze po zwolnieniu z wojska byli niespokojni, łatwo popadali w irytację lub 
depresję. Później określano to mianem nerwicy frontowej. Dziś mówimy o "zespole szoku 
pourazowego".
Kiedy doznajesz szoku pod wpływem wystrzału z pistoletu lub czyjegoś agresywnego 
zachowania, otwierasz szeroko oczy, a szczęka najpierw ci opada, a później napina się. 
Możesz drżeć, dostać skurczów w brzuchu i piersi, i na chwilę przestać oddychać. Usiłujesz 
uciec i zapomnieć o tym zdarzeniu. Później starasz się je wyprzeć, stłumić. W kolejnym 
stadium  nie potrafisz zapomnieć, dręczą cię obsesyjne myśli i fantazje oraz koszmary senne 
na temat sytuacji, których nie potrafisz rozwiązać.
Nie musimy iść na wojnę, aby doświadczyć szoku pourazowego. Każda sytuacja 
przypominająca nam o problemach z przeszłości, których nie potrafiliśmy rozwiązać może 
odrzeć nas z amnezji chroniącej przed bólem i przynieść niepokój i depresję. Ruchy kobiece 

58

background image

zaczęły badać historię nadużyć i przekazywać społeczeństwu, w jaki sposób Freud i inni 
terapeuci z kręgów psychoanalitycznych zaniechali zajmowania się kobietami i ich cierpieniem. 
Okazywało się, że kobiety zdiagnozowane jako "histeryczne" cierpiały na szok spowodowany 
nadużyciami popełnionymi na nich w ich własnych domach. "Trauma and Recovery" Judith 
Herman śledzi historię nadużycia i jej powiązania z ruchami kobiecymi i współczesnymi 
teoriami psychologicznymi.
Różne autorki pokazały również, jak źle traktuje się dzieci w naszym społeczeństwie. Polecam 
zwłaszcza "The Best Kept Secret: Sexual Abuse of Children" Flirence Rush i "The Sexual 
Healing Journey: A Guide for Survivors of Sexual Abuse" Wendy Maltz, które pokazują, że 
nadużycia seksualne na dzieciach są niemal epidemią.
JAK PSYCHIATRIA POSTRZEGA LUDZI NADUŻYTYCH
Psychiatria głównego nurtu, tak jak traktuje terroryzm raczej jako wyraz wewnętrznych 
problemów osoby niż niesprawiedliwości społecznej, tak też generalnie pomija znaczenie 
kwestii społecznych dotyczących nadużyć. Większość badań nad nadużyciami wzorowało się 
na Freudzie i Jungu, którzy traktowali nadużycia jako fantazje, spełnienie życzeń, projekcje 
seksualności dziecięcej lub materiał senny, którego mitologiczne i archetypalne obrazy 
wymagają interpretacji.
Współcześni terapeuci są może bardziej świadomi dewastujących efektów nadużyć, ale często 
ulegają społecznej presji zmuszającej do milczenia. Wielu terapeutów traktuje nadużycia 
jedynie jako problem wewnętrzny człowieka, uważając, że wydarzenie jest jedynie fantazją 
wydobywającą wewnętrzne przeżycie. Ludziom cierpiącym na skutek nadużyć terapia nie 
pomogła do tej pory ani przeprowadzać pracy wewnętrznej, ani przejść do świata działań 
społecznych, aby zapobiec dalszym nadużyciom.
Niektóre rodzaje terapii, prawdopodobnie idąc za religijnymi nakazami, zachęcają ludzi, aby 
wybaczyli tym, którzy ich nadużyli. Z czasem nadchodzi, oczywiście, moment wybaczania, ale 
pośpiech w sprawach nadużyć zachęca tych, którzy ich doświadczyli nie tylko do wybaczania, 
ale również do zapominania. Zapominanie sprawia, że stajemy się niewrażliwi na swój ból i nie 
pozwala nam to podjąć kroków chroniących przed dalszym niebezpieczeństwem. Zapominanie 
podtrzymuje istnienie wszelkich form nadużyć: między innymi gwałtu, bicia, dręczenia, 
rasizmu, uprzedzeń wobec ludzi starych, seksizmu i homofobii.
DEFINICJA NADUŻYCIA
Definiuję nadużycie jako bezprawne wykorzystanie siły fizycznej, psychologicznej lub 
społecznej przeciwko komuś, kto nie jest w stanie się obronić (zareagować natychmiast), 
ponieważ nie posiada równej siły fizycznej, psychologicznej lub społecznej. To, czy proces lub 
relacja jest nadużywająca zależy od zdolności grupy lub jednostki do obrony. Kultury różnią się 
pod tym względem. Ważną rzeczą jest zapytać, czy sytuacja jest nadużywająca. Dzięki temu 
bardziej dbamy o prawa człowieka, prawa obywatelskie, sprawiedliwość i demokrację. 
Werdykty sądów często przychodzą za późno i sprawiają jedynie to, że czujemy się mniej 
odpowiedzialni za interakcje międzyludzkie.
Niektóre rodzaje nadużyć są szczególnie oczywiste, ponieważ polegają na niesprawiedliwym i 
jawnym wykorzystaniu siły fizycznej lub władzy. Inne są bardziej wyrafinowane, chociaż sieją 
równie wielkie spustoszenie - na przykład wyśmiewanie, zawstydzanie, umniejszanie i 
przedrzeźnianie. Nauczyciele poniżają dzieci. Na ulicach gapimy się na ludzi, którzy się od nas 
różnią. Możemy być nadużywający ignorując cierpienie, z którym się stykamy. W niejawny 

59

background image

sposób nadużywamy innych, kiedy jesteśmy świadkami nadużyć i nie przeciwstawiamy się 
temu, co się dzieje.
KULTUROWE ASPEKTY NADUŻYCIA
Jest rzeczą niezbędną zauważanie, w jakich społecznych, kulturowych i psychologicznych 
okolicznościach wydarzają się nadużycia. Jakie siły społeczne mają w nich swój udział? Jakie 
poglądy na temat relacji obowiązują? Jaki jest stan psychiczny osób uczestniczących w tym 
wydarzeniu?
Podczas wielokulturowych spotkań pojawiają się nieporozumienia dotyczące nadużyć, 
ponieważ definiujemy je w zależności od kultury. Ludzie z jednej kultury mogą nie rozumieć, 
dlaczego osoby z innej czują się zranione pod wpływem "najmniejszej" prowokacji, a ci z kolei 
mogą zastanawiać się, dlaczego ci pierwsi są tak niewrażliwi.
Na przykład ludzie z kultur, które popierają interakcje pełne ekspresji i siły mogą nie rozumieć, 
dlaczego ludzie z innej kultury czują się zawstydzeni, kiedy się ich "lekko", publicznie, 
krytykuje.
Podobnie osoby pochodzące z głównego nurtu kultury rzadko rozumieją, że ich kulturowa 
dbałość o język jest nadużywająca dla ludzi, którzy mówią tym językiem z akcentem lub którym 
zakazano posługiwać się ich własną mową. Na przykład mówiący po angielsku Amerykanie 
bardzo rzadko pamiętają, że rdzenni Amerykanie, emigranci i Afrykańczycy sprowadzeni siłą 
do Stanów Zjednoczonych byli zmuszani do używania angielskiego i karani za rozmawianie w 
języku ojczystym.
UWEWNĘTRZNIONA PRZEMOC
Kiedy nie potrafimy ochronić się przed jawnym, ukrytym lub instytucjonalnym nadużyciem, 
mimo woli uwewnętrzniamy tych, którzy nas atakują, przyswajamy sobie ich styl komunikacji i 
akceptujemy ich krytycyzm. Lekceważymy i tłumimy swoje uczucia, a w końcu czujemy  się 
bezwartościowi, nawet nie wiedząc dlaczego tak jest. Po pewnym czasie już nie zauważamy 
negatywnych myśli, które mamy na swój temat - po prostu czujemy, że nie warto żyć. Czasem 
myślimy o popełnieniu samobójstwa.
Uwewnętrznione poczucie bycia zdominowanym, bezwartościowym i depresyjnym jest 
wzmacniane przez przymus życia w niesprawiedliwym społeczeństwie, pod rządami polityków, 
którzy nie zdają sobie sprawy, co robią. Jestem wdzięczny mojemu bratu, Carlowi Mindellowi z 
Albany Medical School, że pokazał podobieństwa między symptomami zespołu szoku 
pourazowego i skutkami długotrwałego zawstydzania i poniżania.1)
Według moich obserwacji skutkami każdej formy długotrwałego nadużycia są symptomy 
zespołu szoku pourazowego. The American Medical Association Encyclopedia of Medicine 
wymienia następujące symptomy spowodowane chronicznymi nadużyciami:
1. Niepokój, że coś się może nam stać w przyszłości z powodu trzęsienia ziemi, zamieszek, 
gwałtu, tortur i wojny.
2. Powracające wspomnienia lub sny dotyczące niebezpiecznych sytuacji.
3. Poczucie izolacji.
4. Zaburzenia snu i koncentracji uwagi.
5. Twardość w zachowaniu i zamieranie uczuć.
6. Trwałe poczucie winy i wstydu w relacjach.
7. Depresja.
8. Symptomy fizyczne.2)

60

background image

Poczucie izolacji może być związane z lękiem przed innymi ludźmi i nieustannym strachem 
przed grożącym lada chwila poniżeniem. Zamieranie uczuć oznacza, że nie reagujemy na 
smutne lub bolesne rzeczy. Jest czasem wspierane używaniem alkoholu lub innych 
narkotyków. Symptomy cielesne mogą być chronicznym bólem uszu i gardła, problemami 
seksualnymi, problemami z okolicami genitalnymi, pogrubieniem skóry lub chronicznymi 
bólami kręgosłupa. Inne oznaki wskazujące na długotrwałe nadużycie to ukrywanie się, 
unikanie sytuacji grupowych i lęk przed publicznym pokazywaniem się i przemawianiem.
Sny przepełnione poczuciem paniki i smutne wspomnienia również mogą wyrosnąć z 
niepokoju związanego z nadużyciami. Depresja, niechęć do wstawania z łóżka rano i 
zmęczenie podczas dnia są często powiązane z bolesnymi wydarzeniami z przeszłości. Także 
stan dezorientacji, kłopoty z pamięcią, poczucie pustki, niezdecydowanie, nagłe plątanie się w 
wypowiedziach, sytuacja, gdy nie wiemy, dokąd idziemy, oraz niemożność przypomnienia 
sobie przeszłości. Wreszcie mściwość - nieustanny "gwóźdź w bucie" - często wskazuje na 
wystąpienie nadużycia.
FACYLITOWANIE PRACY NAD NADUŻYCIAMI
Sugeruję, że każdy kto pracuje z grupami powinien rozważyć przeprowadzenie poniższego 
ćwiczenia, zwłaszcza jeśli macie kilka z podanych wyżej symptomów. To ćwiczenie nie tylko 
odkrywa nadużycia z przeszłości jednostki; również prowadzi do działań społecznych i 
pojawiania się większej ilości liderów. Miejcie, proszę, w pamięci, że to ćwiczenie nie jest 
programem. Każdy ma swoją indywidualność, nie istnieją stałe procedury, według których 
można rozwiązać wszystkie problemy.
Nie popieram nazywania siebie "ofiarą" nadużycia. Terapie nie zorientowane na proces 
zachęcają do używania określeń oznaczających patologie. Takie diagnozy mogą być 
użyteczne, ale też nieintencjonalnie mogą być nadużyciem, jeśli trudno nam jest bronić się 
przed opiniami "ekspertów" i klasyfikowaniem.
Podane niżej ćwiczenie można przeprowadzić we dwójkę, samemu lub w grupach, 
szczególnie grupach zainteresowanych zmianami społecznymi. Może ono zająć wiele godzin i 
nie musi być dokończone w czasie jednego spotkania.
Pytający powinien pamiętać, że ludzie, którzy byli nadużywani często nie mogli się obronić. 
Mogą zachowywać się miło i starać się zadowolić przeprowadzającego rozmowę zamiast 
sprawdzać, co czują w głębi siebie. Nie zmuszaj nikogo do przypominania sobie wydarzeń z 
przeszłości. Pozwól pytanemu kierować rozmową. Nie spiesz się. Jeśli teraz poświęcisz temu 
więcej czasu, to później nie będziesz go tyle potrzebował. Bardzo mało osób z własnej woli 
wraca do bolesnych spraw. Tłumienie, chociaż niewygodne, zwykle boli mniej niż pamiętanie. 
Niektórzy z nas nie chcą myśleć o przeszłości, ponieważ skupianie się na byciu obecnym teraz 
i odnoszeniu sukcesu dzisiaj wydaje się ważniejsze. Nie chcemy również mówić o przeszłych 
trudnościach, jeśli uważamy, że rozmówcy nie pracowali nad podobnymi problemami, albo iż 
nie ma dla tych trudności rozwiązań. My, facylitatorzy, zdobywamy umiejętności i współczucie 
nie tylko ucząc się, ale też pracując nad sobą.
W wyobrażonej przeze mnie rozmowie odpowiedzi udziela kobieta.
ROZMOWA NA TEMAT NADUŻYĆ
1. Zapytaj osoby, z którą rozmawiasz, czy czuje się wystarczająco bezpiecznie, by mówić o 
nadużyciach z przeszłości. Daj jej czas na to, by poczuła się z tobą dobrze i swobodnie. 
Zapytaj czego potrzebuje, by poczuć się dobrze. Nikt nie ma ochoty mówić o trudnych 

61

background image

zdarzeniach z przeszłości, dopóki nie jest przekonany, że ktoś go słucha uważnie i z sercem. 
Zastanów się, czy ty również czujesz się dobrze, co tobie mogłoby być potrzebne.
2. Jeśli już czujecie się dobrze i swobodnie, spytaj: Kiedy po raz pierwszy poczułaś się 
pomniejszona, upokorzona, zawstydzona, gorsza? Fizycznie zaatakowana przez kogoś, przed 
kim nie mogłaś się obronić? Zadając pytania, zwróć uwagę, które z nich wywołują najsilniejsze 
reakcje.
Jako facylitator pamiętaj, że większość osób, które przeżyły nadużycia wyćwiczyła się w 
ignorowaniu swego bólu. Potrafią zlekceważyć swoje własne wahania dotyczące odpowiedzi 
na te trudne pytania, potraktować sprawę nadużyć jako nieważną i twierdzić, że nic je nie 
niepokoi - to wszystko nie ma żadnego znaczenia.
Zauważ, w jaki sposób pytana przez ciebie osoba zaczyna swoją historię. Jeśli jąka się, 
kaszle, spogląda w bok lub nie potrafi sobie czegoś przypomnieć, jeśli mówi "Chcę ci 
opowiedzieć o czymś z mojej przeszłości", a potem milknie, powiedz jej, że ty również możesz 
nie być gotów, by iść dalej. Jeśli robisz wywiad zbyt szybko lub naciskasz na osobę, która nie 
jest gotowa otworzyć się, to mimowolnie powtarzasz nadużycie poprzez używanie siły, której 
nie można się przeciwstawić.
Powiedz jej, aby uszanowała swoje zawahanie i sprawdź, czy na pewno jest to dobry moment i 
czy ty jesteś właściwą osobą do rozmowy.
3. Kiedy będziecie gotowi, by skupić się na jej historii, zadaj następujące pytania: Czy potrafisz 
sobie przypomnieć lub wyobrazić, jaka byłaś przed doznanym nadużyciem? Ile miałaś lat? Jak 
wyglądałaś? Jak się czułaś? Czy ta część ciebie żyje w tobie? Jak wygląda dzisiaj? W jaki 
sposób pojawia się w twoim życiu?
4. Poproś osobę, z którą rozmawiasz, by wybrała jedno wydarzenie związane z nadużyciem. 
Jeśli nie potrafi, zapewnij ją, że wiele osób ma trudności z przypominaniem sobie wydarzeń z 
dzieciństwa - albo dlatego, że było to zbyt bolesne, albo dlatego, że podczas gdy oni głęboko 
cierpieli inni ludzie zachowywali się tak, jakby wszystko było w porządku. Nie naciskaj. Zapytaj, 
czy przypomina sobie jakieś zdarzenie, w którym cierpiały inne osoby. Nie idę dalej, dopóki 
osoba, z którą rozmawiasz nie będzie w pełni gotowa.
5. Jeżeli i ty, i osoba, z którą rozmawiasz jesteście gotowi, pomóż jej szczegółowo 
opowiedzieć historię. Kto był zaangażowany? Czy nadużycie zdarzało się wszędzie, czy w 
jakimś określonym miejscu? Od czego się zaczynało? Co działo się potem?
W plemionach pierwotnych opowiadanie historii jest głównym rytuałem leczniczym. Powinno 
być ważną częścią naszego życia już od dzieciństwa. Często tłumimy uczucia, aby znaleźć w 
sobie odwagę, by rozwijać się dalej. We wspomnieniach z przeszłości można odkryć to, czego 
teraz brakuje w naszym życiu.
Historie nadużyć są szczególnie bolesne i trudne do opowiadania. Wymagają dobrego 
słuchacza. Nikt nie potrafi opowiadać do ściany. Dobry słuchacz wyraża całym sobą, że można 
mówić otwarcie o bolesnych sytuacjach i prosić innych o pomoc, kiedy jest nam trudno. Dobrzy 
słuchacze dają również do zrozumienia, że są po stronie opowiadającego. Opowiadający mógł 
czuć się osamotniony, kiedy wydarzyło się nadużycie, ale teraz facylitator może pomóc 
przełamać poczucie izolacji.
Osoba, z którą rozmawiasz może uważać, że niektóre nadużycia, które przeszła, takie jak 
rasizm, są tak oczywiste, że nie trzeba ich opisywać. Prawdopodobnie będzie na ciebie zła, 
jeśli pomyśli, że nic na ten temat nie wiesz.

