background image

 

 

 

 

Mogę być otoczona przez milion ludzi, ale nadal czuję się samotna. Uśmiecham się na 

zewnątrz, ale w środku czuję jakbym umierała. Wołam o pomoc, ale nikt mnie nie widzi, a 

przynajmniej nie prawdziwą mnie. Widzą fasadę, maskę, za którą ukrywam ból. 

Udaję, że jestem normalna, ale tak naprawdę, co jest normalne?  Może to, co czuję jest 

normalne.  

Ból, rozczarowanie, samotność… być może to wszystko jest po prostu częścią mojego życia. 

Być może nigdy nie dowiem się, co jest normalne. 

Zakładam bluzki z długimi rękawami i robię makijaż, aby ukryć siniaki, ale to tylko maska na 

zewnątrz. Co się stanie, kiedy nie będę mogła ukrywać tego dłużej? Co się stanie, kiedy 

powiem komuś prawdę? 

Don’t Tell jest współczesnym romansem o miłości, przebaczeniu i nadziei. 

 

 

 

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY 

NORMALNA 

Lucy 

 

 

 

Mogę byd otoczona przez milion ludzi, ale nadal czuję się samotna. Uśmiecham się na 

zewnątrz, ale w środku czuję jakbym umierała. Wołam o pomoc, ale nikt mnie nie widzi,  
a przynajmniej nie prawdziwą mnie. Widzą fasadę, maskę, za którą ukrywam ból. 

 

Udaję, że jestem normalna, ale tak naprawdę, co jest normalne?  Może to, co czuję 

jest normalne.  
 

Ból, rozczarowanie, samotnośd… byd może to wszystko jest po prostu częścią mojego 

życia. Byd może nigdy nie dowiem się, co jest normalne. 

 

Zakładam bluzki z długimi rękawami i robię makijaż, aby ukryd siniaki, ale to tylko 

maska na zewnątrz. Co się stanie, kiedy nie będę mogła ukrywad tego dłużej? Co się stanie, 
kiedy powiem komuś prawdę?

 

 

 

 

Dźwięk pukania do mojego okna, spowodował, że podskoczyłam. Moje serce 

przyspieszyło, ale wzięłam wdech, żeby się uspokoid.  Odłożyłam mój dziennik i powoli 
podeszłam do okna.  
 

On już stracił przytomnośd, powiedziałam sobie. On nie będzie Cię krzywdzid… 

przynajmniej nie dzisiaj rano. 
 

Otworzyłam cicho okno. Moja przyjaciółka, Tess Robbins czekała po drugiej stronie. 

Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola. Uniosła Red Bulla i wzięłam go  
z uśmiechem. Tess wiedziała, że drogę do mojego serca stanowią napoje zawierające 
kofeinę.  
 

- Gotowa do szkoły? – zapytała szeptem. 

 

Nigdy nie rozmawiałam z nią o Charlesie, moim ojcu, ale wiedziała, że denerwuje go, 

gdy puka do drzwi. Zakradała się do mojego okna od dziesiątej klasy… Od kiedy umarła moja 
mama. 
 

- Tak – powiedziałam, chwytając plecak z łóżka. Wyskoczyłam przez okno i poszłam do 

samochodu Tess, który był zaparkowany na krawężniku. Jeździła lekko używanym, żółtym 
Jeepem. Nienawidziła go, ale ja go jej zazdrościłam. Czekała, aż byliśmy dośd daleko mojego 
domu, zanim włączyła radio. 
 

Tess nie jest zwykle porannym ptaszkiem, ale tego ranka kręciła się na siedzeniu  

i śpiewała razem z  radiem. Widziała, że śmiałam się z niej, więc ściszyła radio. 
 

- Czy śmiejesz się z moich szalonych umiejętności tanecznych? 

background image

 

- Ile Red Bullów wypiłaś rano? – zapytałam, dalej się śmiejąc. 

 

Myślała przez kilka sekund, zanim odpowiedziała.  

 

– Dwa – uniosła w górę Red Bulla – i pół. 

 

Zabrałam jej puszkę.  

 

– Odcinam Cię. 

 

Wydęła dolną wargę i udawała, że ociera łzę.  

 

– Miałam tylko trzy godziny snu. 

 

Pociągnęłam rękaw, pamiętając świeże siniaki, które się pojawiały. Ja miałam tylko 

dwie godziny snu, ale nic nie powiedziałam.  
 

