background image

DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI

 

do ko

ń

ca staro

Ŝ

ytno

ś

ci

 

 

ś

redniowiecze i odrodzenie

 

 

barok i o

ś

wiecenie

 

 

1815-1914

 

 

1914-1989

  

jak i z czego studiowa

ć

 filozofi

ę

 

 

moje wykłady

 

 

Wittgenstein

 

 

filozofowie i socjologowie nauki

 

ARYSTOTELES 

FIZYKA 

przeło

Ŝ

ył Kazimierz Le

ś

niak 

fragmenty

z Ksi

ę

gi I. Filozofia przyrody i jej zasady

 

z Ksi

ę

gi II. Przedmiot i przyczyny zmian naturalnych

 

z Ksi

ę

gi IV. Miejsce, pró

Ŝ

nia i czas

 

z Ksi

ę

gi VII. Typy ruchów

 

z Ksi

ę

gi VIII. Wieczno

ść

 ruchu

Ksi

ę

ga I

 

FILOZOFIA PRZYRODY I JEJ ZASADY

 

9. Materia, forma, brak

(...) Rozró

Ŝ

niamy bowiem materi

ę

 i brak i twierdzimy, 

Ŝ

e z tych dwu rzeczy jedna jest 

niebytem akcydentalnie, mianowicie: materia; druga, tzn. brak, jest niebytem z istoty 
swej; twierdzimy dalej, 

Ŝ

e materia jest w pewnym sensie niemal substancj

ą

, podczas gdy 

brak nie jest ni

ą

 w ogóle w 

Ŝ

adnym sensie. (...)

Ale druga strona pary przeciwie

ń

stw mo

Ŝ

e si

ę

 cz

ę

sto wydawa

ć

 w ogóle nieistniej

ą

ca 

komu

ś

, kto skupi cał

ą

 sw

ą

 uwag

ę

 na niej, jako na złym czynniku. Je

Ŝ

eli bowiem istnieje 

co

ś

 boskiego, dobrego i godnego po

Ŝą

dania, utrzymujemy tym samym, 

Ŝ

e istnieje z 

jednej strony co

ś

, co temu jest przeciwne, oraz z drugiej strony, 

Ŝ

e istnieje co

ś

 innego, co 

z natury swej po

Ŝą

da tego i ku temu d

ąŜ

y. Z tego jednak wynika, 

Ŝ

e przeciwie

ń

stwo d

ąŜ

do własnej zagłady. A przecie

Ŝ

 forma nie mo

Ŝ

e pragn

ąć

 samej siebie, bo nie odczuwa 

braku siebie; nie mo

Ŝ

e te

Ŝ

 pragn

ąć

 formy jej przeciwie

ń

stwo, poniewa

Ŝ

 przeciwie

ń

stwa 

nawzajem si

ę

 wyniszczaj

ą

. Tym, co po

Ŝą

da formy, jest materia; a po

Ŝą

da jej tak, jak 

osobnik 

Ŝ

e

ń

ski po

Ŝą

da m

ę

skiego, a brzydota - pi

ę

kna, aczkolwiek nie z natury swej, lecz 

akcydentalnie.

Materia w pewnym sensie ginie i powstaje, w innym natomiast - nie. Jako taka, w której 
znajduje si

ę

 brak, ginie z natury swej, bo to, co w niej ginie, jest wła

ś

nie brakiem; ale jako 

potencja nie mo

Ŝ

e z natury swej przesta

ć

 istnie

ć

, lecz z konieczno

ś

ci znajduje si

ę

 poza 

sfer

ą

 powstawania i gini

ę

cia. Gdyby bowiem powstawała, musiałby wpierw istnie

ć

 jaki

ś

 

pierwotny składnik, z którego mogłaby powsta

ć

, ale bycie tym składnikiem jest wła

ś

nie 

natur

ą

 materii, a przeto powinna by ju

Ŝ

 istnie

ć

 przed swoim powstaniem (albowiem moja 

definicja materii ma brzmienie nast

ę

puj

ą

ce: materia jest to pierwotny substrat ka

Ŝ

dej 

rzeczy, z którego ona powstaje w sposób nieprzypadkowy). Gdyby za

ś

 materia gin

ę

ła, 

musiałaby przej

ść

 w swój pierwotny składnik; a wi

ę

c przestałaby istnie

ć

, zanimby zgin

ę

ła.

Dokładne okre

ś

lenie pierwszej zasady ze wzgl

ę

du na form

ę

, czy jest jedna, czy jest ich 

wiele, czym jest forma lub czym s

ą

 formy - to jest sprawa „pierwszej filozofii", której 

pozostawiamy to zagadnienie. W dalszym ci

ą

gu zajmiemy si

ę

 naturalnymi i 

zniszczalnymi formami. 

ś

e istniej

ą

 pierwsze zasady oraz ich jako

ść

 i ilo

ść

 - to zostało 

odpowiednio powy

Ŝ

ej ustalone.

A teraz rozwijajmy dalej nasz temat, przyj

ą

wszy nowy punkt wyj

ś

cia.

Strona 1 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Ksi

ę

ga II

 

PRZEDMIOT I PRZYCZYNY ZMIAN NATURALNYCH

 

1. Natura i kunszt

W

ś

ród rzeczy istniej

ą

cych jedne istniej

ą

 z natury, drugie za

ś

 wskutek innych przyczyn. "Z 

natury" istniej

ą

 zwierz

ę

ta i ich cz

ęś

ci oraz ro

ś

liny i ciała proste, jak ziemia, ogie

ń

powietrze i woda - bo o tych i tym podobnych mówimy, 

Ŝ

e istniej

ą

 "z natury". Okazuje si

ę

 

dalej, i

Ŝ

 wszystkie wymienione rzeczy ró

Ŝ

ni

ą

 si

ę

 od tych, które nie s

ą

 wytworami natury. 

Ka

Ŝ

dy bowiem tego rodzaju przedmiot nosi w sobie zasad

ę

 ruchu i spoczynku: jedne ze 

wzgl

ę

du na miejsce, drugie ze wzgl

ę

du na wzrost i zanik, a wreszcie inne ze wzgl

ę

du na 

zmian

ę

 jako

ś

ciow

ą

. Natomiast, przeciwnie: ło

Ŝ

e, szata i inne tego rodzaju rzeczy, o ile im 

przysługuj

ą

 takie ogólne predykaty, i o ile s

ą

 wytworami kunsztu, nie zdradzaj

ą

 

Ŝ

adnej 

naturalnej tendencji do zmiany. Je

Ŝ

eli jednak s

ą

 przypadkiem utworzone z kamienia albo 

z ziemi czy z poł

ą

czenia obu tych składników, wówczas zdradzaj

ą

 tak

ą

 tendencj

ę

, lecz 

tylko pod tym wzgl

ę

dem: albowiem "natura" jest zasad

ą

 i wewn

ę

trzn

ą

 przyczyn

ą

 ruchu 

oraz spoczynku w rzeczach, w których istnieje z istoty, a nie akcydentalnie (...). Podobnie 
ma si

ę

 sprawa z innymi sztucznymi wytworami; 

Ŝ

aden z nich bowiem nie ma w sobie 

zasady swego własnego wytworzenia, lecz jedne maj

ą

 t

ę

 zasad

ę

 w pewnych czynnikach 

zewn

ę

trznych, jak np. dom i podobne wytwory monumentalne, inne, a mianowicie te, w 

których przyczyna zmiany mo

Ŝ

e powsta

ć

 przypadkowo [akcydentalnie] - nosz

ą

 j

ą

 w 

sobie, ale nie z istoty.

Ustalili

ś

my tedy, czym jest "natura". Wszystko, co posiada tego rodzaju zasad

ę

, "ma" tym 

samym swoj

ą

 "natur

ę

" i jest tak

Ŝ

e substancj

ą

, bo jest równie

Ŝ

 pewnym przedmiotem, a w 

przedmiocie jest zawsze "natura". S

ą

 one tak

Ŝ

e "zgodne z natur

ą

"; a takimi s

ą

 równie

Ŝ

 

ich istotne atrybuty. Na przykład ruch ognia ku górze ani nie jest "natur

ą

", ani nie ma 

"natury", lecz przebiega "z natury" lub mówi

ą

c inaczej "zgodnie z natur

ą

".

Wyja

ś

nili

ś

my zatem, czym jest natura i co znaczy "z natury" oraz "zgodnie z natur

ą

".

Uzasadnia

ć

Ŝ

natura istnieje, byłoby rzecz

ą

 co najmniej 

ś

mieszn

ą

. Jest oczywiste, 

Ŝ

istnieje wiele rzeczy naturalnych, a uzasadnia

ć

 to, co jest oczywiste, za pomoc

ą

 tego, co 

nie jest oczywiste, mógłby tylko człowiek niezdolny do odró

Ŝ

nienia tego, co jest samo 

przez si

ę

 zrozumiałe, od tego, co takie nie jest (jednak

Ŝ

e taki stan umysłu jest zupełnie 

mo

Ŝ

liwy; wszak niewidomy od urodzenia mo

Ŝ

e wnioskowa

ć

 o kolorach; tylko, 

Ŝ

e tacy 

ludzie mogliby z konieczno

ś

ci rozmawia

ć

 jeno o słowach, którym by 

Ŝ

adne my

ś

li nie 

odpowiadały).

Niektórzy s

ą

dz

ą

Ŝ

e "natura" i substancja rzeczy naturalnych jest ich składnikiem 

pierwotnym, nieuformowanym przez siebie; na przykład "natur

ą

" ło

Ŝ

a jest drzewo, a 

"natur

ą

" pos

ą

gu jest br

ą

z. Potwierdzeniem tego - mówi Antyfon - mo

Ŝ

e by

ć

 nast

ę

puj

ą

ca 

okoliczno

ść

: je

ś

li si

ę

 zakopie do ziemi ło

Ŝ

e i gdy rozkładaj

ą

ce si

ę

 drzewo stanie si

ę

 

zdolne do wypuszczenia p

ę

dów, nie b

ę

dzie ju

Ŝ

 wi

ę

cej ło

Ŝ

em, lecz drzewem; z tego 

wynika, 

Ŝ

e uformowanie zgodnie z regułami kunsztu jest po prostu cech

ą

 przypadkow

ą

podczas gdy rzeczywista natura [istota] jest inna, ta mianowicie, która trwa nieprzerwanie 
mimo zmieniaj

ą

cych si

ę

 warunków.

Je

Ŝ

eli ponadto ka

Ŝ

dy z tych przedmiotów znajduje si

ę

 wzgl

ę

dem innych w tym samym 

stosunku uzale

Ŝ

nienia, jak spi

Ŝ

 czy złoto do wody, a ko

ś

ci lub drzewo do ziemi, i tym 

podobne, to elementy te s

ą

 natur

ą

 i istot

ą

 tych przedmiotów. Z tego wi

ę

c wzgl

ę

du jedni 

ogie

ń

, drudzy ziemi

ę

, inni powietrze, a jeszcze inni wod

ę

 albo te

Ŝ

 niektóre z 

wymienionych elementów czy nawet wszystkie uznawali za natur

ę

 rzeczy. Bo ktokolwiek 

z nich przypisywał t

ę

 rol

ę

 czy to jednemu elementowi, czy wielu, wypowiadał tym samym 

my

ś

l, 

Ŝ

e te wła

ś

nie elementy (jeden czy wi

ę

cej) stanowi

ą

 cał

ą

 substancj

ę

, podczas gdy 

Strona 2 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

wszystko inne mo

Ŝ

e by

ć

 tylko ich modyfikacj

ą

, stanem czy dyspozycj

ą

. Uwa

Ŝ

ali je te

Ŝ

 za 

wieczne (

Ŝ

aden z nich bowiem nie mo

Ŝ

e si

ę

 przekształci

ć

 w co

ś

 innego); natomiast inne 

rzeczy powstaj

ą

 i gin

ą

 niesko

ń

czon

ą

 ilo

ść

 razy.

W tym przeto znaczeniu "natura" jest pierwsz

ą

 materi

ą

, stanowi

ą

c

ą

 podło

Ŝ

e ka

Ŝ

dego 

przedmiotu maj

ą

cego w sobie zasad

ę

 ruchu i zmiany. W innym natomiast znaczeniu jest 

"natura" kształtem lub poj

ę

ciow

ą

 form

ą

. Podobnie jak wyraz "kunszt" odnosi si

ę

 zarówno 

do tego, co jest wykonane według kunsztu, jak i do tego, co jest dziełem kunsztu, tak 
wyraz "natura" odnosi si

ę

 zarówno do procesu naturalnego, jak i do wytworu tego 

procesu. Nie nazwiemy jednak dziełem kunsztu niczego dopóty, dopóki jest czym

ś

 tylko 

potencjalnie, na przykład: je

Ŝ

eli jaki

ś

 przedmiot jest ło

Ŝ

em tylko potencjalnie, a nie ma 

formy ło

Ŝ

a, nie powiemy te

Ŝ

 o tym przedmiocie, 

Ŝ

e jest wykonany według kunsztu. Ta 

sama zasada odnosi si

ę

 równie

Ŝ

 do przedmiotów naturalnych. To, co jest potencjalnie 

mi

ę

sem albo ko

ś

ci

ą

, nie posiada jeszcze własnej "natury" i nie istnieje "z natury" dot

ą

d, 

dopóki nie otrzyma poj

ę

ciowej formy. Zgodnie z tym drugim znaczeniem "natura" byłaby 

kształtem lub form

ą

 (daj

ą

c

ą

 si

ę

 oddzieli

ć

 tylko poj

ę

ciowo) rzeczy maj

ą

cych w sobie 

ź

ródło ruchu. Jednak

Ŝ

e to, co jest zło

Ŝ

one z materii i formy, np. człowiek, nie jest 

"natur

ą

", lecz " z natury" lub "naturalnie"; co wi

ę

cej: raczej forma jest "natur

ą

" ni

Ŝ

 materia; 

wszak o ka

Ŝ

dej rzeczy mo

Ŝ

na w sposób bardziej wła

ś

ciwy powiedzie

ć

Ŝ

e istnieje, gdy 

osi

ą

gn

ę

ła swoj

ą

 pełn

ą

 aktualizacj

ę

, ni

Ŝ

 gdyby istniała tylko potencjalnie. Dalej: człowiek 

rodzi si

ę

 z człowieka, natomiast ło

Ŝ

e nie powstaje z ło

Ŝ

a. Z tej wi

ę

c racji twierdz

ą

Ŝ

kształt nie jest "natur

ą

" ło

Ŝ

a, lecz jest ni

ą

 drzewo; bo gdy ło

Ŝ

e wypu

ś

ci p

ę

dy, wyro

ś

nie 

drzewo, a nie ło

Ŝ

e. Je

Ŝ

eli nawet kształt byłby dziełem kunsztu, to forma [człowieka] i tak 

b

ę

dzie [jego] "natur

ą

", bo z człowieka rodzi si

ę

 człowiek.

Co wi

ę

cej, natura rzeczy jest rozumiana jako proces powstawania, wskutek czego rzecz 

osi

ą

ga swoj

ą

 "natur

ę

". (...) Bo co si

ę

 naturalnie rozwija, rozwija si

ę

 z czego

ś

, staj

ą

c si

ę

 

nast

ę

pnie czym

ś

 innym. Ku czemu wszak

Ŝ

e ten rozwój si

ę

 kieruje? Nie kieruje si

ę

 

bynajmniej do punktu wyj

ś

cia, lecz przechodzi w to, ku czemu zd

ąŜ

a. Forma jest zatem 

natur

ą

. (...)

2. Fizyka, matematyka i "pierwsza filozofia"

Skoro ustalili

ś

my ju

Ŝ

 ró

Ŝ

ne znaczenia "natury", zastanówmy si

ę

 teraz, czym si

ę

 ró

Ŝ

ni 

matematyk od fizyka [tzn. filozofa przyrody]. Oto ciała fizyczne posiadaj

ą

 powierzchnie, 

obj

ę

to

ś

ci, rozci

ą

gło

ś

ci i punkty, b

ę

d

ą

ce przedmiotem bada

ń

 matematyka.

Dalej, czy astronomia ró

Ŝ

ni si

ę

 od fizyki, czy mo

Ŝ

e jest jej cz

ęś

ci

ą

? Byłoby zaiste jakim

ś

 

absurdem, gdyby fizyk posiadał znajomo

ść

 natury sło

ń

ca i ksi

ęŜ

yca, a nie wiedział nic o 

ich istotnych atrybutach, zwłaszcza 

Ŝ

e jak si

ę

 okazuje, ci, którzy poruszaj

ą

 zagadnienia 

fizyki, wypowiadaj

ą

 si

ę

 równie

Ŝ

 na temat kształtu ksi

ęŜ

yca i sło

ń

ca i stawiaj

ą

 sobie 

pytanie czy ziemia i cały 

ś

wiat maj

ą

 kształt kulisty, czy nie.

Matematyk zajmuje si

ę

 tymi samymi rzeczami z t

ą

 jednak ró

Ŝ

nic

ą

Ŝ

e nie traktuje tych 

danych jako granic ciał fizycznych, ani te

Ŝ

 nie rozwa

Ŝ

a atrybutów jako nale

Ŝą

cych do 

takich ciał. Z tego wi

ę

c wzgl

ę

du oddziela je; wszak mo

Ŝ

na je w my

ś

li oddzieli

ć

 od ruchu. 

Zreszt

ą

 to oddzielenie niczego nie zmienia i nie powoduje 

Ŝ

adnego bł

ę

du. Zwolennicy 

teorii idei dokonuj

ą

 tej samej operacji, chocia

Ŝ

 tego sobie nie u

ś

wiadamiaj

ą

; wszak 

oddzielaj

ą

 przedmioty fizyczne, które s

ą

 w o wiele mniejszym stopniu zdolne do tego ni

Ŝ

 

przedmioty matematyczne. Stałoby si

ę

 to zupełnie jasne, gdyby kto

ś

 podj

ą

ł si

ę

 

zdefiniowania zarówno samych przedmiotów, jak i ich atrybutów nale

Ŝą

cych do obydwu 

dziedzin: "nieparzysty" i "parzysty", "prosty" i "krzywy", a podobnie "liczba", "linia" i 
"figura" s

ą

 niezale

Ŝ

ne od ruchu, natomiast nie mo

Ŝ

na tego powiedzie

ć

 o "mi

ę

sie", 

"ko

ś

ciach" i "człowieku"; te rzeczy definiuje si

ę

 tak, jak np. wyra

Ŝ

enie "garbaty nos", a nie 

jak wyraz "krzywy". Jeszcze wyra

ź

niej wyst

ą

pi ta ró

Ŝ

nica w bardziej fizycznych działach 

Strona 3 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

matematyki, takich jak optyka, harmonika i astronomia; pozostaj

ą

 one bowiem w 

odwrotnym stosunku do geometrii. Podczas gdy geometria bada linie fizyczne, lecz nie 
jako fizyczne, optyka bada linie matematyczne, ale jako fizyczne, a nie jako 
matematyczne.

Zwa

Ŝ

ywszy 

Ŝ

e "natura" wyst

ę

puje w dwóch znaczeniach, mianowicie jako forma i 

materia, musimy j

ą

 zbada

ć

 w ten sam sposób, w jaki by

ś

my rozwa

Ŝ

ali istot

ę

 "garbato

ś

ci 

nosa", czyli takie przedmioty, które ani nie s

ą

 materialne, ani te

Ŝ

 nie mog

ą

 by

ć

 

rozpatrywane w aspekcie materialnym.

A jednak zagadnienie nie jest wolne od trudno

ś

ci, powstaje bowiem pytanie: z któr

ą

 

natur

ą

 ma fizyk do czynienia, skoro s

ą

 dwie natury? Czy mo

Ŝ

e z kombinacj

ą

 obydwu? A 

je

Ŝ

eli tak, czy to znaczy, 

Ŝ

e równie

Ŝ

 z ka

Ŝ

d

ą

 oddzielnie? Czy wreszcie poznawanie 

ka

Ŝ

dej natury oddzielnie nale

Ŝ

y do jednej, czy do dwu ró

Ŝ

nych nauk?

ś

wietle pogl

ą

dów staro

Ŝ

ytnych fizyka wydaje si

ę

 zainteresowana wył

ą

cznie materi

ą

(Bo Demokryt i Empedokles zaledwie dotkn

ę

li zagadnienia formy i istoty.)

Je

Ŝ

eli jednak z drugiej strony kunszt na

ś

laduje natur

ę

, a do zada

ń

 tej umiej

ę

tno

ś

ci nale

Ŝ

znajomo

ść

 do pewnego stopnia formy i materii (np. lekarz ma wiedz

ę

 zarówno o zdrowiu, 

jak i o 

Ŝ

ółci i flegmie, od których zale

Ŝ

ne jest zdrowie, a budowniczy ma wiedz

ę

 zarówno 

o formie, jak i o materii domu, a wi

ę

c o cegłach, drzewie itp.) - wobec tego do zada

ń

 

fizyki b

ę

dzie nale

Ŝ

ało poznanie natury w obydwu znaczeniach [tzn. w materialnym i 

formalnym].

Ponadto: "dlaczego co

ś

 jest" [tzn. przyczyna celowa] i "cel", to zagadnienia nale

Ŝą

ce 

tak

Ŝ

e do tej

Ŝ

e dziedziny nauki, jak równie

Ŝ

 i to wszystko, co si

ę

 wi

ąŜ

e z celem. A natura 

jest wła

ś

nie [jako forma] celem i przyczyn

ą

 celow

ą

; bo je

Ŝ

eli jaka

ś

 rzecz podlega ci

ą

głej 

zmianie i istnieje dla niej jaki

ś

 stan ko

ń

cowy, to stan ten jest celem lub przyczyn

ą

 celow

ą

Dlatego te

Ŝ

 absurdalnie brzmi zdanie poety:

Osi

ą

gn

ą

ł cel, dla którego si

ę

 narodził.

Wszak nie ka

Ŝ

dy stan ko

ń

cowy jest celem; mo

Ŝ

e nim by

ć

 tylko ten [stan] najlepszy. (...)

Nast

ę

pnie: "materia" jest poj

ę

ciem wzgl

ę

dnym, poniewa

Ŝ

 tej formie odpowiada taka 

materia, a innej inna. W jakim tedy stopniu musi fizyk zna

ć

 form

ę

, czyli istot

ę

 rzeczy? Nie 

ulega w

ą

tpliwo

ś

ci, 

Ŝ

e w takim stopniu, jak lekarz 

ś

ci

ę

gna, a kowal br

ą

z, tzn. a

Ŝ

 do 

poznania celu wszystkiego; fizyk zajmuje si

ę

 tylko tymi rzeczami, których formy mo

Ŝ

na 

odró

Ŝ

ni

ć

 od materii, które jednak s

ą

 zł

ą

czone z materi

ą

; albowiem człowieka rodzi 

człowiek, ale tak

Ŝ

e i sło

ń

ce. Natomiast do zakresu "pierwszej filozofii" nale

Ŝ

y zdefiniowa

ć

 

sposób istnienia i istot

ę

 tego, co jest oddzielone.

3. Przyczyny i sposób ich działania

Na gruncie powy

Ŝ

szych ustale

ń

 przejdziemy do zbadania przyczyn, ich charakteru i 

ilo

ś

ci. Skoro bowiem przedmiotem naszych roztrz

ą

sa

ń

 jest poznanie, a poznanie 

uwa

Ŝ

amy za równoznaczne ze zrozumieniem "dlaczego" (czyli ze zrozumieniem 

pierwszej przyczyny), jest przeto jasne, 

Ŝ

e i my powinni

ś

my to samo uczyni

ć

, tzn. omówi

ć

 

powstanie i gini

ę

cie oraz wszelkie inne rodzaje fizycznych przemian, a

Ŝ

eby

ś

my, 

poznawszy ich zasady, mogli nast

ę

pnie sprowadzi

ć

 do nich wszelki problem z dziedziny 

naszych roztrz

ą

sa

ń

.

Strona 4 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

W jednym przeto znaczeniu nazywa si

ę

 przyczyn

ą

 to, z czego co

ś

 powstaje i co trwa, np. 

br

ą

z jest w tym sensie przyczyn

ą

 pos

ą

gu, a srebro naczynia; ponadto [przyczyn

ą

 nazywa 

si

ę

] rodzaje, których gatunkami s

ą

 br

ą

z i srebro.

W drugim znaczeniu nazywa si

ę

 przyczyn

ą

 danej rzeczy jej form

ę

 lub model, tzn. poj

ę

cie 

istoty i jej rodzaje (np. dla oktawy stosunek 2 : 1 i w ogóle liczba) oraz składniki poj

ę

cia.

W trzecim znaczeniu nazywa si

ę

 przyczyn

ą

 

ź

ródło przemian i spoczynku, np. człowiek 

daj

ą

cy rady jest przyczyn

ą

, ojciec jest przyczyn

ą

 dziecka; ogólnie mówi

ą

c: czynnik 

tworz

ą

cy jest przyczyn

ą

 przedmiotu wytworzonego, a czynnik zmieniaj

ą

cy - zmiany.

W czwartym wreszcie znaczeniu nazywa si

ę

 przyczyn

ą

 cel, czyli przyczyn

ę

 celow

ą

, np. 

zdrowie jest przyczyn

ą

 spaceru; dlaczego spaceru, pytamy? "A

Ŝ

eby spaceruj

ą

cy był 

zdrów"; mówi

ą

c tak s

ą

dzimy, i

Ŝ

 wskazali

ś

my przyczyn

ę

. To samo mo

Ŝ

na powiedzie

ć

 o 

tym wszystkim, co wprawione w ruch przez rzecz ró

Ŝ

n

ą

 od siebie stanowi czynnik 

po

ś

redni mi

ę

dzy ruchem i celem, np. dla zdrowia: schudni

ę

cie, przeczyszczenie, 

lekarstwa czy instrumenty chirurgiczne. Wszak powy

Ŝ

sze rzeczy istniej

ą

 ze wzgl

ę

du na 

cel, ró

Ŝ

ni

ą

c si

ę

 od siebie tym tylko, 

Ŝ

e jedne s

ą

 działaniami, a drugie narz

ę

dziami. Na tyle 

zapewne sposobów bywa u

Ŝ

ywany wyraz "przyczyna".