62

background image

Może mieć poczucie, że jej historia jest wstydliwa lub pełna zła. Może bać się, że jeśli ci ją 
opowie, to jej nie uwierzysz, albo, co gorsza, że nadużycie znów się wydarzy. Może nic nie 
czuć i nawet stracić rozeznanie, dlaczego opowiada swoją historię.
Jeśli umiejętnie skierujesz ją głębiej, może nagle odnaleźć uczucia, o których nie wiedziała. 
Ważne jest, aby pamiętać, że nie jest ważne, czy wiesz bardzo dużo na temat tego rodzaju 
nadużycia. Może jesteś w stanie napisać o tym książkę, ale osoba z którą rozmawiasz 
potrzebuje wyrazić, co przeżyła. Delikatnie jej sugeruj, wciąż od nowa: opowiedz swoją 
historię, opowiedz całą historię. Proszę opowiedz, co wiesz, wszystko, co pamiętasz, nawet te 
najtrudniejsze części. To jest dla mnie ważne, to mnie obchodzi.
6. Poświęć czas i uwagę uczuciom. Delikatnie skieruj uwagę na momenty, w których osoba 
opowiadająca wahała się, była zakłopotana, czy zawstydzona. Dowiedz się, czy mogłaby 
opowiedzieć coś jeszcze wokół tych momentów. 
Czasami mijają miesiące, zanim ktoś jest w stanie w pełni opowiedzieć historię i dotrzeć do 
związanych z nią uczuć. Pomóż jej opowiadać ją wielokrotnie, tak by wszystkie emocje mogły 
się ujawnić. Nie próbuj analizować zbyt wcześnie, uwolnienie emocji jest konieczne, aby życie 
znów nabrało sensu. Może to również złagodzić istniejące symptomy psychosomatyczne.
7. Zajmij się poszukiwaniem brakującej prawdy i mitów. Poproś, by osoba opowiadająca 
wyobraziła sobie, pofantazjowała, wyszła poza to, czego jest pewna i wydobyła niewyraźne, 
ulotne wspomnienia kojarzące się z jej historią. Może uważać, że są wariackie lub 
nierzeczywiste. Być może nie potrafi odróżnić faktów od fantazji, ponieważ otoczenie ukrywało 
coś przed nią. Pamiętaj, że to, co ona mówi jest najgłębiej realne, to jest jej rzeczywistość. Aby 
dotrzeć do całej prawdy musi zmienić sposób myślenia, musi "wyśnić" sobie, co się mogło 
zdarzyć. Badając swoje niewyraźne wspomnienia opisuje ukryte aspekty tych zdarzeń, to, co 
nie wyszło na jaw, ale było obecne.
Na przykład pewna kobieta przyszła do mnie na sesję z powodu jąkania się. Spytałem ją, czy 
możliwe jest, by przeżyła jakieś nadużycia. Odparła, że była szczęśliwym dzieckiem. Później z 
wahaniem wspomniała, że nie jest pewna, czy to prawda, ale ma następujące niewyraźne 
wspomnienie: ojciec ją bije, a matka śmieje się z tego. Opowiedziała o okrucieństwie swojego 
ojca. Po pewnym czasie zdobyła się na odwagę, by porozmawiać z nim wprost. Musiała zrobić 
to w wyobraźni, ponieważ już nie żył.
Dzięki fantazjom możemy dotrzeć do prawdy. Poprzez dialog z ojcem dokonany w wyobraźni 
ta kobieta odkryła, że jej matka stała obok i śmiała się, ponieważ jej nienawidziła.
Kiedy kobieta spytała matkę, czy to wszystko prawda, ta wyznała jej, że urodzenie dziecka 
było dla niej torturą, a uwaga, jaką dostawała córka budziła w niej zazdrość. Odwracała wzrok, 
kiedy ojciec maltretował dziecko. Matka i córka pokłóciły się, a potem opłakały swoje cierpienie 
z przeszłości. Moja klientka jąkała się potem dużo mniej.
Uwewnętrzniła zdominowanie, biła samą siebie, jeśli można tak powiedzieć, za to tylko, że 
miała na temat przeszłości jakieś uczucia. Poniżyła siebie tak jak to robił jej ojciec i z lęku się 
jąkała. Tak jak matka, "odwracała od siebie wzrok". Nienawidząc samej siebie miała nadzieję, 
że zapomni swoje uczucia, zapomni wszystko. Ale jąkanie się było dowodem na istnienie 
problemów. Jednak, na szczęście, rozzłościła się na swoją nienawiść do samej siebie i zaczęła 
być z siebie dumna.
Zachęć osobę, z którą rozmawiasz, by stworzyła historie i mity na temat symptomów, które 
pomogą jej odnaleźć ukrytą lub brakującą część prawdy o jej życiu. Powiedz jej: pofantazjuj na 

63

background image

temat tamtych zdarzeń; o rzeczywistości porozmawiamy później.
8. Zapytaj: Kim byli świadkowie, którzy nie zareagowali na to, co się zdarzyło, na twój ból i 
cierpienie? 
W sytuacjach nadużyć ważne są społeczne implikacje, ponieważ środowisko, system rodzinny, 
system szkolny i miasto są częścią tego, co się dzieje - nawet jeśli zdarza się to w tajemnicy, w 
domu. Jeśli jedno z rodziców było nadużywające, gdzie było drugie? Gdzie byli krewni, 
sąsiedzi, nauczyciele? Jeśli nadużywali koledzy ze szkoły, gdzie byli nauczyciele i rodzice? 
Jeśli szkoła dokonywała nadużyć, gdzie była rodzina? Jeśli całe miasto było pełne przemocy, 
gdzie był rząd? Jeśli rząd używał przemocy, gdzie była reszta świata? Jeśli cały świat był 
miejscem nadużycia, gdzie był Bóg? Jaki rodzaj społeczeństwa stworzyła nasza kultura?
Pytanie o świadków uwolni osobę, z którą rozmawiasz od poczucia, że powinna była 
zachować się lepiej. Pomoże jej zauważyć, że inni są odpowiedzialni za to, co się stało. Bierni 
świadkowie są w konspiracji z nadużywającymi. Spytaj, kto mógł być aktywnym świadkiem 
nadużycia.
Zachęć osobę, która ci to opowiada, aby, kiedy już będzie gotowa, zwołała tych świadków i 
omówiła z nimi swoją historię. Powiedz, żeby spytała rodzinę: Gdzie byliście, kiedy mnie 
krzywdzono? Mam nadzieję, że od dziś będziecie interweniować w sprawach swoich i innych 
ludzi. Jakie były wasze problemy? Dlaczego nie pomogliście? Czy nie byliście świadomi, że 
tak cierpię? Obudźcie się i przeciwstawcie się przemocy!
9. Zapytaj: jakiego rodzaju przemoc była wykorzystana przeciwko tobie? Jaką rolę w 
nadużyciu grała społeczna, duchowa czy psychologiczna ranga? Czy grożono ci wprost lub 
niejawnie? Czy znasz, możesz rozpoznać osoby, które dokonały nadużycia? Czy byli szaleni? 
Czy obrona była niemożliwa lub niebezpieczna? Czy istniała groźba utraty miłości lub opieki, 
gdybyś powiedziała prawdę? W jaki sposób byłaś zależna od osoby czy osób 
nadużywających? Czy nadal odczuwasz tę zależność? Czy jest to jeden z powodów, dla 
których trudno jest opowiedzieć swoją historię?
Czy wykorzystano przeciwko tobie twój młody wiek, twoją pozycję w społeczności lub brak siły 
fizycznej? Czy dlatego obawiasz się czasem mówić o sobie?  Czy zdarza ci się dziś bać 
innych ludzi? Czy potrafisz obronić się przed obmową i plotkami? Czy wchodziły w grę naciski 
ze strony społeczności? Czy użyto dyskretnych gróźb, że utracisz miłość Boga lub poparcie 
swojej wspólnoty duchowej, Kościoła, Synagogi, Meczetu?
Czy istniała groźba, że twoja społeczność cię odrzuci? Jaką rolę odegrały rasizm, seksizm, 
homofobia, antysemityzm lub uprzedzenia ze względu na wiek lub kalectwo? Czy wchodziły w 
grę praktyki okultystyczne? Ważne jest aby osoba, która przeżyła nadużycia zdała sobie 
sprawę, w jaki sposób użyto siły, aby uniemożliwić jej obronę. Może ona czasem czuć się 
odpowiedzialna za to, co się stało, jeśli nie zrozumie, ile wobec niej użyto siły.
10. Zapytaj: co mogłabyś zrobić dziś będąc świadkiem podobnego nadużycia? 
Podążaj za jej procesem. Przypuszczając, że opowiadająca myślała już o tym, co się jej 
przydarzyło i zakładając, że ty chcesz iść dalej, musisz ocenić, w jakim jesteś miejscu. Zapytaj, 
czy istnieje możliwość konfrontacji z nadużywającymi i świadkami. Czy osoba z którą 
rozmawiasz może zrobić to sama, czy woli by pomagali jej w tym przyjaciele albo ty, jakaś 
grupa lub społeczność? Czy chciałaby podjąć jakieś działania w społeczeństwie, aby uczulić 
innych na ten problem, tak by nie przydarzało się to im lub ich dzieciom?
Być może potrzebuje jeszcze pracować nad sobą. Może chce wrócić do swojej historii i 

64

background image

opowiedzieć ją jeszcze raz, odgrywając różne postacie w niej występujące. Odgrywając osobę, 
która ją nadużyła może odkryć w sobie ogromne ilości energii. Często zdarza się projekcja 
brakującej siły na nadużywającego. Skrzywdzona osoba mogła przyrzec sobie, że nigdy nie 
będzie brutalna, apodyktyczna i twarda jak ci, którzy używali wobec niej przemocy, ale może 
potrzebować w życiu właśnie tej "twardej" energii. Ta energia, użyta świadomie, może sprawić 
cuda.
Może również nagle odkryć, że jest bardziej podobna do osoby, która ją nadużyła niż ośmielała 
się dotąd przyznać. Być może to podobieństwo polega na chęci zemsty.
Co jej historia mówi o jej teraźniejszym życiu? Jakiego rodzaju ludzi unika? Jakich instytucji? 
W jaki sposób nadużywa siebie lub innych? Czy kiedykolwiek czuje się ofiarą lub 
nadużywającą w bliskich związkach? Jak jej historia objaśnia jej bycie w świecie?
11. W jaki sposób sytuacja nadużycia może się wiązać z twoimi symptomami fizycznymi? Czy 
są jakieś obszary ciała, na które szczególnie wpłynęło tamto zdarzenie? W jaki sposób 
symptomy w tym obszarze ciała mogą być związane z historią nadużycia? Czy nadużycie było 
związane z fizycznym uszkodzeniem ciała? Jakie obawy, fantazje wiążą się z tym obszarem?
Symptomy mogły pojawić się w częściach ciała, które były zablokowane, w związku z tym 
mogą to być problemy z gardłem, głosem, oczami i skórą. Z fizycznymi lub psychologicznymi 
nadużyciami często wiążą się odrętwienie, kłopoty z jedzeniem, nudności, trudności w 
przełykaniu lub utrata apetytu. Takie problemy seksualne jak niezdolność odczuwania 
podniecenia albo nieustanne seksualne pobudzenie, bóle w pachwinach lub piersi, bóle serca 
są niektórymi z licznych symptomów związanych z nadużyciami, a także problemy 
ginekologiczne i kłopoty z prostatą.
W doświadczaniu tych symptomów mamy często do czynienia z reakcjami, emocjami, 
nastawieniem obronnym i informacjami, które mogą pomóc w leczeniu tychże objawów. Jeśli 
osoba, z którą rozmawiasz czuje lub wyobraża sobie, że pewne części jej ciała ucierpiały na 
skutek nadużycia, powiedz jej, aby zwróciła na nie uwagę, słuchała ich, czuła je, opiekowała 
się nimi i poświęcała im czas. Jeśli to konieczne, poleć lekarzy lub osoby zajmujące się pracą 
z ciałem, którzy specjalizują się w uśmierzaniu bólu. Mogą pomóc moje książki O pracy ze 
śniącym ciałem i Praca nad samym sobą.
Zobacz, czy opowiadająca czuje, że pójście do lekarza lub terapeuty zajmującego się ciałem 
może coś zmienić. Pracowałem z setkami ludzi na całym świecie nad ich fizycznymi i 
psychosomatycznymi symptomami. Około jedna czwarta tych symptomów była związana z 
nadużyciami.
12. Jakie są społeczne aspekty tego zdarzenia? Czy osoby nadużywające były zazdrosne, 
szalone czy po prostu głupie? Kto im pozwolił, kto dał im prawo ją zranić? W jakim byli wieku? 
Czy próbowali zemścić się za coś, co ich kiedyś spotkało? Czy należeli do jej kultury, czy do 
innej? Czy płeć, rasa lub religia były ważne w nadużyciu? Kto jest odpowiedzialny za 
popieranie ich zachowania? Czy można znaleźć wzorce ich brutalnego zachowania? Co się 
działo wtedy w świecie?
Korzyści, jakie przyniesie opowiadającej indywidualna praca będą zawsze niepełne, jeśli nie 
podejmie się działań na gruncie społecznym. Praca psychologiczna lub wewnętrzna musi 
wskazywać na potrzebę działania społecznego, aby zapobiegać nadużyciom. Terapia w 
krajach Zachodu może tu nauczyć się wiele od afrykańskiego szamana z Zimbabwe, który 
powiedział Pearl Mindell, mojej szwagierce, że może odzyskać swoją kobiecą moc, jeśli 

65

background image

pojedzie do domu, zwoła wszystkie kobiety ze swojej rodziny i porozmawia z nimi o tym, gdzie 
podziała się ich kobieca siła.
Afrykański szaman wiedział, że indywidualne doświadczenie bycia nadużytym jest problemem 
dotyczącym grupy. Zbierzmy się w grupie kobiet, mężczyzn, całą rodziną lub całą kulturą, aby 
odzyskać poczucie wspólnoty, omówić sprawę nadużyć i zdecydować, co z nimi zrobić.
Z perspektywy socjologicznej sytuacje nadużyć zdarzają się, ponieważ nasze rodziny i kultura 
pozwalają nam wchodzić ze sobą w takie, a nie inne relacje. Często nikt nie był świadom tego, 
co się dzieje, nie było czerwonego światła dla przemocy. Jeśli będziemy mieć czerwone 
światło, które ostrzega: "Bądź ostrożny, to boli", to będziemy również mieć zielone, które mówi: 
"Czas, abyśmy się obudzili i zaczęli dostrzegać ból, gniew i siłę".
Pracując wewnętrznie i zewnętrznie nad nadużyciami, które się nam przydarzyły pomagamy 
rozpocząć nową fazę historii, w której wszyscy będziemy kreować kulturę, tym razem 
świadomie i wspólnie.
-------------
Przypisy
1) Carl Mindell, Shaming, Wykład dany w Albany Medical School, Nowy Jork, 1992.
2) The American Medical Association Encyclopedia of Medicine, p.811.
rozdz.14 Przemoc i spokój [umysłu]

Stykanie się z przemocą może być wyzwaniem dla wielu twoich najgłębszych przekonań. Ich 
rewizji wymaga samo uczenie się umiejętności koniecznych, by siedzieć w kręgu ognia 
zwanego społecznością.

Metaumiejętność bycia jak woda i podążania za Tao pomaga rozwiązać prawie każdy 

konflikt, bez względu na to, czego on dotyczy. Wielu facylitatorów w zasadzie akceptuje 
taoizm, ale w praktyce zwraca się przeciwko procesowi. Wszędzie zdarza się na przykład, że 
facylitatorzy mówią o ludziach, którzy są ubodzy i wściekli, że nie są to "dobrzy" ludzie. 

Nie dajmy się prowokować

Negocjatorzy, politycy, eksperci d/s rozwoju organizacyjnego czasami moralizują i 

mówią ludziom, że powinni przekroczyć swój gniew. Próbując poinstruować, jak to się robi, 
działają jak gdyby posiadali duchową czy społeczną rangę. "Tak należy przekraczać 
wściekłość. Nie należy [nikogo] obwiniać ani być zachłannym!"

Prawda jest taka, że niewiele osób potrafi zastosować się do instrukcji dotyczącej 

jakiegoś zachowania, również takiego jak nieobwinianie. Złość innych działa też na nas. 
Przypomina nam stare sprawy związane z nadużyciami i zamiast pracować nad rozwiązaniem 
problemu, próbujemy powstrzymać innych ludzi od gniewu. Przestrzegamy ich, że złość się nie 
opłaca i że będą za nią ukarani. 

Jak zacząć naukę umiejętności i metaumiejętności przydatnych w procesowaniu złości i 

przemocy? Na początek powinnaś znać te stany i nie być nimi zaskoczona. Badając 
wściekłość osiągasz większe poczucie osobistego bezpieczeństwa i zaufania [do siebie 
samej]. Jeśli znasz te stany u siebie i innych, będziesz mniej zaskoczona, przestraszona i 
przygnieciona/zakłopotana, gdy wydarzą się one w życiu osobistym czy w dużej grupie.

66

background image

Radzenie sobie z własnym strachem przed złością

Podane niżej pytania pomogą ci zastanowić się nad naturą gniewu i wściekłości. Odpowiedź 
na nie może być trudna, ponieważ wchodzą tu w grę dawne sprawy związane z nadużyciami. 
Zakładam w tym momencie, że czytelnik już coś w tej sprawie zrobił. 
1.

Przypomnij sobie osobę lub grupę osób, których złość bardzo cię zdenerwowała lub 

przestraszyła.
2.

Czy byłaś zaskoczona lub zaszokowana? W jaki sposób ich zachowanie odbiegało od 

tego, czego się spodziewałaś? 
3.

Czy użyłaś przeciw nim argumentów moralnych lub powiedziałaś im o swoich 

przeżyciach związanych z nadużyciami?
4.

Przypomnij sobie jak wyglądali. Jak zachowywali się atakując ciebie lub inne osoby? Co 

i w jaki sposób mówili? Może krzyczeli, tupali, itp.? Jak reagowało twoje ciało? Jak reaguje 
teraz, gdy przypominasz sobie to wydarzenie? 
5.

Wyobraź sobie lub przypomnij, jaka była historia tej osoby lub grupy? Co sprawiło, że 

byli tak wściekli czy brutalni? Jaki były ich uczucia? Kiedy byli obiektami nadużyć lub zemsty? 
Kiedy się czegoś bali? W jaki sposób są podatni na zranienie/wrażliwi? Czy widziałaś ich 
wrażliwość, czy też była ona ukryta?

Pamiętaj, że sposób, w jaki ludzie zachowują się w obliczu konfliktu nie świadczy o tym, 

jacy są naprawdę i do końca. Wściekłość i brutalność są prowokowane przez świat; mają 
swoje powody, by się pojawiać. 

Zbadaj swoje odpowiedzi na te pytania. Jeśli potrafisz zrozumieć siebie i innych, 

będziesz umiała lepiej poradzić sobie z przemocą. 

Piękne sny i złe sny

Jeśli przyglądałaś się ludziom kipiącym gniewem lub zaszokowanych zachowaniem innych, to 
mogłaś natknąć się na inny problem - swoje "piękne sny". Amy i ja stworzyliśmy ten termin, 
aby nazwać twoje najgłębsze przekonania i największe nadzieje, twoje oczekiwania, że ludzie 
żyć będą zgodnie z pewnymi ideałami - na przykład, wyobrażenie, że ludzie zawsze będą mieli 
miłe usposobienie. Piękne sny to obraz świata takim, jakim chciałabyś go widzieć. Możesz 
mieć piękny sen o tym, że ludzie zawsze będą wobec ciebie mili, nie będą cię zaskakiwać ani 
ranić. Być może życzysz sobie, aby ludzie byli zawsze fair i nie tracili panowania nad sobą.

