background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Rozdział osiemnasty 

 

ChociaŜ  Darcy  rozmawiał  z  Elizabeth  na  temat  obaw  co  do  reakcji  lady 

Catherine na ich  zaręczyny,  czuł  teŜ  pewne  zdenerwowanie  jeśli  chodzi o  jego 
wuja, Lorda ----. Dzień po rozmowie z panem Bennetem pojechał do miejskiego 
domu wuja, Ŝeby przekazać mu wieści. 

Lord ----- przyjął go w gabinecie: 

- Co mogę dla ciebie zrobić, siostrzeńcze? 

-  Mam  dla  pana  informację,  sir.  Chciałbym  powiadomić  o  moich 

zaręczynach. 

- Zaręczynach? Co, czyŜbyś w końcu sformalizował swoje porozumienie 

z Anne? Miałem nadzieję Ŝe zrobisz to podczas tegorocznej wizyty, ale sądzę Ŝe 
duŜo  lepiej  będzie  gdy  ustalisz  to  w  liście  i  kiedy  przyjedziesz,  sprawa  będzie 
juŜ dokonana. 

-  Sir,  myli  się  pan  -  odparł  Darcy  -  To  nie  z  Anną  doszedłem  do 

porozumienia. 

- Słucham? Nie z Anną? NiemoŜliwe. 

- Moje zaręczyny przyjęła panna Elizabeth Bennet. 

- Bennet? Masz na myśli tą młodą damę ze wsi, która ma czelność mienić 

się przyjaciółką Georgiany? 

- Wuju... 

-  Nie  sądziłem,  Ŝe  padniesz  ofiarą  machinacji  po  które  często  sięgają 

kobiety  takie  jak  ona.  Nie  wyobraŜałem  sobie,  Ŝe  będzie  dość  śmiała  by 
aspirować  do  tego  związku,  a  nawet  jeśli  to  nie  wierzyłem  Ŝe  grozi  ci 
niebezpieczeństwo - tobie, który oparł się juŜ tylu innym. 

- Jestem zakochany w pannie Bennet, a ona we mnie. Zapewniam, Ŝe nie 

uŜyła  Ŝadnych  sztuczek  aby  zapewnić  sobie  oświadczyny.  Poślubię  ją. 
Wolałbym uczynić to z twoim błogosławieństwem. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

- Czy powiedziałeś o tym ciotce Catherine? 

- Nie, powiem jej kiedy będę w Rosings, w następnym tygodniu. 

- W następnym tygodniu? Miałeś nie wyjeŜdŜać z  miasta przez następne 

trzy tygodnie. 

-  Panna  Bennet  jedzie  do  plebani  Hunsford  w  następną  sobotę.  Mam 

zamiar wyruszyć tego samego dnia, Ŝeby natychmiast przekazać ciotce wieści. 

Lord ---- uśmiechnął się. 

-  Jak  mądrze  z  twojej  strony  -  powiedział  sarkastycznie  -  nie  zostawiać 

biednej istoty w towarzystwie swojej ciotki, kiedy pozna juŜ prawdę. 

-  Nie  wiem  jak  gwałtownie  lady  Catherine  zareaguje  na  wieści.  Mam 

tylko  nadzieję,  Ŝe  zachowa  pozory  grzeczności.  JednakŜe  w  najgorszym 
przypadku  jestem  pewien,  Ŝe  panna  Bennet  jest  w  stanie  znakomicie  sama  się 
obronić. Nie chcę jedynie, aby była obiektem gniewu lady Catherine. 

- Więc wszystko juŜ ustalone, tak? Nie ma szans, abyś zmienił decyzję? 

- śadnych, sir. Chodzi o mój honor, tak samo jak o serce. 

- Gdybyś tylko porozmawiał ze mną wcześniej, przed sformalizowaniem 

waszego porozumienia… 

-  Nawet  gdybym  nie  rozmawiał  wcześniej  z  jej  ojcem,  nikt  nie  mógłby 

mnie nakłonić do zmiany zdania. 

