background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Rozdział 9 

 

Jest  wczesny  ranek.  Przylatujemy  na  lotnisko  JFK  i  dostajemy  kolejny  przypływ 

energii,  żeby  wysiąść  z  samolotu,  przejść  przez  kontrolę  paszportową  i...  witaj  Ameryko. 

Wygląda to,  dokładnie tak, jak w filmach i  programach:  zbiorowisko  różnych narodowości. 

Czuję  się  taka  brytyjska.  Laura  i  ja  zaplanowałyśmy  zawołać  żółtą  taksówkę  i  jechać  na 

Manhattan,  ale  kiedy  opuszczamy  salę  przylotów,  jestem  zaskoczona  widokiem  mojego 

imienia  na  kartce  podtrzymywanej  przez  Murzyna  w  ciemnym  garniturze  i  czapce  z 

daszkiem. 

- Zobacz, Beth! - Laura trąca mnie. - Tam jest twoje imię. 

- Panna Villiers? - pyta Murzyn z uśmiechem. - Mam zabrać Panią i Pani przyjaciółkę 

do hotelu. 

- Co? - mówię podejrzliwie - Kto cię zamówił? 

-  Nie  mam  pojęcia,  proszę  pani  -  mówi  grzecznie.  -  Po  prostu  robię  to,  co  mi  każe 

szef. 

- Beth - syczy Laura. - To jest prawdopodobnie część usługi pierwszej klasy! 

Nie jestem tego taka pewna. Patrzę na kierowcę. 

- Jaka nazywa się twoja firma? Czy to linie zarezerwowały cię? 

- Różne rzeczy się o nas mówi, proszę pani, mogę jednak zapewnić, że jesteśmy godni 

zaufania. Teraz, gdyby zechciały panie iść w tę stronę. Limuzyna czeka. 

- Limuzyna! - krzyczy Laura, a oczy jej iskrzą. 

Waham się. To jest prawdopodobnie część usługi. I cóż w tym złego? 

- Dobrze - mówię niechętnie. 

Bierze  nasz  bagaż  i  prowadzi  na  zewnątrz,  gdzie  czeka  długa  czarna  limuzyna. 

Pakujemy  się  do  środka,  siadamy  na  skórzane  fotele,  kierowca  załadowuje  nasz  bagaż,  a 

następnie odjeżdżamy na autostradę, w kierunku sławnego Manhattanu.  Próbuję odłożyć na 

bok swoje negatywne uczucia i słuchać Laury, która papla o naszych planach na resztę dnia. 

Muszę być jedną z tych niewdzięcznych kobiet, która nie lubi być dobrze traktowaną w życiu 

- ale ja nic nie mogę na to poradzić, że ktokolwiek kto to  jest, wtrącił się do mojego życia i 

stanął mi na drodze, zmieniając moje plany. 

Godzinę zajęło nam dotarcie na Manhattan. Samo przekraczanie mostu na wyspę było 

fascynującym  momentem.  Niebo  jest  nieskazitelnie  niebieskie,  ale  wypełnione  lodowatym 

słońcem.  Temperatura  jest  bardzo  niska,  ale  to  tylko  zwiększa  mroźną,  świąteczną 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

atrakcyjność tego miasta. Limuzyna jedzie dalej w górę sławnych krętych dróg, wyglądamy 

na zewnątrz, wchłaniając widoki ruchliwego miasta, rozpoznajemy punkty orientacyjne, które 

przyprawiają nas o dreszczyk emocji. Wybrałyśmy skromny hotel w środku miasta, taki który 

jest wystarczająco blisko do zwiedzania, możemy szybko wszędzie się dostać, ale nadal jest w 

rozsądnym  przedziale  cenowym.  Zdjęcia  on-line  pokazały  przyjemne,  raczej  staromodne 

miejsce.  Zarezerwowałyśmy  niewielki  pokój  dwuosobowy,  który  nam  w  zupełności 

wystarczy. 

Jestem  zaskoczona,  gdy  zatrzymujemy  się  na  East  57th  Street  przed  bardzo 

reprezentacyjnym  hotelem.  To  elegancki  budynek,  wysoki  budynek.  Odźwierny  wpada  i 

otwiera  nam  drzwi  samochodu,  ale  ja  pochylam  się  do  przodu  i  pukam  w  szklaną  ściankę 

między nami a kierowcą. Opuszcza ją. 

