background image

Providentissimus Deus 

Encyklika Leona XIII

 

O studiach Pisma Świętego 

18. 11. 1893

 

 
 

WSTĘP

*

 

81.

**

 Bóg, który w Swej najwyższej Opatrzności z pobudek przedziwnej miłości wyniósł zaraz 

na początku rodzaj ludzki do współudziału w naturze Boskiej, a potem, wydobywszy go 

z powszechnego upadku i zagłady, przywrócił do dawnego stanu, udzielił mu zarazem w tym 
celu szczególnej pomocy przez to, że objawił w sposób nadprzyrodzony tajemnice Swej 

boskości, mądrości i miłosierdzia. Wprawdzie w Objawieniu Bożym zawierają się także prawdy, 

które są dostępne dla rozumu ludzkiego, ale mimo to ludziom dlatego zostały objawione, „aby 
mogły być poznane przez wszystkich łatwo, z niezawodną pewnością i bez żadnej domieszki 

błędu; nie z tego jednak powodu należy mówić,  że Objawienie  było bezwzględnie konieczne, 

lecz że Bóg z nieskończonej Swojej dobroci przeznaczył człowieka do celu nadprzyrodzonego”

[1]

To „nadprzyrodzone Objawienie, według wiary Kościoła powszechnego”, zawiera się w „tradycji 
niepisanej”, jak również „w księgach pisanych”, które nazywają się  świętymi i kanonicznymi 

dlatego,  że „napisane pod natchnieniem Ducha Świętego Boga mają za Autora i jako takie 

zostały dane samemu Kościołowi”

[2]

Taka jest nauka, którą Kościół nieprzerwanie utrzymywał i jawnie wyznawał o Księgach obu 

Testamentów; takie też było nauczanie, zawarte w dokumentach starożytności chrześcijańskiej, 
które uczą, że Bóg, który mówił najpierw przez proroków, potem przez Siebie samego, wreszcie 

przez Apostołów, dał także Pismo św., które nazywa się kanonicznym

[3]

, i że ono jest wyrocznią 

i mową Bożą

[4]

,  że jest listem danym przez Ojca Niebieskiego rodzajowi ludzkiemu, daleko od 

ojczyzny pielgrzymującemu, a przez świętych autorów przesłanym

[5]

Gdy zatem tak wielka jest znamienitość i godność Ksiąg  świętych, iż mając samego Boga za 

Autora, zawierają największe Jego tajemnice, zamiary i dzieła, z tego wynika, że także ta część 
świętej teologii, która ma za przedmiot te Boskie Księgi bronić i objaśniać, jest największej 

godności i użyteczności. 

82. (Cele Encykliki) Dlatego, gdy poprzednio inne gałęzie nauk, które wielce przyczyniają się 

do większej chwały Bożej i ludzkiego zbawienia, częstymi listami i zachętami staraliśmy się 

podnieść, nie na próżno zresztą przy pomocy Bożej, oto już od czasu dłuższego rozważaliśmy, 
aby pobudzić i zachęcić do najszlachetniejszego studium Ksiąg świętych i bardziej dostosować je 

do warunków dni dzisiejszych. Pobudza Nas mianowicie i prawie zmusza troska Naszego 

Apostolskiego urzędu, aby nie tylko to przesławne  źródło katolickiego Objawienia otworzyć 

pewniej i obficiej dla pożytku Pańskiej owczarni, ale także, iż nie możemy pozwolić, by ono 
w najmniejszej nawet części było naruszone bądź przez tych, którzy w bezbożnej zuchwałości 

otwarcie napadają na Pismo św., bądź też przez tych, którzy do swych studiów usiłują 

wprowadzać błędne i nierozumne nowości. 

83. Wiemy wprawdzie, Wielebni Bracia, że niemało jest katolików, odznaczających się 

zdolnościami i wiedzą, którzy gorliwie zajmują się albo obroną Boskich Ksiąg, albo je chcą lepiej 
poznać i zrozumieć. Ale, pochwalając słusznie ich pracę i wyniki, nie możemy nie zachęcać 

usilnie do tego świętego studium także innych, których uzdolnienie, nauka i pobożność  są jak 

najwięcej obiecujące dla tej sprawy. Życzymy sobie mianowicie i pragniemy, aby wielu przyjęło 

na siebie, jak należy, obowiązek starania się o Boskie Księgi i wytrwale je podtrzymywało; aby 
ci przede wszystkim, których łaska Boża powołała do kapłaństwa, starali się, co jest rzeczą 

najbardziej słuszną, o większą pilność i gorliwość w rozczytywaniu się, rozmyślaniu i wyjaśnianiu 

Ksiąg świętych. 

background image

I. ZNACZENIE I DONIOSŁOŚĆ STUDIÓW 

BIBLIJNYCH – RYS HISTORYCZNY 

84. Istotnie studium to jest bardzo godne polecenia, albowiem, pomijając jego znakomitość 

i szacunek, należny słowu Bożemu, szczególny powód leży w wielu różnego rodzaju pożytkach, 

które stąd płyną i o których mamy zapewnienie Ducha Świętego: „Wszelkie Pismo od Boga 
natchnione jest pożyteczne ku nauczaniu, ku strofowaniu, ku naprawieniu, ku ćwiczeniu 

w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobrej wyćwiczony”

[6]

1. Pismo św. w życiu i nauczaniu Jezusa i Apostołów 

Że w takim rzeczywiście celu Pismo św. od Boga zostało dane ludziom, potwierdzają przykłady 
Chrystusa Pana i Apostołów. Ten bowiem, który „przez cuda zyskał powagę, powagą zasłużył na 

wiarę i wiarą przyciągnął tłumy”

[7]

, zwykł był, spełniając Boskie posłannictwo, powoływać się na 

Księgi święte, gdy przy różnych okazjach na ich podstawie dowodził, że jest przez Boga posłany 

i że jest Bogiem, czerpał z nich argumenty dla pouczenia uczniów i dla potwierdzenia swojej 
nauki; do ich świadectw się odwoływał, zwalczając oszczerstwa przeciwników, odpowiadając na 

zarzuty Saduceuszy i Faryzeuszy i odpierając ataki samego szatana, najbezwstydniej go 

kuszącego; do nich wreszcie pod koniec Swego życia uciekał się, gdy po zmartwychwstaniu 
wyjaśniał je uczniom aż do chwili, kiedy wstąpił do chwały Ojca. 

85. Apostołowie stosowali się do Jego słów i poleceń i chociaż On sam sprawiał, „iż znaki i cuda 
działy się przez ich ręce”

[8]

, wielką skuteczność wydobywali z Boskich Ksiąg, aby przekonywać 

szeroko pogan o chrześcijańskiej mądrości, aby upór Żydów złamać i aby stłumić powstające 

herezje. To widoczne jest w ich przemówieniach, przede wszystkim zaś w mowach św. Piotra, 

które dla wykazania mocy Nowego Prawa składają się  prawie  ze  słów Starego Testamentu; 
to samo jest widoczne w Ewangelii św. Mateusza i św. Jana i w Listach, zwanych katolickimi; 

najjaśniej zaś w świadectwach tego, który „chlubi się,  że Prawa  Mojżeszowego i Proroków 

nauczył się u stóp Gamaliela, tak że uzbrojony w duchową broń, mógł potem powiedzieć śmiało: 
„Broń żołnierstwa naszego nie jest cielesna, ale Bogiem mocna”

[9]

2. Pismo św. źródłem nauczania chrześcijańskiego 

86. Na tych przykładach Chrystusa Pana i Apostołów niech wszyscy, a przede wszystkim młodzi 

żołnierze służby  świętej, uczą się, jak należy szanować i cenić Pismo św. i z jaką gorliwością 
i wiarą powinni do niego przystępować  jako  do  zbrojowni.  Ci  bowiem,  którzy  mają wykładać 

naukę wiary katolickiej uczonym i nieuczonym, nie znajdą nigdzie indziej bogatszego materiału 

albo 

obszerniejszej nauki o 

Bogu, najwyższym  i najdoskonalszym  Dobru,  i o dziełach, 

głoszących Jego chwałę i dobroć. O Zbawcy zaś rodzaju ludzkiego nic nie ma obfitszego 
i wyraźniejszego nad to, co znajduje się we wszystkich Księgach świętych, dlatego słusznie mógł 

twierdzić św. Hieronim, „że nieznajomość Pisma św. jest nieznajomością Chrystusa”

[10]

. Z Pisma 

św. istotnie wyłania się jakby żywy i promieniujący obraz Chrystusa, z którego to obrazu 
cudownie spływa ulga w cierpieniach, zachęta do cnót i wzywanie do Bożej miłości. 

Co się zaś tyczy Kościoła,  to o jego  założeniu, charakterze, posłannictwie, przywilejach tak 
liczne znajdują się tam wzmianki, tak liczne za nim i tak mocne dowody, że ten sam Hieronim 

najprawdziwiej mógł powiedzieć: „Kto uzbroił się w 

świadectwa Pisma św., ten jest 

przedmurzem Kościoła”

[11]

. Jeżeli zaś chodzi o regułę i sposób życia, to mężowie Apostolscy będą 

mieli w Piśmie  św. obfite i najlepsze pomoce: przepisy pełne  świętości, upomnienia dane ze 
słodyczą i mocą, znakomite przykłady wszelkiego rodzaju cnót; do tego zaś dołącza się jak 

najpoważniejsza,  a wypowiedziana  w imieniu  i słowami samego Boga, obietnica nagród 

wiecznych i groźba kar. 