Z jednej strony piękne sny mogą sprawiać, że chce ci się żyć na tym świecie; z drugiej 

strony mogą to być zamki na piasku, których wizja odetnie cię od rzeczywistości. W pierwszym 
wypadku stanowią bazę twojego poglądu na świat i wzmacniają ten pogląd; w drugim wypadku 
czynią cię współ-zależną. Możesz znaleźć się w sytuacji nadużycia lub stanąć wobec osoby 
nadużywającej i nic nie robić, ponieważ twoje sny sprawiają, że wierzysz w poprawę sytuacji. 
Jeśli nie jesteś świadoma tych snów, to kiedy zdarzenia wstrząsną twoim światem, ty obudzisz 
się któregoś ranka i wpadniesz w rozpacz. Jednostki, grupy i całe społeczeństwa cierpią, kiedy 
upadają piękne sny całej, powiedzmy, klasy społecznej. 

Kiedy bańki mydlane pryskają, wpadasz w swoje "złe sny". Koszmarny sen zdarza się, 

kiedy jesteś wstrząśnięta naturą ludzi, grup, czy życia. Wpadasz w depresję i chorujesz. 

67

background image

Tracisz nadzieję, odchodzisz [skądś lub od kogoś], wracasz do narkotyków, obiecujesz [sobie], 
że już nigdy się do nikogo nie zbliżysz, albo czujesz się tak, jakbyś. zabijała samą siebie.

Przypuśćmy na przykład, że masz piękny sen, że osoba, z którą jesteś w związku, 

będzie rozumieć twoje potrzeby i dawać ci oparcie. A potem, właśnie wtedy, kiedy potrzebujesz 
kogoś, na kim mogłabyś polegać, twój partner ma w pracy [jakiś] ważny termin i nie spełnia 
twoich oczekiwań. Popadasz w swój zły sen. Chociaż sądziłaś, że jesteś w życiu swojego 
partnera najważniejsza, teraz "widzisz" siebie na ostatnim miejscu. Stawiasz ultimatum, 
pakujesz rzeczy i odchodzisz. Tak właśnie większość z nas postępuje w [swoich] związkach. 
Kiedy wszystko idzie dobrze, jesteśmy w swoim pięknym śnie o raju na ziemi i każdy nas 
kocha. Kiedy piękny sen się rozwiewa, przepełnia nas gorycz i wyrzucamy same sobie, że 
byłyśmy takie głupie. 

Kiedy facylitujesz grupę, której wizja upadła lub która rozczarowała się do swego lidera, 

pamiętaj o złych snach. W przeciwnym wypadku będziesz się zastanawiać, dlaczego 
członkowie grupy są tacy smutni. Przypomnij sobie jeden ze swoich pięknych snów, jak to się 
stało, że się rozwiał, jak popadłaś w swój zły sen. Pomoże ci to współczuć z innymi. 

Kiedy firmy i organizacje, miasta i narody angażują różnego rodzaju specjalistów od 

rozwiązywania konfliktów, pole jest zazwyczaj opanowane przez zły sen. Słyszy się wtedy: 
"Mieliśmy wspaniałą wizję i wielki entuzjazm, ale teraz nie ma [już] nadziei. Jest zbyt wiele 
kłopotów i złych uczuć, aby sobie z nimi poradzić."

Jako facylitator możesz rozpoznać złe sny po symptomach takich jak przemoc, apatia i 

utrata pewności [siebie]. Wiele osób rezygnuje i odchodzi. Musisz się dowiedzieć, jaki był ich 
piękny sen. Być może upadły ich najgłębsze duchowe przekonania. 

Pracowałem kiedyś z dużą organizacją, która miała piękny sen o zmienianiu tego 

świata i cieszyła się wieloma sukcesami. Kiedy okazało się, że jej liderzy popełnili [jakieś] 
defraudacje, setki ludzi popadły w zły sen. Samych siebie określali jako "dysfunkcyjną 
organizację". Ich zły sen mówił, że teraz nie mogliby [już] zaufać nikomu. Wiele osób w grupie 
rozchorowało się fizycznie. W ich złym śnie wszystko wyglądało na niemożliwe, beznadziejne. 

Jako facylitator obserwuj swoje własne piękne sny. Czy wzywają ludzi do tego, aby się 

zmienili? Jak pokazałem w poprzednim rozdziale mistrz zakłada, że ludzie są dokładnie tacy, 
jacy mają być. Być może pełni są cech tak niskich jak chciwość, zazdrość, mściwość i 
skłonność do nadużyć. Czy możesz ich zaakceptować? A jeszcze lepiej, czy jesteś w stanie 
zmienić się [tak bardzo], aby ich pokochać?

Spróbuj zobaczyć swoich własnych wrogów, przyjaciół i sąsiadów takimi, jakimi są w tej 

chwili, a nie takimi, jakimi chciałabyś ich widzieć. Chociaż dziś są twoimi przyjaciółmi, to 
pamiętaj, że w przyszłym tygodniu mogą być tymi, którzy cię zaatakują. Pamiętaj, że z punktu 
widzenia historii, bardzo niewielu ludziom udało się wykorzenić z siebie tyrana, monarchę, 
ciemięzcę, tego, który nadużywa i szuka zemsty. Czas, abyśmy nauczyli się oczekiwać zła i 
zmienili swój sposób myślenia. 

Na szczęście nie każdy rozwiany piękny sen kończy się długotrwałą depresją. Kiedy 

spojrzymy wstecz, to może się okazać, że nasze piękne sny musiały się rozwiać, aby 
przygotować grunt pod jeszcze bardziej wszechstronne widzenie świata. 

Duchowość i konflikt: słońce i deszcz

68

background image

Jeśli pracujesz nad sobą albo problemami tego świata, powoli dochodzisz do wniosku, że zło i 
agresja zajmują w ludzkiej naturze centralne miejsce, podobnie jak miłość. Bycie złym lub 
dobrym nie wydaje się już problemem. Zaczynasz myśleć, że duch, czy jakkolwiek byś nie 
nazywał tego, co jest źródłem życia, to coś więcej niż przeciwstawne siły; Jest to proces 
przemieszczania się między skrajnościami. W końcu proces usuwa owe skrajności.

Przestajesz myśleć, że to grzech być wściekłym, i że tylko źli ludzie podnoszą głos. 

Rozumiesz, że każdy potrzebuje, by pomóc mu wyrazić to, co wisi w powietrzu. 

Istnieją liczne systemy przekonań widzące ducha jako rozmaitość energii o różnych 

kolorach i mechanizmach [działania]. Przypomina mi się bóstwo {duch} Shiva, uważany przez 
ludzi w Indiach za stwórcę i niszczyciela zarazem. Wydaje się, że duch czy energia natury 
sprowadza kłopoty i wszelkiego rodzaju zniszczenia częściowo po to, by oczyścić pole pod coś 
nowego. 

Nieświadome trzymanie się naszego pięknego snu o życiu może nawet sprowokować 

naturę do przysporzenia nam kłopotów. Modlitwy o pokój mogą nie wystarczyć, jeśli nie 
modlimy się o świadomość rangi, jeśli chcemy tylko dążyć do tego starego poczucia spokoju, 
jednocześnie sprzyjając starym niesprawiedliwościom, przez które cierpią ludzie oddaleni od 
pozycji związanych z siłą. Jeśli nie zaczniemy ostrożniej unieśmiertelniać swoich pięknych 
snów, gloryfikujących pokój, a potępiających złość, to nic się nie zmieni. 

Podczas gdy inni krytykują złość i gwałt, który ich otacza, ty jako mistrz akceptujesz je 

jako część natury. Przypomnij sobie Bernice Reagon Johnson (rozdział 11), która powiedziała, 
że gdy inni śpiewają o [czystej,} uzdrawiającej wodzie, ona śpiewa o wodzie spienionej. 
"Kłopoty nas łączą " stwierdziła Bernice Johnson.  

Gdybym był mistrzem Zen, to mój koan na okoliczność rozwiązywania konfliktów 

polegałby na zrozumieniu zdania:
Deszcz przychodzi po słońcu.

Komunikacja linearna i nielinearna

Przyjęcie nowego paradygmatu myślenia o komunikacji zaczyna się od zaakceptowania 
napięcia i chaosu. Dawny punkt widzenia postulował pośpieszne rozwiązywanie konfliktu i 
dochodzenie do harmonii oraz myślenie o rywalu jako o kimś stojącym na jasno określonej 
pozycji.

Z nowego punktu widzenia celem jest dialog. Nie ma stałych ról. Zmieniają się one bez 

przerwy. Zmienia się nawet fizyczna organizacja grupy. Ludzie mogą siedzieć tradycyjnie, po 
jednej lub po dwóch stronach stołu. Lub też wszyscy, włączając w to ciebie, mogą siedzieć w 
kręgu lub kilku kręgach o wspólnym środku. Ludzie mogą zacząć mówić z każdego punktu 
okręgu, pojedynczo lub po kilka osób na raz. Kilka osób może wyjść na środek, by rozmawiać 
między sobą mówić. Może też mieć miejsce dialog między osobami stojącymi na środku a tymi 
z boku. 

Stosując nowy paradygmat powinnaś być w stanie negocjować nawet w zaistniałym 

chaosie. Zamiast osądzać treść - czy mają rację, czy nie, czy są winni, czy niewinni, dobrzy, 
czy źli - obserwuj każdą kolejną chwilę [toczącego się] procesu. W każdym konflikcie 
występują dwa podstawowe rodzaje komunikacji. Jeden z nich to [komunikacja] linearna, drugi 
- nielinearna.

69

background image

Linearność to spokój

Interakcja linearna jest "spokojniejsza". Strony wypowiadają się pojedynczo i na temat. 
Facylitator jest w stanie sprawić, że oskarżenia jednej strony zostaną wygłoszone dopiero 
wtedy, gdy pretensje drugiej zostaną już zaprezentowane. Ludzie mogą być wściekli, ale 
panuje jasność.  

Liczne kultury i społeczności - wschodnie i zachodnie, kosmopolityczne i pierwotne - 

preferują linearność. Ludzie zaangażowani w konflikt odsyłani są gdzieś poza miejsca, w 
których spotykają się wszyscy pozostali, mający nadzieję, że się tam jakoś zmienią. Zachodni 
mediatorzy używający w biznesie i polityce eurocentrycznego stylu działania, zazwyczaj 
ignorują, deprecjonują lub karzą ludzi silniej przeżywających i okazujących emocje. Ośrodki 
psychologiczne i ośrodki rozwoju duchowego również często okazują wobec nich 
nietolerancję. 

Komunikacja linearna ma tę przewagę, że mówi się o treści i szczegółach 

nieporozumienia. Ludzka potrzeba bycia chronionym przed przemocą jest [tu} respektowana. 
Zarówno osoby wewnątrz konfliktu, jak i te na zewnątrz rozumieją, co się dzieje. Styl linearny 
stosuj, kiedy ludzie pozostający w długotrwałym konflikcie wykazują chęć wzajemnego 
zrozumienia, i kiedy wszyscy są już gotowi do zawarcia porozumień dotyczących 
bezpieczeństwa i ochrony.

 Wady linearności polegają na tym, że silne emocje mogą być wypierane, a uczucia i 

style postępowania grup spoza głównego nurtu - ignorowane. W danym momencie mówi tylko 
jedna osoba, a głosy pozostałych muszą czekać. To właśnie dlatego negocjacje między 
grupami często kończą się na niczym; pokój został zawarty przy użyciu stylu linearnego, przez 
kilka osób siedzących przy stole negocjacyjnym, podczas gdy pominięte zostały uczucia 
milionów ludzi stanowiących tło [,z którego wyrósł cały konflikt.] Negocjatorzy odnosiliby 
większe sukcesy pamiętając, żeby reprezentować nie tylko idee, ale i uczucia.

Nielinearność ma [w sobie] ruch

Członkowie większości czasem obawiają się komunikacji nielinearnej, ponieważ popadają w 
nią tylko wtedy, gdy są rozwścieczeni lub przygnębieni. Ale ten styl komunikacji również ma 
[swoje] zalety. 

Ogólnie [rzecz biorąc] cechą charakteryzującą interakcje nielinarne jest dialog, który 

krąży zamiast przebiegać w linii prostej. Nie tylko złość czy depresja doprowadzają do 
[zaistnienia] komunikacji nielinearnej. Czasami zdarza się, że uczucia kreują rozluźniającą 
atmosferę, w której myśl zdaje się krążyć, a ludzie mówią momentami po kilku na raz. 
Wszystko, co można zrozumieć, to ogólny nastrój czy dobre uczucia.

Nielinearne interakcje mogą doprowadzać nie tylko do załamania porządku obrad czy 

spotkania, ale również do [pojawienia się] przemocy. Zdarza się tak, gdy jedna strona oskarża 
o coś drugą, a ona nie czekając aż tamci skończą, zaczyna się bronić, wygłaszając swoje 
oskarżenia pod ich adresem. Jeśli pierwsza strona nie jest w stanie lub nie chce wysłuchać 
drugiej, druga zaczyna być coraz bardziej mściwa i agresywna w dążeniu do tego, by jej 
przekaz [w ogóle] został usłyszany. Obie strony zaczynają być coraz bardziej agresywne. Nikt 

70

background image

nie chce słuchać. Do głosu dochodzą emocje, a nie sprawy. Złość eskaluje. Głosy podnoszą 
się wykrzykując groźby i odpowiedzi na nie, które też są groźbami. Wszystko to dzieje się do 
momentu, w którym ktoś wyjdzie lub zagrozi agresją fizyczną.

W końcu ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Jeśli jednak facylitator zauważa gorące 

miejsca i progi, to nielinearność prowadzić może do prawdziwego pokoju. Wiele jest zalet 
komunikacji nielinearnej. Pojawiając się w obszarze rozwiązywania konfliktów, nielinearne 
eskalacje pozwalają, aby swój wyraz znalazły uczucia leżące u podstaw tych konfliktów. 
Ludzie mogą okazywać swoje myśli i uczucia równocześnie, a nie jeden po drugim, 
skrępowani przez jakiś plan o linearnym charakterze. Nielinearność pozwala bardziej 
serdecznym ludziom poznać się nawzajem od strony emocjonalnej. Wymiana emocjonalna 
może być środkiem profilaktycznym przeciw możliwej w przyszłości przemocy. 

Jedyną wadą nielinearnej eskalacji jest to, że racjonalna dyskusja o samej sprawie 

musi zaczekać, dopóki wszystko się nie uspokoi. W dodatku, jeśli facylitatorzy nie są 
wytrenowani w takiej komunikacji, to istnieje niebezpieczeństwo [pojawienia się] przemocy. 
Ludzie nieprzyzwyczajeni do konfrontacji, w których obecna jest złość, często zaczynają się 
bać i odmawiają w nich udziału. Interakcje nielinearne wymagają od facylitatorów więcej 
zdolności psychologicznych niż procesy linearne. 

Linearność i nielinearność następują po sobie wzajemnie

Jak decydujesz, który ze stylów komunikowania się wybrać? W ogóle nie decydujesz. 
Decydują o tym ludzie, czasy, sprawa i kraj, [w którym wszystko się dzieje]. Twoim zadaniem 
jest rozpoznać styl, wyjaśnić to uczestnikom i pracować z procesem. 

W Europie i Stanach Zjednoczonych styl linearny jest stosowany zazwyczaj na 

spotkaniach organizowanych przez miasta i na otwartych forach [dyskusyjnych], zwłaszcza 
jeśli ludzie oglądają je przez telewizję. Takie spotkania miejskie automatycznie przystosowują 
się do metod komunikacyjnych właściwych większości. Styl ten daje rozwścieczonym stronom 
szansę, aby mogły wzajemnie się usłyszeć, czasem po raz pierwszy. Czy pamiętasz 
spotkanie(sprawdzić z rozdz. 3) opisane w rozdziale 3, kiedy to działacze lesbijscy i gejowscy 
z Oregonu spotkali się z grupą o fundamentalistycznych poglądach, Związkiem Obywateli 
Oregonu? Obie strony po raz pierwszy mogły się nawzajem posłuchać. Wielu ludzi 
powiedziało, że byli szczęśliwi, mogąc zrozumieć drugą stronę. 

Nielinearne eskalacje wydają się przedstawicielom większości chaotyczne i są 

zdecydowanie bardziej emocjonalne, niż to większość zazwyczaj dopuszcza. Kiedy 
komunikacja linearna zawodzi, lub kiedy nie ma facylitatorów, którzy uchwyciliby progi w 
linearnej dyskusji i umożliwili jej pogłębienie, pojawia się nielinearność i następuje eskalacja.  

Kiedy jedna strona oskarża drugą, a druga odpowiada oskarżeniami, mistrzowie pracy 

ze światem zachęcają obie strony do zajęcia się pierwszym oskarżeniem zanim będzie można 
przejść do drugiego. W przeciwnym wypadku obie strony zaczną podnosić głosy, aby zostać 
usłyszane. Wtedy pojawia się nielinearność. Odbywająca się w Oakland konferencja 
dotycząca problemów rasowych jest przykładem stylu linearnego - próbując objaśnić 
procedurę rozwiązywania konfliktu - po którym nastąpił [proces] nielinearny, kiedy wszyscy 
zaczęli mówić na raz. Po eskalacji nastąpiło rzeczywiste spotkanie. 

71

background image

Każda grupa potrzebuje zarówno linearności, jak i nielinearności

Przypominam sobie niewiarygodny konflikt między Latynosami i białymi. Było nas około trzystu 
osób, debatujących nad problemami robotników-imigrantów, przybywających do Kalifornii z 
Ameryki Łacińskiej. Całymi godzinami ludzie mówili grzecznie i ze wzajemnym szacunkiem. 
Każdy chciał być otwarty na opinie innych. Kiedy panowała linearność, w powietrzu wyczuwało 
się jednak poczucie zagrożenia. Grupa nie była w stanie zejść głębiej i zobaczyć, jakie uczucia 
budzą [omawiane] sprawy.

