background image

"Tusk powiedział "nie" - to porażka wszystkich Polaków" 

 

Grupa,  która  przygotowywała  wyjazd  prezydenta  do  Smoleoska,  nigdy  nie  dotarła  na 
lotnisko,  które  miała  sprawdzid.

 

Strona  rosyjska  informowała,  że  nie  ma  pewności,  czy 

lotnisko  będzie  gotowe  na  przyjęcie  prezydenckiego  samolotu.  Ta  informacja  dotarła  do 
Pałacu  dopiero...  12  kwietnia  -  mówi  w  wywiadzie  dla  Wirtualnej  Polski  Antoni 
Macierewicz przewodniczący sejmowego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleoskiej.

 

Dziwne  jest  to,  że  premier  Tusk  odrzucił  propozycję  prezydenta  Miedwiediewa,  by 
prowadzid wspólne śledztwo z Rosjanami.

 To porażka wszystkich Polaków - dodaje. 

 

Sejmowa komisja sprawiedliwości odrzuciła pana projekt dezyderatu do premiera, w którym 
zwracał  się  pan  o  przejecie  od  Międzypaostwowego  Komitetu  Lotniczego  (MAK)  badania 
okoliczności katastrofy smoleoskiej. 

Po  ludzku  jest  to  przykre,  a  w  wymiarze  politycznym  oznacza  to  kontynuowanie  przez  PO, 
linii, która zaczęła się oddaniem stronie rosyjskiej postępowania i śledztwa. Chcę podkreślid 
odrębnośd  tych  dwóch  typów  działao,  bo  są  mylone.  My  nie  domagamy  się  przejęcia 
śledztwa  przez  stronę  polską.  Chod  jest  dziwnym,  że  premier  Tusk  odrzucił  propozycję 
prezydenta  Miedwiediewa,  by  prowadzid  wspólne  śledztwo  z  Rosjanami.  To  dawało  nam 
większe możliwości dostępu do akt. Formułowaliśmy za to postulat przejęcia postępowania, 
który wydaje się oczywisty i przeciwstawianie się mu przez rząd ma charakter, jak się wydaje, 
uznania swojej odpowiedzialności za sytuację. Takie stanowisko, na początku, między 10 a 20 
kwietnia  mogło  wynikad  z  naiwności,  ale  dziś  ma  charakter  świadomego  działania  na 
niekorzyśd postępowania i śledztwa. Przecież sami przedstawiciele rządu stwierdzają, że nie 
można  dalej  działad  bez  materiałów  ze  strony  rosyjskiej,  a  tych  materiałów  Rosja  nie  daje. 
Była wypowiedź ministra Siergieja Iwanowa w tej materii (- Nie mamy już niczego więcej do 
przekazania. Wszystko, co można było przekazad, zostało przekazane - mówił Iwanow - red.), 
której rząd polski ani nie oprotestował, ani nie zakwestionował.  

Jeśli rząd nie chce byd oskarżony o sabotowanie postępowania i śledztwa powinien domagad 
się  przejęcia  postępowania  przez  stronę  polską.  Właśnie  tego  domagaliśmy  się  w 
dezyderacie  odrzuconym  przez  koalicję  rządową.  Chodzi  nam  o  trzy  kwestie:  badanie 
czarnych  skrzynek,  wraku  i  miejsca  wypadku.  To  wszystko  jest  możliwe  i  w  każdej  z  tych 
dziedzin  strona  rosyjska  winna  jest  daleko  idącym  zaniedbaniom.  Odmowa  wystąpienia  o 
przejęcie  części  postępowania  zgodnie  z  konwencją  chicagowską  obarcza  rząd 
odpowiedzialnością za utratę dowodów i wszystkie nieprawidłowości jakie tam mają miejsce. 

 

 

background image

Odebrał pan to również jako osobistą porażkę? 

