background image

 

Kto zapłaci za zbrodnie podziemia

 

Napisał(a): Krzysztof Pilawski w wydaniu 

9/2011

.  

Skoro  państwo  polskie  uznaje,  że  uczestnicy  zbrojnego  podziemia  działali  w  jego 

imieniu,  to  ponosi  także  odpowiedzialność  za  wyrządzone  przez nich  krzywdy  i  cier-
pienia  

W czwartek 3 lutego 2011 r. Sejm ustanowił nowe święto państwowe – obchodzo-

ny 1 marca Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Posłowie zapisali, że to 
wyraz hołdu „bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodle-
głego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnie-
nie  dążeń  demokratycznych  społeczeństwa  polskiego,  z  bronią  w  ręku,  jak  i  w  inny 
sposób,  przeciwstawili  się  sowieckiej  agresji  i  narzuconemu  siłą  reżimowi  komuni-
stycznemu”. 

W niedzielę 30 stycznia 2011 r. na Podlasiu oddawano hołd ofiarom zbrodni doko-

nanych 65 lat wcześniej na ludności prawosławnej przez oddział Pogotowia Akcji Spe-
cjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, dowodzony przez kpt. Romualda Raj-
sa,  pseudonim  „Bury”.  Chodzi  o  wymienione  w  2005  r.  przez  Oddziałową  Komisję 
Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku (jednostkę organiza-
cyjną  pionu  śledczego  Instytutu  Pamięci  Narodowej)  czyny  przestępcze: 
„1. w dniu 29.01.1946 r. we wsi Zaleszany pozbawienia życia przez zastrzelenie, 

jak i spalenie 16 osób 
oraz  usiłowania  pozbawienia życia  pozostałych  mieszkańców  poprzez  zamknięcie 

ich w jednym domu, który został podpalony, i spowodowania uszkodzeń ciała poprzez 
poparzenie co najmniej dwóch osób, i dokonanego w tym samym dniu we wsi Wólka 
Wygonowska pozbawienia życia przez zastrzelenie 2 osób, 

2. w dniu 31.01.1946 r. w pobliżu miejscowości Puchały Stare pozbawienia życia 

przez rozstrzelanie 30 mężczyzn, 

3. w dniu 2 lutego 1946 r. we wsi Zanie pozbawienia życia przez zastrzelenie, jak i 

spalenie 24 osób i spowodowania uszkodzeń ciała wskutek postrzelenia z broni palnej i 
poparzenia  8  mieszkańców  oraz  dokonanego  w  tym  samym  dniu  we  wsi  Szpaki  po-
zbawienia życia przez zastrzelenie lub spalenie 5 osób i spowodowania uszkodzeń ciała 
w wyniku postrzelenia z broni palnej 4 osób, z których to 2 osoby zmarły, jak również 
sprowadzenia  pożaru  zabudowań  tych  wsi  i  wsi  Końcowizna”  (cytat  pochodzi  z  ofi-
cjalnego komunikatu IPN – „Informacji o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi 
w sprawie pozbawienia życia 79 osób – mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski, w tym 
30 osób tzw. furmanów w lesie koło Puchał Starych, dokonanych w okresie od dnia 29 
stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946 r.”). 

We wrześniu 1989 r. w Białymstoku do ściany gmachu, w którym w pierwszych la-

tach po wyzwoleniu działał Teatr Miejski, a od lat 50. kino Ton, przytwierdzono ufun-
dowaną przez NSZZ „Solidarność” tablicę z napisem: „W tym budynku po wojnie ska-
zywano na śmierć żołnierzy Polski Podziemnej”. 

We wrześniu 1949 r. w sali widowiskowej tegoż Teatru Miejskiego odbył się pro-

ces  Romualda  Rajsa  i  zastępcy  jego  oddziału  –  por.  Kazimierza  Chmielowskiego, 

background image

 

pseudonim „Rekin”. „Bury” otrzymał wyrok śmierci, „Rekin” – dożywocie. Prokurator 
skutecznie odwołał się od wyroku „Rekina”. Także on został 

skazany na karę śmierci.

