background image

Ofensywa masonerii 

Nasz Dziennik, 2008-02-04 

Francuska masoneria powiększa swoje wpływy i 
szeregi. Największy wzrost adeptów odnotowuje 
loża Wielki Wschód Francji, która przyjmuje 
corocznie tysiąc nowych członków - twierdzi 
francuski tygodnik "Le Point". Obecnie Wielki 
Wschód liczy 50 tys. masonów. Wśród nich są 
ludzie na kierowniczych stanowiskach, 
przedstawiciele wolnych zawodów i wysokiej rangi 
funkcjonariusze publiczni.
  
 

Motywem wstępowania do masonerii, szczególnie istotnym w sektorze państwowym, jest 
ułatwienie w karierze zawodowej. Wpływy lóż są też bardzo silne w dziedzinie usług na rzecz 
samorządów lokalnych. Niektóre loże niemal w całości prowadzą interesy na prowincji, co 
jest magnesem przyciągającym nowych członków.  
Francuski Wielki Wschód wykazuje też dużą aktywność na arenie międzynarodowej, 
zwłaszcza w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. W państwach byłego bloku 
sowieckiego lokalni masoni przeszli procedurę wtajemniczenia we Francji i stworzyli loże 
podległe obediencji przy ulicy Cadet w Paryżu. Wielki Wschód utworzył też w ostatnim 
czasie swoje oddziały w Libanie i Izraelu. Jest również obecny w Ameryce Północnej, gdzie 
funkcjonuje w ścisłym związku z lożami angielskiej masonerii.  
Równie intensywnie rozwija się Wielka Narodowa Loża Francuska (GLNF), licząca około 50 
tys. masonów. Corocznie powiększa swoje szeregi o 3,5 tys. nowych członków. Chce 
uchodzić za elitarną obediencję, bo aż 38 proc. jej członków to osoby wysoko postawione w 
hierarchii społecznej i zawodowej, co, zdaniem wielkiego mistrza Fran ois Stifaniego, 
"stanowi siłę jej działania i wpływów". Wpływy GLNF są rzeczywiście istotne. Zdaniem 
znanego we Francji publicysty, historyka i politologa, również masona, Alexandra Adlera, 
większość członków Wielkiej Narodowej Loży Francuskiej jest "otwarta i uwrażliwiona na 
wielkie kwestie społeczne". Deklarują się jako przeciwnicy Frontu Narodowego, antyrasiści, 
zwolennicy aborcji. To właśnie tego typu ludzie, uważa Adler, przygotowali wybór Nicolasa 
Sarkozy'ego na prezydenta.  
 
Opanowali szkoły i administrację
  
Największe wpływy mają wolnomularze w rozbudowanej francuskiej administracji. Ich 
głównym bastionem jest szkolnictwo, w którym około tysiąca funkcjonariuszy należy do 
masonerii. Na drugim miejscu plasuje się ministerstwo spraw wewnętrznych z 700 masonami. 
Według najnowszych ujawnionych statystyk jedna czwarta francuskich komisarzy policji 
należy do lóż masońskich. Największą popularnością wśród oficerów cywilnego i 
wojskowego wywiadu cieszy się Wielki Wschód. Doszło do tego, że w niektórych lożach aż 
60 proc. członków stanowią funkcjonariusze policji.  
Tradycją stało się też zatrudnianie doradców-masonów w ministerstwie spraw wewnętrznych, 
gdzie mają za zadanie prowadzenie negocjacji ze związkami zawodowymi policjantów. 
Doszło do tego, że prefektura policji w Paryżu ma własną lożę, podobnie wysocy 
funkcjonariusze wszystkich ministerstw mają swoje stowarzyszenia, np. Koło Joffre - 
przeznaczone dla świata wywiadu. Zaprasza się tam jako prelegentów wyłącznie masonów, 
którzy zobowiązani są do absolutnej dyskrecji na temat osób spotkanych w Kole.  
Problem masońskiej tajemnicy stwarza specyficzne komplikacje, które stanowią temat tabu. 
Bo jak ma zachować się mason prowadzący śledztwo w przypadku sprawy, w której 
podejrzany jest członkiem loży masońskiej?  

background image

O ile wpływy lóż w polityce rosną, o tyle ich znaczenie w gospodarce się zmniejsza. 
Powodem jest prowadzona od kilku lat prywatyzacja wielkich przedsiębiorstw państwowych, 
gdzie masoneria miała wielu członków, takich jak elektryczno-gazowy EDF-GDF, linie 
lotnicze Air France czy wciąż państwowa poczta, w której obecnie niemal co drugi awans 
uzależniony jest od poparcia loży. Francuscy masoni starają się też włączać aktywnie w życie 
stowarzyszeń społecznych. Dochodzi do tego, że członkowie lóż stoją na czele tak ważnych 
organizacji jak np. Liga Szkolnictwa czy kierują instytucjami, które bronią interesów osób 
niepełnosprawnych.  
Aktywność masonów determinuje w dużym stopniu życie francuskiej prowincji, gdzie wiele 
istotnych decyzji podejmowanych jest pod ich wpływem. O ile znikoma liczba masonów 
oficjalnie przyznaje się do członkostwa w loży, o tyle większość ich kolegów okrywa 
tajemnicą swoją masońską działalność, co wbrew deklaracjom jest oznaką totalitaryzmu, 
niejawnych, podstępnych działań mających na celu realizację interesów masonerii.  
 
Oręż w rękach dewiacji
  
Fenomenem ostatnich lat jest powstawanie we Francji lóż masońskich o specyficznym 
grupowym lub ideologicznym charakterze. Przykładem jest wzrost lobby homoseksualistów, 
którzy coraz liczniej zasilają masonerię, by w ten sposób wywierać nacisk na kolejne rządy i 
władze lokalne, domagając się realizacji interesów gejów i lesbijek. W 1999 r. powstało 
stowarzyszenie Dzieci CambacérÝs, utworzone przez homoseksualistę Donalda Potarda, 
przyjaciela Jeana-Paula Gaultiera, który ponad 20 lat był głównym projektantem i dyrektorem 
mody Ungaro Europe i Castelbajac. Gaultier należy od wielu lat do GLNF. To głównie dzięki 
ich wpływom uchwalono w 1999 r. ustawę o PACS (Cywilnym Pakcie Solidarności), 
umożliwiającym homoseksualistom zawieranie oficjalnych związków partnerskich.  
W ramach Wielkiej Narodowej Loży Francuskiej powstała nowa Wielka Loża Kultur i 
Spirytualizmu (GLC). Jej celem jest odcięcie się od "wykroczeń" rodzimej loży i 
"autentyczne" wprowadzenie w życie masońskich haseł: "wolności, równości, duchowości". 
Piętnastu twórców tej loży należy do dyrekcji francuskiego wywiadu i elektrycznego giganta 
EDF. Z racji ideologicznych przesłanek 20 proc. loży stanowią kobiety. Wszyscy jej nowi 
członkowie zobowiązani są przysięgać na "święte księgi". W sytuacji, kiedy kandydat na 
masona jest "niewierzący", przysięga na tzw. białą księgę.  
 
Na najwyższych stanowiskach
  
Masoni są też obecni w świecie francuskiej polityki. Do najbardziej znanych należy zaliczyć 
przewodniczącego Senatu Christiana Ponceleta, ministra spraw wewnętrznych Brice'a 
Hortefeux, socjalistycznego mera Lyonu i przewodniczącego masońskich posłów w 
Zgromadzeniu Narodowym Pierre'a Bourguignona, bliskich współpracowników prezydenta 
Francji: Patricka Balkany'ego, szefa UMP Patricka Devedjiana i poprzednika Nicolasa 
Sarkozy'ego na merostwie w Neuilly Manuela Aechlimana. Masonami są także: sekretarz 
stanu André Santini, i senator, dawny minister, przyjaciel byłego wielkiego mistrza Wielkiego 
Wschodu Alaina Bauera, Michel Charasse.  
 
