background image
background image

 

Święty koszmar

 

Ilustrowana historia mordów i

okrucieństw religijnych

 

James A. Haught

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

Przedmowa: Przez mord do raju 2

Wstęp 9

Wyprawy krzyżowe 11

Ofiary z ludzi 13

Dżihad - święte wojny w Islamie 14

Legenda o mordach rytualnych 16

Ukrzyżowanie hostii 17

Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich! 18

Inkwizycja 19

Czarna śmierć 20

Polowania na czarownice 21

Reformacja 22

Anabaptyści 28

background image

Purytanie 28

Wojny w chrześcijaństwie wschodnim 30

Oświecenie 31

Powstanie Sipajów 33

Bahaici 33

Pogromy w Rosji 34

Armenia 35

Holokaust 36

Indie 37

Sudan 38

Irlandia Północna (Ulster) 39

Jonestown 41

Liban 42

Iran 43

Inne kraje islamskie 45

Siła na rzecz dobra? 48

Epilog 50

background image

Przedmowa: Przez mord do raju

 

Zabójstwo  dla  Boga  i  w  imię  Boga,  zjawisko  stare  jak  świat,

osiągnęło  swoją  przerażającą  kulminację  11  września  2001  roku.
Zbrodnia,  której  dopuściła  się  nieliczna  grupa  szukających  śmierci
fanatyków,  przyjęła  niepojęte  rozmiary.  Zszokowana  ludzkość
zrozumiała, że kilkunastu uzbrojonych w noże mężczyzn może porwać
cztery  amerykańskie  samoloty  pasażerskie  i  wykorzystać  je  do
samobójczego  ataku  na  wieżowce  World  Trade  Center  w  Nowym
Jorku  i  siedzibę  Pentagonu  w  Waszyngtonie.  W  wyniku  ataku
nowojorskie  wieże  i  fragment  budynku  rządowego  w  stolicy  USA
obróciły  się  w  ruiny.  Zginęło  ponad  3  tysiące  osób,  wśród  nich  sami
zamachowcy. Miliardy ludzi na całym świecie oglądało te dramatyczne
wydarzenia  na  ekranach  telewizorów.  Ameryka  zamarła.  Wszyscy,
którym  nieobce  są  ludzkie  uczucia,  z  przerażeniem  myśleli  o  losie
pasażerów  porwanych  samolotów  i  ludzi  uwięzionych  w  płonących
wieżach,  z  których  część  szukała  ratunku  przed  ogniem,  skacząc  z
wysokości na pewną śmierć.

Dlaczego?  Dlaczego  ktoś  miałby  popełnić  tak  okrutny  i  samobójczy

czyn? Pytanie to zadawały sobie miliony ludzi na całym świecie. Jakie
mogły  być  motywy  tego  szaleńczego  zamachu?  Przyczyn  upatrywano
w  różnicach  kulturowych,  w  amerykańskiej  polityce  zagranicznej  lub
zderzeniu cywilizacji. Co zdumiewające, w większości przypadków nie
zwracano  uwagi  na  fakt,  że  ów  akt  ludobójstwa  był  jednocześnie
aktem  wiary,  jednym  z  tysięcy  okrucieństw  i  niegodziwości,  które  w
ciągu stuleci popełniono w imię wiary religijnej.

Cóż  innego  niż  fanatyczna  wiara  mogło  popchnąć  dziewiętnastu

młodych muzułmanów do tego szaleńczego kroku? Jak inaczej można
wyjaśnić motywy ich działania? Ludzie ci złożyli uroczystą, samobójczą
przysięgę,  następnie  odbyli  podróż  do  Stanów  Zjednoczonych,  gdzie

background image

udawali lojalnych obywateli, ukończyli kursy pilotażu i jak wszyscy inni
pasażerowie weszli na pokład samolotu po to tylko, by poświęcić życie
własne  i  tysięcy  nieświadomych  i  niczemu  niewinnych  ludzi.  Nic  poza
ślepą  wiarą  nie  mogło  równie  skutecznie  stłumić  w  nich  zdolności  do
współodczuwania z ludźmi, wśród których żyli. Nic poza niezachwianą
wiarą nie mogło zastąpić tych ludzkich uczuć pragnieniem mordu.

Znalezione w bagażu zabójców zeszyty zapełnione były modlitwami.

Każde  zawarte  w  nich  słowo  dotyczyło  Boga  i  wiary.  Znajdowało  się
tam również kilka egzemplarzy swoistego kazania, tak zwanej egzorty,
będącej  rodzajem  religijnego  wezwania  lub  zachęty  do  działania.
Kontemplacja 

tego 

arabskiego 

tekstu 

miała 

przygotować

zamachowców  do  samobójczej  śmierci.  Warto  się  zapoznać  z  jego
treścią,  gdyż  -  jak  się  zdaje  -  bardziej  nas  ona  przybliża  do
zrozumienia  motywacji  zabójców  niż  najbardziej  nawet  staranna
analiza ich zachowania. Kazanie zawiera obietnicę. Allach przyrzeka w
nim,  że  sprawcy  zamachu  zostaną  zaliczeni  do  grona  męczenników  i
że otwarte będą przed nimi bramy muzułmańskiego raju, gdzie trafią
wprost  w  objęcia  spragnionych  ich  pieszczot  hurys.  Tu  nie  może  być
wątpliwości.  Zamachowcy  z  całego  serca  wierzyli,  że  ich  ludobójczy
czyn  zaprowadzi  ich  wprost  do  nieba.  Oto  kilka  fragmentów  tego
jedynego w swoim rodzaju kazania:

 

Oczyśćcie  swoją  duszę  z  tego,  co  nieczyste.  Zapomnijcie  o

wszystkim,  co  zwą  „tym  światem”.  Zapomnijcie  o  zabawie,  nadszedł
czas powagi…

Zachowajcie  spokój,  albowiem  czas,  jaki  dzieli  was  od  zaślubin  (w

niebie)  jest  krótki.  Potem  rozpoczniecie  szczęśliwe  życie.  Gdy  Bóg
będzie z was zadowolony, nadejdzie okres wiecznej szczęśliwości…

Zapamiętajcie  słowa  Wszechmocnego  Boga:  „Wypatrywaliście

background image

bitwy,  zanim  nadszedł  jej  czas,  teraz  ujrzycie  ją  na  własne  oczy”.
Wspomnijcie:  jakżeż  często  garstka  ludzi  zwyciężała  w  boju
przeważające  siły,  tylko  dlatego,  że  taka  była  wola  Boga.  Oto  jego
słowa: „Nikt nie pokona tego, komu Bóg zapewnia bezpieczeństwo”…

Gdy  jedziecie  taksówką  na  lotnisko,  niech  wasze  myśli  będą  cały

czas przy Bogu… Gdziekolwiek się udajecie, módlcie się, uśmiechajcie i
zachowajcie  spokój,  gdyż  Bóg  jest  z  tymi,  którzy  mają  wiarę,  a
aniołowie będą was chronić ode złego …

Módlcie się tymi słowy: „Panie, na nich skieruj swój gniew i prosimy

cię,  byś  chronił  nas  od  zła,  jakie  czynią”.  I  proście:  „Panie,  niech
zaniewidzą,  żeby  nie  dostrzegli  tego,  co  ich  czeka  …  Bóg  sprawi,  że
nie powiodą się knowania niewiernych”…

Nikt nie powinien widzieć, gdy wypowiadacie te pokorne słowa: „Nie

ma Boga wartego czci prócz Allacha”. A jeśli wypowiecie je tysiąc razy,
nikt nie powinien wiedzieć, czy jesteście tak spokojni, czy też cały czas
myślicie o Bogu. Każdy, kto z całego serca wypowie te słowa: „Nie ma
Boga wartego czci prócz Allacha”, zapewnioną ma drogę do nieba.

Nie  okazujcie  zmieszania  ani  innych  oznak  napięcia.  Bądźcie

szczęśliwi,  radośni  i  spokojni,  ponieważ  Bóg  umiłował  to,  czego
chcecie  dokonać  i  w  jego  oczach  znajdzie  to  uznanie.  A  jeśli  taka
będzie  jego  wola,  bliski  będzie  dzień,  który  spędzicie  z  hurysami  w
raju…

Nie  zapominajcie,  że  walka  toczy  się  w  imię  Boga…  Pamiętajcie  o

nim,  gdyż  zapisano  w  Księdze:  „Panie,  daj  nam  cierpliwość  i  spraw,
byśmy  mocno  stanęli  na  nogach.  Daj  nam  zwycięstwo  nad
niewiernymi”  …  Módlcie  się  za  siebie  i  za  swoich  braci,  żeby  ich  było
zwycięstwo i żeby trafili w wyznaczone cele … Proście Boga, by uznał
was za męczenników w obliczu wroga …

Gdy  dojdzie  do  bezpośredniej  konfrontacji,  czyńcie,  co  do  was

należy jak mistrz, który nie chce już powrotu do tego świata. Wołajcie:
„Bóg jest wielki”, gdyż słowa te budzą trwogę w sercach niewiernych.

background image

Rzekł Bóg : „Uderz w ich głowy i w ich kończyny”. Wiedzcie, że rajskie
ogrody  czekają  na  Was  w  całym  swoim  pięknie,  a  w  nich  rajskie
kobiety,  które  wołają:  „Przybywajcie,  przybywajcie,  boży  przyjaciele”.
Tymi  słowy  powitają  was  hurysy  przyodziane  w  swoje  najpiękniejsze
szaty…

Uderzajcie w imię Boga, a biorąc niewiernych w niewolę, naśladujcie

proroka: weźcie jeńca i zabijcie go… Przypomnijcie swoim braciom, że
wasz czyn jest aktem bożej woli…

A  gdy  wybije  godzina  prawdy,  godzina  zero,  z  radością  powitajcie

śmierć  w  imię  Boga  waszego.  Nigdy  o  nim  nie  zapominajcie.  Módlcie
się w ostatnich sekundach przed uderzeniem w cel albo wypowiedzcie
te  słowa:  „Nie  ma  Boga  wartego  czci  prócz  Allacha,  a  Mahomet  jest
jego  wysłannikiem.  Kiedyś,  jeśli  taka  będzie  wola  boża,  wszyscy  się
spotkamy w najwyższym kręgu niebios.

 

Niewiarygodne!  Te  magiczne  wizje  raju  urozmaicone  seksualnymi

fantazjami 

typowymi 

raczej 

dla 

dojrzewających 

seksualnie

młodzieńców  wystarczyły  tym  wyznawcom  Allacha,  by  zabili  samych
siebie  i  blisko  3  tysiące  niczemu  niewinnych  Amerykanów.  Czy  owe
własnymi rękami spisane świadectwa wiary nie powinny zamknąć ust
tym  wszystkim,  którzy  powodów  tragedii  upatrują  w  problemach
gospodarczych,  napięciach  etnicznych,  niesprawiedliwej  polityce
zagranicznej  Stanów  Zjednoczonych  itp.?  Na  całym  świecie  żyją
miliony  ludzi  biednych  i  prześladowanych,  jednak  tylko  nieliczni
spośród  nich  gotowi  są  do  popełnienia  samobójstwa  i  masowego
mordu. Czy coś innego niż żarliwa wiara może popchnąć człowieka do
popełnienia  takich  okrucieństw?  Wszystkie  znane  z  historii  zamachy
samobójcze  noszą  wyraźne  znamiona  szaleństwa,  ucieczki  od
rzeczywistości niemal zawsze cechującej fanatyczną wiarę.

W  następnych  tygodniach  doszło  do  kolejnych  dramatycznych

wydarzeń.  Niektóre  redakcje  i  instytucje  rządowe  otrzymały  nadane

background image

11  września  listy  zawierające  śmiertelne  zarazki  wąglika,  w  wyniku
czego  zachorowali  i  umarli  ludzie,  wśród  nich  m.in.  pracownicy
urzędów  pocztowych.  Wszystkie  listy,  jakie  dotarły  do  redakcji  New
York  Post,  do  znanego  spikera  telewizji  NBC,  Toma  Brokaw  oraz  do
przywódcy senackiej większości, Toma Daschle, zawierały następujące
słowa: „Śmierć Ameryce. Śmierć Izraelowi. Allach jest wielki”.

Za ironię losu należy przy tym uznać fakt, że ziarno tragedii z roku

2001  zasiała  niemal  ćwierć  wieku  wcześniej  Amerykańska  Agencja
Wywiadowcza,  uzbrajając  muzułmańskich  fanatyków  prowadzących
świętą wojnę z Rosjanami.

Gdy  sięgniemy  w  głąb  dziejów,  zauważymy,  że  tą  górzystą  krainą

położoną  na  północ  od  Pakistanu  zawsze  rządziła  brutalna  siła,  a
zamieszkujące  ją  zacofane  plemienne  społeczności  wyznawały
przesądy,  trzymając  jednocześnie  kobiety  w  poddaństwie,  ukryte  za
zasłoną.  W  latach  siedemdziesiątych  XX  wieku  Związek  Radziecki
przeznaczył na pomoc dla Afganistanu 1,5 miliarda dolarów, zarówno
na zwalczanie skutków zgubnej suszy, jak i krzewienie marksizmu. W
roku  1978  afgańscy  lewacy  przejęli  władzę  w  kraju  i  zaprowadzili  w
nim  „naukowy  socjalizm”.  Afgańskie  kobiety  mogły  wreszcie  uwolnić
się od zakrywających całe ciało zasłon chadri, a ich córkom zezwolono
na  naukę  w  szkole.  Wkrótce  tysiące  młodych  Afganek  podjęło  studia
uniwersyteckie,  swoim  wyglądem  nie  różniąc  się  od  wyzwolonych
zachodnich nastolatek. Muzułmańscy fanatycy patrzyli na to ze zgrozą.
Niektórzy  polewali  odsłonięte  twarze  dziewcząt  żrącym  kwasem.
Mudżahedini  (święci  bojownicy)  rekrutujący  się  z  górskich  plemion
podjęli  walkę  z  nowoczesnym  rządem.  Socjalistyczni  przywódcy
zabiegali  o  wsparcie  Moskwy,  aż  ich  błagania  zostały  wysłuchane  i
Armia  Czerwona  wkroczyła  do  Afgani-8  stanu,  żeby  obronić
marionetkowy  reżim.  Już  wkrótce  jednak  Rosjanie  zdradzili
zainstalowany  przez  siebie  rząd  i  poparli  zamach  stanu,  który
doprowadził do jego upadku.

Podczas  radzieckiej  okupacji  kobiety  stanowiły  60  proc.  nauczycieli

background image

w  afgańskich  szkołach  średnich,  50  proc.  urzędników  państwowych  i
40 proc. lekarzy. Pracowały także jako prawniczki, pisarki, pielęgniarki,
uprawiały  sztuki  piękne  i  wiele  innych  zawodów  tradycyjnie
zarezerwowanych dla mężczyzn.

Amerykańscy  zimnowojenni  „jastrzębie”  w  Waszyngtonie  dostrzegli

dla siebie szansę na zaszkodzenie Związkowi Radzieckiemu. Centralna
Agencja  Wywiadowcza,  działając  w  najgłębszej  tajemnicy,  uzbroiła  i
wyszkoliła  oddziały  muzułmańskich  partyzantów.  Prezydent  Ronald
Reagan nazwał ich „bojownikami o wolność narodową”. W ten sposób,
nie  przyznając  się  do  tego  otwarcie,  amerykański  rząd  stanął  po
stronie  tych,  którzy  niedawno  poparzyli  twarze  afgańskich  dziewcząt
kwasem.  Rozpoczęła  się  trwająca  długie  lata  wojna.  Do  Afganistanu
zaczęły napływać tysiące młodych, żarliwych muzułmanów pragnących
walczyć za Allacha. Z Egiptu przybył niewidomy, ale przez to wcale nie
mniej  gwałtowny,  szejk  Omar  Abdul  Rahman,  którego  synowie
przyłączyli się do mudżahedinów, a on sam wezwał muzułmanów, by
zabijali  niewiernych  w  imię  Boga.  Z  Arabii  Saudyjskiej  przyjechał
niejaki  Osama  bin  Laden,  syn  bogatego  saudyjskiego  przemysłowca,
ojca  pięćdziesięcioroga  siedmiu  dzieci,  urodzonych  przez  jego
kilkanaście 

żon. 

Pobożny 

Osama, 

działając 

pod 

wpływem

fundamentalistycznego 

ruchu 

wahhabitów

[1]

wykorzystał

odziedziczone  po  przodkach  miliony  dolarów  do  rekrutacji  i
finansowania działalności islamskich bojowników.

W  roku  1989  fanatycy  ostatecznie  zmusili  Armię  Czerwoną  do

wycofania  się  z  Afganistanu,  po  czym  przez  następne  trzy  lata
poświęcili  się  niemal  bez  reszty  likwidacji  ocalałych  członków
dawnego,  reformatorskiego  rządu.  Wkrótce  zwycięskie  oddziały
partyzanckie  zwróciły  się  przeciw  sobie,  doprowadzając  do  wybuchu
krwawej wojny domowej, która obróciła w ruiny to, co zostało jeszcze
ze zniszczonego przez dziesięcioletnią wojnę kraju.

Ostatecznie,  w  roku  1996,  wojska  talibów  (uczniów  szkół

muzułmańskich) przejęły władzę w całym kraju i zaprowadziły w nim
surową  teokrację.  W  Afganistanie  nastał  terror.  Kobietom  nakazano

background image

noszenie  zakrywających  całe  ciało  zasłon  i  zabroniono  im
wykonywania  pracy  zawodowej.  Afganki  utraciły  wszystkie  uzyskane
wcześniej swobody. Zmuszono je, by pozostawały w czterech ścianach
własnych  domów,  w  praktyce  skazane  na  areszt  domowy.  Wiele
ukamienowano  za  naruszenie  skrajnie  restryktywnych  przepisów
dotyczących  życia  seksualnego  lub  poddano  chłoście,  gdy  którejś  z
nich  spod  zasłony  wymknął  się  kosmyk  włosów.  Kobietom  nie  wolno
było  się  śmiać,  a  mężczyznom  golić  brody.  Obowiązkowe  za  to  stały
się  wielokrotne  modlitwy  -  nie  mniej  niż  pięć  razy  dziennie.  Na  mocy
przepisów  drakońskiego  prawa  islamskiego  (szariatu)  nawet  błahe
przewinienia  były  karane  obcięciem  dłoni  lub  stóp.  Okna  w  domach
prywatnych były zamalowane na czarno, żeby przechodzący mężczyźni
nie  mogli  ujrzeć  przez  szybę  kobiecej  twarzy.  Talibowie  zakazali
oglądania  telewizji,  słuchania  muzyki,  korzystania  z  internetu,  tańca,
gry  w  szachy,  puszczania  latawców  i  wszelkich  innych  rozrywek.
Lekarzom  nie  wolno  było  leczyć  kobiet,  które  w  praktyce  nie  mogły
korzystać  z  żadnej  pomocy  medycznej,  nawet  podczas  porodu.
Pracownikom  zagranicznych  organizacji  charytatywnych  zarzucano
krzewienie  chrześcijaństwa,  co  uważano  za  bluźnierstwo  wobec
Allacha  i  karano  uwięzieniem.  Hindusi,  buddyści  i  wyznawcy  innych
religii  musieli  nosić  identyfikatory,  podobnie  jak  Żydzi  w  Trzeciej
Rzeszy  pod  rządami  faszystów.  Starożytne  posągi  buddyjskie  w
Bamjanie, 

powszechnie 

uznawane 

za 

najcenniejsze 

zabytki

Afganistanu,  zniszczono  wbrew  protestom  cywilizowanego  świata,
gdyż  zdaniem  fanatycznych  „poszukiwaczy  prawdy”

[2]

  mogły  one

sprowadzić  prawowiernych  muzułmanów  na  religijne  manowce.  W
każdy  piątek  na  stadionie  miejskim  w  stolicy  kraju  Kabulu  odbywały
się  publiczne  egzekucje.  Najbardziej  religijny  rząd  na  świecie
odznaczał się także największym okrucieństwem.

Po wycofaniu się Armii Czerwonej wielu zagranicznych bojowników,

którzy  przybyli  do  Afganistanu  walczyć  z  niewiernymi,  powróciło  do
swoich  krajów  ojczystych  i  tam  próbowali  spożytkować  nabyte  wśród
mudżahedinów  doświadczenie,  co  doprowadziło  do  silnych  napięć  na
tle religijnym. Ożywili się islamscy fundamentaliści w Egipcie, Algierii i
wielu  innych  krajach.  Niektórzy  z  tych  muzułmańskich  bojowników

background image

udali się na Bałkany, by stanąć po stronie swoich współwyznawców w
tragicznej wojnie domowej, która toczyła się w byłej Jugosławii. Szejk
Rahman wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie zajął się rekrutacją
muzułmańskich  radykałów.  Osama  bin  Laden  powrócił  do  Arabii
Saudyjskiej w glorii bohatera, ale wkrótce popadł w niełaskę, po tym,
jak  potępił  króla  tego  kraju  za  umożliwienie  „niewiernym”
Amerykanom prowadzenia wojny w Zatoce Perskiej z baz położonych
na  świętej  ziemi  Mahometa.  Utracił  nawet  saudyjskie  obywatelstwo.
Wraz  ze  swymi  trzema  żonami  i  dziećmi  bin  Laden  przeniósł  się  do
Sudanu,  gdzie  rozpoczął  nowy  etap  swej  działalności:  tworzenie  przy
udziale  rozproszonych  dotąd  islamskich  radykałów  tajnej  organizacji
terrorystycznej pod nazwą al-Qaida (w języku rabskim „baza”).

Pierwszym  aktem  terroru,  którego  autorstwo  przypisuje  się  Bazie

było  podłożenie  i  zdetonowanie  bomby  w  podziemnym  garażu  World
Trade Center w 1993 roku. W wyniku wybuchu zginęło sześć osób, a
ponad  tysiąc  odniosło  obrażenia.  Straty  materialne  sięgnęły  setek
milionów  dolarów.  Ramzi  Yousef  i  Abdul  Rahman  zostali  uznani  za
organizatorów  zamachu  przygotowanego  przy  pomocy  zespołu
gotowych na wszystko ochotników. Nazwisko bin Ladena wymieniano
wśród  współorganizatorów  zamachu,  nie  postawiono  mu  jednak
zarzutów ani nie został zatrzymany.

Jeszcze  w  tym  samym  roku  bin  Laden  udzielił  wsparcia  grupie

fanatyków,  którzy  zamordowali  osiemnastu  amerykańskich  żołnierzy
sił  pokojowych  w  Somalii.  W  latach  1995  i  1996  przyjął  także
odpowiedzialność  za  podłożenie  bomb  pod  amerykańskie  samochody
wojskowe,  w  wyniku  czego  zginęło  ponad  dwudziestu  żołnierzy  w
bazie  wojskowej  USA  w  Arabii  Saudyjskiej.  Według  danych  wywiadu
Osama  bin  Laden  był  także  zamieszany  w  spiski,  mające  na  celu
zamordowanie  kilku  przywódców  politycznych.  Do  zamachów  jednak
nie  doszło.  W  roku  1996  Waszyngton  wywierał  na  Sudan  naciski,
mające doprowadzić do wydalenia bin Ladena z tego kraju.

 

background image

Terrorysta  powrócił  do  Afganistanu,  gdzie  udzielił  hojnego  wsparcia
sprawującym 

już 

rządy 

talibom. 

rok 

później, 

według

amerykańskiego Departamentu Stanu, bin Laden sfinansował zamach
terrorystyczny  w  jednej  ze  świątyń  egipskich  w  pobliżu  Luksoru,  w
którym śmierć poniosło 62 turystów i przewodników.

 

W roku 1998 Osama bin Laden ogłosił utworzenie nowej organizacji

pod  nazwą  Międzynarodowy  Front  Islamski  na  rzecz  Świętej  Wojny
przeciwko  Żydom  i  Chrześcijanom.  Wydał  wtedy  religijny  edykt
(fatwę), w którym czytamy między innymi:

 

Zabijanie  Amerykanów  i  ich  sojuszników,  zarówno  cywilnych,  jak  i

wojskowych,  jest  osobistym  obowiązkiem  każdego  muzułmanina,
który  jest  do  tego  fizycznie  zdolny,  wszędzie  gdzie  to  tylko  jest
możliwe… 

Za 

bożym 

przyzwoleniem 

wzywamy 

wszystkich

muzułmanów,  którzy  wierzą  w  Boga  i  mają  nadzieję,  iż  za
posłuszeństwo  jego  woli  spotka  ich  nagroda  w  niebie,  by  zabijali
Amerykanów  i  grabili  ich  własność  zawsze  i  wszędzie,  gdzie  ich
napotkają i gdzie to będzie możliwe. Wzywamy także muzułmańskich
ulemów

[3]

, przywódców, młodzież i bojowników, by atakowali wojska

amerykańskich  diabłów  i  ich  sprzymierzeńców  jako  pomocników
szatana.

 

Wkrótce okazało się, że nie było to pustosłowie. Po kilku miesiącach

podłożone  w  samochodach  bomby  obróciły  w  perzynę  amerykańskie
ambasady w Kenii i Tanzanii, zabijając 224 osoby i raniąc tysiące. Tym
razem  o  zbrodnię  oskarżono  bin  Ladena,  jednak  pozostał  on  na
wolności w Afganistanie. Nowojorski sąd skazał później jego czterech
współpracowników  na  dożywocie.  Pod  koniec  roku  2000  w  jednym  z
jemeńskich  portów  doszło  do  samobójczego  zamachu  na  pokładzie
amerykańskiego  niszczyciela  USS  Cole.  Wybuch  bomby  zabił  17

background image

amerykańskich marynarzy.

Wreszcie,  11  września  2001  roku,  fanatyczni  zamachowcy

przeprowadzili  ludobójczy  atak  na  wieżowce  World  Trade  Center  w
Nowym  Jorku  i  budynek  Pentagonu  w  Waszyngtonie.  W  obliczu  tej
masakry  wszystkie  wcześniejsze  akty  terroru  mogą  się  wydawać
niewinną  psotą.  Ogrom  zbrodni  sprawił,  iż  amerykański  rząd
zdecydował  się  użyć  wojska,  żeby  przepędzić  talibów  z  Afganistanu
oraz pojmać bin Ladena i jego ludzi. Na wieść o amerykańskiej decyzji
wielotysięczne  tłumy  muzułmanów  w  wielu  krajach  głośno  wyrażały
swoje poparcie dla idei świętej wojny przeciwko Ameryce. „Allach jest
wielki!” 

skandowali 

demonstranci. 

Umiarkowani 

władcy

muzułmańscy  ociągali  się  z  wyrażeniem  swojego  poparcia  dla
amerykańskiego  odwetu  w  obawie  przed  zemstą  rodzimych
fundamentalistów. Na Bliskim Wschodzie i w innych krajach islamskich
zapanował duch świętej wojny.

 

Popełniane  przez  ćwierć  wieku  zbrodnie  w  imię  wiary,  od

wystąpienia  afgańskich  mudżahedinów  przeciwko  oświacie  kobiet  w
latach  siedemdziesiątych,  aż  po  nowojorską  apokalipsę,  przejdą  do
historii  jako  wieloletnia  wojna  religijna.  Część  obserwatorów
dostrzegła  zasadniczo  religijny  charakter  zamachu  z  września  2001
roku.  Anthony  Lewis  z  New  York  Times’a  stwierdził  np.:  Niemożliwe
jest  porozumienie  z  ludźmi,  którzy  głęboko  wierzą,  iż  w  nagrodę  za
zabijanie  Amerykanów,  po  samobójczej  śmierci,  pójdą  wprost  do
nieba”.  Inny  dziennikarz,  William  Safire,  dodał:  „Samobójcze  misje
mogły  się  powieść  tylko  dzięki  temu,  że  naturalny  instynkt
samozachowawczy  sprawców  został  stłumiony  przez  pseudo-religijne
fantazje,  w  których  sprawców  zbrodni  czeka  wieczne  pocieszenie  w
objęciach rozmiłowanych w nich rajskich dziewic.

 

Krwawe wydarzenia w Afganistanie, działalność Osamy bin Ladena i

background image

terrorystów  z  al-Qaidy  są  tylko  jednym  z  przejawów  szerszego
zjawiska,  jakim  było  odrodzenie  się  w  XX  wieku  islamskiego
fundamentalizmu.  Od  irańskiego  przewrotu  z  roku  1979,  w  wyniku
którego doszło do obalenia szacha i utworzenia brutalnej teokracji pod
przywództwem  imama  Chomeiniego  (por.  rozdz.  26),  w  wielu  innych
krajach  muzułmańskich  radykalny  nurt  w  islamie  umocnił  się  i
rozszerzył  swoje  wpływy.  W  niektórych  krajach  muzułmanie  podjęli
walkę  z  wyznawcami  innych  religii,  w  innych  wystąpili  przeciwko
rządom  islamskim,  które  ich  zdaniem  były  za  bardzo  zaprzątnięte
sprawami  tego  świata.  W  imię  moralnej  sanacji  wielokrotnie
popełniano najokrutniejsze zbrodnie. Oto kilka przykładów:

 

· ALGIERIA

 

Do  drugiej  połowy  lat  osiemdziesiątych,  gdy  umocniły  się  wpływy

islamskich  fanatyków,  był  to  relatywnie  nowoczesny  kraj,  w  którym
stosunki  społeczne  i  dominująca  obyczajowość  dalekie  były  od
religijnego  rygoryzmu.  Niezadowoleni  z  tego  stanu  rzeczy  mułłowie
wezwali  wiernych  do  świętej  wojny.  Na  ulice  wyległy  tłumy
najgorliwszych  wyznawców  Allacha.  Atakowano  nocne  kluby,  salony
piękności  i  koedukacyjne  plaże.  W  roku  1990  fundamentalistyczny
Front  Zbawienia  Narodowego  odniósł  miażdżące  zwycięstwo  w
wyborach do samorządów lokalnych i wszystko wskazywało na to, że
przejmie  władzę  w  kraju  po  wyborach  parlamentarnych  pod  koniec
roku  1991.  Jednak  sprawujący  w  Algierii  władzę  wojskowi  odroczyli
wybory  krajowe  i  unieważnili  wyniki  wyborów  lokalnych.  Islamiści
zorganizowali 

zbrojne 

bojówki. 

kraju 

zapanował 

terror.

Kilkunastoletnie dziewczęta rozstrzeliwano tylko za to, że przychodziły
do  szkoły  z  odsłoniętą  twarzą.  Nauczycielom  pracującym  w  szkołach
koedukacyjnych 

podrzynano 

gardła. 

Bojówkarze 

zatrzymywali

autobusy i mordowali pasażerów, terroryzowali i masakrowali ludność

background image

wielu wiosek, zabijali lokalnych działaczy politycznych i popełniali wiele
innych  okrucieństw.  Zabijali  dziennikarzy  i  publicystów,  którzy
krytycznie oceniali ich zamiar wprowadzenia systemu teokratycznego.
Wobec  Żydów  i  chrześcijan  prowadzili  tzw.  „politykę  likwidacji”,  w
ramach  której  zabijali  katolickich  księży  i  zakonnice.  W  ciągu  dekady
tej  świętej  wojny,  w  wyniku  terroru  i  niekiedy  równie  brutalnej
odpowiedzi władz, w Algierii życie straciło ponad 100 tysięcy osób.

 

· EGIPT

 

Plaga  fundamentalizmu  dotknęła  ten  kraj  już  we  wczesnych  latach

powojennych, 

gdy 

grupa 

islamskich 

fanatyków 

próbowała

zorganizować  zamach  na  prezydenta  Gamala  Abdel  Nasera.  Spisek
zakończył  się  niepowodzeniem.  Mniej  szczęścia  jednak  miał  kolejny
egipski  prezydent,  Anwar  Sadat,  który  zginął  z  rąk  zamachowców  w
1981  roku.  W  ostatnich  latach  działające  w  podziemiu  islamskie
szwadrony  śmierci,  dążące  do  ustanowienia  teokracji,  okresowo
mordują  koptyjskich  chrześcijan,  podpalają  kluby  nocne,  strzelają  do
zachodnich  turystów,  organizują  napady  na  posterunki  policji  etc.
Najtragiczniejsze  z  tych  wydarzeń  miało  miejsce  w  roku  1997  na
terenie  starożytnej  świątyni  Hatszepsut  w  pobliżu  Luksoru,  gdzie
fanatycy zamordowali 58 turystów i czterech Egipcjan. W późniejszych
latach  brutalne  działania  policji  i  prokuratury  egipskiej  doprowadziły
do ograniczenia zakresu tej formy religijnego terroryzmu.

 

· IZRAEL

 

background image

Konflikt  Izraelczyków  z  Palestyńczykami,  który  trwa  ze  zmiennym

nasileniem  od  kilkudziesięciu  lat,  w  latach  dziewięćdziesiątych  nabrał
bardziej  religijnego  charakteru.  W  ostatniej  dekadzie  dwudziestego
wieku  sfrustrowani  młodzi  muzułmanie  masowo  przyłączali  się  do
takich  organizacji  terrorystycznych,  jak  Hezbollah  (Partia  Boga),
Islamski  Dżihad  (Święta  Wojna)  i  Hamas  (to  słowo  utworzone  z
pierwszych  liter  nazwy  Islamski  Ruch  Oporu,  w  języku  arabskim
znaczy „gorliwość”). Poza walkami pomiędzy uzbrojonymi w kamienie
arabskimi młodzieńcami i używającymi nowoczesnej broni żydowskimi
żołnierzami, po obu stronach coraz częściej dochodzi do konfliktów na
tle  religijnym.  Punktem  zapalnym  okazało  się  w  tym  przypadku
jerozolimskie  Wzgórze  Świątynne,  święte  miejsce  trzech  wielkich
religii.  W  roku  1990  wśród  ludności  arabskiej  pojawiła  się  plotka,  że
Żydzi zamierzają odbudować na wzgórzu swoją historyczną świątynię.
Wyznawcy  Allacha  obawiali  się,  że  może  to  doprowadzić  do
wyburzenia  części  słynnego  Meczetu  Skały,  według  religijnego  mitu
wzniesionego w miejscu, w którym Mahomet wraz ze swym rumakiem
wzniósł  się  do  nieba.  Muzułmanie  zebrali  się,  by  bronić  swego
duchowego  centrum.  Doszło  do  walk,  podczas  których  izraelscy
żołnierze  zabili  19  i  ranili  140  Arabów,  co  spowodowało  wybuch
zamieszek. Jednocześnie grupy izraelskich bojówkarzy, działających w
niezachwianym przekonaniu, iż Ziemia Święta jest darem, który Żydzi
otrzymali  od  Boga,  zajęły  terytoria  arabskie  na  Zachodnim  Brzegu.
Założone  przez  nich  osiedla  sprowokowały  niekończące  się  pasmo
zabójstw po obu stronach konfliktu. W roku 1994 jeden z żydowskich
osadników,  Baruch  Goldstein,  dokonał  krwawej  rzezi  Palestyńczyków
w  Grocie  Praojców  w  Hebronie.  Ten  religijny  fanatyk  otworzył  ogień
do  grupy  modlących  się  muzułmanów,  zabijając  29  spośród  nich.  W
roku  2000  arabski  sektor  Wzgórza  Świątynnego  odwiedził  premier
Izraela, Ariel Sharon, chroniony przez oddział żołnierzy. Spowodowało
to  kolejny  wybuch  gniewu  wśród  ludności  arabskiej  i  serię
samobójczych ataków na znienawidzonych Żydów.

 

background image

· ROSJA

 

W  południowych  prowincjach  Rosji,  w  większości  zdominowanych

przez  ludność  muzułmańską,  spokój  panował  tak  długo,  jak  długo
żelazną ręką trzymała je w ryzach Armia Czerwona. Po upadku władzy
radzieckiej  w  rejonie  doszło  do  kilku  powstań  islamskich.  Największy
zasięg  i  najbardziej  dramatyczny  charakter  ma  wojna  w  Czeczenii,
gdzie  rebelianci  zadali  rosyjskim  wojskom  ciężkie  straty,  a  Rosjanie
zniszczyli znaczną część kraju.

 

· PAKISTAN

 

Kraj ten utworzono w 1947 roku w północno-zachodniej części Indii

Brytyjskich, gdzie przeważała ludność muzułmańska. Pakistan po dziś
dzień  należy  do  krajów,  w  których  radykalny  islam  odgrywa
szczególnie  ważną  rolę  w  życiu  społecznym  i  politycznym.  W  1991
roku  wprowadzono  tam  szariat,  rygorystyczne  prawo  islamskie,  na
mocy  którego  nieślubni  kochankowie  są  kamienowani,  złodziejom
ucina  się  dłonie  lub  stopy,  a  „bluźniercy”  są  skazywani  na  śmierć.  W
ostatnich latach szczególnie głośny był przypadek dr Yunisa Shai-kha,
którego  18  sierpnia  2001  roku  sąd  w  Islamabadzie  skazał  na  śmierć,
za  bluźnierstwo

[4]

.  Dr  Shaikhowi  zarzucono,  iż  podczas  jednego  z

wykładów  obraził  Mahometa,  insynuując,  że  ani  on  sam,  ani  jego
rodzice  nie  mogli  być  muzułmanami  zanim  Allach  przez  swego
posłańca  nie  objawił  swemu  prorokowi  w  Mekce  treści  pięciu
pierwszych wersetów sury XCVI Koranu. Warto przypomnieć, że ojciec
Mahometa  zmarł  jeszcze  przed  jego  narodzeniem,  a  matka  zaledwie
kilka  lat  później,  gdy  przyszły  założyciel  islamu  liczył  sobie  6  lat.
Tymczasem  według  tradycji  archanioł  Gabriel  przekazał  mu  pierwsze

background image

objawienie  Koranu  około  roku  610  n.e.,  gdy  prorok  dobiegał  już
czterdziestki.  Wszystkie  te  fakty  w  niczym  jednak  nie  wpłynęły  na
ocenę  sądu,  podobnie  zresztą  jak  nie  wpłynął  na  nią  brak
jakiegokolwiek  dowodu,  iż  oskarżony  faktycznie  wypowiedział
bluźniercze  słowa.  Przeciwnie,  w  toku  postępowania  wykazano,  że  w
dniu,  w  którym  miał  według  oskarżenia  dopuścić  się  zbrodni,  dr
Shaikh  nie  prowadził  żadnych  wykładów,  a  nawet  wcale  nie  był
obecny w szkole, w której pracował. Islamskie sądy nie przejmują się
jednak  takimi  drobiazgami.  W  tej  tradycji  do  uznania  winy  i  skazania
wystarczy „świadectwo dwóch dorosłych mężczyzn, którzy wydają się
prawdomówni i którzy prowadzą życie wolne od głównych grzechów”,
a dorosłych i prawowiernych mężczyzn w tym zamieszkałym przez 140
milionów ludzi islamskim kraju nie brakuje. Ich świadectwo zresztą nie
zawsze  jest  potrzebne,  gdyż  nierzadko  zdarza  się,  że  oskarżeni  o
bluźnierstwo  są  mordowani  przed  wyrokiem  przez  policjantów,
fanatyków  spośród  publiczności  w  sądzie  lub  nawet  przez
prowadzących postępowanie sędziów.

Po  terrorystycznym  zamachu  z  11  września  2001  roku,  tysiące

pakistańskich  muzułmanów  wyległo  na  ulice  miast  z  okrzykiem  „Bóg
jest wielki!”, wyrażając w ten sposób poparcie dla idei świętej wojny z
cywilizacją Zachodu.

 

· BANGLADESZ

 

W  Bangladeszu  dochodzi  do  regularnych  starć  pomiędzy

fundamentalistami  i  muzułmańskimi  liberałami.  Ich  miejscem  są  na
ogół  campusy  uniwersyteckie.  W  1993  roku  rozruchy  na  tle  napięć
religijnych  zmusiły  władze  do  zamknięcia  trzydziestu  uniwersytetów  i
innych szkół wyższych. Redakcje wielu gazet zaatakowano butelkami z
benzyną.  Fanatyczni  mułłowie  obiecali  wysoką  nagrodę  temu,  kto

background image

zamorduje feministyczną pisarkę Taslimę Nasrin, która niejednokrotnie
krytykowała okrucieństwo kar orzekanych na mocy prawa islamskiego.
Oskarżono  ją  o  świętokradztwo  i  skazano  na  śmierć.  Wszystkie  kraje
Unii  Europejskiej  zaproponowały  jej  azyl  polityczny  jako  ofierze
prześladowań religijnych.

 

· SUDAN

 

Miliony  mieszkańców  tego  kraju  poniosło  śmierć  w  ciągu  trwającej

pół  stulecia  wojnie  religijnej,  którą  muzułmańscy  władcy  z  północy
toczyli  i  wciąż  toczą  z  plemionami  z  południa,  gdzie  zdecydowaną
większość stanowią wyznawcy chrześcijaństwa i animizmu.

 

· NIGERIA

 

Mieszkańcy  tego  kraju  dzielą  się  na  dwie  równe  części:  połowa  to

chrześcijanie, a druga połowa - muzułmanie. Obie grupy mordują się
wzajemnie.

 

· INDONEZJA (Timor Wschodni)

 

W  1976  roku  islamski  rząd  Indonezji  dokonał  aneksji  tego

background image

katolickiego  kraju,  po  czym  nastąpił  trwający  ćwierć  wieku  okres
religijnych  i  politycznych  prześladowań.  W  roku  1999  Timorczycy  w
referendum  masowo  opowiedzieli  się  za  zerwaniem  kolonialnych
więzów z potężnym sąsiadem, a 19 maja 2002 roku o północy czasu
miejscowego  nowo  wybrany  prezydent  Timoru  Wschodniego,  Xanana
Gusmao, proklamował formalnie niepodległość tego państwa.

 

· FILIPINY

 

Na  Filipinach  niemal  nieprzerwanie  toczy  się  wojna  domowa  z

islamskimi bojownikami, którzy dążą do utworzenia republiki islamskiej
w  południowej  części  archipelagu,  na  wyspie  Basilan.  Tylko  jedna  z
tych milicyjnych formacji, grupa Abu Sayafa, zarobiła miliony dolarów
porywając 

turystów, 

misjonarzy 

pracowników 

ośrodków

turystycznych.

 

· JUGOSŁAWIA

 

W  1992  roku  bośniaccy  muzułmanie  opowiedzieli  się  za

oddzieleniem  się  tej  republiki  od  Jugosławii  i  utworzeniem
niepodległego  państwa.  Mieszkający  w  Bośni  prawosławni  Serbowie
przestraszyli się, że rządy w kraju przejmą islamscy fundamentaliści, i
wystąpili  przeciw  muzułmańskiej  większości.  Wkrótce  wybuchły  walki
między prawosławnymi Serbami, katolickimi Chorwatami i bośniackimi
muzułmanami.  Po  zakończeniu  okrutnej  wojny  domowej  w  Bośni,  w

background image

roku  1999  muzułmanie  i  prawosławni  chrześcijanie  starli  się  w
pobliskim Kosowie, a w roku 2001 podobny scenariusz powtórzył się w
Macedonii.

Choć  każdy  konflikt  jest  inny,  nie  podobna  zaprzeczyć,  że

muzułmanie  w  wielu  rejonach  świata  toczą  śmiertelne  boje  z
innowiercami,  lub  nawet  z  nie  dość  gorliwymi  wyznawcami  islamu.
Przyczyną nagłego rozkwitu wojującego islamskiego fundamentalizmu
był  między  innymi  koniec  zimnej  wojny.  W  1990  roku,  w  londyńskim
Sunday  Timesie  ukazał  się  artykuł,  którego  autor  przestrzegał:
Zagrożenie ze strony państw Uktadu Warszawskiego maleje z miesiąca
na  miesiąc.  Jednocześnie  jednak,  z  roku  na  rok,  do  końca
dwudziestego wieku i w pierwszej dekadzie wieku następnego, rosnąć
będzie  zagrożenie  ze  strony  islamskiego  fundamentalizmu.  W  roku
1992  włoskie  pismo  Europa  przestrzegało:  Ubóstwo  i  korupcja  w
krajach islamu przeciera drogę do sukcesu dla religijnych, fanatyków,
od krajów Maghrebu aż do zachodniej Azji. Rok później magazyn Life
opublikował  artykuł,  18  którego  autor  poczynił  następujące
spostrzeżenie:  W  naszych  dniach,  po  upadku  komunizmu,  islam
stanowi ostatni monolityczny system wojującej wiary i - zdaniem wielu
ludzi  Zachodu  -  najpoważniejsze  zagrożenie  dla  nowego  ładu
światowego.  Jeszcze  jedno  ostrzeżenie  wygłosił  znany  pisarz,  Leon
Uris, który nazwał odradzający się islamski fundamentalizm „wściekłą
bestią  złożoną  z  miliarda  ludzi”.  Wszystkie  te  przestrogi  okazały  się
trafne.

Islam  nie  jest  jedyną  religią,  w  której  odrodził  się  i  umocnił  nurt

fundamentalistyczny.  W  Stanach  Zjednoczonych  rosną  wpływy
radykalnego  chrześcijaństwa.  Amerykańscy  ekstremiści  z  ruchu
antyaborcyjnego  mordują  pracowników  klinik  ginekologicznych,  w
których  wykonuje  się  zabiegi  przerywania  ciąży.  Inni  fanatycy
podkładają 

bomby 

zapalające 

nocnych 

klubach 

dla

homoseksualistów.  Fundamentalizm  religijny  znajduje  coraz  więcej
zwolenników  w  Izraelu.  Żydowscy  ortodoksi  żądają  wprowadzenia
restrykcji  w  zakresie  życia  seksualnego,  a  religijni  bojówkarze

background image

organizują  zamachy  na  muzułmańskie  miejsca  kultu  położone  na
terenie  Wzgórza  Świątynnego.  Agresywność  fundamentalistów
religijnych  nasila  się  także  w  Indiach.  Niedawno  tłum  fanatycznych
wyznawców tej religii zniszczył meczet, co wywołało falę zamieszek w
całym kraju.

