background image

Marcin Milczarski

 

 
 

PARADYGMAT HISTORYCZNO-PODMIOTOWY 

W TEORIACH ZMIANY SPOŁECZNEJ: 

RODOWÓD, STRATEGIA, PERSPEKTYWY 

 
 

[cytat]W  sferze  politycznej  i  gospodarczej 
historia 

wydaje 

nam 

się 

postępowa 

zorientowana  na  cel  [...].  W  sferze  społecznej  i 
moralnej  jednak  historia  zdaje  się  toczyć 
cyklicznie, widać w niej przypływy i odpływy ładu 
społecznego na przestrzeni wielu pokoleń.

1

 

Francis Fukuyama[/cytat] 

 

I.  Wprowadzenie 

 

Niniejszy  artykuł  można  by  dzisiaj  napisać  z  samych  cytatów.  Pięćdziesiąt  lat  temu 

byłoby to jednak niemożliwe. Teorie zmiany społecznej oparte na paradygmacie historyczno-
podmiotowym  próbują  wyjaśnić  [i][…]  największą  bodajże  zagadkę  ludzkiego  bytu  –  to 
mianowicie,  że  człowiek  jest  zarazem  istotą  społeczną  i  twórczą,  h o m o   s o c i u s   i  
h o m o   c r e a t o r,  wytworem  i  twórcą  swojego  społeczeństwa.

2

[/i]  Odzwierciedlają  one 

także  przemiany,  jakie  dokonały  się  na  całej  arenie  socjologicznej  przez  ostatnie  ćwierć 
wieku. 

Jean  Jacques Rousseau w  pracy  [i]Uwagi  o  rządzie  polskim[/i]. stwierdził, że  dobrze 

jest wygłosić na samym początku to, do czego zamierza się dojść. Pozwolę sobie skorzystać z 
dobrej  rady  słynnego  Francuza  i  natychmiast  postawię  tezę,  którą  postaram  się  udowodnić: 
uważam, że w społecznym świecie można doszukać się regularności, pewnych praw i poddać 
je  teoretycznej  analizie. Jeżeli  udałoby  się  wyłowić  generalne  zasady  dynamiki  społecznego 
świata,  skonstruowanie  modelu  zmiany  społecznej  byłoby  możliwe.  Celem  niniejszego 
artykułu  jest  refleksja  nad  zestawem  warunków,  w  których  niestabilność  systemowa 
wywołuje  zmianę,  zmiana  wprowadza  równowagę  oraz  jak  dochodzi  do  kolejnego  przejścia 
systemu.  Kluczowe  okaże  się  zatem  wskazanie  warunków  sprzyjających  degradacji 
społecznego potencjału oraz określenie głównych mechanizmów jego odbudowy. 

Koncepcja ludzkiego prawa w historii, którą zaprezentuję w niniejszym artykule, jest 

trawestacją  głównie  dwóch  teorii:  stawania  się  społeczeństwa  Piotra  Sztompki  oraz 
strukturacji  Anthony’ego  Giddensa,  które  uważam  za  dojrzałe  formy  paradygmatu 
historyczno-podmiotowego  (jego  rdzeń  oraz  podstawy  konstrukcji  Sztompki  i  Giddensa 
omówione zostaną w trzeciej części pracy). Moim celem jest uwypuklenie istotnych cech tych 
teorii, w niektórych momentach rozwinięcie intuicji autorów oraz  wskazanie daleko idących 
konsekwencji metodologicznych, które wypływają z tych koncepcji. 

Warto  na  samym  początku  wyjaśnić  dwa  pojęcia,  które  stanowić  będą  oś  dalszego 

wywodu.  Rozumienie  s t r u k t u r y   s p o ł e c z n e j   przyjmuję  za  Giddensem,  który 
definiuje  ją  jako  widoczne  w  działaniu  reguły  porządku  społecznego,  za  sprawą  których 

                                                 

  Student  V  roku  socjologii  w  Instytucie  Socjologii  Uniwersytetu  Jagiellońskiego.  Zainteresowania:  teorie 

zmiany społecznej, socjologia nauki, socjologia kultury oraz historia socjologii. Kontakt: m.milczarski@op.pl. 

1

 F. Fukuyama, Wielki Wstrząs, Politeja, Warszawa 2000, s. 254-255. 

2

  P.  Sztompka,  „Teoria  socjologiczna  XX  wieku”,  (w:)  J.  Turner,  Struktura  teorii  socjologicznej,  PWN, 

Warszawa 1985, s. 39. 

background image

praktyki  społeczne  są  do  siebie  podobne.

3

  W  języku  Talcotta  Parsonsa  byłyby  to 

[i]zinstytucjonalizowane 

wzory 

zachowań.[/i] 

Natomiast 

s p o ł e c z n a  

p o d m i o t o w o ś ć   to  [i][…]  potencjał  do  samoprzekształcania  się[/i]

4

  –  zgodnie  z 

rozumieniem Sztompki. 

Piotr  Sztompka,  wychodząc  naprzeciw  Robertowi  Mertonowi,  twierdzi,  że  nie  każda 

teoria ogólna musi popadać w scholastycyzm, nie każda ogranicza się do świata pojęć czy do 
problemów metodologicznych. Przeciwnie, może mówić [i][…] coś interesującego i ważnego 
o realnym świecie społecznym.[/i]

5

 Koncepcja ludzkiego prawa w historii jest w swojej istocie 

szkicem teorii ogólnej, który ma się kierować ku intuicjom Piotra Sztompki. 
 
 

II.  Rodowód: socjologia historyczna i teoria podmiotowości 

 

Paradygmat  historyczno-podmiotowy  wyszedł  w  pewnym  sensie  naprzeciw 

głębokiemu  pesymizmowi,  który  pojawił  się  w  myśli  humanistycznej  drugiej  połowy  XX 
stulecia.  Wątki  społecznej  zmienności  w  optymistycznym  duchu  podejmowało  wielu 
socjologów  klasycznych  (na  przykład  Auguste  Comte,  Herbert  Spencer,  Emile  Durkheim), 
jednakże z czasem przytłumione zostały one falą o przeciwnym zwrocie: potężną negacją idei 
postępu.

6

 Zmierzch XX wieku przyniósł zatem koncepcjom zmienności dziejowej propozycję 

nie  do  odrzucenia.  Deprecjacja  klasycznych  wizji  zmienności  dziejowej  oraz  holistycznego 
strukturalizmu funkcjonalnego zabrnęła tak daleko, że powołanie do życia nowej perspektywy 
teoretycznej  stało  się  w  pewnym  sensie  koniecznością.  Chcąc  dotrzymać  kroku  swoim 
czasom,  socjologowie  zainicjowali  –  jak  określa  to  Jeffrey  C.  Alexander  –  nowy  ruch 
teoretyczny. Sztompka,  pisząc  o  losach  myśli  socjologicznej,  wspomina o przejściu  wahadła

 

teorii  od  strukturalizmu  i  funkcjonalizmu  (tzw.  pierwszej  socjologii)  do  całkowicie 
interakcjonistycznego  ujęcia  (drugiej  socjologii).  Analizując  teorię  stawania  się 
społeczeństwa  i  strukturacji  –  reprezentantów  trzeciej  socjologii,  której  pojawienie  się 
Sztompka  dosadnie  określa  nadejściem  wreszcie  prawdziwego  paradygmatu  –  nie  możemy, 
jak  sadzę,  mówić  o  kolejnym  zwrocie  wahadła,  ponieważ  pozorne  opozycje  w  socjologii, 
które ono uosabia, zostały przezwyciężone.

7

 

Najważniejszymi  drogowskazami  na  drodze  do  trzeciej  socjologii  były  socjologia 

historyczna  oraz  teoria  podmiotowości.  Oczywiście,  jako  synteza  nowy  ruch  teoretyczny 
wyrósł z wielu nasion.

8

 Jego program był udziałem przede wszystkim Szkoły Frankfurckiej, 

poststrukturalizmu, a także reinterpretacji klasyki, na przykład bazującego na młodzieńczych 
pismach  Karola  Marksa  aktywistyczno-humanistycznego  neomarksizmu  (przede  wszystkim 
Antonio  Gramsciego,  György  Lukácsa,  i  Ericha  Fromma).  A.  Gramsci  pisał  wprost:  […] 
jedyną  filozofią  jest historia  w  trakcie  stawania się […].

9

  Nie można  pominąć  tutaj  również 

etnometodologii czy francuskiej Szkoły Annales. 
 

Szczególny  nurt  teoretyczny,  jakim  jest  socjologia  historyczna,  ukonstytuował  się  w 

ostatnich  trzech  dekadach  XX  wieku.

10

  Nie  można  jednak  traktować  tego  wydarzenia  jako 

                                                 

3

 A. Giddens, The Constitution of Society. Outline of the Theory of Structuration, Polity Press, Cambridge 1986, 

s. 16-25. 

4

 P. Sztompka, The Sociology of Social Change, Blackwell, Oxford 1993, s. 301. 

5

 P. Sztompka, „Teoria…”, s. 21. 

6

 P. Sztompka, The Sociology…, s. 24-40. 

7

 P. Sztompka, Society in Action: The Theory of Social Becoming, Cambridge University Press, Cambridge 1991, 

s. 3-5, 17-21, 51-86. 

8

 Tamże, s. 5-6, 28-48. 

9

 A. Gramsci, Pisma wybrane, KiW, Warszawa 1961, t. I, s. 46. 

10

 P. Sztompka, „Socjologia jako nauka historyczna”, Studia Socjologiczne 1986, 2 (101); G. Delanty, E. F. Isin 

(red.), Handbook of Historical Sociology, SAGE, London-Thousand Oaks-New Delhi 2003. 

background image

narodzin  nowej  subdyscypliny  socjologicznej,  ponieważ  chodzi  tu  raczej  o  specyficzne 
podejście  teoretyczno-metodologiczne.

11

  Był  to  powrót  do  socjologii  widzianej  oczyma 

młodego Karola Marksa, Maxa Webera i Alexisa de Tocqueville’a (tego ostatniego uznaje się 
dzisiaj zresztą za prekursora socjologii historycznej). 