 

Oba wyroki wykonano. 
Romuald Rajs urodził się w 1913 r. w Jabłonce, która w okresie międzywojennym 

wchodziła w skład województwa lwowskiego. Bardzo wcześnie związał swoje życie z 
wojskiem – w 1929 r. wstąpił do Szkoły Podoficerskiej Piechoty dla Małoletnich. Pięć 
lat  później  opuścił,  w  stopniu  kaprala,  mury  szkoły  podoficerskiej  w  Koninie.  Brał 
udział w kampanii wrześniowej, jego oddział został rozbity pod Lublinem przez Niem-
ców, a grupę żołnierzy, z którą się wycofywał, w okolicach Kowla zmusił do złożenia 
broni uzbrojony oddział miejscowych Białorusinów. 

Rajs  wrócił  do  Wilna,  w  którym  służył  przed  wojną.  W  czasie  okupacji  działał  w 

konspiracji, był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Po zdobyciu Wilna 
przez wojska radzieckie ukrywał się, a następnie zdecydował się na wstąpienie do woj-
ska  polskiego  –  trafił  do  Samodzielnego  Batalionu  Ochrony  Lasów  Państwowych  w 
Hajnówce. 

W maju 1945 r. wyprowadził swój pluton do 5. Wileńskiej Brygady AK dowodzo-

nej  przez  Zygmunta  Szendzielarza,  pseudonim  „Łupaszka”.  Po  rozwiązaniu  brygady 
skontaktował się z białostockim dowództwem  okręgowym  Narodowego  Zjednoczenia 
Wojskowego – organizacji, która walczyła o narodowo-katolicką Wielką Polskę, obej-
mującą  swoim  zasięgiem  m.in.  wschodnią  granicę  sprzed  1  września  1939  r.  Został 
mianowany  szefem  Pogotowia  Akcji  Specjalnej  NZW.  Na  przełomie  1945  i  1946  r. 
„Bury” przejął dowództwo nad oddziałem zebranym przez Kazimierza Chmielowskie-
go,  „Rekina”.  120-osobowa  formacja  posługiwała  się,  poza  Pogotowiem  Akcji  Spe-
cjalnej, jeszcze jedną nazwą – 3. Wileńskiej Brygady NZW. 

27  stycznia  oddział  „Burego”  przemieścił  się  w  okolice  Hajnówki,  dotarł  do  wsi 

Łozice, w której przebywało wielu furmanów z zaprzęgami, ściągniętych przez władze 
gminy do transportu drzewa. Kilkadziesiąt wozów z furmanami przejął „Bury”, by wy-
korzystać je jako środek transportu dla swego oddziału, który miał 

zaatakować Hajnówkę.

 

Po akcji, w której m.in. zastrzelono dwóch radzieckich żołnierzy, 3. Wileńska Bry-

gada  NZW  wycofała  się  w  rejon  Bielska  Podlaskiego  do  zamieszkanej  przez ludność 
prawosławną  wsi  Zaleszany.  Po  południu  29  stycznia  wezwano  mieszkańców  wsi  – 
rzekomo na zebranie – do domu Dymitra Sacharczuka. Oddziałowa Komisja Ścigania 
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku opisała to tak: 

„Po  zgromadzeniu  w  tym  domu  mieszkańców  wywołano  na  zewnątrz  Piotra  De-

mianiuka  –  16-letniego  syna  sołtysa  Łukasza  Demianiuka oraz mieszkańca  sąsiedniej 
wsi Suchowolce – Aleksandra Zielinko. Na podwórku obaj zostali zastrzeleni. Do do-
mu, gdzie zgromadzono mieszkańców, wszedł »oficer – dowódca«, którym najpewniej 
był  R.  Rajs  »Bury«.  Po  oddaniu  strzału  z  pistoletu  do  góry,  co  uciszyło  zebranych, 
oznajmił im, że przestaną istnieć, a wieś zostanie spalona. Po opuszczeniu pomieszcze-
nia  przez  dowódcę  drzwi  zostały  zamknięte.  Następnie  podpalono  słomianą  strzechę. 
Płonący budynek obstawiła część uzbrojonych członków oddziału. Mieszkańcy podjęli 
próbę ucieczki z domu przez drzwi i okna znajdujące się z jego drugiej strony, »od po-

background image

 

dwórza«. Pilnujący tego  wyjścia żołnierze nie strzelali bezpośrednio do uciekających, 
oddając strzały ponad nimi. W tym czasie inni członkowie oddziału przystąpili do pod-
palania pozostałych zabudowań we wsi. 

