background image

Gabriele Amorth

EGZORCYŚCI I PSYCHIATRZY

SPIS TREŚCI

Wprowadzenie

 

Egz

   orcyzmy

 

    w 

   Kościele

 

    katolickim

 

 

 

  

Wstęp

 

  

Siedem

 

    okresów historycznych

 

 

 

  

Kilka

 

    wniosków

 

 

 

Czy

      egzorcyści wierzą w diabła?

 

 

 

  

Egzorcyzmy

 

    we Francji

 

 

 

Okultyzm

 

  

Czym

 

    jest okultyzm?

 

 

 

  

Obrona

 

    przed 

 

 okultyzmem

 

 

 

  

Sekty

 

  

Nowa

 

    religijność

 

 

 

  

Satanizm

 

Magia

 

  

Dlaczego

 

    magia?

 

 

  

Magia-oszustwo

 

Spirytyzm

 

  

Czym

 

    jest spirytyzm?

 

 

 

  

Czy

      możliwy jest kontakt ze zmarłymi?

 

 

 

Egzorcysta

 

    w rozmowie z psychiatrami

 

 

 

  

Czy

      szukać pomocy u eg

 

 zorcysty

 

    czy u psychiatry?

 

 

  

Podejrzane

 

    objawy

 

 

 

  

Pytania

 

    psychiatrów

 

    i odpowiedzi 

 

 ks.

      Amortha

 

 

 

Kiedy

 

    należy udać się do egzorcysty?

 

 

 

  

Egzorcysta

 

    -     ostatnia

 

    deska ratunku

 

 

 

  

Droga,

 

    którą należy iść

 

 

 

Święci

 

    i diabły

 

 

 

  

"     W moje imię będziecie wyrzucać złe duchy"

 

 

 

  

Ojciec

 

    Pio, wielki wojownik

 

 

1

background image

Modlitwa

 

    o uwolnienie w odnowie

 

 

 

  

Jak

      rozpoczęliśmy działalność?

 

 

 

  

Progresywny

 

    rozwój

 

 

 

  

Dwa

 

    pouczające fakty

 

 

 

  

Schemat

 

    modlitwy

 

 

 

Niespodzianki

 

    dla egzorcystów -

 

    dusze

 

    zmarłych

 

 

 

  

Problem

 

    obecności

 

 

 

  

Odpowiedzi

 

    egzorcystów

 

 

 

Pomoce

 

    dla egzorcysty

 

 

 

  

Pomoce

 

    czy uzależnieni

 

 e     ?  

 

  

Modlący

 

    się i charyzmatycy

 

 

 

  

Opinie

 

    niektórych lekarzy

 

 

 

  

Tajemnica

 

    egzorcyzmu

 

 

 

Dodatek

 

    -     Rytuał

 

    Rzymski

 

 

 

  

Normy

 

    do zacho

 

 wania

 

    przy egzorcyzmowaniu

 

    osoby opętanej przez szatana

 

 

 

  

Ryt

      egzorcyzmowania

 

    opętanych przez złego ducha

 

 

 

  

Modlitwy

 

    wstępne

 

 

 

  

Trzy

 

    wielkie egzorcyzmy

 

 

 

WPROWADZENIE

   "Oczekujemy z niecierpliwością, że juz wkrótce ukaże się w druku twoja trzecia książka. 
Kiedy wreszcie zdecydujesz się, aby ją napisać?"  
 Te słowa słyszę od dwóch lat, powtarzają je egzorcyści; a także inne osoby; zarówno kapłani,  
jak I świeccy. Mówią mi, że moje dwie poprzednie książki okazały się naprawdę pożyteczne,  
ponieważ   otworzyły   oczy   wielu   ludziom   na   poznanie   prawdy.   Podobne   stwierdzenie   mogą 
odnieść do audycji, które prowadzę, zazwyczaj raz w miesiącu w Radiu Maryja. Być może są, 
to tylko słowa zachęty skierowane pod moim adresem.  Nie  spodziewałem się, że moje dwie 
poprzednie   książki:  “Wyznania  egzorcysty”   i  “Nowe  wyznania  egzorcysty”   będą   miały  tak 
wiele wydań i tłumaczeń, w tym również w języku arabskim.
   Dlatego   tez   pochylam   się   ponownie   nad   moją,   starą   maszyną   do   pisania,   chociaż 
przekroczyłem już lat siedemdziesiąt i czuję się zmęczony,  bo przeżyłem wiele życiowych  
doświadczeń. Staram się, aby wykorzystać każdą wolną chwilę, chociaż mam wrażenie, że jest 
to praktycznie niemożliwe. Wydaje mi się czasem, że w ten sposób krzywdzę wielu cierpiących 
ludzi, którzy pukają do moich drzwi, a ja tylko niewielu mogę przyjąć. 
Z drugiej strony, mam nadzieję, że ta moja pozostająca na marginesie i niezaplanowana przeze 
mnie  działalność,  jaką   jest   pisanie:   książek,   artykułów,   wygłaszanie   prelekcji   radiowych   i 
telewizyjnych,   okazuje   się   pożyteczna   i   potrzebna.   Wzbudza   zainteresowanie   wśród   tych 

2

background image

cierpiących, którzy szukają kogoś, kto ich wysłucha i pomoże im. Coś jednak w zakresie tej 
specyficznej posługi zaczyna się zmieniać w Kościele, pomimo że zmiany te następują powoli.
  Trzecia, napisana przeze mnie książka, odzwierciedla moją działalność z ostatnich lat, lecz nie 
jest jeszcze tą pozycją, którą od dłuższego czasu pragnąłem napisać. Chciałbym napisać książkę 
o samych faktach, dopełnionych moim komentarzem. Tymczasem poszedłem ponownie po tej 
samej linii, która wydaje się, że jest bardzo pożyteczna zarówno dla kapłanów, jak i dla osób 
świeckich.  W  ciągu tych lat (piszę to pod koniec 1995 roku) zorganizowałem trzy krajowe 
spotkania egzorcystów, oprócz tego uczestniczyłem w dwóch międzynarodowych sympozjach. 
Niespodziewanie zostałem wybrany na przewodniczącego Międzynarodowego Stowarzyszenia 
Egzorcystów.   Przede   wszystkim   wzbogaciłem   się   o   nowe   doświadczenia   i   nową   wiedzę, 
podobnie  jak  pozostali  uczestnicy tych spotkań,  dzięki wymianie  osobistych  doświadczeń i 
wykładom   prowadzonym   przez   wielu   ekspertów.   Ta   książka   odzwierciedla   również   wkład 
innych osób, które wpłynęły na wzbogacenie mojego doświadczenia. Na przykład w rozdziale 
pt.   "Niespodzianki   dla   egzorcystów"   cytuję   dosłownie   świadectwo   14   doświadczonych 
egzorcystów.
   Moja  twórczość   ma   raczej   charakter   praktyczny.   Staram   się,   by   zredukować   w   niej   do 
minimum   cytaty   i   nie   zamieszczam   bibliografii,   której   zastosowanie   jest   obowiązkowe   w 
tekstach naukowych. Jednak nie mogę zwolnić się od obowiązku przypomnienia, chociażby w 
tym   wstępie,   niektórych   dzieł   moich   kolegów   -   egzorcystów,   którzy   mają   większe 
doświadczenie od mojego. Książek o diable jest wiele, gdyż temat szatana zawsze wzbudza 
sensację.  Ostatnio  opublikowano  również  trochę   książek   na   temat   aniołów,   tymczasem 
opracowań   dotyczących   egzorcyzmów   jest   wciąż   zbyt   mało.   Przede   wszystkim   chciałbym 
zaprezentować książkę o.Matteo La Grua: La preghiera di liberazione [Modlitwa o uwolnienie], 
(Herbita Ed., Palermo 1985) oraz inną jego pozycję: La preghiera di guarigione [Modlitwa o 
uzdrowienie].   Następnie   przytoczę   tytuły   innych   książek,   które   zostały   napisane   przez 
egzorcystów, a więc są one wynikiem nie tylko studiów, ale bezpośredniego doświadczenia 
samych   piszących:   Raul   Salvucci:   Indicazioni   pastorali   di   un   esorcista   [Duszpasterskie 
wskazania   egzorcysty],   (Ed.   Ancora   1992);   Pellegrino   Emetti:   La   catechesi   di   Satana 
[Katecheza szatana], (Ed. Segno 1992), G. Battista Proja: Uomini, diavoli, esorcismi [Ludzie, 
diabły,   egzorcyzmy],   (Roma   1992,  l  BattisteroS.   Giovanni);   Rene   Laurentin   (teolog):   II 
demonio, mito o realta? [Demon, mit czy rzeczywistość], (Ed. Massimo-Segno 1995).
   Inne dzieła również zasługują z pewnością na to, aby je tutaj wymienić. Ale zainteresowany 
tymi zagadnieniami czytelnik, który sam chce je pogłębić, napewno je odnajdzie. D1atego też 
starałem się, aby w mojej trzeciej książce pobudzić czytelnika do studiowania i badania tego  
tematu oraz zasugerować mu te argumenty, które nie zostały wcześniej omówione. Cieszyłbym 
się, gdyby ktoś przyjął podane przeze mnie wskazówki.
  Działalność egzorcystów jest częścią ogólnego kościelnego duszpasterstwa i obecnie, zgodnie 
ze wskazaniami Ojca Świętego, ma na celu powrót do pewnego istotnego elementu posługi 
Kościoła, który niestety wcześniej został zaniedbany. Nie stanowiło dla mnie trudności, a wręcz 
przeciwnie,   pisanie   tej   książki   z   pragnieniem,   aby   dać   pewien   wkład   do   przygotowań   do 
obchodów   Jubileuszu  2000,  mając   na   uwadze   list   apostolski   Papieża:   Tertio  Millennio 
Adveniente. Cała działalność egzorcystów jest zwrócona na promowanie nowej ewangelizacji, 
do której często odwołujemy się jako do najpilniejszej potrzeby naszych czasów.

3

background image

   Dlaczego  tak   jest?   Odpowiedź   brzmi   następująco;  „...bo  człowiek  odłączył  się   od   Boga, 
ukrywając   się   przed   Nim   w   taki   sam   sposób,   jak   Adam   chował   się   pomiędzy   drzewami 
ziemskiego raju. Człowiek pozwolił, aby wprowadził go na manowce nieprzyjaciel Boga, to jest 
szatan, który go oszukał, wmawiając mu, że on sam jest dla siebie bogiem" (Tertio Millennio 
Adveniente, 7). Z tych stwierdzeń wypływają poważne konsekwencje i dlatego postaramy się, 
aby je rozpatrzyć w tym właśnie zakresie, który nas bezpośrednio dotyczy.

   Oprócz Jubileuszu 2000 innym punktem odniesienia jest proroctwo fatimskie, które dla mnie 
pozostaje   wciąż   żywe.   Brzmi   ono  następująco:  "Na   końcu   moje   Niepokalane   Serce 
zatriumfuje". Dostrzegam tu doniosłe ostrzeżenie skierowane do całej ludzkości oraz zawarty w 
nim wielki plan Boży, który dotyczy naszego stulecia. Objawienia maryjne, które w ostatnich 
latach miały miejsce w różnych częściach świata, wciąż sprawiają wrażenie, że Matka Boża jest 
bardzo zaniepokojona losem swoich dzieci. 
Oddalenie się od Boga, utrata wartości, szerzenie
się niemoralności są to ewidentne fakty dla każdego, kto spogląda na nasze czasy otwartymi 
oczyma. 
Bóg jednak nie opuszcza człowieka, lecz szuka go: "ofiarując mu swoją ojcowską miłość", jak 
twierdzi Papież, a Niepokalana, która działa zawsze zgodnie z Bożą wolą, otacza macierzyńską 
opieką tych wszystkich poszukujących, jest dla nich znakiem nadziei i pokoju; zwłaszcza w 
chwilach rodzących szczególne zagrożenie.
   "Moje  Niepokalane Serce zatriumfuje"- tak brzmi orędzie fatimskie. Dlatego Sercu Maryi 
powierzam tę moją skromną pracę i pokornie Ją proszę, aby ją pobłogosławiła i wykorzystała 
dla dobra dusz ludzkich".

Ks. Gabriele Amorth

EGZORCYZMY W KOŚCIELE KATOLICKIM

  Trudno jest przedstawić historię stosowania egzorcyzmów w Kościele katolickim, począwszy 
od   czasów   Jezusa   Chrystusa   aż   po   dzień   dzisiejszy.   Historia   egzorcyzmowania   nie   została 
jeszcze przez nikogo opracowana i stanowi to poważny brak w tej dziedzinie. Niemniej jednak 
należy spróbować ją odtworzyć, ponieważ tylko w ten właśnie sposób możemy  zdać sobie 
sprawę, w jak poważnej sytuacji znaleźliśmy się obecnie. Skorzystam więc z dotychczasowych 
badań, a przede wszystkim ze
szczegółowej   analizy,   którą   przeprowadził   mój   współbrat   zakonny,   ks.   Franco   Pierini, 
wykładowca   patrologii   i   historii   Kościoła.   Przedstawił   ją   podczas   krajowego   sympozjum 
włoskich  egzorcystów zorganizowanego  przeze mnie  we  wrześniu 1993 roku.  Wyjaśnię od 
razu, że moje zainteresowanie ma wyłącznie charakter duszpasterski i praktyczny.  Pomijain 
więc całą bibliografię, której domaga się praca naukowa. Proszę o wybaczenie, jeśli pojawią się 
jakieś   luki   lub   nieścisłości.   Pozostawiam   zadanie   uzupełnienia   i   ewentualnej   korekty   tym 
wszystkim, którzy zechcą szczegółowo opracować to zagadnienie od strony historycznej.
   Dlaczego  uważam to zagadnienie za tak ważne, by od  niego  zaczynać?    Oczywiście  nie 
uczyniłem tego w tym celu, aby wzbudzić u zainteresowanych polemiką. 

4

background image

Celem  mojej  intensywnej działalności egzorcysty jest wierność zadaniu, które wyznaczył mi 
Chrystus, i dobro dusz ludzkich. Aby to osiągnąć, nie zawahałem się mówić to, co uważałem za 
słuszne, a co czasami boli. Wypowiadałem się zawsze otwarcie za pośrednictwem wszystkich 
środków komunikowania: książki, artykuły, wywiady prasowe, radiowe i telewizyjne. 
Różni   zaprzyjaźnieni   biskupi   mówili   mi,   że   jeżeli   we   Włoszech,   w   tych   ostatnich   latach 
mianowano ponad 150 egzorcystów, także w tych diecezjach, które nigdy ich nie miały, to stało 
się tak dzięki mojemu osobistemu zaangażowaniu. Dziękuję więc za to Bogu. 
  Może przesadzam? Faktem jest, że już od trzech wieków w Kościele katolickim bardzo rzadko 
stosuje się egzorcyzmy. W nauczaniu akademickim (mam na myśli seminaria i uniwersytety 
papieskie), w ostatnich dziesięcioleciach wciąż zbyt mało mówi się na temat działalności złego 
ducha, a tym bardziej o konieczności stosowania egzorcyzmów. 
W przeważającej części dzisiejsze duchowieństwo - kapłani i biskupi - jeśli chodzi o ten temat, 
jest zupełnie bezradne, chociaż istnieją wyjątki. 
Z drugiej strony Ewangelia wypowiada się na ten temat jasno; przykład działalności Apostołów 
nie pozostawia niedomówień, równie przejrzysta w tym zakresie była praktyka Kościoła, aż do 
czasu   sprzed   trzech   wieków.   Ten,   kto   poważnie   angażuje   się   w   tę   posługę,   widzi   jasno   i 
wyraźnie potrzeby wiernych oraz wciąż rosnące zapotrzebowanie na tą posługę. Dlaczego tak 
jest, wkrótce zobaczymy, gdy będziemy mówić o okultyzmie i o dwunastu milionach Włochów, 
którzy uczęszczają do magów, wróżbitów oraz podobnych pseudo-uzdrawiaczy. Tymczasem 
postawię następujące pytanie: jak brzmi dziś odpowiedź dana przez ludzi Kościoła ?
 

 Podam  pewien   konkretny   przykład.   Spośród   telewizyjnych   transmisji,   w   których 

uczestniczyłem, największe wrażenie zrobiła na mnie audycja prowadzona przez Alessandro 
Cecchi Paone, 18 grudnia 1994 roku w programie Rai 2. 
Wobec   milionów   telewidzów   przeżyłem   miłą   niespodziankę,   gdyż   nie   byłem   sam   spośród 
egzorcystów zabierających głos w tej materii. Zorganizowano na żywo połączenie z Palermo, 
gdzie przeprowadzono wywiad z o.Matteo La Gtua, który jest jednym z najbardziej znanych 
egzorcystów na Sycylii, będąc zarazem jednym z filarów włoskich egzorcystów. 
Nawiązano   również   interesujące   połączenie   z   Treviso,   gdzie   udzielał   wywiadu   egzorcysta 
pochodzący   z   Pordenone,   ks.   Feruccio   Sutto.  Nie  potrzeba   wyjaśniać,   że   są   oni   moimi 
przyjaciółmi.
   Poruszyło  mnie   najbardziej   połączenie   z   Treviso.   Pokazano   pewną   kobietę,   która   po 
przeprowadzeniu   całej   serii   egzorcyzmów   została   uwolniona   od   złego   ducha.   Udzielając 
wywiadu, opowiadała o swoich długich cierpieniach oraz mówiła o szczęściu, jakie wypływa z 
uwolnienia. Ale największe wrażenie wywarły na mnie słowa wypowiedziane w zakończeniu 
wywiadu   przez   jej   męża:   "Potrzebowaliśmy   10   lat,   zanim   znaleźliśmy   biskupa,   który   nam 
uwierzył i wyznaczył egzorcystę, aby uwolnił moją żonę!  Przeżyliśmy  dziesięć lat okrutnych 
męczarni; dziesięć lat zatrzaskiwanych przed nosem drzwi i upokarzających drwin ze strony 
innych ludzi oraz wielokrotnie powtarzanych słów: «Jesteście szaleni». Dziesięć lat, podczas 
których stosowaliśmy różnorodne kuracje medyczne i wydaliśmy bez potrzeby to wszystko, co 
posiadaliśmy".
  Uwierzcie mi, że kiedy mówię o tym zdarzeniu, wcale nie przesadzam. Ten fakt odzwierciedla 
sytuację  włoskiego  Kościoła na tym polu. Papież w ramach przygotowań obchodu Jubileuszu 
2000 wzywa do uczynienia głębokiego rachunku sumienia, który by obejmował błędy i braki 
naszego   duszpasterzowania.   Lata   1994-1996   miały   być   szczególnie   poświęcone   tego   typu 

5

background image

refleksji.   Potrzeba   odwagi,   aby   głosić   prawdę.   Starałem   się   również   poznać   sytuację,   jaka 
panuje w innych krajach, zwłaszcza od tego czasu, odkąd zacząłem otrzymywać prośby z całej  
Europy, a także z innych kontynentów. Zauważyłem, że sytuacja katolików, jeże1i chodzi o tę 
dziedzinę, w innych krajach jest jeszcze gorsza niż we Włoszech. Utwierdziły mnie w tym 
wyznaniu moje spostrzeżenia, których dokonałem na podstawie międzynarodowych sympozjów 
egzorcystów. Sądzę, że tylko krótkie spojrzenie na historię, związane z analizą tych 2000 1at, 
pozwoli nam zrozumieć, w jakiej fazie zastoju znajdujemy się obecnie i z jak wielkim trudem 
staraliśmy się z niej wyjść.

Wstęp

   Pragnąłbym,  aby jasne były dla wszystkich charakterystyczne ograniczenia zastosowane w 
moim,   schematycznym   wykładzie.   Dotyczy   on   zróżnicowanej   tematyki   odnoszącej   się   do 
stosowania egzorcyzmów w Kościele katolickim, począwszy od czasów działalności Jezusa aż 
po dzień dzisiejszy. Powtarzam, że chodzi o historię, która nigdy nie została spisana. Nie wiem 
właściwie, dlaczego Triacca, tak bardzo zasłużony w tej dziedzinie ekspert, zawarł w VII tomie 
swojego   dzieła   Anamnesis   następujące   stwierdzenie:   "Historia   egzorcyzmu   w   jego   różnych 
formach została już napisana". 
To sformułowanie nie jest prawdziwe. Możemy zauważyć, jak w ostatnich latach, wobec braku 
zainteresowania   tym   tematem   ze   strony   kultury   kościelnej,   wzrasta   zainteresowanie 
egzorcyzmem ze strony kultury świeckiej. Myślę o czterech tomach, które ukazały się na temat 
demona pióra prof. J. B. Russela, a zostały wydane przez wydawnictwo Laterza i Mondadori. 
Możemy również podać informację o dwóch tomach, których autorem jest A. Franz (Niemiec). 
Pisze on o stosowaniu kościelnych błogosławieństw w Średniowieczu i poświęca im około stu 
stron, przytaczając teksty zebranych egzorcyzmów. To wszystko za mało.
  Kiedy mówię o ograniczeniach mojego wykładu, mam na myśli przede wszystkim ten szeroki 
zakres   materiału,   który   świadomie   pomijam.   Przede   wszystkim   nie   piszę   o   okresie 
starożytności. Można stwierdzić, że istnienie diabłów oraz egzorcyzmów było uznawane od 
samego   początku.  We  wszystkich   religiach   i   u   wszystkich   narodów   ,nawet   jeszcze   przed 
zaistnieniem   takich   narodowości,   jak:   Żydzi,   Egipcjanie,   Asyryjczycy,   Babilof1czycy, 
przeczuwano istnienie złych duchów, przed którymi należało bronić się, stosując odpowiednie 
środki   w   zależności   od   mentalności   społeczno-kulturowej   istniejącej   u   różnych   ludów   i   w 
różnych   epokach.  Czyli  jakieś   formy   egzorcyzmów   istniały   zawsze.   Podobnie   nie   będę 
opisywał, w jaki sposób dokonywane są egzorcyzmy w innych współczesnych religiach.
  Nie będę też pisał o sytuacji panującej w innych Kościołach chrześcijańskich, które wcześniej 
zostały oddzielone od Rzymu. Muszą się ograniczyć i jest mi z tego powodu przykro. Poznanie  
historii   Kościołów   siostrzanych   jest   bowiem   ważne,   jak   nigdy   dotąd,   dla   rozwoju   dialogu 
ekumenicznego. Ta konieczność została mocno podkreślona w encyklice Ut unum sint z 25 
maja 1995 roku, nie tylko po to, aby poznać, ale aby także się od siebie nawzajem uczyć. 
We wspomnianej encyklice, w numerze 14, zostało powiedziane, że w innych wspólnotach 
(czyli w Kościołach chrześcijańskich, odłączonych od Kościoła katolickiego): "pewne aspekty 
chrześcijańskiego misterium zostały skuteczniej uwydatnione". Przykładem może być wierność 
lekturze   biblijnej   ze   strony   ludzi   świeckich   może   też   nim   być   praktyka   egzorcyzmów.  W 
Kościele   wschodnim   nigdy   nie   zaakceptowano   instytucji   egzorcysty;   odprawianie 

6

background image

egzorcyzmów   zostało   tam   potraktowane   jako   osobisty   charyzmat   i   aby   znaleźć   kogoś,   kto 
dokona egzorcyzmu, nie potrzeba dziesięciu lat  bezużytecznych  poszukiwań.  Moi  przyjaciele 
kapłani,   którzy   znają   dobrze   Rumunię   i   Mołdawię,   zapewniają   mnie,   że   we   wszystkich 
prawosławnych   monasterach   stosuje   się   egzorcyzmy,   wystarczy   tylko   poprosić,   aby   je 
wykonano.   Jest   to   praktyka   związana   ze   zwyczajnym   duszpasterstwem,   tak   też   było   w 
przeszłości również w Kościele katolickim. W Kościele koptyjskim, tylko w samym Egipcie, 
istnieje 15 ośrodków (spośród monasterów i sanktuariów), w których regularnie praktykowane 
są egzorcyzmy. Historyczne opracowania tego tematu powinno również dotyczyć działalności 
braci pochodzących z różnych odłamów reformacyjnych a w szczególności wywodzących się z: 
anglikanów,   zielonoświątkowców,   baptystów.  Dziś  w   stosunku   do   nich   jesteśmy   bardzo 
opóźnieni, lecz dawniej było inaczej.  Chrystus dał ludziom władzę wyrzucania złych duchów. 
Jest To nie tylko władza, ale również obowiązek zachowania wierności wobec Pana i służby 
wobec braci.
   Przejdę wreszcie do krótkiego, panoramicznego przedstawienia tej historii, którą podzieliłem 
na siedem okresów: życie Chrystusa i apostołów; pierwsze trzy wiek chrześcijaństwa; okres od 
III do VI wieku; od VI do XII wieku; od XII do XV wieku; od XVI do XVII wieku; od XVIII 
wieku aż do dziś .

Siedem okresów historycznych

1.  Życie   Chrystusa   i   Apostołów.   Ewangelia   wyraziście  przedstawia  otwartą   walkę,   jaką 
prowadzi Chrystus z demonem. Jezus od samego początku walczy z szatanem i zwycięża go. 
Szatan występuje przeważnie w swojej zwyczajnej roli kusiciela. Działalność publiczna Jezusa 
rozpoczyna się od opisu kuszenia. Ponadto Jezus nieustannie zwycięża szatana również w jego  
działalności nadzwyczajnej, tzn. uwalnia te osoby, którymi zły duch całkowicie zawładnął. 
Należy  szczególnie   podkreślić   dwa   aspekty   walki,   a   mianowicie:  jej  znaczenie   oraz 
oryginalność.
  Władza Chtystusa nad demonami została mocno podkreślona w Ewangeliach i uznają ją nawet 
same demony. Dlaczego tak jest? Ponieważ, jak stwierdza św. Jan, Chrystus przyszedł na świat, 
aby   "zniszczyć   dzieło   szatana"   (1   J   3,8).   Potwierdza   tę   misję   sam   Jezus,   że   przybył,   aby 
"wyrzucać złe duchy i głosić Królestwo Boże" (por. Łk 11, 20). Przyszedł, aby - jak wyraża tę  
myśl św. Piotr do Komeliusza -"uwolnić wszystkich, którzy byli pod władzą diabła" (Dz 10,38). 
Diabeł został nazwany "księciem tego świata" (J 14, 30), a wyraża się tak o nim sam Chrystus. 
Bywa też zły duch nazywany "bogiem tego świata" (2 Kor 4,4). 
Jest on tym "mocarzem", który wydaje się być pewnym swego panowania nad ludźmi. Lecz 
Jezus  jest  od  niego  mocniejszy;   zwycięża  go i  zabiera  mu   władzę,  którą  sobie   uzurpował. 
Uwydatnienie tej bezpośredniej walki, która kończy się całkowitym zwycięstwem Chrystusa, 
ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia dzieła Odkupienia".
   Wspomniałem  o oryginalności tej walki, ponieważ Jezus dokonał precyzyjnego wyboru i 
przekazał   nam   dokładne   nauczanie,   odnoszące   się   do   złego   ducha.   Nie   pokazał,   że   jest  
związany   z   ideologią   swego   czasu,   w   którym   samo   istnienie   demona   poddawane   było   w 
wątpliwość: faryzeusze wierzyli w niego, a saduceusze - nie. Lecz Jezus rzucił jasne światło na 
działalność szatana skierowaną przeciwko Bogu (pomyślmy na przykład o wyjaśnieniach które 
On sam daje w przypowieści o dobrym ziarnie i o kąkolu lub w przypowieści o siewcy). 

7

background image

Jezus   uwalnia   opętanych   i   rozróżniał   wyraźnie   uwolnienie   człowieka   od   złego   ducha   od 
uzdrowienia z licznych chorób (niektórzy nowocześni teologowie i bibliści, wprowadzający 
autentyczny   bałagan   odnośnie   do   tego   zagadnienia,   sprzeniewierzyli   się   samej   Ewangelii, 
próbowali bowiem pomieszać, bądź też połączyć w jedno te dwa różne aspekty). Jezus udzielił 
tej ważnej władzy uwalniania od złego ducha najpierw apostołom, a później uczniom, a na 
samym końcu tym wszystkim, którzy w Niego uwierzą, wyraźnie rozszerzając ją na wszystkich 
wierzących. I tylko  głupota  współczesnych nie jest w stanie tej prawdy przyjąć, próbując jej 
nieustannie zaprzeczać.
   Apostołowie  poszli   śladami   swojego   Mistrza.   Wyrzucali   złe   duchy   zarówno   podczas 
działalności publicznej Jezusa, jak również po Jego zmartwychwstaniu. Głosili konieczność 
prowadzenia walki przeciwko szatanowi. O czym świadczy chociażby następujące stwierdzenie
"Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł jak lew ryczący krąży, szukając kogo by 
pożreć. Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu". (1 P 5, 8-9). 
Św. Jakub pisze: "Przeciwstawiajcie się natomiast diabłu a ucieknie od was" (Jk 4,7). Św. Jan:  
"Wiemy, że każdy kto się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga strzeże go, a zły 
go nie dotyka. Wiemy, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy złego" (J 5, 18-19).
Św.   Paweł   pisze:   "Nie   toczymy   bowiem   walki   przeciw  krwi  i   ciału,   lecz   przeciw 
Zwierzchności,   przeciw   Władzom,   przeciw   rządcom   świata   tych   ciemności,   przeciw 
pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" (Ef 6, 12).
   Biblia mówi ponad 1000 razy o złym duchu, a w Nowym Testamencie doliczono się aż 568 
odnośników.   Kto   nie   wierzy   w   istnienie   złego   ducha,   ten   nie   rozumie   dzieła   Chrystusa, 
okłamuje   wiernych   i   "odchodzi   od   nauczania  biblijnego  kościelnego"   (Paweł   VI,   1istopad 
1972).

2. W pierwszych trzech wiekach. Wszyscy chrześcijanie sprawowali bądź też mogli sprawować 
tę władzę, którą otrzymali i do tej pory ją posiadają; to jest moc wyrzucania złych duchów w 
imię Chrystusa. Św. Justyn pisze o tym wprost, podobnie jak św. Ireneusz. Odnosząc się to tego 
okresu, chciałbym podkreślić trzy aspekty, które uważam za szczególnie znaczące.
  Egzorcyzmy zawsze miały wielką wartość apologetyczną, która przyciągała opętanych pogan, 
skłaniając ich, aby zwracali się z prośbą o pomoc do chrześcijan. Św. Justyn pisze: "Chrystus 
zrodził się z woli Ojca, aby zbawić wierzących w Niego i zniszczyć demony. Możecie o tym  
sami się przekonać na podstawie tego, co widzicie na własne oczy. Na całym świecie i w  
waszym mieście (w Rzymie) są liczni opętani, których inni egzorcyści, zaklinacze i magowie, 
nie   potrafili   wyleczyć.  Natomiast  wielu   z   nas,   chrześcijan,   rozkazując   im   w   imię   Jezusa 
Chrystusa,   ukrzyżowanego   pod   Poncjuszem   Piłatem,   uzdrowiło   ich,   czyniąc   bezsilnymi   te 
demony, które opętały ludzi" (Apologia,VI, 5-6).
   Tertulian  potwierdza skuteczność chrześcijan w uwalnianiu od demonów, zarówno samych 
chrześcijan, jak również pogan. Kładzie on nacisk na skuteczność egzorcyzmowania nie tylko w 
stosunku   do   osób,   ale   także   w   odniesieniu   do   wszystkich   aspektów   życia   społecznego, 
nacechowanego   bałwochwalstwem   i   wpływami   złego.   Ten   aspekt   jest   również   obecny   w 
przemówieniach Pawła V i Jana Pawła II. Cytuję fragment jednego z trzech przemówień na 
temat diabła, wygłoszonego przez Pawła VI (23 lutego 1977): 
"Nie   ma   powodu,   aby   dziwić   się,   że   nasze   społeczeństwo   stacza   się   ze   swego   poziomu 
autentycznego człowieczeństwa w miarę jak postępuje w tej pseudo-dojrzałości moralnej, w tej 

8

background image

obojętności, w tym braku rozeznania między złem a dobrem, jeżeli Pismo św. surowo upomina 
nas, że cały świat znajduje się we władzy złego".
Powyższe refleksje okażą się bardzo użyteczne, gdy zaczniemy rozważać punkt trzeci naszego 
zagadnienia.
   Także św. Cyprian kładzie nacisk na moc egzorcyzmów: "Przyjdź i posłuchaj sam własnymi 
uszami. Przyjdź i zobacz własnymi oczyma złe duchy w chwili, gdy uciekają przed naszymi  
zaklęciami, przed naszymi duchowymi biczami i torturę naszych słów, opuszczając ciała, które 
wzięli w posiadanie" (Przeciwko Demetriuszowi, rozdz. 15). 
Podkreśliłem apologetyczną moc egzorcyzmów, która przyciągała także pogan do uwalniającej 
działalności   chrześcijan,   ponieważ   wydaje   mi   się,   że   dziś   znajdujemy   się   w   pozycji   zgoła 
przeciwstawnej. Chrześcijanie, którzy nie znajdują żadnego zrozumienia i żadnej pomocy w 
Kościele, zwracają się do magów, do innych religii, do sekt.
   Cenne  są  formuły  samego egzorcyzmu,  które zostały nam przekazane przez starożytnych 
Ojców, gdyż ma się wrażenie, że zostały wykorzystane przy sformułowaniu naszego Credo. Na 
przykład św. Justyn w swoim Dialogu z Tryfonem, przedstawia najbogatszą formę tekstową 
egzorcyzmu: "Każdy demon, któremu rozkazuje się w imię  Syna  Bożego - zrodzonego przed 
wszelkim stworzeniem, który przyszedł na świat z Dziewicy, stał się Człowiekiem podległym 
cierpieniu, a został ukrzyżowany przez wasz lud pod Poncjuszem Piłatem, umarł, powstał z 
martwych i wstąpił do nieba - każdy demon, powtarzam, któremu rozkazuje się na mocy tego  
imienia,   zostaje   zwyciężony   i   unieszkodliwiony".   Św.   Ireneusz   mówi   krócej:   "Poprzez 
wezwanie imienia Jezusa Chrystusa, który został ukrzyżowany pod Poncjuszem Piłatem, szatan 
zostaje wypędzony  z  człowieka". Nieco więcej natomiast pisze Orygenes  w  swoim - piśmie 
skierowanym   przeciw   Celsusowi:   "Siła   egzorcyzmu   tkwi   w   imieniu   Jezusa,   które   zostaje 
wypowiadane przy równoczesnym oznajmianiu faktów związanych z Jego życiem". 
Orygenes dorzuca jeszcze nowe elementy, których nie było u jego poprzedników. Mówi, że w  
imię Jezusa można wyrzucać złe duchy nie tylko z osób, ale także z przedmiotów, z miejsc i ze  
zwierząt.  Jest  to  rzecz  godna   podkreślenia.   Wypada   przy  tym  dodać,   że  właśnie   taka   była 
praktyka   egzorcystów   od   zawsze,   lecz   nie   znalazła   miejsca   dla   siebie   w   dokumentach 
kościelnych. Została dopiero ponownie przyjęta przez Katechizm Kościoła Katolickiego (por. 
1673).
   Przypomnę na końcu, że w praktyce egzorcyzmów już u samych początków wyodrębniły się 
jakby dwa kierunki:  uwalnianie  opętanych i włączenie egzorcyzmu do sakramentu chrztu. W 
sprawowaniu   tego   sakramentu   egzorcyzmowi   przyznawano   ważne   znaczenie,   ponieważ 
podkreślano w ten sposób, że katechumen zostaje wyjęty spod władzy szatana i zostaje oddany 
Chrystusowi. Znajdujemy wyraźne echo tego przejścia w formule ślubów chrzcielnych, bardzo 
skutecznych, które często należy powtarzać.  Niestety,  podczas ostatniej reformy liturgicznej 
egzorcyzm  chrzcielny, szczególnie ten stosowany przy chrzcie  dzieci,  został zredukowany do 
tego stopnia, że sam Paweł VI okazał publicznie z tego powodu swoje niezadowolenie (por. 
Przemówienie   z   15   listopada   1972).   Nie   wzięto   pod   uwagę   tego   fundamentalnego   aspektu 
chrztu, który z pewnością wiele znaczył w pierwszych wiekach Kościoła.
   Pierwsi  chrześcijanie byli przekonani, że pogaństwo jest dziełem diabła. Często czytamy a 
ziarnach   Słowa   w   dziejach   św.   Justyna,   św.   Klemensa   Aleksandryjskiego,  Orygenesa. 
Winniśmy jednak mieć na uwadze, że kiedy Ojcowie używając tego sformułowania, to odnoszą 
je tylko do filozofów, a nie do religii pogańskich. Według nich, ziarna Słowa Bożego można 

9

background image

spotkać   w   tych   wielkich   systemach   filozoficznych   (Sokrates,   Platon,   Arystateles),   które 
ukierunkowane są na monoteizm.  Nie znajdujemy ich natomiast w religiach pogańskich, w 
których dopatrywali się przeciwieństwa (obrazy) prawdziwej religii. Religie pogańskie w ich 
rozumieniu są dziełem szatana. Stąd wzięła się potrzeba praktyki egzorcyzmu w stosunku do 
każdej osoby i do całego środowiska społecznego, aby dokonało się przejście z pogaństwa do 
chrześcijaństwa, spod władzy złego ducha pod panowanie Boga. Także dziś istnieje potrzeba 
położenia nacisku na to przejście, a dostrzega to tylko ten, kto ma dziś otwarte oczy na sytuację 
współczesnego człowieka i na całą naszą rzeczywistość.

3.   Od   III   do   VI   wieku.   Był   to   okres   wielkiej   ewolucji  w  całym   Kościele,   także   w   sferze 
praktykowania   egzorcyzmów.   Wielkie   wydarzenia   historyczne,   takie   jak   zwycięstwa 
Kanstantyna i Teodozjusza, mogą sprawiać wrażenie, że pogaństwo zostało zwyciężone przez 
chrześcijaństwo.  Z  drugiej strony inwazje barbarzyńców są interpretowane przez Ojców jako 
nadejście nowego pogaństwa, które nie mniej niz. to pierwsze potrzebuje egzorcyzmów. Pisząc 
o tym okresie, nie można pominąć wielkiej postaci św. Marcina z Tours, który oprócz tego, że  
wyprzedził św. Benedykta w zakładaniu wspólnot życia monastycznego na Zachodzie, należał 
także   do   wielkich   apostołów   nawracających   barbarzyńców   i   zasłynął   również   jako   wielki 
egzorcysta.
   Ale  do   większego   rozwinięcia   działalności   związanej   ze   stosowaniem   egzorcyzmów 
przyczyniły   się   przede   wszystkim   początki   życia   monastycznego.   Pierwsi   mnisi,   tacy   jak 
Antoni,   Pachomiusz,   Hilarion,   nie   wycofywali   się   na   pustynię,   aby   uciec   od   świata,   ale 
przebywali   w   osamotnieniu,   walcząc   z   szatanem,   który   według   długowiekowej   tradycji   na 
pustkowiu znajduje swoje ulubione mieszkanie.
Walka przeciwko złemu duchowi, prowadząca do uwolnienia ludzkości od ataków szatana, była 
głównym celem mnichów, którzy w ten sposób, po zakończeniu prześladowań i przeminięciu 
epoki   męczenników,   stawali   się   bojownikami,   walczącymi   na   pierwszej   linii   przeciwko 
szatanowi. 
Ta   koncepcja   została   bardzo   wyraźnie   przedstawiona  we  wszystkich   dziełach   dotyczących 
nauczania i działalności pierwszych mnichów. Można przypomnieć np. Żywot św. Antoniego, 
który został napisany przez św. Atanazego czy też dzieło Collationes Kasjana, albo Schody do 
raju św. Jana Klimacha. Wcześniej, nawet jeśli wszyscy chrześcijanie mogli wyrzucać demony 
w imię Chrystusa, to z pewnością prym wśród nich wiedli ci, którzy poświęcali się modlitwie i 
postom, zgodnie z nauczaniem Ewangelii.
Także ten fakt wyjaśnia skuteczność twardego życia mnichów dla pokonywania złych duchów.
  Około roku 300, to jest w czasie ostatnich prześladowań, a mam na myśli okres prześladowań 
Dioklecjana, mieliśmy do czynienia z licznymi przykładami walki przeciwko szatanowi, które 
stanowią   świadectwo   heroizmu   starożytnych   chrześcijan.   W   Rzymie,   wśród   ostatnich 
męczenników, wyróżniali się Marcelin i Piotr. Piotr był najstarszym egzorcystą-męczennikiem, 
którego   imię   dobrze   znamy   nie   licząc   oczywiście   apostołów.   Wydaje   się,   że   jest   on 
pierwowzorem   egzorcysty-męczennika,   który   stopniowo   ustępuje   miejsca   egzorcyście-
mnichowi. Nie należy zapominać, że także wtedy nie brakowało fałszywych egzorcystów i 
oszustów, przed którymi trzeba było bronić ludzi. Doszło w ten sposób w Kościele zachodnim 
do powstania pierwszych przepisów kanonicznych. Synod Rzymski, któremu przewodniczył 
papież Sylwester, mianował egzorcystów, przyznając tej funkcji stopień niższych święceń. 

10

background image

Ta   tendencja   wynikała   po   części   z   prawa   rzymskiego  według  którego   wszystko   podlegało 
regulacji. W ten sposób działalność egzorcystów została włączona do sakramentu święceń jako  
jedno  ze   święceń   niższego   stopnia.  Potem  sam  egzorcyzm,   jako   święcenie   niższego   rzędu, 
został zlikwidowany, najpierw przez Kościół anglikański w 1550 roku, a później przez Kościół 
katolicki na Soborze Watykańskim II.
  Natomiast Kościół wschodni był daleki od biurokratyzowania egzorcyzmu i zawsze uważał go 
za charyzmat tzn. jako pewną, daną od Boga, osobistą zdolność wierzącego, a szczególnie tych 
mężczyzn   i   kobiet,   którzy   wykazują   odpowiednie   uzdolnienia   do   sprawowania   tej   formy 
apostolstwa. Tak jest również i dziś: egzorcystami są ci, którzy mają taki właśnie charyzmat. 
Dodam   jeszcze,   że   na   Zachodzie   formularze   egzorcyzmów   stawały   się   coraz   bogatsze; 
szczególnie,   gdy   chodzi   o   stosowanie   egzorcyzmów   chrzcielnych   (wystarczy   odwołać   się 
chociażby   do  pism   św.   Cyryla  Jerozolimskiego).  Możemy   sądzić,   że  ta   faza   dyscyplinarna 
(czyli normująca) zakończyła się z rokiem 416, gdy papież Innocenty I ustalił, że egzorcyzmy  
mogą być sprawowane tylko za zgodą biskupa. Na Wschodzie tymczasem praktykowano je w 
całkowitej charyzmatycznej wolności, bez stosowania szczególnych ograniczeń.
   Chciałbym  dodać, że poprzez wprowadzenie do tej materii pewnej dyscypliny nie chciano 
wcale ograniczać władzy Ducha Świętego, manifestującej się w przyznawaniu charyzmatów 
temu, komu chce i jak chce; w tym także charyzmatu uwalniania od złych duchów. Cała historia  
Kościoła obfituje w przykłady świętych (mam tutaj na myśli choćby św. Pawła od Krzyża, św. 
Katarzyną ze Sieny, św. Gemmę Galgani, św. Jana Bosco, bł. o.Pio oraz wielu innych świętych 
wywodzących się z różnych epok), którzy uwalniali od złych duchów, nawet jeśli sami nie byli 
egzorcystami. Nie chodzi też ograniczenie władzy wypędzania złych duchów w imię Chrystusa, 
udzielonej przez Niego samego tym wszystkim, którzy w Niego wierzą. Musimy odtąd być 
uważni, aby nie stwarzać niepotrzebnego zamieszania, i używać odpowiedniej terminologii na 
określenie działalności uwalniającej od wpływu szatana: mówimy więc o  egzorcyzmie,  gdy 
mamy do czynienia z sakramentalium, którego mogą udzielać biskupi, lub kapłani przez nich 
wyznaczeni.. Mówimy o modlitwie o uwolnienie, gdy chodzi o wszystkie inne formy działania 
pojedynczego czy grupowego, także jeśli zmierzają one do tego samego celu, co egzorcyzmy, to 
znaczy prowadzą do uwolnienia od złego.

4. Od VI do XII wieku. Był to długi okres, w którym praktykowanie egzorcyzmów przeżywało 
swój   rozkwit,   zarówno   na   Wschodzie,   jak   i   na   Zachodzie.   W   Kościołach   nie   brakowało 
egzorcystów, dzięki czemu  można było mówić nawet o szkole sprawowania egzorcyzmów, 
której dziś tak brakuje ze względu na zanik praktykowania egzorcyzmów. Egzorcyści starsi i 
doświadczeni byli wspomagani przez młodszych, którzy potem mogli ich zastąpić, mając już 
odpowiednie   do   tego   przygotowanie.   Dziś   kapłan,   który   zostaje   mianowany   egzorcystę, 
otrzymuje tylko jedyną instrukcję: "Radź sobie sam!"
   Okres  ten   charakteryzował   się   wielką   kreatywnością   gdy   chodzi   o   używanie   formuł 
egzorcyzmujących   różnego   pochodzenia.   Wśród   formuł   oficjalnych   po   raz   pierwszy 
znajdujemy   formułę   używaną   do   święceń   egzorcystów   zamieszczoną   w   Statuta   Ecclesiae 
Antiqua z VI wieku. Warto wspomnieć też o formularzach Alcuina, które weszły do Messale 
Romano Gallicano, a gdy ukazał się rytuał z roku 1614, cieszyły się większym powodzeniem 
niż pozostałe formuły. Dlatego jeszcze dziś są one oficjalnie odmawiane. Warto zauważyć, że w 
tym właśnie okresie odrodził się dualizm manichejski, który stwarzał poważne zagrożenie dla 

11

background image

rozwoju   Kościoła.   Potępiony   na   Synodzie   Praskim   w   560   roku,   wciąż   funkcjonował,   aby 
ujawnić się z całą swą siłą w XII wieku podczas herezji Katarów i Albigensów. 
Trzeba   potraktować   tę   herezję   z   uwagą,   ponieważ   wyjaśnia   ona   pewien   nowy   rodzaj 
stosowanych egzorcyzmów, a przede wszystkim umożliwia zrozumienie faktu prześladowania 
heretyków,   do   którego   niestety   doszło   w   wiekach   późniejszych.   Aż   do   XII   wieku   lud   i 
teologowie odżegnywali się od wierzeń w czarownice i nie było prześladowań opętanych.
   Możemy  zakończyć nasze rozważanie stwierdzeniem  wiążącym się z rozwojem ikonografii. 
Powstały   w   tym   okresie   pierwsze   wizerunki   szatana,   a   także   obrazy,   które   przedstawiały 
działalność egzorcystów. Był to okres równowagi na tym polu: praktyka egzorcysty stanowiła 
integralną   część   duszpasterskiej   posługi  Kościoła.   Było   tak,   jak   być   powinno,   ale   niestety, 
dzisiaj sytuacja wygląda nieco inaczej.

5. Od XII do XV wieku. Nastąpił bardzo smutny okres dla Kościoła, zapowiadający nadejście 
jeszcze mroczniejszych czasów. Nie można wysnuwać takiego wniosku tylko z kulturalnego 
punktu widzenia, gdyż właśnie w tym okresie powstały wielkie Summy teologiczne i budowano 
cudowne katedry, ponadto na te czasy przypadła działalność wielkich i teokratycznych papieży. 
Równocześnie   jednak   prowadzono   walki   przeciwko   Albigensom   oraz   powstawały   wielkie 
herezje,   połączone   z   antyklerykalnymi   i   antykościelnymi   wystąpieniami.   Europą   wstrząsały 
nieustanne   konflikty,   wystarczy   chociażby   przypomnieć   historię   wojny   stuletniej.   Ale 
nadchodziły jeszcze gorsze czasy. Te kobiety, które do tej pory były nazywane bonae feminae, 
czyli   "będącymi   nie   w   pełni   rozumu",   i   którym   okazywano   współczucie,   zaczęto   nazywać 
"czarownicami".
  Właśnie one bardziej niż ktokolwiek inny mogły potrzebować egzorcyzmów, tymczasem były 
prześladowane i palone na stosach. Nie możemy nie wspomnieć, że św. Joanna D'Arc, która 
została   osądzona   z   powodów   politycznych   jako   czarownica,   nigdy   nie   została   poddana 
egzorcyzmom i skazano ją na spalenie na stosie. Mieliśmy w tym przypadku do czynienia z 
upadkiem wszelkiej sprawiedliwości duszpasterskiej i prawnej, który sprawił, że straciły rozum 
osoby pełniące najbardziej odpowiedzialne funkcje. 
Wydawały rozkazy, które pociągały za sobą poważne konsekwencje. Być może osoby te miały 
złudzenie,   przynajmniej   na   początku,   że   opanują   sytuację   poprzez   prawne   sankcjonowanie 
pewnych  tendencji.  W  1252  roku  Innocenty   IV  zezwolił   na   zastosowanie  tortur  przeciwko 
heretykom. W roku 1326 Jan XXII po raz pierwszy wydał zezwolenie na podjęcie stosownych 
działań przeciwko czarownicom.
   Był  to początek szaleństwa, któremu towarzyszyły także szerzące się klęski żywiołowe. W 
latach   1340-1450   Europę   nawiedziła   tak   zwana   "czarna   zaraza",   tj.   epidemia,   która 
zdziesiątkowała   ludzkie   społeczności,   pociągając   z   sobą   takie   konsekwencje,   jak:   upadek 
wartości moralnych rozprzestrzenianie się bratobójczych walk, schizmy w Kościele. Z tych 
wszystkich klęsk zrodziła się mania demonizowania wszystkiego, ale nie w tej formie, która 
prowadziłaby   do   stosowania   egzorcyzmów   o   uzdrowienie   lub   też   uwolnienie.   Przyjęto 
niszczycielskie   formy   walki   ze   złem.   Oczywiście   nie   można   zapomnieć,   że   każdy   fakt 
historyczny może być zrozumiany tylko w ramach kontekstu i mentalności epoki, w której ma  
on swoje miejsce.  Zrozumienie  go nie oznacza wyrażenia zgody na jego istnienie, ale należy 
zdać sobie sprawę z tego, dlaczego wówczas tak się działo. Jeżeli chcielibyśmy osądzić fakt: 
przeszłości w świetle dzisiejszej mentalności, to nic byśmy z nich zapewne nie zrozumieli.

12

background image

6. Od XVl doXVll wieku.  Był  to naprawdę okres szaleństwa, w którym egzorcyzmy ustąpiły 
miejsca   prześladowaniom.   Historia   zawsze   uczy   życia,   dlatego   często   jest   nazwana 
"nauczycielką",   której   się   nie   słucha.   Opisując   ten   okres,   który   jest   najmroczniejszy   ze 
wszystkich, chciałbym się ustosunkować do niego bardzo jednoznacznie, ponieważ uważam, że 
możemy się z niego wiele nauczyć i wyciągnąć wnioski dla naszych czasów. 
Właśnie na podstawie tego okresu można wyraźnie dostrzec pewną prawidłowość, że tam, gdzie 
nie praktykuje się egzorcyzmów, ich miejsce zajmują prześladowania. Tam, gdzie egzorcyzmy 
są praktykowane, nie dochodzi do prześladowań, nawet jeśli mamy do czynienia z tą samą 
epoką i z taką samą mentalnością oraz z tymi samymi problemami.  Gdzie  zły duch nie jest 
zwalczany i wyrzucany z pomocą egzorcyzmów, tam ludzie są demonizowani i mordowani.
  Zależy mi na tym, aby przed ukazaniem panoramy historycznej tego okresu powiedzieć, że ten 
wyżej wspomniany fenomen jest przedmiotem mojej szczególnej troski o dzisiejszą sytuację 
naszych   społeczności   i   Kościoła.  Kiedy  widzę   ciągłe   próby,   szczególnie   ze   strony   ludzi 
Kościoła,   pomniejszania   problemu   istnienia   diabła   i   jego   działania,   zredukowania   go   do 
minimum czy zrezygnowania zupełnie ze stosowania egzorcyzmów, to sądzę, że nie ponosi na 
tym żadnej szkody szatan, natomiast olbrzymią krzywdę wyrządza się samemu człowiekowi. Są 
różne sposoby demonizowania ludzkości: było Dachau, zakładano gułagi, istniało ludobójstwo i 
prowadzono czystki etniczne. Gdy piszę te słowa, w byłej Jugosławii toczy się wojna. Ale 
powróćmy do naszej historii. Odczuwano pilną potrzebę zreformowania rytuału egzorcyzmów, 
ale nikt się tego nie podejmował. Egzorcyzmy po dziś dzień stanowią jedyną, zaniedbaną , i 
niezreformowaną dziedzinę duszpasterstwa - nawet Sobór Watykański II nic tu nie
zmienił. A jeżeli jakieś próby zostały podjęte, to były one tak nieudolne, że stałoby się lepiej,  
gdyby   je   porzucono...  Biorąc  pod   uwagę   fakt,   że   ludziom   Kościoła   brakło   zdecydowania, 
inicjatywę przejął cesarz Karol V, który 9 lipca 1548 roku  promulgował  w Auguście edykt 
dotyczący   reformy   rytuałów.   Lecz   zło   zaszło   już   za   daleko,   a   prześladowania   czarownic 
osiągnęły swoje apogeum w latach 1560-1630.
  Dzięki Bogu, były i chlubne wyjątki. Zachował się dobrze udokumentowany przypadek siostry 
Joanny Fery (1559--1620), pochodzącej ze zgromadzenia Czarnych Sióstr z Mons, we Francji. 
Wiele lat wcześniej zawarła ona pakt z diabłem. Była naprawdę czarownicą, którą należało 
wydać inkwizycji i według norm wówczas obowiązujących, zostałaby skazana na spalenie na 
stosie.   Na   Szczęście   znalazł   się   uczony   i   pełen   taktu   duszpasterz,   Luigi   de   Berlarmont, 
arcybiskup   Cambrai.   Zarządził,   że   siostra,   którą   chciano   oddać   pod   sąd,   ma   być   poddana 
egzorcyzmom. Po roku modlitw egzorcystycznych siostra została uwolniona od złego ducha i 
przeżyła jeszcze wiele lat w swoim zakonie jako wzorowa zakonnica. Szkoda, że inni biskupi,  
choć   byli   uczeni   i   święci,   nie   pomyśleli   w   ten   sam   sposób.    Mam  na   myśli   św.   Karola 
Boromeusza, który akurat w tym przypadku poszedł za panującą wówczas "modą”.
Mimo wszystko pozostał wielkim świętym i wielkim biskupem. Ale świętość nie zawsze chroni 
przed popełnieniem błędów.
   Horror  polowań na czarownice  rozprzestrzenił  się przede wszystkim na kraje protestanckie 
(dziś także one przyznają), gdzie na dodatek w XVII wieku doszło do wojen religijnych. Lecz 
chciałbym podkreślić, że tam, gdzie nadal praktykowano egzorcyzmy, nie było stosów albo 
płonęło ich niewiele. Zostało wykazane, że w Rzymie w siedzibie papieży -wydarzył się tylko 
jeden taki przypadek. W katolickiej Irlandii czarownice nigdy nie były prześladowane. 

13

background image

W samej Hiszpanii, znanej z inkwizycji Torquemady, choć były prześladowania, to jednak nie 
osiągnęły   one   rozmiarów,   jakie   zwykło   im   się   przypisywać.  Trzeba  także   wspomnieć   o 
autokrytycyzmie samych katolików zapoczątkowanym przez jezuitę Friedrich
Spee, który w 1631 roku opublikował  książkę  Cautio cnminalis. Zamieścił w niej bezlitosną 
krytykę tortur i polowań na czarownice. Był to początek opamiętania i skruchy, które potem 
rozciągnęły   się   także   na   obszar  protestancki.  Natomiast   niewielki   wpływ   na   rozwój   tego 
zagadnienia wywarł Sobór Trydencki, który ograniczył się tylko do opracowania nauki na temat 
sakramentu święceń, zaliczając egzorcyzm do święceń niższych.

7. Od XVlI wieku aż po dziś. Jak irracjonalne i absurdalne były polowania na czarownice, tak 
samo   irracjonalne   było   ich   zaprzestanie.   Wszystko   ustało   w   jednej   chwili,   niemalże 
niespodziewanie.   Lecz   nie   nastąpiło   to   tak,   jak   logicznie   należało   się   tego   spodziewać: 
ponieważ tam, gdzie kontynuowano praktykę egzorcyzmów, nie było prześladowań, należało 
więc ponownie przywrócić praktykowanie egzorcyzmów. Tymczasem tak się nie stało. Reakcja 
na  wybryki  przeszłości   przyniosła   totalny   brak   zainteresowania   diabłem   i   jego   działaniem. 
Doszły do tego także i inne powody, które funkcjonują jeszcze i dziś. Przesada, objawiająca się 
demonizowaniem   wszystkiego,   wzbudziła   reakcję,   która   spowodowała   upadek   doktryny 
dotyczącej istnienia diabła. Diabeł stał się symbolem, zabawnym "pajacem”; co więcej, był on 
również   widziany,   jako   wyobrażenie   abstrakcyjnej   idei   zła.   Ale   nie   był   już   istnieniem 
osobowym, którego działanie sięga do samej głębi człowieka, jak twierdzi Sobór Watykański II: 
"Cała historia ludzka jest przeniknięta straszną walką przeciwko siłom ciemności; walką, która 
rozpoczęła   się   na   początku   świata   i   ma   trwać,   jak   mówi   Pan,   aż   do   dnia   ostatecznego" 
(Gaudium et spes, 37). Do utrwalenia tego nagłego przejścia, określającego następne trzy wieki, 
przyczyniła się później kultura świecka. Wywarła ona wielki wpływ na środowiska kościelne, 
szczególnie   na   uniwersytety,   wpływając   w   sposób   decydujący   na   formację   biskupów   i 
kapłanów. Ta sytuacja znalazła szybko swe odzwierciedlenie w religijności ludu, prowadząc do 
kryzysu   wiary   ,   a   -  jak  to   się   zawsze   zdarza   -   tam,   gdzie   upada   wiara,   ludzie   oddają   się 
praktykom   zabobonnym,   które   w   naszych   czasach   znajdują   swoje   korzenie   w   różnych 
odmianach   okultyzmu.   Ten   ostatni   punkt   zostanie   rozwinięty   w   jednym   z   następnych 
rozdziałów.
   Kultura świecka została zdominowana przez działalność demitologizującą, prowadzoną przez 
niewierzących racjonalistów, a potem znalazła się pod wpływem ironicznym idei illuministów, 
którzy   wyśmiewali   się   z   religii.   Następnie   przewagę   mieli   dziewiętnastowieczni   scjentyści, 
którzy   negowali   chrześcijaństwo   i   objawienie.   W   naszym   wieku   pojawił   się   natomiast 
materializm  historyczny   a   potem   ateizm   propagowany   wobec   mas   przez  komunistyczne 
systemy, aż wreszcie doszliśmy do postawy konsumpcyjnej, która jest charakterystyczna dla 
świata   zachodniego.   To   wszystko   wywarło   także   wielki   wpływ   na   świat   kościelny.   Jak 
wspomniałem już o tym wcześniej w seminariach i na papieskich uniwersytetach zbyt mało 
mówi się o istnieniu diabła, a tym bardziej o posłudze egzorcystów. 

Nawet jeszcze dziś cieszą się poważaniem teologowie i bibliści, którzy negują istnienie szatana 
albo przynajmniej odrzucają jego działanie, jak również same  egzorcyzmy stosowane przez 
Jezusa Chrystusa, zaliczają je "do specyficznego sposobu wyrażania się  charakterystycznego 

14

background image

dla ówczesnej kultury i dostosowanego do mentalności epoki". Twierdzą, iż wierzą tylko w 
skuteczność psychiatrii i parapsychologii, o których z pewnością mają bardzo niejasne pojęcie.
   Z drugiej strony nie można zaprzeczyć, że egzorcyści zawsze istnieli, a niektórzy z nich stali 
się   nawet   sławni,   podobnie   zawsze  pozostawały  w   mocy  kościelne  przepisy   dotyczące 
nominacji   egzorcystów   dokonywanej   przez   biskupów,   jak   i   odnoszące   się   do   Rytuału 
używanego do egzorcyzmowania.  Jednak nie można zbyt wiele oczekiwać od episkopatu, który 
posiada nadzorującą władzę, jeżeli chodzi o wyznaczanie egzorcystów, a bez własnej winy, lecz 
z powodów natury historycznej, nigdy nie widział egzorcyzmów, nigdy ich nie praktykował, i 
więc nie przywiązywał do nich większej wagi.  Oczywiście  są  wyjątki.  Oto  dlaczego właśnie 
dziś w Kościele katolickim do rangi symbolu urasta historia tych małżonków, którzy poświęcili 
dziesięć lat na poszukiwanie egzorcysty. Wspomniałem również o świętych, którzy chociaż nie
byli  egzorcystami,   to jednak  wyrzucali  złe  duchy;  takie  osoby w  Kościele  istniały zawsze. 
Powinienem także wspomnieć o wspaniałej postaci Piusa VII, znanego z tego, że był więźniem 
Napoleona. Był on wielkim egzorcystą i także będąc papieżem nie zaprzestał praktykowania 
egzorcyzmów; odmawiał je również w czasie swej podróży do Francji oraz w drodze powrotnej. 
Lubił   powtarzać,   że   "punktem   wyjściowym   dla   duszpasterstwa   jest   egzorcyzm".  Warto 
zastanowić się, w jaki sposób to założenie  zostało  wyrażone w praktyce: w przyrzeczeniach 
chrzcielnych,   gdy   wyrzekamy   się   szatana   i   oddajemy   się   Bogu.  Wystarczy  przeczytać 
chociażby   pierwszy   rozdział   Ewangelii   według   św.   Marka,   aby   zrozumieć,   że   publiczne 
nauczanie Chrystusa rozpoczęło się od stosowania egzorcyzmów. Ale ilu dostojników Kościoła 
wierzy dziś w to stwierdzenie?
   Gdy  w 1614 roku został opublikowany Rytuał Rzymski (Rituale Romanum), można było 
wówczas korzystać z bogatej możliwości wyboru modlitw egzorcyzmujących, jakie były wtedy 
w   użyciu.   Zalecano   znane   formuły   Alcuina,   które   mają   za   sobą   dwanaście   wieków 
doświadczeń.  Lecz  warto   również   przypomnieć   o   21   normach   początkowych   stanowiących 
praktyczne   zalecenia   dla   wykonywania   posługi   egzorcysty.   Nawet,   jeśli   różni   papieże 
wprowadzali do tych przepisów jakieś poprawki, to jednak nie uczyniono w tym względzie zbyt 
wiele. Dziś egzorcysta jest postrzegany przez ludzi jako istota co najmniej dziwna, albo ktoś kto 
ma coś z maga i coś z wariata. Nawet współbracia kapłani nieraz uważają go za człowieka 
naiwnego,   któremu   nie   warto   poświęcać   większej   uwagi.   Można   dzięki   temu   zrozumieć, 
dlaczego nasza epoka pokazała film pt. „Egzorcysta” (sławnego reżysera Williama Blaty'ego, 
zrealizowany   w   1971   r.),   w   którym   dwaj   kapłani   egzorcyści   są   postaciami   całkowicie 
kontrastującymi ze sobą i z tym, kim jest prawdziwy egzorcysta.

