background image
background image

Artur

 Król

Jak

 zbudować szczęśliwy

związek?

Warszawa

 2012

background image

Redaktor prowadzący:

 Renata

 Kicka

Redakcja:

 Ewa

 Mościcka

Korekta:

Alicja

 Maślak, eKorekta24.pl

Opracowanie graficzne:

 Eliza

 Goszczyńska, Grażyna Faltyn

Skład i łamanie:

 Joanna

 Królak

Opracowanie okładki:

 Krzysztof

 Zięba, Tonikstudio.pl

Adaptacja okładki:

 Greatidea

 Tomasz Kaczmarczyk, www.greatidea.pl

Zdjęcie

 na

 okładce: www.fotolia.com © goodluz

Współpraca:

 Justyna

 Dedio, Maria Gładysz

 
©

 Edgard

 2012

 

Wszelkie

 prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub

fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione.
Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną oraz kopiowanie na
nośniku filmowym, magnetycznym lub innym skutkuje naruszeniem praw
autorskich niniejszej publikacji.
 

Samo

 Sedno

Edgar

d

ul. Belgijska

 11

02-511

 Warszawa

tel./fax:

 (22) 847 51 23

e-mail:

 

samosedno@samosedno.com.pl

 

ISBN

 978-83-7788-186-6

 

Wydanie

 I

Warszawa

 2012

 

Konwersja

:

background image

O autorze

Artur

  Król  to  psycholog,  coach  i  trener  specjalizujący  się  w  pracy  nad

problemami 

nieśmiałością 

nieszczęśliwym 

zakochaniem. 

Lata

doświadczeń  i  setki  klientów  dały  mu  głęboki  wgląd  w  strukturę  tych
zagadnień  oraz  podsunęły  pomysły  na  sposoby  ich  rozwiązania.  Znany  jest  z
ogromnego  zaangażowania  oraz  bardzo  skutecznych  metod  pracy  zarówno  z
klientami indywidualnymi, jak i organizacjami.

Zajmując  się

  kwestiami

  nieszczęśliwego  zakochania,  złamanego  serca,

poprawy relacji w istniejących związkach oraz znajdowania „drugiej połówki”
w  kontakcie  z  klientami  indywidualnymi,  zauważył,  jak  wiele  trudności
dotyczących  tych  zagadnień  wynika  z  regularnie  powtarzających  się  błędów,
niedopatrzeń  i  nieporozumień.  Książka,  którą  trzymasz  w  rękach,  jest
owocem  tych  obserwacji  i  próbą  przekazania  rozwiązań  podstawowych
problemów pojawiających się w wielu związkach.

Jest

  autorem  książek  (m.in.:  Opowieści

  zmieniacza.  Jak

  zmienić  swoje  życie

na  lepsze?,  Pewność

  siebie.  Kompletna

  strategia  wykorzystania  własnego

potencjału, 

Talent

 

nie 

istnieje. 

Droga 

do 

praktycznego 

osiągania

mistrzowskich  umiejętności

),  publikacji

  internetowych  i  licznych  artykułów

oraz  twórcą  metod  Beyond  NLP  i  Dynamic  Mindscapes.  W  swoich  tekstach
porusza  przede  wszystkim  tematy  dotyczące  pewności  siebie,  skutecznego
coachingu oraz „zdrowego” podejścia do metod zmiany osobistej.

Bliski

 jest mu duch sceptycyzmu naukowego, dlatego dba o wykorzystywanie

metod  opierających  się  na  solidnych  psychologicznych  i  neurologicznych
podstawach,  nieustannie  dąży  też  do  rozwijania  swojej  wiedzy  w  tym
zakresie.  Prawdziwy  pasjonat  w  swojej  dziedzinie,  potrafi  godzinami
rozmawiać  o  metodach  skutecznego  rozwoju  oraz  procesach  zachodzących  w
ludzkim umyśle.

Prywatnie

  fascynuje  się  gotowaniem,  literaturą  fantasy  i  SF  oraz  teatrem

improwizacyjnym, z którego, jak mówi, czerpie wiele inspiracji do pracy.

Więcej

  informacji

  nt.  Artura  Króla  znajdziesz  na 

www.krolartur.com

  i

www.changemakers.pl

.

background image

Wstęp

Droga

 czytelniczko, drogi czytelniku!

Chciałbym  móc

  ci

  obiecać,  że  w  tej  książce  znajdziesz  przepis  na  idealny

związek. Byłoby cudownie, gdyby takowy istniał. Każdy mógłby prosto, krok
po  kroku  zapewnić  sobie  szczęście  w  jednym  z  najważniejszych  obszarów
życia.

Niestety, coś

 takiego

 jak przepis na idealny związek nie istnieje. Poszukiwali

go  przez  wieki  myśliciele,  artyści,  wszelkiego  rodzaju  guru,  a  przez
ostatnich  sto  lat  również  psychoterapeuci.  Wielu  ogłaszało,  że  taki  przepis
znalazło.  Większość  z  nich  po  jakimś  czasie  odkrywała,  że  ten  „idealny
związek” zmienił się gdzieś po drodze w idealne piekło.

Mówiąc  krótko:  związek

  to

  nie  rosół.  Nie  da  się  znaleźć  jednej  prostej

recepty,  która  zapewniłaby  udany  efekt.  Ludzie  są  bardzo  różni,  spotykają
się  w  różnych  chwilach  swojego  życia  i  doświadczają  tak  zróżnicowanych
sytuacji  w  trakcie  trwania  związku,  że  obietnica  prostego  przepisu  na
idealny  związek  byłaby  po  prostu  kłamstwem.  Gdy  piszę  te  słowa,  jestem
bardzo  zadowolony  ze  swojego  związku  i  wspaniałej  kobiety,  z  którą  dzielę
życie. Nie mam jednak żadnej pewności, czy – przy wszystkim, co tu opiszę i
co stosuję – w momencie gdy ty będziesz to czytać, wciąż będę w tym samym
związku.  Mam  wielką  nadzieję,  że  tak,  ale  naprawdę  nie  ma  czegoś,  co
mogłoby to absolutnie zapewnić.

Po

  co  więc  ta  książka?  Czyżby  szewc  bez  butów  chodził?  Po  co  miałbyś  ją

czytać  dalej?  Może  lepiej  odłożyć  ją  teraz  na  półkę  i  poszukać  autora,  który
jednak  obieca  ci  przepis  na  idealny  związek?  Wiesz  już,  że  taki  autor
kłamałby, ale może lepiej usłyszeć miłe kłamstwo niż niemiłą prawdę?

Sęk

  w

  tym,  że  prawda  nie  jest  taka  zła.  Tak,  oświadczyłem,  że  nie  ma

przepisu  na  idealny  związek.  Napisałem  tak,  ponieważ  chcę  być  z  tobą
szczery  i  obiecać  tylko  tyle  –  aż  tyle  –  ile  mogę  zaoferować.  A  chociaż  nie
ma  przepisu  na  idealny  związek,  to  istnieje  wiele  recept  mogących  sprawić,
by twój związek – ten, w którym już jesteś, lub ten, który dopiero stworzysz –
był dużo lepszy.

Możesz  zrobić

  wiele,  by

  poprawić  swój  związek.  Niektóre  sposoby  pewnie

już  znasz,  inne  mogą  cię  zaskoczyć.  Czasem  są  to  rzeczy  małe,  trwające
dosłownie  kilka  sekund,  a  czasem  duże,  wymagające  wypracowania
nawyków. Ale co najważniejsze: znajdziesz je w tej książce. Poznaj je i zacznij
stosować, aby uzyskać konkretne efekty.

background image

Jakość

 twojego

  związku  i  czasu,  który  spędzisz  z  ukochaną  osobą,  nie  zależy

od przypadku, wyroku niebios (ani piekieł, ani nawet teściów) czy tego, jacy
jesteście.

Zależy

  od

  tego,  co  będziecie  robić  –  a  ponieważ  zmienić  możesz  tylko

siebie,  zachęcam  cię

  do

  przeczytania  tej  książki,  wprowadzenia  w  życie

tego,  czego  się  z  niej  dowiesz,  i  przetestowania,  co  zadziała  w  twoim
przypadku.  Potem  możesz  dać  ją  do  przeczytania  partnerowi  lub  partnerce  i
nakłonić do zastosowania tego, na co zwróci uwagę.

Zawsze

  jednak  należy  zacząć  od  siebie  –  dlatego  zachęcam  cię  do  pełnego

wykorzystania  tej  książki,  to  znaczy  nie  tylko  jej  przeczytania,  lecz  także
praktycznego wykonania sugerowanych w niej ćwiczeń. Jedynie wysiłek, jaki
oboje  partnerzy  są  gotowi  włożyć  w  pracę  nad  ich  relacją,  decyduje  o
szansach  na  sukces.  Ta  książka  jest  pewnym  przewodnikiem,  proponowaną
trasą  na  drodze  do  szczęśliwego  związku.  Tyle  mogę  ci  zaoferować.  Energia
potrzebna na przejście tej drogi musi już pochodzić od ciebie.

Udanej

 podróży!

Jak korzystać z książki?

Na

  początek  deklaracja:  poradnik  przeznaczony  jest  dla  obu  płci,  ale

ponieważ  zarówno  pisanie,  jak  i  czytanie  sformułowań  typu  „byłeś/byłaś,
czytelniku/czytelniczko” 

jest 

bardzo 

niewygodne, 

poza 

fragmentami

przeznaczonymi  tylko  dla  mężczyzn  lub  tylko  dla  kobiet  będę  używał  formy
męskiej.  Uznaj  wtedy,  proszę,  że  piszę  dla  wszystkich.  W  końcu  zarówno  w
pisaniu  książki,  jak  i  w  związku  grunt  to  nie  utrudniać  sobie  życia  bez
potrzeby.

Poradnik składa się z pięciu części.

I.   „Dla  wszystkich”

  jest

  wprowadzeniem  do  tematu,  zawiera  listę  rzeczy,

które  warto  zrobić  na  każdym  etapie  związku  –  czy  to  wtedy,  gdy  dopiero
szukasz partnera, czy w momencie, gdy związek już się rozpada. W tej części
znajdziesz  podpowiedzi,  które  pozwolą  ci  lepiej  zrozumieć  to,  co  zachodzi  w
związkach,  oraz  to,  czego  ty  od  nich  oczekujesz  i  potrzebujesz.  To
zdumiewające,  jak  wiele  osób  nigdy  się  nad  tym  nie  zastanowiło.  Jeśli
należysz  do  nich  –  będziesz  miał  ku  temu  okazję.  Tę  część,  jak  sama  nazwa
wskazuje, warto, by przeczytali wszyscy.

II.  „Dla szukających”

 to

 część przeznaczona dla osób, które nie są obecnie

w  związku,  a  chciałyby  w  nim  być.  Dowiesz  się  z  niej,  gdzie  znaleźć
odpowiednią  osobę,  jak  nawiązać  relację  i  zacząć  budować  coś  razem.  Jeśli
już  jesteś  w  związku,  ta  część  może  okazać  się  dla  ciebie  nieco  mniej

background image

interesująca,  choć  być  może  znajdziesz  tu  informacje  pozwalające  lepiej
zrozumieć dynamikę relacji, w której jesteś.

III.   „Dla  budujących”  napisałem

  dla

  osób,  które  już  są  w  związku  i  chcą

go  ulepszyć.  W  jakimś  momencie  życia  wiedza  ta  przyda  się  każdemu
czytelnikowi, dlatego zachęcam do lektury.

IV.   „Dla  kończących”

  ma

  pomóc  osobom,  których  związek  albo  właśnie

zaczął  się  rozpadać,  albo  już  się  rozpadł.  Jak  dojść  do  siebie  po  tzw.
złamanym  sercu,  jak  odbudować  życie  po  zakończonej  relacji  i  jak
ewentualnie zacząć nowy  związek? Tego wszystkiego dowiesz się, czytając  tę
część.

V.  „Dla będących”

 to

 znów część dla każdego, ale  nie w każdym momencie

życia. Rozdziały w niej zawarte dotyczą dojrzałej miłości, budowania związku
nie  dla  zapełnienia  pustki  w  życiu,  ale  po  to,  by  je  wzbogacić.  To  nieco  inna
perspektywa,  bardziej  świadoma  i  odpowiedzialna,  dlatego  zdecydowałem
się na wydzielenie dla niej oddzielnej części.

W

  każdej  części  znajdziesz  ćwiczenia  i  wskazówki  do  wdrożenia  w  praktyce.

Proponuję,  żebyś  wykonał  wszystkie  zadania,  a  z  sugestii  wybrał  te,  które
najbardziej  ci  pasują.  Jeśli  spodoba  ci  się  ich  efekt,  przetestuj  kolejne  i
kolejne, tak by nie przytłoczyła cię próba wprowadzenia zbyt wielu naraz.

Powodzenia!

PS

  W  książce  znajdziesz  „życiowe”  przykłady  różnych  sytuacji.  W

przeważającej  większości  pochodzą  one  z  mojego  doświadczenia,  z  sesji
coachingowych  i  szkoleń,  które  prowadziłem.  Jednocześnie  by  zadbać  o
bezpieczeństwo  i  poufność,  szczegóły  (np.  płeć,  wiek  i  inne  dane)  zawsze
zmieniałem.  Czasem  łączyłem  kilka  przypadków  w  jeden  lub  przeciwnie  –
rozbijałem  jeden  przypadek  na  kilka  osób.  W  każdym  razie  chciałem,  by
wszelkie  podobieństwa  do  prawdziwych  osób  były  całkowicie  przypadkowe.
Całkiem możliwe, że mimo to uznasz, że dana sytuacja bardzo ci przypomina
kogoś,  kogo  znasz.  Stanie  się  tak  nie  dlatego,  że  pracowałem  z  tą  osobą,
tylko  dlatego,  że  problemy  ludzkie  są  naprawdę  zdumiewająco  podobne  do
siebie.

background image

Część pierwsza

Dla wszystkich

background image

Pierwsza

 część tej książki stanowi wstęp skierowany w zasadzie do każdego.

Niezależnie  od  tego,  czy  dopiero  szukasz  kogoś,  z  kim  mógłbyś  stworzyć
związek,  czy  żyjesz  w  związku,  czy  też  właśnie  go  zakończyłeś,  ćwiczenia  i
wskazówki  zawarte  w  tej  części  będą  dla  ciebie  bardzo  przydatne.  Pozwolą
lepiej zrozumieć siebie, twoje oczekiwania, skłonności i uwarunkowania oraz
to,  jak  wpływają  one  na  relacje  z  innymi  ludźmi.  Ta  samoświadomość  jest
szalenie  ważna  w  usprawnianiu  związków,  dlatego  warto  zwrócić  na  nią
szczególną  uwagę.  Materiał  dotyczący  tego  zagadnienia  będzie  wymagał
pewnej pracy, ale wysiłek ten zwróci ci się wielokrotnie.

Z

 tej części dowiesz się:

jak

  uwarunkowania  ewolucyjne  wpływają  na  twoje

podejście do miłości;

dlaczego

 ludzie unikają myślenia o swoich potrzebach

w związku;

czym

 są oczekiwania wobec szczęśliwego związku i jak

odkryć je u siebie;

jakie

  modele  związków  funkcjonują  w  świecie  i  jak

wybrać swój;

jak

  przygotować  się  wewnętrznie  do  szczęśliwego

związku.

background image

Rozdział 1

Co dla ciebie znaczy

„szczęśliwy związek”?

Z

 tego rozdziału dowiesz się:

jakie

 

są 

uwarunkowania 

ewolucyjne 

dotyczące

związku;

dlaczego

  warto  przemyśleć  to,  co  sprawia,  że

odczuwasz szczęście w związku;

jakie

  są  popularne  powody,  dla  których  ludzie  unikają

myślenia 

tych 

kwestiach 

– 

oraz 

jak 

im

przeciwdziałać.

Serce i rozum

Choć

  zwykle

  mówi  się,  że  rozum  i  serce  to  dwa  przeciwieństwa,  tak

naprawdę  nie  byłoby  miłości,  takiej,  jaką  wszyscy  znamy,  gdyby  nie  ludzki
rozum.  Po  prostu  nie  byłaby  potrzebna.  Większość  gatunków  zwierząt  radzi
sobie doskonale bez miłości romantycznej. Zdarza się, że przywiązują się do
swojego stada czy, rzadziej, potomstwa, ale prawie nigdy – w odróżnieniu od
ludzi – nie dobierają się w pary na całe życie.

background image

Dlaczego

  tak  jest?  Co  jest  w  ludziach  tak  wyjątkowego,  że  ewolucja  dała  im

możliwość odczuwania czegoś tak niezwykłego jak miłość?

Odpowiedzią

  jest

  ludzki  mózg.  A  jeszcze  dokładniej  różnica  w  rozmiarze

między  mózgiem  dorosłego  człowieka  a  tym,  z  którym  przychodzimy  na
świat.  Do  chwili,  gdy  osiągnie  rozmiar  i  sprawność  pozwalającą  na
samodzielne  funkcjonowanie,  mija  dużo  czasu.  Średnio  jest  to  12  lat  do
osiągnięcia  dojrzałości  płciowej  i  18  lat  (w  naszej  kulturze)  do  osiągnięcia
dorosłości.  Tego  czasu  nie  da  się  skrócić.  Poród  naczelnych  bywa  trudny,  a
gdyby główka dziecka była jeszcze większa, stałby się po prostu niemożliwy.
Człowiek musi zatem przez pewien czas dorastać.

Miłość

 z

  perspektywy  ewolucyjnej  to  sposób  na  zagwarantowanie  kobietom,

że  ojciec  dziecka  pozostanie  z  jego  matką  przynajmniej  przez  kilkanaście  lat
od  narodzin  potomstwa,  chroniąc  i  karmiąc  swoją  rodzinę.  Miłość  to  także
sposób  na  zapewnienie  mężczyzny,  że  dziecko,  którym  się  zajmuje,  jest
faktycznie  jego.  Nie  jest  to  oczywiście  system  idealny  i  nie  zawsze  działa.
Sprawdził 

się 

jednak 

wystarczająco 

wielu 

przypadkach: 

nasi

prapraprzodkowie  przetrwali,  wychowali  praprzodków  –  i  tak  dzięki  wielu
pokoleniom żyjemy w takim, a nie innym świecie.

Jaskiniowiec w wielkim mieście

Rozpoczęcie książki

 o

  szczęśliwych  związkach  wywodem  na  temat  tego,  jaką

rolę  odgrywa  miłość  z  perspektywy  ewolucyjnej,  może  się  wydać  dość
dziwne i mało romantyczne. Genów nie da się jednak oszukać i nieraz trzeba
będzie  się  powołać  na  te  właśnie  ewolucyjne  źródła  miłości,  pożądania,
preferencji  przy  doborze  partnera  i  partnerki,  także  przy  okazji  omawiania
wielu innych elementów tworzących współczesne związki. Wszystko po to, by
lepiej  zrozumieć  zasady  gry,  w  którą  gramy,  i  strategie,  jakie  warto  w  niej
obrać.

Czy

  nam  się  to  podoba,  czy  nie,  jesteśmy  kimś  o  ciele  i  mózgu  jaskiniowca,

żyjącym  współcześnie.  Nasze  umysł,  mentalność  i  kultura  przystosowane  są
do  życia  w  XXI  w.,  ale  instynkty,  skłonności,  automatyczne  reakcje  –  takie
same  jak  w  epoce,  w  której  na  sawannie  nasi  przodkowie  polowali  na
antylopy.

Nie

  znaczy  to,  że  te  „jaskiniowe”  geny  muszą  kontrolować  nasze  życie  i

zachowanie.  Gdyby  tak  było,  książki  tego  typu  nie  miałyby  sensu.  Jednak
aby  mieć  możliwość  panowania  nad  takimi  genetycznymi  skłonnościami,
należy  najpierw  zrozumieć,  jak  działają.  Trudno  przecież  obronić  się  przed

background image

czymś,  czego  istnienia  nawet  się  nie  podejrzewa.  Dlatego  w  wielu  miejscach
poradnika znajdą się odniesienia do ewolucyjnych źródeł różnych zachowań i
pragnień.  Ich  celem  nie  jest  „odarcie  miłości  z  romantyzmu”,  a  jedynie
wzbogacenie jej zrozumienia innymi elementami, które pomogą skuteczniej i
pełniej budować związek, na jakim nam zależy.

A

 skoro o tym mowa – na jakim związku nam zależy? Oczywiście, na dobrym

i  szczęśliwym,  ale  co  dokładnie  to  dla  nas  znaczy?  To  zdumiewające,  jak
wiele  osób  nigdy  nie  zastanowiło  się  nad  tym,  czego  oczekuje  od  związku  i
po  co  w  nim  jest.  W  efekcie  potrafią  tkwić  przez  lata  w  relacji,  „bo  tak
trzeba”,  „bo  w  moim  wieku  warto  z  kimś  być”,  „bo  nie  chcę  być  sam”,  tym
samym  marnotrawiąc  możliwości  zmiany  sytuacji.  Dlatego  też  w  kolejnych
rozdziałach  znajdą  się  pytania,  które  pomogą  ustalić,  czego  tak  naprawdę
oczekujesz od związku.

Co

  ważne,  ćwiczenia  w  tej  części  są  przeznaczone  nie  tylko  dla  osób,  które

nie  są  obecnie  w  związku,  lecz  także  dla  tych,  które  już  są  weń
zaangażowane.  Może  się  bowiem  okazać,  że  to,  jak  funkcjonuje  twój  obecny
związek, zupełnie nie pasuje do tego, czego od niego oczekujesz. Nie oznacza
to  oczywiście,  że  od  razu  trzeba  trzasnąć  drzwiami  i  poszukać  kogoś  innego.
Wręcz  przeciwnie  –  dopiero  gdy  zdasz  sobie  sprawę  z  problemu,  możesz
zacząć  zmieniać  obecny  związek  tak,  aby  był  atrakcyjny.  W  końcu  trudno
dojść  do  miejsca,  w  którym  chce  się  być,  jeśli  się  nie  wie,  dokąd  chce  się
dotrzeć ani gdzie się jest.

Przykład

Historia z życia wzięta…

Magda

 była zrozpaczona. Od pięciu lat próbowała znaleźć partnera, ale

zawsze  coś  było  nie  tak.  A  to  facet  był  zbyt  ciamajdowaty  i
niezaangażowany,  a  to  trafił  się  maniak  seksualny,  który  najchętniej
nie  wychodziłby  z  sypialni.  (No,  po  prawdzie  na  samą  sypialnię  nie
naciskał,  każde  miejsce  było  dobre  na  uprawianie  seksu).  Wiele  prób  i
równie wiele porażek, zawsze coś się waliło. W końcu zdecydowała się
skorzystać  z  pomocy  psychologa,  by  spróbować  rozwiązać  ten
problem,  i  właśnie  z  pasją  opowiadała  mi,  jacy  ci  wszyscy  faceci  byli
straszni, wredni lub po prostu nieudolni.

W

  pewnym  momencie  przerwałem  jej  wywód  (iskierka  w  oku

rozmówczyni  sugerowała,  że  była  gotowa  na  dłuższą  tyradę)  i
zapytałem:

 Okej, a

 czego ty tak naprawdę chcesz od swojego związku?

background image

Magda

 spojrzała na mnie, jakbym zapytał ją o to, ile to jest dwa dodać

dwa.

 No

 jak to?! To oczywiste! Chcę, by był szczęśliwy!

Jej

  mina  niezbyt  dyskretnie  sugerowała,  że  właśnie  zaczęła  mnie

zaliczać do grona tych strasznych, wrednych i nieudolnych mężczyzn.

 Okej, rozumiem.  Tylko

  powiedz  mi,  co  dla  ciebie  znaczy  „szczęśliwy

związek”?

 No

 szczęśliwy. Co tu jeszcze wyjaśniać? – prychnęła.

 Potraktuj

  mnie,  proszę,  jak  małe  dziecko  albo  jak  ostatniego  idiotę.

–  Wydało  mi  się,  że  zwłaszcza  ten  drugi  pomysł  do  niej  przemówił.  –
Wyjaśnij to tak, jakbyś tłumaczyła zupełnemu idiocie.

Westchnęła głośno

 i

 zaczęła wyliczać:

−  Szczęśliwy  związek

  to

  taki,  w  którym  czuję  się  dobrze  i…  i…  –  Tu

nagle zawiesiła głos i spojrzała na mnie oszołomiona. – Wiesz co…? Nie
wiem…  Nigdy  się  nad  tym  nie  zastanawiałam…  –  Zaśmiała  się.  –  To
dziwne… Niby oczywiste… Ale jak się przyjrzeć… to wcale nie…

Uśmiechnąłem się

 porozumiewawczo

 i powiedziałem:

 Zapraszam

 cię do przyjrzenia się temu jeszcze bliżej.

W poszukiwaniu szczęścia

Ciekawe

  i  zdumiewające  jest  to,  jak  niewielu  ludzi  poświęciło  czas  na

przemyślenie  różnych,  najbardziej  podstawowych,  zdawałoby  się,  rzeczy  w
życiu.  „Czego  chcę  od  życia?”,  „Jak  chcę  spędzić  najbliższych  dwadzieścia
lat?”,  „Co  czyni  mnie  szczęśliwym?”,  „Jakiego  chcę  związku?”  –  tym  i
podobnym  pytaniom  ludzie  poświęcają  pół  minuty,  znajdują  na  nie
powierzchowną  odpowiedź  (albo  i  nie)  i  nigdy  więcej  do  nich  nie  wracają.
Mimo  iż  zagadnienia  te  wydają  się  naprawdę  ważne,  bardzo  rzadko  można
spotkać  kogoś,  kto  odpowiedział  sobie  choćby  na  kilka  z  nich,  a  chyba
nikogo, kto odpowiedział sobie na wszystkie.

background image

Można

 natomiast

 zauważyć, że ludzie mający problemy ze związkami niemal

nigdy  nie  przemyśleli  dogłębnie  żadnego  z  podstawowych  pytań  z  nimi
związanych.  Nic  dziwnego,  że  w  efekcie  ich  relacje  są  tak  burzliwe.  Nie
wiedząc bowiem, dokąd się zmierza, łatwo wpłynąć na niebezpieczne wody.

W

  pracy  coachingowej  można  spotkać  się  z  ogromną  liczbą  podobnych

przypadków.  Ludzie  rzadko  są  świadomi,  że  nie  przemyśleli  tych  kwestii
wystarczająco  głęboko,  i  zazwyczaj  szukają  problemów  swoich  związków
gdzie  indziej.  Najczęściej  dopatrują  się  ich  źródła  w  partnerze,  wyszukując  w
nim różne wady, choć niektórzy preferują opcję masochistyczną i wymieniają
długie litanie argumentów, co z nimi samymi jest nie tak.

Partnerzy

  takich  osób,  a  także  one  same,  naturalnie  mogą  mieć  wady.

Często są one poważne. W przeważającej większości przypadków problemy w
związku  nie  biorą  się  jednak  z  samych  wad.  Ich  przyczyną  jest  raczej  to,  że
osoby  te  same  nie  wiedzą,  czego  chcą  od  związku,  i  miotają  się  w  nim,  nie
mogąc  sobie  uświadomić,  co  jest  dla  nich  naprawdę  ważne.  Co  więcej,  ten
brak  kierunku  i  świadomości  swoich  oczekiwań  od  związku  często  potęguje
ich  wady,  sprawiając,  że  ludzie  ci  stają  się  bardziej  wybuchowi,  agresywni,
zrzędliwi lub wycofani. Czując niezadowolenie, przyjmują, że odpowiedzialny
za nie musi być ich partner – no bo jeśli nie on, to kto?

Co ludzie powiedzą?

Powyższy

  stan

  rzeczy  bywa  doświadczany  na  wiele  sposobów.  Poniżej

znajdują  się  przykładowe  wypowiedzi  osób,  u  których  zachodziła  taka
sytuacja:

„Nie

 wiem, co

 było nie tak. Baśka to wspaniała dziewczyna, ale ten związek

chyba  nie  był  dla  mnie.  Wiesz,  myślę,  że  na  tym  etapie  życia  chcę  się  po
prostu  skoncentrować  na  pracy,  a  jak  zrobię  karierę,  mogę  pomyśleć  o
kobiecie”.

„Byliśmy

 ze

 sobą dwa lata i pewnego dnia zrozumiałam, że to nie ma sensu.

Po  prostu  moje  potrzeby  nie  były  realizowane  w  tym  związku.  Nie  mogły
być, bo on zwyczajnie nie był odpowiednią do tego osobą”.

„Nie mogę stworzyć żadnego związku

 po

 prostu czuję, że nie jestem gotowy”.

„Brakuje

  mi

  kogoś  w  moim  życiu,  ale  ilekroć  staram  się  z  kimś  związać,

czuję, że na dłuższą metę tego nie wytrzymam”.

background image

„Po

  roku

  nagle  odkryłem,  że  nic  nas  nie  łączy.  Wyprowadziłem  się  tydzień

później”.

„To

  po

  prostu  nie  było  to.  Nie  było  tej  iskierki.  Czułam,  że  czegoś  mi

brakuje,  ale  wiesz,  tego  nie  sposób  wyrazić  słowami,  po  prostu  nie  było
«tego czegoś»…”

Jak nie myśleć zbyt dużo?

„Nie  było  «tego  czegoś»…”  –  jakże

  popularne

  to  słowa.  A  przy  tym

niezwykle  wygodne,  ponieważ  tak  długo,  jak  mowa  o  „tym  czymś”,  nie
trzeba  myśleć,  co  to  jest.  Zresztą  nawet  mówiąc  o  tym  jako  o  „tym  czymś”,
sugerujemy,  że  tak  naprawdę  nie  da  się  tego  nazwać  czy  ubrać  w  słowa.  To
wygodny  wybieg  intelektualny,  pozwalający  na  uniknięcie  przyjrzenia  się
sobie, swoim oczekiwaniom i potrzebom.

Dlaczego

  jednak  tego  unikać?  Co  może  być  powodem,  dla  którego  ludzie  nie

chcą  zgłębiać  tych  kwestii?  Warto  sobie  na  to  odpowiedzieć,  ponieważ  jeśli
takie  problemy  są  powszechne,  to  mogą  się  pojawić  i  w  twoim  przypadku.
Znając je, łatwiej ich unikniesz.

Dlaczego myślimy zbyt mało, czyli o
naszych potrzebach i oczekiwaniach

1.  Lenistwo –

 to

  dość  oczywista  przyczyna,  dla  której  unikamy  rozważań  na

owe  tematy.  Przyglądanie  się  sobie  wymaga  czasu  i  energii,  a  te  lepiej
oszczędzać.  Należałoby  wręcz  stwierdzić,  że  autoobserwacja  jest  jednym  z
najbardziej  wyczerpujących  zadań,  jakich  można  się  podjąć.  Nic  więc
dziwnego,  że  ludzie  unikają  jej,  jak  tylko  mogą,  zwłaszcza  gdy  nie  widzą
wyraźnej korzyści.

Dlatego

  też  początek  tego  rozdziału  dotyczył  wskazania  powodów,  dla

których  taka  autorefleksja  jest  potrzebna.  Korzyścią  ze  zbadania  swoich
potrzeb  i  oczekiwań  będzie  zwiększenie  szans  na  udany,  szczęśliwy  i  pełen
radości związek.

background image

2.   Unikanie  zmiany  –

  odkrycie

  swoich  potrzeb  może  prowadzić  do

pragnienia  zmiany  w  pewnych  obszarach  życia.  Jeśli  stwierdzisz,  że
potrzebujesz  czegoś,  czego  nie  masz,  będziesz  musiał  w  końcu  zająć  się  tą
sprawą. Tak długo, jak rzecz jest niewidoczna, można udawać, że jej nie ma.

Zmiana

  jest  czymś,  czego  ludzie  unikają  instynktownie.  Dla  naszych

praprzodków była to sprawa życia i śmierci – regularny tryb życia zwiększał
szanse  na  przetrwanie.  Kiedy  coś  się  gwałtownie  zmieniało,  to  niosło  ze
sobą  ryzyko,  a  ci,  którzy  zbytnio  ryzykowali,  nie  dożywali  wieku,  kiedy
mogliby  się  stać  czyimiś  przodkami.  Choć  dziś  warunki  życia  są  zupełnie
inne,  ludzie  nadal  mają  te  same  skłonności  funkcjonowania,  które  często
sabotują  ich  działanie.  Warto  mieć  tego  świadomość  i  nie  poddawać  się
pierwotnym instynktom.

3.   Podtrzymanie  obrazu  siebie  –  wyobraźmy

  sobie

  osobę  wychowaną  w

rodzinie  o  dość  konserwatywnej  obyczajowości.  W  pewnym  momencie
stwierdza  ona,  że  brakuje  jej  w  związku  eksperymentów  seksualnych.  To
konkretna  potrzeba,  ma  swoje  uzasadnienie,  ale  jest  sprzeczna  z  jej
dotychczasowym  światopoglądem  i  obrazem  siebie  jako  osoby  patrzącej  z
pogardą  na  ludzi  skłonnych  do  takich  eksperymentów.  Ta  pogarda  może  być
nawet  w  pewnym  stopniu  metodą  ochrony  przed  myśleniem  o  takich
sprawach. Jakże więc teraz ta osoba miałaby inaczej siebie postrzegać?

Drugim

  wyjściem  byłoby  przewartościowanie  całego  światopoglądu,  a  to

bardzo  poważna  i  trudna  zmiana.  Oczywiście  u  większości  osób  odkrycia
wynikłe  z  autorefleksji  nie  będą  stały  w  tak  drastycznym  konflikcie  z  ich
obrazem  siebie,  ale  wciąż  mogą  być  dość  trudne  do  przełknięcia.  Twardy
„macho”,  odkrywający,  że  potrzebuje  więcej  czułości,  czy  kochający  partner,
stwierdzający,  że  potrzebuje  więcej  przestrzeni,  mogą  mieć  duże  problemy  z
zaakceptowaniem tych pragnień.

4.   Obawa  przed  reakcją  partnera  –

  odkrycie

  swoich  potrzeb  to  jedno,  a

przekazanie  ich  partnerowi  to  już  coś  zupełnie  innego.  Jeśli  jeszcze  dodamy
do  tego,  że  dobrze  by  było,  gdyby  partner  nie  tylko  zaakceptował  te
potrzeby,  lecz  także  zgodził  się  do  nich  dostosować,  wyzwanie  jeszcze
bardziej  wzrośnie.  A  razem  z  nim  obawy  typu:  „A  jeśli  mnie  wyśmieje?”,  „A
jeśli  uzna,  że  nie  jestem  wystarczająco  męski?”,  „A  jeśli  uzna  mnie  za
wariata?”.  Sprawiają  one,  że  odkrywanie  własnych  potrzeb  może  być
uznawane za otwarcie puszki Pandory.

Obawa

 ta nie jest do końca nieuzasadniona. Zdarza się, że partner może nie

zrozumieć  niektórych  twoich  potrzeb.  Czasami  wiąże  się  to  z  jego  obrazem
siebie  (i  pośrednio  ciebie  –  to,  z  kim  dana  osoba  jest  w  związku,  również
mówi  coś  o  niej),  czasami  jest  to  kwestia  wychowania.  Najczęściej  jednak,
jeśli  pojawia  się  brak  akceptacji  potrzeb  partnera,  bierze  się  on  z  tego,  że
taka  osoba  po  prostu  nie  wie,  jak  ma  zareagować.  Czy  to,  że  brakuje  ci
czegoś  w  związku,  oznacza,  że  partner  robi  coś  źle?  A  może  chcesz  mu
powiedzieć,  że  między  wami  koniec?  Aby  tego  uniknąć,  mówiąc  o  swoich

background image

potrzebach,  warto  powiedzieć  też  co  nieco  o  tym,  czego  oczekujesz  od
partnera  (lub  że  nie  oczekujesz  niczego  i  że  jest  to  coś,  o  co  sam  zadbasz),
zapytać o ewentualne związane z tym wątpliwości itp.

5.   Brak  społecznego  uznania  wobec  przyglądania  się  swoim
potrzebom  –  chociaż

  na

  poziomie  frazesów  mówi  się  dużo  o  „dbaniu  o

siebie”,  tak  naprawdę  we  współczesnej  polskiej  kulturze  brakuje  akceptacji
takiego  zachowania.  Oczekuje  się  raczej,  że  własne  potrzeby  odłoży  się  na
bok,  skupiając  się  na  potrzebach  innych.  Wyobraźmy  sobie  np.,  że  bliski
przyjaciel  zaprosił  cię  na  swoje  wesele.  Zgodziłeś  się,  ale  w  ostatnim
momencie  stwierdziłeś,  że  jeśli  jednak  masz  w  pełni  zadbać  o  swoje
potrzeby,  wolisz  ten  dzień  spędzić  samotnie,  z  kieliszkiem  wina  i  dobrą
książką.  Po  weselu  spotykasz  się  z  przyjacielem,  dajesz  mu  prezent,  który
przygotowałeś, a on pyta: „Czemu cię nie było?”.

Jak

 komfortowo czułbyś się, mówiąc mu: „Nie przyszedłem na twoje wesele,

bo  miałem  potrzebę  posiedzieć  w  domu  przy  książce  i  kieliszku  wina”?  Jak
poczułby  się  przyjaciel,  słysząc  taką  odpowiedź?  Większość  z  nas  nie  byłaby
w  stanie  tak  powiedzieć  (ani  zresztą  zrobić)  i  większość  też  uznaje,  że
przyjaciel by się obraził lub poczuł, że jest dla nas mało ważny.

A

  przecież  to  nie  kwestia  ważności  lub  nieważności  przyjaciela.  To  kwestia

dbania o własne potrzeby i prawa do tego, zwłaszcza w sytuacji, w której nie
krzywdzi  to  innych.  O  ile  nie  miałeś  być  świadkiem  lub  pełnić  innej
kluczowej  funkcji,  twoja  nieobecność  na  weselu  nie  skrzywdziła  przyjaciela.
A  jednak  skupienie  się  na  własnych,  zamiast  na  jego,  potrzebach  byłoby
prawdopodobnie uznane za taką krzywdę.

Tej

  kwestii  ciężko  jakkolwiek  przeciwdziałać.  Może  za  kilkadziesiąt  lat

społeczeństwo  zostanie  wyedukowane  na  tyle,  by  lepiej  to  rozumieć,  ale  do
tego  czasu  trudno  oczekiwać  wyraźnej  zmiany  tego  nastawienia.  Trzeba  się
więc  po  prostu  pogodzić  z  tym,  że  takie  zachowanie  może  być  mało
popularne,  i  zrozumieć,  że  korzyści,  jakie  z  niego  płyną  –  zarówno
indywidualnie,  jak  i  dla  całego  społeczeństwa  –  są  dużo  większe  niż  jego
koszty.

Jakie

  to  korzyści?  Niektóre  zostały  wskazane  wcześniej,  ale  warto  też,  abyś

sam się nad tym zastanowił, wykonując poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

Czy warto zrozumieć swoje potrzeby?

Teraz

  poświęć  trzy  minuty,  by  zastanowić  się  nad  tym,  czy  pełniejsze

zrozumienie  potrzeb  i  oczekiwań  wobec  związku  będzie  pomocne  oraz

background image

jakie przyniesie korzyści. Zapisz wnioski, by móc do nich wrócić.

Przeznacz

  kolejne  dwie  minuty  na  to,  żeby  pomyśleć,  jak  osiągnięcie

tych  korzyści  wpłynie  na  twoje  relacje  z  innymi  ludźmi,  zachowanie  w
pracy itp. Czy będzie miało jakieś znaczenie? Jakie? Zapisz wnioski.

Przykładowe korzyści

 to

  np.:  silniejsze  poczucie  spełnienia  w  związku  i

w  życiu  w  ogóle,  lepsze  samopoczucie,  dbanie  o  swoje  potrzeby  i
pragnienia zamiast ignorowania ich, poprawa relacji z innymi w wyniku
większej  świadomości  tego,  czego  od  nich  oczekujemy,  i  możliwości
otwartego zakomunikowania im tego.

Teraz, gdy

 przeanalizowałeś już zalety takiego zachowania, czas przyjrzeć się

ewentualnym przeszkodom. Wykonaj poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

Co może mi przeszkadzać?

Zastanów  się

  nad

  tym,  jak  pięć  omówionych  w  tej  części  czynników

przeszkadzało  ci  dotąd  w  autorefleksji  oraz  jak  może  przeszkadzać  w
przyszłości.  Weź  też  pod  uwagę  inne  czynniki,  które  nie  zostały  tu
wymienione.  Poświęć  co  najmniej  pięć  minut  na  to,  żeby  starannie
przemyśleć ten temat, i zapisz wnioski.

Następnie

  uszereguj

  „przeszkadzajki”  od  tej,  która  w  twoim  wypadku

oddziałuje najsilniej, do tej, która jest najsłabsza.

Zastanów  się

  nad

  tym,  jak  mógłbyś  jeszcze  zmniejszyć  ich  siłę,

zaczynając od najsilniejszej, i zapisz wnioski.

Co z tego wynika?

Istnieje

  wiele  czynników  sprzyjających  unikaniu  autorefleksji.  A  jednak  jest

ona nie tyle ważna, ile wręcz konieczna. Mówiąc krótko: jeśli nie poświęcisz

background image

czasu  na  zbadanie  tego,  co  jest  ci  potrzebne  do  szczęścia,  twoje  życie
przypominać  będzie  loterię.  Może  akurat  uda  ci  się  trafić  szczęśliwy  los,
układ,  który  przypadkiem  pasuje  do  twoich  potrzeb.  A  może  nie.  Nie  masz
nad tym najmniejszej kontroli, a wszelkie wysiłki podejmowane przez ciebie,
by  znaleźć  szczęście,  mogą  równie  dobrze  przynosić  odwrotne  efekty.  W
końcu skoro nie wie się, dokąd chce się dojść, to nie wie się również, czy się
od tego miejsca nie oddala.

Dlatego

  w  kolejnym  rozdziale  przyjrzysz  się  dokładnie  swoim  potrzebom  i

odkryjesz,  czego  naprawdę  oczekujesz.  W  ten  sposób  zdobędziesz  podstawę
do pełniejszego zrozumienia swojego życia.

background image

Rozdział 2

Jakie masz oczekiwania

wobec związku?

Z

 tego rozdziału dowiesz się:

jak

 ustalić, co znaczy dla ciebie „szczęśliwy związek”;

jakie

  są  najważniejsze  kwestie  dotyczące  związku,

które warto przemyśleć;

jak

 te czynniki wpływają na zadowolenie ze związków,

w których byłeś, jesteś i będziesz.

Przykład

Historia z życia wzięta…

Irek

  nie  potrafił  zrozumieć,  dlaczego  nie  mógł  wytrwać  w  żadnym

związku.  W  pewnym  momencie  zaczynał  czuć  się  przytłoczony  i
skrajnie  nieszczęśliwy…  Zwykle  dusił  to  w  sobie  przez  kilka  miesięcy,
starając  się  to  zmienić,  i  uznawszy,  że  coś  z  nim  musi  być  nie  tak,  w
końcu poddawał się i oznajmiał dziewczynie, że odchodzi.

Nie

 wiedział czemu, nie wiedział jak, wiedział tylko, że chce to zmienić.

Co  najgorsze,  nie  zdawał  sobie  sprawy,  że  rozwiązanie  znajduje  się  na
wyciągnięcie ręki. Zamiast skupiać się na tym, co jest z nim nie tak, że
nie  jest  w  stanie  wytrzymać  w,  zdawałoby  się,  szczęśliwym  związku,
powinien  był  zastanowić  się  nad  tym,  jaki  związek  byłby  dla  niego

background image

szczęśliwy i co musiałoby się składać na satysfakcjonującą go relację.

Gdy

  w  końcu  poszedł  do  psychoterapeuty,  odkrył,  jakie  jego  potrzeby

w  związku  były  dotychczas  pomijane,  i  nauczył  się,  że  wystarczyło
zadbać  o  czas  tylko  dla  siebie  w  ciągu  tygodnia,  czas  na  odcięcie  się
od  wszystkich,  także  od  partnerki,  i  przemyślenie  różnych  rzeczy.  Gdy
dodał  ten  element  do  swojego  następnego  związku,  okazało  się,  że
trafił w dziesiątkę. Do dziś jest z Agnieszką, z którą się wtedy związał.

Pierwszy

  rozdział  miał  na  celu  uświadomienie,  jak  ważne  jest  zrozumienie

swoich potrzeb i oczekiwań, często niewypowiedzianych, względem związku.
Jego  zadaniem  było  również  zwrócenie  uwagi  na  czynniki,  które  mogą
stanąć  na  drodze  takiej  pracy,  oraz  zasugerowanie  metod  na  pokonanie  tych
przeszkód.  Teraz  czas  skupić  się  na  szczegółowym  zbadaniu  tego,  co
chciałbyś czerpać z romantycznego związku.

Zacznij

 od wykonania poniższego ćwiczenia.

Ćwiczenie

Co dla ciebie znaczy „szczęśliwy”?

Pierwszą  rzeczą,  którą

  warto

  zrobić  w  drodze  do  zbudowania

szczęśliwego  związku,  jest  znalezienie  odpowiedzi  na  kilka  istotnych
pytań.

Przede

 wszystkim – co dla ciebie znaczy „szczęśliwy związek”? Postaraj

się  odpowiedzieć  jak  najbardziej  konkretnie  –  co  dokładnie  składa  się
na  taki  związek?  Jaką  odgrywasz  w  nim  rolę?  Jaką  rolę  odgrywa  druga
osoba? Skąd bierze się szczęście w związku? Co robicie, aby być w nim
szczęśliwi?  Czy  oboje  jesteście  szczęśliwi,  czy  wystarczy,  by  jedno  z
was było?

Teraz

 weź kartkę i pisemnie odpowiedz na to pytanie tak szczegółowo,

jak  tylko  potrafisz.  Poświęć  na  to  przynajmniej  kilka  minut.  Jeśli
dojdziesz  do  chwili,  gdy  nie  wiesz,  co  napisać,  nie  poddawaj  się  od
razu,  tylko  daj  sobie  trochę  czasu  do  namysłu,  spójrz  na  sytuację  z
różnych  perspektyw,  poszukaj  inspiracji.  Odpowiedz  tak  wyczerpująco,
jak tylko jesteś w stanie.

Wykonaj

 teraz to zadanie, a następnie wróć do dalszej lektury.

background image

Ulotne szczęście

Jak

  się  czujesz  po  tym  ćwiczeniu?  Jakie  wnioski  przyszły  ci  do  głowy  po  jego

wykonaniu? Dużo osób odkrywa w tym momencie, że tak naprawdę nie mają
dobrej  definicji  szczęśliwego  związku  i  muszą  się  nad  tym  solidnie
zastanowić.  To  całkowicie  w  porządku,  bo  m.in.  po  to  jest  ten  poradnik  i
dalsze ćwiczenia, które w tym pomogą.

Inni

  stwierdzają,  że  dopiero  teraz,  gdy  „wyrzucili  z  siebie”  swoje  definicje,

rozumieją,  skąd  brały  się  problemy  w  ich  relacjach  i  czemu  coś  im  w  nich
nie pasowało, ale nie wiedzieli co takiego. W końcu wyraźnie określając, na
czym  im  zależy,  dostrzegają,  jak  miotali  się  we  wcześniejszych  związkach.
Nawet te osoby zwykle wypisują jedynie część swoich faktycznych potrzeb.

Dlatego

  dalsza  część  tego  rozdziału  będzie  poświęcona  doprecyzowaniu

oczekiwań  wobec  związków.  Poniżej  znajdzie  się  zestaw  pytań,  jakie  warto
sobie zadać, wraz z dokładnym ich opisem.

Pożądane emocje

Najbardziej

  podstawowe  pytania  brzmią:  „Jakie  emocje  chcesz  odczuwać  w

związku i jak chcesz się w nim czuć?”. Szczęśliwy, oczywiście, ale co jeszcze?
Co składa się na szczęście?

Poczucie

  bezpieczeństwa?  Czy  chcesz  się  czuć  w  związku  bezpiecznie?  Czy

chcesz umieć zaufać drugiej osobie i czuć się w pełni komfortowo? Co byłoby
ci  potrzebne,  żeby  to  poczuć?  Jak  musiałaby  się  zachowywać  druga  osoba?
Co musiałbyś wiedzieć o niej i o waszym związku?

Radość?

 Czy

  chcesz  się  dobrze  bawić  i  dużo  śmiać  w  związku,  czy  nie  jest  ci

to koniecznie potrzebne (choć oczywiście przyjemne)?

Poczucie

 bliskości? Jak blisko pragniesz być z drugą osobą i jak blisko chcesz

background image

ją  do  siebie  dopuścić?  Czy  jesteś  gotowy  się  odsłonić  i  na  ile  takiej  odsłony
potrzebujesz?  Ta  kwestia  jest  bardzo  związana  z  poczuciem  bezpieczeństwa  –
im  większe  bezpieczeństwo,  tym  łatwiej  się  odsłonić  i  zbliżyć  do  siebie
nawzajem.

Podniecenie

  i  zmysłowość?  Czy  oczekujesz  ich  od  partnera?  A  może

zakładasz,  że  to  na  tobie  spoczywa  odpowiedzialność  za  wywoływanie  tych
emocji? A może w ogóle nie są ci one potrzebne?

Poczucie

  wyzwania?  To  bardzo  indywidualna  potrzeba.  Jedni  poszukują

związku  będącego  nieustanną  walką,  drudzy  takiego,  w  którym  będą  mogli
w  końcu  odpocząć  od  zmagań  życiowych,  jeszcze  inni  znajdują  się  gdzieś
pośrodku  skali.  Żadne  z  tych  podejść  nie  jest  złe  samo  w  sobie.  Ludzie  są
różni  i  mają  różne  potrzeby.  Ważne  jest  jednak,  by  ta  kwestia  była  dograna
między  partnerami.  Związek,  w  którym  jedna  osoba  szuka  nieustannych
wyzwań, a druga spokoju, będzie trudny dla przynajmniej jednej ze stron.

Poczucie

  wspólnoty  i  przynależności?  Świadomość,  że  robicie  coś  razem  i

idziecie w jednym kierunku? Że macie podobne potrzeby i oczekiwania? Czy
jest to dla ciebie istotne? Jak bardzo?

Ćwiczenie

Jakich emocji potrzebujesz?

Zastanów się,

 jakich

 emocji potrzebujesz w swoim związku, i wypisz je.

Następnie  pomyśl,  kto  te  emocje  ma  dostarczać,  jak  możesz  to  robić
ty  oraz  jak  przekazać  partnerowi,  czego  od  niego  potrzebujesz.  Im
konkretniej to wyrazisz, tym większa szansa, że to dostaniesz.

Czas wspólny i czas dla siebie

Choć  często  mówi  się

  o

  „byciu  w  związku”,  tak  jakby  był  on  pokojem,  do

którego  wystarczy  tylko  wejść  i  już  się  w  nim  jest,  to  rzeczywistość  jest
zdecydowanie  inna.  Związek  to  proces  –  coś,  co  dzieje  się  codziennie,  co
przejawia  się  w  tym,  w  jaki  sposób  odnosimy  się  do  drugiej  osoby,  jak  się

background image

zachowujemy wobec niej i jak spędzamy z nią czas. W związku nie wystarczy
„być”  –  związek  trzeba  budować  każdego  dnia.  Jeśli  posłużymy  się  powyższą
metaforą  związku  jako  pokoju,  w  którym  się  z  kimś  przebywa,  to  jest  to
pokój,  o  który  trzeba  dbać,  remontować  go,  być  może  dodawać  nowe
elementy  wyposażenia.  Jeśli  zostawi  się  go  samemu  sobie,  pewnego  dnia
może  się  okazać,  że  z  sufitu  i  ścian  nic  nie  zostało,  a  was  nic  już  razem  nie
trzyma.

Taka

 sytuacja zachodzi zresztą zdumiewająco często. Ludzie mówią o tym np.

w ten sposób: „Pewnego dnia obudziłem się i stwierdziłem, że dzielę życie z
obcą  osobą”.  Człowiek,  który  to  powiedział,  zdał  sobie  sprawę  z  tego,  że
jego związek całkiem już się rozpadł. Jak mogło być jednak inaczej, skoro nie
robił nic, by go zbudować?