Z tej wielo

ś

ci znacze

ń

 "przyczyny" wynika, 

Ŝ

e jedna i ta sama rzecz ma wiele przyczyn i 

to nie akcydentalnych; np. przyczynami pos

ą

gu b

ę

dzie zarówno sztuka rze

ź

biarza, jak i 

br

ą

z; s

ą

 to przyczyny pos

ą

gu jako pos

ą

gu, a nie ze wzgl

ę

du na co

ś

 innego, tylko 

Ŝ

e nie 

w tym samym znaczeniu: jedna jest przyczyn

ą

 materialn

ą

, druga przyczyn

ą

 ruchu. 

Niektóre rzeczy s

ą

 swymi wzajemnymi przyczynami, np. praca przyczynia si

ę

 do zdrowia 

i na odwrót, ale znów nie w ten sam sposób: jedna przyczyna jest tutaj celem, druga 
pocz

ą

tkiem zmian. Ponadto ta sama rzecz jest przyczyn

ą

 odmiennych rezultatów; bo 

rzeczywi

ś

cie to, co przez swoj

ą

 obecno

ść

 staje si

ę

 przyczyn

ą

 pewnego skutku, 

nieobecne mo

Ŝ

e by

ć

 niekiedy uznane przez nas za przyczyn

ę

 skutku odmiennego; np. 

nieobecno

ść

 sternika jest przyczyn

ą

 rozbicia okr

ę

tu, podczas gdy jego obecno

ść

 jest 

przyczyn

ą

 bezpiecze

ń

stwa okr

ę

tu.

Wszystkie omówione przyczyny rozpadaj

ą

 si

ę

 wyra

ź

nie na cztery klasy: litery s

ą

 

przyczynami zgłosek, materia jest przyczyn

ą

 wytworów sztucznych, ogie

ń

 i inne 

elementy przyczynami ciał, cz

ęś

ci przyczynami cało

ś

ci, a przesłanki przyczynami 

wniosku w znaczeniu "to, z czego". Pierwszy składnik ka

Ŝ

dej pary jest przyczyn

ą

 w 

sensie istoty: cało

ść

, poł

ą

czenie i forma. Natomiast: nasienie, lekarz, doradca i w ogóle 

wszelki czynnik działaj

ą

cy to 

ź

ródła daj

ą

ce pocz

ą

tek zmianie czy istnieniu. Wreszcie 

przyczyna wyst

ę

puje jako cel i dobro, albowiem przyczyna celowa chce by

ć

 rzecz

ą

 

najlepsz

ą

 w

ś

ród innych i ich celem; nie ma wi

ę

kszego znaczenia czy si

ę

 powie "dobro 

samo w sobie", czy "dobro objawiaj

ą

ce si

ę

".

Tyle jest wi

ę

c rodzajów przyczyn i taki maj

ą

 charakter. Przyczyny mo

Ŝ

na pojmowa

ć

 na 

wiele ró

Ŝ

nych sposobów, je

Ŝ

eli si

ę

 je jednak uło

Ŝ

y w odpowiednie grupy, b

ę

dzie ich 

mniej. "Przyczyna" jest wieloznaczna, tak 

Ŝ

e nawet w obr

ę

bie tego samego rodzaju jedna 

mo

Ŝ

e by

ć

 wcze

ś

niejsza w stosunku do drugiej. Np. przyczyn

ą

 zdrowia jest lekarz i 

znawca, przyczyn

ą

 oktawy stosunek 2: 1 oraz liczba; i tak zawsze, klasy w stosunku do 

indywiduów. Przyczyn

ą

 mo

Ŝ

e te

Ŝ

 by

ć

 przypadek i jego rodzaje, np. dla pos

ą

gu w 

pewnym sensie jest przyczyn

ą

 Poliklet, a w innym rze

ź

biarz, poniewa

Ŝ

 dla rze

ź

biarza jest 

przypadkiem "bycie Polikletem". To samo da si

ę

 powiedzie

ć

 o klasie zawieraj

ą

cej atrybut 

przypadkowy; np. o człowieku mo

Ŝ

na powiedzie

ć

Ŝ

e jest przyczyn

ą

 pos

ą

gu, albo 

ogólnie: 

Ŝ

e jest ni

ą

 "istota 

Ŝ

ywa". W

ś

ród atrybutów przypadkowych mog

ą

 by

ć

 dalsze i 

bli

Ŝ

sze, np. je

Ŝ

eli o człowieku białym lub wykształconym powie si

ę

Ŝ

e jest przyczyn

ą

 

pos

ą

gu.

Strona 5 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Wszelkie przyczyny, zarówno istotne jak i przypadkowe, mo

Ŝ

na podzieli

ć

 na potencjalne i 

aktualne, np. przyczyn

ą

 wybudowania domu jest albo "budowniczy", albo "budowniczy 

buduj

ą

cy".

Podobne rozró

Ŝ

nienie da si

ę

 przeprowadzi

ć

 w rzeczach, których przyczynami s

ą

 

przyczyny, np. "ten pos

ą

g" albo "pos

ą

g" lub w ogóle "wizerunek"; a tak

Ŝ

e: "z tego br

ą

zu" 

albo "z br

ą

zu" lub w ogóle "z materiału". To samo dotyczy przypadkowych atrybutów. Co 

wi

ę

cej, mo

Ŝ

na równie

Ŝ

 ł

ą

czy

ć

 razem dwie przyczyny: istotn

ą

 i przypadkow

ą

; np. zamiast 

"Poliklet" albo "rze

ź

biarz" powiedzie

ć

: "rze

ź

biarz Poliklet". Mimo wszystko mo

Ŝ

na jednak 

powy

Ŝ

sze odmiany przyczyn zredukowa

ć

 do sze

ś

ciu, z mo

Ŝ

liwo

ś

ci

ą

 u

Ŝ

ycia ka

Ŝ

dej w 

sensie dwojakim. Przyczyn

ą

 mo

Ŝ

e by

ć

 albo szczegół, albo rodzaj, albo atrybut 

przypadkowy, albo jego rodzaj, a te znów z kolei mog

ą

 wyst

ę

powa

ć

 albo razem, albo 

oddzielnie; a wszystkie sze

ść

 albo jako przyczyny aktualne, albo jako przyczyny 

potencjalne. Ró

Ŝ

nica mi

ę

dzy nimi jest taka, 

Ŝ

e przyczyny aktualnie działaj

ą

ce i 

szczegółowe istniej

ą

 i przestaj

ą

 istnie

ć

 równocze

ś

nie ze swoimi skutkami, np. ten lekarz 

aktualnie lecz

ą

cy i ta osoba leczona, ten budowniczy aktualnie buduj

ą

cy i ten dom 

budowany. Inny natomiast zwi

ą

zek jest mi

ę

dzy przyczynami potencjalnymi, nie ginie 

wszak równocze

ś

nie dom i jego budowniczy.

Badaj

ą

c przyczyny ró

Ŝ

nych rzeczy nale

Ŝ

y zawsze wykrywa

ć

 przyczyn

ę

 najwy

Ŝ

sz

ą

 (tak 

zreszt

ą

 we wszelkich wypadkach); oto człowiek buduje, poniewa

Ŝ

 jest budowniczym, a 

jest budowniczym dzi

ę

ki znajomo

ś

ci sztuki budowania. Ta ostatnia jest zatem przyczyn

ą

 

wcze

ś

niejsz

ą

 w stosunku do tamtych; i tak we wszystkich wypadkach. Dalej: przyczyny 

rodzajowe wywołuj

ą

 skutki rodzajowe, a przyczyny szczegółowe szczegółowe skutki; np. 

rze

ź

biarz jest przyczyn

ą

 pos

ą

gu, a ten rze

ź

biarz tego pos

ą

gu; z potencjami wi

ąŜą

 si

ę

 

mo

Ŝ

liwe skutki, a z aktualnie działaj

ą

cymi przyczynami urzeczywistniaj

ą

ce si

ę

 skutki.

A zatem zagadnienie ilo

ś

ci przyczyn i sposobu ich działania zostało ju

Ŝ

 chyba w sposób 

dostateczny wyja

ś

nione.

4. Przypadek i traf (samorzutno

ść

)

Mówi si

ę

 równie

Ŝ

Ŝ

e trafi przypadek maj

ą

 te

Ŝ

 miejsce w

ś

ród przyczyn, wiele bowiem 

rzeczy powstaje i istnieje dzi

ę

ki przypadkowi i trafowi. Trzeba zatem zbada

ć

 sposób 

istnienia przypadku i trafu w

ś

ród wymienionych przyczyn, a tak

Ŝ

e i to, czy s

ą

 jednym i 

tym samym, czy ró

Ŝ

ni

ą

 si

ę

, i w ogóle czym s

ą

 przypadek i traf.

Niektórzy nawet kwestionuj

ą

 ich istnienie. Twierdz

ą

 mianowicie, 

Ŝ

e nic nie dzieje si

ę

 

przypadkiem i 

Ŝ

e to wszystko, co nazywamy przypadkiem lub trafem, ma swoj

ą

 

okre

ś

lon

ą

 przyczyn

ę

, tak jak np. udanie si

ę

 "przypadkiem" na rynek i spotkanie tam 

człowieka, którego si

ę

 chciało spotka

ć

, ale którego si

ę

 tam nie oczekiwało, doszło do 

skutku dzi

ę

ki temu, 

Ŝ

e postanowili

ś

my uda

ć

 si

ę

 na rynek po sprawunki. Podobnie we 

wszelkich innych zdarzeniach nazywanych "przypadkami" zawsze mo

Ŝ

na - ich zdaniem - 

wskaza

ć

 na co

ś

, jako ich przyczyn

ę

. Gdyby zreszt

ą

 przypadek istniał, byłoby zaiste 

bardzo dziwne i niewytłumaczalne, i

Ŝ

 

Ŝ

aden z dawnych filozofów tłumacz

ą

c zjawiska 

powstawania i gini

ę

cia nie odwoływał si

ę

 do przypadku; wydaje si

ę

Ŝ

e nie wierzyli oni, 

aby cokolwiek mogło si

ę

 dzia

ć

 przypadkiem. Niemniej jednak i to z kolei wydaje si

ę

 

dziwne: wiele rzeczy powstaje i istnieje dzi

ę

ki przypadkowi i trafowi, i chocia

Ŝ

 wszyscy 

wiedz

ą

Ŝ

e ka

Ŝ

dy przypadek mo

Ŝ

na wyprowadzi

ć

 z jakiej

ś

 przyczyny (jak tego domaga 

si

ę

 dawne twierdzenie odrzucaj

ą

ce przypadek), to przecie

Ŝ

 twierdz

ą

Ŝ

e pewne rzeczy 

powstaj

ą

 "przypadkiem", a inne nie. Dlatego te

Ŝ

 powinni byli w jaki

ś

 sposób wspomnie

ć

 o 

przypadku. (...)

S

ą

 te

Ŝ

 i tacy, co twierdz

ą

Ŝ

e przyczyn

ą

 naszego nieba i wszystkich 

ś

wiatów jest 

przypadek; bo z przypadku wywodzi si

ę

 wir i ruch, który oddzielił elementy i ukształtował 

Strona 6 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

obecny porz

ą

dek wszechcało

ś

ci. (...) Jeszcze inni s

ą

dzili, 

Ŝ

e przypadek jest przyczyn

ą

tylko 

Ŝ

e niedost

ę

pn

ą

 dla umysłu z tej racji, i

Ŝ

 jest czym

ś

 boskim i nadnaturalnym.

Wobec powy

Ŝ

szego zachodzi konieczno

ść

 zbadania, czym s

ą

 przypadek i traf, czy s

ą

 

identyczne, czy ró

Ŝ

ne, i jakie miejsce zajmuj

ą

 w naszej klasyfikacji przyczyn.

5. Zdarzenie przypadkowe i celowe

Przede wszystkim, skoro wiemy z obserwacji, i

Ŝ

 niektóre zdarzenia zawsze, a inne 

przynajmniej najcz

ęś

ciej powstaj

ą

 w ten sam sposób, to jest oczywiste, 

Ŝ

e przypadek czy 

przypadkowe zdarzenie nie mo

Ŝ

e by

ć

 uznane za przyczyn

ę

 

Ŝ

adnej z powy

Ŝ

szych 

ewentualno

ś

ci, tzn. ani tego, co jest konieczne i zawsze si

ę

 zdarza, ani tego, co 

najcz

ęś

ciej si

ę

 zdarza. Poniewa

Ŝ

 jednak oprócz tych istniej

ą

 jeszcze inne zdarzenia, o 

których wszyscy mówi

ą

, i

Ŝ

 s

ą

 dziełem przypadku, to jest oczywiste, 

Ŝ

e istnieje co

ś

, co 

mo

Ŝ

na nazwa

ć

 przypadkiem i trafem; wszak wiemy, i

Ŝ

 zdarzenia tego rodzaju s

ą

 

przypadkowe i 

Ŝ

e na odwrót zdarzenia przypadkowe s

ą

 zdarzeniami tego rodzaju.

(...) je

Ŝ

eli zdarzenia celowe powstały dzi

ę

ki trafowi, nazywamy je przypadkowymi lub 

okoliczno

ś

ciowymi. (...) Przypu

ść

my np., 

Ŝ

e wierzyciel mógłby przyj

ść

 na rynek, aby 

odebra

ć

 swoj

ą

 nale

Ŝ

no

ść

, gdyby wiedział, 

Ŝ

e dłu

Ŝ

nik tam b

ę

dzie. Udał si

ę

 jednak na 

rynek przypadkiem, nie w tym celu, i otrzymał sw

ą

 nale

Ŝ

no

ść

, chocia

Ŝ

 nie miał stałego 

zwyczaju odwiedzania rynku ani te

Ŝ

 

Ŝ

adna konieczno

ść

 nie zmuszała go do tego. Cel 

osi

ą

gni

ę

ty, tzn. odzyskanie pieni

ę

dzy, nie powstał dzi

ę

ki wewn

ę

trznej przyczynie 

celowej, lecz z intencji i postanowienia. A zatem, je

ś

li powy

Ŝ

sze warunki zostały 

spełnione, mo

Ŝ

na wówczas powiedzie

ć

Ŝ

e ów wierzyciel udał si

ę

 tam przypadkiem. Je

ś

li 

natomiast poszedł na rynek z wyra

ź

nym zamiarem odzyskania pieni

ę

dzy i je

Ŝ

eli zawsze 

czy cz

ę

sto udawał si

ę

 tam, ilekro

ć

 zamierzał odebra

ć

 swoje pieni

ą

dze - wówczas nie 

mo

Ŝ

na by powiedzie

ć

Ŝ

e udał si

ę

 na rynek przypadkowo. Z powy

Ŝ

szego wida

ć

Ŝ

e traf 

jest przyczyn

ą

 przypadkow

ą

, wyst

ę

puj

ą

c

ą

 w

ś

ród tych działa

ń

 "ze wzgl

ę

du na co

ś

", które 

zwi

ą

zane s

ą

 z jakim

ś

 zamiarem. A zatem traf i rozumny namysł dotycz

ą

 tego samego, bo 

zamiar implikuje rozumny namysł. (...)

6. Ró

Ŝ

nica mi

ę

dzy przypadkiem a samorzutno

ś

ci

ą

 i o ich miejscu w

ś

ród przyczyn

Ŝ

nica mi

ę

dzy przypadkiem a samorzutno

ś

ci

ą

 polega na tym, 

Ŝ

e samorzutno

ść

 ma 

szerszy zakres; albowiem to, co si

ę

 zdarzyło przypadkiem, zdarzyło si

ę

 równie

Ŝ

 

samorzutnie, ale nie na odwrót.

Przypadek i to, co przypadkowe, jest wła

ś

ciwe tylko tym bytom, które s

ą

 zdolne do 

posiadania szcz

ęś

cia i w ogóle do praktycznego działania. Z tego te

Ŝ

 wzgl

ę

du przypadek 

musi z konieczno

ś

ci pozostawa

ć

 w 

ś

cisłym zwi

ą

zku ze sfer

ą

 praktycznego działania (bo 

te

Ŝ

 jest dowodem na to, 

Ŝ

e szcz

ęś

liwy przypadek wydaje si

ę

 tym samym lub prawie tym 

samym, co i szcz

ęś

cie; a znowu szcz

ęś

cie jest odmian

ą

 praktycznego działania, a 

mianowicie dobrego post

ę

powania). St

ą

d te

Ŝ

 istoty, nie b

ę

d

ą

ce w stanie działa

ć

 

praktycznie, nie mog

ą

 równie

Ŝ

 dokona

ć

 

Ŝ

adnego czynu przypadkowego. Wynika z tego 

dalej, 

Ŝ

e ani przedmiot nieo

Ŝ

ywiony, ani zwierz

ę

, ani dziecko nie mog

ą

 uczyni

ć

 niczego 

przypadkowego, bo obca im jest 

ś

wiadoma intencja; nie mo

Ŝ

na te

Ŝ

 mówi

ć

 ani o ich 

szcz

ęś

ciu, ani o nieszcz

ęś

ciu (...).

Samorzutno

ść

 natomiast jest wła

ś

ciwa zarówno zwierz

ę

tom, jak i nieo

Ŝ

ywionym 

przedmiotom. Mówimy np., 

Ŝ

e ko

ń

 przyszedł "samorzutnie", gdy

Ŝ

, mimo 

Ŝ

e jego 

przybycie ocaliło go, to jednak nie przyszedł dla ocalenia siebie. Podobnie mówimy, 

Ŝ

trójnóg wywrócił si

ę

 "samorzutnie" [automatycznie], i chocia

Ŝ

 ustawił si

ę

 tak, 

Ŝ

e mo

Ŝ

na 

było na nim siedzie

ć

, to jednak nie w tym celu si

ę

 wywrócił.

Strona 7 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Wida

ć

 wi

ę

c wyra

ź

nie, 

Ŝ

e samorzutnymi nazywamy te zdarzenia, które po prostu 

przytrafiaj

ą

 si

ę

 ze wzgl

ę

du na co

ś

, które jednak nie d

ąŜą

 do zamierzonego celu, 

maj

ą

cego przyczyn

ę

 zewn

ę

trzn

ą

; dalej: mówimy o wypadkach samorzutnych, 

Ŝ

e s

ą

 

przypadkowe, gdy s

ą

 mo

Ŝ

liwymi przedmiotami wyboru dla istot mog

ą

cych wybiera

ć

. (...) 

St

ą

d te

Ŝ

 wyraz "samorzutny" [automatyczny] wi

ąŜ

e si

ę

 etymologicznie z wyrazem 

"nadaremnie". Np. kamie

ń

 nie spadł z góry po to, by ugodzi

ć

 człowieka w głow

ę

; spadł 

wi

ę

c "samorzutnie" [automatycznie], w przeciwnym bowiem razie musiałby spa

ść

 

wskutek zepchni

ę

cia go przez kogo

ś

 i w tym celu, by kogo

ś

 ugodzi

ć

 w głow

ę

.

Ŝ

nica mi

ę

dzy samorzutno

ś

ci

ą

 a przypadkiem wyst

ę

puje najwyra

ź

niej w zdarzeniach 

naturalnych. O zdarzeniach przeciwnych naturze nie powiemy, 

Ŝ

e s

ą

 dziełem przypadku, 

lecz raczej samorzutno

ś

ci. Prócz tego i ta jeszcze zachodzi ró

Ŝ

nica: przyczyna 

samorzutno

ś

ci jest zewn

ę

trzna, a przypadku wewn

ę

trzna.

(...) Skoro zatem samorzutno

ść

 i przypadek s

ą

 przyczynami skutków, które niezale

Ŝ

nie 

od tego, i

Ŝ

 mogły by

ć

 wywołane b

ą

d

ź

 przez my

ś

l, b

ą

d

ź

 przez natur

ę

, zostały w zasadzie 

wywołane przez co

ś

 incydentalne, oraz wobec tego, 

Ŝ

e nic, co jest incydentalne, nie 

mo

Ŝ

e by

ć

 wcze

ś

niejsze od tego, co jest istotne, jest przeto jasne, 

Ŝ

Ŝ

adna przyczyna 

incydentalna nie mo

Ŝ

e by

ć

 wcze

ś

niejsza od przyczyny istotnej. Samorzutno

ść

 i 

przypadek s

ą

 tedy pó

ź

niejsze od my

ś

li i przyrody. A zatem, gdyby nawet było prawd

ą

Ŝ

niebo powstało samorzutnie, b

ę

dzie równie

Ŝ

 prawd

ą

Ŝ

e my

ś

l i przyroda s

ą

 

wcze

ś

niejszymi przyczynami wszystkich rzeczy i wszechcało

ś

ci. 

7. Cztery przyczyny i konieczno

ść

 ich poznania 

ś

e istniej

ą

 przyczyny i 

Ŝ

e ich ilo

ść

 jest wła

ś

nie taka, jak ustalili

ś

my - to jest zupełnie 

jasne; ilo

ść

 ich jest mianowicie taka sama, jak ilo

ść

 kwestii obj

ę

tych pytaniem 

"dlaczego"? To "dlaczego" mo

Ŝ

e ostatecznie znaczy

ć

: 1) "Co to jest" w odniesieniu do 

rzeczy nieruchomych, jak np. w matematyce: "linia prosta" albo "niewymierno

ść

", czy 

cokolwiek innego podlegaj

ą

cego definicji matematycznej; albo 2) "co rozpoczyna pewien 

proces", np. "dlaczego rozpocz

ę

li wojn

ę

"? Poniewa

Ŝ

 tamci napadli; albo 3) "z jakiego 

powodu"? Np. a

Ŝ

eby zdoby

ć

 panowanie; albo wreszcie 4) w rzeczach powstaj

ą

cych - 

materia.

ś

e jest tyle przyczyn i 

Ŝ

e s

ą

 wła

ś

nie takie, to jest zupełnie oczywiste. Skoro tedy istniej

ą

 

cztery przyczyny, przeto ka

Ŝ

dy filozof przyrody powinien je dobrze pozna

ć

; a w 

zale

Ŝ

no

ś

ci od tego, czy sprowadzi owo "dlaczego" do tych czterech przyczyn, tzn. do 

materii, formy, 

ź

ródła ruchu i celu, b

ę

dzie mógł swój przedmiot we wła

ś

ciwy mu sposób 

rozwin

ąć

. Trzy ostatnie przyczyny cz

ę

sto zbieraj

ą

 si

ę

 razem. Albowiem "co" i "to, ze 

wzgl

ę

du na co" [cel] s

ą

 jednym i tym samym, a pierwotne 

ź

ródło ruchu jest identyczne z 

tymi czynnikami w gatunku; wszak człowiek rodzi człowieka, i tak jest w ogóle we 
wszystkim, co b

ę

d

ą

c poruszane, samo jest 

ź

ródłem ruchu. Natomiast nieruchome 

ź

ródła 

ruchu nie nale

Ŝą

 do fizyki, bo mianowicie wywołuj

ą

 ruch nie dlatego, 

Ŝ

e w sobie maj

ą

 

ruch czy 

ź

ródło ruchu, ale dlatego, 

Ŝ

e same nie podlegaj

ą

 ruchowi. Istniej

ą

 wobec tego 

trzy dziedziny bada

ń

, a mianowicie, badanie rzeczy nie podlegaj

ą

cych ruchowi; badanie 

rzeczy w ruchu, ale niezniszczalnych; oraz badanie rzeczy zniszczaInych.

Tak wi

ę

c pytanie "dlaczego?" znalazło sw

ą

 odpowied

ź

 przez sprowadzenie do materii, 

formy i pierwszej przyczyny ruchu. Albowiem proces stawania si

ę

 najlepiej bada

ć

 w ten 

sposób, 

Ŝ

e si

ę

 bada jego przyczyny: "co powstaje po czym?"; "Co było czynnikiem 

działaj

ą

cym, a co doznaj

ą

cym?" I tak dalej, zawsze w ten sposób.

Dwie s

ą

 przeto zasady wywołuj

ą

ce ruch w sposób fizyczny, przy czym jedna z nich nie 

jest fizyczna, poniewa

Ŝ

 nie ma zasady ruchu w sobie. Takimi s

ą

 nieruchome 

ź

ródła 

ruchu, jak np. to, co jest absolutnie nieruchome i jest pierwotn

ą

 realno

ś

ci

ą

, a nast

ę

pnie 

Strona 8 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

istota i forma; jest bowiem celem i tym "ze wzgl

ę

du na co". Skoro przeto natura jest tym 

"ze wzgl

ę

du na co", trzeba równie

Ŝ

 pozna

ć

 i t

ę

 przyczyn

ę

. Musimy zatem wyja

ś

ni

ć

 

wszystkie znaczenia owego "dlaczego", jak np., 

Ŝ

e z tego wynika koniecznie to a to b

ą

d

ź

 

w sensie absolutnym, b

ą

d

ź

 odpowiednio cz

ę

sto; albo 

Ŝ

e "to a to musi by

ć

, je

Ŝ

eli co

ś

 

innego ma by

ć

", jak np. przesłanki i wniosek; albo 

Ŝ

e "to było istot

ą

 tej rzeczy"; albo 

wreszcie, 

Ŝ

e to jest po prostu lepsze, nie w sensie absolutnym, lecz ze wzgl

ę

du na 

substancj

ę

 ka

Ŝ

dej rzeczy.

8. O celowo

ś

ci w naturze

Najpierw trzeba wykaza

ć

Ŝ

e natura nale

Ŝ

y do przyczyn działaj

ą

cych ze wzgl

ę

du na jaki

ś

 

cel, a nast

ę

pnie powiedzie

ć

 o tym, co jest konieczne i w jaki sposób istnieje w rzeczach 

naturalnych, albowiem do niego jako do przyczyny wszyscy sprowadzaj

ą

 wszelkie 

rzeczy, argumentuj

ą

c, 

Ŝ

e skoro to, co ciepłe, zimne itp. ju

Ŝ

 z natury ma te okre

ś

lone 

własno

ś

ci, wobec tego ta czy tamta okre

ś

lona rzecz z konieczno

ś

ci istnieje i powstaje; bo 

gdy nawet inn

ą

 wymieniaj

ą

 przyczyn

ę

, jak np. jeden miło

ść

 i walk

ę

, inny rozum, to tylko 

lekko o niej od czasu do czasu napomkn

ą

 i szybko o niej zapominaj

ą

.