- Nigdy nie wyobraŜałem sobie Darcy, Ŝe moŜesz być tak głupi. Wiesz, Ŝe 

byłeś przeznaczony Anne. 

Darcy poczuł złość w odpowiedzi na deklarację wuja.  

-  Wydaje  mi  się  dziwne  -  powiedział  spokojnie  -  Ŝe  kiedy  aranŜowano 

małŜeństwo Anny, ze wszystkich jej kuzynów wybrano mnie mimo braku chęci 
lub inklinacji, podczas gdy pana synowie nie zostali nawet wzięci pod uwagę. 

-  Nie  wypowiadaj  się  na  temat  o  którym  nie  masz  pojęciach,  chłopcze  - 

odparł lord ---- Nie myśl, Ŝe twój bunt w tej jednej sprawie daje ci prawo mówić 
do  mnie  z  taką  bezczelnością.  Wiesz  bardzo  dobrze,  Ŝe  nawet  gdybym  nie 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

oczekiwał  Ŝe  oŜenisz  się  z  Anne,  nie  mógłbym  cieszyć  się  z  twojego  wyboru. 
Młoda  dama  którą  wybrałeś  jest  niewątpliwie  miłą  dziewczyną,  ale  nic  nie 
wnosi do naszej rodziny. Nie ma fortuny, koneksji ani Ŝadnej wartości. Nie jest 
ci równa pod Ŝadnych względem. Ten związek będzie dla ciebie degradacją, tak 
samo  jak  dla  wszystkich  którzy  są  z  tobą  związani.  Szczerze  się  za  ciebie 
wstydzę.  A  ty  przybywasz  w  poszukiwaniu  mojego  błogosławieństwa?  Musisz 
wiedzieć, Ŝe nie mogę ci go dać. Miłego dnia.  

Nie  mówiąc  nic  więcej,  Darcy  opuścił  dom.  Nie  mógł  być  zaskoczony 

reakcją wuja, niemniej był rozczarowany... i wściekły. Pozwolił sobie na to by 
oczekiwać  aprobaty  i  dopiero  teraz  zrozumiał,  jakim  był  głupcem.  Poszedł 
prosto na ulicę Gracechurch i kiedy go zapowiedziano w salonie, kaŜdy rys jego 
twarzy  zdradzał  niepokój  umysłu.  Elizabeth  natychmiast  wstała  i  do  niego 
podeszła. 

- Co się stało? 

Skierował najpierw do pań zwyczajowe grzeczności, potem powiedział do 

Elizabeth: 

- Muszę z tobą porozmawiać. 

Odwrócił się do pani Gardiner, która powiedziała. 

- W pokoju śniadaniowym nikogo nie ma. 

- Dziękuję - odparł, pozwalając Elizabeth wskazać drogę. 

Elizabeth usiadła na krześle, ale Darcy parę chwil spacerował po pokoju. 

Wreszcie odwrócił się do niej i oświadczył: 

- Byłem zobaczyć się z wujem i poinformować go o naszych zaręczynach. 

- Nie przyjął dobrze tych wieści? 

- Wiedziałem, Ŝe nie będzie zadowolony, ale miałem nadzieję Ŝe przyjmie 

to rozsądnie. 

Elizabeth ze swej strony teŜ była rozczarowana, ale bardziej przejmowała 

się jego zgryzotą, więc spróbowała ukryć swoje własne uczucia. Wstała i zrobiła 
parę kroków w jego kierunku mówiąc: 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

- Dojdzie do siebie, zobaczysz. Zareagował po prostu na początkowy szok 

po tej informacji. 

Darcy podniósł rękę do jej policzka. 

- Przykro mi. Nie powinnaś przez to przechodzić z mojego powodu. 

- To nie więcej, niŜ ty przejdziesz z mojego - odparła. 

