background image

262

P

aweł

 M. S

ocha

Instytut Religioznawstwa

Uniwersytet Jagielloński

Duchowość jako przemiana.

nowa teoria Duchowości  

i jej zastosowanie w baDaniach

streszczenie

Wieloletnie poszukiwania psychologicznych źródeł religijności i innych sfer ak-

tywności psychicznej doprowadziły mnie do konkluzji, że istotą duchowości jest we-

wnętrzna przemiana – obrazu siebie, a także obrazu rzeczywistości poza własnym ja. 

Taka przemiana dokonuje się – mniej lub bardziej świadomie – w związku z doświad-

czaniem sytuacji egzystencjalnej. Spektakularne jej przykłady to śmierć ukochanej 

osoby lub lęk przed własną śmiercią. Są to sytuacje, na które „nie ma rady”, jednak 

inicjują one szczególne procesy radzenia sobie. Wykorzystują one unikalne ludzkie 

zdolności poznawcze i czerpane z zasobów kultury umiejętności oraz wzory rozwią-

zań. Religie na przykład zawierają wyobrażenia eschatologiczne, podczas gdy roz-

wiązaniem świeckim jest „pozostawienie po sobie śladu”. Pozytywny rezultat prze-

miany,  czyli  duchowy  rozwój,  wyraża  się  w  radykalnie  zmienionym  obrazie 

rzeczywistości; tak jak profanum zmienia się w sacrum. Podwyższeniu ulega m.in. 

poczucie świętości. Jest to jednak tylko jeden z wymiarów opisu rzeczywistości, ist-

nieją inne, składające się z innych form kodowania (rozpoznawania, rozumienia) in-

formacji, szczególnie tej, która przepływa przez umysł tej informacji nieświadomy. 

Inaczej – duchowy rozwój to proces uzyskiwania coraz lepszego wglądu w procesy 

nieświadome, „oswajania” ich, rozwoju samoświadomości oraz samokontroli.

W  oparciu  o  te  założenia  przeprowadzone  zostały  badania  ukazujące  strukturę 

wymiarów wartościowania, czyli indywidualne systemy kodowania informacji o rze-

czywistości zewnętrznej i wewnętrznej.

1. przyczyna istnienia Duchowości

Balladzie o zasługiwaniu Wojciech Młynarski ukazuje różne postacie, które na 

końcu każdej zwrotki konkludują: „Żebym ja wreszcie mógł robić to, na co naprawdę 

background image

263

zasługuję!” Ostatnią postacią jest... Bóg, sfrustrowany sądzeniem grzeszników, w tym 

przedwcześnie zmarłego (w rzeczywistości nadal przy życiu) autora ballady.

Jedynie człowiek jest istotą nigdy nieusatysfakcjonowaną tym co jest, i tym kim 

jest.  Jak  to  ujmuje  w  rozważaniach  nad  myślą  Eduarda  Sprangera  Emilia  Ślimko: 

„[...] wydaje się, że człowiek spotyka się z sytuacjami granicznymi na tych płaszczy-

znach, na których doświadcza poczucia niewystarczalności, a więc na płaszczyźnie ja 

– świat, ja – inni oraz w relacji do samego siebie” (2008: 72). Co więcej, powszechnie 

wiadomo,  że  tylko  człowiek  dysponuje  takimi  zdolnościami  jak  inteligencja,  wy-

obraźnia czy samoświadomość, które (szczęście w nieszczęściu) umożliwiają mu za-

równo poczucie przemijania i śmiertelności, jak i powstanie sposobów neutralizacji 

tych egzystencjalnych zagrożeń (Greenberg, Solomon i Pyszczynski 1997; por. Rusa-

czyk 2008). Tak widzi istotę ludzkiej natury Józef Kozielecki (1987, 2001) w swej 

transgresyjnej teorii człowieka. Wydaje się, że teoria transgresji nie zwraca jednak 

dostatecznej uwagi na motywy „wychodzenia poza siebie” – przekraczania istniejące-

go status quo. Od wieków próbują to określić filozofowie i pisarze, począwszy od 

starożytnych (stoicy, Epikur, Seneka, Owidiusz) po współczesnych, takich jak: Paul 

Tillich (1994), Karl Jaspers (1932[1969]) Viktor Frankl (1963) czy Eduard Spranger 

(1949). Dla tego ostatniego „istotne [...] jest ukazanie pewnej fundamentalnej we-

wnętrznej  dynamiki:  by  jednostka  mogła  nadać  autentyczny  sens  swojemu  życiu, 

musi najpierw odczuć tragiczność egzystencji przez doznanie «niewystarczalności» 

na różnych płaszczyznach istnienia” (za: Ślimko: 73).

W  refleksji  europejskiej  psychologii  całkowicie  pomijany  jest  Ernest  Becker 

(1970).  Podobnie  jak  często  przywoływany  Tillich  (por.  Mech  2008),  używający 

sformułowania „męstwo bycia”, Becker zwraca uwagę na motyw heroizmu jako na 

istotny czynnik pobudzający do zmian. Ten typ egzystencjalistycznej refleksji nie 

wyklucza też myślenia naturalistyczno-ewolucjonistycznego. Człowiek jest jednym 

z zamieszkujących ziemię gatunków i tak jak one realizuje – nieważne czy zamierzo-

ny, czy losowy – bieg rzeczy. Także śmierć jest jego częścią, częścią ewolucyjnych 

zmian.

Przyjmując takie eklektyczne stanowisko  oraz  zastanawiając się  nad  podłożem 

zjawiska duchowości nie można mówić o niczym więcej niż o zmianie, przemianie 

czy transcendencji. W tym przypadku, ów często używany w literaturze anglojęzycz-

nej  termin  należy  rozumieć  czasownikowo  –  jako  transcendowanie,  przekraczanie 

status quo, czyli bardziej swojsko „przemianę”. Koniecznie trzeba odrzucić często 

domyślne znaczenie rzeczownikowe jako niebezpiecznie kierujące w stronę teologii. 

