background image

 

Jadwiga Courths-Mahler 

 

Pierwsza miłość Eryki 

 

     

background image

—  Łaskawy  panie,  nie  mogę  już  dłużej  pracować!  Stałam  się 

stara  i  nieporadna.  Od  kiedy  mam  chore  nogi,  jestem  coraz  bardziej 

niezdarna. Nie mogę nadal spełniać swoich obowiązków tak, jak bym 

chciała, i dlatego będzie najlepiej, jeżeli poproszę o zwolnienie mnie z 

pracy. 

—  Ależ  kochana  pani  doktor!  Jeżeli  pani  teraz  przestanie 

pracować,  stanie  się  pani  jeszcze  bardziej  nieporadna,  a  to  wcale  nie 

poprawi pani zdrowia! 

—  Zdaję  sobie  z  tego  sprawę!  To  jest  właśnie  najgorsze  — 

umysłowo  jestem  zupełnie  sprawna  i  mogłabym  nadal  pełnić  swoje 

obowiązki. Niestety, fizycznie jest ze mną źle. W gospodarstwie dużo 

spraw  zostało  zaniedbanych.  Moje  oczy  już  nie  dostrzegają 

wszystkiego,  a  moje  nogi  nie  nadążają  tam,  gdzie  powinnam  być. 

Niestety,  służba  to  wykorzystuje  i  zaniedbuje  się.  Dostawcy 

przysyłają  gorszy  towar,  ponieważ  nie  mam  sił,  żeby  codziennie 

osobiście sprawdzać, co mają w sklepach. Wszystko mnie denerwuje, 

a teraz znoszę to gorzej niż dawniej, kiedy mogłam wyładować złość, 

pracując  dwa  razy  więcej.  Wiem,  że  nie  mogę  panom  służyć  tak  jak 

dawniej i nie chcę czekać, aż usłyszę: “Pani doktor, nie potrzebujemy 

pani, jest pani zwolniona". 

Ojciec  i  syn,  którzy  dotąd  słuchali  z  uwagą,  roześmiali  się  na 

głos: 

—  Tego  pani  nigdy  nie  usłyszy!  Od  piętnastu  lat  prowadzi  pani 

nasz dom tak wzorowo, że nie odczuliśmy, że zabrakło tu pani domu! 

Nie widzimy żadnych niedociągnięć. 

background image

— Ale ja je widzę, proszę pana. 

—  Jednak  zawsze  wszystko  było  w  najlepszym  porządku, 

zwłaszcza kiedy wydawaliśmy duże przyjęcia. 

— Za dwa lub trzy lata panowie to zauważą. 

— Czy pani może sobie wyobrazić, jakie nieszczęście nas spotka 

jeśli  będziemy  musieli  zatrudnić  nową  osobę?  Mam  wrażenie,  że 

wszystko się zawali, jeżeli pani przestanie nad tym czuwać jak dobry 

duch! — rzekł syn, a pan domu przytakiwał, kiwając głową. 

—  Proszę  pana,  wczoraj  zauważył  pan  małą  dziurkę  w  koszuli. 

Nie dopilnowałam bielizny, ponieważ nie mogę stać, a dziewczęta nie 

są dokładne, kiedy mnie nie ma. 

— To żadna tragedia; każdemu może się zdarzyć! 

— No tak, ale pana to zdenerwowało, mój młody panie! 

—  Tylko  przez  chwilę,  ponieważ  spieszyłem  się  i  chciałem  już 

wyjść.  Proszę  pomyśleć,  ile  razy  dostanę  podartą koszulę,  jeżeli  pani 

porzuci  nas  na  pastwę  losu!  Ojcze,  odezwij  się!  Coś  musimy 

wymyślić! 

Starszy  pan,  wyglądający  jeszcze  młodo,  bezradnie  pokręcił 

głową. Syn, który był bardzo podobny do swojego przystojnego ojca i 

miał  jego  szare  oczy,  również  nie  wiedział,  co  robić,  choć  obaj 

panowie  doskonale  sobie  radzili  z  wieloma  zawodowymi  sprawami, 

bardziej skomplikowanymi niż ten domowy problem.  

Wreszcie starszy pan rzekł: 

—  A  może  pani  zaangażuje  młodą  osobę,  która  będzie  pani 

asystentką? Pod pani nadzorem wykonywałaby te obowiązki, które są 

background image

najbardziej  uciążliwe.  Miałaby  pani  do  czynienia  tylko  ze  swoją 

asystentką  i nie  musiałaby  pilnować  służby  i  chodzić  do  dostawców. 

Proszę się nad tym zastanowić! My  dwaj będziemy bardziej bezradni 

niż niemowlęta, jeżeli pani nas opuści! 

Pani  doktor,  kobieta  sześćdziesięcioletnia,  sympatyczna  i  nadal 

przystojna, uśmiechnęła się. Starszemu panu nałożyła na talerz kurze 

udko, a młodemu podała miskę z sałatą. Po chwili odpowiedziała: 

—  Szczerze  mówiąc,  nie  chcę  panów  zostawić  na  łasce  losu. 

Jestem  w  tym  domu  przeszło  piętnaście  lat  i  bardzo  się  do  panów 

przywiązałam.  Pańska  propozycja  nie  jest  zła;  myślałam  o  czymś 

podobnym  i  chciałam  przyuczyć  jedną  z  dziewcząt,  które  tutaj 

pracują.  Niestety  to  proste  wiejskie  dziewczęta.  Poza  tym  pozostałe 

służące  nie  miałyby  przed  nią  respektu.  Musi  to  być  osoba 

wykształcona,  posiadająca  takt  i  umiejętność  kierowania  służbą  bez 

spoufalania  się,  a  jednocześnie  wzbudzająca  szacunek  i  respekt. 

Oczywiście, można będzie kogoś znaleźć, ale będzie wymagało pensji 

dla  asystentki.  Gościnne  pokoje  świecą  pustkami,  można  więc  jeden 

przeznaczyć dla takiej młodej osoby, a przy tak licznej służbie jeszcze 

jedno danie przy posiłkach nie będzie stanowiło poważnego wydatku. 

Obaj panowie odetchnęli. 

—  Pani  doktor!  Pensja  dla  asystentki  nie  stanowi  problemu. 

Zależy nam żeby pani została z nami. Proszę więc zaangażować jakąś 

młodą osobę; ma pani wolną rękę i sama pani zadecyduje o wyborze 

swojej  pomocnicy.  Muszę  przyznać,  że  poważnie  zmartwiłem  się  i 

dziękuję Panu Bogu, że wszystko zostanie po staremu. Proszę szybko 

background image

kogoś  znaleźć,  żeby  pani  miała  pomoc,  kiedy  w  przyszłym  miesiącu 

wydamy nasze planowane duże przyjęcie. 

—  Dziękuję  panom  za  okazaną  życzliwość!  Bardzo  mnie  to 

wzruszyło. 

—  Chyba  pani  nie  sądzi,  że  jesteśmy  niewdzięcznikami! 

Piętnaście lat to dużo i my też jesteśmy do pani przywiązani! — rzekł 

ojciec, podając pani doktor Willing rękę. 

Zobaczył  łzy  w  jej  oczach;  nie  mogła  mówić.  Skinęła  głową,  a 

młody mężczyzna dodał: 

—  Pani  doktor,  zastępowała  mi  pani  matkę.  Przecież  miałem 

piętnaście  lat,  kiedy  pani  przyjechała.  Bardzo  potrzebowałem 

matczynej opieki i czułości. 

Starając się opanować rozczulenie, odpowiedziała:  

—  Byłam  szczęśliwa,  że  mogłam  być  pomocna  i  że  ktoś  mnie 

potrzebował.  Mój  młody  panie!  Na  początku  wojny  straciłam 

jedynego syna i męża. Praca pozwoliła mi przetrwać okres rozpaczy i 

bólu. Poza tym musiałam zarabiać na życie. 

—  Tak,  tak,  droga  pani  doktor.  Oddała  pani  ojczyźnie  to  co 

najdroższe! 

—  Wiele  przeżyłam  i  nigdy  nie  myślałam,  że  zaznam  jeszcze 

radości. Moją jedyną pociechą była świadomość, że mąż nie wiedział 

o  śmierci  syna,  a  syn  nie  wiedział,  że  ojciec  zmarł  na  tyfus.  Praca, 

którą  znalazłam  w  tym  domu,  i  dobroć  obu  panów  pomogły  mi 

odzyskać psychiczną równowagę i spokój. 

background image

—  Nie  mówmy  już  o  tym,  co  było!  Mam  nadzieję,  że  pani 

zdecydowała się zostać z nami i już nie myśli o dezercji. 

Po  obiedzie  pani  doktor  podała  kawę  w  salonie.  Panowie 

rozmawiali  o  interesach.  Ojciec  był  szefem  dużego  przedsiębiorstwa 

tekstylnego,  a  jego  syn  Gerhard,  nazywany  Gerdem,  był  jego  prawą, 

ręką i od niedawna prokurentem firmy. 

Ojciec  i  syn  żyli  w  zgodzie  i  wzajemnym  zrozumieniu.  Ojciec 

czuł  się  przy  synu  młody,  syn  korzystał  z  doświadczeń  życiowych 

starszego pana. Byli dobrymi ludźmi i żyli raczej jak przyjaciele, a nie 

jak ojciec z synem. 

Ojciec, Werner Ridinger, owdowiał mając czterdzieści lat. Nigdy 

nie  myślał  o  ponownym  małżeństwie;  nie  chciał,  żeby  jego  jedynak 

miał macochę. Gerd był ojcu za to bardzo wdzięczny i zawsze o tym 

pamiętał. 

Po  wypiciu  kawy  panowie  pożegnali  swoją  gospodynię,  i  razem 

pojechali  do  biura  w  centrum  miasta.  Tam,  na  wysokim  budynku, 

widniał napis “Firma Ridinger i Syn". Było to duże przedsiębiorstwo 

eksportowe,  handlujące  z  firmami  na  wszystkich  kontynentach. 

Współpracowali z krajowymi fabrykami tekstylnymi i pośredniczyli w 

sprzedaży niemieckich towarów na rynkach światowych. Bez względu 

na trudną sytuację powojenną i inflację firma Ridinger prosperowała i 

co roku osiągała znaczne zyski. 

 

Następnego  dnia  pani  doktor  Willing  wysłała  ogłoszenie  i  po 

tygodniu  otrzymała  szereg  ofert  od  osób  zainteresowanych  pracą 

background image

asystentki. Starsza dama nie rozmawiała z panami na ten temat. Sama 

przeczytała  wszystkie  oferty  i  wybrała  trzy,  które  uznała  za 

interesujące.  Zgodnie  z  ogłoszeniem  kandydatki  przysłały  zdjęcia  i 

listy polecające.  

Jedna oferta, którą odłożyła, nie miała załączonej opinii. Właśnie 

ta  kandydatka  wydawała  się  pani  doktor  najlepsza.  Jednak  wszystkie 

trzy panie poprosiła o osobisty kontakt. Wyznaczyła godzinę dziesiątą 

dla  pierwszej  kandydatki,  jedenastą  dla  drugiej,  a  dwunastą  dla 

trzeciej. 

Panny,  którą  uważała  za  najlepszą,  ponieważ  jej  fotografia 

przedstawiała  miłą,  poważną  młodą  osobę,  a  jej  oferta  była  ciekawa. 

Brzmiała tak: 

Łaskawa Pani 

Proszę  wybaczyć,  że  ośmielam  się  ubiegać  o  posadę  u  Pani,  nie 

mając żadnego listu polecającego ani opinii, ponieważ nigdzie jeszcze 

nie  pracowałam.  Pielęgnowałam  chorą  matkę.  Żyłyśmy  ze  skromnej 

pensji  po  ojcu.  Matka  zmarła  przed  trzema  miesiącami.  Zostałam 

sama bez  środków  do  życia  i  zarabiam  robótkami  ręcznymi,  za  które 

mało  płacą.  Nie  mogę  znaleźć  posady,  bo  nie  ukończyłam  studiów  i 

nie  mam  zawodu,  mam  jednak  duże  doświadczenie  w  prowadzeniu 

domu.  Umiem  gotować  i  mogę  wykonywać  wszelkie  prace  w 

gospodarstwie. 

W Pani ogłoszeniu była wzmianka, że pani chce przyuczyć młodą 

osobę  do  nowych  obowiązków,  i  to  ośmiela  mnie  ubiegać  się  o  tę 

pracę.  Jestem  dobrze  wychowana.  Mój  ojciec  piastował  wysokie 

background image

stanowisko,  był  sędzią.  Rodzice  prowadzili  dom  otwarty,  często 

przyjmowali  gości,  a  ja,  z  powodu  choroby  matki,  nadzorowałam 

służbę. Mam nadzieję, że mogłabym sprostać Pani wymaganiom. 

Mam  dwadzieścia  jeden  lat,  jestem  zdrowa,  silna  i  sumienna. 

Byłabym szczęśliwa, gdyby Pani zechciała mnie zaangażować. 

Opinię  o  mnie  mogą  wydać  następujące  osoby:  pan  radca 

Nimrod,  przyjaciel  mojego  ojca,  pan  profesor  Darland,  pani  doktor 

Wieman  i  firma  ,,Jung  i  Spółka",  która  kupuje  moje  ręcznie  robione 

kilimy. Załączam ich adresy i numery telefonów. 

Po  śmierci  matki  zamieszkałam  u  pani  doktor  Wieman, 

Seidelstrasse 221IV. 

Oczekuję  odpowiedzi  Łaskawej  Pani  i  pozostaję  z  głębokim 

szacunkiem 

Eryka Yalsen 

Starsza pani jeszcze raz przeczytała ten list. Jego treść spodobała 

jej  się.  tak  jak  i  załączone  zdjęcie.  Zaprosiła  młodą  pannę  na 

poniedziałek, na dwunastą. Postanowiła, że zaangażuje ją jeżeli opinie 

będą  zadowalające.  Jednak  najpierw  chciała  porozmawiać  z  dwiema 

innymi kandydatkami. 

Tego  samego  dnia  zatelefonowała  na  podane  numery  i  wszędzie 

otrzymała bardzo pochlebne wypowiedzi o wychowaniu i charakterze 

Eryki  Yalsen.  Przy  okazji  potwierdzono,  że  jest  ona  córką  zmarłego 

przed laty sędziego. 

W  poniedziałek  zaczęły  kolejno  przychodzić  kandydatki.    

Pierwszą  była  stara  panna,  bardzo  pewna  siebie.  Widać  było,  że  nie 

background image

pozwoli,  żeby  jej  rozkazywano.  Robiła  wrażenie,  że  wszystko  wie 

lepiej niż ktokolwiek. Kiedy usłyszała, że nie zostanie zaangażowana, 

odpowiedziała z przekąsem:  

— Nie przyjęłabym pracy w domu, gdzie są sami panowie! 

Pani  Willing  pomyślała  z  ironią,  że  cnocie  tej  starej  panny  nie 

zagrażało  w  willi  Ridingerów  najmniejsze  niebezpieczeństwo!  Znała 

wykwintny  gust  swoich  panów!  Poza  tym  była  pewna,  że  nigdy  nie 

zbliżyliby się do kobiety pracującej w ich domu. Pierwsza kandydatka 

została załatwiona. 

O jedenastej zjawiła się następna. Ubrana była wyzywająco, co z 

góry  przesądziło  sprawę.  Zaczęła  w  sposób  dramatyczny  opisywać 

niewdzięczność ostatniego pracodawcy — wdowca, który ożenił się z 

inną  kobietą, a przecież  powinien  był  jej  zaproponować  małżeństwo! 

Pani Willig cierpliwie wysłuchała potoku słów, a potem oświadczyła, 

że miejsce asystentki jest już zajęte. Wywołało to oburzenie “panny w 

pretensjach", która opuściła pokój trzaskając drzwiami. 

Pani doktor westchnęła. Po rozmowie z dwiema pannami zaczęła 

wątpić,  czy  w  ogóle  zaangażuje  asystentkę.  Jednak  czekała  ją  miła 

niespodzianka. Kiedy weszła Eryka Yalsen, pani Willig ujrzała ładną, 

elegancko  ubraną  pannę.  Szlachetną  twarz  otaczały  kasztanowe 

włosy, a duże szare oczy poważnie patrzyły na świat. 

— Panna Eryka Yalsen? — zapytała pani doktor. 

— Tak, łaskawa pani. 

   — Zamierzam panią zaangażować, mimo że nie ma pani żadnej 

pisemnej  opinii.  Rozmawiałam  telefonicznie  z  osobami,  które  pani 

background image

wymieniła,  wszyscy  wyrażali  się  o  pani  bardzo  pochlebnie; 

oświadczyli,  że  jest  pani  osobą  poważną,  sumienną  i  dobrze 

wychowaną. Proszę, niech pani siada! 

Zaraz  zorientowała  się,  że  ma  przed  sobą  młodą  damę 

zachowującą się nienagannie. Eryka zapewniła ją: 

— Łaskawa pani, będę bardzo wdzięczna, jeżeli pani zechce mnie 

zaangażować.  Będę  się  bardzo  starała,  żeby  pani  była  zadowolona. 

Jestem  przekonana,  że  szybko  wszystko  poznam  i  będę  mogła  panią 

wyręczać. 

Pani  Willig  wyjaśniła,  na  czym  będzie  polegała  praca  Eryki,  a 

kiedy  użyła  słowa  “asystentka",  młoda  dziewczyna  zrozumiała,  co 

będzie musiała robić. Odpowiedziała: 

— Łaskawa pani, rozumiem, jakie będą moje obowiązki, i jestem 

pewna,  że  zdołam  sprostać  pani  wymaganiom.  Nie  boję  się  żadnej 

pracy  i  znam  się  na  prowadzeniu  domu.  Jestem  młoda  i  silna  i 

postaram się pod każdym względem zadowolić panią doktor. 

—  Czy  pani  zdaje  sobie  sprawę,  że  dla  takiej  damy  jak  pani nie 

jest to odpowiednia praca? 

—  Jestem  biedną dziewczyną  i  chcę uczciwie  zarabiać  na  życie. 

Uczono  mnie  w  domu,  że  żadna  praca  nie  hańbi.  Moja  biedna 

mateczka  bardzo  martwiła  się  o  moją  przyszłość.  Po  jej  śmierci 

wygasło  prawo  do  emerytury  po  ojcu.  Sprzedałam  wszystko,  żeby 

mieć  kilka  groszy  na  czarną  godzinę.  Chcę  pracować,  żeby  móc 

jeszcze trochę zaoszczędzić na wypadek, gdybym zachorowała. 

— Kiedy może pani zacząć? 

background image

— W każdej chwili, nawet dzisiaj. 

— Dobrze, panno Yalsen, jest pani zaangażowana. 

Eryka zarumieniła się z radości i przycisnęła ręce do serca. 

— Dziękuję łaskawej pani! Jestem bardzo wdzięczna! 

—  Mam  nadzieję,  że  będzie  nam  razem  dobrze.  Jest  pani 

sympatyczna. Proszę przyjść jutro o jedenastej. Obaj panowie pracują 

wtedy  w  biurze  i  będę  wolna.  Pokażę  pani  pokój,  w  którym  pani 

zamieszka. Proszę pamiętać: nie wolno spoufalać się ze służbą. Muszą 

od  pierwszego  dnia  zrozumieć,  że  mają  słuchać  pani  rozkazów  tak, 

jakbym  je  wydawała  ja.  Wszyscy  są  uczciwymi  ludźmi,  ale  niestety 

trochę się rozleniwili; teraz to musi się zmienić. 

— Rozumiem, łaskawa pani. Proszę polegać na mnie. 

—  Dobrze.  Proszę  nie  używać  zwrotu  ,,łaskawa  pani".  Wszyscy 

tytułują mnie “pani doktor" i jestem do tego przyzwyczajona. A teraz 

musimy omówić pani pensję. Ile pani żąda? 

— Zgodzę się na każde wynagrodzenie. Dla mnie najważniejszą 

sprawą jest mieszkanie i pełne utrzymanie. 

Po  kilku  minutach  ustaliły  wysokość  wynagrodzenia  i 

sprecyzowały  szereg  kwestii  dotyczących  obowiązków  asystentki. 

Potem Eryka wstała, ukłoniła się i opuściła willę Ridingerów. 

Młoda  dziewczyna  była  szczęśliwa,  że  została  zaangażowana; 

szybko  szła  przez  ogród  do  bramy.  Pani  doktor patrzyła  za  nią przez 

okno i była zadowolona, że trafiła na tę młodą damę — ładną i dobrze 

wychowaną. 

background image

Następnego dnia o jedenastej przed willą Ridingerów zatrzymała 

się taksówka. Wysiadła z niej Eryka Yalsen. Szofer wyjął z bagażnika 

jedną  dużą  i  jedną  małą  walizkę,  przyjął  pieniądze  i  ruszył.  Zanim 

Eryka  nacisnęła  dzwonek,  przy  bramce  zjawił  się  służący  i  zabrał 

walizki. Poszła za nim do willi. 

W hallu zobaczyła panią Willig. 

—  Serdecznie  witam  panią  asystentkę!  —  rzekła  z  przyjaznym 

uśmiechem, podając Eryce rękę. 

Młoda  dziewczyna  pocałowała  dłoń  starszej  damy  i  wzruszona 

odpowiedziała: 

— Dziękuję pani doktor z całego serca za miłe powitanie. Jestem 

nieco speszona, ponieważ to jest moja pierwsza praca w życiu. 

Pani doktor westchnęła:  

—  Rozumiem  pani  nastrój;  sama  go  doświadczyłam  przed  laty. 

Moi  panowie  nie  pozwalają  mi  odczuwać,  że  jestem  tutaj 

pracownikiem,  więc  i  ja  postanowiłam  traktować  panią  w  taki  sam 

sposób, o ile pani będzie spełniać swoje obowiązki. 

—  Jestem  bardzo  zobowiązana  i  zrobię  wszystko,  żeby  pani 

doktor nie zawieść. 

—  Zaraz  zawołam  pokojówkę.  Zaprowadzi  panią  do  pokoju, 

który przygotowano. Mam nadzieję, że będzie pani tam dobrze. Kiedy 

pani  rozpakuje  walizki,  proszę  przyjść  do  mnie.  Będę  tam,  w  tym 

pokoju!  —  mówiąc  to  wskazała  na drzwi  na końcu korytarza.  Był  to 

mały  gabinet,  gdzie  pani  doktor  urzędowała.  Stąd  kierowała  dużym 

domem. 

background image

Eryka poszła za młodziutką dziewczyną w granatowej sukience i 

białym  fartuszku.  Kiedy  weszła  do  wyznaczonego  dla  niej 

pomieszczenia, zobaczyła, że już wniesiono jej bagaże. 

