background image

 

1/4 

 

Płacić za seks? „To problem mężczyzny. To on okazuje się frajerem” 

Anna Wittenberg 

18.01.2013 

Płatny  seks  jest  tak  stary  jak  cywilizacja.  Dziś  tę  formę  stosunków  uprawia  co  siódmy  Polak.  To  tylko 

niegroźna rozrywka? „Płacenie za seks to jest bolesny kompromis. Oczywiście to nie jest OK. Ludziom powszechnie 

wydaje się, że w tym zetknięciu upodlona jest kobieta. Ale to facet jest w podrzędnej roli, jest pogardzany. To on jest 

frajerem” – mówi nasz bloger, który „prostytucję poznał nie tylko z historii Marii Magdaleny”. 

Polskie  modelki pracowały jako luksusowe prostytutki  – to hasło  jest  jednym z najczęściej  komentowanych 

w rodzimym internecie. Fakt, że aspirujące do kariery dziewczęta sprzedawały się bogatym Rosjanom lub arabskim 

szejkom,  jednych  oburzał,  innym  przywodził  na  myśl  po  prostu  dobry,  a  przy  tym  nieopodatkowany  sposób 

na zarobek.  

Nieoczekiwanym  głosem  w  dyskusji  o  płaceniu  za  seks  stał  się  fragment  wywiadu  Marka  Raczkowskiego, 

który w czwartek opublikował "Duży Format". Rysownik i satyryk przyznał, że od lat korzysta z usług prostytutek 

i nie widzi w tym nic złego. Co innego twierdzą redaktorzy serwisu Fronda.pl, którzy ostro  skrytykowali zarówno 

rysownika, jak i dziennikarkę, która przeprowadziła z nim wywiad. 

Urabianie  opinii  publicznej  trwa.  Po  promocji  zabójczyni  własnych  dzieci,  nadszedł  czas  na  promowanie 

dziwkarza, który chodzenie na prostytutki uważa za normę, a problem ma jedynie z tym, że kobiety te mają poczucie 

grzeszności tego, co robią. Dziwkarzem tym jest, znany lewacki rysownik, wielbiciel wsadzania polskich flag w psie 

kupy. 

Kto w sporze o płacenie za seks ma rację?  

Nikt nie ściga 

Ostatnie  badania  prof.  Zbigniewa  Izdebskiego  pokazały,  że  co  siódmy  Polak  korzysta  z  usług  agencji 

towarzyskich  lub  osób  świadczących  usługi  seksualne  w  zamian  za  wynagrodzenie.  Drastycznie  obniża  się  też 

granica wieku, w której po taką formę sięgamy – za seks płacą już 15-latki.  

PŁATNY SEKS PO BRAZYLIJSKU 

Przed  kilkoma  miesiącami  cała  Brazylia  żyła  historią  20-latki,  która  postanowiła  sprzedać  dziewictwo,  a  zebraną  kwotę 

przeznaczyć na cele charytatywne. Środowiska feministyczne odebrały to jako dramatyczną manifestację sytuacji kobiet w kraju. 

Pewnego rodzaju zachętą  może być fakt, że ani płacenie za seks, ani  oferowanie usług seksualnych  nie  jest 

w Polsce  nielegalne.  Kodeks  karny  nakazuje  jedynie  ścigać  tych,  którzy  ułatwiają  innym,  nakłaniają  lub  czerpią 

korzyści majątkowe z tego, że ktoś inny świadczy usługi seksualne.  

 

background image

 

2/4 

 

–  Czy  płacenia  za  seks  powinno  się  zakazać  prawem?  Nie  ma  na  to  jednej  odpowiedzi  –  mówi  dr  Piotr 

Kładoczny,  prawnik  z  Helsińskiej  Fundacji  Praw  Człowieka.  –  Decyzja  powinna  być  odzwierciedleniem  stanu 

społecznego.  Nie  wiem,  czy  w naszym  kraju,  z  dominującą  moralnością  opartą  na  nauczaniu Kościoła  katolickiego 

takie zachowanie może być dopuszczalne. Ale to nie jest kwestia nauki, raczej zapatrywań – dodaje.  