Pierwsze  kroki  socjologii  jako  samodzielnej  dziedziny  naukowej  związane  były  – 

przede  wszystkim  za  sprawą  Comte’a,  Spencera  i  Durkheima  –  z  ahistorycznym,  a  nawet 
antyhistorycznym  ewolucjonizmem  społecznym.  Przełom  antypozytywistyczny  zmienił 
radykalnie  to  podejście,  ale  narodziny  socjologii  amerykańskiej  ponownie  zahamowały 
rozwój  historyczno-humanistycznego  myślenia  wśród  socjologów.  Powodem  był  –  jak 
powiada Sztompka – triumf ahistorycznego interakcjonizmu, teorii wymiany, behawioryzmu 
społecznego  i  strukturalnego  funkcjonalizmu.  Norbert  Elias  dodaje,  że  traktowanie  systemu 
społecznego w kategoriach spoczynku (czy szerzej – idealnej niezmienności) było przez długi 
czas wspierane gloryfikacją rozwiniętych społeczeństw Zachodu. 

Szczególne  wydarzenia  społeczno-polityczne  oraz  zmiany  w  samych  naukach 

społecznych  w  latach  sześćdziesiątych,  siedemdziesiątych  a  także  dziewięćdziesiątych 
ubiegłego  stulecia,  wywołały  ponowne  zainteresowanie  historycznym  wymiarem 
społeczeństwa,  a  co  najciekawsze,  żywe  dyskusje  na  ten  temat  rozgorzały  w  Stanach 
Zjednoczonych.  W  1983  roku  powstała  sekcja  socjologii  historycznej  przy  Amerykańskim 
Stowarzyszeniu  Socjologicznym,  zaś  rok  później  Theda  Skockpol

 

zapowiedziała  złoty  wiek 

socjologii  historycznej.

12

  Reanimacja  historyzmu  w  socjologii  szła  dwiema  drogami:  po 

pierwsze, polegała na teoretyzowaniu na podstawie konkretnych wydarzeń historycznych oraz 
–  po  drugie  –  na  pracach  metateoretycznych,  czyli  przede  wszystkim  na  projektowaniu 
programów metodologicznych socjologii historycznej. 

Ciekawe  poglądy  dotyczące  historii,  mające  znaczny  wpływ  na  losy  socjologii 

historycznej  (a  później  także  teorii  podmiotowości),  przestawił  Karl  Raimund  Popper.  Pisze 
on, że historia – jak każdy opis – musi być selektywna, a biorąc pod uwagę jej bezgraniczny 
przedmiot,  jest  ona  szczególnie  wybiórcza.  Autor,  dzieląc  dorobek  uczonych  na  nauki 
nomotetyczne  (zainteresowane  prawami  ogólnymi),  stosowane  (przewidywanie  konkretnych 
zdarzeń) i historyczne (wyjaśnienie poszczególnych faktów),  stwierdza, iż [...] praw historii 
w  ogóle  nie  ma.  Uogólnienia  należą  po  prostu  do  innego  zakresu  zainteresowań  [...].

13

  Ani 

prawa następstwa, ani prawa ewolucji po prostu nie istnieją.

14

 Historia sama [...] nie ma celu 

ani  sensu,  ale  możemy  nadać  jej  jedno  i  drugie.

15

  Słowem:  dzieje  ponad  głowami  ludzi  nie 

mają  racji  bytu.  Każde  znaczenie,  cel,  problem  czy  rozwiązanie  jest  autorstwa  człowieka,  a 
nie  historii.  Według  Poppera  historycystyczne  skażenie  świadomości  i  idea  historii 
powszechnej,  które  nie  chcą  dostrzec  roli  czynnika  ludzkiego  na  przestrzeni  dziejów, 
prowadzą  nieuchronnie  do  zastąpienia  rozumu  historycznym  proroctwem  i  pseudonaukową 
histerią. 

Idea  podmiotowości  przeszła  bardzo  długą  drogę,  zanim  stała  się  matrycą  trzeciej 

socjologii.

16

  Początkowo  podmiotowość  skrywała  się  pod  maską  bóstw  czy  metafizycznych 

bytów  i  miała  znamiona  sacrum.  Z  czasem  została  sprowadzona  „na  ziemię”,  uległa 
sekularyzacji  i  wcieleniu  w  siły  natury.  Kolejna  zmiana  związała  podmiotowość  z 
człowiekiem, ale nie każdym (zwykłym, dowolnym), ponieważ przypisywano ją jednostkom 

                                                 

11

  Jednakże  kwestia  ta  jest  bardziej  problematyczna  niż  się  z  pozoru  wydaje.  Socjologia  historyczna  jest 

niejednokrotnie  widziana  jako  osobna  subdyscyplina  socjologii,  nawet  jako  teoria  socjologiczna  lub 
przynajmniej jej część. C. Calhoun, „Why Historical Sociology?”, (w:) G. Delanty, E. F. Isin (red.), Handbook… 

12

  P.  Sztompka,  Socjologia…,  s.  20.  Również  w  latach  osiemdziesiątych  pojawiło  się  kolejne  zagrożenie  dla 

socjologii historycznej: trzecia odsłona pozytywizmu – socjobiologia.

 

13

 K. R. Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, PWN, Warszawa 1993, s. 277. 

14

 K. R. Popper, Nędza historycyzmu, Krąg, Warszawa 1989, s. 70. 

15

 K. R. Popper, Społeczeństwo..., s. 291. 

16

 P. Sztompka, Society…, s. 13-15. 

background image

wybitnym.  Najważniejsze  było  jednak  to,  że  wyjątkowość  rozumiana  była  jako  dar  losu, 
sekret  natury  czy  przypadek.  Zhumanizowanie  podmiotowości  nie  oznaczało  zatem  jej 
zsocjalizowania,  które  przyszło  w  następnej  fazie.  Co  ciekawe,  za  sprawą  socjologii 
podmiotowość uległa dehumanizacji. Co prawda, rozlała się na całe społeczeństwo, jednakże 
w  klasycznych  ewolucjonistycznych  (a  także  cyklicznych)  modelach  organicystycznych 
zakładano,  że  zmienność  jest  immanentną  cechą  systemu  społecznego,  przejawem  jego 
wewnętrznej  logiki.  Kolejne  przejście  przyniosło  jednoczesną  humanizację  i  socjalizację 
podmiotowości.  Powrócili  wielcy  bohaterowie  społeczni,  choć  tym  razem  ich  wyjątkowość 
widziana  była  jako  refleks  społeczeństwa.  Przedostatnią  zmianę  Sztompka  nazywa, 
parafrazując  Webera,  rutynizacją  podmiotowości.  Polegało  to  na  tym,  że  moce  sprawcze 
przypisywane  były  rolom  społecznym.  Największą  rewolucją  było  ostatnie  przejście  idei 
podmiotowości.  Została  ona  zdemokratyzowana  i  w  efekcie  ogarnęła  swoim  zasięgiem 
wszystkich  ludzi;  teoretycy  „ofiarowali”  siłę  sprawczą  człowiekowi  jako  takiemu. 
Generatorem  zmian  społecznych  stał  się  zwykły  człowiek,  w  zwykłej  społecznej  akcji,  w 
zwykłym codziennym działaniu.

 

Jak  twierdzi  Ryszard  Cichocki,  obok  szeregu  postaci  zaangażowanych  w  rozwój 

problematyki  podmiotowości  najważniejsze  dla  losów  socjologii  były  prace  Edmunda 
Husserla,  Wilhelma  Diltheya,  Wiliama  Jamesa  oraz  Floriana  Znanieckiego.

17

  Niechęć  do 

pozytywizmu  oraz  neokantyzmu,  jaką  prezentowali  wymienieni  uczeni,  zaowocowała 
odrzuceniem […]  mechanistycznego  fatalizmu,  zakładającego  konieczność  wskazania  źródeł 
aktywności  indywidualnej  w  strukturach  świata  fizycznego  czy  biologicznego.

18

  Husserl 

skoncentrował  się  na  krytyce  naturalizmu  (co  jest  zresztą  wspólną  praktyką  prawie 
wszystkich przedstawicieli koncepcji podmiotowości), na humanizacji modelu rzeczywistości 
oraz personalizacji społecznych aktorów. Prace Dilthey’a dotyczyły głównie uhistorycznienia 
ludzkiego  życia.  James  zbliżył  się  w  swoich  dociekaniach  do  Dilthey’a,  ale  najciekawsze  i 
najbardziej  –  jak  się  później  okazało  –  płodne  teoretycznie  okazały  się  jego  koncepcje 
pluralizmu  rzeczywistości  oraz  aktywnego  podmiotu  ze  s t a j ą c ą   s i ę   świadomością. 
Znaniecki,  wprowadzając  dynamiczne  kategorię  do  teorii  kultury,  doszedł  do  umiarkowanej 
wersji  woluntaryzmu  i  aktywizmu.  Interesowała  go  przede  wszystkim  forma,  mechanizm 
budowania kultury, same  r e g u ł y  zmiany społecznej. Na tych podstawach oparł możliwość 
teoretyzowania w socjologii. 
 
 

III.  Strategia 

 
 

 

Wszystkie  klasyczne  wizje  dziejów  (cyklizm,  ewolucjonizm  oraz  marksowski 

materializm  historyczny)  mają  wspólne  założenie:  dzieje  ludzkości  mają  jakąś  logikę. 
Zygmunt  Bauman  twierdzi,  że  klasyczne  teorie  zmiany  społecznej  i  ujęcia  systemowe 
socjologii  XX  wieku  mają  w  istocie  ten  sam  korzeń:  wsparte  całościowymi  ujęciami 
założenie  o  żelaznej  regularności  społecznej  rzeczywistości.

19

  Trzecia  socjologia  zrywa  z  tą 

tradycją.  Poszukiwania  koncentrują  się  nie  na  schematach  historii  i  jej  formach,  ale  samym 
mechanizmie  zmian.  Zatem  patrząc  z  tej  perspektywy,  nie  odkrywamy  praw  historii,  ale  – 
mówiąc  językiem  Maurice’a  Mandelbauma  –  prawa 

d o t y c z ą c e  

historii,  jej 

steoretyzowane cechy, czyli regularności. Teoria stawania się społeczeństwa oraz strukturacji, 
będące  twórczym  rozwinięciem  paradygmatu  historyczno-podmiotowego,  mają  mnóstwo 
punktów stycznych. Na przykład obie przyjmują, że ostateczny wynik działania społecznych 

                                                 

17

 R. Cichocki, Podmiotowość w społeczeństwie, WUAM, Poznań 2003, s. 47-74. 

18

 Tamże, s. 73. 

