background image

HUNA  PRAKTYCZNY PODRĘCZNIK

Historia początków.

           Rajskie wyspy Polinezji. Położone nad błękitnym oceanem, zalane jasnym słońcem. 
Gdzie czystą i obfitą zieleń lasów otaczały złote plaże, a natura swym bogactwem wprawiała 
w zachwyt. Te piękne wyspy, były zamieszkiwane niegdyś przez wiele plemion 
Polinezyjczyków. Żyli oni spokojnie w małych skupiskach. Natura hojnie obdarowywała ich 
swymi owocami tak, że wszyscy żyli w dostatku i spełnieniu.
            Wiedli oni naprawdę szczęśliwe życie. Bez zazdrości, bez kłamstwa, bez wstydu. 
Każdy, kto należał do plemienia, był w pełni akceptowany i kochany. Nie było problemu z 
okazywaniem miłości. Ludzie byli otwarci i szczęśliwi. A cieszyli się z wielu rzeczy, cieszyli 
się sobą, miłością, seksem, twórczością, naturą, słońcem, oceanem, tańcem…wszystkim.:)
            Społeczność wyspiarzy była podzielona na system kastowy. Każdy miał swoją 
specjalność, pracę do wykonania i każdy był potrzebny. Dzieci były wychowywane zgodnie 
ze swoimi predyspozycjami i szkolone w danej specjalności od małego. Dzięki temu, 
wszystko miało swoje miejsce i było doskonale dopasowane.

Jedną z takich kast była kasta Kahunów. Dosłownie znaczy to „Strażnicy tajemnicy”. 

A w praktyce byli to kapłani, którzy dbali o wszystkich innych i utrzymywali porządek. 
Pomagali ludziom w ich ewentualnych problemach, doradzali i uzdrawiali. Ich wiedza w 
zakresie psychologii dorównywała obecnym odkryciom, a praktyczne zastosowanie tej 
wiedzy, swą skutecznością daleko przekracza dzisiejsze systemy pomocy psychologicznej.
            Wszyscy darzyli kahunów ogromnym szacunkiem, nie tylko za ich zasługi społeczne. 
Również dlatego, że władali oni potężną mocą magiczną. Dzięki niej właśnie mogli 
uzdrawiać. Legendy mówią, że potrafili oni chodzić po lawie, zmieniać pogodę, panować nad 
zwierzętami, a nawet zmieniać przyszłość. Byli to naprawdę wielcy ludzie, którzy świadomie 
posługiwali się wielką mocą.
 
            Niestety, na przestrzeni wieków nawet oni nie byli w stanie zapobiec zdarzeniom, 
które miały nadejść. W miarę upływu czasu, ludy polinezyjskie podzieliły się na wiele 
odrębnych plemion. Zaczęły prowadzić ze sobą wojny, w których kahuni wykorzystywali 
swoją moc nie tylko do celów ratowania życia.
             Powstało wiele odrębnych „wierzeń”, wiele bożków, którym składano ofiary. Byli to 
bogowie wojny, którzy rzekomo pomagali wodzom podbijać wrogie plemiona. Kahuni jednak 
wiedzieli, iż miały one charakter bardziej symboliczny.
            Po wielu bitwach i ciężkich czasach, przyszło zjednoczenie. Polinezyjskie plemiona 
stały się jednością za sprawą władcy Kamehamehy I i jego najwyższego kapłana Hewahewy.
            

Hewahewa był bardzo inteligentnym kahuną, a do tego potrafił władać wielką mocą. 

Pewnego dnia otworzyła się przed nim wizja przyszłości. Ujrzał białych ludzi 
przypływających na wielkich łodziach. Wiedział, że posiadają oni potężną broń, wielkie 
statki, maszyny, bogate ubrania. Wiedział też, że przypływają razem ze swoim Bogiem. 
Sądząc po wizjach stwierdził, że ten Bóg jest jakąś potężną istotą. To zrobiło na nim 
wrażenie. Nie chcąc walczyć z tak groźnym przeciwnikiem, kazał zniszczyć wszystkie posągi 
bożków, wszystkie ołtarze i świątynie, a kahunom zakazał używania mocy. Postanowił 

background image

przyjąć nową religię, wierząc w, że potrafi ona zdziałać naprawdę ogromne cuda… nawet 
wskrzeszać zmarłych, jak to czynił mistrz nowoprzybyłych (Jezus).

 
Dokładnie przewidział czas i miejsce przybycia statku i przygotował specjalną mowę 

powitalną.

 

            W 1820 roku, na jedną z wysp przybyły europejskie statki.  Wylądowali dokładnie na 
miejscu przewidzianym przez najwyższego Kahunę. Tak więc Hewahewa powitał ich 
serdecznie, wygłaszając swoją mowę. O tradycyjnej magii tylko wspomniał i powiedział, że 
sam jest magiem. Jednak całą uwaga była poświęcona nowym kapłanom i ich 
wszechmocnemu Bogu z dalekich krain.
            

Po krótkich przygotowaniach misjonarze zaczęli swoje zadanie. Podzielili się i 

wyruszyli na wiele wysp, by szerzyć wiarę chrześcijańską. Zadowolony Hewahewa 
postanowił towarzyszyć jednej grupie nowych kapłanów, żeby zobaczyć jak sobie radzą. 
Niestety czekało go niemiłe zaskoczenie… Szybko okazało się, że biali kahuni nie znają 
żadnej wielkiej magii. Bóg ich milczy, a oni sami głodują, chorują i umierają. Byli zupełnie 
bezbronni. 

Chcąc dowiedzieć się, o przyczynę niepowodzeń, Hewahewa zaczął wypytywać się 

misjonarzy dlaczego tak się dzieje. Okazało się, że „chrześcijańscy magowie” potrzebują 
świątyń. Nie namyślając się długo, Hewahewa zlecił swoim ludziom zbudowanie dużej 
świątyni, kościoła. Wszystko w nadzieji, że chrześcijański Bóg zacznie działać. Zaczęła się 
budowa ogromnej świątyni, która pochłonęła wiele czasu i energii. Jednak udało się ją 
ukończyć i została poświęcona.

Wielki kahuna dumny z tego, że może pomoc swoim braciom, białym magom, był 

pewien sukcesu. Bardzo się z nimi zaprzyjaźnił. A Polinezyjczycy tylko czekali na 
spektakularne uzdrowienia z ciężkich dolegliwości i wskrzeszenia zmarłych. Przecież 
misjonarze nieraz opowiadali barwne opowieści o działaniu Jezusa i mocy ich Boga.

 
Świątynia stała, misjonarze byli… a po cudach ani śladu.
 

Hewahewa był coraz bardzies sceptyczny. Widząc w tym wszystkim oszustwo, był zmuszony 
powrócić do dawnych wierzeń i swojej sprawdzonej magii. To samo polecił kahunom. W 
końcu ludzie potrzebowali uzdrowień, zarówno Polinezyjczycy, jak i nowoprzybyli 
chrześcijanie.
            Mijały lata, chrześcijaństwo się rozrastało, wyspy stawały się coraz bardziej 
cywilizowane. Jednak wraz z chrześcijaństwem, równolegle rozwijała się Huna, która była 
skuteczniejsza. Widząc to, chrześcijanie wystrszyli się czarna magia może przysłonić ich 
nauki i Boga. Postanowili oni zakazać wszelkiego posługiwania się magią. Kahuni zostali 
wyjęci spod prawa. Zostali zepchnięci do „podziemi” tamtejszego społeczeństwa. Na 
szczęście tamtejsze władze były w większości pochodzenia polinezyjskiego i miały 
świadomość mocy kahunów, więc nie wchodziły im w drogę. Magia nie byłą oficjalna, jednak 
większość i tak jej używała, w tajemnicy przed Europejczykami. Zepchnięta na margines, 
wiedza ta po pewnym czasie,  prawie całkiem zanikła. Przenoszona z pokolenia na pokolenie 
z coraz mniejszym entuzjazmem, zagubiła się w nowoczesności cywilizacji. Jednak nie do 
końca. 
            
            Max Freedom Long był współczesnym człowiekiem, który przypadkowo 
zainteresował się zanikającą tajemniczą tradycją. Jako nauczyciel w szkółce na Hawajach, 
spotkał się z dziwnymi legendami, opowiastkami, czy tajemniczymi zachowaniami. Bardzo 

background image

go to zaintrygowało. Chciał zbadać tą tradycję dokładniej, a jako racjonalista, nawet 
podważyć istnienie jakiejkolwiek magicznej niezwykłości. Mimo początkowych oporów 
tamtejszej ludności, zbierał coraz więcej wiadomości. Odkrywał tajemnice starożytnej wiedzy 
hawajskiej. Przypadkowo spotykał ludzi, którzy próbowali badać to samo. 
            Zajął się studiowaniem języka używanego przez tradycyjnych Polinezyjczyków, 
odkrywał coraz to nowe informacje. Był nawet świadkiem wielu niezwykłych wydarzeń. 
            W miarę zagłębiania się w tą „wiedzę tajemną”, przed Longiem ukazywały się coraz 
to bardziej fantastyczne rzeczy. Zafascynował go ogrom i możliwości wykorzystania Huny w 
dzisiejszych czasach.
 
            Jest autorem wielu książek poświęconych Hunie i zarazem pierwszym wielkim 
badaczem „tajemnicy”. Odkrył powiązania wiedzy Polinezji, ze starożytnym Egiptem, a 
nawet Indiami. Wszystko zaczynało się układać w całość.
            Huna stała się brakującym ogniwem między religią, a nauką. Między praktyką, a 
teorią. Dzięki niej, Long mógł bardzo jasno wytłumaczyć wiele do tej pory niewyjaśnionych 
zjawisk. Wiele tajemnic przeszłości związanych z religią stało się jasnych. 
            Sam autor uważał, że jego odkrycie może zrewolucjonizować świat…i miał rację. 
Huna stała się popularna. Wielu ludzi korzysta z tej wiedzy z powodzeniem. Posługuje się nią 
świadomie w codzienności, dzięki temu kreując sobie cudowną i świetlaną przyszłość.

Czym Jest Huna??

        

    Huna to hawajskie słowo, oznacza ono „tajemnicę” lub „ukryty”. Huna jest wiedzą 

tajemną, wywodzącą się z zamierzchłych czasów. Jej elementy można znaleźć w pradawnych 
kulturach – Indiach czy Starożytnym Egipcie. Jednak właśnie na wyspach Polinezji 
przetrwała ona najmniej zniekształcona. Ponieważ wyspiarze byli odizolowani od reszty 
świata mogli utrzymywać swoją wiedzę przez bardzo długi okres. Co może dziwić, 
szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że przekazywana była tylko za pomocą słów. 
Polinezyjczycy nie znali pisma, cała wiedza przechodziła z pokolenia na pokolenie. Huna 
została na nowo odkryta przez Maxa Freedoma Longa. Wyciągnął on starożytną tajemnicę na 
światło dzienne współczesnego świata.
 
            Niektórzy twierdzą, że Huna jest systemem magicznym. Mimo, że praktykując hunę, 
większość działań zachodzi na planach niewidzialnych, to nie nazwałbym tego magią. Są to 
bardziej naturalne prawa wszechświata. Huna jest po prostu wiedzą o życiu – o jego 
przyczynach i skutkach. Jest wiedzą o umyśle, wiedzą o Bogu, wiedzą o świecie. Pokazuje 
zasady, na których opiera się nasze życie w tej rzeczywistości. I pokazuje to z najbardziej 
praktycznego punktu widzenia. Huna jest praktyką. Pokazuje jak korzystać z cudownych i 
nieograniczonych mocy umysłu. Nie jest to pusta teoria, filozofia, czy religia bez 
praktycznego zastosowania. Jest bardzo użyteczna i praktyczna.

Dzięki swej spójności, jest wręcz nauką. Nie ma tam miejsca na nieskuteczność. Nie 

ma miejsca na ślepą i często nieskuteczną wiarę. Wszystko jest jasne i przejrzyste. Wiadomo 
dlaczego, wiadomo jak. W Hunie wszystko ma swoje miejsce i jest wręcz logiczne. Na 
dodatek ta wiedza okazuje się dziecinnie prosta.

background image

 
            Co by było gdybym Ci powiedział, że dysponujesz cudowną mocą, która potrafi 
przekształcać twoją rzeczywistość w niewyobrażalnym wręcz stopniu? Gdybym powiedział, 
że możesz osiągnąć w życiu wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłeś? Śniłeś o wycieczce w 
dalekie kraje? A może chcesz nowy dom, czy samochód? Chcesz znaleźć wreszcie idealnego 
partnera? Chcesz się uwolnić od lęków i negatywnych programów umysłu? Masz do tego 
wszystkiego prawo i możesz to osiągnąć. Wszystkie te rzeczy mogą się zmaterializować w 
Twoim świecie… i to w bardzo prosty sposób. 
            Niektórzy byliby zdziwieni, inny przyznaliby mi rację, a jeszcze inni wyśmiali. Jednak 
faktem jest, że Huna pomogła już milionom ludzi na całym świecie i ciągle się rozwija.
 
            Wszystko jest możliwe. Również dla Ciebie. Posiadasz w sobie ogromny potencjał, 
który umożliwia kreację rzeczywistości. Można powiedzieć więcej, posługujesz się nim na co 
dzień. Dlaczego więc z tego nie skorzystać i świadomie zacząć stwarzać własną 
rzeczywistość? Przestać być rzucanym gdzie wiatr zawieje. Uniezależnić się od przeciwności 
losu i wziąć go w swoje ręce. Wreszcie móc poczuć wolność, radość, szczęście, spełnienie. 
Zasługujesz na to by stworzyć to w Twoim życiu.
            Dzięki Hunie właśnie to wszystko jest możliwe.
            Poznając zasady huny, niewątpliwie zyskuje się wiedzę o sobie samym (o umyśle). 
Można uświadomić sobie zależności między nami, a otaczającym nas światem. Dzięki temu, 
możemy zacząć świadomie kreować nasz świat… i wcale nie chodzi tu o fizyczną pracę, 
wręcz przeciwnie.
            Nawet nie musisz nic kreować. Możesz używać huny by polepszyć swoje 
samopoczucie, wyleczyć się z chorób fizycznych, czy uwolnić się z pomieszania mentalnego. 
 
            System Huny jest zaskakująco prosty. Nie ma w nim nic skomplikowanego. Mimo, że 
prosty, to jednak niesamowicie efektywny. Jedyną trudnością okazują się nasze własne 
umysły, które nie zawsze działają tak, jak tego chcemy. Jednak Huna posiada również wiedzę, 
jak usunąć te trudności. Kahuni byli wręcz specjalistami od ludzkich umysłów. Znali zasady 
postępowania i uzdrawiania ludzkiej psychiki. W czym byli skuteczniejsi nawet od 
współczesnych psychiatrów. Wszystko po to by człowiek mógł wieść szczęśliwe życie. Tak 
się działo i dzieje nadal.
            Huna jest nauką cudów. Każdy, kto ją poznał głębiej, stwierdza, że jest to system o 
nieograniczonych możliwościach. Nawet niedowiarek, czy początkowy sceptyk, szybko 
przekonuje się o skuteczności huny. Rzeczy kreowane przy pomocy modlitwy huny, 
faktycznie się materializują. To naprawdę działa, tysiące ludzi na całym świecie potwierdza to 
i stosuje hunę w codziennym życiu. Kreują oni sobie szczęśliwe i dostatnie życie.
            Właściwie, można wykorzystywać hunę w każdych warunkach i do każdych celów. 
Nic nie stanowi ograniczenia. Nie ważne gdzie się urodziłeś, czy jakim językiem mówisz. 
Umysł ludzki działa na podobnych zasadach. Warto zrozumieć te zasady i wykorzystać je do 
polepszenia swojej sytuacji. Tego uczy Huna.
 
            Huna nie jest religią. Mimo, że pada tu słowo „modlitwa”, nie jest to modlitwa taka, 
jaką znamy. Nazwałbym to raczej „życzeniem”. Wyraża się życzenie, a umysł to spełnia.

Nie wymaga to czczenia jakiegoś Boga, odprawiania jakichś nieznanych i 

tajemniczych rytuałów, czy uczęszczania na jakieś zebrania. Nie ma tu inicjacji czy 
sakramentów rzekomo niezbędnych. Co ważne, w żaden sposób nie koliduje z jakąkolwiek 
religią. Może natomiast poszerzyć horyzonty i sprawić, że na religię spojrzymy z innego 
punktu widzenia. Bardziej praktycznego punktu widzenia. Czasem zdarza się tak, że ludzie 
poznając hunę odkrywają głębię swojej religii. Potwierdza się tylko to, co wiedzieli w głębi 

background image

od zawsze, a nie umieli tego dokładnie określić. Huna może zbliżyć do Boga. Wszystko 
zależy od Ciebie.
            W Hunie nie musisz nic robić, nikt Cię nie przymusza. Nikt Ci też niczego nie 
obiecuje za darmo. Po prostu, chcesz coś osiągnąć, wtedy działaj. Nie musisz, ale możesz. 
Jesteś wolny.
 
            Zasady huny są tak proste, że aż budzą radość. Jednak praktyka wymaga cierpliwości i 
pewnej samodyscypliny. Przynajmniej na początku. Później człowiek przyzwyczaja się do 
pracy nad sobą, zapoznaje się z umysłem i wszystko przychodzi o niebo łatwiej. Mamy 
naturalne prawdo do cudów.

Człowiek dostaje wszystko za darmo. Bogactwo wszechświata jest nieskończone. Czy 

drzewom trzeba „płacić” za życiodajne owoce? Czy ptaki na niebie cierpią niedostatek? 
Wszystko jest w harmonii. Energia ciągle krąży, jak w żywym organizmie. Człowiek jest 
przetwornikiem takiej energii, czy tego chce, czy nie. Jest częścią natury. Dlatego jest 
naturalnym prawem, aby żył w dostatku i szczęściu. 

Ta energia może być użyta według woli człowieka. Można jej użyć do celów 

korzystnych, lub niekorzystnych. Oczywiście tylko głupiec użyłby narzędzia, aby sobie 
zaszkodzić. Głupiec, albo nieświadomy. Dlatego warto być świadomym działania tego 
najwspanialszego narzędzia, jakim jest umysł. Dzięki niemu wszystkie drogi staną otworem i 
nie będzie rzeczy niemożliwych. Tego uczy Huna.
 
Jak korzystać z Huny?
            Najpierw przydałoby się poznać jej zasady. Postaram się opisać wszystko jak 
najbardziej przystępnie i prosto, a zarazem dokładnie. Aby każdy mógł się odnaleźć. Dalej, 
należy zrozumieć, na czym to wszystko polega. Poznać etykę kreacji, aby czasem sobie nie 
zaszkodzić (bo i to jest możliwe, jeśli się tego chce). Gdy wszystko zrozumiemy, można 
zacząć kreacje w praktyce. A potem, cieszyć się z efektów.:)
 

Czym jest Huna? – Jest instrukcją dotyczącą używania Boskiego Placu Zabaw, na 

którym się właśnie bawimy. I to jest cudowne.:)

Trzy jaźnie człowieka.

           

 

                        Gdy misjonarze przybyli na rajskie wyspy Polinezji, rozpoczęli rozgłaszać 
nauki o Bogu, duszy człowieka, zbawieniu i Jezusie. Przedstawiali im swoją wiarę i swoje 
poglądy na temat duchowości. Niektóre z tych rzeczy były kahunom znane, inne budziły 
śmiech. Zarówno kahuni jak i misjonarze dziwili się odmiennością swoich poglądów. Na 
dodatek wymiana informacji była często utrudniona nieprecyzyjnym tłumaczeniem. Mimo to 
się dogadywali.

Pierwszą rzeczą, którą byli zaskoczeni kahuni, było twierdzenie jakoby człowiek miał 

jedną jedyną duszę. Przecież wiedzieli oni dokładnie, że wnętrze człowieka składa się z trzech 
„duchów”. Był to właściwie podział na trzy funkcje, które jest w stanie wykonywać umysł. 
 Koncepcja kahunów  rozśmieszyła z kolei misjonarzy. Nic dziwnego, działo się to w 1820 
roku, kiedy psychologia jeszcze nie istniała. (Psychologia jako nauka pojawiła się dopiero ok. 
1880r.) Dlatego misjonarze mieli prawo nic nie wiedzieć o strukturze umysłu. I nic nie 
wiedzieli.

background image

Dzisiejsza wiedza z zakresu psychologii przyjmuje za normalne istnienie dwóch jaźni 

człowieka - świadomości i podświadomości. Dla kahunów było to oczywiste wieki temu. Co 
więcej, ta wiedza miała bardzo praktyczne zastosowanie. Znając ją, kahuni potrafili 
uzdrawiać i działać cuda. Wiedzieli bowiem, jak potężny jest umysł człowieka. Warto poznać 
jego funkcjonowanie, aby móc skutecznie z niego korzystać. 

 

Podstawowa struktura umysłu wg. Huny.

 
1. Świadomość (średnie Ja) – Przez kahunów zwane uhane. Jest to ta część umysłu, z 

którą się utożsamiamy, kiedy mówimy „ja”. 

Świadomość pozwala nam myśleć logicznie. Potrafi analizować i przetwarzać fakty. 

Posiada bardzo ważną cechę – wolną wolę. Dzięki niej człowiek może wybierać to, co uważa 
za słuszne. Może działać świadomie, czyli świadomie kierować energią. Jak zobaczymy 
później, energia podąża za świadomością. Dlatego ważne jest na czym się koncentrujemy. Jest 
to jedna z podstawowych nauk huny. Koncentracja pozwala energii płynąć.
 
            Świadomość może kierować świadomie ciałem. Kiedy się uczymy jakiejś czynności i 
jeszcze nie umiemy, robimy to świadomie i z uwagą. Kiedy już się nauczymy, 
podświadomość przejmuje kontrolę.
            Świadomość potrafi oceniać i porównywać. Robimy to bardzo często. Dzięki temu 
wiemy, co dla nas dobre, a co niekoniecznie. Kiedy docierają do nas bodźce ze świata 
zewnętrznego, zazwyczaj podlegają one ocenie i interpretacji. To właśnie zadanie 
świadomości. Zobaczyć, porównać i uświadomić sobie.

 
Niestety, średnie Ja ma bardzo krótką pamięć. W zasadzie, to w ogóle nie ma pamięci. 

Liczy się dla niej to, co aktualnie odbiera. Działa tylko w chwili teraźniejszej. Można być 
świadomym tylko w teraźniejszości. Świadomość odbiera wiele informacji. Świat jest 
zapełniony milionami danych, a najczęściej jesteśmy świadomi tylko kilku z nich. 
Przykładowo oglądając obraz, jesteśmy skupieni na odbiorze obrazu, dźwięki, które w tej 
chwili dochodzą do umysłu są objęte marginalną uwagą. Mimo, że świadomie odbieramy 
tylko wycinek rzeczywistości, to wystarczy by określić swój stosunek do świata i 
podejmować kolejne decyzje.

Średnie Ja nie ma przyzwyczajeń. Ono po prostu reaguje na aktualne rzeczy i 

porównując je, wybiera dalsze działania. Jednak ocena wynika z poprzednio uzyskanej 
wiedzy i poglądów, które znajdują się w podświadomości. Po ocenie, średnie ja kieruje uwagę 
i wyraża wolę działania.

Świadomość nie potrafi też odczuwać. Działa na wyższych planach wibracyjnych. 

Potrafi za to myśleć abstrakcyjnie, rozwiązywać logiczne zadania, określać i nazywać 
przedmioty. Można ją porównać z ciałem mentalnym człowieka, które jest bardzo subtelne. 

Dzięki świadomości możemy się rozwijać. Co więcej możemy to robić świadomie, a 

to w dużym stopniu ułatwia nam życie. I tak na przykład po przeczytaniu tego tekstu, możesz 
stwierdzić, czy informacje tu zawarte mogą Ci pomóc, lub nie. I w zależności od oceny, 
możesz świadomie podjąć odpowiednie działanie. Oczywiście, ocena i „logika” nie jest 
obiektywna. Dlatego, że odbierane informacje pochodzą najczęściej z podświadomości, a jej 
do obiektywizmu daleko.

Prawidłowo działająca świadomość wybiera jak się przejawiać w tej rzeczywistości, 

dzięki temu uczy ona podświadomość jak żyć.
 
W drodze ewolucji świadomość rozwija się i staje się nadświadomością.

background image

 
 
            2.Podświadomość (niższe Ja) – Przez kahunów zwane unihipili.

 
Przede wszystkim, podświadomość nie ma wolnej woli. Nie umie analizować i 

oceniać. Można ją przyrównać do komputera, który potrafi doskonale organizować, 
przetwarzać informacje i wykonywać polecenia. Jednak bez polecenia jest bezużyteczna. 
Dlatego niższe Ja słucha uważnie swojego nauczyciela – średniego Ja. Słucha bez krytyki i 
bez oceniania. Jest jak dobry piesek, który wypełnia jak najlepiej polecenia swojego pana. W 
tym co robi jest praktycznie bezbłędna. Dlatego niektórzy sądzą, że podświadomość sama w 
sobie jest idealna. To prawda, działa doskonale, tylko nie zawsze ma wprowadzone doskonałe 
programy.
            Co do nazwy, to niższe Ja nie jest w jakiś sposób gorsze od średniego Ja. Każde z nich 
pełni jedyną w swoim rodzaju i niezastąpioną funkcję. Średnie Ja, jest po prostu na wyższym 
poziomie ewolucyjnym niż niższe Ja, które jest podobne cechami do zwierzątka. I to właśnie 
średnie Ja ma za zadanie nauczać, a nie odwrotnie.
 