Pochylił  się  do  niej  i  z  jego  ust  uciekło  ciche  "Elizabeth".  Oparła  lekko 

głowę  na  jego  piersi  i  otoczyła  go  ramionami  w  czułym  uścisku.  Przez  kilka 
chwil stali cicho, ciesząc się po prostu intymnością chwili. Jej bliskość go ukoiła 
a złość bladła, kiedy czerpał siłę i pociechę z jej obecności. 

Wreszcie się rozdzielili a Elizabeth spojrzała mu w oczy. 

- Wszystko będzie dobrze - powiedziała pocieszająco. 

-  Wiem,  Ŝe  tak  będzie  -  odparł  i  podniósł  jej  rękę  do  ust  -  Wróćmy  do 

salonu zanim wyczerpie się cierpliwość pani Gardiner. 

 

Kiedy Darcy wrócił do domu, czekał juŜ na niego pułkownik Fitzwilliam. 

- Rozmawiałem z ojcem - powiedział, kiedy tylko znalazł się sam na sam 

z Darcym - Opowiedział mi o waszej rozmowie. 

W próbie skierowania rozmowy na inny temat niŜ spotkanie z lordem ----, 

Darcy powiedział: 

-  Miałem  nadzieję  Ŝe  spotkam,  bo  chciałem  ci  powiedzieć  Ŝe  ruszę  do 

Rosings dwa tygodnie wcześniej niŜ planowaliśmy. 

- Sądze, Ŝe to świetny plan. Tak mi się podoba, Ŝe w następnym tygodniu 

wyjadę razem z tobą. 

-  Chcesz  odbyć  dłuŜszą  wizytę  u  mojej  ciotki  i  kuzynki?  -  spytał  Darcy 

nie próbując kryć sarkazmu. 

Fitzwilliam uśmiechnął się i odparł sucho. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Oczywiście.  Nie  mogę  się  zmęczyć  ich  towarzystwem.  Ale  drugim 

powodem jest to, Ŝe nie chce zostawić cię samego, kiedy będziesz naraŜony na 
gniew  lady  Catherine.  Poprę  twój  wybór,  wezmę  trochę  jej  złości  na  siebie  i 
moŜe zmniejszę jej złe uczucia poświęcając uwagę Anne. 

- UwaŜaj, Fitzwilliamie, moŜesz stać się obiektem rodzinnych oczekiwań. 

- Mimo to będę ci towarzyszył w sobotę. 

-  Jak  sobie  Ŝyczysz,  ale  mam  zamiar  podróŜować  z  panną  Bennet  i  jej 

towarzyszami. 

- Tym lepiej. 

Ostatni  tydzień  pobytu  Elizabeth  w  Londynie  był  szczególnie  miły,  bo 

względy  Darcy'ego  wzrosły.  W  miarę  upływu  dni  czuli  się  ze  sobą  coraz 
swobodniej,  a  ich  zaŜyłość  rosła.  Dzielili  się  historiami  z  Ŝycia,  wymieniali 
poglądy, a nawet nadzieje i marzenia w cichych rozmowach podczas spacerów 
w  parku  niedaleko  ulicy  Gracechurch  lub  siedząc  w  saloniku  w  towarzystwie 
przyjaciół. Ich szczęście było nieznacznie umniejszone przez dezaprobatę lorda 
---- i oczekiwanie dalszego potępienia ze strony lady Catherine. 

Wreszcie  umówionego  dnia  przybył  sir  William.  Razem  z  Marią 

natychmiast  pogratulowali  Jane  i  Elizabeth  korzystnych  związków,  jakie  te 
zawarły.  Elizabeth  zrozumiała  Ŝe  cicha  nadzieja  Ŝe  Darcy  nie  zdecyduje  się na 
podróŜ razem z nią i pozwoli na utrzymanie zaręczyn w sekrecie przez pierwsze 
dwa  tygodnie  w  Kent,  była  próŜna.  W  rzeczywistości  wiadomość  ta  została 
ujawniona  w  ciągu  pierwszych  dwóch  minut  od  ich  przybycia.  Potem 
zrozumiała, Ŝe sir William mógł juŜ napisać do Collinsów list z ową informacją. 
Lady  Catherine  mogła  juŜ  wszystko  wiedzieć.  śałowała  tej  okoliczności  tylko 
dlatego Ŝe wiedziała, Ŝe Darcy chciał osobiście wszystko wyjaśnić. 