19

  Z.  Bauman,  „Po  co  komu  teoria  zmiany?”,  (w:)  J.  Kurczewska  (red.),  Zmiana  społeczna:  teorie  i 

doświadczenia polskie, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1999. 

background image

aktorów  jest  nieprzewidywalny,  innymi  słowy:  w  warstwie  metodologicznej  nie  jest 
wyjaśnialny  zestawem  warunków  początkowych.  Warto  jednak  pokrótce  zaprezentować  te 
koncepcje  osobno  i  pokazać,  jak  ich  autorzy  rozkładają  akcenty.  Zacznijmy  od  kwestii  o 
kapitalnym znaczeniu: od fundamentów nowego ruchu teoretycznego, to jest od zasad samego 
paradygmatu historyczno-podmiotowego, opisywanego dwoma współczynnikami. 
 

Współczynnik historyczny i podmiotowy 

 

Dokonania intelektualne przedstawicieli socjologii historycznej i teorii podmiotowości 

są  mocno  zróżnicowane,  jednakże  można  wskazać  w  ich  obrębie  pewien  rdzeń  –  zestaw 
założeń ontologicznych,

20

 jak określa to Piotr Sztompka. 

Podstawą 

w s p ó ł c z y n n i k a  

h i s t o r y c z n e g o  

jest 

twierdzenie 

dynamicznym,  procesualnym  charakterze  społecznej  przestrzeni,  w  której  nie  znajdujemy 
obiektów,  ale  bezustanne  zdarzenia.  Jeśli  tak,  to  czas  automatycznie  zostaje  wprzęgnięty

 

machinę  życia  społecznego.  Czasowy  determinizm  decyduje  nie  tylko  o  fazach  procesów 
społecznych,  ale  również  o  ich  cechach  oraz  prawidłowościach  –  i  to  jest  druga  teza.  Po 
trzecie,  dany  stan  społeczeństwa  nie  jest  kwestią  jednego  czy  dwóch  zdarzeń,  ale 
zogniskowanym,  zagregowanym  efektem  działania  wielu  sił,  innymi  słowy:  każdy 
analizowany  układ  ma  swoją  historię.  Poszczególne  procesy  cząstkowe  wchodzą  ze  sobą  w 
rozmaite  zależności,  czego  konsekwencją  jest  fakt,  że  dla  danego  zjawiska  dopuścić  trzeba 
wiele  alternatywnych  rozwiązań.  Analiza  porównawcza  okazuje  się  zatem  się 
najwłaściwszym narzędziem ustalania unikalności lub typowości badanych zjawisk. Czwarte 
założenie mówi o społeczeństwie jako zróżnicowanej wewnętrznie, płynnej siatce stosunków, 
w  której  dochodzi  czasami  do  sprzecznych  tendencji  (na  przykład  do  współpracy  i 
rywalizacji).  Po  piąte,  pojedynczy  proces  jest  efektem  kumulacji  poszczególnych  wydarzeń. 
Po szóste, sprawcą zmian społecznych są działający ludzie, szeroko pojęci aktorzy społeczni, 
którzy  przez  podejmowanie  akcji  społecznych  każdorazowo  stwarzają  i  odtwarzają 
społeczeństwo.  A  zatem,  jak  pisał  Karol  Marks:  Ludzie  sami  tworzą  swoją  historię,  ale  nie 
tworzą jej dowolnie, nie w wybranych przez siebie okolicznościach, lecz w takich, w jakich się 
bezpośrednio znaleźli, jakie zostały im dane i przekazane;

21

 co stanowi siódme założenie. 

Założenia  w s p ó ł c z y n n i k a   p o d m i o t o w e g o   są  bardzo  zbliżone  do  jego 

historycznego  odpowiednika  (w  niektórych  momentach  nawet  identyczne).  Współczynnik 
podmiotowy przynosi jednak nowe treści, na przykład akcentuje się, że zmienność społeczna 
ma  charakter  endogenny,  zatem  w  rzeczywistości  najczęściej  okazuje  się  ona  twórczym 
przekształcaniem zastanych warunków. Po drugie, wskazuje się, że życie społeczne opiera się 
na  dwóch  filarach:  strukturalnym  oraz  podmiotowym.  Obie  kolumny  są  wzajemnie 
determinowane:  struktury  warunkują  działania  ludzi,  za  sprawą  których  możliwe  jest 
budowanie struktur. 

Współczynnik historyczny i podmiotowy traktowane łącznie tworzą, jak sądzę, nową 

jakość  nie  tylko  w  teoriach  zmian  społecznych,  ale  w  całej  socjologii.  Jest  to  założenie 
ontologiczno-metodologiczne,  stające  w  opozycji  do  strukturalizmu,  funkcjonalizmu  i 
interakcjonizmu.

22

  Wcieleniem  tej  dyrektywy  m e t a t e o r e t y c z n e j   są  w  moim 

przeświadczeniu teorie stawania się społeczeństwa i strukturacji. 

                                                 

20

  P.  Sztompka,  Society…,  s.  21-27;  oraz  P.  Baert,  Social  Theory  in  the  Twentieth  Century,  Polity  Press, 

Cambridge 1998, s. 94-100. Przedstawiciele socjologii historycznej: Philip Abrams, Shmuel Eisenstadt, Norbert 
Elias,  Christopher  Lloyd,  Michael  Mann,  Theda  Skocpol  i  Charles  Tilly.  Teoria  podmiotowości:  Margaret 
Archer,  Warren  Breed,  Walter  Buckley,  Tom  Burns,  Michel  Crozier,  Amitai  Etzioni,  Helena  Flam,  Anthony 
Giddens, Piotr Sztompka, Alain Touraine.

 

21

 K. Marks, Osiemnasty brumaire’a Ludwika Bonaparte, KiW, Warszawa 1949, s. 15. 

22

 R. Cichocki, Podmiotowość…, s. 98-107. 

background image

 

Teoria stawania się społeczeństwa 

 

Koncepcję Piotra Sztompki odróżnia od wielu innych szczególne podejście do sprawy 

istnienia  i  funkcjonowania  aktorów  społecznych  oraz  struktur.  Ujmując  to  najprościej:  w 
rzeczywistości  nic  takiego  jak  izolowany  aktor  społeczny  lub  izolowana  struktura  nie 
występuje.  To,  z  czym  mamy  realnie  do  czynienia,  to  splot  tych  dwóch  czynników,  tzw. 
p o l e   j e d n o s t k o w o - s t r u k t u r a l n e.  Można  by  metaforycznie  powiedzieć,  że 
teoretyczne pozostawanie wyłącznie na poziomie struktur to intelektualne niewolnictwo, zaś 
zainteresowanie  tylko  aktorami  skazuje  nas  na  tragedię  naukowej  anarchii  –  na 
powierzchowne  opisy  zdarzeń.  W  podobnym  tonie  wypowiada  się  Giddens:  Podmiotowość 
przyjmuje  ograniczenia  –  ale  co  trudniej  zrozumieć  –  ograniczenia  również  zakładają 
podmiotowość.

23

  Bauman  zaś  dodaje:  Działanie  natyka  się  na  opór  struktury,  ale  bez 

struktury nie byłoby mowy o działaniu […].

24

 

Każdy  wycinek  przestrzeni  społecznej  jest  zawsze  układem  dynamicznym. 

Obserwujemy  zatem  ciekawą  właściwość  omawianego  pola.  Otóż  trwa  ono,  nieustannie  się 
zmieniając. Jest to możliwe dzięki zachowaniu ciągłości kluczowych jego wymiarów, o czym 
wspomnę w następnej części. 

Jak  twierdzi  Sztompka,  podstawowym  elementem  pola  jednostkowo-  strukturalnego 

jest  z d a r z e n i e   s p o ł e c z n e.  Trzeba  od  razu  zaznaczyć,  że  takie  postawienie  sprawy 
jest  zabiegiem  sztucznym,  ponieważ  –  jak  podkreśla  się  we  współczynniku  historycznym  – 
zawsze  mamy  do  czynienia  ze  splotami  zdarzeń.  Wszystkie  one  składają  się  na  rzeczywistą 
praktykę  społeczną,  określaną  mianem  praxis  społeczno-historycznej.  W  tej  skali  zrozumieć 
można  dopiero  samo  pojęcie  społecznej  podmiotowości.  Zdaniem  Sztompki  najistotniejsze 
jest  to,  że  nie  chodzi  tu  o  właściwości  ludzi  czy  struktur.  Dotyczy  to  raczej  dynamiki  i 
elastyczności  pola  jednostkowo-strukturalnego.  Takie  ujęcie  podmiotowości  zbiega  się  z 
intuicjami  Niklasa  Luhmanna  odnośnie  do  działania  systemów  autopojetycznych.  W  jego 
koncepcji  system  organizuje  sobie  środowisko  według  wymogów  strukturalno-
funkcjonalnych,  sam  siebie  obserwuje  i  sam  do  siebie  się  odnosi.  Bada  swoje  związki  z 
otoczeniem  i  reprodukuje  się  w  celu  utrzymania  własnej  tożsamości,  spójności  oraz 
równowagi. 

Historia  w  perspektywie  Sztompki  jest  bezustannym  tworzeniem  i  odtwarzaniem 

społecznej  podmiotowości.  Oznacza  to,  że  z  jednej  strony  reprodukowane  są  aktualne 
struktury  i  kreowane  nowe,  z  drugiej  zaś  zmianom  ulega  kapitał  społeczny  (przykładowo: 
zdrowie,  zamożność  czy  wiedza).  Nie  ma  najmniejszego  sensu  zastanawianie  się,  który 
proces jest pierwszy: strukturalny czy ten dotyczący aktorów. W rzeczywistości dzieje się to 
równolegle i tu właśnie kryje się istota teorii stawania się społeczeństwa, zakodowana nawet 
w polskiej nazwie:   d z i e j e   s i ę   d z i e j ą. Aktualna realizacja, osiągane rezultaty nigdy 
nie  stanowią  finału  historii,  ponieważ  podmiotowość  społeczna  nigdy  nie  jest  w  pełni 
wykorzystywana. Tak rozumiana jest cechą stopniowalną i determinowaną historycznie oraz 
przestrzennie. 
 

