background image

 

Juliana Przybosia najmniej słów red. Stanisław Makowski 

Gmachy 

Poeta,   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wykrzyknik ulicy! 

Masy wpółzatrzymane, z których budowniczy 

 

 

 

 

 

 

uprowadził ruch: znieruchomiałe piętra. 

 

 

 

 

 

 

 

Dachy   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

przerwane w skłonie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mury 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wynikłe ściśle. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Góry naładowane trudem człowieczym: 

 

 

 

 

 

 

 

gmachy. 

Pomyśleć: 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KaŜda cegła spoczywa na wyjętej dłoni. 

(1927) 

Opracował Stanisław Jaworski 

Wiersz  powstał  w  1927  roku,  a  więc  juŜ  po  ogłoszeniu  przez  poetę  dwóch  pierwszych  zbiorów, 
uznanych  za  charakterystyczne  dla  postawy  awangardowej,  dla  swoistego  poetyckiego 
konstruktywizmu. 

W  tych  pierwszych  zbiorach  wprowadził  Przyboś  w  sposób  niemal  pokazowy  elementy  nowej 
cywilizacji,  motywy  konstruktywistyczne:  zbiorowego  wysiłku,  wspólnej  gromadnej  pracy,  moment 
konstrukcji,  wznoszenia  nowego  domu.  Ten  motyw  wznoszenia  nowego  domu  miał  znacznie 
szczególne i wielorakie: 

 

moŜna  go  rozpatrywać  w  kontekście  ówczesnej  sytuacji  Polski,  wychodzącej  z  powojennej 
ruiny i inflacji i zaczynającej budować 

 

chodziło  tu  takŜe  o  apoteozę  ludzkiego  trudu  w  ogóle,  przeciwstawiającego  się  bezładowi 
przyrody, z tego bezładu formułującego świat oswojony, cywilizowany 

Na pierwszy rzut oka Gmachy wydają się naleŜeć do tego samego nurtu. Wszystko kieruje uwagę w tę 
samą stronę: wiele elementów odwołuje się do budowy jako procesu i jako owocu trudu człowieczego 
- tytułowe „gmachy”, „budowniczy”, „piętra”, „dachy”, „mury”, „cegła”. 

MoŜna by więc przyjąć, Ŝe wiersz da się wpisać takŜe w kontekst cywilizacyjny, Ŝe stanowi pochwałę 
urbanizmu, miejskości, konstrukcji. 

Tymczasem juŜ pierwszy wers przynosi element, który nie mieści się w opisanych schematach: jest to 
POETA. 

JuŜ w tomie Oburącz pojawiły się u Przybosia pierwiastki autotematyczne – przede wszystkim relacja 
między poetą a gromadą oraz między pieśnią wykonywaną przez gromadę a pieśnią poety. 

Dwa  pierwsze  wersy  wiersza  Gmachy  tworzą  całość.  Są  one  połączone  ze  sobą  na  zasadzie  jakby 
dopowiedzenia stwierdzającego, ze jest tak właśnie, ze poeta jest „wykrzyknikiem ulicy”. 

background image

 

W wersji pierwotnej miało to być po prostu stwierdzenie, bez wykrzyknienia. Ten wykrzyknik okazał 
się jednak potrzebny, zapewne po to, by podkreślić niezwykłość sformułowania. 

Na czym polega ta niezwykłość?: 

 

wykrzyknik  zastosowany  przez  Przybosia  ma  oznaczać,  Ŝe  mimo  wszystko,  nie  zwaŜając na 
to, jak wiele znaczeń dodaje się do tego sformułowania, poeta jest dosłownie „wykrzyknikiem 
ulicy”, tzn. ma ją wypowiedzieć 

 

ale  ma  wypowiedzieć  nie  tę  ulicę,  którą  prze  rozfalowany  tłum,  lecz  te,  która  jest  owocem 
ludzkiej pracy, dziełem intelektu i zwykłego fizycznego trudu 

Drugi  człon  wiersza  pierwotnie  zaczynał  się  inaczej:  Dwurząd  bloków,  rozłupany  powietrzem  –  tak 
było  jeszcze  w  pierwszym  wydaniu.  MoŜna  powiedzieć,  Ŝe  to  usunięte  sformułowanie  podawało 
swoistą definicję ulicy i wprowadzało czynnik ruchu, waŜny w świecie poetyckim Przybosia. 