Pokój  był  duży  i  miał  trzyczęściowe  okno  z  widokiem  na 

obszerny  ogród.  Firanki  były  z  białego  batystu.  Łóżko  stało  w 

głębokiej  wnęce,  którą  w  ciągu  dnia  można  było  zasłonić  wzorzystą 

kretonową kotarą. Takim samym materiałem obite były dwa foteliki i 

kanapa. Z jednej strony pokoju umieszczono szafę, a po drugiej były 

drzwi  do  małej  komfortowej  łazienki.  Po  środku  pokoju  stał  okrągły 

stolik i trzy krzesła. Przy oknie ustawiono etażerkę na książki. 

Eryka  podziękowała  pokojówce,  a  kiedy  dziewczyna  wyszła, 

zaczęła  się  rozglądać  i  z  radością  stwierdziła,  że  będzie  się  w  tym 

pokoju dobrze czuła. Szybko poukładała w szafie bieliznę i powiesiła 

sukienki.  Na nocnym  stoliku postawiła  fotografie  zmarłych  rodziców 

szepcząc:  “Kochana  mamo,  kochany  tatusiu!  Czuwajcie  nade  mną, 

żebym podołała wszystkim obowiązkom!" 

Kiedy  skończyła  ustawiać  na  etażerce  swoje  ulubione  książki, 

postanowiła  przebrać  się.  Wybrała  skromną,  czarną  sukienkę,  ale  nie 

chcąc  podkreślać  żałoby,  przypięła  biały  kołnierzyk.  Przygładziła 

kasztanowe  włosy  i  poszła  do  pani  doktor.  Zapukała  i  weszła  do 

gabinetu. Starsza dama odwróciła się i zapytała: 

— Już pani gotowa? 

—  Tak,  proszę  pani.  Przyniosłam  fartuch;  nie  wiem,  czy 

powinnam go nosić. 

background image

—  Może  pani  nosić  fartuch,  czasem  praca  tego  wymaga.  Ja 

również często go zakładałam. Podoba się pani pokój? 

— Jest bardzo ładny! Serdecznie dziękuję, że pani doktor dała mi 

tak przytulne pomieszczenie. 

—  Jeżeli  czegoś  tam  brakuje,  proszę  mi  powiedzieć;  każę  zaraz 

przynieść. 

— Jest wszystko, czego potrzebuję. 

—  Dobrze!  Chodźmy  więc  do  służby;  teraz  wszyscy  są  razem, 

jedzą  drugie  śniadanie.  Proszę  pamiętać,  żeby  zachować  właściwy 

dystans.  Ze  służbą  nie  należy  się  spoufalać;  to  prości  ludzie  i  muszą 

spełniać swoje obowiązki, tak jak i my musimy to robić. 

— Będę się starała. Jeżeli popełnię jakiś błąd, proszę mi szczerze 

powiedzieć, 

żebym 

przyszłości 

uniknęła 

niewłaściwego 

postępowania. 

Na  twarzy  starszej  damy  pojawił  się  wyraz  wzruszenia.  Była 

zadowolona  z  wyboru  swojej  asystentki  i  czuła,  że  będzie  z  niej 

zadowolona.  Byłoby  jej  bardzo  przykro,  gdyby  na  jej  miejscu  była 

oschła, starsza panna. 

Obie  panie  poszły  do  sutereny,  gdzie  była  kuchnia  i  inne 

pomieszczenia  gospodarskie  oraz  duży  pokój,  w  którym  służba 

spożywała  posiłki  i  odpoczywała.  Kiedy  ujrzeli  w  drzwiach  panią 

doktor, wszyscy wstali, ale ona skinęła ręką mówiąc: 

— Siadajcie. Nie będziemy wam przeszkadzać, zajmę wam tylko 

chwilę. Chcę przedstawić moją asystentkę, pannę Erykę Yalsen, która 

będzie  mnie  wyręczać  i  pilnować,  żeby  w  domu  znowu  zapanował 

background image

porządek.  Wiecie  wszyscy,  że  pod  wieloma  względami  nie  jest  tak, 

jak powinno być. Panna Yalsen będzie nadzorować wszystkie prace i 

musicie  słuchać  jej  poleceń  tak,  jakby  to  były  moje  własne  rozkazy. 

Jesteście  dobrze  traktowani  i  macie  dobre  płace.  Nieporządek  i  źle 

wyprasowana lub nie zacerowana bielizna nie będą dłużej tolerowane. 

Pan  Ridinger  nie  zgodził  się  na  moje  odejście  i  poradził  mi 

zaangażować  asystentkę,  która  będzie  nadzorowała  waszą  pracę, 

ponieważ ja z powodu chorych nóg nie jestem w stanie zawsze być w 

porę  tam,  gdzie  moja  obecność  jest  niezbędna.  Oczekuję  od  was 

wszystkich,  że  nie będziecie  utrudniali  życia  mojej pomocnicy,  która 

będzie mnie informowała o wszystkim, co dzieje się w tym domu. 

Służba z zaciekawieniem patrzyła na Erykę, która nieco speszyła 

się,  ale  pomna  przestrogi  pani  Willig  szybko  opanowała  się  i 

spokojnie powiedziała: 

—  Słyszeliście  moje  nazwisko,  a  teraz  poproszę,  żebyście 

powiedzieli,  jak  się  nazywacie,  żebym  wiedziała,  jak  się  do  was 

zwracać. 

Zaczęli  kolejno  wstawać  i  podawać  imiona  i  nazwiska.  Eryka 

uważnie słuchała i przyjaźnie patrzyła na każdego, a potem rzekła: 

— Jestem przekonana, że będziecie mi pomagali, tak jak ja będę 

pomagała  każdemu,  kto  będzie  tego  potrzebował.  Sądzę,  że  nie 

poczujecie  się  dotknięci  tym,  że  skontroluję  cały  dom.  Tam,  gdzie 

stwierdzę niedociągnięcia, trzeba będzie usunąć braki. Nie będę robiła 

wymówek,  ale  nie  będę  tolerować  sprzeciwu.  Kiedy  pani  doktor 

zapozna  mnie  z  całym  gospodarstwem,  każdy  ze  służby  będzie 

background image

odpowiadał  za  pracę,  do  której  został  przyjęty.  Wkrótce  zapanuje  tu 

ład  i  porządek,  a  wtedy  będzie  mniej  pracy  i  pozostanie  tylko 

pilnować, żeby wszystko robić na bieżąco i solidnie. 

Eryka  powiedziała  to  spokojnie,  lecz  stanowczo.  Pani  doktor  z 

zadowoleniem  przytakiwała  głową.  Służba  zorientowała  się,  że  pani 

asystentka  jest  damą  jak pani  doktor,  że  jest  człowiekiem, który  wie, 

czego  chce.  W  duchu  postanowili,  że  będą  sumiennie  pracować  i 

zaakceptowali ją. 

Po  dokonanej  prezentacji  Eryka  poszła  z  panią  Willig  do  jej 

gabinetu.  Otrzymała  dokładne  instrukcje.  Była  zaskoczona,  kiedy 

usłyszała,  jak  duży  jest  dom,  w  którym  otrzymała  posadę. 

Dowiedziała  się,  że  za  kilka  tygodni  będzie  tu  wydane  uroczyste 

przyjęcie.  Przy  takich  okazjach  zapraszano  wielu  obcokrajowców, 

ponieważ  obaj  panowie  mieli  liczne  znajomości  we  wszystkich 

krajach Europy. Eryka słuchała uważnie i przy tej okazji dowiedziała 

się, że dostawcy, wykorzystując chorobę pani doktor, przysyłają towar 

gorszy niż dawniej, kiedy to osobiście wybierała w sklepach najlepsze 

produkty. 

—  To  będzie  teraz  pani  obowiązkiem,  panno  Yalsen.  A  może 

pani pozwoli, że będę mówić “panno Eryko"? 

Eryka rozpromieniła się i radośnie odpowiedziała:  

— Będę bardzo szczęśliwa, jeżeli pani zechce mówić do mnie po 

imieniu; nie będę się czuła tak obco. 

background image

—  Dobrze,  panno  Eryko!  A  więc  trzeba  nastraszyć  dostawców, 

że  zrezygnujemy  z  ich  usług.  Musimy  mieć  najlepsze  produkty,  bez 

względu na cenę! 

Pani  Willig  powiedziała  jeszcze,  że  Eryka  powinna  pójść  do 

kuchni  i  porozmawiać  z  kucharką.  Dodała,  że  jest  to  wspaniała 

kobieta,  lecz  trudno  nawiązuje  kontakt  z  nowymi  pracownikami. 

Miała jedną słabość: zbierała recepty na wykwintne dania i desery.  

Pani Willig poradziła Eryce: 

— Jeżeli pani przypadkowo ma dobry przepis, proszę jej go dać; 

zaskarbi sobie pani jej przyjaźń. 

Eryka uśmiechnęła się:  

—  Dziękuję  za  tę  wskazówkę!  U  moich  rodziców  pracowała 

kucharka, która szereg lat spędziła w kuchni hrabiego Heinsberga. Był 

znanym  smakoszem  i  sam  świetnie  gotował.  Nasza  kucharka  miała 

grubą  księgę  własnoręcznie  zanotowanych  przepisów,  które  były 

bardzo kosztowne. Jednak od czasu do czasu rodzice pozwalali, żeby 

przygotowała wykwintny obiad. Zawsze interesowałam się kuchnią, a 

zanim  nasza  kucharka  zmarła,  zostawiła  mi  swój  zbiór  receptur  pod 

warunkiem, że nikomu go nie oddam. Sądzę jednak, że mogę zdradzić 

kilka  przepisów,  żeby  panowie  dla  odmiany  spróbowali  nowych 

potraw. 

Starsza dama roześmiała się i rzekła:  

—  Panno  Eryko!  Sprawi  pani  przyjemność  naszym  panom  i 

naszej kucharce. Jest doskonałą specjalistką i nie należy do tych osób, 

które uznają wyłącznie własne,  wypróbowane przepisy. Chętnie uczy 

background image

się  gotować  nowe  potrawy.  Proszę  pójść  do  niej.  Ręczę,  że  pani  ją 

polubi. Jest jeszcze coś, co chcę pani powiedzieć. Chodzi o to, gdzie 

pani  będzie  jadała.  Ja  siadam  do  stołu  z  panami.  Pani  będzie  mogła 

jadać  w  moim  gabinecie;  to  nie  jest  daleko  od  kuchni,  a  pani  pokój 

jest na piętrze. 

—  Pani  doktor,  proszę  zadecydować.  Mnie  jest  obojętne,  gdzie 

będą podawane moje posiłki. 

Potem Eryka poszła do kuchni. Kucharka okazała niezadowolenie 

twierdząc,  że  zawsze  sumiennie  spełnia  swoje  obowiązki  i  nie 

potrzebuje nadzoru. Eryka spokojnie odparła: 

—  Wykonuję  tutaj  pracę  tak  jak  pani  i  myślę,  że  nie  będziemy 

sobie utrudniać życia. Kto solidnie pracuje, ten nie usłyszy ode mnie 

złego  słowa.  Przyszłam  do  pani  nie  po  to,  żeby  kontrolować  pani 

pracę. Jest inny powód. Pani doktor powiedziała mi, że panowie lubią 

różne  nowe  dania.  Mam  bardzo  dużo  przepisów  zmarłej  kucharki, 

która  służyła  u  moich  dziadków  i  u  rodziców.  Sama  lubię  gotować, 

więc przed śmiercią nasza kucharka podarowała mi stos przepisów — 

około  dwustu.  Chętnie  dam  pani  od  czasu  do  czasu  jakiś  ciekawy 

przepis. 

Kucharka  po  chwili  zaskoczenia  wdała  się  w  długą  dyskusję,  w 

trakcie której stwierdziła, że pani asystentka zna się na wykwintnych 

potrawach.  Postanowiła  zaraz  następnego  dnia  wypróbować  przepis 

na sos do pieczeni. W ten sposób zostały nawiązane dobre stosunki z 

kucharką. 

background image

Rozmawiając  potem  ze  służbą,  Eryka  również  umiała  znaleźć 

odpowiedni ton, gdy wskazywała na braki i zaniedbania. Często sama 

pomagała,  żeby  udowodnić,  że  umie  pracować  i  wie,  jak  należy 

wykonać polecenia, które wydawała. 

Po kilku dniach powiedziała do pani Willig:  

— Proszę pani, stwierdziłam, że wiele spraw nie załatwia się tak 

jak  należy.  Nie  chcę  pani  denerwować,  więc  nie  będę  podawała 

szczegółów,  ale  obiecuję,  że  wszystko  będzie  wykonane  zgodnie  z 

pani instrukcjami i ku pełnemu zadowoleniu pani doktor. 

Eryka  otrzymała  zgodę  na  działanie  według  własnego  uznania. 

Zaraz na początku oświadczyła służbie, że nie powie pani doktor, kto 

co  zawinił,  ale  ostrzegła,  że  powtórne  niedociągnięcia  będzie 

zmuszona  zgłosić  i  wyciągnąć  konsekwencje.  Wszyscy  byli 

zadowoleni  i  przyrzekli  solidnie  pracować;  zależało  im  na  dobrze 

płatnej pracy. 

Powoli  Eryka  opanowała  sytuację  i  w  całym  domu  znowu 

zapanował ład i porządek. Pani Willig z zadowoleniem stwierdziła, że 

gospodarstwo  funkcjonuje  jak  przed  laty,  kiedy  była  młodsza  i 

zdrowa.  Powiadomiła  obu  panów  o  zaangażowaniu  asystentki  i 

podkreśliła, że trafiła na odpowiednią młodą pannę. 

Panowie  chwalili  nowe  dania,  a  gospodyni  nie  omieszkała 

powiedzieć,  kto  dostarcza  przepisy.  Najbardziej  ucieszył  się  pan 

Werner  Ridenger  i  zarządził,  żeby  podczas  planowanego  przyjęcia 

podano  kilka  nowych  dań.  Chciał  zrobić  niespodziankę  swoim 

gościom. 

background image

Minęły  dwa  tygodnie  od  przyjazdu  Eryki  ale  ona  sama  jeszcze 

nie  poznała  obu  panów.  Potem  Gerd  Ridinger  udał  się  w  podróż 

służbową.  W  między  czasie  Eryka  po  raz  pierwszy  zobaczyła  pana 

domu. 

Pewnego  dnia  Werner  Ridinger  wrócił  wcześnie  do  domu  i  na 

schodach  spotkał  Erykę.  Ukłoniła  się,  a  starszy  pan  zdziwiony 

popatrzył na ładną pannę. Zatrzymał się i rzekł: 

— Sądzę, że należy pani do domowników, ale ja pani jeszcze nie 

znam. 

— Jestem Eryka Yalsen, proszę pana. Pani doktor zaangażowała 

mnie przed dwoma tygodniami. 

—  Ach  tak!  A  więc  pani  asystentka!  —  rzekł  śmiejąc  się  i 

badawczo obserwując Erykę. 

—  Tak  nazywa  mnie  pani  doktor  i  służba  —  odpowiedziała 

speszona. 

—  Witam  panią  w  naszym  domu!  Pani  Willig  opowiadała  nam 

wiele dobrego o pani, a ja chcę wykorzystać okazję i podziękować za 

pyszne dania, które kucharka przygotowuje dzięki pani przepisom. 

— Proszę pana, cieszę się, że mogłam to zrobić. 

—  Sprawiła  nam  pani  wielką  przyjemność!  Proszę  dalej  tak 

dzielnie wyręczać panią doktor! 

— Będę się starała, proszę pana! 

Eryka  ukłoniła  się  i  zbiegła  po  schodach.  Werner  Ridinger  z 

przyjemnością  patrzył  za  młodą  panną.  Eryka  miała  na  sobie 

background image

granatową  sukienkę  i  biały  fartuch.  Wyglądała  bardzo  ładnie,  co  nie 

uszło uwadze pana domu; chętnie patrzył na piękne kobiety. 

Podczas obiadu rzekł do gospodyni:  

—  Przed  godziną poznałem  pani asystentkę.  W  pierwszej  chwili 

byłem  zaskoczony.  Wygadała  wytwornie;  biały  fartuch  zdradził,  że 

pracuje w naszym domu. 

Starsza pani skinęła głową:  

—  Jest  prawdziwą  damą  i  pochodzi  z  bardzo  dobrej  rodziny. 

Mówiłam panu! 

—  Jednak  nie  wspomniała  pani,  że  jest  czarująca.  Stale  pani 

podkreśla wyłącznie jej zdolności i pracowitość.  

—  Ponieważ  jest  zatrudniona  w  pańskim domu,  sądziłam,  że  jej 

przydatność jest ważniejsza od jej wyglądu. 

— Ma pani rację, ale ja wolę ładne kobiety. Stwierdziłem, że pani 

asystentka jest bardzo miła i sympatyczna. 

Pan  domu  zmienił  temat.  Może  bardziej  zainteresowałby  się 

Eryką,  gdyby  nie  piękna  Hiszpanka,  którą  niedawno  poznał  i  często 

spotykał. Była siostrą Hiszpana, którego wszyscy uważali za bogacza. 

Załatwiał duże interesy w Niemczech i dlatego senor Espado poprosił 

swoją  siostrę,  żeby  wybrała  wzory  tkanin  zamawianych  w  fabryce 

pana  Ridingera.  Zapowiedział,  że  faktury  zapłaci  z  góry.  Dla  panów 

Ridingerów  nie  miało  to  żadnego  znaczenia,  lecz  czarujący  uśmiech 

senority  spowodował,  że  temu  zamówieniu  poświęcili  szczególną 

uwagę. 

background image

Syn  widząc,  że  ojciec  interesuje  się  kruczowłosą  Hiszpanką, 

uśmiechał się. Kiedyś rzekł: 

— Kochany staruszku, wycofuję się! Możesz bez obawy zalecać 

się do senority Espado! 

Werner Ridinger nieco speszony zapytał:  

— Nie uległeś jej czarowi? 

—  Nie  tak  bardzo  jak  ty,  ojcze.  Postanowiłem  odbyć 

zaplanowaną  podróż  służbową,  żeby  senorita  zwróciła  uwagę  na 

ciebie. 

— Nie jest ci przykro? Powiedz szczerze, mój chłopcze! 

—  Ojcze,  te  kruczowłose  i  czarnookie  piękności  nie  są  w  moim 

guście.  Bądź  spokojny  i  baw  się  dobrze!  Tylko  nie  zrób  jakiegoś 

głupstwa! 

Dla  Gerda  sprawa  była  załatwiona,  a  starszy  pan  z  właściwym 

sobie  zapałem  zabiegał  o  względy  senority  Mercedes.  Spotykali  się 

codziennie; na jej cześć postanowił wydać przyjęcie w swojej willi. 

Zakochany  starszy  pan  nie  zauważył,  że  senorita  trochę 

posmutniała  na  wieść,  że  Gerd  wyjechał.  Usłyszawszy,  że  wróci  za 

kilka  dni,  odzyskała  humor.  Nie  dała  po  sobie  poznać,  że  starszego 

pana  Ridingera  traktuje  jako  środek  do  pewnego  celu.  Cierpliwie 

słuchała jego uprzejmych komplementów, kokietowała oczarowanego 

jej pięknością staruszka i zawsze osiągała to, na czym jej zależało. 

Słyszała, że jest bardzo bogaty i zręcznie naprowadziła rozmowę 

na  jego  słynny  zbiór  szlachetnych  kamieni.  Chętnie  opowiedział,  jak 

je zdobył, i że przechowuje je w sejfie w swojej willi. Musiał obiecać, 

background image

że przy okazji pokaże jej swój skarb, którego nikomu nie pokazywał, 

ale dla niej był gotów zrobić wyjątek. 

Tak więc Werner Ridinger był bardzo zakochany, czuł się młodo 

i  był  szczęśliwy.  Z  tego  powodu  nie  poświęcił  szczególnej  uwagi 

Eryce.  Zresztą  miał  swoje  zasady  i  w  stosunku  do  służby  był  bardzo 

powściągliwy. 

Sprawy  domowe  omawiał  wyłącznie  z  panią  Willig  i  teraz  też 

przekazał jej swoje życzenia w związku z zaplanowanym przyjęciem. 

Oczywiście,  jego  damą  przy  stole  miała  być  senorita  Espado.  Był  w 

doskonałym humorze, jak zawsze, kiedy liczył na mały romans. 

Gospodyni  zanotowała  wszystkie  jego  uwagi,  a  kiedy  pan 

Ridinger udał się do biura, poprosiła do siebie Erykę. 

— Moja droga panno Eryko! Musimy jeszcze raz sprawdzić, czy 

czegoś  nie  pominięto.  Zakąski  na  uroczystość  zamówiła  pani  w 

delikatesach wczoraj. Trzeba jeszcze pomyśleć o deserach. Proszę się 

zastanowić  —  może  w  pani  przepisach  będzie  coś  wyjątkowego  — 

dobrego i wytwornego. Dużo rozmaitych win i likierów przysłano już 

dzisiaj  rano.  Karteczki  z  nazwiskami  gości  sama  pani  wypisze  i 

odpowiednio  udekoruje  stół.  Polegam  na  pani  guście.  Och,  jeszcze 

trzeba zamówić kwiaty, w ostatniej chwili, żeby były świeże! 

Nie  pominęły  żadnego  szczegółu.  Pani  Willig  była  dumna,  że 

przyjęcia w willi Ridingerów długo wspominano i rozmawiano o nich 

w całym mieście. Eryka była bardzo podniecona. Chciała pokazać, co 

potrafi, i udowodnić pani doktor, że zasługuje na jej zaufanie. 

background image

Przyjęcie  miało  się  odbyć  za  kilka  dni  i  starsza  dama  była 

szczęśliwa, że ma taką asystentkę. Teraz w pełni doceniała zdolności i 

pracowitość  Eryki.  Przekonała  się,  że  bez  jej  pomocy  nie  byłaby  w 

stanie zadowolić swoich chlebodawców. 

Dwa dni przed przyjęciem Eryka wybrała się do kwiaciarni, żeby 

zamówić kwiaty do dekoracji stołu i salonów.  Wcześniej słyszała, że 

wrócił młody pan Ridinger, ale go jeszcze nie widziała i nie poznała. 

Kiedy  weszła  do  kwiaciarni,  obie  sprzedawczynie  były  zajęte; 

jedna obsługiwała starszą damę, wybierając goździki i układając je w 

wiązankę, a druga przyjmowała zamówienie od młodego mężczyzny, 

który polecił wysłać dwanaście róż słynnej aktorce. 

Eryka  usłyszawszy  nazwisko,  pomyślała,  że  ta  aktorka  również 

będzie  na  przyjęciu  w  willi  Ridingerów.  Z  zaciekawieniem  spojrzała 

na młodego mężczyznę. Był bardzo przystojny. 