Teoria strukturacji 

 

Anthony Giddens w specyficzny sposób syntetyzuje w swojej teorii strukturalizm oraz 

nurty  socjologii  interpretacyjnej,  czego  rezultatem  jest  zanegowanie  czterech  ważnych 

                                                 

23

  A.  Giddens,  G.  Pierson,  Conversations  with  Anthony  Giddens.  Making  Sense  of  Modernity,  Polity  Press, 

Cambridge 1998, s. 85. 

24

 Z. Bauman, „Po co…”, s. 28. 

background image

założeń  socjologicznych:  naturalizmu,  strukturalnego  funkcjonalizmu,  teorii  racjonalnego 
wyboru  oraz  klasycznego  humanistycznego  woluntaryzmu.  W  antystrukturalistycznym 
modelu  struktury  Giddens  odrzuca  pierwotność  struktury  wobec  podmiotów,  jej  wyłącznie 
przymuszający charakter oraz jej niezmienność. 

Cała  socjologia  Giddensa  koncentruje  się  na  działaniach  społecznych.  Nawet 

najbardziej zagorzali, niereformowalni strukturaliści przyznają, że aktorzy społeczni istnieją. 
Ta  kwestia  właściwie  nie  różnicuje  sporu.  Dopiero  kwestie  wolności  aktorów  i  nacisków 
strukturalnych  rozpoczynają  jarmark  socjologiczny.  Według  Giddensa  społeczeństwo  to 
praktyki reprodukujące życie zbiorowe ludzi poprzez instytucjonalizację zachowań. Dualizm 
społecznego  świata  polega  zaś  na  działających  podmiotach  i  stających  się  strukturach. 
Podmiotowość  rozumie  on  jako  zdolność  działania,  jako  możliwość  uczynienia  różnicy  – 
władza  w  ujęciu  Giddensa.

25

  Dlatego  właśnie  sądzi,  że:  Procesy  strukturacji  [stawania  się 

struktur – M.M.] wiążą się z wzajemnymi relacjami między znaczeniami, normami i władzą.

26

 

Zdaniem  Giddensa,  struktura  jest  zarówno  medium,  jak  i  efektem  interakcji.  Nie  jest  ona 
rozumiana  jako  bariera  działania,  ale  jako  zasadniczo  włączona  w  jego  generowanie  –  jest 
zatem  stopiona  z  wolnością  ludzi.  Można  by  obrazowo  stwierdzić,  że  ograniczenia 
strukturalne  i  swoboda  aktorów  są  tak  od  siebie  odległe  znaczeniowo,  że  aż  dotykają  się 
plecami  w  praktykach  społecznych.  Struktura  według Giddensa  nie jest  czymś  materialnym, 
lecz  tak  jak  język  istnieje  wirtualnie.  Działanie  reprodukuje  strukturę  społeczną,  tak  jak 
mówienie odtwarza każdorazowo strukturę języka – w obu przypadkach najczęściej nie jest to 
efekt zamierzony. 

W celu rozjaśnienia osobliwej koncepcji struktury opracowanej przez Giddensa warto 

zwrócić  uwagę  na  prace  jego  nauczyciela  –  Norberta  Eliasa.  Jednym  z  najważniejszych 
wniosków  wypływających  z  przemyśleń  Eliasa  jest  spostrzeżenie,  że  struktura  społeczna 
zawsze  odnosi  się  do  konkretnych  podmiotów,  zawsze  jest  c z y j a ś.

27

  Mimo  że  figuracja 

Eliasa nie oznacza tego samego, co struktura Giddensa, można doszukać się w nich istotnych 
podobieństw. Jak twierdzi Giddens: Strukturę można opisać ponadczasowo [i bezpodmiotowo 
– M.M.], ale jej funkcjonowania już nie.

28

 Struktura objawia się w działaniu, ale nie każdym. 

Jej  właściwym  miejscem  są  figuracje  –  złożone  działania  społeczne  (co  jednak  nie  znaczy 
wyłącznie zbiorowe). 

Własności  strukturalne  społeczeństwa  rozumie  Giddens  jako  zinstytucjonalizowane 

cechy  społecznego  systemu,  które  zapewniają  mu  trwałość.  Tendencje  do  utrzymania 
równowagi  strukturalnej  (trwałości  struktury)  działają  zdaniem  Giddensa  „na  ślepo”.  Nie 
wszystkie działania są uświadomione i intencjonalne, ale wszystkie wytwarzają i reprodukują 
społeczeństwo.  Wytwarzanie  społeczeństwa  dokonuje  się  dzięki  czynnym,  konstytutywnym 
umiejętnościom jego członków, ale opiera się ono na zasobach i zależy od warunków, których 
są  oni  nieświadomi  albo  które  jedynie  mgliście  postrzegają

29

  (dla  Manuela  Castellsa 

najlepszym  przykładem  na  to  jest  rozwój  technologii).  Z  drugiej  jednak  strony  Giddens 
twierdzi,  że  ludzie  wiedzą,  dlaczego  działają  jak  działają,  znacznie  częściej,  niż  to 
podejrzewają 

socjologowie. 

Innymi 

słowy, 

strukturalne 

warunki 

są 

najczęściej 

uświadamialne,  mimo  że  w  rutynowych  zachowaniach  nie  są  brane  pod  uwagę.  Zatem 
wolnościowy  charakter  koncepcji  humanistycznych  jest  równie  nieuprawniony  jak 
fatalistyczne perspektywy ortodoksyjnego strukturalizmu. 
 
 

                                                 

25

 A. Giddens, The Constitution…, s. 9. 

26

 A. Giddens, Nowe zasady metody socjologicznej, Nomos, Kraków 2001, s. 226. 

27

 N. Elias, What is Sociology?, Hutchinson, London 1978, s. 16, 129. 

28

 A. Giddens, Nowe…, s. 174. 

29

 A. Giddens, Nowe…, s. 221-222. 

background image

 

IV.  Perspektywy: koncepcja ludzkiego prawa w historii 

 

Piotr  Sztompka  wskazywał  w  1994  roku  na  potrzebę  i  jednoczesne  trudności 

wypełnienia treścią nowego paradygmatu socjologii zmian społecznych.

30

 Problematycznymi 

pozostawały bowiem takie kwestie, jak: nieciągłość struktur (w przypadku radykalnych zmian 
społecznych),  procesy  agregowania  pojedynczych  działań  w  praktyki  na  szeroką  skalę, 
obiektywizacja  i  konwencjonalizacja  zachowań  społecznych,  różnice  w  utrwalaniu  efektów 
społecznych  wysiłków  w  zależności  od  pola,  na  którym  się  to  odbywa,  różnice  w 
„sztywności”  struktur,  kwestie  tradycji  (jej  przełamywania  i  historycznej  spójności),  rola 
poszczególnych podmiotów, tempo stanowienia społeczeństwa, poszczególne fazy zmian czy 
wreszcie  rola  przypadku  i  ewentualne  prawidłowości  w  kreowaniu  historii.  Od  tego  czasu 
przeprowadzono wiele doniosłych teoretycznie debat, jednakże kwestie sporne nadal istnieją. 

Zdaniem  Sztompki  refleksja  nad  prawidłowościami  świata  społecznego  może  biec 

trzema  drogami:  po  pierwsze,  analizowane  mogą  być  naturalne  prawa  ludzkiego 
społeczeństwa  (na  przykład  w  kontekście  biologicznym,  geograficznym  czy  klimatycznym); 
po  drugie  –  reguły  społeczne  (konkretne  systemy  aksjonormatywne)  i  po  trzecie  –  prawa 
społeczne  sui  generis  (regularności  w  obrębie  społeczeństwa,  warunkowane  jego 
właściwościami).

31

 

Niniejsza  część  artykułu  poświęcona  jest  przedstawieniu  autorskiego 

schematu zmian (oczywiście jego nowatorstwo jest bardzo względne, co zaznaczyłem już na 
początku),  w  którym  uwaga  skierowana  jest  przede  wszystkim  prawidłowościom  w  trzecim 
wymiarze.  Uwypuklony  zostanie  wątek  przypadku  i  wszystkiego,  co  się  z  nim  wiąże.  Po 
części pokażę także, jak mogą się przedstawiać związki między samą zmianą a jej efektami. 

Trzeba  tutaj  zaznaczyć,  że  nie  dokonuję  rozdziału  między  zmianą  celową  a 

niezaplanowaną.  Istnieją  naturalnie  różnice  między  oboma  rodzajami  zmian,  na  przykład  w 
stopniu możliwości przewidywania ich skutków (chociaż, jak uczy historia choćby końca XX 
stulecia,  nie  ma  na  tym  polu  jasnych  reguł),  jakkolwiek  zamierzam  skoncentrować  się  na 
innych  aspektach  omawianego  tematu.  Podobnie  nie  będę  zatrzymywał  się  nad  –  skądinąd 
bardzo trapiącym – zagadnieniem zakresu zmian: wycinkowego lub ogólnego. 

Pozwolę  sobie  powtórzyć  moją  główną  tezę:  pomimo  iż  mamy  do  czynienia  ze 

społeczną  podmiotowością  oraz  wolnością  szeroko  rozumianych  aktorów  społecznych  w 
granicach struktur społecznych, świat człowieka skutecznie unika przypadkowości. Nietzsche 
mówił o żelaznej ręce konieczności, która rzuca kostkę przypadku. W moim rozumieniu, sam 
rzut  przypadkiem  nie  jest  i  tu  właśnie  upatruję  regularności:  w  konieczności  zmiany  i  jej 
etapach. 

Model  zmiany  społecznej,  który  chcę  zaproponować,  dotyczy  poziomu  dynamiki 

historycznej  i  łączy  wątki,  leżące  na  dwóch  krańcach  continuum  historii  myśli  filozoficzno-
społecznej:  cyklizm  (obecny  już  w  myśli  starożytnych  Greków)  oraz  strukturalny 
funkcjonalizm wraz z teorią stawania się społeczeństwa i strukturacji. Już na wstępie należy 
przyznać,  że  korzystam  z  przywileju  następstwa  w  czasie  i  chętnie  odnoszę  się  do  dokonań 
wielu  poprzedników.  Nie  jest  to  oczywiście  niczym  niezwykłym,  jak  pisze  Sztompka,  że 
wielcy  ojcowie  dyscypliny  są  często  wzywani  na  świadków,  co  stanowić  ma  myślową 
trampolinę 

legitymizującą 

dodającą 

powagi 

(przynajmniej 

pozornie) 

nowym 

twierdzeniom.

