background image

 

 

 

 

 

KS. ZENON KLAWIKOWSKI 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ŚW. JAN BOSKO 

(Jaki był Ksiądz Bosko?) 

background image

88

JAKI BYŁ KSIĄDZ BOSKO?
O sercu Matki

Jeden z chłopców, którzy uczęszczali do pierwszego oratorium świątecznego, 

tak wspomina czas przeżyty w bliskości ks. Bosko: „Widzieć go wśród nas - to był 

rozkoszny widok. Jedni z nas byli bez kurtki inni mieli ją, ale bardzo zniszczoną. 

Ten, stojący z boku, trzymał spodnie wiszące na biodrach, tamten nie miał kapelu-

sza albo palce wystawały mu ze zniszczonych butów. Byliśmy rozczochrani, brudni, 

nieokrzesani, natrętni, kapryśni, ale dla niego największą radością było przebywać 

wśród tych najbiedniejszych. Wobec najsłabszych żywił uczucia wprost macierzyń-

skie” (MB III 126).

Kanonik  Anfossi  wspomina  czas  spędzony  z  ks.  Bosko,  a  przede  wszystkim 

serdeczność jego zatroskania: „Doświadczyłem jego opieki, powiedziałbym, mat-

czynej, gdy zaraziłem się tyfusem. Ks. Bosko, chociaż bardzo zapracowany, nie za-

niedbywał odwiedzania swoich chorych, a jeżeli dany przypadek był ciężki, biegł 

natychmiast. Wzywał lekarza i sam towarzyszył mu do łóżka chorego. Był tak za-

troskany o chorych, że jeżeli czasem nie mógł iść do nich, to chciał mieć często 

informacje o ich stanie zdrowia, pytał czy zadbano o lekarstwa i powtarzał polece-

nie, by mu niczego nie brakowało. Mówił: «Niech oszczędza się na czymś innym,  

a chorym niech się da to, czego potrzebują». Jeżeli stan zdrowia jakiegoś chłopca się 

pogarszał, wtedy on, gdy była taka potrzeba, zostawał przy nim nie tylko w ciągu 

dnia, ale też długie godziny w nocy i przede wszystkim starał się, aby chory, na czas 

i z właściwym przygotowaniem, przyjął sakramenty święte. Jego sposób bycia był 

tak czarujący, słowa tak serdeczne i tak pełne świętego namaszczenia, iż miało się 

wrażenie, że chorzy nie czują cierpienia” (MB V 17).

Strategia otwartości 

Ks. Bosko z dobrocią przyjmował wszystkich, choć byli prości, niewykształceni, 

roztrzepani, niezbyt ulegli i szukał sposobu, by ich pozyskać dla Boga. On sam tak 

mawiał o niektórych kategoriach chłopców: „Przychodzą z zamiarem wyspowia-

dania się, a potem nic nie mówią, a nawet pytani – nie odpowiadają. Takich, gdy 

spowiadają się w parafii, lepiej nie zostawiać przy kratkach, ale zawołać do siebie, 

bo wtedy z większą łatwością będą się spowiadać. W takim przypadku warto po-

łożyć im rękę na głowie, by uniemożliwić rozglądanie się to tu, to tam, jak to mają  

w zwyczaju robić. Najczęściej zmuszają się do mówienia o wszystkim, dlatego od 

początku trzeba mieć dużo i to bardzo dużo cierpliwości, trzeba stawiać im wie-

le pytań i z miłością je powtarzać, aby zaczęli cokolwiek mówić. Miałem okazję 

spotkać takich, że wydawało mi się, iż rzeczą wprost niemożliwą będzie wydobyć  

z nich choćby jedno słowo, a jednak udało się ich wyspowiadać, dzięki takiemu oto, 

dość dziwnemu wybiegowi. Widząc ich milczących wobec każdego mojego pytania, 

mówiłem: 

background image

89

- Czy jadłeś już dzisiaj śniadanie?

- Tak - odpowiadali mi z uśmiechem. 

- A czy jadłeś je z apetytem?

- Tak!

- Ile masz rodzeństwa?

I tak chłopcy zaczynali odpowiadać na pytania, jakie im stawiałem, po to, by 

rozeznać stan ich sumienia, a potem już z łatwością zaczynali mówić o tym, co im 

się przytrafiło” (MB III 156).

Wśród czyścibutów i kominiarzy

Pewnego dnia Ks. Bosko przechodził obok kościoła św. Wawrzyńca. Kilku czy-

ścibutów i kominiarzy w wieku 12 czy 13 lat, opartych o mur kościoła wygrzewało 

się w wiosennym słońcu. Każdy z nich chciałby czyścić buty Ks. Bosko. I tak doszło 

do bójki między chłopcami. Jeden z kominiarczyków chciał ich uspokoić, mówiąc, 

że on również zna Ks. Bosko i że to właśnie jego Ks. Bosko kocha najbardziej. Inny 

zaś twierdził, że oczywiście jego. I zaczęli się bić między sobą. Ks. Bosko chciał ich 

uspokoić. Dialog wyglądał następująco: 

- Niech Ksiądz, Księże Bosko, powie, że to prawda, iż mnie kocha Ksiądz najbardziej?

- Nie, mówię ci! To mnie kocha najwięcej!

- Proszę, niech Ksiądz powie, którego z nas dwóch Ksiądz bardziej kocha?

- No dobrze - westchnął Ks. Bosko - posłuchajcie! Stawiacie mnie w bardzo 

trudnej sytuacji. Widzicie moją rękę? - i pokazał im prawą dłoń.  - Czy widzicie mój 

kciuk i palec wskazujący? Jak sądzicie, który z tych palców kocham bardziej? Czy 

dałbym sobie obciąć któryś z nich? 

- Ksiądz Bosko kocha oba palce!

- Tak samo kocham was obu. Jesteście jak dwa palce mojej ręki. I tak samo ko-

cham innych chłopców. Dlatego nie lubię, gdy się bijecie. Chodźcie ze mną... 

I szedł, mając obok siebie obu rywali (MB III 172).

Nieodłączna towarzyszka

18 września 1876 r. ksiądz Bosko zakończył rekolekcje dla salezjanów kazaniem 

na temat: 

Cierpliwość, nadzieja, posłuszeństwo.

„Jako  pierwsze,  bardzo  wam  polecam  cierpliwość.  To  sam  Duch  Święty  nas 

napomina. 

Cierpliwości  wam  potrzeba  –  mówi  w  pewnym  miejscu  Pismo  Święte.  

W cierpliwości waszej, mówi na innym miejscu, posiądziecie dusze waszeCierpliwość jest 

dziełem doskonałym [...] Trzeba posiąść cierpliwość jako nieodłącznego towarzysza.

Nauczyciel,  asystent,  mógłby  uciąć  każdy  problem,  wymierzając  tu  policzek,  

a tam kopniaka. Ale takie zachowanie, zapamiętajcie dobrze, nie będzie prowadzić 

do ukochania cnoty ani nie przyczyni się do tego, by ona przeniknęła do czyjegoś 

serca. Niech będzie prawdziwy zapał. Tak. Niech każdy stara się na wszelki sposób 

background image

90

czynić dobrze. Tak. Ale zawsze ze zrównoważeniem, ze słodyczą, z cierpliwością.

Ktoś z was może powiedzieć: «Dobrze tak mówić, ale ile to kosztuje, by się nie 

irytować, gdy się widzi... ».

Kosztuje? Ja również wiem, że kosztuje. A czy wiecie, od czego pochodzi słowo 

pazienza - cierpliwość? Od „patior, pateris, passus sum, pati”, czyli inaczej cierpieć, 

wybaczać, znosić, zadawać sobie gwałt. Gdyby nie trzeba było trudu, nie byłaby 

to cierpliwość. I właśnie bardzo ją wam polecam, bo Pan z wielkim naleganiem 

wymaga jej w Piśmie Świętym. Dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że ona kosztuje. 

I nie myślcie, że to największa w świecie przyjemność, być od samego rana przy-

gwożdżonym  wysłuchiwaniem  innych  albo  wieczorem  być  przytwierdzonym  do 

biurka, by nadać bieg wszystkim sprawom, załatwić korespondencję itp. O! Zapew-

niam was, że wiele razy bardzo chętnie poszedłbym zaczerpnąć trochę powietrza  

i pewnie potrzebowałbym tego prawdziwie, ale cóż, trzeba po prostu łyknąć świę-

tą cierpliwość. I gdyby się tak nie zrobiło, wiele spraw pozostałoby niezałatwio-

nych, zaniedbałoby się wiele dobra, zablokowanych byłoby wiele ważnych sklepów,  

a więc cierpliwość. «Ależ, jakie piękne słowa – powie ktoś. – Jak pięknie Ksiądz 

mówi, Księże Bosko. Cierpliwość, cierpliwość, ale...».

Nie  sadźcie,  że  mnie  nie  kosztuje,  gdy  komuś  zlecam  jakąś  sprawę  albo  gdy 

obdarzam go ważnym czy delikatnym, czy też wymagającym wielkiej serdeczności 

obowiązkiem, a potem widzę, że sprawa nie jest na czas załatwiona albo jest zro-

biona źle. Czy sądzicie, że mnie nie kosztuje zachowanie wtedy równowagi? Mówię 

wam, że nieraz krew mi się gotuje w żyłach, czuję mrowienie na całym ciele... Ale 

cóż? Stracić cierpliwość? Wtedy wcale nie osiągnie się tego, że zaniedbana rzecz 

będzie zrobiona ani też nikogo nie poprawi się w gniewie.

Będąc opanowanym, można kogoś przestrzec, dać potrzebne wskazania, upo-

mnieć, a nawet gdyby trzeba było trochę skarcić, zrobi się to z myślą: a jak w tym 

przypadku zachowałby się Święty Franciszek Salezy?

Mogę was zapewnić, że jeżeli tak uczynimy, to osiągnie się to, o czym mówi 

Duch Święty: W cierpliwości posiądziecie dusze wasze” (MB XII 456 - 457).

/Przedruk za Da Mihi Animas, VII-VIII 1999/ 

PRZEMIENIAJĄCA MOC DOBROCI 

Serdeczność w kontaktach międzyludzkich rysem 

duchowości ks. Bosko

Chrześcijańska miłość realizowana przez ks. Bosko na polu wychowania mło-

dzieży przybrała w jego duchowości i praktyce życia formę dobroci, życzliwości, 

gruntownej akceptacji i zaufania do człowieka. Święty Wychowawca, nazwany przez 

Jana Pawła II „geniuszem serca”, wytycza drogę „pedagogii dobroci” odwołującą 

się do bogactwa i głębi serca ludzkiego, które zostało stworzone na „obraz i podo-

bieństwo Boże” 

(Rdz 1,26). Ks. Bosko określał tę postawę terminem ‛amorevolez-

background image

91

za’. Słowo to nie było obrane przez ks. Bosko przypadkowo. ‛Amorevolezza’ - prak-

tyczna, doświadczalna w życiu codziennym miłość była odzwierciedleniem postawy 

miłosiernego Boga, który przyjmuje grzesznika. „Chodzi tu o codzienną postawę, 

która nie jest wyłącznie miłością ludzką, ani też samą miłością nadprzyrodzoną. Jest 

to  rzeczywistość  złożona,  która  zakłada  dyspozycyjność,  zdrowe  zasady  i  odpo-

wiedni sposób postępowania”. „Wychowanie – powtarzał – jest sprawą serca”.

‛Amorevolezza’ w swojej podstawie posiada charakter teologiczny, znajduje swój 

wyraz w rzeczywistej i odczuwalnej miłości ludzkiej oraz nabiera wyraźnego sensu 

miłości wychowawczej.

Charakter duchowy i teologiczny tej miłości wychowawczej potwierdza ks. Bo-

sko w opisie swojego proroczego snu z 9. roku życia. W śnie, który stał się dla niego 

inspiracją i programem życia, otrzymał on pouczenie od Jezusa Chrystusa, Dobrego 

background image

92

Pasterza: „Nie pięściami, ale łagodnością i miłością pozyskasz tych twoich przyja-

ciół”. Następnie wyzna święty Wychowawca, że jego system wychowania opiera się 

całkowicie na słowach św. Pawła: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest (...), wszystko 

znosi (...), we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. 