Kiedy  tak  patrzyła  na  niego,  ich  oczy  spotkały  się.  Eryka 

spąsowiała  i  szybko  nachyliła  się  nad  koszem  kwiatów.  Czuła,  że 

nieznajomy z zachwytem patrzy na nią. Kiedy sprzedawczyni wydała 

mu  resztę  pieniędzy,  nie  opuścił  kwiaciarni;  znowu  przyglądał  się 

Eryce. 

Ponieważ  jej  zamówienie  było  duże,  nieznajomy  po  chwili 

opuścił sklep, ale zatrzymał się przed wystawą. Eryka celowo powoli 

wybierała  kwiaty.  Kiedy  wreszcie  musiała  wyjść,  szybko  ruszyła  nie 

oglądając  się,  chociaż  czuła  i  wiedziała,  że  ten  mężczyzna  powoli 

idzie  za  nią.  Na  rogu  alei  wsiadła  do  tramwaju  i  ku  swojemu 

zdumieniu ujrzała nieznajomego.  

background image

W duchu przyznała, że jest bardzo męski i elegancki — ale cóż, 

nie  znała  go  i  udawała,  że  go  nie  widzi.  Wysiadając  z  tramwaju 

speszona stwierdziła, że nieznajomy też wysiadł i powoli idzie za nią. 

Starała  się  nie  okazywać  strachu,  lecz  tutaj,  w  dzielnicy  willowej, 

gdzie były ogrody i puste uliczki, czuła się nieswojo.  

Zaczęła przyspieszać kroku i była szczęśliwa, kiedy zamknęła za 

sobą  żelazną  bramkę  prowadzącą  do  ogrodu  otaczającego  willę  jej 

pracodawcy.  Nieznajomy  zatrzymał  się  i  patrzył  za  smukłą 

dziewczyną. Potem cicho zaśmiał się i mruknął:  

—  A  to  ci  historia!  Biegłem  za  asystentką  pani  doktor!  Do  stu 

piorunów! Śliczna dziewczyna! 

Kiedy  Eryka  weszła  do  willi,  otworzył  bramkę  i  powoli  poszedł 

do domu swojego ojca. W taki sposób Gerd Ridinger po raz pierwszy 

ujrzał Erykę. W kwiaciarni, kiedy z polecenia ojca kazał wysłać róże 

słynnej aktorce.  

Eryka szybko pobiegła do swojego pokoju, przebrała się i zeszła 

do  salonu,  żeby  przez  okno  sprawdzić,  czy  uparty  nieznajomy  stoi 

przy bramce. Ze smutkiem stwierdziła, że odszedł, i pomyślała:  

—  Taka  znajomość  nie  jest  dla  biednej  dziewczyny.  Eleganccy 

panowie szukają przelotnych romansów! 

Nie  miała  pojęcia,  że  ten  przystojny  nieznajomy  jest  młodym 

Ridingerem  i  że  mieszka  w  willi!  Gdyby  to  wiedziała,  z  całą 

pewnością  przeraziłaby  się!  Spojrzała  na  zegar  —  tylko  kilka  minut 

pozostało  do  kolacji!  Poszła  do  gabinetu  pani  Willig.  Usiadła  i 

zamyśliła się. 

background image

Do jadalni wszedł Werner Ridinger, jego syn i pani doktor. Gerd 

powiedział,  że  wykonał  polecenie  ojca  i  kazał  wysłać  bukiet. 

Obojętnym tonem zapytał, czy już zamówiono kwiaty na przyjęcie. 

—  Załatwiła  to  moja  asystentka.  Prosiła  o  pozwolenie,  żeby 

mogła  sama  udekorować  stół.  Jestem  pewna,  że  zrobi  to  bardzo 

dobrze.  Ma  szczególny  talent  do  takich  rzeczy  i  jest  wyjątkowo 

zdolna. 

—  Widać  to  każdego  dnia;  stół  jest  zawsze  gustownie 

udekorowany! Kwiaty są dobierane z dużym znawstwem i subtelnym 

gustem — powiedział pan domu. 

Gerd nie zdradził, że przypadkowo spotkał Erykę w kwiaciarni. A 

więc to była ta dziewczyna, która go tak oczarowała! Zdarzało mu się 

bardzo  rzadko,  żeby  szedł  za  ładną  kobietą.  Z  jednej  strony  ta 

świadomość sprawiała mu radość, z drugiej zaś trochę go niepokoiła. 

Przy  stole  siedział  naprzeciwko  ojca.  Wbrew  sobie  powiedział  z 

przekąsem do gospodyni: 

—  Pani  asystentka  ma  chyba  wszystkie  zalety,  jakie  może  mieć 

kobieta. 

— Nie mów tego  z taką ironią, mój synu! Muszę ci powiedzieć, 

że  ta  młoda  panna  jest  poza  tym  wyjątkowo  urodziwa,  można  rzec 

piękna! 

Gerd zaniepokoił się i badawczo spojrzał na ojca. Ponieważ pani 

Willig w tej chwili wstała od stołu, żeby wziąć deser, szepnął: 

— Staruszku, co powie na to senorita? 

Ojciec uśmiechając się odpowiedział cicho:  

background image

— Znasz moje zasady, jeżeli chodzi o personel domu. Zresztą ta 

młoda  panna  jest  prawdziwą  damą  i  zachowuje  się  w  sposób  bardzo 

powściągliwy. Jest więc tabu! 

Starsza pani siadając do stołu powiedziała:  

—  Przepraszam,  że  zaraz  nie  odpowiedziałam  na  pytanie 

młodego  pana.  Muszę  podkreślić,  że  panna  Yalsen  jest  wyjątkowo 

zdolną  i  wartościową  osobą.  Jest  moją  prawą  ręką,  a  właściwie 

zastępuje mnie w pełnym znaczeniu tego słowa. Jestem szczęśliwa, że 

trafiłam  na  taką  osobę!  Gdyby  nie  moja  asystentka,  nie  wiem,  czy 

byłabym  w  stanie  sama  zająć  się  przygotowaniami  do  przyjęcia. 

Zaprowadziła  w  domu  wzorowe  porządki,  jak  za  moich  najlepszych 

dni,  a  oprócz  tego  opiekuje  się  mną  i  nie  czuję  się  już  taka 

osamotniona i stara. Panna Yalsen pochodzi z bardzo dobrej rodziny i 

jest wychowana jak każda młoda dama z wyższych sfer. 

— Cieszę się, że jest pani zadowolona z pracy swojej asystentki. 

Jestem naprawdę ciekawy, jak wygląda. 

—  Pańską  ciekawość  można  zaraz  zaspokoić.  Mogę  ją  poprosić 

do jadalni pod byle jakim pretekstem. 

Gerd poczuł, że to nie jest odpowiednia chwila na ich spotkanie. 

Odpowiedział,  iż  chętnie  pozna  tę  pannę  przy  innej  okazji.  Chciał 

zaoszczędzić  jej  i  sobie  zakłopotania.  Wolał  ją  spotkać,  kiedy  będą 

sami. 

Eryka  zrobiła  na  nim  tak  głębokie  wrażenie,  że  stojąc  przed 

kwiaciarnią postanowił iść za nią, żeby się dowiedzieć, gdzie mieszka 

i  kim  jest.  Czuł,  że  nie  może  jej  stracić!  Gerd  był  przeciwieństwem 

background image

swojego  ojca  i  nigdy  nie  przepadał  za  przelotnymi  znajomościami  i 

flirtami trwającymi miesiąc lub dwa. Był pod tym względem poważny 

i wybredny.  

Coś  w  sposobie  bycia  i  wyglądzie  Eryki  zafascynowało  go  od 

pierwszego  wejrzenia.  Kiedy  ich  oczy  spotkały  się  na  chwilę,  serce 

przestało mu bić. A kiedy stwierdził, że jest asystentką pani Willig, w 

pierwszej  chwili  był  niezadowolony.  Teraz  czuł  radość,  słysząc 

pochwały  o  tej  młodej  damie.  Zapamiętał  każde  słowo.  Była  córką 

sędziego, sierotą, która dzielnie walczy z przeciwieństwami losu... 

Sposób, w jaki przyjęła jego zachowanie w kwiaciarni i potem na 

ulicy,  świadczył,  że  jest  damą.  Przecież  nie  uszło  jej  uwadze,  że 

zainteresował  się  nią  i  szedł  za  nią!  Zaimponowała  mu!  Zadał  sobie 

pytanie,  czy  zauważyła,  że  i  on  wszedł  do  willi?  Czy  już  wie,  kim 

jest? 

Zaczął  się  zastanawiać,  w  jaki  sposób  wyjaśnić,  że  szedł  za  nią. 

Przyszła mu do głowy dobra myśl: powie, że widział ją w kwiaciarni, 

a  potem  był  zaskoczony,  że  szła  tą  samą  ulicą,  którą  on  wracał  do 

domu. Był przekonany, że mu uwierzy i nie będzie sądziła, że szukał 

przelotnej znajomości. 

Po  obiedzie  Gerd,  jadąc  z  ojcem  do  firmy,  dowiedział  się,  że 

przed  wieczorem  przyjdzie  do  biura  senorita  Espado  z  bratem,  żeby 

obejrzeć nowe wzory tkanin. 

Uśmiechając się zapytał:  

— A więc nie będę ci potrzebny w twoim prywatnym gabinecie? 

Starszy pan roześmiał się:  

background image

—  Wręcz  przeciwnie!  Ponieważ  senorita  przyjdzie  w 

towarzystwie brata, byłbym zadowolony, gdybyś pokazał Hiszpanowi 

nowe maszyny w fabryce. 

Gerd rozbawiony rzucił spojrzenie na ojca: 

— Czy masz szansę, staruszku? 

Nieco zakłopotany ojciec spojrzał mu w oczy. 

—  Nie  śmiej  się  ze  mnie,  mój  chłopcze!  Znasz  powiedzenie:  w 

starym piecu diabeł pali! 

—  Ojcze,  nie  miałem  zamiaru  żartować!  Przecież  wiem,  że  z 

miłości  do  mnie  nie  ożeniłeś  się  po  raz  drugi,  żebym  nie  miał 

macochy!  Rozumiem,  że czujesz się jeszcze młody. Zastanawiam się 

jednak,  czy  senorita  jest  odpowiednią  kobietą  do  flirtu  czy  nawet 

romansu.  Wiesz,  odnoszę  wrażenie,  że  interesuje  się  tobą,  jednak 

mam przeczucie, że nie zadowoli się romansem, a ty, ojcze, chyba nie 

masz poważnych zamiarów? 

Werner spokojnie odparł: 

—  Proszę  cię,  Gerd!  Przecież  ona  jest  młodsza  ode  mnie  o 

dwadzieścia  lat,  a  na  stare  lata  nie  popełnię  głupstwa,  żeby  młoda 

żona  przyprawiała  mi  rogi!  Nigdy  nie  przyszłoby  mi  do  głowy,  żeby 

teraz  tobie  dać  macochę!  Wiesz,  lubię  towarzystwo  pięknych  kobiet, 

cieszy mnie, że chcą kokietować starego pana wiedząc, że nie jestem 

niebezpieczny! 

—  Uspokoiłeś  mnie  ojcze.  Przyznaję,  że  zacząłem  się  obawiać! 

Wydawało mi się, że poważnie traktujesz tę znajomość. Senorita jest 

piękna,  ale  —  trochę  demoniczna.  Szczerze  mówiąc,  to  nie  jest 

background image

kobieta w moim guście. Nie będę ukrywał, że ani ona, ani jej brat nie 

budzą we mnie sympatii — i zaufania. 

— Hm! Wiesz, sefior Espado też mi się nie podoba, chociaż sam 

nie  wiem  dlaczego.  Ale  senorita  jest  cudowna.  W  jej  towarzystwie 

zapominam o wszystkim — z wyjątkiem jej piękności. Pozwól mi na 

tę przyjemność! Pamiętaj, że nie wyniknie z tego ani dramat, ani ślub! 

Mam nadzieję, że w niedługim czasie ty się ożenisz, a wtedy ustatkuję 

się i będę adorował piękną synową. Pamiętaj, musi być śliczna! 

Gerd  uśmiechnął  się  ale  zaraz  spoważniał  i  zaczął  mówić  o 

sprawach handlowych. 

 

Nadszedł  dzień,  w  którym  miało  się  odbyć  przyjęcie  w  willi 

Ridingerów.  Od  wczesnych  godzin  rannych  panował  duży  ruch  w 

salonach  i  dużej  sali  jadalnej.  Tego  dnia  ojciec  i  syn  sami  jedli 

śniadanie; pani Willig przyszła na chwilę i rzekła: 

—  Proszę,  żeby  panowie  dzisiaj  jedli  obiad  w  małym  stołowym 

pokoju. W dużej sali jadalnej już nakrywają do stołu. Moja asystentka 

właśnie  wydaje  zastawę  stołową:  srebra  i  kryształy.  Proszę  spojrzeć, 

jak ładnie to zrobiła. 

Mówiąc  to,  pokazała  jedną  z  kartek,  które  miały  być  położone 

przy nakryciach, żeby goście wiedzieli, gdzie są ich miejsca. Ojciec i 

syn  ujrzeli  małe  arcydzieło:  na  białym  satynowym  papierze  był 

narysowany  wianuszek  z  polnych  kwiatów,  a  w  środku  artystycznie 

namalowane nazwisko. 

Gerd nagie wstał i rzekł:  

background image

—  Pójdę  do  sali  jadalnej  i  sam  przedstawię  się  pani  asystentce. 

Wieczorem  będzie  zajęta  nadzorowaniem  służby  i  nie  chcę,  żeby 

sądziła, że jestem jednym z gości. 

Wyszedł  z pokoju.  Na  korytarzu  spotkał  służącego, który niósł 

stos talerzy. Idąc w kierunku sali, zwrócił się do niego: 

—  Proszę  zostawić  talerze  w  sali  i  powiedzieć  pani  Yalsen,  ż 

chciałbym  z  nią  porozmawiać.  Potem  niech  nikt  nie  przeszkadza. 

Muszę  z  nią  omówić  kilka  spraw  dotyczących  miejsc  przy  stole. 

Kiedy skończę, wezwę służbę. Nie zajmie to dużo czasu. 

— Tak jest, proszę pana! — odparł służący. 

Gerd  odczekał  chwilę,  a  potem  wszedł  do  sali  jadalnej.  Eryka 

słysząc od służącego, że młody pan chce rozmawiać w sprawie miejsc 

przy  stole,  zmartwiła  się,  ponieważ  każda  zmiana  wymagała  dużo 

pracy,  a  wszystko  było  już  gotowe.  Miała  na  sobie  czarną  suknię  i 

biały fartuch. Zajęta ustawianiem kryształowych kieliszków, była tak 

zamyślona, że nie usłyszała, kiedy Gerd wszedł. Dopiero gdy stanął za 

jej plecami, odwróciła się i usłyszała: 

—  Pozwoli  pani,  że  się  przedstawię.  Jestem  synem  pana 

Ridingera i mieszkam tutaj razem z ojcem. 

Gerd  starał  się  mówić  spokojnie;  był  przygotowany  na  to 

spotkanie.  Eryka  spąsowiała  i  bezradnie  patrzyła  na  “nieznajomego". 

Poznała go i poczuła mocne bicie serca. 

Gerd, widząc jej zakłopotanie, szybko dodał:  

—  O,  panno  Yalsen!  Widzę,  że  spotykamy  się  nie  po  raz 

pierwszy.  Chyba  się  nie  mylę?  Czy  nie  była  pani  przedwczoraj  w 

background image

kwiaciarni? Kiedy  wracałem do domu, nie miałem pojęcia, że przede 

mną  idzie  asystentka  pani  doktor.  Gdybym  to  wiedział, 

przedstawiłbym się natychmiast. 

Eryka opanowała się, lecz nadal była blada. Nie chciała kłamać i 

udawać, że go nie zauważyła. 

— Tak, proszę pana, dostrzegłam pana i zastanawiałam się, kogo 

mi pan przypomina; dlatego  patrzyłam  na  pana.  Teraz  już  wiem,  jest 

pan bardzo podobny do swojego ojca. 

Odetchnęła, jakby zrzuciła z ramion ciężkie brzemię. Ale nie była 

taka  spokojna  na  jaką  chciała  wyglądać.  Bez  kapelusza  wyglądała 

jeszcze  ładniej,  a  jej  zakłopotanie  zdradzało,  że  on  nie  jest  jej 

obojętny, chociaż starała się to ukryć. 

— Tak, wszyscy mówią, że jesteśmy do siebie bardzo podobni! 

Eryka wróciła do ustawiania kryształowych kieliszków. 

—  Proszę  pana,  służący  powiedział,  że  chce  pan  ze  mną 

rozmawiać o miejscach dla gości. 

—  Tak,  chciałem  prosić,  żeby  mój  ojciec  siedział  obok  senority 

Espado. 

— Pani Willig już mi to poleciła zrobić, więc niczego nie trzeba 

zmieniać. 

Teraz  Gerd  mógł  już  właściwie  opuścić  salę,  jednak  nie  chciał 

tego zrobić. Czuł, że musi powiedzieć dziewczynie kilka miłych słów 

o tym, jak gospodyni chwali jej pracę i jest z niej zadowolona. Kiedy 

to  zrobił,  popatrzyła  na  niego  pięknymi  oczyma  i  skromnie 

odpowiedziała: 

background image

—  Proszę  pana,  spełniam  tylko  swoje  obowiązki.  Cieszę  się,  że 

pani doktor jest zadowolona. Nie chciałabym stracić posady. 

Mówiąc to patrzyła na Gerda błagalnym wzrokiem, jakby chciała 

prosić, żeby jej nie utrudniał życia. Nie wierzyła bowiem, że szedł za 

nią przypadkowo! Była jednak zadowolona z jego wykrętu, ponieważ 

świadczył,  że  on  nie  chciał,  żeby  była  speszona.  Podświadomie  bała 

się,  że  Gerd  może  szuka  przelotnej  przygody  miłosnej  i  nadal  nie 

zrezygnował z tego zamiaru. 

Domyślił  się,  co  czuje  młoda  dziewczyna,  i  spokojnie  zapewnił 

ją: 

— Jestem przekonany, że pani nie opuści tego domu; pani doktor 

nie  pozwoli  pani  odejść.  Jest  szczęśliwa,  że  ma  taką  zdolną 

asystentkę.  Zrobimy  wszystko,  co  leży  w  naszej  mocy,  by  panią 

zatrzymać  u  nas.  A  teraz  nie  będę  pani  dłużej  przeszkadzał,  panno 

Yalsen. Ma pani przed sobą trudny dzień. 

Odetchnęła.  Jego  słowa  brzmiały  jak  obietnica,  że  nie będzie  jej 

niepokoił. 

— Nie jest tak źle. Wszystko już gotowe! — odparła spokojnie. 

— Widzę, że pani lubi pracować. Do zobaczenia, panno Yalsen. 

Gerd  szybko  opuścił  salę.  Eryka  wzburzona  opadła  na  krzesło. 

Poczuła  silne  zmęczenie.  Szeroko  otwartymi  oczami  patrzyła  na 

drzwi, za którymi zniknął “przystojny nieznajomy".  

Westchnęła i szepnęła do siebie:  

—  Mój  Boże,  co  z  tego  wyniknie?  Czy  będę  mogła  spokojnie 

pracować,  tak  jak  dotychczas?  Czy  on  nie  ma  wobec  mnie  złych 

background image

zamiarów?  Czy  zdołam  zachowywać  spokój,  rozmawiając  z  nim? 

Dlaczego  właśnie  ten  mężczyzna  musi  być  synem  mojego 

pracodawcy? 

Zadając sobie te pytania, myślała o jego płomiennym spojrzeniu i 

obiecujących, miłych słowach:  

— Do zobaczenia. 

Po chwili ocknęła się i postanowiła, że da mu do zrozumienia, że 

nie  może  liczyć  na  flirt  czy  romans.  Stale  przypominała  sobie  jego 

słowa, iż on i jego ojciec zrobią wszystko, żeby została w ich domu. 

Po  kilku  minutach  wstała  i  zaczęła  dalej  ustawiać  kryształowe 

kieliszki. Spieszyła się, żeby wszystko było gotowe na czas. Nie miała 

pojęcia, z jakimi uczuciami Gerd wyszedł z sali i o czym myślał, jadąc 

z ojcem do biura.  

Obaj panowie milczeli. Starszy pan marzył o pięknej senoricie, a 

jego syn o czarującej asystentce. Należy przy tym podkreślić, że myśli 

syna były o wiele poważniejsze niż myśli i zamiary jego ojca. 

Gerd miał przed oczyma piękne, szare oczy asystentki i jej bujne, 

kasztanowe włosy. Była typem kobiety, jaki go interesował. Jednak po 

pewnym czasie przywołał siebie do porządku. Co to ma znaczyć? Czy 

on,  syn  Wernera  Ridingera,  może  flirtować  z  osobą  zatrudnioną  w 

willi swojego ojca?  

Poza  tym  Eryka  Yalsen nie należy  do  kobiet, które  godzą  się na 

przelotne  romanse.  Co  ojciec  powiedział  o  niej?  Stwierdził,  że  jest 

tabu!  Jeżeli  ona  jest  tabu  dla  ojca,  tym  bardziej  powinna  być  dla 

niego, ponieważ on sprawy uczuciowe traktuje bardzo poważnie. 

background image

Spróbował  zająć  się  pracą  i  starał  się  nie  myśleć  o  dziewczynie. 

Przeglądał  zamówienie  pana  Espado.  Było  to  bardzo  duże 

zamówienie, a Hiszpan codziennie przesyłał nowe polecenia na dalsze 

dostawy.  Wiedząc,  że  towar  zostanie  zapłacony  gotówką,  ani  ojciec, 

ani  syn  nie  zasięgali  informacji  o  firmie  “Espado".  Jednak  Gerd 

podświadomie  wyczuwał,  że  z  tą  hiszpańską  parą  rodzeństwa  nie 

wszystko  jest  tak,  jak  powinno  być.  Czy  nie  byłoby  wskazane 

zasięgnąć informacji? 

Ojciec  nie  chciał  o  tym  słyszeć.  Skoro  kupiec  chce  płacić 

gotówką, to znaczy, że to solidne przedsiębiorstwo. Gerd zastanawiał 

się czy sam, prywatnie nie powinien zasięgnąć informacji o tej firmie? 

Może  przyda  się  to  na  przyszłość?  Po  krótkim  namyśle  napisał  do 

pewnego międzynarodowego biura wywiadowczego, prosząc o opinię 

o  firmie  “Espado"  w  Barcelonie.  Nie  znał  jej  dokładnego  adresu. 

Postanowił,  że  zapyta  o  to  senora  Espado  przy  pierwszej  okazji.  Na 

razie nie wysyłał listu. 

