background image
background image

 

 

 

A

A

n

n

n

n

a

a

 

 

G

G

o

o

l

l

u

u

s

s

 

 

 

 

J

J

U

U

 

 

B

B

E

E

Z

Z

 

 

T

T

A

A

B

B

U

U

?

?

 

 

 

 

C

C

I

I

A

A

 

 

W

W

 

 

P

P

O

O

L

L

S

S

K

K

I

I

E

E

J

J

 

 

K

K

U

U

L

L

T

T

U

U

R

R

Z

Z

E

E

 

 

background image

© Copyright by Anna Golus & e-bookowo 2010 

Grafika i projekt okładki: Anna Golus 

ISBN 978-83-62480-00-5

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo 

www.e-bookowo.pl 

Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszelkie prawa zastrze one. 

źopiowanie, rozpowszechnianie cz ci lub cało ci 

bez zgody wydawcy zabronione 

Wydanie I   2010 

 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 

www.e-bookowo.pl 

 

Spis tre ci 

 

WST P ................................................................................................................ 5

 

I HISTORIA ZAGADNIENIA 

W UJ CIU INTERDYSCYPLINARNYM ......................... 6

 

1.

 

P

RZEżIśNY SPOŁECZNO

-

KULTUROWE

 .......................................................................... 6

 

1.1. Ci a ............................................................................................................. 6

 

1.2. Poród............................................................................................................ 14

 

1.3. Pocz tek  ycia i uczuć macierzy skich ......................................................... 18

 

2.

 

M

EDYCYNA I BIOETYKA

 ........................................................................................... 28

 

3.

 

P

ATRIARCHAT I FEMINIZM

 ........................................................................................ 36

 

4.

 

E

TYżOŻOGIś I WSPÓŁCZESNE DYSKURSY

 ................................................................... 45

 

5.

 

L

ITERATURA I KULTURA MASOWA

 .............................................................................. 50

 

II. (NIEĘWDZI CZNY TEMAT LITERATURY ..........................................................57

 

1.

 

T

ABU

 ................................................................................................................... 57

 

2.

 

W

STR T

 ............................................................................................................... 62

 

3.

 

S

KANDAL

 .............................................................................................................. 77

 

4.

 

A

POTEOZA

 ............................................................................................................ 86

 

4.1. Ci a ........................................................................................................... 90

 

4.2. Poród.......................................................................................................... 100

 

4.3. Fizjologia i metafizyka, czyli „przera aj ca oczywisto ć tajemnicy” ............ 109

 

ZAKO CZENIE .................................................................................................112

 

B

IBLIOGRAFIA

 ......................................................................................................... 113

 

 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 

www.e-bookowo.pl 

 

W

ST P

 

 

Tematem niniejszej pracy s  dotycz ce ci y i narodzin zmiany, które 

zachodziły  (i  wci   zachodz Ę  w  szeroko  rozumianej  kulturze,  oraz  ich  od-

zw

ierciedlenie w polskiej literaturze. Praca ta podzielona jest na dwie cz ci – 

kulturoznawcz  i literaturoznawcz . 

W  cz ci  pierwszej  –  „Historia  zagadnienia  w  uj ciu  interdyscyplinar-

nym”  –  omówione  s   dotycz ce  ci y  i  porodu  przemiany  społeczno-

obyczajow

e  (takie  jak  społeczny  stosunek  do  kobiet  w  ci y,  do  porodu 

nowonarodzonych  dzieciĘ,  rozwój  medycyny  (przede  wszystkim  takich  jej 

dziedzin jak poło nictwo czy pediatriaĘ, feministyczne pogl dy na temat ma-
cierzy stwa oraz wizerunek ci y w j zyku potocznym (od etymologii słów do 
j zyka e-mam) i w kulturze masowej.  

Cz ć druga – „(NieĘwdzi czny temat literatury” – po wi cona jest lite-

rackim obrazom ci y i narodzin. żoim celem nie było interpretowanie ich, 
lecz  samo  ukazanie,  przedstawienie  ró nych  strategii  opisu  do wiadczenia 
ci y i porodu. W tej cz ci omówione zostały zarówno ksi ki, których głów-
nym  tematem  jest  zagadnienie  ci y  i  porodu,  jak  i  utwory  po wi cone  tej 
problematyce  jedynie  cz ciowo.  Utworów  takich  jest  w  polskiej  literaturze 

niewiele. 

Przez wiele stuleci zagadnienie to było całkowicie nieobecne w lite-

raturze. Pierwszy polski utwór w cało ci po wi cony okresowi ci y, porodu 

połogu  został  wydany  dopiero  w  1927 roku.  Do  tego  czasu  zagadnienie  to 

obj te  było  bardzo  silnym  tabu  –  podejmowanie  go  wywoływało  skandal 

wzbudzało wstr t. Na przełomie XX i XXI wieku natomiast ukazało si  (a Ę 

kil

ka ksi ek podejmuj cych t  problematyk . 

Celem  tej  pracy  jest  zatem  prze ledzenie  drogi  od  tabu  do  apoteozy  – 

drogi, jak  przeszła zarówno polska literatura, jak i inne dziedziny kultury. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 

www.e-bookowo.pl 

 

I.