- Co to do licha jest? - pytam. - To nie jest nasz hotel! 

-  To  jest  Four  Seasons,  proszę  pani  -  odpowiada  kierowca.  -  To  jest  miejsce,  gdzie 

miałem panią zabrać. Rozumiem, że tu ma pani rezerwację. 

-  Cóż,  nie!-  wołam.  -  Nasz  hotel  znajduje  się  na  Lexington Avenue.  Proszę  nas  tam 

zawieść. 

Portier  stoi  zaskoczony,  czekając  na  nasze  wyjście.  Laura  słucha  rozmowy  z 

niepokojem w oczach. 

- Rozumiem, proszę pani, że nie chce się pani zatrzymać się w hotelu Four Seasons? - 

Kierowca strzela mi pytające spojrzenie przez ramię. Widzę, że on myśli, że to jest po prostu 

dziwne. 

- Tak, zgadza się. Jesteśmy umówione w hotelu Washington na Lexington Avenue. 

- Beth... - Laura patrzy na mnie, a kierowca kręci głową z niedowierzaniem. 

- Laura, nie zarezerwowałyśmy tego hotelu i nie możemy udawać, że znalazłyśmy się 

tutaj  tylko  dlatego,  że  leciałyśmy  w  pierwszej  klasie.  Myślę,  że  oni  nie  posuwają  się  tak 

daleko. Ktoś jest hojny, a ja tego nie lubię. Chcę pójść do hotelu, który wybrałyśmy razem. 

Widzę  po  twarzy  Laury,  że  ona  rozumie  moją  decyzje  i  nie  ważne,  jak  kuszące  są 

luksusy tego hotelu. 

- Okay. Jedźmy do Washington. 

-  Dziękuję,  możesz  zamknąć  teraz  drzwi.  -  Mówię  do  portiera,  który  zrobił  to  o  co 

poprosiłam. W jego oczach widać, że niewiele z tego rozumiał. Odnoszę wrażenie, że nie ma 

wielu ludzi, którzy tak gniewnie przeciwstawiają się pozostaniu w Four Seasons Hotel. 

Kierowca  wzruszył  ramionami  i  ruszył  w  drogę.  Około  piętnaście  minut  zajęło  nam 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

dotarcie do mniejszego hotelu z czerwonej cegły. 

-  Jesteśmy  na  miejscu,  proszę  pani.-  powiedział.  -  Tak  ja  pani  chciała.  To  jest 

Washington. 

- Wygląda fantastycznie  -  mówi  Laura ze stoickim spokojem,  ale muszę powiedzieć, 

że tęsknię trochę za przepychem tamtego hotelu. 

-  To  jest  właśnie  to  co  potrzebujemy  i  na  co  możemy  sobie  pozwolić  -  mówię 

stanowczo. 

- Dziękuję, panie kierowco, proszę tu nas zostawić. 

Kilka minut później, stoimy w recepcji, w holu o tradycyjnym wyglądzie. To nie jest 

ostatni  krzyk  mody  Nowego  Yorku,  ale  jest  równie  elegancki  i  bardzo  przytulny,  z  jego 

wzorzystymi chodnikami i mosiężnymi elementami instalacji światła. Mężczyzna zza biurka 

jest bardzo schludnie ubrany i ma bardzo zadbane ręce. Sprawdza naszą rezerwację. 

-  Och  -  mówi,  patrząc  na  ekran  z  dezaprobatą.  -  To  jest  bardzo  niezwykłe.  Proszę 

poczekać chwilkę, muszę porozmawiać z kierownikiem. 

Laura i ja wymieniamy szybkie spojrzenia. 

- Co teraz? - mruczy. - Kolejna zmiana? 

- Ale nikt nie wiedział, że tu będziemy - mówię. -  I nikomu nie mówiłam, w którym 

hotelu się zatrzymamy. A ty? 

Ona potrząsa głową. 

Recepcjonista  wraca  z  kierownikiem,  który  ma  starannie  przycięte  wąsy  i  błękitne 

oczy. Uśmiecha się do nas. 