Pytanie  o  adres  mógł  zadać  senorowi  Espado  już  po  upływie 

godziny.  Razem  z  piękną  siostrą  przyszli  do  prywatnego  gabinetu 

pana  Wernera  Ridingera  celem  omówienia  i  wybrania  nowych 

wzorów dalszej partii zamówionych tkanin. 

Hiszpanka  jak  zwykle  kokietowała  obu  panów  Ridingerów.  Nie 

omieszkała wspomnieć, że jest dumna, iż na jej cześć będzie wydane 

przyjęcie. W trakcie ożywionej rozmowy Gerd zapytał: 

— Senor Espado, na jakiej ulicy w Barcelonie mieści się pańskie 

biuro? 

background image

Hiszpan  był  tak  zaskoczony,  że  bezradnie  spojrzał  na  siostrę. 

Senorita  usłyszała  to  pytanie  i  zauważyła,  że  brat  nie  wie,  co 

odpowiedzieć. Szybko odparła: 

— Na ulicy Provenza 27, panie Ridinger 

Uśmiechnęła  się  czarująco,  a  widząc,  ze  Gerard  zanotował 

zapytała: 

— Dlaczego chce pan znać dokładny adres? 

—  Senorita,  przecież  musimy  wiedzieć,  dokąd  wysyłać 

zamówione tkaniny. 

Znowu roześmiała się i rzekła:  

—  Och,  proszę  pana,  firma  “Espado"  jest  znana  w  całej 

Barcelonie  —  co  ja  mówię  —  w  całej  Hiszpanii.  Wystarczy  podać 

nazwę miasta: Barcelona. 

Gerd ukłonił się; ani on, ani jego ojciec nie zauważyli, że siostra 

wymieniła z bratem szybkie spojrzenie. 

Po  chwili  senorita  wstała  twierdząc,  że  musi  wracać  do  hotelu; 

toaleta  na  dzisiejsze  przyjęcie  nabierze  jej  sporo  czasu.  Kiedy  obaj 

panowie  zapewnili  ją,  że  zawsze  wygląda  oszałamiająco,  uderzyła 

Gerda rękawiczką po ramieniu mówiąc: 

— O, żeby się podobać niemieckim mężczyznom, trzeba znać ich 

upodobania, a na to trzeba wielu godzin! 

Gerd  milcząc  ukłonił  się,  a  starszy  pan,  korzystając  z  okazji, 

powiedział  jeszcze  kilka  komplementów.  Hiszpanka  wyzywająco 

odparła: 

— Szarmancki ojciec ma większy temperament niż chłodny syn! 

background image

Gerd, nie chcąc być nieuprzejmy, rzekł:  

—  Między  mną  a  moim  ojcem  istnieje  umowa:  nie  wchodzimy 

sobie w drogę, dlatego zrezygnowałem i wycofałem się. 

— Jakie to wzruszająca! Podziwiam panów; żyjecie w cudownej 

harmonii! 

—  A  ja  podziwiam  pani  doskonalą  znajomość  niemieckiego!  — 

odparł Gerd. 

Senorita roześmiała się, szybko zaczęła mówić po hiszpańsku po 

czym pożegnała się i opuściła gabinet. 

Kiedy ojciec i syn zostali sami, Gerd powiedział:  

— Jakie to dziwne! Senorita mówi po niemiecku tak, jak mówią 

berlińczycy. 

Rozbawiony ojciec odparł:  

—  Czy  słyszałeś,  jak  starzy  Amerykanie  mówią  po  niemiecku? 

Mam na myśli tych, którzy jako młodzi ludzie pracowali w Saksonii w 

fabrykach  tekstylnych,  a  potem  wyemigrowali  do  Chicago  i  Nowego 

Jorku? Przecież oni mówią czystym saksońskim dialektem! 

Gerd  zamyślił  się.  Poszedł  do  swojego  biura.  Znał  już  adres 

Hiszpana,  uzupełnił  więc  list  zaadresowany  do  międzynarodowego 

biura wywiadowczego i kazał go wysłać. 

 

Do  ostatniej  chwili  przed  rozpoczęciem  przyjęcia  Eryka  była 

zajęta. Pani doktor dwie godziny wcześniej odpoczywała, żeby być w 

stanie  pełnić  rolę  pani  domu.  Eryka  pomogła  jej  włożyć  wieczorową 

toaletę, a teraz starsza dania siedziała w fotelu i czekała na gości. 

background image

Dziewczyna  miała  na  sobie  elegancką  czarną  suknię,  lecz  na 

wyraźne polecenie pani doktor nie założyła białego fartuszka. 

— Niewykluczone, że będzie pani potrzebna w sali jadalnej i nie 

chcę, żeby panią uważano za służącą. 

— Przecież to nie byłaby żadna hańba, pani doktor. 

— Oczywiście, że nie, lecz nie życzę sobie tego! 

W międzyczasie obaj panowie przebierali się w swoich pokojach. 

Pani Willig i Eryka jeszcze raz wszystko skontrolowały. Asystentka z 

radością  słuchała  pochwal  za  dobry  gust  i  udaną  dekorację  stołu.  Na 

adamaszkowym  obrusie  lśniły  kryształy,  srebro  i  stara  porcelana,  a 

wspaniałe kwiaty dobrane ze znawstwem tworzyły harmonijną całość. 

Zaproszono  sześćdziesiąt  osób,  na  które  czekały  nakryte  stoły, 

ustawione w formie podkowy. 

Wtem  weszli  pan  domu  i  jego  syn.  Spojrzeli  na  stół  i  nie 

szczędzili pochwał. 

Eryka speszona odpowiedziała:  

— Przecież spełniam tylko swój obowiązek. 

Gerd  spojrzał  na  mą  zachwyconym  wzrokiem,    który  wywołał 

rumieniec na jej twarzy. Potem przeszedł wzdłuż stołu i nagle zapytał: 

— A gdzie jest pani miejsce? 

Eryka spokojnie odparła:  

— Ja nie będę siedziała przy stole. 

— Dlaczego nie? — zapytał pan domu. 

—  Muszę  doglądać  służby,  żeby  pani  doktor  nie  czuła  się 

skrępowana  i  mogła  zająć  się  gośćmi.  Poza  tym  —  nie  jestem 

background image

odpowiednio ubrana! — Eryka sądziła, że pytanie było podyktowane 

grzecznością  i  starała  się  nie  okazać  wzburzenia  widząc,  że  ojciec  i 

syn badawczo na nią patrzą.  

Po chwili pan domu zapytał: 

— Gdzie pani jada posiłki? 

— W gabinecie pani doktor. 

—  Panna  Yalsen  nie  może  siadać  do  stołu  razem  ze  służbą, a  ja 

towarzyszę panom przy stole. 

Gerd  chciał  coś  powiedzieć,  jednak  ojciec  go  ubiegł  i  wyraził 

jego myśli: 

—  Nie  widzę  powodu,  dla  którego  panna  Yalsen  nie  mogłaby 

jadać  razem  z  nami.  Będzie  nam  miło,  jeżeli  jej  towarzystwo  ożywi 

rozmowę przy stole. 

Pani Willig uśmiechnęła się i zadowolona rzekła:  

— Proszę pana, o tym może zadecydować wyłącznie pan. 

—  Dobrze!  Od  jutra  pani  miła  asystentka  będzie  nam 

towarzyszyć przy posiłkach. Dzisiaj jest zwolniona z tego obowiązku, 

ponieważ  rozumiem,  że  musi  wszędzie  doglądać  służby.  Jednak,  jak 

powiedziałem, od jutra chcę cieszyć się pani towarzystwem przy stole. 

Eryka  ukłoniła  się,  a  Gerd  był  uszczęśliwiony  i  wdzięczny. 

Ojciec  wyczuł  jego  życzenie,  zwłaszcza  że  starszy  pan  nie  ukrywał 

swojego  uczucia  do  senority  Espado  —  Gerdowi  nie  groził  rywal. 

Wiedział,  że  ojciec  wykazuje  wobec  młodej  damy  zatrudnionej  w 

willi wyłącznie uprzejmość, nic poza tym. 

Zaczęli przybywać pierwsi  goście.   Gerd zwrócił się do Eryki: 

background image

— Życzę powodzenia pod każdym względem! 

— Pragnę tego, bo chcę zadowolić obu panów. Zrobię wszystko, 

co w mojej mocy, żeby przyjdę wypadło jak najlepiej! 

Przez  pół  godziny  przyjeżdżali  zaproszeni  goście,  witani  przez 

pana domu i panią Willig. Osoby, które przyszły do willi Ridingerów 

po raz pierwszy, były zapraszane do salonów. Gospodarz przedstawiał 

panów  damom  i  panów  sobie  nawzajem.  Pani  Willig  dzielnie 

asystowała.  Kiedy  wszyscy  się  zebrali,  poinformowano,  której  damie 

będzie towarzyszył przy stole wyznaczony sąsiad. 

Pan  Werner  Ridinger  poprowadził  elegancko  ubraną  senoritę 

Espado, a Gerd artystkę, której na polecenie ojca posłał róże. 

Eryka  miała  wolną  chwilę  i  przez  uchylone  drzwi  obserwowała 

gości  w  sali  jadalni.  Nagle  drgnęła  —  patrząc  na  senoritę  odniosła 

wrażenie,  że  już  ją  gdzieś  widziała;  nie  mogła  sobie  jednak 

przypomnieć kiedy i gdzie. Ze szczególną uwagą patrzyła na Gerda i 

artystkę.  Uspokoiła  się  zobaczywszy,  że  aktorka  ma  ponad 

czterdzieści  lat,  a  od  pani  Willig  wiedziała,  że  Gerd  ukończył 

trzydziesty. Pomyślała, że chyba młody pan nie interesuje się kobietą 

w tym wieku. 

Eryka nie myliła się — Gerd i jego ojciec cenili aktorkę za wielki 

talent i podziwiali jej występy w teatrze. 

Uczta  przebiegała  według  planu.  Wszystko  podawano  zręcznie  i 

w  odpowiednich  odstępach  czasu.  Dania  przyrządzone  według 

przepisów  Eryki  cieszyły  się  szczególnym  powodzeniem  i  młoda 

asystentka  była  bardzo  zadowolona.  Raz  po  raz  proszono  ją  do  sali 

background image

jadalnej.  Za którymś  razem  zobaczyła,  że  Gerd  uśmiecha  się  do  niej. 

Speszona szybko wycofała się. 

Po  kolacji  w  salonach  podano  kawę.  W  mniejszej  sali  zaczęła 

grać  orkiestra  i  młodzi  goście  ruszyli  do  tańca.  Eryka  z  żalem 

patrzyła,  jak  Gerd  tańcząc  obejmował  młode,  eleganckie  damy. 

Znowu  ujrzała  senoritę.  Miała  na  sobie  jaskrawoczerwoną  toaletę 

przybraną ciemnymi kwiatami. Nie znała jej osobiście, lecz widząc, że 

przy stole posadzono ją po prawej stronie pana domu, była pewna, że 

jest tą piękną Hiszpanką, o której często mówiono.  

Od pani Willig usłyszała, że senorita przyjechała do Niemiec po 

raz pierwszy. Dlaczego więc Eryka odnosiła wrażenie, że już ją gdzieś 

widziała?  Jako  szesnastoletnia  dziewczyna  podróżowała  z  rodzicami 

po Hiszpanii; może wtedy zobaczyła ją po raz pierwszy? 

Nie  mając  czasu  na  zastanawianie  się,  poszła  do  kuchni,  żeby 

pochwalić kucharkę, która była szczęśliwa słysząc, że wszystkie nowe 

dania  bardzo  smakowały,  o  czym  świadczyły  puste  półmiski 

wynoszone z sali jadalnej. Zatroszczyła się o asystentkę: 

—  Proszę  pani,  teraz  powinna  pani  coś  zjeść,  inaczej  opadnie 

pani  z  sił.  Proszę,  oto  coś  lekkiego,  przygotowałam  to  specjalnie  dla 

pani. 

Eryka  wzięła  talerz,  a  kiedy  weszła  na  schody  prowadzące  do 

gabinetu pani Willig, gdzie chciała spokojnie zjeść kolację, gdy nagle 

usłyszała pod nimi ciche głosy mężczyzny i kobiety. 

Kobieta szeptała:  

background image

—  Sęp, dzisiaj  wieczorem  to  się  nie uda.  Stary  nosi klucze  przy 

sobie, a syn stale kręci się w pobliżu. 

—  Niedobrze.  Zaczyna  być  gorąco.  Forsa  się  kończy!  — 

powiedział mężczyzna. 

—  Jeden  dzień  nie  zrobi  wielkiej  różnicy.  Zaproszę  starego  na 

herbatę,  a  ty  zapowiedz  wizytę  w  biurze  młodego.  Niech  czeka 

godzinę, zanim przyjdziesz. W międzyczasie zdążysz załatwić sprawę 

tutaj.  A  teraz  idź;  nikt  nie  powinien  nas  zobaczyć  razem  w  tym 

miejscu. 

— Dobrze, Frido! Wyglądasz dzisiaj czarująco, a stary szaleje za 

tobą. 

Eryka  usłyszała,  jak  kobieta  i  mężczyzna  całowali  się.  Potem 

dobiegło ją ponaglanie: 

— Idź już, idź! 

W  półmroku  stała  bez  ruchu  oparta  o  ścianę  i  starała  się  przez 

pręty schodów zobaczyć, kim są te dwie osoby. Dostrzegła mężczyznę 

we  fraku  i  jaskrawoczerwoną  suknię  przybraną  ciemnymi  kwiatami! 

A taką właśnie toaletę miała tego wieczoru senorita Espado! 

Eryka  nadal  stała  i  zastanawiała  się  nad  tym,  co  usłyszała  i 

zobaczyła.  Ta  para, która udawała  Hiszpanów  rozmawiała  ze  sobą  w 

gwarze  berlińskiej!  Mówili  do  siebie  “Sęp"  i  “Frida”.  Senor  Espado 

nazywał  siebie  Jose,  a  siostrę  Mercedes!  Coś  tutaj  nie  jest  w 

porządku! Ale gdzie wcześniej widziała tę “senoritę"? 

Po  chwili  poszła do  gabinetu pani  Willig,  bez  przerwy  myśląc  o 

schadzce rodzeństwa pod schodami i o ich pocałunkach. Oczywiście, 

background image

brat  i  siostra  mogą  się  całować,  ale  dlaczego  robili  to  potajemnie? 

Dlaczego tak pogardliwie wyrażali się o panu domu: “stary"? O jakie 

klucze  chodziło?  I  co  miał  Sęp  “załatwić"  w  willi  pod  nieobecność 

obu panów? 

Eryka zaniepokoiła się. Nie wiedziała, jak powinna postąpić. Czy 

miała  prawo  podejrzewać  gości  pana  domu?  Może  to  wszystko  jest 

całkiem  niewinną  sprawą?  Podświadomie  czuła  jednak,  że  dzieje  się 

coś  niedobrego.  A  więc  jutro  po  południu,  około  piątej  miała  być 

“załatwiona"  pewna  sprawa.  Jest  więc  czas,  żeby  zastanowić  się,  co 

począć! 

Eryka  zeszła  i  przez  uchylone  drzwi  dostrzegła,  jak  Hiszpanka 

przymila się do Gerda. W tej chwili uświadomiła sobie, jakie uczucie 

żywi do młodego pana, i serce ją zabolało. Czego ta kobieta chce od 

Gerda  Ridingera?  Eryka  wyczuła,  że  ze  strony  “senority"  grozi  mu 

niebezpieczeństwo! Teraz była już pewna, że Frida nie jest Hiszpanką, 

a Sęp nie jest senorem Espando! 

Jednak  obowiązki  ją  wzywały.  Poszła  do  pomieszczenia  przy 

kuchni, gdzie ustawiono porcelanę i zastawę stołową. Nagle usłyszała 

za sobą głos Gerda: 

—  Zobaczyłem  panią  i  chcę  pani  pogratulować.  Jestem  pełen 

uznania;  żadne  przyjęcie  nie  było  tak  udane  jak  dzisiejsze,  a  to  jest 

wyłącznie  pani  zasługą.  Ojciec  nie  ma  słów,  żeby  wyrazić  uznanie  i 

podziękowanie. Również pani Willig jest bardzo zadowolona. 

Drżąc ze zdenerwowania odpowiedziała:  

— Proszę pana, wykonuję tylko swoje obowiązki. 

background image

— Tak, ale sposób, w jaki pani je wykonuje, jest godny podziwu. 

Pani musi być bardzo zmęczona. 

— Jestem młoda i silna, nie czuję zmęczenia. 

— Czy pani nie jest przykro, że troszczy się pani o dobrą zabawę 

innych osób? 

— Nie, cieszę się, że jestem potrzebna. 

—  Młodzi  ludzie  wymagają  od  życia  więcej  niż  tylko  pracy  i 

służenia innym. 

— Mnie to wystarcza! — odpowiedziała mając na myśli, że może 

służyć jemu — Gerdowi. 

—  Jutro  porozmawiamy  jeszcze  o  tym.  Teraz  będzie  pani 

codziennie  towarzyszyć  nam  przy  stole.  Bardzo  się  cieszę,  że 

będziemy się spotykali. Dotychczas nie było ku temu okazji. 

—  Przepraszam,  teraz  muszę  wracać  do  gości.  Do  zobaczenia 

przy śniadaniu. 

Miała  zamiar  opowiedzieć  mu  incydent  na  korytarzu  pod 

schodami, ale Gerd już opuścił pokój. 

Po  północy  przyjęcie  zakończyło  się  i  obaj  panowie  udali  do 

swoich  pokoi.  Pani  Willig  postanowiła  osobiście  dopilnować 

schowania  srebrnej  zastawy  stołowej,  którą  przechowywano  w 

specjalnym  małym  pomieszczeniu.  Były  do  niego  dwa  klucze:  jeden 

miał  pan  domu  a  drugi  ona.  Pomieszczenie  było  bez  okien  i  miało 

żelazne drzwi. Wchodziło się do niego z gabinetu pana domu.  

Służba nie miała dostępu do “skarbca", w którym trzymano cenne 

srebra.  Żelazne  drzwi  zasłaniał  duży  portret  naturalnej  wielkości,  a 

background image

zamek  był  ukryty  w  rzeźbionej  ramie.  Była  jeszcze  jedna  skrytka:  w 

ścianę skarbca był wmurowany sejf zawierający papiery wartościowe 

i  cenny  zbiór  szlachetnych  kamieni  oraz  rodową  biżuterię.  Ten  sejf 

ukryty był pod dużą mapą świata. 

Werner  Ridinger  nigdy  nikomu  nie  pokazywał  swoich  skarbów, 

jednak senorita oczarowała go do tego stopnia, że uległ jej prośbom i 

obiecał  pokazać  szlachetne  kamienie.  Tak  więc  pewnego  dnia 

goszcząc  rodzeństwo  w  willi,  starszy  pan  otworzył  sejf  w  obecności 

senority i jej brata i pochwalił się swoim zbiorem. 

Gerda  zaskoczyło  zachowanie  ojca.  Był  bardzo  niezadowolony, 

ale  skoro  szkoda  już  się  stała,  nie  wyraził  swojego  zdziwienia.     

Również pani Willig słysząc o tym, nie mogła postępowania swojego 

pracodawcy.  Nigdy  nie  mówiła  o  tym  skarbcu  i  sejfie,  ale  teraz, 

weszła  tam  z  Eryką,  która  wyraziła  zachwyt  nad  starymi  srebrami,  i 

powiedziała do swojej asystentki: 

—  Te  srebra,  które  pani  widzi,  nie  są  najcenniejszym  skarbem. 

Tutaj,  w  ścianie  skarbca  jest  wmurowany  sejf,  gdzie  pan  Ridinger 

przechowuje  prawdziwe  cuda.  Mówię  pani,  żeby  pani  zrozumiała, 

dlaczego  klucze  posiada  tylko  pan  domu  i  ja.  Nie  wspomniałabym  o 

tym, gdyby pan Ridinger nie przyprowadził tutaj senority i jej brata i 

nie pokazał im sejfu. Proszę jednak nie wspominać o tym służbie. 

Erika zastanawiała się, czy powiedzieć pani Willig o wydarzeniu 

pod  schodami,  którego  była  przypadkowym  świadkiem,  jednak 

ograniczyła się do stwierdzenia: 

background image

—  Odnoszę  wrażenie,  że  panowie  Ridingerowie  znają 

hiszpańskie rodzeństwo bardzo dobrze! 

— Właściwie nie, ale starszy pan ma słabość do pięknych dam i 

nie  może  odmówić  żadnej  prośbie  ładnej  kobiety.  Ponieważ  senorita 

chciała  poznać  zawartość  sejfu,  namówiła  pana  Ridingera  i  dopięła 

swego!  Dotychczas  nikomu  nie  zdradził  tajemnicy,  z  wyjątkiem 

młodego pana i mnie. Młody pan był bardzo niezadowolony, zaraz to 

zauważyłam.  No,  ale  Hiszpanie  niedługo  opuszczą  Niemcy,  więc  to 

nie ma większego znaczenia. 

Kiedy schowano w skarbcu srebrną zastawę stołową, pani Willig 

poszła  do  swojego  pokoju.  Eryka  pracowała  ze  służbą  do  czwartej; 

uznała,  że  rano  nie  powinno  być  śladu  po  przyjęciu!  Leżąc  potem  w 

łóżku, długo nie mogła zasnąć.  

Różne  myśli  ważyły  jej  po  głowie.  Przypomniała  sobie  słowa 

Gerda,  że  cieszy  się  na  spotkanie  przy  śniadaniu,  a  potem  znowu 

zastanawiała  się  nad  hiszpańskim  “rodzeństwem".  Była  już 

przekonana, że nie są rodowitymi Hiszpanami i że coś knują! A więc 

jutro ma się coś zdarzyć w czasie, kiedy pan domu będzie u senority 

na herbacie, a Hiszpan zapowie wizytę w gabinecie Gerda.  

Oczywiście  to  miała  być  sfingowana  wizyta,  Hiszpan  pod 

nieobecność  obu  panów  mógł  swobodnie  załatwić  sprawę  w  willi 

Ridingerów. 

Nagle  Eryka  nagle  przypomniała  sobie,  gdzie  widziała  senoritę! 

Wyraźnie stanęła jej przed oczyma sala sądowa. Jako córka sędziego 

często  chodziła  na  rozprawy,  które  prowadził  jej  ojciec.  Widziała  na 

background image

ławie  oskarżonych  złodziejkę  —  “senoritę  Espado",  a  raczej  Fridę 

Bernd! Tak, dokładnie wtedy usłyszała jej nazwisko: Frida Bernd. W 

korytarzu  pod  schodami  rzekomy  Hiszpan  również  nazwał  ją  Fridą. 

Kiedy  to  się  działo?  Kiedy  widziała  Fridę  Bernd  na  ławie 

oskarżonych? Cztery czy pięć lat temu? 