Kilka wniosków

Myślę,  że   po   dokonaniu   próby   panoramicznego   spojrzenia   na   2000   lat   historii   stosowania 
egzorcyzmów w Kościele katolickim, należałoby wyciągnąć kilka wniosków.

I. Stwierdzone jest istnienie demonów, to jest duchów, które zostały stworzone przez Boga jako 
duchy dobre,  które  jednak sprzeniewierzyły się Bogu i wywierają zły wpływ na ludzi aż do 
możliwości zawładnięcia nimi; mogą też wywierać zły wpływ na rzeczy. Chrystus wyrzucał złe 
duchy i tej władzy wyrzucania złych duchów w Jego imię udzielił tym wszystkim, którzy w 

15

background image

Niego wierzą. Oto dwie fundamentalne prawdy ewangelicznego i kościelnego nauczania.  Kto 
w nie nie wierzy, ten wychodzi poza obręb wiary katolickiej.

2. Walka przeciwko złym duchom może być prowadzona przez wszystkich wierzących - to 
stwierdzenie   jest   jednym   z   podstawowych   założeń   chrześcijańskiego   życia  duchowego,   jak 
poucza nas o tym tradycja monastyczna.  Wiemy,  że zwyczajna działalność diabła polega na 
kuszeniu.   Wszyscy   zatem,   jako   ludzie   wierzący,   mamy   obowiązek   prowadzenia   walki 
przeciwko pokusom, które pochodzą z ciała (czyli z pierworodnej rany grzechowej), ze świata i 
od diabła. Biblia bardzo jasno wyraża się na temat  tej walki, kt6rą powinniśmy prowadzić 
przeciwko złu i przeciwko złym duchom. O tej walce mówią także dwa ostatnie wezwania 
modlitwy Ojcze nasz. Egzorcysta jest tym kapłanem, który z polecenia Kościoła pomaga nam w 
wielu   okolicznościach,   w   których   mamy   do   czynienia   z   nadzwyczajnym   działaniem   złego 
ducha. Z pewnością jego działanie powinno odzyskać swoją dawną dynamikę i tę kreatywność, 
jaką   miało   w   przeszłości,   która   zgodnie  z  tradycją   pozostaje   wciąż   żywa   w   Kościele 
wschodnim.  Egzorcysta  w   swej   działalności   powinien   korzystać   z   pomocy   charyzmatów   i 
charyzmatyków, których Duch Święty uzdalnia do tego typu posługi.

3. Dziś, prawie po trzech wiekach, widzimy powolne budzenie się tej rzeczywistości, związanej 
z posługą egzorcyzmowania. Spotykamy się coraz częściej z wciąż rosnącymi wymaganiami 
ludu Bożego, a duchowieństwo jest całkowicie nieprzygotowane, aby je zaspokoić. Niezależnie 
od tego, co powiemy o  okultyzmie,  wierzę, że do rozkwitu tej odnowy przysłużyła się także 
kultura świecka. W przeszłości, jak o tym już mówiliśmy, kultura świecka wywarła  wielki 
wpływ na odrzucenie całej rzeczywistości ducha. W okresie wielkich odkryć naukowych
sądzono,   że   nauka   potrafi   rozwiązać   wszelkie   problemy.  Stąd  też   dyskutowano   wiele   nad 
możliwością pogodzenia ze sobą nauki i wiary .
   Teraz  sytuacja uległa zmianie. Nauka, a przede wszystkim najwybitniejsi naukowcy zdali 
sobie także sprawę z tego, że badania naukowe mogą zostać wykorzystane do  czynienia  zła 
(wystarczy chociażby wspomnieć fakt wyprodukowania bomby atomowej). Uświadomili sobie 
także   i   to,   że   nauka   też   ma   swoje   wyraźne   ograniczenia,   że   istnieją   prawa   i   moce,   które 
wymykają się spod wszelkiej ludzkiej kontroli. Odczułem wielką satysfakcję, kiedy w czasie 
popularnej transmisji telewizyjnej prowadzący program Minoli zapytał mnie, czy dopuszczam 
możliwość współpracy z psychiatrami lub też z innymi specjalistami. Odpowiedziałem, że tak. 
Zaraz potem zabrał głos już  nieżyjący  prof. Emilio Servadio, który nie tylko, że przyznał mi 
rację, ale wprost stwierdził: "Ja sam niektóre przypadki odsyłam do egzorcysty" Była to dla 
mnie bardzo cenna deklaracja i muszę przyznać, że przyjąłem kilka osób, które zostały do mnie  
skierowane przez psychiatrów. Ten fakt jest tym bardziej wymowny,  że jest wielu ludzi w 
Kościele, którzy nie wierzą ani w opętanie, ani w moc egzorcyzmów i wysyłają wszystkich 
potrzebujących do psychiatry...

4. Znajdujemy się jeszcze bardzo daleko od punktu docelowego: traktowania egzorcyzmu jako  
integralnej   części   normalnego   duszpasterskiego   posługiwania,   któremu   poświęca   się 
wystarczająca   ilość   osób.   Mogę   powiedzieć   moim   współbraciom,   kapłanom,   że   posługa   ta 
umacnia i przybliża ludzi do Boga i do Kościoła. Niektórzy myślą, że egzorcyści wszystko 
demonizują i w tym sensie ich obecność jest szkodliwa. Jest wprost przeciwnie: egzorcysta 

16

background image

uspakaja   ludzi   i   oddala   od   nich   lęki,   współpracuje   skutecznie   na   rzecz   spokoju   ludzkiego 
sumienia   i   pokoju   pomiędzy   ludźmi.   Możemy   tak   wnioskować   na   przykładzie 
najmroczniejszego okresu historii: tam, gdzie praktykowano egzorcyzmy, nie demonizowano 
osób i nie mordowano bliźnich. Jeśli społeczeństwo ma wielu egzorcystów, znaczy, że posiada 
"narzędzia", które przyczyniają się do zaprowadzenia pokoju. Posługa egzorcysty związana jest 
z   prowadzeniem   działalności   dotyczącej   udzielania   porad   i   pocieszenia   cierpiących   osób 
poprzez przepowiadanie wiary, a nie przy pomocy magicznych trików, do których ludzie często 
uciekają się tylko dlatego, że nie znajdują zrozumienia u kapłanów.

CZY EGZORCYŚCI WIERZĄ W DIABŁA?

  Tytuł tego rozdziału może wydawać się prowokujący. Ale dla kogoś, kto obraca się i działa w 
tym środowisku, nawiązuje w tej dziedzinie międzynarodowe kontakty, takie pytanie jest jak 
najbardziej na miejscu. 
Napisałem, że, otrzymuję listy z prośbą o przyjęcie od przedstawicieli różnych narodowości z 
całej Europy. Występowałem często, nieraz po kilka razy, w wielu europejskich telewizjach. 
Moja pierwsza książka „Wyznania egzorcysty”, która we Włoszech doczekała się 13 wydań, 
została przetłumaczona na 9 języków.
   Piszę  o tym, aby podkreślić słuszność mojej obserwacji, że w Kościele  katolickim, także w 
innych krajach, praktyka egzorcyzmów jest jeszcze rzadsza niż we Włoszech. W tym miejscu, 
korzystając z artykułu opublikowanego przeze mnie w miesięczniku „Vita pastorale” (VIII-IX 
1993), odwołuję się do sytuacji panującej we Francji. Z pewnością Francja jest tym krajem, z 
którego otrzymuję najwięcej próśb. Otrzymałem zapewnienia, że sytuacja poprawiła się, odkąd 
Konferencja   Episkopatu   Francji   mianowała   nowego   przewodniczącego   dorocznych   spotkań 
egzorcystów.  Chciałbym  mieć nadzieję, że tak jest rzeczywiście; tymczasem ten, kto o tym 
czyta, sam rozsądzi. Trzy wieki zaniedbań w tej dziedzinie to zbyt dużo. To, o czym piszę, nie 
jest   krytyką   kleru   francuskiego,   bo  byłbym   wtedy  niesprawiedliwy.   Chcę   raczej   podkreślić 
specyficzną sytuację w której znalazł się dziś cały Kościół katolicki.

Egzorcyzmy we Francji.

   Już  w pierwszych latach mojej posługi egzorcysty byłem zdumiony dużą liczbą Francuzów 
przyjeżdżających do Włoch i poszukujących pomocy u egzorcysty. Miałem również okazję, 
poznać dwóch dobrych egzorcystów francuskich, z którymi wymieniłem doświadczenia i do 
dziś pozostaję z nimi w kontakcie. Od nich oraz od innych przyjaciół z tego, drogiego mi kraju, 
uzyskałem wiele informacji, które tu zamieszczam i które nie straciły nic ze swojej aktualności. 
   Można wnioskować, że Francja jest jedynym krajem, w którym egzorcyści spotykają się raz 
do   roku,   uczestnicząc   w  sympozjum  zorganizowanym   przez   samą   Konferencję   Episkopatu, 
począwszy od 1977 roku. Na początku było ok. 15 uczestników, dziś jest ich ponad 80. 
To brzmi pięknie, ale nie wszystko jest złotem, Co się świeci.
   Na początku spotkania były bardzo owocne i satysfakcjonowały uczestników niezależnie od 
różnic   wyrażanych   poglądów.   Sekretarz,  o.  Chenesseau,  podobnie   jak  egzorcysta  Paryża, 
o.Gesland, byli bardzo zaangażowani w administrowanie tego sakaramentalium i starali się, aby 
wlać tę wiarę w nowych egzorcystów.

17

background image

   Od  1984 roku sprawy radykalnie zmieniły się. W Paryżu o.Gesland został zastąpiony przez 
o.Gauthiera,   który   nigdy   nie   praktykował   egzorcyzmów,   lecz   wierzył   tylko   w   skuteczność 
psychiatrii. Sekretarzem został mianowany o.Izydor Froc, egzorcysta z Rennes, znany ze swej 
posługi   w   szpitalu   psychiatrycznym.   Nowy   sekretarz   wpłynął   w   sposób   fundamentalny   na 
zgromadzenie   i   formację   nowych   egzorcystów.   Oprócz   tego,   że   nigdy   nie   praktykował 
egzorcyzmów,   to   również   można   mieć   wątpliwości   co   do   jego   poglądów   egzegetycznych. 
Przejął bowiem idee o.Emile Morina, który w 1984 roku pisał, że w czasach Chrystusa na tym 
samym   poziomie   umieszczano   zarówno   chorobę,   jak   i   grzech   i   diabła.   Natomiast   Jezus 
dostosował się do mentalności ludzi Jemu  współczesnych, dlatego Ewangelie przedstawiają 
fakty, które są interpretowane w świetle kulturowej wrażliwości charakterystycznej dla tego 
okresu.   Nie   trzeba   dodawać,   że   przy   pomocy   zastosowania   tych   kryteriów   w   ekstremalnej 
formie   można   zanegować   całą   historyczność   Ewangelii,   która   zostałaby   zredukowana   do 
"kulturowego języka danej epoki".
   O.Froc  wykazał wielką troskę o nowych egzorcystów,  ucząc  ich w ten właśnie sposób, aby 
żaden z nich nie wykonywał nigdy prawdziwych egzorcyzmów. Na przykład w Bretanii nie ma 
nikogo   wykonującego   egzorcyzmy   poza   o.Janem,   cystersem   z   Timadeuc,   który   cieszy   się 
wielkim autorytetem, dlatego może przeciwstawić się o.Frocowi. Kiedy zasięgnąłem informacji 
na temat tego zakonnika, który przyjmuje sześć osób dziennie, dowiedziałem się, że ma już 
umówione   spotkania   na   trzy  miesiące   z   góry  i  jeszcze   długą   listę   osób  oczekujących   jego 
pomocy. Niewielu egzorcystów francuskich praktykuje egzorcyzmy. Wielu z nich, bo ponad 
sześćdziesięciu, podąża za ideą propagowaną przez o.Froca, który cieszy się pełnym zaufaniem 
swojego   biskupa.   Jest   on   zawsze   typowany   do   telewizyjnych   wystąpień,   w   czasie   których 
otwarcie przyznaje się, że nigdy nie wykonywał żadnych egzorcyzmów.
   Sam  występowałem   często   przed   kamerami   telewizji  włoskiej  i   francuskiej   oraz   innych 
krajów, ale przedstawiałem zgoła odmienne przekonania. Ponieważ sam dokonałem ponad 30 
tysięcy egzorcyzmów, idąc po prostu za wskazaniami Pisma św.. i prawa kościelnego.
   Ale to jeszcze nie wszystko. Na spotkaniach francuskich egzorcystów konferencje prowadzą 
przeważnie   psychiatrzy   i   psycholodzy.   Bowiem   każdy   problem   zostaje   sprowadzony   do 
poziomu psychologicznego, psychiatrycznego, socjologicznego. Na próżno można by szukać w 
tych spotkaniach przykładów udanego egzorcyzmu lub też nauczania odnośnie do stosowania 
różnych metod w praktykowaniu egzorcyzmów.
   Sam  mogę powiedzieć o przypadkach tych osób, które zostały do mnie skierowane przez 
psychiatrów.. Tymczasem, Froc i jego naśladowcy troszczą się tylko o to, aby ludzi odsyłać 
właśnie do psychiatrów. Dodam jeszcze jeden znaczący fakt. Na zgromadzeniach egzorcystów 
francuskich Przemawiają i ustalają reguły psychiatrzy. U nas tak nie jest. 26 kwietnia 1993 roku 
przemawiałem   do   około   40   psychiatrów.  Temat  spotkania   brzmiał:   "Jak   rozróżnić   choroby 
pochodzące od złego ducha od chorób psychicznych?" Spotkanie było niezwykle interesujące, 
szczególnie dzięki dyskusji, jaka się wywiązała. Muszę przyznać, że u tych specjalistów, wśród 
których nigdy nie brakowało niewierzących, spotkałem się z zainteresowaniem i zaufaniem 
większym niż wtedy,  gdy przemawiałem  do kapłanów. Omawiam tę konferencję w jednym z 
następnych rozdziałów.
   Ale powróćmy do omawianego tu tematu. Można by sądzić, że przesadzam w ostrości mojej  
wypowiedzi. Jednak ukazała się książka o.Izydora Froca, pt. „Esorcisti, chi sno e cosafanno 
[Egzorcyści kim są, co robią], (Ed. Pierme). Jest to książka, która nie ma nic wspólnego z 

18

background image

nauczaniem  na temat  egzorcyzmów.  Zawiera  ona tylko  wierne odbicie idei samego  autora, 
który wywiera wielki wpływ na francuskich egzorcystów i na cały episkopat, na prośbę, którego 
autor tę książkę napisał, propagując w ten sposób swoje idee. Ograniczę się do podstawowych 
spostrzeżeń
-Autor nigdy nie opisuje żadnego egzorcyzmu i nic nie mówi na temat egzorcyzmowania. Są to 
rzeczy, którymi nie należy sobie zaprzątać głowy.
-Jaka jest więc misja egzorcysty?  –  Przyjmowanie  i  wysłuchiwanie potrzeb innych (s. 186), 
przyjmowanie   i   wysłuchiwanie   cierpiących   (s.   135);   okazywanie   współczucia   i   wsparcia 
duchowego,   prowadzenie   modlitw   o   uwolnienie   (s.   142);   zachęcanie   do   modlitwy   i   do 
uwierzenia   w   Kogoś   (s.   159);   celem   egzorcysty   jest   także   wychowywanie   do   wiary   i   do 
modlitwy (s. 170); egzorcyści poświęcają swój czas dla cierpiących, okazują im współczucie i 
doradzają im; właśnie do tego wszystkiego potrzebni są jeszcze egzorcyści (s. 185). 
Nigdzie nie jest natomiast powiedziane, że wówczas, gdy egzorcysta rozpozna wpływ złego 
ducha   i   ma   obowiązek   zastosowania  egzorcyzmów.  Po   co?   Chodzi   przecież   o   choroby 
psychiczne!
-   W   zamian   za   to   nie   brakuje   takich   sformułowań,   które   odrzucają   nawet   egzorcyzmy 
dokonywane   przez   samego   Chrystusa;   sformułowań,   które   naruszają   Ewangelię   w   jej 
podstawach. Egzorcyzmy, o których mówi się w Ewangeliach, są uważane przez autora jako 
odniesienie się do poglądów ówczesnej epoki, jako faktor kulturowy (ss. 62 i 132). Nie chodzi  
tutaj   o   prawdziwe   uwolnienie   od   diabła,   ale   o   opowiadania   stworzone   odpowiednio   do 
mentalności   ludzi   współczesnych   Jezusowi   (s.   133).   Jezus   działa   zgodnie   ze   zwyczajami   i 
kulturą swoich czasów (s. 135).  Mógłbym  kontynuować  przytaczanie tych cytatów, które - 
moim   zdaniem  -  pozostają   w kontraście  z   Biblią  i  tradycją,  jak  to  zresztą  jasno   wynika  z 
watykańskiego dokumentu Wiara chrześcijańska i demonologia, z 26 czerwca 1975 roku. 
We   wspomnianym   dokumencie   przyznaje   się  wielkie  znaczenie   wszelkim   uwolnieniom   od 
złego ducha, których dokonuje Chrystus. Kontrast z dziełem o.Froca jest więc oczywisty.
   Na  poparcie swoich tez o.Froc cytuje relację, którą wygłosił o.Rene Marl'e na spotkaniu 
francuskich egzorcystów w 1992 roku, odpowiadając zresztą na zaproszenie samego o.Froca. I 
tu można osłupieć. Według tej relacji, diabeł nie jest osobą, ale maską (s. 120). Szatan nie jest  
istnieniem   osobowym   i   nie   posiada   swojej   indywidualności,   lecz   jest   przedstawiany   przez 
Jezusa zgodnie ze zwyczajami Jego epoki (s. 120). Jeśli szatan jest widziany jako personifikacja 
zła uniwersalnego, to ma niewielkie znaczenie (s. 121). W Biblii zły duch reprezentuje siły zła, 
które wodzą ludzi na pokuszenie (s. 122). Sam o. Froc dodaje: odpowiadając na pytanie, czy 
istnieje lub też nie istnieje diabeł, nie zawsze można dać na nie precyzyjną odpowiedź (s. 132). 
Wszystkie   te   stwierdzenia   zostały   potępione   w   głośnym   przemówieniu,   wygłoszonym   15 
listopada 1972 roku przez Pawła VI, w którym stwierdził, że ten, kto utrzymuje, iż szatan nie  
jest osobą "wychodzi poza ramy nauczania biblijnego i kościelnego".
   Wypada  już zakończyć te rozważania. Niestety, idee  Froca  rozprzestrzeniają się nadal. W 
swojej książce stara się on obalić dotąd obowiązujący Rytuał, stosując zdanie tego rodzaju: 
"egzorcyzm jest gestem magicznym" (ss. 142 i 159); trzy objawy opętania wskazane w Rytuale, 
dziś   straciły   swoje   znaczenie   (s.   64);   spirytyzm   jest   tylko   niebezpieczny   na   poziomie  
psychologicznym i duchowy (s. 76); magia jest fenomenem  kulturowym (s. 77).  Przyjmując 
takie   założenia,   można   powiedzieć,   że   myli   się   Biblia   i   Katechizm   Kościoła   Katolickiego 
potępiając spirytyzm, magię, okultyzm! W zamian autor wychwala bez zastrzeżeń nowy Rytuał, 

19

background image

tak jakby on był ostateczny, zapominając, że został opublikowany ad interim. O.Froc zrobiłby 
lepiej, gdyby nie zabierał w tej sprawie głosu, dlatego że ów dokument odzwierciedla poglądy 
francuskich redaktorów; lecz przede wszystkim z tego powodu, że jest to dokument jeszcze 
zastrzeżony,  podlegający  konsultacjom   biskupów,   a   więc   może   on   ulec   później   różnym 
modyfikacjom (nowy Rytuał został opublikowany w 1999 roku).
  Na zakończenie o. Froc zamieszcza pewną rekompensatę dla zwolenników egzorcystów, która 
stanowi   prawdziwe  arcydzieło.  Uznaje   w   swej   łaskawości   tylko   dwa   egzorcyzmy,   których 
dokonał Jezus Chrystus. "Czy mnie miłujesz?" - Są to słowa skierowane trzy razy do Piotra, 
które my, biedni ignoranci, uważaliśmy za potrójne potwierdzenie miłości na zadośćuczynienie 
za potrójne zaparcie się. Teraz dowiadujemy się, że był to prawdziwy i właściwy egzorcyzm (s. 
138).   Jeszcze   bardziej   zdumiewający   jest   pocałunek   Judasza,   który   my,   biedni   ignoranci, 
uważaliśmy   jedynie   za   dopełnienie   zdrady   Chrystusa,   a   teraz   dowiadujemy   się,   że   jest   to 
egzorcyzm, który być może w zastosowaniu się nie udał (s. 140). Można zatem zastanawiać się 
czy o.Froc wie naprawdę, czym jest egzorcyzm? Ale może jedynie troszczy się on tylko o to, 
aby   był   w   swych  poglądach  nowoczesny,   a   działalność   egzorcysty   XX   wieku   -   jak   sam 
stwierdza - polega tylko na przyjmowaniu i wysłuchiwaniu" (s. 86). Na niczym więcej.
   Gdy  piszę o tym, odczuwam gorycz, ale jestem zarazem przekonany, że spełniam swoją 
powinność.   Egzorcyzm   ma   swoje   poprawne   uzasadnienie   w   Piśmie   św.   w   całej   tradycji 
Kościoła, w prawie kościelnym. A mimo wszystko, także i we Włoszech, są egzorcyści, którzy 
ograniczają się tylko do przyjmowania i wysłuchania. Lepsze to niż nic, ale także postępowanie 
jest nadal niewystarczające.  Jest natomiast skuteczniejsze niż zachowanie tych, którzy odsyłają 
ludzi do diabła. Od egzorcystów należy oczekiwać czegoś innego!

OKULTYZM

  Sądzę, że okultyzm jest właściwą religią szatana, która przeciwstawia się prawdziwemu Bogu 
i prawdziwej religii, a przede wszystkim samemu człowiekowi oraz jego duchowym aspiracjom 
i zdrowemu rozumowi, który skłania człowieka do badań i poszukiwania rozumnych wyjaśnień 
odnoszących się do tego wszystkiego, co stanowi przedmiot jego poznania.
   Aby  zdać   sobie   sprawę   z   tego,   co   oznaczają   te   stwierdzenia,   musimy   wyjść   od   samych 
fundamentów naszej wiary, której podstawą jest objawienie, a punktem wyjścia niech będzie 
następujące biblijne stwierdzenie: "Słuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym. 
Będziesz  miłował  Pana,   Boga   twojego,   z   całego   serca   swego,   z   całej   duszy   swojej,   ze 
wszystkich sił swoich" (Pwt 6,4--5).  Jest to fundament wiary, na którym opiera się cały
Dekalog: "Ja jestem Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie 
będziesz miał cudzych bogów przede mną" (Wj 20, 2-3). Oto wielki początek poprzedzający 
wypełnienie   się   objawienia   poprzez   wcielenie   Chrystusa,   jedynego   Zbawiciela   i   jedynego 
Nauczyciela.
   "Zabierzcie  Boga,   a   świat   wypełni   się   bożkami"  –  to  sformułowanie  nie   jest   tylko 
spostrzeżeniem   dokonanym   przez   współczesnego   pisarza,   które   odzwierciedla   przekonania 
ujawniające się na przestrzeni całej historii. Proboszcz z Ars wyrażał tę samą myśl innymi 
słowami: "Zabierzcie proboszcza z parafii, a nie minie dziesięć lat i zaczniecie czcić bestie".  
Lubię   odwoływać   się   do   tej   wyjątkowej   księgi,   to   jest   do   Biblii,   która   zawiera   nauczanie 
skierowane   od   Boga   do   człowieka.   Cały   Stary   Testament   opisuje   historię  wierności  Boga 

20

background image

wobec narodu wybranego i zarazem niewierność Izraela. Za każdym razem, gdy lud żydowski 
odwracał się do Boga, oddawał się bałwochwalstwu. Jest to matematyczny pewnik, że zawsze, 
proporcjonalnie do upadku religijności, wzrasta zabobon. W ten sposób otwiera się droga do 
propagowania okultyzmu we wszystkich jego odmianach. Nasz świat, który tak bardzo oddalił 
się od Boga i od wszelkich form religijności, zanurzył się w bałwochwalstwie, w zabobonach, 
w okultyzmie.

Czym jest okultyzm?

Nie jest łatwo podać definicję okultyzmu. Niektórzy zawężają ją, a inni poszerzają zakres tego 
pojęcia (sam wolę stosować pojęcie bardziej rozszerzone), a terminy używane dla opisania tego 
zjawiska są często stosowane zamiennie i nie wyrażają tych treści, których granice są dobrze 
określone. Ogólnie mówiąc, okultyzm jest wiarą w istnienie bytów lub mocy, które nie dają się 
sprawdzić   doświadczalnie   na   normalnym   poziomie   wrażliwości,   a   dzięki   którym   można 
zapanować nad wszystkim przy zastosowaniu szczególnych praktyk, które opanowuje się dzięki 
badaniom,   poprzez   inicjację   i   różnorodne   ćwiczenia.   Kto   poświęca   się   okultyzmowi,   ten 
utrzymuje, że posiadł tajemnicze poznanie i zrozumienie tych mocy, których inni nie posiadają, 
a   które   wykraczają   poza   prawa   fizyki   czy   rozumu,   np.   czytanie   myśli,   materializacja 
przedmiotów,   poznanie   przyszłości,   wywieranie   dobrego   lub   złego   wpływu  na  osoby, 
panowanie nad siłami natury, bezpośredni kontakt z duchami, relacje ze zmarłymi, z UFO, z 
istotami pozaziemskimi itd., im więcej tych umiejętności się posiada, tym lepiej...
   Mamy  tu do czynienia z oczywistym odrzuceniem  prawdziwej  religii i zdrowego rozsądku. 
Człowiek odrzuca prawdziwą religię, gdyż zwraca się ku bytom, mocom, władzom, które nie 
pochodzą od Boga: człowiek nie odnosi ich do Boga ani w ich istnieniu, ani w korzystaniu z  
nich. 
Odrzuca się również rozum, ponieważ chodzi o istoty i moce znajdujące się całkowicie poza 
możliwością   badania   lub   rozumnej   kontroli,   które   wymykają   się   wszelkiej  możliwości 
naukowego doświadczenia. Już na podstawie tej wzmianki widać bezpośrednią relację z magią, 
wróżbą, astrologią, spirytyzmem, satanizmem oraz z pewnymi aspektami masonerii. Zamiast 
mówić o relacjach, jakie między tymi zjawiskami zachodzą, powiedziałbym tylko, że okultyzm 
jest jakby szczepem, z którego rodzą się wszystkie wyżej wymienione konsekwencje, będące 
jego owocami. Kto czyni z niego religię, ten wstępuje do sekty, w najgorszym rozumieniu tego 
słowa.
   Czy  jest możliwe, żeby ta cała konstrukcja obskurantyzmu stała na własnych nogach bez 
dochodzenia   swojego   początku   i   jakiegoś   punktu   wyjścia?   Prób   jest   wiele   i   sama   ich 
różnorodność wskazuje, jak bardzo są one niespójne.
Dziś jest modne odwoływanie się do starożytnych praktyk wschodnich, szczególnie hinduskich 
lub tybetańskich albo do żydowskiej kabały. Inni wolą  nawiązywać  do starożytnych tradycji, 
nie   wiadomo   dokładnie   jakich,   które   zostały   zapomniane   i   aby   je   poznać,   potrzebna   jest 
inicjacja. Oto więc mamy ezoteryzm, czyli inicjację, w dążeniu do tego, aby odkryć, co kryje 
się za starożytnymi tradycjami, mitami i symbolami oraz by nimi zawładnąć i wykorzystać 
starożytne tajemnice. Zatem miłośnicy ezoteryzmu stwierdzają, że odkryli tajemnice dotyczące 
pochodzenia pewnych roślin, minerałów, kryształów, itd.

21

background image

   Tak samo okultyzm, poprzez poznanie tajemnych mocy, chce nimi zawładnąć, także za cenę 
oddania się pod panowanie istot wyższych: ludzie już od jakiegoś czasu wgłębiają się w te 
tajemnice   lub   też   w   nieokreślone   byty.   Bywa   też,   że   pozwala   się   na   to,   aby   człowieka 
prowadziły duchy, o których nie wie, kim one są. Dziś modne jest udawanie się po pomoc do 
magów,   wróżbitów,   widzących   kartomantów   oraz   tych,   którzy   mówią,   że   działają   za 
pośrednictwem ducha-przewodnika. Ale kim on jest? Tego nie wiedzą, jeśli nawet wymawiają 
jego imię. Czym jednak byłby okultyzm, gdyby wszystko stało się jasne? Ograniczę się tylko do 
udzielenia porady, aby powierzyć się przewodnictwu Anioła Stróża i być przede wszystkim 
posłusznym nieustannemu działaniu Ducha Świętego.
   Na  zakończenie   możemy   powiedzieć,   że   ezoteryzm   jest   nauczaniem   tego,   co   ukryte;   a 
okultyzm   polega   na   odkrywaniu   bytów   i   mocy   tajemnych   oraz   przyswajaniu   koniecznych 
praktyk i sposobów, aby osiągnąć nad nimi większą władzę. Te dwa pojęcia są sobie tak bliskie, 
że w wielu tekstach znajdujemy ich połączenie i dlatego mówi się o okultyzmie ezoterycznym. 
Definicje i słowa mogą nudzić słuchających, ale owoce działalności okultystów i ezoterystów są 
dziś poszukiwane, jak nigdy dotąd.
W  tym   rozdziale   będę   mówił  o   sektach,   o  nowej   religijności,   o  satanizmie.  Dwa  następne 
rozdziały poświęcę magii i spirytyzmowi ze względu na ich szczególny rozkwit. Dodam też, że 
w tej dziedzinie wiele zła uczyniły mass media. Propagują bowiem to, co jest widowiskowe i 
tym samym przynosi zysk, podczas gdy ludzie, utraciwszy zdrową religijność, są spragnieni 
nadzwyczajności.
   Ale najpierw zobaczmy, jak bronić się przed okultyzmem, aby móc "zajaśnieć jak gwiazdy, 
pośród pokolenia przewrotnego i zepsutego" (Flp 2,15).

Obrona przed okultyzmem.

   Łatwo  powiedzieć,   na   czym   ona   polega,   trudniej   natomiast   przejść   do   realizacji.   Można 
zapisać  strategię   tej  obrony w  trzech  kluczowych   punktach:  nowa  ewangelizacja,  właściwa 
informacja, wysłuchiwanie osób.

1.   Nowa   ewangelizacja.  O  potrzebie   nowej   ewangelizacji   nieustannie   przypomina   Ojciec 
Święty. Jeżeli okultyzm rodzi się z zaprzeczenia Boga i Jego objawienia i dąży do zniewolenia 
człowieka,   podporządkowując   jego   istnienie  dwuznacznym  bytom   i   rytom,   to   antytezą 
okultyzmu   jest   powrót   do   Boga.   Tylko   w   ten   sposób   można   zachwiać   twierdzami 
bałwochwalstwa i zabobonu, na których bazuje okultyzm.
  Niejednokrotnie mówiłem lub pisałem, że naród włoski jest ludem ochrzczonych pogan, który 
żyje po pogańsku, a o religii wie tylko tyle, co poganie. Wystarczy chociażby spojrzeć na 
rozbite rodziny, na nieuczciwość królującą w każdej dziedzinie życia, na triumf rozwodów i 
aborcji, na małą liczbę narodzin, na pustkę w kościołach. Sądzę, że można porównać naszą  
rzeczywistość do sytuacji panującej w Rzymskim Imperium, podczas okresu dekadencji, który 
został opisany przez św. Pawła w Liście do Rzymian czy też  w  bardziej przystępny sposób 
przez   Henryka   Sienkiewicza   w   powieści   historycznej   Quo   vadis?   Mieliśmy   wówczas   do 
czynienia z ogólnym upadkiem moralności, którego z pewnością nie znały czasy Republiki. 
Podobnie jest i teraz. Skąd wziął się po II wojnie światowej ten upadek wartości oraz tak 
masowe i postępujące porzucanie wiary?

22

background image

   Przyczyn jest wiele, ale niektóre z nich mają szczególe znaczenie. Filozof August Del Noce 
napisał, że historia nowoczesnego świata jest historią do rozpowszechniania ateizmu. Jest to 
prawda i stanowi ona absolutną nowość w ludzkiej historii: ateizm został wpojony ludowi. 
Nigdzie   przedtem   czegoś   podobnego   nie   było.   Próbowano   ewentualnie  wprowadzać  kult 
fałszywych i "kłamliwych magów", jak nazywa ich Dante, albo kult imperatora, albo, którąś 
inną religię odpowiadającą społeczno-kulturowej mentalności danego ludu i danej epoki. Ale 
tylko marksistowski komunizm wpadł na pomysł propagowania ateizmu przy pomocy metod 
"naukowych", co znalazło żyzny teren także w świecie zachodnim, który już wcześniej został 
zagrożony   racjonalizmem,   sekularyzmem   oraz   bardziej   szerzącym   się   konsumpcyjnym 
modelem życia i obojętnością religijną.
  Matka Boża przepowiedziała to wszystko w Fatimie lipca 1917 roku. Był to ów sławny dzień 
przepowiedni, zawierających trzy tajemnice. Pierwsza z nich dotyczyła wybuchu bolszewickiej 
rewolucji   w   Rosji,   która   miała  zaistnieć  pod   koniec   października   1917   roku:   "Rosja 
rozprzestrzeni po świecie swoje błędy, doprowadzając do wojen i prześladowania Kościoła". W 
Moskwie, aż do 1990 roku. Na tamtejszym uniwersytecie istniał Wyższy Instytut Ateizmu, 
gdzie kształcono partyjnych funkcjonariuszy. Nauczano tam także metod niszczenia wiary w 
narodach  religijnych, niezależnie  od tego,  jaka była  to wiara.  W różnych miastach  istniały 
muzea ateizmu, zazwyczaj mające swe siedziby w sprofanowanych kościołach. Wstęp do nich 
był wolny. Nie trzeba też udowadniać, że komunistyczna propaganda okazywała się skuteczna 
w różnych częściach świata, a szczególnie we Włoszech, gdzie wciąż istnieje (także po upadku 
tak zwanego komunizmu realnego) liczniejsza partia komunistyczna na Zachodzie. Od ateizmu 
wiedzie   nieuniknione   przejście,   jak   to   już   mówiłem,   do   zabobonu,   bałwochwalstwa, 
propagowania ezoterycznego okultyzmu, będącego  wielkim  szczepem, z którego "wyrastają" 
magia, wróżbiarstwo, kulty wschodu, satanizm, sekty."Baio Bóg, albo szatan" - nie bez powodu 
były   prowadzone   interesujące   badania   na   temat   związków   zachodzących   pomiędzy 
marksizmem a demonologią i na temat prawdopodobnej konsekracji, czyli poświęcenia się
na   służbę   szatanowi   różnych   historycznych   przywódców   komunizmu,  takich   jak:   Marks, 
Engels, Lenin, Stalin.
   Oczywiście,  że przyczyny takiej sytuacji są różnorakie.  Gdy  Papież w liście apostolskim, 
ogłoszonym w perspektywie przygotowań do Jubileuszu 2000, podsumowuje religijną sytuację 
naszych czasów, podkreśla cztery punkty:
a) Pierwszym symptomem jest obojętność religijna. Ludziom dziś nie zależy już na  religii, 
chyba że chodzi tylko o jakąś jej namiastkę, która nie ma żadnego znaczenia. Słyszymy typowe 
powiedzenia:   "Jestem   religijny,   ale   na   swój   sposób",  czyli  myślę   tak,   jak   mi   się   podoba; 
"Wierzę, ale nie praktykuję", czyli robię to, na co mam ochotę i co mi się podoba, lekceważąc  
Boże przykazania. "Wierzę w Jezusa Chrystusa, ale nie wierzę w księży", czyli wierzę w to, w 
co sam chcę  wierzyć,  nawet jeśli Jezus  powiedział:  "Kto was słucha, mnie  słucha,  kto wami 
gardzi, mną gardzi".

b ) Drugim symptomem podkreślonym przez Papieża jest zagubienie się w sferze etycznej. Nie 
ma czegoś takiego, jak prawo moralne czy moralne wartości. Kolegium kardynalskie, które po 
raz pierwszy w historii Kościoła zgromadziło się nie po to, aby wybrać papieża, ale ustalić 
program obchodów  Jubileuszu  2000, mówiło wprost o zmierzchu etyki ("etycznej nocy"): o 
kompletnej ciemności w odniesieniu do moralnego postępowania.

23

background image

c)   Trzeci   symptom   dotyczy   pewnych   błędnych   idei   teologicznych.   Ileż   rzeczy   zostało 
napisanych przez teologów i biblistów, które wprowadziły głębokie zamieszanie wśród kleru, 
kapłanów   i   biskupów,   a   także   pośród   wierzących.   Posłużę   się   następującym   przykładem. 
Zawsze, gdy spotkałem się z osobami, które wcześniej często przystępowały do spowiedzi, a 
potem zaniedbały się, słyszałem stwierdzenie, że tak poradził im kapłan, aby spowiadali się 
tylko wtedy,  gdy  są pewni, że popełnili grzech śmiertelny. Lepiej, żebym nie mówił tutaj o 
moim zadaniu egzorcysty (nie braknie ku temu okazji). Spotkałem już teologów i biblistów - a  
wraz z nimi biskupów i księży - którzy nie wierzą w działanie złego ducha i w skuteczność  
egzorcyzmów,  mówiących, że te praktyki są powrotem do średniowiecza. Są i tacy, którzy 
odrzucają egzorcyzmy opisane w Ewangelii. Zagubienie się kleru jest zastraszające, a dotyczy 
nauczania i niejednokrotnie także życia osobistego.

d)   Czwartym   symptomem   wymienionym   przez   Papieża   jest   kryzys   posłuszeństwa   wobec 
magisterium Kościoła. Trudno tutaj nie przywołać na pamięć starej maksymy
Dantego: "Macie Stary i Nowy Testament - i Pasterza Kościoła, który was prowadzi - to wam 
wystarczy   do   waszego   zbawienia".  Istnieje  już   taka   prawidłowość,   że   jeśli   się   nie   jest 
posłusznym magisterium Kościoła, to w sposób  nieunikniony  słucha się innych autorytetów: 
prasy lub telewizji albo teologów, którzy szukają rozgłosu i wygłaszają oryginalne poglądy; 
bądź też podporządkowuje się opiniom tak zwanych "widzących"; o ile nie następuje powrót do 
guru lub też do innych religii, które z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego.

2. Informacja. Drugim środkiem obrony przeciwko  okultyzmowi,  na jaki chciałbym wskazać, 
jest   rzetelna   informacja.   Nie   można   uczyć   o   tym,   czego   się   samemu   nie   wie.   Jeśli   w 
seminariach nie mówi się o diable ani o konieczności stosowania egzorcyzmów, to proszę sobie 
wyobrazić,   czy   choćby   wspomina   się   o   okultyzmie,   o   seansach   spirytystycznych   w   ich 
aktualnym wydaniu, o różnych kultach wschodnich lub o tych wszystkich, innych formach, 
które   są   dziś   w   modzie   i   stwarzają   poważne   zagrożenia.   Wiele   osób   opowiada   mi,   że   po  
wcześniejszych  konsultacjach ze swoim proboszczem  zgłaszały się do magów,  aby oni ich 
uwolnili   od   różnych   przypadłości.   Spotkałem   uczniów,   którzy   uczestniczyli   w   seansach 
spirytystycznych, ponieważ nauczyciel religii nie przestrzegł ich przed tym zagrożeniem, nawet 
jeśli wcześniej zostało mu powiedziane, że powinien to zrobić. Nie należy się więc dziwić, jeśli 
książki   zawierające   pytania   stawiane   osobom  nieżyjącym  i   ich   odpowiedzi   są   opatrzone 
wstępem znanych kapłanów. Kto natomiast przestrzega, aby nie uczęszczać do magów? Albo 
kto   ostrzega   przed   niebezpieczeństwem   oglądania   programów   telewizyjnych   propagujących 
magię?

3. Wysłuchiwanie osób. To trzeci wielki środek obrony przed okultyzmem. Ludzie mają swoje 
problemy   i   wątpliwości,   a   w   życiu   nie   brakuje   im   cierpienia.   Potrzebują   więc   osoby 
kompetentnej, która ich z uwagą wysłucha i udzieli porady. Pisze o tym bp Gemma w swoim 
Liście   pasterskim   z   29   czerwca   1992   roku,   ustanawiając   grupy   modlące   się   o   uwolnienie: 
"Sądzę,   że   cierpliwe   wysłuchiwanie   wszystkich   wiernych   przynależy   do   kapłańskiego 
posługiwania. Wszystko powinno być jednak poddane zdrowemu rozeznaniu pasterzy. Lecz 
nigdy duszy zanurzonej w cierpieniu, być może nieświadomej, że jest gnębiona przez złego 

24

background image

ducha   (bo   czy   nie   jest   to   może   jego   zajęcie?)   nie   można   traktować   powierzchownie, 
pomniejszać jej problemów albo jeszcze gorzej, nie chcieć jej wysłuchać. Jezus tak nie czynił". 
I   kontynuuje,   wyrażając   zastraszające   spostrzeżenie:   "Czy   nie   wiedzą   święci   szafarze,   że 
właśnie ich obojętność zmusza często prostaczków i pozbawionych pomocy do odwoływania 
się do magów i czarownic lub też do uciekania się do innych zakazanych praktyk, które są 
uprzywilejowanym narzędziem interwencji złego ducha i jego triumfu? Nie ustawajcie nigdy, 
trzymajcie naszych wiernych z daleka od niego!"
  Dotykamy właśnie kluczowego problemu, który znajduje się u podstaw rozprzestrzeniania się 
okultyzmu we wszystkich jego przejawach. Propozycji stawianych człowiekowi jest wiele i ich 
zakres jest szeroki jak nigdy: reklamy w prasie, w telewizji, w innych środkach masowego 
komunikowania. Oblicza się, że we Włoszech ponad dziesięć milionów osób korzysta z usług 
różnego rodzaju oszustów lub satanistów.. Nie tylko takie zagrożenia istnieją.  Również  inne 
grupy   religijne,   sekty   i   podobne   im   organizacje   oferują   człowiekowi   możliwość   bycia 
wysłuchanym i zainteresowanie jego problemami. Muszę powiedzieć wprost: jeśli przegramy 
walkę o osobiste wysłuchiwanie ludzi, to przegramy również walkę o ewangelizację. Nie znam 
innej alternatywy i nie sądzę, aby taka istniała.
   Oto wymieniłem trzy wielkie środki skierowane przeciwko okultyzmowi występującemu pod 
różnymi postaciami. Chciałbym jeszcze dodać do pierwszego punktu, że ważne jest, aby wiara 
rodziła się ze Słowa Bożego i była przezeń ożywiana. Trzecie tysiąclecie winno wziąć pod  
uwagę   dwa   ważne   dokumenty,   na   których   bazuje   nowa   ewangelizacja.   Istnieje   potrzeba 
ukazywania współczesnemu człowiekowi Jezusa Chrystusa i Jego dzieła w sposób integralny 
oraz   dostosowany   do   naszych   czasów.   Taki   jest  cel  i   taka   jest   treść   dokumentów   Soboru 
Watykańskiego   II.  Istnieje  nagląca   konieczność,   aby   przywrócić   ludom   o   starożytnej 
chrześcijańskiej   tradycji   tę   podstawową   kulturę   religijną,   którą   już   zatraciły.   Od   strony 
religijnej   ludzie   są   niejednokrotnie   analfabetami,   gdyż   nie   znają   nawet   Dekalogu,   nie 
uczestniczą we Mszy św. i nie spowiadają się.  W  tej sytuacji pomocą może być Katechizm 
Kościoła Katolickiego. Są więc odpowiednie środki, a obowiązkiem wszystkich chrześcijan jest 
korzystanie z nich.
   Jak  bronić się przed okultyzmem? Francuz M. Lallemand, badacz okultyzmu, nie waha się 
stwierdzić, że dziś jest więcej miłośników okultyzmu niż wyznawców prawdziwego Boga. Jest 
to straszne stwierdzenie, które skłania do refleksji. Lecz, moim zdaniem, tego typu sytuacja jest  
bezpośrednią konsekwencją odejścia od Boga: upadła wiara, a rozkwita zabobon, ludzie nie 
wierzą   w   Boga   i   oddają   cześć   bożkom.   Jaką   więc   wartość   ma   dla   ochrzczonych 
chrześcijaństwo, skoro nie zachowują już Bożych praw i w zamian uciekają się do okultyzmu?

Sekty

Podejmuję  to zagadnienie chociaż nie jest to zjawisko  ani  najniebezpieczniejsze, ani wcale 
najliczniejsze. Jest to fenomen najbardziej widoczny, którym do tej pory najbardziej przejęły się  
władze kościelne, jeżeli spojrzymy na oficjalne dokumenty. Sama nazwa "sekta" ma wydźwięk 
iroratywny i z pewnością nie obejmuje tylko ruchów, które mają swoje korzenie w okultyzmie. 
Stąd   też  spróbowano  uciec   się   do   nowej  terminologii:  "nowe   ruchy  religijne  i   magiczne". 
Mówiąc  na ich temat, będę obficie korzystał  z czterech dokumentów: z aktów Konsystorza 
nadzwyczajnego z kwietnia 1991 roku; z ankiety przeprowadzonej w różnych częściach świata 

25

background image

na   ten   temat,   a   następnie   z   dokumentu   opublikowanego   w   1986   roku,   podsumowującego 
działalność czterech dykasteriów rzymskich koordynowanych przez Sekretariat Stanu; z badań 
ks.   abpa   Casale   z   Foggi,   które   prowadził   jako   przewodniczący   Centrum   Studiów   Nowych 
Religii   w   1993   roku,   opublikowanych   przez   wydawnictwo   Piemme   pod   tytułem:   Nowa 
religijność i nowa ewangelizacja; z dokumentu Komisji Episkopatu Włoch, również z 1993 
roku, zatytułowanego: Duszpasterskie zaangażowanie Kościoła wobec
nowych ruchów religijnych i sekt.
   Konsystorz z 1991 roku zauważa, że w tego typu ruchach można wyróżnić cztery opcje: 1) 
odrzucenie Kościoła (Chrystusowi mówi się tak, a Kościołowi nie); 2) odrzucenie Chrystusa 
(Bogu mówi się tak, a Chrystusowi nie); 3) odrzucenie Boga (religii mówi się tak, a Bogu nie); 
4) gdy nie zostaje już nic transcendentnego, dochodzi się do ostatecznych wniosków: "ty sam 
jesteś dla siebie bogiem; nie ma niczego innego poza tobą; tylko ty się liczysz, jesteś niezależny 
od innych istnień, od wszelkich reguł, od wszelkiej władzy". Konsystorz stwierdza: "Rozbicie 
na ponad 10000 ruchów religijnych jest także wynikiem działania złego ducha, nawet jeśli 
ludzie tego nie zauważają. Diabolos oznacza tego, który dzieli. 
  Problem ten jest bardzo poważny i łatwo dostrzec jego praktyczne konsekwencje. Na przykład 
w   Ameryce   Łacińskiej   od.6000   do   8000   katolików   każdego   dnia   odchodzi   od   Kościoła 
katolickiego i wstępuje do sekt. Jest oczywiste, że władze kościelne przejęły się tą sytuacją. Np. 
Włochy są krajem,  który proporcjonalnie do ilości mieszkańców ma  największą na świecie 
liczbę   Świadków   Jehowy,   którzy   zrodzili   się   niedawno,   głosząc   swą   naukę   i   proroctwa 
pozbawione   wszelkiego   sensu.   Rozprzestrzenili   się   oni   we   Włoszech   z   powodu   religijnej 
ignorancji, a przede wszystkim z powodu niskiej kultury biblijnej Włochów.  W  tak słabym 
religijnie środowisku okazywały się bardzo skuteczne ich pełne presji metody prozelityzmu 
oraz   apokaliptyczne   akcenty,   nawet   jeśli   regularnie   były   weryfikowane   przez   fakty. 
Świadkowie Jehowy przepowiadali koniec świata na rok 1874, czyli wkrótce po tym, jak się 
narodzili; a potem przesunęli ten termin  na rok  1914; a  kiedy  koniec świata nie nadszedł, 
wyznaczyli   nową   datę   -   rok   1925;   potem   znowu   ogłosili   koniec   świata   w   roku   1975,   aż 
wreszcie w roku 1986. Niezależnie od ewidentnych sprzeczności ruch ten rozciągnął się na cały 
świat i wciąż się rozwija. Dlaczego?
   Ponieważ  ludzie   są   pełni   niepokoju,   żyją  w   świecie,  który  rodzi   lęk   i   nie   daje   żadnych 
gwarancji stabilności. Ludzie przeżywają wiele przeróżnych problemów: gdzie mają znaleźć na 
nie odpowiedź? Księża rzadko godzą się ich wysłuchiwać. W takim razie ludzie udają się do  
magów, wróżących z kart, uzdrowicieli, wróżbitów, widzących albo też poszukują odpowiedzi 
w religiach Wschodu lub oddają się prawdziwemu okultyzmowi. Popychają ich ku temu różne 
problemy, które w taki lub w inny sposób, trzeba rozwiązać. Gdy człowiek spotka kogoś, kto 
jest gotów go wysłuchać i potrafi okazać mu zrozumienie, to w ten właśnie sposób nierzadko 
trafia   do   sekty.   Dla   chrześcijanina   wstąpienie   do   sekty   oznacza:   szukanie   zbawienia   poza 
jedynym   Zbawicielem;   szukanie   prawdy   poza   jedynym   Nauczycielem.   Niekiedy   motywem 
wstąpienia na drogę wskazaną przez okultystów jest chęć zapanowania nad przyszłością, nad 
nadprzyrodzonością oraz pragnienie zdobycia nieśmiertelności.
   Dokument  czterech dykasteriów watykańskich charakteryzuje się poważnym podejściem do 
problemu   sekt,   który   zostaje   uznany   jako   "duszpasterskie   wyzwanie"   dla   naszych   czasów. 
Problem ten jest więc okazją do zrobienia rachunku sumienia. Trzeba nam umieć dostrzec, jaką 
pomoc oferują ludziom sekty, której my nie jesteśmy w stanie udzielić; czego ludzie szukają i 

26

background image

co   znajdują   w   sektach,   ponieważ   nie   znajdują   tego   w   Kościele.   Na   podstawie   badań 
prowadzonych w różnych częściach świata można wymienić te wartości, których ludzie szukają 
w sektach: miłość, wspólnota, dialog, przyjaźń, uczuciowość, braterstwo, pomoc, zrozumienie i 
współczucie, współuczestnictwo, pewność i bezpieczeństwo, ochrona. Spontanicznie rodzi się 
pytanie: czy tradycyjna wspólnota parafialna daje to wszystko? Jeśli nie, to w takim razie, czy  
można dziwić się tej dezercji, jaka ma dziś miejsce?
   W dokumencie poruszone są także inne ważne aspekty, z pewnością sięgające korzeniami do 
Ewangelii,   a   dotyczące   udzielania   pomocy   osobom   potrzebującym.   Wzmiankuje   się   o 
diabelskim opętaniu, ale kładzie się przede wszystkim nacisk na uzdrowienie: ludzie chcą być 
uzdrowieni także na ciele. Ewangelia mówi jasno: "... przyszli oni, aby Go (Jezusa) słuchać i 
uzyskać uzdrowienie ze swych chorób" (Łk 6, 17). Staliśmy się spirytualistami, ale niestety w 
złym   znaczeniu   tego   słowa.   Człowiek   składa   się   z   duszy   i   ciała.   Dlatego   też   posługi 
uzdrawiania i uwalniania mają swoje uzasadnienie w słowach Pana, który udzielił tej władzy 
najpierw apostołom, potem uczniom, a na końcu tym wszystkim, którzy w Niego uwierzyli: 
"Tym zaś, którzy uwierzą (mężczyźni i kobiety; starzy i młodzi; a jedynym wyznacznikiem jest 
wiara), te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać. ) Na chorych ręce 
kłaść będą i ci odzyskają zdrowie" (Mk 16,17-18).  Jest  jasne, że te słowa nie pozostają w 
kontraście, ale są wpisane w całe ewangeliczne nauczanie, które dotyczy wartości cierpienia i 
potrzeby brania na siebie swojego krzyża, aby móc naśladować Mistrza; wiara dowartościowuje 
cierpienie i powiedziałbym, że tylko ona wyjaśnia największy problem człowieka, którym jest 
obecność cierpienia w świecie.  "W  moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa" mówi św. 
Paweł   (Kol   1,24),   oto   wkład,   który   wszyscy   powinniśmy   wnieść   do   zbawienia.   Lecz   te 
stwierdzenia nie powinny doprowadzić nas do odrzucenia wrodzonego nam pragnienia, abyśmy 
zostali uzdrowieni oraz przyjęli od Chrystusa władzę nad złem i zaakceptowali nieprzerwaną 
serię   cud6w,   które   nam   ukazuje   historia   Kościoła.  Wystarczy  pomyśleć   o   procesach 
beatyfikacyjnych czy kanonizacyjnych, w których Kościół zawsze domaga się cudu, i tego, by 
został on skrupulatnie zbadany i potwierdzony.
   Nic  więc dziwnego, że w omawianym dokumencie watykańskim kładzie się nacisk na ten 
aspekt: "Szczególną uwagę należy przywiązywać do posługi uzdrawiania (...)
Nasze duszpasterstwo nie powinno być jednowymiarowe; nie może dotyczyć tylko wymiaru 
duchowego,   lecz   także:   fizycznego,   psychologicznego,   społecznego,   kulturowego, 
ekonomicznego i politycznego". Wystarczy tutaj pomyśleć, niezależnie od cudów uzdrawiania, 
o   wielkim   zaangażowaniu   ludzi   Kościoła   na   rzecz   ludzi   chorych.   Opieka   nad   chorymi, 
bezdomnymi, upośledzonymi, ludźmi w podeszłym wieku, tworzenie szpitali, hospicjów, itp. to 
jeden z ważnych elementów działalności Kościoła.
  Różne synody diecezjalne opowiedziały się za uprzywilejowaniem ludzi ubogich; my wszyscy 
mamy być Kościołem ubogich. Takiego wyboru dokonała także Komisja Episkopatu Włoch w 
dokumencie: Kościół włoski i perspektywy kraju (23 października 1981 r.). 
Z   pewnością  wypłynęło  z   tego   wiele   dobrych   inicjatyw.   Mimo   wszystko   lękam   się,   by 
opowiedzenie   się   za   ubogimi   nie  okazało  się   częstą   retoryką,   gdyż:   kończąc   swą   posługę 
egzorcysty,  widzę  jak  wiele  osób  jest  niezrozumianych  przez  rodzinę,   przez  lekarzy,  przez 
kapłanów i nie wiedzą do kogo mają się zwrócić o pomoc. Chciałbym, aby we wszystkich 
kościołach   powtarzano   modlitwę   pierwszych   chrześcijan:   "daj   sługom   Twoim   głosić   słowo 
Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby

27

background image

uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię me tego Sługi Twego, Jezusa" (Dz 4,29-
30).
 Jest także inny temat, na który zwrócono uwagę w dokumencie watykańskim, a zasługiwałby 
na osobne omówienie. Dotyczy on znaczenia charyzmatów oraz profetycznej i charyzmatycznej 
posługi osób. Jakże wielki to powrót do najprawdziwszych początków chrześcijaństwa!
W  niezbyt   odległej  przeszłości  dzielono  Kościół   na  ten  nauczający  (papież   i  biskupi)  oraz 
Kościół   uczący   się  (wszyscy  inni   wierni),   który   nie   ma   nic   do   powiedzenia,   tylko   ma   się 
wszystkiego uczyć. Ale nie tak wyglądał Kościół apostołów, o którym uczył św. Paweł, mówiąc  
o   charyzmatach   (umieszczał   on   w   hierarchii   charyzmatów   pasterzy   Kościoła   dopiero   na 
czwartym miejscu, jeśli nie dalej, ponieważ do pasterzy należało zawsze ostatnie słowo, ale 
przecież nie było to jedyne słowo). I nie taki jest Kościół ukazany przez Sobór Watykański II,  
gdy   spojrzymy   na   nr   12   Lumen   Gentium   i   m   3   Apostolicam   Actuositatem.   Nie   ma   dziś 
wątpliwości, że większe dowartościowanie osób, a szczególnie kobiet, przez sekty i inne tego 
typu ruchy wpłynęło na ich rozprzestrzenianie się w świecie.

Nowa religijność.

   Dziś  jest   w   modzie   bardziej   niż   kiedykolwiek.   Wybrano   ten   termin   na   określenie   tych 
chrześcijan,   którzy   się  za  nich  uważają,  pomimo   że   przyjmują   teologiczne   i   moralne   idee 
niezgodne   z   chrześcijaństwem.   Jednym   z   najbardziej   rozpowszechnionych   wierzeń, 
przyjmowanym przez ponad jedną czwartą Włochów, jest wiara w reinkarnację. Kłóci się ona z  
pojęciem   zmartwychwstania,   a   więc   z   wiarą   chrześcijańską,   podobnie   jak   uczęszczanie   na 
seanse   spirytystyczne,   korzystanie   z   usług   magów,   wróżących   z   kart   i   tym   podobnych. 
Zaliczyłbym jeszcze do form zabobonu nierozumną pogoń za domniemanymi objawieniami, 
objawieniami prywatnymi, rzekomymi charyzmatykami. Tym wszystkim formom towarzyszy 
zazwyczaj całkowita nieznajomość Biblii, nauki chrześcijańskiej, nauczania Kościoła. Wielu 
nie wierzy już w jedynego Boga, jedynego Zbawiciela i Mistrza. Chcą pogodzić wszystko ze 
sobą, głosząc teorię, że religie są sobie równe.
  W odniesieniu do postaw moralnych uważa się jako prawomocne: rozwody, aborcję, stosunki 
przedmałżeńskie. Równie poważnym wykroczeniem jest nawiązywanie kontaktów z osobami 
lub środowiskami, które głoszą poglądy przeciwne chrześcijaństwu: grupy religii wschodnich 
czy też osoby pokroju Sai Baby, którego uważam za pierworodnego syna szatana. Nie trzeba 
zaznaczać, że tylko nowa ewangelizacja, czyli poważne zgłębienie istoty chrześcijaństwa, może 
przeciwstawić się tym bardzo częstym przypadkom zgubnej religijności.

Satanizm

   Jest prawdopodobnie kulminacyjnym momentem ludzkiej przewrotności i odejścia człowieka 
od Boga, od swojego Stwórcy, z którego wywodzimy się i do którego zmierzamy.
 

 Pierwsze  stwierdzenie   brzmi   następująco:   satanizm   istnieje   w   swojej   straszliwej 

rzeczywistości.   Nie   należy   ulegać   opinii   propagowanej   przez   massmedia,   które   redukują 
satanizm do sfery sensacji, przedstawiając go raz jako coś budzącego grożą innym razem jako 
coś dramatycznego lub też jako coś śmiesznego. Massmediom zależy tylko na widowiskowości. 
Prawdą   jest,   że   istnieje   szatan   i   rozwija   się   satanizm.   Lecz   Chrystus  zwyciężył  szatana   i 

28

background image

przyszedł specjalnie po to, aby zniszczyć jego dzieło. Jeże1i istnieje satanizm, to spójrzmy mu  
"prosto w twarz". Istnieją dwie formy satanizmu.

1. Satanizm bezosobowy. W wielu systemach światopoglądowych, ostatnio w New Age, szatan 
nie jest osobą, lecz wskazuje na postawę człowieka skierowaną przeciwko Bogu, przeciwko 
moralności, przeciwko władzy, przeciwko wszelkim hamulcom czy tez różnym ograniczeniom. 
Człowiek często czyni to, na co ma ochotę i postępuje tak, jak jemu wydaje się, że jest słusznie. 
Możemy wyrazić ten sposób myślenia następująco: ,Ja jestem Bogiem, ja jestem absolutem, 
wolnym   i   niezależnym   od   jakiegokolwiek   prawa   i   więzów".   W   ten   sposób   wyraża   się 
przeważnie sataniczny rock  w  swojej treści podprogowej. To, że mamy tutaj do czynienia z 
satanistyczną inspiracją nie ma wątpliwości. Nigdzie szatan nie jest tak obecny jak tam, gdzie 
się zaprzecza jego istnieniu. Efektem tego jest zawsze totalne zniszczenie. Zwróćmy uwagę, że 
ostatecznym celem okultyzmu jest człowiek, który żyje bez prawa, bez hamulców, bez kontroli, 
czując się absolutnym panem, władającym prawami natury, kosmicznymi mocami, istniejącymi 
poza przestrzenią i czasem.