- Dzień dobry, paniom. Jak się miewacie? Nastąpiła zmiana w waszej rezerwacji. 

Jęczę wewnętrznie. Znowu się zaczyna. 

- Obawiam się, że została odwołana. 

- Co?! - wykrzykuję. 

- Odwołana? - głos Laury jest cichy i przerażony. 

Kierownik kiwa z powagą. 

- To prawda. Anulowano. 

- Proszę anulować odwołanie rezerwacji - mówię, próbując brzmieć, tak władczo, jak 

tylko  potrafię.  -  Nie  poleciłyśmy  nikomu  odwołać,  dostałam  swój  wydruk  potwierdzający 

pobyt właśnie tu. Potrzebujemy swojego pokoju! 

- Nie możemy zrobić tego, obawiam się, że pokój został już ponownie zarezerwowany 

i  nie  mamy  żadnych  innych  dostępnych.  To  jest  pracowity  czas  roku.  Jestem  pewny,  że 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

zrozumiecie. 

- Ale...  Nie  mogę  uwierzyć  własnym  uszom.  Jak  to  się  stało?  -  Gdzie  my  się  teraz 

zatrzymamy? 

Kierownik kiwnął do człowieka stojącego przy drzwiach. 

-  To  wszystko  było  ustawione,  więc  rozumiem.  Samochód  też  został  wysłany  po 

ciebie. 

Mężczyzna 

podchodzi 

do 

nas 

zabiera 

bagaże.  

- Pozwolą, drogie panie, za mną. 

Laura  i  ja  wymieniamy  bezradne  spojrzenia.  Nie  mamy  teraz  innego  wyboru. 

Washington  nie  może  dać  nam  pokoju,  nawet  gdybyśmy  chciały.  Na  zewnątrz,  już  inna 

limuzyna  czeka  na  nas.  Pakujemy  się  do  środka  limuzyny,  który  przypomina  poprzednią. 

Nasz nowy kierowca załadowuje bagaż, a następnie odjeżdżamy. Tym razem jedziemy z dala 

od środka miasta, zupełnie inną drogą. W takim razie jesteśmy w innej części miasta, z dala 

od tej siatki dróg. 

- To jest Village - Laura mówi, patrząc przez okno. - Byłam tu, kiedy byłam ostatnim 

razem w NY. Zdecydowanie jedna z najciekawszych części miasta, dużo bardziej ciekawa i 

niekonwencjonalna niż obszar wokół Central Parku. 

-  Przypuszczam,  że  jest  ciekawe  -  mówię,  oglądając  zabytki  przez  okno  samochodu. 

Wciąż czuję wkurzenie, że ktoś  ingeruje  w nasze plany. Ale dlaczego Andrei  zarezerwował 

dla nas Hotel Four Seasons i odwołał Washington. Nie mogę tego zrozumieć. 

- Wiem, że nie jesteś zadowolona z tego wszystkiego - Laura mówi niepewnie. - Ale to 

jest ten twój hojny rosyjskiego facet, prawda? 

Czuję się źle. Z punktu widzenia Laury, czarujący hotel i limuzyna to są niesamowite 

rzeczy, z których trzeba korzystać. Ona nie ma pojęcia, jak Andrei próbował panować nade 

mną i jak bardzo mam mu za złe, że miesza się w moje życie, nawet gdy rzeczy, które on robi 

wyglądają  jak  cudowne,  sowite  prezenty.  Próbowałam  odrzucić  te  rzeczy,  ale  Andrei  jest 

przebiegły. 

- Przepraszam - mówię to z uśmiechem - Musisz myśleć, że jestem zgorzkniałą starą 

osobą  psująca  zabawę.  Właśnie  przez  chwilę  chciałam  wyrwać  się  z  hojności  Andrei  a 

wygląda to tak, że on nie zamierza mi pozwolić na to. 

- Może to nie on - sugeruje Laura. - Może to przedświąteczny prezent od Marka albo 

coś innego. 

-  Przypuszczam,  że  to  możliwe.  Caroline  mogła  dokonać  zmiany.  -  Boczę  się.  -  W 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

rzeczywistości,  chyba  jej  powiedziałam  że  będziemy  w  Washington,  tak  sobie  teraz 

przypomniałam. 

