background image

W niewoli schematów

W niewoli schematów

Aleksander Fuksiewicz

W polskim myśleniu o Litwie dużo jest schematów: dyskryminowana polska 
mniejszość, Rzeczpospolita Obojga Narodów, krzywdy historyczne, strach Li-
twinów, że Polacy upomną się o Wilno, i tym podobne... Czas, aby na nowo je 
przemyśleć.

Zmiany polityczne na Litwie po wyborach w 2012 roku i przyjazne gesty wobec 
Polski każą jeszcze raz spojrzeć na polską politykę wobec Wilna. Warto już teraz 
zastanawiać się nad polską odpowiedzią, jeśli – choć częściowo – oczekiwania 
przedstawicieli polskiej mniejszości zostaną zaspokojone przez rząd w Wilnie. Mogą 
być tu pomocne badania społeczne, które w ubiegłym roku przeprowadził Instytut 
Spraw Publicznych w Polsce i na Litwie. Przed zastanowieniem się nad polityką 
Warszawy wobec Wilna warto przeanalizować kilka schematów, na których opiera 
się polskie myślenie o Litwie.

Schemat pierwszy: litewscy Polacy

W Polsce przywykliśmy do traktowania polskiej mniejszości na Litwie jako mo-

nolitu. To łatwiejsze niż skupianie się na niuansach. Badania ujawniają jednak, że 
polska mniejszość, zwłaszcza w ocenie przestrzegania ich praw, jest podzielona. 
Większość, co wyraźnie kontrastuje z dramatycznymi doniesieniami polskich me-
diów, w ogóle nie czuje się dyskryminowana. 44 procent uważa, że ich prawa są na 
Litwie respektowane, przeciwnego zdania jest 40 procent, a 16 procent nie ma zda-
nia w tej sprawie. Tylko co piąty Polak na Litwie zetknął się osobiście z przejawami 
dyskryminacji. Uzależnienie stosunków z Litwą wyłącznie od spełnienia oczekiwań 
przedstawicieli mniejszości wcale nie musi być przez większość Polaków odbierane 
pozytywnie.

Media zostały przywołane tu nieprzypadkowo. Ich wpływ na postrzeganie sy-

tuacji mniejszości rodzi paradoksy. Okazuje się bowiem, że sytuacja mniejszości 
gorzej postrzegana jest przez Polaków w Polsce niż przez samych zainteresowanych 
– Polaków na Litwie. Paradoks działa zresztą i w drugą stronę. Tylko 14 procent 
Litwinów w Polsce uważa, że ich prawa jako mniejszości nie są respektowane, 
a jednocześnie twierdzi tak prawie co trzeci Litwin na Litwie.

background image

Publicystyka i analizy   

Aleksander Fuksiewicz,

 W niewoli schematów

48

Polacy na Litwie nie są monolitem, a tych zadowolonych z tamtejszego życia, 

niezaangażowanych w kwestie narodowościowe i językowe, polska polityka wobec 
tego kraju wydaje się nie dostrzegać. Warto zauważyć, że na przykład walka o pol-
skie szkolnictwo na Litwie – rzekomo zagrożone – dotyczy też tylko około połowy 
litewskich Polaków, bo mniej więcej tyle polskich dzieci uczęszcza do polskich szkół. 
Reszta uczy się w szkołach litewskich.

Polacy są też zróżnicowani pod wzglę-

dem języka. W badaniu ISP aż co czwarty 
zadeklarował, że „główny język używany 
w domu” nie jest językiem polskim (20 pro-
cent wskazało rosyjski, 6 procent – litewski). 
Z wcześniejszego spisu powszechnego na 

Litwie wynikało, że dla ponad 20 procent Polaków polski nie jest „językiem ojczy-
stym”. Wydaje się zresztą, że sytuacja jest i tak bardziej skomplikowana, niż można 
określić na podstawie badań ankietowych. 

Czy Polska ma jakąś ofertę dla Polaków na Litwie, którzy z dziećmi rozmawiają 

po polsku, z sąsiadami po litewsku albo białorusku, a telewizję oglądają rosyjską? 