2. Szatan widziany jako ten, który przeciwstawia się Bogu. Mamy tu do czynienia z drugim 
aspektem o wiele bardziej rozpowszechnionym i istniejącym od zawsze (na przykład kult Sziwy 
w Indiach jest kultem satanistycznym). Szatan przekonuje, że jest mocniejszy od Boga i może 
dać człowiekowi szczęście, ofiarując mu zakazany owoc. Dlatego też domaga się dla siebie 
określonego   kultu,   swoich   kapłanów   i   osób   jemu   konsekrowanych,   oraz   ofiar.   Wszyscy 
przynajmniej  słyszeli  o  "czarnych  mszach",  o  profanacjach  tabernakulum  i  cmentarzy.   Być 
może we Włoszech nalezą do rzadkości te formy kultu, które są pełne okrucieństwa, często 
połączone   z   gwałtem,   ze   składaniem   ofiar   z   ludzi   (lecz   wciąż   ginie   wiele   dziewcząt,   a  
szczególnie nastolatek lub nawet małych dziewczynek, o których można przypuszczać, że są 
dziewicami). Częściej zadawalają się sataniści zabijaniem zwierząt. Znamy we Włoszech cztery 
duże sekty satanistyczne, do których dochodzi około 600 grup satanistycznych: z reguły nie są 
one zbyt liczne, ale za to bardzo ruchliwe; szybko powstają, jak i szybko znikają.
   Co daje satanizm? Dlaczego wywiera tak duży wpływ na młodzież poszukującą satysfakcji i 
na starszych, którzy czują, że w życiu nie zrealizowali się lub też są rozczarowani? Ofiaruje im 
zaspokojenie trzech wielkich namiętności: władzy, bogactwa, przyjemności. W ten sposób, w 
sposób bardzo przebiegły był kuszony sam Chrystus.
Oto przykład, który zaczerpnąłem z miesięcznika Ruchu Odnowy, z kwietnia 1993 roku:
   "Młody  człowiek opowiadał mi o związkach między satanizmem a okultyzmem. Zapytałem 
go, co zawiera czarna torebeczka, którą ma zawieszoną na szyi. Wyciągnął i z niej malutką 
buteleczkę z  żółtym  płynem i powiedział: gdy spotykam dziewczynę, która podoba mi  się, 
wylewam trochę płynu na swoje ręce, a następnie śpiewam modlitwy - do złego ducha i podaję 
rękę dziewczynie. Jeśli mnie dotknie, zostaje złapana przez czary i staje się moja" (s. 33). 
   Nie  sądzę,   że   ten   zły   środek   działa.   Z   pewnością   nie  funkcjonuje,  jeśli   dziewczyna   jest 
"uzbrojona",   czyli   jeżeli   żyje   w   łasce   Bożej,   modli   się,   jest   zjednoczona   z   Bogiem.   Nie 
chciałbym, aby dziewczyny przestraszyły się i nie  podawały  ręki chłopcom. Zainteresowała 
mnie mentalność tego chłopca: jego nierozwaga i konsekrowanie się szatanowi oraz modlitwy 
do niego zanoszone o zaspokojenie przyjemności, głupota kogoś, kto sprzedaje duszę diabłu dla 
otrzymania przejściowej satysfakcji.

29

background image

   Jak  bronić   siebie   i   innych   przed   satanizmem,   a   szczególnie   ludzi   młodych,   którzy 
niejednokrotnie czują się tak osamotnieni i nierozumiani oraz nie znajdują odpowiedzi na swoje 
problemy? Wymienię jeszcze raz trzy środki przytoczone już na początku: nowa ewangelizacja, 
informacja, umiejętność słuchania. Patrzę na przykład Papieża, który podejmuje bezpośredni 
dialog z tłumami młodych ludzi i potrafi ożywiać młodzież, dając jej wymagające odpowiedzi  
Chrystusa oraz ukazując heroiczne wyzwania Ewangelii, z zapałem i miłością, bez stosowania 
żadnych niedomówień. To nie my zdobywamy młodzież, lecz czyni to sam Chrystus. Nam 
trzeba Go objawiać: "Idźcie na cały świat, nauczajcie wszystkie narody; Ja jestem z wami" (por.  
Mt 28,19-20).
   Są  to słowa pełne nadziei i pewności. Nigdy Biblia niemówi nam, abyśmy bali się złego 
ducha; byłoby głupstwem bać się kogoś pokonanego już przez Chrystusa. Biblia mówi nam, 
abyśmy się bali grzechu i tego wszystkiego, co może zabić duszę. Jakże mocne jest to zdanie 
św. Jana: "Wiemy, że każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga 
strzeże go, a Zły go nie dotyka" (I J 5, 18). Oczyszczeni krwią Chrystusa, odrodzeni z Ducha 
Świętego, chronieni przez Niepokalaną Dziewicę nie powinniśmy się lękać, ale powinniśmy 
być wierni słowu Pana.
  Warto przypomnieć, że satanizm niestety rozwija się na całym świecie, szczególnie wśród mas 
ludzi młodych, na kt6rych wielki wpływ wywiera muzyka rockowa, ale także oddziałuje na 
dzieci przy pomocy wielu środków, które wydają się niekiedy bardzo niewinne, jak choćby 
niektóre filmy animowane, gry komputerowe, naklejki, itp. 
Nadszedł   czas,   aby   kapłani,   wychowawcy   i   rodzice   otworzyli   oczy.   Chociaż   w   Stanach 
Zjednoczonych odkryto wiele zbrodni o podłożu satanistycznym, satanizm jest tam traktowany 
tak,   jak   inne   religie.   Jest   to   zupełny   absurd.   To   tak,   jakby   powiedzieć,   że   w   demokracji 
wszystkie ruchy mają prawo istnieć, także te, które nawołują do wprowadzenia dyktatury, czyli 
do   zniszczenia   demokracji.   Tym,   którzy   chcieliby   pogłębić   swoją   wiedzę   na   temat 
prawdziwego oblicza współczesnego satanizmu, polecam obejrzenie filmu na kasecie wideo: 
Adoracja diabła (Ed. Dehoniane, Rzym). Zgodnie z ostrzeżeniem wydawcy zostały tam podane 
informacje   i   pokazane   obrazy   przejmujące   grozą   (jest   to   ostrzeżenie   dla   osób   bardziej 
wrażliwych, które chcą obejrzeć ten film). Biorąc pod uwagę, że nagranie jest zaledwie tylko 
pobieżnym szkicem, należy zakładać, że rzeczywistość wygląda jeszcze gorzej.
   Egzorcyści  obecni na spotkaniu międzynarodowym  w  Rzymie w 1994 roku zapoznali się z 
jeszcze bardziej przerażającymi materiałami. Zostały one nam udostępnione przez psychiatrów i 
egzorcystów  amerykańskich. Szczególnie  szokujące  były informacje  dotyczące  torturowania 
dzieci.   Oczywiście   mówiono   potem,   jak   wiele   może   zależeć   od   egzorcysty   prowadzącego 
uwolnienie od wpływów złego ducha lub tez wyzwalającego z samego opętania.

MAGIA

   Jest  to jeden z głównych owoców okultyzmu, najbardziej rozpowszechniony wśród ludzi. 
Mówię   o   nim  dlatego,   ponieważ   spotykamy   magię   w   każdej   epoce   historycznej   i   jest   ona 
stosowana u wszystkich ludów. Jednak trudno o niej mówić, gdyż mamy do czynienia z bardzo 
rozległym   zjawiskiem;   można   by   zapełnić   całe   biblioteki   książkami   na   ten   temat.   Nie 
chciałbym   powtarzać   tego,   co   napisałem   już   na   temat   magii   w   mojej   pierwszej   książce 

30

background image

„Wyznania   egzorcysty”   (Edycja   Świętego   Pawła,   Częstochowa),   chociaż   niektórych 
fundamentalnych pojęć nie mogę pominąć.

Dlaczego magia?

   Dlaczego  magia cieszy się dziś taką  popularnością?  Powody są trzy i za chwilę je podam. 
Magia jest jedną z podstawowych form zabobonu, gdyż - jak to nieustannie powtarzam - jest 
matematycznym pewnikiem, że tam, gdzie upada wiara, zawsze rozwija się zabobon. Magia 
występuje   wszędzie   niezależnie   od   rozwoju   kulturalnego,   naukowego   i   od   postępu 
ekonomicznego jednostek lub też całych narodów. Ci, którzy uczęszczają do magów, wcale nie 
są osobami naiwnymi, niedoświadczonymi i analfabetami. Spotykamy ich wśród wszystkich 
kategorii społecznych i zawodów; są wśród nich przemysłowcy, politycy,  sportowcy,  a także 
nieszczęśliwie zakochani oraz ubodzy. Nie brak w tej grupie nikogo - zdarzają się nawet księża!
Dlaczego magia występuje we wszystkich epokach i wszystkich kulturach? Co skłania ludzi do 
szukania   porady   u   magów   i   czarowników?  Oczywiście  człowiek   żywej   wiary   w   różnych 
okolicznościach swego życia zwraca się o pomoc do Boga. Lecz kiedy nie ma tej wiary albo 
jest ona tak słaba, że współegzystuje z zabobonami, to człowiek pokłada ufność w pewnych 
osobach, tak jakby one miały tajemną moc nad naturą, nad wydarzeniami, nad osobami poprzez 
stosowane przez nich formuły, ryty,
amulety.
Te trzy powody, dla których magia jest tak popularna,  to:  strach, ciekawość i władza. Są to 
odwieczne czynniki, które nigdy nie mają swojego końca.

1. Strach.
Istnieje zło, szerzą się choroby fizyczne i psychiczne, na które oficjalna medycyna nie znajduje 
lekarstwa,   zdarzają   się   również   niepowodzenia   lub   też   nieszczęścia.   Można   nagle   stracić 
zdrowie czy majątek, można doznać niespodziewanej porażki na polu uczuć.
Mogą wydarzyć się różne nieszczęścia następujące nagle jedno po drugim lub też pojawić się 
różnorakie   trudności,   które   wydają   się   być   nie   do   przezwyciężenia.   Gdzie   znaleźć   środki 
zaradcze   przeciwko   takiemu   pechowi?   Osobiście   nigdy   nie   byłem   pechowcem,   ale   osób, 
którym od jakiegoś momentu w życiu nic się nie udaje, spotkałem bardzo wiele.  Gdy  ktoś 
doświadcza   samych   niepowodzeń   (w   pracy,   w   rodzinie,   ze   zdrowiem)   i   spostrzega,   że 
wszystkie   środki   zaradcze,   do   których   się   uciekał,   okazały   się   nieużyteczne,   czuje   się 
zmuszony, by sięgnąć po tzw. środki alternatywne - jest to eleganckie wyrażenie, przy pomocy 
którego wiele razy usiłujemy przykryć naszą głupotę. Do tych środków alternatywnych należy 
między innymi zwracanie się o pomoc do magów czyli do tych, którzy potrafią zrozumieć, 
gdzie   kryje   się   zło   lub   czary   ("rzucono   na   ciebie   urok"   -   tak   brzmi   jedna   z   najczęściej 
stawianych diagnoz) czy potrafią wyjaśnić, dlaczego danej osobie nigdy nic się nie udaje i 
obiecują magiczne lekarstwa.
   Wspomniałem,  że uczęszczają do magów także osoby,  które  wyróżniają się wielką kulturą. 
Dzieje się tak dlatego, że gdy człowiek popada w nieszczęścia, to znajduje się w takim stanie  
psychicznym, iż nie myśli ani nie rozumuje poprawnie; jest w stanie zaakceptować wszystko, 
byleby tylko wyjść z trudnej sytuacji. Oto dlaczego inżynier będący specjalistą od elektroniki 
zapłacił czterdzieści dwa miliony lirów za amulet zrobiony z bezwartościowych świecidełek. 

31

background image

Kazano   mu   nosić   go   zawsze   przy   sobie.   Gdy   na   jego   oczach   otworzyłem   ten   amulet   i 
wysypałem jego zawartość, nie wytrzymałem i powiedziałem: "Proszę wybaczyć, ale czy nie 
uważa się pan za kretyna, że pan w to uwierzył?" Inny przykład: mężczyzna zakochany do  
szaleństwa, utraciwszy swoją piękną ukochaną, chce ją odzyskać za wszelką cenę. Powiedziano 
mu, że musi okrążyć trzy razy stół na czworakach, dotykając językiem ziemi, a wtedy odzyska 
swoją dziewczynę. Nie zawahał się ani chwili...

2. Ciekawość. Od ciekawości prawie że niewinnej ("Chcę usłyszeć, co mi powie"), przechodzi 
się później do chęci poznania na drodze magicznej tego, co jest zakryte. Jest to jeden z filarów 
okultyzmu. Bardzo często ludzie wypytują maga o przyszłość: "Co mnie spotka? Czy znajdą 
pracę? Czy znajdą męża?" Zapytują też o teraźniejszość lub o przyczyny istnienia zła, które ich 
spotyka   ("Trzeba   znaleźć   winnego   za   wszelką   cenę")   albo   też   szukają   wyjaśnienia   swoich 
wątpliwości ("Czy jest prawdą, że moja żona mnie zdradza i z kim?"), bądź też rady, jak mają 
zachować się w danym przypadku ("Czy wziąć udział w konkursie lub dążyć do podtrzymania 
znajomości   z   daną   osobą,   bądź   zażywać   takie   a   nie   inne   lekarstwo?").   Przy   pomocy 
massmediów, które z wielką pompą promują spektakle z udziałem magów, także ci, którzy 
wcześniej nigdy o tym nie pomyśleli, aby do nich się zwrócić, teraz czują się do tego zachęcani.

3. Władza.
Pod tym pojęciem rozumiem chęć zysku materialnego, pragnienie sukcesu, bycia sławnym i 
podziwianym   za   wszelką   cenę,   a   także   wolą   zwycięstwa   nad   swymi   rywalami,   to   jest: 
konkurentami   w   handlu,   w   polityce,   w   karierze   zawodowej,   itp.   Mówimy   tutaj   również   o 
pragnieniu odniesienia zwycięstwa za wszelką cenę, a więc także za cenę niszczenia innych. 
Wkraczamy   w   ten   sposób   na   teren   tak   zwanej   "czarnej   magii".   Czasami   człowiek   pragnie 
osiągnąć pożądane rezultaty na drodze magicznej lub za pomocą tych umiejętności, których nie 
jest w stanie osiągnąć na drodze naturalnej: przez inteligencję, studia, zaradność, miłość do 
innych i wtedy odwołuje się do tajemnych sił okultystycznych, które gwarantują mu odniesienie 
sukcesu.
   Można zwracać się do magów, kierując się jednym z trzech wymienionych wyżej czynników 
lub też poświęcić się studiowaniu magii i jej praktykowaniu, chcąc samemu zostać magiem. W 
obu przypadkach mamy do czynienia z wolą zwracania się do sił okultystycznych, dobrze nie 
zidentyfikowanych.   To   wszystko   wiąże   się   ze   stosowaniem  nieznanych   formuł,   rytów,   aby 
zdobyć wiedzę, której w inny sposób nie można posiąść (także jeśli potem to wszystko okazuje 
się być zwykłą błazenadą) . Celem jest opanowanie sił natury i zapanowanie nad wydarzeniami 
lub wywieranie wpływu  na innych  albo  tez  zdobycie  umiejętności właściwej  obrony przed 
innymi.
  Mamy wówczas do czynienia z zabobonem i bałwochwalstwem, gdyż chodzi o poszukiwanie 
prawdy poza Bogiem i poza Jego prawami, które nie satysfakcjonują, albo w które się już nie  
wierzy i dlatego dana osoba poszukuje innych dróg, odmiennych praw, różnych bóstw, które 
mają przyjść jej z pomocą. Cała historia zbawienia obrazuje w alternatywę, która nie dotyczy 
tylko   ludu   hebrajskiego,   ale   staje   się   symbolem   całej   ludzkości   wszystkich   czasów.   Żydzi 
znajdowali się pośród ludów pogańskich, które miały taką właśnie mentalność. Każdy lud miał  
swoje bóstwa  opiekuńcze,  a każde terytorium posiadało swoich bogów. Stąd też wypływała 
ciągła pokusa funkcjonująca pośród narodu żydowskiego: "Czy wierzyć w prawdziwego Boga, 

32

background image

który objawił się Abrahamowi, Mojżeszowi, prorokom, który wyzwolił ich z niewoli egipskiej 
lub też wierzyć w bogów tych narodów, wśród których zamieszkiwali lub w opiekuńczych 
bogów tych miejsc, w których przebywali? Kto bardziej zasługiwał na zaufanie, kto bardziej się 
nimi opiekował i za kim bardziej opłacało się iść?  W  ten sposób wierność przeplatała się ze 
zdradą, a ucieczka z decyzją powrotu; żyli niczym zawieszeni na huśtawce sprzecznych decyzji 
i obietnic.
   Podobnie  zachowuje się współczesny chrześcijanin  i  można przypuszczać, że chrześcijanin 
dnia   jutrzejszego   też   nie   będzie   inny.   Wyzwolony   przez   Boga   poprzez   chrzest   z   niewoli 
szatana,   depozytariusz   Bożych   obietnic   dotyczących   życia   i   ludzkiego   przeznaczenia,   które 
dobrze zna, jest mimo wszystko wystawiony na nieustanną pokusę pójścia za ideałami tego 
świata,   ryzykując   niebezpieczeństwo   zatracenia.   Także   odwoływanie   się   do   magii  jest  tym 
oczywistym znakiem, że człowiek nie ucieka się do Boga, aby rozwiązać własne problemy, ale 
wybiera   te   drogi,   które   wydają   mu   się   łatwiejsze   i   wygodniejsze,   nawet  jeśli  są   one 
powykrzywiane.
    Żeby  jeszcze lepiej zrozumieć motywy popularności  magii  w naszych czasach, nie wolno 
zapomnieć   o wpływie,  jaki  w  tej  dziedzinie  wywierają  massmedia,  a  szczególnie  telewizja 
poprzez upowszechnianie pewnych widowisk i reklamowanie osób, które nieustannie oszukują 
widzów. Ministerstwo Zdrowia nie interweniuje, nawet jeśli ci oszuści obiecują uzdrowienie ze 
wszystkich chorób oprócz raka, począwszy "od trombozy (zakrzepicy) do zapalenia stawów, od 
cukrzycy po isjasz" ( cytuję słowa prof. Silvio Garattini, dyrektora Instytutu "Mario Negri",
odważnego i samotnego demaskatora tych publicznych oszustw). Tym problemem nie zajmuje 
się   prokuratura,   która   jest   zbyt   zapracowana   ciągnącym   sie   miesiącami   dochodzeniem   nad 
płaczącą figurką Matki Bożej, nie zdając sobie sprawy, że naraża się na śmieszność. Natomiast 
gdy ktoś reklamuje siebie jako tego, który rzuca uroki i jest zdolny sprowadzić śmierć na inną 
osobę, czyli że jest zabójcą, prokuratura nie interweniuje. Także księża, którzy z reguły na tym 
polu są totalnymi analfabetami, nie wykazują zainteresowania tym tematem. Zacytuję tylko 
jedno stwierdzenie z komunikatu Episkopatu w Campanii, opublikowanego 2 kwietnia 1995 
roku: "Złe spojrzenie, zaczarowanie i rzucanie uroku są to akty wywodzące się z naiwności i 
słabości wiary". Nie! Nie mogę się z tym zgodzić. Są one znacznie czymś więcej.
   Przecież  Biblia prowadzi dosłownie śmiertelną walkę przeciwko magii. Czytamy, ze także 
inne   ludy   współczesne   Hebrajczykom   skazywały   czarowników   na   śmierć.  Oznacza  to,   że 
istniało  rozpowszechnione  przeczucie,  magia  zawiera  w  sobie coś ze zła, coś diabelskiego, 
dlatego należy ją eliminować. Oczywiście mówię tutaj o najgorszym typie magii, czyli o tym, 
który Biblia potępia ok. 30 razy. Już w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 18, 10-12) zostało 
stwierdzone: "Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, ( ...) kto by uprawiał wróżby, przepowiednie,  
magię i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów, wywoływał umarłych. 
Obrzydliwy jest bowiem dla Jahwe każdy, kto to czyni". Natomiast w Księdze Kapłańskiej (Kpł 
19, 26) stwierdza się: "Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów". 
W Księdze Wyjścia (Wj 22,17) czytamy: "Nie pozwolisz żyć takiej, która oddaje się czarom". 
W Księdze Kapłańskiej zostało powiedziane wprost: "Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta 
będą wywoływać duchy albo wróżyć,  będą  ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami 
ściągnęli śmierć na siebie" (Kpl 20, 27). Uciekano się, jak widzimy, do bardzo drastycznych 
metod!

33

background image

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy w nr 2117: "Wszystkie praktyki magii i czarów, 
poprzez które zmierza się do podporządkowania mocy okultystycznych i wykorzystania ich na 
własną korzyść oraz wywierania wpływu nadprzyrodzonego na bliźnich nawet dla zapewnienia 
im zdrowia, są ciężkim przewinieniem przeciwko cnocie religijności. Takie praktyki jeszcze 
bardziej   zasługują   na   potępienie,   gdyż   towarzyszy   im   intencja   szkodzenia   innym   albo   gdy 
odwołują   się   do   interwencji   złego   ducha".  Jest  też   potępione   noszenie   amuletów   (które 
magowie rozdają obficie z cudowną obietnicą, za co zresztą pobierają duże pieniądze). Zostaje 
jasno stwierdzone w nr 2116: "Wszystkie formy oddawania  czci boskiej siłom natury należy 
odrzucić:   odwoływanie   się   do   szatana   lub   złych   duchów,   wywoływanie   zmarłych   bądź 
stosowanie innych praktyk, które są kłamliwie uważane za objawienie przyszłości. Konsultacja 
na podstawie horoskopów, zjawisk astrologicznych, wróżb z dłoni, interpretacja przepowiedni i 
dziejów, a wreszcie poznawanie fenomenów widzących, uciekanie się o pomoc do medium, to 
wszystko powoduje, że człowiek chce zapanować nad czasem, historią i wreszcie nad samymi  
ludźmi, kierując się pragnieniem wykorzystywania własnych, ukrytych mocy.
Pozostają   w   sprzeczności   z   czcią   i   szacunkiem,   które   są   wyrazem   miłości   i   bojaźni,   które 
powinniśmy okazywać tylko samemu Bogu".
  Nie istnieje tylko jedna forma magii. Do tej pory mówiliśmy o magii właściwej i prawdziwej, 
która dzieli się na magię wyższą i niższą, to jest na magię białą i czarną. Jest ona naprawdę 
niebezpieczna, ponieważ odwołuje się do interwencji złego ducha i może stać się przyczyną  
chorób pochodzących od złego, a nawet samego opętania diabelskiego. Jest to ta magia, którą 
Biblia potępia.
   Lecz istnieje także magia prosta (wiejska) lub terapeutyczna: czarownik wiejski albo wiejska 
starowinka, która zna niektóre zioła, odmawia modlitwy i każe sobie za nie płacić. W tych 
przypadkach   nie   ma   niebezpieczeństwa   i   nie   należy   dać   się   zwieść   słowom;   np.   samemu 
faktowi, że osoby te nazywane są miejscowymi czarownicami czy czarownikami.
  Istnieje też magia oszukańcza, czyli ta, którą reklamuje sie w gazetach i w telewizji. I dziś jest  
ona najbardziej rozpowszechniona, dlatego też zasługuje na osobne omówienie.

Magia - oszustwo

   W celu zdemaskowania tej formy magii, rozpropagowanej przy pomocy wszelkich środków 
reklamowych, uczony Armando Pavese napisał książkę pełną zdrowego rozsądku i dokładnych 
danych pt. „Come difendersi dai maghi?” [Jak bronić się przed czarownikami? (Ed. Piemme  
1994), do której też chętnie się odwołuję. Pavese ujawnia triki czarowników i magów, podobnie 
jak uczynił to francuski prestidigitator Gerard Maya, w swojej książce dotyczącej działalności 
oszustów parapsychologii. Kto poważnie zajmuje się tym tematem, ten wie, jak ważne jest, aby 
ustrzec  się przed  tymi  sztuczkami.  W czasie jednego z  wywiadów,  którego  udzielałem dla 
niemieckiej telewizji, zapytano mnie, dlaczego dziś jest tak wielu magów.
Odpowiedziałem   prawie   spontanicznie:   "Ponieważ   wierzą   Biblii".   Poproszono   mnie   o 
wyjaśnienie   tego   stwierdzenia.  Odpowiedziałem:  "Biblia   stwierdza,   że   liczba   głupców   jest 
nieskończona, a magowie właśnie na to liczą”.
  Przyjrzyjmy się niektórym z tych osobistości, aby wyrobić sobie na ten temat pewny pogląd. 

34

background image

W 1979 roku panowie Davanzo i Bortolotto zaczęli organizować kongresy dla czarowników i 
magów.   Zmierzali   oni   do   założenia   związku   zawodowego.   W   1980   roku   dyplom   maga, 
alchemika, astrologa, wróżbity, okultysty, czarnoksiężnika, spirytysty kosztował 30000 lir6w. 
W   1982   roku   poseł  Chrześcijańskiej  Demokracji   -   pan   Contu,   zaproponował   uchwalenie 
ustawy,   która   zezwalałaby   na   rejestrację   związku   zawodowego   doradców   i   działaczy 
okultyzmu.  Przeważył  zdrowy rozsądek deputowanych, którzy nie dopuścili, aby rozpoczęto 
dyskusję   nad   tą   propozycją.   A   na   tym   polu   zdrowy   rozsądek   jest   najbardziej   koniecznym 
rekwizytem.   Przy   jego   pomocy   z   łatwością   można   zdemaskować   całą   armię   oszustów. 
Opowiadano mi na przykład o czarowniku, który zapala trzy świeczki ułożone w trójkąt, spala 
trochę kadzidła, błogosławi szklanką z wodą, używając tajemnej formuły i daje ją do wypicia. 
Nie trzeba wiele, aby zrozumieć, że te wszystkie czynności są tylko pozbawioną znaczenia 
inscenizacją. A jednak zarabia on na tej działalności miliardy.
  Spójrzmy na jednego z najbardziej sławnych magów,
Marka Belelli, który oddziaływał za pośrednictwem swoich występów w telewizji i kazał się 
nazywać "boskim Otelmą". W 1987 roku wynajął statek Enrico Costa i zorganizował magiczny 
rejs. Było to turystyczne przedsięwzięcie połączone z magicznymi praktykami i okultyzmem: 
na   statku   prowadzono   kursy   astrologii   i   wróżenia,   czytania   z   ręki,   przepowiadania   z   kart, 
prowadzono seanse hipnotyczne, sprawdziany mocy. Skazany za oszustwo, za wyłudzenie 20 
milionów od młodego człowieka, chorego na depresję, zgodził się, aby odpowiedzieć na kilka 
pytań z zastosowaniem wykrywacza kłamstw doktora Gagliardi. Przyznał on, że 92% magów to 
oszuści. Wyznał, że żądał 500 000 lirów za magiczny napój, a jego magnetyczny, fluid jest 
tylko owocem sugestii. 
  Spójrzmy teraz na Bruna Bassi, zwanego magiem Basin. Z pewnością ma głowę do interesów. 
Sprzedaje korespondencyjne kursy magii i wróżenia, i konsekwentnie przyznaje dyplomy po ich 
ukończeniu.  W  latach   80   wydawał   katalog   magicznych,   satanistycznych,   spirytystycznych 
artykułów, oferując do sprzedaży: krew smoka, czarne kadzidło, czary miłości, woskowe lalki 
dla rzucenia uroku nienawiści i śmierci, talizmany umożliwiające rozkazywanie duchom.
  Przytaczam ogłoszenie z wysokonakładowej gazety (oczywiście chodzi o płatne ogłoszenie ): 
"Tiziana, wielka mistrzyni nauk okultystycznych, astrolog, egzorcysta, demonolog, jest w stanie 
oddać ci ukochaną osobę w krótkim czasie, umożliwia zawieranie związków na tle seksualnym, 
niszczy na zawsze uroki albo czary rzucone na osoby czy  pomieszczenia;  eliminuje rywali i 
konkurentów. Da ci sukces i bogactwo. Jest członkinią włoskiego i europejskiego związku". Nie 
zostało napisane, o jaki dokładnie związek chodzi, być może o związek "miłośników myszki 
Miki".
   Jest jeszcze jeden mag, którego nie można pominąć milczeniem: Giuseppe Moreno. Pod jego 
zdjęciem widnieje wielki podpis: "mag pobłogosławiony przez Papieża". Warto zauważyć tę 
dwuznaczność, na której żeruje. Aby być pobłogosławionym przez Papieża, wystarczy włączyć 
radio czy telewizję w niedzielę w samo południe. Ale wielki podpis pod jego zdjęciem wydaje  
się sugerować, że Papież pobłogosławił nie tylko jego osobę, ale całą jego działalność.  Jaka to 
działalność?  Składają   się   na   nią:   wróżbiarstwo,   medialność;   rytuały,   egzorcyzmy,   rzucanie 
uroków, biała i czarna magia. Głosi, że swoją mocą przewyższa wszystkich innych, ponieważ 
zawarł przymierze krwi ze swoim duchem-przewodnikiem. Czego chcieć więcej?
   W  Turynie,   w   1993   roku   otwarto   pierwszą   wystawę   astrologii,   ezoteryzmu,   nauk 
wróżbiarskich, itp., nazwaną "Magiczna". Wystawa obejmowała 71 stoisk, z których 26 było 

35

background image

zajętych przez osoby oddające się sztukom magicznym (jak np. wróżenie z ręki, konsultacje 
astrologiczne) i 27 stoisk z przedmiotami służącymi do uprawiania magii. Kogo można było 
tam spotkać?  Była  Rosanna, która podawała się za wykładowcę Katolickiego Uniwersytetu 
Uni-Tre w Mediolanie. Także tu warto zauważyć tą dwuznaczność: nikt nie wie, czym jest ten 
nieuchwytny uniwersytet Uni-Tre, ale wszyscy znają Katolicki Uniwersytet w Mediolanie i 
myślą,   że   chodzi   o   ten   sam.   Była   tam   Carima   z   Valenza   (prowincja   Alessandria),   która 
twierdziła,   że   jest   reinkamowaną   Kleopatrą.   Była   sama   organizatorka   Laura   Casu,   według 
której religie mają swoje znaczenie dopóki człowiek czuje potrzebę ich wyznawania.  Ale  - 
według niej - taka potrzeba będzie trwać już niedługo, bo wkrótce nastanie superczłowiek. Ze 
swojej strony ona sama nie potrzebowała słuchać nauczycieli, ponieważ otrzymywała przekazy 
od jakiejś istoty wewnętrznej, zwanej Gabrielą.
   Ważne  jest to, że ci bohaterowie są całkowicie świadomi całego zamętu, jaki zaprowadza 
szarlataneria. Gennaro Brianzi, europejski przewodniczący magów, nie zawahał się stwierdzić, 
że   98%   magów   to   oszuści.   Przykładem   może   być   chociażby   zapłata   za   uzyskany   rezultat 
pozytywny. Na podstawie badań statystycznych można stwierdzić, że w tych przypadkach, gdy 
zapłata   uzależniona   jest   od   spełnienia  prośby,  rezultaty   pozytywne   spowodowane   są 
przyczynami   naturalnymi,   bez   żadnego   wpływu   magicznego.  Takie  pozytywne,   naturalne 
rozwiązanie problemów  to  ok.  50% z przypadków przedstawianych magowi. Stąd też mag, 
który każe sobie płacić za pozytywny rezultat, wie od razu, że traci 50% klientów; ale druga  
połowa wróci do niego i zapłaci, dziękując za nic. 
  Kolejną zasługą Pavesiego jest to, że odbrązowił dużą liczbę magów, podobnie jak uczynił to 
Massimo Introvigne w stosunku do satanistów. Studiując żółte stronice książki telefonicznej, 
można  zauważyć,  że  przy  jej  pomocy  reklamuje  się  ok. 1300 magów  w całych  Włoszech. 
Załóżmy, że jest jeszcze wielu innych skromniejszych i bardziej ukrytych,. ale nie dajmy się  
bezmyślnie zasugerować podanym liczbom bez dokładnych punkt6w odniesienia. Jest jeszcze 
jeden bardzo przykry aspekt magii oszukańczej, któremu w swojej książce Armando Pavese 
zdecydowanie stawia czoło, nazywając go "konsumizmem cudu maryjnego".
   Niestety, nie jest to żadna nowość, że można promować swoistą mieszankę składającą się z 
sacrum i profanum, z religii i z magii, aby  osiągnąć  ekonomiczne korzyści. I w ten sposób 
ludzie, którzy raz zostali oszukani, nie wiedzą, komu wierzyć i nie wierzą już nikomu oraz  
niczemu. Czasami chodzi o niepotrzebne lęki i obawy. Często zapytywano mnie o plastikowe 
koronki różańca, na których niektórzy dostrzegali czarodziejskie znaki, pochodzące od złego. 
Nie było to prawdą, chodziło tylko o tanie koronki, wytłaczane
"w olbrzymich ilościach, na których niektóre wizerunki (szczególnie na powierzchni małego 
krzyżyka) były nieczytelne z powodu zużycia matrycy. W tym wypadku nie należy się obawiać, 
gdyż tutaj nie ma żadnego oszustwa.
   Z  prawdziwym   złem   mamy   do   czynienia   wtedy,   gdy  fałszywy  mag   wykorzystuje   swoje 
zdolności handlowe  i  umiejętność sugestii, dołączając do tego elementy święte. Przykładem 
może być Bandinelli, który dokonuje niezawodnych cudów w imię Madonny  z  Medjugorie. 
Reklamuje   swoje   zdolności   natychmiastowego   uzdrawiania   z   dwudziestu   trzech   rodzajów 
chorób. Widać, że ten system zdaje egzamin, ponieważ może sobie pozwolić na luksus reklamy 
obejmującej dwie strony TELECOM-u, a ponadto ma 18 numerów telefonicznych i 12 punktów 
kontaktowych   poza   granicami   Włoch.   Sądzę,   że   bije  w  tym   niejednego   męża   stanu.   Jego 
metoda   uzdrawiania   jest   prosta:   patrzy   na   statuetkę   Madonny,   rozkłada   ramiona,   potrząsa 

36

background image

palcami i osoba zostaje uzdrowiona. Ale szybko dodaje, że osoba mogłaby być uzdrowiona, 
nawet wtedy, gdyby trzymał ręce w kieszeni. Ludzie masowo w niego wierzą - przyjmuje 300 
os6b   tygodniowo   (więcej   niż   egzorcysta   poświęcający   się   tylko   temu   zajęciu)   za   skromną 
zapłatą 50000 lirów, co daje mu 15 milionów na tydzień.
   Pavese  przedstawia nam także Marellę Merani, która  w  każdy poniedziałek pokazywała za 
pośrednictwem piemonckiej telewizji wizerunek Jezusa, promieniując uzdrowicielskim fluidem. 
Wystarczało tylko patrzeć w ekran telewizora. Potem posunęła się jeszcze dalej, sprzedawała 
mianowicie wodę-światło, a następnie wystawiwszy figurkę Madonny Łaskawej, sprzedawała 
płyn do włosów. W trakcie jednej z transmisji zatelefonował ktoś z telewidzów stwierdzając, że 
ten fluid Jezusa sprowokował u niego mocny katar tak, jak w czasie przeziębienia.
Otrzymał odpowiedź: "Miał więc pan okazję przekonać się, że fluid istnieje". A czy przyczynia 
się on do wzrostu włosów lub też powoduje przeziębienie, to już nie ma znaczenia. Merani 
wyznała, że wszystko się zaczęło od automatycznego (bez udziału jej umysłu) pisania. Wtedy 
też poczuła, że otrzymała szczególny charyzmat; coś więcej niż obecność ducha-przewodnika, 
dyktującego słowa i sugerującego wykonywanie określonych gestów. Na zadane pytanie, czy 
zdaje   sobie   sprawę,   że   uprawia   magię,   odpowiedziała   obrażona,   że   nie.   Przypadek   ten   to 
przykład typowej fałszywej magii, która wykorzystuje wszystko to co jest święte, aby osiągnąć 
korzyść materialną.
   Znana  jest również  postać  Ebe Giorgini, zwaną "Mamą Ebe". W latach 70. w S. Baronto 
(Pisotoia) prowadził; klasztor z 38 siostrami i 17 seminarzystami pod wezwaniem Pobożnego 
Dzieła Jezusa Miłosiernego. Zauważmy jak bardzo sugestywna jest ta nazwa, która wciąż jest 
stosowana dla określenia różnych "pobożnych  działalności".  Miasteczko  S. Baronto wkrótce 
zapełniło   się   hotelikami   i   restauracjami,   tak   jak   to   zwykle   bywa   w   miejscowościach 
posiadających   swoje   sanktuaria.   O   założycielce   tej   "pobożnej"   wspólnoty   mówiono: 
"uzdrowicielka, stygmatyczka, cudotwórczyni". Jak się później okazało, Mama Ebe dorobiła się 
na tej działalności trzech jachtów, wielu mieszkań, a także drogich futer i klejnotów. Mówiąc 
wprost, można stwierdzić, że potrafiła bardzo dobrze przemienić wiarę w Boga Trójjedynego na 
kult boga-mamony. Do tej działalności udało się jej wciągnąć także dwóch księży. W 1994 roku 
została ona skazana na dziesięć lat więzienia. Lecz przez wielu swoich wielbicieli nadal jest 
uważana za świętą. Przynajmniej ten jeden raz przypadek fałszywej magii został rozwiązany 
przez prokuraturę. Chcielibyśmy, aby takich rozwiązań było więcej, szczególnie wtedy, gdy 
jakiś   czarownik   reklamuje   się   jako   specjalista   od   czarnej   magii   i   rzucania   uroków 
sprowadzających śmierć. Nawet jeśli rzucenie takiego uroku do niczego nie prowadzi, to mamy  
do czynienia z oszustem.
   Kończąc  rozdział na temat magii, tej właściwej i prawdziwej oraz magii fałszywej, muszę 
stwierdzić, że najbardziej niepokoi mnie fakt, iż miliony ludzi odwołują się do zastosowania 
tego typu praktyk. Poszukują prawd i środków, które nie pochodzą od Boga; nie odwołują się 
do jedynego Mistrza i jedynego Zbawiciela. Stąd też bardziej niż kiedykolwiek jako środka 
zaradczego potrzebujemy nowej ewangelizacji, czyli nauczania religii i szczerego poszukiwania 
prawdy.   Warto   przypomnieć   sobie   słowa   św.   Pawła,   stanowiące   jakby   jego   testament, 
skierowane do wiernego Tymoteusza: "Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa (...) głoś 
naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z 
całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą 
znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy  świerzbią  - będą sobie mnożyli 

37

background image

nauczycieli.   Będą   się   odwracali   od   słuchania   prawdy,   a   obrócą   się   ku   zmyślonym 
opowiadaniom" (2 Tm 4, 1-4).

SPIRYTYZM

  Kolejną gałęzią okultyzmu jest spirytyzm inaczej zwany "nekromancją".
   Dotykamy tu bardzo ważnego zagadnienia. Spirytyzm to zło, które współcześnie szerzy się z 
wielką   mocą;  szczególnie  pośród   młodzieży.   Stajemy   wobec   zła,   które,   podobnie   jak   w 
przypadku magii, jest spowodowane wynikiem braku wiary. Człowiek próbuje szukać prawdy, 
idąc po wykrzywionych drogach, które są odległe od tych wskazanych przez jedynego Mistrza. 
Spirytyzm   ma   wiele   twarzy   i   prowadzi   do   wielu   konsekwencji.   Ograniczę   się   w   swoim 
wykładzie   do   tego   co,   moim   zdaniem,   jest   najbardziej   praktyczne,   pozwalając   sobie 
równocześnie na wiele dygresji,

Czym jest spirytyzm?

   Spirytyzm  jest wzywaniem zmarłych lub duchów w tym celu, aby uzyskać odpowiedzi na 
postawione im pytania. Chodzi o wzywanie, czyli przywoływanie ich obecności, prawie zawsze 
w  formie   niewidzialnej  i  nieodczuwalnej zmysłami.  aby móc  postawić pytania z  zamiarem 
otrzymania na nie odpowiedzi. Przywoływanie zmarłych. Czyli wywoływanie dusz zmarłych 
jest   pojęciem   zrozumiałym.  Nie  możemy   tego   samego   powiedzieć,   np.   o   wywoływaniu 
duchów. Wiemy, że istnieją czyste duchy (aniołowie), którzy zostali stworzeni jako dobre przez 
Boga; wiem też, że część z nich, zbuntowawszy się przeciw Bogu, stała się demonami. Ale nic 
więcej ponad to o nich nie wiemy. Spirytyści mówią także o duchach-przewodnikach o istotach 
bliżej nie zidentyfikowanych albo też wymieniają inne nazwy, które kojarzą się z fantastyką; 
czyli chodzi tu raczej o wymysły ludzkie, całkowicie niedorzeczne.
   Powiedzmy też od razu, że spirytyzm sięga początków ludzkości. U wszystkich ludów, także 
tych najbardziej starożytnych, znajdujemy pragnienie i pokusę rozmawiania przede wszystkim z 
umarłymi   przy   pomocy   różnych   metod   i   osób,   w   zależności   od   uwarunkowań   społeczno-
kulturowych danej epoki lub mentalności danego ludu. Chciałbym wspomnieć o pozytywnym i 
ważnym   aspekcie   tych   prób,   które   są   po   części   usprawiedliwione   w   przypadku   ludzkości 
pozbawionej światła Objawienia. Można dostrzec w nich istnienie wrodzonego przekonania o 
nie śmiertelności duszy, które ujawniło się zanim jeszcze wielcy filozofowie i myśliciele podjęli 
próby racjonalnego wyjaśnienia lub uzasadnienia tej prawdy.
  Skąd bierze się pragnienie rozmawiania z umarłymi?.
Jakie są jego podstawy? Sądzę, że powody mogą być na stępujące:

1. Ciekawość albo pragnienie poznania. Chodzi o taki ciekawość, czy w ogóle tego typu próba 
się powiedzie  czego  się można dowiedzieć albo jaką odpowiedź otrzymamy  na postawione 
pytania. Może to być związane z pragnieniem przekonania się, czy naprawdę istnieje życie 
pozagrobowe, jak ono wygląda i jak się je przeżywa.

38

background image

2.   Drugim   powodem   może   być   mocne   uczucie,   wiążące   nas   z   osobą   zmarłą,   z   którą   nie 
chcielibyśmy   się   rozstać.  Dominuje  wówczas   pragnienie   rozmawiania   z   bliską   nam   osobą, 
dowiedzenia się "jak się czuje", upewnienia się, że żyje i jest nam bliska.

3.   Jeszcze   innym   mocnym   bodźcem   może   być  chęć  poznania   rzeczy   przyszłych   przy 
postawieniu założenia, że zmarli je dobrze znają. Może też chodzić o uzyskanie porady w 
chwilach wątpliwości związanych z podejmowaniem decyzji dotyczących tego, jak człowiek 
powinien w danej sytuacji postąpić.

4.   Dołączę   jeszcze   jeden   powód,   szczególnie   ważny,  który  ma   miejsce   w   przypadku 
wywoływania duchów.  Chodzi  mianowicie o pragnienie uzyskania opieki lub też otrzymania 
szczególnej mocy za ceny podporządkowania się duchom. Człowiekowi też może się wydawać, 
iż jest w stanie je sobie podporządkować i wykorzystać do własnych celów.

Sądzę, że ci, którzy mają  wiarę i posiedli wielki dar poznania prawd objawionych, dobrze 
wiedzą, dlaczego Biblia: Stary i Nowy Testament, a wraz z nią Kościół, zabraniają stosowania 
wszelkich form spirytyzmu. Kto wierzy, ten szuka i znajduje odpowiedzi na swoje wątpliwości 
w Bożym Słowie. 

Bóg przemawia do człowieka, zatem chęć poszukiwania prawdy w świecie pozaziemskim, bez
odniesienia   się   do   Pana   Boga   i   kroczenie   po   wypaczonych   drogach   ludzkich   kombinacji, 
stanowi poważne wykroczenie przeciwko pierwszemu przykazaniu. Mamy wtedy do czynienia 
z zabobonem, odejściem od prawdy i przylgnięciem do błędu. Kim jest ten, który odpowiada na 
zadawane   pytania   podczas   spirytystycznych   seansów?   Możemy   tu   mieć   do   czynienia   z 
oszukańczymi sztuczkami lub też zwykłą sugestią czy też zjawiskami paranormalnymi, a nawet 
interwencjami diabelskimi. Dlatego też w Biblii mocno brzmią słowa potępienia. Wystarczy 
chociażby   przypomnieć   mocne   słowa   z   Księgi   Powtórzonego   Prawa,   do   których   jeszcze 
powrócimy: Kto wywołuje zmarłych, jest przeklęty przed Bogiem (por. Pwt 18, 12). Równie 
jasne jest stanowisko Kościoła.  Ograniczę  się do zacytowania tylko jednego sformułowania: 
"Nie wolno uczestniczyć z pomocą medium bądź bez jego pośrednictwa, posługując się hipnozą 
lub też nie, w seansach lub pokazach spirytystycznych, nawet jeśli wyglądają one uczciwie i 
pobożnie; i niezależnie od tego, czy zadaje się pytania duszom lub duchom, czy też słucha się  
ich odpowiedzi na zadane pytania, czy też zadawala się tylko samą obserwacją" (z deklaracji 
Świętego Oficjum z 24 kwietnia 1917 r.).
  Jest to odpowiedź wyjątkowo kompletna i dostosowana do naszych czasów. Na przykład, gdy 
czytamy słowa: "z pomocą medium lub też bez jego pośrednictwa", to wydaje się, iż orzeczenie 
Świętego Oficjum znacznie wyprzedza czas i dotyczy również naszej współczesności, w której 
podczas   seansów   spirytystycznych   korzysta   się   z   różnych   pomocy:   szklanek   i   monet, 
magnetofonu, telewizora, telefonu, komputerów, a przede wszystkim z automatycznego pisania. 
A gdy czyta się słowa: "nawet jeśli wyglądają one na uczciwe i pobożne", to można pomyśleć, 
iż przewidziano istnienie pewnych form i nowych ruchów, jak np. Ruch nadziei, do których 
jeszcze powrócę.
   Teraz  chciałbym jeszcze pokrótce powrócić do omówienia części pozytywnej, to znaczy do 
tego, co na temat zmarłych mówi nam Objawienie. Zgodnie z nauką zawartą w Objawieniu 

39

background image

dusze   zmarłych   idą   do   raju,   do   czyśćca   albo   do   piekła.   Jest   to   prawda,   która   została 
potwierdzona także przez dwa sobory: w Lionie i we Florencji. Można  jeszcze  oczekiwać na 
dokładniejsze określenie tej prawdy, niemniej jednak główna myśl wyrażona w Biblii jest jasna 
i bogata w praktyczne konsekwencje. Wymienię jedną z najważniejszych: mamy tylko jedno 
życie, które jest okresem próby i od tego nie ma  odwołania. Sama  Ewangelia również nie 
pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Dlatego też, charakterystyczna dla wielkich religii 
Wschodu   historia   o  reinkarnacji,   w   którą   dziś   wierzy  jedna   czwarta   Włoch6w,   jest   nie   do 
przyjęcia i pozostaje w wyraźnej sprzeczności z wiarą w zmartwychwstanie,
która znajduje się u podstaw samego chrześcijaństwa.  Niewierzący  mogą mieć powody, aby 
usprawiedliwiać się i być może akceptować istnienie reinkarnacji poparte intuicją, która każe 
nam przyjąć założenie, że dusza jest nieśmiertelna. Ale takie założenie jest niewybaczalnym 
błędem w przypadku osób znających Objawienie i wierzących w zmartwychwstanie ciała, które 
zostało im wysłużone przez zmartwychwstanie Chrystusa.
   Wiara  udziela   nam   również   dodatkowo   pewnych   informacji   na   temat   aktywności   dusz 
zmarłych. Pomyślmy o wielkim dogmacie o świętych obcowaniu. Kościół naucza, że dusze 
zbawionych znajdują się w raju, mogą one wsłuchiwać się w nasze prośby i wstawiać się za 
nami,   natomiast   dusze   pozostające   w   czyśćcu   mogą   korzystać   z   naszej   modlitwy 
wstawienniczej i również wypraszać dla nas
potrzebne łaski. To wszystko nie dzieje się wprost, lecz za pośrednictwem samego Boga. W ten 
sposób   możemy   sądzić,   że   za   pośrednictwem   Boga   i   dzięki   Jego   łasce   nasi   bliscy   zmarli 
obserwują nasze poczynania. Zauważmy pewien mały szczegół w przypowieści o bogaczu i 
Łazarzu. Choć bogacz widział Łazarza na łonie Abrahama (który obrazuje Boga), nie zwrócił 
się   on   bezpośrednio   do   Łazarza,   ale   do   Abrahama:   "Powiedz   Łazarzowi..."   Uczynił   tak, 
ponieważ  między   nami   a   zmarłymi   istnieje   dystans   nie   do   pokonania;   oni  żyją  w   innym 
wymiarze, a my możemy wejść w relacje z nimi tylko przez samego Boga.
   Może  się wydawać, że zbyt mało zostało powiedziane na temat aktywności dusz zmarłych. 
My, egzorcyści, często stajemy przed tego rodzaju problemami, które chcielibyśmy zgłębić, 
więc   poświęcę   temu   zagadnieniu   osobny   rozdział.  Wierzę,  że   gdy   teologowie   ponownie 
pokochają bardziej teologię niż socjologię, to nasze dziedzictwo poznawcze zawarte w Biblii 
wprost lub pośrednio, zostanie jeszcze ubogacone. Nie wolno wszakże zapominać, że podstawą 
wszystkiego jest Objawienie. Kto chce iść krętymi drogami spirytyzmu, ten oddala się od Boga 
i od samej prawdy. Ktoś może pokręcić nosem, sądząc że zostało za mało powiedziane, a samo 
źródło Objawienia nie jest wystarczający narzędziem poznania. Przypomnijmy więc sobie, że 
mówimy tutaj o wymiarze nadprzyrodzonym, który jest nieosiągalny dla ludzkiej wiedzy i dla 
naukowego   doświadczenia.  To  ostatnie   dotyczy  bowiem  poznania   świata   natury  .Sądzę,   że 
dopóki   człowiek   będzie   żył   na   tej   ziemi,   dopóty   będzie  dokonywał  nowych   odkryć.   Lecz 
prawdy nadprzyrodzone, a zwłaszcza te, które dotyczą świata niewidzialnego, nigdy nie będą 
dostępne   naukowemu   doświadczeniu   i   w   ogóle   badaniom   nauk   doświadczalnych: 
nieśmiertelność  dusz   istnienie   aniołów   i   diabłów,   istnienie   nieba-czyśćca-piekła,   istnienie 
samego Boga. Tutaj tylko Objawienie daje nam pewność, a wiara jest darem Ducha Świętego, a 
nie owocem ludzkich wysiłków.

Czy jest możliwy bezpośredni kontakt ze zmarłymi?

40

background image

   Istnieje  radykalna różnica pomiędzy życiem ziemskim  a  życiem wiecznym. Powiedzieliśmy 
już, że dusze zmarłych idą do nieba albo do czyśćca lub do piekła. Objawienie dostarcza nam  
najbardziej istotnych danych, które są konieczne dla osiągnięcia zbawienia. Wiara polega nie 
tylko na uwierzeniu w nie, ale także na umiejętności poprzestania na tym. Nie ma wiary bez  
pokory, dlatego też w Biblii zawarte jest upomnienie: "Nie szukaj tego, co jest zbyt ciężkie, ani 
nie badaj tego, co jest zbyt trudne dla ciebie" (Syr 3,21). 
Różnica   między   życiem   ziemskim   a   życiem   wiecznym   jest   tak   wielka,   że   ten   kto   jej 
doświadczył, jak choćby św. Paweł, ogranicza się do stwierdzenia, że język ludzki nigdy nie 
jest w stanie wyrazić tego, co tam się widziało i słyszało (por. 2 Kor 12,4).
  Na przykład teologowie stawiają sobie pytania: czy niebo jest stanem, sposobem bycia czy też 
określonym   miejscem.   Dwa   ziemskie   wymiary   czasu   i   miejsca   w   życiu   wiecznym   mają 
zupełnie inne znaczenie niż w życiu ziemskim, niemniej zarówno dla aniołów, jak i dla ludzi 
istnieją   zawsze   ograniczenia,   ponieważ   tylko   Bóg   jest   nieskończony.   Dodam   jeszcze,   że 
zarówno   warunki   bytowania   zmarłych,   jak   i   złych   duchów,   są   warunkami   tymczasowymi 
(prowizorycznymi), ustanowionymi aż do skończenia świata. Człowiek jest złożony z duszy i 
ciała;   ta   całość   została   rozbita   przez   grzech,   który   przyniósł  śmierć  ("Jeżeli   zjecie   owoc 
zakazany, pomrzecie" - powiedział B6g do Adama i Ewy). 
Chrystus przez swoje  zmartwychwstanie  wysłużył zmartwychwstanie ciał, lecz ono nadejdzie 
dopiero   na   końcu   świata   (wyjątkiem   jest   tu   Najświętsza   Maryja   Panna).   Stąd   też   aktualna 
szczęśliwość, np. św. Franciszka, jest jeszcze niepełna. Będzie ona pełna na końcu świata, kiedy 
także jego ciało zostanie uwielbione wraz z duszą. Dla samych złych duchów aktualna sytuacja 
jest także prowizoryczna, choć ich decyzja jest nieodwołalna i ich los jest przesądzony. Św. 
Piotr i św. Juda Tadeusz piszą, że na razie demony pozostają związane w Tartarze, oczekując 
sądu. Faktem jest natomiast, że do ostatecznego dnia mają możliwość czynienia zła, kierowani 
nienawiścią do Boga i człowieka.
   Jak  z   tego   widać,   niewiele   możemy   powiedzieć   na   temat   życia   wiecznego.   Wiemy   tak 
niewiele,   że   sam   św.   Tomasz   zachęca   nas,   abyśmy   mieli   również   na   uwadze   prywatne 
objawienia świętych. Musiałem dokonać tego wstępu niezależnie od tego, że wiąże się on z 
licznymi  znakami  zapytania, stawianymi  po to, abyśmy maksymalnie dowartościowali dane 
Objawienia i zasady postępowania, jakie ono nam sugeruje, nie dziwiąc się zbytnio temu, czego 
nie   znamy.   Trzeba   zaufać   Bogu.   Tylko   po   przyjęciu   tych   uwag   można   będzie   mówić   o 
wywoływaniu zmarłych. Jest to bowiem forma najbardziej rozpowszechniona, choć to, o czym 
mówimy, odnosi się także do wywoływania duchów.
   Powiedzieliśmy  już, że spirytyzm znajduje się u szczytu popularności. Jeżeli w ubiegłym 
wieku był tylko domeną  dorosłych i praktykowano go przy udziale medium wywołującego 
zmarłych,   to   dziś   dominują   inne   formy,   które   już   wcześniej   wymieniałem.  Ksiądz  Casale, 
arcybiskup Foggi i przewodniczący Centrum Badan Nowych Religii, przeprowadził ankietę w 
swojej diecezji. Wynikało z niej, że 36% młodzieży szkół wyższych przynajmniej parę razy 
brało   udział   w   praktykach   spirytystycznych,   a   17%   młodych   ludzi   jest   przekonanych,   że 
naprawdę nawiązało kontakt ze zmarłymi. Na podstawie niepełnych danych, pochodzących z 
innych części Włoch, sądzę, że tego typu rezultaty mogą być uogólnione. Dodajmy jeszcze fakt, 
że   dzięki   zastosowaniu   nowych   środków   (magnetofon,   telefon,   komputer,   telewizor, 
automatyczne   pisanie)   spirytyzm   może   być   praktykowany   indywidualnie,   bez  zwoływania 
grupy osób.

41

background image

   Zanim przejdę dalej, niech mi będzie wolno uczynić jeszcze jedną dygresję. Pośredni wpływ 
na   rozwój   spirytyzmu   wywarła   książka,   która   tak   naprawdę   ze   spirytyzmem   nie   ma   nic 
wspólnego, autorstwa R. A. Moody'ego pt. „Życie po życiu”. Po jej opublikowaniu wydano 
jeszcze wiele innych podobnych książek, zawierających świadectwa osób, które przeszły śmierć 
kliniczną   i   powróciły   do   normalnego   życia.   Są   to   opowiadania,   które   niewiele   różnią   się 
pomiędzy sobą i są bardzo optymistyczne. Osoby opowiadają o jasnym świetle, o odczuciu  
miłości i o doznaniach nieprzyjemnych, gdy orientowały się, że powracają do ziemskiego życia. 
Jest oczywiste, że w tych przypadkach osoby te jeszcze nie zmarły (nie jest łatwe dokładne 
ustalenie momentu śmierci właściwej). Tego typu przypadki są badane przez naukę i nawet, 
jeśli rozbudziły pragnienie poznania tego, co dzieje się z człowiekiem po śmierci, nie mają one 
nic wspólnego ze spirytyzmem.
   Co  powinniśmy   powiedzieć   osobom,  które  praktykują   spirytyzm?   Co   powiedzieć   tym 
rodzicom,   którzy,   zaskoczeni   nagłą   śmiercią   swojego   dziecka,   szukają   pociechy   w 
informacjach,   jakie   zmarły   przekazuje   im   za   pośrednictwem   różnych   nośników   głosu   czy 
tekstu. W tym miejscu stajemy przed koniecznością dokonania jasnego wyboru: jeżeli chcemy 
trwać przy prawdzie i nie trwonić czasu w pogoni za bajkami, to powinniśmy iść za tym, co 
sugeruje   nam   wiara.  Natomiast  jeżeli   szukamy   bezsensownego   pocieszenia   u   kogoś,   kto 
oszukuje nas i samego siebie, to wypaczonych dróg niewłaściwego postępowania jest wiele.
   Ponieważ  sądzę, że czytelnicy szukają prawdy, zatrzymam się przez moment przy trzech 
fundamentalnych stwierdzeniach, które postaram się dokładnie wyjaśnić:

1. Kto wypytuje zmarłych, ten jest przeklęty przed Bogiem.
2. Bóg może zezwolić, aby jakiś zmarły ukazał się nam; albo byśmy mogli usłyszeć jego głos.
3.   Subiektywnie   dobra   treść   otrzymywanego   przesłania   nie   wystarcza,   aby   powiedzieć,   że 
źródło jego pochodzenia jest dobre.

1.  Kto   wypytuje   zmarłych,   ten   jest   przeklęty   przed   Bogiem.   Zamiast   przytaczać   liczne 
fragmenty   biblijne,   wolę   powtórzyć   jeszcze   raz   tę   twardą   regułę   potępienia   z   Księgi 
Powtórzonego   Prawa   (por.  Pwt  18,   12),   z   nadzieją,   że   zostanie   ona   na   trwałe   zapisana   w 
naszych umysłach. Aby zrozumieć w pełni wartość tych słów, konieczna jest wiara w Boga, 
który   jest   Ojcem   nieskończenie   dobrym   i   pragnie   naszego   dobra.   Trzeba   uwierzyć   w   te 
wszystkie zakazy, które Bóg nam daje (jak choćby zakazy zawarte w Dekalogu) , służą one 
bowiem naszemu dobru.
   Bóg  miłuje wszystkich: zarówno żyjących, jak i zmarłych. Gdyby dialog prowadzony ze 
zmarłymi był użyteczny, to wówczas byłby dla nas dobrem i Bóg, jako pierwszy, poleciłby nam 
tę formę kontaktu ze zmarłymi. Jeżeli jednak tak stanowczo nam tego zabrania, to czyni tak  
dlatego, że wie, iż dialog ten jest dla nas szkodliwy; odwraca naszą uwagę od Boga, oddala nas 
od prawdy i szkodzi rozwojowi naszej wiary. Temu, kto posiada dar Objawienia, wystarczy 
wiedzieć, że Bóg czegoś nie chce, aby uniknąć tego, co zakazane. Kto nie zna Objawienia, ten 
nie popełnia nieposłuszeństwa wobec Boga, praktykując spirytyzm, ale to wcale nie chroni go 
przed szkodliwymi jego .konsekwencjami.

2. Bóg może  pozwolić, aby zmarły ukazał się  żyjącemu,  albo przemówił  do niego lub też 
nawiązał   z   nim   jakikolwiek   bezpośredni   kontakt.   W   Biblii   spotykamy   się   z   tego  typu 

42

background image

przypadkami. Doświadczali ich też święci. Chodzi więc o przypadki nadzwyczajne. Istnieje 
jednak istotna a różnica między nimi, którą muszę tutaj zaznaczyć. We wszystkich przypadkach 
tego typu inicjatorem jest Bóg, czyli to, co się dzieje, wynika z Jego działania, nigdy za sprawą  
zdolności lub właściwości działania ludzkiego. To Bóg przejmuje inicjatywę. Jest podobnie jak 
z objawieniami:  Bernadetta nie uczyniła nic, aby sprowokować objawienie Niepokalanej w 
grocie massabielskiej; dzieci z Fatimy również nic nie uczyniły w tym celu, aby objawiła się im 
Najświętsza Maryja Panna w Cova da Iria. Wydarzenia te miały miejsce za zezwoleniem Boga;
w okolicznościach i w granicach ustanowionych przez Niego samego.
  Jakich środków może użyć Bóg, aby umożliwić bezpośredni kontakt ze zmarłym? Może użyć 
takich   środków,   jakich   chce,   kierując   się   absolutną   wolnością.   Może   też   posłużyć   się 
objawieniem, jakie miało miejsce w przypadku św. Jana Bosco, może posłużyć się też głosem,  
jak to było zapisane w opowieści o św. Joannie D' Arc, może wykorzystać sny, o których często 
czytamy w Biblii i w życiorysach świętych. Czy może posłużyć się działalnością medium? Tak, 
Bóg   może   uczynić   wszystko.   Jedyny   przypadek,   który   został   opowiedziany   w   Biblii,   jest 
wszystkim znany; chodzi mianowicie o króla Saula korzystającego z pośrednictwa medium, aby 
wywołać ducha Samuela. 

Był to fakt nadzwyczajny, na który zgodził się Bóg. Krzyk medium świadczy, że kobieta ta 
znalazła się wobec zupełnie nowego przypadku. Następstwem była
nagana udzielona Saulowi przez Samuela i twarde słowa jego proroctwa: dziś ty i twoi synowie  
pomrzecie.   Myślę,   że   ten   przykład   wystarczy,   aby   odwieść   nas   od   pokusy   wywoływania 
zmarłych.

3. Subiektywne dobro samego przesłania nie usprawiedliwia jego źródła, czyli na podstawie 
tego, że treść przesłania jest dobra i pobożna, nie można powiedzieć, czy to przesłanie pochodzi 
od dobrego, czy też od złego ducha. Wspominałem już, że Mojżesz wobec faraona dokonywał 
tych   samych   cudów,   które   czynili   dworscy   czarownicy   mocą   diabła.   Przede   wszystkim 
chciałbym zauważyć, że zły duch potrafi "dobrze" mówić; np. gdy spotyka Jezusa w czasie Jego 
publicznej działalności mówi: "Ty jesteś Syn Boży" (Mk 3, II). Na kartach Ewangelii pojawiają 
się też inne, podobne słowa uznania. Interesujące jest zdarzenie z życia św. Pawła. Gdy głosił  
słowo w Filippi, szła za nim opętana kobieta, a zły duch krzyczał: "Ci ludzie są sługami Boga  
Najwyższego,   oni   wam   głoszą   drogę   zbawienia"   (Dz   16,   17).   Czy   sformułowanie   to   nie 
zawierało świętej prawdy? A jednak zostało wypowiedziane przez złego ducha, który miał w 
tym swój cel, stąd też zarówno Jezus, jak i św. Paweł, nakazali mu zamilknąć.

