background image

J.SILVA, P.MIELE

SAMOKONTROLA 

UMYSŁU METODĄ SILVY

(The Silva Mind Control Method)  [orig. 1977]

1

background image

SPIS TREŚCI:

Philip Miele

Od tłumacza
Wstęp

1. Jak wykorzystać w szczególny sposób zdolności własnego umysłu
2. Spotkanie z Jose
3. W jaki sposób medytować

Jose Silva

4. Medytacja dynamiczna
5. Poprawa pamięci
6. Przyspieszona nauka
7. Twórczy sen
8. Potęga twoich słów
9. Siła wyobraźni
10. Poprawa zdrowia
11. Intymne ćwiczenia dla kochanków
12. Każdy może nauczyć się ESP
13. Stworzenie własnej grupy
14. W jaki sposób możemy pomagać innym stosując Samokontrolę Umysłu
15. Moje rozważania
16. Lista kontrolna

Philip Miele

17. Metoda Samokontroli w psychiatrii
18. Samokontrola Umysłu a poczucie własnej wartości
19 Samokontrola Umysłu w świecie biznesu
20. Co dalej?

Aneks. I: Kurs Samokontroli i stojąca za nim organizacja
Aneks. II: Metoda Samokontroli Umysłu Silvy a pacjenci psychiatryczni
Aneks. III: Wprowadzenie. Współzależność uwagi ludzkiej na wykresach EEG. Koncentracja 
wewnętrzna jako składowa uwagi

Bibliografia

2

background image

OD TŁUMACZA

W   latach   1989-1992   jako   dyrektor   Kanadyjskiego   Związku   Szermierczego,   psycholog   sportu   i 
instruktor   Metody   Silvy   miałem   okazję   przeprowadzić   kursy   tej   metody   z   kadra   szermierzy 
kanadyjskich,   a   także   z   reprezentantami   innych   dyscyplin   sportu.   Interesowało   mnie   przede 
wszystkim, w jakim stopniu Samokontrola Umysłu może wpłynąć na poziom doskonałości sportowej 
zawodników   oraz   wyniki   osiągane   przez   nich   podczas   zawodów   międzynarodowych.   Szermierka 
szczególnie   dobrze   nadaje   się   do   tego   rodzaju  badań,   gdyż  w  dyscyplinie   tej   rezultaty   zalezą   w 
ogromnym   stopniu   od   stanu   emocjonalnego   zawodników.   Kontrola   emocji,   wysoka   samoocena   i 
pewność siebie stanowią klucz do sukcesów na arenie międzynarodowej.
Po serii kursów jesienią 1990 roku i wiosną 1991 roku Kanada zaczęła nagle odnosić drużynowe 
sukcesy w mistrzostwach świata w szabli i szpadzie mężczyzn. Przypadek? Być może. Na stronach 
tej książki opisano wiele takich “przypadków". Potwierdzają one teorie, iż wydarzenia mają tendencje 
kształtować się zgodnie z kierunkiem myśli, które dominują w naszym umyśle.
Rezultaty,   osiągnięte   przeze   mnie   w   pracy   ze   sportowcami,   zgodne   są   z   wnioskami   z   badań 
naukowych   przeprowadzonych   przez   amerykańskiego   psychologa   dr   George'a   de   Sau   z 
absolwentami podstawowych kursów Samokontroli Umysłu Metodą Silvy w USA. Do zanotowanych 
przez   uczonego   zmian   zalicza   się   zwiększenie   poczucia   własnej   wartości,   zwiększenie   pewności 
siebie oraz ogólna zmiana osobowości w kierunku bardziej pozytywnej samooceny.
Zarówno   moje   doświadczenia   w   zakresie   stosowania   technik   Silvy   w   Psychologii   sportu,   jak   i 
doświadczenia wielu milionów ludzi na całym świecie w okresie 28 lat wykładania metody dowodzą, iż 
największą   jej   wartością   jest   uaktywnienie   umysłu   człowieka   w   stronę   bardziej   pozytywnego 
postrzegania własnego życia, a także tworzenia dynamiki działań w kierunku pożądanych zmian oraz 
rozwiązywanie   problemów,   które   od   lat   wydawały   się   nierozwiązywalne.   Metoda   Silvy   nie   jest 
wprawdzie   panaceum   na   wszelkie   problemy   codziennego   życia   czy   czarodziejską   różdżką,   za 
dotknięciem której pojawi się przed naszym domem czerwony mercedes. Stosowanie jej wymaga od 
człowieka aktywnego udziału. Metoda ta jest jednak najbardziej kompletnym ze znanych mi zbiorów 
technik,   które   umożliwiają   dokonywanie   w   życiu   trafniejszych   wyborów   oraz   podejmowanie 
mądrzejszych decyzji dzięki zaangażowaniu procesów intuicyjnych.
Sam wypróbowałem Metodę Silvy na sobie w okresie, kiedy po dwudziestu latach pracy trenerskiej z 
kadra szermierczą w Danii i Kanadzie zdecydowałem się rozstać z karierą trenera i poszukać dla 
siebie innego zajęcia. Przez dwa lata utrzymywałem się z rodziną z zasiłku dla bezrobotnych. Próba 
zajęcia   się   handlem   zakończyła   się   stratą   wszystkich   oszczędności   i   poważnymi   długami.   Moim 
marzeniem była wówczas praca w administracji sportowej w Ottawie.
Przypadkowo natknąłem się w prasie na ogłoszenie Metody Silvy. Po ukończeniu kursu zacząłem 
“programować" swoje cele i nagle moje życie zaczęło się układać w nowy sposób. W wyborach do 
władz Związku Szermierczego zostałem wiceprezesem do spraw szkolenia kadry, a w parę miesięcy 
później zaproponowano mi stały etat dyrektora technicznego Kanadyjskiego Związku Szermierczego. 
Przekonany   o   wartości   metody,   udałem   się   do   Teksasu,   gdzie   mieszczą   się   główna   siedziba 
organizacji   Metoda   Silvy   oraz  ośrodek   szkolenia   instruktorów.   Odbyłem   tam   dwutygodniowy  kurs, 
który zapoczątkował moje działania na rzecz wprowadzenia technik Silvy na teren Polski.
Wyniki badań naukowych z ostatniego dziesięciolecia w dziedzinie fizyki kwantowej oraz medycyny 
psychosomatycznej potwierdzają wiarygodność spostrzeżeń które główny autor niniejszej książki – 
Jose Silva – intuicyjnie dokonał i zastosował w praktyce przed prawie pięćdziesięciu laty. Eksperyment 
fizyka Helmuta Schmidta z Mind Science Foundation w San Antonio w Teksasie, Roberta Jahna z 
Laboratorium Anomalii Technicznych na Uniwersytecie Princeton oraz wielu innych badaczy wykazały, 
że umysł człowieka jest w stanie wpływać na materię nieożywioną.
Badania i praktyczne zastosowanie niektórych technik Silvy przez takie sławy w dziedzinie medycyny 
psychosomatycznej   jak   dr   Carl   Simonton,   dr   Bernie   Siegel,   dr   Larry   Dossey   oraz   innych 
zapoczątkowały lawinowy rozwój nauki zwanej psychoneuroimmunologią. Bada ona zależność układu 
obronnego   organizmu   człowieka   od   jego   myśli   i   emocji.   Z   badań   wynika,   że   za   pomocą 
odpowiedniego ukierunkowania myśli i wyobrażeń jesteśmy w stanie wpływać na procesy zdrowienia. 
Pozytywne   wyobrażenia   i   myśli   wspomagają   nasz   układ   immunologiczny   i   przyspieszają 
wyzdrowienia. Negatywne – osłabiają odporność i mogą pogłębiać stan choroby.
Książka, którą trzymacie Państwo w ręku,  opisuje wiele  tych i innych procesów.   Ukazuje  również 
życiową   drogę,   która   doprowadziła   Jose   Silvę   do   stworzenia   Metody   Samokontroli   Umysłu 
Uprzytamnia nam, że każdy z nas jest genialny, gdyż dysponujemy umysłem, o którego granicach 
praktycznie nic nie wiadomo. Silva przekonuje, że każdy może nauczyć się korzystać z własnego 
geniuszu, zaś uczucia takie jak miłość, radość, empatia stanowią ogromną siłę napędową i nośnik 
energii, za pomocą której możemy zmienić na lepsze własne życie oraz pomóc w dokonaniu tego 
innym.

3

background image

Obecnie kursy Metody Silvy prowadzone są w stu dwu krajach, a książki zostały przetłumaczone na 
dwadzieścia dziewięć języków. Od 1966 roku, w którym Silva przeprowadził swój pierwszy publiczny 
kurs w Teksasie, ukończyło go na całym świecie ponad osiem milionów ludzi. Uczestnikami zajęć są 
katolicy, protestanci, muzułmanie, buddyści, ateiści – gdyż to, co przekazuje Jose Silva, nie kłóci się z 
żadną religią świata.
Jego   metoda   opiera   się   na   prawdach   uniwersalnych,   mówiących   o   genialności   umysłu   oraz 
możliwościach   efektywniejszego   wykorzystania   jego   potencjału,   tak   aby   każdy   mógł   cieszyć   się 
zdrowiem, sukcesami i harmonią w doczesnym życiu.
W Polsce kursy Metody Silvy prowadzone są od stycznia 1992 roku. Do tej pory przekonało się o ich 
skuteczności wiele tysięcy absolwentów. Organizowane są we wszystkich większych miastach kraju. 
Lista organizatorów kursów załączona jest na końcu książki.

Andrzej Wójcikiewicz

Ottawa, październik 1994 roku.

4

background image

WSTĘP

W jednym z miast w zachodnich stanach architekt miejski zamknął drzwi gabinetu, pozostawiając przy 
biurku zdenerwowaną sekretarkę. Zapodziały się gdzieś plany i rysunki nowego centrum handlowego, 
które były niezbędne do zatwierdzenia projektu przez Radę Miejską pod koniec tygodnia. Z pracy 
zwalniano za przewinienia mniejszej wagi. Szef był jednak zadziwiająco spokojny.
Usiadł przy swoim biurku, znieruchomiał, zamknął oczy i przez kilka chwil pozostawał wyciszony i 
skoncentrowany.   Osoba   patrząca   z   boku   mogłaby   pomyśleć,   że   człowiek   ów   przygotowuje   się 
psychicznie na nadejście nieuniknionego kataklizmu.
Po dziesięciu minutach architekt otworzył oczy, wstał i wyszedł ze swego gabinetu.
– Wydaje mi się, że znalazłem – powiedział spokojnie – Przejrzyjmy listę moich wydatków z zeszłego 
czwartku, kiedy byłem w Hartford. Czy pamięta pani, w której restauracji jadłem obiad?
Zadzwonili. Plany i rysunki znajdowały się w tej restauracji.
Architekt przeszedł trening Samokontroli Umysłu rozbudzający talenty, które przez większość z nas 
nie są wykorzystywane. Odnajdywanie w pamięci zapomnianych zdarzeń, których nie wytrenowany 
umysł nie potrafi przywołać, było jedną z wielu rzeczy, których architekt nauczył się podczas zajęć 
Silvy.
Obecnie, po ukończeniu specjalnych kursów, wiele set tysięcy ludzi na całym świecie odkryło w sobie 
te niezwykle przydatne w życiu zdolności.
Co właściwie robił architekt podczas owych dziesięciu minut, kiedy z zamkniętymi oczyma siedział 
przy swoim  biurku?.  Historia  opowiedziana  przez innego  absolwenta  kursu Metody Silvy wyjaśnia 
nieco tę tajemnice.
Będąc   na   Bermudach   przeżyłem   niezwykłą   przygodę.   Miałem   dwie   godziny,   aby   złapać   samolot 
powrotny do Nowego Jorku, ale nigdzie nie mogłem znaleźć biletu lotniczego. Przez całą godzinę 
razem ze znajomymi przeszukiwaliśmy systematycznie pokoje, które zajmowałem. Szukaliśmy pod 
dywanem, za lodówką, dosłownie wszędzie. Trzy razy rozpakowywałem moje walizki, ale bilet zniknął 
jak kamfora. Całkowicie zdesperowany postanowiłem znaleźć sobie spokojny kąt i wprowadzić się w 
tzw. poziom alfa (poziom alfa używany jest w słownictwie Silvy i oznacza stan głębokiego rozluźnienia, 
charakteryzującego się zwolnieniem częstotliwości impulsów mózgowych do częstotliwości pomiędzy i 
a   14   cykli   na   sekundę).   Nie   upłynęło   parę   chwil   po   osiągnięciu   mojego   poziomu   alfa,   gdy 
“zobaczyłem" wyraźnie mój bilet, tak wyraźnie, jak gdybym na niego patrzył w rzeczywistości. Według 
tego,   co   “widziałem",   bilet   powinien   znajdować   się   na   dnie   szafki,   pomiędzy   książkami,   prawie 
niedostrzegalny   z   zewnątrz.   Rzuciłem   się   w   kierunku   szafki.   Bilet   był   tam,   gdzie   go   ujrzałem   w 
wyobraźni'.
Dla  osób   nie  wytrenowanych  w  zakresie  Metody  Silvy  wszystko  to  brzmi  wysoce  niewiarygodnie. 
Jednak po przeczytaniu dalszych rozdziałów tej książki, napisanej przez Jose Silvę, człowieka, który 
stworzył   tę   metodę,   dowiecie   się   o   wielu   zadziwiających   zdolnościach   własnych   umysłów.   Zaś 
najbardziej zadziwiającym jest fakt, iż tak łatwo i szybko można je w sobie rozbudzić.
Jose   Silva  poświęcił  większą   część   swojego   życia   na   doświadczenia  i   badania   zakresu,   w   jakim 
można wytrenować ludzki umysł. Rezultatem tych badań jest 36-40-godzinny kurs, po ukończeniu 
którego ludzie są w stanie przypominać sobie rzeczy i sprawy, dawno zapomniane, kontrolować ból, 
przyspieszać gojenie urazów czy powrót do zdrowia, porzucać nałogi i nie chciane nawyki, a przede 
wszystkim w niebywały sposób rozwijać własną intuicje “Szósty zmysł" staje się częścią codziennego 
życia,   pomagając   w   rozwiązywaniu   jego   małych   i   dużych   problemów.   Razem   z   tymi   nowymi 
umiejętnościami   przychodzą   wewnętrzny   spokój   i   pogodny   optymizm,   oparte   na   namacalnych 
dowodach, że jesteśmy w stanie kontrolować nasze życie w stopniu oraz w sposób, którego istnienia 
dawniej nie mogliśmy nawet sobie wyobrazić.
Książka, którą macie w rękach, pozwala na teoretyczne zapoznanie się z metodą i na praktyczne 
opanowanie dużej części materiału stanowiącego treść wykładów. Przy tworzeniu tego kursu. Jose 
Silva   sięgał   głęboko   do   tradycji   filozofii   wschodnich,   jak   również   czerpał   z   doświadczenia 
najzacniejszych filozofów Zachodu. Mimo filozoficznych podstaw, materiał przerabiany podczas kursu 
ma bardzo praktyczne zastosowania w codziennym życiu. Wszystko, czego uczy Jose, służy temu, 
aby ludzie mogli prowadzić szczęśliwsze i pełniejsze życie tu i teraz.
Wykonując ćwiczenia opisane w kolejnych rozdziałach tej książki, będziecie odnosić kolejne sukcesy, 
które niepomiernie zwiększą waszą wiarę w możliwość osiągnięcia rzeczy, dla ludzi nie zapoznanych 
z Metodą Silvy wydadzą się wręcz nieprawdopodobne. Istnieje jednak wiele naukowych dowodów, że 
umysł ludzki zdolny jest do dokonywania rzeczy niezwykłych. Istnieje również kilkaset tysięcy ludzi na 
świecie, których życie, dzięki Metodzie Silvy, zaskakująco zmieniło się na lepsze.
Proszę sobie wyobrazić użycie własnego umysłu do polepszenia wzroku!
Oto jak przedstawia swoje wrażenia jedna z absolwentek.

5

background image

“Po kursie zauważyłam, że mój wzrok nagle zaczął się poprawiać. Przez 10 lat, od dzieciństwa do 
ukończenia szkoły, nosiłam okulary. Potem zaczęłam je znowu nosić, kiedy miałam trzydzieści osiem 
lat.   Zawsze   mi   mówiono,   że   moje   lewe   oko   jest   trzy   razy   słabsze   od   prawego.   Moje   pierwsze 
«dorosłe» okulary używałam do czytania. Po trzech lub czterech latach byłam zmuszona zmienić je na 
okulary   dwuogniskowe,   znacznie   mocniejsze.   Po   kursie   zauważyłam,   że   wprawdzie   nie   byłam   w 
stanie czytać bez okularów, lecz mój wzrok zaczął zdecydowanie się poprawiać. Zmiany na lepsze 
zachodziły tak szybko, że postanowiłam opóźnić wizytę u okulisty. Zaczęłam nawet używać swoich 
okularów sprzed dwudziestu lat. Oniemiały ze zdziwienia lekarz zgodził się w końcu ze mną, że do 
czasu otrzymania nowych szkieł moje dawne okulary wydają się najlepsze".
W   tym   miejscu   brzmi   to   może   nieprawdopodobnie,   ale   rozdział   dziesiąty   tej   książki   wyjaśnia 
dokładniej,   w  jaki   sposób   absolwenci  kursu   używają   siły   własnego   umysłu   w   celu   przyspieszenia 
procesów   naturalnego   gojenia   w   organizmie.   Techniki   są   zadziwiająco   proste.   Oto   sprawozdanie 
kobiety, która w przeciągu czterech miesięcy straciła trzynaście kilogramów.
“Najpierw wyobraziłam sobie stół zastawiony ciastkami, lodami, łakociami, które uwielbiałam jeść i 
które przeobrażały się w kolejne kilogramy mojej wagi. W wyobraźni namalowałam ogromne czerwone 
«X» na tym stole, potem wyobraziłam sobie lustro z wizerunkiem samej siebie, groteskowo szerokiej, 
jak   gdybym   patrzyła   na   siebie   w   gabinecie   krzywych   luster.   Następnie   wyobraziłam   sobie   scenę 
skąpaną w złotym świetle. Na tej scenie stał stół, a na stole leżało dużo produktów białkowych, takich 
jak   ryba,   jajka,   chude   mięso   itp.   Namalowałam   w   wyobraźni   złote   «X»   na   tym   stole   i   znowu 
wyobraziłam sobie lustro, tym razem jednak wyglądałam w tym lustrze tak, jak chciałam wyglądać w 
rzeczywistości wysoka i szczupła. W myśli powiedziałam sobie, że będę miała apetyt tylko na jedzenie 
zawierające   dużo   białka.   W   wyobraźni   ustaliłam   sobie   dzień   (bardzo   ważne,   gdyż   w   ten   sposób 
miałam   datę   osiągnięcia   mojego   celu),   w   którym   moi   przyjaciele   kolejno   do   mnie   podchodzili   i 
gratulowali mi wspaniałej  figury.  I tak się  stało.  Mimo  wieloletnich  doświadczeń  z różnymi dietami 
metoda, którą opisałam, była jedyną, która przyniosła pożądane rezultaty".
Na tym właśnie polega kontrola własnego umysłu wprowadzenie się w stan głębokiego rozluźnienia, 
głębokiej relaksacji, podczas której używając języka obrazów i wzmacniając je słowami, możliwe staje 
się   kontrolowanie   funkcji   organizmu,   których   świadoma   kontrola   uważana   była   do   tej   pory   za 
niemożliwą. Przy wytrwałej praktyce nie widać kresu możliwych do osiągnięcia rezultatów.
Jak widzicie, nie jest to zwykła książka. Poprowadzi ona was przez kolejne kroki, rozpoczynając od 
głębokiej   relaksacji   i   jej   całkowitej   kontroli   (tzn.   nie   zasypiania),   do   wykorzystania   tych   stanów 
rozluźnienia fizycznego i psychicznego do celów kontroli własnego umysłu, rozwiązywania problemów 
związanych z naszym zdrowiem fizycznym i psychicznym oraz rozwiązywania innych problemów w 
sposób, który w obecnej chwili większość tzw. “zdrowo myślących" ludzi uważa za niemożliwy.
Jest   to   “książka   w   książce".   Rozdziały  pierwszy,   drugi   i   dwudziesty,   napisane   przez  Filipa   Miele, 
opisują Metodę Silvy, jej niezwykle dynamiczny rozwój na całym świecie i sposób, w jaki metoda ta 
pomogła niezliczonym rzeszom absolwentów kursów (Metoda Silvy jest nauczana w 102 krajach i 
przetłumaczona na 29 języków).
.W pozostałych rozdziałach Jose Silva opisuje wiele technik, nauczanych w czasie kursów. Trzeba 
jednak pamiętać, iż doświadczenia i przeżycia doznane podczas kursów prowadzonych w grupach 
przez   wykwalifikowanych   nauczycieli   są   zdecydowanie   różne   od   rezultatów   i   doświadczeń 
wynikających z przerabiania materiału samodzielnie.
Z  naszych   doświadczeń  wynika,   że   nauka   w   grupach,   ze   względu   na   ich   dynamikę   i   atmosferę, 
prowadzi  do szybszych,   bardziej  spektakularnych  wyników  niż  te,  które  można  osiągnąć  pracując 
samemu. Tych z was, którzy zdecydują się na samodzielne wykonywanie zalecanych przez Jose Silvę 
ćwiczeń,   mogę   zapewnić,   że   osiągnięte   rezultaty  z   całą   pewnością   wniosą   korzystne   i   znaczące 
zmiany w wasze życie – być może nie tak szybko jak po odbyciu kursu, ale z tą samą stuprocentową 
gwarancją.
Jako pierwszy krok polecamy przeczytanie tej książki od początku do końca, tak jak czyta się każdą 
normalną   książkę.   Podczas   tego   “pierwszego   czytania"   nie   namawiamy   do   przerabiania   ćwiczeń 
opisanych   w   kolejnych   rozdziałach.   Następnie   sugerujemy   ponowne   przeczytanie   rozdziałów   od 
trzeciego do czternastego, aby jeszcze jaśniej widzieć cel, do którego zdążamy.
Kolejny   krok   to   powrót   do   rozdziału   trzeciego   i   zawartych   w   nim   ćwiczeń.   Należy   przerabiać   te 
ćwiczenia i tylko te ćwiczenia przez dwa do trzech tygodni. Następny krok to ćwiczenia zawarte w 
rozdziale czwartym i tak dalej.
Ci z was, którzy przerobią wszystkie kolejne ćwiczenia, aż do rozdziału czternastego, będą posiadali 
mniej więcej te same umiejętności, które posiadają absolwenci naszych kursów. Aby dalej rozwijać 
swoje   umiejętności,   dobrze   jest   zorganizować   grupę   przyjaciół   lub   znajomych,   którzy   również 
trenowali te same ćwiczenia. Rozdział trzynasty opisuje, jak to zrobić.

6

background image

W tym momencie stajecie w obliczu być może jednej z najpoważniejszych przemian w życiu. Każda 
transformacja pociąga za sobą zmianę sposobu widzenia siebie i świata, w którym żyjemy “Z nowymi 
zdolnościami naszego umysłu wiąże się obowiązek użycia ich w celu pomagania ludzkości" – głosi 
dewiza Jose Silvy. W innych wypadkach używanie tych nowych zdolności staje się niemożliwe, jak się 
przekonacie z dalszej lektury książki.

7

background image

1. JAK WYKORZYSTAĆ W SZCZEGÓLNY SPOSÓB ZDOLNOŚCI WŁASNEGO UMYSŁU

Wyobraź sobie, że wchodzisz w bezpośredni kontakt ze wszystko przenikającą Wyższą Inteligencją i 
w przypływie nadprzyrodzonej radości dowiadujesz się, że stoi ona po twojej stronie. Wyobraź też 
sobie, że nawiązałeś ten kontakt tak prostymi sposobami, że już do końca życia nie masz potrzeby 
odczuwać   bezsilnego   oddzielenia   od   tego,   czego   obecność   zawsze   wyczuwałeś,   lecz   nigdy   nie 
mogłeś   dosięgnąć   –   pomocnej   mądrości,   błysku   olśnienia   pojawiającego   się   we   właściwym 
momencie, odczucia życzliwej ci, ogromnej siły.
Byłoby to tzw. doświadczenie szczytowe, nie tak różne – a być może wcale nie różniące się – od 
duchowego uniesienia.
Takiego właśnie uczucia doznaje większość ludzi po skończeniu czterodniowego kursu samokontroli 
Metodą   Silvy.   Do   tej   chwili   już   setki   tysięcy   ludzi   na   całym   świecie   doświadczyło   tego   uczucia. 
Codzienność tych ludzi zmieniała się, w miarę jak przyzwyczajali się do spożytkowania nowych form 
energii   ukrytej   w   ich   umyśle,   w   celu   lepszej   kontroli   własnego   przeznaczenia   dla   osiągnięcia 
bogatszego, zdrowszego, wolniejszego od problemów życia.
Jose Silva opisuje w tej książce niektóre z metod, których opanowanie możliwe jest przez regularne 
stosowanie ćwiczeń w domu. Wyjrzyjmy się, jak wyglądają pierwsze lekcje.
Kurs   zaczyna   się   wykładem   wprowadzającym,   który   trwa   około   godziny   i   dwudziestu   minut. 
Wykładowca wyjaśnia, na czym polega Samokontrola Umysłu, oraz streszcza okres dwudziestu pięciu 
lat badań naukowych, które doprowadziły do stworzenia tej metody. Następnie przytacza w skrócie 
przykłady różnych zastosowań i korzyści, jakie wynoszą absolwenci po skończeniu kursu w dziedzinie 
poprawy własnego zdrowia, rozwiązywania problemów życia codziennego oraz pogłębiania i rozwoju 
własnego życia duchowego. Następuje dwudziestominutowa przerwa. Przy kawie wzajemnie poznają 
się uczestnicy kursu. Wywodzą się z najróżniejszych środowisk. Są wśród nich sekretarki, lekarze, 
nauczyciele, taksówkarze, studenci, księża, gospodynie domowe, renciści, psychologowie itd.
Po   przerwie   zaczynają   się   kolejne   sesje   od   pytań   i   odpowiedzi,   po   czym   następują   konkretne 
ćwiczenia relaksowe, które mają na celu wprowadzenie uczestników w stan medytacji. Wykładowca 
wyjaśnia,   że   celem   ćwiczeń   jest   wprowadzenie   organizmu   w   stan   głębokiego   rozluźnienia,   tak 
głębokiego jak podczas snu. Jest to rozluźnienie, któremu towarzyszy specjalny rodzaj świadomości. 
Faktycznie   jest   to   zmodyfikowany   stan   świadomości,   którym   charakteryzuje   się   niemal   każda 
dyscyplina medytacyjna, oraz stan żarliwej modlitwy.
Stan ten osiąga się bez użycia narkotyków czy aparatów typu “biofeedback" (Aparaty do badania 
biologicznego sprzężenia  zwrotnego).  Wykładowca  określa  taki stan  rozluźnienia jako  “osiągnięcie 
własnego poziomu" lub “wejście w alfa". Pierwsze ćwiczenie trwa około trzydziestu minut, podczas 
których za pomocą bardzo prostych zwrotów, bez użycia naukowego żargonu czy dalekowschodnich 
wyrażeń, wykładowca łagodnie wprowadza słuchaczy w pożądany stan spokoju i rozluźnienia.
Ci, którzy wykonywali już podobne ćwiczenia, ucząc się medytacji na innych kursach lub przerabiając 
je   samemu   przez   wiele   tygodni   lub   miesięcy,   najbardziej   zdumieni   są   prostotą   i   łatwością   tego 
pierwszego ćwiczenia.
Jedna   z  pierwszych   sugestii,  którą  wykładowca  przekazuje  słuchaczom   podczas   ćwiczenia,  brzmi 
następująco “Uczysz się teraz używania w specjalny sposób większych obszarów twojego umysłu". 
Pełne znaczenie tego zdania jest dla wielu oszałamiające. Metoda sugeruje, iż każdy człowiek, bez 
wyjątku, jest w stanie wytrenować swój umysł tak, aby funkcjonował w zakresach, na temat których 
ogromna   większość   początkujących   ma   prawo   mieć   jeszcze   poważne   wątpliwości.   Dopiero   kiedy 
ludzie   praktycznie   zaczynają   doświadczać   na   sobie   efekty   owych   nowo   nabytych   umiejętności, 
początkowa niewiara przeradza się w entuzjazm.
Jedną   z   kolejnych   sugestii,   którą   wykładowca   powtarza   podczas   ćwiczeń,   jest   “Proszę   się   teraz 
przenieść   w   wyobraźni   do   miejsca   idealnego   wypoczynku".   Niezwykle   przyjemne,   bardzo 
uspokajające i ogromnie wyraziste ćwiczenie, które pobudza wyobraźnię i pogłębia jednocześnie stan 
rozluźnienia.
Parę słów na temat samej medytacji. W języku codziennym oznacza po prostu rozważanie jakiejś 
sprawy. Jeżeli odłożycie tę książkę i zaczniecie myśleć, co by tu warto zjeść dzisiaj na obiad będzie to 
medytacja.
Jednakże w szkołach medytacji na całym świecie słowo to ma węższe znaczenie i odnosi się do 
szczególnego stanu umysłu. W niektórych dyscyplinach osiągnięcie takiego stanu lub całkowite od 
separowanie się umysłu od otaczającej rzeczywistości jest celem samym w sobie. Stan taki powoduje 
przyjemne uczucie spokoju oraz całkowitego rozluźnienia, jak również zwiększa odporność organizmu 
na choroby, szczególnie te, które związane są ze stresem i napięciem nerwowym, jak wykazują to 
niezliczone badania naukowe w tym zakresie.

8

background image

Jest to jednak bardzo pasywny sposób medytacji. Metoda Silvy idzie o wiele dalej. W metodzie tej 
uczymy  się   posługiwania  owymi  zmodyfikowanymi  stanami   umysłu  do  rozwiązywania  konkretnych 
problemów, małych i wielkich. To właśnie Jose Silva nazywa medytacją dynamiczną.
W obecnych czasach mówi się coraz częściej o częstotliwościach fal mózgowych typu alfa. Są to 
częstotliwości które mierzy się za po mocą elektroencefalografu (EEG). Zakres tych częstotliwości 
mierzony jest za pomocą liczby impulsów elektrycznych na sekundę. Częstotliwość od mniej więcej 
czternastu cykli na sekundę wzwyż nazywamy częstotliwością typu beta, częstotliwość od siedmiu do 
czternastu cykli na sekundę – typu alfa, od czterech do siedmiu cykli – teta, oraz poniżej czterech – 
delta. Gdy wykonujemy codzienne czynności w stanie pełnej świadomości dominującą częstotliwością 
naszego mózgu jest częstotliwość beta. W słownictwie Silvy jest to stan świadomości zewnętrznej. 
Gdy nasz umysł znajduje się w stanie głębokiej fantazji, gdy w łóżku szykujemy się do snu, ale jeszcze 
nie   śpimy,   lub   gdy   rano   budzimy   się   ze   snu,   ale   nie   jesteśmy   jeszcze   całkowicie   przebudzeni, 
dominującą   częstotliwością   naszego   mózgu   jest   alfa.   Silva   nazywa   to   stanem   świadomości 
wewnętrznej.   Podczas   snu,   w   zależności   od   jego   fazy   częstotliwość   fal   mózgowych   zmienia   się 
pomiędzy alfa, teta i delta. Po treningu Silvy człowiek potrafi świadomie wprowadzić się w stan alfa, 
czyli   zwolnić   częstotliwość   dominujących   fal   mózgowych,   lecz   jednocześnie   utrzymać   stan   pełnej 
świadomości.
Nasuwa się w tym momencie pytanie co właściwie człowiek odczuwa, gdy z pełną świadomością 
wprowadza   się   w   poziom   alfa.   Wiemy   dobrze,   że   stan   lub   poziom   beta   nie   powoduje   jakichś 
specjalnych sensacji. W stanie tym możemy czuć się znudzeni lub zafascynowani, pewni siebie lub 
przerażeni, możliwości w beta są praktycznie nieograniczone.
Jeżeli chodzi o alfa, czyli stan wewnętrznej świadomości, możliwości takie u ogromnej większości 
ludzi są dość ograniczone. Życie nauczyło nas po prostu funkcjonować w beta, a nie w alfa lub teta, i 
kontakt z głębszym poziomem naszego umysłu ogranicza się do fantazjowania oraz do stanów przed 
zaśnięciem i po przebudzeniu, o których przed chwilą wspominaliśmy. Jednakże w miarę treningu 
możliwości   zaczynają   się   nagle   mnożyć.   Harry   McKnight,   zastępca   dyrektora   Silva   Mind   Control, 
opisał to w następujący sposób “Wymiar alfa posiada własną pełną gamę zdolności czuciowych, tak 
jak beta". Innymi słowy, w alfa możemy robić co innego niż w beta. Jest to kluczowa koncepcja w 
Kontroli Umysłu.
W momencie gdy zaczynamy zapoznawać się bliżej ze zmienionymi stanami percepcji i uczymy się 
mmi posługiwać, nasz umysł zaczyna funkcjonować w szczególny sposób. Zaczynamy świadomie 
operować w zakresie metapsychicznym, czerpiąc informacje – jak to określa Jose – z tzw. Wyższej 
Inteligencji lub nadświadomości, która nas otacza.
Większość   ludzi   przychodzi   na   kursy,   aby   nauczyć   się   relaksacji,   pozbyć   się   bólu   głowy   lub 
bezsenności, albo nauczyć się robić rzeczy, które w normalnej sytuacji wymagają ogromnego nakładu 
pracy  lub   wysiłku  woli,  takich   jak  rzucenie   palenia   papierosów,  utrata   nadwagi,  poprawa pamięci, 
efektywniejsze uczenie się itp. Otrzymują to, po co przychodzą, i wiele, wiele więcej.
Okazuje się nagle, że naszych pięć zmysłów, tzn. dotyk, smak, węch, słuch i wzrok, to tylko część 
zmysłów, z którymi przyszliśmy na świat. Odkrywamy obecność innych, nazwijmy je, sił czy zmysłów, 
które kiedyś dostępne były tylko dla wąskiej grupy ludzi, którzy – aby je rozwinąć – niejednokrotnie 
przechodzili  przez  życie  oddaleni   od  aktywnego   świata. Zadaniem   treningu   Silvy  jest   obudzenie   i 
wyćwiczenie tych dodatkowych zdolności.
Nadine Bertin, redaktor “Mademoiselle", opisuje w numerze pisma z marca 1972 roku, co właściwie 
znaczy owo przebudzenie.
“Nasza   współczesna   kultura   wszechmogącej   pigułki   jest   oczywiście   w   stanie   dostarczyć   nam 
proszków czy zastrzyków, zwiększających chwilowo percepcję naszego umysłu. Ja jednak sięgam do 
źródła Kurs Kontroli Własnego Umysłu zwiększa tę percepcję w sposób naturalny Uczy, JAK to robić. 
Już sama nazwa odzwierciedla fakt, że w odróżnieniu od pigułek, narkotyków czy hipnozy, to MY 
kontrolujemy NASZ umysł przez CAŁY czas. Poszerzanie zakresu naszej świadomości, zdobywanie 
wiedzy   niekonwencjonalnymi   metodami   i   pomaganie   innym   ludziom   dzięki   wykorzystywaniu 
właściwości umysłu ograniczone są jedynie naszymi wewnętrznymi oporami i przeświadczeniami, do 
których   zostaliśmy  przyzwyczajeni.   Wreszcie  przychodzi   moment,   gdy  nabieramy   przekonania,   że 
właściwie nie ma rzeczy niemożliwych, i nagle używanie tych nowych właściwości umysłu staje się 
rzeczą najzupełniej naturalną. Słyszymy to od innych ludzi i staje się to również naszym udziałem".

9

background image

2. SPOTKANIE Z JOSE

Jose Silva urodził się w miasteczku o nazwie Laredo w Teksasie, 11 sierpnia 1914 roku. Jego ojciec 
umarł, gdy Jose miał cztery lata. Matka wyszła wkrótce ponownie za mąż i Jose wraz ze starszą 
siostrą   i   młodszym   bratem   zamieszkał   u   babki.   Dwa   lata   później   stał   się   praktycznie   żywicielem 
rodziny. Sprzedawał gazety, czyścił buty i wykonywał inne dorywcze prace. Wieczorami obserwował 
siostrę i brata przy odrabianiu lekcji, od nich też nauczył się czytać i pisać. Do szkoły poszedł dopiero 
jako wykładowca.
Jego rozstanie z biedą rozpoczęło się, gdy czekał na swoją kolejkę u fryzjera i sięgnął po coś do 
czytania.   Był   to   korespondencyjny  kurs  naprawy  radia.  Kiedy  Jose   poprosił  fryzjera   o  pożyczenie 
pisma z lekcją, otrzymał odpowiedź tak, proszę, ale odpłatnie i pod warunkiem zdania w jego imieniu 
korespondencyjnego   egzaminu,   którego   tekst   był   podany   na   ostatniej   stronie   pisma.   Każdego 
tygodnia Silva płacił fryzjerowi dolara, czytał bieżącą lekcję i wypełniał stronę egzaminu, którą fryzjer 
następnie wysyłał pod swoim nazwiskiem.
W niedługim  czasie w  zakładzie fryzjerskim zawisł dyplom radio  mechanika, a piętnastoletni Jose 
zaczął ludziom naprawiać radia. Z biegiem czasu interes rozrósł się do takich rozmiarów, że stał się 
jednym   z   większych   w   okolicy   i   Silva   był   w   stanie   opłacić   studia   swojego   rodzeństwa,   odłożyć 
pieniądze na ślub oraz zdobyć pól miliona dolarów, które pozwoliły na finansowanie dwudziestoletnich 
badań. Doprowadziły one do stworzenia Metody Samokontroli Umysłu, znanej jako Metoda Silvy.
Decydujący wpływ na późniejszy rozwój zainteresowań młodego Jose i na kierunek jego późniejszych 
badań   miał   wojskowy   psychiatra.   Jego   zadaniem   było   przeprowadzenie   wstępnych   badań 
psychiatrycznych kandydatów do jednostki łączności w czasie drugiej wojny światowej.
– Czy moczysz się nocą w łóżku? – padło pierwsze pytanie Jose aż zamurowało ze zdumienia.
– Czy podobają ci się kobiety? – Jose, który w tym czasie był już ojcem trojga dzieci i w planie miał 
jeszcze siedmioro, był przerażony “Ten człowiek – myślał – na pewno wie dużo więcej na temat natury 
ludzkiej i ludzkiego umysłu, niż fryzjer z Laredo na temat radia. Dlaczego więc zadaje takie dziwne 
pytania?"
Ten   kłopotliwy   moment   był   początkiem   odysei,   która   człowieka   bez   dyplomów   i   tytułów 
uniwersyteckich   postawiła   w   rzędzie   najbardziej   nowatorskich   umysłów   naszych   czasów.   Jego 
pierwszymi nauczycielami były dzieła Freuda, Junga i Adlera.
Owe “niemądre" pytania nabrały wkrótce głębszego znaczenia i w niedługim czasie Jose był już w 
stanie zadawać własne “Czy jest możliwe – spekulował – by przy użyciu hipnozy wpłynąć pozytywnie 
na ludzką inteligencję, czyli zmienić wskaźnik IQ?"
W tamtych czasach uważano, iż wskaźnik inteligencji, czyli IQ, jest cechą wrodzoną, której nie można 
zmienić. Jak ktoś się głupim urodził, to takim już do końca życia musi pozostać. Jose nie był jednak o 
tym przekonany.
Jednakże pytanie to pozostało na razie bez odpowiedzi, bowiem Silva pilnie studiował zaawansowaną 
elektronikę, aby zostać instruktorem w korpusie łączności. Kiedy został wreszcie zwolniony z wojska, 
był bez żadnych oszczędności, gdyż te rozeszły się na utrzymanie rodziny podczas jego służby. Z 
majątkiem dwustu dolarów Jose rozpoczął od nowa rozbudowę swojego interesu. Aby przetrzymać 
ciężkie czasy, zaczął również uczyć na pół etatu w szkole średniej w Laredo, gdzie jego zadaniem 
było również stworzenie. Pracowni elektronicznej.
Elektronika zaczęła kwitnąć pięć lat później, gdy na scenę weszła telewizja Jose zrezygnował z kariery 
w szkole i skoncentrował się na elektronice. Jego przedsiębiorstwo ponownie stało się największą 
inwestycją   tego   typu   w   Laredo.   Silva   pracował   codziennie   do   dziewiątej   wieczorem,   potem   jadł 
kolacje, pomagał żonie położyć dzieci do łóżka, a w końcu, kiedy wreszcie w domu zapanował spokój, 
studiował przez trzy godziny psychologie.
Szczególnie nurtowało go pytanie, które zadawał już sobie wcześniej czy współczynnik inteligencji (IQ) 
i   zdolności   do   nauki   można   podwyższyć   przez   jakąś   formę   treningu   umysłowego.   Dodatkowego 
bodźca dostarczały oceny niedostateczne na świadectwach szkolnych dzieci, informacje zaczerpnięte 
z książek i wykładów na temat hipnozy oraz posiadana przez niego wiedza elektroniczna.
Jose wiedział już wtedy, że mózg ludzki działa na zasadzie bardzo słabych impulsów elektrycznych. 
Czytał   o   doświadczeniach,   które   na   początku   tego   stulecia   doprowadziły   do   odkrycia   tzw. 
częstotliwości alfa. Z elektroniki wiedział, że idealny obwód elektryczny powinien mieć jak najniższą 
oporność, gdyż pozwala to na maksymalne wykorzystanie energii elektrycznej. Czyżby mózg ludzki 
był w stanie pracować efektywniej, gdy obniży się jego impedancję (oporność pozorną)7. Czy w ogóle 
można obniżyć oporność elektryczną mózgu?
Kiedy   Jose   zaczął   stosować   hipnozę   na   własnych   dzieciach,   aby   uspokoić   ich   umysły,   dokonał 
zakrawającego na paradoks odkrycia. Zauważył, iż mózg jest w stanie pracować intensywniej, kiedy 
jest mniej aktywny. Przy niższych częstotliwościach elektrycznych impulsów mózgowych umysły dzieci 
były w stanie przetworzyć więcej informacji. Najtrudniejszym problemem było utrzymanie umysłu w 

10

background image

stanie pobudzenia i przytomności przy jednoczesnym obniżeniu częstotliwości impulsów do poziomu, 
który   ludzie   w   normalnych   warunkach   osiągają   jedynie   podczas   snu   lub   w   stanach   głębokiego 
rozmarzenia.
Dzięki zastosowaniu hipnozy Jose był w stanie zwiększyć zdolność dzieci do przyswajania większej 
ilości   materiału.   Trudności   nastręczała   niezależna   interpretacja   tego   materiału   i   jego   głębsze 
zrozumienie. Nie wystarczy przecież mieć głowę nabitą wiadomościami. Trzeba umieć je przetwarzać 
oraz z nich korzystać.
Jose   wkrótce   porzucił   hipnozę   i   zaczął   eksperymentować   stosując   różnego   rodzaju   ćwiczenia 
umysłowe, które miały na celu uspokojenie (zwolnienie częstotliwości fal mózgowych), a jednocześnie
utrzymanie umysłu w stanie większej przytomności, niż to było możliwe przy zastosowaniu hipnozy. 
Ćwiczenia  te  miały również  na   celu   polepszenie   pamięci  w  połączeniu   ze  zdolnością   interpretacji 
zapamiętanego materiału, co z kolei powinno prowadzić do podwyższenia współczynnika inteligencji. 
Ćwiczenia, z którymi eksperymentował Jose i które ostatecznie doprowadziły do stworzenia metody 
kontroli   własnego   umysłu,   wymagały   koncentracji   przy   pełnym   rozluźnieniu   mięśniowym   oraz 
stosowania   kontrolowanej   wizualizacji.   Okazało   się,   że   osiągnięcie   owych   “głębszych   poziomów 
koncentracji",  czyli świadome zwolnienie częstotliwości fal mózgowych, wielokrotnie zwiększa jego 
zdolność   przyswajania   i  przetwarzania   materiału   szkolnego   w  porównaniu   do   “normalnego"   stanu 
umysłu, gdy pracuje on przy częstotliwościach beta. Dowodem tego były otrzymywane przez dzieci 
Jose   stopnie,   które   zaczęły   się   gwałtownie   poprawiać   w   przeciągu   trzech   lat   prowadzonych 
eksperymentów nad doskonaleniem techniki.
Był to pierwszy poważny sukces Jose na tym polu. Późniejsze badania naukowe, prowadzone na 
różnych   uniwersytetach   w   Stanach.   Zjednoczonych   (szczególnie   przy   użyciu   “biofeedback"), 
potwierdziły jego spostrzeżenia. Był on jednak pierwszym, który dowiódł, że mózg ludzki jest w stanie 
funkcjonować z pełną świadomością przy zakresach częstotliwości fal mózgowych alfa i teta.
Wkrótce nastąpiło kolejne jeszcze bardziej zadziwiające odkrycie.
Któregoś wieczoru Jose przepytywał z materiału szkolnego jedną ze swoich córek, gdy była w stanie 
rozluźnienia, czyli alfa. Kiedy odpowiadała na jedno pytanie, Jose w myślach formułował już następne. 
Była to dla nich normalna procedura i niczym na razie nie różniła się od dziesiątek poprzednich tego 
typu “posiedzeń". W pewnym momencie rutyna została jednak gwałtownie zmieniona. Córka nagle 
odpowiedziała   na   pytanie,   które   nie   zostało   jeszcze   zadane.   Potem   na   następne.   I   jeszcze   na 
następne. Czytała jego myśli '.
Był to rok 1953, kiedy to dzięki pracom dr J.B.Rhine'a z Uniwersytetu Duke'a badania naukowe nad 
ESP (Extra Sensory Perception – percepcja pozazmysłowa) zaczęły być z oporami akceptowane jako 
przedmiot, którym mogą się parać poważni naukowcy Jose opisał doświadczenie z córką w liście do 
dr   Rhine'a.   Otrzymał   jednak   bardzo   chłodną   odpowiedź.   Według   dr   Rhine'a,   córka   Jose 
prawdopodobnie miała od urodzenia zdolności metapsychiczne, w związku z czym twierdzenie, iż je 
wyćwiczył, jest nonsensem. Zresztą, aby móc cokolwiek na ten temat powiedzieć, należało poddać 
dziewczynkę testom, zanim rozpoczęła trening.
W tym czasie również sąsiedzi zauważyli niezwykłe postępy w nauce dzieci. Jose W początkowej 
fazie eksperymentów ludzie bardzo podejrzliwie traktowali jego próby “z nieznanym". Podejrzewano, 
że może się to łączyć z czarną magią lub siłami nieczystymi, z którymi lepiej się nie zadawać. Nie 
można było jednak ignorować sukcesu człowieka, który odważył się eksperymentować na własnych 
dzieciach. Padło pytanie, czy Jose chciałby pomóc również dzieciom sąsiadów.
Po niepowodzeniu z listem do dr Rhine'a, Jose tego właśnie potrzebował. Gdyby był w stanie uzyskać 
w   pracy   z   innymi   dziećmi   takie   wyniki,   jakie   osiągnął   z   jednym   dzieckiem,   byłby   to   powtarzalny 
eksperyment, który każdy naukowiec musiałby uznać.
W przeciągu następnych dziesięciu lat trzydzieścioro dziewięcioro dzieci przeszło trening z Jose Po 
każdym treningu Jose ulepszał swoje metody pracy uzyskując coraz lepsze wyniki. I tak, znów stał się 
pionierem   potrafił   wyćwiczyć   u   innych   zdolności   percepcji   pozazmysłowej,   czego   dowodem   było 
trzydzieści dziewięć powtarzalnych eksperymentów.
W   przeciągu   kolejnych   trzech   lat   Jose   wypracował   plan   kursu,   który   z   niewielkimi   zmianami 
obowiązuje do dzisiaj. Kurs trwa od 40 do 48 godzin. Może być prowadzony zarówno z dorosłymi, jak 
z dziećmi. Do tej pory przeprowadzonych zostało na całym świecie ponad pięćset tysięcy (dane z 
1977 roku) “eksperymentów" z powtarzalnymi wynikami, których żaden naukowiec nie jest w stanie 
zignorować.
Na owe długie lata badań i doskonalenia metod pozwalały dochody uzyskiwane z ciągle rozwijającej 
się działalności handlowej związanej z elektroniką. W tym czasie nawet marzyć nie można było o 
dotacjach rządowych czy stypendiach uniwersyteckich na badania naukowe w dziedzinie tak odległej, 
jaką  była  wtedy parapsychologia.  Obecnie  badania  te  oraz rozwój samej   metody  finansowane  są 
głównie   przez   organizację   utworzoną   przez   Jose   Silvę.   Instruktorzy   wykładają   Metodę   Silvy   we 

11

background image

wszystkich   pięćdziesięciu   stanach   USA   oraz   w   trzydziestu   czterech   krajach   poza   Stanami 
Zjednoczonymi (dane z 1977 roku).
Pomimo sukcesów Jose nie stał się bożyszczem, “duchowym przywódcą" czy religijnym “guru" dla 
swoich naśladowców. Pozostał prostym człowiekiem o bezpretensjonalnym sposobie bycia. Mówi po 
angielsku* z miękkim, prawie zapomnianym meksykańsko-angielskim akcentem.
Na pytanie, na czym polega sukces, odpowiada przytaczając rzeczywiste historie. Oto niektóre z nich.
Bostońska gazeta “Herald American" zamieściła list od czytelniczki, w którym blaga ona o pomoc dla 
męża cierpiącego na migrenę. W następnym numerze ukazał się list od innego czytelnika z prośbą o 
pomoc w podobnej sprawie.
Listy te przeczytała pewna lekarka z Bostonu i napisała do redakcji “Herald American", iż sama przez 
wiele lat cierpiała na ciężką migrenę, która całkowicie zniknęła po kursie Silvy “Na kolejnym wykładzie 
sala była załadowana do granic możliwości" – pisze wykładowca z Bostonu.
Znany psychiatra polecał swoim pacjentom Metodę Silvy, gdyż pozwala ona na intuicyjny dostęp do 
informacji, których otrzymanie w niektórych wypadkach wymagałoby wieloletniej terapii.
Grupa   absolwentów   kursu   Silvy   stworzyła   nową   firmę   marketingową,   która   używając   technik 
poznanych na kursie miała za  zadanie  wynalezienie  nowych towarów i stworzenie dla  nich  rynku 
zbytu. Podczas trzech lat istnienia firma wprowadziła na rynek amerykański osiemnaście produktów. 
Specjalista   od   reklamy   potrzebował   przeciętnie   około   dwóch   miesięcy   na   opracowanie   kampanii 
reklamowej.   Po   kursie   Silvy   podstawowe   pomysły   przychodziły   po   dwudziestu   minutach,   a 
dopracowanie reszty trwało dwa tygodnie.
Czternastu członków drużyny baseballowej White Sox z Chicago zostało posłanych na kurs Metody 
Silvy.   Każdy  z nich  poprawił tzw.  “indywidualną  przeciętną"   (indywidualna   przeciętna'   w  baseballu 
oznacza stosunek udanych prób odbicia pitki baseballowej przez zawodnika do prób nieudanych w 
przeciągu jednego sezonu). U większości zawodników był to wzrost bardzo widoczny.
Pewien pan poradził swojej małżonce, aby wypróbowała Metodę Silvy, gdyż wszystkie dotychczasowe 
próby zgubienia zbędnych kilogramów okazały się bezskuteczne. Zgodziła się pod warunkiem, że 
pójdą na kurs razem. Ona bez stosowania specjalnej diety schudła o dziesięć kilogramów w przeciągu 
sześciu tygodni. On rzucił palenie.
Nauczyciel w jednej ze szkół farmacji uczył studentów stosowania technik Metody Silvy “Ich stopnie ze 
wszystkich przedmiotów poprawiają się z dnia na dzień – pisze w swoim liście – Studiowanie zajmuje 
im   o   wiele   mniej   czasu   i   są   znacznie   bardziej   zrelaksowani   (...).   Każdy   potrafi   posługiwać   się 
wyobraźnią. Ja udowodniłem im tylko, że wyobraźnia jest konkretna i ze obecna jest w niej postać 
rzeczywistości, którą mogą wykorzystywać".
Wprawdzie Jose uśmiecha się chętnie, zawsze poważnieje, gdy ktoś mówi mu “zmienił Pan całe moje 
życie!".
– To nie ja to życie zmieniłem – pada odpowiedź – To ty sam(a) zrobiłeś(aś) stosując kontrolę swojego 
umysłu.
W następnych rozdziałach Jose osobiście przedstawi, w jaki sposób posługiwać się umysłem, aby 
przemienić swoje życie.

12

background image

3. W JAKI SPOSÓB MEDYTOWAĆ

(Rozdział ten oraz następne, aż do szesnastego, napisane przez Jose Silvę, zalicza się być może do 
najważniejszych, jakie kiedykolwiek czytałeś Jose będzie nauczał w nich podstawowych elementów 
kursu   Samokontroli   Umysłu.  Aby   w   pełni   skorzystać   z   tych   rozdziałów,   upewni]   się,   czy   dobrze 
pamiętasz, w jaki sposób je czytać. Informacje na ten temat znajdziesz we wstępie).
Pomogę ci nauczyć się medytacji. Umiejętność ta  pozwoli ci  na penetrację rejonów mózgu,  które 
kontrolują   wyobraźnię,   a   pełne   uruchomienie   wyobraźni   pozwoli   następnie   na   efektywniejsze 
rozwiązywanie problemów, z którymi borykasz się w codziennym życiu. Obecnie skupimy się jednak 
na medytacji. Pora na rozwiązywanie problemów przyjdzie później.
Ponieważ   twoja   nauka   odbywać   się   będzie   bez   pomocy  doświadczonego   wykładowcy,   zmuszony 
jestem przedstawić nieco inny i o wiele wolniejszy sposób treningu niż podczas kursów. Nie będziesz 
miał z nim żadnych trudności.
Nawet jeśli przerwiesz kurs po nauczeniu się medytacji, i tak będziesz w stanie lepiej rozwiązywać 
problemy. W medytacji dzieje się coś pięknego, i to piękno, które odnajdujesz, mesie uspokojenie. Im 
więcej medytujesz, tym głębiej w siebie wchodzisz, nawiązujesz silniejszy kontakt ze swoim wnętrzem, 
tak głęboki, że nic nie jest w stanie go zakłócić.
Skorzysta   również   cale   twoje   ciało.   Najpierw   zauważysz,   że   w   czasie   medytacji   znikają   twoje 
zmartwienia oraz poczucie winy. Piękno medytacji w alfa polega miedzy innymi na tym, że nie jesteś w 
stanie zabrać tam negatywnych uczuć gniewu czy poczucia winy. Jeśli któreś z tych uczuć wtargną w 
ten stan, medytacja zostanie po prostu przerwana. Z czasem owe uczucia będą pozostawały z dala 
coraz dłużej i dłużej, aż któregoś dnia w ogóle nie powrócą. Będzie to znaczyło, że aktywne impulsy 
umysłowe prowadzące do choroby naszego ciała zostały zneutralizowane.
Ciało   człowieka   zostało   stworzone   do   zdrowia.   Posiada   wrodzony   system   samoregulacji   i 
samogojenia. Mechanizmy te mogą być blokowane przez umysły niewytrenowane w kontrolowaniu 
siebie. Medytacja jest pierwszym krokiem w kierunku takiej kontroli. Sama z siebie uczyni wiele dla 
uwolnienia   uzdrawiających   mocy   ciała   i   zwrócenia   mu   energii,   trwonionej   kiedyś   na   napięcie 
(dokładniejsze uwagi na ten temat znajdują się w następnych rozdziałach).
Oto co należy zrobić, aby osiągnąć stan medytacji, czyli stan alfa. Gdy się obudzisz rano, skorzystaj w 
razie potrzeby z ubikacji i powróć do łóżka. Nastaw budzik na piętnaście minut, na wypadek gdybyś 
zasnął w czasie wykonywania ćwiczeń. Zamknij oczy i pod powiekami “spójrz" w górę, tak aby gałki 
oczne znalazły się mniej więcej pod kątem 20 stopni. Z przyczyn nie bardzo jeszcze wiadomych, ta 
pozycja gałek ocznych powoduje zwiększenie częstotliwości alfa w mózgu.
Teraz powoli, w odstępach mniej więcej dwusekundowych, zacznij liczyć od 100 do 1. Staraj się skupić 
całą uwagę na liczeniu. Jeżeli ci się to uda, osiągniesz alfa już za pierwszym razem.
Po pierwszym ćwiczeniu rozluźniającym podczas kursu reakcje słuchaczy są bardzo zróżnicowane. 
Od “To było zachwycające" do “Nie czułem (czułam) zupełnie nic". Różnica nie polega jednak na tym, 
co  się  ze słuchaczami  dzieje podczas samego  ćwiczenia, lecz przede wszystkim  jak często  mieli 
poprzednio   okazję   doświadczać   stanów,   przy   których   częstotliwość   fal   mózgowych   jest   znacznie 
zwolniona,   a   świadomość   jeszcze   zachowana.   Stany   te   są   w   mniejszym   lub   większym   stopniu 
udziałem każdego z  nas. Doświadczamy ich  każdego  ranka po przebudzeniu i każdego  wieczora 
przed zaśnięciem. Aby przebudzić się ze snu, podczas którego w większości wypadków dominuje 
częstotliwość typu teta, musimy przejść przez alfa, w którym wielu z nas pozostaje poprzez cały czas 
rutynowych zajęć poranka.
Jeżeli więc odczuwasz, że podczas tego pierwszego ćwiczenia niewiele się właściwie działo, znaczy 
to   po   prostu,   że   –   nie   zdając   sobie   z   tego   sprawy   –   wiele   już   razy   twoja   świadomość   była 
utrzymywana w alfa. W takim wypadku należy się po prostu dalej rozluźnić i nie martwiąc się o wynik 
kontynuować ćwiczenia.
Nawet jeśli  potrafiłeś   już  w  czasie  pierwszej  koncentracji   wprowadzić  się  w stan  alfa,  powinieneś 
przejść przez siedem tygodni regularnych ćwiczeń aby dotrzeć do niższych poziomów alfa, a potem 
teta.
Pierwsze ćwiczenie, czyli liczenie wstecz od stu do jednego, należy przerabiać codziennie rano przez 
dziesięć dni. Przez następne dziesięć dni licząc od pięćdziesięciu do jednego, potem od dwudziestu 
pięciu do jednego, od dziesięciu do jednego, aż wreszcie przez ostatnie dziesięć dni od pięciu do 
jednego.
Aby zapobiec spontanicznemu przejściu w stan beta, każde ćwiczenie należy zakończyć mówiąc do 
siebie w myślach.
“Za chwilę policzę od jednego do pięciu, otworzę oczy i będę całkowicie przebudzony (przebudzona), 
w stanie doskonałego samopoczucia jeden dwa trzy za chwilę otworzę oczy cztery pięć, mam oczy 
otwarte, czuję się doskonale, czuję się znacznie lepiej niż poprzednio".

13

background image

W ten sposób ustanowione zostały dwa podstawowe mechanizmy. Pierwszy – wprowadzenie się w 
poziom alfa, oraz drugi – wychodzenie z tego poziomu. Gdyby ktoś zdecydował się na stosowanie lub 
wyćwiczenie innego sposobu wchodzenia w alfa, jest to oczywiście możliwe, jednak wymagałoby to 
przejścia przez podany rygor treningu od początku, co w praktyce jest niezbyt sensowne.
W momencie, gdy rano będziesz w stanie osiągnąć pogłębiony stan alfa za pomocą liczenia od pięciu 
do jednego, będziesz również w stanie osiągnąć ten stan w podobny sposób o każdej innej porze 
dnia. Do tego potrzebne będzie jednak nieco więcej czasu – od 10 do 15 minut, gdyż w tym wypadku 
będziesz  przechodzić ze  stanu  beta,  nie  korzystając  już  z  porannej  “półdrzemki"  i jej  naturalnych 
wolniejszych częstotliwości.
Wykonując ćwiczenie w czasie dnia, należy usiąść w wygodnym fotelu lub na brzegu łóżka, tak aby 
obydwie stopy opierały się płasko na podłodze, a ręce mogły swobodnie spocząć na udach. Ci, którzy 
są zaznajomieni i wprawieni w ćwiczeniach jogi, mogą usiąść na podłodze w pozycji lotosu. Głowa nie 
powinna być zwieszona, lecz ustawiona w pozycji zapewniającej równowagę. Następnie koncentruj 
się na poszczególnych częściach ciała, aby świadomie je rozluźnić. Zacznij od lewej stopy, potem 
lewej   nogi,   prawej   stopy,   prawej   nogi   i   tak   dalej,   aż   dotrzesz   do   szyi,   twarzy,   oczu   i   mięsni 
pokrywających czaszkę. Wykonując to ćwiczenie po raz pierwszy będziesz zdumiony, ile w twoich 
mięśniach zgromadziło śle niepotrzebnego napięcia.
Teraz wybierz dowolny punkt na suficie lub na przeciwległej ścianie, około 45 stopni nad poziomem 
oczu. Wpatruj się w ten punkt, aż poczujesz, że twoje powieki robią się coraz cięższe. Pozwól im się 
zamknąć i rozpocznij odliczanie od pięćdziesięciu do jednego. Postępuj tak przez 10 dni, a następnie 
licz od 10 dni 1 przez 10 dni, wreszcie od 5 do 1. Ponieważ ćwiczenie to może być wykonywane o 
każdej porze dnia, nie tylko rano, dobrze jest wypracować sobie pewną rutynę i wykonywać je przez 
około piętnaście minut dwa lub trzy razy dziennie.
W tym momencie nasuwa się pytanie, co robić, gdy osiągniemy stan alfa. O czym myśleć?
Od   początku   należy   ćwiczyć   wizualizację.   Jest   to   zasadnicza   koncepcja   samokontroli.   Im   lepiej   i 
dokładniej potrafisz wykorzystać obrazy myślowe, tym głębsze i mocniejsze będą przeżycia podczas 
przerabiania kolejnych ćwiczeń.
Pierwszym   krokiem   jest   stworzenie   w   wyobraźni   instrumentu,   który   ułatwi   ci   wizualizację.   Tym 
instrumentem będzie tzw. ekran wyobraźni. Powinien być szeroki, taki jak w kinie, nie zapełniając 
jednak całej wewnętrznej wizji. Ekran ten należy sobie wyobrazić w odległości około dwóch metrów, a 
nie  tuż  przed powiekami.   Na  tym  ekranie  będziesz  wymyślał  wszystko,  na  czym  postanowisz  się 
koncentrować. Później stosować go będziemy również w innych celach.
Pierwszym z przedmiotów wyświetlanych na naszym ekranie powinna być jakaś prosta i dobrze nam 
znana   rzecz,   na   przykład   pomarańcza   lub   jabłko.   Za   każdym   razem   po   osiągnięciu   stanu   alfa, 
pozostawaj   z  jednym  obrazem.   Będziesz   go  mógł   zmienić   podczas   następnej   sesji.   Koncentracja 
powinna   polegać   na   stworzeniu   obrazu   z   jak   największą   dokładnością   –   w   trzech   wymiarach,   w 
kolorze, że wszystkimi  szczegółami. Obraz powinien zdominować całą uwagę. Nie myśl o niczym 
innym.
Istnieje powiedzenie, że umysł ludzki jest jak pijana małpa, która skacze bez ładu i składu z jednego 
drzewa   na   drugie.   Zdumiewające   jest,   jak   mało   czasami   mamy   kontroli   nad   własnymi   myślami   i 
własnym umysłem. Mimo ze często tak dobrze potrafi nam służyć, kiedy indziej działa zdradziecko za 
naszymi  plecami,   wywołując  ból   głowy,  wysypkę,   a   na  koniec   wrzód  żołądka.   Mózg  posiada   zbyt 
wielką moc, by pozostawać bez kontroli. Kiedy nauczymy się używać swojego umysłu do trenowania 
go, o czym niedługo przekonasz się sam, będzie w stanie dokonywać zadziwiających rzeczy.
Tymczasem   jednak   musisz   cierpliwie   wykonywać   pierwsze   ćwiczenia,   mające   na   celu   świadome 
zwolnienie częstotliwości fal mózgowych i wprowadzenie umysłu w stan alfa oraz zmuszenie go do 
koncentracji   na   wybranym   przedmiocie,   jak   również   wyobrażanie   sobie   tego   przedmiotu   z   coraz 
większą dokładnością i precyzją. Początkowo, gdy podczas wykonywania ćwiczeń mnę myśli będą 
przychodziły do głowy, należy być wyrozumiałym i cierpliwym. Myśli takie należy po prostu spokojnie 
ignorować   i   odsuwać,   po   czym   powrócić   do   obrazu   na   ekranie.   Napięcie   lub   irytacja   spowoduje 
natychmiastowy wzrost częstotliwości fal mózgowych w kierunku beta.
Taki oto stan koncentracji, nazywany medytacją, jest szeroko praktykowany na całym świecie. Jeżeli 
będziesz  ćwiczyć   tylko   to,   nic   więcej,   osiągniesz   stan,   który  William   Wordsworth   nazywa   stanem 
szczęśliwej   ciszy   umysłu,   głębokiego,   trwałego   wewnętrznego   spokoju.   Jest   to   bardzo   ciekawe   i 
niezwykłe   przeżycie,   w   którym   głębsze   zakamarki   umysłu   stają   się   nagle   dostępne   dla   naszej 
świadomości. Po pewnym czasie zaczynamy jednak traktować to jako rzecz naturalną, oczywistą. 
Podniecenie mija. W takim momencie wielu ludzi zaprzestaje ćwiczeń. Zapominają po prostu, że nie 
jest to “wycieczka turystyczna", lecz pierwszy etap podróży, która może okazać się najważniejszą 
wędrówką życia.