-  No  to  teraz  już  wiesz.  -  Twarz  Laury  rozchmurza  się.  -  To  musiał  być  Mark.  To 

bardzo dobrze. Teraz z czystym sumieniem możemy się tym cieszyć. Czy możemy? 

Kiwam głową. Nie jestem co do tego przekonana, ale nie chcę zepsuć nam zabawę. 

Kierowca zatrzymuje się przed modnie wyglądającym hotelem, ze stromymi schodami 

i niesamowitym holu. 

- To jest Soho Grand - informuje. 

- Wow! - wzdycha Laura, a jej oczy błyszczą. - Dużo słyszałam o tym miejscu, zawsze 

chciałam tu przyjechać. Założę się, że jest niesamowite. 

- Wygląda na to, że nie mamy żadnego wyboru - mówię ironicznie. 

Odźwierny  i  portier  spieszą  się,  aby  nam  pomóc.  Zgaduję,  że  nie  wyglądamy  jak 

wysokiej klasy goście, ponieważ recepcjonistka jest przyjazna, ale chłodna ale tylko do czasu. 

Gdy  wpisując  nasze  imiona  do  systemu,  doskonale  zrobionymi  paznokciami,  jej  oczy 

powiększają  się  niespodziewanie  szybko.  W  pewnym  momencie  odwraca  się  do  nas  z 

promiennym uśmiechem. 

-  Drogie  panie,  jesteśmy  zaszczyceni,  że  zechciały  panie  u  nas  się  zatrzymać. 

Pokochacie Loft North, jest to nasz najlepszy i najbardziej niesamowity apartament. 

Apartament - wzdycha Laura, jej twarz pali się radosnym podnieceniem. 

Apartament,  myślę  ze  złością.  Nie  pokój  tylko  cholerny  apartament.  Loft.  To  nie  w 

stylu  Marka.  To  brzmi  bardziej  jak  mężczyzna  z  nieograniczonymi  zasobami,  który  zawsze 

oczekuje najlepszego. No, co ty wiesz? 

Hotel  jest  niesamowity.  Wszędzie  są  kolory  i  elegancki  dobry  smak,  który  miesza 

współczesny  styl  z  wiktoriańskim,  w  holu  z  jego  turkusowymi  skórzanymi  siedzeniami, 

przemysłowe schody z kutego żelaza. Nie możemy przestać rozglądać się dookoła, wchłaniać 

niesamowite  otoczenie  i  modnie  ubranych  ludzi,  którzy  są  wszędzie:  siedzą  na  sofach  i 

rozmawiają, piją coś w barze, czytają. To jest takie interesujące. 

Jesteśmy zaprowadzeni do windy, przez grzecznego młodzieńca, która zabiera nas do 

górnej części hotelu. Chłopak otwiera drzwi do apartamentu, a my wchodzimy z otwartymi 

ustami i rozglądamy się w środku. 

- O mój Boże - wzdycha Laura. - To jest mieszkanie moich marzeń. 

Ona ma rację. To przypomina miejsce, gdzie chciałoby się żyć. To jest współczesne, a 

jednocześnie całkowicie stylowe, ponadczasowe z mieszaniną powierzchni i tekstur: drzewo, 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

beton,  marmur,  skóra,  zamsz  i  aksamit.  Salon  jest  doskonale  urządzony:  wygodne  kanapy, 

fotele  przykryte  kaszmirowymi  narzutami,  luksusowe  ozdobne  poduszki,  biurko  z 

komputerem i iPad. Na półkach są ozdoby i książki, podczas gdy na ścianach wiszą czarno-

białe zdjęcia Nowego Yorku, pięknie ujęte życie z lat pięćdziesiątych. 

- Tutaj jest w pełni zaopatrzony barek - mówi młody człowiek, pokazując nam miejsce 

z szerokim wachlarzem butelek. 

-  Pokarzę  wam  sypialnię.  -  Prowadzi  nas  do  sypialni,  jest  to  ogromna  przestrzeń 

urządzone w odcieniach ciemnoszarego kamienia z kontrastującą brązową skórą. W łazience 

znajduje się luksusowa głęboka wanna. a także ogromny prysznic i pantofle. 