32

 

Immanuel  Wallerstein  i Charles  Tilly  nawołują  do  zapomnienia  paradygmatów  XIX-

wiecznej socjologii  i  pewnie  czynią  to  nie  bez  racji, jakkolwiek jeden  punkt  wydaje  się  być 

                                                 

30

 P. Sztompka, „Teorie zmian społecznych a doświadczenia polskiej transformacji”, Studia Socjologiczne 1994, 

1 (132), s. 10. 

31

 P. Sztompka, „On the Change of Social Laws”, Reports of Philosophy 1984, 8, s. 35. 

32

 P. Sztompka, Society…, s. 5-9. 

background image

godnym  zastanowienia.  Najogólniejsza  perspektywa  klasyki  jest  już  rzeczywiście  zużytym 
narzędziem  poznawczym,  natomiast  poszczególne  wątki  prac  pionierów  socjologii  mogą 
okazać  się  ważną  inspiracją.  Mam  na  względzie  przede  wszystkim  myśl  Alexisa  de 
Tocqueville’a,  Maxa  Webera,  Stanisława  Ossowskiego,  Pitirima  Sorokina,  Floriana 
Znanieckiego  i  Vilfredo  Pareto.  Dlatego  też,  jak  pisał  Ossowski:  Bezpośrednia  lektura 
rozważań socjologicznych sprzed stuleci, nie mówiąc już o pisarzach z wieku XIX, może być w 
różny  sposób  (nie  tylko  jako  dokument  epoki)  pouczająca  lub  zapładniająca  dla  socjologa 
współczesnego.

33

  Bezradne  rozkładanie  rąk  i  głośne  demonstrowanie  intelektualnej  niemocy 

nie  są  wobec  współczesnych  procesów  konieczne,  jako  że  unikalność  w  większości 
przypadków jest względna. 

Rzeczywistość społeczna bywa mocno uporządkowana, ale bywa również chaotyczna. 

Jej  nielinearność,  bezkierunkowość,  odchylenia  zjawisk  od  normy  i  w  rezultacie  ich 
nieprzewidywalność  zmuszają  do  ograniczenia  stosowania  wyjaśniania  genetycznego  w 
duchu  mechanistycznej  wizji  nauki.

34

  Żadna  teoria  chaosu  nie  odrzuca  istnienia  naukowych 

praw. Niemniej jednak podkreśla się stosunkowo liczną kategorię zjawisk wymykających się 
standardom  pozytywistycznego  myślenia.  Klasyczne  schematy  XIX-wiecznej  nauki  nie  są 
całkowicie odrzucane, lecz ulegają istotnemu przeorientowaniu. Ponieważ chaos pojawia się 
dość  często,  model  determinizmu  liniowego  musi  zostać  zakwestionowany.  Chaos 
wprowadza możliwość i rozmaitość, wykluczając jednocześnie konieczność i jednorodność. 

Do  tego  trendu  nawiązuje  niniejsza  koncepcja.  Biorąc  pod  uwagę,  iż  chaos  jest 

zjawiskiem  powtarzalnym,  nieprzypadkowym  i  zdeterminowanym,  pewne  prawidłowości 
„muszą”  zachodzić.  I  chociaż  w  ostatecznym  rozrachunku  decyduje  czynnik 
nieprzewidywalny, sam chaos może być wzięty pod socjologiczny mikroskop. 

Powyższe traktowanie zachowań chaotycznych znakomicie koresponduje z koncepcją 

punktów  ogniskowych  Michaela  Shermera,  zdaniem  którego  zmiany  społeczne  są  sekwencją 
szczególnego rodzaju momentów przesileń.

35

 W myśl tezy Shermera, ciąg zmian w systemie i 

ich  rytm  zależą  od  siły  nowego,  przypadkowego  zjawiska  i  jego  interakcji  z  innymi 
elementami:  pierwotnymi  oraz  nowymi  (punkty  ogniskowe  mają  moc  generowania  innych 
zjawisk).  W  punkcie  ogniskowym  –  momencie  zasadniczej  zmiany  –  następuje  skierowanie 
procesu na konkretny tor, co powoduje znaczne zachwianie równowagi systemu. W sytuacji 
największego  zagęszczenia  dynamizujących  sił,  prędkość,  zasięg  oraz  skutki  zmiany  są 
wypadkowymi zderzenia trendu z warunkami zastanymi i są właściwie nieprzewidywalne. W 
miarę  dochodzenia  do  stabilności  systemu  i  porządkowania  jego  elementów  predykcja  jest 
coraz skuteczniejsza, a minione sekwencje daleko bardziej zrozumiałe, niż w samym punkcie 
ogniskowym.  Trend  główny  podporządkowuje  sobie  wszystkie  części  układu.  W  ujęciu 
Shermera  każdy  system  zawsze  zmierza  ku  równowadze,  ale  zawsze  pojawiają  się  też 
elementy  destabilizujące.  Jego  obraz  jest  funkcją  czynników  naruszających  (repulsorów)  i 
przyciągających (atraktorów) stan equilibrium. 

Schemat  Shermera  nie  jest  celem  samym  w  sobie.  To  środek  pokazujący,  jak 

teoretyzować. Na pierwszy rzut oka, może się wydawać, że w definicjach Shermera zagościł 
spory  chaos.  Trzeba  zaznaczyć  po  pierwsze,  że  punkt  ogniskowy  nie  oznacza  w  istocie 
żadnego punktu, lecz proces zmieniający dany układ. Po drugie, oczywistym jest, że zmiany 
dokonują się zawsze, ale nie zawsze są równie intensywne, dlatego też mówienie o stabilności 
i rozchwianiu układu jest uzasadnione. Intuicje Shermera będą się jeszcze pojawiać.

 

Używam słowa „ludzkie” prawo historii, ponieważ zakładam (przeciwnie do klasyków 

teorii zmienności dziejowej), że nie jest ono immanentną cechą społecznego systemu i nie jest 

                                                 

33

 S. Ossowski, O osobliwościach nauk społecznych, PWN, Warszawa 2001, s. 196. 

34

 T. R. Young, „Chaos and Social Change: Metaphysics of the Postmodern”, Social Science Journal 1991, Vol. 

28. 

35

 J. Topolski, Jak się pisze i rozumie historię, RYTM, Warszawa 1996, s. 251-266. 

background image

także  „darem  z  niebios”.  Jest  wytworem  aktywnych  ludzi,  którzy  na  przestrzeni  stuleci 
(najczęściej nieświadomie) je tworzyli. 

Wychodząc  od  Weberowskiego  przekonania  o  fundamentalnym  znaczeniu  ludzkich 

działań jako pierwotnym „tworzywie społecznym”, zakładam – również za Weberem – że w 
świecie  człowieka  nigdy  nie  mamy  do  czynienia  z  koniecznością,  a  zawsze  z  możliwością. 
Zgodnie  z  kanonem  socjologii  humanistycznej  uznaję  dalej,  że  rzeczywistość  człowieka  nie 
składa  się  z  faktów,  ale  ze  znaczeń.  Myśl  i  czyn  są  ze  sobą  ściśle  związane  i  nie  sposób 
jednoznacznie  stwierdzić,  „co  powoduje  co”.  I  tak,  dzielę  świat  społeczny  na 
w y d a r z e n i a   (fakty  społeczne  w  Durkheimowskim  znaczeniu)  oraz  s f e r ę  
a k s j o n o r m a t y w n ą.  Powyższe  rozróżnienie  dokonane  jest  analitycznie,  a  izolacja  ta 
stosowana  jest  wyłącznie  dla  wygody.  Pozwalam  sobie  na  to  rozszczepienie,  gdyż  w  moim 
mniemaniu  każda  zmiana  społeczna  na  skalę  historyczną  składa  się  z  wydarzenia  oraz  ze 
sfery  aksjonormatywnej.  Jak  powiada  Charles  Taylor:  […]  w  przypadku  każdego 
rzeczywistego  przełomu  w  historii  zmiana  biegnie  w  dwóch  kierunkach

36

  (przy  czym  autor 

posługuje  się  pojęciami  idei  i  praktyki).  W  języku  funkcjonalizmu  zmiana,  którą  mam  na 
myśli,  nazywana  jest  zmianą  s y s t e m u   (naruszającą  jego  podstawowe  filary)  w 
odróżnieniu od zmian w   o b r ę b i e  systemu. 

Wydarzenia nie są zanurzone w żadnej logice dziejowej (ponieważ, jak wiemy choćby 

od  Pareto,  ludzie  nie  zawsze  zachowują  się  w  sposób  racjonalny,  ich  kroków  często 
przewidzieć  się  po  prostu  nie  da  –  tu  jest  miejsce  na  społeczną  podmiotowość),  natomiast 
sfera  aksjonormatywna  –  owszem.  Porusza  się  ona  w  cyklu,  choć  niekoniecznie  po  kole. 
Sądzę,  że  właściwszy  będzie  tu  symbol  wahadła.

37

  Teoretyzowanie  w  obrębie  zmian 

społecznych  wymaga  zawsze  czujności  i  oddzielania  mechanizmu  zmiany  od  jej  efektu. 
Proponuję  zatem  spojrzenie  na  sferę  aksjonormatywną  od  strony  jej  formy,  nie  zaś  treści, 
toteż nie operuję tutaj pojęciem postępu. 

W  kategoriach  koncepcji  ludzkiego  prawa  w  historii, cała  przestrzeń  społeczna waha 

się  między  Toenniesowską  wspólnotą  a  zrzeszeniem,  zaś  sfera  aksjonormatywna  oscyluje 
między  społeczną  solidarnością  a  jej  brakiem.  Jej  wskaźnikiem  jest  poziom  kapitału 
społecznego  oraz  kompetencji  kulturowej,  mierzonych  stopniem,  między  innymi: 
przestępczości, zaufania i odpowiedzialności społecznej, szacunku czy tolerancji. Oba końce 
wahadła traktowane są tu jako typy idealne, nigdy wszakże nie mamy do czynienia z totalną 
spójnością substancji społecznej lub jej całkowitą dezintegracją. 