 

H

ISTORIA ZAGADNIENIA 

 

W UJ CIU INTERDYSCYPLINARNYM

 

 

 

1. Przemiany społeczno-kulturowe 

 

1.1. Ci a 

 

Od  pocz tku  ludzko ci  u  wszystkich  ludów  –  pierwotnych  i  cywilizo-

wanych 

–  ci a  uwa ana  jest  za  stan  wyj tkowy,  niesamowity,  domagaj cy 

si   pewnej  odr bno ci  w  traktowaniu,  obwarowany  zakazami  i  nakazami, 
niekiedy  zupełnie  absurdalnymi.  W  dawnej  Polsce  wierzono  mi dzy  innymi, 

e  osob ,  która  odmówi  ci arnej,  pogryz   myszy.  Wedle  wierze   ludowych 

kobieta  ci arna  powinna  patrzeć  jedynie  na  to,  co  pi kne,  i  takimi  lud mi 

rzeczami  si   otaczać  ( eby  dziecko  było  ładneĘ.  Ponadto  nie  powinna  je ć 

mi sa zaj czego, bo dziecko urodzi si  płochliwe jak zaj c. Nie powinna nosić 
naszyjników, bo dziecko urodzi si  okr cone p powin . Z wygl du ci arnej 
zgadywano płeć dziecka: wierzono,  e chłopiec w łonie dodaje matce urody, 

a dziewczynka 

– urod  odbiera. 

Istniały  równie   zabobony  dotycz ce  zapobiegania  zapłodnieniu  oraz 

starania  si   o  zaj cie  w  ci

.  Zadziwiaj cy  przykład  podaje  Dorota  oł d -

Strzelczyk w monografii Dziecko w dawnej Polsce

We  wczesnym  redniowieczu  kobieta,  by  uchronić  si   przed  zaj-

ciem w ci

, skrapiała krwi  menstruacyjn  krzew czarnego bzu ze 

słowami: ty no  za mnie, a ja b d  kwitła za ciebie.

1

 

                                       

D.  oł d -Strzelczyk, Dziecko w dawnej Polsce, Pozna  2006, s. 38. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 

www.e-bookowo.pl 

Współczesnego czytelnika mog  równie  dziwić rady – b d ce specyficz-

nym poł czeniem przes dów i medycyny ludowej – zawarte w XVII-wiecznym 
poradniku ekonomicznym (sic!Ę autorstwa Jakuba źazimierza Haura. Polecał 

on, aby 

damy,  zam ne,  któreby  sobie  yczyły  mieć  potomstwo,  patrzyły 

na to pilnie, gdy si  pszczoły roj , gdzie usi d , i na którym drzewie na 
gał zi  padn ,  które  to  pszczoły  zebrać,  t   gał   jako  jest  w  sobie  – 
urzn wszy  wzi ć,  i  połamawszy  j ,  na  pieknych  czelu ciach  spalić, 

ten  popiół  z  zdrojow   wod ,  po  kilka  razy  na  czczo,  i  na  noc  pić; 

przytym za yć mał e skiej społeczno ci.

2

 

Do  dzisiaj  przetrwało  mnóstwo  zabobonów  i  przes dów  dotycz cych 

wielu aspektów ci y: od sposobu od ywiania ci arnej do płci, a nawet wy-
gl du maj cego si  narodzić dziecka. Niektóre z nich mo na racjonalnie wy-
tłumaczyć  (na  przykład  zakaz  kompletowania  wyprawki  niemowl cia  przed 
porodem wynikał z ogromnej  miertelno ci noworodków, która zacz ła maleć 
stosunkowo niedawnoĘ, inne (jak zakaz noszenia naszyjników i korali, które 

mia

łyby  spowodować  owini cie  dziecka  p powin   i  uduszenieĘ  wynikały 

niewiedzy i nieznajomo ci rozwoju  ycia płodowego. Ciekawe,  e wi kszo ć 

obowi zuj cych do dzisiaj przes dów dotyczy wła nie ci y i okresu niemow-
l cego.  wiadczy to o fakcie,  e nawet obecnie ci a uwa ana jest za stan wy-
j tkowy i, mimo wzrostu poziomu wiedzy, nie do ko ca zrozumiały. 

Po  przyj ciu  chrze cija stwa  wierzenia  poga skie  zacz ły  mieszać  si  

religijno ci .  Niezrozumiałe  rzeczy  zacz to  tłumaczyć  sprawkami  Szatana. 

Wierzono  na  pr

zykład,  e przyczyn  znamion na ciele dziecka jest zapatrze-

nie lub działanie Szatana. Poza tym powszechna była wiara w to,  e kobieta 
ci arna 

była równie  nara ona na działanie rozmaitych boginek i mamun. 

Wierzono,  e  boginki  szczególnie  nie  lubi   ci arnych.  Noc   wchodz  
przez  otwarte  okna  i  dr cz   pi ce  kobiety.  Ponadto  mog   równie  
podczas snu zamienić dziecko jeszcze nienarodzone. […] śby nie dopu-

                                       

2

 J. K. Haur, 

Skład albo skarbiec znakomitych sekretów oekonomiej ziemia skiej, Kra-

ków 1689, s. 435. Cyt. za: D.  oł d -Strzelczyk, op. cit., s. 32. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 

www.e-bookowo.pl 

cić do  siebie boginek powinna  mieć  przy  sobie,  nawet  w  czasie  snu, 

kawałek ostrego  elaza, np. szpilk . Inni polecali okadzanie rzeczy ci -

arnej  dymem  z  ziół.  Były  równie   zalecenia  innego  typu,  codzienne 

pacierze, wymawianie imienia żatki Bo ej, noszenie krzy yków, meda-
lików itp.

3

 

Chrze cija stwo miało wpływ nie tylko na ludowe wierzenia.  rednio-

wieczny  źo ciół  katolicki  do  starych  zwyczajów  wprowadzał  nowe  zalecenia 

ograniczenia dla kobiet w ci y. Dorota  oł d -Strzelczyk pisze: 

Statuty  synodalne  biskupa  krakowskiego  Wojciecha Jastrz bca 

z  1423  roku  przytaczały  przepisy  kanoniczne  dotycz ce  współ ycia 

sek

sualnego mał onków i mi dzy innymi zabraniały stosunków w cza-

sie ci y, poniewa  mogły one doprowadzić do poronienia.