Pytania

  brzmią  więc:  jak  chcesz  spędzać  czas  z  drugą  osobą,  by  być

szczęśliwym w związku?  Jakie formy budowania i  wzmacniania więzi  byłyby
dla  ciebie  atrakcyjne  i  pociągające?  Częstą  odpowiedzią  będzie  w  tym
wypadku  seks,  ale  na  nim  samym  nie  uda  się  zbudować  długiego  i
szczęśliwego  związku.  Jakie  inne  formy  wspólnego  spędzania  czasu  są  dla
ciebie atrakcyjne? Co moglibyście i chcielibyście robić razem? Jeśli masz już
partnera, odpowiedz sobie na te pytania zarówno odnośnie do niego, jak i w
ogóle.  Jeśli  nie  masz  jeszcze  nikogo,  zastanowienie  się  nad  tymi  kwestiami
w znacznym stopniu pomoże w znalezieniu odpowiedniego partnera.

Czy

 chciałbyś dzielić hobby z partnerem? Wspólnie uprawiać sport? Wspólnie

gotować?  Podróżować?  Grać  w  gry  wideo  albo  gry  planszowe?  Omawiać
czytane  książki?  Chodzić  na  spacery?  A  może  spędzać  czas  w  jeszcze  inny
sposób?

Jak

 twój partner będzie chciał spędzać z tobą czas? Które z tych sposobów są

dla ciebie atrakcyjne, a których wolałbyś uniknąć, zostawiając je partnerowi,
lub które mógłbyś zmodyfikować?

Jeśli  jesteś

  w

  związku  i  partner  narzeka,  że  za  mało  czasu  przebywacie

razem,  odpowiedź  będzie  bardzo  ważna  dla  jakości  waszych  relacji.  Ale
nawet  jeśli  tak  nie  jest,  tzn.  satysfakcjonuje  was  ilość  czasu,  jaki
przeznaczacie  na  wspólne  czynności,  rozważenie  tych  zagadnień  pozwoli
wam budować bardziej satysfakcjonujący, a jednocześnie trwalszy związek.

Ćwiczenie

Jak chcesz spędzać czas z drugą osobą?

Zastanów się,

 jak

 chcesz spędzać czas w związku, i opisz to. Następnie

pomyśl,  które  z  tych  czynności  mogą  być  atrakcyjne  dla  twojego

background image

partnera,  jak  możesz  ewentualnie  uczynić  je  atrakcyjniejszymi.
Rozważ,  ile  czasu  (w  skali  dnia,  tygodnia,  miesiąca)  chcesz  spędzać  z
partnerem.  Zapisz  to.  Jeśli  jesteś  w  związku,  zastanów  się,  ile  czasu
poświęcasz  na  to  obecnie.  Czy  to  dla  ciebie  za  dużo,  czy  za  mało?
Zapisz wnioski.

To, jak

  spędzasz  czas  z  partnerem,  jest  ważne,  ale  równie  istotne  jest  to,  ile

czasu  chcesz  z  nim  przebywać.  Jak  dużo  czasu  w  perspektywie  tygodnia
planujesz poświęcić tylko dla was dwojga, czy to w formie jakiejś gry, hobby,
czy też po prostu przeznaczając go na posiedzenie razem i rozmowę?

Wiele

  osób  może  być  zaskoczonych  tymi  konkretnymi  pytaniami.  W  końcu

powinno  to  być  coś  spontanicznego  i  naturalnego.  W  praktyce  jednak,  jeśli
taki  czas  nie  zostanie  zaplanowany  przynajmniej  w  zarysie,  często  okazuje
się, że go nie ma. Codzienne zajęcia, rozrywki itp. po prostu go pożerają.

Trzeba

  również  wziąć  pod  uwagę  to,  że  partner  może  mieć  zupełnie  inne

oczekiwania.  W  efekcie  jedno  z  was  może  czuć  się  przytłoczone  lub
odwrotnie:  niedostatecznie  zadbane.  Najczęściej  „przytłoczoną”  stroną  jest
mężczyzna,  a  niedostatecznie  zadbana  czuje  się  kobieta  –  wynika  to  z
pewnych  ewolucyjnych  uwarunkowań.  Nie  jest  to  jednak  oczywiście  zasada.
W  każdym  razie  warto  o  tym  rozmawiać.  Będzie  to  możliwe  tylko  wtedy,
jeśli  sam  zdasz  sobie  sprawę  z  tego,  ile  czasu  potrzebujesz  angażować  się  w
związek  oraz  czym  dla  ciebie  jest  ten  czas,  a  czym  jest  dla  partnera.  Ta
druga  kwestia  zostanie  dokładniej  omówiona  w  rozdziale  nt.  budowania
związku. Teraz skup się na zbadaniu własnych skłonności.

Obowiązki i odpowiedzialność

Związek

  to

  nie  tylko  przyjemność.  To  też  odpowiedzialność,  podejmowanie

decyzji  i  nadawanie  kierunków.  Jak  dzielić  się  tymi  obowiązkami  z
partnerem? W jakim stopniu podejmować odpowiedzialność za związek?

Odpowiedzialność

  dla

  jednych  może  być  wyczerpująca,  dla  drugich  zaś

będzie  obszarem,  w  którym  czują  się  najlepiej.  W  zależności  od  naszego
usposobienia  możemy  potrzebować  przejąć  ją  w  mniejszym  lub  większym
stopniu.  Wiele  osób  rozróżnia  „małą”  i  „dużą”  odpowiedzialność,  chętnie

background image

delegując  jedną  z  nich,  a  przejmując  drugą.  „Mała”  odpowiedzialność
obejmuje codzienne sytuacje, np. gdzie pójdziecie w weekend na piwo, kiedy
wybierzecie  się  na  film  i  na  jaki  itp.  „Duża”  odpowiada  za  znaczące  zakupy
(sprzęt  AGD,  samochód,  mieszkanie),  decyzje  (np.  do  jakiej  szkoły  pójdą
dzieci)  itp.  Oczywiście  jest  to  podział  dość  umowny,  jednak  różne  jego
warianty  są  na  tyle  popularne,  że  warto,  byś  wziął  go  pod  uwagę  w
zastanawianiu się nad kwestią odpowiedzialności i obowiązków.

W

  jakim  stopniu  chcesz  brać  odpowiedzialność  na  siebie?  Czego  ma  ona

dotyczyć,  jakich  konkretnie  obowiązków?  Z  czym  czułbyś  się  dobrze?  Co
byłoby dla ciebie pozytywnym wyzwaniem, a co by cię przytłaczało?

Ćwiczenie

Jakie obowiązki chcesz brać na siebie?

Zastanów  się,

  za

  co  i  w  jakim  stopniu  chcesz  być  odpowiedzialny  w

związku, by czuć się z tym najlepiej, oraz jakie powinny być obowiązki
partnera. Zapisz wnioski. Możesz skorzystać z poniższej tabelki.

Twoje obowiązki

Obowiązki partnera

Uwagi

1.

2.

3.

4.

5.

6.

Jakich zachowań oczekujesz?

W

  jaki  sposób  partner  ma  zachowywać  się  względem  ciebie?  Co  byłoby  dla

ciebie najlepszym rozwiązaniem?

background image

Czy

 wolisz, by traktował cię jak kogoś równego sobie? Ważniejszego? A może

żeby  to  on  podejmował  większość  decyzji?  Jaki  układ  jest  dla  ciebie
najbardziej atrakcyjny?

Pewnym

  kulturowym  stereotypem  –  mającym  również  pewne  ewolucyjne

uzasadnienie  –  jest  dominujący  mężczyzna  i  uległa  kobieta.  Jednak  trzeba
mieć  świadomość,  że  to  jedynie  stereotyp,  a  nasze  prawdziwe  potrzeby
mogą być inne. Warto zastanowić się więc nad tą sprawą.

To

  naturalnie  nie  wyczerpuje  tematu.  Zachowanie  to  dużo  więcej  niż  tylko

kwestia dominacji czy jej braku. Ważne jest również, jak partner się do ciebie
zwraca,  co  robi  w  twoim  towarzystwie,  czy  z  tobą  rozmawia,  czy  i  w  jaki
sposób dotyka, oraz wiele, wiele innych drobnych elementów.

Ćwiczenie

Jak powinien się zachowywać partner?

Zastanów  się,

  co

  powinien  robić  partner,  jak  powinien  się  do  ciebie

odnosić,  jak  z  tobą  rozmawiać,  jak  cię  dotykać  itp.  Znajdź  jak
najbardziej szczegółowe odpowiedzi i zapisz je.

Jak chcesz się zachowywać?

Skoro

  wiesz  już,  jak  chcesz,  by  partner  zachowywał  się  względem  ciebie,

czas na zastanowienie się, jak chciałbyś się zachowywać względem niego.

Wiele

  osób  ma  niewypowiedziane,  a  często  wręcz  nieuświadomione

pragnienia  co  do  tego,  jak  chciałoby  się  zachowywać  w  związku.  Osoby  te
często  nie  pozwalają  sobie  na  rozważenie  takich  zachowań,  bo  uważają,  że
druga  osoba  nie  zaakceptowałaby  tego,  albo  powstrzymują  ich  różne
wyuczone społecznie przekonania.

Uświadomienie

  sobie

  tych  potrzeb  nie  daje  gwarancji,  że  druga  osoba  je

zaakceptuje.  Stwarza  jednak  możliwość  np.  „zbadania  terenu”,  zrobienia
czegoś  podobnego  i  sprawdzenia,  jak  partner  reaguje,  albo  po  prostu

background image

poruszenia  takiej  kwestii  w  rozmowie.  Można  się  bardzo  zdziwić,  gdy  okaże
się,  że  zachowanie,  o  którego  akceptację  się  obawiałeś,  jest  nie  tylko
akceptowane, lecz także pożądane!

Ćwiczenie

Jak chciałbyś się zachowywać wobec partnera?

Zastanów  się,

  jak

  chciałbyś  się  zachowywać  wobec  drugiej  osoby.

Znajdź jak najbardziej szczegółowe odpowiedzi i zapisz je.

Twoje wartości a związek

Co

 jest dla ciebie naprawdę ważne i które z ważnych rzeczy powinny znaleźć

swoje odbicie w związku?

Większość

 

ludzi

 

zapytanych 

wartości 

powtarza 

bez 

głębszego

zastanowienia  te,  które  zostały  im  wpojone  w  procesie  dojrzewania.
Niezależnie  od  tego,  czy  będzie  to  „Bóg,  honor,  ojczyzna”,  czy  „bycie
twardym  i  męskim”,  czy  „uczciwość  i  pracowitość”,  czy  jakiś  inny  zestaw,
zwykle jest on czymś, co w psychologii nazywa się „introjektem” – zestawem
przekonań przyjętych bez głębszego przemyślenia i zintegrowania z własnym
światopoglądem.

Dlatego

  ważne  jest,  żeby  dobrze  przemyśleć,  co  jest  dla  nas  faktyczną

wartością,  co  jest  najważniejsze  w  naszym  życiu.  Ćwiczenie  przyniesie  dużo
korzyści nie tylko w kwestii związków, lecz także w całym życiu.

Ustalenie

  wartości  to  oczywiście  nie  wszystko.  Gdy  już  je  sprecyzujesz,

zastanów  się  nad  tym,  jak  powinny  być  one  wyrażane  w  związku.  Jeśli  np.
istotna  jest  dla  ciebie  pracowitość,  trzeba  pomyśleć,  jak  powinna  się  ona
przekładać  na  związek,  żebyś  był  w  pełni  usatysfakcjonowany.  Jeśli
religijność  –  jak  powinna  się  przejawiać.  Im  dokładniej  to  przemyślisz,  tym
pełniej będziesz w stanie realizować te wartości w związku.

background image

Ćwiczenie

Hierarchia wartości a związek

Pomyśl

  o

  wszystkich  ważnych  dla  ciebie  wartościach  i  wypisz  je  w

takiej  kolejności,  w  jakiej  przyjdą  ci  do  głowy.  Mogą  to  być  idee,  np.
patriotyzm,  uczucia,  np.  szczęście,  albo  elementy  twojego  życia,  np.
pieniądze czy praca. Zapisz wszystko, co jest dla ciebie istotne, abyś to
sobie uświadomił.

Uszereguj

  wypisane  przez  ciebie  wartości  od  najistotniejszej  do

najmniej znaczącej.

Poddaj

  swoją  hierarchię  wartości  próbie,  sprawdzając,  czy  gdybyś

musiał wybrać między dwiema wartościami, wybrałbyś zapisaną wyżej
czy  też  tę,  która  znajduje  się  niżej?  Jeśli  okaże  się,  że  niższa  jest  dla
ciebie  istotniejsza,  zamień  je  miejscami.  Gdybyś  miał  np.  wybierać
między  zarabianiem  dużych  pieniędzy  za  pracę,  której  nienawidzisz,  a
pracą  za  grosze,  którą  uwielbiasz,  którą  byś  wybrał?  Twoja  lista  może
się wielokrotnie zmieniać, to naturalny element tego procesu. Chodzi o
to,  aby  przejść  przez  społecznie  i  kulturowo  wyuczone  „prawidłowe”
wartości i dojść do tego, co jest dla ciebie naprawdę ważne.

Osoby

  wykonujące  to  ćwiczenie  po  raz  pierwszy  są  zwykle  bardzo

zaskoczone  i  zaczynają  patrzeć  na  swoje  dotychczasowe  życie  z  innej
perspektywy.  Często  dostrzegają,  że  do  tej  pory  wcale  nie  realizowały
swoich  wartości  na  co  dzień  i  decydują  się  to  zmienić.  Warto  się  nad
tym  zastanowić,  mając  na  uwadze  wiele  różnych  obszarów  życia,  ale
szczególnie związki.

Teraz

 wykonaj kolejny element tego ćwiczenia. Zastanów się, jak twoja

największa  wartość  może  być  wyrażana  w  związku  i  jak  o  nią  zadbać.
Nie  ograniczaj  się  do  jednego  sposobu  –  jeśli  to  możliwe,  znajdź  kilka  i
zapisz je.

Następnie zrób

 to

 samo, analizując wszystkie kolejne wartości.

Sposobów

  na

  wprowadzenie  w  życie  poszczególnych  wartości  na

pewno  zbierze  się  wiele,  dlatego  zastanów  się,  które  są  dla  ciebie
jednocześnie  najważniejsze  (realizują  najistotniejsze  wartości)  oraz
najłatwiejsze do wprowadzenia.

Pamiętaj,  że

  nie

  musisz  realizować  w  związku  wszystkich  swoich

wartości,  natomiast  ważne,  żeby  związek  –  i  to,  co  w  nim  robisz  –  nie
był  sprzeczny  z  twoimi  najważniejszymi  wartościami.  Jeśli  jesteś  w
takiej sytuacji, pomyśl, jak można to zmienić.

background image

Oczekiwane reakcje

Kolejną  rzeczą,

  nad

  którą  warto  się  zastanowić,  jest  to,  jakie  reakcje

chciałbyś wywoływać u innych swoim związkiem.

Dla

 niektórych ludzi nie ma to większego znaczenia – wchodzą w związek dla

siebie i dla drugiej osoby, a nie dla innych.

  jednak

  i  tacy,  którym  zależy  na  wrażeniu,  jakie  wywołają,  na  opinii

otoczenia.  Chcą  wywoływać  zazdrość,  podziw  lub  zainteresowanie  tym,  z
kim są. Jeszcze inni – przeciwnie, woleliby, żeby ich związek nie powodował
żadnych  reakcji,  np.  dlatego,  że  gdyby  partner  przykuwał  czyjąś  uwagę,
czuliby się zazdrośni.

Ćwiczenie

Mają o nas mówić tak…

Zastanów się,

 jakie

 reakcje chciałbyś wywoływać u innych osób swoim

związkiem.  Czy  ma  to  w  ogóle  dla  ciebie  znaczenie?  Jeśli  tak,  jak
powinno się to według ciebie przejawiać?

Relacje z rodzinami

Ta

  kwestia  stanowi  jedną  z  największych  kości  niezgody  w  dużej  liczbie

związków.  Jest  tak  powszechna  i  wyrazista,  że  przez  lata  zaowocowała
ogromną ilością dowcipów o teściach.

background image

Wtrącanie się

  w

  związek  rodziców  i/lub  rodzeństwa  jednego  z  partnerów  (a

niekiedy  obydwojga)  łatwo  może  przekraczać  granice  intymności  któregoś  z
nich.  Z  drugiej  strony  są  ludzie  przyzwyczajeni  do  takiej  ingerencji,  uznający
ją  za  cenną  i  atrakcyjną.  Zdarzają  się  nawet  sytuacje,  gdy  dana  osoba  ma
lepsze relacje z rodzicami partnera niż z własnymi.

Warto

  się  zastanowić,  jaki  poziom  ingerencji  rodziców  i  teściów  jest

akceptowalny  dla  nas,  a  jaki  dla  rodzeństwa  i  dalszej  rodziny.  Gdzie
dokładnie przebiegają granice intymności?

Ćwiczenie

Jakie chcesz mieć relacje z rodzicami i rodzeństwem?

Pomyśl,

  jak

  bliskie  relacje  chciałbyś  mieć  z  własnymi  rodzicami  i

rodzicami  partnera.  Jaki  układ  jest  dla  ciebie  najbardziej  atrakcyjny?
Jaki  poziom  ingerencji  dopuszczasz  z  jednej  i  drugiej  strony?  A  co  z
rodzeństwem i waszymi dalszymi rodzinami, kuzynami, dziadkami itp.?
Przemyśl ten problem i zapisz wnioski.

Relacje ze znajomymi

Podobnie

 jak w przypadku relacji z rodzicami również stosunki ze znajomymi

i  ich  ingerencja  w  związek  to  coś,  co  do  czego  ludzie  mają  różne
oczekiwania.  Niektórzy  prowadzą  bardzo  otwarty  związek,  a  znajomi,
zwłaszcza  dobrzy  przyjaciele,  wiedzą  o  nim  wszystko.  Inni  wychodzą  z
założenia,  że  „mój  związek  to  moja  sprawa”,  i  czuliby  się  zagrożeni,  gdyby
zbyt dużo na temat ich związku doszło do uszu znajomych.

Również

  w

  kwestii  rozwiązywania  problemów  w  związku  niektórzy  lubią

opierać  się  na  wiedzy  i  sugestiach  bliskich  osób,  a  inni  starają  się  wszystko
rozwiązać samemu.

Jak

 jest w twoim związku? Który układ najbardziej ci pasuje?

background image

Ćwiczenie

Jak blisko powinni być znajomi?

Zastanów  się,

  jak

  bliskie  relacje  chciałbyś  budować  ze  znajomymi  w

swoim  idealnym  związku,  jak  wiele  informacji  o  związku  powinno  do
nich  docierać  i  w  jakim  stopniu  mogą  oni  pomagać  w  razie
ewentualnych  problemów.  Jaki  układ  zapewniłby  ci  największy
komfort? Zapisz wnioski.

Istnieją związki,

 w

  których  wszyscy  znajomi  są  wspólni,  każdy  każdego  zna  i

razem  spędzają  wolny  czas.  Są  takie,  w  których  każdy  z  partnerów  ma
własnych  kolegów  i  te  środowiska  się  nie  mieszają,  czasem  nawet  znajomi
jednej  osoby  nie  znają  jej  partnera.  Bywają  też  takie  związki,  w  których
występuje  połączenie  powyższych  dwóch  rozwiązań:  partnerzy  mają  nieco
wspólnych znajomych i kilku znajomych „zarezerwowanych” tylko dla siebie.
Trudno  powiedzieć,  czy  któryś  z  tych  układów  jest  lepszy,  czy  gorszy  od
innych,  wszystko  zależy  od  danego  związku  i  potrzeb  partnerów.  Warto  więc
przyjrzeć się własnym potrzebom i preferencjom w tym zakresie.

Ćwiczenie

Jakie relacje budować ze znajomymi?

Pomyśl,

  jaki

  model  relacji  ze  znajomymi  jest  dla  ciebie  najbardziej

satysfakcjonujący.  Czy  wolisz  układ  typu  „każdy  zna  każdego”,  „moi
znajomi są tylko moi”, czy może ich połączenie? Odpowiedzi zapisz.

Okazywanie uczuć w związku

background image

Stara

  anegdota  opowiada  o  małżeństwie  z  kilkudziesięcioletnim  stażem,

które ubiega się o rozwód. Sąd chce znać powód rozstania. Kobieta twierdzi,
że  mąż  już  jej  nie  kocha.  Oburzony  mężczyzna  protestuje,  mówiąc,  że  kocha
ją  niezmiennie  od  lat.  Żona  zaś  pyta:  „Jak  to?  Przecież  odkąd  jesteśmy
małżeństwem,  nigdy  mi  tego  nie  powiedziałeś!”.  Mężczyzna  patrzy  na  nią
zaskoczony i odpowiada: „A po co miałem mówić? Powiedziałem raz, jak cię
prosiłem o rękę, i zdania nie zmieniłem, to po co o tym więcej gadać?”.

Jakkolwiek

  absurdalna  wydaje  się  ta  sytuacja,  faktem  jest,  że  ludzie  często

mają  zupełnie  inne  oczekiwania  wobec  tego,  co  to  znaczy  „wyrażać  miłość”
w związku. Dlatego zastanów się, jak chciałbyś wyrażać swoje przywiązanie i
jak sprawić, by wyrażała je druga osoba w przyszłym związku. Jeśli jesteś już
w  związku,  to  również  warto  wprost  porozmawiać  z  partnerem,  wyrażając
własne potrzeby i pytając o potrzeby drugiej strony.

Ćwiczenie

Jak wyrażać miłość?

Zastanów się,

 w

 jaki sposób chciałbyś, by partner wyrażał swoją miłość

i  przywiązanie  wobec  ciebie,  oraz  jak  ty  chcesz  wyrażać  swoją  miłość  i
przywiązanie  wobec  niego.  Znajdź  jak  najbardziej  szczegółowe
odpowiedzi i zapisz je.

Przemyślenia dotyczące związku

Wykonanie

  wszystkich  powyższych  ćwiczeń  na  pewno  zaprocentuje  w  wielu

chwilach  twojego  życia  oraz  pomoże  w  wielu  punktach  tej  książki,  w  których
znajdziesz zadania odwołujące się do wyników tych ćwiczeń.

Jeśli

  jednak

  odłożyłeś  powyższe  ćwiczenia  na  później  –  zachęcam  do

zrobienia  ich  teraz,  zanim  pójdziesz  dalej,  ponieważ  bez  nich  trudno  będzie
osiągnąć pełnię korzyści z lektury tej książki.

Wykonaj

  jeszcze  jedno  ćwiczenie:  szybko  przejrzyj  wszystkie  wnioski,  które

dotychczas zapisałeś.

background image

Ćwiczenie

Co z tego wynika?

Zbierz

  wszystkie  notatki  z  dotychczasowych  ćwiczeń  i  przejrzyj  je  po

kolei.  Jakie  wnioski  z  nich  wyciągasz?  Co  zauważyłeś?  Pomyśl,  jak  to
się  ma  do  tego,  czego  dotychczas  doświadczyłeś  w  swoich  związkach,
jak wpływa to na twoje plany na przyszłość i na to, co myślisz o sobie.

Gdy

  wykonasz  tę  pracę,  czas  przejść  do  kolejnego  ważnego  elementu

przygotowań, 

czyli 

bliższego 

przyjrzenia 

się 

różnym 

modelom

funkcjonującym w związkach.

background image

Rozdział 3

Partnerstwo, poddaństwo i

dominacja, czyli różne

modele związków

Z tego rozdziału dowiesz się:

na czym polegają różne modele związków;

jakie  znaczenie  ma  równowaga  siły  i  wpływów  w
związku;

jak  wybrać  model  związku,  który  najbardziej  ci
odpowiada;

czym  jest  „wewnętrzny  krajobraz”  i  jak  skorzystać  z
tego narzędzia w usprawnieniu relacji.

Przykład

Historia z życia wzięta…

Dominika była wściekła. Dlaczego ci wszyscy faceci nie potrafili być, no
właśnie,  facetami?  Kimś,  kto  pokieruje,  weźmie  odpowiedzialność,
pokaże, że nie da sobie w kaszę dmuchać. Dominika była silną kobietą
i  nie  wstydziła  się  tego  przeciwnie  –  szukała  kogoś,  kto  okazałby  się

background image

dla  niej  równie  silny,  a  nawet  niekiedy  nieco  silniejszy  od  niej.
Potrzebny był jej taki dreszczyk emocji…

Zamiast  tego  jakimś  cudem  trafiała  na  mężczyzn,  którzy  chcieli  być
rządzeni  –  dokładnie  na  takich,  jacy  zupełnie  na  nią  nie  działali.  Nawet
gdy  wybierała  sobie  kogoś,  kto  wydawał  się  spełniać  jej  wymagania,
w końcu okazywało się, że jest zakamuflowanym pantoflarzem.

Dominika  nie  była  świadoma,  że  swoim  zachowaniem  trafiała  właśnie
do  mężczyzn  szukających  związku,  w  którym  mogliby  się  komuś
poddać,  zrzucić  odpowiedzialność  na  partnerkę  dostatecznie  silną,  by
mogła  ją  udźwignąć.  W  efekcie  oboje  partnerów  spotykało
rozczarowanie  i  związki  szybko  się  kończyły.  To,  co  Dominika  powinna
była  zrobić,  choć  może  się  to  wydawać  paradoksalne,  to  nieco
zmniejszyć  stopień  dominacji,  pokazując  w  ten  sposób  siebie  jako
kogoś  silnego,  ale  mogącego  czasem  ulec.  Zamiast  tego  z  każdym
związkiem  starała  się  jeszcze  bardziej  zademonstrować  twarz  silnej
kobiety, bezskutecznie licząc, że ktoś potraktuje to jako wyzwanie. Tak
długo,  jak  tego  nie  zrozumiała,  była  skazana  na  powtarzanie
znienawidzonego przez siebie scenariusza.

Modele związków

Istnieją  różne  związki.  W  niektórych  mamy  do  czynienia  z  idealnym
partnerstwem  i  współpracą.  W  innych  z  pewnego  rodzaju  wojną  o  władzę.  W
jeszcze  innych  dwie  osoby  godzą  się  na  układ,  w  którym  jedna  z  nich
absolutnie  dominuje,  a  druga  jest  na  wyraźnie  niższej  pozycji  (zdarza  się  to
dość  często  zwłaszcza  w  relacjach  wyraźnie  starszego  mężczyzny  z  młodszą
kobietą).

Temat  ten  był  częściowo  poruszony  wcześniej,  jednak  jest  na  tyle  istotny,  że
zasłużył  na  osobny  rozdział.  Zostaną  w  nim  omówione  najczęstsze  modele
związków,  będziesz  miał  możliwość  zastanowienia  się,  który  najbardziej  ci
pasuje,  a  także  dowiesz  się,  jak  bardzo  zdajemy  sobie  sprawę  z  ich
funkcjonowania w naszym życiu.

Równowaga sił

background image

Nawet  najbardziej  partnerski  związek  nie  zapewnia  obydwu  stronom
identycznej pozycji. Zachodzi  w nim natomiast naturalna  dynamika, w  której
raz  decydujący  głos  ma  jedna  osoba,  a  raz  druga.  Dzieje  się  tak,  ponieważ
idealna  równowaga  nie  jest  możliwa  –  ludzie  są  z  natury  istotami
hierarchicznymi  i  zawsze  ktoś  musi  dominować.  Jednocześnie  dominacja  w
związku regularnie się zmienia, przechodząc z jednej osoby na drugą.

To,  swoją  drogą,  stanowi  o  sile  wielu  wielkich  filmowych  romansów.
Oglądając następnym razem tego typu film, zwróć uwagę, jak w danej relacji
przesuwa  się  punkt  ciężkości.  Czyni  to  melodramaty  dużo  bardziej
atrakcyjnymi  i  dynamicznymi  niż  klasyczne  scenariusze  „dziewczyn  Bonda”,
w  których  od  początku  do  końca  dominuje  jedna  z  osób  –  co  może  stanowić
podstawę krótkiej relacji, ale rzadko sprawdza się w długiej.

Mistrz i uczennica

Tego  typu  relacja  zdarza  się  rzadko.  Najczęściej  dotyczy  układu  starszego
mężczyzny  i  dużo  młodszej  kobiety  (rzadziej  odwrotnie),  w  którym  zamiast
partnerstwa  widać  wyraźną  zależność  mistrza  i  ucznia.  Może  być  on  dla
niektórych atrakcyjny, choć niesie też ze sobą liczne zagrożenia, np. zazdrość
„mistrza”  o  „uczennicę”.  Zagrożenia,  trzeba  dodać,  bardzo  fizyczne  i
namacalne  –  niestety,  to  właśnie  w  tego  typu  związkach  ma  miejsce
przeważająca  większość  morderstw  dokonywanych  przez  mężczyzn  na
obecnych  lub  byłych  partnerkach.  Tym  niemniej  taka  relacja  może  być
naprawdę  wartościowa  i  może  umożliwić  partnerom  realizację  w  związku.
Osoby  w  pozycji  zdominowanej  mają  komfort  uniknięcia  odpowiedzialności
za siebie, osoby dominujące zaś czerpią korzyści płynące z wyższej pozycji.

Wojna i więcej wojny

Innym popularnym scenariuszem związku jest nieustanna walka o dominację.
W  odróżnieniu  od  związku  o  dynamicznie,  ale  pokojowo  wymienianej  roli
dominującej  i  dominowanej,  w  tym  przypadku  obie  osoby  walczą  o  tę
dominację,  czerpiąc  przyjemność  zarówno  ze  swoich  wygranych,  jak  i
porażek.  Taki  związek  jest  zwykle  dużo  bardziej  emocjonalny  niż  pozostałe
relacje,  co  może  być  bardzo  atrakcyjne  dla  niektórych  osób  (ale  także
zupełnie  nieznośne  dla  innych).  Emocje,  które  się  w  nim  rodzą,  są
gwałtowne,  ogniste,  często  na  krawędzi  przemocy  psychicznej  (a  nawet
fizycznej), ale jednocześnie niezwykle wyraziste.

Walka o dominację może przybierać zarówno wersję aktywną (kłótnie, próby

background image

narzucenia  swojej  woli),  jak  i  pasywną.  Osoba  stosująca  tę  drugą  strategię
stara  się  w  jak  najmniejszym  stopniu  reagować  na  partnera,  tym  samym
przesyłając mu sygnał: „Nie jesteś wart mojej uwagi”. Jest to, z perspektywy
procesów  hierarchicznych,  najsilniejszy  możliwy  sposób  na  poniżenie  drugiej
osoby.  Nie  należy  się  więc  dziwić,  że  takie  zachowanie  często  prowadzi  do
eskalacji  działań  drugiej  strony,  a  niekiedy  nawet  do  przemocy.  Co  ważne,
wskazanie  na  ten  proces  nie  ma  na  celu  usprawiedliwiania  zachodzącej
przemocy  –  pierwotne,  ewolucyjne  pochodzenie  zachowań  nie  stanowi  ich
usprawiedliwienia.  Zdając  sobie  sprawę  z  efektu  wywołanego  przez  dane
zachowanie, możemy mieć  większą świadomość tego, z  jakimi reakcjami  się
spotkamy.  Będziemy  też  świadomi  emocji,  jakie  konkretne  zachowanie
wywoła w nas samych.

Związki otwarte

Ostatnim  rodzajem  związków,  które  warto  omówić,  są  wszelkiego  rodzaju
związki  otwarte  –  „przyjaciele  z  dodatkowymi  korzyściami”  i  podobne
układy. Choć zwykle obie osoby deklarują, że tego rodzaju układ jest dla nich
odpowiedni,  dokładniejsze  zbadanie  sprawy  zwykle  pokazuje,  że  albo  jest  to
związek  w  bardzo  wczesnym  stadium,  albo  mamy  do  czynienia  z  wersją
relacji  typu  „mistrz  i  uczennica”.  Jedno  z  partnerów  poświęca  swój  komfort  i
przesuwa  swoje  granice  na  rzecz  drugiego,  często  racjonalizując  całą  sprawę
i  przekonując  siebie,  że  taki  układ  jest  satysfakcjonujący,  a  nawet
upragniony.  W  praktyce  zazwyczaj  okazuje  się  jednak,  że  racjonalizacja  jest
bardzo  płytka  i  nawet  drobne  jej  poruszenie  sprawia,  że  się  rozpada,
ujawniając  bardziej  pierwotne  pobudki  typu  „Zależy  mi  na  nim/niej  tak
bardzo, że jestem gotów/gotowa zgodzić się nawet na coś, co mi wybitnie nie
pasuje, byle by tylko ją/jego utrzymać przy sobie”.

Być może istnieją od tego wyjątki w tego rodzaju układach, w których relacje
są jednocześnie rozbudowane i oboje partnerów faktycznie czuje się w nich w
pełni  komfortowo  i  całkowicie  się  dzięki  nim  realizuje.  Jeśli  jednak
znajdziesz  się  w  takiej  relacji  lub  planujesz  jej  stworzenie,  zastanów  się
poważnie, na ile taki układ będzie rzeczywiście dobry i satysfakcjonujący dla
obydwu stron.

Inne możliwości

Powyższe cztery (a w zasadzie trzy) główne rodzaje związków nie wyczerpują
listy, jednak większość pozostałych układów sprowadza się w praktyce do ich
wariacji.  Oczywiście  ograniczenie  więzi  jedynie  do  różnych  relacji  siły  lub

background image

dominacji  byłoby  zbytnim  uproszczeniem  i  nie  można  by  na  tym  zakończyć
ich  opracowania.  Jednocześnie  jest  to  kwestia  na  tyle  istotna,  że
zdecydowanie warto się zastanowić, jak to wygląda w naszym związku.

Ćwiczenie

Równowaga sił

Jaki  model  związku  byłby  dla  ciebie  najlepszy?  W  jakim  czułbyś  się
najszczęśliwszy? Zastanów się nad tym i zapisz wnioski.

Weź  pod  uwagę,  że  w  naszej  kulturze  społecznie  akceptowana  relacja
to  albo  równowaga  sił  (bez  walki  o  dominację),  albo  dominacja
mężczyzny  i  uległość  kobiety.  Nie  znaczy  to,  że  te  układy  będą  lepsze
czy gorsze od  innych, natomiast jest  wielce prawdopodobne, że  twoim
pierwszym 

wyuczonym 

instynktem 

może 

być 

automatyczne

wskazanie,  bez  głębszego  przemyślenia  sprawy,  na  jedno  z  tych
rozwiązań.  Dlatego  poświęć  chwilę,  by  przyjrzeć  się,  czy  twoja
pierwsza  odpowiedź  faktycznie  pochodzi  od  ciebie,  czy  jest  bardziej
wyuczona społecznie.

Możliwe,  że  ktoś  będzie  preferował  społecznie  wyuczony  model
równowagi  sił,  a  po  zastanowieniu  się  stwierdzi,  że  faktycznie  mu  on
pasuje  i  widzi  dla  niego  uzasadnienie.  Jednocześnie  ten  drugi,  głębszy
poziom  świadomości  w  tym  zakresie,  sprawi,  że  motywacja  do
wprowadzenia 

takiego 

modelu 

we 

własnym 

życiu 

będzie

zdecydowanie większa.

Wewnętrzny krajobraz

Gdy  poznałeś  już  preferowany  model  związku  w  zakresie  wpływu  lub  siły,
czas  wypłynąć  na  głębsze  wody.  Zaproponowane  na  następnej  stronie
ćwiczenie  może  na  pierwszy  rzut  oka  wydać  się  dość  dziwne.  Wykorzystuje
ono  pewną  specyficzną  cechę  umysłu.  Mózg  ludzki  ewoluował  do  radzenia
sobie  z  bardzo  konkretnym  i  namacalnym  środowiskiem.  W  efekcie  nie  ma
w  nim  systemów  pozwalających  na  bezpośrednią  reprezentację  bardziej

background image

abstrakcyjnych i skomplikowanych idei, relacji i powiązań.

Mimo  to  umiemy  wyobrażać  sobie  tak  nienamacalną  rzecz,  jaką  jest  np.
czas.  Dzieje  się  tak  dzięki  temu,  że  mózg  tłumaczy  różnego  rodzaju
skomplikowane  idee  poprzez  relacje  bardziej  namacalne,  zrozumiałe  i
prostsze.

Do  najbardziej  podstawowych  relacji  tego  typu  należy  relacja  przestrzenna.
Nasz  mózg  jest  świetnie  przystosowany  do  zarządzania  obiektami  w
przestrzeni. Doskonałym przykładem jest to, co dzieje się teraz, gdy czytamy
tę  książkę,  przewracając  jej  kolejne  strony  z  odpowiednią  siłą  i  pod
odpowiednim kątem, bez ich wyrywania. Może się to wydawać tak oczywiste
i  banalne,  ale  w  rzeczywistości  jest  to  niesamowicie  skomplikowane
zadanie.  Gdy  najlepsi  fachowcy  pracują  nad  nowymi  modelami  robotów,  to
właśnie tego typu problemy stanowią dla nich największe wyzwania. My zaś
podczas, zdawałoby się, najprostszych czynności robimy to bez najmniejszego
wysiłku – ponieważ mózg jest do tego doskonale przystosowany.

Nie 

powinno 

więc 

dziwić, 

że 

wiele 

abstrakcyjnych 

idei 

jest

reprezentowanych  właśnie  dzięki  temu  systemowi.  Badania  psychologiczne
wykazały  m.in.  istnienie  takich  reprezentacji  jak  „linia  czasu”,  czyli
umysłowe  opisanie  nienamacalnego,  niemożliwego  do  uchwycenia  czasu  w
formie przestrzennej mapy.

Co  to  wszystko  ma  wspólnego  ze  związkami?  Wcześniej  wspomniano,  że
ćwiczenie,  które  za  chwilę  poznasz,  może  być  nieco  dziwne.  Opiera  się
bowiem na tym, że relacje z innymi osobami, w tym przypadku z partnerem
albo  przynajmniej  jego  wyobrażeniem,  również  są  reprezentowane
przestrzennie.  Co  więcej,  twoje  podejście  do  samego  związku  również
posiada taką reprezentację. Obie te rzeczy da się sprawdzić. Potrzebne będą:
trochę  miejsca  i  przedmiot  na  tyle  duży,  by  można  było  w  nim  stanąć
obydwiema nogami.

Ćwiczenie

Odkrywanie relacji przestrzennych, wersja podstawowa

Do  tego  ćwiczenia  potrzebujesz  około  2  x  2  m  wolnej  przestrzeni  oraz
wspomniany  przedmiot.  Potraktuj  go  jako  symbol  rzeczy,  w  stosunku
do  której  badasz  swoje  ustawienie.  Najlepiej,  żeby  była  to  rzecz,  którą
można  swobodnie  przesunąć  i  podnieść,  do  której  można  wejść  i  w
której  można  stanąć  obydwiema  nogami.  Świetnie  nada  się  do  tego
np.  pudełko  po  butach.  W  opisie  tego  ćwiczenia  przedmiot  ten  będzie
nazywany „pomocą”.

background image

1.  Zadbaj o odpowiednią przestrzeń i „pomoc”.

2.  Połóż  „pomoc”  na  środku  miejsca  wybranego  do  ćwiczenia.

Wyobraź  sobie,  że  „pomoc”  symbolizuje  partnera,  z  którym
jesteś  lub,  jeśli  nie  jesteś  w  związku,  potencjalnego
partnera.  Chodzi  o  pewien  stereotyp,  wzór  osoby,  z  którą
mógłbyś  być,  nie  o  konkretnego  człowieka,  z  którym
chciałbyś  wejść  w  związek.  Możesz  również  wykonać  to
ćwiczenie  pod  kątem  konkretnej  osoby,  ale  dopiero  po
wykonaniu go w odniesieniu do „wzoru partnera”.

3.  Skup  się  na  „pomocy”  i  na  tym,  jakie  emocje  żywisz

względem partnera i jak się do niego odnosisz.

4.  Po  chwili  skupienia  zwróć  uwagę,  jakie  miejsce  „pomocy”

jest  dla  ciebie  najbardziej  naturalne.  Czy  ustawiłbyś  się
przed  nią?  Za  nią?  Obok  niej?  Po  lewej  czy  po  prawej
stronie?  Jak  daleko  od  niej?  A  może  podniósłbyś  ją  nad
głowę  lub  stanął  w  niej?  A  może  wszedłbyś  w  nią  tylko
jedną nogą, by ją przypilnować i mieć ją pod kontrolą?

Przeważająca  większość  ludzi  odkrywa,  że  ze  wszystkich  pozycji
względem  „pomocy”,  czyli  ze  wszystkich  postaw  względem  partnera,
jedno  ustawienie  jest  najlepsze.  Znajdź  je  i  ustaw  się  w  taki  sposób.
Zastanów się chwilę nad konsekwencjami tej pozycji. Zwróć też uwagę
na  to,  jakie  zachowanie  przychodzi  ci  naturalnie  wobec  „pomocy”  na
tym  etapie  ćwiczenia  –  czy  np.  stojąc  przed  nią,  oczekujesz,  że  będzie
stale  za  tobą,  czy  masz  wrażenie,  że  musiałbyś  ją  za  sobą  pociągnąć?
W  rzeczywistości  pudełko  czy  cokolwiek  innego,  czego  używasz  jako
„pomocy”,  musiałoby  być  przez  ciebie  przesunięte,  ale  jeśli  miałbyś
chwilę poudawać, to oczekiwałbyś, że jeśli byłoby to możliwe, to samo
by za tobą poszło czy musiałbyś je ciągnąć?

Co  ważne,  chociaż  te  ustawienia  mają  praktyczne  konsekwencje
poddające  się  bardzo  ścisłej  logice,  to  na  tym  etapie  ćwiczenia  nie
powinieneś  kierować  się  nią  przy  wyborze  miejsca.  Wybierz  to,  które
czujesz, że będzie dobre. Czasem mogą to być drobne różnice, w które
trzeba się chwilę wsłuchać, nim wychwyci się odpowiednie miejsce.

Przestrzenne  położenie  tego  wyobrażenia  wiąże  się  bezpośrednio  z  tym,  jak
się  zachowujesz  w  stosunku  do  danej  relacji.  Gdy  znalazłeś  już  swoje  miejsce
względem  partnera,  pomyśl  o  tym,  co  sugeruje  wasze  wzajemne  położenie,
jak odnosi się do rzeczywistości.

Kilka  najbardziej  popularnych  wzorców,  które  da  się  odczytać  z  takiego

background image

ustawienia:

Ludzie  stojący  przed  „pomocą”  starają  się  nadawać  kierunek  w  relacji.
Zwykle  albo  „ciągną  za  sobą  partnera”,  otwierając  przed  nim  drogę,  albo
ustawiają  się  na  przedzie  i  mają  nadzieję,  że  partner  sam  za  nimi  pójdzie,
oczekując  jego  wsparcia  i  licząc  na  to,  że  znajdą  w  nim  oparcie.
(Metaforyczne  zwroty,  jakie  używane  są  w  tych  opisach,  nie  są  stosowane
przypadkowo.  Język  metafor  bardzo  dobrze  opisuje  te  wewnętrzne
reprezentacje  i  „namacalne  tłumaczenia  abstrakcyjnych  idei”,  o  których
mowa  w  tym  rozdziale.  Jeśli  zaczniesz  zwracać  baczniejszą  uwagę  na
metafory, jakich używają ludzie, możesz odkryć, że często bardzo dosłownie i
konkretnie opisują w rozmowie noszone w sobie wyobrażenia).

Człowiek  stojący  z  przodu  nadaje  kierunek  relacji,  decyduje,  w  którą  stronę
idzie,  i  bierze  na  siebie  odpowiedzialność.  W  tej  pozycji  może  jednak  łatwo
stracić z oczu partnera, przestać dbać o jego potrzeby, a nawet zbytnio się od
niego oddalić i pewnego dnia odkryć, że już nic go z nim nie łączy.

Ludzie  stojący  za  „pomocą”  starają  się  przekazać  odpowiedzialność  za
relację  drugiej  osobie.  Mogą  wspierać  partnera  albo  nie  być  zbyt
zaangażowane,  a  nawet  starać  się  utrzymać  związek  w  miejscu,  nie
pozwalając  mu  iść  do  przodu  i  się  rozwinąć.  Niekiedy  tacy  ludzie  starają  się
„wepchnąć”  partnera  w  bardziej  dominującą  rolę,  skłonić  go,  by  przejął
kontrolę i odpowiedzialność.

Ograniczeniem  tej  pozycji  jest  oddanie  odpowiedzialności  za  kierunek,  w
którym podąża relacja, i przybranie biernej postawy.

Ludzie  stojący  obok  „pomocy”  starają  się  podążać  równolegle  do  drugiej
osoby,  towarzyszyć  jej,  ale  ani  nie  kierować  nią  nadmiernie,  ani  jej  zbytnio
nie  ulegać.  Zwykle  taki  układ  jest  dość  niezależny,  co  sprawia,  że  obydwu
osobom  łatwiej  podjąć  decyzję  o  ewentualnym  rozstaniu.  Relacja  tego  typu
jest bardziej partnerska i zrównoważona.

Ludzie  stojący  w  „pomocy”  są  pochłonięci  relacją  i  często  okazuje  się,  że
w efekcie zatracili swoje granice. W związku może się to przejawiać np. tym,
że  prawie  lub  w  ogóle  nie  robią  nic  sami,  tylko  w  ramach  relacji  z  drugą
osobą.  Taki  brak  granic  może  być  przyjemny  i  budować  intymność,  ale
długofalowo jest raczej szkodliwy.

Ludzie  trzymający  „pomoc”  nad  sobą,  na  rękach  itp.   to  „męczennicy”
poświęcający  się,  przynajmniej  w  swoich  oczach,  dla  partnera  czy  relacji.  To
osoby,  które  czują,  że  dźwigają  wszystko  na  swoich  barkach,  i  muszą
wszystko  sami  zrealizować.  Oczywiście  układ  taki  jest  dość  wyczerpujący  i
często również dość kłopotliwy dla drugiej strony.

Ludzie trzymający „pomoc” pod sobą, pod obcasem itp. , nie tyle stojący
w  niej,  ile  raczej  na  niej,  to  ludzie  starający  się  kontrolować  partnera,

background image

zarządzać  nim,  ustawić  go  wedle  swoich  wyobrażeń  i  potrzeb,  traktując  go
bardziej jako swoją własność i rzecz niż drugą dorosłą osobę.

Oczywiście  powyższe  wzorce  są  jedynie  dość  ogólnymi  opisami  takich
zależności,  ale  już  to  powinno  dać  ci  pewne  wyczucie,  jak  poszczególne
reprezentacje  wpływają  na  zachowania.  Warto  też  wziąć  pod  uwagę,  że  choć
zwykle  dominuje  jedna  relacja,  to  dana  osoba  może  posługiwać  się  kilkoma
wzorcami. Co więcej, relacja z partnerem nie jest jedyną relacją, którą warto
sprawdzić  za  pomocą  tej  metody,  o  czym  będzie  można  się  przekonać,
korzystając z zaawansowanej wersji tego ćwiczenia.

Ćwiczenie

Odkrywanie relacji przestrzennych – wersja rozszerzona

W podstawowej wersji ćwiczenia pracowałeś z reprezentacją partnera.

W  wersji  zaawansowanej  sprawdź  ją  odnośnie  do  związku  jako
takiego, samej idei bycia w nim.

Następnie  idź  o  krok  dalej,  wybierz  drugą  „pomoc”  i  sprawdź  relację,
ustawiając  w  tym  układzie  oddzielnie  związek,  partnera  i  siebie
samego.  W  ten  sposób  sprawdzisz,  jak  odbierasz,  na  poziomie
instynktownym,  gdzie  druga  osoba  chciałaby,  żebyś  był  względem
niej.  Oczywiście  jest  to  tylko  pewne  twoje  wyobrażenie,  ale  oparte  na
dużej  ilości  sygnałów,  jakie  wychwytujesz  od  innych  ludzi  na  poziomie
podprogowym,  a  które  mózg  przetwarza  i  których  używa  do
wzbogacenia wewnętrznych reprezentacji.

Jeśli  obecnie  nie  jesteś  w  związku,  wykonaj  to  ćwiczenie  względem
relacji, w której byłeś, albo takiej, z której myślisz, że coś może wyjść.
Zwłaszcza  ten  drugi  przypadek  jest  ciekawy,  ponieważ  może  ci
zasugerować,  gdzie  jesteś,  a  gdzie  potencjalny  partner  poprzez
wysyłane  ci  sygnały  chciałby,  żebyś  był  w  relacji  do  związku  i  do
niego.  Z  kolei  wykonanie  tego  ćwiczenia  pod  kątem  minionego
związku często pozwala na wychwycenie dużego źródła konfliktów, np.
jedno  z  partnerów  chciało  być  bardziej  pasywne,  ale  było  nieustannie
wypychane na prowadzenie przez drugą osobę.

Ta  technika,  mająca  swoje  źródło  w  pracach  Andrew  Austina  na  temat

background image

metafor,  często  przynosi  zdumiewające  efekty.  Eksplorując  przestrzenne
relacje  z  partnerem,  ludzie  ujawniają  i  bardzo  namacalnie  demonstrują
zachowania,  które  dotychczas  nieświadomie  powtarzali  w  swoim  życiu.
Jednocześnie  metoda  ta  może  działać  jako  sposób  nie  tylko  na
samopoznanie, lecz także na zmianę siebie.

Ćwiczenie

Modyfikacja relacji przestrzennych

1.  Wybierz  relację,  nad  którą  chcesz  pracować  –  niech  będzie

to np. relacja z konkretnym partnerem lub relacja w związku
jako  takim,  choć  oczywiście  ćwiczenia  tego  można  użyć
również do innych celów.

2.  Zbadaj 

reprezentację 

tej 

relacji, 

jak 

ćwiczeniu

„Odkrywanie relacji przestrzennych”.

3.  Teraz,  zostawiając  „pomoc”  w  jej  typowym  dla  ciebie

miejscu,  zacznij  celowo  przyjmować  pozycje  inne  niż  ta,
którą  normalnie  byś  wybrał,  i  sprawdzaj,  jak  się  w  nich
czujesz.

4.  Znajdź  dla  siebie  najbardziej  komfortową  pozycję.  Być  może

będzie to ta, w której zaczynałeś ćwiczenie – wtedy zakończ
je  na  tym  etapie.  Możesz  jednak  odkryć,  że  bardziej  pasuje
ci inna pozycja niż dotychczas stosowana.

5.  Pozostając  w  tej  pozycji,  zastanów  się,  jak  ma  się  ona  do

twojego  codziennego  życia.  Jakie  inne  zachowania  by  się  z
nią  wiązały?  Jak  mógłbyś  je  zacząć  stosować?  Zanotuj
wnioski i zakończ ćwiczenie.

Modyfikując  relację  wobec  drugiej  osoby  czy  związku  w  ogóle,  odkryjesz,  że
również  twoje  zachowanie  zacznie  się  nieco  zmieniać.  Jeśli  chcesz
drastycznie  zmienić  swoje  ustawienie,  może  to  wymagać  nieco  świadomego
wsparcia  (stąd  punkt  piąty  powyższego  ćwiczenia),  ale  na  pewno  możesz
oczekiwać,  że  zaskoczysz  siebie  swoimi,  innymi  niż  do  tej  pory,
zachowaniami.

Jednocześnie 

to 

ćwiczenie, 

jak 

żadne 

inne, 

pokazuje, 

jak 

wiele

nieuświadomionych wzorców zachowań w sobie nosimy. Zwykle wspomagają

background image

one  nasze  życie,  ale  zwłaszcza  w  wypadku  związków  mogą  w  kluczowym
momencie  okazać  się  zupełnie  niedopasowane.  Dlatego  kolejny  rozdział
poświęcony  będzie  odkrywaniu  takich  wzorców  w  nas  samych  i  ich
modyfikacjom.

background image

Więcej na: www.ebook4all.pl

Rozdział 4

Jak wewnętrznie

przygotować się do

szczęśliwego związku?

Z tego rozdziału dowiesz się:

jaki 

wpływ 

mają 

na 

ciebie 

dotychczasowe

doświadczenia i co z tym robić;

jaką rolę odgrywają w twoim życiu przekonania;

jak weryfikować przydatność swoich przekonań;

jak modyfikować swoje przekonania.

Przykład

Historia z życia wzięta…

Rafał  nie  potrafił  tego  zrozumieć:  każdy  związek,  w  którym  był,
zaczynał  się  świetnie,  po  czym  po  około  trzech  miesiącach  kończył  się
ogromną  awanturą.  Co  gorsza,  chłopak  był  w  pełni  świadomy,  że
zwykle to on doprowadzał do kłótni. Wiedział, co robił, by uzyskać taki

background image

efekt,  a  mimo  to  po  prostu  nie  potrafił  się  powstrzymać,  gdy  przyszło
co do czego.