87. Ta właściwa i szczególna moc Ksiąg  świętych, pochodząca z Boskiego natchnienia Ducha 

Świętego, jest taka, że kaznodziei dodaje autorytetu, udziela Apostolskiej wolności jego słowu 
oraz sprawia  silną i zwycięską jego wymowę. Każdy bowiem, kto uwzględnia siłę i ducha 

Boskiego słowa w swym nauczaniu, ten nie mówi „tylko w mowie, ale i w mocy i w Duchu 

Świętym  i w zupełności wielkiej”

[12]

. Dlatego trzeba powiedzieć,  że opacznie  i nieoględnie 

postępują ci, którzy, głosząc nauki o religii i przykazaniach Bożych, używają tylko słów wiedzy 

background image

i mądrości ludzkiej, opierają się raczej na dowodach swoich, a nie Boskich. Oczywiście kazanie 

ich, chociaż błyszczące ozdobami, musi koniecznie znużyć i działać oziębiająco, gdyż brakuje mu 

ognia mowy Bożej

[13]

 i dalekie będzie od tej mocy, którą  słowo Boże posiada: „Bo żywa jest 

mowa Boża i skuteczna i przeraźliwsza, niżeli wszelaki miecz z obu stron ostry, i przenikająca aż 

do rozdzielenia duszy i ducha”

[14]

. Zresztą najlepsi znawcy muszą stwierdzić,  że w Piśmie  św. 

znajduje się wymowa dziwnie urozmaicona, bogata i zgodna z wielkością przedmiotu, co też 
dobrze rozumiał i dowodził wymownie św. Augustyn

[15]

, a potwierdza doświadczenie mężów 

najwybitniejszych w wymowie świętej, którzy z uczuciem wdzięczności ku Bogu głosili, że sławę 

swoją zawdzięczali przede wszystkim ustawicznemu obcowaniu z Pismem św. i pobożnemu 
rozmyślaniu nad znajdującymi się tam słowami. 

3. Zachęty do studium Biblii pozostawione przez Ojców Kościoła 

88.  Przekonani o tych wszystkich prawdach, zarówno teoretycznie jak praktycznie, Ojcowie 

święci nigdy nie przestawali wychwalać Pisma św. i korzyści, jakie z niego można wyciągnąć. 

W licznych tekstach swych dzieł nazywają je najbogatszym skarbem nauk niebieskich

[16]

niewyczerpanym  źródłem zbawienia

[17]

, albo 

znowu porównują je do łąk urodzajnych 

i najpiękniejszych ogrodów, w których trzoda Pańska w cudowny sposób znajduje pokarm 

i rozkosz

[18]

. Można tu zastosować owe słowa  św. Hieronima, zwrócone do kleryka Nepocjana: 

„Częściej czytaj Pismo Boże, albo raczej niechaj nigdy ta Księga  święta nie wysuwa się z rąk 

twoich; ucz się tego, co masz nauczać... słowo kapłana winno być przepojone czytaniem Pisma 

św.”

[19]

. Do tego również odnosi się zdanie św. Grzegorza Wielkiego, nad którego nikt nie 

przedstawił rozumniej obowiązków pasterzy Kościoła: „Konieczną jest rzeczą, powiadał, ażeby 
ci, którzy chcą sprawować urząd kaznodziejski, nie ustawali w świętej lekturze i studium Pisma 

św.”

[20]

89.  Tu zaś trzeba przytoczyć zdanie św. Augustyna, który upomina, że „próżnym 

przepowiadaczem słowa Bożego na zewnątrz będzie ten, kto nie słucha go wewnątrz siebie”

[21]

a także tego samego Grzegorza nakazującego kaznodziejom, „ażeby słowa Bożego, zanim je 
innym będą  głosili, sami się wpierw uczyli, aby troszcząc się o innych, siebie samych nie 

zaniedbali”

[22]

. Konieczność  tę, już stosownie do przykładu i nauki Chrystusa, który „począł 

czynić i nauczać”

[23]

, głos Apostoła wyraźnie podkreślał, zwracając się nie do jednego tylko 

Tymoteusza, lecz do całego stanu kapłańskiego z tą przestrogą: „Pilnuj samego siebie i nauki; 

trwaj w nich. Bo to czyniąc i samego siebie zbawisz i tych, którzy cię  słuchają”

[24]

. Istotnie, 

w Księgach  świętych, a przede wszystkim w Psalmach, znajdują się nadzwyczajne pomoce dla 

zbawienia i udoskonalenia siebie i innych; ale żeby tak się stało, konieczne jest, aby do studium 
tych Ksiąg  świętych przystępować nie tylko z umysłem pojętnym i uważnym, lecz także 

z wytrwałym i pełnym religijnego szacunku usposobieniem woli. Bo nie można sądzić, iż Księgi 

te są podobne do ksiąg zwykłych! Podyktowane przez samego Ducha Świętego zawierają 
najważniejsze prawdy i w wielu wypadkach mają sens głęboko ukryty i bardzo trudny do 

zrozumienia, tak że do  poznania  i wyjaśnienia ich zawsze „potrzebujemy przyjścia”

[25]

 tegoż 

Ducha, to jest światła i łaski Jego. To zaś, jak często przypomina swą powagą Boski Psalmista, 
należy wyprosić pokorną modlitwą i strzec następnie przez świętość życia. 

4. Troska Kościoła o czerpanie z Ksiąg świętych 

90. Bardzo zatem pięknie przejawia się troskliwość Kościoła, który zawsze przez najlepsze 

instytucje i prawa starał się, „aby ów skarb niebieski Ksiąg  świętych, dany przez Ducha 

Świętego ludziom z najwyższej Jego hojności, nie leżał zaniedbany”

[26]

. Nie tylko bowiem 

zarządził, by większą część Ksiąg  świętych wszyscy jego słudzy odmawiali w codziennym 

oficjum Brewiarza i pobożnie rozważali, lecz także nakazał, by ich wykład i objaśnienie dawali 

uzdolnieni mężowie w 

kościołach katedralnych, w 

klasztorach i 

konwentach zakonnych 

zgromadzeń, w których nauki łatwo mogą kwitnąć. Ponadto surowo przepisał, aby przynajmniej 

w dni niedzielne i uroczyste święta wierni byli karmieni zbawiennymi słowami Ewangelii. Także 

mądrości i pilności Kościoła należy zawdzięczać ową cześć dla Pisma św.,  żywą poprzez 

wszystkie wieki i przynoszącą najobfitsze owoce. 

5. Pismo św. w życiu i nauczaniu Kościoła  

A. Prace Ojców Kościoła 

background image

91. Aby uzasadnić Nasze nauczanie i zachętę w tej sprawie, należy przypomnieć, jak to od 

początku chrześcijaństwa ci wszyscy, którzy odznaczali się świętością życia i znajomością rzeczy 

Bożych, zawsze gorliwie czytali i studiowali Księgi  święte. Widzimy, że już najbliżsi czasów 
Apostolskich, a między nimi Klemens Rzymski, Ignacy Antiocheński, Polikarp, następnie 

apologeci, a mianowicie Justyn i Ireneusz, gdy w listach i księgach swoich bronili lub wykładali 

katolickie dogmaty, przede wszystkim z Bożych Ksiąg czerpali wiarę, siłę i wszelką  łaskę 
pobożności. A gdy w wielu siedzibach biskupich powstały szkoły katechetyczne i teologiczne, 

z najsławniejszymi Aleksandryjską i Antiocheńską na czele, nauczanie w nich opierało się prawie 

wyłącznie na czytaniu, wyjaśnianiu i obronie pisanego słowa Bożego. Z tych szkół wywodzi się 
większa część Ojców i Pisarzy, których uczone studia i znakomite dzieła wypełniają blisko trzy 

wieki. Z tego też powodu słusznie ten okres został nazwany złotym wiekiem egzegezy biblijnej. 

92. Między uczonymi Wschodu naczelne miejsce zajmuje Orygenes, mąż godny podziwu ze 
względu na bystrość umysłu i wytrwałość w pracy, z jego bardzo licznych pism i ogromnego 

dzieła zwanego Hexaplą korzystali niemal wszyscy w późniejszych czasach. Dodać tu trzeba 

również i wielu innych, którzy bardzo rozszerzyli granice tej nauki: i tak spośród znakomitych 
Aleksandria wydała Klemensa i Cyryla, Palestyna Euzebiusza i drugiego Cyryla, Kapadocja 

Bazylego Wielkiego i obu Grzegorzów, z Nazjanzu i Nyssy, Antiochia Jana Chryzostoma, 

u którego znajomość nauki Pisma św. walczy o pierwsze miejsce z najświetniejszą wymową. 

93. Niemniej znakomicie przedstawiała się rzecz u autorów zachodnich. Wśród wielu, którzy się 

szczególnie odznaczyli, sławne są imiona Tertuliana i Cypriana, Hilarego i Ambrożego, Leona 

Wielkiego i Grzegorza Wielkiego, najsławniejsze zaś Augustyna i Hieronima, z których pierwszy 
dał niezwykłe dowody bystrości w wyszukiwaniu znaczenia słowa Bożego, jak też w bardzo 

szerokim wykorzystaniu go dla obrony prawdy katolickiej, drugi zaś, ze względu na wyjątkową 

znajomość Pisma św. i wielkie prace, ułatwiające jego rozumienie, został przez Kościół uczczony 
tytułem Doktora. 

94.  Okres od czasu Ojców aż do jedenastego wieku, mimo że nie  odznaczał się  aż taką jak 
w starożytności gorliwością i pożytkiem w uprawianiu tego rodzaju prac nad Pismem św., 

niemniej jednak był okresem ożywionych studiów, przede wszystkim dzięki gorliwości 

duchownych. Starano się bowiem wtedy, aby to, co poprzednicy zostawili najbardziej 
pożytecznego w tej materii, zebrać, a po należytym uporządkowaniu i dodaniu swych uwag, 

oddać do powszechnego użytku, co przede wszystkim czynił Izydor z Sewilli, Będą i Alkuin. 

Opatrywano również  święte teksty glosami, czynili to: Walafryd Strabo i Anzelm Lauduneński. 

Starano się też zabezpieczyć nieskażoność Pism św. przez nowe zabiegi, co czynili Piotr Damian 
i Lafrank. 

95.  W wieku zaś dwunastym wielu uprawiało w 

sposób godny pochwały alegoryczne 

tłumaczenie Pisma św.; pod tym względem  św. Bernard z pewnością wszystkich innych 

przewyższył, mowy zaś jego czerpią urok jedynie z Pisma św. 

B. Prace Scholastyków 

96.  Nowy i bardziej radosny postęp rozpoczął się dzięki badaniom Scholastyków. Ci, chociaż 
oddawali się badaniu i ustalaniu autentycznego tłumaczenia  łacińskiego, o czym doskonale 

świadczą sporządzone przez nich Correctoria biblica, to jednak więcej wykazali gorliwości 

i starań do tłumaczenia i wyjaśnieniu tekstu. Metodycznie i w sposób bardzo jasny, jak nigdy 

dotąd jeszcze nie czyniono, określili różną wartość świętych tekstów, ocenili znaczenie każdego 
pod względem teologicznym, ustalili podział Ksiąg i przedmiot poszczególnych ich części, zbadali 

cel przewodni autorów, wyjaśnili następstwo i związek wzajemny myśli, a z tego każdy  łatwo 

może poznać, ile wniesiono światła do najbardziej trudnych fragmentów. Obfitość zaś 
i bogactwo nauki, czerpanej przez nich z Pisma św., ujawnia się w całej pełni bądź to w pismach 

teologicznych, bądź też w komentarzach egzegetycznych, a św. Tomasz z Akwinu zajął pod tym 

względem pierwsze między nimi miejsce. 

