background image

 

 

ROZDZIAŁ 32 

 
Blask księżyca lśnił w oknie, oświetlając toń łóżka Eleny. Przed chwilą Meredith rzucała się i 
walała się z boku na bok, ale teraz Elena słyszała jej miarowy oddech. Dobrze, że Meredith 
spała. Była wyczerpana: nauka, patrolowanie każdej nocy, utrzymywanie się w dobrej 
kondycji na treningach, dzika frustracja, że nie mogła znaleźć żadnych konkretnych 
wskazówek, co do tożsamości zabójcy.  
Elena była osamotniona w swojej bezsenności. Wyciągnęła nogi pod kołdrą i odwróciła swoją 
poduszkę na chłodniejszą stronę. Gałęzie stukały w okno i Elena poruszyła ramionami na 
materacu, starając się uspokoić zajęty umysł. Chciała, żeby Bonnie wróciła.  
Stukanie w okno powtórzyło się znowu i znowu, ostro i rytmicznie. W końcu Elenę olśniło, 
ż

e tam nie było żadnych drzew, których gałęzie dotykałyby okna. Serce zaczęło jej walić, 

usiadła, wstrzymując oddech. Oczy czarne, jak noc zaglądały w okna, widać też było skórę 
bladą, jak światło księżyca. Mózg Eleny zatrzymał się na chwilę, aby zacząć po chwili znowu 
pracować, a potem wyszła z łóżka i otworzyła okno. Był tak szybki i pełen wdzięku, że zanim 
zamknęła okno i się odwróciła, Damon siedział już na łóżku, opierając się na łokciach, czując 
się zupełnie swobodnie.  
- Jakim ona jest łowcą wampirów- powiedział zimno, patrząc na Meredith, jak delikatnie 
chrapała w poduszkę. Jego spojrzenie było jednak niemal czułe.  
- To nie fair- powiedziała Elena- Ona jest wyczerpana. 
- Pewnego dnia jej życie może zależeć od jej czujności, nawet jeśli będzie wyczerpana- 
Damon powiedział dobitnie. 
- Dobrze, ale dzisiaj nie jest ten dzień- powiedziała Elena- Zostaw Meredith w spokoju i 
powiedz mi, czego dowiedziałeś się o Zanderze. 
Siedząc ze skrzyżowanymi nogami na łóżku obok niego, pochyliła się do przodu, żeby 
wysłuchać go z uwagą. 
Damon wziął ją za rękę, powoli splatając swoje palce z jej palcami.  
- Nie dowiedziałem się niczego konkretnego- powiedział- ale mam pewne podejrzenia.  
- Co masz na myśli?- powiedziała rozproszona Elena.  
Damon głaskał delikatnie jej ramię drugą ręką, a ona zdała sobie sprawę, że przygląda jej się 
uważnie, badając, czy ona ma coś przeciwko temu. Wewnątrz lekko się wzdrygnęła. Co za 
różnica, po tym wszystkim?  Stefan ją zostawił, nie było powodu, żeby odpychać Damona. 
Spojrzała na Meredith, ale ciemnowłosa dziewczyna nadal głęboko spała. 
Ciemne oczy Damona błyszczały w świetle księżyca. Zdawał się wyczuwać, co myślała, bo 
pochylił się bliżej niej na łóżku, przyciągając ja do siebie.  
- Muszę trochę więcej powęszyć- powiedział Damon- Na pewno jest coś w nim i jego 
kolegach biegających z nim. Po pierwsze, są zbyt szybcy. Ale nie sądzę, że Bonnie jest w 
jakimś niebezpieczeństwie.  
Elena zesztywniała w jego ramionach. 
- Jaki masz na to dowód?- zapytała- Zresztą nie chodzi tylko o Bonnie. Jeśli ktokolwiek jest w 
niebezpieczeństwie, oni powinni być naszym priorytetem.  
- Będę ich obserwował, nie martw się- zaśmiał się sucho, intymnie- On i Bonnie są 
zdecydowanie blisko. Ona wydaje się być zamroczona.  
Elena uwolniła się uważnie z jego rąk, czując lęk. 
- Jeśli on może być niebezpieczny, jeśli jest w nim coś, jak powiedziałeś, musimy ją ostrzec 
przed nim. Nie możemy po prostu siedzieć, obserwować i czekać, aż coś złego się stanie. Do 
tego czasu, może być za późno. 
Damon przyciągnął ją z powrotem do siebie, kładąc rękę na jej boku. 

background image

 

 

