background image

Link do źródła

http://jankepost.salon24.pl/465011,viktor-orb-n-dla-salon24-podstawowym-

problemem-jest-suwerennosc

 

 

Viktor Orbán dla Salon24: Podstawowym problemem jest suwerenność 

 
 
 

        

 

 

 

 

 
W  najbliższym  czasie  do  księgarni  trafi  moja  książka  o  Viktorze  Orb

á

nie,  nad  która 

pracowałem przez ostatni rok. Podczas jednego  ze spotkań zadałem premierowi Wegier 
zgodził się odpowiedzieć na pytania, które  przekazali blogerzy Salonu24. 
 
-  Po  co  Pan  to  wszystko  robi?  Co  jest  celem  Pańskiej  działalności  jako 
polityka?
 
- Jest jeden stały element mojej działalności, który była ważny i pod koniec lat 80. i   na 
początku  90.  I  jest  aktualny  teraz.  To  przywrócenie  suwerenność  naszego  państwa. 
Przywrócenie suwerenności, która nie jest zapewniona raz na zawsze. Po drugie - zawsze 
miałem w głowie ideę, żeby kraje środkowoeuropejskie, wśród nich Węgry, były pewnego 
dnia  tak  silne,  jak  by  mogły  być,  gdyby  nie  zdarzyła  się  pierwsza  wojna  światowa.  To 
znaczy, by były bardziej rozwinięta niż zachodnia część kontynentu. Chcę, by Węgry stały 
się jednym z najbardziej konkurencyjnych państw na świecie. Węgry jako takie, to bardzo 
trudna  i   skomplikowana  struktura.  Ale  to,  co  Węgrzy  mają  w  sobie  jest  bardzo  silne  i 
konkurencyjne i pozytywne.  Nasza historia, nasze błędy, dobrze zorganizowani wrogowie 
zatrzymali  nas  w  rozwoju.  Te  wszystkie  czynniki  zablokował  y  nam   możliwość 
budowa  silnego państwa. Moim celem jest więc odzyskanie pełnej  suwerenność Węgier i 
stworzenie  możliwości  rozwoju  i  wykorzystania  talentu  Węgrów.   Chcę  zbudować 
autostradę,  która  pozwoli  Węgrom  pędzić  do  przodu.  Ale  cały  czas,  niestety, 
podstawowym problemem jest suwerenność. 

background image

 
- Węgry nie są dziś suwerennym krajem? 
-  My,  Węgrzy  wierzymy  w  jedność  europejską,  w  europejską  współpracę.  Wielką 
wartością jest to,  że należymy  do Unii Europejskiej. Ponad 76% eksportu kieruje się do 
krajów  unijnych,  69,5%  importu  zaś  pochodzi  UE.  Rząd  węgierski  ma  w  ramach  Unii 
pewną  przestrzeń  ruchu,  może  i  chce  wpływać  na  decyzje  organów  unijnych.  W  Unii 
Europejskiej  główną  regułą  jest  współpraca.  Węgry  chcą  współpracować  i  wspólnych 
interesów  z  innymi.  Wcale  nie  jest  łatwe,  bo  mamy  do  czynienia  z  27  krajami 
członkowskimi.  Interesy  poszczególnych  krajów  bywają  sprzeczne,  musimy  więc 
dyskutować.  Przestrzeń  ruchu  taka  wielka,  na  ile  dany  rząd  ma  siłę  ją  wywalczyć. 
Przestrzeń  ruchu  Węgier  została  poważnie  zmniejszona  przez  poprzednie  rządy 
socjalistów  i  liberałów.  Przestrzeń  ruchu  została  dalej  jest  ograniczona  przez  kryzys 
gospodarki światowej, skutkiem czego Unia Europejska podjęła decyzje o wprowadzeniu 
surowych reguł finansowo-gospodarczych. 
Celem naszego rząd, który ma za sobą dwie trzecie głosów w parlamencie, jest określanie 
węgierskich interesów  narodowych,  ich konsekwentne reprezentowanie. Rząd węgierski 
ma czytelne cele i jest gotów podjąć  rozmowy wyłącznie o  tym, w jaki sposób można te 
cele osiągnąć. Tak właśnie wygląda rzeczywiste reprezentowanie interesów narodowych. 
Musimy  bronić  interesów  Węgier  i,  zależnie  od  wymogów  danej  sytuacji,  mądrze 
podejmować negocjacje lub wręcz twardo przystąpić do walki. W minionych dwóch latach 
w Brukseli udało nam się poszerzyć przestrzeń ruchu. 
 