- Myślę, że ta jest dla ciebie - mówi Laura patrząc na mnie z ukosa. 

- Nie będę z tobą o to walczyć - mówię z uśmiechem. 

Zdecydowałam się zrelaksować i cieszyć tym niesamowitym miejscem. Po pierwsze, 

nie mam wyboru, a po drugie, nie chcę psuć atmosfery, będąc zrzędą. I to jest niesamowite, 

nie ma wątpliwości, że... 

Jesteśmy poprowadzone z powrotem przez apartament do drugiej sypialni, która jest 

nieznacznie mniejsza niż pierwszy i również ma własną łazienkę. W salonie, nasz przewodnik 

mówi: 

-  Macie  telewizor  plazmowy,  oczywiście  z  dźwiękiem  przestrzennym  i  ogromnym 

wyborem filmów, oraz dozorcę na pełnym etacie i możecie go prosić o co chcecie i o każdej 

porze.  IPad  jest  wypełniony  informacjami  o  tym,  gdzie  można  pójść  i  coś  zobaczyć.  I 

oczywiście  do  waszej  dyspozycji  jest  też  taras.  -  mówi  tak  jakby  to  była  najlepsza  część 

pokoju - ogromny prywatny taras z niezwykłym widokiem na Manhattan. 

- Możecie mieć grzejniki  oświetlone na zewnątrz jeśli  będziecie marznąć  -  uśmiecha 

się. - To wszystko, drogie panie. Jakieś pytania?... Zostawiam was teraz żebyście mogły się 

rozgościć. 

- Ogromnie dziękujemy - mówię i pamiętam żeby dać napiwek. Wyciągam banknot z 

torebki i wręczam go młodzieńcowi. 

- Poprosimy, jeśli będziemy czegoś potrzebowały. 

- Dziękuję - mówi biorąc pieniądze. - Cieszcie się i korzystajcie z pobytu u nas. 

Gdy tylko on wychodzi, Laura i ja wpatrujemy się w siebie, niezdolne do uwierzenia 

w  to,  co  właśnie  się  wydarzyło.  Jesteśmy  w  jednym  z  najlepszych  pokoi  w  Nowym  Jorku. 

Złapałyśmy  się  za  ręce  i  zaczęłyśmy  skakać  w  górę,  wrzeszcząc  i  śmiejąc  się  z 

niedowierzania. 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

Jest 

tylko 

jeden 

problem 

mówi  Laura,  kiedy  się  już  uspokoiła.  

- Tak? Co może być złego w tym miejscu?  

- Kocham to miejsce tak bardzo, że nie chcę go opuszczać. Nie będziemy zwiedzać Nowego 

Yorku w ogóle! 

 

Na  szczęście  zaplanowaliśmy  pobyt  i  harmonogram  rzeczy,  jakie  chcemy  zrobić  i 

zobaczyć w NY, bo inaczej mogłybyśmy nie wychodzić z naszego luksusowego apartamentu 

wcale. 

Po rozpakowaniu naszych rzeczy, próbuje wszystkie udogodnienia, w tym zamawiamy 

pyszny obiad z kraba, sałatkę i łososia wędzonego. 

Postanowiłyśmy  udać  się  na  piechotę  i  zobaczyć  wszystko,  zanim  się  ściemni.  Na 

dworze jest  zimno ale jesteśmy dobrze opatulone i  pełne radosnego podniecenia. Wsiadamy 

do metra i realizujemy naszą pierwszą zaplanowaną wycieczkę do Metropolitan Museum of 

Art, podczas której spędzamy kilka godzin patrząc na arcydzieła. Potem wyprawa do Central 

Parku,  gdzie  jest  już  ciemno,  kupujemy  gorącą  czekoladę  i  słone  precle  ze  stoiska. 

Przechadzamy się i rozmawiamy o wszystkich rzeczach, które chcemy robić podczas pobytu 

tu.  Po raz pierwszy od  dawna  czuję się beztroska. Cieszę się, że jestem tu  z  Laurą, z moją 

przyjaciółką. Romantyczna błogość jest wspaniała i to jest po prostu cudowne. 