Nie wszyscy mieszkańcy udali się na zebranie. Do osób, które pozostały i dopiero 

wskutek  rozprzestrzenienia  się  ognia  usiłowały  uciekać  z  domów,  strzelano.  Osoby, 
które zginęły  w Zaleszanach, byli to  wyłącznie ci, którzy nie poszli na zebranie. Gdy 
został podpalony dom Niczyporuków, 

to zginęła cała ich rodzina:

 

Jan, jego żona Natalia i dwoje ich dzieci. Według świadka Aleksandra D. »Rodzina 

ta nie poszła na zebranie, bo nie mieli w czym, byli biedni, nie mieli nawet butów«. Z 
rodziny Nikity Niczyporuka zginęła jego żona Maria i troje dzieci: Piotr, Michał, Alek-
sy.  Wymieniona  Maria  Niczyporuk  zmarła  w  następstwie  postrzału  lub  poparzeń  w 
szpitalu.  Córka  Marii  Niczyporuk  zeznała,  że  »matka  nie  poszła  na  zebranie,  bo  nie 
chciała zostawić samych dzieci, a ponadto obawiała się, że na zebraniu będą wywozić 
na  roboty«.  Spaleniu  uległa  córka  Bazyla  i  Tatiany  Leończuków  –  nieochrzczone,  7-
dniowe dziecko, gdyż matka zostawiła je w domu, będąc przekonana, iż niezwłocznie 
wróci  z  zebrania  (zeznanie  Piotra  L.).  Podczas  ucieczki  ze  swojego  płonącego  domu 
został  zastrzelony  Grzegorz  Leończuk  wraz  z  dwójką  małych  dzieci:  Konstantym  w 
wieku 3 lat i 6-miesięcznym Sergiuszem). Jeszcze przed podpaleniem wsi zastrzelono 
Fiodora  Sacharczuka  za  odmowę  wydania  owsa  dla  koni.  Zginął  też  41-letni  Stefan 
Weremczuk”. 
To był dopiero początek zbrodniczego rajdu. 31 stycznia w lesie koło wsi Puchały Sta-
re  oddział  „Burego”  rozstrzelał  30  furmanów  –  wyłącznie  prawosławnych  (Polaków 
katolików  egzekucja  ominęła). Najmłodszy miał 17 lat, najstarszy – 56. Ciała zamor-
dowanych  złożono  do  dołów  po  ziemiankach,  przysypano  ziemią,  na  którą  położono 
gałęzie. 

1  lutego  „Bury”  przydzielił dowódcom  pododdziałów  nowe  zadanie  – pacyfikację 

zamieszkanych głównie przez ludność prawosławną wsi Zanie, Szpaki i Końcowizna. 

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białym-

stoku ustaliła: 

„W  dniu  2  lutego  1946  r.  plutony  wyruszyły  w  kierunku  poszczególnych  wsi. 

Pierwszy  pluton  pod  dowództwem  »Wiarusa«  wyruszył  do  wsi  Szpaki,  drugi  pluton 
pod dowództwem »Bitnego« udał się do Zań, natomiast trzeci pluton pod dowództwem 
»Leszka« – do Końcowizny. Plutonowi »Leszka« towarzyszyło dowództwo. 