4

 

Warto  zaznaczyć,  e  wówczas  poronienia  zdarzały  si   bardzo  cz sto. 

Zaj cie  w  ci

  nie  oznaczało  doczekania  si   dziecka.  Przyczyn   był  zazwy-

czaj  nieodpowiedni  wiek  matki  (ju   12-letnie  dziewcz ta  były  wydawane  za 
m   i  zachodziły  w  ci

Ę,  niski  stan  higieny  (nawet  w  najwy szych  war-

stwach  społecznychĘ,  choroby  weneryczne  (powszechne  wówczasĘ  i  obci e-
nia  genetyczne  (zwłaszcza  w  rodzinach  magnackich  mał e stwa  zawierane 
były  cz sto  mi dzy  bliskimi  krewnymiĘ. Ponadto  nie  bez  znaczenia  pozosta-
wał fakt,  e kobiety zachodziły w kolejn  ci

 niemal e tu  po porodzie lub 

poronieniu.  Wynikało  to  z  nieznajomo ci  rodków  antykoncepcyjnych  oraz 

z ogro

mnej  miertelno ci  dzieci  (po  stracie  jednego  dziecka  pocieszano  si  

narodzinami  kolejnegoĘ.  Stan  taki  miał  miejsce  nie  tylko  w  niskich,  ale  i  w 
najwy szych warstwach społecznych: żarysie ka,  ona króla Jana III Sobie-
skiego, była brzemienna 15 razy, ale tylko czworo dzieci do yło wieku doro-
słego. 

Do  pocz tków  XX  wieku  sytuacja  ta  nie  uległa  wi kszym  zmianom  – 

mi dzy innymi w wyniku braku lub nieznajomo ci metod antykoncepcji ci a 
była  cz sto  niezale na  od  woli  kobiety.  Zmieniło  si   jedynie  to,  e  problem 

ten 

– cz ste ci e i porody lub poronienia – przestał być powszechny, pozo-

                                       

3

 

D.  oł d -Strzelczyk, op. cit., s. 40. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 

www.e-bookowo.pl 

stał jedynie w ni szych, za to liczniejszych warstwach społecznych. Od poło-
wy XIX wieku, wraz z rozwojem medycyny, stopniowo zacz ła wzrastać wie-
dza na temat metod zapobiegania ci y, jednak wył cznie w wy szych, lepiej 
wykształconych warstwach społecznych. Wi kszo ć społecze stwa – zarówno 
na wsi, jak i mie cie – tej wiedzy nie posiadała. Wiele kobiet wci  było wi c 
skazanych na ci e niechciane, zbyt cz ste, m cz ce i wyniszczaj ce zarówno 
fizycznie, jak i psychicznie. Znaczna cz ć takich ci  ko czyła si  poronie-
niem  i  chorob ,  a  te,  które  udało  si   donosić,  bardzo  cz sto  ko czyły  si  

mierci  dziecka. 

Dopiero w czasach dwudziestolecia mi dzywojennego problem ten do-

strze ono  i  rozpocz to  działalno ć  zmierzaj c   do  poprawy  zdrowia  repro-

dukcyjnego kobiet. W latach trzydziestych Tadeusz Boy-

ele ski opublikował 

cykl felietonów, w których propagował ide   wiadomego macierzy stwa, do-
magał si  zapewnienia znajomo ci i dost pno ci  rodków antykoncepcyjnych 
dla szerszych mas ludno ci (a nie jedynie dla wybranych, głównie ze  rodo-
wiska lekarskiegoĘ oraz niekaralno ci aborcji z przyczyn społecznych. W cy-
klu tym, wydanym pó niej w dwóch zbiorach – pt. Piekło kobiet i Jak sko -
czyć z piekłem kobiet
 – opisywał koszmarn  sytuacj  kobiet w ci y, ich sa-
motno ć  i  bezradno ć.  W  niektórych  felietonach  zamieszczał  wstrz saj ce, 
rozpaczliwe listy od kobiet, ukazuj ce n dz  ci arnych kobiet (i to nie tylko 
ubogichĘ  bardziej  autentycznie  ni   sam  Boy.  Wła nie  dzi ki  tym  listom  e-
le ski tak doskonale znał ówczesn  sytuacj  kobiet. W krótkim felietonie pt. 
„Ż k przed ci

” pisał: 

Tylko ten, kto miał sposobno ć czytać poufne listy kobiet, mo e 

mieć poj cie, czym jest dla kobiety – czym jest dla rodziny – nieustaj -
cy  l k  przed  ci

,  przed  jej  katastrof .  Powy ej  pewnej  ilo ci  dzieci 

mało  która  kobieta  zreszt   godzi  si   z  faktem  ci y;  wie,  e  musi  j  
przerwać. Zaczyna si  upokarzaj ca w drówka po lekarzach, po klini-
kach,  ebranie  o  wiadectwa  lekarskie,  które  najcz ciej  –  dla  bied-

nych! 