Więzi osobowe w myśli i praktyce pedagogicznej oraz duchowości ks. Bosko 

nabierają  uprzywilejowanego  i  szczególnego  znaczenia.  Turyński  Wychowawca 

wskazywał, że pozytywne, głębokie relacje między wychowankiem a wychowawcą 

stanowią fundament dzieła wychowawczego oraz rozwoju człowieka. Długoletnie 

doświadczenie wychowawcze ks. Bosko ugruntowało w nim przekonania, że duch 

rodzinny (familiarita), zażyłość, pogodne i serdeczne więzi przyjaźni stanowią fun-

dament wytworzenia klimatu zaufania, a ten z kolei jest konieczny do skutecznego 

wychowania. Był przekonany wewnętrznie, że pierwej nim wdroży się wychowan-

ków do dyscypliny, posłuszeństwa i uporządkowania, potrzebne jest wzbudzenie  

w nich przeświadczenia, że są darzeni autentyczną miłością. W swoim Testamencie 

Duchowym pozostawił następujące wskazanie: „Nieustannie dąż do tego, aby wy-

chowankowie bardziej cię kochali, niż się ciebie bali” (Studia di farti amare piuttosto 

che farti tenere).

Ks. Bosko stosował mnóstwo różnych środków dla zamanifestowania tej prak-

tycznej  miłości  wychowawczej:  drobne  upominki  i  pamiątki,  obrazki,  medaliki, 

słodycze, łakocie dodawane do posiłków, rzeczy codziennego użytku, jak skarpety, 

buty, ołówki do pisania. Miłość wyrażał poprzez wspólną zabawę, czas przeznaczo-

ny wychowankom, śpiew, przechadzki. Szczególną uwagę przykładał do serdecz-

nego  przyjęcia  wychowanka,  pełnego  życzliwości  pierwszego  kroku,  pogodnego  

i radosnego sposobu bycia. 

Fascynującym  przykładem  metody  dobroci  w  posłudze  apostolskiej  był  

św. Franciszek Salezy, zwany „doktorem miłości”. Tego Świętego obrał za patrona 

swoich dzieł: pierwszego Oratorium na Valdocco (1844), Zgromadzenia Salezjań-

skiego,  Kościoła  wybudowanego  na  Valdocco  i  innych  dzieł.  Diakon  Jan  Bosko 

przed święceniami kapłańskimi świętego Biskupa Genewy uczynił swoim przewod-

nikiem. Zrobił postanowienie: „Będę się we wszystkim kierował miłością i dobrocią 

(słodyczą) św. Franciszka Salezego” (MB 1, 518).

W Regulaminie Oratorium z 1851-52 stwierdza, że dzieło to złożone jest „pod 

patronat  św.  Franciszka  Salezego,  ponieważ  ci,  którzy  pragną  poświęcić  się  tego 

typu działalności, powinni obrać sobie tego Świętego za wzór miłości, przykładne-

go sposobu zachowania, które są źródłem tych owoców, jakich oczekuje się z tego 

dzieła oratoryjnego”. 

Łagodność i dobroć św. Franciszka Salezego przybrały w Systemie Prewencyj-

nym ks. Bosko postać „amorevolezza” - jednego z trzech fundamentów tego syste-

mu wychowawczego.

ks. Zenon Klawikowski SDB

background image

93

ŹRÓDŁA DUCHOWOŚCI KS. BOSKO

Na  treść  doświadczenia  duchowo-pastoralnego  św.  Jana  Bosko  miały  wpływ 

różne środowiska, w których żył. Wyciskały one swoiste piętno na jego sposobie 

myślenia, wartościowania, wyborach i aktywności. Środowiska te związane są z eta-

pami jego życia: środowisko domu rodzinnego, środowisko szkolne i z nim związa-

ne wpływy humanistyczne, studia teologiczne oraz studium pastoralne w Konwik-

cie turyńskim i działalność wychowawczo-duszpasterska.

1. Środowisko domu rodzinnego (1815-1830)

Dom rodzinny Janka Bosko w środowisku wiejskim posiadał szczególne walo-

ry duchowe: żywy zmysł Opatrzności Bożej i poczucie obecności Boga w historii 

ludzkiej, praktyka życia sakramentalnego, nabożeństwo do Matki Najświętszej, kult 

świętych, poczucie obowiązku, zdolność do poświęceń i ofiar dnia codziennego

1

Szczególne  znaczenie  w  formacji  Janka  miała  jego  matka,  Małgorzata  Occhiena 

(dzisiaj służebnica Boża), która po śmierci męża (w 1817 r., w drugim roku życia 

Janka) wzięła na swoje barki ciężar prowadzenia domu i wychowania dzieci. Św. Jan 

Bosko we „Wspomnieniach Oratorium” wyznaje: „moim wykształceniem religij-

nym zajmowała się prawie wyłącznie moja mama”

2

. To ona przygotowywała go do 

Pierwszej Komunii św., uczyła go modlitwy, towarzyszyła mu w przeżywaniu sakra-

mentu pojednania, „tak długo, dopóki nie uznała - wspomina ks. Bosko - że mogę 

już sam należycie odbyć spowiedź”

3

. Do końca swojego życia będzie podkreślał 

wielką mądrość wychowawczą i duchową matczynych pouczeń. To matka zakorze-

niła w nim głęboki szacunek do sakramentów świętych oraz nabożeństwo maryjne. 

W dzień jego obłóczyn usłyszał – jak wyznaje – jej słowa: „Kiedy urodziłeś się, 

poświęciłam cię Matce Bożej, a kiedy zacząłeś naukę, poleciłam ci zawsze kochać 

naszą Matkę. Teraz polecam ci, byś oddał Jej się cały. Kochaj tych kolegów, którzy Ją 

kochają. A jeśli zostaniesz księdzem, rozkrzewiaj wokół siebie miłość do Niej”

4

.

2. Środowisko szkolne i wpływy humanistyczne (1830-1835)

Nauka języków klasycznych w szkole o ukierunkowaniu klasyczno-humanistycz-

nym (gramatyki, humanistyki i retoryki) dała Jankowi Bosko dostęp do bogactwa 

kultury i dorobku literatury klasyków. Z pasją oddawał się lekturze dzieł autorów 

łacińskich i włoskich. Było to nowe, niezwykłe, poszerzające intelektualne hory-

1

 Por. Braido P., L’esperienza pedagogica di Don Bosco, LAS Roma 1988, 51; Prellezo Jose Manuel,  

S. Giovanni Bosco w Dizionario di Pastorale Giovanille, Leumann Torino, 997.

2

 Jan Bosko, Wspomnienia Oratorium, Warszawa 1987, 22n.

3

 Tamże, 14.

4

 Tamże, 72.

background image

94

zonty  doświadczenie  dla  młodzieńca,  który  wyszedł  z  oddalonego  od  wielkiego 

świata środowiska wiejskiego. Później stanie się ono dla niego bazą w organizacji 

i  prowadzeniu  dzieł  wychowawczo-duszpasterskich.  Janek  Bosko  w  tym  okresie 

nawiązuje głębokie i twórcze przyjaźnie oraz zakłada „Towarzystwo Wesołości”, 

którego podstawową dewizą „było za wszelką cenę unikanie wszystkiego, co mo-

głoby wywołać melancholię i smutek, a zwłaszcza lekceważenie prawa Bożego”. 

Regulamin Towarzystwa zawierał dwa punkty: „1. Żadnego czynu ani żadnych słów 

niegodnych chrześcijanina. 2. Sumienność w wypełnianiu obowiązków szkolnych  

i religijnych”

5

. Okres uczęszczania do szkół ugruntował w nim ideał religijny opar-

ty  na  chrześcijańskim  świecie  wartości;  dał  mu  odkryć  znaczenie  wykształcenia  

w życiu człowieka, potrzebę porządku, dyscypliny i stawiania wymagań moralnych; 

pomógł dowartościować wpływ grup na rozwój młodego człowieka, więzi przyjaź-

ni, znaczenie stałego kierownictwa duchowego (obiera spowiednika i kierownika 

sumienia) i systematycznej praktyki sakramentalnej; wskazał na konieczność wycho-

wania do obowiązkowości i potrzebę głębokich relacji międzyosobowych pomiędzy 

uczniami a nauczycielami i wychowawcami

6

.    

3. Studia teologiczne (1835-1841)

Janek Bosko odbył studia seminaryjne w Chieri. Praktyki seminaryjne: codzien-

na  Msza  św.,  rozmyślanie,  różaniec,  lektura  podczas  posiłków,  spowiedź  co  dwa 

tygodnie, Komunia św. w dni świąteczne (później codzienna) odprawiane z gorli-

wością staną się potem praktykami we wspólnotach zakonnych założonych przez 

ks. Bosko.

W seminarium panował klimat surowych wymagań i dyscypliny, a nawet w jakimś 

sensie rygoryzmu jako spuścizny po jansenizmie. Seminarzysta Bosko wspomina, iż 

relacje pomiędzy przełożonymi i studentami były nacechowane dystansem i chło-

dem, co powodowało w nim pragnienie, aby jak „najszybciej ukończyć seminarium 

i jak najprędzej zostać księdzem (...), by przebywać wśród chłopców, pomagać im  

i wspierać mą przyjaźnią”

7

W tym okresie wielki wpływ na seminarzystę Janka miało dziełko „O naślado-

waniu Chrystusa”, które odciągnęło jego uwagę od dóbr tego świata, a skierowało 

ku wartościom nieprzemijającym, mobilizując do wytężonych wysiłków ascetycz-

nych. Ks. Bosko wyznał: „Wielokrotnie wracałem jeszcze potem do tej małej, a tak 

wielkiej, książki i odkryłem, że w jednej jej linijce było więcej mądrości niż w gru-

bych tomach autorów starożytnych. Lektura „O naśladowaniu Chrystusa” położyła 

kres lekturom świeckim”

8

.

5

 Tamże, 38.

Por. Braido P., L’esperienza pedagogica di Don Bosco, 52-53.

7

 Jan Bosko, Wspomnienia Oratorium, 74.

8

 Tamże, 106-107 (91).

background image

95

Janek seminarzysta ujawnił swoją naturę pragmatyka; daleki był od suchych spe-

kulacji i teoretycznych rozważań, a swoje upodobania kierował ku Pismu św., apo-

logetyce i historii Kościoła.

 

4. Studium pastoralne w Konwikcie turyńskim i praca apostolska

Trzyletni  pobyt  ks.  Bosko  w  Konwikcie  turyńskim  (1841-1844)  oraz  podjęta 

przez niego działalność wychowawczo-apostolska w pierwszych latach kapłaństwa 

miały definitywny wpływ na profil jego doświadczenia duchowo-pastoralnego. Or-

ganizacja i program studium w Konwikcie turyńskim o nastawieniu pastoralnym  

i praktycznym szły w kierunku humanizmu chrześcijańskiego pełnego równowa-

gi i umiaru uprzywilejowując doktrynę moralną i duchową św. Alfonsa Liguriego,  

a odcinając się od skrajnych tendencji rygoryzmu i laksyzmu. 

W Konwikcie ks. Bosko spotyka św. Józefa Cafasso (1811-1860), który nie tylko 

stał się jego wykładowcą teologii moralnej, ale kierownikiem duchowym i przewod-

nikiem  pastoralnym.  On  prowadził  młodego  kapłana  do  więzień,  do  młodzieży  

z marginesu społecznego, do ludzi żyjących na granicy prawa. Pod jego okiem ks. 

Bosko ugruntuje w sobie właściwe mu rysy duchowości: nadzieję chrześcijańską, 

większe zaufanie do Boga niż poddawanie się lękom i niepokojom wewnętrznym, 

obowiązkowość jako podstawowy przejaw wzorowego życia religijnego, mocny ak-

cent  na  życie  sakramentalne  w  posłudze  pastoralnej,  wierność  Kościołowi  i  pa-

pieżowi, ukierunkowanie apostolskie na biedną i opuszczoną młodzież, myślenie  

o rzeczach ostatecznych i ćwiczenie dobrej śmierci

9

W tym okresie młody kapłan Bosko gruntowniej poznaje i identyfikuje się ze 

stylem  wielkich  świętych  pasterzy:  Karola  Boromeusza,  Filipa  Nereusza  (pełną 

miłości i pomysłowości obecność wśród dzieci i młodzieży oraz oratoria) i Fran-

ciszka Salezego (łagodność, cierpliwość i dobroć w traktowaniu każdego człowie-

ka). Dojrzewa w nim przekonanie, iż bardziej dobrocią i cierpliwością niż rygorem  

i surowością można pociągnąć dusze, zwłaszcza dzieci i ludzi młodych, do uczest-

nictwa w sakramentach i praktykach pobożnych. Stąd nie dziwi fakt, iż niedługo po 

opuszczeniu Konwiktu pisze on dziełko pod tytułem: „Praktyka nabożeństwa do 

Miłosierdzia Bożego” (1847)

10

.   

 

 

 

 

ks. Zenon Klawikowski SDB

9

 Braido P., L’esperienza pedagogica di Don Bosco, 54.