- Co oznacza suwerenność w XXI wieku? 
- W Europie przewagę dziś mają ci, którzy uważają, iż od suwerenności i myśli narodowej 
należy  przechodzić  w  kierunku  ponadnarodowym.  Rząd  Węgier  reprezentuje  myśli 
inaczej.  Inaczej  myślimy  o   cywilizacji  i  kulturze  europejskiej.  Dla  nas  zachowanie 
najlepszych  tradycji  europejskich  to  dbanie  o  suwerenność,  to  utrzymanie  silnych 
europejskich narodów. Silna Europa jako taka, sama z siebie nie jest możliwa. To fikcja. 
Wyłącznie  silne  narody  mogą  przyczynić  się  do  tego,  by  nasz  kontynent  znów  odnosił 
sukcesy. Tylko w ten sposób możemy stworzyć silną Unię Europejską. 
 
-  Jaką  rolę  może  spełnić  dziś  Europa  Środkowa?  Czy  możemy  wykorzystać 
obecny kryzys, jako chorobę, która nie zabija lecz wzmacnia organizm?
 
- Przeżywamy ciężkie czasy, ale mamy przed sobą świetlaną przyszłość. Sto lat temu przed 
Europą  Środkową  nie  było  takich  możliwości  jakie  są  teraz.  Pokazują  to  twarde 
makroekonomiczne  wskaźniki.  Ale  najważniejszy  jest  argument  historyczny.  Obecny 
kryzys  oznacza,  że  ludzie  muszą  inaczej  i  więcej  pracować,  żebyśmy  mieli  szansę  na 
rozwój. My tutaj, w  Środkowej Europie jesteśmy do  tego przyzwyczajeni.  Od stu  lat nic 
innego  nie  robimy.  Zachód  w  minionym  pięćdziesięcioleciu  raczej  tracił  impet  i  wolę 
walki. Obecny kryzys nie tylko nas nie osłabi, lecz nas wzmocni. Ostatnio czytałem sporo 
książek  o  Środkowej  Europie.  Analizowałem,  co  myśleli  o  tej  części  kontynentu  w 
minionych  150  latach  Polacy,  Niemcy,  Węgrzy,  Austriacy,  w  tym  Habsburgowie. 
Proponuję, by Polacy przemyśleli to bardzo poważnie. Kwestie te niebawem będą bardzo 
ważne: jak ma wyglądać nasza Europa Środkowa? 
 
- Dawne państwa postkomunistyczne ciągle są dużo słabsze gospodarczo. 

background image

-  Europa  Środkowa  jest  znacznie  mniej  zadłużona  niż  Zachód.   Słowacy  i   Czesi,  są 
wstanie sprawić, by ich dług był poniżej 50 procent. Polacy mają dług około 50 procent, 
Węgry  obniżą  zadłużenie  z  78  na  50  procent.  Kraje  Bałtyckie  dobrze  się  trzymają. 
Bułgaria  jest  na  bardzo  dobrym  poziomie.  Nasz  region  staje  sie  coraz  bardziej 
konkurencyjny dla Azji, Chin – relacje z tą częścią świata będą  w krótkim czasie bardzo 
dobrze rozwijać. My będziemy przebudowywać nasz system bankowy tak, by co najmie 50 
procent  należało  do  kapitału  węgierskiego.  Wkrótce  będziemy  wstanie  z  naszymi 
oszczędnościami  finansować  rozwój  kraju.  Taki  moment  nastąpi.  Patrząc  z  zewnątrz,  z 
perspektywy  światowej  Europa  Środkowa  jest   najbardziej  konkurencyjną   częścią 
Europy,  tylko  dziś  jeszcze  tego  nie  widać.  Poprzez  Polskę  jesteśmy  wstanie  dołączyć  do 
regionu państwa bałtyckie, a poprzez Węgry, część Bałkanów. 
 
- Czy pańskim zdaniem należy rozszerzać sojusz Czwórki Wyszehradzkiej  – 
V4,  zapraszając  inne  kraje  Europy  Środkowej  i  powiększając  grupę  do  na 
przykład V10?
 