–  nie  wystarczaj ;  drwinki,  dowcipy  i  nauki  moralne  lekarzy, 

którzy  odmawiaj   jej  pomocy.  Wreszcie  biedna  kobieta  idzie  do  aku-
szerki,  która  j   bodaj  rozumie  i  która  j   uwolni  od  ci y;  ale  zedrze 

                                                                                                                        

Ibidem, s. 40. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 10 

www.e-bookowo.pl 

niej  skór   i  wp dzi  zwykle  w  chorob   wymagaj c   interwencji  leka-

rza. Tak czy owak, ruina zdrowia, ruina dla domu. To widmo ci y jest 
czym  tak gn bi cym,  e niszczy wszelk  rado ć  ycia, parali uje sto-
sunki mał e skie, miło ć czyni kl sk ; cz sto m a kochaj cego  on  
wyp dza – za jej zgod  – do prostytutek. źiełkuj ce  ycie, które powin-
no być rado ci , staje si  zło liwym nowotworem, który si  jak nowo-
twór operuje.

5

 

Taki  strach  przed  ci

  panował  zapewne  w  wi kszo ci  polskich  ro-

dzin. Trudno si  temu dziwić, bowiem niekontrolowana płodno ć była cz sto 
przyczyn  prawdziwych tragedii. Boy podaje wiele drastycznych przykładów 
takiej n dzy i „piekła” kobiet: 

W  ciasnym  mieszkaniu  wyn dzniała  kobieta,  zaniedbana,  bez 

wdzi ku, mimo młodych lat przedwcze nie postarzała. U jej kolan kil-

koro drob

nych dzieci, przy piersi dziecko, a ju  jest w ci y. Dom pełen 

wrzasku, brudu, smrodu 

– jest istnym piekłem; kobieta w niewoli swej 

macicy straciła  zainteresowanie  do  czegokolwiek  w  yciu.  ż   ucieka 
od  tego  piekła  do  szynku;  czasem,  wróciwszy  pijany,  kopie  on  

brzuch,  aby  ubić  nienawistn   ci

.  Wreszcie  przy  jeszcze  jednym 

dziecku  kobieta  „psuje  si ”,  choruje,  cz sto  ginie  na  zaka enie  krwi, 
zostawiaj c ten drobiazg na łasce losu.

6

 

ś skoro taki strach odczuwały na sam  my l o ci y kobiety zam ne, 

mo

na sobie wyobrazić, czym musiało być zaj cie w ci

 dla kobiety nieza-

m nej. Pozamał e ska ci a była wówczas uwa ana za „ha b ”, „owoc grze-
chu”, za  matk  pot piano bez wzgl du na okoliczno ci zapłodnienia. Cieka-
we,  e ci e m atek, nawet takie, o jakich pisał Boy – zbyt cz ste, wynisz-
czaj ce  ciało  i  psychik ,  znienawidzone  –  uwa ane  były  mimo  wszystko  za 
„stan błogosławiony”. 

żimo intensywnej, kilkuletniej propagandy Boya i innych zwolenników 

wiadomego macierzy stwa poprawa sytuacji reprodukcyjnej kobiet w Polsce 

nast piła  dopiero  po  II  wojnie  wiatowej.  Zapewnienie  w  tym  czasie  po-

                                       

5

 T. Boy-

ele ski, Piekło kobiet, Warszawa 1960, s. 146-147. 

6

 Ibidem, s. 148. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 11 

www.e-bookowo.pl 

wszechnie dost pnej antykoncepcji oraz  aborcji z przyczyn społecznych wy-
nikało jednak nie tyle z przyznania kobietom prawa do decydowania o wła-
snej  płodno ci,  ile  z  zało e   ideologicznych  władz  Polski  Żudowej.  Zmieniło 
si  to zreszt  tu  po upadku PRŻ-u, kiedy to dost p do legalnej aborcji po-
nownie  został  ograniczony.  Dzisiaj  fakt  zaj cia  w  ci

  musi  oznaczać  – 

z punktu widzenia prawa 

– urodzenie dziecka. Pozbawione dost pu do legal-

nej  aborcji  kobiety  zmuszone  s   korzystać  z  tzw.  „podziemia  aborcyjnego”, 

którym  pisał  ju   Boy.  Na  szcz cie  dzisiaj  nielegalne  przerwanie  ci y  nie 

wi e si  ju  z tak wielkim ryzykiem, jednak nie ka d  kobiet  stać na wyko-

nanie tego kosztownego 

zabiegu. Ubogie kobiety musz  wi c rodzić swe nie-

chciane  dzieci,  których  nie  b d   mogły  utrzymać  ani  pokochać,  nierzadko 
pomna aj c w ten sposób liczb  wychowanków domów dziecka lub dzieci za-

niedba

nych, głodnych, a nawet bitych i krzywdzonych. W tej kwestii niewiele 

zmie

niło si  od czasów Boya… 

Pewnym zmianom uległo jednak społeczne postrzeganie kobiety w ci -

y.  Niegdy   stosunek  społecze stwa  do  kobiety  ci arnej  był  zale ny  od  jej 

stanu  cywilnego 

–  ci a  m atki  uwa ana  była  za  błogosławie stwo,  ci a 

panny natomiast 

– za grzech i ha b . Niezam na kobieta w ci y była wyty-

kana palcami, pot piana i dyskryminowana na ka dym kroku. Natomiast tak 
cz sto  spotykany  widok  brzemiennej  m atki  prawdopodobnie  nikogo  nie 
dziwił ani nie gorszył, był czym  normalnym, a mo e wr cz po danym. źo-
bieta  przecie   wychodziła  za  m   przede  wszystkim  po  to,  by  zachodzić 

ci

 i rodzić dzieci. Do czasów Boya, a nawet dłu ej, ka da zam na ko-

bieta  (zwłaszcza  w  najliczniejszych,  ni szych  warstwach  społecznychĘ  była 

ci y i rodziła (lub roniłaĘ kilka lub kilkana cie razy. Widok ci arnej mu-

siał być zatem znacznie bardziej powszechny ni  w dzisiejszych czasach, kie-
dy to kobiety zachodz  w ci

 zdecydowanie rzadziej. ś to, co powszechnie 

spoty

kane, nie wywołuje w społecze stwie wi kszych emocji. 

