background image

J E R Z Y

 

L U T Y

Puste

 

słowa

 

Johna

 Cage’a

 

background image

95

Puste słowa Johna Cage’a

DEMILITARYZACJA JĘZYK A: POWAŻNE ZADANIE DLA MUZYKI

               NAPISANYM  W 1957 ROKU tekście programowym   
             Experimental Music John Cage pisze: Odpowiedź 
na to pytanie
 [o cel pisania muzyki] może przybrać formę 
paradoksu: celowa bezcelowość 
(purposeful purposelessness) 
lub bezcelowa gra (purposeless play). Owej grze nie przyświeca 
zamiar wyprowadzenia porządku z chaosu czy udoskonalenia 
świata, jest ona po prostu dążeniem do uświadomienia sobie 
wagi prawdziwego, otaczającego nas życia, które jest na tyle 
interesujące, że człowiek poprzez odpowiednie nastrojenie, 
pozbywa się myśli i pragnień torujących mu drogę, pozwalając 
działać życiu niejako z jego własnej woli
 (its own accord)

1

Zanim jednak Cage, pod wpływem filozofii zen  

i wschodnich teorii sztuki (przede wszystkim T. D. Suzukiego  
i A. Coomaraswamy’ego) dojdzie do przekonania, że istotą 
twórczości muzycznej powinno być „uwolnienie dźwięków”  
i zwrócenie się słuchacza ku „prawdziwemu życiu”, rezygnuje 
z modernistyczno-romantycznego paradygmatu sztuki, 
sprowadzającego funkcję sztuki do komunikowania stanów 
emocjonalnych i stanów rzeczy. Pierwszym impulsem do 
„zerwania” z tradycją jest sytuacja, w której smutny w zamierzeniu 
utwór Perilous Night wywołuje u publiczności reakcję śmiechu. 
Drugi impuls pochodzi z ogólnej refleksji nad współczesnym 
społeczeństwem i dotyczy kryzysu komunikacji

2

Ponieważ słowa, 

kiedy coś komunikują, nie odnoszą żadnego skutku, rodzi się myśl, 
że potrzebne jest społeczeństwo, w którym komunikowanie się jest 
zbędne, w którym słowa są nonsensowne jak w mowie zakochanych, 
są znów tym, czym były w przeszłości: drzewami, gwiazdami  
i całą resztą pierwotnego środowiska naturalnego. Demilitaryzacja 
języka: poważne zadanie dla muzyki

3

.

W

background image

96 Jerzy Luty

EMPTY WORDS 

Najbardziej wyrazistym przykładem dzieła stworzonego przez 
Cage’a, które podejmuje się realizacji tak sformułowanego zadania 
(demilitaryzacji języka) jest tekst Empty Words (1973-1974), 
dokonany metodą losową przekład fragmentów Dzienników  
H. D. Thoreau

4

Tekst jest zbudowany z czterech części i w miarę jak postępuje 

naprzód, staje się coraz bardziej porwany. Część pierwsza składa 
się z fraz, wyrazów, sylab i liter wybranych losowo z trzynastu 
tomów dzienników autora Walden. Druga nie zawiera już fraz, lecz 
tylko pojedyncze wyrazy; trzecia opuszcza również słowa. W części 
czwartej nie napotykamy niczego, co przypominałoby jakąkolwiek 
znaną formę komunikatu językowego, z wyjątkiem pojedynczych liter 
i momentów ciszy, tworzących razem wokalizę utworu: czysty dźwięk. 

Zdaniem Kutnika, metoda pisarska Cage’a w Empty Words 

polega na tym, że wykorzystuje on tekst Thoreau jako źródło 
werbalnego materiału dźwiękowego i topograficznego, traktując go 
jako niehierarchiczny zbiór równowartościowych elementów, które 
można szeregować w sposób całkowicie dowolny  
(tj. nieintencjonalny), bez potrzeby zachowywania wewnętrznych, 
strukturalnych związków i zależności istniejących w oryginale
,  
oraz że całkowitemu rozbiciu ulegają związki logiczne oraz 
gramatyczne (semantyczne i składniowe), które decydują o zdolności 
języka do komunikowania znaczeń

5

. Z kolei Weiss zwraca uwagę na 

to, że ta swoista „trajektoria tekstowej dezintegracji” nawiązuje do 
strategii słowotwórstwa budowanej w oparciu o dokonania  
z jednej strony – nowoczesnej lingwistyki (w szczególności analiz 
fonetycznej i morfemicznej struktury języka Jakobsona), z drugiej 
zaś – nowoczesnej poezji (od Zaum, dadaizmu i Joyce’a, przez 
lettryzm, Fluxus i poezję konkretną), wzbogacając cały czas estetykę 
o swoisty imperatyw etyczny, polegający na uwolnieniu języka spod 
dominacji składni tak, aby wyzwolić znaczenie, dźwięk i formę od 
odgórnie narzuconych figur myślowych

6

.

 

Już pierwszy rzut oka na Empty Words sugeruje również 

wpływ dadaizmu, tym bardziej, że sam Cage określał siebie jako 

background image

97

Puste słowa Johna Cage’a

spadkobiercę Tobeya i Duchampa

7

. Sam sposób zapisu utworu 

przywodzi na myśl symultaniczną, wielojęzykową abstrakcyjną 
poezję Hugo Bala, czy wiersze Tristana Tzary sporządzane  
z gazetowych wycinków, nastawione na burzenie języka i innych 
sposobów komunikacji, utwierdzających pozorne status quo 
rzeczywistości. W istotę projektu artystycznego spod znaku operacji 
losowych dokonywanych na – operującym tradycyjną semantyczno-
składniową budową – tekście, wpisana jest też niejako implicite 
dadaistyczna intencja wyśmiania wszystkiego, co dotychczasowa 
kultura traktowała poważnie. Dada jako pewien „stan umysłu” 
(określenie pochodzące z manifestu Richarda Huelsenbecka  
z 1918 roku), bardziej niż ruch czysto artystyczny, jako anty-sztuka, 
podkreślał znaczenie chaosu, irracjonalności, przypadku i absurdu, 
widząc w nich rys humanizmu, zwracając uwagę na fałszywość  
i szkodliwość zastanej moralności, polityki i sztuki