Wpływy w dawnych koloniach
  
Francuskie loże masońskie nigdy nie zrezygnowały ze swoich wpływów w dawnych 
koloniach. Przywódcy w tych państwach wciąż należą do francuskiej masonerii. Jednym z 
głównych liderów jest prezydent Konga Denis Sassou-Nguesso, wielki mistrz, który 
zainstalował lożę "Miłość i solidarność" w sąsiednim Bangui (stolica Republiki Środkowej 
Afryki), uznaną przez Wielką Narodową Lożę Francuską. Jego masońskim "chrześniakiem" 
jest nie kto inny jak prezydent Republiki Środkowej Afryki Fran ois Bozizé. W imię "Miłości 
i solidarności", masońskich haseł, afrykańscy masoni są popierani przez francuskich braci, 

background image

nawet wtedy, gdy z miłością i solidarnością nie mają nic wspólnego. Masonem jest też 
prezydent Gabonu Omar Bongo.  
 
Sarkozy uległy wobec lóż
  
Wraz z rozszerzaniem się Unii Europejskiej i jej integracją poszczególne loże zaczęły 
konkurować między sobą o zasięg wpływów w Europie. Dotyczy to głównie Wielkiego 
Wschodu Francji i Wielkiej Narodowej Loży Francuskiej. Wielki Wschód dąży do 
utworzenia superstruktury w Brukseli, podczas gdy GLNF opowiada się za większą 
elastycznością form i działania. Oba odłamy masonerii zabiegają o jak najskuteczniejsze 
propagowanie swoich wywrotowych idei, które skrywają pod płaszczykiem demokracji, 
wolności, równouprawnienia, antyrasizmu, wyzwolenia kobiet, w rzeczywistości zaś szerzą 
destrukcję społeczeństwa, rodziny i człowieka. Masoni starający się przedstawiać jako 
szermierze społecznego postępu są jego ewidentnym zaprzeczeniem. Mimo to mają wciąż 
bardzo duże wpływy we francuskim życiu politycznym. Chociaż obecny prezydent Francji 
Nicolas Sarkozy podobno nigdy nie należał do masonerii, to jednak wyraźnie widać, że liczy 
się z lożami. Dlatego premier Fran ois Fillon przyjął w listopadzie 2007 r. wszystkich 
wielkich masońskich mistrzów, a Sarkozy pozytywnie odpowiedział na zaproszenie do 
udziału w zamkniętym posiedzeniu tzw. tenue blanche. Jest to pierwszy tego typu przypadek 
w historii V Republiki. Ostatnim szefem państwa, który przekroczył kolumny masońskiej 
świątyni, był w 1932 r. Albert Lebrun.  
Ostatnio masoni zaprotestowali wobec wypowiedzi Nicolasa Sarkozy'ego o potrzebie 
aktualizacji ustawy z 1905 r. wprowadzającej rozdział Kościoła od państwa. Prezydent jednak 
szybko zapewnił masonerię, że w ustawie tej zostaną zmienione jedynie nieliczne techniczne 
elementy. Plany nowelizacji ustawy będą m.in. przedmiotem tajnej dyskusji w czasie 
spotkania prezydenta Francji z masonami. Jak widać, nic, co ważne, nie może odbyć się bez 
wiedzy i konsultacji z lożami.  

 

Franciszek L. Ćwik 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Masoneria jest wielkim zagrożeniem dla Kościoła 

Nasz Dziennik, 2007-10-24 

Z dr. Peterem Bielikiem, jednym z największych 
słowackich, katolickich specjalistów w kwestiach 
związanych z masonerią, rozmawia Stanisław 
Krajski 
 
 
Pana dorobek obejmuje ponad 200 publikacji. 
Jakiej tematyki dotyczą te prace? 
 
- Podejmuję zarówno problematykę historyczną, jak i 
współczesną. Moje artykuły są często reakcją na 
nieprawdziwe i w taki czy inny sposób oszukańcze 

twierdzenia dotyczące Kościoła katolickiego, przede wszystkim jego przeszłości. Bez 
względu na to, że zakończył się komunizm, stale występują silne tendencje, szczególnie w 
mediach, fałszowania historii. Dotyczy to na przykład kwestii inkwizycji czy procesów o 
czary. Te zafałszowania mają odwieść ludzi od Kościoła katolickiego, spowodować, by 
katolicy źle myśleli o swoim Kościele, żeby wstydzili się swojej wiary, wyrzekali się jej. A 
my przecież nie mamy powodu wstydzić się swojej historii, choć tworzyli ją ludzie słabi. 
Wręcz przeciwnie - mamy być z niej dumni.  
Wiele swoich prac poświęciłem też sprawom słowackim, szczególnie wydarzeniom podczas 
II wojny światowej. Wtedy powstało samodzielne państwo słowackie, którego prezydentem 
był ksiądz katolicki ks. Józef Tiso. W swoich publikacjach broniłem tego kapłana. Starałem 
się pokazać prawdę o nim i I Słowackiej Republice.  
Pisałem też o słowackim powstaniu, które wybuchło w 1944 r., ukazując jego negatywną 
stronę, zwracając uwagę na to, że nie było ono w słowackim interesie. Po 1945 r. powstał kult 
tego powstania. Przedstawiano je jako jedno z największych i najbardziej pozytywnych 
wydarzeń w historii Słowacji. Jeszcze dzisiaj na Słowacji obchodzi się rocznicę jego wybuchu 
jako święto państwowe.  
 
Pisał Pan też wiele o masonerii. Wyszła nawet książka Pana autorstwa na ten temat.  
- Na Słowacji nie ukazała się dotąd, tak jak w innych, większych, krajach europejskich, 
bardziej obszerna publikacja dotycząca masonerii, która by jej nie idealizowała, która 
ukazywałaby zagrożenia, jakie niesie wolnomularstwo.  
 
Dlaczego podejmuje Pan właśnie te, a nie inne problemy?  
- Podejmuję tematy, które dotyczą spraw ważnych i rzadko poruszanych, takie, z którymi 
trudno jest dotrzeć do prawdziwych informacji. Nie każdy ma dostęp do publikacji, których 
nie ma w księgarniach, które zostały wydane ponad 100 lat temu. Nie każdy może studiować 
źródła w archiwach, które są przecież tylko w największych miastach.  
 
Tak przy okazji. Jaka jest obecnie sytuacja Kościoła katolickiego na Słowacji? Wiem, że 
są katolickie gazety i wydawnictwa, katolickie uczelnie czy wydziały na uniwersytetach, że 
jest katolickie radio. Czy jednak katolicy nie zostali przez siły liberalne, lewicowe, masońskie 
zepchnięci na margines życia społecznego?  
- Sytuacja Kościoła katolickiego na Słowacji nie jest najlepsza. Większość dzieci uczęszcza w 
szkole na lekcje religii, ale rodzice najczęściej nie mogą im służyć jako wzór żywej wiary. 
Podczas reżimu komunistycznego zniszczono wiele kościołów. Najgorszy nie jest jednak brak 
kościołów, ale brak katolickich mediów. Działa katolickie radio Lumen ("Światło"), którego 
słucha około 200 tys. ludzi, co stanowi około 5 proc. społeczeństwa. Zaczyna nadawać 
katolicka telewizja, ale brakuje katolickiej prasy. Jest tylko jeden tygodnik o nakładzie 80 tys. 

background image

egzemplarzy (na początku lat 90. - 120 tys.). W liberalnych mediach wciąż wzrasta liczba 
programów antykatolickich. Mało katolików dba o to, by w Sejmie znaleźli się posłowie o 
katolickiej orientacji czy choćby spełniający podstawowe kryteria moralne. Wpływ 
praktykujących katolików na życie społeczne i polityczne jest bardzo ograniczony.  
 