C. Troska Papieży w nowszych czasach 

97.  Gdy zaś Klemens V, Nasz poprzednik, utworzył katedry języków wschodnich w Ateneum 
rzymskim i na najsławniejszych uniwersytetach, żarliwiej nasi uczeni zaczęli pracować nad 

oryginalnym tekstem Biblii i tłumaczeniem  łacińskim. Wkrótce odrodzenie wśród nas nauki 

background image

greckiej, a więcej jeszcze szczęśliwy wynalazek nowej sztuki drukarskiej, sprawiły,  że studia 

Pisma  św. rozwinęły się w bardzo szerokich kołach. Podziwiać nawet trzeba, w jak krótkim 

czasie zwiększyła się liczba świętych egzemplarzy, szczególnie Wulgaty, tak że zapełniły one 
niemal świat katolicki. Także w tym czasie, wbrew potwarzom wrogów Kościoła, darzono Boskie 

Księgi szacunkiem i umiłowaniem. 

98. Nie można też pominąć faktu, iż bardzo wielka liczba mężów uczonych, przede wszystkim ze 

zgromadzeń zakonnych, od Soboru Wienneńskiego aż do Soboru Trydenckiego, pracowała ku 

pożytkowi studium biblijnego. Korzystając z nowych źródeł pomocniczych i wnosząc głębokie 
wykształcenie w różnych kierunkach, a także swój talent, nie tylko powiększyli oni bogactwa 

zebrane przez poprzedników, lecz przygotowali drogę do wspaniałej następnej epoki, która od 

tegoż Soboru Trydenckiego wzięła początek, kiedy zdawało się,  że niemal  odżyła 

najszlachetniejsza epoka Ojców. Każdy bowiem wie, a Nam miło jest przypomnieć,  że Nasi 
poprzednicy, od Piusa IV do Klemensa VIII, byli twórcami owych sławnych wydań starych 

przekładów Wulgaty i Septuaginty; wydane z rozkazu i powagą Sykstusa V i tegoż Klemensa 

VIII są one w powszechnym użyciu. W tym samym czasie - jest rzeczą wiadomą - zostały 
wydane z największym staraniem jeszcze inne starożytne przekłady Ksiąg  świętych, a także 

wydanie Poliglotty, Biblii Antwerpskiej i Paryskiej, bardzo przydatne do wykrycia prawdziwego 

sensu; nie było Księgi pierwszego ani drugiego Testamentu, która by nie znalazła więcej niż 
jednego dobrego komentatora, ani poważniejszej kwestii w sprawach biblijnych, która by nie 

zajęła umysłu licznych krytyków, których badania przyniosły jak największe owoce. Niemało 

z tych komentatorów, którzy oddawali się studiom świętych Ojców, zdobyło sławne imię. A nie 

należy mniemać,  że po owej epoce ustała biegła działalność naszych egzegetów. I potem 
bowiem byli zawsze sławni mężowie, którzy dobrze zasłużyli się dla tych studiów, i gdy 

następnie racjonalizm zwalczał Pismo św. argumentami, zaczerpniętymi z filozofii i nauk 

pokrewnych, podobnym rodzajem argumentów odpierali ataki. Ci, którzy to wszystko rzetelnie 
rozważą, przyznają z pewnością, że Kościołowi nigdy nie brakło środków opatrznościowych, aby 

źródła Bożego Pisma dochodziły z pożytkiem zbawiennym do jego synów, i że ta  warownia, 

w której Bóg je umieścił dla jej bezpieczeństwa i ozdoby, zawsze podtrzymywała i starań 
dokładała o wszystkie rodzaje wiedzy, tak że nigdy nie potrzebowała i nie potrzebuje dzisiaj 

żadnych pobudek ze strony ludzi poza nią będących. 

II. O METODZIE STUDIÓW BIBLIJNYCH 

100. Teraz, stosownie do postanowienia Naszego, wypada, abyśmy przedstawili Warn, Wielebni 
Bracia, jaką metodę uważamy za najlepszą do należytego urządzenia tych studiów. Lecz 

najpierw należy koniecznie na tym miejscu rozważyć, jacy to są przeciwnicy, w jakiej sztuce 

i w jakiej broni pokładają oni swą ufność. 

1. Ataki współczesnej nauki na autorytet Pisma św. 

Dawniej walka była prowadzona szczególnie przeciwko tym, którzy, opierając się na prywatnym 

zdaniu, odrzuciwszy przy tym Boską Tradycję i nauczycielstwo Kościoła, Pismo św. uznali za 

jedyne  źródło Objawienia i 

za najwyższego sędziego wiary. Teraz zaś ma się rzecz 

z racjonalistami, którzy są niejako ich synami i dziedzicami; oparłszy się również na własnym 

zdaniu, odrzucili oni całkowicie te resztki wiary chrześcijańskiej, odziedziczone po swych ojcach. 

Przeczą oni całkowicie, by istniało Boże Objawienie, natchnienie, Pismo św., utrzymują, że to są 

tylko ludzkie rzeczy i wymysły; że nie ma tam istotnie prawdziwych opowiadań o rzeczach, które 
się dokonały, lecz tylko niedorzeczne baśnie albo kłamliwe historie; że nie  są to proroctwa 

albo wyrocznie, lecz albo przepowiednie ułożone po wypadkach, albo przeczucia pochodzące 

z naturalnego  uzdolnienia;  że te rzeczy nie są w prawdziwym tego słowa znaczeniu cudami 
i objawem  Bożej mocy, lecz pewnymi, podziwu godnymi zjawiskami, bynajmniej nie 

przekraczającymi sił natury, albo mamidłami i jakimiś mitami; że wreszcie Ewangelie i pisma 

Apostolskie należy przypisać innym autorom. 

101. Te potworne błędy, które, według ich mniemań, mają obalić świętą prawdę Boskich Ksiąg, 

przedkładają jakoby nieomylne wyniki pewnej nowej nauki, zw. nauką wolną; a jednak sami 

uważają  je  za  tak  dalece  niepewne,  że bardzo  często w tych. samych rzeczach zmieniają swe 
zdanie i je uzupełniają. Chociaż zatem tak bezbożnie o Bogu, o Chrystusie, o Ewangelii i reszcie 

Pisma św. sądzą i głoszą, nie brakuje wśród nich takich, którzy chcą, by ich miano za teologów 

i za  chrześcijan oraz 

wyznawców Ewangelii i 

najczcigodniejszym tym imieniem okrywają 

background image

zuchwałość pysznego rozumu. Do nich przyłączają się, jako współuczestnicy ich zamysłów 

i pomocnicy, liczni przedstawiciele innych gałęzi nauki, których ta sama nienawiść do rzeczy 

objawionych pociąga również do atakowania Biblii. 

Nie możemy dość uskarżyć się, jak z dnia na dzień coraz to w szerszym zakresie i coraz ostrzej 

ponawiają się ataki. Skierowane są one przeciwko uczonym i poważnym mężom, chociaż ci bez 
wielkiego trudu mogą się obronić; ale przede wszystkim walczą  złośliwi wrogowie wszelkimi 

podstępami i sztuką przeciw masie nieuświadomionych. Zaszczepiają zgubną swą truciznę 

książkami, broszurami, dziennikami; w przemowach i kazaniach ją podają; wszystko już 
zagarnęli i mają w swych rękach liczne szkoły dla młodzieży wyłączone spod opieki Kościoła, 

w których szyderstwem i błazeńskimi dowcipami psują  łatwowierne i wrażliwe umysły, by je 

doprowadzić do pogardy Pisma św. 

2. Konieczność odnowienia studiów biblijnych 

102.  Oto są rzeczy, Wielebni Bracia, które winny pobudzać i zapalać gorliwość wszystkich 
pasterzy tak, aby owej nowej „fałszywie nazwanej umiejętności”

[27]

 została przeciwstawiona owa 

stara i prawdziwa umiejętność, którą Kościół otrzymał od Chrystusa przez Apostołów, i aby 

w tak zaciętej walce powstawali godni i dzielni obrońcy Pisma św. 

A. Wybór i przygotowanie wykładowców Pisma św. 

103.  Tak więc o to najpierw powinno się starać, aby w seminariach i uniwersytetach tak 

wnikliwie było wykładane Pismo św., jak do tego skłaniają zarówno ważność tej nauki jak 

i wymagania czasu. W tym celu powinno się jak najroztropniej dokonywać doboru nauczycieli: 

na ten bowiem urząd nie powinno się przyjmować pierwszych lepszych, lecz tych, których wielka 
miłość i długotrwałe studium Biblii, jako też odpowiednia wiedza czyni godnymi polecenia 

i zdatnymi na ten urząd. Nie mniej troskliwie należy też dbać o przygotowanie tych, którzy 

potem mają zająć ich miejsce. Byłoby zaiste rzeczą pożądaną, gdzie to jest możliwe, aby 
spośród alumnów, rokujących najlepsze nadzieje, którzy ukończyli chwalebne nauki teologiczne, 

niektórym polecono poświęcić się całkowicie Boskim Księgom, dając im przez pewien czas 

możność odbywania szerszego studium tegoż przedmiotu. Tak wybranym i wykształconym 
doktorom będzie można z ufnością powierzyć urząd. Aby go zaś mogli wypełniać jak najlepiej 

i doczekali  się dobrych owoców, uważamy za rzecz odpowiednią udzielić im pewnych 

wskazówek, szerzej rozwiniętych. 