Ruch  pojawia  się  takŜe  w  nowym  tekście,  wyraźnie  jednak  odmienna  jest  siła  sprawcza  tego  ruchu: 
nie przepływ powietrza, lecz działanie człowieka: budowniczy uprowadził ruch

Nie chodzi więc o opis tego, co otacza człowieka, lecz o dotarcie do istoty relacji między człowiekiem 
a światem, o wydobycie, uwydatnienie jego działania przekształcającego świat. 

WaŜne  jest  tez  słowo  masa  –  w  pierwszej  chwili  uwaga  czytającego  moŜe  zostać  skierowana  na 
znaczenie  tego  słowa  jako  tłumów  wypełniających  ulicę.  Dopiero  koniec  następnego  wersu: 
znieruchomiałe piętra ustala ostatecznie inne znaczenie (chemiczno-fizyczne właściwości ciała). 

Wers  trzeci  jest  istotny  takŜe  dal  określenia  charakteru  ruchu:  jest  tu  mowa  o  ruchu  tkwiącym 
potencjalnie w przedmiotach, jako moŜliwość, jako coś, co zostało tylko zawieszone, przerwane, ale 
co w kaŜdej chwili moŜe zostać na nowo podjęte (współzatrzymane). 

Podobny stan przywołują takŜe inne miejsca: znieruchomiałe piętraprzerwane w skłonie

Otrzymujemy  więc  obraz  świata  naładowanego  wewnętrzną  energią,  niewidoczną  z  zewnątrz,  lecz 
mogącą się wyzwolić. 

W  konstrukcji  świata  Przyboś  stosuje  specyficzny  zabieg,  polegający  na  traktowaniu  statyczności 
przedmiotów  jako  pozornej,  wynikającej  z  chwilowej  i  nietrwałej  równowagi  przeciwstawnych  sił, 
których zmaganie się grozi wciąŜ wybuchem. Ten zabieg stosuje się nie tylko do elementów przyrody, 
ale jest najogólniejszą zasadą widzenia świata. 

 

tutaj figura ta słuŜy przede wszystkim do uwydatnienia ludzkiej pracy, która zawarta jest we 
wszystkim,  co  stanowi  rezultat  ludzkiego  działania:  Góry  naładowane  trudem  człowieczym/ 
gmachy 

 

w wierszu świat zaczyna się od ludzkiego działania, od dłoni, która nadaje mu kształt 

Cała  środkowa  część  wiersza  zawiera  elementy  równorzędne  wobec  siebie  znaczeniowo,  o 
analogicznej budowie składniowej: 

 

są to zdania eliptyczne, w których główne człony: masydachymury określone są przydawką 
imiesłowową 

 

w  zdaniu  pierwszym  mamy  jeszcze  jeden  człon  podrzędny,  a  w  pierwszym  i  piątym  – 

background image

 

orzeczniki 

Warto zwrócić teŜ uwagę na określenie 

wynikłe ściśle

 – równocześnie mówiące o jakimś uprzednim, 

ś

ciśle spełnionym planie oraz o tym, Ŝe mury stanęły wobec siebie ciasno, ściśle do siebie przywarłe. 

Wiersz rozwija się harmonijnie, proporcjonalnie aŜ do samej pointy. 

WaŜnym określeniem wiersza jest słowo 

budowniczy

 – jest to liczba pojedyncza (w wersji pierwotnej 

była liczba mnoga) – w ten sposób budowniczy staje się wielkim Architektem, Kreatorem 

 

przekroczony  zostaje  krąg  konstruktywnej  opowieści  o  ludzkiej  pracy,  tekst  staje  się 
opowieścią takŜe o pracy poety, stwarzającego nowe światy 

 

ustanawia się analogia miedzy budowaniem a pisaniem, ulica przekształca się w rządki druku, 
wynikłe ściśle z poetyckich zamierzeń 

Jest to  więc  wiersz  nie  tylko  o  budowaniu,  nie tylko  o  kształtowaniu świata,  lecz  równieŜ  o  pisaniu 
wierszy. Dochodzi tu do głosu szczególna koncepcja poezji jako porządkującej działalności człowieka, 
gdzie wszystkie elementy pozostają ze sobą w ścisłym związku, gdzie wykluczony jest przypadek. 