Czuł, jakby był sterowany autopilotem. Nagle zdawał sobie sprawę, że
znów robi dokładnie to samo, co doprowadziło do porażki jego minione
związki.  Niestety,  wiedza  ta  nie  pozwalała  mu  przestać  to  robić,  co
najwyżej  pogłębiała  jego  frustrację,  gdy  po  raz  kolejny  odkrywał,  że
właśnie uczynił coś, o szkodliwości czego doskonale wiedział.

W  końcu,  sfrustrowany,  zaczął  przeglądać  różnego  rodzaju  poradniki  i
w  jednym  z  nich  znalazł  coś,  co  dosłownie  odmieniło  jego  życie.  Nie
wydarzyło się to oczywiście od razu, wymagało od niego pewnej pracy,
ale  efekty,  jakie  dzięki  temu  uzyskał,  okazały  się  absolutnie
zdumiewające.

Tym, co odkrył Rafał, były metody eksploracji i zmiany przekonań. Jak
się  okazało,  nosił  w  sobie  bardzo  wiele  przeświadczeń,  w  dużej  mierze
przejętych  w  wyniku  obserwacji  związku  swoich  rodziców  i  uczenia  się
ich zachowań, które w wypadku jego relacji były po prostu sabotujące.
Te 

przekonania, 

najczęściej 

sprowadzające 

się 

do 

błędnych,

automatycznych interpretacji zachowań  partnerek, sprawiały, że  nawet
gdy  one  próbowały  rozwiązać  konflikt,  jaki  powstawał  w  relacji,  on
interpretował to jako atak i jeszcze zaogniał sytuację.

Aby  zapobiec  takiemu  zachowaniu,  potrzebował  przepracować  wiele
swoich  przekonań,  co  wymagało  od  niego  uporu  i  zaangażowania.  Nie
było  to  trudne,  ale  czasochłonne  i  nieco  męczące.  Rafał  jednak  uznał,
że  gra  była  warta  świeczki,  i  nie  pomylił  się.  Znajomi  mówili  mu
później, że stał się zupełnie innym człowiekiem.

Bagaż doświadczeń

Jednym  z  powodów,  dla  których  w  poprzednich  rozdziałach  omówiony  i
opracowany  został  tak  duży  temat  jak  autoanaliza  i  przyjrzano  się
potrzebom,  było  wyczulenie  cię  na  różne  przekonania,  założenia,  kulturowe
i  rodzinne  nakazy  i  standardy,  jakie  nosisz  w  sobie.  Niewielu  ludzi  w  pełni
zdaje sobie sprawę z tego, jak duży bagaż doświadczeń i wpływów dźwiga ze
sobą  i  jak  wpływa  on  na  ich  życie.  Miałeś  szansę  zobaczyć  niektóre  jego
przejawy.  Wrócimy  do  nich  i  zastanowisz  się  nad  tym,  które  z  nich  warto

background image

zachować dla siebie, a których lepiej się pozbyć jako zbędnego obciążenia.

Ćwiczenie

Co ze sobą nosisz?

Przejrzyj wszystkie notatki, jakie wykonałeś podczas lektury tej książki.
Jakie  przekonania  znajdujesz  w  nich  nt.  siebie,  swojej  roli  w  związku,
związków jako takich, roli kobiet i mężczyzn w związkach itp.?

Wypisz  wszystkie,  jakie  zauważysz  –  przydadzą  się  w  dalszej  części
tego rozdziału.

Zdradliwe drogowskazy

Przekonania  można  porównać  do  drogowskazów  ustawionych  w  twoim
wewnętrznym świecie. Znaki w codziennym życiu pokazują, dokąd dojdziesz,
idąc  daną  drogą  niekiedy  również  podpowiadają,  jaką  odległość  masz  do
pokonania.  Przekonania  mają  pełnić  podobną  funkcję,  pozwalając  szybko
interpretować  to,  co  zachodzi  w  twoim  życiu  i  wewnątrz  ciebie.  Mają
pomagać  łatwo  odpowiedzieć  na  pytania:  „Dokąd  to  prowadzi?  Jak  mam  się
teraz zachować?”.

Problem w tym, że wiele tych drogowskazów jest już nieważnych, a niektóre
nigdy  nie  były  aktualne.  Co  gorsza,  w  większości  przypadków  ludzie  jeżdżą
daną  drogą  jakby  w  transie,  postępują  zgodnie  z  drogowskazami,  ale  nie  są
świadomi,  że  one  w  ogóle  tam  są.  Nic  więc  dziwnego,  że  osoby  te  czasem
schodzą  na  manowce.  Takie,  niestety,  mogą  być  skutki  korzystania  z
nietrafnych wskazówek – o czym zresztą kilka lat temu przekonał się pewien
kierowca, który podążając za mapą GPS, wjechał samochodem do stawu.

Ludzie  uczą  się  przekonań  na  kilka  sposobów.  Ogromną  ich  część  po  prostu
przejmują  od  innych  ludzi  ze  swojego  otoczenia:  rodziców,  innych  członków
rodziny,  przyjaciół  i  znajomych.  Cały  proces  edukacji  i  socjalizacji  w  dużej
mierze  opiera  się  na  nasyceniu  dorastającego  człowieka  przekonaniami  nt.
tego,  co  dobre,  co  złe,  kiedy  i  jak  należy  się  zachowywać.  Ogólnie  rzecz

background image

biorąc,  jest  to  bardzo  dobre  –  dzięki  temu  nie  musisz  np.  wsadzać  ręki  do
garnka  z  gotującą  się  wodą,  by  wiedzieć,  że  to  nie  jest  dobry  pomysł.
Jednocześnie wśród przekazywanych przekonań znajdą się też takie, które są
w  twoim  przypadku  nieaktualne  i  nietrafne.  Jeśli  mimo  to  je  przyjmiesz  –  a
przynajmniej  niektóre  z  nich  zaakceptujesz  –  za  jakiś  czas  może  to  mieć
negatywne konsekwencje.

Innym  sposobem  uczenia  się  przekonań  jest  wnioskowanie  z  własnego
doświadczenia.  Podobnie  jak  w  przypadku  nauki  od  innych  ludzi  zwykle
system  ten  działa  całkiem  dobrze.  Ludzki  umysł  nie  jest  jednak  idealnie
skuteczny  w  procesie  wnioskowania  i  czasami  ignoruje  kluczowe  informacje
lub  przeciwnie  –  uogólnia  pojedynczy  przypadek,  generalizując  go  (np.  „Mój
pierwszy  związek  się  nie  udał,  więc  zupełnie  nie  nadaję  się  do  związków”).
Tego rodzaju przekonania potrafią być jeszcze bardziej trwałe i uparcie w nas
tkwić.

Na 

szczęście 

nie 

jesteś 

bezbronny 

wobec 

swoich 

wewnętrznych

drogowskazów.  Możesz  je  weryfikować,  sprawdzać,  czy  pomagają  dotrzeć
tam,  gdzie  chciałbyś  być,  a  w  razie  potrzeby  –  zmienić  je  tak,  by  lepiej  tobą
kierowały.  Nie  chodzi  o  to,  by  nie  mieć  przekonań  –  drogowskazy  i
automapy  są  bardzo  przydatne.  Ważne  jest  tylko  to,  by  były  one  aktualne  i
pomocne.

W  sprawdzeniu  skuteczności  tych  drogowskazów  będzie  pomocne  poniższe
ćwiczenie, pochodzące z tzw. racjonalnej terapii zachowań.

Ćwiczenie

Test: „Czy twoje przekonania są zdrowe?”

Metoda  ta,  pochodząca  z  tzw.  racjonalnej  terapii  zachowań,  jednej  z
odmian  terapii  behawioralno-poznawczej,  może  zostać  wykorzystana
do  sprawdzenia,  czy  określone  przekonanie,  które  posiadasz,  jest  dla
ciebie korzystne.

Wybierz  przekonanie,  nad  którym  chcesz  pracować,  i  zadaj  sobie  pięć
poniższych pytań:

1.  Czy to przekonanie jest oparte na faktach? Za fakt uznaj to,

co  mogłaby  zarejestrować  np.  kamera  wideo,  bez
dodawania  jakiejkolwiek  interpretacji.  „Długo  podtrzymywał
kontakt  wzrokowy”  będzie  faktem,  ale  „Próbował  mnie
zmiażdżyć wzrokiem” już nie, bo mógł być np. zamyślony.

2.  Czy  to  przekonanie  pomaga  mi  osiągać  bliższe  lub  dalsze

background image

cele?

3.  Czy to przekonanie pomaga mi się czuć tak, jak bym chciał?

4.  Czy  to  przekonanie  pomaga  mi  chronić  moje  życie  lub

zdrowie?

5.  Czy to przekonanie pomaga mi unikać większych konfliktów

lub je zażegnywać?

Jedyne dopuszczalne w tym ćwiczeniu odpowiedzi to:

a) tak

b) nie

c) nie wiem

d) nie sposób ocenić.

Gdy  już  odpowiesz  na  pytania,  możesz  zweryfikować  poprawność
przekonania wg następujących reguł:

1.  Jeśli  na  trzy  lub  więcej  pytań  odpowiedziałeś  „nie”,  to

znaczy, że przekonanie nie jest zdrowe.

2.  Jeśli  odpowiedź  na  pierwsze  pytanie  brzmi  „nie”,  to

przekonanie  nie  jest  zdrowe,  ponieważ  zdrowe  przekonanie
nie  może  być  sprzeczne  z  faktami  (patrząc  długoterminowo,
przekonania  sprzeczne  z  faktami  zawsze  będą  miały
negatywne konsekwencje).

3.  W innych przypadkach przekonanie prawdopodobnie nie jest

dla  ciebie  szkodliwe,  co  nie  zmienia  faktu,  że  możesz  wciąż
szukać sposobów na jego usprawnienie.

Przykład

Marek  ma  przekonanie:  „Rolą  kobiety  jest  siedzieć  w  domu,  dbać  o
dzieci  i  porządek”.  Było  już  ono  źródłem  pewnych  konfliktów  w  jego
związkach,  dlatego  Marek  postanawia  wykonać  to  ćwiczenie  i
sprawdzić,  czy  to  z  nim  coś  jest  nie  tak,  czy  też  po  prostu  do  tej  pory
trafiał na nieodpowiednie kobiety.

Zadaje sobie pięć pytań.

background image

1.  „Czy  moja  opinia  jest  oparta  na  faktach?  Tak.  Chociaż…  W

zasadzie  to  chyba  nie,  w  końcu  np.  amazonki  w  domu  nie
siedziały.  Gdyby  powiedzieć,  że  tradycyjnie  w  naszej
kulturze  taka  była  rola  kobiety,  to  byłoby  to  oparte  na
faktach,  ale  czy  tak  jest  dzisiaj?  Nie,  a  zatem  odpowiedź
chyba  jednak  brzmi:  nie.  Moje  przekonanie  nie  jest  też
sprzeczne  z  faktami,  bo  nie  można  powiedzieć,  że  fakty
pokazują,  że  nie  jest  to  rola  kobiety,  ale  generalnie
odpowiedź to: nie”.

Odpowiedź 1: NIE

2.  „Czy  pomaga  mi  osiągać  moje  cele?  Cóż,  chciałbym  być  w

związku,  w  którym  kobieta  dba  o  dom,  więc  odpowiem:
tak, ale jednak przede wszystkim chciałbym mieć szczęśliwy
związek,  a  przez  to  przekonanie  do  tej  pory  nie  mam
żadnego. Czyli chyba również odpowiem, że nie”.

Odpowiedź 2: NIE

3.  „Czy  przekonanie  pomaga  mi  czuć  się  tak,  jak  bym  chciał?

Zdecydowanie  nie.  To  ono  spowodowało  wszystkie  kłótnie,
a wtedy nie czułem się najlepiej”.

Odpowiedź 3: NIE

4.  „Czy  pomaga  mi  chronić  życie  lub  zdrowie?  W  zasadzie  nie

sposób tego odnieść, więc chyba wybiorę odpowiedź d”.

Odpowiedź 4: NIE MOŻNA OCENIĆ

5.  „Czy  pomaga  mi  unikać  konfliktów?  Oj,  zdecydowanie  nie.

Tworzy ich całą masę!”

Odpowiedź 5: NIE

Marek  przygląda  się  swoim  zapiskom  i  stwierdza,  że  odpowiedział
cztery  razy  „nie”  i  raz  „nie  można  ocenić”,  a  więc  jego  przekonanie
zdecydowanie  kwalifikuje  się  do  zmiany.  Mężczyzna  zaczyna  się
zastanawiać, co mógłby z nim zrobić, aby dawało lepsze efekty.

Teraz,  gdy  wiesz  już,  jak  weryfikować  jakość  przekonania,  które  w  sobie
nosisz,  możesz  dokładnie  mu  się  przyjrzeć.  Ćwiczenie  „Co  ze  sobą  nosisz?”
było  pewnego  rodzaju  rozgrzewką,  a  teraz  odpowiesz  sobie  na  kilkanaście

background image

pytań dotyczących bardzo konkretnie tego, co myślisz o sobie i związkach.

Ćwiczenie

Bagaż wnoszony do związku

Poniżej  znajdziesz  listę  tematów.  Wypisz  co  najmniej  po  jednym
przekonaniu  dotyczącym  wymienionych  obszarów  życia.  Jeśli  masz
ochotę, to wymień wszystkie, jakie przyjdą ci do głowy.

Jakie są twoje umiejętności w budowaniu kontaktów z innymi ludźmi?

Jaka jest twoja wartość jako partnera w związku?

Kim powinien być mężczyzna w związku?

Kim powinna być kobieta w związku?

Jakie jest twoje zachowanie w stosunku do kobiet?

Jakie jest twoje zachowanie w stosunku do mężczyzn?

Jak oceniasz swoją atrakcyjność dla kobiet?

Jak oceniasz swoją atrakcyjność dla mężczyzn?

Czy jesteś lubiany przez kobiety?

Czy jesteś lubiany przez mężczyzn?

Jak funkcjonują twoje związki?

Czy nadajesz się do związku?

Co wnosisz do związku?

Co jest twoją największą zaletą w związku?

Co jest twoją największą wadą w związku?

Co może pomagać innym być z tobą w związku?

Co może utrudniać innym być z tobą w związku?

Czy jesteś wartościowym partnerem w związku?

background image

Jeśli  po  drodze  przyjdą  ci  do  głowy  inne  podobne  pytania,  oczywiście
odpowiedz  również  na  nie.  Im  więcej  przekonań  wydobędziesz,  tym
lepiej.

Niektóre  z  tych  pytań  mogą  ci  się  wydać  dziwne,  np.  „Jak  oceniasz
swoją  atrakcyjność  dla  mężczyzn?”,  jeśli  sam  jesteś  mężczyzną.  W
jakiejś mierze pojawiły się one w tej liście po to, by ułatwić sprawę obu
płciom,  ale  pełnią  też  dodatkową  funkcję.  Jeśli  na  któreś  z  nich
zareagowałeś bardziej emocjonalnie, warto, byś zwrócił na nie uwagę i
wypisał przekonania, jakie się z nim wiążą.

Po wypisaniu wszystkich przekonań zweryfikuj każde z nich za pomocą
testu  „Czy  twoje  przekonania  są  zdrowe?”.  Dzięki  temu  nie  tylko
zyskasz  wprawę  w  stosowaniu  tego  narzędzia,  lecz  także  dowiesz  się,
które przekonania warto zmienić.

Jak zmieniać przekonania?

Teraz,  gdy  zbadałeś  już  swoje  przekonania  i  wiesz,  które  ci  służą,  a  których
lepiej się pozbyć, czas zabrać się za korektę tych, które ci szkodzą. Tu jednak
pojawia  się  pewien  problem:  przekonania  nie  tak  łatwo  zmienić!  Nawet
wiedząc,  że  któreś  jest  błędne  i  niekorzystne,  ludzie  potrafią  się  go  mocno
trzymać.

To  paradoksalne,  zdawałoby  się,  zachowanie  ma  silne  uzasadnienie
ewolucyjne.  Gdy  nasi  praprzodkowie  mieszkali  jeszcze  na  sawannie,  świat
był  dużo  prostszy  i  mniej  zmienny  niż  obecnie.  Przekonania  też  były
prostsze, a jeśli  okazywały się prawdziwe,  pomagały przetrwać. I  odwrotnie
−  im  dłużej  ktoś  żył  z  danym  przekonaniem,  tym  bardziej  prawdopodobne,
że  było  ono  prawdziwe  i  nie  opłacało  się  go  zmieniać,  gdyby  zetknął  się  z
dowodami  obalającymi  jego  trafność.  Jeśli  np.  przez  20  lat  ktoś  wiedział,  że
dana  droga  jest  niebezpieczna,  bo  grasują  na  niej  tygrysy,  ale  pewnego  dnia
nie wypatrzył tam śladów tygrysa, to i tak opłacało się wierzyć, że droga ta
jest niebezpieczna. Być może tygrys akurat tym razem polował gdzie indziej,
ale  następnego  dnia  miał  wrócić?  Gdyby  ten  praczłowiek  zbyt  łatwo  zmienił
swoje  przekonanie,  skończyłby  jako  obiad  tygrysa.  A  że  tygrysie  obiady  nie
zostawiają  zwykle  zbyt  licznego  potomstwa,  ewolucja  sprzyjała  tym,  którzy
opornie zmieniali przekonania.

background image

Na  szczęście  system  ten  nie  jest  idealnie  szczelny  i  istnieje  kilka  sposobów
na  jego  obejście.  Jednym  z  nich  jest  zgłębienie  przekonania  na  tyle,  by
jednocześnie zachować je i zmienić. Wystarczy je doprecyzować tak, by wciąż
było  tym  samym  przekonaniem,  ale  żeby  wynikało  z  niego  coś  innego.
Metodę tę poznasz w poniższym ćwiczeniu.

Ćwiczenie

Eksploracja przekonań

Przekonania  zawsze  stanowią  pewnego  rodzaju  uproszczenia,  dlatego
poprzez  zbadanie  ich  granic  i  źródeł  można  znaleźć  sposób  na  ich
podważenie,  a  w  efekcie  zmianę.  Zadawanie  odpowiednich  pytań  i
szukanie odpowiedzi pozwoli ci określić miejsca, w których przekonanie
jest zafałszowane i nietrafne.

Szczególnie skuteczne są takie pytania jak:

Dlaczego?

Skąd wiesz?

Czego przejawem to jest?

Czego przejawem to nie jest?

W jakich sytuacjach?

W jakich sytuacjach nie?

Jak często?

W czyjej opinii?

background image

Kiedy?

Gdzie?

Z kim?

Jakie są wyjątki?

Czy inni też tak uważają?

Dlaczego uważają inaczej niż ja?

Co by było, gdyby było inaczej?

Gdyby było inaczej, po czym mógłbym to poznać?

Co z tego wynika?

Tego  rodzaju  dialog  ze  sobą  może  zająć  dużo  czasu,  ale  jest  bardzo
skuteczną  metodą.  Przydatnym  rozwiązaniem  jest  rozpisanie  go  na
kartce,  co  pozwoli  ci  bardziej  obiektywnie  spojrzeć  na  sytuację  oraz
łatwiej  dostrzec  słabe  punkty  przekonania.  Przy  tego  typu  badaniu
najlepiej  nie  planować  z  góry  określonego  kierunku  eksploracji  ani  jej
celu,  a  zamiast  tego  podejść  do  zadania  jak  podróżnik  odkrywający
nową  krainę  albo  dziecko  bawiące  się  nową  zabawką.  Nie  wiadomo,
co  odkryjesz,  dokąd  warto  pójść  ani  czemu  się  przyjrzeć,  więc  po
prostu  podążasz  za  tym,  co  akurat  wydaje  ci  się  ciekawe.  Jeśli  w
pewnym  momencie  nie  dojrzysz  już  interesujących  dróg  do  obrania,
zawsze możesz się cofnąć i poszukać gdzie indziej.

1.  Wybierz przekonanie, nad którym chcesz popracować.

2.  Zacznij  je  badać,  zadając  pytania  związane  z  nim,  i  postaraj

się lepiej je zrozumieć.

3.  Co  jakiś  czas  zrób  przerwę  i  podsumuj,  jak  teraz  oceniasz

sytuację.  Takie  momenty  zatrzymania  stanowią  podstawę
nowego przekonania, które zastąpi stare.

background image

4.  Kontynuuj 

pracę 

do 

momentu, 

gdy 

dojdziesz 

do

zadowalającego  cię  przekonania  lub  gdy  nie  będziesz  w
stanie przez pięć minut zadać żadnego nowego pytania.

Przykład

Marek  stwierdził  już,  że  jego  przekonanie:  „Rolą  kobiety  jest
siedzieć  w  domu,  dbać  o  dzieci  i  porządek”  nie  jest  zdrowe  i
wymaga zmiany. Zaczyna więc je eksplorować.

Przekonanie:  „Rolą  kobiety  jest  siedzieć  w  domu,  dbać  o
dzieci i porządek”.

Eksploracja: Dlaczego?

P:  Bo  zawsze  tak  było,  że  mężczyzna  zarabiał,  a  kobieta
siedziała w domu.

E: Czy są jakieś wyjątki?

P:  Kiedy  mężczyzny  nie  było  albo  zarabiał  za  mało,  to  wtedy
kobieta szła do pracy, ale to oznaka tego, że mężczyzna się nie
sprawdzał.

E: Czy wszyscy tak myślą?

P:  Chyba  nie.  Czytałem  o  tym,  że  wielu  wielkich  artystów
mogło  rozwinąć  swój  warsztat  tylko  dzięki  temu,  że  długo
utrzymywały  ich  partnerki,  a  oni  mieli  czas,  by  pisać  albo
malować.

E: 

Czy 

tacy 

artyści, 

gdy 

już 

osiągnęli 

sławę, 

byli

nieudacznikami?

P: Oczywiście, że nie.

E:  Czyli  mężczyzna  może  nie  być  nieudacznikiem,  nawet  jeżeli
jego kobieta pracuje?

P: Czasem tak, ale nie zawsze.

E: Czy są jeszcze jakieś inne sytuacje tego typu?

background image

P:  Gdy  np.  mężczyzna  bardzo  spełnia  się  w  swojej  pracy  i  ją
uwielbia, choć nie zarabia w niej dużo.

E: Czy dopuszczasz możliwość, że ty byłbyś takim mężczyzną?

P: Wolałbym nie, ale może tak się zdarzyć.

E:  Czy  rola  kobiety  jest  zależna  od  tego,  „co  może  się
zdarzyć”?

P:  Nie,  to  bez  sensu.  Może  lepiej  byłoby  powiedzieć,  że  ja
czułbym  się  bardziej  spełniony  jako  mężczyzna  i  partner,
gdyby moja kobieta nie pracowała i zajmowała się domem.

E: Czy to przekonanie jest dla ciebie zdrowe?

Na  tym  etapie  eksploracji  Marek  stwierdził,  że  musi
przetestować, czy nowe przekonanie, do którego doszedł, jest
dla  niego  zdrowe  i  w  zależności  od  wyniku  testu  ewentualnie
wróci do dalszej eksploracji.

Drugie  ćwiczenie  wykorzystuje  wspomnianą  zasadę:  „Im  dłużej  mamy
dane przekonanie, tym bardziej pomaga nam ono przeżyć” i opiera się
na  dodaniu  fałszywego  wspomnienia  i  wynikającego  z  niego
przekonania podważającego to, w co obecnie wierzymy.  Z perspektywy
neurologicznej,  zwłaszcza  po  upływie  pewnego  czasu,  mózg  nie  widzi
różnicy  między  prawdziwym  a  fałszywym  wspomnieniem,  zlewają  mu
się one w jedno.  Dzieje się tak, ponieważ pamięć to nie kamera wideo,
tylko  niezwykle  twórczy  proces,  a  każde  przywołanie  wspomnienia  to
tak  naprawdę  stworzenie  go  na  nowo.   Większość  ludzi  zna  zresztą
sytuacje,  szczególnie  z  okresu,  gdy  w  ich  życiu  dużo  się  działo,  w
których  zdarzyło  im  się  zastanawiać,  czy  coś,  o  czym  myślą,
rzeczywiście  im  się  wydarzyło,  czy  się  przyśniło,  czy  może  ktoś  im  o
tym  tylko  opowiedział  albo  gdzieś  o  tym  przeczytali.   To  właśnie
przykład takiej kreatywnej pamięci w działaniu.

Ćwiczenie

„W rzeczywistości było inaczej”

1.  Wybierz przekonanie, nad którym chciałbyś pracować.

background image

2.  Wyobraź  sobie  na  podłodze  swoją  linię  czasu.  To  linia,  na

której  mieszczą  się  wszystkie  wydarzenia,  które  miały
miejsce  w  twoim  życiu  i  wszystkie,  które  dopiero  się
wydarzą.

3.  Stań w punkcie odpowiadającym chwili obecnej.

4.  Teraz  cofnij  się  na  linii  czasu  aż  do  momentu  tuż  przed

swoimi narodzinami.

5.  Pomyśl,  co  chciałbyś  przekazać  sobie  samemu  jako  prezent

na  swoje  narodziny.  Niech  przekaz  ten  sprawi,  że  gdy
dorośniesz, 

nie 

będziesz 

musiał 

zmieniać 

swojego

przekonania,  ponieważ  być  może  w  ogóle  nigdy  go  nie
wykształcisz  lub  pozbędziesz  się  go  wcześniej.  Przekazy,
które  warto  w  tym  miejscu  zastosować  to  np.:  „Możesz  być
kochany”,  „Jesteś  w  stanie  stworzyć  wartościowy  związek”,
„Masz  możliwość  być  szczęśliwy”.  Lepiej  natomiast  unikać
stwierdzeń  w  rodzaju  „Jesteś  szczęśliwy”.  Gdybyś  faktycznie
był,  nie  potrzebowałbyś  przekazywać  sobie  przesłania,  a
jeśli  nie  jesteś,  to  przekaz  sprzeczny  z  faktami  łamie
pierwszą  zasadę  testu  zdrowych  przekonań.  Zastanów  się  i
wybierz odpowiedni do sytuacji.

6.  Po  przekazaniu  sobie  przesłania,  przejdź  przez  swoje  życie

aż  do  chwili  obecnej.  Obserwuj,  jak  wpłynęła  ona  na  twoje
życie  i  sytuacje,  które  się  w  nim  pojawiały.  Być  może
patrzysz na nie teraz inaczej? Może niektóre straciły zupełnie
znaczenie?

7.  Pomyśl  teraz  o  przekonaniu,  nad  którym  zacząłeś  pracę.

Czy jest ono jeszcze dla ciebie ważne?

Przykład

Marek  stwierdził,  że  jego  nowe  przekonanie:  „Będę  się  czuł  lepiej  i
bardziej  męsko,  jeśli  moja  partnerka  nie  będzie  pracowała,  a  będzie
zajmowała  się  domem”  nie  jest  dla  niego  zdrowe  i  postanowił
zastosować drugie ćwiczenie.

Po  zastanowieniu  stwierdził,  że  przesłaniem,  które  byłoby  dla  niego
dobre  w  tej  sytuacji,  jest:  „Możesz  być  bardzo  męski  w  każdym
związku”.  Cofnął  się  w  wyobraźni  do  momentu  powstania  swojej
pierwszej  komórki.  Z  pewnym  zaskoczeniem  stwierdził  jednak,  że  ta

background image

wyobrażona  komórka  nie  wydaje  się  zbyt  zadowolona.  Pomyślał  więc
jeszcze  chwilę  i  zmienił  przesłanie  na:  „Możesz  być  bardzo  męski”  i
zauważył, że tym razem komórka reaguje pozytywnie.

Następnie  wyobraził  sobie,  jak  mając  „w  sobie”  ten  przekaz,  rośnie  i
przychodzi  na  świat,  a  następnie  dorasta.  Z  niemałym  zaskoczeniem
odkrył,  że  ma  teraz  dużo  większy  dystans  do  dziecięcego
przedrzeźniania,  które  kiedyś  tak  go  irytowało  i  bolało,  oraz  do  tego,
gdy  inne  dzieciaki  śmiały  się  z  jego  wysokiego  głosu  i  późnej  mutacji.
Stwierdził 

również, 

że 

zdecydowanie 

inaczej 

ocenia 

swoje

dotychczasowe  związki  i  relacje  z  kobietami.  Rozumiał,  co  tak  bardzo
irytowało  je  w  jego  zachowaniu  i  czemu  te  związki  tak  szybko  się
rozpadały.

Pomyślał  jeszcze  raz  o  przekonaniu,  które  chciał  w  ten  sposób
skorygować,  i  się  uśmiechnął.  Jakie  niby  miało  znaczenie,  co  robi  jego
kobieta?  Jaki  facet  by  się  tym  przejmował  i  uznawał,  że  rzutuje  to  na
jego  męskość?  W  końcu  facetem  albo  się  jest,  albo  nie,  a  w  tym
momencie  Marek  wiedział,  że  po  prostu  nim  jest  i  może  w  końcu
przestać to sobie udowadniać.

Proces samooczyszczania

Praca  nad  przekonaniami,  opisana  w  tym  rozdziale,  to  spore  wyzwanie.
Jednocześnie  jest  niezwykle  ważna  oraz  owocna  i  dlatego  zdecydowanie
warto poświęcić na nią odpowiednio dużo czasu. Są jednak jeszcze dwie inne
kwestie,  które  trzeba  poruszyć  przy  omawianiu  bagażu,  jaki  ludzie  wnoszą
do nowego związku. Są to:

Autokonformizm  –  ludzie  niezwykle  łatwo  nabierają  nowych  nawyków.  Jak
pokazują 

badania, 

sam 

fakt, 

iż 

kiedyś 

coś 

zrobiliśmy, 

zwiększa

prawdopodobieństwo,  że  w  podobnej  sytuacji  zachowamy  się  tak  samo  –
nawet  jeśli  będzie  ona  tylko  podobna,  a  nie  taka  sama.  Np.  jeśli  kiedyś
przyszliśmy 

na 

randkę 

zdenerwowani 

złośliwie 

komentowaliśmy

wypowiedzi  drugiej  osoby,  to  na  następnej  randce  z  tą  lub  inną  osobą  nie
będziemy  już  zdenerwowani,  ale  prawdopodobnie  sięgniemy  po  takie  same
złośliwości.  Możemy  oczywiście  zmienić  swoje  zachowanie,  ale  musimy
świadomie zdecydować się na inne traktowanie partnera.

background image

Dobrą  stroną  tego  jest  fakt,  że  w  wyniku  działania  tych  samych
mechanizmów zachowania pozytywne również są powtarzane automatycznie.
Można  to  wykorzystać,  „programując  się”  tak,  aby  postępować  w  sposób
pożądany  w  określonej  sytuacji.  Więcej  na  ten  temat,  wraz  z  propozycjami
praktycznego  zastosowania  tego  ćwiczenia,  znajdzie  się  w  części  nt.
ulepszania istniejącego związku.

„Zawieszenie”  w  minionym  związku  –  to  prawdopodobnie  najczęstsza
forma  nieszczęśliwego  zakochania,  choć  zdumiewająco  rzadko  osoby  mające
ten  problem  starają  się  go  naprawić.  Często  nawet  nie  wiedzą,  że  to
możliwe.  Zazwyczaj  wchodząc  w  nowy  związek,  mają  nadzieję  na
powodzenie  dotychczasowego,  że  może  jakoś  uda  się  go  odratować  lub
stworzyć coś z ukochaną osobą, z którą nic wcześniej nie wyszło.

Pielęgnowanie  w  sobie  nadziei  i  „zawieszenia”  w  minionym  związku  jest
niebywale  destrukcyjne,  ponieważ  uniemożliwia  pełne  zaangażowanie  w
nowy.  Ludzie  dają  się  zwieść  fałszywym  pozorom,  gdyż  obawiają  się,  że
utracą  szansę  na  powrót  do  poprzedniego  związku.  Dzieje  się  tak  nawet
wtedy, gdy jej tak naprawdę nie ma.

Jeśli  dostrzegasz  u  siebie  takie  skłonności,  powinieneś  przeczytać  część
poświęconą  kończeniu  związków  i  dochodzeniu  po  nich  do  siebie.  Ćwiczenia
dotyczące  tzw.  odkochania,  pomogą  w  zamknięciu  tego  rozdziału  w  życiu  i
zabraniu się za budowanie prawdziwego szczęścia.

background image

Podsumowanie części I

Ta  część  wymagała  dużo  pracy  i  skupienia.  Trzeba  było  przemyśleć  rzeczy,
nad  którymi  większość  osób  nigdy  się  nie  zastanawia.  Jeśli  udało  ci  się
wykonać  dotychczasowe  ćwiczenia,  znasz  teraz  siebie  dużo  lepiej  niż
wcześniej.  Wiesz,  czego  oczekujesz,  jaki  związek  sprawi  ci  przyjemność,
potrafisz  również  zidentyfikować  swoje  uwarunkowania  i  przekonania  oraz
zmienić je w razie potrzeby.

To  wszystko  jest  niezwykle  cenne  –  to  skarb,  który  znajduje  się  w  zasięgu
wszystkich ludzi, po który jednak niemal nikt nie sięga. Nikt nie wie, że tam
jest i że można go wziąć. Ty już go masz. Korzystaj z niego.

Następna  część  przeznaczona  jest  dla  osób,  które  dopiero  planują  stworzyć
związek.  Być  może  nigdy  w  żadnym  nie  były,  a  może  jakiś  zakończyły  i
szukają kolejnego. Bez względu na to, w jakiej są sytuacji, znajdą tam coś dla
siebie.

background image

Część druga

Dla szukających

background image

Ta  część  książki  przeznaczona  jest  dla  tych,  którzy  szukają  lub  dopiero
zamierzają  szukać  partnera.  Jest  napisana  tak,  by  mogły  z  niej  skorzystać
zarówno  osoby  pragnące  zbudować  swój  pierwszy  związek,  mające  już  wiele
związków  za  sobą,  ale  próbujące  zbudować  kolejny,  tym  razem  trwały,  jak  i
osoby,  które  przez  długi  czas  były  w  związku  i  są  przez  to  zdecydowanie
poza „randkowym rynkiem”.

Trzeba  zaznaczyć,  że  ten  materiał  został  napisany  dla  zainteresowanych
zbudowaniem trwalszej relacji, dlatego ludzie czekający na krótkoterminowe
przygody mogą patrzeć na niektóre zagadnienia z nieco innej perspektywy.

Z tej części dowiesz się:

jakie  są  najpopularniejsze  i  najbardziej  szkodliwe  mity
nt. tego, jaki powinien być związek;

jak  skutecznie  szukać  wymarzonego  partnera  i  jak
odkryć, kim jest taka osoba;

jak  skutecznie  poznawać  nowych  ludzi  i  budować  z
nimi relacje;

jak ocenić, czy związek stał się poważny.

background image

Rozdział 5

Mity na temat miłości i

związków

Z tego rozdziału dowiesz się:

jak  mity  nt.  związków  wpływają  destrukcyjnie  na
rzeczywiste relacje;

jakie  są  najpopularniejsze  mity  o  związkach,  a  jak
wyglądają fakty;

jak nie dać się złapać na fantazje nt. związków.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Miłość  przychodzi  po  prostu  sama.  Pewnego  dnia  znajdzie  się  taka
osoba, wpadnę na nią przez przypadek… W każdym razie wyda mi się
to przypadkowe, bo w rzeczywistości będzie to przeznaczenie. Wpadnę
na  nią  i  będę  wiedziała,  że  to  jest  to.  Potem  już  zawsze  będziemy
razem – Basia spojrzała na mnie, kończąc opowiadać o swojej wizji, po
czym  spytała  z  powątpiewaniem:  –  Dlaczego  więc  mówisz  mi,  że
powinnam  sobie  poszukać  kogoś,  starać  się  nawiązywać  znajomości  z
ludźmi, sama coś proponować? Przecież to nie tak działa. Wiem o tym,
u  moich  znajomych  było  dokładnie  tak,  jak  ci  mówię,  więc  u  mnie  też
tak będzie.

background image

− Rozumiem. Jak długo masz już takie podejście do miłości?

− Od zawsze.

− Czyli ile? Podaj mi, proszę, konkretną odpowiedź.

−  Niech  będzie,  że  od  20  lat,  wcześniej  byłam  za  mała,  by  o  tym
myśleć.

− I przez ten czas udało ci się trafić na taką osobę?

−  Przecież  nie  byłoby  mnie  tutaj,  gdybym  trafiła.  Kilka  razy  wydawało
mi  się,  że  znalazłam  tę  jedyną  osobę,  ale  zawsze  to  nie  było  jednak
to.

−  Czyli  przez  20  lat  to  podejście  nie  przyniosło  efektów.  Powiedz  mi,
proszę,  jeszcze  jedno  –  jak  długo  chcesz  jeszcze  na  nim  polegać  i
czekać?

− Do skutku.

−  Znowu  poprosiłbym  jednak  o  konkretną  odpowiedź:  Ile  lat  jeszcze
chcesz  żyć,  licząc  na  to,  że  coś  się  zmieni  bez  twojego  udziału?
Kolejnych 20? 30? 40 lat?

Basia spojrzała na mnie z pewnym zaskoczeniem.

− Nigdy nie myślałam tak o tym. Ale przecież Robert i Wanda… oni po
prostu na siebie wpadli.

−  Możliwe.  Niektórzy  po  prostu  znajdują  na  ulicy  walizkę  z  pieniędzmi
albo wygrywają dziesięć milionów w lotto. Większości to się jednak nie
zdarza.  To  twoje  życie,  ty  podejmujesz  decyzje.  Czy  chcesz  nim  dalej
grać i ryzykować, że przecieknie ci przez palce?

W oparach mitologii

Niewiele  obszarów  ludzkiego  życia  jest  tak  przesiąkniętych  mitami  jak
miłość  i  związki.  Nie  ma  w  tym  nic  dziwnego,  w  końcu  wiążą  się  z  życiem
wewnętrznym  ludzi,  a  to  otwiera  przestrzeń  na  ogromną  ilość  mitów  i

background image

fantazji.  Fantazji,  trzeba  dodać,  często  wzmacnianych  przez  kulturę
popularną. 

Od 

wieków 

romanse 

stanowią 

jedną 

najsilniej

reprezentowanych  odmian  literatury,  jednocześnie  kształtują  kulturę  i  są
przez nią kształtowane.

W efekcie ludzka wizja związku jest bardzo złożona i często mocno oderwana
od rzeczywistości. Na  oczekiwania wobec związku wpływa  nie tylko  związek
naszych  rodziców,  lecz  także  wszystkie  związki  znajomych,  związki
przedstawione  w  bajkach,  filmach,  książkach,  a  nawet  w  żartach,  z  którymi
się  zetknęliśmy.  Oczywiście  pewne  wzorce  są  silniejsze  i  wywierają  na  nas
większy  wpływ  niż  inne,  potrafią  też  wprowadzić  sporo  zamieszania  w
postrzeganiu  związków.  Wiele  osób  jest  w  stanie  łączyć  tak  sprzeczne  wizje
na  ich  temat,  jak  np.  patologiczny  wzór  relacji  rodziców  połączony  z
bajkowym  scenariuszem  à  la  Kopciuszek  czy  Pretty  Woman,  w  którym
kobieta 

jest 

jedynie 

dodatkiem 

mężczyzny, 

zmieszany 

wizją

równouprawnienia  i  partnerskiego  związku,  w  który  po  równo  angażują  się
obydwie  osoby.  Te  wizje  nie  są  spójne  i  m.in.  dlatego  pierwsza  część  tej
książki  poświęcona  była  klarowaniu  własnej  opinii  i  próbie  dostrzeżenia
ewentualnych problemów i sprzeczności z nią związanych.

Jednocześnie  funkcjonują  pewne  mity  dotyczące  związków,  które  powtarzają
się  tak  często  i  tak  silnie  wpływają  na  życie  ludzi,  że  należy  je  omówić  i
skonfrontować z rzeczywistością. Im właśnie poświęcony jest ten rozdział.

Jak grom z jasnego nieba

Idealistyczno-romantyczna  wizja  miłości  jako  czegoś,  co  nagle  spada  na
człowieka,  uderza  go  niczym  grom  z  jasnego  nieba  i  całkowicie  pochłania,
niewątpliwie  jest  atrakcyjna.  Nic  dziwnego,  że  stała  się  podstawą  ogromnej
liczby powieści i filmów romantycznych.

Rzeczywistość  jest  zwykle  nieco  inna.  Owszem,  zauroczenie  –  ten  bardziej
prymitywny,  chemiczny  aspekt  miłości  może  spaść  na  nas  nagle,  ale  rzadko
prowadzi 

do 

czegoś 

dobrego. 

dodatku 

wraz 

wiekiem

prawdopodobieństwo  zauroczenia  staje  się  coraz  mniejsze,  ustępując  miejsca
miłości biorącej się z przywiązania i bliskości.

Większość  osób,  które  doświadczyły  miłości  spadającej  „jak  grom  z  jasnego
nieba”,  nie  była  w  stanie  stworzyć  długotrwałego  związku.  Ma  to  solidne
uzasadnienie  ewolucyjne  –  zauroczenie  opiera  się  zwykle  na  podświadomej
ocenie  kilku  czynników  związanych  z  tym,  jak  wartościowe  genetycznie
byłoby potomstwo poczęte z drugą osobą. Czynniki te nie informują jednak o
tym,  jak  dopasowaną  parą  byliby  rodzice  takiego  dziecka.  Sto  tysięcy  lat
temu  kwestia  osobowościowego  dopasowania  nie  miała  specjalnego
znaczenia,  dziś  jest  jednak  kluczowa,  jeśli  chodzi  o  trwałość  związku.  Co

background image

więcej, 

spadek 

ilości 

„nagłych 

zakochań” 

wraz 

wiekiem 

jest

prawdopodobnie związany ze spadkiem płodności, a więc z sytuacją, w której
dobrze dobrane geny partnera mają coraz mniejsze znaczenie.

Dlatego  warto  wyzwolić  się  z  tego  mitu  i  przygotować  się  na  to,  że  miłość
nie  musi  uderzyć  nagle,  że  może  być  budowana  stopniowo  wraz  z
pogłębianiem znajomości z drugą osobą.

Fetysz miłości

Osoby  najbardziej  cierpiące  z  powodu  nieszczęśliwego  zakochania,
złamanego  serca  itp.  to  takie,  które  w  pewnym  sensie  idealizują  i
fetyszyzują  samą  ideę  miłości.  W  efekcie  zakochują  się  nie  tyle  w
prawdziwej  osobie,  ile  w  swoim  wyobrażeniu  na  temat  tego,  jaka  powinna
być  miłość.  Mają  również  tendencję  do  projektowania  swojego  wyobrażenia
miłości  na  dowolną  osobę  okazującą  im  choćby  odrobinę  ciepła  lub
zainteresowania.  Rzeczywistość  nigdy  jednak  nie  sprosta  fantazji,  dlatego
zwykle kończy się  to rozczarowaniem lub  nawet paraliżującym lękiem  przed
podjęciem  działania  w  celu  zdobycia  wymarzonej  osoby.  Skoro  bowiem
utożsamiają  ją  z  idealną  miłością,  to  jeśli  związek  się  nie  uda,  nie  uda  się
też miłość.

Jeśli  należysz  do  osób,  które  w  ten  sposób  fetyszyzują  miłość,  wróć  do
ćwiczeń  nt.  przekonań  zawartych  w  poprzednim  rozdziale  i  dokładnie
przeanalizuj przekonania dotyczące miłości i związków.

Moja bratnia dusza

Kolejny  mit  nt.  miłości  mówi  o  „bratniej  duszy”,  „drugiej  połówce”  i
podobnych  wyobrażeniach.  Owszem,  dobrze,  jeśli  druga  osoba  w  związku
jest  do  nas  podobna.  Zdecydowanie  ułatwia  i  uprzyjemnia  wspólne  życie  to,
jeśli mamy o czym porozmawiać z partnerem i możemy razem spędzać czas.

Rzadko  się  jednak  zdarza,  aby  ktoś  był  z  drugą  osobą  doskonale  dobrany  i
nie było między nimi żadnych różnic. Co więcej, jeśli tak jest, relacja zwykle
wydaje  się  nieco  zaburzona,  ponieważ  obydwie  osoby  w  pewnym  sensie
rozmywają się w niej, tracąc swoją indywidualność.

Dlatego  zamiast  osoby  idealnie  podobnej,  szukaj  kogoś  na  tyle  podobnego,
żebyście mieli wspólne tematy, a jednocześnie na tyle odmiennego, by każde
miało  własne  życie.  Zagwarantuje  to  pewien  obszar  niezależności,  który,
wbrew pozorom, może jedynie zwiększyć atrakcyjność związku.

background image

Zresztą  bądźmy  ze  sobą  szczerzy.  Znasz  swoje  słabe  strony,  wiesz,  co  cię  w
sobie  denerwuje,  co  przeszkadza  innym  ludziom.  Czy  byłbyś  w  stanie  długo
wytrzymać  z  kimś  dokładnie  takim  jak  ty?  Związek  dwóch  klonów  nie  jest
zdrowy,  lecz  jest  nim  związek  osób,  które  są  w  stanie  się  wzajemnie
tolerować, 

nawet 

akceptować 

swoje 

słabostki. 

Skoro 

twoje 

ci

przeszkadzają, jak mógłbyś je tolerować u drugiej osoby?

Miłość prawdziwa

Innym popularnym mitem dotyczącym związków jest ten o miłości, nad którą
nie 

trzeba 

pracować. 

Dużą 

odpowiedzialność 

za 

niego 

ponoszą

prawdopodobnie  bajki,  które  niemal  zawsze  kończą  się  słowami:  „I  żyli
długo  i  szczęśliwie…”,  ignorują  tym  samym  fakt,  że  to  „długo  i  szczęśliwie”
było  pełne  mniejszych  lub  większych  nieporozumień,  wyzwań,  które  trzeba
było pokonać, czy pokus, jakim należało się oprzeć.

W  rzeczywistości  nawet  największa  i  najsilniejsza  miłość  nie  sprawi,  że  w
związku  nie  będzie  problemów.  Miłość  może  dać  więcej  siły  i  determinacji
do  radzenia  sobie  z  przeciwnościami,  może  sprawić,  że  trudniej  będzie  im
ulec, ale nie spowoduje, że w magiczny sposób znikną.

Tak  jak  było  to  już  podkreślane  wcześniej,  związek  jest  procesem  i  trzeba  go
aktywnie  tworzyć  i  budować.  Miłość  sprawia,  że  motywacja,  aby  się
angażować  w  ten  proces,  jest  większa.  Natomiast  wiele  osób  wierzy,  że
miłość  zastąpi  zaangażowanie  i  sprawi,  że  nie  będzie  ono  w  ogóle
potrzebne,  bo  związek  będzie  się  rozwijał  sam.  A  jeśli  tak  się  nie  stanie,  to
znaczy, że brakowało miłości.

Może  przypominać  to  trochę  założenie,  że  skoro  ktoś  kocha  malować,  to
obraz  mu  się  sam  namaluje,  a  on  nie  będzie  musiał  ani  razu  machnąć
pędzlem,  by  mieć  gotowy,  piękny  obraz.  Gdybyśmy  usłyszeli,  że  ktoś  tak
mówi, uznalibyśmy go za szaleńca. A jednak takie właśnie zachowanie bywa
akceptowane,  a  nawet  promowane  w  przypadku  związków.  Oczywiście  nie
ma  ono  sensu.  Miłość  może  dać  energię  potrzebną  do  pracy  nad  związkiem
oraz cierpliwość, gdy ta praca zdaje się nadmiernie wydłużać i nie przynosić
efektów.  Samą  pracę  natomiast  musimy  wykonać  sami.  W  końcu  to  nasz
związek.

Miłość poświęcająca się

Często  pojawia  się  również  mit  „poświęcenia  się  dla  miłości”.  Osoby
wyznające  go  zwykle  uważają,  że  skoro  kochają,  powinny  zrezygnować  ze

background image

swoich  ambicji,  marzeń  itp.  dla  drugiej  osoby.  (Trzeba  dodać,  że  dużo
rzadziej  spotyka  się  ten  mit  w  drugiej  wersji,  czyli:  „Skoro  kocha,  to
powinien się dla mnie poświęcić”).

W  praktyce  takie  poświęcenie  prowadzi  zwykle  do  wewnętrznego  rozkładu
związku,  choć  jednocześnie  poprzez  budowanie  silnego  poczucia  winy
zamyka obie osoby w zepsutej relacji.

Skąd  to  zepsucie  przy  tak  szlachetnych,  zdawałoby  się,  intencjach?  Przede
wszystkim  bierze  się  stąd,  że  intencje  nie  są  tak  do  końca  szlachetne.
Niepisanym  założeniem  jest  bowiem:  „Skoro  ja  się  tak  poświęcam,  to  w
zamian  oczekuję  wdzięczności  i  docenienia”.  A  wdzięczność  i  docenienie  za
jedno  i  to  samo  mogą  mieć  miejsce  przez  kilka  czy  kilkanaście  dni,  ale  nie
dzień po dniu przez całe lata. W pewnym momencie następuje automatyczne
przyzwyczajenie  się  do  danej  sytuacji.  Oczywiście  poświęcający  się  nie  jest  z
tego zadowolony i zaczyna mniej lub bardziej otwarcie przypominać o swoim
poświęceniu i oczekiwaniu wdzięczności. To budzi w partnerze niechęć, opór,
czasem  również  agresję  lub  pogardę  dla  poświęcającego  się.  Prowadzi  też
zwykle  do  poczucia  winy,  dlatego,  mimo  ogromnego  nagromadzenia  takich
negatywnych emocji, para zostaje razem, coraz bardziej męcząc się ze sobą.

Jak  rozwiązać  taki  problem?  Są  dwa  wyjścia,  z  których  jedno  jest
zdecydowanie  trudniejsze.  Proste  rozwiązanie  polega  na  tym,  żeby  nie
poświęcać  się  i  nie  rezygnować  ze  swoich  pragnień  na  rzecz  związku.  Jeśli
ma być zdrowy, powinny go tworzyć dwie pełnoprawne osoby. Gdy nie da się
tego zrealizować, może warto przemyśleć układ, w jakim się jest.

Czasem  któreś  z  partnerów  będzie  musiało  ograniczyć  swoje  ambicje  na
rzecz  drugiego  i  relacja  nie  będzie  symetryczna,  np.  oboje  pracują  i  jedno
dostaje  bardzo  atrakcyjną  propozycję  pracy  w  innym  kraju.  W  takiej  sytuacji
ich kariera zwykle  będzie zdominowana przez  jedną osobę, kosztem  drugiej,
chyba  że  wybiorą  związek  na  odległość.  Jeśli  się  nie  zdecydują  na  takie
rozwiązanie,  możliwe  jest  wciąż  to  trudniejsze,  czyli  zaakceptowanie  układu
przez obie strony i nietraktowanie tego jako poświęcenia przez żadną z nich.
Nie  jest  to,  wbrew  pozorom,  łatwe,  zwłaszcza  że  duża  część  emocji  typu
„należy  mi  się  wdzięczność”  nie  jest  otwarcie  wyrażana  i  stanowi  bardziej
wewnętrzne przekonanie danej osoby.

Miłość odmieniająca

Ten mit idzie zwykle w parze z tym o „miłości poświęcającej się”. Opiera się
na wierze w to, że miłość wystarczy do cudownej odmiany partnera. Pił, ćpał
i  bił,  ale  kocha,  więc  się  zmieni.  W  końcu.  Minęło  już  wprawdzie  piętnaście
lat bez żadnej zmiany, ale lada chwila i…

background image

Być  może  zdarzają  się  pojedyncze  przypadki,  w  których  po  dziesięciu  latach
partner  nagle  zmienia  się  z  miłości  do  tej  samej  osoby,  którą  wcześniej
poniewierał.  Nie  da  się  tego  wykluczyć,  choć  jest  to  mało  prawdopodobne.
Zwykle  nie  dzieje  się  to  spontanicznie  i  jest  wynikiem  tego,  że  ktoś  lub  coś
uświadamia  tej  osobie,  że  jeśli  będzie  tak  dalej  postępować,  to  zrani  lub
straci człowieka, którego kocha.

W  większości  przypadków  miłość  jednak  nie  wystarcza,  by  ktoś  się  zmienił.
Realna  groźba  utraty  miłości,  gdy  ukochany  odchodzi,  nie  mogąc  dalej
tolerować naszych wad – to co innego. Sama miłość nie daje siły do zmiany z
takich samych powodów,  z jakich wdzięczność  wobec osoby poświęcającej  się
nie  może  trwać  zbyt  długo.  Po  prostu  staje  się  ona  czymś  oczywistym  i
codziennym.  Trudno  więc,  by  nagle  stanowiła  motywację  do  wielkiej
przemiany.