Kiedy  Darcy  i  Bingley  przybyli  razem  z  Georgianą  na  obiad  na  ulicę 

Gracecurch,  sir  William  znowu  wznosił  swoje  zachwyty  dotyczące  zaręczyn. 
Pogratulował  nawet  dwóm  dŜentelmenom  zabrania  dwóch  najwspanialszych 
klejnotów w kraju. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Po  kolacji  kiedy  panie  wyszły  z  jadalni  Darcy  wspomniał  o  swoim 

zamiarze wyruszenia następnego ranka do Kent i zaproponował sir Williamowi 
swój powóz. Został zaakceptowany z chęcią i grzecznością. Darcy dodał: 

- Mój kuzyn pułkownik Fitzwilliam i ja będziemy jechać obok karety. 

- Bardzo dobrze - doparł sir William. 

Następnego  ranka  podróŜ  do  Kent  przebiegła  bez  Ŝadnych  zakłóceń  i 

towarzystwo  zajechało  w  oczekiwanej  godzinie  na  plebanię  Hunsford.  Zostali 
entuzjastycznie powitani przez Collinsów, chociaŜ radość pani Collins kiedy ich 
zobaczyła wydawała się nieco bardziej szczera niŜ jej męŜa. 

Charlotte objęła Lizzy mówiąc: 

- Gratulację. 

- Więc słyszałaś - odparła Elizabeth z uśmiechem. 

- Tak, moja mama napisała do mnie z wieściami. Bardzo się cieszę. 

- Dziękuję Charlotte. 

Co  do  pana  Collinsa,  to  nie  był  pewien  czy  okazać  Elizabeth  więcej 

szacunku  ze  względu  na  jej  związek  z  panem  Darcy  czy  mniej  ze  względu  na 
rozdraŜnienie lady Catherine. 

Wprowadzono  ich  do  domu,  gdzie  Darcy  i  pułkownik  Fitzwilliam 

pozostali  tylko  kilka  minut  przed  odjazdem  do  Rosings.  Elizabeth  nie  miała 
moŜliwości zamienić słowa z Darcym zanim odjechał, ale wychodząc obdarzył 
ją uspokajającym spojrzeniem. 

Kiedy  jechali  obok  siebie  w  kierunku  rezydencji,  pułkownik  Fitzwilliam 

powiedział: 

- Więc juŜ wie. 

-  Tak  myślę.  Nie  wierzyłem  Ŝe  pan  Collins  jej  o  tym  nie  poinformuje. 

Powinienem oczekiwać, Ŝe pozna wieści zanim przyjadę. 

Cicho  pokonali  krótki  dystans  do  domu.  Lady  Catherine  po  królewsku 

schodziła po przednich schodach, kiedy zsiedli z konia. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Darcy,  otrzymałam  bardzo  niepokojące  wieści  -  od  razu  zaczęła, 

pozdrawiając jedynie drugiego siostrzeńca - Musisz natychmiast mnie uspokoić. 
To  nie  moŜe  być  prawda,  ale  nie  zaznam  spokoju  dopóki  nie  zaprzeczysz 
prawdziwości tych pogłosek. 

- Jeśli te wiadomości dotyczą  moich zaręczyn z panną Elizabeth Bennet, 

mogę tylko potwierdzić ich prawdziwość - powiedział spokojnie Darcy. 

- Ale jak to moŜliwe - wykrzyknęła zirytowana - Jesteś zaręczony z Anne. 