Co potrafi niższe Ja? - 
            

- Niższe Ja jest najbliżej ciała fizycznego. Można je przyrównać do ciała astralnego i 

eterycznego.  To właśnie podświadomość umożliwia funkcjonowanie ciała. Dzięki niej bije 
serduszko, następuje oddech, krąży energia… czyli odpowiada za podstawowe procesy 
organizmu, które ciało robi nieświadomie. To jest naturalne zadanie niższego Ja – utrzymać 
ciało przy życiu. Robi to 24h na dobę, przez całe życie. Teoretycznie rzecz biorąc, człowiek 
jest stworzony do idealnego zdrowia. Niższe Ja potrafi to wprowadzić w życie i utrzymać taki 
stan. Wszystko by było pięknie gdyby tylko średnie Ja dało takie polecenie, a z tym jest 
różnie. Najczęściej daje polecenie, by niszczyć ciało. Po prostu nasza społeczność wychowuje 
nas w sposób bardzo destrukcyjny, co podświadomość przejmuje i wykonuje.

 
- Potrafi kreować rzeczywistość. Jest to bardzo ważna rzecz. Dokładny opis w dalszej 

części.
            

- Kolejna funkcją niższego Ja jest czucie. Skoro jest najbliżej ciała, potrafi odczuwać. 

Zarówno bodźce fizyczne, jak i emocje. Wszystko co dochodzi do nas ze świata 
zewnętrznego przechodzi przez podświadomość. Dlatego tak ważne jest, by podświadomość 
była czysta i wolna od niekorzystnych programów.

 To właśnie dzięki podświadomości potrafimy czuć się dobrze, smutno, szczęśliwie, 

czy źle. Wszystkie uczucia wywołuje niższe Ja. Wniosek z tego taki, że uczucia zależą tylko i 
wyłącznie od nas. Od naszych przyzwyczajeń i preferencji. A te są zmienne i wyuczalne. 
Dlatego mamy całkowitą władzę nad własnym życiem. Jednych cieszy pływanie statkiem, 
podczas gdy innych mdli na samą myśl o falach. Kwestia podświadomych i 
zaprogramowanych reakcji na bodźce zewnętrzne. Podobnie jest z uczuciem smutku, 
powstaje on mechanicznie pod wpływem określonych bodźców. Jest to wyuczona reakcja, 
którą można zmienić. 

Gdy podświadomość odbierze jakiś sygnał z rzeczywistości, przekazuje go 

natychmiast średniemu Ja. Średnie Ja ocenia i wywołuje jakąś reakcję, a podświadomość 
zapamiętuje tą reakcję wraz ze zdarzeniem. W taki sposób przy każdym następnym 
podobnym zdarzeniu, odtwarzana będzie pierwotna reakcja.

 

background image

- Niższe Ja jest niezastąpione w pamiętaniu informacji. Nieustannie rejestruje to co się 

wokoło dzieje. Nawet to, czego nie jesteśmy świadomi. Podświadomość pamięta wszystko. 
Rejestruje każdy zmysł w każdej chwili – przez całe życie. To również jest jej naturalne 
zadanie.
            Niższe Ja nie ocenia tego co odbiera, jednak słucha uważnie średniego Ja. 
Świadomość mówi, jakie zdarzenia są ważne, a jakie nieważne. I właśnie w ten sposób 
podświadomość stopniuje wartość rzeczy i zdarzeń w pamięci. Ważne dla świadomości jest 
to, co jest „mocne”, czyli robi wrażenie. To najczęściej zapada mocno w pamięć. Rzeczy 
uznane za nieważne i mało istotne, są w pamięci, jednak trudno je sobie przypomnieć i nie 
wpływają zbytnio na zachowanie. Ponieważ przy ich zapamiętywaniu, było mało energii. 
Inaczej sprawa ma się z szokującymi wydarzeniami. Przy tych energii jest pełno (i to niezbyt 
pozytywnej energii, jednak silnej). Dlatego takie zdarzenie jest uznawane za „ważne” i 
wpływa znacząco na późniejsze działania podświadomości. Przykładowo szok potrafi 
spowodować głęboki uraz.
            M.F.Long przyrównał system pamięci do sieci pajęczej, po której porusza się 
podświadomość. Wszystkie zdarzenia, są jak muchy. Jedne większe, inne mniejsze. Jedne są 
ciężkie inne lekkie, jednak wszystkie są w tej samej sieci. Nie ważne jest kiedy się działa 
dana rzecz, ważne jest, czy jest duża. 
            

Na świadome żądanie można sobie przypomnieć daną rzecz i dać inny wzorzec jej 

postrzegania. To jest bardzo praktyczne. Ponieważ w większości przypadków średnie Ja nie 
było w pełni świadome tego co się dzieje, wyciągnęło błędne wnioski. Czyli nawet błahe 
zdarzenie, mogło być postrzegane za szczególnie niebezpieczne i zostawić uraz psychiczny. 
Tak jak mamusia straszy dziecko słowami ->” Bądź grzeczny, bo Pan cię zabierze.” Mamusia 
doskonale wie, że żaden Pan, nie zabierze jej ukochanego dziecka. Jednak dziecko bierze już 
to całkiem poważnie i naprawdę się boi „Pana który zabiera dzieci”. A w dorosłości powstają 
urazy psychiczne i lęk przed nieznajomymi ludźmi, którego nijak nie da się wykorzenić. 
Oczywiście to tylko przykład. Jednak analogicznie może się stać zupełnie co innego i 
pozostawić uraz na wiele lat.

Uwolnić się jest stosunkowo prosto - Poznać to zdarzenie, które wywołało mocne 

uczucia i uświadomić sobie, jak było naprawdę, że to naprawdę nie było tak straszne. 
Spojrzeć na to z innego punktu widzenia. To sprawia, że ówcześnie wprowadzony program 
zamienia się na nowy, korzystniejszy. Można też przeafirmować problem, czyli wprowadzić 
pozytywne wyobrażenia, zamiast negatywnych. W naszym wypadku – „Obcy ludzie, są dla 
mnie mili i bezpieczni.” To spowoduje, że podświadomość będzie już inaczej reagowała na 
daną sytuację i w rezultacie uwolni się od lęku.

 
- Kolejną funkcją, niejako wynikającą z poprzedniej, jest uczenie się. Podświadomość 

uczy się i przyzwyczaja. Tak jak robimy pewną nową rzecz świadomie i z uwagą, bo jeszcze 
jej nie umiemy, tak w miarę upływu czasu podświadomość uczy się. Idzie coraz łatwiej i 
sprawniej. W końcu podświadomość przejmuje całkiem kontrolę, to znaczy, że się nauczyła.

Podświadomość uczy się reakcji od świadomości. Najbardziej zwraca uwagę na te 

„ciężkie” i naładowane energią zdarzenia. Kiedy świadomość pod wpływem zdarzenia 
wyzwoli duży ładunek energii, wtedy zapadnie to w pamięć. Dlatego mocne urazy tak 
wpływają na życie. Można podświadomość uczyć za pomocą „szoku”. O wiele skuteczniej (i 
bezpieczniej), jest jednak uczyć podświadomość przez powtarzanie danej czynności. Aż do 
opanowania. Tak jak z jazdą na rowerze. Na początku idzie trudno i ciężko. Jednak gdy się 
opanuje, można się skupić na czym innym, a podświadomość sama utrzyma równowagę.

background image

Afirmacje (czyli pozytywne programy podświadomości) działają dokładnie tak samo. 

Powtarzamy je, aż podświadomość ich się po prostu nauczy i wcieli w życie. Jest to bardzo 
praktyczna i efektywna metoda pracy z podświadomością.

Niektóre niższe Ja różnych ludzi, uczą się wolniej, a inne szybciej. Jednak to też 

zależy od przyzwyczajenia.
            
            -Niższe Ja komunikuje się ze średnim Ja za pomocą telepatii. Nie ma innej drogi. 
Telepatia, czyli inaczej myśli, a jeszcze inaczej pewien ruch energii. To wszystko dzieje się na 
bardziej subtelnych poziomach niż materialny, dlatego nazywa się telepatią i jest nie do 
zmierzenia za pomocą aktualnej technologii. Widać trzeba poczekać jeszcze jakiś czas, aby 
znów nauka przyznała rację kahunom.:)
            Ważne jest, aby nauczyć podświadomość, z kim lub czym ma się kontaktować i jakie 
informacje zbierać. Wbrew pozorom, nie jest to wszystko jedno. Można koncentrować się na 
złości i smutku, wtedy niższe Ja nawiąże kontakt z innymi smutnymi i złymi niższymi Ja. 
Można też koncentrować się na boskości w sobie, czyli wyższym Ja. Wtedy dostrajamy się do 
miłości i radości.
 
            W miarę ewolucji podświadomość rozwija się i staje się świadomością.

 

 

*****

Misjonarze, którzy przypłynęli na Polinezję, wygłaszali swoje nauki i tłumaczyli zasady 
swojej wiary. Wiele przy tym było słów o Bogu. Jednym, jedynym Bogu, który jest w niebie. 
Wbrew pozorom, kahunom nie było trudno zrozumieć pojęcia „Boga”. Znali oni Boga, tylko 
inaczej nazywali i rozumieli. Bóg pełnił ważną rolę w ich życiu i mieli jego świadomość. 
Podstawową różnicą była lokacja Boga. O ile chrześcijanie wskazywali na Boga w niebie, o 
tyle kahuni wiedzieli, że Bóg jest we wnętrzu każdego człowieka.
            

3. Nadświadomość – (Wyższe Ja) – W języku hawajskim Aumakua, co znaczy 

„starszy, rodzicielski, godny całkowitego zaufania duch”.

Jest to jedna z jaźni człowieka, ta całkowicie rozwinięta i boska. Można powiedzieć, 

że ta cząstka człowieka jest już oświecona. Czyli jest złączona z Bogiem w wiecznej radości, 
świetlistości i miłości. Można ją przyrównać do najbardziej subtelnych ciał człowieka 
(przyczynowe, buddyczne, atmiczne). Jest to dusza, która trwa w nieustannym szczęściu i 
spełnieniu.

 
Kahuni wiedzieli, że tak jak istnieje duch „podrzędny” – czyli podświadomość, tak i 

istnieje duch „nadrzędny”, czyli nadświadomość. A relacje między nimi są podobne. Niższe 
Ja nie jest w stanie pojąć logiki średniego Ja, tak i średnie Ja nie jest w stanie pojąć boskości 
Wyższego Ja. Dlatego kahuni nie próbowali zrozumieć Wyższego Ja. Jest to intuicyjne 
poznanie, którego nie trzeba rozumieć umysłem. Nie starali się układać religii, domysłów, czy 
innych filozoficznych rzeczy. Traktowali go jako najwyższego ducha rodzicielskiego, który 
ich kocha… i oni kochali Jego. Tak po prostu.

Duch rodzicielski nie oznacza Ojca, czy Matki. Nie ma konkretnej płci. Wyższe Ja 

posiada całkowicie zintegrowane pierwiastki męski i żeński. Niektórzy sądzą, że aby 
ewoluować na poziom Wyższego Ja (oświecić się), trzeba się połączyć ze swoją drugą 
połówką. Nie jest to prawdą, ponieważ na poziomie Wyższego ja nie istnieje podział na płeć.

 
Wyższe Ja posiada nieograniczoną świadomość boskości. Poziom, na którym 

przebywa Wyższe Ja jest tak subtelny, że nie ma w nim miejsca na smutek, niepewność, ból, 

background image

czy złość. Jest za to nieskończona miłość, radość, wolność, całkowita harmonia i pokój. 
Dlatego Wyższe Ja nie potrafi krzywdzić, czy wyrządzać szkód. Pamiętajmy, że nie jest to 
średnie Ja, które mogłoby coś takiego zrobić. Wyższe Ja jest na wiele wyższym stopniu 
rozwoju. Jest boskie i doskonałe.

Kahuni wiedzieli, że każdy człowiek ma swoje Wyższe Ja, czyli boską cząstkę w 

sobie. „Ciało jest świątynią ducha.” – Kahuni nie tylko to rozumieli, ale i to czuli. 

 
Wszystkie Wyższe Ja wszystkich ludzi, są ze sobą nierozerwalnie połączone i tworzą 

tzw. Poe Aumakua – czyli Wielkie Towarzysto Wyższych Jaźni. To połączenie najbardziej 
odpowiada koncepcji Boga w chrześcijaństwie. Z tego wynika jedna prosta rzecz, wszyscy 
ludzie stanowią jedność na tym boskim poziomie rzeczywistości.

 

            Wyższe Ja niczego od nas nie potrzebuje. Ani energii, ani darów, ani ofiar. Jednak 
może nam dać wszystko to, co najlepsze i to zupełnie za darmo! Ponieważ nas kocha. 
Wystarczy otworzyć się na jego pomoc i zaufać. A nieskończone błogosławieństwa i cuda 
staną się częścią naszego życia. 
            Wyższego Ja nie da się o niczym przekonać. Ono zna doskonały model 
rzeczywistości, nie potrzebuje nic wiedzieć. Nie ma więc nawet potrzeby przekonywać 
Wyższego Ja. To tak, jakby trzyletnie dziecko, przekonywało mamusie do swoich racji. 
Mamusia wysłucha, jednak i tak wie co jest najlepsze dla dziecka, bez względu na jego 
opinie. Warto o tym wiedzieć, szczególnie, że niektórzy myślą, że podczas modlitwy huny 
Wyższe Ja spełnia prośby. Ono nie spełnia, to podświadomość spełnia. Wyższe Ja inspiruje i 
wskazuje drogę.
            

Wyższe Ja zawsze wie co jest dla nas najlepsze. Jest to wzór idealnej rzeczywistości. Z 

tego poziomu możemy czerpać inspiracje najwyższej jakości. Wyższe Ja jest doskonałe, 
dlatego też jego inspiracje również są doskonałe. Jednak, czasem świadomość nie potrafi tego 
pojąć i często to odrzuca. Wyższe Ja na to pozwala, nie ingeruje, daje świadomości wolną 
wolę. Jednak, gdy jest poproszone o pomoc, zawsze jej udziela, dając o wiele więcej, z 
miłością. 

Nadświadomość cały czas nam pomaga, inspiruje, cały czas do nas przemawia. 

Wystarczy skierować na nią uwagę i przyjąć jej inspiracje. Wtedy mamy szanse wznieść się 
na ten jakże subtelny poziom i pozwolić dziać się szczęściu.

 
 

            Podsumowanie:
 
Kahuni odróżniali 3 jaźnie.
-Niższe Ja – Bez świadomości i logicznego myślenia, jednak potrafi perfekcyjnie wykonać 
program, którego nauczy się od świadomości. Dysponuje doskonałą pamięcią, która działa 
wg. wagi (im więcej energii w zdarzeniu, tym większy wpływ na rzeczywistość.
-Średnie Ja – Ocenia, analizuje i wnioskuje. Kieruje świadomie energią. Uczy tym samym 
niższe Ja.
-Wyższe Ja – Trwa w nieskończonym szczęści i miłości. Udziela inspiracji, obdarza miłością, 
szczęściem, zdrowiem, radością. Niczego nie potrzebuje. Kocha.
 
            Aby skutecznie korzystać z huny, powinno się mieć świadomość swego umysłu i jego 
funkcjonowania. Bez tego możemy być zagubieni i nie rozumieć procesów zachodzących w 
nas samych. Dlatego ważne jest dokładne zrozumienie funkcji poszczególnych jaźni i ich 
możliwości.

background image

Anatomia cudów.

 

          Ponad światem materialnym niezaprzeczalnie „coś” istnieje. Cały wszechświat 

fizyczny ma swoją przyczynę na bardziej subtelnych poziomach. Dlatego między innymi, 
wszystko jest tak dokładne i działa według jakiegoś określonego wyżej wzoru. Fizycy wciąż 
nie mogą wyjść z podziwu dla precyzji i struktury całego wszechświata. 
            Jak wspomniałem, rzeczywistość materialna jest tylko wynikiem procesów, które 
zachodzą na wyższych planach. Podział wyższych światów jest oparty na wiedzy 
teozoficznej, jednak doskonale współgra z Huną. Obie nauki charakteryzują się wysoką 
jakością i mogą się nawzajem uzupełniać nie wprowadzając rozbieżności. Dla lepszego 
zrozumienia procesów huny można wykorzystać wiedzę teozoficzną. Poniżej przedstawiam 
krótki opis planów subtelnych znajdujących się ponad materią. Są to światy:
Eteryczny - Bezpośrednio ponad materią jest świat energii życia. To tu atomy eteryczne 
organizują ruch planu materialnego. Ruchy energii eterycznej wpływają na atomy materialne. 
Niektórzy nie rozdzielają planu eterycznego i astralnego. Traktują plan eteryczny jako niższą 
część astrala. Nie jest to właściwie tak istotne.
Astralny – subtelniejszy plan, jest to świat uczuć i wyobrażeń. To tu porusza się nasza 
podświadomość. Świat ten jest o wiele „rzadszy” i subtelniejszy niż fizyczny. Wygląda to tak, 
jakby każdy atom fizyczny był otoczony morzem malutkich atomów astralnych.  Można sobie 
wyobrazić, jak delikatny i ulotny jest świat astralny. Jednak wpływa on pośrednio na plan 
eteryczny i fizyczny.
            Kiedy śnimy, jesteśmy w świecie astralnym. Niektórzy mówią, że sen jest 
nierzeczywisty. Jest rzeczywisty, tylko na planie astralnym. Patrząc z innego punktu widzenia, 
jest tak samo nierzeczywisty jak świat materialny. :)
 
Mentalny – jest jeszcze bardziej subtelniejszy niż astralny. Nie ma tu możliwości 
pojawienia się uczuć czy wyobrażeń o niskich wibracjach – czyli złości, nienawiści czy lęku. 
Ten świat jest bardzo delikatny, zawiera różne rozważania, myśli, idee i pojęcia. Wpływa on 
na świat astralny. Tak jak świadomość wpływa na podświadomość.
 
-Przyczynowy – Jeszcze wyżej niż mentalny. Ta sfera jest początkiem boskości, poza 
uczuciami i myślami. To tu trwa doskonały model wszechświata - idee przyczyn wszystkich 
rzeczy. Przyczyn stworzenia. To stąd można czerpać inspiracje dotyczące kreacji doskonałej 
rzeczywistości. Stwarzając rzeczywistość zgodnie z tym modelem, mamy pewność, że jest to 
rozwiązanie najkorzystniejsze i najwyższej jakości. To w świecie przyczynowym i wyższych 
mieści się siedziba duszy - Wyższego Ja.
 
            Gdyby wszystko było zgodne ze „wzorem”, jaki istnieje w świecie 
przyczynowym, wtedy byłoby idealne. O ile Wyższe Ja zna optymalny sposób organizacji 
materii, tyle średnie i niższe Ja musi się jeszcze tego nauczyć. Tak przebiega ewolucja, tak 
wygląda droga do doskonałości. Aktualnie ludzkość rozwija średnie Ja, czyli świadomość i 
intelekt starając się jak najlepiej zorganizować materię fizyczną. Jednak daleko temu do 
doskonałości. W miarę rozwoju i uświadamiania boskości w sobie, ludzkość będzie w stanie 
tworzyć coraz bardziej idealny świat. W tej chwili jednak człowiek świadomie i 
podświadomie tworzy taką rzeczywistość, jaka mu się wydaje najlepsza, wcale nie odwołując 
się do wzoru ze świata przyczynowego. W praktyce wychodzi na to, że wykreowana 
rzeczywistość często przynosi ból. Ludzie kreują sobie cierpienie i niekorzystne sytuacje nie 

background image

wiedząc jak można żyć optymalnie i szczęśliwie. Umysł człowieka sprowadza sam na siebie 
zagładę. Wszystko dlatego, że jeszcze niedoskonała (w porównaniu z Wyższym 
Ja) świadomość nie umie tworzyć doskonałego świata. Wystarczy spojrzeć na różnorodność 
wibracji ówczesnej cywilizacji - dość duże pomieszanie. A przecież wystarczy skierować 
swoją uwagę na Wyższe Ja i od niego czerpać inspiracje do kreacji doskonałej rzeczywistości 
- tego uczy huna.
 
            Rzeczy i zdarzenia, które manifestują się w Twoim życiu są skutkiem działania Twojej 
podświadomości, świadomości i czasem nadświadomości. Wszystko co Cię spotyka, jest 
spowodowane Twoimi myślami…
            Masz prawo się ze mną nie zgodzić, ponieważ Twoje doświadczenia mogą być inne. 
Możesz stwierdzić, że wcale tak nie jest, popierając to przykładami z życia - „myśli miałem 
dobre, a wyszło źle.” Wtedy Ja się spytam, czy jesteś do końca świadomy swoich myśli, 
podświadomych oczekiwań i nastawień? Jesteś świadomy do końca siebie samego i 
wszystkich procesów zachodzących w Tobie? 24h na dobę?
            Przyglądając się dogłębnie swoim myślom i podświadomym oczekiwaniom widać 
dokładnie dlaczego nasz świat wygląda tak, a nie inaczej. W miarę wglądu w swoją 
podświadomość, można dostrzec coraz więcej zależności między swoim umysłem, a 
rzeczywistością. W końcu człowiek dochodzi do wniosku, że faktycznie sam w 100% kreuje 
swój świat. Wszystko co go spotyka jest jego kreacją i nie ma od tego wyjątków. To 
co człowiek ma w głowie (myśli, uczucia) organizuje niższe plany istnienia - świat 
materialny. Nawet jeśli jest przekonany, że to inni kreują jego rzeczywistość - wtedy to 
przekonanie również się materializuje w życiu.:)
            

Przykład - jestem przekonany, że świat jest miły i przyjemny. Wtedy spotykam takich 

ludzi i tworzą się takie sytuacje, które mi to faktycznie pokazują. I naprawdę widzę, że świat 
jest wspaniały. Lub są ludzie, którzy mają szczęście, tzw. Szczęściarze. W większości są to 
właśnie optymiści, których wszystkie trzy jaźnie tworzą wspólnie pozytywny świat. Znów 
wyobrażenia i myśli tworzą świat.
 
            Wniosek z tego może być taki - jak zmienię myślenie, zmieni się również mój świat. 
To jest bardzo ważne stwierdzenie.
 
            A jak to wygląda w praktyce? Nie zawsze tak pięknie. Ludzie zmieniają myślenie… 
nic. Tylko trzeba się przyjrzeć, co zmienili. Zmienili poglądy tylko średniego Ja, czyli 
świadomości. Ona łatwo zmienia zdanie, jednak ta zmiana trwa tylko w chwili, gdy się o tym 
myśli. Potem świadomość zapomina (ma krótką pamięć). A rzeczywistość nadal jest tworzona 
przez podświadomość, która ciągle trwa przy starych wyuczonych myślach. Dlatego się nic 
nie zmienia.
            Warto sobie uświadomić, że rzeczywistość jest tworzona prawie w całości przez 
podświadomość. Świadome myśli to tylko kropla w morzu codziennych milionów myśli, 
które tkwią w podświadomości. Dlatego tak ważna jest zmiana tych podświadomych 
przyzwyczajeń. Jest to możliwe przez świadomą naukę nowych wzorców myślowych.
            Mimo iż średnie Ja ma nikły wpływ na tworzenie rzeczywistości, to jednak wywiera 
duży wpływ na niższe Ja, które za każdym razem wiernie słucha poleceń. Średnie Ja jest 
nauczycielem dla niższego Ja. Wiedząc to, możemy teraz dogłębnie zmienić naszą 
rzeczywistość.
            Niektórzy ludzie potrafią szybko zmieniać przekonania swojej podświadomości, 
wtedy zmiany są natychmiastowe. Inni z kolei muszą sporo nad swoją podświadomością 

background image

popracować, aby był widoczny efekt. Kwestia tylko w otwartości podświadomości na 
wprowadzone zmiany.
 
            Wielu znawców huny twierdzi, że po wykonaniu specjalnej modlitwy (o niej w dalszej 
cześci), wyższe Ja realizuje ich prośby. Wszystko niby jasne, tylko w praktyce wygląda to tak, 
że spełniają się wszystkie nasze modlitwy - nawet te niekorzystne. Tu wychodzi na jaw 
sprzeczność, przecież Wyższe Ja nam nie szkodzi. Wniosek z tego jeden: to nie wyższe Ja 
spełnia modlitwy, tylko właśnie niższe Ja, które przekonane do czegoś stara się to 
zrealizować. Nie jest ważne czy to, o co się modlimy, jest dla nas korzystne czy niekorzystne. 
Niższe Ja nie ocenia i spełni każde polecone zadanie (w momencie, kiedy się do niego 
przekona).
            Bardzo przejrzyście opisał to w swoich książkach dr.J.Murphy. W swojej sztandarowej 
pozycji pt.: „Potęga podświadomości” udowadniał, że podświadomość ma niesamowitą 
twórczą moc. Faktycznie tak jest. Jednak zakładał on, że podświadomość sama w sobie jest 
doskonała i zna doskonały model rzeczywistości. Kwestia w tym, że podświadomość może 
znać doskonały model rzeczywistości, tylko wtedy gdy ma kontakt z Wyższym Ja. Wtedy to 
od Wyższego Ja bierze wzory działania. Sama podświadomość wykonuje to, czego się ją 
nauczy. Jeśli człowiek nauczy ją szkodzenia sobie, to będzie szkodziła. Dlaczego więc te 
modlitwy proponowane przez Murphy`ego przynosiły dobre skutki mimo, że nie było w nich 
wzmianki o Wyższym Ja? - Każda z nich jest pięknie ułożona i w swej wymowie odnosi się 
właśnie do wyobrażeń doskonałości. Tu warto powiedzieć, że nie ma innego źródła 
doskonałości niż wyższe Ja. Dlatego modlitwy te korzystały z inspiracji Wyższego Ja.
            Warto pamiętać, że każda modlitwa się spełni. Jeśli podświadomość się przekona, to 
nie ma odwrotu. Kwestia w tym, żeby modlitwa była inspirowana Wyższym Ja i stwarzała jak 
najbardziej doskonałą rzeczywistość. 
 