Nie wolno wykroczyć poza kompetencje: zadaniem psychologa czy socjologa nie jest 

dowodzenie czy obserwowany kierunek wewnętrznej przemiany prowadzi do stanu 

wyobrażonego, a nawet halucynowanego, czy do Transcendencji jako bytu absolutne-

go, ostatecznego, a nawet osobowego. Irena Heszen uczyniła transcendowanie, rozu-

miane  jako  proces,  kluczowym  pojęciem  własnej  koncepcji  duchowości  (Heszen-

Niejodek i Gruszczyńska 2004). Rozumie ona po prostu duchowość jako dążenie do 

transcendencji.

Duchowość jako przemiana. Nowa teoria duchowości i jej zastosowanie...

background image

264

2.  transcenDowanie niechcianego ja, transcenDowanie 

„nie takiego” świata

Psychologowie, szczególnie ci zajmujący się zarówno osobowością, począwszy 

od Williama Jamesa (1890[1952], por. Turopolski 1999), jak i społeczną stroną psy-

chiki (np. Aronson 2000), wychodzą z założenia, że początkiem i podstawą ludzkiej 

aktywności jest jej „ja” (a właściwie subiektywny obraz ja, egoself, poczucie pod-

miotowości). Można to nazwać podstawowym „dogmatem” psychologii. Stąd i w tym 

przypadku przemiana oznacza głównie zmiany w obrębie ja. Może to być przemiana 

zupełna, stanie się „nowym człowiekiem”, podjęcie całkowicie nowej roli i odmienne 

od dotychczasowego zachowanie. Częściej jest to przemiana częściowa: mając po-

trzebę tożsamościowej ciągłości, człowiek albo „dokłada” do swego ja coś więcej, 

albo – czasami – odejmuje, pozbywa się. Nie trzeba specjalnie podkreślać, że w wielu 

tradycjach religijnych, ale także w świeckich ideologiach społecznych, na możliwą 

przemianę zupełną kładzie się wielki nacisk. Spośród znanych w psychologii religii 

najbardziej  ceniona  jest  teoria  roli  Hjalmara  Sundéna  (1959,  por.  Nils  i  Belzen 

1995).

Najbardziej rozwinięta jest wiedza dotycząca tej części ja, którą nazywa się samo-

oceną. Także zjawisko całościowego lub częściowego utożsamiania się z nowym ja 

wyjaśnia nieuniknione dążenie do podnoszenia, utrzymania spójności lub atrakcyjno-

ści, a w przypadku samooceny pozytywnej – jej podtrzymywania. Jest to kluczowy 

motyw przemiany, oprócz potrzeby sensu i potrzeby kontroli zdarzeń i działań. Mówi 

o tym nie tylko teoria atrybucji (por. Spilka, Shaver i Kirkpatrick 1994), ale i inne 

koncepcje psychologii, np. teoria schematów poznawczych Hazel Markus (1977) czy 

teoria dysonansu poznawczego w wersji Elliota Aronsona (1969) (por. Mruk 2006).

Obok „wewnętrznych”, subiektywnych elementów rzeczywistości, o których była 

mowa wyżej, przemianie ulegają także zewnętrzne obiekty. Są powody, aby pozytyw-

nie odbierać cechy innych ludzi, co więcej – aby rozwijać w sobie zdolność takiego 

„wczuwania się”  w  potrzeby innych  ludzi. W  swej  teorii altruizmu Daniel Batson 

(1991) przyjął, że empatia jest narzędziem bezinteresownego niesienia pomocy. Zdo-

bycie tej umiejętności wydaje się bardzo ważną formą wewnętrznej przemiany.

Inną formą przemiany wewnętrznej – choć paradoksalnie dotyczy ona środowiska 

zewnętrznego (i to naturalnego) – jest „empatia z przyrodą” rozumiana jako wzrost 

świadomości ekologicznej, niekiedy przyjmujący radykalne formy, od uczestnictwa 

w takich ruchach jak Greenpeace, po filozofię głębokiej ekologii Arne Naessa i inspi-

rowany nią ruch międzynarodowy (por. np. Dziubek-Hovland 2003). Przykład tej ide-

ologii, popieranej m.in. przez anarchistów, jest tylko jednym z wielu możliwych. Każ-

da ideologia, niezależnie od tego jest czy pożyteczna, czy nawet zbrodnicza, z chwilą 

jej interioryzacji i identyfikacji staje się częścią własnego ja. W tym zakresie następu-

je wewnętrzna przemiana.

Jeszcze ogólniejsza przemiana zachodzi wtedy, gdy podmiot rozwija swe umiejęt-

ności i poszerza stopień poznawczej kontroli nad otoczeniem – łącznie z „zewnętrz-

nie” obserwowanym sobą. Jednym przykładem może być rozwój rozumienia złożo-

Paweł M. Socha

background image

265

ności w kierunku myślenia systemowego (Weinberg 1979). Świadomość niemożności 

ogarnięcia nieskończenie bogatej rzeczywistości faktów i zdarzeń prowadzi niekiedy 

takie osoby do faktycznego agnostycyzmu, jednak jego umiarkowana forma zdaje się 

prowadzić do większej elastyczności w rozumieniu świata i siebie. Opisują to koncep-

cje myślenia relatywistycznego, postformalnego czy mądrości (Baltes i Smith 1990, 

por. Demick i Andreoletti 2002). Drugi przykład to rozwój kryteriów wartościowania. 

W jednej z jego dziedzin – estetyce – może dojść do podobnego zrelatywizowania, jak 

to  ma  miejsce  w  przypadku  strategii  myślenia.  Pojawia  się  akceptacja  dotychczas 

niedających się uznać form, takich jak turpizm w literaturze (Białoszewski), muzyce 

(grupy Behemoth, Marylin Manson) czy sztuce (Beksiński, Duda-Gracz).