Wszystkie  wspomniane  wyżej  dramatyczne  wydarzenia  są

elementem  szerszego  zjawiska:  obecnego  w  każdej  religii,  we
wszystkich krajach i we wszystkich czasach, mrocznego mechanizmu,
który  jest  źródłem  ludzkich  cierpień  i  przyczynia  się  do  rozlewu  krwi.
Za  sprawą  wiary,  łatwiej  niż  z  jakiejkolwiek  innej  przyczyny,  ludzie
popełniają  czyny,  które  zasługują  na  miano  barbarzyństwa.  W
zależności od czasu i miejsca przyjmuje ono najróżniejsze oblicza.

Większość  z  nas  wierzy,  że  za  sprawą  religii  stajemy  się  dobrzy  i

żywimy  wobec  bliźnich  braterskie  uczucia.  To  jednak  tylko  część
prawdy.  Religia  ma  także  inną,  mroczną,  by  nie  powiedzieć
niegodziwą  stronę.  Jak  to  się  dzieje,  że  wiara  w  bóstwa  i  związane  z
nią  treści  kultury  i  obyczajowości  skłaniają  ludzi,  by  zabijali  się
wzajemnie?  Jak  dotąd  nikomu  nie  udało  się  udzielić  zadowalającej
odpowiedzi na to pytanie.

Samobójczy  zamach  na  budynki  Pentagonu  i  World  Trade  Center

zrobił na nas tak piorunujące wrażenie i przyniósł tak tragiczne skutki,
że  wydaje  się  nie  mieć  precedensu  w  dziejach.  W  rzeczywistości
jednak  nie  byt  niczym  więcej  niż  kolejnym  przejawem  tego  samego
odwiecznego  przekleństwa.  Postępki  równie  okrutne,  ale  w  mniejszej
skali, zdarzają się niemal codziennie, jak świat długi i szeroki.

Nie ma tygodnia, by agencje informacyjne nie donosiły o kolejnych

przypadkach  przemocy:  oto  muzułmańscy  bojówkarze  ostrzeliwują  z
broni  maszynowej  modlących  się  w  meczecie  wyznawców
konkurencyjnego  odłamu  tej  religii;  grupa  afrykańskich  wyznawców
kultu  voodoo  dokonuje  linczu  na  kobiecie  podejrzanej  o  czary;  na
Cejlonie  wyznający  hinduizm  Tamile  i  buddyjscy  Syngalezi  prowadzą

background image

wojnę domową, w której zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi; w tokijskim
metrze członkowie sekty religijnej dokonują terrorystycznego zamachu
na  pasażerów  przy  użyciu  trującego  gazu;  protestanckie  i  katolickie
szwadrony śmierci w Ulsterze korzystają z każdej okazji, by uśmiercić
swoich  chrześcijańskich  współwyznawców,  jeśli  tylko  należą  oni  do
innego 

wyznania; 

meksykańskich 

wioskach 

katolicy 

i

zielonoświątkowcy  toczą  między  sobą  krwawe  walki  przy  użyciu
narzędzi rolniczych.

W  roku  1995  ortodoksyjny  Żyd,  działając  „na  polecenie  Boga”,

zamordował  izraelskiego  premiera,  Yitzhaka  Rabina.  Podobni  mu
fanatycy  muzułmańscy  zastrzelili  także  prezydenta  Egiptu,  Anwara
Sadata  i  m.in.  trzech  wybitnych  polityków  z  rodu  Gandhich:
Mohandasa,  Indire  i  Rajiva.  Wszyscy  pamiętamy  także  masowe
samobójstwa  członków  sekt  religijnych  Davida  Koresha  w  Waco,  w
Teksasie i Jamesa Jonesa w Gujanie, gdzie na życzenie guru jego 900
wyznawców zażyło śmiertelną dawkę cyjankali.

Zabójstwa w imię wiary to zjawisko powszechne, ale rzadko badane

przez socjologów lub dyskutowane w krajach, w których religia trzyma
się  mocno,  tak  jak  w  Polsce  czy  w  Stanach  Zjednoczonych.  Jego
rodowód  sięga  czasów,  gdy  bogowie  domagali  się  ofiar  z  ludzi.  W
następnych  stuleciach  przyjmowało  niemal  nieskończenie  różnorodne
formy:  wojen  krzyżowych,  inkwizycji,  polowań  na  czarownice,
muzułmańskich  świętych  wojen,  wojen  w  okresie  reformacji,
pogromów  Żydów,  mordowania  anabaptystów,  konfliktów  etnicznych
na  tle  plemiennych  sporów  religijnych  i  wielu  innych.  Okrucieństwa  i
zbrodni  Aszantowie,  Aszanti,  lud  afrykański  zamieszkujący  centralne
rejony  Ghany  i  przyległe  obszary  Wybrzeża  Kości  Słoniowej,  a  także
Togo. Należą do grupy ludów Akan. Posługują się językiem twi (tszi) z
grupy  kwa.  W  XVII  w.  utworzyli  państwo  Aszantów.  Społeczność
Aszantów  liczy  ok.  3,3  min  osób  (1983).  Podstawą  organizacyjną  są
matrylinearne  rody.  Część  z  nich  to  chrześcijanie  lub  muzułmanie,
większość  wyznaje  animizm.  Wśród  licznych  bóstw  (obosom),

background image

związanych  z  siłami  przyrody,  największe  znaczenie  ma  Njame
(Atoapome,  Ojankopon)  -  Stwórca,  pan  nieba,  następnie  bożkowie
rzek,  zwłaszcza  rzeki  Tano.  (Przyp.  tłum.)  e  na  tle  religijnym
przyjmują  najróżniejsze  formy  i  cechują  się  ogromną  odpornością  na
upływ czasu.

 

Ta  ponura  strona  religii,  strona,  o  której  rzadko  słyszymy  i  jeszcze

rzadziej mówimy, jest tematem tej książki.

 

background image

Wstęp

 

W  1766  roku  w  Abbeville  we  Francji,  kawalera  De  la  Barre,  który

liczył sobie wówczas nie więcej niż dziesięć lat, oskarżono o śpiewanie
bezbożnych  pieśni,  kpiny  z  najświętszej  Maryi  Dziewicy,  uszkodzenie
krucyfiksu  i  odmowę  zdjęcia  kapelusza,  gdy  w  pobliżu  przechodziła
procesja.  W  owym  czasie  nieposłuszeństwo  wobec  kościoła  było
karane śmiercią. Młodzieńca skazano na obcięcie języka i prawej ręki
oraz  -  jakby  inaczej  -  na  spalenie  na  stosie.  W  jego  obronę
zaangażował  się  sam  Voltaire,  dzięki  czemu  odwołanie  od  wyroku
trafiło  do  francuskiego  parlamentu  w  Paryżu.  Deputowani  ze  stanu
duchownego żądali śmierci chłopca, przestrzegając jednocześnie przez
nieobliczalnymi  skutkami  szerzenia  się  plagi  religijnego  zwątpienia.
Parlament  okazał  bluźnlercy  łaskę,  odwołując  wyrok  okaleczenia  i
spalenia  żywcem.  Chłopca  skazano  jedynie  na  ścięcie.  Przed
egzekucją,  która  miała  miejsce  1  lipca  1766  roku,  skazańca  poddano
jeszcze  rutynowym  torturom,  mającym  na  celu  nakłonienie  go  do
złożenia  bardziej  wyczerpujących  zeznań.  Jego  ciało  spalono  wraz  z
egzemplarzem Słownika filozoficznego Voltaire’a.

W roku 1980 w mieście Moradabad w indyjskim stanie Uttar Pradeś

zwykła  świnia  stała  się  przyczyną  zamieszek  i  mordów,  w  których
udział wzięto kilkuset bogobojnych muzułmanów i hindusów. Zwierzę
wywołało gniew wyznawców Allacha, wkraczając na teren, uznawany
przez nich za święty. Muzułmanie, którzy uważają świnię za wcielenie
szatana,  zarzucili  hindusom,  że  ci  rozmyślnie  zapędzili  zwierzę  w
zakazane  miejsce.  Ogarnięci  szałem  wyznawcy  obu  religii  mordowali
się  wzajemnie  przy  użyciu  kijów  i  noży.  W  rozruchach,  które  objęty

background image

kilkanaście miast, życie straciło ponad 200 osób.

W szesnastowiecznym Meksyku, w teokratycznym państwie Azteków

w  ofierze  bogom  składano  tysiące  niewinnych  ludzi.  Aztekowie
wierzyli, że słońce przestałoby świecić, gdyby je pozbawić codziennej
strawy z ludzkich serc wyrwanych z piersi ofiar na kamiennym ołtarzu.
Chcąc  przebłagać  boga  deszczu,  azteccy  kapłani  torturowali  i
mordowali  dzieci,  których  łzy  miaty  w  magiczny  sposób  wywołać
upragniony  opad.  W  obrzędach  na  cześć  bogini  kukurydzy  dziewica
musiała tańczyć przez dwadzieścia cztery godziny, po czym zabijano ją
i  obdzierano  ze  skóry.  Jej  skórę  nakładali  potem  na  siebie  kapłani,
którzy kontynuowali rytualny taniec.

W roku 1980 w Iranie pod panowaniem szyitów rządzący w imieniu

Allacha mułłowie wydali dekret nakazujący zabicie każdego wyznawcy
bahaizmu,  który  odmówi  nawrócenia  się  na  islam.  W  wyniku  tego
zarządzenia  życie  straciło  około  200  bahaitów,  powieszonych  lub
rozstrzelanych  przez  pluton  egzekucyjny.  Dalszych  40  tysięcy
wyznawców tej religii opuściło ów miłujący Boga kraj.

W roku 1583 w Wiedniu pewna szesnastoletnia dziewczyna doznała

bolesnego  skurczu  żołądka.  Wezwano  jezuickich  egzorcystów,  którzy
przez osiem tygodni uwalniali ją od złych mocy. Zakonnicy ogłosili, że
z  ciała  opętanej  wypędzili  12  652  demony,  które  babka  dziewczyny
przetrzymywała w szklanym słoju. Staruszkę torturami nakłoniono do
przyznania  się,  że  jest  czarownicą  i  obcuje  cieleśnie  z  szatanem.
Następnie  spalono  ją  na  stosie.  To  typowa  historia  jednej  z  okoła
miliona  ofiar  polowań  na  czarownice  prowadzonych  przez  ponad  trzy
stulecia.

W  któryś  z  niedzielnych  poranków  1983  roku,  w  Darkley,  w

Północnej  Irlandii,  grupa  katolickich  terrorystów  uzbrojonych  w  broń
automatyczną  wdarła  się  do  protestanckiego  kościoła  i  otworzyła
ogień  do  obecnych,  zabijając  trzech  i  raniąc  siedmiu  uczestników
nabożeństwa.  To  tylko  jeden  z  wielu  setek  przykładów  podobnych

background image

dramatów,  które  kosztowały  życie  blisko  3  tysiące  osób  w  okresie
trwających dwadzieścia lat konfliktów religijnych w tym kraju.

W  roku  1096,  na  apel  papieża  Urbana  II,  wzywający  do  udziału  w

wyprawie  do  Ziemi  Świętej  i  wypędzenia  z  niej  niewiernych,
odpowiedziały  nieprzeliczone  rzesze  chrześcijan  ze  wszystkich
stanów

[5]

.  W  Niemczech  grupa  krzyżowców  wdała  się  w  pościg  za

zaczarowaną gęsią, która zawiodła tych gorliwych obrońców wiary do
dzielnicy żydowskiej, gdzie wymordowali większość mieszkańców.

„Człowiek nigdy nie czyni zła tak starannie i tak chętnie, jak wtedy,

gdy działa z pobudek religijnych” - stwierdził niegdyś Blaise Pascal.

 

Do  historii  przeszły  także  słowa  Jonathana  Swifta,  który  w  swych

rozważaniach  nad  okrucieństwami  popełnianymi  od  wielu  stuleci  w
imię  kościoła  i  religii  skonstatował:  „Religii  mamy  w  sam  raz  tyle,  ile
trzeba,  by  móc  nienawidzić  się  wzajemnie,  za  mało  jednak,  byśmy
mogli się kochać”.

 

Thomas  Jefferson

[6]

  zawarł  w  swych  Notes  on  Virginia,

następującą  myśl:  Odkąd  nastało  chrześcijaństwo  spalono,  poddano
torturom,  ukarano  grzywną  lub  uwięziono  miliony  niewinnych
mężczyzn, kobiet i dzieci. Nie przybliżyło nas to jednak do upragnionej
jedności.  Wynikiem  religijnego  przymusu  i  masowych  prześladowań
jest to, że potowa ludzkości to głupcy, a druga połowa to hipokryci.

 

Jednak  chrześcijaństwo  nigdy  nie  miało  monopolu  na  zabójstwa  w

imieniu  Boga  i  dla  Boga.  Jeszcze  przed  narodzeniem  Chrystusa
rzymski  poeta  Lukrecjusz  przestrzegał:  Niepodobna  zważyć  zło,  które

background image

zrodziło się z wiary w bogów!

Badanie  ludzkich  dziejów  ujawnia  ponurą  prawidłowość:  Wszędzie

tam,  gdzie  religia  uzyskała  dominujący  wpływ  na  życie  społeczne,
stała  się  przyczyną  krwawych  prześladowań  i  okrucieństw.  Im  silniej
ludzie  wierzą  w  nadnaturalne  byty,  tym  bardziej  nieludzkie  są  ich
uczynki.  Kultury  zdominowane  przez  kościoły  i  religie  są  bez  wyjątku
nietolerancyjne  lub  okrutne  wobec  tych,  którzy  ich  nauk  nie
podzielają, a często również wobec własnych wyznawców.

Gdy  religia  bez  reszty  dominowała  w  Europie,  za  jej  przyczyną

szeroko  rozlała  się  tu  rzeka  krwi.  Tysiące  ludzi  straciło  życie  podczas
wojen  krzyżowych.  Na  potrzeby  inkwizycji,  w  każdym,  nawet
niewielkim  mieście,  powstawały  izby  tortur,  prowadzono  masową
eksterminację  heretyków,  mnożyły  się  pogromy  Żydów,  a  miliony
kobiet  spalono,  utopiono,  rozczłonkowano,  powieszono,  zmiażdżono
lub  uśmiercono  w  inny  sposób.  Pomysłów  na  zadawanie  bliźnim
cierpień  lub  pozbawianie  ich  życia  nigdy  w  kościele  Chrystusa  nie
brakowało.

Miliony  ofiar  pochłonęły  także  wojny  religijne,  do  których  doszło  w

okresie  reformacji.  „Wiek  wiary”  był  w  rzeczywistości  wiekiem  rzezi.
Koncepcja  praw  i  wolności  człowieka  zrodziła  się  dopiero  wtedy,  gdy
stopniowo zaczęły słabnąć wpływy religii.

W  naszych  czasach  wiele  krajów  tzw.  trzeciego  świata  w  dalszym

ciągu  tkwi  w  okowach  wiary.  W  Indiach  sikhowie,  hindusi  i
muzułmanie  wciąż  mordują  się  wzajemnie.  W  Iranie  szyiccy
fundamentaliści zniewolili kobiety, a „bluźnierców” skazują na śmierć.
Równie  tragiczna  jest  sytuacja  w  Libanie,  gdzie  walczą  ze  sobą
sunnici,  szyici,  druzowie  i  maronici.  Na  Sri  Lance  krwawą  wojnę
prowadzą  buddyści  z  hindusami,  a  w  Sudanie  -  wyznawcy  animizmu,
islamu  i  chrześcijaństwa.  Wśród  myślących  ludzi  przyjęło  się  uważać,
że  religia  nie  jest  rzeczywistą  przyczyną  tych  konfliktów  i  zbrodni,  że
jest tylko maską, za którą kryją się prawdziwe motywy zwalczających

background image

się stron. To nieprawda. Religia dzieli ludzi i każe im tkwić we wrogich
obozach. Myślenie w kategoriach odrębności plemiennej czy etnicznej
jest  na  ogół  nieodłączne  od  myślenia  w  kategoriach  tożsamości
religijnej,  a  jedno  i  drugie  przygotowuje  grunt  pod  rozlew  krwi.  Bez
religii  młodzi  ludzie  łatwiej  podejmowaliby  wyzwania  współczesności,
częściej  dochodziłoby  do  małżeństw  między  członkami  różnych  grup
etnicznych  i  łatwiej  byłoby  zapomnieć  dawne  krzywdy.  Religia
podtrzymuje  i  pogłębia  podziały,  a  wszystko,  co  sprzyja  podziałom,
sprzyja także konfliktom.

Paradoksalnie,  pomimo  swej  krwią  pisanej  historii,  religię

powszechnie  uważa  się  za  siłę  na  rzecz  dobra  i  źródło  braterskiej
miłości.  Byty  amerykański  prezydent  Ronald  Reagan  uważał  ją  za
ostoję  porządku  moralnego,  a  George  Bush  twierdził,  że  religia
kształtuje  charakter,  dzięki  któremu  mamy  siłę  stawić  czoło
trudnościom życia codziennego.

Religia  ma  dwa  oblicza,  jak  Dr  Jekyll  i  Mr  Hyde,  z  tym  że  dr  Hyde

pozostaje  w  cieniu  swojego  lepszego  alter  ego.  Współcześni
mieszkańcy  krajów  Zachodu,  przyzwyczajeni  do  życia  w  wolnym  i
świeckim  społeczeństwie,  niemal  całkiem  zapomnieli,  co  się  kryje  za
wiarą  w  nadprzyrodzone  byty.  W  roku  1989  Europejczycy  i
Amerykanie  z  niedowierzaniem  przyjęli  wiadomość,  że  ajatollah
Chomeini wydał wyrok śmierci na angielskiego pisarza, który rzekomo
popełnił  bluźnierstwo,  sugerując,  iż  nauki  Mahometa  być  może  nie
pochodziły  wprost  od  Allacha.  Powszechne  zdumienie  najlepiej
świadczy  o  tym,  jak  słabo  ludzie  Zachodu  pamiętają,  czym  w  istocie
jest religia.

W  okresie  największego  nasilenia  międzynarodowego  kryzysu

wywołanego tym morderczym dekretem na uniwersytecie bostońskim
odbyła  się  konferencja  naukowa  na  temat  „anatomii  nienawiści”.  W
obradach  uczestniczyła  między  innymi  córka  byłego  prezydenta
Egiptu, 

Anwara 

Sadata, 

zamordowanego 

przez 

islamskich

fundamentalistów,  którzy  uznali  go  za  zdrajcę  świętej  sprawy  islamu.

background image

Harwardzki  teolog,  Krister  Stendahl,  stwierdził  podczas  dyskusji:
„Religia, to bardzo niebezpieczna rzecz. Drzemią w niej potężne siły…
Ma ona swoją ciemną stronę, której przyczyn nie znamy.

Książka, którą macie w ręku, opowiada właśnie o tej ciemnej stronie

religii  oraz  o  tym,  ile  cierpień  religia  przyniosła  i  ile  zła  uczyniła  w
ciągu ostatnich dziewięciuset lat.

 

background image

Wyprawy krzyżowe

 

Według  legendy  wyprawy  krzyżowe  były  wspaniałą,  romantyczną

przygodą, w której pierwszoplanową rolę odgrywali szlachetni rycerze
w  płaszczach  zdobnych  w  karmazynowe  krzyże.  Tymczasem  krucjaty
były  jednym  wielkim  koszmarem,  odrażającym  pasmem  zbrodni,
gwałtów  i  grabieży  popełnianych  w  imię  wiary,  która  więcej  miała
wspólnego z magią niż z religią. Krzyżowcy zabili niemal równie wielu
chrześcijan  i  Żydów,  co  muzułmanów,  którzy  byli  ich  oficjalnym
wrogiem.

Papież  Urban  II  ogłosił  pierwszą  krucjatę  w  roku  1095.  Jej  celem

miało  być  wyzwolenie  Ziemi  Świętej  z  rąk  niewiernych.  Zewsząd
rozlegało  się  wołanie:  Deus  Vult  (Taka  jest  wola  boża).  W  całej
Europie  masy  religijnych  fanatyków,  rzesze  biedoty,  chłopstwo,
rozbójnicy  i  zubożałe  rycerstwo  łączyło  się  w  hufce,  które  w
większości  przypadków  bardziej  przypominały  zbójeckie  bandy  niż
regularne  wojsko.  Na  czele  tej  rzeszy  biedoty  stanął  charyzmatyczny
duchowny, Piotr Pustelnik, który uzasadniał swoje przywódcze zapędy,
przedstawiając  ludziom  ze  swojego  otoczenia  list,  napisany  rzekomo
osobiście  przez  Boga,  a  przekazany  mu  przez  Jezusa.  Drugim
przywódcą  pierwszej  krucjaty  był  ubogi  rycerz  zwany  Walterem  Bez
Mienia.

O  ruchach  wojsk  krzyżowców  decydowały  niekiedy  osobliwe

względy.  Na  przykład  jeden  z  oddziałów  w  dolinie  Renu  przez  jakiś
czas  podążał  za  gęsią,  którą  uznano  za  zesłaną  przez  Boga
przewodniczkę  chrześcijańskich  wojsk.  Do  tej  grupy  przyłączyły  się

background image

hufce  pod  wodzą  niejakiego  Emicha,  który  utrzymywał,  że  na  jego
piersi  pojawił  się  święty  znak  krzyża.  Żołnierze  Emicha  uznali,  że
zanim  wyruszą  w  daleką  wędrówkę,  by  zabijać  Saracenów  w
Jerozolimie,  ich  obowiązkiem  jest  wyciąć  w  pień  „niewiernych  wśród
nas”, czyli Żydów z Moguncji, Wormacji i innych miast niemieckich. Ci
obrońcy  wiary  wdarli  się  do  żydowskich  dzielnic,  ogniem  i  mieczem
mordując tysiące bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Wielu Żydów,
pozbawionych  wszelkiej  nadziei  na  ratunek,  ukrywając  się  za
barykadami ustawionymi na granicach dzielnic żydowskich, z rozpaczy
mordowało  swoje  dzieci  i  popełniało  samobójstwo  w  obawie  przed
okrucieństwem  chrześcijańskich  hord.  Do  podobnych  pogromów
doszło także w czeskiej Pradze i Ratyzbonie, w Bawarii, gdzie masakry
dopuściły się wojska krzyżowców pod wodzą Volkmara i Gotszalka. W
niektórych  przypadkach  ofiary,  z  mieczem  przystawionym  do  gardła,
mogły 

uratować 

życie, 

bezzwłocznie 

nawracając 

się 

na

chrześcijaństwo.

Wędrując przez chrześcijańskie Węgry i Bułgarię, te chłopskie armie

grabiły  okoliczną  ludność  w  poszukiwaniu  żywności  i  często
prowokowały  bitwy  z  wojskami  lokalnych  feudałów.  W  jednej  z  nich,
prowadzone  przez  Piotra  Pustelnika  wojsko  dokonało  rzezi  4  tysięcy
chrześcijańskich mieszkańców serbskiego miasta Zemun, wówczas pod
władzą  Węgier,  a  następnie  puściło  z  dymem  pobliski  Belgrad.
Wkrótce  potem,  w  Bułgarii,  doszło  do  walk,  w  których  życie  straciły
dalsze tysiące krzyżowców. Niewielu przetrwało z tej armii prostaków i
zabijaków  spod  ciemnej  gwiazdy,  gdy  dotarli  wreszcie  do
muzułmańskiej  Turcji,  gdzie  zostali  zdziesiątkowani  przez  wojska
tureckie pod Nikeą i nieopodal wioski Drakon.

Po  krucjacie  ludowej  i  tzw.  niemieckiej,  do  wojny  z  Saracenami

przystąpiło  europejskie  rycerstwo.  Armii  krzyżowców  towarzyszyli
biskupi,  którzy  błogosławili  popełniane  przez  rycerzy  zbrodnie.
Pokonanym  muzułmanom  chrześcijańscy  żołnierze  obcinali  głowy,
zatrzymywane jako wojenne trofea. Podczas oblężenia Nikei, Antiochii

background image

i Tyru, krzyżowcy, przy użyciu katapult, miotali zdobyczne głowy przez
mury obronne, chcąc w ten sposób obniżyć bojowe morale obrońców
tych miast. Po zwycięskiej bitwie w okolicy Antiochii frankijscy rycerze
powrócili  do  swego  obozu  z  pięciuset  głowami  swoich  wrogów.
Trzysta  spośród  nich  zatknięto  na  palach  ustawionych  w  pobliżu
murów  obronnych,  co  miało  przyczynić  się  do  jeszcze  większego
udręczenia  obrońców  miasta.  Jeden  z  duchownych  kronikarzy  tej
wyprawy  odnotował,  iż  obecny  wśród  krzyżowców  biskup  nazwał
nadziane  na  pal  głowy  radosnym  spektaklem  dla  pobożnych  ludzi.
Pozostałych  dwieście  głów  wystrzelono  katapultami  do  obleganej
Antiochii.  W  rewanżu,  muzułmańscy  obrońcy  miasta  obcięli  głowy
swoim  chrześcijańskim  sąsiadom  i  wystrzelili  je  na  zewnątrz  murów
obronnych  w  tyleż  koszmarnej,  co  groteskowej  wymianie  ognia.
Ostatecznie,  3  czerwca  1098  roku,  krzyżowcy  wdarli  się  do  miasta  i
dokonali rzezi jego mieszkańców.

Wtedy  nadciągnęła  armia  muzułmańska,  okrążyła  zajęte  przez

chrześcijan miasto i rozpoczęła oblężenie niedawnych agresorów. Gdy
Frankowie  byli  już  bliscy  śmierci  głodowej,  pewien  mnich  imieniem
Peter  Bartholomew  ogłosił,  że  ukazał  mu  się  anioł,  od  którego
dowiedział  się,  że  włócznia,  którą  przebito  bok  Chrystusa  podczas
ukrzyżowania,  została  zakopana  pod  chrześcijańskim  kościołem  w
Antiochii.  Włócznię  wykopano  i  jako  świętą  relikwię  przedstawiono
chrześcijańskim  rycerzom,  co  rozpaliło  w  ich  sercach  pobożny  żar  i
wzbudziło w nich żądzę mordu. Urządzono wypad poza mury obronne.
Chrześcijanie 

runęli 

na 

oblegających 

tak 

fanatycznym

zapamiętaniem,  że  muzułmanie  wpadli  w  panikę  i  rzucili  się  do
ucieczki, porzucając na łaskę chrześcijan swój obóz i żony. W kronice
niejakiego  Fulchera  z  Chartres  znajdujemy  na  ten  temat  taki  oto
dumny  zapis:  Gdy  Frankowie  odkryli,  że  w  porzuconych  przez
Saracenów  namiotach  znajdowały  się  ich  żony,  nie  uczynili  im  nic
złego ponadto, że zanurzyli swe lance w ich brzuchach.

Duchowni  kronikarze  wypraw  krzyżowych  nie  zastanawiali  się,  czy

wydobyta  spod  kościoła  włócznia  była  prawdziwa.  W  ówczesnym
chrześcijaństwie  panował  kult  relikwii,  które  miały  być  świadectwem

background image

prawdziwości 

opowieści 

biblijnych. 

Adorowano 

fragmenty

„prawdziwego krzyża”, pozostałości „ciał świętych”, wciąż wilgotne łzy
Chrystusa,  kolce  z  jego  „korony”,  bieliznę  Marii  Dziewicy,
przetrzymywane  w  zdobnych  szlachetnymi  kamieniami  relikwiarzach.
Władca  Saksonii  szczycił  się  posiadaniem  17  tysięcy  relikwii,  a  wśród
nich, między innymi, gałęzi z płonącego krzaka z wizji Mojżesza i pióra
ze  skrzydła  archanioła  Gabriela.  W  katedrze  Canterbury  wystawiono
grudkę  gliny,  która  pozostała  Bogu  po  ulepieniu  Adama.  Według
Charlesa  Mackay’a,  tylko  w  kościołach  hiszpańskich  znajdowało  się
sześć  lub  siedem  kości  udowych  Najświętszej  Dziewicy,  a
przechowywanymi  w  różnych  kościołach  paznokciami  św.  Piotra
można  by  wypełnić  spory  worek.  Voltaire  odnotował  ironicznie,  iż
podczas  obrzezania  Jezusowi  usunięto  aż  sześć  napletków.  Późniejsi
badacze doliczyli się piętnastu.

Walczący o wyzwolenie Ziemi Świętej krzyżowcy zdobyli Jerozolimę i

„oczyścili”  to  symboliczne  miasto,  mordując  jego  mieszkańców.
Żydów, którzy szukali schronienia w synagodze, spalono żywcem wraz
z  ich  świątynią.  Ulice  miasta  pokryte  były  górami  ludzkich  ciał.
Rajmund  z  Aguilers  w  swojej  kronice  zdobycia  Jerozolimy  zawarł
następującą relację:

 

Naszym  oczom  ukazały  się  cudowne  rzeczy.  Wielu  Saracenom

odcięto głowy. Innych zabito strzałami z łuku lub zmuszono do skoku
z wieży. Jeszcze innych torturowano przez kilka dni, a potem rzucono
w ogień. Na ulicach walały się ludzkie szczątki: głowy, ręce i stopy. Na
każdym kroku musieliśmy omijać ciała ludzi i koni..:.

W  podcieniu  Salomona  brodziliśmy  we  krwi  sięgającej  końskich

kolan  -  a  nawet  uzd.  Zaprawdę,  sprawiedliwe  i  cudowne  są  wyroki
boskie, za sprawą których to miejsce spłynęło krwią niewiernych.

 

W  ciągu  kolejnych  dwustu  lat  doszło  do  siedmiu  dalszych  wypraw

background image

krzyżowych,  a  większość  z  nich  zaczęła  się  tak  jak  pierwsza:  od
masakry ludności żydowskiej.

Podczas trzeciej wyprawy krzyżowej, po zajęciu przez Ryszarda Lwie

Serce  w  roku  1191  izraelskiej  Akki,  angielski  król  rozkazał
wyprowadzić poza miasto i zabić 3 tysiące jeńców, w tym wiele kobiet
i  dzieci.  Krzyżowcy  otwierali  ciała  mordowanych  w  poszukiwaniu
połkniętych  kamieni  szlachetnych.  Biskupi  śpiewali  pobożne  pieśni,
błogosławiąc zabójcom. Kronikarz Ambroise relacjonował: Ani jeden z
jeńców nie uniknął śmierci. Chwalmy za to Stwórcę! Życie niewiernych
nie miało żadnej wartości. Jak stwierdził Bernard z Clairvaux w swoim
wystąpieniu  wzywającym  do  drugiej  krucjaty:  Śmierć  poganina
przynosi  chwałę  chrześcijanom,  gdyż  w  ten  sposób  sławi  się  imię
samego Zbawiciela.

Podczas czwartej krucjaty krzyżowcy zmienili cel wyprawy, najpierw

łupiąc chrześcijańskie miasto Zara w Dalmacji, potem zaś, 13 kwietnia
1204  roku,  biorąc  szturmem  Konstantynopol.

[7]

  Następnie,  w  roku

1212 rozpoczęła się tzw. krucjata dziecięca, do której doszło wskutek
poglądu, jakoby rycerstwo nie było godne odzyskania Ziemi Świętej, a
dokonać tego mogły jedynie istoty niewinne - dzieci.

 

Wiara  w  cuda  po  raz  kolejny  nie  przyniosła  oczekiwanych  skutków.
Większość dzieci poniosła śmierć w drodze do Ziemi Świętej.

 

Wszystko  się  skończyło  w  roku  1291,  gdy  Saraceni  odbili  ostatni

bastion  krzyżowców,  Akkę  i  dokonali  masakry  garnizonu  tego  miasta
w  odwecie  za  rzeź  zarządzoną  sto  lat  wcześniej  przez  Ryszarda  Lwie
Serce.  Ziemia  Święta  ponownie  znalazła  się  w  rękach  muzułmanów.
Dwa  stulecia  barbarzyńskich  rzezi  i  zniszczeń  okazały  się  daremne.
Późniejsi  papieże  próbowali  organizować  kolejne  krucjaty,  ich
nawoływania  spotykały  się  jednak  z  niewielkim  odzewem.  Ostatnia  z

background image

tych  prób  miała  miejsce  niemal  trzy  wieki  później,  w  odpowiedzi  na
zajęcie  Konstantynopola  przez  wojska  muzułmańskie.  Papież  Pius  V
wezwał świat Zachodu do krucjaty, a chrześcijańscy władcy wystawili
armadę  pod  dowództwem  ks.  Juana  de  Austria.  Francuski  historyk,
Henry  Daniel-Rops,  w  następujący  sposób  opisał  bitwę,  która
zdecydowała o losach tamtej wyprawy:

 

Siódmego  października  1571  roku  żołnierze  Chrystusa,  śpiewając

psalmy,  wydali  Turkom  bitwę  w  zatoce  Lepanto.  To,  co  nastąpiło
potem, bez przesady nazwać można ponurą rzezią. Sam dowódca stał
na  dziobie  swego  okrętu  flagowego  z  krucyfiksem  w  ręku.  Gdy  nad
zatoką  zapadł  wieczór,  w  powietrzu  unosił  się  smród  spalonego
drewna i ludzkich ciał. Wszystkie okręty niewiernych zostały zatopione
lub  zdobyte  przez  flotę  Ligi  Świętej,  a  na  pokładzie  Marguesa  ranny
żołnierz  nazwiskiem  Miguel  de  Cervantes,  którego  ramię  zostało
rozszarpane podczas bitwy, zaintonował Te Deum.

 

background image

Ofiary z ludzi

 

Ludziom współczesnym trudno zrozumieć, że w niektórych dawnych

kulturach  zdominowanych  przez  religie  i  stan  kapłański  ludzie
oddawali  swoje  dzieci  na  uduszenie,  ścięcie,  spalenie,  utopienie,
obdarcie ze skóry, zmiażdżenie lub śmierć zadaną w jakiś inny sposób
po to tylko, żeby zadowolić któregoś z bogów.

Z  dzisiejszej  perspektywy  składanie  ofiar  z  ludzi  wydaje  się

szaleństwem,  jednak  dla  naszych  dalekich  przodków,  którym
powtarzano  w  nieskończoność,  że  powinni  drżeć  przed  bóstwem  w
postaci  pierzastego  węża,  niewidzialną  boginią  zbiorów,  boginią
zniszczenia  lub  jakimś  innym  nadprzyrodzonym  stworem  było  to
działanie najzupełniej naturalne.

Składanie ofiar z ludzi praktykowano w różnych epokach i w różnych

częściach 

świata. 

Ludzi 

poświęcano 

bogom 

czasach

najdawniejszych,  o  których  opowiada  Pismo  Święte,  ale  także
stosunkowo  niedawno,  w  kulturach  Inków,  Majów  i  Azteków  w
Ameryce Południowej.

Na  przestrzeni  wieków  praktyki  te  przybierały  różne  formy.

Starożytni Fenicjanie wysyłali młodych chłopców na stos, aby ucieszyć
Adonisa lub innych bogów. Upadek Kartaginy tłumaczono słabą wiarą
miejscowej  szlachty,  której  przedstawiciele  nierzadko  składali  na
ołtarzu  dzieci  swych  niewolników  zamiast  własnych.  W  Galii  druidzi
uśmiercali  swoje  ofiary,  umieszczając  je  wewnątrz  wielkich  figur
przypominających  ludzi,  które  następnie  podpalano.  Rytualnych
zabójstw  dokonywali  także  tybetańscy  szamani  wyznający  religię

background image

bon

[8]

.

Afrykańscy Aszanti

[9]

 poświęcali bogom sto ofiar każdego września,

aby wybłagać u nich dobre zbiory. Na Borneo budowniczowie domów
na palach przebijali pierwszym palem ciało dziewicy, by w ten sposób
przebłagać boginię ziemi.

Rytualny  holokaust  przeżywał  swój  największy  rozkwit  w  wysoko

zorganizowanych  teokracjach  Ameryki  Środkowej.  W  XI  wieku,  w
wyniku  wzajemnych  wpływów  kultury  Majów  i  ościennych  plemion,
ofiary  z  ludzi  składano  w  celu  obłaskawienia  bóstwa  przyrody,
czczonego  w  kształcie  pierzastego  węża  Kukulkana  (później,  przez
Azteków,  zwanego  Quetzalcoalt),  jak  również  innych  bóstw.  W
specjalnie  poświęconych  studniach  topiono  dziewice,  inne  ofiary
pozbawiano głów, zabijano z łuków lub wyrywano im serca.

W  Peru  szczepy  preinkaskie  zabijały  dzieci  w  „księżycowych

domach”.  Z  początkiem  XIII  wieku  Inkowie  zaczęli  tworzyć  złożony
system teokratyczny, zdominowany przez kapłanów, którzy odczytując
magiczne  znaki  wyznaczali  ofiary  dla  licznych  bóstw.  Podczas
ważniejszych  ceremonii  składano  na  stosach  do  200  dzieci.  Matki
przyprowadzały na śmierć swoje ubrane w zwiewne stroje, przybrane
kwiatami  dzieci.  Młode  dziewczęta  -  które  musiały  byś  dziewicami  -
wysyłano  do  Cuzco,  by  tam  pełniły  rolę  „wybranych”  -  kobiet
pełniących  funkcje  kapłańskie.  Kobiety  te  często  odrywano  od  ich
świątynnych obowiązków i duszono.

Bodaj najbardziej mordercza była religia Azteków, która kosztowała

życie  około  20  tysięcy  ludzi  rocznie.  Azteccy  kapłani  głosili,  że  bóg-
słońce zagaśnie bez codziennej ofiary z serc i krwi.

Tysiące  ofiar  dobieranych  przeważnie  spośród  więźniów  wojennych

oddawało  życie  na  kamiennych  ołtarzach,  na  których  kapłani
wykrawali  im  serca  przy  użyciu  obsydianowych  noży.  Ciało  z  ramion
ofiar  zjadano  w  celach  rytualnych,  a  ich  czaszki  umieszczano  na

background image

specjalnych  wieszakach,  mieszczących  do  10  tysięcy  ludzkich
czerepów.  W  celu  zdobycia  kandydatów  na  stół  ofiarny  urządzano
najazdy zwane przez Azteków „wojnami kwiatów”.

Kapłani  mordowali  również  samych  Azteków.  W  ofierze  składano

między  innymi  dzieci,  wcześniej  doprowadzane  do  tez,  które  miały
sprowadzić  upragniony  deszcz.  Aby  zadowolić  boginię  kukurydzy,
porywano,  zmuszano  do  tańca  i  ścinano  dziewice,  po  czym  zdartą  z
nich skórę nakładali na siebie kapłani i kontynuowali taniec.

Kiedy  w  1487  roku  zbudowano  wielką  aztecką  świątynię  w  stolicy

państwa  Tenochtitlan,  osiem  grup  kapłanów  w  ciągu  czterech  dni
złożyło  w  ofierze  20  tysięcy  jeńców  -  całą  męską  ludność  trzech
podbitych plemion.

Hiszpańscy  konkwistadorzy  położyli  kres  tym  rytualnym  mordom,

niszcząc  cywilizacje  Majów,  Inków  i  Azteków.  Siłą  narzucili  im  religię
chrześcijańską, od czasu do czasu paląc na stosach tych, którzy byli im
nieposłuszni.  Jednak  ślady  dawnej  wiary  przetrwały.  Jeszcze  w  1868
roku,  w  stanie  Chiapas,  złożono  w  ofierze  bogom  indiańskiego
chłopca.

Na  Dalekim  Wschodzie  w  XIX  wieku  brytyjskie  władze  kolonialne

zakazały pięciu różnych form zabójstw rytualnych.

Pierwszym  nich  był  praktykowany  przez  bengalski  lud  Khondów

zwyczaj  ćwiartowania  ofiar,  tzw.  meriah,  na  drobne  części,  które
palono i zakopywano na polach, co miało zapewnić obfite zbiory.

Drugą  zakazaną  przez  Brytyjczyków  formą  krwawego  kultu  był

cotygodniowy  rytuał  praktykowany  przez  wyznawców  hinduskiej
bogini Kali, którzy składali w ofierze każdego piątku wieczorem małych
chłopców w świątyni w Tańdźawur w południowych Indiach.

Trzecim  był  hinduski  zwyczaj  sati,  który  wymagał,  aby  wdowa  -  z

wolnej  woli  lub  zmuszona  -  rzuciła  się  na  stos,  na  którym  płonęły

background image

zwłoki  zmarłego  męża.  Mimo  wydanego  w  roku  1829  przez  władze
brytyjskie  zakazu,  zwyczaj  ten  trwał  dalej.  (Gdy  bramini  z  prowincji
Sind  sprzeciwili  się  decyzji  władz,  twierdząc,  iż  zwyczaj  sati  jest
uświęcony  tradycją,  gubernator  Charles  Napier  miał  odpowiedzieć:
Mój  naród  pielęgnuje  inny  zwyczaj.  Gdy  mężczyzna  pali  żywcem
kobietę  -  wieszamy  go,  a  trzeba  wam  wiedzieć,  że  naród  nasz  z
wielkim szacunkiem odnosi się do własnej tradycji.

W roku 1854 w Birmie ówczesny król buddyjski, przenosząc stolicę

kraju do Mandalaj, poświęcił nowe miasto, grzebiąc żywcem pod jego
murami  obronnymi  wielu  „niesplamionych  grzechem  mężczyzn”.  W
1861 roku odkryto, iż dwa spośród tych grobów są puste.

 

Wówczas królewscy astrolodzy orzekli, że należy natychmiast zabić i

pochować  pięciuset  mężczyzn,  kobiet,  chłopców  i  dziewcząt  lub
całkowicie  porzucić  stolicę.  Około  stu  osób  zostało  pogrzebanych,
zanim władze brytyjskie przerwały tę ceremonię.

 

Jednak  najohydniejsze  rytualne  mordy  popełniali  thugowie,

hinduscy  zbójcy,  którzy  uważali  się  za  wyznawców  Kali,  bogini
zniszczenia.  Przez  setki  lat,  zanim  Brytyjczycy  nie  ukrócili  ich
religijnych  praktyk,  mordowali  oni  około  20  tysięcy  ofiar  rocznie.
Ocenia  się,  że  począwszy  od  XVI  wieku  liczba  zamordowanych  przez
nich  ludzi  sięgnęła  2  milionów.  Thugowie  wierzyli,  że  Brahma

[10]

  -

Stwórca  powołuje  do  życia  więcej  istnień  niż  zabójczy  Siwa  może  ich
zniszczyć.  Dlatego  też  Kali,  żona  Siwy,  nakazała  jego  wyznawcom
zamienić  w  proch  jak  najwięcej  istnień  ludzkich.  Thugowie  zwykle
napadali na podróżnych w odludnych miejscach. Ofiary były duszone,
ceremonialnie okaleczane i grzebane, po czym Thugowie spożywali na
ich  grobach  rytualny  posiłek.  Nie  trzeba  dodawać,  że  niejako  przy
okazji  wchodzili  w  posiadanie  mienia  swoich  ofiar,  co  zapewne

background image

umacniało ich religijny zapał. Brytyjczycy w końcu położyli kres temu
procederowi,  wieszając  lub  pozbawiając  wolności  3  tysiące  sześciuset
osiemdziesięciu  dziewięciu  wyznawców  tego  kultu,  lub  wypalając  dla
przestrogi  na  ciałach  podejrzanych  znamię  „thug”.  Podczas  procesu
sądowego  w  roku  1840  tylko  jednego  z  nich  oskarżono  o
zamordowanie dziewięciuset trzydziestu jeden osób.

W  innych  miejscach  świata  rytualne  morderstwa  trwały  nadal.  W

XIX  wieku  pewien  król  ludu  Aszanti,  chcąc  zabezpieczyć  swój  nowy
pałac  przed  niebezpieczeństwem,  poświęcił  dwieście  dziewcząt,
mieszając  ich  krew  z  zaprawą  murarską.  W  roku  1838  amerykańska
Indianka  ze  szczepu  Pawnee  została  pocięta  na  drobne  kawałki,
którymi  następnie  użyźniono  świeżo  obsiane  pole.  W  XIX  wieku
znajdowano  ciała  złożonych  w  ofierze  dzieci  w  indyjskich  świątyniach
Kali.  Podczas  głodu  w  Rosji  w  latach  dziewięćdziesiątych  XIX  wieku
dwunastu  fanatyków  religijnych  zostało  skazanych  na  dożywotnie
więzienie za zamordowanie grupy osób, które najpierw powieszono do
góry  nogami  na  drzewach,  a  potem  wyrwano  im  serca,  co  miało
złagodzić gniew boga ziemi Kourbane.

 

Dżihad - święte wojny w Islamie

 

Prowadzenie  krwawych  wojen  w  celu  krzewienia  religii,  która  głosi

background image

współczucie i miłosierdzie, może się wydawać wewnętrznie sprzeczne,
a  jednak  to  w  ten  właśnie  sposób  rozpowszechnił  się  islam,  druga
spośród  największych  religii  światowych.  Wkrótce  po  utworzeniu
nowej  religii  jej  wyznawcy  zaczęli  się  dzielić  na  wrogie  frakcje,  które
prowadziły ze sobą święte wojny.

Walka  i  wojna  stanowiły  nieodłączny  atrybut  islamu  od  jego

powstania.  Prorok  Mahomet  zdobył  Mekkę  w  drodze  podboju.  Sam
uczestniczył  w  dziewięciu  bitwach,  wydał  siedem  dalszych.  Głosił
Koran,  który  uznaje  wojnę,  dżihad,  za  uprawnione  narzędzie
krzewienia wiary. (Koran dopuszcza także dżihad bez przemocy, przez
serce, język i dzieła ludzkich rąk).

