background image

SLAVE BOY 

 

Evangeline Anderson 

www.loose-id.com

 

 

 

 

Tłumaczenie: GeDeTe 

background image

UWAGA!!! 

Książka zawiera dokładne opisy scen seksu oraz wulgarny język mogące być uznane za 
nieprzyzwoite  i  obraźliwe  przez  niektórych  czytelników.  Przeznaczona  jest  tylko  i 
wyłącznie dla osób pełnoletnich. 

 

Historia zawarta w tej książce jest fikcją. Niektóre wydarzenia mogą sprawiać wrażenie 
odwołania  do  aktualnych  lub  historyczny  zdarzeń,  istniejących  miejsc,  nazw  i  postaci 
jednak wszystkie są całkowicie fikcyjne i stanowią wytwór wyobraźni autorki. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział trzeci 

 

 

 

- Jesteś całkowicie pewien, że to konieczne? 

 

Haven spojrzał w dół na ciężką pokrytą złotym brokatem togę, która kończyła się 

czerwoną  jedwabną  spódniczką  i  obcisłe  czarne  spodnie,  jakie  teraz  miał  na  sobie. 
Minister  Odzieży,  mały  i  jeszcze  bardziej  irytujący  Tiberianin  niż  Minister  T’wii, 
siłował  się  z  dziwacznym  kostiumem,  który  dał  Havenowi  w  ubieralni,  małym 
jaskrawym pomieszczeniu na tyłach olbrzymiego statku. Wren został zabrany do innego 
pomieszczenia i Haven zastanawiał się czy jego Uczeń zostanie ubrany w coś choćby w 
połowie tak niewygodnego jak jego ubranie. 

 

-  Całkowicie pewien, całkowicie! – Minister Odzieży cmokną, obracając Havena 

w  małym  pomieszczeniu  i  pociągną  rąbek  brokatowej  togi,  aby  mieć  pewność,  że  jest 
prosta.  –  Nie  możesz  pokazać  się  przed  Boskim  Cesarzem,  niech  żyje  wiecznie,  w 
czymś mniej odświętnym niż reszta dworu. To byłaby straszna zniewaga! 

 

Haven spojrzał tęsknie za swoją starą tuniką leżącej na ziemi zamienionej na złotą 

togę. Westchną. 

 

-  Dobrze. Z pewnością  nie chciałbym popełnić nietaktu. – „Zwłaszcza, jeżeli tak 

cholernie łatwo o niego!” – dodał w myślach do siebie. 

 

-  Zatem,  myślę,  że  jesteś  już  prawie  gotowy.  –  powiedział  Minister  Odzieży 

dodając  jednak  szybko  –  Jeżeli  tylko  pozwolisz  mi  zgolić  te  szkaradne  włosy  dookoła 
twoich ust... 

 

-  Nie  zgolę.  -  Haven  podniósł  rękę  do  swojej  twarzy  pokrytej  krótkim  starannie 

przyciętym  wąsem  i  kozią  bródką.  –  Chyba,  że  jest  to  śmiertelna  obraza  pokazać  się 
przed Boskim Cesarzem z zarostem na twarzy? 

 

- Nie – Minister Odzieży odpowiedział niechętnie – To tylko moja profesjonalna 

opinia,  wyglądałbyś  znacznie  lepiej  bez  tego,  Mistrzu  Havenie.  Włosy  na  ciele  w 
każdym rodzaju są wulgarne, pospolite i... 

 

- Ministrze! Ministrze, proszę chodź szybko. – drzwi do małej ubieralni otworzyły 

się i pojawił się w nich inny Tiberionin.   

 

Minister Odzieży obdarzył intruza poirytowanym spojrzeniem. 

 

- O co chodzi B’orl? Czy nie widzisz, że staram się przygotować Mistrza Havena 

na audiencję u Boskiego Cesarza, niech żyje na wieki. 

 

- Ale Ministrze – pisną asystent – Chodzi o niewolnika Mistrza Havena! Jest dość 

buntowniczy.  Najpierw  uparł  się  ze  ogoli  się  sam,  nawet  jak  mu  wyjaśniłem,  że 
niewolnikom  nigdy  nie  wolno  dotykać  się  w  prywatnych  miejscach.  Potem,  nie 

background image

zdołałem  założyć  mu  hamujących  kajdanek,  nie  zgodził  się  abym  go  krótko 
przygotował. 