14

background image

4. MEDYTACJA DYNAMICZNA

Istnieje   kilka   sposobów   osiągnięcia   stanu   biernej   medytacji,   która   opisana   została   w   poprzednim 
rozdziale   (i   której,   mam   nadzieję,   doświadczysz   osobiście   już   w   niedługim   czasie).   Zamiast 
koncentrowania   się   na   stworzonym   przez   wyobraźnie   przedmiocie,   można   skoncentrować   się   na 
dźwięku,   takim   jak   “OM",   “RAZ"   czy   “AMEN",   wypowiadanym   głośno   lub   w   myśli.   Można 
skoncentrować się na rytmie własnego oddechu. Można również skupiać się na centrum energii w 
naszym ciele lub na rytmicznym dźwięku bębnów i tańcu do tego rytmu. Nasza koncentracja może się 
skupić   na   monotonnych   psalmach   gregoriańskich,   podczas   słuchania   ich   możemy   jednocześnie 
wpatrywać się w znajomy rytuał ceremonii religijnych. Wszystkie te sposoby lub ich kombinacje będą 
w stanie wprowadzić nasz umysł w stan spokojnej, biernej medytacji.
Osobiście jednak do osiągnięcia stanu medytacji wolę liczenie wspak. Przede wszystkim wymaga ono 
pewnej koncentracji, która jest kluczem do sukcesu. Poza tym kiedy kilka razy uda nam się osiągnąć 
ten stan za pomocą liczenia, metoda ta stanie się automatyczna, gdyż w podświadomości skojarzy się 
z końcowym efektem.
Każde zakończone sukcesem ćwiczenie staje się swoistym “punktem odniesienia" – powracamy do 
mego świadomie lub nieświadomie, inspiruje nas do dalszych poszukiwań.
Osiągnięcie  stanu  medytacji  nie   powinno  być  celem   samym   w  sobie.  Jest   to  oczywiście  piękne  i 
uspokajające   uczucie,   które  ma pozytywny  wpływ na  stan  naszego  zdrowia,   są  to  jednak   bardzo 
skromne osiągnięcia w porównaniu z dalszymi możliwościami. Wychodź poza medytację bierną, ćwicz 
umysł   w   kierunku   zorganizowanej,   dynamicznej   aktywności,   do   której,   według   mnie,   został   on 
przeznaczony, a osiągnięte rezultaty zadziwią cię.
Mówię   o   tym   teraz,   gdyż   jest   to   moment,   kiedy   będziemy   musieli   wyjść   poza   technikę   biernej 
medytacji, o której przed chwilą wspomnieliśmy, i zacząć wykorzystywać medytację dynamiczną do 
rozwiązywania problemów. Zaraz przekonasz się, dlaczego tak ważne było koncentrowanie się na 
obrazie jabłka czy jakiegokolwiek innego przedmiotu na ekranie umysłowym.
Przed rozpoczęciem ćwiczenia pomyśl o czymś przyjemnym, o czymś, co się zdarzyło niedawno, dziś 
lub wczoraj, nawet jeśli było to zdarzenie bardzo mało znaczące. Przypomnij je sobie w skrócie, a 
następnie wprowadź się w stan głębokiego rozluźnienia (alfa) i wyświetl całe to zdarzenie na ekranie 
swojej wyobraźni. Jakie wiążą się z nim obrazy? Jakie zapachy? Jakie dźwięki? Jakie były nasze 
odczucia? Będziesz zaskoczony różnicą pomiędzy twoim wspomnieniem zdarzenia w stanie beta a 
jego postacią  w stanie alfa. Różnica  jest niemal tak wielka jak między powiedzeniem “pływam" a 
rzeczywistym pływaniem.
Jakie wartości ma to ćwiczenie? Po pierwsze, jest to kolejny krok do znacznie większych osiągnięć, a 
po drugie, jest ono samo w sobie użyteczne. Oto jak możemy je praktycznie wykorzystać.
Pomyśleć   o   jakimś   drobiazgu,   na   przykład   o   kluczykach   do   samochodu   lub   innej   rzeczy,   której 
odnalezienie wymaga nieco wysiłku. Czy kluczyki są w kieszeni płaszcza, na biurku, czy też zostały w 
drzwiach samochodu?
Jeżeli nie jesteś pewien, wprowadź się w stan alfa i cofnij w myślach do momentu, gdy ostatni raz 
miałeś je w ręku, by jeszcze raz “przeżyć" ten moment. Następnie posuwaj się powoli w czasie, jeżeli 
klucze są tam, gdzie zostały przez ciebie pozostawione, z łatwością powinieneś je odnaleźć (Inny 
problem, bardziej skomplikowany i wymagający zastosowania wysublimowanej techniki, zaistnieje w 
wypadku, kiedy ktoś je stamtąd zabrał).
Wyobraź sobie studenta, który pamięta, że wyznaczono mu egzamin na środę, ale nie jest pewien, 
czy ma to być najbliższa środa, czy też następna. W stanie alfa może rozwiązać tę zagadkę sam.
Są to typowe, małe problemy codziennego życia, które mogą być rozwiązywane za pomocą tej prostej 
techniki medytacyjnej.
Teraz   przyszedł   czas   na   wykonanie   gigantycznego   skoku.   Powiążemy   ze   sobą   dwa   zdarzenia. 
Prawdziwe zdarzenie i zdarzenie pożądane, ale jedynie wyobrażone – po czym przekonamy się, co 
stanie się ze zdarzeniem wyobrażonym. Jeżeli zastosujemy kilka bardzo prostych zasad, zdarzenie 
wyobrażone stanie się zdarzeniem rzeczywistym.
Prawo pierwsze:
Trzeba   pragnąć,   aby   zdarzenie  wyobrażone   stało   się   faktem.   Życzenie  takie,   jak   “chciałbym,   aby 
pierwsza osoba, którą spotkam na ulicy, wycierała sobie nos", jest tak trywialne i bezużyteczne, że 
nasz umysł go po prostu nie przyjmie. Życzenia tego typu mają bardzo małe szansę na realizacje. O 
wiele większe szansę mają jednak życzenia takie, jak “mój dyrektor będzie dzisiaj dla mnie o wiele 
przyjemniejszy", “klient będzie bardziej skłonny kupić oferowany towar" lub “zadanie lub czynność, 
która   normalnie   jest   bardzo   nudna,   tym   razem   sprawi   mx   dużo   satysfakcji".   Cele   tego   typu 
prawdopodobnie będą w stanie wywołać w nas wystarczającą motywację.
Prawo drugie:

15

background image

Należy wierzyć, że dane zdarzenie może mieć miejsce. Jeżeli wie my, że nasz klient ma magazyn 
załadowany towarem, który chcemy mu sprzedać, trudno nam będzie wzbudzić w sobie przekonanie, 
że taka transakcja jest możliwa. Jeżeli zaś nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że zdarzenie, którego 
pragniemy, może rzeczywiście dojść do skutku, umysł będzie pracował przeciwko nam.
Prawo trzecie:
Trzeba oczekiwać, że dane zdarzenie nastąpi. Jest to subtelna zasada. Dwie pierwsze są proste i 
pasywne. Trzecia wymaga działania, dynamiki. Można pragnąć czegoś i wierzyć, że jest to możliwe, a 
mimo to nie oczekiwać, że zdarzenie takie nastąpi. Można na przykład pragnąć, aby dyrektor był miry 
jutro   przez   cały   dzień,   i   wierzyć,   że   jest   to   możliwe,   a   mimo   to,   na   podstawie   poprzednich 
doświadczeń, nie bardzo oczekiwać takiego obrotu sprawy. W tej właśnie sytuacji, o czym za chwilę 
się przekonamy, wkraczają na scenę Samokontrola Umysłu i skuteczna wizualizacja.
Prawo czwarte:
Nie   możesz   stworzyć   problemu.   Nie   dlatego,   że   ci   nie   wolno,   po   prostu   jest   to   niemożliwe.   To 
podstawowe, nadrzędne prawo “Czy nie byłoby wspaniale, gdybym umiał spowodować, aby dyrektor 
zrobił z siebie takiego barana, że wyleją go z pracy, a ja przejmę jego stanowisko"". Gdy jesteś w 
stanie dynamicznej  medytacji alfa,  masz również  bezpośredni  kontakt  z Wyższą. Inteligencją,  a z 
punktu widzenia tejże. Inteligencji zaszkodzenie dyrektorowi nie byłoby dobrym pomysłem. Można 
oczywiście   dyrektorowi   podłożyć   świnię   i   spowodować   jego   usunięcie   z   pracy,   będzie   to   jednak 
wyłącznie sprawa twoja i poziomu beta. W alfa działania tego typu po prostu nie wyjdą.
Jeżeli w stanie medytacji ktoś będzie usiłował dostroić się do takiego rodzaju inteligencji, która miała 
by mu pomóc w czynieniu krzywdy lub zła, jego wysiłki będą tak bezowocne, jak bezowocne jest 
usiłowanie dostrojenia radia do stacji, która nie istnieje.
Prawdopodobnie wielu z was zarzuci mi w tym miejscu przesadny optymizm. Tysiące ludzi uśmiechało 
się pobłażające, gdy wyjaśniałem absolutną niemożność czynienia krzywdy w alfa, dopóki sami się o 
tym   nie   przekonali.   Na   naszej   planecie   roi   się   od   nieszczęść   i   homo   sapiens   ma   w   tym   swój 
niekwestionowany wkład. Wszystko to dzieje się w stanie beta, nie w alfa, nie w teta i prawdopodobnie 
nie w delta. Dowiodły tego moje dotychczasowe badania.
Nigdy  nie byłem zwolennikiem straty  czasu,  lecz jeżeli ktoś  z was  chce to  sobie na własną  rękę 
udowodnić, to proszę wprowadzić się w stan rozluźnienia (alfa) i spróbować wywołać u kogoś ból 
głowy   leżeli   wyobrazicie   sobie   ten   “przypadek"   z   wystarczającą,   potrzebną   do   osiągnięcia 
czegokolwiek wyrazistością, zdarzyć mogą się dwie następujące rzeczy ból głowy pojawi się u was, a 
nie u osoby upatrzonej na “ofiarę" oraz/lub wyjdziecie ze stanu alfa.
Przykład   ten   nie   daje   oczywiście   odpowiedzi   na   wszystkie   pytania   dotyczące   dobrych   i   złych 
właściwości naszego umysłu. Powrócimy do tej sprawy później. Na razie wybierz zdarzenie, które 
stanowi rozwiązanie jakiegoś problemu, a które jest przez ciebie pożądane "• twoim zdaniem, możliwe 
do zaistnienia. Ćwiczenie opisane poniżej pomoże spełnić trzecie prawo – oczekiwanie, że planowane 
zdarzenie nastąpi.
Oto co należy zrobić.
Wybierz   prawdziwy,   nie   rozwiązany   jeszcze   problem,   który   masz   przed   sobą.   Dla   ilustracji   tego 
przykładu powiedzmy, że twój szef był przez ostatni miesiąc w wyjątkowo złym humorze, co stanowi 
poważny problem emocjonalny dla całego zakładu. Po osiągnięciu stanu alfa musisz teraz przejść 
przez następujące trzy etapy.
Krok pierwszy:
Na ekranie wyobraźni dokładnie odtwórz ostatnie wydarzenie, które wiąże się z problemem. Przeżyj je 
przez chwilę powtórnie.
Krok drugi:
Łagodnie przesuń teraz całą scenę na prawo od ekranu i wprowadź na ekran mną scenę, tę, którą 
chcesz, aby nastąpiła jutro. W scenie tej sam szef i cale jego otoczenie jest w znakomitym humorze. 
Docierają do nich dobre wiadomości. Jeżeli znasz problem, z którym borykał się szef, wyobraź sobie 
jego rozwiązanie tak wyraźnie, jak poprzednio wyobrażałeś sobie sam problem.
Krok trzeci:
Przesuń teraz całą scenę na prawo od twojego ekranu i z lewej strony wprowadź na ekran mną scenę. 
Tym   razem   wyobraź   sobie   szefa   w   doskonałym   nastroju,   szczęśliwego,   miłego   i   uprzejmego   dla 
wszystkich. Tak jak  poprzednio, scena ta powinna być jak najwyrazistsza, jak gdyby zdarzenia te 
rzeczywiście wokół ciebie się rozgrywały. Pozostań przez chwilę z tą sceną. W pełni ją odczuj.
Teraz, przy odliczaniu od 1 do 5, będziesz całkowicie rozluźniony i poczujesz się znacznie lepiej niż 
poprzednio. Możesz być pewny ze wprawiłeś w ruch siły, które będą działały na rzecz spowodowania 
pożądanego zdarzenia.
Czy stosując te trzy etapy, zaplanowane zdarzenie zawsze i nieodwołalnie dojdzie do skutku? Nie.

16

background image

Niemniej jednak jeżeli będziecie powtarzali te ćwiczenia, zaczniecie zauważać pewne prawidłowości. 
Najpierw zadziała jedna z waszych wcześniejszych medytacyjnych sesji rozwiązywania problemów. 
Kto może jednak zapewnić, że to nie przypadek?
W   końcu   zdarzenie,   które   wybraliście,   musiało   być   wystarczająco   prawdopodobne,   abyście   mogli 
uwierzyć, że może rzeczywiście zaistnieć. Potem jednak pojawi się drugi podobny “przypadek", a za 
nim trzeci “Przypadki" te nagle zaczną się mnożyć. Zaniechacie ćwiczeń, będzie ich znacznie mniej. 
Kiedy do nich wrócicie – “przypadki" znowu się pojawią.
Później, gdy wzrosną wasze umiejętności, zauważycie, że jesteście w stanie wierzyć w zaistnienie 
zdarzeń coraz mniej prawdopodobnych. Z upływem czasu i w miarę stosowania praktyki rezultaty 
waszych medytacji będą was coraz bardziej zdumiewać.
Pracując nad problemem, najlepiej jest rozpoczynać medytację od ponownego przeżycia w wyobraźni 
waszego dotychczasowego największego sukcesu. Jeżeli z czasem zdarzy się coś, co uznacie za 
jeszcze większy sukces, od tej pory używajcie go jako punktu odniesienia. Stosując wyrażenie, które 
w słownictwie Samokontroli Umysłu ma dla nas wszystkich specjalnie głęboką symbolikę, będziecie 
“coraz lepsi".
Tim   Masters,   student   a   jednocześnie   taksówkarz   z   Fort   Lee   w   stanie   New   Jersey,   postanowił 
medytować w czasie oczekiwania na klientów. Gdy interes szedł słabo, Tim zaczai wyobrażać sobie 
na  swoim  ekranie  obładowanego  walizkami  klienta,  który  chce  jechać   na  lotnisko  Kennedy'ego  w 
Nowym Jorku. Oto jak opisał potem swoje doświadczenia.
“Przez pierwszych kilka razy, kiedy próbowałem, nic się nie działo. A potem nagle stało się – podszedł 
facet z walizkami i kazał się wieźć na lotnisko. Następnym razem “wyświetliłem" sobie tego gościa na 
moim ekranie. Wczułem się w sytuację, gdy sprawy rozwijają się tak jak trzeba i zjawił się następny 
klient na lotnisko. To rzeczywiście działa'. To tak jak gdybym wygrał stolik, który się sam nakrywa".
Na pewno nasuwa się wam pytanie, dlaczego przesuwamy sceny na ekranie umysłowym z lewej 
strony na prawą. Wprawdzie bardziej szczegółowo poruszę ten problem w dalszych rozdziałach, ale 
zanim. Przejdziemy do następnego ćwiczenia, chciałbym to zagadnienie krotko skomentować.
Z  moich  eksperymentów wynika, że na głębszych  poziomach  czas doświadczany jest  przez nasz 
umysł jako ruch ze strony lewej do prawej. Innymi słowy, przyszłość postrzegamy w lewo od siebie, a 
przeszłość   –   w   prawo.   Jest   to   niezmiernie   intrygujący   temat,   lecz   zanim   poruszymy   go   szerzej, 
musimy omówić pewne inne zagadnienia.

17

background image

5. POPRAWA PAMIĘCI

Techniki   poprawy   pamięci,   nauczane   podczas   kursów   Metody,   byłyby   w   stanie   zminimalizować 
konieczność   używania   książek   telefonicznych   oraz   zaszokować   naszych   znajomych   i   przyjaciół. 
Niemniej jednak ilekroć musze do kogoś zadzwonić, sprawdzam numer w notesie. Być może niektórzy 
absolwenci   naszych   kursów   stosują   nasze   techniki   do   zapamiętywania   numerów   telefonicznych, 
jednak jak wspomniałem w poprzednim rozdziale, dla urzeczywistnienia dążeń niezwykle ważna jest 
wewnętrzna  motywacja, zaś  moja  motywacja  do  zapamiętywania numerów  telefonicznych  nie  jest 
imponująca.   Prawdopodobnie   byłaby   znacznie   silniejsza,   gdybym   musiał   maszerować   z   jednego 
końca miasta na drugi za każdym razem, gdy mam sprawdzić numer telefonu.
Używanie   technik   Samokontroli   Umysłu   do   celów   trywialnych   nie   jest   wskazane   ze   względu   na 
wymagane współdziałania, pragnienia i oczekiwania. Ilu z nas jednak posiada tak sprawną pamięć, 
jakiej byśmy sobie życzyli". Być może po wykonaniu ćwiczeń opisanych w poprzednich rozdziałach 
wasza   pamięć   zaczęła   się   już   niespodziewanie   poprawiać.   Zdobywane   przez   was   umiejętności 
wizualizacji  i  odtwarzania  zdarzeń  z  przeszłości  mają  reperkusje  w stanie  beta,  dlatego  też  wasz 
umysł prawdopodobnie już w tej chwili zaczął rozszerzać zakres działania, bez specjalnego wysiłku i 
treningu z waszej strony. Zawsze istnieją jednak możliwości dalszego doskonalenia.
W czasie kursów stosujemy specjalne ćwiczenia wizualizacji w celu poprawy funkcji pamięciowych. 
Podczas takich ćwiczeń wykładowca pisze na tablicy numery od 1 do 30, a uczestnicy kolejno podają 
nazwy różnych przedmiotów, na przykład bałwan ze śniegu, łyżwy, kolczyki, co tylko nasunie się na 
myśl. Wykładowca zapisuje nazwy tych przedmiotów przy każdym numerze, po czym odwraca się 
tyłem do tablicy i recytuje z pamięci całą listę. Uczestnicy mogą spytać o dowolne hasło z tej listy, a 
wykładowca jest w stanie podać im numer, pod którym ono występuje.
Nie   jest   to   sztuczką,   lecz   lekcją   wizualizacji.   Wykładowca   wcześniej   już   przyporządkował   każdej 
liczbie jakieś słowo, a stąd każda liczba wywołuje wizualny obraz związanego z mą znaczenia. Obrazy 
te nazywamy zakładkami pamięci. Kiedy uczestnicy podają przedmiot, wykładowca łączy go w pewien 
znaczący  i  nietypowy  sposób   z  obrazem,   jaki  kojarzy  z  daną   liczbą.   Przyjmijmy,   że  zakładką   dla 
numeru   10   jest   “taras".   Jeżeli   uczestnik   poda   jako   wyraz   numer   dziesięć   “bałwana   ze   śniegu", 
wykładowca może wyobrazić sobie bałwana opalającego się na pięknym tarasie. Jest to bardzo prosty 
zabieg dla umysłu wprawionego w wizualizacji.
Uczestnicy   zaczynają   naukę   “zakładek"   w   stanie   alfa   słuchając,   jak   wykładowca   powoli   powtarza 
słowa, które należy zapamiętać. Kiedy następnie uczestnicy uczą się ich w stanie beta, praca jest 
łatwiejsza, gdyż słowa wydają się znajome.
Ponieważ nauka zakładek zajęłaby zbyt dużo miejsca w książce zmuszony jestem je opuścić. Już w 
tej   chwili   jednak   dysponujesz   niezwykle   efektywnym   sposobem   poprawy   zarówno   pamięci,   jak   i 
wizualizacji. Jest nim ekran wyobraźni.
Każda informacja, która wydaje się zapomniana, kojarzy się przecież z jakimś wydarzeniem. Jeśli jest 
to   np.   imię   –   wydarzeniem   będzie   moment,   kiedyśmy   to   imię   usłyszeli   lub   przeczytali.   Kiedy   już 
umiemy   posługiwać   się   ekranem   wyobraźni,   trzeba   po   prostu   wyświetlić   na   nim   wydarzenia   z 
przeszłości otaczające informację, którą uważamy za zapomnianą, a informacja ta się odnajdzie.
Użyłem wyrażenia “informacja uważana za zapomnianą", ponieważ w rzeczywistości była ona przez 
cały czas zakodowana w naszej pamięci. Jedynie w danym momencie nie byliśmy w stanie przywołać 
jej do sfery świadomości, czyli spowodować jej przypomnienia. Różnica ta jest bardzo istotna. W USA 
cały mechanizm reklam oparty jest na owej subtelnej różnicy między pamiętaniem a przypominaniem 
programy telewizyjne zalewają nas potokami reklam tak licznych i krótkich, że gdyby ktoś poprosił nas 
o wyliczenie kilku, które widzieliśmy w ostatnim tygodniu, prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie 
opowiedzieć więcej niż trzy lub cztery.
Reklamy te stwarzają popyt na propagowane produkty, ponieważ zapadają w naszą pamięć poniżej 
granicy   świadomości.   Badania   sugerują,   iż   najprawdopodobniej   nigdy   niczego   tak   naprawdę   nie 
zapominamy. Nasz mózg zachowuje obrazy nawet najbardziej trywialnych zdarzeń. Im ważniejsze zaś 
jest dla nas zdarzenie, tym wyraźniejszy jego obraz i tym łatwiej je potem sobie przypomnieć.
Elektroda   lekko   dotykająca   odsłonięty   w   czasie   operacji   mózg   jest   w   stanie   spowodować 
przypomnienie najdrobniejszych szczegółów dawno “zapomnianych" zdarzeń. Przypomnienie jest tak 
dokładne, że “słyszy się" dźwięki, “czuje" zapachy i w pełni doświadcza obrazów towarzyszących temu 
zdarzeniu. W tym wypadku wpływ wywierany jest jednak oczywiście na mózg, nie na umysł i chociaż 
obrazy ofiarowywane świadomości pacjenta przez jego mózg mogą być ogromnie realistyczne, będzie 
on wiedział – coś mówi mu – ze nie przeżył ich naprawdę. Dzieje się tak za sprawą umysłu – naszego 
wszystkowiedzącego   przewodnika,   którego   nigdy   nie   dosięgnie   żadna   elektroda.   Umysł,   w 
odróżnieniu od nosa czy ręki, nie istnieje w konkretnym miejscu ani przestrzeni.

18

background image

Wracając do sprawy pamięci. Tysiące kilometrów od miejsca, w którym teraz siedzisz, spada liść z 
drzewa. Oczywiście nie będziesz tego zdarzenia pamiętał, ponieważ ani go nie doświadczyłeś, ani nie 
ma ono dla ciebie żadnej wagi. A jednak nasz mózg notuje o wiele więcej, niż nam się wydaje.
Podczas lektury tej książki doświadczasz tysięcy różnych wrażeń, których przy obecnym poziomie 
koncentracji sobie nie uświadamiasz. Są to dźwięki, zapachy, obrazy na skrajach widoczności, może 
uczucie uciskania butów czy krzesła, temperatura w pokoju – wyliczać można by bez końca. Jesteśmy 
świadomi   tych   wrażeń,   ale   nie   uświadamiamy   sobie   tej   świadomości.   Brzmi   to   jak   wewnętrzna 
sprzeczność,   jednak   postaram   się   wyjaśnić   to   stwierdzenie,   posługując   się   przypadkiem   pewnej 
kobiety poddanej ogólnej narkozie.
Kobieta ta w okresie ciąży nawiązała bardzo dobry kontakt ze swoim ginekologiem. Zawiązała się 
miedzy nimi przyjaźń i zaufanie. Kiedy przyszedł czas porodu, kobieta poddała się ogólnej narkozie i 
urodziła ładne, zdrowe dziecko. Jednakże gdy po porodzie lekarz odwiedził ją w sali szpitalnej, kobieta 
przyjęła go bardzo chłodno wręcz wrogo. Ani lekarz, ani pacjentka nie potrafili wyjaśnić przyczyn tej 
nagłej   zmiany   nastawienia   i   oboje   pragnęli   odkryć   istotę   sprawy.   W   celu   przywołania   ukrytych 
wspomnień,   które   być   może   byłyby   w   stanie   wyjaśnić   ową   niezrozumiałą   zmianę,   postanowili 
zastosować hipnozę.
Pod   hipnozą   kobieta   została   poddana   tzw.   regresji   w   czasie,   począwszy   od   ostatnich   zdarzeń 
związanych   z   jej   kontaktami   z   lekarzem.   Nie   trzeba   było   daleko   szukać.   W   głębokim   śnie 
hipnotycznym zamiast pominąć okres, kiedy pacjentka leżała w czasie porodu “nieprzytomna" pod 
narkozą, powtórzyła wszystko, o czym lekarz i pielęgniarki mówili w sali porodowej. To zaś, co mówili 
w obecności uśpionej pacjentki, było niekiedy nie związane bezpośrednio z akcją porodową czasami 
były to dowcipy, a czasami małowybredne komentarze na temat samej pacjentki i powolnego tempa 
porodu. Była dla nich “przedmiotem", a nie osobą, jej uczucia nie były brane pod uwagę. W końcu 
znajdowała się przecież pod narkozą, a więc była nieprzytomna. Czy było tak jednak rzeczywiście?
Wątpię, czy kiedykolwiek można  być nieprzytomnym.  Człowiek  przypomina  sobie,  albo  nie, różne 
przeżycia i zdarzenia, jednakże wszystko, czego kiedykolwiek doświadcza, zostaje bardzo dokładnie 
zanotowane w jego mózgu.
Czy oznacza to, że używając techniki, której za chwilę będziesz się uczyć, za dziesięć lat będziesz w 
stanie przypomnieć sobie numer strony, którą teraz czytasz?
Być może tak, ale to raczej wątpliwe. Numer tej strony nie jest i chyba nie będzie dla ciebie sprawą 
wystarczająco   ważną.   Niemniej   jednak,   mimo   iż   prawdopodobnie   świadomie   go   nie   sprawdzałeś, 
numer tej strony jest przecież wydrukowany i kątem oka z pewnością go zauważyłeś, a to zostało 
zakodowane w mózgu.
Czy będziesz w stanie przypomnieć sobie imię atrakcyjnej osoby spotkanej w zeszłym tygodniu na 
obiedzie u znajomych?
Gdy   po   raz   pierwszy   usłyszałeś   to   imię,   fakt   jego   usłyszenia   był   zdarzeniem.   Po   prostu   musisz 
odtworzyć na ekranie umysłu fakty i szczegóły związane z tym zdarzeniem, a imię zabrzmi ponownie.
Rozluźnij się wprowadź w poziom alfa, stwórz ekran i przeżyj na nim wybrane wydarzenie jeszcze raz. 
Zajmie to piętnaście do dwudziestu minut. Istnieje również inny sposób, skrócona wersja, wygodna do 
stosowania w nagłych wypadkach, dzięki której będziecie w stanie w jednej chwili osiągnąć poziomy 
umysłu, w których przywołanie pożądanych informacji jest o wiele łatwiejsze.
Metoda ta polega na stworzeniu mechanizmu odruchu warunkowego, który w momencie przyswojenia 
działa   tym   lepiej,   im   częściej   jest   używany.   Przyswojenie   tej   techniki   wymagać   będzie   kilku   sesji 
medytacyjnych,   mających   na   celu   pełną   internalizację   procedury.   Metoda   jest   w   zasadzie   bardzo 
prosta. Polega na tym, że należy złączyć razem opuszki trzech palców kciuka, palca wskazującego i 
palca   środkowego   lewej   lub   prawej   ręki,   a   wasz   mózg   automatycznie   zareaguje   zwolnieniem 
częstotliwości.   Oczywiście,   jeżeli   spróbujemy   tego   teraz,   nic   nie   będziemy   w   stanie   odczuć   lub 
zauważyć. W tym momencie nie jest to jeszcze odruch warunkowy. Aby wyćwiczyć taki odruch, należy 
wprowadzić się w stan alfa i (w myśli lub na glos) powtórzyć następujące zdanie.
“W momencie gdy złączę palce w ten sposób (tu należy złączyć trzy palce w opisany przed chwilą 
sposób)   w   celu,   który   jest   dla   mnie   ważny,   natychmiast   osiągnę   poziom   umysłu   potrzebny   do 
osiągnięcia tego celu".
Wykonuj to ćwiczenie przez jakieś siedem dni, za każdym razem używając tych samych słów.  W 
niedługim   czasie   powinno   wytworzyć   się   w   mózgu   stałe   skojarzenie   takiego   złączenia   palców   z 
natychmiastowym osiągnięciem poziomu medytacji. Jeżeli w następne dni będziesz próbował sobie 
coś przypomnieć, na przykład czyjeś imię, ale nie będzie ono przychodziło ci do głowy, to im bardziej 
będziesz starał się skoncentrować na przypomnieniu, tym mniej będzie to skuteczne. Próby takie są 
nie  tylko bezużyteczne,   lecz  również bardzo  denerwujące.  Zamiast   tego   rozluźnij  się  i zdaj  sobie 
sprawę, że pamiętasz wszystko i znasz sposób przywołania żądanej informacji.

19

background image

Nauczycielka czwartej klasy szkoły podstawowej w Denver uczy dzieci poprawnej pisowni używając 
ekranu  umysłowego  i techniki trzech palców. W ten sposób  przerabia ona około dwudziestu słów 
dziennie. Na klasówce uczniowie mają za zadanie napisać wszystkie słówka, które zostały podane w 
danym tygodniu “Pamiętają słowa oraz poprawną pisownie – łącząc trzy palce wyobrażają to sobie na 
ekranach. Dzieci mniej zdolne potrzebują około piętnastu minut na skończenie całego sprawdzianu". 
Używając tej samej techniki, nauczycielka ta uczy dzieci również tabliczki mnożenia do 12. Nauka 
kończy się w listopadzie, choć w normalnych warunkach trwa przez cały rok szkolny.
Wspomniany uprzednio Tim Masters, student i taksówkarz, ma często pasażerów, którzy proszą o 
zawiezienie do jednego z sąsiednich miasteczek, na adres, do którego dojazdu Tim nie bardzo już 
pamięta. Prawdopodobnie niewielu spieszących się pasażerów wykazałoby zrozumienie dla szofera 
taksówki, który przed wyruszeniem w drogę wprowadza się w stan medytacji. Tim używa techniki 
trzech   palców,   pozwalającej   mu   na   odtworzenie   w   pamięci   drogi   pod   dany   adres,   jeżeli   już 
kiedykolwiek tam był.
Przed   ukończeniem   kursu   Samokontroli   Umysłu   Tim,   który   studiuje   w   Instytucie.   Technologu   w 
Nowym.  Jorku,  miał jedną  piątkę  a z reszty przedmiotów  czwórki  i  trójki  “Teraz –  mówi  – jestem 
stypendystą same piątki i tylko jedna czwórka". Metoda, której używa Tim do szybkiego studiowania, 
jest opisana w następnym rozdziale. Podczas egzaminów Tim trzyma złączone trzy palce.
Technika   trzech   palców   ma   również   różne   inne   zastosowania   o   których   piszę   dalej.   Przez   wieki 
stosowana była w różnych szkołach medytacji. Kiedy następnym razem będziecie oglądać rzeźbę lub 
malowidło przedstawiające postać z Dalekiego. Wschodu, na przykład jogina siedzącego, w stanie 
medytacji ze skrzyżowanymi nogami, zwróćcie uwagę na znajome ułożenie trzech palców rąk.

20

background image

6. PRZYSPIESZONA NAUKA

Gdy opanujesz już opisaną w poprzednim rozdziale technikę pamięci, będziesz gotów do uczynienia 
następnego kroku, czyli do opanowania techniki przyspieszonej nauki. Oto jak w skrócie wyglądają 
kolejne “stopnie wtajemniczenia".
Pierwszy krok to umiejętność osiągnięcia stanu medytacji. Będąc w stanie medytacji, stwarzamy ekran 
umysłowy,   który   śluzy  –   między   innymi   –   do   odtwarzania   potrzebnych   informacji.   Następnie   jako 
metody szybkiej relaksacji uczymy się techniki trzech palców. Jednym z jej zastosowań jest szybkie 
przypominanie sobie potrzebnych informacji. W momencie, gdy ją opanujemy, gotowi jesteśmy do 
przyswajania sobie materiału w nowy sposób, dzięki któremu odtwarzanie informacji staje się o wiele 
łatwiejsze.  Równie  ważny  jest   fakt,   iż  ten   nowy  sposób   nauki   nie   tylko  przyspiesza  przyswajanie 
samego materiału, lecz również pogłębia jego zrozumienie.
Poniżej przedstawione są dwie techniki szybkiej nauki. Zacznijmy od prostszej.
W momencie, gdy technika trzech palców  jest opanowana na tyle  dobrze, że pozwoli na szybkie 
osiąganie   poziomu   alfa   i   świadome   operowanie   na   tym   poziomie,   można   stosować   ją   podczas 
słuchania wykładu lub lektury książki. Użycie tej techniki powinno zwiększyć koncentrację i pozwolić 
na lepsze przyswajanie słyszanego czy czytanego materiału. Później łatwo też będzie ten materiał 
odtwarzać w stanie beta, a jeszcze łatwiej w stanie alfa. Student, który używa techniki trzech palców 
podczas egzaminu pisemnego, niemalże widzi przed sobą podręcznik, z którego się przygotowywał, 
lub słyszy wykład profesora.
Druga technika nie jest już tak prosta, lecz mimo to będziesz w stanie opanować ją w dość wczesnym 
stadium   treningu   Samokontroli   Umysłu.   Wiąże   ona   skuteczność   nauki   w   alfa   z   dodatkowym 
wspomaganiem w postaci nauki w beta. Potrzebny do tego będzie magnetofon.
Powiedzmy, że musisz przyswoić sobie skomplikowany rozdział z podręcznika, który wymaga nie tylko 
zapamiętania, lecz również zrozumienia. Na początku pozostając w stanie beta, przeczytaj tekst na 
głos   i   nagraj   go   na   kasetę   magnetofonową.   Następnie   wprowadź   się   w   stan   medytacji   alfa   i 
przesłuchaj taśmę, koncentrując się na własnym głosie.
W początkowym stadium treningu, a w szczególności jeżeli nie jesteś dobrze zaznajomiony z obsługą 
danego magnetofonu, naciskanie guzików może powodować powrót do beta, zaś dźwięk własnego 
głosu może sprawić pewną trudność w powrocie do alfa. W niektórych wypadkach, zanim ponownie 
osiągnie się stan medytacji, “stracić" można część lub nawet cały przeczytany tekst. Niemniej jednak 
w miarę zdobywania doświadczenia wypadków takich będzie coraz mniej. Oto kilka rad.
Wprowadzając   się   w   stan   alfa   od   razu   trzymaj   palec   na   odpowiednim   przycisku.   Zapobiegnie   to 
konieczności szukania go z otwartymi oczami.
Można także poprosić kogoś innego, aby na umówiony sygnał włączył magnetofon.
W wypadku konieczności ponownego, szybkiego osiągnięcia stanu alfa stosuj technikę trzech palców.
Początkowe   trudności,   które   na   ogół   świadczą  o   postępach   w   stosowaniu   samej   techniki,   często 
wydają się większe, niż są w rzeczywistości. W związku z adaptacją organizmu, odczucia w stanie alfa 
mogą się zmieniać i z biegiem czasu, w miarę jak nasza świadomość przyzwyczaja się do operowania 
w tym stanie, będzie on coraz bardziej przypominał stan beta. Utrzymanie całkowitej świadomości i 
pełnej władzy funkcji umysłowych w stanie alfa jest specjalnym etapem treningu Samokontroli Umysłu.
Postępy   w   ćwiczeniach   i   nawrót   poprzednich   odczuć   stanu   alfa   świadczą   w   rzeczywistości   o 
pogłębieniu   się   tego   stanu   czy   wręcz   osiągnięciu   poziomu   teta.   Prowadząc   kursy   Samokontroli 
Umysłu często widziałem absolwentów, którzy byli w stanie operować w głębokim poziomie alfa z 
otwartymi oczami, przy utrzymaniu całkowitej świadomości otoczenia, rozmawiając, zadając pytania, 
żartując.
Wróćmy jednak do nagrywania. Dla uzyskania dodatkowego wzmocnienia zaleca się odczekać, jeżeli 
to możliwe, pewien czas -np. kilka dni – a następnie ponownie przeczytać dany materiał w stanie beta 
oraz przesłuchać go w stanie alfa. Po takiej serii powtórzeń wiadomości będą bardzo silnie i głęboko 
utrwalone.
Jeżeli stworzyliście grupę, która wspólnie wykonuje ćwiczenia z tej książki, możecie wymieniać się 
taśmami,   aby   skrócić   czas   nagrywania.   Doskonale   zdaje   to   egzamin,   mimo   iż   zasadniczo   nieco 
korzystniejsze jest słuchanie własnego głosu.
Wielu   absolwentów   naszych   kursów   oceniło   technikę   przyspieszonej   nauki   oraz   technikę   trzech 
palców   jako   doskonałą   metodę   oszczędności   czasu.   Jest   to   szczególnie   widoczne   w   takich 
dziedzinach jak handel (szczególnie transakcje ubezpieczeniowe), studia uniwersyteckie, nauczanie, 
prawo, aktorstwo. Oto kilka przykładów.
Kanadyjski agent ubezpieczeniowy nie denerwuje już swoich klientów długim przerzucaniem papierów 
w teczce, nim znajdzie odpowiedź na pytania dotyczące skomplikowanych problemów związanych z 
nieruchomościami i podatkami. Dzięki zastosowaniu techniki przyspieszonej nauki i techniki trzech 
palców wszystkie potrzebne informacje ma w głowie.

21

background image

Adwokat   z   Detroit   uwolnił   się   od   niezliczonych   notatek,   które   były   dlań   dotąd   niezbędne   przy 
wygłaszaniu   ostatecznego   podsumowania   skomplikowanych   spraw   sądowych   przed   ławą 
przysięgłych. Prawnik ten nagrywa swoją prezentację na magnetofon i przesłuchuje ją w stanie alfa 
wieczorem, przed rozprawą i następnego dnia rano. W czasie podsumowania utrzymuje przez cały 
czas   kontakt   wzrokowy   z   ławnikami,   co   daje   mu   więcej   pewności   siebie   i   w   porównaniu   z 
dawniejszymi   wystąpieniami,   kiedy   ciągle   musiał   zaglądać   do   notatek.   Wszystko   to   sprawia,   że 
przemówienie brzmi bardziej przekonywająco. Nikt zaś nie zwraca uwagi na trzy palce jego lewej 
dłoni.
Znany satyryk w klubie nocnym w Nowym Jorku każdego wieczoru zmienia treść swojego występu. 
Improwizuje komentarze na temat aktualnych doniesień. Na godzinę przed przedstawieniem satyryk 
przesłuchuje taśmę z własnym głosem, po czym gotów jest do improwizacji, że “spontanicznymi", 
wywołującymi niepohamowane wybuchy śmiechu żartami “Dawniej zaciskałem kciuki, żeby wszystko 
poszło dobrze. Teraz zaciskam trzy palce i wiem, co będzie – salwy śmiechu".
Techniki   przyspieszonej   nauki   i   trzech   palców   znajdują   oczywiście   największe   zastosowanie   na 
studiach. Dlatego też do tej pory kursy Samokontroli Umysłu były oferowane oraz przeprowadzone w 
USA w dwudziestu czterech wyższych szkołach i uniwersytetach, szesnastu szkołach średnich i ośmiu 
szkołach podstawowych. Dzięki zastosowaniu tych technik tysiące studentów studiuje krócej, a wie 
więcej.

22

background image

7. TWÓRCZY SEN

Jakże wolni czujemy się podczas snu. Znikają bariery czasu i przestrzeni, prawa logiki, ograniczenia 
narzucone przez sumienie, wszystko to przestaje istnieć, a my stajemy się władcami swoich ulotnych 
wyobrażeń. Sny są wyłącznie naszą własnością. Freud przykładał do nich ogromną wagę. Według 
niego, rozumieć sny człowieka, znaczy rozumieć jego samego.
Również   w   Samokontroli   Umysłu   traktujemy   sny   bardzo   poważnie,   a   ponieważ   uczymy   ludzi 
posługiwać się umysłem w szczególny sposób, sny także traktujemy szczególnie. Freud analizował 
sny, które pojawiały się spontanicznie. My zainteresowani jesteśmy w tworzeniu snów z premedytacją, 
snów,   które   mogą   nam   pomóc   w   rozwiązywaniu   konkretnych   problemów.   Ponieważ   zawczasu 
programujemy   temat   naszych   snów,   interpretacja   ich   kieruje   się   odmiennymi   zasadami   i   daje 
zdumiewające rezultaty. Wprawdzie w pewnym stopniu ogranicza to spontaniczność marzeń sennych, 
lecz jednocześnie pozwala na osiągnięcie istotnej wolności – większej kontroli nad własnym życiem.
Interpretując uprzednio zaprogramowany sen, oprócz uzyskania wglądu w patologię naszej psychiki, 
znajdujemy też rozwiązania problemów naszego dnia powszedniego.
Kontrola snów wymaga ćwiczeń, które wykonujemy w trzech etapach. Wszystkie etapy wymagają 
osiągnięcia poziomu medytacji.
Pierwszy etap to nauka zapamiętywania snów. Wielu ludzi ma wrażenie, że nigdy nic im się nie śni, co 
oczywiście   nie   jest   zgodne   z  prawdą.   Wszyscy  mamy  sny,   nie   zawsze   jednak   potrafimy  je   sobie 
przypomnieć. Badania wykazały, że gdyby ktoś nas pozbawił naszego conocnego cyklu snów, po kilku 
dniach nie bylibyśmy w stanie normalnie funkcjonować.
Kiedy w 1949 roku rozpoczynałem badania nad możliwością wykorzystania snów do rozwiązywania 
problemów, nie byłem wcale pewien, czy do czegoś dojdę. Oczywiście słyszałem, tak jak na pewno 
każdy z czytelników, wiele anegdotycznych opowieści na temat proroczych snów. Czytałem historie o 
Cezarze, któremu w dniu zabójstwa śniły się Idy Marcowe. Słyszałem o Abrahamie Lincolnie, który 
podobno miał  również  proroczy sen  w noc poprzedzającą zamach. Jeżeli owe sny i wiele innych 
podobnych były po prostu niepowtarzalnymi zbiegami okoliczności, moje badania były zwykłą stratę 
czasu.
W pewnym momencie byłem zresztą rzeczywiście przekonany, że tracę czas. Przez prawie cztery lata 
studiowałem psychologię – Freuda, Adlera, Junga – i miałem wrażenie, że im więcej studiuję i czytam, 
tym mniej wiem. Pewnego dnia miałem już tego wszystkiego serdecznie dość. Było to około godziny 
drugiej   nad   ranem.   Zdenerwowany   i   zniechęcony   studiowaniem   geniuszy,   którzy   ostro   z   sobą 
polemizowali, cisnąłem książkę na podłogę i poszedłem spać, zdecydowany nie marnować więcej 
czasu na psychologię. Odtąd będę się zajmował już tylko elektroniką, tym bardziej ze w mojej kieszeni 
zaczęło się robić coraz bardziej pusto.
Mniej więcej dwie godziny później obudził mnie dziwny sen. Nie była to seria epizodów, jak zwykle 
bywa w snach, lecz po prostu światło. Cała moja wizja senna sprowadzała się do potoku słonecznie 
jaskrawego,   południowego,   złotego   światła.   Otworzyłem   oczy.   Moja   sypialnia   tonęła   jak   zwykle   w 
mroku.   Zamknąłem   oczy   i   znów   rozbłysła   jasność.   Powtórzyłem   to   kilkakrotnie,   z   tym   samym 
rezultatem   oczy  otwarte   –   ciemno,   oczy  zamknięte   –   jasno.   Za   trzecim   lub   czwartym   razem,   po 
zamknięciu   oczu,   zobaczyłem   trzy   liczby   3-4-3.   Potem   kolejny   zestaw   3-7-3.   Następnym   razem 
powróciły trzy pierwsze cyfry, a po nich znowu drugie.
W tym momencie nie tyle interesowały mnie liczby, co samo światło, które powoli zaczęło słabnąć. 
Zacząłem   zastanawiać   się,   czy   przypadkiem   nie   dobiega   kresu   moje   życie,   tak   jak   przepala   się 
elektryczna żarówka – nagłym impulsem światła. Kiedy zorientowałem się jednak, że na razie nie 
umieram, chciałem  zatrzymać to słabnące  światło, aby  lepiej mu  się przyjrzeć. Zmieniłem  sposób 
oddychania, pozycję w łóżku, stopień relaksacji – nic nie działało. Światło stawało się coraz słabsze i 
po upływie około pięciu minut od pierwszego pojawienia zamarło całkowicie.
Może   w   takim   razie   –   pomyślałem   –   jakieś   znaczenie   mają   liczby?   Przez   pozostałą   część   nocy 
leżałem rozbudzony, próbując przypomnieć sobie telefony, adresy, numery rejestracyjne samochodów, 
cokolwiek, co mogło mieć związek z tymi zestawieniami.
Przy mojej obecnej wiedzy jestem już w stanie całkiem efektywnie analizować znaczenie snów. W 
tamtym jednak czasie moje badania na ten temat znajdowały się w dość wczesnym stadium i nie 
czułem się w tej dziedzinie zbyt pewnie. Następnego dnia, niewyspany po zaledwie dwóch godzinach 
snu, w dalszym ciągu usiłowałem powiązać owe numery z czymś, co mogło być mi znajome.
W tym miejscu chciałbym opowiedzieć o pewnym trywialnym zdarzeniu, które w efekcie doprowadziło 
do rozwiązania owej tajemnicy i tym samym przyczyniło się do powstania jednego z ważniejszych 
fragmentów systemu Samokontroli Umysłu.
Tego   dnia   mniej   więcej   na   piętnaście   minut   przed   zamknięciem   mojego   sklepu   ze   sprzętem 
elektronicznym   wpadł   do   mnie   przyjaciel   i   zaproponował,   abyśmy   poszli   gdzieś   na   kawę.   W   tym 
samym czasie przyszła do sklepu moja żona i gdy dowiedziała się o naszych planach, zaproponowała, 

23

background image

abyśmy   poszli   do   meksykańskiej   części   miasta,   gdyż   przy   okazji   mógłbym   jej   kupić   alkohol   do 
nacierania. Tam bowiem zaraz za mostem granicznym jest sklep, w którym można było ten środek 
dostać o wiele taniej niż w Teksasie.
Po drodze zacząłem opowiadać przyjacielowi mój sen i w czasie opowiadania wpadła mi do głowy 
myśl, że może numery, które widziałem mają coś wspólnego z biletami na loterię. Po meksykańskiej 
stronie   mijaliśmy   sklep,   w   którym   mieściło   się   główne   przedstawicielstwo   meksykańskiej   loterii 
państwowej. Była późna godzina i w sklepie były już opuszczone rolety, w związku z czym doszedłem 
do   wniosku,  że   pomysł   z   loterią   nie   był   chyba  trafiony.   Pojechaliśmy  przecznicę  dalej,   aby   kupić 
alkohol. Kiedy sprzedawca pakował alkohol, mój przyjaciel zapytał mnie z innej części sklepu.
– Jakie liczby chciałeś znaleźć?
– Trzy, siedem, trzy, trzy, cztery, trzy.
– Chodź tutaj i popatrz!
Pokazywał mi połowę biletu loteryjnego z numerami 3-4-3.
W całej Republice Meksyku każdy z tysięcy sklepików, takich jak ten, otrzymuje bilety lotem krajowej, 
które co miesiąc mają te same trzy pierwsze numery. Sklep, w którym byliśmy, był jedynym w całym 
kraju, gdzie sprzedawano bilety zaczynające się od 343. Numer 373 sprzedawany był w Mexico City.
W kilka tygodni później dowiedziałem się, że na moją połowę pierwszego nabytego w życiu biletu na 
loterie  przypadła  wygrana  dziesięciu tysięcy bardzo  mi  wtedy potrzebnych  dolarów.   Pomimo  całej 
euforii zajrzałem temu darowanemu koniowi dokładniej w zęby i to, co odkryłem, okazało się o wiele 
bardziej  wartościowe niż sam   prezent.  Znalazłem   wreszcie  solidną   podstawę,   by sądzić,  że  moje 
dotychczasowe studia nie były stratą czasu. Zrozumiałem, że w jakiś sposób nawiązałem kontakt z 
tym, co nazywam Wyższą Inteligencją. Zdałem też sobie sprawę, że być może kontakt taki był już 
niejednokrotnie nawiązywany nieświadomie. Tym razem jednak wiedziałem.
Rozważmy łańcuch pozornych przypadków, który doprowadził do takiego obrotu sprawy. W desperacji 
przyśniła  mi  się  seria  numerów w sposób tak  dalece odbiegający od  zwykłego przebiegu marzeń 
sennych,   że   musiałem   je   zapamiętać.   Potem   mój   przyjaciel   wpadł   do   mnie   do   sklepu,   aby   mnie 
zaprosić na kawę, które to zaproszenie -mimo zmęczenia całodzienną pracą – przyjąłem. Następnie 
przyszła moja żona i poprosiła, abym jej kupił alkohol leczniczy, co z kolei zaprowadziło mnie przez 
granicę do jedynego miejsca w Meksyku gdzie ten właśnie bilet można było kupić.
Osoby,   które   sądziły,   że   to   zbieg   okoliczności,   będą   miały   poważne   trudności   z   wyjaśnieniem 
zadziwiającego, w pełni sprawdzalnego faktu, iż czterech absolwentów kursu Samokontroli Umysłu w 
USA  również   wygrało   na   loterii   stosując   różne   techniki,   które   później   rozwinąłem.   Są   to   Regina 
M.Fornecker z Rockfort, stan Illinois, która wygrała 300 000 dol., David Sitach z Chicago, który wygrał 
300 000 dol., Frances Morroni z Chicago, która wygrała 50 000 dol., John Fleming z Buffalo, stan 
Nowy Jork, który wygrał 50 000 dol.
W programie  zajęć  z  zakresu  Samokontroli  Umysłu  nie  mamy  nic  przeciwko  używaniu   wyrażenia 
“zbieg okoliczności". W istocie nadajemy mu specjalne znaczenie. Jeżeli zaistnieje seria trudnych do 
wytłumaczenia   przypadków,   które   w   rezultacie   doprowadzają   do   konstruktywnego   rozwiązania 
problemu, nazywamy to zbiegiem okoliczności. Jeżeli seria przypadków doprowadza do katastrofy, 
nazywamy to wypadkiem Samokontrola Umysłu ma za zadanie nabycie umiejętności powodowania 
zbiegów okoliczności. Zdania “to tylko zbieg okoliczności" po prostu nie używamy.
Mój sen i wygrana na loterii przekonały mnie o istnieniu Wyższej Inteligencji i możliwości komunikacji z 
nią. Zgodnie z moją obecną interpretacją, nie był specjalnie znaczący fakt, że doszło do niej podczas 
snu i ze byłem w głębokim stresie z powodu mizernego, jak mi się wydawało, dorobku badawczego 
mojego życia. Tysiące ludzi w momentach wyjątkowej rozpaczy lub zagrażającego niebezpieczeństwa 
miało różnego rodzaju prorocze sny lub otrzymywało informacje w inny, paranormalny sposób. Wiele 
takich snów opisanych jest w Biblii. Niemniej jednak w tamtym czasie fakt, że zdarzyło się to mnie, 
wydawał mi się cudem.
Pamiętam z przeczytanych prac, że według Freuda sen stwarza odpowiednie warunki do telepatii. 
Biorąc  pod uwagę  moje  własne  doświadczenie,  rozwinąłem  tę  tezę,  stwierdzając,  że sen  stwarza 
odpowiednie warunki do otrzymywania informacji i kontaktu z Wyższą. Inteligencją. Potem poszedłem 
jeszcze jeden krok dalej i zacząłem zastanawiać się, czy muszę zachowywać się jak kochanek, który 
czeka biernie w domu na telefon od swojej wybranki. Czy jest możliwe – spekulowałem – samemu 
wykręcić numer telefonu i z własnej  inicjatywy nawiązać kontakt  z Wyższą  Inteligencją?  Jako  dla 
osoby   wierzącej   było   dla   mnie   zrozumiale,   że   skoro   można   nawiązać   kontakt   z   Bogiem   przez 
modlitwę,   to   na   pewno   można   również   opracować   sposób,   aby   komunikować   się   z   Wyższą 
Inteligencją   (jak   się   później   zorientujecie   z   rozdziału   piętnastego,   mówiąc   o   Bogu   i   o   Wyższej. 
Inteligencji mam na myśli dwa różne byty).
Jak   dowiodły   moje   późniejsze   badania,   istnieje   kilka   sposobów   nawiązania   kontaktu   z   Wyższą. 
Inteligencją. Jednym z nich jest kontrola snów, której opanowanie jest sprawą bardzo prostą.

24

background image

Nie   możemy   wprawdzie   liczyć   na   to,   że   promienisty   strumień   światła   pomoże   w   przypominaniu 
naszych snów, możemy jednak liczyć na nawarstwiający się efekt własnego programowania, by go 
pamiętać, gdy jesteśmy na poziomie medytacji. W czasie medytacji przed zaśnięciem powinniśmy 
powiedzieć sobie w myśli “Chcę zapamiętać sen. Będę pamiętać sen". Następnie należy pójść spać, 
mając przy łóżku przygotowane kartkę i ołówek. Jeżeli obudzisz się w nocy lub nad ranem pamiętając 
fragment   lub   fragmenty   marzeń   sennych,   zapisz   to,   co   pamiętasz.   Po   kilkakrotnym   powtórzeniu 
podobnego ćwiczenia przy kolejnych próbach zauważysz, że zapamiętane obrazy są coraz pełniejsze 
i wyraźniejsze. Gdy stwierdzisz, że etap ten jest już dostatecznie opanowany, będziesz gotowy na 
przejście do drugiego.
W czasie medytacji przed snem przemyśl wymagający rozwiązania problem. Powinien być to problem, 
który rzeczywiście leży cl na sercu, a jego rozwikłanie wymaga uzyskania jakiejś informacji lub rady. 
Pamiętaj,   że   głupie   pytania   wywołują   głupie   odpowiedzi.   Następnie   zaprogramuj   się   używając 
następujących   słów   “Pragnę   mieć   sen   zawierający   informacje,   które   pomogą   mi   w   rozwiązaniu 
problemu, który mam na myśli. Taki sen mi się przyśni, zapamiętam go i zrozumiem".
Wyrazisty sen  obudzi  cię   w  czasie   nocy  lub  nad  ranem.  Zanalizuj  go  i  staraj  się  zrozumieć  jego 
znaczenie w kontekście postawionego wcześniej problemu.
Jak   już   wspomniałem,   nasza   metoda   interpretacji   snu   różni   się   od   opracowanej   przez   Freuda, 
ponieważ zajmujemy się snami, które sami wywołujemy. Dlatego też jeżeli ktoś z was zaznajomiony 
jest   z   Freudowską   interpretacją   snów,   dla   dobra   Samokontroli   Umysłu   należy   o   niej   po   prostu 
zapomnieć.
Wyobraźmy sobie. Freudowską interpretację następującego snu.
Mężczyzna znajduje się w dżungli, otoczony przez hordę dziku sów, którzy krok za krokiem zbliżają 
się do niego, potrząsając dzida mi. Każda dzida ma dziurę w ostrzu.
Gdy człowiek ten obudził się, sen stanowił dla niego rozwiązanie problemu, z którym nie potrafił sobie 
poradzić   od   bardzo   długiego   czasu.   Przyśnił   się   on   Ehasowi   Howe   i   dopomógł   w   wynalezieniu 
pierwszej na świecie maszyny do szycia. Problemem był fakt, że Ehas Howe potrafił skonstruować 
prototyp, w którym igła była wprawiana mechanicznie w ruch pionowy, lecz maszyna nie była w stanie 
szyć. Dopiero w czasie snu przyszedł mu do głowy pomysł, aby dziurkę na nitkę umieścić na ostrzu 
igły.
Jeden z naszych absolwentów twierdzi, że prawdopodobnie zawdzięcza kontroli snów swoje życie. W 
przeddzień  wyruszenia na  siedmiodniową wycieczkę  motocyklową  zaprogramował,   że  będzie miał 
ostrzegawczy   sen,   gdyby   czekało   na   mego   podczas   drogi   jakieś   niebezpieczeństwo.   W   czasie 
poprzednich dłuższych podróży przytrafiały mu się na ogół drobne nieprzewidziane przeszkody raz 
miał   przebitą   oponę,   kiedy   indziej   zabrudzony   przewód   paliwowy,   a   podczas   ostatniej   dłuższej 
wycieczki niespodziewanie spadł śnieg.
Tej nocy śniło mu się jednak, że jest na obiedzie u swego przyjaciela i podano mu talerz wypełniony 
po   brzegi   surowymi   strączkami   zielonego   groszku,   mimo   ze   wszyscy   inni   zajadali   wspaniałe 
francuskie danie Quiche Lorraine. Czyżby miało to oznaczać, że w czasie wycieczki powinien unikać 
jedzenia surowego groszku – zastanawiał się. Nie bardzo mógł zrozumieć, jakie miałoby w tym tkwić 
niebezpieczeństwo, tym bardziej ze nigdy nie jadł zielonego groszku, a w szczególności na surowo. 
Czyżby sen miał oznaczać, że nie jest mile widziany w domu swojego przyjaciela?
Takie wytłumaczenie też nie bardzo pasowało, bo pewien był tej przyjaźni, a poza tym nie miało to nic 
wspólnego z planowaną wyprawą.
Dwa dni   później  o   świcie  jechał  dość  szybko jedną   z autostrad   pod  Nowym Jorkiem.   Był  śliczny 
poranek, droga w doskonałym stanie, nie było na niej nikogo oprócz jadącej w przodzie niewielkiej 
półciężarówki.   Gdy   zbliżył   się   do   niej,   zauważył   nagle,   że   jest   po   brzegi   wyładowana   strąkami 
zielonego groszku. Pamiętając swój sen natychmiast zwolnił z szybkości 120 km do 40, a potem, gdy 
zbliżył się do zakrętu, do 20 km na godzinę. Kiedy mijał zakręt z szybkością 20 km, Poczuł nagle lekki 
poślizg tylnego koła, który z łatwością opanował. Poślizg został spowodowany strączkami zielonego 
groszku, wysypującymi się z przeładowanego nimi samochodu. Przy większej szybkości taki poślizg 
na motocyklu spowodowałby niechybnie bardzo poważny, być może śmiertelny wypadek.
Morał   tej   opowieści   jest   taki,   że   tylko   ten,   kto   zaprogramuje   swój   sen,   może   potem   ten   sen 
zinterpretować.   Zrozumienie   prawidłowo   zaprogramowanego   snu   często   przychodzi   w   formie 
“przeczucia" jego właściwej interpretacji. Przeczucia takie to sposób, w jaki komunikuje się z nami 
niema   podświadomość.   Z   biegiem   czasu   i   nabywaniem   doświadczenia   wiara   w   wartość   takiego 
zaprogramowanego przeczucia staje się coraz mocniejsza i trwalsza.
Słowa, których używanie do programowania snów sugerujemy w tej książce, są dokładnie takie jak te, 
które   używane   są   podczas   kursów   Samokontroli   Umysłu.   Można   oczywiście   ułożyć   do   tego   celu 
własny tekst i przyniesie to taki sam pozytywny efekt. Niemniej jednak, jeżeli kiedykolwiek znajdziesz 

25

background image

się   na   naszym   kursie,   twoje   doświadczenia   z   tej   jego   części   będą   o   wiele   bogatsze,   jeśli   twoje 
samozaprogramowanie w alfa będzie takie jak stosowane przez nas.
Jestem pewien, że w kontroli snów odkryjesz klucz do najcenniejszych skarbów własnego umysłu. 
Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość. Nie należy się spodziewać, że od razu spadnie z nieba 
główna wygrana na lotem, taka jest natura lotem, że tylko niewielu wygrywa. Taka jest jednak natura 
samego życia, że każdy człowiek jest w stanie wygrać o wiele więcej, niż loteria może kiedykolwiek 
zaoferować.