B. Podstawy i początki nauczania - wstęp do Pisma św. 

104. Na samym początku tegoż studium uczący niech się tak starają o wykształcenie uczniów, 
aby wyrobili należycie i wykształcili w nich sąd, zdolny równie do obrony Ksiąg Boskich, jak i do 

wydobycia z nich znaczenia. Do tego zmierza traktat, zwany Wstępem do Biblii, w którym uczeń 

znajdzie dostateczną podstawę do przekonania się o nieskazitelności i powadze Biblii, do 
wyszukania  w niej  i zrozumienia  właściwego sensu, do poznania fałszywych wniosków 

i całkowitego ich odrzucenia. Jakie to ma znaczenie, by te rzeczy metodycznie i naukowo od 

początku byty traktowane, pod przewodnictwem i z pomocą teologii, nie potrzeba wiele mówić, 
skoro całe studium Pisma św. albo opiera się na jej fundamentach, albo oświeca się jej 

prawdami. 

C. Wyjaśnianie tekstu 

105. Następnie niech nauczyciele z gorliwością zajmują się owocniejszą częścią tej nauki, którą 

jest objaśnianie tekstu; przez nie poznają  słuchacze, w jaki sposób będą mogli korzystać 
z bogactwa  słowa Bożego do wzrostu wiary i pobożności. Rozumiemy jednak, że niepodobna 

wyczerpująco objaśnić w szkołach całe Pismo św., tak z powodu rozległości materiału, jak 

z powodu krótkości czasu. Niech zatem, gdy trzeba iść pewną drogą w interpretacji, roztropny 
nauczyciel unika dwóch błędów: zbyt pośpiesznego traktowania poszczególnych Ksiąg, albo też 

zbyt długiego zatrzymywania się nad pewnymi poszczególnymi kwestiami. Jeżeli bowiem 

w większości szkół nie można tego osiągnąć, co ma miejsce na uniwersytetach, by ta lub owa 
Księga w nieprzerwanym ciągu i obszernie była wykładana, to bardzo należy się starać, aby 

części Ksiąg, wybrane dla objaśnienia, otrzymały odpowiednio pełne omówienie, tak by 

background image

uczniowie, tym przykładem pociągnięci i pouczeni, inne Księgi sami przeczytali i umiłowali je na 

całe życie. 

D. Podstawą wykładu na być Wulgata 

106.  Następnie, trzymając się reguł starych pisarzy, nauczyciel weźmie za podstawę wykładu 
tekst Wulgaty, która według Soboru Trydenckiego ma być uważana „za autentyczną 

w publicznych czytaniach, dyskusjach, kazaniach i objaśnieniach”

[28]

, co też zresztą poleca 

codzienna praktyka Kościoła. Nie znaczy to jednak, aby nie trzeba było uwzględniać innych 
przekładów, które chwaliła i których używała starożytność chrześcijańska, a zwłaszcza tekstów 

pierwotnych. Chociaż bowiem - zasadniczo mówiąc - tekst Wulgaty dobrze oddaje myśl podaną 

w tekście hebrajskim i 

greckim, to 

jednak, gdyby się w 

tekście  łacińskim znalazło coś 

dwuznacznego lub mniej jasnego, będzie pożyteczne, za radą  św. Augustyna, „uciec się do 
pierwotnego języka”

[29]

. Jest rzeczą zrozumiałą,  że 

wielka w 

tym musi być zachowana 

ostrożność, ponieważ „zadaniem komentatora jest wyłożyć nie to, co sam pragnie, lecz to, co 

myśli autor, którego on objaśnia”

[30]

. 

3. Zasady interpretacji świętych tekstów - zasady hermeneutyki 

A. Zasady wynikające z ludzkiego charakteru Biblii 

107. Po ustaleniu z wszelką starannością tekstu, gdzie to jest konieczne, można będzie szukać 
i wyjaśniać myśl, która się tam zawiera. Pierwszą radą jest ta, by trzymać się z tym większą 

ścisłością powszechnie przyjętych zasad wyjaśnienia, z im większą zaciekłością nacierają 

przeciwnicy. Dlatego przy rozważaniu znaczenia wyrazów, kontekstu, ustępów paralelnych 

i innych podobnych zagadnień, dobrze jest dorzucić zewnętrzne światło, jakie może dać nauka; 
należy jednak zachować ostrożność, by tego rodzaju sprawom nie poświęcano więcej czasu 

i starania,  aniżeli dokładnemu poznaniu samych Boskich Ksiąg, i aby mnogość wiadomości, 

zebranych o różnych przedmiotach, umysłom młodzieży nie przyniosła raczej szkody niż 
pomocy. 

B. Zasady wynikające z Boskiego charakteru Biblii 

108. Po dokonaniu tego będzie można bezpiecznie korzystać z Pisma św. w nauce teologicznej. 

W tej sprawie trzeba zauważyć,  że do  różnych trudności, które zazwyczaj napotyka się 
w zrozumieniu wszelkich ksiąg pisarzy starożytnych, przyłączają się pewne trudności, właściwe 

tylko świętym Księgom. W ich bowiem słowach, za sprawą Ducha Świętego, zawierają się liczne 

prawdy, które siłę i bystrość rozumu ludzkiego znacznie przewyższają, mianowicie Boże 

tajemnice i wiele innych rzeczy, które się z nimi łączą; często mają one myśl znacznie wyższą 
i głębiej ukrytą, aniżeli to zdają się wyrażać  słowa tekstu i wskazywać zasady hermeneutyki. 

Dlatego nawet sens literalny dopuszcza inne jeszcze rozumienie, zwłaszcza gdy chodzi 

o objaśnienie dogmatów lub zalecenie przepisów moralności. 

(Wykład Magisterium Kościoła) Stąd też nie da się zaprzeczyć,  że Księgi  święte osłania 

pewna religijna tajemniczość, i że bez pomocy przewodnika przeniknąć ich nie można

[31]

. Bóg 

to w tym  celu  uczynił  (takie  jest  powszechne  zdanie  Ojców),  ażeby ludzie z większym 

pragnieniem i pilnością je zgłębiali, i aby stąd prawdy mozolnie zdobyte głębiej w umysłach 

i duszach  utkwiły; szczególnie zaś, aby zrozumieli, że Bóg  dał Pismo św. Kościołowi, który dla 

nich ma być najpewniejszym kierownikiem i 

nieomylnym nauczycielem przy czytaniu 

i wyjaśnianiu słów Bożych. Tam bowiem, gdzie są charyzmaty Pańskie, tam należy uczyć się 

prawdy i tylko od tych, którzy są następcami Apostołów; ci bowiem tylko wyjaśniają Pismo św. 

bez obawy pobłądzenia, jak już uczył Ireneusz

[32]

. Naukę zaś jego, a także innych Ojców, przyjął 

Sobór Watykański (tzn. Watykański I - przypis redakcji), gdy, powtarzając dekret Soboru 

Trydenckiego o tłumaczeniu słowa Bożego pisanego, oświadczył,  że taka jest jego wola, aby 

w rzeczach wiary i obyczajów, należących do zbudowania nauki chrześcijańskiej, ten sens Pisma 
św. uważać za prawdziwy, który przyjmowała i przyjmuje Święta Matka Kościół, do którego 

należy sąd o prawdziwym sensie i tłumaczeniu Pisma św., i dlatego nikomu nie wolno tłumaczyć 

Pisma św. sprzecznie z tym znaczeniem albo z jednomyślnym zdaniem Ojców

[33]

109.  (Swoboda badań, zadania, obowiązki i 

odpowiedzialność biblistów) Przez 

to prawo,  pełne mądrości, Kościół bynajmniej nie opóźnia, ani nie powstrzymuje poszukiwań 

background image

nauki biblijnej, lecz raczej zabezpiecza ją przed błędem i wielce jej dopomaga do prawdziwego 

postępu. Przed każdym bowiem prywatnym uczonym otwiera się szerokie pole, po którym, 

postępując pewnymi krokami, może przez dobre wyjaśnienia wybitnie się odznaczyć i służyć 
Kościołowi z pożytkiem. Odnośnie do tych fragmentów Boskiego Pisma, które jeszcze wymagają 

wykładu pewnego i zdefiniowanego, może on sprawić, o ile to jest w planach Opatrzności Bożej, 

że 

studiami przygotowawczymi przyspieszy wyrok Kościoła; przy miejscach zaś już 

zdefiniowanych może prywatny uczony stać się pożyteczny, gdy je będzie tłumaczył bardziej 

przystępnie dla ludu wiernego lub w sposób bardziej naukowy dla uczonych, albo też będzie je 

dzielnie bronił przed przeciwnikami. 

Za szczególny i święty obowiązek powinien sobie poczytać katolicki komentator, aby te teksty 

Pisma  św., których znaczenie w sposób autentyczny zostało wyjaśnione, albo przez świętych 

autorów pod natchnieniem Ducha Świętego, jak to jest w wielu miejscach Nowego Testamentu, 
albo też przez Kościół przy asystencji tegoż Ducha Świętego, bądź „przez orzeczenie uroczyste, 

bądź też w 

zwyczajnym i 

powszechnym nauczaniu”

[34]

, w 

tym samym sensie tłumaczył, 

a środkami tej nauki wykazał, że tylko to tłumaczenie jest istotnie uzasadnione, które wskazują 
zdrowe reguły hermeneutyczne. 

(Analogia wiary) W innych miejscach należy iść za analogią wiary i uważać za najwyższą 
normę naukę katolicką, jaką się otrzymuje od autorytetu Kościoła; albowiem skoro i święte 

Księgi i nauka, złożona w Kościele, mają tego samego Autora - Boga, dlatego nie może się 

zdarzyć, by prawowierne wyjaśnienie wydobyło z Ksiąg  świętych sens, który by się jakimś 

sposobem różnił od tej nauki. Stąd wynika, że należy odrzucić, jako niedorzeczne i błędne, takie 
tłumaczenie, które by przedstawiało natchnionych autorów jako sprzecznych między sobą, 

albo sprzeciwiało się nauce Kościoła. 