Bogu  dzięki,  że  wreszcie  przypomniała  sobie,  kim  jest  rzekoma 

Hiszpanka.  Oczywiście,  wtedy  nie  była  tak  elegancko  ubrana  jak 

dzisiaj  wieczorem.  Eryka  przypomniała  sobie,  że  podczas  rozprawy 

podkreślano  jej  fenomenalną  zręczność  z  jaką  okradała  swoje  ofiary. 

Czy teraz zamierzała zatrzymać starszego pana po to, żeby jej brat czy 

kochanek mógł “załatwić sprawę"? 

Wkrótce  zmęczona  zasnęła.  Rano  obudziła  się  z  radosną  myślą, 

że  będzie  jadła  śniadanie  z  Gerdem.  Ubrała  się  bardzo  starannie. 

Najpierw poszła do pani Willig, żeby jej podać lekarstwo. Zapytała: 

— Czy pani doktor dobrze spała? 

—  Dzięki  Bogu,  tak.  Dobrze,  że  pani  mnie  zbudziła,  byłabym 

zaspała. 

— Panowie z całą pewnością wybaczyliby! 

—  O,  nie!  Bez  względu  na  godzinę,  o  której  kładą  się  spać, 

wstają punktualnie. Więc i ja nie mogę się spóźnić. 

Eryka pomagając starszej damie przy toalecie usłyszała: 

—  Cieszę  się,  że  będzie  pani  jadała  razem  z  nami.  Chętnie 

zaproponowałabym  to  sama,  ale  lepiej,  że  zrobił  to  pan  domu, 

prawda? 

background image

— Postąpiła pani bardzo słusznie. Mam nadzieję, że panowie nie 

będą żałować, że mnie zaprosili do stołu. 

—  Nic  podobnego!  Wręcz  przeciwnie,  będą  zadowoleni, 

rozmowa przy stole stanie się bardziej ożywiona i ciekawa. 

Eryka  zeszła  do  kuchni,  żeby  dopilnować  podanie  śniadania.  W 

ogrodzie  zerwała  kilka  gałązek  bzu  i  postawiła  na  stole.  Wszystko 

było  przygotowane,  kiedy  weszli  ojciec  i  syn.  Uśmiechając  się 

przywitali się z Eryką, a Gerd stwierdził: 

— Nie wygląda pani na osobę, która położyła się do łóżka bardzo 

późno. 

Usłyszała te słowa wchodząca pani Willig i dodała: 

— Tak, tak! Mnie kazała położyć się, a sama nadzorowała służbę 

i pracowała do czwartej nad ranem. 

—  Coś  podobnego!  A  wygląda  pani  kwitnąco!  —  zawołał  pan 

domu.  Był  w  dobrym  humorze  widząc  przy  stole  młodą,  ładną 

kobietę. 

—  Proszę  pana,  byłoby  źle,  gdyby  mi  nie  wystarczyły  cztery 

godziny snu. 

Werner Ridinger westchnął melancholijnie:  

— Tak, tak, młodość jest godna zazdroszczenia! 

Eryka  wyręczała  panią  doktor:  nalewała  kawę,  podawała 

śmietankę  i  cukier.  Raz  po  raz  spoglądała  na  Gerda  i  rumieniła  się, 

widząc zachwyt w jego oczach. 

Rozmowa  była  bardzo  przyjemna.  Panowie  przekonali  się,  że 

panna  Yalsen  jest  prawdziwą  damą;  miała  poczucie  humoru  i  była 

background image

oczytana. Gerd zadawał sobie pytanie, z jakiego powodu przyjęła taką 

pracę?  Nie  wiedział,  jak  trudno  było  znaleźć  posadę  tak  młodej  i 

niedoświadczonej osobie. 

Niebawem  okazało  się,  że  Eryka  mówi  po  francusku  i  po 

angielsku. Starszy pan Ridinger rzekł: 

—  Gdybyśmy  pani  tak  bardzo  nie  potrzebowali  tutaj,  można  by 

panią zaangażować jako korespondentkę w naszej firmie. 

Eryka zarumieniła się i odpowiedziała:  

— Mówię biegle obydwoma językami, niestety,  z ortografią jest 

u mnie gorzej. Nie miałam możliwości ukończenia studiów: musiałam 

je przerwać z powodu choroby matki. 

—  Pani  doskonale  wywiązuje  się  z  obowiązków  asystentki, 

jednak zasługuje pani na lepszą posadę. 

Eryka zawahała się; po chwili powiedziała:  

—  Jestem  szczęśliwa,  że  znalazłam  tę  pracę  i  codziennie  modlę 

się, żebym mogła tutaj zostać. 

Pan Werner Ridinger uśmiechając się dobrotliwie rzekła: 

—  Dobry  Bóg  wysłucha  pani  modlitwy,  jestem  tego  pewien.  W 

każdym razie my również pragniemy, żeby została z nami i odciążyła 

naszą panią Willig. 

W  trakcie  rozmowy  na  różne  tematy  Eryka  dowiedziała  się  że 

pan  Werner  Ridinger  został  zaproszony  do  hotelu  na  herbatę  u 

rodzeństwa  Espado,  a  o  wpół  do  szóstej  Gerd  miał  czekać  w  swoim 

biurze na wizytę Hiszpana. 

background image

Eryka  walczyła  ze  sobą;  nie  wiedziała,  co  robić:  powiedzieć  co 

słyszała  i  widziała  pod  schodami,  czy  milczeć?  Nie  zdobyła  się  na 

odwagę. Nie mogła wymówić ani słowa na ten temat. 

Kiedy  panowie  pożegnali  się,  pani  Willig  poszła  z  Eryką  do 

skarbca,  gdzie  trzeba  było  posortować  i  poukładać  srebrną  zastawę. 

Pani  doktor  zostawiła  Erykę  przy  pracy,  a  sama  wróciła  do  swojego 

gabinetu. Musiała przejrzeć księgi gospodarskie. 

Pilnie  pracując,  Eryka  gorączkowo  myślała,  co  zrobić,  żeby 

przeszkodzić Fridzie Bernd i jej rzekomemu bratu. Trudność polegała 

na tym, że pan domu był nią oczarowany. Po pewnym czasie  wpadła 

na  pomysł.  Tak,  to  powinna  zrobić!  Zaczeka,  żeby  sprawdzić,  czy 

“Hiszpan" o wpół do szóstej przyjdzie do willi. Musi się tak schować, 

żeby jej nie widział a ona mogła go obserwować. Prawdopodobnie on 

jakoś dostanie się do skarbca, a potem będzie próbował otworzyć sejf. 

Ponieważ  do  skarbca  wchodziło  się  przez  gabinet  pana  domu, 

Eryka rozglądnęła się  za odpowiednią kryjówką. Doszła do  wniosku, 

że  bez  trudu  zmieści  się  za  grubymi  kotarami  zawieszonymi  na 

oknach. Lekko rozsuwając kotary będzie mogła obserwować intruza.  

Co zrobi potem, zależeć będzie od tego, jak rozwinie się sytuacja. 

Była  świadoma,  że  to  ryzykowny  pomysł,  był  to  jednak  jedyny 

sposób,  żeby  dostarczyć  dowód  o  kradzieży  planowanej  przez 

rzekomych Hiszpanów. 

Najtrudniej było załatwić sprawę z panią doktor, tak żeby między 

piątą  a  szóstą  nie  zatrudniała  Eryki.  Gdyby  się  to  nie  udało,  w 

ostateczności szczerze opowie o swoich podejrzeniach i wtajemniczy 

background image

starszą  damę  w  to  co  zamierza  zrobić.  Kiedy  skończyła  pracę  w 

skarbcu, poszła do pani Willig prosząc, żeby zamknęła żelazne drzwi. 

Podczas obiadu prowadzono ożywioną rozmowę. Eryka wyzbyła 

się  skrępowania  i  dowcipnie  opowiadała  o  swoim  życiu  w  domu 

rodzinnym.  Stwierdziła,  że  starszy  pan  Ridinger  z  przyjemnością  jej 

słucha i śmieje się z żartów pani doktor i syna. 

Gerd  Ridinger  był  szczęśliwy.  Obecność  Eryki  wywołała  w  nim 

przypływ  ciepła  i  radości,  której  nie  mógł  się  oprzeć.  Nie  robił 

planów;  było  mu  tak  dobrze  jak  jeszcze  nigdy  dotąd.  Co  z  tego 

wyniknie?  Był  świadom,  że  to,  co  czuje,  jest  poważnym  i  głębokim 

uczuciem.  Obawiał  się  jednak  konsekwencji,  jakie  mogłyby  z  tego 

wyniknąć.  Jeszcze  nie  przyznawał  się  przed  sobą,  że  jest  zakochany 

—  nie  mógł  się  jednak  oprzeć  oczarowaniu,  jakiego  doznał,  widząc 

Erykę po raz pierwszy w kwiaciarni. 

Rozmawiając  o  herbatce  u  senority  Espado,  również  przy 

obiedzie Werner Ridinger zwrócił się do syna: 

— Nie masz ochoty pojechać ze mną do hotelu i wypić herbatę u 

senority Mercedes? Potem możesz udać się do swojego biura razem z 

senorem Espado i tam omówicie sprawy handlowe. 

Gerd odparł śmiejąc się:  

—  Nie,  ojcze.  Męczy  mnie  jej  szczebiot  w  trzech  językach!  Po 

niemiecku  mówi  z  dziwnym  akcentem,  a  po  francusku  też  nie 

najlepiej.  Ponieważ  często  zaczyna  mówić  również  po  hiszpańsku, 

którego nie znam, nie mogę go ocenić; wszystko to mnie denerwuje! 

background image

Starszy  pan,  zadowolony,  że  będzie  sam  z  piękną  Hiszpanką 

odpowiedział: 

—  Wiesz,  to  szczebiotanie  jest  urocze,  a  to,  czego  nie  mogę 

zrozumieć, wyrażają jej oczy! 

—  Tobie  sprawia  to  przyjemność,  a  mnie  działa  na  nerwy! 

Rezygnuję  z  herbaty  w  hotelu.  Pojadę  prosto  do  biura,  zwłaszcza  że 

przed wizytą Hiszpana chcę załatwić kilka pilnych spraw. 

— Co planujesz na dzisiejszy wieczór? — zapytał ojciec. 

—  Zostanę  w  domu;  chcę  się  wyspać.  A  ty  nie  zamierzasz 

odpocząć po wczorajszym przyjęciu? 

Starszy pan nieco zakłopotany odpowiedział:  

—  Nie  wiem,  co  będę  robił.  Może  będę  odpoczywał,  ale  nie 

wykluczam,  że  zjem  kolację  z  senoritą  i jej  bratem.  W  każdym  razie 

nie czekaj na mnie. 

Gerd  patrząc  na  ojca  stwierdził,  że  starszy  pan  jest  speszony  i 

nieco  podniecony.  Nie  wiedział,  że  wczoraj  żegnając  się,  senorita 

szepnęła do zakochanego Wernera Ridingera: 

—  Liczę  na  miłe  sam  na  sam,  jutro  u  mnie.  Lubię  z  panem 

rozmawiać! — mówiąc to spojrzała mu głęboko w oczy, tak że starszy 

pan wiele się spodziewał po tym spotkaniu w hotelu. 

Kiedy  wstano  od  stołu,  Eryka  podała  kawę  w  salonie,  potem 

poszła do swojego pokoju. 

Ridinger rzekł do syna:  

background image

—  Wspaniała  dziewczyna:  urocza,  dowcipna  i  dama  w  każdym 

calu!  Miło  mi,  że  nasza  pani  doktor  ma  taką  asystentkę.  Co  o  tym 

myślisz? 

—  Wiesz  ojcze,  masz  rację.  Jest  poza  tym  skromna  i  bardzo 

wykształcona. 

Niebawem panowie pojechali do biura. 

 

Eryka  uspokoiła  się  i  postanowiła  bronić  sejfu  —  uważała  to  za 

swój obowiązek. Ukryła się za kotarami w gabinecie pana Ridingera i 

czekała. Czuła mocne bicie serca, a ręce drżały jej ze zdenerwowania. 

W  miarę  jak  czas  płynął  Eryka  stawała  się  coraz  bardziej 

niespokojna.  Z  ulgą  przyjęła  do  wiadomości,  że  pani  doktor  wybiera 

się do znajomej. Wychodząc, rzekła: 

—  Wrócę  około  siódmej.  Panno  Eryko,  proszę  wykorzystać  ten 

czas i odpocząć; przecież pani dzisiaj spała zaledwie kilka godzin. 

Dziewczyna  podziękowała,  uspokojona,  że  będzie  mogła  bez 

przeszkód  postąpić  tak,  jak  zaplanowała.  Kiedy  pani  Willig 

wyjechała, Eryka zawołała służącego i rzekła: 

—  Gdyby  nieoczekiwanie  przyszedł  ktoś  obcy,  proszę  mnie 

zawołać.  Będę  w  swoim  pokoju.  Jeżeli  zjawi  się  ktoś  znajomy,  nie 

zamierzam schodzić. 

— Proszę pani, nie sądzę, żeby dzisiaj ktoś składał tu wizyty — 

odpowiedział służący. 

Eryka zawahała się, a po chwili odpowiedziała: 

background image

—  Słyszałam,  że  pan  Ridinger  umawiał  się  z  senorem  Espado. 

Nie  wiem,  o  której  godzinie  panowie  mają  się  tutaj  spotkać.  Jeżeli 

więc  przyjdzie  ten  Hiszpan,  proszę  go  zaprowadzić  do  gabinetu  i 

poprosić,  żeby  zaczekał  na  pana  Ridingera.  Ponieważ  bywa  w  willi, 

nie muszę go witać. Chcę odpocząć po wczorajszym dniu. 

— Dobrze, proszę pani. Zrobię, jak pani poleciła. 

Eryka  skinęła  głową  i  poszła  na  piętro  do  swojego  pokoju.    

Przed  piątą  wyjęła  z  szafy  browning  —  pamiątkę  po  ojcu.  Broń  nie 

była naładowana. Postanowiła jej użyć, żeby odstraszyć złodzieja. 

W  willi  panowała  cisza.  Służba  dzisiaj  dłużej  odpoczywała  po 

obiedzie.  Eryka  po  cichu  weszła  do  gabinetu  pana  domu.  Drżała  ze 

strachu.  Zaczęła  wątpić,  czy  słusznie  postępuje.  Ale  czy  miała 

pozwolić,  żeby  obrabowano  jej  pracodawcę?  Czy  miała  powiadomić 

pana  Wernera  Ridinger,  że kobieta,  którą kocha, jest złodziejką i że 

ma  kochanka?  Przecież  nie  ma  dowodów,  że  “senorita"  nie  jest 

Hiszpanką i że przyjechała po to, żeby ukraść tu szlachetne kamienie. 

Dowody  można  zdobyć  wyłącznie  przyłapując  złodzieja  na  gorącym 

uczynku. 

Senorita  Espado  siedziała  w  swoim  apartamencie  naprzeciwko 

“brata".  Rozmawiali  szeptem.  Oboje  byli  trochę  niespokojni.  Przed 

kominkiem  stał  mały,  okrągły  stolik,  nakryty  do  herbaty.  Na  zegarze 

dochodziła piąta. 

—  Frido,  postaraj  się  dzisiaj  załatwić  sprawę.  Bagaże  wysłałem 

na  dworzec  i  uregulowałem  w  recepcji  cholernie  wysokie  rachunki. 

Zostało  mi  tylko  tyle  gotówki,  żeby  przekroczyć  granicę.  Musisz 

background image

dzisiaj  zdobyć  klucze!  Przecież  jesteś  doskonałym  kieszonkowcem  i 

nie powinnaś mieć z tym problemu. Kiedy wypijemy herbatę, wyjdę z 

salonu,  a  ty  udawaj  zakochaną;  pozwól,  żeby  cię  pocałował,  i  wtedy 

wyciągnij  mu  klucze.  Kiedy  usłyszę,  że  kaszlesz,  wrócę.  Znajdziesz 

odpowiednią  chwilę,  żeby  mi  je  wsunąć  do  ręki.  Po  paru  minutach 

pożegnam  was,  oznajmiając,  że  idę  na  spotkanie  do  biura  tego 

młodzika. Postaraj się zatrzymać starego do siódmej. Po jego wyjściu 

zamów  taksówkę  i  jedź  na  dworzec.  Będę  tam  na  ciebie  czekał  —  z 

łupem! Frido, uważaj, żebyś nie zrobiła jakiegoś głupstwa! 

—  Och,  mój  drogi  Sęp!  Jeżeli  wszystko  się  uda,  będę  naprawdę 

szczęśliwa!  Jestem  zmęczona  tym  stałym  udawaniem  i  wieczną 

obawą,  że  nas  nakryją  i  zdemaskują.  Pamiętam,  że  siedziałam  w 

więzieniu; za nic nie chcę tam wrócić! To istna katorga! 

—  Frido,  nie  myśl  o  tym,  co  było.  Wyobraź  sobie  raczej,  że  za 

kilka  tygodni  kupimy  sobie  hotel!  Do  tego  interesu  oboje  doskonale 

się nadajemy! Oczywiście opuścimy Niemcy, posługując się nowymi 

papierami.  Rodzeństwo  Espado  od  jutra  przestanie  istnieć.  Ale,  sza! 

Zdaje się, że stary idzie! 

Oboje  wstrzymali  oddech.  Po  chwili  kelner  zameldował  pana 

Wernera  Ridingera.  Senorita  wstała  i  z  promiennym  uśmiechem 

powitała gościa. Podano herbatę.  

Po kilkunastu minutach Hiszpan wstał mówiąc: 

— Przepraszam pana na chwilę. Zaraz wrócę, a potem pojadę na 

spotkanie z pańskim synem. Musimy ustalić terminy dostaw dalszych 

partii tkanin. 

background image

— Wiem, Gerd wspomniał o tym spotkaniu. 

— Pójdę po mój notatnik i przyjdę się pożegnać — rzekł Espado 

i opuścił salon. 

Senorita westchnęła;  

— Tak bardzo się cieszę, że będziemy sami. Nieskrępowani! 

Werner Ridinger tracił panowanie nad sobą. Podniecony zapytał: 

—  Cóż  może  znaczyć  dla  pani  starszy  pan,  droga  senorito? 

Uwielbiam  i  kocham  panią,  ale  czy  ja  mogę  zastąpić  młodego 

mężczyznę? 

— Proszę pana, pan nie jest stary, pan jest w sile wieku, kocham 

pana od pierwszego wejrzenia, tak, kocham całym sercem.  

Mówiąc  to  szeptem,  przytuliła  się  do  Ridingera  i  obejmując  go 

zaczęła namiętnie całować. Pan Ridinger stracił głowę — jest kochany 

przez młodą, ładną kobietę. 

Wykorzystując  chwilę,  sprytna  złodziejka  wyciągnęła  z  kieszeni 

oszołomionego mężczyzny dwa klucze zawieszone na kółku. Szeptała 

przy tym czułe słówka, obiecując dozgonną miłość. 

Po  chwili  nagle  uwolniła  się  z  objęć  Ridingera,  udając  silny 

kaszel.  Usłyszawszy  to  z  sąsiedniego  pokoju,  Espado  wrócił  do 

salonu. Zwróciła się do niego: 

—  Proszę,  dotrzymaj  panu  Ridingerowi  towarzystwa,  wrócę  za 

chwilę. 

Panowie  zaczęli  rozmowę  o  nowych  zamówieniach,  a  kiedy 

senorita  ponownie  zjawiła  się,  niepostrzeżenie  podała  Hiszpanowi 

klucze, po czym ten pożegnał się i wyszedł. 

background image

Gdy zamknął za sobą drzwi, złodziejka wzięła Ridingera za rękę i 

przytulając ją do serca zapytała: 

— Czuje pan, jak bije? Dla pana! 

Ridinger  chciał  wziąć  w  ramiona  ukochaną  kobietę  jednak  ona 

cofnęła się: 

— Proszę pana! Dałam się ponieść przemożnemu uczuciu. Muszę 

się jednak opanować. Porozmawiajmy lepiej; muszę być rozsądna. 

Werner  Ridinger  usiadł  naprzeciwko  niej  i  trzymając  jej  ręce  w 

swoich dłoniach powiedział: 

— Czy pani wie, jak bardzo mnie pani uszczęśliwiła? 

—  Mój  Boże,  wstydzę  się!  Co  pan  sobie  pomyśli  o  moim 

zachowaniu? Zresztą nie mam prawa mówić o miłości! 

— Dlaczego nie, moja droga Mercedes? 

—  Muszę  panu  coś  wyznać.  Mój  brat  kazał  mi  zaręczyć  się  z 

człowiekiem,  którego  nie  kocham.  Są  jednak  pewne  powody,  które 

mnie  zmuszają  do  tego  małżeństwa.  Wiem,  że  będę  nieszczęśliwa  z 

tym mężczyzną. Mój brat zabrał mnie do Niemiec, żebym się jeszcze 

trochę  nacieszyła  wolnością.  Los  zrządził,  że  poznałam  prawdziwą 

miłość — pana. Kocham pana, ale nie mogę zostać pańską żoną. 

Zakryła twarz dłońmi i zaczęła udawać, że płacze. 

Ridinger  słysząc,  że  piękna  kobieta  nie  nalega,  aby  ją  poślubił, 

odetchnął  z  ulgą.  Poczuł  dumę,  że  tak  młoda  czarująca  istota 

pokochała  go!  I  nie  musi  się  z  nią  żenić!  Taki  miły  romans  bez 

żadnych zobowiązań — to było to, czego starszy pan potrzebował. 

background image

Minęła  godzina  na  czułych  wyznaniach.  Przebiegła  złodziejka 

omamiła Wernera Ridingera do tego stopnia, że nie panował nad sobą 

i nie bardzo zdawał sobie sprawę, co się dzieje wokół niego. Na jego 

usilne  prośby  obiecała,  że  przed  wyjazdem  z  Niemiec  spędzą  razem 

noc — potem nie zobaczy jej nigdy więcej! 

Zakochany  mężczyzna  nie  dostrzegł,  że  uwielbiana  przez  niego 

kobieta  raz po  raz  zerkała  na  zegar. Z  niecierpliwością  czekała,  żeby 

wybiła siódma! Ta ostatnia godzina, która dla Wernera Ridingera była 

niewymowną radością, dla niej była prawdziwą męką! 

 

Sęp  Herder,  alias  senor  Espado,  przed  opuszczeniem  hotelu 

zatelefonował  do  Gerda  Ridingera,  aby  się  upewnić,  że  ten  jest  w 

biurze i czeka na jego wizytę. Poza tym musiał coś wymyślić, żeby go 

jeszcze dłużej zatrzymać poza domem. 