Dzisiaj  ci y  nie  rozpatruje  si   ju   raczej  w  kategoriach  grzechu  czy 

błogosławie stwa. Nie pot pia si  ju  z tak  moc  niezam nych matek, ich 
dzieci  nie  s   uwa ane  za  „owoc  grzechu”,  a  ci a  nie  jest  „ha b ”.  Jednak 
bez wzgl du na stan cywilny matki sama ci a wci  jest uwa ana za stan co 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 12 

www.e-bookowo.pl 

najmniej „odmienny”.  Ta odmienno ć, przez wieki nie rozumiana, ale uzna-
wana za stan naturalny i normalny, dzisiaj wywołuje u ludzi rozmaite reak-

cje: od zachwytu do obrzydzenia. Warto w tym momencie zazna

czyć,  e do lat 

dziewi ćdziesi tych  XX  wieku  ci a  nigdy  nie  była  eksponowana  –  kobiety 
skrywały  ci arny  brzuch  pod  obszernymi  ubraniami,  nie  podkre lały  go 
strojem  ani  nie  obna ały.  Ci a  była  zatem  w  pewnej  mierze  niewidoczna, 
ukryta. Współczesna moda ci owa natomiast zazwyczaj podkre la, a czasem 
obna a  rosn cy  brzuch.  To,  co  przez  całe  wieki  było  wstydliwie  skrywane, 
dzisiaj jest eksponowane nie tylko przez same ci arne, ale i przez ró norakie 
przejawy  wizualnej  kultury  masowej  (na  przykład  czasopisma  dla  kobiet, 
miesi czniki dla rodziców, reklamyĘ. 

Ostatnio coraz cz ciej odbywaj  si  sesje zdj ciowe, w których uczest-

nicz  znane kobiety w ci y – aktorki, piosenkarki itp. – prezentuj ce wielki, 
zazwyczaj nagi brzuch. źobiety te najpierw upubliczniaj  swoj  ci

, a pó -

niej 

– po porodzie – fotografuj  si  z nowonarodzonymi dziećmi.  wiadczyć to 

mo e z jednej strony o komercjalizacji najbardziej chyba prywatnego i intym-
nego momentu  ycia, z drugiej – o zanikaniu tabu, jakim ci a była obj ta. 

Upubliczni

anie ci y sławnych osób mo e równie  być jednym z prze-

jawów powszechnego dzisiaj (i być mo e w przeszło ci równie Ę traktowania 
brzemiennej  kobiety  jako  „dobra  wspólnego”.  W  momencie  zaj cia  w  ci

na  pewno  od  momentu,  kiedy  ci a  zaczyna  być  widoczna,  kobieta  –  bez 

wzgl du na to, kim jest i czym si  zajmuje – staje si  po prostu, tylko i wy-
ł cznie kobiet  ci arn . Obcy ludzie czuj  si  w obowi zku komentować jej 
zachowanie, zwracać uwag , oceniać i dawać dobre rady. Nawet ciało kobiety 
ci arnej jest niejako „własno ci  publiczn ” – dotykanie brzucha przez obce 
osoby, bez pytania jej o zgod , zdarza si  tak cz sto,  e jest uznawane za zu-
pełnie  normalne.  źa da  próba  odmowy,  nawet  najuprzejmiejszej,  ze  strony 
ci arnej  odbierana  jest  co  najmniej  ze  zdziwieniem,  a  niekiedy  z  agresj . 
Brzemienna  kobieta  musi  wi c  po egnać  si   na  czas  ci y  z  poczuciem  in-
tymno ci, a nawet to samo ci. ża być tylko kobiet  w ci y. Utrata poczucia 
intymno ci i to samo ci oraz wyzbycie si  wstydu rozpoczynaj  si  w okresie 
ci y, by osi gn ć kulminacj  w momencie porodu. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 13 

www.e-bookowo.pl 

 

Justyna  Bednarek  w  zamieszczonym  w  „Res  Publice  Nowej”  artykule 

Być kobiet  ci arn  opisuje dwie typowe postawy, które s  reakcj  na osob  
ci arn :  lekcewa enie  i  yczliwo ć.  Według  autorki  pierwsza  postawa,  nie-
rzadko  przechodz ca  w  jawn   wrogo ć,  jest  charakterystyczna  dla  wszyst-
kich (!?Ę m czyzn oraz tych kobiet, „dla których macierzy stwo nie jest cen-
tralnym  yciowym wydarzeniem i które maj  zawodowe i intelektualne ambi-
cje”

7

.  Je li  chodzi  o  m czyzn,  to  Bednarek  nie  podaje  adnych  wyj tków, 

podkre la jedynie,  e postaw  t  reprezentuj  przede wszystkim przedstawi-
ciele  rodowiska  inteligenckiego:  zarówno  studenci,  jak  i  profesorowie.  Na-

tomiast druga postawa 

–  yczliwo ć, a czasem zbytnia poufało ć – jest typo-

wa dla kobiet, „dla których posiadanie dzieci jest wa nym, je li nie najwa -
niejszym  yciowym zadaniem”

8

. Postawy kobiet maj  wi c być zale ne od ich 

wykształcenia  i  aspiracji.  I  chocia   autorka  zdaje  sobie  spraw   z  faktu,  e 
„ka da próba usystematyzowania ludzkiego zachowania jest wynikiem du e-
go uproszczenia”, wydaje si ,  e uproszczenie to jest zbyt du e

9

Poza  tym,  je li  społeczne  postawy  wobec  kobiet  ci arnych  mo na 

sklasyfikować, to po pierwsze na pewno jest ich znacznie wi cej (choćby po 

prostu ob

oj tno ćĘ, a po drugie linia podziału nie mo e przebiegać w tak pro-

sty sposób. I chocia  niektóre reakcje (jak nagminne dotykanie brzucha czy 
pouczanieĘ s  bardzo cz ste, trudno okre lić, przez jak  grup  s  reprezen-
towane. Współcze nie postawa wobec kobiety w ci y jest kwesti  bardzo in-
dywidualn , trudn  do sklasyfikowania. 