26

background image

8. POTĘGA TWOICH SŁÓW

We  wstępie  sugerowaliśmy,  aby podczas  pierwszego czytania tej  książki  nie  wykonywać żadnych 
ćwiczeń. Poniższe uwagi będą stanowić jednak wyjątek. Spróbuj od razu. Dajmy wspólnie ponieść się 
wyobraźni i wczujmy się w następującą sytuację.
Stoisz   w   kuchni   i   w   ręku   trzymasz  świeżą,   wyjętą   właśnie   z   lodówki   cytrynę.  Jest   zimna   i   lekko 
porowata.   Spójrz   na   jej  powierzchnię,   na   żółtą  skórkę.   Jest   woskowożółta,   a  na   zwężeniach   obu 
wierzchołków – zielona. Lekko ściśnij i wyczuj jej elastyczność i wagę.
Teraz podnieś  ją  do nosa  i powąchaj.  Nic nie  pachnie  tak jak  cytryna. Przekrój ją  na pół  i  znów 
powąchaj. Zapach jest o wiele intensywniejszy. Wgryź się zębami w jej miąższ pozwalając, aby sok 
pociekł dookoła ust. Nic nie ma takiego smaku jak cytryna.
W tym momencie, jeżeli wyobraźnia dobrze ci służy, ślina powinna napłynąć ci do ust. Zastanów się 
chwilę, jakie są tego implikacje.
Na   nasze   gruczoły   ślinowe   zadziałały   same   słowa.   Słowa,   które   nie   były   nawet   odbiciem 
rzeczywistości, a jedynie odbiciem wyobrażeń. Kiedy czytałeś słowa opisujące cytrynę, twój mózg 
mimo woli. Potraktował to tak, jak gdyby w twoim ręku znajdowała się prawdziwa cytryna, sygnalizując 
to gruczołom ślinowym “Hej, on się wgryza w cytrynę. Pospieszcie się, trzeba zaraz przepłukać usta". 
Gruczoły wykonały to polecenie.
Większość z nas uważa, że słowa, których używamy, mają po prostu różne znaczenia dobre lub złe, 
prawdziwe   lub   nieprawdziwe,   mocne   lub   słabe.   To   jednak   tylko   cześć   prawdy.   Słowa   nie   tylko 
odzwierciedlają rzeczywistość, one również tę rzeczywistość tworzą, tak jak opis cytryny spowodował 
napływ śliny do ust.
Nasz   mózg   nie   zna   się   na   subtelnościach   naszych   intencji.   Otrzymuje   jedynie   i   przechowuje 
otrzymane   informacje   oraz   zarządza   funkcjami   ciała.   Powiedz   mu   cos"   w   rodzaju   “teraz   zjadam 
cytrynę", a natychmiast zareaguje w odpowiedni sposób.
Nadszedł   teraz   czas   na   tak   zwane   uporządkowanie   myśli.   Nie   wymaga   to   specjalnych   ćwiczeń, 
jedynie nieco samoanalizy i uwagi w stosunku do słów, którymi na co dzień uruchamiamy nasz mózg.
Ćwiczenie, które przed chwilą wykonaliśmy, było raczej neutralne. W sensie fizycznym nic złego ani 
nic dobrego z tego nie wynikło. Okazuje się jednak, że słowa mogą powodować zarówno pożytek, jak i 
szkodę.
Często   się   zdarza,   że   dzieci   bawią   się   podczas   jedzenia,   obrzydzając   je   sobie   nawzajem. 
Obrzydzanie to polega na obrazowym i jak najbardziej odrażającym opisie tego, co się właśnie je. 
Pamiętam z dzieciństwa, że na przykład masło opisywane było jako “zmiażdżone larwy much", by 
ograniczyć się do niewinniejszych określeń. Przedmiotem tej zabawy było z jednej strony udawanie, 
że to obrzydzanie wcale na nas nie działa, a z drugiej strony obrzydzenie komuś posiłku do tego 
stopnia, że delikwent nie był w stanie dalej udawać i naprawdę tracił apetyt.
Jako   dorośli   często   zabawiamy  się   w  podobny  sposób.   Używając   negatywnych  słów,   które   przez 
powtarzanie nabierają coraz większej mocy, obrzydzamy sobie chęć do życia. Słowa te powodują z 
kolei negatywne formy zachowań, co jeszcze bardziej wzmacnia naszą niechęć. Weźmy na przykład 
następujące odpowiedzi na pozdrowienie "jak się masz?!".
– Dziękuję, nie mogę narzekać.
– Nie ma co narzekać.
– Nie najgorzej.
Jak sądzisz, w jaki sposób twój mózg reaguje na ten ponury punkt widzenia?
Robienie zakupów “przyprawia mnie o ból głowy". “Jestem chory(a)" na widok tej pogody za oknem 
“Rzygać mi  się chce",  kiedy  myślę, że  znowu muszę  zmywać naczynia.  Mam  to  wszystko “w ..." 
Jestem przekonany, że proktolodzy (proktolog – lekarz specjalista zajmujący się chorobami odbytu) 
zawdzięczają dużą część swoich dochodów wyrażeniom i słowom, których na co dzień używamy. 
Pamiętaj – mózg nie zna się na subtelnościach intencji “Ta pani prosi o ból głowy proszę bardzo ból 
głowy zaserwowany".
Jest sprawą oczywistą, że ból nie pojawia się natychmiast i za każdym razem, kiedy o nim mówimy. 
Naturalnym stanem naszego organizmu jest przecież zdrowie i wszystkie jego funkcje nastawione są 
w   kierunku   utrzymania   doskonałego   samopoczucia.   Niemniej   jednak   w   miarę   upływu   czasu   i 
cierpliwego kierowania energii słownej na osłabienie funkcji obronnych, mózg w końcu dostosowuje 
się do składanego przez nas zamówienia na chorobę.
Dwa   czynniki   dodają   naszym   słowom   większej   mocy   poziom   rozluźnienia   oraz   zaangażowanie 
emocjonalne “O. Boże, jak to boli", wypowiedziane z odpowiednim przekonaniem, stanowi serdeczne 
zaproszenie dla prawdziwego bólu. Zdanie “W tym cholernym biurze nie jestem w stanie nic zrobić!", 
wypowiedziane z głębokim uczuciem, staje się faktem, który automatycznie uwierzytelnia to uczucie.
Samokontrola   Umysłu   oferuje   efektywną   obronę   przeciwko   naszym   złym   przyzwyczajeniom.   Moc 
naszych słów jest wielokrotnie zwiększona, kiedy operujemy w poziomach alfa lub teta. Z poprzednich 

27

background image

rozdziałów dowiedziałeś się, jak za pomocą zadziwiająco prostych słów można zaprogramować treść 
snów lub nadać twoim trzem palcom zdolność wprowadzania cię w stan alfa.
Wielu ludzi do dziś śmieje się z Emila Coue, który znany był z powtarzanej przez siebie sentencji.
“Z każdym dniem i pod każdym względem czuję się coraz lepiej".
To zdanie wypowiedziane publicznie potrafi spowodować wybuch śmiechu jak dobry dowcip. Mimo to 
słowa te pomogły tysiącom ludzi. Pokonać choroby, które wydawały się nie do wyleczenia. Ja się z 
nich nigdy nie śmiałem i doprawdy nie są to żarty! Mam największe uznanie i wdzięczność dla dr 
Emila Coue za nieocenioną naukę, jaką zaczerpnąłem z jego książki pt. Opanowanie siebie przez 
autosugestie (tytuł oryginału angielskiego: Self Mastery Through Autosuggesnon; Nowy Jork, Samuel 
Weiser, 1974).
Dr  Coue,  urodzony we. Francji,  był z zawodu chemikiem i  przez prawie trzydzieści lat mieszkał i 
pracował   we   francuskim   miasteczku   Troyes.   W   pewnym   momencie   zaczął   studiować   i 
eksperymentować   z  hipnozą.   W  rezultacie  tych badań   i  eksperymentów  dr  Coue  stworzył  własny 
system psychoterapii oparty na autosugestii. W roku 1910 otworzył własną klinikę w Nancy, w której 
za   darmo   z   powodzeniem   pomagał   tysiącom   pacjentów   z   takimi   cierpieniami,   jak   reumatyzm, 
chroniczny   ból   głowy,   astma,   paraliż   kończyn,   jąkanie,   bóle   gardła,   nowotwór   włókniak,   wrzody 
żołądka – zadziwiająca różnorodność schorzeń “Nigdy nikogo nie wyleczyłem – twierdził zawsze – 
jedynie uczyłem ludzi, jak mają się leczyć sami".
Nie ma wątpliwości, że metoda dr Coue okazała się niezwykle skuteczna. Są to fakty sprawdzone i 
bardzo dobrze udokumentowane. Niemniej jednak po śmierci swego twórcy w 1926 roku została ona 
niemal całkowicie zapomniana. Prawdopodobnie do dziś cieszyłaby się ogromnym uznaniem, gdyby 
była na tyle skomplikowana, aby zrozumieć ją mogło jedynie wąskie grono specjalistów. Zasady były 
jednak tak proste, że mógł się ich nauczyć każdy.
Na tej metodzie oparta została centralna koncepcja Samokontroli Umysłu.
Jej podstawą są dwa zasadnicze założenia.
1. W jednym momencie jesteśmy w stanie myśleć tylko o jednej rzeczy.
2. Kiedy koncentrujemy się na jednej myśli, staje się ona faktem, gdyż nasze ciało przetwarza ją w 
działanie.
Dlatego   też,   aby   pobudzić   procesy   gojenia   w   organizmie,   które   mogą   być   zablokowane   wskutek 
działania negatywnych myśli (świadomych lub nieświadomych), należy powtórzyć dwadzieścia razy po 
kolei “Z każdym dniem i pod każdym względem czuję się coraz lepiej". Wykonując to ćwiczenie dwa 
razy dziennie stosujesz metodę dr Coue.
Ze względu na fakt, że – jak wykazały moje własne badania – moc sugestywna słów zwielokrotnia się, 
gdy   człowiek   znajduje   się   w   stanie   medytacji,   wprowadziłem   pewne   modyfikacje   do   oryginalnej 
metody. Będąc w stanie alfa lub teta mówimy “Z każdym dniem i pod każdym względem czuję się 
coraz  lepiej,   lepiej   i   lepiej".   Zdanie   to   należy  wypowiedzieć   tylko   raz   w   czasie   medytacji.   Należy 
również powtarzać w myśli inne zdanie (również zapożyczone od dr Coue) “Niezależnie od stanu 
mojego umysłu, negatywne myśli i negatywne sugestie nie mają na mnie żadnego wpływu".
Te   dwa   zdania   były   w   stanie   przynieść   imponujące   i   konkretne   rezultaty.   Jednym   z   ciekawszych 
przypadków   były   przeżycia   pewnego   żołnierza,   który   po   ukończeniu   pierwszego   dnia   kursu 
Samokontroli   Umysłu   nagle   dostał   powołanie   na   wyjazd   do   jednostki   do   Indochin.   Wyjeżdżając, 
zapamiętał jedynie technikę medytacji i dwa wyżej wymienione zdania.
Żołnierz ten został przydzielony do plutonu dowodzonego przez pewnego sierżanta-alkoholika, który 
upodobał sobie wymyślne szykanowanie nowo przybyłego. Po kilku tygodniach żołnierz ów zaczął 
budzić się w nocy, najpierw ze względu na nagłe napady kaszlu, a potem z powodu ataków astmy, 
której   nigdy   przedtem   nie   miał.   Dokładne   badania   lekarskie   wykazały,   że   mężczyzna   cieszy   się 
doskonałym zdrowiem. W tym czasie stawał się jednak coraz bardziej przemęczony i coraz gorzej 
wykonywał wyznaczane zadania, przez co zwracał na siebie jeszcze większą uwagę sierżanta.
Inni żołnierze w jego jednostce szukali zapomnienia w narkotykach, on zwrócił się do Samokontroli 
Umysłu i owych dwóch zdań. Na szczęście miał możliwość medytować trzy razy dziennie. Oto jak 
potem opisał swoje przeżycia.
“Po trzech dniach byłem całkowicie uodporniony na sierżanta. Robiłem, co mi kazał, i potrafiłem nie 
przejmować się tym, co do mnie mówił. Po tygodniu przestałem kasłać i bezpowrotnie znikły moje 
ataki astmy".
Gdyby tę historię opowiedział mi jeden z naszych absolwentów, byłbym oczywiście bardzo rad, gdyż 
zawsze   cieszę   się,   gdy   słyszę   o   sukcesach   naszych   uczniów,   ale   nie   byłbym   pod   szczególnym 
wrażeniem.   W   programie   kursu   jest   sporo   technik,   które   zostaną   przedstawione   w   kolejnych 
rozdziałach, a których celem jest powrót do zdrowia. Historia ta jest jednak wyjątkowo interesująca z 
tego względu, że nasz żołnierz nie znał ani jednej z tych technik, a użył jedynie owych dwóch zdań, 
których zdążył się nauczyć podczas pierwszego dnia.

28

background image

Słowa mają zadziwiającą sile, również w poziomach o wiele głębszych niż te używane w Samokontroli 
Umysłu. Jean Mabrey, pielęgniarka z Oklahomy, pracująca jako asystentka anestezjologa, jedna z 
instruktorek   naszej   Metody   –   wykorzystuje   te   wiedzę   przy   operacjach.   Natychmiast   po   podaniu 
narkozy, gdy pacjent jest już “nieprzytomny", pani Mabrey szepcze mu do ucha specjalne sugestie, 
które mogą przyspieszyć powrót do zdrowia, a niekiedy wręcz ocalić życie.
Podczas jednej z operacji, w trakcie której spodziewane jest na ogół obfite krwawienie, chirurg był 
zaszokowany  krwawienie   było   minimalne.   Najbardziej  zadziwił   go   fakt,   że   stało   się   tak,   gdy  pani 
Mabrey szepnęła pacjentce “Poleć swemu ciału, aby nie krwawiło". Sugestia ta przekazana była przed 
pierwszym cięciem skalpela i potem mniej więcej co dziesięć minut w czasie operacji.
W czasie innej operacji pani Mabrey szeptała pacjentce “Po przebudzeniu będziesz czuła, że jesteś 
otoczona ludźmi, którzy cię bardzo kochają i pokochasz również sama siebie".
Chirurg bardzo się o tę pacjentkę martwił, gdyż przed operacją była niezwykle napięta, każdy ból był 
dla niej “nie do zniesienia". Stwarzało to negatywne nastawienie, które mogło w poważnym stopniu 
opóźnić jej powrót do zdrowia. Pacjentka przebudziła się z narkozy z dużo lepszym samopoczuciem. 
Trzy  miesiące  po operacji chirurg powiedział pani  Mabrey,  że ta niegdyś znerwicowana pacjentka 
przeszła istną metamorfozę. Zniknęło jej napięcie, stała się optymistką i bardzo szybko po operacji 
wyzdrowiała.
Na podstawie doświadczeń pani Mabrey nasuwają się trzy oczywiste wnioski.
Po pierwsze, na głębszych poziomach umysłu słowa nabierają specjalnej mocy.
Po drugie, nasz umysł ma o wiele większy wpływ na funkcje naszego ciała, niż nam się wydaje.
Po trzecie – jak już zaznaczałem w rozdziale piątym – nasz mózg rejestruje wszystko, przez cały czas.
Ilu rodziców wpada na chwilę do pokoju dziecka, aby mu poprawić kołderkę i natychmiast stamtąd 
wychodzi. A przecież parę życzliwych, ciepłych słów jest w stanie spowodować, że dziecko będzie się 
czuło w czasie dnia spokojniejsze i bezpieczniejsze.
Bardzo   wielu   absolwentów   naszych   kursów   uzyskuje   poprawę   zdrowia   nawet   jeszcze   przed 
ukończeniem kursu. Tak wielu, że pewnego razu mało brakowało, a w moim własnym miasteczku 
zostałbym   oskarżony   o   uprawianie   praktyki   medycznej   bez   odpowiednich   uprawnień.   Po   prostu 
niektórzy   pacjenci   mówili   swoim   lekarzom,   że   wyleczyliśmy   ich   z   takich   czy   innych   dolegliwości. 
Lekarze   z   kolei   poszli   ze   skargą   do   miejskiego   prokuratora.   Dzięki   Bogu,   sam   fakt,   że   kurs 
Samokontroli Umysłu wpływa pozytywnie na zdrowie, nie jest przestępstwem, gdyż w innym wypadku 
instytucja nasza już by nie istniała.

29

background image

9. SIŁA WYOBRAŹNI

Siła woli wymaga przeciwnika, zanim może osiągnąć swój cel. Wola potrafi być nieugięta, ale jak to 
się często zdarza z tym co twarde, gdy podłoże jest chropowate, ściera się na miękki pył. Istnieje o 
wiele   łatwiejszy   i   przyjemniejszy   sposób   pozbycia   się   nie   chcianych   nawyków   –   wyobraźnia. 
Wyobraźnia skupia się od razu na celu i osiąga to, do czego dąży.
W poprzednich rozdziałach bardzo dużą wagę przykładaliśmy do ćwiczenia wyobraźni, umiejętności 
tworzenia   na   głębszych   poziomach   umysłu   obrazów  jak   najbardziej  zbliżonych   do   rzeczywistości. 
Jeżeli   będziesz   w   stanie   pobudzić   swoją   wyobraźnię   wiarą,   pragnieniem   oraz   oczekiwaniem   i 
jednocześnie   tak  ją   wyćwiczyć,   że  będziesz  w  stanie   “widzieć"   swój  cel,   “odczuć"  go,  “usłyszeć", 
“wyczuć" jego smak, jego dotyk, wtedy osiągniesz to, do czego dążysz.
“Jeżeli wola jest w kontakcie z wyobraźnią, wyobraźnia zawsze zwycięża" – napisał Emile Coue.
Jeżeli  koncentrujesz   się  na  zwalczaniu nie  chcianego  nawyku,  w wielu  wypadkach   będziesz sam 
siebie   oszukiwać.   Gdybyś   naprawdę   chciał   się   go   pozbyć,   nawyk   ten   sam   by   z   czasem   ustąpił. 
Koncentracja nie powinna dotyczyć samego pozbycia się nawyku, lecz korzyści, jakie stąd płyną. Od 
niepożądanych   przyzwyczajeń   uwolni   cię   wyrobienie   w   sobie   wystarczająco   mocnego   pragnienia 
osiągnięcia tych korzyści.
Skupianie   się   na   nawyku   i   solenne   postanowienie   jego   odrzucenia   w   wielu   wypadkach   jeszcze 
mocniej   nas   z  nim   związuje. Trochę   to  przypomina   silne   postanowienie  zaśnięcia   już   samo   takie 
postanowienie potrafi nas utrzymywać godzinami w stanie pobudzenia utrudniając sen.
Zobaczmy teraz, w jaki sposób można teorie te zastosować. Jako przykład podam dwa nałogi, w 
pozbyciu się których nasi absolwenci notują najwięcej sukcesów. Są to nadmierne jedzenie i palenie 
papierosów.
Jeżeli  chcesz   pozbyć   się   nadwagi,  przemyśl  najpierw   problem.   W   stanie   zewnętrznym   beta.   Czy 
przyczyną jest przejadanie się, czy też zbyt mała ilość ćwiczeń fizycznych, a może jedno i drugie?
Być może problem nie polega na przejadaniu się, ale na jedzeniu nie tego co należy?
Rozwiązaniem może być odpowiednia dieta, złożona z tych składników, które potrzebne są w twoim 
indywidualnym wypadku. Najlepiej będzie to wiedział twój lekarz.
Trzeba też zadać sobie pytanie “Dlaczego chcę stracić na wadze?". Czy jestem tak gruby, że zagraża 
to mojemu zdrowiu, czy też po prostu wydaje mi się, że szczuplejszy będę bardziej atrakcyjny?
I jedno, i drugie jest wystarczającym powodem do pozbycia się nadwagi, trzeba jednak zdawać sobie 
sprawę, jakich oczekuje się korzyści, zanim jeszcze rozpoczną się ćwiczenia.
Jeżeli   odżywiasz   się   prawidłowo   i   w   odpowiednich   ilościach   oraz   ćwiczysz   tyle,   ile   jest   w   twojej 
sytuacji możliwe, a mimo to masz niewielką nadwagę, radzę pogodzić się z mą (chyba ze lekarz 
zaleca co innego). Ja tak postępuję. Poza tym prawdopodobnie masz w życiu większe zmartwienia, 
do pokonania których może być użyta Samokontrola Umysłu.
Jeżeli   jednak   naprawdę   zależy   ci   na   stracie   nadwagi   i   znasz   dokładnie   powody   takiej   decyzji, 
następnym krokiem jest analiza wszystkich korzyści, które dzięki temu osiągniesz. Nie chodzi tu tylko 
o ogólnikowe stwierdzenia, takie jak “lepszy wygląd", ale bardziej konkretne i w miarę możliwości 
angażujące wszystkie pięć zmysłów.
Wzrok.  Znajdź   zdjęcie,   na   którym   wyglądasz   tak,   jak   chciałbyś   wyglądać   teraz.
Dotyk. Wyobraź sobie, jak gładka po zrzuceniu wagi będzie skóra na twoich rękach, udach, brzuchu.
Smak. 

Wyobraź   sobie   smak   potraw,   które   będą   stanowić   twoje   nowe   menu.

Zapach. 

Wyobraź   sobie   zapach   jedzenia,   które   będziesz   spożywać.

Słuch. Wyobraź sobie, co powiedzą znajomi, na zdaniu których ci zależy, gdy zauważą twój sukces 
na tym polu.
Jednakże  nawet  tych  pięciu   zmysłów  nie   wystarczy  do  prawdziwie   dogłębnej   wizualizacji.  Bardzo 
ważnym czynnikiem jest włączenie emocji.
Wyobraź sobie, jak dumny i pełen wiary w siebie jesteś wyglądając tak, jak pragniesz.
Mając mocno zakodowane w głowie wszystkie wyżej wymienione elementy wprowadź się w stan alfa. 
Przywołaj swój ekran wyobraźni i na tym ekranie wyobraź sobie siebie z taką sylwetką, jaką masz 
obecnie. Następnie wymaz ten obraz i z lewej strony (przyszłość) wprowadź obraz (na przykład ze 
starej fotografii) takiego siebie, jakim chciałbyś być.
Gdy w myślach przypatrujesz się nowemu ,ja", wyobraź sobie ze wszystkimi możliwymi szczegółami 
uczucie, które towarzyszy figurze szczupłej jak ta, której obraz widzisz na swoim ekranie. Co czujesz 
schylając się, by zawiązać sobie sznurowadło? Wchodząc po schodach? Wkładając ubrania, które 
teraz są za ciasne? Spacerując w kostiumie kąpielowym po plaży?
Bez pośpiechu kolejno wczuj się w te sceny używając wszystkich pięciu zmysłów w opisany wcześniej 
sposób. Jak zmieni się twoje samopoczucie po osiągnięciu celu?

30

background image

Następnie w myślach, proszę, przejrzyj listę potraw, które będziesz jadł. Zanalizuj nie tylko co, lecz 
również   ile   będziesz   jeść,   oraz   wybierz   kilka   przekąsek   na   okres   między   posiłkami,   na   przykład 
surową marchewkę.
Powiedz sobie w myśli, że ta dieta daje ci wszystko, czego twój organizm potrzebuje do normalnego 
funkcjonowania i ze nie będzie sygnalizował przez uczucie głodu, że chce więcej.
Ta autosugestia zakończy sesję medytacji. Powtarzaj to ćwiczenie dwa razy dziennie.
Zauważ, że ani razu w czasie ćwiczenia nie myśleliśmy ani nie wyobrażaliśmy sobie potraw, których 
powinniśmy unikać. Na ogół przejadamy się tym, co nam najbardziej smakuje. Myśl skierowana w 
stronę takich potraw spowoduje, że wyobraźnia zboczy na niewłaściwe tory.
Oto  co  powiedziała  aktorka  Alexis  Smith   w  wywiadzie  dla   pisma   Mercury  News"  z  San  Jose  (13 
października 1974) “Pozytywne mydlenie fantastycznie wpływa na zredukowanie ilości jedzenia. Nigdy 
nie   myśl   o   tym,   co   tracisz,   a   koncentruj   się   na   tym   co   zyskujesz".   Alexis   często   otrzymuje 
komplementy, że wygląda obecnie znacznie atrakcyjniej, niż w czasie gdy grała w filmach. Warner 
Brothers   pokazywanych   teraz   w   telewizji.   Według   niej   zmiana   ta   nastąpiła   w   dużej   części   dzięki 
Samokontroli   Umysłu   “Różnica   polega   na   tym   –   twierdzi   aktorka   –   ze   jestem   teraz   bardziej 
zrównoważona i mam lepszą kontrolę nad sobą".
Trzeba   pamiętać   ze   cel   wybrany   w   programie   odchudzania   powinien   być   realistyczny.   W   innym 
wypadku zburzona zostanie wiarygodność całego zamierzenia. Osoba z 25 kilogramami nadwagi nie 
powinna   spodziewać   się,   że   po   tygodniu   będzie   wyglądać   jak   Mark   Spitz   czy  Audrey   Hepburn. 
Wizualizowanie sobie tego nie przyniesie wielkich efektów.
W   pierwszych   paru   dniach   stare   upodobania   mogą   dawać   o   sobie   znać,   przypominając   np.   o 
rozkoszach  lodów z bitą  śmietaną. Jeżeli nawał  zajęć spowoduje, że nie  będziesz  miał czasu  na 
medytację, złącz trzy palce i powtórz w myśli te same słowa, których używałeś w czasie medytacji – 
ze twoje żywienie daje ci wszystko, czego organizm potrzebuje do normalnego funkcjonowania i ze 
nie   będzie   sygnalizował   przez   uczucie   głodu   ze   chce   więcej.   Rzut   oka   na   zdjęcie   z   docelową, 
wymarzoną figurą jest również w takiej sytuacji pomocne.
Wraz z doskonaleniem Samokontroli Umysłu w tej i w innych dziedzinach poprawi się wasze ogólne 
samopoczucie, a to z kolei będzie miało niebagatelny wpływ na poprawę funkcjonowania całego ciała. 
Pobudzony lekko przez wyobraźnię, organizm z większym zapałem sam poszuka właściwej wagi.
Opisana technika ma kilka wariantów, które również mogą być stosowane. Warianty te mogą przyjść 
do głowy w czasie medytacji. Na przykład pewien robotnik z Omaha powiedział sobie w myśli podczas 
medytacji “Będę miał apetyt tylko na te potrawy, które są dobre dla mojego organizmu".
Niespodziewanie zaczęły mu smakować różne sałatki i soki jarzynowe, stracił natomiast apetyt na 
dania wysokokaloryczne. W rezultacie stracił 20 kilogramów w przeciągu czterech miesięcy.
Pewna kobieta z Ames w stanie Iowa posłużyła się tą samą techniką. W kilka dni później przyniosła do 
domu sześć pączków trzy dla dzieci i trzy dla ich kolegów “Zupełnie zapomniałam o sobie. Niemalże 
rozpłakałam się z radości Samokontrola Umysłu działa!".
Pewien rolnik z Mason City w stanie Iowa kupił sobie garnitur za 150 dolarów, który – mówiąc oględnie 
– nie bardzo na niego pasował. Założenie spodni było absolutnie  niewykonalne, również dopięcie 
guzików  marynarki   było  marzeniem   ściętej   głowy  “Sprzedawca  patrzył   na   mnie   jak   na   wariata"   – 
opowiadał później. Niemniej jednak, dzięki zastosowaniu ekranu wyobraźni mężczyzna ten stracił 23 
kilogramy w przeciągu czterech miesięcy “Garnitur leży teraz na mnie, jak szyty na miarę".
Nie w każdym wypadku wyniki są tak spektakularne. I prawdę mówiąc, nie zawsze powinny. Aby 
jednak udowodnić wiarygodność naszego programu odchudzania, państwo Carohne de Sandre i Jim 
Williams,   którzy   są   dyrektorami   ośrodka   Metody   Silvy   w   Kolorado,   przeprowadzili   eksperyment   z 
grupą osób, które rzeczywiście chciały stracić wagę. Pani Carohne organizowała spotkania z grupą 25 
absolwentów zajęć raz w tygodniu przez jeden miesiąc. Wśród 15 osób, które przyszły na wszystkie 
spotkania, przeciętny ubytek wagi był nieco powyżej 1,70 kg. Wszystkie osoby zeszczuplały. Miesiąc 
później te same osoby zostały ponownie sprawdzone. Siedem osób w dalszym ciągu traciło na wadze, 
osiem utrzymywało się na tym samym poziomie. Nikt nie przybrał na wadze!.
Według pani Carohne, doświadczenie to było dla grupy absolwentów nie tylko “bezbolesne", ale nawet 
przyjemne. Osoby te nie tylko straciły zbędne kilogramy bez ataków głodu czy innych niedogodności, 
ale również stosując wiele technik opanowanych podczas treningu Silvy, wzmocniły swoją wiarę w 
skuteczność tych umiejętności.
Przeciętny ubytek na wadze był mniej więcej taki, jaki spodziewany jest po zastosowaniu którejś" ze 
znanych   diet   pani   Carohne   znała   doskonale   te   problemy   oraz   sprawy   związane   z   prawidłowym 
odżywianiem i kontrolą wagi, gdyż przez półtora roku pracowała jako wykładowca na jednym z kursów 
odchudzania   oraz   piastowała   stanowisko   zastępcy   dyrektora   do   spraw   wyżywienia   w   Szwedzkim 
Instytucie   Medycznym   w   Denver.   Planuje   teraz   kontynuację   programu   opartego   na   Samokontroli 
Umysłu oraz opracowanie podobnego programu dla osób, które chcą rzucić palenie.

31

background image

Palenie papierosów jest tak poważnym nałogiem, że jeżeli jesteś palaczem, czas na przekształcenia 
się w byłego palacza powinien nadejść teraz. Podobnie jak miało to miejsce w wypadku odchudzania, 
proces  ten  dokona  się   w  łagodnych  etapach,   aby  dać  organizmowi  wystarczającą  ilość  czasu   na 
przyzwyczajenie się i całkowite podporządkowanie nowym poleceniom płynącym z umysłu.
W tym wypadku nie ma potrzeby analizować w poziomie beta przyczyn, dla których chcesz przestać 
palić.   Lista   tych   smutnych   powodów   jest   bardzo   dobrze   znana.   Potrzebna   natomiast   będzie   lista 
korzyści, które później staną się tak wyraziste, że chęć rzucenia nałogu przyjdzie sama.
Będziesz mieć więcej energii, twoje zmysły fizyczne będą bardziej wyostrzone, będziesz mógł pełniej 
delektować się życiem. Zresztą, sam wiesz lepiej niż ja – niepalący – ile zyskasz.
Wprowadź się w poziom alfa i na ekranie wyobraźni wyświetl siebie w sytuacji, w której masz zwyczaj 
zapalać pierwszego papierosa. Wyobraź sobie, jak wykonujesz z uczuciem całkowitego rozluźnienia i 
swobody wszystkie – oprócz palenia – czynności, które normalnie stanowią twoją codzienną rutynę od 
tego momentu do końca następnej godziny. Jeżeli jest to na przykład okres pomiędzy 7.30 a 8.30 
rano, powiedz do siebie w myśli “Pomiędzy 7.30 i 8.30 jestem teraz i pozostanę byłym palaczem. 
Sprawia mi przyjemność pozostawanie byłym palaczem podczas tej godziny. Jest to dla mnie łatwe i 
przyzwyczajam się do tego".
Kontynuuj to ćwiczenie do czasu, kiedy świadomie będziesz się czuł zupełnie swobodnie w przeciągu 
pierwszej godziny  wolności  od  codziennego  papierosa.  To samo  powtórz teraz, przesuwając czas 
zapalenia   pierwszego   papierosa   o   kolejną   godzinę,   potem   o   jeszcze.   Jedną   godzinę   i   tak   dalej. 
Postępuj powoli. Narzucanie zbyt szybkiego tempa jest niezasłużoną karą dla organizmu, co nie jest 
sprawiedliwe, gdyż to umysł, a nie organizm, wprowadził cię w ten nałóg. Pozwól wiec, aby przy 
udziale wyobraźni umysł wykonał teraz całą prace.
Oto kilka rad, które powinny przyspieszyć nadejście dnia całkowitego wyzwolenia.
Należy   często   zmieniać   rodzaj   palonych   papierosów.   W   godzinach,   w   których   nie   jesteś   “byłym 
palaczem", ilekroć za ciągasz się nikotyną, zadaj sobie w myśli pytanie: “Czy tego naprawdę teraz 
chcę?". Zadziwiająco często odpowiedzią jest “nie". Zaczekać wtedy, aż naprawdę przyjdzie ci ochota 
na palenie.
Jeżeli   podczas   którejś   z   “niepalących"   godzin   twój   organizm   gwałtownie   zażąda   papierosa,   weź 
głęboki oddech, złącz trzy palce i używając tych samych słów, których używasz w medytacji w alfa 
-przypomnij sobie, że w czasie tej godziny jesteś “byłym palaczem".
Przy odzwyczajaniu się od palenia do tej podstawowej metody dodawać można również inne techniki. 
Mieszkaniec miasta Omaha, który palił przeciętnie półtorej paczki dziennie, w stanie alfa zaczął sobie 
wyobrażać   wszystkie   papierosy,   które   kiedykolwiek   wypalił.   Był   to   ogromny   stos   papierosów. 
Następnie wsypał je wszystkie do pieca i spalił.
Potem wyobraził sobie wszystkie papierosy, które prawdopodobnie będzie musiał jeszcze wypalić w 
przyszłości,   jeżeli   nie   zaprzestanie   palenia   –   wrzucił   je   do   pieca   i   też   z   przyjemnością   spalił.   W 
przeszłości  człowiek   ten   już  kilkakrotnie   bezskutecznie   próbował   odzwyczaić   się   od   palenia.  Tym 
razem pozbył się nałogu po zaledwie jednej medytacji, bez głodu nikotynowego, bez nadmiernego 
apetytu, bez żadnych efektów ubocznych.
W przypadku odzwyczajania się od palenia ilość sukcesów jest nieco niższa, niż to ma miejsce w 
przypadkach odchudzania. Niemniej jednak znam wystarczającą liczbę absolwentów, którzy pozbyli 
się   tego   nałogu   lub   radykalnie   zmniejszyli   ilość   wypalanych   papierosów,   aby   móc   z   czystym 
sumieniem polecić wszystkim, którzy chcą przestać palić, Samokontrolę Umysłu.

32

background image

10. POPRAWA ZDROWIA

Mniej więcej połowę mojego czasu poświęcam na podróże po USA oraz innych krajach z wykładami 
dla   absolwentów   kursów   Metody   Silvy.   W   czasie   tych   podróży   spotykam   nie   setki,   ale   tysiące 
absolwentów, którzy donoszą o – prawdziwie – cudownych przypadkach samowyleczenia. Relacje te 
stały   się   dla   mnie   codziennością   i   zadziwiają   mnie   teraz   w   zupełnie   innym   sensie.   Dziwi   mnie 
mianowicie   dlaczego   tak   mało   ludzi   zdaje   sobie   sprawę   z   olbrzymiej   władzy   ich   umysłu   nad 
organizmem. Leczenie metodami metapsychicznymi traktowane jest przez wielu ludzi jako dziwaczne i 
ezoteryczne. Czy może jednak być coś dziwniejszego i bardziej ezoterycznego niż recepty na silne 
proszki,   z   groźnymi   dla   zdrowia   efektami   ubocznymi".   We   wszystkich   moich   dotychczasowych 
doświadczeniach z leczeniem metapsychicznym ani razu nie doświadczyłem, ani nie widziałem, ani 
nie słyszałem o jednym chociażby przypadku negatywnych efektów ubocznych.
Badania naukowe w dziedzinie medycyny odkrywają coraz więcej współzależności pomiędzy ludzkim 
organizmem   i   umysłem.   Wiele   nie   związanych   z   sobą   na   pierwszy   rzut   oka   badań   prowadzi 
konsekwentnie do jednego wniosku umysł spełnia ogromną, nie poznaną. Jeszcze do końca rolę w 
naszym życiu.
Gdyby Samokontrola Umysłu była metodą doskonałą (a taką nie jest – ciągle się jeszcze uczymy), 
wszyscy mielibyśmy doskonałe, zdrowe organizmy. Jest jednak niezaprzeczalnym faktem, że do tej. 
Pory wiemy już wystarczająco dużo, aby przy pomocy naszego umysłu do tego stopnia wzmocnić 
system gojenia, że będzie on w stanie lepiej zwalczać ewentualne choroby. Nawet tak prosta metoda 
jak opracowana przez dr Coue, okazała się skuteczna. W naszym systemie Samokontroli Umysłu 
metoda ta stosowana jest ze zwielokrotnioną skutecznością.
Jest oczywiste, że im lepiej umiemy stosować metody samoleczenia, tym rzadziej bywamy z wizytą u 
lekarza. Musze jednak mocno podkreślić, że przy obecnym stadium rozwoju Samokontroli Umysłu jest 
jeszcze  za   wcześnie,   abyśmy   mogli  zacząć  posyłać  lekarzy  na  emeryturę.   W  przypadku  choroby 
konieczna jest konsultacja lekarska i ścisłe stosowanie się do zaleceń. Możecie jednakże zadziwić 
lekarzy   szybkim   powrotem   do   zdrowia.   W   pewnym   momencie   mogą   nawet   podejrzewać,   że   po 
kryjomu odwiedzacie ich konkurentów.
Wielu  absolwentów  opowiadało  o  odwoływaniu  się  do  Samokontroli  Umysłu  w  opanowaniu  bólu  i 
krwawienia w nagłych wypadkach. Pani Donald Wildowsky uczestniczyła z mężem w konferencji w 
Teksasie. Według sprawozdania zamieszczonego w “Bulletm" z Norwich w stanie Connecticut, kiedy 
pani Wildowsky wskoczyła do basenu kąpielowego, nastąpiło u niej pęknięcie błony bębenkowej.
“Byliśmy daleko od jakiegokolwiek miasta – opowiadała potem – i nie chciałam wywoływać męża w 
środku konferencji. Wprowadzi łam się w stan alfa, przyłożyłam rękę do ucha, skoncentrowałam się na 
bolącym miejscu i powiedziałam w myśli “Przeszło! Przeszło! Przeszło!". Krwawienie i ból natychmiast 
ustały. Gdy wreszcie znalazłam lekarza, ten zaniemówił ze zdumienia".
Technikę samogojenia ćwiczymy w sześciu łatwych etapach.
Etap pierwszy:
Rozpoczynamy w stanie beta. Pomyśl o sobie jako o osobie pełnej miłości i przebaczenia. Potraktuj 
miłość   jako   cel   sam   w   sobie.   Będzie   to   prawdopodobnie   wymagało   dosyć   dokładnego 
“uporządkowania myśli" (patrz rozdział ósmy).
Etap drugi:
Wejdź   w   stan   alfa.   Jak   wcześniej   wspomniałem,   już   sam   fakt   rozluźnienia   stanowi   duży   krok   w 
kierunku samogojenia, gdyż w stanie alfa zneutralizowana jest negatywna praca umysłu – złość i 
poczucie winy – organizm jest w stanie robić to, do czego natura go stworzyła, tj. regenerować się. 
Być może zawładnęły tobą realne uczucia gniewu czy winy, jednak jak wynika z naszych badań, uczuć 
tych doświadcza się jedynie w “zewnętrznym" poziomie beta i zanikają one samoczynnie podczas 
ćwiczenia technik Samokontroli Umysłu.
Etap trzeci:
Omów   w   myśli   pierwszy   etap.   Wyraź   w   słowach   chęć,   abyś   dzięki   “uporządkowaniu   myśli"   oraz 
stosowaniu   pozytywnych   zwrotów   i   słów   był   w   stanie   myśleć   pozytywnie   i   stać   się   kochającą, 
przebaczającą osobą.
Etap czwarty:
Wyobraź sobie chorobę, która ci dolega. Należy użyć do tego ekranu wyobraźni, na którym zobaczysz 
i   wczujesz   się   w   dolegliwość.   Taka   analiza   powinna   być   dość   krótka.   Celem   jej   jest   skupienie 
uzdrawiających energii w rejonach, w których są potrzebne.
Etap piąty:
Szybko   wymaz   obraz   swojej   dolegliwości   i   wyobraź   sobie   całkowite   wyzdrowienie.   Wczuj   się   w 
uczucie wolności i szczęścia płynące z doskonałego zdrowia. Przytrzymaj ten obraz, naciesz się nim, 
naciesz   się   świadomością,   że   zasługujesz   na   doskonale   zdrowie   i   ze   w   tym   idealnym   stanie 
znajdujesz się w całkowitej harmonii z prawami przyrody.

33

background image

Etap szósty:
Raz jeszcze wzmocnij efekt “uporządkowania myśli", kończąc  powiedzeniem do siebie “Z każdym 
dniem i pod każdym względem jest mi coraz lepiej, lepiej i lepiej".
Jak długo i jak często powinniśmy odbywać taką sesję?
Z   mojego   doświadczenia   wynika,   że   najlepszym   czasem   na   to   ćwiczenie   jest   piętnaście   minut. 
Wykonuj je tak często, jak możesz, minimum jednak dwa razy dziennie. W tym wypadku nie istnieje 
pojęcie “za dużo".
W tym miejscu pozwolę sobie na dygresję. Mówi się czasami, że wprawdzie medytacja jest rzeczą 
pozytywną, ale trzeba być ostrożnym, gdyż za częste medytowanie może spowodować oderwanie się 
od świata zewnętrznego i zasklepienie w sobie. Czy to prawda – nie. Wiem. Opinię tę wypowiada się o 
innych dyscyplinach związanych z medytacją, jednakże nie o Samokontroli Umysłu. Naszym celem 
jest   włączenie   się   w   sprawy   tego   świata,   a   nie   odseparowanie   od   nich,   nie   bierne   ignorowanie 
praktycznych problemów, ale wyzwanie ich i rozwiązywanie. Tego typu medytacji nigdy nie jest za 
dużo.
Wracając   do   samogojenia   etap   pierwszy   powinien   być   praktykowany   właściwie   przez   cały   czas. 
Należy go ćwiczyć w beta, w alfa i w teta i do głębi przezywać. Jeżeli w ciągu dnia macie wrażenie, że 
to uczucie wam umyka, złączcie trzy palce w celu jego natychmiastowego wzmocnienia.
Wiele z naszych ośrodków Samokontroli Umysłu wydaje dla swoich absolwentów specjalne biuletyny. 
Zawierają   one   relacje   absolwentów   o   skuteczności   metod   Samokontroli.   Opowiadania   na   temat 
kontroli bólu głowy, astmy, zmęczenia czy wysokiego ciśnienia są tak liczne, że przytoczenie ich tu 
wszystkich byłoby niepodobieństwem.
Poniższe sprawozdanie cytuję jednak, ponieważ jego autor jest praktykującym lekarzem.
“W wieku jedenastu lat zacząłem cierpieć na migrenę. Początkowo były to sporadyczne ataki, łatwe do 
opanowania, z biegiem jednak czasu stany te zaczęły się pogłębiać, aż w końcu zacząłem mieć bolę 
głowy trwające przez trzy lub cztery dni z jedno- lub dwudniową przerwą między atakami. W pełni 
rozwinięta  migrena  jest  bardzo groźna zwykle atakuje  jedną  połowę twarzy i głowę. Człowiek ma 
wrażenie, że oczy wychodzą z orbit. Ból jest tak świdrujący, że czuje się go aż w żołądku. Czasami 
atak   migreny   może   powstrzymać   środek   powodujący   skurcz   naczyń   krwionośnych,   który   należy 
przyjąć od razu przy pierwszych objawach, kiedy ból jest jeszcze do wytrzymania. Jeśli ból głowy 
ciągnie się już przez pewien okres, nic, z wyjątkiem czasu, nie jest w stanie go opanować. Dochodziło 
do tego, że musiałem brać lekarstwa co cztery godziny, a nawet wtedy doznawałem tylko częściowej 
ulgi.
Byłem u specjalisty od migreny, który najpierw zbadał mnie bardzo dokładnie, aby się upewnić, że nie 
mam żadnych schorzeń fizycznych czy neurologicznych i następnie poradził mi leczenie, które już i tak 
praktykowałem. Bóle głowy trwały dalej.
Jedna z moich pacjentek była absolwentką kursu Metody Samokontroli Umysłu i prawie przez rok 
namawiała   mnie,   abym   poszedł   na   kurs.   Odpowiadałem   jej   ciągle,   że   nie   wierzę   w   tego   typu 
nonsensy. Pewnego dnia była u mnie w czwartym dniu mojej migreny. Musiałem wyglądać bardzo 
kiepsko, gdyż bez wahania powiedziała: 'Chyba już najwyższy czas, żeby wybrał pan się na kurs, 
Samokontroli Umysłu. W przyszłym tygodniu się właśnie zaczyna. Chętnie wezmę tam pana z sobą'.
Zapisałem się na kurs i każdego wieczoru pilnie uczęszczałem na zajęcia. Ku mojemu zdumieniu, w 
przeciągu  tego  tygodnia   nie   miałem  bólu   głowy.   W  tydzień po  ukończeniu   kursu   obudziłem  się   z 
atakiem   straszliwej   migreny,   co   dało   mi   pierwszą   szansę   na   wypróbowanie   mojego   nowego 
programowania. Wykonałem cykl przepisanych ćwiczeń, odliczyłem do pięciu i ból zniknął czułem się 
fantastycznie. To był cud!
Po pięciu sekundach ból jednak powrócił i to jeszcze gorszy. Nie poddałem się i ponownie wykonałem 
ten sam cykl ćwiczeń. Ból znowu na moment ustąpił i zaraz wrócił. W ten sposób przeszedłem chyba 
przez dziesięć cykli nie biorąc lekarstwa. Postanowiłem się nie poddawać i powtarzałem ćwiczenie tak 
długo, aż ból całkowicie ustąpił.
Przez pewien czas nie miałem ataku, a kiedy nastąpił, trzy po wtórzenia cyklu spowodowały jego 
zniknięcie. Potem w ciągu trzech miesięcy miewałem od czasu do czasu bolę głowy, ale nie musiałem 
brać nawet aspiryny. Od momentu skończenia kursu Samokontroli Umysłu nie wziąłem ani jednej 
aspiryny. To rzeczywiście działa!".
A oto inna historia, opowiedziana przez zakonnicę, siostrę Barbarę Burns z Detroit w stanie Michigan. 
Wybrałem ten przykład ze względu na niezwykle oryginalny sposób, w jaki siostra. Barbara po trafiła 
wykorzystać zaprogramowany mechanizm pobudzania.
Ze względu na krótkowzroczność przez dwadzieścia siedem lat siostra. Barbara nosiła okulary. W 
miarę powiększania się jej krótkowzroczności zwiększała się siła soczewek w jej okularach, co z kolei. 
Powodowało zakłócenia w percepcji odległości. Zanim wzrok jej się zaczął poprawiać, zmuszona była 
do   używania   podwójnych   soczewek.   W   lipcu   1974   roku   postanowiła   zastosować   Samokontrolę 

34

background image

Umysłu. W stanie głębokiej medytacji powiedziała do siebie". Z każdym mrugnięciem powiek ostrość 
mojego wzroku staje się tak dokładna, jak dokładna jest ostrość soczewek w aparacie fotograficznym". 
Ta autosugestia powtarzana była podczas każdej medytacji. Po dwóch tygodniach siostra. Barbara 
zaczęła   obchodzić   się   bez   okularów,   chociaż   w   dalszym   ciągu   potrzebowała   ich   do   czytania. 
Następnie   skonsultowała   się   z  doktorem   Włodygą,  okulistą,   który   również  był  absolwentem   kursu 
Samokontroli Umysłu. Doktor stwierdził u niej drobne zniekształcenie rogówki. W okresie kilku tygodni 
przed następnym badaniem u dr Wlodygi siostra Barbara wprowadziła do swoich medytacji sugestie 
korygującą rogówkę. Poniżej przytaczam fragment listu dr Włodygi, który został napisany na prośbę 
siostry. Barbary.
“Siostra Barbara była u mnie po raz pierwszy na badaniu 20 sierpnia 1974 roku (...).
Ponowny egzamin przeprowadziłem 26 sierpnia 1975. Przez cały rok nie używała okularów.
Pacjentka   wykazała   redukcję   ujawnionej   poprzednio   krótkowzroczności   do   poziomu,   w   którym 
noszenie okularów stało się niepotrzebne".
Ani lekarz, ani siostra Barbara Burns nie cierpieli oczywiście na “śmiertelną chorobę" z rodzaju tych, 
które tak często stają się przedmiotem obaw wielu ludzi. W tym momencie nasuwa się oczywiście 
pytanie,   czy   Samokontrola   Umysłu   jest   w   stanie   pomóc   ludziom   chorym   naprawdę   poważnie. 
Przyjrzyjmy się zatem chorobie, która budzi zwykle największy strach – rakowi.
Być może niektórym z czytelników znane są prace onkologa dr O.Carla Simontona. Marilyn Ferguson 
pisała   o   nim   w   cieszącej   się   dużą   popularnością   książce   Rewolucja   mózgu   (tytuł   oryginału 
angielskiego The Brain Revolution). W styczniu 1976 roku Grace Halsel napisał o nim artykuł pod 
tytułem Rak pod kontrolą umysłu (tytuł oryginału angielskiego Mind Over Cancer), opublikowany w 
czasopiśmie   “Prevention   Magazine".   Dr   Simonton   zaznajomiony   jest   z   technikami   Samokontroli 
Umysłu i z wielkim sukcesem zaadoptował wiele z nich do leczenia swoich pacjentów.
W czasie piastowania funkcji kierownika oddziału terapii radiologicznej w bazie lotniczej w Travis, pod 
San   Francisco,   dr   Simonton   zaczął   studiować   rzadkie,   ale   dobrze   znane   w   medycynie   zjawisko 
przypadki ludzi, którzy w medycznie niewytłumaczalny sposób wyleczyli się z raka. Przypadki takie, 
określane mianem “spontanicznej remisji", stanowią bardzo mały procent populacji chorych na raka. 
Gdyby możliwe było znalezienie przyczyny – rozumował dr Simonton – tej spontanicznej poprawy 
zdrowia, być może zaistnieje szansa na znalezienie sposobu wywoływania takiej remisji.
Dr Simonton doszedł do wniosku, że ludzie ci mieli jedną bardzo ważną wspólną cechę – były to 
najczęściej osoby o usposobieniu optymistycznym, pozytywnym i stanowczym.
W   przemówieniu   do   słuchaczy   na   Bostońskiej   Konferencji   Samokontroli   Umysłu   w   1974   roku   dr 
Simonton powiedział co następuje.
“W badaniach nad rozwojem nowotworów złośliwych najbardziej znaczącym, zidentyfikowanym przez 
badaczy czynnikiem emocjonalnym jest strata kogoś bliskiego na sześć do osiemnastu miesięcy przed 
ujawnieniem się choroby.
Zostało to udowodnione w szeregu długoterminowych studiów przez różnych, nie związanych z sobą 
badaczy i z użyciem grup kontrolnych (...). Wiemy, że nie tyle sama strata jest znaczącym czynnikiem, 
ale także sposób, w jaki ta strata jest odebrana przez daną osobę.
Strata   taka   musi   być   na   tyle   poważna,   aby  móc   spowodować   u   pacjenta   przygniatające   uczucie 
beznadziejności   i  bezradności.   Wygląda  na  to,   że  w  takiej  sytuacji   obniżają   się  naturalne   funkcje 
obronne organizmu, co umożliwia kliniczny rozwój nowotworu".
Na   początku   lat   siedemdziesiątych   dr   Simonton   przeprowadził   badania   związane   z   nastawieniem 
psychicznym u 152 pacjentów chorych na raka. Powyższe badania opublikowane zostały w periodyku 
naukowym   “Journal   of   Transpersonal   Psychology"   (tom   7,   nr   1,   1975).   W   trakcie   tych   badań   dr 
Simonton oceniał pacjentów w skali liczbowej od 1 do 5, gdzie i oznaczało “wyjątkowo negatywne 
nastawienie",   a   5   “wyjątkowo   pozytywne".   W   kolejnym   etapie   badań   oceniana   była   efektywność 
zastosowanej   terapii,   która   również  mierzona   była   w   skali   liczbowej,  posiadającej   z  jednej   strony 
“wyjątkowo pozytywny wynik", a z drugiej – “negatywny". U dwudziestu pacjentów wyniki leczenia 
ocenione zostały jako “wyjątkowo pozytywne", pomimo ze u czternastu z nich stan nowotworu był już 
tak   zaawansowany,   iż   pacjentom   dawano   mniej   niż   50%   szans   przeżycia   pięciu   lat.   Według   dr 
Simontona, decydującym czynnikiem było w tym wypad ku pozytywne nastawienie psychiczne tych 
pacjentów. Po drugiej stronie skali u dwudziestu dwóch pacjentów wyniki leczenia ocenione zostały 
jako “negatywne". Żaden z tych pacjentów nie odznaczał się pozytywnym nastawieniem psychicznym.
W dalszym ciągu zaobserwowano, że gdy niektórzy z “pozytywnych" pacjentów powrócili do domu i 
ich nastawienie z takich czy innych powodów uległo zmianie na negatywne, “odpowiednio zmieniły się 
również   postępy   choroby   '.   Było   rzeczą   jasną,   że   najistotniejszą   rolę   odgrywa   tu   nastawienie 
psychiczne pacjentów, a nie zaawansowanie samej choroby.

35

background image

Dr   Elmer   Green   z   Fundacji   Menmnger   cytowany   jest   przez   wydawcę   “Journal   of   Transpersonal 
Psychology' “Imponujące wyniki w opanowaniu raka osiągnięte przez Carla i Stefanię Simonton (...) 
zawdzięczają oni połączeniu wizualizacji dla samoregulacji fizjologicznej z tradycyjną radiologią".
Podczas   przemówienia   w   Bostonie   dr   Simonton   przeczytał   słowa   prezesa   Amerykańskiego 
Stowarzyszenia do Walki z Rakiem, Eugene Pendergrassa, który w 1959 roku powiedział “Istnieją 
świadectwa, że napięcia emocjonalne pacjenta wpływają na ogólny przebieg choroby. Mam głęboką 
nadzieję, że będziemy w stanie rozszerzyć nasze bada ma, akceptując realną możliwość, że umysł 
człowieka dysponuje siłami, które są w stanie przyspieszyć albo zahamować rozwój tej choroby".
Dr Simonton jest obecnie dyrektorem medycznym Poradni Onkologicznej i Centrum Badawczego w 
Fort Worth. Razem z Stefanią Mathews-Simonton, która jest jego współpracownikiem, uczą pacjentów 
włączenia   się   do   własnej   terapii   za   pomocą   ćwiczeń   umysłowych   “Wychodzę   z   założenia,   że 
nastawienie psychiczne pacjenta od grywa rolę w jego reakcji na jakąkolwiek formę leczenia i ze jest 
on w stanie wpłynąć na przebieg choroby. Gdy przyjrzałem się temu założeniu dokładniej, doszedłem 
do wniosku, iż Samokontrola Umysłu – koncepcja biologicznego sprzężenia zwrotnego i medytacji – 
dają   mi   do   rąk   instrumenty,   dzięki   którym   jestem   w   stanie   zacząć   uczyć   pacjentów   nowych 
współzależności i pomóc im aktywnie włączać się w procesy związane z ich własnym zdrowiem. Mogę 
śmiało powiedzieć, że w dziedzinie emocjonalnej jest to jeden z najpotężniejszych instrumentów, które 
jestem w stanie ofiarować pacjentom".
Jednym z pierwszych kroków, które dr Simonton podejmuje z pacjentami, jest trening przezwyciężania 
strachu   przed   chorobą.   W   czasie   nauki   “uświadamiamy   sobie,   że   choroba   raka   jest   normalnym 
procesem, który toczy się w nas wszystkich – wszyscy mamy w sobie komórki, które degenerują się i 
przeradzają w  złośliwe  komórki  rakowe.  Organizm rozpoznaje   te  komórki   i  niszczy je  w  taki   sam 
sposób, jak niszczy każde obce proteiny (...) – Nie jest to więc tylko kwestia pozbycia się wszystkich 
komórek   rakowych,   ponieważ   komórki   takie   powstają   u   nas   ciągle.   Jest   to   kwestia   ponownego 
ustawienia systemu kontroli nad własnym organizmem i nad jego procesami".
Po przemówieniu dr Simontona zabrała głos pani Simonton, która powiedziała.
“Większość ludzi (...) wyobraża sobie komórkę rakową jako coś wstrętnego, złośliwego, podstępnego, 
posiadającą nieograniczoną władzą, gdyż w momencie kiedy zacznie się mnożyć, organizm nic nie 
jest w stanie zrobić, aby ją zniszczyć. W rzeczywistości komórka rakowa jest normalną komórką, która 
po prostu zwariowała (...). Jest to ogłupiała komórka. Rozmnaża się tak szybko, że często odcina od 
siebie dopływ krwi i umiera z głodu. Jest słaba. Gdy się ją natnie lub podda radiacji albo chemioterapii, 
rozchoruje się do tego stopnia, że nie jest już w stanie wyzdrowieć. Ginie.
Proszę ją teraz porównać do zdrowej komórki. Wiemy, że mając zdrowe tkanki, możemy skaleczyć się 
w   palec   i   skaleczenie   zagoi   się   samo,   mimo   ze   nie   zrobimy   nic   ponad   założenie   plastra 
opatrunkowego (...). Zdrowe komórki nie pozbawiają się same dopływu krwi. Pomimo to proszę się 
przyjrzeć naszym wyobrażeniom o komórce rakowej. Tylko strach i obrazy, które ten strach wytwarza 
w naszym "myślę, powodują, że przypisujemy tej chorobie tak wielką moc".
Nawiązując   do   technik   relaksacji   i   wizualizacji,   które   razem   z   mężem   stosują   wraz   z   terapią 
radiologiczną, pani Simonton powiedziała.
“Technika   naszej   wyobraźni   jest   prawdopodobnie   najpotężniejszym   narzędziem,   które   w   tej   chwili 
posiadamy. Są trzy podstawowe zalecenia, które dajemy pacjentom podczas ćwiczeń wyobrażanie 
choroby,   wyobrażanie   jej   procesu   leczenia   oraz   wyobrażenie   mechanizmu   immunologicznego   w 
organizmie.
Podczas naszych sesji grupowych mówimy o tym, w jaki sposób należy sobie to wyobrażać oraz do 
czego ma to prowadzić. Wydaje się, że jest istotne, aby pacjenci tworzyli obrazy w ten właśnie sposób 
oraz mieli większą wiarę w pozytywny wynik swoich wyobrażeń.
Jednym z głównych tematów, który również omawiamy, jest medytacja. Jak często medytować oraz co 
robić podczas medytacji"".

36

background image

11. INTYMNE ĆWICZENIA DLA KOCHANKÓW

W czasie prelekcji dla grupy uczestniczącej  w kursie Samokontroli  Umysłu pani  Simonton mówiła 
miedzy innymi o licznych stresach życia, które mogą prowadzić do choroby, jeżeli odpowiednio nie 
reagujemy na nie.
“Szczęśliwe małżeństwo jest  zjawiskiem bardzo nietypowym u naszych pacjentów.  Jeżeli  ktoś ma 
dobre pożycie małżeńskie, stanowi to jedno z najlepszych rokowań w naszej pracy z nim i jeden z 
najważniejszych powodów dla niego, aby pozostać przy życiu".
Co   czyni   małżeństwo   szczęśliwym?   Na   to   pytanie   nie   potrafię   dać   pełnej   odpowiedzi.   Moje 
małżeństwo z Paulą jest wyjątkowo udane. Przez trzydzieści sześć lat był to związek emocjonalnie 
bogaty i interesujący, ale nie jestem w stanie dokładnie zrozumieć, dlaczego tak się stało. Być może 
właśnie fakt, że nie bardzo to rozumiem, jest częścią sukcesu. Piszę to, abyście zdali sobie sprawę, 
że  nie  mam  bezpośrednich  doświadczeń   z  nieszczęśliwym  małżeństwem,  a  w związku  z tym  nie 
wiem, jak się je ratuje – i czy w ogóle należy je ratować.
Znam jednakowoż kilka sposobów wzbogacenia i poprawy życia małżeńskiego, jeśli mąż i żona tego 
sobie życzą.
Prawdopodobnie wielu z was spodziewa się, że zacznę mówić na temat seksu, ponieważ według 
obiegowej opinii życie seksualne to podstawa dobrego małżeństwa. Dla mnie jest ono raczej wynikiem 
dobrego   małżeństwa.   Lecz   do   dyskusji   nad   sprawą   powrócimy   później.   Według   mnie,   najlepszą 
podstawą małżeństwa jest intymność. Nie wodzi mi jednak o wchodzenie w zabłoconych butach do 
czyjejś duszy, lecz intymność, która wypływa z głębokiego wzajemnego zrozumienia i akceptacji.
Mam   zamiar   zasugerować   coś   może   nieco   dziwnego,   ale   muszę   najpierw   zrobić   drobne 
wprowadzenie. Wspominaliśmy poprzednio, że pod koniec kursów Samokontroli Umysłu uczestnicy 
doznają uczucia radosnego uniesienia. Występuje również coś innego. Jest to subtelniejsze i głębsze 
uczucie.   Na   kilka   chwil   przed   rozdaniem   dyplomów   uczestnicy   odczuwają,   że   łączy   ich   intymny, 
niemalże miłosny kontakt. Przychodzą na kurs jako nieznajomi, których ścieżki życia nigdy by się 
prawdopodobnie nie zbiegły, i wkrótce rozstaną się, aby iść dalej naprzeciw swojemu przeznaczeniu. 
Niemniej   jednak   przy  następnym   spotkaniu   to   uczucie   wzajemnego   kontaktu   łatwo   jest   ponownie 
wzbudzić.
Wielu ludzi wierzy, iż wypływa ono z faktu intensywnego, wspólnego i jedynego w swoim rodzaju 
przeżycia.  Tego   samego   uczucia   doświadczają  często  żołnierze,  których   łączą   wspólne   przeżycia 
wojenne. Podobne uczucie może związać grupę zamkniętych w windzie nieznajomych, którzy spędzili 
w niej całe popołudnie.
Jest to jednak tylko część prawdy. Część najbardziej zrozumiała, gdyż najłatwiejsza do zauważenia.
Dzieje się jeszcze coś innego, co spróbuję teraz wytłumaczyć. Podczas długich i głębokich ćwiczeń 
medytacyjnych  nawiązują  się   pewne  kontakty  –  umysły,   bardziej  wyczulone   na   odbiór,   odczuwają 
łagodny wpływ umysłów innych osób w sposób znany tylko tym, którzy spędzają razem całe życie. W 
większości   przypadków   nagie   sytuacje   intymne   są   powierzchowne,   nieprawdziwe   i   pozostawiają 
poczucie   lekkiego   niesmaku.   W   tym   przypadku   dzieje   się   inaczej.   Uczucie   zostaje   utrwalone   na 
głębszym poziomie metapsychicznym.
Ponieważ jest to uczucie bardzo subtelne, nie bądźcie zdziwieni, jeśli żaden z absolwentów kursu nie 
będzie wam o nim opowiadał. Jednak kiedy ten temat zostanie poruszony – pytana osoba odpowie 
prawdopodobnie “Rzeczywiście odczuwaliśmy coś takiego. To było wspaniałe!".
Jest   to   coś   w   rodzaju   “produktu   ubocznego"   treningu   Samokontroli   Umysłu,   gdyż   kurs   nie   jest 
specjalnie nastawiony na osiągnięcie tego stanu. Niemniej jednak (i to jest właśnie sugestia, którą 
chcę zrobić) możliwe jest, abyście wspólnie, jako mąż i żona, użyli swojej wiedzy o Samokontroli 
Umysłu do celowego wywołania uczucia głębokiej intymności, które w innych wypadkach osiągnięte 
może być jedynie po wielu latach wspólnego pożycia. Rezultaty będą lepsze i trwalsze niż te, które 
wynoszą uczestnicy naszych kursów. Oto co należy robić.
1. Wybierzcie miejsce, w którym obydwoje czujecie się najbardziej szczęśliwi, najbardziej rozluźnieni. 
Może   to   być   miejsce,   gdzie   razem   byliście   na   wakacjach   lub   inne,   z   którym   łączą   was   jakieś 
przyjemne wspomnienia. Może to być również miejsce, w którym żadne z was jeszcze nie było – 
możecie  je   wspólnie   wymyślić.  Nie  powinno   to   być   jednak   miejsce,   które   zna   tylko  jedno   z  was. 
Zepsuje to symetrie przeżycia i zmniejszy poczucie wspólnoty wrażeń.
2.   Usiądźcie   naprzeciwko   i   blisko   siebie.   Wprowadźcie   się   w   stan   rozluźnienia   i   pozwólcie,   by 
zamknęły się powieki.
3.   Jedno   z   was   powinno   teraz   powiedzieć   do   drugiego   np.   “Będę   teraz  powoli   liczył   (liczyła)   od 
dziesięciu do jednego, a ty z każdą liczbą wchodzić będziesz w coraz głębszy, przyjemny medytacyjny 
poziom umysłu dziesięć – dziewięć – osiem – siedem – sześć – pięć – cztery – trzy – dwa – jeden. 
Jesteś teraz rozluźniony (rozluźniona) i osiągnąłeś (osiągnęłaś) głęboki, przyjemny stan umysłu. Z 
twoją pomocą dołączę teraz do ciebie".