Robotnicy latynoscy mówili o niewidzialnych barierach, wskutek których rekrutujący się 

spośród imigrantów robotnicy rolni nie mogą dostać pracy.  W którymś momencie pewna 
Latynoska poskarżyła się, że nie była w stanie do końca wyrazić tego, co chciała powiedzieć i 
że zdenerwowała ją [któraś] biała kobieta. To zakończyło linearną dyskusję. Nagle wyszedł na 
środek latynoski mężczyzna i zaczął krzyczeć o tym, przez jakie cierpienia przeszedł i [że] 
nigdy nie dawał im wyrazu. Całymi latami zmuszany był, aby być miłym, jeśli [w ogóle] chciał 
przetrwać. Błagał o zrozumienie, ale nikt, nawet teraz, nie był w stanie go zrozumieć. Jeszcze 
zanim skończył, wstała któraś z obecnych lesbijek i powiedziała, że jej problem jest tak 
bolesny, że nie może czekać. Ona też była spychana na margines. Wyglądało na to, że 
swoboda uczuciowa wywołana wypowiedzią Latynoski pozwoliła, by ujawniły się [również] 
wszelkie [inne] uczucia.

Spotkanie weszło w fazę nielinearną i wiele rzeczy zaczęło dziać się na raz. Biali 

mówili, że chcieliby być rozumieni i kochani jako ludzie, bez względu na [czyjkolwiek] kolor 
[skóry]. Latynosi snów narzekali, że biali nie myślą o nikim oprócz siebie samych. Narastał 
chaos i eskalacje, a dziesiątki ludzi zaczęły rozmawiać między sobą. W samym środku grupy 
koncentrowała się wciąż niemała uwaga poświęcona zażartej, linearnej dyskusji między 
rodowitą Latynoską a białą kobietą. Każda z nich bardzo chciała być zaakceptowana przez 
drugą. Nasi facylitatorzy pomagali im przekraczać progi, dopóki nie zaczęły nawzajem się 
akceptować. 

Atmosfera zaczęła się zmieniać. Zaczynało to bardziej wyglądać jak fiesta, niż jak 

konflikt. Ktoś w iście linearnym stylu krzyknął: "Czas na obiad." Cała scena zmierzała do 
szybkiego i szczęśliwego końca. Po obiedzie wszyscy wyglądali na zadowolonych siedząc w 
małych grupach i linearnie pracując nad rozwiązaniami problemów etnicznych i nadarzających 
się akurat specyficznych kwestii. Później biały [mężczyzna,] właściciel dużej fabryki powiedział 
mi, że dotąd nie rozumiał Latynosów. Teraz ich kocha! Obiecał, że zmieni w związku z tym 
politykę swojego przedsiębiorstwa.

Rozumienie linearności i nielinearności pozwoli ci pracować z intensywnymi sytuacjami. 

Jednak ducha zmiany nie można pojąć do końca. Jest prędki, nieprzewidywalny i 
zdumiewający. 

Wojna i dojo

Co może stanowić trening, konieczne, aby rozwinąć [w sobie] duchowe metaumiejętności 
niezbędne w tej pracy? Potrzebne ci jest dojo. Dojo to japońskie słowo oznaczające 
pomieszczenie, w którym mistrzowie sztuk walki ze sobą trenują. Możesz uczyć się 
nielinearności w dużych grupach, ale twoje własne relacje to najlepsze dojo, jakie znam. Jeśli 

72

background image

umiesz poradzić sobie z komunikacją linearną i nielinearną w swoim życiu osobistym, to 
będziesz dobrze przygotowana do roli facylitatora. 

Kiedy doświadczasz trudności, obserwuj jak zachowuje się duch. Praktykuj konflikt. 

Wejdź w niego póki nie jest jeszcze poważny. Zauważ, kiedy stosujesz linearny, a kiedy 
nielinearny styl komunikacji. Próbuj świadomie je zmieniać, zamiast po prostu prześlizgiwać 
się z jednego na drugi. Zobacz, czy potrafisz pracować z podwójnymi sygnałami, to znaczy z 
przekazami intencjonalnymi i przekazami ukrytymi. Uważaj na progi i gorące miejsca. 

Konflikt i wojna odmieniają nas; gdy nieoczekiwanie pojawiają się piękne i złe sny, 

możemy czasem stać się obcy sobie samym. Większość ludzi obawia się, że konflikt uczyni z 
nich ofiary lub szalonych agresorów, jednak ty jako mistrz powinieneś z radością powitać [go 
jako] okazję, aby poznać siebie w konflikcie. Być może pomogą ci następujące pytania:
1.

Z kim ostatnio miałaś konflikt?

2.

Jak się zachowywałaś?

3.

Jakie były twoje typowe podwójne sygnały? To znaczy, których doświadczeń obawiałaś 

się okazać bezpośrednio? Do których nie przyznawałaś się nawet sama przed sobą?
4.

W jaki sposób te podwójne sygnały związane były z twoją rangą i chęcią zemsty?

5.

Co lubisz najbardziej, a co najmniej w sobie będącej w relacjach? Znajdź część, którą 

lubisz najmniej. Spróbuj mówić do niej, zachowując otwarty umysł. Pomyśl o niej, czego ona 
chce, jak się czuje. Spróbuj więcej się o niej dowiedzieć, wyobrażając sobie lub odgrywając ją. 
6.

Co było linearnego, a co nielinearnego w procesie tej relacji? Który styl jest dla ciebie 

bardziej naturalny? Jeśli używasz tylko jednego, to czy drugi mógłby ci się do czegoś przydać?

Poproś swojego partnera (partnerkę), aby pomógł (pomogła) ci przeanalizować 

dynamikę tego, co się między wami działo. Jakich stanów emocjonalnych doświadczacie w 
trakcie konfliktu? Studiów nad pracą ze światem nie da się prowadzić w pojedynkę. Poszukaj 
bliskich sobie osób, które mogłyby stać się twoimi nauczycielami w tej pracy. 

Jednostronność wypiera ducha

Jeśli twoi przyjaciele mówią ci, że zachowujesz się w pewien sposób, a ty czujesz, że 
zachowujesz się jakoś inaczej, to prawdopodobnie wypierasz jakąś część siebie. To również 
tamuje ducha czasu i prowokuje innych. Na przykład jeśli jesteś uprzejma i zaprzeczasz swojej 
gwałtowności, ludzie mogą to kompensować i gwałtownie cię atakować. Lub też, gdy 
twierdzisz, że jesteś otwarta, ale w skrytości ducha masz ochotę pouczać i krytykować innych 
za ich zachowanie, możesz z zakłopotaniem stwierdzić, że ludzie wokół ciebie są nastawieni 
obronnie. Lepiej jest znać siebie i wygłaszać swoje poglądy bezpośrednio. Prowadzi to do 
otwartej dyskusji.

Nie chodzi o to, byś osiągnęła pełnię i równowagę, ale byś była w stanie dostrzec swoją 

jednostronność i umiała użyć jej w procesie. Obserwuj swoje sny jako te części siebie, o 
których zapomniałaś. Będziesz wtedy mogła razem z innymi wkroczyć w proces zmiany. 

Kiedy studiowałem w Szwajcarii, szedłem raz ulicą Zurychu z jednym z moich 

nauczycieli. W pewnym momencie podszedł do nas inny student i zaczął krytykować 
nauczyciela za to, że był zbyt ostry na egzaminie. Nauczyciel nie bronił się; zamiast tego 
wybuchnął śmiechem i opowiedział studentowi sen. Poprzedniej nocy śniło mu się, że nie jest 

73

background image

wobec studentów wystarczająco stanowczy. Sen był prawdziwy; [ten nauczyciel rzeczywiście} 
zawsze miał zbyt dobre serce. 

Student nie był ani trochę usatysfakcjonowany, ale zanim zdążył coś powiedzieć, 

nauczyciel przeprosił za to, że [wobec innych] był bardziej tolerancyjny niż wobec tego 
studenta. "Jestem oszustem, bo nie jestem do końca świadomy tej części mnie, która jest 
związana z dyscypliną. Przepraszam, ale ciesz się," powiedział. "następnym razem obleję cię, 
jeśli się lepiej nie przygotujesz!"

Wszyscy byliśmy zaskoczeni i rozbawieni tą niespodziewaną możliwością nauczenia 

się czegoś. Dyskusja na tym się skończyła. Student wiedział, na czym stoi i do końcowych 
egzaminów przygotował się bardzo solidnie. 

Mój nauczyciel znał siebie bardzo dobrze. Miał bardzo wysoką rangę psychologiczną i 

używał jej z pożytkiem dla wszystkich. Najlepsze było to, że pokazał mi, jak podążać za naturą 
i dawać rzeczom przemieszczać się z jednej skrajności w drugą w ramach dojo relacji. W tej 
interakcji zarówno mój nauczyciel, jak i student reprezentowali duchy chwili, życzliwości i 
dyscypliny. 

Obiektywność: rezultat bycia trafionym

Relacje i praca na forum publicznym stawiają cię na linii ognia; te dojo to miejsca skrajnego 
napięcia, a także śmierci i odrodzenia. Kiedy zostajesz zaatakowana i trafiona dostatecznie 
[celnie], to potem okazuje się, że masz w sobie otwory. Sprawy lżej przez ciebie przechodzą, 
twoja tożsamość robi się lżejsza. W naturalny sposób stajesz się bardziej neutralna i 
obiektywna. 

Pełniejsza obiektywność w pracy ze światem powstaje ze spalenia własnego drewna. 

Kiedy spalisz już swoją wściekłość, nie musisz się martwić o to, czy zachowasz spokój w 
obliczu konfliktu; w naturalny sposób będziesz bardziej obiektywna. Kiedy zostajesz trafiona i 
to czyni cię w pewien sposób obiektywną wobec własnej tożsamości, zaczynasz podziwiać, a 
w końcu szanować odwagę, którą widzisz w najbardziej niemożliwej osobie i swoim 
najzajadlejszym przeciwniku. 

Przechodzenie przez podwójne progi

Większość organizacji nie jest świadoma swojej jednostronności i sposobu, w jaki powoduje 
ona chaos i dzieli społeczność na [rywalizujące] strony. Firmy nie są świadome, jak 
nadużywają swoich pracowników; kultury nie są świadome, jak [to się dzieje, że] ci, którzy nie 
podążają z nurtem większości, spychani są [przez nią] na margines. Tobie zdarza się utknąć w 
relacjach, światu - w sobie samym - duch nie może płynąć - ponieważ strony konfliktu 
dochodzą do progów. W systemie komunikacji istnieją przynajmniej dwa progi. To właśnie to 
nazywam "podwójnymi progami". Podwójny próg jest, tkwiącym w zablokowanym kryzysie, 
kluczem do tego, by woda znowu popłynęła.

Pomyśl o relacji między mężczyzną a kobietą. Jeśli ona przejdzie swój próg, zacznie 

krzyczeć i wyrażać wszystkie swoje potrzeby, a on będzie siedział obok i czuł się urażony, ale 
o tym nie powie, to jej w tym momencie ulży, ale on będzie chował [do niej] urazę. System ma 
dwa progi; aby woda znowu popłynęła swobodnie, oba one muszą zostać przekroczone. Ona 

74

background image

swój przeszła, ale on nie był w stanie przejść swojego. 

W grupach dzieje się to samo. Jeśli dwie podgrupy są w konflikcie i jedna z nich 

przekroczy próg, a druga nie, to druga grupa oskarżać będzie facylitatora o faworyzowanie 
pierwszej. Druga grupa się obrazi i będzie knuć zemstę. 

Często dzieje się tak wtedy, gdy wypowiada się grupa pozostająca poza większością. 

W trakcie odbywających się w Stanach spotkań publicznych rdzenni Amerykanie, Latynosi, 
Azjaci i Afroamerykanie mogą przechodzić swoje progi i mówić o cierpieniu związanym z 
rasizmem. Jeśli biali nie odpowiedzą niczym więcej, niż tylko "Przepraszam, czuję się winny", 
to wkrótce może nastąpić backlash {efekt bumerangu}.

Backlash {Efekt bumerangu}

Na pokaz większość zachowuje poprawność polityczną, ale w gruncie rzeczy buntuje się i w 
zdradziecki sposób używa [swojej] siły. Jeśli wszystkie strony nie przejdą progu, to niczyje 
sprawy nie zostaną załatwione. Tak naprawdę, to większość skrycie oskarża świat o 
"faworyzowanie zagadnień rasizmu".

Backlash {efekt bumerangu} nie jest nieunikniony, ale spowodowany jest tym, że 

facylitator przeoczył podwójny próg. Wszyscy powinniśmy pamiętać, że jeśli po tym, jak 
wypowiedzą się ludzie, którzy czują się prześladowani, nie pozwolimy oskarżanym o to 
prześladowanie podzielić się swoimi uczuciami, to backlash {efekt bumerangu }nastąpi. 
Ważne jest pozwolić, aby wszyscy, nie tylko jedna strona, mówili o swoich doświadczeniach. 
Aby przekroczyć podwójny próg, musisz pomóc większości być "politycznie niepoprawną". 
Muszą przyznać, że chcą utrzymać status quo i że irytuje ich zakłócanie im spokoju. Jeśli nie 
powiedzą otwarcie "Dlaczego ci awanturnicy wciąż czegoś chcą?" nie może nastąpić 
prawdziwe zrozumienie. To samo dotyczy biznesu. Jeśli kierownictwo średniego szczebla 
narzeka na kierownictwo wyższego szczebla, to backlash {efekt bumerangu} może oznaczać, 
że ludzie o niższej randze stracą pracę. Jako mistrz  musisz pamiętać o podwójnym progu. 

Każdy potrzebuje wolności. Społeczność gromadzi się tylko wtedy, kiedy głosy 

pozostające dotąd w ukryciu, przemówią głośno, a ci, którzy nie pozwalali im mówić, 
przemówią również i popiszą się swoimi przekonaniami. Inaczej prześladowani stwierdzą, że 
są prześladowani, i to samo stwierdzi o sobie większość. Wydaje się to dziwne, ale ludzie 
dysponujący siłą będą myśleli, że muszą walczyć o wolność. Kiedy jasno wyrażą swoje 
poglądy, taktyka terroryzmu używana przez prześladowanych będzie musiała się zmienić. W 
ten sposób każdy staje się świadomy siły i wcześniejsi wrogowie mogą się stać sojusznikami. 

Praca na podwójnym progu to profilaktyka medyczna; może być rozwiązaniem 

problemu jeszcze zanim się on pojawi. Wymaga ona odwagi przeprowadzania ludzi przez 
progi. Musisz praktykować w [swoim] dojo, znać siebie, pamiętać o nielinearności i gorących 
miejscach. To tam są progi. Ale jeśli wszystkim stronom [konfliktu w] organizacji czy mieście 
pozwoli się wyrażać siebie i wspomoże się je w przekraczaniu ich progów, to konflikt się 
rozpłynie i przemoc przestanie być niezbędna. W tym momencie wszyscy zdadzą sobie 
sprawę, że słońce i deszcz przychodzą po sobie nawzajem. Cała społeczność okaże się 
oświecona. Rzeka popłynie dalej. 

Wiara w krąg ognia

75

background image

Duchowe podejście ułatwia tolerancję na gniew i przechodzenie podwójnych progów, a w 
konsekwencji dochodzenie do zrozumienia a nawet oświecenia w kwestii natury [tego] świata. 
Problem tkwi w tym, aby wiedzieć, jak rozwinąć [w sobie] to podejście, tak pomocne w 
odkrywaniu ludzkich procesów. Aby osiągnąć poziom transcendencji, wiele religii proponuje 
dyscyplinę. Różne formy buddyzmu i hinduizmu polecają siedzieć w pozycji lotosu, nawet jeśli 
bolą [przy tym] kolana. Tradycje te uczą, że jeśli skoncentrujesz się na bólu, to może się on 
zmniejszyć.

Aby w obliczu bólu praktykować nadal, osoba musi wierzyć w obecność wielkich sił czy 

mocy. Adept owej duchowej praktyki czuje, że każdy moment tego bolesnego zazen stanowi - 
paradoksalnie - bazę dla późniejszej ulgi. 

Najstarszy jogiński tekst, autorstwa legendarnego historyka indyjskiego Pantajali'ego, 

mówi o tym, co dzieje się później: "Joga naucza jogi". Oznacza to, że jeśli zaczniesz od 
małych ćwiczeń, to ćwiczenia te automatycznie nauczą cię świadomości i koncentracji, która 
wzmocni twoje pierwotne ćwiczenia. W wypadku pracy ze światem, dyscyplina da ci 
świadomość i w końcu nauczy cię, jak sobie radzić z przemocą. Dyscyplina i świadomość 
nauczą cię [wiele] o tobie samej i o linearnej i nielinearnej komunikacji u innych. 

Jak masz znaleźć w sobie taką wiarę w proces, która pozwoli ci siedzieć w ogniu 

wspólnoty? Nie mam ostatecznej odpowiedzi na to arcytrudne pytanie. Być może bycie 
mistrzem jest rodzajem "powołania"; to znaczy, że wewnętrzne poczucie, które umożliwia 
utrzymywanie spokoju umysłu pośród nieszczęścia, pomoże każdemu. 

Rozdz.15 Technika i tao wojny

Wojna to część biegu historii świata. Do dziś wojna oznaczała formę zniszczenia, 
wprowadzającą zmiany w światowej równowadze sił i powodującą śmierć milionów ludzi. 
Zagrożenie wojną konwencjonalną jest dla facylitatora najbardziej złożonym procesem, z 
którym musi sobie poradzić; to właśnie dlatego tak mało o tym wiemy. Możliwość pojawienia 
się przemocy przeraża każdego i sprawia, że mamy ochotę ominąć tę kwestię. Ale czekanie 
nie rozwiązuje problemu.

W dodatku narody, rodziny i grupy różnej wielkości prowadzą wojny, [a] niektóre z nich 

[robią to nawet dość] często. Konflikty na małą skalę mają swoją dobrą stronę; dają nam 
możliwość stawania się coraz lepszymi wojownikami. 

Pierwszym krokiem dla facylitatora jest zauważyć wojnę. W pracy ze światem widzimy 

wojnę przede wszystkim jako stan świadomości. Ma on pięć charakterystycznych cech:
1.

Przeciwnicy są zdesperowani. Wszyscy uczestnicy [sytuacji] czują, że próbowali [już] 

wszystkiego. Porzucili nadzieję na rozwiązanie problemów. Są wykończeni 
powstrzymywaniem swoich instynktów w celu uniknięcia wojny. 
2.

Przeciwnicy są wrogami. Zdecydowali traktować się wzajemnie jak wrogowie. Nie mają 

o sobie nawzajem do powiedzenia nic dobrego. Rozmawiają jak wrogowie, działają jak 
wrogowie, są wrogami. 
3.

Każdy z przeciwników chce mieć więcej siły. Obie strony czują się zagrożone z powodu 

jakichś przeszkód. Nie mają tak wiele siły psychologicznej, społecznej i fizycznej jak 
przeciwnik. Mają zbyt mało miłości, szacunku, ziemi czy pieniędzy. Utrzymują, że to druga 

76

background image

strona winna jest tym niedostatkom. Zrywają negocjacje, stawiają ultimatum i urastają w siłę 
kosztem swojego przeciwnika. Obie strony czują, że sprawy obracają się na ich niekorzyść i 
starają się zdobyć jak najwięcej siły, by pokonać przeciwnika.
4.