 
            Niższe Ja organizuje plan astralny i eteryczny zgodnie z zadanym programem. 
Gdy te plany są zorganizowane, następuje materializacja w świecie materialnym.
 - Tak w 
skrócie wygląda anatomia cudów. Czyli zwykła kreacja rzeczywistości, którą na co dzień się 
posługujemy, tylko nie jesteśmy tego w pełni świadomi.
            Niższe Ja potrafi zmieniać świat astralny dość szybko. Więcej czasu zabiera 
przyzwyczajenie się do tego nowego obrazu. Plan astralny ma to do siebie, że jest bardzo 
ulotny, w przeciwieństwie do materii. W świecie astralnym uczucia i obrazy zmieniają się 
stosunkowo szybko - tak jak we śnie, raz widzimy jeden krajobraz, a za ułamek sekundy już 
inny. Wydaje się być to bardzo nietrwałe. Kreacja na tym planie jest bardzo łatwa - wystarczy 
sobie wyobrazić i już jest. Jednak aby zmaterializowało się na planie fizycznym trzeba obraz 
utrzymywać w umyśle wystarczająco długo. 

Można utrzymywać obraz w umyśle świadomie. Do tego długo i z dużą koncentracją. 

Wtedy energia przybiera pewną formę na planie astralnym, poczym formuje plany niższe, 
czyli eteryczny i materialny. Jednak świadome utrzymywanie obrazu w skoncentrowanym 
umyśle może być dla niektórych trudne. Lepiej sobie poradzi podświadomość, która może 
utrzymać dany obraz jak długo chce. Warunek jest jeden, musi się do niego przyzwyczaić 
(czyli nauczyć się tego obrazu). 
            Wydaje się proste. Takie jest faktycznie. Proste, lecz czasem pracochłonne. Chodzi o 
to, że czasem podświadomość nie chce wcale przyjmować nowych programów działania. 
Ponieważ jest przyzwyczajona do starych. Często też się dzieje tak, że świadomość sama nie 
jest przekonana do nowych programów, dlatego nie koncentruje się na nich tak bardzo. Kiedy 
świadomie nie poświęcamy wiele uwagi nowym programom, wszystko stanie się dla 
podświadomości nieważne i nic się nie nauczy. Dlatego przy pracy z podświadomością warto 

background image

włożyć w to „całe serce” - tak, jakby to co afirmujemy lub wizualizujemy było najważniejsze 
na świecie. Wtedy potencjał energetyczny jest duży i podświadomość to zapamiętuje.
            Dlatego tak ważna jest pewna wytrwałość i systematyczność w praktyce huny. Chodzi 
o to, by przekonać podświadomość, aby ta zorganizowała w określony sposób plan astralny. 
Potem następuje już tylko materializacja na planie fizycznym. Przy odrobinie cierpliwości, da 
się przekonać podświadomość do każdej rzeczy. Wiec - wszystko jest możliwe.
 
            W miarę rozwoju duchowego, człowiek staje się coraz bardziej i dłużej świadomy. 
Przyzwyczaja się do bycia świadomym przez coraz dłuższe okresy. Tak oto podświadomość 
staje się świadomością. Jest to normalna droga ewolucji. Dzieje się tak dzięki praktykom 
medytacyjnym i kontemplacyjnym.
            Kiedy dojdzie do tego duża wola i duża moc koncentracji energii, wtedy zdarzenia 
mogą się materializować w rzeczywistości bardzo szybko. Na tej zasadzie kahuni potrafili 
uzdrawiać czy stwarzać na poczekaniu inne cuda. Również dawni wielcy mistrzowie 
posiadali nadzwyczajne moce. To wszystko dlatego, że posiadali dużą moc koncentracji.
            Warto zauważyć, że podczas nauczania podświadomości - afirmacji, wizualizacji, 
modlitw - następuje również koncentracja świadomości na celu. To również ogniskuje energię 
i stwarza rzeczywistość. Jednak póki co tej energii nie ma tak wiele aby nastąpiły zmiany na 
planie materialnym. Po wyuczeniu podświadomości, nowy obraz (program) będzie ciągle 
utrzymywany w umyśle, dlatego w szybkim czasie będzie miał odpowiednią ilość energii i 
będzie się mógł zmaterializować. 
 
            - Kreacja jest niekiedy przyrównywana do wzrostu roślin.
Wyobraź sobie, że Twój umysł to żyzne pole. Tylko Ty wybierasz, jakie nasiona zasadzisz. Od 
twoich decyzji zależy, co na tym polu urośnie. Nasionami są twoje myśli. Każda myśl to 
jakieś nasionko. Zauważ ile różnych myśli zostało zasianych - one wszystkie tworzą Twój 
ogród. 
            Jeśli podtrzymujesz daną myśl, to tak jakbyś ją podlewał. Ciągle o niej myśląc dajesz 
jej energię. Ważne dla Ciebie rzeczy już mogły wyrosnąć i wydać plon. Przykładowo w 
dzieciństwie marzyłeś o wyprawie do Egiptu. Jeśli ciągle o niej myślałeś, zapewne już nieraz 
byłeś w tym kraju. Jeśli nie, to znaczy, że to pierwotne marzenie zatonęło w natłoku innych 
myśli. Warto wiedzieć, że to czego się boisz również rośnie, właśnie dlatego, że lęk ciągle 
trwa w umyśle.
            Myśli na polu umysłu jest pełno. W rzeczywistości realizuje się dokładnie 
wypadkowa wszystkich myśli. Dlatego czasem zdaje się, że rzeczywistość jest chaotyczna i 
nieprzewidywalna. Tylko dlatego, że sami nie wiemy jakie myśli mamy w głowie. 
Przykładowo bałagan w życiu, świadczy o bałaganie w umyśle. Kto ma czyste myśli, wydaje 
dobre owoce i na odwrót. Tego się oszukać nie da. Dlatego Mistrz powiedział -> „Po owocach 
ich poznacie”.

 
Najkorzystniejszym działaniem wydaje się być działanie wg. Planu - Średnie Ja chce 

coś zmienić w swoim życiu. Pyta się o radę Wyższego Ja, które wie co jest najkorzystniejsze. 
Poczym świadomie naucza niższe Ja, jak powinna wyglądać nowa rzeczywistość. Niższe Ja 
wykonuje zadanie i rzeczywistość zmieniona.
            W praktyce wygląda to nieco inaczej. Z wyższym Ja można się skontaktować jedynie 
przy pomocy niższego Ja, czyli podświadomości. Ona bowiem potrafi się łączyć z różnymi 
źródłami informacji, poprzez wspomnianą telepatię. Taka łączność nie zawsze wychodzi. 
Chociażby z tego powodu, że niższe Ja czuje się winne i niegodne wobec Wyższego ja. 
Podświadomość wcale nie chce żyć w doskonałej rzeczywistości, ponieważ często myśli, że 
nie zasługuje. Taka nauka jest wprowadzana między innym przez Kościół Katolicki - „Panie 

background image

nie jestem godzien…”. Oczywiście da się wszystko uzdrowić. Po pewnym czasie praktyki 
możemy odzyskać pełny kontakt z Wyższym Ja. Co za tym idzie polepszyć niewyobrażalnie 
jakość swojego życia.
 
            Można również stwarzać rzeczywistość bez pomocy boskiej inspiracji. Jednak wtedy 
jest możliwość, że wykreujemy sobie coś, co wcale nie jest takie miłe, jakie miało być. Po 
prostu pogląd średniego Ja jest na tyle ograniczony, że nie potrafi określić co jest na dłuższą 
metę dobre. Im dalej w przyszłość tym trudniej przewidzieć skutek. Wyższe Ja nie ma takiego 
problemu, zawsze wie jak jest najlepiej, nie zastanawia się.
            Dlatego na początek przygody z Huną, warto usprawnić kontakt z Wyższym Ja.
 
Podsumowanie.
- Naszą rzeczywistość kreujemy My sami, nikt inny. Robimy to za pomocą trzech jaźni.
- Nasza rzeczywistość może być podobna, bo nasze wyobrażenia o niej mogą być podobne. 
- Podświadomość najwięcej przyczynia się do kreacji rzeczywistości. Świadomość naucza 
podświadomość, jak i co ma kreować. Wyższe Ja wie jak powinno być najlepiej i nas 
inspiruje.
- Modlitwa, to nic innego, jak świadome nauczanie niższego Ja.
- Najkorzystniej jest, gdy wszystkie trzy jaźnie działają zgodnie. To może być celem w 
praktykowaniu huny. Taki układ, przynosi szczęście, spełnienie, radość, harmonię. :)

Mana i nić Aka.

 

 

Mana
            
 

Kluczowym pojęciem w Hunie jest mana. Jest to energia. To dzieki niej, możemy 

kreować świat, działać na różnych planach rzeczywistości. Do organizacji świata astralnego, 
niższe Ja potrzebuje energii. Kahuni zwali tą energię  „mana” (wiele gier fantasty przejęło 
słowo „mana” - w grach grze, każda postać maga, ma określoną ilość many do rzucania 
czarów). W jodze istnieje pojęcie „prana” (również podobieństwo) i oznacza to siłę życiową.
            Mana jest faktycznie energią. Jest potrzebna do życia. Ciało człowieka jest 
wypełnione energią. Każdy żywy organizm potrzebuje energii i bierze udział w niekończącym 
się cyklu wymiany energetycznej.
W naszym wypadku mana potrzebna jest do kreacji rzeczywistości. Kiedy człowiek jest 
skupiony potrafi kierować większą ilością energii. Im więcej energii, tym myśli są mocniejsze 
i skuteczniej wpływają na podświadomość.
            Energia jest potrzebna średniemu Ja. Jeśli człowiek ma dużo energii, jest naładowany 
maną, wtedy średnie ja jest „silniejsze”. Dzięki temu wywiera większy wpływ na niższe Ja. 
Polecenia są wyraziste i mają moc. Warto pamiętać, że dla podświadomości jest ważne to, co 
jest mocne. 
            Energia jest potrzebna również niższemu Ja. Ono to właśnie za pomocą energii 
organizuje świat astralny. Każda myśl ma pewien potencjał energii. Im ten potencjał jest 

background image

większy, tym myśl skuteczniej wpływa na świat. Mana była przez kahunów utożsamiana z 
wodą. Ta właśnie woda służyła do „podlewania” pola umysłu. Jeśli dostarczymy jakiemuś 
wyobrażeniu dużo energii, wtedy ma ono większą moc i bardziej wpływa na świat materialny.
            Nie da się ukryć, że mana jest jednym z podstawowych rzeczy używanych w praktyce 
huny.  
 

- Skąd wziąć manę?
 
Mana bierze się dosłownie z powietrza. Pobieramy ją z powietrza, a jej źródłem jest 

słońce. Dzięki temu, że oddychamy, wchłaniamy energie do organizmu. Im spokojniej i 
głębiej oddychamy, tym więcej energii pobieramy. Niektórzy dostrzegają malutkie i biało-
świetliste kuleczki w powietrzu. Szczególnie w słoneczny dzień. Jest ich pełno i radośnie 
sobie fruwają. To właśnie prana. Cząstki życiowej energii.
            Uzupełnianie energii w ciele jest naturalną funkcją niższego Ja. Robi to z każdym 
oddechem. Jeśli podświadomość jest przyzwyczajona do płytkiego i niestabilnego 
oddychania, wtedy pobiera mało energii. Jeśli oddech jest pełny i spokojny, wtedy do nasze 
ciało zaopatrywane jest w większą jej ilość.

 
Niektórzy ludzie oddychają płytko - zaniżają swój potencjał energetyczny. Nauczyli 

się tego, by się „schować w tłumie” i nie zwracać na siebie uwagi. Tu się kryje lęk, jakoby 
mając większą ilość energii będą prowokowali do walki, lub zwracali na siebie niepotrzebną 
uwagę. Kiedy spłycą oddech, wycofują się z życia, wydaje się im to korzystne jednak takie 
nie jest. Nie ma energii.. Ludzie tacy są często słabi i chorowici. Bez chęci do życia - bo niby 
skąd wziąć do niego energię? A wystarczyłoby porządnie oddychać.

Czasem przedawkowanie energii jest niemiłe, bo nie wiadomo, co z nią zrobić. 

Dlatego ludzi nie ciągnie do nadmiaru many. Nadmiar energii kojarzy się ludziom z agresją 
lub z seksem. Nie wiedzą, co z nią zrobić. Warto wiedzieć, że energię tą można wykorzystać 
do kreacji pozytywnego świata.

 
Ludzie mający dużo energii życiowej są najczęściej zdrowi i radośni. Lubią żyć. 

Najczęściej dominują w otoczeniu, bo ci słabowici nieświadomie się podporządkowują. Co 
więcej, przelewają swoją radość na otoczenie. W obecności naenergetyzowanych i radosnych 
ludzi, wszyscy czują się radośnie. Ludzie tacy kojarzą się ze światłem i faktycznie, mają 
wewnętrzną jasność, którą promieniują w zwnętrza.

 
Warto wiedzieć
, że w miarę praktyki huny potencjał energetyczny rośnie. Wpływ na 

otoczenie staje się większy i kreacja rzeczywistości zachodzi szybciej. Dlatego tak ważne jest 
oczyszczanie umysłu z negatywnych wzorców. Wszystko dlatego, aby tak duży potencjał 
energetyczny nie wykreował niekorzystnej rzeczywistości.  Praktykując hunę najkorzystniej 
jest podnosić stale jakość swoich myśli tak, aby kreowana rzeczywistość była pełna szczęścia 
i harmonii.

Kahuni zawsze dbali o to, by mieć większy zapas energii życiowej. Chodzili zawsze 

bardzo naenergetyzowani i byli w każdej chwili gotowi do modlitwy. To okazywało się 
bardzo praktyczne, jednak należy pamiętać, że mieli oni właściwy i czysty światopogląd w 
swojej podświadomości.

 
 
- Różne rodzaje many.
 

background image

Nie trzeba być specjalnie jasnowidzem, aby zauważyć różnicę między energiami. 

Niektóre miejsca są niekorzystne do pobierania energii. 

Wyobraź sobie, jakby tu pobierać energię np. w szpitalu pełnym chorych i 

umierających ludzi. Czy też w rzeźni obłożonej zabrudzonymi białymi kafelkami… Nie 
muszę tłumaczyć, że te miejsca nie wzbudzają pozytywnych odczuć. Dlatego energia 
czerpana z takich źródeł, nie będzie zbyt korzystna - co najmniej spowoduje ból głowy.

Nie jest wskazane pobieranie energii od innych ludzi, czy zwierząt. Energie te, 

również nie są czyste i mogą nam zaszkodzić.

 
Wyobraź sobie teraz cichy las. Przez zdrowe sosnowe drzewa, przebijają się promienie 

słońca. Stąpasz bosymi stopami po bujnym i soczyście zielonym mchu. Powietrze aż wibruje 
pięknym i zdrowym zapachem. W takim miejscu bardzo przyjemnie pobiera się energię. Jest 
ona czysta i naprawdę wysoka jakościowo. Dlatego radzę pobierać energie na łonie natury, o 
ile to jest możliwe.

Podczas ładowania się maną, zawsze warto wizualizować czystą i świetlistą energię. 

Wtedy podświadomość wie jaką ma zbierać.

 
Istnieje też mana, która ma bardzo wysokie wibracje szczęścia, miłości i błogości. Jest 

to mana, którą dostajemy od wyższego Ja. Kiedy jesteśmy naładowani zwykłą maną, może 
ona zostać zamieniona na wyższą manę, dzięki Wyższemu Ja. Wtedy w naszym sercu może 
pojawić się radość, miłość, niewypowiedziane szczęście. Gdy podczas ładowania energią tak 
się stanie, mamy pewność, że jesteśmy naładowani wyższą maną. Jest to przejmujące i miłe 
uczucie. 

 Ta mana ma o wiele subtelniejsze wibracje, ale też o wiele większą moc. Dzięki niej 

następuje uzdrawianie, czy inne niesamowite, natychmiastowe cuda. Dlatego, że dostrajamy 
się do sfery Wyższego Ja, materializacja jest naprawdę pełna mocy. Jest zgodna z ruchem 
wszechświata. Wzbudza również w podświadomości pewność i entuzjazm. Wtedy wyniki 
kreacji są szybkie i pewne.

 
 
- Co znaczy naenergetyzowanie?
 
Usiądź wygodnie, poczym weź  8 głębokich i pełnych oddechów. Wyobrażaj sobie 

przy tym, jak czysta energia wlewa się do Twego ciała. Po chwili wypełnia każdą cząstkę 
ciała.
 

Zauważ, że po takim krótkim ćwiczeniu, kolory stały się żywsze, umysł bardziej się 

rozjaśnił. Wszystko trochę inaczej wygląda. To jest właśnie naenergetyzowanie. Czyli 
wypełnienie ciała energią. Nie tylko masz wystarczającą ilość many do utrzymania procesów 
życiowych, ale także jej nadmiar.

Kahuni znali wiele sposobów napełniania się energią, której potem używali do 

modlitwy. Warto zawsze utrzymywać wysoki potencjał energii. Watro się przyzwyczaić do 
głębokiego i spokojnego oddechu. 

Na początku nie trzeba szaleć z ćwiczeniami i energetyzowaniem ciała. Po pewnym 

czasie, pojemność energetyczna wzrasta. Ciało przyzwyczaja się do większego potencjału. 
Człowiek ma więcej energii i jest bardziej żywy. 

Energię powinno się rozprowadzać równomiernie po ciele, za pomocą odpowiednich 

wyobrażeń.

Kiedy zbieramy energię oddychając świadomie, wtedy skupiamy uwagę 

podświadomości. Świadome oddychanie robi ma niższym Ja wrażenie. Oddech skupia uwagę. 

background image

Dlatego jest tak ważny i niezastąpiony. Bez energii, średnie Ja nie było by w stanie nauczyć 
niczego swego młodszego brata.

Na początku warto wypowiedzieć świadomą sugestię, że w tej chwili rozpoczyna się 

zbieranie energii. Tak wypowiedziany „rozkaz” instruuje podświadomość, co ma robić. W ten 
sposób szybciej i sprawniej nastąpi naładowanie. 

Po pewnym czasie, można afirmować -> „Zawsze i wszędzie utrzymuję podwyższoną 

ilość energii życiowej. Zawsze jestem pełen energii i szybko ją uzupełniam.” Itp…
 
 
Ćwiczenie.
            Najlepiej jest wykonywać ćwiczenia na łonie natury. Jeśli to jest nie możliwe, to 
przynajmniej na świeżym powietrzu.
 
            Stajemy wyprostowani (a zarazem swobodnie i luźno), nogi na szerokości barków. 
Postawa powinna być stabilna, jednak nie napięta. Rozkładamy ręce w kształt litery „V”, 
głowa lekko do góry. 
 
Mówimy swojej podświadomości - „Teraz zaczynam zbierać czystą energię życiową. Robię to 
dla przyjemności. Jest to dla mnie korzystne i bezpieczne.”
 
I zaczynamy ładować oddechem. Głęboki wdech, po chwili wydech.

Przy wdechu wyobrażamy sobie czystą energię wpływającą do naszego ciała. Można 

ją wizualizować jak wpływa z góry (z nieba), lub jak napływa z ziemi. Większość kobiet woli 
brać energię z ziemi. Za to mężczyźni preferują z nieba. Wypróbuj, jaki sposób Ci bardziej 
pasuje. Może nawet nie potrzebujesz do tego zbytnich wyobrażeń kierunku wpływu energii. 
Ważne by energia wpływała do Twego ciała.

 
Oddychając wizualizuj jak energia wpływa do ciała i wypełnia je równomiernie. Z 

każdym oddechem coraz więcej… i więcej, aż całe ciało będzie przepełnione czystą, 
krystaliczną energią. Energia może wlewać się z góry i wypełniać ciało jak woda, od nóg do 
czubka głowy. Na początku ćwiczeń, możesz nic nie czuć. Jednak potem może pojawić się 
świadomość wpływającej energii. Wtedy doświadczysz jej w całym ciele.

 
Na początek nie przesadzajmy z ilością oddechów. 10 pełnych oddechów w zupełności 

wystarczy. Oczywiście potem może być ich więcej. Ważne by się dobrze czuć.

 

****

 

Innym ćwiczeniem jest samo oddychanie (bez żadnych wizualizacji). Można to robić 

np. leżąc na ziemi, czy siedząc. Jeden warunek to mieć wyprostowany kręgosłup (tak aby 
energia przepływała swobodnie).

Jeszcze innym sposobem, może być wykorzystanie ćwiczeń jogi, czy Tai Chi. To już 

zależy od indywidualnych preferencji człowieka. Najważniejszy jest oddech. To dzięki niemu 
ładujemy się maną. Ćwicz tak, jak Ci wygodnie. Pamiętaj, że sugestia i głęboki oddech jest 
kluczem do zwiększenia ilości many.

 
Podświadomość sama umie zbierać manę. Jednak nie zawsze robi to w sposób 

optymalny. Dlatego warto ćwiczyć głęboki i stabilny oddech. Warto się do tego przyzwyczaić.
 

background image

Przed każdą modlitwą, medytacją, czy inną pracą z umysłem, zalecane jest wziąć parę 

głębokich i energetyzujących oddechów. Wtedy energia wypełnia ciało i można efektywniej 
działać.

 

******

 
Nić Aka
 
Kahuni dokładnie wiedzieli w jaki sposób następuje komunikacja między jaźniami. 

Dzieje się to za pomocą „nici aka”. Czyli telepatycznym powiązaniem, którym posługuje się 
podświadomość (niższe Ja). M.F.Long tłumaczył wiele cudów, czy paranormalnych zdarzeń, 
właśnie za pomocą nici aka.
            Nić ta jest wysyłana ze splotu słonecznego (siedziba podświadomości) i wiąże 
podświadomość z rzeczą, lub istotą, na którą ta zwróciła uwagę. Przy spojrzeniu na daną 
rzecz, niższe Ja wysyła ku niej nić aka i podłącza się do tej rzeczy. Dzięki aka, może 
powrócić do rzeczy pamięcią (czyli podążyć po nici). 

 
Tak na przykład, jasnowidz potrafi odnaleźć zaginioną osobę, jednak musi 

dysponować jakąś rzeczą zaginionego, lub zdjęciem. Podświadomość jasnowidza łączy się z 
podświadomością zaginionego, poprzez nić, którą zaginiony jest przywiązany do zdjęcia. 
Sprawny jasnowidz potrafi odnaleźć osobę, dzięki telepatycznemu połączeniu.
            Nić aka, może służyć także do innych ciekawych i wręcz niewiarygodnych rzeczy. 
Wszystko zależy od tego, jak wyuczona zostanie nasza podświadomość. 
            
            Cała energia, jest przesyłana właśnie nićmi aka. Tylko podświadomość umie 
posługiwać się tymi nićmi. Czyli może łączyć się za ich pomocą z różnymi rzeczami (czy 
osobami). Wszystko zależy od programu, według którego działa. Jeśli nauczymy ją 
kontaktować się z wyższym Ja, to będzie dla nas czyniła nieocenione zasługi. Jeśli natomiast 
będzie się łączyła z innymi zagubionymi ludźmi, to otrzymane informacje mogą mieć daleko 
do doskonałości. 
            

Za pomocą nici aka, można również wysyłać energię do innych osób. Dzięki temu 

można uzdrawiać na odległość czy wspierać duchowo. Lub tez (niestety) szkodzić - jeśli się 
złorzeczy, przeklina czy nawet boi się o bliskie osoby. Wtedy nicią aka przesyłana jest 
niekorzystna energia, która może osłabiać adresata i w rezultacie mu zaszkodzić.

Jeśli matka boi się o własne dziecko, to wbrew pozorom, też śle mu osłabiającą 

energię. Może to zdziwić niektóre osoby, bo przecież troska jest oznaką miłości. Jednak 
zamiast miłości jest wysyłany lęk. O wiele korzystniej, jest być przekonanym, że dziecko jest 
całkiem bezpieczne, otoczone świetlistą mocą Boga. Takie myśli powodują, że dziecko 
faktycznie jest chronione przez światło. Warto zwrócić uwagę, jakie myśli przesyłamy do 
innych.
 

Tu jednak pewna ciekawostka, a zarazem przestroga : Jeśli wysyłamy złorzeczenia, ku 

osobie, która jest szczęśliwa i spokojna, to złorzeczenia powrócą do nas samych. Ponieważ 
tamta osoba ich nie odbierze i nadal będzie szczęśliwa. Z kolei sam nadawca wykreuje swoim 
polu energii złorzeczenie i nieczystości. Dlatego jest to niekorzystne. Czasem zdarza się tak, 
że złorzeczenia trafiają na podatny grunt, czyli adresat negatywnych myśli dostraja się do 
nich i przyjmuje je. Wtedy sytuacja jest z dwóch stron niekorzystna, ponieważ i adresat i 
nadawca złych myśli są dostrojeni do nieczystych wibracji i stwarzają w swoim świecie ból i 
cierpienie.

background image

            

Szkodząc innym, szkodzimy sobie. Pomagając innym, pomagamy sobie.
 