110.  Dlatego nauczyciel tej umiejętności powinien jeszcze posiadać następujące przymioty: 

doskonałą znajomość całej teologii i 

oczytanie w 

komentarzach św. Ojców, Doktorów 

i najlepszych komentatorów. Na ten obowiązek kładzie nacisk św. Hieronim

[35]

, a jeszcze większy 

św. Augustyn, który słusznie się uskarża: „Jeżeli każda nauka, nawet błaha i łatwa, aby była 

zrozumiana, wymaga doktora albo nauczyciela, byłoby wielką lekkomyślnością i zuchwałością 

nie chcieć poznać Ksiąg Bożych od ich komentatorów”

[36]

. Tak samo byli przekonani i przykładem 

swym potwierdzili inni Ojcowie, którzy znajomość Pisma św. zdobyli nie przez własne 

dociekania, lecz z pism i od autorytetu poprzedników, o których było rzeczą pewną,  że normę 

rozumienia otrzymali z następstwa Apostolskiego

[37]

111.  (Autorytet Ojców Kościoła) Tak więc Ojcom świętym, „których sadzeniu, podlewaniu, 

budowaniu, pasterzowaniu i karmieniu zawdzięcza Kościół po Apostołach swój wzrost”

[38]

, należy 

przyznać najwyższą powagę, ilekroć jakiś tekst biblijny, dotyczący nauki wiary i obyczajów, 
wszyscy w ten sam sposób wyjaśniają; z samej bowiem ich jednomyślności okazuje się 

wyraźnie,  że począwszy od Apostołów taka była tradycja pod względem wiary katolickiej. 

Nauczanie tychże Ojców nawet wtedy powinno się mieć w wielkim szacunku, gdy o tych 
rzeczach powagą doktorów prywatnych rozprawiają; zaleca ich nam nie tylko ich znajomość 

nauki objawionej i 

poznanie wielu innych rzeczy, użytecznych do zrozumienia ksiąg 

Apostolskich, lecz [również to, iż] Bóg wspierał tych mężów większymi pomocami Swego światła 

i odznaczali  się oni świętością  życia i umiłowaniem prawdy. Dlatego komentator powinien 
rozumieć,  że do jego obowiązków należy iść z szacunkiem w ślady Ojców i posługiwać się ich 

pracami, z rozumnym wszakże wyborem. 

112.  Niech on [współczesny komentator] jednak z tego powodu nie sądzi,  że ma  drogę 

zamkniętą do posuwania się dalej w badaniu i wyjaśnianiu, a tym bardziej, gdy znajdzie się do 

tego słuszna przyczyna, - byle tylko szedł sumiennie za ową regułą, rozumnie przez św. 
Augustyna postawioną, a mianowicie, że należy jak najmniej odstępować od sensu literalnego 

i niejako właściwego, chyba że jakiś powód nie pozwoli go zatrzymać lub konieczność zmusi do 

opuszczenia go

[39]

. Tej reguły tym mocniej należy się trzymać, im większe jest 

niebezpieczeństwo pobłądzenia przy tak wielkim pożądaniu nowości i wolności zdań. Komentator 
winien się również wystrzegać lekceważenia tego, co owi Ojcowie wykładali w alegorycznym 

lub podobnym sensie, szczególnie, gdy to pochodzi z sensu literalnego i opiera się na powadze 

wielu autorów. Taki bowiem rodzaj wyjaśniania przyjął Kościół od Apostołów i własnym 
przykładem uznał za dobry, jak się to okazuje w liturgii; nie dlatego wszakże,  żeby Ojcowie 

starali się przez to dowodzić dogmatów wiary, lecz, jak to z doświadczenia poznali, że ta metoda 

była dziwnie stosowana do rozbudzenia cnoty i karmienia pobożności. 

background image

113.  (Autorytet innych komentatorów) Powaga innych komentatorów katolickich jest 

wprawdzie mniejsza, jednak, gdy studia biblijne stale w Kościele postępowały naprzód, również 

należy przyznać znaczenie ich komentarzom, ponieważ można z nich przy sposobności wydobyć 
wiele argumentów dla obalenia zdań przeciwnych i do wyjaśnienia miejsc trudniejszych. 

To jednak  należy uznać za rzecz bardzo niestosowną, aby ktoś, nie chcąc poznać 

albo pogardzając wybornymi dziełami, które nasi autorzy obficie zostawili, przedkładał nad nie 
dzieła innowierców i w nich szukał, z niebezpieczeństwem dla zdrowej nauki, a nierzadko ze 

szkodą dla wiary, wyjaśnienia fragmentów, którym katolicy już od dawna poświęcili swój talent 

i siły. Wprawdzie komentator katolicki niekiedy może znaleźć w studiach innowierców pewną 
pomoc, zwłaszcza gdy posługuje się  nimi  roztropnie,  to jednak  winien  zawsze  pamiętać na 

podstawie licznych dokumentów starych pisarzy

[40]

, że nieskażonego sensu Pisma św. nie można 

znaleźć poza Kościołem i że nie  mogą go dać ci, którzy, pozbawieni prawdziwej wiary, nie 

sięgają rdzenia Pisma św., lecz dotykają tylko jego strony zewnętrznej

[41]

4. Studium Biblii duszą teologii 

114.  To zaś jest najbardziej pożądane i konieczne, aby znajomość Pisma św. wpływała na 

wszystkie studia teologiczne i była niemal ich duszą. 

Takie, istotnie, zdanie zawsze głosili i w praktyce stosowali Ojcowie, a także najsławniejsi 

teologowie. Prawdy bowiem, które są przedmiotem wiary lub z nich wypływają jako wniosek 

przede wszystkim na podstawie Pisma św., usiłowali oni udowodnić i potwierdzić; przy jego też 
pomocy, jak niemniej przy pomocy Boskiej Tradycji, starali się odrzucić nowe wymysły 

heretyków, a także wydobyć z niego pojęcie, rozumienie i związek katolickich dogmatów między 

sobą. Nie wyda się to nikomu dziwne, kto rozważy, jak znakomite miejsce wśród  źródeł 

Objawienia należy się Bożym Księgom, tak że bez ustawicznego ich studiowania i korzystania 
z nich nie można nauki teologicznej traktować w sposób należyty i godny. Chociaż bowiem jest 

rzeczą słuszną, by w akademiach i szkołach tak uczono młodzież, aby ona zdobyła zrozumienie 

i naukę dogmatów i wywody prawd wiary z innych prawd, w których tamte się zawierają, a przy 
tym według norm wypróbowanej i zdrowej filozofii, to jednak poważny i uczony teolog 

bynajmniej nie powinien zostawiać na uboczu dowodów dogmatycznych, zaczerpniętych 

z powagi Biblii. „Albowiem (teologia) nie przyjmuje swoich zasad od innych nauk, lecz 
bezpośrednio od Boga, przez Objawienie. I dlatego nic nie otrzymuje od innych nauk, jakoby 

wyższych od niej, lecz posługuje się nimi jako niższymi i służebnicami”. Ten sposób podawania 

nauki świętej ma za mistrza i poręczyciela księcia teologów, św. Tomasza z Akwnu

[42]

; uczył on 

prócz tego, w jaki sposób przy takim właściwym pojmowaniu chrześcijańskiej teologii będzie 
mógł teolog bronić jej własnych zasad, gdyby je niektórzy zwalczali: „Najpierw należy 

argumentować, jeżeli przeciwnik przyjmuje którąś z tych prawd, które posiadamy przez Boże 

Objawienie; tak opieramy się na powadze Pisma św., gdy zwalczamy heretyków, jak też 
opieramy się na jednym artykule, gdy występujemy przeciw zaprzeczającym inne artykuły. 

Jeżeli zaś przeciwnik nie wierzy w żadną z prawd, które od Boga są objawione, nie da mu się 

dowieść artykułów wiary przez rozumowanie; trzeba wtedy rozwiązywać trudności, jeżeli jakieś 
przywodzi przeciwko wierze”

[43]

115.  Trzeba więc czuwać, aby młodzi przystępowali do studiów biblijnych należycie 

przysposobieni i ugruntowani, by nie zawiedli słusznej nadziei w nich pokładanej, a co byłoby 
gorsze, aby niebacznie nie popadli w 

błąd, uwiedzeni podstępami i 

pozorem erudycji 

racjonalistów. Będą zaś oni doskonale przygotowani, jeżeli, jak tośmy wskazali i polecili, będą 

sumiennie uprawiali i głęboko studiowali naukę filozofii i teologii, biorąc za przewodnika św. 
Tomasza. Tak przygotowani będą posuwali się bezpiecznie i w nauce biblijnej, i w tej części 

teologii, którą nazywają pozytywną, i przyczynią się do pomyślnego postępu obu nauk. 

III. OBRONA PISMA ŚW. PRZED ATAKAMI 

116.  Jest wielką rzeczą uzasadniać, wykładać i objaśniać naukę katolicką przez prawowitą 

i dobrą interpretację Pisma św.; pozostaje jednak druga część pracy, niemniej poważna, choć 

trudna, ażeby jak najmocniej została udowodniona jego całkowita powaga. To może być 

osiągnięte w sposób zupełny i uniwersalny przez żywe i nieomylne nauczanie Kościoła, który 
„sam przez się, to jest przez swój cudowny rozwój, przez niezwykłą  świętość i niewyczerpaną 

obfitość we wszystkie dobra, przez powszechną jedność, niezwyciężoną stałość, jest 

rzeczywiście wielkim i trwałym motywem wiary i niezniszczalnym świadectwem Boskiego jego 

background image

posłannictwa”

[44]

. Ponieważ zaś Boska i nieomylna powaga Kościoła opiera się także na Piśmie 

św., dlatego należy dowieść i wykazać,  że należy się mu przynajmniej wiara ludzka; na 

podstawie pewnych świadków starożytności będzie można potem wykazać pewnie i wyraźnie 
Bóstwo i posłannictwo Chrystusa Pana, ustanowienie Kościoła hierarchicznego oraz Prymat 

nadany św. Piotrowi i jego następcom. 

1. Potrzeba nowej apolegetyki biblijnej 

117.  Dla osiągnięcia tego będzie rzeczą bardzo pożyteczną, jeśli będą przygotowani liczni 
kapłani, którzy by w tej także dziedzinie walczyli za wiarę i odpierali napaści nieprzyjaciół, 

przyobleczeni przede wszystkim w „zbroję Bożą”, którą zaleca Apostoł

[45]

, nie będąc jednak 

nieświadomi nowej broni i taktyki nieprzyjaciół. Pięknie przedstawia to święty Chryzostom: 

„Trzeba nam się zdobyć na wielką  żarliwość, ażeby słowo Chrystusowe mieszkało w nas 
obficie

[46]

: powinniśmy być przygotowani nie do jednego rodzaju walki, gdyż walka jest 

różnorodna i rozmaici są wrogowie; nie używają wszyscy tej samej broni, ani też jednym tylko 

sposobem usiłują nas zwalczać. Dlatego jest rzeczą konieczną, aby ten, kto ma walczyć ze 
wszystkimi, miał znajomość podstępów i środków używanych przez wszystkich, aby używał 

strzał i był procarzem, był trybunem i dowódcą oddziału, wodzem i zwykłym  żołnierzem, 

pieszym i jezdnym, i który by znał walkę morską jak również oblężniczą. Gdyby nie posiadł 
znajomości wszystkich rodzajów walki, potrafi diabeł przez tę jedną zaniedbaną stronę, 

wpuściwszy swoich łupieżców, rozszarpać owce”

[47]

2. Środki, jakich trzeba używać broniąc Ksiąg świętych 

Przedstawiliśmy wyżej w zarysie podstępy nieprzyjaciół i różnorodne sposoby walki w tej 

dziedzinie; teraz wskażemy, jakich środków trzeba używać do obrony. 