- Nie jestem zaręczony z Anne, lady Catherine. 

- Jak moŜesz mówić coś takiego? Wiesz, Ŝe jesteś dla niej przeznaczony 

od  kołyski.  śe  twoja  matka  i  ja  planowałyśmy  ten  związek  odkąd  byliście 
dziećmi. Jak śmiesz w ten sposób sprzeciwiać się swojej rodzinie? Twoja matka 
nie posiadałaby się z rozczarowania. 

- Sądzę, Ŝe moja matka cieszyłaby się ze względu na mnie. 

- Cieszyła się? Jak mogłaby się cieszyć? Wpajała ci poczucie obowiązku 

wobec rodziny, honoru. A teraz się od niej odwróciłeś. Od nad wszystkich. Ty, 
w  którym  pokładaliśmy  taką  wiarę.  Zdradziłeś  nas.  I  dla  kogo?  dla  wiejskiej 
dziewczyny  bez  znaczenia?  To  haniebne.  Nigdy  nie  sądziłem  Ŝe  skuszą  cię 
sztuczki i wdzięki takiej łowczyni fortun jak ona. 

- Jak moŜesz tak o niej mówić, skoro nawet jej nie poznałaś? 

- Nie muszę jej znać. Wszystkie one są takie same. 

- Będziesz myślała inaczej, kiedy ją poznasz. 

Lady Catherine wydawała się jeszcze bardziej zszokowana. 

-  Wydaje  ci  się,  Ŝe  mam  zamiar  ją  poznać?  śe  okaŜe  jej  jakiekolwiek 

względy kiedy będzie w Hunsford? Po tym jak ciebie usidliła? Najwyraźniej ta 
kobieta jakimś cudem zdołała odebrać ci cały rozsądek. 

-  Lady  Catherine  -  stwierdził  pułkownik  Fitzwilliam  -  Sam  poznałem  tą 

młodą damę i zapewniam, Ŝe jest czarująca. 

Lady  Catherine  ostro  spojrzała  na  drugiego  siostrzeńca,  jakby  dopiero 

sobie przypomniała Ŝe tu jest. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Nie  mam  wątpliwości,  Ŝe  jest  czarująca.  Widocznie  biegle  uŜywa 

swoich wdzięków, skoro udało jej się nakłonić do oświadczyn kogoś takiego jak 
twój kuzyn. 

- Jest bardzo słodką i miłą dziewczyną. Nawet moja matka tak mówi. 

-  Twoja  matka?  Więc  spotkała  twoich  rodziców,  tak?  -  potem  odwróciła 

się,  Ŝeby  spojrzeć  na  Darcy'ego  -    A  czy  uzyskałeś  błogosławieństwo  twojego 
wuja odnośnie tych zaręczyn? 

- Nie, nie da mi go. 

- Rozumiem, ale spodziewasz się Ŝe ja je dam? Kiedy twoje postępowanie 

tak rani moją własną córkę? 

-  Lady  Catherine,  miałem  zamiar  przedstawić  pannę  Bennet  jutro.  Mam 

nadzieję Ŝe wtedy będziesz bardziej skłonna ją przyjąć. 

-  Przyjąć  ją?  Co,  tutaj,  w  Rosings?  Chcesz  przyprowadzić  kobietę  dla 

której  zrezygnowałeś  z  Annę,  do  jej  domu?  Chcesz  afiszować  się  nią  przed 
twoją kuzynką, nie zwracając uwagi na ból i cierpienie jakie jej to sprawi? 

-  Jeśli  moje  zaręczyny  były  bolesne dla  Anne,  bardzo  mi  przykro i  mam 

nadzieję, Ŝe ból szybko minie. Mimo to mam nadzieję Ŝe zarówno ty jak i ona 
będziecie w stanie znieść półgodzinne towarzystwo panny  Bennet bez Ŝadnych 
złych skutków. 