Seksmafia 

Nieco inne zdanie mają na ten temat kryminolodzy i działacze na rzecz praw kobiet. Ich zdaniem na płatny 

seks nie można patrzeć tylko na płaszczyźnie moralnej, bo prostytucji niebezpiecznie blisko do świata przestępczego. 

– Kryminologiczne argumenty są takie, że w sferze płatnego seksu tworzy się podziemie, które jest skłonne 

do patologii  – mówi. –  Za granicą powstają legalne domy publiczne.  Z pozoru  wszystko  jest tam  OK, ale  może się 

okazać, że to tylko przykrywka dla wykorzystywania nieletnich, przymuszania kobiet do stosunków. Trzeba się temu 

przyjrzeć z bardzo wielu stron – dodaje.  

Na  inny  aspekt  zwróciły  uwagę  kobiety  z  European  Women's  Lobby.  W  kwietniu  domagały  się  one  od 

posłów  do  Parlamentu  Europejskiego  wprowadzenia  całkowitego  zakazu  płacenia  za  seks  na  terenie  Unii. 

„Prostytucja to forma przemocy, przeszkoda na drodze do równouprawnienia płci” - wyjaśniała dla BBC rzeczniczka 

kampanii.  

Członkinie EWL jako przykład dobrej praktyki przywołały Szwecję, w której odkąd zdelegalizowano płacenie 

za seks uliczna prostytucja została ograniczona o połowę. Na drugim krańcu stoi według nich Holandia, w której choć 

prostytucja jest w pełni legalna, nie odnotowano tu poprawy.  

Dorabiają na boku 

Choć w dyskusjach przeważają względy prawne, coraz częściej dostrzega się także głos samych kobiet, które 

sprzedają swoje ciało. „Nigdy nie wiedzą, na co się piszą, na początku – albo potrzebują kasy albo miłości. Zwykle nie 

dostają ani jednego, ani drugiego” – pisała w naTemat Karolina Sulej, kiedy na ekrany kin wchodził poruszający film 

o prostytucji „Chwała dziwkom”.  

DR PIOTR KŁADOCZNY, prawnik 

Nie wiem, czy to jest moralne, nie chcę tego oceniać. Ale skoro jest od zararnia zapotrzebowaine na tego typu transakcje... 

To samo  można  wyczytać  z  relacji  zamieszczanych  od  czasu do  czasu w prasie.  Reportaże  o  prostytutkach 

pokazują  kobiety,  które  mają  problemy  ze  znalezieniem  stałej  pracy,  starające  się  związać  koniec  z  końcem. 

Potwierdzają to badania. Dr Piotr Kładoczny: – Dla większości osób, które sprzedają się za pieniądze, dochód z tego 

źródła jest jedynie dodatkowym. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Dlaczego odbierać im tę możliwość? – zastanawia 

się  i  dodaje,  że  o  względach  moralnych  każda  osoba  przyjmująca  pieniądze  w  zamian  za  seks  musi  jednak 

zdecydować sama.  

Jak  można  przeczytać  w  relacjach  prostytutek,  nie  jest  to  łatwe.  „Dla  mnie  bycie  dziwką  to  permanentna 

walka ze sobą w sobie. To zasypianie i budzenie się ze strasznym poczuciem winy. To styl życia, epizod, który ciągnie 

background image

 

3/4 

 

się za tobą do końca życia jak smród. To nałóg. To presja. To stygmatyzacja. To rzeczywiście szybkie i duże pieniądze. 

Pieniądze których nie zazdroszczę i mam nadzieję, że nigdy sięgnąć po nie nie będę musiała”– napisała na blogu Ewa 

Egejska, autorka książki „Czarodziejki.com”. 