10

 Prellezo Jose Manuel, S. Giovanni Bosco w 

Dizionario di Pastorale Giovanille, Leumann Torino, 998.

background image

96

KSIĄDZ BOSKO – ŚWIADEK BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Dobroć (amorevolezza) – wyrazem miłosierdzia na polu wychowania

IX  Pielgrzymka  Jana  Pawła  II  do  ojczyzny  była  jednym  ze  szczytowych  wy-

darzeń religijnych ostatniego okresu życia Kościoła w Polsce, Europie, a także na 

świecie. Jan Paweł II przybył do swojej ojczyzny, by tutaj wypowiedzieć jeden z 

najważniejszych  wątków  swego  nauczania  i  przekazu  Ewangelii  –  ukazać  światu 

„Boga bogatego w miłosierdzie”. Namiestnik Chrystusa dokonał w Sanktuarium 

Łagiewnickim zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. Wezwał również wszyst-

kich wierzących, aby stali się świadkami miłosierdzia. Mówił Ojciec św.: „Trzeba 

tę iskrę Bożej łaski rozniecić. Trzeba przekazać światu ogień miłosierdzia. Bądźcie 

świadkami miłosierdzia” (homilia 16 VIII 2002 r.).

Stając przed tym wyzwaniem, stawiamy sobie pytanie: Czy tajemnica Bożego 

miłosierdzia znalazła jakieś odbicie w sposobie myślenia i działania ks. Bosko? Czy 

i co mówił o Bożym miłosierdziu?    

Analizując życie, pisma oraz dzieła wychowawcze ks. Bosko natrafiamy na bar-

dzo znaczące świadectwa o Bożym miłosierdziu. U podstaw duchowości ks. Bosko 

odnajdujemy obraz Boga miłosiernego, nieskończoną Miłość, Dobroć

11

. Ten obraz 

miłosiernego Boga, jaki nosił w swym sercu Święty Wychowawca, rzutował na całą 

jego wizję świata, człowieka, a także na proces rozwoju istoty ludzkiej oraz metodę 

wychowania człowieka i przemiany świata. Można śmiało powiedzieć, że św. Jan 

Bosko, w tym, co mówił i czynił, był „świadkiem Bożego miłosierdzia”, a jego me-

toda wychowawcza stanowiła przełożenie tej tajemnicy na pole wychowania.  

Ks.  Bosko  pierwszą  swoją  posługę  kapłańską  pełnił  jako  kapelan  Szpitalika  

św. Filomeny – jednego z wielu dzieł dobroczynnych założonych przez Markizę 

Barolo (od października 1844 do sierpnia 1846 r.). Z gorliwością oddając się swo-

im  obowiązkom,  wzrastał  w  tym  środowisku  całym  sercem,  uczestnicząc  w  ich 

duchowym klimacie. Markiza Barolo była gorliwą czcicielką miłosierdzia Bożego.  

W swoich wypowiedziach i pismach często nawiązywała do tej tajemnicy: „My słu-

żymy dobremu Gospodarzowi – pisała – dobrotliwemu Ojcu, Boskiemu Oblubień-

cowi; zawierzmy się Jego miłosierdziu. On nas kocha, dostrzega nasze potrzeby, na-

szą nędzę; On ma większe pragnienie uczynienia nas świętymi, niż my sami możemy  

mieć”.

12

 „Troszczmy się o to – mówiła innym razem - aby nasze serce było ukształ-

towane w harmonii z Sercem Boga, pełnym miłości, dobroci i miłosierdzia”

13

; „Ser-

ce Jezusa jest całe miłością dla nas, pełne dobroci i miłosierdzia”

14

; „Budujmy nasze 

zaufanie do Boga na Jego wszechmocy i miłosierdziu, nie tylko, ale również na do-

11

 Por. Pietro Stella, 

Don Bosco, Societá editrice il Mulino, Bologna 2001, s. 72.

12

 Giulia Falletti di Barolo, 

Pensieri i massime, Roma 1984, s. 12.

13

 Tamże, s. 14.

14

 Tamże, s. 32.

background image

97

background image

98

świadczeniu Jego okazanej nam miłości”

15

; „Zobaczcie, ileż łask otrzymałyśmy od 

Boga! Zawierzmy się Jego miłosierdziu, abyśmy nie ulegli zwątpieniu”

16

.

 Jedną z umiłowanych i uprzywilejowanych praktyk pobożności Markizy było 

nabożeństwo: „sześć dni ku czci Bożego miłosierdzia”. Praktyka ta polegała na ze-

stawie refleksji, modlitw i ćwiczeń duchowych. W pierwszych trzech dniach, którym 

przyświecało ukazanie niewoli grzechu i potrzeby nawrócenia grzeszników, odma-

wiano modlitwy i odbywano przewidziane praktyki pobożności, udzielano jałmużny 

i podejmowano akty dobroczynne. Wieczorem po krótkiej medytacji śpiewano Mi-

serere oraz udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Trzy kolejne 

dni były wyrazem wdzięczności Bogu za doznane miłosierdzie. Przewidziana była 

refleksja (kazanie) na temat potrzeby wyrażenia należnej wdzięczności Bogu, miało 

miejsce wystawienie Najświętszego Sakramentu, śpiewało się Benedictus i na za-

kończenie udzielano również błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.  

Markiza  Barolo  16  marca  1846  r.,  za  pośrednictwem  Świętej  Kongregacji  

ds. Rytu, uzyskała pozwolenie od papieża Grzegorza XVI na praktykowanie w ko-

ściołach publicznych tego nabożeństwa w przyjętej formie. Tenże papież 6 kwietnia 

1846 r. na prośbę Markizy udzielił odpustu tym wszystkim, którzy będą praktyko-

wali to nabożeństwo.  

Pani Barolo pragnęła bardzo, aby osoba o „dobrym piórze” zredagowała bro-

szurę pomocną w praktykowaniu tak cenionego przez nią nabożeństwa. Jej sekre-

tarz, Silvio Pellico, który był przyjacielem ks. Bosko i znał jego zdolności pisarskie 

oraz duchowe zapatrywania, zbieżne z duchowymi oczekiwaniami Markizy, pomi-

mo istniejących już wówczas rozbieżności między nią a młodym, żarliwym Kapela-

nem, zwrócił się do niego z prośbą o napisanie tego dziełka. Ks. Bosko podjął się 

tego zadania. Powstałe dziełko zatytułował: „Praktyka nabożeństwa ku czci Bożego 

miłosierdzia”

17

Autor przewidział w nim na każdy dzień konferencję ukazującą jakiś aspekt Bo-

żego miłosierdzia, której treść osadził na licznych cytatach z Pisma św. Tematy kon-

ferencji przeznaczonych na pierwsze 3 dni są następujące: 1) Bóg okazuje nieustan-

nie miłosierdzie wobec sprawiedliwych i grzeszników. Wszystko jest miłosierdziem, 

kiedy  Bóg  obsypuje  swoimi  łaskami  ludzi  w  porządku  duchowym  i  doczesnym.  

2) Cudowna dobroć Boga wobec grzeszników, tak bardzo widoczna w wydarze-

niach opisanych na kartach Pisma św. 3) Szczególne przejawy miłosierdzia Bożego 

wobec grzeszników manifestowane przez Boskiego Zbawcę w Jego pełnej cierpie-

nia męce na krzyżu. 

Treść konferencji  ostatnich  trzech  dni  stanowią  motywy wdzięczności wobec 

Boga: 1) Dobroć (amorevolezza) Boga, z jaką przyjmuje grzeszników. 2) Nieocenio-

ne dobrodziejstwo, jakie stanowi Sakrament Pokuty. 3) Środki zbawienia wiecznego, 

jakimi dysponuje Święta Katolicka Wiara

18

.

15

 Tamże, s. 14.

16

 Tamże, s. 10.

17

 „Esercizio di devozione alla Misericordia di Dio”: por. MB II, s. 550.

18 

Por. MB II, s. 550.

background image

99

Tematem czwartego dnia jest „dobroć” (amorevolezza) Boga. Słowo to, ozna-

czające  praktyczną,  odczuwalną,  konkretną  miłość,  spotykamy  po  raz  pierwszy  

w pismach Wielkiego Wychowawcy. Termin ten, często stosowany, stanie się póź-

niej jednym z trzech kluczowych wyrażeń użytych przez Świętego dla opisania jego 

metody wychowawczej (la ragione – la religione – l’amorevolezza)

19

. Dobroć wy-

chowawcza  –  amorevolezza  ma  zatem  swoje  źródło  w  postawie  Boga  miłosier-

nego wobec człowieka, zwłaszcza człowieka młodego, który cierpi, upadł, został 

skrzywdzony, przeżywa trudności czy kryzysy. Dobroć jest wyrazem praktycznym 

miłosierdzia na polu wychowania i apostołowania wśród ludzi młodych. Ks. Bo-

sko ukazywał Jezusa Chrystusa jako wzór miłosiernej dobroci, mówiąc do swoich 

współpracowników: „Jezus Chrystus stał się małym z maluczkimi i dźwigał nasze 

słabości. On jest nauczycielem życzliwej dobroci”. 

Dar  Sakramentu  pojednania  był  dla  Wychowawcy  z  Valdocco  najwspanialszą 

manifestacją miłosierdzia Bożego wobec cierpiących duchowo i fizycznie, przytło-

czonych ciężarem i niewolą grzechu, zdesperowanych, zagubionych ludzi, zwłasz-

cza ludzi młodych, choćby ktoś upadł „nie tylko siedem, ale siedemdziesiąt siedem 

razy”

20

. W sposobie myślenia Świętego „nadzieja, miłosierdzie, sakrament pojed-

nania były synonimami”

21

. Sakrament pojednania był rozumiany jako zewnętrzny 

znak miłości posuniętej „aż do szaleństwa krzyża”, miłości miłosiernej. 

Jan Bosko posiadał niezmąconą niczym ufność w potęgę sakramentalnego po-

jednania, stąd z taką gorliwością i oddaniem sam jako kapłan służył w konfesjonale 

i z pasją zachęcał do jego praktykowania. W dziełku pt. „Klucze do nieba” pisał: 

„Bóg nie umie odrzucić skruszonego i upokorzonego serca, raczej weseli się, gdy 

może okazać miłosierdzie i przebaczenie”

22

.

Święty Wychowawca  miał  świadomość,  że  chrześcijanin  kroczący  za  Jezusem 

Chrystusem napełnia się Bogiem i promieniuje Nim, jest manifestacją swego Stwór-

cy poprzez życie i działanie. Chrześcijanin jest wezwany do odzwierciedlania mi-

łosierdzia  Bożego  w  codzienności,  zgodnie  ze  słowami  Chrystusa  z  Ewangelii: 

„Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec” (Łk 6,36). Turyński Wycho-

wawca pisał: „Bóg upewnia nas, że dobro świadczone (jałmużna) jest skutecznym 

środkiem do otrzymania przebaczenia grzechów, doświadczenia miłosierdzia przed 

obliczem Boga oraz dojścia do życia wiecznego”

23

.

Ks. Bosko miłosierdzie Boże wiązał z powołaniem człowieka, z powołaniem do 

życia ziemskiego, ale również do życia w Królestwie Bożym w wieczności. Tym sa-

mym ujawnia się ono zwłaszcza w momencie przejścia człowieka z ziemskiego łez 

padołu do domu Ojca. Śmierć dla chrześcijanina ma być spotkaniem z Ojcem, który 

19

 Por. MB XIII, s. 919.

20

 Por. MB II, 549, ss. 164nn.

21

 MB II, s. 157.

22

 Giovanni Bosco, Scritti spirituali (a cura di Joseph Aubry), tom II, Città Nuova Editrice, Roma 1976, s. 23.

23

 Tamże, s. 34.

background image

100

oczekuje i przygarnia. W 1873 r. pięćdziesięcioośmioletni ks. Bosko, pod wpływem 

zachęt ze strony papieża Piusa IX oraz innych znaczących osób, rozpoczął spisy-

wanie historii własnego życia. Zatytułował je: „Wspomnienia Oratorium św. Fran-

ciszka Salezego od 1815 do 1855”. W tych wspomnieniach dokonał gruntownej 

refleksji nad swoimi dziełami i przeszłością po to, „aby służyło to w rozpoznaniu, 

jak Bóg kierował każdą rzeczą w każdym czasie”

24

W  tekście  „Wspomnień”  Święty  dwukrotnie  używa  wyrażenia:  „Boże  miło-

sierdzie”. Pierwszy raz, gdy mówi o śmierci ojca: „Nie miałem jeszcze dwóch lat, 

kiedy miłosierny Bóg dotknął nas bolesnym nieszczęściem. Kochany ojciec, który 

był człowiekiem silnym, w pełni wieku (...) pewnego dnia powróciwszy z pracy do 

domu cały spocony, nie zważając na to, wszedł do zimnej piwnicy. Wkrótce potem 

dostał wysokiej gorączki i poważnego zapalenia płuc. Wystarczyło kilka dni, aby 

znalazł się u kresu życia. Zaopatrzony zgodnie z praktyką sakramentem chorych 

polecił mamie, aby miała ufność w Bogu. Zakończył życie 12 maja 1817 r., mając 

34 lata”

25

.  