Jak, według Pana, można krótko i celnie scharakteryzować masonerię?  
- Masoneria to autostrada do piekła. Ze względu na swoje dwie główne doktryny - liberalizmu 
i okultyzmu, godzi ona wprost w najważniejsze przykazanie: kochać Boga ponad wszystko. 
Kiedy zaś już nie pełnimy swoich powinności wobec Boga, przestajemy też spełniać swoje 
powinności wobec bliźniego. Masoneria prowadzi ludzi do złamania wszystkich przykazań 
Dekalogu. Bezpośrednio prowadzi do stłumienia religijności w życiu, na przykład likwidując 
szkoły kościelne, skłaniając do pracy w niedzielę (na przykład poprzez otwieranie w tym dniu 
sklepów), zmierza do legalizacji aborcji, eutanazji, rozwodów, homoseksualizmu, pochwala 
pozamałżeńskie życie seksualne, antykoncepcję, propaguje szkodliwe z moralnego, ale 
również zdrowotnego, punktu widzenia obyczaje. Domaga się likwidacji majątku Kościoła 
katolickiego. A to jest przecież rabunek. Swoje cele realizuje często poprzez przemoc i za nic 
ma ludzkie życie i własność prywatną.  
 
Co stanowi, według Pana, najważniejszy element masońskiej doktryny?  
- Biorąc pod uwagę wypowiedzi czołowych wolnomularzy, najważniejszym elementem ich 
ideologii jest gnoza. Gnoza towarzyszy starożytnemu pogaństwu, w którym istotnym 
elementem jest magia.  
 
Kogo masoneria uznaje za swojego największego przeciwnika?  
- Według wypowiedzi głównych ideologów masonerii oraz biorąc pod uwagę ich działalność, 
należy bez żadnych wątpliwości stwierdzić, że za największego swojego przeciwnika masoni 
uważają Kościół katolicki.  
 
Jakie są największe zagrożenia ze strony masonerii dla Kościoła?  
- Największym niebezpieczeństwem dla Kościoła katolickiego ze strony masonerii jest 
wnikanie jej zasad w myślenie i, co za tym idzie, działanie katolików, zwłaszcza 
duchownych. Obecnie mamy wielu katolików, którzy pod wpływem grzechu pierworodnego i 
masońskiej propagandy zachowują się tak, jakby służyli dwóm panom. Z jednej strony 
uważają się za katolików, a z drugiej strony przyjmują w myśleniu i w praktyce podstawowe 
zasady wolnomularstwa: nieograniczoną dopuszczalność aborcji, antykoncepcji, 
pozamałżeńskiego życia seksualnego, rozwodów, sterylizacji itp. A przecież Chrystus jasno 
powiedział: "Nie będziesz dwóm panom służył".  
 
A jakie zagrożenia stwarza masoneria dla państw narodowych, dla Słowacji, dla Polski?  
- Wolnomularstwo chce zniszczyć państwa narodowe. Chce wytworzyć jedno państwo 
światowe, dla którego europejskie federalne państwo jest tylko formą wstępną, przejściową. 
Polska i Słowacja mają przekształcić się w mało znaczące administracyjne jednostki tego 
organizmu, o których będzie się stanowić poza ich terytorium. Charakterystyczne dla państwa 
federacyjnego jest to, że najważniejsze decyzje podejmuje władza centralna, a nie władze 
lokalne. Może tak być, że przyszła władza polska będzie posiadać takie kompetencje, jakie 
posiadają dziś obecne polskie województwa. Być może Polska i Słowacja przestaną istnieć 
jako oddzielne jednostki administracyjne i będą funkcjonować w ramach nowych struktur.  
 
Czy na Słowacji masoneria ma duże wpływy?  
- Tak, masoneria ma na Słowacji wielkie wpływy. Większość ludzi działa tu według 

background image

masońskich zasad, a nie według chrześcijańskich wartości. Główne mass media są 
antychrześcijańskie i promasońskie.  
 
Wiem, że zajmuje się Pan również rolą masonerii w państwach byłego obozu 
socjalistycznego. Jak na przykład wygląda sytuacja masonerii w Rosji? 
 
- Według rosyjskiego publicysty Olega Płatonowa, masonom sprzyjali ostatni przywódca 
komunistyczny Gorbaczow i niektórzy liberalni polityczni doradcy prezydenta Jelcyna oraz 
inne osoby z jego otoczenia: Burbulis, Czubajs, Gajdar, Jawlinski, Stankievicz itd. To oni 
stali za wprowadzeniem "reform" gospodarczych, które spowodowały w Rosji chaos i 
spowodowały, że większość społeczeństwa rosyjskiego zbiedniała, a pojawiły się nieliczne 
bardzo bogate osoby.  
 
W Polsce we wrześniu tego roku odrodziła się loża B'nai B'rith. Co Pan wie o tym 
odłamie masonerii? 
 
- Międzynarodowa organizacja B'nai B'rith została założona w 1843 roku w Nowym Jorku 
wyłącznie przez Żydów. Z tego, co wiem, formalnie nie jest to masoneria, ale z masonerią 
łączy ją sposób wyboru członków, rytuał, hierarchiczny porządek, a zwłaszcza duch. Mówi 
się, że ta organizacja odgrywa decydującą rolę w masonerii.  
 
Jak Pan ocenia rolę i znaczenie masonerii w Polsce?  
- Tak jak w całej Europie, tak w Polsce masoneria ma wielkie znaczenie. Miała wpływ na 
dokonanie rozbiorów Polski pod koniec XVIII wieku, na charakter i przebieg powstań 1794, 
1830 i 1863 roku. W tej części Polski, która była pod zaborem niemieckim, zabiegała o 
germanizację i protestantyzację Polaków. Była inicjatorem powstania sekty mariawitów. Po 
odrodzeniu Polski w 1918 roku wielu przedstawicieli nowej władzy i ministrów było 
masonami. Miała wpływ na powstanie "Solidarności". Jej wpływy w Polsce wzmocniły się w 
sposób szczególny w czasie istnienia komunistycznego reżimu, który w znacznej mierze 
realizował masońskie zasady, np. wprowadzenie aborcji na życzenie. Komunistyczny reżim, 
lansując masonerię, wpływał na ludzkie myślenie i sposób zachowania ludzi, czego skutki 
widać do dziś. Nie wiem, jaki jest dziś wpływ masonerii na życie społeczne, gospodarcze i 
polityczne Polski, ale przypuszczam, że znaczny, choć na pewno nie tak wielki jak w 
zachodniej Europie.  
 
Wiedza na temat działalności i celów jest wciąż zbyt mała. Jakie działania powinniśmy 
jako katolicy podjąć, aby najskuteczniej przeciwstawić się masonerii? 
 
- Musimy dążyć do tego, by żyć według wskazań wiary katolickiej. Musimy ją lepiej 
poznawać. Powinniśmy też zdobywać wciąż wiedzę o masonerii, jej taktyce, programie, 
metodach, by nie oddziaływały na nas jej sugestywne kłamstwa, nawet wtedy, gdy są 
powtarzane wszędzie tysiące razy i podawane nam w różnorakich formach.  
Kłamstwo zawsze pozostanie kłamstwem, niezależnie od tego, ile razy się je powtórzy, czy je 
będą powielać ubodzy intelektualnie uczeni z akademickimi tytułami, politycy bez 
charakteru, skorumpowani dziennikarze. W najważniejszych sprawach powinniśmy kierować 
się wskazaniami naszych duchowych ojców, przede wszystkim Ojca Świętego.  
 