Przekonanie o istnieniu zewnętrznych źródeł przyczynowości może prowadzić do 

dwóch rodzajów konsekwencji w zakresie wewnętrznej przemiany: determinacja ze-

wnętrzna może zostać uwewnętrzniona, może też dojść do rezygnacji z determinacji 

własnej. W pierwszym przypadku jest to sytuacja kiedy ktoś działa w przekonaniu, że 

jego  możliwości  działania  istotnie  wzrosły  z  powodu  udzielenia  mu  szczególnych 

mocy. Takie przekonanie pojawia się u uzdrawiaczy np. w szkole Reiki (Sylwestrow 

2003). W drugim przypadku człowiek ceduje swą podmiotowość czy też rezygnuje 

z autonomii na rzecz sił zewnętrznych. Całkowitą zależność od Boga, jako posiadają-

cego absolutną siłę sprawczą, Friedrich Schleiermacher uznał za istotę religijności. 

Niekoniecznie oznacza to rezygnację z siebie: można zawsze dodać, że to Bóg zdecy-

dował iż należy być aktywnym i uczynić to czy tamto. Badania nad związkiem zależ-

ności emocjonalnej z religijnością wykazały między innymi, że poprzez celową za-

leżność  część  osób  religijnych  uzyskuje  oparcie,  a  tym  samym  większą  swobodę 

w innych sferach życia (Socha 1996). Naturalnie zdarza się też całkowite zaniechanie 

i  „ucieczka  od  wolności”.  Kenneth  I.  Pargament  (1997:  180-183)  zidentyfikował 

w badaniach trzy style religijnego radzenia sobie: samodzielny (self-directive), współ-

pracujący (collaborative) i bierny, uległy (deferring). Ostatni z nich wiąże się z wie-

loma  niekorzystnymi  rezultatami  w  zakresie  funkcjonowania  jednostki  (por.  Saro-

glou, Corneille i Van Cappellen 2009). Zatem przemiana zachodząca w kontekście 

religijności  ma  pozytywny  charakter  tylko  pod  warunkiem  zastosowania  trafnych 

sposobów radzenia sobie.

Niezwykle pozytywna przemiana zachodzi wtedy, gdy osoba religijna identyfiku-

je się z boskością, niekoniecznie rozumianą personalnie. Przykładem „rozwiązania 

osobowego” może być identyfikacja (poprawniej zwana inkarnacją) z Buddą, co jest 

przedmiotem  specyficznych  działań  podejmowanych  przez  mnichów  tybetańskich 

w poszukiwaniu kolejnego następcy dalajlamy. Wiele praktyk chrześcijańskich kon-

centruje się na identyfikacji z Jezusem jako Synem Bożym. Rezultatem tego jest życie 

świątobliwe i ewentualna przemiana duchowa owocująca uznaniem takiej osoby za 

świętą.  Wydaje  się,  że  najbardziej  spektakularny  rezultat  tego  typu  przemiany  to 

– zgodnie z wspomnianą wyżej teorią – podjęcie się przez taką osobę „roli boskiej”: 

proroka nowej prawdy, spełnienia najwyższego rodzaju misji. W wielu religijnych 

tradycjach pojawiali się tacy: w chrześcijaństwie jest ich wielu – starotestamentowym 

przykładem może być prorok Ezechiel. W islamie jest to oczywiście prorok Muham-

Duchowość jako przemiana. Nowa teoria duchowości i jej zastosowanie...

background image

266

mad vel Mahomet. W tradycjach protestanckich, obok charakterystycznych przywód-

ców począwszy od Marcina Lutra, także pojawiali się profeci, tacy jak Joseph Smith, 

który otrzymał objawienie, zwane potem Księgą Mormona.

2.  problem egzystencjalny – nie tylko sytuacja 

graniczna

Co  jest  kluczem  do  zrozumienia  tych  niekiedy  niezwykłych  działań,  niekiedy 

skrajnie angażujących, a czasem nawet niebezpiecznych i straceńczych? Najważniej-

szą od kwestią jest tu tzw. problem egzystencjalny, który Karl Jaspers nazwałsytuacją 

graniczną (Grenzsituation) (1932[1969]). Wydaje się, że nie jest nawet konieczne tak 

radykalne rozwiązanie: wystarczy przecież wyobrazić sobie sytuację, w której sami 

możemy się znaleźć. Wystarczy oglądać film czy nawet czytać książkę zawierającą 

mrożące krew w żyłach zdarzenia. Można się zastanawiać, co w tym ludzie znajdują: 

w przeżywaniu makabrycznych bądź tragicznych lecz w końcu fikcyjnych zdarzeń? 

Dlaczego lubimy się „pobać”? Czyżby potrzebny był trening „na wypadek” znalezie-

nia się w podobnej sytuacji? Tragedie Szekspira są genialne nie tylko z powodu for-

my. W jakimś sensie cenimy je także dlatego, że są pełne cierpień, bólu, okrucieństwa 

i krwi. To trochę tak, jak z humorem. Jedna z interpretacji tego, co nas śmieszy brzmi 

następująco: cieszymy się z nieszczęścia innych, przewracających się lub ociekają-

cych tortowym kremem w slapstickowej komedii, wychodzących na głupków i niedo-

rajdy bohaterów współczesnych komedii.

Jest więcej takich okoliczności, które mogą zainicjować proces wewnętrznej du-

chowej przemiany. U dzieci zbadali to Hay i Nye (1998: 59 i n.), identyfikując m.in. 

stany tzw. relacyjnej świadomości jak poczucie „tu i teraz”, „przepływ”. Jest to kate-

goria rozwinięta w teorię przez Mihalya Csikszentmihalyi’a (1996), którą można za-

liczyć przynajmniej częściowo do teorii duchowości. Inny przykład to odczucie ta-

jemnicy,  wywołujące  intensywne  wyobrażenia,  a  także  poczucie  cudowności 

i zachwytu wymieszane z trwogą. Z jednej strony nie jest to nic nowego – podobny 

opis fenomenologiczny znajdujemy u Rudolfa Otto (1968), z charakterystycznym na-

ciskiem na dialektykę tremendum / fascinans, ale także z kluczowym pojęciem numi-

nosum, tajemnicy okrywającej – bóstwo (Otto był protestanckim teologiem). Nieza-

leżnie od tego, co kryje się w numinosum, wzbudza ono niezwykłe uczucia: mieszane, 

ale zawsze zawierające tremendum – trwogę, która jest punktem wyjścia teorii jej 

opanowywania (Greenberg, Solomon i Pyszczynski 1997).