8

Związki Cage’a z dadaizmem nie byłyby może tak oczywiste, 

gdyby nie jego długoletnia znajomość z Duchampem, która pod 
koniec życia autora Fontanny przerodziła się w bliską zażyłość. 
Kiedy po śmierci Duchampa w 1968 roku Cage został poproszony 
o napisanie utworu poświęconego pamięci przyjaciela, stworzył 
serię litografii oraz zestaw ośmiu płyt z pleksiglasu, które pokrył 
słowami, fragmentami wyrazów oraz pojedynczymi literami 
wyselekcjonowanymi losowo ze słownika. Dzieło zatytułowane 
Not Wanting to Say Anything About Marcel (Nie chcąc powiedzieć 
niczego o Marcelu) nie przekazuje w zamyśle żadnej treści i nie może 
być rozpatrywane jako odnoszące się do jakiegokolwiek innego 
tekstu. Jak pisze Kutnik: Materiał werbalny jest tu wykorzystany 
wyłącznie jako element przestrzeni wizualnej, choć brak 
jednoznacznie określonego wymiaru referencyjnego paradoksalnie 
czyni dzieło znacznie bardziej wymownym, niż miałoby to miejsce 
w przypadku konwencjonalnego panegiryku czy elegii

9

. Owo 

„wymowne” milczenie wskazujące na „niewymowność” straty 
towarzyszącej odejściu bliskiej osoby, oprócz jawnego powtórzenia 
„gestu dada”, ujawnia coś, co stanie się znakiem rozpoznawczym 
Cage’e: nowe nastawienie twórcy w stosunku do dzieła  
i otaczającego go świata. Dzieło sztuki, rozumiane jako miejsce 
„scalania się horyzontów” twórcy i odbiorcy, osiąga swój finalny 

background image

98 Jerzy Luty

kształt dopiero w wyniku inwencji znaczeniotwórczej odbiorcy, 
co wpisuje się w ogólniejszą strategię artystyczną, pozwalającą 
dźwiękom i literom na uzyskanie pełnej autonomii i tożsamości 
poprzez poluzowanie ich związków (lub całkowite zerwanie)  
z nałożonymi na nie systemami, teoriami i „Beethovenami”, po to, 
aby uwolnić treści dotąd przez odbiorcę niewypowiedziane, choć 
często jakże „wymowne”. (Można tu użyć zasugerowanego przez 
Higginsa określenia „nastawienie postpoznawcze”

10

).

Powróćmy jeszcze do Empty Words. Instrukcje Cage’a dla 

wykonawcy utworu brzmią zgoła lapidarnie: Tworzyć muzykę 
poprzez czytanie na głos. Tworzyć język nic nie mówiąc. Czytać. 
Oddychać. Zrównanie liter i ciszy. Nowy oddech na każde nowe 
zdarzenie. Co najważniejsze – nie spać czytając całą noc

11

. To, co 

najbardziej zwraca tu uwagę, to oryginalna strategia „zapełniania 
czasu”, przywodząca na myśl buddyjską medytację (opartą na 
kontroli oddechu i swobodnym przepływie powietrza)

12

, a także 

zwrot ku nowej, „muzycznej” jakości języka, odwołujący się do 
heideggerowskiej „mowy bycia”, ograniczający funkcję językowego 
przekazu do wydawania dźwięków i tworzenia linii melodycznej. 

SŁYSZENIE SENSÓW

Powyższa strategia językotwórcza znajduje się w opozycji do tych 
koncepcji języka, które redukują język do struktur i do treści, 
nie dostrzegając pewnego oczywistego wymiaru doświadczenia 
językowego, a mianowicie jego tonacji. Jest faktem niezbitym, że 
nastrój w dużej mierze określa znaczenie tego, co wypowiadane; 
ludzie reagują w pierwszej kolejności na tonację, w której się do nich 
mówi, a dopiero potem na treść wypowiedzi. Nie wszystko da się 
powiedzieć głosem podniesionym, tak jak niektóre rzeczy można 
powiedzieć tylko szeptem, inne zaś głosem spokojnym. Idąc tym 
tropem, Heidegger mógł stwierdzić, że termin „mowa”, podobnie 
jak termin Dasein, są w pewien sposób nieostre. To, czym jest 
Dasein, polega na tym, jak ono jest, to znaczy egzystuje

13

. Podobnie 

background image

99

Puste słowa Johna Cage’a

„mowa”, będąca przecież zawsze mową Dasein – służy Heideggerowi 
do opisu zachowań językowych, które jednak niespecjalnie różnią 
się od samej egzystencji mówiącego. Człowiek istnieje w sposób 
„wymowny”, ludzkie zachowanie jest „wymowne”. Konwencjonalne 
znaczenie słów „istnienie” i „mówienie” zostaje zamazane. Heidegger 
idzie jednak dalej i stwierdza, że mówienie jest równoznaczne 
ze słyszeniem. Psychologiczną wykładnię tej konstatacji podaje 
Rymkiewicz i jest ona bardzo w duchu Cage’a: Na mowę Dasein […] 
składa się bowiem nie tylko to, co mówię, ale także to, co słyszę.  
W dźwiękach, które do mnie docierają (szczekanie psa na podwórku, 
msza w radiu, której słucha moja sąsiadka zza ściany), artykułuje 
się świat: moje miejsce istnienia. Słuchając tych dźwięków, słyszę 
w ostatecznym rachunku moją własną egzystencję: jestem kimś, kto 
mieszka na tym podwórku, w kraju, w którym w niedzielę rano stare 
kobiety słuchają katolickiej mszy przez radio

14

Cage niewątpliwie zgodziłby się z autorem, który powtarza za 

Heideggerem: Człowiek ze swej istoty potrafi słuchać i ta zdolność 
oznacza naszą pierwotną otwartość na bycie bytu
, jednak co do tego 
jak słucha, zgody już nie ma. Rymkiewicz: Ten przykład pozwala 
nam powiedzieć, co następuje: wbrew temu, co twierdzą fizjologia  
i akustyka, słyszymy sensy, a nie poszczególne dźwięki. Szczekanie 
psa od razu jest szczekaniem psa i dopiero w drugiej kolejności 
może zostać potraktowane jako fala dźwiękowa uderzająca  
w bębenki mojego ucha. Dlatego właśnie, kiedy słuchamy muzyki 
[dodajmy dla ścisłości: muzyki odzwierciedlającej, np. piosenka 
Murzynki z Mdłości Sartre’a – patrz dalej], słyszymy od razu 
melodię – czyli sensowną całość organizującą dźwięki – a nie 
poszczególne tony, z których następnie składamy jakąś sumę. 
Całość tych wszystkich słyszalnych całości i sens tych wszystkich 
słyszalnych sensów – to moje 
Dasein: zawsze słyszalna obecność