-  Odbieram  to  jako  porażkę  wszystkich  Polaków  i  paostwa  polskiego.  To  oznacza,  że  PO  i 
koalicja blokują to, co dominująca częśd Polaków uważa za niezbędne - wyjaśnienie tragedii. 
PO i koalicja w sposób cyniczny działa na rzecz opóźnienia tych prac. 

 

Muszą mied jakiś powód... 

-  Gdy  premier  Tusk  29  kwietnia  uzasadniał  swoje  działanie,  podkreślał,  że  nie  można 
budowad  atmosfery  nieufności  do  Rosji,  że  Rosja  mogłaby  się  poczud  urażona,  gdybyśmy 
chcieli działad zgodnie z umową polsko-rosyjską z 1993 r. To zresztą bardzo interesujące jak 
można  urazid  partnera,  stosując  umowę,  którą  partner  z  nami  zawarł.  Ale  to  kwestia 
psychologii  i  szczególnych  psychologicznych  więzi,  które  muszą  łączyd  pana  premiera  i 
koalicję  rządzącą  z  Rosją,  jeśli  tak  daleko  wczuwają  się  w  psychologiczne  uwarunkowania 
rosyjskie, że wiedzą, co by ich uraziło, a co nie.  

Premier  równocześnie  zapowiadał,  że  narzędzia,  które  zostały  przyjęte  są  wystarczające. 
Tymczasem konwencja chicagowska odnosi się do samolotów cywilnych a nie wojskowych, 
a  umowa  polsko-rosyjska  z  1993  roku  mówi  właśnie  o  samolotach  wojskowych,  więc  - 
moim  zdaniem  -  nastąpiło  tu  złamanie  prawa.
  Dziś,  po  czterech  miesiącach,  wiemy już  że 
strona rosyjska jest zdecydowana, aby nie dawad nowych materiałów. Trzeba więc postawid 
znak  zapytania  nad  dobrą  wolą  i  chęcią  wyjaśnienia  tej  sprawy  ze  strony  rządu.  Mam 
wrażenie po tej decyzji koalicji ws. dezyderatu, że rząd nie ma woli wyjaśnienia tej sprawy. 

 

Dlaczego, w pana opinii, strona rosyjska nie chce nam pomóc? 

-  Nie  śmiałbym  formułowad  żadnych  teorii  na  temat  stanowiska  strony  rosyjskiej.  Strona 
rosyjska  działa  we  własnym,  dobrze  rozumianym  interesie  narzędziami,  które  uważa,  za 
najlepsze. Podobnie pan Tusk, tak działając, działa we własnym interesie i uważa, że chroni 
go skutecznie. Rzecz w tym, że nie jest to interes paostwa polskiego. 

 

Marcin  Dubienecki,  mąż  Marty  Kaczyoskiej,  powiedział  w  rozmowie  z  Wirtualną  Polską,  że 
śledztwo  po  stronie  rosyjskiej  idzie  ociężale,  bo  taka  jest  specyfika  rosyjskiego  wymiaru 
sprawiedliwości.  Mówił,  że  wcale  nie  jesteśmy  bliżej  poznania  prawdy  o  Smoleosku,  co 
więcej, występujemy w roli wasala. Pospisuje się pan pod tymi słowami? 

-  Podobną  tezę  sformułował  w  pierwszych  dniach  śledztwa  prokurator  Ryszard  Parulski, 
zarzucając Edmundowi Klichowi, że działa na szkodę paostwa Polskiego, forsując konwencję 
chicagowską.  Zgadzam  się  z  tą  tezą:  ci  którzy  przeforsowali  i  zaakceptowali  konwencję  z 
Chicago działali na szkodę paostwa polskiego. Nie sądzę jednak żeby komisja rosyjska chciała 

background image

latami przedłużad  postępowanie.  Myślę,  że postępowanie prowadzone przez  MAK  zostanie 
dosyd  szybko  zakooczone.  Przecieki,  które  do  nas  docierają,  że  będzie  to  w  ciągu  dwóch, 
trzech  miesięcy  wydają  mi  się  wiarygodne.  Strona  rosyjska  już  na  początku  jasno 
powiedziała, jakie są przyczyny katastrofy i nie sądzę, żeby dalece odeszła od tezy, że była to 
wina pogody i pilota. 