Owo pierwotne doznanie jest w pierwszej chwili nieokreślone. Dlatego wywołuje 

trwogę i zmusza do poszukiwania sposobów jego identyfikacji. Krótko mówiąc, każ-

de zetknięcie się z „czystą materią” doznania, zanim człowiek – w ramach procesów 

orientacji dostępnych wszystkim istotom żywym – zdoła je rozpoznać, jest czymś nie 

dającym się w owej pierwotnej formie znieść. Konieczne jest znalezienie źródła i ro-

dzaju tego doznania, nazwanego metaforycznie przez Paula Pruysera (1968) zasłoną 

czy kurtyną informacji o doświadczanej rzeczywistości. Niewykluczone, że niepowo-

Paweł M. Socha

background image

267

dzenie tych wysiłków oznacza psychozę. Dlatego tak wiele uwagi poświęcili temu 

zjawisku Sigmund Freud (1967), mówiąc o przemianie procesu pierwotnego (Id) we 

wtórny (Ego), czy opisujący proces indywiduacji – Carl Gustav Jung (1976), a psy-

chologowie humanistyczni rozwijali idee samorealizacji (Maslow 1990) czy auten-

tycznej  transcendencji  siebie  (Helminiak  1996).  Jeszcze  inaczej:  można  postawić 

tezę, że rozwój duchowy to proces przemiany niewiadomego w wiadome, rozwój sa-

mokontroli  procesów  wewnętrznych,  będących  spontaniczną  reakcją  na  zdarzenia. 

„Wiadome” to jedynie poznawcza reprezentacja treści percepcyjnych i – dalej – nie-

świadomego przetwarzania w umyśle. Ontologiczny (czy identyfikowane obiekty, np. 

Bóg, istnieją) i epistemologiczny (czy reprezentacja tych obiektów jest adekwatna) 

status tej reprezentacji nie jest przedmiotem tych rozważań.

3. rozpoznanie ograniczeń i szukanie rozwiązań

Proces wewnętrznej przemiany rozpoczyna się w chwili gdy podejmowane są wy-

siłki zrozumienia co się stało, a w dalszej kolejności – poradzenia sobie. Stąd ducho-

wość pojmowana jest tutaj jako proces radzenia sobie z sytuacją egzystencjalną (So-

cha 1999).

Ryc. 1. Etapy duchowej przemiany wewnętrznej. Opracowanie własne

Duchowość jako przemiana. Nowa teoria duchowości i jej zastosowanie...

background image

268

Podobnie jak przez Kennetha Pargamenta (1997) w odniesieniu do religijności, tu 

została zastosowana teoria radzenia sobie ze stresem Richarda Lazarusa (por. Lazarus 

i Folkman 1984). Nie jest to koniecznie stres w rozumieniu klasycznym, jako fizjolo-

giczna reakcja na jakieś zagrożenie. Istota tego stresu leży w poczuciu jakiegoś rodza-

ju  ograniczenia.  Może  to  być  ograniczenie  stricte  egzystencjalne,  czyli  lęk  przed 

śmiercią i przemijaniem, jak przyjmuje teoria opanowywania trwogi. Może to być 

także ograniczenie wolności w sensie fizycznym (np. więzienie), ale również poczu-

cie zniewolenia o charakterze psychologicznym, będące rezultatem nacisku społecz-

nego: narzucania opinii, nachalnej reklamy, indoktrynacji. Ograniczenie może stwo-

rzyć świadomość własnych deficytów fizycznych (kalectwo lub brak urody, a ściślej: 

nieprzystawanie do aktualnych standardów preferowanej figury, rysów twarzy itp.) 

lub psychicznych (brak uzdolnień muzycznych umożliwiających wymarzoną karierę 

lub „zaledwie” odpowiedniego poziomu IQ). Ktoś uwrażliwiony na cechy osobowo-

ści może czuć ograniczenie wynikające z braku ekstrawersji lub przeciwnie – intro-

wersji. Taka „niemożność wyskoczenia ze swojej skóry”, rozstania się ze swoją gom-

browiczowską „gębą”, może być źródłem skrajnych negatywnych emocji i impulsem 

skłaniającym  albo  do  zanurzenia  się  w  depresji,  albo  do  aktywnego  poszukiwania 

rozwiązania.

W języku Lazarusa dokonane tu oceny mają charakter pierwotny. Oceny wtórne 

pojawiają się jako odpowiedź na pytanie: „Co w tej sytuacji mogę zrobić?”. Jeśli ktoś 

uzna, że nie może sobie poradzić w żaden sposób, wówczas proces wewnętrznej prze-

miany ulega zatrzymaniu. O takiej osobie mawiamy zapewne, że jest to „człowiek 

słabego ducha”. Trwa stan niemożności, stagnacji, życia wyłącznie z dnia na dzień, 

czy trwania– jak to określił Włodzimierz Pawluczuk (1990, 1991) – w modalności 

codzienności, przepełnionej prozą życia, w profanum.

4. zasoby wewnętrzne i zewnętrzne

Zwykle dzieje się jednak coś innego: pojawiają się próby zmiany, co najmniej w 

jakiejś formie przystosowania się, negatywnej adaptacji, znanej np. z badań nad ludź-

mi trwale pozbawionymi pracy. To nie tylko naturalna reakcja na wspomniane ogra-

niczenia ja, lecz także proces kulturowy, społeczna konstrukcja rzeczywistości. Oce-

ny wtórne odnoszą się do zasobów dzielonych umownie na wewnętrzne i zewnętrzne. 