15

Cage twierdzi coś dokładnie przeciwnego. Uważa, że słyszenie to 
wprawdzie dyspozycja nieodłączna naszemu byciu w świecie, ale 
dyspozycja, którą powinno się kształtować (poprzez trening  
i medytację) i która jest również kształtowana przez otoczenie 
bez udziału świadomości. W zetknięciu z konwencjonalną melodią 
(„Beethovenem”), słyszenie, owszem, nakierowuje się na sensy, 
ale jest to sytuacja wymuszona, oderwana od życia, modelowa – 

background image

100 Jerzy Luty

przysłowiowa „wieża z kości słoniowej”. Jedynie w kontakcie 
z dźwiękami pozbawionymi desygnatów – twierdzi Cage – 
(zwłaszcza z fonosferą przestrzeni miejskiej) albo takimi, których 
desygnatów nie jesteśmy w stanie uchwycić, chociaż obiektywnie 
istnieją – doświadczamy prawdziwej natury rzeczywistości, będąc 
jednocześnie przez nią kształtowani. 

STR ATEGIA AKUSMATYCZNA

Aby zrozumieć istotę oddziaływania fonosfery miejskiej, tego 
jak kształtuje ona człowieka, czy go zmienia, i czy współcześnie 
mamy już do czynienia z człowiekiem nowym, fono-u-formowanym
odwołajmy się do poniższego cytatu: 

Fonosfera to nieustannie fluktuujące uniwersum dźwiękowe, 

które na przestrzeni wieków ze zmiennym natężeniem wikła nas  
w niejednorodne i płynne zależności absorbcyjno-emisyjne.  
Z jednej strony pochłania on zewnętrzne wobec nas fale akustyczne 
i związaną z nimi energię (zastane dźwięki przyrody oraz dźwięki 
wytwarzane przez maszyny i urządzenia mechaniczne), z drugiej, 
emitujemy dźwięki z naszego wnętrza (dźwięki mowy oraz 
niewerbalne okrzyki, westchnienia, jęki). Zanurzeni w świecie 
dźwięków jesteśmy przezeń kształtowani, a zarazem sami na niego 
wpływamy – opracowując i zmieniając akustyczne środowisko.  
Ten immersyjny charakter fonosfery i nasze zwrotne z nią 
sprzężenie sprawiają, że nie możemy odciąć się od dźwięku, tak jak 
możemy to uczynić np. w stosunku do obrazu. Ma to swoją podstawę 
już na poziomie organicznym: możemy zamknąć oczy,  
ale nie posiadamy „powiek zamykających uszy”; możemy 
wprawdzie zatkać uszy – jednak nawet wtedy docierają do 
nas dźwięki pracującego organizmu: rytmiczne bicie serca 
i szum krwiobiegu 
[vide: doświadczenie Cage’a w komorze 
antypogłosowej]. Tak rozumiana powszechność fonosfery 
uzmysławia, że na każdym kroku, w mniejszym lub większym 
stopniu jesteśmy fonoformowani

16

background image

101

Puste słowa Johna Cage’a

Bo, jak mawiał Thoreau, a za nim Cage: Muzyka jest ciągła,  

a jedynie słuchanie jest przerywane

17

.

Nieustanny proces fonoformowania podlega z czasem 

wielostopniowej komplikacji. Począwszy od pierwszych technologii 
rejestracji, odtwarzania i transmisji dźwięku mamy do czynienia  
z audiosferą. Audiotechnologie sprawiające, że nasz aparat 
słuchowy – pierwotnie nastawiony na odbiór ruchu i ocenę 
odległości wydających dźwięki przedmiotów, a więc nastawiony 
na przeżycie – coraz częściej zostaje wprowadzany w błąd. 
Zaawansowane sposoby dźwiękowej manipulacji prowadzą do 
akusmatyzmu: braku korelacji pomiędzy wrażeniami słuchowymi  
a źródłem dźwięku. Sytuacje akusmatyczne, umożliwiające 
słuchanie abstrakcyjne, prowadzące do oceniania dźwięku 
ze względu na jego walory sonorystyczne 
[a nie symboliczne]. 
W słuchaniu nie chodzi już o przeżycie, ale – na tyle, na ile to 
możliwe – o oderwanie się od życia

18

Jeśli przypomnijmy pogląd Deweya o tym, że człowiek zmienia 

świat (np. świat dźwiękowy), a świat wpływa poprzez dotyk na 
człowieka (np. fali akustycznej na bębenki), wówczas proces 
fonoformowania jawi się jako kolejny przykład tego, jak sztuka 
wpływa na życie i zmienia człowieka bez udziału świadomości i jej 
kategorii, w ramach twórczej presji jaźni i przedmiotu.

Zwrot w kierunku fonosfery i swoista strategia akusmatyczna 

Cage’a ujawniają się w większości jego kompozycji z okresu 
aleatoryzmu interpretacyjnego (Concerto, Atlas, Empty Words), 
przede wszystkim w tape works – kolażach dźwiękowych, 
tworzonych z posklejanych kawałków taśmy, których długości 
wyznaczają operacje losowe. Wśród odgłosów nagrywanych na 
taśmę można znaleźć: odgłosy miasta, odgłosy wsi, dźwięki 
elektroniczne, dźwięki wytwarzane ręcznie (manually-produced 
sounds
), włączając w to muzykę instrumentalną, dźwięki powstające 
w oparciu o oddech (wind-produced sounds), wliczając w to śpiew, 
a także tzw. małe dźwięki (small sounds), na tyle ciche i subtelne, 
że aby je usłyszeć, należy wyposażyć je w mikrofon i wzmocnienie. 
Przykładem „dzieł na taśmę” są min. Williams Mix (1952-1953), 
Fontana Mix (1958), Song Books (1970), Etcetera (1973), Roaratorio, 
an Irish Circus on Finnegans Wake
 (1979) ). W tych utworach 

background image

102 Jerzy Luty

dążenie Cage’a do stopniowego pozbawienia słyszalnych dźwięków 
ich desygnatów znaczeniowych, a w konsekwencji pozbawienia 
sensu, towarzyszy zachęta do skupienia się na „dźwiękach samych”. 
Szczekanie psa w sąsiedztwie derywowanych z Dzienników Thoreau 
sylab i liter jest bardziej „dźwiękiem uderzającym w bębenki” 
niż odgłosem podwórka, odwrotnie niż chciałby tego Heidegger 
Rymkiewicza, tak jak dźwięki liter i sylab Empty Words nie są 
wyrazem idei „nieposłuszeństwa obywatelskiego”, lecz dźwiękami 
liter i sylab. 