Słysząc głos Gerda rzekł:  

—  Drogi  panie  Ridinger,  proszę  wybaczyć,  że  nie  przyjdę 

punktualnie  o  umówionej  godzinie.  Muszę  załatwić  kilka  pilnych 

spraw  i  prawdopodobnie  przybędę  o  szóstej,  a  może  nieco  później. 

Czy zastanę pana w biurze? 

—  Oczywiście,  senor  Espado!  Mam  sporo  terminowej 

korespondencji  i  będę  dzisiaj  dłużej  pracował.  Sądzę,  że  w 

międzyczasie mój ojciec już przyszedł do hotelu? 

— Tak, właśnie rozmawia z moją siostrą. A więc do zobaczenia! 

— Do zobaczenia senor Espado! 

background image

Sęp odłożył słuchawkę, wezwał taksówkę i kazał się zawieść do 

willi Ridingerów. Nie miał pojęcia, co go tam spotka. 

Eryka  ponownie  sprawdziła,  czyjej  kryjówka  w  gabinecie  pana 

domu  jest  odpowiednim  miejscem,  z  którego  będzie  mogła 

obserwować  włamywacza.  Podeszła  do  dużego  portretu,  za  którym 

były żelazne drzwi do skarbca. Odszukała w rzeźbionej ramie portretu 

kunsztownie ukryty zamek. 

Ukryła się — tak, zza kotar przez wąską szparę wszystko będzie 

widać  jak  na  dłoni!    Postanowiła  stać  przy  oknie  aż  do  przyjazdu 

“Hiszpana".  Nie  musiała  długo  czekać.  Niebawem  przyjechała 

taksówka. Espado wysiadł i ruszył w kierunku willi. 

Kiedy służący otworzył drzwi, przybysz zapytał: 

— Czy pan Gerd Ridinger już wrócił do domu? 

— Nie, proszę pana, jest w biurze. 

—  Wiem,  uprzedził  mnie,  że  może  się  trochę  spóźnić  i  prosił, 

żebym na niego zaczekał w gabinecie. Proszę mnie tam zaprowadzić. 

Przejrzę w międzyczasie gazety. 

— Tak jest, proszę pana, popołudniowe gazety leżą na biurku. 

Służący  spokojnie,  bo  był  uprzedzony  przez  Erykę,  zaprowadził 

“Hiszpana"  do  gabinetu  pana  domu.  Kiedy  otworzył  drzwi,  żeby 

wpuścić  gościa,  ten  dał  mu  suty  napiwek  i  skinął  głową,  co  miało 

oznaczać, że służący może odejść. 

Rzekł: 

— Będę tutaj czekał na pana Gerda Ridingera, a może zjawi się i 

pan domu. 

background image

Eryka,  ukryta  za  kotarami,  słyszała  każde  słowo.  Z  uwagą 

śledziła  ruchy  włamywacza.  Przez  chwilę  siedział  w  fotelu  i  trzymał 

w rękach gazetę. Może służący przez dziurkę od klucza sprawdzi, co 

gość  robi?  Po  kilku  minutach  wstał,  otworzył  drzwi  prowadzące  na 

korytarz i rozejrzał się, czy służący jest w pobliżu. Panowała cisza — 

korytarz był pusty. 

Zamknął drzwi gabinetu, wyjął z kieszeni dwa klucze powieszone 

na srebrnym kółku i podszedł do dużego portretu. Pamiętał, że Werner 

Ridinger  zdjął  mniejszy  klucz  z  kółka,  po  czym  wsadził  większy  do 

zamka  ukrytego  w  ramie  portretu.  Zrobił  tak,  ponieważ  klucz 

wchodził  do  zamka  bardzo  ciężko,  a  kółko  przeszkadzało.  Przekręcił 

klucz  i  żelazne  drzwi  stanęły  otworem.  Wszedł  do  skarbca.  W 

pośpiechu zostawił klucz w zamku żelaznych drzwi i szybko podszedł 

do  mapy  zawieszonej  na  ścianie.  Wiedział,  że  pod  nią  jest 

wmurowany sejf. 

Eryka zadrżała.  Włamywacz  był w  skarbcu,  a klucz w zamku 

na zewnątrz! Od wewnętrznej strony nie można było otworzyć drzwi. 

Błyskawicznie  podjęła  decyzję:  uwięzi  włamywacza  w  skarbcu! 

Ostrożnie wyszła zza kotary modląc się, żeby podłoga nie skrzypnęła, 

i zobaczyła, jak “Hiszpan" zaczął otwierać sejf.  Z całej  siły pchnęła 

ciężkie, żelazne drzwi i przekręciła klucz. Włamywacz był uwięziony! 

Słysząc  trzaśniecie  drzwi  i  zgrzyt  przekręconego  klucza  w 

zamku,  “Hiszpan"  przestraszył  się.  Zapomniał  na  chwilę  o 

szlachetnych  kamieniach;  podszedł  do  drzwi,  próbując  je  otworzyć. 

Ku swojemu przerażeniu stwierdził, że nie ma klamki! 

background image

— Do jasnej cholery, wpadłem w pułapkę! — syknął przez zęby. 

Sądził,  że  to  służący  przekręcił  klucz.  Ale  jak  dostał  się  do 

gabinetu?  Przecież  na  korytarzu  nie  było  nikogo,  zanim  otworzył 

skarbiec. Kto zatrzasnął drzwi i przekręcił klucz w zamku? 

Zrozpaczony  patrzył  na  otwarty  sejf.  Leżały  tam  cudowne 

brylanty,  szmaragdy,  szafiry  i  rubiny  oraz  stara,  bezcenna  biżuteria. 

Widok  tego  zbioru  szlachetnych  kamieni  wartych  kilka  milionów 

marek  nagle  przestał  go  cieszyć.  Teraz  myślał  wyłącznie  o  tym,  jak 

wydostać  się  ze  skarbca.  Ucieczka  była  niemożliwa  —  nie  było  ani 

okna, ani drugich drzwi. Może wymyśli jakąś bajkę — przecież tylko 

służący mógł to zrobić. Jednak chciwość wzięła górę nad rozsądkiem. 

Zaczął upychać szlachetne kamienie po kieszeniach a potem zamknął 

sejf, zakrył go dużą mapą i schował klucz. 

Podszedł do żelaznych drzwi i waląc pięściami krzyczą 

— Otwierać! Co to za żarty? Poskarżę się panu Redingerowi! 

Krzyczał  coraz  głośniej,  nie  przypuszczając,  że  drzwi  są  grube  i 

dźwiękoszczelne.  Co  za  głupia  sytuacja!  Ma  przed  sobą  skarb  wart 

miliony  marek,  a  siedzi  jak  więzień  w  areszcie!  Gdyby  miał  przy 

sobie „rekwizyty", z całą pewnością wydostałby się z tej pułapki. 

Nagle  ujrzał  na  ścianie  kontakt  elektrycznego  dzwonka.  Werner 

Ridinger  kazał  go  zainstalować  na  wypadek,  gdyby  przypadkiem 

drzwi skarbca zatrzasnęły się i musiałby wołać o pomoc. Sęp nacisnął 

dzwonek raz, dwa, trzy — potem trzymał palec na kontakcie, tak że w 

całej  willi  słychać  było  alarm.  Jednak  o  tym  dzwonku  i  jego 

przeznaczeniu  wiedziały  tylko  pani  Willig  i  Eryka.  Służba  biegała 

background image

podenerwowana, nie wiedząc, co się  dzieje — przecież panów i pani 

doktor nie było w domu! 

I tak nikt nie przyszedł z pomocą włamywaczowi. Był uwięziony 

i na nic nie zdały się jego krzyki, walenie pięściami w żelazne drzwi 

ani naciskanie na elektryczny dzwonek. 

Eryka zdołała się nieco opanować. Podeszła do telefonu. Słysząc 

męski  głos,  poprosiła  o  połączenie  z  panem  Gerdem  Ridingerem. 

Odpowiedziano  jej,  że  jest  zajęty.  Powtórzyła  prośbę  bardzo 

energicznie. 

— Muszę z nim rozmawiać, sprawa jest bardzo pilna. Proszę mu 

powiedzieć,  że  telefonuję  z  jego  willi  i  mam  do  przekazania  ważną 

wiadomość. 

—  Nie  wiem,  czy  będzie  chciał  z  panią  rozmawiać!  —  odparł 

urzędnik. 

—  Ale  ja  wiem,  że  będzie  ze  mną  rozmawiał.  Jeżeli  pan  nie 

wykona  mojego  polecenia,  poniesie  pan  wszelkie  konsekwencje!  — 

krzyknęła do słuchawki. 

Stanowczość  Eryki  poskutkowała.  Po  chwili  usłyszała  głos 

Gerda: 

— Hallo! Kto mówi? 

— Proszę pana, to ja, Eryka Yalsen! 

— O, pani asystentka! — usłyszała radosny głos Gerda. 

— Tak, przepraszam, że przeszkadzam. 

— Pani wszystko wybaczę! Co się stało? 

background image

—  Proszę  natychmiast  przyjechać  do  domu.  Natychmiast,  jak 

najprędzej! 

Gerd wyczuł zdenerwowanie w jej głosie. 

— Czy coś się stało? — zapytał. 

—  Tak,  proszę  pana.  W  skarbcu  jest  włamywacz.  Zamknęłam 

drzwi  na  klucz  i  siedzi  tam  jak  w  areszcie.  Pani  doktor  nie  ma  w 

domu, pojechała do przyjaciółki, a ja nie wiem, co robić dalej. 

Gerd zaniepokojony zapytał:  

— Czy nie zaszło nieporozumienie? 

— Nie, nie, z całą pewnością nie! Na własne oczy widziałam jak 

wszedł do skarbca a potem otwierał sejf! Wtedy zatrzasnęłam drzwi i 

przekręciłam klucz w zamku. Służba jeszcze o niczym nie wie. Proszę 

szybko  przyjechać!  Proszę  wezwać  policję,  żeby  się  panu  coś  nie 

stało. Włamywacz wali pięściami w drzwi i dzwoni na alarm! 

— Dobrze, zaraz tam będę. Proszę na siebie uważać! 

Eryka  odłożyła  słuchawkę  i  wyczerpana  opadła  na  krzesło.  Po 

chwili  wyszła  z  gabinetu  pana  domu,  zamknęła  drzwi  na  klucz  i 

zaczęła  niecierpliwie  czekać  na  Gerda.  W  międzyczasie  powiedziała 

domownikom,  że  trzeba  wezwać  elektryka.  Dzwonienie  na  alarm 

spowodowane  jest  jakimś  spięciem.  Nie  chciała  mówić  o  skarbcu 

wiedząc, że pan domu ukrył to pomieszczenie przed służbą. 

Wreszcie  przyjechał  Gerd  i  zamierzał  natychmiast  pójść  do 

gabinetu ojca i do skarbca. Eryka poprosiła go: 

background image

—  Proszę  tego  nie  robić!  Nie  wiadomo,  może  włamywacz 

posiada  broń!  Zaczekajmy  na  policję,  to  ich  obowiązek  zająć  się 

złodziejami. 

Gerd zapytał:  

— Czy pani bardzo się bała, będąc w tak trudnej sytuacji? 

— Tak, trochę się bałam! 

—  Pani  sama  uwięziła  włamywacza  w  skarbcu?  Jak  do  tego 

doszło? 

— Wszystko panu opowiem, ale proszę wezwać policję. 

—  Już  to  zrobiłem  przed  wyjazdem  z  biura.  A  Browning? 

Zostawił go chyba ten włamywacz? 

Eryka speszona wyjaśniła cicho:  

— Broń należy do mnie. To pamiątka po ojcu. Browning nie jest 

naładowany. 

Po  dokładnym  obejrzeniu  broni  Gerd  odłożył  ją  na  miejsce  i 

powiedział: 

—  Proszę  mi  opowiedzieć,  co  się  tutaj  wydarzyło.  Mam  trochę 

czasu, zanim przyjedzie policja. 

Wtem  usłyszeli  hałas.  “Hiszpan"  walił  pięściami  w  drzwi.  Gerd 

rzekł: 

— Aha! Wygląda na to, że włamywacz się niecierpliwi. Czy pani 

naprawdę widziała, jak otwierał sejf? 

— Tak, proszę pana. Wyraźnie widziałam, jak zdjął jeden klucz z 

kółka i  otworzył  drzwi  ukryte  za  dużym  portretem.  Potem  wszedł  do 

skarbca, zdjął ze ściany mapę i drugim kluczem otworzył sejf. 

background image

Gerd  zerwał  się  na  równe  nogi.  Badawczo  patrzył  na  Erykę, 

ponieważ  nagle  obudziło  się  w  nim  podejrzenie,  które  od  dłuższego 

czasu nie dawało mu spokoju. Zapytał: 

— Czy pani widziała jego twarz? 

Przytaknęła skinieniem głowy.   

— Tak,  to jest senor Espado. 

—  A  więc  przeczucie  mnie  nie  myliło!  —  zawołał  wzburzonym 

głosem Gerd. 

— Proszę pana! Muszę panu powiedzieć, zanim zjawi się policja, 

że  ten  włamywacz  nie  działał  sam.  Jest  jeszcze  jedna  osoba,  która 

powinna być aresztowana. Ta osoba pomagała mu. To ona zdobyła, a 

raczej wykradła klucze starszemu panu Rigerowi. 

Gerd zbladł. 

— Senorita? — zapytał głucho. 

—  Tak,  a  raczej  Frida  Bernd,  ponieważ  tak  brzmi  prawdziwe 

nazwisko. 

— Ale skąd pani o tym wszystkim wie? 

Popatrzył na Erykę szeroko otwartymi oczami. Wyjąkał: 

— Wielkie nieba! Więc moje podejrzenie nie było bezpodstawne. 

—  Powiem  panu  o  wszystkim!  —  uspokoiła  go  i  zaczęła 

opowiadać,  że  “senorita"  przypomniała  jej  pewną  kobietę,  którą 

widziała kiedyś w sali sądowej.  

Później  opisała  scenę  pod  schodami.  Ponieważ  pani  Willig 

wspomniała, że pan domu pokazał skarbiec i sejf rodzeństwu Espado, 

background image

czego nigdy nie robił, Eryka powoli zaczęła kojarzyć fakty, zwłaszcza 

że przypomniała sobie, gdzie ujrzała “senoritę" po raz pierwszy. 

Słuchał jej zdziwiony i wzburzony zapytał: 

— Dlaczego pani nam tego zaraz nie powiedziała? 

Uśmiechnęła  się  i  wyjaśniła,  że  musiała  zdobyć  dowody.  Potem 

opisała, jak wykorzystała nieuwagę włamywacza, który zostawił klucz 

w  zamku,  i  jak  go  uwięziła.  Wyraziła  przypuszczenie,  że  właśnie 

dzisiaj,  podczas  wizyty  starszego  pana  Ridingera  u  “senority", 

skradziono  mu  klucze,  co  umożliwiło  włamywaczowi  wejście  do 

skarbca i dostanie się do sejfu. 

Gerd był  zaniepokojony; martwił się o ojca. Co należało  zrobić? 

Jak  go  zawiadomić?  Przecież  trzeba  ojca  przygotować  na  to,  co 

musiało nastąpić. Odruchowo wziął Erykę za obie ręce. 

— Pani, nasza dzielna asystentka, wszystko to zrobiła sama, bez 

niczyjej  pomocy!  Pani  nie  zdaje  sobie  sprawy,  przed  czym  nas  pani 

uratowała!  W  sejfie  są  szlachetne  kamienie  warte  miliony  marek  i 

zostałyby skradzione, gdyby nie pani odwaga! 

Eryka krzyknęła:  

— Mój Boże! Taki majątek! 

— Widzi pani, że włamywaczowi opłacało się ryzykować. Już od 

pewnego czasu podejrzewałem, że z  tym rodzeństwem jest coś nie w 

porządku.  Bez  wiedzy  ojca  poleciłem  w  międzyczasie  instytutowi 

wywiadowczemu  w  Barcelonie  zdobycie  informacji  o  firmie 

“Espado". Mogę sobie wyobrazić, co opowiedzą! Martwię się o ojca. 

Jak mam mu to powiedzieć? 

background image

— W tej chwili jest jeszcze w hotelu u tej fałszywej senorita. Jest 

pewne,  że  zaplanowała  ucieczkę  z  kochankiem  dziś  wieczorem. 

Chyba  jest  trochę  zdenerwowana?  Ze  względu  na  ojca  sprawa  z  nią 

musi  być  załatwiona  taktownie.  Pragnę  mu  zaoszczędzić  przykrości. 

Wiem  że  bardzo  go  dotknie  to  rozczarowanie.  Czy  pozwoli  pan,  że 

powiem, jak sobie wyobrażamy załatwienie tej niemiłej sprawy? 

—  Dotychczas  pani  doskonale  wszystko  załatwiała.  Z  pełnym 

zaufaniem postąpię zgodnie z pani sugestią. 

—  Proszę  pana,  poczekamy  na  przybycie  policji  która  powinna 

aresztować włamywacza. Potem pan i jeden z panów z policji udacie 

się do hotelu. Podczas gdy pan oględnie poinformuje pańskiego ojca o 

tym, co się wydarzyło, policjant zajmie się “senoritą". 

—  Zgadzam  się  z  pani  sugestią  i  przyjmuję  ją;  słyszę  że  już 

przyjechali. 

Po  kilku  minutach  wszedł  komisarz  a  za  nim  kilku  policjantów. 

Komisarz rzekł: 

— Zgłoszono włamanie. Rzekomo ujęto sprawcę. 

—  Panie  komisarzu,  ta  młoda  dama  uwięziła  włamywacza. 

Proszę posłuchać, jak wali pięściami w drzwi. 

Gerd  zwięźle  zrelacjonował  to,  czego  się  dowiedział,  a  Eryka  a 

uzupełniła jego wypowiedź kilkoma szczegółami. Potem Gerd dodał: 

—  Włamywacz  nie  działa  sam;  pomaga  mu  kobieta,  która 

zaprosiła  mojego  ojca  do  hotelu  na  herbatę;  właśnie  jest  teraz  w 

apartamencie. Myślę, że mój ojciec jeszcze nie zauważył brak kluczy 

od  skarbca  i  sejfu.  Wspólniczka  włamywacza  jest  dobrze  znana 

background image

policji. Panna Yalsen widziała ją przed trzema laty na sali sądowej na 

rozprawie  prowadzonej  przez  sędziego  Yalsen,  jej  zmarłego  ojca. 

Wtedy sądzono złodziejkę — recydywistkę. Jeżeli potrzebne są dalsze 

szczegóły,  panna  Yalsen  może  je  podać.  Sądzę,  że  panowie  zechcą 

aresztować  również  tę  kobietę,  więc  proponuję,  żeby  jeden  z 

policjantów  pojechał  ze  mną  do  hotelu.  Proszę  zrozumieć,  że  zależy 

mi  na  zaoszczędzeniu  dużej  nieprzyjemności  mojemu  ojcu,  dlatego 

proszę  o  umożliwienie  mi  przygotowania  go  do  tego  w  oględny 

sposób. 

Komisarz skinął głową:  

—  Oczywiście,  proszę  pana.  Jesteśmy  zobowiązani  pannie 

Yalsen  i  panu  za  pomoc  w  wypełnianiu  naszych  obowiązków.  Czy 

możemy teraz aresztować włamywacza? 

—  Naturalnie!  Proszę  jednak  uważać;  nie  wiadomo,  może  ma 

przy sobie broń. 

—  Proszę  się  nie  martwić.  Jesteśmy  przyzwyczajeni  do 

podobnych sytuacji i wiemy, jak należy postępować z takimi typami. 

Gerd zwrócił się do Eryki:  

—  Proszę  opuścić  pokój.  Nie  może  się  pani  narażać  na 

niebezpieczeństwo! 

— Bardzo pana proszę, żeby i pan wyszedł! Policja poradzi sobie 

sama. 

Gerd uśmiechnął się, wzruszony jej troską o niego. 

—  Muszę  zostać;  muszę  skontrolować,  co  skradziono  z  sejfu. 

Przecież policjanci nie mogą tego stwierdzić. 

background image

Eryka odparli stanowczym głosem: 

— W takim razie ja też zostaję! 

—  Proszę  się  cofnąć  w  głąb  gabinetu.  Musimy  zachować 

ostrożność. 

Potem,  podszedł  do  żelaznych  drzwi  i  ostrożnie  je  otworzył. 

Włamywacz  z całej siły  rzucił się do wyjścia, jednak dwaj policjanci 

przytrzymali drzwi, a komisarz spokojnie rzekł: 

— Powoli, młody człowieku, zdąży pan wyjść! 

Włamywacz zaczął krzyczeć:  

—  Co  to  za  bezczelność?  Ktoś  mnie  zamknął  w  tej  dziurze. 

Siedząc w gabinecie pana Ridingera, zobaczyłem otwarte drzwi do tej 

komórki.  Przez  ciekawość  zajrzałem  do  niej  i  wtedy  zatrzaśnięto 

drzwi  i  przekręcono  klucz  w  zamku.  Ktoś  pozwolił  sobie  na  głupi 

żart! 

Oczywiście  nikt  nie  uwierzył  w  tę  bajkę.  Aresztowano  go  i 

odprowadzono do aresztu po uprzednim opróżnieniu jego kieszeni. 

Gerd  pojechał  do  hotelu  w  towarzystwie  dwu  policjantów  w 

cywilnych  ubraniach.  Kiedy  weszli  do  apartamentu  rzekomej 

“senority  Espado",  piękna  kobieta  zbladła,  ale  szybko  opanowała 

przerażenie i zawołała, udając zdziwienie: 

—  Nie  spotkał  pan  mojego  brata?  Pojechał  do  pańskiego  biura 

przed szóstą. Mój Boże, czy stało się coś złego? 

Gerd spokojnie odpowiedział:  

—  Panowie  chcą  z  panią  porozmawiać.  Ojcze,  pozwól, 

zaczekamy obok w salonie. Nie będziemy przeszkadzać. 

background image

Wyszli. Przez chwilę Gerd nie wiedział, co powiedzieć. Widział, 

że ojciec jest w doskonałym humorze i że nie ukrywa  zadowolenia z 

rozmowy sam na sam z piękną kobietą. 

Ponieważ czas upływał, odezwał się:  

—  Ojcze,  mam  przykrą  wiadomość.  Swojego  czasu  chciałem 

zasięgnąć informacji o firmie “Espado", ale nie wyraziłeś na to zgody. 

Ponieważ  męczyło  mnie  pewne  podejrzenie,  sam  poprosiłem 

międzynarodowe  biuro  wywiadowcze  o  opinię  o  stanie  majątkowym 

naszego  partnera  handlowego.  Wiem,  że  odpowiedź  będzie 

negatywna, ponieważ w międzyczasie sprawa wyjaśniła się w sposób 

zaskakujący i zgoła nieoczekiwany!  