Czy my, katolicy różnych krajów, nie powinniśmy zjednoczyć się w obronie przed 
masońskimi zakusami, przed demoralizacją i dechrystianizacją? Jeżeli tak, to w jaki 
sposób powinniśmy to robić? 
 
- Myślę, że tak być powinno. Masoni zawsze się wszędzie jednoczą i poprzez to osiągają 
wiele zamierzonych przez siebie celów. Na przykład utworzyli w Parlamencie Europejskim 
swoją osobną lożę. Podobnie mogliby postępować katolicy, a więc również na przykład 

background image

posłowie do Parlamentu Europejskiego reprezentujący orientację chrześcijańską. Moglibyśmy 
tak postępować też w wielu innych dziedzinach.  
 
Dziękuję za rozmowę.  
 
Dr Peter Bielik, z wykształcenia geograf, jest działaczem katolickim, członkiem słowackiego 
stowarzyszenia byłych więźniów politycznych reżimu komunistycznego, publicystą i 
pisarzem. W czasach komunizmu prześladowany przez ówczesny reżim pracował jako 
robotnik, a następnie urzędnik. W Polsce ukazała się właśnie jego książka pt. "Przeciwko 
Kościołowi: fałszerze prawdy - lewica - masoni", w której ukazuje, jak fałszuje się prawdę 
historyczną w związku z inkwizycją, procesami o czary, husytyzmem, rewolucją francuską, 
działalnością Papieża Piusa XII w czasie II wojny światowej itp.  
Dr Peter Bielik wystąpi 4 listopada br. w "Rozmowach niedokończonych" w Telewizji 
Trwam i w Radiu Maryja.  

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 

Masoński przewrót 

Nasz Dziennik, 2006-07-14 

Rewolucja francuska - Terror, tyrania i krew 

św. ks. abp Józef Sebastian Pelczar  

Rewolucję francuską można słusznie zaliczyć do 
najważniejszych zdarzeń dziejowych, bo nie tylko 
zmieniła radykalnie postać Francji, ale rzuciła w świat 
posiew nowych idei, a tym samym stała się 
początkiem nowej epoki, którą można nazwać 

rewolucyjną. Ktokolwiek bada genezę i przebieg tego zdarzenia, temu mimowolnie nasuwa 
się pytanie: skąd się to wzięło, że naród na wskroś katolicki, który w wieku XVI siłą wiary i 
oręża pokonał reformację, który w wieku XVII podziwiał wielkiego apostoła miłosierdzia, 
św. Wincentego a Paulo, i przysłuchiwał się z zachwytem natchnionym słowom Bossueta, 
Bourdaloue lub Fénelona; że naród, który jeszcze w wieku XVIII patrzył ze zbudowaniem na 
heroiczne cnoty córki królewskiej w habicie karmelitańskimi[1]; że naród ten, mający 
chlubny przydomek "najstarszej córki Kościoła", przy końcu XVIII wieku odnowił czasy 
Nerona i nie tylko nurzał się we łzach i krwi duchowieństwa i świeckich katolików, ale na 
gruzach religii katolickiej proklamował kult wolności i rozumu jako jedyną swoją religię. Na 
to pytanie pragnę odpowiedzieć, a zarazem wytłumaczyć, jakie stanowisko zajęła rewolucja 
wobec religii. 
Przede wszystkim zaznaczam, że zjawisko takiej miary nie mogło być skutkiem chwilowego 
wybuchu namiętności, ale musiało mieć swe źródło w upadku wiary u znacznej części 
społeczeństwa francuskiego - historia zaś świadczy, że rzeczywiście tak było. Już na początku 
wieku XVIII Fénelon słyszał głuchy szmer niedowiarstwa, będący echem deizmu 
angielskiego[2]. Prądy te wystąpiły mocniej, kiedy po śmierci Ludwika XIV ster rządów ujął 
bezbożny i rozpustny regent, książę Filip Orleański. Za Ludwika XV powstaje nawet związek 
"duchów mocnych" albo "filozofów", mający za hasło: Ecrasons l'infČme [zgnieciemy 
niegodziwca], za cel obalenie chrześcijaństwa i przekształcenie Francji, tak pod względem 
religijnym, jak politycznym i społecznym. Przywódca tego spisku, Voltaire, arcymistrz w 
sarkazmie i sofizmacie, szydzi z tajemnic wiary, osłabia cześć dla władzy, podkopuje zasady 
moralności[3]. Dalej jeszcze posuwa się Diderot, bo zuchwale twierdzi, że nie będzie dobra 
na świecie, dopóki ostatniego króla nie powieszą na wnętrznościach ostatniego księdza[4]. 
Pokrewni mu duchem Lamettrie, Lamarck, Helvetius, d'Holbach, Lagrange i inni propagują 
ateizm pod szatą prostackiego materializmu. 
Z drugiej strony Rousseau rzuca rękawicę Objawieniu, powadze, cywilizacji, a zachwala 
deizm, stan natury, wychowanie przez brak wychowania, wszechwładztwo ludu i równy 
podział dóbr, bo jak twierdzi, "plon ziemi należy do wszystkich, a ziemia do nikogo"[5]. 
Podobne zasady głoszą Raynal, Mably i inni[6]. 
To ci sofiści, słuchani jak wyrocznie, oklaskiwani jakby byli zbawcami ludzkości[7], stali się 
mistrzami niedowiarstwa i moralnymi twórcami rewolucji. Pomagały im zaś w tym dziele 
trzy czynniki: wychowanie na wpół pogańskie po kolegiach, zepsucie obyczajów i działanie 
tajnych towarzystw. 
Wychowaniem publicznym kierowało aż do rewolucji duchowieństwo, lecz popełniło błąd 
polegający na tym, że od czasów humanizmu przyznało zbyt wielką rolę literaturze 
klasycznej, wskutek czego młodzież w kolegiach lepiej prawie znała bogów Olimpu niż 
tajemnice wiary, a zamiast szukać swoich ideałów w świecie chrześcijańskim, przejmowała 