37

background image

4. Druga osoba powinna teraz powiedzieć “Będę powoli liczył. (liczyła) od dziesięciu do jednego i z 
każdą liczbą będziemy się do siebie zbliżali na głębszym poziomie umysłu. Dziesięć – dziewięć – 
czujesz, jak razem osiągamy coraz głębsze rozluźnienie, osiem – siedem – sześć – razem coraz bliżej 
i bliżej, pięć – cztery – coraz głębiej i bliżej, trzy – dwa – jeden. Obydwoje jesteśmy teraz rozluźnieni 
na głębokim poziomie umysłu. Zejdźmy razem jeszcze głębiej"
5. Pierwsza osoba powinna teraz powiedzieć “Dobrze, pogłębimy ten stan razem. Spróbujmy teraz 
odtworzyć wrażenia z naszego  ulubionego miejsca odpoczynku. Im pełniej  je  doświadczymy, tym. 
głębsze będzie nasze rozluźnienie. Spójrz na niebo (...)"
6. “Tak (...) jest czyste, widać tylko kilka wędrujących chmurek". Każde z was powoli i spontanicznie 
opisuje   scenę,   której   razem   doświadczacie   temperaturę,   kolory,   dźwięki,   wszystkie   przyjemne 
szczegóły.
7.   Gdy   będziecie   obydwoje  w  stanie   głębokiego   rozluźnieniu  i  na   głębokim   poziomie   umysłu,   nie 
spieszcie się zbytnio. W pełni ciesząc się pozostawaniem przez was w stanie rozluźnienia, jedno z 
was powinno powiedzieć do drugiego “Moim największym pragnieniem w życiu jest, abym cię mógł 
(mogła) uczynić szczęśliwym (szczęśliwą). Tylko wówczas sam (sama) chcę stać się szczęśliwym 
(szczęśliwą)".
8. Druga osoba mówi “I ja najbardziej pragnę uczynić cię szczęśliwym (szczęśliwą) i tylko wówczas 
sam (sama) chcę stać się szczęśliwym (szczęśliwą)".
9. Po tych słowach powinien nastąpić okres komunikacji bez słów tak długi, jak długo macie ochotę w 
tym stanie pozostać. Potem łagodnie wyprowadź się z tego stanu. Niektóre pary przezywają ten okres 
intensywniej, jeśli patrzą sobie w oczy. Dla ludzi doświadczonych w medytacji jest rzeczą zupełnie 
możliwą   pozostawanie   z   otwartymi   oczyma   w   stanie   alfa   lub   teta.   Jeżeli   jednak   nie   czujecie   się 
swobodnie, proszę się do tego nie zmuszać.
Możecie mi wierzyć, że jest to przeżycie o wiele mocniejsze niż można to sobie wyobrazić podczas 
lektury. Przekonacie się o tym już po pierwszej próbie i ćwiczenie to może stać się stałym elementem 
w   waszym   wspólnym   życiu,   przy   wprowadzaniu   rożnych   wariantów,   które   możecie   sobie   później 
wypracować.
Kilka słów przestrogi. Piękno tego ćwiczenia zniknie, jeśli użyte ono zostanie w niewłaściwy sposób. 
Jeżeli któraś ze stron nie w pełni rozumie lub nie całkowicie zgadza się z jego celem, rezultat tej 
intymnej komunikacji może być daleki od przyjemnego. Polecam je tylko dla mężczyzny i kobiety, 
którzy zdecydowani są dążyć do głębszego bogatszego, trwalszego wzajemnego zaangażowania.
Każdy z nas otoczony jest aurą, którą niektórzy ludzie są w stanie widzieć jako słabo wyczuwalne pole 
energetyczne otaczające nasze ciało. Można wykształcić w sobie umiejętność widzenia aury. W samej 
rzeczy, jak wynika ze sprawozdań naszych absolwentów, zdolność widzenia aury u siebie i innych 
ludzi jest kolejnym “produktem ubocznym" treningu Samokontroli Umysłu. Aura u człowieka jest tak 
indywidualna jak odciski palców.
Gdy ludzie znajdują się fizycznie blisko siebie, ich pola energetyczne zachodzą na siebie. Zmienia się 
ich kształt, kolor, intensywność, wibracje. Dzieje się to w teatrach, w autobusach oraz w łóżku, w 
którym śpią dwie osoby. Im częstsze są takie kontakty, tym trwalsze zmiany zachodzące w aurach.
W wypadku męża i żony jest to pozytywny proces, gdyż obie aury stają się bardziej komplementarne. 
Długa separacja fizyczna powoduje odwrócenie tych zmian, co naturalnie nie wpływa pozytywnie na 
zgodność   małżeństwa.   Warunkiem   takiej   zgodności   jest   bliskość   fizyczna.   Dlatego   polecam 
dwuosobowe łóżka.
Z kolei – życie seksualne. Przede wszystkim seks  nie jest doświadczeniem  jednorazowym. W  tej 
dziedzinie istnieje ogromna skala możliwości. Nie mam na myśli różnych technik kochania czy pozycji. 
Mam na myśli przeżycia – ich charakter, głębię i intensywność. Występuje tam tak szeroki wachlarz 
możliwości jak między chwilą zabawy a trwałą radością.
Zbyt wiele małżeństw czyta podręczniki techniki seksualnej i wydaje im się, że osiągnięcie sprawności 
w łóżku zapewni im piękne pożycie erotyczne. Jeśli jednak każdy ruch jest rozważany, każdy następny 
jest jego logiczną kontynuacją, wówczas to, co mogłoby być głębokim przeżyciem, utrzymuje się na 
powierzchownym,   świadomym   poziomie   beta.   W   seksie   zaś   ważniejsze   jest,   by   dać   się   ponieść 
przeżyciu w stanie głębokiego rozluźnienia i na poziomie medytacji.
Uwrażliwienie   na   poziomie   metapsychicznym   jest   w   stanie   ogromnie   wzbogacić,   poprawić 
małżeństwo. Nawet bez specjalnego treningu w długotrwałych i szczęśliwych małżeństwach nawiązuje 
się miedzy partnerami głębokie porozumienie metapsychiczne. Dlaczego więc czekać?

38

background image

12. KAŻDY MOŻE NAUCZVĆ SIĘ ESP
Czy ESP (Extra Sensory Perception - percepcja pozazmysłowa) rzeczywiście istnieje?
W obecnych czasach wszyscy ludzie, którzy posiadają na ten temat jakąś wiedze, zgodni są, że tak. 
To, że jesteśmy w stanie otrzymywać informacje w inny sposób niż tylko za pomocą naszych pięciu 
zmysłów, zostało dowiedzione do ostatniej cyfry po przecinku w statystyce probabilistycznej. Mogą to 
być informacje z przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości. Mogą dotyczyć miejsca, które znajduje 
się   bardzo   blisko   lub   bardzo   daleko.  Ani   czas,  ani   przestrzeń,   ani   klatka.   Faradaya   nie   stanowią 
bariery dla owych “pozazmysłowych" czynników, które wchodzą w grę w przypadku ESP.
Angielski   skrót.   ESP   oznacza   “percepcję   pozazmysłową".   Muszę   przyznać,   że   nie   lubię   tego 
określenia “Pozazmysłową" oznacza cos niezwykłego, co leży poza zasięgiem naszego normalnego 
systemu   odbioru   informacji.   Zdaje   się   przeczyć   istnieniu   aparatu   zmysłowego   innego   niż   pięć 
zmysłów, choć taki oczywiście istnieje, skoro odbieramy pewne informacje bez pośrednictwa pięciu 
zmysłów. W ESP nie ma nic “pozazmysłowego". Słowo “percepcja" pasuje do eksperymentów, które 
przeprowadzał   dr   J.B.Rhine   na   Uniwersytecie   Duke'a   ich   uczestnicy   zgadywali,   z   dokładnością 
eliminującą   jakąkolwiek   możliwość   przypadku,   kolejność   specjalnych   kart.   Niemniej   jednak   w 
Samokontroli   Umysłu nasza  rola  nie  polega na  biernej  “percepcji",  lecz raczej na  ukierunkowaniu 
świadomości w stronę pożądanej informacji “Percepcja" jest w tym wypadku słowem zbyt biernym, nie 
oddającym   istoty   naszego   działania.   Dlatego   też   w   Samokontroli   Umysłu   używamy   określenia 
projekcja świadomości (ang. Effective Sensory Projection – nazwa dobrana została tak, aby jej skrót 
brzmiał ESP; przyp. red). Projekcja świadomości zawiera w sobie wszystkie elementy, które składają 
się na ESP, oraz dodaje nowe.
Studiujący   Samokontrolę   Umysłu   nie   muszą   odgadywać   kart,   aby   doświadczyć   ESP.   Karty   są 
stosowane w celu sprawdzenia, czy dana osoba wykazuje zdolności metapsychiczne. My wiemy, że 
tak jest, dlatego też stawiamy przed sobą większy cel, którym jest nauczenie ludzi posługiwania się 
tymi   zdolnościami   w   codziennym   życiu.   Jest   to   sposób   tak   niezwykły,   że   doświadczają   oni 
prawdziwego oszołomienia,  tak  intensywnego,  iż  od  tej  pory ich  życie nigdy już  nie  jest  takie  jak 
przedtem. Dzieje się to pod koniec czterdziestu godzin wykładów i ćwiczeń.
W systematyczny i wiarygodny sposób uczymy ludzi funkcjonowania na poziomie metapsychicznym, o 
czym przekonało się już ponad pół miliona naszych absolwentów.
W   momencie,   gdy   praktycznie   przerobisz  wszystkie,   opisane   do   tej   pory   ćwiczenia,   będziesz  już 
całkiem   zaawansowany  na   drodze  do   ESP.   Będziesz  w   stanie   z  pełną   świadomością   wniknąć   w 
głębsze poziomy swojego umysłu i używać wyobraźni z wyrazistością pięciu zmysłów. Te dwa czynniki 
są furtką do świata metapsychiki.
Na kursach Samokontroli Umysłu pod koniec drugiego dnia uczestnicy są już blisko operowania na 
poziomie   metapsychicznym.   Operują   na   tym   poziomie   trzeciego   dnia,   w   czasie   ćwiczeń   projekcji 
swojej świadomości poza własne ciało.
Zaczyna się od bardzo prostego ćwiczenia związanego z wyobraźnią wizualną. W stanie głębokiej 
medytacji uczestnicy przenoszą się przed drzwi własnego domu wyobrażając sobie, że tam są. Przed 
wejściem do środka notują wszystkie zauważone szczegóły, po czym wchodzą głównymi drzwiami do 
mieszkania,   aby   stanąć   w   pokoju   stołowym,   zwróceni   twarzą   w   kierunku   południowej   ściany 
“Obserwują" pokój w nocy przy zapalonych lampach, potem w dzień, gdy przeświecające przez firanki 
słońce oświetla znajome meble. Studiują każdy szczegół, który są w stanie zapamiętać. Następnie 
“podchodzą" do południowej ściany pokoju, “dotykają" jej i w nią “wchodzą". Brzmi to oczywiście nieco 
dziwnie, zapewniam jednak, że dla tych którzy przeszli intensywny trening wizualizacji, jest to sprawa 
zupełnie naturalna.
Nikt z uczestników fizycznie w ścianie własnego domu prawdopodobnie jeszcze nie przebywał, w 
związku z czym przeprowadzają oni kilka “testów" nowego środowiska “obserwując" natężenie światła, 
zapach,   temperaturę,   a   za   pomocą   “pukania"   w   wewnętrzną   powierzchnie   ściany   “sprawdzają" 
solidność   materiału.   Znajdując   się   ponownie   na   zewnątrz,   zwróceni   twarzą   do   ściany,   uczestnicy 
zmieniają jej kolor na czarny, czerwony, zielony, niebieski i fioletowy, aby na koniec znów przywrócić 
jej faktyczny kolor. Następnie podnoszą z podłogi krzesło – nie ma ono w tym wymiarze ciężaru -1 
obserwują je na tle ściany, ponownie zmieniając kolory. To samo robią obserwując arbuza, cytrynę, 
pomarańcze, trzy banany, trzy marchewki oraz główkę sałaty.
W   momencie   zakończenia   tego   ćwiczenia   wykonany   został   pierwszy   poważny   krok   w   kierunku 
odsunięcia naszej logiki na drugi plan, a wysunięcia na pierwszy, sterowniczy plan – naszej wyobraźni. 
Podczas ćwiczenia, które zostało opisane powyżej, logika uczestników argumentuje “Nie staraj mi się 
wmówić, że jesteś we wnętrzu ściany czy w jakimś innym idiotycznym miejscu. Przecież wiesz, że to 
niemożliwe, bo siedzisz na krześle".

39

background image

Tym razem jednak, wzmocniona serią ćwiczeń z zakresu wizualizacji, wyobraźnia jest w stanie to 
zignorować.   W   miarę   wzrostu   potęgi   naszej   wyobraźni,   wzrastają   również   nasze   zdolności 
metapsychiczne, które są w wyobraźni zawarte.
Podczas   kolejnego   ćwiczenia   uczestnicy   “wnikają"   we   wnętrze   przedmiotów   zrobionych   ze   stali, 
miedzi, mosiądzu i ołowiu, mających kształt cylindra lub sześcianu. Podobnie jak we wnętrzu ściany, 
przeprowadzane są tam “próby" na intensywność światła, zapach, kolor, temperaturę oraz solidność 
materiału,   wszystko   w   spokoju   i   w   wystarczającym   tempie,   aby   nie   wtrącało   się   nam   logiczne 
rozumowanie.
Przechodząc   od   rzeczy   mniej   do   bardziej   skomplikowanych,   uczestnicy   rozpoczynają   “badanie" 
materii ożywionej od drzewa owocowego. Drzewo to badane jest z zewnątrz na ekranie wyobraźni, 
brane są pod uwagę jego wygląd w każdej z czterech pór roku oraz tło o całej gamie kolorów, a 
następnie od wewnątrz, dzięki autoprojekcji do środka liści i owoców.
Potem następuje gigantyczny skok naprzód uczestnicy wybierają ulubione zwierzę domowe, po czym 
badają w wyobraźni jego anatomię. Ćwiczenia te przychodzą im z taką łatwością, że pytanie “Czy 
rzeczy wiście jestem w stanie to robić?",  nasuwa się tylko nielicznym. Najpierw badają zwierzę z 
zewnątrz na ekranie wyobraźni na tle zmieniających się kolorów. Następnie z taką samą pewnością 
siebie “przenikają" przez kości czaszki i badają wnętrze żywego mózgu. Po kilku minutach takiego 
rekonesansu we wnętrzu głowy ponownie oglądają zwierzę z zewnątrz, tym razem koncentrując się na 
klatce piersiowej.  Z kolei  rekonesans we wnętrzu klatki piersiowej pozwoli  sprawdzić układ żeber, 
kręgosłup,   serce,   płuca,   wątrobę,   by   znów   wrócić   do   “badania   zewnętrznego".   W   ten   sposób 
uczestnicy, uzbrojeni w swoiste, indywidualne punkty odniesienia, zostają przygotowani do kolejnych 
ćwiczeń wykonywanych w czwartym dniu kursu, podczas których praca odbywa się z najwyższą formą 
materii   ożywionej   –   organizmem   ludzkim.   Zanim   jednak   do   tego   dochodzi,   należy   wykonać   kilka 
ćwiczeń przygotowawczych.
Podczas   jednego   z   takich   ćwiczeń   uczestnicy   kursu   wprowadzani   są   w   wyjątkowo   głęboki   stan 
medytacji, osiągając niejednokrotnie poziom teta,  w którym – przy użyciu dobrze już wyćwiczonej 
wyobraźni   –   stwarzają   laboratorium,   wybierając   najpierw   najbardziej   odpowiadający   im   kształt, 
wielkość   i   kolor   pomieszczenia.   We   wnętrzu   tego   laboratorium   znajduje   się   biurko,   specjalnie 
zaprojektowany   fotel,   zegar,   kalendarz   zawierający   wszystkie   daty   z   przeszłości,   teraźniejszości   i 
przyszłości oraz segregatory. Na razie nie ma w tym jeszcze nic nadzwyczajnego.
Abyś   zrozumiał   kolejny   krok,   muszę   jeszcze   raz   podkreślić   dystans   dzielący   nasze   właściwości 
metapsychiczne od myślenia logicznego, a zarazem ich bliskość do naszych wyobrażeń i symboli. 
Podkreślam to, gdyż krokiem tym jest “wyposażenie" laboratorium w “instrumenty", za pomocą których 
w sposób metapsychiczny trzeba będzie skorygować wszelkie anomalie “zauważone" u ludzi, których 
trzeba będzie następnego dnia w wyobraźni “przebadać". Większość z tych instrumentów niepodobna 
jest   do   niczego,   co   mogłeś   kiedykolwiek   widzieć   w   jakimkolwiek   laboratorium.   Są   to 
zinstrumentalizowane symbole lub – jeśli ktoś woli – instrumenty symboliczne.
Wyobraź   sobie   niezwykle   gęste   sito   do   filtrowania   nieczystości   z   krwi,   miękką   szczoteczkę   do 
wymiatania   białego   proszku   (wapnia),   który   można   metapsychicznie   zauważyć   w   przypadkach 
artretyzmu,   maść   przyspieszającą   gojenie,   “wannę"   do   zmywania   poczucia   winy,   wieże   hi-fi   ze 
specjalną muzyką do uspokajania zestresowanych. Każdy uczestnik wymyśla własne narzędzia pracy, 
nie   ma   dwóch   identycznych   zestawów   instrumentów.   Pomysły   przychodzą   z   głębokich   poziomów 
umysłu, w każdy możliwy sposób, Wielu absolwentów przekonuje się, że wykonywana za pomocą 
tych “instrumentów" praca ma swoje realne konsekwencje w świecie, który nazywamy obiektywnym.
Podczas pracy i używania owych instrumentów uczestnik może w trudnych momentach potrzebować 
mądrej rady – “wewnętrznego doradczego głosu". W Samokontroli Umysłu jest to nie jeden, lecz dwa 
głosy.   Uczestnik   “stwarza"   w   swoim   laboratorium   dwóch   doradców   mężczyznę   i   kobietę.   Przed 
wprowadzeniem w stan medytacji jest informowany o treści tego ćwiczenia i w ogromnej większości 
przypadków ma od razu dość dobrze skrystalizowany pogląd co do osób, które pragnie mieć jako 
doradców.   Rzadko   jednak   życzenia   te   spełniają   się,   chociaż   prawie   nigdy   nie   powoduje   to 
rozczarowania.
Jeden   z   uczestników   wybrał   sobie   na   doradcę.   Alberta.   Einsteina.   Zamiast   niego   znalazł   w 
laboratorium małego człowieczka w spodniach cyrkowego klowna, z różową piłeczką do ping-ponga 
zamiast nosa i w okrągłym kapeluszu z zapalonych sztucznych ogni. Ten śmieszny jegomość okazał 
się później doskonałym źródłem praktycznych rad.
Inny uczestnik – Sam Merrill (autor artykułu na temat Samokontroli Umysłu w “New Times" z 2 maja 
1975 r.) wywołał jako swoich doradców w laboratorium dwoje realnych ludzi, chociaż ich zachowanie 
dalekie było od ich prawdziwej natury.
Na swoje laboratorium wybrał wnętrze łodzi podwodnej Nautilus. Pan Merrill tak potem opisał swoje 
przeżycia.

40

background image

“Z komory dekompresyjnej wyłonił się niski mężczyzna w pod-kolanówkach i w jedwabnej koszuli. Był 
szczupły, lekko łysiejący, z łagodnymi, podobnymi do sarnich, głęboko osadzonymi oczyma. Moim 
doradcą był William Shakespeare. Powiedziałem 'Dzień dobry', ale nic mi nie odpowiedział.
(...) jakiś głos z oddali oznajmił, że wychodzimy na brzeg, i razem z Willem wyskoczyliśmy z luku na 
opuszczoną plażę (...).
Na plaży spotkaliśmy mojego drugiego doradcę – Sophię Loren, która właśnie wyszła z kąpieli w 
morzu.   Jej   bawełniana   koszulka   przylegała   do   okrytych   nią   cudowności.   Ona   również   mnie 
zignorowała, niemniej jednak  była zaintrygowana spotkaniem z Shakespearem. Podali sobie ręce, 
wymienili grzeczności, a potem legli na piasku i zaczęli rzucać się, stękać i popiskiwać".
Następnego dnia przyszedł czas na poważne sprawy, gdyż pracowano nad konkretnymi przypadkami 
ludzi,   którzy   potrzebowali   pomocy.   Nad   takimi   przypadkami   pracuje   się   pod   kierownictwem   tak 
zwanego “orientologa". Orientolog pana Merrilla podał mu nazwisko sześćdziesięciodwuletniej kobiety 
z   Florydy.   Doradcy,   którzy   bardziej  interesowali   się   sobą   niż   starą   kobietą,   obejrzeli   ją,   po   czym 
powrócili do pilniejszych zajęć.
Czyżby   doradcy   odeszli   bez   udzielenia   jakiejkolwiek   rady?   Nie   –   zniknął   brzuch   Sophii!   “W   jego 
miejscu – pisał Merrill – zobaczyłem długie, neonoworóżowe, świecące groźnie jelito". Potem został 
poinformowany przez orientologa, że kobieta, która została poddana badaniu, przebywała właśnie w 
szpitalu, cierpiąc na ostre zapalenie jelit – diverticuitis.
“Doradcy" mogą być dla absolwentów kursu bardzo realnymi postaciami. Kim lub czym są naprawdę – 
nie   jesteśmy  pewni.  Być  może   stanowią  wymysł  naszej  prawyobraźni,  być  może   są   uosobieniem 
naszego wewnętrznego głosu, być może są jeszcze czymś innym. Wiemy jednak, że odkąd nauczymy 
się z mmi pracować, związek z nimi jest szanowany i bezcenny.
Grecki   filozof   Sokrates,   żyjący   ponad   cztery   wieki   przed   narodzeniem.   Chrystusa,   również   miał 
swojego wewnętrznego “doradcę", który jednak – w odróżnieniu od naszych doradców – ograniczał 
się do udzielania ostrzeżeń. Oto jak Platon przytacza słowa. Sokratesa “Od dzieciństwa nawiedzała 
mnie jakaś na poły cudowna istota, której głos niekiedy odradzał mi pewne przedsięwzięcia, chociaż 
nigdy nie mówił mi, co mam czynić". Inny pisarz, Ksenofont, cytuje taką wypowiedz. Sokratesa ,jak do 
tej pory, głos ów nigdy się nie mylił".
Jak   się   wkrótce   przekonacie,   każdy   absolwent   kursu   Samokontroli   Umysłu,   który   w   swoim 
laboratorium   wyobraźni  konsultuje   się   z  wewnętrznymi   doradcami,   zostaje   dzięki  temu   obdarzony 
wręcz niezwykłymi zdolnościami oraz umiejętnością służenia sobie i innym. Na tym etapie treningu 
uczestnik rozumie to, lecz jeszcze tego nie doświadcza.
Następnego dnia powietrze jest naelektryzowane ciekawością. Czują to nawet nasi absolwenci, którzy 
przychodzą powtórzyć nasz kurs. Do tej pory wszystkie doświadczenia uczestników były udziałem 
tylko ich samych, ukryte w przeżyciach własnego umysłu. Teraz przychodzi czas na występ publiczny.
Zanim   jednak   do   niego   dojdzie,   uczestnicy   przechodzą   przez   dwa   ćwiczenia   przygotowawcze. 
Polegają one na “badaniu" w wyobraźni organizmu któregoś ze swoich znajomych, w taki mniej więcej 
sposób,   jak   było   to   robione   z   organizmem   zwierzęcia,   lecz   tym   razem   bardziej   szczegółowo.   Po 
zakończeniu tego ćwiczenia uczestnicy dobierają się parami.
W   każdej   parze   jedna   osoba   nazywana   jest   “psychoorientologiem",   a   druga   “psychooperatorem" 
(określenie   psychoorientolog   wywodzi   się   od   słowa   psychoorientologia,   w   którym   zawiera   się 
wszystko, co dzieje się podczas Samokontroli Umysłu jest to po prostu kierowanie umysłem).
Na przygotowanej kartce papieru psychoorientolog pisze imię i nazwisko znanej sobie osoby, jej wiek, 
miasto,   w   którym   mieszka,   i   krótki   spis   poważniejszych   dolegliwości,   na   które   cierpi.   Następnie 
psychooperator, sam lub z pomocą orientologa, wprowadza się w stan alfa, prawdopodobnie po raz 
pierwszy i ostatni z niepewnością co do wyniku całego ćwiczenia.
Na znak, że psychooperator osiągnął już należyty poziom rozluźnienia i jest w swoim laboratorium w 
obecności   doradców,   orientolog   podaje   mu   imię   i   nazwisko,   wiek,   płeć   i   ogólnie   miejsce   pobytu 
wspomnianej osoby. Zadaniem psychooperatora jest “zbadanie" jej, mimo ze nigdy do tej pory o niej 
nie   słyszał   i   nigdy   jej   nie   spotkał.   Badanie   w   wyobraźni   wewnętrznych   struktur   organizmu 
przeprowadzane   jest   bardzo   dokładnie,   w   sposób   zorganizowany,   zgodnie   z   rutyną   do   której 
wyobraźnia   została   już   przyzwyczajona   podczas   ćwiczeń.   Gdy   trzeba,   psychooperator   może 
“konsultować się" ze swymi “doradcami" lub nawet “rozmawiać" z badaną osobą.
Orientolog zachęca dość często psychooperatora do przekazywania ustnie wszystkiego, co zauważa 
w   czasie   “badania",   mówiąc   “Proszę   mowie,   nawet   jeżeli   wydaje   ci   się,   że   zgadujesz'.   Typowe 
zakończenie   takiej   sesji   jest   następujące   (przytoczony   przykład   oparty   jest   na   prawdziwym 
przypadku).
Orientolog: “Nazwisko osoby, którą mam na liście, brzmi John Summers. Ma czterdzieści osiem lat 
mieszka w Elkhart, w stanie Indiana. Raz, dwa, trzy – John Summers z Elkhart w stanie Indiana 
pojawił   się   teraz   na   twoim   ekranie   umysłowym.   Proszę   go   wyczuć,   wyobrazić   sobie   stworzyć, 

41

background image

wiedzieć, że tam jest. Używając wyobraźni i inteligencji, przejrzyj jego organizm od głowy do stóp, w 
górę i w dół, w górę i w dół, raz na sekundę.
W czasie tego badania twoja wyobraźnia musi wybrać trzy narządy organizmu, które najbardziej ją 
przyciągają. Utrzymuj tempo badania – raz na sekundę – i wymień te części w kolejności, w jakiej 
przychodzą ci na myśl".
Psychooperator: “On chodzi z prawym barkiem nieco obniżonym, wysuniętym do przodu. Poza tym 
wszystko wygląda w porządku, być może poza lewą kostką. Sprawdzam wnętrze klatki piersiowej. 
Wszystko ciepłe. Nieco chłodniej na prawej stronie chłodniej i ciemniej. Jego prawe płuco zniknęło. 
Teraz do tej kostki. Wydaje się w porządku, tylko jest tam jakaś postrzępiona biała linia boli przy. 
Wilgotnej pogodzie widocznie było tam kiedyś złamanie. To chyba. Wszystko. Zaraz, moja doradczyni 
obraca go tyłem do mnie i pokazuje miejsce za uszami tak, strasznie głębokie blizny miał tam coś. 
Wycinane, bardzo głęboko. Dobrze, to wszystko".
Orientolog: “Bardzo dobrze. On nie ma prawego płuca i ma głęboką bliznę za jednym uchem. Nie 
wiem nic na temat kostki. Teraz przypomnij sobie uczucia, które miałeś, mówiąc na temat prawego 
płuca  i  blizny za  uchem.  Jeszcze  raz  przeżyj  te  uczucia  i potem   posługuj  się  mmi  jako  punktem 
odniesienia, gdy następnym razem będziesz pracował nad jakimś przypadkiem".
Po chwili przerwy psychooperator powraca do stanu beta i uśmiechając się wykrzykuje: “Ojej – to było 
niesamowite!".
Tak, to niesamowite. Zaprzecza wszystkiemu, czego dotychczas doświadczyliśmy w naszym świecie 
zdrowego rozsądku. Niemniej jednak w scenie, która przed chwilą została opisana, nie ma nic nad 
zwyczajnego.   Niektórzy   z   uczestników   nie   zauważą   pewnych   szczegółów   badając   swój   pierwszy 
przypadek. Inni za pierwszym, drugim czy nawet trzecim razem nie zauważą zupełnie nic. Ale gdy 
dzień  zbliża się  ku  końcowi, dosłownie  każdy  ma wystarczającą  liczbę “trafień  w dziesiątkę",  aby 
wiedzieć, że nie są to “czyste przypadki", że dzieje się tu coś rzeczywistego i prawdziwego.
Wytwory naszej wyobraźni traktujemy często jak stek nonsensów. Nieraz tak zresztą bywa. Niemniej 
wszelkie   dzieła   sztuki   są   wy   tworem   wyćwiczonej   fantazji.   Zaś   wyćwiczona   w   specjalny   sposób 
wyobraźnia   pozwala   również   na   osiągnięcia   w   dziedzinie   metapsychicznej.   Uczestnikowi   kursu 
Samokontroli Umysłu, który po raz pierwszy funkcjonuje na poziomie metapsychicznym, wydaje się, 
że   to,   co   widzi,   jest   jedynie   wytworem   jego   fantazji.   Dlatego   właśnie   orientolog   przypomina   mu 
podczas sesji “ proszę mówić dalej, nawet jeśli uważasz, że zgadujesz". Przerwa w monologu może 
spowodować rozpatrywanie sprawy przy udziale logiki, co obniża nasze właściwości metapsychiczne, 
tak jak się to dzieje w życiu codziennym.
Po pierwszym strzale w dziesiątkę uczestnik kursu Samokontroli Umysłu wie, że nie jest to “tylko 
zgadywanie". Zaczyna wierzyć pierwszym impulsom, które przychodzą do głowy w czasie ćwiczenia. 
Tak właśnie ujawniają się zdolności metapsychiczne.
Działają tutaj naturalne prawa. Umysł nie jest uwięziony w głowie, lecz sięga daleko na zewnątrz. Aby 
efektywnie   wykonać   taką   projekcję,   umysł   musi   być   motywowany   pragnieniem,   zasilany   wiarą   i 
rozpalony oczekiwaniem.
Przeciętny uczestnik nie ma specjalnie wygórowanych oczekiwań przy rozpracowywaniu pierwszego 
przypadku.   Jeżeli   jest   oczytany   w   temacie   i   ma   otwartą   głowę,   wie   doskonale,   że   istnieją   takie 
zjawiska   jak   ESP.   Jednakże   doświadczenia   całego   jego   dotychczasowego   życia   dowiodły,   że 
zdolności metapsychiczne posiadają pewni nieliczni inni ludzie – nie on. W momencie gdy okazuje się, 
że   nie   jest   to   prawdą,   gdy   po   raz   pierwszy   trafia   w   sedno,   niepomiernie   zwiększa   się   czynnik 
oczekiwania i osoba ta jest już na drodze do pełnego rozwoju tych zdolności. Za kilka godzin, mając 
już za sobą osiem lub dziewięć udanych przypadków, stanie się absolwentem kursu Samokontroli 
Umysłu.
“Raz  za  razem  widziałem  uczestników  kursu  Samokontroli   Umysłu dających prawidłową diagnozę 
choroby (...)" – pisał Bill Starr w artykule zatytułowanym Kursy Samokontroli Umysłu SĄ W STANIE 
zwiększyć   twoją   władzę   wewnętrzną   opublikowanym   19   października   1973   roku   w   czasopiśmie 
“Midnight"   Starr   opisał   między   innymi   przypadek,   który   przedstawiony   został   do   rozpracowania 
jednemu   z   uczestników   i   który   wydawał   mu   się   wyjątkowo   trudny,   gdyż   ani   ten,   kto   konkretny 
przypadek referował, ani nikt w grupie nie wiedział, na co dana osoba była chora.
W dniu tym absolwent kursu Samokontroli Umysłu, pan Thomas, odwiedził w szpitalu swojego syna, 
który leżał w towarzystwie innego chorego, o którym. Thomas nie dowiedział się niczego, oprócz jego 
imienia.
Oto   co   powiedział   na   temat   tego   pacjenta   psychooperator:   “osoba   ta   cierpi   na   «coś   w   rodzaju 
paraliżu*   prawej   nogi,   ma   sztywne   ramiona   i   barki,   a   niektóre   kręgi   w   kręgosłupie   są   na   skutek 
choroby zrośnięte. Ponadto człowiek ten cierpi na ból gardła i ma zaognione jelita. Ma pięć i pól stopy 
wzrostu i wazy sto pięćdziesiąt funtów".

42

background image

Po powrocie do szpitala. Thomas dowiedział się, że pacjent przeszedł w młodości chorobę. Heinego-
Medina,   wypadł  z wózka  inwalidzkiego  i  złamał  prawe  biodro  oraz  ze  wszystko to,   co  powiedział 
uczestnik kursu Samokontroli Umysłu, było prawdą, oprócz bólu gardła i stanu zapalnego jelit – na to 
cierpiał jego syn.
W czasie ćwiczeń zdarza się dość często, że to, co wydaje się chybione, jest po prostu trafieniem w 
niewłaściwy cel. Precyzja zwiększa się z praktyką. W miarę ćwiczeń psychooperator jest w stanie 
przeprowadzać badania zarówno rzeczy, jak ludzi.
Aktor   i   piosenkarz   z   Nowego   Jorku,   Dick   Mazza,   dorabia   sobie   przepisywaniem   na   maszynie 
rękopisów i książek dla pisarzy i wydawców. Któregoś dnia Dick zgubił taki manuskrypt i w panice 
zadzwonił do jednego z absolwentów kursu Samokontroli Umysłu z prośbą o pomoc. Pamiętał, że miał 
ten rękopis z sobą, gdy szedł na próbę sztuki, która odbywała się w salce wykładowej przy małym 
kościółku.   W   tym   czasie   kościół   opuszczała   grupa   kierowników   zakładów   pogrzebowych,   którzy 
właśnie kończyli jakieś przeszkolenie. Rękopis znajdował się w białej kopercie, na której napisane było 
nazwisko i adres Dicka oraz słowo “Pilne".
Absolwent kursu Samokontroli Umysłu miał dwoje wewnętrznych “doradców" starszą panią, która była 
“niemową" i która ograniczała się do potakiwania lub zaprzeczania oraz swoistego języka migowego, 
oraz mężczyznę, który służył jako “tłumacz", od czasu do czasu dorzucając własne rady.
Absolwent wyobraził sobie rękopis, tak jak go opisał. Dick “Zobaczył" go, był przygnieciony pokaźną 
stertą papierów na dużym, zabałaganionym biurku.
– Czy rękopis jest tam bezpieczny? – zapytał doradcę-kobietę.
Przytaknęła.
– Czy ma go któryś z kierowników zakładu pogrzebowego?
– Nie.
– Czy biurko jest w kościele?
– Nie.
– Czy rękopis będzie wkrótce zwrócony?
– Tak.
– Kto go ma?
– Wskazała palcem na mego samego.
– Ja go mam? – zapytał zdumiony.
– Nie.
“Ona ma na myśli, że ma to ktoś, kto jest mniej więcej w twoim wieku" – pospieszył z pomocą męski 
doradca – “Ten ktoś poprosił młodą kobietę, aby zabrała papiery do biura, ponieważ sam chciał pójść 
ze znajomymi na piwo. Teraz lezą na jego biurku. Nie martw się. Kiedy je zobaczy, wyśle do Dicka".
Dwa  dni   później  prelegent,   który   tamtego   dnia   przeprowadzał  w  kościele   wykład   dla   kierowników 
domów pogrzebowych, zadzwonił do Dicka. Wyjaśnił, że po wykładzie zabrał z sali stertę papierów, 
pośród których zaplątał się ów rękopis. Potem poprosił sekretarkę, aby zaniosła te papiery do biura.
Wielu   osobom   wydaje   się,   że   rozpracowywanie   przypadków   jest   jedynie   przenoszeniem   myśli   – 
niczym więcej (Niczym więcej! Jak dokładne informacje posiadają niektórzy ludzie!).
Przytoczony tutaj przypadek związany z mężczyzną, który miał wycięte płuco, jest prawdziwy, wzięty z 
życia. Proszę sobie przypomnieć, że zaszła tam jedna pomyłka – złamana kostka u nogi. Orientolog 
był w stanie potwierdzić (było to zresztą zapisane poprzednio na kartce) wycięcie narośli i brakujące 
płuco. Jedyne, co mógł powiedzieć na temat kostki to: “Nie mam na ten temat żadnych informacji".
Osoba, której przypadek był wtedy badany, potwierdziła później, że rzeczywiście wiele lat temu miała 
złamanie  kostki,  które  od  czasu  do  czasu  dawało  o  sobie  znać przy  dużej  wilgotności  powietrza. 
Transfer myśli?
Na   pewno   nie   w   postaci   przez   nas   rozumianej,   gdyż   informacji   na   ten   temat   nie   było   w  umyśle 
orientologa,   który   w   tym   czasie   nie   wiedział   nic   na   temat   złamanej   kostki.   Jest   też   mało 
prawdopodobne, aby osoba “badana" w tym akurat momencie myślała na temat swojego złamania.
Ktoś może jednak argumentować, że jest to przecież możliwe, że taka myśl przemknęła wtedy w jego 
głowie. Tak, taka możliwość oczywiście istnieje.
Inny przykład. Uczestnik pracujący nad przypadkiem pewnej kobiety stwierdził, że ma ona bliznę po 
złamaniu   kości   łokciowej.   Orientolog,   który   nie   imał   na   ten   temat   dotąd   żadnych   informacji,   w 
rozmowie z ową kobietą uzyskał zapewnienie, że nigdy nie miała żadnego uszkodzenia łokcia. W parę 
dni później kobieta ta wspomniała o tym swojej matce. Okazało się, że łokieć uległ złamaniu, gdy pani 
ta miała trzy lata! Czy to przenoszenie myśli?
Energia   metapsychiczna   wysyłana   przez   ludzi   jest   najsilniejsza   przy   zaistnieniu   jakiegoś 
niebezpieczeństwa, gdy w grę wchodzi instynkt samozachowawczy. Dlatego też tyle jest przypadków 
spontanicznego. ESP przy nieszczęśliwych wydarzeniach czy nagiej śmierci.

43

background image

Dlatego   właśnie   opisane   przed   chwilą   ćwiczenie   dotyczy   ludzi   cierpiących   na   poważniejsze 
dolegliwości. Absolwenci, którzy świadomie je ćwiczą, uczą się w końcu odbierania coraz słabszych 
sygnałów metapsychicznych, aż pewnego dnia zdolni są do nawiązania kontaktu praktycznie z każdą 
osobą, niezależnie od tego, czy ma jakieś dolegliwości. Nabierając praktyki stajemy się coraz bardziej 
wrażliwi na te sygnały.
Moje   wczesne   doświadczenia   przekonały   mnie,   że   dzieci   znacznie   łatwiej   niż   dorośli   przejawiają 
zdolności metapsychiczne. Ich światopogląd nie jest jeszcze ograniczony przez myślenie typu beta o 
tym,   co   jest   możliwe,   co   nie,   zaś   ich   poczucie   rzeczywistości   nie   rozwinęło   się   jeszcze   do   tego 
stopnia, aby miały mówić tylko to, co wydaje się logiczne.
Jeden z moich eksperymentów, który przeprowadziłem w krótkim czasie po opracowaniu podstaw 
kursu   Samokontroli   Umysłu,   miał   być   pomocny   do   opracowania   struktury   sesji   pracy   nad 
“przypadkami"   podobnymi   do   opisanych   przed   chwilą.   Jak   się   przekonacie,   moja   wcześniejsza 
technika różniła się znacznie od tej, której używamy obecnie.
Dwóch chłopców, Jima i Tima, którzy w czasie eksperymentu posiadali już podstawy Samokontroli 
Umysłu,   umieściłem   w   osobnych   pokojach.   Z   każdym   z   nich   przebywał   asystent,   pełniący   rolę 
dzisiejszych   orientologów.   Jeden   z   chłopców,   Jim,   miał   za   zadanie   wprowadzić   się   w   stan   alfa   i 
stworzyć w wyobraźni cokolwiek, co mu przyszło do głowy. W tym samym czasie Tim, który znajdował 
się w drugim pokoju, miał za zadanie również wprowadzić się w stan alfa i dowiedzieć się, o czym 
myśli. Jim. Jim powiedział do swojego asystenta “Robię teraz małą ciężarówkę. Ma zieloną karoserię i 
czerwone koła".
Asystent Tima zapytał.
– Co teraz robi Jim?
– Ach, buduje małą ciężarówkę.
– No to ją opisz.
– A ma zieloną karoserię i czerwone koła.
Jest   to   przykład   pracy   na   poziomie   o   wiele   bardziej   subtelnym,   niż   ma   to   miejsce   na   zajęciach 
Samokontroli Umysłu “Stanie się małym dzieckiem" wymaga wielu godzin cierpliwych ćwiczeń.

44

background image

13. STWORZENIE WŁASNEJ GRUPY

Chciałbym, abyście po przeczytaniu tej książki byli w stanie rozwinąć wasze zdolności umysłowe w 
stopniu   jak   najbardziej   zbliżonym   do   tego,   jaki   osiągamy   na   kursach   Samokontroli   Umysłu. 
Wymienione w książce ćwiczenia można wykonywać samodzielnie. Za miesiąc lub dwa, gdy będziecie 
mieć  już pewną  wprawę, możecie  rozpocząć  prace  nad  przypadkami  podobnymi   do  opisanych   w 
poprzednim rozdziale. Jest to moment, gdy w ściśle kontrolowanych warunkach niezbędna jest pomoc 
innych. Oto co należy zrobić.
Przed rozpoczęciem pierwszego ćwiczenia z tej książki postaraj się zebrać grupę złożoną co najmniej 
z sześciu osób wyrażających chęć wykonywania ćwiczeń. Utrzymujcie z sobą kontakt i wymieniajcie 
uwagi na temat postępów, a gdy wszyscy będą gotowi – tj. gdy każda osoba z grupy wykonała już 
wszystkie   ćwiczenia   –   zorganizujcie   wspólne   spotkanie   w   celu   rozpoczęcia   rozpracowywania 
“przypadków". Na pierwsze spotkanie przeznaczony powinien być co najmniej jeden dzień. Każdy z 
uczestników powinien przynieść na spotkanie co najmniej cztery kartki z zapisanym po jednej stronie 
nazwiskiem, wiekiem i miejscem zamieszkania osoby, która aktualnie cierpi na jakąś dolegliwość. Na 
drugiej   strome   kartki   należy   wymienić,   o   jakie   schorzenia   chodzi.   Wymieniajcie   jak   najwięcej 
szczegółów. Są niezwykle pomocne, kiedy przychodzi czas na weryfikację.
Rozpoczynajcie sesję od projekcji wyobraźni do wnętrza metalowych przedmiotów. Prawdopodobnie 
nie będziecie posiadali metalowych cylindrów lub kostek, jakich używamy podczas kursów.
Tak więc użyć można miedzianego talerza zamiast miedzi, pierścionków zamiast złota lub srebra, 
magnesów zamiast stali. Przedmioty te powinny być szczegółowo obejrzane, po czym wprowadźcie 
się w stan alfa i wyobraźcie sobie każdy z tych przedmiotów po kolei, “umieszczając" je 2-3 metry 
przed sobą, nieco powyżej oczu. Wyobraźcie sobie, że obiekt się powiększa, wypełniając niemal cały 
pokój. Następnie “wejdźcie" do spodka i przeprowadźcie znane już próby.
To samo możecie uczynić używając różnych owoców i warzyw oraz na końcu – zwierzęcia domowego. 
Ćwiczenie   należy  uważać   za   udane,   gdy  każda   z   obecnych   osób   jest   w   stanie   wyczuć   wyraźną 
różnicę   pomiędzy   przedmiotami   podczas   ich   badania.   Wrażenia   odebrane   przez   poszczególnych 
członków grupy mogą się bardzo od siebie różnić. Nie jest to istotne. Najważniejszy jest fakt, że to, co 
odczuwacie podczas tych badań, staje się zbiorem waszych osobistych punktów odniesienia.
Nie   odkryłem   jeszcze   sposobu,   aby   za   pomocą   słowa   drukowanego   pomóc   w   stworzeniu 
wewnętrznych doradców. Jeżeli jesteście w stanie stworzyć ich sami – to bardzo dobrze. Jeżeli nie – 
możecie doskonale funkcjonować bez nich, choć wasz postęp może być w niektórych wypadkach 
nieco wolniejszy.
Do pracy nad “przypadkami" proszę dobrać się po dwie osoby, dokładnie w ten sposób, jaki został 
wcześniej   opisany.   W   rozdziale   dwunastym   znajdziecie   słowa,   które   orientolog   kieruje   do 
psychooperatora   w  momencie   prezentowania   przypadku.   Są   to   dokładnie   te   same   słowa,  których 
używamy podczas kursów, sugeruję, abyście posługiwali się mmi w ten sam sposób podczas ćwiczeń 
w waszych grupach.
Wspomniałem   poprzednio,   że   ćwiczenia   powinny   być   przeprowadzane   w   warunkach   ściśle 
kontrolowanych. Oto co miałem na myśli.
1. Proszę wybrać spokojne miejsce, gdzie możliwość przerwania sesji lub przeszkodzenia w niej jest 
stosunkowo niewielka.
2. Proszę upewnić się, czy każdemu członkowi waszej grupy udało się wykonać wszystkie ćwiczenia z 
tej książki.
3. Proszę od razu wyraźnie ustalić, że ćwiczenia tego nie można traktować jak zawodów i ze nie ma 
ono nic wspólnego z naszym ego czy honorem osobistym. W grupie będzie na pewno ktoś, kto na 
początku będzie je robił lepiej niż inni. Nie znaczy to, że jest on “lepszy" czy “zdolniejszy" od innych. 
Jest   to   po   prostu   osoba,   która   pierwsza   się   tego   nauczyła.   Niektórzy   z   Państwa   mogą   zacząć 
operować   na   poziomie   metapsychicznym   dopiero   podczas   piątego   czy   szóstego   spotkania,   lecz 
często ci najwolniejsi okazują się najlepszy mi psychooperatorami.
4. Jeżeli znacie absolwenta kursu Samokontroli Umysłu, po proście go, aby dołączył do waszej grupy. 
Jeżeli aktywnie ćwiczy. Samokontrole, może wam udzielić nieocenionej pomocy. Jeśli przez dłuższy 
czas jej nie praktykował, wystarczy mu krótkie przypomnienie materiału za pomocą tej książki lub 
powtórzenie kursu (co nie wymaga dodatkowych opłat).
5. Jeżeli przypadnie ci rola psychooperatora, odrzuć wszelkie wątpliwości i od początku zagłęb się w 
samym   ćwiczeniu.   Uwierz   przeczuciom,   zgaduj,   ale   przede   wszystkim   unikaj   logicznej   analizy 
waszych   odkryć.   Nie   mów   “Och,   to   niemożliwe",   i   nie   czekaj   na   następne   przeczucie.   To,   co 
przychodzi do głowy jako pierwszy impuls, pierwsza myśl, jest częściej prawdą niż to, co się nasuwa 
potem. Proszę mówić jak najwięcej. Przebadaj “pacjenta" z góry na dół i z dołu do góry i opisz, co 
widzisz.

45

background image

6. Jeżeli spełniasz rolę orientologa, nie podpowiadaj. Wiem, że życzysz swojemu psychooperatorowi 
jak najlepiej, ale podpowiedzi takie jak na przykład “Zbadaj jeszcze raz klatkę piersiową. Czy jesteś 
pewien, że nie ma tam żadnej choroby?", opóźniają po prostu rozwój naszych naturalnych zdolności 
metapsychicznych.
Nie mów również psychooperatorowi, że popełnił błąd. Często zdarza się, że w początkowej fazie, gdy 
możliwa jest duża ilość chybień, psychooperator odbiera informacje dotyczące innych przypadków, a 
nie tego, nad którym aktualnie pracuje. Jest to niewielki problem, który koryguje się łatwo z biegiem 
praktyki. Natomiast zniechęcające komentarze orientologa mogą zatrzymać postęp psyche operatora. 
Należy po prostu powiedzieć “Nie mam na ten temat żadnych informacji".
7. Proszę uzbroić się w cierpliwość. Jeżeli pół miliona ludzi takich jak wy potrafiło się tego nauczyć, nic 
nie stoi na przeszkodzie.
abyście byli w stanie zrobić to samo. Być może zajmie to wam nieco więcej czasu, jeżeli pracujecie 
nad tym sami i z nieformalną grupą, ale czy jest jakiś powód do pośpiechu?
8. Gdy sukces w pracy nad przypadkami będzie już udziałem każdego z was, nie rozwiązujcie jednak 
grupy, w dalszym ciągu organizujcie spotkania i pracujcie razem nad nowymi przypadkami. Będzie to 
wam   szło   coraz   lepiej   i   lepiej,   aż   pewnego   dnia,   w   niedalekiej   przyszłości,   będziecie   w   stanie 
pracować nad przypadkiem sami, bez pomocy operatora. W ten sposób staniecie się wyczuleni na 
subtelne   impulsy   życia   codziennego,   a   nie   tylko   na   te   mocniejsze,   wywodzące   się   z   poważnych 
chorób.
9. Proszę nigdy nie brać jako “przypadku" osoby, która jest obecna. W świetle prawa istnieje różnica 
miedzy pracą nad osobą obecną i nieobecną. W pierwszym przypadku stanowi to diagnozę, która 
musi być pozostawiona dyplomowanym lekarzom i pracownikom służby zdrowia. W drugim przypadku 
jest   to   badanie   za   pomocą   środków   metapsychicznych   i   pozostaje   w   całkowitej   zgodzie   z 
amerykańskim systemem prawnym.
10.   Jeżeli   dostrzeżecie   schorzenia   u   osoby,   nad   którą   pracujecie,   wstrzymajcie   się   przed 
poinformowaniem   jej   o   waszym   odkryciu.   Jak   już   wspomniałem   –   jest   to   rola   lekarza.   Wasza 
ogranicza się do rozwinięcia wrażliwości metapsychicznej, co pozwoli wam pomagać innym ludziom 
nie  wchodząc w konflikt  z  prawem.  Po  prostu,  skorygujcie w wyobraźni  to, co  zostało  przez was 
zauważone. To, co jest metapsychiczne zauważone, powinno być metapsychicznie skorygowane.
Wcześniej w tym rozdziale przestrzegałem, aby nie przykładać zbyt wielkiej wagi do tego, kto pierwszy 
osiągnie sukces. Lekcji tej udzielił mi pewien uczestnik w bardzo drastyczny sposób, gdy w roku 1967 
prowadziłem jeden z moich wcześniejszych kursów. Był to Jim Needham, instruktor samolotowy. Cały 
kurs szedł mu bardzo dobrze, aż do ostatniego dnia, w którym podczas ćwiczeń parami miał 100% 
pomyłek. Żaden z 32 uczestników tego kursu nie był tak słaby.
Jim widział, jak uczestnicy jeden za drugim trafiają w dziesiątkę. Jeżeli nim mogli, on też mógł, w 
związku z czym ułożył sobie własny plan akcji, który polegał na wykonywaniu ćwiczeń w domu z 
własną żoną, która razem z nim ukończyła kurs. Żona wycinała z gazety informacje na temat ofiar 
różnych wypadków i każdego wieczoru w stanie alfa, Jim próbował pracować nad tymi przypadkami. 
Ona podawała mu nazwisko, wiek, płeć i miejsce zamieszkania owych ludzi, on opisywał ich kontuzje. 
Potem  czytała mu nazwiska  z książki  telefonicznej i Jim  próbował odgadywać zawody tych ludzi. 
Przez sześć miesięcy Jim miał 100 % pomyłek. Potem przyszła nagła zmiana po raz pierwszy trafnie 
opisał   przypadek.   Potem   drugi   i   trzeci.   Jim   jest   teraz   ze   mną   w   Laredo   i   pracuje   jako   kierownik 
odpowiedzialny   za   trening   instruktorów   kursu   Samokontroli   Umysłu.   Jest   jednym   z   najbardziej 
renomowanych   metapsychików.   Potrafi   on   operować   meta-psychicznie   bez   szczególnego 
wprowadzania się w stan alfa. Jest to po prostu częścią jego codziennego życia.
Któregoś wieczoru, będąc w stanie beta, czyli w świadomości zewnętrznej, Jim pomagał uczestnikom 
kursu   w   ćwiczeniu   przeznaczonym   do   stwarzania   wewnętrznych   doradców.   Nagle   zobaczył 
ogromnego. Murzyna, ubranego w tkaną złotem opończe, z szeroką, wysadzaną drogimi kamieniami 
bransoletą   na   ręku.   Zbliżył  się   on   do   jednego   z  uczestników.   Uczestnik  ten   nie   zaakceptował   go 
jednak, wiec podszedł do innego i zniknął w jego aurze.
Po zakończeniu ćwiczenia pierwszy uczestnik powiedział, że ma tylko jednego doradcę. Zjawiło się 
dwóch, ale mężczyzną był Otello i wyglądał zbyt groźnie. Na to drugi uczestnik wykrzyknął “Ja znam 
Olella. Nie zjawił się od razu, ale dopiero pod koniec ćwiczenia".
Nie każdy musi ćwiczyć aż tak długo, jak to robił Jim Needham. Jest to bardzo rzadki przypadek. 
Jeżeli jednak przyjdzie wam poczekać trochę na sukces, nie oznacza to wcale, że nie posiadacie 
zdolności metapsychicznych. Znaczy to jedynie, że wasza droga do tego sukcesu jest nieco dłuższa.

46

background image

14. W JAKI SPOSÓB MOŻEMY POMAGAĆ INNYM STOSUJĄC SAMOKONTROLĘ UMYSŁU

Umiejętność wykrywania schorzeń u ludzi, których nigdy nie spotkaliśmy, jest oczywiście niezwykła, 
ale nasza rola na tym się nie kończy. Ludziom, których organizmy jest w stanie przeniknąć nasza 
świadomość, jesteśmy również w stanie przesiać energię uzdrawiającą.
W projekcji naszej wyobraźni uczestniczy oczywiście pewna energia kierowana przez naszą intencję. 
W momencie, gdy zamiast zebrania informacji naszym celem stanie się uzdrawianie, zmienimy to, co 
ta energia w organizmie wykona.
W   jaki   sposób   można   przetworzyć   nasze   zamiary   w   energię,   która   czyni   to,   czego   od   niej 
oczekujemy".   W   czystej   formie   nasz  zamiar  jest   wolą.   Jak   pisałem   w  rozdziale  na   temat   kontroli 
nawyków,   sama   wola   ma   bardzo   małe   zastosowanie.   W   ten   sam   sposób,   w   jaki   wykrywamy 
schorzenia   czy   nieprawidłowości   w   organizmie   –   to   znaczy   przez   zastosowanie   wizualizacji   i 
wyobrażanie sobie tych nieprawidłowości – wyobrażamy sobie takie warunki, jakie powinny istnieć w 
organizmie   wolnym   od   tych   schorzeń.   Na   tym   właśnie   polega   uzdrawianie   za   pomocą   energii 
metapsychicznej. Do uzdrawiania nie jest na ogół konieczne opanowanie techniki rozpracowywania 
“przypadków".   Można   stać   się   efektywnym   “uzdrowicielem"   metapsychicznym   używając   po   prostu 
ekranu wyobraźni w taki sam sposób, w jaki używa się go do rozwiązywania problemów. Możesz mieć 
pewne   pozytywne   wyniki,   nawet   jeżeli   jesteś   we   wczesnym   stadium   ćwiczeń   medytacji   lub 
wizualizacji.
Wiele ludzkich życiowych możliwości zawieszonych jest w stanie bardzo niepewnej równowagi. Jeden 
niewielki impuls przechyla szale w jedną lub w drugą stronę. Czasami szala jest już przechylona nie 
tam, gdzie trzeba, i zrównoważenie jej wymaga nieco silniejszego impulsu, takiego, który może nadać 
ktoś doświadczony w metapsychice. Takie doświadczenie będzie wkrótce i waszym udziałem. Jeżeli 
jednak   przed   decyzją   udzielenia   pomocy   sposobami   metapsychicznymi   będziecie   czekać   na 
osiągniecie   idealnej   biegłości   w   Samokontroli   Umysłu,   zmarnujecie   wiele   bezcennych   okazji   do 
okazania pomocy tym, którzy być może bardzo jej potrzebują. Ja zacząłem pomagać ludziom na długo 
przed   stworzeniem   systemu   Samokontroli   Umysłu.   Prawdę   mówiąc,   robiłem   to,   zanim   jeszcze 
stworzyłem jakąkolwiek metodologię uzdrawiania metapsychicznego. Próbowałem jednej metody za 
drugą,   z   różnymi   wynikami.   Ważnym   jest   to,   że   nie   czekałem   i,   pomimo   braku   doświadczenia, 
zanotowałem znaczącą liczbę wyleczeń, tak znaczącą, że moja renoma “uzdrowiciela" zaczęła rosnąć 
w   rejonie   przy   granicy   amerykańsko-meksykańskiej.   Wielu   ludziom   wydawało   się,   że   mam 
nadnaturalną moc. Ja jednak czytałem i eksperymentowałem tak długo, aż zrozumiałem, na czym to 
polega.
Jedno z moich wczesnych “uzdrowień" ilustruje, jak bardzo różne były moje metody od tych, które 
stosuje dzisiaj. W 1959 roku powiedziano mi o księdzu, który mieszka niedaleko Laredo i od piętnastu 
lat cierpi na bolesną opuchliznę w kolanach. Z tego powodu często zmuszony był pozostawać w łóżku. 
Jednak to nie ból i nie łóżko przeszkadzały księdzu najbardziej. Największy problem stanowił fakt, że 
w czasie mszy, gdy ceremonia wymaga od wiernych, aby klęknąć, on przyklęknąć nie był w stanie. 
Arcybiskup   udzielił   mu   specjalnej   dyspensy,   ale   żadna   dyspensa   nie   była   w   stanie   zabić   w   nim 
poczucia, że idzie na kompromis, jeżeli chodzi o święty rytuał religijny. Któregoś dnia wybrałem się do 
niego z wizytą “Wydaje mi się, że mogę księdzu pomóc – powiedziałem na powitanie – wprawdzie nie 
jestem lekarzem, ale przez ostatnie dwanaście lat studiowałem parapsychologię i osiągam już wyniki 
podobne do tych, które nazywacie 'uzdrowieniami przez wiarę'. Ksiądz na pewno dobrze je zna".
Kiedy powiedziałem “ podobne do tych, które nazywacie uzdrowieniami przez wiarę", ksiądz przeraził 
się nie na żarty i zaczął się bardziej przejmować mną niż swoimi kolanami. “Parapsychologia"? Nigdy 
nie słyszałem o takiej nauce. Mam nadzieję, mój synu, że nie jesteś wmieszany w nic, czego Kościół 
Święty nie aprobuje".
Tak   jak   umiałem,   starałem   się   księdzu   wytłumaczyć   zasady   parapsychologii   oraz,   w   jaki   sposób 
można spowodować wyleczenie. Niestety, widoczne było, że żaden z moich argumentów nie bardzo 
pasował do zasad teologu tego człowieka. Przyrzekł jednak przyjrzeć się im bliżej i wkrótce się ze mną 
skontaktować. Wyraz jego twarzy, na której malowało się szczere współczucie dla mnie, i brzmienie 
jego głosu, zdradzające niewiarę w to, co ode mnie usłyszał, nie rokowały jednak nadziei na taki 
kontakt. Wiedziałem, że będzie się gorąco modlił za moją duszę i prosił. Boga, aby ochronił mnie od 
niebezpieczeństw   tak   w   jego   mniemaniu   poważnych,   że   potrafiły   przytłumić   pragnienie   poprawy 
własnego stanu zdrowia.
Ku mojemu zdziwieniu, w miesiąc później ksiądz skontaktował się ze mną. “Jose – powiedział – jak 
wiesz,   różne   są   drogi,   którymi.   Pan   Bóg   kieruje   ludzkim   losem.   W   kilka   dni   po   twojej   wizycie 
otrzymałem   biuletyn   z   recenzją   napisaną   przez   jednego   z   naszych   braci   zakonnych.   Recenzja 
dotyczyła   pewnej   książki.   Znalazłem   tam   cały   rozdział   poświęcony   parapsychologii,   o   której   mi 
mówiłeś   w   czasie   poprzedniej   wizyty.   Zaczynam   to   teraz   rozumieć   nieco   lepiej   i   skłonny   jestem 
pozwolić, abyś wypróbował na mnie swoją metodę".