 

Z kolei pan na początku powstania parlamentarnego zespołu stawiał tezę, że katastrofa była 
„zbrodnią”. 

-  Nie  mówiłem  o  zbrodni  w  sensie  prawnym,  ale  w  moralnym.  Stenogram  jest  ogólnie 
dostępny,  można  to  sprawdzid.  Chodziło  o  takie  użycie  słowa  "zbrodnia",  które  podkreśli 
dramatyzm sytuacji, co jest zgodne ze słownikiem języka polskiego. Tak właśnie mówi się np. 
o "zbrodniczych zaniedbaniach". Tu zresztą właśnie tak było. Nie mam z góry założonej tezy. 
Ale nie zrezygnuję z badania wszystkich wątków, także dotyczących ewentualności zamachu, 
tylko  dlatego,  że  establishment  polityczny  lekceważy  dramat  jaki  dotknął  całe  paostwo 
Polskie.  Zresztą  np.  prokurator  Parulski  mówi  w  tym  kontekście  o  "przestępstwie".  Czy  to 
także dowód stronniczości? 

 

Gdy powstawał zespół dziękował pan internautom za interesowanie sprawą. Dlaczego? 

-  To  właśnie  w  internecie  odbywa  się  największa  debata,  która  nie  jest  w  żaden  sposób 
cenzurowana,  ścierają  się  różnorodne  poglądy  i  nurty  badawcze.  W  internecie  mamy  do 
czynienia z rzetelnie podejmowanymi badaniami, które w tzw. "głównym nurcie" rzadko się 
spotyka. Mam wrażenie, że w mediach poprawnych politycznie dominuje teza, że nie wolno 
badad  hipotezy  zamachu,  że  to  jest  niedopuszczalne,  politycznie  zakazane.  Dla  mnie, 
człowieka,  który  od  20  lat  zajmuje  się  bezpieczeostwem  paostwa,  jest  to  niezrozumiałe. 

Gdyby taka katastrofa wydarzyła się w jakimkolwiek innym paostwie świata, to hipoteza 
zamachu  byłaby  pierwszą,  którą  by  rozważano.  Jeśli  ginie  prezydent,  szefostwo  sił 
zbrojnych z szefem sztabu na czele, to hipoteza zamachu byłaby badana przede wszystkim.

 

To jest absolutnie naturalne. Tymczasem w Polsce próbuje się sugerowad, że chodzi o jakąś 
manię  prześladowczą,  spiskową  wizję  historii.
  Trzeba  więc  zastanowid  się,  czy  chodzi  o 
rzetelnośd,  czy też  o próbę  zablokowania  badania  tej  najstraszliwszej  katastrofy  w  dziejach 
Polski? 

 

Ale w internecie można znaleźd bardzo różne teorie. 

-  Tak,  także  skrajne,  nieodpowiedzialne,  to  prawda.  Jednak  główny  nurt  badao,  który  tam 
jest nie odbiega od normalnego procesu badawczego. 

background image

Internauci nie mają dostępu do dokumentów. 

-  Czasem  mam  wrażenie,  że  solidniej  analizują  dokumenty  niż  prokuratura  wojskowa. 
Proszę  tego  nie  mieszad  z  prokuraturą  generalną,  bo  o  ile  prokurator  Seremet  podchodzi 
bardzo solidnie i z dobrą wolą do badania tej kwestii, to prokuratura wojskowa czasem dosyd 
powierzchownie.  