Tragiczne wydarzenie, które dotknęło rodzinę Bosko, było odczytane w kontek-

ście Bożego miłosierdzia. Ks. Bosko podkreślił, że ojciec polecił zachować matce 

ufność w Bogu. Bolesne i dotkliwe doświadczenie domu rodzinnego stało się po-

wodem do oczyszczenia i ugruntowania wiary w Boga. Z takiego środowiska ludzi 

wierzących wywodził się Święty.

Drugi raz przywołuje ks. Bosko Boże miłosierdzie przy opisie kolejnego bo-

lesnego  odejścia  –  śmierci  przyjaciela,  kleryka  Alojzego  Comollo,  a  właściwie 

pojawienia się Alojzego po śmierci, który wypełniając wcześniej zawartą umowę  

z Jankiem przyszedł po to, aby zakomunikować mu: „Bosko, jestem zbawiony”. Na-

wiązując w opisie tego wydarzenia do powziętej z Alojzym umowy, wyznaje: „Ni-

gdy bym nie radził innym podejmowania tego typu umów. Bóg jest wszechmocny. 

Bóg jest miłosierny. Zwykle nie zwraca uwagi na takie umowy, ale czasami jednak  

w swym nieskończonym miłosierdziu pozwala, aby się wypełniły, jak to miało miej-

sce w opisanym wydarzeniu”

26

. Janek Bosko bardzo przeżył fakt odejścia do wiecz-

ności Alojzego. Odbiło się to na jego zdrowiu tak, iż – jak wyznaje – był bliski 

śmierci. Jednak w dalszej perspektywie, z dystansu czasu widzi w tych wydarzeniach 

przebijające się miłosierdzie Boże. 

Gruntowna  wiara  w  Boże  miłosierdzie  napełniała  Turyńskiego  Wychowawcę 

pokojem  wewnętrznym,  nadzieją,  ufnością,  zdolnością  odważnego  spoglądania 

w przyszłość, radością. Biskup Giovanni Cagliero dał takie świadectwo o ks. Bo-

sko:  „Przez  trzydzieści  pięć  lat,  które  przeżyłem  u  jego  boku,  nigdy  nie  widzia-

łem w nim przejawów braku ufności, nigdy nie słyszałem od niego słów niepokoju  

24

  Giovanni Bosco, Memorie dell’Oratorio di S. Francesco di Sales dal 1815 al 155. Introduzione,  

note e testo critico a cura di Antonio da Silva Ferreira, Las – Roma, 1991, s. 30.

25

 Tamże, s. 31.

26

 Tamże, s. 104.

background image

101

o przyszłość lub zwątpienia, nigdy nie widziałam go zaniepokojonym z powodu 

niepewności co do dobroci i miłosierdzia Bożego wobec niego. Nigdy nie widziano 

go przeżywającego konflikty i niepokoje sumienia. Mówił o niebie w sposób pe-

łen fascynacji, zachwytu i zaangażowania sercem tak, że wzbudzał w słuchaczach 

rozmiłowanie w rzeczach niebieskich. Było rzeczą oczywistą, że nadzieja otrzyma-

nia nagrody wiecznej usuwała z jego serca lęk przed śmiercią. Mówił o tych spra-

wach jak syn mówi o domu swojego ojca (...). Radowały go słowa św. Pawła: „Je-

żeli jesteśmy dziećmi Boga, to i dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa”  

(Rz 8, 17)

27

. Ks. Bosko powtarzał: „Czyń to, co możesz, resztę zawierz Bożemu 

miłosierdziu, które jest nieskończone!”

28

. Swoim zaufaniem i nadzieją pokładaną  

w Bogu był podatnym narzędziem miłosierdzia Bożego.

Prawda  o  Bogu  bogatym  w  miłosierdzie  była  mocno  zakorzeniona  w  sercu  

ks. Bosko. Nie była to prawda przyjęta jako pewna tylko doktryna, ale prawda do-

świadczona i ugruntowana w życiu i w głębi serca. Prawda ta stała się dominującym 

elementem w kształtowaniu się jego powołania, duchowości, a także całej sfery dzia-

łania i apostolatu. Boże miłosierdzie stało się dla Świętego Wychowawcy zaczynem 

jego dzieł oraz inspiracją metody wychowania zwanej „systemem prewencyjnym”. 

Życie i dzieła ks. Bosko są zatem świadectwem i manifestacją Bożego miłosierdzia. 

Duchowi synowie i córki Świętego Wychowawcy w kontemplacji Bożego mi-

łosierdzia jeszcze bardziej poznają naturę i tajemnicę swojego powołania. Ona jest 

zaczynem i źródłem wszelkich salezjańskich poczynań i przedsięwzięć.

Ks. Zenon Klawikowski SDB

 

DUCHOWOŚĆ KOMUNII W STYLU KSIĘDZA BOSKO

Wyzwaniem  naszych  czasów  jest  dialog  międzyludzki,  solidarność,  zdolność 

współdziałania  i  budowanie  duchowości  komunii,  o  czym  pisał  Jan  Paweł  II  

w  Liście  apostolskim 

Nuovo  millenio  ineunte  (nr  43).  Wspaniały  przykład  budowa-

nia duchowości komunii odnajdujemy w ks. Bosko i jego Oratorium na Valdocco. 

Czym  jest  duchowość  komunii  i  jaką  przybrała  formę  w  dziele  wychowawczym 

Turyńskiego Wychowawcy. 

Słowo 

komunia  do  niedawna  było  używane  w  polskim  języku  kościelnym  na 

oznaczenie przyjęcia Chrystusa pod postacią Chleba w czasie Eucharystii (mówi-

my przyjąć Komunię św., Pierwsza Komunia św. itd.) lub na oznaczenie tej części  

Mszy  św.,  podczas  której  to  się  dokonuje.  Dzisiaj  słowo 

komunia  jest  coraz  czę-

ściej  stosowane  w  tłumaczeniach  bardzo  bogatego  w  treść  łacińskiego  termi-

nu 

communio,  -onis  oznaczającego  wspólnotę,  zjednoczenie,  łączność.  Termin  ten  

w oficjalnym języku Kościoła, jakim jest język łaciński, służy do wyrażenia tajem-

nicy jedności wspólnoty Ludu Bożego. Zaś słowo 

communio, -onis jest tłumaczeniem  

27

 MB II, s. 155n.

28

 MB II, s. 157.

background image

102

i  odpowiednikiem  biblijnego  terminu  greckiego 

koinonia  (wspólność,  jedność, 

uczestnictwo, udzielanie się). 

Słowo 

koinonia zostało użyte przez św. Pawła i św. Jana Ewangelistę na ozna-

czenie jedności między Osobami Trójcy Świętej i tej jedności, która łączy wspól-

notę  Kościoła.  Św.  Paweł  w  1.  Liście  do  Koryntian  pisze: 

„Wierny  jest  Bóg,  któ-

ry powołał nas do wspólnoty (to znaczy komuniize swoim Synem Jezusem Chrystusem, 

Panem naszym” (1Kor 1,9). Św. Jan Ewangelista wyznaje: „Piszemy wam o Słowie życia,  

o  tym,  które  było  od  początku,  któreśmy  słyszeli  i  widzieli  na  własne  oczy,  w  które-

śmy  się  wpatrywali  i  którego  dotykały  nasze  dłonie(...).  To  cośmy  widzieli  i  słysze-

li,  głosimy  również  wam,  abyście  i  wy  mieli  z  nami  łączność  (dosłownie  komunię).  

A nasza łączność (komunia) jest łącznością (komunią) z Ojcem i Synem Jego Jezusem Chrystu-

sem” (1J 1,1-4). Św. Jan pisze o komunii, jaka istnieje między Osobami Trójcy Św., 

której my stajemy się uczestnikami. Nie jest to jakaś łączność abstrakcyjna, ale ta, 

która zrodziła się ze słyszenia, widzenia, dotykania Słowa życia...

Co oznacza słowo duchowość? Duchowość to życie w Duchu

29

. Duch Święty 

czyni nas dziećmi Bożymi i świadczy o ojcostwie Boga, pomagając nazywać Go: 

„Abba” – Ojcze. Duch Święty wzbudza w sercach wierzących miłość i rodzi po-

czucie jedności z Bogiem i braćmi, jest źródłem komunii. Zatem 

duchowość komunii 

to głęboka więź osobowa wyrastająca z bogatego życia duchowego; to spojrzenie 

utkwione w tajemnicy Trójcy Świętej, która zamieszkuje w nas; to zdolność odczu-

wania więzi z bratem w wierze dzięki głębokiej jedności mistycznego Ciała, jakim 

jest  Kościół;  to  zdolność  dostrzegania  w  drugim  człowieku  tego,  co  pozytywne  

i przyjęcia tego jako daru od Boga. Duchowość komunii to „umiejętność zrobienia 

miejsca bratu” w swoim życiu i „zdolność do dialogu”, to kształtowanie w sobie 

wyobraźni miłosierdzia

30

.

Karta Posłannictwa Rodziny Salezjańskiej (art. 2) wskazuje doświadczenie wy-

chowawczo-apostolskie ks. Bosko z Oratorium na Valdocco jako wyraźny i charak-

terystyczny przejaw życia w Duchu Świętym, przejaw życia duchowością komunii. 

Sięgając do tego doświadczenia Ducha, spróbujmy wydobyć najważniejsze elemen-

ty tej duchowość kształtowane w Oratorium na Valdocco. 

1) Umiejętność świętowania (zmysł świętowania)

Życie  Oratorium  na  Valdocco  charakteryzowało  stawianie  w  centrum  litur-

gii, przeżywanej jako święto, jako moment uroczysty. W Oratorium „żyło się od 

święta do święta”. Świętowanie było dla oratorian ks. Bosko spotkaniem z sacrum,  

z transcendencją. Święto pozwalało spojrzeć na codzienność i całe życie ludzkie  

w  perspektywie  zbawienia.  Uroczystości  były  przygotowane  odpowiednio  wcze-

29

 Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, 

Rozpocząć na 

nowo od Chrystusa (maj 2002), Pallottinum Poznań 2002, nr 20.

30 

Jan Paweł II, 

List Apostolski Novo millennio ineunte, Częstochowa 2001, 53.

background image

103

śniej.  Przygotowania  obejmowa-

ły  wymiar  zewnętrzny,  ale  przede 

wszystkim  troszczono  się  o  przygo-

towanie  duchowe  poprzez  odprawia-

nie  triduów  czy  nowenn  kończących 

się skupieniem i oczyszczeniem serca  

w Sakramencie Pojednania. 

Zazwyczaj  zapraszano  do  wspól-

nego  świętowania  dostojnych  gości 

duchownych,  dobrodziejów,  przed-

stawicieli  władz.  Owe  dni  przeżywa-

no  w  całej  okazałości  z  towarzysze-

niem muzyki i śpiewu. Troszczono się  

o piękną oprawę liturgiczną oraz pełne 

zaangażowanie każdego uczestnika. 

Msza św. była centralnym momen-

tem świętowania, które po niej przeno-

siło się na wszystkie inne wydarzenia 

dnia:  akademie,  inscenizacje,  zabawy, 

przedstawienia teatralne, przechadzki. 

Święto różniło się od dnia powszedniego innym programem dnia, odświętnymi de-

koracjami, uroczystym ubiorem wychowawców i wychowanków, muzyką oraz śpie-

wem. Różnicę dało się również zauważyć poprzez bardziej bogato zastawiony stół 

w refektarzu, albowiem pojawiały się łakocie i legumina. 

   

2) Atmosfera dążenia do świętości i zdobywania dusz dla Boga

W Oratorium panował klimat pragnienia świętości i usilnego dążenia do niej 

oraz wzajemnego wspieranie się w jej nabywaniu. Ks. Bosko uświadamiał każde-

mu jego godność dziecka Bożego oraz jemu właściwe powołanie. Święty budził  

w swoich wychowankach fascynację dobrem, czystością duszy, umiłowaniem Boga, 

zasiewał pragnienie zbawienia duszy i doskonalenia się. Stąd jego motto życiowe: 

„Daj mi dusze, resztę zabierz”.

Ukochanie czystości, dobra i świętości wiązało się z walką ze złem i grzechem. 