Nie  znaczy  to,  że  ludzie  nie  zmieniają  się  dla  miłości  i  ukochanego.  Sęk  w
tym, że albo dzieje się tak przed rozpoczęciem związku, albo od samego jego
początku  dokonują  mniejszych  lub  większych  korekt.  Wtedy  można  liczyć  na
to,  że  z  czasem  dokonają  również  kolejnej.  Nie  warto  jednak  tracić  czasu,
mając nadzieję, że druga osoba nagle zmieni się w imię miłości.

Ćwiczenie

Pogromcy mitów

Zastanów  się  nad  opisanymi  powyżej  mitami  i  twoim  podejściem  do
nich.  Czy  zgadzasz  się  z  nimi?  Jak  mogą  wpływać  na  twoje  życie?  Jak
mógłbyś ograniczyć ich wpływ i im przeciwdziałać?

Zanotuj wnioski.

Fakt: Miłość jest czymś, co się tworzy

Skoro  przekonałeś  się  już,  jakie  mity  zwykle  wpływają  na  postrzeganie
związków  i  dlaczego  lepiej  nie  wierzyć  w  nie,  pozostaje  pytanie,  jaką  masz
alternatywę?  Ludzie  potrzebują  mitów,  więc  co  można  im  zaproponować,  by

background image

znalazło to oparcie w rzeczywistości i przyniosło realne korzyści?

Miłość  nie  spada  z  nieba.  Nie  jest  idealna.  Nie  napędza  się  sama.  A
jednocześnie  jest  czymś  cudownym  i  niezwykle  wzbogacającym  codzienność.
Pozwala  doświadczyć  lepszego,  bogatszego  i  przyjemniejszego  życia.  Jest  nie
tylko  czymś,  nad  czym  trzeba  pracować,  w  co  trzeba  wkładać  wysiłek  i
energię,  lecz  także  czymś,  co  pozwala  po  wielokroć  odzyskać  włożoną  w  nią
pracę.  Może  być  dynamiczna,  może  być  stabilna  –  to  zależy  już  tylko  od
partnerów,  od  tego,  jak  ją  ukształtują.  Związki  są  w  naszych  rękach,
nadajemy im postać, przy okazji tworząc też własne życie.

Zachęcam do przyjęcia takiego podejścia do związku.

Co  jednak  zrobić,  jeśli  nie  znalazło  się  jeszcze  odpowiedniej  osoby?  Pomoc
znajdziesz w kolejnym rozdziale.

background image

Rozdział 6

Kogo tak naprawdę szukasz

i gdzie znaleźć tę osobę?

Z tego rozdziału dowiesz się:

dlaczego  ważne  jest  sprecyzowanie,  kim  jest  twój
idealny partner;

jakie  są  popularne  błędy  popełniane  przy  poznawaniu
nowych osób;

jak poznawać ludzi przez internet;

jak wybierać odpowiednie randki;

jak wykorzystywać potęgę dotyku w budowaniu relacji.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Już  od  ośmiu  lat  szukam  kogoś  na  portalach  randkowych,  ale  to  po
prostu  nie  działa.  Gdy  się  z  kimś  spotykam,  to  albo  nie  jest  w  moim
typie, albo okazuje się, że nie jest zainteresowany. – Karolina spojrzała
na mnie ze zmęczeniem w oczach i dodała: – Już nie wiem, co robić.

background image

−  Najpierw  doprecyzujmy,  kogo  konkretnie  chciałabyś  spotkać  na  tych
portalach?

− Kogoś sensownego.

− Rozumiem, ale co dla ciebie znaczy to, że ktoś jest sensowny?

− To znaczy, że nie jest to osoba, która… – W tym momencie Karolina
zaczęła  wymieniać  dość  długą  listę  cech  osób,  które  nie  były  wg  niej
sensowne.

Przerwałem jej i ponowiłem pytanie:

− Jeszcze raz, dobrze? Co to dla ciebie znaczy, że ktoś jest sensowny? I
kto jednocześnie byłby tobą zainteresowany?

Tym razem lista była zdecydowanie krótsza, ale na temat.

−  Okej,  rozumiem.  Powiedz  mi,  proszę,  jeszcze  jedno.  Taki  facet,
jakiego opisałaś, czy szuka dziewczyny na portalach randkowych?

Karolina spojrzała na mnie z oburzeniem.

−  No  co  ty!  On  spotyka  dziewczyny  w  innych  miejscach,  np.  na
koncertach.

Uśmiechnąłem  się  –  Karolina  zrobiła  to,  na  czym  mi  zależało,  i
połączyła  niezależnie  wymieniane  cechy  w  konkretną  postać
wymarzonego partnera.

−  Skoro  jego  nie  ma  na  tych  portalach,  a  na  spotkaniu  z  nim  właśnie
ci  zależy…  Co  ty  tam  jeszcze  robisz?  −  Poczekałem  chwilę,  aby  to
przetrawiła,  po  czym  dodałem:  −  I  dlaczego  zostawiasz  go  na  tych
koncertach z innymi, potencjalnie zainteresowanymi dziewczynami?

Jak znaleźć odpowiednią osobę?

To  zdumiewające,  jak  wielu  ludzi  szuka  miłości  wszędzie,  tylko  nie  tam,
gdzie powinni. Poszukują  kogoś innego niż wszyscy,  kogoś wyjątkowego… Po
czym  wybierają  się  w  najbardziej  stereotypowe  miejsca.  Nie  zadają  sobie

background image

przy tym podstawowego pytania: czy ich wymarzony partner bywałby w tego
typu miejscach? Jeśli nie, cały ich wysiłek może pójść na marne.

Żeby  uniknąć  takich  sytuacji,  warto  skorzystać  z  doświadczenia  ludzi
zawodowo  zajmujących  się  docieraniem  do  wybranych  osób.  Chodzi  tu
oczywiście  o  marketing-owców,  którzy  doskonale  wiedzą,  że  żeby  działania
reklamowe  przyniosły  efekt,  muszą  być  skierowane  do  konkretnych  ludzi,
tzw.  grup  docelowych.  Powinny  się  pojawiać  tam,  gdzie  takie  osoby  mogą  je
dostrzec, i muszą być sformułowane w taki sposób, by je zainteresować.

Wydaje  się  to  oczywiste,  ale  z  jakiegoś  powodu  zdumiewająco  rzadko
pamiętają  o  tym  ludzie  pragnący  zbudować  związek.  Zapewne  dlatego,  że
większość  oczekuje,  że  związek  „po  prostu  się  wydarzy”,  natomiast
marketingowcy wiedzą, że produkt „po prostu się nie sprzeda”.

Warto  skorzystać  marketingowego  doświadczenia.  Oczywiście  nie  ma  tu
miejsca na cały wykład z marketingu, ale warto poszukać innych materiałów
z  tego  zakresu  –  można  je  odnieść  nie  tylko  do  sprzedaży,  lecz  także  do
bardzo  wielu  obszarów  codziennego  życia.  Proponuję  wykonać  ćwiczenie,  by
zwiększyć szanse na znalezienie wymarzonego partnera.

Ćwiczenie

Idealny partner

Celem  tego  ćwiczenia  jest  opisanie  idealnego  partnera  tak,  jakby  to
był  konkretny  człowiek,  przy  jednoczesnym  nieopisywaniu  żadnej
znanej  osoby.  Nie  chodzi  bowiem  o  przedstawienie  kogoś  określonego
jako  twojego  idealnego  partnera,  ale  o  stworzenie  wzorca,  do  którego
będziesz  mógł  się  odwoływać,  np.  zastanawiając  się  nad  tym,  gdzie
możesz  spotkać  taką  osobę  i  jak  z  nią  rozmawiać.  Ta  technika  pozwoli
ci  także  przetestować  wyobrażenie  pod  względem  wewnętrznej
spójności,  zastanowić  się,  z  odpowiednim  dystansem,  czy  nie  szukasz
partnera,  który  po  prostu  nie  istnieje,  czy  twoje  oczekiwania  nie  są  ze
sobą  sprzeczne  (np.  partner  idealnie  opiekuńczy  i  czuły  oraz
jednocześnie  dziki  i  dominujący,  partnerka  jako  „dziwka  i  madonna  w
jednym”).

Odpowiedz  na  poniższe  pytania  tak  dokładnie,  jak  tylko  jesteś  w
stanie.  To  oznacza,  że  podając  np.  wiek,  nie  możesz  napisać  „25–30
lat”. Konkretna osoba ma zawsze określoną liczbę lat, np. 27. Tę samą
zasadę  stosuj  do  każdego  punktu,  tak  by  stworzyć  realistyczny  wzór.
Zacznij od nadania tej osobie imienia lub nawet imienia i nazwiska.

1.  Imię

background image

2.  Wiek

3.  Płeć

4.  Zawód  (Czym  się  zajmuje  w  życiu?  Jeśli  wieloma  rzeczami  –

wypisz je)

5.  Stanowisko (Jak wysoką pozycję zajmuje?)

6.  Dotychczasowe  doświadczenie  w  związkach  (Czy  ma

doświadczenie? Jeśli tak, to jak duże?)

7.  Znajomi  (Jakich  ma  znajomych  i  z  jakich  środowisk

pochodzą? Kto mógłby cię z nią zapoznać?)

8.  Dochody (Ile zarabia?)

9.  Ile  wydaje?  (Na  poziomie  jakiej  klasy  społecznej  żyje?  Czy

wydaje dużo, czy mało?)

10.  Na co głównie wydaje?

11.  Jak zazwyczaj spędza czas?

12.  Gdzie zwykle przebywa? Gdzie możesz ją spotkać?

13.  Czy ma potomstwo?

14.  Czy pochodzi z twojego miasta? Czy jest kimś przyjezdnym?

Gdzie się urodziła?

15.  Co czyta? (książki, gazety, czasopisma)

16.  Co  ogląda?  (telewizja,  kino  –  jaki  rodzaj  programów,  jakie

filmy?)

17.  Jaki  jest  jej  stosunek  do  internetu?  Jeśli  z  niego  korzysta,  to

w jakim stopniu i jakie strony ogląda?

18.  Czym się interesuje?

19.  Jakie ma hobby i zainteresowania?

20.  Czego nie lubi?

21.  O czym marzy?

22.  Jakie ma podejście do seksu?

23.  Jakie są jej największe sukcesy?

24.  Z czym ma największe problemy?

25.  Jaki jest jej charakter?

26.  Jaki jest jej sposób komunikacji z innymi?

27.  Jakie są jej wartości?

28.  Jak poznaje nowych ludzi?

29.  Co ją motywuje i podnieca?

background image

30.  Jakie ma przekonania?

31.  Kto jest dla niej autorytetem?

32.  Kim chciałaby być w życiu?

33.  Jaki ma temperament?

34.  Jakie  ma  podejście  do  zwierząt?  Czy  ma  jakieś  zwierzęta?

Jakie?

35.  Gdzie zdecydowanie nie bywa?

36.  Jaki jest stan jej zdrowia?

37.  Jaka jest jej kondycja fizyczna?

Kim jest twój idealny partner?

Tak  szczegółowe  pytania  mogą  się  wydawać  czymś  zbędnym,  w  końcu  jakie
znaczenie ma np. to, czy ta osoba ma zwierzęta? W rzeczywistości wpływa to
jednak na wiele rzeczy – np. jeśli ma psa, zapewne będzie z nim chodziła na
spacery  i  możesz  ją  wtedy  spotkać.  Jeśli  jest  właścicielem  jakiegoś  pupila,
być  może  będzie  się  udzielała  na  forach  poświęconych  tej  tematyce  i  tam
możesz  na  nią  trafić.  Co  równie  ważne,  jeśli  ma  jakieś  zwierzęta,  a  ty  ich
nie  lubisz,  mogłoby  to  stanowić  poważną  przeszkodę  w  zbudowaniu
zdrowego związku w przyszłości.

Gdy  już  odpowiesz  na  wszystkie  pytania,  przeczytaj  opis  od  początku  do
końca  i  zastanów  się,  czy  jest  wewnętrznie  spójny,  czy  nie  ma  w  nim
sprzeczności.  Naturalnie,  bywają  ludzie,  którzy  wydają  się  wewnętrznie
sprzeczni,  ale  zwykle  ma  to  jakiś  głębszy  sens  i  uzasadnienie.  Jak  jest  w
przypadku  opisanego  przez  ciebie  idealnego  partnera?  Czy  nie  jest  to
ekstremalny  domator,  uwielbiający  jednocześnie  szalone,  dzikie  imprezy,
który  ciągle  pragnie  przebywać  wśród  ludzi?  Zastanów  się,  czy  taka  osoba
naprawdę istnieje, i jeśli trzeba, zmodyfikuj opis.

Gdzie jest twój idealny partner?

background image

Gdy  odpowiedziałeś  już  na  powyższe  pytania  i  przemyślałeś,  czy  opis  osoby
jest  spójny,  czas,  by  praktycznie  skorzystać  z  tej  wiedzy.  Zastanów  się,  gdzie
taką  osobę  możesz  spotkać,  także  w  internecie,  np.  na  forach,  w  portalach
społecznościowych itp. Które z tych miejsc wydają się najbardziej atrakcyjne i
w  których  najłatwiej  nawiązać  znajomość?  Wypisz  przynajmniej  dziesięć  i
wybierz  co  najmniej  pięć  –  będą  to  miejsca,  w  których  można  próbować
poznać wymarzonego partnera.

Jak to zrobić? O tym dowiesz się z dalszej lektury.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Po  prostu  patrzę  na  tę  dziewczynę,  wiem,  że  dobrze  by  się  nam
rozmawiało,  nawet  wydaje  mi  się,  że  widzę  zaproszenie  w  jej  oczach.
A jednak nie potrafię podejść i zagadać.

Tomek był bardzo sfrustrowany swoim problemem.

−  Powiedz  mi,  proszę,  gdy  tak  chcesz  do  niej  podejść,  jaki  jest  twój
cel? – zapytałem.

−  Mój  cel?  To  chyba  dość  jasne,  chcę  dobrze  wypaść,  zrobić  fajne
wrażenie i zainteresować ją sobą.

− Czy ten cel zależy od ciebie w stu procentach?

−  Może  nie  w  stu,  zawsze  można  mieć  zły  dzień,  ale  tak  w
dziewięćdziesięciu na pewno – Tomek stwierdził z pewnością w głosie.

− A co z tymi dziesięcioma procentami? Co będzie, jeśli coś pójdzie nie
tak?  Możesz  świetnie  dawać  sobie  radę,  ale  co  z  tą  jedną  szansą  na
dziesięć, że coś nie wyjdzie? – zacząłem drążyć temat.

−  Fakt,  przeszkadza  mi  to.  Chciałbym  mieć  pewność,  że  wszystko
wyjdzie dobrze, ale jej nie mam.

−  To  zupełnie  naturalne.  My,  ludzie,  jesteśmy  skonstruowani  tak,  by
unikać  ryzyka,  nawet  niewielkiego  i  w  praktyce  niegroźnego.  Dlatego
mam  dla  ciebie  alternatywną  propozycję.  Co  byś  powiedział,  żeby
wybrać  w  takiej  sytuacji  cel  całkowicie  zależny  od  ciebie?  Taki,  co  do
którego  masz  pewność,  że  jeśli  tylko  się  postarasz,  osiągniesz  sukces?
Czy czułbyś się bardziej komfortowo? – zaproponowałem.

background image

Tomek zastanowił się chwilę.

−  To  ma  sens.  Jeśli  np.  moim  celem  byłoby  zagadanie  do  dwóch
dziewczyn  na  imprezie,  nawet  gdyby  miały  mnie  po  chwili  spławić,
czułbym  się  swobodniej.  Nie  muszę  nic  udowadniać,  mam  po  prostu
podejść  i  zagadać.  Muszę  to  przetestować!  –  dokończył  z  ekscytacją  w
głosie.

Sztuka poznawania nowych osób

Wiesz  już,  gdzie  możesz  trafić  na  osoby  podobne  do  naszego  ideału.  Teraz
czas  zająć  się  tym,  co  dla  wielu  osób  jest  największym  wyzwaniem,  czyli
poznaniem takich osób i nawiązaniem z nimi znajomości.

Ludzie  często  bardzo  stresują  się  na  tym  etapie.  Popełniają  zupełnie
nieświadomie  pewne  charakterystyczne  błędy,  które  przeszkadzają  w
nawiązaniu  nowej  znajomości.  Kiedy  je  poznamy,  zdecydowanie  zwiększymy
szanse  na  nawiązanie  ciekawej  relacji.  Poniżej  znajdują  się  propozycje
rozwiązań pozwalających na uniknięcie takich błędów.

Cztery najważniejsze zasady

1.  Nie trać głowy

Nawet jeśli jest to już wasze kolejne spotkanie, może się okazać, że do siebie
nie  pasujecie,  coś  uniemożliwia  zdrowy  związek  albo  z  jakiegoś  innego
powodu któreś z was nie chce być z drugim.

Jeśli zbytnio skupisz się na tym, że to „ta jedyna osoba”, będziesz mieć duży
problem  z  zaakceptowaniem  takiej  sytuacji.  Pojawi  się  również  niepotrzebna
presja  podczas  spotkań  z  tą  osobą,  ponieważ  skoro  jest  „tą  jedyną”,  to  jeśli  z
nią nie wyjdzie, to już wszystko stracone.

Zamiast  tego  pozwól  sobie  na  więcej  dystansu.  Może  wyjdzie,  a  może  nie,
nie  zapędzaj  się  zatem  za  daleko  w  wyobrażeniach  na  temat  tej  osoby  i
waszej przyszłości razem. To nie czas i miejsce na to.

background image

2.  Nie staraj się być oryginalny i interesujący

W teatrze improwizacyjnym, jednej z najbardziej kreatywnych i fascynujących
odmian  teatru,  jest  jedna,  bardzo  ciekawa  technika,  która  pozwala  znacznie
poprawić  wyniki  aktora.  Reżyser  daje  mu  krótkie  polecenie,  mające
ogromny wpływ na to, jak ciekawa ma być odgrywana postać.

Polecenie to brzmi: „Nie uśpij widowni, ale bądź nudny”.

To  nie  pomyłka  ani  błąd  w  druku.  Paradoksalnie  kluczem  do  tego,  by  być
bardziej  oryginalnym  i  ciekawym,  jest  porzucenie  prób  bycia  oryginalnym  i
ciekawym i pozwolenie sobie na bycie nudnym.

Jest  tak  dlatego,  że  większość  z  nas  uczono,  że  trzeba  być  oryginalnym,  ale
wg  pewnych  sprawdzalnych,  powtarzalnych  wzorców,  które  sprawiają,  że  im
bardziej oryginalni staramy się być, tym gorzej to wychodzi.

Jeśli  np.  poprosimy  grupę  kilkudziesięciu  osób  o  oryginalne  dokończenie
zdania:  „Jechałem  samochodem  i  nagle…”,  to  większość  odpowiedzi  będzie
bardzo  podobna  i  przewidywalna,  typu:  „…porwało  mnie  UFO”.  Te  same
osoby,  poproszone  o  to,  by  po  prostu  dokończyły  to  zdanie  lub  dokończyły  je
w  nudny  sposób,  zrobiłyby  to  zdecydowanie  w  bardziej  zróżnicowany,  mniej
przewidywalny, a w efekcie ciekawszy sposób.

Dlatego  zamiast  starać  się  wypaść  oryginalnie  i  interesująco,  pozwól  sobie
na  to,  żeby  być  nudnym  (ale  nie  uśpić  drugiej  osoby).  Paradoksalnie
zostaniesz w ten sposób odebrany jako bardziej naturalny i ciekawy.

3.  Dobieraj cele zależne tylko od ciebie

To  przypadek  Tomka,  ale  też  setek  innych  osób,  z  którymi  pracowałem  nad
budowaniem  pewności  siebie.  Wybieranie  celów,  które  nie  są  w  pełni
zależne  od  nas  samych,  zostawia  miejsce  na  wątpliwości  i  obawy,  a  w
efekcie  prowadzi  do  tremy,  rezygnacji  z  poznawania  nowych  osób  albo  po
prostu do większego spięcia i mniejszej naturalności w rozmowach z nimi.

Rozwiązaniem  jest  wybór  celów,  które  zależą  całkowicie  i  wyłącznie  od
ciebie.  Dzięki  temu  zawsze  będziesz  w  stanie  je  osiągnąć,  a  wywierana
presja  zmniejszy  się,  pozwalając  w  łatwiejszy  i  bardziej  komfortowy  sposób
rozmawiać  z  innymi  ludźmi,  a  przez  to  sprawiać  dużo  lepsze  wrażenie.
Przykładowe  cele  zależne  tylko  od  ciebie  to  np.:  opowiedzenie  pięciu
dowcipów  (nie  muszą  być  śmieszne)  uśmiechanie  się  przez  całe  spotkanie
(choćby  sztucznie)  utrzymywanie  kontaktu  wzrokowego  przez  większość
spotkania  zagadanie  do  pięciu  osób  płci  przeciwnej  (nie  musisz  dobrze
wypaść, masz tylko coś powiedzieć).

Cel  „czuj  się  dobrze  podczas  rozmowy”  nie  jest  całkowicie  zależny  od
ciebie.  Masz  duży  wpływ  na  swoje  emocje,  ale  nie  jest  to  wpływ

background image

stuprocentowy, dlatego nigdy nie wybieraj celu, który opiera się na tym, jak
będziesz się czuć. Znacznie lepiej wybrać cel behawioralny – tzn. związany z
konkretnym, widocznym zachowaniem.

Niektóre  osoby  przy  próbie  zastosowania  tej  metody  odkrywają,  że  nie  są  w
stanie  do  końca  porzucić  starego  celu.  Niby  wybierają  sobie  cel,  np.
opowiedzenie pięciu dowcipów, ale z tyłu głowy wciąż mają: „ale żeby kogoś
rozśmieszyć”. 

Rozwiązanie 

takiej 

sytuacji, 

tak 

jak 

nieco 

innych

proponowanych  w  tej  książce,  może  wydawać  się  paradoksalne,  ale  jest  ono
naprawdę skuteczne. Rozwiązaniem tym jest… celowe poniesienie porażki.

W  podanym  przykładzie  z  dowcipami  należy  przyjąć  za  cel  spalenie  pięciu
dowcipów.  Jeśli  obawiasz  się  podejść  do  kogoś,  bo  boisz  się,  że  nie  zrobisz
dobrego wrażenia, celem powinno stać się celowe wywarcie złego wrażenia.
(Uwaga!  Bez  obrażania  drugiej  osoby  ani  sprawiania  jej  przykrości).
Alternatywnie,  jeśli  to  zbyt  duże  wyzwanie,  można  po  prostu  założyć,  że
jakkolwiek  potoczy  się  rozmowa,  nie  weźmiesz  do  tej  osoby  żadnego
kontaktu ani nie dasz jej swojego i po trzech minutach zakończysz znajomość.
W takiej sytuacji, cokolwiek zrobisz, nie masz specjalnego powodu do stresu.
Skoro  wiesz,  że  ci  się  nie  powiedzie,  nie  masz  się  czego  bać.  W  efekcie
zyskujesz  swobodę  i  komfort,  które  sprawią,  że  w  przyszłości  dużo  łatwiej
będzie ci dobrać cel zależny tylko od ciebie.

4.  Nie skupiaj się tylko na danym celu

Skupianie  się  tylko  na  danym  celu,  jakim  może  być,  np.  poznanie
potencjalnego  partnera,  bywa  nieskuteczne.  Jeśli  idziesz  w  wybrane  miejsce
i nie widzisz tam nikogo przypadającego nam do gustu, nie wychodź od razu.
Zamiast  tego  zainteresuj  się  osobami,  które  tam  są,  nie  w  celu  znalezienia
kogoś,  a  po  to,  by  poznać  nowych  ludzi.  W  ten  sposób  nie  tylko  masz
możliwość  nawiązania  ciekawych  przyjaźni,  lecz  także  może  się  okazać,  że
za  kilka  tygodni  poznasz  np.  brata  lub  siostrę  któregoś  ze  swoich  nowych
znajomych i to będzie właśnie to.

Dlatego  chodź  w  takie  miejsca  z  pewnym  celem,  ale  nie  trzymaj  się  go
kurczowo,  bądź  elastyczny  i  podchodź  do  niego  z  dystansem.  Zdecydowanie
na tym skorzystasz.

Podstawy budowania kontaktu

Udało  ci  się  już  podejść  do  upatrzonej  osoby,  nie  stresujesz  się,  jesteś
zrelaksowany i gotowy na to, co się wydarzy. Jak teraz zadbać o to, żeby się
miło  rozmawiało?  Jak  uniknąć  nieprzyjemnej  ciszy?  Niektóre  osoby  są
wygadane,  ale  inne  nie  mają  tej  cechy.  Czy  można  sprawić,  by  nawet  ktoś
małomówny stał się aktywnym i dynamicznym rozmówcą?

background image

Tak.  Choć  przyjęło  się,  że  jedni  po  prostu  są  wygadani,  a  drudzy  nie,  w
rzeczywistości  nawiązywanie  dobrego  kontaktu  jest  czymś,  co  da  się
opanować,  wkładając  w  to  odrobinę  wysiłku  i  wiedząc,  jak  ćwiczyć.  Na
szczęście  temat  ten  jest  dobrze  zbadany  i  istnieje  sporo  narzędzi,  które  to
ułatwiają.

Poczucie,  że  nawiązaliśmy  z  kimś  dobry  kontakt,  składa  się  z  trzech
głównych  czynników,  przy  czym  dwa  z  nich  są  najistotniejsze  w  przypadku
nowych  znajomości,  a  dwa  w  relacjach  długoterminowych.  Te  trzy  czynniki
to:

1.  Nastawienie. Czy  mamy  pozytywne  podejście  do  relacji?  Czy

chcemy  rozmawiać  i  ją  podtrzymywać,  czy  raczej  tego  unikamy?
Nastawienie  jest  najważniejsze  w  nowych  relacjach,  nauczymy  się
je  rozwijać,  wykonując  cykl  ćwiczeń  „Podstawy  komunikacji
improwizacyjnej”, który znajduje się poniżej.

2.  Raport  (dopasowanie). Chodzi  o  podobieństwo  na  poziomie

fizycznym i na poziomie treści rozmowy, poglądów itp. Raport jest
istotny  zarówno  w  nowych  relacjach,  jak  i  długoterminowych.  Na
poziomie  fizycznym  poprawia  kontakt,  ponieważ  pozycja  ciała
wpływa  na  to,  jakie  emocje  są  nam  łatwo  dostępne,  np.  w  stanie
pełnego 

fizjologicznego 

relaksu 

raczej 

nie 

będziemy 

się

denerwować,  a  żeby  uzyskać  dostęp  do  takich  emocji,  musimy
napiąć  mięśnie.  Jeśli  więc  pozycja  ciała  obydwu  osób  jest
wyraźnie  odmienna,  nie  będą  „nadawać  na  tych  samych  falach”,
czyli nie będą miały dostępu do podobnych stanów emocjonalnych.
A  to  w  oczywisty  sposób  utrudni  komunikację.  Raportu  na
poziomie  fizycznym  można  się  nauczyć  dzięki  ćwiczeniom  z
kolejnego podrozdziału „Jak się dopasować?”.

3.  Uwaga. Jak  dużo  uwagi  poświęcamy  rozmówcy?  Czy  zauważa  on,

że  to  robimy?  Pozornie  to  jedno  i  to  samo,  ale  w  praktyce  może
być  tak,  że  zupełnie  nie  zwracamy  na  kogoś  uwagi,  ale  nasze
zachowanie  sprawia  odwrotne  wrażenie.  Może  być  też  tak,  że
okazujemy  zainteresowanie,  ale  druga  osoba  w  ogóle  tego  nie
dostrzega.  Uwaga  jest  najistotniejsza  przy  długoterminowych
związkach,  w  znacznym  stopniu  wpływa  także  na  skuteczność
raportu  ćwiczenie  „Jak  być  świetnym  słuchaczem?”  –  nauczy  nas,
jak sprawiać, by druga osoba wyraźnie odczuwała, że poświęcamy
jej wiele uwagi.

Wszystkie  trzy  elementy  kontaktu  są  czymś,  co  warto  wyćwiczyć  i  stosować
na  co  dzień.  Używając  ich,  odkryjesz,  że  zdecydowanie  łatwiej  dogadać  się  z
ludźmi i nawiązywać nowe relacje.

background image

Jak się dopasować?

Raport można budować na wielu płaszczyznach, natomiast na początek warto
zacząć  od  budowania  go  na  płaszczyźnie  fizycznej.  Pomyśl  o  osobach,  które
się świetnie dogadują, przypomnij sobie, jak się zachowują. Zwykle ich ruchy
stają  się  wtedy  bardzo  podobne,  automatycznie  wzajemnie  naśladują  swoje
zachowanie.

Takie zachowanie jest właśnie raportem fizycznym. Co ważne, jeśli zacząłbyś
świadomie  starać  się  odwzorowywać  zachowanie  drugiej  osoby  w  takim
stopniu,  w  jakim  proces  ten  zachodzi  automatycznie,  mógłbyś  uzyskać
odwrotny efekt. Świadome odwzorowanie jest zwykle mniej dokładne i nieco
opóźnione  względem  normalnego,  w  związku  z  czym  może  być  odbierane
jako  złośliwe  małpowanie.  Aby  tego  uniknąć,  o  ile  reakcje  dopasowania  nie
staną  się  automatyczne  i  naturalne,  nie  naśladuj  drugiej  osoby  od  razu.
Zamiast tego spróbuj dopasować pozycję ciała, ale stopniowo, krok po kroku
i  w  pewnym  odstępie  czasu  od  tego,  kiedy  ruchy  wykonywała  druga  osoba.
Zwróć  również  uwagę  na  to,  że  raport  nie  musi  być  idealnie  wierny,  by
przykuć uwagę. Zwykle wystarczą podobne pozycje ciała.

Ćwiczenie

Dopasowanie do języka ciała rozmówcy

Rozmawiając  z  drugą  osobą,  zacznij  dopasowywać  swoją  pozycję  ciała
do  jej  pozycji.  Jeśli  rozmówca  ją  zmieni,  odczekaj  chwilę  i  znów  się  do
niej  dopasuj.  Dbaj  o  to,  żeby  nie  robić  tego  zbyt  szybko  i  żeby  nie
sprawić wrażenia przedrzeźniania.

Wypróbuj  to  ćwiczenie  przy  kilku  okazjach  i  porównaj,  jak  rozmawia  ci
się  z  osobami,  do  których  się  dopasowujesz,  a  jak  z  tymi,  których  nie
naśladujesz.

Ćwiczenie

Dopasowanie do oddechu rozmówcy

Rozmawiając  z  drugą  osobą,  zacznij  dopasowywać  rytm  swojego

background image

oddechu  do  jej  rytmu.  Jeśli  możesz,  dopasuj  też  do  pewnego  stopnia
tempo,  ale  istotniejszy  jest  tutaj  podobny  rytm.  Jeśli  nie  wiesz,  kiedy
rozmówca  robi  wdech  lub  wypuszcza  powietrze,  zwróć  uwagę  na
unoszenie i opadanie jego ramion.

Zrób to ćwiczenie kilka razy i porównaj, jak rozmawia ci się z osobami,
do  których  dopasowujesz  oddech,  a  jak  z  tymi,  do  których  nie
dopasowujesz.

Ćwiczenie

Dopasowanie do gestykulacji rozmówcy

Rozmawiając  z  drugą  osobą,  wychwyć  u  niej  jeden  lub  dwa
charakterystyczne  gesty  i  sporadycznie  wykonuj  je  podczas  swoich
wypowiedzi.  Musisz  być  przy  tym  dużo  bardziej  ostrożny  niż  przy
raporcie  na  pozycję  ciała,  ale  dzięki  dopasowaniu  do  gestykulacji
uzyskasz zdecydowanie silniejszy efekt.

Podstawy komunikacji improwizacyjnej

Teatr  improwizacyjny  to  jedno  z  najbardziej  fascynujących  studiów  ludzkiej
komunikacji,  jakie  kiedykolwiek  powstało.  W  tym  teatrze  aktorzy  wchodzą
na  scenę,  nie  wiedząc,  kogo  będą  odgrywać,  i  w  jakiej  sytuacji  znajdzie  się
ich  postać.  Muszą  więc  zaimprowizować  całą  scenę  od  samego  początku.
Jednocześnie  dzięki  temu,  że  doskonale  znają  niuanse  komunikacji
interpersonalnej,  potrafią  dopasować  się  do  prawie  każdej  sytuacji  oraz
poprowadzić dynamiczną i atrakcyjną wymianę zdań.

Kompetencje improwizatora wymagają oczywiście treningu. Są jednak cztery
podstawowe  zasady,  których  stosowanie  w  codziennej  komunikacji  znacznie
poprawia  jej  jakość  i  sprawia,  że  jest  się  odbieranym  dużo  bardziej
pozytywnie.

1.  Akceptuj, nie blokuj

background image

Gdybyś  miał  z  całej  tej  książki  zapamiętać  tylko  jedną,  jedyną  myśl,  która
miałaby  poprawić  twoje  relacje,  to  zdecydowanie  byłaby  nią  ta:  „Akceptuj,
nie blokuj”.

Blokowanie  to  inaczej  zamknięcie  przepływu  rozmowy,  odrzucenie  tego,  co
mówi druga osoba. Zwykle ma na celu utrzymanie lub przejęcie kontroli nad
wymianą  zdań  albo  skierowanie  jej  w  stronę  pasującą  blokującemu,  albo
wręcz  zakończenie  w  punkcie  dla  niego  komfortowym.  Wielu  ludzi  robi  to
zupełnie odruchowo i nieświadomie.

Przykładami  blokowania  będą  m.in.:  odmowa,  protest,  zmiana  tematu  bez
jakiegokolwiek  odniesienia  do  wcześniejszej  wypowiedzi  czy  zupełny  brak
reakcji.  Blokowanie  nie  musi  być  przy  tym  wykonywane  z  agresją  czy
niechęcią – może być wręcz bardzo radosne.

Akceptowanie  jest  odwrotnością  blokowania,  jest  przyjęciem  tego,  co  mówi
druga  osoba,  i  włączeniem  tego  do  dalszej  rozmowy.  Akceptacja  jednak  nie
musi  oznaczać  zgodzenia  się  z  tym,  co  mówi  druga  osoba.  Można
zaakceptować  wypowiedź  rozmówcy  i  zaproponować  jej  własne  rozwinięcie,
niezgodne z tym, co proponował rozmówca. Np. jeśli ktoś zaprasza na kawę,
można odmówić, ale w zamian zaproponować pójście do kina.

Aby  nauczyć  się,  jak  akceptować,  trzeba  zyskać  większą  świadomość  tego,
jakie są sposoby blokowania. Wykonaj poniższe ćwiczenia.

Ćwiczenie

Podstawy komunikacji improwizacyjnej: blokuj

Postaraj  się  wytrwale  blokować  podczas  trzech  wybranych  przez  ciebie
sytuacji. Nieważne, co proponuje druga osoba, twoim zadaniem jest to
zablokować.  Dbaj  przy  tym  o  jej  komfort  i  nie  stosuj  tego  zbyt  długo
wobec  jednego  rozmówcy.  Pamiętaj  też,  żeby  podczas  blokowania  nie
zachowywać  się  agresywnie  czy  złośliwie,  postaraj  się  być  uprzejmy  i
radosny. Wykonaj to ćwiczenie z głową – twoim celem jest nauczyć się
czegoś, a nie zrobić komuś krzywdę.

Na  zakończenie  dnia  podsumuj  i  zapisz  wnioski.  Jak  się  czułeś,
blokując? Jak reagowała druga osoba? Jak twoim zdaniem się czuła?

Po  wykonaniu  tego  ćwiczenia  staniesz  się  bardziej  wyczulony  na  sytuacje,  w

background image

których blokujesz, i nauczysz się ich unikać. Kolejnym krokiem będzie nauka
akceptacji.

Ćwiczenie

Podstawy komunikacji improwizacyjnej: akceptuj

Wybierz  pięć  sytuacji  w  ciągu  dnia  i  podczas  nich  wytrwale  akceptuj.
Nie  musisz  się  zgadzać,  ale  zawsze  akceptuj.  Podobnie  jak  w
poprzednim  ćwiczeniu,  rób  to  z  głową  –  chodzi  o  nauczenie  się  czegoś,
nie o namieszanie w relacjach.

Pod  koniec  dnia  zapisz  wnioski.  Jak  się  czułeś,  akceptując?  Jak
reagowała druga osoba? Jak sądzisz, jak się czuła?

Gdy  wiesz  już,  jak  akceptować  i  nie  blokować,  jak  najczęściej  stosuj  te
zachowania  w  życiu.  Ogromnie  usprawni  to  twoje  relacje  z  ludźmi.  A  będzie
jeszcze lepiej, gdy nauczysz się stosować kolejną zasadę…

2.  Nadawaj kierunek

Nadawanie  kierunku  w  rozmowie  to  sugerowanie  tematów  oraz  np.
proponowanie  tego,  co  możecie  robić.  Oznacza  to,  że  w  tym  momencie
przyjmujesz  odpowiedzialność  za  daną  wymianę  zdań.  Warto  pamiętać,  że
nadawany  kierunek  może  albo  trzymać  się  dotychczasowego  tematu
rozmowy, albo wprowadzać zupełnie inny wątek − to ty o tym decydujesz.

Nadawanie  kierunku  najlepiej  połączyć  z  akceptacją  –  akceptuj  to,  co  mówi
rozmówca, i sam nadawaj kierunek.

Odwrotnością  nadawania  kierunku  jest  proszenie  o  kierunek,  czyli  np.
zadawanie 

pytań, 

zwłaszcza 

tych 

rodzaju: 

„O 

czym 

chciałbyś

porozmawiać?”.  Dlatego  wskazówką  ułatwiającą  skuteczne  nadawanie
kierunku jest: „Mów, nie pytaj”.

Ćwiczenie

Podstawy komunikacji improwizacyjnej: nadawaj kierunek

background image

Wybierz  pięć  sytuacji  w  ciągu  dnia  i  podczas  nich  akceptuj  oraz
nadawaj kierunek. Jak zawsze rób to z głową.

Pod  koniec  dnia  zapisz  wnioski.  Jak  się  czułeś,  akceptując?  Jak
reagowała druga osoba? Jak sądzisz, jak się czuła?

Wiele  osób  boi  się  nadawać  kierunek  przede  wszystkim  z  powodu
instynktownej  obawy  przed  byciem  zablokowanym,  przed  tym,  że  rozmówcy
nie  spodoba  się  sugerowany  temat  lub  go  znudzi.  W  rzeczywistości  jednak
jeśli druga osoba ma nas zablokować, to i tak to zrobi. W przypadku gdy nie
spodoba  jej  się  kierunek,  zwróć  na  nią  uwagę,  bądź  na  tyle  uważny,  by  to
dostrzec, i zaproponuj inny.

Znudzenie  rozmówcy  zwykle  bierze  się  nie  z  doboru  tematu,  ale  z  tego,  jak
mówimy.  Dlatego  warto  stosować  się  do  kolejnej  zasady  komunikacji
improwizacyjnej, o której możesz przeczytać poniżej.

3.  Dodawaj energii

Ludzie  często  narzekają,  że  rozmowy,  w  których  biorą  udział,  są  mało
dynamiczne.  Cóż,  jest  to  zgodne  z  drugim  prawem  termodynamiki:  jeśli  nie
dodaje  się  do  czegoś  energii,  to  nie  można  oczekiwać,  że  stanie  się  to
bardziej  naenergetyzowane.  Dlatego  jeśli  chcesz,  by  rozmowy  z  tobą  były
ożywione, musisz sam zadbać o dynamikę.

Jak  to  zrobić?  Przede  wszystkim  świadomie  decyduj  się  na  zwiększanie
energii w trakcie rozmowy. To najmniej automatyczne z narzędzi komunikacji
improwizacyjnej,  które  najtrudniej  wchodzi  w  nawyk  i  którego  musisz  sam
przypilnować.

Gdy  już  podejmiesz  tę  decyzję,  możesz  wpłynąć  na  dynamikę  rozmowy  na
wiele  sposobów.  Przede  wszystkim  –  różnicuj.  Zmieniaj  ton  głosu,  jego
głośność,  tempo  i  rytm  mówienia.  Dodaj  gestykulację,  a  gdy  rozmowa
przebiega  na  siedząco,  wstań,  ponieważ  taka  zmiana  pozycji  w  naturalny
sposób  otworzy  przestrzeń  do  większego  dynamizmu.  Nie  bój  się  emocji  –
wyrażaj  je  i  pozwól  sobie  na  ich  przeżywanie.  Każdy  z  tych  elementów
zwiększy  ogólną  dynamikę  rozmowy  i  sprawi,  że  stanie  się  bardziej
angażująca dla drugiej osoby.

Ćwiczenie

background image

Podstawy komunikacji improwizacyjnej: dodawaj energii

Wybierz  cztery  sytuacje  w  ciągu  dnia  i  w  ich  trakcie  dodawaj  energii
podczas rozmowy. Jak zawsze rób to z głową.

Pod  koniec  dnia  zapisz  wnioski.  Jak  się  czułeś,  akceptując?  Jak
reagowała druga osoba? Jak sądzisz, jak się czuła?

Oczywiście  dodając  energii,  zwróć  uwagę  na  kontekst  sytuacyjny.  W
naturalny  sposób  na  zapoznawczym  spotkaniu  biznesowym  czy  na  uroczystej
kolacji poziom energetyczny, do jakiego można dojść, będzie nieco niższy niż
podczas rozmowy z przyjaciółmi przy grillu czy na spotkaniu w barze.

4.  Bądź nastawiony pozytywnie

Podchodź  do  rozmowy  z  pozytywnym  nastawieniem,  szukaj  możliwości
porozumienia,  znalezienia  wspólnych  tematów  –  staraj  się  po  prostu
nawiązać  dobry  kontakt  z  rozmówcą  i  pokazuj,  że  ci  na  tym  zależy.  To  może
się  wydawać  oczywiste,  jednak  w  praktyce  wcale  nie  jest  aż  tak  często
stosowane.

Ćwiczenie

Podstawy komunikacji improwizacyjnej: skuteczny przekaz

Przez  cały  wybrany  przez  ciebie  dzień  pilnuj,  by  jednocześnie
akceptować,  nadawać  kierunek,  być  pozytywnym  i  dodawać  energii.
Innymi  słowy:  świadomie  wykorzystuj  wszystkie  cztery  elementy
komunikacji improwizacyjnej.

Pod  koniec  dnia  zapisz  wnioski.  Jak  się  czułeś?  Jak  reagowała  druga
osoba? Jak sądzisz, jak się czuła?

background image

Dobry rozmówca to dobry słuchacz

Być  może  spotkałeś  się  kiedyś  ze  stwierdzeniem,  że  dobry  rozmówca
powinien  być  dobrym  słuchaczem.  To  prawda.  Problem  w  tym,  że  nikt  nigdy
tak naprawdę nie wyjaśnił, na czym polega bycie dobrym słuchaczem.

W psychoterapii i coachingu stosuje się niekiedy tzw. aktywne słuchanie, ale
to  nie  to  samo  co  bycie  dobrym  słuchaczem  i  nie  jest  to  sposób,  który  zbyt
dobrze przekłada się na codzienne życie.

Jest  jednak  pewien  sekret,  pochodzący  również  z  teatru  improwizacyjnego,
który  może  sprawić,  że  będziemy  nie  tylko  świetnymi  rozmówcami  (dzięki
zasadom komunikacji improwizacyjnej), lecz także wspaniałymi słuchaczami.

Żeby móc przekonać się o tym, jak skuteczna to metoda, warto przypomnieć
sobie  pewien  ciekawy  przykład  jej  zastosowania.  Jeden  z  twórców  teatru
improwizacyjnego,  odwiedzając  obce  miasto,  miał  okazję  oglądać  na  scenie
ponaddziewięćdziesięcioletniego już improwizatora, który sprawiał wrażenie
niezwykle  zaangażowanego  słuchacza.  Gdy  zachwycony  widz  podszedł  do
niego  po  skończonym  występie  i  zaczął  gratulować,  aktor  przeprosił  go,
mówiąc, że niestety… jest zupełnie głuchy.

Głuchy  człowiek,  niepotrafiący  również  czytać  z  ruchu  warg,  sprawiał
wrażenie  idealnego  słuchacza,  tymczasem  większość  ludzi  nie  jest  w  stanie
tego zrobić nawet wtedy, gdy skupi całą swoją uwagę. Nie znają oni bowiem,
w przeciwieństwie do owego starca, tajemnicy dotyczącej dobrego słuchania.

Tym  sekretem  jest  zgoda  słuchacza  na  to,  aby  to,  co  mówi  druga  osoba,  w
jakiś  sposób  go  zmieniało  i  aby  ta  zmiana  była  widoczna.  Przemiana  może
dotyczyć  np.  emocji,  których  doświadczasz.  Im  wyraźniej  je  pokażesz
(oczywiście  bez  popadania  w  przesadę,  tak  by  nie  zostać  posądzonym  o
kpienie  z  rozmówcy),  im  bardziej  jasne  będzie,  że  to,  co  mówi  druga  osoba,
wywiera  na  ciebie  wpływ,  tym  lepiej  będziesz  odbierany  jako  słuchacz.
Paradoksalnie  działa  to  również  wtedy,  gdy  tak  naprawdę  nie  słuchasz
drugiej  osoby,  a  jedynie  to  demonstrujesz  –  choć,  rzecz  jasna,  nie  jest  to
zalecany sposób postępowania.

Ćwiczenie

Jak być świetnym słuchaczem?

Wybierz  cztery  sytuacje  i  przetestuj  technikę  uważnego  słuchania,
którą  właśnie  poznałeś.  Reaguj  wyraźnie  na  to,  co  mówi  druga  osoba,
pokazuj, że ma to na ciebie wpływ.

background image

Pod  koniec  dnia  zapisz  wnioski.  Jak  się  czułeś?  Jak  reagowała  druga
osoba? Jak sądzisz, jak się czuła?

Gdy nie wiadomo, o czym mówić

Wiesz  już,  jak  się  komunikować  i  aktywnie  podtrzymywać  rozmowę,
potrafisz  również  dobrze  słuchać  i  dawać  rozmówcom  poczucie,  że  są
obdarzani twoją uwagą. Jednak czasem mogą zdarzać się sytuacje, w których
po  prostu  nie  masz  pomysłu  na  to,  jaki  kierunek  nadać  rozmowie,  a  i  druga
osoba niczego nie proponuje.

Chwila  niezręcznej  ciszy  jest  czymś,  co  przeraża  wielu  ludzi.  Boją  się  jej,
ponieważ  nie  wiedzą,  co  mają  wtedy  zrobić  i  jak  wybrnąć  z  tej  sytuacji.
Oczyma  wyobraźni  widzą  już,  jak  ta  niekomfortowa  cisza  coraz  bardziej  i
bardziej  się  przedłuża,  aż  w  końcu  całkowicie  ich  przytłacza,  grzebiąc  tym
samym  jakiekolwiek  szanse  na  to,  by  zrobili  na  rozmówcy  dobre  wrażenie  i
nawiązali ciekawą znajomość.

Na  szczęście  istnieje  dość  prosta  metoda  na  rozwiązanie  tego  problemu.
Wystarczy  mieć  w  zanadrzu  pewien  zestaw  tematów,  który  możemy
poruszyć,  lub  krótkie,  interesujące  anegdoty,  które  mogą  stać  się  podstawą
do  dalszej  rozmowy.  Tylko  jak  je  zapamiętać?  Na  pewno  pomoże  w  tym
zastosowanie tzw. listy historyjek.

Ćwiczenie

Lista historyjek

Na kartce wypisz wszystkie litery alfabetu, jedna pod drugą. Następnie
do  każdej  z  nich  dopisz  jedno  słowo,  z  którym  skojarzysz  jakąś
historyjkę  czy  anegdotę  ze  swojego  życia  lub  życia  znajomych.  Opisz
każdą  w  kilku  słowach,  a  następnie  zapisz  dwa  lub  trzy  przykładowe
kierunki, w których mogłaby pójść taka rozmowa, np.:

A – arbuz

Historyjka: Moi znajomi mieli kiedyś „przepis” na imprezę. Wstrzykiwali
do  arbuza  wódkę,  używając  strzykawki  z  bardzo  grubą  igłą.  Alkohol
wsiąkał w owoc. Tak spreparowany przysmak podawali na rozpoczęcie

background image

prywatki.

Potencjalne 

kierunki: 

1. 

Jakie 

znacie 

najdziwniejsze 

sposoby

uatrakcyjnienia  imprezy  2.  Najlepsze  i  najgorsze  imprezy,  na  jakich
byliście.

B – burek (bałkański wypiek)

Historyjka:  Kiedy  zwiedzaliśmy  ze  znajomymi  Bałkany,  jeden  z  nich
miał  obsesję  na  punkcie  znalezienia  „prawdziwego  burka”,  wypieku  z
cienkiego  ciasta  z  serem  lub  mięsem.  Wszędzie,  gdzie  byliśmy  –  w
Serbii,  Bośni,  Czarnogórze,  Chorwacji  –  zamawiał  burka,  jednak  żaden
nie  spełniał  jego  oczekiwań.  Pamiętam,  że  wszyscy  mieliśmy  już  dość
tego  bałkańskiego  przysmaku,  ale  on  znowu  nalegał  na  szukanie
miejsca, w którym można by go kupić.

Potencjalne  kierunki:  1.  Wyjazdy,  na  których  byliście  2.  Nietypowa
kuchnia 3. Obsesje znajomych.

Jeśli na jakąś literę (np. y) nie uda ci się znaleźć odpowiedniego słowa,
możesz  ją  opuścić,  ale  dobrze  by  było,  gdyby  nie  dotyczyło  to  więcej
niż dwóch, trzech liter. Oczywiście nie musisz używać polskich znaków.

Mając  taką  listę,  wystarczy,  że  w  sytuacji,  gdy  brakuje  ci  tematów  do
rozmowy,  rozejrzysz  się  wokół  i  wybierzesz  dowolny  przedmiot,
następnie przypomnisz sobie swoją historyjkę na literę, na którą on się
zaczyna  –  i  masz  już  temat  do  wykorzystania  oraz  kierunki,  w  jakich
później  możesz  poprowadzić  tę  rozmowę.  Jeśli  uznasz,  że  temat
zupełnie nie pasuje, rozejrzyj się ponownie, wybierz inny przedmiot, na
inną literę i powiązaną z tą literą historyjkę.

Stosując tę metodę, masz pewność, że nigdy nie zabraknie ci tematów
do  rozmowy.  Możesz  ją  również  dodatkowo  urozmaicić,  np.  tworząc
dwie  różne  historyjki  na  jedną  literę,  tak  by  mieć  większy  wybór.  Na
początek jednak wystarczy zastosować zwykłą listę.

Przypadek szczególny: internet

Badania  pokazują,  że  na  ogół  bardziej  lubimy  to,  z  czym  częściej  mamy
kontakt.  Ewolucyjnie  ma  to  głębokie  uzasadnienie  –  skoro  stykamy  się  z
czymś  przez  dłuższy  czas  i  wciąż  żyjemy,  to  znaczy,  że  raczej  nas  to  nie
zabije. Możemy się więc czuć z tym dobrze. Jest jednak pewien wyjątek: jeśli

background image

już  czegoś  bardzo  nie  lubimy,  to  dalszy  kontakt  wywoła  prawdopodobnie
tylko  większą  niechęć.  W  większości  wypadków  zatem  im  więcej  kontaktu,
tym większa sympatia.

Ma  to  szczególne  znaczenie,  jeśli  szukasz  idealnego  partnera  w  internecie,
np.  przez  udział  w  różnych  forach.  Im  częściej  taka  osoba  będzie  widziała
twoje wypowiedzi, tym bardziej pozytywnie stanie się do ciebie nastawiona i
tym  większą  sympatią  cię  obdarzy.  Dlatego  duża,  a  przede  wszystkim
regularna  aktywność  znacząco  zwiększy  twoje  szanse  na  zbudowanie
ciekawej znajomości.

Jakie randki wybrać?

Znalazłeś  już  odpowiednią  osobę,  wiesz,  jak  z  nią  ciekawie  rozmawiać  i
masz  wiele  gotowych  tematów  do  rozmowy.  Wciąż  jednak  nie  jesteś  pewny,
jakiego rodzaju randka będzie dla was najlepsza…

Poznawanie  drugiej  osoby  to  często  duża  inwestycja  czasu,  energii,  niekiedy
również  pieniędzy.  Kolejne  spotkania  mogą  wymagać  znaczącego  wysiłku,  a
po jakimś czasie i tak może się okazać, że po prostu do siebie nie pasujecie.
Czy  da  się  to  jakoś  obejść,  czy  jest  jakiś  sposób  na  skrócenie  czasu,  po
którym  będziemy  mogli  stwierdzić  „Tak,  z  tą  osobą  mogę  być”  albo  „Nie,
zdecydowanie nie jest to odpowiedni partner”?