Dokumentem  normującym  sprawy  przygotowania  całej  podróży,  zwłaszcza  samolotu,  jest 
decyzja pana ministra obrony narodowej z 2009 roku zwana "Head". Tymczasem, badająca 
tę Instrukcję, prokuratura zapomina, że mówi się tam np. o konieczności przygotowania do 
takiego  lotu  dwu  statków  powietrznych  -  głównego  i  zapasowego.  Podczas  posiedzenia 
Komisji Sprawiedliwości okazuje się, że prokuratura o tym nie wie, i tej sprawy nie bada. Czy 
to nie dziwne?

 Internauci może są nadmiernie podejrzliwi ale niczego nie pomijają i analizują 

dokumenty dokładniej, bardziej odpowiedzialnie.  

Zdziwiły  mnie  luki  w  analizach  przedstawianych  przez  prokuraturę.  Zaskoczony  jestem 
brakiem  solidności  w  analizie  dotyczącej  dokumentacji  związanej  z  przygotowaniami 
dyplomatyczno-organizacyjnymi  samego  wylotu.  Przecież 

z  dokumentów  wynika,  że 

trzykrotnie  odwoływano  wyjazd  grupy  przygotowawczej  do  Smoleoska.  Chodziło  o 
sprawdzenie, czy lotnisko jest bezpieczne. Ostatecznie grupa do lotniska nie dociera, a MSZ 
zostaje poinformowane przez ambasadora Grinina, że nie ma pewności czy lotnisko będzie 
na  czas  gotowe.

 

Ale  Kancelaria  Prezydenta  zostaje  o  tym  poinformowana  dopiero...  12 

kwietnia!  Prokuratura  w  ogóle  tego  nie  zauważa.  To  jest  niepokojące  i  mówi  nam  coś  o 
atmosferze,  która  zapanowała  wokół  obiektywnego  badania  tej  sprawy,  gdzie  stawia  się 
blokadę  intelektualną  oraz  informacyjną  przed  opinią  publiczną.

  Tej  blokady  nie  ma  w 

internecie. 

 

Prokuratura wojskowa powinna wyciągad wnioski z tego, co piszą internauci? 

- Myślę, że śledzi to, co dzieje się w internecie, co nie znaczy, aby miała uzależniad od tego 
swoje  działania.  Prokuratura  ma  dostateczne  narzędzia  by  docierad  do  rzeczywistych 
dokumentów. Chociaż nie zawsze z tego korzysta. 

Bo jeśli prokurator Parulski, mówi, że do 

dziś  prokuratura  nie  dysponuje  wszystkimi  dokumentami  z  MSZ,  to  się  zastanawiam,  czy 
prokuratura działa źle, czy rząd nie chce ich udostępnid prokuraturze.

 A mówimy o jawnych, 

nie tajnych dokumentach. Może ktoś nie chce, aby prokuratura mogła to zanalizowad? Nie 
wiem, ale jest to niepokojące. 

 

 

 

background image

A co pan sądzi o informacjach, że radar na lotnisku w Smoleosku pokazywał błędne dane, 
możliwe  więc,  że  kontrolerzy  mogli  podawad  pilotom  złe  namiary.  Polska  nie  otrzymała 
jeszcze  raportu  w  tej  sprawie.  Jedynym,  który  go  widział,  i  to  po  -  jak  mówi  -  wielkiej 
awanturze,  był  Edmund  Klich,  akredytowany  przez  Polskę  przy  Międzypaostwowym 
Komitecie Lotniczym (MAK). 

- Mowa była o tym, że przyrządy lotniska miały daleko idący margines niedokładności, że w 
istocie były nieużyteczne, według tego przekazu.

 Nie wiem jednak, czy ten przekaz jest ścisły. 

Przypominam,  że  wg  stenogramu  zapisów  czarnej  skrzynki,  do  80  m  nad  poziomem 
lotniska kontroler naprowadzający TU -154 powtarza, że samolot jest na "osi i na ścieżce 
podejścia",  czyli  kontrolował  lot  samolotu.  Chyba,  że  kontroler  podawał  błędne 
informacje!