Ks.  Bosko  polecał  swoim  współpracownikom:  „Postępuj  tak,  aby  każdy  poznał  

z  twych  słów  i  czynów,  że  szukasz  dobra  dusz.  Rób  wszystko,  by  przeszkodzić 

grzechowi”. W tym duchu Dominik Savio zrobił postanowienie: „Raczej śmierć, 

niż grzech”. W Oratorium znana była funkcja „monitora” – kolegi pomagające-

go dostrzec uchybienia i niedoskonałości. Wychowawcy stosowali częste rozmowy  

z wychowankami, poszukiwali różnorodnych form upomnienia braterskiego i do-

tarcia do głębi duszy podopiecznych. Wszyscy czuli się zobowiązani do przykłada-

nia ręki do zabawienia swojej duszy i zbawiania dusz bliskich oraz kolegów.

background image

104

3) Trafianie do serca 

Cechą charakterystyczną stylu życia w Oratorium na Valdocco było odwoływa-

nie się do bogactwa duchowego serca ludzkiego, w którym mieszka Bóg. Ks. Bosko 

mówił, że wychowanie jest sprawą serca i w wychowaniu głównie chodzi o „zdoby-

cie serca wychowanka”. W wychowaniu chodziło Świętemu o wydobycie na światło 

dzienne bogactwa, które kryje się w sercu człowieka i sprawienie, aby ono stało się 

motorem działania. Pouczał swoich współpracowników: „Daj się poznać wycho-

wankom i staraj się ich poznać, spędzając z nimi, o ile to jest możliwe, cały czas, 

próbując szepnąć im do ucha jakieś życzliwe słowo pochodzące z serca. Zobaczysz, 

jak jest to potrzebne. To jest wielki sekret, który cię uczyni panem ich serc”.

Metoda wychowawcza ks. Bosko polegała na indywidualnym traktowaniu każ-

dego wychowanka jako osoby, stworzonej „na obraz i podobieństwo Boże”, jako 

„dziecka Bożego” w Jezusie Chrystusie. Takie podejście wiązało się z gruntowną 

akceptacją innych, poszanowaniem wolności i autonomii każdej osoby, zaufaniem,  

z pobudzaniem każdego do postawy aktywnej, twórczej oraz współodpowiedzial-

nej. Indywidualne traktowanie mobilizowało wychowawców do troski o dostrzeże-

nie każdej osoby i pragnienie zaspokojenia jej potrzeb. Ważną sprawnością trafiania 

do serca była zdolność słuchania, zrozumienia, empatii i współodczuwania oraz wy-

chowanie do wdzięczności. Zasiewanie wdzięczności ma ogromne znaczenie w roz-

woju człowieka. Jest ono pomocą w dostrzeganiu osób, którym wiele zawdzięczamy 

oraz sprawia, że lepiej i obiektywniej widzimy siebie samych. Budzenie wdzięcz-

ności wobec Boga – dawcy życia i drugiego człowieka (rodziców, wychowawców, 

przyjaciół...) rodzi szacunek, uznanie autorytetów, respekt, posłuszeństwo.   

4) Postawa radosna, pogodna, otwarta i przyjazna 

Usilnym dążeniem ks. Bosko było wytworzenie w Oratorium na Valdocco kli-

matu rodzinności, akceptacji, serdeczności, bliskości i zaufania. „Chcesz, żeby cię 

słuchano  –  powtarzał  ks.  Bosko  -  spraw  najpierw,  żeby  cię  kochano”.  „Bez  du-

cha rodzinnego – pisał do swoich współpracowników z Rzymu - nie ma zaufania,  

a bez zaufania nie ma wychowania”. Można dopowiedzieć, że bez ducha rodzinnego  

i zaufania nie ma jedności, współdziałania, budowania komunii.

Trzeba jednak mieć świadomość, że ta postawa serdeczności i rodzinności wcale 

nie oznaczała uciekania od konfliktów, spraw trudnych, przyklaskiwania błędom, 

tolerowania zła. Wręcz przeciwnie. Autentyczna serdeczność i przyjaźń domaga-

ją  się  wypowiadania  z  zaufaniem  swoich  uczuć,  spostrzeżeń,  obaw,  niepokojów.  

Ks. Bosko oczekiwał od swoich wychowanków i współpracowników wyjawienia 

z zaufaniem swoich niepokojów, czy dostrzeżonych nieporządków. Chodziło o to, 

aby im wspólnie zaradzić. 

Autentyczna  radość  jest  budowana  na  prawdzie,  na  nawróceniu,  przebacze-

niu, pojednaniu. Kluczem do prawdziwej radości i komunii jest spowiedź święta  

background image

105

i oczyszczone serce grzesznika. „Szatan boi się ludzi radosnych” (ks. Bosko). Czło-

wiek nawrócony i pojednany nie będzie uciekał przed innymi, nie będzie się izolo-

wał. Wprost przeciwnie będzie obecny, będzie towarzyszył, asystował. Stąd postawa 

radosna wiąże się z braterską obecnością.

  

5) Umiejętność współdziałania 

We wspólnocie wychowawczo-duszpasterskiej na Valdocco odnosiło się wraże-

nie, że wszyscy są potrzebni, dostrzeżeni i dowartościowani. Dało się zauważyć silne 

poczucie przynależności do wspólnoty oratoryjnej. Każdemu powierzano zadania 

stosownie do jego uzdolnień, talentów, zainteresowań i predyspozycji. Zmaganie 

się  z  odpowiedzialnymi  zadaniami  wyzwalało  nieodkryte  energie,  pomysłowość, 

twórczość. Umiejętne stawianie wymagań mobilizowało, pobudzało wychowanków 

i młodych wychowawców do ofiary, poświęceń, do doskonalenia i angażowania się 

całym sercem w powierzone zadania. 

Szczególną  szkołą  nabywania  sprawności  współdziałania  były  funkcjonujące  

w pierwszym Oratorium towarzystwa, grupy czy też koła zainteresowań. Wspólne 

pasje, młodzieńcze fascynacje, wspólna modlitwa, inscenizacje i występy chóru czy 

orkiestry,  wspólna  zabawa,  twórczość  i  współzawodnictwo,  zdrowa  rywalizacja  - 

wszystko to jednoczyło wychowanków, dając wspaniałą okazję do wspólnego pro-

gramowania, współdziałania oraz podejmowania odważnych przedsięwzięć.

6) Troska o dobrą i częstą komunikację 

Elementem kształtującym duchowość komunii w środowisku oratoryjnym na 

Valdocco  była  również  dobra  i  częsta  komunikacja.  Ks.  Bosko  był  człowiekiem 

szerokich i jednocześnie głębokich relacji międzyludzkich. Miał bardzo liczne gro-

no przyjaciół, dobrodziejów, współpracowników. Świadczy o tym jego obfita kore-

spondencja. Jego kontakty ludzkie były podtrzymywane pieczołowicie, promienio-

wały dobrocią, życzliwością, prostotą.

Święty kładł mocny akcent na osobiste relacje. Chciał być blisko swoich wycho-

wanków i współpracowników, stąd często podejmował trud podróży, nawiedzał, 

wizytował, rozmawiał, głosił konferencje, słówka. Bezpośredni kontakt i osobista 

rozmowa były - według ks. Bosko - „kluczem do zachowania porządku i ładu mo-

ralnego we wspólnocie”, „wielką pomocą w postępie duchowym” oraz „schola vir-

tutum - autentyczną szkołą cnót”. 

Ks. Bosko wypracował całą gamę różnych sposobów komunikowania się: spo-

tkania, rady, informacje, upomnienia, kartki wkładane pod poduszkę z upomnie-

niem czy też przypomnieniem. Środkiem komunikacji i formacji był Biuletyn Sale-

zjański, Czytanki Katolickie, pisma, informatory.   

Duchowość komunii jest wielkim wyzwaniem naszych czasów. Świat współcze-

sny przeżywa z jednej strony pragnienie jedności i dążenia do globalizacji, z drugiej 

background image

106

zaś obserwujemy rodzące się podziały, wrogość, rozdarcie. Ten rozłam przechodzi 

przez życie rodzinne i małżeńskie, przez relacje międzyludzkie, przez życie społecz-

ne i narodowe, przez relacje między narodami. Duchowość komunii wywodząca 

się z doświadczenia wychowawczo-apostolskiego Oratorium ks. Bosko z Valdoc-

co może służyć jako pomoc w przełamywaniu rozłamów i podziałów, może być 

przykładem dialogu i budowania jedności. W sposób szczególny może służyć jako 

punkt odniesienia na polu wychowania dla wychowawców, nauczycieli, katechetów, 

animatorów i rodziców.  

 

 

 

 

 

 

ks. Zenon Klawikowski SDB

APOSTOLSKA OSOBOWOŚĆ KS. BOSKO

Osobowość ks. Bosko była rezultatem złożonego procesu rozwoju opartego na 

wzajemnym oddziaływaniu na siebie bogatej natury syna piemonckiej wsi, wpływu 

środowiska i kultury XIX w. oraz działania Ducha Bożego w osobie wielkiego Wy-

chowawcy. Elementem zespalającym i jednoczącym całą jego osobowość była wyra-

stająca ze spotkania z Jezusem Chrystusem, Dobrym Pasterzem miłość apostolska. 

Zasada „chwała Boża i zbawienie dusz” wypełniła całe jego życie, modlitwę, pisma, 

prace i wszelkie poczynania

31

Miłość  apostolska,  wypływająca  z  serca  ks.  Bosko,  która  manifestowała  się 

przede wszystkim na polu wychowania i ewangelizacji młodzieży, przyjęła pewne 

specyficzne formy wyrazu. Ks. Braido wylicza sześć charakterystycznych cech oso-

bowości Świętego: 1) wierność tradycji a jednocześnie otwartość na nowość; 2) re-

alizm i wyczucie potrzeb innych osób; 3) mądrość i stałość; 4) wspaniałomyślność  

i konkretność; 5) całkowite oddanie swoich sił młodzieży w duchu wiary; 6) czło-

wiek serca

32

.  

 

1. Wierność tradycji i jednocześnie otwarcie na nowość

Społeczeństwo  czasów  ks.  Bosko  było  podzielone  na  tradycjonalistów  i  pro-

motorów nowoczesności. Nasz Święty przechodzi ponad tym podziałem. Wytycza 

sobie drogę równowagi: szacunku do tradycji i przeszłości z poczuciem realizmu 

oraz otwiera się na wyzwania swego czasu

33

.   

W osobowości ks. Bosko uderza wewnętrzna jedność („łaska jedności”), har-

monijne zespolenie skrajności: serdeczność w kontaktach i budzenie respektu, do-

broduszność i konsekwencja, idealizm i realizm, swoboda i dyscyplina, zdrowy osąd 

rzeczy i zaufanie do Boga, cierpliwe oczekiwanie i jednoczesne podążanie wciąż na-

przód, posłuszeństwo i spontaniczność. Wszystko to tworzyło dynamiczną równo-

wagę. Stąd wytyczony przez niego kierunek wychowania zawarty w motto: „uczciwy 

31

 P. Braido, 

Prevenire non reprimere. Il sistema educativo di don Bosco, LAS Roma 1999, s. 184.

32

 P. Braido, 

Prevenire non reprimere…, ss. 165-184.

33 

Tamże, s. 166.

background image

107

obywatel i dobry chrześcijanin”

34

.

Zdolność godzenia rozbieżnych tendencji i opinii dała swój wyraz w powołaniu 

ks. Bosko w okresie 1865-1867 na mediatora pomiędzy Rządem Włoskim a Stolicą 

Apostolską w sprawie obsadzania stanowisk biskupich. 

2. Realizm i wyczucie potrzeb innych

Ks. Bosko, syn piemonckiej wsi, wychowany w niedostatku i ubóstwie, w klima-

cie pracowitości i przedsiębiorczości, w duchu religijności prostej i przenikającej 

codzienność odznaczał się trzeźwą oceną sytuacji oraz realizmem w działaniu. Ob-

darzony wrażliwością na cierpienia i ubóstwo z konkretnością starał się odpowiadać 

na  potrzeby  ludzkie

35

.  Trudna  sytuacja  wielu  ludzi  młodych  migrujących  z  oko-

licznych wiosek do Turynu wyzwoliła w sercu ks. Bosko współczucie, ale również 

apostolską żarliwość oraz pasję poświęcenia się dla ich dobra. 

Jego realizm wyrażał się pełnym akceptacji uznaniem ludzkich ograniczeń, nie-

doskonałości i braków, na które nie ma się wpływu. „Podobnie jak ty, sądzę – pisał 

ks. Bosko do ks. Bonettiego - że do tego, co doskonałe, wciąż dążymy, ale niestety, 

często musimy zadowolić się tym, co możliwe pośród zalewu zła. Takie są czasy.  

A zatem rezultaty do tej pory osiągnięte powinny cię zadowolić...”

36

. Często powta-

rzał zasadę: „lepsze jest wrogiem dobrego”.  