Nie można się już niczego więcej nauczyć. Bojownicy stracili już nadzieję, że można się 

czegoś nawzajem od siebie nauczyć pozostając w przyjaźni. Obie strony odrzucają każdą 
sugestię mówiącą o tym, że projektują na drugą stronę [pewne] aspekty siebie samych. Czują, 
że "ten zły" jest tylko na zewnątrz, a nie również w nich, wewnątrz. Atmosfera iskrzy 
zbliżającym się konfliktem.
5.

Przemoc jest pod ręką. Komunikacja jest burzliwa, potem chaotyczna, a potem pełna 

wściekłości. To najgorętsze miejsce. Wszyscy mówią na raz, a ponieważ nikt nie słucha, 
uczucia stają się coraz silniejsze. Obie strony potajemnie spiskują, a potem otwarcie 
stwierdzają, że od gróźb czas przejść do czynów. Przemoc zostaje wybrana zamiast przyjaźni. 
Nadchodzi czas, by opuścić schronienie w cieniu barykad. Wszyscy chcą zaryzykować utratę 
osobistego życiorysu i życia. 

Uświęcenie wojny

Większość ludzi pracujących z konfliktami umywa swe ręce od wojny. Ale ty jako mistrz 
będziesz współczuł ludziom, którzy w niej uczestniczą. Robią wszystko co mogą w danych 
warunkach. Wiesz to, ponieważ sam przeszedłeś niejeden czas wojny. 

Rozdział 49 starego taoistycznego tekstu I Ching, Księga przemian ma tytuł Przewrót. 

Pokazuje on daleką perspektywę:

Ludzie mówią "Czasy się zmieniają, a z nimi ich wymagania. A pory roku zmieniają się wraz z 
biegiem lat. W historii świata również są wiosny i jesienie życia ludzi i narodów, i domagają się 
one zmian społecznych".1

W czasie wojny, początkowo zmiany zamierają; każdy zamarza na swojej pozycji. Ostre 

konflikty zmieniają się w suchy lód. Nienawiść [przesycająca ową] niezgodę jest tak wielka, że 
ludzie, którzy w niej tkwią, przymarzają do swoich stanowisk. Ale pamiętaj[my], że lód to tylko 
zamarznięta woda, i można go roztopić. Topienie lodu rozpoczyna się od skupienia się na nim. 
Możesz powiedzieć: "To czas zimna, które jest tak głębokie, że prawie parzy. Jest wojna. 
Rozgrywa się walka, która zgodę rozbija w niezgodę. Ludzie mogą być ranieni.

Mówienie czegoś jasno w momencie, gdy wszyscy inni zatrzaśnięci są w [swojej] 

nienawiści, daje zadziwiające efekty; świadomość zostaje wydobyta na pierwszy plan. Może to 
złagodzić wściekłość. Ludzie przypominają sobie, że życie to coś więcej niż [tylko] wojna. 
Powiedz przeciwnikom o tym, jak według ciebie manifestuje się u nich pięć cech wojny. Bądź 
przy tym bezstronny. Powiedz, że wierzysz, że wszyscy zainteresowani robią co tylko mogą 
dla dobra swego i innych. 

Jeśli jako paradygmatu użyjesz świadomości, ktoś w końcu się do ciebie przyłączy. 

Możesz w ten sposób przemienić potencjalną awanturę w uświęcony akt. W głębokiej 
demokracji również wojna może być częścią tajemniczego Tao. 

Wojna bez przemocy 

77

background image

Facylitator musi bardzo uważać, aby na ludzi czy społeczności tkwiące w konflikcie nie patrzeć 
z góry. Wszyscy w tym czy innym momencie doświadczyliśmy stanu wojny. Walczyliśmy z 
rodzicami, nauczycielami, szefami, małżonkami, eks-małżonkami, dziećmi, sąsiadami, 
przeciwnikami politycznymi, autorytetami czy z przywódcami religijnymi. Wojna jest zjawiskiem 
bardziej powszechnym, niż mielibyśmy ochotę to przyznać. 

Napędzamy wojnę nie rozumiejąc jej od wewnątrz, bez względu na to, jak intensywnie 

byśmy jej nie przeżywali. Powyższe kwestie mogą pomóc roztopić lód, kiedy przeciwnicy 
właśnie zamierzają rzucić się do walki. Mogą się również przydać w każdej chwili jako 
ćwiczenie, które da ci wgląd w twoje własne wojenne zachowania. 

Następujące ćwiczenie polegające na prowadzeniu wojny bez użycia przemocy jest 

rytuałem przekształcającym ziemską nienawiść i wojnę w duchowy i święty stan świadomości. 
Wojna jako taka nie jest czymś, co powinniśmy zwalczać. Pomaga nam ona zobaczyć to, co 
się akurat dzieje, z okrutnej, ale [głęboko] znaczącej strony. Duchowy wojownik szanuje 
aktualne zdarzenia jako bramę do nieznanego. Poznać nieznane można tylko wtedy, kiedy się 
w nie wejdzie do końca. 

1. Przypomnij sobie moment wojny. Pomyśl o jakimś ostrym konflikcie w bliskich relacjach 
bądź kontaktach służbowych. Przypomnij sobie moment, kiedy poczułeś, że wojna jest 
nieunikniona, kiedy zrezygnowałeś z uczenia się od drugiej osoby i zobaczyłeś [w niej] tylko 
wroga. Jak to się stało, że zmieniło się twoje widzenie tej osoby? Co powiedziałeś o niej, kiedy 
spotkaliście się po raz pierwszy? Co powiedziałbyś w momencie wojny?
2. Przypomnij sobie swój wojowniczy nastrój, kiedy byłeś blisko tej osoby czy kiedy o niej 
myślałeś. Co chciałeś jej zrobić? Albo co miałeś nadzieję, że jej się stanie?
3. Odegraj wojnę. Używając linearnego stylu komunikacji porozmawiaj z właściwym wrogiem, 
albo poproś przyjaciela, aby odegrał jego rolę, abyś ty z kolei mógł przyznać, że uważasz 
swego wroga za złego bez reszty. Przeprowadź eksperyment i przyznaj, że obiektywność i 
negocjacje nie są już możliwe. Tak bardzo cię to wszystko bolało, że nie możesz już sobie dać 
rady. Możesz tylko chronić swoje uczucia albo na oślep rozdawać ciosy.

A teraz najstraszniejsza część ćwiczenia. Skoncentruj się na swoim środku, swojej 

świadomości i jednocześnie nie wypieraj swoich najgorszych uczuć. Pamiętaj, wszystko się 
może zmienić, jeśli wejdziesz w proces. Weź pod uwagę możliwość, aby powiedzieć, że 
zastanawiasz się, jak zniszczyć swego wroga zmuszając go, by się zmienił. Zrób pauzę i 
posłuchaj, jak on mówi to samo do ciebie. 
4. Przejdź na styl nielinearny. Wciąż pamiętaj o tym, co dzieje się w twoim wnętrzu. Czuj 
siebie. Wyznacz sobie i swojemu przeciwnikowi limit czasowy, [który ograniczy waszą walkę]. 
Na przykład pięć minut. Umówcie się, że nie zrobicie sobie fizycznej krzywdy. 

Wyczuj moment, w którym zdecydujesz się zaatakować i zrób to! Pozwól sobie wyrazić 

swoje napięcie, zawziętość i gwałtowność. Niech zarzuty płyną z ciebie szeroką falą, a ty 
pozostawaj skoncentrowany {ześrodkowany} [na sobie]. 

Mogłeś nie mieć kłopotów z wejściem w [ten] przepływ. A może miałeś opory. Możesz 

odczuwać ambiwalencję. Któż chciałby kogoś skrzywdzić? W normalnej sytuacji nikt nie chce 
nikogo poskramiać przemocą. Teraz wszystkie twoje uprzedzenia wobec przeciwnika lub 
grupy, do której on należy, mogą wypłynąć na powierzchnię. Nie próbuj być poprawnym. 

78

background image

Eksperymentuj intensywnie, ale medytuj w trakcie walki. Podchodź do wojny tak, jak 

podchodzisz do wiedzy - jako do doświadczenia intensywnego uczenia się. Podążaj za tym, 
jak twoje gwałtowne uczucia zmieniają się i komplikują. Słuchaj, czy nie zmieniają się odgłosy 
[walki]. Zauważ, jaka masz postawę ciała i wyraź ją słowami, na przykład "Jestem wściekły, ale 
czuję, że się cofam, bo nie chcę ci zrobić krzywdy. " [lub] "Jestem smutny i załamany; moja 
wściekłość ucichła." Lub "Mógłbym cię powalić!"

Starajcie się, abyście - ani ty, ani drugi wojownik - nie stracili świadomości. Podążajcie 

za sygnałami zmiany, skoro się pojawią, i wracajcie do siebie. Pozostawaj w kontakcie ze sobą 
i tym drugim. Przede wszystkim podążaj [za tym, co się zdarza] i nie sprowadzaj kłopotów. Nie 
próbuj się ich pozbywać. To je tylko pogorszy. 

To wszystko łatwiej jest napisać niż zrobić. Pamiętam jedną ze swoich pierwszych prób 

wejścia świadomie w walkę. Jakież to było trudne! Pracowałem w szpitalu z ludźmi bliskimi 
śmierci. Wielu ludzi bardzo cierpiało w związku ze swoimi chorobami. Pewien niezwykły 
mężczyzna umierający na AIDS powiedział nam wszystkim, że radykalnie zmienił się za 
sprawą swego cierpienia. Jego umysł nie był już ten sam. Przez cały czas walczył. Brał leki 
przeciwmaniakalne, przeciwpsychotyczne, ale nic mu nie pomagało. Wciąż gadał i gadał, bił 
wszystkich dookoła, naśmiewał się z nich i nie mógł przestać sprawiać im bólu. 

Robiłem co mogłem, żeby go uspokoić i ochronić innych. Czekałem i byłem tak 

cierpliwy, jak to tylko możliwe, bo wiedziałem, jakich cierpień przysparza AIDS. Obecni tam 
lekarze błagali mnie, żebym pozwolił dać mu więcej środków przeciwmaniakalnych. 
Powiedziałem mu, że rozumiem jego złość; został skrzywdzony w przeszłości i teraz też 
bardzo cierpi. Próbowałem [go] zrozumieć, ale teraz nie mogę już dłużej się wahać. Zamiast 
przyjąć propozycję lekarzy, żeby uspokoić go lekami, zebrałem się w sobie i powiedziałem: 
"Przyszedł twój czas. Nie możesz przestać gadać, a czas na wojnę. Czuję, że nic innego nie 
pomoże. Za mało tu miejsca dla nas dwóch. Moim zdaniem musisz się zmienić."

Zaczął wrzeszczeć, jacy wszyscy są głupi i twierdził, że ja też jestem kretynem. W 

końcu nie wytrzymałem. "Zamknij się i siadaj! Sprawiasz wszystkim ból i marnujesz ostatnie 
chwile ich życia! Jesteś skończonym idiotą i nie mogę już z tobą wytrzymać! ZAMKNIJ SIĘ!"

Użyłem całej swojej rangi wbrew swojemu [wewnętrznemu] przeświadczeniu. Ja byłem 

terapeutą; on był klientem. Co za chwila. Byłem niemal zmiażdżony smutkiem całej tej sytuacji. 
Potwornie mi się nie podobało, że zostałem zmuszony do utraty panowania nad sobą i 
nienawidziłem siebie za to, że tak zrobiłem. 

Przerwał na moment. A potem zaczął znowu "Jesteś mięczakiem, ty mięczaku. Jesteś 

tchórzem!"

"Jeśli nie usiądziesz, to ja cię posadzę" powiedziałem. "Jestem gotów do walki. 

Uważaj!" Wiedziałem, że nie zrobiłbym mu krzywdy, ale prawie wyszedłem z siebie. Nagle 
zobaczyłem, że pochyla głowę. Przypomniałem sobie I Ching i pomyślałem "Aha, zmienia się 
pora roku." Powiedziałem "Zabolało cię, ale ja zrobiłem to dlatego, że byłem zbyt głupi, żeby 
wiedzieć, co mógłbym zrobić innego."

On zamilkł, ja też. Siedzieliśmy tak przez jakiś czas. Zaryzykowałem przysunąć się do 

niego o kilka centymetrów, a on przysunął się do mnie i objęliśmy się. Nienawidziłem go, ale 
jednocześnie bardzo go kochałem. Powiedziałem mu to. 

Grupa na ten dzień się skończyła. Następnego dnia poszedłem, żeby go przeprosić, ale 

79

background image

on zapewniał mnie, że nie powinienem myśleć, że jestem zły. Powiedział mi, że uratowałem 
mu życie. "Miałem zamiar się zabić, bo czułem, że przez tą manię jestem skończony. Gdybym 
był zmuszony wziąć więcej tych środków, to bym się zabił." 

Za każdym razem gdy wchodzisz w budzącą grozę, "wojenną" interakcję, to tak, jakby 

to było pierwszy raz. Jednak, psychologicznie, coś w tobie się zmienia. Jest ci smutno, że 
musisz w to wszystko wchodzić, ale lepiej jest wejść, niż zostać na zewnątrz. Czujesz się 
poniżony, bo zdajesz sobie sprawę, że to przeznaczenie tu rządzi. 

Strach i martwe punkty 

Kiedy facylitujesz wojnę i kiedy ludzie tracą nad sobą panowanie, przyglądaj się z bliska 
sygnałom wskazującym na strach przed zranieniem. Zwracaj uwagę Zauważaj oznaki 
wycofywania się. One również świadczą o strachu. 

Strach jest ważny. Rozwścieczeni przeciwnicy działają zazwyczaj z dużą siłą; strach 

jest przez nich wypierany. Kiedy staje się widoczny, może służyć ochronie i umożliwiać 
zmianę. Następuje de-eskalacja. Zaczyna być bezpieczniej. 

Jeśli bojownicy zaczynają bać się dalszego ciągu walki, to być może potrzebują wyrazić 

swój strach przed zranieniem. Może to być sygnał, aby nie kontynuować nielinearnego stylu 
komunikacji i związanej z nim eskalacji. Jeśli zachęcisz ich, by zmienili styl na linearny, to być 
może odczują ulgę i [znajdą] poczucie bezpieczeństwa w odpowiadaniu obroną na oskarżenia. 

Zwracaj uwagę na symetryczne oskarżenia. W sporach, w których w grę wchodzi 

przemoc, ludzie często oskarżają się wzajemnie o to samo. 

Ktoś mówi "Jesteś okropny!"
Drugi odpowiada "A ty jeszcze gorszy!"
Pierwszy mówi "Nikt nie jest gorszy od ciebie!"
Zwracaj uwagę na ultimata "Jeśli się nie zmienisz, to ja [zrobię] x, y czy z. Nazwij takie 

ultimatum po imieniu; wzrośnie przez to świadomość każdego [uczestnika tej sytuacji]. 
Ultimatum to rozpaczliwa próba wyjścia z martwego punktu [wybrnięcia ze ślepej uliczki}. 
Czasami możesz pomóc mówiąc do tego, kto postawił ultimatum "Słyszę cię. Słucham." czy 
"Wyglądasz na bardzo odważnego i silnego."

Martwe punkty są niebezpieczne. Czasami zdarzają się dlatego, że nikt ich nie 

zauważa. Miej uszy otwarte i powiedz na przykład "Martwy punkt". W tej chwili jesteśmy 
zablokowani. Nikt nie wie, co robić - poza tym, żeby [po prostu] odejść. W tej chwili stoimy w 
miejscu."

Taka świadomość pomaga wszystkim zmienić [coś] i ruszyć dalej. Jedna ze stron w 

końcu przyzna rację jakiemuś oskarżeniu i przełamie impas. Albo zdarzy się coś w obszarze 
emocji, jak w walce z mężczyzną chorym na AIDS, co sprawi, że wszyscy porzucą sprawy, 
[którymi się zajmowali] i skupią się na uczuciach, które nie zostały dotąd wyrażone. 

Każdy element walki, włączając w to martwe punkty, jest częścią rzeki zwanej 

wspólnotą. Nie pracuj wbrew martwym punktom, próbując na siłę, żeby [tylko] coś się zadziało. 

Czy pamiętasz konflikt między dwiema kobietami, który przerwaliśmy w martwym 

punkcie? Jedna z nich poszła do domu i miała sen o joginie. Rozwiązania znajdują się na 
wiele sposobów. 

80

background image

Tao rozpadu i powtórnego zjednoczenia
Niewiele konfliktów jest w stanie zagrażać rozbiciem społeczności czy też być facylitowane 
tak, aby ową społeczność zjednoczyć. Czasami wydaje się, że wojna małżeńska czy rodzinna 
staje się głównym duchem całej organizacji. Czy przychodzą ci do głowy takie problemy 
relacyjne, walki, waśnie czy konflikty między grupami lub organizacjami, które stały się 
centralnym problemem [jakiejś] społeczności czy całego świata?  

Procesy sądowe, które zawładnęły amerykańskimi środkami przekazu we wczesnych 

latach 90. to proces Mendeza, sprawa Clarenc'a Thomasa przeciwko Anicie Hill, proces 
Loreny i Billa Bobbitów czy też proces O.J. Simpsona. Pokazuje to, że kraj posługuje się 
parami czy jednostkami, aby móc się zająć narodowymi zagadnieniami rasizmu czy seksizmu. 
Walczące strony zmuszane są, by stać się głównymi duchami czasu dla świata, który je 
otacza.

To, co wygląda jak personalna rozgrywka, może się zamienić w treść pola całej 

organizacji. Kiedy tak się dzieje, prywatność przestaje być możliwa. Powinieneś raczej wejść w 
sprawy, które się pojawiają, niż ich unikać. Dużym organizacjom polecam, by stworzyły pewną 
strukturę czy specjalne miejsce, w którym angażujący kilka osób centralny konflikt mógłby być 
facylitowany. Pozostali obserwowaliby jego przebieg. Skonfliktowane strony mogą być wtedy 
jasno spostrzegane jako role w organizacji. 

Czasami duża grupa nie jest w stanie się skoncentrować. Wciąż przeszkadza się 

walczącym. Przypuśćmy, że mężczyzna i kobieta stoją pośrodku, tocząc swój konflikt wokół 
spraw osobistych i dotyczących przywództwa. Cała organizacja o nich plotkowała. Teraz oni 
walczą jawnie. Ale grupa bez przerwy przerywa; każdemu wydaje się, że wie najlepiej. 
Walczący mogą dojść do progu, a grupa może próbować przepchnąć ich przez blok w 
komunikowaniu się. Ludzie mogą też czuć się tak niezauważani, że ich potrzeba wyrażenia 
swoich emocji sprawi, iż nawet nie chcą patrzeć, jak ktoś inny pracuje nad swoim konfliktem. 