background image

się przesadną czcią dla bohaterów starożytności i wielkim uwielbieniem dla instytucji 
republikańskich. Na świadków możemy powołać nie tylko koryfeuszów rewolucji, mających 
imiona Likurga, Brutusa, Katona i innych ciągle na ustach, ale samego Napoleona, który w 
pamiętnikach swoich gorzko się żali, że "niedorzeczne baśnie pogańskie" jeszcze w latach 
szkolnych zachwiały w nim wiarę[8]. 
Gorszym czynnikiem było zepsucie obyczajów, bowiem wiadomo, że ze zgnilizny moralnej 
wyrasta najbujniej chwast niedowiarstwa. Za rozwiązłymi rządcami, takimi jak Filip 
Orleański i Ludwik XV, poszedł dwór, za dworem arystokracja, za arystokracją znaczna część 
szlachty i mieszczaństwa; co gorsza, nawet pewną cząstkę wyższego duchowieństwa zaraziła 
ta gangrena[9], podczas gdy kler niższy żył na ogół moralnie. 
Nie dziwi więc, że wśród takiego społeczeństwa tajne towarzystwa znalazły bogaty połów. 
Masoneria - płód ziemi angielskiej (z 1717 roku) już w roku 1721 przekroczyła kanał La 
Manche i tak prędko rozkrzewiła się we Francji, że około roku 1781 miała swe loże w 282 
miastach i liczyła tam przeszło milion adeptów[10]. Należeli do nich nie tylko tzw. 
Filozofowie[11], ale także książęta krwi[12], kobiety wysokiego rodu[13] i niektórzy 
duchowni[14]. Obok wolnomularstwa szerzył się illuminatyzm St. Martina i masoński zakon 
du Temple, czyli Templariuszy. Jeden z nich, hrabia Gabriel Honoriusz Mirabeau, 
doprowadził na zjeździe w Wilhelmsbad (w roku 1781) do połączenia się masonerii 
francuskiej z niemieckim illuminatyzmem Weisshaupta; na drugim zaś kongresie, odbytym w 
Paryżu w roku 1785, postanowiono wywołać rewolucję, której przygotowaniem miał się zająć 
osobny klub, czyli tzw. loge de propagande [loża propagandowa[15]. O tym, że z lóż istotnie 
wyszło hasło do ogólnego przewrotu, świadczą nie tylko historycy rewolucji[16], ale sami jej 
przywódcy, którzy prawie bez wyjątku byli wolnomularzami wysokich stopni[17]. 
Masoneria jako nieprzejednana przeciwniczka chrześcijaństwa wsparła potężnie propagandę 
niedowiarstwa, które też na kształt kleszcza wżarło się w serce społeczeństwa i nie tylko 
zakaziło warstwy wyższe[18], ale nawet część mieszczaństwa i ludu[19]. Duchowieństwo nie 
mogło stawić tamy antyreligijnym prądom, bo część wyższego kleru hołdowała również 
wolterianizmowi[20], a część niższego nachylała się do jansenizmu, czyli do heretyckiej 
doktryny, która chciała zmienić po swojemu naukę Kościoła o łasce, a pod pozorem 
zreformowania karności wprowadzała przesadny rygoryzm i zuchwały opór przeciw Stolicy 
Świętej. Powszechnym był również gallikanizm, który uszczuplał prawa Kościoła i prymatu 
papieża. 
Do obozu jansenistów, albo pseudofilozofów, należeli również ci, co mieli strzec ładu 
społecznego i moralności publicznej, to jest członkowie sądów, czyli parlamentów; ich też 
głównie dziełem była kasata jezuitów we Francji (w roku 1764). 
Takie oto są przyczyny przewrotu religijnego, za którym musiał pójść przewrót polityczny i 
społeczny, zwłaszcza gdy do czynników wymienionych przybyły inne, jak: niemoralność[21] 
i szalony zbytek dworu[22], nadużycia klas uprzywilejowanych[23], zazdrość trawiąca 
warstwy średnie i niższe, zła gospodarka finansowa, niesprawiedliwy rozkład ciężarów 
publicznych i okropna nędza, grasująca zarówno po wsiach, jak i po miastach[24].  

Fragment książki: Józef Sebastian Pelczar "Rewolucja francuska wobec religii katolickiej i jej 
duchowieństwa", Rzeszów 2005 (pierwodruk ukazał się w 1922 r.). 

 
[1] Była nią Ludwika, córka Ludwika XV i Marii Leszczyńskiej, karmelitanka, zm. 23 
grudnia 1787. Jej umartwione życie było ekspiacją za grzechy ojca żyjącego bardzo 
niemoralnie. 
[2] Angielscy pisarze: Hobbes, Shaftesbury, Toland, Hume, Bolingbroke, Collins itp., 
wystąpili jako przeciwnicy Objawienia, propagowali natomiast deizm i racjonalizm. Uczniem 

background image

Bolingbroke'a był Voltaire. 
[3] Voltaire (właściwie Franciszek Maria Arouet, ur. 1694) uznawał istnienie Boga, ale nie 
wierzył w Opatrzność, nienawidził Kościoła katolickiego i nawet ośmieszał najświętsze 
rzeczy. W roku 1778 wprowadzony w tryumfie do Paryża, dał się wpisać ponownie do loży 
masońskiej Neuf Soeurs. Przed śmiercią odwołał, choć nieszczerze, swoje błędy i umarł (30 
maja 1778 r.), wołając z rozpaczą: "Bóg i ludzie mnie opuścili". 
[4] "Et ses mains ourdissant les entrailles du pretre, En feraient un cordon pour le dernier des 
rois". [A Jego ręce uprzędą z księżowskich wnętrzności stryczek, By powiesić ostatniego z 
królów]. Le Eleutheromanes 
[5] Jan Jakub Rousseau (1712-1778), zręczny sofista bez zasad moralnych. Wyrzekł się 
wiary, dopuszczał się kradzieży i rozpusty, pięcioro swoich nieślubnych dzieci oddał do 
zakładu dla podrzutków. Swymi pismami, zwłaszcza "Contrat social" [umowa społeczna] 
wywarł największy wpływ na wyrobienie idei i haseł rewolucyjnych. 
[6] W Niemczech Wieland, Lessing, Nicolai, a później Goethe i inni rozszerzali sceptycyzm i 
racjonalizm, a do rozpowszechnienia pism Voltaire'a i encyklopedystów przyczynił się tam 
najwięcej Fryderyk II, mason i niedowiarek. 
[7] Kiedy Voltaire po raz ostatni w 1778 roku przybył do Paryża, przyjmowano go z większą 
radością aniżeli króla. Na ulicy całowano jego konie, a w domu jego szaty, i klękano przed 
nim. 
[8] Mémorial de Sainte Hélene [Pamiętnik ze Świętej Heleny], t. 2, s. 123. Por. J.S. Pelczar, 
Obrona religii katolickiej, Przemyśl 1920, wyd. 2, t. 1, s. 306. 
[9] Tak np. pośród książąt Kościoła wieku XVIII gorszące życie prowadzili - kardynałowie: 
Dubois, de Rohan, Montmorency, abp de Cicé; biskupi: de Jarente, de Breteuil, de Grimaldi, 
Maurycy de Talleyrand, de Couzie. Por. Taine, Les origines de la France contemporaine. 
L'ancien régime [Początki Francji współczesnej. Dawny porządek], Paris 1880, s. 196. 
[10] Deschamps, Les societes secretes et la societe [Tajne stowarzyszenia a społeczeństwo], 6 
edit, t. 2, s. 121nn. Por. J.S. Pelczar, Masoneria, wyd. 4. 
[11] Voltaire, Diderot, d'Alambert, d`Holbach, Condorcet, Grimm, Helvetius, Lagrange, 
Lalande i inni. 
[12] Wielkim mistrzem Wielkiego Wschodu był Filip, książę orleański. 
[13] Na przykład księżna Bourbon, księżna Lamballe i inne. 
[14] Na przykład bp Talleyrand, księża: Sieyes, Dillon, Pascal, Dom Gerlie i inni. 
[15] Deschamps (dz. cyt, t. 1, s. 138) wylicza członków tej loży, założonej za staraniem tzw. 
comité directeur de philalethes [komitet wykonawczy folaletów], na którego czele stał 
Mirabeau. 
[16] Henri Martin nazywa masonerię "le laboratoire de la Révolution" [laboratorium 
rewolucji] (Histoire de France) [Historia Francji]. Potwierdzają to sami masoni. Tak np. 
Haugwitz, minister pruski, a poprzednio kierownik lóż pruskich, polskich i rosyjskich, 
wyraźnie mówi w memoriale podanym monarchom na kongresie werońskim: (...) Powziąłem 
silne przekonanie, że wszystko, co wydarzyło się we Francji od 1788 roku, z rewolucją 
francuską na ostatku, łącznie z zabójstwem króla w jego okropności, było nie tylko 
postanowione w tym czasie, ale wszystko to zostało przygotowane przez spotkania, 
instrukcje, sprzysiężenia i sygnały nie budzące najmniejszych wątpliwości co do tajnego 
porozumienia, które wszystko przemyślało i wszystko poprowadziło. Por. Mgr. Freppel, La 
Révolution franćaise a propos du centena-ire de 1789 [Rewolucja francuska w stulecie 1789 
roku], 26 edit., s. 25. Deschamps, dz. cyt. 
[17] Na przykład Mirabeau, Talleyrand, Filip Orleański, Sieyes, Pétion, trzech Lamethów, 
Barnave, Babeuf, Hebert, Marat, Danton, Robespierre, Lebon, Saint-Just, Lacluos, Lafayette, 
Bailly, Brissot, Condorcet, Clootz i inni. Por. Deschamps, dz. cyt., t. 2, s. 138n; t. 3, s. 77nn; 
Barrouel, Mémoires pour servir a l'histoire du Jacobinisme [Wspomnienia przydatne dla 