Pojawia si

ę

 jednak pewna trudno

ść

: co stoi mianowicie na przeszkodzie, by natura 

działała nie ze wzgl

ę

du na co

ś

, ani te

Ŝ

 dlatego, 

Ŝ

e tak byłoby lepiej, ale na przykład 

wła

ś

nie tak: Zeus nie zsyła deszczu w tym celu, by umo

Ŝ

liwi

ć

 wzrastanie zbo

Ŝ

a, lecz z 

konieczno

ś

ci; albowiem unosz

ą

ce si

ę

 opary musz

ą

 si

ę

 ozi

ę

bia

ć

, a ozi

ę

bione, stawszy si

ę

 

wod

ą

 z powrotem opadaj

ą

; zbo

Ŝ

e ro

ś

nie wła

ś

nie dzi

ę

ki temu procesowi. Podobnie gdy 

komu zbo

Ŝ

e zgnije w polu, nie mo

Ŝ

na powiedzie

ć

Ŝ

e w tym celu padał deszcz, a

Ŝ

eby 

zbo

Ŝ

e uległo zepsuciu, lecz 

Ŝ

e stało si

ę

 to przypadkiem. Co wobec tego stoi na 

przeszkodzie, by równie

Ŝ

 i cz

ęś

ci przedmiotów naturalnych zachowywały si

ę

 w ten sam 

sposób, na przykład, 

Ŝ

eby z

ę

by wyrastały z konieczno

ś

ci, a mianowicie przednie ostre i 

zdolne do rozdrabniania pokarmu oraz trzonowe, szerokie i zdolne do rozcierania 
pokarmu, czyli nie w tym celu [by spełnia

ć

 te czynno

ś

ci], lecz na odwrót, by cel ten był 

przypadkowym skutkiem. To samo odnosiłoby si

ę

 do wszystkich pozostałych cz

ęś

ci 

przedmiotów naturalnych, w których zdaje si

ę

 istnie

ć

 d

ąŜ

enie do jakiego

ś

 celu. Te wi

ę

twory organiczne, których wszystkie cz

ęś

ci poł

ą

czyły si

ę

 w sposób jakby celowy, 

zachowały si

ę

 dzi

ę

ki temu, 

Ŝ

e si

ę

 tak wła

ś

nie samorzutnie korzystnie ukształtowały. Te 

natomiast, które si

ę

 nieodpowiednio ukształtowały, gin

ę

ły i gin

ą

 w dalszym ci

ą

gu, jak na 

przykład, według doniesienia Empedoklesa, woły z ludzk

ą

 głow

ą

.

Oto takie i inne tego rodzaju argumenty wysuwaj

ą

 ci, co chc

ą

 podkre

ś

li

ć

 pewne 

trudno

ś

ci. Nie mo

Ŝ

na jednak uzna

ć

 tego pogl

ą

du za prawdziwy. Albowiem zarówno 

rzeczy wy

Ŝ

ej wzmiankowane, jak i w ogóle wszystko, co powstaje z natury, albo zawsze, 

albo najcz

ęś

ciej powstaje w ten wła

ś

nie okre

ś

lony sposób; natomiast nie mo

Ŝ

na tego 

powiedzie

ć

 o 

Ŝ

adnej rzeczy, która powstała przypadkowo lub samorzutnie. Cz

ę

stych 

deszczów w zimie nie uwa

Ŝ

amy bynajmniej za zjawisko przypadkowe, natomiast w lecie - 

tak. Równie

Ŝ

 nie uwa

Ŝ

amy za przypadkowe upałów w lecie, ale w zimie uznamy je za 

przypadkowe. Skoro zatem zgodzimy si

ę

, i

Ŝ

 zdarzenia powstaj

ą

 albo dzi

ę

ki zbiegowi 

okoliczno

ś

ci, albo d

ąŜą

 do jakiego

ś

 celu, a wspomniane wypadki nie s

ą

 ani dziełem 

zbiegu okoliczno

ś

ci, ani nie powstały samorzutnie, wobec tego zd

ąŜ

aj

ą

 do jakiego

ś

 celu. 

ś

e jednak wszystkie tego rodzaju wypadki istniej

ą

 z natury, na to musz

ą

 si

ę

 zgodzi

ć

 

nawet ci, którzy z nami polemizuj

ą

. A zatem d

ąŜ

enie do celu jest wła

ś

ciwe rzeczom 

powstaj

ą

cym i istniej

ą

cym z natury.

Dalej: je

Ŝ

eli jaki

ś

 proces zawiera w sobie cel, wówczas zarówno to, co zachodzi najpierw, 

jak i to, co potem, urzeczywistnia si

ę

 ze wzgl

ę

du na ten cel. Tak jak si

ę

 wykonuje pewn

ą

 

rzecz 

ś

wiadomie, tak te

Ŝ

 one powstaj

ą

 z natury, i tak jak natura wytwarza pewn

ą

 rzecz, 

tak te

Ŝ

 j

ą

 si

ę

 tworzy 

ś

wiadomie, je

Ŝ

eli tylko nic w tym nie przeszkadza. 

Ś

wiadome 

działanie ludzkie jest celowe, st

ą

d te

Ŝ

 naturalne procesy s

ą

 takie same. Gdyby na 

Strona 9 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

przykład dom był wytworem natury, powstałby w taki sam sposób jak dom wybudowany 
sztucznie. Gdyby przedmioty naturalne były wytwarzane nie tylko przez natur

ę

, ale 

równie

Ŝ

 przez sztuk

ę

, to przez sztuk

ę

 byłyby wytwarzane w ten sam sposób jak przez 

natur

ę

; bo ka

Ŝ

de stadium w obydwu procesach zale

Ŝ

ne jest od drugiego. A w ogóle 

sztuka cz

ęś

ciowo uzupełnia to, czego natura nie mo

Ŝ

e urzeczywistni

ć

, a cz

ęś

ciowo j

ą

 

na

ś

laduje. Je

Ŝ

eli wi

ę

c sztuczne wytwory powstaj

ą

 ze wzgl

ę

du na jaki

ś

 cel, to jasne, 

Ŝ

równie

Ŝ

 i naturalne powstaj

ą

 w ten sam sposób. Albowiem zarówno w wytworach 

sztucznych, jak i w naturalnych stadia pó

ź

niejsze i stadia wcze

ś

niejsze pozostaj

ą

 do 

siebie w tym samym stosunku.

Poza człowiekiem zjawisko to wyst

ę

puje szczególnie jasno u innych istot 

Ŝ

ywych; nie 

wytwarzaj

ą

 one bowiem niczego ani sztucznie, ani przez badanie, ani przez namysł; 

dlatego te

Ŝ

 niektórzy zastanawiaj

ą

 si

ę

 nad tym, czy paj

ą

ki i mrówki działaj

ą

 rozumnie, 

czy w jaki

ś

 inny sposób. Posuwaj

ą

c si

ę

 stopniowo dalej w tym kierunku, mo

Ŝ

na si

ę

 

przekona

ć

Ŝ

e równie

Ŝ

 i w ro

ś

linach wytwarzane jest to, co słu

Ŝ

y celowi, np. li

ś

cie 

wyrastaj

ą

 w tym celu, by osłania

ć

 owoc. A zatem, je

Ŝ

eli jaskółka z natury i celowo buduje 

swe gniazdo, paj

ą

k sw

ą

 paj

ę

czyn

ę

, a ro

ś

liny wydaj

ą

 li

ś

cie ze wzgl

ę

du na owoce, kieruj

ą

korzenie nie do góry, lecz na dół, by w ten sposób zapewni

ć

 sobie pokarm, jasne si

ę

 

staje, 

Ŝ

e tego rodzaju przyczynowo

ść

 istnieje zarówno w rzeczach powstaj

ą

cych z 

natury, jak i w istniej

ą

cych. A skoro "natura" oznacza dwie rzeczy, mianowicie materi

ę

 z 

jednej strony, a z drugiej form

ę

, i skoro forma jest celem, a cała reszta istnieje ze 

wzgl

ę

du na cel, wobec tego forma musi by

ć

 przyczyn

ą

, i to przyczyn

ą

 celow

ą

.

W czynno

ś

ciach sztucznych zdarzaj

ą

 si

ę

 pomyłki: na przykład pisz

ą

cy popełnił bł

ą

ortograficzny, a lekarz zalecił złe dawkowanie lekarstwa. Z tego wynika, 

Ŝ

e i w procesach 

naturalnych mo

Ŝ

liwe s

ą

 bł

ę

dy. Je

Ŝ

eli zatem istniej

ą

 pewne wytwory sztuczne, w których 

to, co jest dobre, słu

Ŝ

y celowi a bł

ę

dy zdarzaj

ą

 si

ę

 wtedy, gdy zamierzony cel nie został 

osi

ą

gni

ę

ty, wobec tego równie

Ŝ

 i w tworach przyrody musi si

ę

 dzia

ć

 podobnie, przy czym 

wynaturzenia byłyby bł

ę

dami celowo

ś

ci. Co si

ę

 tyczy pierwotnego kształtowania si

ę

 

organizmów [w teorii Empedoklesa], to gdyby woły nie były zdolne do osi

ą

gni

ę

cia pewnej 

granicy i pewnego celu, to stan ten byłby nast

ę

pstwem działania wadliwej zasady, tak jak 

obecnie powstaj

ą

ce dziwotwory s

ą

 takimi wskutek pewnych braków wyst

ę

puj

ą

cych w 

nasieniu. A i o tym nale

Ŝ

y pami

ę

ta

ć

Ŝ

e najpierw musi powsta

ć

 nasienie, ale bynajmniej 

nie powstaje ze

ń

 natychmiast istota 

Ŝ

ywa, i 

Ŝ

e nasienie było "pierwotnie w stanie 

zupełnego niezró

Ŝ

nicowania".

Równie

Ŝ

 w ro

ś

linach wyst

ę

puje celowo

ść

, tylko 

Ŝ

e nie jest tak wyra

ź

nie zaakcentowana. 

Czy mogłyby powstawa

ć

 równie

Ŝ

 w 

ś

wiecie ro

ś

lin gatunki oliwek z jakimi

ś

 głowami, tak 

jak woły z głowami ludzkimi w

ś

ród zwierz

ą

t, czy nie? My

ś

l niedorzeczna, niemniej jednak 

musiałoby tak by

ć

, je

ś

li by si

ę

 podobne wypadki zdarzały w

ś

ród zwierz

ą

t.

Co wi

ę

cej, powstawanie pocz

ą

wszy od nasion powinno by si

ę

 dokonywa

ć

 w sposób 

przypadkowy. Ale kto tak twierdzi, znosi tym samym w ogóle rzeczy naturalne i natur

ę

Bo rzeczy naturalne to te, które b

ę

d

ą

c w ci

ą

głym ruchu dzi

ę

ki zasadzie wewn

ę

trznej 

dochodz

ą

 do pewnego celu. Ka

Ŝ

da z tych zasad prowadzi do ko

ń

cowego celu ró

Ŝ

nego 

dla poszczególnych rzeczy i nie przypadkowego. To d

ąŜ

enie do celu jest stałe dla ka

Ŝ

dej 

rzeczy, je

ś

li tylko nic nie stanie na przeszkodzie. To, z powodu czego co

ś

 si

ę

 staje, i to, 

ze wzgl

ę

du na co co

ś

 si

ę

 dzieje, mo

Ŝ

e doj

ść

 do skutku dzi

ę

ki przypadkowi. Mówimy na 

przykład, 

Ŝ

e obcy zjawił si

ę

 przypadkiem i zapłaciwszy okup, odszedł; bo dokonał tego, 

tak jakby w tym celu przybył, chocia

Ŝ

 nie po to przyszedł. Przysługa ta powinna by

ć

 

okre

ś

lona jako incydentalna, bo przypadek jest przyczyn

ą

 incydentaln

ą

, jak to ju

Ŝ

 wy

Ŝ

ej 

było zaznaczone. Je

Ŝ

eli jednak fakty tego rodzaju zdarzaj

ą

 si

ę

 stale lub cz

ę

sto, nie 

mo

Ŝ

na ich nazwa

ć

 ani incydentalnymi, ani przypadkowymi; tak samo zawsze i w 

dziedzinie zjawisk fizycznych, je

ś

li tylko nic nie stanie na przeszkodzie.

Strona 10 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Byłoby to niedorzeczno

ś

ci

ą

 s

ą

dzi

ć

Ŝ

e nie ma celowo

ś

ci, poniewa

Ŝ

 nigdzie si

ę

 nie widzi, 

by czynnik ruchu rozmy

ś

lał nad celem. Ale przecie

Ŝ

 i sztuka nie my

ś

li o celu; bo gdyby 

sztuka budowania okr

ę

tów zawierała si

ę

 w budulcu, to by w podobny sposób z natury 

tworzyła okr

ę

ty. Je

Ŝ

eli przeto celowo

ść

 jest obecna w sztuce, to jest równie

Ŝ

 obecna w 

przyrodzie. Najlepiej my

ś

l t

ę

 ilustruje przykład człowieka, który si

ę

 sam leczy; natura jest 

do niego podobna.

ś

e wi

ę

c natura jest przyczyn

ą

 i to przyczyn

ą

 działaj

ą

c

ą

 celowo, jest oczywiste.

9. O konieczno

ś

ci w naturze

Powstaje teraz pytanie, czy konieczno

ść

 istnieje w sensie warunkowym, czy 

bezwzgl

ę

dnym? Niektórzy s

ą

dz

ą

Ŝ

e konieczno

ść

 jest obecna w procesach powstawania 

wła

ś

nie tak, jak gdyby kto

ś

 przypuszczał, 

Ŝ

ś

ciana domu powstaje z konieczno

ś

ci, 

poniewa

Ŝ

 to, co ci

ęŜ

kie, jest 

ś

ci

ą

gane ku dołowi, a to, co lekkie, unosi si

ę

 ku górze; 

dlatego te

Ŝ

 kamienie i fundamenty zajmuj

ą

 miejsce najni

Ŝ

sze, cegły natomiast wy

Ŝ

sze z 

powodu lekko

ś

ci, a drzewo najwy

Ŝ

sze, jako najl

Ŝ

ejsze ze wszystkich składników. Prawda 

jest taka, 

Ŝ

e bez tych składników powstanie domu nie mogłoby doj

ść

 do skutku; jednak

Ŝ

nie dzi

ę

ki nim powstał, chyba 

Ŝ

e w sensie przyczyny materialnej; powstał natomiast w 

tym celu, aby osłania

ć

 i ochrania

ć

 pewne rzeczy. Podobnie we wszystkich innych 

wypadkach, w których wyst

ę

puje d

ąŜ

enie do celu. Wytwór nie mo

Ŝ

e powsta

ć

 bez 

składników, które by nie miały natury koniecznej, ale nie powstaje dzi

ę

ki nim (wyj

ą

wszy 

to, 

Ŝ

e stanowi

ą

 przyczyn

ę

 materialn

ą

); wytwór powstaje ze wzgl

ę

du na jaki

ś

 cel. 

Dlaczego na przykład piła jest taka, jaka jest? Dlatego, 

Ŝ

eby spełnia

ć

 funkcj

ę

 w jakim

ś

 

celu. Tego celu nie mogłaby spełnia

ć

, gdyby nie była z 

Ŝ

elaza; musi wi

ę

c by

ć

 z 

Ŝ

elaza, 

je

ś

li ma spełnia

ć

 funkcj

ę

 piły. Konieczno

ść

 jest tutaj warunkowa, lecz nie jest celem. 

Innymi słowy: konieczno

ść

 jest w materii, celowo

ść

 - w poj

ę

ciu.

Konieczno

ść

 w matematyce jest prawie tego samego rodzaju, co i konieczno

ść

 w 

procesach naturalnych. Poniewa

Ŝ

 linia prosta jest wła

ś

nie taka, jaka jest, musi przeto by

ć

 

tak, 

Ŝ

e wewn

ę

trzne k

ą

ty trójk

ą

ta s

ą

 równe dwóm prostym. Ale nie na odwrót: bo je

Ŝ

eli 

k

ą

ty trójk

ą

ta nie równaj

ą

 si

ę

 dwóm prostym, to linia prosta nie jest tym, za co si

ę

 j

ą

 bierze 

w obu wypadkach. Natomiast w rzeczach powstaj

ą

cych ze wzgl

ę

du na jaki

ś

 cel, 

porz

ą

dek jest odwrotny: Je

Ŝ

eli jaki

ś

 cel powstanie lub ju

Ŝ

 istnieje, to równie

Ŝ

 to, co 

prowadzi do celu, albo powstanie, albo ju

Ŝ

 istnieje; w przeciwnym razie, tak jak w 

poprzednim wypadku, gdyby nie było wniosku, nie byłoby równie

Ŝ

 i pocz

ą

tku, tak i tutaj: 

nie b

ę

dzie celu i "tego, ze wzgl

ę

du na co", je

Ŝ

eli nie b

ę

dzie poprzedników. Albowiem cel 

jest pocz

ą

tkiem rozumowania, a nie działania, a w matematyce samego rozumowania, 

bo nie ma działania. Je

Ŝ

eli wi

ę

c ma powsta

ć

 dom, takie a takie rzeczy musz

ą

 by

ć

 

przygotowane, tzn. albo ju

Ŝ

 s

ą

 gotowe, albo trzeba je wytworzy

ć

; czyli, mówi

ą

c ogólnie, 

potrzebny jest materiał zwi

ą

zany z celem, jak na przykład w wypadku domu: cegły i 

kamienie. Jednak

Ŝ

e nie przez działanie tych rzeczy cel zostanie zrealizowany, chocia

Ŝ

 

b

ę

d

ą

 one przyczyn

ą

 materialn

ą

, ani te

Ŝ

 nie dzi

ę

ki nim b

ę

dzie istniał. Gdyby jednak w 

ogóle nie było materiału, to by te

Ŝ

 nie było ani domu, ani piły; w pierwszym wypadku ze 

wzgl

ę

du na brak kamienia, w drugim ze wzgl

ę

du na brak 

Ŝ

elaza. Podobnie i w geometrii, 

je

Ŝ

eli wewn

ę

trzne k

ą

ty trójk

ą

ta nie b

ę

d

ą

 równe dwóm prostym, to i zasady geometrii nie 

b

ę

d

ą

 prawdziwe.

Jest wi

ę

c oczywiste, 

Ŝ

e to, co w rzeczach naturalnych jest konieczne, nazywamy materi

ą

 

i jej zmianami. Filozof przyrody winien si

ę

 zajmowa

ć

 ustalaniem obydwu przyczyn, w 

wi

ę

kszym jednak stopniu przyczyny celowej; wszak celowo

ść

 jest przyczyn

ą

 materii, a 

nie materia celowo

ś

ci. Nale

Ŝ

y wi

ę

c stwierdzi

ć

Ŝ

e celowo

ść

 jest "tym, ze wzgl

ę

du na co", 

a pocz

ą

tek wywodzi si

ę

 z definicji i istoty; na przykład w wytworach sztucznych: skoro 

dom jest taki a taki, wobec tego odpowiedni materiał musi by

ć

 przygotowany albo ju

Ŝ

 jest 

gotowy; albo, skoro zdrowie jest takie a takie, to pewne warunki musz

ą

 ju

Ŝ

 istnie

ć

 albo 

Strona 11 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

musz

ą

 by

ć

 stworzone. Tak samo, je

Ŝ

eli człowiek jest taki a taki, to musiały wpierw istnie

ć

 

odpowiednie 

ś

rodki; a je

Ŝ

eli te, to i inne.

By

ć

 mo

Ŝ

e, i

Ŝ

 konieczno

ść

 jest równie

Ŝ

 obecna w poj

ę

ciu rzeczy. Bo gdy si

ę

 definiuje 

czynno

ść

 piłowania jako pewnego rodzaju dzielenia, to nie mogłoby ono doj

ść

 do skutku, 

gdyby piła nie miała odpowiednich z

ę

bów; a te nie byłyby takie, gdyby piła nie była z 

Ŝ

elaza. Wszak istniej

ą

 w poj

ę

ciu pewne cz

ęś

ci, które stanowi

ą

 jakby jego materi

ę

.

Ksi

ę

ga IV

 

MIEJSCE, PRÓ

ś

NIA I CZAS 

1. Miejsce i ró

Ŝ

ne jego rodzaje

Filozof przyrody musi posiada

ć

 wiedz

ę

 nie tylko o niesko

ń

czono

ś

ci, ale tak

Ŝ

e o miejscu, 

a mianowicie czy w ogóle istnieje, czy nie, jaki jest sposób jego istnienia i czym ono jest. 
Według powszechnego przekonania rzeczy istniej

ą

ce musz

ą

 gdzie

ś

 by

ć

 (to, co nie 

istnieje, nie znajduje si

ę

 nigdzie; bo gdzie np. znajduje si

ę

 kozioł-jele

ń

 albo sfinks?), a 

nast

ę

pnie, 

Ŝ

e ruch w swoim najbardziej ogólnym i pierwotnym znaczeniu polegaj

ą

cy na 

zmianie miejsca nazywamy przemieszczeniem.

Zagadnienie, czym jest miejsce, sprawia liczne trudno

ś

ci. Zbadanie wszystkich faktów z 

tej dziedziny prowadzi do ró

Ŝ

nych wniosków. A do tego ze strony innych my

ś

licieli nie 

otrzymali

ś

my 

Ŝ

adnych informacji na ten temat; ani zestawu trudno

ś

ci, ani 

Ŝ

adnych prób 

rozwi

ą

zania tego zagadnienia.

Istnienie miejsca wydaje si

ę

 faktem oczywistym; wskazuje na to mo

Ŝ

liwo

ść

 zmiany 

poło

Ŝ

enia. Tam, gdzie teraz jest woda, tam pó

ź

niej znajdzie si

ę

 powietrze, gdy tylko 

wod

ę

 si

ę

 usunie, np. z naczynia; a nast

ę

pnie znów jakie

ś

 inne ciało zajmie to samo 

miejsce. Wskutek tego, 

Ŝ

e ró

Ŝ

ne ciała zajmuj

ą

 kolejno to samo miejsce, wydaje si

ę

 ono 

za ka

Ŝ

dym razem inne. Tak miejsce, w którym teraz jest powietrze, jest tym samym 

miejscem, w którym przedtem była woda. Wynika z tego jasno, 

Ŝ

e miejsce, czyli 

przestrze

ń

, jest czym

ś

 innym od obydwu ciał, które je zajmowały i kolejno opuszczały.

Dalej: zmiana miejsca elementarnych ciał naturalnych, takich np. jak ogie

ń

, ziemia itp., 

wykazuje nie tylko to, 

Ŝ

e miejsce jest czym

ś

, ale i to, 

Ŝ

e wywiera ono pewien wpływ; 

mianowicie ka

Ŝ

de ciało elementarne d

ąŜ

y do wła

ś

ciwego sobie miejsca, je

ś

li tylko nic nie 

stanie mu na przeszkodzie: jedno do góry, inne na dół. (...) "Do góry" nie jest jakim

ś

 

przypadkowym kierunkiem, lecz jest miejscem, ku któremu si

ę

 unosi ogie

ń

 i wszystko, co 

jest lekkie. Podobnie "na dół" nie jest równie

Ŝ

 przypadkowym kierunkiem, lecz takim, do 

którego zd

ąŜ

aj

ą

 przedmioty ci

ęŜ

kie i utworzone z ziemi. (...)

Wreszcie ci, którzy twierdz

ą

Ŝ

e pró

Ŝ

nia istnieje, stwierdzaj

ą

 tym samym istnienie 

miejsca: pró

Ŝ

nia byłaby miejscem pozbawionym ciała.

Uwagi te prowadz

ą

 do wniosku, 

Ŝ

e miejsce jest czym

ś

 innym ni

Ŝ

 ciała, i 

Ŝ

e wszelkie ciało 

b

ę

d

ą

ce przedmiotem percepcji zmysłowej znajduje si

ę

 w jakim

ś

 miejscu. (...) to, bez 

czego nic nie mo

Ŝ

e istnie

ć

, a samo mo

Ŝ

e istnie

ć

 bez innych rzeczy, musi by

ć

 na 

pierwszym miejscu; a miejsce nie ginie, gdy znajduj

ą

ce si

ę

 w nim rzeczy przestan

ą

 

istnie

ć

.

Je

Ŝ

eli nawet zgodzimy si

ę

 na to, 

Ŝ

e miejsce istnieje, wyłoni si

ę

 trudno

ść

 z odpowiedzi

ą

 

na pytanie: czym ono jest. Czy jest jak

ąś

 mas

ą

 cielesn

ą

, czy jak

ąś

 inn

ą

 "natur

ą

". 

Najpierw jednak trzeba si

ę

 zaj

ąć

 zagadnieniem rodzaju miejsca:

Strona 12 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

1) A wi

ę

c posiada ono trzy wymiary, ograniczaj

ą

ce ka

Ŝ

de ciało: długo

ść

, szeroko

ść

 i 

ę

boko

ść

. Jednak

Ŝ

e jest niemo

Ŝ

liwe, by miejsce było ciałem, albowiem w tym samym 

punkcie przestrzeni znajdowałyby si

ę

 dwa ciała.

2) Dalej: Je

Ŝ

eli ciało ma swoje miejsce, czyli jak

ąś

 przestrze

ń

, to równie

Ŝ

 z tego samego 

wzgl

ę

du musi istnie

ć

 miejsce dla powierzchni i dla innych granic ciała; bo tam, gdzie była 

przedtem powierzchnia wody, b

ę

dzie teraz powierzchnia powietrza. Nie mo

Ŝ

emy jednak 

dostrzec 

Ŝ

adnej ró

Ŝ

nicy mi

ę

dzy punktem a miejscem punktu. A zatem, je

Ŝ

eli miejsce 

punktu nie ró

Ŝ

ni si

ę

 niczym od punktu, to równie

Ŝ

 i miejsce innych rzeczy nie b

ę

dzie si

ę

 

Ŝ

ni

ć

 od nich, a wi

ę

c miejsce nie b

ę

dzie czym

ś

 ró

Ŝ

nym od ka

Ŝ

dej z nich.