47

background image

Przesiedziałem z nim ponad godzinę, podczas której rozmawialiśmy na temat przeczytanych przeze 
mnie książek i mojej dotychczasowej pracy.
Im dłużej z nim przebywałem, tym bardziej zaczynałem go lubić. W końcu ksiądz poczuł się zmęczony 
i nadszedł czas, aby się pożegnać.
– Dobrze – spytał – ale kiedy zaczniemy leczenie?
– Proszę księdza, to się już zaczęło – odpowiedziałem.
– Nic nie rozumiem.
– Leczenie jest sprawą umysłu, proszę księdza i podczas naszej rozmowy wykonałem już z księdzem 
pewne początkowe prace.
Resztę   wykonałem   wieczorem   w   domu.   Ksiądz   zadzwonił   następnego   ranka,   aby   zdumionym   i 
rozradowanym głosem poinformować mnie, że w ciągu nocy stan jego kolan ogromnie się poprawił.
Trzy dni po mojej wizycie ksiądz mógł normalnie chodzić i klękać i od tego czasu nigdy nie miał już 
żadnych dolegliwości w kolanach. Cudowne uzdrowienie?
Nie – jest to najzupełniej naturalne zjawisko. Oto co zrobiłem.
Podczas naszej godzinnej pogawędki obaj byliśmy zarówno rozluźnieni, jak i pobudzeni dwa stany 
bardzo przydatne przy uzdrawianiu. Przedmiot naszej dyskusji spowodował, że ksiądz nabrał jeszcze 
większego   zaufania   do   parapsychologii.   W   pracy   metapsychicznej   zaufanie   jest   tak   ważnym 
czynnikiem, jak wiara w religii. W tym czasie zacząłem wyobrażać go sobie coraz zdrowszego oraz – 
co   również   niesłychanie   ważne   –   zacząłem   go   coraz   bardziej   lubić.   Miłość   ma   niezwykłą   siłę. 
Chciałem, aby również ta siła stała po naszej stronie. Przygotowując się do tego, co planowałem 
zrobić  później  tego   wieczoru,  wykonałem  jeszcze  jedną   czynność.   Mianowicie,  aby  móc  lepiej   go 
sobie później wyobrazić, dokładnie “zanalizowałem" księdza jego twarz, dotyk uścisku jego ręki, jego 
różne wyrażenia i gesty, dźwięk jego głosu i ogólne uczucie przebywania w jego obecności. To właśnie 
stanowiło owe “początkowe prace". Resztę zadania wykonałem w kilka godzin później, gdy ksiądz już 
spał, a ja byłem u siebie w domu. To, co wtedy zrobiłem, różniło się diametralnie od tego, co robię 
teraz. Jak już zaznaczałem w poprzednim rozdziale, na podstawie moich doświadczeń i z literatury 
wiedziałem, że impulsy energii metapsychicznej są najsilniejsze, gdy przesyła się je w momencie, 
kiedy w grę wchodzi instynkt samozachowawczy. Zamiast wprowadzić się w stan alfa, tak jak bym to 
zrobił dzisiaj, wstrzymałem na pewien czas oddychanie wyobrażając sobie jednocześnie księdza w 
doskonałym zdrowiu. Upłynęło kilka długich minut, zanim mój organizm zaczął gwałtownie domagać 
się powietrza, ja jednak w dalszym ciągu utrzymywałem w wyobraźni mój idealny obraz księdza. W 
tym   czasie   mój   mózg   przesłał,   wykrzyczaną   w   swoistym   metapsychicznym   języku   energię,   która 
przeniosła starannie wyobrażony obraz zdrowego księdza tam, gdzie było jej przeznaczenie. Wreszcie 
złapałem oddech, przekonany, że praca została dobrze wykonana. I tak było rzeczywiście.
Metoda, której obecnie uczę, jest o wiele łatwiejsza dla wykonawcy i równie efektywna. Po prostu 
należy   nauczyć   się   używania   ekranu   wyobraźni   wyraziście   i   z   dużą   pewnością   siebie.   Oto   jak 
przedstawiają się poszczególne etapy.
1. Znajomość stanu, w jakim znajduje się osoba, nad której zdrowiem mamy zamiar pracować, jest 
pomocna,   ale   nie   jest   niezbędna.   Nie   jest   ważne,   czy   dowiecie   się   o   tym   obiektywnie   czy 
metapsychicznie.
2. Wprowadź się w stan alfa i na swoim ekranie wyobraź sobie osobę w takim stanie, w jakim jest 
obecnie (ze wszystkimi dolegliwościami, o których wiesz), następnie umieść po lewej stronie ekranu 
inny obraz, w którym dokonane zostały już pewne korekty (Jeżeli nie spotkałeś tej osoby i nie jesteś 
jeszcze gotów do opracowywania przypadków, w miarę możliwości zbierz jak najwięcej informacji na 
temat jej wyglądu, aby wyobrażony obraz był jak najbardziej zbliżony do rzeczywistego).
3.   Teraz   –   jeszcze   bardziej   na   lewo   –   wyświetl   na   ekranie   wyraźne   wyobrażenie   owej   osoby   w 
doskonałym zdrowiu, pełnej energii i optymizmu. W stanie głębokiej medytacji człowiek jest wyjątkowo 
wyczulony na  odbiór  wszelkiego rodzaju autosugestii.  Jest to  decydujący moment, aby wyrobić w 
sobie przekonanie, że szczęśliwe wyobrażenie tej osoby, która teraz jest na wewnętrznym ekranie, 
jest wyobrażeniem prawdziwym. Nie, że staje się prawdziwym lub ze będzie prawdziwym, ale ze jest 
takim.   Powodem   tego   jest   fakt,   iż  na   poziomie   medytacji   w   alfa   lub   teta   nasz   umysł   wchodzi   w 
porozumienie z przyczynami, podczas gdy w stanie beta ma do czynienia z wynikiem. Wyobrażając 
sobie z przekonaniem pewne rzeczy w stanach alfa i teta – tworzymy przyczyny. Mniejsza z tym, co 
się dzieje z wymiarem czasu, jeśli zamieniamy “będzie" na “jest". Czas ma na tym poziomie zupełnie 
inny sens. Ważne jest, żeby wyobrażać sobie pożądany wynik tak, jak gdyby ten wynik został już 
osiągnięty.
Wśród zasad rządzących wszechświatem istnieje najwyraźniej swoista karta praw, która gwarantuje, 
że każdy człowiek, bez względu na swoją pozycję, wykształcenie czy zdolności, może brać udział w 
akcie   tworzenia   rzeczy   zgodnych   z   tymi   prawami   poprzez   zdecydowane   pragnienie,   wiarę   i 
oczekiwanie   wyniku.   Powiedziano   to   już.   Wcześniej,   prawie   dwa   tysiące   lat   temu,   w   Nowym. 

48

background image

Testamencie:   “Czegokolwiek  pragniecie,   módlcie   się   o  to   i  wierzcie,   że  to   otrzymacie,   a  rzecz  ta 
będzie wam dana" (Ewangelia według św. Marka). W czasie gdy w waszej wyobraźni utrzymuje się 
obraz   osoby   w   stanie   idealnego   zdrowia,   nagle   przychodzi   moment   spokojnej   pewności   (bardzo 
zresztą przyjemny), że cel został osiągnięty. Towarzyszy temu odczucie, że coś ważnego udało się 
zrealizować.  Jest   to  jednocześnie  znak,  że  można  zakończyć całą  sesje.   Należy teraz  odliczyć  z 
powrotem   od   jednego   do   pięciu,   aby   znowu   znaleźć   się   w   stanie   beta,   czując   się   całkowicie 
rozbudzonym i lepiej niż poprzednio.
Im częściej będziecie używać tej techniki, tym częściej będziecie świadkami wspaniałych zbiegów 
okoliczności,   które   wzmocnią   waszą   wiarę.   Zaś   ta   wiara   zwiększy   jeszcze   ilość   owych   zbiegów 
okoliczności.   W   ten   sposób   możecie   zapoczątkować   swoisty   łańcuch   wydarzeń   natychmiast   po 
zapoznaniu się ze sposobem używania ekranu wyobraźni.
Wprawdzie uzdrawianie wiarą i “uzdrawianie metapsychiczne" stosowane przez wielu utalentowanych 
terapeutów różnią się od techniki przed chwilą opisanej, ale ich zasady i wyniki są te same. Rytuały 
cudownych uzdrowień różnią się w zależności od systemu kulturowe go, niemniej jednak wszystkie 
one mają dwie wspólne cechy. Powodują wejście w swoisty trans, czyli w głębszy stan Umysłu, oraz 
wzmacniają wiarę i oczekiwanie. Wielu uzdrowicieli używa metod, które ich wyczerpują. Są om często 
całkowicie   wyczerpani   i   niekiedy   stracą   sporo   na   wadze   nawet   po   pojedynczej   sesji.   Nie   jest   to 
konieczne. Prawdę mówiąc, metody używane w Samokontroli Umysłu powodują odwrotny skutek. W 
momencie,   gdy   doznajemy   owego   uczucia   osiągnięcia   celu,   czujemy   się   podniesieni   na   duchu. 
Uczucie   to   jest   na   tyle   silne,   że   rzeczywiście   wychodzimy   ze   stanu   alfa   czując   się   lepiej   niż 
poprzednio. Z moich doświadczeń wynika, że uzdrawianie innych służy również uzdrowicielowi.
Wielu uzdrowicieli wierzy, że nie jest w stanie wyleczyć samych siebie. Niektórym wydaje się wręcz, 
że takie próby spowodują utratę ich zdolności. Wielokrotnie już udowadnialiśmy, że nie jest to prawda. 
Wielu uważa, że ze względu na kontakt dłoni, tak jak w leczeniu bioenergoterapeutycznym, trzeba 
przebywać w obecności leczonej osoby. Dla osób, które nie mają dyplomu lekarskiego lub nie są 
przedstawicielami oficjalnie uznanego. Kościoła, jest to praktyka niezgodna z prawem. Ponadto, z 
punktu widzenia bardziej uniwersalnych praw, bliska obecność nie jest konieczna, a uzdrawianie in 
absentia   daje   równie   dobre   rezultaty.   Gdy   zagadnienie   to   jest   dyskutowane   podczas   kursów 
Samokontroli   Umysłu,   często   przytaczamy   biblijny   przykład   sługi   centuriona,   którego.   Chrystus 
uzdrowił na odległość. Chrystus nie widział owego człowieka, znał tylko centuriona, który powiedział 
mu, o co chodzi, i sługa został w tej samej godzinie “uzdrowiony". Jedno małe spostrzeżenie czy 
zwróciliście uwagę na pewien charakterystyczny szczegół w tradycji ludowej wielu krajów". Otóż gdy 
widzimy spadającą gwiazdę lub zdmuchujemy świeczki z urodzinowego tortu, powinniśmy wyrazić 
życzenie, które jednak nie jest ogłaszane publicznie. Ta skrytość może być czymś więcej niż tylko 
zabawą. Myślę, że kryje się tu pewna mądrość ludowa. Zachowanie tajemnicy życzenia (w naszym 
wypadku jest to wizja uzdrawiania) wydaje się sposobem zabezpieczenia nadanej mu energii, a być 
może   nawet   sposobem   wprowadzenia   dodatkowej   energii.   Z   tego   powodu   wielu   z   naszych 
wykładowców kursu  Samokontroli  Umysłu radzi  uczestnikom,  aby nie  dzielili się  z  całym  światem 
opowieściami   o   swoich   sukcesach   w   uzdrawianiu.   Gdy.   Chrystus   po   jednym   z   uzdrowień   rzekł 
“Uważajcie, aby nikt o tym nie wiedział", nie prosił o kamuflaż. Miał ku temu znacznie głębsze powody.

49

background image

15. MOJE ROZWAŻANIA

Celem rozdziałów od trzeciego do czternastego jest pomoc w nauce posługiwania się umysłem w 
specjalny sposób, aby czytelnik – podobnie jak się to dzieje podczas naszych kursów – potrafił w 
bardziej efektywny sposób rozwiązywać problemy, które są częścią każdego ludzkiego życia. To, co 
czytaliście,   jest   wynikiem   ponad   trzydziestu   lat   moich   studiów   i   doświadczeń.   Jak   łatwo   się 
zorientować, starałem się koncentrować w mojej pracy na zagadnieniach praktycznych. Być może 
wynika to z faktu, że pochodzę z bardzo biednej rodziny i od samego początku życie nie szczędziło mi 
problemów, z którymi musiałem się borykać.
Jest rzeczą naturalną, że wiele odkryć, których w tym czasie dokonałem, mnie samego wprowadzało 
w zdumienie. Nie mogę jednak uważać się za oryginalnego twórcę, gdyż ogromna część mojej wiedzy 
pochodzi   z   przeczytanej   literatury   naukowej,   od   moich   uczonych   kolegów,   a   przede   wszystkim   z 
bardzo   bogatej   tradycji  chrześcijańskiej,  której   elementy   wywarły   na   mnie   niezaprzeczalny  wpływ. 
Rzeczą   najbardziej   zadziwiającą   jest   to,   że   żadne   z   moich   prawdziwie   użytecznych   odkryć   nie 
pozostawało   w   konflikcie   z   moimi   przekonaniami   religijnymi.   Jak   wiemy   z   historii,   przez   wiele 
tragicznych stuleci współżycie nauki i religii nie układało się zgodnie. Osobiście jednak nigdy tego nie 
doświadczyłem. A co jeszcze bardziej zadziwiające – moje odkrycia nie były w konflikcie z żadną 
religią,   mało   tego   –   z   żadnym   ustalonym   na   świecie   porządkiem   rzeczy.   Entuzjaści   i   absolwenci 
Metody   rekrutują   się   spośród   ateistów,   protestantów,   katolików,   żydów,   muzułmanów,   buddystów, 
hinduistów, przedstawicieli świata nauki oraz ludzi reprezentujących wszystkie możliwe zawody. Czy 
znaczy   to,   że   Samokontrola   Umysłu   nie   zawiera   żadnych   istotnych   wartości".   Czy   wypracowane 
przeze   mnie   techniki   nie   są   ani   dobre,   ani   złe,   tak   jak   neutralna   jest   tabliczka   mnożenia". 
Zdecydowałem się przeprowadzić pewne rozważania na temat dokonanych przez siebie odkryć i mam 
pełne przekonanie, że są one poparte żelazną logiką. Pozwolę sobie wyrazić to w formie podobnej do 
katechizmu.
1. Czy istnieją prawa rządzące wszechświatem?
Oczywiście. Odkrywa je nauka.
2. Czy możliwe jest złamanie tych praw?
Nie. Możemy zabić się, rzuciwszy się z wysokiego budynku, lub spowodować u siebie chorobę, ale to 
nie prawa zostaną złamane, leczmy.
3. Czy wszechświat jest w stanie o sobie myśleć?
Wiemy, że robi to przynajmniej jedna jego część my. Czyż nie wydaje się logiczny wniosek, że całość 
też jest do tego zdolna?
4. Czy wszechświat jest obojętny wobec nas?
Jak mógłby? Jesteśmy przecież jego częścią i on na nas reaguje.
5. Czy jesteśmy z gruntu dobrzy, czy źli?
Gdy jesteśmy w ścisłym kontakcie z istotą siebie – czyli w stanie medytacji -jesteśmy niezdolni do 
czynienia krzywdy, możemy natomiast uczynić wiele dobrego.
Gdyby   nie   moje   doświadczenia,   które   dowiodły   prawdziwości   odpowiedzi   numer   pięć,   moja 
osobowość i światopogląd byłyby zupełnie inne, niż są.
Stwierdzenie, że rzeczywistość jest snem, w którym wszyscy bierzemy udział, stanowi według mnie 
najlepszą dotychczas zasłyszaną jej definicję. W życiu otrzymujemy tylko niezwykle słabe przesłanki 
na temat tego, co rzeczywiście się wokół nas dzieje. To, co odbieramy naszymi zmysłami, i sposób, w 
jaki postrzegamy otaczające nas rzeczy, jest dla nas po prostu wygodny. Rzeczy widziane z odległości 
w rzeczywistości wcale nie są mniejsze, a te, które wydają się jednolite, wcale nie są jednolite.
Wszystko   jest   energią.   Różnica   pomiędzy   kolorem   i   dźwiękiem,   promieniowaniem   kosmicznym   a 
obrazem telewizyjnym, polega na różnicy częstotliwości albo na tym, co ta energia powoduje i jak 
szybko. Materia też jest energią, jak wynika z równania. E = MC

2

, energią, z którą dzieje się coś 

innego, jest w innym stanie. Interesującą rzeczą na temat energii – w świecie przeciwieństw góra/dól, 
czarne/białe, ruch/bezruch, jest fakt, że nie ma dla niej przeciwieństwa. Dzieje się tak, ponieważ nie 
istnieje nic, co nie byłoby energią, nie wyłączając ciebie, mnie i wszystkich naszych myśli. Myślenie 
zarówno zużywa, jak i wytwarza energię lub – bardziej precyzyjnie – przetwarza energie. Rozumiecie 
teraz, dlaczego nie widzę różnicy pomiędzy myślą i rzeczą.
Czy myśli mogą wpływać na rzeczy?
Tak: energia może.
Czy myśli mogą wpływać na przebieg wydarzeń?
Tak: energia może.
Czy czas jest energią?
Na ten temat mogę przeprowadzać jedynie bardzo ostrożne spekulacje, ponieważ czas jawi się nam w 
wielu różnych wariantach. Rozpatrując go z jednego punktu widzenia, wszystko wydaje się nam jasne, 
a gdy spojrzymy w inny sposób, obraz zmienia się nie do poznania.

50

background image

Aby zawiązać sznurowadła lub przejść na drugą stronę ulicy,  musimy rozpatrywać czas jako linię 
prostą,  łączącą przeszłość,  teraźniejszość i przyszłość. Musimy  myśleć  w ten  sposób,  aby być w 
stanie wykonywać codzienną pracę, która nazywa się życiem, tak jak z przyzwyczajenia myślimy, że. 
Słońce wschodzi i zachodzi, jak gdyby astronomia. Kopernika nie dowiodła, że jest to tylko wrażenie. 
Z tej perspektywy możemy pamiętać przeszłość, doświadczać teraźniejszości i z niepewnością (jeżeli 
w ogóle) patrzeć w przyszłość.
Sprawa przedstawia się  jednak inaczej,  gdy jesteśmy w stanie alfa  lub teta. W  tym stanie mamy 
możliwość  widzieć  zarówno  przeszłość,  jak   i  przyszłość.  Przyszłe  zdarzenia   rzucają swoje  cienie, 
które   możemy  nauczyć  się   rozpatrywać.  Zdolność   taka   nosi   uznaną   obecnie   nazwę   “prekognicji". 
Słowo   to   cieszyło   się   dużo   mniejszym   szacunkiem,   kiedy   wygrałem   pieniądze   na   lotem 
meksykańskiej.
Skoro w stanach alfa i teta przyszłość jest odbierana “tu i teraz", może ją poprzedzać jakaś forma 
energii, do której potrafimy się dostroić. Aby czas był w stanie przesłać jakąkolwiek energię, sam też 
musi być energią.
Wiele   lat   temu,   gdy   wykonywałem   doświadczenia   z   hipnozą,   odkryłem   coś   zastanawiającego   w 
sposobie, w jaki czas jest przez nas odbierany. Gdy z moimi dziećmi przeprowadzałem regresję wieku 
i gdy zmiana scenerii z teraźniejszości do przeszłości następowała zbyt gwałtownie, dzieci przechylały 
się w prawo, tak jak w autobusie pochylamy się w przód przy nagłym hamowaniu.
Dzieciom wydawało się, że cofanie się w czasie jest podróżą w ich prawą stronę. Gdy sprowadzałem 
je z powrotem do teraźniejszości i nagle “zatrzymywałem czas", reakcja była odwrotna – przechylały 
się w lewo. Zostało to również potwierdzone podczas moich licznych doświadczeń z wieloma osobami 
dorosłymi.
Później,   kiedy   porzuciłem   hipnozę   dla   kontrolowanej   medytacji,   chciałem   się   nauczyć   sposobu 
subiektywnego   przesuwania   się   w   czasie   do   tyłu   i   do   przodu.   Ćwiczyłem,   zwrócony   na   wschód, 
ponieważ tak zalecały techniki orientalne i wschód wydawał się kierunkiem dobrym jak każdy inny. 
Potem zacząłem się zastanawiać, czy nie poruszałbym się w czasie swobodniej, gdybym – jak to 
sugerowały doświadczenia z hipnozą – umieścił przyszłość po lewej stronie, a przeszłość po prawej.
Na  naszej  planecie  słońce   przynosi  nowy  dzień  ze  wschodu  i  przesuwa  czas  w  stronę   zachodu. 
Zwracając się w czasie medytacji twarzą w stronę południa, wschód miałem po mojej lewej stronie, a 
zachód po prawej, w związku z czym byłem ustawiony zgodnie z planetarnym przepływem czasu.
Czy rzeczywiście odkryłem kierunek przepływu czasu na Ziemi – tego nie wiem. Wiem jednak, że gdy 
zacząłem zwracać się podczas medytacji twarzą w kierunku południa, czułem lepszą orientację w 
czasie i mogłem się w nim swobodniej poruszać.
Spróbujmy zająć się teraz nieco szerszym zagadnieniem. W poprzednich rozdziałach kilkakrotnie już 
wspominałem o Wyższej. Inteligencji. Na pewno nasuwało się wam pytanie czy jest to jakaś moja o 
oględna forma pisania o Bogu. Na to, co teraz powiem, nie mam dowodów, dlatego też wypowiadam 
się tylko na podstawie wiary. Moja odpowiedz na to pytanie brzmi nie. Pisząc o Wyższej. Inteligencji, 
nie mam na myśli Boga. Duże litery wynikają z faktu mojego wielkiego dla niej szacunku, ale nie jest to 
dla mnie Bóg.
Wygląda   na   to,   że   wszystko   to,   co   dzieje   się   we   wszechświecie,   wykonywane   jest   z   niezwykłą 
efektywnością, bez cienia marnotrawstwa. Gdy podczas spaceru stawiam jedną nogę przed drugą, nie 
chce   mi  się.  Wierzyc,  że   to,   abym  się   nie   potknął,   jest   zmartwieniem.   Boga  albo   nawet  Wyższej 
Inteligencji. Jest to wyłącznie moja sprawa.
Nauka chodzenia została u mnie zaprogramowana genetycznie i to jest sprawa Boga. Lecz teraz, gdy 
już się nauczyłem chodzić, poruszanie nogami zależy tylko ode mnie.
Niemniej   jednak   pewne   kroki,   które   musze   w   życiu   wykonać,   nie   stanowią   rutyny.   Do   podjęcia 
niektórych decyzji mogę potrzebować informacji, których moich pięć zmysłów nie jest w stanie mi 
dostarczyć.   Po   takie   informacje   zwracam   się   do   Wyższej   Inteligencji.   Czasami   potrzebna   mi   jest 
generalna rada w sprawach najwyższego rzędu. Z tym zwracam się do Boga. Modlę się.
Postrzegam   poszczególne   poziomy   inteligencji   jako   swoiste   continuum,   począwszy   od   materii 
nieożywionej,   poprzez   życie   roślin   i   zwierząt,   człowieka,   Wyższą   Inteligencję,   a   wreszcie   Boga. 
Wierzę, że w sposób potwierdzony naukowo znalazłem sposób komunikacji z każdym z poziomów, od 
materii nieożywionej do Wyższej Inteligencji. Przeprowadziłem wiele doświadczeń w kontrolowanych 
warunkach i dzięki powtarzalnym wynikom udowodniłem, że każdy, kto stosuje instrukcje zawarte w tej 
książce lub ukończy kurs Samokontroli Umysłu, jest w stanie je powtórzyć. To właśnie mam na myśli 
używając słowa “naukowo". Reszta oparta jest na spekulacjach i na wierze.
Jeszcze jedno z moich rozważań. Patrząc z perspektywy naszej długiej historii, rasa ludzka niedawno 
dopiero   zakończyła   pewien   etap   ewolucji,  którym   był   rozwój  naszego  mózgu.   Stadium   to   jest   już 
zakończone. Posiadamy już wszystkie komórki mózgowe, które mamy mieć. Obecnie przechodzimy 
przez następny etap. Jest nim rozwój umysłu. To, co dzisiaj uważane jest za specjalne uzdolnienia 

51

background image

metapsychiczne,   wkrótce   będzie   chlebem   powszednim,   tak   jak   jest   nim   dla   absolwentów   kursu 
Samokontroli Umysłu i tych czytelników, którzy systematycznie wykonywali wszystkie zawarte w tej 
książce ćwiczenia.
Z   tych   rozważań   widać,   że   mam   dość   specyficzny   światopogląd   oraz   pojęcie   o   prawdzie   i 
rzeczywistości.   Pytanie,   czy   absolwenci   kursu   Samokontroli   Umysłu   wychodzą   po   swoich 
doświadczeniach z poglądami podobnymi do moich, nie jest jednak fair. Odpowiedź brzmi – nie. Są od 
nich daleko.
Podani przykład. Spora liczba osób które są blisko związane z Samokontrolą Umysłu, przechodzi na 
dietę   wegetariańską.   Jeden   z   moich   najbliższych   współpracowników,   Harry   McKnight,   uczynił   to 
niedawno. Ja jednak nadal pozostaję miłośnikiem dobrego befsztyka.

52

background image

16. LISTA KONTROLNA

W momencie gdy opanujecie już wszystkie techniki zawarte w tej książce, prawdopodobnie staniecie 
się podobni do większości naszych absolwentów. Będziecie używać tylko tych technik, które wam 
dobrze wychodzą i dają najlepsze wyniki, odsuwając pozostałe na bok. Owe zapomniane techniki 
możecie sobie szybko przypomnieć i osiągać dobre wyniki robiąc ich krótki przegląd.
Dla oszczędności czasu poniżej podaje listę wszystkich technik, które zostały opisane w rozdziałach 
od trzeciego do czternastego.

rozdział / 

położenie

Technika

3-ci

3-ci / w kolejności
3-ci / w kolejności
3-ci / w kolejności

4-ty

4-ty / w kolejności

5-ty

6-ty

7-my

7-my/w kolejności

–––
9-ty

9-ty / w kolejności

10-ty

10-ty/w kolejności
10-ty/w kolejności

11-ty

1. Nauka porannej medytacji
2. W jaki sposób wychodzimy z poziomu medytacji 
3. Medytacja o każdej porze dnia 
4. Pierwszy krok w nauce wizualizacji: wewnętrzny ekran wyobraźni 
5. Pierwszy krok w medytacji dynamicznej 
6. Rozwiązywanie problemów za pomocą medytacji 
7. Technika trzech palców użycie w celu natychmiastowego przywoływania 
pożądanych informacji
8. Etapy szybkiej nauki
9. Jak zapamiętywać sny
10. Posługiwanie się snami w rozwiązywaniu problemów
11. Pozbywanie się nie chcianych nawyków:
– przejadania się
– palenia papierosów
12. Funkcjonowanie na poziomie metapsychicznym
13. Uzdrawianie metapsychiczne
14. Jak uzdrowić samego siebie
15. Jak wzbogacić małżeństwo

53

background image

17. METODA SAMOKONTROLI W PSYCHIATRII

W   kilku   poprzednich   rozdziałach   wyjaśnione   zostały   zasady   Samokontroli   Umysłu   i   udzielone 
szczegółowe instrukcje co do sposobów jej stosowania. Orientujecie się już, że. Samokontrola dotyczy 
wykonywania ćwiczeń na bardzo głębokich poziomach świadomości. Nasuwać się może pytanie, czy 
bezpieczne są takie – często prze prowadzane po raz pierwszy w życiu – wyprawy w głąb własnej, tak 
wszechmocnej świadomości".
Jak   wykazują   dotychczasowe   badania   Jose   oraz   osób,   które   kierują   jego   organizacją,   trenujący. 
Samokontrole   nie   są   nawet   w   najmniejszym   stopniu   narażeni   na   tak   zwane   “niepożądane   efekty 
uboczne". Innymi słowy, według informacji dostępnych Jose i jego współpracownikom, żadna z osób, 
która ukończyła kurs nie poczuła się z tego powodu gorzej.
Jeden z przedstawicieli świata medycznego, który jest jednocześnie absolwentem Metody, postanowił 
poddać problem bezpieczeństwa Samokontroli Umysłu bardzo rygorystycznym próbom. Był nim dr 
Clancy  McKenzie,   znany  psychiatra   i  psychoanalityk  z Filadelfii,   dyrektor   Filadelfijskiej   Przychodni 
Psychiatrycznej oraz pracownik Centrum Psychiatrycznego w tym mieście, prowadzący jednocześnie 
szeroką   praktykę   prywatną.   Dr   McKenzie   studiował   również   jogę   wraz   z   innymi   technikami 
medytacyjnymi, biofeedback oraz parapsychologię.
Na kurs Samokontroli Umysłu zapisał się w roku 1970 w ramach badań i zainteresowań w zakresie 
medytacji oraz parapsychologii.
“Chciałem się dowiedzieć – pisze McKenzie – czy kursy rzeczywiście uczą jasnowidzenia, jak to wielu 
z  moich   pacjentów  opowiadało.   Po   ukończeniu   kursu   byłem   święcie   przekonany,   że   rzeczywiście 
zachodzą  tu   pewne  fenomeny   metapsychiczne,   i   od   tej   pory   poświęciłem  wiele   czasu  i   myśli   na 
dokładniejsze zbadanie tego problemu".
Jego zainteresowanie. Samokontrolą podsycone zostało przez dwa inne zdarzenia. Pierwszym był 
komentarz, który Zygmunt Freud wypowiedział pod koniec swojego życia, drugim – pewne zjawisko, 
które wystąpiło podczas kursu Samokontroli.
Freud   stwierdził,   że   najbardziej   obiecującym   kierunkiem   przyszłego   rozwoju   psychoterapii   jest 
mobilizowanie energii psychicznych pacjenta. Dr McKenzie zauważył, że podczas kursu uczestnicy 
wyzwalali energię, której istnienia nie mogli nawet podejrzewać.
Poza   tym   dr   McKenzie   zauważył   jeszcze   coś   innego   “Z   30   uczestników   kursu   3   osoby   były 
emocjonalnie niestabilne, a stabilność emocjonalna czwartej osoby budziła wątpliwości. Co było tego 
powodem? Czy to kurs powodował perturbacje emocjonalne, czy też osoby te były już chore przed 
jego   rozpoczęciem?   Czy   moi   pacjenci   rzeczywiście   skorzystali   z   kursu,   czy   też   po   prostu   mieli 
szczęście?"
Najwłaściwszym sposobem dojścia do prawdy – rozumował dr McKenzie – jest przetestowanie ludzi 
przed i po kursie. Testy takie miałyby na celu przeprowadzenie obserwacji osób, które psychologicznie 
mogą być najbardziej narażone na ewentualne niebezpieczeństwo. Dr McKenzie zainicjował badania, 
które prowadził razem ze swoim współpracownikiem, dr Lance S.Wrightem, profesorem psychiatrii na 
uniwersytecie   stanowym   w   Pensylwanii.   W   ciągu   następnych   czterech   lat   189   pacjentów, 
przechodzących kurację psychiatryczną, zgodziło się uczestniczyć w kursie Samokontroli Umysłu. Aby 
studium było surowsze, jeszcze bardziej szczegółowym badaniom poddano tych pacjentów, którzy 
cierpieli na psychozę, byli na pograniczu psychozy lub zostali z psychozy wyleczeni. Było ich 75.
W czasie przeprowadzania tych badań obaj uczeni obserwowali stałą poprawę zdrowia psychicznego 
pacjentów. Rezultaty badań nie były zresztą dla nich zaskoczeniem, już widzieli bowiem korzystne 
efekty kursu u ludzi zdrowych.
Oto kilka szczegółów dla czytelników zainteresowanych metodami analizy stosowanymi w badaniach 
tego typu. Z grupy 75 pacjentów 66 było z prywatne] praktyki dr McKenzie. Reprezentowali oni 100% 
pacjentów z psychozą oraz na pograniczu psychozy, którzy zgodzili się na udział w zajęciach.
Na   początku   badacze   byli   bardzo   ostrożni,   wysyłając   na   kurs   osoby   pojedynczo,   aby   lepiej 
obserwować jakiekolwiek negatywne zmiany czy to u pacjentów, czy u pozostałych uczestników kursu. 
Poza tym pacjenci wysyłani byli w tzw. “okresie większej stabilności", jak to określa dr McKenzie. 
Później jednak dr McKenzie doszedł do wniosku, że można pacjentów wysyłać również w okresach 
słabej stabilności. Czterech pacjentów poszło na kurs z czynnymi stanami urojeniowymi. Pod koniec 
uczeni nie wahali się posyłać jednocześnie sześciu i więcej pacjentów z zaburzeniami.
Aby poznać zmiany zachodzące u pacjentów, w ramach studiów dr McKenzie przebadał 58 z nich 
przed   i   po   kursie,   prosząc   o   wypełnienie   tzw.   Eksperymentalnego   Inwentarza   Percepcji   Świata 
(Experiential   World   Inventory)   składającego   się   z   400   pytań,   których   celem   jest   ocena   percepcji 
rzeczywistości. Kwestionariusz ten można uznać za odpowiednik znanego testu Rorschacha (bada 
ukryte dążenia i reakcje ludzkie) w pisemnej formie.
Różnica  wyników  przed   i  po   kursie  była   wielka  36  osób  wykazało  ogromną   poprawę  w  percepcji 
rzeczywistości, 21 pozostało bez zmian, u jednej osoby zanotowano regres.

54

background image

Obniżony wynik zanotowano u dwudziestodziewięcioletniego mężczyzny, cierpiącego na schizofrenię 
katatoniczną,   który   po   raz   pierwszy   w   życiu   przestał   przyjmować   lekarstwa   i   zaczął   “chodzie"   z 
dziewczyną. Według obserwacji dr McKenzie, “klinicznie miał on po kursie więcej energii emocjonalnej 
i   bardziej   optymistyczny   pogląd   na   świat.   Randki   spowodowały   u   mego   konflikt   i   zaburzenia 
emocjonalne, które ujawniły się dwa tygodnie po kursie. Osoba ta nie wymagała jednak hospitalizacji".
Wszyscy   pacjenci   przechodzili   leczenie   psychoterapeutyczne   przez   rok   lub   więcej,   co   dało   dr 
McKenzie doskonałą okazję do dokonania obserwacji zmian klinicznych zachodzących po kursie. Oto 
niektóre z jego spostrzeżeń.
Jeden   z   pacjentów,   trzydziestoletni   mężczyzna   cierpiący   na   schizofrenię,   wierzył,   że   został   mu 
telepatycznie wydany rozkaz dokonania zabójstwa. Na szczęście, do tej pory nie był w stanie znaleźć 
odpowiedniego kandydata. Po kursie, w czasie sesji psychoterapii, pacjent ten po raz pierwszy był w 
stanie rozmawiać na temat swojego “systemu urojeń". Posiadał też zwiększoną energię emocjonalną i 
obraz   świata   stał   się   bardziej   optymistyczny.   Wkrótce   powrócił   na   uniwersytet   i   ukończył   studia 
doktoranckie.
Według dr McKenzie, “(...) kurs Samokontroli Umysłu był bezpośrednią przyczyną tego, że pacjent ten 
był w stanie uwolnić się od swoich urojeń".
Z liczby dwudziestu ośmiu pacjentów, cierpiących na rożne formy depresji (inwolucyjna, psychotyczna, 
schizoafektywna   oraz   depresja   w   zespole   maniakalno-depresyjnym),   stan   dwudziestu   sześciu 
znacznie się po kursie poprawił. Pozostali dwaj pacjenci, którzy sugerowali pogłębienie się depresji, 
nie tylko mieli lepsze wyniki w kwestionariuszu, lecz również – podobnie jak inni – w czasie sesji 
psychoterapii   byli   w   stanie   pracować   nad   problemami,   z   którymi   poprzednio   nie   chcieli   się 
konfrontować.
Pewna dwudziestojednoletnia kobieta będąca w początkowym stadium ostrej psychozy, zdecydowana 
była popełnić samobójstwo. Zapewniała dr McKenzie, że nikt nie jest w stanie niczego dla niej zrobić i 
tak czy inaczej popełni samobójstwo. Dr McKenzie poradził jej, by poszła na kurs. Pod koniec tygodnia 
był zaszokowany “Pacjentka reagowała lepiej niż którykolwiek z moich pacjentów do tej pory. Była to 
najbardziej spektakularna remisja, jaką kiedykolwiek widziałem".
Pacjentka   ta   była   spokojniejsza,   jej   wypowiedzi   –   bardziej   logiczne,   a   myśli   –   mniej   rozbiegane. 
Niezwykle ważny był fakt, że w dużym stopniu pozbyła się ona pesymizmu. W raporcie klinicznym dr 
McKenzie i dr Wright napisali “Pobyt w szpitalu i duże dawki lekarstwa nie byłyby w stanie tak bardzo 
jej uspokoić. Kurs został przez nią powtórzony dwa tygodnie później i rezultatem tego była kolejna 
poprawa. Zmiany można określić jako ogromne w ciągu kolejnych sześciu miesięcy pacjentka była w 
stanie znacznie lepiej pracować podczas sesji psychoterapii..." Dr McKenzie stwierdził, że jej ostra 
psychoza została w rok później całkowicie wyleczona.
Psychozy   uważane   są   za   bardzo   poważne   schorzenia   umysłowe.   Jako   znacznie   mniej   poważne 
traktuje się nerwice. Z liczby stu osiemdziesięciu dziewięciu pacjentów, którzy z sukcesem ukończyli 
kurs Samokontroli Umysłu, stu czternastu cierpiało na nerwice.
W podsumowaniu badań klinicznych obydwaj naukowcy stwierdzili, co następuje.
“Ci, którzy po zakończeniu kursu kontynuowali ćwiczenia Samokontroli Umysłu, byli w stanie dzięki 
temu w znacznym stopniu poprawić swoje życie. Nawet ci, którzy zaprzestali treningu, byli w stanie 
używać   technik   Samokontroli   w   momentach   kryzysu,   kiedy   musieli   radzić   sobie   ze   stresem   lub 
podejmować   bardzo   ważne   decyzje.   Wygląda   na   to,   że   uczestnicy   doświadczyli   swoistego 
'rozszerzenia świadomości', odkrywając możliwość funkcjonowania umysłu w bardziej zróżnicowany 
sposób. Pod koniec kursu udziałem większości uczestników był napływ energii emocjonalnej. Również 
poziom entuzjazmu całej grupy wyraźnie się zwiększał.
Grupa pacjentów wykazała również imponujące zmiany kliniczne. Tylko jedna osoba (wspomniany 
poprzednio dwudziestodziewięcioletni pacjent, który w tym czasie zaczął spotykać się regularnie z 
dziewczyną)   wykazała   większe   znerwicowanie.   Wszyscy   pozostali   wynieśli   określone   korzyści   po 
skończeniu kursu. Wiele osób po raz pierwszy wykazało entuzjazm w stosunku do tego, co się wokół 
nich działo, nawet jeśli ich początkowa reakcja emocjonalna była słaba lub występował całkowity jej 
brak. Po kursie  widoczna  była zmiana poziomu energii  emocjonalnej pacjentów oraz poprawa ich 
ogólnego stanu. Poprawa zaznaczyła się przede wszystkim w bardziej optymistycznym spojrzeniu w 
przyszłość oraz, w wielu wypadkach, lepszym zrozumieniu procesów własnej psychozy. U pacjentów 
cierpiących na urojenia zauważono po kursie wyraźne zmniejszenie się objawów.
Zauważyć można było u nich większe rozluźnienie oraz znaczne obniżenie się stopnia nerwowości. 
Pacjenci  nauczyli się  polegać na sobie  oraz bardziej radzić z problemami,  dzięki  czemu nabierali 
coraz większej pewności siebie".
W   konkluzji   dr   McKenzie   stwierdza,   że   w   189   przypadkach,   z   których   wszyscy,   oprócz   jednego, 
wynieśli   z   kursu   wyraźną   korzyść,   kurs   ten   jest   “nie   tylko   bezpieczny   i   korzystny,   lecz   powinien 
stanowić nieodłączną część psychoterapii". W obecnej chwili prawie wszyscy pacjenci dr McKenzie 

55

background image

przechodzą kurs. Dla niektórych dzięki użyciu technik Samokontroli Umysłu czas trwania psychoterapii 
skraca się nawet o dwa lata.
Według dr McKenzie, technika kontroli snów “może okazać się jednym z większych przełomów w 
psychiatrii. Jest to szybki i niezawodny sposób zrozumienia i rozwiązywania problemów". Pomimo 
specjalizacji w analizie freudowskiej nie widział on sprzeczności pomiędzy freudowską analizą snów 
spontanicznych   a   sposobem,   w   jaki   absolwenci   kursu   Samokontroli   Umysłu   interpretują   sny 
zaprogramowane   “Freudowskie   życzenie   senne   staje   się   życzeniem   otrzymania   odpowiedzi"   – 
wyjaśnia   dr   McKenzie,   przestrzegając   jednocześnie,   że   (...)   należy   się   jednak   upewnić,   czy 
nieświadome życzenie senne nie wyparło świadomego życzenia otrzymania odpowiedzi".
Jedna z pacjentek, z którą dr McKenzie pracował już przez pewien czas, zadzwoniła pewnego dnia 
mówiąc, że chce iść do szpitala ze względu na dojmujące bóle w okolicy klatki piersiowej i brzucha. 
Telefon nie był dla mego zaskoczeniem, spodziewał się tego od pewnego czasu, ponieważ jej stan 
umysłowy pogarszał się z dnia na dzień. Odpowiedział, że da jej skierowanie do szpitala, ale będzie to 
szpital psychiatryczny.
W szpitalu psychiatrycznym dr McKenzie kazał jej zaprogramować sen w celu otrzymania odpowiedzi 
na cztery pytania. Jaki mam problem? Gdzie jest on usytuowany? Czym jest spowodowany? Jak 
mogę się go pozbyć?
Oto co jej się przyśniło. Razem z mężem i trojgiem dzieci jechała samochodem wąską i krętą szosą. 
W pewnym momencie zaczął padać śnieg i samochód ześlizgnął się z drogi. Wkrótce cały samochód 
pokryty   był   śniegiem.   Mąż  powiedział  jej,   aby  zgasiła   silnik.  Następnie   osiem   albo   dziesięć   osób 
przyszło z miasta, aby pomóc w odkopaniu samochodu. Gdy wydostali się z auta, dzieci zniknęły.
Droga,   prowadząca   prosto,   wkrótce   się   urwała.   Skręcili   więc   w   inną   drogę,   która   odchodziła   i 
doprowadziła   do   następnej   drogi   skręcającej   pod   kątem   prostym,   ta   zaś   doprowadziła   ich   do 
autostrady – znów pod kątem prostym.
Gdy   pacjentka   opowiedziała   swój   sen,   dr   McKenzie   zaczął   podejrzewać,   że   dotyczy   on   opisu 
przewodu jelitowego, w związku z czym poprosił ją o narysowanie owej “krętej szosy". Gdy to zrobiła, 
rysunek – zgodnie z jego przewidywaniami – dokładnie odzwierciedlał układ ludzkich jelit. Wszystko 
narysowane było w prawidłowych proporcjach. Późniejsze badanie wykazało istnienie niedrożności w 
miejscu, w którym jelito cienkie łączy się z jelitem grubym, tj tam gdzie we śnie “samochód ześlizgnął 
się z drogi". Innymi słowy, we śnie kobieta, która nie wiedziała nic na temat ludzkiej anatomii (nie 
ukończyła nawet szkoły średniej), zlokalizowała w sześciometrowym jelicie dwucentymetrowy odcinek, 
w którym wystąpiła niedrożność!
Ponadto,   według   symboliki   jej   snu,   śnieg   reprezentował   produkt   mleczny,   który   spowodował 
podrażnienie wewnątrzjelitowe i zapoczątkował powstanie niedrożności.
Rada męża, aby zgasiła silnik, znaczyła (znowu w symbolicznej formie) “przerwij dopływ paliwa do 
organizmu, przerwij jedzenie", i była najlepszą radą, jaką mogła w tym momencie uzyskać.
Osiem   lub   dziesięć   osób,   które   pomogły   im   odkopać   samochód,   w   języku   snu   oznaczać   mogło 
dziesięć palców rąk. Mogło to reprezentować metodę leczenia przez “dotyk dłoni" (energobioterapię) 
lub   operację   chirurgiczną.   Nagłe   zniknięcie   dzieci   było   spełnieniem   życzenia.   Chciała,   aby   mąż 
zwracał na mą więcej uwagi, dzieci były dla niej w pewnym sensie przeszkodą.
Dr   McKenzie   przeniósł   ją   do   szpitala   internistycznego,   gdyż   w   normalnych   warunkach   tego   typu 
niedrożność jelita wymaga natychmiastowej interwencji chirurgicznej. Niemniej jednak pacjentka ta, 
uzbrojona   w   powyższą   interpretację   snu   oraz   wiedzę   na   temat   możliwości   własnego   umysłu,   a 
również pod wpływem strachu przed operacją – zaczęła samorzutnie pozbywać się niedrożności. W 
godzinę po potwierdzeniu diagnozy postawionej przez dr McKenzie na podstawie analizy snu przez 
badanie szpitalne pacjentka wyzdrowiała i interwencja chirurgiczna okazała się zbędna.
Dyżurny chirurg był zaszokowany. Dr McKenzie dowiedział się później, że kobieta ta przeszła już w 
przeciągu   ostatnich   dwudziestu   lat   cztery   operacje   chirurgiczne   związane   z   zablokowaniem   jelita. 
Lekarze, którzy przeprowadzali te operacje, potwierdzili, że w każdym wypadku niedrożność dotyczyło 
tego samego odcinka jelita. Wyglądało na to, że nauczyła się ona wywoływać chorobę za każdym 
razem, gdy zaistniała psychologiczna potrzeba.
W kilka lat później osiemnastoletnia córka tej kobiety zgłosiła się do dr McKenzie z prośbą o pomoc w 
rozwiązaniu  problemu   osobistego.   Była   w   ciąży  i  niezamężna   “Co  –   na   Boga   –   mam   zrobić?"   – 
spytała.   Dr   McKenzie   ponownie   poradził   zastosowanie   kontroli   snów   do   znalezienia   właściwej 
odpowiedzi. We śnie pojawił się u niej mężczyzna, który powiedział “Urodź to dziecko, poczekaj trzy 
lata, wyjdź za mąż za ojca dziecka, a potem przeprowadź się do innego stanu".
“Sam nie byłbym w stanie lepiej poradzić tej dziewczynie" – powiedział potem dr McKenzie – “W 
osiemdziesięciu   procentach   rozwodów   wśród   nastolatków   przeczekanie   trzech   lat   w   domu   jest 
logicznym   rozwiązaniem.   Chłopak   był   dla   niej   odpowiednim   partnerem,   ale   aby   małżeństwo   było 
szczęśliwe, potrzebowali czasu oraz przeprowadzki z daleka od domu, z daleka od rodziców".

56

background image

W   innym   przypadku   technika   kontroli   snów   spowodowała   odkrycie   zupełnie   nowej   techniki 
terapeutycznej, która zaoszczędziła pacjentce kilku lat leczenia. Jej zaburzenie wyrażało się w tym, iż 
ilekroć jej mąż spóźniał się więcej niż dziesięć minut na obiad, ona podcinała sobie nadgarstki. Przez 
wiele miesięcy dr McKenzie próbował jej tłumaczyć, że tylko wydaje się jej, iż reaguje na spóźnienia 
męża, a w rzeczywistości doświadcza uczuć zakodowanych od wczesnego dzieciństwa, z czasów 
kiedy ojciec-pijak nie wracał do domu. Dr McKenzie miał nadzieję, że w momencie, gdy kobieta to 
zrozumie, zniknie jej nawyk. Nic do niej jednak nie docierało. Biorąc pod uwagę tempo, postępów 
czekały ją co najmniej dwa lata spotkań terapeutycznych, dwa razy w tygodniu. Lekarz zasugerował 
więc, aby zaprogramowała sen.
Sen okazał się niezwykle interesujący i rozwiązał problem w przeciągu jednej nocy. Śniło jej się, że dr 
McKenzie nagrał na taśmę stwierdzenia, które najbardziej ją denerwowały. Taśmę tę przesłuchała w 
domu   i   swoją   reakcję   na   mą   nagrała   na   drugiej   taśmie,   którą   z   kolei   dała   dr   McKenzie   do 
zinterpretowania.   Przy   każdej   “interpretacji"   wykrzykiwała   “Och,   jaka   byłam   głupia!".   Z   owych 
interpretacji sennych wynikało, że mylą jej się dwie rzeczywistości przeszła i obecna.
Sen pozwolił jej to po raz pierwszy zrozumieć. Od tej pory nigdy już nie kaleczyła sobie nadgarstków.
“Ten niezwykły, zaprogramowany sen wyleczył pacjentkę całkowicie – pisał w swoim sprawozdaniu dr 
McKenzie – Trzyletni okres obserwacji potwierdził jej całkowity powrót do zdrowia".
Inny pacjent cierpiał na klaustrofobie i męczył się ponad rok, aby odkryć jej przyczyny. Okazały się one 
bardzo interesujące. W zaprogramowanym śnie on i trzy inne osoby znajdowali się w prostokącie 
wyznaczonym   przez   lezący   na   ziemi   sznur.   Na   zewnątrz   przy   jednym   z   rogów   tego   prostokąta 
znajdował się mniejszy prostokąt, również wyznaczony przez sznur. Wszyscy usiłowali wydostać się z 
większego prostokąta poprzez mniejszy.
Znaczenie tego snu stanie się jasne, jeżeli większy prostokąt zinterpretujemy jako symbol macicy, a 
mniejszy – jako symbol szyjki macicy. Poza prostokątami znajdowało się zielone pastwisko, na którym 
pasły się krowy (piersi).
Jedna z osób znajdujących się w większym prostokącie zaczęła biec w stronę mniejszego prostokąta, 
lecz została zatrzymana przez niewidoczną ścianę (ścianka macicy). Miała przyczepiony do paska w 
okolicy klamry sznur z aluminiowych puszek (pępowina).
Pacjent wiedział, że musi się stamtąd jakoś wydostać, ale zdecydował, że przepuści pozostałe osoby. 
Przed  wyjściem  czuł  się  jak  przed   publicznym  wystąpieniem,   był  podenerwowany  czymś, o  czym 
wiedział ze musi przyjść, pomimo ze spowoduje stres i lęk (szok porodowy). Doznał jednak wielkiej 
ulgi, gdy było już po wszystkim.
Trzema pozostałymi osobami w prostokącie byli jego dwaj bracia i siostra.
Sen dał mu wgląd w przyczyny potrzebne do zrozumienia swojej klaustrofobii.
Fakt, że pacjent śnił o okresie przed swoim urodzeniem, nie jest niczym nadzwyczajnym, gdyż zdarza 
się  dość  często.  Niezwykle  interesujące  natomiast   są  jego  uwagi  na  temat   “niewidzialnej  ściany". 
Czyżby   była   to   sugestia   –   zastanawiał   się   dr   McKenzie   –   istnienia   jasnowidzenia   jeszcze   przed 
urodzeniem".
Dr McKenzie nie tylko radzi swoim pacjentom, aby używali technik Samokontroli Umysłu, ale również 
sam posługuje się mim, aby im pomóc. “Najbardziej zadziwiające wiadomości zdobywam stosując 
technikę kontroli snów".
Pewnej   nocy   zaprogramował   sen,   z   zamiarem   udzielenia   pomocy  jednemu   z   pacjentów.   Był   nim 
dwudziestosiedmioletni   mężczyzna,   który   od   dwóch   lat   nie   mógł   się   zdecydować   na   zbliżenie 
seksualne   z   kobietą.   Według   tego   pacjenta,   wszystkie   kobiety   są   przeciwko   niemu,   “a   poza   tym 
kobiety są złe". We śnie dr McKenzie słyszał siebie mówiącego “Ja nie mam nic przeciwko temu, że 
nie ma pan stosunków heteroseksualnych". Podczas następnej sesji, gdy pacjent zaczął narzekać na 
kobiety, dr McKenzie powtórzył mu zdanie usłyszane we śnie słowo w słowo.
Wynik był piorunujący – pacjenta zaszokowało. Okazało się, że unikanie kobiet stanowiło jego formę 
oporu przed terapią. W tym momencie opór ten stracił swoją podstawę. Poza tym pacjent wpadł w 
panikę, że nigdy już nie będzie w stanie mieć stosunku seksualnego z kobietą. Jeszcze tej samej nocy 
w praktyczny sposób pozbył się swojej fobii.
Dr   McKenzie,   który   został   konsultantem   Metody   Silvy,   w   dalszym   ciągu   poszukuje   nowych   form 
zastosowania   Samokontroli   Umysłu   w   celu   przyspieszenia   terapii   psychiatrycznej.   Jednocześnie 
szuka on możliwości i dróg o wiele szerszego zastosowania Samokontroli w medycynie w zakresie 
diagnostyki.
Pierwszym   krokiem   w   tych   poszukiwaniach   jest   znalezienie   sposobów   zmierzenia   wiarygodności 
technik Samokontroli Umysłu podczas opracowywania “przypadków".
Po trzech latach badań dr McKenzie ma  nadzieję, że jest  już blisko  wypracowania metody,  która 
eliminuje wszystkie zmienne i mierzy tylko to, co jest przedmiotem badania. Celem tych badań jest 
spożytkowanie pracy nad “przypadkami" do celów medycznych.

57

background image

W praktyce medycznej diagnoza w wielu wypadkach opiera się na metodach chirurgicznych lub też na 
użyciu   substancji,   które   mogą   powodować   złe   samopoczucie,   a   nawet   zagrożenie   dla   zdrowia 
pacjenta. Poza tym nie ma techniki diagnostycznej, która jest w stu procentach pewna we wszystkich 
wypadkach.   W   odróżnieniu   od   tego,   diagnoza   przeprowadzona   metodami   metapsychicznymi   nie 
stanowi  dla   pacjenta   żadnego   zagrożenia,   zakładając,   że   jej   wiarygodność   może   być   praktycznie 
wykazana. Jest to problem, nad którym dr McKenzie obecnie pracuje.
Po   raz   pierwszy   dr   McKenzie   wypróbował  swój   model   badawczy   z   grupą   30   absolwentów   kursu 
Samokontroli Umysłu. Wynik statystyczny stanowił stosunek 200 do 1 w porównaniu z możliwością 
otrzymania takiego samego wyniku w rezultacie przypadku. Było to zachęcające lecz dr McKenzie 
chciał   bardziej   sprecyzować   swoją   metodę   oraz   opracować   program   komputerowy   do   obliczania 
wyników.
Program ten zatwierdzony został przez wydział statystyki na uniwersytecie stanowym w Pensylwanii, 
gdzie stwierdzono, że pomiary będą dokładne i ze wyeliminowane zostały możliwości wpływu różnych 
zmiennych, które są plagą wszelkich badań naukowych związanych ze zjawiskami metapsychicznymi.
W   biuletynie   wydawanym   przez   organizacje   Samokontroli   Umysłu   zostały   opublikowane   rysunki 
dwóch postaci ludzkich (patrz figury A i B), na których zaznaczono miejsca do zakreślenia. Podobnie 
jak   się   to   robi   przy   opracowywaniu   “przypadków",   czytelnicy   otrzymali   informacje   o   wieku,   płci   i 
regionie zamieszkania dwóch chorych osób. Nie wiadomo było natomiast, i nie wiedział tego nawet dr 
McKenzie,   jaka   była   natura   ich   schorzeń.   Lekarz   z   Florydy,   który   dostarczył   informacji   o   obu 
przypadkach, miał je prawo ujawnić dopiero po skompletowaniu wszystkich odpowiedzi.
Centralną koncepcją programu badawczego była praca nad dwoma przypadkami, a nie nad jednym. 
Pozwoliło   to   dr  McKenzie   wyeliminować  zgadywanie.  Jeżeli   na   przykład   pacjent.  A  miał   zranioną 
kostkę lewej nogi, kółka zaznaczone w tym miejscu u pacjenta. B traktowane byłyby jako zgadywanie. 
Jeżeli 5 czytelników zaznaczyło kostkę prawej nogi u “B", logiczne jest założenie, że podobną liczbę 
przypadkowych   oznaczeń   można   przypisać   “A".   Powiedzmy   teraz,   że   50   czytelników   zaznaczyło 
kostkę lewej nogi u “A". Dr McKenzie odejmuje 5 od 501 zakłada, że w tym wypadku 45 czytelników 
operowało   na   poziomie   metapsychicznym.   Komputer   obliczał   potem,   czy   wynik   jest   statystycznie 
znaczący.
Do tych badań niezbędne były wiec dwa różne przypadki. Jeżeli w obydwu przypadkach pacjent ma 
kontuzję w kostce lewej nogi, ta metoda eliminacji odpowiedzi niemetapsychicznych nie mogła być 
użyta.
Niestety – lekarz z Florydy popełnił błąd. Obydwa dostarczone przez niego przypadki miały – jak się 
potem okazało – schorzenie tej samej części ciała. W związku z tym dr McKenzie zmuszony został do 
zmiany swej pierwotnej koncepcji badań i szukania nowych form analizy zebranych wyników. Zamiast 
porównywania przypadków A i B, porównał on liczbę prawidłowych odpowiedzi z największą liczbą 
nieprawidłowych wskazań, dotyczących jednej części ciała. Otrzymany wynik nie zadowolił jednak dr 
McKenzie,   mimo   ze   według   obliczeń   komputerowych   szansa   otrzymania   takiego   wyniku   przez 
przypadek   była   jedna   na   bilion.   Ze   względu   na   fakt,   że   początkowy   plan   badania   nie   mógł   być 
zachowany, wynik powyższy nie był dla mego decydujący.
Plan   badań   dr   McKenzie   ma   oczywiście   o   wiele   więcej   elementów,   niż   to   zostało   tutaj   opisane. 
Przeprowadził on od tej pory wiele innych doświadczeń, których wyniki określa się mianem “znaczące 
statystycznie".   Cały   jego   projekt   badawczy   ma   tak   duże   znaczenie,   że   na   pewno   jeszcze   o   nim 
usłyszymy,   gdy   technika   badań   zostanie   bardziej   udoskonalona.   W   kolejnym   projekcie,   oprócz 
oznaczania   miejsca   na   diagramie,   dr   McKenzie   planuje   również   dostarczenie   absolwentom   kursu 
Samokontroli Umysłu listy możliwych dolegliwości, co umożliwi konkretną diagnozę.
“Trzy wstępne badania – twierdzi dr McKenzie – wskazują na wyniki statystycznie znaczące, ale nie 
czas jeszcze na wyciąganie z tego ostatecznych wniosków. Konieczna jest większa liczba dokładnych 
badań. Jeżeli późniejsze badania dadzą równie zachęcające wyniki, być może w przyszłości będziemy 
w stanie zatrudniać ludzi uzdolnionych metapsychicznie do pomocy lekarzom w diagnostyce. Może to 
się okazać przełomem w medycynie. Zbyt wcześnie jeszcze, aby coś stwierdzić na pewno, ale jest to 
obecny cel moich badań".
Podobne nadzieje żywi dyrektor Instytutu Badań nad Samokontrolą Umysłu Wilfred Hahn, biochemik i 
były prezes Fundacji Samokontroli Umysłu “Od dziewiętnastego wieku – twierdzi dyr. Hahn – od kiedy 
metody naukowe zaczęły być stosowane do badania zjawisk metapsychicznych, niekontrolowane (lub 
czasami nieznane) zmienne pozostawiały wiele pytań, które rzucały cień na wyniki tych badań. Czy dr 
McKenzie dokona przełomu w medycynie, jak sam twierdzi, dopiero się okaże. Wierzę jednak, że już 
w tej chwili dokonał on przełomu w metodach badawczych. Ze wszystkich zebranych informacji jest on 
w stanie wyodrębnić te, które dotyczą konkretnych reakcji metapsychicznych, eliminując jednocześnie 
wszystkie niepotrzebne elementy, tak jak chemik studiujący pojedynczy ślad jakiegoś pierwiastka w 

58

background image

wodzie jest w stanie pozbyć się wody i wszystkich pierwiastków w niej zawartych oprócz tego, który 
zamierza zbadać".
WAŻNE.   Celem   tego   eksperymentu   jest   prawidłowe   rozpoznanie   miejsca   schorzenia   lub 
nieprawidłowości.   Aby   nie   wpłynąć   na   stan   schorzenia   podczas   trwania   eksperymentu,   proszę 
ograniczyć waszą działalność wyłącznie do rozpoznania.

Objaśnienia.

1. Debbie Veccio ma 23 lata i mieszka w Miami 
na Florydzie. Cierpi na schorzenie, w którym być 
może   będziecie   jej   w   stanie   pomóc.   Proszę 
wprowadzić   się   w   stan   alfa   i   wyobrazić   sobie. 
Debbie,   wzbudzając   u   siebie   jednocześnie 
szczere  pragnienie   umiejscowienia   dolegliwości. 
Gdy będziecie mieli poczucie, że określiliście to 
miejsce, proszę zaznaczyć tylko jedno kółko na 
diagramie.   A   najbliższe   miejsca,   w   których 
wyczuwacie   lub   zgadujecie   występowanie 
schorzenia.
Uwaga.   Wypełnienie   więcej   niż   jednego   kółka 
dyskwalifikuje   odpowiedź.   Proszę   zrobić   co 
najmniej   dziesięć   minut   przerwy   przed 
przystąpieniem do przypadku B.

2. Cynthia Cohen ma 21 lat i mieszka w Miami na 
Florydzie.   Cierpi   na   schorzenie,   w   którym   być 
może   będziecie   jej   w   stanie   pomóc.   Proszę 
wprowadzić   się   w   stan   alfa   i   wyobrazić   sobie 
Cynthię,   wzbudzając   u   siebie   jednocześnie 
szczere pragnienie zlokalizowania choroby. Gdy 
będziecie mieli poczucie, że umiejscowiliście ją, 
proszę zaznaczyć tylko jedno kółko na diagramie 
B  najbliższe  miejsca,  w którym wyczuwacie  lub 
zgadujecie   występowanie   schorzenia.   Ze 
względu   na   to,   że   celem   eksperymentu   jest 
wyłącznie wykrycie miejsca choroby, proszę nie 
stosować uzdrawiania kolektywnego, aż do (...).