-  Grupa  Wyszehradzka  istnieje  już  od  20  lat,  a  to  samo  w  sobie  jest  poważnym 
osiągnięciem.  Dysponujemy  podobnym  dziedzictwem  społecznym,  gospodarczym, 
politycznym.  Mamy  wiele  wspólnego  w  sposobie  myślenia,  nic  dziwnego,  że  ta 
współpraca  sie  rozwija.  To  jest  sojusz  całkiem  naturalny.  I  dobry  już  taki,  jaki  jest. 
Jednocześnie  V4  jest  otwarta  również  na  inne  kraje,  przecież  i  dotąd  mieliśmy  wiele 
przykładów spotkań, gdy rozmawialiśmy w rozszerzonym gronie. 
 
- Na czym polega konkurencyjność Europy Środkowej? 
-  Po  obecnym  kryzysie  Węgry  i  razem  z  nią  Europa  Środkowa  według  wszelkiego 
prawdopodobieństwa  będą  najbardziej  konkurencyjnym  regionem  w  Europie.  Naszą 
wielką  zaletą  jest  to,  że  do  ciężkich  czasów  jesteśmy  przyzwyczajeni,  potrafimy  stawiać 
czoło wichurom. W minionych dekadach narody Europy Środkowej nauczyły się walczyć. 
To  dziedzictwo  umożliwia  nam  przeprowadzenie  takich  zmian  i  takiej  przebudowy,  na 
które  w  częściach  Europy   Zachodniej  i  Południowej  nie  można  by  znaleźć  sposobu. 
Możemy być też dumni z naszej wiedzy, pomysłowości, kultury rolniczej i przemysłowej – 
a  to  wszystko  będzie  bardzo  potrzebne,  będzie  odgrywało  poważną  rolę  w  przyszłości. 
Dlatego  też  jestem  przekonany,  że  nasz  region  będzie  najbardziej  konkurencyjną  i 
najdynamiczniej rozwijającą się częścią Europy w najbliższych latach. 
 
- Jak się układa współpraca z obecnym rządem Polski? 
- Polacy są naszymi przyjaciółmi, zawsze nimi też byli. Polska jest silna i odnosi sukcesy. 
My akurat usiłujemy się wydostać z takiego dołka, z którego Polska już wyszła. Wasz kraj 
obecnie  więcej  nam  może  pomagać  i  my  z  radością  przyjmujemy  pomocną  rękę 
przyjaciół. Było też tak, kiedy my byliśmy bardziej do przodu, i wtedy było to naturalne, 
że pomagaliśmy Polakom w ich wysiłkach. Nasza współpraca jest właśnie taka swojska, i 
jakkolwiek obraca się koło fortuny, istotne jest, że Polska zawsze może liczyć na Węgry a 
Węgry na Polskę. 
 
- Co mogą osiągnąć razem Polska i Węgry w Unii Europejskiej? 
-  Po  naszym  przyłączeniu  się  do  UE  w  2004  roku  musiało  trochę  czasu  minąć,  aż 
uświadomiliśmy sobie, że  jeśli chcemy cokolwiek osiągać w Unii, szybko należy zmienić 

background image

poprzedni wyścig do uzyskania pierwszeństwa w członkostwie w konkretną i praktyczną 
współpracę.  Musieliśmy  się  nauczyć  reguł  wspólnego  reprezentowania  interesów, 
podpatrując  jak  to  robią  inni.  Z  Polską  oraz  innymi  krajami  Środkowo-Wschodniej 
Europy – z Rumunią, Bułgarią i krajami bałtyckimi – w wielu dziedzinach mamy wspólne 
interesy  i  cele.  Musimy  wspólnie  walczyć  i  ich  realizację.  Następny  wieloletni  budżet 
unijny, polityka kohezyjna i energetyczna to sprawy, w których tylko razem mamy szansę 
osiągać pozytywne wyniki. Nasza pozycja wyjściowa ku temu jest bardzo dobra: wystarczy 
popatrzyć na liczbę naszych głosów w radzie UE  – i już wiadomo, że w Unii stanowimy 
decydującą wspólnotę. 
 
-  Wobec  tego  jak  to  osiągnąć?  I  co  oznacza  to  dla  politycznej 
rzeczywistości  Unii Europejskiej?
 