3) Czym

Ŝ

e wi

ę

c według naszej opinii ma by

ć

 miejsce? Maj

ą

c taki rodzaj natury, miejsce 

nie mo

Ŝ

e by

ć

 ani elementem, ani tworem zło

Ŝ

onym z elementów, ani materialnym, ani 

niematerialnym, bo maj

ą

c rozmiary, nie jest ciałem. Wszak elementy ciał zmysłowych s

ą

 

ciałami, natomiast z elementów zmysłowych nie powstaje 

Ŝ

adna wielko

ść

.

4) Mo

Ŝ

na z kolei zapyta

ć

: czego przyczyn

ą

 jest miejsce w istniej

ą

cych rzeczach? 

ś

adna 

bowiem z czterech przyczyn nie przysługuje mu; ani nie jest przyczyn

ą

 materialn

ą

 rzeczy 

(nic bowiem z niego nie jest utworzone), nie jest te

Ŝ

 ani form

ą

, ani istot

ą

 rzeczy, nie jest 

celem i nie porusza rzeczy.

5) Je

Ŝ

eli jest jakim

ś

 bytem, wobec tego gdzie si

ę

 znajduje? (...) Je

Ŝ

eli bowiem wszystko, 

co istnieje, zajmuje jakie

ś

 miejsce, to równie

Ŝ

 miejsce musi mie

ć

 swoje miejsce i tak dalej 

w niesko

ń

czono

ść

.

6) Co wi

ę

cej: je

Ŝ

eli wszelkie ciało znajduje si

ę

 w jakim

ś

 miejscu, to równie

Ŝ

 wszelkie 

miejsce musi zawiera

ć

 jakie

ś

 ciało. A co wobec tego powiemy o rzeczach 

powi

ę

kszaj

ą

cych si

ę

? Z powy

Ŝ

szego wynika, 

Ŝ

e ich miejsce musiałoby si

ę

 powi

ę

ksza

ć

 

wraz z nimi, je

Ŝ

eliby nie było ani mniejsze, ani wi

ę

ksze od ka

Ŝ

dej z nich.

Ze wzgl

ę

du na te trudno

ś

ci musimy koniecznie najpierw rozwa

Ŝ

y

ć

, czym jest miejsce, a 

nawet czy w ogóle istnieje.

2. Wbrew pozorom miejsce nie jest ani form

ą

, ani materi

ą

(...) Twierdz

ę

 np., 

Ŝ

e jeste

ś

 teraz w niebie, poniewa

Ŝ

 jeste

ś

 w powietrzu, a ono jest w 

niebie; a jeste

ś

 w powietrzu, poniewa

Ŝ

 znajdujesz si

ę

 na ziemi; i podobnie, znajdujesz 

si

ę

 na ziemi, poniewa

Ŝ

 jeste

ś

 w tym miejscu, które tylko ciebie otacza.

Je

Ŝ

eli zatem miejsce jest tym, co bezpo

ś

rednio otacza ka

Ŝ

de ciało, jest przeto 

równocze

ś

nie pewn

ą

 granic

ą

; wobec tego miejsce ka

Ŝ

dego ciała b

ę

dzie jego form

ą

, czyli 

kształtem, a wi

ę

c tym, za pomoc

ą

 czego okre

ś

la si

ę

 wielko

ść

 i materi

ę

 wielko

ś

ci; tym 

bowiem jest granica w ka

Ŝ

dej rzeczy.

Z tego punktu widzenia miejsce jest form

ą

 ka

Ŝ

dej rzeczy. O ile natomiast traktujemy 

miejsce jako rozci

ą

gło

ść

 wielko

ś

ci, jest ono materi

ą

. Rozci

ą

gło

ść

 jest w rzeczywisto

ś

ci 

czym

ś

 innym ni

Ŝ

 wielko

ść

; jest czym

ś

 okre

ś

lanym i obejmowanym przez form

ę

, jak np. 

przez powierzchni

ę

 i granic

ę

, a tak

ą

 jest materia i to, co nieograniczone, bo gdy si

ę

 

usunie z kuli granice i matematyczne cechy, nie pozostanie nic prócz materiału.

Z tego samego wzgl

ę

du Platon w Timajosie stwierdza identyczno

ść

 materii i przestrzeni 

(...).

ś

wietle przytoczonych faktów słusznie b

ę

dziemy oczekiwa

ć

 trudno

ś

ci w ustaleniu, 

czym jest miejsce, je

Ŝ

eli rzeczywi

ś

cie jest jedn

ą

 z tych dwu rzeczy:

Strona 13 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

materi

ą

 lub form

ą

. Zagadnienie wymaga skrupulatnego zbadania, a w przypadku 

oddzielenia tych poj

ęć

 od siebie, niełatwo by było je pozna

ć

.

Niemniej jednak nietrudno dostrzec, 

Ŝ

e miejsce nie mo

Ŝ

e by

ć

 ani form

ą

, ani materi

ą

.

1) Wszak materia i forma nie dadz

ą

 si

ę

 oddzieli

ć

 od rzeczy, podczas gdy miejsce mo

Ŝ

by

ć

 oddzielone. Jak podkre

ś

lili

ś

my wy

Ŝ

ej, tam gdzie było powietrze, teraz z kolei znajduje 

si

ę

 woda, zajmuj

ą

c na przemian po sobie miejsce; i podobnie z innymi ciałami. A zatem 

miejsce ani nie jest cz

ęś

ci

ą

 ciała, ani jego stanem, lecz jest czym

ś

 oddzielnym. Wydaje 

si

ę

, i

Ŝ

 jest czym

ś

 podobnym do naczynia (bo naczynie jest miejscem daj

ą

cym si

ę

 

przenie

ść

); a przy tym naczynie nie jest cz

ęś

ci

ą

 rzeczy.

Wobec tego miejsce jako daj

ą

ce si

ę

 oddzieli

ć

 od rzeczy nie jest form

ą

, a jako obejmuj

ą

ce 

jest zgoła czym

ś

 innym ni

Ŝ

 materia. (...)

5) Je

Ŝ

eli natomiast miejsce znajduje si

ę

 w rzeczy (a b

ę

dzie tak wówczas, je

ś

li si

ę

 je uzna 

albo za form

ę

, albo za materi

ę

), w takim razie (...) miejsce miałoby miejsce. (...)

4. Definicja miejsca

Czym wi

ę

c jest miejsce? Odpowied

ź

 na to pytanie niebawem stanie si

ę

 jasna. We

ź

my 

pod uwag

ę

 przysługuj

ą

ce mu cechy istotne. Przyjmiemy wi

ę

c, 

Ŝ

e:

1) miejsce jest tym, co otacza bezpo

ś

rednio to, czego jest miejscem; 

2) nie jest cz

ęś

ci

ą

 rzeczy; 

3) bezpo

ś

rednie miejsce danej rzeczy nie jest ani mniejsze, ani wi

ę

ksze od 

niej; 
4) miejsce mo

Ŝ

e by

ć

 z ka

Ŝ

dej rzeczy opró

Ŝ

nione i od niej oddzielone. A w 

dodatku: 
5) ka

Ŝ

de miejsce ma gór

ę

 i dół, a ka

Ŝ

de ciało z natury d

ąŜ

y do wła

ś

ciwego 

sobie miejsca, tzn. b

ą

d

ź

 do góry, b

ą

d

ź

 na dół, i tam trwa. 

Ustaliwszy te zasady rozpatrzmy pozostałe zagadnienia. (...)

Najpierw trzeba sobie u

ś

wiadomi

ć

Ŝ

e miejsce nie mogłoby si

ę

 sta

ć

 przedmiotem 

docieka

ń

, gdyby nie istniał ruch wzgl

ę

dem miejsca. Równie

Ŝ

 głównie na tym opieramy 

swoje przypuszczenia, 

Ŝ

e niebo zajmuje miejsce, poniewa

Ŝ

 znajduje si

ę

 w ci

ą

głym ruchu. 

(...)

Je

Ŝ

eli mówimy, i

Ŝ

 rzecz jest w 

ś

wiecie, jako 

Ŝ

e jest w miejscu, to dlatego, i

Ŝ

 jest w 

powietrzu, a powietrze jest w 

ś

wiecie. Mówi

ą

c "w powietrzu", mamy na my

ś

li nie 

"wszelkie powietrze", lecz to, które otacza zewn

ę

trznie jej powierzchni

ę

. Bo gdyby 

"wszelkie powietrze" było miejscem, miejsce rzeczy nie odpowiadałoby jej wielko

ś

ci; a 

przecie

Ŝ

 zało

Ŝ

yli

ś

my t

ę

 odpowiednio

ść

, w my

ś

l której bezpo

ś

rednie miejsce rzeczy jest z 

ni

ą

 identyczne. (...)

(...) miejsce musi by

ć

 (...) granic

ą

 ciała otaczaj

ą

cego, b

ę

d

ą

cego w styczno

ś

ci z ciałem 

otaczanym; a ciałem otaczanym nazywamy takie, które mo

Ŝ

e zmienia

ć

 miejsce w 

przestrzeni. (...)

Z drugiej strony, tak jak naczynie jest miejscem przeno

ś

nym, tak miejsce jest naczyniem 

nieruchomym. A wi

ę

c, gdy rzecz wewn

ę

trzna w stosunku do innej nieruchomej znajduje 

si

ę

 w ruchu i zmienia miejsce, jak statek na rzece, ciało otaczaj

ą

ce odgrywa rol

ę

 raczej 

naczynia ni

Ŝ

 miejsca. Miejsce chce by

ć

 nieruchome, tak i

Ŝ

 raczej cały potok [z ło

Ŝ

yskiem] 

Strona 14 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

jest miejscem, poniewa

Ŝ

 jako cało

ść

 jest nieruchomy. A zatem miejsce jest to 

bezpo

ś

rednia i nieruchoma granica ciała otaczaj

ą

cego.

To te

Ŝ

 wyja

ś

nia, dlaczego 

ś

rodek 

ś

wiata i wewn

ę

trzna powierzchnia kr

ąŜą

cego układu 

wydaj

ą

 si

ę

 wszystkim ludziom "gór

ą

" i "dołem"; mianowicie dlatego, 

Ŝ

e podczas gdy 

jedno jest zawsze w spoczynku, to wewn

ę

trzna strona kr

ąŜą

cego układu jako cało

ść

 nie 

zmienia miejsca. A poniewa

Ŝ

 rzeczy lekkie z natury d

ąŜą

 do góry, a ci

ęŜ

kie ku dołowi, 

granice otaczaj

ą

ce w kierunku 

ś

rodka 

ś

wiata i sam 

ś

rodek s

ą

 "w dole", a granice 

otaczaj

ą

ce w kierunku zewn

ę

trznej cz

ęś

ci 

ś

wiata i sama cz

ęść

 zewn

ę

trzna s

ą

 "w górze".

Wskutek tego równie

Ŝ

 i miejsce uwa

Ŝ

a si

ę

 za pewien rodzaj powierzchni, jakby naczynie, 

w którym si

ę

 mieszcz

ą

 rzeczy. Dalej: Miejsce pokrywa si

ę

 z rzecz

ą

, gdy

Ŝ

 granice 

zbiegaj

ą

 si

ę

 z tym, co ograniczaj

ą

.

5. Lokalizacja

Mówimy, 

Ŝ

e ciało jest w miejscu, gdy

Ŝ

 poza nim znajduje si

ę

 inne ciało, które je otacza; 

je

Ŝ

eli to nie zachodzi, ciało nie jest w miejscu. Dlatego nawet gdyby woda nie była 

otoczona przez inne ciało, jej cz

ą

stki byłyby w ruchu, bo si

ę

 wzajemnie otaczaj

ą

; cało

ść

 

natomiast w jednym sensie mogłaby by

ć

 w ruchu, w innym nie. Bo 

ś

wiat jako cało

ść

 nie 

zmienia równocze

ś

nie miejsca, lecz porusza si

ę

 wokoło, gdy

Ŝ

 to miejsce jest miejscem 

jego cz

ą

stek. Pewne ciała nie poruszaj

ą

 si

ę

 ani ku górze, ani ku dołowi, lecz wokoło; inne 

znów poruszaj

ą

 si

ę

 i ku górze, i ku dołowi, a mianowicie te, które podlegaj

ą

 zg

ę

szczeniu i 

rozrzedzeniu.

(...) Dlatego te

Ŝ

 górna sfera niebia

ń

ska porusza si

ę

 wkoło, podczas gdy cało

ść

 nie zajmie 

Ŝ

adnego miejsca; bo, co jest gdzie

ś

, jest równie

Ŝ

 czym

ś

 i musi mie

ć

 obok siebie co

ś

, co 

otacza. Lecz poza 

ś

wiatem nie ma ju

Ŝ

 niczego na zewn

ą

trz i wskutek tego wszystko si

ę

 

musi w nim zawiera

ć

Ś

wiat stanowi bowiem cało

ść

. Jednak

Ŝ

e miejscem rzeczy nie jest 

niebo, lecz jego wewn

ę

trzna kraw

ę

d

ź

 b

ę

d

ą

ca w kontakcie z ruchomym ciałem [jako jego 

nieruchoma granica], A wi

ę

c wskutek tego ziemia jest w wodzie, woda w powietrzu, 

powietrze w niebie, lecz niebo nie jest ju

Ŝ

 w niczym innym. (...)

7. Co oznacza "pró

Ŝ

nia". Odparcie argumentów za istnieniem pró

Ŝ

ni

Wa

Ŝ

nym krokiem na drodze do rozstrzygni

ę

cia zagadnienia, który pogl

ą

d jest prawdziwy, 

b

ę

dzie okre

ś

lenie znaczenia nazwy "pró

Ŝ

nia". Wydaje si

ę

Ŝ

e pró

Ŝ

ni

ą

 jest miejsce, w 

którym nic si

ę

 nie znajduje. Podstaw

ą

 tego pogl

ą

du jest przekonanie, 

Ŝ

e to, co istnieje, 

jest ciałem, a poniewa

Ŝ

 wszelkie ciało znajduje si

ę

 w miejscu, wobec tego pró

Ŝ

nia jest 

miejscem, w którym si

ę

 nie znajduje 

Ŝ

adne ciało: a zatem tam, gdzie nie ma ciała, musi 

by

ć

 pró

Ŝ

nia.

S

ą

dz

ą

 ponadto, 

Ŝ

e ka

Ŝ

de ciało jest dotykalne, a takim jest ciało ci

ęŜ

kie lub lekkie.

St

ą

d wnioskuj

ą

 na podstawie sylogizmu: pró

Ŝ

ni

ą

 jest to, co nie zawiera w sobie ani 

ci

ęŜ

ko

ś

ci, ani lekko

ś

ci. (...)

Mo

Ŝ

na zatem ustali

ć

 pierwsz

ą

 definicj

ę

: Pró

Ŝ

ni

ą

 jest to, co nie jest wypełnione 

dotykalnym ciałem, a dotykalnym jest takie ciało, które ma ci

ęŜ

ar lub lekko

ść

 (...). Z tego 

te

Ŝ

 wzgl

ę

du niektórzy twierdz

ą

Ŝ

e pró

Ŝ

nia jest materi

ą

 ciała (uto

Ŝ

samiaj

ą

 oni równie

Ŝ

 

miejsce z pró

Ŝ

ni

ą

); popełniaj

ą

 jednak w tym wypadku bł

ą

d; wszak materia nie da si

ę

 

oddzieli

ć

 od rzeczy, a oni ró

Ŝ

nic

ę

 jako przedmiot badania pojmuj

ą

 jako co

ś

, co wła

ś

nie 

da si

ę

 oddzieli

ć

.

Strona 15 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Okre

ś

liwszy natur

ę

 miejsca dowiedli

ś

my, 

Ŝ

e pró

Ŝ

nia, je

Ŝ

eli istnieje, musi by

ć

 miejscem 

pozbawionym ciała, a tak

Ŝ

e ustalili

ś

my i to, w jakim sensie miejsce istnieje, a w jakim nie 

istnieje. Na tle powy

Ŝ

szego staje si

ę

 jasne, 

Ŝ

e pró

Ŝ

nia nie istnieje ani oddzielnie, ani nie 

oddzielnie: wszak przez pró

Ŝ

ni

ę

 rozumie si

ę

 nie ciało, lecz odst

ę

p w ciele. Dlatego te

Ŝ

 

wydaje si

ę

Ŝ

e pró

Ŝ

nia jest czym

ś

, bo z tej samej racji i miejsce jest czym

ś

. Zarówno 

obro

ń

com pogl

ą

du, 

Ŝ

e miejsce jest poza ciałami, które je zajmuj

ą

, jak i obro

ń

com 

pogl

ą

du, 

Ŝ

e pró

Ŝ

nia jest czym

ś

, przychodzi z pomoc

ą

 ruch przestrzenny. S

ą

dz

ą

 

mianowicie, 

Ŝ

e pró

Ŝ

nia jest koniecznym warunkiem ruchu w takim sensie, 

Ŝ

e ruch 

dokonuje si

ę

 w pró

Ŝ

ni; a pró

Ŝ

nia byłaby rodzajem rzeczy nazywanej przez niektórych 

miejscem.

Nie istnieje jednak w ogóle konieczno

ść

 pró

Ŝ

ni jako warunku ruchu. W 

Ŝ

adnym bowiem 

wypadku nie jest pró

Ŝ

nia warunkiem koniecznym ruchu, co uszło uwagi Melissosa: wszak 

pełnia mo

Ŝ

e podlega

ć

 zmianom jako

ś

ciowym. Co wi

ę

cej: pró

Ŝ

nia nie jest bynajmniej 

konieczna równie

Ŝ

 dla ruchu przestrzennego: wszak ciała mog

ą

 równocze

ś

nie zajmowa

ć

 

kolejno miejsca po sobie, nawet i wtedy, gdy nie istnieje w danym wypadku specjalny 
odst

ę

p poza ciałami poruszaj

ą

cymi si

ę

. Dowodz

ą

 tego w sposób oczywisty obroty rzeczy 

ci

ą

głych, jak równie

Ŝ

 obroty ciał poruszaj

ą

cych si

ę

 w cieczach. Dalej: mo

Ŝ

e powstawa

ć

 

zg

ę

szczenie nie dzi

ę

ki pró

Ŝ

ni, lecz wskutek usuni

ę

cia z ciała jego zawarto

ś

ci 

wewn

ę

trznej (np. 

ś

cie

ś

nienie wody nast

ę

puje po usuni

ę

ciu z niej powietrza). Z drugiej 

strony, rzeczy mog

ą

 si

ę

 powi

ę

ksza

ć

 nie tylko wskutek przedostawania si

ę

 czego

ś

 do ich 

wn

ę

trza, lecz tak

Ŝ

e dzi

ę

ki zmianie jako

ś

ciowej, np. gdy woda przekształca si

ę

 w 

powietrze.

W ogóle zarówno argument dotycz

ą

cy rozszerzania ciał, jak i wody wlewanej do popiołu, 

sam sobie stwarza trudno

ś

ci. Bo mianowicie: 1) albo nie ka

Ŝ

da cz

ęść

 ciała si

ę

 rozszerza, 

albo 2) ciała mog

ą

 si

ę

 rozszerza

ć

 w inny sposób ni

Ŝ

 przez dodanie do nich innego ciała, 

albo 3) dwa ciała mog

ą

 by

ć

 w tym samym miejscu (w tym wypadku nasi oponenci 

domagaj

ą

 si

ę

 rozwi

ą

zania wspólnych trudno

ś

ci zamiast wykaza

ć

 istnienie pró

Ŝ

ni), albo 

wreszcie 4) ka

Ŝ

de ciało, je

Ŝ

eli rozszerza si

ę

 w swych cz

ęś

ciach dzi

ę

ki pró

Ŝ

ni, musi by

ć

 

puste. Ten sam argument odnosi si

ę

 równie

Ŝ

 do popiołu.

Widzimy wi

ę

c, 

Ŝ

e nietrudno jest odeprze

ć

 argumenty, za pomoc

ą

 których dowodzi si

ę

 

istnienia pró

Ŝ

ni.

8. Nie istnieje pró

Ŝ

nia poza ciałami

Zaznaczamy raz jeszcze, 

Ŝ

e nie ma takiej pró

Ŝ

ni, która by istniała niezale

Ŝ

nie od ciał, jak 

to twierdz

ą

 niektórzy. Bo je

ś

li ka

Ŝ

de poszczególne ciało ma swój naturalny ruch, jak np. 

ogie

ń

 ku górze, a ziemia ku dołowi i do 

ś

rodka 

ś

wiata, to staje si

ę

 jasne, 

Ŝ

e pró

Ŝ

nia nie 

mo

Ŝ

e by

ć

 przyczyn

ą

 ruchu przestrzennego. A zatem jakiego ruchu przyczyn

ą

 b

ę

dzie 

pró

Ŝ

nia? Uwa

Ŝ

a si

ę

 j

ą

 wszak

Ŝ

e za warunek konieczny ruchu przestrzennego, podczas 

gdy ona przecie

Ŝ

 takiego warunku nie stanowi.

A je

Ŝ

eli znów pró

Ŝ

nia jest rodzajem miejsca pozbawionego ciała, to gdzie si

ę

 ma 

porusza

ć

 ciało w niej umieszczone? (...)

Ci, co utrzymuj

ą

Ŝ

e pró

Ŝ

nia jest warunkiem koniecznym ruchu, byliby zmuszeni uzna

ć

 za 

słuszny raczej pogl

ą

d przeciwny, gdyby tylko gł

ę

biej wnikn

ę

li w t

ę

 spraw

ę

, a mianowicie, 

i

Ŝ

 

Ŝ

adna poszczególna rzecz nie mogłaby si

ę

 porusza

ć

, gdyby wła

ś

nie istniała pró

Ŝ

nia; 

bo zgodnie z tymi, którzy utrzymuj

ą

Ŝ

e ziemia dzi

ę

ki swemu jednorodnemu o

ś

rodkowi 

pozostaje w spoczynku, nale

Ŝ

ałoby przyj

ąć

Ŝ

e i w pró

Ŝ

ni rzeczy powinny trwa

ć

 w 

spoczynku: nie ma bowiem takiego miejsca, w którym rzeczy lepiej mogłyby si

ę

 porusza

ć

 

ni

Ŝ

 w innym, albowiem pró

Ŝ

nia jako taka nie dopuszcza 

Ŝ

adnych ró

Ŝ

nic.

Strona 16 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Drugi argument byłby taki, 

Ŝ

e wszelki ruch jest b

ą

d

ź

 wymuszony, b

ą

d

ź

 naturalny; a je

Ŝ

eli 

istnieje ruch wymuszony, to musi istnie

ć

 tak

Ŝ

e ruch naturalny (bo ruch wymuszony jest 

przeciwny naturze, a ruch przeciwny naturze jest wtórny w stosunku do naturalnego; 
wobec tego, gdyby 

Ŝ

adne ciało fizyczne nie miało ruchu naturalnego, to równie

Ŝ

 nie 

mógłby istnie

ć

 jakikolwiek inny rodzaj ruchu). Jak mo

Ŝ

e jednak istnie

ć

 ruch naturalny, 

skoro nie ma 

Ŝ

adnej ró

Ŝ

nicy mi

ę

dzy pró

Ŝ

ni

ą

 a niesko

ń

czono

ś

ci

ą

? W niesko

ń

czono

ś

ci 

bowiem nie istnieje ani "góra", ani "dół", ani "

ś

rodek"; w pró

Ŝ

ni "góra" niczym si

ę

 nie ró

Ŝ

ni 

od "dołu"; skoro przeto "nic" nie jest zró

Ŝ

nicowane, to równie

Ŝ

 i pró

Ŝ

nia nie jest 

zró

Ŝ

nicowana (a zdaje si

ę

Ŝ

e wła

ś

nie pró

Ŝ

nia jest pewnego rodzaju niebytem i brakiem). 

Atoli naturalny ruch przestrzenny jest zró

Ŝ

nicowany, wobec tego i przedmioty fizyczne 

musz

ą

 by

ć

 z natury zró

Ŝ

nicowane. A zatem albo nic z natury nie podlega naturalnemu 

ruchowi przestrzennemu, albo skoro podlega, to nie mo

Ŝ

e istnie

ć

 pró

Ŝ

nia.

Co wi

ę

cej: ciała rzucone poruszaj

ą

 si

ę

, chocia

Ŝ

 nie maj

ą

 ju

Ŝ

 kontaktu ze 

ź

ródłem 

impulsu. A poruszaj

ą

 si

ę

 albo wskutek kolejnej zmiany miejsca, jak twierdz

ą

, albo 

wskutek tego, 

Ŝ

e wprawione w ruch powietrze popycha ciało, ruchem szybszym od jego 

naturalnego ruchu, ku wła

ś

ciwemu miejscu. Jednak

Ŝ

e w pró

Ŝ

ni nie mo

Ŝ

e zachodzi

ć

 

Ŝ

aden z tych przypadków; nic si

ę

 tu nie mo

Ŝ

e porusza

ć

 prócz ciała przez co

ś

 

unoszonego.

Dalej: nikt nie potrafi wyja

ś

ni

ć

, wskutek czego ciało wprawione w ruch gdzie

ś

 si

ę

 musi 

zatrzyma

ć

; dlaczego zatrzyma si

ę

 raczej w tym ni

Ŝ

 w innym miejscu? A zatem ciało albo 

si

ę

 b

ę

dzie znajdowa

ć

 w spoczynku, albo si

ę

 b

ę

dzie porusza

ć

 w niesko

ń

czono

ść

, je

Ŝ

eli 

tylko nie stanie mu na drodze jakie

ś

 inne silniejsze ciało. (...)