 

 

                                       

J. Bednarek, 

Być kobiet  ci arn , „Res Publica Nowa” 1997, nr 9, s. 26.  

8

 Ibidem, s. 26. 

9

 

Postawa zdecydowanej wi kszo ci moich znajomych płci m skiej (studentów i osób z 

wy szym wykształceniemĘ przeczy podziałowi zaproponowanemu przez Bednarek – maj  oni 
jak najbardziej  pozytywny  stosunek do  ci y  (w  tym równie   do  ciała  kobiety  ci arnej).  Z 
kolei wi kszo ć moich znajomych płci  e skiej reprezentuje podej cie co najmniej lekcewa-

ce  (a  niekiedy  wr cz  pełne obrzydzenia  do  brzemiennego  ciałaĘ,  mimo  i  nie  ma  –  wedle 

klasyfikacji Bednarek 

– jakich  szczególnych „zawodowych i intelektualnych ambicji”. Oczy-

wi cie nie jest to reprezentatywna grupa  – wspominam o tym jedynie w celu ukazania, jak 
wiele mo e być postaw i  e jest to sprawa wyj tkowo indywidualna. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 14 

www.e-bookowo.pl 

 

1.2. Poród 

 

 

Poród,  podobnie  jak  ci a,  choć  z  innych  powodów,  równie   obwaro-

wany  był  od  zawsze  cał   mas   zabobonnych  zakazów  i  nakazów.  O  ile 

przypadku  ci y  przyczyn   powstawania  przes dów  był  brak  wiedzy  na 

te

mat rozwoju płodowego, o tyle, je li chodzi o poród, zabobony powstawały 

celu  zmniejszenia  l ku  przed  powikłaniami  powoduj cymi  mierć  matki 

lub dziecka. Wierzono na przykład,  e ułatwia poród rozwi zywanie w złów, 

rozpina

nie  pasów  czy  otwieranie  zamków.  Pasy  ze  skóry  ubra,  tura  lub 

nied wiedzia  miały  pomóc  donosić  ci

  oraz  przynie ć  ulg   w  cierpieniach 

poro

dowych.  Po  przyj ciu  chrze cija stwa  zabobony  poga skie  wymieszały 

si  z elementami nowej religijno ci, w wyniku czego mi dzy innymi pasy ze 
skóry zwierz cej zostały zast pione przez sznur z obrazkiem  wi tego Syksta 
lub pas u ywany przez ksi dza podczas mszy. Poza tym 

Zdaj c sobie spraw ,  e poród stanowi du e zagro enie dla mat-

ki i dziecka i w trosce o pomy lne rozwi zanie ofiarowywano nienaro-
dzone  dziecko  Bogu,  żatce  Bo ej,  czy  jakiemu   wi temu.  Ci arne 

opiece mieli m.in.  wi ta żałgorzata i  wi ty Roch, brzemienne pan-

ny od przygody bronił równie  Baranek Bo y. […] W porodzie pomagały 

wi te – Dorota, Katarzyna i żałgorzata. Zwracano si  równie  do in-

nych  wi tych, aby pomogli przy porodzie.

10

 

Niekiedy,  zwłaszcza  w  wy szych  warstwach  społecznych,  dodatkowo 

lubowano,  e  szcz liwie  urodzone,  zdrowe  dziecko  przez  jaki   czas  b dzie 

ubierane  w  szaty  zakonne  lub  zostanie  oddane  do  klasztoru.  Te  wszystkie 

zabiegi  magiczne  lub  religijne  wynikały  z  faktu,  e  poród  był  zdarzeniem 
znacznie  bardziej  niebezpiecznym  ni   dzisiaj  –  bardzo  cz sto  ko czył  si  

mierci  nie tylko dziecka, ale i matki. Ż k przed porodem był wi c nie tylko, 

jak w czasach współczesnych, l kiem przed bólem, przed zmian , przed nie-
znanym, ale równie  – a mo e przede wszystkim – l kiem przed  mierci . 

                                       

10

 

D.  oł d -Strzelczyk, op. cit., s. 41. 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 15 

www.e-bookowo.pl 

Ż k ten mógł być łagodzony wsparciem asystuj cych przy narodzinach 

kobiet 

– dzieciobiorek i krewnych. Przez wiele stuleci bowiem poród odbywał 

si  wył cznie w domu i wył cznie w otoczeniu kobiet. Jednak w przypadku 
jakichkolwiek  powikła   wsparcie  to  nie  było  wystarczaj ce  –  wiele  porodów 
ko czyło  si   tragicznie.  W  pocz tkowych  stadiach  rozwoju  medycyny  (do 
ko ca XIX wieku, tj. do momentu powstania antyseptyki i aseptyki) niejed-
nokrotnie  nawet  interwencja  lekarza  nie  była  skuteczna.  Nawet,  je li  leka-
rzowi udało si  doprowadzić trudny poród do ko ca, nierzadko po takiej in-
terwencji pojawiała si  u kobiety  miertelna gor czka połogowa (lekarze nie 
tylko nie umieli wówczas dezynfekować r k, ale równie  nie wiedzieli,  e na-
le y je myć…Ę. 