Pomagając innym, śląc im pozytywne myśli, wypełniamy nasze pole pozytywną 

energią. Zajmujemy się dobrymi życzeniami i światłem. To jest dla nas korzystne. Zyskujemy 
dzięki temu szacunek i wdzięczność innych ludzi, co więcej - wspiera nas Wyższe Ja. Jeśli 
myślimy o kimś dobrze przesyłamy mu pozytywną energię. Większość ludzi widząc w 
naszym polu pozytywną energię dostraja się do niej. Wtedy uszczęśliwiamy innych sami nic 
na tym nie tracąc. Nie działają wtedy na nas żadne smutki, czy złości. Co więcej, 
przyciągamy do siebie samych pozytywnych ludzi i zdarzenia. Dlatego o wiele korzystniej 
jest otaczać się pozytywną energią.

Przygotowanie do modlitwy

            Opiszę tu modlitwę wg. Huny. Jest to bardzo skuteczna modlitwa, którą posługiwali 
się kahuni. Modlitwy te przynosiły doskonałe efekty, nierzadko były one natychmiastowe. 
Jednak warto pamiętać, że kahuni byli specjalistami od modlitw. Początkujący nie muszą 
oczekiwać natychmiastowych i zapierających dech w piersiach rezultatów, choć i one będą 
możliwe w późniejszym czasie. Na początek warto zaznajomić się z tą modlitwą.
            
            Modlitwa Huny może się wydawać dziwna i nietypowa. Wielu ludzi wychowanych na 
bazie wiary chrześcijańskiej i nauk kościoła ma niewłaściwy pogląd na modlitwę. 
Niejednokrotnie widzę, że modlitwa jest dla nich tylko zbiorem słów, które trzeba odmówić i 
będzie spokój. Jest w tym wiele nieświadomości i rutyny, która zabija świeżość i moc 
modlitwy. Dlatego też modlitwy kościelne mają daleko do skuteczności. 
            Na nieświadome powtarzanie słów nie ma w Hunie miejsca. Modlitwa Huny powinna 
być zawsze świadoma i pełna uwagi. W chwili wypowiadania modlitwy, cała uwaga 
świadomości powinna być na niej skoncentrowana. W tej czynności powinno się dokładnie 
wiedzieć, czego się chce i być na tym skoncentrowanym. 
 
            Modlitwa huny zdaje się bardziej dynamiczna niż jej religijne odpowiedniki. Dzieje 
się tak dzięki naenergetyzowaniu i koncentracji. Dlatego też, niższe Ja jest zaciekawione i 
zwraca na modlitwę uwagę. Zwrócenie uwagi niższego Ja to połowa sukcesu. Drugą połową 
jest przekonanie niższego Ja do współpracy, czyli do przyjęcia nowych wzorców działania. Tu 
mogą być różne rzeczy w zależności jaka to jest modlitwa i jaki ma cel. Jeśli będzie to 
modlitwa służąca do zmiany rzeczywistości, wtedy podajemy Niższemu Ja obraz nowej 
rzeczywistości. Może być też modlitwa do Wyższego Ja o inspirację czy pomoc w 
rozwiązaniu problemu. Ta właśnie modlitwa skierowana do Wyższego Ja ma największy 
potencjał, ponieważ łączy nas z boskością. Otwiera nas na inspiracje i cudowne 
doświadczenia. Kontakt z Wyższym Ja również może służyć do kreacji rzeczywistości, tak 
aby kreacja była jak najbardziej korzystna i zgodna z Najwyższym Dobrem. 

W miarę praktyki domysły i wiarę zastępuje pewność i przekonanie co do 

skuteczności modlitwy. Można powiedzieć, że modlitwa huny jest modlitwą radości i 
pewności. Kiedy nastąpi nawiązanie kontaktu z Wyższym Ja, wtedy na człowieka spływa 
wiele „łask”, czyli pozytywnej energii, radości, inspiracji i miłości. Dzięki takiej energii 
kreacja rzeczywistości przychodzi łatwo i bez wysiłku, a do tego przynosi cudowne efekty.

background image

 
            Przygotowanie do modlitwy.
 
            
Opisze tu pewne „zasady”, które powinno się zrozumieć, zanim przystąpi się do 
modlitwy. Mimo, że mogą się wydawać trudne, są one jednak bardzo proste i wręcz 
intuicyjne.
 
1. Pierwszą rzeczą, jaką powinno się zrobić to określić, co chce się osiągnąć dzięki modlitwie. 
Jest to chyba najważniejszy i najbardziej logiczny krok w całym przedsięwzięciu. Kahunów 
nie interesowała modlitwa bez celu. Więc należy określić, do czego chcemy modlitwy użyć. 
Tu możliwości jest nieskończenie wiele. W końcu warto wiedzieć, że boska moc jest 
nieograniczona.
            Przy określaniu celu przydaje się znajomość celu własnego życia. Wtedy wszystkie 
pośrednie cele modlitwy będą podporządkowane jednemu priorytetowi, głównemu celu. Aby 
nie kreować rzeczy niepotrzebnych, warto się zastanowić nad swoimi celami.

 Jeśli już wszystko masz, wszystko osiągnąłeś i jesteś szczęśliwy, to nie potrzebujesz 

się modlić. Chyba, że chcesz dziękować Bogu za totalne spełnienie, którym Cię obdarza. 
Jednak jeśli to czytasz to znaczy, że nie jesteś w pełni spełniony i ta modlitwa może Ci się 
przydać. Również jeśli nie wiesz czego właściwie chcesz, to taka modlitwa o „byle co” okaże 
się nieskuteczna. Wszystko dlatego, że modlitwa huny jest bardzo konkretna i jak 
wspomniałem wcześniej, nie ma w niej miejsca na rutynowe powtarzanie słów. Warto wybrać, 
więc cel modlitwy. Można się modlić o rozwiązanie aktualnych problemów. O materializację 
rzeczy, które przybliżą szczęśliwsze życie. O Zdrowie. O pomoc dla kogoś innego. Ta 
modlitwa jest bardzo uniwersalna.

 
Warto wiedzieć, że jeśli się nie ma pomysłu na modlitwę, zawsze można zapytać się o 

inspirację Wyższego Ja. Można pomodlić się o realizację Boskiego planu, czy Najwyższego 
Dobra. To również będzie modlitwa. Wtedy nie określamy dokładnego celu, tylko otwieramy 
się na najlepszą rzeczywistość. Taka modlitwa daje wspaniałe rezultaty, jeśli jesteśmy ufni i 
otarci na boskie wsparcie.

Ważna otwartość na inspiracje wyższego Ja. Jeśli czujesz, że cel, do którego dążysz 

przyniesie Ci radość, harmonię i miłość, to jest to cel korzystny. Wtedy warto go 
urzeczywistnić. Jeśli jest inaczej, zwróć się w modlitwie z pytaniem, co jest dla Ciebie 
najlepsze. Korzystaj więc z boskich inspiracji jak najczęściej tworząc swoją modlitwę.

Na początek lepiej kreować mniejsze rzeczy. Naprawdę rzadko komu się zdarza, że na 

początku zabawy z huną wykreuje od razu nowe mieszkanie i stanie się szczęśliwie 
zakochanym milionerem. Na takie rzeczy również przyjdzie czas. (O ile to właśnie będzie dla 
Ciebie najlepsze). Na początek na pewno warto zbadać ten system modlitwy. Popróbować, 
zobaczyć jak to wychodzi i jak to wygląda. Obeznać się ze swoją podświadomością i z 
kontaktem z Wyższym Ja. Pobyć z tym, przypatrzeć się, jak nasz umysł wpływa na 
rzeczywistość. Dlatego na początek można wykreować małe rzeczy utrzymując wszystko w 
klimacie zabawy i otwartości. Pamiętając, że kontakt z boskością jest radosny i niewinny.

 
Na pierwsze zetkniecie z huną spróbuj wykreować coś małego, jakąś rzecz czy 

zdarzenie. Coś do czego masz swobodny stosunek (wtedy nie ma zdanej presji, czy oporów 
podświadomości). Dla przykładu: Jako facet, nie przywiązuje zbytniej uwagi do ubrań. 
Jednak pomyślałem sobie, że świetnie by było mieć szare, wygodne spodnie. Przekazałem ten 
obraz dla podświadomości. Parę dni później, wracam do domu i ku mojemu zaskoczeniu, na 
łóżku leży para szarych, nowych spodni. Pytam się mamy: Skąd się to pojawiło? Odpowiada: 
„Chodziłam dziś po sklepach, oglądając różne rzeczy. Gdy w pewnym sklepie trafiłam na 

background image

promocję! Kosztowały o połowę taniej! To jak tu nie kupić. Rozmiar był tylko taki, zobacz 
czy pasują.” Przymierzyłem…pasują idealnie.

Ktoś powie, że nie jest to „materializacja”. Oczywiście, że nie. Jednak faktem jest, że 

rzeczywistość ułożyła się w ten określony sposób i spełniła moją modlitwę. Nie określałem 
jak ma to się stać, liczy się skutek. Sposób realizacji zostawiłem dla podświadomości i 
Nadświadomości.
 
2. Kolejnym krokiem jest zbadanie naszego nastawienia do kreowanej rzeczy. Czyli naszych 
intencji i oczekiwań do celu. Intencje - są to nasze nastawienia i oczekiwania, odczucia. 
Często jest tak, że mimo deklarowanych dobrych intencji, wychodzi coś złego. Wynika z 
tego, że podświadome intencje nie były takie czyste jak sądziliśmy. Po dokładnym 
przyjrzeniu się podświadomości okazuje się, że oczekiwania nie były tak czyste jak świadome 
deklarowane chęci. Warto się przyjrzeć swojej podświadomości. Najlepiej by intencje były 
jak najczystsze i kojarzyły się z błogością, radością, harmonią, spokojem, światłem i miłością. 
Wtedy nasza kreacja przyniesie pozytywny efekt i zapewni harmonijną i korzystną 
przyszłość. 

Warto zapytać się, czego oczekuję od celu, jaki mam stosunek do celu kreacji - po 

takim pytaniu skierować uwagę na podświadomość i obserwować swoje odczucia. Jeśli 
występuje lęk, obawa, niepewność, pesymizm, złość, czy jakiekolwiek negatywne odczucie, 
oznacza to, że intencje nie są czyste. pomocą modlitwy huny, da się również oczyszczać 
intencje. W niektórych wypadkach jest to bardzo ważny krok i czasem niezbędny aby kreacja 
przynosiła pozytywny skutek. Opiszę to w dalszej części.
            

Warto być szczerym ze sobą. Jeśli widzisz, że coś jest nie tak, to nie udawaj, że tego 

nie ma. Jeśli czujesz wrogość do brata to nie udawaj, że go kochasz i z „miłości” się za niego 
pomodlisz. Z tak nieczystymi intencjami nic pozytywnego się nie wykreuje, a czasem 
wyrządzi więcej szkody niż pożytku. W takim wypadku, na początek lepiej przebaczyć. 
Oczyścić intencje. Dopiero potem można się modlić.

Czasem podświadomości wydaje się atrakcyjne coś, co wcale nie jest korzystne. Tu 

powinno się przekonać podświadomość, że korzystniejsze są rzeczy, które budzą poczucie 
spokojnej radości i świetlistości w sercu. To właśnie te rzeczy są zgodne z idealnym wzorem 
rzeczywistości. To je warto urzeczywistniać. Przykładowo nałogowy palacz jest tak 
przyzwyczajony (nauczony) do papierosów, że podświadomość myśli o papierosach jako o 
korzystnej rzeczy, dającej przyjemność. Jednak w głębi czuje, że palenie go zabija i nie jest 
korzystne. Dlatego warto w tym momencie przekonać podświadomość, że palenie wcale 
korzystne nie jest i nic pozytywnego nie daje. Jeśli się to zrozumie i uświadomi, nałóg będzie 
powoli zanikał. To tylko przykład pomieszania przekonań podświadomości. Dlatego na 
początku pracy z podświadomością warto przyglądać się podświadomym poglądom, bo nie 
wszystkie są korzystne.
            Więc - niech Twoje kreacje będą zgodne z Najwyższym Dobrem i harmonią 
wszechświata.
 
 
3. Jeśli wiemy czego chcemy, należy ułożyć formułę modlitwy. To jest ważny etap. Tymi 
słowami będziemy nauczać podświadomość.
            

- Powinniśmy mieć dokładny plan tego, co chcemy wykreować. Im więcej 

szczegółów, tym lepiej można wczuć się w nową rzeczywistość i ją zaakceptować. Ta wizja 
rzeczywistości powinna być jak najbardziej realna i czytelna.

background image

Można ułożyć dokładnie modlitwę, czyli dokładny plan przyszłej rzeczywistości. 

Wtedy najlepiej uwzględnić każdy istotny szczegół. Podświadomość będzie wtedy dokładnie 
wiedziała jak ma wyglądać nowa przyszłość. Tak poinstruowana wykona plan najlepiej jak 
potrafi. Pamiętaj, że realizuje się wypadkowa wszystkich myśli. Jeśli nie podasz istotnych 
szczegółów, niższe Ja stworzy je zgodnie z dotychczasowymi programami, a te nie zawsze są 
dobre. Nie przesadzaj tylko z długością ułożonej modlitwy - układaj modlitwę tak, aby można 
było ją zapamiętać. Chociaż, zawsze można modlitwę spisać i czytać.

 
- Można zaplanować dokładnie szczegóły nowej rzeczywistości, a można też pozwolić 

sobie na pewną otwartość w stosunku do kreacji. Czyli określić ogólnie rzecz i jak najbardziej 
świetliste uczucia w stosunku do niej. Najlepiej w takich modlitwach odnieść się słownie do 
Wyższego Ja. Np. słowami: „Wyższe Ja zna wzorzec doskonałego zdrowia. Dlatego ufnie 
powierzam swoje uzdrowienie Bogu. Niech moje ciało stanie się doskonale zdrowe, zgodnie z 
Boskim Planem.” Wtedy podświadomość wykreuje szczęśliwą przyszłość, a wszystkie 
szczegóły zgodnie z wzorcem Wyższego Ja. W ogóle warto jest się odnosić do wyobrażeń o 
doskonałości, do wyobrażeń o Bogu.

Kreując sobie ogólnie zdrowie, nie muszę mówić w modlitwie dokładnych 

szczegółów takich jak: moje lewe płuco jest zdrowe, mój żołądek jest zdrowy, moje jelita są 
zdrowe. Lepiej powiedzieć - „Dzięki czystej mocy Boga (WJ). Moje ciało jest w całości 
idealnie zdrowe. Czuję się z tym wspaniale i świetliście. Jest mi lekko i jestem pełen zdrowej 
i czystej energii.” W ten sposób nie określamy szczegółów kreacji, zostawiamy to dla 
podświadomości i Wyższemu Ja. Określając te rzeczy ogólnie jako idealne, sprawiamy, że 
niższe Ja odnosi się do Wyższego Ja, czyli źródła wszelkiej doskonałości i stamtąd bierze 
nowe wzorce. Nie musimy się wtedy o nic martwić, ponieważ Wyższe Ja nas wspiera.

Jednak gdy w podświadomości znajduje się wiele sprzecznych wyobrażeń, 

bezpieczniej jest określić od początku do końca, czego dokładnie chcemy, wraz ze 
szczegółami kreacji. Czasem podświadomość na przykład uważa, że ból jest idealny i nie jest 
w stanie odebrać czystego wzorca z Wyższego Ja. 

 
- Słowa modlitwy układamy w czasie teraźniejszym. Wszystko powinno tak brzmieć 

jakby już się stało. Określamy bowiem stan już dokonany - skutek. Chodzi o to, by dokładnie 
poinstruować niższe Ja o tym, do czego ma dążyć i jakie wyobrażenie ma utrzymywać na 
planie astralnym. Co ma wykreować w świecie. Jeśli użyjemy do modlitwy słów w czasie 
przyszłym (np. będę miał), to podświadomość może wykreować stan „Będę miał” - czyli nie 
mam teraz. Zależy od pojęcia słów. Jeśli mówiąc "będę miał" widzę siebie jak już mam, to w 
porządku. Uwaga też na słowa typu "czekam", "oczekuję". Bo czekać można w 
nieskończoność. Lepiej od razu "mieć", "być". 

Najlepiej używać słów w czasie teraźniejszym. Kiedy mówię „mam”, czy „jestem” 

narzucam niższemu Ja wizję, do której ma dążyć. Świadomość organizuje świat astralny 
stwarzając w nim wyobrażenie o już dokonanej rzeczy. W ten sposób zapamiętana wizja 
zamanifestuje się na planie fizycznym, jeśli tylko podświadomość się jej nauczy i 
zaakceptuje. Przykładowo teraźniejsze stwierdzenie „Jestem zdrowy” - jeśli taka będzie treść 
modlitwy, to w niedługim czasie stanie się rzeczywistością. I faktycznie będę zdrowy.

 
- Treść modlitwy nie powinna zawierać sprzeczności, ponieważ podświadomość 

może się pogubić i w rezultacie nic nie wykreować. Co gorsza może wykreować pomieszanie 
w rzeczywistości.

- Modlitwa nie powinna też zawierać negatywnych wyobrażeń. Same pozytywy. Przy 

uwalnianiu od problemów, najlepiej umieścić w modlitwie wyobrażenie bezproblemowego 
życia. Jeśli nie wiesz dokładnie jak to ma wyglądać, wystarczy wyobrażenie o szczęściu i 

background image

wolności od problemu. Resztę polecić Wyższemu Ja, które potrafi uwolnić od każdego 
problemu. Warto otworzyć się na jego pomoc i pozwolić oczyszczać negatywne programy 
działania zastępując je pozytywami.

 
- Kahuni wiedzieli, że niższe Ja komunikuje się za pomocą uczuć i wyobrażeń. Jeśli 

ułożysz modlitwę, która nie ma w sobie odniesienia do uczuć i wizji, podświadomość może 
nie zrozumieć. Trudno jest sobie wykreować w życiu np. wzór matematyczny, ponieważ jest 
to pojęcie abstrakcyjne planu mentalnego. Może je rozumieć świadomość, jednak 
podświadomość nic z tego nie zrobi. O wiele łatwiej jest sobie wyobrazić uczucie radości. 
Takie wyobrażenia podświadomość od razu zapamiętuje i zaczyna kreować ponieważ uczucia 
znajdują się na planie astralnym - planie, na którym działa podświadomość. Tu znajduje się 
także tłumaczenie, dlaczego o wiele łatwiej jest zapamiętać rzeczy wywołujące jakieś uczucia 
czy skojarzenia, niż suche fakty i „puste” regułki, z którymi nie mamy nic wspólnego.

Układając modlitwę, warto używać określeń uczuć, czy przedstawiać wizje i 

wyobrażenia. Wykorzystuj nawet swoje zmysły. Zapach, smak, dotyk. To wszystko wpływa 
na podświadomość. Jeśli chcesz mieć jakąś rzecz, wyobraź sobie jak jej używasz, jak Ci jest 
przyjemnie, kiedy jej używasz. Wyobraź sobie jak jej dotykasz. Wszystko w wyobraźni, 
przedstawione jak najbardziej plastycznie i kolorowo. Do tego warto rozwijać wyobraźnię. Im 
realniej określimy daną rzecz, tym lepiej podświadomość zrozumie, o co nam chodzi.

Warto wyobrazić sobie, jakby to było gdyby cel został osiągnięty. Poczuj tą radość i 

satysfakcję z osiągniętego celu. Poczuj się, jakby już było spełnione. Takie uczucia trafnie 
przemawiają do podświadomości. Najważniejsza w kreacji jest radość i szczęście.

Czasem zdarza się, że podświadomość boi się jakiejś rzeczy. Może być to nawet 

pozytywna rzecz, jednak podświadomość ma przed nią opory. Warto zauważyć, że to tylko 
wyobrażenia. Wyobrażenie zawsze da się zmienić za pomocą afirmacji. Warto również 
pomodlić się o uwolnienie się od lęku i wszelkich przeszkód w drodze do celu.

W końcu ułóż modlitwę tak, jak czujesz, w końcu to Twoja modlitwa. Wyższe Ja Cię 

wspiera, wystarczy się na nie otworzyć i przyjąć pozytywne inspiracje.
 

To co sobie wyobrażasz kreuje się w rzeczywistości. Tak można streścić wszystkie 

powyższe punkty. Dlatego warto przy kreacji zadbać o uczucie szczęścia, błogości, harmonii i 
spełnienia. Wtedy twoje kreacje będą przynosiły taki właśnie skutek. Patrząc z innej strony, 
najlepiej kreować sobie to, co jest zgodne z Wyższym Ja. Ponieważ właśnie to przynosi 
szczęście, radość i spełnienie. Dlatego tak ważny jest kontakt z Boskością w sobie.
            

- Jeśli modlisz się z pytaniem. Ułóż treść pytania konkretnie i krótko. Tak 

wypowiedziane, będzie zrozumiałe przez podświadomość i przesłane do Wyższego Ja. Po 
takiej modlitwie niech nastąpi chwila ciszy i błogiego nastroju. Wtedy może pojawić się 
odpowiedź w formie boskiej inspiracji, uczucia, myśli czy wizji. Takie odpowiedzi są krótkie, 
jednak wypełnione przepięknymi i pozytywnymi uczuciami. Warto za nimi iść, ponieważ 
pochodzą od wyższego Ja.

 

Modlitwa Huny.

 
Modlitwa właściwa.

 

background image

1. Zrelaksuj ciało i umysł 
2. Naładuj się maną poprzez oddech. Parenaście głębokich początek spokojnych 

oddechów na początek wystarcza. 

3. Skup się na temacie modlitwy, bądź świadomy, o co się modlisz. 
4. Wypowiedz formułę, którą wcześniej przygotowałeś. Najlepiej parę razy ze 

świadomością, skupieniem, spokojem i pewnością. Prześlij modlitwę wraz z 
nagromadzoną energią do Wyższego Ja. Wyobrażaj sobie efekt już spełniony. Wyobraź 
sobie, że wszyscy się cieszą z twojego sukcesu. 

5. Zawsze warto dodać - „Cokolwiek się dzieje, dzieje się zgodnie z Najwyższym 

Dobrem moim i innych.” 

6. Podziękuj za spełnienie modlitwy. 

7.

Posiedź chwilę w ciszy.

Ad1. Zarezerwuj sobie wolny czas i przestrzeń. Nie myśl o problemach. Nie myśl o 
pracy. Niech wszystkie troski opadną z Ciebie. Na czas modlitwy, bądź wolny. Niech 
modlitwa będzie uroczystym momentem, niech stanie się czymś ważnym i pięknym. 

Ad.2. Naładowanie energią uskutecznia komunikację między Świadomością i 

podświadomością. Dzięki tej energii może też nawiązać się kontakt między 
podświadomością, a nadświadomością. Oddech jest podstawą kreacji. Dlatego tak ważne jest 
naenergetyzowanie się czystą maną. 
 

Ad.4. W tym miejscu średnie Ja daje świadome polecenia niższemu Ja. Pokazuje mu 

swoją wolę, uczy jak powinno być. Niższe Ja zapamiętuje i uczy się. Im więcej energii, tym 
Niższe Ja jest bardziej zainteresowane, zwraca uwagę na świadome wizje Średniego Ja. 
Podświadomość nie przymnie wizji od razu. Szczególnie, jeśli wizja celu kreacji jest złożona. 
Dlatego ważna jest tu systematyczność. Jeśli chce się mieć owoce, należy podlewać rośliny w 
ogrodzie umysłu. Nie zniechęcaj się po paru dniach modlitwy. Bądź konsekwentny, to się 
opłaca.

Podczas mówienia formuły warto być skupionym. Niech twoje myśli koncentrują się 

na celu i pozytywnych odczuciach. Niech wszystko będzie jak najbardziej realne. Kiedy 
pojawią się odczucia, to znaczy, że podświadomość jest zaangażowana w modlitwę. Jeśli 
świadome wizje nie spowodują odczuć, warto pooddychać głębiej, aby zwrócić uwagę 
podświadomości.

 
Świadoma sugestia, by treść modlitwy była przesłana wraz z energią do Wyższego Ja 

bardzo pomaga. Przede wszystkim pozwala na utworzenie kontaktu z boskością w sobie. 
Przesyłając modlitwę, można wyobrazić sobie sznur energii (nić Aka), która kontaktuje się z 
boskością. Po tej nici jest przesyłana modlitwa. Wszystko z ufnością i miłością. Może się 
pojawić pytanie, gdzie skierować tą modlitwę? Właściwie nie ważne gdzie ją poślesz. 
Modlitwa może trafić tylko do Wyższego Ja. Warto pamiętać, że Wyższe Ja nie jest istotą 
poza Tobą. Jest w Tobie. Można powiedzieć, że otacza Ciebie, każdą Twoją komórkę i 
przestrzeń wokoło. Jest to pole bardzo subtelne. Dlatego kierując modlitwę nie kierujemy jej 
do rzeczy na zewnątrz. Tylko wewnątrz siebie, na plan bardzo subtelny. Kierujemy ją do 
boskości w sobie.