- Chyba nie rozumiesz, co mam na myśli, siostrzeńcu. Zrozum jedno. Ta 

dziewczyna nie przekroczy progu mego domu. Ani jutro ani nigdy. 

Darcy patrzył na nią z niedowierzaniem. 

- W takim razie ty teŜ zrozum jedno. Skoro moja przyszła Ŝona nie jest tu 

mile witana, ja teŜ nie jestem. 

-  A  powiedz  mi,  gdzie  zamierzasz  się  zatrzymać?  -  spytała  wyniośle  - 

Masz zamiar narzucać się panu Collinsowi, kiedy ma tylu innych gości? 

-  To  nie  twoje  zmartwienie,  madam  -  odparł,  wsiadając  z  powrotem  na 

konia - Fitzwilliamie, proszę powiedz Samuelowi Ŝeby spakował moje bagaŜe to 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

powozu  i  przygotował  się  do  wyjazdu  z  Rosings.  Wrócę  za  godzinę  -  z  tymi 
słowami odjechał. 

Pojechał  prosto  do  Hunsford  i  znalazł  Elizabeth  w  domu  razem  z  panią 

Collins. Kiedy go zaanonsowano Charlotte od razu zauwaŜyła jego wzbudzenie 
i  przeprosiła,  mówiąc  Ŝe  musi  sprawdzić  postępy  męŜa  w  pokazywaniu  sir 
Williamowi ogrodu. 

- O co chodzi, Fitzwilliamie? - zapytała Elizabeth. 

Szybko do niej podszedł i wziął za ręce, całując miękko kaŜdą z nich. 

- Moja kochana Elizabeth - odparł 

- Och, nie mów mi tylko Ŝe juŜ pokłóciłeś się z ciotką z powodu zaręczyn. 

- Elizabeth- powiedział znowu i przyciągnął ją do siebie. 

Tym razem otoczyła go ramionami, kiedy trzymał ją blisko. 

- Tak mi przykro - powiedziała. 

Lekko się odchylił, Ŝeby spojrzeć w jej oczy. 

- Nie przepraszaj, to nie twoja wina. 

- Przykro mi, Ŝe musisz to znosić... ze względu na mnie. 

-  Nawet  przez  chwilę  nie  myśl,  Ŝe  sądzę  Ŝe  nie  jesteś  tego  warta  - 

powiedział miękko. 

- Twojej rodzinie przejdzie - powiedziała - Musi. 

- Jeśli ciotka odmówi przyjęcia ciebie, zerwę z nią stosunki. 

-  Nie,  Fitzwilliamie.  Musimy  znaleźć  drogę  by  tego  uniknąć.  Nie  chcę 

Ŝ

ebyś ze względu na mnie wdawał się  w spory z rodziną. 

Znowu spojrzał jej w oczy i podniósł rękę do policzka. 

- Jesteś zbyt dobra. 

Uśmiechnęła się. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Obawiam się, Ŝe mylisz mnie z moją siostrą Jane. 

- Wcale nie - łagodnie odpowiedział. 

-  Więc  co  mogę  zrobić  aby  poprawić  stosunki  z  lady  Catherine?  - 

zapytała. 

- Nic. Muszę opuścić Rosings. 

Elizabeth była zaskoczona. 

- Wasza kłótnia nie mogła być taka straszna. 

-  Odmówiła  powitania  cię  w  Rosings  i  zawarcia  znajomości.  Nie  mogę 

zostać tam, gdzie nie jesteś przyjmowana. 

- Wrócisz do Londynu? 

-  Nie  mogę.  Nie  mogę  pozwolić,  abyś  tu  pozostała...  w  tak  bliskim 

sąsiedztwie lady Catherine, kiedy mnie tu nie ma. 

- Jakie to ma znaczenie, skoro nie chce mnie widzieć? 

- Nie mam wątpliwości, Ŝe moŜe cię szukać, abyś poznała jej opinię. Aby 

rzucić ci w twarz oskarŜenia, Ŝe uŜyłaś sztuczek i swoich powabów Ŝeby  mnie 
usidlić. 