Aby nie dać się zwieść

   Podaję  teraz trzy praktyczne kryteria, którymi należy się kierować. Czasami ludzie mówią: 
"Ale samo przesłanie jest takie dobre i pocieszające". Jakie to ma znaczenie, że wydaje nam się,  
iż jest ono dobre, skoro jest fałszywe? Znana jest książka "napisana" czy raczej podyktowana 
przez   dziewczynę,   która   zmarła   w   wieku   22   lat.   Są   w   niej   zawarte   treści   tak   bardzo 
pocieszające,   skierowane   do   matki,   a   we   wstępie   znajdują   się   deklaracje   pięciu   znanych 
kapłanów: "Słowa z nieba!" Pewna matka zatelefonowała do mnie, gdy prowadziłem audycję w 
Radiu Maryja, mówiąc: "Zmarł mój dziewiętnastoletni syn. Niesie mi on pociechę i daje siłę do 

43

background image

życia tylko dlatego, że nauczono mnie rozmawiać z nim i każdego dnia porozumiewam się z  
nim przy pomocy magnetofonu".
   W  tym przypadku należałoby raz jeszcze powtórzyć słowa św. Pawła: "Przyjdzie bowiem 
chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy 
świerzbią -będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą 
się ku zmyślonym opowiadaniom" (2 Tm 4,3-4). Podziwiam natomiast tych rodziców, którzy w 
podobnych przypadkach potrafią oprzeć się na wierze, czerpiąc z niej przekonanie o tym, że ich  
dziecko   żyje   ("Życie   się   nie   kończy,   lecz   przemienia"   mówimy   w   prefacji   mszalnej   za  
zmarłych). Wiedzą, że przyjdzie dzień, gdy będą mogli się z nim - spotkać, modlą się za nie i 
powierzają   się   jego   wstawiennictwu;   zwracają   się   do   niego,   nie   oczekując   jakiejś 
nadzwyczajnej odpowiedzi, lecz wierzą, że dobry Bóg sprawi, iż ich  dziecko  usłyszy słowa, 
które są do niego kierowane.
  "Za pomocą automatycznego pisania umacnia mnie zgodnie z moimi oczekiwaniami i pomaga 
mi   nieustannie   się   modlić".  Automatyczne  pisanie,   jak   tego   możemy   się   domyślać,   jest 
częstokroć owocem twórczej podświadomości. Stąd np. ktoś sądzi, że otrzymuje przesłanie od 
zmarłego bądź rozmawia z Matką Bożą albo z samym Panem Jezusem, a tymczasem rozmawia 
sam ze sobą. Psychologowie dobrze wiedzą, w jaki sposób człowiek może stworzyć sobie nową 
osobowość.   Automatyczne   pisanie   stanowi   poważny   argument   dla   tych,   którzy   wierzą   w 
reinkarnację: "Poznałam moje poprzednie wcielenia". Oddawanie się tego typu praktykom jest 
też dobrym źródłem dochod6w dla wielu fałszywych jasnowidzów,  do których ludzie zwracają 
się po radę, by rzekomo usłyszeć odpowiedzi Pana Jezusa, Matki Bożej, ducha-przewodnika.
Oszukują oni innych i często również oszukują siebie.
   30  marca   1898   roku   przedstawiono   Świętemu   Oficjum  następującą  kwestię:   "Pewien 
człowiek, wykluczywszy dialog ze złym duchem (czyli po tym, jak zdeklarował, iż nie zamierza 
rozmawiać   z  demonem),   ma   zwyczaj  wywoływania   dusz  zmarłych.   Robi  to  w następujący 
sposób:   gdy   jest   sam,   bez   żadnego   innego   przygotowania   kieruje   modlitwę   do   wodza 
Niebieskiej   Milicji,   aby   ten   udzielił   mu   władzy   potrzebnej   do   porozumienia   się   z   duchem 
określonej osoby. Czekając potem przez chwilę i trzymając w ręce pióro, odczuwa, że jego ręka 
otrzymuje   impuls,   który   upewnia   go   o   obecności   ducha.   Wyjaśnia   wtedy,   czego   chce   się 
dowiedzieć, a jego ręka zapisuje odpowiedzi. Są one całkowicie zgodne z wiarą katolicką i 
doktryną Kościoła na temat życia przyszłego. Co więcej, dotyczą one stanu, w którym znajduje 
się dusza określonego zmarłego i modlitw, których ona potrzebuje, itp. 
Czy   wolno   w   ten   sposób   postępować?"   Odpowiedź   brzmi:   "Nie.   Tego,   co   zostało   tutaj 
przedstawione, nie wolno nigdy czynić".
   Jeżeli  chodzi   o   (popularny   we   Włoszech)   Ruch   Nadziei,   to   nad   tym   zagadnieniem   nie 
zatrzymuję się, ponieważ to, co zostało powiedziane wyżej, wystarczy dla okazania całkowitej 
dezaprobaty, nawet jeśli ruch ten tak szybko rozwija się zarówno we Włoszech, jak i za granicą. 
Chwasty rosną szybko. Kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, niech przeczyta 
odpowiedni   rozdział,   który   został   poświęcony   temu   zagadnieniu   w   cytowanej   już   książce 
Armanda   Pavese,   pt.   „Jak   bronić   się   przed   magami?”   (Ed.   Piemme).   To,   co   zostało   tam 
napisane,  jest  jasne   i   wystarczające.   Autor   wspomina   również   dezaprobatę,   która   coraz 
wyraźniej   pojawia   się   w   wypowiedziach   władzy   kościelnej,   zapoznającej   się   z   naturą   tego 
ruchu.

44

background image

  Muszę także przestrzec, że udział w seansach spirytystycznych może być nie tylko przyczyną 
chorób psychicznych, lecz także powodem zaburzeń, pochodzących od  złego  ducha i samego 
opętania. Często rodzice przyprowadzali do mnie dzieci, mające zaledwie po kilkanaście lat, 
które po jednym czy po kilku seansach spirytystycznych, "organizowanych dla zabawy", nie 
potrafiły się uczyć, straciły chęć do zabawy, nie chciały jeść, cierpiały na nocne koszmary i tym 
podobne rzeczy. Chodziło o zaburzenia psychiczne albo też o choroby pochodzące od złego 
ducha, co ujawniało się już w trakcie wykonywania egzorcyzmu.
   Opowiadała  mi pewna kobieta, że za pomocą magnetofonu nawiązała kontakt z nieznanym 
duchem, który z pewnością był dobry, ponieważ mówił do niej same dobre słowa i uczył ją 
modlitwy. Po kilku latach, gdy kobieta mocno związała się z tym duchem, zaczął mówić złe 
słowa, a po pewnym czasie zaczął przeklinać. Zainteresowana zrozumiała wówczas, że powinna 
zerwać z nim kontakt i tak też uczyniła, choć nie bez żalu. Lecz niestety wpływ złego ducha był  
tak mocny, że pewne skutki jego obecności nadal trwają. Nieustannie przeszkadzają jej głosy 
nieznanego pochodzenia,  uniemożliwiające  pracę i zakłócające spokojny sen. Jest to jeden z 
tych przypadków, którego badaniem zajmuję się wraz z psychiatrą i psychologiem. Czasami 
potrzeba trochę czasu, aby zidentyfikować przyczynę zła lub istniejącej choroby. Jeszcze więcej 
czasu potrzeba do uzdrowienia, a nie zawsze do upragnionego uzdrowienia dochodzi. Bywa, że 
nie pomaga ani leczenie medyczne, ani modlitwa, ani egzorcyzmy.
  Warto, abyśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele trzeba zapłacić za wkraczanie na błędne 
drogi. Gdy ktoś mówi: "otrzymałem takie dobre wiadomości... utwierdzono  mnie  w wierze... 
wyciągnięto   mnie   z   rozpaczy   ...,   wtedy   myślę   o   przypowieści   o   bogaczu   i   Łazarzu,   i 
przypominam.   sobie   to   charakterystyczne   zdanie   zamykające   przypowieść.   Gdy.   bogacz 
(naprawdę zaczął się troszczyć o swoich bliskich) poprosił Abrahama o posłanie Łazarza aby 
przestrzegł przed karą wieczną jego braci – wynika z tego, że oni tak żyli, jakby znajdowali się  
na   drodze   prowadzącej   do   osiągnięcia   tego   samego   celu   –   wówczas   Abraham   powiedział: 
"Mają   Mojżesza   i   Proroków   niechże   ich   słuchają".   Na   to   bogacz   odrzekł:   "Nie,   ojcze 
Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich..."
Abraham odpowiedział: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych  
powstał, nie uwierzą" (Łk  16,27-31). Kto nie słucha Słowa Bożego i nauczania Kościoła, ten 
niech się nie łudzi, że odnajdzie prawdę, zagłębiając się w spirytyzmie, w jakiejkolwiek formie 
byłby on praktykowany.
   To, że spirytyzm jest tak bardzo rozpowszechniony, wynika również z braku informacji czy 
raczej z dezinformacji.  Ludzie  nie wiedzą, czym to zjawisko jest, jaka jest jego istota i jakie 
ryzyko wiąże  się  z jego praktykowaniem.  Oprócz  tego  trzeba też powiedzieć  o zaistnieniu 
pewnej pustki w wierze, którą człowiek - jak to zawsze bywa – stara się zapełnić jakąś formą 
zabobonu.   Środki   zaradcze   stosowane   przeciwko   tej  pladze   są  te   same,  które  wymieniłem, 
mówiąc o okultyzmie w ogólności. Mimo wszystko powtórzę jeszcze raz i wcale nie sądzę, że 
będzie to strata czasu.

1. Potrzebne jest nauczanie religii, nowa ewangelizacja, poznanie praw Bożych. Jeżeli człowiek 
ulega swoim kaprysom, nieuniknione jest, że wtedy popełnia błędy, za które słono płaci, także 
w tym życiu. Jeśli natomiast człowiek idzie za prawem Pańskim, zyskuje obronę przed złem 
albo przynajmniej przed wieloma jego formami (szczególnie przed tym złem, w które sami się 
wpędzamy).

45

background image

2. Potrzebna jest właściwa  informacja,  przede wszystkim ze strony księży, wychowawców, 
rodziców. Wielu młodych pada ofiarą błędu, uczestnicząc w seansach spirytystycznych, tylko 
dlatego, że nie zostali ostrzeżeni przez starszych, którzy wiedzieli, co robią, ale nie sądzili, że 
jest   to   działanie  skierowane  przeciwko   Bożemu   prawu  i  niesie   ze   sobą   poważne 
niebezpieczeństwo. Trzeba samemu posiadać wiedzę, aby móc pouczać innych.

3. Gotowość wysłuchiwania osób, prowadzenia z nimi dialogu, wysłuchiwania ich problemów i 
tego,   w   jaki   sposób   same   sobie   z   nimi   radzą.   Miłość   jest   królową   chrześcijańskich   cnót; 
czynienie miłości przez prawdę, czyli nauczanie prawdy, jest może najważniejszą i najpilniejszą 
formą chrześcijańskiej miłości.

EGZORCYSTA ROZMAWIA Z PSYCHIATRAMI

  Jak odróżnić chorobę psychiczną od choroby pochodzącej od złego ducha? Jak rozpoznać, czy 
pacjent potrzebuje modlitw egzorcysty, czy też leczenia psychiatrycznego? Są to podstawowe 
pytania, z których rodzi się niepewność i niedowiarstwo. Nie ma wątpliwości, że w ostatnich 
latach psychiatria, psychologia i psychoanaliza poczyniły tak wielkie postępy, że wielu księży 
staje się niedowiarkami jeżeli chodzi o nadzwyczajną działalność złego ducha i skuteczność 
stosowania egzorcyzmów. Sądzą bowiem, że tego typu problemy można rozwiązać na drodze 
leczenia psychiatrycznego. Z drugiej strony sami psychiatrzy stają się niejednokrotnie bezradni 
wobec tych problemów, które nie mieszczą się w granicach ich wiedzy lub które wydają się być 
nierozwiązywalnymi,   a   które   -   jak   to   niektórzy   mają   okazję   się   o   tym   przekonać   -   są 
rozwiązywane przez egzorcystę.
  W każdym razie, mamy tu do czynienia z rzeczywistą trudnością i uzasadnioną wątpliwością. 
Największą trudnością dla egzorcysty w szczególnie skrajnych przypadkach jest postawienie 
właściwej diagnozy. Chętnie zgodziłem się na wygłoszenie referatu i udział w dyskusji, która 
miała   miejsce   w   Rzymie   26   kwietnia   1993   roku,   zorganizowanej   z   inicjatywy   psychiatry, 
doktora Alessandro Tamino, który wiele razy asystował mi w przeprowadzaniu egzorcyzmów. 
Możliwość wystąpienia wobec grona słuchaczy, którzy posiadali odpowiednie kwalifikacje na 
poziomie  akademickim,  miało dla mnie  wielkie znaczenie. Dużą wagę przywiązywałem do 
oddźwięku, jaki wywoła moje wystąpienie, ale przede wszystkim zainteresowały mnie pytania i 
obiekcje zgłaszane przez słuchaczy.
   Samo  spotkanie  odbyło  się  w  klinice   psychiatrycznej  Uniwersytetu  Rzymskiego,  mającej 
siedzibę w TorVerga tam, gdzie swą działalność prowadzi Włoskie Towarzystwo Psychiatrii 
Transkulturalnej. Sam temat ewidentnie wzbudził duże zainteresowanie, skoro w dyskusji brało 
udział ponad 40 uczestników, wśród których znaleźli się: prof. Antonino Iarla, dyrektor szpitala 
psychiatrycznego Santa Maria di Pieta w Rzymie; prof. Sergio Mellina, ordynator
i psychiatra Centrum Higieny Umysłowej na USL ROMA; doktor Maria Illena Marozza, doktor 
Affonso Troisi i doktor Ilarco Zanasi. Ponadto byli obecni naukowcy z wydziału psychiatrii 
Uniwersytetu Badań Naukowych w Rzymie -Tor Vergata oraz prof. Luigi A versa, psychiatra i 
przewodniczący Włoskiego Ośrodka Psychologii Analitycznej. Nie ukrywałem swoich obaw, 
związanych z moją zdolnością rozumienia stawianych mi pytań, jeżeli byłyby sformułowane za 
pomocą pojęć medycznych (miałbym poważne problemy z udzieleniem odpowiedzi).

46

background image

Dlatego   poprosiłem,   aby   asystował   mi   doktor   Stefano   Feracuri,   asystent   wydziału   nauk 
psychiatrycznych i medycyny psychologicznej z Uniwersytetu La Sapienza, który kilka razy był  
obecny przy wykonywaniu egzorcyzmów.
  Dodam jeszcze, że 12 kwietnia 1995 roku zostałem zaproszony na konferencję związaną z tym 
samym tematem, która została połączona z dyskusją zorganizowaną przez USL ROMA E, przy 
współpracy z Kursem Prewencji Wydziału Zdrowia Psychicznego. Także i w tym przypadku 
spotkałem się z żywym zainteresowaniem słuchaczy. W tym rozdziale połączę razem wnioski i 
obserwacje wypływające z tych doświadczeń.
   Proszę  mi   wybaczyć   ten   dość   długi   wstęp,   ale   pozwala  on  uświadomić   powagę,   z   jaką 
potraktowano   ten   problem,   jak   i   obrazuje   metodę,   jaką   się   posłużono:   dyskursywna   forma 
mojego wprowadzenia, a następnie dyskusja w formie pytań i odpowiedzi.

Czy szukać pomocy u egzorcysty czy u psychiatry?

   Pytanie  zostało   sformułowane   prowokacyjnie,   stawiając   prawie   na   tym   samym   poziomie 
działalność   egzorcystów   i   psychiatrów.   Tymczasem   psychiatrzy   i   egzorcyści   muszą   być 
widziani   na   dwóch   różnych   poziomach,   gdyż   posługują   się   dwoma   całkowicie   różnymi 
metodami.   Co   więcej,   dodam,   że   w   przypadku   chorób,   a   w  szczególności  niedomagań 
psychicznych, szukanie pomocy u lekarzy jest czymś normalnym i zwyczajnym i od tego należy 
zaczynać. Szukanie pomocy  u egzorcysty jest natomiast wyjątkiem.  Do niego człowiek  się 
zwraca tylko w przypadku szczególnych objawów. Ubolewam, że tak niewielu ludzi poszukuje 
z własnej woli pomocy u psychiatrów, albo też korzysta z niej wtedy, gdy jest juz za późno. 
Częściowo   ze   względu   na   paraliżujący   strach   ("Więc   jestem   wariatem?"),   a   częściowo   ze 
względu   na   zawinioną   ignorancję   lekarzy   ogólnych,   którzy   nie   zawsze   potrafią   zrozumieć, 
kiedy trzeba odesłać pacjenta do specjalisty.
   Ponieważ egzorcyści i psychiatrzy działają na różnych płaszczyznach i używają odmiennych 
metod,   przypomniałem   o   istnieniu   trzech   warunków   wstępnych,   na   których   opiera   się 
działalność egzorcysty: I) zły duch istnieje; 2) zły duch może wziąć w posiadanie człowieka i 
być przyczyną jego chorób, które nawet jeśli wyglądają tak samo, jak choroby naturalne, to nie 
dadzą   się   leczyć   za   pomocą   medycyny;   3)   ten,   kto   wierzy   w   Chrystusa,   posiada   moc 
wyrzucania złego ducha w imię Jezusa. Nie  zatrzymywałem  się na udowadnianiu tych trzech 
stwierdzeń, tak dobitnie wyrażonych w Piśmie św. i weryfikowanych w praktyce.
  Jeżeli  chodzi o używane metody leczenia, to psychiatra stosuje te, które sugeruje mu jego 
wiedza; egzorcysta natomiast leczy przez modlitwę, co więcej - poprzez rozkaz w imię Jezusa 
nakazujący złemu duchowi opuścić chorą osobę.
   Wobec  tak   bardzo   różnych   metod   i   zasad,   można   zadać   sobie   słuszne   pytanie:   czy   jest 
możliwe nawiązanie współpracy pomiędzy egzorcystami a psychiatrami? Sam fakt, ze doszło 
do tego spotkania oznacza, że – przynajmniej w założeniu - istnieje taka możliwość. Lecz 
dodałem, że w tej dziedzinie wcale nie jesteśmy prekursorami: od zawsze Kościół przestrzegał 
egzorcystów, aby nie mylili chorób pochodzących od złego ducha z chorobami psychicznymi i 
śledząc   postęp   nauki   na   tym   polu   zawsze   zachęcał   egzorcystów,   aby   korzystali   z   pomocy  
lekarzy.
Stąd też konieczność współpracy pomiędzy egzorcystami i psychiatrami istnieje już od dawna.

47

background image

   Dodam, że nie brak psychiatrów (doświadczyłem także tego osobiście), którzy sami odsyłają 
pacjentów do egzorcysty. Jednym z najpiękniejszych moich "telewizyjnych" doświadczeń był 
udział   w   programie   Mixer,   2   marca   1993   roku.   Opowiadam   o   tym   chętnie,   nawet   jeśli 
powtarzam   się.   Prowadzący   program,   Minoli,  zapytał  mnie   w   pewnym   momencie,   czy 
egzorcyści i psychiatrzy pracują na dwóch równoległych płaszczyznach, które nigdy nie mają  
ze sobą punktów stycznych. Odpowiedziałem, że tak nie jest, ponieważ jedni i drudzy pracują 
dla   dobra   człowieka  i  nierzadko   ich   działania   integrują   się.   Zabrał   wtedy   głos,   dziś   już 
nieżyjący,   prof.   Emilio   Servadio,   światowej   sławy  psycholog  i   parapsycholog.   Nie   tylko 
przyznał mi rację, lecz stwierdził wprost: "W pewnych przypadkach odsyłam chore osoby do 
egzorcysty". Oto piękne stwierdzenie człowieka niewierzącego, wypowiedziane w takiej chwili, 
a gdy wielu ludzi Kościoła odsyła zawsze penitentów po pomoc do psychiatrów.
   Godnym  uwagi jest fakt, że w DSM- VI (Podręcznik statystyczny i diagnostyczny chorób 
umysłowych, wydany w 1994 roku) po raz pierwszy jest mowa o opętaniu, które przypisuje się 
wpływom   ducha.   To,   że   tekst   podręcznikowy   z   psychiatrii,   cieszący   się   niepodważalnym 
autorytetem na poziomie światowym, zawiera tego typu informację, jest ważną nowością, której 
jeszcze kilka lat wstecz trudno byłoby się spodziewać.
  Oczywiście, znajdując się w tym środowisku, brałem pod uwagę tylko te przypadki - być może 
najtrudniejsze   -  w   których   zaistniała   wątpliwość   czy   osoba   jest   chora   psychicznie,   czy   też 
znajduje się pod wpływem złego ducha. Jest wiele innych przypadków, gdy nie ma tego typu 
wątpliwości i o nich nie mówiłem.
  Pragnę również podkreślić, że psychiatra niekoniecznie musi być człowiekiem wierzącym, aby 
mógł   współpracować   z   egzorcystą.   Nie   musi   nawet   wierzyć   w   istnienie   złego   ducha   i   w 
oddziaływanie jego mocy. Wystarczy, że potrafi uznać ograniczenia swej wiedzy, jak np. prof. 
Servadio; że nie rości sobie pretensji, iż wie wszystko i jest w stanie rozwiązać każdy problem.  
Spotkałem   się   z   psychiatrami,   którzy,   mając   do   czynienia   z   przypadkami   całkowicie 
anormalnymi, przypięli im etykietkę z nazwą choroby i łudzili się, że w ten sposób właściwie  
rozwiązali problem. Tymczasem niczego nie rozwiązali i niczego nie zrozumieli.
   Jeszcze jedna uwaga: aby choroba została zakwalifikowana jako pochodząca od złego ducha, 
nie   wystarczy   zaistnienie   samej   trudności   czy   wręcz   niemożliwości   postawienia   pewnej 
diagnozy. Konieczne są specyficzne objawy, które wiążą się z wpływem złego ducha. Dodam 
jeszcze, że jest również i taka możliwość, iż ma się do czynienia z dwoma rodzajami zła; to 
znaczy, że choroba naturalna i choroba pochodząca od złego ducha nakładają się na siebie. 
Tego typu przypadki są najtrudniejsze. Tutaj potrzeba współdziałania egzorcysty i psychiatry.
   Gdy  chory   człowiek   przychodzi   do  egzorcysty,   zazwyczaj   pierwszą   rzeczą,   o  którą   pyta 
egzorcysta, jest diagnoza lekarzy. Najczęściej osoby, które udają się do egzorcysty, wcześniej  
przeszły już przez cały szereg badań i wizyt lekarskich. Gdy zastosowane kuracje nie przynoszą 
pożądanych rezultatów, najczęściej ludzie uciekają się po pomoc do uzdrawiaczy, magów i tym 
podobnych. Szukanie  pomocy  u egzorcysty jest więc ostatnią deską ratunku.  Lecz  egzorcysta 
przechodzi   do   działania   tylko   wtedy,   gdy   istnieją   wystarczająco   podejrzane   objawy,   czyli 
specyficzne symptomy, o których jeszcze będę mówił i na temat których można dyskutować. 
Jeżeli egzorcysta uważa, że zaistniał wystarczający powód, dokonuje krótkiego egzorcyzmu, 
który   ma   za   cel   przede   wszystkim   postawienie   diagnozy,   ponieważ   tylko   przy   pomocy 
egzorcyzmu można upewnić się czy rzeczywiście ma się do czynienia z przypadkiem choroby 
diabelskiej, czy też nie. Ogólnie rzecz biorąc, pojedyncze zaburzenia, nawet jeśli wydaje się, że 

48

background image

są trudne do wyjaśnienia, w rzeczywistości mogą mieć wytłumaczenie naturalne. Właśnie ze 
względu na cel  diagnostyczny  dość często uciekam się do stosowania egzorcyzmów i nigdy 
tego   nie   żałowałem.   Wystarczy,   że   istnieją   dostateczne   motywy,   które   wzbudzają   moje 
podejrzenie.   W   większości   przypadków,   z   jakimi   miałem   do   czynienia,   wystarczyło 
zastosowanie tylko jednego egzorcyzmu, aby wykluczyć chorobę pochodzącą od złego ducha.
   Także  w posłudze egzorcystów dużą wagę przypisuje  się  doświadczeniu. Im ktoś więcej 
praktykuje,   tym   łatwiej   rozpoznaje,   które   symptomy   są   naprawdę   ważne,   a   jakie   nie   mają  
znaczenia; oczywiście, zdając sobie sprawę również z tego, że zły duch uczyni wszystko, aby 
nie został odkryty. Tutaj mamy do czynienia z podobną sytuacją, jak   w przypadku samych 
lekarzy, mówiąc ich językiem, którzy poprzez nabyte doświadczenie wyrabiają sobie kliniczne 
spojrzenie na człowieka. Np. psychiatrzy bardzo często w oka mgnieniu potrafią wyczuć, z 
jakim przypadkiem mają do czynienia, aby potem zweryfikować pierwsze wrażenie poprzez 
przeprowadzenie   odpowiednich   badań.  Jeżeli  chodzi   o   egzorcystów,   to   –   ponieważ 
środowiskiem ich działalności jest modlitwa i łaska -mogą się u nich pojawić szczególne dary 
łaski, nazywane charyzmatami. Sam otrzymałem wielką łaskę możliwości kształcenia się przez 
sześć lat w szkole doświadczonego egzorcysty  o.  Candido  Amantini, pasjonisty, pełniącego 
swoją posługę w Rzymie przy Scala Santa (Święte Schody). Zawsze dziwiłem się, widząc jak  
szybko i pewnie stawiał diagnozę, przyjmując nieraz do południa od 60 do 80 osób! Jeszcze 
bardziej dziwiłem się, gdy spoglądał na fotografię i stwierdzał z całą pewnością: "Nic mu nie 
jest" albo "Jest chory, powinien być leczony" lub też: "Ten potrzebuje egzorcyzmów". Lecz 
muszę zaznaczyć, że dla wykonywania posługi egzorcysty nie jest wcale konieczne posiadanie 
nadzwyczajnych darów.
   Wreszcie,  zanim   przejdę   do   omawiania   symptomów  chorób  pochodzenia   diabelskiego, 
chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej osobie, która ma dla mnie wielkie znaczenie, gdyż czuję 
się  z   nią   osobiście   związany  i   staram  się  kontynuować  jej   dzieło.  Chodzi   o  hiszpańskiego 
karmelitę  Francesco   Palau.   Przypomnę,   o   czym   wspomniałem   dokładniej   kilka   rozdziałów 
wcześniej.   Jeszcze   trzysta   lat   temu   wszystkie   katolickie   diecezje   miały   odpowiednią   ilość 
egzorcystów. Potem nastąpiła reakcja na szaleństwo "polowań na czarownice"; zaczęły szerzyć 
się wpływy racjonalizmu, oświecenia, ateistycznego materializmu i egzorcyści prawie zniknęli. 
O. Francesco Palau, beatyfikowany przez Jana Pawła II 24 kwietnia 1988 roku, zdał sobie 
sprawę z tego braku i starał się temu zaradzić. W domu, który został mu podarowany, gromadził 
umysłowo chorych. Egzorcyzmował ich wszystkich bez wyjątku. W każdym przypadku, nawet 
jeśli   w   rzeczywistości   otrzymał   szczególny   dar   rozpoznawania   natury   choroby,   opętani 
odzyskiwali   zdrowie   i   wracali   do   normalnego   życia.   Umysłowo   chorzy   byli   leczeni   przy 
pomocy metod medycznych.
   Oczywiście  jest to przypadek, którego nie da się naukowo wyjaśnić; tym, który uzdrawia z 
chorób pochodzących od złego ducha i wysłuchuje modlitw jest Pan, a nie ludzka umiejętność. 
Typowy   jest   przypadek   św.   Katarzyny   ze   Sieny.   Gdy   egzorcyści   nie   potrafili   uzdrowić 
opętanego, posyłali go do świętej; gdy ona pomodliła się nad nim, to i zły duch uciekał. Cały 
ten  długi  wstęp   miał   służyć   psychiatrom,   aby   mogli   zapoznać   się   z   punktem   widzenia 
egzorcystów.   Sądzę,   że   w   czasach   obecnych   to,   co   powiedziałem  wyżej,   powinno   przydać 
również wielu ludziom odpowiedzialnym za Kościół.
   Przechodzę wreszcie do omówienia podstawowych objawów wzbudzających podejrzenia, na 
których opieram się w mojej praktyce egzorcysty. W tym miejscu biorę pod uwagę tylko te 

49

background image

przypadki,   w   których   powstaje   wątpliwość,   czy   znajdujemy   się   pod   wpływem   choroby 
psychicznej, czy też choroby pochodzącej od złego ducha. Nie biorę pod uwagę przypadków, w 
których  takiej  wątpliwości  nie  ma.   Podkreślam  fakt,   że   diabeł   może  spowodować  opętanie 
diabelskie (które jest najcięższą formą, choć może charakteryzować się różną intensywnością) i 
może   wywoływać  złośliwe  choroby,   niekiedy   trudne   do   zidentyfikowania   i   wymagające 
długiego leczenia.

Podejrzane objawy

1.  Najpierw   proszę   o   opinię   lekarzy   i   zapoznaję   się   z   kartą   chorobową   pacjenta.   Bywają 
sytuacje, że nie ma pewności co do postawionej diagnozy: "podejrzewa się, że chodzi o formę 
takiej czy innej choroby ...; albo: "pacjent ma nietypowe objawy". Trzeba tutaj zachować dużą 
ostrożność, gdyż sama osoba zainteresowana lub jej bliscy są gotowi powiedzieć, że lekarze nas 
nie rozumieją i nie są w stanie postawić diagnozy. Nie wolno zapominać, że także psychiatrzy
wywodzą się z różnych szkół i mogą wyrażać się na różne sposoby. Niekiedy, aby zrozumieć, 
czy można było pogodzić różniące się między sobą diagnozy choroby tego samego pacjenta,  
potrzebowałem   pomocy   psychiatry.   Niektóre,   często   spotykane   diagnozy   ogólne,   jak   na 
przykład: wyczerpanie, stan depresyjny, mogą niekiedy ukrywać brak rozpoznania prawdziwej 
choroby, na którą dana osoba cierpi.
   Zapoznaję  się   także   ze   skutkami   działania   lekarstw:   czy   są   całkowicie   nieskuteczne   lub 
powodują   efekt   wprost   przeciwny   do   zamierzonego;   np.   gdy   środek   uspakajający   jeszcze 
bardziej   pobudza.   Ale   także   tutaj   możemy   mieć   do   czynienia   z   przyczynami   naturalnymi, 
dlatego też objaw ten brany sam w sobie, nic jeszcze nie oznacza, o ile nie połączy się go z  
innymi szczegółami. Pamiętam pewnego młodzieńca, któremu przepisano leczenie bezsenności;
przez osiem dni był leczony w klinice, ale nigdy nie spał ani w  dzień,  ani w nocy, pomimo 
stosowania coraz to większej ilości leków; albo leżał na łóżku z otwartymi szeroko oczyma, 
albo snuł się po korytarzach jak obłąkany. Gdy wyszedł z kliniki, zwyczajne błogosławieństwo 
proboszcza pomogło mu spokojnie zasnąć.

2. Najbardziej charakterystycznym objawem jest awersja wobec rzeczy świętych, która może 
ujawniać się stopniowo i na wiele różnych sposobów, dlatego trzeba być bardzo uważnym, aby 
nie popełnić tutaj błędu. Wymieniam awersję na to, co jest święte, jako jeden z najcięższych 
objawów, co nie znaczy, że jest ona łatwa do wychwycenia.
Sama awersja może ukrywać się i eksplodować nagle, i to w sposób najmniej spodziewany.

a) Porzucenie modlitwy przez osobę, która zawsze się modliła.  Jest  możliwe, że na początku 
chodzi   tylko   o   ziewanie,   którego   nie   można   powstrzymać   w   czasie   modlitwy   lub   też   o 
zaśnięcia. Innym razem, gdy ktoś zaczyna modlić się, dostaje nagle czkawki lub ciągłego kaszlu 
albo odruchu wymiotnego. Mogą myśli ulatywać gdzieś w bok, do tego stopnia, że człowiek nie 
jest  w  stanie  nawet  minimalnie  skoncentrować   się  na   modlitwie  lub  celebracji  liturgicznej. 
Może dojść wreszcie do tego, że człowiek nie może się modlić, bo blokują mu się usta i nie jest 
w   stanie   wymówić   nawet   pierwszego   słowa   modlitwy,   np.   Zdrowaś   Maryjo.   Z   podobną 
sytuacją mamy do czynienia, gdy usta i zęby pozostają zaciśnięte, jakby zostały sparaliżowane, 
gdy osoba chce przyjąć Komunię św. Może dojść do tego, że dana osoba nie

50

background image

potrafi w ogóle przebywać w kościele, bo nie jest w stanie nawet do niego wejść. Można sobie 
wyobrazić, na co wtedy jest narażony człowiek, szczególnie w tych przypadkach, gdy żyje w 
środowisku religijnym, jak np. zakonnica.

b) Wrażliwość na wodę święconą.  Wypita  woda święcona, nawet jeśli została zmieszana z 
innym   napojem   bądź   tymi   z   pokarmem,   zostaje   natychmiast   wypluta.   Człowiek   staje   się 
nadwrażliwy   i   odrzuca   to   wszystko,   co   zostało   poświęcone   i  pobłogosławione:  pokarmy, 
ubrania.  Przedmioty  święte  (obrazy   święte,   koronki   różańca.   relikwie...).   Oczywiście 
zakładamy,   że   sama   osoba   dotknięta   nie   wie,   że   woda,   ubranie   lub   pokarmy   zostały 
pobłogosławione.  Przy   niezdolności   wejścia   do  kościoła,   ale   też   niezależnie   od   niej,   mogą 
występować mocne reakcje w miejscach szczególnych: w sanktuariach maryjnych, w kontakcie 
z relikwiami niektórych świętych, w grocie-sanktuarium św. Archanioła Michała. Osoba może 
doświadczyć takich i to przeszkód lub złego samopoczucia, które doprowadzają ją do omdlenia.

c) Gwałtowne reakcje. Osoba wpada w furię i staje się agresywna, nawet jeśli ze swej natury  
jest zupełnie inna, lub może przeklinać, tłuc różne przedmioty, rzucać się na obecnych... i to 
wszystko dzieje się tylko wtedy, gdy ktoś się modli, niekiedy tylko w myśli. Często w tych 
przypadkach osoba ta, gdy odzyska spokój, nie pamięta swego zachowania.

d) Symptom kulminacyjny. Osoba wpada w szał, gdy  inni  modlą się za nią i nad nią, i gdy 
udziela się jej błogosławieństwa. Nierzadko tarza się po ziemi, przeklina, staje się agresywna  
wobec obecnych, może zmienić głos i wypowiadać słowa. które w jej przypadku byłyby nie do 
pomyślenia.   Ks.   bp   Andrea   Gemma   z   Isernia-Venafro,   powołując   do   istnienia   grupy 
modlitewne prowadzone przez kapłanów i poświęcające się modlitwom o uwolnienie od złego  
ducha, w swoim liście pasterskim z 29 czerwca 1992 roku napisał: „..Tylko wtedy. gdy obficie 
wykorzystano   te   środki   (modlitwy   o   uwolnienie),   można  uciekać  się   do   prawdziwego   i 
właściwego egzorcyzmu... W wielu przypadkach reakcje na powtarzane modlitwy
o uwolnienie są decydujące dla rozeznania, czy zachodzi potrzeba zastosowania egzorcyzmów. 
Uogólniając: jeśli nie ma reakcji na te modlitwy, nie powinno być także reakcji na egzorcyzmy.

3.  Zawsze  pytam, czy dana osoba odczuwa jakieś dziwne dolegliwości: np. czy słyszy głosy 
niewiadomego pochodzenia i czy te głosy są słyszane tylko przez nią, czy odnosi wrażenie, że  
jest   obserwowana,   nawet   wtedy,   gdy   przebywa   sama   w   pokoju;   czy   ma   wrażenie,   że   jest 
dotykana przez kogoś lub widzi osoby, których nie ma, bądź doświadcza momentów paraliżu 
jakiejś części ciała. Tutaj z pewnością lekarze mieliby wiele do powiedzenia na temat sugestii i 
rozdwojenia   osobowości,   ale   duże   znaczenie   ma   sposób,   w   jaki   te   fakty   się   weryfikują. 
Egzorcyzmowałem pewną kobietę, której - gdy kładła się spać - wydawało się, że jej nogi 
"elektryzują się". Chodziło mianowicie o silne i gwałtowne ruchy nóg, trwające przez wiele 
godzin (praktycznie całą noc), powodujące trzęsienie się całego łóżka. Lekarze nie byli w stanie 
postawić   diagnozy,   a   przepisywane   lekarstwa   okazywały   się   nieskuteczne.  Jej  mąż, 
posłuchawszy rady egzorcysty, czynił znak krzyża wodą święconą na nogach żony, gdy tylko 
dochodziło do wystąpienia drgawek. Zaraz jej ruchy uspokajały się i ustawały, po jakimś czasie 
zjawisko ustąpiło. Spotkałem się też z przypadkiem mężczyzny, który w okresie, kiedy był 
egzorcyzmowany, doznawał na pewien czas paraliżu nóg (warto zauważyć, że w czasie samych  

51

background image

egzorcyzmów poruszał nimi jak nowo narodzony). Gdy żona kłuła go w nogi gwoździem lub 
szpilką,   nawet   tego   nie   zauważał;   natomiast,   gdy   dotykała   go   palcem   zamoczonym   wodą 
święconą, odczuwał coś, jak ukłucia.

4. Pytam również, czy mają miejsce dziwne zjawiska w domu. Istnieje taka możliwość, że 
został zakażony dom, ale częściej jest tak, że mieszka w nim osoba pozostająca pod wpływem 
złego ducha i cały dom to odczuwa. Gdy zostaje uzdrowiona osoba, ustają dziwne fenomeny.  
Do tych dziwnych zjawisk można zaliczyć: skrzypienia, uderzenia, kroki, niewytłumaczalne 
hałasy słyszane przez wszystkich obecnych, okna i drzwi, które same zamykają się i otwierają, 
poruszające się albo znikające przedmioty. Mogą też być zakażenia insektami lub pyłami, które 
nie wiadomo skąd się biorą. Można odczuwać nieprzyjemną woń: zazwyczaj spalenizny lub 
łajna, siarki albo psującego się mięsa bądź też zapach kadzidła. Ktoś może powiedzieć, że tego  
typu fenomeny są badane przez parapsychologię, ale są ważne sposób i okoliczności, w jakich 
one występują.

5.   Wspomniałem   kilka   razy   o   tym,   że   ważny   jest   sposób   i   kontekst,   które   towarzyszą 
występowaniu tych nieprzyjemnych zjawisk. Dlatego też nie zapominam nigdy zapytać o to, 
czy zaistniał jakiś szczególny fakt lub jakaś początkowa okoliczność, po których nastąpiły tego 
typu objawy. Czasami może budzić podejrzenie fakt zupełnie nieznaczący, ale także źródłem 
tego   typu   zaburzeń   może   być   jakieś   poważne   zdarzenie,   którego   ignorancja   nie   pozwoliła 
dostrzec.  Na  przykład:   niekorzystne   zjawiska   rozpoczęły   się   wtedy,   gdy   dana   osoba 
uczestniczyła w seansie spirytystycznym albo po tym, jak zaczęła uczęszczać
do   wróżbitów,   magów,   sekt   satanistycznych   lub   zaczęła   interesować   się   praktykowaniem 
okultyzmu, magii, itp. Mogła być takim faktem poważna kłótnia wraz z zapowiedzią zemsty. Są 
to fakty, które trzeba dobrze poznać, aby je należycie ocenić.
   Wyliczyłem  tylko te najczęściej stawiane pytania. Często one wystarczają, a niekiedy nie 
potrzeba nawet uciekać się do nich wszystkich. Gdy sądzę, że mam wystarczające motywy, aby 
podejrzewać wpływ złego ducha (może wystarczyć jeden fakt, ale znaczący), przechodzę do 
egzorcyzmu. Tylko w ten sposób dochodzi się do uzyskania pewności, czy naprawdę mamy do 
czynienia z działaniem złego ducha. Efekt egzorcyzmu jest oceniany: po zachowaniu się osoby 
w czasie trwania samego egzorcyzmu, jak również po objawach, które występują w następnych 
dniach; również po zmianach zachowania się i objawów, z którymi spotykamy się w trakcie 
wykonywania całej serii egzorcyzmów. To ostatnie postępowanie ma miejsce w tym przypadku, 
gdy kontynuowanie egzorcyzmów przez dłuższy czas okazuje się konieczne. Egzorcyzm może  
trwać kilka minut lub kilka godzin; nie istnieją tutaj stałe reguły. Każdy egzorcysta nabywa 
osobistego doświadczenia i uczy się stosowania własnych metod. Oczywiście jeżeli chodzi o 
czas trwania egzorcyzmu, należy brać pod uwagę reakcje osoby egzorcyzmowanej, lecz mogą 
mieć  tutaj wpływ także inne czynniki: duża ilość osób oczekujących na wizytę; zmęczenie 
egzorcyzmowanego   czy   też   zmęczenie   samego   egzorcysty.  Ogólnie  rzecz   biorąc,   można 
powiedzieć, że jeżeli egzorcysta zauważa, że egzorcyzm nie wywołuje żadnej reakcji, a przez 
jakiś czas po jego zakończeniu nie widać żadnych efektów, przyjmuje się, iż nie mamy do 
czynienia z wpływami złego ducha.
   Nie  chcę opowiadać o wielkiej różnorodności tego  wszystkiego,  co może wydarzyć się w 
czasie dokonywania egzorcyzmu. Nie ma dwóch jednakowych przypadków.

52

background image

Gdy jakaś osoba jest zakażona złem, pochodzącym od złego ducha, to niekiedy objawia się to  
od razu gwałtownymi reakcjami; czasami reakcje nasilają się stopniowo, przechodząc od formy 
łagodniejszej do gwałtownej w czasie trwania kilku egzorcyzmów. Odnosi się wrażenie, że 
najpierw zło musi objawić się w całej pełni, a potem zacznie ono ustępować, aż do zupełnego  
zniknięcia. Niewiele jest przypadków, w których wystarczy tylko jeden egzorcyzm;
najczęściej potrzebna jest ich cała seria, czasami egzorcyzmuje się chorą osobę nawet przez 
kilka   lat.   Dużo   zależy   od   współpracy   zainteresowanej   osoby   i   od   pomocy   jej   bliskich. 
Oczywiście chodzi tutaj o współpracę o charakterze duchowym: chora osoba powinna dążyć do 
tego, aby żyć w łasce Bożej, dużo modlić się,  przystępować  często do sakramentów, kroczyć 
drogą religijnej przemiany.
  Kończę, odpowiadając na dwa podstawowe pytania.
1.   Czy   zawsze   osiąga   się   pewność   stwierdzenia,   że   mamy   do   czynienia   z   opętaniem 
diabelskim?   Ogólnie   mówiąc:   tak.   Do   rzadkości   należą   te   przypadki,   w   których   pozostaje 
wątpliwość,   że   chodzi   tylko   o   chorobę   psychiczną.   Lecz   jest   faktem,   że   egzorcyzm   jest 
modlitwą i nigdy nikomu on nie zaszkodził. Nie mogę natomiast tego samego powiedzieć o 
leczeniu   medycznym.   Niejednokrotnie   miałem   do   czynienia   z   osobami,   które   były   leczone 
przez lekarzy, a jedynym rezultatem było zatrucie organizmu środkami  fannaceutycznymi  i 
ogólne otępienie.

2. Czy zawsze osiąga się uzdrowienie? Prawie zawsze, i choć nieraz trzeba na to dużo czasu. 
Nawet   w   przypadkach,   gdy   nie   osiąga   się   całkowitego   uzdrowienia,   modlitwa   egzorcysty 
przynosi ulgę pacjentom. Nieraz słyszałem, że jakaś osoba tylko dzięki egzorcyzmom znalazła 
siłę, aby stawić czoło życiowym problemom. Mój mistrz, o. Candido, często mi powtarzał, gdy 
zniechęcałem   się,   widząc   że   niektóre   uzdrowienia   dokonują   się   bardzo   powoli,   że   my   - 
egzorcyści - ratujemy wiele osób.

Pytania psychiatrów i odpowiedzi ks. Amortha

Pytanie:  Czy według księdza, istnieją ślady zapowiadające chorobę; czy wśród osób, które 
przez księdza zostały uznane za opętane, pojawiały się takie zachowania, iż stwierdzić można 
było, że osoby te były podatniejsze na zranienia? Czy opętanie uderza tylko  w  przypadkowe 
osoby?
Chciałbym   zapytać   także   o   to,   czy   zjawiska   opętania  mają  miejsce   również   w   przypadku 
agnostyków  albo   zdeklarowanych  ateistów.   I jeszcze   na   zakończenie   pytanie   pochodzące   z 
ciekawości: czytałem o szczególnych zjawiskach związanych z opętaniem, chodzi w nich o 
występowanie  glosolalii  (zdolności mówienia nieznanymi językami) bądź zjawiska lewitacji. 
Czy ksiądz się spotkał z tymi fenomenami?

Odpowiedź:  Postawione pytania bardzo różnią się w treści, niemniej są bardzo interesujące. 
Zacznę od ostatniego - tego postawionego z ciekawości. Tak, spotkałem się z osobami, które w 
czasie egzorcyzmów mówiły obcymi albo dziwnymi językami. Obserwowałem też zjawiska 
lewitacji i herkulesowej siły. Lecz te fenomeny same z siebie nie są wystarczającym dowodem, 
aby móc powiedzieć, że mamy do czynienia z opętaniem diabelskim. Aby dokonać właściwej 
oceny, należy zbadać dokładnie sposób i okoliczności, w jakich te zjawiska występują, ponadto 

53

background image

trzeba dostrzec ich związki z innymi objawami, charakterystycznymi dla opętania. Egzorcysta 
spotyka się z wieloma dziwnymi zjawiskami i mogę zapewnić, iż nigdy nie uwierzyłby w nie, 
gdyby ich sam nie zobaczył. Są np. osoby, które w czasie egzorcyzmu wypluwają gwoździe, 
szkło, pukle włosów i inne przedmioty. Niekiedy znajdujemy w materacach lub w poduszkach  
poskręcane  pręty,  sznury   pełne   węzłów,   ciasne   sploty   w   formie   korony,   figurki 
prehistorycznych   zwierząt   wykonane   z   materiału   podobnego   do   tworzywa   sztucznego. 
Najpoważniejszy przypadek, którym obecnie zajmuję się, jest związany z osobą, której demon 
zapowiedział, iż każe jej zwymiotować  radioodbiornik;  w  ciągu  kilku spotkań zwymiotowała 
już ok. 2 kg różnych przedmiotów. Muszę zaznaczyć, że przedmioty, które są wymiotowane, 
materializują się dosłownie w jednej chwili; w momencie, kiedy wychodzą z ust. Dostrzegłem 
to wyraźnie u młodzieńca, który wypluł mi na rękę gwoździe, choć do ostatniej chwili miałem
wrażenie, że pluje tylko śliną. W ten sposób można wyjaśnić, dlaczego osoba nigdy nie ponosi 
szkód   fizycznych,   także   wtedy,   gdy   wypluwa   duże   i   ostre   kawałki   szkła.   Czy   są   to   tylko 
fenomeny paranormalne? Trzeba również brać pod uwagę okoliczności i sposób występowania 
tych dziwnych zjawisk. Niektóre przedmioty, które znajdujemy w poduszkach, są na pewno 
znakiem rzucenia uroku, czyli są owocem czarów.
   Odpowiadam  teraz na pierwsze pytanie: wszyscy mogą doświadczyć diabelskiego opętania; 
tym bardziej agnostycy, ateiści, niepraktykujący, ponieważ są bardziej bezbronni. Egzorcysta 
może   egzorcyzmować   kogokolwiek.  Szukali  u   mnie   pomocy   mahometanie,   buddyści   oraz 
osoby nie wyznające żadnej wiary. Oczywiście w stawianiu wymagań, dotyczących koniecznej 
współpracy,   zachowuję   regułę   dostosowaną   do   osoby,   którą   mam   przed   sobą:   wzywam 
każdego, aby szedł wiernie za wskazaniami swojej wiary lub przekonań moralnych.
   Nie  istnieją   znaki   ostrzegające   lub   predyspozycje   uzależniające,   np.   słabość   systemu 
nerwowego   lub   predyspozycje   dziedziczne.   Istnieje   natomiast   niebezpieczeństwo,   że   sama 
osoba   naraża   się   na   opętanie,   np.   uczęszczając   na   seanse   spirytystyczne   bądź   nawiązując 
kontakt z sektami satanistycznymi. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że opętanie diabelskie 
nie jest zaraźliwą chorobą. Nie stwarza ono bezpośredniego zagrożenia dla rodziny ani dla 
miejsc, w których przebywa osoba opętana. Taka osoba może zawrzeć małżeństwo, mieć dzieci, 
nie   stwarzając   zagrożenia   zarażeniem   chorobą   diabelską.   Możemy   powiedzieć,   oczywiście 
uogólniając, że diabeł nic nie może nam zrobić bez naszego przyzwolenia. Podam przykład: 
przyszła   do   mnie   kiedyś   dziewczyna,   która,   kierując   się   ciekawością,   asystowała   przy 
odprawianiu czarnej mszy. Nie potrafiła potem skoncentrować się i nie mogła się uczyć, stała 
się gwałtowna i impulsywna, choć wcześniej taka nigdy nie była. W tym przypadku przyczyna 
była jasna, i była to przyczyna zawiniona. Z przyczyną nie zawinioną - w przypadku osoby 
dotkniętej - spotykamy się wtedy, gdy mamy do czynienia z wywieraniem złych wpływów 
przez osoby trzecie (rzucanie uroków, zaczarowanie). Wina leży wtedy po stronie tego, kto 
rzuca uroki lub uprawia czary na szkodę innych osób. Tego zagadnienia tutaj nie poruszam, 
gdyż nie wchodzi ono w zakres głównego tematu naszego spotkania.    Proszę  mi powiedzieć, 
czy podałem wystarczającą odpowiedź na zadane mi pytanie?

Pytający: Tak, dziękuję, odpowiedź była wyczerpująca. (W tak uprzejmy sposób odpowiadano 
zawsze na moje odpowiedzi, dlatego nie będę już tych słów przytaczał. Powiem tylko jeszcze, 
otwarcie i wprost - jak to zwykle czynię - że spotkałem się z większym zainteresowaniem i  

54

background image

zaufaniem, gdy przemawiałem do tej grupy psychiatrów, w której było wielu niewierzących i 
niepraktykujących, niż wtedy, gdy przemawiałem do kapłanów.)

Pytanie:  Muszę   przyznać,   że   w   niektórych   punktach   zgadzam   się   z  ks.  Amorthem.  Nie 
zgadzam się natomiast, jeśli przypisuje się takie samo znaczenie, w pewnym sensie, Kościołowi 
i zakładowi psychiatrycznemu: gdzie jeden jest miejscem egzorcyzmu skierowanego przeciwko 
złemu duchowi, drugi miejscem uzdrawiania z obłąkania. Zgadzam się natomiast, że zarówno 
jedni, jak i drudzy oddziałujemy na człowieka. Sam wywodzę się z pozytywizmu medycznego; 
jestem niewierzący. Ale wierzę w człowieka, dlatego w jakiś sposób działamy razem; ksiądz 
przez egzorcyzmy, a my w inny sposób. Czasami psychiatrzy byli oskarżani, że nie potrafią 
dostrzec różnicy między halucynacją, efektem paranormalnym a stanem ekstazy. Dobrze, że 
dyskutujemy na ten temat, ponieważ nikt nie ma monopolu na posiadanie wiedzy. Przychodzi 
mi na myśl zdanie z Hamleta: "Jest więcej rzeczy pomiędzy niebem i ziemią niż przyśniło się o 
nich filozofom". Dlatego potrzeba nam zawsze pokory.
  Przyznaję, że doceniam roztropność ks. Amortha. Leczę pacjentkę, która wcześniej zgłosiła się 
do niego, gdyż przypuszczała, że jest opętana. Przyglądając się jej historii, która zaprowadziła 
ją do egzorcysty, trudno było mi zrozumieć, dlaczego ks. Amorth nie dokonał egzorcyzmu, lecz 
skierował tę kobietę do psychiatry. Potem, powoli zacząłem rozumieć, że są dwie drogi do  
przebycia. Jego zadaniem jest wyrzucanie złych duchów, moim zintegrowanie na nowo chorej 
osoby. Kobieta ta, która nie jest ani psychopatyczką, ani osobą znerwicowaną, potrzebowała 
jego   porady,   aby   przyjść   do   mnie.   Rozumiem   także   znaczenie   wiary.  Wszyscy  możemy 
stwierdzić,  że  o wiele  łatwiej  leczyć  nam  te  osoby,  które  mają  wiarę.  Do  najtrudniejszych 
przypadków,   którymi   się   zajmowałem,   zaliczam   księży,   którzy   znajdowali   się   w   depresji. 
Chciałbym zakończyć to rozważanie stwierdzeniem, iż istnieją z pewnością punkty styczne nie 
tylko   pomiędzy   działaniem   egzorcysty   i   psychiatry,   lecz   także   pomiędzy   psychiatrą   a 
tradycyjnym lekarzem.

Odpowiedź: Dziękuję panu. Rzeczywiście istnieje potrzeba wzajemnego zrozumienia, aby móc 
odkryć nowy świat i w ten sposób skuteczniej pomagać ludziom chorym. Są rzeczy, w które 
trudno uwierzyć. Pewnego dnia o. Candido egzorcyzmował dziewczynę, studentkę, która miała 
typowe   objawy   diabelskiego   opętania,   ale   także   wykazywała   oznaki   braku   psychicznej 
równowagi.  O.  Candido  poprosił,   o   pomoc   znajomego   psychiatrę.   Opowiedział   mu 
szczegółowo   o   wszystkim   i   zorganizował   spotkanie.  Psychiatra   zasiadał   za   dość   szerokim 
biurkiem, stąd siedząca naprzeciw dziewczyna znajdowała się w sporej odległości od niego. Na 
zakończenie rozmowy, psychiatra powiedział: "powinna pani zażywać lekarstwa, które pani 
przepiszę",   i   zaczął   wypisywać   receptę.   W   tym   momencie   stała   się   rzecz   przedziwna.   Nie 
podnosząc   się   z   krzesła,   dziewczyna   wyciągnęła   rękę,   a   jej   ramię   na   oczach   osłupiałego 
psychiatry stało się bardzo długie (powiedział później, że miało prawie 2 metry). Dziewczyna 
pochwyciła receptę, na której lekarz pisał, zmięła ją, rzuciła do kosza i powiedziała zduszonym  
głosem:   "Te   rzeczy   nie   są   mi   potrzebne".  O.  Candido  śmiał   się,   gdy   opowiadał   mi  o 
przestraszonym przyjacielu, który nie chciał więcej słyszeć o tej dziewczynie i o żadnym innym 
pacjencie przysłanym przez egzorcystę.
  Egzorcysta nie dziwi się tego typu przypadkom, ponieważ ma z nimi do czynienia niemalże na 
co   dzień;   spotyka   je   nieustannie.   Byłoby   dobrze,   gdyby   mieli   okazję   zapoznać   się   z   nimi  

55

background image

psychiatrzy,   aby   mogli   lepiej   rozpoznawać   choroby,   które   mieszczą   się   w   zakresie   ich 
kompetencji.

Pytanie:  Najpierw dziękuję  ks.  Amorthowi  za to wszystko, o czym nam opowiedział. Moje 
pytanie   jest   natury   ściśle   technicznej   i   dotyczy   roli   oddziaływania   psychiatry  w  tych 
szczególnych przypadkach. Chciałbym wiedzieć, jak wygląda sprawa odpowiedzialności danej 
osoby;   jaki   cel   stawia   sobie   zły   duch;   z   jakich   przyczyn   może   ona   popaść   w   diabelskie 
opętanie?

Odpowiedź:  Są   to   trzy   interesujące   pytania   i   jest   mi  przykro,  że   muszę   streścić   swoją 
wypowiedź ze względu na krótki czas, który mamy do dyspozycji. Zacznę od odpowiedzi na 
ostatnie pytanie, gdyż dotyczy ona również pytania pierwszego. Są cztery przyczyny, które 
mogą spowodować diabelskie opętanie lub też zaburzenia pochodzące od złego ducha. Dwie 
przyczyny są niezawinione i w tym przypadku osoba nie ponosi za nie odpowiedzialności; 
natomiast dwie przyczyny są zawinione, czyli dana osoba ponosi sama odpowiedzialność za to, 
że znalazła się pod wpływem złego ducha.

1. Może chodzić po prostu o dopust Boży, podobnie jak Bóg może dopuścić chorobę fizyczną 
czy psychiczną. Jej celem jest danie określonej osobie możliwości oczyszczenia i zdobycia 
zasług. Mógłbym wyliczyć wielu świętych, którzy doświadczyli w swym życiu długiego okresu 
diabelskiego opętania (św. Gemma  Galgani, bł. Aniela z Foligno, bł. ks. Calabria...). Może 
chodzić także tylko o zaburzenia  pochodzące  od złego ducha, jak np. uderzenia, upadki, itp.; 
mamy tego sławne przykłady u Proboszcza z Ars i bł o. Pio.

2.  Przyczyną opętania może być również rzucenie uroku i wina wówczas nie leży po stronie 
ofiary, ale po stronie tego, który "korzysta z usług" złego ducha. Ofiarą rzuconego uroku czy 
zaczarowania może być także osoba najbardziej niewinna (np. dziecko w łonie matki). Rzucenie 
uroku   polega   na   czynieniu   zła   przy   pomocy   złego   ducha.   Rzucenie   uroku   może   być 
praktykowane   na   wiele   sposobów:   zranienie,   związanie,   przekleństwo,   złe   spojrzenie, 
macumba...  Wchodzimy  tutaj   w   sferę   magii   i   czarów,   i   omawianie   tych   zagadnień   znów 
odciągnęłoby nas od naszego tematu. Przypomnę więc tylko, że Bóg stworzył człowieka jako 
istotę wolną, także w czynieniu zła innym. Tak jak mogą opłacić zabójcę, aby kogoś zabił, tak  
samo mogą opłacić osobę związaną ze złym duchem, aby rzuciła urok na inną osobę.

3. Kontakt z osobami i przebywanie w miejscach stanowiących zagrożenie. Kto uczęszcza do 
magów,   wróżbitów,   czarowników;   uczestniczy   w   seansach   spirytystycznych,   spotkaniach 
satanistycznych lub oddaje się praktykom okultystycznym albo nekromancji (także w formie 
automatycznego pisania, tak dziś popularnej), ten naraża się na ryzyko (nawet jeśli często nie 
ponosi   sam   tego   konsekwencji)   dostania   się   pod   wpływ   złego   ducha   lub   nawet   samego 
opętania.   W   tych   przypadkach   mamy   ewidentnie   do   czynienia   z   pełną   odpowiedzialnością 
osoby, czasami sprowokowanej zamąceniem woli: np. w przypadku zawarcia przymierza krwi z 
szatanem.

56

background image

4.   Także   czwarta   przyczyna   zakłada   pełną   odpowiedzialność   jednostki.   Można   popaść   w 
choroby pochodzące od złego ducha z powodu trwania w ciężkich i licznych grzechach. Myślę, 
że taki przypadek zdarzył się ewangelicznemu Judaszowi, o którym zostało napisane na końcu:
"szatan wszedł w niego". Miałem przypadki młodych ludzi, którzy narkotyzowali się, popełniali 
różne przestępstwa i oddawali się seksualnym perwersjom. Były to grzechy ciężkie i ciągłe, 
które uczyniły ich niewolnikami złego ducha. Napotkałem także wielką trudność w uwalnianiu 
kobiet, które oprócz innych motywów, prowokujących opętanie, dopuściły się aborcji.

Odpowiadam wreszcie na drugie pytanie: Jaką korzyść  ma  z tego zły duch? Nie ma żadnej 
korzyści, on kieruje się tylko czystą perfidią. Jest to prawdziwa demoniczna perfidia, chcąca zła 
dla samego zła, a także na własną zgubę.  Pewnego  dnia  powiedziałem  złemu duchowi: "Za 
każde cierpienie sprawiane tej osobie płacisz w ten sposób, że zwiększa się twoja wieczna 
męka.   W   twoim   interesie   jest,   aby   jak   najszybciej   wyjść   z   tej   osoby".   Usłyszałem   wtedy 
odpowiedź: "Nie zwracam żadnej uwagi na moje męki; wystarczy, że sprawię jej ból i zniszczę 
ją". Możemy zrozumieć - ale nigdy nie zaakceptować - złoczyńcę, który zabija człowieka, aby 
go ograbić. Ale nigdy nie potrafimy zrozumieć perfidii złego ducha, który , wiedząc iż działa na 
własną zgubę, walczy zawzięcie przeciwko człowiekowi, być może łudząc się, że w ten sposób 
przynosi   szkodę   i   ujmę   samemu   Bogu,   stawiając   przeszkody   Jego   planom   wiecznej 
szczęśliwości i dobra.

Pytanie: W trakcie mojej wieloletniej praktyki, zawsze zachowywałem dużą powściągliwość i 
nigdy nie szukałem sensacji, lecz starałem się dokształcać i być na bieżąco w stosunku do 
zaistniałych problemów. Znalazłem się tutaj, zaproszony przez przyjaciela, drogiego doktora 
Tamino. Zrobiłem wiele notatek i pojawiło się we mnie wiele pytań. Przytoczę tylko niektóre z 
nich. Nie ma żadnej wątpliwości, że psychiatra musi posiadać, większą od innych, świadomość 
dotyczącą ograniczeń swojej wiedzy. Wspominam wielkiego francuskiego naukowca, który
mówił o korzyściach płynących ze świadomości własnej ignorancji, bo gdy ktoś uważa, że 
wszystko już wie, to wtedy niczego nie jest w stanie się już nauczyć. Chciałbym usłyszeć choć  
kilka słów więcej na temat opętania diabelskiego i czarów. Następne pytanie odnosi się do 
koniecznej współpracy ze strony opętanego; co ma ksiądz na myśli? Spotkałem się z opętaniami 
i chciałbym  usłyszeć  ich zdanie innych na ten temat, ponieważ pomiędzy formami, które ja 
spotkałem i tymi, o których tutaj słyszałem, niewiele jest wspólnego.