3. Mądrość i stałość

Ks. Bosko nie bał się nowości czy osiągnięć technicznych, nie bał się trudnych 

decyzji, poszukiwania właściwych rozwiązań, ale jednocześnie miał przed oczyma 

jasno określoną ewangeliczną hierarchię wartości. Całą swoją błyskotliwą inteligen-

cję, intuicję, spryt, przedsiębiorczość, ale także zmysł wiary potrafił wprząc w styl 

swojego działania i budowanie Królestwa Bożego

37

. Za św. Filipem Nereuszem po-

wtarzał: „Róbcie wszystko, co chcecie; mnie wystarczy, żebyście nie grzeszyli”

38

. Do 

Marco Gonella pisał: „Jestem tam wszędzie ze wszystkimi moimi siłami, gdzie zdo-

bycze techniki i dobra wola mogą przyczynić się do przysporzenia chwały Bogu”

39

.

Geniusz ks. Bosko polegał na tym, iż potrafił on znaleźć drogę dynamicznej 

34

 Por. 

Carta della Missione della Famiglia Salesiana, Dicastero per la Famiglia Salesiana della Congregazio-

ne SDB Roma 2002, art. 8 (s. 21).

35

 P. Braido, 

Prevenire non reprimere..., s. 171.

36

 List do ks. Jana Bonettiego (6 VI 1870 r.) cyt. za P. Braido, 

L’esperienza..., ss. 81-82.

37

 Jan Bosko, List z 15 kwietnia 1850 r. [w:] G. Bosco, 

Epistolario. Introduzione, testi critici e note (a cura  

di Francesco Motto), Volume primo (1835-1863), LAS Roma 1991, list nr 51.

38

 J. Bosko, 

System Prewencyjny w wychowaniu młodzieży [w:] Konstytucje Towarzystwa św. Franciszka Salezego

Dodatek, Rzym 1986, s. 427n.

39

 List z 20 maja 1867 r. [w:] G. Bosco, 

Epistolario..., list nr 1039.

background image

108

wierności Ewangelii z jednoczesną wiernością człowiekowi. Mądrość ks. Bosko wy-

nikała z nabywanej nieustannie zdolności postrzegania, rozwiązywania i porządko-

wania spraw życia codziennego w perspektywie poszukiwania woli Bożej. Polegała 

na wyciąganiu właściwych wniosków z życia, z własnych potknięć i upadków. Była 

zdolnością interpretowania wydarzeń w świetle Słowa Bożego i widzeniem rzeczy 

od strony Boga. 

4. Wielkoduszność i konkretność

Osoba ks. Bosko jest przykładem harmonijnego współbrzmienia wielkich ide-

ałów z postawą konkretności w ich realizowaniu. Święty wspaniałomyślnie i z cał-

kowitym oddaniem rzucał się w wir pracy apostolskiej, ograniczał sen do minimum, 

nie troszczył się o wygody, o własne pożywienie czy ubranie. Wyznał w zaufaniu, że 

do pięćdziesiątego roku życia sypiał pięć godzin na dobę, a jedną noc w tygodniu 

poświęcał na korespondencję i załatwianie spraw bieżących, a wszystko to czynił 

dla „drogich swoich chłopców”

40

 .

Cele  wytyczone  przez  ks.  Bosko  sobie  i  swoim  współpracownikom  były,  po 

ludzku  sądząc,  ryzykowne  i 

brawurowe. Stąd nie brakowa-

ło niezrozumienia go oraz su-

rowej krytyki jego postępowa-

nia

41

.  Podejmował  się  budowy 

oratoriów, szkół, drukarni, ko-

ściołów bez grosza w kieszeni. 

Otwierał nowe przedsięwzięcia 

bez  wystarczającego  persone-

lu  do  ich  prowadzenia.  Wysy-

łał  kolejne  ekipy  misjonarzy 

do  pracy  misyjnej.  Powtarzał:  

„W tym, co służy dobru zagro-

żonej młodzieży lub zdobywa-

niu dusz dla Boga, ja posuwam 

się aż do zuchwałości”

42

.

Ks.  Bosko  nie  był  teorety-

kiem.  Był  człowiekiem  czynu. 

Stąd  również  miłość  wycho-

wawcza, która stanowiła duszę 

jego dzieł, była miłością mani-

40 

Por. 

MB IV, s. 187.

41 

G. Bosco, 

Memorie dell’Oratorio…, ss. 149-153.

42

 

MB XIV, s. 662.

background image

109

festującą się poprzez konkrety i gesty życzliwości

43

. Uzasadniał ks. Bosko: „Potrze-

ba, żeby chłopcy nie tylko byli kochani, ale żeby oni sami poznali, że są kochani”

44

5. Całkowite oddanie swoich sił młodzieży w duchu wiary 

Święty Jan Bosko całe swoje życie oddał ubogiej i opuszczonej młodzieży. Głów-

ną inspiracją i najważniejszym motywem całej jego działalności była Ewangelia

45

Ks. Michał Rua dał takie świadectwo o nim: „Nie uczynił kroku, nie wypowiedział 

słowa, nie przyłożył ręki do żadnego dzieła, które by nie miało na celu zbawie-

nia młodzieży... Istotnie, nie troszczył się o nic innego, jak tylko o dobro dusz”

46

.  

Ks. Bosko swoją wielką miłość komunikował swoim chłopcom słowami: „Dla was 

studiuję [zmagam się z trudnościami], dla was pracuję, dla was żyję i za was jestem 

gotów także oddać życie”

47

Ks. Bosko czuł się ojcem swoich chłopców i wychowanków. Nazywał ich syna-

mi. Taką ojcowską miłością kochał ich. We wstępie do „Wspomnień Oratorium” 

napisał:  „Wybaczcie  mi  najdrożsi,  że  [w  tych  wspomnieniach]  napotkacie  wyda-

rzenia przedstawione ze zbytnim samozadowoleniem i może z poczuciem próżnej 

chwały. Pisze to jednak ojciec, który doznaje wielkiej radości, mówiąc do swoich 

synów o rzeczach, które odczuwa. Wydaje mi się, że również im sprawi przyjem-

ność wysłuchanie opowiadań o małych zdarzeniach, które pokazują jak bardzo ich 

kochał, i że w rzeczach wielkich i małych zawsze niestrudzenie dążył do ich dobra 

duchowego i doczesnego”

48

.    

 

6. Człowiek serca

Osobowość Wychowawcy z Valdocco utożsamia się z jego sercem

49

, sercem oj-

cowskim, apostolskim, całkowicie pochłoniętym troską o ludzi młodych, sercem 

dojrzałym, ukształtowanym w szkole Ewangelii. Ks. Bosko mówił, że „wychowanie 

jest sprawą serca”.

Święty w tym, co robił, nieustannie manifestował wielką miłość, jaką żywił do 

swoich wychowanków. W liście do ks. Rua pisał: „Tutaj w Rzymie, chociaż nie zaj-

muję się wyłącznie sprawami naszego domu i naszych chłopców, to jednak moje 

myśli nieustannie biegną tam, gdzie znajduje się mój największy skarb w Jezusie 

Chrystusie, do moich drogich synów w Oratorium. Wielokrotnie w ciągu dnia po-

43

 J. Bosko, 

System Prewencyjny..., ss. 437-438.

44

 Tamże, s. 436.

45

 J. Bosko, 

Do współbraci salezjanów [w:] Konstytucje..., s. 415.

46

 List okólny ks. Rua z 24 XII 1894 r.: cyt za 

Konstytucje..., art. 21 (s. 45).

47

 Ks. Ruffino, 

Kronika Oratorium, CAS 110, zeszyt 5, str. 10: cyt. za Konstytucje..., art. 14.

48

 G. Bosco, 

Memorie dell’Oratorio…, s. 30.

49

 P. Braido, 

Prevenire non reprimere…, s. 181.

background image

110

dążam moimi myślami do [Oratorium], aby ich nawiedzić”

50

Ks.  Bosko  obdarzony  intensywną  i  płomienną  uczuciowością  wiele  musiał 

wykazać trudu, pracy nad sobą, samokontroli, by ten potencjał energii umiejętnie  

i twórczo spożytkować. Świadom własnych doświadczeń, przywiązywał wielką wagę 

do kształtowania serca zarówno swoich współpracowników jak i wychowanków.

  

 

 

 

 

 

Ks. Zenon Klawikowski SDB

MODLITWA RÓŻAŃCOWA W ŻYCIU ŚW. JANA BOSKO

Matka  Małgorzata  Bosco  -  Occhiena  była  pierwszą  nauczycielką  modlitwy 

swoich dzieci. Umiłowaną, codzienną modlitwą w rodzinnym domu był różaniec,  

a  pobożność  maryjna  była  żywo  kultywowana.  Małgorzata  Bosco  rozpoczynała  

i kończyła dzień pracy częścią różańca

51

. Ks. Bosko przytacza w opisie snu z 9. roku 

życia słowa Świetlanej Postaci (Jezusa Chrystusa): „Jestem synem tej, którą twoja 

matka nauczyła cię pozdrawiać trzy razy dziennie”

52

Janek  Bosko  od  najmłodszych  lat,  gdy  tylko  był w  stanie  uczestniczyć w  ży-

ciu wspólnotowym rodziny, klękał ze wszystkimi i odmawiał jedną część różańca

53

Ks. Giovanni Lemoyne, biograf  naszego Świętego twierdzi, że świadectwa o latach 

dziecięcych i młodzieńczych Janka Bosko mówią, iż potrafił on przeplatać zabawy  

i gry z kolegami praktyką modlitwy różańcowej. Często jedną częścią różańca roz-

poczynał wspólnotowe zabawy lub je kończył

54

Z biegiem lat, wraz ze wzrostem religijności dojrzałej, modlitwa różańcowa stawa-

ła się dla Janka Bosko punktem oparcia i patrzenia po Bożemu na jego własne życie. 

Świadectwa z pobytu na służbie u państwa Moglia, w oderwaniu od domu rodzin-

nego, mówią o jego wierności tej modlitwie w sposób budujący

55

. Na życie duchowe 

Janka Bosko miała zatem znaczący wpływ modlitwa różańcowa. Ona towarzyszyła 

mu w pokonywaniu pierwszych kryzysów dojrzewania, rozwiązywaniu napięć i trud-

ności, poczuciu samotności i stawała się oparciem dla wzrostu duchowego.

Janek Bosko jako uczeń oraz seminarzysta w Chieri zachował w sercu wskazanie 

swojej mamy, aby przyjaźnił się z kolegami dobrymi, kochającymi Matkę Najświęt-

szą. Takim kolegą, czy może bardziej wiernym przyjacielem, był Alojzy Comollo. 

Miał on znaczny wpływ na rozwój młodzieńczej i seminaryjnej pobożność Jan-

ka, oddającego się chętnie rekreacji, zawodom, rywalizacji sportowej i zabawom.  

Ks. Lemoyne twierdzi, że to Alojzy przychodził do oddającego się swoim pasjom 

50

 List do ks. Rua pisany z Rzymu w pierwszych dniach lutego 1870 r. [w:] G. Bosco, 

Epistolario..., Vo-

lume terzo (1869-1872), LAS Roma 1999, list nr 1389 (s. 169).

51

 Por. 

MB I, 157; por. także MB III, 376.

52

 Jan Bosko, 

Wspomnienia Oratorium, Warszawa 1987, s. 15.

53

 Por. 

MB I, 46.

54

 Por. 

MB I, 139; I, 140.

55

 Por. 

tamże I, 199.

background image

111

kolegi,  zachęcając  go  do  nawiedzenia  Najświętszego  Sakramentu  oraz  odmawia-

nia wspólnotowo różańca

56

. Wraz z nim Janek Bosko często udawał się do katedry  

 w Chieri, aby „oddać dług wdzięczności Dobrej Matce za wszelkie dobrodziejstwa”

57

U stóp Matki Bożej w katedralnej kaplicy w Chieri dojrzewało jego powołanie, a roz-

ważania różańcowe towarzyszyły mu w poszukiwaniu i rozpoznawaniu woli Bożej.