A. Znajomość starożytnych języków wschodnich 

118.  Pierwszy polega na studium starożytnych języków wschodnich oraz sztuki, którą 

nazywamy krytyką. Ponieważ znajomość obu tych nauk jest dziś w wielkiej cenie i chwale, 

dlatego kler musi je zdobyć w większym lub mniejszym stopniu, stosownie do potrzeb miejsca 
i ludzi; będzie mógł wtedy lepiej podtrzymać swój honor i wypełnić obowiązek, albowiem winien 

się stać „wszystkim dla wszystkich”

[48]

, gotów zawsze „do zadośćuczynienia każdemu 

domagającemu się od niego sprawy z tej nadziei, która w nim jest”

[49]

Dla profesorów Pisma św. jest rzeczą konieczną, a dla teologów to wypada, aby posiedli 

znajomość tych języków, w których pisarze święci napisali pierwotne Księgi kanoniczne. Jest 

także pożądane, by uprawiali je alumni zakładów teologicznych, przede wszystkim ci, którzy 
pragną zdobyć stopnie akademickie z teologii. Należy się ponadto starać, aby we wszystkich 

uniwersytetach, czego już w wielu chwalebnie dokonano, znajdowały się także katedry innych 

języków starożytnych, szczególnie semickich, na których poznawano by również i rzeczy będące 
w ścisłym związku z tymi językami, a to przede wszystkim dla tych, którzy mają się poświęcić 

specjalnym studiom Pisma św. 

B. Odpowiednie stosowanie krytyki zewnętrznej i wewnętrznej 

119. Z tego samego powodu ci mężowie winni być bardziej uczeni i więcej wyćwiczeni w sztuce 
prawdziwej krytyki, gdyż wprowadzono fałszywą i zgubną dla religii sztukę, zwaną zaszczytnie 

wyższą krytyką, która z samych, jak powiadają, argumentów wewnętrznych ma wykazywać 

początek każdej księgi, jej nieskażoność i powagę. Przeciwnie jest rzeczą jasną, że w sprawach 

historycznych, takich jak początek i nieskażoność ksiąg,  świadectwa historyczne mają większą 
wagę i wartość od wszelkich innych, i dlatego powinno się je badać i roztrząsać z jak największą 

starannością; dowody zaś wewnętrzne najczęściej nie mają takiego znaczenia i nie mogą być 

powoływane, chyba tylko dla potwierdzenia innych argumentów. Postępując inaczej, napotkaliby 
na wielkie niedogodności. Albowiem to dodałoby przeciwnikom religii większej odwagi do 

atakowania i przeczenia autentyczności Ksiąg  świętych; i ten rodzaj krytyki wyższej, tak 

wynoszonej przez nich, miałby ten skutek, że każdy w swym wykładzie szedłby za własnym 
smakiem i z góry powziętą opinią. Tym sposobem pożądane  światło nie spłynęłoby na Pismo 

św., nauka nie zyskałaby  żadnej korzyści, lecz ujawniałoby się to znamię  błędu, którym jest 

różnorodność i niezgoda poglądów, czego świadectwo dają sami przywódcy tej nowej nauki. 

background image

Stąd też  właśnie, gdy wielu spośród nich jest zarażonych poglądami fałszywej filozofii 

racjonalizmu, nie lęka się usuwać ze świętych Ksiąg proroctw, cudów i innych rzeczy, które 

przewyższają porządek natury. 

C. Zasady interpretacji tekstów, które zawierają materię przyrodniczą 

120.  Na drugim miejscu trzeba walczyć z tymi, którzy nadużywając swej znajomości nauk 

przyrodniczych, wyszukują w Księgach świętych szczegóły, aby autorom wykazać nieznajomość 

tych rzeczy i pomniejszyć powagę Ksiąg  świętych. Te oskarżenia, mające za przedmiot rzeczy 
podległe zmysłom, stają się szczególnie niebezpieczne, gdy docierają do ludu, a szczególnie do 

młodzieży oddającej się nauce: straciwszy w jednym jakimś punkcie szacunek dla Boskiego 

Objawienia,  łatwo utraci się całe zaufanie do wszystkich prawd. Jest rzeczą nazbyt pewną, 

że nauka przyrody, byle tylko była odpowiednio wykładana, może  łatwo ujawniać w rzeczach 
stworzonych chwałę ich Najwyższego Sprawcy; gdy zaś  będzie przewrotnie wpajana w młode 

umysły, jest zdolna tylko do poderwania zasad zdrowej filozofii i do skażenia obyczajów. Stąd 

też znajomość nauk przyrodniczych będzie wielką pomocą dla profesora Pisma św., aby mógł 
podobne sofizmaty, zwrócone przeciw Boskim Księgom, łatwiej odkryć i obalić. 

121.  Nigdy nie może być prawdziwej niezgody między teologiem a przyrodnikiem, o ile każdy 
z nich będzie się trzymał swoich granic i przestrzegał za radą św. Augustyna, „aby niczego nie 

twierdzić lekkomyślnie i gdy coś jest niepewne, nie głosić tego za pewne”

[50]

. Jeżeliby zaś zdarzył 

się konflikt, to według tego samego doktora, reguła postępowania dla teologa ma być 
następująca: „Wszystko to, mówił, co by uczeni, posługując się poważnymi dowodami, zdołali 

wykazać o naturze rzeczy, wykażmy,  że nie sprzeciwia się Pismu św.; gdyby zaś przedstawili 

w swych  dziełach rzeczy sprzeczne z Pismem św., to jest z wiarą katolicką, wtedy, jeżeli 

możemy, udowodnijmy albo wierzmy bez żadnego wahania, że te poglądy są błędne”

[51]

Aby uznać  słuszność tej zasady, należy najpierw zważyć,  że święci pisarze, albo raczej „Duch 

Boży, który przez nich mówił, nie chciał pouczać ludzi o tych rzeczach (to jest o istotnej naturze 
świata widzialnego), jako nie mających dla zbawienia żadnego pożytku”

[52]

. Przeto pisarze 

święci, zamiast dokładnie badać zjawiska przyrody, opisują i przedstawiają niekiedy te rzeczy 

w sposób  przenośny, albo posługują się sposobem wyrażania się powszechnie za ich czasów 
używanym, co i dziś ma miejsce w życiu codziennym o wielu rzeczach, nawet u ludzi najbardziej 

uczonych. A jak w mowie popularnej przedstawia się rzeczy tak, jak one okazują się zmysłom, 

podobnie  święty pisarz (jak mówi doktor Anielski) „kierował się tym, co podają zmysły”

[53]

albo sam Bóg, mówiąc do ludzi, dostosował się, aby być przez nich zrozumianym, do ich 
sposobu wyrażania się o rzeczach. 

D. Jak posługiwać się opiniami dawnych komentatorów Biblii? 

122.  Lecz z tego, że Pismo  św. trzeba bronić energicznie, nie wynika wcale, że należy także 

podtrzymywać wszystkie opinie, jakie wygłaszali poszczególni Ojcowie albo 

późniejsi 

komentatorzy. Ci mężowie podzielali zapatrywania swego czasu i dlatego, wyjaśniając ustępy 

Pisma  św. dotyczące przyrody, nie zawsze wypowiedzieli sąd prawdziwy, tak że dziś wiele ich 

zapatrywań trzeba odrzucić. Stąd też należy starannie wyodrębnić w ich wyjaśnieniach prawdy, 
które rzeczywiście podają jako należące do prawd wiary, albo z nią  są jak najściślej związane, 

albo co do których ich zdania są jednomyślne; albowiem „w rzeczach nie należących do 

dziedziny wiary mogli święci, podobnie jak i my, różne głosić zdania”, jak mówi św. Tomasz

[54]

Na innym miejscu podaje on mądrą uwagę: „Sądzę,  że jest  rzeczą roztropniejszą, aby tych 
prawd, które jednozgodnie przyjmują filozofowie i które nie sprzeciwiają się naszej wierze, 

zarówno nie uznawać za dogmaty wiary, chociaż niekiedy są prowadzone pod patronatem 

filozofów, ani także nie odrzucać ich, jako przeciwnych wierze, aby uczonym tego świata nie 
dawać sposobności do wzgardzenia nauką wiary”

[55]

. Wprawdzie komentator powinien wykazać, 

że fakty podawane przez badaczy przyrody za pewne, gdy poparte poważnymi dowodami, nie 

sprzeciwiają się Pismu św. właściwie wyjaśnionemu, to jednak winien pamiętać, że oprócz tego 
są inne fakty, podawane najpierw jako pewne, a które potem zostały poddane w wątpliwość 

i odrzucone. Jeżeli zaś autorzy, piszący o rzeczach przyrodniczych, przekraczają granicę swojej 

nauki i wdzierają się w dziedzinę filozofii, wygłaszając przewrotne zdania, komentator-teolog 

winien troskę zwalczania ich oddać w ręce filozofów. 

E. Ogólne zasady interpretacji tekstów, które zawierają materię historyczną 

background image

123.  To samo można zastosować do pokrewnych nauk, a przede wszystkim do historii. 

Ubolewania godny jest fakt, że wielu uczonych z wielkim nakładem pracy oddaje się badaniu 

pomników starożytnych, obyczajów i instytucji dawnych ludów i innych podobnych dokumentów, 
i ogłasza je w tym tylko celu, by wykryć w Piśmie  św. plamy błędu, przez co osłabiłaby się 

i zachwiała jego powaga. 

Niektórzy kierując się w tym usposobieniem nieprzyjaznym i nader stronniczym sądem, dają 

wiarę świeckim księgom i dokumentom historii starożytnej, nie podejrzewając ich nawet o błąd; 

przeciwnie, jeżeli idzie o Pismo św., wystarczy jakiś pozór błędu, by bez należytego zbadania 
sprawy odmówili mu całkowicie wiary. 