Odpowiedź:  Dziękuję panu, choć z pewnością czas, który mamy do dyspozycji, nie pozwala 
mi,   abym   udzielił   całościowej   odpowiedzi   na   tak   głębokie   pytania.   To,   o   czym   wcześniej 
powiedziałem,   nie   kłóci   się   z   pańskim   doświadczeniem.   Konfrontacja   byłaby   niewątpliwie 
interesująca, ale ograniczę się do pewnej, istotnej uwagi: w przypadku i faktów naturalnych 
zauważamy   pewne   powtarzanie   się   zjawisk   i   dlatego   łatwo   sformułować   prawa   i   kryteria, 
którym one podlegają, także na polu medycznym.  W ten sposób z doświadczenia powstaje 
wiedza i nauka, lecz tutaj tak nie jest. Nie ma dwóch takich samych przypadków. Także wśród 
egzorcystów spotykamy nieraz tak różne doświadczenia, że czasami trudno nam się zrozumieć. 
   Powiem  teraz   choć   parę   słów   na   temat   opętania,   które   jest   najcięższym   przypadkiem 
wywoływanym przez złego ducha. Demon jest duchem; w rzeczywistości to demoniczna moc 
opanowuje osobę; mówi i działa, posługując się ciałem tej osoby, lecz wykorzystując wiedzę i 

57

background image

siłę, którą posiada demon. Dlatego też może wyjawiać rzeczy ukryte; może mówić wszystkimi 
językami   lub   językami   nam   nie   znanymi;   może   ujawniać   nadzwyczajną   siłę,   w   naszym,  
mniemaniu wręcz niemożliwą. Mój przyjaciel z dawnych czasów, egzorcysta pochodzący z 
Rzymu, egzorcyzmował w kościele młodego człowieka. W pewnym momencie  człowiek  ten 
uniósł się i zaczął powoli  wznosić  się coraz wyżej, aż jego głowa dotknęła sufitu kościoła. 
Możemy sobie wyobrazić, co czuli obecni, lękając się, że ich krewny spadnie i roztrzaska się na 
posadzce. Egzorcysta uspokoił ich jednym gestem i kontynuował dalej egzorcyzmy, tak jakby 
nic się nie stało. Pod koniec modlitw młodzieniec zaczął opadać i spoczął spokojnie na swoim 
miejscu. On sam nie zdawał sobie sprawy z tego, co zaszło. Są to fenomeny, które szczególnie  
wtedy, gdy wydarzają się w określonym kontekście, nie dają się wyjaśnić racjonalnie.
  Jeszcze trudniej jest dostrzec to powiązanie ze złym duchem w przypadku czarów. Czytamy o 
nich w Biblii, w Księdze Wyjścia. Te same cuda, jakie wykonywał Mojżesz - który wobec  
faraona działał mocą Bożą i z Jego rozkazu - uczynili również magowie egipscy, ale mocą złego 
ducha: przemiana wody w krew, laski w węża, inwazja żab... Zły duch ma moc wywoływania 
także   różnych   chorób.   Jezus   uzdrawiał   wielu   głuchoniemych.   Pewnego   razu   uzdrowił 
głuchoniemego, wyrzucając z niego złego ducha. W tym przypadku choroba była wywołana
obecnością demona. Ojciec Candido, wykonując egzorcyzmy, leczył ludzi z wielu chorób, w 
tym także z raka mózgu. Mnie zdarzało się już kilka razy, że po zastosowaniu egzorcyzmów 
zniknęły guzy z jajników w przeddzień operacji. Oczywiście są to fakty, które przydarzają się  
tylko   osobom,   które   były   już   zarażone   wpływami   złego   ducha.   Ewangelia   podaje   nam 
kryterium: po owocach poznaje się drzewo. Także lekarze nierzadko wypróbowują lekarstwo i 
jeżeli widzą, że jest ono skuteczne, kontynuują terapię, a jeśli nie skutkuje, zmieniają je. Także  
ja w miarę, często stosuję egzorcyzmy, a potem po efektach widzę, czy należy je kontynuować.
   Jeszcze  powiem parę słów na temat  współpracy, której oczekujemy ze strony opętanego. 
Poruszamy się w terenie, gdzie leczy się za pomocą modlitwy i Boskiej interwencji. Stąd też 
prosimy tych, którzy znajdują się pod wpływem złego ducha, aby uregulowali swoje życie i 
postępowali zawsze zgodnie z prawem Bożym (często punktem wyjścia jest - dobra spowiedź) ,  
prosimy   też   o   odmawianie   intensywnej   modlitwy   i   przystępowanie   do   sakramentów,   o 
pogłębianie   kultury   religijnej.   Te   środki   łaski   stanowią   nie   tylko   pomoc,   lecz   czasami 
wystarczają, aby niekorzystne zjawiska ustały.

Pytanie:  Czy   istnieją   opętania   lżejsze   i   cięższe?   Czy  demon  może   obdarzać   innych 
szczególnymi mocami i dobrodziejstwami?

Odpowiedź: Istnieje cała gama diabelskich opętań, różnych zarówno co do intensywności, jak i 
widocznych objawów. Jest różnica w intensywności, czyli w mocy oddziaływania. Przysłano 
kiedyś do mnie piętnastoletnią dziewczynę, która kilka dni wcześniej, kierując się ciekawością, 
asystowała w satanistycznym obrzędzie. Wróciwszy do domu wpadła w szał, kopiąc, drapiąc i 
plując   na   członków   swojej   rodziny,   którzy   próbowali   ją   uspokoić.  Wystarczył  krótki,   bo 
trwający   zaledwie   kilka   minut,   egzorcyzm,   aby   ją   całkowicie   uwolnić.   W   niektórych 
przypadkach łączy się wiele przyczyn, które pochodzą z różnych okresów życia. Bywa czasami 
tak, że osoby, które przychodzą do egzorcysty, trzeba uzdrowić z całej serii zranień i potrzeba 
wielu miesięcy bądź wielu lat, zanim dojdzie do całkowitego uwolnienia.

58

background image

   Istnieją również wielkie różnice dotyczące zewnętrznych objawów. Wspomnę tylko o dwóch 
ekstremalnych   przypadkach.   Są   osoby,   które   wpadają   w   szał   i  ujawniają   herkulesową   siłę, 
krzyczą oraz próbują atakować obecnych; lecz miałem też do czynienia z dwoma przypadkami 
absolutnego znieruchomienia i milczenia,  połączonymi  z całkowitym brakiem zewnętrznych 
reakcji, stąd też konieczne było tutaj duże doświadczenie i analiza wielu innych zbieżnych 
elementów,   aby   zrozumieć,   że   chodziło   o   prawdziwe   diabelskie   opętanie.   Między   tymi 
przypadkami   ekstremalnymi   istnieje   wielka   różnorodność   objawów.  Zawsze  mamy   do 
czynienia z cierpieniem; ale w innej sytuacji są ci, którzy mogą wypełniać swoje obowiązki 
zawodowe i rodzinne oraz zachowywać się w ten sposób, żeby nikt nie rozpoznał ich choroby, 
od tych, którzy nie są już w stanie pracować i normalnie żyć oraz potrzebują nieustannej opieki,  
czując śmiertelną niechęć do życia.
   Odpowiadając na następne pytanie, mogę stwierdzić, że faktycznie zły duch może obdarzyć 
kogoś  mocą   i  różnymi   "dobrodziejstwami".   Czyni   to  na   przykład   w  przypadku   wszystkich 
magów i czarowników, udzielając im daru wróżenia lub mocy szkodzenia innym. Może także 
dawać korzyści materialne: bogactwo, sukces, przyjemność. Lecz biorąc pod uwagę, że zły 
duch może czynić tylko tyle ile i chce zła, dary te zawsze łączą się z wielkimi cierpieniami. 
Stąd też ci, którzy proszą szatana o dary , robią zły interes: przeżywają piekło na tej ziemi i jeśli  
się nie nawrócą, to czeka ich piekło również po śmierci

Pytanie: Zastanówmy się nad takim przypadkiem, że osoba opętana zostaje dotknięta chorobą 
fizyczną, której leczenie domaga się chirurgicznej operacji; jakie są wtedy tego konsekwencje? 
Czy może zachodzić sprzeczność w działaniu egzorcysty i lekarza, z ewidentną szkodą dla 
pacjenta, jeśli egzorcysta uważa, że ma on do czynienia z chorobą pochodzącą od złego ducha,  
którą należy leczyć przy pomocy egzorcyzmów, a lekarz uważa natomiast, że chodzi o chorobę 
naturalną, którą należy leczyć na drodze medycznej?

Odpowiedź:  Możliwe są niespodzianki, ale nie powinno dochodzić do sprzeczności między 
działaniem   lekarzy  i  działaniem  egzorcystów.   Przynajmniej   takie   jest   moje   osobiste 
doświadczenie wraz tych egzorcystów, których dobrze znam.
  Istnieją niespodzianki - i spotkałem się z wieloma przypadkami, gdy chirurg w czasie operacji 
stwierdzał, że nie ma u pacjenta nic z tego, na co wskazywały analizy i badania: ultrasonografia, 
topografia,  rezonans magnetyczny.  W  kilku  przypadkach  faktycznie  znajdowano  u pacjenta 
guzy, które niestety, bezpośrednio po wykonaniu operacji formowały się na nowo. Są to jednak 
bardzo rzadkie przypadki.
  Jeżeli chodzi o możliwość zaistnienia sprzeczności między lekarzami a egzorcystami, to nigdy 
się   z   nią   nie   spotkałem,   choćby   z   tego   podstawowego   powodu,   że   działają   oni   na   dwóch 
różnych  płaszczyznach. Nigdy nie pozwoliłem sobie na to, aby mówić lekarzowi, jakie jest 
moje zdanie lub też ingerować w jego decyzje. Czasem miałem do czynienia z przypadkami, w 
których podejrzewałem istnienie choroby pochodzącej od złego ducha i miałem nadzieję, że da 
się   uniknąć   interwencji   chirurgicznej.   Wkrótce   faktycznie   zachodziły   zmiany   w   wynikach 
analiz i chirurdzy decydowali się, aby nie przeprowadzać operacji. Mogę powiedzieć, że wiele 
razy  współpracowałem   pośrednio   z  samymi   lekarzami.   Nie   spotykałem  się   z  nimi,   oni  nie 
wiedzieli o moim istnieniu ani też o tym, że pacjent przyjmował egzorcyzmy. Sądzę, że również 
i   na   tej   płaszczyźnie,   powiedziałbym   nieuświadomionej,   dochodzi   do   spotkania   między 

59

background image

egzorcystą i lekarzem. Ważne jest to, aby się nawzajem respektować. Każdy z nich działa na  
swoim terenie, a spotkanie między nimi ma służyć dobru chorej osoby, która może korzystać z 
pomocy zarówno jednego, jak i drugiego, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Pytanie:  Kieruje  mną  również   osobista   ciekawość.  Chciałbym  wiedzieć,   jakimi   kryteriami 
wyboru ksiądz się kierował, podejmując się tego typu działalności i czy doznał ksiądz z tego  
powodu   jakichś   osobistych   szkód?   Ale   najpierw   chciałbym   zapytać,   czy   na   osoby,   które 
doświadczają diabelskich chorób, mają wpływ kultura i środowisko, w którym one  żyją.  Np. 
czy jest  tutaj  różnica  między  ludźmi  mieszkającymi   w Londynie  a  członkami  społeczności 
plemiennych, którzy żyją gdzieś w Afryce?

Odpowiedź:  Uważam,   że   konieczne   jest   dokonanie  pewnych  uściśleń.   Kultura   osobista   i 
środowisko, bardziej nowoczesne lub mniej, nie mają żadnego wpływu ani na rozwój tych 
zjawisk, ani też na dobór środków zaradczych, których osoby szukają u egzorcystów albo u 
magów i czarowników. Zarówno do nas, jak i do nich, przychodzą różni ludzie: robotnicy, 
rolnicy, gospodynie domowe, przemysłowcy i politycy ...Kiedyś przyszedł do  mnie  inżynier 
elektronik, który zapłacił czterdzieści dwa miliony lirów za amulet (woreczek ze sznurkiem 
pełnym węzłów), który miał go uwolnić od wszystkich problemów. Postęp techniczny i kultura 
nie mają na to żadnego wpływu. Spotykamy się z tym zjawiskiem wszędzie: zarówno w Anglii, 
jak i we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych, jak i w Afryce lub w Indiach.
   Także  religijność ma  niewielki  wpływ na tego  typu zjawiska i współistnieje  spokojnie z 
różnymi   formami   zabobonu,   choć   sama   religia   zwalcza   je,   traktując   jako   grzechy 
bałwochwalstwa. Ludzie chodzą do kościoła, a potem udają się do czarowników, jak gdyby to  
była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Poniekąd wiadomo, że nawet w krajach najbardziej 
uprzemysłowionych   najczęściej   czytaną   stroną   gazet   jest   horoskop;   istnieją   co   do   tego 
precyzyjne dane statystyczne. Nie zapominajmy, że walka  przeciw  szatanowi i złym  duchom 
była prowadzona zawsze u wszystkich ludów, także zanim ukonstytuował się naród hebrajski. 
Oczywiście  każdy z tych ludów podążał zgodnie z  własnymi  wierzeniami  i posługiwał  się 
metodami właściwymi środowisku kulturalnemu. Nadejście chrześcijaństwa i innych wielkich 
religii miało niewielki wpływ na zmianę tej mentalności.
  Teraz odpowiadam na pytanie, w jaki sposób zostałem egzorcystą. Stało się tak przypadkiem. 
To nie był mój wybór. W trakcie kurtuazyjnej wizyty u kard. Ugo Poletti, podczas rozmowy, 
wyszło na jaw, że znam ojca Candido Arnantini. Kardynał powiedział wtedy: "Zna ksiądz ojca 
Candido? Jest tak schorowany, że przydałby mu się pomocnik". I zaczął pisać coś na kartce 
(wypisał mi upoważnienie na przeprowadzanie egzorcyzmów), nie zwracając uwagi na moje 
protesty. Dodam tylko, że nie poniosłem osobiście żadnej szkody z tego powodu. Do złego 
ducha podchodzę jako ten, który otrzymał nad nim władzę, ponieważ to on boi się mnie i każdej 
osoby, stworzonej na obraz Boży. Tym  bardziej boi się chrześcijanina, który przez chrzest 
został naznaczony pieczęcią Trójcy Przenajświętszej.

Pytanie: Wszyscy mówią o demonach. Dlaczego mówi się o duchach dobrych? Przecież i także 
istnieją.

60

background image

Odpowiedź: Ma pan rację. Zły duch zawsze wzbudza dużą sensację; anioł natomiast niewielką. 
Przychodzi mi na myśl chińskie przysłowie, które stało się modne także u nas: "Większy hałas 
robi   to   drzewo,   które   upada   niż   cały   las,   który   rośnie".  Istnieją  aniołowie   i   są   o   wiele 
aktywniejsi niż złe duchy. Dopiero w przyszłym życiu zobaczymy od ilu niebezpieczeństw nas 
obronili;   w   tym   także   od   niebezpieczeństw   fizycznych.   Kiedy   myślę   np.   o   moim  braku 
roztropności   i  ryzyku,   na   jakie   się  narażałem,   prowadząc   samochód,   nie   zawsze   w   sposób 
zgodny   z   przepisami,   mam   powód,   aby   podziękować   mojemu   Aniołowi   Stróżowi.   Lecz 
zdawanie sobie sprawy z dobra jest o wiele trudniejsze niż uświadamianie sobie zła. Pomyślmy 
choćby o naszym zdrowiu fizycznym: lamentujemy, gdy nas coś boli, np. zęby, wtedy raczej nie 
myślimy o wszystkich innych narządach, które dobrze funkcjonują.
  Dziękuję za to pytanie, ponieważ jest ono dla mnie okazją, aby przypomnieć sobie, że istnieją 
aniołowie,   którzy   bronią   nas   od   niebezpieczeństw   i   podsuwają   nam   dobre   natchnienia, 
pomagają   w   trudach,   podtrzymują   w   przeciwnościach.   Naprawdę   niesprawiedliwe   byłoby, 
gdybyśmy o ich istnieniu nie wspomnieli.

Pytanie: Chciałbym zadać jeszcze jedno pytanie dotyczące działania złego ducha. Z pewnością 
zły duch nie chce spotkać się z egzorcystą. Chciałbym wiedzieć, czy opętani przychodzą do 
księdza spontanicznie, czy też są przyprowadzani siła?

Odpowiedź:  Osoba opętana cierpi i pragnie udać się do egzorcysty, aby ją uzdrowił, czyli 
uwolnił. Lecz napotyka ona na trudności, szczególnie w ostatniej chwili, gdy już się decyduje 
na spotkanie. Stąd też w wielu przypadkach osoby opętane, jeżeli się im nie pomoże, same nie 
przyjdą.   W   czasie   trwania   egzorcyzmu   zły   duch   staje   się   aktywniejszy   niż   w   innych 
momentach. Tak więc niekiedy już wcześniej, zanim zacznie się egzorcyzmowanie, pojawiają 
się wyraźniejsze objawy jego obecności. Są tacy, którzy przychodzą spokojnie i nie ujawniają 
początkowo żadnych trudności, natomiast inni w ostatnim momencie muszą być zaciągani siła, 
będąc już w szale opętania; a jeszcze inni, czekając na egzorcystę, chcieliby uciec i na pewno 
uciekliby, gdyby ich nie powstrzymano. Są też i tacy, którzy wychodzą z domu, aby spotkać się 
z egzorcystą, a później zmieniają kierunek i nie przychodzą na spotkanie.
  Prawie zawsze po zakończeniu egzorcyzmu osoby odchodzą spokojne i zadowolone z tego, że 
mimo wszystko przyszły. Są też rzadsze przypadki, gdy opętani, chociaż zdają sobie sprawę z 
tego, że egzorcyzmy okazują się dla nich korzystne, doznają takiego bólu w czasie ich trwania,  
iż odchodzą z zapewnieniem: "Ja tu już nie powrócę". Jednak właśnie te osoby charakteryzują 
się dużą wiernością w przychodzeniu na spotkania z egzorcystą.
   Dodam,  że bardzo ważna jest pomoc, której potem opętany udziela samemu sobie (przez 
modlitwę,   korzystanie   z   sakramentów   ...)   i   którą   otrzymuje   od   innych:   błogosławieństwa, 
modlitwy o uwolnienie, itd.

Pytanie:  Lecz   czy   naprawdę   jest   tak   ważna   współpraca   ze   strony   osoby   opętanej?   Jeżeli 
obecność złego ducha nie zależy od niej, ale ma charakter zewnętrzny, to powinna ona, zostać 
bez przeszkód uwolniona.

Odpowiedź: Tak, ta współpraca jest bardzo ważna. Zazwyczaj mówię - biorąc pod uwagę, że 
wszyscy mają choć trochę doświadczenia w tej dziedzinie - że jest z tym trochę tak, jak w  

61

background image

przypadku   leczenia   narkomana:   jeżeli   współpracuje   z   terapeutą,   to   może   wyzdrowieć,   w 
przeciwnym   wypadku   -   nie.   Osobie   zainteresowanej   zwykle   mówię:   walkę   przeciwko 
demonowi prowadzisz ty; ty sam się uwalniasz od niego, a ja mogę ci tylko pomóc. Ponieważ  
tutaj   potrzebna   jest   pomoc   Boga:   to   On   uwalnia.  A  otrzymujemy   Jego   pomoc,   jeśli   o   nią 
prosimy i usuwamy ewentualne przeszkody dla działania łaski. Z takimi przeszkodami mamy 
do czynienia wtedy, gdy ktoś żyje  w  grzechu lub też nosi w sobie  jakieś  urazy i nie chce 
przebaczyć bądź też dopuścił się ciężkiej niesprawiedliwości, która domaga się wynagrodzenia. 
Aby otrzymać Bożą pomoc, konieczna jest modlitwa. Mówię często, że największą przeszkodą, 
na jaką natrafiamy, my egzorcyści, jest  bierność  osób i żądanie, aby zostały uwolnione bez 
zadania sobie żadnego, osobistego trudu.

Pytanie:  Chciałbym powrócić do tych fenomenów,  o  kt6rych już była mowa, jak głosolalia, 
lewitacja, itp. Są to fakty, które mnie nie dziwią, gdyż zetknąłem się z nimi w zupełnie innym 
kontekście niż diabelskie opętanie. Znajdujemy ich opis w literaturze psychoanalitycznej.
Mówi  o nich i  wyjaśnia je lung,  stawiając  hipotezę  energii i  mocy,  które  uwalniają  się w  
człowieku.   Wydaje   mi   się,   że   ksiądz   wprowadza   rozróżnienie   pomiędzy   fenomenami 
pochodzącymi od złego ducha, a zjawiskami paranaturalnymi i fenomenami psychiatrycznymi. 
Czy rozróżnienie to bazuje na różnorodności fenomenologicznej, ale przy takiej samej istocie 
energii, czy też chodzi w nim o istotną  różnicę,  z jaką uwalnia się energia całkowicie inna, 
mająca inną naturę?

Odpowiedź:  Różnica   dotyczy   istoty,   gdyż   występuje  istotna  odmienność   przyczyny.   W 
fenomenach pochodzących od złego ducha przyczyną jest jego obecność i ewentualna energia, 
która się uwalnia, pochodzi od samego demona. Dlatego tylko modlitwa i egzorcyzmy mogą 
doprowadzić do uzdrowienia z tych niekorzystnych zjawisk. Jeżeli egzorcyzmy nie są skuteczne 
i choroby pozostają nadal, to oznacza, że przyczyna jej jest  zupełnie  inna: -psychiczna lub 
parapsychologiczna. Dlatego nie chodzi tutaj o energie mające różne natężenie, ale o energie 
posiadające różną naturę; różne pochodzenie.

Pytanie: Na podstawie przypadku zacytowanego przez księdza, gdzie chodziło o podnoszenie 
wielkiego   ciężaru,   rozumiem,   że   według   księdza   nie   mamy   do   czynienia   z   odmiennym 
natężeniem siły, ale ze zjawiskiem odmiennej natury?

Odpowiedź:  Dokładnie   tak.   Dotykamy   tutaj   bezpośrednio   samego   sedna   trudności 
zaklasyfikowania   pewnych   fenomenów.   Choć   fenomenologia   może   wykazywać   różne 
podobieństwa,   przyczyna   może   być   istotowo   różna.   Dlatego   powoływałem   się   na   biblijny 
przykład Mojżesza, który mocą Bożą czynił te same cuda, które potem magowie uczynili mocą 
diabła. Możemy stanąć wobec dwóch identycznych zjawisk: jedno będzie pochodziło od złego 
ducha, a drugie będzie miało charakter parapsychologiczny. Jak rozpoznać przyczynę? Przede 
wszystkim analizujemy sposób i okoliczności występowania tego typu zjawisk. Na przykład: 
osoba ujawnia nadnaturalną siłę tylko w czasie trwania egzorcyzmu. Co więcej: pojawiają się 
także inne zjawiska wzbudzające podejrzenie. Na przykład ta sama osoba w trakcie trwania 
egzorcyzmu   zostaje   pokropiona   wodą   święconą   i   reaguje   jak   oparzona.   Z   pewnością,   w 
przypadku   osób   ujawniających   fenomeny   parapsychologiczne,   taka   reakcja   nie   byłaby 

62

background image

uzasadniona.   Dodam   jeszcze   parę   słów   na   temat   skuteczności   środków   leczniczych.  Jeżeli 
osoba działa pod wpływem złego ducha, egzorcyzmy mają na nią wpływ, ale nie wywierają na 
nią   żadnego   wpływu   inne   metody   lecznicze,   które   mają   charakter   naturalny.  Medycyna  i 
zdolności   parapsychologiczne   (jak   np.   pranoterapia)   mają   wpływ   na   choroby   pochodzenia 
naturalnego, ale nie mają żadnego wpływu na choroby, które wywodzą się od złego ducha. 
Także po tym poznajemy, że ta różnica jest natury istotowej, a nie tylko fenomenologicznej .

KIEDY NALEŻY UDAĆ SIĘ  DO EGZORCYSTY?

Uważa się, że zły duch okazuje zadowolenie, kiedy o nim wcale się nie mówi, ponieważ wtedy 
nikt mu nie przeszkadza w jego działalności. Odczuwa również satysfakcję, gdy mówi się o nim 
w sposób niewłaściwy, przedstawiając go niekiedy jako bohatera historii. Sądzę, że należy o 
nim  mówić,  gdyż naprawdę istnieje i działa bardzo aktywnie. Ale w mówieniu o nim należy 
zachować należytą równowagę. Trzeba mieć jasne wyobrażenie na jego temat, to znaczy takie, 
o jakim poucza nas Biblia. Gdy wyrażamy się o nim w sposób niewłaściwy, np. ośmieszając go 
albo też budząc grozę, jak to często ma  miejsce w mass mediach (szczególnie w ostatnich 
latach, gdy zauważono, że mówienie o szatanie zawsze wzbudza jakąś sensację), to na pewno 
nie przyniesie mu szkody.

Egzorcysta- ostatnia deska ratunku

Faktem jest, że dziś poszukuje się egzorcystów, choć przed kilkoma laty tego zjawiska nie było 
wcale.   Jeżeli   nie   będziemy   ostrożni   i   nie   przejmiemy   się   wskazaniami   Kościoła,   to   owo 
poszukiwanie egzorcystów może stać się taką samą formą zabobonu, jak np. zwracanie się o 
pomoc  do  magów.  U  korzeni tego  zjawiska  tkwi zawsze brak wiary,  połączony z całkowitą 
ignorancją religijną. Na zakończenie sympozjum egzorcystów Puglii w Martina Franca w 1995 
roku   rozdano   broszury   zawierające   między   innymi  interesujące  informacje.  A  mianowicie: 
mniej, niż 4 miliony katolików włoskich posiada taką świadomość kościelną, jakiej wymaga się 
od przynależących do Kościoła (por. F. Garelli: Religione e Modernita [Religia i nowoczesność, 
w AA.VV. La religione degli Europei [Religia Europejczyków], Torino 1992). Profesor Cecilii 
Gatto Trocchi, opierając się na powszechnie znanych wynikach badań, stwierdził, że ponad 12 
milionów Włochów korzysta z usług magów i wróżbitów oraz im podobnych. Na podstawie 
tych danych (4 miliony i 12 milionów) trudno powiedzieć, że posługa egzorcysty może być  
uważana jedynie za duszpasterstwo mniejszości.
   Jest  prawdą, że podstawowe nauczanie, odnoszące się do tej materii, nie może być domeną 
tylko   egzorcystów,   ale   powinno  wchodzić  w   zakres   obowiązków   wszystkich   katechetów   i 
kapłanów. Być może właśnie braki w nauczaniu podstawowym są przyczyną, że wielu ludzi 
zwraca się do egzorcystów gdy nie zachodzi taka potrzeba. Często muszę przypominać, że w 
różnych problemach i w życiowych zawirowaniach należałoby pomyśleć o egzorcyście dopiero 
wtedy, gdy wszystkie inne godziwe środki, a przede wszystkim zwyczajne środki łaski, nie 
przynoszą pożądanych rezultatów.
   Jakie  przypadki i  jakie błędy  występują  najczęściej  u  osób, które gorączkowo poszukują 
egzorcysty, jako tej ostatniej deski ratunku, przyczyniającej się do rozwiązania ich problemów? 
Wymienię tylko najważniejsze:

63

background image

-  Kłopoty  zdrowotne,   np.   gdy   pewna   osoba   lub   ktoś   z   jej   bliskich   cierpi   na   nieuleczalną 
chorobę.
- Problemy uczuciowe, np. gdy mąż porzuca żonę, albo na odwrót i rozpoczyna życie z inną 
osobą. Słyszymy wtedy stwierdzenie: "Tak bardzo kochaliśmy się, z pewnością ktoś rzucił na 
nas urok". Zdarza się też, że syn lub córka zakochują się w nieodpowiedniej, według opinii 
swoich rodziców, osobie. Także w tym przypadku można usłyszeć takie samo stwierdzenie: "Z 
pewnością, ktoś rzucił urok na moje dziecko".
- Jeszcze częściej mamy do czynienia z przypadkami, gdy komuś jakiś mag bądź wróżbita albo 
osoba przepowiadająca przyszłość powiedzieli, że został zaczarowany lub też rzucono na niego 
urok. Te przypadki zdarzają się najczęściej.
- Dołączę jeszcze te sytuacje, gdy ktoś z rodziny ma trudny charakter, np. mąż lub żona bądź 
dziecko. Słyszy się wówczas sformułowanie: "Z pewnością ma w sobie diabła".
-   Bywa   i   tak,   że   ekonomiczna   sytuacja   rodziny   zaczyna   się   gwałtownie   pogarszać   i   jej  
członkowie dopatrują się w tym wpływu złego ducha.
   Co należy robić w takich sytuacjach? Jakiej porady trzeba udzielić? Z pewnością błędem jest  
gorączkowe poszukiwanie egzorcysty. Pierwszym krokiem, który należy uczynić, to na pewno 
oddanie się pod opiekę kochającego Boga, czyli: modlitwa, złożenie ufności w Nim i w Jego 
Opatrzności, dyspozycyjność na przyjęcie Bożej woli, w taki sposób, w jaki objawia się ona w  
danych okolicznościach.
   Jeśli ktoś jest przekonany, że został zaatakowany przez złego ducha, to niech ma zawsze na 
uwadze wypowiedź Pawła VI: " Wszystko to, co broni przed grzechem,  broni także przed 
Złym".  Należy korzystać  z normalnych  środków  łaski i  o tej konieczności  przypomina  list 
Kongregacji Doktryny Wiary, przesłany do biskupów w 1985 roku: "Pasterze mogą korzystać z 
tej okazji, która jest im dana, aby przypomnieć o tym, czego tradycja Kościoła naucza na temat 
roli   sakramentów,   wstawiennictwa   Najświętszej   Maryi   Panny,   aniołów  i  świętych,   także   w 
duchowej   walce   prowadzonej   przez   chrześcijan   przeciwko   złym   duchom".  W  każdym 
przypadku konieczna jest droga nawrócenia i modlitwy.

Droga, którą należy iść.

  Także na tej drodze potrzebujemy kogoś, kto nam będzie towarzyszył. Potrzebujemy pomocy 
ze   strony   kapłana,   którym   może   być   stały   spowiednik   lub   kierownik   duchowy.   Niezwykle 
pożyteczna   jest   również   pomoc,   której   może   udzielić   cała   wspólnota.   Sądzę,   że 
niewybaczalnym   zaniedbaniem   jest   taka   sytuacja,   gdy   wspólnota   parafialna   nie   potrafi 
zaofiarować takiej pomocy. Zazwyczaj mówią, że w porządku skuteczności i jeżeli chodzi o 
kolejność stosowanych środków egzorcyzmy znajdują się na ostatnim miejscu.

1. Przede wszystkim konieczne jest życie w stanie łaski uświęcającej i skuteczne oddalanie od 
siebie przeszkód uniemożliwiających działanie łaski. Dlatego pierwszym krokiem, jaki należy 
uczynić,   jest   odbycie   dobrej   spowiedzi.   Gdy   ktoś   żyje   w   stanie   grzechu,   powinien   jak 
najszybciej zaradzić takiej sytuacji. Jeżeli ktoś stawia przeszkody łasce, to musi je natychmiast 
usunąć (taką najczęstszą przeszkodą jest nieumiejętność przebaczenia wypływającego z serca).

64

background image

2. Trzeba żyć Eucharystią we wszystkich jej wymiarach: Msza św., Komunia św ., adoracja 
eucharystyczna. Muszę jasno stwierdzić, że zarówno te wymienione wyżej środki, na, jak i te, o 
których   powiem   w  dalszej  części,  mają   o  wiele   większą  wartość   i  moc  oddziaływania   niż 
egzorcyzmy.  Jednak  ludzie   zazwyczaj   są   leniwi   i  chcą,   aby   inni  wszystko   za   nich   zrobili, 
wyzwalając   ich   z   własnych   problemów.  Najczęściej  właśnie   brakuje   im   w   tej   dziedzinie 
osobistego nią zaangażowania.

3.   Modlitwa.   Jest   rzeczą   logiczną,   że   należy   korzystać  z  wszystkich,   wymienionych   tutaj 
środków; nie w sposób sukcesywny, ale zgodnie z naturą właściwą każdemu z nich. Modlitwa 
więc musi być codzienna. Trzeba zawsze modlić się z wiarą. Należy też poświęcić na modlitwę  
odpowiednią   ilość   czasu.  Wszystkie  modlitwy   są   dobre,   również   te   własnymi   słowami. 
Szczególną i ewidentną skuteczność mają modlitwy biblijne, to jest psalmy i kantyki, a także 
różaniec, który ma naprawdę ogromną moc.
  Można uwolnić się od wpływu złego ducha, a nawet od  samego opętania przy pomocy trzech 
wyżej  wymienionych   środków   i   bez   pomocy   egzorcyzmów.   Natomiast  niemożliwe  jest 
uwolnienie się od zła tylko przez dokonanie samego egzorcyzmu, jeśli świadomie rezygnuje się 
ze   wspomnianych   środków   łaski.   Można   uczynić   wyjątek   tylko   wtedy,   gdy   osoba,   która 
chciałaby   skorzystać   z   tych   środków,   próbuje   je   zastosować,   ale   zły   duch   jej   w   tym 
przeszkadza.   Wtedy   koniecznie   trzeba   jej   pomóc   i   zachodzi  potrzeba  zastosowania   dwóch 
środk6w ostatecznych, o których niżej.

4. Modlitwy o uwolnienie. Odnoszą podwójny skutek, dlatego niekiedy są one skuteczniejsze 
od   egzorcyzmów.  Ogólnie  stosuje   się   modlitwy   o   uzdrowienie   i   modlitwę   o   uwolnienie. 
Dlatego w przypadkach, w których zachodzi konieczność uzdrowienia, te modlitwy są bardziej 
stosowne. Wreszcie po przeprowadzeniu całej serii modlitw o uwolnienie, na podstawie analizy 
reakcji   i   odniesionych   rezultatów,   rozpoznajemy   czy   potrzebne   jest   zastosowanie 
egzorcyzmów.  Zazwyczaj, gdy nie ma odpowiedniej reakcji na modlitwę o uwolnienie, nie 
będzie jej  także  w przypadku egzorcyzmu. Wówczas można  przypuszczać,  że nie mamy do 
czynienia   z   chorobami   pochodzącymi   od   złego  ducha,  ale   z   naturalnymi   dolegliwościami, 
którymi zajmuje się medycyna. Przypomnę jeszcze, że w przypadku tak zwanych "mniejszych 
dolegliwości",   mogą   wystarczyć   same   modlitwy   o   uwolnienie,   natomiast   egzorcyzmy   są 
zarezerwowane dla przypadków najcięższych.

5. Egzorcyzmy. Prawdą jest, że egzorcyzm ma na celu  nie  tylko wyrzucanie złych duchów z 
opętanych, lecz także pomaga skutecznie przeciwko wpływom Złego. Dlatego też stosuje się go 
zarówno w przypadku opętania, jak również w tych okolicznościach, gdy mamy do czynienia z 
diabelskimi wpływami. Zostało to wyraziście ukazane w  Katechizmie  Kościoła Katolickiego 
(por. nr 1673). Lecz jest także prawdą, że aby móc zastosować egzorcyzmy, trzeba mieć do 
czynienia   z   ciężkim   przypadkiem,   z  wystarczającymi   objawami,   które   pozwalają   sądzić,   iż 
mamy do czynienia z obecnością lub wpływem złego ducha. Chociaż pewność można mieć  
dopiero po przeprowadzeniu samego egzorcyzmu, który posiada również efektywność trafnej 
diagnozy.  Można  ją   postawić   na   podstawie   reakcji,   które   mają   miejsce   podczas   trwania 
egzorcyzmu, po skutkach przeprowadzonego egzorcyzmu oraz po ewolucji objawów w trakcie 
trwania   całej   serii   modlitw  egzorcystycznych.  Biorąc  pod   uwagę   fakt,   że  żądania  stawiane 

65

background image

egzorcystom   -   jak   to   już   zaznaczyłem   -   są   dziś   często   przesadne   i   niestosowne,   każdy 
egzorcysta ma swoją metodę selekcji przed wyznaczeniem terminu spotkania, a i tym bardziej 
przed przeprowadzeniem egzorcyzmu. Ze swej strony wymagam, aby osoba szukająca pomocy 
powróciła najpierw do codziennej modlitwy i korzystania z sakramentów świętych. Ponadto 
osoba  ta   powinna  być   do   mnie  skierowana   przez   kapłana   lub  przez  grupę  modlitewną,  po 
uprzednim zastosowaniu modlitw o uwolnienie. Czasami mogą wystarczyć same  objawy, o 
których zostałem wcześniej poinformowany, choć liczy się także z występowaniem skłonności 
do przesady u osób, które szukają ze mną kontaktu. Często wystarcza opinia doświadczonego 
kapłana.   Sądzę,   że   wszyscy   kapłani   powinni   mieć   to   minimum   doświadczenia,   aby   mogli 
zbadać   dany   przypadek   i   ocenić,   czy   są   faktyczne   przesłanki   pozwalające   podejrzewać,   iż 
mamy do czynienia z wpływem złego ducha. Znam kilku kapłanów, którzy towarzyszą osobom 
w ich problemach przez jakiś czas, udzielają im błogosławieństwa, a następnie potrafią dokonać 
rozpoznania podejrzanych objawów. Dlatego, gdy oni przysyłają do mnie ludzi, mam pewność, 
że dany przypadek zasługuje na rozpatrzenie.
  Szatan jest przebiegły, nie możemy więc być naiwni i musimy postępować bardzo rozważnie, 
zanim   stwierdzimy,   że   odkryliśmy   jego   demoniczną   obecność.   Prawdziwe   jest   także 
spostrzeżenie, że zły duch uczyni wszystko, aby ukryć się i może on ujawniać się w przeróżny  
sposób. Wystarczy przypomnieć sobie zachowanie się opętanych z Ewangelii: opętany z Gerazy 
wpada   w   szał   i   charakteryzuje   go   herkulesowa   siła,   kiedy   napada   na   ludzi;   młodzieńcowi 
spotkanemu pod górą Tabor wydaje się, że ma padaczkę, ale nie jest on agresywny wobec 
innych, tylko niszczy sam siebie; natomiast zgarbiona kobieta lub głuchoniemy mogli wydawać  
się  po  prostu  ludźmi   chorymi  i  tak  też   określił   ich   Jezus,   ale   przyczyną   ich   choroby  była 
obecność   złego   ducha.   Miałem   także   do   czynienia   z   przypadkami   opętania,   którym   nie 
towarzyszyły żadne zewnętrzne objawy, także podczas wykonywania egzorcyzmu.
   Myślę, że w tym miejscu nie jest trudno dać odpowiedź na postawione pytanie: kiedy należy 
udać się do egzorcysty? Gdy nie znajdujemy ludzkich wyjaśnień wobec zła, które dotyka daną 
osobę;   gdy   droga   nawrócenia   i   modlitwy   oraz   modlitwy   o   uwolnienie   nie   przyniosły 
oczekiwanej poprawy, ale ujawniły negatywne reakcje, które nie dają wyjaśnić się przyczynami 
naturalnymi;   gdy   mamy   do   czynienia   z   podejrzanymi   objawami,   o   których   mówiłem   w 
rozdziale   -   dialogu   z   psychiatrami;   gdy   spotykamy   się   z   dziwnymi   i   niewytłumaczalnymi 
zjawiskami - wtedy należy zwrócić się o pomoc do egzorcysty. 
  Lecz zawsze, także podczas odprawiania egzorcyzmów i po uzdrowieniu lub uwolnieniu, dana 
osoba musi żyć pełnią życia chrześcijańskiego: powinna regularnie uczestniczyć we Mszy św ., 
praktykować codzienną modlitwę, przystępować do sakramentów, systematycznie dokształcać 
się w dziedzinie wiary i religii. My, egzorcyści, często doświadczamy, że gdy tego wszystkiego 
zabraknie, mamy  do czynienia z uwolnieniami prowizorycznymi  albo też następują bolesne 
nawroty chorób diabelskich.

ŚWIĘCI I DIABŁY

  W trakcie wywiadów telewizyjnych lub prasowych pytano mnie często, jakie szczególne dary 
powinien  mieć  egzorcysta   i   jakie   stosuje   środki,   aby   uwolnić   opętanych.   Być   może 
rozczarowałem pytających, odpowiadając im, że egzorcysta nie posiada żadnych wyjątkowych 
zdolności ani nadzwyczajnych środków, a cała jego siła tkwi w imieniu Jezus. Jakże piękna jest  

66

background image

deklaracja, którą złożył Piotr przed Sanhedrynem, gdy został aresztowany, ponieważ dopuścił 
się wielkiego przestępstwa! - uzdrowił chorego człowieka.  Jakiej mocy użył? Skąd płynęła jego 
tajemnicza władza? Piotr głośno oznajmia: "W imię Jezusa Chrystusa ten człowiek stanął przed 
wami zdrowy. Nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy 
być zbawieni" (por. Dz 4,10-12).

" W moje imię będziecie wyrzucać złe duchy"

   My, egzorcyści, dostrzegamy również moc, jaka płynie z odwoływania się do tych aspektów 
Męki Chrystusa, na których zbawczy wymiar kładzie nacisk Biblia. Dlatego doświadczamy, jak 
skuteczne jest przyzywanie Krwi Jezusa wysłanej podczas Jego męki, powoływanie się na Jego 
rany, na Jego krzyż, śmierć i zmartwychwstanie, na Jego przebity bok. Przyzywamy przede 
wszystkim Ducha Świętego, ponieważ nic nie dzieje się bez Jego udziału. Wzywamy także 
Najświętszą Maryję Pannę, która miażdży głowę szatana i wyprasza dla nas wszelkie łaski. Jeśli 
jest jeszcze jakiś teolog, który nie wierzy w uniwersalne pośrednictwo Maryi, wypraszającej od 
Boga   wszystkie   łaski,   to   niech   spróbuje   przeprowadzić   egzorcyzmy,   a   sam   bezpośrednio 
doświadczy   tej   prawdy.   Korzystamy   także   z   pośrednictwa   aniołów   i   archaniołów,   a   w 
szczególności   z   pomocy   św.   Michała   Archanioła,   który   jest   księciem   wojska   niebieskiego. 
Doświadczamy także pomocy świętych; często jest ona wręcz zaskakująca. Spotkałem się z 
przypadkami   diabelskich   opętań,   które   zostały   pokonane   dzięki   wstawiennictwu   jakiegoś 
świętego, którego nigdy nie przyzywałem i do którego nikt z obecnych nie odwoływał się w 
swoich modlitwach. W pewnej chwili, podczas odprawiania egzorcyzmu, święty dawał nam 
odczuć   swoją   obecność;   i   od   tego   momentu   był   wzywany,   aby   dopomóc   w   uwolnieniu 
opętanego.
   Chciałbym podkreślić jeszcze jeden aspekt wiążący się z pośrednictwem świętych. Może się 
mylę,   ale   chciałbym   skłonić  zainteresowanych  teologów  do  przeprowadzenia   historycznych 
studiów,   którym   jeszcze   nikt   nie   poświęcił   szczególnej   uwagi.   W   pierwszym   rozdziale 
zwróciłem uwagę na brak historycznego opracowania na temat stosowania egzorcyzmów w 
Kościele katolickim od czasów Chrystusa aż po współczesność.
   Chciałbym  także,   aby   napisano   inną   historię   na   temat  świętych  i   diabła,   czyli   na   temat 
nieustannej walki, jaką toczyli święci przeciwko szatanowi. Można wyróżnić w niej dwa bardzo 
interesujące aspekty. Z jednej strony walka ta ukazuje cierpienia świętych, których przyczyną 
były   złe   duchy,   prześladowania   i   męki,   niekiedy   nawet   krwawe.  Z  drugiej   strony   mamy 
zwycięstwa, które odnosili święci nad złym duchem. Mnie samego, jako egzorcysty, uderza w 
częstotliwość   i   łatwość,   z   jaką   święci   uwalniali   osoby   opętane.   Opisów   takich   wydarzeń, 
udowodnionych historycznie, zachowało się bardzo wiele, są charakterystyczne dla ich życia 
wielu świętych wszystkich czasów.
   Także  w ciągu trzech ostatnich wieków, w których Kościół katolicki prawie  zlikwidował 
praktykę egzorcyzmów, co doprowadziło do tego, że dziś brakuje egzorcystów i słabe jest ich 
przygotowanie, istnieli święci, którzy uwalniali opętanych. Gdy próbują spojrzeć w przeszłość, 
to przypominam sobie postawę św. Benedykta, który chociaż nie był egzorcystą i może nawet 
nie był kapłanem, to jednak skutecznie walczył ze złym duchem. Dlatego papież
Honoriusz III ogłosił go patronem egzorcystów. Po dzień dzisiejszy jest rozpowszechniony jego 
medalik,   mający  chronić  przed   wpływami   złego   ducha.   Gdy   patrzę   na   czasy   u   najbliższej 

67

background image

przeszłości, to przypominam sobie postać św. Jana Bosko. Jest to postać wyjątkowa, zarówno z  
powodu   strasznych   ataków   szatana,   które   musiał   znosić,   jak   również   dzięki   niezwykłej 
skuteczności jaką osiągał w uwalnianiu osób, także przez samą swoją obecność.  Przypomnę 
wydarzenie,   które   miało   miejsce   4   czerwca   1885   roku,   pod   koniec   jego   życia.   Przełożony 
wspólnoty zakonnej z Caen wysłał do ks. Bosko kobietę opętaną przez złego ducha.  W  tym 
czasie nie można było być pewnym, że ks. Bosko zejdzie na Mszę św. ze względu na zły stan  
jego zdrowia. Tamtego ranka zszedł jednak. Już na samym początku Mszy św. kobieta poczuła, 
że zły duch ją opuścił.
  Nawiązując do moich osobistych doświadczeń, pragnę zatrzymać się nieco dłużej przy postaci 
bł. ojca Pio.

Ojciec Pio, wielki wojownik

  Ojciec Pio dopomaga mi nieustannie w sprawowaniu trudnej posługi egzorcysty, wiemy starej 
obietnicy, złożonej mi ponad czterdzieści lat temu.
   Kto zna jego biografię, ten również wie, iż życie ojca Pio naznaczone było nieustanną walką 
przeciwko   złemu   duchowi.   Ojciec   Pio   doświadczył   wielu   cierpień   i   diabelskiej   zemsty   za 
sprawowanie posługi, która miała na celu wyrwanie diabłu ludzkich dusz i przywrócenie ich 
Bogu. Jego walkę można podzielić na różne etapy. Ojciec Pio w liście, który wysłał do swego 
kierownika   duchowego,   ojca   Agostino   z   San   Marco   in  Lamis,   zwierzał   się,   że   "diabelskie 
objawienia   rozpoczęły   się   już   w   wieku   dziecięcym   i   trwały   przez   prawie   dwadzieścia   lat, 
przybierając formy obsesyjne i nieludzkie, ale przede wszystkim zwierzęce".
   Pierwsza wielka walka miała miejsce wówczas, gdy ojciec Pio miał ok. 5 lat. Dokładną datę 
trudno jest ustalić, ale mniej więcej o ten okres chodzi. Doświadczył on wówczas szczególnej 
wizji   i   poczuł   się   powołanym   do   walki   przeciwko   okropnemu   człowiekowi,   który   był 
"ogromnych rozmiarów i dotykał głową chmur".
  Świetlista postać, która stała u jego boku (może był to św. Michał), zachęcała go, aby walczył 
przeciwko   temu   potwornemu   gigantowi,   zapewniając,   że   udzieli   mu   pomocy.  Zderzenie  z 
gigantem było  potworne,  lecz mały Franciszek (tak na imię  miał  ojciec Pio) zwyciężył w tej 
bitwie, dzięki pomocy tajemniczej osoby, która nakłoniła go do prowadzenia walki. Potworny 
gigant   został   zmuszony   do   ucieczki,   ciągnąc   za   sobą   "całe   mnóstwo   osób   o   strasznych 
obliczach, pośród wyzwisk, przekleństw i krzyków, od których można było ogłuchnąć". 
Taki był początek profetycznej wizji dotyczącej jego życia. Zdania podane w cudzysłowu są
cytatami z tekstów ojca Pio. Ten epizod, do którego ojciec Pio przywiązywał zawsze duże 
znaczenie, zakończył się słowami, które skierowała do niego świetlista osoba: "Ten, przeciwko 
któremu walczyłeś, będzie wciąż powracał z zaskoczenia. Walcz dzielnie; ja będę ci pomagał  
zawsze, abyś mógł za każdym razem go pokonać".
   Choć diabelskie ataki, w postaci niezywkłych wizji, nigdy nie przestały go nękać, to wydaje 
się, że kolejny ważny etap tej walki rozpoczął się w  październiku  1911 roku, gdy ojciec Pio 
został wysłany do miejscowości Venafro. Był wtedy młodym kapłanem. Został wyświęcony 10
sierpnia 1910 roku i przygotowywał się wraz z innymi kapłanami do posługi przepowiadania 
Słowa Bożego. Lecz tak często chorował, że niekiedy nie mógł nawet celebrować Mszy św. Zły 
duch ukazywał mu się "pod postacią czarnego, brzydkiego kota albo pod postacią obnażonych, 
tańczących zmysłowo, dziewcząt, albo też pod postacią kata, który go biczował".

68

background image

   Innym razem wcielał się w postać jego przełożonego albo przybierał wygląd samego papieża 
św. Piusa X. Ukrywał się też pod postaciami innych świętych, a także przybierał postać Anioła 
Stróża lub Najświętszej Maryi Panny, albo św. Franciszka. Kto poznał te diabelskie sztuczki, 
ten wie, jak bardzo są one niebezpieczne dla duszy, szczególnie wtedy, gdy szatan maskuje się, 
przywdziewając święte szaty. Ojciec Pio ofiarowywał wszystkie cierpienia za zbawienie dusz. 
Przebywając w Venafro, zrozumiał, że walka z szatanem i towarzyszące jej wielkie cierpienie 
mają być jego kapłańską misją, którą Bóg mu wyznaczył.
  Trzeci etap tej walki przypada na okres jego pobytu w San Giovanni Rotondo. To właśnie tam, 
wylewając przez pięćdziesiąt lat krew z powodu stygmatów, ojciec Pio wyrwał szatanowi wiele 
dusz.   W   San   Giovanni   Rotondo  powstała  grupa   jego   duchowych   dzieci,   których   wciąż 
przybywało. Wkrótce zaczęli oni tworzyć grupy modlitewne.
Zbudowano szpital dla ludzi cierpiących nazwany Domem Ulgi w Cierpieniu. Ojciec Pio toczył 
w ukryciu nieustanne walki. Oprócz tego często przyprowadzano do niego ludzi opętanych, za 
których modlił się, cierpiał oraz był wielokrotnie przez złego ducha biczowany. Znane jest 
zdjęcie opuchniętego i posiniaczonego oblicza ojca Pio. Dzień wcześniej, zanim zrobiono to 
zdjęcie, przyjął osobę opętaną, i w nocy zły duch mścił się, uderzając kilka razy jego głowę o 
podłogę.   Bracia,   którzy   usłyszeli   hałas   w   jego   celi,   przybiegli   mu   na   pomoc.   Ojciec   Pio  
potrzebował pomocy lekarskiej; na łuku brwiowym założono mu aż pięć szwów.
  Gdy udałem się po raz pierwszy do ojca Pio w 1942 roku, nie sądziłem, że Go odwiedzał przez 
26   lat.  Byłem  wtedy   licealistą,   zamierzałem   skończyć   studia   prawnicze  i  wstąpić   do 
Towarzystwa   Świętego   Pawła.   Gdy   zostałem   kapłanem,   nie   wystarczało   mi   już,   że   byłem 
duchowym synem ojca Pio. Sam miałem wówczas swoich duchowych synów i nosiłem się z 
zamiarem, aby zorganizować dla nich spotkanie z ojcem Pio, a tymczasem polecałem ich jego 
modlitwom.
   Oto  w jaki sposób otrzymałem od niego piękną obietnicę. Pewnego dnia powiedziałem do 
niego: "Drogi ojcze, mam do ojca wielką prośbę". Skłaniając się w moim kierunku, uśmiechnął 
się szeroko, co dodało mi odwagi. Wtedy wyrzuciłem z siebie prośbę, która leżała mi na sercu: 
"Chciałbym, aby wszystkie moje duchowe dzieci, ci, którzy są teraz i ci, którzy będą później, 
stali się  jednocześnie  także twoimi duchowymi dziećmi; jeśli ojciec przyjmie ich jako swoje 
dzieci, to mogę być spokojny". Uśmiechnął się jeszcze bardziej i zamknął oczy, pogrążając się 
w   krótkiej   refleksji.   A   potem   powiedział:   "Dobrze,   mój   synu,   niech   tak   będzie".   Wtedy 
odrzekłem: "Ale w takim razie oni wszyscy nie będą ojca nazywać ojcem Pio, lecz dziadkiem 
Pio". Roześmiał się radośnie; naprawdę go to rozbawiło.  Lecz  mimo  wszystko pozostał na 
zawsze dla wszystkich swoich duchowych dzieci ojcem Pio.
  Od tego wydarzenia upłynęło już wiele lat. Pamiętam
ostatnie nasze spotkanie, które miało miejsce w lecie 1968 roku (umarł 23 września tegoż roku). 
Z wielkim bólem uczestniczyłem w celebrowanej przez niego Mszy św. Siedział na wózku, a 
każde poruszanie kosztowało go wiele wysiłku. Nie był to tylko wysiłek mistyczny kogoś, kto 
przeżywał   boleśnie   mękę   Pańska.   Był   to   również   wysiłek   osoby,   którą   opuściły   już   siły 
fizyczne. Jego duchowe dzieci, dziś rozproszone po całym świecie, wzrastają wciąż w liczbę. 
Ten,   kto   dziś   odwiedza   San   Giovanni   Rotondo,   dziwi   się,   gdy   widzi   napływające   grupy 
pielgrzymów, których jest teraz o wiele więcej niż za życia ojca Pio.
   Ze  swej strony  liczyłem na jego pomoc   i zawsze odczuwałem jego bliskość, wykonując 
powierzone mi zadania i obowiązki. Odkąd zostałem egzorcystą, to nie mam wątpliwości, że ci 

69

background image

wszyscy, którzy powierzają się moim modlitwom, są brani także pod opiekę przez ojca Pio, 
chociaż sami o tym nie wiedzą.
  Niekiedy jednak obecność ojca Pio była wyraźnie odczuwana. Zdarzało się, że moi "pacjenci" 
śnili o nim, widzieli go blisko siebie, jak podtrzymywał ich w cierpieniu.
Zdarzało się, że w trakcie egzorcyzmu zły duch krzyczał wystraszony: "Niech odejdzie ten 
zakonnik! Tego zakonnika nie chcę widzieć". Potem, zmuszony moimi pytaniami, odpowiadał, 
że przy egzorcyzmie asystował ojciec Pio.
   Powinienem  dodać, że po tym, jak Pan powołał po wieczną nagrodę mojego mistrza ojca 
Candido, 22 września 1992 roku (dzień śmierci  o.  Candido  jest wigilią dnia  śmierci  o.  Pio), 
także i on pomaga mi teraz w pełnieniu posługi egzorcysty i jego obecność wiele razy była  
zauważona przez złe duchy. Ojciec Candido szanował ojca Pio jako wielkiego świętego, a 
ojciec Pio powiedział kiedyś o ojcu Candido: "To kapłan według Bożego serca".

MODLITWA O UWOLNIENIE W ODNOWIE

  Czytamy w Biblii, że życie człowieka na ziemi jest nieustanną walką (por. Hi 7, 1). Przeciwko 
komu się ją prowadzi? Św. Paweł mówi wyraźnie: przeciwko złym duchom (por. Ef 6, 12). Jak 
długo   będzie   trwać   owa   walka?  Sobór  Watykański   II   mówi   o   tym   dokładnie,   streszczając 
nauczanie Jezusa: "Cała ludzka historia przeniknięta jest straszną walką przeciwko potęgom 
ciemności; rozpoczęła się ona na początku świata i będzie trwać, jak mówi Pan, aż do dnia  
ostatecznego" (Gaudium et spes, 37).
   Dzisiejszy chrześcijanin zapomniał o sensie i znaczeniu tej walki. W taki sam sposób ludzie 
zatracili poczucie grzeszności i doszli do totalnej niemoralności życia, którą dziś kardynałowie 
zdefiniowali jako "etyczną noc".
Współczesny człowiek stał się ignorantem i utracił wiarę w tak wielkim stopniu, że potrzebuje  
nowej   ewangelizacji.  Już  sam   nie   wie,   z   której   strony   ma   rozpocząć   swoją   przemianę. 
Przychodzi nam z pomocą papież Paweł VI, który w sławnym przemówieniu o złym duchu, z 
15 listopada 1972 roku, na pytanie: Jaką obronę zastosować przed działaniem szatana?", daje 
następującą odpowiedź: "To wszystko, co chroni nas przed popełnieniem grzechu, broni nas 
również   przed  działalnością  niewidzialnego   wroga.   Łaska   jest   decydującą   obroną". 
Kontynuując swoje przemówienie, podkreślił znaczenie zwyczajnych środk6w łaski.
   Lecz  wiemy, że istnieje nie tylko zwyczajna działalność złego ducha, czyli pokusa, którą 
zwyciężamy poprzez zachowanie czujności i praktykowanie modlitwy. Wiemy też, że istnieje 
także nadzwyczajne działanie złych duchów, które atakują nie tylko  pojedynczego  człowieka, 
ale także całe rodziny oraz społeczności, wywołując różnorodne zło
i   prowadząc   często   do   prawdziwego   opętania.   Przeciwko   tej   działalności   nie   wystarczy 
zastosowanie   tylko   zwyczajnych   środków   łaski,   chociaż   one   mają   zawsze   fundamentalne 
znaczenie. Dlatego też Pan udzielił władzy wypędzania złych duchów: najpierw apostołom, 
potem uczniom, aż wreszcie tym wszystkim, którzy wierzą w Niego. Jeżeli od mojego biskupa 
nieoczekiwanie otrzymałem władzę egzorcyzmowania, to nie mogę zamykać oczu na ten nowy 
świat, który odkryłem i na braki duszpasterskie, z powodu których, także ja w przeszłości nic na 
ten temat nie wiedziałem.
   O  jednym   z   tych   braków   już   mówiliśmy,   mam   tu   na   myśli   zaniechanie   praktyki 
egzorcyzmowania. Podziwiam naszych biskupów, którzy starają się temu  zaradzić, pomimo 

70

background image

tego, że stają wobec problemu, do którego rozwiązania również oni nie zostali przygotowani. 
Wiemy, że znajdują się w trudnej sytuacji, ponieważ sami nigdy nie dokonywali egzorcyzmów 
ani w nich nie uczestniczyli. Nieraz pozostawali pod wpływem modnych prądów i nie bardzo 
wierzyli w skuteczne oddziaływanie egzorcyzmów. Zdarzają się wyjątki, ale właśnie są to tylko 
wyjątki. A przecież to wyłącznie do biskupów należy nominacja egzorcystów. Powiedziałbym, 
że posiadają oni absolutny monopol w materii, której sami nie znają. Pomimo wszystko, w 
ostatnich trzech latach mianowali we Włoszech ok. 150 egzorcystów, także w tych diecezjach, 
w   których   nigdy   o   egzorcystach   nie   słyszano,   i   to   ci   biskupi,   którzy   do   nie   tak   dawna 
deklarowali się otwarcie jako przeciwnicy takich nominacji. Za to właśnie ich podziwiam. Mam 
jednak nadzieję, że za nominacjami rozwiną się powoli takie możliwości adekwatnej formacji. 
Tymczasem   egzorcyści   starają   się  pomagać  sobie   nawzajem,   dzieląc   się   swoim 
doświadczeniem, organizując spotkania regionalne, krajowe, międzynarodowe.
   Sami  egzorcyści nie są w stanie sprostać potrzebom formacyjnym i duszpasterskim. Gdy 
Kościół łaciński ustanawiał posługę egzorcyzmowania, nie zamierzał odebrać reszcie wiernych 
tych możliwości, których Pan udzielił wszystkim wiernym, działającym mocą Jego imienia. 
Dlatego widzę drugą lukę, która musi zostać wypełniona: cała wspólnota wiernych powinna 
zaangażować   się   w   prowadzenie   walki   przeciwko   szatanowi.   Zapoczątkował   ją   sam   Jezus, 
ucząc wiernych modlitwy: Ojcze nasz. 
W   ostatnim   wezwaniu   Modlitwy   Pańskiej   została   zawarta   prawdziwa   i  właściwa  prośba   o 
uwolnienie wyrażona słowami: "zbaw nas od Złego" - to jest uwolnij nas od Złego. Chodzi tu o  
zło osobowe, dlatego słuszna jest zasada, że w Katechizmie słowo Zły pisze się z dużą literą. 
Zostało to wyjaśnione następująco: "W tej prośbie zło lub zły nie jest abstrakcją, wskazuje 
bowiem na osobę: czyli szatana –złego anioła, który przeciwstawia się Bogu" (KKK nr 2851).
   Modlitwy  o   uwolnienie   mają   więc   olbrzymie   znaczenie.  Są  skuteczne,   bo   prowadzą   do 
uwolnienia   od   tak   zwanych   "słabszych"   wpływów   złego   ducha,   w   takich   przypadkach,   w 
których nie zachodzi potrzeba stosowania egzorcyzmów.  Często okazują się one niezwykle 
użyteczne,   bo   umożliwiają   rozpoznanie   czy   mamy   do   czynienia   ze   złem   pochodzącym 
bezpośrednio od złego ducha, czyli pomagają w postawieniu pierwszej diagnozy. Także, gdy 
stan danej osoby domaga się zastosowania egzorcyzmów, modlitwy o uwolnienie pomagają 
samym   egzorcyzmom,   wzmacniając   ich   skuteczność   i   sprawiają,   że   owoce   egzorcyzmu   są 
trwałe. Nie możemy zaprzeczyć, że katolicy zrezygnowali z tej formy modlitewnej i powrócili 
do   niej,   widząc   że   jest   ona   praktykowana   skutecznie   przez   inne   chrześcijańskie   wyznania. 
Osoby inteligentne potrafią nauczyć się od innych tego wszystkiego, co jest dobre, choćby tylko 
zostało to przez nich przypomniane.
   Żeby  uściślić,  dodam,  iż modlitwa o uwolnienie jest modlitwą prywatną (egzorcyzm jest 
modlitwą publiczną, która angażuje władzę Kościoła) i może być odmawiana przez wszystkich; 
zarówno przez pojedyncze osoby, jak i przez grupy osób nad wszystkimi potrzebującymi. Nie 
wymaga ona żadnej autoryzacji, podczas gdy egzorcyzmy (i mam nadzieję, że z czasem to 
ulegnie zmianie) mogą być przeprowadzane tylko przez biskupów i kapłanów, którzy zostali 
upoważnieni   przez   biskupów.   Także   modlitwa   o   uwolnienie   musi   być   zawsze   dobrze 
odprawiona, nawet jeśli nie posiada ona stałych formuł i schematów. Dlatego należy zachować 
w tym przypadku ogólne normy,  które dotyczą  modlitwy  (jest to modlitwa  wstawiennicza, 
zwana modlitwą prośby. Katechizm Kościoła Katolickiego poświęca dużą część tej modlitwie, 

71

background image

udzielając bardzo cennych uwag). Należy unikać wszelkich dewiacji. Przed niektórymi z nich 
przestrzega Kongregacja Doktryny Wiary w liście do biskupów z 29 października 1985 roku.
   Nie  ma   wątpliwości,   że   modlitwa   o   uwolnienie   została  rozpowszechniona  przez   jeden   z 
największych kościelnych ruchów posoborowych, mianowicie przez Ruch Odnowy (mówi się o 
ok.   85   milionach   zaangażowanych   katolików)   i   wielu   egzorcystów,   widząc   jak   cenna   jest 
pomoc  pochodząca z tego Ruchu, opiera się w swej działalności na grupach Odnowy. Nie 
waham się przed stwierdzeniem, że jest
to jedyny wielki Ruch, który pozostaje wrażliwy na te problemy i jest gotów przyjmować i 
pomagać tym wszystkim, którzy znaleźli się pod wpływem złego ducha. Dlatego też, mówiąc 
na ten temat, korzystam z doświadczenia jednego z największych ekspertów, ojca Matteo La 
Grua. Ten najbardziej znany egzorcysta Sycylii już od  dłuższego  czasu przynależy do Ruchu 
Odnowy, jest także członkiem Komitetu Krajowego tegoż Ruchu. Ojciec La Grua opublikował 
już wiele instrukcji dotyczących sposobu, w jaki należy prowadzić modlitwy o uwolnienie i 
uzdrowienie,   a   przede   wszystkimi,   jak   należy   odprawiać   modlitwy   wstawiennicze   za   ludzi 
cierpiących.
   Za  to   wszystko   zasługuje   na   szczególne   podziękowanie.  Godne  polecenia   są   także   dwie 
książki jego autorstwa; bogate w treść i ukazujące jego wielkie doświadczenie: Lapreghiera di 
liberazione [Modlitwa o uwolnienie] i Lapreghiera di guarigione [Modlitwa o uzdrowienie] (Ed. 
Herbita,   Palermo).   Były   one   dla   mnie   zawsze   wielką   pomocą   także   w   pisaniu   dwóch 
poprzednich moich książek.  Oczywiście  ojciec La Grua nie sądzi, że opracował ten temat w 
sposób wyczerpujący i że ukazał w pełni różnorodność tego zagadnienia. Ogranicza się on do 
przedstawienia   i   wyjaśnienia   sposobu,   w   jaki   prowadzona   jest   modlitwa   o   uwolnienie   w 
grupach   Odnowy.   Są   także   możliwe   do   zastosowania   inne   formy,   o   których   tutaj   nie 
wspominał.   To,   o   czym   będę   teraz   pisał,   było   tematem   konferencji,   którą   ojciec   La   Grua  
wygłosił   podczas   Krajowego   Sympozjum   Egzorcystów   w  Rzymie   we   wrześniu   1993   roku. 
Oddaję zatem głos ojcu La Grua.