- A w jakim celu miałaby zacząć taką rozmowę? 

- MoŜe w celu wystraszenia cię tak, Ŝebyś zerwała zaręczyny. 

- Nie sądzisz chyba, Ŝe odniosłaby sukces? 

Uśmiechnął się. 

- Nie. Ale nie chcę Ŝeby cię obraŜała, kiedy mogę tego uniknąć. 

- W takim razie gdzie pojedziesz? 

- We wsi jest gospoda. Będzie musiała wystarczyć. 

-  Gospoda  -  wykrzyknęła  ze  zdumieniem  -  na  pewno  nie  myślałeś  o 

rezygnacji z wygody w Rosings dla gospody. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

- To nie jest dla mnie wielkie poświęcenie. 

- Wielkie czy małe, to poświęcenie którego nie musisz czynić. 

- Chciałabyś abym pozostał w domu gdzie nie jesteś mile widziana? 

- Nie ma powodu, Ŝeby rezygnować z gościnności lady Catherine. 

Odwrócił  się  od  niej,  przeszedł  parę  kroków,  potem  zawrócił  Ŝeby 

spojrzeć jej w twarz. Opierając się o kominek powiedział: 

-  Nie  sądzisz,  Ŝe  odmowa  poznania  mojej  przyszłej  Ŝony  jest 

wystarczającym powodem? 

- Nie, nie sądzę - odparła - i oboje wiemy Ŝe tylko twoja duma kaŜe ci tak 

myśleć. 

Stał się bardziej sztywny i spojrzał w inną stronę, a potem znowu się ku 

niej odwrócił mówiąc: 

- Elizabeth... 

Podeszła do niego, połoŜyła rękę na jego twarzy i powiedziała: 

-  Proszę,  rozwaŜ  to.  Reagując  na  jej  obraźliwe  zachowanie  z  traką  siłą 

nadajesz mu tylko znaczenia. 

Przykrył jej rękę swoją i podniósł ją do ust, składając lekki pocałunek. 

Uśmiechnęła się. 

-  Poza  tym  twoje  pozostanie  w  Rosings  da  jej  więcej  powodów  by 

zmienić  zdanie  i  mnie  spotkać.  Jeśli  cię  tam  nie  będzie,  nie  będzie  miała  ku 
temu  powodu.  Będę  tutaj  sześć  tygodni.  Sądzę  Ŝe  pod  koniec  wizyty  zechce 
mnie spotkać, przynajmniej z chęci zaspokojenia ciekawości. 

Wziął  jej  twarz  w  dłonie  uderzony  nagle  siłą  uczucia  silniejszego  niŜ 

sądził Ŝe było moŜliwe w obecnym stanie umysłu. 

-  Kocham  cię  -  powiedział,  a  potem  pochylił  się  i  złoŜył  na  jej  ustach 

najdelikatniejszy z pocałunków. 

Kiedy skończył ją całować, uśmiechnęła się. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Obawiam  się,  Ŝe  teraz  plan  lady  Catherine  nie  ma  Ŝadnych  szans  - 

powiedziała z odcieniem zuchwałości. 

- O...? - wyszeptał, nadal przy jej twarzy. 

-  Teraz,  kiedy  tak  mnie  skompromitowałeś,  niemoŜliwe  Ŝebym  dała  się 

nakłonić do zerwania zaręczyn. 

Pan Darcy zarumienił się lekko i zaskoczył ją mówiąc: 

-  Muszę  być  pewien,  Ŝe  nie  ma  absolutnie  takiej  moŜliwości  -  znowu  ją 

pocałował. 

Uśmiechnęła się przy jego ustach, a kiedy odszedł, powiedziała: 

-  AleŜ  panie  Darcy,  jestem  wstrząśnięta.  Nie  sądziłam  Ŝe  moŜesz  lekko 

traktować taką sytuację, ale cieszę się Ŝe to moŜliwe. 