Nowa  wiara  przyczyniła  się  do  zjednoczenia  wojowniczych  plemion

Beduinów  z  Półwyspu  Arabskiego,  którzy  od  wielu  stuleci  toczyli
między  sobą  krwawe  walki  plemienne.  Beduini  odgrywali  w  świętych
wojnach islamu rolę wojsk specjalnego przeznaczenia.

Bezpośrednio  po  śmierci  Mahometa  w  roku  632,  sprawujący  rządy

kalifowie  podjęli  niekończącą  się  serię  świętych  wojen:  najpierw
przeciwko  plemionom,  które  po  śmierci  proroka  chciały  się
usamodzielnić, a następnie przeciwko sąsiednim narodom. Fanatyczni
Beduini  zaatakowali  niczego  nie  podejrzewających  sąsiadów.  W
krótkim czasie podbili Syrię, Irak, Palestynę, Egipt i Persję. Następnie
płomień  świętej  wojny  powędrował  na  wschód,  do  Indii  i  na  zachód,
przez  Północną  Afrykę  i  Hiszpanię,  aż  jego  marsz  został  ostatecznie
powstrzymany  w  roku  732,  w  decydującej  bitwie  pod  Tours  we
Francji.

Jednocześnie  dochodziło  do  nieustannych  buntów  i  walk  pomiędzy

przedstawicielami  różnych  odłamów  islamu.  Szyiccy  zwolennicy  zięcia
Mahometa,  kalifa  Alego  ibn  Abu  Taliba,  organizowali  powstania  i
toczyli  beznadziejne  boje  z  sunnicką  większością.  Najbardziej
purytańskim odłamem w islamie byli charydżyci, zwani „ludźmi postu i
modlitwy”. Ich celem było przywrócenie islamowi pierwotnej czystości,
opartej  na  równości  i  braterstwie  wszystkich  wyznawców  Proroka,  a

background image

skażonej  przez  świeckie  rządy  Omajjadów.  Prowadziło  to  w  praktyce
do  walki  z  wszelką  władzą.  Powodowani  skrajnym  fanatyzmem,
potępiali  wszelkie  przyjemności:  muzykę,  sztukę,  luksus  w  ubiorze  i
jedzeniu. Najokrutniejszym odłamem sekty charydżytów, byli azrakici,
zwani tak od nazwiska przywódcy Nafi ibn al-Azraka. On to w drugiej
połowie  VII  wieku  wystąpił  z  tezą,  że  wszyscy  muzułmanie
usposobieni  pokojowo  są  odstępcami  i  powinni  być  wymordowani
razem  z  rodzinami.  Po  ogłoszeniu  tej  tezy  w  ruchu  charadżytów
nastąpił  rozłam.  Azrak  i  jego  fanatyczni  wyznawcy  mordowali
wszystkich, którzy nie chcieli uznać ich sekty.

Szczególną  odmianę  świętej  wojny  prowadzili  asasyni,  niewielka

sekta,  której  przywódcy  uważali  sunnickich  kalifów  za  wrogów
religijnych. Byli nie dość nieliczni, by prowadzić otwartą walkę, dlatego
wysyłali  samotnych  zabójców,  którzy  -  działając  w  przebraniu  -
usiłowali zbliżyć się i zamordować któregoś z sunnickich przywódców.
Były  to  zwykle  misje  samobójcze.  Zorganizowane  mordy,  z  których
byli  znani  również  w  Europie,  były  najskuteczniejszą  bronią  i
obowiązkiem religijnym, ich podstawowe zasady wiary nakazywały im
bowiem walkę z przeciwnikami religijnymi przez szerzenie terroru.

Siedzibą  asasynów  byty  górskie  twierdze,  zakładane  przez  nich

przede  wszystkim  w  Iranie  i  Iraku.  Członkami  sekty  byli  najbardziej
gorliwi  fanatycy,  gotowi  na  męczeńską  śmierć.  Pewien  podróżnik,
który odwiedził jeden z górskich zamków asasynów, opowiadał, że ich
przywódca,  zwany  Starcem  z  Gór,  chcąc  zademonstrować  gościom
dyscyplinę  i  posłuszeństwo  wśród  swoich  zwolenników,  nakazał
jednemu  z  odzianych  w  białą  szatę  strażników,  by  ten  skoczył  z
wysokiego  muru  zamkowego.  Żołnierz  zasalutował  i  rzucił  się  w
przepaść na pewną śmierć. Marko Polo i inni podróżnicy utrzymywali,
że  szaleńcza  odwaga  asasynów  brała  się  z  rytualnego  zażywania
haszyszu - brak jednak na to rozstrzygających dowodów.

Przez dwa stulecia swojego istnienia asasyni zabijali muzułmańskich

duchownych, sunnickich mężów stanu i dowódców wojskowych. Zabili
także  dwóch  kalifów.  Muzułmańscy  przywódcy  z  tamtego  okresu

background image

musieli nosić zbroję pod ubraniem, gdy wybierali się do meczetu lub w
inne  publiczne  miejsca.  Podczas  wojen  krzyżowych  asasyni  podjęli
dwie  próby  zamachu  na  muzułmańskiego  wodza,  Saladyna  i  zabili
chrześcijańskiego księcia Konrada z Montferrat.

 

Ostatecznie  zostali  rozbici  przez  Mongołów  i  sułtana  egipskiego,

Bajbarsa, który zdobył ostatnią twierdzę asasynów w górach Libanu -
Masnat.  W  języku  angielskim  przetrwała  nazwa  tej  sekty.  Słowo
„assassin” znaczy tyle, co zabójca lub zamachowiec.

 

Do  nowej  fali  świętych  wojen  islamskich  doszło  w  połowie  XVIII

wieku,  wraz  z  powstaniem  wahhabitów,  ruchu  fundamentalistycznej
odnowy islamu, założonego przez Muhammada Ibn Abd as-Wahhaba,
który  głosił  potrzebę  powrotu  do  pierwotnego  islamu,  wolnego  od
narosłych przez stulecia deformacji. Środkiem do naprawy islamu miał
być  ogień  i  wojna  z  „niewiernymi”  w  łonie  tej  religii.  Po  jego  śmierci
beduińskie  wojska  w  pierwszych  dekadach  XVIII  wieku  zajęły  kilka
miast i dokonały rzezi ich mieszkańców. Podboje i masakry wywołały
kontruderzenie  wojsk  tureckich  i  egipskich,  które  zmusiły  „heretyków
do ucieczki na pustynię, gdzie schwytano i ścięto ich przywódców. Po
upływie  stulecia,  na  początku  XIX  wieku,  wahhabici  odzyskali  dawne
wpływy,  i  jako  fanatyczni  „bracia  islamscy”  zajęli  Półwysep  Arabski,
tworząc współczesne królestwo Arabii Saudyjskiej.

„W latach 1745 - 1934” - napisał historyk, Daniel Pipes - „wahhabici

toczyli  wojny  wyłącznie  przeciw  swym  islamskim  wrogom.  Innych
muzułmanów  uważali  za  zdrajców  wiary,  a  wojnę  z  nimi  uznawali  za
swój  święty  obowiązek.  Przyczyną  tych  wojen  z  pewnością  były
różnice i spory na tle religijnym”.

W  roku  1804,  Usman  dan  Fodio,  Nigeryjczyk  przez  wielu  uważany

za  świętego  wezwał  do  dżihadu  przeciwko  sułtanowi  Gobiru.

[11]

  W

trwającej  cztery  lata  wojnie  życie  straciło  tysiące  ludzi,  a  sułtana

background image

odsunięto od władzy.

W roku 1854 na obszarze dzisiejszej Republiki Mali inny święty mąż,

niejaki  Umar  al-Hajj,  ogłosił  świętą  wojnę  przeciwko  afrykańskim
poganom i muzułmańskim Fulanom.

[12]

 Jego licząca około 10 tysięcy

wojowników  armia  sterroryzowała  ludność  regionu,  masowo  ścinając
swoich  przeciwników.  Tylko  jednego  dnia  stracono  300  jeńców.
Wojsko  Umara  ostatecznie  poniosło  klęskę,  a  jego  wódz  ukrył  się  w
jaskini, gdzie zginął od wybuchu prochu strzelniczego.

W latach osiemdziesiątych XIX wieku w Sudanie niejaki Muhammad

Ahmad  przyjął  tytuł  mahdiego  (mesjasza)  i  ogłosił  kolejną  świętą
wojnę  przeciwko  niewiernym.  Dowodzone  przez  niego  wojsko
pokonało  armię  Egiptu,  po  czym  dokonało  masakry  obrońców
Chartumu,  zabijając  między  innymi  brytyjskiego  generała  Charlesa
Gordona,  zwanego  Paszą.  Po  śmierci  mahdiego  jego  następca
zamierzał  prowadzić  świętą  wojnę  przeciwko  wszystkim  państwom
islamskim,  jego  wojsko  zostało  jednak  rozbite  przez  połączone  siły
brytyjsko-egipskie. Podczas walk jeden z oddziałów pod dowództwem
sir  Herberta  Kitchenera  i  młodego  oficera  nazwiskiem  Winston
Churchill, zastosował karabin maszynowy typu „maxim”, dzięki czemu
tylko w ciągu jednego dnia zabito około 20 tysięcy żołnierzy następcy
samozwańczego mesjasza.

 

background image

Legenda o mordach rytualnych

 

Przez  wiele  stuleci  kościół  katolicki  nazywał  Żydów  zabójcami

Chrystusa.  Św.  Grzegorz  określał  ich  mianem  wrogów  i  morderców
Boga oraz jego proroka. Św. Hieronim dorzucił „żmije” i „przekleństwo
chrześcijan”. Kolejny święty, Bernard z Clairvaux, uznał Żydów za ludzi
zdegradowanych  i  wiarołomnych.  Gdy  jeden  z  biskupów  spalił
synagogę w Callinicum w Mezopotamii, Św. Ambroży napisał: „Kogóż
może  obchodzić,  że  spalono  synagogę,  gdzie  kwitnie  szaleństwo  i
fałszywa  wiara!”  W  podobnym  duchu  wypowiadał  się  także  św.  Jan
Chryzostom:  „Żydzi  składają  swoje  dzieci  w  ofierze  szatanowi…  Są
gorsi  niż  dzikie  zwierzęta  …  Synagogi  to  domy  publiczne,  to  nory,  w
których  chronią  się  kundle,  to  świątynie  demonów  uprawiających
bałwochwalcze  kulty,  miejsca  przestępczych  zgromadzeń  Żydów  -
zabójców  Chrystusa”.  Wiarołomni  Żydzi  byli  bohaterami  religijnych
pieśni,  a  w  pasyjnych  dramatach  przedstawiano  ich  jako  okrutników
szydzących  z  Chrystusa.  Stulecia  tej  przepojonej  nienawiścią
propagandy  przyniosły  spodziewane  skutki.  Antysemityzm  stał  się
nieodłącznym  atrybutem  chrześcijaństwa.  Żydów  wykluczono  ze
społeczeństwa,  co  dodatkowo  umocniło  nieufność  i  przesądy  na  ich
temat.  Trudno  się  dziwić,  że  w  tych  warunkach  szerzyły  się  budzące
grozę legendy o żydowskich mordach rytualnych.

W  roku  1144  w  pobliżu  Norwich  w  Anglii  znaleziono  ciało

dwunastoletniego chłopca imieniem William. Okolicę obiegła pogłoska,
iż  chłopiec  został  złożony  w  ofierze  przez  Żydów,  którzy  mieli  użyć
jego  krwi  w  jednym  ze  swych  budzących  odrazę  rytuałów.  Dużą
popularnością  cieszyło  się  pełne  drastycznych  opisów  opracowanie
Tomasza  z  Monmouth,  zakonnika,  który  twierdził,  że  Żydzi  rutynowo

background image

składają  w  ofierze  chrześcijańskie  dzieci.  Ta  mroczna  legenda
rozprzestrzeniała  się  z  szybkością  błyskawicy.  Wzniesiony  w  Norwich
kościół imienia młodziutkiego męczennika stał się celem pielgrzymek i
miejscem, w którym miało się wydarzyć wiele cudów.

Legenda  o  krwawych  rytuałach  obiegła  całą  Europę.  W  kolejnych

miastach  wyłapywano  i  zabijano  Żydów  jako  zabójców  dzieci.  Oto
garść przykładów:

W roku 1171 w Blois we Francji, trzydziestu ośmiu starszych gminy

żydowskiej  skazano  na  śmierć  tylko  dlatego,  że  jeden  ze  służących
burmistrza  tego  miasta  stwierdził,  iż  widział  Żydów  wrzucających  do
rzeki  ciało  małego  dziecka.  Oskarżonym  nic  nie  pomogło,  że  w
okresie,  którego  dotyczył  zarzut,  nie  znaleziono  ciała,  ani  nie
stwierdzono zaginięcia żadnego dziecka. Otrzymali szansę uratowania
życia  pod  warunkiem  natychmiastowego  nawrócenia  się  na
chrześcijaństwo, odmówili jednak. Zamknięto ich w drewnianej szopie,
którą spalono wraz z ofiarami oszczerczego oskarżenia.

W  roku  1255  w  Lincoln,  w  Anglii,  z  należącej  do  pewnego  Żyda

studni  wydobyto  ciało  ośmioletniego  chłopca  imieniem  Hugh.
Wybuchła  antysemicka  histeria.  Według  relacji  benedyktyńskiego
kronikarza, Mateusza Parisa, dziecko było tuczone przez 10 dni białym
chlebem  i  mlekiem,  po  czym  niemal  wszystkich  angielskich  Żydów
zaproszono  na  jego  rytualne  ukrzyżowanie.  Żydzi  gwałtownie
zaprzeczyli  oskarżeniu  -  na  próżno  jednak.  Osiemnastu  spośród  nich
poddano  torturom  i  powieszono  za  rzekome  zabójstwo,  a  małemu
Hugh z Lincoln oddawano odtąd cześć we wzniesionej ku jego pamięci
świątyni.

Trzydzieści lat później w Monachium na pastwę płomieni oddano stu

osiemdziesięciu  Żydów,  gdy  miastem  wstrząsnęła  pogłoska,  że  w
żydowskiej  synagodze  chrześcijańskie  dziecko  wykrwawiło  się  na
śmierć.

background image

W  roku  1294  w  szwajcarskim  Bernie  zamordowano  lub  wypędzono

całą żydowską ludność z powodu opowieści o rytualnych zabójstwach
dzieci.  Nieco  później  w  tym  mieście  wystawiono  fontannę  „pożeracza
dzieci”,  przedstawiającą  zjadającego  dziecko  odrażającego  Żyda,
dźwigającego wór pełen małoletnich ofiar.

Według  chrześcijańskiej,  antysemickiej  tradycji,  w  roku  1475  we

włoskim Trydencie Żydzi dokonali rytualnego mordu na małym dziecku
imieniem  Szymon.  Przed  sądem  postawiono  niemal  całą  żydowską
ludność  tego  miasta.  Oskarżonych  poddano  torturom  i  spalono.
Wydarzenia  te  przedstawiono  na  pełnych  okrutnych  szczegółów
drzeworytach,  które  zachowały  się  do  naszych  czasów.  Szymona  z
Trydentu  kanonizowano  jako  katolickiego  męczennika,  corocznie
obchodzono jego dzień, a w kościele jego imienia w Trydencie doszło
do wielu cudownych wydarzeń.

W roku 1491 oprawcy św. Inkwizycji torturami zmusili grupę Żydów

do  przyznania  się,  iż  w  grocie  w  pobliżu  miasteczka  La  Guardia
dokonali  oni  rytualnego  mordu  na  chrześcijańskim  dziecku.
Oskarżonych  spalono,  zaś  pozostałych  członków  tej  żydowskiej
społeczności  wymordowano.  „Święta  dziecina  z  La  Guardia”  stała  się
bohaterem  religijnej  legendy.  W  rzeczywistości  nigdy  nie  istniało  ani
takie miasto, ani takie dziecko.

Legendy  o  żydowskich  mordach  rytualnych  przetrwały  niemal  do

naszych czasów. W roku 1801, w Bukareszcie, duchowni prawosławni
oskarżyli  Żydów  o  rytualne  spożywanie  krwi  niewinnych  dzieciątek.
Oburzeni  chrześcijanie  wdarli  się  do  dzielnicy  żydowskiej  i  poderżnęli
gardła 128 osobom.

U  schyłku  XIX  wieku  prawosławni  zakonnicy  w  carskiej  Rosji

powtarzali  średniowieczne  legendy  o  tajnych  żydowskich  obrzędach
ofiarnych, co stało się pożywką dla nienawiści, która znalazła wyraz w
późniejszych pogromach.”

background image

W roku 1934 gazeta niemieckich faszystów Der  Stürmer  rozbudziła

antysemickie namiętności, publikując ilustracje przedstawiające Żydów
spijających krew z gardeł niewinnych, maleńkich blondasków.

W  roku  1965  Watykan  ostatecznie  zakazał  kultu  Szymona  z

Trydentu.  Stało  się  to  wkrótce  po  potępieniu  przez  postępowego
papieża  Jana  XXIII  kościelnych  pieśni,  w  których  mowa  była  o
wiarołomnych Żydach.

 

background image

Ukrzyżowanie hostii

 

W  roku  1215  czwarty  sobór  laterański  nakazał,  aby  Żydzi

zamieszkali w krajach chrześcijańskich nosili wyróżniające ich plakietki
lub  stroje  -  oznaki  wstydu  podobne  do  tych,  które  narzucili  im
dwudziestowieczni  naziści.  Ta  decyzja  oraz  papieskie  zarządzenie
nakazujące  Żydom  osiedlenie  się  w  gettach,  spowodowały  nasilenie
ostracyzmu  wobec  tej  grupy  religijnej  i  narodowościowej.  Żydzi  stali
się obiektem powszechnej nienawiści.

Jednak  pewna  inna  decyzja  biskupów  zaszkodziła  Żydom  jeszcze

bardziej.  Było  nią  przyjęcie  przez  sobór  doktryny  transsubstancjacji,
czyli  zachodzącego  podczas  mszy  świętej  cudownego  przeistoczenia
się hostii w ciało Chrystusa.

Wkrótce  wśród  zabobonnego  ludu  rozeszły  się  pogłoski,  że  Żydzi

kradli święte opłatki i miażdżyli je lub przebijali gwoździami, by w ten
sposób raz jeszcze ukrzyżować Chrystusa. Zachowało się wiele relacji,
wedle  których  przekłute  opłatki  krwawiły  lub  jęczały,  że  ulatywały  z
nich  duchy,  albo  że  zamieniały  się  w  białe  gołębie  lub  anioły  i
odtruwały.

Na  podstawie  takiego  zarzutu,  w  roku  1243  w  niemieckim  mieście

Belitz  spalono  na  stosie  grupę  Żydów  -  była  to  pierwsza  z  ponad  stu
rzezi dokonanych na podstawie oskarżenia o bezczeszczenie hostii.

W  roku  1298  pewien  ksiądz  rozpuścił  pogłoskę  o  żydowskich

praktykach  krzyżowania  hostii,  w  wyniku  czego  zamordowano  628

background image

żydowskich  mieszkańców  miasta,  a  wśród  nich  słynnego  uczonego,
Mordechaja  Ben  Hilella.  W  tym  samym  roku  rycerz  imieniem
Rindfliesch  stanął  na  czele  zbrojnej  bandy,  która  napadała  na
bezbronne  żydowskie  osiedla,  żeby  się  na  nich  zemścić  za  rzekome
bezczeszczenie  hostii.  W  ciągu  zaledwie  sześciu  miesięcy  dzielny
rycerz  i  jego  towarzysze  wyrżnęli  w  pień  ludność  146  gmin
żydowskich.

W roku 1337 w mieście Daggendorf w Bawarii po rozprzestrzenieniu

się  pogłosek  o  bezczeszczeniu  hostii,  na  śmierć  w  płomieniach
skazano  całą  żydowską  ludność  miasta,  w  tym  kobiety  i  dzieci.  W
jednym  z  katolickich  kościołów  otwarto  wówczas  wystawę  szesnastu
obrazów olejnych, ukazujących Żydów znęcających się nad opłatkami
przy pomocy młotków, kolców lub ognia. Księża dołączali do obrazów
takie np. objaśnienia: „Święta hostia jest rozdrapywana do krwi przez
nędznych  żydłaków”.  Wciągu  kilkuset  lat  jej  istnienia,  aż  do  lat
sześćdziesiątych  XX  wieku,  wystawę  oglądało  co  najmniej  10  tysięcy
pielgrzymów rocznie.

W  roku  1370  w  Brukseli,  ktoś  ujawnił,  że  widział  Żyda  łamiącego

opłatek, w wyniku czego dokonano masakry całej żydowskiej ludności
Belgii.  Według  jednej  z  relacji  spalono  stu  Żydów.  Inny  świadek
opowiadał, iż: „pięciuset Żydów, kobiety i mężczyzn, dzieci i starców,
najpierw  wleczono  ulicami  Brukseli,  po  czym  znęcano  się  nad  nimi  i
zadawano  im  rany  aż  pomarli”.  Miejscową  katedrę  przyozdobiono
wówczas  osiemnastoma  malowidłami  przedstawiającymi  Żydów
torturujących  opłatki,  z  których  część  krwawiła.  Wystawa  przetrwała
do ostatnich lat.

Plotki  na  temat  bezczeszczenia  hostii  i  masakry  rzekomych

sprawców powracały od czasu do czasu w różnych katolickich krajach.
Na  przykład  w  roku  1453,  gdy  pewna  kobieta  z  Breslau  (dzisiejszego
Wrocławia)  stwierdziła,  iż  widziała  Żyda,  który  dźgnął  hostię  nożem,
spalono czterdziestu jeden członków tej społeczności. W roku 1492 w

background image

Mecklenburgu miejscowych Żydów torturowano tak długo, aż przyznali
się  do  zbezczeszczenia  hostii,  za  co  spalono  dwudziestu  siedmiu
spośród  nich.  W  roku  1510  w  mieście  Spandau,  pewien  torturowany
Żyd przyznał się, że spowodował krwawienie opłatka oraz że rozesłał
hostię  w  tym  stanie  do  okolicznych  rabinów.  W  wyniku  tych  zeznań,
śmierć w płomieniach znalazło trzydziestu ośmiu spośród nich.

W  oparciu  o  równie  absurdalne  zarzuty  wielu  Żydów  stracono  w

Nancy, we Francji, jeszcze w roku 1761.

 

background image

Zabijcie  ich  wszystkich,  Bóg
rozpozna swoich!

 

Chrześcijanie  zabijali  muzułmanów  podczas  wojen  krzyżowych  i

dopuszczali  się  ludobójstwa  wobec  Żydów.  W  końcu  zaczęli  również
mordować  swoich  współwyznawców,  którzy  zeszli  na  doktrynalne
manowce,  czym  -  zdaniem  kościoła  -  zasłużyli  na  miano  heretyków  i
najsurowszą karę - karę pozbawienia życia.

W  pierwszym  tysiącleciu  istnienia  chrześcijaństwa  kara  śmierci  za

doktrynalne odstępstwa była rzadkością. Od tej zasady istniało jednak
kilka  ważnych  wyjątków.  Pierwszymi  heretykami,  którzy  zostali
straceni  przez  chrześcijańskie  władze,  byli  kaznodzieja  i  biskup  Avili,
Hiszpan  Pryscylian  i  jego  zwolennicy,  którzy  zawinili  biskupom,
odrzucając  dogmaty  o  Trójcy  Świętej  i  zmartwychwstaniu  Chrystusa.
W  roku  415  w  Aleksandrii  ówczesna  wybitna  uczona,  Hypatia,  która
kierowała  słynną  biblioteką  aleksandryjską,  została  pobita  na  śmierć
przez  mnichów  i  uczniów  św.  Cyryla,  którego  stosunek  do  nauki  nie
różnił  się  wiele  od  tego,  jaki  tysiąc  lat  później  kościół  miał  do
działalności Galileusza.

W  roku  550  w  Konstantynopolu  bizantyński  cesarz  Justynian  zabił

wielu  nonkonformistów,  dążąc  do  umocnienia  pozycji  kościoła.  Poza
tymi przypadkami w pierwszym tysiącleciu naszej ery herezja nie była
uważana za poważny problem.

Prześladowania  heretyków  zaczęły  się  mnożyć  wraz  z  nastaniem

background image

drugiego  tysiąclecia.  W  grudniu  1022  roku  król  francuski  Robert  II
Pobożny  zwołał  synod  w  Orleanie,  który  skazał  na  stos  trzynastu
członków 

ruchu 

mistycznego 

orleańczyków, 

uznanych 

za

niebezpiecznych  heretyków.  Przypisano  im  ponadto  kult  diabła,
rytualne  orgie  i  używanie  popiołu  spalonych  dzieci  jako  środka
magicznego.  Podobne  zarzuty  stawiano  wówczas  prawie  wszystkim
posądzonym o herezję. Kolejny przypadek egzekucji za kacerstwo miał
miejsce  w  mieście  Goslar  w  Niemczech,  gdzie  w  roku  1051
powieszono  grupę  chrześcijańskich  dysydentów,  którzy  m.in.
sprzeciwiali  się  zabijaniu  kur.  W  roku  1141,  filozofa  i  teologa  Piotra
Abelarda skazano na dożywocie, ponieważ w swoim dziele, Tak i nie,
zamieści! listę sprzeczności w nauczaniu kościoła.

Wkrótce, w XII wieku, w Europie rozpoczęły się masowe polowania

na  heretyków.  Ich  ofiarą  padli  najpierw  albigensi,  zwani  także
katarami,  zamieszkujący  okolicę  miasta  Albi

[13]

,  w  południowej

Francji.  Albigensi  kwestionowali  biblijną  wersję  stworzenia  świata,
uważali  Jezusa  za  anioła,  a  nie  za  Boga,  odrzucali  doktrynę
transsubstancjacji  i  domagali  się  bezwzględnego  przestrzegania
celibatu przez osoby duchowne. Biskupi wydali wyrok śmierci na kilku
przywódców  tego  ruchu  -  bez  skutku  jednak.  Popularność  katarów
nadal  rosła.  W  roku  1179  trzeci  sobór  laterański  ogłosił  przeciw  nim
krucjatę,  jednak  apel  biskupów  spotkał  się  ze  skromnym  odzewem  i
wyprawa zakończyła się fiaskiem.

Dopiero  w  roku  1208  papież  Innocenty  III  wezwał  do  decydującej

rozprawy z albigensami. Na jego apel odpowiedziało około 20 tysięcy
rycerzy  i  chłopstwa,  tworząc  armię,  która  spustoszyła  południową
Francję,  masakrując  ludność  miast,  w  których  herezja  uzyskała
szczególnie  szerokie  wpływy.  Po  zdobyciu  jednego  z  ważniejszych
ośrodków  katarskich  w  Beziers,  uczestnicy  krucjaty  zwrócili  się  do
papieskiego  legata  Arnauda  Amalrica  z  pytaniem,  jak  wśród
pojmanych  obrońców  miasta  odróżnić  heretyków  od  prawowiernych
chrześcijan.

background image

-  Zabijcie  ich  wszystkich,  Bóg  rozpozna  swoich!  -  poradził  im

duchowny.  Zdyscyplinowani  krzyżowcy  wymordowali  całą  ludność
miasta,  z  niemowlętami  włącznie.  Legenda  głosi,  że  tylko  w  jednym
kościele,  gdzie  schronili  się  mieszkańcy,  zabito  7  tys.  osób!  Przed
śmiercią  ofiarom  wyłupiano  oczy  i  włóczono  je  ulicami  miasta.
Łucznicy  wykorzystywali  pojmanych  jako  cele  ćwiczebne.  W  swoim
raporcie  dla  papieża  legat  zapisał:  „Bóg  w  swojej  nieskończonej
mądrości okazał mieszkańcom tego miasta swój słuszny gniew”.

Wydarzenia,  o  których  tu  mówimy,  to  tylko  początek  długiej  serii

„wewnętrznych”  wypraw  krzyżowych  organizowanych  przeciwko
religijnym dysydentom i nieposłusznym feudałom.

Innym ruchem religijnym, który stał się przedmiotem eksterminacji,

byli  waldensi,  zwolennicy  Piotra  Waldésa  z  Lyonu,  świeccy
kaznodzieje,  którzy  nauczali  na  ulicach  miast.  Kościół  zakazał  im
prowadzenia działalności, rezerwując prawo do wygłaszania kazań dla
prawidłowo  wyświęconych  kapłanów.  Waldensi  nie  podporządkowali
się jednak tej decyzji. Wówczas, na synodzie w Weronie w roku 1184,
ekskomunikowano  ich  jako  heretyków  i  zwołano  przeciw  nim  kolejną
krucjatę. Waldensów mordowano przez kolejne pięć stuleci. Ci świeccy
kaznodzieje szukali schronienia w Niemczech i Włoszech, gdzie jednak
również byli ścigani i traceni na stosach. Część z nich ukrywała się w
górskich  grotach.  Papież  Innocenty  zorganizował  kolejną  krucjatę
przeciwko waldensom z regionu Savoy, we Francji.

Wśród  potępionych  przez  kościół  znaleźli  się  również  amalrycjanie.

Francuski  filozof  i  teolog,  Amalryk  z  Bene  nauczał,  że  wszyscy  ludzie
są  potencjalnie  święci  oraz  że  kościelne  obrzędy  nie  są  potrzebne  do
zbawienia  duszy.  Po  śmierci  Amalryka  w  roku  1206  (lub  1207)  jego
zwolenników  spalono  żywcem  jako  heretyków.  Spalono  także,
uprzednio w tym celu wykopane z grobu, ciało samego Amalryka.

Podobny los spotkał członków ruchu Braci Apostolskich

[14]

,  którzy

publicznie  nauczali  i  śpiewali  pobożne  pieśni.  Animatora  tego  ruchu,

background image

Gerharda  Sagarelli,  spalono  na  stosie  w  Parmie  w  roku  1300.  Jego
następca,  Dulcino  (zwany  również  bratem  Dulcynem)  wyprowadził
członków  ruchu  w  góry,  gdzie  osiedli  w  dobrze  ufortyfikowanej
twierdzy,  w  której  skutecznie  odpierali  ataki  wojsk  biskupich.  Fortecę
zdobyły  w  końcu  oddziały  biskupa  Mediolanu.  Jej  obrońców
wymordowano, a Dulcyna spalono na stosie w roku 1307.

W  roku  1318  grupę  celestynów,  odłamu  zakonu  franciszkanów,

spalono na stosie, ponieważ postanowili oni odejść od reguły zakonnej
akcentującej  rolę  ubóstwa  i  prostoty  w  życiu  zakonnym.  Wyroki
śmierci  wykonywano  także  na  członkach  wielu  innych  heretyckich
wspólnot,  takich  jak,  begardzi

[15]

,  beginki

[16]

  lub  Bracia  Wolnego

Ducha,  mistycznej  sekty,  która  usiłowała  pogodzić  filozofię
Arystotelesa  z  teologią  chrześcijańską,  co  prowadziło  do  podkreślenia
prymatu  ludzkiej  woli  oraz  życia  w  zgodzie  z  tzw.  „wolnym  duchem”
pobożności.

W  roku  1307  we  Francji  obiektem  prześladowań  stali  się

templariusze,  członkowie  zakonu  rycerskiego  założonego  w  celu
ochrony  pielgrzymów  w  Ziemi  Świętej.  Oskarżono  ich  o  plucie  na
krucyfiks  i  uprawianie  kultu  szatana.  Rycerzy  poddano  nadzwyczaj
okrutnym  torturom,  w  wyniku  czego  kilku  z  nich  zmarło,  a  inni
„przyznali”  się  do  winy.  Około  siedemdziesięciu  templariuszy  spalono
na stosie.

Zabijanie  heretyków  cieszyło  się  pełnym  poparciem  papieży  i

świętych.  Jedni  i  drudzy  chętnie  cytowali  Stary  Testament,  a  w  nim
takie  słowa,  jak:  „Ten,  który  bluźni  imieniu  Pana,  będzie  pozbawiony
życia”.  Św.  Tomasz  z  Akwinu  napisał  kiedyś:  „Jeśli  na  śmierć
skazujemy  oszusta  lub  innego  złoczyńcę,  tym  bardziej  sprawiedliwe
jest zgładzenie heretyka”.

 

background image

Inkwizycja

 

Próby  wytępienia  herezji  doprowadziły  do  utworzenia  Świętej

Inkwizycji,  instytucji,  która  po  dziś  dzień  okryta  jest  złą  sławą.  W
drugiej  połowie  XII  wieku  biskupi  otrzymali  prawo  do  ścigania
heretyków,  stawiania  ich  przed  sądem  i  wymierzania  im  kar.  Gdy
biskupi działali nieskutecznie, z Rzymu wysyłano do nich wędrownego
papieskiego  inkwizytora,  zwykle  dominikańskiego  duchownego,  który
podejmował stosowne kroki.

Odkąd  w  roku  1252  papież  Innocenty  IV  zatwierdził  stosowanie

tortur, katownie inkwizycji stały się miejscem, które zasłużenie budziło
najwyższą  trwogę.  Oskarżeni  o  herezję  byli  ścigani  i  osadzani  w
lochach.  Nie  wolno  im  było  widzieć  nikogo  z  rodziny  ani  znać  imion
oskarżycieli.  Jeśli  natychmiast  nie  przyznali  się  do  winy,  stawali  się
ofiarą  niewypowiedzianych  okrucieństw.  Szwajcarski  historyk  Walter
Nigg stworzył następujący opis stosowanych przez inkwizycję tortur:

 

W  większości  przypadków  najpierw  stosowano  zgniatacz.  Palce

torturowanego  umieszczano  między  dwoma  zaciskami,  a  następnie
dokręcano łączącą je śrubę. Ze ściskanych palców tryskała krew, a po
jakimś  czasie  zostawała  z  nich  tylko  krwawa  miazga.  Podejrzanych
często sadzano na tzw. tronie inkwizytorskim, krześle wyposażonym w
żelazne  kolce,  które  mogły  być  podgrzewane  za  pomocą  paleniska
umieszczonego  pod  krzesłem  lub  w  jego  konstrukcji.  Potem
skazańcom  nakładano  tak  zwane  buty  hiszpańskie,  służące  do
miażdżenia  goleni.  Inną  często  stosowaną  torturą  było  wyrywanie
kończyn. Ofiarę przywiązywano za ręce i nogi do kola lub specjalnego
rusztowania,  które  na  zmianę  podciągano  i  opuszczano,  jednocześnie
obciążając  skazańca  ciężkimi  kamieniami.  Usta  ofiary  zatykano

background image

kneblem, żeby jej krzyki i jęki nie przeszkadzały katom w pracy. Trzy
lub  czterogodzinne  tortury  nie  byty  niczym  niezwykłym.  Używane  do
kaźni narzędzia często spryskiwano święconą wodą.

 

Od ofiary wymagano przyznania się do winy, a ponadto oskarżenia

o  herezję  własnych  dzieci,  żony,  przyjaciół  i  innych  osób,  co  dawało
podstawy do zastosowania wobec nich tej samej procedury. Sprawcy
drobniejszych  wykroczeń,  jak  również  ci,  którzy  natychmiast
przyznawali  się  do  winy,  otrzymywali  lżejsze  kary.  Obarczeni  cięższą
winą heretycy, którzy wyrażali skruchę, byli skazywani na dożywotnie
więzienie,  a  ich  majątek  podlegał  konfiskacie.  Innych  skazywano  na
stos.  Wydany  w  roku  1231  papieski  dekret  jednoznacznie  zalecał
spalenie  na  stosie  jako  karę  podstawową.  Same  wyroki  nie  były
jednak  wykonywane  przez  osoby  duchowne,  lecz  przez  świeckich
katów, co miało chronić dobre imię kościoła.

Część  inkwizytorów  wyróżniała  się  szczególnie  zatrważającą

skutecznością.  Robert  le  Bourge  wysłał  na  stos  183  osoby  w  ciągu
jednego  tygodnia.  Bernard  Gui  uznał  winę  dziewięciuset  trzydziestu
podejrzanych,  w  każdym  przypadku  zarządził  konfiskatę  majątku
skazańca,  trzystu  siedmiu  spośród  nich  wysłał  do  więzienia,  a
czterdziestu dwóch na stos. Konrad z Marburga skazywał na śmierć na
stosie  każdego  podejrzanego,  który  nie  przyznawał  się  do  winy.
Konrada  inkwizytora  spotkał  smutny  koniec,  gdy  oskarżył  pewnego
księcia  o  to,  że  podczas  obrzędu  ku  czci  szatana  urządzał  sobie
przejażdżki 

na 

ogromnym 

krabie, 

co 

zostało 

przyjęte 

z

niedowierzaniem  przez  arcybiskupa,  który  uznał  zarzuty  za
bezpodstawne.  Wkrótce  potem  Konrad  został  zamordowany,
prawdopodobnie przez ludzi księcia.

Historia  inkwizycji  dzieli  się  na  trzy  etapy:  średniowieczną

eksterminację  heretyków

[17]

,  tzw.  Inkwizycję  Hiszpańską,  która

rozpoczęła  działalność  w  XV  wieku  i  właściwą  Inkwizycję  Rzymską,
utworzoną  w  roku  1542  w  celu  powstrzymania  postępów

background image

protestantyzmu.

W  Hiszpanii  tysiące  Żydów  nawróciło  się  na  chrześcijaństwo,  gdyż

tylko w ten sposób mogli się uchronić przed śmiercią w jednej z wielu
masakr.  Podobnie  czyniło  wielu  muzułmanów.  Jednych  i  drugich,  na
ogół  słusznie,  podejrzewano,  że  ich  przejście  na  nową  wiarę  było
nieszczere i że w ukryciu nadal praktykowali swoją dawną religię.

 

W  roku  1478  papież  Sykstus  IV  upoważnił  króla  Ferdynanda  II

Katolickiego i jego żonę Izabelę do wznowienia działalności inkwizycji,
która  miała  się  zająć  tropieniem  „utajnionych  Żydów”  i  ich
muzułmańskich 

odpowiedników. 

Spowiednik 

królewskiej 

pary,

dominikański  zakonnik,  Tomŕs  de  Torquemada,  który  został  najpierw
zastępcą inkwizytora (1482), a potem Wielkim Inkwizytorem Kastylii i
Aragonii (1483), po dziś dzień jest symbolem religijnych okrucieństw.
Torturom  poddano  dziesiątki  i  setki  tysięcy  osób,  a  co  najmniej  2
tysiące zostało spalonych na stosie.

Okres  rzymski  istnienia  inkwizycji  datuje  się  od  roku  1542,  gdy

papież Paweł III postanowił ograniczyć wpływy protestanckie w Italii.
W  okresie  pontyfikatu  Pawła  IV  inkwizycja  wprowadziła  terror,
masowo mordując heretyków na podstawie najbardziej nawet błahych
zarzutów.  Wśród  ofiar  znalazł  się  między  innymi  uczony  i  filozof
Giordano Bruno za swoje poparcie dla teorii Mikołaja Kopernika. Bruno
został spalony na stosie w Rzymie w roku 1600.

Inkwizycja  prześladowała  tysiące  ludzi  w  wielu  krajach  przez  setki

lat.  W  Portugalii  na  przykład  żywcem  spalono  184  osoby,  a  w
specjalnych procesjach z udziałem tych, którzy okazali skruchę, mogło
uczestniczyć jednocześnie nawet tysiąc pięćset grzeszników. Hiszpanie
wprowadzili  inkwizycję  do  swych  amerykańskich  kolonii,  gdzie
prześladowano  przede  wszystkim  Indian,  którzy  porzucali  wiarę  w

background image

Chrystusa i powracali do miejscowych wierzeń. W drugiej połowie XVI
wieku w Meksyku odbyło się łącznie 879 spraw przeciwko heretykom.

Inkwizycja  przetrwała  aż  do  czasów  współczesnych.  W  Hiszpanii

została  rozwiązana  przez  Józefa  Bonapartego  w  roku  1808,
przywrócona  do  życia  przez  Ferdynanda  VII  w  roku  1814,  znowu
rozwiązana  w  1820,  przywrócona  w  1823  i  ostatecznie  potępiona  w
roku 1834.

Lord  John  Acton,  który  sam  był  przedstawicielem  liberalnego  nurtu

w  katolicyzmie,  napisał  pod  koniec  XIX  stulecia:  „Zasady,  jakimi
kierowała  się  inkwizycja,  były  mordercze…  Papieże  byli  nie  tylko
zbrodniarzami  na  wielką  skalę,  ale  uczynili  morderstwo  podstawą
prawną działania kościoła katolickiego i warunkiem zbawienia”.

 

background image

Czarna śmierć

 

Nienawiść  religijna  łatwo  się  zamienia  w  nienawiść  etniczną.

Antysemityzm,  który  powstał  w  wyniku  zderzenia  różnych  religii,
wkrótce  zaczął  żyć  własnym  życiem.  Żydów  najpierw  uznano  za
pariasów  religijnych,  a  potem  obwiniano  o  różne  problemy
społeczności  chrześcijańskiej,  nawet  jeśli  nie  miały  one  żadnego
związku z religią.

Gdy  w  roku  1348  Europę  nawiedziła  epidemia  dżumy,  w  wyniku

której  zmarła  niemal  połowa  ludności  tego  kontynentu,  chrześcijanie
uznali,  że  zarazę  spowodowali  Żydzi  zatruwający  studnie.  W  trzystu
miastach  doszło  do  masakr  ludności  żydowskiej.  Rozjuszona
chrześcijańska  tłuszcza  wdzierała  się  do  żydowskich  dzielnic,  w
większości  przypadków  mordując  wszystkich  mieszkańców,  z
wyjątkiem  garstki  osób,  którym  pozwolono  przeżyć  pod  warunkiem
przyjęcia chrztu.

W  mieście  Spira  w  Niemczech  ciała  zamordowanych  Żydów

układano  w  olbrzymich  beczkach  po  winie,  które  następnie  wrzucano
do  Renu  i  pozwalano  im  swobodnie  spływać  z  prądem  rzeki.  W
Strasburgu grupa 2 tysięcy Żydów została zapędzona do szopy, którą
następnie  podpalono.  24  sierpnia  1349  roku,  tylko  w  ciągu  jednego
dnia,  grupa  wzburzonych  chrześcijan  dokonała  rzezi  ok.  6  tysięcy
Żydów  w  Moguncji,  a  w  kilku  dalszych  miastach  północnych  Niemiec
Żydzi byli zamurowywani w domach, gdzie umierali z głodu lub braku
świeżego powietrza.

W  Benfeld  kilku  Żydów  spalono,  a  innych  utopiono  w  bagnie.  W

background image

Bawarii zbrojny w sierpy i widły tłum zaatakował osiemdziesiąt osiedli
i  dzielnic  żydowskich,  mordując  około  10  tysięcy  osób.  W  Bazylei,  w
Szwajcarii,  starsi  gminy  chrześcijańskiej  spalili  na  stosie  sześciuset
Żydów  oskarżonych  o  zatruwanie  wody  w  studni,  a  sto  czterdzieści
żydowskich  dzieci  odebrano  rodzicom,  przymusowo  ochrzczono  i
oddano  na  wychowanie  w  rodzinach  chrześcijańskich.  W  ten  sposób
społeczność żydowska w Bazylei przestała istnieć.

Biczownicy,  zwani  także  flagellantami,  stanowili  wędrowną  armię

pokutników, którzy smagali się do krwi, by w ten sposób uzyskać

 

odpuszczenie grzechów i ubłagać Boga o zakończenie zarazy. W lipcu
1349  roku  flagellanci  weszli  do  Frankfurtu,  gdzie  dokonali  masakry
mieszkańców  dzielnicy  żydowskiej.  W  Brukseli  same  pogłoski  o
zbliżającej się armii biczowników wprowadziły miejscowych chrześcijan
w stan religijnego amoku, w którym zamordowali sześciuset Żydów.

 

W  niektórych  miejscach  sprawujący  władzę  książęta  lub  królowie

próbowali bronić Żydów przed grupami fanatycznych zabójców, gdzie
indziej  jednak  chętnie  się  do  nich  przyłączali.  Na  przykład  książę
Turyngii  pysznił  się  tym,  że  spalił  wszystkich  swoich  żydowskich
poddanych  dla  boskiej  chwały  i  wezwał  innych  władców  do  tego
samego.

Historyk  Philip  Ziegler  doliczył  się  trzystu  pięćdziesięciu  masakr

Żydów  w  okresie  trzech  lat  epidemii  czarnej  śmierci.  Według  tego
autora  „to  co  zrobili  Europejczycy  w  reakcji  na  bodaj  największą
naturalną katastrofę, jaka wydarzyła się na ich kontynencie, próbując
swoim  okrucieństwem  dorównać  bezwzględności  natury,  ujawniło
najciemniejszą stronę ludzkiej natury”.

 

background image

Polowania na czarownice

 

W  XV  wieku  Święta  Inkwizycja  skupiła  się  na  tępieniu  czarów  i

czarownic.  Przez  następne  trzy  stulecia  Europa  była  świadkiem
obłąkańczej  fali  prześladowań  kobiet  i  mężczyzn  podejrzanych  o
konszachty  z  diabłem.  Kościelni  funkcjonariusze  poddawali  torturom
niezliczone  rzesze  oskarżonych  o  czary,  próbując  wymusić  na  nich
przyznanie  się  do  latania  na  miotłach,  współżycia  seksualnego  z
szatanem,  przyjmowania  postaci  takiego  lub  innego  zwierzęcia,
stawania  się  niewidzialnym  i  wielu  innych  grzesznych  uczynków.
Zdecydowana  większość  oskarżonych  poniosła  śmierć  na  stosie.  Ich
liczbę szacuje się różnie: od 100 tysięcy do 2 milionów.