- Kryzys, który obciąża Węgrów i którego złe skutki obciążały też inne narody Środkowej 
Europy,  i  nadal  nad  nimi  ciążą,  jednocześnie  oznacza  także  szansę.  Doprowadził  on 
bowiem do ważnych odkryć: przyczynami wybuchu kryzysu oraz hamulcami wychodzenia 
z  niego  są  głębokie,  od  dawna  kształtujące  się  procesy,  które  trzeba  zatrzymać.  Dlatego 
my  na  Węgrzech  całą  naszą  energię  koncentrujemy  na  fundamentalnej  przebudowie 
kraju.  Efekty  naszych  działań  będą  odczuwalne  w  dalszej  perspektywie.  Zmniejszamy 
zadłużenie  państwa,  reorganizujemy  systemy  mające  bezpośredni  wpływ  na  życie  ludzi: 
podatki, edukację, służbę zdrowia. Tylko w ten sposób możemy dojść do tego, by Europa 
Środkowa wyszła z kryzysu wzmocniona i stała się jeszcze ważniejszym niż dotąd aktorem 
w formowaniu polityki europejskiej. 
 
- Jak jest wymarzona pańska Unia Europejska? 
- Jozsef Antall powiedział kiedyś w naszym parlamencie: „Jeśli nie jesteś dobry Węgrem, 
nie  możesz  być  dobrym  Europejczykiem”.  Jak  tak  to  sobie  wyobrażam.  Dobra  Unia,  to 
dobrzy  Francuzi,  dobrzy  Niemcy,  dobrzy  Polacy,  którzy  dobrze  zrozumieją  swoja 
tożsamość narodową, którzy - każdy na swój sposób  - widzą Europę.  Polak, Węgier, czy 
Francuz, każdy nas  widzi Europe trochę inaczej i to jest wartość.  Musimy odrzucić ten 
uniwersalizm  europejski,  który  zmusza  nas  do  patrzenia  na  Europę  tylko  przez  jedne 
okulary. Każdy ma soje okulary, przez które musi patrzeć. Musimy być dumni z różnych 
tożsamości europejskich,  z naszej różnorodności. I musimy tę różnorodność wyrażać w 
różnych dziedzinach życia. Polacy nie maja z tym specjalnych problemów. Kiedy jestem w 
Polsce,  czuję,  że  jestem  w  Polsce  a  nie  gdzie  indziej.  To  jest  kraj,  w  którym  ludzie  są 
dumni ze swojej narodowości, z tego, że są Polakami. Polska jest pełna Polaków, którzy 
myślą  o  sobie:  jesteśmy  Polakami  i  jesteśmy  dumni,  odnosimy  ten  sukces  także  jako 
Europejczycy.  Jak  mam  trochę  czasu,  siedzę  w  Polsce,  lubię  obserwować  jak  ludzi 
chodzą.  Polacy dobrze chodzą. Maja dobry sposób chodzenia. Wyglądają na ludzi, którzy 
wiedzą,  że  muszą  cos  jeszcze  zrobić  na  tym  świcie,  że  są  w  stanie   załatwić  te  sprawy, 
które  mają  do  załatwienia.  Jak  widzę  Polaków,  to  widzę  ludzi,  którzy  myślą:  mamy 
przyszłość, odnosimy sukces, a nasz sukces może też pomóc Europie.  Proszę spojrzeć jak 
chodzą Węgrzy. Większość chodzi tak, jakby nie byli pewni czy rzeczywiście zmierzają w 
dobrym kierunku. Zastanawiają się, czy w ogóle ma sens iść, tam gdzie idą. Są niepewni i 
zmęczeni. To widać po ich ruchach. To jest odczuwalne, że nie ufają w swoją przyszłość. 
Ale widok jest i tak dużo lepszy niż dwa la temu. Gdyby pan patrzył jak Węgrzy chodzili 
dwa lata temu, zobaczyłby pan szokujący  widok. Ale ciągle nie jest dobrze. 

background image

 
Czy może Pan wyobrazić sobie rozpad Unii? 
- Węgry po zmianie ustroju uczyniły wiele wysiłków, żeby uzyskać członkostwo w NATO i 
Unii  Europejskiej.  Wspomniałem  już,  że  wierzymy  w  jedność  i  współpracę  europejską. 
Dla  Węgier  jest  wielką  wartością,  że  możemy  należeć  do  Unii  Europejskiej.   Ale  Unia 
zmienia się. Walczy z kryzysem gospodarczym i politycznym, przy czym rozwija się dalej i 
rozszerza. Podczas prezydencji Węgier w radzie UE opowiadaliśmy się za jak najszybszym 
zakończeniem  negocjacji  członkostwa  Chorwacji.  Popieraliśmy  dążenia  do  członkostwa 
innych  krajów  regionu  Bałkanów  Zachodnich.  Gdybyśmy  nie  wierzyli  w  przyszłość 
Europy, to byśmy tak nie postępowali.