Strategia Cage’a zmierza do tego, aby słuchanie, owa pierwotna 

„otwartość na bycie”, realizowało swą zdolność nie poprzez 
konstytucję sensów oraz własnej obecności, lecz poprzez realizację 
swej pierwotnej dyspozycji, którą jest „umiejętność słuchania”.  
Cage pragnie również, aby nakierowana na „całość słyszalnych 
sensów” „zawsze słyszalna obecność” została pozbawiona gruntu, 
wytrącona z pewności. Akusmatyczne kompozycje Cage’a są 
przykładem tego, jak nastawiona jedynie na słyszenie sensów 
obecność, traci grunt w obliczu czegoś, co wymaga jedynie 
akceptacji. To zbyt mało, aby zaspokoić „zachodniego ducha 
ciekawości” – powie Suzuki, to całkiem niewiele, by złagodzić 
„histeryczną naturę teoretyka” – doda Vuarnet. Obecność traci 
grunt, który pieczołowicie budowała, a który i tak kiedyś usunąłby 
się jej spod nóg, w związku z nieuchronnością jej Animatialis (vide: 
Nietzsche, bohaterowie Becketta), traci grunt w kontakcie  
z czymś, co zupełnie nie przypomina dotychczasowych doświadczeń 
muzycznych o charakterze emocjonalnym i semantycznym. Cage nie 
ukrywa, że nie interesują go sensy poszczególnych dźwięków, bo te 
znikają w przypadkowych konstelacjach fonicznych zmiksowanych 
kawałków taśmy (znikają też, kiedy się starzejemy, niedołężniejemy 
albo głuchniemy), lecz aura dźwiękowego wydarzenia, 
której charakter możemy poznać jedynie w oparciu o coś tak 
nieokreślonego jak „odniesienie aluzyjne”

19

Odbiorca dźwiękowego wydarzenia może je umieścić  

w kontekście zatargu dwóch postaw: postawy gotowości do 
przyjmowania (słyszenia) sensu, i postawy postpoznawczej
zorientowanej wyłącznie akceptująco. Przywołajmy raz jeszcze 
słowa Suzukiego: [Człowiek Zachodu] musi coś mówić, musi 

background image

103

Puste słowa Johna Cage’a

abstrahować albo intelektualizować na temat swojego konkretnego 
doświadczenia. Musi wychodzić ze sfery odczuwania ku szeregowi 
analiz

20

. Doświadczenie, które proponuje swoim słuchaczom Cage, 

jest inne – ma charakter niedyskursywny i afektywny. Dick Higgins 
nazywa je „erotyką fuzji”. Jego efektem powinno być „scalenie 
horyzontów”, odmiana flow, w którym wykonawcy i odbiorcy 
osiągają stan anarchicznej harmonii, tworząc (mimowolnie) rodzaj 
anarchistycznej społeczności w miniaturze

21

czegoś co sIę wywodzi 

z wiedzy radoSnej z prZyjemności służąc przede wszysTkim 
osobie
 / która ją praktykUje bez żadnych zobowiązań bez 
zależności w stosunKu do kogokolwiek

22

.

Oddajmy głos Cage’owi: Myślę, że jedną z rzeczy, która się 

wydarzyła, jest to, że staje się jasne, że możemy być – nie tylko 
naszymi umysłami, ale całym naszym byciem – wrażliwi na 
dźwięk, a dźwięk nie musi być komunikowaniem jakichś głębokich 
myśli. Może
 po prostu być dźwiękiem. Dźwięk ten może wpadać 
do jednego ucha, a wypadać drugim, albo może też wpadać do 
jednego ucha, przenikać do bycia, przekształcać bycie, i następnie 
być może wychodzić, pozwalając wpaść następnemu

23

. Zgodnie 

ze wskazówkami Cage’a czas czytania Empty Words powinien być 
odmierzony (z wliczeniem półgodzinnych przerw pomiędzy każdą 
częścią), tak aby ostatnia część rozpoczęła się wraz z nastaniem 
świtu. Wówczas wszystkie drzwi i okna mają zostać otwarte, 
pozwalając dźwiękom poranka wślizgnąć się do wnętrza sali. Albo 
raczej naszym uszom wydostać się na zewnątrz. Gdy w 1981 roku 
James Pritchett, autor The Music of John Cage, wsłuchując się  
w utwór wykonywany przez Cage’a na antenie radia, postępuje 
zgodnie ze wskazówkami autora, doznaje czegoś w rodzaju 
mistycznego objawienia i notuje: Śpiew ptaków zmieszany 
z jego własną wokalizą – wewnątrz i na zewnątrz, wszyscy 
razem śpiewali

24

. Podobne (choć nie równoznaczne) doznanie 

towarzyszy autorowi niniejszej dysertacji, gdy głos Christophera 
Foxa czytającego czwartą część Pustych słów w niemal całkiem 
opustoszałej St. Paul’s Hall, zaczyna mieszać się z ożywczym 
powiewem sobotniego świtu 4 lutego 2006 roku w Huddersfield  
w hrabstwie York. 

background image

104 Jerzy Luty

background image

105

Puste słowa Johna Cage’a

EMPTY WORDS – LIVE

Najbardziej znane, zrealizowane na żywo przez Cage’a  
i zarejestrowane na taśmie, wykonanie Empty Words miało miejsce 
w grudniu 1977 roku w Teatro Lirico w Mediolanie

25

. Ponad 

czterogodzinne nagranie, w którym Cage czyta trzecią i czwartą 
część utworu, obfituje w zaskakujące efekty. 