Te pierwsze (zasoby podmiotu), to m.in. różne zdolności i umiejętności. Warto zwró-

cić szczególną uwagę na indywidualne predyspozycje i kompetencje umożliwiające 

trafne odczytywanie sygnałów z własnego ciała, a także treści zwykle nieuświadamia-

nego przetwarzania czy kodowania informacji – percepcji, emocji i myślenia. Zgod-

nie z przypuszczeniem, że jest to istota duchowego rozwoju, można założyć, iż wspo-

mniane cechy umysłu pełnią istotną rolę w procesie wewnętrznej przemiany. Dane z 

percepcji mogą być odczytane w tak błędny sposób, że tworzą reprezentacje zwane 

iluzjami, a przez klinicystów halucynacjami. Nauka spostrzegania rzeczy takimi jakie 

są, nauka uważności, to jedno z najważniejszych zadań w medytacji zen. Można do-

Paweł M. Socha

background image

269

dać, że jest to nauka niezwykle trudna; o to w Przyszłości pewnego złudzenia apelo-

wał  Freud  (1967

1

).  Jednak  złudzenia  są  nam  często  bliższe  niż  twarde  fakty.  Po 

pierwsze, warto poznać odpowiedź na pytanie, jaki jest związek wewnętrznej prze-

miany ze stopniem opanowania treści nieświadomego przetwarzania. Drugie pyta-

nie  brzmi:  Jaka  jest  praktyczna  wartość  przemiany  opartej  na  postulowanym  tu 

wzroście kompetencji w zakresie odkodowania treści nieświadomego przetwarza-

nia w umyśle: czy jest to zależność liniowa, czy może podjęcie obrazu całkowicie 

sprzecznego z faktami ma także wartość adaptacyjną w pewnych warunkach? Czy 

nie jest tak, że wiara w cudowne możliwości uzdrowienia (obojętne czy wskutek 

modlitwy do Boga, praktyk szamana czy leczenia homeopatycznego) ma siłę spraw-

czą? Utracona ręka nie odrośnie, ale w literaturze medycznej można spotkać opisy 

niedających się wyjaśnić medycznie, ale prawdopodobnych psychologicznie wy-

zdrowień (zob. Chodak 2003).

Tendencja do przejmowania dostępnych w środowisku społecznym wzorów inter-

pretacji zdarzeń jest także jednym z zasobów podmiotu. Niezwykle interesujące jest 

zagadnienie zmienionych stanów świadomości. Choć nie są one koniecznym warun-

kiem przemiany, ich rola jest z pewnością ważna. Dotyczy to szczególnie osób, które 

decydują się osiągnąć za pomocą doświadczeń mistycznych nowy status ja albo (i) 

otaczającej ich rzeczywistości. Już William James (1902[2001]) dokonał niezwykle 

wnikliwego opisu takich doświadczeń, a także ich mechanizmu (koncepcja tzw. na-

wykowego ośrodka energii osobistej) i rezultatów (świątobliwość).

W  procesie  tworzenia  reprezentacji  rzeczywistości,  która  tworzy  nowy  –  a  jak 

sądzi podmiot, prawdziwy – obraz rzeczywistości, istotne są nie tylko strategie kodo-

wania badane w duchu racjonalnym jako inteligencja logiczna (np. Goldman 1968). 

Coraz  więcej  uwagi  badacze  poświęcają  poznawczym  strategiom  irracjonalnym, 

zwracając przy tym uwagę na dwupółkulową konstrukcję mózgu, działającego nie 

tylko logicznie i analitycznie (lewa półkula), lecz jednocześnie intuicyjnie i całościo-

wo. Począwszy od prób teorii, takich jak teoria dwukomorowego (bicameral) umysłu 

Jamesa Jaynesa (1976) czy koncepcji Giseli Labouvie-Vief (1994) uzupełnienia Lo-

gos  modalnością  Mythos,  psychologia  przechodzi  do  fazy  badań,  nie  wykluczając 

eksperymentalnych (Pahnke 1967; Persinger 1983). Szczególnie podejście poznaw-

cze wydaje się płodnym gruntem dla wyjaśnienia mechanizmów intuicji (Myers 2004) 

czy intencjonalności (Bering 2002). Szczególną karierę zrobiła w psychologii katego-

ria  inteligencji  emocjonalnej  (por.  Goleman  1997).  Na  gruncie  teorii  duchowości 

przyjęła ona nazwę inteligencji duchowej (Emmons 2000; Zohar i Marshall 2001). 

Nie jest ona utożsamiana z całością życia duchowego, lecz jedynie z jego praktyczną 

stroną. Wysiłki psychologów zmierzają do zidentyfikowania i efektywnego wykorzy-

stania cech inteligencji dla osiągnięcia dobrostanu, a nawet sukcesu w biznesie. Nie 

trzeba podkreślać, że tak wąskie i pragmatyczne podejście gubi po drodze najważniej-

szy, egzystencjalny kontekst duchowości.

1

  Szkic ten został wydany w cytowanym już zbiorze Człowiek, religia, kultura, przeł. Jerzy Prokopiuk, 

Warszawa: Książka i Wiedza, s. 147-197.

Duchowość jako przemiana. Nowa teoria duchowości i jej zastosowanie...

background image

270

Innym „bogactwem” jest język opisu (kodowania) treści umysłu. Jednak nie jest 

to – poza wrodzoną kompetencją językową (por. Kurcz 2000) – wyłączne osiągnięcie 

podmiotu. Świadomie, bądź częściej nieświadomie, człowiek przejmuje systemy ko-

dów charakterystyczne dla kultury jego otoczenia. Sięga zatem do zasobów zewnętrz-

nych. Do tego dochodzi niedająca się ogarnąć skarbnica doświadczeń całej ludzkości, 

gdyż tylko ludzie nieustannie kumulują je i systematyzują. Trudno mówić o duchowo-

ści szympansa, dopóki nie stworzy bibliotek i innych rezerwuarów doświadczeń po-

przednich pokoleń. Spośród zasobów zewnętrznych należy oczywiście wymienić re-

ligie  jako  niekiedy  wielowiekowe  tradycje  oferujące  praktycznie  sprawdzone  idee 

i techniki przemiany. Religie zawierają spójne systemy znaczeń i sensów, w formie 

dosłownej, ale i – co okazuje się korzystniejsze (Duriez i Hutsebaut 2009, Fontaine, 