  Za  tym  przemawia  z  kolei  fakt,  że  samolot  nie  był  na  osi  pasa,  przeciwnie 

podchodził  z  jego  boku.  To  są  przesłanki,  które  trzeba  gromadzid  i  analizowad,  ale 
pospiesznie  nie  należy  wyciągad  wniosków.  Jestem  sceptyczny,  co  do  wypowiedzi  pana 
Klicha,  one  są  często  sprzeczne  i  odwoływane  przez  niego  rychło  po  tym  jak  zostają 
wypowiedziane. Dlatego dziwię się, dlaczego premier utrzymuje jako akredytowanego, czyli 
główną osobę będącą łącznikiem między stroną polską a rosyjską, urzędnika, który sprawia 
wrażenie niewiarygodnego. 

 

Prokurator Andrzej Seremet stanie przed kierowanym przed pana zespołem? 

-  Rozważamy  zaproszenie  go  na  spotkanie,  ale  jest  różnica  między  spotkaniem,  a 
wysłuchaniem. 

 

Sam prokurator generalny mówił, że nie znajduje formuły, która by to umożliwiła. 

- Myślę, że obie strony dojdą do porozumienia. Prościej będzie, jeśli będziemy rozmawiad na 
jednym  spotkaniu,  niż  jeśli  będziemy  prosid  o  sukcesywne  spotkanie  się  z  każdym  z 
senatorów  i  posłów.  Ostatecznie  reprezentujemy  ¼  parlamentu.  Każdy  senator  i  poseł  ma 
ustawową gwarancję otrzymania informacji od urzędnika paostwowego. Co będzie jeśli 150 
członków zespołu wystąpi kolejno o spotkanie? Roztropniej spotkad się raz na godzinę z nami 
wszystkimi. W przeciwnym razie będzie widad, że chodzi nie o prawo a o politykę, że próbuje 
się bojkotowad zespół bo rząd obawia się wyników naszych prac. 

 

Z kim jeszcze chcecie Paostwo się spotkad? 

- Z kierownictwem BOR. To jest obszar, który mnie szczególnie zaskoczył, kiedy prokuratorzy 
relacjonowali swoje dotychczasowe badania. Zaskakujące, że tak mało wiemy o działaniach 
BOR. Sposób zabezpieczenia wizyty wydaje się byd obarczony wieloma nieprawidłowościami, 

background image

a śledztwo, jakby dotychczas tego w ogóle nie dotyczyło. To nie jest w gestii rosyjskiej, ale w 
gestii administracji, ministra Millera, który nadzoruje działania BOR. 

To  błąd,  że  postępowaniem  po  stronie  polskiej  kieruje  szef  MSWiA,  który  jednocześnie 
ustawowo nadzoruje BOR, więc musi sam siebie badad. Czy dlatego prokuratura nie dotyka 
tej  kwestii,  bo  wyniki  badao  mogłyby  dotknąd  odpowiedzialności  rządu?  Mówiłem  o  tym 
wielokrotnie i apelowałem do premiera, aby zmienid przewodniczącego komisji , bo inaczej 
to postępowanie będzie obarczone istotną wadą stronniczości Jerzy Polaczek zwrócił uwagę 
na inny aspekt tej sprawy – minister Jerzy Miller został powołany na stanowisko szefa komisji 
badania  wypadków  lotniczych  w  oparciu  o  zarządzenie  wydane  ze  złamaniem  prawa.  Całe 
działanie komisji ze strony polskiej jest obarczone istotnymi wadami prawnymi. Mimo tego 
rząd nadal brnie w ślepą uliczkę. To duży błąd. 