Schemat drugi: Polska broni Polaków

W badaniu ISP poproszono ekspertów zajmujących się stosunkami polsko-litew-

skimi o ocenę tej „oferty”. Nie wypadła ona najlepiej. Co ciekawe, sam fakt zaanga-
żowania Polski w pomoc mniejszości został na Litwie oceniony dobrze, a niektórzy 
mówili wręcz o wzorze, z którego mogłaby też skorzystać Litwa – litewska diaspora 
jest bowiem liczna. Z drugiej jednak strony, krytykowano rząd w Warszawie za 
emocjonalne, przesadne i bezkrytyczne reakcje na żądania przedstawicieli polskiej 
mniejszości.

Polscy eksperci są zresztą równie krytyczni. Uważają, że działania Polski wobec 

polskiej mniejszości, zamiast być nakierowane na jej integrację z litewskim społe-
czeństwem, wspierają raczej utrwalanie zamkniętej społeczności. Przykładem jest 
choćby fi lia Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie. Z jednej strony odpowiada na 
ważny problem: Polacy są bowiem relatywnie gorzej wykształconą grupą społeczną. 
Z drugiej – dzięki fi lii Polacy mogą otrzymać na Litwie pełną edukację w języku 
polskim, od podstawówki po studia wyższe, nie znając dobrze litewskiego. Polskie 
Ministerstwo Spraw Zagranicznych wspiera ponadto program stypendialny dla 
litewskich Polaków Wyższej Szkoły Agrobiznesu w Łomży. Trudno ocenić, ilu 
absolwentów obu uczelni robi karierę na Litwie, a ilu w Polsce, ale można mieć 
wątpliwości, czy taka polityka sprzyja kreowaniu polskich liderów litewskiego 
społeczeństwa.

Polacy na Litwie nie są monolitem. 

Tych zadowolonych z życia na 

Litwie polska polityka wobec tego 

kraju wydaje się nie dostrzegać.

background image

49

Aleksander Fuksiewicz,

 W niewoli schematów 

 

Publicystyka i analizy  

Schemat trzeci: wspólna historia

Na drodze do polsko-litewskiego porozumienia stoi historia – takie jest częste 

wyjaśnienie niemocy ułożenia dobrych stosunków między oboma krajami. Jak po-
wiedział jeden z litewskich ekspertów, „historia nie wpływa bezpośrednio na stosunki 
polityczne, ale buduje atmosferę podejrzliwości”.

Czy rzeczywiście historia wyjaśnia dzisiejsze spory, czy jest raczej ich usprawiedli-

wieniem? Okazuje się, że dla ogółu społeczeństw historia odgrywa znacznie mniejszą 
rolę niż dla specjalistów. Mniej niż co trzeci Litwin dostrzega w historii wydarzenia, 
w związku z którymi „Polska powinna czuć się winna wobec Litwy”. Spośród nich 
większość wskazuje oczywiście na wydarzenia okresu międzywojennego. Ważne 
jest jednak to, że prawie 40 procent odpowiada, że takich wydarzeń w ogóle nie 
było. Społeczeństwa są zatem gotowe na budowę nowoczesnych stosunków polsko-
-litewskich bez historycznego obciążenia.

Litwini ponadto – wbrew temu, co czasem mówi 

się w Polsce – wiedzą już, że Polska nie upomni 
się o Wilno. W badaniu ISP tylko 14 procent 
litewskich respondentów oceniło, że nasz kraj 
może być dla Litwy zagrożeniem. Potwierdzają to 
też inne badania. Spośród Litwinów zapytanych 
o potencjalne źródło zagrożenia dla ich kraju przez ośrodek Spinter Tyrimai tylko 
1,7 procent wskazało na Polskę (na Rosję – 18 procent).

Tym, co na pewno nie ułatwia sprawy, jest wieczne polskie odwoływanie się do 

Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wiele już zostało powiedziane na temat tego, 
że w Litwinach wcale nie budzi to – oczekiwanych przez nas – pozytywnych 
uczuć. To właśnie kolejny mit: nam wydaje się, że historia łączy nas z Litwinami, 
bo przez stulecia żyliśmy w jednym państwie, a w rzeczywistości nas dzieli, bo 
całkowicie odmiennie ją interpretujemy. Warto jako anegdotę przypomnieć ankietę, 
w której na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku litewskie dzieci zapytano 
o najgorszy moment w historii ich kraju. Większość bez wahania wskazała na… 
Unię Lubelską.