 
Warto posłać modlitwę do Wyższego Ja i z ufnością podziękować za wszelkie łaski. 

Kiedy podświadomość odnosi się do wyższej siły sprawia to na niej duże wrażenie, dlatego 
modlitwa okazuje się skuteczniejsza. Poza tym, kiedy ogranie nas ufność i miłość do 
Wyższego Ja, energia która nas wypełni będzie bardzo wysokiej jakości. Taka energia potrafi 
naprawdę wiele zdziałać. Jeśli podczas tego kroku, ogarnie Cię uczucie świetlistości, radości 

background image

czy wielkiej miłości w sercu, to znaczy tylko jedno - właśnie otrzymałeś (otrzymałaś) 
wsparcie i inspiracje od Wyższego Ja. 

Gdy treścią modlitwy jest pytanie skierowane do wyższego Ja, mogą się pojawić 

również radosne uczucia niosące odpowiedzi. Czasem pojawiają się bardziej sprecyzowane 
przesłania, a czasem trudne do zdefiniowania uczucia miłości i szczęścia. Warto się na to 
otworzyć i przyjąć tą pozytywną energię. Odpowiedzi nie muszą przyjść w czasie modlitwy, 
mogą się pojawić potem (np. we śnie), czy następnego dnia. Bądź ufny i otwarty, a odpowiedź 
na pewno się pojawi, być może w formie radosnego olśnienia, czy nagłego zrozumienia.

Podczas modlitwy może się zdarzyć, że pojawi się wyobrażenie o wiele cudowniejsze, 

niż sam wymyśliłeś. Warto je zaakceptować, nawet jeśli już długo pracujemy z daną 
modlitwą. To znaczy, że niższe Ja zasięga porady u Wyższego Ja. Wtedy najlepiej zmienić 
treść modlitwy na taką, jaka jest zgodna z Boskim wzorem rzeczywistości. Czyli przyjąć te 
cudowniejsze wyobrażenia. To zawsze jest opłacalne.

 
Ad.5.
 Jeśli modlitwa nie będzie zgodna z Najwyższym Dobrem, to się nie spełni. To 

takie zabezpieczenie. Wypowiedz je szczerze. Wtedy może nastąpić zmiana celów modlitwy, 
bądź intencji. Czyli podczas następnego mówienia tej modlitwy mogą się pojawić 
prawidłowe, boskie wzorce, które na pewno warto uwzględnić.

Ad.6. Należy przyjąć za pewnik, że modlitwa już jest spełniona. Obrazowo - to o co 

się modlisz już się dokonało. W ruch zostały wprawione siły kreacji. Paczka została 
wysłana, już jesteś jej właścicielem, mimo że jej nie widzisz. Jeśli pojawiają się świadome 
zwątpienia, co do skuteczności modlitwy, to podświadomość uważa, że to nierealne. Dlatego 
świadomie należy być ufnym i spokojnie pewnym.

Nie jest zalecane też rozpowiadanie innym, że właśnie okryłem super modlitwę i coś 

sobie kreuję. Ludzie z reguły nie są przekonani o skuteczności modlitw. Dlatego mogą co 
najwyżej wyśmiać i potraktować nas żartobliwie, tym samym osłabić i nasze przekonanie. 
Podświadomość słucha się innych ludzi, dlatego na początku lepiej modlitwę zachować dla 
siebie. Wyjątkiem jest stan, w którym czujemy się na tyle niezależni i pewni swojej modlitwy, 
że zdanie innych nie ma na nas najmniejszego wpływu.

Jednak jeśli mamy bliskie osoby, które również zajmują się huną, wtedy warto nawet z 

nimi o tym rozmawiać. Taki kontakt przynosi pewność i wzmacnia przekonanie o 
skuteczności modlitwy. Może zdarzyć się tak, że pomodlicie się wspólnie o jeden cel. Taka 
modlitwa ma niewątpliwie większą skuteczność niż samotna modlitwa. Przede wszystkim 
dlatego, że więcej energii jest wprawianej w ruch i kreację.

 

 

*****

 
Modlitwa huny jest naprawdę skuteczna. Dzięki niej w życiu mogą zacząć się dziać 

cuda. Naprawdę, możesz zmienić swoje życie. Wystarczy wiedzieć, czego się chce i być na 
tyle wytrwałym, aby tą modlitwą się posługiwać. Wszystko zależy od tego, na ile uda się 
przekonać podświadomość do zmian i zaufać Wyższemu Ja. Warto modlić się systematycznie. 
Najlepiej trzy razy dziennie. Jeśli nie, to wystarcza rano i przed snem. Czasem modlitwa 
spełnia się szybko (wręcz cudownie), a czasem na efekt trzeba czkać dłużej. Zależy od 
wcześniejszych przekonań i programów działania niższego Ja.

Kahuni osiągali wspaniałe rezultaty już po jednokrotnym wypowiedzeniu modlitwy. 

Jednak byli oni specjalistami. My żyjemy trochę w innej społeczności. Nasza cywilizacja nie 
szczędziła nam pomieszania. Podświadomość wychowywana w takich warunkach może mieć 
problem z modlitwą i kontaktem z Wyższym Ja. Wszystko jest jednak możliwe. Mówiąc 
modlitwę systematycznie, również osiągniemy sukces.

background image

Warto pamiętać, aby nie wpadać w rutynę. Jeśli powtarza się jedną modlitwę dość 

długo, łatwo wpaść w przyzwyczajenie i mówić ją bezmyślnie. Przyzwyczajenie nie jest tym 
samym, co przekonanie. Dlatego jeśli zapamiętamy modlitwę, nie oznacza to, że 
podświadomość jest już do niej przekonana. Ona odtwarza tylko słowa. Nie będzie tego 
problemu, jeśli jest się świadomym w trakcie modlitwy. Przecież każda modlitwa jest jedyna 
w swoim rodzaju. Warto ją traktować jako kontakt z Bogiem. Jest to bardzo uroczysta chwila, 
której należy poświęcić całkowitą uwagę.

 
Jeśli zdarzy się tak, że ogarną Cię wątpliwości i zrezygnujesz z codziennych modlitw. 

To nic się nie stanie. Możesz powrócić do modlitwy później. Tylko jest jedna uwaga: 
Podświadomość może zapamiętać, że jak raz już nic nie wyszło, to i teraz nie wyjdzie. Takie 
zwątpienie może skutecznie opóźnić skutek modlitwy. 
 
            Ważne jest podejście do modlitwy. Jeśli traktujesz ją jako coś nudnego i wręcz 
przymusowego… to bardziej Cię ta modlitwa rozdrażni niż przyniesie skutek. Warto zupełnie 
zmienić pogląd na modlitwę. Niech ta czynność będzie wspaniałą zabawą kreacji 
rzeczywistości. Uroczystą rozmową z Bogiem. Konsultacją z boskością, przedstawieniem jej 
swoich celów z ufnością i serdecznością. Niech modlitwa będzie zupełnie nie wymuszoną 
rzeczą, robioną dla przyjemności. Przecież nikt Ci nie każe się modlić. Robisz to tylko dla 
siebie. Nikt Cię nie będzie sprawdzał. Jeśli nie odmówisz modlitwy, nikt nie każe się z tego 
spowiadać. Twoja sprawa. Jest tylko taka możliwość, tylko Ty zadecydujesz, czy warto z niej 
skorzystać.
            
            

Przykładowe modlitwy:
 
Tu podaję przykłady modlitw, które można wprowadzić w życie. Są to bardzo ogólne 

modlitwy, jednak mogą posłużyć za inspiracje. Nie musisz się dokładnie ich trzymać. 
Proponuje byś ułożył swoje, tak jak czujesz. Zresztą, słowa mają wywołać uczucia i 
wyobrażenia.
 
Zdrowie:
            - Proszę Wyższe Ja o wsparcie w tej modlitwie. Otwieram się na czystą energię 
miłości Wyższego Ja. Niech energia ta uzdrowi teraz moje ciało. Jestem gotowy na całkowite 
oczyszczenie i uzdrowienie. Niech tak się stanie.

- Przykładowa wizualizacja: Moje Ciało wypełnia boska świetlista energia, która mnie 

uzdrawia i oczyszcza. Czuję się cudownie, jestem czysty i doskonale zdrowy. Oddycham 
głęboko zdrowym i pachnącym powietrzem. Stoję wyprostowany i stabilny. Moje ciało jest 
zgrabne, sprawne i pełne życia. Zasługuję na idealne zdrowie. Czuję się wspaniale. 
Oddycham zdrowiem i radością. (wyobrażenia światła, łatwości, czystości, energicznego i 
pięknego ciała.)
 
Stosunki z otoczeniem:

- Boską mocą Wyższego Ja, uwalniam się teraz całkowicie od wszelkich blokad i 

lęków dotyczących moich stosunków z otoczeniem. Jestem już bezpieczny, chroni mnie 
świetlista boska moc. Otwieram się całkowicie na swobodę, miłość i lekkość. Dzięki mocy 
Wyższego Ja jestem otwarty, życzliwy i mogę promieniować miłością na otoczenie. Wyższe 
Ja mnie wspiera. Dziękuję serdecznie.

- Przykładowa wizualizacja: Jest mi ciepło. Otwieram oczy (w wyobraźni) i widzę 

przyjazny świat, boską rzeczywistość. Czuję się otoczony ciepłem i światłem. Stoję na ulicy i 

background image

widzę życzliwych mi ludzi. Wszyscy są pełni radości i ciepła. Uśmiechają się do mnie 
serdecznie, mówiąc: „Kochamy Cię. Naprawdę. Chodź do nas.” Poczym przytulam się z 
miłością i życzliwością. Jestem niewinny i przyjazny dla każdego. Uśmiecham się serdecznie 
i ciepło do moich przyjaciół. Wokoło nas unosi się delikatna i radosna atmosfera. Świat 
przybiera jasno-różowego koloru. Jestem wypełniony świetlistą miłością. Jestem szczęśliwy. 
Kocham Was.:) (Otwarcie serca na miłość, poczuj miłość, jest piękna.) [Jest to modlitwa 
wyobrażeń, jednak posłana do Wyższego Ja wykreuje takie właśnie uczucia i sytuacje w 
świecie, które przyniosą miłość.]
 
Dostatek:
            - Otwieram się w tej chwili na nieskończone bogactwo wszechświata. Mocą Wyższego 
Ja, moja rzeczywistość staje się pełna dostatku. Uwalniam się w tej chwili od wszelkich 
blokad związanych z bogactwem, dostatkiem i spełnieniem. Jestem czysty, niewinny i 
zasługuję na bogactwo. Wszechświat jest nieskończenie bogaty, a Ja swobodnie korzystam z 
tego bogactwa. Otwieram się na nieskończone bogactwo wszechświata. Wszechświat 
zaspokaja wszystkie moje potrzeby. Mam wszystkiego pod dostatkiem. Czuję się spełniony. 
Wszystko przychodzi mi łatwo i bez wysiłku. Jestem bezpieczny i zaspokojony. Ufam Ci 
Boże. (poczuj, że masz wszystko, czego potrzebujesz i jest to stabilny stan.)
 
Nauka:
            - 
Kochane Wyższe Ja (Boże), otwieram się teraz na Twoją pomoc dotyczącą mojej 
nauki. Dzięki Twojej świetlistej, boskiej energii, oczyszczam całkowicie moje intencje 
dotyczące nauki i szkoły. Jestem otwarty na łatwość, swobodę i miłość. Nauka przychodzi mi 
już łatwo i bez wysiłku. Dziękuję Ci Boże, że rozwiązujesz wszystkie moje problemy. Ufam 
Ci.
            - Przykładowa wizualizacja: Piszę na lekcji i wszystko łatwo zapamiętuję. Samo 
wchodzi do głowy. Siedząc na egzaminie czuję się pewnie i spokojnie. Wszystko umiem i z 
łatwością przekazuję wiedzę. Widzę siebie jak dostaję sprawdzoną pracę, na której widnieje 
„5+”. Wszyscy mi gratulują wyników w nauce. Cieszą się serdecznie ze mną. Widzę siebie 
jak trzymam dobre świadectwo, jestem szczęśliwy. (Poczuj, że nauka jest faktycznie prosta. 
Już to umiesz. Już zdałeś.)
 
Wymarzone mieszkanie:
            - Przez nieskończoną potęgę Wyższego Ja, otwieram się teraz w pełni na cudowne i 
wymarzone mieszkanie. Wyższe Ja wie, co dla mnie najlepsze, dlatego w pełni ufam mu w tej 
kwestii. Świetlistą mocą Wyższego Ja, uwalniam się teraz całkowicie od wszystkich oporów i 
wątpliwości dotyczących mojego nowego mieszkania. Z pomocą Wszechmogącego 
Wyższego Ja, z łatwością otrzymuję wymarzone mieszkanie. Niech tak się stanie. Dziękuję i 
ufam Ci Boże.
 

- Wizualizacja: Jestem właścicielem pięknego i odpowiedniego dla mnie mieszkania. 

W mieszkaniu czuję się bezpiecznie, przytulnie i przyjemnie. Pokoje są duże i jasne. Jaki 
przyjemny zapach. Bardzo mi się podoba to umeblowanie. Bardzo łatwo stałem się 
właścicielem tego mieszkania. To jest moje idealne mieszkanie. Siadam w wygodnym fotelu. 
Wszystko jest w porządku. Dziękuję Ci boże, że tak wygląda moja rzeczywistość. 
(Wyobrażenia siebie w mieszkaniu. Widzę oczyma wyobraźni szczegóły wyglądu mieszkania. 
Poczucie bezpieczeństwa, swoboda i przyjemność. Wdzięczność do Wyższego Ja.)
 
 

****

background image

 
Podsumowanie modlitwy:
 
- Przygotuj plan modlitwy. Dokładnie sprecyzuj, o co Ci chodzi. Swoje problemy 

zastąp pozytywnymi wyobrażeniami. Odnieś się do inspiracji wyższego Ja, żeby wykreować 
jak najlepszą przyszłość. Jeśli nie ma konkretnych inspiracji, zbuduj plan oparty na harmonii, 
miłości i radości.

- Wykonuj modlitwę huny codziennie, przesyłając modlitwę do Wyższego Ja. Bądź 

systematyczny i pewny.

- Gdy podświadomość przejmie świadomy program i otrzymasz wsparcie Wyższego 

Ja, modlitwa zmaterializuje się. 

 

****

 
Jak łatwo zauważyć, forma modlitwy jest podobna do afirmacji. I tak powinno być, w 

końcu to praca z podświadomością. A jak to z podświadomością bywa, często się ona opiera i 
nie chce realizować nowych programów. Nabrała błędnych przekonań i nie za bardzo chce je 
zmienić. Wtedy modlitwa okazuje się nieskuteczna. Kahuni doskonale wiedzieli o co chodzi i 
znali na to rozwiązanie.

W następnej części opiszę jak poradzić sobie z niesfornym niższym Ja.

Zablokowana ścieżka.

 
Modlitwa huny jest bardzo praktyczna i skuteczna. Kahuni potrafili posługiwać się nią 

niemal doskonale i wręcz z zadziwiającymi efektami. Dla nich to było normalne. Czasem 
jednak próbujemy modlitwy… i nic nie wychodzi. Wielu ludzi zaczynając zabawę z huną, po 
kilkukrotnym wykonaniu modlitwy stwierdza, że to jakaś bajka i jedna wielka manipulacja. 
Modlą się, starają, posyłają te modlitwy do Wyższego Ja, posyłają manę do Wyższego Ja… i 
nic. Żeby chociaż jakiś efekt, malutki, ale gdzie tam - jak kamień w wodę.

To nie są rzadkie przypadki. Naprawdę, wielu ludzi zniechęca się po jakimś czasie, 

gdy widoczny jest brak efektów. Dlaczego Kahunom wychodziło, a zcywilizowanym ludziom 
czasem   nie?   Dlaczego   niektórym   wychodzi,   a   innym   nie?   Odpowiedź   kryje   się   w 
podświadomości.

 
Niższe Ja jest połączone z Wyższym Ja za pomocą nici aka. To dzięki niej następuje 

komunikacja.  Aby   modlitwa   była   skuteczna   i   przynosiła   korzyści,   niezbędna   jest   czysta 
ścieżka   -   bezproblemowa   komunikacja   między   Niższym   Ja,   a   świadomością   i 
Nadświadomością.

Czysta ścieżka oznacza nic innego, jak czystą podświadomość. Bez kompleksów, bez 

poczucia niegodności, bez poczucia winy, bez czarnowidztwa, bez lęków, bez niepewności… 
i tych innych niekorzystnych rzeczy, które tkwią w polu (pamięci) podświadomości. 

Jest pewna różnica między kaunami wychowanymi w prawie rajskich warunkach, a 

ludźmi żyjącymi w krajach „wysoko rozwiniętych”. Może i wysoko rozwiniętych, tylko do 
końca nie wiadomo, w jakiej dziedzinie. Kwestia tkwi w podświadomych wyobrażeniach i 
przyzwyczajeniach, które nie są korzystne u ludzi wychowanych w naszej społeczności.

background image

 
Wyobraź sobie, że większość ludzi na Polinezji niczego się nie bała. Nie bali się 

okradzenia czy pobicia na ulicy. Nie bali się ośmieszenia, opinii publicznej. Nie bali się, że 
umrą   z   głodu   z   braku   pracy.   Nie   bali   się   bliskości.   Nie   bali   się   nieakceptacji   przez 
społeczeństwo,   czy   braku   miłości.  Wyobraź   sobie,   że   ci   ludzie   czuli   się   niewinnie.   Byli 
naprawdę   niewinni.   Gdy   chcieli   się   kochać,   robili   to,   bez   poczucia   winy.   Kiedy   chcieli 
tańczyć, robili to. Byli spełnieni w wykonywaniu swoich obowiązków, otwarci i swobodni. 
Nikt   nikogo   nie   atakował,   a   w   społeczności   panował   ład.   Wszyscy   się   szanowali   i 
akceptowali.

Tylko sporadycznie zdarzały się pewne dewiacje, czy pojedyncze przypadki poczucia 

winy. Wtedy taki człowiek szedł do kahuny, a ten doradzał mu co ma zrobić by się oczyścić - 
najczęściej wystarczyło zadośćuczynić wyrządzoną krzywdę i po kłopocie. Podświadomość 
takiego człowieka znów wracała do poczucia niewinności.

Gdy ktoś poczuł się nieakceptowany, czy niekochany, skuteczną praktyką okazywał 

się „krąg miłości” - kiedy to ludzie tworzyli okrąg, a w środek sadzali takiego niekochanego. 
Poczym   wymawiali   „aloha”   co   znaczy   „miłość”.   Taka   terapia   głęboko   ingerowała   w 
podświadomość   uzdrawianego,   powodując   poczucie   prawdziwego   wsparcia   psychicznego, 
akceptacji i miłości. Dzięki temu można poczuć się naprawdę kochanym i akceptowanym 
przez   społeczność.   To   tylko   niektóre,   lekkie   przypadki.   Kahuni   nie   spotykali   cięższych. 
Tamtejsza   społeczność   wychowywana   była   w   poczuciu   bezpieczeństwa,   niewinności, 
wolności i radości. Dlatego nie powstawały żadne większe blokady.

 
 
Poglądy ludzi w Polsce mają daleko do doskonałości. W większości są oparte na 

poczuciu niemocy, beznadzieji, niskiej świadomości duchowej. Społeczność jest zastraszona, 
przygnębiona,   nieświadoma.   Nie   pomaga   nawet   kościół   Katolicki,   który   narzuca   wiele 
ograniczeń, których przekroczenie jest uznawane za grzech. A wszystko w celu „utrzymania 
porządku”. Nie jest to obraza, tylko stwierdzenie faktu. Na każdym kroku grzech, na każdym 
kroku zagrożenie (czy to życia, czy bytu). Nie dziwne więc, że obciążenia podświadomości 
mogą być w niektórych wypadkach naprawdę ciężkie. Z tak zablokowaną ścieżką, nie ma co 
się dziwić nieskuteczności modlitw.

To  fakt,  umysły  ludzi   wychowanych  w  współczesnych  kulturach  zawierają  więcej 

sprzeczności i pomieszania niż ówczesna społeczność polinezyjska. Czasem bywa tak, że 
niższe   Ja   całkowicie   odcina   się   od   Wyższego   Ja,   czyli   Boga.   Niekiedy   ma   też   takie 
obciążenia, że powoduje śmiertelne choroby, czy wypadki. A przede wszystkim wierzy w 
zupełnie niepotrzebne rzeczy i ograniczenia. Z taką podświadomością faktycznie trudno jest 
zdziałać natychmiastowe cuda. Trudno jest coś w ogóle wykreować. Szczególnie jeśli się 
podświadomie wierzy, że kreacja jest niemożliwa.
 
            Wszystkie negatywne myśli, pogramy, sprzeczne wyobrażenia, lęki były zwane przez 
kahunów   -   „zjadający   towarzysze”.   To   właśnie   ci   towarzysze   przeszkadzają   w   kreacji. 
Ponieważ są to negatywne myśli (twory mentalne), więc korzystają również z naszej energii 
(many).   Zamiast   do   pozytywnych   nasion,   mana   trafia   do   zjadających   towarzyszy,   którzy 
ciągle są obecni w ogrodzie umysłu. To skutecznie może zniweczyć każdą kreację. Dodam 
jeszcze, że tym terminem kahuni określali też przypadki opętujących duchów, które również 
zjadały energię.
 
Do zjadających towarzyszy powodujących nieskuteczność modlitwy, kahuni zaliczali:
 

background image

1Poczucie winy - Jeśli ktoś wyrządził krzywdę, czuje się winny. Co więcej jeśli ktoś 

zrobił   coś   innego   niż   wszyscy,   również   czuje   się   winny.   Świadomie   wie,   że   zrobił   źle. 
Przekroczył   tabu,   czyli   powszechnie   uznany   zakaz.   Wtedy   umysł   interpretuje   zaistniałą 
sytuacją jako złą, świadomość mówi „zrobiłem źle, jestem zły”. Takie stwierdzenie powoduje 
zabrudzenie się podświadomości. Powoduje narastanie blokad energii, zablokowanie ścieżki. 
Podświadomość zapamiętała tą myśl i teraz czuje się winna. To poczucie powoduje chęć 
ukarania, czy pokuty. Podświadomie człowiek dąży do ukarania siebie i to jest najprostsza 
droga do wykreowania sobie nieszczęścia. I tak się za zwyczaj dzieje. Mocne poczucie winy 
czy wyrządzonej krzywdy utrzymywane przez dłuższy czas w umyśle powoduje choroby, a 
nawet nieszczęśliwe wypadki.
 
             2.  Poczucie   niegodności  -  Wiąże   się   bezpośrednio   z   poczuciem   winy.   No   skoro 
człowiek czuje się winny (brudny), to gdzież mu być godnym kontaktu z Bogiem. Niższe Ja 
nie opuści do takiego kontaktu, bo czuje się niegodne. Z kreacją pozytywnych rzeczy także 
jest trudno. Po prostu podświadomość jest przekonana, że nie zasługuje na żadne dobra, skoro 
jest winna.
            
            Te dwa pierwsze obciążenia powstają, gdy człowiek przekroczy Tabu. Tabu były to 
zakazy ustalane czasem przez kahunów, aby utrzymać jakiś porządek. Na Polinezji nie było 
problemu z przestrzeganiem tych zakazów, ponieważ były one zgodne z dobrem człowieka.  
Były naturalne. (Np. ”Nie zabijaj”, jest sensownym zakazem). Czasami się zdarzyło, że ktoś 
przekroczył tabu, wtedy miał poczucie winy i udawał się do uzdrowiciela (kahuny). 
            W naszej społeczności aż roi się od tabu, czyli od różnych zakazów. Wszędzie czegoś 
nie można czy nie wypada. Wszyscy zachowują się podobnie, starając się nie przekroczyć 
„normy”. Tylko by nie złamać tabu i nie czuć się winnym. A i tak ludzie przekraczają te 
zakazy,   bo   jest   ich   pełno   i   są   one   niezgodne   z   dobrem   człowieka.   Często   są   naprawdę 
bezsensowne.
            

Spotkałem się z poczuciem winy za… radość. Pewna dziewczyna szła ulicą i była 

szczęśliwa, tak po prostu. Gdy zaczęła się uśmiechać do siebie poczuła się nieswojo, wręcz 
głupio w otoczeniu przygnębionych ludzi. Właśnie przekroczyła „umowne” tabu Polaków, 
które mówi „Nie można być bez powodu szczęśliwym.” Brzmi absurdalnie - i takie właśnie 
jest. Jednak jest prawdziwe. Pojawiło się u niej lekkie poczucie winy. 

W   naszej   społeczności   nie   wypada   okazywać   uczuć,   więc   wszyscy   je   tłumią,   a 

napięcia psychiczne rosną. Poczucie winy rośnie, zanieczyszczenie podświadomości rośnie. A 
zjadający towarzysz śpiewa: „A ja rosnę i rosnę, latem, zimą, na wiosnę i niedługo przerosnę 
mamę, tatę i sosnę…”:) *

 
Mistrzem w ustalaniu Tabu oficjalnych była i jest religia (nie tylko katolicka). Kapłani 

określają   co   można,   a   czego   nie.   Wiele   takich   zakazów   było   ustalona   dla   kontroli   i 
manipulacji   społeczeństwa.   Najwięcej   tabu   powstało   w   czasach   średniowiecza,   czyli 
totalnego zaślepienia.