Dalsze rozwa

Ŝ

ania uka

Ŝą

 w sposób oczywisty słuszno

ść

 naszego stanowiska. Widzimy, 

Ŝ

e ciało o pewnym okre

ś

lonym ci

ęŜ

arze porusza si

ę

 szybciej ni

Ŝ

 inne; a dzieje si

ę

 to z 

dwóch przyczyn: albo z powodu ró

Ŝ

nicy o

ś

rodka, w którym ciało si

ę

 porusza, a którym 

mo

Ŝ

e by

ć

 np. woda, powietrze, ziemia, albo je

Ŝ

eli o

ś

rodek jest ten sam, poruszaj

ą

ce si

ę

 

ciała ró

Ŝ

ni

ą

 si

ę

 ci

ęŜ

arem.

Wła

ś

ciwie to o

ś

rodek jest przyczyn

ą

 ró

Ŝ

nic, bo stanowi przeszkod

ę

 dla ciała 

poruszaj

ą

cego si

ę

, zwłaszcza je

Ŝ

eli [o

ś

rodek] porusza si

ę

 w przeciwnym kierunku, ale 

nawet i wtedy znajduje si

ę

 w stanie spoczynku; szczególnie jednak wtedy, gdy nie 

ust

ę

puje łatwo, tzn. gdy jest g

ę

sty.

Niechaj ciało A porusza si

ę

 przez o

ś

rodek B w czasie 

Γ

 i przez o wiele rzadszy o

ś

rodek 

 w czasie E; je

Ŝ

eli B i 

 b

ę

d

ą

 ró

Ŝ

ne pod wzgl

ę

dem długo

ś

ci, to czas poruszania si

ę

 

ciała A b

ę

dzie proporcjonalny do oporu o

ś

rodka. Niechaj o

ś

rodkiem B b

ę

dzie woda, a 

o

ś

rodkiem 

 powietrze, wówczas wskutek tego, 

Ŝ

e powietrze jest rzadsze i mniej 

cielesne ni

Ŝ

 woda, A b

ę

dzie si

ę

 porusza

ć

 przez o

ś

rodek 

 szybciej ni

Ŝ

 przez B. Zachodzi 

wi

ę

c mi

ę

dzy powietrzem a wod

ą

 taka sama proporcja, jak mi

ę

dzy szybko

ś

ci

ą

 w jednym a 

szybko

ś

ci

ą

 w drugim o

ś

rodku. Je

Ŝ

eli wi

ę

c powietrze jest dwa razy rzadsze od wody, 

wobec tego ciało potrzebuje na przej

ś

cie o

ś

rodka dwa razy wi

ę

cej czasu w stosunku 

do tego, ile by potrzebowało na przej

ś

cie o

ś

rodka 

, a czas ob

ę

dzie dwa razy dłu

Ŝ

szy od 

czasu E. I podobnie zawsze w miar

ę

 tego, jak o

ś

rodek b

ę

dzie mniej cielesny i mniej 

oporny, a łatwiej si

ę

 rozst

ę

puj

ą

cy, ruch ciała b

ę

dzie szybszy.

Jednak

Ŝ

e mi

ę

dzy pró

Ŝ

ni

ą

 a ciałem nie ma 

Ŝ

adnej proporcji, tak jak jej równie

Ŝ

 nie ma 

mi

ę

dzy zerem a liczb

ą

. Bo oto 4 przewy

Ŝ

sza 3 o 1, a 2 wi

ę

cej ni

Ŝ

 o 1, a 1 przewy

Ŝ

sza o 

jeszcze wi

ę

ksz

ą

 ilo

ść

 ni

Ŝ

 2; natomiast zero nie pozostaje w 

Ŝ

adnej proporcji do 

jakiejkolwiek liczby; albowiem to, co przewy

Ŝ

sza, musi si

ę

 dzieli

ć

 na nadwy

Ŝ

k

ę

 i to, co 

zostało przewy

Ŝ

szone; a wi

ę

c 4 nie da si

ę

 rozło

Ŝ

y

ć

 na nadwy

Ŝ

k

ę

 w stosunku do zera i na 

zero. (...) Podobnie pró

Ŝ

nia nie mo

Ŝ

e pozostawa

ć

 w 

Ŝ

adnej proporcji do pełni, a tak

Ŝ

ruchy odbywaj

ą

ce si

ę

 w obu tych o

ś

rodkach nie pozostaj

ą

 w 

Ŝ

adnej proporcji do siebie. 

Strona 17 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Je

Ŝ

eli przeto ciało porusza si

ę

 w o

ś

rodku g

ę

stym na tak

ą

 a tak

ą

 odległo

ść

, w takim a 

takim czasie, to w pró

Ŝ

ni porusza si

ę

 z szybko

ś

ci

ą

, która si

ę

 nie da uj

ąć

 w 

Ŝ

adn

ą

 

proporcj

ę

. (...)

Takie nast

ę

pstwa wynikaj

ą

 z ró

Ŝ

nic mi

ę

dzy o

ś

rodkami; natomiast z ró

Ŝ

nic mi

ę

dzy ciałami 

poruszaj

ą

cymi si

ę

 wynikaj

ą

 nast

ę

puj

ą

ce konsekwencje: obserwacja poucza, 

Ŝ

e ciała, 

które maj

ą

 przewag

ę

 b

ą

d

ź

 w ci

ęŜ

arze, b

ą

d

ź

 w lekko

ś

ci, a s

ą

 podobne pod innym 

wzgl

ę

dem, przebiegaj

ą

 szybciej równ

ą

 przestrze

ń

, w proporcji takiej, w jakiej pozostaj

ą

 

do siebie ich wielko

ś

ci. Z tego samego wzgl

ę

du b

ę

d

ą

 si

ę

 równie

Ŝ

 porusza

ć

 w pró

Ŝ

ni z 

szybko

ś

ci

ą

 w takiej samej proporcji. Ale to jest niemo

Ŝ

liwe; z jakiej racji jedno ciało ma 

si

ę

 porusza

ć

 szybciej od drugiego? (W ruchu przez "pełni

ę

" musi tak by

ć

, poniewa

Ŝ

 

wi

ę

ksze ciało przeciska si

ę

 przez "pełni

ę

" szybciej dzi

ę

ki swej sile. Poruszaj

ą

ce si

ę

 ciało 

albo swoim kształtem rozcina o

ś

rodek, albo impulsem nadanym mu przez sił

ę

 

poruszaj

ą

c

ą

 czy wyrzucaj

ą

c

ą

.) Z tej wi

ę

c racji wszystkie ciała musz

ą

 mie

ć

 t

ę

 sam

ą

 

szybko

ść

. To jest jednak niemo

Ŝ

liwe.

Z dotychczasowych wywodów wynika zatem jasno, 

Ŝ

e przyj

ę

cie pró

Ŝ

ni prowadzi do 

wniosków sprzecznych z racjami, które przytaczaj

ą

 obro

ń

cy pró

Ŝ

ni. Ci mianowicie s

ą

dz

ą

Ŝ

e skoro istnieje ruch przestrzenny, musi by

ć

 równie

Ŝ

 niezale

Ŝ

nie istniej

ą

ca pró

Ŝ

nia. 

Byłoby to równoznaczne z powiedzeniem, 

Ŝ

e miejsce jest jak

ąś

 wyizolowan

ą

 realno

ś

ci

ą

co ju

Ŝ

 wy

Ŝ

ej uznali

ś

my za niemo

Ŝ

liwe. (...)

Z powy

Ŝ

szych uwag wynika jasno, 

Ŝ

e nie istnieje pró

Ŝ

nia oderwana od ciał.

9. Nie istnieje pró

Ŝ

nia w ciałach

S

ą

 wreszcie i tacy, co s

ą

dz

ą

Ŝ

e istnienie pró

Ŝ

ni wynika jasno z faktu istnienia ciał 

g

ę

stych i rzadkich. Gdyby - tak argumentuj

ą

 - nie było g

ę

sto

ś

ci i rozrzedzenia, nic by si

ę

 

nie mogło 

ś

cie

ś

nia

ć

 ani kurczy

ć

. A gdyby nie istniało 

ś

cie

ś

nianie si

ę

 i kurczenie, to albo 

by w ogóle nie było ruchu, albo wszechcało

ść

 p

ę

czniałaby, jak utrzymuje Ksutos, albo 

wreszcie powietrze i woda musiałyby si

ę

 przekształca

ć

 zawsze na równe ilo

ś

ci (je

Ŝ

eli np. 

kubek wody zamieni si

ę

 w powietrze, to w tym samym czasie z takiej samej ilo

ś

ci 

powietrza musi powsta

ć

 kubek wody), albo - twierdz

ą

 - pró

Ŝ

nia musi istnie

ć

; w 

przeciwnym bowiem razie ani zg

ę

szczenie, ani rozrzedzenie nie byłoby mo

Ŝ

liwe. (...)

Mimo i

Ŝ

 odrzucamy istnienie pró

Ŝ

ni, to jednak zgadzamy si

ę

Ŝ

e w odniesieniu do 

pozostałych trudno

ś

ci problem jest dobrze postawiony: mianowicie, 

Ŝ

e ruch albo nie 

istnieje, je

Ŝ

eli nie ma zg

ę

szczania i rozrzedzania, albo 

ś

wiat p

ę

cznieje, albo zawsze 

równa ilo

ść

 wody przetworzona z powietrza b

ę

dzie zrównowa

Ŝ

ona tak

ą

 sam

ą

 ilo

ś

ci

ą

 

powietrza przemienionego w wod

ę

 (jest bowiem oczywiste, 

Ŝ

e powietrza wytworzonego z 

wody jest obj

ę

to

ś

ciowo wi

ę

cej. Krótko mówi

ą

c, je

Ŝ

eli nie istnieje kondensacja, to musi 

zachodzi

ć

 jeden z trzech przypadków: albo s

ą

siednie cz

ęś

ci b

ę

d

ą

 kolejno spychane na 

zewn

ą

trz, a

Ŝ

 w ko

ń

cu skrajna cz

ęść

 utworzy wypukło

ść

, albo powietrze gdziekolwiek 

musi by

ć

 przetworzone na tak

ą

 sam

ą

 ilo

ść

 wody, tak, 

Ŝ

eby masa cało

ś

ci była równa, albo 

wreszcie nic si

ę

 nie porusza. Zaiste ka

Ŝ

da zmiana miejsca zawsze powoduje 

kondensacj

ę

, wyj

ą

wszy ruch po kole; ale przecie

Ŝ

 zmiana miejsca nie zawsze si

ę

 

dokonuje po kole, lecz tak

Ŝ

e po linii prostej).

Otó

Ŝ

 w przeciwie

ń

stwie do tych, którzy w oparciu o przytoczone racje stwierdzaj

ą

 

istnienie aktualnej pró

Ŝ

ni, my zajmujemy stanowisko przeciwne, zgodne z wyło

Ŝ

onymi 

zasadami, a mianowicie, 

Ŝ

e przeciwie

ń

stwa takie, jak ciepło, zimno i inne tego rodzaju 

fizyczne ró

Ŝ

nice jako

ś

ciowe maj

ą

 jak

ąś

 jedn

ą

 materi

ę

; dalej, 

Ŝ

e co istnieje aktualnie, 

powstało z tego, co istniało potencjalnie, 

Ŝ

e dalej, materia nie da si

ę

 oddzieli

ć

 od 

przeciwnych jako

ś

ci, chocia

Ŝ

 jej byt ró

Ŝ

ni si

ę

 od ich bytu; i wreszcie 

Ŝ

e poszczególny 

przedmiot materialny mo

Ŝ

e by

ć

 przypadkiem barwny, ciepły czy zimny.

Strona 18 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Co wi

ę

cej, zarówno w ciele o wielkich, jak i małych rozmiarach wyst

ę

puje ta sama 

materia. To jest zupełnie oczywiste; gdy bowiem powietrze zostało wytworzone z wody, 
ta sama materia stała si

ę

 czym

ś

 innym nie dodaj

ą

c niczego nowego, bo dokonała si

ę

 

tylko aktualizacja tego, co było dot

ą

d potencjalne, a znowu powietrze przekształciło si

ę

 w 

wod

ę

 w ten sam sposób, z tym tylko, 

Ŝ

e raz z mniejszej masy powstała wi

ę

ksza, to 

znowu z wi

ę

kszej powstała mniejsza. Podobnie, je

Ŝ

eli powietrze o wi

ę

kszej masie 

skurczy si

ę

 albo o mniejszej masie rozpr

ęŜ

y si

ę

, przyczyn

ą

 tego jest materia, która 

potencjalnie b

ę

d

ą

c wi

ę

ksza lub mniejsza staje si

ę

 [aktualnie] wi

ę

ksza lub mniejsza.

Bo tak, jak ta sama materia z zimnej stała si

ę

 ciepł

ą

, a z ciepłej zimn

ą

, dzi

ę

ki temu 

Ŝ

była taka potencjalnie, tak na tej samej zasadzie z ciepłej mo

Ŝ

e si

ę

 sta

ć

 cieplejsza, 

chocia

Ŝ

 nic w materii nie stało si

ę

 ciepłe, co by ju

Ŝ

 nie było ciepłe wtedy, gdy rzecz była 

mniej ciepła (...). I odpowiednio, gdy wielka lub mała masa ciała zwi

ę

kszy si

ę

, nie nast

ą

pi 

to wskutek dodania do niej czego

ś

 nowego, lecz wskutek tego, 

Ŝ

e materia jest 

potencjalnie materi

ą

 dla obydwu stanów; równie

Ŝ

 jedna i ta sama rzecz jest g

ę

sta i 

rzadka, ale dla tych dwóch własno

ś

ci jest tylko jedna materia; co wi

ę

cej, to, co jest g

ę

ste, 

jest ci

ęŜ

kie, a to, co rzadkie, jest lekkie. (...) Albowiem te dwie własno

ś

ci: ci

ęŜ

ko

ść

 i 

lekko

ść

 nale

Ŝą

 do dwóch innych, mianowicie do g

ę

sto

ś

ci i rzadko

ś

ci, bo to, co ci

ęŜ

kie i 

twarde, wydaje si

ę

 g

ę

ste, a przeciwie

ń

stwo tego, tzn. lekkie i mi

ę

kkie, wydaje si

ę

 rzadkie; 

lecz ci

ęŜ

ko

ść

 i twardo

ść

 nie wyst

ę

puj

ą

 razem w ołowiu i w 

Ŝ

elazie.

Z przytoczonych wypowiedzi wynika zatem jasno, 

Ŝ

e pró

Ŝ

nia nie istnieje ani poza 

ciałami, ani w sensie absolutnym, ani w ciałach rzadkich, ani potencjalnie, chyba 

Ŝ

e kto

ś

 

zechce po prostu nazwa

ć

 pró

Ŝ

ni

ę

 warunkiem ruchu przestrzennego. Gdy przeto pró

Ŝ

ni 

nada si

ę

 taki sens, wówczas b

ę

dzie ona materi

ą

 ci

ęŜ

ko

ś

ci i lekko

ś

ci, i to materi

ą

 jako 

tak

ą

; bo to wła

ś

nie g

ę

sto

ść

 i rzadko

ść

 dzi

ę

ki temu przeciwie

ń

stwu wywołuje ruch 

przestrzenny, a twardo

ść

 i mi

ę

kko

ść

 - ró

Ŝ

ne stany, ale nie stany ruchowe, lecz raczej 

jako

ś

ciowe.

Tyle mieli

ś

my do powiedzenia na temat pró

Ŝ

ni: w jakim mianowicie sensie istnieje, a w 

jakim nie istnieje.

10. Czas. W

ą

tpliwo

ść

 co do istnienia czasu

Po omówieniu powy

Ŝ

szych zagadnie

ń

 trzeba z kolei zaj

ąć

 si

ę

 problemem czasu. 

Najlepiej b

ę

dzie wyło

Ŝ

y

ć

 najpierw trudno

ś

ci, jakie si

ę

 wi

ąŜą

 z tym tematem, 

wykorzystuj

ą

c do tego celu popularne argumenty. Czy mianowicie czas jest jedn

ą

 z 

rzeczy istniej

ą

cych, czy nieistniej

ą

cych, a nast

ę

pnie, jaka jest jego natura? Pewne 

rozwa

Ŝ

ania nasuwaj

ą

 podejrzenie, i

Ŝ

 czas albo w ogóle nie istnieje, albo jest poj

ę

ciem 

mglistym i niewyra

ź

nym. Bo oto jedna jego cz

ęść

 przemin

ę

ła i ju

Ŝ

 jej nie ma, podczas 

gdy inna dopiero b

ę

dzie i jeszcze jej nie ma. Z takich to cz

ęś

ci składa si

ę

 wszelki czas, 

zarówno ten niesko

ń

czony, jak i ka

Ŝ

dy dowolnie wzi

ę

ty jego okres. Jednak

Ŝ

e mo

Ŝ

e si

ę

 

wydawa

ć

, i

Ŝ

 to, co si

ę

 składa z nieistniej

ą

cych cz

ęś

ci, nie mo

Ŝ

e uczestniczy

ć

 w bycie.

Co wi

ę

cej: je

Ŝ

eli ma istnie

ć

 rzecz podzielna, wówczas gdy istnieje, to albo wszystkie jej 

cz

ęś

ci musz

ą

 istnie

ć

, albo przynajmniej pewne; a zatem pewne cz

ęś

ci czasu s

ą

 przeszłe, 

inne za

ś

 przyszłe; 

Ŝ

adna z nich nie trwa, chocia

Ŝ

 czas jest podzielny: "Teraz" nie jest 

cz

ęś

ci

ą

, bo cz

ęść

 jest miar

ą

 cało

ś

ci, a cało

ść

 musi by

ć

 zło

Ŝ

ona z cz

ęś

ci; czas - jak si

ę

 

wydaje - nie składa si

ę

 z chwil tera

ź

niejszych. Niełatwo jest te

Ŝ

 dostrzec czy chwila 

obecna, która jakby oddzielała przeszło

ść

 od przyszło

ś

ci, jest zawsze jedna i ta sama, 

czy wci

ąŜ

 inna. Bo gdyby była wci

ąŜ

 inna i gdyby 

Ŝ

adna cz

ęść

 nast

ę

pstwa czasowego 

nie współistniała z inn

ą

 (chyba 

Ŝ

e jedna cz

ęść

 obejmuje, a druga jest obejmowana, tak 

jak dłu

Ŝ

szy czas obejmuje krótszy) i gdyby "teraz", które aktualnie nie istnieje, a które 

było przedtem, musiałoby przesta

ć

 by

ć

 w pewnym momencie, to równie

Ŝ

 i chwile 

tera

ź

niejsze nie mogłyby nawzajem współistnie

ć

, lecz wcze

ś

niejsze "teraz" musiałoby 

Strona 19 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

stale gin

ąć

. Ale wcze

ś

niejsze "teraz" nie mo

Ŝ

e przesta

ć

 istnie

ć

 w sobie [tzn. w czasie 

swego trwania], bo przecie

Ŝ

 wtedy istniało; nie mo

Ŝ

e te

Ŝ

 przesta

ć

 istnie

ć

 w innym "teraz". 

Musimy bowiem uzna

ć

 to za niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby jedno "teraz" mogło istnie

ć

 tu

Ŝ

 obok 

drugiego, tak jak jeden punkt obok drugiego [na linii]. Je

Ŝ

eli zatem nie przestało istnie

ć

 w 

nast

ę

pnym "teraz", lecz w jakim

ś

 innym, to mogłoby współistnie

ć

 z niezliczonymi "teraz" 

pomi

ę

dzy tymi dwoma, a to jest niemo

Ŝ

liwe.

Z drugiej jednak strony jest równie

Ŝ

 niemo

Ŝ

liwe, by "teraz" było zawsze to samo. 

ś

adna 

bowiem rzecz podzielna nie jest ograniczona jednym ko

ń

cem, niezale

Ŝ

nie od tego czyby 

si

ę

 rozci

ą

gała w jednym, czy w kilku kierunkach: lecz "teraz" jest granic

ą

, mo

Ŝ

na przeto 

wyodr

ę

bni

ć

 sko

ń

czony wycinek czasu. Dalej: je

Ŝ

eli równoczesno

ść

 - tzn. je

Ŝ

eli co

ś

 nie 

jest ani wcze

ś

niej, ani pó

ź

niej - znaczy tyle, co "by

ć

 w jednym i tym samym teraz", wobec 

tego, je

Ŝ

eli zarówno to, co jest przedtem, jak i to, co jest potem, s

ą

 w tym samym "teraz", 

to wypadki, które miały miejsce tysi

ą

c lat temu, byłyby równoczesne z tymi, które 

rozegrały si

ę

 dzisiaj i 

Ŝ

aden wypadek nie mógłby by

ć

 ani wcze

ś

niejszy, ani pó

ź

niejszy od 

innego.

Powy

Ŝ

sze uwagi niech 

ś

wiadcz

ą

 o trudno

ś

ciach, jakie si

ę

 wi

ąŜą

 z ustaleniem własno

ś

ci 

czasu.

(...) trzeba rozwa

Ŝ

y

ć

 popularny pogl

ą

d, który uto

Ŝ

samia czas z ruchem i pewnego 

rodzaju zmian

ą

. Ale zmiana czy ruch ka

Ŝ

dej rzeczy jest tylko w rzeczy zmieniaj

ą

cej si

ę

 

albo tam, gdzie poruszaj

ą

ca i zmieniaj

ą

ca si

ę

 rzecz przypadkiem si

ę

 znajduje. A przecie

Ŝ

 

czas jest obecny wsz

ę

dzie i we wszystkich wypadkach. Równie

Ŝ

 w przeciwie

ń

stwie do 

czasu zmiana jest szybsza lub wolniejsza; a "powoli" i "szybko" definiuje si

ę

 za pomoc

ą

 

czasu; "szybkie" jest to, co si

ę

 pr

ę

dko porusza w krótkim odst

ę

pie czasu, a znów 

"powolne" jest to, co si

ę

 pomału porusza w długim odst

ę

pie czasu. Natomiast czas nie da 

si

ę

 zdefiniowa

ć

 ani za pomoc

ą

 czasu, ani jako ilo

ść

, ani jako pewien rodzaj jako

ś

ci, a 

wi

ę

c czas nie jest ruchem, to jest oczywiste. Zreszt

ą

 chwilowo nie b

ę

dziemy wprowadza

ć

 

Ŝ

nicy mi

ę

dzy ruchem a zmian

ą

.

11. Co to jest czas. "Teraz"

Jednak

Ŝ

e czas nie istnieje bez zmiany; bo gdyby stan naszej my

ś

li w ogóle nie podlegał 

zmianie, albo gdyby

ś

my nie doznawali tych zmian, nie odczuwaliby

ś

my upływu czasu, 

tak jak po przebudzeniu ci [w

ę

drowcy], o których mówi legenda, 

Ŝ

e spali w

ś

ród herosów 

Sardynii; ł

ą

czyli bowiem wcze

ś

niejsze "teraz" z pó

ź

niejszym, tworz

ą

c jedno "teraz" przy 

pomini

ę

ciu przerwy, której nie odczuwali. Gdyby zatem nie było ró

Ŝ

nych "teraz", lecz 

byłoby jedno i to samo, nie mógłby istnie

ć

 czas; tak samo, gdy jego zmienno

ść

 uchodzi 

naszej uwagi, wydaje si

ę

, i

Ŝ

 nie było czasu po

ś

redniego. I odpowiednio: nie zwracamy 

uwagi na przepływ czasu w okoliczno

ś

ciach, w których nie odró

Ŝ

niamy 

Ŝ

adnej zmiany, a 

dusza zdaje si

ę

 trwa

ć

 w stanie jedno

ś

ci i niepodzielno

ś

ci: gdy natomiast spostrzegamy i 

odró

Ŝ

niamy, wtedy mówimy, 

Ŝ

e czas płynie. Okazuje si

ę

 wi

ę

c, 

Ŝ

e czas nie istnieje bez 

ruchu i bez zmian; a jest te

Ŝ

 oczywiste, 

Ŝ

e czas nie jest ruchem, lecz nie jest niezale

Ŝ

ny 

od ruchu.

Skoro poszukujemy istoty czasu, musimy zacz

ąć

 od u

ś

wiadomienia sobie, co wła

ś

ciwie 

czas ma wspólnego z ruchem.

Otó

Ŝ

 czas spostrzegamy ł

ą

cznie z ruchem; bo gdyby nawet była ciemno

ść

 i nie 

doznawaliby

ś

my 

Ŝ

adnych wra

Ŝ

e

ń

 zmysłowych za po

ś

rednictwem ciała, to skoro tylko 

jaki

ś

 ruch w my

ś

li naszej powstanie, natychmiast si

ę

 nam wydaje, 

Ŝ

e równocze

ś

nie jaki

ś

 

czas upłyn

ą

ł. I na odwrót, gdy nam si

ę

 wydaje, i

Ŝ

 pewien czas upłyn

ą

ł, wydaje nam si

ę

 

równie

Ŝ

Ŝ

e jaki

ś

 ruch miał miejsce. A zatem czas jest albo ruchem, albo czym

ś

 

nale

Ŝą

cym do ruchu. Poniewa

Ŝ

 nie jest ruchem, musi by

ć

 czym

ś

 nale

Ŝą

cym do ruchu.

Strona 20 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Ale poniewa

Ŝ

 to, co si

ę

 porusza, porusza si

ę

 od punktu do punktu, a wszelka wielko

ść

 

jest ci

ą

gła, wobec tego ruch zwi

ą

zany jest z wielko

ś

ci

ą

. Poniewa

Ŝ

 wielko

ść

 jest ci

ą

gła, 

ruch tak

Ŝ

e musi by

ć

 ci

ą

gły, a skoro ruch, to i czas: bo czas, który upłyn

ą

ł, wydaje si

ę

 

proporcjonalny do ruchu.

Wyrazy "przed" i "po" odnosz

ą

 si

ę

 najpierw do miejsca, a nast

ę

pnie dopiero do 

wzajemnego poło

Ŝ

enia. A skoro stosunek "przed" i "po" istnieje w wielko

ś

ci, to 

analogicznie musi równie

Ŝ

 istnie

ć

 w ruchu. Ale tak

Ŝ

e w czasie wyst

ę

puje "przed" i "po", 

bo czas i ruch zawsze sobie wzajemnie odpowiadaj

ą

. Z drugiej jednak strony "przed" i 

"po" s

ą

 w ruchu, a ze wzgl

ę

du na przedmiot s

ą

 nawet ruchem; jednak

Ŝ

e istot

ą

 ich nie jest 

ruch, lecz co

ś

 innego.