Modlitwa różańcowa przejęta przez Janka Bosko z domu rodzinnego, z religijno-

ści ludowej, która charakteryzowała środowisko wiejskie w Becchi, nabrała w jego 

życiu osobistego wyrazu i stała się charakterystycznym przejawem jego duchowości 

maryjnej. Święty pójdzie w świat, w życie apostolskie z tą modlitwą, która stanie się 

dla niego oparciem w kontaktach z Bogiem i Jego zbawczymi misteriami. Będzie jej 

wierny przez całe życie pomimo nawału obowiązków, zmęczenia i braku czasu

58

Potwierdzają to świadkowie, którzy nawiedzając pokój ks. Bosko, zastawali go czę-

sto z różańcem w ręku

59

Biografowie  wspominają,  że  w  trudnym  okresie  „oratorium  wędrownego” 

(1845-46), Święty Wychowawca wraz ze swoja „trzódką”, przeganiany z miejsca na 

miejsce, starał się znaleźć jakąś kaplicę czy otwarty kościół, aby oprócz czasu na 

zabawę był również czas na krótką katechezę i odmówienie różańca

60

Jak bardzo modlitwa różańcowa zapadła w serca pierwszego pokolenia wycho-

wanków ks. Bosko świadczy fakt, iż kiedy w 1846 r. ks. Bosko doświadczył zapaści 

zdrowotnej i był bliski śmierci, chłopcy gorąco modlili się, prosząc Matkę Najświęt-

szą o zdrowie dla niego. Wielu składało ślub odmawiania przez miesiąc różańca, 

inni przez rok, nie brakowało takich, którzy ślubowali odmawianie różańca przez 

całe swoje życie. Także w tamtym momencie próby wielu chłopców dodawało do 

modlitwy różańcowej post o chlebie i wodzie

61

Ks.  Giovanni  Lemoyne  zaświadcza,  że  Święty  uczynił  różaniec  codzienną 

praktyką  wspólnotową  od  początków  Oratorium  na  Valdocco.  Zwyczajem  było 

wspólnotowe odmawianie różańca w czasie przechadzek pod portykami zabudo-

wań oratoryjnych. Przywiązywał do tego wielką wagę i nie widział wystarczających 

motywów, które dyspensowałyby wspólnotę od zaniechania tej modlitwy. Uznawał 

konieczność modlitwy różańcowej dla życia duchowego, jak chleb powszedni jest 

niezbędny  dla  życia  biologicznego

62

.  Rozważanie  różańca  było  praktyką  uniwer-

salną,  uwielbiano  nią  Boga  w  święta  i  uroczystości,  była  ona  modlitwą  błagalną  

w momentach potrzeb i umocnieniem na drodze powołania, stanowiła duchowy 

dar dla wybranej osoby lub wypraszanie błogosławieństwa Bożego dla dobrodzie-

56

 Por. 

MB I, 403.

57

 Por. 

MB I, 401.

58

 Por. 

MB III, 349.

59

 Por. 

MB III, 7.

60

 Por. 

MB II, 289; II, 382; 419; 427.a

61

 Por. 

MB II, 494.

62

 Por. 

MB I, 90; VIII, 284. 292.

background image

112

jów, była pomocą w rozeznaniu woli Bożej, zanoszono ją do Boga za zmarłych, 

prosząc dla nich o radość wieczną

63

.   

Wychowawca  Turyński  również  eksternistom  –  oratorianom,  przychodzącym  

z zewnątrz, polecał codzienne odmawianie jednej części różańca. Zachęcał ich, aby 

nawet  wśród  wielości  zajęć  nie  rezygnowali  z  tej  duchowej  pomocy.  Radził,  aby 

chłopcy wówczas odmawiali tę modlitwę w drodze do pracy czy w czasie pracy, 

jeżeli to było możliwe. Zapewniał ich, że różaniec jest wspaniałym środkiem do 

wzrostu  duchowego,  pokonywania  zła  i  nabywania  świętości

64

.  Misteria  zbawcze 

rozważane w różnych momentach dnia promieniują na życie codzienne i wyciskają 

swoje duchowe piętno na nich. 

Przedstawiając figury swoich najlepszych wychowanków do naśladowania, jak 

np. Dominika Savio, podkreślał ich umiłowanie modlitwy różańcowej

65

.     

Święty w prostej praktyce modlitwy różańcowej widział wielką pomoc w kształ-

towaniu życia religijnego swoich chłopców, pokonywaniu trudności i zdawaniu się 

na Opatrzność Bożą. W prowadzenie jej angażował swoich najstarszych chłopców, 

czyniąc z nich animatorów

66

. Ks. Bosko dążył, aby różaniec był dla chłopców nie 

tylko modlitwą słowną, ale przede wszystkim myślną. Dlatego też napisał i wydru-

kował krótkie rozważania służące pogłębieniu tej formy modlitwy

67

Niektóre osoby zwracały uwagę ks. Bosko, że nie jest najlepszym rozwiązaniem 

wprowadzenie  codziennej  praktyki  odmawiania  różańca  przez  chłopców.  Święty 

tłumaczył, że nazwa „oratorium” wyraźnie nawiązuje do modlitwy, która jest źró-

dłem żywotności jego dzieła oraz że od samego początku zawierzył samego siebie 

oraz swoich chłopców opiece Matki Najświętszej. Ponadto wyjaśniał, że różaniec 

jest praktyką, która nie nuży jego chłopców

68

. Markizowi Roberto d’Azeglio, wysu-

wającemu zarzuty przeciwko codziennej praktyce różańca w oratorium, ks. Bosko 

odpowiedział: „Mam wielką cześć do różańca. Mogę śmiało powiedzieć, że na tej 

praktyce zostało założone całe moje dzieło wychowawcze. Byłbym gotów zrezy-

gnować z wielu rzeczy bardzo ważnych, ale nie z tej”

69

.  

W domu Józefa Bosko w Becchi - brata Świętego była kaplica poświęcona Matce 

Bożej Różańcowej. Ks. Bosko uzyskał od Ojca św. Piusa IX przywileje odpusto-

we związane z nawiedzeniem i sprawowaniem sakramentów świętych w tej kaplicy, 

zwłaszcza w nowennie i samej uroczystości Święta Różańcowego

70

. Należy również 

wspomnieć o pięknym zwyczaju. Oratorianie z Valdocco wraz ze swoim Opieku-

63

 Por. 

MB V, 384. 481; VI, 55. 274. 766. 957.

64

 Por. 

MB V, 154; VI, 1053; VII, 239 (sen o wężu).

65

 Por. 

MB V, 207; VI, 10.

66

 Por. 

MB II, 387.

67

 Por. 

MB III, 16; V, 596.

68

 Por. 

MB III, 110.

69

 Por. 

MB III, 294.

70

 Por. 

MB IV, 133; IV, 638.

background image

113

background image

114

nem zazwyczaj przy akompaniamencie orkiestry przybywali do Becchi z okazji świę-

ta Matki Bożej Różańcowej, które było wspomnieniem zwycięstwa Matki Bożej nad 

nieprzyjaciółmi Kościoła

71

. Była to wielka, pełna entuzjazmu, wypełniona śpiewem, 

muzyką „wyprawa” trwająca niekiedy kilkanaście dni. Uczestnictwo w tej wyprawie 

było poniekąd traktowane przez chłopców jako nagroda, wyróżnienie

72

. W drodze 

do Becchi (około 35 km z Turynu) ks. Bosko opowiadał chłopcom o Matce Naj-

świętszej oraz gorąco zachęcał do miłości ku Niej i do praktyk maryjnych

73

. Świę-

to Matki Bożej Różańcowej obchodzono w Becchi z wielkim splendorem, wśród 

zabaw, ale i ześrodkowane na liturgii i praktykach pobożności, a wśród nich tak 

polecanej modlitwie różańcowej. Miało ono swój wydźwięk głęboko wspólnotowy, 

wychowawczy i apostolski. 

Św. Jan Bosko powierzył swoim duchowym synom i córkom różaniec jako jedną 

z podstawowych praktyk pobożności

74

. W modlitwie różańcowej widział potężną 

moc do pokonywania trudności tak przez osoby indywidualne, jak również przez 

cały Kościół

75

. Salezjanie i Salezjanki w różańcu widzą praktykę pobożności prze-

kazaną im przez założyciela, w której Maryja poucza swoje dzieci, jak jednoczyć się 

z tajemnicami Jezusa Chrystusa

76

.

Ks. Zenon Kawikowski SDB

71

 Por. 

MB I, 212; II, 562; III, 252; III, 445; III, 555; VI, 59; VII, 532. 750; VIII, 197. 964; X, 1319; 

XIII, 760.

72

 Por. 

MB V, 346. 349nn.

73

 Por. 

MB I, 226.

74

 Por. 

Costituzioni della Società di S. Francesco di Sales (1858) – 1875. Testi critici a cura di F. Motto. LAS – 

Roma 1982, 184; MB IX, 478.

75

 Por. 

MB VII, 240.

76

 Por. 

Regulaminy Towarzystwa Salezjańskiego, Rzym 1986, art. 74.

background image

115

CUDA KSIĘDZA BOSKO

Rozmnożenie kasztanów

 W niedzielę po Wszystkich Świętych w 1849 roku odbywało się w Oratorium 

ćwiczenie  „Dobrej  śmierci”,  czyli  spowiedź  i  Komunia  św.  wszystkich  młodych 

internistów i eksternistów. Wieczorem ks. Bosko poprowadził ich na zwiedzanie 

cmentarza, obiecując, że po powrocie obdaruje wszystkich smacznymi jadalnymi 

kasztanami. Matka Małgorzata kupiła ich trzy worki, ale myśląc, że pół worka wy-

starczy, aby chłopcom sprawić przyjemność, ograniczyła się do ugotowania tej ilo-

ści. Gdy chłopcy wrócili i ustawili się jak żołnierze w szeregu, Jan Bosko zabrał się 

do podziału, napełniając każdemu jego beret.

 - Co robisz? - zawołała wówczas matka. - Nie mamy przecież tylu kasztanów!

 - Ależ tak! - odparł ks. Bosko. - Mamy ich przecież trzy worki.

 - Ale tamte nie są ugotowane!

 - Ach, gotowane, czy nie, dzielimy dalej jak zaczęliśmy.

 I rzeczywiście, rozdawał dalej po pełnym berecie. Kosz tymczasem opróżniał 

się. Było w nim już tylko kilka garści, a chłopców jeszcze wielu. Po okrzykach ra-

dości nastała pełna niepewności cisza. Każdy bał się, by dla niego nie zabrakło. Ale  

ks. Bosko nie zdradzał najmniejsze obawy, wręcz przeciwnie, mówił:

 - Nie bójcie się! Najlepsze są na spodzie!

 I zakasawszy rękawy, zagłębiał dalej ręce w kosz i napełniał berety. A choć wiele 

wydobywał,  ilość  nie  zmniejszała  się,  tak,  że  wszyscy  zostali  obdarowani.  Kiedy 

zaś zaniesiono kosz do kuchni, została w nim porcja dla ks. Bosko i dla jego matki. 

Tego wieczoru na dziedzińcu Oratorium i na przyległych ulicach rozlegał się jeden 

okrzyk:

 - Ks. Bosko rozmnożył kasztany!

  Na  pamiątkę  tego  wydarzenia  we  wszystkich  domach  ks.  Bosko  wieczorem  

w dniu Wszystkich Świętych rozdziela się gorące kasztany. 

Rozmnożenie komunikantów

 Kiedyś, w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w roku 1847, około 650 

chłopców przystąpiło do spowiedzi i miało przyjąć Komunię św. Ks. Bosko roz-

począł Mszę św. w nadziei, że w tabernakulum znajdują się komunikanty. Puszka 

była  jednak  prawie  pusta,  a  zakrystian  zapomniał  postawić  na  ołtarzu  drugą  do 

konsekracji.

 Gdy nadeszła chwila Komunii św., ks. Bosko spostrzegł zapomnienie zakrystiana. 

Cóż było robić? Podniósł oczy do nieba, westchnął głęboko, a potem zaczął rozda-

wać Komunię św. i dawał wszystkim, jak gdyby nic się nie stało, a komunikanty roz-

mnażały się w jego rękach. Wszystkim udzielił Ciała Pańskiego, nie łamiąc ani jednej 

Hostii. Zapytany przez chłopców, jak tego dokonał, odpowiedział spokojnie:

background image

116

 - No cóż? Czy na skutek niedopatrzeń zakrystiana miał być poszkodowany Je-

zus, który tak bardzo pragnął przyjść do waszych serc? 

Pigułki z chleba

  W  roku  1844  w  Montafia  d’Asti  zapadł  na  uporczywą  gorączkę  niejaki  pan 

Turco i żadne zabiegi lekarskie nie mogły mu przywrócić zdrowia. Rodzina jego 

zwróciła się do ks. Bosko, który doradził choremu, aby odbył spowiedź i przyjął 

Komunię świętą, a potem wręczył mu pudełeczko pigułek, polecając zażywać je 

każdego dnia w określonej ilości. Jednocześnie zachęcił go, by odmawiać przy tym 

trzy razy „Witaj, Królowo” do Matki Bożej.

 Po zażyciu kilku pigułek chory, który rzeczywiście się wyspowiadał i przyjął 

Komunię św., wyzdrowiał zupełnie.

 Wszyscy byli zdumieni. Miejscowy aptekarz dokonał analizy tych cudownych 

pigułek i nie znalazł w nich nic prócz chleba. Powtórnej analizy dokonał u drugiego 

farmaceuty i wtedy obydwaj zawyrokowali:

 - To jest zwykły chleb. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

 Wówczas pan Turco udał się do Turynu, by odwiedzić ks. Bosko i podziękować 

mu. Opowiedział o analizie składu pigułek i o wrażeniu, jakie ten wypadek wywołał 

w okolicy. Ks. Bosko, śmiejąc się, odpowiedział:

 - Tak, to był chleb! A trzy „Salve Regina”, które pan odmawiał w stanie łaski, 

były jego cudownym dodatkiem. 