 

-  Co?  Ale  jak...?  –  Minister  Odzieży  zaczął  mówić,  ale  Haven  ubiegł  go, 

wychodząc zdecydowanie z małego pokoju zobaczyć, co się dzieje z jego Uczniem. To, 
co  zobaczył,  kiedy  wszedł  do sąsiedniego  nieco  większego  pomieszczenia  gdzie został 
zabrany Wren zatrzymało go nagle. 

 

Wren  klęczał  z  rękoma  założonymi  za  szyję  i  nogami  rozłożonymi  szeroko  na 

ciemno  czerwonej  platformie.  Głowę  miał pochyloną z  wyrazem  posłuszeństwa,  i  jego 
klatka  piersiowa  unosiła  się  tak  szybko  jakby  właśnie  brał  udział  w  wyścigu,  ale 
najgorsze z tego wszystkiego było to, że był kompletnie nagi. 

 

-  Co  do  diabła?  Wren,  wszystko  w  porządku?  -  wysłał  zaniepokojony  pytanie 

przez ich połączenie. 

 

-  Przepraszam,  Mistrzu  -  Wren  spojrzał  na  niego  swoimi  olbrzymimi  złotymi 

oczami szerokimi ze strachu. Haven widział, że jego uczeń był przestraszony jak dzikie 
zwierzę. Skóra poniżej jego pępka był kompletnie gładki, miękkie gniazdko brązowych 
kędziorków  otaczających  podstawę  jego  penisa  były  zgolone.  Penis  był  niczym 
nieosłonięty.  Wewnętrzną  część  ud  Wrena  była  całkowicie  gładka  i  zdawała  się  być 
zaróżowiona i strasznie podatna. 

 

Przepraszasz, za co? Czy coś ci zrobili? - Haven zapytał. 

 

Ale  Wren  tylko  potrząsną  głową,  jego  myśli  były  tak  chaotyczne,  że  Haven  nie 

mógł  ich  zrozumieć.  Jego  instynkt  opiekuńczy  zadziałał,  podszedł  zdecydowanie  do 
Swojego  Ucznia  i  pogłaskał  jego  blade  czoło,  które  było  wilgotne  od  potu.  Wren 
odwrócił  twarz  w  stronę  olbrzymich  dłoni  mistrza,  ciągłe  ciężko  oddychając,  szukając 
spokoju. 

 

Haven czuł ze jego serce szaleje z emocji. Nigdy nie powinien do tego dopuścić – 

nigdy nie powinien zgodzić się na rozdzielenie go z Wrenem! Odwrócił się do Ministra 
Odzieży i jego asystenta, którzy właśnie weszli do pomieszczenia. 

 

-  Co zrobiliście mojemu niewolnikowi? –  zapytał  groźnie, wskazując na nagiego 

Wrena, który nadal klęczał pokornie. 

 

-  Tylko  przygotowywaliśmy  do  dworskiego  wyglądu  –  albo  staraliśmy  się  to 

zrobić!  –  Minister  Odzieży  odpowiedział  defensywnie.  –  Dlaczego  on  nie  jest  nawet 
ubrany  albo  naoliwiony!  Godziny  audiencji  prawie  się  kończą.  Oh,  Minister  T’will 
zarząd mojej głowy, jeżeli nie będziecie  gotowi na czas, tylko spójrz na to! –  Wskazał 
na  Wrena  ze  zdenerwowaniem  i  zwrócił  się  do  swojego  asystenta  –  B’orl,  jak  mogłeś 
pozwolić, aby to się stało? 

 

- Ministrze, przysięgam, starałem się go przygotować, ale... 

 

- Wystarczy! – krzykną Haven, ucinając sprzeczkę – Gdzie są ubrania, które musi 

włożyć? Sam go ubiorę. 

background image

 

-  Uprząż  jest  tutaj  –  B’orl  zrobił  krok  na  przód,  prezentując  wprawiające  w 

konsternację  zbiór  czarnych  skórzanych  pasów.  –  ale  do  tego  jeszcze  trochę,  Mistrzu 
Havenie, ponieważ odmówił zostania naoliwionym. 

 

-  Naoliwionym,  o  czym  do  cholery  mówicie?  –  Zapytał  rozzłoszczony  Haven. 