- Jeśli nie siedziałabyś na telefonie całej nocy to może mogłabyś się trochę przespad. – 

Oddałam jej napój z powrotem, a ona wypiła resztę jednym haustem. Nadal sączyłam mój. 
 

- Może, jeśli miałabyś chłopaka, byłabyś mniej wredna dzisiejszego poranka. 

 

Wzięłam łyk napoju i zignorowałam jej komentarz. Ostatnią rzeczą, jakiej 

potrzebowałam był chłopak… Byłaby to tylko jeszcze jedna osoba więcej do okłamywania. Im 
mniej osób było częścią mojego życia, tym lepiej.  
 

Tess jednak nie zignorowała mojego braku odpowiedzi.  

 

- Poważnie Lucy, jesteś w ostatniej klasie, a nawet nigdy nie miałaś chłopaka.  

 

- Czuję się z tym dobrze – broniłam się. 

 

- Nie chcesz wiedzied jak to jest się zakochad? Mogłabyś się nawet całowad. – 

Poruszyła brwiami. – Albo i coś więcej.. 
 

Przerwałam jej.  

 

– Fuj. Nie chcę z Tobą o tym rozmawiad.  

 

- Jeśli nie z najlepszą przyjaciółką to z kim? 

 

Gdy wjechałyśmy na nasze miejsce parkingowe pod szkołą, odwróciła się do mnie. 

 

- Wszystko, co mówię, to mied otwarte serce. Słyszałam, że zakochanie się jest 

magiczne.  
 

Kiedy powiedziała to w ten sposób, nie brzmiało to źle. Ale wiedziałam lepiej, że nie 

należy wierzyd w miłośd, magię lub bajki. Szczęście trzyma się z daleka od ludzi takich jak ja. 
Jeśli umieszczę tam moje serce, prawdopodobnie się zepsuje. 
 

Tess wyciągnęła dwie torby z pralni chemicznej z Jeepa.  

 

– Mam Twój mundurek.  

 

- Jeśli ktoś nie wylałby na mnie chilli hot-doga, nie potrzebowałby czyszczenia – 

przypomniałam jej, biorąc torbę. 
 

Zaśmiała się.  

 

– Zamknij się. 

 

Zadzwonił dzwonek ostrzegawczy i obie pobiegłyśmy w przeciwnych kierunkach.  

 

– Do zobaczenia na przerwie – krzyknęła. 

 

Pobiegłam do mojej klasy, dzięki czemu zdążyłam w sam raz na zajęcia. Byłam 

wdzięczna, że moje książki były w torbie. Nie miałabym czasu, żeby pobiec do szafki.  
 

- Dzieo dobry, Lucy. – Ian przywitał mnie, kiedy czekaliśmy na panią Locham, aby 

dotarła do klasy. Zawsze spóźniała się kilka minut.  

background image

 

- Dzieo dobry. – Uśmiechnęłam się do niego. 

 

Ian był synem pastora, kapitanem drużyny piłkarskiej i marzeniem każdej dziewczyny 

w Paradise High School. Rozumiałam dlaczego, z jego błyszczącymi, brązowymi oczami i tym 
uroczym dołeczkiem w jego lewym policzku, który zawsze powodował, że chciałam 
wyciągnąd rękę i dotknąd go. Ale to nie tylko jego wygląd. Miał wyjątkową osobowośd.  
Kiedyś, jeśli kiedykolwiek się w kimś zakocham, chciałabym żeby był to ktoś taki jak Ian 
Winters. 
 

Zaczął mówid coś jeszcze, ale przerwał, kiedy pani Lochman weszła do klasy. Posłał mi 

uśmiech, a następnie zwrócił swoją uwagę na przód klasy.  
 

Myślałam jeszcze raz o tym, co napisałam rano w moim dzienniku, o byciu 

normalnym… Postanowiłam, że jeśli ktokolwiek na świecie był normalny,  był to Ian Winters. 

 

Ian 

 

Starałem się zwrócid uwagę na klasę, ale nie mogłem, nie z Lucy Pierce siedzącą tuż 

obok mnie. Wyglądała znowu na smutną i to łamało moje serce. Zastanawiałem się, kto mógł 
zasmucid tak piękną dziewczynę jak ona. 
 