Jako mędrzec w takiej sytuacji możesz sprawdzać, czy grupa przejawia tendencję do 

powstrzymywania tych ze środka. Zaproś innych, by wyszli na środek i też stanęli po którejś 
stronie. Uważaj na progi i gorące miejsca, i pomóż ludziom zachować świadomość. 

Jeśli widzowie zaczynają dyskutować między sobą i wciąż nie mogą skoncentrować się 

na tym, co się dzieje na środku, to również to potraktować możesz jako część toczącego się 
procesu. Poproś grupę o konsensus w sprawie podziału grupy na małe grupki, które 
próbowałyby procesować lub rozwiązać zaistniały konflikt. 

Podział na mniejsze grupy sprawia, że ludzie mogą zobaczyć, w jaki sposób problemy 

dyskutowane na środku są ich własnymi problemami. Podział na mniejsze grupy powstaje 
automatycznie w trakcie przerw, i to właśnie dlatego rozwiązania pojawiają się po wakacjach. 

Jeśli któraś podgrupa potrzebuje uwagi całej grupy, to może wyjść na środek. Nie 

faworyzuj ani podziału, ani bycia razem. Są to po prostu dwa bieguny życia w społeczności. 
Jest czas na bycie razem i czas na podział, gdy duża grupa blokuje się, dochodzi do progu, 
kiedy czas się skończył i nie można iść dalej. Być może uczestnicy muszą coś przemyśleć 
sami ze sobą. Muszą zastanowić się, czy konflikt grupowy odzwierciedla, czy też nie, ich 
konflikt wewnętrzny. Ludzie mogą też zacząć dążyć do podziału, bo sprawy stanęły w 
martwym punkcie. Podążaj za naturalnym procesem gromadzenia się i podziału. Podążaj za 
Tao wojny, chaosu i pokoju. 

81

background image

Samuraj i deszcz

Po raz pierwszy Amy i ja zostaliśmy poproszeni o pomoc wspólnocie Esalen w latach 80. 
Pisaliśmy o niej nieco więcej w naszej książce Riding the Horse Backwards. W tamtych 
czasach Esalen było jedną z pierwszych w Stanach wspólnot rozwoju psychologicznego. 
Wylansowali Fritza Perlsa, psychologię Gestalt, rolfing i wiele innych osób i technik z obszaru 
psychologii humanistycznej. Po śmierci duchowego przywódcy,  Dicka Price'a, wspólnota 
utknęła w ostrym pacie. Stanęła na krawędzi rozpadu ze względu na konflikty w łonie 
kierownictwa i zespołu. 

Zorganizowaliśmy spotkanie wszystkich członków wspólnoty, widząc w tym najszybszy 

sposób, aby nie tracić już więcej czasu i sił twórczych na plotki o konfliktach. Kiedy wszyscy 
się spotkali, ludzie byli przerażeni gniewem, który narósł wokół nierozwiązanych sporów. Kiedy 
zaczęli rozmawiać, zaczęło [też] padać. Było to godne uwagi, ponieważ północna Kalifornia od 
lat cierpiała z powodu suszy. 

Esalen stało się duchowym wojownikiem i weszło w walkę jak we wszystko inne 

[dotąd], szukając sytuacji, które mogłyby pomagać w [wewnętrznym] rozwoju. Kiedy duch 
czasów kierownictwa i zespołu przekroczyły progi i rozszalały się, wydawało się, jakby wyrwały 
się na wolność wszystkie rozwścieczone demony tego świata. Do wojny było tak blisko, że 
mogło dojść nawet do zranienia kogoś. 

Proces zakończył się po dwóch godzinach. Podgrupy pracowały jeszcze przez kilka dni. 

Padało i padało. Społeczność znów znalazła swoje centrum. Esalen odrodziło się, nieomal z 
gruzów. A deszcz wciąż padał i padał. Zupełnie jakby zablokowany proces powstrzymywał 
[dotąd] przemianę lata w jesień. 

Inną podobnie dramatyczną sytuację pamiętam z Japonii, kiedy [to] latem 1994 cały 

[ów] kraj cierpiał straszliwą suszę. Na pewnych obszarach nie wolno było używać wody przez 
16 godzin dziennie. 

Grupa, z którą pracowaliśmy, zajmowała się zmianami, które powinny być 

przeprowadzone w kulturze japońskiej. Temat japońskiego mężczyzny poniżającego japońską 
kobietę pojawił się w trakcie jednego z pierwszych wieczorów. [Pewien] mężczyzna opowiadał 
historię sporo starszej od niego kobiety, zajmującej podobne jak on stanowisko, która [jednak] 
musiała mu usługiwać w [ich] miejscu pracy, w towarzystwie ubezpieczeniowym. Wszyscy 
wyglądali na zaszokowanych, ale nikt nie wiedział, co zrobić, aby zmienić tę sytuację. 

Zapytałem, co stało się z kulturą samurajów, duchowych wojowników, walczących w 

imię wspólnot. Pewien Japończyk powiedział, że ich heroizm umarł wraz z końcem drugiej 
wojny światowej. Teraz przesublimowani samuraje zdarzają się tylko w biznesie. 

Niektóre kobiety stwierdziły, że one rozwiązałyby ten problem, gdyby mężczyźni tego 

nie zrobili. Gdy skończyły, znów zapadła cisza. Wielki silny mężczyzna wstał, by odegrać rolę 
patriarchy, który poniża kobiety i czyni to z przyjemnością. Powiedział "Cicho tam!" i znów 
zaległa cisza. 

I nagle samuraj zmartwychwstał! Raptownie, jakby spadł z nieba, pojawił się nieduży 

facecik i wrzeszcząc straszliwie, jak błyskawica przeleciał przez salę. Jednym susem znalazł 
się wprost przed patriarchą. Kiedy tak stali twarzą w twarz widać było, że samuraj jest od 
patriarchy o połowę mniejszy. Patriarcha roześmiał się i zapewnił samuraja, że się go nie 
przestraszył. 

82

background image

Samuraj wykonywał tak straszliwe, wojenne ruchy, że sam się przestraszyłem, żeby nie 

zrobił komuś krzywdy. Ale patriarcha się nie poruszył. Samuraj, skupiony w sobie, użył całej 
swojej świadomości i patrząc patriarsze prosto w oczy, z wielką determinacją powiedział "Drogi 
przeciwniku, ty bardzo się mnie boisz. Wiem o tym, bo nogi ci się trzęsą."

Wszyscy byli zachwyceni, a patriarcha przyznał mu rację. Powiedział, że bardzo by 

chciał się zmienić. 

W konflikt musiał wkroczyć duchowy wojownik. Sytuacja wymagała, by wywołał wojnę i 

walczył w imię kultury i zmiany. Każdy odebrał [ten] przekaz. Jeśli nasz zamiar być gwałtowny, 
musisz być także skupiony w sobie. Co więcej, zaczęło padać. Lało i lało. Woda znów 
popłynęła i wypełniła puste zbiorniki. Padało tak mocno, że woda podmyła trakcję kolejową i 
drogi. Amy i ja omal nie spóźniliśmy się na nasz samolot do Stanów. 

Samuraj był niesamowity. Pokazał, jak się przeciwstawiać autorytetom. Cała 

społeczność stała się duchowym wojownikiem. Weszła w coś, co wydawało się niemożliwą 
wojną. Siedziała w ogniu i pomagała zmieniać lód w wodę. 

Rzeka zwana wspólnotą

Skoro społeczność zbierze się i zacznie pracować nad swoimi najtrudniejszymi sprawami, 
poznaje też siebie od innej strony. Zaczyna pracować nad planami działania, strategiami 
biznesowymi, kontraktami i zagadnieniami społecznymi. 

Podobnie ważne jest też to, że społeczność pozwoliła sobie na eksperyment i odkryła, 

że uznana i skanalizowana agresja jest mniej destruktywna od agresji wypartej. 

Świadome wejście w walkę jest doświadczeniem bardzo intensywnym, lecz zarazem 

takim, które każdego ożywia. Masz nową nadzieję. Znajdujesz nie tylko rozwiązania 
problemów, ale też coś cenniejszego. Widzisz, że walka nie oznacza końca świata, lecz 
początek rzeki zwanej społecznością.

PRZYPISY

1. Wilhelm/Baynes, The I Ching, str.190

Rozdz.16 Rewolucja świadomości

Praca ze światem wpływa na ciebie jako na obywatela miasta, państwa i świata. Mistrzostwo 
ułatwia uwolnienie rzeki wspólnoty/społeczności, tak by mogła płynąć dalej. 

Stając się mistrzem, zmieniasz się wewnętrznie. Świadomość rangi sprawia, że twoje 

osobiste relacje pogłębiają się. Twoja grupa i twoje miasto cieszą się, gdy się pojawiasz. 
Sprawy i problemy to nie tylko to, co trzeba rozwiązać; to także ścieżki ku wspólnocie. Twoja 
społeczność zdaje sobie sprawę, że sposób, w jaki postępuje z konfliktem, tworzy historię. 

Poprzez dorastanie do mistrzostwa, ty i twoja społeczność inicjujecie rewolucję ludzkiej 

świadomości. 

Rewolucja: bardziej radykalna niż reforma

83

background image

Reforma zmienia pewne aspekty społeczeństwa, lecz nie stawia sobie celu zamiany [na inne] 
struktur społecznych, ekonomicznych czy politycznych. Reforma jest stopniowa. Następuje 
linearnie, krok po kroku.1 Ruchem reformatorskim był na przykład Ruch Praw Obywatelskich w 
Stanach Zjednoczonych w latach 60. Atakował [niektóre] aspekty kapitalizmu i demokracji, ale 
nie niszczył ich. Nie zmieniał głównych istniejących instytucji. Próbował, krok po kroku 
otworzyć je na pełne uczestnictwo mniejszości. 

Jeśli pod wpływem reform rzeczywistość nie zmienia się wystarczająco, następuje 

rewolucja. Takiej lekcji udziela nam historia. Z punktu widzenia pracy z procesem, rewolucja 
następuje [w momencie] gdy siły rządzące nie są świadome rangi i wynikających z niej 
prześladowań oraz ignorują gorące miejsca. Skrajności się usztywniają. System dochodzi do 
progu. Jego tożsamość wystawiona jest na niebezpieczeństwo. Nie jest w stanie uznać tych, 
którzy są dyskryminowani - tych, którzy znaleźli się po drugiej stronie progu - i spycha ich na 
coraz bardziej peryferyczne, dalekie i zagrożone pozycje. Po nieudanych próbach 
spowodowania przemian w istniejącym kierownictwie, dyskryminowana społeczność stawiana 
jest przed wyborem: obalić autorytety albo poddać się im i po cichu umierać.

Po niezadowoleniu przychodzi apatii, potem rozpacz, złość, a w końcu przemoc i 

wojna. 

Porażki rewolucji

Rewolucja jest procesem daleko bardziej radykalnym niż reforma. Rewolucja w sposób nagły i 
całkowity odwraca do góry nogami istniejące struktury polityczne, ekonomiczne i społeczne. 
Zmiana odbywa się wszędzie na raz. Na przykład chińska rewolucja komunistyczna odmieniła 
całą chińską ekonomikę, wyjmując ją z rąk jednostek i przekazując ją państwu. Niedawne 
rewolucje obaliły reżimy w Nikaragui, Wietnamie i Kambodży. W przeciwieństwie do reform, 
rewolucje nie są delikatne. Wybuchają niespodziewanie za sprawą przemocy między 
wywrotowcami a kontr-wywrotowcami. 

Rewolucje zmieniają ważne aspekty świata. Na przykład instytucje prawne są dziś 

bardziej demokratyczne niż dotąd. Nie możemy się jednak upajać naszymi pięknymi snami. 
Zmieniły się sprawy i problemy, ale nie zmienił się sposób, w jaki sobie z nimi radzimy. Z 
punktu widzenia pracy z procesem rewolucja struktur społecznych nie zmieniła jednostki ani 
naszej świadomości [w] relacjach. Tam gdzie w grę wchodzi świadomość i ranga, rewolucje 
były tak naprawdę tylko reformami. Nakierowane były na zmianę polityki społecznej i wywarły 
znikomy wpływ na zdolny do przetrwania proces społeczności. W rezultacie nowe nakazy w 
dziedzinie ludzkiego zachowania i przyczynowe rozwiązania potencjalnych problemów zyskały 
pierwszeństwo wobec świadomości - zauważania tego, co się dzieje i podążania za tym. 

Demokracja: droga krwi

Przyczyny, dla których rewolucja w naszej świadomości dotąd nie nastąpiła, tłumaczy [pewna] 
niewielkiego zasięgu teoria polityczna. Jak wiadomo, słowo demokracja pochodzi od greckiego 
demokratia, oznaczającego "władzę obywateli". W dzisiejszych demokracjach władza 
podzielona jest bardziej [równomiernie] niż w monarchiach, ale nie oszukujmy się. Większość 
ma mniej więcej taką samą władzą, co dawny władca. Demokracje nie obywatelami stoją; 

84

background image

opierają się na władzy większości lub grupy dominującej. Być może właśnie dlatego 
demokracje nie czynią więcej pokoju, co wyparte przez nie systemy dyktatorskie. Jak twierdzą 
Small, Melvin i Singer w książce The War- Pronesses of Democratic Regimes, 1816-1965, 
demokracje idą na wojnę równie często, jak inne systemy. 

Wciąż mamy wiek dyktatury. Droga demokracji tonie we krwi, a my wciąż ową drogą 

zmierzamy. Weźmy rewolucję Francuską. W 1791 patrioci francuscy mówili o wolności i 
rozumie; zniszczyli te ideały w 1792, próbując wprowadzić je w życie za pomocą gilotyny. 
Mimo iż rewolucjoniści obalili monarchię i próbowali zaprowadzić swobodę religijną, robili to 
przy użyciu brutalnych metod zmierzających do zniszczenia przeciwników, w tym również 
Kościoła katolickiego. Domagali się powszechnych praw wyborczych, ale [tylko] dla mężczyzn, 
nie dla kobiet, i nie dla rdzennych mieszkańców francuskich kolonii. W dalszym ciągu 
prowadzono politykę społeczną traktowania Afrykanów jako niewolników. Rewolucje w imię 
demokracji doprowadzają do stopniowych zmian społecznych, które dotyczą tylko niektórych, 
a nie do całkowitego wyzwolenia dla wszystkich. 

Walcząc w szeregach wojsk rewolucyjnych, Napoleon dosłużył się stopnia generała 

brygady. Na drodze zamachów został z początku dowódcą armii, a potem pierwszym 
konsulem dysponującym najwyższą władzą. W 1804 Napoleon ogłosił się cesarzem. W imię 
powszechnej wolności i swobody, Francja zmiażdżyła swoich wrogów, kolonizując kontynent 
europejski od Atlantyku do Rosji, od Adriatyku po Morze Północne. Napoleon znosił 
niewolnictwo i obalał monarchów, ale zdumiony był faktem, iż kraje cieszące się nową, 
zawdzięczaną mu wolnością, uznały go za dyktatora, postanowiły same decydować o swoim 
losie i zbuntowały się przeciwko niemu. 

Filozofowie angielscy Hume i Locke próbowali obudzić w ludziach pragnienie wolności, 

ale byli bardziej popularni we Francji i nowych koloniach niż w [samej] Anglii. Amerykańska 
Deklaracja Niepodległości ogłoszona została później niż francuska Deklaracja Praw Człowieka 
i Obywatela z 1789 roku i Konstytucja Stanów Zjednoczonych z 1789. Wszystkie one opierały 
się na idei niezbywalnych, powszechnych i absolutnych praw - dla niektórych, ale nie dla 
wszystkich. 

Późniejsze rewolucje w Algierii, Chinach, Rosji, Meksyku, Wietnamie, Na Kubie, w 

Boliwii, Angoli, Mozambiku czy gdziekolwiek indziej, pokazały, że niezbywalnym prawom 
daleko do tego by były rzeczywiście powszechne. Uprawiający ziemię chłopi wraz z 
wykształconą elitą przerwali dominację [reżimów] wojskowych. Jednak chociaż zlikwidowano 
rząd i administrację, problemy [podziału] władzy pozostały takie same, [a] zazwyczaj [jeszcze] 
głębiej ukryte. Jawna monarchia i dyktatura zniknęły, ale prześladowania pozostały. 

Co musimy zmienić

Dziś martwią nas odpady nuklearne i [wyczerpywanie się] złóż paliw kopalnych. Sprawy są 
inne, ale ludzka natura się nie zmieniła. Wciąż istnieją między nami uprzedzenia, egotyzm, 
chciwość i żądza władzy. Ani rewolucja społeczna, ani proces reform typowych demokracji 
wraz ze swoimi cząstkowymi rozwiązaniami, nie dają sobie rady w obliczu tych problemów. 
Świadomość jest konieczna. 

Tak naprawdę, to większość reform i rewolucji spycha problemy w tło, na drugi plan. 

Globalizacja ekonomiki i zmuszanie różnych grup etnicznych, które nie życzą sobie wspólnego 

85

background image

bytu państwowego, do współistnienia w ramach jednego państwa, sprawia, że możemy być 
pewni dalszych kłopotów. Jeśli weźmiemy pod uwagę pragnienie zemsty tkwiące w milionach 
ludzi należących do grup i państw dyskryminowanych etnicznie i ekonomicznie, to łatwo 
przewidzieć, że następne stulecie przyniesie tyleż wojen, co ostatnie - o ile coś się nie zmieni. 
Zmiany potrzebne są nie tylko w konkretnych dziedzinach politycznych i środowiskowych, ale i 
w naszej świadomości co do tego, w jaki sposób ze sobą współistniejemy. Pracujący ze 
światem muszą mieć [przed oczami] obraz spraw o zasięgu światowym, aby mogli zrozumieć, 
że radykalna rewolucja może się zdarzyć w trakcie każdego procesu grupowego. 

Wszystkie te sprawy mogą być łatwiejsze w wypadku małych układów społecznych. Na 

dużych, wielokulturowych arenach brak jest powszechnie uznawanych rytuałów i bomby [tylko] 
czekają, żeby wybuchnąć. Życie wyłącznie w ramach swojej większości zaślepia wielu ludzi na 
[zagadnienie] rangi narodowej i międzynarodowej. Inni, nie będący członkami większości, 
cierpią, robią się wściekli i małostkowi, reagują na nadużycia, odmawiają [jakichkolwiek] 
zmian, próbują wprowadzać jakieś reformy, buntują się i nieuchronnie przejmują kontrolę. 
Tylko rewolucja świadomości, świadomości każdej kolejnej chwili, może zmienić sposób, w jaki 
ze sobą współistniejemy. Najpierw musimy [jednak] zmienić nasze nastawienie do zmiany, 
otworzyć się na problemy i zobaczyć, w jaki sposób używa się siły.