W  tym  momencie  trzeba  pomyśleć  o  tym,  na  czym  polega  istota  randki.
Można  powiedzieć,  że  jest  to  spotkanie  dwojga  osób,  ale  czy  faktycznie  o  to
chodzi?  Czy  wyobrażasz  sobie  randkę  polegającą  na  tym,  że  siadacie  z
partnerką  w  pustym,  białym  pomieszczeniu,  na  białych  krzesłach,  bez
jedzenia i picia i po prostu ze sobą rozmawiacie?

Dla  większości  osób  taki  scenariusz  randki  wydaje  się  dość  kiepskim
pomysłem, a przecież jeśli jej istotą jest spotkanie, są to idealne warunki, bo
nie  ma  tam  niczego,  co  odwracałoby  uwagę,  jest  tylko  przestrzeń  dla  dwóch
osób.  Dlaczego  nie  byłoby  to  więc  dobre  miejsce?  Ponieważ  randka  to  nie
tylko spotkanie dwojga osób, lecz także spotkanie dwojga osób w kontekście,
który  pozwoli  im  poznać  siebie  nawzajem,  ocenić,  jakie  mają  szanse  na
dłuższe  życie  razem.  Oczywiście  oficjalnie  jest  to  tylko  spotkanie,  ale  w
rzeczywistości  to,  jak  ktoś  odnosi  się  do  kelnera  w  restauracji,  jak  je,  jak
zachowuje się w kinie, w zoo czy w kawiarni, pokazuje, kim ta osoba jest na
co dzień.

Jeśli  więc  chcesz  skrócić  cykl  randkowy  i  przyśpieszyć  selekcję,  zaplanuj

background image

spotkania 

tak, 

aby 

zawierały 

jak 

najwięcej 

różnych 

kontekstów

umożliwiających  odkrycie  czegoś  o  drugiej  osobie  i  przekazanie  informacji  o
sobie  (takie  sytuacje  to  broń  obosieczna:  jeśli  obserwujemy,  to  jesteśmy  też
obserwowani).  Im  będzie  ich  więcej,  im  będą  bardziej  zróżnicowane,  tym
mniejsza  szansa,  że  zaobserwujesz  jedynie  rolę,  jaką  dana  osoba  odgrywa,
starając  się  dobrze  wypaść,  i  tym  większa  szansa  na  przekonanie  się,  jaka
jest w rzeczywistości.

Możesz nawet pójść o krok dalej i zaplanować randki tak, aby sprawdzić, czy
druga  osoba  ma  dokładnie  te  cechy,  na  których  ci  zależy.  Jeśli  np.  szukasz
kogoś,  kto  lubi  dzieci,  wybierzcie  się  np.  do  zoo  czy  muzeum  i  obserwuj
zachowania osoby towarzyszącej, jej reakcje i komentarze.

Ćwiczenie

Randka prawdę ci powie

Zastanów  się  nad  tym,  jaką  możesz  wymyślić  randkę,  by  pozwoliła  ci
na  sprawdzenie  pewnych  cech  partnera.  Zaplanuj  ją  tak,  by  składała
się  z  co  najmniej  trzech  elementów  (np.  zoo,  kawa  i  spacer  albo  kino,
kolacja i klub taneczny). Dopisz do każdego cechy, których weryfikację
mogłoby  umożliwić  spotkanie.  Im  więcej  aktywności  wymagać  będą
poszczególne 

elementy, 

tym 

więcej 

cech 

będziesz 

mógł

zaobserwować.

Element

Cecha weryfikowana

1.

A

B

C

2.

A

B

C

3

A

B

C

background image

Niektóre  osoby,  które  zetknęły  się  z  tym  ćwiczeniem,  stwierdziły,  że  brzmi
ono jak manipulacja. Jeśli tak uważasz, nie wykonuj go, jednak tak naprawdę
to  ćwiczenie  jest  odwrotnością  manipulacji.  Zamiast  skrycie  i  „przy  okazji”
pozwalać  randkom  realizować  ten  proces,  do  którego  zostały  stworzone,  po
prostu podchodź do sprawy otwarcie, świadomy celu, jaki mają randki.

Załóżmy,  że  na  pierwszej  randce  dowiedziałeś  się  już  tyle  o  drugiej  osobie,
by stwierdzić: „Tak, to jest to”. A może wiedziałeś to już wcześniej? Jak teraz
zaplanować randkę, aby również druga osoba poczuła to samo?

Są dwa czynniki, które zdecydowanie tutaj pomagają. Pierwszym z nich jest…
przyśpieszone tętno. Popularnym sformułowaniem stosowanym w romansach
jest:  „Serce  zabiło  mu  mocniej  w  piersi  na  jej  widok”  i  ta  dość  nadużywana
fraza faktycznie mówi coś o tym, jak funkcjonują ludzie.

Niezależnie  od  tego,  czy  przyśpieszone  bicie  serca  jest  naprawdę  wynikiem
tego,  jak  działa  na  nas  druga  osoba,  czy  też  np.  efektem  oglądania  horroru
albo  właśnie  zakończonej  partii  squasha,  na  poziomie  podświadomym
zostanie  ono  powiązane  z  drugą  osobą  i  zinterpretowane  jako  oznaka  jej
atrakcyjności. Jeśli więc chcesz, aby druga osoba widziała w tobie kogoś, kto
wywołuje  u  niej  uczucie,  że  jej  serce  przyśpiesza,  to  spraw,  żeby  teraz  jej
serce przyśpieszyło, nawet jeżeli wiąże się to z dosłowną gonitwą.

Drugim  czynnikiem,  jaki  warto  wziąć  pod  uwagę,  jest  intymność  rozumiana
jako  poczucie  bliskości  z  drugą  osobą.  Aby  zwiększyć  intymność,  warto
podczas  randki  poruszać  nieco  głębsze  i  bardziej  osobiste  tematy  niż  pogoda
czy  współczesna  polityka.  Nie  chodzi  tu  oczywiście  o  dopytywanie  się  o
traumy z dzieciństwa, ale można zadać np. takie pytania:

Masz  możliwość  spędzić  popołudnie  z  dowolną  osobą,
historyczną  lub  żyjącą  współcześnie.  Z  kim  je  spędzasz,
dlaczego właśnie z tą osobą i co robicie w trakcie spotkania?

Jak wyglądałby twój idealny dzień?

Jakie  są  dwie  rzeczy,  które  zawsze  chciałeś  zrobić,  i  dlaczego
ich jeszcze nie zrobiłeś?

Można  również  przedstawić  np.  jakąś  sprawę,  która  zajmuje  naszą  uwagę,  i
poprosić  drugą  osobę  o  radę  (oczywiście  niech  nie  będzie  to  problem  w
rodzaju  „Mam  taką  dziwną  narośl  na  kolanie…”  lub  „Moja  była  nieustannie
do mnie wydzwania i nie wiem, co mam z tym zrobić”).

Poruszając  takie  tematy,  budujesz  poczucie  bliskości  z  drugą  osobą,  które

background image

zdecydowanie  zwiększa  szanse  na  stworzenie  dłuższego  związku.  Powyższe
pytania  bynajmniej  nie  są  inwazyjne,  a  jednak  dotyczą  spraw,  o  których  być
może nie wiedzą nawet bliscy znajomi naszego rozmówcy. A skoro ty je teraz
znasz – to jak blisko z nim jesteś?

Potęga dotyku i intymność

Być  może  po  zapoznaniu  się  z  powyższymi  rozwiązaniami  wciąż  poszukujesz
jakiejś  sekretnej  techniki,  która  ułatwi  nawiązanie  kontaktu.  Trzeba
przyznać,  że  coś  takiego  rzeczywiście  istnieje.  Czynnikiem,  który  w  dużym
stopniu  zwiększa  szansę  zbudowania  dobrej  relacji,  jest  dotyk.  Oczywiście
nie  chodzi  o  obmacywanie  nowo  poznanej  dziewczyny  albo  rzucanie  się  w
ramiona  właśnie  spotkanego  mężczyzny,  ale  o  delikatny  dotyk,  np.  podczas
podawania  czegoś  drugiej  osobie,  lub  o  lekkie  muśnięcie  jej  ramienia,  co
zdecydowanie zwiększa szanse na nawiązanie relacji.

Co  znaczy  „zdecydowanie”?  Badania  pokazały,  że  podczas  proszenia
dziewczyny do tańca  w klubie lekki  dotyk zwiększył skuteczność  zaproszenia
z 43 do 65 procent, czyli aż o połowę. To jednak nie wszystko. Przy proszeniu
kobiet na ulicy o numer telefonu dotyk poprawił wyniki aż dwukrotnie – z 10
na  20  procent.  Inne  badania  pokazują  skuteczność  dotyku  m.in.  podczas
sprzedaży,  prowadzenia  prezentacji,  rozmowie  kwalifikacyjnej  oraz  w  wielu
innych sytuacjach, niezależnie od płci.

Innymi słowy, jeśli chcesz zwiększyć szanse na nawiązanie dobrego kontaktu,
zadbaj  o  to,  by  przynajmniej  raz  delikatnie  dotknąć  rozmówcę  w  trakcie
spotkania.  A  jakie  miejsce  dotknąć?  Tzw.  strefy  akceptowalnego  dotyku
różnią  się  w  zależności  od  płci,  wieku  i  kultury,  ale  dwa  bezpieczne  obszary
to  dłoń  oraz  ramię.  Pamiętaj  też,  że  nie  chodzi  o  przedłużony  dotyk  –  aby
wywołać ten efekt, wystarczy lekkie, pozornie przypadkowe muśnięcie.

background image

Rozdział 7

Kiedy związek staje się

poważny?

Z tego rozdziału dowiesz się:

co to znaczy, że związek jest już poważny;

jak sprawdzić, na jakim etapie znajduje się związek;

dlaczego zakochanie i zauroczenie to nie to samo.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Po  prostu  nie  potrafię  wyczuć  tej  chwili.  –  Damian  był  dość  przybity
zaistniałą  sytuacją.  Właśnie  rozstał  się  z  kolejną  dziewczyną  i
postanowił  przepracować  to  z  coachem  i  zrozumieć,  czemu  tak  się
stało.  –  Nie  potrafię  trafnie  ocenić,  kiedy  już  jesteśmy  ze  sobą
wystarczająco  blisko,  a  kiedy  powinniśmy  jeszcze  zachować  dystans.
W  efekcie  raz  próbuję  za  wcześnie  i  wystraszam  dziewczynę,  a  kiedy
indziej kończy się aferą o to, że nie jestem dostatecznie zaangażowany
i  nie  zależy  mi  na  związku.  Jak  wyczuć  ten  moment,  kiedy  nie  jest  ani
za późno, ani za wcześnie?

Problem  Damiana  jest  dosyć  częsty,  a  do  tego  nie  ma  też  jednego,
prostego  rozwiązania.  Dużo  zależy  od  charakteru  obydwu  osób,  ich
oczekiwań, wieku – nie da się po prostu stwierdzić: „Po miesiącu to już

background image

poważny  związek,  a  po  dwóch  powinniście  ze  sobą  zamieszkać”.
Powiedziałem mu to.

−  No  dobra,  wiem,  że  nie  da  się  podać  dokładnego  terminu,  ale
przynajmniej jak mniej więcej go określić?

− Czy próbowałeś o tym rozmawiać z partnerkami?

−  Raz,  dawno  temu,  po  czwartym  spotkaniu,  i  właśnie  wtedy  ją  za
bardzo wystraszyłem – odpowiedział.

− Ile mieliście wtedy lat?

− Ja miałem 22, ona 19.

− A dziś masz 30. Sam widzisz, że wtedy były nieco inne zasady, ale z
czasem coraz bardziej się to zmienia. Dlatego warto, żebyś następnym
razem  poruszył  ten  temat,  gdy  stwierdzisz,  że  jesteś  zainteresowany
czymś  więcej  niż  tylko  koleżeństwem.  Ważne,  byś  zrobił  to  bez  presji,
po  prostu  przedstaw  sprawę  i  pozwól,  aby  druga  osoba  mogła  się  do
niej odnieść.

Damian  wydawał  się  nieco  sceptycznie  nastawiony  do  mojej
propozycji, ale pokiwał głową.

− W porządku. Chyba mogę to zrobić.

Trudno  ustalić  granicę,  po  przekroczeniu  której  kończy  się  luźna  znajomość,
a  zaczyna  poważny  związek.  Niełatwo  wskazać  na  zewnętrzne  wskaźniki
takiej znajomości, ponieważ dla każdej pary będą one inne.

Na  ogół  im  starsze  osoby,  tym  krótszy  jest  okres  zapoznawczy.  Ludzie
dopiero  wchodzący  w  dojrzałość  odkrywają  zarówno  siebie  nawzajem,  jak  i
własne  reakcje  na  bycie  w  związku.  Są  też  dużo  mniej  świadomi  siebie  w
takim  kontekście.  Starsi  mają  natomiast  zwykle  więcej  doświadczenia,  a
także więcej tolerancji, i zazwyczaj stwierdzają, że nie ma potrzeby odkładać
różnych  rzeczy  na  później.  Dlatego  typowa  para,  poznająca  się,  gdy  oboje
mają  po  40  lat,  zamieszka  ze  sobą  na  pewno  szybciej  niż  typowa  para
dwudziestolatków.

Jest  to  oczywiście  pewne  uogólnienie,  ponieważ  zdarzają  się  pary
małżeńskie,  które  mieszkają  oddzielnie.  Można  jednak  przyjąć,  że  z  im
starszą  osobą  mamy  do  czynienia,  tym  szybciej  i  bardziej  otwarcie  możemy
poruszyć kwestie takie jak stan związku czy wspólne zamieszkanie.

background image

Pytaniem,  które  naturalnie  przychodzi  na  myśl  w  tej  kwestii,  jest:  „Co  z
seksem?  Czy  to  nie  on  wyznacza  granicę  intymności?”.  Zależy  dla  kogo.  Dla
jednych  pójście  ze  sobą  do  łóżka  będzie  jasnym  sygnałem:  „Tak,  jesteśmy  już
parą,  jesteśmy  w  poważnym  związku”.  Drudzy  nie  zdecydują  się  na  seks
przed  zawarciem  małżeństwa.  Jednak  dla  wielu  osób  nie  jest  on
wyznacznikiem  związku  i  wspólne  spędzenie  nocy  nie  stanowi  żadnej
konkretnej  granicy.  Oznacza  to,  że  niezależnie  od  naszych  przekonań,  warto
być w tych kwestiach ostrożnym i nie zakładać z góry, że druga osoba będzie
miała  podobne  podejście.  Nawet  jeśli  dla  ciebie  seks  o  niczym  nie  świadczy,
nie  zakładaj,  że  podobnie  będzie  podchodziła  do  niego  osoba,  z  którą
spędziłeś  noc,  i  odwrotnie  –  nawet  jeśli  dla  ciebie  to  coś  ważnego,  nie  sądź,
że ktoś też tak będzie myślał. Może trzeba porozmawiać o tym z partnerem i
wyjawić  mu  swoje  oczekiwania.  Jeżeli  masz  wątpliwości,  to  na  ogół  lepiej
poruszyć takie kwestie wcześniej niż później.

Jak  widać,  wskazanie  granicy  między  luźną  relacją  a  zaangażowanym
związkiem  jest  dużym  wyzwaniem.  Zależy  to  bowiem  od  zbyt  wielu
czynników,  dlatego  trudno  udzielić  prostej  odpowiedzi.  Czy  to  znaczy,  że  w
ogóle nie da się określić takiej granicy?

Na szczęście nie. Istnieje pewien sposób.

Być  może  zwróciło  twoją  uwagę  określenie  „zewnętrzne  wskaźniki”.  O  ile
trudno 

wymienić 

obiektywne 

cechy 

związku, 

które 

czynią 

go

długoterminowym,  o  tyle  zdecydowanie  łatwiej  wskazać  cechy  subiektywne,
czyli to, co myśli dana osoba.

Przed  rozwinięciem  tej  kwestii  należy  rozróżnić  dwa  bardzo  odmienne  stany
emocjonalne  odnoszące  się  do  związków,  stany,  które  często  są  ze  sobą
mylone, czyli zauroczenie i zakochanie.

Zauroczenie  to  burza  hormonów,  chemiczny  stan  pożądania  i  uwielbienia
drugiej  osoby.  Jest  bardzo  intensywny,  nagły,  w  dużej  mierze  automatyczny  i
–  co  bardzo  istotne  –  skończony.  Prędzej  czy  później  zauroczenie  znika,
chemia  przestaje  działać.  Ewolucyjnie  funkcja  zauroczenia  jest  prosta:  ma
skłonić  do  związania  się  z  drugą  osobą  w  celu  spłodzenia  potomstwa.
Dlatego  m.in.  częściej  dotyczy  osób,  które  podświadomie  odczytujemy  jako
pasujące  genetycznie.  W  efekcie  zauroczenie  prowadzi  do  pewnego
zakrzywienia  perspektywy,  dostrzegania  wyłącznie  pozytywów  w  drugiej
osobie oraz swoistej obsesji na jej temat. Co jednak istotne, choć myśli osoby
zauroczonej  skupiają  się  na  obiekcie  zauroczenia  i  nieustannie  krążą  wokół
niego,  to  dotyczą  one  głównie  sytuacji  bieżącej  oraz  niedalekiej  przyszłości.
Koncentrują  się  wokół  tego,  że  chcielibyśmy  przebywać  z  tą  osobą,  dotyczą
głównie  wyobrażeń  nt.  tego,  co  ona  może  robić  w  danej  chwili,  ewentualnie
tego, jak w najbliższym czasie spędzimy razem czas.

W pewnym momencie zauroczenie się kończy – nawet przy dużych staraniach
z  czasem  partnerzy  przywykają  do  chemii,  która  ich  łączy,  albo  po  prostu

background image

przestaje  ona  działać.  Maksymalny  czas  trwania  stanu  zakochania  to  wg
niektórych  źródeł  dwa  lata,  przeciętnie  kilka  miesięcy.  Po  tym  okresie
zauroczenie wygasa.

W tym momencie możliwy jest jeden z dwóch scenariuszy:

Pierwszy  –  wraz  z  końcem  zauroczenia  kończy  się  związek.  Nie  ma  niczego
innego,  co  by  go  utrzymywało,  nawet  jeśli  osoby  wciąż  żyją  ze  sobą,  bo  np.
w  tym  czasie  stworzyły  rodzinę.  Taki  układ  zwykle  potęguje  toksyczność,  aż
do finalnego rozpadu. Jeśli więc zauroczenie wygasło i związku nie scala nic
innego,  to  lepiej  się  po  prostu  rozstać,  oszczędzi  to  obydwu  stronom
cierpienia.

Drugi  –  zauroczenie  wygasa,  ale  na  jego  miejscu  pozostaje  zakochanie.
Zakochanie,  w  odróżnieniu  od  zauroczenia,  dotyczy  głównie  psychiki.  Jego
rolą  pod  względem  ewolucyjnym  jest  uczynienie  bardziej  akceptowalnymi
wysiłku  wkładanego  we  wspólne  wychowanie  potomstwa  oraz  kosztów
związanych  z  rezygnacją  z  poszukiwania  innych,  potencjalnie  lepszych
partnerów. Z tego powodu jest procesem długoterminowym i w dużej mierze
skupionym  na  przyszłości.  Na  poziomie  procesów  poznawczych  zakochanie
opiera  się  wręcz  na  wyobrażeniu  powiązania  swojej  przyszłości  z
przyszłością partnera, na wizji wspólnego spędzania kolejnych lat.

Zakochanie,  inaczej  niż  zauroczenie,  może  trwać  dowolnie  długo.  Nie  ma  w
sobie  dzikiej  pasji  zauroczenia,  a  składają  się  na  nie  bliskość,  zrozumienie  i
akceptacja.  Zauroczony  człowiek  nie  dostrzega  wad  obiektu  swoich  uczuć.
Tymczasem  człowiek  zakochany  te  wady  już  widzi,  ale  akceptuje  je  lub
przynajmniej  toleruje  jako  część  większej  całości.  Choć  to  może  nieco
zaskakujące,  stan  zakochania  sprawia,  że  ukochana  osoba  czuje  się
bezpieczniej i bardziej komfortowo, niż gdy jest tylko obiektem zauroczenia.

Jak  to  wszystko  ma  się  do  pytania  o  początek  poważnego  związku?  Żeby  to
sprawdzić,  zastanów  się,  czy  wyobrażasz  sobie  i  planujesz  wspólną
przyszłość z partnerem i na jak długo. Nie muszą to być konkretne plany, po
prostu  pomyśl,  czy  kiedy  wyobrażasz  sobie  siebie  za  pół  roku,  za  rok,  za
pięć  i  za  dziesięć  lat,  widzisz  w  tych  wyobrażeniach  cały  czas  tę  drugą
osobę? Czy też może nie ma jej tam, a ty jesteś sam albo z jakąś inną, bliżej
niesprecyzowaną  osobą?  A  może  dostrzegasz  ją  tylko  w  niektórych  swoich
planach, ale w innych już nie?

Nawet jeśli świadomie nie tworzyłeś dotąd tego rodzaju planów, na poziomie
podświadomego  przetwarzania  informacji  dokonałeś  już  interpretacji,
przynajmniej na tę chwilę. Innymi słowy, podświadomie wiesz już, czy jest to
w  danej  chwili  poważny  związek,  czy  nie,  oraz  jak  serio  go  postrzegasz  (na
ile  lat  planujesz).  Tworząc  wizję  przyszłości,  można  łatwo  odnaleźć
odpowiedź na pytanie stanowiące sedno tego rozdziału.

Wiesz  już,  jak  sprawdzić,  czy  związek  stał  się  dla  ciebie  poważny.  Tematyka

background image

zakochania  i  zauroczenia  zostanie  szerzej  omówiona  w  przedostatniej  części
książki,  która  będzie  dotyczyć  dochodzenia  do  siebie  po  zakończonym
związku.  Zajrzyj  tam  również,  jeśli  odkryłeś,  wyobrażając  sobie  przyszłość,
że  pojawia  się  w  niej  wyobrażenie  jakiejś  dawnej  miłości,  z  którą  już  się
rozstałeś  (lub  która  była  tylko  obiektem  jednostronnej  fascynacji),  ponieważ
oznacza  to,  że  nosisz  w  sobie  pewne  „niedoczyszczone”  wizje  przyszłości
mogące przeszkadzać ci w pełnym zaangażowaniu się w nowe związki.

background image

Podsumowanie części II

W  tej  części  nauczyłeś  się,  jak  sprecyzować  wizję  idealnego  partnera,  gdzie
poznać  taką  osobę  oraz  jak  nawiązać  z  nią  dobry  kontakt.  Poznałeś  również
pewne  specyficzne  dla  płci  czynniki  zwiększające  szanse  na  „rynku
związkowym”.  Nauczyłeś  się  także  oceniać,  kiedy  związek  przestaje  być
luźną znajomością i staje się czymś poważnym.

W  kolejnej  części  dowiesz  się,  jak  rozwijać  i  wzmacniać  związek,  który  już
stworzyłeś.

background image

Część trzecia

Dla budujących

background image

Dotychczas  dowiedziałeś  się,  jakie  rzeczy  warto  przemyśleć,  aby  zbudować
szczęśliwy  związek,  być  może  nauczyłeś  się  również,  jak  zacząć  go  tworzyć,
poznając nowe osoby i zaczynając coś razem kształtować.

Ta część przeznaczona jest dla osób, które mają już partnerów i teraz szukają
sposobów  na  usprawnienie  związku,  na  uatrakcyjnienie  go  i  wzmocnienie.
Poznasz 

metody 

ułatwiające 

komunikację 

wzmacniające 

relację

emocjonalnie,  odkryjesz,  jak  wzbogacić  codzienne  wspólne  życie,  jak  lepiej
spędzać czas razem i osobno oraz jak uatrakcyjnić życie erotyczne. Na koniec
spojrzysz  na  wszystko  zarówno  z  perspektywy  mężczyzn,  jak  i  kobiet  oraz
postarasz  się  ocenić,  co  w  dłuższym  związku  jest  najważniejsze  dla  każdej
płci.  Spróbujesz  uświadomić  sobie  potencjalne  obszary  konfliktowe  i  znaleźć
sposoby na rozwiązanie zaistniałych problemów.

Tak  jak  zostało  to  podkreślone  na  samym  początku  książki,  związek  to
proces. Ta część podpowie ci, jak go usprawnić i uczynić prostszym.

Z tej części dowiesz się:

dlaczego warto rozmawiać z partnerem i jak to robić;

jak korzystać ze wspólnych wspomnień, by wzmacniać
relacje;

czym na ogół różni się podejście mężczyzn i kobiet do
związku;

jak wykorzystać dziennik emocji do poprawy relacji;

jak podejść do kwestii własności w związku;

co zrobić, by życie erotyczne było coraz lepsze;

jak  zadbać  o  czas  spędzany  razem  i  o  spędzanie  go
osobno.

background image

Rozdział 8

Filary związku

Z tego rozdziału dowiesz się:

dlaczego  warto  stosować  komunikat  „ja”  podczas
trudnych rozmów;

jak rozmawiać o kwestiach finansowych;

jakie są techniki wzbogacania związku;

jak znaleźć czas dla siebie i dla partnera.

Rozmowa przede wszystkim

Przykład

Historia z życia wzięta…

− Pewnego dnia wszystko po prostu się rozpadło. − Basia przetarła łzy
z  oczu.  −  Wydawało  mi  się,  że  wszystko  jest  okej,  aż  tu  nagle
wróciłam  z  pracy  i  widzę,  że  Marek  spakował  walizki.  Powiedział,  że
ma dość, nie może tak dłużej żyć i się wyprowadza.

background image

Westchnęła ciężko, po czym kontynuowała:

−  Myślałam,  że  może  ma  kochankę,  i  to  dlatego,  ale  to  nie  było  nic  z
tych rzeczy. Nie miał nikogo. Po prostu miał już dość tego związku. Nie
mogłam  zrozumieć,  jak  to  możliwe,  czego  miał  dość.  Wtedy  on  po
prostu  wybuchł.  Wyrzucił  z  siebie  chyba  z  pięćdziesiąt  różnych  rzeczy,
które  mu  przeszkadzały  we  mnie,  w  tym,  jak  żyliśmy,  w  tym,  co  kto
robił w domu, nawet w łóżku.

Basia pokręciła głową, wciąż nie mogąc zrozumieć całej sytuacji.

−  Jak  to  możliwe,  że  przez  siedem  lat  nic  mi  o  tym  nawet  nie
wspomniał, a tu nagle stwierdził, że ma dość, i koniec?

Uśmiechnąłem się pocieszająco i spojrzałem na nią uważnie.

− A jak często ze sobą rozmawialiście o takich sprawach? – zapytałem.

Jeśli istnieje jedna  rada, która mogłaby  znacząco poprawić jakość  większości
związków,  to  jest  nią  właśnie  ta:  Rozmawiajcie  ze  sobą  więcej  i
poruszajcie tematy, których dotychczas nie dotykaliście.

To  naprawdę  zaskakujące,  jak  niewiele  par  ze  sobą  rozmawia.  Nie  znaczy  to
oczywiście, że w ogóle się do siebie nie odzywają (to wprawdzie również się
zdarza,  ale  raczej  w  związkach  doświadczających  poważnych  problemów).
Chodzi  raczej  o  to,  że  rozmawiając,  nie  poruszają  głębszych  tematów,  nie
starają się zbudować między sobą większej bliskości, a co najważniejsze – nie
mówią wprost o tym, co im w związku doskwiera, co ich frustruje i irytuje.

Ma  to  niestety  długoterminowe  konsekwencje  podobne  do  tych,  których
doświadczyła  Basia.  Jeśli  o  problemach  w  związku  nie  mówi  się  otwarcie,  z
czasem  kumulują  się  i  wybuchają.  Czasem  po  prostu  wychodzą  na  jaw
podczas  jakiejś  sprzeczki,  kiedy  to  drobne  nieporozumienie  nagle  zmienia
się w prawdziwą kłótnię, podczas której wyciągane są wszelkie przewinienia
partnera,  łącznie  z  tymi  sprzed  20  lat.  Niekiedy,  gdy  nie  dochodzi  do
mniejszych  sprzeczek  lub  gdy  któreś  z  partnerów  trzyma  trudne  sprawy  tak
głęboko  w  sobie,  że  nie  ujawniają  się  nawet  w  trakcie  takich  sporów,
sytuacja  kończy  się  jak  u  Basi:  pewnego  dnia  jedno  z  partnerów  po  prostu
odchodzi, ponieważ czara  goryczy się przelała. Innym  scenariuszem jest  ten,
w  którym  bojąc  się  odejść  lub  szukając  jakiegoś  uzasadnienia  innego  niż
„Mam  dość  tego,  co  tolerowałem  bez  słowa  przez  ostatnich  dziesięć  lat”,
któreś  z  partnerów  wdaje  się  w  romans  stanowiący  podstawę  do  kolejnego
związku i pewnego rodzaju zabezpieczenie na zakończenie obecnego.

background image

Alternatywą jest rozmowa.  Dla wielu osób poruszenie  pewnych tematów  jest
bardzo  trudne.  Nie  umieją  mówić  o  swoich  uczuciach  i  potrzebach  albo  ich
wcześniejsze  próby  rozmowy  spotykały  się  z  oporem  partnera.  Niekiedy  do
końca nie wiedzą, jakie mają potrzeby. W takiej sytuacji niezwykle przydatne
są  ćwiczenia  zawarte  w  pierwszej  części  tej  książki  i  dobrze  byłoby,  gdybyś
razem  z  osobą,  z  którą  tworzysz  związek,  przeszedł  przez  opisany  tam
proces eksploracji własnych potrzeb.

Jeśli  natomiast  znasz  swoje  potrzeby,  ale  wahasz  się  je  ujawnić,  pomocne
może być poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

I nic się nie zmienia…

1.  Pomyśl  o  czymś,  co  chciałbyś  zmienić  w  swoim  związku,  o

czymś,  o  czym  warto  by  pomówić  z  partnerem,  ale  czego
obecnie z jakichś powodów nie robisz.

2.  Zastanów  się  nad  negatywnymi  konsekwencjami  takiej

sytuacji.

3.  Wyobraź  sobie,  że  przez  kolejne  lata  nie  podejmujesz  tego

tematu i konsekwencje milczenia jedynie się spiętrzają. Jakie
będą  za  rok?  Za  trzy  lata?  Za  pięć  lat?  Wyobraź  sobie
sytuacje,  które  zaistnieją  po  tym  okresie.  Zadbaj  o  to,  by
wyobrazić  je  sobie  w  asocjacji  (tak  jakbyś  widział  je
własnymi  oczyma)  oraz  w  tempie  1  :  1.  (Większość
wyobrażeń  prowadzona  jest  w  pewnym  przyśpieszeniu,
inaczej  wspomnienie  wspaniałego  dnia  przywoływałbyś
przez  cały  dzień.  Tutaj  ważne  jest,  żebyś  wyobraził  sobie
takie  sytuacje  z  negatywnymi  konsekwencjami,  choćby
krótkie, ale w dokładnie takim tempie, jak gdyby zachodziły
teraz).

4.  Przejdź  po  kolei  przez  trzy  wyobrażenia  w  tempie  1  :  1,

wyobrażając  sobie,  że  wciąż  nie  podejmujesz  rozmowy  na
ten temat. Jak się z tym czujesz?

Przykład

background image

Kamil długo męczył się z tym, czy powiedzieć Magdzie, że powinna być
wg niego bardziej aktywna w łóżku. Wyobrażał sobie różne jej reakcje i
trochę bał się, że poczuje się dotknięta albo uzna go za dziwaka.

Zastanowił  się  jednak  nad  tym,  jakie  mogłyby  być  konsekwencje
podtrzymywania  takiej  sytuacji,  i  uświadomił  sobie,  że  choć  za  rok
jeszcze  znosiłby  to  niesatysfakcjonujące  pożycie,  to  za  dwa,  trzy  lata,
sfrustrowany,  prawdopodobnie  zdecydowałby  się  na  poszukiwanie
przygodnego seksu przy okazji służbowych wyjazdów – i to mimo tego,
że  pod  wszelkimi  innymi  względami  związek  z  Magdą  bardzo  mu
pasował i absolutnie ją uwielbiał.

To  odkrycie  nieco  go  przeraziło,  ale  pokazało  mu  też,  że  nie  może
sobie  pozwolić  na  odwlekanie  takiej  rozmowy.  Porozmawiał  z
partnerką,  a  później  ustalili  kilka  sposobów,  by  wzbogacić  swoje  życie
seksualne.

Większość  osób  po  wykonaniu  tego  ćwiczenia  stwierdza,  że  długoterminowe
konsekwencje  milczenia  będą  za  duże.  Niektórzy  ze  zdumieniem  odkrywają,
że  potrafią  przewidzieć  dokładny  termin,  w  którym  miałyby  już  na  tyle  dość
tej sytuacji, że rozstałyby się z partnerem i poszukały nowego związku (lub –
jak w przypadku jednej osoby, z którą pracowałem – wstąpiłyby do zakonu).

Skoro  już  wiesz,  że  warto  poruszać  pewne  kwestie  wcześniej,  zastanów  się,
w jaki sposób to zrobić.

Po  pierwsze  zadbaj  o  to,  żeby  rozmowa  skupiona  była  na  rozwiązaniach,  a
nie na tym, kto ma rację lub kto robi coś dobrze, a kto nie. Jeśli masz z tym
kłopot,  dla  ułatwienia  przyjmij  założenie,  że  w  czasie  rozmowy  musisz
przynajmniej  raz  przyznać  rację  rozmówcy  bez  żadnego  „ale”,  bez  żadnych
wyjątków  czy  dopowiedzeń.  To  pozwoli  na  rozładowanie  ewentualnego
napięcia.

Po  drugie  skoncentruj  się  na  teraźniejszości  i  przyszłości.  Jednym  z
największych  błędów,  jaki  popełniają  kłócące  się  pary,  jest  wyciąganie
zdarzeń z przeszłości,  nawet sprzed kilkudziesięciu  lat. Spotkałem się  nawet
z  osobami,  które  potrafiły  przy  każdej  kłótni  wracać  do  jednej  i  tej  samej
rzeczy,  mającej  miejsce  np.  30  lat  wcześniej.  Jeśli  zdarzyło  ci  się  to  kiedyś
zrobić,  odpowiedz  sobie  szczerze:  jaki  to  miało  cel?  Z  wyjątkiem  oczywiście
jednej prostej rzeczy, jaką było dopieczenie partnerowi i podanie argumentu,
na  który  nie  potrafił  odpowiedzieć.  Być  może  dało  ci  to  poczucie  satysfakcji,
ale przyznaj, że niespecjalnie pomogło w budowaniu zdrowej relacji.

Dlatego  też  do  wszelkich  zamierzchłych  urazów,  jeśli  zupełnie  nie  dają  ci

background image

spokoju  i  potrzebujesz  o  nich  porozmawiać,  wróćcie  raz,  ale  nie  więcej.  A
jeżeli  doskwierają  ci  one  dzisiaj  i  nie  potrafisz  nic  z  tym  zrobić?  Wtedy  w
dyskusji  zaznacz,  że  dziś  źle  się  czujesz  z  tymi  wspomnieniami,  i  zastanów
się,  co  można  z  tym  zrobić.  Pod  żadnym  pozorem  nie  stosuj  ich  jako
argumentu przeciwko rozmówcy.

Warto  również  zwrócić  uwagę  na  to,  jaki  jest  cel  rozmowy.  Często  może
pojawiać się pokusa, by zostawić problem nierozwiązany, ponieważ skoro już
został  wyciągnięty,  to  pewnie  rozwiąże  się  sam.  Niestety,  raczej  tak  się  nie
stanie.  Owszem,  partner  może  zmienić  swoje  zachowanie  teraz,  gdy  wie,  że
byłoby  to  pożądane,  ale  lepiej  na  to  nie  liczyć,  tylko  podjąć  w  tym  celu
konkretne  kroki.  Dlatego  staraj  się  zawsze  kończyć  rozmowy  ustaleniami  na
przyszłość czy planem działania wskazującym, co więcej możesz zrobić.

Ostatnią  rzeczą,  na  którą  warto  zwrócić  uwagę,  jest  odpowiednie  mówienie
o  problemach.  Dobrze  będzie,  jeśli  przedstawisz  je  za  pomocą  komunikatu
„ja”, który zmniejszy szanse na to, by rozmowa przerodziła się w konflikt.

Komunikat „ja”

Rozmawiając  z  drugą  osobą  o  jej  zachowaniu,  bardzo  łatwo  jest  wpaść  w
oskarżycielski  ton.  Pomyśl,  jak  reagujesz,  gdy  ktoś  cię  o  coś  oskarża,  nawet
słusznie. Czy starasz się rozwiązać problem? Czy może raczej skupiasz się na
obronie, uzasadnianiu lub tłumaczeniu swojego stanowiska, a może nawet na
ataku  na  oskarżyciela  i  wytykaniu  jego  przewin?  Oskarżenie  odbierane  jest
jako  atak,  a  ten  spotyka  się  z  instynktowną  obroną.  Żeby  tego  uniknąć,
warto skorzystać z tzw. komunikatu „ja”.

Komunikat  „ja”,  w  odróżnieniu  od  typowych  komunikatów  „ty”,  polega  na
przekazywaniu naszych odczuć i reakcji wobec zaistniałej sytuacji. Składa się
on  z  opisania  naszego  stanu  emocjonalnego  oraz  sytuacji  go  wywołującej,
przedstawianej  w  sposób  możliwie  obiektywny.  Innymi  słowy,  zamiast
mówić:  „Mam  dość  twojego  flirtowania  z  innymi  facetami”,  można  wyrazić
te  same  intencje  słowami:  „Czuję  się  zagrożony  i  niepewny,  kiedy
rozmawiasz długo z innymi mężczyznami i gdy wydaje mi się, że poświęcasz
im  dużo  uwagi”  albo  nawet:  „Wczoraj,  kiedy  przez  dziesięć  minut  z
uśmiechem  rozmawiałaś  z  Karolem,  czułem  się  zagrożony  i  niepewny  tego,
czy jesteś mną wciąż zainteresowana”.

Komunikat  „ja”  wymaga,  jak  widać,  nieco  więcej  emocjonalnej  świadomości
oraz chęci i gotowości do mówienia o swoich uczuciach. Może też nie być tak
satysfakcjonujący  w  stosowaniu  jak  komunikat  „ty”,  który  pozwala  czasem
„dokopać”  partnerowi  i  w  ten  sposób  wyładować  frustrację.  Tylko  ponownie
pojawia  się  pytanie:  czy  chodzi  nam  o  wyładowanie  się,  czy  o  dobro
związku?

background image

Komunikat  „ja”  ma  to  do  siebie,  że  naprawdę  trudno  go  potraktować  jako
atak lub się z nim nie zgodzić. Z czym bowiem można by się tutaj sprzeczać?
Z  tym,  że  ktoś  się  czuje  w  ten  sposób  w  takiej  sytuacji?  Przecież  nie  wiemy
lepiej  od  tej  osoby,  jak  ona  się  czuje.  Trudno  będzie  też  nam  podważać
obiektywne  przedstawienie  faktów.  Można  oczywiście  stwierdzić:  „To  twój
problem,  że  tak  się  czujesz”,  ale  jeśli  partnerowi  zależy  choć  trochę  na
związku, to raczej tak nie odpowie. Jeśli jednak odpowie – dostaniemy w ten
sposób bardzo praktyczne i wartościowe informacje nt. stanu naszej relacji.

Ćwiczenie

Mów od siebie

W  ciągu  dnia  wybierz  cztery  sytuacje  i  świadomie  zastosuj  w  nich
komunikat „ja”. Zwróć uwagę na to, jak się wtedy czujesz i jak reagują
twoi rozmówcy.

Wiele  osób  na  początku  waha  się  stosować  komunikat  „ja”,  ale  po
przećwiczeniu  go  ze  zdumieniem  odkrywa,  że  jest  on  bardzo  dobrze
przyjmowany i pomaga w nawiązywaniu lepszych relacji.

Zbliżające rozmowy

Oprócz  rozmów  poświęconych  problemom,  jakie  pojawiają  się  między  wami
i  którymi  trzeba  się  zająć,  warto  prowadzić  także  dyskusje  innego  rodzaju.
Jeśli  czytałeś  drugą  część  tej  książki,  poświęconą  tworzeniu  nowych
związków,  zapewne  pamiętasz  jeden  z  czynników  zwiększających  skuteczność
randek:  intymną  i  zbliżającą  rozmowę,  poruszającą  tematy  może  nieco
nietypowe,  ale  pozwalające  na  lepsze  poznanie  drugiej  osoby  (np.  „Gdybyś
mógł mieć zwierzę, co by to było? Dlaczego?”).

Tego typu wymiany zdań warto prowadzić regularnie, można nawet uczynić z
nich pewien rytuał albo zabawę, np. przyjazną rywalizację o to, kto w danym
tygodniu  wymyśli  najbardziej  interesujące  pytanie  i  kto  najciekawiej  na
któreś z nich odpowie. Nagrodą może być np. masaż partnera.

Oddzielną  kategorią  zbliżających  rozmów  są  wszelkiego  rodzaju  plany  na

background image

przyszłość  i  dzielenie  się  nimi.  Istotnym  elementem  zakochania  jest
posiadanie  wizji  wspólnej  przyszłości,  dlatego  celowe  i  świadome  snucie
planów na bliższą i dalszą przyszłość może jedynie pomóc.

Innym  ciekawym  pomysłem  jest  sięgnięcie  po  odpowiedzi  z  pierwszej  części
tej  książki,  porównanie  ich  i  omówienie.  Jak  np.  twoja  hierarchia  wartości
ma  się  do  hierarchii  wartości  partnera?  Nie  przejmuj  się  przy  tym,  jeśli
okażą  się  nieco  odmienne:  dobry  związek  nie  oznacza  budowania  relacji  z
własnym  klonem,  ale  raczej  z  osobą,  z  którą  łączy  cię  trochę  podobieństw  i
dzieli trochę różnic.

Ćwiczenie

Więc o czym porozmawiamy?

Na  najbliższy  tydzień  stwórz  listę  tematów  wspólnych  rozmów.
Oczywiście  nie  ograniczaj  się  tylko  do  niej,  ale  skorzystaj  z  niej,  by
urozmaicić  waszą  relację  i  zbudować  większą  bliskość.  Wypisz  co
najmniej  dziesięć  tematów,  które  możesz  poruszyć.  Mogą  to  być  np.:
pytania,  które  pozwolą  ci  lepiej  poznać  partnera  i  jego  przeszłość
pytania  typu:  „Co  by  było,  gdyby…”  lub  „A  gdybyś  miał…”,  czyli
scenariusze,  które  być  może  przy  okazji  ujawnią  coś  nowego  o  drugiej
osobie  pytania  o  plany  na  przyszłość  pytania  o  marzenia  pytania  o
obawy  pytania  o  to,  co  najbardziej  partnera  śmieszy,  pociesza,
relaksuje itp. pytania, które chciałbyś, by partner ci zadał itp.

Im  więcej  pytań  będziesz  mieć  na  podorędziu  i  im  częściej  będziesz  je
zadawać, tym więcej nadarzy się okazji, by naprawdę poznać osobę, z
którą jesteś, i by dać jej szansę na to, żeby dobrze poznała ciebie.

Koniec  końców  udany  związek  to  przede  wszystkim  taki,  w  którym  jest  dużo
rozmów.  Także  dlatego,  że  wymagają  one  wspólnego  spędzania  czasu,  a  to
również zbliża. Za chwilę dowiesz się, jak możesz jeszcze wzmocnić ten efekt
tak, aby zbudować naprawdę głęboką relację.

Siła wspólnych wspomnień

background image

Przykład

Historia z życia wzięta…

Natasza rozmarzyła się przez chwilę:

− I wtedy Kuba, lider zespołu, zaprosił Tomka i mnie na scenę, niby po
to,  żeby  uczestnicy  koncertu  mogli  powiedzieć  coś  od  siebie…  Tylko,
wiesz,  to  było  zaplanowane.  Tomek  ustalił  to  z  Kubą  i  kapelą.  Wtedy
po  prostu  wyciągnął  pierścionek  zaręczynowy  i  poprosił  mnie  o  rękę.  –
Uśmiechnęła  się  szeroko.  –  Nigdy  tego  nie  zapomnę.  Przypomina  mi
się to, ilekroć patrzę na swój pierścionek.

Przeżycie  sytuacji  silnie  nacechowanej  emocjonalnie,  pozytywnie  lub
negatywnie,  wiąże  ludzi  ze  sobą.  Osoby,  które  przeżyły  razem  coś
niezwykłego, tworzą często relacje na całe życie – nawet jeśli tym czymś był
np.  udział  w  dużej  katastrofie.  Wspólne  doświadczenie  sprawia,  że
dotychczas  mało  znaczących  dla  nas  ludzi  zaczynamy  traktować  jak  bardzo
bliskich  –  nie  bez  powodu  w  tak  wielu  kulturach  mówi  się  o  „braterstwie
krwi” między wojownikami.

Oczywiście  nie  oznacza  to,  że  powinieneś  od  razu  kupować  bilet  dla  dwojga
na wycieczkę „Najbardziej niebezpieczne miejsca na Ziemi: Afganistan, Irak,
Czeczenia”.  Jeśli  jednak  zadbacie  o  to,  żeby  w  waszym  życiu  było  więcej
silnych,  intensywnych  emocjonalnie  wspomnień,  związek,  który  tworzycie,
niezwykle się wzmocni.

Ogromną  zaletą  tego  rozwiązania  jest  to,  że  gdy  raz  wprowadzisz  je  w  życie
przez  stworzenie  odpowiedniego  wspomnienia,  później  możesz  długo  i  bez
większego  wysiłku  zbierać  jego  plony.  Silne  wspomnienia  często  powracają
same z siebie i trwają przez całe lata. Jeśli w danym wspomnieniu partnerzy
są razem, to za każdym razem, gdy jeden z nich przypomni sobie tę sytuację,
będzie pamiętał również o drugiej osobie.

Przy tworzeniu takich wspomnień warto wziąć pod uwagę trzy kwestie:

Po  pierwsze,  warto  zadbać  o  to,  żeby  wspomnienia  dotyczyły
jak najbardziej zróżnicowanych sytuacji. Nie ograniczaj się, np.
tylko  do  zdarzeń  z  wakacji,  ale  postaraj  się,  by  pojawiły  się
także w codziennym życiu.

background image

Po  drugie,  ze  względu  na  to,  jak  działa  umysł,  lepiej
zorganizować  jedną  naprawdę  silną  emocjonalnie  sytuację  niż
pięć  dość  emocjonujących.  Możesz  to  sam  przetestować:
przypomnij  sobie  swoje  ostatnie  i  przedostatnie  wakacje.  Czy
pamiętasz  raczej  te  typowe,  codzienne  sytuacje,  czy  te
najsilniejsze  emocjonalnie  i  najbardziej  wyraziste  (zarówno
pozytywne,  jak  i  negatywne)?  Zdecydowana  większość  osób
stwierdza,  że  lepiej  pamięta  to,  co  podziałało  na  nich

najsilniej

1

.

Po  trzecie,  wspomnienia  powstają  w  oparciu  o  wspólne
doświadczenia  i  przeżycia,  nie  o  rzeczy.  Nie  próbuj  „kupić”
wspomnień,  dając  partnerowi  drogi  prezent.  Jeśli  chcesz
wydawać  pieniądze,  wydaj  je  na  wspólnie  spędzony  czas  –
wspaniałą  kolację,  podróż  marzeń,  wycieczkę  do  Disneylandu
itp.  Poza  tym  nie  bazuj  tylko  na  doznaniach  smakowych  czy
zapachowych  –  te  zmysły  u  większości  osób  są  mało
rozwinięte  i  z  trudem  budują  silne  emocje.  Nie  znaczy  to,  że
kolacja 

przy 

świecach 

nie 

może 

być 

wspaniałym

wspomnieniem  –  zostanie  po  prostu  zapamiętana  raczej  za
nastrój niż za szczegóły dań.

Teraz,  gdy  wiesz  już,  jaki  wpływ  na  relację  mają  wspólne  wspomnienia,  czas
zaplanować te, które możesz stworzyć w swoim związku.

Ćwiczenie

Co chcecie wspominać?

Zastanów  się,  jakie  chcesz  mieć  wspólne  wspomnienia  ze  swoim
partnerem oraz jak możesz się przyczynić do ich powstania.

Wspomnienie

Jak możesz się przyczynić do jego
powstania?

background image

Przykład

Wspomnienie

Jak możesz się przyczynić do jego
powstania?

Romantyczna kolacja na
szczycie wysokiego budynku

Wybadaj, które wieżowce w twoim rejonie (lub
najbliższym dużym mieście) mają restaurację lub bar na
szczycie, zamów tam stolik

Ekscytujący zjazd kolejką
górską

Zorganizuj wycieczkę do dużego parku rozrywki.

Niezwykła wycieczka po
mieście

Znajdź niezwykłe i mało znane ciekawostki
nt. swojego miasta, poznaj jego różne sekrety
i zaplanuj trasę wycieczki.

Aby  stworzyć  tego  typu  sytuacje,  trzeba  włożyć  nieco  więcej  wysiłku  niż  w
oklepane kupienie kwiatów, ale za to ich efekt będzie naprawdę niezwykły.

Teraz  wybierz  jeden  plan,  który  chciałbyś  zrealizować,  odłóż  na  bok  tę
książkę  i  od  razu  zabierz  się  za  przygotowania.  Na  tworzenie  nowych,
wspaniałych  wspomnień  z  ukochaną  osobą  nigdy  nie  jest  za  wcześnie  i
zawsze powinno to być priorytetem.

Oprócz tworzenia nowych wspomnień warto też zadbać o to, żeby regularnie
przywoływać te sytuacje, które już udało się wam razem przeżyć. Dobrze jest
zarówno  wracać  do  nich  w  rozmowie  („A  pamiętasz,  jak  byliśmy  razem  nad
tym  jeziorem  i  ty…”),  jak  i  przywoływać  je  za  pomocą  np.  różnego  rodzaju
pamiątek,  wspólnych  zdjęć  zawieszonych  w  widocznym  miejscu  (wyjątkowo
skuteczna  jest  w  tej  roli  fotoramka  pokazująca  kilkanaście  czy  kilkadziesiąt
ważnych  zdjęć)  czy  innych,  podobnych  „kluczy  pamięci”  pozwalających  na
przywoływanie wspomnień.

Być  może  odkryjesz  w  swoim  życiu  możliwość  zastosowania  takich  „kluczy”,
z  których  jeszcze  nie  korzystałeś.  Jeśli  podejrzewasz,  że  może  tak  być,
wykonaj kolejne ćwiczenie.

Ćwiczenie

Obudzić przeszłość

background image

Zastanów  się,  jakie  wspomnienia  z  waszego  wspólnego  życia  chcesz
szczególnie  podkreślić.  Wypisz  je,  a  następnie  do  każdego  dopisz
przykładowe  „klucze  pamięci”,  które  mogłyby  przywoływać  te
sytuacje.  W  większości  przypadków  będą  to  po  prostu  zdjęcia  lub
pamiątki, ale czasem może być to np. utwór muzyczny albo danie.

Wspomnienie

Klucz

Przykład

Wspomnienie

Klucz

Wyjazd do Turcji

Zdjęcia, dania z tamtejszej kuchni, które
można przyrządzić.

Wieczór na musicalu „Upiór w operze”

Piosenka z musicalu, która przywołuje
wspomnienia tego spektaklu.

Pobyt u znajomych w USA

Korespondencja prowadzona z tymi
znajomymi.

Łącząc  na  przemian  te  dwie  metody  –  przywoływanie  dotychczasowych
wspomnień  oraz  tworzenie  nowych  doświadczeń  –  sprawisz,  że  związek
stanie się dużo silniejszy.

Technika  ta  może  się  wydawać  prosta,  ale  ma  ogromną  i  potwierdzoną
naukowymi  badaniami  siłę  oddziaływania.  Wprowadzenie  jej  do  swojego
życia przyniesie ogromne korzyści nie tylko na poziomie związku, lecz także
tobie  –  mając  więcej  wspaniałych  wspomnień,  będziesz  po  prostu
szczęśliwszy  i  bardziej  spełniony.  A  to  również  uczyni  cię  atrakcyjniejszym
dla partnera – i odwrotnie.