 

Zabijanie  czarownic  po  raz  pierwszy  zalecił  w  XIII  wieku  papież

Grzegorz  IX.  Odtąd  sporadycznie  odbywały  się  sądy  o  czary,  jednak
dopiero  w  XV  wieku  prześladowania  na  tym  tle  przyjęły  masowy
charakter.  W  roku  1484  papież  Innocenty  VIII  wydał  bullę,  w  której
potwierdził rzeczywiste istnienie czarownic. Odtąd wszelkie co do tego
wątpliwości  uznawano  za  herezję.  Ruszyła  fala  procesów  o  czary.  W
ciągu  roku  od  wydania  bulli  wyróżniający  się  gorliwością  inkwizytor
Cumanus  skazał  na  stos  czterdzieści  jeden  kobiet,  a  pewien  jego
kolega z włoskiego Piemontu zarządził egzekucję stu czarownic.

W rok później dwóch dominikańskich inkwizytorów, Jakub Sprenger

i  Heinrich  Krämer  (Henricus  Institoris)  ogłosiło  drukiem  swoje  tyleż
wielkiej, co wątpliwej sławy dzieło, Malleus Maleficarum, czyli Młot  na
czarownice

[18]

,  w  którym  zamieścili  długą  listę  magicznych  praktyk

background image

uprawianych  przez  czarownice  i  ich  diabelskich  kochanków,  wszelkie
zjawy,  widma,  demony,  sukkuby  i  inkuby.  Autorzy  objaśnili  także,  w
jaki sposób zaprzedane złu kobiety niszczyły zasiewy, pożerały dzieci,
wywoływały  choroby  i  rzucały  uroki.  Książka  pełna  jest  opisów
rozpasania  seksualnego  czarownic  i  przedstawia  kobiety  jako  istoty
zdradzieckie  i  godne  najwyższej  pogardy.  „Wszelkie  czary  biorą  się  z
żądzy cielesnej, której u kobiet nie można zaspokoić” -pisali bogobojni
zakonnicy. Współczesna psychoanaliza rozpoznaje u obu duchownych
czytelne  symptomy  nerwicy  seksualnej,  jednak  przez  setki  lat  ich
wyrażająca w dużej mierze osobiste obsesje

książka była oficjalnie uznanym podręcznikiem, z którego korzystali

inkwizytorzy, wysyłając kobiety na okrutną śmierć.

Polowania  na  czarownice  prowadzone  były  w  wielkiej  skali  we

Francji,  w  Niemczech,  na  Węgrzech,  w  Hiszpanii,  we  Włoszech,
Szwajcarii,  Szwecji,  Polsce  i  niemal  we  wszystkich  innych  zakątkach
Europy. Fala prześladowań dotarła z czasem także do Anglii, Szkocji i
na drugi brzeg oceanu, do kolonii nad Zatoką Massachusetts. Ofiarami
były  w  większości  stare  kobiety,  których  dziwactwa  budziły
podejrzliwość sąsiadów. Dużą grupę stanowiły również kobiety młode i
piękne.  Za  czary  skazywano  także  mężczyzn.  W  wielu  przypadkach
były to po prostu osoby wskazane przez ofiary tortur, którym kazano
wymienić znajome czarownice lub czarowników. Tortur nie stosowano
w Anglii, dzięki czemu w tym kraju zginęło proporcjonalnie mniej osób
oskarżonych o czary.

Podczas  procesów  stosowano  rutynową  procedurę  pozbawiania

wolności  i  wymuszania  zeznań,  wzbogaconą  o  jeden  specyficzny
element:  ofiary  byty  rozbierane  do  naga,  golone  od  stóp  do  głów  i
„nakłuwane”. Autorzy Młota na czarownice pouczali bowiem, że każda
czarownica nosi na ciele „diabelskie znamię” w formie stwardnienia na
skórze, które można wykryć dźgając podejrzaną ostrym przedmiotem.
Inkwizytorzy 

poszukiwali 

także 

tzw. 

„cycków 

czarownicy”,

nadliczbowych,  ukrytych  sutków,  które  mieli  ssać  ich  szatańscy
kochankowie.

background image

Jeśli  poszukiwanie  znamion  na  ciele  nie  przyniosło  spodziewanych

skutków,  zarządzano  tortury.  Ofiarom  najpierw  wyrywano  paznokcie.
Ich  piersi  były  rozszarpywane  rozżarzonymi  do  białości  cęgami.
Według  wybitnej  znawczyni  historii  inkwizycji,  Nancy  van  Vuuren,
stosujący  tortury  mężczyźni  szczególnie  wiele  uwagi  poświęcali
narządom  seksualnym  kobiet.  Ich  ciała  były  rozciągane  i  łamane  na
kołach lub specjalnych wieszakach. Erica Jong napisała: „Gdy ramiona
ofiar  wyrywane  były  ze  stawów,  szatan  uchodził  przez  usta
nieszczęsnych, nawet gdy byli całkiem niewinni”. W zasadzie wszyscy,
których poddano mękom, przyznawali się do winy i trafiali na stos za
odrażające czyny, jakie opisali w swych zeznaniach.

W  północnej  Hiszpanii,  w  kraju  Basków,  w  kronikach  kościelnych

zanotowano, że niejaka Maria z Ituren pod wpływem tortur zeznała, iż
ona  sama  i  jej  czarcie  siostry  zamieniły  się  w  konie  i  galopowały  po
niebie. Tylko w jednym dystrykcie we Francji sześćset kobiet przyznało
się do cielesnego obcowania z szatanem.

Całkowita  liczba  ofiar  polowań  na  czarownice  jest  trudna  do

oszacowania.  Nie  wszystkie  kroniki  przetrwały  do  naszych  czasów.
Według różnych autorów ogółem 5 tysięcy osób spalono na stosach w
Alzacji, dziewięćset w mieście Bamberg w Niemczech, około 2 tysięcy
w  Bawarii,  311  -  we  francuskim  Vaud;  167  -  w  Grenoble;  157  -w
Wurzburgu,  w  Niemczech,  a  133  -  tylko  jednego  dnia  -  w  Saksonii.
Były wsie, w których mordowano całą ludność.

Obsesja  na  tle  czarów  utrzymywała  się  do  XVIII  wieku.  W  roku

1722 w Szkocji spalono na stosie pewną staruszkę za to, że zamieniła
swoją  córkę  w  kucyka,  dosiadła  jej  i  pojechała  wierzchem  wprost  na
sabat. W roku 1749 w Wurzburgu na rynku miejskim spalono żywcem
zakonnicę, gdy jej koleżanki zeznały, że pod postacią świni wspięła się
na  klasztorny  mur.  Ostatnia  egzekucja  za  czary  miała  miejsce  w
Szwajcarii w roku 1782.

W  okresie  Oświecenia  wielu  uczonych  i  filozofów  poddało  w

wątpliwość faktyczne istnienie czarownic, co w końcu doprowadziło do

background image

zakończenia prześladowań.

Szczególnie  uderza  w  polowaniach  na  czarownice  fakt,  iż  nie  były

one  prowadzone  przez  przesądnych  dzikusów,  lecz  wykształconych
biskupów,  sędziów,  profesorów  i  innych  członków  elit  ówczesnych
społeczeństw.  Trzy  stulecia  istnienia  tego  obłędu  są  kolejnym
świadectwem groźnej potęgi wierzeń religijnych.

 

background image

Reformacja

 

Rozpasana  korupcja  wśród  katolickich  hierarchów  nie  była  dla

nikogo tajemnicą już w okresie średniowiecza. Papież Jan XII nie krył
się ze swoimi romansami, a majątkiem kościelnym dzielił się ze swoją
kochanką. Kazał także wykastrować jednego ze swoich przeciwników i
oślepić drugiego. Papież chętnie przywdziewał kolczugę, by osobiście,
na  polu  walki,  dowodzić  wojskiem.  Benedykt  IX  sprzedał  stanowisko
papieża  swemu  następcy  za  tysiąc  pięćset  funtów  złota.  Urban  VI
torturował  i  mordował  swoich  kardynałów.  Innocenty  VII  natomiast
chełpił  się  swoimi  dziećmi  i  każde  z  nich  uczynił  majętnym
człowiekiem, czerpiąc obficie z kościelnego skarbca.

W  X  wieku  papież  Bonifacy  VII,  którego  imię  usunięto  z  oficjalnej

listy  papieży  kościoła  katolickiego,  zamordował  dwóch  swoich  rywali
do  papieskiego  stolca.  W  ten  sam  sposób  wyeliminował  swoich
konkurentów  papież  Sergiusz  III.  Jego  rządy  zapoczątkowały  okres
tzw.  pornokracji,  czyli  najgłębszego  upadku  moralnego  papiestwa.
Benedykt  V  uwiódł  młodziutką  dziewczynę  i  zbiegł  z  zagrabionym  z
watykańskiego skarbca majątkiem. Klemens V zabawiał się z kochanką
w  gronostajowej  pościeli.  Bonifacy  VIII  wysłał  wojsko,  które  miało
zabić  wszystkich  mieszkańców  Palestriny  i  zrównać  miasto  z  ziemią.
Klemens  VII,  gdy  był  jeszcze  legatem  papieskim,  także  rozkazał
wymordować  wszystkich  (włącznie  z  dziećmi)  mieszkańców  Ceseny  -
liczącego  sobie  osiem  tysięcy  mieszkańców  miasta  w  północnych
Włoszech.  W  roku  1415  na  soborze  w  Konstancy  zdetronizowano  i
postawiono  przed  sądem  papieża  Jana  XXIII

[19]

.  Według  Edwarda

Gibbona,  autora  Zmierzchu  cesarstwa  rzymskiego:  „Najpoważniejsze

background image

zarzuty  wobec  papieża  zostały  zatuszowane.  Następcę  Chrystusa
oskarżono  tylko  o  piractwo,  morderstwa,  zgwałcenia,  sodomię  i
kazirodztwo”.  Aleksander  VI  przekupił  kardynałów,  żeby  na  niego
głosowali.  Później  organizował  orgie  seksualne  z  udziałem  swoich
dzieci, Cezara i Lukrecji Borgiów.

 

Na  temat  Aleksandra  znana  badaczka  papieskich  dziejów,  Barbara

Tuchman,  napisała:  Pewnego  razu  Aleksander  przewodniczył
bankietowi  wydanemu  przez  jego  syna  w  Watykanie.  Wydarzenie  to
przeszło  do  historii  pornografii  jako  „balet  kasztanów”.  Uczestniczyło
w  nim  pięćdziesiąt  kurtyzan,  które  tańczyły  z  gośćmi,  najpierw  w
odzieniu, a potem nago. W sali balowej, wśród stojących na posadzce
ozdobnych świeczników, rozsypano kasztany, a kurtyzany, pełzając na
rękach i na kolanach, podnosiły je z podłogi. Papież, jego syn Cezar i
córka, Lukrecja, przypatrywali się zabawie. Następnie goście połączyli
się  w  pary  z  kurtyzanami,  a  ci  z  nich,  którzy  okazali  się  szczególnie
wytrwali  w  miłosnych  zmaganiach,  otrzymali  w  nagrodę  tuniki  ze
świetnego jedwabiu i płaszcze.

 

Kardynałowie,  arcybiskupi,  opaci,  biskupi,  zwykli  księża  i  zakonnicy

mieli  konkubiny,  defraudowali  majątek  kościoła,  podejmowali  zbrojne
wyprawy  i  bogacili  się  w  drodze  tzw.  świętokupstwa,  handlując
beneficjami  i  godnościami  kościelnymi  (tytułami,  stanowiskami,
urzędami)  i  związaną  z  nimi  władzą  sprawowania  sakramentów.
Papież Innocenty III potępił stan duchowny tymi słowy: „Wszyscy oni,
od najwyższego do najniższego szczebla, czynią wszystko, przed czym
przestrzegali  prorocy:  są  skąpi  oraz  łasi  na  prezenty  i  nagrody.  Za
niewielką  łapówkę  gotowi  są  nazwać  bezbożnika  człowiekiem
szlachetnym”.

Niepowstrzymana  chciwość  duchownych  wywoływała  coraz  więcej

protestów.  Już  w  XII  wieku  ksiądz  Arnold  z  Brescii  w  północnych
Włoszech wezwał do przeprowadzenia reform. Został za to usunięty ze

background image

stanu  kapłańskiego,  skazany  na  zesłanie  i  ekskomunikowany,  jednak
nie poddał się, podburzając mieszkańców Rzymu. Ostatecznie, w roku
1155 schwytano go i powieszono, a jego ciało spalono na stosie.

W  czternastowiecznej  Anglii  ksiądz-profesor  John  Wiklef  potępił

korupcję  w  kościele,  odrzucił  doktrynę  transsubstancjacji  i  naruszył
prawo  kościelne,  dokonując  przekładu  Biblii  na  język  angielski,  gdyż
chciał,  żeby  Pismo  Święte  było  czytane  przez  zwykłych  ludzi.  Po
śmierci  Wiklefa,  jego  zwolenników,  zwanych  lollardami,  uznano  za
heretyków.  Wielu  schwytano,  uwięziono  i  zmuszono  do  wyrzeczenia
się wiary. Część spalono na stosie.

W  czeskiej  Pradze  teolog  i  kaznodzieja  Jan  Hus,  działając  pod

wpływem  pism  Wiklefa,  również  potępił  niemoralność  wśród
duchownych. Wkrótce pozyskał wielu oddanych zwolenników. W roku
1412 trzech spośród nich stracono za krytykę handlu odpustami. Husa
także  ekskomunikowano  i  skazano  na  zesłanie,  on  jednak  nie  poddał
się. W roku 1415 udał się na obrady soboru w Konstancji, zwołanego
w celu położenia kresu masowej korupcji wśród księży. Jednak sobór
potępił  poglądy  Husa  i  przekazał  go  władzy  świeckiej,  która  uwięziła
go,  osądziła  i  skazała  na  spalenie  na  stosie  w  Konstancji,  ignorując
gwarancje  bezpieczeństwa  udzielone  mu  przez  króla  czeskiego
Wacława IV.

Śmierć  Husa  wywołała  gniew  jego  czeskich  zwolenników,  którzy

utworzyli przymierze na rzecz niezależności religijnej. Papież Marcin V
wystał  przeciw  nim  wojska,  które  kilkakrotnie  zostały  pobite  przez
husytów.  Ostatecznie  kościół  zaproponował  kompromis  w  kwestii
pewnego  sporu  teologicznego,  który  dzielił  husytów  na  dwa  obozy,
pozyskując  dla  siebie  jedną  z  frakcji,  która  przyłączyła  się  do
katolickiego  wojska  i  wspólnie  z  nim  pokonała  swoich  niedawnych
współwyznawców.

We Florencji dominikanin Girolamo Savonarola podjął wezwanie do

przemian  w  kościele.  Jego  gwałtowne  ataki  na  panujące  w  tej

background image

instytucji  obyczaje  skłoniły  przeciwników  reformatora  do  wysunięcia
żądania,  by  teologa  ekskomunikowano.  On  jednak  kontynuował
nauczanie. Wreszcie, w roku 1498, został uwięziony, potępiony przez
papieską  komisję,  powieszony  i  spalony  na  stosie  wraz  z  dwoma
zwolennikami.

Po tych sporadycznych wybuchach sprzeciwu wobec nadużyć wśród

duchowieństwa,  prawdziwy  ruch  protestu  narodził  się  w  roku  1517,
gdy Marcin Luter przybił na drzwiach kościoła w Wittenberdze słynne
95 tez, dając w ten sposób początek reformacji, w wyniku której świat
chrześcijański  pogrążył  się  w  trwającym  około  stu  lat  krwawym
konflikcie pomiędzy katolikami I protestantami.

Kilka lat po słynnym wystąpieniu Lutra jeden z jego najwierniejszych

niemieckich  uczniów,  Thomas  Munzer,  wezwał  do  orężnej  walki  o
realizację  „królestwa  Bożego”  na  ziemi,  do  czego  chciał  doprowadzić
m.in. mordując wszystkich bezbożników. W roku 1525 stanął na czele
8 tysięcy chłopów i mieszczan, którzy wystąpili zbrojnie z postulatami
zniesienia wyzysku feudalnego i radykalnej 68 reformy religijnej. Jego
żołnierze  ruszali  do  boju,  intonując  święte  hymny,  co  jednak  nie
pomogło im w walce z dobrze wyszkoloną regularną armią feudalnych
władców.  Samego  Münzera  pojmano  po  bitwie  pod  Frankenhausen,
poddano rutynowym torturom i ścięto.

W  Szwajcarii  wybuchła  jeszcze  jedna  rebelia  pod  wodzą  Ulricha

Zwingliego.  Miasta  tego  kraju  przyjęły  jego  zmodyfikowaną  wersję
chrześcijaństwa, podczas gdy kantony wiejskie pozostały katolickie, co
doprowadziło do wybuchu wojen domowych. W drugiej z nich Zwingli
poniósł śmierć.

W  Niemczech,  luterańscy  książęta  i  przedstawiciele  protestanckich

miast  spotkali  się  w  saksońskim  miasteczku  Schmalkalden,  gdzie  w
1531  roku  zawarli  związek  obronny  (tzw.  Związek  Szmal-kaldzki)
przeciwko  kościołowi  katolickiemu.  Cesarz  Karol  V  wysłał  przeciw
protestantom  wojska,  którym  rozkazano  zetrzeć  ich  z  powierzchni

background image

ziemi. Cesarska armia odniosła kilka zwycięstw, ostatecznie jednak, w
1555  roku,  zmuszona  została  do  zawarcia  pokoju  w  Augsburgu.  Na
jego  mocy  około  trzystu  lokalnych  władców  otrzymało  prawo  do
decyzji,  jakie  wyznanie  będzie  obowiązywać  na  obszarze  ich
panowania.

Pokój  augsburgski  zagwarantował  protestantom  prawo  do  życia  w

Rzeszy,  inne  kraje  katolickie  nie  były  jednak  tak  tolerancyjne.  W
Hiszpanii 

inkwizycja 

przystąpiła 

do 

eksterminacji 

wszystkich

podejrzanych  o  sympatię  dla  protestanckiej  herezji.  W  roku  1559,
podczas  wielkiej  uroczystości  na  cześć  króla  Filipa  II,  syna  Karola  V,
wielu z nich uduszono i spalono. Arcybiskup Bartolome de Carranza z
Toledo został skazany na siedemnaście lat więzienia tylko dlatego, że
wyraził  poparcie  dla  tolerancyjnych  poglądów  holenderskiego
myśliciela,  Erazma  z  Rotterdamu.  W  roku  1542  we  Włoszech
przywrócono do życia inkwizycję, żeby skutecznie ścigać wyznawców I
sympatyków protestanckiej herezji.

Po  śmierci  Zwingliego  przywódcą  protestantyzmu  szwajcarskiego

został  Jan  Kalwin,  który  utworzył  w  Genewie  surowy  system  władzy
religijnej.  Policja  obyczajowa  kontrolowała  najdrobniejsze  szczegóły
postępowania  mieszkańców,  również  wtedy,  gdy  przebywali  w
czterech ścianach własnych domów. Surowe represje, do kary śmierci
włącznie,  groziły  za  wulgarne  wypowiedzi,  taniec,  grę  w  karty,  picie
napojów  alkoholowych  i  wszelkie  inne  rozrywki.  Religijnych
nonkonformistów  wysyłano  na  stos.  Taki  los  spotkał  między  innymi
Michała Serveta, jednego z twórców antytrynitaryzmu

[20]

. Za otwartą

krytykę  sprawującego  władzę  w  mieście  duchowieństwa  stracono
także  Jacquesa  Grueta,  wybitnego  i  szanowanego  mieszkańca
Genewy, którego oskarżono o ateizm i bluźnierstwo. Kalwin był także
gorącym zwolennikiem palenia czarownic.

W  Europie  okresu  Reformacji  toczono  niezliczone  wojny  religijne,

popełniano  rzezie  i  tysiące  ludzi  palono  na  stosach.  Poniżej
przedstawiamy  garść  przykładów  najbardziej  krwawych  konfliktów

background image

między przedstawicielami różnych odłamów chrześcijaństwa.

 

Francja

 

Gdy protestantyzm pojawił się we Francji, król Henryk II poprzysiągł

jego zniszczenie. Król ten utworzył specjalny sąd dla heretyków, który
przeszedł do historii jako „płonąca komnata”, gdyż niemal bez wyjątku
wysyłał na stos oskarżonych hugenotów, czyli francuskich kalwinistów.
W  roku  1559  Francja  i  Hiszpania  podpisały  traktat,  na  mocy  którego
oba  kraje  zobowiązały  się  całkowicie  wyplenić  protestantyzm  na
swoich terytoriach.

W  pierwszym  okresie  królowa  matka,  Katarzyna  Medycejska,

pozwalała  hugenotom  praktykować  swoje  wyznanie  w  niektórych
okolicach.  Jednak  katoliccy  książęta  wysyłali  przeciwko  nim  zbrojne
oddziały, które dokonywały rzezi uczestników nabożeństw, wywołując
kolejne  wojny  religijne.  Ogółem,  w  latach  1562-1589  we  Francji
doszło  do  ośmiu  wojen  między  katolikami  i  hugenotami.  Obie  strony
byty  wobec  siebie  równie  brutalne.  Żołnierze  hugenoccy  rozbijali
ornamenty  kościelne  i  ścigali  katolickich  duchownych  jak  zwierzęta.
Pewien  kapitan  protestancki  nosił  naszyjnik  z  uszu  zamordowanych
księży.  Francuski  kronikarz  zanotował:  „Żadne  pióro  nie  opisze
okrucieństw,  jakich  dopuszczają  się  obie  strony  konfliktu.  Hugenoci
niszczą święte obrazy i grobowce. Katolicy zaś palą lub topią każdego
podejrzanego  o  herezję,  aż  wypełnione  ciałami  zamordowanych  rzeki
występują z brzegów”.

Papież  Pius  V  wysłał  do  Francji  wojsko,  które  miało  pomóc

miejscowym  katolikom  w  walce  z  hugenotami,  a  jego  dowódcy
nakazał  zabijanie  wszystkich  jeńców  bez  wyjątku.  W  roku  1712  ten
pobożny mąż został zaliczony w poczet świętych kościoła katolickiego.

background image

Po  trzeciej  wojnie  domowej  Katarzyna  Medycejska  zadeklarowała

chęć  przerwania  łańcucha  wzajemnych  okrucieństw,  aranżując
małżeństwo  swojej  córki,  Małgorzaty  de  Valois,  z  hugenockim
przywódcą,  Henrykiem  III,  królem  Navarry.  Jednak  gdy  hugenoci,
którym  zagwarantowano  osobiste  bezpieczeństwo,  przybyli  do  Paryża
na uroczystości weselne, katoliccy książęta, działając w porozumieniu
z  królową,  dokonali  próby  zamachu  na  dowódcę  hugenockich  wojsk,
admirała  Gasparda  de  Coligny.  Zamachowiec  chybił,  zaledwie  raniąc
admirała.  Wtedy  Katarzyna  i  książęta  zdecydowali  się  wymordować
wszystkich 

hugenotów, 

zanim 

zdołają 

oni 

zorganizować

kontruderzenie. Nocą z 23 na 24 sierpnia 1572 roku katolicy dokonali
mordu około 3 tysięcy hugenotów. Zginął również admirał Coligny. Na
wieść  o  paryskiej  masakrze  doszło  do  pogromów  w  wielu  innych
miastach Francji.

Głowę  dowódcy  admirała  Coligny  wysłano  do  Rzymu,  gdzie

następca  Piusa  V,  papież  Grzegorz  XIII  przyjął  prezent  z  radością.
Jego  świątobliwość  i  wszyscy  członkowie  kolegium  kardynalskiego
odprawili mszę dziękczynną. Papież kazał wybić medal upamiętniający
zwycięstwo  katolików  i  zamówił  fresk,  który  miał  przedstawiać  ich
triumf nad hugenotami.

Wydarzenia  nocy  św.  Bartłomieja  doprowadziły  do  wybuchu

czwartej  wojny  hugenockiej.  W  następnych  dekadach,  aż  do  roku
1598,  doszło  do  czterech  kolejnych  wojen  między  francuskimi
katolikami  i  protestantami.  Ostatecznie  Henrykowi,  królowi  Navarry,
obiecano koronę Francji, jeśli nawróci się na katolicyzm. Oferta została
przyjęta.  Henryk  wydał  wówczas  edykt  nantejski,  w  którym
protestanci  otrzymali  gwarancje  wolności  wyznania.  Po  jego  śmierci
hugenotom odebrano jednak niemal wszystkie swobody obywatelskie i
poddano  ich  bezwzględnym  prześladowaniom,  w  wyniku  czego  w
trzeciej  dekadzie  XVII  wieku  doszło  do  wybuchu  kolejnych  wojen
domowych.  W  roku  1715  król  Ludwik  XIV  z  dumą  ogłosił  światu,  że
protestantyzm we Francji przestał istnieć.

W  okresie  prześladowań  setki  tysięcy  hugenotów  musiało  opuścić

background image

rodzinny  kraj.  Jedna  z  pierwszych  protestanckich  kolonii  w  USA
powstała na Florydzie. W roku 1565 hiszpańska ekspedycja wojskowa
wymordowała  wszystkich  jej  mieszkańców.  Dowódca  hiszpańskiego
wojska  pozostawił  w  miejscu  masakry  tablicę  pamiątkową,  na  której
wyryto napis głoszący, iż osadnicy zostali straceni „nie jako Francuzi,
lecz jako protestanci”.

 

Niderlandy

 

Gdy  protestantyzm  na  dobre  zapuścił  korzenie  w  Niderlandach,

katoliccy  władcy  tego  kraju  uroczyście  ślubowali,  że  zrobią  wszystko,
co  możliwe,  żeby  tę  herezję  zetrzeć  z  powierzchni  ziemi.  Maria,
regentka  Flandrii,  nakazała  stracenie  wszystkich  heretyków.  „Trzeba
mieć  tylko  baczenie,  by  nie  doprowadzić  do  wyludnienia  całych
prowincji”.  Maria  zarządziła  także,  że  protestanci,  którzy  ukorzą  się  i
wyrzekną herezji, nie zostaną spaleni na stosie: mężczyźni będą zabici
mieczem, a kobiety zostaną pogrzebane żywcem.

W  roku  1544,  wielkiego  flamandzkiego  kartografa  Gerarda

Merkatora  aresztowano  wraz  z  grupą  ludzi  podejrzanych  o
wyznawanie  herezji  luterańskiej.  Spośród  tych,  których  uwięziono
wraz z nim, dwie osoby zostały spalone, dwie inne spalono żywcem, a
jedną  ścięto.  Samego  Merkatora  ostatecznie  zwolniono  dzięki
wstawiennictwu księdza z miejscowej parafii.

Król  Hiszpanii,  Filip  II,  władca  Niderlandów,  żywił  prawdziwą

obsesję  na  punkcie  zdławienia  ruchu  protestanckiego  w  podległych
sobie krajach. Filip przywrócił do życia inkwizycję i wydał polecenie, by
„wszystkich  więźniów  skazywać  na  śmierć  i  nie  pozwolić,  aby  przez
brak należytej staranności, słabość lub brak wiary u sędziów, mogli oni
uniknąć  śmierci”.  W  odpowiedzi  doszło  do  protestanckiej  rebelii,
podczas  której  m.in.  spalono  czterysta  kościołów  katolickich.  Zadanie

background image

wymazania  z  powierzchni  ziemi  protestanckich  miast  powierzono
księciu  Albie.  Prowadzona  przez  niego  ekspedycja  karna  przeszła  do
historii pod mianem „hiszpańskiej furii”. Alba ponosi odpowiedzialność
za  śmierć  tysięcy  mieszkańców  Antwerpii  i  masakrę  protestantów  w
mieście Haarlem w 1573 roku. Książę utworzył także sąd specjalny dla
heretyków, popularnie określany jako „krwawy trybunał”. Holenderski
kronikarz  zanotował:  „Na  szubienicach,  słupach  przy  stosach
całopalnych i drzewach wzdłuż dróg wisiały ciała lub kończyny tysięcy
powieszonych, ściętych lub spalonych”.

Wśród  ofiar  znalazł  się  między  innymi  książę  Egmont,  którego

męczeństwo  upamiętnił  Ludwig  van  Beethoven  w  tzw.  uwerturze
programowej Egmont z 1810 roku.

W  północnych  prowincjach  Niderlandów  protestanci  pod  wodzą

Wilhelma  I  Orańskiego  ogłosili  niezależność  od  katolickiej  Hiszpanii.
Filip  zaproponował  25  tysięcy  koron  w  złocie  temu,  kto  zamorduje
księcia zwanego Milczącym. W roku 1584 zginął on z rąk katolickiego
fanatyka. Jego śmierć nie zabiła jednak ducha walki u jego kalwińskich
towarzyszy.  Kontynuowali  oni  walkę  tak  długo,  aż  wywalczyli
niepodległość dla północnych prowincji.

 

Anglia

 

Kościół  katolicki  zakazał  drukowania  Biblii  w  językach  innych  niż

łaciński,  rezerwując  dostęp  do  Pisma  Świętego  dla  uczonych  i
duchownych. Wydanie Biblii w języku narodowym z myślą o zwykłych
czytelnikach  było  zabronione  pod  groźbą  kary  śmierci.  W  latach
trzydziestych  XVI  wieku  William  Tyndale  zabiegał  o  pozwolenie  na
przekład  Nowego  Testamentu  na  język  angielski,  aby  mógł  się  z  nim
zapoznać „każdy chłopak od pługa”. Starania te spowodowały, że jego

background image

życie  znalazło  się  w  niebezpieczeństwie.  Tyndale  zmuszony  był
opuścić kraj. Udał się do protestanckiej części Niemiec, gdzie ukończył
tłumaczenie. Następnie przeszmuglował kopie do Anglii, gdzie wpadły
one  w  ręce  katolickich  biskupów,  którzy  nakazali  ich  natychmiastowe
spalenie. Ostatecznie Tyndale stanął przed sądem, który skazał go na
uduszenie  i  spalenie  na  stosie.  W  późniejszych  latach  obszerne
fragmenty  wspaniałego  przekładu  Tyndala  zostały  włączone  do  Biblii
Króla Jakuba.

Angielski król Henryk VIII, który cynicznie wykorzystywał religię do

walki  o  władzę,  także  próbował  schwytać  i  osądzić  Tyndala.  Potępił
także  Marcina  Lutra  i  cały  protestantyzm,  za  co  papież  okazał  mu
wdzięczność, nazywając go „obrońcą wiary”.

Jednak gdy angielski król chciał się rozwieść z Katarzyną Aragońską,

a  papież  odmówił  mu  swojego  pozwolenia,  niepokorny  monarcha
przeprowadził  rozwód  Anglii  z  katolicyzmem.  Parlament  ogłosił,  że
odtąd to król, a nie papież, będzie głową kościoła w tym kraju. Henryk
dobrał  sobie  posłusznego  arcybiskupa,  Tomasza  Cranmera,  który
udzielił  mu  rozwodu.  Henryk  zlikwidował  także  klasztory  katolickie  w
Anglii i przejął należące do nich dobra. Został za to ekskomunikowany
przez papieża, który próbował zorganizować krucjatę przeciwko Anglii.
Europejscy  władcy  katoliccy  odmówili  jednak  udziału  w  tej  religijnej
wojnie.  Henryk  VIII  ustanowił  formalnie  kościół  anglikański,
zachowując większość katolickich dogmatów. Jakiekolwiek wątpliwości
co  do  ich  słuszności  miały  być  karane  śmiercią.  Uznania  króla  za
głowę  kościoła  w  Anglii  odmówił  między  innymi  kanclerz  i  słynny
pisarz  polityczny  Thomas  Morus,  co  spowodowało  oskarżenie  go  o
zdradę  stanu,  osadzenie  w  więzieniu  i  stracenie.  Henryk  posłał  także
na  stos  wielu  luteranów,  którzy  odmawiali  przyjęcia  doktryny
transsubstancjacji.  Po  śmierci  króla  i  wstąpieniu  na  tron  jego
dziesięcioletniego  syna,  Edwarda  VI,  arcybiskup  Cranmer  sprawił,  że
rozziew  między  kościołem  katolickim  i  anglikańskim  stał  się  jeszcze
głębszy.

background image

Następcą  Edwarda  na  tronie  Anglii  była  Maria  I  Tudor,  córka

Henryka  VIII  i  Katarzyny  Aragońskiej.  Monarchini  ta  przeszła  do
historii  pod  wiele  mówiącym  przydomkiem  „krwawej  Mary”.  Maria  -
gorliwa  papistka  -  usiłowała  terrorem  przywrócić  Anglię  na  łono
kościoła  rzymskiego.  W  ciągu  zaledwie  trzech  lat  spaliła  żywcem
trzystu  protestantów.  Arcybiskup  Cranmer  przeżywał  rozterki,  w
wyniku  których  najpierw  przyjął  katolicyzm,  a  potem  go  odrzucił.  W
końcu,  jak  wielu  przed  nim  i  po  nim,  trafił  na  stos,  jednak  tuż  przed
śmiercią  zaimponował  tłumowi,  deklarując,  iż  wstydzi  się  tego,  że
zaparł  się  wiary  i  wkładając  w  płomienie  rękę,  która  go  zdradziła,
podpisując przysięgę wierności papieżowi.

Gdy  na  stos  szli  kolejni  biskupi,  Nicholas  Ridley  i  Hugh  Latimer,

drugi  z  nich  zwrócił  się  do  pierwszego  tymi  słowy:  „Niech  cię  nie
opuszcza pogoda ducha Mistrzu Ridley. Zachowaj się, jak przystało na
prawdziwego  mężczyznę.  Wierzę  z  całego  serca,  że  płomień,  jaki
dzisiaj z bożej łaski rozpalimy w Anglii, już nigdy nie zagaśnie”. Biskup
miał  słuszność.  Anglicy,  oburzeni  masowymi  egzekucjami  i  pod
wrażeniem  odwagi  męczenników,  umocnili  swoje  przywiązanie  do
protestantyzmu.

Po  krwawej  Mary  na  tronie  Anglii  zasiadła  Elżbieta  I,  która  chciała

położyć  kres  religijnym  mordom.  Naraziło  ją  to  na  ataki  obu  stron
konfliktu.  Katolicy  zawiązali  spisek  przeciw  jej  życiu  i  wzniecili
powstanie  na  północy  kraju,  a  ekstremiści  w  obozie  protestanckim,
purytanie  i  separatyści,  wystąpili  przeciwko  papieżowi  i  jego
poplecznikom  w  kościele  Anglii.  W  odpowiedzi  parlament  przyjął
surowe  prawa,  uznające  udział  we  mszy  katolickiej  za  zdradę  stanu.
Deputowani  zakazali  także  odbywania  nabożeństw  w  rycie
purytańskim.  Jednocześnie  nałożono  na  wszystkich  obowiązek
uczestnictwa  w  nabożeństwach  anglikańskich,  a  uchylający  się  mieli
płacić grzywnę w wysokości dwudziestu funtów miesięcznie.

W okresie panowania Elżbiety stracono około dwustu katolików. Na

ścięcie  skazano  także  Marię,  królową  Szkocji,  rzekomo  za  to,  że

background image

zamieszana była w spisek zmierzający do obalenia Elżbiety i przejęcia
władzy  w  swoje  ręce.  Wyroki  śmierci  wydawano  także  na
sfanatyzowanych  członków  sekty  purytanów.  W  tym  samym  czasie
król  hiszpański  Filip  II  wysłał  swoją  armadę  ze  świętą  misją
przywrócenia  zbłąkanej  Anglii  na  łono  katolicyzmu.  Wyprawa
zakończyła  się  niepowodzeniem,  a  Anglia  już  na  dobre  pozostała  w
świecie protestanckim.

 

Szkocja

 

Zanim Maria, królowa Szkotów, trafiła pod topór angielskiego kata,

sama  czynnie  uczestniczyła  w  bratobójczych  walkach  pomiędzy
katolikami i protestantami w Szkocji.

Reformacja w tym kraju przebiegała równie dramatycznie, jak gdzie

indziej. Katolicki parlament zakazał wydawania i czytania luterańskich
książek  oraz  nauczania  tej  religii.  Kardynał  Dawid  Beatón  posłał  na
stos  protestanckich  przywódców  Patricka  Hamiltona  i  Goeorga
Wisharta.  W  odpowiedzi  ich  zwolennicy  zamordowali  Beatona,
wywiesili jego ciało na murach obronnych zamku św. Andrzeja, a sami
zabarykadowali się wewnątrz.

Przywódcą  obleganych  w  zamku  protestantów  byt  John  Knox.  Gdy

szkoccy  katolicy  przy  wsparciu  wojsk  francuskich  zdobyli  w  końcu
zamek, Knoxa i jego towarzyszy sprzedano w niewolę. Dziewiętnaście
miesięcy  później  uwolniły  ich  wojska  angielskie,  z  którymi  Knox
powrócił do Anglii. W następnych latach był wędrownym kaznodzieją.

background image

Regentka  Szkocji  Maria  księżna  de  Guise,  z  lotaryńskiego  rodu

Gwizjuszów, 

uznała 

szkockich 

protestantów 

za 

heretyków.

Protestanccy  właściciele  ziemscy  zbuntowali  się,  wezwali  Knoxa,  by
przybył  z  Genewy  i  był  ich  rzecznikiem,  a  następnie  wyruszyli  na
wojnę  z  katolikami.  Zajęli  Edynburg  i  wkrótce  potem,  z  angielską
pomocą,  przejęli  kontrolę  nad  całą  Szkocją.  Protestancki  parlament
odrzucił autorytet papieża i wprowadził karę śmierci dla każdego, kto
co najmniej dwukrotnie uczestniczył w katolickiej mszy.

Gdy Maria de Guise zmarła, tron Szkocji objęła jej osiemnastoletnia

córka,  również  Maria,  która  przybyła  w  tym  celu  z  Francji.  Nowa
królowa,  która  panowała  jako  Maria  Stuart,  znalazła  się  w  trudnej
sytuacji.  Była  gorliwą  katoliczką,  a  przyszło  jej  sprawować  rządy  w
kraju  na  wskroś  protestanckim.  Swoim  postępowaniem  nie  ułatwiała
sobie  życia.  Najpierw  wyszła  za  mąż  za  katolika,  następnie  zawiązała
spisek na jego życie, a w końcu wyszła za mąż za jednego z zabójców
pierwszego  męża.  Protestanccy  lordowie  wzniecili  kolejną  rebelię,
pokonali  katolickie  wojska  w  bitwie  pod  Carberry  Hill  w  pobliżu
Edynburga  i  uwięzili  królową  w  zamkowej  wieży.  W  roku  1568  Maria
zdołała zbiec z niewoli i sformowała nową armię, która jednak - po raz
kolejny  -  została  rozbita  przez  siły  protestanckie.  Królowa  uciekła  do
Anglii,  gdzie  na  rozkaz  Elżbiety  uwięziono  ją,  a  po  19  latach  -
oskarżoną o udział w spiskach przeciw Elżbiecie - ścięto.

 

Wojna trzydziestoletnia

 

Ostatni wielki zryw ruchu Reformacji przyniósł więcej krwi i cierpień

niż  wcześniejsze  wojny  i  prześladowania.  Wojna  trzydziestoletnia,
która trwała od roku 1618 do 1648, doprowadziła do śmierci milionów
ludzi w Europie i do całkowitej ruiny gospodarczej Niemiec.

Wojna  wybuchła,  gdy  władcy  Cesarstwa  Rzymskiego  Narodu

background image

Niemieckiego  z  dynastii  Habsburgów  próbowali  zdławić  umacniający
się  kalwinizm  w  regionach,  w  których  już  tliły  się  konflikty  między
katolikami  i  protestantami.  Protestanccy  książęta  sformowali
przymierze  obronne  -  Unię  Protestancką.  Ich  przeciwnicy  natomiast
utworzyli  Ligę  Katolicką.  Stosunki  między  nimi  byty  coraz  bardziej
napięte, aż wreszcie doszło do wybuchu z powodu pewnej drobnostki:
protestanccy  wielmoże  wkroczyli  do  pałacu  cesarskiego  w  czeskiej
Pradze  i  wyrzucili  przez  okno,  wprost  na  kupę  gnoju,  dwóch
katolickich duchownych. Incydent ten okazał się iskrą, która rozpaliła
płomień wieloletniej wojny.

Najpierw  wojska  katolickie  wycięły  w  pień  zastępy  protestantów.

Być  może  oznaczałoby  to  koniec  wojny,  gdyby  katolicki  cesarz
Ferdynand  II  nie  postanowił  do  reszty  wytępić  znienawidzonych
luteranów.  Ich  wyznanie  zostało  wyjęte  spod  prawa,  po  czym
nastąpiły okrutne prześladowania.

Protestanci 

poprosili 

pomoc 

swoich 

zagranicznych

współwyznawców.  Pierwszy  odpowiedział  król  Chrystian  IV,  który
wysłał im wojsko na ratunek. Na pomoc pospieszyli także luterańscy i
kalwińscy książęta niemieccy. Jednak wojska katolickie po raz kolejny
pokonały  protestantów.  Ferdynand  II  ponownie  wszczął  represje,  a
prześladowani protestanci po raz kolejny zwrócili się o pomoc.

Tym  razem  udzielił  jej  król  szwedzki  Gustaw  Adolf,  którego  armia

przybyła 

do 

Niemiec, 

aby 

ratować 

swoich 

luterańskich

współwyznawców.  Jego  wojsko  ruszało  do  boju  z  luterańskim
hymnem EinTeste Burg na ustach. Doszło do krwawej rzezi. Katolicka
armia  zajęła  Magdeburg  i  dokonała  masakry  protestanckich
mieszkańców  miasta.  Król  Gustaw  poniósł  w  bitwie  śmierć,  a  jego
żołnierze zemścili się na katolickich chłopach.

Z  upływem  lat  wojna  nabierała  coraz  bardziej  politycznego

charakteru.  Katolicka  Francja  stanęła  po  stronie  protestantów,  chcąc
osłabić  wpływy  Habsburgów.  Koszmar  trwał  dziesiątki  lat,  aż  obie

background image

wyczerpane walką strony straciły zdolność do jej kontynuowania.

Wojna  trzydziestoletnia  była  jedną  z  największych  tragedii  w

dziejach ludzkości. W jej wyniku zaludnienie Niemiec zmniejszyło się o
ok.  20  proc.  (od  ok.  20  do  ok.  16  milionów).  Po  wojnie,  na
zdziesiątkowaną  ludność  spadła  klęska  głodu.  Brakowało  ludzi,  żeby
obsiać pola, odbudować miasta, kształcić dzieci i prowadzić handel.

Wojna  trzydziestoletnia  doprowadziła  do  rozluźnienia  związków

między  chrześcijaństwem  i  polityką.  Podpisany  w  roku  1648  pokój
westfalski  położył  między  innymi  kres  zwierzchnictwu  papieży  nad
rządami cywilnymi w Europie.

 

background image

Anabaptyści

 

Choć  katolicy  i  protestanci  byli  śmiertelnymi  wrogami  przez  niemal

cały  okres  reformacji,  oba  wyznania  zjednoczyły  się,  by  wspólnie
mordować 

anabaptystów, 

członków 

chrześcijańskiego 

ruchu

religijnego,  którzy  dopuszczali  się  odrażającego  przestępstwa
podwójnego chrztu.

Brytyjski  historyk,  Bamber  Gascoigne,  zauważył,  że  wśród

anabaptystów  więcej  było  ofiar  męczeńskiej  śmierci  niż  w
jakimkolwiek innym odłamie chrześcijaństwa, nawet jeśli uwzględnimy
pierwszych chrześcijan, których anabaptyści chcieli naśladować.

Anabaptyści  odrzucili  tradycyjny  chrzest  niemowląt.  Według  ich

nauk,  chrzest  powinien  być  udzielany  ludziom  dorosłym,  zdolnym  do
samodzielnego myślenia, tak więc ponownie chrzcili wszystkich, którzy
przystępowali do ich ruchu. W roku 1525, w Szwajcarii, po pierwszych
ceremoniach  według  nowego  rytu  przywódcy  protestanckiej  gminy  w
Zurychu skazali ich na śmierć, opierając wyrok na przepisach Kodeksu
Justyniana,  który  przewidywał  karę  śmierci  za  podwójny  chrzest.
Szwajcarskich  anabaptystów  utopiono.  Tę  formę  egzekucji  uznano
bowiem  za  najwłaściwszą  dla  tych,  którzy  tak  bardzo  domagali  się
ponownego zanurzenia.

Pomimo  prześladowań  ruch  anabaptystów  w  szybkim  tempie

rozprzestrzeniał  się  w  Niemczech  i  w  Niderlandach.  W  roku  1529,  na
sejmie  w  Spirze,  katolicy  i  luteranie  uzgodnili,  że  wymordują
wszystkich  anabaptystów.  W  roku  1531,  w  jednym  ze  swoich

background image

publicznych  wystąpień,  wyrok  na  nich  poparł  Marcin  Luter.  W  całej
Europie anabaptystów topiono, palono na stosach i ścinano.