Po chwili Gerd kontynuował: 

—  Jak  wiesz,  czekałem  w  biurze  na  pana  Espado.  Zawiadomił, 

mnie,  że  przybędzie  trochę  później,  na  co  wyraziłem  zgodę.  Wtedy 

zatelefonowała  panna  Yalsen  usilnie  prosząc,  żebym  natychmiast 

przyjechał do domu. Pojechałem! 

Gerd  oględnie  opowiedział  o  podejrzeniu,  że  to  “senorita” 

wykradła  klucze,  co  umożliwiło  “Hiszpanowi"  dostęp  do  sejfu. 

Opisał, co widziała Eryka Yalsen ukryta w gabinecie i co wiedziała o 

niechlubnej  przeszłości  “senority"  alias  Fridy  Bernd.  Werner 

Ridinger, blady z przerażenia, siedział ze spuszczoną głową i milczał. 

Wstydził się i poczuł się bardzo zmęczony i stary. 

Zapukano  do  drzwi  salonu.  Wszedł  komisarz  i  poprosił  panów 

Ridingerów,  żeby  pomogli  mu  skonfrontować  wypowiedzi  Fridy 

Bernd.  Twierdziła,  że  zna  ich  bardzo  słabo  i  że  nie  łączą  ją  z  nimi 

background image

żadne  bliższe  stosunki.  Przyznała  się  do  kradzieży  kluczy  i  do 

współpracy z kochankiem. Uśmiechając się ironicznie, powiedziała do 

komisarza: 

— Mam to we krwi. Chyba nigdy nie pozbędę się skłonności do 

awanturniczych  przygód.  Życie  jest  okrutne,  a  mnie  nigdy  nikt  nie 

podał pomocnej dłoni! Panie komisarzu, jestem gotowa. 

Możliwie  dyskretnie,  w  towarzystwie  dwu  panów,  Frida  Bernd 

opuściła hotel. Ojciec i syn stali przy oknie apartamentu i patrzyli na 

ulicę.  Zobaczyli,  jak  Frida  Bernd,  zanim  wsiadła  do  samochodu, 

odwróciła  się  i  spojrzała  w  okno.  Ujrzała  dwie  smutne,  zmartwione 

męskie  twarze.  Lekko  uśmiechnęła  się,  przyłożyła  palce  do  ust  a 

potem pomachała im ręką. 

Ten  gest  był  wyrazem  wdzięczności,  że  potraktowano  ją  tak 

delikatnie.  A  uśmiech?  Awanturniczy  charakter  wziął  górę  nad 

chwilową 

rozpaczą 

spowodowaną 

nieudanym 

“skokiem" 

perspektywą następnej rozprawy sądowej. 

Obaj panowie Ridingerowie powoli zeszli z piętra i pojechali do 

domu. 

 

Pani  Willig  właśnie  kończyła  długą  rozmowę  z  Eryką,  gdy 

usłyszała,  że  panowie  przyjechali.  Jak  zwykle,  po  chwili  siedli  do 

kolacji i jak zawsze stół był gustownie nakryty. 

Pan domu zwrócił się do Eryki:  

—  Jak  mam  pani  podziękować  za  to,  co  pani  dla  nas  zrobiła? 

Jestem wstrząśnięty tym, co usłyszałem od syna. 

background image

Eryka odpowiedziała skromnie i naturalnie:  

—  Proszę  pana,  to  nie  wymaga  podziękowania!  Cieszę  się  i 

jestem  szczęśliwa,  że  mogłam  ochronić  panów  przed  utratą  takiego 

skarbu.  Żal  mi,  że  nie  mogłam  zaoszczędzić  panu  przykrości,  jakiej 

pan  doznał  słysząc,  że  ludzie,  których  pan  darzył  przyjaźnią,  tak 

bardzo pana rozczarowali. 

Twarz  Wernera  Ridingera  drgnęła,  ale  serdeczne  słowa  Eryki 

spowodowały, że spokojnie odpowiedział: 

— Ma pani rację. Naprawdę jestem przygnębiony, lecz to szybko 

minie.  Teraz  mam  inne  zmartwienie:  jak  wyrazić  moją  wdzięczność. 

Uchroniła  mnie  pani  przed  ogromną  stratą  —  chciałbym  panią 

odpowiednio wynagrodzić. 

Eryka spąsowiała. Wyprostowała się i poważnie odpowiedziała: 

— Na miłość boską, mam nadzieję, że pan nie zamierza wyrazić 

swojej  wdzięczności  proponując  mi  pieniądze!  Spełniłam  tylko  swój 

obowiązek i kategorycznie odmawiam przyjęcia nagrody! 

Oczy młodej dziewczyny pociemniały ze wzruszenia, a jej twarz 

miała  tak  dumny  wyraz,  że  starszy  pan  speszył  się.  Zrozumiał 

niestosowność  swojego  zachowania.  Gerd  natomiast  patrzył  na  nią  z 

takim zachwytem, że odwróciła głowę. 

Werner 

Ridinger, 

chcąc 

naprawić 

swoją 

niezręczność, 

zażartował:  

— Droga panno Yalsen, czy mam być pani dłużnikiem do końca 

życia? 

Eryka rozpogodziła się.  

background image

—  To  ja  jestem  pańską  dłużniczką;  przecież  w  pana  domu 

znalazłam  azyl.  Sądzę,  że  długi  zostały  wyrównane.  Proszę,  nie 

wracajmy do tego tematu! 

Werner  Ridinger,  był  wzruszony.  Patrzył  na  czarującą 

dziewczynę i myślał, jak pięknie byłoby, gdyby miał taką córkę! Nie 

popełniałby różnych głupstw na stare lata, gdyby  w domu darzyła go 

miłością taka młoda istota. 

Podczas  kolacji  Eryka  musiała  jeszcze  raz  wszystko  dokładnie 

opowiedzieć.  Kiedy  wspomniała  o  nie  nabitej  broni,  zapytał,  co 

zrobiłaby, gdyby włamywacz to zauważył. Przez chwilę zastanawiała 

się  a  potem  odparła,  że  wycelowałaby  broń  w  jego  pierś  i  krzyknęła 

— ręce do góry. Śmiała się razem z wszystkimi i dodała: 

—  Przeważnie  w  takich  sytuacjach  nie  trzeba  strzelać.  Sam 

widok  broni  paraliżuje  przeciwnika,  nawet  odważnych  mężczyzn. 

Zresztą nabity browning na nic by się nie zdał. 

— Dlaczego? 

Śmiejąc się dalej Eryka wyjaśniła:  

—  Nabitej  broni  nigdy  bym  nie  tknęła  ze  strachu,  że  mogłaby 

przypadkowo  wystrzelić.  Mój  ojciec  trzymał  nabitą  broń  w  nocnej 

szafce. Po jego śmierci ani matka, ani ja nie odważyliśmy się dotknąć 

browninga.  Poprosiłam  przyjaciela  ojca,  żeby  rozładował  broń. 

Zapytał, na co mi taki browning? Przekonałam go, że naładowany nic 

mi  nie  da.  Broń  jest  straszną  rzeczą,  bo  człowiek  ma  złudzenie,  że 

może decydować o życiu i śmierci! 

background image

—  Tak,  tak,  panno  Yalsen,  ma  pani  rację;  w  większości 

przypadków to tylko iluzja! 

Gerd  widząc,  że  ojciec  myśli  o  gorzkim  rozczarowaniu,  jakiego 

doznał, szybko zmienił temat rozmowy. 

Po kolacji wszyscy czworo poszli do skarbca. Starszy pan chciał 

sprawdzić,  czy  jednak  czegoś  nie  skradziono.  Kolejno  otwierał  etui  i 

pokazywał  Eryce  szlachetne  kamienie.  Przy  każdym  opowiedział 

ciekawą historię o tym w jaki sposób, gdzie i kiedy go nabył. 

Stwierdzono,  że  zbiory  nie  zostały  naruszone.  Uspokojony  pan 

domu zamknął sejf i skarbiec. Potem wszyscy poszli do swoich pokoi; 

byli wyczerpani przeżyciami i pragnęli odpoczynku. 

 

Życie  w  willi  Ridingerów  znowu  toczyło  się  spokojnie,  starym 

trybem. Eryka pomagała pani Willig i w domu był wzorowy porządek. 

Jedyną  zmianą, jaką  można  było  dostrzec,  było  zachowanie  Wernera 

Ridingera: spoważniał i wyglądał na zrezygnowanego. 

Po  upływie  kilku  tygodni  Gerd  zauważył,  że  Eryka  wywiera 

coraz głębszy wpływ na ojca. Bardzo go to zaniepokoiło. Nie wierzył, 

że  ojciec  zrezygnował  z  radości  życia.  Co  się  stanie,  jeżeli 

oczarowany  Eryką  zacznie  ją  darzyć  głębszym  uczuciem?  Co  się 

stanie, jeżeli panna asystentka przestanie być dla ojca “tabu"? 

Gerd zaczai bacznie obserwować ojca i Erykę. Uspokoił się, gdy 

stwierdził, że panna asystentka zachowuje się bardzo powściągliwie i 

okazuje starszemu panu wyłącznie troskę, jaką zwykle córki otaczają 

ojców. Ale co czuł jego ojciec? 

background image

Gerd  był  zdenerwowany,  ponieważ  jego  miłość  do  Eryki 

pogłębiła  się  i  już  nie  zadawał  sobie  pytania,  co  z  tego  może 

wyniknąć.  Postanowił,  że  poprosi  Erykę  o  rękę.  Wiedział,  że  żadna 

inna  kobieta  nie  zdoła  go  uszczęśliwić.  To  ona  była  uosobieniem 

wszelkich  zalet,  jakich  oczekiwał  od  swojej  przyszłej  żony.  Żeby 

tylko ojciec nie zakochał się w pięknej dziewczynie! 

Młody mężczyzna często zastanawiał się, co powie ojciec, kiedy 

usłyszy,  że  jego  syn  kocha  Erykę  i  chce  ją  poślubić?  Czy  pochwali 

jego wybór? 

Dawniej  nieraz  rozmawiali  o  tym,  że  czas,  żeby  Gerd  założył 

rodzinę.  Starszy  pan  pół  serio,  pół  żartem  przyznał  się,  że  dokładnie 

zlustrował wszystkie znajome młode damy, ale żadna nie odpowiadała 

jego  oczekiwaniom.  Każda  miała  przynajmniej  jedną poważną  wadę. 

Pewnego razu powiedział bardzo stanowczo: 

—  Synu!  Nie  chcę,  żebyś  mi  przyprowadził  synową,  która  nie 

będzie  sympatyczna!  Nie  zniosę  tego!  Powinna  pochodzić  z  dobrej 

rodziny,  musi  być  delikatna,  inteligentna  i  naturalna.  Jeżeli  będzie 

majętna, tym lepiej, ale to nie jest ważne! 

Oczywiście  żartowali,  ale  Gerd  wiedział,  że  ojciec  będzie 

niezadowolony,  jeżeli  przyszła  synowa  nie  będzie  odpowiadała  jego 

wymaganiom. O Erykę nie musiał się obawiać; wiedział, że ojciec ją 

ceni  i  lubi.  Żeby  tylko  za  bardzo  nie  polubił  tej  wspaniałej 

dziewczyny! Mogłoby to doprowadzić do poważnego konfliktu! 

Pewnego  dnia  Gerd  postanowił  szczerze  porozmawiać  z  ojcem. 

Jeżeli się dowie, że jego syn zakochał się  w tej młodej damie będzie 

background image

rozsądny  i  zachowa  dla  niej  wyłącznie  ojcowskie  uczucia. Czekał  na 

odpowiednią okazję. Chciał usłyszeć opinię ojca, zanim wyzna miłość 

ukochanej dziewczynie. 

Od dawna zauważył, że Eryka rumieni się, rozmawiając z nim, że 

jej  ręce  drżą,  kiedy  mu  coś  podaje,  jednak  zachowywał  się 

nienagannie, nie chcąc jej peszyć i niepokoić. 

 

W międzyczasie zakończono proces  w sprawie  Fridy Bernd i jej 

kochanka  Sępa  Herdera.  W  całym  mieście  plotkowano  na  ten  temat. 

Wszyscy  pamiętali  wspaniałe  przyjęcie  w  willi  Ridingerów  na  cześć 

“senority  Mercedes",  która  niejednemu  mężczyźnie  zawróciła  w 

głowie. Aż tu nagle okazało się, że rzekoma Hiszpanka jest niemiecką 

złodziejką  a  “senor  Espado"  —  włamywaczem!  Przez  kilka  tygodni 

znajomi  wypytywali  ojca  i  syna  o  szczegóły  nieudanego  włamania. 

Obaj odetchnęli kiedy sąd ostatecznie skazał Sępa Herdera na dwa lata 

więzienia, a Fridę Bernd na miesiąc pozbawienia wolności. 

W  trakcie  procesu  Frida ani jednym  słowem  nie  wspomniała,  że 

pan Werner Ridinger zabiegał o jej względy. Starszemu panu zostało 

zaoszczędzone  ośmieszenie  przed  przyjaciółmi  i  znajomymi. 

Doceniając  jej  zachowanie,  zdeponował  w  banku  na  jej  nazwisko 

dziesięć  tysięcy  marek.  Pieniądze  miała  otrzymać  po  wyjściu  z 

więzienia.  W  ten  sposób  definitywnie  zakończył  —  bądź  co  bądź  — 

czarujący epizod w swoim życiu. 

Nigdy  nie  rozmawiał  z  synem  na  ten  temat,  ale  postanowił,  że 

romans  z  “senoritą"  będzie  ostatnim  wybrykiem  starego  mężczyzny! 

background image

Gerd nie miał więc rywala i nie musiał się martwić, że ojciec zacznie 

nowy  flirt  z  Eryką.  Starszy  pan  darzył  młodą  damę  ojcowskim 

uczuciem i cenił ją coraz bardziej. 

Teraz  wieczory  opędzał  w  domu,  ciesząc  się  na  rozmowy  z 

Eryką.  Również  jego  syn  po  kolacji  rzadko  wychodził  do  miasta  na 

spotkania  z  przyjaciółmi.  Siadywali  we  czwórkę  w  salonie, 

przyjemnie  spędzając  czas.  Swobodnie  czuli  się  właściwie  tylko 

starszy  pan  i  pani  Willig.  W  sercach  młodych  panował  niepokój. 

Oboje zastanawiali się nad przyszłością. 

Podczas  gdy  Gerd  walczył  z  zazdrością,  Eryka  zdawała  sobie 

sprawę z beznadziejności swojej miłości. Od czasu do czasu udawało 

jej  się  odzyskać  wewnętrzną  równowagę,  ale  jedno  płomienne 

spojrzenie  Gerda  lub  jedno  czułe  słowo  potwierdzało  jej  nieśmiałą 

nadzieję, że i on ją kocha. Nigdy nie dopuszczała myśli, że zechce ją 

poślubić.  On,  jedynak,  syn  bogatego  przemysłowca  i  ona  —  biedna 

dziewczyna,  zatrudniona  w  domu  jego  ojca?  Znała  życie  i  wiedziała, 

że  taki  związek  nie  jest  możliwy!  Jeżeli  ją  kocha,  może  będzie 

zabiegał o jej względy, ale z całą pewnością nigdy jej nie poślubi. 

Kochała Gerda całym sercem, jednak wiedziała, że ona nigdy nie 

zgodzi  się  na  przelotny  romans.  Zaczęła  się  zastanawiać,  czy  nie 

byłoby  lepiej podziękować za posadę? Jednak na myśl, że nie będzie 

go mogła widywać, drżała i poddawała się marzeniom — tego nikt nie 

mógł jej wziąć za złe! 

Minęły trzy miesiące od afery z  Fridą Bernd i Sępem Herderem. 

Nastało  lato,  zaczęły  się  wielkie  upały.  Co  roku  o  tej  porze  ojciec  i 

background image

syn  spędzali  kilka  tygodni  nad  Morzem  Północnym  lub  w  górach. 

Tego roku obaj milczeli i nie planowali wyjazdu. Kiedy Gerd zapytał 

ojca,  czy  nie  czuje  się  zmęczony,  usłyszał,  że  nie  wybiera  się  do 

uzdrowiska,  ponieważ  zawsze  są  tam  kłopoty  z  zdobyciem  dobrego 

pokoju, hałas i tłok denerwują go, a nigdzie nie jest tak dobrze jak w 

domu. 

Oczywiście  Gerd  sądził,  że  ojciec  chce  być  w  pobliżu  Eryki.  W 

pewnym  sensie  miał  rację  —  to  był  główny  powód,  że  ojciec  nie 

chciał  wyjeżdżać.  Była  to  jednak  inna  przyczyna  niż  ta,  o  której 

myślał  syn.  Eryka  wywierała  kojący  wpływ  na  starszego  pana;  cały 

dzień cieszył się na wieczorne pogawędki. 

Nie kusiła go już żadna nowa przygoda. Raz na zawsze skończył 

z  poszukiwaniem  uciech  poza  domem.  Był  szczęśliwy,  że  w  jego 

domu mieszkała młoda, ładna i inteligentna kobieta, która otaczała go 

troską i stwarzała tak miłą atmosferę, że nie pragnął żadnej zmiany. 

Kiedy jednak ojciec zapytał syna, kiedy wybiera się na urlop ten 

odparł: 

—  Wiesz,  ojcze,  masz  rację,  mnie  też  denerwuje  ten  ruch  i  te 

tłumy ludzi. W tym roku nigdzie nie pojadę. 

— Ja czuję się najlepiej w domu, ale ja jestem stary, a ty jesteś za 

młody, żeby rezygnować z towarzystwa i rozrywek. 

Słysząc to, Gerd doszedł do wniosku, że nie może dłużej zwlekać 

i powinien porozmawiać z ojcem o Eryce. Byli  w biurze, nikt im nie 

przeszkadzał, więc rzekł: 

background image

—  Nie  zamierzam  rezygnować  z  życia  towarzyskiego.  Muszę 

wreszcie szczerze  wyznać, dlaczego tak chętnie przebywam w domu. 

Od  dawna  noszę  się  z  zamiarem,  żeby  ci  to  powiedzieć.  Jestem 

zakochany!  Ojcze,  ty  wiesz,  że  traktuję  miłość  bardzo  poważnie, 

dlatego  czekałem,  żeby  się  przekonać,  czy  to  jest  głębsze  uczucie  a 

nie przelotne zauroczenie. Nie wiem, czy pochwalisz mój wybór i czy 

wyrazisz  zgodę  na  małżeństwo  z  kobietą,  którą  pragnę  poślubić. 

Kocham Erykę Yalsen, kocham z całego serca i nie wyobrażam sobie 

życia  bez  niej.  To  nie  jest  chwilowa  namiętność  lecz  szczere 

przemożne  uczucie  polegające  na  głębokim  szacunku  dla  zalet  jej 

charakteru. 

Ojciec  przez  chwilę  milczał.  Poważnie  patrzył  synowi  w  oczy  a 

potem uśmiechnął się i odpowiedział: 

—  Dzisiejsza  młodzież  jest  bardziej  roztropna,  niż  byliśmy  my, 

starzy, przed laty. Długo kazałeś mi czekać na to wyznanie! 

Gerd zerwał się na równe nogi. 

— Ojcze! Jak mam to rozumieć? 

—  Tak  jak  to  powiedziałem,  mój  synu.  Podziwiam  cię,  że  tak 

długo  spokojnie  żyjesz  obok  tej  wspaniałej  dziewczyny  nie  mówiąc 

jej,  co  do  niej  czujesz.  Od  dawna  zauważyłem,  że  ją  kochasz,  i  nie 

mogłem pojąć, dlaczego zwlekasz z oświadczynami i na co czekasz? 

—  Mój  staruszku,  gdybyś  ty  wiedział,  ile  mnie  to  czekanie 

kosztuje! Męczę się, ale nie z powodu niezdecydowania lecz z pewnej 

obawy. 

background image

— Co ty mówisz! Jak możesz czuć obawę, mając przed sobą tak 

wspaniałą dziewczynę? 

Gerd roześmiał się:  

— Muszę ci wyznać: cierpiałem z powodu zazdrości i ze strachu, 

że mógłbym cię moim wyznaniem zranić! 

Werner Ridinger zrozumiał i spokojnie odparł:  

—  A  więc  o  to  chodzi!  Nie,  nie,  mój  chłopcze,  twoje  obawy  są 

bezpodstawne!  Raz  na  zawsze  skończyłem  z  takimi  sprawami. 

Dostałem  gorzką  nauczkę!  Poza  tym,  asystentka  pani  Willig  jest  dla 

mnie  tabu!  No,  dzięki  Bogu,  że  wiem,  co  jest  powodem  twojego 

dziwnego  zachowania.  Zacząłem  się  obawiać,  że  jesteś  człowiekiem 

oziębłym, bez serca i że ożenisz się z czystego wyrachowania. Byłem 

czasem  zły,  widząc  twoją  obojętność  wobec  Eryki.  Wiesz,  marzę, 

żeby mieć taką synową! Dobrze, że wszystko zostało wyjaśnione. 

—  Ojcze,  zrozum,  byłem  w  trudnej  sytuacji.  Oprócz  zazdrości 

męczyła  mnie  niepewność,  czy  zaakceptujesz  mój  wybór.  Eryka 

Yalsen jest biedną dziewczyną, pracuje w twoim domu! 

— Biedną dziewczyną?  Zapominasz, że uratowała nam miliony! 

Tej dzielnej dziewczynie zawdzięczamy, że nie straciliśmy skarbu!  A 

ona  sama  jest  warta  więcej  niż  największy  posag!  A  więc  odrzuć 

obawy i postaraj się, żeby została moją synową! Bardzo przywiązałem 

się do niej, a czuję, że i ona mnie polubiła. 

Gerd odetchnął:  

—  Przekonałem  się  o  tym  nie  raz,  nie  dwa.  Bogu  dzięki,  Eryka 

polubiła i mnie, chociaż nieco inaczej niż ciebie. 

background image

—  Tak  powinno  być,  mój  chłopcze.  We  dwóch  będziemy  ją 

rozpieszczać! 

 

—  Nikt  nam  teraz  nie  może  przeszkadzać:  ani  pani  Willig,  ani 

służba.  Nie  zniósłbym  tego,  ponieważ  nigdy  nie  będę  miał  okazji 

wyznać, że panią kocham. Tak, bardzo panią kocham, Eryko! Proszę 

mi powiedzieć, że i pani mnie kocha! 

Eryka  zbladła.  Mylnie  wytłumaczyła  sobie  jego  namiętne  słowa 

widząc, że jest podniecony i że traci panowanie nad sobą. 

—  Proszę  natychmiast  otworzyć  drzwi!  Nie  wolno  panu  tak 

mówić  do  mnie!  Co  powie  pani  doktor  i  służba,  kiedy  zobaczą,  że 

jestem z panem w zamkniętym na klucz gabinecie? 