Dziennik emocji w praktyce

background image

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Wiesz,  miałem  dać  za  wygraną.  –  Edward  spojrzał  na  mnie
wymownie.  –  Miałem  to  wszystko  rzucić,  zostawić  za  sobą  i  znaleźć
sobie kogoś innego. W końcu ile można się męczyć? Ile można walczyć
o związek?

− Ale…? – dopytałem, wiedząc, że właśnie tego oczekuje.

−  Ale  robiąc  porządki,  trafiłem  na  stare  listy  miłosne,  które  jej  słałem.
Miałem je podrzeć i wyrzucić, jednak z ciekawości kilka przeczytałem…
I  przypomniały  mi  wszystko,  co  w  niej  kochałem.  Co  dalej  w  niej
kocham i co wciąż w niej jest. Zrozumiałem, że muszę o nią zawalczyć.
Dlatego tu jestem…

W  codziennym  natłoku  zadań,  problemów  i  wyzwań  wiele  osób  odkrywa,  że
za  łatwo  jest  im  zapomnieć  o  tym,  co  wyjątkowego  widzieli  kiedyś  w  swoim
partnerze,  i  skupiać  się  raczej  na  jego  negatywnych  cechach.  To  z  kolei  ma
duży  wpływ  na  szanse  przetrwania  danego  związku,  a  także  na  zadowolenie
z życia tworzących go osób.

Jak  się  jednak  okazuje,  istnieje  dość  prosta  technika,  która  pozwala  temu
przeciwdziałać. 

Jest 

nią, 

zweryfikowany 

eksperymentalnie 

przez

amerykańskich psychologów, tzw. dziennik emocji.

Dzienniki emocji sprawdziły się pierwotnie jako narzędzie wspierające osoby
będące  w  wyjątkowo  nieromantycznych  okolicznościach  –  ofiary  traum.
Badania  pokazały,  że  ludzie,  którzy  doznali  traumy  i  regularnie  prowadzili
dziennik, zapisując w nim myśli i odczucia, byli bardziej odporni na depresję
i  mieli  silniejszy  układ  immunologiczny.  Wyrażanie  swoich  doświadczeń  w
formie  pisemnej  dawało  im  dystans  pozwalający  lepiej  zrozumieć  swoją
sytuację.

Romantyczny związek nie stanowi wprawdzie wydarzenia traumatycznego (a
przynajmniej  większość  związków  taka  nie  jest),  jednak  Richard  Slatcher  i
James  Pennebaker,  dwaj  psychologowie  z  Uniwersytetu  Teksasu  w  Austin,
postanowili  sprawdzić,  czy  dziennik  emocji  pomoże  we  wzmacnianiu  tego
rodzaju relacji. Okazało się, że jego skuteczność była ogromna.

Dla  świeżo  zawiązanych  par  biorących  udział  w  eksperymencie  poświęcenie

background image

zaledwie  20  minut  dziennie  przez  trzy  dni  na  pisanie  o  swoich  emocjach  w
związku  przełożyło  się,  w  perspektywie  trzech  miesięcy,  na  zdecydowanie
większą  trwałość  relacji.  Spośród  par  prowadzących  dziennik  razem  było
wciąż  77  procent,  w  porównaniu  z  zaledwie  52  procentami  par  kontrolnych,
które go nie prowadziły.

W  czym  tkwił  sekret  tej  metody?  Wysiłek  partnerów  przełożył  się  później  na
uważniejszą  komunikację  między  nimi  i  dużo  większą  troskę  o  wzajemne
potrzeby. Dzięki temu ich relacja stawała się mocniejsza i bardziej intymna.

Na  prowadzenie  dziennika  emocji  nie  musisz  poświęcać  aż  20  minut
dziennie.  Wystarczy  zaledwie  kilka  minut  co  kilka  dni  na  zapisanie  wrażeń
nt.  związku,  tego,  co  lubisz  w  swoim  partnerze,  tego,  w  jaki  sposób  twój
związek jest lepszy od innych itp., by uzyskać dobry efekt.

Ćwiczenie

Twój dziennik emocji

Zacznij  prowadzić  swój  dziennik  emocji.  Może  to  być  zeszyt,  notatnik,
nawet  plik  w  komputerze  –  ważne,  żeby  było  to  coś,  po  co  możesz
łatwo  sięgnąć,  choćby  na  chwilę,  by  zapisać  kilka  zdań.  Wracaj  do
dziennika  regularnie,  nie  rzadziej  niż  raz  na  kilka  dni,  i  zapisuj  nowe
rzeczy.

O czym pisać w dzienniku:

jak się czujesz w swoim związku;

jakie masz przemyślenia dotyczące związku;

co chciałbyś usprawnić w związku i w jaki sposób;

co najbardziej lubisz w swoim partnerze;

jakie są pozytywne strony wad twojego partnera;

background image

jakie są wasze najlepsze wspólne wspomnienia;

pod jakim względem wasz związek jest lepszy od innych
znanych ci związków;

pod  jakim  względem  twój  partner  jest  lepszy  od  innych
znanych ci osób itp.

Regularne  prowadzenie  dziennika  pomoże  ci  wzmocnić  związek  i
uczynić go bogatszym. A skoro mowa o bogactwie…

Paradoks własności w związku

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Nie  wiem,  jak  ona  może  tak  podchodzić  do  tej  sprawy.  –  Jarek  był
po  prostu  wściekły,  opowiadając  mi  o  tej  sytuacji.  –  Domaga  się
intercyzy  przed  ślubem.  Przez  cały  czas  naszego  związku  nalegała  na
oddzielne konta.

− Jak się z tym czujesz?

−  Źle,  a  jak  myślisz,  że  się  czuję?!  To  znaczy,  że  ona  po  prostu  mi  nie
ufa!

−  A  czy  potrafiłbyś  sobie  wyobrazić  jakieś  inne  przyczyny  takiego
zachowania?

− Nie! Żadnych sensownych! – powiedział z pewnością w głosie.

− Okej, nie pytam o sensowne przyczyny, po prostu jakieś inne.

background image

−  No…  –  Widać  było,  że  próba  doprecyzowania  nieco  zbiła  go  z  tropu.
–  W  sumie  to  jest  taka  rzecz.  Może  np.  za  bardzo  przejmuje  się
sytuacją  swojej  matki,  której  po  rozwodzie  z  jej  winy  nic  nie  zostało…
Ale to przecież głupie…

− Emocje bywają głupie. W końcu ponoć miłość jest ślepa.

− A żeby cię! Tak, coś w tym może być.

Rozmowa o pieniądzach

W  zasadzie  w  każdym  rozdziale  tej  części  podkreślana  jest  wartość
komunikacji  oraz  rozmowy  i  rozdział  o  pieniądzach  nie  będzie  wyjątkiem.
Pieniądze  są  ważnym  tematem,  a  jednocześnie  mogą  być  pewnym  tabu.
Wiele  osób  wstydzi  się  rozmawiać  o  finansach,  czuje  się  z  tym  źle  i  obawia
reakcji partnera. Zwykle niepotrzebnie. Nie chodzi tu oczywiście o obsesyjne
rozliczanie  każdego  grosza  –  to  jak  najbardziej  mogłoby  być  szkodliwe  –  ale
o  ogólne,  regularne  rozmowy  na  temat  sytuacji  finansowej.  Jak  wyglądają
dochody?  Jakie  są  wydatki?  Czy  szykuje  się  zakup  czegoś  dużego?  Czy  warto
na 

coś 

zacząć 

gromadzić 

pieniądze? 

Jak 

inwestować? 

Jakie 

długoterminowe plany i jakie fundusze będą na nie potrzebne?

Para  amerykańskich  socjologów,  Thomas  Stanley  i  William  Danko,  badająca
zachowania  milionerów  i  osób,  które  mimo  dużych  dochodów  nawet  nie
zbliżały się do bycia milionerami, stwierdziła m.in., że jednym z kluczowych
czynników  wyróżniających  milionerów  było  to,  że  ich  partnerzy  życiowi
bezpośrednio  angażowali  się  w  ich  finanse.  Mąż  siadał  z  żoną  i  omawiał
wydatki,  dochody,  budżet  domowy  i  wszelkie  podobne  kwestie.  Dzięki  temu
mieli  większą  świadomość  swojej  sytuacji,  mogli  lepiej  planować  i  byli  w
stanie dojść do dużego majątku.

Ćwiczenie

Porozmawiajmy o finansach

Zaplanuj  ze  swoim  partnerem  rozmowę  nt.  waszych  finansów.  Zadbaj
o  to,  by  koncentrowała  się  na  celach,  nie  na  problemach.
Zdecydowanie ułatwi to jej przebieg.

background image

Kłopoty z kontami

Kwestia  tego,  czy  łączyć  konta,  a  w  przypadku  małżeństw,  czy  stosować
intercyzę,  jest  niewątpliwie  drażliwym  tematem.  Rozdzielność  finansowa
może  sugerować  pewien  brak  zaufania  do  partnera,  co  może  negatywnie
odbijać  się  na  związku.  Z  drugiej  strony  nadmierna  współzależność  niesie
ryzyko wielu negatywnych konsekwencji.

Każda  sytuacja  jest  inna,  ale  z  zasady  lepiej  jednak  zdecydować  się  na
rozdzielność.  Pomijając  wszystkie  inne  czynniki,  dzięki  rozdzielności  obie
osoby  będą  bardziej  zaangażowane  w  kwestie  finansów  rodziny.  Już  samo  to
jest bardzo cenne i pomaga np. wychwycić ewentualne niekorzystne kierunki
wydatków czy „pożeracze pieniędzy”, które przeoczyłaby jedna osoba.

Kłopoty ze spadkiem

Co  jakiś  czas  słyszymy  o  sytuacji,  w  której  jedno  z  pary  żyjącej  w
konkubinacie  umiera,  a  drugie  nagle  odkrywa,  że  znalazło  się  bez  grosza
przy  duszy,  bo  cały  majątek  partnera  dziedziczy  wg  prawa  jego  rodzina
(nawet  jeśli  był  z  nią  od  lat  skłócony  i  nie  utrzymywał  kontaktu).  Mógłby  to
zmienić spisany testament, niestety takiego dokumentu często brakuje.

Tymczasem  przygotowanie  testamentu  nie  jest  trudne  ani  czasochłonne.
Wystarczy  napisać  na  kartce,  co  kto  dostaje.  Już  taki  dokument  (koniecznie
podpisany  i  opatrzony  datą)  ma  wartość  prawną,  choć  oczywiście  testament
przygotowany  u  notariusza  trudniej  podważyć.  W  internecie  łatwo  znaleźć
wzory testamentów oraz więcej informacji na ten temat.

Oczywiście  pisanie  testamentu  może  nie  być  przyjemne,  zwłaszcza  jeśli
mamy przed sobą jeszcze długie lata życia. Po co myśleć o śmierci? Wypadki
jednak  chodzą  po  ludziach  i  jeśli  nic  się  nie  stanie,  to  po  prostu  zmarnujemy
pięć  minut.  Jeśli  natomiast  coś  się  wydarzy,  to  taki  dokument  może
zadecydować o „być albo nie być” partnera.

Ćwiczenie

Zadbaj o testament

background image

Jeśli  jesteś  w  wieloletnim  związku,  oczekujesz,  że  będziesz  w  nim
trwał,  ale  nie  planujesz  go  formalizować,  zadbaj  o  napisanie
testamentu.  Nie  musi  być  notarialnie  poświadczony,  wystarczy,  żeby
był  spisany  i  podpisany  przez  ciebie  –  najlepiej,  gdybyś  zostawił  kilka
kopii w różnych miejscach, np. po jednej u dwóch przyjaciół oraz jedną
w domu.

Testament  nie  musi  być  zbyt  rozbudowany  –  wystarczy,  abyś  określił,  co
chcesz komu przekazać. Oczywiście im dokładniej go przygotujesz, tym mniej
będzie możliwości na różne interpretacje i spory podczas jego realizacji.

Techniki wzbogacania związku

W  tym  podrozdziale  znajdziesz  wiele  przykładów  większych  i  mniejszych
narzędzi,  za  pomocą  których  można  wzbogacić  związek,  uczynić  go  bardziej
atrakcyjnym  i  wartościowym.  Ze  względu  na  ich  zróżnicowanie  wyjątkowo
nie  będzie  w  nim  „Historii  z  życia  wziętej”.  Zamiast  niej  pojawi  się  kilka
krótszych historyjek, a każda z nich będzie ilustrowała jeden ze sposobów.

Kreatywne randki

Jednym z prostych sposobów na uczynienie związku lepszym jest wymyślenie
nowych,  ciekawszych  pomysłów  na  wspólne  spędzanie  czasu.  Kreatywne
randki nie są trudne czy drogie, a mogą uczynić życie naprawdę ciekawym i
przynieść wiele niezapomnianych doświadczeń.

A oto przykłady kilku nietypowych randek:

Sesja  zdjęciowa  –  wybierzcie  się  z  aparatem  do  parku  lub  na  miasto  i
zorganizujcie  sesję  zdjęciową.  Niech  jedna  osoba  ustawia  się  w  różnych
pozycjach,  a  druga  prowadzi  ją,  niczym  modela  lub  modelkę,  i  robi  kolejne
fotki.  Nie  trzeba  do  tego  jakiegoś  niesamowitego  aparatu,  sprawdzą  się
nawet  aparaty  w  telefonach  komórkowych.  Koszt  takiej  randki  jest  żaden
(lub  minimalny,  jeśli  zdecydujemy  się  od  razu  wydrukować  odbitki

background image

najciekawszych  zdjęć).  Nie  ma  też  potrzeby  szczególnego  planowania  tego
typu spotkania. Wyniki takiej sesji mogą być niezwykle czarujące.

Aukcja  –  w  epoce  Allegro  łatwo  zapomnieć,  że  wciąż  ma  miejsce  wiele
tradycyjnych  aukcji.  Czasem  dotyczą  dzieł  sztuki,  staroci,  czasem  są  to
zwykłe  wyprzedaże.  Tak  czy  inaczej  mogą  być  ciekawym  i  nietypowym
sposobem  na  spędzenie  czasu,  a  poza  tym  może  uda  się  wam  trafić  na  jakąś
niezwykłą okazję.

Wspólne  gotowanie  –  wybierzcie  danie  z  kuchni,  której  dotąd  nie
próbowaliście,  i  przygotujcie  je  razem.  Koszt  może  okazać  się  różny,  w
zależności  od  przepisu,  ale  dzięki  takiej  randce  możecie  dowiedzieć  się
więcej  o  sobie  nawzajem.  Oczywiście  jeśli  jedno  z  partnerów  na  co  dzień
zajmuje  się  gotowaniem  w  domu,  ten  pomysł  może  być  nietrafiony,  ale
zawsze warto pomyśleć nad alternatywnym scenariuszem.

Jak  widać,  nie  trzeba  wkładać  dużego  wysiłku,  by  znaleźć  sposoby  na
wspólne  spędzanie  czasu,  inne  niż  klasyczne  kino  i  kolacja.  Efekty  takich
dziwnych randek mogą być naprawdę zaskakujące.

Opowiadanie historii

Innym  ciekawym  sposobem  spędzania  czasu  i  pogłębiania  intymności  w
związku  jest  wspólne  opowiadanie  historyjek.  Para  umawia  się,  że  będzie
sobie  opowiadała  bajki  wymyślane  spontanicznie.  Niektórym  może  się  to
wydać  zbyt  dziecinne,  ale  inni  odkryją,  że  doskonale  się  przy  tym  bawią.
Zabawę  można  rozwinąć  np.  w  ten  sposób,  że  każdy  opowiada  po  jednym
zdaniu wspólnej historii – tego rodzaju gra uczy od razu lepszej komunikacji i
reagowania na to, co mówi druga osoba.

Błąd aktora-obserwatora

−  To  strasznie  frustrujące.  Maciek  zawsze  mi  wypomina,  gdy  się  na  niego
zdenerwuję  i  podniosę  głos,  a  ignoruje  wszystkie  te  przypadki,  kiedy  tego
nie  robię.  A  przecież  sytuacji,  w  których  się  powstrzymałam,  było  dużo
więcej.

− To zrozumiałe. Tylko w jaki sposób miał się o nich dowiedzieć?

Tzw.  błąd  aktora-obserwatora  polega  na  tym,  że  zawsze  widzimy  daną
sytuację  z  naszej  perspektywy,  znamy  więc  nasze  intencje  i  zamiary,  a  także
końcowy  efekt  działań.  W  przypadku  innych  osób  poznajemy  jedynie  efekty,

background image

intencji  musimy  się  domyślać.  Prowadzi  to  do  tego,  że  zwykle  przypisujemy
innym  osobom  gorsze  intencje,  niż  miały  w  rzeczywistości.  Nie  jesteśmy
również  świadomi  takich  sytuacji  jak  ta  opisana  w  powyższej  historyjce,  tzn.
tych  wszystkich  przypadków,  gdy  ktoś  powstrzymał  się  przed  krytyczną
uwagą,  nie  podniósł  głosu  itp.  Łatwo  w  ten  sposób  stworzyć  sobie  zupełnie
nietrafny obraz partnera.

Poniższe ćwiczenia pomogą nieco zmienić tę sytuację.

Ćwiczenie

Historia alternatywna

Kiedy  jakieś  zachowanie  partnera  będzie  dla  ciebie  irytujące,  wyobraź
sobie,  co  by  było,  gdyby  zachował  się  tak  we  wszystkich  momentach,
w  których  mógł,  a  w  rzeczywistości  powstrzymał  się.  Porównaj
sytuację, w której się kontrolował, z sytuacją, w której ci przeszkadzał.
Nie wydaje się teraz taka zła, prawda?

Ćwiczenie

Inne intencje

Pomyśl  o  jakimś  zachowaniu  partnera,  które  miało  dla  ciebie
negatywne  konsekwencje.  Teraz  wyobraź  je  sobie  ponownie,  ale  tym
razem  spróbuj  prześledzić  to  z  jego  perspektywy.  Jakie  miał  wtedy
zamiary?  Co  chciał  osiągnąć?  Jakie  czynniki  zewnętrzne  mogły  mu
przeszkodzić w realizacji jego celów i doprowadzić do takiej, a nie innej
sytuacji?

Zostaw inne role za drzwiami mieszkania

„Mam  tego  dość.  Rozumiem,  że  Radek  uwielbia  swoją  pracę.  Jestem  pewna,

background image

że  jest  świetnym  nauczycielem.  Ale  mam  dość  bycia  traktowaną  jak
uczennica, jestem w końcu jego żoną!”

Dość  częstym  problemem  dla  osób,  które  są  bardzo  zaangażowane  w  pracę,
jest  nieumiejętność  „pozostawienia”  jej  podczas  kontaktów  z  partnerem.
Nauczyciele  wpadają  w  nauczycielski  ton,  menadżerowie  zarządzają,  a
psychoterapeuci  próbują  „terapeutyzować”  swoich  partnerów  życiowych.
Oczywiście w żadnym wypadku nie jest to zdrowe – związek wymaga pewnej
równowagi sił, a w takim układzie będzie o to dość trudno.

Jeśli  sam  miewasz  takie  skłonności,  warto  zacząć  obserwować  swoje
zachowanie  i  je  blokować.  Szczególnie  może  się  do  tego  przydać  ćwiczenie
„Odkrywanie relacji przestrzennych – wersja rozszerzona”, które znajduje się
we  wcześniejszej  części  książki.  Istotne  w  tej  kwestii  jest  również  słuchanie.
Jeśli  partner  mówi,  że  traktujesz  go  jak  ucznia  –  posłuchaj  go  i  nie  próbuj
racjonalizować jego odczuć. Po prostu tak się czuje, tak wpływa na niego coś,
co robisz. Warto nad tym popracować.

Pocałunki

Kiedy  ostatni  raz  całowałeś  się  ze  swoją  partnerką  (poza  grą  wstępną)?  Nie
chodzi tu o szybkiego buziaka, ale o faktyczny, zaangażowany pocałunek. Jak
często całujecie się w ten sposób?

To  zdumiewające  jak  niewiele  par  regularnie  się  całuje.  Pocałunki  są  jednak
niezwykle  cenne  w  pogłębianiu  oraz  budowaniu  w  związku  intymności  i
pożądania.  Szczególnie  ważne  jest,  żeby  nie  ograniczać  ich  do  codziennych
rytuałów (np. pożegnanie przed wyjściem do pracy) i do gry wstępnej, ale by
były obecne w różnych sytuacjach.

Ćwiczenie

Niespodziewane pocałunki

Ustaw  w  komórce  alarm  (budzik)  na  trzy  losowe  godziny  w  takich
porach,  w  jakich  będziesz  z  ukochaną  osobą.  Gdy  zadzwoni,  musisz
maksymalnie  w  ciągu  minuty  pocałować  partnera  –  i  mowa  tu  o
prawdziwym  pocałunku,  nie  o  buziaku.  Stosuj  tę  metodę  przez  co
najmniej tydzień, zmieniając za każdym razem godziny alarmu.

background image

Potęga dotyku

Ludzie  w  naszej  kulturze  są  niesamowicie  spragnieni  dotyku,  ale  nie  zawsze
tego  świadomi,  gdyż  najczęściej  nauczyli  się  go  „wyłączać”.  Potrzeba  dotyku
jest  naturalną  potrzebą  ludzką  –  w  dużej  mierze  niezaspokajaną  w  naszym
społeczeństwie.  Głód  bycia  dotykanym  jest  tak  duży,  że  ludzie  niekiedy
potrafią pójść z kimś do łóżka tylko po to, żeby poczuć dotyk drugiej osoby.

Jeśli  zrozumiesz,  jak  potężne  jest  to  pragnienie,  łatwiej  będzie  ci  też
zrozumieć,  że  warto  je  zaspokajać.  Jeśli  obie  osoby  lubią  się  przytulać,  to
idealnie,  ale  istnieją  mężczyźni,  którym  niezbyt  to  pasuje.  Jednak  nawet
wtedy  są  różne  inne  możliwości  dotyku.  Tak  proste  rzeczy  jak  dotknięcie
dłoni  partnera  przy  podawaniu  mu  czegoś,  masaż  jego  ramion,  objęcie  przy
okazji  rozmowy  –  to  wszystko  może  bardzo  pozytywnie  wpłynąć  na  nastrój
pary i atmosferę w związku w ogóle.

Ćwiczenie

Możliwości dotyku

Zastanów  się,  w  jakich  sytuacjach  i  w  jaki  sposób  możesz  dotykać
partnera.  Wybierz  przynajmniej  trzy  sposoby,  które  wprowadzisz  w
życie.

Czas na bycie razem i bycie osobno

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Niedawno  rozstałam  się  z  partnerem.  Byliśmy  ze  sobą  dziesięć  lat.
Pewnego dnia Marek powiedział mi, że po prostu nic go już nie trzyma
w  tym  związku,  że  nic  nas  nie  łączy.  Tego  samego  wieczoru  spakował

background image

się  i  wyprowadził.  Nie  miał  innej  dziewczyny,  z  tego  co  wiem,  nocował
kilka  dni  u  znajomego,  zanim  sobie  czegoś  nie  wynajął.  –  Bożena
opisywała swoje niedawne rozstanie w dość beznamiętny sposób.

− Nie próbowałaś go zatrzymać?

−  Wiesz  co,  to  dziwne,  ale  nie.  Nagle  wydało  mi  się,  że  on  po  prostu
ma  rację,  że  doskonale  to  ujął,  tylko  ja  nie  chciałam  wcześniej  się  do
tego  przyznać  sama  przed  sobą.  Żyłam  z  obcym  facetem.  Czasem
rozmawialiśmy, czasem robiliśmy dla siebie coś miłego, niekiedy nawet
szliśmy  do  łóżka…  Ale  tak  naprawdę  nic  nas  nie  łączyło  oprócz
mieszkania  i  grupki  wspólnych  znajomych.  Od  wieków  nie  robiliśmy
niczego  razem,  nie  spędzaliśmy  ze  sobą  czasu.  Po  prostu  nie  było
„nas”.  Był  on,  byłam  ja,  ale  nie  było  „nas”.  Więc  po  co  miałam  go
zatrzymywać? – Uśmiechnęła się smutno. – Miał rację.

− Czego więc oczekujesz ode mnie?

− Chcę się nauczyć, jak w przyszłości unikać takich sytuacji. Co zrobić,
by w kolejnym związku do czegoś takiego nie doszło.

Jednym  z  najgroźniejszych  „zabójców  związku”  jest…  życie.  Raport  z  pracy,
mecz,  spotkanie  ze  znajomymi,  dzieci…  Tak  wiele  różnych  rzeczy,  tak  wiele
zadań,  które  trzeba  wykonywać…  To  wszystko  sprawia,  że  zdumiewająco
łatwo  dojść  do  punktu,  w  którym  dwie  osoby  żyją  obok  siebie,  ale  nie  ze
sobą,  i  nie  mają  nic  wspólnego,  żadnych  obszarów,  które  faktycznie  by  je
łączyły – tak jak w historii opisanej powyżej.

Jak  temu  przeciwdziałać?  Świadomie  dbać  o  to,  by  spędzać  czas  z  drugą
osobą.

Spędzanie  czasu  z  partnerem  nie  polega  na  bezmyślnym  patrzeniu  w
telewizor.  Taki  czas  łatwo  uznać  za  „wspólnie  spędzone  chwile”,  ale  w
rzeczywistości  obie  osoby  w  takiej  sytuacji  przebywają  osobno,  tylko
fizycznie zajmują tę samą przestrzeń.

No dobrze, ale co takiego możemy robić razem? Wbrew pozorom jest to dość
często  zadawane  pytanie.  Wiele  par  nie  dobiera  się  ze  względu  na  wspólne
zainteresowania, 

co 

sprawia, 

że 

znalezienie 

rzeczy 

sprawiających

przyjemność  obojgu  może  być  dość  problematyczne.  Są  jednak  pewne  dość
popularne pomysły, które powinny przypaść do gustu większości par:

background image

Sport  –  wspólne  uprawianie  sportu  ma  wiele  korzyści.  Jest
zdrowe,  pomaga  dbać  o  kondycję,  wspólne  ćwiczenia
utrudniają  rezygnację  z  treningu,  a  przy  tym  zbliżają  i
wywołują  wiele  pozytywnych  emocji.  Popularne  formy
spędzania  czasu  to  m.in.:  siłownia,  basen,  squash,  tenis  czy
taniec.

Gry  planszowe  –  po  latach  przeżywają  prawdziwy  renesans  i
dają  okazję  do  ciekawego  spędzania  czasu  zarówno  w  parze,
jak i z przyjaciółmi.

Spotkania ze znajomymi  – kolacje czy  wypady do kawiarni lub
knajpy  ze  wspólnymi  znajomymi  mogą  dać  wiele  tematów  do
rozmów.

Wycieczki  –  rowerowe,  wysokogórskie,  a  nawet  spacery
miejskie zwykle są przyjemne i łatwe do zorganizowania.

Oczywiście  powyższe  przykłady  nie  wyczerpują  listy  pomysłów,  ale  powinny
wam pomóc w znalezieniu własnych sposobów spędzania czasu.

Ile czasu spędzać razem?

Nie  ma  jednej  zasady  mówiącej  o  tym,  jak  dużo  czasu  przeznaczać  na  bycie
razem,  najlepiej,  gdyby  było  to  przynajmniej  kilka  godzin  w  tygodniu
rozłożonych  na  kilka  dni.  Co  jednak  najważniejsze:  powinien  to  być
faktycznie  czas  dla  partnerów,  aby  mogli  się  wtedy  skupić  tylko  na  sobie.
Jeśli  dwie  osoby  chcą  razem  pograć  w  tenisa,  ale  każda  z  nich  myślami  jest
w biurze, nie ma to najmniejszego sensu. Lepiej dokończyć sprawy w firmie i
spędzić  razem  na  wspólnym  hobby  godzinę  tygodniowo,  ale  niech  będzie  to
naprawdę czas dla siebie.

Ćwiczenie

Nasze wspólne hobby

background image

Zastanów  się,  jak  moglibyście  razem  spędzać  czas,  i  wypisz  dziesięć
pomysłów.

1.  .........................................................................

2.  .........................................................................

3.  .........................................................................

4.  .........................................................................

5.  .........................................................................

6.  .........................................................................

7.  .........................................................................

8.  .........................................................................

9.  .........................................................................

10.  .........................................................................

Poproś  drugą  osobę  o  wykonanie  podobnej  listy,  następnie
porównajcie  je  i  wybierzcie  cztery  rzeczy,  które  osiągnęły  najwyższe
miejsca  na  waszych  listach.  Zastanówcie  się  razem,  jak  możecie
wprowadzić je do swojego życia, i zaplanujcie konkretne terminy na ich
realizację.

Spędzanie zbyt wiele czasu z partnerem kosztem własnego życia również nie
jest  najlepszym  rozwiązaniem,  dlatego  warto  zadbać  o  odpowiednią
równowagę.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Nie  rozumiem,  po  prostu  nie  potrafię  tego  zrozumieć.  –  U  Michała
mieszały  się  uczucia  bezsilności  i  frustracji.  –  Najpierw,  tuż  po  ślubie,
narzekała,  że  nie  poświęcam  jej  dość  czasu,  więc  zacząłem  dbać  o  to,
by  było  inaczej.  Spędzaliśmy  razem  naprawdę  dużo  czasu  i  dobrze  się
razem  bawiliśmy.  A  teraz  nagle  mówi  mi,  że  ma  dość  tego,  że  od  lat
nie  mam  własnego  życia  i  nie  robię  niczego  interesującego,  nic  poza
tym,  co  robimy  razem.  W  sumie  to  prawda,  ale  przecież  chyba  tego
chciała! Nigdy nie zrozumiem kobiet.

background image

− A ty sam dobrze się czujesz z tym, że nie robisz niczego bez niej?

−  Nienawidzę  tego,  czuję  się  strasznie  zduszony,  ale  co  innego  mam
zrobić? Chciałem, by była szczęśliwa, ale jej nic nie pasuje.

−  Może…  –  zaproponowałem  delikatnie  –  problem  tkwi  gdzie  indziej?
„Za  mało”  jest  równie  złe  jak  „za  dużo”.  W  związku  ważne  jest,  by
spędzać  czas  razem,  ale  jeśli  spędza  się  go  tylko  razem,  jeśli  nie  ma
się  go  także  dla  siebie,  to  przestaje  być  to  związek  dwojga  ludzi,  a
zaczyna  się  robić  więzienie.  W  jednym  i  drugim  są  więzy,  ale  tylko
jedne są pozytywne…

Czas dla siebie

Jednym  z  najbardziej  destrukcyjnych  zwyczajów,  jakich  można  nabrać  w
związku,  jest  zatracanie  siebie,  swoich  preferencji,  zainteresowań  itp.  na
rzecz  drugiej  osoby  albo  wręcz  samego  związku.  Na  początku  może  to  być
nawet  atrakcyjne,  odurzające  –  tak  jak  libacja  alkoholowa  z  początku  wydaje
się porywająca. Koniec końców skutkuje to jednak solidnym bólem głowy.

Zatracanie  siebie  w  związku  prowadzi  do  tego,  że  przestajemy  być  dla
drugiej  osoby  atrakcyjni.  Nie  ma  bowiem  nas,  nie  ma  tych  cech,  które  nas
wyróżniają  i  sprawiają,  że  druga  osoba  chce  być  właśnie  z  nami.  Jeśli  nie
znajdziemy  choćby  odrobiny  czasu  na  pasje  i  zainteresowania,  to  o  czym
będziemy rozmawiać z partnerem? Czym będziemy się z nim dzielić?

Z  tego  powodu  niezwykle  ważne  jest,  żeby  zarezerwować  trochę  czasu  tylko
dla  siebie.  Możesz  być  bardzo  zajęty,  ale  na  pewno  znajdziesz  przynajmniej
godzinę  w  tygodniu  na  pasje  i  zainteresowania.  Uczyni  cię  to  pewniejszym,
pozwoli  się  bardziej  spełniać,  pozwoli  czuć  się  szczęśliwszym  i  bardziej
zrelaksowanym – a w efekcie również atrakcyjniejszym dla drugiej osoby.

Godzina  w  tygodniu  to  absolutne  minimum.  Jeśli  tylko  istnieje  taka
możliwość,  znajdź  więcej  czasu  na  swoje  hobby,  co  więcej,  spróbuj  poświęcić
go na co najmniej dwie różne rzeczy. Takie rozwiązanie ma kilka zalet:

po  pierwsze,  zajmując  się  kilkoma  rzeczami,  jesteś  po  prostu
ciekawszym człowiekiem;

po  drugie,  niekiedy  przez  pewien  czas  możesz  mieć  dość

background image

jednego  hobby  w  sytuacji,  gdybyś  miał  tylko  jedną  pasję,  nie
pozostałaby ci żadna alternatywa;

po  trzecie,  często  jedno  hobby  może  okazać  się  inspiracją  do
drugiego 

odwrotnie 

większość 

geniuszy 

była 

tzw.

polimatami,  czyli  osobami  zajmującymi  się  kilkoma  różnymi
rzeczami,  np.  genialny  fizyk  Richard  Feynman  również  m.in.
grał na instrumentach.

Poniższe ćwiczenie pomoże sprecyzować, jakimi pasjami chciałbyś się zająć.

Ćwiczenie

Samorealizacja

Zastanów się, co lubisz robić, i wypisz pięć rzeczy.

1.  .........................................................................

2.  .........................................................................

3.  .........................................................................

4.  .........................................................................

5.  .........................................................................

Teraz  dopisz  kilka  innych  rzeczy,  których  jeszcze  nie  robiłeś,  ale
chciałbyś kiedyś spróbować.

1.  .........................................................................

2.  .........................................................................

3.  .........................................................................

4.  .........................................................................

5.  .........................................................................

Następnie  uszereguj  całą  listę,  zaczynając  od  rzeczy,  które  wydają  ci
się najbardziej atrakcyjne oraz wg innego kryterium: od najłatwiejszych
do najtrudniejszych do wprowadzenia w życie.

1.  ................. 1................

2.  ................. 2................

3.  ................. 3................

background image

4.  ................. 4................

5.  ................. 5................

6.  ................. 6................

7.  ................. 7................

8.  ................. 8................

9.  ................. 9................

10.  ................. 10................

Na  koniec  wybierz  trzy  rzeczy,  które  zajęły  najwyższe  miejsca  w  obu
kategoriach.  Najłatwiej  to  zrobić,  sumując  ich  miejsca  i  wybierając  trzy
z  najmniejszą  sumą.  Innymi  słowy,  jeśli  coś  zajęło  pierwsze  miejsce  w
kategorii 

„atrakcyjność”, 

ale 

dziesiąte 

kategorii 

„łatwość

wprowadzenia  w  życie”,  to  w  sumie  uzyskało  11  punktów  i  przegrywa
z  rzeczą,  która  zajęła  trzecie  miejsce  w  kategorii  „atrakcyjność”  oraz
trzecie w kategorii „łatwość” i ma zaledwie 6 punktów.

Gdy  wybierzesz  już  trzy  rzeczy,  zacznij  planować,  jak  wprowadzić  je  w
życie,  i  przetestuj  je.  Jeśli  stwierdzisz,  że  któraś  ci  nie  pasuje,  zawsze
możesz sięgnąć po kolejną z listy.

Jak znaleźć czas?

Wiele  osób  po  przeczytaniu  powyższych  uwag  zacznie  się  zastanawiać,  jak
mają  znaleźć  czas  na  to  wszystko  –  na  wzbogacanie  związku,  na  spędzanie
czasu z partnerem, na dbanie o siebie. Przecież doba ma tylko 24 godziny!

To  prawda,  z  tej  książki  też  się  tego  nie  dowiedzą,  bo  nie  dotyczy  ona
zarządzania  czasem  (choć  jeśli  potrzebujesz  dokładniejszych  wskazówek  na
ten  temat,  warto  po  taką  sięgnąć).  Jest  jednak  kilka  prostych  trików,  które
możesz  wprowadzić  do  swojego  życia,  by  wygospodarować  nieco  więcej
czasu na zrealizowanie powyższych zadań.

1.  Zaplanuj

Podstawą  skutecznego  zarządzania  czasem  jest  świadomość,  co  chce  się
zrobić,  kiedy  i  w  jaki  sposób.  Innymi  słowy,  trzeba  mieć  plan.  Jeśli  go
zabraknie,  bardzo  trudno  zrealizować  nawet  część  zamierzeń.  Gdy  np.  nagle
okaże  się,  że  masz  wolną  godzinę,  a  nie  będziesz  miał  przygotowanych
zadań  do  zrealizowania,  spędzisz  ten  czas  przed  telewizorem  lub  na
Facebooku.  Dlatego  opracuj  konkretny  plan  działania,  który  będziesz  mógł

background image

wykorzystać w wolnej chwili.

Jeśli  np.  uwielbiasz  książki,  zaplanuj,  że  gdy  tylko  znajdziesz  pół  godziny,
zaczniesz czytać. Wcześniej przygotuj książkę, po którą sięgniesz. Im bardziej
szczegółowo opracujesz plan, tym lepiej.

2.  Przygotuj

Najlepiej, żebyś oprócz planu przygotował też odpowiednie wyposażenie, tak
abyś od razu zaczął działać. Dzięki temu, gdy pojawi się okazja, nie będziesz
się wahać lub dopiero zabierać za przygotowania.

Jeśli  np.  uwielbiasz  ćwiczyć  na  siłowni,  przygotuj  plecak  ze  strojem
sportowym,  butami,  ręcznikiem  itp.,  tak  by  go  po  prostu  wziąć  i  wyjść  na
trening.  Jeśli  pasjonujesz  się  gotowaniem,  wcześniej  wybierz  przepis,  jaki
chcesz  przetestować,  oraz  kup  potrzebne  składniki  (co  da  dodatkową
motywację  do  jego  zrealizowania,  bo  jeśli  nie  wykonasz  zadania  w
najbliższych  dniach,  składniki  się  zmarnują).  Jeśli  interesujesz  się  sztukami
magicznymi,  miej  w  zanadrzu  wybraną  sztuczkę  do  opanowania,  plan
treningu  oraz  przygotowane  w  łatwo  dostępnym  miejscu  narzędzia.
Oczywiście nie sposób podać przykładów dotyczących każdej dziedziny, ale te
przytoczone tutaj powinny pomóc w przygotowaniach.

3.  Postaw ograniczenia czasowe

W  zarządzaniu  czasem  obowiązuje  tzw.  prawo  Parkinsona.  Mówi  ono,  że
zadanie,  które  mamy  przed  sobą,  zajmie  dokładnie  tyle  czasu,  ile  na  nie
przeznaczymy.  Innymi  słowy,  jeśli  mamy  do  wykonania  pracę,  którą  przy
dużym  skupieniu  i  zaangażowaniu  możemy  wykonać  w  ciągu  godziny,  ale
zaplanujemy  sobie  na  nią  cztery,  to  skończymy  ją  właśnie  po  czterech.
Będzie  tak  mimo  tego,  że  moglibyśmy  skończyć  już  po  jednej,  ponieważ
zadanie „rozciągnie się”, aby objąć całą dostępną przestrzeń.

To  właśnie  dlatego  nawet  gdy  udaje  ci  się  wygospodarować  kilka  wolnych
chwil, zwykle zostają rozgrabione na rzeczy, które dotychczas realizowałeś w
krótszym terminie.

Jak  temu  przeciwdziałać?  Określając  jasne  granice  czasowe  na  wykonanie
zadań  –  granice  realistyczne  (prawo  Parkinsona  nie  skróci  czasu
wymaganego  do  realizacji  zadania  poniżej  pewnej  minimalnej  granicy),  ale
wyraźne,  najlepiej  wyznaczone  na  podstawie  najlepszego  czasu,  w  jakim  w
przeszłości udało ci się zadanie zrealizować. Dotyczy to zarówno czasu pracy,
jak i innych elementów życia.

4.  Wybierz to, co najważniejsze

Poważną  przeszkodą,  przed  którą  staje  większość  osób,  jest  selekcja
oczekujących  zadań.  Każdego  dnia  pojawia  się  wiele  zadań  zupełnie

background image

zbędnych,  zadań,  które  trzeba  zrobić  tu  i  teraz,  a  także  takich,  których
wykonanie  teraz  zaoszczędzi  dużo  czasu  i  energii  w  przyszłości.  Aby  mieć
więcej czasu, trzeba odpowiednio podzielić zadania, przypisując je do jednej z
tych trzech grup.

Instynktownie  większość  osób  będzie  się  starała  przydzielić  wszystkie
zadania  do  grupy  „ważne  tu  i  teraz”,  dlatego  warto  podejść  do  tego  z
pewnym  dystansem  i  na  spokojnie  przeanalizować  oczekujące  wyzwania,
wybierając te, które są faktycznie ważne i przydatne, a odrzucając zbędne.

Nie  chodzi  o  podejście  pracoholiczne  i  odrzucanie  wszystkiego,  co  sprawia
przyjemność,  a  nie  daje  innych  korzyści.  Wymarzony  koncert,  który  odbywa
się danego wieczoru i na który masz bilet, jest zadaniem z grupy „ważne tu i
teraz”, nie z grupy „zbędne”. Dbaj o siebie i o swoje potrzeby, także potrzeby
relaksu  i  odpoczynku.  Nie  marnuj  czasu  na  rzeczy,  które  nie  dadzą  ani
odpowiednich korzyści, ani przyjemności. Już samo to pozwoli ci zaoszczędzić
mnóstwo czasu.

Stosując  się  do  powyższych  zaleceń,  zdecydowanie  usprawnisz  zarządzanie
czasem  i  odkryjesz,  że  masz  dużo  więcej  wolnych  chwil  w  ciągu  dnia,  niż  ci
się wydaje. Przeznacz je na ulepszania związku i życia. A jeśli stwierdzisz, że
potrzebujesz  czegoś  więcej,  poszukaj  materiałów  dotyczących  skutecznego
zarządzania czasem.

background image

Rozdział 9

Różnice w priorytetach

między kobietami i

mężczyznami

Z tego rozdziału dowiesz się:

jak postrzegają świat mężczyźni, a jak kobiety;

dlaczego  warto  spojrzeć  na  konfliktową  sytuację  z
perspektywy partnera;

dlaczego  kobiety  i  mężczyźni  różnie  oceniają  wkład
partnera w relację.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Nie  rozumiem  tego.  Tyram  jak  wół  przez  trzy  miesiące,  żeby  kupić
jej  ten  pierścionek,  ona  jest  naprawdę  zachwycona,  gdy  go  dostaje,  a
następnego  dnia  wrzeszczy  na  mnie,  że  nie  wyrzuciłem  śmieci.
Przecież  mam  chyba  prawo  do  chwili  odpoczynku  po  tym,  jak  tyle
pracowałem, a poza tym jakie znaczenie mają śmieci w takiej sytuacji?
– Bartek spojrzał na mnie, wyraźnie oczekując wsparcia.

−  Okej,  doprecyzujmy.  Wiadomo,  że  powinieneś  odpocząć.  Ile  czasu

background image

powinien  ci  dać  taki  pierścionek?  Ile  czasu  powinieneś  móc  dzięki
niemu mieć luźniej?

− No, przynajmniej tyle, ile na niego pracowałem, czyli trzy miesiące.

−  Czy  Renata  wiedziała,  że  tego  oczekujesz?  Czy  powiedziałeś  jej  coś
w  rodzaju:  „Proszę,  oto  pierścionek,  a  teraz  chcę  mieć  spokój  na  co
najmniej trzy miesiące”?

−  Jaja  sobie  robisz?  Przecież  za  to  to  dopiero  miałbym  awanturę.  Zero
romantyzmu  i  tak  dalej,  sam  to  pewnie  znasz.  Ale  mogłem  chyba
oczekiwać  trochę  luzu,  prawda?  –  zapytał,  licząc,  że  choć  tym  razem
się z nim zgodzę.

−  Na  pewno  tego  oczekiwałeś.  Wiemy  już,  że  to  oczekiwanie  nie  było
uzasadnione, ponieważ nie zostało zrealizowane. Czy było uprawnione,
czy  nie  –  to  inna  kwestia  i  nie  mnie  to  oceniać.  Ważniejsze  od  tego,
kto ma rację, wydaje mi się to, czy chcesz w przyszłości uniknąć takich
sytuacji.

− Jasne. Po to tu przyszedłem.

− Przyjrzymy się więc, jak to może działać.

Obcy w obcym kraju

Mężczyźni  i  kobiety  są  jednocześnie  bardzo  podobni  i  bardzo  odmienni.
Można  powiedzieć,  że  problem  tkwi  tak  naprawdę  w  podobieństwie  –  gdyby
obie  płcie  nie  były  podobne  w  tak  wielu  kwestiach,  nie  oczekiwałyby  od
siebie nawzajem podobieństwa również w innych. Chociaż wszyscy należymy
do  jednej  rasy  i  choć  zmiany  kulturowe  zachodzące  w  ostatnich  dekadach
wpłynęły  na  postrzeganie  pewnych  spraw,  to  wciąż  istnieje  wiele  bardzo
silnych,  genetycznie  uwarunkowanych  skłonności,  które  kierują  każdą  z  płci
w nieco innym kierunku.

Oczywiście 

skłonności 

podane 

tym 

rozdziale 

pozostają 

tylko

skłonnościami.  Nie  są  absolutnymi  zasadami,  czymś  nieuniknionym,  są  po
prostu  bardzo  prawdopodobne.  Warto  mieć  to  na  uwadze  podczas  dalszej
lektury.

background image

Technik i dyplomatka

Mężczyźni  pierwotni  koncentrowali  się  na  zadaniach:  znaleźć  źródło  wody,
upolować  zwierzę,  obronić  plemię  –  to  były  cele,  ku  którym  kierowała  ich
selekcja  ewolucyjna.  W  efekcie  do  dziś  męski  umysł  skupiony  jest  przede
wszystkim  na  zadaniach.  Gdy  mężczyzna  natrafia  na  problem,  zwykle  szuka
sposobu  rozwiązania  go  i  trudno  mu  jest  spojrzeć  na  niego  w  inny  sposób.
Dzieje  się  tak  również  dlatego,  że  nasza  kultura  premiuje  właśnie  taką
postawę  u  mężczyzn:  mają  być  zaradni,  zadaniowi,  skupieni  na  efektach,  a
nie na emocjach czy tym, co inni sobie pomyślą.

Kobiety  pierwotne  natomiast  dużo  więcej  czasu  spędzały  w  grupie  i
potrzebowały  o  wiele  bardziej  dbać  o  odpowiednie  relacje  z  innymi.
Prawdopodobnie  część  kobiet  wspólnie  zajmowała  się  potomstwem,  podczas
gdy  inne  przygotowywały  jedzenie,  zbierały  owoce,  korzonki  itp.  To
wymagało zbudowania silniejszej sieci relacji oraz zdobycia więcej informacji
o  innych  osobach.  Z  kim  można  bezpiecznie  zostawić  dzieci,  a  kto  może  je
np. bić lub głodzić przez niechęć do ich matki? Kto pomoże w razie choroby?
Kto może pragnąć partnera danej kobiety i starać się jej zaszkodzić? A nawet
który  mężczyzna  mógłby  się  nią  zaopiekować,  gdyby  jej  partner  zmarł?  Te
wszystkie  czynniki  musiały  być  brane  pod  uwagę,  dlatego  kobiety
ewoluowały  w  stronę  większych  kompetencji  w  tym  zakresie  i  są  obecnie
wspierane kulturowo w rozwijaniu tych umiejętności.

Te  różnice  w  priorytetach  często  stanowią  podstawę  sytuacji  konfliktowych.
Kobieta,  opisując  swój  dzień,  często  oczekuje  wsparcia  emocjonalnego,
wysłuchania  i  pogłębienia  relacji.  Tymczasem  mężczyzna,  skupiony  na
rozwiązaniach,  często  w  takich  momentach  próbuje  podsuwać  możliwe
wyjścia  z  sytuacji,  sposoby  na  jej  obejście  itp.  Według  niego  robi  dobrze,  ale
dla kobiety będzie to przejawem unikania relacji, ponieważ zamiast słuchać i
wspierać,  zamiast  skupiać  się  na  niej,  zaczyna  kombinować,  jak  to
rozwiązać,  a  do  tego  często  traktuje  ją  jak  dziecko  i  oferuje  rozwiązania,
które  już  próbowała.  Oczywiście  działa  to  również  w  drugą  stronę:
mężczyzna  mający  problem  zwykle  nie  będzie  miał  ochoty  na  rozmowę  o
tym,  jak  się  z  nim  czuje,  jak  on  na  niego  wpływa  itp.  Mężczyzna  szuka
rozwiązań  i  próba  ściągnięcia  uwagi  na  relację  będzie  dla  niego  zazwyczaj
(choć oczywiście nie zawsze!) frustrująca.

Z  takich  samych  przyczyn  mężczyźni  często  dziwią  się  np.  szczegółowym
pytaniom  o  życie  swoich  znajomych,  które  zadają  partnerki.  Dla  większości
kobiet  to  niewyobrażalne,  że  mężczyzna  może  nie  mieć  pojęcia,  czy  jego
dobry  przyjaciel  jest  akurat  w  jakimś  związku,  a  jeśli  jest,  to  w  jakim.  Dla
większości  mężczyzn  to  wręcz  oczywiste:  jeśli  przyjaciel  będzie  chciał
porozmawiać o swoich związkach, poruszy ten temat, jeśli nie, nie ma co być
wścibskim.  To,  co  dla  kobiet  jest  brakiem  zainteresowania,  dla  mężczyzn

background image

oznacza dawanie drugiej osobie odpowiedniej przestrzeni.

Przykładów  na  różnice  w  priorytetach  kobiet  i  mężczyzn  można  podać
oczywiście  dużo  więcej.  Jeśli  w  związku  pojawiają  się  konflikty  i
nieporozumienia na tym tle, warto wykonać poniższe ćwiczenie, aby spojrzeć
na nie z nieco innej perspektywy.

Ćwiczenie

Jak widzi to partner?

Pomyśl  o  konfliktowej  sytuacji,  kiedy  nie  rozumiesz  stanowiska
partnera.  Wyobraź  ją  sobie,  ale  z  jego  perspektywy.  Jak  on  to  widzi?
Jak  wygląda  ta  sytuacja,  jeśli  skupisz  się  na  kwestiach  budowania
relacji  i  umacniania  związków  z  ludźmi?  A  jak  wygląda  z  perspektywy
konkretnych, możliwych do zrealizowania celów?

Co  możesz  wyczytać  z  każdej  z  tych  perspektyw?  Jak  wzbogacają  one
twoje zrozumienie tej sytuacji?

Ćwiczenie  to  nie  wymaga  dużo  czasu,  ale  wgląd  w  sytuacje  z  twojego
związku,  jaki  możesz  uzyskać,  stosując  tę  metodę,  może  się  okazać
bezcenny.

Łowczy i zbieraczka

Kolejną  istotną  różnicą  w  postrzeganiu  świata,  jakiej  doświadcza  większość
par,  jest  ta,  o  której  również  opowiadał  Bartek  (jego  historię  poznałeś  na
początku tego rozdziału). Mężczyźni i kobiety różnią się także pod względem
tego, jak oceniają wkład drugiej strony w relację.

Mężczyźni  od  niepamiętnych  czasów  zajmowali  się  dużymi  zadaniami  i  za
nie  byli  nagradzani.  Raz  na  jakiś  czas  brali  udział  w  dużym  polowaniu  albo
wyprawie  wojennej,  w  których  mogli  się  wykazać  i  wyróżnić.  Natomiast
kobiety  funkcjonowały  raczej  z  dnia  na  dzień,  wykonując  szereg  drobnych
czynności,  niezbędnych  do  codziennego  funkcjonowania.  Żadne  z  tych  zadań

background image

nie było lepsze czy gorsze, wszystkie uzupełniały się i były potrzebne dobrze
zorganizowanej społeczności.

Problem  pojawia  się  dopiero  dzisiaj,  gdy  okazuje  się,  że  obie  płcie  oceniają
wg swoich kategorii wkład własny i partnera w związek. Mężczyźni skupiają
się  więc  zwykle  na  pojedynczych,  wielkich  rzeczach,  na  ogromnych
projektach,  które  muszą  zrealizować  i  oczekują  za  nie  nagrody  i  uznania.  Co
więcej,  oczekują,  że  to  uznanie  pozostanie  z  nimi  przez  dłuższy  czas  –  aż  do
kolejnego zadania.

Kobiety  natomiast  koncentrują  się  głównie  na  codziennym  funkcjonowaniu  i
traktują  duży  projekt  jako  po  prostu  jedną  z  wielu  rzeczy.  Oczywiście  mogą
mieć  pewne  „kluczowe”  sprawy,  których  realizacja  będzie  traktowana  nieco
inaczej  niż  pozostałe,  ale  raczej  w  kategoriach  „to  jest  warte  1,5  normalnej
rzeczy”  niż  w  kategoriach  „to  jest  warte  50  normalnych  rzeczy”,  co
preferowałaby większość mężczyzn.