Atoli czas poznajemy wtedy, gdy potrafimy okre

ś

li

ć

 ruch, posłu

Ŝ

ywszy si

ę

 do tego celu 

wyrazami "przed" i "po". To okre

ś

lenie zakłada, 

Ŝ

e "przed" i "po" s

ą

 ró

Ŝ

ne i 

Ŝ

e mi

ę

dzy 

nimi jest jaka

ś

 trzecia rzecz.

Gdy my

ś

lowo wyró

Ŝ

niamy dwa kra

ń

ce, ró

Ŝ

ni

ą

ce si

ę

 od 

ś

rodka, a rozum oznajmia, 

Ŝ

istniej

ą

 dwa "teraz", jedno "przed", a drugie "po", to wtedy mówimy, 

Ŝ

e istnieje czas. 

Albowiem to, co jest ograniczone przez "teraz", wydaje si

ę

 czasem. Niech nam b

ę

dzie 

wolno to uzna

ć

.

Gdy z jednej strony do

ś

wiadczamy "teraz" jako jedno

ś

ci, a nie jako zachodz

ą

cego 

"przed" i "po" w ruchu, ani jako tego samego "teraz", lecz jako w stosunku do pewnego 
"przed" i "po", wówczas si

ę

 zdaje, 

Ŝ

e nie upłyn

ą

ł 

Ŝ

aden czas, poniewa

Ŝ

 nie było ruchu. Z 

drugiej natomiast strony, gdy mo

Ŝ

emy stwierdzi

ć

 "przed" i "po", wtedy mówimy o istnieniu 

czasu. Albowiem czas jest wła

ś

nie ilo

ś

ci

ą

 ruchu ze wzgl

ę

du na "przed" i "po".

Nie jest wi

ę

c czas ruchem, lecz jest ilo

ś

ciow

ą

 stron

ą

 ruchu. A oto dowód:

rozró

Ŝ

niamy "wi

ę

cej" i "mniej" za pomoc

ą

 ilo

ś

ci, a wi

ę

cej czy mniej ruchu za pomoc

ą

 

czasu. Czas jest zatem rodzajem ilo

ś

ci. Jednak

Ŝ

e ilo

ść

 mo

Ŝ

na rozumie

ć

 dwojako: b

ę

dzie 

ni

ą

 zarówno to, co jest liczone, albo co si

ę

 da policzy

ć

, jak i to, za pomoc

ą

 czego liczymy. 

Otó

Ŝ

 czas jest tym, co jest liczone, a nie 

ś

rodkiem do liczenia. Wszak to, za pomoc

ą

 

czego si

ę

 liczy, i to, co si

ę

 liczy, to dwie ró

Ŝ

ne rzeczy. (...)

(...) czas jest ilo

ś

ci

ą

 ruchu, podczas gdy "teraz" odpowiada poruszaj

ą

cemu si

ę

 ciału i jest 

jakby jednostk

ą

 ilo

ś

ci. (...)

O ile wi

ę

c "teraz" jest granic

ą

, nie jest czasem, ale jego atrybutem, o ile za

ś

 liczy czas, 

jest ilo

ś

ci

ą

; albowiem granice nale

Ŝą

 tylko do tych rzeczy, których s

ą

 granicami; np. 

liczba dziesi

ęć

 jest liczb

ą

 tych oto koni, a mo

Ŝ

e mie

ć

 zastosowanie i gdzie indziej. Jest 

przeto jasne, 

Ŝ

e czas jest ilo

ś

ci

ą

 ruchu ze wzgl

ę

du na "wcze

ś

niej" i "pó

ź

niej" i jest 

ci

ą

gło

ś

ci

ą

, bo jest atrybutem tego, co ci

ą

głe.

12. Atrybuty czasu. Rzeczy istniej

ą

ce w czasie

(...) czasu nie mo

Ŝ

na okre

ś

la

ć

 jako szybki lub wolny, lecz raczej jako wiele lub mało, albo 

jako długi lub krótki. (...)

Co wi

ę

cej, czas jest równocze

ś

nie wsz

ę

dzie ten sam; lecz jako "przed" i "po" nie jest ten 

sam, bo zmiana zachodz

ą

ca teraz jest jedna i ta sama, natomiast zmiana, która si

ę

 ju

Ŝ

 

dokonała, jak równie

Ŝ

 ta, która si

ę

 dokona w przyszło

ś

ci, ró

Ŝ

ni

ą

 si

ę

 od obecnej. A czas 

nie jest liczb

ą

, za pomoc

ą

 której liczymy, lecz jest ilo

ś

ci

ą

 rzeczy policzonych, a zgodnie z 

tym, czy przebiega "przed" czy "po", jest zawsze ró

Ŝ

ny, bo ró

Ŝ

ne s

ą

 "teraz". (...)

Strona 21 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Nie tylko mierzymy ruch za pomoc

ą

 czasu, lecz równie

Ŝ

 czas za pomoc

ą

 ruchu, 

poniewa

Ŝ

 si

ę

 nawzajem okre

ś

laj

ą

. Czas okre

ś

la ruch, bo jest jego liczb

ą

, a ruch okre

ś

la 

czas. Mówimy o czasie, 

Ŝ

e jest go wiele lub mało, mierz

ą

c ruchem, wła

ś

nie tak, jak 

poznajemy ilo

ść

 za pomoc

ą

 tego, czym liczymy, np. liczb

ę

 koni za pomoc

ą

 pojedynczego 

konia jako jednostki. Dowiadujemy si

ę

 o ilo

ś

ci koni posługuj

ą

c si

ę

 do tego celu liczb

ą

; a 

znowu posługuj

ą

c si

ę

 pojedynczym koniem jako jednostk

ą

 poznajemy sam

ą

 ilo

ść

 koni. 

Podobnie ma si

ę

 sprawa z czasem i ruchem; albowiem mierzymy ruch za pomoc

ą

 czasu 

i na odwrót. Jest to naturalny sposób post

ę

powania: bo przecie

Ŝ

 ruch odpowiada 

wielko

ś

ci [odległo

ś

ci], a czas ruchowi, poniewa

Ŝ

 to s

ą

 ilo

ś

ci, a ilo

ś

ci s

ą

 ci

ą

głe i podzielne. 

Wskutek tego, 

Ŝ

e wielko

ść

 posiada tak

ą

 natur

ę

, ruch obdarzony jest takimi samymi 

własno

ś

ciami; a czas je posiada dlatego, 

Ŝ

e ma je ruch. Mierzymy przeto odległo

ść

 

ruchem, a ruch odległo

ś

ci

ą

; mówimy, 

Ŝ

e droga jest długa, je

Ŝ

eli marsz trwa długo, i 

Ŝ

e na 

odwrót, marsz trwa długo, je

Ŝ

eli droga jest długa; tak samo czas jest [długi lub krótki], 

je

Ŝ

eli ruch jest [odpowiednio długi lub krótki] i na odwrót. (...)

Co wi

ę

cej: rzeczy istniej

ą

ce w czasie podlegaj

ą

 wpływom czasu; w naszym sposobie 

mówienia: "czas wszystko trawi", albo: "wszystko pod wpływem czasu si

ę

 starzeje", albo: 

"w miar

ę

 upływu czasu co

ś

 ulega zapomnieniu". Nie mówimy jednak, 

Ŝ

e czas czyni 

człowieka coraz to m

ą

drzejszym, młodszym lub pi

ę

kniejszym. Albowiem czas jest z 

natury swej raczej czynnikiem destrukcyjnym, jest bowiem pewn

ą

 ilo

ś

ci

ą

 zmian, a zmiana 

usuwa to, co istnieje. Wynika z tego jasno, i

Ŝ

 rzeczy wieczne, jako takie, nie istniej

ą

 w 

czasie, albowiem czas ich nie obejmuje, ani te

Ŝ

 ich istnienie nie jest mierzone czasem; 

dowodem tego jest fakt, 

Ŝ

e czas nie wywiera na nie 

Ŝ

adnego wpływu; a skoro tak, to nie 

istniej

ą

 one w czasie. Z drugiej za

ś

 strony, skoro czas jest miar

ą

 ruchu, wobec tego 

b

ę

dzie równie

Ŝ

 po

ś

rednio miar

ą

 spoczynku; albowiem wszelki spoczynek jest w czasie. Z 

tego, 

Ŝ

e co

ś

 jest w czasie, nie wynika, 

Ŝ

e si

ę

 porusza, chocia

Ŝ

 to, co jest w ruchu, musi 

si

ę

 porusza

ć

. Bo czas nie jest ruchem, lecz tylko "liczbowym uj

ę

ciem ruchu", a to, co jest 

w spoczynku, mo

Ŝ

e by

ć

 równie

Ŝ

 uj

ę

te w liczb

ę

 ruchu. Nie wszystko, co nie jest w ruchu, 

znajduje si

ę

 w spoczynku, lecz tylko to, co mo

Ŝ

e si

ę

 z natury swej porusza

ć

, chocia

Ŝ

 si

ę

 

aktualnie nie porusza, jak to ju

Ŝ

 wy

Ŝ

ej było zaznaczone. (...)

Bior

ą

c rzecz ogólnie: je

Ŝ

eli czas jest bezpo

ś

redni

ą

 miar

ą

 ruchu, a po

ś

redni

ą

 miar

ą

 

innych rzeczy, jest przeto jasne, i

Ŝ

 rzecz, której istnienie mierzy si

ę

 czasem, b

ę

dzie albo 

w spoczynku, albo w ruchu. A zatem te rzeczy, które podlegaj

ą

 gini

ę

ciu i powstawaniu, 

jak i w ogóle rzeczy, które raz istniej

ą

, to znowu nie istniej

ą

, musz

ą

 by

ć

 w czasie. Istnieje 

bowiem czas obszerniejszy, który rozci

ą

ga si

ę

 zarówno poza ich istnienie, jak i poza ten 

czas, który mierzy ich istnienie. (...)

14. Ci

ą

g dalszy rozwa

Ŝ

a

ń

 o czasie

(...) Godna rozpatrzenia jest równie

Ŝ

 kwestia stosunku czasu do duszy oraz zagadnienie, 

czy czas jest wsz

ę

dzie, a wi

ę

c zarówno na ziemi, jak i w morzu, i w niebie. Czy jest 

wsz

ę

dzie dlatego, poniewa

Ŝ

 jest atrybutem czy stanem ruchu, b

ę

d

ą

c liczb

ą

 ruchu, a 

wszystkie te rzeczy s

ą

 w ruchu (bo wszystkie znajduj

ą

 si

ę

 w miejscu), a czas i ruch 

wyst

ę

puj

ą

 razem zarówno ze wzgl

ę

du na potencjalno

ść

, jak i na aktualno

ść

?

Mógłby te

Ŝ

 słusznie kto

ś

 zapyta

ć

, czy istniałby czas, czy nie, gdyby dusza nie istniała? 

Bo gdyby nie było kogo

ś

 licz

ą

cego, to by równie

Ŝ

 nie było tego, co si

ę

 liczy, a co za tym 

idzie, nie byłoby te

Ŝ

 liczby; liczba jest bowiem albo tym, co było liczone, albo tym, co 

b

ę

dzie liczone. Je

Ŝ

eli jednak nic nie potrafi z natury liczy

ć

 prócz duszy i zdolno

ś

ci 

umysłowej duszy, wobec tego nie mo

Ŝ

e istnie

ć

 czas bez duszy, lecz tylko substrat czasu, 

czyli ruch. "Przed" i "po" istniej

ą

 w ruchu, a o ile dadz

ą

 si

ę

 uj

ąć

 w liczb

ę

, wyznaczaj

ą

 

czas.

Strona 22 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Mo

Ŝ

e jednak kto

ś

 

Ŝ

ywi

ć

 w

ą

tpliwo

ść

 co do rodzaju ruchu, którego czas jest liczb

ą

; czy 

mo

Ŝ

e jakiegokolwiek rodzaju? Bo w czasie rzeczy równocze

ś

nie powstaj

ą

, gin

ą

, rosn

ą

zmieniaj

ą

 si

ę

 i poruszaj

ą

. Czas jest liczb

ą

 wszelkiego ruchu jako takiego. Z tej te

Ŝ

 racji 

czas jest po prostu liczb

ą

 ruchu ci

ą

głego, a nie poszczególnego jego rodzaju.

Lecz jest i tak, 

Ŝ

e w tej samej chwili odbywaj

ą

 si

ę

 ruchy innej rzeczy i ruchy te powinny 

mie

ć

 swoje liczby. Czy wobec tego istnieje i inny czas i czy mog

ą

 istnie

ć

 równocze

ś

nie 

dwa równe czasy? Z pewno

ś

ci

ą

 nie. Bo czas równy i równoczesny jest jednym i tym 

samym czasem; co wi

ę

cej, nawet czasy nierównoczesne mog

ą

 nale

Ŝ

e

ć

 do tego samego 

rodzaju, tak jak siedem psów i siedem koni stanowi t

ę

 sam

ą

 liczb

ę

. Tak te

Ŝ

 ruchy 

ko

ń

cz

ą

ce si

ę

 równocze

ś

nie maj

ą

 ten sam czas, chocia

Ŝ

 jeden mo

Ŝ

e by

ć

 w 

rzeczywisto

ś

ci szybki, drugi nie, jeden mo

Ŝ

e by

ć

 zmian

ą

 jako

ś

ciow

ą

, drugi ruchem 

przestrzennym. A nawet czas dwóch zmian jest ten sam, je

ś

li ich liczba jest równa i 

równoczesna. Z tej te

Ŝ

 racji, mimo i

Ŝ

 ruchy s

ą

 ró

Ŝ

ne i przebiegaj

ą

 oddzielnie, czas jest 

wsz

ę

dzie ten sam, poniewa

Ŝ

 liczba równych i równoczesnych ruchów jest wsz

ę

dzie 

jedna i ta sama.

Skoro za

ś

 istnieje ruch przestrzenny, a w nim dokonuje si

ę

 ruch okr

ęŜ

ny i wszystko 

mierzy si

ę

 za pomoc

ą

 jednej rzeczy z nim jednorodnej, a wi

ę

c jednostki przez jednostki, 

konie przez konie, tak te

Ŝ

 i czas mierzy si

ę

 jak

ąś

 okre

ś

lon

ą

 jednostk

ą

 czasu, a jak to ju

Ŝ

 

wy

Ŝ

ej zaznaczyli

ś

my, czas mierzy si

ę

 ruchem, jak równie

Ŝ

 ruch czasem (a dzieje si

ę

 to 

dlatego, poniewa

Ŝ

 za pomoc

ą

 okre

ś

lonego ruchu w czasie mierzy si

ę

 zarówno ilo

ść

 

ruchu, jak i ilo

ść

 czasu) - je

Ŝ

eli wi

ę

c to, co jest pierwsze, jest miar

ą

 tego wszystkiego, co 

jest z nim jednorodne, regularny ruch okr

ęŜ

ny b

ę

dzie w najwy

Ŝ

szym stopniu miar

ą

poniewa

Ŝ

 jego liczba jest najlepiej znana. Jednak

Ŝ

e ani zmiana jako

ś

ciowa, ani wzrost, 

ani powstawanie nie mog

ą

 by

ć

 regularne, natomiast mo

Ŝ

e by

ć

 takim ruch przestrzenny. 

Dlatego to wydaje si

ę

, i

Ŝ

 czas jest ruchem sfer niebieskich, i 

Ŝ

e inne ruchy mierzy si

ę

 tym 

wła

ś

nie ruchem, a tak

Ŝ

e i czas. (...)

Ksi

ę

ga VII

 

TYPY RUCHÓW

1. Ruchome 

ź

ródła ruchów i pierwsze 

ź

ródło ruch

Wszystko, co si

ę

 porusza, musi by

ć

 poruszane przez co

ś

; bo je

Ŝ

eli nie ma 

ź

ródła ruchu w 

sobie, jasne jest, 

Ŝ

e jest poruszane przez co

ś

 innego; musi by

ć

 co

ś

 innego, co je 

porusza. (...) 

Skoro wszystko, co si

ę

 porusza, musi by

ć

 przez co

ś

 poruszane, we

ź

my pod uwag

ę

 

przypadek, w którym rzecz znajduje si

ę

 w ruchu i jest poruszana przez co

ś

, co samo jest 

w ruchu, a to z kolei jest poruszane przez co

ś

 innego b

ę

d

ą

cego tak

Ŝ

e w ruchu, a to znów 

przez co

ś

 innego, i tak dalej w ten sposób; jednak

Ŝ

e ci

ą

g ten nie mo

Ŝ

e si

ę

 przedłu

Ŝ

a

ć

 w 

niesko

ń

czono

ść

, lecz musi by

ć

 pierwszy czynnik ruchu. (...)

2. Styczno

ść

 czynnika ruchu z przedmiotem ruchu

Pierwszy czynnik ruchu rozumiany nie jako przyczyna celowa, lecz jako 

ź

ródło ruchu 

wyst

ę

puje zawsze razem z przedmiotem ruchu. Przez "razem" rozumiem to, 

Ŝ

e mi

ę

dzy 

nimi nie ma niczego po

ś

redniego. Własno

ść

 ta jest wspólna wszystkim czynnikom ruchu i 

przedmiotom poruszanym. A poniewa

Ŝ

 istniej

ą

 trzy rodzaje ruchu, mianowicie: 

przestrzenny, jako

ś

ciowy i ilo

ś

ciowy, wobec tego musz

ą

 te

Ŝ

 istnie

ć

 trzy rodzaje 

czynników ruchu: powoduj

ą

cy przemieszczenie [zmian

ę

 miejsca], powoduj

ą

cy zmian

ę

 

jako

ś

ciow

ą

 oraz powoduj

ą

cy przyrost i ubytek.

Strona 23 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Najpierw zajmiemy si

ę

 ruchem przestrzennym, jest to bowiem pierwszy w

ś

ród ruchów. 

Wszystko, co zmienia miejsce, albo si

ę

 porusza samo, albo jest poruszane przez co

ś

 

innego. W przypadku, gdy rzeczy poruszaj

ą

 si

ę

 same, jest oczywiste, 

Ŝ

e czynnik ruchu 

jest "razem" z rzeczami poruszanymi; w nich samych bowiem znajduje si

ę

 ich pierwszy 

czynnik ruchu, a mi

ę

dzy nimi nie ma niczego po

ś

redniego. Natomiast ruch rzeczy 

poruszanych przez co

ś

 innego musi przyj

ąć

 jedn

ą

 z czterech form; istniej

ą

 bowiem cztery 

rodzaje ruchu przestrzennego wywołanego przez co

ś

 innego, a mianowicie: ci

ą

gni

ę

cie, 

pchanie, przenoszenie i obracanie si

ę

. Wszystkie formy ruchu przestrzennego 

sprowadzaj

ą

 si

ę

 do powy

Ŝ

szych. Popychanie jest to rodzaj pchni

ę

cia naprzód przez 

czynnik ruchu, gdy ten posuwa si

ę

 za przedmiotem popychanym i popycha go; natomiast 

odparcie b

ę

dzie wtedy, gdy czynnik ruchu po wykonaniu pchni

ę

cia nie posuwa si

ę

 ju

Ŝ

 za 

przedmiotem pchni

ę

tym; rzut b

ę

dzie wtedy, gdy czynnik ruchu wywołuje ruch od siebie, 

bardziej gwałtowny ni

Ŝ

 ruch naturalny rzeczy wprawionej w ruch, która unosi si

ę

 tak 

długo, jak długo działa udzielony jej ruch. A znowu rozci

ą

ganie i 

ś

ciskanie to nic innego, 

jak odpieranie i poci

ą

ganie; bo rozci

ą

ganie jest pewnego rodzaju odpieraniem, które 

mo

Ŝ

e by

ć

 ruchem b

ą

d

ź

 pochodz

ą

cym od 

ź

ródła ruchu, b

ą

d

ź

 od czego

ś

 innego, podczas 

gdy 

ś

ciskanie jest przyci

ą

ganiem, które mo

Ŝ

e by

ć

 ruchem b

ą

d

ź

 w kierunku do samego 

ź

ródła ruchu, b

ą

d

ź

 do czego

ś

 innego. (...) Natomiast obracanie si

ę

 jest zło

Ŝ

one z 

ci

ą

gni

ę

cia i pchania; albowiem obracaj

ą

cy si

ę

 przedmiot musi by

ć

 z jednej strony 

przyci

ą

gany, a z drugiej odpychany; jedna strona si

ę

 przybli

Ŝ

a, a druga oddala.

Wobec tego, je

Ŝ

eli czynnik popychaj

ą

cy i przyci

ą

gaj

ą

cy s

ą

 "razem" z przedmiotem 

popychanym i ci

ą

gnionym, to jest oczywiste, 

Ŝ

e mi

ę

dzy czynnikiem ruchu przestrzennego 

a przedmiotem poruszanym nie ma niczego po

ś

redniego. (...) 

Niemo

Ŝ

liwe jest, by rzecz poruszała si

ę

 czy to od siebie ku innej rzeczy, czy od innej 

rzeczy ku sobie, nie stykaj

ą

c si

ę

 z ni

ą

; staje si

ę

 przeto jasne, 

Ŝ

e w ruchu przestrzennym 

mi

ę

dzy czynnikiem ruchu a rzecz

ą

 poruszan

ą

 nie ma niczego po

ś

redniego.

Nie ma równie

Ŝ

 niczego po

ś

redniego mi

ę

dzy tym, co doznaje zmiany jako

ś

ciowej, a tym, 

co j

ą

 powoduje; potwierdza to wyra

ź

nie indukcja. W ka

Ŝ

dym bowiem wypadku 

stwierdzamy, 

Ŝ

e wyst

ę

puj

ą

 razem kra

ń

cowe czynniki tego, co powoduje zmian

ę

 

jako

ś

ciow

ą

, i tego, co jej podlega. Według naszego przypuszczenia rzeczy, które uległy 

zmianie jako

ś

ciowej, zmieniły si

ę

 pod wzgl

ę

dem tzw. własno

ś

ci podpadaj

ą

cych pod 

zmysły. Ka

Ŝ

de bowiem ciało ró

Ŝ

ni si

ę

 od innego ciała własno

ś

ciami zmysłowymi; ma ich 

bowiem wi

ę

cej lub mniej ni

Ŝ

 inne ciało, albo ma te same własno

ś

ci, tylko w wi

ę

kszym lub 

mniejszym stopniu. Ale zmiana jako

ś

ciowa tego, co tej zmianie podlega, jest równie

Ŝ

 

powodowana przez wy

Ŝ

ej wspomniane własno

ś

ci zmysłowe, b

ę

d

ą

ce oddziaływaniem 

pewnej okre

ś

lonej jako

ś

ci. Tak mówimy np., i

Ŝ

 rzecz si

ę

 jako

ś

ciowo zmieniła, gdy si

ę

 

stała ciepła lub słodka, albo gruba, sucha lub biała; podobnie mówimy o tym, co jest 
nieo

Ŝ

ywione, jak i o

Ŝ

ywione i niezale

Ŝ

nie od tego czy cz

ęś

ci istoty o

Ŝ

ywionej s

ą

 

obdarzone zdolno

ś

ci

ą

 doznawania zmysłowego, czy nie. Zmieniaj

ą

 si

ę

 w pewien sposób 

równie

Ŝ

 i wra

Ŝ

enia zmysłowe, gdy

Ŝ

 rzeczywiste wra

Ŝ

enie zmysłowe jest ruchem poprzez 

ciało, w trakcie którego narz

ą

d zmysłowy jest pobudzony w pewien sposób. Widzimy 

wi

ę

c, 

Ŝ

e istota o

Ŝ

ywiona jest zdolna do tylu rodzajów zmian jako

ś

ciowych, do ilu jest 

zdolna rzecz nieo

Ŝ

ywiona; ale nieo

Ŝ

ywiona nie jest zdolna do ka

Ŝ

dego rodzaju zmian 

jako

ś

ciowych, do jakich jest zdolna istota 

Ŝ

ywa, gdy

Ŝ

 nie jest zdolna do zmian ze 

wzgl

ę

du na zmysły; a ponadto rzecz nieo

Ŝ

ywiona jest nie

ś

wiadoma swoich dozna

ń

, a 

o

Ŝ

ywiona jest ich 

ś

wiadoma. Nic jednak nie przeszkadza, 

Ŝ

eby istoty o

Ŝ

ywione były 

równie

Ŝ

 nie

ś

wiadome swych dozna

ń

, gdy mianowicie proces zmiany nie dotyczy 

zmysłów. Skoro wi

ę

c zmiana jako

ś

ciowa tego, co tej zmianie podlega, jest spowodowana 

cechami zmysłowymi, w ka

Ŝ

dym wypadku jest oczywiste, 

Ŝ

e czynniki kra

ń

cowe tego, co 

wywołuje zmian

ę

, i tego, co podlega zmianie, s

ą

 "razem". (...)

Strona 24 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Jest wi

ę

c oczywiste, 

Ŝ

e pomi

ę

dzy kra

ń

cami przedmiotu poruszanego i czynnika ruchu nie 

ma niczego po

ś

redniego.

5. Podstawowe równania dynamiki

(...) Niechaj A b

ę

dzie czynnikiem poruszaj

ą

cym, rzecz

ą

 poruszan

ą

Γ

 odległo

ś

ci

ą

 

pokonywan

ą

, a 

 czasem, w którym si

ę

 ruch dokonał; wobec tego w tym samym czasie 

ta sama siła A poruszy 1/2 B na drodze 2

Γ

, w czasie 1/2 

 poruszy 1/2 B na całym 

odcinku drogi 

Γ

, w ten bowiem sposób da si

ę

 ustali

ć

 proporcja. A je

Ŝ

eli ta sama siła 

porusza to samo ciało w pewnym czasie na pewnej przestrzeni, i na połowie tej 
przestrzeni w połowie czasu, to połowa siły poruszaj

ą

cej b

ę

dzie porusza

ć

 połow

ę

 ciała 

na takiej samej przestrzeni w tym samym czasie. Niechaj reprezentuje połow

ę

 siły 

poruszaj

ą

cej A, a Z połow

ę

 ciała B; znajduj

ą

 si

ę

 one w tej samej proporcji i siła pozostaje 

do ci

ęŜ

aru w takim stosunku, 

Ŝ

e ka

Ŝ

da siła b

ę

dzie porusza

ć

 ka

Ŝ

de ciało na takiej samej 

przestrzeni w takim samym czasie.