W godzinach wieczornych do wsi Szpaki wkroczył pluton pod dowództwem »Wia-

rusa«. Żołnierze zaczęli podpalać zabudowania i strzelać do mieszkańców. Śmierć od 
kul lub w płomieniach oraz od odniesionych od tego ran poniosło 7  osób. Zostali za-
strzeleni: Filipczuk Paweł (47 lat), Kłoczko Wasyl (58 lat), Szeszko Dionizy (50 lat), 
Szeszko Jan (45 lat), Szeszko Jan (21 lat). W jednym z domów 

dokonano gwałtu na kobiecie.

 

Wymieniona  poddała  się  napastnikom,  gdyż  wcześniej  Maria  Pietruczuk  (18  lat), 

która stawiała opór napastnikom, została postrzelona w okolicy klatki piersiowej i ple-
ców. Zmarła w wyniku odniesionych ran w dniu 6.02.1946 r. w szpitalu w Bielsku. Zo-
stali też postrzeleni Teofil Bałło i Michał Rudczuk oraz Antoni Szeszko, który ranny w 

background image

 

głowę zmarł w szpitalu. Nadzwyczajna komisja powołana przez Powiatową Radę Na-
rodową w Bielsku Podlaskim w dniu 3 lutego 1946 r. spisała straty materialne i odnala-
zła  na  miejscu  ulotkę  wzywającą  ludność  białoruską  do  opuszczenia  wsi  w  ciągu  14 
dni. 

Drugi pluton, dowodzony przez »Bitnego«, po przybyciu do Zań zajął następujące 

pozycje. Z jednej strony wieś została otoczona przez drużynę »Gołębia«, a z drugiej – 
przez  drużynę  »Szczygła«.  Trzecia  drużyna  pod  dowództwem  »Ładunka«  weszła  do 
wsi,  gdzie  zaczęto  podpalać  poszczególne  zabudowania.  Nie  podkładano  ognia  pod 
domy należące do osób wyznania katolickiego, jak też nie podpalano zabudowań tych 
prawosławnych,  którzy  zamieszkiwali  w  bezpośrednim  pobliżu  gospodarstw  należą-
cych do rodzin katolickich (według zeznań świadków wówczas w Zaniach mieszkały 4 
rodziny katolickie). Mieszkańców, którzy usiłowali wydostać się z płonących domów, 
zapędzano z powrotem lub strzelano do ludzi wybiegających z palących się budynków 
i próbujących uciec ze wsi. Przed oddaniem strzałów niektórych mieszkańców 

pytano o narodowość i wyznanie.

 

W  oparciu  o  dokumenty  i  zeznania  świadków  przesłuchanych  w  sprawie  należy 

przyjąć, że podczas pacyfikacji wsi zginęły 24 osoby. Nadto rany postrzałowe odniosło 
8 mieszkańców. 

W protokole specjalnej komisji z Bielska Podlaskiego zapisano, że wśród zgliszczy 

znaleziono broń: jeden pistolet maszynowy oraz amunicję. 

W dniu 2 lutego 1946 r. została również zaatakowana wieś Końcowizna. Ataku do-

konał trzeci pluton pod dowództwem »Leszka«. Świadkowie wydarzeń w Końcowiźnie 
podają, że wówczas zamieszkiwało wieś  około 60  osób  wyznania prawosławnego. W 
tym dniu około godziny 18 część oddziału przeszła do wsi przez lód na rzece Narwi i 
zaczęła  podpalać  strzechy  domów,  stodół  oraz  strzelać  do  ludności.  Mieszkańcy  wsi 
uciekli i nikt nie zginął”. 

Po tych akcjach 3. Wileńska Brygada NZW była ścigana przez KBW i wojsko. W 

czasie walk zginęli m.in. dowodzący pacyfikacjami wsi „Wiarus”, „Bitny” i „Leszek”. 
W październiku Rajs podzielił oddział, a sam wyjechał z żoną i małym synem do Kar-
pacza. Tam, w listopadzie 1948 r., ujęli go funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. W 
czasie przesłuchania „Bury” wskazał miejsce pobytu swego zastępcy, por. Kazimierza 
Chmielowskiego – aresztowano go w następnym miesiącu. 