Często  doprowadza  to  do  frustracji  obydwie  strony:  mężczyzn,  którzy  nie
czują  się  docenieni  po  tym,  co  zrobili,  oraz  kobiet  mających  wrażenie,  że
mężczyźni  nie  wywiązują  się  ze  swojej  części  odpowiedzialności,  zbytnio
skupiając  się  na  pojedynczych  zadaniach.  Działa  to  również  w  drugą  stronę:
mężczyźni  mogą  często  bardziej  cenić  taką  partnerkę,  która  zrobiła  dla  nich
jedną  wspaniałą  rzecz,  niż  taką,  która  dba  o  nich  codziennie,  gdyż  tę  troskę
traktują  jako  oczywistą.  W  obydwu  przypadkach  warto  coś  z  tym  zrobić.
Pomoże w tym kolejne ćwiczenie.

Ćwiczenie

Zmiana skali

Pomyśl  o  swoim  związku  i  o  tym,  jaki  wkład  wnosisz  do  niego  ty,  a
jaki  partner.  Niezależnie  od  tego,  czy  sam  zwracasz  uwagę  na
pojedyncze,  duże  rzeczy,  czy  na  codzienne,  mniejsze,  zmień  na  chwilę
perspektywę.  Przyjrzyj  się  najpierw  regularnym  działaniom,  jakie
podejmujecie  z  troski  o  partnera,  a  potem  dużym  zadaniom,  które
każde z was wykonuje.

Czy  między  dużymi  i  małymi  rzeczami  jest  zachwiana  proporcja?  Jak
możesz  to  naprawić?  Czy  są  jakieś  rzeczy,  które  robił  twój  partner,  a
których  dotąd  nie  doceniałeś?  Jak  możesz  dać  mu  odczuć,  że  je
zauważasz i cenisz tak, jakby tego chciał?

Wnioski  z  tego  ćwiczenia  również  mogą  być  dobrym  punktem  wyjścia
do rozmów.

background image

Różnice i podobieństwa

Powyższe  kwestie  nie  wyczerpują  tematu  różnic  między  mężczyznami  i
kobietami,  ale  też,  prawdę  mówiąc,  nie  wyczerpałaby  ich  cała  książka,  a
prawdopodobnie  nie  starczyłoby  nawet  kilka  pozycji.  Niemniej  te  dwie
główne  sprawy  –  nastawienie  na  relacje  lub  na  cele  oraz  ocena  w
kategoriach  jednej  dużej  rzeczy  albo  wielu  małych  –  są  podstawą,  o  którą
szczególnie  należy  zadbać  i  która  jest  bardzo  ważna  dla  większości  innych
kwestii.

Dlatego  poukładaj  w  związku  te  sprawy  (możesz  je  nawet  wykorzystać  jako
ciekawy  temat  do  rozmów),  a  odkryjesz,  że  relacja  w  związku  stanie  się
zdecydowanie  lepsza.  Tak  jak  lepsze  może  być  twoje  życie  erotyczne,  jeśli
wprowadzisz w życie sugestie zawarte w kolejnym rozdziale.

background image

Rozdział 10

Erotyka w związku

Z tego rozdziału dowiesz się:

dlaczego najważniejsza jest komunikacja;

jak uatrakcyjnić życie seksualne;

jak uniknąć habituacji w łóżku.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Zawsze  uważałam,  że  jestem  dobra  w  łóżku.  A  on  mi  w  pewnym
momencie  powiedział,  że  nasze  pożycie  seksualne  jest  zupełnie  do
niczego i że się zupełnie nie staram. Jak to nie staram się?! Przecież to
on jest facetem, on ma się starać. – Agnieszka westchnęła z frustracją.

− Czy on też tak to widział?

−  Przecież  to  jasne,  że  nie  –  wyraźnie  to  powiedział.  Ale  ja  po  prostu
nie rozumiem, jak on może tak myśleć. Prawdziwy facet podchodzi do
takich spraw inaczej.

− Skąd to wiesz?

− No, to się po prostu wie. Przecież to jasne.

Wypowiedź  Agnieszki  wskazała  mi,  od  czego  będziemy  musieli  zacząć.

background image

Jej  przekonania  dotyczące  tego,  jak  ma  funkcjonować  związek,
ewidentnie  różniły  się  od  podejścia  jej  partnera.  Jednocześnie  nie  były
czymś,  co  miała  dobrze  przemyślane  –  sposób  opisu  przekonań  jasno
pokazywał,  że  były  one  społecznie  wyuczone.  Miało  to  dobre  i  złe
strony, ale przede wszystkim oznaczało, że będziemy musieli nieco nad
tym popracować.

Celem tego rozdziału nie jest przekazanie czytelnikowi dwustu pięćdziesięciu
nowych  pozycji  seksualnych,  tajników  znajdywania  punktu  G  czy  innych
„technicznych” aspektów erotyki w związku. Niewątpliwie są one ważne, ale
dobre  ich  opisanie  wymagałoby  nie  jednej,  ale  wręcz  kilku  oddzielnych
książek (nie wspominając nawet o odpowiednich programach ćwiczeń).

Dlatego  też  ten  rozdział  skupiony  będzie  raczej  na  miękkich  aspektach
erotyki.  Paradoksalnie  to  zazwyczaj  problemy  związane  z  komunikacją,
dbaniem  o  komfort  drugiej  osoby,  budowaniem  atmosfery  itp.  nakładają
największe  obciążenie  na  zdrowe  funkcjonowanie  związku.  Ponieważ
jednocześnie  świadomość  tych  obszarów  i  ewentualnych  problemów  z  nimi
związanych  jest  tak  niewielka,  na  ogół  pierwszymi  rozwiązaniami,  po  jakie
sięgają  ludzie,  są  rozwiązania  techniczne.  „Nie  idzie  nam  w  łóżku?  To  na
pewno  kwestia  nieodpowiedniej  pozycji.  Trzeba  poćwiczyć  trochę  mięsień
Kegla i będzie w porządku”. Rzeczywistość jest zwykle zdecydowanie inna.

Komunikacja

W  łóżku,  tak  jak  w  innych  obszarach  związku,  tym,  co  jest  najbardziej
potrzebne  i  co  najczęściej  szwankuje,  jest  komunikacja.  Problem  ten
dodatkowo  zaognia  ogromna  ilość  społecznych  tabu  oraz  zasad  dotyczących
tej sfery. Kobiety często boją się przyznać do swoich potrzeb seksualnych, nie
chcą  bowiem  zostać  uznane  przez  partnera  za  „łatwe”,  „niewyżyte”  lub
„zboczone”. Mężczyźni zwykle unikają mówienia o swoich problemach i czują
presję,  by  się  zawsze  wykazywać  w  łóżku,  ponieważ  jeśli  tego  nie  zrobią,
„nie sprawdzą się jako mężczyźni”.

A  jeśli  do  tego  dojdą  problemy  z  orgazmem  lub  pobudzeniem,  obciążone
wstydem,  wątpliwościami  itp.,  jakakolwiek  komunikacja  stanie  się
niemożliwa.  Taka  frustracja  łatwo  przenosi  się  później  na  inne  obszary

background image

związku, prowokuje liczne spory i kłótnie.

Rozwiązanie  jest  wręcz  boleśnie  proste:  rozmawiajmy.  Proste  nie  znaczy
jednak  łatwe.  Wspomniana  bolesność  bywa  często  bardzo  dosłowna.
Rozmowy  na  takie  tematy  oznaczają  bowiem  odsłonięcie  tych  obszarów
siebie,  które  są  zwykle  bardzo  wrażliwe  i  schowane  przed  innymi.  To
sprawia, że wiele osób ma kłopoty z poruszaniem tych kwestii.

Jeśli  należysz  do  takich  osób,  najważniejszą  rzeczą,  jaką  możesz  zrobić,  jest
praca  nad  własnymi  przekonaniami  z  wykorzystaniem  narzędzi  opisanych  w
pierwszej  części  tej  książki.  Drugim  istotnym  elementem  będzie  przyjrzenie
się  swojemu  zaufaniu  do  partnera  –  jeśli  bowiem  boisz  się  otworzyć  przed
nim,  to  zapewne  masz  ku  temu  jakieś  powody.  Zastanów  się,  dlaczego  tak
jest.

Możliwe,  że  są  to  po  prostu  tylko  twoje  obawy,  nad  którymi  powinieneś
popracować. W takiej sytuacji sięgnij do wspomnianych powyżej narzędzi.

Może  nigdy  dotąd  nie  miałeś  okazji  sprawdzić  zaufania  do  partnera  i  po
prostu  nie  wiesz,  na  co  możesz  sobie  pozwolić.  Jeśli  tak  jest,  warto  zacząć
powoli, badając równocześnie jego reakcję.

Może  być  również  tak,  że  partner  nie  jest  kimś,  przed  kim  można  się
odsłonić. Możliwe, że  wcześniejsze próby takiego zachowania z twojej  strony
spotkały się z jego negatywną reakcją, a ty czułeś się zraniony lub dotknięty.
Jeśli  tak  jest,  warto  na  ten  temat  poważnie  porozmawiać.  Być  może  druga
osoba  nie  wie,  jak  w  takiej  sytuacji  odpowiednio  się  zachować,  i  musi  się
tego  nauczyć.  Możliwe  również,  że  nie  chce  się  tego  dowiedzieć  i  odmawia
dopasowania  się  do  takich  sytuacji.  W  takim  wypadku  warto  się  zastanowić
nad  terapią  związkową  lub  wręcz  przyszłością  takiego  związku.  Niestety,
relacje,  w  których  nie  ma  możliwości  głębszego  zaufania  z  powodu  obawy
przed reakcją partnera, mają bardzo niewielkie szanse na przetrwanie.

Sam zadbaj o  to, by być  osobą akceptującą i wspierającą  podczas rozmowy  o
sprawach  łóżkowych.  Niech  partner  nie  czuje  się  zagrożony  i  niech  wie,  że
poświęcasz  mu  pełną  uwagę.  To  zachęci  go  do  częstszego  ujawniania  swoich
potrzeb, doznań i fantazji.

Ćwiczenie

Jak rozmawiać o seksie w związku?

Zastanów  się,  jakie  kwestie  dotyczące  waszego  życia  seksualnego,  o
których  dotychczas  nie  wspominałeś,  chcesz  poruszyć.  Rozpocznij  ten
temat  podczas  następnej  rozmowy  ze  swoim  partnerem.  Nie  mów

background image

oskarżycielsko  czy  agresywnie,  po  prostu  porozmawiaj  w  taki  sposób,
w jaki rozmawiałbyś o innych sprawach odnoszących się do związku.

Nie  poruszaj  tych  tematów,  gdy  będziecie  razem  w  sytuacji  intymnej.
To nie jest dobry moment na analizowanie takich spraw.

Podstawy sypialnianej etykiety

Jeśli  zadbałeś  już  o  komunikację  dotyczącą  seksu,  warto  przyjrzeć  się
pewnym ogólnym zasadom, które warto mieć na uwadze w sypialni.

Dbajcie  o  siebie  nawzajem  –  podstawowa  zasada  w  sypialni  jest  dość  prosta.
Dbaj  o  swojego  partnera,  jego  komfort  i  przyjemność,  a  jednocześnie  pozwól
mu  dbać  o  siebie.  O  ile  problemy  z  tym  pierwszym  są  często  poruszane,  a
nawet  wykpiwane  w  popularnej  kulturze  (zwłaszcza  w  stereotypie  mężczyzn
niedbających  o  przyjemność  swoich  partnerek),  o  tyle  ten  drugi  aspekt  jest
dużo  rzadziej  wskazywany,  a  równie  istotny.  Istnieją  osoby  tak  skupione  na
przyjemności  partnera,  że  zapominają  o  swojej  (oraz  o  przyjemności,  jaką
partner  czerpie  z  dawania  im  przyjemności).  Jeśli  należysz  do  jednej  lub
drugiej grupy – warto, abyś to zmienił. Nie trzeba chyba dodawać, że dbanie
o  siebie  obejmuje  również  niewymuszanie  stosunku  na  partnerze,  który  nie
ma na niego ochoty.

Jeśli  czegoś  pragniesz,  mów  o  tym.  Ludzie  zbyt  często  liczą  na  to,  że  ich
partner  w  łóżku  będzie  telepatą  i  w  magiczny  sposób  odkryje,  czego
potrzebują  i  co  jest  dla  nich  najbardziej  atrakcyjne.  A  jest  to  po  prostu
wymówka,  by  uniknąć  mówienia  o  swoich  potrzebach  seksualnych,  co  może
być  krępujące.  Tę  kwestię  powinieneś  jednak  rozwiązać,  mając  na  uwadze
wspomnianą  wcześniej  potrzebę  większej  komunikacji.  Jeśli  więc  chcesz,  by
druga  osoba  zachowała  się  względem  ciebie  w  określony  sposób  –  powiedz
jej  o  tym,  poproś  ją,  a  może  nawet  pokaż  jej  lub  pokieruj  nią  (oczywiście
stosując się do poprzedniego punktu, czyli do zasady dbania o partnera).

Nie plotkuj –  to, co zachodzi  między partnerami w sypialni,  powinno być  ich
tajemnicą.  Jeśli  będziesz  o  tym  opowiadać,  ryzykujesz  zniszczeniem
intymności i zaufania. Nie rób tego.

Doceniaj  starania  partnera:  ceń  wysiłek  i  zaangażowanie  partnera  nawet
wtedy,  gdy  nie  wszystko  wychodzi  idealnie.  Nagradzaj  postępy,  a  nie  tylko

background image

idealne wyniki. W ten sposób zmotywujesz drugą osobę do dalszych starań.

Odpowiedzialność obu płci

W  wielu  związkach  pojawia  się  przekonanie,  że  za  seks  odpowiedzialna  jest
tylko  jedna  osoba,  najczęściej  mężczyzna.  To  on  powinien  zawsze  inicjować
stosunek,  dominować  w  nim  i  być  odpowiedzialnym  za  tę  sferę.  Od  niego
zależy  częstotliwość  i  jakość  zbliżeń,  których  kobieta  jest  w  zasadzie
pasywnym odbiorcą.

Jeśli taki układ funkcjonuje również w twoim związku i obie osoby są z niego
zadowolone,  to  nie  ma  w  tym  oczywiście  nic  złego.  W  większości  takich
przypadków sytuacja nie jest jednak tak prosta. Owszem, obie strony tolerują
zaistniałą sytuację, ale zwykle jedna, a czasem nawet obie, nie jest z niej do
końca zadowolona.

Niezależnie od popularnych mitów seks jest sportem drużynowym. Tak jak w
tańcu, obydwie osoby muszą być aktywnie zaangażowane, aby zbliżenie było
pełne.  Jeśli  tak  nie  jest,  może  to  prowadzić  do  mniejszych  lub  większych
problemów i nieporozumień.

Podstawą 

rozwiązania 

problemów 

dotyczących 

seksu 

jest 

znowu

komunikacja.  Jeśli  czujesz  potrzebę,  by  w  twoim  związku  było  większe
zróżnicowanie  aktywności  –  porusz  ten  temat  w  rozmowie  z  partnerem  i
wspólnie zbadajcie, co możecie z tym zrobić.

Gadżety w sypialni

Widząc  ten  tytuł,  wiele  osób  może  się  nieco  „spiąć”  –  korzystanie  z  różnego
rodzaju  gadżetów  w  sypialni  wciąż  nie  jest  zbyt  powszechne  w  naszym
społeczeństwie  i  przywołuje  wyobrażenie  groteskowych  wibratorów  albo
lateksowych  strojów  i  kajdanek  wykorzystywanych  w  niektórych  komediach.
To z kolei prowadzi do oporu i niechęci do tego tematu.

Tymczasem  warto  sobie  uświadomić,  że  podstawowe  gadżety  w  sypialni  są
dużo prostsze. Są to takie rzeczy jak np.:

background image

Olejek  do  masażu  –  opanowanie  podstaw  masażu  relaksacyjnego  nie  jest
trudne  i  możemy  to  zrobić  w  krótkim  czasie  dzięki  wielu  dostępnym  w
internecie  poradnikom,  a  nawet  filmom  instruktażowym  na  YouTubie.  Bez
większych  problemów  powinieneś  znaleźć  osobę,  na  której  będziesz  mógł
nauczyć się tego i która z pewnością chętnie odwzajemni przysługę.

Najważniejsze rzeczy, o których trzeba pamiętać podczas masażu:

Nie 

jesteśmy 

zawodowymi 

masażystami 

mającymi

rehabilitować  kręgosłup  partnera.  Nie  przesadzajmy  zatem  z
siłą  masażu,  a  szczególnie  uważajmy,  masując  plecy  tuż  przy
kręgosłupie.

Komfort  partnera.  Przytnijmy  paznokcie,  by  nie  zrobić  mu
krzywdy.  Zanim  pozwolimy  olejkowi  na  kontakt  z  ciałem
partnera,  rozgrzejmy  go  chwilkę  w  dłoniach,  inaczej  może  on
wywołać  nieprzyjemny  szok.  Zadbajmy  o  odpowiednią
temperaturę, oświetlenie i dźwięki w sypialni.

Czas  i  tempo.  Nie  spinajmy  się,  nie  śpieszmy,  poświęćmy  na
masaż  wystarczająco  dużo  czasu.  I  bądźmy  gotowi  na
niespodziewaną  przerwę  podczas  masażu  i  zamianę  go  w
nieco bardziej dynamiczny sposób wspólnego spędzania czasu.

Muzyka  –  odpowiednio  dobrana  w  znacznym  stopniu  odpowiada  za
atmosferę  w  pomieszczeniu.  Dobierz  utwory  w  zależności  od  tego,  czy
planujesz wolniejszy, bardziej  romantyczny wieczór, czy dziką i aktywną  noc,
a  efekty  mogą  cię  zaskoczyć.  Jeśli  nie  masz  w  sypialni  sprzętu  audio,  nie
powinno  to  być  wymówką  –  wystarczy  przenieść  tam  laptopa  lub  podłączyć
do małych głośników tablet czy nawet telefon komórkowy.

Światło  –  oświetlenie  może  budować  nastrój  w  sypialni.  Często  wystarcza
drobna  zmiana,  np.  wyłączenie  górnego  oświetlenia  i  włączenie  lampki,  by
uzyskać  niezwykły  efekt.  Jeśli  chcesz  pójść  o  krok  dalej,  rozstaw  np.  na
szafkach zapalone świeczki.

Zapachy  –  nie  chodzi  tutaj  bynajmniej  o  wzorowanie  się  na  Napoleonie,
który  pisywał  do  Józefiny:  „Za  trzy  dni  będę  w  Paryżu,  przestań  się  myć”,
ale o wykorzystanie różnych woni do budowania atmosfery. Świeczki i olejki
zapachowe,  kadzidła,  aromaty,  nawet  świeże  kwiaty  w  pokoju  –  to  wszystko
pomoże stworzyć niezwykły nastrój.

Ubrania – mogą być  zdecydowanie seksowniejsze niż  nagość, zwłaszcza jeśli
są  odpowiednio  dobrane.  Paradoksalnie,  mózg  dobudowuje  zasłonięte

background image

obszary  ciała,  angażując  się  w  to  dużo  bardziej  niż  w  zwykłe  oglądanie.  To
dlatego  erotyczna  bielizna  może  uatrakcyjnić  pożycie.  Nie  jest  to  oczywiście
jedyny  sposób  na  wykorzystanie  ubrania.  Możesz  zorganizować  dla  partnera
np.  striptiz  lub  inną  podobną  atrakcję.  Dowolne  złamanie  schematu  będzie
ciekawe i da partnerom wiele możliwości.

Jedzenie – od zawsze stanowiło element gry miłosnej. Poczynając od posiłku
przed  zbliżeniem,  a  kończąc  na  wykorzystaniu  różnego  rodzaju  produktów
jako  elementów  gry  wstępnej  (np.  jadalnych  farb  do  ciała).  Warto  wziąć  pod
uwagę ten element.

Drobiazgi  –  jest  wiele  rzeczy,  które  można  wykorzystać,  wystarczy
odpowiednio poszukać. Zwykła poduszka może dać wiele możliwości zmiany
zakresu 

dostępnych 

pozycji. 

jeśli 

potrzebujesz 

czegoś 

bardziej

romantycznego,  wypróbuj  np.  płatki  kwiatów,  z  których  usypiesz  ścieżkę
przez mieszkanie prowadzącą do łóżka.

Odważniejsze gadżety – zastosowanie np. wibratorów wychodzi nieco poza
zakres tej książki, ale jeśli ta tematyka cię zainteresowała, poszukaj nowych
sposobów  na  uatrakcyjnienie  zbliżeń.  Możliwości  jest  wiele  –  można  zacząć
od  tych  drobniejszych  i  stopniowo  odkrywać  nowe.  Co  najważniejsze:  nie
zakładaj z góry, że coś, co jest atrakcyjne dla ciebie, będzie takie dla drugiej
osoby.  Niespodzianki  w  sypialni  to  jedno,  ale  wydanie  kilkuset  złotych  na
gadżet, do korzystania z którego druga osoba będzie czuła się zmuszona, jest
dość kiepskim pomysłem.

W  przypadku  gadżetów  obowiązują  wszelkie  zasady  etykiety  sypialnianej,
zaczynając  od  podstawowej,  czyli  zasady  dbania  o  drugą  osobę.  Podobnie
działa to w kolejnym temacie dotyczącym seksu, czyli pozycjach seksualnych.

Gimnastyka pozioma, czyli o pozycjach
seksualnych

Pozycje  są  kolejnym  „technicznym”  elementem  seksu.  Oczywiście  warto
odkrywać  nowe  możliwości  i  wykorzystywać  je  do  uatrakcyjniania
współżycia.  Podobnie  jak  w  przypadku  innych  technicznych  aspektów,
najlepiej  korzystać  z  konkretnych  publikacji  przeznaczonych  dla  osób
zainteresowanych odkrywaniem tego tematu.

Są jednak pewne kwestie miękkie, które wiążą się z tą tematyką.

background image

Po  pierwsze,  jak  z  każdą  techniką,  nigdy  nie  próbuj  znaleźć  w  pozycjach
rozwiązania innych problemów związkowych. Jeśli pożycie się nie układa, to
zastosowanie  supertajnej  hinduskiej  techniki  absolutnego  orgazmu  naprawdę
tego nie rozwiąże.

Po  drugie,  dbaj  o  komfort  drugiej  osoby.  Pozycje  są  w  różnym  stopniu
wymagające dla partnerów, dlatego pozycja bardzo wygodna dla ciebie może
być niezwykle trudna dla partnera – i odwrotnie.

Po  trzecie,  dbaj  o  drugą  osobę  w  ogóle.  To  oznacza  m.in.  skupienie  się  na
tym,  co  robisz,  a  nie  na  przetestowaniu  całej  Kamasutry  w  trakcie  jednego
zbliżenia.  Zbyt  częste  zmiany  pozycji  nie  uatrakcyjniają  zbliżenia,  a  jedynie
zmieniają je w dość dziwną formę gimnastyki.

Po  czwarte,  znowu  trzeba  podkreślić  znaczenie  komunikacji.  Pozycje  są  po
prostu kolejnym tematem, o którym warto rozmawiać.

Habituacja w łóżku

Przy  wszystkich  sugestiach  odnoszących  się  do  pozycji,  gadżetów  i  innych
rozwiązań  warto  wspomnieć  też  o  bardzo  istotnej  kwestii,  jaką  jest  zjawisko
habituacji.  Doświadczamy  go  codziennie,  ale  prawdopodobnie  nie  zdajemy
sobie  z  niego  sprawy.  Habituacja  ma  za  zadanie  oszczędzanie  energii  w
organizmie.  Nasz  mózg  jest  najbardziej  energochłonnym  organem  ciała  –
przy  masie  równej  od  1  do  2  procent  całości  zużywa,  w  zależności  od
wyliczeń, od 5 do 15 procent energii. To bardzo dużo, więc aby przynajmniej
próbować  to  ograniczyć,  w  mózgu  funkcjonują  pewne  mechanizmy  unikania
wysiłku.  Jednym  z  nich  jest  właśnie  habituacja,  czyli  zanikanie  reakcji  na
powtarzające się bodźce.

Najprościej  zaobserwować  zjawisko  habituacji  na  przykładzie  ubrania.
Prawdopodobnie  gdy  rano  je  zakładałeś,  było  ono  wyraźnie  wyczuwalne:
skarpetki  i  bielizna  przylegały  do  ciała,  spodnie  były  nieco  luźniejsze  itp.
Odczuwałeś  fakturę  i  ciężar  materiału.  A  teraz,  o  ile  celowo  nie  zwróciłeś
na  to  uwagi  podczas  czytania  tych  słów,  prawdopodobnie  jesteś  zupełnie
nieświadomy  bodźców,  jakie  dostarcza  odzież,  które  się  nie  zmieniły,  ale
mózg przyzwyczaił się do tych sygnałów i przestał na nie reagować.

W  taki  sam  sposób  mózg  przyzwyczaja  się  do  większości  regularnie
powtarzających  się  bodźców.  To  z  kolei  oznacza,  że  w  pewnym  momencie
nowe  elementy  wprowadzane  do  pożycia  seksualnego  albo  w  ogóle  do
związku  przestaną  być  tak  atrakcyjne  i  podniecające,  a  staną  się  oczywiste,

background image

codzienne i normalne.

Rozwiązaniem  jest  rozłożenie  atrakcji  w  czasie.  Nie  korzystaj  ze  wszystkich
rzeczy  naraz,  lecz  wprowadzaj  nowe  co  jakiś  czas.  Dzięki  temu  ogólne
poczucie  zadowolenia  z  seksu  będzie  większe.  Nie  znaczy  to,  że  nie  można
zaskoczyć  partnera  kilkoma  rzeczami  jednocześnie,  dobrze  jest  je  jednak
odpowiednio dawkować. Warto też na jakiś czas usuwać pewne elementy – to
uczyni je atrakcyjniejszymi, gdy do nich wrócisz.

Realistyczne oczekiwania w kwestii seksu

Niezależnie  od  stosowania  tych  wszystkich  rozwiązań  należy  mieć
świadomość,  że  z  seksem  jest  tak  samo  jak  z  każdym  innym  ludzkim
zajęciem.  Innymi  słowy,  czasem  będzie  dobry,  niekiedy  wyjątkowy,  czasem
niestety  taki  sobie,  a  w  rzadkich  przypadkach  po  prostu  kiepski.  Żaden
sportowiec  nie  ma  idealnej  kondycji  przez  cały  czas,  nawet  najlepszym
pisarzom  zdarza  się  pisać  iście  grafomańskie  dzieła  (co  najwyżej  chowają  je
oni  do  szuflady),  nawet  geniuszowi  zdarza  się  zachować  jak  ostatniemu
idiocie. Identycznie jest z seksem: czasem po prostu nie wyjdzie.

Być może są na świecie pary, które uprawiają seks tylko w takich sytuacjach,
kiedy  obojgu  zawsze  jest  wspaniale.  Nie  będzie  ich  raczej  wiele,  ale
statystycznie  jest  to  możliwe.  Zdecydowanie  więcej  znajdzie  się  par,  które
będą  powtarzały  sobie,  że  seks  był  wspaniały,  niezależnie  od  tego,  jak
faktycznie  się  czuły  w  trakcie  zbliżenia.  Jednakże  dla  większości,  jak
potwierdza  wielu  specjalistów,  oczekiwania,  że  każdy  stosunek  będzie
niesamowity, są po prostu nierealistyczne, a nawet nieco dziecinne.

Nie  znaczy  to  bynajmniej,  że  nie  należy  dążyć  do  tego,  by  seks  w  związku
był  jak  najlepszy.  Przeciwnie,  jest  to  cel  zarówno  pozytywny,  jak  i  nader
przyjemny.  Warto  tylko  do  niego  podchodzić  z  pewnym  dystansem  i
akceptacją,  będąc  świadomym  tego,  że  jeśli  coś  nie  wyjdzie,  to  nie  musi  to
być  koniec  świata  czy  oznaka,  że  w  związku  jest  coś  nie  tak.  To  rzecz,  która
od  czasu  do  czasu  po  prostu  się  zdarza,  i  warto  ją  potraktować  z  humorem  i
wyrozumiałością.

Co  innego,  jeśli  niezbyt  udane  stosunki  powtarzają  się  regularnie  przez
dłuższy  czas,  wtedy  faktycznie  mogą  one  stanowić  sygnał  ostrzegawczy.
Jednak  nawet  wtedy  sygnał  ten  niekoniecznie  musi  dotyczyć  samego
związku.  Może  problemem  jest  np.  brak  czasu  i  nadmierny  stres  w  życiu
codziennym  czy  w  pracy  lub  zmartwienia,  które  nie  pozwalają  się  w  pełni
skoncentrować,  a  nawet  nieodpowiednia  dieta  i  szwankująca  kondycja.

background image

Wówczas trzeba porozmawiać o takiej sytuacji.

Czy  w  takim  razie  rozmawiać  o  pojedynczym  nieudanym  lub  przeciętnym
stosunku?  Oczywiście  można,  zadbaj  jednak  o  to,  by  odbyło  się  to  bez
pretensji  do  żadnej  ze  stron  mogą  się  jedynie  pojawić  sugestie,  co  można
zrobić inaczej w przyszłości.

Żeby seks był seksem…

Z  rad,  jak  usprawnić  życie  seksualne  w  związku,  trzeba  wyraźnie  podkreślić
jedną,  ale  za  to  bardzo  istotną.  Niestety  ta  strefa  związku  jest  szczególnie
podatna  na  pewne  zagrożenie,  którego  istnienie  na  początku  bardzo  łatwo
przeoczyć.

Zagrożeniem  tym  jest  używanie  seksu  jako  narzędzia  do  osiągnięcia  innego
celu  –  np.  zdobycia  władzy  w  związku,  wyładowania  frustracji  czy  zabicia
nudy.  Jeśli  zdarza  się  to  raz  na  dłuższy  czas,  nie  stanowi  raczej  problemu.
Takie  podejście  jednak  bardzo  łatwo  może  stać  się  automatyczne  i  pozbawić
stosunki  ich  prawdziwego  znaczenia.  Jeśli  seks  jest  sposobem  na  nudę,
trudno,  by  pełnił  funkcję  zbliżającą  kochanków  czy  wzbogacającą  ich  życie.
Jeszcze  gorzej,  gdy  staje  się  elementem  gry  o  władzę  w  związku,  „łapówką”
dla partnera za zrobienie czegoś lub czymś, co wstrzymuje się „za karę”.

Dostrzeżenie  „wypaczenia”  w  podejściu  do  seksu  u  partnera  bywa  niełatwe,
a  co  dopiero  u  siebie  samego.  Niestety  najłatwiej  wychwycić  niezdrowe
sytuacje,  kiedy  rozrosły  się  już  w  stopniu  utrudniającym  normalne  czerpanie
przyjemności  z  seksu  przez  oboje  partnerów.  Wtedy  przyglądając  się  naszym
zachowaniom,  można  łatwiej  stwierdzić:  „W  sumie  to  zawsze  kochamy  się,
jak  w  telewizji  nie  ma  nic  ciekawego”  albo  „Zawsze  jak  szef  mnie  zbeszta  w
pracy,  mam  po  powrocie  do  domu  ochotę  na  naprawdę  ostry  seks,  tak
jakbym  chciał  udowodnić  sobie,  że  wciąż  jestem  prawdziwym  facetem”.  W
takiej  sytuacji  pomóc  może  dobry  terapeuta  (raczej  w  formie  terapii  par  niż
indywidualnej,  przynajmniej  na  początku).  Ewentualnie  możecie  sami  starać
się  rozwiązać  problem,  przyglądając  się  swoim  zachowaniom  i  wykonując
ćwiczenia  polegające  na  pracy  z  przekonaniami,  które  znalazły  się  w
pierwszej  części  tej  książki.  W  przypadku  tak  intymnej  kwestii  problemem
może  być  brak  odpowiedniego  dystansu,  co  zwykle  zmniejsza  skuteczność
interwencji.  Niemniej  jednak  warto  spróbować,  ze  świadomością,  że  w  razie
trudności  zawsze  będzie  się  do  kogo  zwrócić.  Tym  bardziej  że…  związek  to
nie tylko seks,  choć  nie  da  się  ukryć,  że  jest  istotny,  zwłaszcza  gdy  coś  w
nim  nie  funkcjonuje  dobrze.  Wtedy  komplikacje  potrafią  przenieść  się
również  na  inne  elementy  związku  i  je  zatruwać.  Jak  wynika  z  powyższych

background image

przykładów,  kłopoty  w  innych  obszarach  życia  i  związku  mogą  też
bezpośrednio  stać  się  przyczyną  problemów  w  życiu  seksualnym  i  wypaczyć
jego znaczenie. Dlatego warto, żebyś skorzystał z wszystkich opisanych w tej
części  narzędzi,  które  mają  za  zadanie  wspomóc  związek  na  każdym
poziomie.

background image

Podsumowanie części III

W  przeciwieństwie  do  np.  zwyczajnego  budowania  domu,  które  ma  jakiś
punkt końcowy, tworzenie związku nigdy się nie kończy, chyba że wraz z jego
rozpadem.  Nieustannie  trzeba  coś  w  nim  zmieniać,  coś  do  niego  dodawać,
ponieważ  związek  jest  procesem  i  żyje  tylko  wtedy,  gdy  znajduje  się  „w
ruchu”.  Wówczas  jest  naprawdę  czymś  pięknym  i  niezwykle  przyjemnym,
dlatego  warto  o  niego  nieustannie  dbać  i  pomagać  mu  rozkwitać,  a
przyniesie obfite plony.

W  tej  części  poznałeś  cały  szereg  metod  pozwalających  na  wzbogacenie  i
uatrakcyjnienie  związku,  na  sprawienie,  by  był  pełniejszy  i  wartościowszy.
Aby jednak te techniki przyniosły efekty, musisz stosować je w praktyce.

Nie  wystarczy  wiedzieć,  jak  można  ulepszyć  i  wzmocnić  związek.  Należy  to
również robić.

background image

Część czwarta

Dla kończących

background image

Istnieją  teorie  psychologiczne  sugerujące,  że  każda  miłość  musi  dojść  do
etapu  wygasania  i  w  końcu  zaniknąć.  Tezy  te  wydają  się  wprawdzie  nieco
przesadzone,  nie  zmienia  to  jednak  faktu,  że  czasami  nawet  najlepsze
związki  niestety  się  kończą.  Ta  część  przeznaczona  jest  dla  osób,  których
związek  właśnie  się  skończył,  niezależnie  od  tego,  kto  jest  za  to
odpowiedzialny.  Jednak  znajdzie  się  tu  również  rozdział  dla  osób
zastanawiających się, czy ich związek powinien trwać, czy też może należy w
końcu odejść i zacząć budować coś nowego.

Z tej części dowiesz się:

po  czym  poznać,  że  związku  nie  warto  już
podtrzymywać;

jak dojść do siebie po zakończonym związku;

jak  odciąć  się  od  przeszłości  i  zacząć  budować  nową,
lepszą przyszłość;

dlaczego  należy  uczyć  się  na  błędach  z  byłych
związków oraz jak to robić.

background image

Rozdział 11

Czy to naprawdę koniec?

Z tego rozdziału dowiesz się:

jak ocenić, czy o związek warto jeszcze walczyć;

dlaczego  ludzie  mają  kłopoty  z  wyjściem  nawet  z
marnych relacji;

jak pokonać obawy przed zakończeniem związku.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Mam  wrażenie,  że  mój  związek  nie  ma  przyszłości  –  powiedziała
Jola.

− Dlaczego tak myślisz? – postanowiłem dopytać.

−  Cóż,  jesteśmy  razem  od  pięciu  lat  i  od  co  najmniej  trzech  stoimy  w
miejscu.  Mieszkamy  razem,  spędzamy  razem  czas,  ale  jakoś  nie  ma
między nami bliskości. Takiej prawdziwej.

−  A  czy  starałaś  się  stworzyć  taką  bliskość?  A  może  twój  partner  to
robił? – zapytałem.

−  Tak,  starałam  się,  ale  jakoś  tak…  On  chyba  też  czuje,  że  czegoś
brakuje,  ale  jakoś  nie  jesteśmy  w  stanie  tego  czegoś  znaleźć.  Chyba
po  prostu  zniknęła  początkowa  fascynacja,  a  zamiast  niej  nic  się  nie

background image

pojawiło.  Jesteśmy  ze  sobą,  bo  w  miarę  się  lubimy,  bo  tak  wygodnie,
bo  jest  się  do  kogo  odezwać.  Bo  się  przyzwyczailiśmy  –  ostatnie  słowo
wyrzuciła  z  wyraźnym  zdegustowaniem.  –  Przyzwyczailiśmy.  Ja  nie
chcę  mieć  takiego  życia  –  życia  z  przyzwyczajenia.  Związku  z
przyzwyczajenia.  Zasługuję  na  coś  więcej.  Jestem  gotowa  na  to
pracować.  Tego  związku  raczej  nie  da  się  już  uratować,  więc  muszę
znaleźć nowy. A przynajmniej tak sobie powtarzam.

−  Skoro  tak  uważasz,  to  co  sprawia,  że  jesteś  jeszcze  w  tym  samym
związku?

− Od roku zadaję sobie to pytanie. Chyba po prostu się boję. Boję się,
że  może  jednak  coś  z  tego  by  wyszło.  Że  udałoby  się,  gdybym  dłużej
się  starała.  Że  zamknę  za  sobą  drzwi  nie  do  otwarcia.  Że  nie  znajdę
nikogo lepszego i będzie już tylko gorzej…

− Pozwól, że opowiem ci o jednym eksperymencie…

Ludzie unikają podejmowania ostatecznych wyborów. To skłonność, która jest
wbudowana  „na  twardo”  w  ludzki  mózg  i  jest  naturalną,  ewolucyjnie
inspirowaną  skłonnością.  Sto  tysięcy  lat  temu  rezygnowanie  z  wyborów  i
palenie  za  sobą  mostów  było  bardzo  groźne.  Jeśli  np.  kobieta  pierwotna
ostro odrzuciła potencjalnego partnera na rzecz innego, który wkrótce potem
miał  wypadek  na  polowaniu,  mogła  się  znaleźć  w  bardzo  niebezpiecznej
sytuacji,  nie  mając  nikogo,  kto  pomógłby  jej  przetrwać.  Zdecydowanie
bardziej  opłacało  jej  się  zostawiać  pewną  alternatywę  –  podobnie  było  u
mężczyzn.

Mechanizm  ten,  bardzo  uogólniony,  przetrwał  w  nas  do  dzisiaj,  co
demonstruje  pewien  fascynujący  eksperyment.  Osoby  uczestniczące  w  nim
miały  możliwość  zarobienia  określonej  kwoty  dzięki  wymianie  punktów
uzyskiwanych  przy  wykorzystaniu  100  kliknięć  w  nietypowej  grze:
znajdowały  się  w  niej  trzy  pomieszczenia:  A,  B,  C.  Z  A  i  C  można  było
przejść  tylko  do  B,  z  B  można  było  przejść  do  A  i  C.  Każde  przejście  o  jedno
pomieszczenie  kosztowało  jedno  kliknięcie.  W  pokoju  A  gracze  dostawali  w
większości  punkty  ujemne,  w  C  zwykle  dodatnie  i  w  zwykłej  formie  gry
szybko uczyli się, by klikać tylko na pokój C.

Wprowadzono  jednak  pewną  zmienną.  Gdy  na  pokój  A  lub  C  nie  klikano,
zaczynał  się  on  zmniejszać,  by  po  10  kliknięciach  zupełnie  zniknąć.  Tu  stało
się  coś  niezwykłego:  gracze,  mimo  świadomości,  że  pokój  A  jest  zupełnie
nieopłacalny, dbali o  to, by utrzymać  go w grze, kosztem  rezygnacji z  blisko
1/3 swoich ruchów!

background image

To  jednak  nie  wszystko.  Gdy  prowadzono  ten  eksperyment  w  jeszcze  innej
wersji, 

umożliwiając 

graczom 

praktycznie 

bezkosztowe 

odtworzenie

usuniętego  pokoju,  wciąż  nie  dawali  mu  zniknąć  i  na  siłę  starali  się
utrzymać  nieopłacalne  rozwiązanie  w  grze.  Zbyt  obawiali  się  jego
zniknięcia,  a  może  mieli  nadzieję,  że  dostaną  jakiś  nieoczekiwany  bonus  za
uchronienie go przed zniknięciem?

W  przypadku  większości  życiowych  wyborów  ludzie  zachowują  się  dokładnie
tak jak uczestnicy opisanego eksperymentu. Boją się straty i robią wszystko,
by  jej  uniknąć.  Nawet  jeśli  mają  świadomość,  że  w  razie  czego  mogliby  w
miarę  prosto  odtworzyć  związek  („praktycznie  bezkosztowo  przywrócić
usunięty pokój”), instynktownie unikają takich sytuacji.

Rozwiązaniem  jest  uświadomienie  sobie,  że  teraz  mamy  dużo  więcej
możliwości  wyboru,  niż  gdybyśmy  dalej  trwali  w  poprzedniej,  niedobrej  dla
nas sytuacji i nic z nią nie robili.

Ćwiczenie

Koszt utrzymania kiepskich możliwości

Wyobraź  sobie,  że  znajdujesz  się  w  korytarzu,  w  którym  jest  bardzo
wiele par drzwi. Za każdymi znajduje się człowiek. Pierwsze są otwarte
i  za  nimi  jest  osoba,  z  którą  jesteś  teraz.  Możesz  zobaczyć,  kto  kryje
się  za  innymi  drzwiami,  ale  ryzykujesz,  że  za  jakiś  czas  pierwsze  drzwi
się  zamkną  na  zawsze.  Jednocześnie  tak  długo,  jak  stoisz  przed  tymi
drzwiami  i  dbasz,  by  się  nie  zamknęły,  słyszysz,  jak  zamykają  się  na
zawsze inne drzwi,  gdzieś dalej w  korytarzu – drzwi okazji,  z której nie
będziesz  mógł  skorzystać.  Wsłuchaj  się,  jak  dźwięk  zamykanych  drzwi
staje  się  coraz  bardziej  wyraźny,  im  dłużej  te  jedne  przytrzymujesz
otwarte.

Wielu  ludzi  dzięki  temu  ćwiczeniu  uświadamia  sobie,  że  obecny  układ
oznacza rezygnację z wielu możliwości oraz z wielu potencjalnych relacji.

A co, jeśli nikogo nie znajdę?

background image

Jedną  z  największych  obaw,  które  utrzymują  ludzi  w  niesatysfakcjonującym
związku,  jest  lęk  przed  tym,  że  nie  znajdą  już  kolejnego  partnera,  a  jeśli
nawet  –  to  gorszego  niż  dotychczasowy.  Strach  bywa  szczególnie  silny  u
kobiet,  zwłaszcza  nieco  starszych,  i  jest  do  pewnego  stopnia  uzasadniony  ze
względu na większą śmiertelność mężczyzn. Z czasem na każdego mężczyznę
przypada  po  prostu  coraz  więcej  kobiet,  a  do  tego  są  oni  zwykle
zainteresowani  raczej  młodszymi  niż  starszymi  partnerkami.  Warto  wiedzieć
jednak, że ta różnica nie staje się nigdy tak bardzo duża – owszem, jest nieco
więcej  kobiet  niż  mężczyzn,  ale  nie  aż  o  tyle  więcej,  by  stanowiło  to
znaczącą przeszkodę do znalezienia partnera.

Niezależnie  jednak  od  skali  problemu  dotyczy  on  w  większości  kobiet  po
pięćdziesiątym roku życia (gdy ta dysproporcja zaczyna się pojawiać), a więc
stosunkowo  niewielkiej  części  czytelników  tej  książki.  Dla  znacznej  części
osób  cierpiących  w  nieodpowiednim  związku  ze  względu  na  lęk  przed
brakiem  alternatywy  taka  obawa  jest  przede  wszystkim  wyrazem  braku
wiary  we  własne  siły  na  „rynku  związkowym”  oraz,  bardzo  często,  brakiem
obeznania  z  tym  „rynkiem”.  Jeśli  jesteś  w  związku  od  kilku  czy  nawet
kilkudziesięciu  lat,  to  twoja  wiedza  o  tym,  jak  obecnie  poszukuje  się
potencjalnego  partnera,  jest  dość  niewielka.  Naturalną  ludzką  skłonnością
jest  unikanie  niepewności,  w  tym  sytuacji,  w  których  nie  wiemy,  jak  się
zachować.  Dlatego  pierwszym  krokiem,  jaki  warto  wykonać,  by  pokonać  lęk
przed  tym,  że  nie  znajdziemy  lepszego  partnera,  jest  rozeznanie  się  we
współczesnych  zwyczajach  randkowych:  jak  poznaje  się  ludzi,  gdzie  ich
szukać, jakie są szanse, na co uważać itp. Te reguły oczywiście się zmieniają,
ale  zwykle  w  stronę  większej  prostoty  i  wolności  wyboru,  szybko  więc
przekonasz się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Kolejnym  krokiem,  który  należy  wykonać,  jest  przyjrzenie  się  swoim
przekonaniom  nt.  poczucia  własnej  wartości  i  zmiana  tych,  które  mogą
okazać się szkodliwe. Zastosuj w tym celu ćwiczenia „Czy twoje przekonania
są zdrowe?” oraz „W rzeczywistości było inaczej”, opisane w pierwszej części
tej książki.

Czy czas już skończyć?

Nie  zawsze  z  obecnego  związku  trzeba  odchodzić.  Jeśli  jednak  się  nad  tym
zastanawiasz,  warto,  po  wykonaniu  wyżej  wspomnianych  ćwiczeń,  na
chłodno ocenić sytuację, np. robiąc prostą analizę korzyści, strat, możliwości
oraz kosztów zmiany związku i pozostania w nim.

background image

Ćwiczenie

Co daje zmiana związku?

Wypełnij tabelki.

Zakończenie związku

Korzyści

Korzyści Straty

Możliwości

Koszty zmiany

Życie dalej w związku

Korzyści

Korzyści Straty

Możliwości

Koszty zmiany

Do  każdego  z  punktu  przypisz  jego  wartość  punktową,  w  skali  od  –10
(bardzo  negatywne)  do  +10  (bardzo  pozytywne),  a  następnie
podsumuj  obie  tabelki.  Da  ci  to  jasny  obraz  sytuacji  i  pomoże  ocenić,
czy warto zostać w związku, czy z niego odejść.

A  jeśli  już  odejdziesz  lub  jeśli  zostaniesz  pozostawiony,  przeczytaj  kolejny
rozdział.

background image

Rozdział 12

Czas na dojście do siebie

Z tego rozdziału dowiesz się:

dlaczego rozstanie boli;

w jaki sposób dojść do siebie po zakończonym związku
i ruszyć do przodu ze swoim życiem;

jak ominąć pułapki związane z rozstaniem.

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Czuję  w  sobie  ogromną  pustkę.  Wracam  do  pustego  domu  i  po
prostu  płaczę.  W  pracy  jestem  jak  zombie,  robię,  co  mi  każą,  zupełnie
o tym nie myśląc. Nic nie ma sensu od tamtej chwili – odkąd wróciłam
do  domu  i  zobaczyłam,  jak  czeka  na  mnie  z  walizkami,  gotowy  się
wyprowadzić.  Cały  czas  myślę,  że  to  jakiś  koszmar,  że  zaraz  się
obudzę,  leżąc  koło  niego,  a  on  mnie  przytuli  i  zapyta,  czemu  tak  się
rzucałam przez sen. A potem zdaję sobie sprawę, że już tak nie będzie,
i  znowu  zaczynam  płakać  –  Anita  podkreśliła  ostatnie  stwierdzenie,
zalewając się łzami.

−  Rozumiem,  że  jest  to  dla  ciebie  trudne,  ale  powiedz:  gdy  myślisz
teraz o swojej przyszłości, to jaka ona jest?

−  W  ogóle  nie  myślę.  Nie  mam  przyszłości.  Tam,  gdzie  kiedyś  była,
jest  po  prostu  jedna  wielka  czarna  dziura,  która  wysysa  ze  mnie

background image

wszystkie siły.

Mimo  trudnej  sytuacji  Anity  uśmiechnąłem  się  w  duchu  –  bowiem  już
wiedziałem, skąd bierze się duża część jej bólu oraz jak temu zaradzić.
Teraz tylko trzeba było wyrwać ją na chwilę z odrętwienia, w jakim się
znalazła.

Żałoba pozwiązkowa

Zakończenie  długoterminowego,  zażyłego  związku  jest  w  pewnym  sensie
podobne  do  śmierci  bliskiej  osoby.  Proces  dochodzenia  do  siebie  jest  w  obu
przypadkach  dość  podobny,  tak  samo  jak  przyczyna  takiego  procesu.  W  obu
sytuacjach  człowiek  tworzy  w  wyobraźni  (niekoniecznie  świadomie)
reprezentacje  swojej  przyszłości  w  danym  związku  z  daną  osobą.  Gdy
przestaje  być  ona  możliwa  (czy  to  ze  względu  na  czyjąś  śmierć,  czy  to  z
powodu  zakończenia  związku),  w  takiej  wizji  pojawiają  się  ogromne  luki,  a
czasem  ulega  wręcz  zupełnemu  zniszczeniu.  Taki  człowiek  dosłownie  nie  ma
przed  sobą  żadnej  przyszłości,  czuje  pustkę  w  życiu  i  nie  znajduje  niczego
dobrego, czego mógłby wyczekiwać. Nic dziwnego, że cierpi.

Kilka  dni,  a  nawet  tygodni  „żałoby  pozwiązkowej”  nie  jest  niczym  złym.  Nie
oczekujemy  od  matki,  że  będzie  skakała  ze  szczęścia  na  pogrzebie  syna,  nie
oczekujmy  więc  też,  że  od  razu  po  zakończeniu  długotrwałego  związku
wszystko  będzie  okej.  (Chyba  że  był  już  on  od  dłuższego  czasu  związkiem
jedynie  z  nazwy,  ponieważ  wtedy  dużo  łatwiej  przejść  do  porządku
dziennego).

W  okresie  dochodzenia  do  siebie  warto  skorzystać  ze  wsparcia  przyjaciół  i
znajomych.  Często  jest  to  również  okazja  do  odświeżenia  relacji,  które  za
sprawą związku mogły ulec ograniczeniu. (Średnio ok. 50 procent znajomości
każdego  z  partnerów  z  okresu  przed  związkiem  zanika  w  wyniku
funkcjonowania  związku  długoterminowego.  Nie  ma  po  prostu  dość  czasu  i
energii,  by  zadbać  i  o  związek,  i  o  wszystkie  znajomości).  To  dobry  moment
na refleksje nad życiem, nad kierunkiem, jaki obrało, oraz kierunkami, jakie
można mu nadać.

Problem  pojawia  się,  jeśli  „żałoba  pozwiązkowa”  trwa  dłużej  niż  dwa
miesiące  lub  jeśli  jest  ona  tak  silna,  że  uniemożliwia  normalne,  codzienne
funkcjonowanie.  W  takim  wypadku  warto  albo  skorzystać  z  pomocy

background image

wykwalifikowanego specjalisty, albo – jeśli ma się na to dość energii – wziąć
sprawy  w  swoje  ręce  i  przejść  odpowiednią  procedurę,  polegającą  na
pozbyciu  się  resztek  dotychczasowej,  zniszczonej  wizji  przyszłości  oraz
zbudowaniu na jej miejscu nowej i zdrowszej wizji.

Jeśli  znajdujesz  się  w  takiej  właśnie  sytuacji,  wykonaj  dwa  poniższe
ćwiczenia.

Ćwiczenie

Wcale nie byłoby tak różowo

W  trakcie  tego  ćwiczenia  będziesz  wyobrażać  sobie  pewne  scenariusze
tego,  jak  mogłaby  wyglądać  dotychczas  planowana  przyszłość.
Postaraj  się,  aby  podczas  tych  wizualizacji  wyobrażone  sytuacje  były
zasocjowane  (obserwowane  twoimi  oczyma,  a  nie  wyobrażane  jak
film, w którym grasz rolę).