Nadal trzymając ją za ręce spojrzał w dół  z niemal psotnym uśmiechem a 

potem znowu spotkał jej oczy. 

- Bez skrupułów przyznaję, Ŝe w tym względzie to ty na mnie wpłynęłaś - 

patrzył jej przez chwilę w oczy zanim dodał - Mimo to sądzę, Ŝe nadal musisz 
się o mnie wiele nauczyć. 

- Czekam z niecierpliwością - odparła. 

- Muszę wrócić do Rosings - powiedział. 

- śeby zostać? – zapytała. 

-  Tak.  Jak  mogę  nie  podąŜyć  za  twoją  radą,  kiedy  jesteś  taka 

przekonująca. 

- Och, nie pozwól Ŝeby lady Catherine słyszała jak to mówisz. Wydaje mi 

się,  Ŝe  ma  obiekcje  właśnie  wobec  moim  zdolnościom  przekonywania  - 
powiedziała  figlarnie.  Potem  dodała  powaŜniej  -  Mam  nadzieję,  Ŝe  jeśli 
zdecydujesz  się  zrobić  jak  radzę,  to  czynisz  to  dlatego  bo  uwaŜasz  Ŝe  to 
rozsądne. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

- Tak, kochana. Pomogłaś mi wznieść się ponad mój gniew i dumę. I jak 

długo jesteś tutaj aby przypominać mi o rozsądku mojej decyzji, sądzę Ŝe mogę 
trzymać te dwie cechy pod kontrolą.  

- Jestem absolutnie pewna, Ŝe jesteś do tego zdolny. 

- Nie będę mógł odwiedzać cię tutaj tak często jak u Gardinerów. 

- Sądzisz, Ŝe lady Catherine nie spuści cię z oczu? 

Uśmiechnął się. 

- Nie o to chodzi. Zwyczajnie nie chcę narzucać się Collinsom, poza tym 

jesteś tutaj z wizytą u przyjaciółki. 

Usłyszeli dzwonek do drzwi i - lekko przestraszeni poprzednią bliskością 

- rozdzielili się aby zachować bardziej odpowiedni dystans. Niespodziewanie w 
pokoju pojawił się pułkownik Fitzwilliam. 

- Sądziłem, Ŝe cię tu znajdę - powiedział do Darcy'ego - mam nadzieję, Ŝe 

rozwaŜysz powrót do Rosings. Rozmawiałem z lady Catherine i zmusiłem ją do 
rozsądku, przynajmniej w pewnej mierze. 

- To niezwykłe - powiedział Darcy - jestem bardzo ciekawy. 

- Wymogłem na niej przyznanie się, Ŝe jej towarzyskim obowiązkiem jest 

zaproszenie na kolację Collinsów, podczas gdy mają gości. 

- Świetnie. Pozostaje tylko oczekiwać, jak zachowa się w takiej sytuacji. 

- Pułkowniku Fitzwilliam - wtrąciła Elizabeth - pan Darcy zdecydował się 

wrócić  do  Rosings  zanim  pan  wszedł,  ale  cieszę  się  ze  zmiany  zdania  lady 
Catherine. 

- Dojdzie do siebie - zapewnił oboje pułkownik Fitzwilliam. 

Elizabeth uśmiechnęła się. 

- Mam nadzieję, Ŝe masz rację - odparł Darcy - Ale nie mogę pokładać w 

to takiej wiary jak wy dwoje. 

-  W  takim  razie  ja  będę  wierzyć  za  ciebie  i  za  mnie  -  powiedziała 

Elizabeth. 

background image

 

 

tłumaczyła milila87 – 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Daecy  uśmiechnął  się  do  niej  i  zasugerował,  Ŝe  powinni  z  kuzynem 

wracać do Rosings. Obu panów poŜegnało się z Elizabeth i opuściło dom.