Dworski protokół czy nie, był pełen głupot, których nie potrafił znieść. 

 

-  Naoliwiony.  Przygotowany.  –  podkreślił  Minister  Odzieży,  podnosząc 

sugestywnie swoje fioletowe brwi – Na wypadek gdybyś chciał złożyć hołd Boskiemu-
Cesarzowi,  niech  żyje  wiecznie.  –  zmarszczył  brwi,  wskazując  ruchem  ręki  ciekną 
buteleczką  złotego  płynu,  którą  podał  mu  B’orl.  –  Wiem  od  Ministra  T’will,  że  jesteś 
bardzo  przywiązany  do  swojego  niewolnika,  Mistrzu  Havenie.  Nie  chcesz  zranić  go 
biorąc go brutalnie, jeżeli sytuacja będzie tego wymagała, nieprawdaż? 

 

- Biorąc go... – głos Havena zamarł, kiedy znaczenie słów ministra nagle do niego 

dotarło. 

 

-  Mistrzu  wiesz,  o  czym  on  mówi.  -  Wren  wysłał  niespodziewanie  obraz  siebie, 

klęczącego nago  i rękoma na ziemi  i  Havena za nim. Długi, gruby członek  Havena był 
w  jego  rekach  i  wkładał  go  głęboko  w  wąską,  dziewiczą  dziurkę  swojego  Ucznia, 
pieprząc  go,  kiedy  Wren sapie  i  jęczy  pod swoim  Mistrzem,  otwarty  i  gotowy na  jego 
natarcie. 

 

-  Wystarcz,  Wren!  To  się  nigdy  nie  stanie!  -  Haven  wziął  głęboki  wdech  i 

odepchną daleko erotyczny obraz od siebie z całą swoją siłą. Odrzucił od siebie myśli o 
takich rzeczach, pomimo to jego penis pulsował  gniewnie w  zbyt obcisłych spodniach, 
które był zmuszony nosić. 

 

-  Nie  zamierza...  wziąć  mojego  ucznia  w  ten  sposób  –  wyjaśnił  ostrożnie 

zaniepokojonemu  Ministrowi  Odzieży  –  Więc  nie  ma  potrzeby  na  to,  na  żadne 
oliwienie. 

 

- Co? Odmówisz poleceniu Boskiego Cesarza, niech żyje na wieki, jeżeli rozkaże 

ci zaszczycić go ze swoim uczniem? – Minister Odzieży spojrzał na niego zszokowany. 

 

-  Nasze  obyczaje  są  inne  od  waszych  i  my  nie  spełniamy  intymnych  czynności 

publicznie. – Haven powiedział twardo – Na pewno boski imperator to zrozumie. 

 

-  Z  całą  pewnością  nie!  –  zaprotestował  B’orl  –  To  jest  ten  rodzaj  rzeczy,  do 

których  Golański  wysłannik  w  kłopotach  zabrał  się  w  pierwszej  kolejności.  Najpierw 
odmówił jedzenia mięsa, które było podane przed Ucztą Łaski – twierdząc, że nie może 
jeść ciał innych gatunków. Wyobrażasz sobie! – prychną – A potem, kiedy był czas, aby 
oddać  hołd  Boskiemu  Cesarzowi,  nie  miał  niewolnika  usługującemu  mu.  To  był 
straszny skandal, na pewno. 

 

-  Na  pewno!  –  Minister  Odzieży  zawtórował  mu  –  Oczywiście,  możesz  być 

pewny,  że  Boski  Cesarz  zażąda  tego  od  ciebie.  Niedostosowanie  się  będzie  wysokim 
przestępstwem.  Przyrodzenie  twojego  niewolnika  musi  błyszczeć  naoliwione,  Niosący 
Światło,  nie  ma  innego  sposobu,  aby  okazać  szacunek  jego  wysokości  Rudgezowi 

background image

Czwartemu. – zmarszczył brwi i wziął buteleczkę od swojego asystenta. – Niestety, twój 
niewolnik odmówił, aby B’orl naoliwił go. 

 

-  To  prawda,  nawet  z  hamującymi  kajdankami  jest  dość  kłopotliwy.  –  B’orl 

popatrzył  zbulwersowany  –  Zachowuje  się  bardziej  jak  wolny  człowiek  niż  jak 
niewolnik. Dlaczego nie ma nawet oznaczenia. 