Wybierz  trzy  cechy,  które  najbardziej  przeszkadzały  ci  w  osobie,  w
której  chcesz  się  odkochać.  Następnie  wyobraź  sobie,  jak  wraz  z
biegiem  lat  te  cechy  rozrastałyby  się  coraz  bardziej,  np.  partner  nieco
wścibski  z  czasem  stałby  się  niemożliwy  do  zniesienia,  nieustannie
wypytujący,  dokąd  idziesz,  przeglądający  twój  telefon  i  e-mail  taki,
który  czasem  bywał  nieodpowiedzialny,  w  ciągu  dziesięciu  lat  mógłby
niespodziewanie  znikać  na  całe  miesiące,  a  partnerka  lubiąca  flirtować
z innymi mężczyznami zaczęłaby bezwstydnie cię zdradzać itp.

Wybierz  dziewięć  sytuacji,  po  trzy  do  każdej  cechy  partnera,  które
będą oddawały rozwój cech. Niech te sytuacje mają miejsce za rok, za
pięć i za dziesięć lat.

Następnie  wyobraź  sobie,  jak  twoje  życie  toczy  się  dalej  i  jakimś
sposobem  jesteś  wciąż  z  tą  osobą…  Jednak  wcale  nie  jest  tak  różowo,
jak ci się wydawało, ponieważ te problematyczne cechy robią się coraz
wyraźniejsze i z  każdym dniem zaczynają  doskwierać ci coraz bardziej.
Wyobraź  sobie  te  sytuacje,  jedna  po  drugiej,  pamiętając,  by  były  w
asocjacji  i  w  tempie  1  :  1  (możesz  wybrać  najbardziej  intensywne  1–2
minuty  z  każdej  z  nich,  jeśli  są  one  dłuższe,  np.  gdy  zamartwiasz  się
już kolejny tydzień nieobecnością partnera, który wraca i nonszalancko
zachowuje się tak, jakby w ogóle nic się nie wydarzyło).

Przejdź  przez  ten  cykl  wyobrażeń  co  najmniej  dwa  razy,  po  czym
sprawdź,  jak  teraz  myślisz  o  funkcjonowaniu  w  takim  związku.  Czy
wciąż jest on dla ciebie atrakcyjny?

background image

Równanie szal

Wykonując  powyższe  ćwiczenie,  starałeś  się  zmniejszyć  atrakcyjność  i  wpływ
nierealistycznej,  ale  dotąd  uparcie  podtrzymywanej  wizji  przyszłości.  Nie
wystarczy  to  jednak  do  pełnego  rozwiązania  sytuacji  –  zwykle  ludzie  wolą
mieć  nawet  tragiczną  przyszłość  przed  sobą  niż  nie  mieć  żadnej.
Funkcjonowanie  pełne  cierpienia  jest  cenione  wyżej  niż  coś  zupełnie
nieznanego.  W  nieznanym  może  czaić  się  wszystko,  a  cierpienie  jest
przynajmniej znajome.

Dlatego  aby  dopełnić  ten  proces,  należy  stworzyć  pozytywną  wizję
przyszłości bez osoby, w której chcesz się odkochać.

Ćwiczenie

Cudowna przyszłość

W  tym  ćwiczeniu  znów  wybierzesz  się  w  przyszłość,  na  rok,  pięć  i
dziesięć  lat  naprzód,  tym  razem  wyobrażając  sobie  jednak  przyszłość
pozytywną,  taką,  na  którą  zdecydowanie  warto  czekać.  Tak  jak
poprzednio  wykonaj  wizualizację  w  asocjacji  (patrząc  na  sytuację  tak,
jakbyś tam był i doświadczał jej) oraz w tempie 1 : 1.

Zastanów się nad dziewięcioma sytuacjami – trzema za rok, trzema za
pięć  lat  i  trzema  za  dziesięć  lat  –  które  będą  pozytywne  i  które  będą
miały  miejsce  w  twojej  przyszłości  bez  osoby,  w  której  chcesz  się
odkochać.  W  tych  wyobrażeniach  możesz  być  z  kimś  innym  –  jeśli  nie
wiesz  jeszcze,  kto  to  będzie,  „wykadruj”  je  tak,  by  wiedzieć,  że  ktoś
jest z tobą, ale dokładnie go nie widzieć.

Następnie  wyobraź  sobie  te  sytuacje  (podobnie  jak  w  poprzednim
ćwiczeniu  możesz  wybrać  1–2  minuty  najbardziej  intensywnych
emocjonalnie  doświadczeń),  przechodząc  przez  całość  dwukrotnie.  Na
koniec,  gdy  będziesz  myślał  o  swoim  życiu  za  dziesięć  lat,  kiedy  to
przydarzyły  ci  się  już  wszystkie  dobre  rzeczy  bez  tej  osoby,  wróć  do
chwili,  w  której  wykonujesz  to  ćwiczenie,  i  zobacz,  jak  z  tej
perspektywy oceniasz cały ten czas.

background image

Na  koniec  przyjrzyj  się,  jak  obecnie  oceniasz  związek,  od  którego
chciałeś  się  odciąć,  i  jak  wyobrażasz  sobie  swoją  przyszłość.  Jeśli
poczujesz,  że  coś  w  dalszym  ciągu  jest  nie  tak,  powtórz  te  dwa
ćwiczenia jeszcze raz.

Wiecznie „nierozstani”

Powyższe  ćwiczenia  stosowane  są  głównie  przez  osoby  krótko  po
zakończonym  związku  lub  przekonane  o  tym,  że  ukochana  osoba  nie  chce  z
nimi  być.  Jest  jednak  zdecydowanie  więcej  osób  mogących  skorzystać  z  tej
metody  z  bardzo  dobrymi  efektami.  Są  to  ludzie,  którzy  już  dawno  zostawili
za  sobą  kogoś,  w  kim  się  kochali,  ale  wciąż  tkwi  w  nich  niewielki  cierń
nadziei na powrót.

„Cierń  nadziei”  może  brzmieć  jak  oksymoron,  ale  w  tym  kontekście  jest  to
bardzo trafne określenie, gdyż nadzieja ta ma bardzo destrukcyjny wpływ na
obecne  związki  takich  osób.  Bardzo  utrudnia  im  pełne  zaangażowanie  się  w
nową relację, ponieważ gdzieś z tyłu głowy wciąż tkwi myśl: „A może jednak
kiedyś  coś  z  tego  wyjdzie?  Wpadnę  na  nią  w  sklepie,  spojrzymy  na  siebie  i
zrozumiemy, że po prostu nie możemy bez siebie żyć”…

Takie  fantazje  to  oczywiście  mrzonki,  mogą  mieć  jednak  negatywne
konsekwencje  w  obecnej  relacji,  wywoływać  lęk  przed  zaangażowaniem  i
inne  podobne  problemy.  W  najlepszym  razie  po  prostu  ograniczają
przyjemność,  jaką  można  czerpać  ze  związku,  w  najgorszym  natomiast  –
mogą  prowadzić  do  aktywnego  sabotowania  związku.  A  wszystko  przez
alternatywną przyszłość, która powstaje w wyobraźni.

Rozwiązaniem  jest  wychwycenie  tej  myśli  o  przyszłości  i  zastosowanie
pierwszego  z  powyższych  ćwiczeń  oraz  jednoczesne  wzmocnienie  wspólnej
wizji przyszłości z obecnym partnerem za pomocą drugiego ćwiczenia. W ten
sposób stworzysz w głowie jasny i wyraźny scenariusz wiążący cię z osobą, z
którą  obecnie  jesteś,  i  odrzucający  resztki  rozważań  nt.  byłego  związku  i
tego, co mogłoby być.

background image

Zakochani w miłości

Istnieje  pewna  grupa  osób,  dla  której  powyższe  ćwiczenia  będą  wyjątkowo
trudne do wykonania, ponieważ – jak sami mówią – ich partner nie ma wad.
Oczywiście  jest  to  dość  nierealistyczne  stwierdzenie.  Nie  ma  ludzi  bez  wad,
nie  spotkałem  też  nigdy  pary,  w  której  występowałaby  pełna  i  szczera
akceptacja  wszystkich  niedoskonałości  drugiej  osoby  –  niektóre  były  po
prostu tolerowane, ale bez specjalnego entuzjazmu.

U  innej  grupy  osób  następuje  jednak  zakochanie  nie  tyle  w  drugiej  osobie,
ile  w  tym,  co  ona  reprezentuje  –  w  ideach  romantycznej  miłości,  w  byciu
przez  kogoś  docenianym,  w  poczuciu  młodości,  wolności,  uwagi  czy  innych
abstrakcyjnych  reprezentacjach  projektowanych  na  daną  osobę.  Prawdziwi
ludzie  nie  są  bez  wad,  jednak  swoje  fantazje  nt.  związku  czasami  idealizują,
bo  niektórzy  wolą  żyć  w  świecie  fantazji.  Te  osoby  zwykle  najmocniej
przeżywają  odrzucenie  w  miłości  (ponieważ  zostali  odrzuceni  nie  tyle  przez
daną  osobę,  ile  przez  samą  Miłość),  bardzo  trudno  im  spróbować  stworzyć
nową  relację  (bo  jeśli  usłyszą  „nie”,  to  odmówi  im  sama  Miłość),  a
jednocześnie  bardzo  szybko  kończą  kolejne  związki  (gdyż  żadna  prawdziwa
osoba nie jest w stanie sprostać ideałowi, jaki mają w głowie).

Jeśli  należysz  do  takich  osób,  wróć  do  części  poświęconej  pracy  nad
przekonaniami i przyjrzyj się tym dotyczącym związków, miłości i konkretnej
osoby,  która  wydaje  ci  się  atrakcyjna.  Dopiero  po  przepracowaniu  tych
elementów  można  rozpocząć  pracę  za  pomocą  ćwiczeń  zawartych  w  tym
rozdziale.

„Oczyszczenie”  tych  kwestii  jest  niezbędne,  jeśli  masz  się  w  jakikolwiek
sposób,  choćby  przypadkiem,  kontaktować  z  byłym  partnerem.  Temat  takich
kontaktów  jest  zresztą  dość  złożony,  dlatego  został  mu  poświęcony  cały
następny rozdział.

background image

;Rozdział 13

Życie po przejściach – co

dalej?

Z tego rozdziału dowiesz się:

jak rozstać się bez prowokowania zbędnego żalu;

czy i jak kontaktować się z byłym partnerem;

w jaki sposób wrócić na „rynek związkowy”;

jak wyciągnąć naukę z popełnionych błędów.

Przykład

Historia z życia wzięta

−  Chciałabym,  żebyśmy  pozostali  z  Tomkiem  przyjaciółmi.  Naprawdę
lubiłam spędzać z nim czas, ale po prostu to nie było to, i wiem, że nie
będziemy parą – Barbara podsumowała relację z byłym partnerem.

− Czy pomyślałaś o tym, jak on może do tego podejść?

−  No  cóż,  powiedziałam  mu,  że  to  nie  znaczy,  że  do  siebie  wrócimy,  i
on zdaje się to rozumieć. Też chciałby spotykać się ze mną.

− Ale chyba wspominałaś, że w twojej ocenie wciąż się w tobie kocha i

background image

nie może się pogodzić z rozstaniem? – dopytałem.

− No tak, ale co to ma do rzeczy?

−  Wyobraź  sobie,  że  to  ty  jesteś  Tomkiem  i  były  partner  chce  z  tobą
utrzymywać  przyjacielskie  stosunki,  a  ty  jeszcze  się  nie  pogodziłaś  z
rozstaniem… O czym byś w takiej sytuacji myślała?

− Że może dzięki temu będę miała okazję mu pokazać, jak bardzo się
pomylił,  i  przekonać,  żeby  do  mnie  wrócił.  Ale  faceci  przecież  tak  nie
myślą, prawda?

Nie  odpowiedziałem  jej  na  to  pytanie.  Sama  musiała  znaleźć  na  nie
odpowiedź.

Wiele  osób,  nawet  gdy  zdecyduje  się  na  rozstanie,  chciałoby  nadal  móc  się
spotykać  z  byłym  partnerem.  W  końcu  spędzili  razem  dużą  część  życia,
czemu  więc  nie  mogliby  nadal  utrzymywać  jakiejś  relacji?  Niekiedy  w  takiej
sytuacji  dochodzi  nawet  do  „niezobowiązujących”  stosunków  seksualnych
między byłą parą.

Choć  zdarzają  się  oczywiście  wyjątki,  z  zasady  warto  przyjąć,  że  takie
rozwiązanie  nie  jest  dobre,  a  przynajmniej  nie  tuż  po  zakończeniu  związku.
Po  kilkunastu  miesiącach,  gdy  obie  strony  znalazły  już  sobie  kogoś  nowego,
są  pogodzone  z  rozstaniem,  a  ich  obecni  partnerzy  nie  mają  nic  przeciwko
takiej  relacji,  utrzymywanie  kontaktu  z  „byłym”  może  okazać  się  korzystne.
Zwykle dawno już zniknęła chęć, by podtrzymywać znajomość, która w dużej
mierze  była  wynikiem  niepogodzenia  się  z  rozstaniem  i  pragnieniem
zachowania  iluzji  tego,  że  nic  się  nie  zmieniło.  Ludzie  naturalnie  unikają
zmiany,  ponieważ  ta  mogłaby  być  groźna,  a  to  znaczy,  że  w  każdej  sytuacji
mamy  do  czynienia  z  pewnym  dążeniem  do  podtrzymania  dotychczasowych
wzorców.  Trzeba  po  prostu  uświadomić  sobie,  że  te  skłonności  są  jedynie
automatycznym, nieprzemyślanym oporem przed zmianą.

Złudne nadzieje

Problem  z  podtrzymywaniem  kontaktu  po  niedawno  zakończonym  związku
polega  na  tym,  że  istnieje  ryzyko  budzenia  złudnych  nadziei  u  byłego

background image

partnera  (a  niekiedy  i  u  nas).  Jest  to  nie  tylko  nieuczciwe  wobec  drugiej
osoby,  lecz  także  może  zdecydowanie  opóźnić  dojście  do  siebie  po
zakończonej  relacji.  W  końcu  jeśli  duża  część  naszych  potrzeb  związkowych
jest  zaspokajana  przez  kontakt  z  „byłym”,  motywacja  do  tego,  by  znaleźć
kogoś nowego i zrobić coś z naszym życiem, znacznie spada.

Dodatkowo  niewypowiedziane  nadzieje  jednej  i  drugiej  strony  mogą
prowadzić  do  dużego  napięcia  i  zupełnie  zniszczyć  relację,  którą  –  po  kilku
miesiącach  przerwy  –  faktycznie  dałoby  się  odbudować.  Bywa  także,  że  taki
układ  wykorzystywany  jest  w  drugą  stronę  –  jedno  z  partnerów  wciąż
podtrzymuje  relację  wyłącznie  w  celu  okazyjnego  zaspokajania  np.  potrzeb
finansowych  czy  nawet  uzyskiwania  finansowania  w  postaci  regularnych
„bezzwrotnych  pożyczek”.  We  wszystkich  przypadkach  złudne  nadzieje
naprawdę prowadzą w złym kierunku i warto zadbać o to, żeby nie pozwalać
sobie na nie ani nie dawać do nich podstaw byłym partnerom.

Z  tego  powodu  trzeba  spojrzeć  na  taką  sytuację  również  z  perspektywy
byłego partnera i uświadomić sobie, jak on może ją postrzegać. Pomoże ci w
tym poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

Druga perspektywa

Wyobraź sobie, że patrzysz na swój były związek oraz obecne relacje z
byłym partnerem.

Następnie,  wciąż  w  wyobraźni,  przyjrzyj  się  tym  samym  rzeczom  z
jego perspektywy. Zobacz, co widzi, czuje i słyszy, i jak może odbierać
dokładnie  te  same  sytuacje.  Zadbaj  o  to,  by  patrzeć  tylko  z  tej
perspektywy,  nie  dopuszczaj  żadnych  myśli  czy  wiedzy,  którą  masz
tylko ty, a której nie ma partner.

Wróć  do  patrzenia  ze  swojej  perspektywy  i  przyjrzyj  się  ponownie  tym
sprawom. Jak teraz je postrzegasz, co nowego zauważasz? Jak zmieniło
się twoje podejście do tej relacji i twojego byłego partnera?

Delikatne rozstanie

background image

To,  że  po  rozstaniu  warto  przynajmniej  na  jakiś  czas  zerwać  kontakt  z  byłym
partnerem,  nie  znaczy  bynajmniej,  że  trzeba  rozstać  się  w  sposób
nieprzyjemny  czy  agresywny.  Zwłaszcza  jeśli  wiesz,  że  kiedyś  zapragniesz
wrócić  do  tej  relacji,  już  na  stopie  przyjacielskiej,  nie  ma  co  palić  za  sobą
mostów. Należy jednak przestać się kontaktować przynajmniej na jakiś czas.

Dlatego  zadbaj  o  to,  żeby  delikatnie,  ale  stanowczo  dać  do  zrozumienia
dotychczasowemu  partnerowi,  że  choć  nie  chcesz  zupełnie  zrywać  kontaktu,
to  potrzebujesz  nieco  czasu  i  dlatego  ograniczysz  go  do  minimum.  Jeśli
przedstawisz  to  w  ten  sposób  i  jeśli  drugiej  osobie  również  zależy  na
podtrzymaniu  relacji,  powinna  to  zrozumieć.  Jeśli  nie,  twoje  starania  nie
miałyby  większego  sensu.  Uważaj  natomiast  na  próby  zmiany  twojego
zdania  i  nakłonienia  cię  do  tego,  by  jednak  podtrzymywać  intensywne
stosunki  po  rozstaniu.  To  sugeruje  (choć  oczywiście  nie  musi  znaczyć),  że
druga osoba próbuje w ten sposób jednak odtworzyć relację lub przynajmniej
zachować  dla  siebie  „opcję  awaryjną”,  gdyby  nie  udało  jej  się  znaleźć  kogoś
odpowiedniego. W takim wypadku bardzo wyraźnie zaznacz, że się na to nie
zgadzasz.

Kontakt przymusowy

Niekiedy  kontaktu  nie  sposób  uniknąć,  np.  w  sytuacji,  gdy  mamy  wspólne
dzieci  albo  pracujemy  w  jednej  firmie  i  żadne  z  nas  nie  chce  lub  nie  może
zmienić  pracy.  Co  wtedy  zrobić?  Na  początek  warto  przyjrzeć  się
ewentualnym  przekonaniom  i  oczekiwaniom  wobec  byłego  partnera,
sprawdzić,  czy  są  zdrowe,  i  ewentualnie  je  zmodyfikować.  Ponownie
przydadzą  się  do  tego  ćwiczenia  „Czy  twoje  przekonania  są  zdrowe?”  oraz
„W rzeczywistości było inaczej”, opisane w pierwszej części tej książki.

Gdy  zadbasz  o  te  rzeczy,  warto  też  ustalić  konkretne  zasady  panujące  w
przypadku  takich  spotkań.  W  ten  sposób  uczynisz  je  bardziej  formalnymi  i
mniej  osobistymi,  a  więc  również  mniej  angażującymi  emocjonalnie,  co
pomoże ci mieć do nich większy dystans.

Co  jednak  z  sytuacjami,  w  których  były  partner  ewidentnie  wykorzystuje
fakt,  że  kiedyś  mieliście  bliższą  relację,  czy  to  poprzez  aluzje  do  twoich
słabości,  które  wyszły  wtedy  na  jaw,  czy  to  próbując  doprowadzić  do
ponownego związku w  momencie, gdy ty tego  nie chcesz. Jeśli  dzieje się  tak
w  pracy,  możesz  już  uznać  to  za  przejaw  mobbingu  (lub  nawet  molestowania
seksualnego)  i  ustalić  jasną  granicę,  po  której  przekroczeniu  wyciągniesz
odpowiednie  konsekwencje  (musisz  je  sprecyzować).  Istotne  jest  to,  że  nie
chodzi  tylko  o  groźbę  –  wskaż  taką  granicę  i  określ  takie  konsekwencje,

background image

których faktycznie będziesz się trzymać.

Jeśli  jest  to  kwestia  np.  kontaktów  w  związku  ze  wspólnymi  dziećmi,  można
postarać  się  ograniczyć  te  kontakty  do  minimum  albo  np.  zadbać  o  to,  by
była  przy  nich  również  osoba  trzecia  –  zwykle  zahamuje  to  najbardziej
bezpośrednie zachowania partnera.

Tym  jednak,  co  da  największe  szanse  na  zmianę  relacji  z  byłym  partnerem,
będzie rozpoczęcie nowego związku. Jak się do tego przygotować? Co zrobić,
zanim zaczniesz szukać odpowiedniej osoby?

Jak znów zacząć szukać?

Przykład

Historia z życia wzięta…

− Nie wiem, co teraz zrobić. Byłam w związku przez 20 lat i teraz, gdy
wszystko  minęło,  po  prostu  nie  wiem,  co  dalej.  Jak  w  ogóle  szukać
kogoś nowego? Nie chcę spędzić sama reszty życia, ale wokół mnie są
w  zasadzie  same  pary,  a  ja  nie  chcę  też  nikomu  podkradać  męża.  To
po prostu nie byłoby fair – Milena opisała stojące przed nią wyzwanie.

− A jak robiłaś to wcześniej? Jak poznałaś swojego byłego męża?

− Razem studiowaliśmy. Wtedy wokół była masa samotnych facetów i
sami  się  o  mnie  starali.  Dziś  już  nie  jest  tak  łatwo.  –  Milena
uśmiechnęła się smutno.

−  Czyli  wiemy,  że  wśród  twoich  znajomych  raczej  nie  znajdzie  się
potencjalny  partner.  Ale  przecież  są  też  inne  możliwości.  Czy  twój
związek  jest  pierwszym  związkiem  w  twoim  otoczeniu,  który  się
rozpadł?

−  Nie,  parę  moich  koleżanek  i  jeden  kolega  już  się  rozstali  ze  swoimi
partnerami jakiś czas temu.

−  Co  wtedy  zrobili?  Gdzie  szukali  wolnych  osób  w  swoim  wieku?  –
zapytałem  i  zauważyłem,  że  oczy  Mileny  się  zaświeciły.  Jakieś
odpowiedzi już zaczęły jej przychodzić do głowy.

background image

Nie  ma  co  ukrywać,  powrót  do  czegoś  po  latach  przerwy  może  być  trudny.
Nie  chodzi  nawet  o  obiektywne  przeszkody,  ale  o  zwykły  brak  rozeznania,
potrzebę  przypomnienia  sobie,  a  czasem  również  o  zmiany,  które  zaszły  w
tym  okresie.  Ktoś,  kto  ostatni  raz  siedział  przy  komputerze  dwadzieścia  lat
temu,  miałby  spore  problemy,  po  raz  pierwszy  siadając  przed  laptopem.
Podobnie  ktoś,  kto  ostatni  raz  był  na  randce  piętnaście  czy  nawet  pięć  lat
temu,  może  się  czuć  nieco  dziwnie  na  współczesnym  „rynku  randkowym”.
Nie  ma  w  tym  nic  złego  czy  dziwnego,  może  to  jednak  przeszkadzać  w
skutecznym dojściu do siebie po zakończonym związku.

Co  zrobić  w  takiej  sytuacji?  Wiele  rozwiązań  znajdziesz  w  drugiej  części  tej
książki,  poświęconej  poszukiwaniu  partnerów.  Istnieje  jednak  kilka  innych
kwestii  dotyczących  osób  wracających  na  „rynek  randkowy”,  które  zostaną
omówione w tej części.

Klonom mówimy „nie”

Dość częstym zachowaniem, zwłaszcza u osób, których związek zakończył się
nie  z  ich  woli,  jest  szukanie  nowego  partnera  będącego  w  rzeczywistości
klonem  poprzedniego.  Kogoś,  kto  może  ma  inaczej  na  imię  i  nieco  inaczej
wygląda,  ale  ogólnie  rzecz  biorąc,  jest  prawie  dokładnie  tą  samą  osobą,  z
którą spędziło się wiele lat.

To  niestety  niedobre  nastawienie,  zarówno  wobec  nas  samych,  jak  i  wobec
osób, z którymi się spotykamy i wobec których mamy, nawet nieświadomie,
takie oczekiwania. Poprzedni związek minął i jeśli się z tym pogodziliśmy, to
czas  iść  dalej,  a  nie  próbować  przywrócić  go  w  innej  postaci.  Chcąc  znaleźć
kogoś  bardzo  podobnego  do  byłego  partnera,  nie  tylko  idziemy  na  skróty,
lecz także od razu sabotujemy wszelkie przyszłe relacje. Wchodzimy bowiem
wtedy w związek ze swoimi wspomnieniami, a nie z prawdziwą osobą!

Niekiedy  samo  uświadomienie  sobie  tego  wystarcza,  by  to  zmienić.  Zdarza
się  jednak,  że  mimo  szczerej  chęci  ludzie  nie  są  w  stanie  przestać
porównywać nowo poznanych osób do byłego partnera. Na szczęście znajdzie
się i na to rada – np. poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

background image

Czas się pożegnać

Zadanie  polega  na  prostej  wizualizacji,  która  ułatwi  zostawienie  byłego
partnera w przeszłości i niewracanie do niego przy każdej okazji.

Wyobraź  sobie  byłego  partnera  nie  w  jakiejś  konkretnej  sytuacji,  ale

staraj  się  przywołać  wzór  tej  osoby

2

.  Jeśli  pojawia  się  kilka  takich

wzorów, połącz je w jeden.

Gdy  przywołasz  już  to  wyobrażenie,  pożegnaj  się  z  nim  –  uprzejmie  i  z
szacunkiem, nawet jeśli uważasz, że na to nie zasługuje. Nie pracujesz
przecież z prawdziwą osobą, a jedynie ze swoim wyobrażeniem o niej,
czyli z częścią siebie. A siebie zawsze warto traktować z szacunkiem.

Gdy  pożegnasz  się  z  „byłym”,  wyobraź  sobie,  jak  odchodzi,  patrząc  w
przeciwnym kierunku niż ty, oddala się, a w końcu znika.

Nie chodzi o to, by znaleźć „klina”

Innym  dość  częstym  zachowaniem  po  rozstaniu  jest  szukanie  tzw.  klina,
kogoś,  kogo  będzie  można  wykorzystać  do  wyleczenia,  a  przynajmniej
znieczulenia  emocjonalnych  ran  i  podrażnień,  które  pozostawiło  po  sobie
rozstanie.  Zdarza  się,  że  „klinem”  zostaje  osoba  krążąca  wokół  dopiero  co
osamotnionego,  która  ma  nadzieję  na  nawiązanie  dłuższego  związku.  Nie
trzeba chyba dodawać, że wykorzystanie jej jako „klina”, a potem porzucenie
często  prowadzi  do  kolejnego  „złamanego  serca”  i  poczucia  bycia
wykorzystanym. Oczywiście nie  jest to reguła, ale  ponieważ sytuacja  zwykle
dotyczy  przyjaciół,  którzy  „mają  nadzieję  na  coś  więcej”,  warto  poruszyć  tę
istotną kwestię.

Lepszym  rozwiązaniem  od  „klina”  jest  wyleczenie  ran  w  inny  sposób.  Jeśli
uważasz,  że  były  partner  coś  ci  zabrał,  np.  pewność  siebie  czy  poczucie
bezpieczeństwa,  to  poproś  go  o  zwrócenie  ich.  Naturalnie  nie  dzwoń  do
niego z prośbą o zwrot, ale od czego masz głowę?

Ćwiczenie

Rozliczenie długów

background image

Wyobraź  sobie  osobę,  z  którą  chcesz  się  „rozliczyć”.  Może  to  być  były
partner albo równie dobrze któreś z twoich rodziców.

Przywołaj w wyobraźni tę osobę i zobacz, jak siada naprzeciwko ciebie.
Podziękuj jej za przyjście i poinformuj, że zaprosiłeś ją tutaj po to, żeby
dokonać rozliczenia i oddać sobie nawzajem to, co wasze.

Przyjrzyj się sobie i zobacz, czy znajdujesz w sobie coś, co należy do tej
osoby,  a  nie  do  ciebie.  Może  nawyk,  którego  nabrałeś  wbrew  sobie,
specjalnie  dla  tej  osoby?  A  może  jakieś  obawy,  które  zacząłeś
podzielać  razem  z  nią?  Niechęć  do  czegoś  lub  kogoś?  Albo  przeciwnie,
chęć, której chciałbyś się pozbyć?

Jeśli  rzeczy  jest  kilka  (a  jeśli  był  to  dłuższy  związek,  zwykle  będzie),
pracuj nad nimi po kolei.

Wyobraź  sobie  tę  rzecz.  Gdzie  się  w  tobie  znajduje  i  czym  jest?  Chodzi
o  pewnego  rodzaju  metaforę,  więc  może  mieć  dowolny  kształt  i
dowolną  formę,  niech  to  będzie  nawet  wyobrażenie  surrealistyczne.
Jeśli  wydaje  ci  się,  że  to  dwudziestotonowa  kotwica,  którą  nosisz  w
sercu  –  to  tak  właśnie  jest.  Nie  próbuj  cenzurować  czy  interpretować
tych rzeczy – po prostu je znajdź i oddaj drugiej osobie. Jeśli ona ich nie
chce  (co  niekiedy  się  zdarza),  poproś  ją,  by  oddała  je  komuś  innemu,
najlepiej  komuś,  od  kogo  je  uzyskała,  ale  zadbaj  o  to,  by  zabrała  od
ciebie  wszystkie.  Miejsce  po  wyrzuconych  rzeczach  wypełnij  tym,  co  –
znów  metaforycznie  –  będzie  ci  najbardziej  potrzebne  lub  wydaje  ci  się
najbardziej pasować.

Następnie  przyjrzyj  się  tej  osobie  i  sprawdź,  co  ona  ma  w  sobie
twojego.  Poproś  ją  o  oddanie  tych  rzeczy  lub  jeśli  zdarzy  się,  że  nie
będzie  chciała  tego  zrobić  (dość  rzadko,  ale  również  niekiedy  ma  to
miejsce),  poproś  ją  o  to,  żeby  dała  ci  za  każdą  z  tych  rzeczy  coś
innego,  o  równej  dla  ciebie  wartości.  Umieść  te  rzeczy  tam,  gdzie
czujesz, że jest ich miejsce.

Na  koniec  możesz  przyjrzeć  się  temu,  czy  jest  jeszcze  między  wami
jakieś  połączenie,  coś,  co  trzyma  was  ciągle  razem,  i  w  razie  potrzeby
przetnij je, pozbywając się go na zawsze.

Gdy  to  zrobisz,  podziękuj  partnerowi  i  pożegnaj  się  z  nim,  pozwól,  by
poszedł w przeciwnym kierunku niż ty.

Takie  wewnętrzne  rozliczenie  stanowi  dobry  sposób  na  dojście  do  siebie  i
przygotowanie  się  do  szukania  nowego  związku.  Zanim  jednak  do  tego

background image

przejdziesz,  jest  jeszcze  jedna  rzecz,  której  warto  poświęcić  chwilę  uwagi.
Miniony  związek,  dobry  czy  zły,  niósł  ze  sobą  wiele  lekcji.  Warto
przypomnieć  sobie  o  nich  i  zapamiętać,  czego  unikać  w  przyszłości,  a  czego
robić  więcej,  tak  aby  kolejne  związki  były  coraz  lepsze.  Inaczej  grozi  ci
zamknięcie w błędnym  kole tych samych,  regularnie powtarzanych błędów  i
pomyłek.

Lekcje z przeszłości

Przykład

Historia z życia wzięta…

−  Nie  wiem,  jak  to  się  dzieje,  że  zawsze  trafiam  na  takie  same
dziewczyny.  Zawsze  chcą  tylko  moich  pieniędzy,  a  jak  przykręcam
kurek,  zaczynają  się  zastanawiać,  z  kim  z  moich  „przyjaciół”  mogłyby
mnie zdradzić i do jakiego nowego źródła finansowania się podczepić. –
W głosie Sebastiana można było usłyszeć wyraźną frustrację.

−  No  właśnie,  mówisz,  że  nie  wiesz,  jak  to  się  dzieje,  ale  czy
zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co jest tego powodem? Dlaczego na
nie trafiasz?

−  Myślałem  o  tym,  ale  jedyne,  co  przyszło  mi  do  głowy,  to  to,  że
kobiety  chyba  po  prostu  takie  są.  Wszystkie.  No,  może  nie  wszystkie,
czasem trafiają się wyjątki, ale to po prostu perełki, a faceci, którzy na
nie trafili, nie wiedzą, jak są szczęśliwi – Sebastian prychnął z irytacją.

−  Rozumiem.  A  powiedz  mi,  proszę,  w  jaki  sposób  poznajesz  nowe
dziewczyny?

−  Nie  specjalnie  mam  czas  na  amory,  więc  idę  do  dobrego  klubu,
znajduję  taką,  która  mi  się  podoba,  i  stawiam  jej  parę  drinków.  Potem
oceniam,  czy  mi  pasuje,  a  jeśli  tak,  to  zwykle  jedziemy  do  mnie,  a
potem zaczynamy się spotykać.

− I spotykasz nowe kobiety tylko w ten sposób? – dopytałem.

− Tak. Nie rozumiem, dlaczego tak drążysz ten temat.

background image

− Zaciekawił mnie trochę, a jeszcze bardziej ciekawi mnie to, jak ty go
postrzegasz.  Jak  sądzisz,  czego  szuka  kobieta,  która  chodzi  do  takiego
klubu, przyjmuje drinki od faceta i jedzie do niego pierwszej nocy?

−  Hm,  w  sumie  albo  jest  napalona  i  chce  się  kochać,  albo  szuka
nadzianego gościa…

−  Czy  któryś  z  tych  typów  kobiet  pasuje  do  twojego  wyobrażenia
dobrej partnerki na dłuższy czas?

− No w zasadzie nie…

− Więc czemu robisz wszystko, by znajdywać wyłącznie takie?

−  A  niech  cię!  –  Sebastian  wybuchnął  śmiechem.  –  Bo  jest  to  łatwe,  a
że nieskuteczne… to szczegół.

Skończony  związek  jest  nie  tylko  nieprzyjemnym  doświadczeniem,  lecz
także,  przynajmniej  potencjalnie,  lekcją,  z  której  możesz  skorzystać  w
przyszłości.  Nie  dzieje  się  to  jednak  automatycznie.  Nie  wystarczy  przeżyć
jakiejś  sytuacji,  by  potraktować  ją  jak  lekcję.  Większość  ludzi  nie  wyciąga
wniosków  ze  swoich  doświadczeń.  Używa  ich  natomiast  do  wzmocnienia
swoich  dotychczasowych  uprzedzeń  i  przekonań.  W  efekcie  te  same  sytuacje
przydarzają im się raz za razem, a oni jedynie zastanawiają się, czemu mają
takiego pecha i czemu trafiają ciągle na nieodpowiednich partnerów.

Jeśli  nie  chcesz  wpaść  w  tę  pułapkę,  musisz  podjąć  świadomą  decyzję  o
uczeniu się na błędach popełnionych w związkach. Jeżeli zakładasz, że takich
nie  było,  to  pierwszym  krokiem  jest  właśnie  przepracowanie  tego
przekonania.  Nie  ma  sytuacji,  w  której  żadna  strona  nie  popełniłaby  ani
jednej  pomyłki,  choćby  było  nią  po  prostu  związanie  się  z  nieodpowiednią
osobą.  Coś  przecież  sprawiło,  że  akurat  ta  osoba  wzbudziła  twoje
zainteresowanie  i  to  z  nią  rozpocząłeś  związek.  Jeśli  zidentyfikujesz,  co  to
było,  możesz  coś  z  tym  zrobić.  Jeśli  zostawisz  sprawy  bez  zmian,  możesz
oczekiwać dokładnie takich samych rezultatów, jakie dotychczas osiągnąłeś.

Pierwszą częścią pracy nad uczeniem się na błędach dotychczas popełnionych
w związkach jest ich wypisanie. Nie jest to łatwe zadanie – patrząc z własnej
perspektywy, jesteśmy podatni na wiele zaburzających czynników, np. na tzw.
efekt  aktora-obserwatora,  polegający  na  tym,  że  znając  intencje  naszych
działań,  przypisujemy  porażki  negatywnym  okolicznościom  zewnętrznym
(„chcieliśmy  dobrze,  ale  mieliśmy  pecha”),  ale  porażki  innych  osób
uznajemy  za  przejaw  złych  intencji  lub  nieudolności.  Łatwo  w  ten  sposób
wybielić wszystkie nasze braki i uznać, że w zasadzie gdyby nie ten pech, to

background image

wszystko byłoby w porządku.

Żeby  tego  uniknąć,  warto  nieco  zmienić  perspektywę  patrzenia  na  to,  co
było.

Ćwiczenie

Patrząc na całą sprawę z zewnątrz…

Wyobraź  sobie,  że  siedzisz  w  wielkim,  pustym  kinie,  w  jednym  z
ostatnich  rzędów,  daleko  od  ekranu.  Wyświetlany  jest  film  o  twoim
ostatnim  związku.  Kamera  pokazuje  zarówno  ciebie,  jak  i  twojego
partnera,  w  całkowicie  obojętny  i  obiektywny  sposób  –  jakby  zawsze
była  umieszczona  gdzieś  w  ścianie,  ustawiona  tak,  by  być  idealnie
pomiędzy  wami.  Oglądając  ten  film,  patrzysz  z  boku  na  siebie  i
swojego  partnera  i  słyszysz  jedynie  to,  co  zarejestrował  mikrofon.  Nie
masz dostępu np. do swoich czy jego myśli.

Patrząc  na  tak  przygotowane  nagranie,  prześledź  w  wyobraźni  cały
związek  i  zaobserwuj,  co  było  w  nim  dobrego,  a  co  nie  działało.
Szczególnie  baczną  uwagę  zwróć  na  swoje  sukcesy  i  porażki  w  waszej
relacji.

Gdy  dojdziesz  do  końca  historii  związku,  zanotuj  wnioski,  po  czym
nadal  patrząc  z  takiej  perspektywy,  przeanalizuj  po  kolei  wszystkie
wcześniejsze związki i za każdym razem rób notatki.

Częstą  reakcją  po  wykonaniu  powyższego  ćwiczenia  jest:  „Co  ja  najlepszego
narobiłem?”.  Wiele  osób  dopiero  w  tym  momencie  zdaje  sobie  sprawę,  jak
zachowywały  się  w  trakcie  związku  i  jak  sabotowały  swoje  szczęście,  albo
jak  od  samego  początku  widać  było,  że  z  danym  partnerem  im  nie  wyjdzie,
ale i tak uparcie brnęły dalej.

Niekiedy  prowadzi  to  do  niepotrzebnego  samooskarżania,  nasyconych
goryczą  pytań  w  rodzaju:  „Czemu  wtedy  nie  mogłem  zachować  się  inaczej?”.
Nie  mają  jednak  one  większego  sensu.  Tego,  co  się  wydarzyło,  nie  da  się
zmienić,  można  jedynie  wyciągać  wnioski  z  takich  sytuacji  i  podejmować
próby zmiany w przyszłości.

Przy  odrobinie  szczęścia  ta  nauka  doprowadzi  do  tego,  o  czym  traktuje
ostatnia część tej książki – do dojrzałości w związku.

background image

Podsumowanie części IV

Zakończenie  długotrwałego  związku  nie  należy  do  przyjemności.  Niekiedy
jest  jednak  po  prostu  potrzebne,  a  czasem  niezależne  od  naszej  woli.  Sęk  w
tym, by zrozumieć, że po zakończonej relacji istnieją jeszcze życie i szczęście.
Zawarte  w  tej  części  sposoby  radzenia  sobie  z  tymi  problemami  pomogą
zbudować życie od nowa oraz znaleźć szczęście z kimś innym.

background image

Część piąta

Dla będących

background image

Tematyka  ostatniej  części  poradnika  może  się  wydawać  nieco  napuszona  i
wydumana,  zwłaszcza  że  pojawią  się  w  niej  takie  sformułowania  jak:
„dojrzała  miłość”,  „dojrzały  związek”.  Kwestia  ta  jest  jednak  na  tyle  istotna,
że zasługuje na krótką, ale treściwą część w tej książce.

Dojrzałość  związku  to  taki  stan,  gdy  możemy  być  w  pełni  szczęśliwi,
potencjalnie  nie  będąc  w  związku,  a  jednocześnie  możemy  z  niego  czerpać,
by wzbogacić nasze życie. To moment, w którym przestajemy być uzależnieni
od relacji, a stajemy się jej współtwórcą.

Z tej części dowiesz się:

czym  jest  dojrzała  miłość  i  czym  różni  się  od
zapełniania pustki w życiu;

dlaczego kluczem do bycia szczęśliwym w związku jest
niepotrzebowanie go do szczęścia;

jak  wewnętrznie  dorosnąć  do  szczęścia  i  zdrowego
związku.

background image

Przykład

Historia z życia wzięta…

− Potrzebowałem przeżyć na tym świecie niemal 40 lat i zniszczyć dwa
wspaniałe  związki,  zanim  w  końcu  to  zrozumiałem.  –  Andrzej
uśmiechnął się lekko. – Jeśli chcę być szczęśliwy z drugą osobą, muszę
najpierw nauczyć się być szczęśliwy bez niej.

−  To  ciekawe.  Jak  sądzisz,  czemu  dojście  do  tego  zajęło  ci  tak  dużo
czasu? Czy dałoby się to zrobić szybciej?

−  Na  pewno  by  się  dało.  Ja  chyba  po  prostu  za  bardzo  wierzyłem,  że
naprawdę  szczęśliwym  mogę  być  tylko  wtedy,  kiedy  mam  przy  sobie
ukochaną kobietę i że tylko wtedy mogę się spełnić jako mężczyzna.

− Co się zmieniło?

−  Po  zakończeniu  mojego  drugiego  małżeństwa  zacząłem  czuć  się
trochę  samotny  i  jakoś  wtedy  mnie  to  trafiło.  Po  prostu  powiedziałem
sobie: „Jędrek, jak ty chcesz uczynić jakąś kobietę szczęśliwą, skoro to
ty jej potrzebujesz do szczęścia?”. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale
nagle zrozumiałem wiele rzeczy, które dotychczas mi doskwierały.

Człowiek  staje  się  prawdziwie  zdolny  do  zbudowania  dojrzałego  związku  w
momencie,  w  którym  przestaje  potrzebować  go  do  szczęścia.  Nie  znaczy  to,
że powinniśmy być w takim stanie, w którym związek byłby dla nas zupełnie
obojętny. Warto mieć świadomość, że relacja może zdecydowanie wzbogacić i
uprzyjemnić  nasze  życie  oraz  życie  drugiej  osoby.  A  jednocześnie  nie
potrzebujemy  jej  do  szczęścia  i  również  możemy  być  szczęśliwi,  nie  będąc  w
związku.

Dlaczego jest to tak ważne?

Ponieważ  jeśli  związek  jest  używany  jako  „tabletka  na  szczęście”  (lub  co
gorsza  „plasterek  na  nieszczęście”),  jeśli  ma  służyć  „zapchaniu”  lub  ukryciu
innych  problemów,  np.  niskiego  poczucia  wartości  danej  osoby,  to  nigdy  nie
będzie  to  zdrowa,  partnerska  relacja,  ale  uzależnienie.  Każde  uzależnienie
zaś  wypacza  istotę  tego,  czego  dotyczy.  Alkoholik  nie  czerpie  przyjemności  z
picia  –  po  prostu  musi  pić,  by  zmienić  swój  stan  świadomości.  Człowiek
uzależniony  od  czekolady  nie  potrafi  się  nią  cieszyć,  tylko  połyka  kolejne
tabliczki.  Podobnie  ten,  kto  uzależnia  swoje  szczęście  od  bycia  z  kimś,

background image

uzależnia  siebie  od  związku,  nie  będzie  w  stanie  czerpać  z  niego  nawet
ułamka możliwych korzyści.

Paradoks zdrowych relacji  polega na tym, że  aby w pełni  cieszyć się  byciem
z  drugą  osobą,  musisz  umieć  być  szczęśliwy  bez  niej.  W  przeciwnym
wypadku  związek  będzie,  w  najlepszym  razie,  niczym  picie  dla
spragnionego:  pierwsze  łyki  przyjmowane  łapczywie  i  zaspakajające
pragnienie,  ale  szybko  tracące  swój  smak  i  stające  się  czymś  pustym  i
mechanicznym,  w  najgorszym  natomiast  –  nie  będzie  nawet  tym  i  nie  da
choćby chwilowej satysfakcji.

Dlaczego  takie  podejście  do  związku  określa  się  mianem  dojrzałego?
Ponieważ  faktycznie  trzeba  do  niego  dorosnąć,  wychodząc  poza  dziecięce
fantazje  nt.  magicznego  rozwiązania,  które  zmieni  całe  życie  i  sprawi,  że
będziemy  żyli  „długo  i  szczęśliwie”.  Trzeba  spojrzeć  na  życie  z  boku  i
zrozumieć,  że  uzależnianie  szczęścia  od  drugiej  osoby  uniemożliwia  pełne
czerpanie  z  niego.  To  wymaga  też  dojrzałości,  która  pozwoli  na  wyjście  poza
etap  buntu  przeciwko  wszystkim  dotychczasowym  wartościom  oraz  na
dostrzeżenie,  że  z  jednej  strony  nie  potrzebujemy  związku,  aby  być
szczęśliwymi, a z drugiej strony może on realnie wzbogacić nasze życie i dać
nam szczęście.

Pierwszym  krokiem  do  osiągnięcia  dojrzałej  postawy  jest  uświadomienie
sobie, że można być szczęśliwym niezależnie od bycia w związku. Pomoże w
tym poniższe ćwiczenie.

Ćwiczenie

(Miłosny) Król i żebrak

Ćwiczenie  to  zwykle  wykonywane  jest  w  celu  uzyskania  perspektywy
na  pieniądze,  prestiż  i  majątek,  ale  można  je  łatwo  zaadaptować  do
innych  kwestii,  od  których  uzależnia  się  swoje  szczęście,  np.  bycie  w
związku.

W  tym  ćwiczeniu  powinieneś  wykonać  zestaw  siedmiu  wizualizacji,
przeżywając  na  przemian  dwa  scenariusze,  każdy  po  trzy  razy,  po
czym zakończysz na trzecim, który przeżyjesz tylko raz. Na wykonanie
tych wizualizacji poświęć co najmniej 30 minut.

W  pierwszym  scenariuszu  wyobraź  sobie  swoje  życie,  w  którym  już
nigdy nie będziesz w romantycznym związku, udanym czy nieudanym.
Zobacz,  co  w  tej  sytuacji  robisz,  jak  znajdujesz  inne  sposoby  na
szczęście, co ci doskwiera, ale także jak próbujesz pokonać problemy i
znaleźć prawdziwą radość w życiu. Przyjrzyj się, jak ci się to udaje.

background image

W drugim scenariuszu zobacz swoje życie, w którym wchodzisz tylko w
takie związki, w jakie pragniesz, i wszystko przychodzi ci bardzo łatwo,
a relacje przynoszą takie efekty, na jakich ci zależy. Zobacz, co takiego
robisz  w  tej  wizji,  by  wzbogacić  swoje  związki  i  czerpać  z  nich
przyjemność.

Wyobrażaj  sobie  te  dwa  scenariusze  naprzemiennie,  co  najmniej  po
cztery  minuty  każdy.  Następnie  przejdź  do  trzeciego.  Scenariusz,
którym  kończy  się  wizualizacja,  to  życie,  w  którym  będziesz  w
związkach,  ale  będą  też  okresy  poza  nimi,  i  podczas  nich  będziesz
czerpać  przyjemności  z  innych  rzeczy.  To  wizja  łącząca  w  sobie  lekcje  z
pierwszego i drugiego scenariusza w układ, w którym zarówno bycie w
związku, jak i bycie poza nim jest dla ciebie dobre.

Po  wykonaniu  powyższego  zadania  przyjrzyj  się  swoim  przekonaniom.  Znasz
już  ćwiczenia  pozwalające  zbadać,  czy  są  one  dla  ciebie  zdrowe,  i
ewentualnie  je  zmienić,  warto  więc  wiedzieć,  jakie  przekonania  wymagają
szczególnej uwagi.

Sprawdź przekonania dotyczące:

tego, czego potrzebujesz do szczęścia;

tego, jacy powinni być ludzie;

tego, czym jest szczęście;

tego,  jak  bycie  w  związku  (i  wynikające  z  niego  inne  sprawy,
np. posiadanie dzieci) ma się do szczęścia, twojej wartości jako
człowieka itp.;

wszelkich 

kwestii 

związanych 

„powinnościami” 

i

„obowiązkami”  ludzi,  „dobrych  ludzi”,  „szczęśliwych  ludzi”
itp.;

tego, co to znaczy być spełnionym mężczyzną;

background image

tego, co to znaczy być szczęśliwą kobietą.

Dla  większości  ludzi  te  przekonania  będą  stanowiły  zupełnie  nowy  obszar
eksploracji,  dlatego  warto  zwrócić  na  nie  szczególną  uwagę,  ponieważ
można odkryć bardzo ciekawe obszary.

Ćwiczenie

Perspektywa

Często  dojrzałe  spojrzenie  na  związek  wymaga  czasu.  Nie  zawsze
jednak  chcesz  czekać  kilkadziesiąt  lat,  by  skorzystać  z  ich
dobroczynnego wpływu. Pomoże ci w tym proste zadanie.

1.  Wyobraź  sobie  linię  na  ziemi  oznaczającą  twoje  życie.  Za

tobą  jest  przeszłość,  przed  tobą  przyszłość,  stoisz  w
teraźniejszości.

2.  Znajdź  taki  punkt  w  przyszłości,  w  którym  osiągniesz  już

bardzo dojrzałe podejście do związków.

3.  Przejdź  do  tego  punktu  i  wczuj  się  w  tę  sytuację  i  wyobraź

sobie to podejście.

4.  Spójrz na swoją przeszłość i zastanów się, jak – osiągnąwszy

tę  dojrzałą  perspektywę  –  oceniłbyś  teraźniejszą  sytuację.
Co  byś  powiedział  człowiekowi  takiemu,  jakim  byłeś  przed
laty, jakich lekcji byś sobie udzielił?

5.  Zejdź  z  linii  i  cofnij  się  aż  do  teraźniejszości,  po  czym  znowu

wejdź na linię, zachowując przyszłą, dojrzałą perspektywę.

6.  Zastanów się, co dało ci to ćwiczenie.

Za  pomocą  powyższego  zadania  nie  wykształcisz  w  sobie  dojrzałości,  ale
znacznie  wspomożesz  swoją  drogę  w  tym  kierunku.  Ze  względu  na  naturę
samej  dojrzałości  trudno  zrobić  coś  więcej.  I  właśnie  na  ten  temat
przeczytasz w Posłowiu na następnej stronie.

background image

Posłowie: Dojrzałość

Czy to wszystko wystarczy, aby dorosnąć do związku i szczęścia?

Żadna  książka  nie  zagwarantuje,  że  twój  związek  będzie  udany  i  szczęśliwy.
Dojrzałość  wymaga  wzięcia  odpowiedzialności  za  siebie  i  na  siebie.
Doszedłeś  do  miejsca,  w  którym  nie  ma  prostych,  wyuczonych  odpowiedzi,
zyskałeś  za  to  większą  świadomość  siebie,  swoich  potrzeb,  pragnień  i
oczekiwań oraz większą zdolność reagowania na nie.

Celem  tego  poradnika  było  m.in.  przeprowadzenie  cię  przez  proces,  który
pomoże wykształcić lub rozwinąć w sobie tę dojrzałość, oczywiście jeśli tylko
tego zechcesz, i wzbogacić twoje związki.

Jak  każdy  proces  –  i  trzeba  to  powtarzać  aż  do  znudzenia  –  działa  on  tylko
wtedy,  gdy  jest  wprowadzany  w  życie.  Dlatego  stosuj  podane  tu  metody  w
praktyce,  wykonuj  ćwiczenia  i  sam  oceń  skuteczność  omawianych  metod.
Jedyny  sposób,  aby  faktycznie  je  zweryfikować,  to  przetestować  je  w
praktyce.

Powodzenia i wspaniałych związków z najbliższą osobą oraz innymi ludźmi!

Artur Król

background image

[1]

  Nie  oznacza  to,  że  na  co  dzień  nie  należy  dbać  o  drugą  osobę.  W

codziennym  współżyciu  lepiej  sprawdza  się  zasada  „więcej  mniejszego”,
natomiast  „raz  a  dobrze”  odnosi  się  konkretnie  do  budowania  silnych,
wspólnych wspomnień.

[2]

  Dla  osób  znających  technikę  panoramy  społecznej,  opisaną  m.in.  w  mojej

książce  Pewność  siebie  (Samo  Sedno,  Warszawa  2011):  chodzi  tu  o
personifikację  byłego  partnera.  Jej  znajomość  nie  jest  jednak  niezbędna  do
skutecznego wykonania tego ćwiczenia.

 


Document Outline