 

59

background image

60

background image

18. SAMOKONTROLA UMYSŁU A POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

“Zbyt dużo czasu tracimy krytykując samych siebie. Gdybyśmy byli w stanie spędzić tylko połowę tego 
czasu   wyłącznie   na   rozmyślaniu,   co   zrobić   z   tak   pięknie   rozpoczętym   życiem,   okazałoby  się,   że 
jesteśmy o wiele silniejsi, niż się to nam początkowo wydawało". Jest to cytat z wywiadu z aktorką i 
piosenkarką   Carol   Lawrence,   opublikowanego   w   “Chicago Tribune"   z   14   października  1975   roku. 
Carol   jest   absolwentką   kursu   Samokontroli   Umysłu   z   polecenia   innej   absolwentki   –   piosenkarki 
Marguente Piazza.
Prawdą jest, że większość z nas  zamyka  się  w kręgu zawężonych  poglądów  na temat tego, kim 
jesteśmy,   oraz   tego,   co   jesteśmy,   a   czego   nie   jesteśmy   w   stanie   robić.   Wkrótce   doświadczycie 
niezwykłego uczucia, które burzy te ograniczenia i pozwala odnaleźć wolność poza owym – jakże 
często – zaklętym kręgiem. Gdy zdacie sobie sprawę, do czego jesteście naprawdę zdolni, wasze 
poczucie własnej wartości i pewności siebie wzrośnie niezmiernie. Przeprowadzono w tej dziedzinie 
wiele   badań   i   ich   rezultaty   są   znane   od   dawna.   Badane   były   duże   grupy   ludzi   bez   specjalnych 
problemów, jak również grupy,  których poczucie wartości  było  wyraźnie zaniżone. Składały  się  ze 
studentów,   alkoholików,   narkomanów,   więźniów   oraz   osób   najbiedniejszych,   żyjących   z   funduszy 
pomocy społecznej.
Przyjrzyjmy się najpierw studentom. Samokontrola Umysłu była dotychczas wykładana w dwudziestu 
czterech   szkołach   wyższych   i   uniwersytetach,   szesnastu   szkołach   średnich   i   w   ośmiu   szkołach 
podstawowych. Teoretycznie przedmiot,  w którym uczestniczyli słuchacze-studenci  o bardzo  dużej 
różnicy   wieku,   różnym   profilu   kulturowym   i   ekonomicznym,   powinien   dać   wyniki   tak   różne,   jak 
zróżnicowani byli jego uczestnicy, pomimo iż wykładany był w ten sam sposób. Tak się jednak nie 
stało. Wyniki były jednolite do tego stopnia, że w dziedzinie podstawowych założeń śmiało mogą one 
stanowić   bazę   do   pewnych   uogólnień.   Wprowadzenie   kursu   Samokontroli   Umysłu   w   szkole 
nieuchronnie   prowadzi   do   zwiększenia   u   uczniów   samodzielności   oraz   lepszej   umiejętności 
kierowania   sobą,   wynikającej   ze   zwiększonych   zdolności   rozwiązywania   problemów   bez   pomocy 
innych. Innymi słowy, wynikiem jest lepsza samoocena i wzmocnienie “ego". Zostało to sprawdzone w 
badaniach naukowych przeprowadzonych przez dr George'a De Sau, który do niedawna piastował 
stanowisko kierownika badań pedagogicznych dla Silva Mind Control i który przed objęciem tej funkcji 
był dyrektorem Wydziału Poradnictwa i Badań w szkole średniej w Williamsport w stanie Pensylwania.
Pierwsze badania przeprowadzone zostały w roku 1972 w szkole średniej w Hallahan w Filadelfii, w 
której 2000 uczniów ukończyło kurs Samokontroli Umysłu. Tydzień przed kursem i dwa tygodnie po 
kursie   220   wybranych   drogą   losowania   uczniów   poproszono   o   wypełnienie   kwestionariusza 
osobowości dla szkól średnich (High School  Personality Questionnaire, opracowany przez Instytut 
Badania   Osobowości).   Zawiera   on   140   pytań   pozwalających   bardzo   dokładnie   ocenić   nakreślony 
przez daną osobę obraz własny. Obraz ten jest swego rodzaju portretem osobowości, składającym się 
z czternastu elementów charakteryzujących usposobienie osoby. Podano m.in. takie jej  cechy, jak 
awanturniczy, pełen zapału, pewny siebie itp. Kwestionariusz ten jest szeroko stosowany w badaniach 
osobowości i w poradnictwie.
Portrety   osobowościowe   owych   220   uczniów   połączono   w   profil   pojedynczej   grupy   i   profil   ten 
porównano   przed   i   po   kursie.   Rezultat   znaczące   zmiany   w   kierunku   większej   pewności   siebie, 
silniejszego ja i większego opanowania oraz wyzbycie się niecierpliwości, niepewności i oderwania od 
rzeczywistości.   Pod   pewnymi   względami   nie   zanotowano   zmian,   np.   w   przypadku   równowagi 
pomiędzy dominacją i podporządkowaniem. W sumie jednak wszyscy uczniowie po ukończeniu kursu 
wykazali większy szacunek dla siebie samych w porównaniu z okresem poprzednim.
Jest   sprawą   oczywistą,   że   nasza   percepcja   samych   siebie   zmienia   się   z   dnia   na   dzień   wraz   ze 
zmianami, które przynosi nam życie. Jeżeli przetestujemy losowo dobraną grupę i powtórzymy ten 
sam test trzy tygodnie później, na pewno zauważymy jakieś zmiany. Również i te zmiany studiowane 
były przez autorów kwestionariusza. Zmiany przypadkowe są normalnym i oczekiwanym zjawiskiem i 
ich  przewidywana wielkość   została  wzięta  pod   uwagę  przy  obliczaniu   ostatecznych wyników.  Aby 
ocenić   właściwie   wyniki   badań   w   Hallahan,   należało   obliczyć,   o   ile   zmiany   zauważone   w   grupie 
eksperymentalnej   przewyższały   te,   które   mogły   być   spowodowane   przez   przypadek.   Wynik   tych 
obliczeń był następujący.
Pozytywne zmiany w sile ego, które zostały osiągnięte po kursie Samokontroli Umysłu w szkole w 
Hallahan, mogły zaistnieć przypadkowo, gdyby test – z losowo dobraną grupą – był przeprowadzony 
tysiąc razy, wyniki zaś w zakresie pewności siebie i opanowania – przy przeprowadzeniu go ponad 
tysiąc razy. Elementem decydującym nie był więc tutaj przypadek, lecz kurs Samokontroli.
W czasie trwania kursu podczas przerwy obiadowej reporter Joe Clark, reprezentujący miejscową 
gazetę “Philadelphia Daily News", przeprowadził wywiad z niektórymi uczestnikami. Artykuł ukazał się 
27 września 1972 roku. Dziennikarz zacytował między innymi słowa trzynastoletniej Kathy Brady, która 
odkąd ukończyła osiem lat, w momentach zdenerwowania obgryzała paznokcie “Robiłam to zawsze, 

61

background image

kiedy się denerwowałam. Dzisiaj rano w auli znów chciałam je obgryzać, ale powstrzymałam się i 
powiedziałam sobie po prostu nie obgryzaj paznokci – i zaraz zamknęłam oczy i rozluźniłam się".
Inna   uczennica,   Pat   Eisenlohr,   powiedziała   dziennikarzowi,  że  poprzedniego   dnia   zrezygnowała  z 
bójki ze swoim młodszym bratem, co zdarzało się bardzo rzadko “Powiedziałam sobie, że przecież nie 
muszę się złościć i z byle powodu bić – i wszystko mi przeszło. Dzisiaj rano pozbyłam się bólu głowy 
używając sugestii, żeby mi przeszedł. Wiem, iż brzmi to mało prawdopodobnie, ale tak było".
Porównajmy   teraz   wyniki   powyższych   badań   z   wynikami   dwóch   innych   jedne   przeprowadzono   w 
koedukacyjnej   średniej   szkole   katolickiej   w   Lawrenceville  w  Pittsburghu,   a   drugie  w  St.   Fidelis   w 
średniej szkole katolickiej dla chłopców, którzy przygotowywują się do stanu duchownego.
Podobnie jak w Hallahan, w badaniach uczniów w Lawrenceville i w St. Fidelis największe zmiany 
ujawniły się w kierunku wzmocnienia ego. Poza tym zmiany były wyjątkowo równomierne. W każdej z 
tych szkół pozytywne zmiany, które nastąpiły w profilu grupy, mogły się zdarzyć przez przypadek tylko 
raz   na   tysiąc   badań.   Podobny   stopień   zmian   zauważony   został   w   dziedzinie   samokontroli 
(opanowania) w szkołach w Hallahan i Lawrenceville, w mniejszym natomiast stopniu w St. Fidelis. 
Trzy   szkoły   wykazały   różny   poziom   zmian   (wszystkie   jednak   niezwykle   pozytywne)   w   zakresie 
większej pewności siebie.
Wyniki   badań,   których   część   została   przed   chwilą   opisana,   nie   zadowoliły   dr   De   Sau.   Pomimo 
zachęcających   i   pozytywnych   wyników   oraz   takich   samych   korzyści   wynikających   z   kursu 
Samokontroli Umysłu, czegoś brakowało. Badania grupy na tydzień przed kursem i dwa tygodnie po 
jego zakończeniu nie dawały przecież żadnych wskazań, czy zmiany są trwale. Jasną odpowiedź na 
to pytanie dałoby powtórzenie badań w cztery miesiące po skończeniu kursu.
Cztery miesiące po kursie dr De Sau przebadał ponownie grupy uczniów z Lawrenceville i St. Fidelis. 
Ku jego najwyższemu zdumieniu, po tym okresie wszystkie wyżej wymienione elementy osobowości 
uczniów, to znaczy siła ego, pewność siebie i opanowanie, wykazały tendencję do jeszcze większych 
pozytywnych zmian, niż miały one miejsce w czasie badań po upływie dwóch tygodni1.
W sprawozdaniu z tych badań dr De Sau sugerował następujące wnioski:
“Być może najlepszą ocenę zmian, które nastąpiły w osobowości uczniów wywodzących się z tak 
różnych instytucji i środowisk socjo-pedagogicznych, dokonać można z punktu widzenia wyrażonego 
przez   Johna   Holta,   pedagoga   i   pisarza.   Zdaniem   Holta,   wyjątkowo   często   proces   wychowawczy 
polega na wpajaniu głupoty, skoro przyczynia się do zwiększania lęku i poczucia winy oraz nawyku 
szukania  oparcia w aprobacie środowiska  zewnętrznego. Warunki takie  prowadzą do  wytworzenia 
konformistycznych,   nerwicowych,   mechanicznych   zachowań,   w   bardzo   niewielkim   zaś   stopniu 
przyczyniają się do lepszej nauki czy wewnętrznego rozwoju osobowości człowieka. Są podstawy do 
przypuszczenia, że podobna sytuacja istnieje w wielu innych instytucjach społecznych.
Z   wychowawczego   punktu   widzenia   wyniki   powyższych   badań   sugerują   nową,   niewiarygodną 
alternatywę.  Czynnik   zmiany,   który   jest   stały  i  mocny   po  ukończeniu   kursu   Samokontroli   Umysłu, 
polega na zwróceniu się ku wewnętrznym punktom odniesienia. Innymi słowy, jest to rozpoznanie 
przez   jednostkę   jej   własnej   wartości   i   znaczący   krok   w   kierunku   samokontroli   zamiast   kontroli 
narzuconej z zewnątrz".
Również nauczyciele w większości szkół, w których wykładana jest Samokontrola Umysłu, zachęcani 
są do uczestnictwa w kursie. Powody są oczywiste, jeżeli weźmiemy pod uwagę wynikające z tego 
korzyści. Po kursie nauczyciele stają się spokojniejsi i cierpliwsi, łatwiej im porozumieć się z uczniami.
W pedagogice znany jest fakt, że nauczyciel, który oczekuje niewiele od ucznia – niewiele od mego 
otrzymuje,   natomiast   ten,   który   spodziewa   się   więcej   –   tyleż   więcej   otrzymuje.   Nauczyciel,   który 
zaznajomiony  jest   z   technikami   Samokontroli   Umysłu,   miał   okazję   osobiście   doświadczyć   tego,   o 
czym   Jose   wspomina   w   rozdziale   czternastym,   przy   okazji   “kosmicznej   karty   praw"   i   jej 
ogólnoludzkiego   zasięgu.   Po   takim   treningu   żaden   nauczyciel,   znając   doskonale   szeroki   zakres 
możliwości ludzkiego umysłu, nie jest już w stanie wypominać uczniom braku “zdolności umysłowych". 
W   rezultacie   staje   się   on   lepszym   pedagogiem,   nawet   jeżeli   jego   uczniowie   nigdy   nie   słyszeli   o 
Samokontroli Umysłu.
Niemniej jednak w klasie dzieją się wspaniałe rzeczy, jeżeli zarówno uczniowie, jak i nauczyciel są 
absolwentami kursu.
Jedna   z   nauczycielek   w   szkole   podstawowej   w   Buffalo   stosuje   na   lekcjach   historii   technikę 
“dostrajania   się"   do   postaci   historycznych.   Jest   to   technika,   którą   ćwiczymy   pod   koniec   kursu 
Samokontroli.   W   ten   sposób   dzieci   w   swoisty   sposób   “doświadczają"   historii.   Później   podczas 
egzaminów uczniowie są w stanie dostrajać się do samej nauczycielki, aby znaleźć potwierdzenie 
prawidłowości własnych odpowiedzi.
Inny   wykładowca,   tym  razem   na   poziomie   szkoły   wyższej,  poleca   studentom   “dostrajanie   się"   do 
filozofów z prośbą o wytłumaczenie niejasnych dla nich partii materiału zawartych w ich publikacjach 
“To pomaga!" – twierdzi wykładowca.

62

background image

Pani   Joe   Lytle   z   Virginia.   Beach   specjalizuje   się   w   prowadzeniu   kursów   Samokontroli   Umysłu   z 
młodzieżą   od   lat   siedmiu   do   siedemnastu.   Niektóre   z   jej   doświadczeń   opisane   były   w   artykule 
zatytułowanym. Wzorowi uczniowie po kursie Samokontroli Umysłu, opublikowanym 16 lipca 1975 
roku   w   gazecie   “Ledger-Star",   wydawanej   w   Norfolk.   Jeden   z   absolwentów   kursu   brał   leki   na 
hiperkinezję.   W   artykule   cytowano   wypowiedź   matki   tego   niezwykle   żywego   chłopca   “Po   kursie 
zmiany były wprost fantastyczne. Mój syn mógł przerwać zażywanie leku. W szkole zmienił się z 
ucznia trójkowego w szóstkowego. Samokontrola Umysłu dała mu wiedzę, którą potrafił wykorzystać 
w celu spowodowania tych zmian".
Inny uczeń, który uczęszczał do szkoły średniej i przed kursem miał same trójki, po kursie również 
zmienił się w ucznia piątkowego. Pewna uczennica miała ogromne trudności z ortografią. Po kursie 
była w stanie napisać klasówkę z ortografii na ocenę bardzo dobrą, a jej umiejętność czytania w ciągu 
jednego roku wzrosła z poziomu czwartej klasy do poziomu dziewiątej klasy.
W studiach przeprowadzonych przez dr De Sau nie było praktycznej możliwości porównania wyników 
tych, którzy ukończyli kurs, z tymi, którzy go nie ukończyli, lub porównania grupy eksperymentalnej z 
grupą kontrolną, ponieważ we wszystkich trzech szkołach, gdzie owe badania prowadzono, na kurs 
Metody Silvy zapisali się wszyscy uczniowie.
Okazja tego typu zdarzyła się jednak podczas badań przeprowadzonych na uniwersytecie w Scranton 
w   stanie   Pensylwania.   Profesor   Donald   L.Angell   z   Wydziału   Psychologii   zaproponował   kurs 
Samokontroli   Umysłu   studentom   specjalizującym   się   w   dziedzinie   poradnictwa   rehabilitacyjnego. 
Część studentów nie uczestniczyła w kursie, co pozwoliło na stworzenie z nich grupy kontrolnej. Dało 
to profesorowi Angellowi i dr De Sau możliwość przestudiowania różnic. Trzydziestu pięciu studentów, 
którzy  wzięli   udział   w   kursie,   oraz   trzydziestu   pięciu,   którzy   nie   wzięli   w   nim   udziału,   dostało   do 
wypełnienia   kwestionariusz   analogiczny   do   użytego   w   trzech   szkołach   średnich,   lecz   z 
przeznaczeniem dla dorosłych.
Różnice pomiędzy dwoma grupami ujawniły się już podczas pierwszego testu przed rozpoczęciem 
kursu. Studenci, którzy zapisali się na kurs, okazali się – zgodnie z wynikami testu – bardziej skłonni 
do   improwizacji   i   eksperymentowania   oraz   wykazywali   większą   wewnętrzną   samodzielność   w 
kierowaniu sobą w porównaniu z grupą kontrolną. Natomiast studenci, którzy zrezygnowali z kursu, 
byli bardziej tradycyjni, nastawieni praktycznie i przywiązani do zasad.
Miesiąc po skończeniu kursu obie grupy były przetestowane ponownie. Podczas gdy wspomniane 
wyżej  różnice  pozostały  bez  zmian,  zmiany innych  cech  osobowości  były  statystycznie  znaczące. 
Grupa,   która   ukończyła   kurs   Samokontroli   Umysłu,   okazała   się   bardziej   dojrzała   i   stabilna 
emocjonalnie,   a   także   wykazała   większą   pewność   siebie   i   rozluźnienie   w   porównaniu   z   grupą 
kontrolną.
Reasumując  –  badania  te sugerują, że  osoby  decydujące  się  uczestniczyć  w kursie Samokontroli 
Umysłu   różnią   się   od   osób,   które   się   na   to   nie   decydują,   zaś   kończące   ten   kurs   osiągają   duże 
korzyści.
Dla   każdego   z   nas   ważne   jest   zwiększenie   poczucia   własnej   wartości.   Dla   narkomanów,   którzy 
próbują pozbyć się nałogu, cecha ta może mieć znaczenie na wagę życia. Akcja Samokontroli Umysłu 
ma ograniczone doświadczenia w pracy z narkomanami, ale te, którymi dysponujemy, są niezwykle 
ciekawe i pouczające.
Paul Grivas, który jest jednym z dyrektorów Ośrodka Samokontroli Umysłu na Manhattanie w Nowym 
Jorku,   chciał   się   przekonać,   czy   Samokontrola   byłaby   w   stanie   pomóc   narkomanom.   Ochotniczo 
podjął się przeprowadzenia kursu dla czterech osób dwu przyjmujących metadon i dwu biorących 
nadal heroinę. Obie osoby leczone metadonem oceniły kurs jako bardzo pomocny, lecz nie były w 
stanie uwolnić się od metadonu, który jest środkiem stosowanym w wielu kuracjach odwykowych w 
celu uwolnienia się od heroiny, lecz sam również powoduje uzależnienie. Próby odzwyczajenia się od 
metadonu   wywołują   fizyczny   ból   i   obie   osoby   stwierdziły,   że   był   on   zbyt   silny,   żeby   mogły 
skoncentrować się na ćwiczeniach Samokontroli.
Jedna z osób aktywnie zażywających heroinę już pierwszego dnia zrezygnowała z kursu ze względu 
na kryzys rodzinny. Drugą był mężczyzna, który pozostał na kursie i był w stanie odtruć organizm oraz 
na kilka miesięcy zerwać z nałogiem. Po pewnym czasie zadzwonił on do pana Grivasa i poprosił o 
możliwość   powtórzenia   kursu,   gdyż   znów   powrócił   do   heroiny.  Aby   wzmocnić   jego   umiejętności 
samokontroli,   Paul   Grivas   spędził   z   nim   cały   dzień   i   mężczyzna   ten   znowu   pozbył   się   nałogu. 
Pozostawał wolny od narkotyku przez miesiące. Później przeprowadził się i Paul stracił z nim kontakt.
Drugą   próbą   przyjścia   z   pomocą   narkomanom   poprzez   Samokontrolę   Umysłu   podjęto   w   słynnej 
dzielnicy Bronx w Nowym Jorku. Uczestniczyło w niej osiemnastu byłych narkomanów. Niektórzy z 
nich   byli   organizatorami   przedsięwzięcia.   Uczestnicy   stwierdzili,   że   po   kursie   ich   zdolność 
samokontroli była lepsza niż kiedykolwiek. Kilku uczestników powiedziało, że byli w stanie w kilka 
miesięcy   później   przeprowadzić   podobny   trening   z   członkami   własnych   rodzin.   Dokonanie 

63

background image

wiarygodnych badań nie było jednak możliwe, ponieważ z wieloma osobami z owej osiemnastki w trzy 
miesiące później nie można się już było skontaktować.
Czy można z tych badań wyciągnąć jakiekolwiek wnioski?. Tak twierdzi Paul Grivas. Pomimo braku 
statystycznego potwierdzenia doświadczenia te sugerują dwie konkluzje po pierwsze, zaoferowanie 
kursu  Samokontroli  Umysłu  narkomanom,  a następnie pozostawienie  ich  samym sobie  mija się  z 
celem. Dla większości z nas kurs taki jest przeżyciem pozwalającym na wiele trwałych życiowych 
transformacji.   Dla  narkomanów,   którzy  w  ogromnej   większości   wypadków  mają   za  sobą   całe   lata 
negatywnych   uwarunkowań   i   ponadto   do   pokonania   psychiczne   oraz   fizyczne   uzależnienie   od 
narkotyku,   potrzebny   jest   znacznie   dłuższy   okres   dodatkowego   i   częstego   treningu   “Proszę   mi 
udostępnić program rehabilitacji uzależnionych, gdzie będę w stanie to zrobić, a pewien jestem, że 
osiągnę oczekiwane wyniki" – twierdzi Paul Grivas.
Po   drugie,   pomimo   trudności,   jakie   nastręcza   zwalczenie   nałogu   narkotycznego,   w   porównaniu   z 
przeciętnym  uczestnikiem   narkomani   łatwiej  przyswajają  sobie   materiał   przekazywany   na   kursach 
Samokontroli. Pan Grivas twierdzi, że przyczyną tego jest fakt, iż Samokontrola Umysłu wprowadza 
zmienione stany świadomości. Podczas gdy większość ludzi styka się bardzo rzadko z tymi stanami, 
narkoman zna je bardzo dobrze. Różnica polega na tym, że narkomani nie są w stanie wniknąć w te 
poziomy umysłu, gdzie mogą uzyskać kontrole nad sobą, a nie ją tracić. W tych właśnie rejonach 
Samokontrola Umysłu daje największą nadzieję narkomanowi.
Wprawdzie nie przeprowadzono jeszcze głębokich studiów w tej dziedzinie, niemniej jednak istnieje 
wystarczająca  ilość  indywidualnych  sukcesów  absolwentów   kursów   tej   metody,   które   sugerują,   że 
zaufanie pana Grivasa do owych zajęć nie jest pozbawione podstaw.
Oto historia jednego z absolwentów, który wyzwolił się z nałogu w roku 19711 pozostaje “czysty" do tej 
pory:
“Wiedziałem,   że   mam   poważny   problem   uzależnienie   od   heroiny.   Wprawdzie   kurs   Samokontroli 
Umysłu obiecywał między innymi umiejętność pozbywania się nałogów, ja jednak byłem co do tego 
niezwykle   sceptyczny.   Nie   byłem   w   stanie   sobie   wyobrazić,   jak   taki   kurs   może   mi   pomóc,   gdyż 
próbowałem   już  większości  dostępnych  metod  odzwyczajania   się  od  narkotyków.   Niemniej   jednak 
pomimo całego mojego sceptycyzmu, po bezskutecznych wizytach u różnych psychiatrów, próbach 
psychoterapii,   programach   z   metadonem   i   pobytach   w   szpitalu,   byłem   gotów   uczepić   się   każdej 
szansy.   Przekonany   byłem,   że   jeżeli   nie   skończę   z   tym   nałogiem,   który   wymagał   ode   mnie 
codziennego   zakupu   narkotyków   o   wartości   prawie   200   dolarów,   nie   będę   w   stanie   przeżyć 
następnych trzech lat i doczekać się moich 30 urodzin.
'Nawyk nie jest niczym więcej jak tylko uwarunkowaniem komórek mózgowych, które jest następnie 
pogłębiane przez powtarzanie' – powiedział nam wykładowca podczas kursu 'Jeżeli – wyjaśniał dalej – 
zmienimy   w   podświadomości   program   warunkujący   na   poziomie   przyczyny,   zmienimy   również 
stereotypy zachowania na poziomie skutków, czyli w zewnętrznym wymiarze naszej świadomości'. 
Miało to dla mnie sens logiczny, ale emocje mówiły, że potrzeba mi narkotyków, aby znieczulić się na 
życie i odseparować od negatywnych uczuć, które żywiłem do siebie samego. Potem wykładowca 
nauczył nas techniki pozwalającej na zmianę obrazu siebie z osoby słabej, bezwolnej i nieskutecznej 
w osobę pewną siebie, niezależną, że zdrowym wyobrażeniem siebie.
W dalszym ciągu sceptycznie, ale już z iskierką nadziei zacząłem ćwiczenia w poziomie alfa, aby 
spowodować korzystne zmiany. Trzy razy dziennie – rano, w południe i wieczorem – programowałem, 
że 20 lipca, czyli w trzydzieści dni od daty, w której rozpocząłem moje pierwsze programowanie się, 
głód heroinowy zniknie na zawsze. Przez tych trzydzieści dni zażywałem narkotyki jak zwykle, ale w 
powoli   zmniejszanych   dawkach,   planując   tak,   abym   mógł   całkiem   zaprzestać   ich   pobierania   w 
wyznaczonym dniu.
Gdy   nadszedł   ten   wielki   lipcowy   dzień,   przestałem   używania   narkotyków   i   nigdy   już   do   nich   nie 
powróciłem. Nie przypominało to wcale poprzednich prób, w czasie których odrzucałem narkotyki na 
parę dni po to tylko, aby znów do nich wrócić. Tym razem rzeczywiście wcale nie czułem pociągu do 
heroiny. Bez używania siły woli, bez zastępczych narkotyków, bez tłumienia prawdziwych uczuć czy 
naturalnych odruchów. To rzeczywiście działa! Byłem nareszcie wolny od nałogu!".
Kolejnym   nałogiem,   o   wiele   bardziej   powszechnym   niż   narkomania,   zatruwającym   życie   wielu 
milionom ludzi w USA, jest alkoholizm. Ofiary tego nałogu również odczuwają rozpaczliwą potrzebę 
pokonania poczucia winy, beznadziejności i przegranej, co dałoby im szansę odzyskania pewności 
siebie i opanowania oraz ułatwiło powrót do zdrowia.
Potrzeby  te   zostały  zaspokojone   w   roku   1973   w   stosunku   do   grupy   15   nałogowych   alkoholików, 
przebywających w specjalnym sanatorium, gdzie odbywali leczenie odwykowe. Przeprowadzony dla 
nich   kurs   był   częścią   badań   naukowych,   których   rezultaty  opracowane   zostały   przez   dr   De   Sau. 
Uczestników kursu poproszono o wypełnienie kwestionariusza osobowości, który wcześniej służył do 
testowania   studentów   uniwersytetu   w   Scranton.   Podobnie   jak   w   poprzednich   badaniach, 

64

background image

kwestionariusz został wypełniony tuz przed rozpoczęciem kursu oraz ponownie w miesiąc po jego 
zakończeniu.
Porównując wyniki testów przed i po kursie, największą różnicę stwierdzono w zakresie zachowań 
manipulacyjnych. Profil grupy wykazał tendencję odchodzenia od przebiegłego kontrolowania sytuacji 
w kierunku większej szczerości i otwartości w dążeniu do celu. Zmiana ta mogła być przypadkowa 
tylko w jednym wypadku na sto. Pozostałe zmiany w zasadzie pokrywały się z tendencjami, które 
zaznaczyły się w opisanych poprzednio badaniach w szkole średniej i na uniwersytecie. Absolwenci 
kursu   mieli   silniejsze   ego,   większą   pewność   siebie,   byli   bardziej   rozluźnieni   i   otwarci   na   nowe 
doświadczenia   –   wartości   wprost   bezcenne   dla   każdego,   kto   pragnie   uwolnić   się   od   nałogu 
alkoholowego.
Jedną z najbardziej znaczących zmian było zmniejszenie się “wrażliwości na zagrożenie", czyli innymi 
słowy – lęku “Zagadnienie wrażliwości na zagrożenie – pisał dr De Sau – z jej wysokimi napięciami i 
nadaktywnością układu autonomicznego, może stanowić niezwykle ważną informacje, pozwalającą na 
lepsze   zrozumienie   zachowania   się   alkoholików.   Być   może   osoby   te   używają   alkoholu   w   celu 
zrównoważenia objawów psychofizycznych. W sytuacji zagrożenia alkohol, jako środek równoważący 
umysł i ciało, może zmniejszyć poziom stanów lękowych. Zwiększenie poczucia własnej wartości i 
lepsza umiejętność opanowania lęku wydają się być znaczącą alternatywą dla alkoholu".
Po sześciu miesiącach dyrektor sanatorium rehabilitacyjnego przekazał informacje o stanie każdego z 
piętnastu   nowych   absolwentów   kursu   Samokontroli   Umysłu   (Ze   względu   na   ochronę   tajemnicy 
prywatnej, nie podajemy w rym opisie nazwisk).
Osoba nr 1: Od czasu przejścia przez 90-dmowy program rehabilitacji nie zanotowano powrotu do 
nałogu.   Po   ukończeniu   kursu   Samokontroli   Umysłu   zmienił   się   z   osobnika   bardzo   pasywnego   i 
zamkniętego w sobie w osobę otwartą, towarzyską, z dużym poczuciem humoru.
Osoba nr 2: Od czasu ukończenia kursu Samokontroli osoba ta nie miała nawrotów nałogu, przerwała 
leczenie i wyprowadziła się z sanatorium. Wydaje się, że wzrasta jej dobre samopoczucie i pewność 
siebie.
Osoba nr 3: Brak objawów nawrotu nałogu od czasu ukończenia szpitalnego programu rehabilitacji. 
Po kursie Samokontroli można zauważyć zdecydowaną poprawę i postęp w ramach programu. AA.
Osoba nr 4: Brak objawów nawrotu nałogu od czasu leczenia szpitalnego, które było rozpoczęte przed 
kursem   Samokontroli.   Kurs   miał   zdecydowanie   pozytywny   wpływ   na   realizację   programu 
rehabilitacyjnego.
Osoba nr 5: Brak objawów nawrotu nałogu od czasu ukończenia programu rehabilitacyjnego.
Osoba nr 6: Brak objawów nawrotu nałogu. Samopoczucie uległo zdecydowanej poprawie, co ma 
odzwierciedlenie w stabilizacji życia całej rodziny. Poprawiły się również zdecydowanie wyniki w nauce 
na uniwersytecie.
Osoba nr 7: Do dzisiejszego dnia brak objawów nawrotu nałogu. Po kursie Samokontroli osoba ta 
przerwała program AA, jest jednak oczywiste, że stosuje się w dalszym ciągu do jego filozofii. W 
widoczny sposób poprawiły się stosunki rodzinne.
Osoba   nr   8:   Od   czasu   ukończenia   kursu   Samokontroli   brak   objawów  nawrotu   nałogu.   Widoczna 
ogromna poprawa w stosunkach rodzinnych. Przemiana zgryźliwego, agresywnego charakteru w typ 
sympatyczny, pełen miłości.
Osoba nr 9: Jest to kobieta, która do tej pory nie ma objawów nawrotu nałogu i w obecnej chwili 
pracuje zawodowo.
Osoba nr 10: Brak objawów nawrotu nałogu. Osobnik ten ma obecnie wyraźny cel w życiu, pozbył się 
ograniczeń   narzuconych   kiedyś   przez   samego   siebie   i   szuka   możliwości   awansu   społecznego   i 
zawodowego.
Osoba nr 11: Od czasu ukończenia kursu Samokontroli życie tej osoby zaczęło ulegać stałej poprawie, 
co   jest   udokumentowane   na   podstawie  dobrego   samopoczucia  jej  rodziny   oraz  wyników  w   pracy 
zawodowej. Nie ma objawów nawrotu nałogu.
Osoba   nr   12:   Przez   dwanaście   lat   uczestniczyła   w   programie  AA.   Od   czasu   ukończenia   kursu 
Samokontroli – jeden krótki nawrót nałogu, który trwa) około godziny. Od tego czasu brak ponownych 
objawów nawrotu nałogu.
Osoba   nr   13:   Brak   objawów   nawrotu   nałogu   od   czasu   zwolnienia   ze   szpitalnego   programu 
rehabilitacji. Po kursie Samokontroli osoba ta systematycznie “odzyskuje kontrolę nad swoim życiem". 
Poprawę można zauważyć w takich dziedzinach jak praca, życie rodzinne itp.
Osoba nr 14: Od czasu ukończenia kursu Samokontroli osoba ta miała kilka nawrotów nałogu, które 
była jednak w stanie sama opanować. Żaden z tych nawrotów nie wymagał hospitalizacji, co imało 
miejsce wielokrotnie przed ukończeniem kursu.
Osoba nr 15: Przez osiem lat kilkakrotnie powtarzała program odwykowy AA. Przed ukończeniem 
kursu   Samokontroli   była   czterokrotnie   w  szpitalu  z   powodu   alkoholizmu.   W   okresie   przejściowym 

65

background image

-nawroty   nałogu.   Od   czasu   ukończenia   kursu   absolwent   ten   miał   cztery   nawroty,   z   których   dwa 
wymagały krótkiej hospitalizacji.
Dla tej piętnastki alkoholików (oprócz ostatniego) Samokontrola Umysłu stanowiła oczywistą pomoc w 
zwalczaniu   nałogu.   Te   skromne   badania   nie   są   oczywiście   wystarczającym   dowodem   na   to,   że 
Samokontrola Umysłu powinna wejść na stale do programów leczenia alkoholizmu. Niemniej jednak 
polepszenie samopoczucia u absolwentów, które w tak jednoznaczny sposób wykazane zostało w 
testach przeprowadzonych przed i po kursie ze studentami i pacjentami z zaburzeniami psychicznymi 
sugeruje, że ci, którzy szukają niekonwencjonalnych dróg pomocy alkoholikom, powinni dać szansę 
Samokontroli Umysłu.
Jest jeszcze jeden stan, w którym dominującą role odgrywa zrujnowane poczucie własnej wartości. 
Nie jest on narzucony sobie samemu w takim stopniu, jak bywa w narkomanii czy alkoholizmie, ale 
jest chyba nawet bardziej rozpowszechniony. Stanem tym jest ubóstwo. Jego przyczyny i sposoby 
pozbycia się są dyskutowane od początku istnienia ludzkości. Celem Samokontroli Umysłu nie jest 
włączenie  się   do  tej   debaty.   Niemniej   jednak   może   ona   stanowić   nieocenioną   pomoc   w  procesie 
przekonywania ludzi cierpiących ubóstwo o tym, że są oni w stanie zebrać swoje siły i pomóc sobie 
samym.
Brzmi to być może tak, jakby debata została właśnie rozpoczęta, gdyż używając słów “w procesie 
przekonywania ludzi cierpiących ubóstwo" zakładamy, iż winę za nią ponoszą oni sami. W żadnym 
wypadku nie jest to jednak naszą intencją. Niemniej jesteśmy przekonam, że każdy ubogi człowiek 
może pomóc sobie w wyrwaniu się z tego stanu, jeżeli znajdzie w Samokontroli Umysłu to, co znajdują 
inni umiejętność lepszej kontroli nad własnym życiem.
Pierwszą   poważną   próbą   zbadania   użyteczności   Samokontroli   Umysłu   w   programie   rehabilitacji 
społecznej były badania przeprowadzone z grupą czterdziestu jeden mężczyzn i kobiet żyjących z 
zapomogi społecznej.
Jest faktem dobrze znanym, że osoba, która traci pracę i musi żyć z zasiłku dla bezrobotnych, ma 
mocno nadwerężone poczucie własnej wartości. Powoduje to jeszcze większe trudności w aktywnym 
poszukiwaniu   i   znalezieniu   rozwiązania   narastających   problemów.   Przegrany,   nie   doceniający 
własnych sił kandydat do pracy prowadzi niepewne rozmowy z ewentualnymi pracodawcami, które 
przedłużają tylko jego bezrobocie i jeszcze bardziej obniżają jego poczucie wartości. Ta droga może 
prowadzić nieuchronnie do ześliźnięcia się na najniższy poziom – pomoc społeczną. Osoba ta miałaby 
większe   szansę,   gdyby   coś   mogło   przerwać   ten   zjazd   po   równi   pochyłej   i   realnie   wzmocnić   jej 
samoocenę i poziom pewności siebie.
Takie, w ogólnych zarysach, było właśnie rozumowanie dyrektora Wydziału do Spraw Socjalnych dla 
okręgu Ottawa, w stanie Michigan, pana Larry'ego Hildore. Pan Hildore ukończył kurs Samokontroli i 
wiedział, co taki trening jest w stanie przynieść ludziom. Jego jedynym zmartwieniem było, czy i w jaki 
sposób wyniki można będzie ocenić.
O pomoc w opracowaniu projektu badań oraz sposobu ich przeprowadzenia zwrócił się wraz z dr De 
Sau do dr Jamesa Motiffa z katedry psychologii w Hope College w Holland w stanie Michigan. Do 
badań wybrany został szeroko używany, sześciostronicowy kwestionariusz o nazwie Test Samooceny 
Tennessee   (Tennesee   Self   Concept   Test),   zawierający   sto   pytań,   których   celem   jest   poznanie 
samooceny osoby pod względem fizycznym, moralno-etycznym, osobowości, życia rodzinnego oraz 
postaw społecznych. Kwestionariusz ten był wypełniany dwukrotnie – przed rozpoczęciem kursu oraz 
po jego zakończeniu.
Dla sceptyków wyniki uzyskane na podstawie tego typu badań mogą być spowodowane tzw. “efektem. 
Hawthorne'a".   W   połowie   lat   20   i   na   początku   lat   30   kompania   Western   Electric   zapoczątkowała 
szeroko zakrojone badania w celu prześledzenia wpływu zmian w warunkach pracy robotników na ich 
morale. Badania te przeprowadzane były w zakładach Hawthorne w Chicago. Okazało się, że morale 
załogi podnosiło się bez względu na to, jakie zmiany były wdrażane przez firmę. Wprowadzono nowy 
element – morale się podniosło. Wycofano ten element – morale się też podnosiło. Wywnioskowano, 
że ludzie zadowoleni są, kiedy się ich zauważa, co wyraża się w ich wyższym morale.
Aby zmierzyć możliwy “efekt Hawthorne'a", dr Motiff stworzył i przetestował grupę kontrolną, również 
rekrutującą   się   z   osób   utrzymujących   się   z   zapomogi   społecznej,   która   nie   przeszła   przez   kurs 
Samokontroli. Podobnie jak w przypadku grupy eksperymentalnej, osoby te przetestowano dwa razy, 
nic specjalnego jednak pomiędzy tymi dwoma testami się nie działo. Istnienia “efektu Hawthorne'a" nie 
stwierdzono.
Trening Samokontroli Umysłu spowodował radykalne zmiany w sposobie samooceny uczestników. W 
niektórych wypadkach stosunek tych zmian do możliwości zmian przypadkowych przekraczał jeden do 
miliona. Ogromne zmiany zauważono we wszystkich kategoriach. Absolwenci ocenili się jako osoby o 
wiele bardziej wartościowe, niż im się to poprzednio wydawało, i mieli większe zaufanie do swoich 
umiejętności rozwiązywania własnych problemów.

66

background image

Ze   względu   na   poziom   tych   zmian   dr   Motiff   uważa   te   dane   za   jedne   z   “najbardziej   dotychczas 
znaczących". Oto fragmenty tego sprawozdania:
“Na początku mieliśmy pewne wątpliwości (...), w jaki sposób matka, która żyje z pomocy społecznej i 
znajduje się na dnie ubóstwa, zareaguje na nagły zastrzyk Samokontroli Umysłu z jej optymistyczną 
filozofią  “coraz lepiej  i lepiej". Wątpliwości te szybko znikły (...) w drugiej części kursu. Wszystkie 
osoby, które zapisane były na kurs, powróciły, aby go skończyć. Nieśmiałą ciszę, dominującą podczas 
pierwszego   weekendu,   zastąpił   gwar   ożywionych   rozmów,   które   groziły   zmianą   sesji   w   zebranie 
twórczego odrodzenia.
Prawie każdy miał coś konstruktywnego do opowiedzenia (...) nowe zbliżenie z dziećmi (...), pozbycie 
się chronicznego  bólu głowy (...),  mniejsza  frustracja (...), pozbycie się paru kilogramów nadwagi. 
Promieniejąca   zadowoleniem   młoda   matka   użyła   techniki   zwierciadła   umysłu,   aby   dowiedzieć   się 
czegoś na temat  pracy,  i zobaczyła rękę  wypełniającą czek. Następnego dnia otrzymała pracę, o 
której zawsze marzyła".
Stan   umysłu,   zraniony   obraz   siebie,   jest   często   czynnikiem   prowadzącym   człowieka   za   mury 
więzienia, za którymi negatywizm oddziałuje jeszcze bardziej brutalnie. Kiedy wreszcie odzyskuje on 
“wolność"   –   jakże   często  wraca   tam   z   powrotem.  Ta   wolność,   którą   więzień   może   oczekiwać   od 
Samokontroli Umysłu, jest tą samą, którą może otrzymać każdy z nas. Jest to zburzenie wiezienia 
wewnętrznego,  które   u   wielu   z   nas   manifestuje   się   na   zewnątrz  w   formie   bólów   głowy,   wrzodów 
żołądka,   bezsenności   i   niepowodzeń   w   życiu   osobistym   i   zawodowym.   W   przypadku   więźniów 
uzewnętrznia się ono jednoznacznie w postaci murów i krat.
Ograniczone   doświadczenia   Samokontroli   Umysłu   z   więźniami   sugerują,   że   wynikiem   ukończenia 
kursu jest zmodyfikowanie środowiska, które staje się mniej brutalne. Godziny spędzone w więzieniu 
nie są już jedynie przepływem pustego czasu, wykreślonego wyrokiem prawa, lecz zaczynają być 
bogate w różne aspekty życia – odkrywanie własnych możliwości i rozwoju. Samokontrola Umysłu nie 
uczyni z wiezienia miejsca szczęśliwego odosobnienia, może jednak uczynić je miejscem bardziej 
cywilizowanym, gdzie staje się możliwa pozytywna ewolucja osobowości.
Wprawdzie  nie   przeprowadzono   tu   badań   statystycznych,  lecz   bardziej   wymowne  od   statystyk  są 
osobiste   doświadczenia   wykładowców  z  więźniami   Lee   Lozowick  przeprowadził  siedem   kursów  w 
więzieniu   stanowym   w   Rahaway   podczas   pełnienia   funkcji   regionalnego   koordynatora   metody 
Samokontroli Umysłu w New Jersey (na początku 1976 roku zrezygnował z tej pracy i zorganizował 
religijną   grupę   Hohm).   Cztery   z   tych   kursów   przeprowadzone   były   z   więźniami   –   w   sumie 
uczestniczyło   w   nich   około   sześćdziesięciu   osób.   Trzy   pozostałe   kursy   przeznaczone   były   dla 
personelu więzienia.
“Nie ulega wątpliwości – twierdził pan Lozowick – ze zarówno personel więzienny, jak i więźniowie 
wynieśli z kursu ogromne korzyści. Można to było odczytać na ich twarzach". Władze więzienne były 
tak   zachwycone   wynikami,   że   więźniom   uczestniczącym   w   programie   studiów   uniwersyteckich 
zaliczono kurs Samokontroli w poczet zajęć akademickich.
Ronald   Gorayeb,   który   objął   funkcję   koordynatora   kursów   Samokontroli   po   panu   Lozowick, 
przeprowadził kurs, w którym uczestniczyło dziesięciu więźniów z wiezienia okręgowego Passaic w 
New Jersey. Jeden z więźniów nie był w stanie skończyć kursu, gdyż w tym czasie został zwolniony z 
więzienia. Złożył więc podanie, aby pozwolono mu powrócić na jego drugą część. Władze więzienne 
zmuszone były załatwić to podanie odmownie. Inny więzień po kursie poprosił o pojedynczą celę, aby 
łatwiej mu było medytować. Pozwolenie takie otrzymał. Jeszcze inny więzień, posługując się techniką 
ekranu wyobraźni, zaprogramował otrzymanie pracy poza więzieniem. Pracę tę znalazł – a był to 
warunek otrzymania zwolnienia warunkowego.

67

background image

19. SAMOKONTROLA UMYSŁU W ŚWIECIE BIZNESU

Wyobraźmy sobie, że ktoś wierzący w prawo Murphiego: “Jeżeli coś złego ma się stać, stanie się to w 
najgorszym z możliwych momentów", nagle dowiaduje się, że takie prawo nie funkcjonuje, a zamiast 
niego istnieje Kosmiczna Karta Praw, o której pisał Jose, a w niej m.in.: “Ponieważ masz szczęście, 
czujesz, że ono ci sprzyja".
Wielu absolwentów kursu Samokontroli Umysłu zauważa to w swojej codziennej pracy. Handlowiec 
widzi, że ma łatwiejszy kontakt z klientami. Naukowiec nagle znajduje odpowiedź na nurtujące go 
pytanie. Sportowiec poprawia swoje wyniki. Bezrobotny znajduje pracę. Ci, którzy pracują, czerpią z 
pracy więcej satysfakcji.
Michael Higgins, lat czterdzieści cztery, dyrektor do spraw zatrudnienia w fabryce Hoffmann-La Roche 
Inc.   w   Nutley   w   stanie   New   Jersey,   przekazał   nam   następujące   obserwacje:   “Kiedy   spotykam   w 
naszym   zakładzie   absolwentów   kursu   Samokontroli   Umysłu,   niezmiennie   zauważam   u   tych   ludzi 
pozytywne nastawienie i pogodę ducha – zjawisko, które powtarza się bardzo regularnie."
Hoffmann-La Roche jest jednym ze światowych gigantów farmaceutycznych. “Może się wydać dziwne 
–   dodaje   pan   Higgins   –   że   tego   rodzaju   stwierdzenia   padają   z   ust   producentów   środków 
uspokajających,   ale   jesteśmy   otwarci  na   alternatywne  metody   poprawy  zdrowia   psychicznego.  To 
właśnie dało nam początkowy impuls, aby w 1973 roku zainteresować się Metodą Silvy."
Drugą   przyczyną   zainteresowania   pana   Higginsa   Samokontrolą   Umysłu   był   występujący   wśród 
pracowników   nierówny   poziom   wydajności   pracy.   Tylko   nieliczni   osiągali   wyniki   na   miarę   swoich 
możliwości.  Wiadomości  nabyte przez  pana  Higginsa  na kursie  zachęciły  go do  zrealizowania   na 
terenie zakładu programu opartego na Samokontroli. Początkowo program ten finansowany był przez 
zakład. Po pewnym czasie wzbudził jednak taki poziom zainteresowania i entuzjazmu wśród załogi, że 
mógł rozrastać się już o własnych siłach.
Plan   pana   Higginsa   polegał   na   tym,   że   najpierw   delegował   on   służbowo   pięćdziesięciu   losowo 
wybranych pracowników reprezentujących wszystkie działy. Przeprowadzenie kursu oraz jego dalszą 
popularyzacje   powierzono  Albertowi   Gorayebowi,   pastorowi   z   Paterson,   który   był   człowiekiem   o 
ogromnym uroku osobistym, a jednocześnie cieszył się opinią jednego z najlepszych wykładowców 
kursu Samokontroli Umysłu w Stanach Zjednoczonych.
Plan poskutkował. Obecnie, po upływie trzech lat, w zakładzie tym jest już ponad trzystu absolwentów 
kursu,   rekrutujących   się   z   członków   dyrekcji,   badaczy,   sekretarek,   inżynierów,   asystentów   w 
laboratorium i kierowników. Nauka części z nich była sponsorowana przez zakład, wielu poszło na 
kurs na własny koszt.
“Byłem szczególnie zafascynowany grupą naukowców-badaczy, którzy przeszli przez kurs – opowiada 
pan Higgins – Początkowo byli to ludzie najgłośniej wyszydzający ten projekt, ale potem zmienili się w 
najbardziej zapalonych entuzjastów".
Oto   kilka   komentarzy   absolwentów   kursu   Samokontroli   w   zakładach   Hoffmanna   La-Roche,   które 
zostały opublikowane w gazecie zakładowej pt. “Inside Roche".
Dyrektor ds. produkcji “Kurs pozwolił mi na osiągnięcie nowej świadomości siebie oraz zrozumienie 
wagi współdziałania i współpracy z moimi podwładnymi. Wiedzę, którą wyniosłem z kursu, stosuję 
przez ukierunkowanie moich zainteresowań i osiągnięć, w związku z czym marnuję mniej czasu i 
wysiłku".
Asystent   z   działu   biochemii   “Zmieniło   się   całe   moje   nastawienie   psychiczne,   w   rezultacie   jestem 
przekonany, że rzeczywiście zaczyna się dziać dobrze, kiedy człowiek patrzy na życie pozytywnie. 
Jestem   zaszokowany,   że   tak   dużo   ciepła   może   istnieć   miedzy   ludźmi,   gdy   stają   się   dla   siebie 
przyjemni i tolerancyjni".
Pracownik działu kadr: “Ten kurs to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się zdarzyły w życiu, i jestem 
zaszczycony, że mogłem w nim uczestniczyć. Kurs, który podkreśla pozytywne myślenie, pomógł mi 
osiągnąć wewnętrzny spokój i podbudować pewność siebie".
Kierownik działu usług: “Czuję się o wiele lepiej psychicznie. Nie przejmuję się już wszystkim tak jak 
kiedyś i nie traktuję każdej nagłej sytuacji, jakby się paliło. Nauczyłem się odpoczywać i kontrolować 
bóle głowy. Kluczem do sukcesu jest wiara".
Starszy analityk systemowy: “Rezultatem kursu była w moim przypadku zwiększona pewność siebie i 
lepsze samopoczucie, co z kolei nauczyło mnie zwracać większą uwagę na te aspekty natury ludzkiej, 
którymi bardzo rzadko się zajmujemy. Na przykład, program akcentował wrażliwość na sprawy innych 
ludzi i uświadomił nam istnienie przeżyć intuicyjnych, na ogół ignorowanych lub odrzucanych przez 
nasz racjonalny umysł".
Kompania   Idea   Banque   Inc.  (ang.   Bank   Pomysłów;   przyp.   red.)   z   siedzibą   w   Chicago   została 
zbudowana   od   początku   za   pomocą   technik   Samokontroli   Umysłu.   Spółkę   tę   założyła   grupa 
absolwentów kursów Samokontroli w celu promowania ich osiągnięć. Zaczęło się to od momentu, 
kiedy   Richard.   Herro,   kierownik   programu   Samokontroli   Umysłu   w   Chicago,   przedstawił   grupie 

68

background image

absolwentów skomplikowany problem marketingowy, aby sprawdzić, czy intuicja na poziomie alfa i 
teta jest w stanie doprowadzić do rozwiązań mających praktyczne zastosowanie. Pan Herro, mający 
dziesięcioletni staż jako doradca marketingowy, znał już doskonałe rozwiązanie tego problemu. Jego 
poszukiwanie   zajęło   mu   dziesięć   lat   pracy.   Absolwenci   kursów   Samokontroli   Umysłu   znaleźli 
rozwiązanie równie doskonałe. Zajęło im to dziesięć minut.
“Spodziewałem się czegoś w tym rodzaju – pisał potem pan Herro – Lecz całkowicie zaskoczył mnie 
fakt, że  osoby  bez wykształcenia technicznego były w stanie rozwiązywać  problemy techniczne o 
wiele lepiej niż specjalizujący się w nich fachowcy. Jedynym dla mnie wytłumaczeniem tego fenomenu 
jest założenie, że – w odróżnieniu od fachowców – ich poszukiwania nie ograniczały się do kręgu 
myślenia logicznego, a w związku z tym byli w stanie rozpatrzyć więcej możliwości. Dochodzę do 
wniosku, że grupa dwudziestu osób w poziomie alfa z ich kolektywną inteligencją i twórczą wyobraźnią 
jest mniej więcej tysiąc razy efektywniejsza niż inteligencja dwudziestu osób, które próbują znaleźć 
odpowiednie rozwiązanie za pomocą logiki".
Stosując tę samą technikę służącą do rozwiązywania problemów, pan Herro opracował i opatentował 
nową technikę produkcji zbrojonego betonu. Następnie absolwenci zaczęli przychodzić do niego z 
własnymi pomysłami i z prośbą o pomoc w marketingu “W ten właśnie sposób zrodził się nasz Bank 
Pomysłów" – wyjaśnia pan Herro.
Obecnie. Bank. Pomysłów działa już drugi rok i ma na swoim koncie osiemnaście wynalazków, z 
których  część  znajduje  się   już  na  rynku, a   część  czeka   na   wprowadzenia na  rynek. Duża  liczba 
wynalazków jest w trakcie opracowywania. Jednym z wprowadzonych wynalazków jest “pożeracz liści" 
– przystawka do kosiarki do trawy. Firma reklamująca wyroby w telewizji zakupiła dwa i pół miliona 
sztuk tego urządzenia. Innym wynalazkiem jest samoprzylepna łatka do siatek przeciw owadom, które 
zakłada się w domach na okna. Przezroczystą taśmę zastąpiono łatką przykuwającą uwagę – barwą i 
kształtem przypominająca owada.
Członkowie grupy spotykają się raz na miesiąc w celu rozwiązywania różnych problemów za pomocą 
medytacji. Należą do niej osoby posiadające pomysły w zakresie marketingu i z szansami na zysk. 
Osoby   te   uiszczają   pewną   opłatę   wstępną   i   niewielką   miesięczną   składkę   członkowską   oraz 
uczestniczą w podziale zysków.
Inna grupa absolwentów kursu Samokontroli Umysłu zamieszkałych w okolicach. Chicago założyła 
klub, zajmujący się inwestowaniem pieniędzy. Inicjatorem przedsięwzięcia był makler, który postanowił 
wypróbować nowo nabyte umiejętności poruszania się za pomocą wyobraźni w czasie gry na giełdzie. 
Jeżeli   –   rozumował   –   w   czasie   medytacji   można   będzie   przewidzieć   notowania   danej   akcji   w 
przyszłości, akcje te należy teraz kupić i w przyszłości sprzedać. Plan ten spodobał się panu Herro i w 
ten   sposób   powstał   klub.   Zarówno   pan   Herro,   jak   i   inni   członkowie   nowo   założonej   spółki   byli 
nastawieni entuzjastycznie, ale niepewni wyników. Wprawdzie Samokontrola Umysłu przyczyniła się 
do rozwiązania niezwykle szerokiego spektrum problemów, ale według dostępnych informacji – nigdy 
jeszcze nie stosowano jej do przewidywania wzrostu czy spadku cen akcji na Wall Street.
Biorąc   pod   uwagę  ten   zdrowy   sceptycyzm,   przez   pierwsze   sześć   miesięcy   członkowie  grupy  nie 
angażowali się finansowo i tygodniowe “próbne inwestycje" wykonywane były tylko na papierze.
Każdego tygodnia makler podawał nazwy dziesięciu akcji. Członkowie grupy wprowadzali się w stan 
alfa, po czym w wyobraźni przenosili się 30 dni w przyszłość. Wytworzony obraz przedstawiał scenę w 
biurze   maklera   lub   wyobrażenie   gazety   z   notowaniami   akcji   giełdowych.   Po   powrocie   do 
teraźniejszości,  czyli do  stanu beta, porównywano przewidywania. Jeżeli stosunek  głosów wynosił 
przynajmniej półtora do jednego na korzyść danej akcji – dokonywano zakupu na papierze.
Od razu na początku wyniknął pewien problem. Członkowie grupy musieli nauczyć się, że optymizm, 
który jest jednym z charakterystycznych cech absolwenta kursu Samokontroli Umysłu, jest wątpliwym 
przewodnikiem w przewidywaniach notowań akcji na rynku. Początkowo wydawało im się, że ceny 
wszystkich akcji rosną. Niemniej jednak grupa uczyła się szybko i wkrótce zaczęły się pojawiać strzały 
w dziesiątkę “Notowania" grupy zaczęły przewyższać przeciętne notowania rynku.
Pojawił się jednak nowy problem. W miarę wzrostu entuzjazmu, członkowie grupy zaczęli czytać na 
temat   akcji,   które   zostały   przez   nich   wybrane,   w   związku   z   czym   wchodzili   w   posiadanie   coraz 
większej ilości obiektywnych informacji. Informacje te przenoszone były następnie w stan medytacji i 
zaczęły wpływać na przewidywania intuicyjne, w wyniku czego obniżyły się “papierowe zyski" grupy.
Postanowiono w związku z tym nadać każdej akcji zakodowany numer, tak ze nikt nie wiedział, jakie 
akcje są metapsychicznie analizowane. Wyniki znowu wzrosły i znów zaczęły przewyższać przeciętną 
rynku.   Po   sześciu   miesiącach   udanych   prób   uznano,   że   przyszedł   czas,   aby   położyć   na   stół 
prawdziwe pieniądze.
Zmiana przeszła gładko. Członkowie grupy zaczęli zbierać prawdziwe zyski. W czasie bessy, kiedy 
notowania spadały, spadały również i akcje zakupione przez grupę, ale nie tak znacznie jak na rynku 
jako   całości.   Gdy   notowania   na   rynku   rosły,   wartość   akcji   zakupionych   przez   grupę   wzrastała, 

69

background image

przewyższając   wielkość   wzrostu   rynku.   Po   mniej   więcej   roku   wywiązała   się   komplikacja.   Ogólne 
notowania na rynku raczej spadały, niż rosły. Konto całej grupy zmniejszyło się również, choć nie tak 
drastycznie. Straty zaczęły przesłaniać dumę z faktu, że mimo wszystko grupa traci mniej niż rynek.
Każdy   doświadczony   inwestor   wie   doskonale,   że   zamiast   tracie,   można   zarabiać   w   czasie,   gdy 
notowania na rynku spadają. Nazywa się to “selling short", czyli sprzedaż krótka. Polega ona na tym, 
że nawet nie mając danej akcji sprzedaje się ją teraz, po czym kupuje się ją i dostarcza klientowi 
później, kiedy jej cena spada jeszcze bardziej. Chociaż całkowicie legalne, to jednak jest to bogacenie 
się   kosztem   innych   ludzi,   co   nie   licuje   z  filozofią   Samokontroli   Umysłu,  działalność   klubu   została 
zawieszona.
W czasie gdy piszę te słowa, notowania na rynku znów zwyżkują i pan Herro poinformował mnie, że 
być może grupa ponownie się uaktywni.
Poza inwestowaniem pan Herro interesował się również sportem. Twierdził, że jest to taki sam interes 
jak wprowadzanie na rynek nowych wyrobów lub gra na giełdzie. Przed sezonem 1975 spora liczba 
członków zawodowej drużyny baseballowej Chicago White Sox uczestniczyła w kursie Samokontroli 
Umysłu.   Z   inicjatywy   pana   Herro   w   lecie   1975   fakt   ten   był   szeroko   komentowany   przez   stację 
telewizyjną CBS-TV w programie 60 Minut oraz przez stacje NBC-TV w audycji Dzisiaj.
Po zakończeniu sezonu baseballowego porównano przeciętne osiągnięć poszczególnych zawodników 
przed kursem Samokontroli (z sezonu 1974) i po kursie (z sezonu 1975). Wszyscy absolwenci kursu 
osiągnęli lepsze wyniki. W większości przypadków była to poprawa bardzo znaczna.
Absolwenci zajmujący się handlem należą do grupy największych entuzjastów kursu Samokontroli 
Umysłu.   Sprzedawca   w   jednej   z   renomowanych   firm   na   Wall   Street   wyraził   się   w   ten   sposób: 
“Wprowadzam się w stan alfa i na ekranie wyobraźni stwarzam scenę udanej sprzedaży. Wyniki są 
zaskakujące.   Każdego   miesiąca   mówię   sobie,   że   zarobię   tyle   i   tyle   dolarów,   za   każdym   razem 
podwyższając   zaprogramowane   sumy   i   każdego   miesiąca   plan   realizuję".   Podobnie   wyrażał   się 
wiceprezes niewielkiej kompanii zajmującej się sprzedażą stali “Mówię do siebie «sprzedam temu 
klientowi», i tak rzeczywiście się dzieje. Teraz polecam Samokontrolę moim handlowcom, wspólnikom, 
nawet moim dzieciom. Każdy może z tego skorzystać i to nie tylko w pracy zawodowej, ale również w 
życiu osobistym".
Wnioskując z liczby sprawozdań, które otrzymujemy od naszych absolwentów, najbardziej imponujące 
wyniki mają om w znajdowaniu nowej pracy. Na ten sukces najprawdopodobniej wpływają między 
innymi takie elementy, jak
– pewność siebie, która przychodzi wraz z treningiem Samokontroli,
– głębsze poczucie własnej wartości, konieczne do otrzymania lepszej pracy,
– większa swoboda podczas rozmowy wstępnej z ewentualnym pracodawcą,
Oto co napisał do swojego wykładowcy pewien fotografik, który mając na utrzymaniu dwoje dzieci i 
żonę, nagle stracił pracę:
“Gdyby   się   to   stało   pięć   lat   temu,   prawdopodobnie   poszedłbym   do   najbliższego   baru,   aby   się 
dokumentnie urżnąć, wylewając. Izy do kufla bezrobotnego faceta siedzącego obok mnie i mając na to 
wszystko najlepsze na świecie usprawiedliwienie. Teraz, z Samokontrolą Umysłu, kiedy jestem zdolny 
do   przesuwania  chmur,   żeby robić   zdjęcia  lotnicze  bez   ciem   na   powierzchni  ziemi,   błyskawicznie 
zagoić dziesiątki zadrapań i stłuczeń lub za pomocą spojrzenia na mój ekran wyobraźni odnaleźć 
dziesiątki zagubionych przedmiotów – nawet przez moment nie wątpiłem w znalezienie nowej pracy. 
Wprowadziłem   się   w   stan   alfa   i   nagle   ujrzałem   siebie   w   roli   studenta.   Był   to   obraz   raczej 
niespodziewany,   wziąwszy   pod   uwagę   fakt,   że   byłem   już   po   studiach   i   miałem   dyplom.   Po 
sprawdzeniu okazało się jednak, że w mojej sytuacji i w ramach obowiązujących przepisów mam 
prawo pójść na studia podyplomowe, za co mogę otrzymywać 400 dolarów miesięcznie. Dodając do 
tego 300 dolarów zasiłku dla bezrobotnych będę dostawać do kieszeni 700 dolarów, czyli o dwieście 
więcej   niż   w   mojej   poprzedniej   pracy.   W   dodatku   mogłem   teraz   sprzedawać   moje   prace   do  AP 
(Associated Press), UPI (United Press International) i popularnych magazynów ilustrowanych".
Innym przykładem jest pewien świeżo upieczony absolwent kursu Samokontroli z Nowego Jorku, który 
po utracie pracy zdenerwowany zadzwonił do Jose mówiąc: “No i teraz proszę mi powiedzieć, do 
czego mi ta cała Samokontrola?" Jose spokojnym tonem poradził mu cierpliwe wykonywanie ćwiczeń 
przy użyciu ekranu wyobraźni oraz innych technik wyniesionych z kursu. W trzy dni później człowiek 
ten zadzwonił do Jose w zupełnie innym nastroju. Powiedział, że właśnie otrzymał pracę, w której 
oferowany zarobek jest trzy razy większy niż w tej, którą stracił.
Jedno   z   najbardziej   interesujących   sprawozdań   w   dziedzinie   biznesu   dostaliśmy   od   małżeństwa 
specjalizującego się w otwieraniu cudzych kas i sejfów. Gdy otrzymują zamówienie na otwarcie sejfu, 
jedno z nich wprowadza się w stan alfa wyobrażając sobie laboratorium, gdzie następnie przywołuje 
wyraźny obraz sejfu oraz jego właściciela. Następnie osoba ta przesuwa wstecz wskazówki zegara i w 
momencie,   gdy   “ujrzy"   właściciela   otwierającego   kasę,   zaczyna   uważnie   śledzić   jego   ruchy   i 

70

background image

wypowiada głośno kolejne numery kombinacji, które zapisuje partner-orientolog. Potem, już w stanie 
beta, oboje idą do danego mieszkania i na oczach oniemiałego i wdzięcznego klienta otwierają jego 
sejf. Aby nie było nieporozumień, wyjaśniam, że metapsychikiem jest licencjonowany ślusarz z miasta 
Midwest, który  często  proszony jest  o  otwarcie sejfu  przez  właścicieli nie  mogących  przypomnieć 
sobie układu cyfr.