F. Możliwość błędów popełnionych przez kopistów 

124.  Wprawdzie mogły przytrafić się kopistom pewne błędy przy przepisywaniu rękopisów: 

wszakże tak sądzić można dopiero po dokładym zbadaniu i przyjmować  błędy tylko w tych 

miejscach, w których ich istnienie zostało należycie udowodnione. Może się też zdarzyć, 
że właściwy sens jakiegoś fragmentu jest niejasny; w tym wypadku do rozwikłania trudności 

wiele pomogą dobre reguły interpretacji. 

3. Nauka o natchnieniu Pisma św. 

A. Nie można ograniczać zakresu natchnienia 

Natomiast bezwzględnie nie wolno ograniczać natchnienia do niektórych tylko części Pisma św., 

albo przyjmować, że pobłądził sam święty autor. Nie można także tolerować zapatrywania tych, 
którzy, chcąc uniknąć powyższych trudności, nie wahali się wcale przyjąć zdania, że natchnienie 

Boże rozciąga się jedynie do rzeczy wiary i obyczajów i do niczego poza tym; błędnie bowiem 

sądzą,  że prawdziwości sensu nie tyle należy szukać w tym, co Bóg powiedział, ile raczej 

w motywach, dla których rzeczy te powiedział. Albowiem wszystkie Księgi, które Kościół przyjął 
za święte i kanoniczne, tak w całości, jak we wszystkich swych częściach, zostały napisane pod 

natchnieniem Ducha Świętego. 

B. Przypomnienie nauki Soborów o natchnieniu i autorytecie Ksiąg biblijnych 

125.  Takie jest stare i stałe przekonanie Kościoła, zdefiniowane nadto na Soborze Florenckim 
i Trydenckim,  a ostatnio  potwierdzone  i wyraźniej sformułowane na Soborze Watykańskim [I], 

który orzekł w sposób bezwzględny,  że Księgi Starego i Nowego Testamentu w całości i we 

wszystkich swych częściach, jako zostały wyliczone dekretem tego samego Soboru 

(Trydenckiego) i jako znajdują się w starych wydaniach Wulgaty łacińskiej, należy przyjmować 
za święte i kanoniczne. „Kościół zaś uważa je za święte i kanoniczne nie dlatego, iż były ułożone 

ludzkim tylko staraniem, a potem powagą Jego zostały potwierdzone, ani dlatego tylko, 

że zawierają Objawienie Boże bez błędu, lecz dlatego, że napisane pod natchnieniem Ducha 
Świętego Boga mają za Autora”

[56]

C. Człowiek współpracował z Bogiem w powstaniu Biblii 

Choć Duch Święty wziął ludzi za instrumenty do pisania, nie można wszakże przypuścić, że jakiś 

błąd mogli popełnić nie tyle pierwszorzędny Autor, ile raczej natchnieni autorzy. Albowiem On 
sam tak ich Swą nadprzyrodzoną mocą pobudził i poruszył do pisania, tak piszącym towarzyszył, 

że to wszystko  i to tylko,  co  w ten  sposób  polecił, i dobrze rozumem pojęli i wiernie napisać 

chcieli, i właściwie z nieomylną prawdą wyrazili; w przeciwnym razie sam Bóg nie byłby Autorem 

całego Pisma św. 

D. Boskie autorstwo Biblii zachowuje ją przed błędem 

126. Takie było nauczanie Ojców, które zawsze uważali za rzecz pewną. „Ponieważ, mówi św. 

Augustyn, oni (tj. święci pisarze) pisali to, co im On sam (tj. Bóg ) pokazał i powiedział, nie 

można powiedzieć,  że On sam nie pisał; gdyż członki pisały to, co poznały od dyktującej 
głowy”

[57]

. A święty Grzegorz Wielki oświadcza: „Jest rzeczą niepotrzebną badać, kto te rzeczy 

napisał, skoro wierzy, się mocno, że Autorem Księgi jest Duch Święty. Ten bowiem to napisał, 

background image

kto dyktował rzeczy mające być napisane; ten napisał, kto był inspiratorem całego dzieła”

[58]

Wynika z tego, że ci, co sądzą, iż w ustępach autentycznych Ksiąg świętych może znajdować się 

jakiś błąd, ci z pewnością albo zniekształcają katolickie pojęcie Bożego natchnienia, albo samego 
Boga czynią sprawcą błędu. 

127. Wszyscy Ojcowie i Doktorowie byli jak najmocniej przekonani, że Księgi Boże w tej formie, 
w jakiej  wyszły spod pióra świętych pisarzy, są w zupełności wolne od wszelkiego błędu; 

i dlatego owe nieliczne ustępy, które zdawały się zawierać pewną sprzeczność lub różnicę (a są 

to prawie te same, które podnosi się dzisiaj w imię nowej nauki), starali się z nie mniejszą 
bystrością, jak i religijnym szacunkiem zestawić ze sobą i pogodzić. Wszyscy wyznawali 

jednomyślnie,  że Księgi te, tak w całości jak i w swych częściach, są jednako dziełem 

natchnienia Bożego, i że sam Bóg, mówiąc przez świętych autorów, nie mógł bezwzględnie 

powiedzieć niczego, co by odbiegało od prawdy. Powszechne znaczenie ma to, co Augustyn pisał 
do Hieronima: „Wyznaję Twojej Miłości,  że spośród wszystkich pism tylko tym księgom, które 

się nazywają kanonicznymi, nauczyłem się oddawać taką cześć i szacunek, iż wierzę najmocniej, 

że żaden z ich autorów w niczym nie pobłądził. A jeślibym w tych pismach spotkał coś, co 
wydawałoby się być przeciwne prawdzie, nie wątpiłbym, że albo tekst jest skażony, albo tłumacz 

nie uchwycił sensu, albo ja go nie zrozumiałem”

[59]

4. Współdziałanie wszystkich katolików w obronie Ksiąg świętych 

128. Lecz walczyć w całej pełni i skutecznie o utrzymanie świętości Biblii z pomocą wszelkiego 
narzędzia poważnych nauk jest dziełem zbyt wielkim, by jego dokonania można się było 

rozumnie spodziewać od działalności samych egzegetów i teologów. Życzyć sobie należy, żeby 

dla osiągnięcia tego celu złączyli się i wytężyli swe siły także ci spośród katolików, którzy zdobyli 

autorytet w naukach świeckich. Zresztą, jak dawniej tak również i teraz, dzięki dobroci Bożej, 
nie braknie Kościołowi ozdoby takich geniuszów. Życzyć tylko trzeba, by ich liczba bardziej 

wzrastała dla obrony wiary. Nic też nie uważamy za bardziej potrzebne nad to, by więcej 

i mocniejszych zjawiało się obrońców prawdy, aniżeli się widzi jej przeciwników. Żadna też rzecz 
nie zdoła ogółu szerszego tak doprowadzić do uznania prawdy, jak ten widok, że wyznają  ją 

otwarcie ci, którzy się odznaczają w jakiejś  sławnej gałęzi wiedzy. A nawet nienawiść 

nieprzyjaciół  łatwo ustanie, albo przynajmniej nie będą mieli zuchwałej odwagi, by ogłaszać 
wiarę za nieprzyjaciółkę nauki, gdy ujrzą, że mężowie sławni z nauki składają wierze najwyższy 

hołd i szacunek. 

129.  Skoro tak wielką mogą oddać przysługę religii ci, którym Boska dobroć razem z łaską 
wyznawania wiary katolickiej udzieliła szczęśliwych darów umysłowych, stąd w tym tak żywym 

rozwoju nauk, które w jakikolwiek sposób dotyczą Pisma św., niech każdy wybierze sobie 

odpowiedni dla siebie rodzaj studiów, aby wydoskonaliwszy się w nim, mógł, nie bez chwały dla 
siebie, odtrącić pociski niegodziwej nauki, zwrócone przeciw Biblii. 

130. Miło jest Nam na tym miejscu wyrazić uznanie, na jakie zasługuje zamiar wielu katolików, 
którzy, aby przyjść uczonym z pomocą, dzięki której ci mogliby owym studiom oddać się głębiej 

i posunąć je naprzód, łączą się w towarzystwa, mające na celu hojnie ofiarować im zasiłki 

pieniężne. Nie można rzeczywiście znaleźć lepszego i bardziej odpowiedniego w czasach 

dzisiejszych użytku z pieniędzy. Im bowiem katolicy mniej mogą liczyć na pomoc urzędową dla 
swych studiów, tym rychlejsza i bardziej rozległa winna być hojność osób prywatnych, aby ci, 

którzy otrzymali od Boga bogactwa, obrócili je na zabezpieczenie skarbu samej nauki 

objawionej. 

5. Ostatnie rady dotyczące obrony Pisma św. 

131. Ale aby te prace stały się naprawdę pożyteczne dla studiów biblijnych, potrzeba, by uczeni 

przestrzegali zasad, któreśmy wyżej przedłożyli; niech wiernie utrzymują,  że Bóg,  Stwórca 

i Rządca wszystkich rzeczy, jest także Autorem Pisma św., i że z tego powodu ani w przyrodzie, 
ani w dokumentach historycznych niczego nie można znaleźć, co by naprawdę sprzeciwiało się 

Pismu  św. Gdyby zaś coś wydawało się nam sprzeczne, należy to pilnie usunąć, bądź przez 

szukanie roztropnego zdania teologów i egzegetów, jaki jest bliższy prawdy lub bardziej 

prawdopodobny sens owego miejsca Pisma św., bądź też przez pilne rozważanie wartości 
argumentów przeciwko niemu wysuwanych. Nie można ustawać, gdyby nawet pozór 

sprzeczności w dalszym ciągu występował; skoro bowiem prawda nie może nigdy sprzeciwiać się 

prawdzie, można na pewno przyjąć,  że błąd wślizgnął się albo do tłumaczenia słów  świętych, 

background image

albo jest po drugiej stronie dyskutującej. Gdyby zaś ten błąd nigdzie dostatecznie się nie 

ujawnił, należy wstrzymać się z wypowiedzeniem własnego sądu. 