 

- Oznaczenia – zmarszczył na to brwi – Mówisz poważnie? 

 

Minister Odzieży skrzyżował ręce na piersi. 

 

-  Oczywiście.  Wszyscy  niewolnicy  na  Tiber  mają  oznaczenia  na  górze  ramienia 

albo na miednicy. Niewolnik nigdy nie może całkowicie uciec, jeżeli ma wypalony znak 
na  swoim  ciele.  –  spojrzał  zamyślony  –  Wiesz  Niosący  Światło,  mogę  to  dla  ciebie 
załatwić,  jeżeli  chcesz  –  my  Tiberonie  używany  standardowego  alfabetu  do  żelaza 
wypalającego oznaczenia, i jestem pewien, że znajdę pasujący do twoich inicjałów. 

 

-  Proszę,  mistrzu  nie  pozwól  im!  -  Wren  spojrzał  na  Havena  swoimi  pięknymi 

oczami pełnymi strachu. 

 

-  Boże,  nie!  –  Haven  staną  przed  swoim  Uczniem,  osłaniając  swoim  ciałem 

Wrena. Co do cholery było nie tak z tą rasą? Pomysł wypalanie swojego imienia na ciele 
innej  istoty  był  odrażający,  chory  –  chociaż  to,  co  mówił  Minister  Odzieży  było 
problemem. – Miałem na myśli... – starał się oczyścić myśli i nie okazywać obrzydzenia 
na twarzy. – Miałem na myśli, ze my ludzie nie znakujemy swoich niewolników. 

 

Minister Odzieży wzruszył ramionami. 

 

-  Może  zostań  na  twoim  w  tej  kwestii,  Mistrzu  Havenie,  ale  niestety  nie  ma 

dyskusji  o  tym,  że  twój  niewolnik  musi  zostać  naoliwiony.  Życzysz  sobie  zrobić  to 
samemu czy B’orl powinien skończyć za ciebie? 

 

Proszę, Mistrzu - głos Wrena ponownie zabrzmiał przez połączenie. - Jeżeli ty to 

zrobisz, mogę to znieść. Ale proszę nie pozwól nikomu innemu kłaść rąk na moim ciele. 
Błagam! 

 

-  Spokojnie,  mały  -  Haven  schylił  się, aby spojrzeć  Wrenowi  w  oczy  i pogłaskał 

go uspokajająco po policzku. - Nikt poza mną nie będzie cię dotykał, przysięgam. 

 

Czuł  się  źle,  że  pozwolił  sprawom  wziąć  taki  obrót.  To  było  to,  czego  właśnie 

najbardziej  się  obawiał,  bycie  dotykanym  przez  mężczyznę  i  ta  straszna  upokarzająca 
pozycja  przywoływała  traumatyczne  przeżycia  z  dzieciństwa  Wrena.  Jeżeli  byłoby  to 
jakiekolwiek  wyjście  z  tej  sytuacji,  zabrałby  z  powrotem  swojego  Ucznia  do domu  do 
Świetlistego  Zakonu  na  Radiant.  Ale  nadal  pozostawała  sprawa  negocjacji  pomiędzy 
Goranami a  łatwo  obrażającymi  się  Tiberionami.  Nie  mógł pozwolić,  aby  inna  planeta 
została  całkowicie  zniszczona,  nawet  za  cenę  swojego  ukochanego  ucznia.  Nie  było 
nikogo, dookoła  kto  mógłby  go zastąpić  w  tej  misji.  Mógł  jedynie  robić swoje  i starać 
się chronić Wrena najmocniej jak tylko dał radę. 

 

Haven westchną. 

background image

 

-  Daj  mi  oliwkę  –  powiedział  i  wyciągną  rękę  po  małą  buteleczkę  ze  złotym 

płynem. – Zrobię to sam. 

 

- Bardzo dobrze – powiedział z niezadowoleniem B’orl wręczając mu buteleczkę 

– Musisz być pewien, że naoliwiłeś jego penis tak dobrze jak odbyt, Mistrzu Havenie, 
będzie go widać, kiedy uprząż będzie założona. 