23 lutego 1991 r. Sejm uchwalił wciąż obowiązującą Ustawę o uznaniu za nieważne 

orzeczeń  wydanych  wobec  osób  represjonowanych  za  działalność  na  rzecz  niepodle-
głego  bytu  Państwa  Polskiego  w  okresie  od  1  stycznia  1944  do  31  grudnia  1989  r. 
Zgodnie  z  art.  2  tej  ustawy  „Niewłaściwość  orzeczenia  stwierdza  sąd  okręgowy  albo 
wojskowy sąd okręgowy, jeżeli zgodnie z obowiązującymi przepisami w dniu wejścia 
w  życie  ustawy  właściwy  do  rozpoznania  sprawy  o  czyn  będący  przedmiotem  tego 
orzeczenia jest sąd wojskowy. Stwierdzenie nieważności orzeczenia uznaje się za rów-
noznaczne z uniewinnieniem”. 15 września 1995 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Woj-
skowego na podstawie tej ustawy 

unieważnił wyroki

 

skazujące  Rajsa  i  Chmielowskiego,  bo  ich  działania  „zmierzały  do  realizacji  celu 

nadrzędnego,  jakim  był  dla  nich  niepodległy  byt  Państwa  Polskiego”.  Podobne  orze-

background image

 

czenia wydano wobec innych członków oddziału „Burego”. Wśród osób, którym przy-
znano odszkodowania, znaleźli się wdowa i syn Romualda Rajsa. 

W  przeprowadzonym  w  1949  r.  śledztwie  ustalono  miejsce  zamordowania  furma-

nów, jednak nie ujawniono go rodzinom ofiar. Podobnie jak faktu, że w kwietniu 1951 
r. odnaleziono i wydobyto szczątki 27 furmanów (z powodu bardzo dużych uszkodzeń, 
m.in.  zmiażdżonych  czaszek,  oszacowano  liczbę  zwłok  na  podstawie  znalezionych 
górnych szczęk). Przeniesiono je na cmentarz katolicki w Klichach. Dopiero w latach 
90. oficjalnie ujawniono miejsce mordu i pochówku. 

Kilka miesięcy później krewni ofiar utworzyli własną organizację, znaną pod obec-

ną nazwą: Społeczny Komitet Członków  Rodzin Osób Pomordowanych w dniach 29, 
31 stycznia i 2 lutego 1946 roku przez Zbrojne Podziemie. 

W  czerwcu  1995  r.  komitet  wystąpił  do  dyrektora  Okręgowej  Komisji  Badania 

Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w  Białymstoku  o  ekshumację  furmanów po-
chowanych  w  Klichach  oraz  na  miejscu  zbrodni.  Dokonano  jej  23  lipca  1997  r.  Na 
miejscu zbrodni znaleziono szczątki trzech osób. Dwa dni później szczątki furmanów 
złożono we wspólnym grobie na cmentarzu wojskowym w Bielsku Podlaskim. 

W listopadzie 1997 r. komitet rozpoczął starania o postawienie na mogile niewiel-

kiego pomnika. Walka o pomnik trwała pięć lat, wymagała przezwyciężenia oporu pani 
wojewody, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Kultury, 
Rady  Ochrony  Pamięci  Walk  i  Męczeństwa.  Dopiero  po  klęsce  prawicy  w  wyborach 
Naczelny  Sąd Administracyjny  w marcu 2002 r. uchylił odmowne decyzje  w sprawie 
pomnika. Komitet, naciskany przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, zrezy-
gnował z napisu na pomniku: „W hołdzie pomordowanym  przez zbrojne podziemie”. 
Zastąpiono go innym: „W hołdzie pomordowanym przez Oddział PAS NZW kpt. Ro-
mualda Rajsa pseudonim »Bury«”. 