Poczucie  powtarzalności  społecznej  jest  tak  naprawdę  złudzeniem,  jako  że 

okoliczności,  w  jakich  reprodukowane  są  obserwowane  schematy,  ulegają  każdorazowo 
zmianie  –  ze  względu  na  społeczną  podmiotowość.  Okazuje  się  zatem,  że  sfera 
aksjonormatywna,  mimo  iż  oscyluje  między  dwoma  biegunami  wahadła,  nigdy  nie  osiąga 
tych samych wartości po przejściu kolejnego cyklu, tzn. metaforycznie można by stwierdzić, 
że  całe  wahadło  również  się  porusza.  Przywołajmy  cytowanego  przez  Sztompkę  Sorokina: 
[…]  [kolejne  –  M.M.]  cykle  nie  oznaczają  całkowitych  powtórek,  ale  już  raczej  nowe 
reprezentacje i wcielenia tych samych, tkwiących u podstaw zasad.

38

 Co więcej, rytm zmian 

dla Sorokina również jest przedmiotem wariacji, które mogą w najlepszym wypadku wpływać 
na długość poszczególnych faz, ale nie zmieniają społecznej regularności. Tempo zmiany jest 
także 

trudne 

do 

teoretycznego 

uchwycenia, 

ponieważ 

przestrzeń 

ludzka 

jest 

                                                 

36

  C.  Taylor,  Źródła  podmiotowości:  narodziny  tożsamości  nowoczesnej,  PWN,  Warszawa  2001,  s.  384.  W 

kategoriach, które proponuję zmiana sfery aksjonormatywnej nigdy nie jest gwałtowna i całkowita. 

37

 Schemat Shermera jest w istocie również zbudowany na metaforze wahadła: chaos – stabilność. 

38

 P. Sorokin, (w:) P. Sztompka, The Sociology…, s. 153. Jeśli chodzi o koncepcję zmiany społecznej Sorokina, 

to jest ona w pewnych momentach zbieżna ze współczynnikiem historycznym. Jednakże socjolog ten wskazywał 
przede wszystkim na „systemowość” zmiany, tzn. na jej pozaludzkie źródła. 

background image

nieaksjomatyczna,  stąd  możliwe  są  momenty  zawieszenia,  kolejnych  radykalnych  i 
przeciwnych sobie zwrotów lub nieprzewidzianej zmiany prędkości.

39

 

Między  wydarzeniami a sferą  aksjonormatywną  zachodzi  sprzężenie  zwrotne.  Taylor 

pisze:  Idee  i  praktyki  mogą  się  rozmijać  wtedy,  gdy  jedne  lub  drugie  nie  są  już  w  stanie 
właściwe  się  odnawiać.

40

  Gdy  poziom  kapitału  społecznego  spada  poniżej  wartości 

krytycznej,  rozpoczynają  się  świadome  i  pozaświadome  próby  reaktywowania  go. 
Przekonujące  przykłady  na  taki  stan  rzeczy,  poparte  znakomitym  warsztatem  historycznym, 
przedstawia Francis Fukuyama, wymieniając kilka sposobów przywracania ładu społecznego: 
biologię, religię, politykę, rynek ekonomiczny oraz zwyczajowość.

41

 Oczywiście, należałoby 

zapytać, czy świadome budowanie norm jest w ogóle możliwe. Jest to jeden z istotniejszych 
dylematów  poruszanych  przez  neoinstytucjonalistów,  na  przykład  Johna  K.  Galbraitha  czy 
Douglassa  C.  Northa.  Zasługuje  on  z  pewnością  na  szczegółowe  omówienie,  co  jednak 
wykracza poza ramy niniejszego artykułu. 

Zdaniem  Sorokina  wysoki  stopień  zależności  znaczeniowych  i  przyczynowych 

potęguje integrację systemu społeczno-kulturowego, co przekuwa się na jednolitą osobowość 
systemu.  Juan  Linz  opracował  integralny  model  systemu  politycznego,  wyjaśniając  nim 
wzajemne  uwarunkowania  czterech  jego  cech:  legitymizacji,  sprawności,  skuteczności  i 
stabilności.

42

  Według  jego  tezy  stabilność  jest  wprost  proporcjonalna  do  poziomu 

legitymizacji  władzy,  co  zgadzałoby  się  z  obserwacjami  Sorokina.  Granicę  społecznej 
odporności  (stabilności)  stanowi  umownie  rozumiana  linia,  za  którą  utracona  zostaje 
przejrzystość  sytuacji  społecznych  (przykładowo,  w  stosunkach  władzy),  załamują  się 
dotychczasowe  definicje  sytuacji,  zakwestionowana  zostaje  legitymizacja  porządku 
politycznego,  pojawia  się  skrajny  relatywizm  bez  tolerancji  i  zrozumienia  inności,  a  koszty 
wymiany  społeczno-ekonomicznej  przewyższają  zyski  z  niej  płynące.  Reasumując, 
podniesiony 

zostaje 

poziom 

społecznie 

wyprodukowanego 

ryzyka, 

poziom 

odpowiedzialności  i  zaufania  społecznego  spada.  Chodzi  zatem  o  granicę,  poza  którą 
dotychczasowe pełnienie funkcji społecznych przestaje być efektywne. Dobrze widoczne jest 
to  na  poziomie  mikro:  emocjonalne  „rozrzedzenie”  grupy  powoduje  niemożność  wykonania 
zadania. Oczywiście skala dezorganizacji jest różna w różnych częściach społeczeństwa. Fakt 
ten  zaczyna  mieć  jednak  znaczenie  dopiero  przy  szczegółowych  analizach  poziomu 
konkretnych  wskaźników  kapitału  społecznego.  Jeśli  przyjąć,  że  prezentowana  koncepcja 
rzeczywiście  oddaje  cechy  społecznej  dynamiki,  można  założyć,  że  jedyną  niewiadomą 
pozostaje – rozumiany umownie – moment zmiany: wiemy, co się stanie (nastąpi odwrócenie 
ruchu wahadła), ale nie wiemy – kiedy. Ta kwestia dotyczy zatem zmiennej ilościowej, a nie 
jakościowej.  Pozostawiam  ją  badaczom  statystykom,  którzy  przyjmując  –  jak  powiada 
Cichocki  –  perspektywę  kreta,  na  bieżąco  monitorować  będą  przestrzeń  społeczną.  Na 
poziomie teoretycznym nie jest to jednak, jak sądzę, istotne. 

Przyczynami  zmniejszenia  wartości  wskaźników  kapitału  społecznego  mogą  być 

przeróżne wydarzenia, na przykład wojna, nastanie totalitarnych rządów, powódź, wynalazki 
naukowe, rewolucja przemysłowa, informatyzacja, zawirowania w świecie sztuki i kanonów 
artystycznych.

43

  Niniejszej  koncepcji  nie  należy  zatem  interpretować  w  kategoriach 

materializmu historycznego, jako że idea w takim samym stopniu może kreować byt, w jakim 
warunki materialne mogą determinować świadomość. Ujmując to bardziej precyzyjnie: same 
                                                 

39

 Jurij Łotman prezentuje model kultury, w myśl którego „wybucha” ona w nieprzewidywalnych momentach i 

kierunkach. J. Łotman, Kultura i eksplozja, PIW, Warszawa 1999. 

40

 C. Taylor, Źródła…, s. 383. 

41

 F. Fukuyama, Wielki…, cz. II. 

42

 J. J. Linz, „Kryzys, załamanie i powrót do równowagi”, (w:) J. Szczupaczyński (red.), Władza i społeczeństwo, 

t. II, Scholar, Warszawa 1998, s. 36-40. 

43

  Jerzy  Topolski  wskazuje  na  historycznych  przykładach  jak  różne  mogą  być  przyczyny  zmian.  J.  Topolski, 

Wolność i przymus w tworzeniu historii, PIW, Warszawa 1990. 

background image

wydarzenia nie mają żadnego znaczenia, dopóki nie zostaną zinterpretowane – ulokowane w 
społecznej świadomości. (Dlatego  właśnie Giddens podkreśla wagę podwójnej hermeneutyki 
w analizie socjologicznej).

44

 

Robert Merton pisze, że […] każda próba wyeliminowania jakiejś istniejącej struktury 

społecznej, jeśli nie zapewnia zastąpienia jej odpowiednimi strukturami alternatywnymi, które 
miały spełniać funkcje, jakie owa zniesiona organizacja społeczna wykonywała, jest skazana 
na  niepowodzenie.

45

  Można  dodać  –  choć  nie  będzie  to  zapewne  wstrząsająca  teza  –  że  w 

sytuacji  nie  dość  skutecznej  realizacji  funkcji  nastąpi  zmiana;  i  jeśli  wierzyć  Mertonowi, 
będzie to raczej zmiana struktury, a nie funkcji. 

Po  przekroczeniu  progu  wytrzymałości  społecznej  podjęte  zostają  „wysiłki 

naprawcze”. Z czasem kompetencja cywilizacyjna pozwala na rozprężenie: rozwija się nauka, 
pojawiają  się  nowe  idee  kulturowe,  świat  pęcznieje  od  nadmiaru  wolności,  aż  do  przesady 
rosną aspiracje, zmieniają się warunki różnego rodzaju transakcji i w rezultacie następuje faza 
dezorientacji  społecznej  i  spadek  zaufania  między  ludźmi.  Tym  samym,  obniża  się  poziom 
społecznej  odporności  na  wstrząsy  wywoływane  wydarzeniami.  W  podobnym  duchu  pisał 
Alexis  de  Tocqueville,  traktując  liberalizację  porządku  społecznego  jako  pierwszą  fazę 
rewolucji.