71

background image

20. CO DALEJ?

Od pierwszego sukcesu w Samokontroli Umysłu zaczyna się dla ciebie odyseja odkrywania siebie. To, 
co odkryjesz, będzie zawsze dobre. Kiedy nauczysz się stosować wszystkie techniki tak, jak zostały 
opisane, stanie przed tobą otworem szereg dróg dalszego rozwoju.
Czytając inne książki i chodząc na inne kursy możesz nauczyć się i wypróbować dodatkowe techniki, 
aby w ten sposób wzbogacić posiadany zasób umysłowych operacji. Z drugiej strony przekonasz się 
być może, że nawet cud, jeśli powtarza się ciągle, powszednieje. A gdy powoli zacznie słabnąć twój 
entuzjazm i fascynacja nowością,  znajdziesz się  po  pewnym  czasie ponownie w punkcie  wyjścia. 
Może się również zdarzyć tak, że zaczniesz się specjalizować w jednej z technik Samokontroli, która 
stanie się  nieodłączną  częścią twojego  życia, jeśli zauważysz, że  właśnie  ona przynosi najlepsze 
wyniki.
Jednakże my nie polecamy żadnej z tych dróg.
Jeżeli rozpoczniesz poszukiwanie nowych technik, z pewnością znajdziesz wiele bardzo efektywnych. 
Jest jednak prawdopodobne, że techniki te zostały już zbadane przez Jose i pominięte na rzecz tych, 
które objęte są obecnym programem kursu. Ci z was, którzy staną się kolekcjonerami technik, mogą 
się znaleźć w sytuacji ciągłej pogoni za nowościami i nie będą mieli czasu na doprowadzanie do 
perfekcji technik najbardziej użytecznych. Wrócimy jeszcze do tego tematu.
Jeżeli zauważycie, że wasz entuzjazm powoli gaśnie i poświęcacie na ćwiczenia coraz mniej czasu – 
nie będziecie jedynymi, którzy tego doświadczają. Co więcej, na pewno nie stracicie wszystkiego. 
Według   badań   Jose,   raz   przyswojony   materiał   kursu   Samokontroli   Umysłu   nigdy   nie   zanika 
kompletnie. Opanowane techniki można sobie przypomnieć i stosować w praktyce – zwłaszcza w 
sytuacjach krytycznych.
Wielu   absolwentów  kursu   Samokontroli   wybiera  te   technikę,   która   najbardziej  im  odpowiada,  i  im 
częściej jest ona stosowana, tym lepsze przynosi wyniki. Istnieje jednak czwarta droga, bardziej godna 
polecenia niż trzy poprzednie.
Samokontrola Umysłu stanowi zbiór bardzo starannie dobranych ćwiczeń umysłowych i technik, które 
się nawzajem uzupełniają. Zignorowanie techniki, która być może nie przynosi nam takich wyników, 
jakie   przynosi   innym,   oznaczać   może   zignorowanie   szansy   na   prawdziwie   pełny   rozwój   naszego 
potencjału.   Kontrola   snów   wzmacnia   nasze   zdolności   użycia   ekranu   wyobraźni.   Ekran   wyobraźni 
powoduje,   że   nasze   kontrolowane   sny   są   bardziej   wiarygodne   i   wyraziste.   Kurs   Samokontroli   i 
rozdziały tej książki, napisane przez Jose, stanowią elementy pewnej całości, ta zaś jest jednak o 
wiele wspanialsza niż poszczególne jej elementy.
Mimo   wszystko   możecie   się   zastanawiać,   co   robić   dalej,   gdy   wszystkie   techniki   zostały   już 
przećwiczone   i   wszystkie   okazują   się   pożyteczne.   Jestem   przekonany,   że   nie   wystarczy   samo 
stosowanie  Samokontroli  Umysłu. Rysuje się  przed  nami niezmiennie  ogromna  gama  wariantów  i 
stopnia samokontroli oraz tysiące subtelnych możliwości wewnętrznych przeżyć.
Pewien   uczestnik   zadał   kiedyś   Jose   następujące   pytanie   “W   którym   momencie   wiemy,   że 
osiągnęliśmy w dziedzinie Samokontroli Umysłu wszystko, co jest do osiągnięcia?".
“Gdy   potrafimy   przekształcić   wszystkie   nasze   problemy   –   odpowiedział   Jose   –   w   projekty,   które 
następnie będziemy w stanie zrealizować w zaplanowany przez siebie sposób – A po chwili dodał – 
Nie (...) to sięga jeszcze głębiej. Kiedy widzimy, jak ogromne tkwią w nas siły, gdy przekonujemy się 
na podstawie własnych doświadczeń, że siły te mogą być używane jedynie w sposób konstruktywny, 
zauważamy dostojeństwo i cel naszego pobytu na tej planecie. W moim przekonaniu, celem tym jest 
rozwój nas samych i za ten rozwój odpowiedzialny jest każdy. Wydaje mi się, że w taki czy inny 
sposób przeczuwa to większość ludzi. Im częściej ćwiczymy Samokontrolę Umysłu, rym mocniejsze 
staje się owo przeczucie, aż wreszcie zmienia się w niezachwianą pewność".
Czekają na was przeżycia tej właśnie głębokości oraz mocne przekonanie, że wszystko na świecie ma 
swój dobry cel. W Samokontroli Umysłu stan ten osiągany jest nie w mistycznym olśnieniu, po latach 
pełnej wyrzeczeń medytacji, lecz bardzo wcześnie czerpany z codziennego, coraz efektywniejszego 
życia – tak z jego drobiazgów, jak i z wielkich, kształtujących przeznaczenie wydarzeń.
Aby   zilustrować   przeżycia,   które   mogą   stać   się   udziałem   świeżo   upieczonego   absolwenta   kursu 
Samokontroli,   weźmy   jako   przykład   pewne   niewielkie   wydarzenie   stanowiące   jeden   z   możliwych 
kroków ku owej “niezachwianej pewności". Absolwent, o którym chcę opowiedzieć, powrócił właśnie 
do domu z wakacji. Pierwszą czynnością, jaką wykonał, było wyjecie wykorzystanego filmu z aparatu 
fotograficznego. Ponieważ pamiętał, że zużył jeszcze jedną rolkę, zaczął przeszukiwać swoje bagaże, 
aby i ją odnaleźć, nigdzie jej jednak nie było. Strata nie była wielka, lecz irytująca, gdyż film stanowił 
pamiątkę z pierwszego tygodnia wyjazdu.
Absolwent wprowadził się w stan alfa i jeszcze raz przeżył w wyobraźni moment, gdy po raz ostatni 
zmieniał film w aparacie. Na jego ekranie wyobraźni pojawił się obraz aparatu fotograficznego na 
stoliku do kawy, przy którym wykonywał operacje wkładania pierwszej rolki filmu, nie drugiej. Pozostał 

72

background image

więc w poziomie alfa i przypominał sobie jedną po drugiej robione fotografie, wciąż nie był jednak w 
stanie przywołać sceny zmiany filmu w aparacie. Za każdym razem pojawiał się uparcie stolik do 
kawy.
Przekonany,   że   ekran   wyobraźni   zawiódł,   oddał   jedyną   posiadaną   rolkę   do   wywołania.   Po   jej 
odebraniu okazało się, że zawierała ona wszystkie zdjęcia zrobione od początku do końca wakacji. 
Drugiej rolki filmu nigdy nie było.
Pomimo   ze   cale   wydarzenie   było   dość   błahe,   dostarczyło   naszemu   absolwentowi   pierwszego   po 
kursie   konkretnego   powodu,   aby   mieć   większe   zaufanie   do   własnego   umysłu.   Kilka   podobnych, 
drobniejszych   przypadków   oraz   kilka   poważniejszych   wydarzeń,   potwierdzających   możliwość 
udzielenia pomocy nie tylko sobie, ale i innym ludziom spowoduje to, że zmieni się świat, który go 
otacza,   oraz   zmieni   się   jego   życie,   ponieważ   znajdzie   się   on   na   granicy   swojej   “niezachwianej 
pewności".
Przykładem tego może być następujące wydarzenie opisane przez innego absolwenta. Jego córka 
miała alergię na koty, które żyły u nich w domu. Za każdym razem, gdy dziewczynka zaczynała się z 
nimi bawić, pojawiała się u niej nieprzyjemna wysypka i miała trudności w oddychaniu. Absolwent ten 
ćwiczył Samokontrolę Umysłu przez wiele miesięcy i pewnego dnia postanowił pomóc córce używając 
ekranu   wyobraźni.   Pierwszego   dnia   zanalizował   problem,   potem   zaś   przez   tydzień   codziennie 
koncentrował się w czasie medytacji na jego rozwiązaniu. Wyobrażone rozwiązanie stanowił obraz 
córki bawiącej się z kotami, bez wysypki i oddychającej z całkowitą swobodą. W rezultacie obraz z 
wyobraźni stał się obrazem z życia. Córka przestała być uczulona na koty.
W obu wypadkach jedyną stosowaną techniką był ekran wyobraźni. W obu też technika ta okazała się 
bardzo skuteczna. Ktoś może więc zadać pytanie po co zajmować się innymi technikami".
W   pierwszym   przypadku,   nawet   gdyby   absolwent   nie   znał   żadnej   innej   techniki   poza   ekranem 
wyobraźni, możliwe jest, że byłby w stanie osiągnąć ten sam wynik. Zakładamy, że byłby w stanie 
spowodować po prostu przypomnienie “zapomnianego" wydarzenia i ze nie byłaby w to włączona 
Wyższa Inteligencja (co nie jest pewne).
Niemniej   jednak   w  drugim  przypadku zastosowana  była  cala   gama   technik   treningu   Samokontroli 
Umysłu, a mianowicie wprowadzenie się w poziom alfa, wizualizacja, projekcja pozazmysłowa w celu 
telepatycznego przesłania energii uzdrawiających, kontrola snów oraz opracowywanie przypadków. 
Tylko taki dobór technik, w połączeniu z pragnieniem i wiarą, był w stanie nadać odpowiedni wymiar 
oczekiwaniu.
Z upływem czasu i intensywnością ćwiczeń umysł wasz zacznie posługiwać się skrótami. Zacznie być 
wyczulony na bardzo słabe nawet sygnały o istotnym znaczeniu i zacznie je wam przekazywać, nawet 
jeśli ich aktywnie nie poszukujecie. Być może w ten właśnie sposób uratowane zostało życie jednej z 
absolwentek. Pewnego dnia rano, przed pójściem do pracy, wprowadziła się ona w stan medytacji i 
używając ekranu wyobraźni chciała skorygować pewien niewielki problem w biurze. Za każdym jednak 
razem wielki czarny znak X pojawiał się na jej ekranie w momencie, gdy usiłowała wyobrazić sobie 
pożądaną scenę. Następnie w  ten sam sposób  blokowane  były wszystkie  inne sceny związane z 
biurem. Przeczucie – zbyt silne, aby je zignorować – podpowiadało jej, aby tego dnia unikała biura. 
Pozostała wiec w domu. Później dowiedziała się, że w tym dniu jej biuro było miejscem zbrojnego 
napadu   rabunkowego,   podczas   którego   wiele   osób   zostało   bardzo   poważnie   zranionych.   W 
normalnych warunkach tego typu informacje dostępne są w efekcie kontroli snów, lecz w jej przypadku 
informacja została odebrana za pomocą ekranu wyobraźni.
Oto   inny   przypadek,   w   którym   umysł   jednej   z   absolwentek   był   tak   wytrenowany,   że   w   czasie 
poważnego niebezpieczeństwa była ona w stanie całkowicie je kontrolować bez wprowadzania się w 
stan alfa. Większość wydarzeń opisanych w liście, który przytaczamy poniżej, potwierdzona została 
przez dziewięciu świadków.
W środę wróciłam do domu obładowana zakupami. Stojąc przed domem najpierw otworzyłam siatkę 
przeciw owadom, osłaniającą drzwi. Zanim zdążyłam je otworzyć, poczułam siatkę na moich plecach. 
Z niecierpliwością odepchnęłam ją mocno, ale ku mojemu przerażeniu szybko odbiła się znowu, a 
uchwyt   wbił   się   mi   w   rękę   poniżej   łokcia.   Upuściłam   torby   z   zakupami   i   powoli   wyciągnęłam 
zaostrzoną końcówkę klamki z rany. Gdy spojrzałam na zranione miejsce, zobaczyłam pokłady tkanek 
w wyszarpanej dziurze, która zaczęła się szybko napełniać krwią.
Wkrótce krwawienie stało się bardziej intensywne. Nie było czasu, żeby zrobiło mi się słabo. Mocno 
skoncentrowałam się na zatrzymaniu krwawienia. Poczułam przypływ wielkiej radości, gdy krwawienie 
ustąpiło  – nie  wierzyłam własnym  oczom.  Podczas gdy  myłam  i dezynfekowałam ranę,  przyszedł 
pierwszy ból. Usiadłam na fotelu i wprowadziłam się w stan alfa, próbując zdecydować, co robić dalej. 
W planie miałam wyjazd do Bostonu na seminarium Samokontroli Umysłu, na którym miał wystąpić 
Major   Thompson.   Zastanawiałam   się,   czy   nie   zmienić   planów   i   pójść   do   lekarza.   Bardzo   jednak 

73

background image

chciałam   pojechać   do   Bostonu,   a   także   wypróbować   moje   umiejętności   kontroli   bólu,   których   się 
uczyłam na kursie.
W  drodze  do  Bostonu   bezustannie   pracowałam  nad   swoim  bólem.   W  czasie  wykładu   stał   się   on 
jednak tak intensywny, że zdrętwiały mi palce i nawet w poziomie alfa trudno mi go było wytrzymać. 
Czułam   nawet   wyrzuty   sumienia,   że   nie   słuchałam   uważnie   wykładu   (mimo   to   następnego   dnia 
pamiętałam go niemalże słowo w słowo). Mając tak silny ból raz po raz metapsychicznie wołałam o 
pomoc. Marta musiała usłyszeć to moje wołanie, gdyż po wykładzie, gdy inni uczestnicy poszli na 
kawę, zmusiła mnie do pokazania jej mojego skaleczenia. Gdy zdjęłam bandaże, rana była jeszcze 
ciągle otwarta. Wyciągając z niej klamkę, przemieściłam widocznie część włókien mięśniowych, w 
związku  z czym skóra wokół rany  zrobiła  się  ciemnopurpurowa. Marta dowiedziała  się,  gdzie jest 
najbliższy szpital, i wróciła do mnie wraz z Denisem Storin. Powiedziałam im, że na razie nie chcę 
jeszcze iść do szpitala, i poprosiłam Denisa, aby postarał się mi pomóc metapsychicznie.
Znaleźliśmy spokojny kąt i Denis wprowadził się w stan alfa. W momencie gdy zaczął “pracować" nad 
moim zranieniem, ból stał się tak intensywny, że ja również wprowadziłam się w alfa, aby nad nim 
pracować. Gdy Denis “wiązał" moje porozrywane tkanki, czułam jakby jego palce ściągały na mnie 
ogromne   fale   bólu.   Zranienie   stało   się   tak   wrażliwe,   że   miałam   ochotę   krzyczeć!   Próbowałam 
skoncentrować się na przezwyciężeniu bólu i na ciągłym pomaganiu Denisowi i sobie samej – walcząc 
jednocześnie   z   chęcią   (niewątpliwie   nabytą   w   stanie   beta)   pójścia   na   pogotowie.   Bardzo   jednak 
chciałam, aby to wszystko, co robił Denis, udało się.
Po upływie -jak mi się zdawało – godzin poczułam, że ból zaczyna powoli się zmniejszać. Najpierw 
zmniejszył się o około dziesięć procent, potem piętnaście. Gdy Denis zapytał mnie, jak się czuję, 
zniknęła już około jedna czwarta bólu.
W dalszym ciągu tego “zabiegu" czułam, że zaczęły się goić wewnętrzne tkanki. Potem, gdy goiły się 
tkanki zewnętrzne, ból znowu się zaktywizował. Pomimo mojej koncentracji na procesie gojenia, jak 
przez   mgłę   zdawałam   sobie   sprawę,   że   otacza   mnie   coraz   więcej   ludzi   –   w   szczególności 
wyczuwałam, że ktoś stał za moimi.
plecami pomagając mi walczyć z bólem w momentach, gdy tej pomocy potrzebowałam najbardziej. 
Czułam wielką wdzięczność. Potem napłynęły nowe fale bólu i ponownie musiałam koncentrować się 
na jego zwalczaniu.
Następnie zaczęliśmy “pracować" nad zamknięciem najgłębszej części rany. Czułam, że ludzie tworzą 
wokół   nas   krąg,   aby   dodać   nam   siły.   Czułam   fale   energii   przepływające   przeze   mnie   –   miałam 
wrażenie, że się niemal unoszę z krzesła.
Denis   odczuł  to   również  i  z  pomocą  innych  proces   gojenia   zaczął  posuwać  się   o  wiele   szybciej. 
Niektórzy ludzie tworzący ów krąg mówili mi później, że “widzieli" jak moje zranienie się zamyka, 
zmniejsza   się   opuchlizna,   zmienia   się   kolor   skóry   wokół   rany   z   czarnopurpurowej   w 
czerwonopurpurową, czerwoną, różową, aż wreszcie dwa brzegi zranienia łączą się, tak jak łączą się 
doskonale dopasowane do siebie elementy układanki.
Gdy wyszliśmy z budynku do miejsca, gdzie zaparkowany był mój samochód, znajomi chcieli odwieźć 
mnie   z   powrotem   do   domu   w   Warwick,   aby   rana   nie   otworzyła   się   ponownie   przy   prowadzeniu 
samochodu.   Odmówiłam.   Wiedziałam,   że   dojadę   bezpiecznie   na   miejsce,   i   tak   się   zresztą   stało. 
Dojechałam bez najmniejszego bólu!
Następnego ranka obudziłam się w doskonałej formie. Czułam się, jakbym uczestniczyła w jakiejś 
bójce. Nigdy nikt mnie wprawdzie nie pobił, ale wyobrażam sobie, że takie chyba jest to uczucie'. Bólu 
jednak nie było, a moja ręka wyglądała doskonale. Usiadłam na łóżku i popatrzyłam na piękny świat, 
skąpany w potokach promieni słonecznych. Czułam się jak nowo narodzona!
Jak widzicie, kontynuowanie poszukiwań potencjału zawartego w naszym umyśle zwraca się nam 
stokrotnie   w   bezcennej   formie.   Według   słów   dr   Wilfreda.   Hanna,   kierownika   wydziału   badań 
naukowych   związanych   z   Samokontrolą   Umysłu,   każdy   absolwent   tej   Metody   staje   się   pod   tym 
względem kierownikiem swoich własnych badań.
“Proszę mi powiedzieć – pisze dr Hahn – w jakiej dziedzinie badań niepotrzebne są drogie laboratoria 
i   wyrafinowane   instrumenty  badawcze?  Najbardziej   wyrafinowanym,   dostępnym   przez   24   godziny 
dziennie instrumentem badawczym, tak niezwykłym, że strach mnie przejmuje, gdy o nim myślę, jest 
nasz umysł. Wszyscy jesteśmy kierownikami badań."
W   tej   chwili   mamy   te   przewagę,   że   po   raz   pierwszy   w   historii   nowoczesnej   nauki   badania   nad 
zjawiskami   metapsychicznymi   zaczynają   być   traktowane   poważnie.   Zmniejsza   to   znacznie 
niebezpieczeństwo dyskredytowania poważnego badacza tych zjawisk (tak jak to miało miejsce we 
wcześniejszych stadiach badań prowadzonych przez Jose) jako nieodpowiedzialnego szarlatana.
Niebezpieczeństwa nie  są  jednak   całkowicie nieobecne.  Są  lekarze,  którzy  stosują.  Samokontrole 
Umysłu w swojej praktyce lekarskiej, są naukowcy pracujący dla przemysłu, którzy analizują sny w 
celu   utrzymania   w   światowej   czołówce   nowych   produktów,   ludzie   różnych   zawodów   (paru   jest 

74

background image

wymienionych   anonimowo   w   tej   książce),   którzy   mówią:   “Proszę   nie   podawać   mojego   nazwiska. 
Znajomi mogliby pomyśleć, że mi odbiło".
Dzięki. Bogu, tego typu postawy stają się w naszym społeczeństwie coraz rzadsze. Setki i tysiące 
absolwentów   kursu   Samokontroli   Umysłu   z   dumą   opowiada   o   swoich   sukcesach   wynikających   z 
treningu. Poważne medyczne pisma naukowe zamieszczają publikacje na temat leczenia metodami 
metapsychicznymi oraz współzależności miedzy ludzkim organizmem i stanami umysłu.
Wiele wspomnianych w tej książce osób o wielkim prestiżu społecznym, takich jak członkowie drużyny 
baseballowej   Chicago   White   Sox   czy   artyści   estrady:   Carol   Lawrence,   Marguerite   Piazza,   Larry 
Blyden, Celeste Holm, Loretta Świt, Alexis Smith i Vicki Carr – publicznie wyrażało swoje zdanie na 
temat doświadczeń z Samokontrolą Umysłu.
Odpowiedź   na   pytanie:   “Co   dalej?",   leży   w   nas   samych   i   w   naszym   dążeniu   do   kontynuowania 
rozpoczętej  drogi,  odkrywania  samych   siebie.   Z  każdym  nowym  odkryciem   będziemy   coraz  bliżej 
ostatecznego projektu badawczego, tak pięknie opisanego przez Williama Blake'a:

By w ziarnku piasku zawrzeć wizję świata,

A niebo – w traw zieloność,

W godzinie zamknij czasu wieczność całą,

Zaś w dłoni – nieskończoność.

75

background image

ANEKS I

KURS SAMOKONTROLI l STOJĄCA ZA NIM ORGANIZACJA

Jose Silva

Wiecie już teraz, na czym polega Samokontrola Umysłu i co setki i tysiące jej absolwentów były w 
stanie dzięki niej osiągnąć. Ze względu na fakt, że ruch Samokontroli rozrasta się tak szybko i tak 
szeroko, nie jest oczywiście możliwe przekazanie wszystkiego, co każdy z absolwentów dzięki temu 
był w stanie uzyskać.
Jeżeli   znacie   osobiście   absolwentów   kursu   Samokontroli,   na   pewno   słyszeliście   o   różnorodnych 
korzyściach,  które   ludzie  ci  dzięki  tej   metodzie  osiągnęli.   Jedni   używają  nabytych   wiadomości   do 
poprawy własnego zdrowia, inni jako pomoc w studiach, jeszcze inni – w interesach lub dla poprawy 
stosunków rodzinnych, jeszcze inni – choć ci na ogół mało o tym mówią – w celu niesienia pomocy 
innym.
Taka   różnorodność   relacji   może   sprawiać   wrażenie,   że   i   kursy   prowadzone   są   przez   różnych 
wykładowców w różny sposób. Otóż nie. Wykłady przeprowadzane są podobnie na całym świecie. 
Pomimo ogromnych różnic pomiędzy wykładowcami, różnic takich, jakich można się spodziewać na 
przykład pomiędzy księdzem a byłym maklerem, oraz pomimo dużej swobody w formach prezentacji 
materiału   zawartego   na   kursie,   ćwiczenia   umysłowe   i   wyniki   tych   ćwiczeń   pozostają   wszędzie 
identyczne.
Zróżnicowane są natomiast indywidualne potrzeby ludzi, którzy przychodzą na kurs. Nie każdy ma te 
same   problemy   i   te   same   pragnienia.   Z   biegiem   czasu,   po   ukończeniu   kursu,   każda   osoba   ma 
tendencję   do   koncentrowania   się   na   tych   elementach   treningu,   które   najbardziej   bezpośrednio 
dotykają najważniejszych, najpilniejszych do rozwiązania problemów.
W późniejszym czasie, gdy na horyzoncie pojawiają się nowe problemy, w użycie wchodzą niemal już 
zapomniane elementy kursu. W chwili potrzeby techniki -nawet dawno nie praktykowane – łatwo jest 
sobie przypomnieć. Można to sprawdzić czytając i przerabiając ćwiczenia zawarte w rozdziałach od 
trzeciego do czwartego, po czym ponownie przypominając je sobie po pewnym czasie. Ktoś może 
oczywiście powiedzieć: “mam konkretny problem i tylko na nim będę się koncentrował". Proszę jednak 
pamiętać, że kurs i jego treść wyszczególniona w opisanych rozdziałach stanowią pewną całość, która 
została sprawdzona w wyniku badań i wielu lat praktycznych doświadczeń. Każda część wzmacnia 
wszystkie pozostałe, nie wyłączając tej, która nas najbardziej interesuje.
Niektóre   zagadnienia,   będące   przedmiotem   wykładów   prowadzonych   przez   dyplomowanych 
instruktorów, zostały w tej książce pominięte. Nasuwa się pytanie, czy zmienia to sposób nauczania? 
Tak, i to w dwojaki sposób. Po pierwsze, szybkość przyswajania materiału jest znacznie mniejsza – 
tygodnie w przypadku nauki z książki, cztery dni w czasie kursu Samokontroli. Po drugie, podczas 
zajęć   istnieje   pewna   dynamika   grupy,   transfer   energii,   który   stanowi   główną   część 
najintensywniejszych   przeżyć,   “doświadczenia   szczytowego",   o   którym   pisaliśmy   w   poprzednich 
rozdziałach.   Jeżeli   jednak   będziecie   świadomie   wykonywali   wszystkie   zawarte   w   tej   książce 
ćwiczenia,   będziecie   w   stanie   posiąść   te   same   umiejętności,   które   nabywają   absolwenci   kursów 
Samokontroli Umysłu.
Powodem,   dla   którego   pewne   części   materiału   zostały   pominięte,   nie   jest   chęć   ukrycia   pewnych 
zagadnień, ale fakt, że do ich przekazania niezbędny jest wykwalifikowany wykładowca.
Ze   sprawozdań   wielu   naszych   absolwentów   wynika,   że   powtórzenie   kursu   po   długiej   przerwie 
powoduje   niezwykle   intensywne   wzmocnienie   treningu   umysłowego   i   technik   w   nim   zawartych. 
Ponieważ   powtórzenie   naszego   kursu   nie   pociąga   za   sobą   żadnych   dodatkowych   kosztów   i 
absolwenci   zachęcani   są   do   tego,   aby   przychodzili   ponownie,   dziesięć   do   dwudziestu   procent 
uczestników typowego kursu Samokontroli stanowią repetowicze. Wielu z nich twierdzi, że za drugim 
razem przeżycia są jeszcze mocniejsze. Jeżeli po przestudiowaniu tej książki zdecydujecie się pójść 
na kurs, wasze przeżycia będą głębsze ze względu na uprzednią znajomość technik w niej opisanych.
Poniżej podajemy program kursu Samokontroli Umysłu.

Pierwszy dzień:
80 min – Dzień rozpoczyna się ogólnym przeglądem tego, co stanowić będzie treść kursu.
10 min – Przerwa na kawę.
50 min – Pytania, odpowiedzi i dyskusja oraz szczegółowy opis pierwszej medytacji.
20 min – Wykładowca wprowadza słuchaczy po raz pierwszy w stan medytacji, tzn. w poziom alfa. 
Słuchacze   mogą   się   drapać   lub   wiercić   na   krzesłach,   niemniej   jednak   po   osiągnięciu   głębszych 
poziomów umysłu ciało wymaga na ogół mniejszej uwagi, szczególnie podczas wizyty w idealnym 
miejscu wypoczynku.
20 min – Przerwa na kawę.

76

background image

30   min   –   Kolejne   ćwiczenie   medytacji   pod   kierunkiem   wykładowcy.   Słuchacze   osiągają   głębszy 
poziom rozluźnienia, ciągle jednak w granicach dominującej częstotliwości alfa.
10 min – Pytania i odpowiedzi oraz dzielenie się wrażeniami z pierwszych ćwiczeń.
60 min – Przerwa na obiad.
80   min   –   Wykładowca   rozważa   kwestie   elementów  struktury   materii   atomowej,   molekularnej   oraz 
komórkowej,   a   także   ewolucję   ludzkiego   mózgu.   Dyskutowana   jest   konieczność   “uporządkowania 
myśli" (patrz rozdział 8).
20 min – Przerwa na kawę.
30   min   –   Szczegółowe   wyjaśnienie   trzeciego   ćwiczenia   rozluźniającego   oraz   szybszej   metody 
osiągnięcia poziomu alfa.
30   min   –   Uczestnicy   osiągają   jeszcze   głębszy   poziom   rozluźnienia   fizycznego   i   głębszy   poziom 
umysłu.
20 min – Przerwa na kawę.
30   min   –   Czwarta   medytacja,   która   pogłębia   działanie   poprzednich   trzech   oraz   przygotowuje   do 
medytacji dynamicznej i stosowania technik do rozwiązywania problemów.
30 min – Pytania i odpowiedzi oraz wymiana wrażeń przez uczestników.
60 min – Przerwa na kolację.
80 min – Wykładowca opisuje trzy następujące techniki rozwiązywania problemów: jak zasypiać bez 
używania środków nasennych, jak budzić się bez używania budzika oraz jak przezwyciężyć senność i 
zmęczenie. Po tym następuje dyskusja.
20 min – Przerwa na kawę.
30 min – W czasie piątej medytacji wykładowca pomaga uczestnikom będącym w poziomie alfa i teta 
w przyswojeniu wymienionych przed chwilą technik.
60 min – Wykładowca przedstawia program na następny dzień, po czym opisuje techniki służące do 
programowania  snów  oraz opanowania  migreny i zwykłego bólu  głowy.  Potem  następuje czas  na 
pytania i odpowiedzi oraz ogólną dyskusję.
20 min – Przerwa na kawę.
30 min – Szósta i ostatnia tego dnia medytacja, podczas której uczestnicy sięgają do głębi umysłu w 
celu odprężenia się i rozwiązywania problemów.

Drugi dzień:
80 min – Wykładowca w skrócie omawia program dnia i wyjaśnia sposób tworzenia i użycia ekranu 
umysłu (rozdział 3). Następnie w sposób praktyczny demonstruje użycie “zakładek pamięci".
20 min – Przerwa na kawę.
20 min – Wyjaśnienie techniki doskonalenia pamięci oraz szczegółowe omówienie kolejnych ćwiczeń 
medytacji.
40 min – Siódma medytacja. Używając techniki szybkiej nauki (rozdział 6) uczestnicy uczą się, jak 
sporządzać zakładki pamięci, oraz tworzą ekran umysłowy.
20 min – Przerwa na kawę.
15 min – Wykładowca krótko wyjaśnia, na czym polega technika trzech palców i w jaki sposób należy 
jej używać w celu doskonalenia pamięci (rozdział 5) oraz do przyspieszonej nauki (rozdział 6).
45 min – Ósma medytacja ma na celu wytworzenie odruchu warunkowego za pomocą techniki trzech 
palców   oraz   utrwalenie   sposobu   jej  użycia.   Na   zakończenie   sesji   przewidziano   czas  na   pytania   i 
odpowiedzi oraz ogólną dyskusją na temat tego, co dotychczas osiągnięto.
60 min – Przerwa na obiad.
80   min   –   Wykładowca   opisuje   kluczową   technikę   używaną   podczas   medytacji   dynamicznej   do 
rozwiązywania   problemów,   a   mianowicie   zwierciadło   umysłu   (jako   rozszerzenie   koncepcji   ekranu 
umysłowego). Ponadto dyskutowana jest technika pogłębiająca stan rozluźnienia o nazwie lewitacja 
ręki   oraz   metoda   kontroli   bólu   –   powierzchniowe   znieczulenie   ręki.   Po   tym   następują   pytania   i 
odpowiedzi.
20 min – Przerwa na kawę.
60 min  –  Kolejna godzina  przeznaczona na pytania i odpowiedzi poprzedza dziewiątą medytację, 
podczas   której   uczestnicy   przyswajają   sobie   technikę   zwierciadła   umysłu.   Na   zakończenie   sesji 
następuje ponownie dyskusja.
20 min – Przerwa na kawę.
60 min – Dziesiąta medytacja jest najgłębsza z dotychczasowych. Po osiągnięciu przez uczestników 
głębokich poziomów umysłu utrwalone zostają jeszcze raz zakładki pamięci, po czym wykonywane są 
ćwiczenia lewitacji ręki oraz powierzchniowego znieczulenia ręki. Sesja kończy się wymianą wrażeń 
na temat ostatnich ćwiczeń oraz dyskusją.
60 min – Przerwa na kolację.

77

background image

80   min   –   Wykład   połączony   z   dyskusją   na   tematy   związane   z   poglądami   uczestników   na   temat 
reinkarnacji. Następnie opisana jest technika szklanki wody jako metoda programowania snu o treści 
pomagającej w rozwiązaniu problemów.
20 min – Przerwa na kawę.
30 min – Po krótkim okresie pytań i odpowiedzi uczestnicy przyswajają sobie technikę szklanki wody.
30 min – Wykładowca wyjaśnia sposób stosowania Samokontroli Umysłu w celu pozbycia się nie 
chcianych nawyków oraz kontrolowania wagi (rozdział 9).
20 min – Przerwa na kawę.
60 min – Jest to ostatnia sesja dnia. Wykładowca robi przegląd programu następnego dnia zajęć, po 
czym po krótkim czasie na pytania i odpowiedzi rozpoczyna się jedenasta medytacja, zawierająca 
programowanie kontroli nawyków oraz kontrolę wagi. Uczestnicy opuszczają salę rozluźnieni i z coraz 
lepszym samopoczuciem.

Trzeci dzień:
80 min – Wykładowca rozpoczyna zajęcia dyskusją na temat różnicy między Samokontrolą Umysłu a 
hipnozą.   Wyjaśniane   są   również   pewne   pojęcia   związane   z   funkcjonowaniem   na   poziomach 
metapsychicznych, po czym następuje czas na pytania i odpowiedzi.
20 min – Przerwa na kawę.
15 min – Wykładowca objaśnia pierwsze ćwiczenie zawierające elementy metapsychiczne. Najpierw 
uczestnicy będą mieli za zadanie przenieść się w wyobraźni z miejsca, gdzie się znajdują, do pokoju 
stołowego we własnym mieszkaniu, a następnie “wniknąć" w południową ścianę tego pokoju (rozdział 
12).
45 min – W stanie wyjątkowo głębokiej medytacji uczestnicy w sposób niezwykle wyrazisty wykonują 
po raz pierwszy projekcję świadomości do swojego pokoju stołowego i do wnętrza jego południowej 
ściany.
20 min – Przerwa na kawę, podczas której uczestnicy z rosnącym zainteresowaniem oglądają bryłki 
metalu (rozdział 12).
60 min – Wykładowca wyjaśnia uczestnikom sposób, w jaki wykonana zostanie projekcja wyobraźni 
do wewnątrz metalu w celu ustanowienia subiektywnych punktów odniesienia. W czasie trzynastej 
medytacji “badają" oni kolor wyczuwany wewnątrz metalu, jego temperaturę, zapach oraz rezonans 
przy “uderzaniu" w jego ścianki itp. Po zakończeniu ćwiczenia następuje ożywiona wymiana wrażeń.
60 min – Przerwa na obiad.
80 min – Wykładowca objaśnia dwa następujące ćwiczenia: projekcję wyobraźni w środowisko świata 
roślinnego   oraz   przenoszenie   się   w   czasie.   Z   kolei   następuje   głębsze   rozważanie   implikacji 
Samokontroli Umysłu.
20 min – Przerwa na kawę.
60 min – Czternasta medytacja jest już wyjaśniona. W czasie samej medytacji uczestnicy wyobrażają 
sobie drzewo owocowe w różnych porach roku, następnie wykonują projekcję wyobraźni wewnątrz 
liści tego drzewa. Sesja kończy się wymianą wrażeń.
20 min – Przerwa na kawę.
15   min   –   Wykładowca   przygotowuje   uczestników   do   kolejnego   kroku   w   rozwoju   ich   zdolności 
metapsychicznych: do projekcji wyobraźni do wnętrza organizmu zwierzęcego.
45 min – W czasie piętnastej medytacji uczestnicy wykonują projekcję wyobraźni wewnątrz ulubionego 
zwierzęcia   domowego.   Wrażenia,   których   doznają   podczas   “badania"   poszczególnych   organów 
wewnętrznych,   służyć   będą   później   jako   subiektywne   punkty   odniesienia   i   będą   pomocne   przy 
opracowywaniu “przypadków" u ludzi. Dyskusja po zakończeniu ćwiczenia jest dość często jedną z 
najbardziej ożywionych do tej pory.
60 min – Przerwa na kolacje.
80 min – Wykładowca przygotowuje uczestników do funkcjonowania na poziomie metapsychicznym, z 
możliwością   obiektywnej   oceny   wyników.   Pierwszym   warunkiem   wstępnym   jest   posiadanie 
odpowiednio wyposażonego laboratorium (rozdział 12).
20 min – Przerwa na kawę.
60 min – Podczas wykonywania ćwiczenia uczestnicy zachęcani są do całkowitej swobody wyobraźni 
przy tworzeniu laboratorium i jego wyposażenia. Laboratorium wyobraźni zostaje stworzone podczas 
szesnastej   medytacji.   W   większości   wypadków   pozostaje   ono   nie   zmienione   przez   wiele   lat   po 
zakończeniu kursu i staje się miejscem tak znanym dla absolwenta jak własny pokój stołowy. Sesję tę 
kończy ogólna dyskusja.
20   min   –   Przed   ostatnim   dniem   ćwiczeń   przyszłym   metapsychikom   potrzebni   są   w   laboratorium 
wewnętrzni   doradcy.   Wykładowca   wyjaśnia,   w   jaki   sposób   wyobraźnia   kreuje   takich   doradców,   a 
następnie odpowiada na pytania uczestników.

78

background image

30 min – Siedemnasta medytacja pozostaje na długo w pamięci uczestników kursu. W czasie tego 
ćwiczenia dwoje doradców pojawia się w laboratorium wyobraźni. Od tej pory będą oni zawsze do 
dyspozycji, kiedykolwiek uczestnik potrzebuje ich rady.
15 min – Dzień kończy się dyskusją wypełnioną opowiadaniami uczestników, którzy dzielą się swoimi 
interesującymi   i   barwnymi   wrażeniami.   Wielu   z   nich   jest   niezwykle   zaskoczonych   osobami,   które 
zjawiają   się   jako   ich   doradcy   w   laboratorium.   Niektórzy   podczas   ćwiczenia   mają   prawdziwie 
metapsychiczne przeżycia.

Czwarty dzień:
80 min – Sesja rozpoczyna się wykładem na temat leczenia metodami metapsychicznymi. Jest to 
jednocześnie przegląd zbliżających się ćwiczeń, zakończony ogólną dyskusją.
20 min – Przerwa na kawę.
60 min – W stanie głębokiej medytacji oraz przy pomocy wewnętrznych doradców uczestnicy “badają" 
organizm któregoś" ze swoich znajomych lub przyjaciół, aby po raz pierwszy stworzyć subiektywne 
punkty odniesienia w organizmie człowieka.
20 min – Przerwa na kawę.
60 min – Podczas dziewiętnastej, ostatniej wspólnej sesji medytacji uczestnicy przeprowadzają drugą 
część metapsychicznego badania organizmu swojego znajomego.
60 min – Przerwa na obiad.
Uwaga dotycząca ostatniego dnia zajęć: wykładowca udziela uczestnikom dokładnych wskazówek, w 
jaki   sposób   należy   opracowywać   “przypadki".   Uczestnicy   dobierają   się   trójkami   i   rozpoczynają 
ćwiczenia – początkowo pełni wątpliwości, potem z coraz większą pewnością, że kończą swój trening 
sukcesem   i   są   w   stanie   korzystać   z   wyższej   inteligencji   oraz   w   razie   potrzeby   funkcjonować   na 
poziomie metapsychicznym.
Przeglądając   ten   program   jesteście   prawdopodobnie   zdziwieni   liczbą   przerw   na   kawę.   Prawdę 
mówiąc, bardzo niewiele kawy pije się w czasie tych przerw. Jednakże podczas kursu spełniają one 
kilka  ważnych  funkcji.  Po  pierwsze,  pozwalają  uczestnikom   na   swoiste  “przetrawienie"   materiału   i 
nowych wrażeń. Po drugie, dostarczają im sporo wolnego, nie zagospodarowanego czasu, kiedy to są 
w stanie zaznajomić się z innymi uczestnikami. Jest to jeden ze sposobów stworzenia mocnej więzi 
wewnątrz grupy, powodującej z biegiem czasu wzrost kolektywnej energii metapsychicznej, która z 
kolei powoduje u każdego uczestnika zwiększenie się poziomu pewności siebie oraz wiary w sukces. 
Po trzecie, przerwy dają uczestnikom okazję do fizycznego ruchu, bardzo potrzebnego po licznych 
sesjach ćwiczeń umysłowych. Po czwarte wreszcie, nie jest bez znaczenia, że uczestnicy mają okazję 
powrócić do poziomu beta, co powoduje pogłębianie się poziomu następujących potem medytacji. Z 
tego powodu wielu absolwentów nazywa je “przerwami na beta".
Sposób przedstawiania materiału kursu zależy przede wszystkim od samego wykładowcy stosującego 
się do ogólnych wytycznych dostarczonych przez kwaterę główną w Laredo. Wykładowcy korzystają 
najczęściej z własnych doświadczeń i przeżyć. Niemniej jednak wszystkie ćwiczenia i instrukcje, które 
podawane są uczestnikom w czasie ćwiczeń medytacji, pisane są przeze mnie i podawane wszędzie 
w ten sam wierny oryginałowi sposób (obecnie kursy trwają od 32 do 36 godzin).
Po zakończeniu kursu podstawowego absolwenci mają możliwość pójścia na bardziej zaawansowane 
kursy,   które   pozwalają   na   lepsze   poznanie   intelektualnych   podstaw   całej   metody  oraz   uczą   kilku 
dodatkowych technik.
Wiele ośrodków nauki Samokontroli Umysłu oferuje absolwentom lokalnie opracowane seminaria. (...). 
Niektóre   z   nich   koncentrują   się   na   pracy   nad   “przypadkami",   inne   nad   doskonaleniem   pamięci, 
komunikacją subiektywną, uzdrawianiem metapsychicznym czy rozwijaniem zdolności twórczych.
Niektórzy   absolwenci   tworzą   własne   “domowe"   grupy,   regularnie   spotykające   się   w   prywatnych 
domach jej członków w celu dalszego rozwijania technik medytacyjnych.
Organizacja   działań   na   rzecz   Samokontroli   Umysłu   jest   prosta.   Na   czele   stoi.   Instytut. 
Psychoorientologii,  patronujący całej  organizacji i zarządzający  programem.  Organizacją i kontrolą 
kursów zajmuje się Spółka Silva Mind Control International, która ma swoje oddziały w 34 krajach. 
Jedna z jej komórek, o nazwie Silva Sensor System, zajmuje się produkcją taśm, pomocy naukowych 
oraz instrumentów badawczych, które dostępne są dla uczestników i absolwentów kursu. Komórka ta 
zajmuje się również prowadzeniem księgarni z materiałami i publikacjami z dziedziny Samokontroli 
Umysłu. Instytut Psychoorientologii publikuje biuletyn dla absolwentów, organizuje zjazdy, kursy dla 
absolwentów i seminaria. Prowadzenie badań naukowych z dziedziny Samokontroli Umysłu leży w 
gestii   organizacji   charytatywnej   o   nazwie   Psychoorientology   Studies   International,   Inc.   Ostatnią 
komórką   jest   Silva   Mind   Control   International   Programs,   Inc.,   której   zadaniem   jest   marketing 
specjalnych   seminariów   dotyczących   relaksacji,   m.in.   wykorzystujących   biologiczne   sprzężenie 
zwrotne przystosowanych do specyficznych potrzeb kierowniczej kadry przedsiębiorstw.

79

background image

ANEKS II

SAMOKONTROLA UMYSŁU METODĄ SILVY A PACJENCI PSYCHIATRYCZNI

dr med. Clancy D. McKenzie dr med. Lance S. Wright

(Clancy   D.   McKenzie,   dr   med.   –   dyrektor   Filadelfijskiej   Kliniki   Konsultacyjnej,   psychiatra   w 
Filadelfijskim   Centrum   Psychiatrycznym;   Lance   S.   Wright   –   starszy   psychiatra   w   Instytucie 
Psychiatrycznym   w   Pensylwanii,   profesor   zwyczajny   psychiatrii   dziecięcej   w   Wyższej   Szkole 
Medycznej w Hahnemann)
W   listopadzie   1970   roku   wzięliśmy  udział   w   kursie   Samokontroli   Umysłu   Metodą   Silvy,   ponieważ 
zainteresowały nas niektóre twierdzenia absolwentów tej metody. Podczas kursu zauważyliśmy, że w 
grupie uczestników   znajdowały  się  trzy osoby  niestabilne   emocjonalnie,  a   stabilność   emocjonalna 
czwartej osoby budziła wątpliwości. Nasunęło nam to szereg pytań. Po pierwsze -jakie były przyczyny 
tej niestabilności? Czy była ona spowodowana uczestnictwem w kursie, czy też osoby te były chore 
jeszcze przed jego rozpoczęciem? Czy osoby niestabilne emocjonalnie w szczególny sposób ciążą 
kursowi?
Możliwości te przedyskutowaliśmy z naszymi współpracownikami i wielu z nich było zdania, że kurs 
mógł warunkować u osobników niestabilnych stany ostrej psychozy. Teoria taka wydawała nam się 
całkiem logiczna, tym bardziej że generalnie uważa się, iż wszelkie działania ułatwiające regresję 
mogą   powodować  ostrą   psychozę  u   osób   mających  do  niej   predyspozycje.   Deprywacja  czuciowa 
(sensory   deprivation)   oraz   środki   halucynogenne   mogą   spowodować   zachowania 
psychotycznopodobne.   Nawet   stosowanie   pewnych   technik,   jak   biologiczne   sprzężenie   zwrotne 
(biofeedback) oraz hipnoza, może spowodować zmiany psychiczne. Większość psychoanalityków nie 
zaleca przeprowadzenia pacjentom cierpiącym na psychozę formalnej psychoanalizy w pozycji leżącej 
na   tapczanie,   gdyż  powoduje   to   dalszą   regresję.   Wielkość   ryzyka   nie   została   jeszcze   wprawdzie 
zdeterminowana, ale istnieją doniesienia, że praktyki takie kończyły się psychozą.
Z drugiej strony, zgodnie z relacją przedstawiciela jednej ze szkół średnich w Filadelfii, u żadnego 
spośród   dwóch   tysięcy   uczniów,   którzy   ukończyli   kurs   Samokontroli   Umysłu   w   roku   1972,   nie 
zauważono niepożądanych efektów psychicznych. To sprawozdanie zwróciło naszą uwagę również z 
innego powodu. Wiadome jest, że młodzież w okresie dojrzewania z natury rzeczy znajduje się w 
stadium   pewnej   niestabilności   emocjonalnej,   szczególnie   w   zakresie   identyfikacji   własnego   “ja". 
Dlatego też powyższe twierdzenie podawało w wątpliwość tezę, że kurs może być niebezpieczny dla 
osobników niestabilnych.
Stanęliśmy   w   tym   momencie   przed   dość   skomplikowanym   problemem.   Z   jednej   strony,   w   grupie 
trzydziestu uczestników znajdowały się trzy osoby o wyraźnie zachwianej równowadze psychicznej i 
nie byliśmy w stanie stwierdzić, czy ich stan poprawił się po kursie, czy pogorszył. Słyszeliśmy również 
zdania wygłaszane przez niektórych członków środowiska naukowego, że kurs u wielu osób powoduje 
reakcje psychotyczne. Z drugiej strony, badania w szkole średniej sugerowały, że tego typu reakcja nie 
ma   miejsca.   Również   kilku   naszych   pacjentów,   nawet   tych   bardzo   niestabilnych,   wzięło   udział   w 
kursie,   odnieśliśmy   wrażenie,   że   ich   stan   wyraźnie   się   poprawił.   Przegląd   literatury   naukowej 
dotyczącej tego tematu nie wnosił niczego konkretnego, gdyż wyrażane tam były jedynie przekonania, 
brakowało zaś konkretnych badań.
Jedyną drogą dojścia do sedna sprawy było przetestowanie wszystkich uczestników kursu przed i po 
treningu Metodą Silvy. W przeciągu następnych czterech lat 189 naszych pacjentów przeszło trening 
Samokontroli   Umysłu   w   czasie   trwania   terapii   psychiatrycznej.   Szczególną   uwagę   poświęciliśmy 
grupie 75 pacjentów, którzy poszli na kurs z diagnozą psychozy, pogranicza psychozy lub psychozy w 
stanie remisji. Grupę tę można było określić jako “poważnie niestabilną". Sześćdziesięciu z nich było 
osobnikami, którzy w pewnym okresie życia cierpieli na psychozę lub byli hospitalizowani.
W okresie czterech lat badań z 75 pacjentów o głębokiej niestabilności, którzy zgodzili się pójść na 
kurs,   66   było   pacjentami   dr   McKenzie,   zaś   dziewięciu   pozostałych   uczestników   rekrutowało   się 
spośród   pacjentów   dr   Wright.   Siedmiu   bardzo   niestabilnych   pacjentów   odmówiło   uczestnictwa   w 
kursie, pomimo ze był on oferowany bezpłatnie. Ich niestabilność nie była większa od niestabilności 
osób, które wyraziły zgodę na uczestnictwo. Pacjentów tych określono jednak jako osoby z tendencją 
do   mniej   elastycznego   i   bardziej   rygorystycznego   sposobu   myślenia.   Reprezentowali   oni   nie   tyle 
osobników, którzy mogliby natrafić na szczególne trudności w czasie trwania kursu, ile osoby, które na 
podjęcie kursu w ogóle się nie decydowały.
Początkowo pacjenci  posyłani byli na kurs z wielką ostrożnością  i pojedynczo. W  tej fazie badań 
wysyłaliśmy na kurs tylko pacjentów w stanie remisji. W miarę upływu czasu delegowaliśmy również 
pacjentów   znajdujących   się   w   okresach   mniejszej   stabilności   choroby.   Pod   koniec   czteroletniego 
okresu   badań   na  kurs   posłanych  zostało   7   pacjentów  w  okresie   aktywnej  psychozy.   Zdarzały  się 
wypadki, iż 101 więcej pacjentów jednocześnie uczestniczyło w zajęciach.

80

background image

Poza   normalnym   leczeniem   psychiatrycznym,   z   grupy   75   pacjentów   58   zostało   poproszonych   o 
wypełnienie kwestionariusza pod nazwą Inwentarz Doznań Świata (Expenental World Inventory – w 
skrócie EWI) przed rozpoczęciem i po ukończeniu kursu. Kwestionariusz ten składa się z 400 pytań i 
przeznaczony jest do pomiaru percepcji rzeczywistości. Autorzy tego kwestionariusza – dr El-Meligi i 
dr Osmond – stworzyli odpowiednik testu Rorschacha w formie pytań i odpowiedzi, który jest bardzo 
czułym   instrumentem   pomiaru   percepcji   rzeczywistości   dla   osobników   na   pograniczu   choroby 
psychicznej.
Głównym celem studiów było zbadanie, u jakich pacjentów z grupy niestabilnej trening Silvy może 
spowodować pogorszenie stanu. W tej dziedzinie wyniki były zaskakujące, ponieważ z całej grupy 
badanych tylko jeden pacjent poczuł się po kursie gorzej. Był to dwudziestodziewięcioletni mężczyzna, 
który   cierpiał   na   schizofrenię   katatoniczną.   W   dwa   tygodnie   po   kursie   jego   stan   pogorszył   się. 
Częściową przyczyną mógł być fakt, że w tym czasie zaprzestał używania lekarstw i po raz pierwszy w 
życiu zaczął spotykać się z dziewczyną. Był to również jedyny pacjent, którego wyniki – mierzone za 
pomocą kwestionariusza EWI – wyraźnie pogorszyły się po kursie. Pacjent ten nie wymagał jednak 
hospitalizacji.
U dwojga innych pacjentów, z których jeden cierpiał na depresję psychotyczną, druga zaś pacjentka 
na   depresję   inwolucyjną,   zauważono   pogłębienie   się   depresji   po   kursie   (w   odróżnieniu   od   ich 
samopoczucia podczas samego treningu). Stan dobrego samopoczucia w czasie trwania zajęć ostro 
kontrastował z ich stanem depresji. Można to porównać do sytuacji kogoś, kto przez cale życie cierpiał 
na ból głowy i nagle ten ból zniknął. Powrót bólu jest wtedy o wiele bardziej zauważalny. Niemniej 
jednak obydwoje pacjentów wykazało lepsze wyniki kwestionariusza EWI po kursie. Byli oni również w 
stanie   wykorzystywać   techniki   wyniesione   z   kursu.   Pacjentka   z   depresją   inwolucyjną   w   kilka   dni 
później   zastosowała   technikę   programowania,   co   umożliwiło   jej   pracę   w   biurze   w   stanie 
zmniejszonego   napięcia   nerwowego.   Pacjent   z   depresją   psychotyczną   był   w   stanie   rozwiązać 
podczas psychoterapii problemy, z którymi poprzednio nie potrafił się zmierzyć.
Dwudziestu   sześciu   innych   pacjentów,   wliczając   chorych   cierpiących   na   depresję   inwolucyjną, 
schizoafektywną   oraz   depresje   w   zespole   maniakalno-depresyjnym,   wykazało   po   kursie   znacznie 
zmniejszoną depresję bez jakichkolwiek szkodliwych efektów ubocznych.
W czasie trwania kursu jedna kobieta poczuła podczas sesji relaksacji nagły przypływ uczucia smutku. 
Mężczyzna (nie należący do wspomnianej wcześniej grupy 75 osób) zrezygnował z kursu po drugim 
dniu zajęć, ponieważ w czasie sesji relaksacji powrócił do niego obraz bardzo nieprzyjemnych przeżyć 
z   czasów   wojny   w   Wietnamie.   Jego   stan   nie   pogorszył   się   w   porównaniu   ze   stanem   przed 
rozpoczęciem kursu, niemniej jednak mężczyzna ten nie zgłosił się na dalsze badania. Przypadki te 
potwierdzają tezę, że stan relaksu ułatwia ludziom kontakt z ich uczuciami. W większości przypadków 
podczas  tych  sesji uczestnicy  doświadczają  uczuć  ciepła   i  przyjaźni  dlatego,   iż nastrój   grupy  jest 
dobry, a koncentracja pozytywna. U niektórych osób zdarzają się jednak rzadkie przypadki pojawienia 
się uczucia smutku i powrotu do nieszczęśliwych przeżyć.
Jedna z pacjentek (nie należąca do grupy z poważnymi zaburzeniami) obawiała się ćwiczeń, które 
miały odbywać się w ostatnim dniu zajęć, i ze względu na zły sen w przeddzień nie pojawiła się tego 
dnia na kursie.
Trzydziestoletni   pacjent   cierpiący   na   schizofrenię   paranoidalną   wykazał   ogromną   aktywność   po 
skończeniu kursu. Zaczął próbować różnych technik Samokontroli Umysłu, aby podjąć decyzję, co 
zrobić z resztą swojego życia. Spędził wiele godzin na analizie zaprogramowanych snów. Wyglądało 
to początkowo na zwiększenie się przymusowych reakcji obronnych. Niemniej jednak w wyniku tej 
zwiększonej aktywności pacjent wrócił na uniwersytet i ukończył studia doktoranckie. Po kursie był 
nawet w stanie dyskutować na temat swojego systemu urojeń: przez wiele lat osobnik ten wierzył, że 
została mu telepatycznie powierzona misja dokonania zabójstwa. Istnieje podstawa do przypuszczeń, 
że kurs Samokontroli byt bezpośrednim powodem tego, iż pacjent uwolnił się od swoich urojeń.
W porównaniu do relatywnie niewielkich  skutków negatywnych  kursu – opis efektów pozytywnych 
wymagałyby   całej   książki.   Najbardziej   interesującym   odkryciem,   które   w   konsekwentny   sposób 
ujawniało się w naszych badaniach, był fakt, że prawie w każdym przypadku następowało u pacjentów 
zwiększenie się percepcji rzeczywistości. Tego elementu nie spodziewaliśmy się znaleźć, ani też go 
nie szukaliśmy. Z grupy 58 pacjentów, którzy wypełnili kwestionariusz EWI, i uzyskał znacznie gorsze 
wyniki po  kursie, 21 pozostało mniej więcej bez  zmian,  a 36 wykazało zdumiewającą poprawę w 
percepcji rzeczywistości. Wyniki 15 z grupy 21 pacjentów, którzy nie wykazali znaczących zmian w 
kwestionariuszu, wskazywały na symptomy poprawy zdrowia.
Przeciętne wyników osiągniętych przez pierwsze 20 kobiet, które poszły na kurs, przesłane zostały do 
doktora.   El-Meligiego,   współautora   kwestionariusza   EWI.   Porównując   wyniki   przed   i   po   kursie 
Samokontroli, dr El-Meligi stwierdził znaczące zmiany na lepsze. W niektórych kategoriach zmiany 
były tak drastyczne, że porównać je można było ze zmianami następującymi u osobników w czasie i 

81

background image

po użyciu LSD (patrz wykresy A i B). Poprawa była zauważalna w każdej z jedenastu kategorii. Wyniki 
indywidualne były jeszcze lepsze (patrz wykresy E, F i G). Łączne wyniki 50% kobiet i mężczyzn, 
którzy   wykazali   największą   poprawę,   ilustrują   wykresy   C   i   D.   Istnieje   bardzo   małe 
prawdopodobieństwo   osiągnięcia   podobnych   zmian   w   przeciągu   tygodnia   za   pomocą   tradycyjnej 
psychoterapii. Wymagałyby one wielu miesięcy lub nawet kilku lat terapii.
U jednej  z  pacjentek,   cierpiącej  na  paranoję  inwolucyjną,   wynik  uzyskany  po  tygodniowym  kursie 
samokontroli   był   porównywalny  do   podobnego   wyniku   uzyskanego  przy  innej   okazji  po   jedenastu 
zabiegach z elektrowstrząsem i dwunastu tygodniach pobytu w szpitalu. Po kursie była ona w stanie 
po raz pierwszy od czterech lat samodzielnie wsiąść do autobusu.
U innej pacjentki, że schizofrenią paranoidalną i w ostrym stanie urojeniowym, po kursie pozostała 
jeszcze pewna część jej urojeniowych myśli. Była ona jednak.
w stanie wprowadzać się wielokrotnie w poziom alfa, w którym analizowała te myśli, znajdując za 
każdym razem ich jasne, logiczne rozwiązanie.
Kobieta z ostrą niezróżnicowaną reakcją schizofreniczną ze względu na aktualny stan zaburzeń nie 
była   w   stanie   wypełnić   kwestionariusza   EWI.   Dostała   do   wyboru   dwie   możliwości:   zabieg 
elektrowstrząsu   lub   kurs   Samokontroli   Umysłu.   Pod   koniec   kursu   można   było   u   niej   zauważyć 
wyraźną poprawę kliniczną. Była nie tylko w stanie wypełnić kwestionariusz, lecz uzyskała dość dobre 
wyniki.
Kobietę z tendencją do reakcji hipochondrycznych, która przeszła już dwadzieścia operacji, czekała 
właśnie następna. Podczas gdy interniści w szpitalu przeprowadzali badania serca i nerek, pacjentka 
ta użyła techniki programowania snów, dzięki której podczas snu otrzymała informację diagnostyczną 
ujawniającą jej schorzenie jako niedrożność wewnątrzjelitową w złączeniu jelitowym (ileocecal). W 
czasie tego snu pacjentka odkryła przyczynę oraz sposób jej wytworzenia się. Technika Samokontroli 
Umysłu   pozwoliła   jej   w   nagły   i   niewyjaśniony   sposób   uwolnić   się   od   niedrożności   w   godzinę   po 
potwierdzeniu   diagnozy   przez   chirurga.   Dokładną   lokalizację   można   było   potwierdzić   dzięki 
sprawdzeniu historii poprzedniej operacji tego typu .
U dwudziestojednoletniej pacjentki, będącej w stanie niezrównoważenia psychicznego we wczesnym 
stadium ostrej psychozy, występowały niebezpieczne tendencje samobójcze. Zapewniała nas, że nie 
jesteśmy w stanie nic zrobić, aby jej pomóc, i że najprawdopodobniej wcześniej czy później popełni 
samobójstwo. Poddawszy pacjentkę bardzo uważnej obserwacji, posłaliśmy ją na kurs Samokontroli. 
Ku naszemu zdumieniu, stała się ona wyjątkowo spokojna i bardziej racjonalna. Jej procesy myślowe 
przestały   iść   we   wszystkich   kierunkach   naraz.   Nastawienie   dziewczyny   stało   się   znacznie   mniej 
pesymistyczne. Pobyt w szpitalu i duże dawki lekarstw nie byłyby w stanie tak bardzo jej uspokoić. 
Dwa tygodnie po pierwszym kursie pacjentka powtórzyła go i zanotowała dalszą poprawę.
Pacjent z urojeniami, któremu wydawało się, że jest w stanie zmniejszać ludzi, uczęszczał w czasie 
hospitalizacji   na   kurs,   każdego   dnia   wracając   do   szpitala.   Wprawdzie   ciągle   uważał,   że   może 
zmniejszać   ludzi,   stał   się   jednak   o   wiele   spokojniejszy,   poprawiła   się   jego   afektywność;   pewne 
fragmenty   jego   systemu   urojeń   zaczęły   słabnąć   i   pacjent   przestał   spędzać   długie   godziny   na 
analizowaniu prostych pojęć. Poszedł na kurs w szóstym tygodniu hospitalizacji, a zmiany na lepsze 
najwyraźniej przewyższały stopień poprawy uzyskanej podczas poprzednich pięciu tygodni pobytu w 
szpitalu (wykres. E).
Kobieta cierpiąca na paranoję inwolucyjną powróciła po ukończeniu kursu do normalnego stanu. Wielu 
innych pacjentów dzięki odpowiednim partiom kursu zaczęło lepiej rozumieć swoją chorobę.
Grupa pacjentów mocno niestabilnych wykazała jako całość imponujące zmiany kliniczne na lepsze. 
Tylko jedna osoba (wspomniany poprzednio dwudziestodziewięcioletni pacjent, który w tym czasie 
zaczął   spotykać   się   regularnie   z   dziewczyną)   wykazała   pogorszenie   stanu.   Wszyscy   pozostali   w 
mniejszym  lub   większym   stopniu   wynieśli   z  kursu   określone   korzyści.  Po   kursie   zauważalne  było 
zwiększenie się energii emocjonalnej u pacjentów i polepszenie u nich ogólnego stanu emocji. Wielu 
pacjentów po raz pierwszy wykazało entuzjazm do czegokolwiek, nawet jeżeli ich początkowa reakcja 
emocjonalna była słaba lub występował całkowity jej brak. Poprawa ta wyrażała się przede wszystkim 
w bardziej optymistycznym spojrzeniu w przyszłość oraz, w wielu wypadkach, lepszym zrozumieniu 
procesów własnej psychozy. Ci z pacjentów, którzy nie potrafili pozbyć się swoich urojeń całkowicie, w 
poziomie alfa byli w stanie lepiej ocenić znaczenie swoich myśli i dojść do stanu większej jasności 
umysłu i lepszego ich zrozumienia.
Grupa   wykazała   również   większe   zrelaksowanie   oraz   znaczne   zmniejszenie   się   lęku.   Przy 
rozwiązywaniu   problemów   pacjenci   nauczyli   się   bardziej   polegać   na   sobie,   lepiej   rozumieli   te 
problemy, nabierali coraz większej pewności siebie.
Niektórzy pacjenci z psychozą zorientowali się, że ich choroba zwiększa ich zdolność funkcjonowania 
w   zmienionym   stanie   świadomości,   co   z   kolei   nadawało   chorobie   inne   znaczenie,   a   ich   życie 
zyskiwało nowe wartości.