Uzdrowienie sześciu chłopców dotkniętych ospą

 W maju 1869 roku ks. Bosko udał się do Lanzo Turyńskiego na uroczystość  

św. Filipa Nereusza, patrona swego pierwszego zakładu. Zastał tam wszystkich po-

grążonych w głębokim smutku, bo siedmiu mieszkańców internatu zapadło na ospę,  

a to groziło dalszym rozprzestrzenieniem się infekcji.

 Na tę wieść ks. Bosko powiedział:

 - No tak, święto i ospa nie mogą iść w parze. Idźcie przygotować chorym ubra-

nie, a ja przyjdę ich pobłogosławić.

 Na widok ks. Bosko chorzy zaczęli wołać:

 - Księże Bosko, księże Bosko! Czy możemy wstać? Niech ksiądz nam udzieli 

swego błogosławieństwa!

 - Czy ufacie Maryi?

 - Tak, ufamy!

 - A więc wstawajcie!

 Ks. Bosko pobłogosławił ich i odszedł. Wszyscy wstali i ubrali się. Potem po-

biegli na podwórze wszyscy z wyjątkiem jednego - Baravalle, który wątpiąc w swoje 

uzdrowienie, dla bezpieczeństwa pozostał w łóżku.

background image

117

 Wieczorem przybył lekarz z wizytą i dowiedziawszy się, że chorzy są na po-

dwórku w wilgotny i zimny wieczór, zaniepokoił się, ganił ich za nieostrożność, 

zapowiadał, że będzie to miało fatalne następstwa. Potem wszedł do izby chorych, 

gdzie znalazł tylko jednego, ostrożnego Baravalle, który pod troskliwą opieką leka-

rza wyzdrowiał po 20 dniach, podczas gdy tamci, uzdrowieni natychmiast, od 20 dni 

biegali i śpiewali wesoło.

Źródło : http://oratorium-lodz.salezjanie.pl/jan_bosko/

WYBRANE SNY ŚW. JANA BOSKO 

Pierwszy proroczy sen

Jan  Bosko  miał  go  już  w  wieku  9  lat.  Wtedy  to  po  raz  pierwszy  została  mu 

objawiona przyszła misja. Na ogromnej łące zobaczył wielu chłopców, z których 

jedni bawili się, drudzy śmiali się, inni zaś przeklinali. Jaś rzucił się na tych ostatnich  

z krzykiem i pięściami, chcąc ich uciszyć. Wtedy ukazał mu się Mężczyzna, szla-

chetnie  odziany,  z  jaśniejącą  twarzą,  kazał  mu  stanąć  na  czele  tej  gromady,  mó-

wiąc: Nie biciem, ale łagodnością i miłością będziesz musiał pozyskać sobie nowych 

przyjaciół. Jaś poczuł się całkowicie niezdolny do wykonania zadania, ale Mężczy-

zna  dał  mu  Nauczycielkę,  pod  której  przewodnictwem  miał  stać  się  mądry,  bez 

której wszelka wiedza jest głupotą. Tu odsłania się pierwszy i może najistotniejszy 

rys tajemnicy księdza Bosko, czyli całkowite zaufanie i zawierzenie Maryi. To Ona  

w snach oprowadza go po tajemnicach życia duchowego. Ona też w tym pierwszym 

śnie  pokazuje  mu  stado  dzikich  zwierząt,  mówiąc,  że  to,  co  za  chwile  stanie  się  

z tymi zwierzętami, on musi uczynić dla Jej dzieci - jego przyszłych podopiecznych. 

I oto dzikie kozły, psy, koty i niedźwiedzie przemieniają się w potulne i łagodne 

baranki.

Sen o wężu (zachęta do różańca)

W jednym ze snów ksiądz Bosko jest wyprowadzony przez Przewodniczkę na 

łąkę, na której widzi grubego, długiego na osiem metrów węża. Chce uciekać, lecz 

Przewodniczka powstrzymuje go i zachęca do walki. Razem biorą sznur, rozciągają 

go nad karkiem potwora, uderzają, a potem zawiązują na szyi gada pętlę. Wąż się 

rzuca,  uderza  cielskiem  o  ziemię,  aż  jego  ciało  zaczyna  rozrywać  się  na  strzępy. 

Przewodniczka zwija sznur i chowa do skrzynki. Po otwarciu skrzynki widać, że 

sznur ułożył się w słowa 

Zdrowaś Maryjo. W tej chwili Przewodniczka wyjaśnia: Wąż 

przedstawia demona, a sznur modlitwę 

Zdrowaś Maryjo, a raczej różaniec, który sta-

nowi kontynuację 

Zdrowaś. Nim można pokonać, zwyciężyć i zniszczyć wszystkie 

piekielne demony. Niestety, w wizji sennej, ku przerażeniu księdza Bosko, niektórzy 

chłopcy zbierali kawałki wężowego mięsa, jedli i zatruwali się nimi.

background image

118

Sen o chustkach (dotyczący czystości)

Fundamentem życia duchowego jest czystość. W jednym ze snów ksiądz Bo-

sko zobaczył swoich podopiecznych, a każdy z nich trzymał w ręku białą chustkę  

z napisem 

Regina virtuum, czyli królowa cnót - czystość. Nagle zerwał się ogromny 

wicher. Część chłopców natychmiast schowała chustkę, niektórzy obrócili się na 

lewo, inni na prawo, inni zaś pozostali z wyciągniętą chustką. Rozszalała się burza, 

dziurawiąc i rozdzierając chustki na strzępy tak, że z niektórych nic prawie nie zo-

stało. Przewodniczka wyjaśniła, że ci, którzy ukryli chustki, zachowali cnotę czysto-

ści; pozostali zaś nieroztropnie wystawili tę cnotę na wicher pokus i nieuchronnie 

popadli  w  grzech.  Ci,  którzy  obrócili  się  w  lewo  lub  w  prawo  zdołali  „połatać” 

swoje chusteczki - czystość poprzez sakrament spowiedzi. W wyniku wieloletnich 

doświadczeń święty przekonał się, że to właśnie nieczystość prowadzi młodych do 

egoizmu, czystość zaś jest doskonałym gruntem dla rozwoju prawdziwej miłości.

Sen o tratwie

W innym śnie widzi ksiądz Bosko wielu chłopców, bawiących się na ogrom-

nej łące, których nagle zaczyna zalewać powódź. Wszyscy biegną, by schronić się  

w potężnym młynie o grubych ścianach. Poziom wody stale się podnosi. Chłopcy 

dobiegają do ostatniego piętra, a fale powodzi zewsząd ich zalewają. Ksiądz Bosko, 

czując się po ludzku całkowicie bezradny, oddaje całą sytuację w ręce Maryi. Na-

gle dostrzegają samotnie dryfującą tratwę, na którą jednak można się przedostać 

po bardzo wąskim lekko, chwiejącym się pniu drzewa. Bosko przechodzi pierwszy  

i  z  pomocą  innych  księży  pomaga  chłopcom  przedostać  się  na  tratwę.  Niestety, 

wielu chłopców się niecierpliwi; wynajdują sobie jakieś inne kładki, nawet trochę 

szersze i bez pomocy księży, ignorując krzyk ks. Bosko, próbują się przedostać na 

tratwę. Większość traci równowagę i wpada do mętnej i cuchnącej wody, padając 

ofiarą własnej niesubordynacji. Schronieni na tratwie, chłopcy posilają się chlebem, 

zawierzając swój los Maryi. Ksiądz Bosko obejmuje dowództwo. Łódka mknie po 

wzburzonych falach, wszyscy są wtuleni w siebie, by nie wypaść. Nagle wpadają 

w potężny wir, łódka wiruje wokół własnej osi, lecz wypchnięta siłą wiatru, nagle 

zatrzymuje  się  na  niewielkiej  wysepce.  Część  chłopców  bez  zastanowienia  i  bez 

pytania wyskakuje na pagórek, ciesząc się z ocalenia. Ich radość jest jednak krót-

ka,  gdyż  momentalnie  wody  wzbierają,  zalewając  wysepkę  wraz  z  nieposłuszny-

mi chłopcami. Tratwa mknie nadal, wszyscy modlą się na kolanach trzymając się 

za ręce. Niektórzy jednak nonszalancko spacerują po krawędzi łódki drwiąc sobie 

z rozmodlonych towarzyszy. Przy pierwszym podmuchu gwałtownego wiatru i ci 

wpadają w wodne odmęty. Inni jeszcze narzekają na zbyt długą i męczącą podróż  

i zaczynają szukać innej drogi ocalenia. Dostrzegają inne tratwy, płynące w przeciw-

nym kierunku i próbują się na nie przedostać, mimo nalegań ks. Bosko. Wszyscy 

ci giną w rwącej wodzie. Po długiej podróży, w znacznie okrojonym składzie, wraz  

background image

119

z nielicznymi, których udało się wyłowić z wody za pomocą wędki, docierają na 

wyspę z rajsko piękną winnicą.

Święty sam komentuje symbolikę tego snu. Rozległa równina to świat. Powódź 

to jego zagrożenia. Młyn wyobraża Kościół. Pień drzewa, służący za most, to krzyż. 

Wielka tratwa to Dom Maryi, Oratorium. Chleb to Przenajświętsza Eucharystia. 

Nagłe wiry - pokusy. Pagórek, który urzeka wielu, to światowe pragnienia. Kapłan 

uwijający się przy wyławianiu [...] to spowiedź. [...] Winnica [...] to Niebieska Ojczy-

zna. Widać, jak wiele zagrożeń niesie ze sobą świat dla tych, którzy zmierzają do 

Niebieskiej Ojczyzny, ale widać też, że Bóg zaopatruje nas we wszelkie potrzebne 

środki, by tam dotrzeć. Inna sprawa to to, czy zechcemy z nich skorzystać. W tym 

śnie szczególnie niebezpieczne wydają się dwie rzeczy. Pierwsza to nieposłuszeń-

stwo, które doprowadziło do zguby wielu; druga - to ziemskie, światowe pragnienia, 

symbolizowane przez małą wysepkę. Na pozór bezpieczny kawałek lądu, miejsce 

schronienia i odpoczynku od trudu wędrówki. A jednak ta iluzja poczucia bezpie-

czeństwa i pokładanie nadziei w rzeczach światowych jest wyjątkowo groźne, może 

szczególnie w dzisiejszych czasach. Na dowód przytoczmy jeszcze jeden sen.

Spotkanie z nieżyjącym biskupem

Ksiądz Bosko spotyka we śnie znajomego Biskupa, który już nie żyje. Zadaje 

mu mnóstwo pytań odnośnie siebie i swoich chłopców, lecz biskup odmawia od-

powiedzi,  uparcie  powtarzając:  „Nie  wiem”.  W  końcu  naciskany  przez  Świętego 

daje wskazówki dla chłopców: „Powiedzcie im, by zbawili duszę, bo reszta niczemu 

nie służy [...], aby byli dobrzy i posłuszni [...], aby byli dobrzy i się modlili [...], aby 

się często spowiadali i przyjmowali komunię”. Święty się nieco niecierpliwi i prosi  

o jakąś szczególną radę. Na to biskup: „Powiedzcie im, że mają mgłę przed oczami; 

jeśli zaczną ją widzieć, to już dobrze.[...] To rzeczy tego świata, które przeszkadzają 

w oglądaniu rzeczy niebieskich takimi, jakimi one są”. Na pytanie o sposób usunię-

cia tej mgły biskup odpowiada: „Niech wiedzą, że „mundus totus in maligno positus 

est” (cały świat jest pod władzą diabła),wtedy zbawią duszę; niech nie dadzą się 

oszukać pozorom świata. Młodzi wierzą, że przyjemności, radości, przyjaźnie tego 

świata mogą dać im szczęście, dlatego czekają tylko chwili, kiedy będą mogli się nimi 

rozkoszować; ale niechaj pamiętają, że to wszystko jest marnością i smutkiem dla 

ducha”. - A skąd ta mgła pochodzi? - „Z nieskromności i nieczystości”. Jako anti-

dotum na tę mgłę biskup zaleca strzeżenie cnoty czystości. Jak? Potrzebne są: sku-

pienie, posłuszeństwo, unikanie bezczynności i modlitwa. - I co jeszcze? - Modlitwa, 

unikanie bezczynności, posłuszeństwo i skupienie. - I nic więcej? - Posłuszeństwo, 

skupienie, modlitwa i unikanie bezczynności.

Źródło: http://www.czerwinsk.salezjanie.pl/sny-ks-bosko