Mamy  więc  nadzieję,  że  spotka  się  z  nami  pan  minister  Miller  celem  wyjaśnienia  tych 
problemów.  Chcemy  również  spotkad  się  z  szefem  MON,  premierem  i  przede  wszystkim 
ministrem Tomaszem Arabskim (szefem kancelarii premiera- red.), który miał ogromną rolę 
w  przygotowaniu  tej  wizyty.  Wydaje  się,  że  był  odpowiedzialny  zarówno  za  kwestie 
organizacyjne,  co  wprost  formułuje  decyzja  szefa  MON  z  czerwca  2009,  a  także  za 
przygotowania dyplomatyczno-polityczne.  

Z pewnością będziemy się chcieli spotkad z ministrem Sasinem, a także z innymi ministrami 
prezydenta Lecha Kaczyoskiego oraz rodzinami, bo ich wiedza okazuje się bezcenna . 

 

Wspomina pan o rodzinach, nie sposób nie zauważyd, że jest rozdźwięk między najbliższymi 
ofiar.  Cześd  z  nich  nie  widzi  sensu  w  istnieniu  parlamentarnego  zespołu  pod  pana 
kierownictwem, twierdząc, że służy on wyłącznie do rozgrywek politycznych. 

- Nie odczuwam takiego rozdźwięku. Każde świadectwo jest dla nas cenne i je szanujemy. W 
związku  z  tym  potrzeba  wysłuchania  kolejnych  relacji.  Nie  odczuwamy  dyskomfortu,  że 
jedna,  dwie  rodziny,  mają  odmienną  opinię.  Mają  oczywiście  do  tego  prawo.  My  chcemy 
zgromadzid jak najwięcej świadectw tego co naprawdę się stało. To nie ma nic wspólnego z 
partyjnymi barwami tylko ze zrozumieniem wagi tej tragedii dla paostwa Polskiego. 

 

Czyli rodzin krytycznych wobec pana i komisji jest niewiele?  

-  Słyszałem  jeden,  czy  dwa  głosy  niechętne,  a  jest  w  sumie  96  rodzin.  Uważam  za  błędny 
punkt  widzenia,  który  dzieli  rodzinny  na  te,  które  chcą  i  nie  chcą,  aby  sprawa  była 
wyjaśniania,  aprobują  i  nie  aprobują  działao  zespołu.  To  częśd  mediów  wykreowała 
politycznie ten podział. 

 

background image

Jak  widzę  ile  pan  ma  energii  zapału  do  pracy  w  zespole  ds.  katastrofy  smoleoskiej,  to 
zastanawiam się, dlaczego nie prowadzi pan komisji śledczej zamiast zespołu?  

- Chcę po prostu sprawę wyjaśnid. Sam się zastanawiam, dlaczego do tej pory nie powołano 
komisji śledczej do wyjaśnienia katastrofy. Nie wiem, dlaczego większośd rządowa tego nie 
chce.
 Zastanawiające jest dlaczego komisja sprawiedliwości, zanim odrzuciła mój dezyderat, 
odrzuciła  wniosek  pana  Arkadiusza  Mularczyka  o  powołanie  podkomisji  komisji 
sprawiedliwości,  która  zajęłaby  się  nie  tylko  badaniem  ale  kontaktem  z  prokuratura  w  tej 
materii. Dlaczego? 

 

Pan  wypowiadał  się  wcześniej  na  temat  działania  ministra  Klicha  i  decyzji  nr  40  z  3  lutego 
2009 r...  

-  Odpowiedzialnośd  ministra  Klicha  za  stan  floty  przewożącej  najważniejsze  osoby  w 
paostwie  a  także  za  nieprawidłowości  jakie  miały  miejsce  jest  duża. 