 

- Ja... – Haven był zszokowany, nie zdolny dokończyć zdania. Był przygotowany 

do  polania  oliwką  krocza  swojego  ucznia,  ale  nie  było  oczywiste,  że  będzie  musiał 
dotykać ciała Wrena w tak bardzo intymnym miejscu. Jego serce bolało z upokorzenia, 
że  Wren  będzie  tak  bardzo  cierpieć  z  powodu  tego,  że  będzie  musiał  zrobić  coś  tak 
kategorycznie zabronionego przez zasady Zakonu. Ale ponownie, nie było na to rady – 
uratowanie całej  planety  zależało od jego  decyzji.  Nagle  Haven  podjął decyzję  –  która 
jak uważał będzie najlepsza. 

 

Wybacz mi Wren - przesłał za pomocą myśli, wlewając olejek na swoją rękę, aby 

go ogrzać. - Zrobię to najszybciej jak tylko potrafię

 

Mistrzu, tak długo jak to jest twoja ręka i nikogo innego, wytrzymam wszystko 

Wren  spojrzał  tak  całkowicie  pewny  w  jego  niebieskie  oczy,  że  Havenowi  prawie 
rozpłynęło się serce. 

 

-  Bardzo  dobrze.  Postraj  się  rozluźniź.  To  się  szybko  skończy.  -  Obiecał. 

Trzymając  dłoń  pełną  oliwki  ostrożnie,  aby  jej  nie  rozchlapać,  wyciągną  rękę  i  ujął  w 
nią  szczupły  penis  swojego  Ucznia.  Wren  wstrzymał  oddech  i  przygryzł  dolną  wargę 
ściskając mocno oczy pod wpływem tak niesamowitego dotyku.  

 

-  Mistrzu...  oh,  mistrzu,  twoja  ręka  na  mnie...  -  Myśli  były  tak  poszarpane,  ale 

Haven  nie  mógł  skupić  się  na  niczym  innym  jak  penisie  swojego  Ucznia,  który  przed 
chwilą  był  taki  delikatny  i  podatny  a  teraz  twardniał  gwałtownie  w  jego  ręku,  kiedy 
starał  się  rozprowadzić  olejek szybko  i dokładnie.  Ostrożnie, pociągał  po  przyrodzeniu 
Wrena,  uderzając  kciukiem  o  kawałek  wrażliwego  ciała  gdzie  zaczęły  się  tworzyć 
perłowe kropelki nasienia. Czy to możliwe, że to jego dotyk tak pobudził Wrena? Albo 
jest  po  prostu  spowodowane  tym  ze  jego  uczeń  jest  młody,  młodym  mężczyzna  bez 
doświadczenia seksualnego, który się podniecał przez obojętnie, co? Haven był pewien, 
że  to  drugie  i  odepchną  pożądanie,  które  czuł  i  które  intensywnie  pulsowało  w  jego 
twardym penisie i z tyłu jego umysłu. 

 

Nalał  jeszcze  trochę  olejku  na  rękę,  który  powili  i  dokładnie  rozprowadził  po 

twardym członku swojego  Ucznia, delikatnie  kołysząc jądra swoimi palcami zanim nie 
były  min dokładnie  pokryte.  Długie  westchnienie  wydobyło się  z pełnych,  zdyszanych 
ust Wrena, a policzki mocno się zaczerwieniły. 

 

-  Mistrzu  - przesłał  - Twój dotyk  jest  taki  cudowny...  taki  gorący.  -  Otworzył  na 

chwilę oczy i Haven odkrył jak głęboko się zatracił, kiedy pieścił odkryte jądra swojego 
ucznia zbyt długo niż zamierzał. 

 

Przyjemnie? - wysłał zanim zdążył się zastanowić nad znaczeniem tych słow. 

background image

 

Cudownie, Mistrzu, - odpowiedział szczerze Wren - Twoje ręce na mnie zawsze 

są cudownie. Takie duże, gorące i przyjemnie. 

 

-  Ahem!  –  Chrząkną  Minister  Odzieży  wyraźnie  zniecierpliwiony,  kiedy  Haven 

zaczął  wyraźnie  odpływać  w  inne  miejsce.  –  Czy  musze  przypominać  ci,  Mistrzu 
Havenie  –  powiedział  swoim  wysokim  irytującym  głosem  –  że  mamy  napięty 
harmonogram?  Musisz  się  pospieszyć  i  naoliwić  odbyt  swojego  niewolnika  inaczej 
nigdy nie dopasujemy uprzęży na czas audiencji u Boskiego Cesarza. 