Wielkim zadaniem następnego stulecia jest poradzić sobie z piekłem, które 

stworzyliśmy [na ziemi] wbrew naszym wspaniałym wizjom i naszym rewolucjom. Co to 
oznacza dla ciebie? Wszystko co robisz, ma dla świata znaczenie. Nic na to nie poradzisz - 
jesteś częścią pola, nawet jako eremita. A więc używaj swojej świadomości. Uczyń [ten] świat 
lepszym.

Konkretne kroki w kierunku lepszego świata

Nawet jeśli tylko kilkoro z nas przejdzie teraz i potem następujące kroki, świat mniej będzie 
przypominał piekło, a bardziej dom. 
1. Spytaj: "Kto chce być wolny?" Ujawnij swe podstawowe intencje. Utrzymuj je na pierwszym 
planie. Reszta pójdzie [ci] łatwiej. Czy chcesz wolności dla całej swej osoby, czy tylko dla 
jakiejś jej części? Czy tego samego chcesz dla niektórych, a dla innych już nie? Pomyśl o 
swoich wrogach i wszystkich, których nie lubisz. Czy chcesz dla nich wolności? Powiedz 
prawdę. Od tego trzeba zacząć. 
2. Zauważ i zaakceptuj miejsce, w którym jesteśmy. Obserwuj siebie i wszystkich innych. Co 
ludzie mówią? Czym różni się to od tego, co robią? Doceń jedno i drugie, zaczynając od tego, 
co sami mówimy i robimy. Potem zwróć uwagę na wszystkie wtórne, nieświadome zdarzenia w 
grupie. Idź za tym. Niech grupa stanie się liderem. 
3. Obserwuj ukrytą rangę i podwójne sygnały. Pamiętaj, że ci, którzy mają rangę, utrzymują ją 
w ukryciu, niekoniecznie złośliwie, ale dlatego, że sami są na nią ślepi. Nawet ci "źli faceci" 
potrzebują zrozumienia. Jeśli masz kłopot, by być uprzejmą wobec "złych facetów", to zapytaj 
samą siebie, na ile świadomie ty używasz rangi, kiedy sama ją posiadasz. Możesz też zostać 
działaczem społecznym i wspierać innych w facylitowaniu. Wszystkie części są potrzebne; 
żadna nie jest lepsza od innych. 
4. Pamiętaj o dynamice zemsty. Ranga wywołuje zemstę. Nie bądź naiwna; spodziewaj się 
terrorystów. Niektórzy nazwą ich złymi [ludźmi], ale ci, którzy myślą o sobie, że nie są winni 

86

background image

terroryzmu, niekoniecznie muszą być lepsi. Mogą należeć do tych, których ranga jest ukryta. 
5. Znajdź swoją reakcję i swego ducha. Wiele osób, które przeszły traumę, jest zbyt 
przestraszonych, aby mówić. Demokracja nie może istnieć, jeśli się ich nie zauważa. Trzeba 
zachęcić ich do pracy nad nadużyciami. I nie ma lepszego miejsca, żeby zacząć tę pracę, niż 
własne wnętrze. Nie wywołasz ewolucji świadomości, jeśli utkniesz w roli osoby cichej, 
terrorysty czy lidera. Nie wywołasz rewolucji świadomości, jeśli utkniesz w jakiejkolwiek roli.
6. Poznaj historię. Bez względu na grupę czy naród, istnieją pewne powracające motywy: 
miłość, szacunek wobec siebie samego, kto ma pieniądze, kto jest najlepszy. Nikt nigdy dotąd 
nie poradził sobie z tymi kwestiami. Jeśli uparcie dążysz do rozwiązania tych kwestii (lub 
którejś z nich), to stajesz się wykorzystującym zjawisko hierarchii przeciwnikiem gatunku 
ludzkiego. Celem pracy ze światem nie jest świat wolny od konfliktów. Poza tym niektóre z 
problemów swoim istnieniem mogą tworzyć wspólnotę. Celem jest podążanie za jednostkami, 
grypami, naturą i Tao. Idź za swoim Bogiem. 
7. Rozwijaj umiejętności. Musisz wiedzieć, jak rozpoznać próg i nie zapominać o podwójnych 
progach. Zauważaj gorące miejsca, role i duchy czasów. Zwracaj uwagę na widma, ukryte 
role, których nikt nie chce obsadzić. Myśl o komunikacji linearnej i nielinearnej, reformach i 
rewolucjach, bądź wciąż świadomy siebie i innych w trakcie emocjonalnych bojów. 
8. Rozwijaj metaumiejętności. Jeśli nie dorośniesz do meta-poziomu i nie jesteś w stanie być 
czystym, jeśli nie posiądziesz metaumiejętności, twoje zwykłe umiejętności nie będą działać. 
Nikt ci nie zaufa. Przypomnij sobie magię mistrzostwa - to podobnie proste. Połącz swoje 
najwspanialsze wizje z przykładaniem znaczenia do napięć i kłopotów. W innym wypadku 
zwrócisz się przeciwko naturze. W procesach grupowych pamiętaj, że po deszczu przychodzi 
słońce. Pamiętaj o wodzie, o wietrze. Bądź świadom [faktu], że twój wewnętrzny lider realizuje 
plan, ale mistrz podąża za nurtem tajemniczej, nieznanej rzeki. 
9. Zaopiekuj się chaosem, nie zabijaj ognia. Każda grupa potrzebuje regularnego 
procesowania swojej atmosfery o każdej porze roku, rocznie przynajmniej cztery razy. Proces 
każdej grupy dotyczy wielkich, nierozwiązanych problemów świata. Problemy grupowe zawsze 
są globalne, bez względu na to, czy grupa jest mała, czy ogromna. Problemy są wielkie. 
Zaopiekuj się chaosem. Pogódź się z okresami zamieszania i nieporządku. Nie zabijaj ognia. 
Uznaj [ten] żar. Zasiądź w ogniu wspólnoty z każdym, kto [tylko] jest w stanie procesować 
sprawy i emocje. 
10. Zacznij. O to chodzi: po prostu zacznij. Zdaj sobie sprawę, że nie musisz niczego 
popychać, żeby szło do przodu; to już się dzieje. Po prostu przebudź się na swój następny 
oddech, następną interakcję, następne spotkanie, następną grupę. 

Jeśli nie czujesz wśród ludzi swobodnie, powiedz im to. Pokaż [im], w jaki sposób 

nieświadomie używają swojej rangi. Jeśli narzekają na to, jak ty się zachowujesz, pogratuluj 
im, że zobaczyli cię tak dokładnie. Stań mocno za swoimi poglądami. Lub pokaż jak także ty 
możesz być nieświadomy rangi lub niemądrze używać swej wiedzy i świadomości. To jest 
mistrzostwo. {To [właśnie] oznacza być mędrcem.} Znaczy ono wstać i być silnym, pogodzić 
się ze słabością, publicznie pokazywać, jak odkrywać swoją własną nieświadomość przy 
zachowaniu szacunku dla siebie i innych. W naturze liczy się proces, nie doskonałość, 
skończoność. 

Oświecenie akceptuje nieświadomość jako przejściowy etap przepływu. Bieg ludzkiej 

historii może się zmienić tylko jeżeli użyjemy naszej świadomości, by procesować [nasze] 

87

background image

sprawy zamiast tępić nieświadomość, autorytety i wszystkie [inne] "złe" rzeczy.

Prawda Zen Soto jest również prawdą głębokiej demokracji: oświecenie wyrasta ze 

świadomości podążania drogą, a nie z osiągania niezmiennych celów. 

Jednostki zawsze szukały oświecenia. Dlaczego nie [szukały go] grupy? Wszystko, 

czego naprawdę potrzebują grupy, to uzyskać świadomość własnego procesu, zamiast 
próbować ów proces zabijać. Zabijamy ludzi, ale nie możemy sprzątnąć rang ani ról, z których 
się biorą. Niesprawiedliwości ekonomiczne nie znikną wraz z wprowadzeniem nowego prawa. 
Nie sposób sprzątnąć tych, którzy kradną pieniądze. Nie można zabić tych, którzy dopuszczają 
się cudzołóstwa, biorą narkotyki, czy załatwiają swoje prywatne interesy kosztem potrzeb 
społecznych. Trzeba wziąć takie zachowanie, uznać je, spróbować je przeprocesować, 
porozmawiać o nim, uczynić je użytecznym, powalczyć z nim. Z takim nastawieniem 
zobaczysz, że kłopoty to najlepsza droga do wspólnoty. 

Uwaga: demokracja nadchodzi!

Zabijanie prześladowców to prześladowanie, ale nie spodziewaj się, że się ono skończy. 
Odwetowe prawo mówi, że nie ma innej drogi niż zemsta; co dajesz, to do ciebie wraca. To 
prawo rządzi historią.

Wodzowie rewolucji rosyjskiej sądzili, że masy potrzebują nowej edukacji. Ale kiedy 

wprowadzili tę edukację w życie, mimowolnie użyli przeciw masom roli widma, które 
projektowali na cara. Hipisi, członkowie ruchów studenckich Europy i Stanów Zjednoczonych z 
lat 60. postępowali podobnie. Nie jest to zaskakujące, ponieważ [swe] inspiracje czerpali z 
takich myślicieli komunistycznych jak Róża Luksemburg, Trocki czy Zinowiew, którzy twierdzili, 
że każdy, na kogo wpływ mają jakieś decyzje, powinien znajdować się w miejscu ich 
podejmowania i uczestniczyć w nim. Hipisi żądali możliwości głosowania nad wszystkim, co 
ich dotyczyło. Domagali się swojej obecności przy podejmowaniu przez uniwersytet wszelkich 
decyzji. Pomni idei Luksemburg, Trockiego i Zinowiewa, nie chcieli opierać się na tym, czego 
chce większość; ich ideą było dochodzenie do konsensusu tak długo, aż cała grupa będzie 
popierać podejmowaną decyzję. Odrzucali demokrację parlamentarną. Nie chcieli być 
reprezentowani przez delegatów. 

Brzmi to świetnie. Ale w końcu hipisi stali się równie represyjni jak dyktatorzy. Tak jak 

ich wzorce, najradykalniejsi przywódcy sowieccy, byli tak radykalnie demokratyczni, że zaczęli 
represjonować każdego, kto chciał się włączyć i cokolwiek zmienić. "Źli" ludzie wcale nie są 
najgorszym problemem - są nim nasze metody obchodzenia się z nimi za pomocą prawa, 
represji, przymusu "edukacji" i przede wszystkim założenie, że muszą się zmienić. Strzeżcie 
się przyszłych demokracji. Bez przyrostu świadomości nie będą to rewolucje; to będą zaledwie 
reformy.

Podłoże rewolucji

Scena dla następnej rewolucji jest już gotowa. Zastanów się nad elementami, które 
przyczyniają się do [zaistnienia] rewolucji i postaw samej sobie pytanie, czy istnieją one 
obecnie w twojej grupie lub na świecie.3
Masowa frustracja. Pomyśl o milionach proletariuszy, niedostrzeganych, lekceważonych i 

88

background image

nadużywanych przez carat przed 1917 rokiem. Doprowadziło to do rewolucji. Czy masowa 
frustracja ma też miejsce dzisiaj? Frustrację związaną ze światowymi problemami nazwałbym 
niemal globalną. 
Pomoc dla rewolucji od góry czy wspieranie jej przez elity dysydenckie. Niektórzy będący u 
władzy anonimowo stają za masami. Na przykład naukowcy odegrali ważną rolę w 
najwcześniejszych rewolucjach komunistycznych. I dziś jest wiele takich osób w wielu rządach, 
włączając w to Narody Zjednoczone. 
Wspaniałe wizje i szczytne cele - ujednolicające motywacje różnych klas i jednoczące ludzi w 
walce o wolność. Był to na przykład, przypadek Wietnamu, którego ludność zainspirowana 
ideami narodowymi powstała wspólnie przeciwko Francji, a potem przeciwko Stanom 
Zjednoczonym. Czy są dziś wizje wspólne dla różnych klas i narodów? Tak, elementy naszej 
tradycji religijnej, myślenie etniczne i współczesne teorie [naukowe?] mają naprawdę globalny 
zasięg. 
Porażka sił rządzących. Czasami [zdarza się], że na kryzys związany z rewolucją nakładają się 
katastrofy, przegrana wojna, dołek ekonomiczny czy cofnięcie pomocy z zewnątrz. I tak na 
przykład rewolucja późnych lat 80. w Związku Radzieckim była możliwa, ponieważ rząd był 
słaby ekonomicznie i nie był w stanie utrzymać swojej pozycji. Skutki trzęsienia ziemi w 
Managui w 1972 osłabiły rząd i okazały się preludium rewolucji. Zagrożenie wewnętrzne czy 
zewnętrzne leży [zwykle] u podstaw rewolucji. Czy takie warunki istnieją dzisiaj? Tak. Super 
potęgi upadają. Zalewani jesteśmy doniesieniami o upadkach [kolejnych] rządów. 
Wsparcie z zewnątrz. Rewolucje przychodzą łatwiej, jeśli inne grupy czy kraje nie interweniują 
w celu powstrzymania radykalnych zmian. Rewolucyjne zmiany późnych lat 80. I wczesnych 
90. w wielu krajach Europy Wschodniej były możliwe, ponieważ nie interweniował Związek 
Radziecki ani Stany Zjednoczone. Dostarczające pomocy, a w ostateczności neutralne 
kontakty zewnętrzne ułatwiają gwałtowne zmiany wewnątrz społeczności. 

Mistrzowie {mędrcy} poza światem

Oto problem naszej globalnej wioski: nikt nie jest poza światem. Wszystkie inne czynniki 
mogące przyspieszyć światową rewolucję są tutaj, na miejscu. Może nastąpić wielka zmiana w 
świadomości. Demokracja nie działa. 

Mamy jednak zbyt niewielu Buddów siedzących poza kręgiem życia i śmierci. Gdzie są 

mistrzowie {mędrcy} będący zarazem na zewnątrz i wewnątrz? Potrzebujemy ciebie, abyś 
przeszedł wielokulturowy trening i zyskał meta-pogląd [na świat], abyś mógł siedzieć w ogniu i 
nie spalić się. Tak naprawdę rewolucja nie może zacząć się bez wsparcia z "zewnątrz" to 
znaczy bez mistrzostwa. 

Prezydent Vaclav Havel, opozycyjny dramatopisarz duchowo inspirujący Czechów w 

trakcie [aksamitnej] rewolucji, w 1990 roku, stojąc na mównicy Kongresu Stanów 
Zjednoczonych powiedział wyraźnie: "Bez globalnej rewolucji w sferze ludzkiej świadomości, 
zbudowanie bardziej ludzkiego społeczeństwa nie będzie możliwe."

Nie powiedział jednak, że brakuje nam mistrzostwa, abyśmy byli w stanie zmienić świat. 

Brak wielokulturowego mistrzostwa pozostawia nas, u przedproża trzeciego tysiąclecia, 
zaledwie w sytuacji reformy głębokiej demokracji, mnniej lub bardziej rzeczywistej rewolucji.

Pierwszy krok ku rewolucji w sferze świadomości jest największy - musisz zaryzykować 

89

background image

bycie mistrzem i facylitować procesy grupowe. Wejdź w żar. Przejdź dziesięć własnych 
kroków. Ten bezpośredni cel to wszystko, co musimy sobie uświadomić. 

Historia nie jest abstrakcją, która przydarza się komuś innemu. Na historię składa się 

to, jak facylitujesz, jak przeżywasz swój codzienny osobisty i grupowy proces. 

Myśl, że nie możesz nic zmienić, jest po prostu progiem

Jeśli potrzebujesz zachęty, przypomnij sobie amerykańskie ruchy obywatelskie i antywojenne 
z lat 60. Pozostało po nich jeszcze wiele do zrobienia, ale pokazały, że można sprawić, aby 
gigantyczny aparat rządowy szybko zmienił swój sposób działania. Potrzebne były do tego 
jednostki i małe grupy, zaangażowane do tego stopnia, by ryzykować pójście do więzienia. 
Działacze gotowi ryzykować więzienie, kiedy wszelkie negocjacje zmierzające do 
wprowadzenia zmian społecznych skończyły się fiaskiem, pokazali, że kilku ludzi naprawdę 
zdeterminowanych i gotowych do poświęceń, potrafi zmienić naprawdę wiele. Przypomnij 
sobie Czarnych z Alabamy i południowej Afryki; chłopów z Salwadoru, Nikaragui i Wietnamu; 
robotników i intelektualistów z Europy Wschodniej i Związku Radzieckiego. 

Wniosek jest taki, że pojedyncze czy stowarzyszone jednostki są w stanie dokonać 

wielkiego kroku naprzód dla całej reszty świata. Nie zapominaj o tym, co możemy zrobić jako 
jednostki, chociaż każdy z nas jest tylko kroplą w oceanie. Uczucie że nie możesz zmienić 
świata jest po prostu jeszcze jednym progiem, który możesz przekroczyć. 

Polityka świadomości

Globalne myślenie stwarza perspektywę patrzenia na własne potrzeby. Weź pod uwagę, że 
jeśli nadal tkwić będziemy w pułapce nacjonalizmu, to w roku 2010 będzie [istniało] około 
trzystu oddzielnych państw narodowych. W ciągu ostatnich kilku lat liczba toczących się 
równocześnie dużych konfliktów militarnych wzrosła na świecie z 32 do 40. W ich wyniku 40 
milionów ludzi spotkał los uchodźców. Do roku 2000 liczba uchodźców może wzrosnąć do 100 
milionów. 

Nasz międzynarodowy system polityczny nie funkcjonuje; czas na coś nowego. 

Potrzeba nam polityki świadomości, która wspomagać będzie głęboką demokrację, nie będąc 
[przy tym] ani konserwatywna, ani liberalna. Może to nawet oznaczać koniec naszego 
obsesyjnego popierania czy zwalczania kapitalizmu albo socjalizmu. Oznaczałoby to jasność 
wokół zagadnień rangi i żądzy władzy. Nowa polityka oznaczałaby też coś więcej, niż tylko 
deliberacje, kto według zasad sprawiedliwości powinien wygrać, a kto zostać pokonanym. 
Byłaby spojrzeniem na to, jak konflikt przekształca obie strony.