Jak rozpoczęliśmy działalność?

   Myślę, że to właśnie dzięki ruchom charyzmatycznym, które powstały po Soborze, a wśród 
nich, szczególnie we Włoszech, dzięki Ruchowi Odnowy w Duchu Świętym, zwrócono uwagę 
na   aktywną   obecność   diabła   w   świecie   współczesnym.   Niewielu   wiernych   bierze   na   serio 
przejawy   jego   obecności.   Często   mamy   bowiem  do   czynienia   z   teologią   racjonalistyczną   i 
redukcyjną, która sprowadza działanie demona i świata duchów do stanu pewnej etykietki, 
określającej to wszystko, co  zagraża  dziś człowiekowi w jego subiektywnym odczuciu.  Są  to 
słowa kardynała Suenensa zawarte we wstępie do książki Rinnovamento potenze delle tenebre 
[Odnowa i moce ciemności] (Edizioni Paoline, 1982).
   Po  upływie ponad  dziesięciu  lat sytuacja  nie  tylko  że  nie polepszyła się,  ale  jeszcze  się 
pogorszyła.  Takie   zjawiska,   jak:   szerzenie   się   okultyzmu   i   ezoteryzmu,   powstawanie   sekt 
satanistycznych, mnożenie się  magów i czarowników świadczą, że w świecie nadal panuje 
wielki   nieprzyjaciel   człowieka.   Historia   ta   trwa   już   kilkadziesiąt   lat.   Świadomość 
niebezpiecznej  działalnosci  szatana  dała  początek  na  łonie  Odnowy  praktykom modlitwy  o 
uwolnienie. Modlitwa ta była i jest nadal praktykowana przez wiele chrześcijańskich kościołów. 
Było zresztą oczywiste, że wraz z ożywieniem się innych charyzmatów (to jest: proroctwa, daru 

72

background image

języków, uzdrawiania), ponownie odkryto również charyzmat  uwalniania. "Tym zaś,  którzy 
uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami 
m6wic będą (...) Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie" (Mk 16, 17 -18).
   To  sam  Duch   Święty,   przez   charyzmat  uzdrawiania   i  modlitwę   o  wylanie   darów  Ducha 
Świętego, doprowadził nas do odkrycia modlitwy o uwolnienie. Stało się to na samym początku 
sprawowania posługi uzdrawiania. Modląc się nad chorymi o uzdrowienie, zarówno duchowe 
jak i fizyczne, zauważono, że w wielu przypadkach istniała jakaś przeszkoda uniemożliwiająca 
uleczenie; sytuacja  wyglądała  tak,  jakby  zaistnienie danej choroby było z czymś  związane. 
Pomyślano wtedy o wprowadzeniu modlitwy o uwolnienie, co przyniosło pozytywne rezultaty: 
chorzy, nad którymi  odmawiano tę  modlitwę  okazywali się bardziej dyspozycyjni,  bardziej 
otwarci na przyjęcie łaski uzdrowienia.
  Pamiętam dobrze to pierwsze doświadczenie. Mógłbym opowiadać o naprawdę, bardzo wielu 
przypadkach uzdrowień, także tych fizycznych, przede wszystkim z nowotworów, które miały 
miejsce   po   odprawieniu   modlitwy   o   uwolnienie.  Zdarzały  się   także   cuda.   Dla   przykładu 
przypomnę   dwa   wydarzenia.   Pierwszym   z   nich   było   natychmiastowe   uzdrowienie   kobiety 
chorej na raka  pluć.  Zarówno w Palermo, jak i w Paryżu, po przeprowadzeniu stosownych 
badań,   stwierdzono   w   ciele   kobiety   guz   wielkości   cytryny.   Poddała   się,   ona   modlitwie   o 
uzdrowienie,  którą   prowadziła  cała  grupa.  Spostrzegliśmy,   iż  istniało  coś,   co  sprawiało,  że 
nasza  modlitwa  okazywała   się   bezskuteczna.   Odmówiłem   więc   bardzo   krótką   modlitwę   o 
uwolnienie, a następnie, gdy kobieta została uwolniona od przeszkody, kazałem nowotworowi 
zniknąć. I zniknął w jednym momencie.
   Podobne  wydarzenie   miało   miejsce   w   przypadku   uwolnienia   pewnego   mężczyzny,   który 
przyjechał   na  dzień  skupienia   do   Perugii.   Miał   w   sobie   ducha   sodomii.   Był   grubym 
człowiekiem i cierpiał na raka odbytnicy. Trzeba było dwóch godzin egzorcyzmu: przeżyliśmy 
straszną walkę prowadzoną twarzą w twarz ze złymi duchami, które nie chciały z niego wyjść. 
Człowiek   ten   po   zakończeniu   egzorcyzmu   nie  tylko,  że  został   uwolniony   od   wielu   złych 
duchów, ale również bardzo schudł. W pierwszych chwilach nawet nie potrafił utrzymać się na 
nogach.   Pocieszałem   go   mówiąc,   że  diabeł  już   sobie   poszedł.   A   ponieważ   nadszedł   czas 
przeznaczony na celebrację Mszy św., zaproponowałem, że później odmówimy  modlitwę o 
uzdrowienie. Lecz w czasie sprawowania Mszy św. Otrzymałem przesłanie: "rozpocznij teraz 
modlitwę". Zacząłem więc modlitwę i od razu nakazałem uzdrowienie. I faktycznie człowiek 
ten   w   jednej   chwili   został   uzdrowiony   z   nowotworu.   Dlaczego   tak  stało  się?   Dlatego,   że 
przeszkoda była sprowokowana obecnością złego ducha.
  Na podstawie zdobytego doświadczenia twierdzę, że nowotwory, które dziś tak często atakują 
ludzi, są przeważnie związane z działaniem złego ducha. Oczywiście wpływa na rozwój tych 
chorób także zanieczyszczenie środowiska, ale możemy  tak powiedzieć - zły duch krąży w 
powietrzu, bo jest on księciem sfer niebieskich, który posługuje się tym, co znajduje na swej 
drodze i rozsiewa chorobotwórcze nasiona. 
Co więcej, to on rozkłada życie rodzinne i życie społeczne. Powoduje wśród ludzi rozłam i 
wzbudza nienawiść, skłania do odrzucenia pozytywnych wartości, doprowadzając najpierw do 
popełnienia   grzechu.   Jak   utrzymują   również   niektórzy   amerykańscy   lekarze,   te   wszystkie 
czynniki sprzyjają powstawaniu nowotworów.  Dlatego  też, gdy mam do czynienia z osobami 
chorymi na nowotwór, pierwszą rzeczą nie jest modlitwa o uzdrowienie, ale o uwolnienie ich 

73

background image

spod   wpływów   złego   ducha.  W  wielu   przypadkach   istnieje   związek   zachodzący   pomiędzy 
dwoma tymi chorobami: między obecnością i działaniem złego ducha a chorobą fizyczną.
  Tak więc pierwszym faktem prowadzącym nas do praktykowania modlitwy o uwolnienie było 
to, że w czasie modlitw o uzdrowienie spostrzegliśmy, że niektóre choroby stawiały nam opór, 
który ustępował natychmiast po odprawieniu modlitwy o uwolnienie.
  Ponadto do odkrycia modlitwy o uwolnienie doprowadziło nas także praktykowanie modlitwy 
o chrzest w Duchu Świętym, który my nazywamy wylaniem Ducha Świętego, aby odróżnić go 
od sakramentu chrztu, nawet jeśli ta praktyka jest  ściśle  z nim powiązana. Jest już niemal 
pewne, że ten ryt był praktykowany w Kościele do VIII w., lecz później został zarzucony. 
Najnowsze studia teologiczne ukazują, że aż do VIII w. praktykowano modlitwę o wylanie 
Ducha Świętego, będącą uzupełnieniem trzech sakramentów chrześcijańskiej inicjacji (chrztu, 
bierzmowania,   Eucharystii).   Teraz   próbuje   się   przywrócić   tą   praktykę,   aby   umocnić 
chrześcijanina w prowadzeniu duchowej walki i wszczepić go mocno we wspólnotę kościelną 
dla posługi budowania Mistycznego Ciała Chrystusa.
  Zauważaliśmy, że wiele osób prosiło nas o wylanie Ducha Świętego, ale nie były one jeszcze 
osobami wolnymi. Za pomocą introspekcji można było dostrzec, że moce ducha pozostawały 
jakby zablokowane, były zahamowane i niezdolne do przyjęcia poruszeń i oświeceń Ducha 
Świętego. A bez  tych  oświeceń i poruszeń Ducha chrześcijanin nie może żyć pełnią wiary, 
nadziei, miłości; czyli pełnią życia dziecka Bożego. Ponadto zauważyliśmy, że wiele z tych  
osób   wcześniej   uczęszczało   do   magów   i   czarowników   oraz   uczestniczyło   w   seansach 
spirytystycznych i brało udział w innych praktykach zabobonnych, jak np. mantra. Jednym 
słowem,   nawiązali   oni   już   więź   ze   złym   duchem.   Dlatego   zauważaliśmy   u   nich   istnienie 
przeszkód; czyli aktywność Złego była w nich wciąż aktualna. Aktywność złego ducha to nie 
tylko ta, którą zauważamy u opętanych. Sprowadza się ona również do wiele subtelniejszej 
działalności, którą nieprzyjaciel prowadzi w naszym wnętrzu i w naszych władzach duchowych, 
rządzących naszym życiem duchowym. Dlatego też przed modlitwą o wylanie Ducha Świętego, 
rozpoczęliśmy   odmawiać   modlitwy   o   uwolnienie.   Takie   były   nasze   motywy   początkowe: 
potrzeba   poprzedzenia   modlitw   o   uzdrowienie   i   wylanie   Ducha   Świętego   modlitwą   o 
uwolnienie.

Progresywny rozwój

   Z czasem przychodziło do nas coraz więcej osób, które były daleko od Boga i potrzebowały 
modlitwy o uwolnienie. Wtedy pomyśleliśmy o tym, aby stworzyć grupy, które modliłyby się o 
uwolnienie.   W   większych   grupach,   np.   w   takiej,   którą   ja   dziś   prowadzę,   pomyśleliśmy   o 
ustanowieniu stałych szafarzy, sprawujących posługę uwalniania. Dziś modlitwy o uwolnienie 
są już bardzo rozpowszechnione. Wiele grup Odnowy ustanowiło posługę uwalniania, która jest 
sprawowana niezależnie od grupy, a ma na celu uwalnianie od złego ducha w tak zwanych  
"przypadkach słabszych" oraz pomoc kapłanom egzorcystom w sprawowaniu ich posługi. 
Ponadto prowadzimy wspólnotową posługę uwalniania.
   Jak  wygląda modlitwa, która prowadzi do uwolnienia?  Przede  wszystkim jest to modlitwa 
wspólnotowa. Dzieje się tak z dwóch powodów: teologicznego i pastoralnego. Nie skłaniamy 
się   ku   modlitwie   pojedynczej   osoby,   tak,   jak   to   ma   miejsce   w  wykonywaniu   egzorcyzmu. 
Egzorcyzm   przeprowadza   sam   egzorcysta,   a   w   modlitwie   o   uwolnienie   jest  aktywna  cała 

74

background image

wspólnota.   Przywiązujemy   wielkie   znaczenie   do  całej   rzeczywistości  Kościoła,  żyjącego   w 
każdej   wspólnocie   wiernych,   którzy   gromadzą   się   wokół   samego   Chrystusa   i   przyzywają 
pomocy Ducha Świętego. We wspólnocie wiernych obecny jest sam Chrystus, który działa i nie 
przestaje uwalniać swych braci od działania wroga.
   Ponadto uważamy, że posługa uwalniania jest jedną z funkcji Mistycznego Ciała Chrystusa, 
które powinno eliminować ze swego łona wszelkie próby infiltracji ze strony Złego. Obecność 
złego  ducha  w jakiejkolwiek  części  Kościoła  stanowi obciążenie  i przynosi  szkodę  całemu 
Mistycznemu   Ciału   Chrystusa.   Stąd   bierze   się   idea,   że   sam   Kościół,   cała   wspólnota   musi 
uwalniać się od wpływów Złego. To stwierdzenie prowadzi nas do rozwijania wspólnotowego 
stylu życia: cała wspólnota angażuje się w wyrzucaniu z własnego łona wrogich infiltracji, które 
szkodzą samej wspólnocie i całemu Kościołowi.
   Jest jeszcze jeden motyw pastoralny lub raczej teologiczny: modlitwa wspólnotowa pozwala 
współdziałać   różnym   charyzmatom,   które   powodują,   iż   modlitwa   jest   wówczas   bardziej 
oświecona   i   skuteczniejsza.   Co   więcej,   modlitwa   wspólnotowa   zachowuje   nas   od 
niebezpieczeństwa,   że   będziemy   traktowani   jako  uzdrawiacze   lub  magowie,   którzy  działają 
zawsze   w   pojedynkę.   Współdziałanie   charyzmatów   podyktowane   jest   motywami 
duszpasterskimi: we wspólnocie istnieją różne charyzmaty; grupa modlitewna, która posiada 
dobre charyzmaty, osiąga lepsze rezultaty w procesie uwalniania.
   Jak wygląda skład idealnej grupy? Staramy się przede wszystkim znaleźć kogoś, kto posiada 
autentyczny charyzmat uzdrawiania. W pierwszych wiekach Kościoła, zanim egzorcyzm stał się 
sakramentalium, posługą uwalniania pełnili charyzmatycy, czyli wszyscy chrześcijanie, którzy 
wykorzystywali charyzmaty, jakie otrzymali od Pana. Także dziś są osoby, które otrzymały ten 
specyficzny charyzmat; mają władzę nad złem, lecz pozostają w ukryciu. 
Potrafimy ich rozpoznać, ponieważ w ich obecności, nawet wtedy, gdy modlą się cicho i na 
osobności, to osoba potrzebująca pomocy nagle zaczyna odczuwać niepokój, co ujawnia się na 
zewnątrz.   Wystarczy   tylko   sama   ich   obecność.   Są   to   osoby,   obdarzone   charyzmatem 
uzdrawiania,   które   zapewniają   grupie   charyzmatyczny   autorytet.   Takie   jest   nasze 
doświadczenie.
  Korzystamy także często z posługi proroka. Kim jest prorok, czy jego funkcja jest taka sama, 
jak proroka biblijnego? Jest on darem Bożym, który jest obecny także w naszych grupach. 
Prorok to ten Boży wybraniec, który otrzymuje oświecenie od Ducha Świętego i przekazuje 
nam biblijne wskazania. Podczas modlitwy on staje się nauczycielem udzielającym wskazań, 
które doprowadzają nas do samej istoty problemu; w rezultacie modlitwa staje się modlitwą 
prowadzoną. Odkrywamy na przykład przyczynę choroby, gdyż podczas modlitwy interweniuje 
sam Pan, sugerując rozważenie tekstów biblijnych, które są odpowiednie do danego przypadku. 
Na przykład prorok zachęca nas: "Przeczytajmy uważnie fragment z Księgi Izajasza (Iz 4, 4b,) i 
połączmy go z fragmentem z Księgi Ezechiela Ez 8, 2c".  Treść  tych tekstów wskazu je nam 
kierunek i sposób naszego dalszego działania. Obecność proroka w grupie jest bardzo ważna.. 
Niekiedy   podczas   modlitwy   sam   Pan   nas   pociesza   i   umacnia   oraz   wzywa,   abyśmy   nie 
poddawali się, wskazu je nam również na przyczynę zła.
   Kiedy  istnieje taka możliwość, obecny jest kapłan, który reprezentuje autorytet hierarchii 
kościelnej, sprawując władzę urzędowego szafarza. W grupie są również osoby posiadające 
szczególny charyzmat wstawienniczy; to one kierują w imieniu grupy prośbę skierowaną do 
Pana. Gdy grupa jest zróżnicowana i obecne są w niej różne charyzmaty, to jest ona właśnie  

75

background image

grupą idealną, zdolną dokonać właściwego rozeznania i poprowadzić modlitwę. Oddziaływanie 
takiej grupy jest bardzo skuteczne i mamy tego namacalne dowody, widząc radość oraz spokój 
towarzyszące uwolnieniu.
  Jest oczywiste, że w rozeznawaniu zawsze bierzemy pod uwagę stopień "zarażenia" wpływami 
złego ducha i tożsamość złych duchów, które działają w danym przypadku.
Staramy  się   rozpoznać,   na  jakim  poziomie   one  działają  i  jaki  mają  cel.   Jaką   moc   posiada 
modlitwa o uwolnienie? Pytano mnie często. Ta modlitwa zastępuje egzorcyzmy. Co więcej, W 
niektórych sytuacjach nie ma potrzeby dokonywania egzorcyzmów, które są zarezerwowane 
tylko   dla   najcięższych   przypadków.   Natomiast  w   lżejszych  przypadkach   należy  preferować 
modlitwę o uwolnienie.
   W  trakcie sprawowania mej posługi zauważyłem  nadzwyczajną  moc modlitwy uwielbienia: 
wyzwala ona wielką siłę.
-Zauważyłem także, jak wielka jest moc oddziaływania Słowa Bożego, szczególnie samych 
słów Jezusa. Kładziemy więc duży nacisk na obecność tych dwóch elementów: modlitwy i 
Bożego Słowa. W oficjalnym egzorcyzmie występują zawsze trzy elementy: modlitwa, Słowo 
Boże, wypędzenie. Często samo wypędzenie, czyli bezpośredni rozkaz  skierowany  do złego 
ducha,   jest   ostatecznym   rozwiązaniem.  W  poważniejszych  przypadkach   nie   można   się   bez 
niego obejść, bowiem w tym momencie dochodzi do interwencji autorytetu całego Kościoła.
   W  modlitwie o uwolnienie decydującą siłę ma  modlitwa  uwielbienia. Spójrzmy  tylko na 
niektóre wybrane przykłady biblijne. W czasie walki toczonej przeciwko Amalekitom,
Mojżesz modlił się na górze, a jego wzniesione w modlitewnym geście ramiona wyprosiły 
zwycięstwo. Jerycho było miastem warownym, a jednak wystarczyła modlitwa chwały na cześć 
Boga wyśpiewana pod murami oblężonego miasta, aby mury runęły. W Drugiej Księdze Kronik 
czytamy o Izraelitach, którzy wyszli na pustynię Tekoa: Jozafat  kazał  stanąć na czele wojska 
kantorom Pańskim, ubranym w stroje liturgiczne, aby chwalili Boga, śpiewając: " Wysławiajcie 
Pana, ponieważ na wieki trwa Jego łaska". Zaledwie rozpoczęto śpiew uwielbienia i chwały, a 
Pan wpędził w zasadzkę nieprzyjaciół Izraela i zostali oni pokonani.
   Potrzeba  modlitwy   uwielbienia   została   szczególnie   podkreślona   w   Nowym   Testamencie. 
Chrystus   odniósł   decydujące   zwycięstwo   nad   Złym,   a   modlitwa   chwały   połączona   z   tym 
zwycięstwem na nowo zaprowadza porządek w świecie zdruzgotanym przez grzech. Zły duch 
próbował  zniszczyć   chwałę,  jaką  głoszą  niebiosa,  wlokąc  za  sobą  do  piekła  zbuntowanych 
aniołów. Próbował również zniszczyć pieśń chwały, którą śpiewał Bogu Adam, czyli człowiek, 
który miał zebrać razem głosy całego wszechświata i chwalić jego Stwórcę. Za każdym razem, 
gdy   nieprzyjaciel   słyszy   modlitwę   uwielbienia,   boleśnie   odczuwa   na   sobie   zwycięstwo 
Chrystusa,   którego   mocą   został   pokonany.  Chwalą  Boga   jest   teraz   pieśń   Chrystusa 
zwyciężającego śmierć, grzech i złe duchy. W szatanie wyzwala się wtedy największa zazdrość, 
ponieważ teraz człowiek jest tym, który zamiast niego chwali swego Boga. Teraz człowiek 
jednoczy się z aniołami i chwali Pana. Zły czuje się sfrustrowany, doświadcza osobistej klęski i  
niepowodzenia swojego dzieła, dlatego reaguje z taką gwałtownością na modlitwę uwielbienia.
  Także potężna jest moc modlitwy prośby. Znajdujemy opis jej mocy w Dziejach Apostolskich: 
gdy apostołowie zostali uwięzieni, a cały Kościół modlił się za nich, zostali oni uwolnieni.  
Podobne zdarzenie miało miejsce, gdy Piotr przebywał w więzieniu, a cały Kościół modlił się  
za niego. Bóg wysłał wtedy anioła, aby uwolnił Apostoła z niewoli.

76

background image

Także na podstawie naszej modlitewnej praktyki wiemy, że zły duch gwałtownie reaguje gdy 
człowiek się modli, przede wszystkim gdy modli się modlitwą uwielbienia.  Często  zły duch 
ucieka podczas jej trwania.

Dwa pouczające fakty

   Istnieje również pewna szczególna modlitwa, przywrócona do użytku przez Odnowę (lecz jej 
początki   sięgają   starożytności!).   Modlitwa   ta   ma   nadzwyczajną   moc   oddziaływania   na 
nieprzyjaciela, a jest to modlitwa językami.  Pamiętam  o wielu przypadkach uwolnień, które 
związane są z modlitwą uwielbienia i modlitwą językami. Przypominam sobie bardzo dobrze 
przypadek, który opisałem także w książce La preghiera di liberazione [Modlitwa o uwolnienie] 
(Ed. Herbita, Palermo).
  Pewna siedemnastoletnia dziewczyna była opętana przez wiele złych duchów. Wśród nich był 
jak zawsze obecny ich przywódca. Gdy odmówiłem pierwszy egzorcyzm, diabeł powiedział: 
"Albo   przestaniesz,   albo   ją   zabiję"   Musiałem   zaprzestać   egzorcyzmowania,   gdyż   usta 
dziewczyny obficie broczyły krwią. Spróbowałem raz jeszcze i po raz  drugi  usłyszałem jego 
słowa:  "Uważaj!   Zabiję   ją   na   twoich   oczach.   Przecinam   jej   płuca".   Musiałem   ponownie 
zaprzestać   egzorcyzmowania.   Po   raz   trzeci   za   zgodą   rodziny   spróbowałem   dokonać 
egzorcyzmu w domu jej siostry. W odległości ok. 5 km od tego miejsca zgromadziłem grupę 
modlitewną, a kilka osób z tej grupy przyprowadziłem ze sobą. Rozpoczęła się intensywna 
modlitwa. Złe duchy uciekały jeden po drugim, lecz pozostał jeden z nich, to jest szatan, który  
powiedział wprost: "Ja nigdzie nie pójdę". Telefonicznie powiadomiłem o tym zdarzeniu drugą  
grupę: "Módlcie się jeszcze więcej, zacznijcie modlić się językami!" Gdy ci zaczęli śpiewać, zły 
duch denerwował się coraz bardziej: "Kim są ci, którzy śpiewają w oddali? Biczują mnie! Kim 
oni są? Kim są?" Następnie przewrócił dziewczynę, uderzył nią mocno o podłogę i uciekł. 
Dziewczyna   została   uwolniona.   Myślałem,   że   już   nie   żyje,   ale   po   minucie   odzyskała 
przytomność;  wyglądała  ślicznie,  a  jej  oblicze  promieniało  uśmiechem.   To  śpiew  językami 
wyrzucił z niej szatana.
  Pamiętam dobrze również inne wydarzenie. Przyszła do mnie z mężem bardzo młoda kobieta 
w ciąży. Zły duch chełpił się, że on i ta kobieta stanowią jedno. Mówił do mnie: "Czy wiesz? 
To dziecko jest moje. Czy widziałeś kiedykolwiek narodziny demona? To dziecko jest moje".
Poprosiłem  kobietę,  aby zaczęła   chwalić   Boga.   "Ja  jestem  jej  bogiem",   mówił  zły  duch,  a 
kobieta   rzekła:   "On   jest   moim   bogiem;   moim   bogiem   jest   szatan".   W   pewnym   momencie 
zaczęła mówić po aramejsku, a potem po hebrajsku. Rozpoznałem te języki na podstawie kilku 
znanych mi słów. Byli podczas tego zdarzenia obecni także członkowie grupy modlitewnej, 
więc   poprosiłem   ich:   "Zacznijcie   śpiewać   hebrajską   pieśń   Qal-Rinnaht".   Kiedy   zły   duch 
usłyszał śpiew w języku hebrajskim, który sobie wybrał, aby wyśmiewać się ze mnie, poczuł się  
chyba   całkowicie   zdesperowany   i   zaraz   uciekł.   Kobieta,  upadłszy  na   podłogę,   zaczęła 
recytować modlitwę: Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego... Wszyscy płakali ze 
wzruszenia,   bo   nikt   nie   oczekiwał   tak   szybkiego   i   tak   skutecznego   uwolnienia.   To   śpiew 
językami, a potem modlitwa w języku hebrajskim wyrzuciła z niej szatana.
   Był  to kolejny przypadek, w którym doświadczyłem mocy modlitwy uwielbienia i śpiewu 
językami.   W   śpiewie   w   językach   obecny   jest   Duch   Święty,   który   modli   się   i   walczy 
bezpośrednio "w błaganiach, których nie sposób wyrazić słowami", jak nas poucza św. Paweł 

77

background image

(Rz 8, 26), przeciwko duchowym pierwiastkom zła. Jest to walka, jaką prowadzi Duch Święty 
ze złym duchem.
  Zwróciłem już uwagę na moc Bożego Słowa. My sami nie dokonujemy wypędzenia, chyba że 
jest obecny upoważniony kapłan, lecz oddziałujemy za pomocą wielkiej siły Słowa Bożego. 
Doświadczyliśmy tej mocy siły i korzystamy z niej obficie. Szczególną skuteczność mają słowa 
Jezusa oraz inne cytaty biblijne, które zostają nam zasugerowane. Słowo Jezusa proklamowane 
z mocą, pokonuje nieprzyjaciela. Gdy modlimy się o uwolnienie, wypowiadamy powoli słowa 
Jezusa, wybierając jeden z epizodów, który dotyczy wyrzucania złych duchów.  Dokonuje  się 
wtedy uobecnienie Jezusa, scena z Ewangelii odżywa na nowo, Chrystus pojawia się ponownie 
jako   Zbawiciel.  Słowa  Jezusa   wypowiedziane   w   tym   momencie   mocą   Ducha,   pokonują 
nieprzyjaciela, który krzyczy i odchodzi.  Odchodzi  także wtedy, gdy zostanie zdemaskowany 
przy pomocy biblijnego cytatu. Jak śpiew uwielbienia, tak i Słowo Boże pociesza smutnych, 
uzdrawia rozdarte serca, goi rany, wlewa nadzieję, pozwala doświadczyć choremu obecności 
Wyzwoliciela.
   Mówiliśmy  o modlitwie uwielbienia, o modlitwie językami, o słowach Jezusa. Chciałbym 
powiedzieć   choć   parę   słów   na   temat   sposobu,   w   jaki   przeprowadzamy   modlitwę.  Istnieje 
uwolnienie "od" (od Złego i wtedy patrzymy na niego) oraz uwolnienie "dla" (na korzyść danej 
osoby i wtedy patrzymy na osobę). Nie tyle jest ważne samo uwolnienie "od", co uwolnienie 
"dla". Czynimy uprzywilejowanym uwolnienie "dla" (dla dobra osoby), podczas gdy pracujemy 
nad uwolnieniem "od" (od złego ducha). Znaczy to, że nie tyle interesuje nas sam wróg, lecz  
przede wszystkim bliźni, który cierpi. Nasza uwaga jest zawsze skierowana na niego.
Dlatego staramy się pobudzić go do współpracy, czyli zwracamy się do niego z prośbą, aby z 
nami   współdziałał.  Zamiast  wyrzucać   z   niego   nieprzyjaciela,   staramy   się   wyrwać 
nieprzyjacielowi jego zdobycz, to jest "pacjenta". Uwolnienia można dokonać na dwa sposoby. 
Wyobraźmy sobie pokój, w którym obecny jest zły duch i człowiek chory , czyli pacjent. Jedna 
z metod jest następująca: próbuje się schwytać złego ducha i wyrzucić go na zewnątrz i jeśli się 
to powiedzie, to jest to dobra metoda. Lecz spostrzegliśmy, że łatwiejsze jest zastosowanie 
drugiej metody: zabieramy chorego i wyprowadzamy go z tego pokoju do innego. bezpiecznego 
miejsca.   Wolimy   ten   drugi   sposób.   Interesując   się   bardziej   samym   pacjentem   niż 
nieprzyjacielem.
   Zainteresowanie  się człowiekiem polega na zachęcaniu go do modlitwy, wypraszaniu dla 
niego łaski Bożej i umacnianiu go przez sakramenty oraz uświadomieniu mu jego sytuacji, aby 
z niej się wyzwolił. Zauważyliśmy już, że ten sposób uwalniania jest łatwiejszy, ponieważ 
umożliwia
Człowiekowi,   który   znalazł   się   pod   wpływem   złego   ducha,   życie   życiem   dziecka   Bożego. 
Albowiem   jaki   jest   cel   działania   złego   ducha?   Celem   jest   zniszczenie   w   człowieku-
chrześcijaninie   jego   tożsamości   dziecka   Bożego.  W  takim   razie,   musimy   przywrócić 
człowiekowi zdolność do prowadzenia życia dziecka Bożego w Duchu Świętym. Dlatego tez 
zaraz   po   tym   wzywamy   Ducha   Świętego   nad   uleczonym.   aby   wypełnił   to   puste   miejsca   i 
wzmocnił go w taki sposób, że Jego mocą będzie mógł odzyskać siebie i prowadzić w pełni 
życie chrześcijańskie oparte na wierze, nadziei i miłości.
  Wielkie znaczenie odgrywa w tym przypadku wiara oraz miłość tych, którzy pełnią tę posługę. 
Zawsze prosimy Pana o wielką wiarę; nasza posługa wymaga od nas wielkiej wiary. a przykład 

78

background image

Ewangelii w tym względzie nie pozostawia niedomówień. Kładziemy więc nacisk na wiarę 
modlących się i na ich miłość ku Bogu i bliźniemu.
   Wiara i miłość pomagają sobie nawzajem. Św. Grzegorz Wielki, mówiąc o przepowiadaniu, 
twierdził, iż nikt nie może sprawować tej posługi, jeśli nie ma miłości do bliźnich. Te same 
słowa możemy odnieść do samej posługi uwalniania. Zły duch nie może znieść miłości; on; 
który   jest   ogniem,   boi   się   płomiennej,   Bożej   miłości.   Dlatego   staramy   się   zawsze   kochać 
chorego   oraz   tego   człowieka   potrzebującego,   który   znalazł   się   pod  wpływem   złego   ducha. 
oprócz tego musimy miłować się nawzajem. Jeśli nie ma w nas miłości, to wówczas nie można 
niczego dokonać, ponieważ miłość pokonuje nieprzyjaciela.

Schemat modlitwy

W  książce   autorstwa   Salvucci,   pt.   Indicazioni  pastoralni  di  un   esorcista   [Duszpasterskie 
wskazania dla egzorcysty], (Ed. Ancora), znajduje się dobry schemat modlitwy o uwolnienie. 
Posługujemy się nim już od dłuższego czasu.

a) Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest wezwanie Ducha Świętego: Veni, Creator Spiritus.

b) Potem przechodzimy do rozeznania duchów. Jest to  również  bardzo ważny punkt naszej 
modlitwy i nigdy nie o wolno nam go opuścić. Być może najtrudniejszym zadaniem egzorcysty, 
trudniejszym od samego egzorcyzmu, jest postawienie właściwej diagnozy. Należy wyodrębnić 
sposoby działania złych duchów także w przypadkach lżejszych, takich jak: pokusa, dręczenie, 
zawładnięcie, urok, nękanie, itp. 
Te sposoby działania mają swoje stałe elementy, jak i elementy zmienne w zależności od osoby, 
środowiska, kultury , stanu.
   Punktem  stałym jest również zjawisko grupowania i wzajemnego przywoływania się złych 
duchów. Gdy jest obecny duch nienawiści, to łatwo pojawi się duch gniewu i zemsty.
Duch   łakomstwa   przyzywa   zawsze   ducha   rozwiązłości   i   lenistwa,   a   za   duchem   zazdrości 
podąża duch pychy. Te duchy mogą ukrywać się pod postaciami obecności osobowej, które są 
tylko  projekcją  samej   osoby czy osobowości  urojonych,  powstających pod  wpływem  złego 
ducha.
   Innym, stałym elementem jest zmienianie się duchów. Na miejsce ducha, który prowadzi do 
grzechu,   wchodzi  duch  rozpaczy,   depresji,   samobójstwa.   Na   miejsce   ducha   gnozy,   który 
pojawia   się   często   i   dotyczy   poznania   rzeczy   tajemnych   i   okultystycznych,   wchodzi   duch 
umysłowego   zamieszania   i   obłędu,   który   doprowadza   do   niszczenia  idei  i   przekonań. 
Podsumowując: trzeba dokonać rozeznania aby poznać, jakie duchy są zaangażowane w danym 
przypadku. Ich działanie ujawnia się także w prostych pokusach, dręczeniach, zaczarowaniach. 
Są   to   najczęściej   spotykane   przypadki   i   są   one   bardzo   niebezpieczne,   gdyż   przeszkadzają 
rozwojowi życia prawdziwie chrześcijańskiego.

c) Po takim rozeznaniu i po stwierdzeniu, jaki cel przyświeca duchom lub w jakich kierunkach  
zmierza ich działalność, podążamy dalej zgodnie z naszym schematem. Zajmujemy się chorym: 
modlimy się i rozpoczynamy śpiew językami, aby wstrząsnąć nieprzyjacielem. Następnie ma 
miejsce bardzo krótka ewangelizacja: przedstawiamy Jezusa jako Wyzwoliciela. Jej celem jest 

79

background image

doprowadzenie do nawiązania kontaktu pacjenta z Tym, który go wyzwala. W tym momencie 
angażują się wszyscy, pogrążając się w osobistej modlitwie i nie posługują się oni żadnymi 
schematami. Jest dobrą rzeczą, że w tej części procesu uwalniania nie posługujemy się żadnym 
schematem,   gdyż   przypadki   te   są   bardzo   zróżnicowane.   Wypowiada   się   sam   prorok   i   jest 
czytane Słowo Boże, które zostało nam podane do rozważania. Gdy spostrzegamy, że w osobie 
nad którą modlimy się, następują jakieś zmiany, wówczas staramy się nadać naszej modlitwie 
większą siłę, uciekając się do modlitwy wstawienniczej.
   Ważną  rzeczą jest, aby przed przystąpieniem do modlitwy o uwolnienie, zapewnić sobie 
obecność   Chrystusa   pośród   nas,   ponieważ   to   On   sam   nas   wyzwala.   Nie   stanowi   dla   nas 
trudności, od kiedy On sam powiedział: "Gdzie są  dwaj  albo trzej zebrani w imię moje, tam 
jestem pośród nich" (Mt 18,20). To od nas zależy, czy czujemy się zebranymi w Jego imię, 
czyli   czy   chcemy  zgromadzić  się   w   Jego   imię.   Doświadczamy   wówczas   uczucia   miłości, 
radości i pokoju. Wydaje się nam, że niemalże odczuwamy działającą w nas obecność Pana i 
wtedy modlimy się z naprawdę większą wiarą. Kładziemy wielki nacisk na Słowo Boże, tak jak 
to jest nam przypominane przez proroka.
I tak kontynuujemy naszą modlitwę aż do samego końca, nie troszcząc się już o nic innego.

d) Po tym, jak nastąpiło uwolnienie, zostaje jeszcze coś do zrobienia. Byłoby błędem zostawić 
uwolnionego   samemu   sobie.   Uwolnienie   nie   przychodzi   łatwo,   ale   jeszcze   trudniejsze   jest 
zachowanie tej osoby wolną. Każdy egzorcysta spotkał się z wieloma przypadkami powrotów 
opętania.   Najczęstszą   przyczyną   tego   jest   pozostawienie   osoby   samej   sobie   po   dokonaniu 
uwolnienia.   Dlatego   też   po   modlitwie   o   uwolnienie,   powinien   następować   okres 
rekonwalescencji. Potrzebna jest jakby terapia pomagająca w odzyskaniu sił. Jest to absolutnie 
konieczne. W Ewangelii czytamy o złym duchu, który wyszedłszy z człowieka, przez jakiś czas 
błąka się po miejscach pustynnych, a potem znajduje innych siedem duchów gorszych od niego 
i  wraca z nimi do tego człowieka, a jego stan staje się jeszcze gorszy niż wcześniej (por. Mt  
12,43-45).   Ta   przypowieść   daje   nam   wiele   do   myślenia:   lepiej   w   ogóle   nie  dokonywać 
uwolnienia,   jeśli   nie   jesteśmy   w   stanie   zapewnić   odpowiedniego   okresu   rekonwalescencji 
uwolnionemu.  Trzeba  być w stanie nie tylko uleczyć chorego, ale także trzeba zapewnić mu 
uwolnienie kompletne i trwałe.
   Rozumiemy więc, dlaczego jest dla nas tak ważny ten drugi okres. W tym celu powołaliśmy 
służbę wspólnotowego uzdrawiania i uwalniania. Spotkania odbywają się trzy razy w tygodniu, 
trwają one od dwóch do trzech godzin, a uczestniczy w nich wiele osób. Staramy się, aby 
wszystkie   osoby   uwolnione   lub   uzdrowione   uczestniczyły   w   tych   spotkaniach.   Sposób 
postępowania jest następujący: na początku przede wszystkim chodzi o umożliwienie przeżycia 
sakramentalnego spotkania z Jezusem; przygotowujemy osoby do spowiedzi przed Mszą św., 
ponieważ oczyszczenie sakramentalne ma wielkie znaczenie. Gdy rozpoczyna się Msza św., 
następuje pokropienie wodą, czyli ponownie stosujemy ryt oczyszczenia, który nawiązuje do 
sakramentu chrztu. W homilii ponownie podkreślamy, że spotykamy się z Jezusem, który jest 
obecny w swoim Słowie. Modlitwa błagalna Liberami (Uwolnij mnie) ma uroczysty charakter: 
jest to liturgiczny moment uwolnienia. W tym tak szczególnym momencie prosimy na nowo 
Ojca,   przez   Jezusa   obecnego   w   Eucharystii,   aby  dokonał  moralnego   i   psychologicznego 
uwolnienia od złego ducha, jeśliby ten był jeszcze obecny.

80

background image

  Następuje Komunia święta, a potem chorzy w uroczystej procesji udają się do dużej sali, gdzie 
ma miejsce półgodzinna adoracja. Po niej następuje kolejna ewangelizacja, w której na nowo 
przedstawiamy Jezusa jako Wyzwoliciela. Ryty oczyszczenia, przyzywanie Ducha Świętego, 
śpiewy, oto środki, przy pomocy których staramy się stymulować duchowy wzrost chorego, tak 
aby nie został on pozostawiony sam sobie. Na tej drodze wspólnota musi mu towarzyszyć także 
po uwolnieniu lub uzdrowieniu.
   W  ten   sposób   tworzymy   wspólnotę   terapeutyczną,   to   jest   wspólnotę   uzdrawiania,   w 
spotkaniach   której   wszyscy   uzdrowieni   lub   uwolnieni   uczestniczą   i   która   stanowi   dla   nich 
środowisko odpowiednie do umocnienia i utrwalenia dokonanego uwolnienia lub uzdrowienia.

NIESPODZIANKI DLA EGZORCYSTÓW - DUSZE ZMARŁYCH

Egzorcysta  wypełnia   szczególną   posługę,   która   nieraz  stawia  go   wobec   najbardziej 
nieprawdopodobnych   wydarzeń,   wobec   faktów   absurdalnych   z   ludzkiego   punktu   widzenia, 
wobec rzeczy dziwnych lub niewyobrażalnych. Pośredni kontakt ze światem nadprzyrodzonym 
stawia   go   również   wobec  interesujących  problemów,   których   egzorcysta   nie   jest   w   stanie 
rozwiązać, chyba że chodzi o jakiś pojedynczy przypadek. Rzecz dotyczy zawsze pośredniego 
kontaktu z nadprzyrodzonością: poprzez zachowanie się osób opętanych, wypowiadane przez 
nie   słowa   i   przez   najdziwniejsze   fakty,   które   się   im   przydarzają   albo   mają   miejsce   w   ich 
domach. Dlatego potrzeba wielkiej roztropności i właściwego rozeznania, aby odróżnić je od 
tego wszystkiego, co da się naturalnie wyjaśnić.
  Istnieją jednakże problemy, które domagałyby się pogłębionych badań biblijno-teologicznych i 
ewentualnego zajęcia stanowiska przez władze kościelne. Egzorcysta tylko może ograniczyć się 
do próby rozwiązania przypadku, którym się zajmuje i może podzielić się tym doświadczeniem, 
które dane mu było przeżyć, nie roszcząc sobie prawa do wyciągania wniosków o charakterze 
ogólnym.
   Te ograniczenia, w ramach których działa egzorcysta, są ewidentne przez sam fakt, że każdy 
egzorcysta   posiada  swoje  doświadczenia   osobiste,   które   niekiedy   pokrywają   się   z 
doświadczeniami   innych   egzorcystów,   lecz   nie   zawsze.   Niekiedy  jakieś  doświadczenie 
powtarza się z pewną częstotliwością i jednorodnością u danego, konkretnego egzorcysty.
   Aby  przybliżyć ten typ problemów, które powstają na  bazie  doświadczenia, opiszę jeden z 
nich, odwołując się także do przemyśleń, czasami zgodnych, a czasami  sprzecznych  między 
sobą innych egzorcystów. Każdy z nich referuje bądź zaświadcza o tym, co osobiście przeżył i 
widział. W tym też tkwi przyczyna zgodności lub niezgodności różnych opinii, pochodzących z 
różnorodnych doświadczeń każdego egzorcysty.

Problem obecności

  Temat, nad którym zatrzymam się w tym rozdziale, budzi - przynajmniej we Włoszech – duże  
zainteresowanie.  Przyczyniły  się do tego różne programy  telewizyjne i publikacje prasowe. 
Chodzi o tak zwany "problem obecności", czyli pytamy o to, czy istnieje możliwość, że zły 
duch może dręczyć jakąś osobę, posługując się duszą potępionego. Można postawić również 
pytanie: czy istnieje jakakolwiek możliwość zetknięcia się w osobach, które egzorcyzmujemy, z 
obecnością dusz zmarłych?

81

background image

   Oczywiście temat ten nie ma nic wspólnego ze spirytyzmem: w tym przypadku nie mamy do 
czynienia z wzywaniem zmarłych lub duchów, lecz mówimy o ewentualnej ich obecności, która 
ujawnia się podczas przeprowadzania egzorcyzmów. Trzeba mieć to na uwadze, że oprócz faktu 
różnorodności   doświadczeń,   które   wymieniają   pomiędzy   sobą   różni   egzorcyści,   ci,   którzy 
stanęli wobec takich przypadków, nie mają zamiaru przypisywać sobie zdolności  wyjaśnienia 
tego zjawiska. Mogą to być zjawiska naturalne i dlatego trzeba zapoznać się także z wynikami 
badań z dziedziny psychiatrii, szczególnie z ostatnich lat, dotyczących zjawisk rozdwojenia 
osobowości   lub   istnienia   osobowości   wielokrotnych.   Lecz   możliwe   są   również   inne 
wyjaśnienia.
   Opierając się na wiedzy pochodzącej z Objawienia, powiedzieliśmy już o tym, co wiemy na 
temat   stanu   i   możliwości   działania   dusz   zmarłych.   Bierzemy   pod   uwagę   również   naukę 
soborów z Lionu i Florencji, które określiły, że dusze zmarłych, zaraz po śmierci, udają się albo  
do raju, albo do  czyśćca,  albo do piekła. Z tych określeń wynika jasno, że wraz ze śmiercią 
okres próby się skończył, lecz definicje te pozostawiają jeszcze wiele wolnej przestrzeni dla
przeprowadzenia badań i właściwej ich interpretacji. Nie zostało przy tym jasno stwierdzone, że 
dzieje się tak we wszystkich przypadkach.  Ponadto  dla studiów i hipotez pozostaje kwestią 
otwartą to wszystko, co dotyczy rzeczywistej kondycji dusz, a mianowicie, co mogą one robić  
w tym okresie jeszcze nie do końca zdefiniowanym, który rozciąga się od śmierci do Paruzji, 
czyli do momentu, w którym nastąpi zmartwychwstanie ciał i zostanie przeprowadzony
sąd ostateczny.
   Podkreślam  więc,   że   różne   doświadczenia   egzorcystów   mogą   być   analizowane   z 
zainteresowaniem i ciekawością.  Mogą  być i powinny one stanowić okazję dla pogłębienia 
studiów   biblijno-teo1ogicznych.   Egzorcyści   nigdy   nie   zamierzają   udzielać   wyjaśnień   lub 
uogólniać faktów, które powinny być z uwagą rozważone i mogą być zinterpretowane na różny 
sposób. Na przykład wystarczy pomyśleć o istotnej różnicy, jaka zachodzi między obecnością 
prawdziwą i właściwą a więzią okultystyczną, choć objawy zarówno jednej jak i drugiej są 
prawie   identyczne.  Doświadczony  egzorcysta   gallikański,   o.  Rene  Crozet,   na   podstawie, 
licznych przypadków, które przebadał, uważa, że dusza może być dręczona nie tylko przez 
dusze zmarłych, lecz także żywych: przez maga, który sprowokował diabelskie opętanie lub 
przez osobę, która korzystała z usług maga.
  Przytaczam także opinie niektórych autentycznych charyzmatyków, którym przedstawiłem ten 
problem.   Ich   opinie   są   różne,   w   zależności   od   przeżywanego   doświadczenia.  Niektórzy 
twierdzą, że zły duch może  posłużyć się duszą potępionego, aby dręczyć jakąś osobę. Inni 
natomiast uważają, że osoba może być dręczona także przez dusze jeszcze nie potępione. Bez 
wątpienia musimy mieć na uwadze upomnienie zawarte w Rytuale rzymskim: mam na myśli  
normę wprowadzającą nr 14. Przestrzega się egzorcystę przed możliwym zamaskowaniem się 
złego ducha, czyli stwierdza się, że nie można wierzyć złemu duchowi, gdy chce udawać duszę 
świętego   lub   anioła.   Jest   to   bardzo   cenne   ostrzeżenie,   ponieważ   zły   duch   stara   się   często 
oszukać egzorcystę. Nie jest to jednak regułą absolutną.

Odpowiedzi egzorcystów

82

background image

  Przechodzimy wreszcie do odpowiedzi, których udzielili egzorcyści na postawione im pytanie: 
jakie jest ich doświadczenie związane z  "problemem   obecności"  dusz zmarłych  w  osobach 
opętanych.

Egzorcysta z Lazio. Spotkałem róże przypadki tego typu. Najczęściej sprawdzała się przestroga 
zawarta w Rytuale. Po długich naleganiach z mojej strony, ujawniała się obecność złego ducha, 
który próbował udawać konkretną osobę zmarłą, dokładnie określiwszy jej imię i nazwisko.
Jednak   kilka   razy   miałem   wrażenie,   że   rzeczywiście   znalazłem   się   w   obecności   zmarłego: 
mówił o sobie, że jest potępiony, skłaniałem go, aby odszedł w miejsce wyznaczone mu przez 
Chrystusa, najwyższego Sędziego. W przypadku gdyby nie był potępiony, obiecywałem mu 
modlitwę   i   ofiarę   w   jego   intencji.   Starałem   się   wzbudzić   w   nim   żal   za   jego   grzechy   i 
powierzałem tę duszę miłosierdziu Bożemu, czyniąc wspomniane zastrzeżenie. Spotkałem się z 
przypadkami, gdy te domniemane dusze zmarłych więcej już nie dawały o sobie znać, choć ja  
nadal musiałem kontynuować egzorcyzmy. Miałem też przypadki, w których wydawało się, ze 
dusza wciąż powraca, aby w końcu zniknąć całkowicie. Opisuję to doświadczenie tak, jak ono 
przebiegało, nie mając zamiaru wyciągać z niego wniosków. Nasze egzorcyzmy ukierunkowane 
są na uwolnienie dusz od opętania diabelskiego lub od chorób, które zostały spowodowane 
przez  złego  ducha.  Jeżeli   podczas   trwania   egzorcyzmów   przeżywamy   coś  szczególnego,  to 
wydaje mi się, że dobrze jest podzielić się tym doświadczeniem. Nie do nas jednak należy 
wyciąganie wniosków - to wykracza już poza naszą posługę.

Egzorcysta   sycylijski.   Gdy   rozmawiamy   o   problemie  obecności  dusz   zmarłych,   możemy 
zawyżyć nasze rozważanie do obecności rzeczywistych, wyłączając te pozorne, które chory pod 
wpływem złego ducha  albo po  prostu pod wpływem  choroby psychicznej  może  sam sobie 
wytworzyć w sposób naturalny.
   Na  podstawie moich osobistych doświadczeń skłaniałbym się ku opinii, że diabeł w celu 
dręczenia   żyjących,   może   posługiwać   się   także   potępionymi,   szczególnie   tymi,   którzy   byli 
opętani już za życia. Sądzę, że ta opinia nie kłóci się z definicjami soborów w Lionie i we 
Florencji, gdzie stwierdza się, że dusze zaraz po śmierci zostają przez Boga osądzone i wchodzą 
do   raju   albo  do  czyśćca,  albo  do  piekła.   Nic   nie   stoi   na   przeszkodzie,   żeby  Bóg   zezwolił 
diabłowi używać potępionych, którzy w piekle znajdują się pod jego władzą i którzy w pewnym 
sensie zostają zdemonizowani, aby dręczyć żyjących na ziemi.
  Nie podzielam natomiast opinii tych, którzy mówią o duszach błądzących lub o duszach osób 
zmarłych gwałtowną śmiercią, które miałyby oczekiwać na swoje ostateczne przeznaczenie, a w 
międzyczasie   mogłyby   wchodzić   w   osoby   żyjące:   za   sprawą   czarowników   albo   diabła, 
ewentualnie za zgodą Boga lub też z własnej inicjatywy, aby uczestniczyć jeszcze, choćby w  
sposób iluzoryczny, w życiu żyjących tutaj na ziemi, do których są przywiązani. Ten pogląd 
zupełnie się nie zgadza z orzeczeniami wspomnianych soborów. Mimo wszystko ta opinia także 
zasługuje   na   głębsze   rozważenie,   zarówno   przez   teologów,   aby   lepiej   poznać,   jaka   była 
mentalność ojców soboru i jaki jest zasięg tych orzeczeń, jak i ze strony innych naukowców, 
aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat rzeczywistej trwałości tak zwanych  pozostałości 
psychicznych,   dotyczących   domniemanego   istnienia   praducha   lub   ciała   astralnego   bądź   też 
funkcjonowania podwójnej osobowości.

83

background image

  Jeżeli chodzi o dusze zmarłych, które są w czyśćcu, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby mogły  
za Bożym pozwoleniem doświadczać czyśćca w duszach żyjących, to znaczy w osobach jeszcze 
chodzących po ziemi. Lecz  także  ta opinia, nie obca teologom średniowiecznym, a w moim 
przypadku poparta moim doświadczeniem, powinna być  dogłębnie  zbadana przez teologów, 
aby mogła zostać przyjęta.
   Jeżeli chodzi o inwazję, najczęściej czasową, osób żyjących, to moje doświadczenie skłania 
mnie do uwierzenia w tego typu zjawiska. Kilka razy zdarzyło mi się podczas egzorcyzmów  
odczuć   obecność   ducha   maga.  Wywołał  on  niekorzystne  zjawiska   w   leczonej   przeze   mnie 
osobie i wciąż działa na niekorzyść tej osoby, którą z sobą związał. Można wtedy powiedzieć, 
że człowiek przy pomocy diabelskich mocy popełnia plagiat, naśladując diabła.
  Zagadnienie obecności zmarłych domaga się również analizy ewentualnej obecności aniołów. 
Te obecności pojawiają się często w pismach Starego Testamentu (Ezechiel, Daniel, Zachariasz, 
itd.)   i   w   Nowym   Testamencie   (Ewangelie,   Dzieje   Apostolskie,   Apokalipsa).   Pojawiają   się 
często   w   hagiografii   i   w   doświadczeniu   świętych.   Są   natomiast   bardzo   rzadkie   i   budzą 
podejrzenia w doświadczeniu egzorcystów. Może ma to związek z normą nr 14 Rytuału, która
bądź co bądź ma swoje uzasadnienie i znaczenie. Diabeł może  łatwo udać anioła światłości i 
sprowadzić   na   manowce   egzorcystę.   Mimo   wszystko   i   to   zagadnienie   powinno   być   lepiej 
zbadane, gdyż Bóg może wykorzystywać aniołów do pomocy osobom dręczonym przez złego 
ducha.

Egzorcysta z Marche. Dotykamy tutaj bardzo poważnego i bardzo trudnego tematu, który stał 
się też niezmiernie  popularny  w ostatnich czasach. Przypuszczenie, że w wielu przypadkach 
mamy   do   czynienia   nie   tyle   z   autentycznym   złym   duchem,   co   z   duchami   błądzącymi, 
znajdującymi się w trudnościach, rodzi się z bardzo wyraźnej różnicy, która zachodzi pomiędzy 
opętanym a  człowiekiem odczuwającym obecność dusz zmarłych.  W przypadkach opętania 
demony okazują przemoc, nienawiść i złość, posługują się językiem i gestami o niezwykłej sile 
i   negatywnym   potencjale.   Natomiast   w   przypadku   domniemanej   obecności  dusz  zmarłych 
zachodzące relacje nigdy nie są gwałtowne, nawet jeśli często są uciążliwe. Bywa, że relacje te  
charakteryzują się wielkim pokojem, a ich celem jest uzyskanie on i udzielanie sobie obopólnej 
pomocy.
   Przed  około   dziesięciu   laty   odwiedziła   mnie   (trzy   lub  cztery  razy)   dziewczyna,   która 
nieustannie doświadczała obecności ducha, lecz duch okazywał jej szacunek i nastawiony był 
pozytywnie, ofiarując jej pomoc i oświecenie.  Gdy  przyszła ostatnim razem, powiedziała mi: 
"Nie będę już do ciebie przychodziła, gdyż duch prosi mnie usilnie, aby go nie wyrzucać i prosi  
mnie również, abym nie wychodziła za mąż, gdyż chce  żyć  w spokoju ze mną". Faktycznie 
dotąd pozostaje niezamężna. Czy mamy do czynienia z demonem? Czy tylko demony i tylko 
one starają się przez oszustwo zbliżyć do człowieka ? Czy może także
i   błądzące   dusze   zmarłych,   które   nie   znajdując   pokoju   po   śmierci,   szukają   towarzystwa 
człowieka, czasami w celach pozytywnych, a czasami w celu zniszczenia go?
   Ta  kwestia jest bardzo ważna ze względów duszpasterskich. Być może egzorcyzm, który 
zazwyczaj stosujemy, także w tych przypadkach, nie jest odpowiednim środkiem, ponieważ jest 
on skierowany bezpośrednio przeciwko zbuntowanym aniołom. Jak więc należałoby postąpić? 
Moje doświadczenie podpowiada mi, że stosowanie w tych wypadkach egzorcyzmu może być 
pozbawione sensu. Jakie ma znaczenie i jakiemu celowi służy wypowiadanie formuły: "Idź 

84

background image

precz szatanie", jeśli w danym przypadku nie ma się do czynienia z prawdziwym demonem? 
Pewnego   razu   wraz   z   moim   przyjacielem   egzorcystą   próbowaliśmy   pomóc   dziewczynie 
dręczonej   dziwną   obecnością.  Egzorcyzm  nie   przyniósł   żadnych   rezultatów.   Rok   później 
zadzwonił   do   mnie   pewien   biskup,   mówiąc   że   przyprowadzono   do   niego   dziewczynę,   aby 
dokonał egzorcyzmu. Pragnął go przeprowadzić wspólnie ze mną. Była to ta sama dziewczyna. 
Także i tym razem egzorcyzm nie dał żadnych, pozytywnych rezultatów i dziewczyna wciąż 
jest niepokojona tak, jak poprzednio. Dlatego uważam, że musimy poszukiwać także innych
rozwiązań.   Niewątpliwie   dużo   dają   celebracja   Mszy   św.,   i   modlitwy   w   intencji   zmarłych. 
Ponadto powinniśmy dzielić się analogicznymi doświadczeniami.
   Sądzę,  że   teologowie   powinni   jeszcze   raz   przestudiować   i   pogłębić   znaczenie   i   zakres 
orzeczeń, które zostały sformułowane na dwóch soborach w Lionie i we Florencji (ten drugi 
(sobór powtarza identyczne słowa, które zostały sformułowane na pierwszym soborze), według 
których   duszom   zmarłych   od   razu   (mox)   wyznaczone   zostało   ich   wieczne   przeznaczenie: 
zbawienie   albo   potępienie.  Przydałaby  się   dokładna   i   dobra   interpretacja   tych   tekstów,   tak 
samo,   jak   użyteczne   byłoby   sprawdzenie   nowych   form   uwalniania,   które   różnią   się   od 
egzorcyzmu i poinformowanie o ich rezultatach.

Egzorcysta Z Veneto. (Pisze o konkretnym przypadku.) Amelię spotkałem przypadkiem po 
Mszy św., którą celebrował bp Milingo. Ma  czterdzieści  dwa lata i jest gospodynią domową, 
posiada   dwójkę   kilkunastoletnich   dzieci   (Marco   i   Marzia),   jej   mąż   jest   robotnikiem.   Dziś 
wszyscy   są   praktykującymi   katolikami,   lecz   kiedyś   zupełnie   nie   praktykowali.   Bardziej 
niepokojona jest matka, mniej dzieci, a mąż wcale.
  Dokonali remontu starego domu, zakupionego od osoby, która cieszyła się złą opinią. Marco i 
Marzia są niepokojeni tajemniczą obecnością, ponadto dziewczyna choruje. Zauważyłem, że 
Amelia,   zatroskana   o   dzieci   i   o   dom,   została   najbardziej   dotknięta:   słyszy  dźwięki 
niewiadomego pochodzenia, odczuwa czyjąś obecność oraz nieprzyjemne zapachy. W czasie 
pierwszego egzorcyzmu, który przeprowadziłem telefonicznie, upadła na podłogę. Poszedłem 
do ich domu, aby odprawić Mszę św., przed Mszą egzorcyzmowałem każde pomieszczenie.
Potem zaprosiłem Amelię do mojego biura, aby spokojnie z nią porozmawiać.