 

-  Cofnij  się  –  z  trzaskiem  odwrócił  się  i  obdarzył  Ministra  i  jego  asystenta 

wściekłym  spojrzeniem.  –  Już  wystarczająco  zdenerwowaliście  mojego  niewolnika 
dzisiaj.  Jestem  doskonale  świadomy,  że  kończy  nam  się  czas,  ale  potrzebuję  trochę 
prywatności do tego. 

 

Mrucząc  wściekle,  Minister  i  jego  asystent  cofnęli  się  i  zaczęli  szeptać  miedzy 

sobą w koncie przymierzalni. 

 

Haven wziął głęboki wdech i wlał więcej olejku na swoja rękę. To było znacznie 

trudniejsze. Jedną rzeczą był genitalia i jądra swojego Ucznia olejkiem i pieścić je póki 
nie były twarde i gotowe. Całkowicie inną zaś wtargnąć do jego ciała, aby rozciągnąć i 
otworzyć  ciasny  dziewiczy  otworek  dopóki  Wren  niebyły  gotowy  zmieścić  penis  w 
swoim odbycie.  Nigdy  nie  powinno do tego  dojść,  Haven był  tego  całkowicie pewien. 
Ale  w  zwyczaju  Tiberion  dworki  protokół  tego  wymagał,  aby  się  spotkać,  musiało  to 
wyglądać w ten sposób. 

 

Wren, - przesłał łagodnie starając się trzymać swój wewnętrzny głos spokojnie i 

łagodnie - Czujesz się gotowy na to? 

 

W  odpowiedzi  Wren  rozsuną  szerzej  uda  i  spojrzał  do  góry,  aby  jeszcze  raz 

spotkać pojrzenie Havena. 

 

-  Mistrzu,  jestem  gotowy  na  wszystko,  co  musisz  mi  zrobić  -  przesłała  -  Dotykaj 

mnie, otwórz mnie... Nie moje się. 

 

Impulsywnie, Haven delikatnie pocałował swojego Ucznia w czoło. Mógł poczuć 

cudowny  piżmowy  zapach  skóry  Wrena,  posmakować  lekko  słonawych  kropel  jego 
potu.  Ale  przede  wszystkim  przez  połączenie  umysłów  mógł  poczuć,  że  jego  Uczeń 
całkowicie  mu  ufa.  Wren  klęczał  nagi  na  kolanach  z  rękoma  za  głowa  spętanymi 
kajdankami, całkowicie bezradny, ale tak długo jak był z nim Haven nie bał się. 

 

Mój Wren.  

 

Przesłał  delikatnie  Haven  i  wsuną  rękę  pomiędzy  nogi  swojego  Ucznia,  aby 

rozsmarować tłustą złotą oliwkę na wrażliwym otworku młodego mężczyzny. Najpierw 
zrobił  kółko  wokół ciasnego  wejścia  starając  się trochę  rozluźnić  Wrena  i pokazać mu 
jak  to  wygląda  być  otwieranym.  Potem,  kiedy  jego  Uczeń  nie  starał  się  zacisnąć  albo 
złączyć  nóg  włożył  koniuszek  swojego  małego  palca  w  jego  otworek,  rozsuwając 
napięte  mięsnie  i  przesuwał  go  głębiej  i  głębiej  rozsmarowując  olejek  do  środka  aż 
wszedł. 

background image

 

Wren  wziął  gwałtowny  wdech  i  zagryzł  swoje  pełne  usta  zębami,  kiedy  Haven 

delikatnie  dokładał  kolejny  palec  najeżdżając  jego  ciało,  ale  ciągle  starał  się  nie 
poruszyć  i  uciec  od  ręki  swojego  Mistrza.  W  rzeczywistości,  rozsuwał  nawet  mocniej 
uda  i  odchylił  do  tyłu  głowę.  Jego  oczy  ponownie  się  zacisnęły  i  dyszał  przez  różowe 
otwarte usta, poddając się całkowicie dotykowi Havena. 