46

 

P u n k t y   p r z e s i l e n i a, czyli momenty, w których wahadło zaczyna podążać w 

przeciwnym  kierunku,  determinowane  są  na  dwa  sposoby:  przestrzennie  –  na  przykład 
kwestia rozwodów inaczej postrzegana jest we Włoszech i w Holandii; oraz czasowo – inną 
wagę  przywiązywano  kiedyś  do  pluralizmu  kulturowego,  niż  dzisiaj.  Przewidzieć,  co 
spowoduje  „potknięcie”  sfery  aksjonormatywnej,  jest  sprawą  szalenie  trudną  (być  może 
nawet  niemożliwą,  tu  właśnie  powraca  Shermer),  niemniej  jednak  można  oczekiwać,  że  po 
czasie dezorganizacji przejdzie ona do stadium uporządkowania. Możliwe są także rozbieżne 
(sprzeczne) tendencje do zmian. W takiej sytuacji wynik owej konfrontacji (która w pewnym 
zakresie może być poddana manipulacji) oznacza siłę danego trendu. 

Potrzebę  nowego  ruchu  teoretycznego  uzasadnia  przede  wszystkim  specyficzna 

konstelacja, w jakiej znalazł się współczesny świat. Przykładowo, opierając się na ustaleniach 
Stanisława  Ossowskiego  i  Manuela  Castellsa  można  pokazać,  jak  osobliwości  dzisiejszej 
przestrzeni społecznej warunkują teorię socjologiczną. 

Ossowski  wyróżnił  ład  przedstawień  zbiorowych  (gdzie  obowiązuje  „automatyczna” 

wspólnota  norm,  motywacji  i  interpretacji  sytuacji),  ład  monocentryczny  (gdzie  mamy  do 
czynienia  z  jednym  tylko  źródłem  zasad  społecznych)  oraz  ład  policentryczny  (w  którym 
obserwujemy  wielość  reguł  i  ciągłą  interakcje  wielu  ośrodków  decyzyjnych).

47

  Klasyczny 

schemat Comte’a (zrozumieć, aby przewidzieć, aby zapobiec), aplikować można wyłącznie do 
ładu  przedstawień  zbiorowych  i  porządku  monocentrycznego.  […]  zagadnienie 
przewidywania na tym polu często stawiane jest zbyt abstrakcyjnie. […] [nauka społeczna – 
M.M]  musi  różnicować  się  w  zależności  od  form  typu  zbiorowego  zachowania  się,  z  jakim 
mamy  do  czynienia.

48

  Dzisiejszy  system  społeczny  jest  policentryczny.  Niklas  Luhman 

twierdzi,  że  teoria  nigdy  nie  jest  czymś  zewnętrznym  wobec  systemu,  a  zawsze  jest  jego 
elementem.  Jego  zdaniem  teoria  jest  lustrem,  w  którym  system  się  przegląda  i  za  pomocą 
którego  donosi  się  do  siebie,  swojej  kompleksowości  i  relacji  z  otoczeniem.  Teoria  stanowi 

                                                 

44

 A. Giddens, Nowe…, s. 227. 

45

 R. Merton, Teoria socjologiczna i struktura społeczna, PWN, Warszawa 1982, s. 149. 

46

  J.  C.  Davies,  „Przyczynek  do  teorii  rewolucji”,  (w:)  W.  Derczyński,  A.  Jasińska-Kania,  J.  Szacki  (red.), 

Elementy teorii socjologicznych, PWN, Warszawa 1975, s. 389-412. 

47

  S.  Ossowski,  O  osobliwościach…,  s.  58-80.  Przedstawiony  podział,  jak  zaznacza  sam  autor,  jest  szkicem 

typów  idealnych.  W  praktyce  społecznej  porządek  policentryczny  często  łączy  w  sytuacji  współdziałania 
elementy ładu przedstawień zbiorowych oraz monocentryzmu. 

48

 S. Ossowski, O osobliwościach…, s. 68. 

background image

samoopis, historyczną semantykę systemu i jego autodefinicję. Musi zatem zachowywać jego 
dynamikę.

49

 

Im  zbiorowość  jest  mniej  konformistyczna,  tym  trudniejsze  jest  przewidywanie;  w 

ładzie  policentrycznym  spotykamy  się  z  sytuacją,  w  której  nawet  jednomyślność 
motywacyjna  nie  gwarantuje  jedności  decyzyjnej,  ponieważ  sytuacje  są  odmiennie 
definiowane,  dochodzi  nierzadko  do  konfliktów,  a  znaczenia  na  przykład  ról  czy  funkcji  w 
skali całego społeczeństwa ulegają nierównomiernym reinterpretacjom. Znakomita większość 
społecznych  działań  ma  charakter  otwarty,  tzn.  reguły  nie  są  ustalone  raz  na  zawsze,  ale 
wyznaczają  pole  walki.  Istotę  ładu  policentrycznego  stanowi  następująca  prawidłowość: 
relacje  symboliczne  są  odwracalne,  ponieważ  są  konstruktami,  i  odwrotnie:  konstrukty 
społeczne są odwracalne, ponieważ opierają się na relacjach symbolicznych.

50

 

Z  analiz  Manuela  Castellsa  wypływają  równie  ważne  wnioski.

51

  Ze  względu  na 

rewolucję  technologiczną,  procesy  globalizacji  i  związane  z  tym  radykalne  skondensowanie 
czasoprzestrzeni  (sam  autor  używa  terminów space  of  flows versus  space  of  places, timeless 
time  oraz  geography  dematerialization),  zdarzenia  wymknęły  się  „naturalnej”  sekwencji.  W 
obrębie  zinformatyzowanego  świata  niemalże  wszystko  wydarzyć  się  może  w  każdym 
momencie  i  w  każdym  miejscu.  Kwestie  społecznej  dynamiki  są  tak  skomplikowane, 
ponieważ  współczesne  społeczeństwo  jest  społeczeństwem  sieci.  Zdaniem  Castellsa, 
przestrzeń  organizuje  czas  i  zgodnie  z  logiką  sieci  nastąpiło  zdecentralizowanie  zmiany 
społecznej  oraz  rozproszenie  jej  faz.  Przestrzeń  przepływów  […]  rozpuszcza  czas  przez 
wprowadzenie  nieporządku  w  sekwencji  zdarzeń  i  uczynienie  ich  równoczesnymi,  w  ten 
sposób  lokując  społeczeństwo  w  nieustannej  efemeryczności.

52

  Współczesna  cywilizacja  nie 

jest już drogowskazem (jak miniona), ale mapą. 
 
 

V.  Trop metodologiczny 

 

Ze  względu  na  reinterpretatywny  charakter  życia  społecznego  niemożliwe  jest,  jak 

uważam,  osiągnięcie  przez  socjologię  precyzji  przyrodoznawstwa  i  w  konsekwencji 
przewidywanie. Jak pisze Giddens: […] żadnym procesem społecznym nie kierują niezmienne 
prawa.  Jako  ludzie  nie  jesteśmy  igraszką  sił  o  charakterze  nieruchomych  praw  natury. 
Oznacza  to  jednak,  że  musimy  być  świadomi  odmiennych  przyszłości,  które  potencjalnie 
otwierają  się  przed  nami.

53

  W  tym  sensie,  zadaniem  nauk  społecznych  (szczególnie 

socjologii)  okazuje  się  szukanie  prawdopodobnych  rozwiązań  społecznych  „zagadek”, 
rozpatrywanie  potencji  społecznego  świata,  słowem:  prawdopodobnych  dróg  rozwoju 
zdarzeń, a nie przewidywanie konkretnych wypadków.  

Interesujący  jest  fakt,  że  wspomniane  dyrektywy  metodologiczne,  będące 

konsekwencją  nowego  ruchu  teoretycznego,  są  w  pewnej  mierze  tożsame  z  założeniami 
postmodernizmu.  Powyższe  twierdzenie  jest  tak  ogólne,  że  aż  bez  sensu,  ponieważ  –  jak 
wiadomo  –  nic  takiego  jak  postmodernizm  j a k o   t a k i   nie  istnieje.  Wyjaśnienie 
powyższej  tezy  oprę  zatem  na  ideach  Franklina  R.  Ankersmita,  którego  koncepcja 
postmodernistycznej  historiografii  jest,  jak  sądzę,  silnie  związana  z  paradygmatem 

                                                 

49

  G.  Skąpska,  „Wstęp”,  (w:)  N.  Luhmann,  Teoria  polityczna  państwa  bezpieczeństwa  socjalnego,  PWN, 

Warszawa 1994, s. 7-17. 

50

  J.  Baudrillard,  „Precesja  symulakrów”,  (w:)  R.  Nycz  (red.),  Postmodernizm.  Antologia  przekładów,  Baran  i 

Suszczyński, Kraków 1996, s. 175-189. 

51

  M.  Castells,  The  Rise  of  the  Network  Society,  Blackwell,  Oxford  1996,  s.  1-13,  376-478.  Z.  Bauman, 

Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika, PIW, Warszawa 2000, s. 11-34, 70-71. 

52

 M. Castells, The Rise…, s. 467. 

53

 A. Giddens, Socjologia, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 1998, s. 32. 

background image

historyczno-podmiotowym.

54

  Śledząc  wzajemne  perypetie  historii  i  socjologii,  Sztompka 

przytacza  ciekawy  pogląd  Philipa  Abramsa,  który  pisze  w  Historical  Sociology:  W  moim 
rozumieniu  historii  i  socjologii  nie  może  być  mowy  o  stosunku  między  nimi,  ponieważ  z 
punktu  widzenia  swoich  podstawowych  zainteresowań  i  celów  historia  i  socjologia  są  i 
zawsze były jednym i tym samym.

55

 Ankersmit twierdzi, że postmodernizm nie jest anty-, ale 

alterscjentyczny.  Zażegnanie  modernistycznych  pragnień  odkrycia  tego,  jak  działa  machina 
historii,  całego  esencjalizmu,  obecnego  w  systemach  spekulatywnych,  kazualistycznych, 
teleologicznych,  w  idei  postępu,  ogólnie:  w  historycyzmie  –  ma  wiele  wspólnego  trzecią 
socjologią.  Young  nazywa  nowe  myślenie o  społeczeństwie  i  historii  postmodernistycznym, 
w  sensie  zdyscyplinowanego  dystansowania  się  względem  modernistyczno-heroicznej  wizji 
nauki.

56

  Zaakcentowanie  konstruktywistycznego  charakteru  społecznej  rzeczywistości  i 

oddanie  każdemu  podmiotowi  sprawczej  siły  (powracają  losy  idei  podmiotowości)  to 
założenia jednocześnie postmodernizmu i omawianego paradygmatu. 