Pisanie jest budową, nie zaś owocem natchnienia, istnieje analogia między nowoczesnym  miastem a 
zorganizowanym w podobny sposób poematem. 

Utwór  poetycki jest  przechowalnikiem  energii,  mocy  i  woli  człowieka,  wyzwolonej  w  akcie  kreacji. 
Energia ta ukryta w poemacie moŜe w kaŜdej chwili zostać ponownie uwolniona w procesie czytania. 
Poeta  jest  wykrzyknikiem  ulicy  –  jego  twórczość  jest  aktem  działalności,  twórczej  woli,  który 
ponawia się w kaŜdym odczytaniu, aktem, który wciąŜ ustanawia świat. 

Interpretacja na stronie: http://www.bryk.pl/teksty/liceum... 

Wizja poety ,oderwana  zupełnie od romantycznej  wizji artysty, pojawia  się  w utworze "Gmachy"  z tomu  "Sponad" z 1930 
roku. Przyboś na nowo definiuje poetę, stwierdzając: 

Poeta, wykrzyknik ulicy! 

Takie określenie poety na swoje odzwierciedlenie w filozofii tych czasów, w rewolucji jaka zaszła w sztuce na początku XX 
wieku.  Reguły  zostały  złamane.  Tabu  nie  istnieje.  Dominuje  pełne  wyzwolenie  z  formy.  Pojawiają  się  coraz  bardziej 
prowokacyjne  teksty  literackie,  nie  wspominając  juŜ  o  sztukach  chociaŜby  plastycznych.  Futuryzm  z  wielością  form, 
oddającą ruch, kubizm z wielością spojrzeń na bryłę, dadaizm w końcu z Mona Lizą z domalowanymi wąsami, która później 
stała się ikoną kultury XX wieku. Dokonuje się istny przewrót. W tej sytuacji poeta nie moŜe być tym kim był do tej pory. 
Musi się zmienić jego spojrzenie i spojrzenie na niego. Oto schodzi poeta z firmamentów  modernizmu, wtapia się  w tłum. 
Dokonała  tego  i  I  wojna  światowa,  i  rewolucja  1905  roku  równając  wszystkich  ze  sobą.  Tak  więc  poeta  nie  moŜe  się 
wyróŜniać, musi być człowiekiem - jednym z nas. Jeden z badaczy tegoŜ okresu określa nową rolę poety tymi słowami: poeta 
to  nie  kapłan,  wieszcz,  ale  człowiek  ulicy,  związany  z  Ŝyciem  potocznym,  codziennym.  Nowym  zadaniem  poety  jest 
opisywanie  rzeczywistości,  tej  codziennej,  powszechnej,  ma  dostrzegać  ten  natłok  zmian  zachodzących  w  nowym  świecie, 
ma ukazywać nowy porządek. 

Taki  sposób  obrazowania  znajduje  się  w  wierszu  Przybosia  "Gmachy".  Poeta  dostrzega  nową  rzeczywistość  z  jej  tempem 
rozwoju,  z  masą  ludzi,  nową  cywilizację  niemalŜe.  Przyboś  kaŜe  zwracać  uwagę  na  hałas  miasta,  na  jego  powstającą 
architekturę,  tym  samym  delikatnie  zaznacza  sytuację  społeczno  -  polityczną.  W  domyśle  widzimy  obraz  budującej  się 
Polski, Polski w końcu wolnej, niepodległej. To, co staje się istotne w tym obrazie, to dachy, mury, gmachy - wraz z poetą 
zadzieramy  głowę  do  góry,  by  przyjrzeć  się  tym  strzelistym  budowlom.  Jednocześnie  poeta  zdaje  sobie  sprawę  ile 
kosztowało ludzi wzniesienie tej nowej Polski: 

Góry naładowane trudem człowieczym: 

background image

 

gmachy, 

MoŜna ten wers odczytać nawet jako nawiązanie do piramid egipskich tak samo budowanych w trudzie i znoju. 