Rozliczne bowiem zarzuty ze wszystkich gałęzi wiedzy podnoszono przez długi czas i w sposób 

gwałtowny przeciwko Pismu św., wszystkie one obecnie, jako bezwartościowe, zostały 

porzucone. Podobnie do pewnych miejsc Pisma św. (które nie dotyczą bezpośrednio zasad wiary 
i obyczajów) dawano różne tłumaczenia, tymczasem późniejsze głębsze zbadanie wskazało 

lepsze ich rozumienie. Czas rzeczywiście niszczy błędne opinie, jedynie „prawda zostaje i trwa 

na wieki”

[60]

. Gdy nikt nie może rościć sobie pretensji, by całe Pismo św. należycie zrozumiał, 

skoro sam Augustyn

[61]

 wyznał, że więcej z niego nie znał, niż znał, dlatego gdyby ktoś spotkał 

trudność, której rozwikłać nie może, niech sobie przyswoi ostrożność i roztropność tegoż 

Doktora: „Lepiej ugiąć się pod niezrozumianymi, lecz pożytecznymi znakami, niż wykładając je 

bez pożytku, szyję wyrwaną z jarzma niewoli poddać pod powrozy błędu”

[62]

132. Jeżeli ci, którzy się oddają tym pomocniczym naukom, pójdą szczerze za Naszymi radami 

i rozkazami,  jeżeli  w pismach  i w nauczaniu  będą obracali owoce swych studiów na zwalczanie 
nieprzyjaciół prawdy, na zabezpieczenie młodzieży przed utratą wiary, wtedy istotnie napełni ich 

radość, że oddali godne usługi Pismu św., a sprawie katolickiej przynieśli pomoc, której Kościół 

słusznie się spodziewa od pobożności i nauki swych synów. 

ZAKOŃCZENIE 

133.  (Troska Biskupów o rozwój studiów biblijnych) Oto są reguły, Wielebni Bracia, 

w sprawie studiów biblijnych, które za natchnieniem Bożym uznaliśmy za stosowne przypomnieć 

i polecić. Wy teraz winniście się troszczyć, aby one były dochowane i przestrzegane z uległością, 
jaka im się należy; należna Bogu wdzięczność za udzielanie rodzajowi ludzkiemu wyroczni Swej 

mądrości niech się przez to ujawni w sposób bardziej widoczny i niech wypłyną z tego pożądane 

korzyści, a przede wszystkim co do wykształcenia młodzieży duchownej, która jest przedmiotem 
wielkiej Naszej troski i nadzieją Kościoła. Zapaleni gorliwością użyjcie Waszej powagi i zachęty, 

aby w seminariach i uniwersytetach, które podlegają Waszej władzy, studia te miały słuszny 

szacunek i 

żywo się rozwijały. Niech się rozwijają w 

swej całości i 

szczęśliwie, pod 

kierownictwem Kościoła, według zbawiennych rad i przykładów  świętych Ojców i według 

chwalebnej praktyki starożytnych, i niech z biegiem czasu dojdą do takiego rozkwitu, że będą 

rzeczywiście obroną i chwałą dla katolickiej prawdy, która jest dana przez Boga dla wiecznego 

zbawienia narodów. 

134.  (Słowa zachęty do młodzieży duchownej) Upominamy wreszcie z ojcowską miłością 

alumnów i sługi Kościoła, aby studiom Pisma św. oddawali się zawsze z głębokim uczuciem 
szacunku i pobożności, gdyż poznać i zgłębić je z pożytkiem można tylko wtedy, gdy usunie się 

zuchwałość wiedzy „ziemskiej”, a wzbudzi w sobie świętą miłość mądrości, „która jest z góry”

[63]

Czyj umysł raz oddał się tej szkole i nabrał dzięki niej światła i mocy, ten będzie mógł także 
znakomicie rozpoznać podstępy nauki ludzkiej i uniknąć ich, zebrać obfite owoce i odnieść je do 

rzeczy wiecznych. Dusza przez to jak najbardziej rozpłomieniona będzie z większym zapałem 

pożądała pożytków cnoty i miłości Bożej: „Błogosławieni, którzy się pilnie pytają o świadectwa 
Jego, szukają Go z całego serca”

[64]

A teraz, polegając na Bożej pomocy i ufni w Waszą pasterską gorliwość, z miłością w Panu 

udzielamy Warn wszystkim, całemu klerowi i ludowi powierzonemu opiece każdego z Was, 
Apostolskiego błogosławieństwa, jako zapewnienia darów niebieskich i świadectwo szczególnej 

Naszej życzliwości. 

Dan w Rzymie, u św. Piotra, 18 listopada roku 1893, 

a 16 roku Naszego Pontyfikatu. 

LEON XIII PAPIEŻ 

 

 

P R Z Y P I S Y 

background image

*

 Niniejszy tekst jest uwspółcześnionym nieco przekładem  łacińskiego tekstu Encykliki 

dokonanym przez J. Archutowskiego. Przekład został opublikowany przez Koło Biblistów U .U J. 

w broszurze  pt.:  Encyklika Papieża Leona XIII. Providentissimus Deus (Tekst i przedmowa), 
Kraków 1934, Wydawnictwo Koła Biblistów U. U. J. - L. 2, str. 23- 55. Tekst łaciński: Leonis XIII 

Pontificis Maximi Acta, Romae 1894, 13, 326-364; ASS 26 (1893-94) 269-292; EB 81-134. 

**

 Numeracja akapitów wg 

Enchiridion Biblicum. Documenta ecclesiastica Scripturam 

spectantia, Neapoli    Romae 1961. 

[1]

 Conc. Vat. I, Sess. III, cap. 2, De revelatione

[2]

 Ibidem. 

[3]

 Św. August, De civ. Dei XI, 3. 

[4]

 Św. Klem. Rzym., l Cór. 45; Św. Polik., Ad Phil. 7; Św. Iren., Adv. haer. II, 28, 5. 

[5]

 Św. Jan Chryz., In Gen. hom. 2, 2; Św. August., In Ps. 30, sermo 2, 1; Św. Grzeg. W., Ep. 4, 

31 ad Theod. 

[6]

 2 Tm 3, 16 n. 

[7]

 Św. August., De util. cred., 32. 

[8]

 Dz 14, 3. 

[9]

 Św. Hier., Epist.  53 ad Paulinum 3; por. Dz 22, 3; 2 Kor 10, 4. 

[10]

 Św. Hier., In Is. Prol. 

[11]

 Św. Hier., In Is. 54, 12. 

[12]

 1 Tes 1, 5. 

[13]

 Jr 23, 29. 

[14]

 Hbr 4, 12. 

[15]

 Św. August., De doctr. Christ. IV, 6- 7. 

[16]

 Św. Jan Chryz., In Gen. hom. 21, 2; hom. 60, 3. Św. August. [Pseudo-], De discipl. christ. 2. 

[17]

 Św. Atan., Epist. fest. 39. 

[18]

 Św. August, Sermo 46, 24; Św. Ambr., In Ps. 118, sermo 14, 2. 

[19]

 Św. Hier., Epist.  52 ad Nepotianum 7 s. 

[20]

 Św. Grzeg. M., Regula past. II, 11 (al. 22); Moral. XVIII, 26 (al 14). 

[21]

 Św. August., Sermo 179, 1. 

[22]

 Św. Grzeg. W, Regul past. III, 24 (al. 48). 

[23]

 Dz 1, 1. 

[24]

 1 Tm 4, 16. 

background image

[25]

 Św. Hier., In Mich. 1, 10. 

[26]

 Conc. Trid., Sess. 5 decretum   super lectione et praedicatione. 

 

[27]

 1 Tm 6, 20. 

[28]

 Sess. IV, Decr. de edit. et usu Libr. Sacr. 

[29]

 Św. August., De doctr. Christ. III, 4. 

[30]

 Św. Hier, Epist. 49 (al. 48) ad Pammachium 17. 

[31]

 Św. Hier, Epist. 53 ad Paulinum 6. 

[32]

 Św. Iren., Adv. haer.   IV, 26, 5. 

[33]

 Conc. Vat. I, Sess. III, cap. 2, De revel. ex Conc. Trid., Sess. IV, Decr. de edit. et usu Lib. 

Sacr. 

[34]

 Conc. Vat. I, Sess. 3, cap. 3, De fide. 

[35]

 Św. Hier., Epist.  53 ad Paulinum 6 ss. 

[36]

 Św. August., De util. cred. 17, 35. 

[37]

 Rufin, Hist. eccl. II, 9. 

[38]

 Św. August, C. Julian.  II, 10, 37. 

[39]

 Św. Aug., De Gen. ad litt.  VIII, 7, [13]. 

[40]

 Zob. Klemens Aleks., Strom.  VII, 16 [104 ss.]; Oryg., De princ.  IV, 2, 1 (8); In Lev hom.

IV, 8; Tertul., De praescr.  15 s.; Św. Hil. In Mt.  13, 1 

[41]

 Św. Grzeg. W, Moral. XX, 9 (al. 11). 

[42]

 Św. Tomasz, S. Th. 1. q. 1. a. 5 ad 2. 

[43]

 Ib., a. 8. 

[44]

 Conc. Vat. I, Sess. III, cap. 3, De fide. 

[45]

 Ef 6, 13-17. 

[46]

 Por. Kol 3, 16. 

[47]

 Św. Jan Chryz., De sacerd.  IV, 4. 

[48]

 1 Kor 9, 22. 

[49]

 1 P 3, 15. 

[50]

 Św. August, De Gen. ad litt. inperfectus liber IX. 

background image

[51]

 Św. August, De Gen. ad litt.   I, 21, 41. 

[52]

 Św. August., ib. II, 9, 20. 

[53]

 Św. Tom., S. Th. 1. q. 70 a. 1 ad 3. 

[54]

 Św. Tom., In 2 Sent., d. 2 q. 1 a. 3. 

[55]

 Św. Tom., Opusc.   X. 

[56]

 Conc. Vat. I, Sess. III, cap. 2, De revel. 

[57]

 Św. August, De cons. Evang.  I, 35 [54]. 

[58]

 Św. Grzeg. W, Moral. in 1. lob  praef. 1, 2. 

[59]

 Św. August, Epist. 82, 1 i często na innych miejscach. 

[60]

 3 Ezd 4, 38. 

[61]

 Św. August, Epist. 55 ad Ianuar.  21. 

[62]

 Św. August, De doctr. christ.  III, 9, 13. 

[63]

 Jk 3, 15-17. 

[64]

 Ps 118, 2.