Początkowo miarowemu, jednostajnemu głosowi Cage’a, 

intonującemu powstałe w wyniku zastosowania operacji losowych 
rozczłonkowane słowa, pojedyncze litery i zbitki liter, towarzyszy 
na widowni nastrój ciszy i skupienia. Z czasem jednak na plan 
pierwszy wychodzą odgłosy zniecierpliwienia, kaszlnięcia, okrzyki 
dezaprobaty, w odpowiedzi na niezrozumiały przekaz dochodzący  
ze sceny, a także głośne próby uciszenia „intruzów” przez pewną 
część widowni. Po mniej więcej pół godzinie krzyki zmieniają się  
w jeden nieprzerwany, kakofoniczny jazgot, z którego można 
wyłowić śmiechy, krzyki, drwiny, gwizdy, przekleństwa, obelgi, 
manifestacje oburzenia, gwar rozmów, kłótnie, rozmowy, ziewnięcia, 
przeciąganie się, tupanie, buczenie, odgłos kroków, głośne 
manifestacje poglądów politycznych, chóralne śpiewy, odgłosy 
sprzeczek, i od czasu do czasu rytmiczne klaskanie  
i tupanie. Przemyślany, precyzyjnie wypunktowany i pozbawiony 
ekspresji głos Cage’a czytającego tekst jest ledwie słyszalny, 
zagłuszany przez nieco prymitywną ekspresję żywiołowo reagującej 
publiczności. Nasza uwaga zostaje odwrócona od postaci Johna 
Cage’a, autora i performera. Zamiast tego nasze uszy nakierowują 
się na towarzyszące mu otoczenie. Przez kolejne trzy i pół godziny 
trwania nagrania bohaterem przedstawienia jest zgromadzona 
w Tetrze Lirycznym publiczność. Ona jest na pierwszym planie, 
o niej z nagrania dowiadujemy się najwięcej. Słyszymy więc, jakie 
nastroje panowały wśród włoskiej młodzieży w drugiej połowie lat 
70. (można z pewna dozą prawdopodobieństwa założyć, że właśnie 
taka publiczność znalazła się na widowni), o co ludzie się spierali, 
jakie mieli poglądy polityczne, co było w modzie, rozpoznajemy 
rodzaje temperamentów, dowiadujemy się, co antagonizowało 
ówczesną młodzież, a także co ją śmieszyło. To, co słyszymy, jest 

background image

106 Jerzy Luty

efektem określonego zabiegu, w pełni zamierzonego przez Cage’a. 
Operacje losowe są środkiem służącym do uwolnienia ego od smaku 
i pamięci, oraz towarzyszącemu mu skupieniu na korzyściach 
i władzy, są też środkiem uciszenia ego, tak aby reszta świata 
miała szansę wejść na teren doświadczenia należącego do ego, tak 
zewnętrznego jak i wewnętrznego

26

„Demilitaryzacja języka”, uwolnienie go z więzienia składni 

i powinności sensotwórczej, idące w parze z Cage’a ideałami 
indywidualnej wolności, „uwolnienia ego”, bezkonfliktowej 
interpenetracji rzeczywistości (buddyzm) oraz postawy wyrzeczenia 
się siły (non-violence) i nienarzucania się, powodują, że ciężar 
stwarzania językowego sensu przechodzi na stronę publiczności, 
która, zupełnie zaskoczona tą sytuacją, reaguje odrzuceniem, 
niechęcią i w końcu przemocą. Niektórzy zawzięcie domagają 
się zwrotu pieniędzy za bilety – padają groźby i przekleństwa – 
ponieważ nie akceptują sytuacji, w której robi się z nich głównych 
bohaterów, nie zapłacili przecież z to, aby ktoś pozostawiał ich 
samym sobie, lecz by ich „zajął”, pokazał drogę, nadał sens ich 
„byciu w teatrze”. Nie akceptują sytuacji, w której językowy status 
tradycyjnego komunikatu zostaje uchylony, w której zamiast treści 
pojawia się wolna przestrzeń do zapełnienia, przy czym jedynie od 
nich zależy, w jaki sposób mieliby to uczynić. Powoduje to u nich 
gwałtowną reakcję obronną, zniecierpliwienie, rodzaj paniki, 
że zostało tyle czasu do dzwonka, i nic więcej do zrobienia (jak 
mówi Willy w Szczęśliwych dniach Becketta). Jednak po pewnym 
czasie część publiczności odpręża się, nieoczekiwana zamiana 
miejsc zaczyna budzić pozytywne emocje. Ludzie wydają się gotowi 
i pełni radosnej inwencji, aby skorzystać z danej im możliwości 
i po prostu zamanifestować swoją obecność. Być może miejsca, 
w których zwykle przebywają – szkoła, praca, dom, ulica, gdzie 
przymus standaryzacji, racjonalizacji i autorytetu sprawuje nad 
nimi bezgraniczną kontrolę – nie dają im takich możliwości. Być 
może więc swoje bycie w teatrze, „bycie w świecie”, postanawiają 
potraktować jako dobrodziejstwo. Nie przeraża ich czas upływający 
na rozmowach, śpiewach, krzykach, ani wypełnianie go czymś 
przypominającym satyrę na tradycyjną komunikację i estetyczną 
konwencję. W gruncie rzeczy jest to coś więcej niż satyra – to zachęta 

background image

107

Puste słowa Johna Cage’a

do ożywczego przewartościowania i spontanicznego odrzucenia 
sztywnych reguł. W imię wolnej czasoprzestrzeni, anarchistycznej 
zabawy, bezcelowej gry (purposeless play) i bezsensownej frazy.

APPENDIX. TRWOGA I DWIE FUNKCJE MUZYKI

Analizę trwogi – tego, będącego nieodłącznym atrybutem kultury 
Zachodu, fenomenu – przeprowadził w Byciu i czasie Heidegger

27

Dotyka ona zarówno sedna eschatologicznych lęków Beckettowskich 
bohaterów, jak i ich przezwyciężenia w empirycystyczno- 
-medytacyjnej praktyce artystycznej Cage’a. Wśród koryfeuszy XX- 
-wiecznej filozofii trwogi należy wymienić Kierkegaarda, Nietzschego, 
Sartre’a, Heideggera. Wydaje się, że zwłaszcza ten ostatni zapisał się 
w filozofii w sposób szczególny – dokonał bowiem przeformułowania 
większości podstawowych kategorii filozoficznych obecnych w myśli 
Zachodu od czasów starożytnych (podobnie jak Wittgenstein, 
który poddał w wątpliwość istnienie problemów innych niż sposoby 
używania języka). Postąpił tak niejako w duchu filozofii zen, co 
zresztą odnotował sam w dialogu Z rozmowy o mowie między 
Japończykiem i Pytającym
 (1953-1954), gdzie „Japończyk” mówi: 
pustka jest najwłaściwszą nazwą na to, co Pan chce powiedzieć za 
pomocą słowa bycie

28

. W tym sensie nietrudno o analogie pomiędzy 

filozofem z Fryburga a pierwszym amerykańskim uczniem Suzukiego, 
Cage’em, na co zwraca uwagę Eldered w Heidegger’s Holderlin and 
John Cage
.    