Dopiero w XX wieku rozwój medycyny doprowadził do znacznego obni-

enia  miertelno ci kobiet i dzieci podczas porodu i w czasie połogu. Ten bez 

w tpienia  pozytywny  fakt  miał  jednak  wiele  negatywnych  konsekwencji. 
Przede wszystkim zarówno ci a, jak i poród (a nawet połóg i okres noworod-
kowyĘ zostały poddane pełnej medykalizacji, a sam poród dodatkowo – hospi-

talizacji.  Z  czysto  kobiecego, 

intymnego  zdarzenia  narodziny  zostały  prze-

kształcone w wymagaj cy interwencji lekarskiej przypadek medyczny. Z za-
pewniaj cego poczucie bezpiecze stwa zacisza domowego przeniesiono poród 
do  zimnych,  pozbawionych  intymno ci  szpitalnych  sal  porodowych.  Pozba-

wiono  kobiety  wsparcia  innych  kobiet 

–  zarówno  krewnych,  jak  i  do wiad-

czonych  akuszerek 

– oferuj c w zamian anonimowo ć, samotno ć i bezrad-

no ć. 

W  Polsce  przez  kilkadziesi t  lat  –  od  lat  pi ćdziesi tych  do  dziewi ć-

dziesi tych  XX  wieku  –  kobieta,  przekroczywszy  próg  sali  porodowej,  była 
zdana  tylko  na  personel  medyczny.  Nie  tylko  nie  mogła  liczyć  na  wsparcie 
kogokolwiek  bliskiego  (odwiedziny  były  zakazaneĘ,  ale  równie   nie  mogła  li-
czyć  na  siebie  i  swoj   intuicj   –  poród  był  „odbierany  przez  lekarza”,  a  nie 
„do wiadczany  przez  ni ”.  źobieta  była  wyalienowana  z  procesu  narodzin 
własnego dziecka! Jej zadaniem było le enie  i wykonywanie polece  lekarzy 

poło nych.  Strach  przed  mierci   wynikaj c   z  okrutnego  panowania  nie-

kontrolowanej natury przekształcił si  wi c w strach przed bezsilno ci , bra-

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 16 

www.e-bookowo.pl 

ki

em intymno ci, izolacj  i poni eniem spowodowanymi panowaniem techni-

ki i medycyny. 

Dopiero  w  drugiej  połowie  lat  dziewi ćdziesi tych  XX  wieku  podj to 

działania zmierzaj ce do poprawy sytuacji kobiet rodz cych w polskich szpi-
talach.  W  1996  roku  została  zało ona  Fundacja  „Rodzić  po  ludzku”,  której 
głównym celem, cz ciowo ju  zrealizowanym, jest zapewnienie godnych, jak 
najbardziej intymnych, „ludzkich” warunków porodu (m.in. poprzez wprowa-
dzenie  porodów  rodzinnych,  umo liwienie  matce  ci głego  kontaktu  z  dziec-
kiem,  zniesienie  zakazu  odwiedzin  bliskichĘ.  Fundacja  wci   walczy  o  znie-
sienie  obowi zkowej  hospitalizacji  rodz cych  oraz  o  ograniczenie  rutyno-

wych,  zbytecznych  interwencji  medycznych  (takich  jak  powszechne  nacina-

nie 

kroczaĘ i farmaceutycznych (jak na przykład podawanie leków przyspie-

szaj cych poród lub znieczulaj cychĘ. 

 

Zało yciele i sympatycy Fundacji przekonuj  ponadto,  e poród nie tyl-

ko nie musi być tortur  i prze yciem traumatycznym, ale  e mimo bólu mo e 
być do wiadczeniem pi knym i wyj tkowym. Z podobn  „propagand ” mo na 
si   spotkać  we  wszystkich  czasopismach  dla  rodziców,  gdzie  teksty  o  poro-

dzie 

– najcz ciej niewiele maj ce wspólnego z rzeczywisto ci  – uzupełniane 

s  jeszcze bardziej nierzeczywistymi zdj ciami zadowolonych, wyj tkowo wy-
pocz tych matek i  licznych, ró owych noworodków w otoczeniu u miechni -
tego  personelu  medycznego.  Zapewne  to  odrealnienie  porodu  słu y  zmniej-
szeniu l ku przed bólem, brzydot  noworodka, zmianami fizycznymi u matki. 
Najcz ciej jednak przyczynia si  do tym wi kszego rozczarowania, im wi k-
sza była wiara w pi kno narodzin. Oczywi cie mo liwy jest poród prawie bez-
bolesny, prze yty  wiadomie i aktywnie, b d cy do wiadczeniem cudownym 

niepowtarzalnym,  jednak  zdarza  si   to  niezmiernie  rzadko.  Rzeczywisto ć 

nie wygl da niestety tak pi knie. 

Bowiem, 

o  ile  ci a  wraz  z  jej  dolegliwo ciami  oraz  rozrastaj ce  si  

zmieniaj ce,  hybrydyczne  ciało  drastycznie  u wiadamiaj   kobiecie  jej  wła-

sn  fizyczno ć oraz niemo no ć panowania nad cielesno ci , o tyle poród  – 
pełen bólu, krwi, wydzielin i ekskrementów  – mo na uznać za kwintesencj  

fizjologii.  Ponadto  p

oród  jest  zaprzeczeniem  podziałowi  mi dzy  „ja”  i  „inny”, 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 17 

www.e-bookowo.pl 

odkrywa niepewno ć i nieokre lono ć tych granic. Fizjologia porodu, znacz-

nie  bardziej 

ni   fizjologia  ci y,  zostaje  odrzucona.  Poród  uznawany  jest  za 

co  obrzydliwego, o czym si  nie mówi. Przyszłe matki najcz ciej słysz  z ust 
tych,  które  „maj   ju   TO  za  sob ”,  e  szybko  o  tym  zapomn .  źobietom 
wmawia si  zatem przekonanie,  e poród nale y do sytuacji, o jakich nie war-
to pami tać. 