Duriez, Luyten, Corveleyn i Hutsebaut 2005) – symbolicznej. Inne alternatywne sys-

temy  znaczeń  i  sensów,  także  dosłowne  i  symboliczne  w  formie,  oferują  filozofie 

i ideologie świeckie: humanistyczne, kosmopolityczne, narodowe, konserwatywne, 

lewicowe i liberalne, feministyczne, ekologiczne, ale i popkulturowe, punkowe, me-

talowe. Propagują one między innymi wzory osobowe, będące podstawą wyborów 

tożsamościowych. Dlatego tak istotne jest skąd i co czerpie wchodzący w życie mło-

dy człowiek. Charakterystyczne zasoby zawarte w teologiach, filozofiach i ideolo-

giach  to  pryncypia  moralne.  Ich  rola  –  regulacja  życia  społecznego  –  determinuje 

wewnętrzną przemianę. Może ona w ogóle nie nastąpić, jeśli postrzegana jest jako 

zło. Może być też prawie nieunikniona – jeśli od tego zależy przywrócenie psychicz-

nej równowagi. Przekonująco ukazał to wymieniony już William James, czyniąc epi-

zod depresji („moralnego upadku”) punktem zwrotnym determinującym nawrócenie 

religijne. Wyliczając zasoby kultury nie sposób pominąć oczywiste formy przemiany 

duchowej, realizowane w dowolnej dziedzinie ekspresji artystycznej. Wypada podać 

choć jeden przykład: niech to będzie postać lorda Byrona, który przekształcił się z po-

etycznego  „salonowca”  w  działacza  niepodległościowego,  bezkompromisowo  po-

święcając się swojemu powołaniu.

Zakumulowane zasoby społecznego doświadczenia obejmują nie tylko religijne 

wzorce sposobów przemiany. Wraz ze stopniowo rosnącą sekularyzacją, zachodnia 

kultura gromadzi rozliczne techniki indywidualnego wzrostu i społecznej integracji. 

Obfituje w nie współczesność, przynajmniej od połowy XX wieku. Są one często re-

zultatem fascynacji kulturami Wschodu, na przykład buddyzmu zen (Suzuki, Fromm) 

czy taoizmu, zapewne także z powodu traktowania tych tradycji jako religii, lecz jed-

nocześnie nieteistycznych, co dla zsekularyzowanego człowieka czyni je łatwiejszy-

mi do akceptacji. Dobrym przykładem jest tu wielokrotnie powołujący się na „posta-

wę  taoistyczną”  Abraham  Maslow  (1986).  Na  gruncie  wspomnianych  fascynacji, 

także z inspiracji Maslowa, rozwinęła się psychologia transpersonalna. Techniki indy-

widualnego wzrostu koncentrują się na „dodatniej” stronie kontinuum zdrowia psy-

chicznego, od punktu neutralnego do jakiegoś maksimum: szczytowych stanów świa-

domości  (McFetridge,  Aldana,  Hardt  i  Slavinski  2004),  wysokiego  poziomu 

dobrostanu, a co najmniej wysokiej jakości życia, celu psychologii pozytywnej (Cza-

piński 2005). Z kolei psychoterapie – także oferujące ogromne zasoby radzenia sobie 

Paweł M. Socha

background image

271

z sytuacją egzystencjalną – znajdują się po drugiej, „negatywnej” stronie wspomnia-

nego kontinuum. O ile np. coraz bardziej popularną Technikę Emocjonalnej Wolności 

Gary Craiga (Chełmicka 2009) można umieścić po stronie „dodatniej”, o tyle stwo-

rzone przez Colina Tippinga (2003) Radykalne Wybaczanie jest po stronie „ciemnej”, 

co nie znaczy patologicznej. Porównując koncepcję Tippinga z psychologią integral-

ną Junga, Anna Podobińska (2008) widzi wiele podobieństw, łącznie z typowym prze-

kroczeniem granic nauki w kierunku nieomal religijnej doktryny. Z punktu widzenia 

przemiany wewnętrznej nie jest to wadą. Wiara w skuteczność konkretnej techniki 

mistycznej, transpersonalnej czy psychoterapii jest nieodzownym warunkiem jej sku-

teczności (por. Kilbourne i Richardson (1988).

5. oD zasobów Do raDykalnej przemiany

Wyposażony w niezwykłe zasoby i mogący z nich korzystać człowiek ma szansę 

na wewnętrzną przemianę. Musi jednak umieć to zrobić. Umiejętność taka nie musi 

być świadoma, a nawet bardzo często taką nie jest. Więcej: wiele osób doznaje prze-

miany nawet przy braku świadomości, że posługuje się jednym z najważniejszych 

zasobów zewnętrznych – rytuałem. Indywidualny czy zbiorowy, jednorazowy czy re-

gularnie powtarzany, monotonny czy ekstatycznie zróżnicowany – za każdym razem 

rytuał jest medium przenoszącym jednostkę ze świata codzienności do świata niezwy-

kłości, świętowania, cudowności. Inaczej mówiąc, rytuały to sposoby uświęcania rze-

czywistości. Zdaniem Pargamenta i Mahoney’a (2005), uświęcanie (sanctification

jest  zasobem  o  niedających  się  przecenić  możliwościach  w  sferze  przeżyć  ducho-

wych, a utrata świętości – profanacja (desecration) ma fatalne skutki. Piszą, że uświę-

canie może być teistyczne lub nieteistyczne, choć w drugim przypadku jest ono tylko 

skojarzeniem z boskością. Nieteistyczne uświęcanie jest zatem, ich zdaniem, jedynie 

zastępczą formą teistycznego. Szerzej rozumie to James W. Jones (2002: 61), określa-

jąc świętość jedynie jako rezultat spostrzegania obiektów w szczególny sposób. Nale-

ży dokładniej zbadać, co to za sposób.