W okresie prześladowań grupa anabaptystów przejęła kontrolę nad

niemieckim  miastem  Munster,  gdzie  skazano  na  banicję  wszystkich
katolików i protestantów, którzy odmówili nawrócenia na nową wiarę.
Wkrótce  jednak  katolicki  biskup  Munster  zdołał  zgromadzić  wojsko  i
rozpoczął  oblężenie  miasta.  Wewnątrz  murów  obronnych  przywódca
anabaptystów,  Jan  z  Lejden,  ogłosił  się  królem  Nowego  Syjonu,
zawarł  małżeństwo  z  kilkoma  kobietami  i  wprowadził  karę  śmierci  za
najdrobniejsze  wykroczenia.  Według  Hendricka  van  Loona  życie  w
mieście zamieniło się w koszmar: 
Głodujący  i  ciężko  chorzy  dorośli  i  dzieci  popadali  w  obłęd;  nastał
okres  zbiorowych  halucynacji.  Tysiące  mężczyzn  i  kobiet  zgromadziło
się na miejskim rynku, oczekując pojawienia się Archanioła Gabriela z
nieodłączną  trąbką.  Potem  nadszedł  okres  trwogi,  gdy  prorok
podtrzymywał morale swej trzódki, organizując krwawą orgię, podczas
której podciął gardło jednej ze swoich królowych.

Nie minęło wiele czasu, gdy biskupie wojsko wdarło się do miasta i

odwiecznym zwyczajem zdobywców przystąpiło do masakrowania jego
obrońców.  Przywódców  anabaptystów  torturowano  rozgrzanymi  do
białości  cęgami,  a  ich  ciała  umieszczono  w  żelaznych  klatkach,  które
zawieszono na kościelnej wieży. Pozostały tam przez długie lata.

 

Ci, którym udało się ujść z rzezi w Munster, byli ścigani jak króliki i

zabijani wszędzie, gdzie ich schwytano - opowiada van Loon.

 

Ocaleni  z  pogromu  anabaptyści  utworzyli  z  czasem  nowe  ruchy

religijne mennonitów, amiszy i hutterianów.

background image

 

Purytanie

 

W  historii  Anglii  miały  miejsce  dwa  rozłamy  religijne.  Pierwszy  z

nich,  w  wyniku  którego  powstał  niezależny  od  Rzymu  kościół
anglikański,  zakończył  się  serią  egzekucji.  Jeszcze  bardziej  tragiczne
żniwo  zebrał  rozłam  drugi,  w  którym  purytanie  oddzielili  się  od
państwowego kościoła Anglii.

Choć  ruch  purytański  oficjalnie  zdelegalizowano  za  panowania

królowej  Elżbiety  I,  sekta  ta  szybko  się  rozwijała,  jednocześnie
umacniając swe rygorystyczne podejście do spraw religii i moralności.
Ich  głównym  celem  było  oczyszczenie  kościoła  anglikańskiego  z
wszelkich  pozostałości  katolicyzmu.  Historyk,  J.R.  Green,  opowiada  o
nich w następujący sposób:

 

Dążenie purytanów do pełnej zgodności z „wolą Wszechmogącego”

stawało  się  coraz  bardziej  rygorystyczne  i  z  czasem  doprowadziło  do
całkowitej  utraty  poczucia  miary  w  drobnych  sprawach  życia
codziennego.  W  ogniu  ich  żarliwej  religijności  nawet  najdrobniejsze
sprawy urastały do rangi tragedii. Pobożni ludzie np. unikali katolickich
potraw  i  księży  w  dniu  Bożego  Narodzenia  z  równym  zapałem,  jak
grzechu  kłamstwa  lub  nieczystych  myśli.  Codzienne  życie  przebiegało
w klimacie bezwzględnego moralizmu, stało się sztywne, bezbarwne i
przepojone surową powagą.

 

background image

Purytanie  potępiali  wszelką  zabawę  i  przyjemności.  Lord  Macaulay

zauważył,  że  ich  ataki  na  popularne  wówczas  walki  psów  z
niedźwiedziami  nie  brały  się  z  chęci  ulżenia  cierpieniu  tych  zwierząt,
lecz  z  dążenia  do  wyeliminowania  radości,  jaką  z  widowiska  czerpała
zgromadzona na widowni gawiedź”.

Gdy  purytanie  wezwali  króla  Jakuba  I,  by  przeprowadził  reformę

kościoła 

anglikańskiego, 

monarcha 

stanowczo 

nakazał 

im

podporządkowanie  się  legalnemu  kościołowi  państwowemu.  „Albo  się
z  tym  pogodzą,  albo  ich  wypędzę  z  kraju  lub  powywieszam”-
powiedział. Królewskie represje skłoniły wielu purytanów do wyjazdu,
najpierw do Holandii, a później do Nowej Anglii w Ameryce.

Po Jakubie na tron wstąpił jego syn, Karol I. Działając z inspiracji i

wspólnie  z  arcybiskupem  Canterbury,  Williamem  Laudem,  rozpoczął
on  zakrojone  na  szeroką  skalę  prześladowania  purytanów.  Biskup
organizował  sądy  nad  purytanami  w  tzw.  Sądzie  Gwiaździstym

[21]

  ,

który  -  zgodnie  z  wolą  biskupa  i  króla  -  skazywał  ich  na  chłostę,
publiczne  pohańbienie  przy  pręgierzu  lub  uwięzienie.  W  niektórych
przypadkach skazańcom obcinano uszy, wypalano piętno na czole lub
rozłupywano nosy.

Biskup  Laud  chciał  narzucić  szkockim  kongregacjom  obowiązek

korzystania z angielskiego modlitewnika, co spotkało się w roku 1639
z  ich  ostrym  sprzeciwem,  w  wyniku  którego  wybuchła  tzw.  wojna
biskupia.  Król  zwołał  wówczas  parlament,  żeby  zebrać  fundusze  na
wysłanie  wojska  do  Szkocji.  Jednak  ten  tzw.  „Krótki  Parlament”  nie
mógł 

się 

zdecydować, 

czy 

spełnić 

żądanie 

króla, 

który,

zniecierpliwiony, podjął decyzję o jego rozwiązaniu. Wkrótce - jak się
potem  okazało  na  swoją  zgubę  -  król  zwołał  nowy,  tzw.  Długi
Parlament,  w  którym  przewagę  miała  opozycja  purytańska.
Deputowani  podjęli  działania  osłabiające  rząd,  biskup  Laud  został
uwięziony, a w roku 1645, na mocy uchwały parlamentu, skazany na
śmierć  i  ścięty.  Rozwiązano  Sąd  Gwiaździsty.  Parlament  przyjął  także
uchwałę  podporządkowującą  mu  kościół  anglikański.  Karol  podjął

background image

nieudaną 

próbę 

aresztowania 

purytańskich 

przywódców, 

co

zmobilizowało  ich  do  utworzenia  opozycyjnego  rządu  i  powołania
własnego  wojska.  Król  zbiegł  z  Londynu  i  wezwał  wierne  mu
regimenty do wojny. Tak rozpoczęła się słynna rewolucja angielska.

Na  czele  purytańskiej  armii  (w  skład  której  weszli  również

prezbiterianie  i  członkowie  innych  dysydenckich  kościołów)  stanął
jeden  z  deputowanych,  Oliver  Cromwell.  Ten  wybitny  strateg  dobrze
rozumiał,  że  zapał  religijny  może  umocnić  morale  wojska  w  stopniu
zapewniającym  mu  zwycięstwo.  Jego  żołnierze,  tzw.  żelaznobocy,
wyruszali  do  boju  z  egzemplarzem  Biblii  w  ręku  i  świętymi  hymnami
na ustach. Cromwell opóźniał rozpoczęcie bitwy, by odmówić wspólną
modlitwę  lub  odśpiewać  psalmy,  po  czym  wzywał  swych  ogarniętych
fanatycznym  zapałem  żołnierzy  do  zabijania  wrogów.  Zasługę  za
zwycięstwa  przypisywano  bogu.  Po  rzezi  sił  anglikańskich  Cromwell
powiedział:  „To  sam  Bóg  sprawił,  że  wrogie  wojska  kładły  się  pod
naszymi mieczami, jak łany zboża pod wprawną ręką kosiarza”.

Zwycięski Cromwell doprowadził do egzekucji króla Karola, po czym

na  czele  swych  wojsk  wyruszył  do  Irlandii  z  zamiarem  wybicia  do
przysłowiowej  nogi  tamtejszych  niepokornych  katolików.  Jego
regimenty  stanowiły  nadzwyczaj  sprawną  maszynę  do  zabijania.
Irlandzki  historyk,  Seumas  Mac  Manus  opisał  wojska  Cromwella  w
następujący sposób:

 

Sam  kwiat  purytańskich  wojsk  stanowiło  17  tysięcy  wspaniałych

wojowników,  zwanych  „żelaznobokimi”,  studiujących  Pismo  Święte,
śpiewających  psalmy  żołnierzy  Boga  -  nieustraszonych,  fanatycznych,
nienawidzących  papistów,  uznających  te  ziemie  za  dar,  jaki  otrzymali
od  Stwórcy,  a  samych  siebie  za  jego  wybranych  obrońców.
Mieszkańców podbitego kraju uważali za czczących fałszywych bożków
kanaanitów, przeklętych przez Boga, których trzeba wyciąć w pień. Ich
umysły ogarnięte były żarem…

background image

 

Pierwszym znaczącym zwycięstwem tych pobożnych zabijaków było

zajęcie  miasta  Droichead  Atha  w  północno-wschodniej  części  Irlandii.
Katoliccy  mieszkańcy  miasta  i  ich  duchowni  poddali  się  wojskom
Cromwella,  który  rozkazał  zabić  ich  wszystkich,  nazywając  swój
ludobójczy  czyn  „słusznym  wyrokiem,  jaki  Bóg  wydał  na  tych
nędznych  barbarzyńców”.  W  następnych  miesiącach  ten  sam  los
spotkał  mieszkańców  kolejnych  irlandzkich  miast,  aż  katolicki  opór
został  zdławiony.  Żelaznobocy  mordowali  kobiety,  dzieci  i  kapłanów.
Thomas Carlyle pisał o nich z najwyższym zachwytem:

 

Oliver Cromwell nadszedł jak żołnierz sprawiedliwego boga, straszny

i nieubłagany jak śmierć, wykonując boskie wyroki na wrogach Pana.

 

Cromwell  powrócił  do  Anglii  i  ogłosił  się  świętym  dyktatorem,

lordem  protektorem.  Po  jego  śmierci  do  władzy  powrócili  anglikanie.
Ciało  Cromwella  wykopano  z  grobu  i  powieszono,  a  jego  głowę
nadziano  na  pal  na  terenie  Opactwa  Westminsterskiego.  W  kraju
wprowadzono  anglikańskie  prawa  uniformizacyjne,  co  spowodowało,
że  tysiąc  ośmiuset  proboszczów  purytańskich  musiało  opuścić  swoje
stanowiska  w  kościele  Anglii.  Baptyjski  pastor,  John  Bunyan,  zostat
skazany  na  dwanaście  lat  więzienia,  gdzie  napisał  swoje  słynne
Pilgrims  Progress.  Na  prowincję  wysyłano  żołnierzy  z  poleceniem
ścigania wyznawców innych wyznań w lasach i na polach.

Uwieńczeniem tej fali prześladowań było wprowadzenie kary śmierci

za udział w nabożeństwach w obrządku innym niż anglikański. Kobiety
i dzieci poddawano torturom, jeśli nie chciały ujawnić miejsca pobytu
swoich  mężów  i  ojców,  którzy  uciekli  z  niewoli.  Pewną
osiemnastoletnią  dziewczynę  utopiono  w  rzece  za  odmowę
wyrzeczenia  się  prezbiterianizmu.  W  latach  1666  -  1679  w  wielu
miejscach wybuchały bunty religijne. Okres panowania króla Jakuba II

background image

w  latach  osiemdziesiątych  XVII  wieku,  gdy  nasiliły  się  polowania  na
sympatyków  radykalnego  odłamu  prezbiterianizmu  nazywanych
kameronianami, przeszedł do historii jako „czas mordów”.

Jednocześnie  purytanie,  którzy  zbiegli  przed  prześladowaniami  do

Massachusetts  w  Ameryce,  wkrótce  po  osiedleniu  się  w  nowym
miejscu  przystąpili  do  represji  wobec  wyznawców  innych  wyznań.
Utworzyli  wyznaniowe  państwo  policyjne,  w  którym  wszelkie
odstępstwa  religijne  karane  były  chłostą,  pręgierzem,  zesłaniem,
powieszeniem,  odcięciem  uszu  lub  przebiciem  języka  przy  użyciu
rozgrzanego  do  białości  żelaznego  pręta.  Głoszenie  nauki  kwakrów
karane  było  śmiercią.  Czterech  spośród  nich,  którzy  odmówili
podporządkowania  się  nowemu  prawu,  skazano  na  powieszenie.  W
latach  dziewięćdziesiątych  XVII  wieku  tę  purytańską  kolonię  ogarnął
paniczny  lęk  przez  czarami  i  czarownicami.  Pod  tymi  zarzutami
stracono dwadzieścia kobiet, a dalsze sto pięćdziesiąt uwięziono.

 

background image

Wojny 

chrześcijaństwie

wschodnim

 

Pięć  stuleci  prześladowań  religijnych  -  od  XI  do  XVI  wieku  -

zdziesiątkowało żydowską ludność Europy Zachodniej. Jak się szacuje,
w  tym  okresie  z  rąk  chrześcijan  zginęło  około  3,5  miliona  Żydów.
Miliony  innych  ocaliło  życie,  nawracając  się  na  chrześcijaństwo.
Nieznana  liczba  żydowskich  dzieci  została  odebrana  rodzicom  i
przymusowo  ochrzczona.  Władze  wielu  krajów  przejmowały  majątki
wypędzanych.  Ci,  którym  pozwolono  pozostać  w  kraju,  musieli
osiedlać się w gettach i nosić znaki identyfikacyjne.

Wygnani,  bez  środków  do  życia,  poszukujący  nowej,  bezpiecznej

ojczyzny,  Żydzi  zaczęli  masowo  napływać  do  Polski,  gdzie  mogli  się
legalnie  osiedlać  i  budować  swe  życie  na  nowo.  Polska  szlachta
chętnie  powierzała  im  zarząd  nad  swoimi  dobrami  i  nadzór  nad
pracownikami  rolnymi.  Po  przyłączeniu  ziem  późniejszej  Ukrainy  w
roku 1569 ludnością żydowską zasiedlano wschodnie rubieże kraju. W
tym  okresie  populacja  Żydów  polskich  wzrosła  do  500  tysięcy  osób  i
była największa na świecie.

Podczas  gdy  Żydzi  miewali  się  coraz  lepiej,  wyznający  prawosławie

ukraińscy  Kozacy  coraz  częściej  buntowali  się  przeciwko  polskim
panom  i  żydowskim  zarządcom.  Atmosfera  stawała  się  coraz  bardziej
napięta,  aż  wreszcie  w  roku  1648  sytuacja  dojrzała  do  wybuchu
powstania. Na jego czele stanął setnik czechryński Bohdan Zenobiusz
Chmielnicki,  który  popadł  w  osobisty  konflikt  z  magnatem  polskim

background image

Aleksandrem  Koniecpolskim  oraz  z  jego  urzędnikiem  -Czaplińskim,
który uwiódł mu ukochaną kobietę. Chmielnicki zdecydował się stanąć
na  czele  Kozaków.  Był  człowiekiem  o  wybitnych  zdolnościach
dyplomatycznych,  wojskowych  i  politycznych.  Rozumiał  dobrze,  że
tylko  scalenie  całej  Kozaczyzny  (rejestrowych,  nie-rejestrowych  i
czerni) oraz pomoc z zewnątrz dawała mu szanse na zwycięstwo. Tym
sojusznikiem  zewnętrznym  stali  się  Tatarzy,  którzy  udzielili  pomocy
Kozakom w celu osłabienia państwa polsko-litewskiego. Chan Islam III
Gerej  zawiązał  z  Chmielnickim  sojusz  i  wysłał  mu  na  pomoc  oddziały
konne  pod  dowództwem  Tuchaj-beja.  Przymierze  to  miało  duże
znaczenie  militarne  dla  Kozaków,  którzy  mieli  świetną  piechotę,  lecz
nie posiadali konnicy, co było przyczyną klęsk w bitwach ze znakomitą
polską  kawalerią.  Tatarzy  zapewnili  im,  oprócz  przewagi  liczebnej,
szybką  i  zwinną  lekką  jazdę,  zdolną  nawiązać  walkę  z  kawalerią
polską.  Chmielnicki  ślubował  ponadto,  że  zawsze  będzie  nienawidził
Żydów i polskich katolików, dzięki czemu do powstania przyłączyło się
wielu prawosławnych duchownych i chłopów.

Powstańcy  dokonali  masakr  żydowskiej  ludności  w  Niemirowie,

Tulczyniu, Barze, Narolu i wielu innych miastach. Ci, którym udało się
przeżyć,  uciekali  z  powrotem  do  Polski,  w  wielu  przypadkach  ścigani
przez kozackie hordy.

Przez  wzgląd  na  religijny  charakter  powstania  Chmielnickiego

nazywano  niekiedy  kozackim  Cromwellem.  Gdy  sytuacja  powstańców
pogorszyła  się,  zagrożeni  klęską  Kozacy  zwrócili  się  o  pomoc  do
Rosjan,  którzy  wkroczyli  na  terytorium  Polski  i  przyłączyli  się  do
antyżydowskich  pogromów.  Ogółem  w  tym  okresie  zamordowano
około 300 tysięcy Żydów w 300 miejscowościach.

W  wyniku  powstania  doszło  do  podziału  Ukrainy  wzdłuż  Dniepru

pomiędzy  Rzeczpospolitą  i  Rosję

[22]

.  W  polskiej  części  Ukrainy

zlikwidowano  wojska  kozackie  i  przywrócono  zniesioną  przez
Chmielnickiego unię religijną.

 

background image

Oświecenie

 

Wiek  XVIII  przyniósł  pierwsze  widoczne  symptomy  osłabienia

wpływów  religii  i  kościołów  w  Europie.  Religijne  zabójstwa  nadal  się
zdarzały, jednak ich liczba stopniowo malała. Oto garść przykładów:

W roku 1723 biskup polskiego Gdańska zażądał wydalenia z miasta

całej  ludności  żydowskiej.  Rajcy  miejscy  odmówili,  ale  biskupie  apele
podburzyły  miejski  motłoch,  który  wtargnął  do  getta  i  dokonał
masakry jego mieszkańców.

W dalszym ciągu zdarzały się przypadki palenia czarownic: w Szkocji

- w roku 1722; w Niemczech - w 1749 i w Szwajcarii - w 1782.

Podejmowane  przez  Ludwika  XIV  próby  zdławienia  protestantyzmu

jako siły religijnej i politycznej doprowadziły w roku 1702 do wybuchu
powstania  w  południowej  Francji.  Protestanccy  chłopi,  tzw.
kamizardowie, palili katolickie kościoły i mordowali księży. Wysłane do
objętego  powstaniem  regionu  wojsko  dokonało  rzezi  całej  ludności
wielu wsi i miast. Przywódców kamizardów stracono.

W Europie, przede wszystkim w Hiszpanii, nadal działała inkwizycja.

Jednak  liczba  jej  ofiar  była  w  tym  okresie  niewielka  -  być  może
dlatego, że w tym bogobojnym kraju zabrakło już utajnionych Żydów,
muzułmanów  i  protestantów,  którzy  tradycyjnie  byli  obiektem
prześladowań.

W  roku  1715  doszło  do  brutalnych  represji  wobec  protestantów  w

Nadrenii  Palatynacie  (kraju  związkowym  Niemiec),  a  w  roku  1732

background image

arcybiskup  Firmian  siłą  wydalił  20  tysięcy  protestantów  z  Salzburga  i
okolic.

Chrześcijanie  w  dalszym  ciągu  oskarżali  Żydów  o  wykradanie  i

bezczeszczenie 

hostii 

motywowane 

rzekomym 

pragnieniem

ponownego  ukrzyżowania  Chrystusa.  Wyrok  śmierci  za  niszczenie
hostii wykonano w Nancy, we Francji, w roku 1761. Żydów w dalszym
ciągu  oskarżano  o  porywanie  dzieci  w  celach  rytualnych,  jednak
masakry  były  w  tym  okresie  rzadkością.  Jednym  z  wyjątków  od  tej
zasady był pogrom w Bukareszcie w roku 1801, do którego doszło w
wyniku  oskarżenia  ze  strony  prawosławnych  duchownych.  W  stolicy
Rumunii zamordowano wówczas 128 Żydów.

Ktoś może zapytać, dlaczego w XVIII wieku mordy, egzekucje i inne

okrucieństwa religijne stawały się w Europie coraz większą rzadkością.
Odpowiedzi należy szukać w zmieniającym się klimacie umysłowym w
tej  części  świata.  Nastał  wiek  rozumu  -  oświecenie.  George  Wilhelm
Friedrich 

Hegel 

nazwał 

tę 

epokę 

„wiekiem 

inteligencji”.

Upowszechnienie się naukowego myślenia i swobodnej wymiany myśli
zrodziło zainteresowanie prawami człowieka m.in. przekonanie, wedle
którego  ludzie  mają  prawo  wyrażać  wszelkie  poglądy  bez  obawy,  że
zostaną za to zabici lub uwięzieni.

Jednak  wolność  nie  przyszła  sama.  Wywalczyli  ją  oświeceniowi

myśliciele  i  pisarze,  często  z  narażeniem  własnej  skóry.  Na  przykład
angielski filozof Thomas Woolston, który otwarcie wyraził wątpliwości
co do prawdziwości biblijnej opowieści o zmartwychwstaniu Chrystusa
i  czynionych  przez  niego  cudach,  został  na  resztę  swego  życia
umieszczony  w  areszcie  domowym.  Za  krytykę  religii  do  więzienia
trafił  również  Denis  Diderot,  filozof  i  główny  (obok  J.  d’Alemberta)
redaktor  Wielkiej  Encyklopedii  Francuskiej.  Nadal  konfiskowano  i
palono dzieła autorów, którzy nie wykazywali dostatecznego szacunku
dla obowiązującej doktryny i praktyki religijnej.

background image

Jednym  z  najwybitniejszych  ludzi  epoki  oświecenia  był  Francois

Marie  Arouet,  znany  jako  Voltaire.  Ten  powszechnie  ceniony  pisarz  i
mędrzec  w  późniejszych  latach  swego  życia  stał  się  nieustraszonym
bojownikiem  przeciwko  religijnym  okrucieństwom.  Nie  przejmując  się
osobistym bezpieczeństwem, Voltaire w bezkompromisowych słowach
opisywał barbarzyństwa popełniane w imię kościoła i religii.

Każdy rozumny człowiek, każdy szlachetny człowiek musi odczuwać

grozę na myśl o tej chrześcijańskiej sekcie - stwierdził. W rozmowie z
Fryderykiem 

Wielkim 

uznał 

chrześcijaństwo 

za 

„najbardziej

absurdalną,  idiotyczną  i  krwawą  religię,  jaka  kiedykolwiek  nawiedziła
ten świat”.

Krytyczne  uwagi  na  temat  religii  naraziły  ich  autora  na

prześladowania.  W  Paryżu  i  w  Genewie  publicznie  spalono  jego  nie
dość  pobożny  Słownik  filozoficzny,  który  znalazł  się  na  liście  ksiąg
zakazanych  Świętego  Oficjum.  Ludwik  XIV  skazał  go  w  końcu  na
banicję.  Ostatnie  dwadzieścia  lat  życia  Voltaire  spędził  na  wygnaniu
we  własnej  posiadłości  Ferney  na  granicy  francusko-szwajcarskiej.
Zmyślny filozof wybrał to miejsce, by móc zbiec do Szwajcarii, gdyby
ścigali  go  francuscy  katolicy  lub  do  Francji,  gdyby  przyszli  po  niego
szwajcarscy kalwiniści. Ze swojej samotni prowadził korespondencję z
myślicielami  z  całej  Europy.  Z  czasem  zyskiwał  coraz  więcej
zwolenników, którzy przyłączali się do jego walki o tolerancję. Voltaire
protestował 

przeciwko 

represjonowaniu 

protestantów 

przez

francuskich katolików. Potępił na przykład wydany w roku 1752 edykt
unieważniający  protestanckie  chrzty  i  małżeństwa.  Osobiście  udzielał
wsparcia  ofiarom  prześladowań,  wynajmując  dla  nich  adwokatów  i
prowadząc  długotrwałe  batalie  sądowe  w  ich  obronie.  Oto  garść
przykładów:

Jean  Calas,  hugenota  i  handlarz  bawełną,  został  oskarżony  o

zamordowanie swojego syna, rzekomo dlatego, że zamierzał on
nawrócić się na katolicyzm. W rzeczywistości młodzieniec, który

background image

nigdy  nie  planował  zmiany  wyznania,  popełnił  samobójstwo
pod  wpływem  ataku  melancholii.  W  roku  1762  katolicki  sąd
uznał winę całej rodziny i skazał ojca na śmierć w męczarniach:
najpierw połamano mu ręce i nogi, a potem go uduszono. Jego
ciało  spalono.  Majątek  rodziny  uległ  konfiskacie,  a  jej
członkowie  musieli  opuścić  Francję.  Oburzony  Voltaire  pisał
artykuły potępiające ten skandaliczny wyrok. Apelował także do
swoich  wpływowych  przyjaciół  o  pomoc  w  uzyskaniu
sprawiedliwego  orzeczenia.  Nowy  proces  rozpoczął  się  w  roku
1765.  Czterdziestu  sędziów  jednomyślnie  uznało,  że  Calas  nie
ponosił  żadnej  winy  za  śmierć  syna.  Rodzinie  zwrócono
majątek, a król wypłacił wdowie odszkodowanie.

Dwóch nastolatków z Abbeville, we Francji, kawalerów de la Barre

i d’Etallonde, oskarżono o śpiewanie bezbożnych pieśni, kpiny z
najświętszej  Maryi  Dziewicy,  uszkodzenie  krucyfiksu  i  odmowę
zdjęcia  kapeluszy,  gdy  w  pobliżu  przechodziła  procesja.
D’Etallonde  zdołał  zbiec  przed  katolicką  sprawiedliwością,  ale
jego  towarzysza  skazano  na  obcięcie  języka,  prawej  ręki  i
wreszcie  -spalenie  na  stosie.  Voltaire  zabiegał  o  złagodzenie
wyroku.  Sprawa  trafiła  do  francuskiego  parlamentu  w  Paryżu,
gdzie  deputowani  ze  stanu  duchownego  twardo  żądali  śmierci
chłopca,  przestrzegając  jednocześnie  przez  nieobliczalnymi
skutkami  szerzenia  się  plagi  religijnego  zwątpienia.  Parlament
przychylił się do ich żądań, łagodząc jednak sposób wykonania
kary  śmierci.  Chłopca  skazano  jedynie  na  ścięcie.  Przed
egzekucją,  która  miała  miejsce  1  lipca  1766  roku,  młodzieńca
poddano rutynowym torturom, mającym na celu nakłonienie go
do złożenia bardziej wyczerpujących zeznań. Jego ciało spalono
wraz z egzemplarzem Słownika filozoficznego. Voltaire  pomógł
drugiemu  z  oskarżonych  wstąpić  do  armii  pruskiej  i  czynił
starania o jego rehabilitację przed sądem.

Jean  Pierre  Espinas  spędził  dwadzieścia  trzy  lata  w  niewoli  jako

wioślarz  na  karnym  galeonie.  Ta  surowa  kara  spotkała  go  za

background image

udzielenie  na  jedną  noc  gościny  protestanckiemu  pastorowi.
Voltaire po latach starań zdołał uzyskać jego zwolnienie.

Claude  Chaumont  otrzymał  ten  sam  wyrok  za  udział  w

protestanckim nabożeństwie. Voltaire przywrócił mu wolność.

Dzięki  zaangażowaniu  Voltaire’a,  los  tych  i  wielu  innych  ofiar

religijnych  prześladowań  stał  się  przedmiotem  uwagi  światłych
ludzi  w  całej  Europie.  Ten  czołowy  myśliciel  oświecenia
występował  także  przeciwko  krzywdom,  które  nie  miały
bezpośredniego  związku  z  religią.  W  wyniku  jego  krytyki  Francja
zrezygnowała ze stosowania tortur i okaleczenia skazańców. Jego
działalność  pokazała  wielu  bratnim  duszom  na  całym  świecie,  w
jaki sposób należy walczyć o prawa człowieka.

Idee  oświecenia  trafiły  na  podatny  grunt  w  nowej  demokracji,

która  w  tym  okresie  rodziła  się  w  Ameryce.  Jeden  z  jej  ojców,
Thomas  Jefferson,  wybitny  prawnik  i  uczony,  posiadał  rozległą
wiedzę  na  temat  mordów  i  innych  okrucieństw  religijnych  w
Starym  Świecie  i  zaprojektował  mechanizmy  zabezpieczające
przed  ich  wystąpieniem  w  Stanach  Zjednoczonych.  W  nowej
demokracji państwo i kościół miały być od siebie oddzielone, tak
by  kościół  nie  mógł  się  wtrącać  do  spraw  państwa  i  vice  versa.
Jefferson był dumny ze swojej ustawy o wolności religijnej, którą
przygotował  dla  stanu  Wirginia  -  jej  pierwsze  słowa  kazał  wyryć
na swoim nagrobku:

Nikt  nie  może  być  zmuszony  do  uczestnictwa  lub  poparcia  dla

żadnej religii, miejsca kultu lub głoszącego ją duchowieństwa.

Inny  wybitny  pisarz  polityczny  i  działacz  okresu  oświecenia,

Thomas Paine, w swoich późnych latach, podczas pobytu w Anglii
i Francji, również wydał wojnę prześladowaniom na tle religijnym.
W  swoim  Wieku  Rozumu  potępił  chrześcijaństwo  jako  system
przesądów,  który  rodzi  fanatyzm  i  despotyzm.  Gdy  jego  książkę
zaczęto  sprzedawać  w  Anglii,  kilku  księgarzy  oskarżono  o
bluźnierstwo i uwięziono.

Z  upływem  lat,  krok  po  kroku,  działalność  i  poglądy  głoszone

background image

przez  ludzi  oświecenia  zaczęły  przynosić  owoce.  Wiara  religijna
stała się zbyt płytka, by mogła utrzymać się społeczna akceptacja
dla  tortur  lub  kary  śmierci  przez  spalenie  na  stosie  wymierzanej
tylko  ze  względu  na  różnice  religijne.  Nadszedł  kres  morderstw
religijnych w Zachodniej Europie.

Jednak  w  niektórych  innych  częściach  świata  mordy  i  inne

okrucieństwa na tle religijnym trwają po dziś dzień.

 

background image

Powstanie Sipajów[23]

 

Złowieszcza  potęga  przesądów  religijnych  ujawniła  się  z  całą

mocą  w  Indiach  w  roku  1857.  W  wyniku  jednoczesnego
naruszenia  hinduskich  i  muzułmańskich  zakazów  religijnych
doszło tam do powstania, które kosztowało życie tysiące ludzi.

Brytyjska  Kompania  Wschodnich  Indii,  de  facto  sprawująca

władzę  w  kolonii  i  ciągnąca  z  niej  olbrzymie  zyski,  zakupiła  dla
swoich  najemników,  zwanych  sipajami,  nowe  karabiny.  Używano
do  nich  papierowych  nabojów,  które  należało  nagryźć  przed
załadowaniem.  Pech  chciał,  że  naboje  byty  nasycone  tłuszczem
zwierzęcym,  co  obrażało  uczucia  religijne  hindusów,  którzy  nie
godzili się na wykorzystanie tłuszczu krów, i muzułmanów, którzy
obawiali  się,  że  użyto  tłuszczu  ze  świń  -  zwierząt  uznawanych  w
islamie za nieczyste.

Powstanie 

rozpoczęto 

się 

mieście 

Merath, 

gdy

osiemdziesięciu  pięciu  sipajów  odmówiło  używania  nowych
nabojów.  Brytyjscy  oficerowie  kazali  ich  zakuć  w  łańcuchy  i
skazali  na  dziesięć  lat  pobytu  w  obozie  pracy.  Kilka  dni  później
hinduscy  żołnierze  garnizonu  wpadli  w  szał.  Uwolnili  swoich
towarzyszy i podpalili obóz.

Grupa  sipajów  ruszyła  na  stolicę  kraju,  Delhi,  gdzie  dokonali

rzezi europejskich mieszkańców miasta. Dalej powstanie szerzyło
się  wzdłuż  doliny  Gangesu.  W  mieście  Kanpur  oblężeni  i
wygłodzeni  żołnierze  brytyjscy  poddali  się  powstańcom,  gdy
uzyskali  od  nich  gwarancje  bezpieczeństwa  dla  siebie  i  swoich
rodzin.  Jeńców  odprowadzono  do  samej  rzeki  Ganges,  gdzie
wszyscy  zostali  zamordowani.  Niektóre  kobiety  trzymano  w
niewoli  przez  kilka  dni,  po  czym  zabito  je  nożami.  W  mieście
Lucknow  niewielki  oddział  żołnierzy  brytyjskich  przy  wsparciu

background image

kilku  lojalnych  sipajów  bronił  się  przez  pięć  miesięcy,  do  czasu
gdy nadciągnęły posiłki.

Szczęśliwie  dla  Brytyjczyków,  sikhowie  z  Pendżabu,  którzy  w

tym  samym  stopniu  nienawidzili  muzułmanów,  co  hindusów,
pozostali  lojalni,  czym  w  znacznej  mierze  przyczynili  się  do
stłumienia  buntu.  Sposób,  w  jaki  rozprawiono  się  z  uczestnikami
buntu,  był  równie  krwawy  jak  okrucieństwa  popełnione  przez
samych sipajów.

Nikt  oczywiście  nie  twierdzi,  że  tłuszcz,  którym  smarowano

naboje, był jedyną przyczyną powstania sipajów. Wielu Hindusów
żywiło  nienawiść  do  brytyjskiego  imperium,  które  okupowało  ich
kraj. Sprzeciw budziły także brytyjskie próby ingerencji w lokalną
kulturę: zakaz praktykowania sati i dzieciobójstwa czy zezwolenie
wdowom  na  ponowne  zawarcie  małżeństwa.  Do  wzrostu  napięć
przyczyniło 

się 

nadto 

rozpowszechnienie 

chrześcijańskiej

działalności 

misyjnej. 

Tłuszcz 

zwierzęcy 

na 

nabojach

karabinowych  był  tylko  Iskrą,  która  wyzwoliła  wybuch  od  dawna
gromadzącej  się  nienawiści  i  zdawał  się  usprawiedliwiać
okrucieństwa popełniane na tych, którzy nie okazywali należytego
szacunku dla lokalnych bogów.

Po  tych  dramatycznych  wydarzeniach  parlament  brytyjski

rozwiązał  Kompanię  Wschodnich  Indii  i  ustanowił  bezpośredni
nadzór królewskiego rządu nad kolonią.

 

background image

Bahaici

 

Bahaizm  to  najmłodsza  ze  światowych  religii  -  powstała

zaledwie  półtora  wieku  temu.  Jej  wyznawcy  od  pierwszych  dni
cierpieli  najokrutniejsze  prześladowania  z  rąk  muzułmanów.
Bahaizm wywodzi się z nurtu w islamie szyickim, określanego jako
„szyizm  dwunastu  imamów”,  który  -  jak  sama  nazwa  wskazuje  -
uznaje  dwunastego,  tzw.  „ukrytego”  imama,  Muhammada  al-
Mahdiego,  który  uważany  jest  za  axis  mundi  -  niewidocznego
władcę  wszechświata.  Przed  końcem  czasu  dwunasty  imam  ma
powrócić  na  ziemię,  przynosząc  równość  i  sprawiedliwość  i
wypełniając świat pokojem.

W  roku  1844  pewien  świątobliwy  człowiek  imieniem  Ali

Mohammad  przyjął  imię  Bab,  co  w  języku  perskim  oznacza
„bramę”. Przez tę „bramę” dwunasty imam miał kontaktować się
z  ludźmi.  Mohammad  zgromadził  wokół  siebie  zwolenników,
których  nazywano  babistami.  Była  wśród  nich  między  innymi
młoda  poetka,  która  domagała  się  uwolnienia  muzułmańskich
kobiet z poddaństwa.

Duchowieństwo  i  islamski  rząd  Persji  dążyły  do  likwidacji

nowego ruchu religijnego. Nastąpiły prześladowania. Bab trafił na
wiele  lat  do  więzienia,  a  w  końcu,  w  roku  1850,  został
rozstrzelany.  Jego  zwolennicy  gwałtownie  zaprotestowali,  a  rząd
nasilił  wobec  nich  represje.  W  roku  1852  dwóch  babistów
próbowało  zabić  szacha,  co  wywołało  krwawy  odwet.  Sity
rządowe  dokonały  masakry  ok.  20  tysięcy  babistów,  zabijając
między  innymi  feministyczną  poetkę.  Ulice  Teheranu  spłynęły
krwią.  Ocaleni  z  pogromu  przywódcy  babistów  i  ich  rodziny
zmuszeni byli do opuszczenia Persji. Trafili najpierw do Bagdadu,
potem do Konstantynopola, a następnie do Adrianopola w Turcji.

background image

Jeden  z  przywódców  tego  ruchu  religijnego  imieniem  Bahaullah
ogłosił  powstanie  nowej  religii  i  nadał  sobie  tytuł  świętego
posłańca.  Jeden  z  jego  kuzynów  ubiegał  się  o  ten  samym
zaszczyt,  w  wyniku  czego  w  grupie  nastąpił  rozłam.  Władze
tureckie  umieściły  zwolenników  Bahaullaha  w  więzieniu  w  Akrze.
Druga grupa, której przewodził kuzyn Bahaullaha, została zesłana
na Cypr.

Z  miejsca  uwięzienia  Bahaullah  pisał  liczne  listy  do  rosnącego

grona  wyznawców  bahaizmu.  Potępiał  w  nich  między  innymi
stosowanie  przemocy.  Gdy  twórca  nowej  religii  zmarł  w  roku
1892,  jego  dwaj  synowie  podjęli  spór  o  duchową  sukcesję.
Przywódcy  bahaitów  zostali  zwolnieni  po  pięćdziesięciu  latach
pobytu  w  więzieniu,  w  roku  1908,  dzięki  tzw.  Rewolucji
Młodoturków.

W  tym  samym  czasie  bahaici  perscy  na  wolności  cierpieli

bardziej  niż  ich  uwięzieni  przywódcy.  Szyiccy  mułłowie  oskarżali
ich  o  herezję  i  czary.  Od  czasu  do  czasu  byli  także  nękani  przez
grupy  agresywnych  fundamentalistów  islamskich.  W  roku  1896
oskarżono  ich  o  zamordowanie  szacha,  choć  w  rzeczywistości
padł  on  ofiarą  zamachu  z  rąk  terrorystów  islamskich.  Odtąd
bahaitów  skazywano  na  śmierć  za  prozelityzm.  W  roku  1987  w
Egipcie czterdziestu ośmiu zwolenników nauki Bahaullaha skazano
na karę więzienia za praktykowanie ich religii.

Do  kolejnej  masakry  bahaitów  doszło  w  Iranie  w  latach

osiemdziesiątych, 

po 

przejęciu 

władzy 

przez

fundamentalistycznych  szyitów.  Bahaicka  „herezja”  została
wówczas  wyjęta  spod  prawa.  Werdykt  ogłoszony  przez
naczelnego sędziego religijnego Iranu brzmiał:

Naród  Iranu  postanowi!  powołać  rząd  Boga  na  ziemi.  Dlatego

nie  możemy  tolerować  zdeprawowanych  bahaitów,  którzy  są
uczniami  szatana  i  narzędziem  w  ręku  supermocarstw…  Wszyscy
bahaici muszą odrzucić i potępić swoje heretyckie wyznanie.

W następnych latach członkowie tej liczącej sobie około trzystu

tysięcy  osób  grupy  wyznaniowej  byli  mordowani,  torturowani,
zamykani  w  więzieniach  i  zmuszani  do  porzucenia  swojej  wiary.

background image

Wielu padło ofiarą linczu. Wyrzucano ich z pracy, szkół i z domów
rodzinnych.  Odbierano  im  renty.  Około  dwustu  bahaitów,  w  tym
kobiety i dzieci, którzy odmówili nawrócenia się na islam, zostało
straconych.  Mordowano  nawet  uczennice  szkół  średnich.  W
niektórych przypadkach rodzinom skazańców oddawano ich ciała,
jednak  pod  warunkiem  pokrycia  kosztów  egzekucji.  W  wyniku
masowych  prześladowań  Iran  opuściło  około  czterdziestu  tysięcy
osób.

W  roku  1985  ponad  stu  członków  Kongresu  Stanów

Zjednoczonych  podpisało  rezolucję  potępiającą  władze  Iranu  za
bezwzględne  represje  i  akty  okrucieństwa  wobec  bahaitów.  Szef
wydziału  praw  człowieka  Departamentu  Stanu  określił  religijny
fanatyzm  w  Iranie  jako  powrót  do  myślenia  w  kategoriach
średniowiecznego despotyzmu.

 

background image

Pogromy w Rosji

 

Stulecie  po  stuleciu,  kraj  po  kraju,  Żydzi  byli  mordowani  i

prześladowani  przez  chrześcijan  w  całej  Europie.  W  wieku  XIX
przyszła kolej na Rosję.

Rosyjscy carowie zagrożeni wzrostem nastrojów rewolucyjnych

wśród  robotników  i  chłopów  próbowali  odwrócić  uwagę  ludu  od
prawdziwych  przyczyn  niezadowolenia,  pomagając  grupom
prawosławnych  antysemitów  rozbudzić  nienawiść  do  Żydów.
Miały  miejsce  trzy  fale  pogromów:  w  latach  dziewięćdziesiątych
XIX  wieku,  w  pierwszych  latach  nowego  stulecia  i  podczas
rewolucji bolszewickiej.

Do pierwszego pogromu doszło w roku 1881 po zamordowaniu

liberalnego  cara  Aleksandra  II  Romanowa  przez  członków
Narodnoj  Woli.  Wśród  sześciu  nihilistów  skazanych  na  śmierć  za
udział w zamachu znalazła się pewna młoda Żydówka, co ułatwiło
wzbudzenie  antysemickich  nastrojów.  Ogarnięty  żądzą  zemsty
motłoch  wdzierał  się  do  osiedli  żydowskich,  łupiąc  i  bijąc
mieszkańców  -  przypadki  morderstw  były  jednak  rzadkością.
Przyjęto  surowe  prawo  antyżydowskie.  Z  Moskwy  wygnano
wówczas  35  tysięcy  Żydów.  W  roku  1903,  w  przededniu
pierwszego  wybuchu  rewolucyjnego  w  Rosji,  rząd  tego  kraju,
blisko  związany  z  hierarchią  kościoła  prawosławnego,  umocnił
antysemickie  nastroje,  przypisując  wzrost  napięcia  w  kraju
„żydowskim  machinacjom”.  Wiece  i  marsze  protestacyjne
określano  mianem  „żydowskich  demonstracji”,  co  miało  na  celu
odwiedzenie  prawosławnej  ludności  od  zamiaru  przyłączenia  się
do  rozruchów.  Rozpoczęty  się  napady  na  żydowskie  dzielnice  -
tym  razem  jednak  ich  sprawcy  nie  ograniczali  się  do  bicia  i
kradzieży.  Trzystu  Żydów  zabito  w  Odessie,  stu  dwudziestu  w

background image

Jekaterinosławiu,  wielu  innych  w  setkach  innych  wiosek  i
miasteczek.  W  późniejszych  latach  stwierdzono,  że  ulotki
wzywające  do  udziału  w  pogromach  były  drukowane  na
maszynach należących do tajnej policji carskiej.

Podczas  rewolucji  bolszewickiej  pogromy  stały  się  tak  liczne  i

tak  krwawe,  że  bez  żadnej  przesady  można  je  określić  jako
ludobójstwo.  Kilku  masakr  dopuściła  się  Armia  Czerwona  pod
hasłem  „bij  Żydów  i  burżujów”,  jednak  większość  była  dziełem
antykomunistycznych  „białych”  i  wojsk  ukraińskich,  które
wymordowały  tysiące  Żydów  we  wsiach  i  w  miasteczkach
znajdujących się na drodze ich przemarszu. Ogółem zaatakowano
pięćset  trzydzieści  miast  i  osiedli  żydowskich  i  wymordowano
około 60 tysięcy ich mieszkańców.

Na  pierwszy  rzut  oka  antyżydowskie  pogromy  nie  miały

charakteru  religijnego.  Czy  jednak  byłyby  możliwe,  gdyby  nie
wyznaniowe  podziały  w  społeczeństwie  rosyjskim?  Religią
zdecydowanej  większości  Rosjan  było  prawosławie.  Żydzi
traktowani  byli  nieufnie,  jako  obcy  -  w  sensie  religijnym  i
kulturowym.  Czyniło  ich  to  naturalnym  celem  ataków  ze  strony
sfrustrowanej większości.

 

background image

Armenia

 

Przyczyny 

konfliktów 

między 

jednostkami 

całymi

społecznościami  są  na  ogół  bardzo  złożone.  Większość  wojen,
domowych  i  międzynarodowych,  wynika  z  napięć  na  tle
religijnym, 

politycznym, 

narodowościowym, 

rasowym 

lub

etnicznym.  Nie  inaczej  było  z  jedną  z  największych  tragedii  w
historii  ludzkości,  do  której  doszło  podczas  pierwszej  wojny
światowej  w  Armenii.  W  wyniku  konfliktu  między  dwiema
dominującymi w tym regionie religiami życie straciło około miliona
chrześcijan i muzułmanów.

Armenia,  niewielki  kraj  położony  na  Zakaukaziu,  była  i  jest  po

dziś  dzień  chrześcijańską  enklawą  w  świecie  islamu.  Kraj  od  XIV
wieku  wchodził  w  skład  zdominowanego  przez  islam  imperium
otomańskiego,  stąd  obecność  na  jego  obszarze  mniejszości
muzułmańskiej.  Spory  i  konflikty  między  głównymi  grupami
wyznaniowymi  nie  były  rzadkością.  Często  wtrącała  się  w  nie
Rosja,  udzielając  pomocy  stronie  chrześcijańskiej.  Jedna  z
rosyjskich  interwencji  doprowadziła  w  roku  1854  do  wybuchu
wojny  krymskiej.  Car  Mikołaj  I  ogłosił  wówczas,  że  Rosja  będzie
obrońcą  chrześcijan  i  miejsc  świętych  na  obszarze  imperium
otomańskiego, 

na 

co 

sułtan 

turecki 

odpowiedział

wypowiedzeniem wojny.