Faktem   jest,   że   podświadomość   pamięta   swój   „zestaw   grzechów”,   który   został 

wpojony przez społeczeństwo. Warto zwrócić uwagę, że grzech jest tylko czymś umownym. 
Wszechświat nie określa zakazów, Bóg nie określa zakazów. Tylko umysł jest do tego zdolny, 
a wszystko co stworzy nieczyszczony umysł jest najczęściej niekorzystne dla niego samego. 
Tak się ma sprawa z zakazami. Najczęściej są one absurdalne i maja mało wspólnego z 
prawdziwym dobrem człowieka.

background image

Każda   kultura   ma   inny   światopogląd,   a   co   za   tym   idzie   inne   zakazy.   Jeśli   się 

przekroczy jakiś zakaz, następuje poczucie winy. Często są to absurdalne zakazy czy normy, 
jednak dla podświadomości jak najbardziej realne.

Jako przykład mogę podać pewien fakt: Co tydzień ze skruchą powtarzamy: „Moja 

wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…” Była wina, teraz niegodność: „Panie, nie 
jestem godzien
 abyś przyszedł do mnie…”. Poczym następuje milczenie, żadnego słowa, a 
podświadomość pamięta. I faktycznie, ludzie czują się niegodni i winni. Jest to zupełnie 
nieuzasadnione przekonanie o niegodności.

Pomieszanie winy z nieświadomością. W takich warunkach nie można się dziwić z 

nieskuteczności modlitw.
 

3. Negatywne i sprzeczne wyobrażenia o jakichś rzeczach również mogą skutecznie 

pozbawić modlitwę mocy. Podświadomość może uważać, że coś jest złe, a wcale takie nie 
jest. To tylko wyobrażenie o rzeczy jest niewłaściwe. Typowym przykładem jest bogactwo. 
Większość ludzi traktuje bogaczy jako coś złego. Nie lubią ludzi obrzydliwie bogatych, czy 
dorobkiewiczów. Wychodzi na to, że bogactwo jest złe. Mimo to wszyscy w głębi chcą być 
bogaci…
            W takim wypadku podświadomość nie dopuści do czegoś, co uważa za złe. Po prostu 
„pieniądze są brudne”, jak wielokrotnie słyszała w dzieciństwie i zapamiętała. Poczym w 
dorosłym   życiu   ludzie   borykają   się   z   kłopotami   finansowymi.   Tylko   dlatego,   że 
podświadomie mają jakiś negatywny do nich program. I nie są tego programu świadomi. 

Ktoś usłyszy o Hunie, cudownej magii spełniającej życzenia i zechce stać się bogaty… 

a tu nic nie wyjdzie. Dlatego, że w umyśle tkwią negatywne wyobrażenia na temat kreowanej 
rzeczy. W tym wypadku bogactwa. 
            Czasem może stać się tak, że po wielu próbach ludzie kreują sobie bogactwo i… nagle 
czują się winni. Podświadomie wymierzają sobie karę, czy siebie nie akceptują. Dlaczego? 
Ponieważ nie akceptują bogaczy, a stali się tym, czego się brzydzili. 
             Niższe Ja nie dopuści do kreacji czegoś, co uważa za niekorzystne. Nie wykreuje 
sobie czegoś, czego się boi. I ma rację. Gorzej się dzieje, gdy za niekorzystny uważa np. 
związek z partnerem. Można trwać przez długi czas w takim przekonaniu. Gdy potem nagle 
przyjdzie co do czego i zachce się związku. Człowiek sięga do huny... i nic. A miało być tak 
pięknie. Problem jest tu jeden: sprzeczności w umyśle.
 
            Takich sprzeczności może być o wiele więcej. Dlatego warto się im przyjrzeć, być ze 
sobą szczerym i uwolnić się od nich. Ponieważ wiele z takich programów było nauczonych w 
dzieciństwie, więc nie byliśmy do końca świadomi, jakie poglądy przyjmujemy. Po prostu 
akceptowaliśmy wszystko, co nam mówiono. Powstał w ten sposób system wyobrażeń, który 
nie zawsze jest dobry. Teraz mamy okazję zmienić te negatywne.
 

4. Kolejną rzeczą utrudniającą spełnienie modlitwy jest chaos w umyśle. Jeśli często 

człowiek zmienia swoje cele, czy przekonania, to również nic konkretnego nie wyjdzie. Tu 
jest zaburzona stabilność w komunikacji między średnim, a niższym Ja. Po prostu średnie Ja 
zmienia   często  zdanie   i   cele. Wyjdzie   dokładnie   wypadkowa   tego,   co   człowiek  zasiał   w 
swoim umyśle. A że zasiał wiele, to niektóre rzeczy mogą tworzyć sprzeczności. Spełni się ta 
myśl,   która   jest   najsilniejsza   (o   największym   ładunku   energii)   i   to   ona wpływa   w 
największym stopniu na życie. Chaos w głowie nie ułatwia kontaktu z Wyższym Ja. Huna jest 
bardzo precyzyjnym systemem. Dlatego jeśli chce się coś konkretnego osiągnąć, potrzeba 
mieć czysty i i w miarę stabilny umysł.

 

background image

5. Jeśli nie ufasz Bogu, to ścieżka nadal pozostanie zamknięta. Tak się często dzieje. 

Podświadomość czasem boi się Boga. Wygląda to tak, jakby Bóg tylko czekał na grzech 
człowieka, aby go ukarać. Nic podobnego. Wyższe Ja za nic nie karze, nawet nie osądza. Po 
co miałoby to robić. Zamiast tego, jest w stanie zawsze pomóc, zainspirować, wesprzeć… i 
zawsze nas kocha. Wszechświat i materią są tu po to, by było nam dobrze. Warto zaufać i 
pozbyć się całkowicie oporu przed rzeczywistością.

 

*****

 
Usuwanie zjadających towarzyszy.
 
Aby pozbyć się negatywnych myśli, przekonań i wyobrażeń, powinno się je zastąpić 

pozytywnymi   lub   uświadomić   sobie   ich   nierealność   i   iluzoryczność.   Nie   uda   się   to,   bez 
uprzedniego wybaczenia sobie i innym. Dlatego dwie najważniejsze rzeczy: Przebaczenie i 
rozwijanie pozytywnego nastawienia. Najlepiej za pomocą afirmacji i medytacji.

 
Ad1.   Poczucie   winy   -  Aby   pozbyć   się   poczucia   winy,   najlepiej   zadośćuczynić 

wyrządzoną   krzywdę   poczym   przebaczyć   sobie   i   innym.   Dalej   afirmować,   że   zawsze   i 
wszędzie jest się niewinnym i w porządku. Bo przecież tak jest - w oczach Wszechświata i 
Boga   jesteśmy   niewinni.   On   już   nam   wybaczył,   dlaczego   wtedy   nie   możemy   wybaczyć 
sobie? Wybaczajmy jak najwięcej. Warto uświadomić sobie swoją niewinność i czystość.

Jeśli nie można zadośćuczynić osobie pokrzywdzonej, można się oczyścić w inny 

sposób.   Zadośćuczynić   innemu.   Warunkiem   jest   jednak   zaniechanie   tego   „zła”   w 
rzeczywistości i czynienie dobra. Jeśli przebaczam sobie, że krzywdzę słowami innych, a 
nadal to robię… to nic z oczyszczenia nie wyjdzie. Podświadomość nadal będzie trwała w 
grzechu.   Gdy   natomiast   staje   się   życzliwy   dla   innych,   podświadomość   traktuje   to   jako 
zadośćuczynienie. Staje się niewinna i czysta. Oczywiście nadal można (wypada) afirmować 
niewinność, czystość i przebaczenie. Do skutku.

 
A tu przykładowe afirmacje:
 
- Jestem zawsze niewinny i w porządku.
- Jestem niewinny i w porządku wobec…
- Przebaczam sobie, że skrzywdziłem….
- Wybaczam innym, że mnie krzywdzili.

            

Ad2.   Poczucie   niegodności   -  Gdy   przebaczymy   sobie   i   uświadomimy   naszą 

pierwotną niewinność możemy stać się od razu godni kontaktu z Wyższym Ja. Jeśli tak nie 
jest, należy afirmować, iż jest się tego godnym.

- Bóg mnie kocha i wszystko mi wybaczył.
- Jestem czysty i niewinny, jak dziecko.
- Zasługuję na boską miłość.
- Zasługuję na rozmowę z Bogiem.
- Jestem ukochanym dzieckiem Boga.
- Boże, jestem godzien, abyś przyszedł do mnie. :)
- Przebaczam Bogu… (brzmi absurdalnie, ale wielu ludzi ma uraz do Boga. Chociażby 

za to, że nie wysłuchał ich modlitw. Warto uzdrowić ten związek.)
 
            
Przekroczenie Tabu.

background image

 
Uświadomienie sobie absurdalności takich norm czy zakazów, to połowa sukcesu w 

uwolnieniu. Jeśli świadomie zobaczysz, że to w co wierzyłeś jest w sumie całkiem głupie i 
niepotrzebne,   podświadomość   to   odrzuci.   Teraz   wystarczy   podać   za   pomocą   afirmacji 
pozytywny program działania. 

Jeśli przekroczenie jakiegoś zakazu, czy normy jest źródłem poczucia winy, spójrz na 

ten zakaz. Może się okazać, że to Ty robisz dobrze, a zakaz jest bez sensu. Wtedy jesteś o 
krok od przebaczenia sobie i oczyszczenia.
             Niezbędne jest przy tym afirmowanie bezpieczeństwa i niewinności… inaczej nie 
ruszymy z Tabu.
-> „Jestem niewinny i w porządku niezależnie od tego co robię. Jestem bezpieczny i czysty, 
nawet gdy przekraczam normy i bezsensowne zakazy. Bóg mnie wspiera w mojej wolności. 
Bóg mnie kocha i ochrania.”
            No i w końcu przebacz sobie, że łamałeś zakazy i powszechnie uznane normy. Jesteś 
naprawdę niewinny.

Oczywiście niektóre zakazy są przydatne i praktyczne. Dla ludzi tak oszołomionych i 

zagubionych, powinny być pewne normy. Na przykład wspomniane wcześniej „Nie zabijaj”. 
Jednak w miarę wzrostu świadomości przestają to być zakazy, a rzeczy naturalne. Tak 
jak dla pieska jest naturalne, że ogień parzy i lepiej nie wkładać ogona w ognisko.

Dlatego - tak naprawdę nie ma zakazów. Czasem są jednak rzeczy niekorzystne. Jeśli 

nie ma zakazów to nie ma też poczucia winy za ich przekroczenie. Jest boska wolność i czysta 
podświadomość. Już nie musisz się czuć winny za to, że robisz dobrze.

 
 
Ad3. Negatywne i sprzeczne wyobrażenia -  mają często związek z Tabu. Jest to 

pomieszanie wyobrażeń i niekorzystna ich interpretacja. W rzeczywistości nic nie jest złe ani 
dobre. Takie rzeczy podlegają ocenie umysłu, czyli zawsze będzie to ocena subiektywna. Jeśli 
uważasz, że coś jest złe, a modlisz się o to, to nic z tego nie wyjdzie.

 
 Po   pierwsze,   pomyśl   czy   to   co   chcesz   wykreować   jest   faktycznie   dla   Ciebie 

korzystne.   Jeśli   dążysz   do   dobra,   harmonii,   miłości,   przyjemności,   spokoju,   swobody, 
radości… to jest to korzystne. Jeśli to co robisz, przynosi właśnie wyżej wymienione uczucia, 
jest to naturalne dla istoty ludzkiej, dlatego nie może być złe. Nawet jeśli tabu określa to jako 
złe. Przykładem może być seks, który jest przyjemny, a powszechnie uważany za zły.

Podczas modlitwy mogą się pojawić lęki, czy poczucie winy, nawet złość na siebie. 

Jest to spowodowane sprzecznym poglądem podświadomości, która pamięta Tabu i uważa, że 
kreując   sobie   coś   właśnie   go   przekraczamy.   Każdy   ma   wiele   własnych   zakazów 
wewnętrznych,   które   są   niepotrzebne.   Gdy   afirmujemy   rzeczy   przeciwnie   korzystne, 
podświadomość uczy się, jak można żyć bez zakazów. Stajemy się wolni, a tym samym 
otwarci na pozytywne zmiany w życiu. 

Warto też uświadomić sobie nierealność tabu. Warto zauważyć, że wszystkie myśli są 

tworem umysłu, czyli w gruncie rzeczy iluzją, a ta jest pomieszana. Zbyt często rzeczy dobre 
uważamy za złe i na odwrót.

 

Aby uzdrowić swój stosunek do rzeczy korzystnych wystarczy afirmować ich korzystność. 
np.:

- Miłość jest dla mnie korzystna, dobra i bezpieczna.
- Wszechświat jest nieskończenie bogaty, a Ja korzystam z tego bogactwa.
- Pieniądze są dla mnie czyste i niewinne.
- Pozwalam sobie czuć i wyrażać swobodnie uczucia.

background image

I zdania usuwające pomieszanie:

- Dobre jest dobre. Złe jest złe.
- Dobre jest korzystne. Złe jest niekorzystne.
- Tak, znaczy Tak. Nie, znaczy Nie.
- Dobro daje radość. Zło daje smutek.
 
Ad4.   Chaos   i   bałagan   w   umyśle   -   
Afirmacje   typu:   Zawsze   wiem,   czego   chcę. 

Dokładnie wiem, czego chcę. Rozumiem siebie. Znam swoją drogę życia.

Ad5. Brak ufności do Boga i wszechświata. Brak ufności do siebie. -  Afirmacje typu: 

Boże, ufam Tobie. Bóg zasługuje na moje zaufanie. Wyższe Ja mnie bezwarunkowo kocha.  
Kocham Cię Boże. Kocham i ufam rzeczywistości. Kocham siebie i ufam sobie.

 

****

 
Intencje, oczekiwania, podświadome pragnienia.
 
Kolejną ważną sprawą, która w znaczący sposób wpływa na jakość wykreowanych 

rzeczy, są nasze intencje dotyczące kreowanej rzeczy. Wspominałem, że intencje powinny 
być jak najczystsze. Jeśli sobie człowiek nie wybaczy, będzie się starał podświadomie ukarać. 
Jego intencje nie będą czyste. Dlatego może wykreować sobie rzeczy niekorzystne. Jeśli 
będzie niewinny i w porządku, to jego intencje mogą być czyste.

Modlitwa z czystymi intencjami jest zgodna z najwyższym Dobrem i możemy 

podczas jej wykonywania otrzymać wsparcie Wyższego Ja. Nadświadomość posiada 
naprawdę wielką moc i to właśnie dzięki tej mocy dzieją się największe i najpiękniejsze cuda. 
Oczywiście, korzystamy z tej pomocy na tyle, na ile jesteśmy otwarci.

Wszystkie modlitwy, które szkodzą nam i innym, nie są zgodne z idealnym modelem 

rzeczywistości wyższego Ja. Dlatego też nadświadomość nie wspiera nas w szkodzeniu sobie. 
To co nienaturalne przychodzi trudniej, ponieważ podświadomość stawia wewnętrzny opór, 
wiedząc, że jest to nienaturalne. Taki mechanizm zachodzi podczas kształtowania psychiki 
młodego człowieka. Bardzo często podczas konfrontacji z otaczającym go światem buntuje 
się. Jest to reakcja normalna, ponieważ cywilizacja jest niekorzystna dla naturalności istoty 
ludzkiej. Bunt młodzieży wskazuje, że coś jest nie tak z systemem. Gdyby wszystko byłoby w 
porządku, nie istniałoby zjawisko buntu.

 Kiedy młody człowiek widzi, czego może się spodziewać od świata, zaczyna żyć w 

ograniczeniach   i   błędnych   wyobrażeniach.   Oczekiwania,   co   do   rzeczywistości   stają   się 
przysłonięte   błędnymi   wyobrażeniami.   Intencje   i   oczekiwania   zależą   od   wpojonego 
światopoglądu. Jeśli jest on czysty, intencje są czyste. Jeśli światopogląd jest przysłonięty 
negatywnymi iluzjami, z kreacji wyjdą niekorzystne rzeczy, ponieważ w umyśle tkwi obraz 
negatywnego   świata.  A  czegóż   można   się   spodziewać   po   negatywnym   świecie,   jeśli   nie 
negatywnych rzeczy? 

Czyste intencje odpowiadają czystym wyobrażeniom. Wzbudzają radość i świetliste 

uczucia.   Jeśli   kreujesz   sobie   samochód   dla   swojej   przyjemności   i   wygody,   to   jest   to   w 
porządku. Gorzej się dzieje, gdy kreujesz samochód, aby pochwalić się innym (ponieważ to 
uważasz   za   słuszne).   W   pierwszym   wypadku,   ma   się   czyste   wyobrażenia,   odczuwa   się 
spokojną radość, że jedzie się wygodnie samochodem i jest przyjemnie. W drugim przypadku 
można odczuć satysfakcje wyższości (pychy), a to nie daje poczucia błogości, świetlistej 
radości i harmonii. Różnica intencji. Warto zbadać swoje podświadome intencje.

            Oczyszczać intencje najlepiej za pomocą modlitwy. Niższe Ja samo w sobie nie potrafi 
oczyścić intencji. Ono może podać nam aktualne wierzenia i nastawienia. Może wskazać nam 

background image

to, co przeszkadza w osiągnięciu sukcesu. Jeśli już to wskaże, można to oczyścić odwołując 
się  w   modlitwie  do  Wyższego  Ja   i  doskonałego  modelu  rzeczywistości   (uczuć  harmonii, 
piękna, radości, błogości, miłości). To jest zawsze jak najbardziej korzystne i podnosi jakość 
naszych kreacji.

 
 
Podsumowanie:
- Wszystkie niepowodzenia mają swą przyczynę w podświadomości, która utrzymuje 

„zjadających towarzyszy”, czyli negatywne myśli, oczekiwania, lęki.. itp.

-   Aby   pozbyć   się   tych   zanieczyszczeń   umysłu,   wystarczy   je   odkryć   i   zastąpić 

pozytywnym nastawieniem lub uświadomić sobie ich nierealność.

-   Wiele   negatywnych   programów,   ma   swoje   korzenie   w   „tabu”,   czyli   ustalonych 

normach i zakazach. Większość z nich jest bezsensowna i niezgodna z naturą człowieka.

-   Czystość   intencji,   czyli   nastawień   i   oczekiwań   jest   bardzo   ważna.   Aby   mieć 

najlepsze efekty, potrzeba mieć najczystsze intencje.

 
W następnej części, opiszę przykłady modlitw, służących do oczyszczania ścieżki, jak 

i do oczyszczania intencji.

 
--------------------
* refren piosenki pt.: A ja rosnę - wyk. Fasolki.:)

 

Oczyszczanie ścieżki.

Do każdej przeszkody tkwiącej w podświadomości, można użyć modlitwy. Właściwie 

efektywnie jest używać modlitwy razem z afirmacjami i medytacjami na dany temat. Jest to 
normalna modlitwa wg. Huny, z tym, że intencją jest uwolnienie od negatywnych wzorców 
tkwiących w podświadomości.

Tu przedstawię przykłady modlitw, jednak nie musisz ich używać dosłownie. Możesz 

ułożyć własne, tak jak czujesz. Warto układać własne modlitwy, własnymi słowami. Niech 
płyną one prosto z serca. 

 
 
1.

      

Relaks.

2.

      

Naładowanie oddechem.

3.

      

Słowa   modlitwy.   Tu   jest   prośba,   a   właściwie   otwarcie   się   na   oczyszczenie. 

Oczyszczamy   za   każdym   razem   jeden   temat   (nie   wszystko   na   raz).   Można   tu 
ułożyć   modlitwę   o   oczyszczenie   intencji,   o   pomoc   w   pozbyciu   się   lęku,   o 
wskazanie właściwej drogi. Warto modlić się całym ciałem, poczuć modlitwę i jej 
skutek wewnątrz ciała. Jeśli ma to być oczyszczenie z negatywnych programów, 
niech ciało się z nich oczyści, nie tylko umysł. Dlatego zwracajmy uwagę  na 
odczucia, niech wszystko dzieje się w całym ciele.
Modląc się, otwieramy się na pomoc Wyższego Ja, dlatego o wiele łatwiej jest 
przerobić pewne rzeczy. 

background image

 
Przykład modlitwy oczyszczającej intencje:
 

„Otwieram   się   na   czystą   i   świetlistą   energię   Wyższego   Ja.   Delikatna   i   świetlista 

energia wypełnia moje serce i ciało.

 Niech   nastąpi   teraz   całkowite   oczyszczenie   moich   intencji   dotyczących   [mojego 

związku z partnerką]. Niech wszystkie myśli i oczekiwania, dotyczące [mojego związku z 
partnerką]   zostaną   teraz   oczyszczone   Boskim   światłem   miłości.   Czuję,   jak   boskie   czyste 
światło   wypełnia   moje   ciało,   oczyszczając   moje   myśli   związane   z   [moim   związkiem   z 
partnerką].

Dziękuję Ci Boże za przemianę, oczyszczenie i rozświetlenie moich intencji. Teraz 

czuję czystą i świetlistą błogość, kiedy myślę o [moim związku z partnerką]. Moje myśli 
dotyczące [mojego związku z partnerką] są czyste i świetliste. Dziękuję Ci Boże.”

 
Można   też   wysłać   Wyższemu   Ja   nieczyszczone   intencje   z   prośbą   o   ich 
oczyszczenie.

            
„Niech   moje   myśli   i   przekonania   dotyczące   [mojego   sensu   życia]   zostaną   teraz 

oczyszczone.   Niech   nastąpi   całkowite   uwolnienie   od   pomieszania,   na   korzyść   jasności   i 
pewności. Boże powierzam Ci moje wszystkie myśli dotyczące [mojego sensu życia]. Dzięki 
świetliście czystej mocy, zostają one oczyszczone i jako czyste wracają do mnie. Niech tak się 
stanie. (Wizualizuj jak twoje wszystkie zebrane myśli dotyczące sensu zycia, unoszą się do 
góry, staja się świetliście jasne, oczyszczone. Ich miejsce może zająć uczucie zrozumienia, 
jasności, świadomości. Nie muszą to być już myśli, tylko sama jasność i pewność - intuicyjne 
zrozumienie)

 Jasne   zrozumienie   dotyczące   [mojego   sensu   życia]   wracaja   teraz   do   mnie.   Mam 

poczucie boskiej czystości. Dziękuję Ci kochany Boże, za to że oczyściłeś moje nastawienia i 
oczekiwania dotyczące [mojego sensu życia].”
            4. „Boże, dziękuję z całego serca za oczyszczenie.”

5. Chwila ciszy.
 
Po   takich   modlitwach,   myśli   i   oczekiwania   powinny   być   czyste.   Czyli   nasze 

nastawienie do kreowanej rzeczy nie ma skojarzeń do negatywnych czy silnych uczuć. Można 
być   wtedy   wolnym   od   pożądania   i   tworzyć   rzeczy   bardziej   bezinteresownie.   Z   czystym 
sercem i umysłem. Gdy mamy czyste intencje, wtedy nasze kreacje będą zadowalające. Nie 
musimy się obawiać, że coś będzie nie tak. Kreując coś z czystymi oczekiwaniami, jesteśmy 
swobodni i wolni. Działamy zgodnie z harmonią wszechświata, nie przeciwstawiamy się mu. 
Dlatego kreacje przynoszą radość i harmonię. 

 
 

****

 
Modlitwa uwolnienia.
Można   się   modlić   o   uwolnienie   od   negatywnych   myśli,   o   uwolnienie   od 

przyzwyczajenia, od błędnego przekonania, od problemu. Taka modlitwa o uwolnienie jest 
bardzo   efektywna,   ponieważ   moc   Boga   jest   o   wiele   większa   niż   moc   podświadomości. 
Dlatego   odwołując   się   do   tej   świetlistej   i   potężnej   mocy,   uwolnienie   następuje   szybciej. 
Często negatywna myśl jest zastąpiona pozytywną Boską inspiracją. 

Ponieważ   miłość   to   największa   moc   we   wszechświecie,   dlatego   odwołując   się   w 

modlitwie do miłości mamy ogromne korzyści. Podczas tych modlitw zwracajmy uwagę na 

background image

centrum energetyczne serca. To tam przejawiają się najpiękniejsze uczucia, w tym właśnie 
boska miłość. Przy oczyszczaniu wszystkich myśli, warto je po prostu przekazać Bogu i 
poczuć   wdzięczność.   Wtedy   nasze   ciało   może   zostać   napełnione   Boskimi   wibracjami,   a 
wszystkie myśli powierzone w modlitwie oczyszczone.

Po takich modlitwach, wzrasta poczucie wolności. Faktycznie stajemy się woli od 

problemów, ograniczeń i lęków. Coraz bardziej uświadamiamy sobie Boską rzeczywistość, 
która nas otacza.

 
Wracając do modlitwy uwolnienia to wygląda tak jak zwyczajna modlitwa Huny, z 

relaksem i oddechem. Treść może wyglądać następująco:

„Czyste boskie światło wypełnia moje serce. Jestem otoczony czystym i delikatnym 

światłem. Jestem gotowy na oczyszczenie. 

Przez   nieskończoną   moc   i   doskonałość   Nadświadomości,   niech   nastąpi   całkowite 

uwolnienie mnie od [negatywnej myśli]. Kochany Boże, wskaż mi źródło [negatywnej myśli] 
w moim umyśle i pomóż mi się od tego uwolnić. Twe czyste i delikatne światło oczyszcza 
mój   umysł.   Staje   się   całkowicie   wolny.   Moje   myśli   są   lekkie,   cudowne,   pełne   boskiego 
światła.   Moje   serce   jest   wypełnione   miłością.   Jestem   czysty   i   wolny.   Boże,   dziękuję   za 
wsparcie i uwolnienie.”