Rosyjski zięć lepszy od polskiego

Polską politykę wobec Litwy jakiś czas temu zdominowała strategia, którą można 

streścić tak: dopóki Litwa łamie prawa polskiej mniejszości, Polska nie powinna na 
siłę zabiegać o poprawę stosunków z tym krajem. W praktyce oznacza to jednak, 
że Polska polityka wobec Litwy stała się zakładnikiem przedstawicieli mniejszości 
i ich oczekiwań.

Walka o polskie szkolnictwo na 
Litwie – rzekomo zagrożone – 
dotyczy też tylko około połowy 
litewskich Polaków.

background image

Publicystyka i analizy   

Aleksander Fuksiewicz,

 W niewoli schematów

50

Tymczasem stosunki polityczne to nie wszystko. Wiele jest też do zrobienia na 

polu dyplomacji publicznej czy promocji kultury. Tu też warto oprzeć się na bada-
niach społecznych. Płyną z nich sygnały zarówno pozytywne, jak i negatywne. Polacy 
i Litwini akceptują się w większości tak zwanych ról społecznych, na przykład jako 
sąsiada, szefa, a nawet zięcia i synowej. Są to lepsze wyniki niż na przykład w przy-
padku niedawno badanego przez ISP stosunku Niemców do Polaków. Większość 
Polaków i Litwinów sądzi ponadto, że jesteśmy do siebie podobni, a osoby, które 
uważają przedstawicieli innego społeczeństwa za podobnych, są też na ogół do 
niego lepiej nastawione.

Wyraźna jest jednak pewna dysproporcja między 

Polakami i Litwinami. Co prawda, połowa Polaków 
darzy Litwinów sympatią, ale ich wiedza o Litwie 
ogranicza się do tego, co wynieśli ze szkolnej 
ławki, a kraj ten kojarzy im się głównie z „Litwo, 
ojczyzno moja…”. Nic dziwnego – dziewięciu na 

dziesięciu Polaków nigdy nie było na Litwie. Efektem jest ogromna luka, bo ani 
media, ani kontakty osobiste nie wytworzyły w umysłach Polaków żadnych nowych, 
pozaszkolnych skojarzeń.

Polacy niewiele o Litwie wiedzą, ale ją lubią. Litwini – odwrotnie. Sympatię do 

Polaków deklaruje zaledwie co czwarty Litwin. Jednocześnie nie mają oni na przy-
kład problemu z oceną produktów pochodzących z Polski, które mogą znaleźć na 
półkach litewskich supermarketów. Oceny te są zresztą pozytywne, co w obliczu 
afer z polską żywnością w roli głównej może nie tylko cieszyć, ale i zaskakiwać. 
Innym zaskoczeniem – tym razem niemiłym – może być to, że we wspomnianych 
rolach społecznych Litwini chętniej akceptują Rosjan niż Polaków. Innymi słowy, 
statystyczny Litwin, gdyby istniał i gdyby miał wybór: polski czy rosyjski zięć, wy-
brałby Rosjanina.

Dziwne? Niekoniecznie. Trzeba pamiętać, że Litwin pytany o Polaka nie myśli 

raczej o obywatelu z Polski, ale o tym mieszkającym na Litwie, który – zwłaszcza 
jeśli respondent nie ma osobistego kontaktu z Polakami – jawi się jako roszczeniowy 
i niezadowolony, bo ciągle protestuje. 

Polska kultura jest na Litwie nieobecna. W kiosku w Wilnie trudno znaleźć nie-

liczną polską prasę pod stosami kolorowych magazynów rosyjskich. W telewizji 
pewnie nawet litewscy Polacy częściej wybierają któryś z bogatej oferty nowoczes-
nych programów rosyjskich, a nie TVP Polonia. Młodzi Litwini nie kojarzą żadnych 
polskich fi lmów. 

Polska dyplomacja wydaje się problem dostrzegać, bo działania na Litwie są jednym 

z priorytetów w konkursie na pozarządowe przedsięwzięcia z zakresu dyplomacji 
publicznej. Z pewnością jest tu jeszcze wiele do zrobienia.