W drugiej połowie XIX wieku nasiliła się działalność misjonarzy

protestanckich  w  Armenii.  Wkrótce  okazało  się,  że  przynosi  ona
znakomite rezultaty. Rosła liczba nawróceń na protestantyzm, co
stało  się  źródłem  napięć  z  zakorzenionymi  w  tym  regionie
kościołami: prawosławnym i katolickim. Jednym ze skutków tego
ożywienia  religijnego  było  powstanie  masowego  ruchu  na  rzecz
stworzenia  niepodległej,  chrześcijańskiej  Armenii.  W  latach

background image

dziewięćdziesiątych  XIX  wieku  doszło  na  tym  tle  do  rozruchów,
które wkrótce zamieniły się w masakry; te zaś przekształciły się w
konflikt  zbrojny.  Jak  się  szacuje,  w  ostatniej  dekadzie  XIX  w.  w
wojnie o niepodległość zginęło około 200 tysięcy Ormian, a dalsze
20 tysięcy - w roku 1909.

Jeszcze  więcej  ofiar  przyniosły  rzezie  z  roku  1915,  gdy  Turcja

przystąpiła  do  pierwszej  wojny  światowej  po  stronie  Niemiec.
Ormiańscy chrześcijanie, przy wsparciu Rosji, wystąpili wówczas

przeciwko  Turcji,  masakrując  muzułmańską  ludność  kraju.  Na
przykład  w  mieście  Wan  w  dzisiejszej  wschodniej  Turcji
zamordowano  30  tysięcy  muzułmanów  i  spalono  islamską
dzielnicę.  Rząd  turecki  skierował  przeciw  Ormianom  regularne
wojska,  które  zmusiły  ludność  wielu  miast  i  wsi  do  opuszczenia
rodzinnych stron. Konflikt przyniósł tragiczne żniwo. Życie straciło
wówczas dziesiątki tysięcy ludzi. Po zakończeniu pierwszej wojny
światowej 

wzajemne 

mordy 

między 

chrześcijanami 

i

muzułmanami  trwały  dalej,  aż  do  roku  1920,  gdy  w  Armenii
proklamowano republikę sowiecką.

Od tamtych czasów uchodźcy ormiańscy w wielu krajach świata

protestowali  przeciwko  eksterminacji  swego  narodu  przez
Turków.  Po  dziś  dzień  ormiańscy  terroryści  dokonują  zamachów
na przedstawicieli władz tureckich.

Część  historyków  twierdzi  jednak,  że  w  wojnie  w  Armenii

zginęło  więcej  muzułmanów  niż  chrześcijan.  Doktor  Justin
McCarthy  z  uniwersytetu  z  Louisville  szacuje  na  przykład,  że  w
latach  1915-1920  w  Armenii  zginęło  około  600  tysięcy  Ormian  i
2,5 

miliona 

muzułmanów. 

roku 

1985, 

gdy 

Izba

Reprezentantów  Kongresu  Stanów  Zjednoczonych  przyjęła
rezolucję  potępiającą  zagładę  Ormian,  Doktor  McCarthy  i
sześćdziesięciu  ośmiu  innych  uczonych  wykupiło  w  New  York
Timesie ogłoszenie, w którym upomnieli członków kongresu:

…Co zaś do zarzutu ludobójstwa, trzeba podkreślić, że właściwa

ocena  tych  tragicznych  wydarzeń  musi  uwzględniać  cierpienia

background image

ludności  muzułmańskiej.  Dowody  wskazują,  że  w  Armenii
mieliśmy  wówczas  do  czynienia  z  rodzajem  wojny  domowej
toczonej  pomiędzy  dwiema  społecznościami:  ludnością  cywilną
wyznania  muzułmańskiego  i  chrześcijańskiego,  podobnie  jak  to
niedawno miało miejsce w Libanie. Liczba ofiar konfliktu, zarówno
po stronie chrześcijańskiej, jak i muzułmańskiej, była ogromna.

Walki  na  tle  religijnym  w  Armenii  nie  ustały  nawet  w  okresie

władzy  sowieckiej.  W  roku  1988  rozruchy  pomiędzy  ormiańskimi
chrześcijanami  i  ich  szyickimi  sąsiadami  z  Azerbejdżanu
kosztowały  życie  ponad  sto  osób  i  zmusiły  sowieckie  władze  do
wysłania  w  region  walk  oddziałów  regularnego  wojska.  Konflikt
trwał  jedenaście  miesięcy  i  zakończył  się  dopiero  po  tragicznym
trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Armenię w grudniu 1988 roku.

 

background image

Holokaust

 

Na ogół uważa się, że najbardziej monstrualna rzeź w ludzkich

dziejach  -  nazistowski  Holokaust  -  nie  miała  nic  wspólnego  z
religią.  Prawda  jednak  jest  całkiem  inna.  Religia  chrześcijańska  i
głoszące  ją  kościoły  przez  wiele  stuleci  wskazywały  na  tych,
którzy  mieli  być  przedmiotem  pogardy:  na  Żydów,  „morderców
Chrystusa”, „wrogów Pana Boga”, owo „żmijowe plemię”. W ciągu
tysiąca  lat  religijnych  mordów  i  prześladowań  -  gdy  krzyżowcy
masakrowali  niewiernych,  gdy  inkwizytorzy  ścigali  odstępców,  a
zabobonny  motłoch  szukał  pomsty  za  rzekome  ofiary  rytualnych
mordów,  bezczeszczenie  hostii  i  zatruwanie  studni  -  zawsze
obwiniano, potępiano i mordowano Żydów.

Gdy  kolejni  papieże  nakazywali  im  noszenie  oznak  hańby,  gdy

zamykano  ich  w  gettach  lub  wypędzano  z  rodzinnych  krajów,
dobrzy  chrześcijanie  otrzymywali  sygnał,  że  Żydzi  to  rasa
pariasów,  niegodnych  tego,  by  żyć  wśród  przyzwoitych  ludzi.
Misteria  pasyjne,  w  których  Żydzi  przedstawiani  byli  jako
okrutnicy  szydzący  z  Chrystusa  i  malowidła,  na  których
dokonywali ohydnych mordów rytualnych, podsycały nienawiść do
tych, których kościół nazywał „perfidnymi Żydami”.

W  konsekwencji,  gdy  Adolf  Hitler  zrozumiał,  że  dla  pozyskania

poparcia większości i przejęcia władzy potrzebny mu będzie kozioł
ofiarny, nie miał żadnych wątpliwości, kto najlepiej nadaje się do
tej roli. Po prostu sięgnął do tradycji ukształtowanej przez kościół
katolicki.  To  dzięki  niej  chrześcijańskie  społeczeństwo  w
Niemczech  i  innych  krajach  europejskich  tak  łatwo  poddało  się
hitlerowskiej 

propagandzie 

podsycającej 

nienawiść 

do

wyznawców religii mojżeszowej.

„Jest  rzeczą  oczywistą,  że  Holokaust  był  gorzkim  owocem

background image

tysiąca  lat  chrześcijańskiego  antysemityzmu”  -  stwierdził  dr
Franklin  Littell,  dziekan  wydziału  religioznawstwa  uniwersytetu
Tempie  w  Filadelfii.  Littell  wezwał  do  prowadzenia  badań,  dzięki
którym  ludzie  uczciwi  mogliby  się  dowiedzieć,  jakie  błędy
popełniło chrześcijaństwo i jakie były ich przyczyny.

Redaktor  naczelny  New  York  Timesa,  A.M.  Rosenthal  zapytał

retorycznie,  jak  to  możliwe,  że  współcześni  wykształceni  ludzie
mogli dopuścić do Holokaustu. „W imię Boga” - odpowiedział sam
sobie.  „Holokaust  nie  byłby  możliwy,  gdyby  imienia  Boga  nie
używano  przez  stulecia  do  krzewienia  nienawiści  do  obcych  -  do
Żydów.

Podobną  myśl  wyraził  Clark  Williamson  z  Chrześcijańskiego

Seminarium  Teologicznego  w  Indianopolis:  Długie  wieki
nienawiści  chrześcijan  do  Żydów  stworzyły  klimat,  w  którym
Holokaust  byt  w  ogóle  możliwy.  Hitlerowskie  ludobójstwo,  mimo
pewnej  specyfiki,  było  po  prostu  uwieńczeniem  wielowiekowej
chrześcijańskiej tradycji prześladowań Żydów. Holokaust pokazał,
jak demoniczne i potężne siły drzemią w tej nienawiści.

Chrześcijański  antysemityzm  przysłużył  się  nazistom  na  kilka

sposobów: po pierwsze spowodował, że to Żydów wybrano do roli
kozłów  ofiarnych;  po  drugie  pozwolił  nazistom  realizować  swój
plan  eksterminacji  praktycznie  bez  sprzeciwu  ze  strony
społeczeństwa,  a  po  trzecie  dawał  chrześcijanom  pretekst  do
usprawiedliwiania współpracy z nazistami.

Teolog Richard Rubenstein zauważył, że: Faszyści nie wymyślili

nowego chłopca do bicia. Nie wymyślili nic nowego. Byli po prostu
kontynuatorami  liczącej  blisko  2  tysiące  lat  tradycji.  Przyczyn
powstania  obozów  śmierci  należy  szukać  w  mitologicznej
strukturze chrześcijaństwa. Mity na temat demonicznej roli Żydów
istniały w chrześcijaństwie od samych jego narodzin.

Tę  samą  myśl  wyraził  jezuicki  teolog,  były  ksiądz,  Peter  de

Rosa:  Haniebna  nauka  katolicka  przygotowała  grunt  pod
hitleryzm  i  tak  zwane  ostateczne  rozwiązanie.  Kościół  katolicki  w
ciągu  wielu  stuleci  swego  istnienia  opublikował  ponad  sto
antysemickich  dokumentów.  W  ani  jednym  dekrecie  synodalnym

background image

lub soborowym, w ani jednej encyklice lub bulli papieskiej, w ani
jednym liście pasterskim nie znalazła się wzmianka sugerująca, iż
ewangeliczne  przykazanie  „kochaj  bliźniego  swego  jak  siebie
samego” odnosi się także do Żydów.

W  swojej  książce  Vicars  of  Christ  ów  były  jezuita  napisał:

Żydów przepędzano z jednego kraju do drugiego. Jeden z papieży
dał  im  miesiąc  czasu  na  opuszczenie  domów  rodzinnych,
wskazując  jednocześnie  dwa  konkretne  miejsca,  gdzie  wolno  im
się  było  osiedlić.  Podczas  wypraw  krzyżowych  tysiące  Żydów
zamordowano z miłości do Chrystusa. Żyda, który w Wielki Piątek
wystawił  nos  poza  drzwi  własnego  domu,  można  było  uznać  za
samobójcę,  choć  główny  bohater  Ewangelii,  ten  który  zginął  na
krzyżu,  również  miał  żydowski  nos.  Nie  podobna  zaprzeczyć,  że
istnieje bliski związek między papieskim nauczaniem, pogromami,
komorami  gazowymi  i  krematoriami  w  nazistowskich  obozach
śmierci.

Badacze  Paul  Grosser  i  Edwin  Halperin  stwierdzili:  Nawet  jeśli

hitlerowskie prześladowania żydów nie były chrześcijańskie w tym
samym  stopniu,  co  pogromy  i  masakry  z  przeszłości,  to  z
pewnością  istnieje  między  nimi  bliska  więź  historyczna.  …Do
naszych  czasów,  gdy  religijne  motywy  działania  stały  się  zbyt
słabe,  by  móc  usprawiedliwić  prześladowania  i  pogromy,
antysemickie przesądy tak głęboko zakorzeniły się w świadomości
społecznej,  że  zaczęty  żyć  własnym  życiem.  W  konsekwencji
Żydzi stali się główną ofiarą ludzkiej skłonności do szykanowania
bliźnich i obrzucania ich oszczerstwami”.

Historyk  Dagobert  Runes  (którego  matkę  zamordowali  naziści)

obwinia  chrześcijaństwo  za  Holokaust  z  gniewem  typowym  dla
proroków  Starego  Testamentu:  Wszystko  to,  co  Hitler  uczynił
Żydom, 

te 

wszystkie 

przerażające, 

niewypowiedziane

okrucieństwa,  kościoły  chrześcijańskie  uczyniły  po  tysiąckroć
swoim  ofiarom  w  przeszłości.  Zamykanie  Żydów  w  gettach’

[24]

,

obowiązkowe 

naszywanie 

gwiazdy 

Dawida

[25]

palenie

żydowskich  książek,  a  w  końcu  także  palenie  ludzi  -  tego
wszystkiego  Hitler  nauczy!  się  od  kościoła  katolickiego,  z  tym

background image

tylko,  że  kościół  nakazywał  palenie  żydowskich  kobiet  i  dzieci
żywcem, podczas gdy Hitler zapewniał im szybszą śmierć, dusząc
ich najpierw gazem. 
Ludzie  kościoła,  księża  czy  biskupi,  nie  mówią  nam,  kogo  mamy
zabić;  mówią  nam  tylko,  kogo  mamy  nienawidzić.  Już
chrześcijańskie dzieci dowiadują się, że to Żydzi zamordowali syna
Bożego i że to Bóg-ojciec ukarał ich, oddając ich święte miasto na
pastwę  płomieni  i  nakazując  im  żyć  w  rozproszeniu,  bez  własnej
ojczyzny. Bóg przeklął żydowskie plemię po wsze czasy. 
Niektórzy  chcą  wierzyć,  że  te  barbarzyństwa  miały  miejsce  tylko
w  tzw.  ciemnych  wiekach,  jakby  to  cokolwiek  wyjaśniało.  To
nieprawda.  Gdy  George  Washington  był  prezydentem  Stanów
Zjednoczonych, w sąsiednim Meksyku Żydów palono na rożnach.
Antysemityzm  istnieje  wszędzie  tam,  gdzie  stoją  chrześcijańskie
kościoły.

 

background image

Indie

 

W języku hindi - od roku 1950 ogólnopaństwowym języku Indii

-  istnieje  słowo  dharmiklarai  oznaczające  „przemoc  na  tle
religijnym”.  Podobne  słowa  występują  także  w  innych  językach
subkontynentu

[26]

.  To  nie  przypadek  -  język,  jakim  mówimy,

jest rodzajem sita, w którym osadza się doświadczenie pokoleń, a
Indie  były  i  są  po  dziś  dzień  krajem  przeklętym,  w  którym  od
stuleci  panuje  nienawiść  pomiędzy  hinduistami,  muzułmanami  i
sikhami.

W  epoce  kolonialnej  niechęć  do  brytyjskiego  okupanta  i

wprowadzanych przezeń zakazów uprawiania okrutnych praktyk i
zwyczajów  religijnych  sprawiła,  że  wzajemna  wrogość  między
przedstawicielami lokalnych wyznań przejściowo osłabła. Za ironię
losu  trzeba  przy  tym  uznać  takt,  iż  jeden  z  największych
pacyfistów  w  dziejach,  Mahatma  Gandhi,  przyczyniając  się  do
wyzwolenia  Indii  z  rąk  brytyjskich  kolonistów,  doprowadził  do
wzrostu  napięć  religijnych  i  fali  morderstw  na  tym  tle.  W  latach
trzydziestych,  gdy  Gandhi  uzyskał  pewne  koncesje  od  władz
kolonialnych, muzułmanie uznali, że porozumienie z Brytyjczykami
jest  dla  nich  niekorzystne  i  zażądali  daleko  idących  przywilejów.
Wybuchł  spór,  a  następnie  zamieszki,  w  których  zginęło  wielu
wyznawców obu religii.

Po  drugiej  wojnie  światowej,  gdy  Brytyjczycy  szykowali  się  do

opuszczenia  Indii,  wybuchły  kolejne  konflikty,  tym  razem  na  tle
udziału  hindusów  i  muzułmanów  w  przyszłym  rządzie  nowego
państwa.  Rozruchy  przyjęły  masową  skalę,  a  kraj  znalazł  się  na
progu  anarchii.  Dla  wszystkich  stało  się  jasne,  że  po  odejściu
Anglików  Indie  pogrążą  się  w  krwawej  wojnie  domowej.  Żeby
uniknąć  rzezi,  w  roku  1947  utworzono  dwa  państwa:  Indie  dla

background image

hindusów i Pakistan dla muzułmanów. Już wkrótce okazało się, że
podział kraju nie zapobiegł katastrofie.

Hindusi  zamieszkujący  tereny,  które  przypadły  Pakistanowi,

rozpoczęli  masowy  exodus  do  Indii,  a  muzułmanie  w  Indiach
ruszyli  na  emigrację  do  Pakistanu.  Tylko  we  wrześniu  1947  roku
granicę  pomiędzy  tymi  krajami  przekroczyło  ponad  4  miliony
emigrantów.  Nienawiść  między  członkami  obu  wędrujących  w
przeciwnych  kierunkach  grup  religijnych  doprowadziła  do  wielu
konfliktów i masakr. Dharmiklarai (przemoc religijna) wybuchła w
wielu  miastach,  niosąc  śmierć  i  zniszczenie.  W  prowincjach
Kaszmir  i  Gudźarat  wybuchł  konflikt  zbrojny.  Jak  się  szacuje,
podziału  kraju  spowodował  śmierć  około  miliona  ludzi.  Życie
stracił  także  Gandhi  zamordowany  przez  hinduskiego  fanatyka,
którego zdaniem Mahatma okazał się zbyt pro-muzułmański.

Od  tamtych  czasów  Indie  nawiedzają  kolejne  fale  masakr  i

prześladowań  na  tle  religijnym.  Drobne  zatargi  powodują
wybuchy  nienawiści  i  żądzy  mordu.  W  roku  1980  dwieście  osób
zabito w mieście Muradabad w stanie Uttar Pradeś, tylko dlatego,
że  wałęsająca  się  po  okolicy  świnia  wkroczyła  na  teren,  który
miejscowi  muzułmanie  uważali  za  święty.  Wyznawcy  Allaha
oskarżyli hindusów o celowe zwabienie „nieczystego zwierzęcia” w
to miejsce i wszczęli zamieszki.

W roku 1983 w północno-wschodniej części prowincji Assam, w

walkach  między  hindusami  i  muzułmanami  zginęło  ponad  2
tysiące osób.

W  roku  1984  w  pobliżu  Bombaju  jeden  z  hinduskich

przywódców  wygłosił  anty-islamskie  przemówienie.  W  odwecie
muzułmanie zawiesili parę brudnych sandałów na jego portrecie,
co hindusi uznali za obrazę ich uczuć religijnych. Wkrótce na ulice
miasta  wyległy  tłumy  wzburzonych  muzułmanów  i  hindusów,
uzbrojonych w noże, karabiny, dzidy i bomby zapalające. Walki i
podpalenia  trwały  tydzień,  a  ich  żniwo  to  dwustu  szesnastu
zabitych,  siedmiuset  pięćdziesięciu  sześciu  rannych,  13  tysięcy
bezdomnych i ponad 4 tysiące aresztowanych.

W  roku  1989  członków  muzułmańskiej  procesji  wędrujących

przez  miasto  Indaur  w  środkowych  Indiach,  w  stanie  Madhja

background image

Pradeś,  przestraszył  odgłos  pobliskiej  eksplozji.  Zagniewani
muzułmanie  zaatakowali  mieszkających  w  okolicy  hindusów,
wszczynając  zażartą  bitwę  przy  użyciu  broni  palnej,  kamieni  i
pałek.  Podpalano  sklepy  i  samochody.  Zginęło  co  najmniej  15
osób,  a  obrażenia  odniosło  dalszych  siedemdziesiąt  pięć.  W  tym
samym  roku  w  mieście  Ajodhja  w  północnych  Indiach,  w  stanie
Uttar Pradeś, doszło do walk i

wzajemnych mordów na tle sporu o prawo do działki budowlanej.
Hindusi  chcieli  zbudować  świątynię  w  miejscu,  w  którym  według
mitu  miał  się  urodzić  Rama,  legendarny  król  Ajodhji  uważany  za
wcielenie  boga  Wisznu.  Jednak  w  upatrzonym  miejscu  stał  już
meczet,  a  muzułmanie  odmówili  jego  usunięcia.  Doszło  do
wzajemnych  morderstw  i  innych  okrucieństw.  Włóczące  się  po
okolicy bandy hindusów podpalały muzułmańskie domy.

latach 

osiemdziesiątych 

najwięcej 

ofiar 

przyniosły

podejmowane  przez  sikhów  starania  na  rzecz  utworzenia  na
terytorium  Pendżabu  niepodległego,  teokratycznego  państwa  -
Khalistanu,  „kraju  czystych”.  Idea  znalazła  wielu  zwolenników,
którzy 

kierowali 

się 

nauczaniem 

fundamentalistycznego

kaznodziei,  Jarnaila  Bhindranwale,  który  głosił,  że  religijnym
obowiązkiem  każdego  sikha  jest  wysłanie  do  piekła  wszystkich
przeciwników  sikhizmu.  Sikhowie  podjęli  kampanię  terroru,
mordując setki bezbronnych hindusów, w tym kobiet i dzieci.

W  roku  1984  grupa  sikhijskich  ekstremistów  zabarykadowała

się  w  Złotej  Świątyni  w  Amritsarze,  podczas  gdy  inni  popełniali
kolejne  zamachy  terrorystyczne  w  okolicy.  Ówczesna  premier
Indira  Gandhi  wysłała  do  miasta  wojsko,  które  miało  opróżnić
świątynię. W walkach zginęło ponad tysiąc osób po obu stronach
konfliktu.  W  odwecie  dwóch  sikhijskich  żołnierzy  ze  straży
przybocznej  pani  premier  dokonało  na  nią  zamachu.  Indirę
Gandhi  zamordowano  pięćdziesięcioma  strzałami  z  broni  palnej.
Jej  śmierć  wywołała  wybuch  nienawiści  wśród  hinduskiej
większości.  Doszło  do  masowych  pogromów,  w  których  w  ciągu

background image

trzech 

kolejnych 

dni 

zamordowano 

tysięcy 

sikhów.

Rozwścieczona  tłuszcza  wywlekała  znienawidzonych  innowierców
z ich mieszkań, ze sklepów, autobusów i pociągów, katowała ich i
zabijała.  Niektórych  oblewano  naftą  i  podpalano.  Sikhijskich
chłopców kastrowano.

Rzezie nie zakończyły sikhijskiego terroru. Fundamentaliści tego

wyznania  nadal  podkładają  bomby  w  samolotach  Air  India  i
mordują  bezbronnych  hindusów.  W  okresie  pierwszych  pięciu
miesięcy 1988 roku ekstremiści zabili 1168 hindusów, organizując
zasadzki  podczas  świąt  lub  obrzędów  weselnych.  Terroryści
sikhijscy  ponownie  zajęli  Złotą  Świątynię  i  zabili  co  najmniej
trzystu  umiarkowanych  współwyznawców,  którzy  sprzeciwiali  się
mordom jako strategii realizacji marzenia o „kraju czystych”.

 

background image

Sudan

 

Sudan,  ten  największy  kraj  afrykański,  po  odejściu  angielskich

władz  kolonialnych  pogrążył  się  w  morzu  krwi  przelanej  w
kolejnych wojnach i masakrach na tle religijnym.

Od lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, gdy samozwańczy mahdi

-  „wiedziony  przez  Boga”  wezwał  do  świętej  wojny  przeciwko
innowiercom, faktyczna władza w Sudanie przeszła w ręce władz
brytyjskich,  które  skutecznie  zapewniały  pokój  na  terenie  całego
kondominium  egipsko-brytyjskiego.  Po  odejściu  Brytyjczyków  i
proklamowaniu  niepodległości  kraju  w  roku  1956  na  nowo
ujawniły  się  zastarzałe  konflikty  pomiędzy  muzułmańskimi
Arabami z północy i chrześcijanami oraz animistami z południa.

Mieszkańcy  południowej  części  kraju  obawiali  się,  że

zamieszkująca  północ  większość  narzuci  im  islamskie  prawo  i
system 

polityczny. 

Do 

pierwszych 

wystąpień 

przeciwko

muzułmanom doszło w roku 1955, jeszcze przed wycofaniem się
wojsk brytyjskich. Z czasem incydenty przekształciły się w „świętą
wojnę”,  która  trwała  przez  siedemnaście  lat,  doprowadzając  do
śmierci  około  500  tysięcy  osób  wśród  ludności  cywilnej  i
pozostawiając  następne  750  tysięcy  bez  dachu  nad  głową.
Zawieszenie broni nastąpiło dopiero w roku 1972.

Nie  minęło  nawet  dziesięć  lat,  gdy  wojna  wybuchła  od  nowa.

Jej  główną  przyczyną  było  wprowadzenie  przez  prezydenta
Dżaafara 

Muhammada 

an-Nimajriego 

surowego 

prawa

koranicznego, na mocy którego złodziejom ucinano stopy i dłonie,
kochanków  bez  ślubu  kamienowano,  a  sprawców  nawet
najdrobniejszych wykroczeń poddawano chłoście.

W  okresie  następnych  osiemnastu  miesięcy  czterystu  złodziei

zostało  pozbawionych  dłoni  i  stóp.  Okaleczeni  ludzie  żebrali  na

background image

ulicach  miast.  Wybuchły  międzynarodowe  protesty.  Amerykański
Departament  Stanu  wydał  oświadczenie  stwierdzające,  że
narzucenie  prawa  koranicznego  ludności  chrześcijańskiej  stanowi
naruszenie  praw  człowieka  oraz  że  amputacje  powinny  być
uznane za okrutną karę zakazaną przez prawo międzynarodowe.

Protestowali 

nawet 

niektórzy 

muzułmanie. 

Mahmoud

Mohammed  Taha,  przywódca  sekty  „Braci  Republikańskich”
wezwał  do  zniesienia  szariatu.  W  roku  1985  skazano  go  za
herezję i powieszono publicznie w obecności skandującego tłumu
2  tysięcy  fanatyków.  Sekta,  której  przewodził,  została
zdelegalizowana.

Władze starały się, by egzekucje wykonywano w jak najbardziej

widowiskowy  sposób.  Zamieszczane  w  gazetach  ogłoszenia  o
zbliżających  się  „dniach  amputacji”  ściągały  do  chartumskich
więzień  tłumy  pobożnych  muzułmanów.  Publiczność  skandowała
religijne hasła, a pomocnicy katów wymachiwali z dumą odciętymi
dłońmi i stopami.

Posiadanie  napojów  alkoholowych  było  karane  publiczną

chłostą.  Karze  tej  poddano  między  innymi  pewnego  katolickiego
księdza, przy którym znaleziono butelkę mszalnego wina.

Patrole  policji  religijnej  ze  szczególną  czujnością  poszukiwały

nieślubnych 

par 

podejmujących 

współżycie 

seksualne.

Małżonkowie  nie  rozstawali  się  z  dokumentami  potwierdzającymi
zawarcie  ślubu,  bo  w  wielu  przypadkach  tylko  w  ten  sposób
można  było  uniknąć  aresztowania.  Mężczyźni  podróżujący  ze
swoimi  nastoletnimi  córkami  w  obawie  przed  oskarżeniem  o
cudzołóstwo nosili przy sobie ich świadectwa urodzenia.

Wprowadzenie 

szariatu 

wywołało 

gwałtowny 

sprzeciw

chrześcijan i animistów z południa kraju. W wyniku konfliktu życie
straciło  tysiące  zwykłych  ludzi.  Chrześcijańscy  rebelianci  często
napadali  na  wioski,  rabując  znalezioną  żywność  i  skazując
mieszkańców  na  śmierć  głodową.  Te  same  wioski  były  łupione
przez wojska rządowe, które następnie puszczały je z dymem.

W roku 1985 Nimajri stracił władzę po udanym zamachu stanu,

a  jego  miejsce  zajął  prawnuk  historycznego  mahdiego,  Sadiq  al-

background image

Mahdi.  Nowy  Mahdi  zapowiedział  zniesienie  prawa  koranicznego,
lecz  musiał  porzucić  ten  zamiar  z  powodu  ostrego  sprzeciwu
islamistów w rządzie.

Wojna  domowa  zaostrzyła  się.  W  roku  1988  Mahdi  polecił

pracownikom 

międzynarodowych 

agencji 

pomocowych

zaprzestanie  dostarczania  żywności  i  lekarstw  do  pustoszonych
przez wojnę wiosek południa. Jak się szacuje, tylko w roku 1988
w południowym Sudanie zmarło z głodu 250 tysięcy ludzi.

W roku 1989 Mahdiego obalono i wtrącono do więzienia razem

z  innymi  członkami  gabinetu.  Nowy  przywódca,  Omar  al-Baszir,
również  obiecał  zniesienie  szariatu  i  zaapelował  o  zakończenie
walk.

Według szacunków z roku 2001, trwająca od 1983 roku po dziś

dzień  wojna  domowa  w  Sudanie  kosztowała  życie  blisko  dwa
miliony  mieszkańców  tego  kraju,  a  kolejne  cztery  miliony
zmuszone były opuścić dotychczasowe miejsce zamieszkania.

 

background image

Irlandia Północna (Ulster)

Zabójcza  mieszanka  religii,  polityki  i  nacjonalizmu  uczyniła

Irlandię Północną jednym z najbardziej przepojonych nienawiścią
krajów świata.

W  tym  kraju  katoliccy  i  protestanccy  terroryści  bezustannie

mordują  się  wzajemnie,  zabijają  żołnierzy  sił  pokojowych  i
zwykłych ludzi, którzy znajdą się na ich drodze lub po prostu zbyt
głośno mówią, co myślą. Katolicy podejrzani o nielojalność wobec
swoich 

współwyznawców 

karani 

są 

przez 

fanatycznych

bojówkarzy postrzałem w kolana.

Irlandia  Północna  jest  miejscem,  w  którym  katoliccy  i

protestanccy robotnicy mieszkają w ufortyfikowanych dzielnicach i
boją  się  wejścia  na  terytorium  wroga.  Jedni  i  drudzy  nie
pozwalają  swoim  dzieciom  oddalać  się  od  domu.  Sektory
zamieszkałe  przez  wyznawców  obu  wyznań  oddzielają  od  siebie
sześciometrowe  „mury  pokoju”  -  dość  wysokie,  by  schronić  się
przed  kulami  snajperów,  zbyt  niskie  jednak,  by  zatrzymać
kamienie i butelki z benzyną.

Jak  to  się  stało,  że  w  Ulsterze  -  jak  określa  się  Irlandię

Północną  -życie  płynie  w  cieniu  mordów  i  wzajemnej  nienawiści.
Odpowiedzi na to pytanie szukać trzeba w dziejach tego kraju, a
zwłaszcza  w  historii  konfliktów  religijnych  i  politycznych,  które
wstrząsały „zieloną wyspą” w ciągu ostatnich czterystu lat.

Próby  podporządkowania  Irlandii  przez  Anglię  sięgają  czasów,

gdy  oba  kraje  zaliczały  się  do  kręgu  wyznania  katolickiego.  W
wieku  XVI,  gdy  Henryk  VIII  stworzył  kościół  anglikański,  przyjął
również  tytuł  króla  Irlandii  i  próbował  narzucić  nowe  wyznanie
temu krajowi, inicjując w ten sposób religijny konflikt, który trwa
nieprzerwanie  do  naszych  czasów.  Elżbieta  I  stłumiła  katolickie
powstanie i doprowadziła podbój Irlandii do końca.

background image

Królem, który radykalnie zmienił sytuację w Ulsterze, był Jakub

I.  Monarcha  ten  nakazał  konfiskatę  majątków  należących  do
katolików i przekazał je protestantom z Anglii i Szkocji. Wypędzeni
ze  swoich  dóbr  katolicy  głodowali  wśród  wzgórz,  gdzie  szukali
schronienia.  Niektórzy  powracali  do  swoich  dawnych  włości,
błagając  nowych  właścicieli  o  pracę  w  charakterze  robotników
rolnych.  Z  czasem  utworzyli  przepełnioną  goryczą  i  nienawiścią
mniejszość katolicką Ulsteru.

W  całej  Irlandii  nieustające  protesty  katolików  wywoływały

odwetowe  działania  władz  brytyjskich.  Należała  do  nich  inwazja
purytańskiej  armii  Cromwella.  Osiemnastowieczny  kodeks  karny
wyjął katolicyzm spod prawa, a księży tego wyznania skazywano
na  banicję.  Praktykujący  w  utajnieniu  katolicy  byli  ścigani  przez
władze,  nierzadko  przy  użyciu  psów  gończych.  Wielu  zapłaciło
życiem za lojalność wobec kościoła rzymsko-katolickiego.

Katolicyzm  ponownie  zalegalizowano  w  XIX  wieku,  ale  jego

wyznawcy musieli płacić podatki na rzecz kościoła anglikańskiego.
Spowodowało  to  wybuch  w  roku  1831  tzw.  „wojny  o  datki”,  w
której obie strony dopuszczały się okrucieństw.

Walka o autonomię, a następnie o pełną niepodległość Irlandii

trwała  niemal  nieprzerwanie  aż  po  wiek  dwudziesty,  gdy  w  roku
1921  południowa  część  wyspy  uzyskała  status  dominium,  a
później w latach 1937-49 pełną niezależność od Wielkiej Brytanii.
W  nowym  państwie  katolicy  stanowili  95  proc.  mieszkańców.
Protestanci  w  Ulsterze,  obawiając  się  wchłonięcia  przez  żywioł
katolicki, opowiedzieli się za pozostaniem przy Wielkiej Brytanii.

W  ten  właśnie  sposób  ukształtowały  się  pełne  wzajemnej

nienawiści  stosunki  między  katolikami  i  protestantami  w  Irlandii
Północnej.

W  latach  pięćdziesiątych  podziemna  organizacja  paramilitarna,

znana  jako  Irlandzka  Armia  Republikańska,  sięgnęła  po  terror
jako  sposób  walki  o  zjednoczenie  z  republiką  w  południowej
części wyspy. W roku 1962 IRA odrzuciła zabójstwo jako metodę
działań  politycznych,  jednak  nadal  sporadycznie  dochodziło  do
aktów przemocy.

background image

W  latach  1968  i  1969  zaprotestowali  katolicy,  dyskryminowani

w  życiu  gospodarczym  prowincji.  Protestanccy  bojówkarze
odpowiedzieli ogniem karabinowym i bombami. Dokonali też wielu
podpaleń  katolickich  barów  i  domów  mieszkalnych.  W  odwecie
fanatyczni  „provos”

[27]

  z  radykalnego,  tzw.  tymczasowego

skrzydła  IRA  dokonali  serii  zabójstw  politycznych.  Na  pomoc
protestantom  przybyły  regularne  oddziały  wojsk  brytyjskich.
Barykady,  posterunki  wojskowe  i  zasieki  z  drutu  kolczastego
podzieliły wówczas Ulster na dwa wrogie światy.

Rozlew  krwi  nie  ustawał  jednak.  Nasilił  się  zwłaszcza  w  latach

siedemdziesiątych,  by  nieco  zelżeć  w  następnej  dekadzie.  Na
przykład w roku 1985, uważanym za nadzwyczaj spokojny, doszło
do  pięćdziesięciu  czterech  zabójstw,  stu  czterdziestu  ośmiu
zamachów  bombowych  i  dwustu  trzydziestu  siedmiu  przypadków
wymiany  ognia.  Rany  odniosło  dziewięćset  szesnaście  osób,
trzydzieści  jeden  zostało  postrzelonych  w  kolana,  a  pięćset
dwadzieścia dwie oskarżono o udział w akcjach terrorystycznych.
Skonfiskowano  3,3  tony  materiałów  wybuchowych  i  wiele  sztuk
broni palnej. A to wszystko w maleńkim kraju zamieszkałym przez
półtora miliona ludzi.

Piekło  w  Ulsterze  jest  dziełem  czterech  znanych  organizacji

terrorystycznych  i  kilku  nieznanych.  Na  przykład  w  roku  1983
uzbrojony  mężczyzna  wdarł  się  do  kościoła  w  Darkley  i  otworzył
ogień  z  broni  automatycznej  do  obecnych,  zabijając  trzy  i  raniąc
dalszych siedem osób. Kilka dni później odpowiedzialność za atak
przyjęła  na  siebie  nieznana  dotąd  organizacja  „Katolickie  Sity
Reagowania”.  Nienawiść  pomiędzy  dwiema  społecznościami  trwa
nadal.  W  rejonach  przygranicznych,  gdzie  dzielnice  protestanckie
stykają  się  z  katolickimi,  policyjna  i  wojskowa  obecność  jest
niezbędna  dla  powstrzymania  ataków.  Ściany  budynków  po  obu
stronach „murów pokoju” naznaczone są śladami pocisków.

Charakterystycznym  przykładem  protestanckiego  ekstremizmu

jest  demagogiczny  i  kabotyński  pastor  lan  Paisley,  członek
parlamentu  brytyjskiego  i  europejskiego,  który  utworzył  swój
własny  kościół,  tzw.  wolny  kościół  prezbiteriański,  którego

background image

zadaniem jest walka z katolicyzmem. Wielebny ów utrzymuje, że
kościół  rzymski  nie  ma  nic  wspólnego  z  chrześcijaństwem,  a
katolickie  nabożeństwa  nazywa  bluźnierczymi.  Szydzi  także  z
celibatu i kultu wizerunków. Z drugiej strony irlandzcy katolicy nie
zgadzają  się,  by  ich  dzieci  chodziły  do  szkół,  w  których  naukę
pobierają również dzieci z rodzin protestanckich.

Próby  uleczenia  choroby  wzajemnej  nienawiści  byty  jak  dotąd

daremne.  Jeden  z  duchownych  protestanckich,  wielebny  David
Armstrong  złożył  wizytę  dobrej  woli  w  pobliskiej  kongregacji
katolickiej.

 

Jego 

gest 

nie 

spotkał 

się 

jednak 

ze 

zrozumieniem

współwyznawców.  Doszło  do  gwałtownych  protestów  w  jego
własnej  kongregacji  i  pastora  zmuszono  do  opuszczenia  Irlandii.
Niewielkie  grupy  katolików  i  protestantów  utworzyły  wspólną
Partię  Przymierza,  chcąc  osłabić  wrogość  pomiędzy  dwiema
grupami  wyznaniowymi.  Partia  uzyskała  jednak  niewielkie
poparcie  w  wyborach.  Dwie  kobiety,  katoliczka  i  protestantka,
otrzymały  w  roku  1976  Pokojową  Nagrodę  Nobla  za  starania  na
rzecz porozumienia - ich wysiłki jednak okazały się daremne.

Na  początku  lat  dziewięćdziesiątych  liczba  ofiar  dwudziestu  lat

konfliktu w Ulsterze zbliżała się do 3 tysięcy.

 

background image

Jonestown

 

W  roku  1978  światem  wstrząsnęły  doniesienia  o  zbiorowym

samobójstwie  na  tle  religijnym,  w  którym  życie  straciło  ponad
dziewięciuset  członków  amerykańskiej  sekty  religijnej,  tzw.
Świątyni  Ludu.  Do  tragedii  doszło  po  zastrzeleniu  przez
strażników  sekty  kilku  polityków  i  dziennikarzy  amerykańskich,
którzy  przybyli  do  siedziby  sekty  w  Gujanie  w  celu  wyjaśnienia
zarzutów wobec przywódcy tej religijnej grupy.

Odpowiedzialność za tragedię ponosi pastor Jim Jones, niegdyś

młody idealista z Indiany, założyciel Świątyni Ludu - wielorasowej
kongregacji  grupującej  ludzi  niezamożnych  lub  w  inny  sposób
upośledzonych  społecznie.  Wielebny  Jones  zapewniał  strawę
głodującym,  dostarczał  schronienia  ludziom  starszym  i  używanej
odzieży tym, którzy nie mieli okrycia. Jones próbował położyć kres
segregacji  rasowej  w  restauracjach,  kinach  i  teatrach
południowych stanów USA. W roku 1961 został szefem Komisji na
Rzecz Praw Człowieka w Indianapolis.

Z czasem z założonego przez Jonesa kościoła zaczęły napływać

niepokojące  wiadomości.  Jego  przywódca  najpierw  ogłosił  się
boskim  prorokiem,  a  potem  samym  Jezusem  Chrystusem.  Chcąc
dowieść  swej  boskiej  mocy,  czynił  cuda:  leczył  raka  i  uzdrawiał
cierpiących na inne choroby. Sceptycy twierdzili, że wydobywane
przez  niego  podczas  zabiegów  „guzy  nowotworowe”  były  w
rzeczywistości  kurzymi  wątrobami.  Jones  na  krótko  wyjechał  do
Brazylii  do  pracy  w  misji.  W  roku  1964  uzyskał  święcenia
kapłańskie  w  kościele  „uczniów  Chrystusa”.  Później  ogłosił,  że
koniec  świata  nastąpi  piętnastego  lipca  1967  roku.  Jego
proroctwo - jak wiemy - nie potwierdziło się.

Któregoś razu Jones przeczytał artykuł zawierający listę miejsc

background image

najmniej  zagrożonych  opadem  radioaktywnym  podczas  przyszłej
wojny nuklearnej. Na liście znalazło się między innymi miasteczko
Ukiah  w  Kalifornii.  Jones  załadował  na  ciężarówki  około  stu
pięćdziesięciu swoich zwolenników i przeprowadził się na farmę w
pobliżu  tego  miasta.  Jego  sekta  rozkwitła.  Wkrótce  liczba  jej
członków  sięgnęła  5  tysięcy.  W  roku  1971  Świątynia  Ludu
sprowadziła się z powrotem do jednej z murzyńskich dzielnic San
Francisco.  Jones  zorganizował  tam  darmową  stołówkę,  ośrodek
leczenia  uzależnień,  bezpłatny  gabinet  lekarski,  biuro  pomocy
prawnej,  przedszkole,  świetlicę  i  dom  opieki  dla  osób  w
podeszłym wieku. Liczba jego zwolenników wzrosła do 20 tysięcy.

Wiele  osobistości  ze  świata  polityki  i  sztuki  popularnej  chętnie

spotykało się z Jonesem. Był wśród nich byty gubernator Kalifornii
Jerry  Brown,  burmistrz  San  Francisco  George  Moscone  i  słynna
aktorka, 

Jane 

Fonda. 

Moscone 

mianował 

Jonesa

przewodniczącym 

miejskiego 

wydziału 

budownictwa

mieszkaniowego  San  Francisco.  Politycy  dobrze  rozumieli,  że
zwolennicy  Jonesa  w  dniu  wyborów  będą  stanowili  znaczącą  siłę
polityczną.

Jednocześnie  jednak  coraz  więcej  mówiono  o  ciemnej  stronie

działalności  sekty  Jonesa.  Krążyły  pogłoski  o  znęcaniu  się  nad
dziećmi  i  o  dziwacznych  praktykach  seksualnych.  Według  plotek,
dorosłych członków sekty zmuszano do oddawania na rzecz sekty
osobistych majątków lub zasiłków z pomocy społecznej. Niektórzy
twierdzili  nawet,  że  zwolennicy  Jonesa  przygotowują  się  do
popełnienia  zbiorowego  samobójstwa.  Członkowie  sekty  coraz
więcej  czasu  spędzali  w  Jonestown,  w  zakupionym  przez  sektę
gospodarstwie rolnym w Gujanie, w Ameryce Południowej.

W roku 1977, pismo New West opublikowało relacje, w których

byli  członkowie  sekty  ujawnili  nadużycia  popełniane  przez  jej
przywódców. Według ich słów wiele osób chciało opuścić kościół
Jonesa,  ale  nie  miało  dość  odwagi,  by  to  uczynić.  Dwoje
odważnych,  którym  udało  się  odejść,  opublikowało  zawierającą
dramatyczne  relacje  książkę  Sześć  lat  z  Bogiem.  Na  początku
1978 roku pięćdziesięciu członków rodzin osób przebywających w
siedzibie  sekty  w  Jonestown  zwróciło  się  do  Sekretarza  Stanu,

background image

Cyrusa  Vance’a  z  prośbą  o  pomoc  w  uwolnieniu  krewnych  z
„obozu  koncentracyjnego”.  Wysłano  także  petycje  do  członków
Kongresu Stanów Zjednoczonych.

W listopadzie 1978 roku republikański kongresman z Kalifornii,

Leo  Ryan,  wybrał  się  do  Jonestown,  by  na  miejscu  sprawdzić
zasadność  zarzutów.  Kongresman  zabrał  ze  sobą  kilku
pomocników,  grupę  dziennikarzy,  urzędników  z  Departamentu
Stanu  i  grupę  członków  rodzin  mieszkańców  tej  religijnej  kolonii.
Wylądowali w jednym z miast Gujany położonym w pobliżu farmy.
Przyjęto  ich  serdecznie  i  oprowadzono  po  gospodarstwie.
Wszystko  zdawało  się  być  w  najlepszym  porządku.  Jednak
drugiego  dnia  klimat  wizyty  się  pogorszył.  Jeden  z  kolonistów
wsunął  któremuś  z  dziennikarzy  kartkę  z  błaganiem  o  pomoc  w
opuszczeniu  Jonestown.  Inny  członek  sekty,  uzbrojony  w  nóż,
zaatakował 

kongresmana 

Ryana. 