Literackiej wiwisekcji pojęcia trwogi podjął się, zainspirowany 

dziełem Heideggera, Sartre w powieści Mdłości. Jest ona dla naszych 
rozważań o tyle istotna, że odbywa się zarówno w kontekście 
przypadku, jak i w kontekście muzyki. Bohater książki francuskiego 
pisarza i filozofa, Roquentin, tytułowe doznanie wiąże  
z doświadczeniem nieobcym zarówno Beckettowi, Heideggerowi jak  
i Cage’owi: 

Zasadniczą sprawą jest przypadkowość. Chcę przez to wyrazić, 

że istnienie z samej definicji nie jest koniecznością. Istnieć to 

background image

108 Jerzy Luty

znaczy  b y ć  t u t a j, po prostu; rzeczy istniejące ukazują się, 
pozwalają się napotykać, ale nigdy nie można ich  w y w n i o- 
s k o w a ć. 
[…] Przypadkowość nie jest złudzeniem, pozorem, 
który można rozproszyć; to absolut, w konsekwencji doskonała 
bezpodstawność

29

.

Fragment ten mógłby stanowić niemal credo artystyczne autora 

Water Music. Jemu to bowiem, w przeciwieństwie do bohatera 
Mdłości, udaje się zaakceptować przypadek zarówno w życiu, jak  
i spowodować jego uwolnienie w przesiąkniętej wielowiekową 
tradycją, uporządkowanej, skategoryzowanej i zmetryzowanej 
twórczości muzycznej. Chociaż bohater powieści Sartre’a, podobnie 
jak Beckett i Cage, właściwie określa charakter otaczającej go 
rzeczywistości, a „mdłości” są czymś, czego przyczyna zostaje 
rozpoznana (jest nią właśnie doświadczenie przypadkowości), 
to jednak jego własna kondycja każe mu „mdłości” zagłuszyć, 
zneutralizować. Roquentinowi – który nie potrafi uwolnić się 
od natrętnej obecności podsuwanych mu przez umysł idei, od 
niedyskretnej dyspozycji kategoryzowania widzialnej rzeczywistości, 
która ciąży mu niczym kula u nogi, uniemożliwiając swobodną 
kontemplację „pomiędzy” – zdecydowanie bliżej do Husserla niż do 
Heideggera i Cage’a. Świadomość bohatera nie przechodzi przemiany 
duchowej na miarę Cage’a, pozostaje bowiem intencjonalna, jest 
zawsze świadomością czegoś, np. świadomością czasu, korzenia, 
dźwięku, wyposażoną w dyspozycję wykluczającą przedpojęciowe 
„napotykanie” tego, co „się ukazuje”. Wszystko jest zbyt wyraźne, 
wydaje się zbyt ważne, za bardzo rzuca się w oczy, aby nie próbować 
wyciągać z tego wniosków. Jednak wnioski, nie mające zakorzenienia 
w bezpośrednim doświadczeniu rzeczywistości, trafiają w próżnię. 
Wszystko jest bezpodstawne […] Kiedy zdarza się, że zdajemy sobie  
z tego sprawę, robi się mdło na sercu i wszystko zaczyna falować
 […]

30

.

Bezpośrednim antidotum na dojmujące doznanie chwiejności 

podstaw (mdłości) jest dla bohatera Sartre’a wsłuchiwanie się 
podczas odwiedzin w barze w prostą piosenkę jazzową śpiewaną 
przez „Murzynkę”. Doznaję tyle szczęścia, kiedy śpiewa Murzynka; 
jakie wyżyny bym osiągnął, gdyby moje własne życie było 
zawartością melodii

31

. Pofantazjujmy trochę: pragnienie bycia 

nutą prostej melodii – jakież to wzniosłe marzenie. Dla kogoś, 

background image

109

Puste słowa Johna Cage’a

kto poświęca życie próbom dotarcia do sedna historii (w sensie 
dosłownym) – zamknięcia w pojęcia tego, co nie skategoryzowane, 
płynne, nie poddające się jednoznacznym interpretacjom (celem 
pobytu bohatera w miejscowości Bouville są wszak badania 
historyczne nad życiem i twórczością niejakiego markiza de 
Rollebon) – pragnienie życia prostego, uporządkowanego, 
zaplanowanego, zharmonizowanego, o wyraźnie określonym miejscu 
na osi czasu – to tęsknota fundamentalna (Roquentin nie brał lekcji 
u Aragona, nie wie więc, że aby napisać historię, trzeba ją najpierw 
wymyślić)

32

. Tęsknota ta nie jest pozbawiona głębszego sensu także 

w kontekście śpiewanej przez Murzynkę piosenki. Nic bowiem 
tak nie ujawnia i „oswaja” czasu jak muzyka (najlepiej jeśli jest 
to muzyka z łatwą do zapamiętania linia melodyczną

33

). Nic też 

tak nie upraszcza go i nie ułatwia jego doświadczania. Muzyka 
to następstwo dźwięków, które wypełniają i strukturyzują czas. 
Cage powie więcej: muzyka to taka organizacja dźwięków, w której 
przedziały czasowe stanowią jedyny dający się wyodrębnić składnik 
strukturalny – wystarczy wyznaczyć ramy czasowe, a muzyka sama 
zacznie grać. Muzyka to czas, a czas to muzyka; być częścią muzyki, 
to być integralnie złączonym z czasem. Bez pustych miejsc, bez 
atakujących korzeni. 