 
Dzięki  takiej  modlitwie, można  się uwolnić wielu rzeczy. Ważne  jest,  by mieć  w 

umyśle stan uwolnienia i czystości. Właściwie taki stan przychodzi sam. A to dlatego, że 
łączymy się w modlitwie z Bogiem. To właśnie dzięki Wyższemu Ja dostajemy pozytywne i 
pełne miłości uczucia, które zastępują stare i negatywne programy.

Uwolnienie nie nastąpi od razu, dlatego warto być systematycznym i modlić się do 

skutku. Czyli do całkowitego uwolnienia od negatywnych programów i przekonań. Warto 
oczyścić do końca ścieżkę. Z tym niekiedy bywają kłopoty, bo podświadomość nie chce się 
przekonać   do   porzucenia   wartościowych   dla   niej   programów.   Wartościowych   jednak   nie 
zawsze korzystnych. Podświadomość boi się porzucić znane programy i zastąpić je nowymi, 
nieznanymi. Może tu wystąpić lęk przed nowością. Boi się, że sobie nie poradzi bez starych 
wzorców. W takim wypadku warto modlić się o boską ochronę, opiekę i wsparcie. Można 
również afirmować swoje bezpieczeństwo. 

Warto   uświadomić   sobie,   że   jesteśmy   bezpieczni,   ponieważ   działamy   zgodnie   z 

najpotężniejszą mocą we wszechświecie. „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” Światło 
jest prawdziwą naturą człowieka, dlatego już stoisz po stronie Prawdy. Wystarczy byś to sobie 
uświadomił.

 

 

****

 

Kolejnym   sposobem   oczyszczenia   podświadomości,   jest  przypomnienie   sobie 

ograniczającego   zdarzenia   z   przeszłości.   Przypominając   sobie   dawne   zdarzenie,   które 
spowodowało kompleks, poczucie winy czy lęk, uwalniamy się skuteczniej. Uświadamiamy 
sobie   wtedy   przyczynę   aktualnego   ograniczenia.   Mamy   na   to   szerszy   pogląd.   Chociażby 
dlatego, że wiemy teraz o świecie więcej, niż wiedzieliśmy wtedy. Warto zauważyć, że teraz 
wiemy   to,   czego   nie   wiedzieliśmy   w   przeszłości   (jak   następowało   zdarzenie).   Przede 
wszystkim wiemy, że wszystkie negatywności nie są realnym zagrożeniem, są tylko pewnym 
energetycznym obrazem, wspomnieniem. Są to programy, od których można się uwolnić. Z 
takim poglądem na sprawę uwolnienie przychodzi sprawnie. Ponieważ wiemy, że wszystko 
co w podświadomości siedzi jest tylko jej programem, który można zmienić.

 

background image

Taki   stan   przypomnienia,   może   nastąpić   podczas   modlitwy,   ale   nie   musi.   Jednak 

gdyby się coś przypomniało negatywnego, wtedy nie należy panikować. Nic złego się nie 
dzieje.   Bóg  nam   nie  pokazuje   negatywnych  rzeczy,   ani   nie   jesteśmy  podpuszczani   przez 
żadnego szatana. Po prostu podczas modlitwy o uwolnienie podświadomość może skojarzyć 
problem   i   przypomnieć   nam   jego   źródło.   Źródłem   najczęściej   są   przeszłe   zdarzenia. 
Wystarczy te wspomnienia uważnie obejrzeć, uświadomić sobie ich naturę, wygląd. Zobaczyć 
co się wtedy stało, jakie decyzje zostały podjęte i jakie miało skutki. Wiedząc, że wszystko 
jest zależne tylko od nastawienia i programu podświadomości, uwolnienie przychodzi łatwo.

 
Możemy też sami na własne życzenie przypomnieć sobie źródło negatywnych myśli 

na dany temat. Podczas takiej medytacji przypomnienia i uwolnienia, warto poprosić boskość 
o   pomoc.   To   daje   poczucie   bezpieczeństwa.   Ponieważ   wchodząc   w   świat   wspomnień, 
odgrywamy stare zdarzenia, które nie są miłe. Mając świadomość ochrony boskim światłem, 
jesteśmy w stanie przypomnieć sobie wszystko i uwolnić się od tego. 

Podczas   takiej   medytacji   uwalniającej,   prosimy   podświadomość   aby   pokazała 

(przypomniała)   zdarzenie,   które   spowodowało   kompleks,   czy   poczucie   winy.   Poczym 
obserwujemy   umysł.   Wtedy   mogą   się   pojawić   obrazy,   czy   odczucia.   Zaczną   wracać 
wspomnienia, nie zawsze są one pozytywne. W końcu przypominamy sobie rzeczy niemiłe, 
które   spowodowały   błędne   przekonanie.   Jeśli   już   sobie   przypomnimy,   możemy   sobie 
uświadomić, że to tak naprawdę nie było takie straszne, czy było niepotrzebne. Wtedy mija 
ochota   utrzymywania   w   umyśle   negatywnych   programów.   Po   wyjściu   z   takiej   medytacji 
warto ugruntować swoje nowe przekonania za pomocą afirmacji.

 

****

 
Kartka i długopis - Twoi przyjaciele
 
Przy takim oczyszczaniu, może się zdarzyć, że podświadomość będzie pokazywać 

nam swoje negatywne programy, negatywne myśli. Warto je sobie po prostu zapisać, żeby nie 
zapomnieć. Kartka i długopis powinny być pod ręką. Po skończonej modlitwie można zapisać 
niektóre ważne myśli czy odczucia, które to są wskazówką, co należy uzdrowić. Tak jak 
podczas modlitwy pojawi się myśl „to wszystko przez moją rodzinę!” - to jest wskazówka 
gdzie należy dalej szukać. Wtedy wiadomo, że problem ma związek z nieuzdrowioną relacją z 
rodziną.   Warto   uczynić   modlitwy   o   uzdrowienie   tej   relacji,   bądź   ułożyć   odpowiednie 
afirmacje. 

Podczas   afirmowania   również   pojawiają   się   w   umyśle   negatywne   programy 

podświadomości. Niższe Ja stawia opór przed nowymi ideami, pokazując swoje stare i dobrze 
znane, negatywne przekonania. Warto je zapisać i ułożyć przeczące im afirmacje. Najlepiej 
robić   to   jak   najczęściej.   Mamy   wtedy   pogląd   na   ogół   programów   trwających   w 
podświadomości. Często zdarza się, że po napisaniu na kartce negatywnego poglądu, wydaje 
się on śmieszy i absurdalny. To jak najbardziej pomaga w uwolnieniu. Uwolnienie może 
nastąpić w chwili uświadomienia sobie tej absurdalności.

 
Kartka i długopis może służyć do rozmowy z podświadomością. Piszemy pytanie i 

obserwujemy uczucia, czy myśli. Jest to subtelna rozmowa, dlatego warto ją robić w relaksie. 
Odpowiedzi,   czyli   myśli   bądź   skojarzenia   zapisujemy   na   kartce.   Poczym   można   pisać 
następne pytanie. Taka kartka pokazuje schematy myślowe podświadomości. Gdy już to jest 
zapisane   można   poukładać   odpowiednie   afirmacje,   czy   wykorzystać   te   informacje   jako 
tematy modlitw czy medytacji. 

background image

Rozmawiając   z   podświadomością   warto   być   cierpliwym   i   serdecznym.   Warto   po 

prostu być miłym i życzliwym dla siebie. Wtedy praca przebiega łatwo i przyjemnie. Do tego 
efekty mogą okazać się zaskakujące. Naprawdę wiele można się o sobie dowiedzieć, co za 
tym idzie wiele można w sobie uzdrowić.
            Uwalniając się od problemów, można symbolicznie spalić wcześniej zapisaną kartkę z 
negatywnymi programami. To w niektórych przypadkach może okazać się również skuteczne, 
jako uwolnienie od przeszłości i rozpoczęcie nowego, lepszego życia.

****

 
Wahadełko - alternatywna rozmowa z podświadomością.

 

Jeśli komuś trudno porozumiewać się z podświadomością za pomocą wyobrażeń i 

skojarzeń,   może   użyć   do   tego   wahadełka.   Niektórym   faktycznie   trudno   jest   na   początku 
odczytywać   i   kojarzyć   wizje   podświadomości.  Tak   jak   trudno   czasem   jest   odczytywać   i 
rozumieć sny. Dlatego można posłużyć się tym małym przyrządem jakim jest wahadełko.

Wahadełko   to   nic   innego   jak   przedmiot   zawieszony   na   nitce.   Jeśli   nie   jesteś 

zaawansowanym   wahadlarzem,   możesz   sobie   zbudować   wahadełko   np.:   z   kasztana 
uwiązanego na nitce, czy czegoś podobnego. Ważne by wahadełko Ci się podobało. Chodzi o 
to by miło się pracowało. Nie trzeba niczego skomplikowanego/

Przed wahaniem powinno się zrelaksować, wyciszyć. Wszystko na spokojnie. Jeśli 

znudzi nam się ta rozmowa z Niższym Ja, wtedy przestańmy. Nic na siłę.

 
Łapiemy za sznureczek w okolicy ok. 10cm od przedmiotu i sprawdzamy czy się 

macha. Najlepiej oprzeć łokieć o stół, a wahadełko trzymać nad białą kartką. Jeśli się nie 
macha, można zmienić odległość, miejsce trzymania nitki. Jeśli się na żadnej odległości nie 
waha, wtedy może oznaczać, że podświadomość nie wie o co chodzi. Wtedy powahajmy 
świadomie   wahadełkiem,   poczym   poprośmy   podświadomość,   aby   spróbowała   sama 
pomachać. Powinno się udać.

Kolejnym krokiem jest ustalenie swojej własnej konwencji mentalnej. Cóż to jest? To 

nic   innego   jak   ustalenie,   jakie   ruchy   znaczą   „tak”,   „nie”   i   „nie   wiem”.   Spytajmy   się 
podświadomości jaki ruch znaczy „tak”. I poczekajmy na reakcję. Tak samo ustalmy jakie 
ruchy wahadełka odpowiadają za „nie” i „nie wiem”.

Przykładowo: ruchy pionowe lub koła prawoskrętne - TAK. Ruchy poziome lub koła 

lewoskrętne - NIE. Ruchy ukośne - Nie wiem.

Kiedy mamy tak ustalone „kody”, możemy zadać pytanie podświadomości. Tu jest 

pewne ograniczenie, bo pytania powinny być zadawane tylko pod odpowiedzi „tak”, „nie” lub 
„nie wiem”. Nie zadawajmy więc pytań skomplikowanych.

Przykładowym pytaniem na początek może być: Czy banany są dobre?- I czekamy na 

odpowiedź w postaci wahań.

 
Dalej możemy zadawać pytania dotyczące właśnie naszych negatywnych programów. 

Np.: Czy ufasz Bogu? Czy boisz się kontaktować z Bogiem? Czy czujesz się winna? Czy 
czujesz się niegodna? Pytania mogą być różne. Należy tylko uważać by były jednoznaczne.

 
Wahadełko jest alternatywną metodą rozmowy z podświadomością, jednak czasem 

warto jego używać. Szczególnie jeśli trudno nam się skupić i odczytywać obrazy, które podaje 
nam podświadomość.

 

****

Podsumowanie:

background image

- Modlitwy można używać do oczyszczenia swoich intencji.
- Za pomocą modlitwy można się też uwolnić od różnych ograniczeń, lęków, czy  

negatywnych poglądów tkwiących w umyśle.

- Kolejnym sposobem uwolnienia, jest przypomnienie sobie zdarzenia, które sprawiło 

negatywny pogląd na rzeczywistość.

- Przy pracy z podświadomością, warto pomagać sobie pisaniem, lub wahadełkiem.
 
 
Różne   są   sposoby,   różne   drogi,   ale   ten   sam   cel.   Oczyszczenie   ścieżki.   Czyli 

oczyszczenie błędnych programów podświadomości i zastąpienie je pozytywnymi, boskimi, 
jasnymi i pełnymi miłości odczuciami.

Siedem zasad Huny

 
 
System   Huny   można   określić   pewnymi   podstawowymi   zasadami.   Są   to   bardzo 

ciekawe twierdzenia, które mogą zainspirować do własnych przemyśleń. Określają one też 
podstawy   zabawy   z   Huną.  Właściwie   zasady   te   wynikają   z   tego,   co   pisałem   wcześniej. 
Niemniej warto się im przyjrzeć bliżej.

Mogą   pomóc   spojrzeć   inaczej   na   filozofię   życia.   Mówiąc   ściślej   -   mając   w 

świadomości te zasady, łatwiej jest żyć, łatwiej zrozumieć życie i je pokochać.

 
Każda   zasada   jest   określona   słówkiem   Hawajskim.   Słówka   te   są   bardzo   krótkie, 

dlatego po przetłumaczeniu mają wiele znaczeń. Współczesny badacz Huny S.K.King określił 
każdą zasadę w pełnym zdaniu. Dzięki temu trafniej zachowuje ona swój pierwotny sens.

 

 

1.

      

IKE - świat jest taki, jaki myślisz, że jest.

 

Pierwsza zasada mówi nam o wielkiej subiektywności świata. Wyobraź sobie, 

że świat dla każdego jest całkiem inny. Możemy patrzeć na to samo, a dostrzegać 
dwie zupełnie różne rzeczy. Możemy być w tym samym miejscu, a odczucia mogą 
być zupełnie inne. Żyjemy w innych światach zbudowanych na subiektywnych 
wyobrażeniach. Budujemy swój obraz świata na własnej iluzji (mayi). 

Nasze   światy   mogą   być   podobne,   a   to   dlatego,   że   nasze   wyobrażenia   są 

podobne. To podobieństwo bierze się z podobnych procesów wychowawczych. 
Ludzie z tej samej kultury mają podobną mentalność, ich świat wygląda podobnie. 

background image

Ludzie   z   innej   kultury   mogą   mieć   zupełnie   inne   światy.   Dociekliwi   mogą   się 
dopatrzyć w tym przyczyn różnic miedzy krajami.

 
Nic nie jest stałe. Wszystko zależy od tego, jak myślisz o danej rzeczy. Ktoś 

powie: No jak to, przecież matematyka jest stała. Prawda. Tylko, że matematyka 
jest pewnym schematem opisu rzeczywistości wymyślonym przez człowieka. Nie 
jest to rzeczywistość. Człowiek stworzył coś, co względnie pasuje do oglądanej 
rzeczywistości   materialnej,   ale   nią   nie   jest.   Matematyka   staje   się   również 
nieużyteczna, gdzie do akcji wkracza czynnik świadomej wolnej woli. 

Wszystko na świecie przypomina iluzję. Rzeczywistość przejawiona, jest jakby 

snem, który trwa w naszym umyśle. Śniąc bardzo realistyczny sen, wydaje się on 
rzeczywistością.   I   tak   naprawdę   jest.   To   jest   rzeczywistość,   tylko   na 
subtelniejszym poziomie. Budząc się myślimy „jak to dobrze/ szkoda, że to tylko 
sen”.   Sen,   czyli   iluzja.   Teraz   spójrzmy   z   inne   strony->   świat   materialny   jest 
również iluzją, tylko na innym poziomie. Sen ten zależy od naszego poglądu, czyli 
tylko od nas.

Cały nasz  świat  jest zależny od naszych myśli. Na  podstawie tego, można 

stwierdzić,  że  to  właśnie   my  jesteśmy  kreatorami.   I  to   jest   prawda.  Tak  jak  i 
tworzymy naszą rzeczywistość w śnie, tak i tworzymy rzeczywistość w materii. 
Jedyna różnica to taka, że materia jest gęstsza. Zmieńmy swoje myśli, a zmieni się 
nasz świat. Wystarczy się przebudzić i to dostrzec.

Wychodząc ponad myśli, można przekroczyć sen o świecie.

 

2.

      

KALA - nie ma żadnych ograniczeń

 

Wszechświat   sam   w   sobie   jest   polem   o   nieograniczonych   możliwościach. 

Naprawdę, żyjemy w nieograniczonym wszechświecie. Ktoś stwierdzi, że fizyka 
ogranicza   wszechświat.   Tylko   prawa   fizyki   jakoś   dziwnie   się   naginają,   jeśli 
dochodzimy do rzeczy tak abstrakcyjnych jak np. czarne dziury, czy materia przy 
prędkości światła. Poza tym fizyka, podobnie jak matematyka, opisuje nasz system 
wyobrażeń o wszechświecie. 

Wszechświat   jest   nieograniczony.   Więc   dlaczego   My,   będąc   cząstką 

wszechświata jesteśmy ograniczeni? I czym jesteśmy ograniczeni?
       Po   pierwsze,   aby   doświadczyć   czegoś   w   nieskończoności,   trzeba   to 
ograniczyć. Aby zaistniało doświadczenie, potrzeba granic. W tym wypadku są to 
granice naszej percepcji, czyli postrzegania. Dzięki nim możemy doświadczać, a 
co   za   tym   idzie   rozwijać   się.   Dzięki   nim   możemy   właściwie   istnieć.   Mając 
ograniczone   pole   postrzegania,   mamy   również   ograniczoną   w   pewien   sposób 
świadomość.   W   miarę   poszerzania   świadomości,   czyli   rozwoju,   granice   się 
zacierają. Staje się jasne, że nie ma granic, nie ma oddzielenia, nie ma końca. 
Wszystko jest nieskończonym przejawem boskiego procesy, w którym my również 
mamy udział. Jesteśmy jego częścią.
 
       Ograniczenia   wynikają   tylko   z   naszych   ograniczonych   poglądów.   Jeśli   nie 
wierzymy w cuda, one nie pojawią się w naszym życiu. To jest jasne, ponieważ 
sami   ograniczamy   naszą   rzeczywistość.   Sami   swoimi   myślami   ograniczamy 
wszechświat. Zupełnie niepotrzebnie.
      Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy w taką możliwość. Tu ocieramy się 
o   mistykę.   W   niektórych   kręgach   cudowne   uzdrawianie   jest   na   porządku 
dziennym.   Niektórzy   są   świadkami   niesamowitych   materializacji,   czy   nawet 

background image

teleportacji. Z kolei inni traktują to jako wielkie bajki i oszustwa. I właśnie ci tego 
nigdy nie doświadczą, nigdy nie znajdą się w pobliżu takiego cudu, ponieważ ich 
umysł   nie   dopuszcza   takiej   możliwości.   W   ich   rzeczywistości   nie   ma   na   to 
miejsca. 
      Teraz sobie pomyśl, co by się stało, gdybyś uwierzył w coś cudownego. Wtedy 
prędzej czy później pojawiłoby się to w Twoim życiu. Zaczęłyby się dziać realne 
cuda, ponieważ wszechświat nie ma ograniczeń, a Ty z tej cechy możesz dowoli 
korzystać. Nie wiem czy wiesz, ale żyjesz naprawdę w magicznej i wspaniałej 
rzeczywistości.
       Jeśli   uświadomisz   sobie   sen   o   rzeczywistości,   wyjdziesz   ponad   jej 
ograniczenia.

            

3.

      

MAKIA - Energia podąża za uwagą

 

Świat jest zbudowany z energii. Wszystko jest energią, a różni się „gęstością”, 

czy też jakością(wibracjami). Jednak to ta sama energia pod innymi postaciami. 
Bardzo ważną cechą energii jest to, że potrafi się skupiać i organizować. Człowiek 
jest skupiskiem najróżniejszych energii, dlatego przejawia się na bardzo szerokim 
paśmie rzeczywistości.
      Ciało człowieka jest zbudowane z atomów, a te z kolei nie są niczym innym 
jak energią, tyle że niskowibracyjną. Subtelniejszym ciałem człowieka jest ciało 
eteryczne,   przewodzące   subtelniejszą   energię   niezbędną   do   życia.   Jeszcze 
subtelniejszym   ciałem   energetycznym   jest   ciało   astralne.  To   w   nim   mieści   się 
energia uczuć. Jeszcze wyżej jest ciało mentalne, wypełnione delikatną energią 
myśli. Najsubtelniejszym ciałem otaczającym człowieka, jest ciało przyczynowe. 
Na   tym   poziomie   wszyscy   jesteśmy   jednością.   Na   tym   poziomie,   wszyscy 
„nachodzimy” na siebie i tworzymy jedną całość. 
      Człowiek jest po prostu pewnym skupiskiem (zagęszczeniem energii), jednak 
najsubtelniejsze   przenikają   się   wzajemnie.   Dlatego   nie   ma   oddzielenia.   Nie 
jesteśmy   oddzieleni   od   Boga,   od   wszechświata,   od   samych   siebie.   Wszyscy 
jesteśmy tym światem. Takie podejście potrafi wzbudzić nieograniczoną miłość do 
istnienia. Warto nad tym pomedytować. 
 
       Energia podąża za uwagą. Mamy wolną wolę i tą wolą potrafimy kierować 
energią. Możemy ja posłać gdziekolwiek chcemy i zrobić z nią cokolwiek chcemy. 
Jest to podobne do przemieszczania się świadomości. Ogniskując świadomość na 
jakiejś   rzeczy   powodujemy   ruch   energii,   a   ruch   powoduje   wzrost 
(doenergetyzowanie), lub utratę energii. Czyli to na czym się skupiamy, to w nas 
się rozwija. Z kolei to czym się nie zajmujemy, zanika. 
      

Tworząc   myślokształt,   dajemy   mu   energię.   Taka   myśl   trwa   przy   nas   i 

oddziałuje na nasze ciała wyższe. Jest tak silna jak energia, z której powstała. 
Możemy tą myśl wzmacniać, posyłając jej więcej energii, czyli świadomie o niej 
myśleć. Wtedy uwaga skupiona jest na myśli i energia tam podąża. Można też 
osłabić   dany   myślokształt.   Aby   to   zrobić   warto   sobie   uświadomić   jego 
nieprzydatność i absurdalność. Wtedy podświadomość przestaje kierować do niego 
energię. Można go także zastąpić jakąś inną myślą, na której trzeba się skupić, aby 
stała się mocniejsza od starej. 
       Tak właśnie działają afirmacje. Dostarczamy tyle energii nowej myśli, aby 
zastąpić starą. Im więcej energii ma  stara myśl, tym więcej należy dostarczyć 

background image

nowej myśli, aby nastąpiło całkowite wyparcie. Dlatego niektóre tematy tak trudno 
się afirmuje i jest to czasochłonne. Ponieważ stare myślokształty są ugruntowane i 
posiadają spory potencjał energetyczny. 
 

To czym się zajmujemy rozwija się w poszczególnych ciałach energetycznych. 

Dlatego warto dbać o czystość własnych energii. Nie tylko czystość ciała, ale także 
czystość pożywienia, czystość uczyć i myśli. 
       Własną świadomością możemy kierować energią. To zjawisko wykorzystuje 
się w rozwoju duchowym. To na czym się skupia umysł staje się rzeczywistością. 
Nie ma od tej zasady wyjątków. Nie bez powodu człowiek jest nazwany wielkim 
kreatorem. Nie bez powodu jesteśmy boskimi dziećmi. Mamy wolną wolę i moc 
kreacji, dlatego możemy bawić się w nieograniczonym wszechświecie.
      W miarę rozwoju, dochodzi się do punktu, kiedy kreacja staje się niepotrzebna. 
Wyraźnie   widać,   że   wszystkie   rzeczy   zależą   od   umysłu   i   od   poglądu   na 
rzeczywistość. Wtedy  przychodzi  czas   wyjścia  ponad  tą  zabawę  z  materią,  do 
świadomości boskiej.

 

4.

      

MANAWA - moment mocy jest teraz

 

       Wielkie zdziwienie wywołuje czasem stwierdzenie typu: „Czas nie istnieje”. 
Dla nas, jako ludzi nauki, czas jest podstawowym kryterium działania. Wszystko 
opiera   się   na   czasie.   Cały   świat   jest   zsynchronizowany   godzinami.   Wszystko 
odbywa   się   w   jakimś   czasie.   Dlatego   taki   popłoch   sieje   stwierdzenie   o   braku 
czasu. Ludzie nie chcą nawet słyszeć, że tak naprawdę czas nie istnieje. 
      Tu trzeba zauważyć, że czas jest tylko miarą ruchu. To co nazywamy dniem, 
jest   spowodowane   ruchem   naszej   planety   względem   słońca.   Można   nad   tym 
pomedytować   i   zauważyć   iż   faktycznie   czas   nie   istnieje.   Czas   jest   tylko 
mentalnym tworem, który nas ogranicza (umiejscawia w punkcie).
       Łącząc to z pierwszą zasadą traktującą o względności postrzegania, można 
stwierdzić, że czas płynie inaczej dla każdej istoty. Jeśli ktoś się śpieszy, ma mało 
czasu. Jeśli ktoś jest spokojny i wie, że zdąży, ma faktycznie wystarczająco dużo 
czasu. Kto chce „mieć czas” ten go ma. Ta różnica wynika tylko z wyobrażenia o 
czasie.
      Czasem zdarzają się chwile, gdy się wydaje, że czas zatrzymał się w miejscu. 
Np. w medytacji lub w śnie można takiego uczucia doznać. Właściwie wtedy czas 
faktycznie zatrzymuje się w miejscu, dla doświadczającego. Dla obserwatorów z 
zewnątrz, mogło minąć 15 minut. Tym samym dla medytującego (czy śniącego) 
mogło minąć w jego ocenie pół dnia. Lub odwrotnie. Wszystko jest względne. 
 