background image

historii jakobinizmu], Hamburg 1799, t. 5, s. 61n. 
[18] O stanie religijnym społeczeństwa francuskiego w wieku XVIII, zob. Mercier, Tableau 
de Paris [Obraz z Paryża], t. 3, s. 44; Chateaubriand, Mémoires [Pamiętniki], t. 1, s. 246; 
Taine, Les origines de la France contemporaine. La Révolution [Początki Francji 
współczesnej. Rewolucja], t. 1, s. 393n; Weiss, Weltgeschichte, t. 14, s. 336n. 
[19] Pośród mieszczaństwa i ludu rozpowszechniano tysiącami książeczki i pisemka zarażone 
jadem niedowiarstwa i anarchii; wychodziły one przeważnie z hotelu d'Holbach. Por. Studia 
nad Rewolucją francuską, t. 1, s. 48, Warszawa 1862. 
[20] Taine, dz. cyt. 
[21] Znane są orgie Filipa Orleańskiego albo Ludwika XV, który na utrzymanie kochanki 
Pompadour wydał 36 milionów liwrów, czyli na dzisiejszy rachunek ok. 72 milionów 
franków. Wiele też kosztowała inna kochanka, niecna hrabina Dubarry. 
[22] Król francuski pobierał przed rewolucją 477 milionów liwrów rocznie. W stajniach jego 
znajdowało się do 3 tysięcy koni, których utrzymanie kosztowało rocznie 6 milionów 200 
tysięcy franków. Na same łowy wydawano rocznie do 1 mln 200 tysięcy franków. Dwór 
cywilny króla liczył do 4 tysięcy osób z arystokracji, dwór królowej i książąt do 2 tysięcy, 
dwór wojskowy 9-10 tysięcy ludzi, a na ich utrzymanie szło rocznie 40-45 milionów liwrów, 
czyli dziesiąta część dochodów publicznych. Por. Taine, Les origines, dz. cyt.; L'ancien 
régime, s. 118n. 
[23] Były one prawie wolne od podatków i miały wyłączny przystęp do wyższych urzędów 
czy godności. Nie dziwi więc, że książęta krwi i arystokraci oddawali się szalonym zbytkom. 
To samo zarzucano też niektórym biskupom i opatom. Stolic biskupich było 135, ale tylko 5 
takich, na które mogli się dostać duchowni mieszczańskiego pochodzenia. 
[24] Jeszcze za Ludwika XV jednego razu na przedmieściu Saint Antoine w krótkim czasie z 
głodu wymarło 800 osób. Zob. Taine, dz. cyt. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

                                                      

Masoneria potrzebna w Polsce? 

Nasz Dziennik, 2007-09-30 

Ksiądz profesor Jerzy Bajda  
 
 
 
Jest to niepojęty fenomen i paradoks zarazem: Radio 
Maryja wyświadcza Polsce i całemu Kościołowi 
wspaniałą przysługę, co jasno widzą ci, którzy tego 
Radia słuchają, a równocześnie pewne grupy i 
jednostki medialne uporczywie zwalczają to Radio, 
powtarzając w kółko te same frazesy i zmyślenia, 

dawno już obalone i skorygowane przez ludzi kompetentnych.  
 
Ze zdziwieniem i zaskoczeniem przeczytałem informację o odrodzeniu żydowsko-masońskiej 
organizacji B"nai B"rith w Polsce po niemal 70 latach nieobecności. W artykule Stanisława 
Krajskiego ("Nasz Dziennik", 22-23.09.2007 r.) znajduje się informacja, że przed II wojną 
światową organizacje masońskie rozwiązał prezydent RP, a także sporo danych historycznych 
interesujących dla każdego Polaka. Zawiera też zdumiewającą wiadomość, że dla tej grupy 
masońskiej w Polsce "najważniejszym, pierwszorzędnym problemem są kwestie związane z 
Radiem Maryja i Telewizją Trwam". Podnosi ten aspekt ks. Waldemar Kulbat, dzieląc nastrój 
autentycznego zaskoczenia tą wiadomością ("Nasz Dziennik", 25.09.2007 r.).  
 
Wiadomości z nadzieją?  
Podchodząc w dobrej wierze do tego rodzaju informacji, można by snuć przypuszczenie: 
Radio Maryja zdobyło już renomę i popularność w różnych krajach, może więc należałoby 
pomyśleć o transmisjach w języku hebrajskim do Izraela lub innych krajów o dużym 
procencie (promilu) ludności żydowskiej. Pewnie więc zaczną się na ten temat pertraktacje 
dotyczące płaszczyzn i rodzajów współpracy. Pomogłoby to usunąć ze świadomości 
Izraelitów różnych uprzedzeń i stereotypów krzywdzących Polskę i Kościół katolicki. Jednak 
te optymistyczne pomysły zostają natychmiast zburzone, z chwilą, gdy czytamy w przesłaniu 
prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że zakazanie działalności tej organizacji przez prezydenta 
RP w 1938 r. wynikało "z absurdalnych obaw, nieporozumień oraz wprowadzenia w błąd" 
("Nasz Dziennik", 25.09.2007 r.). O ile mi wiadomo, to św. ojciec Maksymilian Kolbe miał 
na ten temat inne zdanie, ponieważ obserwował z bliska działalność masonerii we Włoszech, 
Polsce i na całym świecie (zob. Św. Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i Żydach. Pisma 
wybrane, "Ostoja", Krzeszowice 2001). Podobne zdanie jak św. o. Maksymilian miał również 
kard. August Hlond ("Idziemy", nr 37, 16.09.2007 r.).  
 
Gdzie ten rasizm i ksenofobia...  
Masoneria zawsze usiłowała się wciskać w łaski monarchów i Kościoła, aby pod pozorami 
legalności prowadzić swoją wywrotową robotę. Nie wiem, czy prezydent Lech Kaczyński ma 
wystarczające racje i powody, aby całkowicie dezawuować decyzję Ignacego Mościckiego i 
wyrażać nie tylko otwarte wotum zaufania, ale także radość i satysfakcję z powodu powrotu 
na scenę Polski tej masońskiej organizacji. W przesłaniu prezydenta bowiem, skierowanym 
do członków tej loży, znalazły się słowa pochwalające B"nai B"rith za wybitne zasługi w 
zwalczaniu "rasizmu, antysemityzmu i ksenofobii". Nie wiem, czy pan prezydent pamięta, że 
pewne dokumenty Unii Europejskiej potępiały wielokrotnie Polskę za rzekomy "rasizm, 
antysemityzm i ksenofobię", dla których to aktów potępienia jedynym obiektywnym 