Bardzo cz sto zreszt  kobiety rzeczywi cie nie pami taj  porodu – być 

mo e  działa  tutaj  mechanizm  wyparcia  traumy.  Gdyby  kobiety  pami tały 
koszmar  rodzenia,  nawi zanie  pozytywnej  relacji  z  dzieckiem  mogłoby  być 
niemo liwe lub bardzo utrudnione. Bagatelizowanie trudów porodu jest wi c 
najcz stsz  reakcj  zarówno młodych matek, jak i ich otoczenia. 

Przez całe wieki poród uwa ano za kar  bo  – przekle stwo ci

ce na 

Ewie (ból porodowy jako kara za grzechyĘ traktowane było dosłownie. Poród 
odbywał si  za zamkni tymi drzwiami i stanowił jedno z najsilniejszych tabu. 
żogłoby si  wydawać,  e dzisiaj jest inaczej. O zaniku tabu mo e  wiadczyć 
chocia by  zwyczaj  wykonywania  podczas  narodzin  zdj ć,  a  nawet  kr cenia 
filmów – to, co przez wiele stuleci było zakryte, niedost pne, zakazane, dzisiaj 
mo na  ogl dać  zarówno  w  rodzinnych  albumach,  jak  i  w  czasopismach, 
ksi kach,  reklamach  itd.  Jednak e  we wszystkich  masowych  publikacjach 
obraz porodu jest niekompletny, zakłamany, przereklamowany. 

żamy  wi c,  zdaje  si ,  do  czynienia  z  cz ciowym  lub  pozornym  zani-

kiem tabu. Dzisiaj mo na o tym mówić, owszem, ale młoda matka, zapytana 
o  do wiadczenie  porodu,  odpowie  to,  co  odpowiadały  jej  babki  i  prababki: 
zbagatelizuje  własne  traumatyczne  prze ycia,  a  inne  przyszłe  matki  b dzie 
zapewniać,  e  równie   szybko  zapomn .  Widok  porodu  nie  jest  ju   niedo-
st pny oczom m skich członków rodziny – ojciec, je li chce, mo e asystować 

przy  narodzinach.  Natomiast, 

je li nie chce brać w tym udziału, mo e ogl -

dać zdj cia w pismach i poradnikach dla rodziców – nie dostrze e tam jednak 

prawdy o porodzie. 

śdrienne Rich w swojej ksi ce Zrodzone z kobiety. żacierzy stwo jako 

do wiadczenie i instytucja pisze: 

background image

              A n n a   G o l u s :  

J u   b e z   t ab u ?   C i

a  w  p o ls k ie j  k u l t u r z e

       | 18 

www.e-bookowo.pl 

Od czasów prehistorycznych oczekiwanie na rozwi zanie było ko-

jarzone  z  l kiem,  fizycznym  bólem  lub  mierci ,  otoczone  potokiem 
przes dów, dezinformacji, teologicznych czy medycznych teorii  – krót-
ko mówi c, wszystkie były my uczone, co powinny my czuć, pocz w-
szy od pragnienia zło enia siebie w ofierze po ekstatyczne spełnienie.

11

 

Tak  jak  niegdy   kobietom  wmawiano,  e  poród  jest  kar   za  grzechy, 

tak  teraz  coraz  cz ciej  wmawia  si   im,  e  jest  to  do wiadczenie  pi kne. 
Czym naprawd  jest poród, wiedz  tylko kobiety, które rodziły. śle i one za-

zwyczaj nie tylko ni

e chc , ale i nie potrafi  w pełni tego opowiedzieć. Najcz -

ciej  spotykanym  opisem  porodu  jest  lapidarne  stwierdzenie:  „Poród  był 

koszmarem, ale to niewa ne – wa ne,  e mam zdrowe dziecko”. Pozostaje tyl-
ko  mieć  nadziej ,  e  w  przyszło ci  (oby  jak  najbli szej),  warunki,  w  jakich 
odbywa si  poród, nie b d  czynić z tego do wiadczenia koszmaru ani prze-

ycia, o którym jak najszybciej nale y zapomnieć. 

 

 

1.3. Pocz tek  ycia i uczuć macierzy skich 

 

 

Od  najdawniejszych  czasów  dostrzegano,  e  moment  przyj cia  na 

wiat, pierwsze chwile  ycia i okres niemowl ctwa s  bardzo wa ne i zarazem 

niebezpieczne.  Nie  zdawano  sobie  wówczas  sprawy  z  zagro e ,  jakie  dzisiaj 
s  powszechnie znane (takich jak na przekład zarazki czy tzw.  mierć łó ecz-

kowa

12

Ę,  zatem  niebezpiecze stw  dopatrywano  si   głównie  w  sferze  magii 

wierze  ludowych, w działaniu złych sił: mamun, nocnic, wiłów i skrzatów, 

a po przyj ciu chrze cija stwa – równie  szatana: 

żamuny  i  boginki  szkodziły  poło nicom,  wdzierały  si   noc   do 

chat i dr czyły  pi ce ci arne kobiety. W szczególnym niebezpiecze -
stwie były nieochrzczone niemowl ta. żamuny, kiedy matki na chwil  

                                       

11

  A.  Rich, 

Zrodzone  z  kobiety.  żacierzy stwo  jako  do wiadczenie  i  instytucja,  War-

szawa 2000, s. 225.