26 października 2002 r., po pięciu latach starań, na cmentarzu wojskowym w Biel-

sku Podlaskim 

odsłonięto pomnik

 

na zbiorowej mogile furmanów. 
To także dzięki staraniom komitetu śledztwo  w sprawie przestępczych działań od-

działu  „Burego”  podjęła  w  1997  r.  ówczesna  Okręgowa  Komisja  Badania  Zbrodni 
przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, a potem jej następczyni – Oddziałowa 
Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku. W 2005 r. 
oddziałowa  komisja  wydała  postanowienie  o  umorzeniu  śledztwa  w  sprawie  zbrodni 
oddziału  Rajsa  „wobec  prawomocnego  zakończenia  postępowania  o  te  same  czyny 
przeciwko sprawcy kierowniczemu oraz śmierci bezpośrednich sprawców i niewykry-
cia części z nich”. IPN uznał zatem wyroki skazujące, które zapadły po wojnie. Rów-
nocześnie zakwalifikowano zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi przez oddział „Bu-
rego”  za  zbrodnie  przeciwko  ludzkości,  które  nie  ulegają  przedawnieniu. 
W informacji o ustaleniach końcowych śledztwa IPN stwierdzono: „Dokonane zabój-
stwa furmanów, jak i skierowane ataki przeciwko mieszkańcom wsi, były wymierzone 
w osoby cywilne, które realnie nie stanowiły zagrożenia dla oddziału. Brak jest danych, 
że osoby, które straciły życie, działały  w strukturach państwa komunistycznego, a ich 
działanie było wymierzone w rozbicie tej organizacji podziemnej. Mówienie o ewentu-

background image

 

alnym  zagrożeniu  jest  zatem  twierdzeniem  czysto  hipotetycznym  i  nie  pozwalało  na 
podjęcie  działań  zmierzających  do  ich  fizycznej  eliminacji”.  Podkreślono,  że  wspól-
nym  motywem  determinującym  działania  „Burego”  i  części  jego  podwładnych  „było 
skierowanie działania przeciwko określonej grupie osób, które łączyła więź  oparta na 
wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób 
do narodowości białoruskiej”. Dlatego „zabójstwa i usiłowania zabójstwa tych osób na-
leży rozpatrywać jako zmierzające do  wyniszczenia części tej grupy narodowej i reli-
gijnej, a zatem należące do 

zbrodni ludobójstwa, 
wchodzących  do  kategorii  zbrodni  przeciwko  ludzkości”.26  lutego  2010  r.  prezy-

dent  Lech  Kaczyński  przesłał  do  Sejmu  projekt  ustawy  o  Narodowym  Dniu  Pamięci 
„Żołnierzy Wyklętych” obchodzonym 1 marca – w rocznicę wykonania wyroku śmier-
ci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Święto – 
jak  zapisano  w  dokumencie  –  będzie  hołdem  złożonym  „bohaterom  Powstania  Anty-
komunistycznego, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o 
prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa 
polskiego, z bronią w ręku przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą re-
żimowi  komunistycznemu”.  8  czerwca  premier  Donald  Tusk  przekazał  marszałkowi 
Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu stanowisko rządu wobec projektu ustawy. Zna-
lazło się w niej stwierdzenie, że żołnierze drugiej konspiracji „jako pierwsi walczyli o 
Wolną Polskę z okupantem sowieckim i zainstalowanym przez niego reżimem komuni-
stycznym” i „pozostali dla wielu środowisk opozycji demokratycznej wzorem postawy 
obywatelskiej”. Rząd nie wyraził wątpliwości co do sformułowań zawartych w projek-
cie ustawy, w tym określenia „powstanie antykomunistyczne”. 

28 maja 2008 r. 24 posłów przesłało do marszałka Sejmu projekt ustawy o zmianie 

ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych 
i  okresu  powojennego,  przewidujący  możliwość  ubiegania  się  o  zadośćuczynienie 
przez obywateli polskich, którzy – jak stwierdzono w uzasadnieniu – „ucierpieli w wy-
niku  zbrodni ludobójstwa  popełnionych  przez  podziemne  oddziały  zbrojne  po  zakoń-
czeniu II wojny światowej”. Posłowie powołali się na zakwalifikowanie przez Oddzia-
łową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku prze-
stępstw oddziału „Burego” jako zbrodni przeciwko ludzkości. Szacowali, że z noweli-
zacji skorzystałoby 

około stu osób.