      Kojeną rzeczą, która wynika z fenomenu braku czasu, jest brak przeszłości i 
przyszłości. Przeszłość nie istnieje. Jedyne co istnieje, to nasze wyobrażenie o niej. 
To  co   pamiętamy,   to   poprzednie   stany   świadomości,   które   wpływają   na   nasze 
aktualne   życie,   czyli   na   teraźniejszość.   Wszystkie   poprzednie   doświadczenia 
zbudowały   to,   co   zwiemy   teraźniejszością.   Dokładniej   zbudowały   pogląd   na 
rzeczywistość. 
      

Wszystkie karmiczne obciążenia czy zasługi, przejawiają się w teraźniejszości 

dzięki aktualnym stanom energii człowieka. Jeśli przez cały czas gromadziliśmy 
negatywną karmę, czyli rozwijaliśmy negatywne tendencje i cechy, to nasze pole 
jest  pełne  niekorzystnych  energii.  Otacza  nas  niekorzystna  rzeczywistość.  Jeśli 

background image

natomiast rozwijaliśmy pozytywne cechy, zbieraliśmy zasługę karmiczną, wtedy 
nasz umysł pełen pozytywów, kreuje cudowną rzeczywistość. Jesteśmy otoczeni 
wysokowibracyjną energią.

Na uwagę zasługuje fakt, że karma się ciągle zmienia. Ponieważ jesteśmy w 

stanie zmieniać swoje myśli, przyzwyczajenia, dlatego potrafimy zmieniać naszą 
teraźniejszość. To naprawdę jest bardzo proste. Poprzez rozwijanie pozytywnych 
cech, szczęścia, miłości i harmonii, zmieniamy negatywną karmę na pozytywną. 
Zmieniamy nasze życie.

 
Uwalniając   się   całkowicie   od   programów   i   wyobrażeń,   ogniskujemy 

świadomość na chwili teraźniejszej. Tylko w teraźniejszości jest istnienie. Nic nie 
istnieje poza teraźniejszością. Dlatego moment mocy jest teraz. Błądząc myślami 
poza teraźniejszość jesteśmy rozproszeni i słabi energetycznie. Każda praktyka 
duchowa koncentruje się na teraźniejszości. Tak samo dla kahuny ważny jest tylko 
teraźniejszy moment, w którym może działać.

            
 

5.

      

ALOHA - miłość jest po to, by przynosiła szczęście

 

      Aloha znaczy po hawajsku miłość. Ale nie miłość w sensie seksu, nie miłość w 
sensie pożądania, nie miłość do czynności… W naszej społeczności wiele mówi 
się o miłości w takim czy innym znaczeniu, często zatracając w tym samo to 
uczucie. 

W   hawajskim   tłumaczeniu  Aloha   oznacza:   „Być   z   kimś   tu   i   teraz   i   być 

szczęśliwym”.   To   bardzo   proste,   a   zarazem   piękne.   Być   tu   i   teraz   i   być 
szczęśliwym. To jest esencja miłości. Czuć po prostu szczęście z możliwości bycia 
tu i teraz z kimś lub czymś. Nie ma tu żadnego bólu, strachu, niespełnienia, żalu… 
jest po prostu miłość.

 
Wszystkie   negatywne   wyobrażenia   ograniczają   miłość.   Wszystkie   awersje 

sprawiają, że nie czujemy szczęścia z przebywania z jakąś osobą, bądź rzeczą. W 
naszych   umysłach   kryją   się   różnego   rodzaju   fałszywe   i   nieczyste   poglądy 
dotyczące ludzi. Oceny umysłu i iluzje ograniczają czysty pogląd rzeczywistości. 
Umysł ocenia ludzi jako złych, brzydkich itp.. taki pogląd może nas tylko odciąć 
od szczęścia, czyli miłości.

 
Wyobraź   sobie,   że   nie   oceniasz   i   niczego   nie   oczekujesz   od   drugiego 

człowieka.   Siedzicie   naprzeciwko   siebie   i   niczego   od   siebie   nie   oczekujecie. 
Akceptujesz w pełni jego wolność, a on akceptuje Twoją. Nic was nie łączy oprócz 
siedzenia razem. Nie ma żadnego lęku, czy pożądania. Jest całkowita czystość i 
przyjemność. Co się wtedy stanie? Ogarnie Was całkowite uczucie szczęścia i 
radości.   W   waszych   sercach   będzie   wibrowała   delikatnie   miłość.   Będziecie 
otoczeni błogością i pięknem. Łagodny uśmiech zagości na waszych twarzach. 
Będzie miłość do drugiego człowieka i do siebie. Będziecie z tą osobą przeżywali 
„Tu i teraz”, tak po prostu. To wzbudza prawdziwą miłość istnienia. Miłość tylko 
dlatego, że jesteście. 

Idąc dalej, miłość może płynąć nawet kiedy siedzi się w samotności. Miłość 

istnienia. Jest to naturalny stan istoty ludzkiej.

To wszystko jest dla ciebie możliwe. Wystarczy pozbyć się awersji i lęku. 

Zauważyć, że ponad umysłem wszyscy stanowimy jedność. Wtedy lęk i nienawiść 

background image

same opadają, ponieważ nie ma nikogo, kto by zagrażał. Kiedy nic nie przeszkadza 
miłości,   zaczyna   ona   płynąć   sama.   Natura   człowieka   jest   pierwotnie   dobra. 
Człowiek   jest   istotą   miłości,   z   miłości   i   dla   miłości.   Człowiek   jest   boskim 
stworzeniem.

 

            

6.

      

MANA - cała moc pochodzi z naszego wnętrza

 

Jedynym źródłem mocy dla nas samych, jesteśmy my sami. Czasem zdarza się, 

że   ludzie   szukają   mocy   poza   sobą.  Właściwie   taka   jest   najczęstsza   koncepcja 
Najwyższej mocy - czyli Boga. Większość ludzi szuka Boga na zewnątrz. Szukają 
miłości   poza   sobą.   Szukają   mocy,   pomocy,   pocieszenia,   siły,   wsparcia…   poza 
sobą. Czasem nawet znajdują i to działa. Jest to tylko iluzja, ponieważ wszystko 
czego się doświadcza, doświadcza się w swoim polu. Swoje pole można zmienić 
tylko samemu. Każda zmiana pochodzi z wnętrza.

Największa moc jaką możemy użyć, jest w nas samych. Jest to jedyna moc, 

jedyna energia nad jaką mamy świadomą kontrolę. Źródło jest w naszym wnętrzu. 
Można to przyrównać do generatora mocy. Takim generatorem mocy jest ludzka 
istota. Czy prądnica szuka prądu w drzewach czy w ziemi? Nie szuka. Człowiek 
szuka mocy w talizmanach i w innych ludziach. Jakby zupełnie nie wiedział, że 
sam jest źródłem największej dla siebie energii.

Warto zauważyć, że energia powstaje w nas sama. Jest to boski proces, który 

utrzymuje nas przy życiu. Jest to moc „podarowana” nam przez rzeczywistość. 
Możemy z nią robić co chcemy i wykorzystywać do każdego celu, jaki zdołamy 
wymyślić.   Można   też   po   prostu   nieskończenie   radować   się   z   samego   faktu 
istnienia, „darmowego życia”. Taki pogląd może całkowicie zmienić stosunek do 
życia w tej rzeczywistości.

 
Najważniejszym przejawem mocy człowieka, jest jego wola. Czasem mówi 

się,   że   ktoś   ma   silną   wolę,   tym   samym   posiada   wielką   moc.  To   jest   prawda. 
Człowiek   mający   skoncentrowany   umysł   na   teraźniejszości   potrafi   kierować 
własną energią. Potrafi nawet dzięki swojej woli wpływać na inne osoby (tylko na 
podatnych   ludzi,   czyli   chcących   podlegać   „silniejszemu”).   Często   podziwiamy 
takich ludzi, zapominając, że jesteśmy tak samo boskimi istotami. Także mamy 
dostęp do źródła mocy, które jest w nas.

 
Właściwie   wszystko   we   wszechświecie   ma   moc.   Wszystko   jest   pewnym 

rodzajem   energii.   Człowiek   potrafi   się   dostrajać   do   różnych   poziomów 
energetycznych i tym samym generować odpowiednią energię. Jeśli wdychamy 
czyste   powietrze   stajemy   się   generatorami   czystej   energii.   Tak   samo   ma   się 
sprawa, kiedy wizualizujemy czystość i świetlistość energetyczną. 

Z kolei oglądając dramat, ludzie utożsamiają się z aktorami i przeżywają silne 

emocje. To nic innego jak dostrajanie się do pewnych wibracji. W tym wypadku 
do wibracji niekorzystnych. Tworzymy z boskiej energii życia energie dramatu i 
cierpienia.   Często   to,   czym   karmią   nas   media   ma   niekorzystny   wpływ   na 
człowieka. Warto być świadomym, do czego się dostrajamy i jakie energie nosimy 
w sobie.

 
Jak wiadomo, nikt inny nie tworzy naszego świata. Dzięki wewnętrznej mocy 

pole ciała zmienia się, rzeczywistość się zmienia. Dysponujemy naprawdę wielką 

background image

mocą kreacji. Nasze myśli i słowa mają moc. Jeśli wypowiadamy coś świadomie, 
korzystamy z naturalnego prawa kreacji. Świadome i pełne przekonania słowa 
wpływają na rzeczywistość organizując nasze pole. Skupiony umysł i silna wola 
potrafią doskonale kierować energią. Ta moc nie pochodzi z zewnątrz, pochodzi z 
naszego wnętrza. 

 

7.

      

PONO - Skuteczność jest miarą prawdy

 

Dla   kahunów   ważne   było   to,   co   działało.   Jeśli   coś   działa,   to   znaczy,   że 

skuteczne   i   warto   to   robić.   Jeśli   dana   czynność   nie   działa   (nie   przynosi 
zamierzonych efektów), to nie ma sensu się tym bawić. To jest bardzo zdrowe i 
praktyczne podejście. 

Jeśli chcemy osiągnąć jakiś cel trzeba używać środków prowadzących do tego 

celu. Jeśli chcemy coś narysować, nie będziemy walić głową w kartkę. Przez takie 
działanie nic nie narysujemy, a jeszcze rozboli głowa.:) Wydaje się logiczne. Więc 
dlaczego wielu ludzi cierpi w teraźniejszości mając nadzieję na raj po śmierci? 
Przykładów „skutecznych” działań jest wiele.

 
Skuteczność jest miarą prawdy. Patrząc na to z innej strony, wszystko jest 

skuteczne.   Tylko   kwestia,   do   czego   się   dąży.   Jeśli   dążymy   do   upadku, 
praktykujmy   rzeczy   negatywne.   Jeśli   dążymy   do   szczęścia,   róbmy   rzeczy 
pozytywne. Każde działanie przyniesie skutek, warto być świadomym skutków 
swoich działań. Kahuni doskonale wiedzieli, czego chcą i doskonale wiedzieli jak 
to osiągnąć. Byli, więc bardzo praktyczni.

 
Jeśli coś nie wychodzi tak jak powinno, znaczy to, że użyliśmy niewłaściwych 

środków.   Lub   nie   korzystaliśmy   z   tych   środków   właściwie.   Ponieważ 
rzeczywistość   jest   prosta,   „co   posiejesz   to   i   zbierać   będziesz”.   Tu   nie   ma 
niedomówień.   To   nie   cel   uświęca   środki,   tylko   środki   prowadzą   (albo   nie 
prowadzą) do celu. Tak działa rzeczywistość.

Korzystne   działania   prowadzą   do   korzystnych   skutków   i   odwrotnie.   To   z 

jakimi   wibracjami   działasz   określa   jakie   wibracje   będzie   miał   skutek.   Jakie 
nasiona, takie owoce. 

 

 
Podsumowanie siedmiu zasad huny:

 
1. IKE - świat jest taki, jaki myślisz, że jest.
2. KALA - nie ma żadnych ograniczeń
3. MAKIA - Energia podąża za uwagą
4. MANAWA - moment mocy jest teraz
5. ALOHA - miłość jest po to, by przynosiła szczęście
6. MANA - cała moc pochodzi z naszego wnętrza
7. PONO - Skuteczność jest miarą prawdy

background image

Zakończenie.

Komu nie radzę używać Huny?
 
Huna jest systemem, który umożliwia świadomą kreację życia. Można dzięki niej 

polepszyć jakość swojego życia, można osiągnąć naprawdę wszystko. Można, ale nie trzeba. 
Wszystko zależy od Ciebie. Wystarczy trochę pracy i zrozumienia.

Właśnie ważne jest tu zrozumienie, do czego warto, a do czego nie warto używać 

Huny. Powinno się mieć jako taką świadomość siebie i świata. Huna nie jest systemem dla 
ludzi   ograniczonych.:)   Ciśnie   się   na   usta   „Huna   -   nie   dla   idiotów”.   Nie   chcę   tu   nikogo 
obrażać. Tylko niektóre rzeczy uświadomić. Mając do dyspozycji tak potężną modlitwę, różne 
rzeczy mogą przyjść ludziom do głowy. Jeden zechce awansować w pracy i to się uda. Inny 
będzie chciał, aby tego sąsiada „diabli wzięli”. I też się uda, tyle że z tragicznymi skutkami 
dla modlącego. A wcale tak być nie musi.

Spotkałem osobę, która to „wielce zaawansowana” w rozwoju duchowym pracowała 

nad rozwojem mocy urzeczywistnienia. I nie było by to nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że 
chciała tymi mocami zaprowadzić porządek na świecie. A dokładniej cytuję: „rozpier… pół 
świata”. :) Miła perspektywa. Z mojej strony życzę tej osobie oprzytomnienia i większej 
świadomości. Bo z takim poglądem daleko nie zajdzie. 

Chcąc wykreować dobro, należy zwracać uwagę na swoje myśli, czy ich wypadkowa 

jest pozytywna. Jeśli jest inaczej możemy narobić sobie bigosu w zyciu.;)

 
Huna nie jest też dla ludzi głupich. Głupi oznacza zamknięty na nowe, inne poglądy. 

Jeśli ktoś wie, że jego pogląd świata jest jedyny i prawdziwy. Co więcej nie ma zamiaru go 
zmieniać, odrzucając z góry nowe idee. To właśnie jest głupota - beton umysłowy.:)

Chodzi o to, że taki człowiek nie jest w stanie skontaktować się z Wyższym Ja. No bo 

po co takiemu Boska inspiracja, skoro sam wie lepiej. A raczej tylko myśli, że wie.:) W takich 
przypadkach   nie   radzę   praktykować   huny.   Ponieważ   ta   praktyka   nie   jest   tylko   kreacją 
rzeczywistości. Huna jest praktyką kreowania Boskiej rzeczywistości.
             I tu właśnie wielu znawców huny się gubi. Sądząc, że to oni nauczają Wyższe Ja o 
tym,   jak   ma   wyglądać   świat.   Nic   podobnego.   To   My   jesteśmy   tu,   by   nauczyć   się 
funkcjonować zgonie z Boskim wzorcem postępowania. To My uczymy się od Boga, nie 
odwrotnie. Prosta sprawa.:)

Na przykład chcąc pomóc komuś, warto mieć do tego dobry stosunek. Jeśli chcemy 

pomóc komuś na siłę twierdząc, że wiemy lepiej czego dana osoba potrzebuje… to daleko nie 
zajdziemy. Wtedy kierujemy się bardziej swoim ego. Jeśli się ma czyste intencje do pomocy, 
to pomaga się bezinteresownie, bez narzucania. Wiec możemy, ale nie musimy. Wychodzi 
czasem, że cała pomoc staje się brakiem pomocy. Niekiedy to jest lepsze. A skąd wiedzieć, 
kiedy co się powinno robić? Proste, zaufajmy Bogu.:)

 

Komu proponuję Hunę?
 
Wszystkim, którzy chcą poprawić swoje życie. Zmienić coś w sobie, w swoim życiu. 

Wszystkim rozwijającym się duchowo. Wszystkim, którzy chcą dobrze, ale nie do końca 
wiedzą jak i czasem im nie wychodzi. Ważne są słowa „chcieć dobrze”. Jeśli rodzic karze 

background image

dziecko, to robi źle, ale może chcieć dobrze. Tylko nie jest świadomy tego, co jest dobre. 
Zupełnie inna sytuacja ma się wtedy, gdy ktoś bije dziecko bo go nie lubi. Wtedy świadomie 
chce źle.

Warto chcieć dobrze. Wtedy pomimo negatywnych poglądów, trafia się na techniki 

oczyszczające. W rezultacie człowiek się rozwija.

Właściwie ludzie są z natury dobrzy. Czasem zdarzają się ludzie tak zagubieni, że 

nienawidzą siebie i świata. W takim wypadku nie można wymagać od nich dobrych intencji. 
W   takich   wypadkach   najczęściej   trzeba   poczekać,   aż   takiemu   człowiekowi   „znudzi”   się 
cierpienie.   Wtedy   zacznie   chcieć   dobrze,   a   to   spowoduje   stworzenie   w   jego   życiu 
odpowiednich sytuacji wskazujących drogę. Tak czy inaczej, nie warto nawracać na siłę.

Zasady   Huny   mogą   pomóc   w   zrozumieniu   tego   świata.   Dlatego   polecam   także 

ludziom poszukującym odpowiedzi na różne pytania dotyczące wszechświata. Jeśli nie znajdą 
tego w Hunie, to znajdą odpowiedzi dzięki Hunie (np. za pomocą Wyższego Ja).

Znajomość   huny   wydaje   się   bardzo   korzystna   w   dzisiejszych   czasach   zagubienia. 

Nawet   teoretyczna   znajomość   może   pomóc   odnaleźć   się   w   życiu   i   świecie.   Nie   trzeba 
praktykować. Jesteśmy wolni i warto to wiedzieć.:)

 
 

Huna a Karma.
 
Kreując   świadomie   życie,   mając   chęci   i   pragnienia,   stwarzamy   sobie  karmę

Niektórzy powiedzą, że w   rozwoju duchowym  chodzi przecież o  to,  by uwalniać  się  od 
tworzenia   karmy.   Uwolnić   się   spod   jej   więzów   i   dostąpić   oświecenia.  To   prawda,   tylko 
oświecenie znaczy  spełnienie.  Jak inaczej  się  spełnić, jeśli  nie  kreując sobie  tego, czego 
pragniemy. Przecież i tak to robimy, zawsze i wszędzie. Warto więc robić to świadomie.

Spełniając   kreacje   z   czystymi   intencjami   karma   zanika.   Zaczynamy   działać   z 

naturalnym   biegiem   wszechświata,   Boskim   Planem.   Wszystkie   chęci   czy   emocjonalne 
pragnienia wygasają. Stajemy się coraz bardziej świadomi. Zmienia  się pogląd widzenia, 
stosunek   do   życia.   Wszystko   się   staje   Boską   zabawą   w   świecie   pełnym   miłości   i 
nieograniczonych możliwości.

Podczas rozwoju przychodzi taki czas, gdy należy porzucić wreszcie ograniczające 

zło. To właśnie umożliwia oczyszczanie umysłu i praktyka huny. Dalej, przychodzi pewien 
czas, gdy należy przekroczyć również wykreowane dobro. Aby dojść do oświecenia, powinno 
się przekroczyć wszystkie złudzenia, te dobre i te złe. 

Ktoś może powiedzieć: „To po co mi praktyka huny. Przekroczę iluzję i osiągnę to 

nieskończone szczęście, bez praktyki huny.” Tak też może być. Tylko jest jedno ale. Trudno 
się w ogóle ruszyć z miejsca w rozwoju, mając nieczyszczony umysł. Mając umysł pełen 
sprzeczności i błędnych programów, nie możemy być spełnieni. Nie mamy nawet możliwości 
kontaktu   z   Wyższym   Ja,.   Podczas   uwalniania   się   od   wszystkich   ograniczeń,   podnosimy 
samoocenę, stajemy  się  świadomi  swojej  boskości.  Gdy nasza  samoocena  będzie  na  tyle 
wysoka,   aby   zaakceptować   swoją   boskość,   wtedy   możemy   pokusić   się   o   „przekroczenie 
iluzji” i oświecenie. Wynika z tego, że praktyka oczyszczania jest niezbędna w drodze do 
oświecenia. A praktyka huny może nam w tym niezmiernie pomóc.

 
Karma zanika też pod wpływem uwalniania swojej podświadomości od wszystkich 

ograniczających programów. Wiadomo, że karma jest związana z centrami energetycznymi 
człowieka - tzw. Czakrami. Nieczyszczone, czy zamknięte czary wpływają niekorzystnie na 
naszą rzeczywistość. Dzieki technikom oczyszczającym i afirmacyjnym, możemy uwolnić się 
od tych ograniczeń. Co z a tym idzie całkowicie zharmonizować i otworzyć nasze centra 
energetyczne. Dlatego rozwijając się duchowo, na pewno warto korzystać z zasad huny.

background image

Huna pozwala iść do Boga. Poprzez nawiązanie kontaktu z Wyższym Ja, człowiek 

wchodzi   na   drogę   rozwoju.   Zaczyna   postrzegać   świat   tak,   jak   go   postrzega   Bóg.  Wtedy 
wszystko staje się inne. Zmienia się pogląd na życie, rozszerza się świadomość.

Naprawdę niezliczone błogosławieństwa spływają na ludzi, którzy nawiązują kontakt 

z   najwyższym   poziomem   rzeczywistości,   czyli   Bogiem.  Wtedy   nasze   życie   wypełnia   się 
światłem, miłością i radością. To jest właśnie rozwój w pozytywną stronę.

 
 

Trwając w praktyce.
 
Praktykując hunę warto być wytrwałym. Ale nie tylko. Warto przyzwyczajać się do 

lepszego światopoglądu. Kahuni nie mieli z tym problemu, ich światopogląd był w miarę 
prosty i korzystny. My jako ludzie wielkich kultur mamy większe pomieszanie. Warto się od 
tego   uwolnić.  Warto   zgłębiać   zasady   huny,  czytać   na   ten   temat,   rozmawiać.  W  pewnym 
momencie przyzwyczajamy się do nowego światopoglądu. Iluzoryczne ograniczenia opadają, 
a człowiek staje się wolny.

 Warto hunę realnie wprowadzić w życie. Wtedy podświadomość wie, że na prawdę 

chcemy korzystnie zmienić nasz byt. Jeśli przekonujemy podświadomość o jakiejś rzeczy, a 
zaprzeczamy temu swoimi czynami, to podświadomość do niczego się nie przekona. Tak jak 
ktoś pragnie uzdrowić swój stosunek z sąsiadami, a codziennie świadomie na nich złorzeczy 
czy obgaduje, to Huna nic nie da. Modlitwy należy poprzeć czynami, a przynajmniej się 
starać, na miarę swoich możliwości.:)

 
Niekiedy możemy traktować te wszystkie opowiastki i teorie jako czyste bajki dla 

naiwnych. Tak też  można. Tylko  wtedy się  nie  trzeba  dziwić, że  nic  z  tej  modlitwy  nie 
wychodzi.   Na   początku   oczywiście   nie   należy   brać   wszystkiego   na   wiarę.   Najlepiej 
spróbować i doświadczyć samemu. A gdy się poczuje realnie efekty działania kreacji, wtedy 
teoria zamienia się w praktykę, a domysły w pewność.

 

****

 

Akcentem o miłości chciałbym zakończyć serię o Hunie. Myślę, że opisałem wszystko to, co 
jest   niezbędne   do   zrozumienia   i   praktyki   huny.   Niech   ten   tekst   przyniesie   korzyść   dla 
wszystkich otwartych na to istot.:)

            
 

 
           

 Miłość.

 

We wszechświecie można wyróżnić dwa podstawowe stany: Miłość i brak miłości. 

Oba   stany   możemy   wykreować   w   naszym   życiu.   Nieskończony   wszechświat   nam   to 
umożliwia. 
             Tym   co   odcina   nas   od   miłości   jest   lęk.   To   właśnie   przez   niego   ludzie   przestali 
doświadczać tego cudownego boskiego uczucia.

Huna uczy jak odzyskać pierwotną miłość. Umożliwia ponowne „wpasowanie” się we 

wszechświecie. Poczucie cudownej jedności, harmonii. Miłości.
        

    

****

background image

 

Trwać w chwili obecnej. Bez lęków, przywiązań, oporów. Być czystym, doświadczać 

czystej rzeczywistości. Tu i teraz poczuć szczęście. Tylko dlatego, że jesteśmy. Tylko dlatego, 
że jest świat.

Cała   rzeczywistość   jest   miłością.   Nie  ma  nic   innego.  Wystarczy   otworzyć   serce   i 

posłuchać melodii wszechświata. Jest bardzo spokojna i piękna.

Ty jesteś ukochanym dzieckiem Boga. Miłość Jest zawsze z Tobą. Nigdy o tym nie 

zapominaj.

 
Niech Twoje działanie wypływa z radosnego serca. Niech to się stanie naturalne i 

spontaniczne. Poczuj, że świat jest tylko możliwością. Możliwością miłości. Wykorzystaj 
to.... :)

 

-----------------------------------

 
 

Dziękuję Wam wszystkim. Dziękuję Ci Boże. :)

Pobrano z:
 

www.tao-zycia.blog.onet.pl