Pytanie: "W imieniu i mocą władzy Chrystusa, pytam, kim jesteś, ty, który mówisz?" 
Odpowiedź: "Rinaldo".
Pytanie: "Czy jesteście tylko samymi mężczyznami, czy też są pośród was kobiety?"
Odpowiedź: "Jedno i drugie".
Pytanie: "Czy wielu jest z tobą przyjaciół?"
Odpowiedź: "Niektórzy odeszli, my natomiast zostajemy, bo byliśmy już w tym domu, zanim 
przybyła do niego Amelia".
Pytanie: "A w Amelii ilu was jest?"
Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi. Dalsze pytanie brzmiało:
 "Przez zwycięstwo Królestwa Bożego, nakazuję ci, powiedz imię następnego, który jest tutaj z 
tobą".
Odpowiedź: "Mauro".
Pytanie: "Kto stoi na czele kobiet, które są tutaj?"
Odpowiedź: "Anna".

85

background image

Pytanie: "Kiedy weszliście w Amelię?"
Odpowiedź: "Kiedy była w czwartym miesiącu ciąży".
Pytanie: "Kiedy weszliście w Marzię?"
Odpowiedź: "Gdy była dzieckiem".
Pytanie: "Lecz dokładnie kiedy weszliście w nią, jak była mała?"
Odpowiedź: "To kwestia dziedziczności".
Pytanie: "Dziedziczności po rodzicach czy po dziadkach ze strony ojca?"
Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Pytanie: "Przez chwałę imienia Bożego, nie przez moją ciekawość, powiedz mi czy ten, który tu 
rozkazuje, jest demonem?"
Odpowiedź: "Nie powiem ci".
Powtórzyłem pytanie i nie usłyszałem żadnej odpowiedzi.
Kolejne pytanie: „Z czym weszliście w Amelię?"
Odpowiedź: "Ja jestem zazdrosny".
Pytanie: "A czy inni twoi przyjaciele są również zazdrośni?"
Odpowiedź: " Tak".
Pytanie: "Jednak niewiele możesz zdziałać przeciwko niej, ponieważ jest mocna w wierze".
Odpowiedź: "Zniszczyłbym ją razem z jej rodziną, ale nie było to możliwe, gdyż chodziła 
zawsze do Kościoła i dużo modliła się".

  Zauważmy, że Rinaldo był bratem Maura i ojcem Anny; wszyscy już nie żyli i byli dawnymi 
właścicielami domu zakupionego i odnowionego przez Amelię oraz jej rodzinę.
Mieszkańcy owej peryferyjnej dzielnicy, w której stał ich dom, zachowali złe wspomnienia o 
nich wszystkich. Mówiono, że praktykowali magię  lub  coś w  tym rodzaju,  a jedno z nich 
sypiało ze zwierzętami. Także ich potomkowie patrzyli z zazdrością i nienawiścią na Amelię i 
na jej dzieci, niejednokrotnie nie przebierając w przezwiskach. Dom został sprzedany. Amelia 
wraz z mężem i dziećmi mieszkają teraz w nowym mieszkaniu w centrum miasteczka. Nowy 
dom nie jest niepokojony już przez złe duchy, a "chorzy" mają się coraz lepiej.

Egzorcysta angielski. Mam zasadę, aby interpretować dane, które pochodzą z doświadczenia na 
podstawie   ich   związków   z   Bożym   Objawieniem,   zamiast   interpretować   Objawienie   tylko 
według tego, co wynika z doświadczenia egzorcyzmowania. Tak, jak to już wcześniej zostało 
przypomniane, wszyscy zmarli znajdują się w raju albo w piekle lub też przebywają w czyśćcu.

1. Dusze czyśćcowe modlą się za nas i okazują wdzięczność za nasze modlitwy, więc wydaje 
mi się, że mogą one niekiedy objawiać się żyjącym na ziemi, aby prosić ich o modlitwę lub im 
pomóc albo też podziękować. Lecz gdy myślimy, że te dusze mogą być również przyczyną  
pokus albo prowokować szkody lub dokuczać żyjącym, to znaczy, iż nie bierzemy pod uwagę 
ich szczególnego stanu, a więc się mylimy. Są to przecież dusze święte!

2. W czasie egzorcyzmów wszystkie duchy, które są przyczyną pokus, szkód lub dręczenia, 
traktują raczej z założenia jako złe duchy, a nie dusze potępionych. Czynię to z następujących  
powodów:
a) wydaje się, ze Nowy Testament za takie właśnie je uważa.

86

background image

b) norma wprowadzająca Rytuału Rzymskiego nr 14, zawiera takie właśnie zalecenie.
c) dusze potępionych stają się podobne do złych duchów i prawdopodobnie nie ma między nimi  
wielkiej różnicy, która uzasadniałaby inne ich traktowanie. Choć ta interpretacja nie jest pewna 
i może zostać skorygowana.
d)   To   spirytualiści   skłaniają   się   ku   temu,   aby   interpretować   tego   rodzaju   zjawiska   jako 
objawianie się duchów osób zmarłych. W ten sposób z pewnością nie sądzę, że dusze zmarłych  
znajdują się w raju lub w czyśćcu, bądź też w piekle.

3.  W swoim doświadczeniu egzorcysty spotkałem także przypadki, które na początku mogły 
budzić wątpliwości, ale w końcu prawda zawsze zwyciężała. Na przykład, gdy wypowiedzi 
ducha  ujawniają  nadzwyczajną  znajomość  osoby  zmarłej,  zakładam,  że  nie  mam  wtedy do 
czynienia z obecnością tego zmarłego, ale z obecnością złego ducha,  który  opętał wcześniej 
zmarłego. Wtedy zwracam się do niego, jako do złego ducha złączonego z osobą NN a nie jako 
do ducha osoby NN.
   To,  co napisałem, z pewnością nie jest jedyną możliwością widzenia tych rzeczy w duchu 
wiary, stąd też z zainteresowaniem wysłucham opinii innych egzorcystów.

Egzorcysta z Puglii. Odnośnie do problemu obecności dusz zmarłych, to sądzę, że można mieć 
pewność co do następujących stwierdzeń:

1. Zaprzeczam twierdzeniu, że demon może posługiwać się duszą potępionego, aby opętać inną 
osobę   lub   zawładnąć   jakimś   miejscem,   gdyż   sprowokowałoby   to   olbrzymi   ból   żywym 
członkom rodziny zmarłego, którzy wiedzieliby, że ich krewny przebywa wśród złych duchów. 
Traktowałbym to jako oszustwo przygotowane przez złego ducha, aby pogrążyć w rozpaczy 
żyjących. Przypomnę, co powiedział mi na temat tego problemu ojciec Pio, gdy przedstawiłem 
mu mój pierwszy przypadek egzorcyzmu, kiedy zły duch powiedział mi, iż w opętanym jest ich  
czterech i że oni wszyscy są osobami potępionymi, wyjawił również, skąd pochodzili i w jaki  
sposób zmarli. Ojciec Pio odpowiedział mi surowo i zdecydowanie: "Nie pozwól się oszukiwać, 
nie ma ich czterech, jest tylko jeden;  a  jest to prawdziwy diabeł, który przemawia czterema 
różnymi głosami i zachowuje się w różny sposób". Kiedy wyrzuciłem demonowi to oszustwo, 
odpowiedział   mi:   "Czyż   nie   wiesz,   że   z   natury   jestem   kłamcą?"   Ta   postawa   złego   ducha  
nieustannego trwania w kłamstwie, została dobrze ukazana w filmie Egzorcysta, gdy diabeł 
ukrywa się pod postacią matki egzorcysty, aby przestraszyć tego biednego księdza.

2. Jeżeli chodzi o doświadczenia charyzmatyków, to  osobiście  odnoszę się do nich z pewną 
rezerwą. Jest mi trudno oprzeć się wrażeniu, że tkwi w nich jakiś egoistyczny cel oraz ze ich  
doświadczenia są często przepełnione fantazją.

3.  Zaprzeczam twierdzeniu, że dusze czyśćcowe mogą  negatywnie  wpływać na osoby lub na 
rzeczy. Są to przecież dusze święte. Wydaje mi się, że przypisywanie ewentualnych zaburzeń 
osobowych duszom czyśćcowym jest nielogiczne i niepokojące.

4. Jeżeli chodzi o działanie maga lub czarownika, który sprowokował opętanie, jestem zdania, 
ze mag może utrzymywać tę niszczącą więź z osobą, która jest zresztą niczym innym, jak tylko 

87

background image

dręczącym działaniem diabelskim. Specyficznym zadaniem naszych modlitw jest zerwanie tej 
więzi.

Egzorcysta z Piemontu. Transmisje telewizyjne przyczyniają się do większego zamieszania w 
tej dziedzinie.  Przyczyną jest ignorancja albo złe intencje prowadzących programy. Nie zdają 
sobie oni sprawy, że przez swoje programy sprowadzają wielu ludzi na manowce i narażają ich 
na poważne niebezpieczeństwa.
   Jeżeli chodzi o dusze zmarłych, to pragnę zauważyć, że nie potrafimy określić czasu trwania 
czyśćca (o ile można w ich przypadku mówić o czasie!). Kościół nie stawia żadnych ograniczeń 
w zanoszeniu do Boga modlitw za zmarłych. Św. Paweł, w Pierwszym liście do Koryntian (1 
Kor. 15, 29) stwierdza: "Jeżeli umarli w ogóle nie zmartwychwstają, to czemuż za nich chrzest 
przyjmują?"   Pierwsi   chrześcijanie   wierzyli   więc,   że   modlitwy   za   zmarłych   są   tak   bardzo 
skuteczne, że można nawet za nich przyjąć chrzest.
   Ten,  kto   przeszedł   przez   inicjację   w   jakiejś   grupie   okultystycznej,   mógł   nawet   usłyszeć 
postawione wprost żądanie, aby oddał swoją duszę, wolą albo pamięć lub też władze, którymi 
został   obdarzony,   niewidzialnym   mocom   czy   duchom.   Mógł   nawet  potwierdzić  to   oddanie 
siebie   przymierzem   krwi,   własnoręcznym   podpisem   albo   też   przy   pomocy   jakiegoś   innego 
rytuału, jak np. wypicie krwi lub  spermy  albo innej substancji organicznej pochodzącej od 
człowieka  żywego   czy   zmarłego,   lub   zwierzęcia   złożonego   w   ofierze.   Te   wszystkie   ryty 
zmierzają ku temu, aby biorący w nich udział nawiązał nierozerwalny kontakt lub trwałą więź z 
mocami ciemności, popadając w całkowitą od nich zależność. Pewien psychiatra w taki sposób 
wyjaśniał to zagadnienie: "Mag albo ktoś, kto posiada okultystyczne moce, ma dysocjacyjną 
osobowość, co umożliwia mu nawiązanie transferowej więzi z osobą, która mu się powierza. 
Osoba uzależniona przejmuje wtedy osobowość maga: jego gesty, pamięć, pasje, upodobania 
oraz jest gotowa wypełniać jego wszystkie rozkazy. Mag może posługiwać się nią także nocą 
przy pomocy  telepatii, zmuszając  ją do wykonywania  różnych  dziwnych  rzeczy,  o których 
potem dana osoba sądzi, że były tylko snem".
   Kiedy  modlę się nad taką osobą, to z jej wnętrza wydobywa się odpowiedź samego maga, 
który został zmuszony, aby ujawnił to wszystko, co jej uczynił. Zmuszamy go mocą imienia 
Jezusa,   aby   wyrzekł   się   wszelkiej   władzy   nad   tą   osobą,   która   ze   swej   strony   powinna 
współpracować w wyzwoleniu się z tej niewoli. Być może ojciec Crozet powiedziałby, że w 
tym przypadku mamy do czynienia z obecnością duszy maga; z obecnością, która jest podobna 
do obecności demona w przypadku opętania. 
Sądzę,   że   mag   uobecnia   się   w   danej   osobie,   korzystając   tylko   z   sobie   dostępnych   technik 
naturalnych i okultystycznych. Czasami te pozorne obecności maga są tylko maską, pod którą 
ukrywa się zły duch. W niektórych przypadkach poświęciliśmy aż kilka miesięcy, aby odkryć 
wszystkie ryty magiczne, zerwać powiązania i wreszcie ujawnić obecność szatana, który się 
ukrywał. 
   Dlatego  moim zdaniem nie  należy  podejrzewać możliwości opanowania danej osoby przez 
dusze   zmarłych,   lecz   trzeba   szukać   innych   wyjaśnień.   Na   przykład   przy   egzorcyzmowaniu 
pewnej   osoby   okazało   się,   że   nie   mamy   do   czynienia   z   obecnością   zmarłej   babci,   która 
przeklęła małżeństwo, lecz z obecnością ducha przekleństwa i nienawiści, z którego pomocy 
babcia   skorzystała   albo   przez   którego   była   opętana,   będąc   osobą   praktykującą   okultyzm. 

88

background image

Prawda  wyszła na jaw dopiero po jakimś czasie, bo na początku zapytywana osoba zawsze 
odpowiadała: "jestem babcią".
  Potem należałoby zająć się także problemem istnienia podwójnej osobowości. Jednakże sądzę, 
że jest to domena lekarzy psychiatrów i psychologów. Zasługuje również na uwagę zjawisko 
tak zwanych duchów  przewodników czy  duchów prowadzących, które często mówią,  iż są 
duszami   zmarłych.   W   Turynie   znany   jest   Nello   Ricco,   który   twierdzi,   że   ma   w   sobie 
samobójczego ducha przewodnika Elvisa Presleya. Myślę, że co najwyżej możemy mieć do 
czynienia   ze   złym   duchem,   który   przebywał   u   boku   Presleya.  Innym  przykładem   ducha 
przewodnika,   który   okazał   się   bardzo   niebezpiecznym,   był   przypadek   czterdziestoletniego 
artysty, który popełnił samobójstwo. Rodzina pewnej dziewczyny traktowała go jako idola. W 
tej atmosferze  bałwochwalczego  podziwu, dziewczyna  pewnego dnia odkryła, ku ogromnej 
radości   rodziców,   ze   ma   w   sobie   ducha   artysty.   Lecz   radość   zniknęła,   gdy   córka   zaczęła 
odczuwać mocne i gwałtowne pokusy popełnienia samobójstwa. Modlitwy o jej uwolnienie 
okazały   się   całkowicie   skuteczne.  Zakończyło  się   w   tym  domu   bałwochwalstwo   śpiewaka, 
samobójcy, a dziewczyna powróciła do równowagi i spokoju, bez pomocy ducha przewodnika.
  Mieliśmy również do czynienia z przypadkami uzdrowicieli, którzy - zgodnie z tym co mówili 
-  przekazywali  sobie   ten   dar   z   pokolenia   na   pokolenie.   Twierdzili,   że   posiadali   świętego 
przodka (mężczyznę lub kobietę), którego duch pozostaje w rodzinie. Sądzę, że chodzi w tym 
przypadku o złe duchy, które były czczone w tej rodzinie, a teraz mają możliwość pozostawania 
w niej i opanowywania jej członków.

Egzorcysta francuski. Opętanie, czyli wcielenie się złego ducha w istotę ludzką, już samo w 
sobie jest prawdziwą tajemnicą, do tego stopnia, że wystawia ona na próbę egzorcystę, który 
staje twarzą w twarz z przeklętym przeciwnikiem. Lecz do tej tajemnicy dołączona jest jeszcze 
inna, gdy zły na duch przedstawia się jako dusza potępiona albo inna istota ludzka, podobna do  
nas,   ale  skazana   na  potępienie.   Zwłaszcza  wtedy  jest  to  zjawisko   skomplikowane,  gdy  ten 
potępiony zanim umarł był dobrze znany przez współczesnych.
   Osobiście znajduję się bardzo często w takich sytuacjach i myślę, że chodzi tutaj o podstęp  
złego   ducha.   Lecz   muszę  powiedzieć,  że   podstęp   ten   jest   bardzo   wyrafinowany,  gdyż 
egzorcysta nie zostaje oszołomiony tym, że znalazł się twarzą w twarz z diabłem, ale jego  
uwaga   zostaje   odwrócona.   Przede   wszystkim   zostaje   on   poddany   próbie,   kiedy   duch 
powodujący opętanie stwierdza, iż sam jest duszą potępioną, czyli istotą ludzką, która ma taką  
samą   naturę   jak   egzorcysta.   Co   więcej,   zły  duch   mówi   swoje   imię   (znane   albo  nieznane), 
informuje, kim był na ziemi (może nawet kapłanem lub zakonnikiem), gdzie mieszkał, jaki 
popełnił grzech, za który nie żałował, a który stał się przyczyną jego upadku. Ponadto niekiedy 
udaje, próbując zachowywać się tak, jak zachowywała się na ziemi osoba, za którą się podaje 
(np.   zakonnik,   kapłan   albo   świecki).   Czasami,   kiedy   wspomina   swoje   grzechy,   krzyczy   z 
rozpaczy i ze strachu.
   Tego  typu   sceny   zawierają   w   sobie   olbrzymi   ładunek  uczuciowy,  do   tego   stopnia,   że 
wystawiają na próbę samego egzorcystę. Lecz wątpliwość nadal pozostaje. Czy rzeczywiście 
chodzi   w   tym   przypadku   tylko   o   duszę   potępioną   lub   raczej   o   działanie   złego   ducha, 
komedianta i udawacza? Przypuszczam, że spotkałem się przynajmniej z dwoma precyzyjnymi 
i bolesnymi przypadkami oddziaływania szatana przez duszę potępioną. Opowiem o jednym z 
nich, zaznaczając, że w tym przypadku, o którym opowiadam, nie chodzi o zawładnięcie przez  

89

background image

potępioną duszę ciałem żyjącego (rzecz, która wydaje mi się niemożliwa), lecz raczej o pewną 
charakterystyczną agresję, która zazwyczaj bywa nazywana obsesją. Oto ten przypadek:
   Helena,  matka   bardzo   pobożnej   i   konsekrowanej   Najświętszej   Maryi   Pannie   rodziny, 
niesprawiedliwie straciła pracę, z której się utrzymywała. W tym samym czasie dowiedziała się, 
że pewna kobieta, której bliżej nie znała, zapadła ciężko na zdrowiu. Mieszkała sama i miała  
bardzo trudny charakter, a rodzina, nie mogąc jej ścierpieć, opuściła ją w chorobie, która była  
nieuleczalna i śmiertelna. Ponadto Eugenia (tak nazywała się ta kobieta) nie wierzyła w Boga i 
nie chciała uwierzyć. Helena dostrzegła w tym przypadku okazję, aby służyć Panu, poświęcając  
się tej chorej osobie, która była tak wrogo nastawiona do wiary. Pragnęła ofiarować jej pomoc 
na ciele i na duszy, zdając sobie sprawę, że zbliża się decydująca walka. Ta sytuacja trwała 
przez wiele miesięcy, wymagała często długiego towarzyszenia chorej dniem i nocą.
   Wreszcie  w sposób nagły nadeszła ostatnia godzina.  Chora  jęczała z  bólu  na swoim łóżku, 
odnosząc się z wrogością do wszelkich propozycji modlitwy, podczas gdy Helena odmawiała 
różaniec. I nagle, ku zdziwieniu Heleny, umierająca Eugenia podniosła się na  łożu  boleści, 
utkwiła wzrok w jednym punkcie, jakby tam kogoś zobaczyła. Jednocześnie wyciągnęła prawą  
rękę   w   kierunku   tego   objawienia   i   zdecydowanym   oraz   stanowczym   gestem   odrzuciła   je. 
Helena zrozumiała od razu, że chodzi tutaj o odrzucenie. Ale kogo? Czy chodziło o odrzucenie 
Chrystusa bądź Matki Bożej, co było bardziej prawdopodobne.  A  może złego ducha? W tej 
samej chwili głowa Eugenii nieco się uniosła, a jej oczy wywróciły się i martwa upadła na 
łóżko. Zaraz rozszedł się nieprzyjemny zapach po pokoju, tak intensywny, że Helena poczuła 
się nim przeniknięta, co wywoływało w niej wielki, nie do zniesienia ból.
   Natychmiast  Helena   zawiadomiła   rodzinę   zmarłej   i   zatroszczyła   się   o   przygotowanie   do 
pochowku jej ciała.  Czuwała  przy niej aż do momentu, w którym odbył się  świecki  pogrzeb. 
Rodzina interesowała się wyłącznie spadkiem po zmarłej. W następstwie tych wydarzeń Helena 
często była nękana, dniem i nocą, a szczególnie w godzinie śmierci Eugenii, przez bardzo silne 
ataki   złego   ducha,  którym  towarzyszyły   ostre   bóle.   Musiałem   wiele   razy   dokonywać 
egzorcyzmu i odprawić wiele Mszy św. za zmarłą.
  Takie są fakty. Można je zinterpretować na dwa różne sposoby:
1.  Eugenia   w   decydującej   chwili   odrzuciła   zbawienie,  przepełniona  piekielną   nienawiścią. 
Obcym   jej   było   uczucie   wdzięczności   wobec   swojej   dobrodziejki   i   także   ją   pragnęłaby 
pociągnąć za sobą do wiecznych ciemności.
W tym przypadku chodziłoby o duszę potępioną, która zaatakowała osobę świętą.
2. Dzięki modlitwom,  ofiarom i poświęceniu się Heleny, Eugenia niezależnie od wszelkich 
znaków zewnętrznych (gest odrzucenia, wywrócone oczy, nieprzyjemny zapach, i ostre bóle 
Heleny), w ostatniej chwili życia, czego po ludzku nie można sprawdzić, zwróciła się z pokorą 
do   Zbawiciela.   To   sprowokowałoby   oczywiście   złość   szatana,   który   spodziewał   się,   iż 
zawładnął nią na zawsze i za to też próbuje mścić się na Helenie.

Egzorcysta   z   Campanii.   Na   podstawie   doświadczenia   i   osobistych   refleksji,   nabyłem 
przekonanie, że ten, kto doprowadza do opętania i podobnych mu zjawisk, jest zawsze złym 
duchem, ale nigdy nie jest duszą potępioną.  Wiadomo  już z samej definicji, że zły duch jest 
zawsze kłamcą i oszustem.
   Zdarzyło mi się parę razy, że zły duch podawał się za osobę zmarłą, ale zawsze okazywało się 
to kłamstwem. Podczas jednego z egzorcyzmów osoba egzorcyzmowana nagle zaczęła płakać, 

90

background image

prosząc o modlitwy i Mszę św. w intencji zmarłej. Nie uwierzyłem jej i kontynuowałem dalej  
egzorcyzm.  Okazało  się, że te prośby były udawaniem, zmierzającym do tego, aby odwieść 
mnie   od   kontynuowania   egzorcyzmu.  Szybko  zły  duch   zareagował   wybuchem  wściekłości, 
wykrzykując całą listą wyzwisk i wulgaryzmów.
   Zły  duch nie ma żadnej władzy. Może tylko tyle, na ile  mu  Bóg zezwoli. A jeśli Bóg mu 
zezwala, to tylko po to, aby okazała się większa chwała Boża i Jego miłość do ludzi, którym 
ofiaruje zbawienie. Demon chciałby sobie przywłaszczyć tę władzę, której nie ma, to znaczy 
chciałby manipulować i wykorzystywać dusze potępionych według swego upodobania. Lecz 
nie może zrealizować tego pragnienia. On jest zależny, jedynie i zawsze, nawet jeśli nie chce  
tego, od woli samego Boga.
   Moim  zdaniem,   w   pewnych   fenomenach,   o   których   mówiłem,   mamy   do   czynienia   z 
obecnością   złego   ducha,   który   działa   jedynie   i   zawsze   w   granicach   ustalonych   przez 
sprawiedliwość i dobroć Boga.

Egzorcysta amerykański. W wielu przypadkach, którymi się zajmowałem, nabyłem pewności, 
że miałem do czynienia z duszami zmarłych, które mogły być przywołane i że to one same,  
przede wszystkim za sprawą opętania diabelskiego, zdecydowały się na pozostawanie w jakimś  
miejscu, aby dręczyć ludzi, którzy tam mieszkali.
   Miałem kiedyś do czynienia z duszą mężczyzny i z duszami dwóch kobiet, które umarły w 
jednym domu. Przez jakiś czas dręczyły one rodzinę, która tam zamieszkiwała. Nasze modlitwy 
egzorcyzmujące,   które   choć   są     nieocenione,   w   niektórych   przypadkach   nie   oddziałują 
skutecznie na takie dusze. Powinno się w takim razie przystosować i wykorzystywać niektóre 
modlitwy, które mamy zwyczaj odmawiać za zmarłych. Jednocześnie trzeba mówić do tych 
dusz   udręczonych,   odesłać   je   do   miejsca   im   wyznaczonego   i   spróbować   im   wyjaśnić,   że 
rodzina, którą dręczą, nie odczuwa wobec nich nienawiści i udziela im przebaczenia. W czasie 
modlitwy zawsze staram się, aby doprowadzić te dusze do światła Chrystusa, aby odeszły tam, 
gdzie Bóg zechce wyznaczyć im miejsce według Swojej woli.
   Liczne  doświadczenia   egzorcystów,   świadectwa   historyczne,   badania   antropologiczne   i 
doświadczenia innych religii pozwalają sądzić, że nie wszystkie dusze po śmierci idą od razu do 
raju   lub   czyśćca   bądź   piekła.  Niektóre  pozostają   "zablokowane"   za   przyczyną   swoich 
przywiązań materialnych i resentymentów lub nienawiści wobec innych, względnie dlatego, że 
same  ofiarowały się szatanowi. Czasami,  mając  do czynienia z duszami  udręczonymi,  ktoś 
może  odkryć,  że   spotyka   złego   ducha.   W   tych   sytuacjach   trzeba   zawsze   postępować   z 
maksymalną   roztropnością,   gdyż   istnieje   możliwość   skutecznego   uwolnienia   tej   duszy,   w 
przeciwnym razie może ona powrócić w objęcia złego ducha. Diabeł jest mistrzem kłamstwa i 
stara się oszukać nas, jak tylko może. Z naszej strony zawsze powinniśmy mieć na uwadze, że 
Pan dopuszcza z powodów specyficznych takie sytuacje i my możemy się wiele z tego nauczyć  
z pożytkiem dla innych.
   W  ostatnich   latach   większość   tego   typu   przypadków   dotyczyła   dusz   osób,   które   zostały 
opętane  i   były   manipulowane   lub   wykorzystywane   przez   demona,   aby   dręczyć  pojedyncze 
osoby   czy   nawet   całe   rodziny.   Czasami   przyczyną   podobnych   sytuacji   było   jakieś   stare 
przekleństwo, które zostało rzucone na rodzinę.
   Dodam,  że w przypadkach wzbudzających wątpliwość  tylko  egzorcysta, przeprowadzając 
egzorcyzmy, może rozpoznać, czy chodzi o wpływ złego ducha, czy też o chorobę umysłową. 

91

background image

Zawsze   musimy   opierać   się   na   fenomenach   i   znakach   zauważalnych,   niekiedy   stosujemy 
milczące prowokacje, np. przynosimy ze sobą Eucharystię, gdy nikt o tym nie wie. Trzeba 
postępować   ostrożnie,   gdyż   żyjemy   i   pracujemy   w   świecie,   w   którym   zły   duch   stara   się 
zniszczyć władzę Kościoła, niszcząc Chrystusowe kapłaństwo. Powinniśmy także nauczyć się 
współpracy z naszymi kolegami lekarzami, okazując sobie wzajemnie zaufanie.

Egzorcysta z Lazio. Jeżeli chodzi o problem obecności dusz zmarłych, to na podstawie moich 
ubogich doświadczeń mogę powiedzieć, że zawsze przekonywałem się, iż miałem do czynienia 
ze złym duchem, zarówno w niewielu przypadkach opętania, jak i w liczniejszych przypadkach 
diabelskiego zarażenia osoby lub miejsca. Tylko raz duch przekazał  informację, że jest duszą 
potępioną, ujawniając imię i nazwisko, okoliczności śmierci i motywy swojej obecności w tym 
człowieku.   Lecz   po   przeprowadzeniu   egzorcyzmu,   który   przyniósł   definitywne   uwolnienie, 
niczego więcej od niego już nie usłyszałem. Jak zinterpretować ten przypadek? Demon może  
także   udawać   duszę  potępioną,  tak   jak   zostało   to   stwierdzone   w   Rytuale.   Jeżeli   natomiast 
chodzi o dusze czyśćcowe, to są to dusze święte i nie
mogą czynić zła.

Egzorcysta z Campanii. Stawia się pytanie, czy ci, którzy sprawiają duszy cierpienia, są zawsze  
złymi   duchami;   czy   też   może   być   tak,   iż   mamy   do   czynienia   z   duszami   potępionymi? 
Niezależnie   od   oszustw,   którymi   demon   stara   się   nas   zwieść,   sądzę,   że   istnieje  również 
możliwość działania dusz potępionych. Wiemy, że także diabły mają swoją hierarchię; dlaczego 
więc jakiś przywódca -  diabeł,  nie mógłby rozkazać potępionemu duchowi, aby  dręczył  on 
jakąś duszę? Do takiego wniosku dochodzę także na podstawie tych przypadków, w których 
widziałem oddziaływanie mocy znacznie słabszej od tej, z którą spotykam się w przypadku 
obecności demona.
   Moim  zdaniem,   istnieją  błądzące  dusze,  które  jeszcze  nie  znalazły  swojego  ostatecznego 
miejsca przeznaczenia. Opowiem o wyjątkowym wydarzeniu, z którego zachowałem nagrania 
magnetofonowe. Pewnego dnia przyszła do mnie kobieta, która uskarżała się na silne i dziwne 
bóle.  Gdy  zacząłem się modlić, wpadła jakby w trans. Zapytałem ją, czy ma w sobie złego 
ducha:   "Powiedz   mi,   w   imię   Boga,   kim   jesteś?"   Odpowiadała   na   moje   pytania   bez   trudu. 
Powiedziała, że jest Albańczykiem, który urodził się na Kalabrii. Po latach odwiedził Kalabrię z 
okazji   uroczystości   Wszystkich   Świętych.   We   wspomnienie   wszystkich  wiernych  zmarłych 
prowadził po pijanemu samochód; miał wypadek i poniósł śmierć, zabijając przy tym jeszcze 
jedną osobę. Spostrzegłem, że gdy wspominałem o złych duchach, odczuwał strach. Zapytałem 
go   więc:   "Czy   przebywasz   w   piekle?"  Odpowiedział  stanowczo:   "Nie".   "   W   takim   razie, 
powiedz mi, gdzie jesteś?" "W ciemności".
   Byłem zdezorientowany. Zapytałem go, w jaki sposób wszedł w tę kobietę, a on opowiedział 
mi   wyjątkową   historię,   którą   potem   potwierdziła   sama   kobieta,   gdy   wyszła   już   z   transu. 
Powiedział, że to stróż cmentarza zmusił go do wejścia w kobietę. Posłużył się częściami jego  
ciała, aby rzucić na nią urok.  Zapytałem  go, czy pragnie ujrzeć oblicze Boga. Odpowiedział 
długim "tak". Nie dostrzegłem w tym ani śladu desperacji, odczułem natomiast głębokie
pragnienie spotkania się z Bogiem. Pewnego dnia mówiłem mu o Najświętszej Maryi Pannie. 
Nigdy   o   Niej   nie   słyszał;   powiedział   mi   wtedy,   że   jego   matka   nazywała   się   Carmelina. 
Zacząłem go więc pouczać. Słuchał z zainteresowaniem. Pojawiła się we mnie wątpliwość, czy  

92

background image

rzeczywiście przebywał on w ciemności (w hebrajskim szeolu)?  Na  zadane pytanie, czy jest 
gotów prosić Boga o przebaczenie grzechów, odpowiedział twierdząco. Zrobiłem mu spowiedź, 
trochę generalną, na zasadzie warunkowej i udzieliłem mu warunkowego rozgrzeszenia. Potem 
zapytałem   go,   kiedy   odejdzie.  Odpowiedział,  że   za  około  dwadzieścia   dni.   "A   dokąd 
pójdziesz?" - zapytałem. Usłyszałem odpowiedź: "Pokutować". Może właśnie do czyśćca? Tego 
wieczoru,   gdy   kobieta   powróciła   do   domu,   duch   powiedział   jej:   "Przysporzyłem  ci   wiele 
cierpienia, ale to nie była moja wina. Gdy będę w niebie, będę się wiele za ciebie modlił". Ten  
przypadek stanowi poważny problem teologiczny. Myślę tutaj o św. Franciszku, który wyprosił 
zmartwychwstanie   dla   kobiety,   która   zmarła   w   stanie   grzechu   śmiertelnego:   po 
zmartwychwstaniu wyspowiadała się i zasnęła na nowo w pokoju.

Egzorcysta   Z   Piemontu.   Nasza   grupa   modlitewna,   ukierunkowana   na   uwalnianie   oraz 
uzdrawianie   rodzin   w   tym   także   drzewa   genealogicznego,   ma   wiele   bardzo   pozytywnych 
doświadczeń. Na przykład, gdy przypuszczamy, że jakiś przodek rodziny bardzo cierpiał i nie 
poświęcono należytej uwagi jego cierpieniu lub rozpaczy albo gwałtownej i bolesnej śmierci 
(zazwyczaj w nienawiści, w strachu, w przekleństwie albo w stanie upojenia alkoholowego;  
niekiedy w zakładzie psychiatrycznym, będąc jakoby żywcem pogrzebany i zapomniany przez 
wszystkich), wtedy podczas prostej modlitwy dowiadujemy się o tym, pytamy wprost daną 
osobę i sądzimy, że to wszystko, co jest potrzebne tej osobie do uzdrowienia, zostanie jej dane 
w imię Jezusa.
   Czasami takie osoby ujawniają swoją kondycję, w jakimś przebłysku pamięci lub przepływie 
obrazów.   My   modlimy   się   za   nie,   wypraszając   pojednanie.   Posługujemy   się   następującym 
schematem: najpierw prosimy je o przebaczenie w imię rodziny lub tych, którzy je opuścili lub 
zignorowali albo też doprowadzili do ich śmierci. Wzywamy je, aby oddaliły od siebie wszelką 
nienawiść i ze swej strony prosiły o przebaczenie tych, których obrazili; aby wraz
z nami prosili Boga o przebaczenie grzechów.  Pouczamy te osoby o życiu wiecznym, które ich 
oczekuje   i   wzywamy,   aby   złożyły   u   stóp   krzyża   Chrystusowego   wszystkie   swoje   winy, 
wyrzekłszy się wszelkich więzi, które łączyły je ze światem okultystycznym. Innymi słowy 
zachowujemy się tak, jakbyśmy mogli powrócić do momentu śmierci, aby mogli ją oni przeżyć 
w sposób  właściwy,  to znaczy,  aby  otrzymali to wszystko, co rodzina bądź osoby bliskie  i 
Kościół   powinny   ofiarować   w   danych   okolicznościach   osobie   umierającej.   Odpowiedź   jest 
wyraźna i niemalże natychmiastowa: uwolnienie i ulga w danej rodzinie lub w jej członku  
najbardziej odczuwającym starą, rodzinną tragedię. Zdarza się też, że przodek, któremu w ten  
sposób udzielono pomocy, bardzo skutecznie wstawia się potem u Pana za swoją rodzinę.
To   wszystko   jest   bardzo   piękne,   ale   także   bardzo   delikatne.   Jeżeli   te   modlitwy   nie   będą 
sprawowane we właściwy sposób, wówczas można ulec zjawisku nekromancji, które nie ma nic 
wspólnego z okazywaniem solidarności zmarłym. My sami jesteśmy bardzo ostrożni i do takich 
negatywnych dwuznaczności nigdy w naszej grupie nie dochodzi.
   Inny przypadek zachodzi wówczas, gdy hipotetyczna dusza prosi o pomoc za pośrednictwem 
osoby cierpiącej, która nie należy do jej rodziny. W dwóch takich przypadkach zachowaliśmy 
się w następujący sposób. W pierwszym przypadku zapytaliśmy ducha, dlaczego prosi nas o 
pomoc. Odpowiedział, że nosił to samo nazwisko, co osoba cierpiąca; poprosił, aby zatroszczyć 
się o jego pogrzeb, mówiąc równocześnie, iż nie chce umierać, ponieważ czekają na niego jego 
bliscy. Ponadto podał swój wiek: dwadzieścia lat i przeklinał Hitlera, który wywołał wojnę, itd. 

93

background image

Odpowiedzieliśmy: "Tylko Jezus jest naszym sędzią i my jesteśmy Jemu posłuszni. Jeżeli jest 
tak, jak mówisz, ofiarujemy ci naszą pomoc, będziemy się za ciebie modlić i sprawimy ci 
pogrzeb. Jeżeli mówisz nieprawdę, ofiarujemy to wszystko tym, którzy faktycznie potrzebują 
pomocy i w ich intencji odprawimy Mszę św. Poczuliśmy wtedy powiew zimnego wiatru i w 
tym momencie osoba cierpiąca została uwolniona.
   Drugi  przypadek   przydarzył   się   kobiecie   opętanej   i   nękanej.   Przez   długi   czas   była   ona 
uzależniona od pewnej wróżki. Także w tym przypadku mieliśmy do czynienia z obecnością 
złego ducha. Pewnego dnia opętana ujrzała kozaka lub galopującego na koniu i ściganego z 
nienawiścią  przez   swych   nieprzyjaciół.   Jego   zdrada   kosztowała   życie   wielu   ludzi.   Został 
dogoniony   i   zabity.   Prosił   o   przebaczenie   i   pomoc,   które   przyniosłyby   pokój   jego   duszy. 
Twierdził, że wszedł w tę kobietę, gdyż przypominała mu jego jedyną ukochaną. Pragnął mieć 
jakiś znak religijny na swoim opuszczonym i przeklętym grobie. Postąpiliśmy podobnie jak w 
poprzednim przypadku, a wizja i dręczenie ustały.
   Podsumowanie.  Nie   chcemy   wyciągać   żadnych   pochopnych   wniosków.   Wystarczy,   że 
przedstawiliśmy   jeden   z   wielu   problemów,   z   którymi   się   spotykamy   i   o   których   możemy 
zaświadczyć, mając nadzieję, że inni (bibliści, teologowie, lekarze...) spróbują to zagadnienie 
wyjaśnić albo przynajmniej lepiej zbadać tego typu przypadki.

POMOCE DLA EGZORCYSTY

"W imię moje złe duchy wyrzucać będą" (Mk 16, 17). Wystarczyły te proste słowa Jezusa, aby 
udzielić władzy  wyrzucają  złych duch6w tym wszystkim, którzy w Niego wierzą.  Tajemnicą 
egzorcysty   jest  moc  imienia   Jezusa.  Z  pewnością   nie   chodzi   tu   o   jakąś   osobistą   moc 
przynależącą do kapłana wyznaczonego do pełnienia tej posługi.  W  Ewangelii zostało jasno 
powiedziane, że potrzebna jest wiara i że pewien rodzaj złych duchów można wyrzucić tylko 
modlitwą  i postem:  są więc przypadki, gdy nie wystarczą i nie przynoszą rezultatów same 
egzorcyzmy.
   Jakich  innych   przymiotów   wymaga   się   od   kapłana   egzorcysty?   W   Kodeksie   Prawa 
Kanonicznego   (kan.   1172),   wylicza   się   następujące   cnoty:   pobożność,   roztropność, 
nieskazitelność   życia.   Rytuał   Rzymski   w   pierwszej   normie   dodaje:   "Egzorcysta   niech   nie 
pokłada ufności w swojej władzy, ale we władzy i mocy Bożej j niech zachowuje dystans od 
wszelkiej pożądliwości dóbr ziemskich". Jednym słowem, także patrząc na historię Kościoła, a 
w   szczególności   czytając   biografie   świętych,   widać,   że  fundamentalnym  rekwizytem   jest 
świętość. My egzorcyści wiemy bardzo dobrze, że nie jesteśmy święci, nawet jeśli staramy się o 
to, aby stawać się lepszymi, aby nieustannie się oczyszczać.  Mój  nieodżałowany przyjaciel i 
rówieśnik,   z  zakonu   benedyktynów,   o.  Pellegrino  Emetti,   sprawujący   przez  czterdzieści  lat 
posługę egzorcysty w Wenecji, obdarzony wyjątkowymi darami, zwierzył mi się pewnego razu, 
że przystępował do spowiedzi co drugi dzień, a w pewnych okresach nawet codziennie.
   Już  od samych początków w praktyce egzorcyzmowania, jak o tym zaświadczają pierwsi 
Ojcowie Kościoła, były używane formuły i przedmioty święte. Przybyło ich w IV wieku, gdy 
Kościół   ustanowił   sakramentalium   egzorcyzmowania.   Korzystanie   z   niektórych   z   nich   jest 
zalecane przez Rytuał Rzymski.
   Oprócz tego każdy egzorcysta, w oparciu o własne praktyki pobożnościowe i doświadczenie, 
korzysta z własnych pomocy.  Do tych środków pomocniczych możemy  zaliczyć  (porządek 

94

background image

wyliczania jest przypadkowy): nakładanie rąk na głowę, użycie fioletowej stuły, którą nakłada 
się   na   plecy   osoby   egzorcyzmowanej,   obecność   krucyfiksu,   robienie   znaku   krzyża   i 
błogosławieństwo wodą święconą. Dodam jeszcze, że wykorzystujemy relikwie, medaliki
i inne przedmioty święte, namaszczamy olejem. Czasami użyteczne okazywało się chuchanie w 
twarz (pisał o tym już Tertulian: " Wyrzucamy złe duchy tchnieniem naszych ust" .Niekiedy 
odwołujemy   się   do   świętych   przedmiotów,   które   wcześniej   wiele   razy   okazywały   się   być 
skuteczną pomocą w walce ze złym duchem, jak np. tzw. "koloratka" św. Vicinio z Sarsina.
   Należy  zaznaczyć, że aby móc skutecznie stosować te  przedmioty,  potrzebna jest wiara i 
dyskrecja: z pewnością to, nie same przedmioty mają w sobie moc, nawet jeśli takie odnosimy 
wrażenie   (np.   agresywne   reakcje   niektórych   na   wodę   święconą).   Wiemy   dobrze,   że 
sakramentalia odziaływują ex opere operantis, czyli za sprawą skuteczności wiary.
   Moim  obowiązkiem   jest   również   wspomnieć   o   bolesnych   wypaczeniach   dotyczących   tej 
dziedziny.   Poszukiwanie   najszybszych   dróg   i   środków   materialnych,   które   okazałyby  się 
najpożyteczniejsze,   niekiedy   doprowadzało   do   tego,   że   egzorcysta   wpadał   w   prawdziwą 
"zasadzkę diabła". Spotyka to np. tych, którzy używają wahadełka (nawet jeśli wieszają na nim 
krucyfiks!), aby postawić diagnozę czy mają do czynienia z obecnością diabelską czy też nie. 
Praktyka ta została wyraźnie zakazana przez Kongregację Doktryny
Wiary. Są tacy, którzy sądzą, że przy pomocy kropli oliwy
i talerza pełnego wody można odczytać odpowiedzi na stawiane pytania. Mógłbym mnożyć  
tego   typu   przykłady.  W  ten   sposób   zainteresowany   angażuje   się   w   prawdziwą   i   właściwą 
magię, a następuje to prawie że niezauważalnie.  Niestety  spotkałem się już z przypadkiem 
egzorcysty, który właśnie z tego powodu sam stał się magiem.
   Wspomniałem  o przedmiotach, którymi  może  posłużyć się egzorcysta i które okazują się 
nieraz bardzo skuteczną pomocą w wyrzucaniu złych duchów. W kolejnym rozdziale chciałbym 
zatrzymać się na ludzkiej pomocy, czyli chciałbym opowiedzieć o tych osobach, które mogą 
pomagać egzorcyście, jeśli on pragnie takiej pomocy (bowiem to on jest odpowiedzialny za 
właściwe dokonanie wyboru).

Pomoce czy uzależnienie?

   Chciałbym  podać tylko niektóre, stałe punkty, aby zachować jasność w tym wszystkim, o 
czym będę mówił. Tym bardziej, że korzystam z mojego osobistego doświadczenia i z pewnych 
sugestii, które zaczerpnąłem z różnych lektur. Poruszam temat, którego bezpośrednio jeszcze 
nikt nie opracował.

I. Pomoce, o których zamierzam mówić, mogą być użyteczne, lecz nigdy nie są niezbędne. W 
opisach egzorcyzmów, które znajdujemy w Biblii, w życiorysach świętych lub w świadectwach 
najsławniejszych   egzorcystów,   także   z   czasów   współczesnych,   nigdy   nie   ma   wzmianki   o 
zastosowaniu pomocy. Egzorcysta działa sam, nawet jeśli przy nim jest obecna jakaś osoba, 
towarzysząca opętanemu i pozostająca zawsze do dyspozycji egzorcysty, gdy potrzebna jest 
pomoc fizyczna, tak aby egzorcyzmowany nie uczynił sobie krzywdy. Stąd działanie egzorcysty 
w pojedynkę jest czymś zupełnie normalnym. Sądzę, że jest to najczęstszy przypadek, z jakim 
się spotykamy. Może to być osobisty wybór egzorcysty  lub może na tą sytuację mieć wpływ 
brak odpowiednich osób, zdolnych udzielić pomocy.

95

background image

2. Odpowiedzialny za postawienie diagnozy i przebieg egzorcyzmu jest tylko i wyłącznie sam 
egzorcysta, nawet jeśli może się pomylić. Do tego zagadnienia jeszcze powrócimy, gdyż jest 
ono bardzo ważne. Egzorcysta nie może dopuścić do tego, żeby w sprawowaniu swej posługi 
uzależnił się czy uwarunkował od asystującego mu charyzmatyka lub lekarza. Taka sytuacja 
doprowadziłaby do radykalnego wypaczenia sprawowania jego posługi, która za pośrednictwem 
biskupa została mu powierzona przez Kościół. Należy więc ona do egzorcysty i tylko on jest  
odpowiedzialny za dokonanie właściwego rozeznania, stając wobec różnych sugestii i porad, 
których udzielają mu charyzmatycy lub lekarze. To on decyduje o tym, czy powinien brać je 
pod uwagę, czy też nie i w jakiej mierze. Tak samo również od niego zależy decyzja, czy  
powinien prosić o pomoc innych, czy też nie.
   Niektórzy  egzorcyści przedstawiają poszczególne przypadki charyzmatykom lub lekarzom, 
chcąc   wysłuchać   ich   opinii,   lecz   wykluczają   ich   obecność   podczas   wykonywania   samych 
egzorcyzmów. Także takie postępowanie jest zawsze prawomocne.

3. Naszym celem jest niesienie pomocy osobom cierpiącym i trzeba mieć na uwadze również 
pragnienia i oczekiwania tych, którzy do nas się zwracają. Niekiedy trzeba udzielić danej osobie 
niezbędnych informacji, aby przygotować ją na spotkanie z egzorcystą i dać jej możliwość 
ewentualnego   odwołania   spotkania.   Mówię   o   tym,   gdyż   nie   wszyscy   są   przygotowani   na 
spotkanie z całą grupą, nawet jeśli jest ona nieliczna, gdyż spodziewają się spotkać tylko z 
samym   egzorcystą.   Czasami   ci,   którzy   już   przechodzili   przez   leczenie   psychiatryczne, 
denerwują się, widząc ponownie lekarza. Są to te okoliczności, które trzeba mieć na uwadze.

Modlący się i charyzmatycy

   Mianem  modlących   się   określam   tutaj   te   osoby,   które   poprzez   modlitwę   towarzyszą   w 
procesie   uwolnienia  i  w ten  sposób  skutecznie   pomagają   egzorcyście.   Charyzmatycy   to ci, 
którzy   oprócz   tego,   że   się   modlą,   posiadają   szczególny   charyzmat,   użyteczny   dla   naszych 
przypadków, np. charyzmat rozeznawania, charyzmat wstawienniczy, charyzmat uwalniania... 
Muszę   zaznaczyć,   że   istnieje   wyraźna   różnica   między   charyzmatykami   a   osobami,   które 
przejawiają szczególną wrażliwość okultystami - różnica ta jest fundamentalna! Osoby, które 
asystują,   powinny   być   starannie   dobrane,   sprawdzone,   kierujące   się   prawdziwą   miłością   i 
posługujące bezinteresownie. Podam kilka sugestii.
1. Liczba osób powinna być ograniczona, tak aby była  zagwarantowana  owa powściągliwa 
dyskrecja, o której  wspomina  się w normie nr II Rytuału Rzymskiego. Ponadto liczba osób 
powinna   odpowiadać   wymaganiom,   nie   tylko   tym   związanym   z   pragnieniami   samych 
egzorcyzmowanych, lecz również z samą naturą egzorcyzmu, w czasie którego, mogą zdarzyć 
się   rzeczy   domagające   się   absolutnej   dyskrecji.   Z   pewnością   jest   rzeczą   pożądaną,   aby 
egzorcyście  pomagały  również   inne  osoby  modlące   się  o dobre  sprawowanie  jego  posługi. 
Jeszcze lepiej, jeśli modli się o to cała grupa w pobliskim kościele lub gdzie indziej, w tym  
samym czasie, w którym jest przeprowadzany egzorcyzm.

2.   Osoby   biorące   udział   w   modlitwie   i   charyzmatycy   powinni   być   świadomi   obowiązku 
dochowania całkowitej tajemnicy, jeżeli chodzi o tożsamość osoby, dolegliwości, reakcje w 

96

background image

czasie trwania egzorcyzmu. To zalecenie jest oczywiste dla lekarzy, przyzwyczajonych już do 
tajemnicy   zawodowej,   ale   nie   dla   innych.   Także   jeśli   obecność   pomocników   w   wielu 
przypadkach jest bardzo cenna (to oni trzymają opętanego, gdy jest to konieczne, czyszczą go,  
gdy   wymiotuje,   itd.),   zdecydowanie   trzeba   odrzucić   te   osoby,   które   nie   potrafią   dochować 
tajemnicy.

3. Czasami ci, którzy pomagają, mieli już wcześniej okazję prowadzić modlitwy o uwolnienie.  
Asystując egzorcyście, muszą zrozumieć różnicę i odmienną rolę, jaka teraz im przypadła w 
udziale i nie mogą wykraczać poza swoje uprawnienia. To egzorcysta jest tym posługującym, 
który sam działa, a do jego modlitw mogą dołączyć się obecni kapłani, nawet
jeśli   nie   są   egzorcystami.   Inni   powinni   modlić   się   na   głos,   tylko   wtedy,   gdy   egzorcysta 
rozpoczyna   znane   modlitwy,   które   wykraczają   poza   formularz   egzorcyzmu;   ale   podczas 
egzorcyzmu powinni oni modlić się w milczeniu.

4.   Od   wszystkich   posługujących   wymagana   jest   wielka   pokora   i   wiara,   połączona   z 
przekonaniem, że tylko Pan może sprawić, że egzorcyzm odniesie pozytywny skutek.

Opinia niektórych lekarzy

   Jeżeli chodzi o obecność lekarzy, a przede wszystkim psychiatrów, to dobrze jest wysłuchać 
ich opinii. Niektórym spośród tych, którzy pomagali egzorcystom, zadałem dwa pytania:
-Jakiej pomocy może udzielić lekarz egzorcyście?
-Czym powinien charakteryzować się lekarz, aby mógł udzielić pomocy egzorcyście?
   Zaznaczyłem, że udzielając odpowiedzi, mogę wykroczyć poza temat tych pytań, jeśli sądzą, 
że   warto   to   uczynić.   Zapytani  nadesłali  mi   swoje   odpowiedzi,   nie   skrywając   trudności 
związanych z ograniczeniami, jakie im narzuciłem - prosiłem o krótkie wypowiedzi. Stąd sądzę, 
że dobrze byłoby ich wysłuchać przy okazji jakiegoś sympozjum na ten temat, nie stawiając już 
żadnych   ograniczeń   (wynikających   z   konieczności   ujęcia   tematu   w   jednym   rozdziale). 
Przepisuję niektóre z nadesłanych odpowiedzi.

DOKTOR GIORGIO GAGLIARDI
psychoterapeuta, Asso (Como)

   W  czasie   różnych   sympozjów   niektórzy   egzorcyści   wyrażali   pragnienia   nawiązania 
współpracy   z   lekarzami   specjalistami,   podczas   gdy   inni   utrzymywali,   że   dla   sprawowania 
egzorcyzmu lub modlitwy o uwolnienie nie ma takiej potrzeby. W książce Lewisa Przepraszam, 
jaki jest twój Bóg? czytamy, że diabeł wprowadza błędy parami: wysyła najpierw jeden błąd, 
potem jego przeciwieństwo, które także jest błędem.  W ten sposób błądzimy przez zbytnią 
pewność siebie i brak pokory w stawianiu diagnozy i rozeznawaniu. Zarówno egzorcyści, jak i  
lekarze, posiadają swoją mentalność, swoje ja, swoją podświadomość,  swoje  przekonania. W 
ten sposób wszyscy mogą mieć bardzo niejasne idee, zwłaszcza wtedy, gdy wchodzą oni na 
pole innych profesjonalistów. Oto przykład podwójnego błędu, który Berlicche przysyła nam z 
Francji,   gdzie   wszystko   wydaje   się   być   zredukowane   tylko   do   uzdrowienia 
psychosomatycznego. W niektórych częściach naszego kontynentu nie ma już egzorcystów. We 

97

background image

Włoszech diabeł jest bardzo aktywny. Jego działanie często bywa przedstawiane karykaturalnie 
w filmach i innych programach telewizyjnych.
   Każdy  powinien   mieć   pokorę   w   uznawaniu   własnych  ograniczeń:  lekarz   w   rozeznaniu 
duchowym; egzorcysta w stawianiu diagnozy psychologiczno-psychiatrycznej, tym bardziej w 
stanach świadomości trans-kulturowej, które naprawdę istnieją i wprowadzają w błąd samych 
lekarzy   stawiających   diagnozy.   W   tej   sytuacji   można   mówić   o   powierzchowności   i 
dyletantyzmie wielu osób.
   Obecnie  nauka,   pozostająca   w   służbie   władzy,   próbuje  zaprogramować  pilotów   środków 
niszczących, przy pomocy umysłowych uwarunkowań, zastosowania transu hipnotycznego lub 
też przez pewne przeprogramowanie pamięci emocjonalnej. Te wyrafinowane i przerażająco 
niebezpieczne   dla   naszej   umysłowej   równowagi   metody   stawiają   nas   wobec   pytania,   czy 
egzorcyści znają stany transów i stany świadomości, których nawet wielu lekarzy i psychiatrów 
nie potrafi rozpoznać i które od razu określają mianem chorób czy zaburzeń umysłowych, aby 
nie modyfikować własnych przekonań.
   Zakres  egzorcyzmów   jest   zbyt   szeroki   i   pełen   interferencji:   diagnoza   i   rozeznanie   mogą 
doprowadzić   do   odkrycia   nawet   kilku   zaburzeń   występujących   równocześnie,   na   poziomie 
biologicznym, umysłowym i duchowym.
   Jaką  rolę   może   tu   odegrać   lekarz,   psychiatra,   psycholog   albo   też   psychofizjolog?   Rolę 
związaną   z   jego   kompetencjami:   rozpoznanie   stanu   zdrowia   fizycznego   danej   osoby   przez 
przeprowadzenie   odpowiednich   badań;   ocena,   na   ile   osoba   odpowiada   różnym   kryteriom 
normalności   lub   nienormalności,   w   powiązaniu   z   kulturą   przynależności,   kontekstem 
społecznym,   wiekiem,  płcią,   pozycją   społeczną   i  tzw.  rytami  przejścia   (praca,  małżeństwo, 
emerytura,   żałoba).  Lekarz  może   stwierdzić,   czy   choroba   organiczna   wywołuje   zaburzenia 
umysłowe   (narkomania,   choroby   metaboliczne,   takie   jak   np.   cukrzyca   i   niektóre   choroby 
organiczne umysłowe). Przeprowadza analizy zachowań frustracyjnych, postaw danej osoby, jej 
tolerancji   na   wykonywanie   własnej   pracy  i  akceptację   wartości   społecznych   lub  religii,   do 
której przynależy.  Bada  utraty  spójności myślenia, stosunek do własnego bólu i cierpienia, 
zanik woli, niezdolność planowania. Ważne miejsce zajmuje też analiza modyfikacji relacji w 
odniesieniu do pożywienia, higieny osobistej; wreszcie badanie dysocjacji i spontanicznych lub 
też prowokowanych przez różne czynniki transów.
  Czym powinien charakteryzować się lekarz, który współpracuje z egzorcystą? Powiedziałbym 
prosto:   prawdą   naukową   i   uznaniem   własnych   ograniczeń.   Konieczne   jest,   aby  wyrzec  się 
własnego   ja   i   ukierunkować   swoje   badania   na   udzielenie   pomocy   egzorcyście,   nie   w 
egzorcyzmowaniu, lecz w przeprowadzeniu rozeznania.

DOKTOR SIMONE MORABITO
psychiatra, Bergamo

   (W  książce   Psychiatra   all'inferno   [Psychiatra   do   piekła],   Ed.   Segno,   dokumentuje   liczne 
przypadki, które zostały opowiedziane przez samych zainteresowanych).
   Aby  psychiatra mógł pomóc egzorcyście, powinien posiadać żywą, głęboko zakorzenioną 
wiarę; powinien oprócz tego żyć cnotliwie, praktykować cnoty główne i teologalne, jako że zły 
duch atakuje człowieka, uderzając właśnie w jego duchowy kręgosłup. Zresztą w jaki sposób 
mógłby zdiagnozować patologię cnót lekarz, który sam z pomocą Ducha Świętego by ich nie 

98

background image

praktykował? Cnoty kardynalne są nie tylko wyrazem równowagi moralnej, lecz chciałbym 
zaznaczyć, że są one także wyrazem dobrego funkcjonowania kory mózgowej. Każdy lekarz 
jest powołany, aby postawić diagnozę, nawet gdyby miała ona być błędna. Niestety, z włoskich 
uniwersytetów   wywodzą   się   psychiatrzy   pozytywiści,   którzy   w   większości   są   ateistami, 
zwalczającymi religię albo też ludźmi niewierzącymi. Jak może taki lekarz rozpoznać, że u 
danego pacjenta mamy do czynienia z "patologią duszy",   jeśli jako pierwszy sam w nią nie 
wierzy ani też nie chce uwierzyć?
  Na włoskich uniwersytetach łatwo jest zrobić karierę, będąc ateistą, a tym trudniej jest tam się 
utrzymać,   im   bardziej   jest   się   człowiekiem   wierzącym.   Psychiatra,   aby   mógł   pomóc 
egzorcyście,   musi   oczywiście   modlić   się   za   siebie   i   za   innych.   I   niech   mi   będzie   wolno 
powiedzieć   jeszcze   jedną   prawdę:   powinien   żywić   synowskie   uczucia   wobec   Matki   Bożej, 
pokładając ufność w pokornej modlitwie do Niej. Wyjaśnię to lepiej - na samym początku, gdy 
zainteresowałem   się   patologią   opętanych   przez   diabła,   opiekowałem   się   chorą   studentką   z 
Como. Wykazywała ona tendencje samobójcze, choć nie była w depresji, ponadto stwierdziłem 
objawy polifagii, czyli tzw. Wilczego głodu (do tego stopnia, że zjadała naraz to wszystko, co 
znalazła w lodówce, potem wymiotowała, wkładając sobie palce do ust). Szatan jest mistrzem 
maskowania. Choć odwiedzałem ją często i odbyłem z nią kilka sesji psychoanalitycznych, to z  
medycznego punktu widzenia nic nie wskazywało na poważne diabelskie opętanie, którego 
istnienia   sama   nie   była   świadoma.   Ta   moja   pacjentka   była   potem   egzorcyzmowana   przez 
doświadczonego egzorcystę jeszcze przez ponad rok. Podczas trwania egzorcyzmów okazywała 
gwałtowność   i   siłę   nie   do   opisania.   Pewnego   dnia,   gdy   prowadziłem   z   nią   rozmowę 
psychoanalityczną, jako że jestem człowiekiem modlitwy i miałem już wcześniej do czynienia z 
przypadkami diabelskiego opętania,  skłoniłem  ją, aby modliła się ze mną. Reakcja była tak 
gwałtowana, że gdybym nie wierzył w obecność Jezusa i Maryi, dostałbym pewnie zawału. 
Zniszczyła mi cały gabinet.
   Myślę,  że zapoznanie się z przypadkami, z którymi mają dziś do czynienia doświadczeni 
egzorcyści,   może   przynieść   obopólne   korzyści   zarówno   psychiatrom   jak   i   egzorcystom. 
Diabelski spryt i wyrafinowanie, które zaśmiewają umysły psychiatrom ateistom, może być 
rozpoznane bardziej przez wiarę niż przez naukę. W takim przypadku jest tak, jakbym był 
lekarzem wiary, podczas gdy nauka potwierdza te prawdy, które wiara pozwoliła mi odkryć. 
Odwrócenie tego procesu jest praktycznie niemożliwe.
   Twierdzę,  że psychiatra ateista nie jest w stanie udzielić skutecznej pomocy egzorcyście, a 
przynosi tylko szkody.  O  ile jest prawdą, iż w patologii umysłowej lub psychosomatycznej 
opętanego   występują   niewyraźne   objawy   różnych   syndromów   umysłowych,   to   one   są   tak 
delikatne, że nawet najlepsze badania kliniczne ich nie wykażą. Jednak zasługują na nagany ci 
egzorcyści, którzy za  wszelką  cenę  chcą  być  psychiatrami,  gdyż  jest  to zbyt  trudna  i zbyt 
złożona nauka. Oczywiście ideałem byłaby bardzo ścisła współpraca pomiędzy egzorcystą i 
psychiatrą, ponieważ ten pierwszy potrafi łatwiej rozpoznać niektóre moce siejące zniszczenie. 
Dodam   jeszcze,   że   wtedy   taka   procedura   naukowo-religijna   pozwoliłaby   poddać   biednego 
chorego działaniu Ducha Świętego.
  Równie ważna jest pomoc psychiatry po zakończeniu egzorcyzmu, zmierzająca do odnowy w 
chorym tych sił i zdolności psycho-somatycznych, które zostały osłabione lub zniszczone przez 
nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego.