- Już próbowałaś ostrzec Bonnie i to nie zadziałało, prawda? Dlaczego miałaby Cię posłuchać 
teraz, kiedy spędza tyle czasu z nim i nic złego się jej nie stało?- pokręcił głową- To nie 
zadziała, księżniczko.  
- Chciałabym tylko, żeby można było coś zrobić- Elena powiedziała żałośnie. 
- Gdybym tylko mógl spojrzeć na zwłoki- powiedział Damon zamyślony- może miałbym 
więcej pomysłów, co się za tym kryje. Przypuszczam, że włamanie do kostnicy jest 
wykluczone? 
- Myślę, że oni przekazali już zwłoki- powiedziała wątpiącym tonem- i nie jestem pewna, 
gdzie potem je przekażą. Czekaj!- usiadła prosto- Biuro Bezpieczeństwa kampusu powinno 
coś mieć, nie? Jakieś nagrania, a może nawet zdjęcia ciał Christophera i Samanthy? 
Ochroniarze zawsze byli na miejscu zdarzenia tuż przed policją. 
- Możemy to sprawdzić jutro, na pewno- Damon powiedział od niechcenia- Jeśli to sprawi, że 
poczujesz się lepiej. 
Jego głos i ekspresja były prawie bezinteresowne, wyzywające i po raz kolejny Elena poczuła 
dziwną mieszankę pragnienia i irytacji, które Damon wywoływał u niej. Chciała trzymać go z 
dala i przytulać jednocześnie. Prawie zdecydowała się odepchnąć go, kiedy zwrócił na nią 
wzrok.  
- Moja biedna Elena- powiedział kojącym szeptem, jego oczy lśniły w blasku księżyca.  
Przebiegł delikatnie ręką po jej ramieniu i szyi dochodząc łagodnie do linii jej szczęki. 
- Nie możesz uciec od mrocznych stworzeń, prawda, Eleno? Nie ważne, jak się starasz. 
Przychodzisz w nowe miejsce, znajdujesz nowego potwora. 
Pogładził jej twarz jednym palcem. Jego słowa były prawie szydercze, ale jego głos był 
łagodny, a oczy błyszczały ze wzruszenia.  
Elena przycisnęła policzek do jego dłoni. Damon był elegancki i inteligentny i było w nim coś 
mrocznego. Nie mogła zaprzeczyć, że czuje do niego pociąg- zawsze go czuła nawet, kiedy 
spotkali się po raz pierwszy i przerażał ją. I Elena kochała go od tej zimowej nocy, kiedy 
obudziła się jako wampir, a on dbał o nią, chronił i uczył wszystkiego, co powinna umieć.  
. Stefan opuścił ją. Nie było żadnego powodu, dla którego nie powinna tego robić.  
- Nie zawsze chcę uciekać od mrocznych istot, Damon- powiedziała.  
 Milczał przez chwilę, automatycznie głaszcząc jej policzek,  a potem pocałował ją. Jego usta 
były jak chłodny jedwab i Elena czuła, jakby wędrowała przez wiele godzin przez pustynię  
i w końcu dostała zimną wodę. Pocałowała go mocniej, puszczając jego dłonie i głaszcząc 
jego miękkie włosy. Oderwawszy się od jej ust, Damon całował jej szyję delikatnie, czekając 
na pozwolenie. Elena odchyliła głowę do tyłu, aby zrobić mu lepszy dostęp. Usłyszała 
syczący oddech Damona i spojrzał w jej oczy z miękkim i bardziej otwartym wyrazem 
twarzy, niż kiedykolwiek u niego widziała, po czym opuścił swoją twarz na jej szyję. Ukłucie 
jego kłów bolało tylko przez chwilę, a potem ona ślizgała się w ciemności po wstęgach 
bolesnej przyjemności, która poprowadziła ją poprzez noc, do Damona. Czuła jego radość i 
podziw mając ją w ramionach bez poczucia winy, bez żadnych zastrzeżeń. W zamian dała mu 
poczuć jej szczęście z powodu tego, że pomimo jej rozterek, nadal go chciała, wciąż kochając 
Stefana, jej ból z powodu braku Stefana.  Nie było poczucia winy, nie teraz, ale była ogromna 
dziura w jej sercu po stracie Stefana i pozwoliła Damonowi to zobaczyć.  
„Wszystko jest w porządku, Eleno”, poczuła od niego, nie do końca w słowach, ale raczej jak 
mruczenie zadowolonego kota. „To jest wszystko, czego chcę”.