W ciekawej analizie wybranych aspektów europejskiej 

świadomości muzycznej, Piłat podaje opis dwóch funkcji muzyki: 
odzwierciedlającej i poszukującej

34

. Jeśli umieścimy go w 

wspomnianym wcześniej kontekście zatargu dwóch postaw: postawy 
gotowości do przyjmowania sensu i postawy postpoznawczej
zorientowanej wyłącznie akceptująco, to uda nam się wyodrębnić 
dwie kategorie ludzi (twórców i odbiorców muzyki)  
i przyporządkować im dwa typy muzyki. 

Do pierwszej kategorii zaliczymy tych, których pustka (bycie) 

napawa grozą, przyprawia o mdłości – ludzie ci gwałtownie 
pragną odnaleźć magiczny łącznik z czymś nieprzedstawialnym 
(nadludzkim, ponadludzkim, międzyludzkim), wykraczającym 
poza ich własną kondycję. Łącznikiem tym może być piękne 
przedstawienie nieskończoności, dające złudzenie jego zgodności  
z naocznym (skończonym) obrazem (wszelka sztuka „pocieszająca”, 
oparta o paradygmat piękna i harmonii). Może nim też być heroizm 

background image

110 Jerzy Luty

organizowania sobie codzienności według „rytmów dzwonka”, 
aktywność ruchowa i umysłowa nastawiona na zapełnianie 
czasu słowami lub dźwiękami pozbawionymi określonej treści, 
wypełnianie czasu słowami, jak pustyni piaskiem, wzniosły „czas 
czekania” aż utracony obraz Absolutu udzieli swej zbawczej 
obecności. Może nim też być prosta (popularna), łatwo wpadająca 
w ucho melodia, kojąca trwogę istnienia w obliczu dojmującego 
wrażenia braku podstaw, hamująca bolesną entropię duszy i dająca 
w zamian zbawienne, choć złudne i ulotne, poczucie wspólnotowości 
(piosenka Murzynki w Mdłościachmuzyka odzwierciedlająca). 
Tak jak łatwa rytmiczność i powtarzalność piosenek popowych 
oraz dziesiątków innych stylów, muzyka ta spełnia tę samą funkcję, 
jaką pewna część muzyki spełniała zawsze – wzrusza, przywołuje 
wspomnienia, wyraża uczucia i daje zapomnienie. Jak trafnie ujmuje 
to Piłat: Ta muzyka podąża drogą cykliczności i powtarzalności, 
ponieważ chce być zwierciadłem słuchacza, jego mieszkaniem,  
w którym zna on wszystkie kąty, ubraniem, znakiem 
rozpoznawczym, językiem

35

Dla drugiej kategorii ludzi, do której należałoby zaliczyć 

Cage’a (a także np. Feldmana, Heideggera i Suzukiego), pustka 
(bycie) stanowi wyzwanie, możliwość tworzenia nowych stanów 
emocjonalnych, celebracji czasu przemijania, otwartości poznawczej 
na to, co napotykane, na każdy nowy dźwięk, na nowe formy 
muzyczne i „nowe formy życia”. Muzyka złożona z dźwięków 
pozbawionych desygnatów nie zajmuje się wtórowaniem, 
odzwierciedlaniem i wyrażaniem, ale poszukuje dźwięku i trwania, 
jakie mają dopiero nadejść (muzyka poszukująca). Taka muzyka  
jest nieprzewidywalna dla słuchacza, nie daje mu komfortu 
antycypacji – przynajmniej nie w ten sposób jak dawniejsza 
muzyka oparta na systemie dur-moll. Dlatego męczy, w każdej 
sekundzie wyprawia słuchacza w nieznane, a potem znów 
w nieznane i jeszcze raz w nieznane

36

. Muzyka taka nie tyle więc 

odzwierciedla, co tworzy nowe stany zewnętrzne i wewnętrzne. Żeby 
te nowe stany zaakceptować, potrzeba estetycznej (a może przede 
wszystkim egzystencjalnej) odwagi. Ta odwaga powinna wywodzić 
się z rozumienia i pragnienia odkryć, które mogą się dzięki muzyce 
dokonać. Dla odbiorców tej muzyki fundamentalny zatarg pomiędzy 

background image

111

Puste słowa Johna Cage’a

przedstawieniem a nieskończoną ideą, o którym mówią Lyotard 
i Beckett, są tylko kolejnymi odmianami – wykraczającej poza 
subiektywistyczno-obiektywistyczny, podmiotowo-przedmiotowy 
paradygmat ludzkiej obecności w świecie – transludzkiej jedności. 

Czy powyższy podział jest jednak zasadny w kontekście 

antydualistycznej, antysystemowej myśli Cage’a i nie oddzielającej, 
syntetycznej myśli Wschodu? Odpowiedź podsuwa Dewey: 
Uświęcone i przeklęte są możliwościami tej samej sytuacji; nie ma 
żadnej rzeczy, która nie byłby wcieleniem uświęconego  
i przeklętego: ani osób, ani słów, miejsc, czasów, kierunków  
w przestrzeni, kamieni, wiatrów, zwierząt, gwiazd

37

. Zarówno 

trwoga, jak i „słoneczna akceptacja”, niepewność i stałość stanowią 
nieodłączną rysę każdej ludzkiej sytuacji egzystencjalnej.  
Te opozycyjne kategorie nie dzielą świata ani ludzkiego 
doświadczenia, lecz pozostają nierozerwalnie splecione w każdym 
zdarzeniu. Można więc oddawać się przyjemności obcowania  
z „piosenkami naszej młodości” (dostrzegając fakt, że w muzyce 
odzwierciedlającej element nostalgiczno-emocjonalny jest silnie 
obecny), a jednocześnie z dreszczem emocji wyprawiać się  
w muzyczną „podróż w nieznane”. Powyższy podział stanowi zatem 
pewną – z gruntu nieprawdziwą, bo oderwaną od potocznego 
doświadczenia – idealizację, której jedyną racją bytu jest jej 
adekwatność zarówno w stosunku do – będących literacką formą 
idealizacji – bohaterów Becketta i Sartre’a, jak i w odniesieniu do 
„idealnego” projektu utopijnego Cage’a (our ears are in excellent 
condition
).

1

  J. Cage, Experimental Music, w: Silence. 

Lectures and Writings, Wesleyan University 
Press, Middletown, CT, 1961, s. 12.

2

  Czas, na który przypada największa  

aktywność twórcza Cage’a, to początkowo 
okres zimnej wojny lat 50., potem wojny 
w Wietnamie i rewolty studenckiej lat 60.