Odwołał  przetarg 

ustalony  już  przez  ministra  Szczygło,  dzięki  któremu  miały  byd  zakupione  bezpieczne 
samoloty.  Wydał  decyzję  nr  40  stwierdzającą  zagrożenia  wynikające  ze  złego  stanu  36. 
pułku.  A  mimo  to  nie  zapobiegł  wylotowi  delegacji  prezydenta,  mimo,  że  doszło  do 
wielokrotnego złamania Instrukcji  Head, mówiącej jakie warunki muszą byd spełnione by 
lot  mógł  się  odbyd,  co  więcej  osobiście  wydał  zgodę  na  wylot  TU-154  całej  elity  Wojska 
Polskiego.

 

 

Bogdan  Klich  argumentował,  że  szef  MON  nie  wydaje  zgody  na  każdorazowe  korzystanie  z 
samolotów  36.  pułku,  a  lot  10  kwietnia  był  w  dyspozycji  tylko  i  wyłącznie  kancelarii 
prezydenta, bez konieczności uzyskania zgody szefa MON.  

To bardzo ciekawe, że 

pan Klich podkreśla w swoich wypowiedziach, że to nie decyzja z 2009 

roku,  tylko  porozumienie  z  roku  2004  jest  dla  niego  ważne.  A  przecież  ono  już  dawno  nie 
obowiązuje.  Zastąpiła  go  Decyzja  MON  z  9  czerwca  2009  r.  wydana  właśnie  przez  ministra 
Bogdana  Klicha.

 

Ta  decyzja  ma  charakter  aktu  prawnego,  jest  zarządzeniem  ministra  i 

wprost  składa  odpowiedzialnośd  na  niego,  jako  ministra,  który  to  zarządzenie  wydał.

 

Można się w związku z tym zastanowid się, dlaczego próbuje udawad, że tego aktu nie ma?  

Proponuję więc przeczytad zarządzenie MON, zawierające decyzję nr 184 z 20 czerwca 2009 
roku.  Wynika  zeo,  że  Bogdan  Klich  wydał  decyzję,  na  podstawie  której  były  podejmowane 
zasadnicze  rozstrzygnięcia  związane  z  wyznaczeniem  statku  powietrznego,  działaniami  36. 
specjalnego  pułku  lotniczego,  z  monitorowaniem  tego  lotu  i  z  funkcjonowaniem 
poszczególnych  służb  tego  pułku  i  wojskowego  portu  lotniczego.

  Wszystkie  te  struktury 

podlegają  Ministrowi  Obrony  Narodowej.  Minister  jest  odpowiedzialny  za  działanie  tych 

background image

struktur.  Przykro  mi,  że  człowiek,  który  pełni  Urząd  Ministra  Obrony  Narodowej,  ma  takie 
kłopoty z przyjęciem odpowiedzialności za swoje działania. 

 

Profesor  Jadwiga  Staniszkis  w  felietonie  w  Wirtualnej  Polsce  napisała,  że  w  zespole 
parlamentarnym,  któremu  pan  przewodzi,  powinien  zasiadad  tylko  pan  i  Zbigniew 
Romaszewski. „Reszta powinna zabrad się za realną politykę".  

-  Nie  jestem  członkiem  władz  PiS,  ani  nawet  samej  partii,  ale  jest  wiedzą  publiczną,  że 
decyzje  dotyczące  kampanii  samorządowej,  dokładnie  takie,  jakie  formułuje  pani  profesor 
zapadły  miesiąc  temu.  Sprawa  wyjaśnienia  katastrofy  smoleoskiej  nie  jest  główną  sprawą, 
którą zajmuje się klub parlamentarny PiS i sama partia, chod jest bardzo ważną sprawą. 

 

Dlaczego jeszcze nie jest pan w partii Prawo i Sprawiedliwośd?  

- Są prowadzone takie rozmowy. 

 

Kiedy zapadnie decyzja?  

- We wrześniu. 

 

Z  Antonim  Macierewiczem  rozmawiały:  Agnieszka  Niesłuchowska  i  Sylwia  Miszczak, 
Wirtualna Polska. 

 

 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-powiedzial-nie-to-porazka-wszystkich-
Polakow,wid,12572467,wiadomosc.html