Gdy natomiast E porusza Z na przestrzeni 

Γ

 czasie 

, to jednak nie musi z tego wynika

ć

Ŝ

E mo

Ŝ

e porusza

ć

 2Z na połowie przestrzeni 

Γ

 w tym samym czasie. Je

Ŝ

eli zatem A 

porusza B na przestrzeni 

Γ

 w czasie A, to z tego nie wynika, 

Ŝ

b

ę

d

ą

c połow

ą

 A

spowoduje w czasie 

 czy w jakiej

ś

 jego cz

ęś

ci, 

Ŝ

B przeb

ę

dzie cz

ęść

 

Γ

 albo tak

ą

 

odległo

ść

, która by była proporcjonalna do 

Γ

 w takim stopniu, jak A jest proporcjonalne 

do E; bo w rzeczywisto

ś

ci mo

Ŝ

e by

ć

 tak, 

Ŝ

e nie spowoduje w ogóle 

Ŝ

adnego ruchu; 

albowiem z faktu, 

Ŝ

e cała siła wywołuje pewn

ą

 ilo

ść

 ruchu, bynajmniej nie wynika, 

Ŝ

połowa tej siły wywoła okre

ś

lon

ą

 ilo

ść

 ruchu w okre

ś

lonym czasie. Bo gdyby tak było, to 

jeden człowiek mógłby poruszy

ć

 okr

ę

t, gdy

Ŝ

 zarówno siła poruszaj

ą

ca ci

ą

gn

ą

cych okr

ę

t, 

jak i odległo

ść

, jak

ą

 ma przeby

ć

, da si

ę

 podzieli

ć

 na tyle cz

ęś

ci, ilu jest ludzi. (...)

Gdyby natomiast istniały dwie siły, z których ka

Ŝ

da by oddzielnie poruszała jedno z 

dwóch ciał na danym odcinku drogi, wówczas siły poł

ą

czone b

ę

d

ą

 porusza

ć

 poł

ą

czone 

ciała na takim samym odcinku drogi, w takim samym okresie czasu; albowiem w tym 
wypadku ma zastosowanie reguła proporcji.

Ale czy jednak ta zasada da si

ę

 równie

Ŝ

 zastosowa

ć

 w procesach powstawania i 

gini

ę

cia? Zapewne tak, bo w ka

Ŝ

dym danym wypadku wyst

ę

puje co

ś

, co powoduje 

wzrost, i co

ś

, co doznaje wzrostu, tak 

Ŝ

e jedno wywołuje, a drugie doznaje wzrostu w 

pewnym okresie czasu. Podobnie istnieje okre

ś

lona rzecz, która powoduje zmian

ę

 

jako

ś

ciow

ą

, i okre

ś

lona rzecz, która podlega tej zmianie, a pewna ilo

ść

 albo raczej 

stopie

ń

 zmiany jako

ś

ciowej dokonał si

ę

 w pewnej okre

ś

lonej ilo

ś

ci czasu; je

Ŝ

eli dany 

okres czasu zostanie podwojony, to ilo

ść

 zmiany jako

ś

ciowej b

ę

dzie równie

Ŝ

 podwojona i 

na odwrót, podwojona zmiana jako

ś

ciowa zajmie dwa razy wi

ę

cej czasu; zmiana 

jako

ś

ciowa połowy przedmiotu zajmie połow

ę

 czasu, a w połowie czasu dokona si

ę

 

zmiana jako

ś

ciowa połowy przedmiotu; a znowu przedmiot o połow

ę

 wi

ę

kszy od danego 

przedmiotu zmieni si

ę

 w tej samej ilo

ś

ci czasu dwa razy tyle.

Ale z drugiej strony, je

Ŝ

eli to, co powoduje zmian

ę

 jako

ś

ciow

ą

 lub wzrost, powoduje ze 

wzgl

ę

du na pewien okres czasu, to nie musi z tego wynika

ć

Ŝ

e podział siły poci

ą

ga za 

sob

ą

 podział czasu i na odwrót; mo

Ŝ

e si

ę

 bowiem zdarzy

ć

, tak jak w wypadku siły 

poruszaj

ą

cej ci

ęŜ

ar, 

Ŝ

e w ogóle nie b

ę

dzie ani zmiany jako

ś

ciowej, ani przyrostu.

Ksi

ę

ga VIII

 

WIECZNO

ŚĆ

 RUCHU

1. Ruch nie powstał i nie przestanie istnie

ć

Strona 25 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Pozostaje jeszcze do omówienia nast

ę

puj

ą

ce zagadnienie: czy ruch kiedy

ś

 powstał, nie 

istniej

ą

c przedtem, i czy znów kiedy

ś

 przestanie istnie

ć

, tak i

Ŝ

 nic si

ę

 nie b

ę

dzie 

porusza

ć

? Albo mo

Ŝ

e nie powstał nigdy i nie przestanie istnie

ć

, lecz zawsze był i zawsze 

b

ę

dzie? A b

ę

d

ą

c niezniszczalnym i wiecznym przysługuje rzeczom istniej

ą

cym jako 

pewnego rodzaju 

Ŝ

ycie tego wszystkiego, co istnieje z natury? (...)

Gdyby si

ę

 przyj

ę

to, 

Ŝ

e istnieje taki okres czasu, w którym nic si

ę

 nie porusza, mogłoby 

si

ę

 to dzia

ć

 na jeden z dwóch sposobów: albo w sposób opisany przez Anaksagorasa, 

który twierdzi, 

Ŝ

e wszystkie rzeczy były razem w stanie spoczynku przez niesko

ń

czony 

okres czasu, i 

Ŝ

e nast

ę

pnie rozum wprowadził ruch i dokonał rozdziału; albo w sposób 

opisany przez Empedoklesa, zgodnie z którym 

ś

wiat znajduje si

ę

 kolejno w ruchu i w 

spoczynku - w ruchu, gdy Miło

ść

 tworzy jedno

ść

 z wielo

ś

ci, albo gdy Nienawi

ść

 rozrywa 

znów jedno

ść

, a w spoczynku - w po

ś

rednich okresach czasowych (...).

(...) Je

Ŝ

eli wi

ę

c ka

Ŝ

da rzecz ruchoma powstała, to z tego wynika, 

Ŝ

e przed ruchem, o 

którym mowa, musiał mie

ć

 miejsce inny ruch czy inna jaka

ś

 zmiana, dzi

ę

ki której 

powstało to, co jest zdolne b

ą

d

ź

 do doznania ruchu, b

ą

d

ź

 do wywołania go. Jednak

Ŝ

pogl

ą

d, i

Ŝ

 rzeczy zawsze przedtem istniały przy całkowitym braku ruchu, wydaje si

ę

 w 

pierwszym momencie absurdem, a jeszcze w wi

ę

kszym stopniu potwierdza to dalsze 

dociekanie. Je

Ŝ

eli bowiem z jednej strony istniej

ą

 rzeczy poruszane, a z drugiej 

poruszaj

ą

ce, to jest taki moment, w którym wyst

ą

pi pierwszy czynnik ruchu i pierwsza 

rzecz poruszana, i inny moment, w którym to nie wyst

ą

pi, a wyst

ą

pi spoczynek, to 

spoczynek ten musiał by

ć

 poprzedzony przez jak

ąś

 zmian

ę

; musiała wszak by

ć

 

przyczyna tego spoczynku, albowiem pozostawanie w spoczynku jest brakiem ruchu. Z 
tego to wzgl

ę

du przed t

ą

 pierwsz

ą

 zmian

ą

 była zmiana wcze

ś

niejsza. (...)

Ale w ka

Ŝ

dym razie wszystko, co jest zdolne do działania, do doznawania, do 

wywoływania ruchu i podlegania mu, jest do tego zdolne nie we wszelkich, lecz w 
pewnych tylko warunkach i przy wzajemnym zbli

Ŝ

eniu si

ę

. A wi

ę

c tylko wtedy, gdy wejd

ą

 

w bliski zwi

ą

zek, jedna rzecz porusza inn

ą

, a ta druga jest poruszana przez pierwsz

ą

 pod 

warunkiem, 

Ŝ

e owa pierwsza była zdolna do wywołania ruchu, a druga była zdolna do 

podlegania mu. Je

Ŝ

eli nie zawsze były w ruchu, to jasne, i

Ŝ

 owe rzeczy nie były do tego 

zdolne, by jedna poruszała, a druga była poruszana, ale jedna z nich musiała podlega

ć

 

zmianie; jest to bowiem konieczna konsekwencja w wypadku współzale

Ŝ

no

ś

ci; np. je

Ŝ

eli 

jedna z dwóch rzeczy nie była dwa razy wi

ę

ksza a teraz jest, to albo obie si

ę

 zmieniły, 

albo przynajmniej jedna z nich. B

ę

dzie wi

ę

c jaka

ś

 zmiana wcze

ś

niejsza od pierwszej. (...)

Za pomoc

ą

 tego samego rozumowania mo

Ŝ

na wykaza

ć

 niezniszczalno

ść

 ruchu; tak 

samo bowiem jak przy powstaniu ruchu musiała by

ć

 zmiana poprzedzaj

ą

ca pierwszy 

moment ruchu, tak i teraz przy ustaniu ruchu musi by

ć

 zmiana pó

ź

niejsza od ostatniego 

momentu ruchu; bo istotnie, ta sama rzecz nie przestaje równocze

ś

nie by

ć

 poruszan

ą

 i 

by

ć

 zdoln

ą

 do ruchu (np. ustanie procesu spalania si

ę

 nie poci

ą

ga za sob

ą

 utraty 

zdolno

ś

ci do spalania si

ę

; wszak rzecz mo

Ŝ

e by

ć

 zdolna do spalenia si

ę

, chocia

Ŝ

 nie jest 

palona); podobnie rzecz, która si

ę

 przestała porusza

ć

, nie traci równocze

ś

nie zdolno

ś

ci 

do ruchu. Równie

Ŝ

 i czynnik niszczenia powinien ulec zniszczeniu, gdy to, co niszczył, 

zostało zniszczone; a nast

ę

pnie z kolei równie

Ŝ

 i to, co zniszczyło ten czynnik, musi ulec 

zniszczeniu: albowiem gini

ę

cie jest tak

Ŝ

e jak

ąś

 zmian

ą

; jednak

Ŝ

e to jest niemo

Ŝ

liwe; 

przeto staje si

ę

 jasne, 

Ŝ

e ruch jest wieczny; nie mo

Ŝ

e te

Ŝ

 by

ć

 tak, by w jednym momencie 

istniał, a w innym nie; pogl

ą

d taki zasługiwałby raczej na miano fantastycznego. (...)

3. Rozmieszczenie w naturze ruchu i spoczynku

Zacznijmy nasze rozwa

Ŝ

ania od wspomnianych wy

Ŝ

ej trudno

ś

ci: jaka jest przyczyna 

tego, i

Ŝ

 pewne rzeczy b

ą

d

ź

 znajduj

ą

 si

ę

 w ruchu, b

ą

d

ź

 s

ą

 w spoczynku? Musi zachodzi

ć

 

jedna z trzech ewentualno

ś

ci: albo wszystko znajduje si

ę

 w spoczynku, albo wszystko 

Strona 26 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

jest zawsze w ruchu, albo pewne rzeczy s

ą

 w ruchu, a inne w spoczynku. W tym 

ostatnim wypadku mog

ą

 równie

Ŝ

 zachodzi

ć

 trzy ewentualno

ś

ci, a mianowicie, rzeczy 

b

ę

d

ą

ce w ruchu mog

ą

 by

ć

 zawsze w ruchu, a rzeczy b

ę

d

ą

ce w spoczynku zawsze w 

spoczynku, albo wszystkie rzeczy z natury swej mog

ą

 si

ę

 na przemian to porusza

ć

, to 

pozostawa

ć

 w spoczynku; jest jeszcze i trzecia ewentualno

ść

, mo

Ŝ

e by

ć

 mianowicie tak, 

i

Ŝ

 pewne rzeczy s

ą

 zawsze nieruchome, inne zawsze w ruchu, a niektóre czasem w 

ruchu, a czasem w spoczynku. T

ę

 ostatni

ą

 hipotez

ę

 musimy omówi

ć

, w niej bowiem le

Ŝ

rozwi

ą

zanie wszystkich wzmiankowanych trudno

ś

ci i ostateczne uwie

ń

czenie bada

ń

 

naszego obecnego studium.

Twierdzi

ć

Ŝ

e wszystko znajduje si

ę

 w stanie spoczynku i poszukuj

ą

c na to racjonalnego 

dowodu lekcewa

Ŝ

y

ć

 w ten sposób 

ś

wiadectwo zmysłów, to objaw słabo

ś

ci rozumu. (...)

Co si

ę

 tyczy ruchu przestrzennego, to zaiste byłoby dziwne, gdyby mogło uj

ść

 naszej 

uwagi zjawisko spadania kamienia czy pozostawania na ziemi. Co wi

ę

cej, ziemia i 

wszystkie inne ciała musz

ą

 z konieczno

ś

ci pozostawa

ć

 w swym wła

ś

ciwym miejscu i 

mog

ą

 by

ć

 ze

ń

 usuni

ę

te tylko sił

ą

. Je

Ŝ

eli zatem pewne ciała zajmuj

ą

 wła

ś

ciwe sobie 

miejsce, to jest niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby wszystkie ciała były w ruchu.

Te i tym podobne argumenty powinny nas przekona

ć

Ŝ

e jest niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby 

wszystkie rzeczy były zawsze w ruchu albo, 

Ŝ

eby wszystkie rzeczy zawsze były w 

spoczynku.

Nie jest te

Ŝ

 mo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby pewne rzeczy były zawsze w spoczynku, a inne zawsze w 

ruchu, i a

Ŝ

eby 

Ŝ

adna nie mogła by

ć

 raz w ruchu, to znowu w spoczynku. Trzeba uzna

ć

 t

ę

 

teori

ę

 za niemo

Ŝ

liw

ą

 na tej samej podstawie, o której poprzednio była mowa; wszak 

obserwujemy, i

Ŝ

 wspomniane wy

Ŝ

ej zmiany zachodz

ą

 w tych samych rzeczach. Ten, kto 

to podaje w w

ą

tpliwo

ść

, popada w konflikt z oczywisto

ś

ci

ą

, gdy

Ŝ

 według tej teorii nie 

mógłby istnie

ć

 proces wzrostu; a nie mógłby te

Ŝ

 istnie

ć

 ruch wymuszony, bo ciało, b

ę

d

ą

najpierw w spoczynku, nie mogło by

ć

 nast

ę

pnie zmuszone do ruchu wbrew naturze. 

Teoria ta obala równie

Ŝ

 powstawanie i gini

ę

cie. Prawie wszyscy si

ę

 zgadzaj

ą

, i

Ŝ

 

znajdowanie si

ę

 w ruchu, to pewnego rodzaju powstawanie i gini

ę

cie; bo rzeczywi

ś

cie 

kres zmiany jest albo tym, z czego, albo tym, w czym jest pocz

ą

tek istnienia, a znowu 

pocz

ą

tek zmiany jest albo tym, z czego, albo tym, w czym jest ustanie istnienia. Jest wi

ę

jasne, i

Ŝ

 pewne rzeczy s

ą

 niekiedy w ruchu, a inne w spoczynku. (...)

Pozostaje jeszcze do zbadania czy wszystkie rzeczy z natury s

ą

 zdolne zarówno do 

poruszania si

ę

, jak i do pozostawania w spoczynku, czy te

Ŝ

, podczas gdy pewne rzeczy 

s

ą

 do tego zdolne, inne znajduj

ą

 si

ę

 zawsze w spoczynku, a jeszcze inne zawsze w 

ruchu; prawdziwo

ść

 tego ostatniego twierdzenia zamierzamy teraz wykaza

ć

.

4. Ruch i czynniki ruchu

(...) W

ś

ród rzeczy, których ruch ma charakter istotny, jedne czerpi

ą

 go z siebie samych, 

inne z czego

ś

 innego: przy czym w pewnych wypadkach ruch ich jest naturalny, w innych 

- wymuszony i nienaturalny. To bowiem, co czerpie ruch z siebie, jak np. wszystkie 
zwierz

ę

ta, porusza si

ę

 ruchem naturalnym (zwierz

ę

 bowiem porusza si

ę

 wskutek 

własnego wysiłku); a zawsze wtedy, gdy 

ź

ródło ruchu rzeczy jest w niej samej, mówimy, 

Ŝ

e ruch tej rzeczy jest naturalny. Z tego przeto wzgl

ę

du zwierz

ę

 jako cało

ść

 porusza si

ę

 

ruchem naturalnym; natomiast ciało zwierz

ę

cia mo

Ŝ

e si

ę

 porusza

ć

 zarówno w sposób 

naturalny, jak i nienaturalny: zale

Ŝ

y to od przypadkowego rodzaju ruchu tudzie

Ŝ

 od 

elementów, z jakich si

ę

 ciało składa.

Co si

ę

 natomiast tyczy rzeczy poruszanych przez co

ś

 innego, to w pewnych wypadkach 

poruszaj

ą

 si

ę

 ruchem naturalnym, w innych ruchem nienaturalnym; nienaturalnym, gdy 

Strona 27 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

np. przedmioty ziemskie poruszaj

ą

 si

ę

 do góry, a ogie

ń

 ku dołowi. Co wi

ę

cej, cz

ęś

ci 

zwierz

ą

t poruszaj

ą

 si

ę

 cz

ę

sto ruchem nienaturalnym, wtedy mianowicie, gdy ich pozycja 

czy charakter ruchu s

ą

 nienormalne.

Fakt, i

Ŝ

 rzecz b

ę

d

ą

ca w ruchu pobiera go ze 

ź

ródła zewn

ę

trznego, uderza szczególnie w 

tym wypadku, gdy owa rzecz porusza si

ę

 ruchem nienaturalnym; staje si

ę

 bowiem wtedy 

oczywiste, i

Ŝ

 czerpie ona ruch z zewn

ą

trz, a nie z siebie samej. Oprócz tych ruchów 

nienaturalnych rzucaj

ą

 

ś

wiatło na t

ę

 spraw

ę

 tak

Ŝ

e ruchy naturalne wyst

ę

puj

ą

ce u istot, 

które si

ę

 same poruszaj

ą

, np. u zwierz

ą

t; jednak

Ŝ

e nie to jest tutaj niejasne, czy ruch 

pochodzi od czego

ś

, lecz to, jak mo

Ŝ

na w rzeczy odró

Ŝ

ni

ć

 czynnik ruchu od tego, co jest 

poruszane. Wydaje si

ę

Ŝ

e tak jak w okr

ę

tach oraz w rzeczach nie b

ę

d

ą

cych tworami 

naturalnymi, tak te

Ŝ

 i w zwierz

ę

tach mo

Ŝ

na odró

Ŝ

ni

ć

 to, co ruch wywołuje, tudzie

Ŝ

 to, co 

mu podlega, w tym mianowicie sensie, i

Ŝ

 ka

Ŝ

de zwierz

ę

 wywołuje swój własny ruch.

Atoli najwi

ę

ksz

ą

 trudno

ść

 sprawia ostatnia cz

ęść

 wyró

Ŝ

nionego przez nas wy

Ŝ

ej 

podziału: w

ś

ród rzeczy poruszanych przez czynnik zewn

ę

trzny - powiedzieli

ś

my tam - 

niektóre s

ą

 poruszane wbrew naturze; pozostaj

ą

 jeszcze te, które w przeciwie

ń

stwie do 

tamtych poruszaj

ą

 si

ę

 ruchem naturalnym. W stosunku do tych rzeczy trudno powiedzie

ć

wskutek czego si

ę

 poruszaj

ą

, jak np. rzeczy lekkie i ci

ęŜ

kie. Rzeczy te wła

ś

ciwie mo

Ŝ

na 

tylko przemoc

ą

 skierowa

ć

 ku miejscom przeciwnym ich naturze, natomiast ku miejscom 

sobie wła

ś

ciwym poruszaj

ą

 si

ę

 ruchem zgodnym z natur

ą

, jak np. ciała lekkie do góry, 

ci

ęŜ

kie ku dołowi. Lecz co jest przyczyn

ą

 tego? Nie jest to ju

Ŝ

 tak oczywiste, jak w 

przypadku ruchu przeciw naturze. 

Nie mo

Ŝ

na bowiem powiedzie

ć

, i

Ŝ

 rzeczy te poruszaj

ą

 si

ę

 same przez si

ę

 wskutek 

własnego działania: ruch taki jest tylko wła

ś

ciwy zwierz

ę

tom i istotom o

Ŝ

ywionym. 

Mogłyby si

ę

 równie

Ŝ

 same zatrzymywa

ć

 (s

ą

dz

ę

, i

Ŝ

 gdyby cz

ęść

 jaka

ś

 mogła wywoływa

ć

 

swój własny ruch, to byłaby równie

Ŝ

 zdolna do spowodowania zatrzymania si

ę

); a wi

ę

gdyby ogie

ń

 był w stanie sam unosi

ć

 si

ę

 do góry, to jasne, 

Ŝ

e mógłby równie

Ŝ

 kierowa

ć

 

swój ruch ku dołowi. Byłoby nierozs

ą

dnie przypuszcza

ć

, i

Ŝ

 te rzeczy, które si

ę

 poruszaj

ą

 

same przez si

ę

, mog

ą

 si

ę

 porusza

ć

 tylko ruchem jednego rodzaju. A co za tym idzie, jak 

mogłoby si

ę

 porusza

ć

 samo przez si

ę

 to, co jest ci

ą

głe i naturalnie jednorodne? 0 ile 

bowiem nie wskutek zetkni

ę

cia si

ę

 jest jaka

ś

 rzecz jedna i ci

ą

gła, o tyle jest bierna; je

Ŝ

eli 

natomiast rzecz jest podzielona, wówczas jedna cz

ęść

 z natury jest czynnikiem 

działaj

ą

cym, druga - podlega działaniu. Wobec tego 

Ŝ

adna z tych rzeczy, które s

ą

 

przedmiotem naszych rozwa

Ŝ

a

ń

, nie porusza si

ę

 sama przez si

ę

 (wszak s

ą

 to substancje 

jednorodne), jak równie

Ŝ

 nic, co by stanowiło ci

ą

gło

ść

; w ka

Ŝ

dym wypadku czynnik ruchu 

musi by

ć

 oddzielony od rzeczy poruszanej, tak jak to widzieli

ś

my na przykładzie rzeczy 

nieo

Ŝ

ywionych, gdy poruszała si

ę

 istota 

Ŝ

ywa. Niemniej jest faktem, i

Ŝ

 rzeczy te równie

Ŝ

 

zawsze czerpi

ą

 swój ruch ze 

ź

ródła zewn

ę

trznego; stanie si

ę

 to bardziej jasne, gdy 

rozró

Ŝ

nimy ró

Ŝ

ne rodzaje przyczyn ruchu. (...)

Tak wi

ę

c, gdy ogie

ń

 lub ziemia s

ą

 poruszane przez jaki

ś

 czynnik zewn

ę

trzny, dzieje si

ę

 

tak ju

Ŝ

 to wskutek ruchu wymuszonego, gdy jest przeciwny naturze, ju

Ŝ

 to wskutek ruchu 

naturalnego, gdy urzeczywistnia te ich zdolno

ś

ci, które tkwi

ą

 w nich potencjalnie. (...)

Lecz, zaznaczmy to, pytanie, na które chcemy odpowiedzie

ć

, brzmi: dzi

ę

ki czemu ciała 

lekkie i ci

ęŜ

kie poruszaj

ą

 si

ę

 ku wła

ś

ciwym sobie miejscom? Przyczyna tego jest taka, i

Ŝ

 

rzeczy z natury swej d

ąŜą

 ku okre

ś

lonym miejscom; i to wła

ś

nie znaczy dla nich by

ć

 

lekkim czy ci

ęŜ

kim: mianowicie pierwsze jest okre

ś

lone przez "do góry", drugie przez "na 

dół". (...)

Ten, kto poruszył przeszkod

ę

 tamuj

ą

c

ą

 i uniemo

Ŝ

liwiaj

ą

c

ą

 ruch, jest w pewnym sensie 

przyczyn

ą

 ruchu, a w innym nie; je

Ŝ

eli np. kto

ś

 usunie kolumn

ę

 podtrzymuj

ą

c

ą

 strop albo 

wyjmie kamie

ń

 z bukłaka zanurzonego w wodzie, b

ę

dzie tylko akcydentalnie przyczyn

ą

 

Strona 28 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

ruchu, tak jak prawdziw

ą

 przyczyn

ą

 ruchu kuli odbitej od muru nie b

ę

dzie mur, lecz ten, 

kto j

ą

 rzucił.

Jest przeto jasne, i

Ŝ

 

Ŝ

adna z tych rzeczy nie porusza si

ę

 sama. Natomiast ka

Ŝ

da z nich 

mie

ś

ci w sobie zasad

ę

 ruchu, jednak

Ŝ

e nie do wywoływania go czy wykonywania, lecz 

do doznawania go.

Je

Ŝ

eli zatem wszystkie rzeczy poruszaj

ą

ce si

ę

 albo si

ę

 porusz

ą

 ruchem naturalnym, albo 

przeciw naturze i wymuszonym, i je

Ŝ

eli wszystkie rzeczy, których ruch jest wymuszony i 

nienaturalny, s

ą

 poruszane przez czynnik zewn

ę

trzny; je

Ŝ

eli dalej wszystkie rzeczy, 

których ruch jest naturalny, s

ą

 równie

Ŝ

 poruszane przez czynnik zewn

ę

trzny - zarówno 

te, co si

ę

 poruszaj

ą

 same, jak i te, które si

ę

 same nie poruszaj

ą

 (np. rzeczy lekkie i 

ci

ęŜ

kie: zostały wszak poruszone albo przez to, co je a takimi uczyniło, albo przez to, co 

usun

ę

ło przeszkod

ę

 ich ruchu) - to wszystkie rzeczy b

ę

d

ą

ce w ruchu musiały by

ć

 

poruszone przez czynnik zewn

ę

trzny.