3

  J. Cage, The Future of Music, w: Empty 

Words, Middletown, 1979, s. 184. 

background image

112 Jerzy Luty

4

  H. D. Thoreau to autor, który pojawia się 

również w kontekście kilku innych  
utworów Cage’a, np. Song Books (1970), 
Mureau [

Music of Thoreau] (1970),  

Essay (1988). 

5

  J. Kutnik, John Cage. Przypadek  

paradoksalny, Lublin, 1993, s. 86.

6

  Por. Allen S. Weiss, Introduction to Empty 

Words (Part III), CD.

7

  Musicage. Cage Muses on Words, Art, 

Music, Retallack J. [oprac.], University 
Press Of New England, Hanover,  
NH and London 1996, s. 101-103.

8

  Por. S. Morawski, Anarchizm, dada, 

Artaud, „Dialog” 1976, nr 7.

9

  J. Kutnik, John Cage. Przypadek  

paradoksalny, Lublin 1993, s. 84-85.

10

  D. Higgins, Nowoczesność od czasu  

postmodernizmu, Gdańsk 2000, s. 95 i in.

11

  J. Cage, za: Allen S. Weiss, Introduction  

to Empty Words (Part III), CD, s. 9.

12

  Jak w słynnym koanie Cage’a: Jeśli czujesz 

się czymś znudzony po dwóch minutach, 
spróbuj robić to przez cztery minuty. Jeśli 
nadal cię to nudzi, rób to przez osiem,  
szesnaście, trzydzieści dwie i więcej minut. 
W końcu zobaczysz, ze wcale nie jest to 
nudne, a wręcz przeciwnie – bardzo ciekawe
 
[J. Cage, Nieoznaczoność (Indeterminacy), 
tłum. A. Taborska, „Literatura na Świecie” 
1996, nr 1-2, s. 247; a także np. wypowiedź 
z filmu I have nothing to say and I’m  
saying it
, VHS, wyd. „Kultur”, 1990.]

13

  M. Heidegger, za: W. Rymkiewicz, 

Ktoś i Nikt. Wprowadzenie do lektury 
Heideggera
, Wrocław 2002, s. 77-78.

14

  W. Rymkiewicz, Ktoś i Nikt. Wprowadzenie 

do lektury Heideggera, Wrocław 2002,  
s. 134.

15

  Ibidem, s. 134-135.

16

  T. Misiak, Fonosfera, „Rita Baum – wydanie 

internetowe”, 15 czerwca 2005, http://www.
ritabaum.pl/go.php?id=23&what=poezja.

 

17

  J. Cage, Tematy i wariacje, „Literatura na 

świecie” 1996, nr 1-2, s. 244.

18

  T. Misiak, Fonosfera…, op. cit.

19

  Por. D. Higgins, Nowoczesność od czasów 

postmodernizmu, Gdańsk 2000, s. 93 i in.

20

  D. T. Suzuki, Wykłady o buddyzmie zen

tłum. M. Macko, Poznań 2000, s. 14.

21

  Por. R. Haskins, Anarchism and the 

Everyday: Cage’s Number Pieces,  
robhaskins.com.

22

  J. Cage, Przeludnienie i sztuka, tłum.  

A. Sosnowski, „Literatura na Świecie” 1996, 
nr 1-2, s. 199.

23

  Za: J. Pritchett, Something like a hidden 

glimmering, www.princeston.edu/pritchett/
html

 

24

  Za: J. Pritchett, Something like a hidden 

glimmering, www.princeston.edu/pritchett/
html.

25

  John Cage, Empty Words (Part III)

ampere6, 2CD.

26

  J. Cage, za: Allen S. Weiss, Introduction 

to Empty Words (Part III), CD, s. 3.

27

  Najciekawsza znana mi wykładnia tego 

Heideggerowskiego terminu znajduje się 
w książce W. Rymkiewicza Ktoś i Nikt. 
Wprowadzenie do lektury Heideggera

Wrocław 2002, s. 142-147.

28

  Za: C. Woźniak, s. 280; Na temat związków 

Heideggera z myślą Wschodu: C. Woźniak, 
Martina Heideggera dialog ze Wschodem
„Kwartalnik Filozoficzny”, 1994, XXII, 
z. 1-2, s. 93-121. 

29

  J. P. Sartre, Mdłości, Warszawa 1974, s. 185. 

30

  Ibidem.

31

  Ibidem, s. 73.

32

  Por. J. Cage, Wypowiedź autobiograficzna

„Literatura na Świecie” 1996, nr 1-2, s. 273.

33

  Mnie się podobają piosenki, które już raz 

słyszałem – mówi inżynier Mamoń  
w kultowym filmie M. Piwowskiego Rejs 
(1970) i w ten sposób wyraża pogląd tej 
połowy ludzkości, która w muzyce pragnie 
odnaleźć łącznik emocjonalnej wspólnoty. 
Druga połowa wolałaby usłyszeć coś, czego 
dotąd nie słuchała.

34

  R. Piłat, Muzyka i powinność, http://www.

ifispan.waw.pl/~rpilat/teksty/pdf/muzyka 
_i_powinnosc.pdf

35

  Ibidem, s. 5.

36

  R. Piłat, Muzyka i powinność, op. cit., s. 6.

37

  J. Dewey, Experience and Nature, New 

York, 1925, s. 41, za: K. Wilkoszewska
Sztuka jako rytm życia
, Universitas, 
Kraków 2000, s. 175.

background image

113

Puste słowa Johna Cage’a

Jerzy Luty
EMPTY WORDS OF JOHN CAGE 

One of creative methods used by John Cage (1912-1992) was 
considered as ‘demilitarization of language’, i.e. lingual syntactic 
connections, making statements unintelligible. He did it in order 
to ‘liberate the language from control’ and ‘open himself to being’ 
(Heidegger) in a situation, when life reveals its ‘pre-cognitive’ 
character. In ‘Empty Words’ (1973-1974), Cage documents his ideas, 
which are connected with modern linguistics and modern poetry 
(Dada, Joyce, lettrism, Fluxus, concrete poetry). Also, he used his 
own aesthetics and ethical imperatives based on liberated syntax. 
As the result of that, he was able to liberate form and sound from 
imposed ideas. Some of his philosophic and aesthetic ideas are 
discussed in this paper.