 

Poza tym, że Wren mógł mu zaufać całkowicie, mógł otworzyć się na taką napaść 

było Havenowi prawie nie do zniesienia. Wydawało mu się, że nigdy nie widział czegoś 
równie  pięknego  jak  jego  Uczeń  klęczący  nago  z  szeroko  rozsuniętymi  nogami, 
poddającemu  przygotowaniu  swojego  odbytu  do  stosunku.  Nie  miało  znaczenia,  że 
nigdy naprawdę nie miał posiąść Wrena, wypełnić jego wąski tyłek swoim penisem. To 
co  miało  znaczenie  to  to,  że  dla  Havena  było  jasne  i  pewne,  dzięki  ich  połączeniu 
umysłów, że nawet jeżeli by chciał albo potrzebował posiąść swojego ucznia, Wren miał 
dokładnie te same pragnienia. 

 

Myśl o szczupłym, złotym ciele lezącym pod nim, o Wrenie rozkładającym swoje 

uda  i  witającego  swojego  Mistrza  ciężącego  nad  nim,  błagającego  o  grubego  penisa 
Havena  wewnątrz  swojego  ciała  wypełniała  jego  głowę  i  nie  chciała  odejść.  Haven 
wycofał się  na  krótko,  aby nabrać  więcej  olejku  i dodał  kolejny palec  poruszając nimi 
wewnątrz  dziewiczej  dziurki  Wrena  tak  długo  aż  nie  był  pewien,  że  przygotował 
młodego mężczyznę. 

 

W  końcu  jego  delikatnie  badające  palce  wydawały  się  dotknąć  czegoś,  jakiegoś 

punktu  wewnątrz  ciała  jego  Ucznia,  co  wstrząsnęło  Wrenem.  Każdy  mięsień  w  jego 
szczupłym, pięknie uformowanym ciele napiął się niespodziewanie i ścięgna w jego szyi 
podniosły  się  i  sapnął.  Przez  połączenie,  Haven  chwycił  uczucie  o  wszechogarniającej 
przyjemności,  jakie  wywołał  ocierają  ostrożnie  o  ten  punkt,  patrzył  na  przepiękną 
uległość, jaka się rysowała na jego twarzy jakby śnił. 

 

-  Mistrzu,  proszę,  nie  więcej,  wstydzę  się  –  poprosił  Wren  chrapliwym,  pełnym 

bólu tonem, przełamując trans, w jaki ponownie wpadał Haven. 

 

Patrząc w dół, Haven zobaczył, o czym mówi jego Uczeń. Penis Wrena znów stał 

sztywny naprzeciw  płaskiego  brzucha,  gruby.  Sperma  spływała  w dół  po  członku jego 
Ucznia  i  skapywała  z  jego  jader  ma  platformę  poniżej.  Wren  był  dosłownie 
zreflektowany  orgazmem,  prawdopodobnie,  ponieważ  Haven  nieostrożnie  stymulował 
jego  prostatę.  Jak  wielkim  było  jego  upokorzeniem,  jeżeli  doszedł  jedynie  dzięki  ręce 
swojego Mistrza w obecności dwóch obcych? 

 

Co jest ze mną nie tak, że dałem się aż tak ponieść?  Myślał  wstydząc się swojej 

nierozważnej  namiętności,  Haven  ostrożnie  wycofał  palce  i  przesłał  spokojne  myśli  i 
obrazy swojemu Uczniowi przez połączenie. 

 

Spokojnie, Wren to na razie koniec. Spokojnie, mały. Przeprasza posunąłem się 

za daleko. 

background image

 

Za daleko albo nie za daleko, Mistrzu? - Wren spojrzał do góry, pokazując stare 

droczące się oczy i Haven poczuł, że wraca uśmiech na twarz jego ucznia. Na szczęśnie 
duch Wrena nie został złamany przez wymuszoną intymność pomiędzy nimi, za co był 
niezmiernie  wdzięczny. Nadal miał przeczucie, że to dopiero początek długiej i trudnej 
drogi,  którą  on  i  jego  Uczeń  musza  przejść.  To  uczucie  się  tylko  nasiliło,  kiedy  B’orl 
wystąpił na przód z dezorientującą ekspozycją czarnych skórzanych pasków i sugerując, 
że odtąd on skończy oliwić jego niewolnika, aby mógł go ubrać na audiencję u boskiego 
cesarza.