 

Przyjęli,  że  każda  uzyskałaby  50  tys.  zł zadośćuczynienia –  taką  kwotę  Sąd  War-

szawskiego Okręgu Wojskowego przyznał wdowie po „Burym”. Autorzy projektu po-
wołali się także na obecny stosunek władzy państwowej do zbrojnego podziemia: „Jeśli 
państwo  polskie  przyjmuje  na  siebie  odpowiedzialność  za  działalność  tychże  grup, 
uznając je za działające w jego imieniu, i wypłaca odszkodowania spadkobiercom żoł-
nierzy  walczących  w  tych  oddziałach,  (...)  powinno  naprawiać  szkody,  jakie  oni  wy-
rządzili  cywilnym  osobom  postronnym”.  3  grudnia  2008  r.  poselski  projekt  ustawy 
omawiano w czasie posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Nie znalazł so-
juszników. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej Marek Bu-
cior oświadczył, że „osoby, którym powinny przysługiwać odszkodowania, winny być 

background image

 

osobami,  które  były  represjonowane  przede  wszystkim  przez  państwo”.  Podsekretarz 
stanu  w  Ministerstwie  Zdrowia  Marek  Twardowski,  „wnikając  głęboko  i  analizując” 
projekt, uznał go za niewykonalny, a ponadto rodzący „różnego rodzaju zadrażnienia, 
rozdrapywanie ran”. 

Wtórował  im  ówczesny  kierownik  Urzędu  do  spraw  Kombatantów  i  Osób  Repre-

sjonowanych  Janusz  Krupski:  „Ja  również  opowiedziałbym  się  za  odrzuceniem  tego 
projektu, to budzi ogromną ilość wątpliwości”. Projekt ustawy posłano do podkomisji 
kierowanej przez Teresę Piotrowską z PO. 

13 stycznia 2011 r. 
„Nasz Dziennik” zaalarmował,

 

że projekt Lecha Kaczyńskiego leży w Komisji Kultury i Środków Przekazu, czemu 

jest  winna  Platforma  Obywatelska:  „1  marca  miał  być  Narodowym  Dniem  Pamięci 
»Żołnierzy Wyklętych«. Jak się okazuje, od  wielu miesięcy sejmowa komisja kultury 
pod przewodnictwem Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej nie zajęła się projektem usta-
wy, który przed rokiem do parlamentu skierował prezydent Lech Kaczyński. Za kilka 
tygodni, 1 marca, minie okrągła, 50. rocznica zamordowania przez UB członków ostat-
niego  Zarządu  WiN  (chodzi  o  60.  rocznicę  –  przyp.  KP).  Marcowy  termin  miał  być 
symbolicznym  uhonorowaniem  wszystkich  żołnierzy  podziemia  antykomunistyczne-
go”.  Z  łamów  gazety  należącej  do  ojca  Tadeusza  Rydzyka  posłankę  PO  zaatakowali 
posłowie  PiS.  Elżbieta  Kruk  oświadczyła,  że  przewodnicząca  komisji  zwleka  z  oma-
wianiem  projektu  od  czerwca,  czyli  pozytywnego  zaopiniowania  przez  rząd.  Sprawa 
nabrała gwałtownego przyspieszenia. 

31  stycznia  2011  r.  Bronisław  Komorowski  wyznaczył  na  swojego  reprezentanta 

sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Krzysztofa Łaszkiewicza. Wziął on udział w 
pierwszym czytaniu projektu, które odbyło się 2 lutego na posiedzeniu Komisji Kultury 
i  Środków  Przekazu.  Krzysztof  Łaszkiewicz  oznajmił,  że  Bronisław  Komorowski 
„kontynuuje i wspiera” inicjatywę  Lecha Kaczyńskiego, a ustanowienie święta będzie 
„wyrazem szacunku dla żołnierzy drugiej konspiracji za niezłomną postawę patriotycz-
ną i niepodległościową”. 