Pozostaje  pytanie,  jak  utrzymać  należyty  stosunek  między  pewnością  a 

wątpliwościami,  między  tym,  co  prawdopodobne  a  tym,  co  niemożliwe.

 

Norbert  Elias 

sugeruje  w  tym  względzie  wyjście  nie  od  samych  działań,  ale  od  warunków  praktyk 
społecznych.

57

 W teorii figuracji podkreśla on, że sytuacja działania jest określana także przez 

jej  ewentualne  efekty  i  kwestia  uświadomienia  samych  aktorów  nie  jest  tu  istotna.  Elias 
proponuje w tym miejscu pochylenie się nad starym Monteskiuszowskim problemem: co jest 
możliwe  w  danym  memencie  dziejowym,  dzisiaj  powiedzielibyśmy  –  strukturalnym. 
Oczywistym  jest,  że  w  społecznym  świecie  istnieją  ograniczenia,  chociaż  ma  także  rację 
również  Sorokin,  gdy  pisze:  W  empirycznej  rzeczywistości  społeczno-kulturowej  obszar 
swobodnej  zmienności  przynależny  sferze  możliwości  systemów  społeczno-kulturowych  jest 
dość  znaczny.

58

  Nierzeczywistość  i  pomyłki  są  w  zasięgu  wszystkich.  Jak  zatem  wyjść 

obronną  ręką  z  tego  potrzasku  i  nie  szukać  tam,  gdzie  niczego  nie  ma?  Jak  dojść  do  ładu  z 
faktami?  Stefan  Nowak  w  całkiem  prosty  sposób  rozwiązuje  ten  teoretyczny  supeł: 
alternatywne  rozwiązania  nie  są  możliwe  w  jednakowej  mierze,  ponieważ  przybieranie 
ekstremalnych  wartości  przez  poszczególne  zmienne  jest  mało  prawdopodobne.  Co  więcej, 
przez postulat empirycznej niesprzeczności oraz historyczności społeczeństwa można jeszcze 
bardziej  zawęzić  pole  potencjalnych  rozwiązań.

59

  Można  zatem  wyznaczyć  granice 

możliwości  systemowych,  poza  którymi  reszta  staje  się  społeczną  utopią  lub  po  prostu 
głupstwem i, jak sądzę, jest to kwestia socjologicznej (a nie ideologicznej) wyobraźni. 
 
 

VI.  Podsumowanie 

 

Moją  intencją  nie  jest  absolutyzowanie  swoich  poglądów  i  twierdzenie,  iż 

przedstawiona  koncepcja  jest  jedyną  prawdziwą  i  słuszną  orientacją.  Daleki  jestem  od 
dogmatycznego uciekania w bezkrytyczną i bezrefleksyjną akceptację danej teorii, szkoły czy 
sekty naukowej. Tym samym tę perspektywę traktuję jako jedną z możliwych, która jedynie 
przyczynia  się  do  ogarnięcia  pełniejszego  obrazu  świata,  nie  prowadzi  zaś  do  jego 
podsumowania.  Jak  powiada  Piotr  Sztompka,  nie  ma  teorii  zmiany  społecznej,  która 
ujawniłaby  wszystkie  sekrety  dynamiki  ludzkiego  uniwersum,  a  także  żadna  teoria  nie  jest 

                                                 

54

 F. R. Ankersmit, „Historiografia i postmodernizm”, (w:) R. Nycz (red.), Postmodernizm…, s. 145-172. 

55

 P. Abrams, (w:) P. Sztompka, Socjologia…, s. 8. 

56

 Appleby, J., Hunt, L., Jacob, M., Powiedzieć prawdę o historii, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2000. 

57

 N. Elias, What… 

58

  P.  Sorokin,  „Zasada  zmiany  immanentnej”,  (w:)  W.  Derczyński,  A.  Jasińska-Kania,  J.  Szacki  (red.), 

Elementy..., s. 298. 

59

 S. Nowak, Metodologia badań społecznych, PWN, Warszawa 1985, s. 465. 

background image

panaceum  na  wszystkie  kłopoty  i  schorzenia  świata.  Zygmunt  Bauman  i  Robert  Merton 
zgodnie sądzą, że socjologiczna krytyka nigdy nie powinna być powodem do samozachwytu, 
zawsze  natomiast  powinna  rozpoczynać  lekcję  skromności.  Na  przykład  Jonathan  Turner, 
Arthur  Stinchcombe  i  Anthony  Giddens  mówią  o  konstruowaniu  komplementarnej  teorii 
socjologicznej i teoretyzowaniu społecznym zamiast o teorii społecznej jako takiej.

60

 

Naturalnie, istnieją ciągłe spory dotyczące perspektyw, z których przestrzeń społeczna 

powinna być oglądana. Nie należy jednak nazywać tego słabością, choć może tak się wydaje 
tym,  którzy  uważają  się  za  profesjonalnych  'socjologów',  jak  również  wielu  ludziom  z 
zewnątrz,  których  niepokoi  fakt  istnienia  licznych  konkurencyjnych  koncepcji,  sposobów 
ujęcia  i  analizy  zagadnień  socjologii.

61

  Odpowiednio  rozumiana,  cecha  ta  okazuje  się 

przywilejem nauk społecznych, a nie przekleństwem. 

Podsumowując:  wszystkie  rozwiązania  są  tymczasowe  i  otwarte,  nauka  –  przede 

wszystkim  społeczna  –  jest  swego  rodzaju  partyzantką,  wojną  bez  zwycięzców,  gdzie 
wrogowie  często  są  zmieniani.  Permanentny  okres  przejściowy,  który  jest  jednym  z 
ważniejszych  atrybutów  nauki,  nie  powinien  wprawiać  nas  w  stan  konsternacji  i  ograniczać 
rozmachu  intelektualnego.  Rozwój  naukowy,  tak  jak  społeczny,  jest  historyczny,  nie 
dokonuje się w drodze prostej kumulacji i – podobnie jak system społeczny – ma swoje epoki. 
Zmiana  perspektywy  naukowej,  nawet  tej całkowicie  bezużytecznej,  nie  następuje  z  dnia na 
dzień. 

Wniosek  może  być  tylko  jeden:  nauka  nigdy  nie  j e s t,  ale  –  jak  społeczeństwo  – 

nieustannie  s i ę   s t a j e  i ostatnie słowo nie należy do nikogo. 

                                                 

60

 P. Sztompka, „Teoria…”, s. 11. 

61

 A. Giddens, Socjologia, s. 13. 

background image

Bibliografia: 

 
Appleby,  J.,  Hunt,  L.,  Jacob,  M.,  Powiedzieć  prawdę  o  historii,  Zysk  i  S-ka  Wydawnictwo, 

Poznań 2000 

Baert, P., Social Theory in the Twentieth Century, Polity Press, Cambridge 1998 
Bauman, Z., Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika, PIW, Warszawa 2000 
Castells, M., The Rise of the Network Society, Blackwell, Oxford 1996 
Cichocki, R., Podmiotowość w społeczeństwie, WUAM, Poznań 2003 
Delanty,  G.,  Isin,  E.  F.  (red.),  Handbook  of  Historical  Sociology,  SAGE,  London-Thousand 

Oaks-New Delhi 2003 

Derczyński, W., Jasińska-Kania, A., Szacki, J. (red.), Elementy teorii socjologicznych, PWN, 

Warszawa 1975 

Elias, N., What is Sociology?, Hutchinson, London 1978 
Fukuyama, F., Wielki Wstrząs, Politeja, Warszawa 2000 
Giddens, A., Socjologia, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 1998 
Giddens, A., Pierson, C., Conversations with Anthony Giddens. Making Sense of Modernity, 

Polity Press, Cambridge 1998 

Giddens, A., Nowe zasady metody socjologicznej, Nomos, Kraków 2001 
Giddens, A., The Constitution of Society. Outline of the Theory of Structuration, Polity Press, 

Cambridge 1986 

Gramsci, A., Pisma wybrane, KiW, Warszawa 1961 
Kurczewska, J. (red.), Zmiana społeczna: teorie i doświadczenia polskie, Wydawnictwo IFiS 

PAN, Warszawa 1999 

Luhmann, N., Teoria polityczna państwa bezpieczeństwa socjalnego, PWN, Warszawa 1994 
Łotman, J., Kultura i eksplozja, PIW, Warszawa 1999 
Marks, K., Osiemnasty brumaire’a Ludwika Bonaparte, KiW, Warszawa 1949 
Merton, R. K., Teoria socjologiczna i struktura społeczna, PWN, Warszawa 1982 
Nowak, S., Metodologia badań społecznych, PWN, Warszawa 1985 
Nycz, R. (red.), Postmodernizm. Antologia przekładów, Baran i Suszczyński, Kraków 1996 
Ossowski, S., O osobliwościach nauk społecznych, PWN, Warszawa 2001 
Popper, K. R., Nędza historycyzmu, Krąg, Warszawa 1989 
Popper, K. R., Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, PWN, Warszawa 1993 
Szczupaczyński, J. (red.), Władza i społeczeństwo, t. II, Scholar, Warszawa 1998 
Sztompka, P., On the Change of Social Laws, Report of Philosophy 1985, 8 
Sztompka, P., Socjologia jako nauka historyczna, Studia Socjologiczne 1986, 2 (101) 
Sztompka, P., Society in Action: The Theory of Social Becoming, Cambridge University Press, 

Cambridge 1991 

Sztompka, P., The Sociology of Social Change, Blackwell, Oxford 1993 
Sztompka,  P.,  Teorie  zmian  społecznych  a  doświadczenia  polskiej  transformacji,  Studia 

Socjologiczne 1994, 1 (132) 

Taylor, C., Źródła podmiotowości: narodziny tożsamości nowoczesnej, PWN, Warszawa 2001 
Topolski, J., Wolność i przymus w tworzeniu historii, PIW, Warszawa 1990 
Topolski, J., Jak się pisze i rozumie historię, RYTM, Warszawa 1996 
Turner, J., Struktura teorii socjologicznej, PWN, Warszawa 1985 
Young, T. R., Chaos and Social Change: Metaphysics of the Postmodern, Social Science 
Journal 1991, Vol. 28