Spośród Litwinów zapytanych 

o potencjalne źródło 

zagrożenia dla ich kraju tylko 

1,7 procent wskazało Polskę.

background image

51

Aleksander Fuksiewicz,

 W niewoli schematów 

 

Publicystyka i analizy  

Co by zrobił Skubiszewski?

Wydaje się jednak, że polska polityka wyraźnie odcięła się od polityki wschodniej lat 

dziewięćdziesiątych XX wieku. Tym, za co po latach doceniono politykę zagraniczną 
ministra Krzysztofa Skubiszewskiego po 1989 roku, było to, że potrafi ła „cierpliwie 
nie reagować na litewski nacjonalizm” (określenie Tymothy’ego Snydera). Potrafi ła 
zdystansować się wobec żądań litewskich Polaków. Dzisiaj dla odmiany Donald 
Tusk mówi: „Z całą pewnością będziemy wspierali wszystkie działania Polaków 
na Litwie”. Swoją drogą, ciekawe, jaką politykę wobec Litwy prowadziłby dzisiaj 
minister Skubiszewski?

Tamta polityka odniosła sukces. Polska polityka wschodnia była wówczas w sta-

nie przekonać litewskich nacjonalistów do współpracy. Byli wśród nich tacy, którzy 
tuż po upadku ZSRR, kiedy na Litwie stacjonowały wojska radzieckie, uznawali, że 
„największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Litwy” jest Polska, by przed 1994 
rokiem stać się politykami propolskimi, co umożliwiło ratyfi kację traktatu polsko-
-litewskiego. 

Ważne jest jednak i to, że zaraz po 1989 roku polska polityka miała Litwie coś 

do zaoferowania. Nie tylko mogła stanowić wsparcie jej niepodległości i być mo-
stem na Zachód – do Unii Europejskiej i NATO. Atrakcyjna była też sama polityka 
„europejskich standardów”, bezwarunkowego uznawania państw na wschodzie 
i nienaruszalności granic, mająca silne poparcie liczących się instytucji europejskich.

Dzisiaj Polska nie ma Litwie wiele do zaofero-

wania, a właśnie atrakcyjne propozycje mogłyby 
sprawić, że Litwini mieliby większą motywację 
do naprawiania stosunków dwustronnych. Dzisiaj 
sytuacja na linii Warszawa-Wilno jest taka, że 
piłka jest raczej po stronie litewskiej. Litewski 
rząd zapowiedział pozytywne potraktowanie postulatów mniejszości. Trwają prace 
nad nową ustawą o mniejszościach narodowych. W rządzie zasiadają ministrowie 
desygnowani przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie.

Chodzi jednak o to, aby – w przypadku braku rezultatów ostatniego „ocieplenia” na 

linii Wilno-Warszawa – nie obrażać się na Litwinów, nie odwracać od jakiejkolwiek 
współpracy. Warto inwestować na przykład w dyplomację publiczną i promocję 
kultury, co dziś po obu stronach jest mało widoczne. Dla promocji Polski na Litwie 
więcej niż administracja rządowa zrobił pewnie piłkarz Kamil Biliński, który strzela 
bramkę za bramką dla wileńskiego Żalgirisu, a o dyskryminacji Polaków na Litwie 
mówi: „bujda”.

Najbardziej chyba czytelny sygnał płynący z badań ISP to: siedmiu na dziesięciu 

Polaków i Litwinów odpowiada, że w stosunkach z drugim krajem Polska i Litwa 

Polska polityka wobec 
Litwy stała się zakładnikiem 
przedstawicieli mniejszości i ich 
oczekiwań.

background image

Publicystyka i analizy   

Aleksander Fuksiewicz,

 W niewoli schematów

52

powinny „nastawiać się na współpracę i osiąganie kompromisów”, a nie „na zdecy-
dowaną obronę własnych interesów”.  

Aleksander Fuksiewicz jest analitykiem w Instytucie Spraw Publicznych.

Szczegółowe wyniki badania ISP dostępne są w raporcie: A. Fuksiewicz, A. Łada, 

J. Kucharczyk, Obok siebie. Wzajemne postrzeganie się Polaków i Litwinów, War-

szawa 2013, Instytut Spraw Publicznych we współpracy z Fundacją Bronisława 

Geremka i Instytutem Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwer-

sytetu Wileńskiego. Raport po polsku i litewsku jest dostępny na www.isp.org.pl.