82

background image

Pacjenci z nerwicą (114 osób) nie wykazali po kursie klinicznie negatywnych efektów. Sześciu z nich 
wypełniło   kwestionariusz   EWI.   Wykazali   poprawę,   lecz   nie   w   tak   widocznym   stopniu,   jak   grupa 
pacjentów poważnie niezrównoważonych, przede wszystkim ze względu na fakt, że ich początkowe 
wyniki były już bardzo blisko “zdrowego"  końca  skali.  Jest jednak rzeczą niewątpliwą, że również 
pacjenci z grupy nerwicowej wynieśli korzyści z treningu Metodą Silvy. Osoby, które po zakończeniu 
kursu kontynuowały ćwiczenia techniką Samokontroli, były w stanie zmienić swoje życie na lepsze. 
Nawet osoby, które nie ćwiczyły regularnie, potrafiły stosować niektóre ćwiczenia od czasu do czasu, 
w momentach kryzysów osobistych, gdy musiały radzić sobie ze stresem lub gdy musiały podejmować 
ważne   decyzje   życiowe.   Wygląda   na   to,   że   uczestnicy   doświadczali   swoistego   rozszerzenia   się 
świadomości,   odkrywając   możliwość   użycia   umysłu   w   bardziej   zróżnicowany   sposób.   Pod   koniec 
kursu udziałem większości uczestników był napływ energii emocjonalnej. Wyraźnie podwyższył się 
również poziom entuzjazmu całej grupy.
W sumie  na podstawie badań psychologicznych oraz obserwacji klinicznych można stwierdzić, że 
zarówno grupa nerwicowa, jak i psychotyczna wykazały poprawę po kursie.
II.
Dane otrzymane na podstawie badań naukowych muszą być ocenione w świetle warunków, w jakich 
je wykonywano, stosowanych kryteriów i testów oraz wysiłku, jaki został włożony w przeprowadzenie 
tych   badań.   Poniżej   podejmujemy   próbę   analizy   wszystkich   znanych   nam   czynników,   mogących 
wpłynąć na ostateczny wynik naszych studiów.
Celem naszych badań była ocena wpływu, jaki trening Metodą Silvy wywiera na osoby z zaburzeniami 
psychicznymi. Jako lekarze, pragnęliśmy, aby stan zdrowia wszystkich pacjentów poprawił się. Miało 
to   zapewne   pewien   wpływ   na   wyniki,   ponieważ   nie   ulega   wątpliwości,   że   pacjenci   musieli   to 
wyczuwać.   Nasz   optymizm   jest   nierozerwalną   częścią   naszych   codziennych   wysiłków 
terapeutycznych i wierzymy, że wpłynęło to również na wyniki naszych studiów.
W przypadku pacjentów z psychozą czekaliśmy początkowo na okres całkowitej stabilizacji choroby 
przed posłaniem ich na kurs. Jednakże z biegiem czasu wysyłaliśmy nawet pacjentów w aktywnych 
stanach ostrej psychozy.
Testy  przeprowadzane   za  pomocą   kwestionariusza   EWI  uważane   są   za   czuły  wskaźnik  percepcji 
rzeczywistości, co zresztą zostało potwierdzone przez nasze obserwacje kliniczne. Zostało to także 
potwierdzone przez doktora El-Meligiego, który stwierdził, że przytoczone obserwacje kliniczne były 
zgodne  ze   zmianami   wykazanymi   na   skalach   kwestionariusza  EWI.   Jedyny  pacjent,   którego   stan 
równowagi   psychicznej   uległ   pogorszeniu,   był   również  jedynym,  który   uzyskał   po   kursie   znacznie 
gorszy wynik w ramach testu za pomocą kwestionariusza. Osoby, które wykazały znaczną poprawę w 
badaniu za pomocą EWI, wykazały również podobną poprawę potwierdzoną przez badania kliniczne.
Autorzy kwestionariusza EWI uważają, że test jest powtarzalny i można go przeprowadzać wiele razy. 
Początkowo nie robiliśmy żadnych badań mających na celu sprawdzenie, czy czynnik powtarzalności 
miał jakikolwiek wpływ na zauważone zmiany. Pacjenci wypełniali kwestionariusz pierwszy raz tydzień 
przed   kursem   i   drugi   raz   –   tydzień   po   kursie   (chociaż   nie   zawsze   możliwe   było   zachowanie 
identycznych odstępów czasu). Późnej jednak w celu sprawdzenia, czy jakąś rolę odgrywa czynnik 
powtarzalności, w siedmiu przypadkach test został zaaplikowany dwa razy na tydzień przed kursem i 
raz w tydzień po kursie. Stosunek “nieprawidłowych" odpowiedzi w trzech testach wyniósł 100:92:65. 
Jak   widzimy,   różnica   pomiędzy   pierwszymi   dwoma   testami   nie   jest   znacząca   w   porównaniu   ze 
zmianami po treningu Samokontroli.
Również fakt, że kwestionariusz zawierał wiele pytań, które w zależności od udzielonych odpowiedzi 
mogły   spowodować   otrzymanie   “ujemnych   punktów"   po   kursie,   lecz   niekoniecznie   przed   kursem, 
równoważył w pewnym stopniu możliwość efektu powtarzalności. Na przykład twierdząca odpowiedź 
na   następujące   pytania:   “Czy  jesteś   w  stanie   czytać   myśli   drugiej  osoby?"   oraz   “Czy   w  ostatnim 
okresie   miałeś   (miałaś)   jakieś   przeżycia   religijne?",   powoduje   otrzymanie   punktów   ujemnych. 
Jednakże kurs Samokontroli uczy uczestników działania w poziomach metapsychicznych i większość 
absolwentów jest przekonana, że doświadczyli oni. ESP, co z kolei pozwoliłoby na przypuszczenie, że 
wynik kwestionariusza powinien być gorszy, a nie lepszy.
Podsumowując   rozważania   na   temat   wiarygodności   skali   EWI  twierdzimy:   czynnik   powtarzalności 
można uznać za nieznaczny i zrównoważony przez inny czynnik, powodujący możliwość pogorszenia 
wyników.   Test   uważany   jest   za   czuły   i   wiarygodny,   a   jego   wyniki   zgodne   są   z   oceną   kliniczną 
pacjentów, jak również z ich subiektywnym samopoczuciem.
Dla celów tych badań zdecydowaliśmy, że pogorszenie się stanu psychicznego u któregokolwiek z 
pacjentów w okresie trzech tygodni po kursie Samokontroli będzie przez nas traktowane jako skutek 
kursu, bez względu na fakt, czy zaistniały inne czynniki, które mogły przyczynić się do choroby.
W   każdej   grupie   75   bardzo   niestabilnych   pacjentów   obserwowanych   przez   okres   trzech   tygodni 
znajdzie się jedna  lub więcej osób, których stan ulegnie pogorszeniu. Może się to zdarzyć nawet 

83

background image

wówczas, gdy pacjenci są w czasie leczenia i nie mają do czynienia z ćwiczeniami powodującymi 
regresje.   Fakt,   że   żaden   z   pacjentów   nie   zachorował,   mógł   być   spowodowany   tym,   że   w   czasie 
przeprowadzania badań wszyscy oni byli w trakcie leczenia i często otrzymywali od nas wskazówki i 
wsparcie.  Sądzimy  jednak,   że  sama   tylko  terapia,   nawet   biorąc   pod  uwagę  pozytywną  atmosferę 
stworzoną wokół pacjentów i wsparcie, które otrzymywali, nie byłaby w stanie spowodować u nich tylu 
pozytywnych zmian.
III.
W naszym przekonaniu ostre psychozy mają swój początek w patologicznych stosunkach pomiędzy 
matką i dzieckiem w pierwszych dwóch latach życia dziecka i są często wzmocnione przez późniejsze 
przeżycia traumatyczne. Predyspozycja taka wymaga czynnika powodującego ujawnienie się choroby 
w aktualnej sytuacji życiowej danej osoby. Czynnik taki powoduje regresje i ponowne przeżywanie 
uczuć   i   realiów   z   odległej   przeszłości.   Na   ogół   czynnikiem   warunkującym   jest   odrzucenie   lub 
separacja   od   ważnej   dla   nas   osoby.   Przyczyna   leży   w   przeszłości.   Bezpośredni   powód   jest 
teraźniejszy. Ponadto mogą istnieć również mechanizmy przyśpieszające powstanie psychozy, takie 
jak narkotyki halucynogenne, kontakt z rodziną generatywną czy inne procesy ułatwiające regresje. 
Wyróżniamy wiec: (1) wczesną predyspozycję lub przyczynę, (2) teraźniejszy czynnik warunkujący, (3) 
mechanizmy   przyspieszające.   W   świetle   powyższego   psychozy   mogą   mieć   swoje   powiązania   z 
najbardziej   naturalnymi   procesami,   które   mają   swój   początek,   mechanizm   warunkujący   ich 
powstawanie i mechanizmy ułatwiające ich rozwój.
Wśród wszystkich pacjentów leczonych przez nas powodem ujawnienia się psychozy były: separacja, 
groźba utraty bliskiej osoby (prawdziwa lub urojona), za mało poświęcanej im uwagi itp. Czynniki te 
powodowały   ujawnienie   się   podświadomego   lęku   przed   porzuceniem.   Wśród   kilkuset   przypadków 
pacjentów z psychozą w okresie ostatnich dziesięciu lat autorzy nie przypominają sobie żadnego, w 
którym pacjent nie doświadczył w jakimś stopniu straty lub separacji z kimś ważnym w życiu, nawet 
jeżeli   było   to   tylko   subiektywne   odczucie.   Na   przykład   wspomniany   poprzednio 
dwudziestodziewięcioletni   katatonik,   którego   stan   uległ   pogorszeniu   w   czasie   studiów,   pozostał   w 
konflikcie ze swoją matką, gdyż uważał, że nie aprobuje jego znajomości z dziewczyną. Poczucie to 
posłużyło jako mechanizm warunkujący regresje do czasu, gdy pacjent miał rok i kiedy dezaprobata 
odbierana jest jako zagrożenie porzuceniem i śmiercią.
Gdyby   Metoda   Samokontroli   Silvy   powodowała   psychozę,   działałaby   ona   jako   mechanizm 
przyśpieszający, który musiałby być połączony z czynnikiem warunkującym przyczynę u osób z takimi 
predyspozycjami. Nie przypominamy sobie jednak ani jednego pacjenta, u którego proces psychozy 
rozpoczął się wyłącznie za sprawą mechanizmów przyśpieszających. Wierzymy, że jest to możliwe, 
niemniej jednak muszą być to przypadki relatywnie rzadkie.
IV.
Czym jest Samokontrola Umysłu Metodą Silvy?
Jest to czterdziestogodzinny kurs, zawierający trzydzieści godzin wykładów i dziesięć godzin ćwiczeń 
umysłowych. Ćwiczenia umysłowe uczą nie tylko, jak zrelaksować ciało i umysł – czego uczą również 
inne metody, takie jak: biofeedback (biologiczne sprzężenie zwrotne) czy medytacja transcendentalna 
– lecz wykraczają poza te ramy. Metoda Silvy uczy efektywnego funkcjonowania w zakresach umysłu 
na   poziomach   relaksacji,   które   w   normalnych   warunkach   nie   są   aktywnie   wykorzystywane.   Kurs 
składa się z szeregu technik, mających na celu naukę posługiwania się umysłem w celu osiągnięcia 
konkretnych  korzyści.  Fakt,   że   jesteśmy  świadkami   nieograniczonych   zdolności   umysłu   i   że   sami 
doświadczamy   świadomego   funkcjonowania   w   stanach   głębokiej   relaksacji   –   pozwala   nam   na 
nabranie  ogromnego  zaufania  do  ćwiczonych  technik.  Stan   ten  podobny  jest  do  opisanego  przez 
Zygmunta. Freuda w jego artykule na temat słuchania; podobny do stanu umysłu J. Brahmsa w czasie 
tworzenia   kompozycji   muzycznych   czy   Thomasa   Edisona,   kiedy   przychodziły   mu   na   myśl   nowe 
pomysły.
Kurs   uczy  szybkiej   i   łatwej  metody   osiągania   relaksu   w  dowolnym  momencie.   Uczestnicy   ćwiczą 
wizualizacje i wyobraźnię nabywając umiejętność myślenia w stanach głębokiego rozluźnienia. W tych 
warunkach oddawanie się marzeniom,  zastąpione  jest przez programowanie. Sny używane są do 
rozwiązywania problemów oraz otrzymywania odpowiedzi, których umysł nie jest w stanie dostarczyć 
w żadnym innym czasie.
Gdy   umysł   ludzki   nabywa   umiejętności   funkcjonowania   na   głębszych   poziomach   rozluźnienia 
fizycznego i psychicznego, niepomiernie powiększają się jego zdolności twórcze. Poprawia się pamięć 
oraz umiejętność rozwiązywania problemów. W tych rozluźnionych stanach świadomości ludzie mogą 
lepiej   kierować   swoimi   siłami   psychicznymi   w   stronę   tego,   co   pragną   osiągnąć,   dzięki   czemu 
łatwiejsze staje się np. kontrolowanie takich nawyków jak palenie papierosów.
Częste   ćwiczenia   wykonywane   w   stanach   rozluźnienia   mają   swój   wpływ   zarówno   na   procesy 
myślowe, jak i codzienne życie. Oznacza to, że ludzie mają lepszy dostęp do swojego poziomu alfa 

84

background image

bez przebywania w nim, tak jak muzyk nie musi koncentrować się przez cały czas na melodii, aby 
wiedzieć, że jakaś nuta została zagrana fałszywa.
Umysł ludzki ma ogromne możliwości, ale w swoim normalnym poziomie funkcjonowania jest ciągle 
bombardowany  przez napływ  różnych  bodźców: myśli, życzeń, potrzeb,  pragnień,  hałasu,   światła, 
presji, konfliktów oraz stresów. Normalnie nie jest on w stanie skierować więcej niż 10% uwagi na 
dowolną rzecz. Inaczej dzieje się w stanach rozluźnienia. Jednakże niewytrenowany umysł na ogół 
zapada w sen, gdy dominująca częstotliwość fal mózgowych osiąga stan alfa. Ludzie bardzo często 
nie zdają sobie nawet sprawy, że takie specjalne stany istnieją i że mogą być świadomie używane.
W   momencie   jednak,   gdy   człowiek   nauczy   się   operowania   na   tych   poziomach   świadomości,   nie 
podejmie już ważnych decyzji bez udziału tych poziomów.
Metoda   Silvy   uczy   nie   tylko   funkcjonowania   na   głębokich   poziomach   rozluźnienia   fizycznego   i 
umysłowego, ale również używania specjalnych technik, takich jak kontrola nawyków, rozwiązywanie 
problemów, osiąganie celów, poprawa pamięci, poprawa zdrowia, kontrola bólu, kontrola snów itd.
Metoda   Silvy   nie   jest   hipnozą   –   już   bardziej   zbliżona   jest   do   autohipnozy.   Ludzie   uczą   się 
koncentrować większą uwagę na wybranych zagadnieniach, ponieważ w stanie rozluźnienia nie jest 
on   bombardowany   przez   tak   dużą   ilość   bodźców   zewnętrznych.   Mając   do   dyspozycji   większe 
możliwości skupienia uwagi, są oni w stanie lepiej ukierunkować swoją koncentrację na to, czego chcą 
dokonać.
Dużą   część   kursu   stanowi   powtarzanie   pozytywnych   formuł   podczas   operowania   na   głębszych 
poziomach   rozluźnienia.   Wiadomo,   że   uzyskany   efekt   jest   niezwykle   silny.   Pozytywne   myślenie 
zawsze przynosi korzyści, niemniej jednak efekt jest zwielokrotniony, jeśli odbywa się ono w stanie 
rozluźnienia.
Ostatnia   część   kursu   związana   jest   z   parapsychologią.   Prawie   wszyscy   uczestnicy   doświadczają 
podczas   kursu   pewnych   wrażeń,   które   mogą   być   sklasyfikowane   jako   mające   podłoże 
parapsychologiczne. Wrażenia te są tak powszechne, że organizatorzy gwarantują całkowity zwrot 
opłaty   za   kurs,   jeżeli   po   ostatnim   dniu   uczestnik   twierdzi,   że   tego   typu   przeżycia   nie   były   jego 
udziałem.
V.
Dlaczego Samokontrola Umysłu pomaga pacjentom ze schorzeniami umysłowymi?
Już   we   wczesnych   stadiach   badań   przesialiśmy   spekulować,   czy   Samokontrola   zagraża   w   jakiś 
sposób umysłowo chorym, i skierowaliśmy całą naszą uwagę na pytanie, dlaczego im pomaga.
Nie znamy jeszcze wszystkich odpowiedzi, wydaje nam się jednak, że jesteśmy lepiej przygotowani do 
podobnego typu rozważań niż ci, którzy nie mieli okazji uważnie przebadać pacjentów przed i po 
treningu prowadzonego Metodą Silvy.
Ważnym czynnikiem może być mobilizacja energii psychicznej. W artykule pt. Analiza ukończalna i 
nieukończalna (Analysis Terminable and Interminable). Z Freud stwierdził, że efektywność przyszłej 
psychoterapii   może   w   dużej   mierze   zależeć   od   takiej   mobilizacji.   Osoby   uczestniczące   w   kursie 
Samokontroli są pod koniec zajęć przepełnione energią.
Pozytywne nastawienie i optymizm wytworzony podczas kursu powodują korzystny efekt u pacjentów. 
Być   może   powtarzanie   w   stanie   rozluźnienia   korzystnych   stwierdzeń   powoduje   skuteczne 
przeprogramowanie umysłu w sposób wykraczający poza ramy zwyczajnego pozytywnego myślenia.
Relaksacja zmniejsza oczywiście lęk, co z kolei powoduje zmniejszenie symptomatologii. Pacjent nie 
może   jednocześnie   być  w   stanie   umysłowego  i   fizycznego   rozluźnienia   oraz   w   stanie   lękowym   i 
wewnętrznego konfliktu. Uważa się, że funkcjonowanie na tym poziomie powoduje efekt transferu 
relaksacji na czynności wykonywane w czasie pozostałej części dnia, podobny do stwierdzonego w 
przypadku medytacji transcendentalnej.
W czasie zajęć panuje w sali dobry nastrój, a w stanach relaksacji uczestnicy doświadczają bardziej 
intensywnych   uczuć   ciepła   i   miłości.   Być   może   siła   miłości   spełnia   ważną   rolę   w   procesach 
stabilizacyjnych. Wiemy skądinąd,  że zakochani  na ogół zwracają mało  uwagi na rzeczy,  które w 
innych stanach byłyby dla nich irytujące.
Ponieważ   u   osób   osiągających   poziomy   rozluźnienia   konflikty   wewnętrzne   wydają   się   słabnąć, 
wczesne   mechanizmy   obronne   powodujące   zdystansowanie   emocjonalne   nie   są   już   konieczne. 
Ludzie mają lepszy kontakt z własnymi uczuciami oraz z rzeczywistością.
We   wszystkich   przypadkach   do   oceny   rzeczywistości   zaangażowany   zostaje   większy   zakres 
aktywności   mózgu,   co   z   kolei   powoduje   zwiększenie   zdolności   percepcji   oraz   większą   jasność 
myślenia.
Użycie specjalnych technik Samokontroli pomaga pacjentom w rozwiązywaniu niektórych problemów 
osobistych. Są oni również w stanie zaprogramować stany relaksacji i pozytywnych uczuć na cały 
dzień. Większa kontrola nad własnymi wewnętrznymi umiejętnościami daje im jednocześnie większą 

85

background image

ogólną pewność siebie. Terapeuci polegają bardziej na odpowiedziach otrzymywanych w zmienionych 
stanach świadomości, co z kolei jeszcze bardziej zwiększa pewność siebie pacjentów.
Obecne są również zjawiska fenomenu grupy. Pozytywne emocje, wytworzone przez grupę, stają się 
zaraźliwe i przenoszą się na osobników nawet najbardziej niezrównoważonych.
Część   parapsychologiczna   kursu   w   całkiem   nieoczekiwany   sposób   pomogła   niektórym   pacjentom 
będącym w stanie zachwianej równowagi psychicznej. Wielu z nich doświadczało częstych przeżyć 
paranormalnych,   których   nauka   psychoterapii   nie   jest   jeszcze   w   stanie   wyjaśnić.   Dzięki   tym 
przeżyciom pacjenci ci uzyskali pełniejsze zrozumienie własnych problemów. Jednym z głoszonych 
celów psychoterapii jest powodowanie wprowadzenia w zakres świadomości pewnych informacji lub 
faktów, które dotychczas znajdowały się w nieświadomości. Identyczną rolę spełnia w Samokontroli 
Umysłu   rozszerzanie   zakresu   świadomości   i   rozwijanie   u   ludzi   właściwości   metapsychicznych. 
Pacjenci odczuwają ulgę, ujawniając te aspekty swoich procesów umysłowych i przekonując się o ich 
prawdziwości i akceptowalności.
Również fakt, że w wielu wypadkach schorzenie umysłowe pomaga pacjentom lepiej doświadczać 
przeżycia metapsychiczne, nadaje specjalne znaczenie ich chorobie psychicznej i nowy sens całemu 
życiu.
Terapeuta, który potrafi stosować techniki Samokontroli Umysłu w praktyce psychoterapeutycznej, jest 
w stanie skuteczniej pomagać swoim pacjentom.
VI.
Podsumowanie i wnioski.
Grupa 75 pacjentów w stanie wysokiej niestabilności psychicznej ukończyła kurs Samokontroli Umysłu 
Metodą Silvy w celu sprawdzenia, czy trening tego typu może spowodować pogorszenie się stanu 
choroby.   Tylko   w   jednym   przypadku   stan   chorego   uległ   pogorszeniu.   Najbardziej   konsekwentnie 
pojawiającym się wynikiem, który został stwierdzony zarówno przez badania kliniczne, jak i w formie 
obiektywnych testów, była ogromna poprawa percepcji rzeczywistości u pacjentów.
Trzeba   zauważyć,   że   wszyscy   bez   wyjątku   chorzy,   którym   sugerowano   ukończenie   kursu 
Samokontroli, wywodzili się z jednego ośrodka praktyki psychiatrycznej, w związku z czym grupa ta 
reprezentuje kompletną populację z relacji pacjent-psychiatra. Dlatego też wyniki sugerują, iż rezultaty 
badań   nie   odnoszą   się   jedynie   do   wyselekcjonowanych   osobników,   lecz   mają   znacznie   szerszy 
zakres.
Samokontrola   Umysłu   nie   jest   psychoterapią.   Może   ona   być   jednak   zastosowana   jako   jeden   z 
instrumentów w procesie psychoterapii, zakładając, że psychiatra zaznajomiony jest z treścią Metody i 
nie   jest   nastawiony   antagonistycznie   do   jej   założeń.   Daje   to   pacjentom   zwiększoną   możliwość 
wyzyskania własnego umysłu i zastosowania nowych umiejętności do rodzaju psychoterapii, który jest 
w danym momencie praktykowany.
Pacjenci w stanach psychozy wykazali tak ogromną poprawę, że obecnie dr McKenzie nalega, aby w 
kursie   Samokontroli   brali   udział   wszyscy   psychotycy,   którzy   znajdują   się   pod   jego   bezpośrednią 
opieką lekarską.
Ze   względu   na   duże   polepszenie   stanu   u   większości   umysłowo   chorych   pacjentów   oraz   szansę 
stosowania treningu w większych grupach autorzy przewidują możliwość zastosowania Metody jako 
pomocniczej formy terapii w warunkach szpitalnych.
Kurs oceniony został jako bezpieczny i potencjalnie korzystny dla osób cierpiących na nerwice. Był 
stosunkowo bezpieczny i zdecydowanie korzystny dla  osób  wysoce  niestabilnych,  pod warunkiem 
przebywania   ich   pod   stałą   opieką   lekarza   zaznajomionego   z   programem.   Zarówno   wyniki   badań 
klinicznych,   jak   i   obiektywne   dane   zebrane   na   podstawie   testów   psychologicznych   sugerują,   że 
korzyści znacznie przewyższają jakiekolwiek efekty negatywne.
Wykres A
Przeciętna   wartość   współczynnika   t   u   38   kobiet   z   grupy  wysoce   niestabilnej   przed   i   po   treningu 
Metodą Silvy.
Poprawę zanotowano na wszystkich jedenastu skalach, nie wyłączając skali euforii. Niższe wartości 
wskazują na poprawę stanu, z wyjątkiem skali euforii,  gdzie wyższe wartości wskazują na lepsze 
samopoczucie i większy optymizm pacjenta.
Kolejność skal jest następująca:
1. Percepcja zmysłowa – zawierająca elementy, które opisują świat zewnętrzny odbierany w formie 
bezpośrednich doświadczeń zmysłowych, na wszystkich modalnościach zmysłów.
2. Percepcja czasu – która bada zjawiska związane z subiektywną oceną czasu w czterech 
kategoriach:
– zmiany w doświadczaniu przepływu czasu,
– brak poczucia ciągłości czasu,
– orientacja w czasie, włączając w to sposób zaangażowania w przeszłość, teraźniejszość i 

86

background image

przyszłość,
– wiek doświadczany w porównaniu do rzeczywistego wieku,
– identyfikacja lub alienacja ze swojego pokolenia.
3. Percepcja własnego ciała – zawiera trzy aspekty ilustrujące percepcje własnych cech fizycznych:
– aspekty emocjonalne,
– skargi hipochondryczne,
– aspekty dostrzegane.
4. Samoocena – zawiera emocjonalne tendencje wobec autoekspresji oceny własnej wartości oraz 
problemów identyfikacji.
5. Percepcja innych osób – reprezentowana przez pięć odmiennych modeli:
– dehumanizacja ludzi,
– przypisywanie ludziom niezwykłych mocy,
– uczucia zmiany,
– idee kategoryzujące,
– tendencje antropomorficzne w stosunku do zwierząt.
6. Idealizacja – koncentruje się na obrazie patologii zawartym w doświadczaniu własnych procesów 
myślenia lub ich treści. Operuje kategoriami deficytu w procesach myślowych, dezorganizacji, zmian 
nawyków   myślowych   lub   ideologii,   wszechmocy   intelektualnej,   zmiany   w   tempie   myślenia   oraz 
obecności dziwacznych myśli.
7. Dysforia (stany emocjonalne odznaczające się zaniepokojeniem, depresją lub ciągłym niepokojem – 
przyp.  tłum.)   –  bada   trzy  poziomy  afektu   dysforycznego:   somatyczny,   emocjonalny  i  intelektualny. 
Dodatkowo zawiera punkty dotyczące pragnienia śmierci oraz tendencji autodestrukcyjnych.
8. Regulacja impulsów – zawiera punkty uwypuklające niedobór elementów wolicjonalnych (brak woli) 
jako doświadczenie, a nie rzeczywistą utratę kontroli. Reprezentowane są trzy kategorie zjawisk:
– przejawy hipertoniczności,
– zahamowania w pracy i problemy z podejmowaniem decyzji,
– zachowania wymuszone (kompulsje) i całkowity brak inicjatywy, impulsy asocjalne, antysocjalne lub 
dziwaczne.

 

87

background image

Wykres B:
Średnia różnica wyników t przed i po treningu Samokontroli Umysłu Metodą Silvy dla 20 mężczyzn z 
grupy z silnymi zaburzeniami.

88

background image

 

Wykres C:
Średnia różnica wyników t dla 19 z 38 kobiet z grupy z silnymi zaburzeniami, których wyniki uległy 
największym zmianom.

89

background image

 

Wykres D:
Średnia różnica wyników t dla 10 z 20 mężczyzn z grupy z silnymi zaburzeniami, których wyniki uległy 
największym zmianom.

90

background image

 

Wykres E:
Pacjent w ostrym stanie psychotycznym badany dwukrotnie na tydzień przed i jednorazowo w tydzień 
po   treningu   Samokontroli   Umysłu.   Zauważ   podobieństwo   dwu   wyników   przed   treningiem   w 
porównaniu do trzeciego badania.

91

background image

 

Wykres F:
Pacjent z grupy z silnymi zaburzeniami, badany na tydzień przed i w tydzień po treningu Samokontroli 
Umysłu Metodą Silvy.

92

background image

 

Wykres G:
Pacjent z grupy z silnymi zaburzeniami, badany na tydzień przed i w tydzień po treningu Samokontroli 
Umysłu Metodą Silvy.

 

93

background image

ANEKS III

WPROWADZENIE
dr J.W.Hahn, kierownik ds. badawczych Silva Mind Control International.

Do niedawna naukowcy odnosili się z dużą dozą sceptycyzmu do sprawozdań opisujących jogów, 
będących w stanie świadomie regulować częstotliwość pracy serca, ciepłotę ciała oraz inne funkcje 
wewnętrzne, które uważane były za całkowicie niezależne od woli człowieka. Ignorowane były również 
opisy, że niektórzy osobnicy w stanach głębokiej hipnozy (zmienionego stanu świadomości) byli w 
stanie   pod   wpływem   sugestii   spowodować   u   siebie   zmiany   natury   fizjologicznej,   które   normalnie 
uważane   były   za   niemożliwe   do   kontroli   wolicjonalnej,   na   przykład   wywoływanie   pęcherzy   na 
powierzchni skóry oraz kontrola pracy serca.
Dzięki wprowadzeniu techniki biologicznego sprzężenia zwrotnego w przeciągu kilku lat świat nauki 
zaczął się przekonywać, że prawie każdy wewnętrzny proces może być poddany świadomej kontroli. 
Techniki biologicznego sprzężenia zwrotnego opierają się na zasadzie, że uczymy się prawidłowo 
reagować,   jeżeli   otrzymamy   natychmiastową   informację   zwrotną   (feedback)   co   do   prawidłowości 
naszej reakcji lub informację, w jakim stopniu nasza reakcja zbliżona jest do reakcji prawidłowej.
Psycholog   dr   Neal   Miller,   pracujący   obecnie   na   Uniwersytecie.   Rockefellera,   przeprowadził 
doświadczenie na zwierzętach, w którym – używając nagrody jako instrumentu sprzężenia zwrotnego 
– był w stanie dowieść, że możliwa jest świadoma kontrola zmian w częstotliwości pracy serca. Dr 
Elmer   Green   z   Fundacji   Menninger   zademonstrował,   że   za   pomocą   biologicznego   sprzężenia 
zwrotnego ludzie są w stanie nauczyć się zróżnicowanego kontrolowania temperatury dłoni: jedna 
dłoń gorąca, druga dłoń zimna.
W czasie doświadczeń z wpływem biologicznego sprzężenia zwrotnego na kontrolę częstotliwości fal 
mózgowych dr Kamiya z Instytutu Neuropsychiatrycznego Langley Porter udowodnił, że metoda ta 
może być stosowana do nauki świadomego kontrolowania częstotliwości fal mózgowych typu alfa (8-
13 herców).
Również   inne   techniki,   o   charakterze   mniej   laboratoryjnym,   stosowane   były   do   nauki   kontroli 
wewnętrznych   funkcji   organicznych.   Na   przykład   technika   medytacji   transcendentalnej   stanowiła 
próbę spowodowania reakcji rozluźnienia w organach wewnętrznych oraz w mózgu.
Inną   metodą,   przy   zastosowaniu   której   osobnicy   są   w   stanie   wytworzyć   reakcje   rozluźnienia   i 
kontrolować częstotliwość fal mózgowych, jest trening Samokontroli Umysłu Metodą Silvy. Absolwenci 
kursu Samokontroli potwierdzają odczucie głębokiego odprężenia oraz wyrażają przekonanie, że są w 
stanie   kontrolować   częstotliwość   fal   mózgowych.   W   roku   1971   twierdzenia   te   poddane   zostały 
badaniom  przeprowadzonym przez  profesora  psychologii z Uniwersytetu Trinity  w  San Antonio,  w 
stanie   Teksas,   dr   F.J.   Bremnera.   Wyniki   tych   badań   potwierdziły,   że   rzeczywiście   osobnicy   po 
przejściu takiego treningu są w stanie na życzenie spowodować pojawienie się częstotliwości alfa. 
Zostało   to   stwierdzone   podczas   badań   z  grupą   dwudziestu   nie   przeszkolonych  studentów,   którzy 
zgodzili się uczestniczyć w eksperymencie dotyczącym kontroli częstotliwości fal mózgowych. Polowa 
grupy przeszła trening odruchu warunkowego, podobny do treningu odruchów u psów Pawłowa. W 
momencie   gdy   osobnik   słyszał   mechanicznie   wytworzony   dźwięk   (trzask),   światło   stroboskopu 
powodowało wytworzenie częstotliwości alfa w elektroencefalografie. Po pewnym czasie sam dźwięk 
wystarczał do pojawienia się u tych osobników częstotliwości alfa na wykresach EEG.
Druga połowa grupy przeszła przez trening prowadzony przez pana Jose Silvę Metodą Samokontroli 
Umysłu. Obydwie grupy  wykazały przewidywane zmiany w odczycie  EEG,  tzn. w obu wypadkach 
zwiększona została częstotliwość alfa.
Później   wykonany  został  następny  eksperyment,  przeprowadzony  z osobnikami  posiadającymi już 
sporą praktykę w stosowaniu Metody Silvy.  Osobnicy ci byli w stanie świadomie  zapoczątkować i 
zatrzymywać   wytwarzanie   częstotliwości   alfa   oraz   generować   częstotliwość   alfa   w   trakcie 
przeprowadzania rozmowy. Ponieważ wszyscy oni posiadali sporą praktykę w ćwiczeniach ESF (tzw. 
opracowywanie   “przypadków"),   wykonano   z   nimi   jeszcze   jedno   doświadczenie,   podczas   którego 
aparat EEG notował częstotliwość fal mózgowych w czasie wykonywania ćwiczeń ESP. Wykres EEG 
wykazał obecność wysokiego procentu częstotliwości alfa.
Wyniki   tych   badań   sugerują,   że   trenując   człowiek   jest   w   stanie   uzyskać   zwiększoną   świadomą 
kontrolę nad swoimi organami wewnętrznymi. Odnosi się to również do mózgu, jeżeli przyjmiemy, iż 
wskaźnikiem   funkcjonowania   tego   organu   są   jego   reakcje   elektryczne.   Sugeruje   to   również 
konieczność wielu dalszych badań w celu stwierdzenia korelacji pomiędzy stanami fizjologicznymi i 
umysłowymi,   jak   również   w   celu   zbadania   optymalnych   metod   treningowych,   koniecznych   do 
uzyskania maksymalnych korzyści ze świadomej samoregulacji procesów psychofizjologicznych,
Badania przeprowadzone przez neurobiologa, dr Rodgera Sperry'ego i jego współpracowników w Los. 
Angeles z zakresu fizjologii mózgu pozwalają na lepsze zrozumienie znaczenia treningu Samokontroli 
Umysłu Metodą Silvy. Badacze ci wraz z wieloma innymi naukowcami dostarczyli laboratoryjnych i 

94

background image

klinicznych   dowodów   na   istnienie   wewnątrz   ludzkiego   mózgu   dwóch   odrębnych   rodzajów 
świadomości, działających osobno, lecz jednocześnie. Jeden rodzaj świadomości dotyczy myślenia 
sekwencyjnego i zależnego od logiki w matematyce lub w mowie. Tego typu myślenie jest zasadniczą 
funkcją lewej półkuli kory mózgowej. Drugi rodzaj świadomości związany jest z prawą półkulą i dotyczy 
myślenia holistycznego, spontanicznie twórczego i intuicyjnego z ukierunkowaniem przestrzennym i 
muzycznym.
Świadomość oparta na działalności lewej półkuli mózgu, dominująca w naszym codziennym życiu, jest 
zdecydowanie   faworyzowana   przez   nasz   system   edukacyjny   oraz   postawy   społeczne   świata 
zachodniego. Oparta jest na obiektywnej analizie faktów i na ogół związana z pojawieniem  się w 
mózgu dominującej częstotliwości typu beta. Świadomość wynikająca z działalności prawej półkuli ma 
charakter zasadniczo subiektywny i traktowana jest jako drugorzędna w naszym systemie edukacji, 
znajdując   najszerszy   wyraz   w   sztuce.   Działalność   ta   jest   na   ogół   połączona   z   wytwarzaniem 
częstotliwości typu alfa i teta.
Trening   Samokontroli   Umysłu   Metodą   Silvy   uczy   ludzi   umiejętności   zwolnienia   częstotliwości 
mózgowych   do   poziomu   alfa,   przy   jednoczesnym   prowadzeniu   rozmowy   lub   innych   formach 
aktywności   typowych   dla   częstotliwości   beta.   Pozwala   to   również   na   zastosowanie   twórczych, 
intuicyjnych   procesów   myślowych   typu   alfa   jako   czynnika   umożliwiającego   świadomy   i   bardziej 
wyrównany podział funkcji mózgowych pomiędzy lewą i prawą półkulą. Pomaga to w zrównoważeniu 
przeciążenia   lewej   półkuli   mózgu   podczas   rozwiązywania   problemów.   Odnosi   się   wrażenie,   iż 
wynikiem   celowego   wzmocnienia   funkcji   prawej   półkuli   staje   się   efektywniejsze   wykorzystywanie 
całego potencjału mózgu.

WSPÓŁZALEŻNOŚĆ

 

UWAGI

 

LUDZKIEJ

 

NA

 

WVKRESACH

 

EEG

(EEG   Correlates   of   Attention   in   Humans.   “Neuropsychologia".  Tom   10,1972.   str.   307-312)
Frederick. J. Bremner, V. Benignus, F. Moritz. Uniwersytet Trinity, San Antonio, Teksas.

Powyższe   badania   finansowane   były   przez   Mind   Science   Foundation   z   Los  Angeles,   Kalifornia. 
Autorzy   wyrażają   wdzięczność   panu   Jose   Silvie   za   udział   w   badaniach   oraz   panu   Dawidowi   L. 
Carlsonowi za pomoc w przygotowaniu poniższego tekstu.
Model uwagi przedstawiony przez Bremnera i jego współpracowników czyni zmiany EEG zmienną 
zależną   (Bremner   1970;   Ford,   Morris   i   Bremner   1968;   Eddy,   Bremner   i   Thomas   1971;   Hurwitz   i 
Bremner 1972). Model ten bierze pod uwagę istnienie trzech klas czy podzbiorów uwagi, lecz choć 
podzbiory te są ortogonalne, nie są zhierarchizowane. Zdefiniowane już podzbiory to: oczekiwanie, 
kontra-oczekiwanie, orientacja, pobudzenie i brak koncentracji (Hurwitz i Bremner 1972).
Zastosowanie tego modelu zwiększy się w miarę zwiększania się jego ogólności. Obecne badanie ma 
na celu rozszerzenie ogólności modelu z danych uzyskanych podczas badań na zwierzętach na dane 
dotyczących stanów uwagi ludzkiej. Badanie dotyczy dwóch aspektów. Jednym jest stwierdzenie, czy 
EEG u ludzi reaguje na zmiany związane z którąkolwiek z wyżej wymienionych składowych uwagi. 
Drugim aspektem jest zbadanie, czy istnieje u ludzi jakaś unikalna składowa, która albo w ogóle nie 
występuje u zwierząt, albo nie jest testowana.
Ze względu na fakt, że testy wymagały przeprowadzania dużej ilości eksperymentów, model został 
zorientowany   w   kierunku   składowej   oczekiwania,   jako   najodpowiedniejszej   do   zbadania   ludzkiej 
uwagi.  Przypominamy   czytelnikom,   że   oczekiwanie  rozumiane   jest   tutaj   jako   nauczenie   się   przez 
podmioty zależności, że bodziec B następuje po bodźcu A.
Szczegółowy opis całej procedury omawiany będzie w części.
Metoda.
Teraz zaznaczamy tylko, że badania przeprowadzone będą przy użyciu klasycznego paradygmatu 
warunkującego.   Paradygmat   ten   wzorowany   był   możliwie   najściślej   na   paradygmacie   użytym   do 
zebrania danych przy badaniu zwierząt. Niemniej jednak zebranie danych dotyczących zwierząt było 
proste dzięki łatwo dostępnym częstotliwościom teta. W przypadku ludzi dane EEG charakteryzowały 
się większym prawdopodobieństwem częstotliwości alfa. Dlatego też częstotliwości alfa posłużyły jako 
dane do zmiennej zależnej. Bardziej interesujący może okazać się drugi aspekt badań. Psychologowie 
często   dyskutują   na   temat   istnienia   wewnętrznej   świadomości   człowieka.   Obecny   model   dotyka 
również tego zagadnienia czyniąc z koncentracji wewnętrznej składową uwagi. Składowa koncentracji 
wewnętrznej   charakteryzuje   się   nieobecnością   bodźca   eksteroceptywnego   oraz   testowalności 
wyłącznie u ludzi. W poniższych badaniach wysunięto tezę, że zmiany składowej mogą być mierzone 
przez zmiany w EEG, wynikające z reakcji badanych osobników podczas stanów medytacyjnych i 
stanów głębokiego odprężenia.
Metoda.
Uczestnicy: Dwudziestu studentów płci męskiej, w wieku od osiemnastu do dwudziestu pięciu lat, z 
pierwszego roku psychologii. Zostali oni poinformowani, że eksperyment ma na celu samokontrolę fal 
mózgowych, i przydzieleni w sposób przypadkowy do dwóch grup, po dziesięciu w każdej.

95

background image

Aparatura: Użyty został elektroencefalograf Beckmana typ T. Elektrody z nierdzewnej stali instalowane 
były podskórnie ponad wierzchołkiem obszaru potylicznego. Dane EEG śledzone były wizualnie oraz 
nagrywane   na   taśmie.   Za   pomocą   dźwiękowego   biogenicznego   systemu   informacji   zwrotnej   (I), 
częstotliwości fal mózgowych typu alfa (8 do 13 herców) mogły być filtrowane z potylicznego odczytu 
EEG   i   prezentowane   uczestnikom   za   pomocą   słuchawek   jako   analog   częstotliwości   alfa.   Układ 
logiczny  Digital Equipment   Corporation  został  nastawiony  na półsekundowy  bodziec  (CS)  i po  10 
sekundach na 10-sekundowy bodziec (UCS), które były notowane w formie liczb binarnych. CS był 
sygnałem   dźwiękowym   (trzask)   przekazywanym   do   słuchawek   uczestnika,   spowodowanym 
otwieraniem i zamykaniem przełącznika podłączonego do sześciowoltowej baterii. UCS był błyskiem 
wytwarzanym przez fotostymulator Grass PS 2 nastawiony na częstotliwość alfa, generowaną przez 
uczestnika  z  zamkniętymi   oczyma. Wszystkie informacje   zapisywane   były  na  8-ścieżkowej  taśmie 
analogowej typu Ampex. SP 300, a skompletowany zapis zmieniany był na zapis numeryczny przez 
analogowo-cyfrowy konwertor, podłączony do komputera typu IBM 360/44.
Procedura:   Projekt   badań   był   przestudiowany   i   zatwierdzony   przez   Uniwersytecką   Komisję   ds. 
Humanitarnego Traktowania Ludzi Będących Podmiotami w Eksperymentach Naukowych. Każdy z 
uczestników eksperymentu wypełniał kwestionariusz z pytaniami na temat ostatniego picia alkoholu 
lub   zażywania   narkotyków,   historii   ataków   epileptycznych   oraz   wcześniejszych   doświadczeń   z 
hipnozą,   jogą   lub   warunkowaniem   stanu   alfa.   Kiedy   uczestnik   eksperymentu   po   raz   pierwszy 
przyszedł do laboratorium, proszony był dodatkowo o podpisanie oświadczenia, że zaznajomił się z 
celem   i  formą   eksperymentu   oraz  że   procedura   została   mu   wyjaśniona.   Pomiary   wyjściowe  EEG 
wykonane   były   dla   każdego   uczestnika,   bez   przekazywania   informacji   zwrotnej.   Jako   bodziec 
stosowane   było   polecenie:   “zamknij   oczy".   Każdy   wykres   oznaczony   był   liczbą   dwucyfrową.   Do 
nagrywania   filtrowanych   i   niefiltrowanych   częstotliwości   fal   mózgowych   używane   były   oddzielne 
ścieżki.   Ten   sam   proces   powtórzony   był   następnie   przy   “otwartych   oczach".   Twarz   każdego   z 
uczestników   obserwowana   była   na   monitorach   telewizyjnych.   W   czasie   dokonywania   pomiarów 
wyjściowych   każdy   uczestnik   przebywał   w   laboratorium   doświadczalnym   około   30   minut.   Jeżeli 
odczyty pomiarów wyjściowych były dla któregoś z uczestników niewystarczające, cały proces był 
powtarzany, aż otrzymano dane wolne od artefaktów.
Podobnie jak przy pomiarach podstawowych, uczestnicy podzieleni zostali na dwie grupy, po dziesięć 
osób w każdej. Pierwsza 10-osobowa grupa (Silvy) przeszła w czasie weekendu czternastogodzinny 
kurs   Samokontroli   Umysłu,   prowadzony   przez   Jose   Silvę   (Shah,   1971).   Wprawdzie   technika 
Samokontroli   Silvy   jest   sama   w   sobie   metodą   unikalną,   niemniej   jednak   korzysta   ona   z   technik 
prowadzących do głębokiego rozluźnienia oraz procesów opartych na technice podobnej do grupowej 
hipnozy. Pewien czas przeznaczony jest na ćwiczenia, które możliwie adekwatnie określić można jako 
ESP (percepcja pozazmysłowa).
Na  początku  następnego  tygodnia  osoby  te  przyprowadzono  do  laboratorium   i przez  dwadzieścia 
minut dokonywane były u nich pomiary EEG. Dane odczytywano, gdy uczestnicy mieli oczy otwarte 
lub zamknięte, praktykując technikę Silvy. Przy innej okazji pomiary EEG dokonane były w podobnych 
warunkach   z   tymi   samymi   osobami   przy   użyciu   dźwiękowego   biogenicznego   systemu   informacji 
zwrotnej i podobnych instrukcji słownych.
Druga 10-osobowa grupa (CC) poddana była klasycznemu paradygmatowi warunkującemu odbycie 
pięćdziesięciu prób w czasie jednej sesji. Każda próba składała się z bodźca CS – półsekundowego 
sygnału   dźwiękowego   (trzasku),   po   którym   następowała   dziesięciosekundowa   przerwa   pomiędzy 
pobudzeniami (interstimulus interval – ISI), oraz z bodźca UCS składającego się z 10-sekundowej serii 
błysków   nastawionych   na   częstotliwość   alfa   danej   osoby.   Przerwy   pomiędzy   pobudzeniami   były 
nieregularne. Prowadzący eksperyment rozpoczynał próbę, gdy wydawało się, że uczestnik osiągnął 
stan rozluźnienia. Sesja, składająca się z 50 prób, trwała od 20 do 30 minut. Sesje powtarzano do 
momentu,   aż   wystąpiła   u   uczestnika   reakcja   warunkowa   wytwarzania   częstotliwości   alfa   albo   do 
momentu, gdy prowadzący eksperyment był przekonany, że uczestnik nie jest już w stanie wytworzyć 
większej   ilości   częstotliwości   alfa.   Podczas   ostatniej   składającej   się   z   50   prób   sesji   z   grupą   CC 
uczestnikom   dostarczana   była   biogeniczna   informacja   zwrotna.   Wszystkie   klasyczne   dane 
warunkujące zapisywane były, kiedy badany miał otwarte oczy.
Sposób obliczania wyników.
W celu dokonania analizy wyników dane EEG zgrupowane zostały w formie dziesięciosekundowych 
epok. Z danych wyjściowych wzięta była jedna epoka dla każdego uczestnika poddanego badaniom z 
zamkniętymi   i   z   otwartymi   oczami.   Z   pomiarów   wykonywanych   z   uczestnikami   grupy   Silvy   po 
czternastogodzinnej sesji treningowej wzięta była jedna epoka z badań osoby z zamkniętymi oczami i 
jedna, dotycząca tej samej osoby, mającej w czasie badań oczy otwarte – bez podawania informacji 
zwrotnej. Z grupą tą powtórzono te same badania z podawaniem informacji zwrotnej. Dla grupy CC 
pod uwagę brana była jedna z wczesnych prób (próba numer 3, jeżeli była wolna od artefaktów) epoka 

96

background image

zaś   pochodziła   z  10-ciosekundowej  przerwy   między  pobudzeniami   (ISI).   Podobną   epokę   brano   z 
ostatniej próby przed dostarczeniem biogenicznej informacji zwrotnej. Ostatnia epoka wzięta była w 
czasie, gdy uczestnik otrzymywał informacje zwrotne.
Każda   epoka   została   poddana   przekształceniu   analogowo-cyfrowemu,   a   następnie   analizie 
spektralnej, biorąc pod uwagę różne częstotliwości EEG (Walter 1968). W tej pracy opisane zostały 
jedynie wyniki otrzymane podczas badania osób z otwartymi oczami.
Wyniki.
Wykresy  1   i   2   zawierają   podsumowanie   wyników  grup,   odpowiednio,   odniesienia   (CC)   i   Silvy.   W 
każdym z wykresów można również odczytać efekt biogenicznej informacji zwrotnej. Na każdym z 
układów   współrzędnych   przedstawione   zostały   trzy   aspekty   eksperymentu:   porównanie   pomiędzy 
wynikami   pomiarów   wyjściowych,   zwiększenie   wytwarzania   alfa   w   wyniku   dowolnego   z   procesów 
eksperymentalnych oraz wpływ biogenicznej informacji zwrotnej.
Rozpatrując  grupę odniesienia  (wykres 1), można zauważyć  zdecydowane,  związane  z procedurą 
warunkującą (CC), zwiększenie wytwarzania alfa, które wyraża się w postaci wierzchołka w środkowej 
linii   przy   częstotliwościach   pomiędzy   8   i   9   herców.   Dane   wyjściowe   nie   zdają   się   wykazywać 
dominującej   częstotliwości   alfa,   co   zostało   zilustrowane   przez   szerokie   i   dość   płaskie   widma. 
Zwiększenie   średniej   względnej   mocy   widma   rozkłada   się   przy   mniejszej   ilości   częstotliwości. 
Dodatkową zmianę w fali alfa można zaobserwować przy wprowadzeniu biologicznego sprzężenia 
zwrotnego i dalszym zwężeniu widma. Wprowadzenie biogenicznej informacji zwrotnej spowodowało 
jeszcze jedną zmianę częstotliwości.
Podobne wyniki zaobserwować można w grupie Silvy (wykres 2), niemniej jednak zalecamy pewną 
ostrożność   przy   porównywaniu   wykresów   tych   dwóch   grup.   Na   podstawie   obserwacji   wykresów 
wydaje   się   jednak,   że   osobnicy,   którzy  przeszli   trening   Silvy,   byli   w   stanie   wytwarzać   efektywnie 
częstotliwości alfa, chociaż nie w takiej ilości, jak zostało to zademonstrowane w przypadku grupy. CC 
(patrz wykres 1). Tutaj także można zauważyć zmianę w kierunku niższych częstotliwości i wydaje się 
ona większa niż w przypadku grupy CC. Ten wniosek może być jednak niezupełnie prawidłowy ze 
względu   na   to,   że   przy   pomiarach   podstawowych   grupa   Silvy   wykazała   zwiększoną   produkcję 
częstotliwości w zakresie 10 do 12 herców, które nie występowały w przypadku grupy CC. Z tego też 
powodu trudno jest wydać ocenę co do stopnia relatywnej zmiany w obydwu grupach. Warto jednak 
zanotować, że zmiana częstotliwości nastąpiła w obu grupach w tym samym kierunku oraz że efekt 
biogenicznej informacji zwrotnej był w obydwu przypadkach identyczny (patrz wykres 2).
Dyskusja.
Powyższe   wyniki   wydają   się   potwierdzać   model   uwagi   Bremnera,   w   szczególności   w   składowych 
oczekiwania i koncentracji wewnętrznej. Interesujące jest porównanie danych, otrzymanych w czasie 
tych   eksperymentów,   z   danymi   otrzymanymi   w   trakcie   badań   na   zwierzętach,   które   służyły   jako 
pierwowzór do zdefiniowania składowej oczekiwania (patrz wykres 3). Przy porównaniu wykresów 1 i 
3 rzucają się w oczy pewne podobieństwa. Krzywe danych wstępnych i krzywe. CS rozpatrywane 
osobno są szerokie i płaskie, podczas  gdy krzywe odnoszące się do  procesów  warunkowania  są 
spiczaste. Obydwa wykresy wykazują również zmianę częstotliwości. Autorzy zdają sobie sprawę, że 
zmiana częstotliwości ma przeciwny kierunek. Prawdopodobnie wynika to z faktu, iż dane od zwierząt 
pochodziły z obszaru hippocampa, podczas gdy dane od ludzi – z wierzchołka obszaru potylicznego. 
Wyniki te sugerują, że oczekiwanie w formie definiowanej przez model skorelowane jest z kształtem 
widma oraz zmianą częstotliwości. Również inni autorzy opisują zmianę częstotliwości alfa u ludzi, co 
potwierdzałoby istnienie składowej oczekiwania (Knott i Henry 1941; Williams 1940) lub co najmniej 
korelacje częstotliwości alfa z uwagą (Jasper i Shagass 1940).
Na wykresie 2 autorzy przedstawiają składową koncentracji wewnętrznej. Rozpatrywani osobnicy, po 
przejściu   przez   trening   Samokontroli   Umysłu   Metodą   Silvy,   nie   używali   bodźców   zewnętrznych 
podczas dostarczania powyższych danych. Używali natomiast metody, która może być w najlepszy 
sposób określona jako wytwarzanie obrazów umysłowych. Wartość modelu Bremnera polega między 
innymi   na   tym,   że   dzięki   zdefiniowaniu   składowej   “koncentracji   wewnętrznej"   staje   się   zbędne 
używanie takich określeń jak “świadomość" czy “obrazy umysłowe". Koncentracja wewnętrzna zależy 
od poprzedzających ją warunków (takich jak przekazywane uczestnikom instrukcje słowne) oraz od 
zmian zaobserwowanych na EEG. Autorzy zdają sobie sprawę, że potrzebne są dodatkowe badania 
kontrolne w celu zbadania wiarygodności składowej koncentracji wewnętrznej.
Nabiera to specjalnej wagi w świetle krytyki Hartsa (1968), że osobnicy, zostawieni na kilkanaście 
minut   sami   w   przyciemnionym,   cichym   pomieszczeniu,   w   sposób   naturalny   zwiększają   ilość 
wytwarzanej częstotliwości alfa. Przedstawione badania (oraz badania. Browna 1970) mogą oprzeć 
się powyższej krytyce ze względu na fakt, że do analizy wyników używane są zmiany częstotliwości 
oraz   kształt   widma,   w   odróżnieniu   od   badań,   które   polegały   wyłącznie   na   ilości   lub   amplitudzie 
wytwarzanej częstotliwości alfa (Kamiya 1968). Niemniej jednak niezwykle interesujące są rozważania 

97

background image

na temat dodatkowej zmiany częstotliwości, która następuje w wyniku zastosowania biogenicznego 
sprzężenia zwrotnego. W przypadku grupy CC mogło ono pomóc w większym ujawnieniu bodźców 
UCR   i   CR,   zmieniając   tak   klasyczny   paradygmat   warunkowania   na   sytuację   warunkowania 
instrumentalnego   przy   CR   spełniającym   rolę   bodźca   zasadniczego.   Z   drugiej   strony   dla   grupy 
ćwiczonej   Metodą   Silvy   sprzężenie   zwrotne   stanowiło   uczestnikom   niesubiektywny   korelat 
koncentracji wewnętrznej.

KONCENTRACJA

 

WEWNĘTRZNA

 

JAKO

 

SKŁADOWA

 

UWAGI

Frederick J. Bremner i F. Moritz. Uniwersytet Trinity, San Antonio, Teksas.

Powyższe   badania   finansowane   były   przez   Mind   Science   Foundation   z   Los  Angeles   w   Kalifornii. 
Autorzy chcieliby wyrazić wdzięczność panu Jose Silvie za udział w eksperymencie.
Abstrakt.
Celem niniejszego sprawozdania jest podjęcie próby uporządkowania kolejnych danych z dziedziny 
wewnętrznej   koncentracji   uwagi   u   ludzi.   Zastosowany   teoretyczny   model   korzysta   ze   zmian   w 
wykresie  EEG  traktując  je  jako  zmienną  zależną.  Zmienną  niezależną  stanowią  polecenia  słowne 
prowadzącego doświadczenie, mające na celu zapoczątkowanie wytwarzania częstotliwości alfa i – co 
za tym idzie – przewidywanie istnienia wewnętrznej koncentracji uwagi.
W poprzedniej publikacji (Bremner et al. 1972) autorzy sugerują, że koncentracja wewnętrzna jest 
składową uwagi i składowa ta może być zdefiniowana przy udziale pewnych określonych warunków 
wstępnych   oraz   pewnych   charakterystycznych   zmian   w   wykresie   EEG.   Zmiany   w   EEG   podczas 
wytwarzania częstotliwości alfa spowodowane przez określony bodziec, użyte zostały jako zmienne 
niezależne. Badania te narażone były na krytykę ze względu na twierdzenie (Hart 1968), iż niektórzy 
osobnicy, pozostawieni przez kilka minut w zaciemnionym i spokojnym pomieszczeniu, są w stanie 
zwiększyć ilość wytwarzanej częstotliwości alfa. Uważano jednak, że jeżeli osobnik byłby w stanie 
zapoczątkować   oraz   zatrzymać   wytwarzanie   częstotliwości   alfa   równocześnie   z   jakimś   sygnałem 
przekazanym   przez   prowadzącego   doświadczenie,   mogłoby   to   stanowić   odpowiedź   na   kwestię 
rzekomego spontanicznego wytwarzania alfa, jak to zostało opisane przez Harta. Jeżeli zainicjowanie 
wytwarzania   alfa   będzie   u   danego   osobnika   powiązane   również   z   werbalnym   potwierdzeniem 
wystąpienia stanu koncentracji wewnętrznej, dostarczyłoby to równocześnie dodatkowego świadectwa 
istnienia składowej koncentracji wewnętrznej.
Metoda.
Uczestnicy:   w   badaniach   wzięło   udział   dziesięcioro   kobiet   i   mężczyzn   uprzednio   ćwiczonych   w 
wytwarzaniu częstotliwości alfa. Niektórzy z uczestników brali udział w poprzednich eksperymentach 
(Bremner et al. 1972). Wszyscy uczestnicy obecnych badań potwierdzili swoje duże doświadczenie i 
umiejętności   wytwarzania   częstotliwości   alfa,   posiadanie   uwarunkowanego   stanu   głębokiego 
rozluźnienia, jak również posiadanie pewnego doświadczenia w ćwiczeniach metapsychicznych.
Aparatura:   do   doświadczenia   użyty   został   elektroencefalograf   Beckmana   typu   T.   Elektrody   z 
nierdzewnej stali instalowane były podskórnie ponad wierzchołkiem obszaru potylicznego. Dane EEG 
śledzone były wizualnie oraz nagrywane na taśmie. Dodatkowo uczestnik miał do dyspozycji mikrofon, 
zainstalowany   przy  pulpicie   nagrywającym   w   celu   rejestrowania   na   taśmie   słownych   opisów   jego 
przeżyć. Układ logiczny z Digital Equipment Corporation był nastawiony na identyfikację uczestników 
eksperymentu   w   formie   zapisu   liczbowego.   Twarz   oraz   górna   cześć   klatki   piersiowej   uczestnika 
obserwowane były przez kamerę telewizyjną. Informacje zapisywane były na ośmiościeżkowej taśmie 
przy użyciu analogowego pulpitu typu Ampex Sp 300.
Procedura:   każdy   z   uczestników   eksperymentu   proszony   był   o   wypełnienie   kwestionariusza   z 
pytaniami na temat ostatniego picia alkoholu lub zażywania narkotyków, historii ataków epileptycznych 
oraz poprzednich doświadczeń z hipnozą, jogą lub innymi metodami warunkującymi stan alfa. Kiedy 
uczestnik   eksperymentu   po   raz   pierwszy   przychodził   do   laboratorium,   proszony   był   dodatkowo   o 
podpisanie oświadczenia, że zaznajomił się z celem i formą eksperymentu oraz że procedura została 
mu wyjaśniona. Każdego z uczestników poproszono o wytworzenie częstotliwości alfa, przy użyciu 
jednej z metod zwykle przez niego używanej. Pomiary wyjściowe notowane były przez około pięć 
minut w czasie, gdy uczestnicy mieli oczy zamknięte. W celu ustalenia dla każdego z uczestników 
indywidualnego   punktu   odniesienia   w  stosunku   do   wytwarzanych   częstotliwości  alfa,   mniej   więcej 
dziesięć minut przeznaczono na ćwiczenia, które najbliżej można określić jako ćwiczenia z dziedziny. 
ESP (Silva Method; McKnight 1972). Następnie, na polecenie słowne prowadzącego doświadczenie, 
uczestnik   (z  zamkniętymi   oczyma)  był   proszony   o   wytworzenie  częstotliwości  alfa.   Gdy   w   ocenie 
prowadzącego   doświadczenie   dane   EEG   wykazywały,   iż   częstotliwość   alfa   była   rzeczywiście 
wytwarzana,   czekał   on   jeszcze   około   30   sekund,   po   czym   przekazywał   uczestnikowi   polecenie: 
“Proszę zatrzymać alfa". Wydawanie poleceń: “Proszę zacząć", “Proszę zatrzymać", kontynuowane 
było   do   momentu,   kiedy   prowadzący   doświadczenie   wnioskował,   że   uczestnik   w   wystarczającym 
stopniu zademonstrował swoje umiejętności i że zapis jest wolny od artefaktów. Uczestnik otrzymywał 

98

background image

wtedy polecenie “otwarcia oczu" i procedura “zacząć-zatrzymać" powtarzana była od początku. Żaden 
z uczestników tego eksperymentu nie wykazał trudności w wytwarzaniu alfa, niemniej jednak niektórzy 
nie zawsze byli w stanie zatrzymać wytwarzanie tych częstotliwości na polecenie słowne, szczególnie 
kiedy mieli zamknięte oczy. Każdy uczestnik spędzał w laboratorium około 45 minut.
Wyniki.
Wyniki tych badań zaprezentowano na wykresach 4 i 5. Wprawdzie w oryginalnym założeniu dane 
miały być poddane analizie spektralnej, niemniej jednak kontrast pomiędzy stanami alfa i nie-alfa był 
tak   wyraźny,   że   taka   analiza   okazała   się   zbędna.   Wykres   4   zawiera   dane   czterech   uczestników 
uzyskane   wówczas,   kiedy   mieli   zamknięte   oczy.   Litera   S   na   zapisie   (patrz   wykres   4)   oznacza 
polecenie   rozpoczęcia  wytwarzania alfa,   natomiast  litera  T  oznacza  polecenie   przerwania.   Proszę 
zauważyć   różnicę   między   “piłą"   charakteryzującą   częstotliwość   alfa   oraz   zmniejszoną   amplitudą 
zapisu następującego po poleceniu przerwania (T). Wykres 5 zawiera dane zebrane podczas badań 
grupy pięciu uczestników, z których trzech miało oczy zamknięte i dwóch (P8 i T9) oczy otwarte. 
Interesujący jest fakt, że uczestnik T9 z otwartymi oczyma po otrzymaniu polecenia rozpoczęcia (S) 
wykazuje kilkusekundowe opóźnienie w wytwarzaniu częstotliwości alfa. Reakcja ta ujawniła się przy 
wszystkich próbach tego uczestnika z otwartymi oczami. Można to było czasami zaobserwować u 
innych uczestników.
Słowne   opisy   dawane   przez   wszystkich   uczestników   sugerowały,   że   znajdowali   się   oni   w 
specyficznym,   możliwym   do   zdefiniowania   stanie   uwagi.   Wszyscy,   oprócz   jednego,   byli   w   stanie 
przewidzieć, kiedy wytwarzają, a kiedy nie wytwarzają częstotliwości alfa. Innymi słowy, mogli oni 
powiedzieć “start" i “stop" i zapis wyglądał tak samo jak wykresy 4 i 5.
Dyskusja.
Powyższe wyniki sugerują, że dla tej grupy uczestników kontrola wytwarzania częstotliwości alfa jest 
faktem. Grupa ta jest w związku z tym mniej narażona na rodzaj błędu opisanego przez Hart a (1968).
Opóźnienie   czasu   w   wytwarzaniu   alfa   u   niektórych   uczestników   jest   zjawiskiem   niezwykle 
interesującym, ale autorzy nie posiadają w tej chwili wyjaśnienia jego występowania. Niemniej jednak 
istnieje  współzależność   z  jednej   strony między  zapoczątkowaniem   wytwarzania  częstotliwości alfa 
wykazanym na EEG, a z drugiej strony – występowaniem u uczestników jedynego w swoim rodzaju 
subiektywnego   uczucia   oraz   jego   opisie   słownym,   określającym   to   uczucie   jako   specjalny   rodzaj 
uwagi. Stan ten decydujemy się w związku z tym sklasyfikować jako koncentrację wewnętrzną będącą 
składową uwagi.

KORELATY EEG UWAGI U LUDZI

Wykres 1.
Widma   mocy   dla   grupy   warunkowania   klasycznego,   ukazujące   dane   kontrolne   (control   baseline) 
warunkowania (CC) oraz biogenicznego sprzężenia zwrotnego (CC-f).

99

background image

Wykres 2.
Widma   mocy  dla   grupy  ćwiczonej  Metodą   Silvy,   ukazujące   dane   kontrolne   (baseline),   treningowe 
(Silva 1) oraz biogenicznego sprzężenia zwrotnego (Silva-f).

100

background image

 

Wykres 3.
Widma   mocy   dla   danych   pobranych   z   obszaru   hippocampa   u   szczurów   podczas   warunkowania 
klasycznego (CC) oraz habituacji światła (CS).

 

101

background image

BIBLIOGRAFIA

Bremner FJ.The effect of habituation and conditioning trials on hippocampal EEG. “Psychonomic 
Science", 1970, 18, 181 – 183.
Brown B.B. Recognition of aspects of consciousness through association with alpha activity 
represented by a light signal. “Psychophysiology", 1970, 6,442 – 452.
Eddy D.R., Bremner F.J. & Thomas A.A. Identification ofthe precursors of hippocampal theta rhythm – 
a replication and extension. “Neuropsychologia", 1971, 9, 43 – 50.
Ford J.G., Morris M.D. & Bremner F.J. The effect ofdrive on attention. “Psychonomic Science", 
1968,11, 156-157.
Hart J.T. Autocontrol of EEG alpha. “Psychophysiology", 1968, 4, 506 (abstract).
Hurwitz S.L. & F.J. Bremner. Hippocampal correlates of a conditioned sniffing response. 
“Neuropsychologia", 1972. 
Jasper H.D. & Shagass C. Conditioning the occipital alpha rhythm in man. “Journal of Experimental 
Psychology", 1941, 28, 373-387.
Kamiya J. Conscious control of brain waves. “Psychology Today", 1968, 1 (April), 57 – 60.
Knot J. & Henry C. The conditioning of the blocking of alpha rhythm ofthe he human 
electroencephalogram. .Journal of Experimental Psychology", 1941, 28,134 – 144.
McKnight H. Silva Mind Control Through Psychorientology, Laredo, Texas: “Institute of 
Psychorientology", Inc. 1972.
Shah D. The alpha state – lets the mind take wings. “The National Observer", 1971,34, 1,6.
Walter D.O. Spectral analysis for electroencephalogram: mathematical determination of 
neurophysiological relationships from records of limited duration, “Experimental Neurology", 1963, 8, 
155-181.
Williams A.C. Facilitation ofthe alpha rhythm ofthe electroencephalogram. “Journal of Experimental 
Psychology", 1940, 26, 413-422.

102