Wielokulturowość

Polityka świadomości wspiera badania wielokulturowe i stanowiska wyrastające z 
poszczególnych kultur. W Stanach Zjednoczonych oznacza to na przykład wspieranie 
stanowiska rdzennych Amerykanów, Afrykanów, Latynosów, Japończyków, Chińczyków, 
wyznawców Islamu, Żydów, Chrześcijan, zwolenników transpersonalizmu, ateizmu i wielu 

90

background image

innych [świato]poglądów - wspieranie a nie wrzucanie ich do wspólnego tygla, gdzie przetopią 
się w eurocentryczne poglądy większości. 

Biegunowość jest podstawą świadomości. Powinniśmy robić coś więcej, niż czytać 

książki o sobie nawzajem. Potrzebujemy miejsc, w których moglibyśmy się spotkać, 
dyskutować, kłócić się, wchodzić w stany emocjonalne, i korzystać z naszej świadomości. 
Potrzebujemy miejsca, w którym moglibyśmy razem śnić, wchodzić w to, co dotąd było 
nieznane. Śnić oznacza płynąć z [nurtem] nieznanej rzeki wspólnoty. 

Prowadzenie tej nowej polityki pozwoli stworzyć miejsca dla nieznanego, dla gniewu, 

gwałtu, miłości i nowych odkryć. Wielokulturowość oznacza wzmacnianie zarówno głębokich 
doświadczeń podgrup, jak i doświadczeń obejmujących swym zasięgiem całą społeczność. 
Oznacza ona ogrzewanie zmrożonych i sztywnych poglądów i nastawień do momentu, gdy się 
zmieszają i przemieszają. 

Podejście polowe: liczy się wszystko i u każdego

W myśl nowego paradygmatu jesteś [wszystkim:] liderem, siłą rządzącą, szefem, facylitatorem, 
przestępcą, wybawcą i marzycielem {śniącym}. To wciąż jesteś ty, nie kto inny. W różnych 
momentach musisz wchodzić w każdą z tych ról i odgrywać ją. 

Każdy z nas przeczuwa, że wielkie problemy są ze sobą tak wzajemnie powiązane, że 

jedynym sposobem zajmowania się nimi jest podejście polowe. Z punktu widzenia pola, 
obywatele nie są wyłącznie obiektami zdolnymi do sprawowania władzy i głosowania. Są 
[również] jednostkami i niepowtarzalnymi treściami wyrażanymi przez pole. Liczy się wszystko 
i u każdego. 

Pole [nas] prowadzi. Ty możesz [tylko] facylitować mu to ułatwiać}. Ważne są również 

sprawy, kwestia dominacji, prześladowania, uczucia i sny. Nie są już kłodami na drodze, które 
[zarówno] ty [jak] i grupa musicie pokonać, by dokonać postępów. Już samo spotkanie z nimi 
jest postępem. 

Jeśli jesteś w roli lidera, spodziewaj się ataków. Pamiętaj, że innych ludzi denerwuje nie 

tylko to, co robisz, ale też to, że pełnisz rolę cenioną w społeczeństwie. Jeśli jesteś o coś 
oskarżany, wystąp krok naprzód, powiedz o tym w telewizji, pokaż swoim ludziom i krajowi, jak 
może wyglądać praca nad relacją. Zaproś tych, którzy cię atakują, by się do ciebie przyłączyli. 
Wtedy, wygrany czy przegrany, jesteś liderem wkraczającym stopniowo w mistrzostwo. 

Ciała i zachowania są wyrazem energii świata

Nowa polityka społecznej świadomości załagodzi kwestie zdrowotne. Wiele chorób jest 
nieuleczalnych, ponieważ współczesna medycyna oparta jest na patologii - przyczyna, skutek i 
leczenie. Nasze choroby nie są po prostu patologiczne. Są nie tylko wrogami, ale i 
potencjalnymi sprzymierzeńcami. Są wyrazem energii świata, duchów czasów, procesów. 

Choroba nie jest terrorystą, którego należy zabić antybiotykami. Ból głowy nie powinien 

być leczony samą aspiryną, ale [także] zdobywaniem dostępu do dobijających się energii, 
które chcą, aby coś nowego pojawiło się w życiu. Twoje ciało reaguje na świat. Powinieneś 
poznać swoje ciało od wewnątrz. Zobaczysz, że ono jest jak świat, pełne problemów i duchów 

91

background image

czasów, które chcą wejść [we wzajemne] w interakcje. 

Polityka świadomości sprzyja mniej poleganiu na medycynie, a bardziej na 

niewiarygodnej ludzkiej sile tkwiącej w symptomach; mniej na polityce i wojsku, bardziej na 
nabywaniu wiedzy o podwójnych progach; mniej na prawie i mediach, bardziej na zrozumieniu 
psychologii wojny. 

Zmniejszy to liczbę przestępstw, zwiększy zaś liczbę osób których głosy będą słyszane 

- i zmniejszy ilość karetek pogotowia jadących po kogoś, do kogo strzelano!

Prawne akcje przeciw "złu", posiedzenia rad miejskich, pieniądze wydawane na 

desegregację, badania [zjawiska] przestępczości i więzienia są częścią starej demokracji. 
Oparte na prawie działania w ramach systemu podkreślającego przeciwieństwa [tylko] 
zaostrzają problemy, ponieważ lekceważą relacje między przestępcą a społecznością. W 
świetle nowego paradygmatu przestępstwo jest problemem społeczności. Problemem są nie 
tylko gorące miejsca w miastach czy krajach, w których szerzy się zbrodnia. Nowy paradygmat 
zakłada, że przestępca jest duchem czasów wojny ze status quo podtrzymywanym przez 
większość. Przestępca nie jest "złą" jednostką, która zasługuje na karę, lecz przenikającym 
wszystko duchem. Może to oznaczać prawie całkowity koniec więzień. 

Najlepsza rada dla narodów i miast to dać priorytet tym wydatkom, które przeznaczone 

są na wspieranie badań nad tym, jak ze sobą nawzajem współistniejemy. Mądrzy politycy to ci 
upowszechniający pracę wewnętrzną, pracę nad relacjami i świadomość społeczną. Bez tego 
nasze zdrowie fizyczne zagrożone jest przez napięcia, w naszym codziennym życiu pojawiają 
się przestępstwa i wojny, a fundusze państwowe topnieją w miarę jak wzrastają wydatki 
wojskowe przeznaczone na naszą obronę przed sąsiadami.

Liderzy, którzy pokazują, jak przeprowadzić rewolucję

W nowym paradygmacie władza to złe słowo, ponieważ prawdziwą władzą jest proces ludzi i 
środowiska. "Liderzy" robią się mniejsi. Są to zwykli ludzie, którzy akurat są lepsi od innych w 
publicznym wypowiadaniu się. Nasi obecni kapitalistyczni liderzy mają większe umiejętności w 
zakresie strategii marketingowych, niż w dziedzinie kontaktów międzyludzkich. Nowymi 
liderami będą mędrcy, którzy pojawiają się mediach i publicznie pracują nad swoimi 
problemami w relacjach z obywatelami. Ich problemy pomogą się zmienić nam wszystkim. 

Nauczyciele pokazywać będą, jak być świadomym w naszym nowym świecie. W 

naszym obecnym systemie kształcenia alternatywnego nauczyciele starają się zmniejszyć 
swoją władzę, aby stworzyć w klasie atmosferę równości. Wzmacniają uczniów. [Działając w 
ramach] nowej polityki świadomości, nauczyciele nie będą ani autorytarni, ani pokorni. Będą 
stawać za swoją rangą i patrzeć, co się dzieje. Będą zachęcać innych do skupiania się 
zarówno na procesie, jak i na [jego] treści. Będą modelować rewolucję poprzez mocne 
obstawianie swojego stanowiska. Innym razem zachęcać będą do krytykowania i procesu 
grupowego. To łatwe. Każdy z nas w przedszkolu powinien uczyć się o procesie grupowym. 
Nasze dzisiejsze życie sprawiałoby nam więcej przyjemności.

Całościowość to otwartość na to, co się dzieje

To, co ma się zmienić w twoim codziennym życiu, zależy od ciebie jako jednostki. Pewne 

92

background image

aspekty życia można jednak przewidzieć. 

Edukacja i psychoterapia, będące dotąd marionetkami [w rękach] społecznej 

nieświadomości, nie będą już narzucać konieczności włączenia się w nurt większości. Nie 
będą już dłużej czynić ludzi ślepymi na czynniki społeczne i polityczne, kształtujące nasze 
życie wewnętrzne. Psychologowie zobaczą, że nie można oddzielać pracy wewnętrznej od 
trendów historycznych. Amy Mindell pisze o tym w swoim artykule "The World Channel". 
Psychologowie społeczni i związani z feminizmem wiedzą już od lat o związku między 
wewnętrznym prześladowaniem i zewnętrzną dominacją polityczną. Rozpoczęli rewolucję, w 
której świadomość doprowadzi do poczucia wyzwolenia. 

Służenie światu nabierze nowych wymiarów. Nauczyciele religijni i duchowi, jak 

Chrystus i Budda, ludzie współcześni jak Gandhi, Martin Luther King i Dalaj Lama i wiele grup 
religijnych przyczyniło się do zrozumienia przez nas związku między rozwojem duchowym a 
służeniem światu. Teologia wyzwolenia podkreśla wagę służby opartej na zrozumieniu historii i 
wyzwoleniu prześladowanych, na połączeniu poczucia wolności wewnętrznej z wyzwoleniem 
polityczno-społecznym. 

Teraz służenie światu będzie też formą pracy wewnętrznej, zmierzającej do 

odnalezienia związków między stanami wewnętrznymi a zewnętrzną atmosferą. Praca 
wewnętrzna staje się pracą ze światem, gdy widzisz, jak twoje sny łączą się z kwestiami rangi i 
ról, rasy, płci, przemocy, praw kobiet, wojny, zagrożeń nuklearnych i ekologii. Uzdrowicielska 
społeczność sama leczy się ze swojego skupienia się na jednostce niezależnej od świata, 
tymczasem terapia i polityka połączą swe siły, obie ważne dla zdrowia większego ciała 
politycznego i środowiska. 

Całościowość oznaczać będzie otwartość na to, co się dzieje w danym momencie, nie 

na jakąś twoją skończoną raz na zawsze wewnętrzną integrację.  Całościowość oznaczać 
będzie jasność w kwestii zewnętrznej różnorodności. Oznacza świadomość pola, dostrzeganie 
prześladowców, ofiar i uzdrowicieli. Świadomość powstrzymuje nas przed otaczaniem ofiar 
aureolą [świętości]. Za chwilę ofiara może się stać oprawcą w jakiejś innej sprawie. Minęły już 
dni wzajemnego oddzielania od siebie rasizmu, seksizmu, homofobii, dyskryminacji ze 
względu na wiek i innych spraw. 
Całościowość może być naprawdę ekscytująca. W naszych miejscach pracy nie będziemy 
wyłącznie jako zarabiacze pieniędzy, ale jako prawdziwi ludzie, jako role, jako obywatele 
swojego miasta, państwa i świata, ktoś, kto działa dla środowiska, także środowiska 
psychologicznego i duchowego, które tak głęboko wpływają na naszego ducha. Będziemy brali 
udział w tym, jak nasza firma inwestuje swoje pieniądze i użytkuje czas, który musi dać 
społeczności. Będziemy dążyć do tego, by firma sama stała się członkiem społeczności, aby 
firma prosperowała tylko wtedy, jeśli prosperuje społeczność, aby barometrem jej powodzenia 
nie były tylko pieniądze, ale żywotność jej jako organu większego ciała społecznego. A 
najlepsze będzie to, że znudzimy się robieniem złych tylko z tych na szczycie. Niech dadzą 
nam szansę, a sami będziemy źli. 

W domu dzieci będą szanowane w swojej randze. Rodzice będą świadomi swojej rangi 

i będą sobie zdawać sprawę, kiedy jej nadużywają. Każdego będzie się zachęcać do 
głębszego wejścia w jego uczucia, role, kwestie wolności, autorytetów, miłości i wolności. Nie 
będzie już tak, aby jedna osoba wciąż była w roli kogoś niedobrego dla dzieci, a druga w roli 
dobrego rodzica. Każdy będzie wchodził we wszystkie role. Terapeuci rodzinni będą 

93

background image

zachwyceni; propagują to od dawna. 

Dalsza rodzina nie będzie oznaczać tylko ciotek i wujów, ale całe środowisko - skały i 

rzeki, rośliny, zwierzęta i każdą ludzką istotę. Rodziny czcić będą swoich zmarłych i wszystkich 
tych, którzy żyli przed nami. Każdy będzie się liczyć. Historia to obecność, uważność, 
uczestnictwo. 

Z szamańskiego kręgu do pracy ze światem: mały krok

Być może wszyscy jesteśmy rodziną. Niektórzy naukowcy twierdzą, że pochodzimy ze 
wschodniej Afryki, gdzie znaleziono najstarsze formy ludzkie. Skądkolwiek nie pochodziliby 
nasi przodkowie, był czas, kiedy żyli w małych grupach, zjednoczeni duchem szamanizmu, 
wspólnym poczuciem tajemnicy, przodkami duchowymi, totemami i rytuałami narodzin, 
dojrzewania, zaślubin, łowów, siewu, żniw i śmierci. My wszyscy, poprzez nasze sny, byliśmy 
wspólnym podłożem rozwoju społeczności. Szamani widzieli każdą jednostkę  jako rolę w polu 
plemienia. Pole to istniało w każdej jednostce. Uzdrawianie odbywało się w kręgu 
[plemiennym]. Szamańskie sny to nasza wspólna przeszłość. 

Dzięki polityce świadomości odzyskujemy niektóre z tych płodnych, dynamicznych 

zasobów społeczności. To, czego obecnie brakuje nam w społeczeństwie, owo stare wspólne 
doświadczenie tajemniczości i świętości możemy znaleźć w tym wszystkim, czego najbardziej 
się boimy: w dużych grupach, masach ludzi, które głęboko przeżywają jakieś sprawy. Duchem 
takich grup może być twórczość, taniec, poczucie wspólnoty, za którym tak tęsknimy. 

Jest mała różnica między małym kręgiem plemiennym, w którym szaman i członkowie 

plemienia w chodzili w odmienne stany świadomości, a pracą ze światem, w której wydobywa 
się na pierwszy plan poboczne [dotąd] procesy, a ludzie są [tym] przestraszeni i 
podekscytowani. Słownictwo się zmieniło, ale procesy pozostały właściwie takie same. Gdy 
mowa o demonach, procesach wtórnych, widmach czy władzy, procesy grupowe zawsze pełne 
będą niemożliwych duchów czasów i niemożliwych ludzi. Może to dotyczyć siłaczy czy 
przedstawicieli władz miejskich, myśliwych czy biznesmenów, mistyków czy specjalistów od 
reklamy, oprawców czy ofiar. Społeczność śni wspólnie. Sny to popołudniowe wiadomości, 
modlitwa w niedzielny poranek czy czyjekolwiek wizje. 

Między pracą ze światem a życiem plemiennym jest jedna ważna różnica. Członkowie 

plemion bez skrępowania mówią o przepływie procesu duchowego. Desanowie, Indianie Hopi, 
Kyukonowie, Dunne-za, Chewong i Aborygeni australijscy mówią, że należy do nas połączyć 
siły, które nigdy nie były nasze, aby świadczyć i używać ich dla poprawienia atmosfery, w 
której żyjemy. 

[Tylko] nieliczni członkowie Cywilizacji Zachodniej zdają sobie sprawę, że popołudniowe 

wiadomości pełne są duchów czasów i snów. Niedługo jednak takie myślenie stanie się 
powszechne. Żadne miasto, państwo, ani rząd nie przetrwają bez metaumiejętności 
życzliwości dla śnienia, przepływającego procesu. 

Zaprowadzaj pokój przy pomocy wojny

Światowe tematy, które nas dziś dzielą, to walka o fizyczne przetrwanie, ekologia naszej 
planety, wojna z prześladowaniami, tęsknota za pokojem i równością, potrzeba 

94

background image

przezwyciężenia wszelkiego rodzaju uprzedzeń oraz poczucie, że jest się wartościowym i 
silnym. Moje doświadczenia z udziałem tysięcy ludzi pokazują, że wszystkie nasze konflikty, 
różnice i wszelkie kwestie, prześladowania i uprzedzenia, nieświadomość i walka o władzę - 
każdy temat, który nas dzieli - jeśli tylko przecierpi [nasze] przebudzenie, połączy nas. 

Organizacje i społeczności upadają nie z powodu swoich problemów; jeśli odnoszą 

sukcesy, to też nie dlatego, aby udało im się owe problemy rozwiązać. Problemy będą istnieć 
zawsze. Społeczności, którym się udało, to te, które w momentach kryzysu otworzyły się na 
nieznane. Ogólnie rzecz biorąc nam się udało i możemy przetrwać podążając za koleją rzeczy. 
Zjednoczyliśmy się przez podążanie za przepływem - poprzez działanie jako społeczność, 
kłopoty, nieomal rozsypkę a potem pozbieranie się. Takie organizacje są wieczne. Nie mogą 
umrzeć. One są tao, wciąż się zmieniają. 

Nie musisz jechać gdzieś daleko, aby zacząć śnić czy spotkać duchy czasów. One są o 

krok. Chodzi o to, co czujesz w tej chwili; oto duch czasów. Twoje uczucia są potrzebne, aby 
społeczność stała się całością. 

Świat składa się z naszych indywidualnych doświadczeń. Jest to proces relacji dwojga 

z nas, wśród setek nas, pośród milionów nas. Świat jest radością, zamieszaniem, chaosem, 
który miota nami w trudnych czasach. Rzeczy traktowane z miłością będą się szybko 
zmieniać. Liderzy się wycofają, kiedy pojawią się mistrzowie. Wszyscy wmieszają się w grupę, 
która sama przejmie kontrolę [nad wszystkim]. 

Aby uczynić ten świat lepszym, zobacz duchy czasów i wydobądź je. W ten sposób 

prowadzisz jednocześnie pracę indywidualną, pracę nad relacją i pracę ze światem. Doceń 
kłopoty. Pogódź się z naturą. Wojną czyń pokój. W ten sposób mniej będzie ludzi zranionych. 
Ciesz się słońcem i deszczem, a natura zrobi resztę. 

Takiej [właśnie] rewolucji potrzebujemy. 

PRZYPISY

1. Patrz Defronzo, Revolution and Revolutionary Movements, str. 10-15; stanowiły poważną 
część tego, co pisałem o reformach i rewolucjach.
2. Patrz Anne Strick, Injustice for All.
3. Znowu za Defronzo, tamże. 
4. Mindell, Amy. "The World Channel in Individual Work," The Journal of Process Oriented 
Psychology, tom 5, nr 1.

95