Moim jedynym zmartwieniem jest to, że Andrei wyrzuca dużo gotówki, by dać nam 

wszystko  pierwszej  kategorii:  loty,  limuzyny  i  ten  olśniewający  pokój  hotelowy.  To  jest 

dokładnie rodzaj ekstrawaganckiego gestu, który przemówił przez jego serce. Mark nigdy nie 

wybrałby  hotelu  takiego  jak  Grand  i  na  pewno  nie  zarezerwowałby  apartamentu.  Kolejna 

rzecz, która przemawia za tym, że to Andrei wszystko zaplanował jest to, że wiedział, że nie 

zatrzymam się w Four Seasons i wynajął inny  - Hotel Grand. Nie podoba mi się ta myśl, o 

drogich  prezentach  i  że  zaciągam  coraz  większy  dług  u  niego,  a  najgorsze  jest  to,  że  on 

dokładnie wie gdzie jestem.  Nawet  gdy zwiedzamy  galerię, albo  idziemy  do Central  Parku, 

kiedy ciemno się robi i zaczynają świecić latarnie, nie mogę nie przestać zastanawiać się, czy 

ktoś  nas  nie  obserwuje.  Co  jakiś  czas  rzucam  okiem  za  siebie,  by  zobaczyć,  czy  jesteśmy 

śledzeni, ale nie dostrzegam nikogo. W końcu moja paranoja zaczyna mijać. Nie ma śladu, że 

jesteśmy śledzone i mówię sobie, że nikogo nie było i nikt nas nie obserwował w metrze, czy 

w muzeum. To jest tylko moja wyobraźnia. 

Po  powrocie  do  hotelu,  bierzemy  długie  kąpiele  i  ubieramy  się  do  wyjścia.  Nie 

spałyśmy całymi godzinami i jest środek nocy, nasza godzina do spania, ale wciąż jesteśmy 

background image

Sadie Mathiews „Obietnice po zmierzchu” 

 

 

 

 

tłumaczenie: marton 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Beta: Kaya

 

 

radosne  z  podniecenia.  IPad  dostarcza  nam  mnóstwo  propozycji  na  kolację  i  po  wyborze 

miejsca, dozorca zamawia dla nas stolik. 

Wieczorem,  zanim  wychodzimy  w  naszych  eleganckich  sukienkach  i  pantoflach  na 

obcasie, sprawdzam swoją skrzynkę odbiorczą. Jest tam wiadomość od Dominica. 

 

Hej  cudowna  dziewczyno,  dotarłaś  do  Nowego  Jorku  bez  problemu?  Dobrze  się 

bawisz? Napisz mi wszystko. Nie mogę doczekać się, by zobaczyć cię gdy wrócisz. 

D x 

 

Waham  się  przez  moment  zanim  piszę  odpowiedź.  Czy  mam  mu  napisać,  co  zrobił 

Andrei? Czy nie rozwścieczy to go? Jaki jest sens denerwować go? 

Nie mamy przed sobą tajemnic, przypominam sobie. 

Tak, mam zamiar mu  powiedzieć. Ale nie chce zrujnować jego dnia, doprowadzając 

go 

do 

furii. 

Będzie 

lepiej, 

gdy 

wszystko 

wyjaśnię 

twarzą 

twarz. 

I piszę odpowiedź: 

 

Cześć kochanie 

Tak, dotarłyśmy do tego wspaniałego miejsca całe i zdrowe, no może z kilkoma 

interesującymi przygodami. Dobrze się bawimy i nie mogę napisać Ci nic więcej, bo idziemy 

na kolację. Jutro zakupy, jazda na łyżwach w Madison Square Gardens, idziemy też zobaczyć 

całą niesamowitą Frick Collection. 

Nie mogę się już doczekać, aby cię znów zobaczyć. 

B x x 

 

Wpatruję się w swoją wiadomość, czytając ją ponownie. Czy powinnam  pisać mu o 

naszych planach? 

Laura  wchodzi,  wyglądając  doskonale  w  obcisłej,  czarnej,  jedwabistej  sukience  z 

krótkim rękawem i złotymi butami. 

-  Chodź,  Beth,  bo  się  spóźnimy.  Nasza  rezerwacja  jest  za  dziesięć  minut.  

- Idę już, idę. 

Waham się przez chwilę, a następnie wciskam przycisk i wysyłam.