99

background image

DOKTOR SALVATORE DISALVO
psychiatra, Turyn

   Szeroki  zakres zagadnienia i konieczność dokonania  syntezy  na jednej stronie maszynopisu 
czyni   moją   pracę   w   pewnym   sensie   jałową,   także   dlatego,   że   dysponuję   olbrzymią   ilością 
materiałów (chodzi mi  o  napisane artykuły i prace na temat  relacji  między demonologią a 
psychiatrią). Z powodów, o których wyżej wzmiankowałem, jak też i dlatego, że nie jestem w 
stanie wypracować swoistego dekalogu relacji zachodzących pomiędzy lekarzem a egzorcystą, 
spróbuję   podzielić   się   refleksją   opartą   na   przykładzie   mojej   aktualnej   współpracy   z   grupą 
egzorcystów diecezji turyńskiej. Pragnę zaznaczyć, że na to, co powiem, wpływa fakt, iż jestem 
psychiatrą, który od około dziesięciu lat odbywa praktykę w klinice psychiatrycznej i posiadam 
formację   analityczną   (jestem   analitykiem   wywodzącym   się   ze   szkoły   Junga;   członkiem 
Międzynarodowego Stowarzyszenia Psychologii Analitycznej).
Oto streszczenie czy raczej podsumowanie moich refleksji:

1.   Krytyczne   podejście   do   pewności   siebie   i   arogancji   ze   strony   "nauki",   że   jest   ona   w 
posiadaniu prawdy absolutnej.

2. Nauka musi przyznać, że istnieją zjawiska, dla których jako taka nie jest w stanie dostarczyć 
"obiektywnych" wyjaśnień, gdyż należą te zjawiska: do sfery, której obiektywnie nie da się 
udowodnić. 

3.  Przekonanie   o   istnieniu   Zła,   nie   tyle   jako   bytu   abstrakcyjnego,   ale   w   jego   konkretnej 
rzeczywistości i wywieraniu wpływu na sprawy ludzkie.

   Te  uwagi wydają mi się posiadać wyjątkowe znaczenie, jeżeli chodzi o określenie lekarza, 
który może nawiązać współpracę z egzorcystą, przyjmując za oczywiste, że każdy z nich działa 
ściśle w zakresie własnych kompetencji. Do psychiatry należy leczenie psycho-farmakologiczne 
i psychoterapia, do egzorcysty zaś "walka" przeciw Złemu.  To  założenie dotyczy oczywiście 
bardzo wielu sytuacji, w których mamy do czynienia z obecnością w tej samej osobie zaburzeń 
psychicznych i wpływów diabelskich.
   Podkreślam jeszcze jak ważne jest to, aby psychiatra i egzorcysta zawsze działali w ramach 
swoich ściśle określonych kompetencji, nie wchodząc sobie w drogę, opierając się bodźcom, 
które   pochodzą   z   różnych   stron,   a   które   są   dostrzegane   równocześnie   przez   psychiatrę   i 
egzorcystę, mogąc wprowadzić czasem zamieszanie i dezorientację (np. pytając psychiatrę, czy 
naprawdę w danym przypadku
mamy  do czynienia z opętaniem albo zapytując egzorcystę, czy należy w takim przypadku 
podać środki psycho-farmakologiczne). Następnie równie ważne jest to, aby dwaj "specjaliści" 
w duchu współpracy konfrontowali się i rozmawiali na temat osoby, którą badają.
   Należy  więc   właściwie   rozróżnić   i   rozdzielić   interwencje   jednego   i   drugiego,   następnie 
powinno   dojść   do   wymiany   opinii,   komentarzy   i   wrażeń.   Na   koniec   muszę   stwierdzić,   że 
ogromne znaczenia ma zarówno dla egzorcysty, jak i dla psychiatry, odpowiednia informacja. 
Jestem przekonany, że psychiatra powinien znać podstawowe teksty na  temat  demonologii, a 
egzorcysta   powinien   posiadać   wiedzę   dotyczącą   podstawowych   symptomów   najczęściej 

100

background image

spotykanych   zaburzeń   psychicznych.   To   ułatwia   obojgu   przeprowadzenie   właściwego 
rozeznania   (także  jeśli   nie  ogranicza   się  to  jedynie   do  faktu  posiadania  pewnej  wiedzy),   a 
przede   wszystkim  umożliwia   trafne   skierowanie   pacjenta   do   odpowiedniego   specjalisty:   od 
egzorcysty do psychiatry lub od psychiatry do egzorcysty.

DOKTOR ALESSANDRO TAMINO
psychiatra. Rzym

   Czym  są   dla   mnie   jako   psychiatry,   diabeł   i   diabelskie  opętanie?  Są   to   niektóre   z   wielu 
możliwych metafor, przy pomocy których opisujemy niektóre aspekty naszego doświadczenia. 
Inną z możliwych metafor jest np. wyrażenie psyche. Te dwie różne metafory nie są wcale, jak 
to się mówi niewinne. Każda z nich przynależy do szczególnego świata symboli, do określonej 
kultury. Dlatego wybór każdego z tych wzorców wywołuje w miarę dokładnie określone efekty 
w chwili, w której zostają one zastosowane. Na przykład odniesienie się do określonego modelu 
zakłada, że w pewnych, określonych problemach, odwołamy się do egzorcysty, a odniesienie 
się do drugiego modelu może natomiast skłonić, aby zwrócić się o pomoc do psychoterapeuty.
  Moglibyśmy powiedzieć, że w takim razie jakiś problem zostanie sprowadzony albo do logiki 
typu nadprzyrodzonego, albo też do logiki naturalistycznej, jako że nie ma możliwego związku 
zachodzącego pomiędzy dwoma tak różnymi symbolami. W rzeczywistości nie jest to takie 
proste, a granice tych dwóch światów nie są tak łatwe do wytyczenia.  Elementem, który bardzo 
wzbogaca ten obraz i równocześnie bardzo go komplikuje, jest odkrycie, że świadomość, nie 
będąc jakąś konstrukcją jednopoziomową, w rzeczywistości jawi się jako wytwór, nakładanie 
się na siebie wielu poziomów, z których dużą część stanowią poziomy ukryte, bezpośrednio w 
swej aktywności nieprzystępne, a więc dające się ocenić tylko pośrednio. To zakłada, że w 
każdym   z   nas   mogą   współistnieć   pomiędzy   sobą   różnie   połączone   i   ułożone   na   różnych 
poziomach świadomości, odmienne modele kulturowe, także te, które potencjalnie są sprzeczne 
między sobą.
   Osoba,  deklarująca się jako niewierząca, która jednak  została  kulturowo ukształtowana w 
takim jak nasze środowisku społecznym, gdzie wartości religijne są bardzo zakorzenione, w 
swojej   głębi   zachowa   wzorce   kulturowe   obowiązujące   w   danej   społeczności.   Szczególne 
wydarzenia życiowe, takie jak: ciężka choroba lub utrata drogiej osoby mogą reaktywować 
systemy wartości, po których, jak to się mówi, pozostały tylko ślady. Nie trzeba jednak uciekać 
się do tak bardzo ekstremalnych przypadków czy dramatycznych kontekstów, aby dostrzec, że 
naszym wspólnym doświadczeniem jest współistnienie aspektów ekstremalnie racjonalnych i 
naturalistycznych z elementami przynależącymi do wierzeń religijnych jak i magicznych.
   Dzieje  się tak także dlatego, że nowe modele są konstruowane, przynajmniej w części, na 
osnowie   poprzednich.   Ktokolwiek   by   uczestniczył   w   pewnych   manifestacjach   na   pozór 
świeckich,   które   miały   miejsce   w   krajach,   tzw.   "realnego   socjalizmu",   odczułby   prawie   że 
religijną atmosferę. Słowa takie jak ryt i liturgia są powszechnie wykorzystywane także do 
opisu wydarzeń, które nie dają sprowadzić się do wymiaru nadprzyrodzonego. Możemy nawet 
powiedzieć, że nikt z nas nie może być całkowicie niewierzący; nikt z nas nie może być także  
człowiekiem całkowicie wierzącym.
  Wątpliwość towarzyszy każdemu systemowi wartości, szczególnie w takim społeczeństwie jak 
nasze, które posiada wiele różnorodnych, nakładających się na siebie warstw kulturowych. Lecz 

101

background image

wątpliwość   stanowi   nie   tylko  jakaś  nieprzyjemną   udrękę,   jest   także   tym   elementem,   który 
pozwala systemom wierzeń na dokonanie pewnych modyfikacji, aby zaakceptować elementy 
początkowo im obce. Prawie tak, jak jakiś żywy gatunek, który potrafi przeżyć dzięki swojej 
giętkości genetycznej, tak różne kultury modyfikują się nieustannie, tworząc nowe aranżacje. 
Można by więc sądzić, że każde współistnienie, każde przenikanie się kultur jest możliwe; co 
więcej   -   wprost   pożyteczne,   wprowadzając   do   systemów   wierzeń   te   wartości,   które   mogą 
wzbogacić osoby, która je podziela.
  Lecz w rzeczywistości nie zawsze tak się dzieje, a często jest wręcz przeciwnie. Ponieważ dla 
każdego   z   nas   podstawową   kwestią   jest   kwestia   tożsamości,   a   ta   bazuje,   wśród   wielu 
elementów,   na   własnych   wartościach   kulturowych.  Z  tym,   że   tożsamość   nie   jest   czymś 
statycznym i zawsze jednakowym. Przeciwnie, towarzyszymy jej ciągłemu kształtowaniu się i 
każda angażująca nas sytuacja życiowa wystawia ją na ryzyko, a reorganizacja tożsamości leży 
u   podstaw   przezwyciężania   jakiegoś   krytycznego   okresu.  Dlatego  każdy   terapeuta   winien 
posiadać   w   miarę   określoną   i   relatywnie   stabilną   tożsamość;   zarówno   dlatego,   aby   być 
odpornym na zarażenie się kryzysem tożsamości osoby, której próbuje pomóc, jak też i po to, 
aby mógł dostarczyć innej osobie to odniesienie, które zapewni jej ochronę.
   Kiedy stajemy wobec bolesnej i niebezpiecznej drogi, prowadzącej do interwencji, aby ulżyć 
komuś w cierpieniu, to nie wolno nam wprowadzać zamieszania. Któż z nas powierzyłby się w 
czasie   burzy  na  morzu   równocześnie   dwóm  kapitanom,  którzy  kierują   się  dwoma  różnymi 
metodami   obliczeń   albo   na   jakie   zaufanie   zasługiwałby   taki   kapitan,   który   nie   potrafi 
zdecydować, do jakiego południka powinien się odnieść w swoich obliczeniach, a jeszcze do 
tego zmieniałby w najniebezpieczniejszym momencie sekstans?
   Z  tej racji osoba cierpiąca, która zwraca się z tym samym problemem do wielu terapeutów 
pochodzących   z   różnych   obszarów   kulturowych,   zamiast   sumować   dobrodziejstwa   z   tego 
płynące,   częściej   ogranicza   ich   wiarygodność   i   skuteczność   interwencji.   Mogą   ci   różni 
terapeuci współdziałać ze sobą i zachowywać ze sobą dobre relacje, lecz na końcu, aby terapia 
mogła   okazać   się   skuteczna,   chora   osoba   będzie   musiała   wybrać   jednego   z   nich   i   jemu 
powierzyć   się   całkowicie.   Nie   można   a   priori   wykluczyć   skuteczności   wielu   interwencji, 
przynależących do różnych obszarów kulturowych, lecz byłoby przynajmniej pożądane, aby nie 
dokonywały się one w tym samym czasie. To oczywiście jest teoria, ponieważ w praktyce, 
szczególnie w społeczeństwie kulturowo skomplikowanym,  takim jak nasze, prawie zawsze 
cierpiący puka do wielu drzwi równocześnie.
   Prawdą  jest, że doszliśmy do założenia, iż osoba cierpiąca jest w stanie sama odpowiednio 
skorzystać z usługi tych, którzy mogą odegrać jakąś rolę w procesie terapeutycznym, tak jakby 
istniała   jakaś   część   relatywnie   zdrowa   i   racjonalnie   myśląca,   będąca   w   stanie,   często 
nieświadomie, nadzorować proces terapeutyczny, czasami bardzo skutecznie. Jakkolwiek nie 
może   istnieć,   dla   nas   terapeutów,   jakaś   ogólna   reguła   uspokajająca,   której   można   by   było  
spokojnie   się   powierzyć,   to   jednak   trzeba   nam   oceniać,   choć   jest   to   trudne,   przypadek   po 
przypadku, na ile interwencja na wielu poziomach stanowi konieczną opcję, a na
ile natomiast taka interwencja byłaby rozpraszająca i wprowadzałaby zamęt. Dla powyższych 
racji mówię o "współobecności" egzorcysty i psychiatry, a nie o współpracy. Te dwie postacie 
mogą   współistnieć   i   faktycznie   pomagać   sobie   w   niektórych   przypadkach,   ale   nie 
współpracować   tak,   jakby   byli   dwoma   różnymi   lekarzami   specjalistami   lub   dwoma 
duchownymi. Do nauki nie należy ocenianie wiary, a do wiary nie należy wyznaczanie zakresu 

102

background image

interwencji   metodzie   naukowej.   Osoba  cierpiąca  może   otrzymać   pomoc   tylko   przy   jasnym 
określeniu ról, ale nigdy nie odniesie ona pożytku z powodu ich pomieszania.
   Od  około   trzech   lat,   razem   z   innymi   kolegami   psychiatrami   i   antropologiem,   prowadzę 
badania fenomenów z dziedziny egzorcyzmów. Instytut, do którego należymy, czyli katedra 
psychiatrii   Uniwersytetu   Rzymskiego   "Tor  Vergata",   prowadzona   przez   prof.   Nicola   Ciani, 
cieszy   się   bowiem   długą   tradycją   badań,   które   dotyczą   relacji   zachodzących   pomiędzy 
psychiatrią a kulturą.
   Prowadzenie  tych   badań   wymagało   od   nas   konieczności   przedyskutowania   i   ponownego 
zdefiniowania naszych ról.  W  każdym badaniu medycznym, czego łatwo się domyślić, racje 
etyczne   przeszkadzają   rygorystycznemu   podziałowi   na   pracę   badawczą   i   działalność 
terapeutyczną. Jest zrozumiałe więc, że przy wielu okazjach poczułem się w obowiązku "być 
lekarzem",   a   nie   tylko   badaczem,   w   jakiś   sposób   wypełniając   funkcję,   przynajmniej 
uzupełniającą (pozornie) działalność egzorcysty.
   I  na   odwrót,   w   niektórych   przypadkach   sami   zaproponowaliśmy   naszym   pacjentom,   aby 
spotykali się z egzorcystą, nawet jeśli chodziło nam o zbadanie psychologiczne funkcji, jaką 
sprawuje kapłan. Ale zawsze respektowaliśmy rozróżnienie ról, które powinno być wyjaśnione 
w jasny sposób pacjentowi.
  W tym syntetycznym wykładzie, dotyczącym relacji między egzorcystą a psychiatrą, punktem 
centralnym jest stwierdzenie, że możliwa jest współobecność tych dwóch postaci i ich ścisłe 
współdziałanie; ale pod warunkiem, że każdy będzie wypełniał swoją rolę w sposób jasny, nie
stwarzając sytuacji, które niosą zamęt. Niestety, nie zawsze tak się dzieje. Analizując drogę 
tych,   którzy   udają   się   do   egzorcysty,   szczególnie   te   etapy   poprzedzające   spotkanie   z   ks. 
Amorthem (któremu asystowałem podczas egzorcyzmów), odkryłem świat pełen niepewności; 
całą konstelację egzorcystów, którzy uważają siebie trochę za psychologów;
psychiatrów,   którzy   odwołują   się   do   nadprzyrodzoności;   świeckich,   którzy   ogłaszają   się 
uzdrawiaczami, itd.
   Można  tolerować to, co się różni od nas tylko wtedy,  gdy  granice naszej tożsamości są w 
miarę dobrze określone. Egzorcysta i psychiatra mogą współistnieć, pod warunkiem, że uznają 
oni swoje odrębności i zaakceptują istnienie odpowiednich obszarów niepewności.

DOKTOR GIOV ANNI GUARIGLIA
neurofizjopatolog, La Spezia

   Odpowiadając  na   pytanie   księdza,   czym   powinien   charakteryzować   się  lekarz,   aby  mógł 
skutecznie  współpracować  z egzorcystą, mogę tylko  mówić  o moim doświadczeniu, gdyż nie 
istnieje żadna dyscyplina naukowa dająca profesjonalne przygotowanie do wypełnienia tego 
zadania.
Przypuszczam, że to, czego się wymaga od kapłana, aby był dobrym egzorcystą (modlitwy, 
miłości,  pokory, wiary ...) ma takie swoje znaczenie dla lekarza. Nie dlatego, że dzięki tego 
typu cnotom moglibyśmy sobie zasłużyć u Boga na dar rozeznania, gdyż zawsze pozostajemy 
grzesznikami, ale gdy trwamy w łasce, łatwiej jest korzystać z darów, którymi On nas obdarza.
   A oto jak wygląda współpraca z egzorcystą: jeżeli kapłan sądzi, że osoba, która się do niego 
zwraca, może cierpieć na zaburzenia psychiczne lub inne patologie, kieruje  ją  do mnie. Po 
uważnym wysłuchaniu chorej osoby, piszę odpowiednią relację. Większość skierowanych do 

103

background image

mnie   chorych   cierpi   na   zaburzenia   umysłowe   lub   psychiczne,   a   wyjątkiem   są   te   osoby,   u 
których   występują   zaburzenia  niedające  się   zakwalifikować   do   zwyczajnych   przypadków 
patologicznych. Egzorcysta jest już w stanie rozpoznać,  kto wykazuje objawy  opętania lub 
zaburzeń diabelskich i kieruje do mnie zazwyczaj te osoby, które podejrzewa o chorobę
kliniczną. W tych przypadkach nie przeprowadza on egzorcyzmów; ogranicza się do modlitwy i 
rozmowy duchowej.
  Do współpracy z egzorcystą, który korzysta także z pomocy pewnej pani psycholog, doszło za 
sprawą  naszego  biskupa.  Kilka  lat   temu,  stając  przed  problemem   opętań  i  wpływów   złego 
ducha, zechciał stworzyć komisję, która analizowałaby problemy, z jakimi spotyka się kapłan, 
w celu lepszego określenia i zbadania tego typu zjawisk i zdawania okresowych relacji w tym  
temacie. Tak więc wykorzystuję moje  lekarskie doświadczenie i proszę dobrego Boga, aby 
pomagał   mi   w   rozpoznawaniu.   Mimo   wszystko,   nie   jestem   w   stanie,   stwierdzić   z   całą 
pewnością, czy jakaś osoba jest opętana lub czy znajduje się pod wpływem złego ducha: to 
zadanie należy tylko do kapłana. Mogę tylko powiedzieć, czy w określonym przypadku mamy
do czynienia z patologią psychiatryczną lub psychologiczną i dostarczyć kapłanowi pewnych 
wskazówek, ułatwiających mu wypełnienie jego zadania.

Tajemnica egzorcyzmu

Egzorcyzm  jest   tajemnicą   łaski.   Tylko   po   części   może  zostać  zaliczony   do   modlitw 
wstawienniczych. Wiąże się z władzą, której Jezus udzielił wierzącym w Niego, dlatego ma on 
swoje cechy wyjątkowe. Na przykład, gdy zaklinamy złego ducha: " W imię Chrystusa, idź 
precz",   to   z   pewnością   nie   jest   to   modlitwa   wstawiennicza,   lecz   autorytatywny   rozkaz 
wypowiedziany w duchu posłuszeństwa Boskiemu Mistrzowi, który posiada swą moc tylko 
dzięki interwencji Ducha Świętego.
   Nawet  jeśli  egzorcyzm jest tylko sakramentalium, ma on swoją  szczególną  charakterystykę. 
Na przykład sakramentalia winny być sprawowane według specjalnego rytu ustanowionego 
przez   Kościół.   Egzorcyzm   natomiast   przebiega   w   sposób   zróżnicowany,   w   zależności   od 
zachowania się osoby egzorcyzmowanej i w zależności od różnych doświadczeń egzorcystów. 
Sam czas trwania, który może  zmieniać się od kilku minut do kilku godzin, pozwala nam 
zrozumieć,   ze   niemożliwa   jest   tutaj   jakaś   ścisła   reglamentacja.   Kto   sądzi,   że  może 
przeprowadzić egzorcyzm tak, jak ryt liturgiczny, ten z pewnością nigdy nie sprawował ani nie 
widział egzorcyzmów.
   Dziś  egzorcysta często jest pozbawiony odpowiednich  instrukcji;  jest nierozumiany przez 
współbraci kapłanów z powodów, które próbowałem ukazać w pierwszym rozdziale; bywa ile 
widziany w tych miejscach, w których sprawuje posługę i jest często stamtąd "wypraszany".
Uważam,   że   sympozja   egzorcystów   są   opatrznościową  okazją  umożliwiającą   wymianę 
doświadczeń i poszerzenie swej wiedzy. Dlatego też starałem się wskazać pomoce, z których 
egzorcysta   może   korzystać.   Nie   wolno   wszakże   zapominać,   że   u   podstaw   skuteczności 
egzorcyzmu leży łaska Boża.
   Korzystanie  z pomocy przedmiotów, które wskazałem  na  początku tego rozdziału, stało się 
czymś powszechnym, przede wszystkim jeżeli chodzi o korzystanie z przedmiotów wskazanych 
w   Rytuale.   Jednak   trzeba   jasno   powiedzieć,   że   ich   stosowanie   nie   jest   wcale   konieczne. 

104

background image

Znalazłem się w okolicznościach, kiedy musiałem dokonywać egzorcyzmów, nie mając niczego 
(ani stuły, ani krucyfiksu, ani wody święconej...), i wcale nie odczułem ich braku.
   Tak samo jest z pomocą innych osób: w pewnych przypadkach może być bardzo użyteczna, 
lecz nigdy nie jest niezbędna. Nigdy nie jest tak, że jakaś ekipa specjalistów określa czy mamy  
do czynienia z opętaniem, czy wpływem złego ducha; tego rodzaju fenomeny nie poddają się 
ludzkiej analizie.
   Zgodna  opinia psychiatrów, którzy wyraźnie rozgraniczają zakresy kompetencji, jest tutaj 
bardzo wymowna.
   Egzorcysta musi działać w sposób odpowiadający jego możliwościom i potrzebom. Gdy ktoś 
przyjmuje do południa od 60 do 80 osób, tak jak to czynił o. Candido albo: przyjmuje od 400 do 
500 osób na tydzień, jak ks. Emetti, to jest oczywiste, że musi prosić o wielką łaskę i światło od  
Boga, aby mógł coraz lepiej rozpoznawać przypadki, z którymi ma do czynienia.  Dokonując 
niekiedy całej serii egzorcyzmów, lecz tylko wtedy, gdy uważa, iż istnieje uzasadnienie dla 
przeprowadzenia   egzorcyzmu,   taki   egzorcysta   nie   ma   możliwości   przeprowadzania   długich 
badań początkowych, które zresztą w większości przypadków okazałyby się niepotrzebne.
  Egzorcysta może także pomylić się i może mieć wątpliwości. Może mylić się, stąd tez pacjenci 
mogą zwrócić się, do innych. Może mieć również wątpliwości; sam miałem je wiele razy. I 
mówiąc   o   pomocy   pochodzącej   od   modlących   się,   od   charyzmatyków   i   od   lekarzy,   nie 
powiedziałbym  wszystkiego,  gdybym   nie   wspomniał   o   pomocy   pochodzącej   od   innych 
egzorcystów.   Niejednokrotnie   uciekałem   się   do   tego   rodzaju   pomocy   (naturalnie   w 
porozumieniu   z   zainteresowanymi),   a   opinie,   których   udzielali   mi   współbracia   egzorcyści, 
okazywały się dla mnie niezwykle pożyteczne.

DODATEK

RYTUAŁ RZYMSKI
[obowiązujący do stycznia 1999 roku]

   Rytuał  Rzymski, będący do niedawna oficjalnym tekstem dla egzorcystów, w zasadzie jest 
tym   samym   tekstem,   który   został   wydany   17   czerwca   1614   roku.   Został   opracowany   z 
inicjatywy   Pawła   V,   który   polecił   redagującym,   aby   wykorzystali   w   nim   najstarsze   teksty 
egzorcyzmów.  W owym czasie formuł egzorcyzmów było wiele i trudno było dokonać ich 
wyboru. Stosując się do papieskiego zalecenia, sięgnięto przede wszystkim do formuł Alcuina 
(zm.   840   r.).  Jak  z   tego   widać,   formuły,   którymi   posługiwali   się   dotąd   egzorcyści,   były 
odmawiane już od dwunastu wieków.
   Rytuał, w odróżnieniu od innych oficjalnych tekstów liturgicznych, nie został nakazany, lecz 
tylko   zalecony.   Faktycznie   jednak   bardzo   szybko   się   rozpowszechnił   w   całym   katolickim 
świecie. Nie będę podawał listy różnych poprawek wprowadzanych na przestrzeni wieków. 
Tłumaczenie, które tutaj przytaczam, zostało dokonane na podstawie i ostatniej edycji Poliglotta 
Vaticana, z 1954 roku.
   W Rytuale część dotycząca egzorcyzmów zawarta została w Tytule XII i jest podzielona na  
dwa rozdziały:
-Normy do zachowania przy egzorcyzmowaniu opętanego.
-Ryt egzorcyzmowania opętanych przez złego ducha.

105

background image

   Kierując  się   względami   praktycznymi,   podzielę   ten   rozdział  na   dwie   części:   Modlitwy 
wstępne;  Trzy   wielkie   egzorcyzmy.   W   nawiasach   i   kursywą   przytaczam   niektóre   teksty 
dodatkowe, których używał  o.  Candido  i z których ja także korzystam; inspiracją d1a tych 
dodatków   była   treść   tak   zwanego   Egzorcyzmu   Leona   XIII.   Został   on   zawarty   w   trzecim 
rozdziale   pt.:   "Egzorcyzm   przeciwko   szatanowi   i  aniołom   odstępcom".   Nie   poświęcam  mu 
wiele miejsca, gdyż wymagałoby to także dłuższego komentarza dotyczącego okoliczności, w 
których został napisany, i zmian, jakie potem nastąpiły w relacji do oryginału.
Krótkie dodatki  o.  Candido  wydają się być bardzo stosowne i usprawiedliwione, bowiem w 
trzech wielkich egzorcyzmach, ze względu na ich starożytność, brakowało wezwania do Matki 
Bożej.
  Moim zamiarem jest umożliwienie poznania tego tak cennego tekstu, dziś rzadko spotykanego 
i dlatego wolę podać go w tłumaczeniu z łaciny (które nie ma żadnej oficjalnej wartości) z tego  
względu, że dziś niewielu zna łacinę, nawet nie znają jej wszyscy kapłani i egzorcyści.
Szczególnie początkowe normy są bardzo cenne, także i dziś. Wszystkie.

NORMY DO ZACHOWANIA PRZY EGZORCYZMÓW A NIE OSOBY OPĘTANEJ PRZEZ 
SZATANA

1.  Kaplan, który egzorcyzmuje osoby dręczone przez  złego  ducha, musi posiadać specjalne i 
wyraźne   zezwolenie   Ordynariusza   i   powinna   cechować   go:   pobożność,   roztropność   i 
nieskazitelność życia; powinien pokładać zaufanie nie w swojej mocy, lecz w mocy Bożej. 
Powinien on zachowywać dystans od wszelkiego pożądania dóbr  ludzkich,  aby mógł pełnić 
swoje religijne zadanie natchniony nieustanną miłością i pokorą. Powinien oprócz tego być w 
wieku   dojrzałym,   cieszyć   się   szacunkiem   innych,   nie   tylko   ze   względu   na   wykonywane 
zadanie, lecz ze względu na powagę obyczajów.

2. Aby móc wykonywać w sposób prawy swój urząd, powinien zatroszczyć się o poznawanie 
innych dokumentów użytecznych dla tego zadania, które zostały napisane, przez wiarygodnych 
autorów, a których tutaj z powodu braku miejsca nie wymieniamy; powinien korzystać z ich 
doświadczenia, oprócz tego musi pilnie przestrzegać tych niewielu norm, które są szczególnie 
konieczne.

3. Przede wszystkim niech nie wierzy zbyt łatwo, że  ktoś  jest opętany przez złego ducha. W 
tym celu powinien dobrze znać symptomy, po których można odróżnić opętanego od osoby 
zarażonej   inną   chorobą,   przede   wszystkim   psychiczną.   Na   obecność   złego   ducha   mogą 
wskazywać   następujące   znaki:   mówienie   równocześnie   wieloma   nieznanymi   językami   lub 
rozumienie   tych   osób,   które   nimi   mówią;   znajomość   faktów   odległych   lub   ukrytych; 
okazywanie większej siły niż wynikałoby to z wieku lub naturalnych predyspozycji; oraz inne 
podobne zjawiska, które tym bardziej wskazują na opętanie, im są liczniejsze.

4. Aby lepiej poznać  stan osoby opętanej, kapłan, po  przeprowadzeniu  jednego lub  dwóch 
egzorcyzmów, powinien wypytać opętanego na temat tego, co odczuwał, w umyśle i w ciele; 
również celem rozpoznania, jakie słowa najbardziej przeszkadzały złym duchom, aby potem z 
większym naciskiem i z większą częstotliwością je powtarzać.

106

background image

5. Należy zdawać sobie sprawę, jakimi sztuczkami i kłamstwami posługują się złe duchy, aby 
sprowadzić egzorcystę na manowce: mają zwyczaj odpowiadać kłamliwie, niechętnie ujawniają 
swoją   obecność,   aby  egzorcysta,   ulegając   zmęczeniu,   zrezygnował   z   posługi;  bywa   też,   że 
osoba zaatakowana udaje chorą, nie przyznając się do opętania przez złego ducha.

6.   Czasami   złe   duchy,   po   ujawnieniu   się,   kryją   się   na  nowo,  zostawiając   ciało   wolne   od 
wszelkiej udręki, tak że, zaatakowany wierzy, iż został całkowicie uwolniony.
Lecz egzorcysta nie powinien zaprzestać działania, dopóki nie zobaczy znaków uwolnienia.

7. Czasami złe duchy przeszkadzają na wszelki możliwy im sposób, aby chory nie poddał się 
egzorcyzmom albo starają się wzbudzić przekonanie, że chodzi o chorobę naturalną. Niekiedy 
podczas trwania egzorcyzmu usypiają chorego i przedstawiają mu jakąś wizję, ukrywając swoją 
obecność, aby wydawało się, że chory został już uwolniony. 

8. Niektórzy deklarują, że zostali zaczarowani lub rzucono na nich urok, mówią także, kto 
uczynił im zło i w jaki sposób można się tego pozbyć. Należy zachować ostrożność, aby w tym 
celu nie zwracać się do magów, wróżących lub innych, zamiast udać się do szafarzy Kościoła. 
Nie wolno sięgać do żadnej formy zabobonu lub też do innych niedozwolonych środków.

9.   Innymi   razy   zły   duch   pozwala,   aby   chory   mógł   odpocząć   i   osoba   przyjmuje   nawet 
Najświętszą Eucharystię, aby wydawało się, że zły duch odszedł. Ponadto istnieją bardzo liczne, 
inne   sztuczki   i   zasadzki   złego   ducha,   aby  okłamać  człowieka.   Aby   nie   dać   się   oszukać, 
egzorcysta musi być bardzo roztropny.

10. Dlatego egzorcysta, pamiętając o słowach Pana, że pewien rodzaj złych duchów nie można 
wypędzić inaczej jak tylko  modlitwą  i postem (Mt 17, 21) powinien używać z tych dwóch 
potężnych   środków,   na   ile   tylko   potrafi   osobiście   lub   korzystając   z   pomocy   innych,   aby 
wybłagać Bożą pomoc i wyrzucać złe duchy za przykładem świętych Ojców.

11.  Opętani  powinni być egzorcyzmowani, jeśli istnieje taka  możliwość,  w kościele albo w 
innym odpowiednim miejscu o charakterze religijnym i stosownym, z dala od tłumu, lecz jeśli 
opętany jest chory albo też z innego, słusznego powodu, można dokonać egzorcyzmu także w 
domu.

12.  Opętanemu należy przypomnieć, że jeżeli jego stan fizyczny i umysłowy na to pozwala, 
powinien  modlić  się za siebie, pościć, przystępować często do spowiedzi i Komunii św., aby 
uzyskać pomoc, zgodnie ze wskazaniami kapłana. A podczas egzorcyzmu powinien starać się o 
należyte skupienie, powinien zwrócić się do Boga z mocną wiarą, prosząc go o zdrowie z całą 
pokorą. Gdy dręczony jest z większą siłą, niech znosi to z cierpliwością, nigdy nie wątpiąc w 
pomoc Bożą.

13.  Powinien  trzymać  krucyfiks   w   ręce   albo  mieć  go  przed  oczyma.   Także   odpowiednio 
zabezpieczone   relikwie   świętych,   kiedy   jest   taka  możliwość,  mogąc  być   z   szacunkiem 

107

background image

kładzione na piersi lub głowie opętanego. Należy jednak zachować ostrożność, aby przedmioty 
święte nie były traktowane w sposób niegodny i nie zostały zniszczone przez złego ducha. Nie  
należy kłaść Najświętszej Eucharystii na głowę opętanego czy na jakąkolwiek część jego ciała, 
aby nie narazić Eucharystii na zbezczeszczenie. 

14.  Egzorcysta   nie  powinien   zatracać   się  w  wielu  słowach  ani   w powierzchownych  lub  w 
zadanych z ciekawości pytaniach, przede wszystkim w odniesieniu do przyszłych lub ukrytych 
faktów,   które   nie   są   związane   z   jego   posługą.   Powinien   nakazać   nieczystemu   duchowi 
zachowanie milczenia i odpowiadanie tylko na jego pytania. Nie powinien mu wierzyć, nawet, 
jeśli zły duch udaje duszę jakiegoś świętego lub zmarłego albo dobrego anioła.

15. Pytania, które należy zadać, dotyczą np. liczby i imion złych duchów obecnych, czasu, w 
którym weszli w człowieka, przyczyny opętania, itp. Jeżeli chodzi o inne występki ducha, jak 
śmiech   lub   wypowiadane   brednie,   egzorcysta   powinien   je   przerwać   albo   zignorować   i 
upomnieć obecnych, których nie powinno być wielu, aby nie zwracali na nie uwagi i nie pytali  
o nic opętanego, lecz by modlili się do Boga za niego, wytrwale i z pokorą.

16. Egzorcyzmy mają być wymawiane lub odczytywane z mocą, z wielką wiarą, z pokorą i z 
gorliwością. Gdy dostrzega się, iż zły duch większą odczuwa udrękę, wtedy należy zaatakować 
go z większą siłą. Gdy spostrzega się, że opętany cierpi w jakiejś części swojego ciała albo  
zostaje uderzony, lub też pojawia się na jego ciele dymienica, należy uczynić tam znak krzyża i 
pokropić wodą święconą, którą zawsze powinno się mieć przygotowaną.

17. Egzorcysta powinien także zaobserwować, na jakie słowa złe duchy najmocniej reagują, np. 
drżeniem;   i   powinien   powtarzać   je   wiele   razy,   zwiększając   częstotliwość  w  momencie 
wypędzenia, potęgując nieustannie ich karę.  Jeżeli  zauważa się postęp, należy kontynuować 
egzorcyzmy przez dwie, trzy, cztery godziny albo i więcej, aż do pełnego sukcesu.

18.   Egzorcysta   winien   powstrzymać   się   od   podawania  lub  przepisywania   jakichkolwiek 
lekarstw i pozostawić to zadanie lekarzom.

19. Przy egzorcyzmowaniu kobiety zawsze powinna  być  obecna jakaś zaufana osoba, która 
mocno   trzyma   opętaną,   gdy   rzuca   nią   zły   duch.   Jeśli   jest   to   możliwe,   ta   osoba   powinna 
pochodzić z rodziny opętanej. Ponadto egzorcysta, kierując się delikatnością, powinien uważać, 
aby nie, powiedzieć lub uczynić czegokolwiek, co mogłoby być okazją do złych myśli u niego 
lub u innych.

20.   W   czasie   egzorcyzmu   należy   posługiwać   się   słowami   Pisma   św.,   które   winny   być 
uprzywilejowane bardziej niż słowa własne lub innych. Egzorcysta powinien nakazać złemu 
duchowi, aby powiedział, czy wszedł on w ciało za sprawą magii lub rzuconych uroków, bądź 
za sprawą rzeczy zaczarowanych, które opętany zjadł, a w tym przypadku niech je zwymiotuje; 
jeżeli natomiast posłużono się rzeczami zewnętrznymi w stosunku do osoby, niech powie, gdzie 
one się znajdują; po ich znalezieniu, należy je spalić. Należy poprosić opętanego, aby ujawnił 
egzorcyście pokusy, które często odczuwa.

108

background image

21.   Gdy   opętany   zostanie   uwolniony,   należy   go   troskliwie   upomnieć,   aby   wystrzegał   się 
grzechu, nie dając diabłu okazji powrotu, w tym przypadku jego stan mógłby stać się gorszy od  
poprzedniego.

RYT EGZORCYZMOWANIA OPĘTANYCH PRZEZ ZŁEGO DUCHA 

Modlitwy wstępne

Rytuał  zaleca egzorcyście, aby wyspowiadał się albo  przynajmniej  wzbudził żal za grzechy. 
Jeśli jest to możliwe, dobrze byłoby, gdyby odprawił Mszę św., a potem rozpoczął modlitwę 
znakiem   krzyża,   pokropieniem   wodą   święconą   i   litanią.   Ojciec   Candido   i   ja,   idąc   za   jego  
przykładem, odmawialiśmy pierwsze dwa wezwania egzorcyzmu Leona XIII: In nomine Jesu 
Christi Dei i modlitwę do św. Michała Archanioła. Innymi razy, i wielu tak czyni, odmawia się 
hymn albo przynajmniej jakieś wezwanie do  Ducha  Świętego. Potem postępuje się zgodnie z 
Rytuałem.

Antyfona

Nie pamiętaj, Panie 
win naszych ani win naszych rodziców 
i nie karz nas za nasze grzechy
Ojcze nasz...
I nie wódź nas na pokuszenie,
Ale nas zbaw od Złego.

Psalm 54 (53 )

Boże, zbaw mnie, w imię swoje,
swoją mocą broń mojej sprawy!
Boże słuchaj mojej modlitwy,
nakłoń ucha na słowa ust moich!
Bo powstają przeciwko mnie pyszni,
a gwałtownicy czyhają na moje życie;
nie mają Boga przed swymi oczyma.
Oto Bóg mi dopomaga,
Pan podtrzymuje me życie.
Niechaj zło spadnie na moich przeciwników
i przez wzgląd na swą wierność zniwecz ich!
Będę Ci chętnie składać ofiarę,
sławić Twe imię, bo ono jest dobre,
bo wybawi mnie z wszelkiej udręki,
a moje oko ogląda hańbę moich wrogów. 
Chwała Ojcu...

109

background image

-Zbaw swego sługę (swoją służebnicę)
-Boże mój, ponieważ nadzieję pokłada w Tobie.
-Bądź dla niego (niej), Panie, wieżą warowną.
-Wobec nieprzyjaciela.
-Niech nieprzyjaciel nie będzie mógł nic mu (jej) uczynić.
-A syn nikczemności niech nie będzie mógł mu (jej)
zaszkodzić.
-Wyślij, Panie, Twoją pomoc, ze świętego miejsca.
-I z Syjonu przyślij mu (jej) obronę.
-Panie, wysłuchaj moją modlitwę.
-A moje wołanie niech do Ciebie przyjdzie.
-Pan z wami
-I z duchem twoim.

 Módlmy się.

  Boże, u którego jest zawsze miłosierdzie i przebaczenie: Wysłuchaj naszą modlitwę; ażeby ten 
Twój   sługa   (Twoja  służebnica),  związany   łańcuchem   grzechów,   otrzymała   łaskawe 
przebaczenie   Twojej   miłosiernej   miłości.   Święty   Panie,   Ojcze   wszechmogący,   Boże 
przedwieczny, Ojcze naszego Pana Jezusa Chrystusa, który skazałeś tego tyrana odstępcę na 
wieczną   gehennę   i   przysłałeś   na   ten  świat   Twojego   Jednorodzonego   Syna,   aby   pokonał   tą 
ryczącą   istotę:   przybądź   szybko,   przyśpiesz   swoje   nadejście,   aby   wyrwać   mu   człowieka, 
którego stworzyłeś na swój obraz i podobieństwo, ocalając go od zniszczenia i od złego ducha. 
O Panie, napełnij strachem przed Tobą tą bestię, która sieje zniszczenie w Twojej winnicy. 
Udziel   Twoim   sługom   ufności,   aby  mogli  z   całych   sił   walczyć   przeciwko   najgorszemu 
smokowi, tak aby on nie gardził tymi, którzy ufają Tobie i nie mógł powiedzieć tego, Co już 
kiedyś faraon powiedział Mojżeszowi: "Nie znam Boga i nie uwolnię Izraela i nie pozwolę mu  
odejść". Niech zmusi go Twoja potężna prawica do wyjścia z twojego sługi (twojej służebnicy) 
ażeby nie sądził, że może trzymać jako więźnia, tego (tą), którego (którą) Ty raczyłeś Stworzyć 
na Twój obraz i którego (którą) Ty odkupiłeś przez Twojego Syna. Który z Tobą żyje i króluje 
w jedności Ducha Świętego, na wieki wieków.
-Amen.

  Uwaga! W tym miejscu Rytuał zamieszcza modlitwę, która zaczyna się od słów Praecipio tibi. 
Z doświadczenia  o.  Candido  i jego uczniów wynika, iż jest to bardzo skuteczna modlitwa; 
zawiera   ona   pytania,   dlatego   może   trwać   bardzo   długo;   niekiedy   jest   to   modlitwa,   która 
prowadzi do rozwiązania. Ja mam w zwyczaju, idąc za przykładem o. Candido, odmawiać ją na 
końcu, kiedy zły duch jest już osłabiony egzorcyzmami.

Módlmy się.

Rozkazuję tobie, kimkolwiek jesteś, duchu nieczysty i wszystkim twoim towarzyszom obecnym 
w   tym   słudze   (w   tej   służebnicy)   Boga,   abyś   przez   tajemnicę   wcielenia,  męki,  (śmierci), 

110

background image

zmartwychwstania   i   wniebowstąpienia   Pana   naszego,   Jezusa   Chrystusa;   przez   misję   Ducha 
Świętego;   (przez   niepokalane   poczęcie   Najświętszej   Maryi   Panny   i   przez   jej   Boże 
macierzyństwo); przez powtórne przyjście samego naszego Pana na sąd; powiedział mi twoje 
imię, dzień i godzinę twojego wyjścia i jaki będzie tego znak; i rozkazuję ci być we wszystkim 
posłusznym mnie, szafarzowi Bożemu, choć niegodnemu, i rozkazuję ci nie sprawić w żaden 
sposób szkody temu Bożemu stworzeniu czy tutaj obecnym, bądź temu, co do nich należy.

Słowa Ewangelii według św. Jana (J 11-14)

Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga
- Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo,
i aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością, lecz posłanym ,
aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego -
którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.

Słowa Ewangelii według św. Marka (Mk 16,15-18)

111

background image

   Jezus  rzekł   do   swoich   uczniów:   "Idźcie   na   cały   świat  i  głoście   Ewangelię   wszelkiemu 
stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, ten będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, ten będzie 
potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą 
wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, 
nic nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie".

Słowa Ewangelii według św. Łukasza (Łk 10,17-20)

Wróciło  siedemdziesięciu  dwóch  z  radością  mówiąc:  "Panie,  przez   wzgląd  na  Twoje   imię, 
nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: "Widziałem szatana, spadającego z 
nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej 
potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam 
poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".

Słowa Ewangelii według św. Łukasza (Łk 11,14-22)

   [Jezus]  raz wyrzucał złego ducha u tego, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy 
zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: "Przez Belzebuba, władcę  
złych duchów, wyrzuca złe duchy". Inni  zaś,  chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od 
Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: "Każde królestwo wewnętrznie 
skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się 
ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli 
Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni 
będą waszymi sędziami. A jeśli ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już 
do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swojego domu, bezpieczne jest jego 
mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której 
polegał, i łupy jego rozda".

-Panie, wysłuchaj modlitwę moją.
-A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
-Pan z wami.
- z duchem twoim.

Módlmy się.

   Panie Wszechmogący, Słowo Boga Ojca, Jezu Chryste, Boże i Stwórco każdego stworzenia: 
Ty, który dałeś świętym Apostołom władzę stąpania po wężach i skorpionach; Ty, który wśród 
wielu Twoich nadzwyczajnych przykazań raczyłeś powiedzieć: "Wyrzucajcie złe duchy", dzięki 
czemu szatan, zwyciężony Twoją mocą, został strącony z nieba jak błyskawica; oto z lękiem i  
drżeniem wzywam, błagając, Twojego świętego imienia, abyś, po udzieleniu mi przebaczenia 
wszystkich moich grzechów, raczył dać mi, Twojemu niegodnemu słudze, niewzruszoną wiarę i 
siłę   do   zaatakowania,   z   pewnością   i   wiernością   Twojemu  poleceniu,  tego   okrutnego   złego 
ducha i abyś pozwolił mi odczuć wspierającą mnie siłę Twojego ramienia. Proszę o to w Twoje 

112

background image

imię, Jezu Chryste, nasz Panie i Boże, który przyjdziesz sądzić ogniem żywych i umarłych i 
wszystkie czasy.
-Amen.

TRZY WIELKIE EGZORCYZMY

   Po  uczynieniu znaku krzyża na sobie i na opętanym,  egzorcysta zakłada stułę na szyję i 
kontynuuje, trzymając prawą rękę na głowie chorego.
-Oto Krzyż Pański, uciekajcie nieprzyjacielskie zastępy.
-Zwycięża Lew z pokolenia Judy, ze szczepu Dawida.
-Panie,wysłuchaj modlitwę moją.
-A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie. 
-Pan z wami.
-I z duchem twoim.

Módlmy się.

   Boże  i Ojcze naszego Pana Jezusa Chrystusa wzywam Twego świętego imienia i proszę 
pokornie o okazanie  Twojego  miłosierdzia, abyś raczył udzielić mi pomocy  przeciwko  temu 
złemu duchowi i przeciwko każdemu duchowi nieczystemu, który dręczy to Twoje stworzenie.
Przez Naszego Pana Jezusa Chrystusa.
-Amen.

Pierwszy egzorcyzm

Egzorcyzmuję  ciebie duchu nieczysty, każde wtargnięcie nieprzyjaciela, każdą zjawę, każdy 
legion diabelski, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa: nakazuję ci odstąpić i wyjść z tego 
stworzenia Boga.  On sam tobie to nakazuje. On, który nakazał ci spaść z wysokości niebios do 
najniższych warstw ziemi. On ci to rozkazuje; Ten, który rozkazuje morzu, wiatrom i burzom. 
Słuchaj   i   drżyj,   o   szatanie,   nieprzyjacielu   wiary,   przeciwniku   ludzi,   przyczyno   śmierci, 
złodzieju życia, przeciwniku sprawiedliwości, korzeniu zła, zarzewiu wad, zwodzicielu ludzi, 
kłamco  narodów,  podszepcie  zazdrości, początku  skąpstwa,  przyczyno niezgody,  przyczyno 
cierpienia. Dlaczego tam przebywasz i stawiasz opór, podczas gdy wiesz, że  Chrystus  Pan 
zniweczył twoje plany? Lękasz się Tego, który został ofiarowany w Izaaku, został sprzedany w 
osobie  Józefa,  został  zabity  w  figurze  baranka,  został  ukrzyżowany  jako  człowiek  i  potem 
zatriumfował   nad   piekłem.  Odejdź  w   imię   Ojca,   Syna   i   Ducha   Świętego.   (Za  przyczyną 
Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej), ustąp miejsca Duchowi Świętemu, na mocy tego 
znaku świętego Krzyża naszego Pana Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje 
i króluje, Bóg przez wszystkie wieki wieków.
-Amen.

-Panie, wysłuchaj mojej modlitwy.
-A Wolanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
-Pan z wami.

113

background image

-I z duchem twoim.

Módlmy się.

   O  Boże,   Stwórco   i   obrońco   ludzkości;   Ty,   który   ukształtowałeś   człowieka   na   Twoje 
podobieństwo, wejrzyj na Twojego sługę (Twoją służebnicę), który(a) został(a) pochwycony(a) 
podstępem ducha nieczystego; którego (którą) starożytny wróg, dawny nieprzyjaciel ludzkości, 
otacza strasznym strachem, napełnia lękiem jego (jej) umysł, atakuje terrorem i trwogą, czyniąc 
go (ją) drżącym (drżącą) ze strachu. Zniszcz, o Panie, siłę złego ducha, oddal jego podstępne 
zasadzki; niech ucieknie daleko próżny kusiciel. Niech znak Twojego imienia chroni Twojego 
sługę (Twoją służebnicę) i niech doświadczy on (ona) bezpieczeństwa na ciele i duszy. Strzeż 
tego, co jest w jego (jej) sercu (duszy), ochraniaj jego (jej) wnętrzności, umocnij jego (jej) 
serce. Niech ucieknie z jego (jej) duszy strach przed mocą nieprzyjaciela. Udziel łaski, Panie, na 
mocy tego wezwania Twojego najświętszego imienia, aby ten, który dotąd napełniał terrorem, 
sam   uciekł   sterroryzowany   i   pokonany,   ażeby   ten   Twój   sługa   (ta   Twoja   służebnica)   mógł 
(mogła) należycie ci służyć, umocniony(a) w sercu i umyśle.
-Amen.

Drugi egzorcyzm

   Nakazuję  tobie, starożytny wężu, w imię Sędziego żywych i umarłych, twojego Stwórcy, 
Stwórcy świata, w imię Tego, który ma moc stracić cię do piekła, ażebyś wyszedł natychmiast, 
ze strachem i z twoim wściekłym wojskiem, z tego sługi Bożego (z tej służebnicy Bożej),  
który(a) odwołał(a) się do Kościoła. Nakazuję ci  ponownie, nie mocą mojej słabości, lecz mocą 
Ducha Świętego, wyjść z tego sługi (tej służebnicy) Boga, którego (którą) Bóg wszechmogący 
stworzył na swoje podobieństwo.
Ustąp więc, ustąp nie mnie, lecz szafarzowi Chrystusa. Nakazuje ci to władza Tego, który cię 
ujarzmił swoim Krzyżem. Drżyj wobec mocy Tego, który zwyciężywszy piekielne cierpienia, 
wyprowadził  dusze  do  światła.  Niech  wejdzie  w  ciebie   strach  przed  ciałem  człowieka,  lęk 
wobec obrazu Boga. Nie możesz stawiać oporu ani zwlekać ze swoim odejściem z tej osoby po 
tym, jak Chrystus upodobał sobie zamieszkać w ludzkim ciele.
   I abyś nie uważał mnie za godnego pogardy, od kiedy znasz mnie jako wielkiego grzesznika, 
niech rozkazuje ci Bóg  *.  Niech ci to nakaże majestat Chrystusa  *  Niech ci to nakaże Bóg 
Ojciec  *  Niech ci to nakaże Bóg Syn  *  Niech ci to nakaże Bóg Duch Święty  *  Niech ci to 
nakaże tajemnica Krzyża (Niech ci to nakaże Najświętsza Maryja Panna, Matka Boża * która 
od pierwszej chwili swojego Niepokalanego Poczęcia, swoją pokorą zmiażdżyła twoją pyszną 
głowę. Niech ci to rozkaże wiara świętych apostołów Piotra i Pawła * i wszystkich Świętych 
Niech ci to nakaże krew Męczenników * Niech ci to nakaże czystość serc Wyznawców * Niech 
ci to nakaże pobożne wstawiennictwo wszystkich Świętych mężczyzn i kobiet  *  Niech ci to 
nakaże moc tajemnic wiary chrześcijańskiej  *  Wyjdź więc,  buntowniku.  Wyjdź  podżegaczu, 
pełny wszelkiego podstępu  i fałszu,  nieprzyjacielu  cnót,  prześladowco  niewinnych.  Odejdź, 
nieszczęsny; odejdź próżny.  Zrób  miejsce Chrystusowi, w którym nie ma niczego  z  twoich 
dzieł: On cię obnażył, zniszczył twoje królestwo, związał cię i zwyciężył i zniweczył twoje  
kłamstwa;   wrzucił   cię   w   nieprzeniknione   ciemności,   gdzie   tobie   i   twoim  naśladowcom 

114

background image

wyznaczył   koniec.   Dlaczego   stawiasz   zuchwały   opór?   Dlaczego   ośmielasz   się   odmawiać? 
Zawiniłeś wobec Boga Wszechmogącego, którego rozkazów nie posłuchałeś. Zawiniłeś wobec 
Jego   Syna,   naszego   Pana,   Jezusa   Chrystusa,   którego   ośmieliłeś   się   kusić   i   postanowiłeś 
ukrzyżować. Zawiniłeś wobec ludzkości, której dałeś do picia śmiertelną truciznę, nakłaniając 
ją do zła.
  Nakazuję ci więc, smoku najgorszy, w imię Baranka * nieskalanego, który przeszedł, stąpając 
po wężach i pokonał lwa i smoka, abyś wyszedł z tego mężczyzny (z tej kobiety) * abyś odszedł 
z Kościoła Bożego * Drżyj i uciekaj, ponieważ wezwaliśmy imienia tego Pana, którego boi się 
straszliwie   piekło;   Tego,   któremu   są   poddane   Moce   niebieskie,   Władze,   Panowania;   Tego, 
którego wysławiają Cherubiny i Serafiny nieprzerwanie śpiewając: "Święty, święty, święty jest 
Pan, Bóg zastępów". Nakazuje ci Słowo  *  które stało się Ciałem. Nakazuje ci to Ten, który 
zrodził   się   z   Dziewicy   (Maryi).   Nakazuje   ci   to   Jezus  *  Nazarejczyk,   który   wtedy,   gdy   ty 
walczyłeś z Jego uczniami, nakazał ci wyjść z tego człowieka, kiedy już byłeś pokonany i 
rozciągnięty; którego nie wahałeś się prosić, gdy kazał ci wyjść z tego człowieka, aby pozwolił 
ci wejść w stado świn. Dlatego wyjdź z tego mężczyzny (z tej kobiety)  *  zmuszony w imię 
Tego, który go (ją) stworzył.
Daremny dla ciebie jest ten opór * Trudno jest ci wierzgać przeciwko ościeniowi * Ponieważ 
im bardziej opóźniasz swoje wyjście, tym bardziej powiększasz swoją karę wieczną, gdyż nie 
gardzisz ludźmi, lecz Tym, który panuje nad żywymi i umarłymi; Tym, który przyjdzie sądzić  
ogniem żywych i umarłych i wszystkie czasy.
-Amen.
-Panie, wysłuchaj mojej modlitwy.
-A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
-Pan z wami.
-I z duchem twoim .

Módlmy się.

Boże  nieba i ziemi, Boże Aniołów, Boże Archaniołów,  (Boże  Patriarchów), Boże Proroków, 
Boże Aposotołów, Boże Męczenników, (Boże Wyznawców), Boże dziewic; Boże, który masz 
moc dać życie po śmierci, odpoczynek po trudzie; gdyż nie istnieje inny Bóg oprócz Ciebie ani 
nic   prawdziwego   nie   może   istnieć,   jeżeli   nie   Ty,   Stwórca   nieba   i   ziemi,   który   jesteś  
prawdziwym   Królem,   którego   królestwo   nie  zna  końca:   pokornie   błagam   majestat   Twojej 
chwały, abyś raczył uwolnić tego Twojego sługę (Twoją służebnicę) od duchów nieczystych. 
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.
-Amen .

Trzeci egzorcyzm

   Rozkazuję  tobie, wszelki duchu nieczysty, każda zjawo,  każdy  podstępie szatana, w imię 
Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, który po chrzcie Janowym został zaprowadzony na pustynię i 
pokonał cię w twoim własnym domu, abyś przestał dręczyć tego człowieka, którego Bóg z 
prochu   ziemi   uczynił   ku   chwale   swojego   majestatu.   Drżyj,   widząc   w  człowieku  godnym 
współczucia nie ludzką kruchość, lecz obraz Boga wszechmogącego. Dlatego ustąp Bogu, który 

115

background image

cię pogrążył w czeluści, ciebie i twoją złość, w osobie faraona i jego wojska, przez  swojego 
sługę   Mojżesza.  Ustąp  Bogu,   który   zmusił   cię   do   ucieczki,   wyrzucając   cię   przy   pomocy 
duchowych śpiewów z króla Saula, przez swojego wiernego sługę Dawida. Ustąp Bogu, który 
potępił cię w osobie zdrajcy, Judasza Iskarioty.  Bowiem  uderza  cię  Boskimi razami  *  Ten, 
przed którego obliczem ty z twoimi legionami powiedziałeś drżąc i błagając: "Co jest między  
nami a Tobą, Jezusie, Synu Boga najwyższego? Przyszedłeś przed czasem dręczyć nas?". Pali 
cię ogniem wiecznym Ten, który na końcu czasów powie złym: "Odejdźcie ode mnie, przeklęci; 
odejdźcie w ogień wieczny, który został przygotowany diabłu i jego aniołom". Bowiem dla 
ciebie, o próżny, i dla twoich aniołów będą, przygotowane robaki, które nigdy nie umierają. Dla 
ciebie i dla twoich aniołów jest przygotowany piec niewygasający. Ponieważ jesteś księciem 
przeklętej zbrodni; ty jesteś autorem kazirodztwa; ty jesteś głową, świętokradztwa; ty jesteś  
mistrzem   najgorszych   uczynków;   ty   jesteś   nauczycielem   heretyków;   ty   jesteś   wynalazcą, 
wszelkiej nieprzyzwoitości.
  Wyjdź * więc, o próżny; wyjdź * nikczemniku; wyjdź * z całym twym podstępem.
   Ponieważ Bóg chce, aby człowiek był Jego świątynią. Dlaczego więc upierasz się, aby tutaj 
pozostać? Oddaj chwałę Bogu * Ojcu wszechmogącemu, przed którego obliczem każde kolano 
się zgina. Zrób miejsce Panu naszemu Jezusowi * Chrystusowi, który dla zbawienia człowieka 
wylał swoją, Przenajświętszą, Krew. Pozwól wejść Duchowi * Świętemu, który przez swojego 
błogosławionego apostoła Piotra pokonał cię wyraźnie w osobie Szymona maga; który
potępił twoje kłamstwa  w małżonkach Ananiaszu i  Safirze;  który  cię zabił w  osobie króla 
Heroda, odmawiającego oddania czci Bogu. On wyrzucił cię na zatracenie za pośrednictwem 
swojego   apostoła   Pawła,   czyniąc   ślepym   maga   Elimasa;   za   pośrednictwem   tego   samego 
apostoła kazał ci wyjść z Pitonessy, rozkazując ci swoim słowem.
   Dlatego,  (przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej), odejdź teraz  * 
odejdź sobie * o kłamco. Twoją, siedzibą, jest pustynia; twoim mieszkaniem jest wąż; upokorz 
się i upadnij na twarz. Nie masz już czasu, aby czekać. Oto bowiem zbliża się szybko Pan  
mający władzę: przed Nim płonie ogień, poprzedza Go i pali wokół wszystkich Jego wrogów. 
Podczas gdy możesz okłamywać człowieka, nie możesz wyśmiewać się z Boga. To wyrzuca cię 
Ten, przed którego wzrokiem nie ma nic ukrytego. Wyrzuca cię Ten, którego mocy są poddane 
wszystkie rzeczy. Wyrzuca cię Ten, który przygotował dla
ciebie i twoich aniołów ogień wieczny. Z Jego ust wychodzi miecz (obosieczny): to Ten, który 
przyjdzie sądzić ogniem żywych i umarłych i wszystkie czasy.
-Amen.

  Dlaczego tak trudno znaleźć egzorcystę? Aby odpowiedzieć na to pyta nie, wystarczy krótkie 
spojrzenie na historię egzorcyzmów, od czasów Chrystusa aż po dzień dzisiejszy. Dzięki temu 
będziemy mogli zrozumieć, dlaczego duchowieństwo jest tak bardzo nie przygotowane i nie 
dowierzające.
Zły duch znajduje się w dobrej sytuacji, ponieważ gdy upada wiara wtedy rozwija się zabobon i 
różne   jego   formy   (magia,   satanizm,   sekty   nowa   religijność,   spirytyzm),   które   mają   swoje 
korzenie w okultyzmie

116

background image

W swojej kolejnej książce autor podejmuje te tematy i stara się wypełnić lukę informacyjną: bez 
konkretnej   informacji   nie   można   wiedzieć,   gdzie   kryje   się   niebezpieczeństwo.   Kapłani, 
wychowawcy i rodzice powinni znać rzeczywistość, tak mocno rozreklamowaną przez media.
Jednym z najpoważniejszych problemów jest rozróżnienie między chorobami psychicznymi a 
chorobami pochodzącymi od złego ducha. Ten właśnie temat zostaje pogłębiony wraz z grupą 
psychiatrów.   "Odwołanie   się   o   pomoc   do   egzorcysty   jest   ostatnią   rzeczą,   o   jakiej   należy 
pomyśleć   stwierdza   autor,   który   odsyła   do   zwyczajnych   środków   łaski   i   do   modlitwy   o 
uwolnienie.
W książce nie brakuje i innych interesujących zagadnień, np. czy możliwa jest obecność w 
danej   osobie   duszy   zmarłego.   Ponadto   załączone   tłumaczenie   formuły   egzorcyzmu   z 
obowiązującego do stycznia 1999 rok Rytuału Rzymskiego.

* * * 

Ks.  Gabriele   Amorth  urodził  się   w   Modeni  (Włochy)  w   1925   roku.  Jest  doktorem   prawa, 
kapłanem   Towarzystwa   Świętego   Pawła,   dziennikarzem   znanym   z   licznych   artykułów 
publikowanych   na   tematach  tygodnika   Famiglia   Cristiana;   zasłynął   także   jako   redaktor 
naczelny miesięcznika Madre di Dil autor artykułów z dziedziny mariologii; napisał też wiele 
książek o tematyce maryjnej. Jest członkiem Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej 
egzorcystą diecezji rzymskiej oraz przewodniczącym
Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów.

Ksiądz  Gabriele Amorth urodził się w Moden  w  1925 roku. Jest doktorem prawa, kapłanem 
Towarzystwa   Świętego   Pawła;   dziennikarzem,   znany  z  licznych   artykułów   ogłaszanych   W 
Famiglia   Cristj  na  (Rodlina   GhrleSGijanska);   zasłynął   także   jako   redaktor   naczelny 
miesięcznika Madre di Dio (Mat Bola) i autor artykułów z dziedziny mariologii. Napisał wiele 
książek, z których cztery poświęcił Matce Bożej. Jest członkiem Papieskiej Międzynarodowej 
Akademii Maryjnej i egzorcystą diecezji rzymskiej. Stał się także znany dzięki swej ostatniej 
książce pt. „Nuovi racconti di un esorcista” (Nowe wyznania egzorcysty).

117