Członkowie 

delegacji

postanowili  natychmiast  opuścić  kolonię.  Szesnastu  członków
sekty  wyraziło  wolę  wyjechania  wraz  z  nimi.  Wszyscy  zabrali  się
ciężarówką  na  lotnisko.  Gdy  wsiadali  do  samolotów,  jeden  z
rzekomych  uciekinierów,  a  faktycznie  agent  Jonesa,  wyciągnął
pistolet  i  zaczął  strzelać  do  wyjeżdżających.  Następnie  na  pasie
startowym pojawiło się trzech uzbrojonych w karabiny mężczyzn,
którzy otworzyli ogień do członków delegacji. Ryan został ranny.
Obrażenia  odniosło  także  dwóch  reporterów  telewizji  NBC  i
dziennikarz z San Francisco Examiner. Zaraz potem cała czwórka
została  z  zimną  krwią  zabita  strzałami  w  głowę.  Zamordowano
także  jedną  z  kobiet,  która  usiłowała  uciec  z  sekty.  Pozostali
zbiegli  do  dżungli.  Uratowali  się,  gdyż  zabójcy  w  pośpiechu
opuszczali lotnisko w obawie przed interwencją stacjonujących w
pobliżu żołnierzy gujańskich.

Na  farmie  Jones  zwołał  zebranie  członków  kolonii  i

poinformował 

ich 

zamordowaniu 

członków 

delegacji

kongresmana  Ryana.  Dodał  następnie,  że  nadszedł  już  czas,  by
spotkać  się  w  „innym  miejscu”.  Wierni  pozdrowili  przywódcę,
unosząc  zaciśnięte  w  pięść  dłonie.  Teren  farmy  obstawili
uzbrojeni w broń maszynową strażnicy.

Wtedy lekarz sekty i dwie pielęgniarki sporządzili koktajl z soku

background image

owocowego  i  cyjanku  potasu.  Koloniści  ustawili  się  w  kolejce  po
swoje porcje śmiertelnego napoju. Płyn wlewano również w usta
niemowlętom.  Gdy  zatruci  ludzie  padali  na  ziemię  i  umierali  w
mękach,  Jones  przemawiał  przez  megafon,  powtarzając
wielokrotnie słowo: „matka”. Jego ciało znaleziono później z raną
postrzałową w głowie. Od kul zginęło jeszcze tylko dwóch innych
członków  sekty.  Łącznie  zmarło  dziewięćset  czternaście  osób,  w
tym blisko trzysta dzieci. Kilku kolonistom udało się wymknąć do
lasu i przeżyć tragedię.

Świątynia  Ludu  utrzymywała  biuro  w  stolicy  Gujany,

Georgetown. W dniu grupowego samobójstwa, kierowniczce biura

trójce 

jej 

dzieci 

poderżnięto 

gardło. 

wyniku

przeprowadzonego śledztwa, władze odnalazły należące do sekty
10 milionów dolarów złożone na kontach w bankach panamskich i
w innych krajach.

Rok  po  tragicznym  wydarzeniu,  Jeannie  i  Ali  Millsowie,  którzy

najbardziej  przyczynili  się  do  ujawnienia  nadużyć  sekty  Świątyni
Ludu,  zostali  zamordowani  strzałami  w  głowę  w  swoim  domu  w
Kalifornii.  Ofiarą  zemsty  padła  także  ich  piętnastoletnia  córka.
Komentator Newsweeka napisał  wtedy,  że  tragedia  w  Jonestown
jest  makabrycznym  dowodem  słuszności  znanej  od  dawna
prawdy,  iż  wiara  i  religia  bardzo  łatwo  przekształcają  się  w
szaleństwo i masową histerię

 

background image

Liban

 

Religijny  trybalizm  -  podział  społeczeństwa  na  wyznaniowe

obozy  -  doprowadził  w  Libanie  do  cierpień  i  śmierci  tysięcy
mieszkańców tego niegdyś rajskiego kraju.

Libański dramat byt wynikiem długiej serii krwawych konfliktów

pomiędzy  wyznawcami  różnych  odłamów  islamu:  sunnitami,
szyitami,  druzami,  alawitami,  chrześcijańskimi  maronitami,  a
także  Żydami  z  pobliskiego  Izraela.  Przez  co  najmniej  piętnaście
lat  światowe  media  poświęcały  wiele  miejsca  relacjom  o
„chrześcijańskich 

snajperach”, 

„atakach 

milicji 

szyickiej”,

„karabinach  maszynowych  druzów”  i  „sunnickich  zamachowcach-
samobójcach”.  Liczba  ofiar  przekroczyła  130  tysięcy  i  nic  nie
zapowiada końca konfliktu.

Tragedia  Libanu  jest  wynikiem  splotu  napięć  społecznych  i

politycznych  na  Bliskim  Wschodzie.  Chaos  zrodził  się  stąd,  że
wielu  Libańczyków  identyfikuje  się  bardziej  ze  swoją  religią  niż  z
narodowością.  Po  opuszczeniu  Libanu  przez  Francuzów  w  1946
roku  w  kraju  wprowadzono  system  polityczny  uwzględniający
prawo wszystkich wyznań do udziału w instytucjach władzy. Nowy
prezydent  miał  każdorazowo  być  chrześcijańskim  maronitą,  na
czele  nowego  rządu  miał  stać  sunnicki  premier,  a  na  czele
parlamentu - szyita.

Uzgodniony  wówczas  podział  władzy  utrzymał  się  do  roku

1975,  gdy  w  wyniku  konfliktu  muzułmańsko-chrześcijańskiego
poszczególne  stronnictwa  sięgnęły  po  broń.  Dziennikarz  Mark
Pantikin  napisał  po  powrocie  z  Libanu:  Kraj  jest  rozdarty  na
zwalczające  się  obozy  religijne.  Poszczególne  wyznania  tworzą
własne milicje. Czy potraficie sobie wyobrazić, co by się działo w
Ameryce,  gdyby  protestanci,  katolicy  i  Żydzi  utworzyli  własne

background image

wojska, a każde z nich uzbrojone było nie tylko w karabiny, ale i
w armaty?

Konflikt  zbrojny  nasilał  się,  słabł  i  ponownie  nasilał  -  dzień  po

dniu i rok po roku. Milicje przejęły kontrolę nad swoimi wioskami i
dzielnicami.  Wyznaniowe  stronnictwa  zawierały  sojusze,  zrywały
sojusze,  powracały  do  walk.  W  wojnie  domowej  brało  udział  co
najmniej dziesięć zbrojnych ugrupowań:

(1) Hezbollah, Partia Boga, organizacja bojowa szyitów, związana
z  Iranem;  (2)  milicja  Amal,  w  skład  której  wchodzili  szyici
powiązani  z  Syrią;  (3)  fundamentalistyczna  milicja  sunnicka
Tawheed;  (4)  Arabska  Partia  Demokratyczna  Alawitów;  (5)
druzyjska  Socjalistyczna  Partia  Postępu;  (6)  armia  państwowa
Libanu  złożona  przeważnie  z  maronitów;  (7)  Sity  Libańskie,
konkurencyjne  stronnictwo  chrześcijańskie  powiązane  z  falangą
libańską;  (8)  wojska  syryjskie,  które  pierwotnie  wkroczyły  do
Libanu  jako  sity  pokojowe;  (9)  oddziały  utworzone  z  uchodźców
palestyńskich;  (10)  Islamski  Dżihad,  szyickie  ugrupowanie
terrorystyczne.  Ponadto  dwukrotnie  wkroczyła  do  Libanu  armia
izraelska oraz oddziały sił pokojowych USA, Francji i ONZ.

Ofiarą  wymiany  ognia  pomiędzy  milicjami  religijnymi  padło

wielu  bezbronnych  cywilów.  Snajperzy  strzelali  do  turystów,
którzy 

przekroczyli 

„zieloną 

linię”, 

oddzielającą 

sektor

chrześcijański  Bejrutu  od  dzielnicy  muzułmańskiej.  W  obu
częściach miasta wybuchały samochody-pułapki, zabijając i raniąc
przypadkowych  przechodniów.  Świadkowie  opowiadali  o  śladach
krwi  widocznych  na  wysokości  trzeciego  piętra  obróconych  w
gruzy budynków biurowych. Muzułmańskie ugrupowania porywały
lub  zabijały  obywateli  państw  zachodnich.  Jedno  z  takich
ugrupowań  sfilmowało  egzekucję  pracownika  ONZ,  której
towarzyszyło radosne skandowanie tłumu: „Bóg jest wielki! Niech
żyje islam!”

Fanatyczni  bojownicy  islamscy  umierają  z  radością  w  sercu.

Zapewne  spośród  nich  rekrutowali  się  zamachowcy,  którzy  w

background image

1983  roku  wjechali  wyładowanym  materiałami  wybuchowymi
samochodem na teren koszar amerykańskich na obszarze lotniska
w Bejrucie. W wyniku eksplozji zginęło 241 żołnierzy. Przywódca
milicji  szyickiej  Amal  w  wywiadzie  dla  lokalnej  telewizji
powiedział:  My  się  nie  boimy.  Bóg  jest  z  nami  i  dodaje  nam  sił.
Ścigamy  się  między  sobą  o  to,  kto  pierwszy  się  z  NIM  spotka.
Chcę  umrzeć  przed  moimi  przyjaciółmi.  Oni  chcą  umrzeć  przede
mną. Wszyscy chcemy zobaczyć Boga.

Trzeba  dodać,  że  Amal  ma  opinię  ugrupowania  mniej

fanatycznego niż konkurencyjny Hezbollah, Partia Boga.

Niektórzy  bojownicy  islamscy  mówią  o  sobie  „Salabein”  -  tak

określano  muzułmańskich  żołnierzy  Saladyna  walczących  z
krzyżowcami w XII wieku.

W  1985  roku  porwano  w  Bejrucie  czterech  pracowników

ambasady  radzieckiej.  Zamachu  dokonali  najprawdopodobniej
członkowie 

fundamentalistycznego 

ugrupowania 

Tawheed,

mszcząc  się  za  to,  że  radziecka  broń  używana  była  przeciw  nim
przez  inne  milicje  islamskie.  Ciało  jednego  z  Rosjan  zostało
później  porzucone  w  pobliżu  stadionu  miejskiego.  Zabito  go
dwoma  strzałami  w  głowę.  Terroryści  poinformowali  agencje,  że
„na  jednym  z  zakładników  wykonali  wyrok  wydany  przez  Boga”.
Pozostałych  Rosjan  zwolniono  w  ramach  „gestu  dobrej  woli”.
Brian Jenkins, ekspert w dziedzinie terroryzmu, stwierdził później,
że  religia  przyczynia  się  do  zaostrzenia  przemocy  na  Bliskim
Wschodzie. „Wiara w to, że Bóg aprobuje mordowanie pogan lub
niewiernych, daje fanatykom przyzwolenie dla aktów zniszczenia”
- powiedział Jenkins.

Analitycy  nie  potrafią  wyjaśnić  przyczyn  wybuchu  nienawiści

religijnej w Libanie. Zapewne dlatego tak często używa się w tym
kontekście  słowa  „szaleństwo”.  Laureat  Nagrody  Nobla  Isaac
Bashevis  Singer,  w  swych  rozważaniach  na  temat  kondycji
ludzkiej, zauważył między innymi:

Opanował mnie lęk i poczucie rozpaczy. Z gazet dowiaduję się,

co  ludzie  czynią  sobie  wzajemnie,  że  się  mordują  i  namawiają
innych,  by  mordowali  się  wzajemnie.  W  Libanie  szaleństwo

background image

ogarnęło  całe  społeczeństwo.  W  ludzkich  sercach  zapanowała
nienawiść  i  żądza  mordu.  Czasem  obawiam  się,  że  Liban  jest
zapowiedzią tego, co kiedyś ogarnie całą ludzkość. Obawiam się,
że  dojdzie  do  wybuchu:  może  rewolucji,  może  kontrrewolucji  -  i
ludzie będą pić krew swoich bliźnich.

 

background image

Iran

 

W  roku  1979  religia  i  jej  krzewiciele  przejęli  pełnię  władzy  w

Iranie.  W  wyniku  tego  mariażu  islamskiego  duchowieństwa  i
polityki powstał rząd słynący z niewysłowionego okrucieństwa.

Szyicka  teokracja  w  Iranie  stała  się  symbolem  współczesnego

barbarzyństwa.  Wyroki  śmierci  wydaje  się  tam  z  niespotykaną
gdzie  indziej  łatwością.  Strażnicy  moralności  krążą  po  ulicach,
wyławiając 

wszelkie 

oznaki 

bezbożności. 

Społeczeństwo

bombardowane  jest  pełną  nienawiści  propagandą.  Kobiety  mają
obowiązek  nosić  czador,  zasłonę  okrywającą  całe  ciało,  z
niewielkimi otworami na oczy. Tak jakby sam szatan, a nie religia,
doszedł do władzy.

Dawniej,  przed  nastaniem  teokratycznego  reżimu,  rządzony

przez  szachów  Iran  nie  miał  wiele  wspólnego  z  demokratycznym
rajem. 

Skorumpowani 

władcy 

tłumili 

wszelkie 

przejawy

niezadowolenia 

przy 

pomocy 

tajnej 

policji 

Savak. 

A

niezadowolonych  było  wielu.  Szach  Muhammad  Reza  Pahlavi
dążył  do  wprowadzenia  w  Iranie  cywilizacji  Zachodu,  czym
wzbudził gniew szyickich mułłów, którzy okrzyknęli go heretykiem
i  zdrajcą.  Ci  święci  mężowie  pragnęli  powrotu  surowego  prawa
koranicznego. Popierała ich znaczna część społeczeństwa.

Najżarliwszy  z  fundamentalistycznych  mułłów,  Ajatollah

Chomeini,  kierował  przybierającą  na  sile  rewoltą  z  Francji,  gdzie
przebywał na wygnaniu. Punkt kulminacyjny powstania nastąpił w
roku  1979,  gdy  szach  uciekł  z  kraju,  a  triumfujący  Chomeini
powrócił z zesłania, aby ustanowić „rządy Boga na ziemi”. Rządy
Boga  szybko  objawiły  światu  swój  prawdziwy  charakter.  Gdy
szach  umierał  w  amerykańskim  szpitalu,  pierwszy  duchowny
Iranu 

ogłosił, 

iż 

obowiązkiem 

każdego 

muzułmanina

background image

przebywającego  w  Stanach  Zjednoczonych  jest  wywleczenie
chorego  ze  szpitala,  zamordowanie  go  i  rozczłonkowanie  jego
ciała.

Irańscy  duchowni  przejęli  władzę  w  parlamencie  i  wprowadzili

rygorystyczne prawo koraniczne. Chomeini ostrzegał dysydentów:
„Jeżeli  nie  będziecie  posłuszni,  zostaniecie  unicestwieni”.  Od
władzy  odsunięto  ludzi  o  umiarkowanych  poglądach.  Wybrany
przez  nowy  parlament  w  roku  1980  prezydent  Abolhassan  Bani-
Sadr  wkrótce  okazał  się  zbyt  liberalny,  za  co  pozbawiono  go
stanowiska  i  wypędzono  z  kraju.  Ministra  spraw  zagranicznych
Sadegha 

Ghotbzadeha 

postawiono 

przed 

plutonem

egzekucyjnym.  Przed  śmiercią  zdołał  przekazać  z  więzienia
wiadomość,  w  której  przeprasza!  wszystkich  za  poparcie
udzielone „szatańskiemu reżimowi mułłów”.

Iran  załata  fala  tortur  i  egzekucji.  Dyplomaci  zamieszkujący  w

sąsiedztwie aresztu w Teheranie opowiadali, że nie mogli spać w
nocy  z  powodu  dochodzących  stamtąd  rozdzierających  krzyków  i
strzałów.  Amnesty  International,  międzynarodowa  organizacja
zajmująca  się  ochroną  praw  człowieka,  zebrała  szczegółowe
raporty  na  temat  5195  egzekucji  wykonanych  w  ciągu  czterech
pierwszych  lat  istnienia  religijnych  rządów.  W  programie
amerykańskiej  sieci  telewizyjnej  CBS,  „60  minut”,  wyjaśniono,  w
jaki  sposób  rządy  Boga  radziły  sobie  z  zawartym  w  Koranie
zakazem  zabijania  dziewic.  Rozwiązanie  okazało  się  genialne  w
swojej 

prostocie: 

strażnicy 

rewolucji 

gwałcili 

je 

przed

rozstrzelaniem.  Ponadto,  jak  doniosła  Amnesty  International,
wielu Irańczyków zostało zabitych lub okaleczonych na podstawie
„prawa  odwetu”,  które  zezwala  ofiarom  przestępstw  na
samodzielne wymierzanie kary ich sprawcom.

Mordem  o  czysto  religijnym  podłożu  byty  masowe  egzekucje

bahaitów,  którzy  odmawiali  nawrócenia  na  islam.  Wieszano  ich
publicznie:  mężczyzn,  kobiety  i  dzieci.  Ci,  którym  udało  się  zbiec
za  granicę,  przemycili  zdjęcia  tych  masowych  mordów.
Amerykański  Komitet  ds.  Uchodźców  zacytował  wypowiedź
jednego  z  szyickich  sędziów,  który  usprawiedliwiał  egzekucje
wyraźnym  wskazaniem  Koranu:  „Panie,  spraw,  by  nie  przetrwała

background image

wśród nas ani jedna rodzina niewiernych”.

Kiedy  Irak  wkroczył  na  irańskie  pogranicze,  płomiennooki

ajatollah  bez  wahania  odpowiedział  wezwaniem  do  wojny,
wysyłając  setki  tysięcy  źle  wyszkolonych  młodych  Irańczyków  na
pewną śmierć. W grudniu 1984 roku, w dniu urodzin Mahometa,
Chomeini przemówił do swego narodu:

Wojna  jest  błogosławieństwem  dla  świata  i  dla  wszystkich

narodów.  Sam  Bóg  tchnie  w  nas  wolę  walki  i  zabijania.  Koran
powiada:  „Walczcie,  dopóki  nie  ustanie  wszelkie  zepsucie  i
nieposłuszeństwo”.  Wojny,  jakie  Prorok  prowadzi  z  niewiernymi,
są błogosławieństwem dla rodzaju ludzkiego. Zapewne niebawem
wygramy  tę  wojnę.  Czy  jednak  dzięki  temu  zwycięstwu  zniknie
zepsucie  i  nieposłuszeństwo  boskiej  woli?  Koran  nawołuje:
„Wojna,  wojna,  aż  po  zwycięstwo”….  Mułłowie  o  zepsutych
sercach,  którzy  twierdzą,  że  moje  słowa  są  sprzeczne  z  nauką
Koranu,  nie  są  godni  miana  muzułmanina.  Dzięki  Bogu,  nasza
młodzież  czyni  wszystko,  co  może,  by  boskie  słowa  stały  się
ciałem.  Oni  wiedzą,  że  zabicie  niewiernego  jest  jedną  z
największych misji człowieka.

Iran  wypowiedział  również  wojnę  ludzkiej  seksualności.

Kobietom  nakazano  zakrywać  ciało  tak  dokładnie,  żeby  nawet
pojedynczy kosmyk włosów nie był widoczny. Na ulicach pojawiły
się białe jeepy policji moralnej. Kobiety, które miały niedokładnie
zasłoniętą  twarz,  aresztowano  i  kierowano  do  więzienia  na
trzymiesięczne  kursy  reedukacyjne.  Zachodnie  czasopisma,  które
sprowadzano do Iranu, najpierw trafiały na stół cenzorów, którzy
starannie zamalowywali twarze kobiet, zostawiając jedynie oczy.

Kobietom  pozwalano  pływać  i  jeździć  na  nartach,  jednak  tylko

na  wyznaczonych  plażach  i  górskich  zboczach.  Pod  żadnym
pozorem nie mogły także zdejmować czadoru.

Z  upływem  lat  nie  malała  liczba  egzekucji.  Według  Amnesty

International,  w  ciągu  pierwszych  dziewięciu  miesięcy  1989  roku
stracono  1466  Irańczyków.  Wśród  ofiar  sądowych  zbrodni  były
kobiety  oskarżone  o  prostytucję.  Siedemdziesiąt  osiem  osób
ukamienowano,  w  większości  przypadków  za  wykroczenia

background image

seksualne,  innym  na  mocy  prawa  koranicznego  odcięto  dłonie  i
stopy.

Wszystkie 

te 

barbarzyńskie 

czyny, 

których 

islamscy

fundamentaliści  dopuszczali  się  na  własnych  obywatelach,  nie
zyskały  większego  rozgłosu  na  Zachodzie.  Oburzenie  wywołał
dopiero apel, z jakim Chomeini zwrócił się do wszystkich wiernych
muzułmanów,  wzywając  ich  do  zamordowania  brytyjskiego
pisarza,  Salmana  Rushdiego,  za  bluźnierstwo  zawarte  w  jego
dziele „Szatańskie wersety”, gdzie między innymi zasugerował, iż
zapisane  w  Koranie  słowa  Mahometa  nie  pochodzą  wprost  od
Boga.  Pisarz  przez  wiele  lat  żył  w  ukryciu,  a  kilka  państw
ograniczyło swoje stosunki dyplomatyczne z Iranem.

Ajatollah  zmarł  w  roku  1989.  Jego  apel  o  zamordowanie

Salmana  Rushdiego  zapewne  najdłużej  pozostanie  w  ludzkiej
pamięci, tak
naprawdę  jednak  była  to  tylko  jedna  z  wielu  popełnionych  przez
go zbrodni, wcale nie najbardziej okrutna.

 

background image

Inne kraje islamskie

Okrucieństwa  popełniane  przez  islamskich  fanatyków  nie

ograniczają  się  wyłącznie  do  Libanu,  Sudanu  i  Iranu.  W  latach
osiemdziesiątych  stały  się  plagą  w  wielu  innych  krajach
islamskich, często za sprawą radykalnych szyitów zachęconych do
walki o państwo wyznaniowe zwycięstwem rewolucji islamskiej w
Iranie. 

niektórych 

państwach 

nasilenie 

aktywności

muzułmańskich  fanatyków  trzeba  jednak  tłumaczyć  innymi
przyczynami. Niżej przedstawiamy w zarysie omówienie sytuacji w
wybranych krajach regionu.

Arabia Saudyjska

W  Arabii  Saudyjskiej  napięcia  i  zbrodnie  na  tle  religijnym  są

dziełem przedstawicieli obu głównych odłamów islamu: sunnitów i
szyitów.  Arabia  jest  monarchią  absolutną,  w  której  ściśle
przestrzegane  jest  prawo  islamskie:  kobiety  muszą  nosić
zakrywający  całe  ciało  czador  i  nawet  w  późnym  wieku
traktowane są jak nieletnie. Nie wolno im pracować, podróżować
ani wyjść za mąż bez zgody męskiego opiekuna. Dziedziczą mniej
niż  ich  bracia  i  nie  mogą  występować  o  rozwód.  Choć  w
królestwie  wahhabitów  Allan  i  jego  wola  decydują  o
najdrobniejszych  szczegółach  życia  codziennego,  to  niedawno
pojawił  się  tam  nowy  mahdi,  niejaki  Juhaiman  al  Otaiba,  który
zapragnął oczyścić kraj z „brudu” tego świata. Nowy mesjasz był
sunnitą  i  uczniem  szejka  Abdela  al  Baza,  fundamentalistycznego
rektora  uniwersytetu  w  Medynie.  Ów  uczony  mąż  jest  autorem
wielu  prac,  w  których  między  innymi  potępił  kopernikańską
„herezję”  i  dowodził,  że  to  Słońce  krąży  wokół  Ziemi.  W  innym
artykule,  w  podobnym  duchu,  stwierdził  także,  że  Ziemia  jest
płaska,  a  amerykańskie  lądowanie  na  Księżycu  było  oszustwem.

background image

Nowy  mahdi  zażądał  wygnania  z  Arabii  Saudyjskiej  wszystkich
„nie-muzułmanów”,  likwidacji  telewizji  i  zaniechania  oświaty
kobiet.  20  listopada  1979  roku  Juhaiman  użył  broni
automatycznej jako instrumentu krzewienia wiary. Gdy 40 tysięcy
pielgrzymów  zgromadziło  się  na  terenie  świętego  meczetu  (Al-
Masdżid  al-Haram)  w  Mekce,  bojownicy  samozwańczego
mahdiego  oddali  kilka  serii  z  karabinów  maszynowych,  zabijając
jednego  kleryka,  po  czym  rozpoczęli  okupację  świątyni.  Przez
głośniki  zawiadomili  przybyłych  na  doroczny  hadżdż

[28]

,  że  oto

pojawił  się  nowy  mesjasz.  Pielgrzymom  powiedziano  następnie,
że mogą się doń przyłączyć lub opuścić teren świątyni.

Amerykańska  korespondentka  z  Bliskiego  Wschodu,  Robin

Wright napisała w swej książce poświęconej między innymi temu
wydarzeniu:  „Zajęcie  świątyni  było  dla  muzułmanów  równie
szokujące,  jak  okupacja  Watykanu  byłaby  dla  wyznawców  religii
rzymskokatolickiej”.

Pięć  dni  później,  po  wydaniu  przez  radę  świątobliwych

wahhabitów  zgody  na  użycie  broni  na  terenie  meczetu,  rząd
wysłał do świątyni 2 tysiące żołnierzy. Przez następnych dziewięć
dni  na  terenie  meczetu  toczyła  się  zaciekła  bitwa.  Walczono  o
każdą  piędź  ziemi,  każde  pomieszczenie  i  każdy  korytarz.  W
wyniku  walk  życie  straciło  255  żołnierzy,  fanatyków  i
pielgrzymów, a dwa razy tyle odniosło rany. Uwięziono Juhaimana
i  stu  siedemdziesięciu  jego  zwolenników.  Wszyscy  stanęli  przed
tajnym  sądem  religijnym.  Sześćdziesięciu  trzech  zostało
skazanych  na  ścięcie  ceremonialnym,  bogato  zdobionym
mieczem,  a  pozostali  otrzymali  kary  wieloletniego  więzienia.
Egzekucje  odbywały  się  w  ośmiu  miastach,  gdyż  władze  chciały
uzyskać jak największy efekt propagandowy.

W  tym  samym  czasie  w  innym  rejonie  kraju  wzrosło  napięcie

wśród  członków  mniejszości  szyickiej.  Rząd  wahhabicki  zakazał
szyitom  praktykowania  ich  krwawego  rytuału  samobiczowania
podczas  obchodów  święta  Ashura,  które  upamiętnia  męczeństwo
Husseina,  wnuka  proroka  Mahometa.  W  roku  1979  szyici
postanowili  zlekceważyć  zakaz.  Wkroczyła  policja.  Doszło  do

background image

zamieszek,  podczas  których  wzburzony  tłum  rozbijał  witryny
sklepów  i  podpalał  samochody.  Z  rąk  policji  zginęło  co  najmniej
siedemnastu uczestników rozruchów. W rejon zamieszek wysłano
20  tysięcy  żołnierzy,  w  większości  wyznania  sunnickiego.  Doszło
do  walk,  które  kosztowały  życie  wielu  członków  szyickiej
mniejszości.

W  latach  osiemdziesiątych  kilkakrotnie  doszło  do  wybuchów

przemocy wśród uczestników pielgrzymek do Mekki. W roku 1987
w  zamieszkach  wywołanych  przez  irańskich  szyitów  zginęło
czterystu  pielgrzymów,  a  dwa  lata  później,  w  wyniku  eksplozji
bomby  podłożonej  przez  szyickich  terrorystów,  śmierć  poniósł
jeden  pielgrzym,  a  rany  odniosło  kolejnych  szesnastu.  Po  kilku
miesiącach  przed  sądem  religijnym  w  Mekce  stanęło  szesnastu
fanatyków  z  Kuwejtu.  Wszyscy  zostali  ścięci  ceremonialnym
mieczem.

Egipt

Religijny  fanatyzm  i  napięcia  na  jego  tle  nasiliły  się  przede

wszystkim  w  latach  osiemdziesiątych.  Przypadki  agresji  na  ogół
dotyczyły muzułmanów z ugrupowania terrorystycznego Al Dżihad
podkładających  bomby  pod  kościołami  chrześcijańskich  Koptów.
Ci  muzułmańscy  ekstremiści  uznali  prezydenta  Sadata  za
religijnego  zdrajcę,  zarzucając  mu  między  innymi,  że  podpisując
porozumienie z Camp David uznał legalność państwa Izrael.

W  roku  1981,  gdy  napięcia  na  tle  religijnym  coraz  bardziej

zagrażały bezpieczeństwu państwa i jego obywateli, Sadat podjął
próbę  zdławienia  islamskiego  terroryzmu.  Policja  uwięziła  tysiąc
sześciuset 

fundamentalistów 

koptyjskich 

sunnickich.

Zdelegalizowano  piętnaście  radykalnych  organizacji  islamskich
oraz  związanych  z  nimi  pism  i  wydawnictw.  Głowę  kościoła
koptyjskiego  skazano  na  zesłanie  do  jednego  z  położonych  na
pustyni  klasztorów,  a  przywódca  Bractwa  Muzułmańskiego  trafił
do więzienia.

6  października  1981  roku,  gdy  Anwar  Sadat  przyjmował

wojskową  defiladę,  z  grona  maszerujących  wystąpiło  kilku
muzułmańskich  fanatyków  i  zaczęło  strzelać  w  stronę  trybuny

background image

honorowej, zabijając prezydenta i raniąc dwadzieścia innych osób,
wśród  których  znaleźli  się  również  amerykańscy  dyplomaci.
Podczas  procesu  przywódca  zamachowców  stwierdził,  że  jest
dumny  z  popełnionego  zabójstwa,  ponieważ  chodziło  w  nim  o
obronę religii. Terrorysta stwierdził, że jest u „szczytu szczęścia”,
gdyż  już  wkrótce  połączy  się  z  Bogiem.  Wśród  dowodów
przedstawionych  w  sądzie  znalazł  się  również  podręcznik  dla
członków  Al  Dżihad  wzywający  między  innymi  do  obalenia  rządu
niewiernych  i  tłumaczący,  że  najwyższą  formą  kultu  jest  święta
wojna.

Warto  odnotować,  że  zabójcy  bardzo  starannie  unikali

naruszenia  islamskiego  prawa.  Ponieważ  potrzebowali  pieniędzy
na  zakup  broni,  zwrócili  się  do  swego  duchowego  przywódcy,
szejka Omara Abdela Rahmana, by ten wydał fatwę - orzeczenie
religijne  stwierdzające,  iż  rzeczą  właściwą  jest  obrabowanie
chrześcijańskiego  jubilera  w  Kairze,  jeśli  celem  włamania  jest
zebranie funduszy na jakiś święty cel.

Dwa  dni  po  zamachu  na  prezydenta  Sadata  grupa  islamskich

fundamentalistów  z  miasta  Asyut,  na  południe  od  Kairu,
zaatakowała  posterunek  policji  i  zabiła  kilku  funkcjonariuszy.  Do
miasta  wysłano  oddziały  wojska.  Wywiązała  się  gwałtowna
strzelanina, w wyniku której zginęło łącznie osiemdziesiąt siedem
osób.  Dalsze  kilka  setek  muzułmańskich  terrorystów  osądzono  i
skazano na więzienie.

latach 

osiemdziesiątych 

wpływy 

islamskiego

fundamentalizmu  nadal  rosły,  co  doprowadziło  do  wielu  starć  z
egipską  policją.  Jednocześnie  masy  domagały  się  wprowadzenia
islamskich  rządów  i  islamskiego  prawa  -  szariatu.  W  roku  1987
radykałowie 

muzułmańscy 

dokonali 

serii 

napadów 

na

przedstawicieli  mniejszości  koptyjskiej.  Ich  przyczyną  była
pogłoska,  wedle  której  używali  oni  jakiegoś  nieznanego  dotąd
sprayu,  który  powodował,  że  na  zasłonach  noszonych  przez
muzułmanki pojawiał się znak krzyża.

background image

Egipski  rząd  wprowadził  także  zakaz  używania  nalepek  na

zderzaki  o  treści  religijnej,  ponieważ  wywołały  one  zamieszki
zwane  popularnie  „wojną  o  nalepki  na  zderzaki”.  W  roku  1989
podczas  rozruchów  na  tym  tle  aresztowano  tysiąc  pięciuset
fanatyków  muzułmańskich.  Jeden  z  duchowych  przywódców
fundamentalistów,  wspomniany  wyżej  Omar  Rahman  wezwał
wiernych  do  zamordowania  laureata  Nagrody  Nobla,  pisarza
Nadżiba  Mahfuza,  któremu  zarzucił,  iż  jedna  z  jego  książek
stanowi obrazę islamu.

Syria

W  Syrii  w  1982  roku  członkowie  fundamentalistycznego

Bractwa  Muzułmańskiego  zorganizowali  rebelię  w  mieście  Hama,
mordując członków miejscowych władz i ich rodziny. Wywodzący
się z ruchu szyickich alawitów prezydent Hafiz Assad zareagował z
niezwykłą  gwałtownością.  Wysłał  do  miasta  oddziały  wojska  z
udziałem  jednostek  pancernych,  które  zamordowały  około  20
tysięcy ludzi. Opano-136 wane przez powstańców dzielnice miasta
zostały  dosłownie  zrównane  z  ziemią.  W  odpowiedzi  członek
Bractwa  Muzułmańskiego,  zamachowiec  samobójca,  zdetonował
bombę  w  budynku  Ministerstwa  Informacji  w  Damaszku,  w
wyniku  czego  ten  rządowy  gmach  uległ  niemal  całkowitemu
zniszczeniu.

Rok  później  mufti  Jerozolimy,  szejk  Sa’ad  e-Din  el’Alami  wydał

fatwę, 

której 

obiecywał 

raj 

każdemu 

islamskiemu

męczennikowi, który zabije prezydenta Assada.

Kuwejt

Działalność  islamskich  fundamentalistów  w  tym  kraju  przyjęła

szczególnie  skrajne  formy  w  roku  1983,  gdy  dokonali  oni  kilku
zamachów  bombowych.  Uczestnicy  spisku  trafili  do  więzienia,
gdyż  policja  znalazła  kciuk  zamachowca  -  samobójcy  w  gruzach
zniszczonego  budynku,  co  umożliwiło  ustalenie  jego  tożsamości.
Sześciu  fanatyków  skazano  na  śmierć,  a  pozostałych  czternastu
na długoletnie więzienie. W odpowiedzi, w roku 1984, inna grupa
terrorystów  szyickich  porwała  samolot  pasażerski,  zmusiła  pilota

background image

do  lądowania  w  Teheranie  i  zaczęła  zabijać  obecnych  na
pokładzie  Amerykanów,  próbując  w  ten  sposób  wymusić
uwolnienie  zamachowców  z  więzienia.  Na  próżno  jednak.  Po
wyrzuceniu  na  płytę  lotniska  ciała  pierwszego  zabitego
Amerykanina  terroryści  ogłosili,  że  ich  „akcja  miała  przede
wszystkim  na  celu  zadowolenie  Allaha,  a  dopiero  na  drugim
miejscu pomoc ich niewinnym braciom”.

Afganistan

Wojna domowa w Afganistanie w latach osiemdziesiątych, która

kosztowała  życie  około  miliona  ofiar,  wynikła  w  dużej  mierze  ze
sprzeciwu  fundamentalistów  muzułmańskich  wobec  nasilających
się  wpływów  cywilizacji  Zachodu  i  demokratyzacji  kraju.
Mudżahedini  (święci  wojownicy)  walczyli  nie  tylko  ze  swoim
komunistycznym  rządem  i  wspomagającymi  go  oddziałami  wojsk
radzieckich, ale także - a niektórzy twierdzą, że przede wszystkim
-  ze  współczesnym  stylem  życia  i  systemem  wartości.  Na  dowód
przytaczamy  fragment  relacji  Stevena  Galstera,  autora  książki  o
wojnie w Afganistanie:

W  marcu  1979  roku,  jeszcze  przed  wkroczeniem  radzieckich

wojsk, rząd afgański podjął szeroko zakrojoną kampanię na rzecz
alfabetyzacji kobiet. Inicjatywa władz spotkała się z gwałtownym
protestem  muzułmańskich  multów  i  innych  konserwatywnych
radykałów  z  miasta  Herat  w  zachodniej  części  kraju.  Doszło  do
zamieszek,  podczas  których  zamordowano  kilku  afgańskich
urzędników  i  ich  radzieckich  doradców.  Ciała  ofiar  pocięto  na
drobne  fragmenty,  które  sfanatyzowany  tłum  obnosił  z  dumą
ulicami miasta.

W  roku  1986  w  angielskiej  telewizji  BBC  pokazano  film

dokumentalny,  w  którym  jeden  z  przywódców  Narodowego
Frontu  Islamskiego  chwalił  się,  że  osobiście  skazał  na  śmierć
około 7 tysięcy jeńców wojennych. Co ciekawe, przywódca innego
ugrupowania  islamskiego,  Hezb-i-lslami,  nazwał  tę  stację
telewizyjną „głosem szatana”.

Sposób,  w  jaki  mudżahedini  traktowali  ujętych  żołnierzy

radzieckich,  opisał  między  innymi  amerykański  reporter  John

background image

Fullerton w swoje książce Radziecka okupacja Afganistanu:

Grupę  radzieckich  jeńców  zamordowano,  a  ich  ciała  odarto  ze

skóry  i  powieszono  na  hakach  w  sklepie  rzeźniczym.  Jednego  z
jeńców  wykorzystano  w  zmodyfikowanej  wersji  tradycyjnej  gry
afgańskiej,  zwanej  buzkaszi

[29]

,  rodzaju  lokalnego  polo,  w

którym  piłkę  zastępuje  ciało  martwej  kozy.  Tym  razem  zamiast
kozy  użyto  żywego  człowieka,  którego  podczas  gry  dosłownie
rozerwano na strzępy.

Okrucieństwa popełniane przez żołnierzy radzieckich trafiały na

pierwsze  strony  gazet  całego  świata,  podczas  gdy  barbarzyńskie
czyny  bojowników  muzułmańskich  nie  zwracały  niczyjej  uwagi,
choć doprawdy było się czym interesować. Oto jeden przykład: w
roku  1989  organizacja  ochrony  praw  człowieka  Asia  Watch
poinformowała, że grupa wahhabickich mudżahedinów wdarła się
do  pewnego  miasta  w  północno-wschodniej  prowincji  Kunar  i
całkowicie je spustoszyła, mordując, grabiąc i gwałcąc kobiety.

Choć  CIA,  w  dążeniu  do  osłabienia  pozycji  Związku

Radzieckiego,  przekazała  rebeliantom  broń  o  łącznej  wartości  2
miliardów 

dolarów, 

mudżahedini 

nigdy 

nie 

stali 

się

sprzymierzeńcem Stanów Zjednoczonych. Amerykański publicysta
Richard  Reeves  zauważył:  Tak  naprawdę  mudżahedini  nie  widzą
wielkiej różnicy pomiędzy nami i Rosjanami. I my i oni, demokraci
i komuniści, to w ich oczach zwolennicy nowoczesności, a właśnie
nowoczesny  świat  jest  głównym  wrogiem  muzułmańskich
bojowników. Większość z nich zwróci się przeciw nam w tej samej
chwili,  w  której  zaproponujemy  wprowadzenie  tych  samych
bezbożnych reform, jak te, które próbowali wprowadzić radzieccy
okupanci.  A  reformą,  jakiej  afgańscy  mudżahedini  nienawidzą
najbardziej jest upowszechnienie oświaty wśród kobiet.

Nigeria

W  Nigerii  w  latach  osiemdziesiątych  doszło  do  kilku  religijnych

rebelii,  w  których  śmierć  poniosły  tysiące  ludzi.  Na  przykład  w
roku 1980 bojówki muzułmańskie pod wodzą niejakiego Mallama
Marwy zajęły otoczone murem obronnym starożytne miasto Kano.
W  walkach  zginęło  czterysta  osób,  a  wśród  nich  również  Marwa.

background image

W roku 1982 jego zwolennicy, uważani przez innych muzułmanów
za  heretyków,  wtargnęli  do  miasta  Maiduguri,  gdzie  dokonali
masakry  „niewiernych”.  Gdy  na  ratunek  mieszkańcom  przybyły
uzbrojone  oddziały  policji,  fanatycy  posypali  swe  ciała
„magicznym proszkiem”, który miał ich uodpornić na kule. To kule
jednak  okazały  się  odporne  na  magiczny  puder.  W  trakcie
czterodniowych  walk  śmierć  poniosło  tysiąc  osób,  w  tym  niemal
wszyscy  terroryści.  W  roku  1985  w  mieście  Gombe  w  innym
konflikcie  pomiędzy  ugrupowaniami  reprezentującymi  różne
odłamy islamu zginęło sto osób.

W  roku  1987  w  mieście  Kafanchan  pewna  muzułmanka

spoliczkowała  chrześcijańskiego  kaznodzieję,  twierdząc,  że  jego
słowa  były  obraźliwe  dla  wyznawców  Allaha.  W  wielu  miastach
kraju  wybuchły  gwałtowne  rozruchy,  w  których  śmierć  poniosło
kilkadziesiąt  osób.  Spalono  także  kilkaset  kościołów,  a  władze
zakazały wygłaszania kazań poza terenem świątyni.

Pozostałe kraje

W 1981 roku w Bahrajnie grupa szyickich fanatyków zawiązała

spisek mający na celu przejęcie władzy w tym niewielkim emiracie
położonym  nad  Zatoką  Perską.  Policja  wykryła  spisek  i
powstrzymała  jego  realizację.  W  związku  z  planowanym
zamachem  stanu  skazano  i  uwięziono  łącznie  siedemdziesięciu
trzech szyitów.

W  roku  1987  w  Tunezji  na  długoletnie  kary  więzienia  skazano

islamskich  terrorystów,  którzy  podkładali  bomby  w  hotelach.  Na
Filipinach uzbrojone po zęby bojówki islamskich fundamentalistów
w  praktyce  sprawują  kontrolę  nad  niektórymi  obszarami.  W
Indonezji  nie  ustają  krwawe  konflikty  między  muzułmanami,
chrześcijanami  i  wyznawcami  lokalnych  religii  plemiennych.  W
roku 1989 w Uzbekistanie ponad sto osób zginęło w wyniku starć
pomiędzy  sunnitami  i  szyitami.  W  Izraelu  natomiast  rząd  zakazał
działania  fundamentalistom  muzułmańskim,  co  jeszcze  bardziej

background image

zaostrzyło konflikt między ludnością żydowską i palestyńską.

W  tym  samym  okresie  w  wielu  krajach  wprowadzono  surowe

prawo  islamskie.  W  roku  1987  w  Pakistanie  pewną  25-letnią
kobietę  skazano  na  ukamienowanie  za  pozamałżeński  stosunek
seksualny. W 1977 roku w Arabii Saudyjskiej publicznie stracono
kilkunastoletnią  księżniczkę  i  jej  kochanka.  W  roku  1984  w
Zjednoczonych  Emiratach  Arabskich  na  ukamienowanie  za
stosunek  pozamałżeński  skazano  pewnego  kucharza  i  pomoc
domową.  W  tym  przypadku  skazańcom  okazano  łaskę,  która
polegała na tym, że egzekucję odroczono do czasu urodzenia się
poczętego w grzesznym zbliżeniu dziecka.

 

background image

Siła na rzecz dobra?

Słowo  „religia”  używane  bywa  w  tak  wielu  znaczeniach  i

nasuwa  tyle,  niekiedy  wzajemnie  sprzecznych  skojarzeń,  że
niemal wymyka się próbie definicji.

Może odnosić się do praktykowanego przez członków „Kościoła

Świętości Bożej w Sercu Jezusa” obrzędu, podczas którego wierni
biorą do ręki jadowite węże i tańczą z nimi, albowiem w Księdze
zapisano:  „…węże  brać  będą  do  rąk”  (Mk  16,17-18),  a  Pismu
trzeba być posłusznym.

Może  decydować  o  stosunkach  między  hinduskimi  Tamilami  i

buddyjskimi  Syngalezami,  którzy  od  dziesiątków  lat  mordują  się
wzajemnie na rajskiej wyspie Cejlon.

Religijne  są  także  pobudki,  jakimi  kierują  się  wolontariusze  z

ruchu  „Świadków  Pokoju”,  którzy  zamieszkali  w  wioskach
Nikaragui,  by  własnymi  ciałami  chronić  miejscową  ludność  przed
atakami partyzanckich band.

Czysto religijny charakter mają również tzw. „kulty cargo”

[30]

na  wyspach  Pacyfiku,  których  wyznawcy  wierzą,  że  dzięki  ich
modlitwom 

przybywają 

do 

nich 

samoloty 

wypełnione

nowoczesnymi towarami.

Wyrazem  wiary  religijnej  była  również  postawa  Alberta

Schweitzera,  który  poświęcił  swe  życie  leczeniu  afrykańskich
biedaków.

Jednocześnie  różnice  religijne  są  jedną  z  głównych  przyczyn

krwawych  konfliktów  pomiędzy  katolikami  i  protestantami  w
Północnej Irlandii oraz między muzułmanami i grekokatolikami na
Cyprze.

background image

Religia  to  tańczący  derwisze  i  teolodzy  z  Oksfordu,

zielonoświątkowcy  mówiący  „nieznanymi  językami”  i  biskup
Desmond  Tutu  odbierający  nagrodę  Nobla.  Hindusi  czczą  tysiące
bogów, a wśród nich Śiwę z członkiem w pełnej erekcji, podczas
gdy  wielu  unitarian  to  bezbożni  agnostycy.  Do  tego  dochodzą
setki  religii  i  bogów,  którzy  nie  przetrwali  do  naszych  czasów:
Zeus, Jowisz, Baal

[31]

, Moloch

[32]

, Adonis, Ra

[33]

, Izyda

[34]

 i

całe zastępy innych bóstw. Religie mają tysiące twarzy, przyjmują
najróżniejsze  formy,  zachowując  przy  tym  swoją  religijną
tożsamość.