Lucy jest dziewczyną moich marzeo. Była nią odkąd mieliśmy cztery lata, kiedy to 

pierwszy raz się spotkaliśmy. Byliśmy w kościele i Derek Freeman ukradł jej ciasteczka. 
Uważałem, że miała piękne, niebieskie oczy, więc spojrzałem na nią. Pocałowała mnie  
w policzek, który otarłem, ale potajemnie podobało mi się to. 
 

Teraz, 13 lat później, wciąż pamiętam ten pocałunek, jakby to było wczoraj. Marzę  

o dniu, w którym pocałuje mnie po raz kolejny.  
 

Spojrzałem na nią jeszcze raz. Jej głębokie, niebieskie oczy były skupione na 

nauczycielu, ale mogłem powiedzied, że ona też nie zwracała na nią uwagi. Zastanawiałem 
się przez moment, czy myślała o mnie, ale szybko odrzuciłem tę myśl. Tak piękna dziewczyna 
jak Lucy miała wiele innych rzeczy, nad którymi mogła myśled niż ja. Po 13 latach, wciąż nie 
udało mi się zdobyd jej uwagi… I to nie z powodu braku próbowania.  
 

Jej długie, blond loki leżały na biurku. Oparłem się pokusie, aby sięgnąd po nie  

i przeczesad je palcami. Po raz kolejny zmusiłem oczy do patrzenia na nauczycielkę, ale nie 
przestałem myśled o Lucy.  
 

Nagle zadzwonił dzwonek oznajmujący, że lekcja się skooczyła. Oczy Lucy spotkały 

moje i uśmiechnęła się. Miałem cichą nadzieję, że ja byłem powodem tego uśmiechu. 
Zauważyłem, że jej ręce były pełne. Jej torba zaczęła spadad na ziemię, ale złapałem ją.  
 

- Dziękuję – powiedziała, kiedy sięgnęła po torbę. Zamiast oddania torby jej, 

trzymałem ją.  
 

- Mam ją – powiedziałem jej, gestem pokazując, że pomogę jej. 

 

- Nie musisz. – Szybko zaprotestowała.  

 

- Wiem, ale chcę.  

background image

 

Patrzała na mnie przez kilka sekund. Mogłem powiedzied, że chce znowu 

zaprotestowad, ale wiedziała, że jej nie pozwolę. Wiec, szła przede mną. Kiedy wyszliśmy na 
korytarz, szliśmy obok siebie. 
 

- Więc, idziesz na pep rally

1

 po szkole? – zapytała mnie. 

 

- Tak – odpowiedziałem, uśmiechając się. – Zawsze przychodzę. – Żeby zobaczyd 

Ciebie, dodałem w myślach.  
 

Kiedy dotarliśmy do jej szafki, stałem tam i patrzyłem jak odkładała swój mundurek. 

Gdy to robiła, rękaw zsunął się z jej ramienia, odsłaniając świeży, czarny siniak na ręce. W 
środku siniaka było rozcięcie, które nie goiło się. Szybko podniosła rękaw, zanim wzięła torbę 
ode mnie.  
 

- Co się stało Tobie w rękę? – zapytałem. Pociągnąłem ją za rękaw, ale ona szybko 

odsunęła się ode mnie. 
 

- Ja.. ummm… upadłam – wyjąkała, nie patrząc mi w oczy. – Dzięki za pomoc. 

 

- Lucy, to naprawdę wygląda źle. Myślę, że potrzebujesz szycia. 

 

Jej twarz była czerwona.  

 

– Po prostu przestao, ok? Wszystko w porządku. – Łzy napłynęły do jej oczu. – 

Zobaczymy się później. 
 

Odwróciła się i odeszła w przeciwnym kierunku tak szybko jak tylko było to możliwe. 

Stałem tam w ciszy, patrząc na nią, zastanawiając się, dlaczego była na mnie tak zła. Kiedy 
tylko usłyszałem dzwonek, westchnąłem i poszedłem w innym kierunku. I teraz spóźnię się 
na siłownię. 
 

Świetnie. 

 

                                                           

1

 Pep rally – spotkanie ludzi, zazwyczaj uczniów gimnazjum, liceum, studentów, przed jakąś imprezą sportową. 

Celem takiego spotkania jest zjednoczenie w duchu szkoły, oraz wspieranie członków drużyny szkolnej, oraz 
utrzymywanie uczniów w podekscytowaniu przed zbliżającym się meczem/turniejem.