Przybosiowi to wznoszenie Polski zdaje się aŜ niepojęte: 

Pomyśleć: 

KaŜda cegła spoczywa na wyjętej dłoni. 

Choć naleŜy zaznaczyć, iŜ to nie tylko chodzi o budowanie nowej Polski, odbudowywanie. Wyjęty z kontekstu czasowego 
wiersz staje się uniwersalnym obrazem zachwytu nad architekturą. Swoją drogą  ciekawe, co powiedziałby Przyboś widząc 
współczesne wieŜowce?... Ale to juŜ nie jest przedmiotem naszych rozwaŜań. 

background image

 

Póki my Ŝyjemy 

 

Huk armat na wysokość łun 

 

 

 

 

 

 

 

 

wzrósł,   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niebo wali się z trzaskiem. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bezbronny, wbity pociskami w grunt, 

 

 

 

 

 

 

 

błagam o karabin jak skazaniec o łaskę 

 

 

 

 

 

 

 

i tylko krzyczę – niecelnie, 

 

 

 

 

 

 

 

 

z rannych i z martwych wstawszy.   

 

 

 

 

 

 

 

Mój wzrok po torach bomb strącony w gruz  

 

 

 

 

 

przypada do Warszawy. 

AŜ w rozpękły na dwoje słuch 

 

 

 

 

 

 

 

 

płacz męŜczyzn wpadł – i ich, jak nabój, milczenie. 

W tej chwili zginął mój brat. 

ś

egnam was, unoszący za granicę głowy, 

 

 

 

 

 

 

uciekający do broni, 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

gdy tu, w rozwalonym schronie, 

 

 

 

 

 

 

 

 

z jeszcze Ŝywych ostatniego tchu   

 

 

 

 

 

 

odtworzyłbym nasz hymn narodowy. 

(wrzesień 1939) 

Opracował Jerzy Święch 

Tak Przyboś objaśniał sens konspiracyjnych wierszy  z tomiku Póki my ŜyjemyZbiór ten, pamiętnik 
poetycki  okrutnych  lat,  kolportowany  był  tajemnie  w  rękopisach  i  maszynopisach  w  r.  1943  i  w 
pierwszej połowie 1944 roku. 

O jego okolicznościowym  charakterze świadczy nie tylko data, ale przede wszystkim cały kompleks 
uczuć, które w psychice Polaka utrwaliły się dzięki tej pamiętnej dacie: poczucie bezsilności, wstydu 
wywołane  faktem  ewakuacji  najwyŜszych  władz  państwowych  za  granicę,  duma  z  powodu 
bohaterskiej obrony stolicy, reakcje na pierwsze ofiary spośród najbliŜszych. 

O  wszystkim  tym  mówi  wiersz  Przybosia,  co  sprawia,  ze  widzimy  dziś  w  nim  dokument  emocji 
zbiorowych. 

Poetę  ponosi  temperament  polityczny,  oskarŜa  tych,  co  unieśli  za  granicę  głowy,  zostawiając 
społeczeństwo na pastwę losu, wnosi podział między „mini” (władzą) a „nami” (narodem). 

Słowa  hymnu  w  tytule  nobilitują  ten  naród,  czynią  go  odpowiedzialnym  za  los  Polski,  słowa  te  są 
zachęta do walki i wezwaniem do czynnej postawy wobec wroga. 

Sanaduer  o  poezji  Przybosia:  poezja  jego  opisuje  przedmioty  jako  zdarzenia,  stany  –  jako  akcję, 
materię – jako energię, słowem, ujmuje cały świat tak, jak gdyby znajdował się w przededniu eksplozji. 

Metafora  niebo  wali  się  z  trzaskiem  przynaleŜy  do  chwytów  retorycznych,  nieobcych  poetyce 
Przybosia.  Przysługuje  jej  tradycyjna  nazwa  ogarnienia:  całość  (niebo)  jest  przenośnym  sposobem 
wyraŜenia  części,  czyli  wszystkiego,  co  znajduje  się  w  górze,  nad  człowiekiem  (domyślnie:  dachy 
domów, drzewa, wieŜe…) 