5. Pierwszy czynnik ruchu

Rzecz mo

Ŝ

e by

ć

 poruszana przez czynnik zewn

ę

trzny na dwa sposoby: albo czynnik 

ruchu nie porusza si

ę

 sam przez si

ę

, lecz za po

ś

rednictwem innej rzeczy, która go 

porusza, albo porusza si

ę

 sama przez si

ę

; w tym drugim przypadku albo czynnik ruchu 

działa bezpo

ś

rednio na rzecz poruszan

ą

, albo mo

Ŝ

e by

ć

 jedno lub wi

ę

cej po

ś

rednich 

ogniw: np. laska porusza kamie

ń

, a sama jest poruszana przez r

ę

k

ę

 człowieka, który ju

Ŝ

 

nie jest przez nic poruszany. Powiemy zatem, i

Ŝ

 rzecz jest poruszana zarówno przez 

ostatni, jak i przez pierwszy czynnik; a raczej przez pierwszy, gdy

Ŝ

 pierwszy czynnik 

porusza ostatni, podczas gdy ostatni nie porusza pierwszego. Co wi

ę

cej: pierwszy mo

Ŝ

poruszy

ć

 rzecz bez ostatniego, podczas gdy ostatni nie potrafi tego uczyni

ć

 bez 

pierwszego; np. laska nie mo

Ŝ

e poruszy

ć

 niczego, je

Ŝ

eli sama nie b

ę

dzie poruszana 

przez człowieka.

Je

Ŝ

eli zatem wszystko, co si

ę

 porusza, musi by

ć

 przez co

ś

 poruszane, a czynnik ruchu 

albo musi by

ć

 z kolei sam przez co

ś

 poruszany, albo nie, i je

Ŝ

eli jest przez co

ś

 innego 

poruszany, to musi by

ć

 jaki

ś

 pierwszy czynnik ruchu, który by nie był ju

Ŝ

 przez inn

ą

 rzecz 

poruszany. (...)

Uwzgl

ę

dniaj

ą

c fakt, i

Ŝ

 rzecz mo

Ŝ

e si

ę

 porusza

ć

 nie maj

ą

c w sobie zasady ruchu, i 

Ŝ

e po 

drugie, rzecz mo

Ŝ

e by

ć

 w ruchu nie dzi

ę

ki innej rzeczy, lecz dzi

ę

ki samej sobie, mo

Ŝ

twierdzi

ć

 z du

Ŝ

ym prawdopodobie

ń

stwem, a nawet z cał

ą

 stanowczo

ś

ci

ą

Ŝ

e istnieje 

równie

Ŝ

 trzecia mo

Ŝ

liwo

ść

, mianowicie czynnik, który wywołuje ruch, chocia

Ŝ

 sam jest 

nieruchomy. (...)

Nie jest bynajmniej konieczne, a

Ŝ

eby to, co jest poruszane, musiało by

ć

 zawsze 

poruszane przez co

ś

 innego, a to z kolei poruszane znów przez co

ś

 innego: szereg ten 

ma swój kres. A zatem pierwsza rzecz b

ę

d

ą

ca w ruchu otrzyma swój ruch albo od 

czego

ś

, co jest w spoczynku, albo si

ę

 b

ę

dzie porusza

ć

 sama przez si

ę

. (...)

Niemo

Ŝ

liwe jest jednak, by to, co si

ę

 porusza samo przez si

ę

, poruszało si

ę

 w cało

ś

ci 

samo przez si

ę

; bo gdyby było gatunkowo jedno i niepodzielne, wówczas jako cało

ść

 

doznawałoby i wywoływało ten sam ruch: a wi

ę

c równocze

ś

nie doznawałoby zmiany i 

wywoływało zmian

ę

, a tak samo uczyłoby kogo

ś

 i równocze

ś

nie uczyłoby siebie, albo 

przywracałoby zdrowie i równocze

ś

nie samo by przychodziło do zdrowia. (...)

ś

wietle tych wywodów staje si

ę

 oczywiste, i

Ŝ

 pierwszy czynnik ruchu jest nieruchomy; 

bo niezale

Ŝ

nie od tego czy szereg rzeczy b

ę

d

ą

cych w ruchu i poruszanych przez inne 

rzeczy zatrzyma si

ę

 na pierwszym czynniku ruchu nieruchomym, czy zatrzyma si

ę

 na 

Strona 29 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

jakiej

ś

 rzeczy ruchomej, która si

ę

 porusza i zatrzymuje sama przez si

ę

 - z obydwóch 

zało

Ŝ

e

ń

 wynika, 

Ŝ

e we wszystkich wypadkach rzeczy b

ę

d

ą

cych w ruchu, pierwszy 

czynnik ruchu jest nieruchomy.

6. Jeden, wieczny i nieruchomy pierwszy czynnik ruchu

(...) W 

ś

wietle nast

ę

puj

ą

cych teraz wywodów oka

Ŝ

e si

ę

Ŝ

e pierwszy czynnik ruchu musi 

by

ć

 czym

ś

, co jest jedno i wieczne. Wykazali

ś

my ju

Ŝ

Ŝ

e ruch musi istnie

ć

 zawsze. A 

je

Ŝ

eli jest wieczny, musi by

ć

 równie

Ŝ

 ci

ą

gły; bo to, co jest wieczne, jest te

Ŝ

 ci

ą

głe, a to, co 

kolejne, nie jest ci

ą

głe. Nast

ę

pnie, je

Ŝ

eli ruch jest ci

ą

gły, jest jeden. A b

ę

dzie wtedy i 

tylko wtedy jeden, je

Ŝ

eli czynnik ruchu jest jeden i je

Ŝ

eli przedmiot ruchu jest jeden; bo 

je

Ŝ

eli czynnik ruchu i przedmiot ruchu s

ą

 zawsze inne, ruch cały b

ę

dzie w takim wypadku 

nie ci

ą

gły, lecz kolejny. (...) 

Stało si

ę

 wi

ę

c jasne w 

ś

wietle powy

Ŝ

szych wywodów to, co na pocz

ą

tku [rozdz. 3] 

uznali

ś

my za pewn

ą

 trudno

ść

; chodzi mianowicie o to, dlaczego nie wszystkie rzeczy s

ą

 

w spoczynku albo nie wszystkie s

ą

 w ruchu, albo dlaczego pewne rzeczy nie s

ą

 zawsze 

w ruchu, a inne zawsze w spoczynku, lecz jest tak, 

Ŝ

e pewne rzeczy s

ą

 b

ą

d

ź

 w ruchu, to 

znowu w spoczynku? Przyczyna tego staje si

ę

 teraz jasna; dzieje si

ę

 tak mianowicie 

dlatego, gdy

Ŝ

 niektóre rzeczy s

ą

 poruszane przez wieczny i nieruchomy czynnik ruchu, i 

z tej racji s

ą

 zawsze w ruchu, podczas gdy inne s

ą

 poruszane przez ruchomy i 

zmieniaj

ą

cy si

ę

 czynnik ruchu, a wskutek tego równie

Ŝ

 i one musz

ą

 si

ę

 zmienia

ć

Natomiast co si

ę

 tyczy nieruchomego czynnika ruchu, to jak ju

Ŝ

 powiedziano, poniewa

Ŝ

 

stale jest pojedynczy i niezmienny oraz pozostaje zawsze w tym samym miejscu, b

ę

dzie 

wywoływał ruch jednolity i prosty.

8. Tylko ruch kołowy mo

Ŝ

e by

ć

 ci

ą

gły i niesko

ń

czony

Teraz z kolei trzeba przyst

ą

pi

ć

 do wykazania, i

Ŝ

 mo

Ŝ

e istnie

ć

 ruch niesko

ń

czony, jeden i 

ci

ą

gły, i 

Ŝ

e ruchem tym jest ruch kołowy. Wszystko, co si

ę

 porusza ruchem 

przestrzennym, porusza si

ę

 albo po kole, albo po linii prostej, albo wreszcie ruchem 

mieszanym. Je

Ŝ

eli zatem jeden z tych ruchów nie jest ci

ą

gły, to nie b

ę

dzie te

Ŝ

 ci

ą

gły i 

ten, który powstanie z poł

ą

czenia obydwóch.

Jasne jest, 

Ŝ

e to, co si

ę

 porusza po linii prostej i sko

ń

czonej, nie b

ę

dzie si

ę

 porusza

ć

 w 

sposób ci

ą

gły; musi bowiem wróci

ć

 z powrotem, a to, co wraca z powrotem po linii 

prostej, wykonuje dwa ruchy przeciwne: s

ą

 bowiem przeciwne wzgl

ę

dem miejsca ruchy 

do góry i na dół, do przodu i do tyłu oraz w prawo i w lewo; s

ą

 to pary przeciwie

ń

stw 

dotycz

ą

ce miejsca. (...)

Ruch kołowy, przeciwnie, b

ę

dzie i jeden, i ci

ą

gły. Przy czym z faktu tego nie wynikn

ą

 

Ŝ

adne niemo

Ŝ

liwe do przyj

ę

cia nast

ę

pstwa. To, co jest w ruchu od A, b

ę

dzie si

ę

 

równocze

ś

nie porusza

ć

, dzi

ę

ki tej samej tendencji, ku A; porusza si

ę

 bowiem ku temu 

punktowi, do którego ma przyby

ć

; nie b

ę

dzie si

ę

 jednak porusza

ć

 ani ruchem 

przeciwnym, ani opozycyjnym. Bo w istocie ruch do punktu i ruch od punktu nie zawsze 
s

ą

 przeciwne czy opozycyjne; s

ą

 przeciwne wtedy i tylko wtedy, gdy przebiegaj

ą

 po tej 

samej linii prostej (s

ą

 przeciwne w stosunku do siebie ze wzgl

ę

du na miejsce, jak np. 

dwa ruchy wzdłu

Ŝ

 

ś

rednicy koła, gdy

Ŝ

 jej kra

ń

ce s

ą

 mo

Ŝ

liwie najdalej od siebie 

poło

Ŝ

one), a s

ą

 opozycyjne, je

Ŝ

eli przebiegaj

ą

 wzdłu

Ŝ

 tej samej linii. Wobec tego nic nie 

stoi na przeszkodzie, a

Ŝ

eby ruch kołowy był ci

ą

gły i wolny od wszelkich przerw: bo ruch 

kołowy jest ruchem od pierwotnego miejsca do pierwotnego, podczas gdy ruch 
prostoliniowy jest ruchem od pierwotnego do innego miejsca. (...)

(...) 

Ŝ

adna zmiana nie jest ani niesko

ń

czona, ani ci

ą

gła, z wyj

ą

tkiem ruchu kołowego.

Strona 30 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

9. Pierwotno

ść

 ruchu kołowego

(...) W rzeczywisto

ś

ci nie ma ruchu po niesko

ń

czonej linii prostej, bo tego rodzaju 

niesko

ń

czono

ść

 nie istnieje. A gdyby nawet istniała, to i tak nic w ten sposób nie mogłoby 

si

ę

 porusza

ć

. To, co niemo

Ŝ

liwe, nie mo

Ŝ

e powsta

ć

, a przeby

ć

 niesko

ń

czono

ść

, to 

wła

ś

nie niemo

Ŝ

liwe. (...)

Wniosek, do którego doszli

ś

my, 

Ŝ

e mianowicie ruch kołowy jest jeden i ci

ą

gły, a 

Ŝ

prostoliniowy nie jest taki, wydaje si

ę

 nam dostatecznie uzasadniony. (...). W ruchu 

kołowym nic nie jest okre

ś

lone; bo dlaczego w

ś

ród punktów znajduj

ą

cych si

ę

 na linii ten 

raczej, a nie inny miałby by

ć

 granic

ą

? Ka

Ŝ

dy punkt jest w zasadzie z tej samej racji 

pocz

ą

tkiem, ko

ń

cem i 

ś

rodkiem; z tego przeto wzgl

ę

du rzecz poruszaj

ą

ca si

ę

 ruchem 

kołowym jest zawsze zarówno na pocz

ą

tku, jak i na ko

ń

cu, i nie jest tam nigdy. Dlatego 

te

Ŝ

 kula [obracaj

ą

c si

ę

] znajduje si

ę

 w ruchu i w pewnym sensie w spoczynku, poniewa

Ŝ

 

zajmuje to samo miejsce. Przyczyn

ą

 tego jest to, 

Ŝ

e wszystkie własno

ś

ci, o których była 

mowa, nale

Ŝą

 do 

ś

rodka, tzn. 

Ŝ

ś

rodek jest zarówno punktem wyj

ś

ciowym, jak i 

ś

rodkowym oraz ko

ń

cowym przebytej przestrzeni. Wobec tego skoro punkt, od którego 

si

ę

 ruch zaczyna, znajduje si

ę

 poza kołem, to nie istnieje te

Ŝ

 punkt, w którym 

poruszaj

ą

ce si

ę

 ciało powinno spocz

ąć

, gdy sko

ń

czy swój ruch. Ruch b

ę

dzie si

ę

 odbywał 

wokół punktu 

ś

rodkowego, a nie w kierunku punktu ko

ń

cowego; dlatego kula pozostaje w 

miejscu, a masa cało

ś

ci trwa w pewnym sensie równie dobrze w spoczynku, jak i w 

ci

ą

głym ruchu.

Ale wynika te

Ŝ

 co

ś

 przeciwnego: z jednej strony, poniewa

Ŝ

 ruch kołowy jest miar

ą

 

ruchów, musi te

Ŝ

 by

ć

 z tego tytułu ruchem pierwotnym (wszystko bowiem mierzy si

ę

 za 

pomoc

ą

 czego

ś

 pierwotnego); z drugiej strony, poniewa

Ŝ

 ruch kołowy jest ruchem 

pierwotnym, jest te

Ŝ

 miar

ą

 wszystkich innych ruchów.

Ale znowu tylko ruch kołowy mo

Ŝ

e by

ć

 regularny; natomiast rzeczy poruszaj

ą

ce si

ę

 po 

linii prostej nie poruszaj

ą

 si

ę

 regularnie od pocz

ą

tku do ko

ń

ca; bo wszystkie, w miar

ę

 jak 

si

ę

 oddalaj

ą

 od punktu wyj

ś

ciowego, poruszaj

ą

 si

ę

 coraz szybciej. Tylko wi

ę

c ruch 

kołowy nie posiada w sobie z natury ani pocz

ą

tku, ani ko

ń

ca - lecz na zewn

ą

trz. (...) 

Reasumuj

ą

c: wykazali

ś

my, 

Ŝ

e ruch zawsze był i zawsze b

ę

dzie przez cały czas; dalej - 

jaka jest zasada ruchu wiecznego, a jeszcze i to, jaki jest ruch pierwotny. Nast

ę

pnie: 

który to ruch jedyny mo

Ŝ

e by

ć

 wieczny, i w ko

ń

cu to, 

Ŝ

e pierwszy czynnik ruchu jest 

nieruchomy.

10. O tym, 

Ŝ

e pierwszy czynnik ruchu nie posiada ani cz

ęś

ci, ani wielko

ś

ci i jest na 

obwodzie 

ś

wiata

Przyst

ą

pimy teraz do wykazania, 

Ŝ

e pierwszy czynnik ruchu musi by

ć

 pozbawiony cz

ęś

ci, 

Ŝ

e nie mo

Ŝ

e posiada

ć

 wielko

ś

ci. Ustalmy jednak najpierw pewne twierdzenie wst

ę

pne. 

Pierwsza teza głosi, 

Ŝ

e to, co jest sko

ń

czone, nie mo

Ŝ

e wywoła

ć

 ruchu niesko

ń

czonego. 

(...)

Wyka

Ŝ

emy teraz, i

Ŝ

 w 

Ŝ

adnym wypadku nie jest mo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby niesko

ń

czona siła mogła 

przebywa

ć

 w sko

ń

czonej wielko

ś

ci. (...) 

(...) Dobrze b

ę

dzie jednak przedyskutowa

ć

 najpierw pewn

ą

 trudno

ść

, która si

ę

 wyłania w 

zwi

ą

zku z ruchem przestrzennym. Je

Ŝ

eli mianowicie wszystko, co si

ę

 znajduje w ruchu, 

jest poruszane przez co

ś

 innego (z wyj

ą

tkiem oczywi

ś

cie rzeczy, które si

ę

 poruszaj

ą

 

same przez si

ę

), jak to si

ę

 dzieje, 

Ŝ

e niektóre spo

ś

ród tych ciał poruszaj

ą

 si

ę

 ci

ą

gle, nie 

b

ę

d

ą

c w kontakcie z sił

ą

 poruszaj

ą

c

ą

? Jak np. pocisk. Je

Ŝ

eli si

ę

 powie, 

Ŝ

e siła 

poruszaj

ą

ca porusza w takich wypadkach równie

Ŝ

 co

ś

 innego w tym samym czasie, to 

Strona 31 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

jednak nadal jest niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby istniał ruch powietrza bez kontaktu z pierwotn

ą

 sił

ą

 

poruszaj

ą

c

ą

, która by je bezpo

ś

rednio poruszała. Zaiste wszystkie rzeczy poruszane 

b

ę

d

ą

 w ruchu równocze

ś

nie z pierwotnym 

ź

ródłem ruchu i przestan

ą

 si

ę

 porusza

ć

, skoro 

tylko przestanie je porusza

ć

 pierwotne 

ź

ródło ruchu, nawet je

Ŝ

eli tak, jak magnes, uczyni 

to, co poruszało, zdolnym do poruszania innych rzeczy. Trzeba i to powiedzie

ć

Ŝ

pierwotne 

ź

ródło ruchu czyni zdolnym do ruchu powietrze, wod

ę

 czy co

ś

 innego tego 

rodzaju, co z natury zdolne jest do ruchu, i do doznawania ruchu. Ale nie równocze

ś

nie 

rzecz ta przestaje porusza

ć

 i by

ć

 poruszan

ą

: a przestaje by

ć

 poruszan

ą

 wtedy, gdy 

ź

ródło ruchu przestaje porusza

ć

; ale mimo to pozostaje jeszcze 

ź

ródłem ruchu, 

pobudzaj

ą

c teraz do ruchu co

ś

 innego, co

ś

, co do

ń

 przylega; o tym mo

Ŝ

na z kolei 

powiedzie

ć

 to samo. Ruch stopniowo ustaje, gdy siła poruszaj

ą

ca słabnie w ka

Ŝ

dym 

nast

ę

pnym członie szeregu, a ustaje ostatecznie, gdy pewien człon nie przyczynia si

ę

 ju

Ŝ

 

wi

ę

cej do tego, a

Ŝ

eby przylegaj

ą

c do

ń

 nast

ę

pny człon był czynnikiem ruchu, lecz tylko 

wprawia go w ruch. Ruch tych dwóch ostatnich - jednego jako czynnika ruchu, drugiego 
jako ciała poruszanego - musi usta

ć

 równocze

ś

nie, a wraz z nimi ustanie cały ruch.

Ruch ten powstaje w rzeczach, które mog

ą

 si

ę

 znajdowa

ć

 b

ą

d

ź

 w ruchu, b

ą

d

ź

 w 

spoczynku, i nie jest ci

ą

gły, lecz tylko wydaje si

ę

 takim, a z tego powodu, poniewa

Ŝ

 jest 

ruchem rzeczy, które albo si

ę

 ze sob

ą

 stykaj

ą

, albo s

ą

 wzgl

ę

dem siebie kolejne; czynnik 

ruchu w istocie nie jest jeden, lecz jest cały szereg czynników przylegaj

ą

cych do siebie; i 

dlatego ruch tego rodzaju wyst

ę

puje i w wodzie, i w powietrzu, a niektórzy nazywaj

ą

 go 

"wzajemnym przestawieniem". Wydaje si

ę

 niemo

Ŝ

liwe inne rozwi

ą

zanie, jak tylko przez 

nas opisane: wraz ze "wzajemnym przestawieniem" wszystkie człony tego szeregu 
poruszaj

ą

 si

ę

 i powoduj

ą

 ruch równocze

ś

nie, a tak

Ŝ

e ich ruchy ustaj

ą

 równocze

ś

nie. 

Mamy jednak na uwadze pewn

ą

 rzecz, która si

ę

 porusza w sposób ci

ą

gły; a wi

ę

c dzi

ę

ki 

czemu si

ę

 porusza? Bo nie wskutek działania tego samego czynnika.

[Wracaj

ą

c do naszego dowodu:] Musi by

ć

 w 

ś

wiecie rzeczy ruch ci

ą

gły; ruch ten jest 

pojedynczy; pojedynczy ruch musi by

ć

 ruchem pewnej wielko

ś

ci (bo to, co nie ma 

wielko

ś

ci, nie mo

Ŝ

e by

ć

 w ruchu); wielko

ść

 musi by

ć

 pojedyncz

ą

 wielko

ś

ci

ą

 poruszan

ą

 

przez ruch pojedynczy (bo w przeciwnym razie nie b

ę

dzie to ruch ci

ą

gły, lecz 

przylegaj

ą

ca seria oddzielnych ruchów); je

Ŝ

eli czynnik ruchu jest pojedynczy, to porusza, 

albo sam b

ę

d

ą

c w ruchu, albo jako nieruchomy; je

Ŝ

eli sam jest w ruchu, powinien i

ść

 

zgodnie razem z tym, co porusza, a wi

ę

c i sam zostanie obj

ę

ty procesem zmiany i b

ę

dzie 

razem poruszany przez co

ś

 innego. Szereg ten zatrzyma si

ę

 w ko

ń

cu i dojdzie do 

punktu, w którym ruch jest udzielany przez co

ś

, co jest nieruchome. Bo rzeczywi

ś

cie ten 

czynnik ruchu nie musi si

ę

 zmienia

ć

 pospołu z tym, co porusza, lecz b

ę

dzie zawsze sił

ą

 

nap

ę

dow

ą

 ruchu (wywoływanie bowiem ruchu w tych warunkach nie wymaga trudu); ruch 

ten jest regularny albo wył

ą

cznie sam jeden, albo mo

Ŝ

e tylko w stopniu wy

Ŝ

szym ni

Ŝ

 

inne, gdy

Ŝ

 jego czynnik nie podlega 

Ŝ

adnym zmianom. Ponadto, je

Ŝ

eli ruch ma 

zachowa

ć

 ten sam charakter, przedmiot poruszany musi pozostawa

ć

 w niezmienionym 

stosunku do czynnika ruchu. Wobec tego czynnik ruchu musi si

ę

 znajdowa

ć

 albo w 

centrum, albo na obwodzie [tzn. na sferze gwiazd stałych], gdy

Ŝ

 centrum i obwód to 

pocz

ą

tek sfery. Najszybciej poruszaj

ą

 si

ę

 te ciała, które si

ę

 znajduj

ą

 najbli

Ŝ

ej 

ź

ródła 

ruchu; w tym wypadku jest to ruch obwodu; tutaj jest wła

ś

nie 

ź

ródło ruchu.

Powstaje jednak inna trudno

ść

: czy jest mianowicie mo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby jaka

ś

 rzecz b

ę

d

ą

ca 

w ruchu poruszała si

ę

 w sposób ci

ą

gły, a nie [jak to utrzymywali

ś

my] przez kolejno 

powtarzane pchanie, czyli 

Ŝ

e ci

ą

gło

ś

ci

ą

 byłaby tu raczej kolejno

ść

? Tego rodzaju czynnik 

ruchu albo musiałby kontynuowa

ć

 czynno

ść

 pchania, albo ci

ą

gn

ąć

, albo wykonywa

ć

 

obydwie te czynno

ś

ci, albo wreszcie działanie musiałoby zosta

ć

 przej

ę

te przez co

ś

 

innego i przej

ść

 od jednego czynnika ruchu do innego (proces ten opisali

ś

my poprzednio, 

jako odnosz

ą

cy si

ę

 do pocisku, gdy

Ŝ

 powietrze [lub woda] b

ę

d

ą

c podzielne jest 

czynnikiem ruchu tylko dzi

ę

ki temu, 

Ŝ

e ró

Ŝ

ne jego cz

ęś

ci s

ą

 poruszane jedna po drugiej); 

a w jednym i drugim wypadku ruch nie mo

Ŝ

e by

ć

 pojedynczy, lecz tylko przylegaj

ą

c

ą

 do 

Strona 32 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

siebie seri

ą

 ruchów. Jedynym ci

ą

głym ruchem b

ę

dzie zatem ten, który jest wywołany 

przez nieruchomy czynnik ruchu. A jest ci

ą

gły dlatego, poniewa

Ŝ

 czynnik ruchu pozostaje 

zawsze niezmienny, tak 

Ŝ

e jego stosunek do tego, co porusza, pozostaje równie

Ŝ

 

niezmienny i ci

ą

gły.

Po tych wyja

ś

nieniach staje si

ę

 oczywiste, i

Ŝ

 jest niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby pierwszy czynnik 

ruchu, który jest nieruchomy, miał jak

ą

kolwiek wielko

ść

. Bo gdyby miał jak

ąś

 wielko

ść

musiałby by

ć

 albo sko

ń

czony, albo niesko

ń

czony. To, i

Ŝ

 nie mo

Ŝ

e istnie

ć

 wielko

ść

 

niesko

ń

czona, wykazali

ś

my na poprzednich kartach Fizyk. A teraz dowiedli

ś

my, i

Ŝ

 jest 

zgoła niemo

Ŝ

liwe, a

Ŝ

eby jaka

ś

 rzecz mogła by

ć

 poruszana przez sko

ń

czon

ą

 wielko

ść

 w 

niesko

ń

czonym czasie. Pierwszy czynnik ruchu wywołuje ruch wieczny w czasie 

niesko

ń

czonym. Jest zatem jasne, i

Ŝ

 pierwszy czynnik ruchu jest niepodzielny, bez 

cz

ęś

ci i pozbawiony jakiejkolwiek wielko

ś

ci.

Strona 33 z 33

Bez tytułu 1

2009-10-20