Poczucie świętości jest tu uważane za istotny wskaźnik duchowej, wewnętrznej 

przemiany. Za każdym razem, gdy pojawia się nowa wizja siebie lub (i) świata, po-

czucie świętości wzrasta. Ktoś wcześniej wątpiący w swoją wartość może uwierzyć, że 

jest osobą wyjątkową, uzdolnioną, wybraną. Podobnie powstaje wizja wybranej grupy: 

przedstawiciele zniewolonego narodu prędzej uwierzą w jego wybrany charakter i mi-

sję niż ci, którzy należą do narodu żyjącego w spokoju i prosperującego. Kobiety po 

mastektomii częściej podzielały optymistyczny pogląd na swe zdrowie, niż wynikało 

to z diagnoz (Taylor i Brown 1988). Optymistyczna wizja ma niekiedy moc spełniają-

cej się przepowiedni: niewiarygodne zdarzenia – zwycięstwo strajku w Stoczni Gdań-

skiej czy upadek ZSRR – należą być może częściowo do takich przypadków

2

.

2

  Freud (1967: 174) pisze: „[...] było iluzją przekonanie Kolumba, że odkrył nową drogę morską do 

Indii”. Ale chociaż „[...] uboga dziewczyna może mieć iluzję, że przybędzie do niej książę i zabierze ją 

z domu. To jest możliwe – parę takich przypadków miało miejsce”. 

Duchowość jako przemiana. Nowa teoria duchowości i jej zastosowanie...

background image

272

Założenie o roli poczucia świętości w duchowej przemianie odnosi się też do sy-

tuacji, które zmieniają sposób widzenia na bardziej dojrzały, empatyczny. W bada-

niach Wojciecha Kruczyńskiego (2004) buddyjska medytacja tonglen spowodowała 

wzrost  poczucia  świętości  mierzonego  jedną  z  pierwszych  wersji  Skali  Poczucia 

Świętości u osób, które dzięki takiej medytacji lepiej odczuły cierpienie innych osób. 

Badane  przez  Katarzynę  Dodd  (2007)  osoby  z  grupy  Radykalnego  Wybaczania, 

uwrażliwione na możliwość podwyższenia swej samooceny poprzez okazanie tole-

rancji i moralnej wyższości, także wykazały wzrost poczucia świętości po odbyciu 

warsztatu w tym zakresie (dla porównania – osoby po warsztacie z zakresu suplemen-

tów diety nie zmieniły się pod tym względem).

W procesie wewnętrznej przemiany świętość pojawia się jako rezultat radzenia so-

bie z sytuacją egzystencjalną. Odwołując się do koncepcji poznawczych, takich jak teo-

rie atrybucji, można to zjawisko nazwać poczuciem świętości. Niefortunne odnoszenie 

poczucia świętości do wymiaru „teistyczny-nieteistyczny” lepiej zastąpić odwołaniem 

się do subiektywnego wyboru rodzaju takiego spostrzegania: dla buddysty świętość nie 

ma charakteru teistycznego, a jednak można założyć, że jest tym samym. Kłopot z po-

jęciem  świętości,  uświęcania  i  profanacją  bierze  się  z  braku  neutralnych  terminów. 

Oczywiście wywodzą się one ze słownika religii; ponadto znaczna większość ludzi jest 

religijna, łącznie skłania to do utożsamiania zjawiska z jego słowną etykietką.

6. rola poczucia świętości – baDania i nowe wnioski

Do przedstawionych już w innym miejscu (Socha 2007) badań, w celu pomiaru 

poczucia świętości nie w znaczeniu narzuconym przez badacza, lecz w takim, jakiego 

używa osoba badana, skonstruowana została Skala Poczucia Świętości, która rozpo-

czyna się następującą instrukcją: „Każdy człowiek postrzega wiele cech rzeczy, ludzi, 

idei czy pojęć. Jedną z cech, która  m o ż e  je wyróżniać, jest ich «święty» charakter. 

Poczucie świętości, sacrum (przepełnienie świętością, rezultat uświęcania czegoś) to 

świadomość, że w danym obiekcie – przedmiocie, osobie, idei, pojęciu, niekoniecznie 

religijnym – jest coś niezwykłego, «coś więcej», «coś całkiem innego», a nawet bo-

skiego, lub przekraczającego potoczne znaczenie materialnej, «zwykłej» rzeczywi-

stości”. Jest tu jawne odwołanie się do pojęcia świętości Rudolfa Otto (1967), toteż 

wymieniane obiekty były dość nietypowe, jak na osoby uważające się z małymi wy-

jątkami za katolików. Po obliczeniu wyników według specjalnie opracowanej formu-

ły uwzględniającej częstość i kolejność wymienienia danego obiektu, ale i jego ocenę 

(w skali 1 do 5 punktów), pierwsze miejsce zajął obiekt „Miłość”, następnie „Rodzi-

na”, „Papież” (dane zebrano tuż przed śmiercią Jana Pawła II), „Kościół jako wspól-

nota”, oraz „Przyjaźń” (Socha 2007: 25) . Obiekt „Bóg” zajął w tym rankingu szóste 

miejsce,  co  sugeruje  nieadekwatność  odwoływania  się  do  kontekstu  teistycznego 

w przypadku pojawiania się poczucia świętości.

W tej sytuacji można założyć, że poczucie świętości, choć jest spektakularnym 

rezultatem duchowej przemiany, nie występuje samodzielnie. Wiąże się ono raczej 

Paweł M. Socha

background image

273

z innymi wymiarami oceniania rzeczywistości (i samego siebie), na zasadzie szcze-

gólnego  aspektu  tych  wymiarów,  takiego,  który  zmienia  skalę  stosowanych  ocen, 

a także nadaje im specyficzny odcień. Wraz z Andrzejem Latałą przyjęliśmy, że oceny 

wymienianych jako ważne lub cenne obiektów dokonywanie są na wymiarach: 1) on-

tycznym („istnieje – nie istnieje”); 2) poznawczym lub epistemologicznym („prawda 

– fałsz”); 3) pragmatycznym („użyteczność – nieużyteczność”); 4) etycznym („dobro 

– zło”); 5) estetycznym („piękno – brzydota”); a dodatkowo 6) duchowym („świętość 

– brak świętości”). W kwestionariuszu do badań dwa pierwsze wymiary zostały połą-

czone, a osoba badana była proszona o ontologiczno-epistemologiczną ocenę obiektu: 

„W jakim stopniu obiekt jest prawdziwy?”.

Badanie miało formę kwestionariusza internetowego, rozprowadzonego metodą 

kuli śniegowej (Salganik i Heckathorn 2004). Osoby, którym wysłano kwestionariusz 

z  prośbą  o  udział  były  także  proszone  o  wysłanie  go  innym  z  identyczną  prośbą 

i wprowadzeniem. Ten sposób zaowocował dużą liczbą odpowiedzi (442 kompletne 

kwestionariusze), umożliwiając standaryzację (anonimowość, brak możliwości wy-

cofywania się z raz danej odpowiedzi i konieczność wypełnienia wszystkich elemen-

tów  na  stronie  przed  przejściem  do  następnej).  Oczywiście  technika  ta  ma  wady, 

z których największa to jej niereprezentatywny charakter – 19,5% osób określiło się 

jako  niereligijne,  co  zdecydowanie  różni  próbę  od  przeciętnej  próby  polskiej.  Dla 

celów badania było to jednak korzystne, chodziło nam o znalezienie dużej grupy osób 

nieidentyfikujących się z religią rzymskokatolicką (5% osób opisało swą religijność 

jako niechrześcijańską lub bardzo nietypową), albo w ogóle z żadną.

Pierwszym zadaniem dla osoby badanej było podanie 10 najważniejszych i naj-

bardziej cenionych obiektów, niezależnie od tego czy konkretnych (jak przedmioty), 

czy abstrakcyjnych (jak idee), istniejących czy wyobrażonych, materialnych czy nie. 

Do tych obiektów dodaliśmy 10 obiektów arbitralnie wybranych przez nas, aby nie 

zabrakło ich w ocenianym zestawie. W rezultacie, jeśli osoba badana uprzedziła listę 

obiektów arbitralnych, ich suma była mniejsza od 20. Obiektami arbitralnymi były: 

sława, władza, seks, bogactwo, zbawienie, wolność, Bóg, ojczyzna, człowiek, religia. 

Analiza  czynnikowa  ujawniła  wśród  znaczeń  przypisywanych  tym  obiektom  trzy 

czynniki,  które  nazwaliśmy:  Świętość  Hubrystyczna  (władza,  sława  i  bogactwo) 

(czynnik wyjaśnia ok. 40% ogólnej wariancji), Świętość Religijna (zbawienie, Bóg, 

religia, ojczyzna) (czynnik wyjaśnia ok. 18% wariancji) i Świętość Indywidualistyczna 

(człowiek, wolność, seks) (ok. 12% wariancji). Ciekawym zjawiskiem było przypisa-

nie obiektu „ojczyzna” bardziej do czynnika Świętość Religijna” niż do jednego z po-

zostałych. Nawet w tej próbie (ponad 73% to mieszkańcy dużych miast, prawie 71% 

ukończyło wyższe studia) ojczyzna czy patriotyzm ma jakieś religijne konotacje.

Wyniki wskazują, że poczucie świętości nie jest najważniejszym wymiarem oce-

niania, choć ma ciekawe cechy. Pierwsza część wniosku opiera się na stwierdzeniu 

braku istotnej różnicy między średnim wynikiem natężenia poczucia świętości a śred-

nią  dla  wszystkich  pięciu  badanych  wymiarów  oceniania.  Najbardziej  zbliżona  do 

ogólnej średnia to wynik dotyczący wymiaru moralnego („Czy obiekt – np. seks, oj-

czyzna, religia – jest dobry czy zły?”). Sugeruje to kojarzenie moralności z religią. 

Duchowość jako przemiana. Nowa teoria duchowości i jej zastosowanie...

background image

274

Wyniki w zakresie oceniania obiektów arbitralnych różniły się też w zależności od 

typu identyfikacji z religią. Ogólnie, osoby deklarujące się jako katolicy lub zdecydo-

wanie należący do jednego z pozostałych wyznań chrześcijańskich (grupa „Religijni 

chrześcijanie”), przypisali więcej świętości obiektom arbitralnym niż osoby z grup 

„Niereligijni” i „Alternatywnie religijni”. To głównie „Religijni chrześcijanie” uznali 

ojczyznę za znaczeniowo bliską religii (stereotyp Polak-katolik); ich oceny były istot-

nie wyższe od ocen osób z obu pozostałych grup.

Podsumowując można powiedzieć, że przegląd wyników oceniania obiektów ar-

bitralnych  w  wymiarach  ontologiczno-epistemologicznym,  pragmatycznym,  etycz-

nym,  estetycznym  i  świętym  podważyło  nadrzędne  znaczenie  wymiaru  świętości, 

choć jego rola w oczywisty sposób jest większa w przypadku osób religijnych. Do 

rozstrzygnięcia pozostaje jeden ważny problem: czy poczucie świętości pozostaje in-

tegralnie związane z religijnym postrzeganiem świata, szczególnie takim, które jest 

efektem religijnej edukacji? Jeśli tak, należy szukać innych wskaźników wewnętrznej 

przemiany, niepowiązanych konotacyjnie ani inaczej z kontekstem religijnym, w taki 

sam sposób diagnozujących to, co się dokonało zarówno u osób religijnych, jak i ate-

istów. Nie jest jednak wykluczone, że poczucie świętości, szczególnie rozumiane jako 

rezultat procesu uświęcania, to – jak wspomniano – szczególny aspekt ewaluacji, na-

dający specyficzny charakter ocenom moralnym, pragmatycznym czy estetycznym. 

To takie poczucie powoduje, że przykładamy inną miarę do czynów religijnie „uspra-

wiedliwionych”  (zadanie  śmierci  heretykom  czy  dokonującym  aborcji  lekarzom), 

albo do wytworów z dziedziny twórczości (oblewamy farbą bulwersujący obraz), czy 

nawet zaprzeczamy faktom (uznanie wyższości własnej rasy, nieuznawanie założeń 

teorii ewolucji). Skutki rozumianego religijnie (co nie znaczy, że może być ono z isto-

ty niereligijne) uświęcania ukazał Władysław Witwicki (1980[1938]) jako paraliż lo-

giczny i paraliż moralny. Wspomniany James Jones (2002) przedstawił to na przykła-

dzie współczesnego terroryzmu.

Paweł M. Socha