 

jest  to  teŜ  metafora  realistycznie  umotywowana,  określenie  natęŜenia  huku  za  pomocą 

background image

 

wyraŜeń dotyczących wysokości: huk armat na wysokości łun/ wzrósł 

Jednocześnie zasięg metafor tego wiersza obejmuje taki obszar zjawisk, który nie daje się realistycznie 
przedstawić.  Wtedy  przyjmujemy  metaforę  ze  świadomością  jej  umowności,  ale  i  w  tym  wypadku 
realistyczny  kontekst  w  którym  się  pojawiają  te  militarne  metafory,  nie  pozwala  ich  traktować  w 
sposób całkowicie arbitralny: 

*i tylko krzyczę – niecelnie 

 

 

 

kaŜda z tych metafor ujmuje 

 

*Mój wzrok po torach bomb stracony w gruz 

 

w charakterystyczny sposób 

 

*AŜ w rozpękły na dwoje słuch 

 

 

 

akt percepcji świata, określa 

 

 

 

 

 

 

 

 

dynamicznie treść wraŜeń  

 

 

 

 

 

 

 

 

zmysłowych, przy czym   

 

 

 

 

 

 

 

 

nośnikiem znaczenia jest tu 

 

 

 

 

 

 

 

 

pole semantyczne wojny 

 

Ostateczną  wymową  tych  metafor  jest  stwierdzenie,  Ŝe  ofiarą  wojny  jest  człowiek,  wyposaŜony  w 
zdolności sensualnego reagowania na zjawiska otaczającego świata. Człowiek jako niezwykle czujny 
instrument rejestrujący proces wchłaniania i opanowywania treści spostrzeŜeń. Tutaj na kaŜdym kroku 
spotykają go poraŜki, nie jest zdolny, by ująć ów chaos, w który popadł świat. 

Człowiek Przybosia umieszczony w środku zdarzeń widzi powszechna destrukcję świata, który do tej 
pory przywykł oceniać w kategoriach ładu, formy, konstrukcji. Przyzwyczajonemu do porządkowania 
zjawisk brakuje mu środków na wyraŜenie tego, co jest bezsensownym chaosem. 

Wojna w pierwszym uderzeniu jest ucieleśnieniem bezsensu. 

A jednak podmiot wiersza i tutaj panuje nad sytuacją, choćby w tym sensie, Ŝe bacznie obserwuje sam 
siebie,  jego  „ja”  zostaje  wyrzucone  na  zewnątrz,  poddane  regułom  obserwacji  przedmiotowej  i 
racjonalnej. Bada więc stopień natęŜenia strachu, poczucia bezsilności. 

Opis  zachowań  przyjmuje  formę  tzw.  opowiadania  unaoczniającego,  co  przydaje  mu  oznak 
dramatyzmu. 

Człowiek , który tak skutecznie potrafi obserwować sam siebie i wysnuwać z tego wnioski dowiódł, 
ze skutecznie oparł się wojnie i jej niszczycielskim wpływom. 

Przyboś  scala  i  racjonalizuje  treści  ludzkiego  doświadczenia  w  obrazie  człowieka,  który  jest 
jednocześnie podmiotem i przedmiotem, treścią i formą, światłem i cieniem. 

Bohater  wiersza  wbrew  pozorom  nie  traci  znamion  właściwego  dla  siebie  gigantyzmu,  który  tutaj 
przyjmuje  postać  aspiracji  zgodnych  z  tamtym  czasem.  Marzy  o  moŜliwości  czynnego  udziału  w 
walce, on, cywil tęskni do walki z bronią, której mu odmówiono. Istnieje dla niego tylko alternatywa: 
bezczynność, gnuśność, śmierć lub walka, zemsta za doznane krzywdy. 

W  sformułowaniu  z  rannych  i  z  martwych  wstawszy  moŜna  rozpoznać  stary  topos  poezji 
niepodległościowej, Ŝe z ciał i kości ofiar powstaną nowi mściciele. 

Zemsta stanowi teŜ domyślny kontekst osobistego wyznania bohatera: W tej chwili zginął mój brat. 

Wojna  jawi  się  zatem  jako  próba  męskości,  Ŝołnierskiego  honoru,  walki.  Postawa  taka  jest 
odpowiedzią  na  wszelką  martyrologię.  Poprzez  takie  aspiracje  bohater-cywil  odczuwający  gorycz 

background image

 

poraŜki,  wstyd  –  utwierdza  się  w  prawie  do  bycia  kimś  innym,  odrębnym  w  stosunku  do  otoczenia. 
Nie traci ani na moment poczucia wyŜszości nad tłumem. 