W  czasie  dyskusji  wprowadzono  jedną  dość  istotną  poprawkę  –  „powstanie  anty-

komunistyczne” zastąpiono „podziemiem antykomunistycznym”. Posłowie klubów PiS 
oraz Polska Jest Najważniejsza nie chcieli kruszyć o ten zapis kopii, zależało im przede 
wszystkim, by ustawa weszła w życie przed 1 marca. Dopięli swego – komisja przyjęła 
poprawkę  Elżbiety  Kruk,  by  zrezygnować  z  14-dniowego  vacatio  legis  i  by  ustawa 
mogła wejść w życie w dniu ogłoszenia. Następnego dnia projekt – dzięki decyzji mar-
szałka Grzegorza Schetyny – trafił pod obrady Sejmu. Tu odbyło się od razu 

drugie i trzecie czytanie, 
zakończone uchwaleniem. Nazajutrz, 4 lutego, ustawę bez poprawek przyjął Senat. 

Dnia 9 lutego podpis pod nią złożył prezydent. Ustawa została ogłoszona w Dzienniku 
Ustaw, a więc weszła w życie, 15 lutego, torując drogę do świętowania 1 marca Naro-
dowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. 

W końcu ubiegłego roku Społeczny Komitet Członków Rodzin Osób Pomordowa-

nych w dniach 29, 31 stycznia i 2 lutego 1946 roku przez Zbrojne Podziemie wystoso-
wał list do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny (w całości opublikowany w „Przeglą-

background image

 

dzie”  nr  3/2011),  przypominając  o  poselskim  projekcie  ustawy  o  zmianie  ustawy  o 
kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu 
powojennego. Napisał: „W styczniu 2011 r. minie 65 lat od tragicznych  wydarzeń, w 
których  utraciliśmy  naszych  najbliższych.  Mimo  wielu  bolesnych  przeżyć  pozostaje 
nam, choć coraz słabsza, nadzieja, że państwo polskie, a w szczególności przedstawi-
ciele narodu, jakimi są posłowie na Sejm, okażą nam życzliwość i zrozumienie. 

Uchwalenie  ustawy  z  druku  813,  prócz  potwierdzenia  stosowania  przez  państwo 

polskie  zasady  równego  traktowania  obywateli  bez  względu  na  ich  narodowość  czy 
wyznanie,  byłoby  też  ważnym  dla nas  aktem  upamiętnienia  przez  Sejm  tej  tragicznej 
daty”.  Marszałek  nie  odpowiedział.  W  niedzielę,  gdy  na  Podlasiu  obchodzono  65. 
rocznicę zbrodni „Burego”, dziennikarz PAP zapytał Teresę Piotrowską o los projektu. 
Posłanka odpowiedziała, że w jej podkomisji jest wiele projektów, w tym nierealne, re-
alizacja wszystkich kosztowałaby 400 mln zł, a takich pieniędzy  w  budżecie państwa 
nie ma. Posłowie, którzy są autorami projektu ustawy, szacowali w uzasadnieniu koszt 
nowelizacji na 5 mln (zakładali, że sto osób może otrzymać po 50 tys. zł). Ten szacu-
nek  zakwestionowała  Beata  Witkowska,  ekspert  ds.  legislacji  z  Biura  Analiz  Sejmo-
wych. Analizując projekt ustawy, napisała m.in.: „Z badań przedstawionych w publika-
cji »Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956« wynika, że w konspi-
racji tylko po 1944 r. było w sumie ok. 200 tys. osób, w tym z bronią w ręku walczyło 
20 tys. Działania niektórych oddziałów podziemia przedstawione w »Atlasie« odnoto-
wują akcje, których ofiarami padała ludność cywilna (obywatele polscy różnych naro-
dowości).  Nie  wydaje  się  zatem  uprawniony  pogląd,  wyrażony  w  uzasadnieniu,  że 
liczba  wniosków  od  osób,  które  obejmie  proponowana  nowelizacja,  »nie  przekroczy 
100«”.