background image

powodem było trwanie Polski przy chrześcijańskiej wierze i niezmiennych zasadach 
moralnych należących do nieśmiertelnego dziedzictwa ludzkości. A należy pamiętać, że 
autorami tych dokumentów piętnujących Polskę byli przede wszystkim masoni, którzy 
zapełniają Parlament Europejski w większości dochodzącej do 60 proc. (według wywiadu, 
jaki dał dla agencji Zenit historyk Miguel Guerra). Wprawdzie podobno ta organizacja 
przyczyniła się do skorygowania poglądu na temat genezy obozów koncentracyjnych, ale nie 
uczyniła niczego, aby obronić Polskę przed krzywdzącymi oszczerstwami rozsiewanymi 
przez historyków takich jak Jan Tomasz Gross lub Instytut Wiesenthala, o czym szczegółowo 
pisał prof. Jerzy Robert Nowak.  
To wszystko każe nam obawiać się, że tak bliskie zainteresowanie panów z B?nai B?rith 
Radiem Maryja może wiązać się z tym, iż w ich interesie leży jak najwytrwalsze 
podtrzymywanie kłamliwego zarzutu "antysemityzmu" pod adresem Radia Maryja, ponieważ 
ideologowie żydowscy potrzebują - nawet sztucznie spreparowanej - świadomości, że są 
atakowani, aby mogli duchowo się jednoczyć i mobilizować swoje siły dla realizacji 
światowych celów (zob. Jonathan Sacks, Love, Hate and Jewish Identity, 1997). Jest godne 
zastanowienia, jak Żydzi łatwo zapomnieli, ile zawdzięczają Polakom, i z uporem 
podtrzymują zarzut "antysemityzmu". Ksiądz biskup Albin Małysiak w pewnym wywiadzie 
powiedział: "Ja jestem oburzony z tego powodu, co tam robią w Nowym Jorku. Jest tam tzw. 
Instytut Wiesenthala i tam mówią, że Polacy są antysemitami. To jest kłamstwo! Polacy są 
normalnym narodem!" (www.opoka.org.pl).  
 
Nieustająca nie-święta wojna  
Jest to niepojęty fenomen i paradoks zarazem: Radio Maryja wyświadcza Polsce i całemu 
Kościołowi wspaniałą przysługę, co jasno widzą ci, którzy tego Radia słuchają, a 
równocześnie pewne grupy i jednostki medialne uporczywie zwalczają to Radio, powtarzając 
w kółko te same frazesy i zmyślenia, dawno już obalone i skorygowane przez ludzi 
kompetentnych. Jeżeli w tych atakach pojawia się jakaś nowość, to polega ona głównie na 
wyższym stopniu złośliwości i podłości (jak to było choćby z artykułem niejakiego 
Pałasińskiego) albo na coraz bardziej dziwacznej pomysłowości w ubieraniu tych samych 
kłamstw w szatę literacką lub "naukową". Stąd zwalczanie tych zarzutów jest równie nużące 
jak bezowocne; to jest coś, jakby ktoś nieustannie ścierał mokrą plamę pod dziurawą rynną w 
czasie słoty. A tu nieustannie leje się ta dziennikarska woda (niekiedy bardzo cuchnąca) z 
dziurawych, nienadających się do naprawy mózgów. Pewne stereotypy są już tak skostniałe i 
nieusuwalne, że graniczy to z patologią. W moim najgłębszym przekonaniu na przykład 
zarzut antysemityzmu jest tak absurdalny, że (jak to już komuś napisałem) żaden rozsądny 
człowiek nie może go brać na serio. Tymczasem wydaje się, że pan prezydent bierze na serio 
ten zarzut, ponieważ dziękuje masonom z B"nai B"rith za to, że walczą z "rasizmem, 
antysemityzmem i ksenofobią". Wprawdzie użycie tego rodzaju zwrotu może być tłumaczone 
jako dowód wysokiej kultury dialogu politycznego, ale w polityce są potrzebne obok 
kulturalnych zwrotów także zdecydowane posunięcia rzutujące na całą przyszłość. Osobiście 
zaczynam się lękać o tę przyszłość i o dalszy kierunek decyzji pana prezydenta. Wolałbym 
być świadkiem innej decyzji pana prezydenta. Prezydent Lech Kaczyński powinien 
podtrzymać w mocy zakaz wydany przez Ignacego Mościckiego i od siebie surowo zabronić 
tym panom jakiejkolwiek działalności masońskiej w Polsce.  
 
Radio Maryja niezbędne dla Polski  
Jeszcze raz zastanówmy się nad tym, dlaczego tym panom z B"nai B"rith tak zależy, aby 
"zaopiekować się" Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Wiadomo, że kto ma media, ten ma 
władzę. Kiedyś to były gazety, potem przyszły inne wynalazki i odgrywają one ogromną rolę 
w formowaniu i deformowaniu ludzkiej świadomości. Wiemy również, że jest w świecie 

background image

pewien naród, który od dawna czyhał na to, aby mieć w rękach wszystkie media. Interesujący 
jest na ten temat wykład (referat), jaki w swoim czasie wygłosił św. Maksymilian Maria 
Kolbe do członków Akcji Katolickiej. Ojciec Maksymilian nie krył tego, że celem masonerii 
jest "zniszczyć wszelką religię, a zwłaszcza chrześcijańską". Nasz święty przytoczył słowa 
Żyda francuskiego nazwiskiem Cremieux, który na zjeździe masonów powiedział: "Miejcie 
sobie wszystko za nic, za nic pieniądze, za nic poważanie, prasa jest wszystkim. Mając prasę, 
będziemy mieli wszystko" (św. Maksymilian Kolbe, dz.cyt., s. 21). Podobnie na 
międzynarodowym zjeździe rabinów w Krakowie w roku 1848 rabin angielski Mojżesz 
Montefiore głosił: "Jak długo gazety świata nie będą w naszych rękach, wszystko na nic się 
nie przyda. Bądźmy pomni przykazania XI: "Nie będziesz cierpiał nad sobą żadnej obcej 
prasy, abyś długo panował nad gojami. Zapanujmy nad prasą, a wnet będziemy rządzić i 
kierować losami całej Europy"" (tamże, s. 21-22). Ojciec Maksymilian w cytowanym 
wykładzie dostarcza wielu świadectw dowodzących zgubnego wpływu prasy kierowanej 
przez Żydów w dziedzinie wiary i moralności; pomijam szczegóły. Przytoczę tylko pewne 
opinie osób godnych wiary. Biskup Ketteler powiedział, że "kto względem prasy jest 
obojętny, ten nie ma prawa zwać się wiernym synem Kościoła" (tamże, s. 24). Pius IX mówił: 
"Jest świętym obowiązkiem każdego katolika popierać prasę i rozszerzać ją między ludem. 
Dobra prasa to najpożyteczniejsze dzieło, które kładzie ogromne zasługi". Leon XIII głosił: 
"Zła prasa zgubiła chrześcijańską społeczność, trzeba jej zatem przeciwstawić dobrą prasę. 
Katolicy nie powinni ustawać w pracy dla swojej dobrej prasy, pamiętając o tym, że dobra 
prasa to nieustająca misja" (tamże, s. 25). Ojciec Maksymilian bolał nad tym, że "brak nam 
jeszcze ogólnego porozumienia się w tej pracy i wzajemnej pomocy" (s. 26).  
Uważam, że to, co tu powiedziano na temat "dobrej prasy", odnosi się w równej mierze do 
dobrych mediów, to jest do Radia Maryja i Telewizji Trwam. Cały Naród (cały Kościół 
polski) powinien jak jeden mąż wspierać te media i w nich uczestniczyć, poszerzając 
możliwości ich oddziaływania na społeczeństwo. Ponieważ te media "toruńskie" są 
prawdziwie niezależne (bo są katolickie), dlatego są "solą w oku" tych kręgów politycznych i 
ideologicznych, które usiłują zniszczyć chrześcijaństwo, aby stworzyć nowego typu dyktaturę 
globalną. Tylko te media katolickie są ostoją wolności - nie tylko wolności sumienia, bo ta 
wolność trwa nawet w kajdanach, ale wolności społecznej, wolności kultury, wolności 
narodu, jako podmiotu kształtującego swą zbiorową tożsamość w oparciu o skarb wiary i 
narodowego dziedzictwa. Istotne jest to, że tu panuje wolność dla prawdy i dlatego na gruncie 
prawdy jest możliwe spotkanie pokoleń i kręgów społecznych dzielących się wzajemnie 
swoim duchowym bogactwem. Wolność i prawda, które łączą się w szczególną syntezę, 
umożliwiają budowanie kultury miłości i solidarności międzyludzkiej, co w tak wzruszający 
sposób daje się obserwować we wszystkich akcjach i spotkaniach Radia Maryja. Ludzie 
zaczynają kochać Boga i Polskę, a więc te wartości, które przez tyle lat usiłowała nam 
zohydzić propaganda komunistyczna, a teraz tę samą podłą robotę robią piśmidła 
postkomunistyczne, liberalne i masońskie. Jest rzeczą niesłychanie smutną, że to, co jest 
niekwestionowanym i tak głęboko żywotnym dobrem Polski, jest niezauważane, a nawet 
podawane w wątpliwość przez niektóre osoby wysoko stojące. Jest to ból nad bóle i 
zgorszenie rozdzierające serce Narodu. Ile jeszcze trzeba modlitwy i ofiary, aby wszyscy 
zrozumieli, że przez ten prawdziwy dar z Nieba, dar Maryi Niepokalanej, Bóg chce uratować 
Polskę od ostatecznej zguby, od utonięcia w bajorze indyferentyzmu i ateizmu?  
 