Osobisty, niejako prywatny charakter tego oświadczenia o sobie, które składa autor w wierszu, nadaje 
mu  znamię  doznania  uchwyconego  w  jednej  chwili.  Stara  się  uchwycić  maksimum  moŜliwych 
skojarzeń, doznań w ich kulminacyjnym momencie. Wiersz ujmuje punkt tego szczególnego napięcia, 
kiedy  w  akcie  twórczym  przecinają  się  dwie  sprzeczne  siły:  wyczulenie  zmysłów  sprawiające,  ze 
odbiór wojny jest tak bardzo sensualny i przeciwstawione temu uczucie wstydu zawodu i poniŜenia. 

Poszczególne wydarzenia składające się na zarys kompozycji wiersza wyraźnie wskazują na ewolucję 
duchową bohatera: na początku obserwujemy go jak trwoŜliwie przylega do ziemi, w scenie finałowej 
widzimy go w postawie wyprostowanej. 

Przesłanie  swoje  kończy  poeta  dumnym  słowem  i  gestem:  z  jeszcze  Ŝywych  ostatniego  tchu/ 
odtworzyłbym nasz hymn narodowy. 

background image

 

Wieczór 

 

Te same gwiazdy  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wyszeptały wieczór jak zwierzenie. 

 

Latarnie wyszły z ciemnych bram na ulicę   

 

 

 

 

 

 

i w powietrzu cicho stanęły. 

 

Zmrok łagodnie przemienia przestrzenie. 

 

Ogrody opuściły swoje drzewa, 

 

 

 

 

 

 

 

 

szare domki znad rzeki – spłynęły. 

 

 W niskich brzegach śród olch płynie Ŝal. 

 

Tylko horyzont uchyla nieba 

 

 

 

 

 

 

 

 

księŜycem 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

i droga długo wiedzie we wspomnienie. 

 

I twoje dłonie sieją między nami dal. 

 

 

 

 

(1927) 

Opracował Rościsław Skręt 

☺ 

 

 

 

Był  to  wiersz  szczególnie  bliski  autorowi,  uznawał  go  za  utwór  przełomowy  w  kierunku  ULIRYCZNIENIA 
swojej poezji. 

Wiersz powstał  w 1927 roku  i był całkowicie odmienny od  wierszy zamieszczanych  w poprzednich tomikach, 
gdzie poeta, chwalca miasta i cywilizacji często nawiązywał do dawnej ody i hymnu. Praktykę tę porzucał teraz 
w sposób ostateczny. 

Jedyną z najistotniejszych innowacji, które pojawiły się w tym wierszu i tomie Sponad (1930), a która stanowiła 
o  przełomie  w  dotychczasowym  stylu,  było  wprowadzenie  odmiennego  ujęcia  podmiotu  lirycznego,  który 
dawniej jednolity nabiera tu charakteru zmiennego (na wzór Apollinaire’a). 

Podmiot ten usiłuje wyrobić w sobie zdolność patrzenia  i oceniania siebie jako kogoś drugiego, próbuje widzieć 
siebie  podwójnie:  wewnątrz  i  z  zewnątrz,  tak  jak  czujemy  się  i  oceniamy  w  zgodzie  z  własnym  „ja”  i  tak  jak 
widziałby nas i oceniał ktoś inny, lecz bliski. 

Dzieje się to zwykle w perspektywie czasu – przykład tego mamy w Wieczorze

Tytuł  wiersza  odwołuje  nas  do  określonej  sytuacji,  w  której  wystąpi  podmiot  liryczny,  cały  szereg  dalszych 
elementów doprecyzowuje tę właśnie scenerię (gwiazdy, latarnie, zmrok). 

JuŜ początek  wiersza odsyła równocześnie do innej sytuacji – z przeszłości: Te same gwiazdy szeptały wieczór 
jak zwierzenie

Wszystkie  te elementy zyskują jakby podwójne istnienie,  w czasie teraźniejszym jako  okoliczności aktualnego 
usytuowania podmiotu, ale takