background image

Jay Friedman, Ride in Style, Mar 7, 2005 

tłum. Łukasz Michalski

 

 

118. Cwałowanie w dobrym stylu            Ride in Style 

 

Jay Friedman, marzec 2005 

 
Cwałowanie  Walkirii

  to  jedna  z  orkiestrówek  najczęściej  wymaganych  na 

przesłuchaniach. Pomyślałem więc, że w tym miesiącu byłoby dobrze skupić się na tym 
fragmencie i sposobie, w jaki go wykonuję i nauczam. Po pierwsze, niezwykle ważne jest, 
aby  w  przypadku  każdego  głośnego  fragmentu  stworzyć  miniaturowy  model 
pełnowymiarowego produktu, podobnie, jak architekt buduje mały model dużej budowli. 
Oznacza  to  doskonalenie  wykonania  w  dynamice  piano,  zanim  zacznie  się  podkręcać 
głośność.  W  miarę  zgłaśniania  mnożą  się  trudności,  warto  więc  zadbać  o  budowanie 
fundamentów na trwałych podstawach. 

Pracę  zaczynam  od  najważniejszej  dla  tego  fragmentu  sprawy:  od  artykulacji.  Od 

jakiegoś  czasu  odgrażam  się,  że  napiszę  na  ten  temat  osobny  artykuł,  tutaj  tylko 
napomknę  o  moich  przemyśleniach  na  ten  kluczowy  temat,  który  dla  mnie  stanowi 
najbardziej istotny aspekt tworzenia dobrego brzmienia. Na początku pomijam środkową 
nutę trioli, możliwie najkrócej grając wszystkie pozostałe, ale zachowując ich pełne, obfite 
brzmienie. Tak dzieje się w dynamice piano, która stanowi wzór dla sytuacji odtwarzanej 
w  pełnej  głośności.  Bardzo  krótkie  granie,  przy  jednoczesnym  zachowaniu  pełnego 
brzmienia  wewnątrz  tych  nut,  zmusza  grającego  do  użycia  odpowiednio  szybkiego 
strumienia  powietrza  na  początku  nuty,  dla  osiągnięcia  maksymalnego  wybrzmienia 
rozpoczęcia każdej nuty.

 

 

W następnym kroku też pominę środkową nutę, zaś skrajne tym razem zagram też w 

dynamice  piano,  mniej  więcej  normalnej  długości,  ale  z  akcentem  w  stylu  bell-tone 
i z diminuendo. Powinno to brzmieć jak miniaturowe 

fp

.

 Styl bell-tone sprawia, że mimo 

wydłużenia  nuty  powietrze  nie  płynie  na  początku  dźwięku  wolniej,  co  jest  najczęstszą 
przyczyną braku dobrego brzmienia i prawie wszystkich innych błędów. Teraz bym dodał 
małą nutkę w środku i pracował nad stroną rytmiczną tej figury, wciąż w dynamice piano. 

Uważam, że tajemnica uzyskania dobrego brzmienia rytmu tej figury leży w długości 

i stylu  akcentowanej  nuty.  Jeśli  nuta  akcentowana  jest  za  krótka,  ta  figura  zabrzmi  jak 
ósemka i dwie szesnastki. Jeśli ta nuta będzie zbyt długa, nie zabrzmi jak triola, ponieważ 
mała  nutka  nie  będzie  słyszalna.  Jeśli  nuta  akcentowana  ma  właściwą  długość  i  styl,  to 
pozostałe  dwie  nuty  trioli  same  znajdą  swe  naturalne  miejsce.  Nie  chciej  zagrać  tego 
całkiem  tenuto,  bo  istnieje  niebezpieczeństwo,  że  wyjdzie  Ci  „da-daa-da-daat  bhaaa 
bhaaa”  itd.  Mnóstwo  razy  słyszałem  coś  takiego.  Ten  styl  wymaga  sporo  pracy,  a  takie 
tenuto, to ostatnia rzecz, która potrzebna Ci w tym trudnym fragmencie, poza tym brzmi 
naprawdę  źle.  Trzeba  uważać,  żeby  nie  zagrać  przedtaktowej  ósemki  w  każdym  takim 
takcie  z podziału  dwójkowego,  co  jest  powszechnym  błędem.  Dobrym  sposobem 
uniknięcia  tego  jest  liczenie  triolami  całego  pustego  taktu  poprzedzającego  i  taktu 
z przedtaktem. 

Oto sposób, w jaki mógłbym opisać styl tej figury: nuta akcentowana powinna być 

nieco  głośniejsza  niż  pozostałe  miary  w  takcie,  w  naturalnym  kształcie  głośności

 

– 

podobnym do rysunku znaku akcentu

.

 To spowoduje poczucie większej wagi, niż druga 

i trzecia  miara  w  takcie.  Ćwierćnuty  z kropką powinny  być prawie  tak  samo  mocne,  ale 
szybciej cichnące; dzięki temu nie zabrzmią tak ciężko, jak pierwsza miara i będą trochę 
zbliżone do wcześniej opisanych bell-tonów. Jeśli potraktujesz wymowę słowa „timpani”, 

background image

Jay Friedman, Ride in Style, Mar 7, 2005 

tłum. Łukasz Michalski

 

 

jako  podpowiedź  dla  właściwego  brzmienia  rytmu  tej  trioli,  to  zauważysz  naturalne 
diminuendo  na  spółgłosce  „m”.  Faktycznie  przekształca  się  ono  w  brzmienie 
samogłoski.  Wymów  "timmmpani",  a  otrzymasz  właściwe  poczucie  tej  figury.  Uważaj, 
żeby akcentowana nuta nie zaginęła po kilku taktach. Stałe ćwiczenie Cwałowania w piano, 
z  tym  samym  akcentowaniem  przez  cały  fragment,  przynosi  dobre  rezultaty  i  pozwala 
mieć  nadzieję  osiągnięcia  podobnego  efektu  w  głośniejszej  dynamice,  musi  to  jednak 
zostać mocno ugruntowane.  

Po  uzyskaniu  wersji  bliskiej  doskonałości  w  dynamice  piano,  próbuj  zwiększać 

dynamikę  do  mezzoforte,  utrzymując  brzmienie  i  styl  DOKŁADNIE  tak  samo.  Kiedy 
już to osiągniesz, spróbuj delikatnego forte, ciągle zachowując identyczne brzmienie i styl. 
Następnie opuść wersję fortissimo, idź gdzieś, gdzie nikt Cię nie będzie słyszał (świetnie 
byłoby  na  zewnątrz)  i  graj  tak  głośno,  ile  tylko  możesz.  Staraj  się  utrzymać  tak  dużo 
poczucia  odprężenia,  jak  to  było  w  piano.  Codziennie  graj  cichą  wersję,  jako  dla 
brzmienia wersji głośniejszej. Wersja FFF początkowo będzie brzmiała okropnie, ale po 
jakimś  miesiącu  codziennego  grania  tego  po  kilka  minut  (nie  więcej)  będzie  już  mniej 
okropnie,  a właśnie  o  to  chodzi.  Zawsze  wracaj  do  wersji  zminimalizowanej,  gdyż, 
teoretycznie rzecz biorąc, jedyną różnicą między piano a FFF powinien być zwiększony 
wydatek powietrza. 

Kiedy obniżysz głośność do poziomu wymaganego na przesłuchaniu (prawie pełne 

forte) wyjdzie na jaw, że ten margines bezpieczeństwa się opłacił. Punkty zarobi nie ten, 
kto  zagra  najgłośniej,  lecz  ten,  kto  zabrzmi  najlepiej,  grając  głośno.  Wielu  nie  lubi 
ćwiczenia  w  naprawdę  głośnej  dynamice,  ale  niestety  –  jeśli  chcesz  dobrze  zabrzmieć 
grając głośno – to musisz. 

Jeśli  chodzi  o  zmiany  tempa  i  dynamiki,  to  stwierdzam,  że  tempo  92  stanowi 

właściwe wypośrodkowanie. Stosuję to samo tempo w dur i w moll, gdyż Wagner zapisał 
fragmenty  durowe  niżej  i  ciężej,  więc  niepotrzebne  jest  spowalnianie  tempa.  Uwaga 
dyrygenci!  Żadnej  słoniowatości.  Jeśli  chodzi  o  kontrasty  dynamiczne,  to  przyjąłbym 
odcinek  w  dolnej  oktawie,  zaczynający  się  do  Ais,  jako  cichszą  dynamikę  (w  wielu 
wydaniach  jest  tu  zapisane  forte),  aby  dało  się  zagrać  głośniej  w  miejscu  oznaczonym 
fortissimo (Fis-Gis etc.). To najwygodniejsze miejsce, od którego można zagrać głośniej 
zagrać, zatem sprytnie będzie stąd właśnie nieco podkręcić dynamikę. 

 
Spośród  spraw  niezwiązanych  z  tematem  chcę  zwrócić  uwagę  na  dwa  zbiory.  Po 

pierwsze Wokalizy  Bordogniego, w  wersji Davida  Schwartza.  Schwartz  transkrybował  te 
etiudy  na  puzon  (najbardziej  są  znane,  jako  popularne  transkrypcje  Rochuta)  i  dołożył 
płytę  CD  z  akompaniamentami  fortepianowymi  Bordogniego.  Ćwiczenie  tych  etiud 
z płytą gwarantuje właściwe poczucie czasu oraz intonacji (równomiernie temperowanej). 
Druga pozycja to Tutor (Korepetytor) Intonacji Michaela Keenera. Ten zbiór, też wydany 
z płytą CD, na 22 stronach omawia zagadnienia intonacji, a następnie proponuje zestaw 
ćwiczeń  na  1,  2,  3  lub  4  instrumenty.  Ćwiczenia  zapisane  są  w  kluczu  basowym  i  we 
wiolinowym  w  stroju  B,  mogą  więc  być  używane  przez  wielu  muzyków.  Podręcznik 
Keenera, wraz z Tune Up (Stephena Cooleya?), to świetny sposób na ćwiczenie intonacji 
samemu, w domu. Podobnie, jak wszystkie ćwiczenia towarzyszące płytom CD, najlepiej 
jest  używać  ich  w połączeniu  z  takimi  materiałami,  jak  Studia  intonacji  dla  trzech  puzonów
aby można je było zastosować do wykonań zespołowych. 

 

Oryginał: http://jayfriedman.net/articles/ride_in_style