background image

Kiełbasa suszona - bez wędzenia, autorstwa Sokoz'a

  

 

 

A

 oto nieco luzacki opis moich poczynań:  

 
Kupiłem całą wytrybowaną łopatkę ok. 5 kg, bez skóry, ale z tłuszczem.  
Klasyfikując, wybrałem:  

 

 

1,2 kg - mięso wp. kl I,  

 

1,9 kg - mięsko gorsze i tłuszcze  

 

0,2 kg - jędrna słonina  

 

razem wyszło 3,3 kg  

 
Resztę mięsa przeznaczyłem na pasztet.  
I kl była mielona na szarpaku - nożyk przerobiony na 2 ostrza.  
Słonina schłodzona, mielona na siatce 10 mm.  
Reszta mięsa - przepuszczona przez siatkę 4 -5 mm.  
Przyprawy:  

 

 

peklosól - 60 g,  

 

3 duże ząbki czosnku wyciśnięte i roztarte z częścią odważonej soli,  

 

jedna płaska łyżeczka mielonego czarnego pieprzu.  

 
Mieszałem ręcznie kilkanaście minut, przy czym mieloną słoninę dodałem pod koniec 
mieszania.  
Po uklepaniu w małej miedniczce, wystawiłem na balkon i przykryłem drugą miednicą. Na 
szczęście temperatura na zewnątrz pozwoliła zaoszczędzić miejsce w lodówce tak potrzebne 
przed świętami.  

background image

Po 2 dniach wymieszałem farsz ponownie, był zbyt gęsty, wiec dodałem wody, bo miałbym 
kłopoty z nadziewaniem.  
Nadziewając odkręcałem małe kawałki, tak jak białą kiełbasę i dzieliłem po 4 sztuki flokując. 
Wyszło 24 szt. + jedna ostatnia luzem. Zrobiłem nakłucia tam, gdzie pozostało powietrze.  
Do parzenia przystąpiłem od razu po nadziewaniu.  
16 sztuk /i jedna luzem/ poszło do parzenia, 4 do żuru i 4 do zamrażarki.  
Parzyłem w temp 75 -80 st.C przez 25 - 30 min.  
Po wyjęciu na miedniczkę zalałem zimna wodą z kranu na małą chwilę, licząc, że wtedy nie 
będzie z nich kapało.  
Powiesiłem na drążku i zadbałem, by się nie stykały. Rano były już pięknie obeschnięte i 
kolorowe.  
W części wody pozostałej po parzeniu i 4 kiełbasek ugotowałem żur.  
 
Smacznego - Sokoz