Samopoczucie  osób  przyjmujących  pieniądze  w  zamian  za  seks  ma  tu  jednak  zdaje  się  drugorzędną  rolę. 

„Społeczeństwo bez ich pracy by się rozleciało, więc skutecznie blokuje im drogi ucieczki w bok” – napisała Karolina 

Sulej.  

Chwała dziwkom 

Choć  teza  może  zabrzmieć  zdumiewająco,  Karolina  dostrzegła  perspektywę,  która  w dyskusji  o  prostytucji 

jest zwykle pomijana. Klientów. Tabu przełamuje w najnowszej książce Marek Raczkowski. Rysownik otwarcie mówi 

w niej, dlaczego od lat korzysta z usług prostytutek. „Są wspaniałe, że uszczęśliwiają ludzi takich jak ja. Bo straszne 

jest to, że większość z nich ma wyrzuty sumienia, że robi coś złego. (…) Dzięki nim mój mózg produkuje substancje, 

które  sprawiają,  że  mniej  wydam  na  narkotyki”  –  napisał  Raczkowski.  I  choć  w  pewnej  mierze  to  ironia  właściwa 

satyrykowi, mówi wiele o męskiej perspektywie płacenia za usługi seksualne.  

WSTYDZIĆ SIĘ BURDELU? 

fragment rozmowy z prof. Zbigniewem Izdebskim 

W chodzeniu do domu publicznego może być coś zdrowego, normalnego. Coś czego nie trzeba się wstydzić? 

Generalnie  przyjmuje  się,  że  pewne  rzeczy  się  robi,  ale  o  pewnych  rzeczach  się  także  nie  mówi.  Tak  jest  przecież  choćby 

z masturbacją,  którą  mężczyźni  w  różnych  okresach  swojego  życia  uprawiają,  ale  jakoś  nie  chcą  o  nie  za  bardzo  opowiadać. 

To doświadczenia, o których się raczej nie opowiada. 

Bo  prostytutka  daje  to,  czego  nie  dostaje  się  w  domu:  nie  odmawia,  nie  obarcza  od  progu  obowiązkami, 

nie wymaga.  Jest  jak  bohaterka  piosenki  "Milord"  śpiewanej  przez  Edith  Piaf.  Zachęca:  usiądź,  zdejmij  buty, 

będę dla ciebie miła. Jak wszystko, ma jednak swoją cenę.  

– Płacenie za seks to jest bolesny kompromis. Oczywiście to nie jest OK. Ludziom powszechnie wydaje się, 

że w tym  zetknięciu  upodlona  jest  kobieta.  Ale  to  facet  jest  w podrzędnej roli,  jest  pogardzany.  To on  jest  frajerem                      

–  mówi  dziennikarz  i  bloger  naTemat,  Wojciech  Łazarowicz,  który  jak  sam  przyznaje  „zjawisko  zna  nie  tylko 

z opowieści  o  Marii  Magdalenie”.  –  Pójście  do  prostytutki  zawsze  wiąże  się  z  jakimś  dyskomfortem  moralnym. 

Zawsze potem jest kac. Nie trzeba być Freudem, żeby wiedzieć, że seks powinien być związany ze sferą emocjonalną, 

a nie czysto fizyczną.  

Łazarowicz  przekonuje  jednak,  że  to  kwestia  mniejszego  zła.  –  Zawsze  jakoś  płacimy:  zaangażowaniem, 

emocjami. Czasem pieniędzmi. To oczywiście bolesny kompromis. Ale może to lepsze niż wykorzystywanie, mącenie 

w głowie 20-letniej dziewczynie. I łamanie jej życia. 

 

 

background image

 

4/4 

 

Artykuł pochodzi ze strony: 

http://natemat.pl/47483,placic-za-seks-to-problem-mezczyzny-to-on-okazuje-sie-frajerem

 

Data wydruku: 9 lipca 2016