Niebezpieczna dwuznaczność  
W przesłaniu pana prezydenta do grupy masońskiej zawiera się jeszcze jeden element 
budzący niepokój. Jest to coś paradoksalnego, ale tym źródłem niepokoju dla mnie jest 
przekonanie pana prezydenta, że w tej konkretnej sytuacji wolno powołać się na słowa 
Papieża Benedykta XVI z grudnia 2006 r. który przypomniał ogólnie znaną prawdę, że 

background image

"wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz Boga i posiadamy niewyobrażalną godność i wartość". 
Powiedział także coś, co wymaga komentarza: "Żydzi i chrześcijanie są powołani do 
współpracy w uzdrawianiu świata przez promowanie duchowych i moralnych wartości 
opartych na naszej wierze". Otóż trzeba sobie zdać sprawę z tego, że Żydzi nie myślą przy 
pomocy naszych, ogólnoludzkich kategorii, lecz mają swoją własną filozofię, która jest nie do 
pogodzenia z naszą, chrześcijańską. Na przykład według Majmonidesa, którego poglądy są 
nadal podtrzymywane przez elitę żydowską, "nie-Żyd" nie jest człowiekiem, poganin jest jak 
zwierzę [1]. Według tego klucza orzeka się, że chrześcijanie, obciążeni grzechem "idolatrii" 
(z powodu wiary w bóstwo Chrystusa), nie cieszą się "wspólnym dziedzictwem" z Izraelem 
[2]. Według czołowych ideologów żydowskich, chrześcijanie mogą być wyjątkowo 
dopuszczeni do współpracy z Żydami, jeśli to pomaga Żydom osiągnąć ich cele. Według 
nich, chrześcijanie, którzy akceptują boskość Jezusa, są wykluczeni z ostatecznego zbawienia 
[3]. Niepokojąco i dwuznacznie brzmi zwłaszcza wyrażenie "uzdrowienie świata", które w 
naszym odczytaniu jest całkowicie niewinne, natomiast w kontekście żydowskiej ideologii 
jest to zwrot wyrażający dalekosiężny i ogólnoświatowy program poddania całego świata 
wymaganiom prawa żydowskiego, to jest Tory w postaci tak zwanego prawa noachickiego. 
Taki program formułuje na przykład charyzmatyczny rabin Menachem Schneerson, wzywając 
do ostatecznego usunięcia z powierzchni ziemi wszystkich innych niż judaizm religii, poprzez 
ustanowienie powszechnie obowiązującego tzw. prawa noachickiego. Rabin Simcha 
Mediwinsk w pracy "Ohr Sameach" zwraca uwagę na związek prawa noachickiego z 
"sądowniczą władzą żydowskich królów posiadających mandat do "naprawiania świata"" - 
tikkun olam [4]. Także amerykańska synagoga reformistyczna przyjęła formułę "tikkun olam" 
jako dyrektywę swego działania na najbliższe dekady XXI wieku w swych zasadach 
uchwalonych w czerwcu 1999 r. w Pittsburgu: "Przynosimy Torę światu, kiedy staramy się 
wypełniać najwyższe etyczne nakazy w naszych stosunkach z innymi i z całym Bożym 
stworzeniem. Partnerzy Boga w "tikkun olam", w naprawianiu świata, jesteśmy wezwani 
dopomagać w nadejściu wieku mesjańskiego" [5]. Książkę pod tym tytułem wydał Dawid 
Schatz (1997). Przede wszystkim za terminem tym opowiada się główny nurt ortodoksyjny 
reprezentowany przez naczelnego rabina Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (British 
Commonwealth) Jonathana Sacksa. Na konwencji "unii ortodoksyjnej" wystąpił on z 
orędziem podkreślającym "odpowiedzialność judaistycznej ortodoksji za doskonalenie świata 
Boga" [6]. Ten program "doskonalenia świata" w ujęciu judaizmu jest ściśle polityczny i dąży 
do poddania wszystkich narodów wymogom Tory, także za pomocą środków przymusu. Nie 
bez znaczenia jest wiadomość, że w Jerozolimie ogłoszono uroczystą inaugurację Sanhedrynu 
po niemal 2000 lat. Termin uroczystości - 13 października. Data znacząca? (według 
MichNews, 18 września 2007 r.).  
Nie będę wchodził w szczegóły. Jednym z elementów taktyki jest sianie zamętu, szczególnie 
w łonie wspólnot religijnych, powodującego wzrost antysemityzmu, co ma doprowadzić do 
przyspieszenia ery mesjańskiej. Wtedy Izrael zostanie w pełni odbudowany, co jest 
interpretowane przez pewnych teologów żydowskich, jako spełnienie "nadziei Izraela" 
równoznaczne ze zmartwychwstaniem. (Nie pamiętam niestety nazwiska uczonego z 
Harvardu, który głosił, że prawdziwe zmartwychwstanie nastąpi wtedy, kiedy Izrael zostanie 
w pełni przywrócony do władzy?). Tak czy inaczej te cele związane z "naprawą świata" w 
ujęciu żydowskim mają charakter doczesny, czysto ziemski i nie ma żadnego powodu, aby 
chrześcijanie włączali się w działalność dokładnie inspirowaną i sterowaną przez 
ideologiczne ośrodki żydowskie i masońskie. Natomiast zadaniem chrześcijan jest starać się 
zrozumieć różnych ludzi i usiłować im przybliżyć Chrystusa, "ponieważ nie dano ludziom 
żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni" (por. Dz 4, 12). Jeżeli z 
różnymi narodami i kulturami można prowadzić dialog na gruncie prawa naturalnego 
względnie rozumu otwartego na transcendencję (por. wykład Benedykta XVI w 

background image

Regensburgu), to z Izraelitami można prowadzić dialog tylko na gruncie Słowa Bożego, 
przybliżając im właściwe rozumienie Starego Testamentu, otwarte na spełnienie się w 
Chrystusie. Jednak doprowadzenie Żyda do wiary jest zawsze cudem łaski Bożej, o którą 
należy się modlić. Dlatego należy podtrzymać inicjatywę św. ojca Maksymiliana, który 
zawsze modlił się za "masonów", a nie tylko za niezidentyfikowanych "nieprzyjaciół 
Kościoła". Także należy wrócić do starych formuł liturgicznych, według których Kościół 
modli się o "nawrócenie Żydów", i nie udawać, że nic nie wiemy na ten temat, że także im 
należy głosić Ewangelię. Nie można Żydów zostawiać im samym, ponieważ wtedy są 
bezbronni wobec "zasłony spoczywającej na ich sercach" (2 Kor 3, 15).