Współczesne  religie  to  nie  tylko  1,6  miliarda  chrześcijan,  900

milionów  muzułmanów  i  700  milionów  hindusów.  Według
antropologów  największą  liczbą  wyznawców  nadal  może  się
pochwalić  animizm,  religia  plemienna,  przypisująca  posiadanie
duszy  ludziom,  zwierzętom,  roślinom,  a  nawet  przedmiotom
martwym.

Ta  zdumiewająca  różnorodność  uniemożliwia  stworzenie

jednoznacznego wizerunku religii. Tymczasem zewsząd słyszymy,
że  stanowi  ona  główne  źródło  dobra.  Niemal  na  całym  świecie
religię  uważa  się  za  szlachetny  przejaw  ludzkiej  potrzeby  życia
duchowego.  Wybitni  politycy  niemal  bez  wyjątku  są  członkami
któregoś  z  wielkich  kościołów  i  umacniają  w  swoich
współwyznawcach  przekonanie,  że  wiara  jest  filarem  tożsamości
narodowej.  Edward  Gibbon  napisał  w  „Powstaniu  i  Upadku
Cesarstwa  Rzymskiego”:  Różne  wyznania  i  formy  kultu  istniejące
w  Rzymie  byty  przez  zwykłych  ludzi  uważane  za  równie
prawdziwe,  przez  filozofów  za  równie  fałszywe,  a  przez
urzędników - za równie użyteczne.

Czy  religie  są  źródłem  dobra?  Zebrane  przez  nas  świadectwa

historyczne  i  bieżące  wydarzenia  nasuwają  co  do  tego  poważne
wątpliwości. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Elie Wiesel, pytał
retorycznie:  „Czy  religia  kiedykolwiek  była  siłą  jednoczącą?
Przecież  za  jej  przyczyną  wybuchło  wiele  wojen,  za  jej  sprawą
dokonał  się  bezmiar  przemocy,  a  w  jej  imieniu  przelano  morze
krwi”.

background image

Zdaniem Bertranda Russella „Religia rodzi się głownie z lęku - z

lęku  przed  nieznanym,  lęku  przed  porażką  i  przede  wszystkim  z
lęku przed śmiercią. Lęk rodzi okrucieństwo, nic zatem dziwnego,
że religia i okrucieństwo zawsze szły ręka w rękę… Mój pogląd na
religię  jest  taki,  jak  Lukrecjusza.  Religię  uważam  za  zrodzoną  z
lęku  chorobę  i  źródło  niewypowiedzianych  cierpień  rodzaju
ludzkiego”.

Ernest  Lefever,  prezes  waszyngtońskiego  Centrum  Etyki  i

Polityki  Społecznej,  zauważył,  że  „konflikty  o  podłożu  religijnym
są  nadzwyczaj  okrutne,  gdyż  wiara  w  to,  że  Bóg  jest  po  twojej
stronie, zdaje się usprawiedliwiać nawet najbardziej barbarzyńskie
czyny”.

Podobnie 

ocenia 

religię 

jeden 

najwybitniejszych

współczesnych 

psychologów 

amerykańskich, 

Albert 

Ellis:

Fanatyzm religijny ponad wszelką wątpliwość był w przeszłości i z
wielkim  prawdopodobieństwem  będzie  w  przyszłości  źródłem
konfliktów,  przemocy,  rozlewu  krwi,  mordów,  waśni,  wojen  i
ludobójstwa.  Tak  więc  wbrew  wszystkiemu,  co  święte  księgi
mówią  na  temat  pokoju  i  miłości,  niezachwiana  -  by  nie
powiedzieć  arogancka  -  religijność  przyniosła  ludzkości  ogromne
szkody, rodząc ogrom nieludzkiej i antyludzkiej agresji.

Wielu ludzi głęboko wierzących z oburzeniem myśli o bezmiarze

cierpienia,  za  jakie  jest  odpowiedzialna  religia.  Teolog  Clark
Williamson  w  następujący  sposób  ocenił  rolę  chrześcijaństwa  w
ukształtowaniu się i rozpowszechnieniu antysemityzmu:

Wśród  wielu  pytań,  jakie  nasuwają  się  ludziom,  którzy

dowiadują  się  o  okrucieństwie  chrześcijan  wobec  Żydów,
niebagatelną  rolę  odgrywa  kwestia  wiarygodności.  To,  że  pewne
rzeczy  mogły  się  w  ogóle  wydarzyć,  wydaje  się  trudne  do
uwierzenia. A jednak to prawda… Wiemy, że chrześcijaństwo było
w  zmowie  ze  sprawcami  pogromów  i  Zagłady…  Gdzie  szukać
dobra  na  tym  świecie  i  czym  ono  jest,  jeśli  miliony  tracą  życie  z
rąk  ludzi  ochrzczonych  w  imię  Zbawiciela…  Ogrom  ludzkiego
cierpienia  i  liczba  Żydów  zamordowanych  w  okresie  ostatnich
tysiąca pięciuset lat przez tych, którzy mienią się chrześcijanami,
a jednocześnie fakt, że w oczach chrześcijan życie tych, którzy nie

background image

nawrócili się na ich religię, okazuje się pozbawione wartości, każe
wątpić  w  wartość  chrześcijańskiego  nauczania  o  wartości  życia
ludzkiego…

…Chrześcijaństwo już dawno utracito wszelkie prawo do miana

religii i etyki lepszej niż inne.

W roku 1989, po wydaniu przez ajatollaha Chomeiniego wyroku

śmierci  na  rzekomego  bluźniercę,  Salmana  Rushdiego,  pewien
amerykański  felietonista  napisał,  że  wydany  na  pisarza  wyrok
należał  do  „starożytnej  tradycji  mordowania  heretyków  i
zwalczania  przeciwnych  poglądów”.  „Papieże  -  dodał  -  stali  na
straży  czystości  doktryny  przy  użyciu  stosów,  szubienic  i  innych
instrumentów krzewienia wiary z tamtych czasów”.

Nowoczesna  broń  sprawia,  że  każdy  fanatyk  może  dzisiaj

strącić  pasażerski  odrzutowiec,  podłożyć  bombę  pod  klinikę
ginekologiczną  lub  zastrzelić  z  karabinu  maszynowego  grupę
dzieci,  a  wszystko  to  w  błogim  poczuciu  wierności  jedynemu
prawdziwemu  Bogu.  W  swoim  przemówieniu  z  roku  1989  Arthur
Schlesinger zauważył:

Muszę  się  przyznać,  że  jako  historyk  z  pewnym  rozbawieniem

słucham  opinii,  wedle  których  to  tradycja  judeo-chrześcijańska
jest  źródłem  naszej  troski  o  prawa  człowieka,  że  to  w  jej  tonie
zrodziła  się  koncepcja,  w  myśl  której  każda  jednostka  ma  prawo
do życia, wolności i szczęścia na tym świecie. Prawda jest taka, że
wielkie  religie  były  i  są  wobec  idei  praw  człowieka  zupełnie
obojętne.  Nie  tylko  nie  protestowały  przeciwko  ubóstwu,
nierówności,  wyzyskowi  i  prześladowaniom,  ale  udzielały
czynnego  poparcia  niewolnictwu,  prześladowaniom,  porzucaniu
dzieci, torturom i ludobójstwu…

W  dziejach  Zachodu  religia  niemal  zawsze  wspierała

hierarchiczny  porządek,  silną  władzę  i  nierówności  społeczne  i
nigdy  nie  miała  skrupułów  co  do  mordowania  heretyków  i
bluźnierców.  Do  końca  XVIII  wieku  tortury  stanowiły  normalną
procedurę śledczą w kościele katolickim jak również w systemach

background image

wymiaru sprawiedliwości większości państw europejskich…

Koncepcja  praw  człowieka  nie  ma  nic  wspólnego  z  religią.  To

idea  świecka,  owoc  ostatnich  czterystu  lat  historii  cywilizacji
Zachodu.  Alexis  de  Tocqueville  przekonująco  wykazał,  że  etyka
humanitarna  zrodziła  się  z  idei  równości.  To  jej  zwolennicy
ostatecznie  położyli  kres  takim  przejawom  istnienia  religii,  jak
tortury,  procesje  pokutne  i  palenie  na  stosie.  Oni  również
przynieśli 

wyzwolenie 

milionom 

niewolników. 

Autorami

podstawowych  dokumentów,  które  nadały  idei  równości
konkretny  kształt  praw  człowieka:  amerykańskiej  Deklaracji
niepodległości (1776)

[35]

 i francuskiej Deklaracji Praw Człowieka

i Obywatela (1789) nie byli przywódcy religijni, lecz polityczni.

Mówiąc  ironicznie,  można  przyznać,  iż  religia  pod  jednym

względem  przyniosła  postęp  w  zakresie  praw  człowieka.  Tortury
stosowane przez inkwizycję i Sąd Gwiaździsty, które miały skłonić
heretyków  do  zeznań  i  przyznania  się  do  winy,  zainspirowały
myślicieli  politycznych  do  opracowania  projektu  piątej  poprawki
do  amerykańskiej  konstytucji,  która  stwierdza,  że  „nie  wolno
wymagać  od  oskarżonego  w  sprawie  karnej,  by  świadczył
przeciwko sobie”.

Wiele  o  stosunku  kościołów  do  praw  człowieka  mówi  fakt,  iż

większość  amerykańskich  duchownych  wszystkich  wyznań
aktywnie  opowiadała  się  za  utrzymaniem  niewolnictwa.  Historyk
Larry  Hise  odnotował  w  swojej  książce  Pro-Slavery

[36]

,  że

„duchowni  byli  autorami  blisko  połowy  artykułów  i  książek
wzywających do utrzymania niewolnictwa, które opublikowano w
Stanach  Zjednoczonych”.  Hise  wymienił  275  chrześcijańskich
pisarzy,  którzy  powołując  się  na  Pismo  Święte,  dowodzili,  iż  biali
ludzie  mają  prawo  posiadać  czarnych  ludzi  na  własność,  tak  jak
zwierzęta robocze.

W elżbietańskiej Anglii znany z pobożności handlarz ludźmi, sir

John  Hawkins,  nazwał  swoje  okręty  do  przewozu  niewolników:
Jezus,  Anioł  i  Boża  Łaska.  Jeśli  któryś  ze  stłoczonych  pod
podkładem  skutych  łańcuchami  nieszczęśników  znał  i  rozumiał
nazwę swego pływającego więzienia, musiało go to przyprawić o

background image

szczere zdumienie.

Nie  więcej  uwagi  poświęcił  kościół  katolicki  prawom  wielu

małych  chłopców  w  siedemnastowiecznej  Italii,  których
kastrowano  tylko  po  to,  by  ich  głosy  w  kościelnych  chórach
uzyskały piękniejsze brzmienie.

W naszych czasach agencje informacyjne codziennie donoszą o

okrucieństwach  popełnianych  przez  fanatyków  religijnych.
„Islamscy terroryści”, „hinduscy zamachowcy” lub „chrześcijańscy
bojówkarze”  niemal  codziennie  goszczą  w  nagłówkach  gazet.
Według  działającego  w  Kalifornii  Santa  Barbara  Peace  Resource
Center, w roku 1988 na świecie toczyły się trzydzieści dwie wojny,
z  czego  dwadzieścia  pięć  miało  przyczyny  etniczne,  rasowe  lub
religijne.  Zdominowana  przez  muzułmanów  Indonezja  dokonała
na  przykład  inwazji  na  katolicki  w  większości  Wschodni  Timor,
gdzie  w  ciągu  następnych  kilkunastu  lat  zamordowano  kilkaset
tysięcy  osób.  Jeśli  zaś  chodzi  o  niezliczone  konflikty  na  Bliskim
Wschodzie,  teolog  Martin  Marty  z  uniwersytetu  w  Chicago
wypowiedział  się  na  ich  temat  następująco:  Jeśli  choć  przez
chwilę zastanowicie się nad sytuacją w tym regionie, zrozumiecie,
że za nienawiścią i karabinami kryją się święte księgi.

Znany  izraelski  pisarz,  Amos  Elon,  twierdzi,  że  religia  i

nacjonalizm  stały  się  w  dzisiejszej  Jerozolimie  bliskimi
sojusznikami:  „W  tym  mieście  każdy  nienawidzi  bliźniego  swego
dla większej chwaty Boga”.

Czy  religia  jest  źródłem  dobra?  Co  najmniej  jedno  można

powiedzieć  na  pewno:  kryje  się  w  niej  ogromny  potencjał  zła  -
potencjał, który spełniał się tysiące razy w dziejach ludzkości.

Na  świecie  dzieje  się  wiele  zła,  które  nie  ma  zgoła  nic

wspólnego  z  religią.  W  Kambodży  w  drugiej  połowie  lat
siedemdziesiątych  maoistowscy  Czerwoni  Khmerzy  wymordowali
co  najmniej  milion  mieszkańców  tego  kraju,  wprowadzając  w
życie swój szaleńczy plan zorganizowania całego społeczeństwa w
komunach wiejskich. W Ameryce Łacińskiej prawicowe szwadrony
śmierci 

pobudek 

politycznych 

mordują 

przywódców

związkowych  i  nauczycieli.  W  Ruandzie  i  w  Burundi,  pomiędzy

background image

ludami Tutsi i Hutu okresowo dochodzi do wzajemnych masakr na
tle  zadawnionych  konfliktów  plemiennych.  Różne  pobudki  mogą
wyzwolić ludzką żądzę mordu.

A jednak mimo wszystko głęboko zasmucający jest fakt, że za

sprawą  religii,  która  miała  być  lekarstwem  na  ludzkie
okrucieństwo,  tak  szeroko  rozlało  się  morze  krwi  i  że  za  jej
sprawą ludzkie szaleństwo przyjmowało i po dziś dzień przyjmuje
najbardziej zbrodniczy charakter.

 

background image

Epilog

 

Choć zabójstwa na tle religijnym były do niedawna zjawiskiem

powszechnym,  a  i  dzisiaj  nie  są  rzadkością,  większość  z  nas
niewiele wie na ich temat. Kto na przykład słyszał o największej w
historii rzezi religijnej, w której śmierć poniosło około 20 milionów
ofiar. Powstanie tajpingów, bo o nim tu mowa, wybuchło w roku
1851  w  Chinach  po  objawieniu,  w  którym  Bóg  przemówił  do
pewnego  chrześcijańskiego  neofity  imieniem  Hong  Xiuquan,
informując  go,  iż  jest  on  młodszym  bratem  Jezusa  i  nakazując
mu,  by  „pozabijał  wszystkie  demony”  i  wprowadził  w  Chinach
system  teokratyczny.  Nowy  prorok  powołał  do  życia  „Związek
Czcicieli  Boga”  i  utworzył  milionową  armię  świętych  bojowników,
zachęconych dodatkowo do udziału w wojnie obietnicą nagrody w
postaci ziemi i innego majątku pochodzącego z łupów wojennych.
W ciągu trzynastu lat wojny domowej wojska tajpingów dokonały
wielu masakr, aż w końcu zostały pokonane przez armię rządową,
w  której  walczył  między  innymi  regiment  dowodzony  przez
angielskiego  awanturnika  Charlesa  Gordona,  zwanego  Paszą.
Nieszczęsnego  Gordona  trzeba  zapewne  uznać  za  ofiarę
religijnego  przekleństwa.  W  kilka  lat  później  dowodził  wojskami
egipskimi  w  wojnie  z  fanatykami  islamskimi  w  dolinie  Górnego
Nilu, gdzie w końcu zginął z ich rąk w walkach o Chartum.

Niewielu  pamięta  także,  że  purytanie  w  Nowej  Anglii  pod  karą

śmierci  zakazali  działalności  grupie  wyznaniowej  Dzieci  Światła
(kwakrom)  i  stracili  kilku  z  nich  za  niepodporządkowanie  się
zakazowi.  Niemal  nikt  nie  pamięta  także,  że  w  roku  1844,  w
Filadelfii,  na  tle  konfliktu  katolicko-protestanckiego,  doszło  do
wymiany  ognia  artyleryjskiego,  w  wyniku  czego  zginęło
dwadzieścia  osób.  Do  walk  doszło,  gdyż  miejscowy  biskup

background image

katolicki zażądał, by katolickie dzieci uczyły się z katolickiej wersji
Pisma  Świętego,  nie  zaś  z  Biblii  króla  Jakuba,  narzuconej  przez
lokalne  władze  oświatowe.  Grupy  rozjuszonych  protestantów
wdarty  się  do  dzielnic  zamieszkałych  w  większości  przez
katolików,  puszczając  z  dymem  domy  mieszkalne  i  kościoły.  Na
obszarze miasta wprowadzono Stan wojenny. Uzbrojone w działa
wojsko federalne pospieszyło z pomocą zagrożonym katolikom. W
odpowiedzi  protestanci  wyładowali  armaty  z  żaglowców
zakotwiczonych w miejscowym porcie, załadowali je gwoździami i
śrubami i rozpoczęli artyleryjski pojedynek.

Okrucieństwa  na  tle  religijnym  są  stare  jak  rodzaj  ludzki.  W

Starym Testamencie znajdujemy ustępy potępiające mieszkańców
Środkowego  Wschodu,  którzy  składali  swe  dzieci  w  ofierze  bogu
Molochowi. Ale święte prawa dawnych Hebrajczyków byty równie
nieludzkie.  Na  ich  mocy  na  przykład  miai  być  zabity  każdy,  kto
pracował  w  szabat  (Księga  Wyjścia  31,15  oraz  35,2),  a
narzeczone,  które  nie  zachowałyby  dziewictwa  do  dnia  ślubu
miały być ukamienowane. (Księga Powtórzonego Prawa 22,20-21)
Według 

Pisma 

Świętego 

na 

śmierć 

zasługują 

także

homoseksualiści (Księga Kapłańska 20,13) i nieposłuszni synowie,
których Jahwe kazał ukamienować. (Księga Powtórzonego Prawa
21,18-21).  Biblia  usprawiedliwia  niewolnictwo  (Księga  Kapłańska
25,44-46)  i  zawiera  liczne  fragmenty,  w  których  Bóg  nakazuje
swoim  wybrańcom,  by  zabijali  niewiernych.  Na  przykład  w
Pierwszej  Księdze  Samuela  czytamy:  Tak  mówi  Pan  Zastępów:
Ukarzę  Amaleka  za  to,  co  uczyni!  Izraelitom,  jak  stanął  przeciw
nim  na  drodze,  gdy  szli  z  Egiptu.  Dlatego  teraz  idź,  pobijesz
Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie
lituj  się  nad  nim,  lecz  zabijaj,  tak  mężczyzn,  jak  i  kobiety,
młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osty.

Inne starożytne ludy nie byty wcale lepsze. Nawet w pierwszej

godnej  tego  miana  cywilizacji,  w  starożytnej  Grecji,  prawo
przewidywało  wyrok  śmierci  dla  tych,  którzy  powątpiewali  w
istnienie bogów olimpijskich.

Mordy  natie  religijnym  nie  odeszły  do  lamusa  historii.  W

background image

naszych  czasach  nadal  zabija  się  w  imię  Boga  i  na  jego  chwałę
popełnia  wiele  innych  okrucieństw.  W  latach  dziewięćdziesiątych
w  USA  tzw.  „obrońcy  życia”  dokonali  wielu  zamachów
bombowych  na  kliniki  ginekologiczne,  w  których  zgodnie  z
prawem przeprowadzano zabiegi przerywania ciąży. W roku 1993
w  mieście  Pensacola  na  Florydzie  pewien  fanatyk  chrześcijański
zastrzelił  dr  Davida  Gunna.  Rok  później  w  tym  samym  mieście
zastrzelono  lekarza  innej  kliniki.  Tym  razem  zabójcą  był
duchowny.  Również  w  1994  roku  w  jednej  z  klinik  w
Massachussets religijny maniak zabił z broni palnej dwie kobiety,
krzycząc do nich: „Powinnyście odmawiać różaniec”. W roku 1998
wybuch bomby spowodował śmierć pracownika ochrony i ciężkie
okaleczenia ciała pielęgniarki w klinice w Birmingham. Deklarujący
się  jako  „obrońca  życia”  snajper  zastrzelił  lekarza  w  mieście
Amherst,  w  stanie  Nowy  Jork.  Zabójstwa  „w  obronie  życia”
zdarzają  się  także  w  innych  krajach.  W  roku  2001  pracownik
ochrony  jednej  z  klinik  ginekologicznych  w  Melbourne  otrzymał
postrzał w twarz od jednego z członków pikiety antyaborcyjnej.

Jednym  z  najbardziej  szokujących  wydarzeń  w  Ameryce  lat

dziewięćdziesiątych był atak agentów FBI na siedzibę sekty Gałąź
Dawidowa  w  Waco,  w  Teksasie.  Lokalna  policja  uzyskała
informacje, że przywódca sekty David Ko-resh zgromadził arsenał
nielegalnej broni. Gdy oddziały specjalne policji przybyły na farmę
z  nakazem  rewizji  i  zamiarem  skonfiskowania  broni,  wybuchła
strzelanina,  w  wyniku  której  zginęło  czterech  funkcjonariuszy  i
sześciu  członków  sekty.  Agenci  federalni  przez  sześć  tygodni
oblegali  siedzibę  sekty,  próbując  przekonać  jej  członków  do
poddania  się.  Gdy  negocjacje  się  nie  powiodły,  policja  użyła
wozów  pancernych,  które  wybiły  otwory  w  ścianach  budynków,
przez  które  do  ich  wnętrza  wrzucono  pojemniki  z  gazem
łzawiącym.  Zabudowania  stanęły  w  ogniu.  W  płomieniach  zginął
Koresh i jego siedemdziesięciu ośmiu zwolenników, wśród których
znalazło  się  osiemnaścioro  dzieci.  Ośmiu  członków  sekty,  którzy
przeżyli pożar, trafiło do więzienia.

A  oto  kilka  innych  przykładów  dramatycznych  wydarzeń  o

podłożu 

religijnym, 

które 

miały 

miejsce 

latach

background image

dziewięćdziesiątych:

Świątynia  Miłości  na  Florydzie  była  w  istocie  świątynią

nienawiści.  Przywódca  sekty,  Yahweh  ben  Yahweh,
nauczał  swych  czarnych  zwolenników  nienawiści  do
„białych  diabłów”.  Każdy,  kto  chciał  uzyskać  dostęp  do
kręgu jego bliskich współpracowników, musiał się wykazać
zabiciem białego człowieka, przynosząc odcięte uszy ofiary
w  charakterze  dowodu.  W  sekcie  działali  także  zabójcy,
których  zadaniem  było  mordowanie  tych  członków
Świątyni,  którzy  chcieli  się  wycofać  z  sekty.  W  roku  1992
Yahweh  i  sześciu  innych  przywódców  skazano  za
zamordowanie czternastu osób.

Osiadła w stanie Oregon komuna guru Bhagwana Rajneesha

rozpadła  się  wprawdzie  w  latach  osiemdziesiątych,  ale  jej
przywódcy  jeszcze  w  następnej  dekadzie  byli  sądzeni  za
różne przestępstwa, na przykład za prowadzenie w tajnym
laboratorium  hodowli  bakterii  Salmonelli,  którą  zakażono
sałatki  w  setkach  barów,  w  wyniku  czego  zachorowało
siedemset pięćdziesiąt osób.

W  roku  1994  na  czołówki  gazet  trafiła  tajemnicza  sekta

„Świątyna Słońca”, znana także pod nazwą „Krzyż i Róża”,
której 

pięćdziesięciu 

członków 

popełniło 

rytualne

samobójstwo  w  podziemnej,  wyłożonej  lustrami  komnacie
w  Szwajcarii.  Kolejna  grupa  członków  tej  sekty  odebrała
sobie  życie  jakiś  czas  później  w  Kanadzie.  Łącznie
przynależność  do  Świątyni  Słońca  kosztowała  życie
siedemdziesiąt cztery osoby.

Członkowie  japońskiej  sekty  Najwyższa  Prawda  byli  tak

oddani swemu guru, że płacili 2 tysiące dolarów za wypicie
wody z wanny, w której się kąpał lub 10 tysięcy za jeden
łyk  jego  krwi.  Na  polecenie  guru  mordowali  nieżyczliwe
sekcie osoby. Najwyższa Prawda w tajemnicy produkowała
gaz  paraliżujący,  sarin,  przy  użyciu  którego  w  roku  1995
dokonano  zamachu  w  tokijskim  metrze.  Śmierć  poniosło
kilkanaście  osób,  a  dalszych  5  tysięcy  wymagało  pomocy
lekarskiej.  Przywódcy  sekty  trafili  na  długie  lata  do

background image

więzienia.

 

Członkowie  kalifornijskiej  sekty  Bramy  Niebios  wykastrowali  się,

by  tym  sposobem  uwolnić  się  od  pragnień  seksualnych
(prawdopodobnie  kierując  się  stówami  Jezusa,  że:  „Niektórzy
wierni  uczynili  się  eunuchami  dla  większej  chwaty  królestwa
bożego”).  Po  odkryciu  komety  Hale-Boppa  członkowie  Bramy
Niebios  uznali,  iż  wszyscy,  którzy  popełnią  samobójstwo,
zostaną  w  tajemniczy  sposób  przeniesieni  na  pokład
ukrywającego  się  za  kometą  UFO.  W  roku  1997  czterdziestu
członków  sekty  rzeczywiście  dokonało  zamachu  na  własne
życie.

W  roku  2000  zginęło  979  członków  sekty  Ruch  na  Rzecz

Przywrócenia  Dziesięciu  Przykazań  Bożych.  Większość  z  nich
poniosła  śmierć  w  płomieniach  zamknięta  w  kościele  sekty
podpalonym przez jej przywódcę w dniu, w którym wedle jego
słów Matka Boska miała zabrać wszystkich jego wyznawców do
nieba.

Zjawisko molestowania seksualnego dzieci przez księży katolickich

duchownych 

protestanckich 

przybrało 

latach

dziewięćdziesiątych 

rozmiary 

katastrofy. 

Ponad 

400

amerykańskich  księży  oskarżono  o  niedozwolone  praktyki
seksualne  wobec  dzieci,  a  kościół  katolicki  wypłacił
odszkodowania na sumę około 500 milionów dolarów.

Co  zdumiewające,  niektórzy  mordercy  religijni  są  po  dziś  dzień

przedmiotem 

czci 

wśród 

wiernych. 

Weźmy 

przykład

szesnastowiecznego  księdza  katolickiego,  późniejszego  papieża  Piusa
V. Jako Wielki Inkwizytor wysłał do południowych Włoch wojsko, które
wymordowało około 2 tysięcy członków ruchu religijnego waldensów.
Kiedy  ów  bogobojny  człowiek  został  papieżem,  nakazał  dowódcy
wojsk  skierowanych  do  zwalczania  hugenotów,  by  zabijał  wszystkich
jeńców.  Pius  V  był  także  odpowiedzialny  za  zorganizowanie  ostatniej

background image

krucjaty przeciwko islamowi. W 1571 roku utworzona z jego inicjatywy
armada  dokonała  rzezi  muzułmanów  w  bitwie  morskiej  pod  Lepanto.
On  także  przywrócił  do  życia  inkwizycję,  która  miała  torturować  i
skazywać na śmierć katolików podejrzanych o herezję. Po śmierci Pius
V został zaliczony w poczet świętych kościoła katolickiego.

 

Jak  bezwzględny  i  okrutny  bywa  człowiek  z  miłości  do  Boga!  -

zadumał się niegdyś angielski pisarz Somerset Maugham.

Podobną  myśl  wyraził  słynny  dramaturg  Eugene  Ionesco:  W  imię

Boga ludzie budują stosy, torturują się i prześladują.

 

Laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki Steven Weinberg odnotował:

Z religią czy bez religii są i zawsze będą dobrzy ludzie, którzy

spełniają dobre uczynki i ludzie źli, którzy popełniają złe

uczynki. Do tego jednak, żeby dobrzy ludzie zaczęli popełniać

złe uczynki, niezbędna jest religia.

background image

Przypisy:

[1] 

Wahhabici, zwolennicy religijnego ruchu fundamentalistycznej odnowy islamu, stworzonego w polowie XVIII w. przez Muhammada Ibn Abd al-Wahhaba; propagowali

powrót do islamu pierwotnego. We współpracy z rodem Saudów w XVIII w. utworzyli silne państwo na Piw. Arabskim. Obecnie działają głównie w Arabii Saudyjskiej. (Przyp.
tłum.)

[2] 

Według prawa islamskiego bluźnierstwo, po stwierdzeniu winy oskarżonego, jest obligatoryjnie karane śmiercią przez powieszenie. (Przyp. tłum.)

[3] 

Ulemowie  to  muzułmańscy  teologowie.  Tytuł  określający  zwykle  sędziów  (mufti;  kadi).  Ulemowie  są  także  obrońcami  czystości  islamu  i  przestrzegania  przepisów

religijnych. (Przyp. tłum.)

[4] 

Według prawa islamskiego bluźnierstwo, po stwierdzeniu winy oskarżonego, jest obligatoryjnie karane śmiercią przez powieszenie. (Przyp. tłum.)

[5] 

Sam Urban II szacował ich liczbę na okoto 300 tysięcy. (Przyp. tłum.)

[6] 

Jefferson Thomas, 1743-1826, amerykański polityk, dyplomata i uczony; przywódca rewolucji amerykańskiej, autor Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych

1776; ideolog Partii Demokratyczno-Republikańskiej.; 1790-93 sekretarz stanu; 1797-1801 wiceprezydent, 1801-09 prezydent; jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych;
przewodniczący Amerykańskiego Towarzystwa Filozoficznego. (Przyp. tłum.)

[7] 

A oto, jak według Stevena Runcimana, autora „Dziejów wypraw krzyżowych” (tom 3) wyglądały pierwsze dni po zajęciu miasta przez krzyżowców: „Barbarzyństwo

zdobywców Konstantynopola przeszło wszelkie wyobrażenia. Od dziewięciu stuleci to wielkie miasto było stolicą cywilizacji chrześcijańskiej. Przetrwało tam mnóstwo pomników
starożytnej sztuki greckiej, na każdym kroku spotykało się arcydzieła znakomitych rzemieślników bizantyjskich. Wenecjanie znali się na wartości tych dzieł. Korzystali z każdej
możliwości grabieży bezcennych skarbów i wywozili je do Wenecji, aby ozdobić nimi świątynie. Francuzów i Flamandów natomiast ogarnął szał niszczenia. Rozpasany mottoch
rozbiegł się po ulicach, rabując wszystko, co błyszczało, niszcząc wszystko, czego nie można było zabrać, zatrzymując się tylko po to, aby mordować i gwałcić lub włamywać się
do piwnic z winem.

Nie oszczędzono ani klasztorów, ani kościołów, ani bibliotek. W kościele Bożej Mądrości pijani żołnierze zdzierali jedwabne zasłony, rozbili na kawałki srebrny ikonostas, deptali
po świętych księgach i ikonach. Kiedy rozpasani wojacy zaczęli popijać z naczyń liturgicznych, jedna z ladacznic zasiadła na tronie patriarszym i zaśpiewała karczemną piosenkę
francuską. W klasztorach gwałcono zakonnice. Wdzierano się zarówno do pałaców, jak i ruder, niszcząc je doszczętnie. Na ulicach konały od ran kobiety i dzieci. Ów bestialski
rozlew krwi i grabież trwały całe trzy dni, aż w końcu to piękne, ogromne miasto obróciło się w ruinę. Nawet Saraceni okazaliby więcej miłosierdzia - wołał z rozpaczą historyk
Nicetas - i miał rację.” (Przyp. tłum.)

[8] 

Bon, bon, pierwotna religia rdzennych mieszkańców Tybetu. Wg tradycji powstać miała w Tazig, będącym częścią mitologicznej krainy Olmolungring. (Przyp. tłum.)

[9] 

Aszantowie, Aszanti, lud afrykański zamieszkujący centralne rejony Ghany i przyległe obszary Wybrzeża Kości Słoniowej, a także Togo. Należą do grupy ludów Akan.

Posługują  się  językiem  twi  (tszi)  z  grupy  kwa.  W  XVII  w.  utworzyli  państwo  Aszantów.  Społeczność  Aszantów  liczy  ok.  3,3  min  osób  (1983).  Podstawą  organizacyjną  są
matrylinearne  rody.  Część  z  nich  to  chrześcijanie  lub  muzułmanie,  większość  wyznaje  anlmizm.  Wśród  licznych  bóstw  (obosom),  związanych  z  siłami  przyrody,  największe
znaczenie ma Njame (Atoapome, Ojankopon) - Stwórca, pan nieba, następnie bożkowie rzek, zwłaszcza rzeki Tano. (Przyp. tłum.)

[10] 

Brahma, w mitologii indyjskiej stwórca świata, bóg-stwórca, jedna z osób Indyjskiej trójcy - trimurti. Jest on utożsamiany z osobą brodatego starca siedzącego na

kwiecie lotosu, posiadającego cztery głowy i cztery ramiona. (Przyp. tłum).

background image

[11] 

Brahma, w mitologii indyjskiej stwórca świata, bóg-stwórca, jedna z osób Indyjskiej trójcy - trimurti. Jest on utożsamiany z osobą brodatego starca siedzącego na

kwiecie lotosu, posiadającego cztery głowy i cztery ramiona. (Przyp. tłum).

[12] 

Fulanie, lud afrykański, zamieszkujący w rozproszeniu lub w wyspowych skupiskach niemal całą strefę sawannową, zwłaszcza w Senegalu, Gwinei, Mali, Nigrze,

Nigerii, Kamerunie, także w Gambii, Burkinie Faso i Sudanie; ok. 17 min. (Przyp. tłum)

[13] 

Innymi ważnymi ośrodkami tego ruchu religijnego były m.in. Tuluza i Beziers. (Przyp. ttum.)

[14] 

Nazwę te przyjął w XIII wieku tzw. Ruch ubogich, biorący początek w XI w., postulujący powrót do ewangelicznej prostoty i ubóstwa pierwotnego Kościoła oraz

pierwszych gmin chrześcijańskich. Rozwijał się dzięki wędrownym kaznodziejom, którzy zakładali nowe klasztory i zgromadzenia zakonne.

[15] 

Antyfeudalny  i  antykościelny  ruch  społeczno-religijny,  działający  w  XIII  i  XIV  w.  Zarzucał  hierarchii  kościelnej  odejście  od  ideału  ubóstwa.  Begardzi  założyli

religijne stowarzyszenie męskie wzorując się na wcześniej powstałym kobiecym ruchu beginek. (Przyp. tłum)

[16] 

Kobiecy  ruch  religijno-społeczny  stojący  w  opozycji  do  oficjalnego  katolicyzmu.  Powstał  w  XII  w.  we  Flandrii;  grupował  kobiety  zajmujące  się  działalnością

charytatywną.

[17] 

Historia tej instytucji swoimi początkami sięga IV w., jednak jej rzeczywista działalność rozpoczęła się w roku 1184, gdy papież Lucjusz III rozkazał wszystkim

biskupom zwalczanie herezji, a sądy biskupie otrzymały nazwę sądów inkwizycyjnych. (Przyp. tłum.)

[18] 

W Polsce dzieło to pojawiło się dzięki tłumaczeniu Ząbkowica. Była to książka niemal kultowa, która wywarła głęboki wpływ na wyobraźnię naszych rodzimych

pisarzy. W 1570 roku pojawiła się publikacja „Postępek prawa czartowskiego przeciw narodowi ludzkiemu”, która zawierała dokładną definicję pojęcia „czarownica” oraz opis jej
diabelskich pomocników. Żeby nie było jakichkolwiek wątpliwości, czarownica to osoba, mogąca „przeszkodzić ludzkim robotom, wieszczby powiadać, latać, grady i niepogody
czynić i inne odmienności, których człowiek pospolity nie może czynić”. Bardzo ciekawą pozycją okazują się również „Żywoty świętych” ks. Piotra Skargi, zawierające opowieści o
życiu świątobliwych ludzi, zmagających się z różnymi przeciwnościami, wśród których ważne miejsce zajmuje walka z pokusami cielesnymi. Pomysłów księdzu nie brakowało -
niemowlęta  mówią,  ludzie  chodzą  z  własnymi  głowami  pod  pachą  i  podpisują  cyrografy  z  diabłem,  wszetecznice  uwodzą  cnotliwych,  itp.  Najdonioślejszym  chyba  polskim
dziełem, dotyczącym czarownic, stała się „Praktyka kryminalna”, napisana w 1769 roku przez Jakuba Czechowicza. Tytuły poszczególnych rozdziałów mówią same za siebie: „O
sposobie, w jaki proces formować w sprawie czarostwa”, „Jakleml czarostwa dowodzić potrzeba probacjami”, „O presumpcjach, które dostateczne indicium do tortur czynią”,
„Jako  mają  być  karani  czarownicy  i  czarownice  z  diabłem  w  ugodę  wchodzące  i  jemu  się  oddające”,  „O  tych,  którzy  nie  mając  wyraźnego  z  diabłem  przymierza  nauką  się
czartowską  bawią”.  Według  autora,  który  był  sędzią  miasta  Chełmna,  można  wyróżnić  trzy  rodzaje  „czarostw”:  specles  divinatoria  -  wróżenie,  species  venefica  (ewentualnie
malefica) - prowadzący do nieszczęść, chorób i śmierci, species amatoria - skłaniający do lubieżności. Dla czarownika jedna jest tylko kara - śmierć. No tak, ale najpierw trzeba
przeprowadzić  proces,  do  którego  wdrożenia  mogły  prowadzić  trzy  drogi.  W  przypadku  pierwszej  oskarżyciel  zobowiązuje  się  do  udowodnienia  swoich  zarzutów,  a  nawet  do
poniesienia kary, jeżeli mu się to nie uda. Drugi sposób był znacznie bezpieczniejszy, ponieważ donosiciel swoją denuncjację uzasadniał strachem przed karą boską lub sądową i
nie musiał przytaczać żadnych dowodów. Trzecia drogato inkwizycja, uzasadniona plotkami o Istnieniu czarownic w jakimś mieście. Mogły one stać się przyczyną rozpoczęcia
śledztwa, a wtedy wystarczyły zeznania jednej osoby, nawet takiej, która w „normalnych” procesach nie mogła w ogóle występować jako świadek. Najlepsze oczywiście było
przyznanie  się  do  winy  przez  samą  oskarżoną,  choćby  treść  jej  zeznań  była  całkowicie  niedorzeczna.  Jeżeli  jednak  nikt  nie  kwapił  się,  by  poprzeć  rekryminację,  trzeba  było
sięgnąć po najdoskonalszy sposób, czyli tortury, które były dozwolone np. wtedy, gdy u oskarżonej znaleziono garnek z robakami lub hostiami albo przy pojmaniu krzyczała ona,
że już zginęła. (Przyp. tłum.)

[19] 

Chodzi tu o jednego z tzw. antypapieży z pierwszych lat XV wieku, a nie dwudziestowiecznego reformatora kościoła. (Przyp. tłum.)

[20] 

Antytrynitaryzmu - nurt doktrynalny w chrześcijaństwie odrzucający koncepcję Trójcy Świętej i negujący boskość Jezusa Chrystusa. (Przyp. tłum.)

[21] 

Sąd  Gwiaździsty  (1486-1641),  w  okresie  panowania  Karola  I  stał  się  symbolem  nieuczciwości  i  nadużyć  władzy  przez  króla  i  jego  otoczenie.  Przy  jego  pomocy

monarcha pozbywał się wrogów religijnych i politycznych. Posiedzenia sądu były niejawne, a jego wyroki surowe i wykonywane bezzwłocznie. Nazwa trybunatu pochodziła od
gwiezdnego wzoru wymalowanego na powale komnaty w zamku Westminsterskim, w której odbywały się jego posiedzenia. (Przyp. tłum.)

background image

[22] 

Rozejm Andruszowski, zawarty 1667 roku w Andruszowie między Polską a Rosją na 13 i pół roku, zakończył wojnę polsko-rosyjską.

[23] 

Sipaj, sepoy (z hindi sipahi - „jeździec, kawalerzysta”), żołnierz indyjski w służbie państwa europejskiego, zwłaszcza w wojsku brytyjskim w Indiach.

[24] 

Getta żydowskie to wynalazek kościoła katolickiego. W roku 1555 papież Paweł IV wydał bullę Cum nimis absurdum, na podstawie której utworzono w

Rzymie pierwsze getto żydowskie: „Wszyscy Żydzi winni mieszkać na jednej ulicy (…), ulica, względnie kwartał żydowski mają być otoczone murem i winny mieć
tylko  jedno  wejście  (…)”.  Synagoga  mogła  być  tylko  jedna,  inne’  należało  wyburzyć.  Powtórzono  też  zapis  o  konieczności  noszenia  przez  ludność  żydowską
oznakowań (żółte kapelusze i takież welony dla kobiet) oraz zakaz leczenia chrześcijan przez lekarzy wyznania mojżeszowego. Te regulacje przetrwały w Rzymie aż
do XIX w. Następnie getta powstały we wszystkich miastach papieskich. (Przyp. tłum.)

[25] 

Nakaz noszenia przez Żydów specjalnie oznakowanej odzieży wprowadził papież Innocenty III, który wydał akt nakazujący Żydom noszenie znaków na

ubraniu  (początek  XIII  w.).  Na  przykład  na  Śląsku  Żydzi  musieli  nosić  wysokie  kapelusze.  Arcybiskup  Mikołaj  Trąba  zmienił  to  oznakowanie  i  zamiast  kapeluszy
nakazał Żydom noszenie czerwonych kółek przyszytych do ubrania (Przyp. tłum)

[26] 

Na przykład w języku telugu z południowo-wschodniej grupy języków drawidyjskich, używanym w Indiach w stanach Andhra Pradeś, Karnataka, Orisa,

Madhja Pradeś (ok. 38-55 min mówiących), istnieje zwrot ‘mata gharshana’, gdzie „mata” oznacza religię, a „gharshana” - przemoc, walkę. (Przyp. tłum.)

[27] 

Określenie pochodzi od angielskiego słowo ..provisional” (tymczasowa) jak określano radykalne skrzydło IRA.

[28] 

Hadżdż [arab.], pielgrzymka do Mekki, obowiązująca przynajmniej raz w życiu (w miarę możliwości) każdego wyznawcę islamu; jedna z 5 zasad islamu

zwanych filarami wiary (arkan).

[29] 

Buzkaszi (afg.), dost. wydzieranie sobie kozy; sport, gra afgańska, w której każdy z dwu zespołów po 5-10 jeźdźców (czapandazów) usiłuje przerzucić

cielę (pozbawione głowy) z jednego koła (wyrysowanego na boisku) do drugiego, przeszkadzając zarazem przeciwnikowi. (Przyp. tłum.)

[30] 

Kulty  cargo  nazwa  nowych  kultów  religijnych  rozpowszechnionych  zwłaszcza  w  Melanezji,  których  wyznawcy  oczekują  nastania  nowego  porządku

(opartego  na  równości  rasowej  między  białymi  i  kolorowymi  mieszkańcami  świata)  i  raju  na  Ziemi.  Ich  zwiastunem  są  dla  nich  przybywające  zza  morza  statki  i
samoloty przywożące produkty współczesnej cywilizacji; aby przyspieszyć działania nadprzyrodzonej mocy, tubylcy budują nabrzeża dla statków, pasy startowe dla
samolotów  I  magazyny  dla  przywożonych  towarów;  wiara  w  nastanie  ziemskiego  raju  sprzęga  się  również  z  wiarą  w  powrót  do  ziemi  ojczystej  ich  własnych
przodków; z amalgamatu tych wierzeń wyłaniają się różne rytuały, rodzą się nowe wzory zachowań spot.; na obszarze Irianu Zachodniego kulty cargo istnieją już od
połowy XIX wieku. (Przyp. tłum.)

background image

[31] 

Baal, kananejski bóg burzy i urodzaju. (Przyp. tłum.)

[32] 

Moloch, chtoniczne bóstwo semickie czczone zwłaszcza w Kanaanie. Uważane także za boga ognia. Molochowi składano ofiary z ludzi, głównie z dzieci.

(Przyp. tłum.)

[33] 

Ra, w mitologii starożytnego Egiptu bóg Słońce. (Przyp. tłum.)

[34] 

Izyda,  egipska  bogini,  która  początkowo  była  personifikacją  tronu  królewskiego.  Według  mitologii  egipskiej  żona  Ozyrysa  i  matka  Horusa;  patronka

magii. (Przyp. tłum.)

[35] 

Thomas  Jefferson,  uważany  za  głównego  autora  Deklaracji  niepodległości,  napisał  w  roku  1800  w  liście  do  Jeremiasza  Moora:  „Duchowieństwo  i

religia,  wywalczywszy  sobie  oficjalny  status  państwowy  i  włączając  się  w  maszynerię  władzy,  było  główną  siłą  występującą  przeciwko  obywatelskim  i  religijnym
prawom człowieka”. (Przyp. tłum.)

[36] 

W obronie niewolnictwa -przyp. tłum.)

background image

Spis treści

Przedmowa: Przez mord do raju 2
Wstęp 9
Wyprawy krzyżowe 11
Ofiary z ludzi 13
Dżihad - święte wojny w Islamie 14
Legenda o mordach rytualnych 16
Ukrzyżowanie hostii 17
Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich! 18
Inkwizycja 19
Czarna śmierć 20
Polowania na czarownice 21
Reformacja 22
Anabaptyści 28
Purytanie 28
Wojny w chrześcijaństwie wschodnim 30
Oświecenie 31
Powstanie Sipajów 33
Bahaici 33
Pogromy w Rosji 34
Armenia 35
Holokaust 36
Indie 37
Sudan 38
Irlandia Północna (Ulster) 39
Jonestown 41
Liban 42
Iran 43
Inne kraje islamskie 45
Siła na rzecz dobra? 48
Epilog 50


Document Outline