Gerd roześmiał się:  

—  Przepraszam,  proszę  się  nie  gniewać!  Właśnie  wracam  od 

ojca.  Wyraził  zgodę,  żebym  panią  pojął  za  żonę!  Eryko,  kocham 

panią!  Proszę  się  nie  obawiać,  nie  mam  złych  zamiarów,  chcę  tylko 

usłyszeć, że pani mnie kocha i chce wyjść za mnie! 

Zdumiona popatrzyła na niego i wyjąkała: 

— Proszę pana, przecież to niemożliwe! 

Jej    oczy  powiedziały  mu,  że  ona  darzy  go  głębokim  uczuciem. 

Uradowany zawołał: 

— To zupełnie możliwe, kochana Eryko! Wiem, że kochasz mnie 

tak szczerze, jak ja kocham ciebie. Wiem, że martwisz się, tak jak ja 

się zadręczałem, ale teraz to minęło. Będziemy szczęśliwi! 

background image

Nie czekając na odpowiedź, wziął ją w ramiona i zaczął całować 

jej  oczy,  włosy,  usta.  Dziewczyna  stała  w  jego  objęciach  jak 

sparaliżowana. Po kilku minutach Gerd zapytał: 

— Czy wreszcie usłyszę, że chcesz zostać moją żoną? 

Przytuliła  się  do  niego,  oparła  czoło  o  jego  pierś  i  ze  łzami  w 

oczach szepnęła: 

— Przecież nie dałeś mi dojść do słowa. 

— Proszę więc, mów! Kochasz mnie? 

— Od pierwszego wejrzenia, wtedy w kwiaciarni. 

Gerd roześmiał się uszczęśliwiony: 

—  Dokładnie  tak  samo  jest  ze  mną!  Co  ja  musiałem  wycierpieć 

przez te wszystkie miesiące! 

— Dlaczego? Przecież mogłeś mi powiedzieć! 

Gerd posadził Erykę na kanapie i zaczął  opowiadać jej o swoich 

obawach i zwątpieniach. Kiedy chciała mu zadać pytanie, wziął ją  w 

ramiona. 

—  Możemy  rozmawiać  jeszcze  długo,  ale  całować  mogę  cię 

tylko tutaj, dopóki nikt nam nie przeszkadza, kochana. 

— Gerd, musisz już otworzyć drzwi! 

— Wykluczone! Jeszcze nie! Tutaj nikt nas nie będzie szukał! 

— Właśnie dlatego możesz otworzyć! 

Pocałował ją i rzekł:  

—  Dziewczyno,  czy  to  jest  ważne?  O  wiele  ważniejsze  są  teraz 

twoje całusy! 

background image

—  No  dobrze!  Będę  cię  całowała  tak  długo,  jak  zechcesz,  ale 

przy otwartych drzwiach! Proszę cię, Gerd! 

—  Ojciec  może  sobie  pogratulować;  zrobisz  z  nas  takich 

pantoflarzy,  że  będziemy  ulegali  każdemu  twojemu  szalonemu 

pomysłowi — rzekł, spełniając jej życzenie. 

Eryka roześmiała się:  

— Nigdy nie będę miała niemądrych pomysłów! 

—  Tak?  A  co  znaczy  to  naleganie,  żeby  otworzyć  drzwi? 

Siedzieliśmy  sobie  spokojnie,  a  teraz  w  każdej  chwili  może  ktoś 

wejść. 

Eryka wzięła go za rękę. 

— Proszę cię Gerd, zrozum mnie! 

— Masz rację, mam jednak nadzieję, że tutaj nikt nie będzie nas 

szukał. 

Eryka wstała. 

— Muszę pójść do jadalni; niedługo podadzą obiad. 

—  Wykluczone!  Teraz,  kiedy  we  dwoje  świętujemy  zaręczyny? 

Siadaj i nie ruszaj się z miejsca! — rozkazał Gerd. 

Uśmiechając się pokręciła głową:  

—  Jesteś  prawdziwym  tyranem.  Dotychczas  tego  nie 

zauważyłam! 

—  Tak,  ale  teraz  już  za  późno;  nigdy  nie  uwolnisz  się  od  tego 

tyrana. 

Przyciskając ręce do serca, Eryka westchnęła:  

— Żeby to tylko nie był piękny sen! 

background image

Wzruszony spojrzał na nią:  

— Jesteś szczęśliwa, że zostaniesz moją żoną? 

— Jestem szczęśliwa, że mnie kochasz i że teraz mogę cię kochać 

bez obaw i wątpliwości. 

—  Czy  to  znaczy,  że  dotychczas  kochałaś  mnie  pełna  obaw  i 

wątpliwości? 

Przytaknęła skinieniem głowy:  

— Och, tak, stale wątpiłam i bardzo się bałam. 

— Dlaczego? — zapytał. 

—  Myślałam,  że  nie  mam  prawa  kochać  syna  mojego 

pracodawcy,  nie  odważyłam  się  marzyć,  że  zechcesz  mnie  poślubić. 

Zauważyłam,  że  interesujesz  się  mną,  i  zadawałam  sobie  pytanie:  do 

czego to doprowadzi? 

— Jak widzisz, doprowadziło do szczęśliwych zaręczyn! 

—  Czy  mogłam  wiedzieć,  że  zechcesz  poślubić  biedną 

dziewczynę! Nie wiedziałam, że twój ojciec wyrazi zgodę. 

Roześmiał się, obejmując ją:  

— Dziewczyno, kochanie, przecież uratowałaś nasz skarb. Ojciec 

twierdzi, że to ja zrobię bardzo dobrą partię! 

— Kochany ojciec! — szepnęła wzruszona. 

Gerd skinął głową:  

— Tak, jego też musisz bardzo kochać. Wiesz, nigdy nie chciał, 

żebym miał macochę, i dlatego nie ożenił się po raz drugi. Flirtował z 

pięknymi  kobietami,  jednak  nigdy  nie  zdecydował  się  na  spokojne 

życie u boku kochanej żony. Z tego powodu i ja nie opuściłem ojca, a 

background image

teraz on sam chce, żebyś została jego synową. Ty przyczyniłaś się do 

tego,  że  będzie  miał  spokojną  starość,  otoczony  będzie  miłością  i 

czułością, której tak bardzo potrzebuje. 

— Od dawna przywiązałam się do twojego ojca, ale tak naprawdę 

pokochałam  go  od  chwili,  kiedy  przeżył  rozczarowanie  w  związku  z 

Fridą Bernd. Od tygodni jest tak zrezygnowany. 

— Jak ty go dobrze rozumiesz!  Wiem, że pomożesz mu polubić 

swoją starość. 

— Oboje będziemy się starali, kochany! 

Nagle na korytarzu usłyszeli głos pani Willig, która wołała Erykę. 

Młoda  dziewczyna  zerwała  się  na  równe  nogi  i  chciała  wybiec  z 

gabinetu, lecz Gerd mocno przytrzymał ją za ramię: 

—  Nie  ruszaj  się  z  miejsca.  Dzisiaj pani  doktor  obejdzie  się bez 

twojej pomocy! 

— Ona mnie potrzebuje! 

—  Ja  potrzebuję  cię  jeszcze  bardziej!  Człowiek  nie  zaręcza  się 

codziennie! 

Zaczęli  się  całować.  Nie  zauważyli,  że  w  drzwiach  stanęła  pani 

doktor.  Widząc  swoją  asystentkę  w  objęciach  młodego  pana, 

krzyknęła przerażona: 

— Eryko! Panno Eryko! 

Dziewczyna speszona uwolniła się z objęcia Gerda, który udając 

gniew rzekł: 

—  Nie  mówiłem,  że  drzwi  powinny  były  zostać  zamknięte  na 

klucz! 

background image

Po chwili, widząc srogą minę pani Willig, roześmiał się i rzekł: 

—  Pani  doktor,  proszę  wejść,  właśnie  zaręczyliśmy  się!  Dzisiaj 

musi pani poradzić sobie sama. Ojciec prawdopodobnie spóźni się na 

obiad. 

Pani Willig ochłonąwszy ze zdumienia, westchnęła:  

— Proszę pana, bardzo się przestraszyłam! 

Gerd rozbawiony zapytał:  

— Czy my aż tak strasznie wyglądamy? Eryko, nie wiedzieliśmy 

o tym, prawda? 

Pani  Willig  uspokoiła  się  wiedząc,  że  to  poważne  zaręczyny,  a 

nie  tylko  flirt  młodego  pana  z  jej  asystentką.  Gratulując  im, 

podkreśliła, że Eryka zasłużyła na prawdziwe szczęście, a młody pan 

nie mógł dokonać lepszego wyboru. 

—  Pani  doktor,  wiem  o  tym  od  dawna!  Proszę  dzisiaj 

zrezygnować  z  pomocy  mojej  narzeczonej.  Mamy  do  omówienia 

mnóstwo spraw. Kiedy ojciec wróci do domu, proszę mu powiedzieć, 

że czekamy na niego tutaj. 

— Czy pan Ridinger wie... 

— Tak powiedziałem mu, a on szybko kazał mi jechać do domu, 

żebym się zaraz zaręczył! 

Pani  doktor  uśmiechnęła  się  i  wielce  zadowolona  opuściła 

gabinet. Cieszyło ją szczęście asystentki. Pokochała Erykę jak własną 

córkę.  Była  też  zadowolona,  że  Gerd  Ridinger  znalazł  taką  żonę, 

ponieważ był wyjątkowo wartościowym człowiekiem. 

background image

Narzeczem zostali sami, a gospodyni, powiadomiona o radosnym 

wydarzeniu,  zrezygnowała  z  pomocy  Eryki.  Młodzi  mogli  się 

swobodnie cieszyć swoim szczęściem. 

Zgodnie  z  prośbą  syna,  Werner  Ridinger  spóźnił  się  na  obiad, 

mimo  że  bardzo  pragnął  objąć  i  ucałować  narzeczoną  swojego 

jedynaka.  Kiedy  stanął  na  progu  gabinetu,  zobaczył  narzeczonych 

siedzących na kanapie: trzymali się za ręce.  

Ujrzawszy  pana  domu,  Eryka  wstała  i  z  obawą  w  oczach 

spojrzała  na  niego.  Widząc,  że  wyciąga  ramiona,  żeby  ją  objąć, 

podbiegła, przytuliła się i drżącym ze wzruszenia głosem szepnęła: 

— Ojcze, kochany ojcze! Czy wolno mi pana tak nazywać? Chcę 

wyrazić wdzięczność, że zechciał pan przyjąć mnie za swoją synową. 

Werner  Ridinger  pocałował  Erykę  w  oba  policzki  i  uśmiechając 

się czule popatrzył na nią. 

—  Możesz  mnie  nazywać  ojcem  pod  warunkiem,  że  wykreślisz 

słowo “pan". Nie mam najmniejszej ochoty na takie oficjalne stosunki 

z moją synową. 

Eryka odpowiedziała ze łzami w oczach:  

— To cudownie, że pozwalasz, bym była tak szczęśliwa i mogła 

zwracać się do ciebie jak do rodzonego ojca. 

—  Stawiam  jednak  warunek:  musisz  uszczęśliwić  nie  tylko 

mojego chłopca, ale i mnie, starego tatusia! Musisz spróbować trochę 

pokochać również: mnie, droga Eryko! 

—  Nie  muszę  próbować!  Od  dawna  kocham  cię  z  całego  serca, 

ponieważ  jesteś  bardzo  miłym,  szarmanckim  starszym  panem.  Moje 

background image

jedyne  bogactwo  to  miłość,  potężna  i  głęboka!  Gerd  sam  jej  nie 

wyczerpie. Przecież jestem biedną dziewczyną, kochany ojcze! 

Pocałował ją w czoło i rzekł:  

—  To,  że  jesteś  biedna,  nie  jest  najgorszą  rzeczą.  Jesteś  w 

dodatku  bardzo  niezręczna  i  niedoświadczona  w  sprawach 

handlowych. I ty chcesz zostać żoną przemysłowca? 

Przerażona spojrzała na przyszłego teścia. 

— Ojcze! Co chcesz przez to powiedzieć? 

—  Słuchaj!  Miałaś  wspaniałą  okazję  zdobyć  sporą  sumę 

pieniędzy,  a  ty  lekkomyślnie  przegapiłaś  sprawę.  Dumnie  podniosłaś 

głowę i nie chciałaś o tym słyszeć. 

Zdziwiona spojrzała na narzeczonego. 

— Czy ty wiesz, co ojciec ma na myśli? 

— Oczywiście, wiem, ale niech ojciec sam to wyjaśni! 

Starszy  pan  roześmiał  się:   

—  Dziewczyno!   Podobna okazja zdarza się tylko raz w życiu! 

Dzięki  swojemu  rozumowi  i  odwadze  uratowałaś  mój  majątek,  kilka 

milionów,  i  za  to  masz  prawo  do  wysokiej  nagrody.  Sprytna  kobieta 

zażądałaby  pokaźnej  sumy  pieniędzy!  Tak  postępują  ludzie,  którzy 

chcą być dobrymi kupcami lub przedsiębiorcami!  

Westchnęła: 

— Ach, to miałeś na myśli!  W takim oczywiście nigdy nie będę 

miała głowy do interesów. Ale trzeba było o tym wcześniej pomyśleć, 

zanim  wyraziłeś  zgodę  małżeństwo  Gerda  ze  mną.  Teraz  jest  już  za 

późno! 

background image

Gładząc Erykę po włosach wzruszony rzekł:  

—  Kto  wie,  może  nie  sprzeciwiłem  się  właśnie  dlatego,  że  nie 

jesteś  zachłanna  i  nie  masz  głowy  do  interesów.  Nie  znoszę  kobiet 

zajmujących  się  interesami.  Gdybyś  zażądała  wysokiej  nagrody,  nie 

zostałabyś moją synową. Gerd i ja mamy podobny gust do kobiet. 

Eryka zawołała:  

— Słyszysz, Gerd, ojciec chciał mnie tylko nastraszyć! 

Gerd pocałował narzeczoną i przekornie rzekł:  

—  Sądzę,  że  od  czasu  do  czasu  musimy  znaleźć  jakąś  skazę  na 

twoim charakterze, inaczej stracimy autorytet. 

Wszyscy  troje  roześmiali  się  i  rozmawiając  dalej,  zapomnieli  o 

obiedzie.  Snuli  plany  na  przyszłość.  Eryka  oczarowała  nie  tylko 

Gerda,  ale  i  jego  ojca.  Był  bardzo  zadowolony  z  przyszłej  synowej  i 

ze  spokojem  i  humorem  zgodził  się  zaliczać  odtąd  do  starszych 

panów. 

Zniecierpliwiona  pani  Willig  wreszcie  poprosiła  ich  do  stołu. 

Kiedy  oficjalnie  złożyła  młodym  gratulacje,  ustalono  datę  ślubu. 

Werner  Ridinger  oświadczył,  że  nie  należy  zwlekać  z  zaślubinami. 

Ponieważ Gerd miał wyruszyć w dłuższą podróż służbową do Anglii, 

Eryka  nie  musiała  opuszczać  willi.  Zresztą  nie  miała  rodziny  i  nie 

wiedziała, gdzie mogłaby spędzić czas do dnia ślubu. Ustalono, że po 

powrocie Gerda urządzą wesele. 

Eryka  nie  sprzeciwiała  się,  zresztą  nikt  jej  nie  pytał  o  zdanie. 

Była  szczęśliwa.  Starszy  pan  cieszył  się,  się  pod  nieobecność  syna 

będzie  mógł  spędzać  wieczory  z  czarującą  młodą  damą.  Gerd 

background image

postanowił skrócić pobyt za granicą i poprosił panią Willig o szybkie 

dokonanie koniecznych zmian w  willi. Po naradzie postanowiono, że 

młoda  para  zamieszka  na  drugim  piętrze,  pan  domu  zostanie  na 

pierwszym,  a  parterowe  pomieszczenia  reprezentacyjne  —  mały  i 

duży  salon  oraz  sala  jadalna  będą  do  dyspozycji  wszystkich 

domowników. 

 

Czas szybko mijał. Po kilku tygodniach Eryka została żoną Gerda 

Ridingera.  Ojciec  zadecydował,  że  uroczystość  ślubna  i  weselne 

przyjęcie  muszą  być  wystawne,  odpowiadające  jego  pozycji 

towarzyskiej. 

Młoda  para  udała  się  w  krótką  podróż  poślubną,  a  Werner 

Ridinger  z  utęsknieniem  czekał  na  powrót  “dzieci".  W  domu 

dokuczała  mu  cisza  —  brakowało  śmiechu  Eryki  i  jej  miłego  głosu. 

Przekonał  się,  że  właśnie  synowa  obdarzyła  go  ciepłem,  czułością  i 

miłością  potrzebną  starszemu  człowiekowi.  Odetchnął  z  ulgą,  kiedy 

młodzi wrócili do domu. 

Teść  Eryki  wybrał  ze  swojego  zbioru  szlachetnych  kamieni 

największy  brylant,  kilka  rubinów  i  szmaragdów.  Polecił  jubilerowi 

skomponować naszyjnik, bransoletę i pierścionek. To był jego ślubny 

prezent dla synowej. 

Eryka  otrzymawszy  go,  była  zaskoczona  i  nieco  speszona.  Teść 

całując ją rzekł: 

—  Teraz,  kiedy  w  naszym  domu  jest  żona  mojego  jedynaka, 

szlachetne kamienie nie muszą leżeć w sejfie. Sprawisz mi szczególną 

background image

radość, kiedy będziesz je nosiła. Córuchno, doskonale do ciebie pasują 

i jestem z tego bardzo dumny! 

Eryka,  na  wyraźne  życzenie  teścia  i  męża,  musiała  zamówić  w 

domu  mody  eleganckie  suknie.  Ubierała  się  z  wytwornym  stylu  i 

godnie reprezentowała dom Ridingerów. 

 

Dwa  lata  później  Eryka,  jej  mąż  i  teść  pojechali  na  Riwierę, 

której  młoda  mężatka  jeszcze  nie  znała.  Synowa  stale  nalegała  na 

wspólne podróże wiedząc, że ojciec Gerda nie czuje się dobrze sam w 

dużej willi. Tym razem zatrzymali się w Monte Carlo. Pewnego dnia, 

zwiedzając  kasyno  gry,  ujrzeli  przy  ruletce  czarnowłosą,  elegancką 

kobietę rozmawiającą z mężczyzną, który jej towarzyszył.  

Eryka  pierwsza  zorientowała  się  że  to  jest  Frida  Bernd. 

Złodziejska  para  przebywała  tutaj  podając  się  za  małżeństwo  Bress. 

Mężczyzna stojący obok Fridy był Sępem Herderem! 

Eryka  starała  się  wyprowadzić  teścia  z  sali.  Chciała  starszemu 

panu  zaoszczędzić  przykrości.  Jednak  Werner  Ridinger  już  poznał 

Fridę  i  w  tym  momencie  ich  oczy  spotkały  się.  Kobieta  zarumieniła 

się, lecz szybko odwróciła głowę udając, że go nie zna. 

Werner  Ridinger  spokojnie  zniósł  to  przypadkowe  spotkanie. 

Potraktował je jako pożegnanie z “młodością". Tam siedziała kobieta, 

z  którą  romansował  po  raz  ostatni  w  życiu.  Przygoda  była  czarująca, 

mimo że była tylko iluzją tego, czego się spodziewał i na co czekał. 

Następnego dnia Eryka i Gerd, idąc do sali jadalnej na śniadanie, 

zobaczyli,  że  Frida  i  Sęp  wyjeżdżają.  Przypadkowo  zatrzymali  się  w 

background image

tym  samym  hotelu.  Wyglądało  na  to,  że  wyprowadzają  się,  bo  nie 

chcą spotykać pana Ridingera. 

Kiedy  taksówka  z  nimi  odjechała,  Gerd  zasięgnął  informacji  w 

recepcji. Usłyszał, że państwo Bress przebywali w hotelu od miesiąca 

i że ta piękna dama miała niebywałe szczęście w grze. Później okazało 

się  że  posłaniec  przyniósł  dla  pana  Wernera  Ridingera  list,  który  na 

dworcu wręczyła mu pewna dama. Frida napisała: 

Wielce Szanowny Panie! 

Dziesięć tysięcy marek, które Pan dla mnie zdeponował w banku, 

przyniosło  mi  szczęście.  Zaczęłam  grać  w  ruletkę  i  stale  wygrywam. 

Kiedy  mój  przyjaciel  Herder  wyszedł  z  więzienia,  wzięliśmy  ślub. 

Przyjechaliśmy do Monte Carlo, żeby i tutaj spróbować szczęścia.  

Wygrałam  wiele  setek  tysięcy  franków.  Wprawdzie  pieniądze 

zdobyte  na  hazardzie  nie  są  uważane  za  całkowicie  uczciwie 

zarobione,  jednak  to  nie  są  pieniądze,  do  których  doszłam  drogą 

nieuczciwą.  Wyjeżdżamy  do  Ameryki,  do  jakiegoś  miasta,  gdzie  nikt 

nas nie zna. Pragniemy rozpocząć nowe życie. 

Cieszę się, że los zrządził, iż mogę się stać lepszym człowiekiem, 

tak  samo  jak  mój  mąż.  Z  tego  powodu  pragnę  —  chociaż  uciekam 

przed  Panem  —  serdecznie  podziękować!  Proszę  mi  wybaczyć,  jeżeli 

sprawiłam Panu przykrość! 

Wdzięczna 

Frida Bernd-Herder 

Werner  Ridinger  westchnął  i  podał  list  Gerdowi.  Gdy  ten  czytał 

go na głos, Eryka wzięła teścia za rękę i uśmiechając się rzekła: 

background image

—  Kochany  ojcze,  jak  się  cieszę!  Wiem,  że  i  ty  jesteś 

zadowolony, że zrobiłeś dobry uczynek, prawda? 

Gerd  zaniepokojony  spojrzał    na  ojca,  ale  starszy  pan  spokojnie 

odpowiedział: 

— Cieszę się, że moje ostatnie szaleństwo na coś się przydało! 

Eryka wzruszona odparła:  

—  To  nie  było  ostatnie  szaleństwo,  lecz  ostatnia  miłość,  która 

czasem wywiera głębsze wrażenie niż pierwsza. 

—  Eryko!  Skąd  u  ciebie  taka  mądrość?  Przecież  poznałaś 

zaledwie pierwszą miłość! 

—  Ojcze,  ty  udowodniłeś,  że  również  ostatnia  miłość  może  być 

piękna. A moją pierwszą miłością jest Gerd! 

— Wypijmy więc za pierwszą i ostatnią miłość Eryki! 

Trzy  szczęśliwe  osoby  popatrzyły  na  siebie  promiennym 

wzrokiem i uniosły kielichy.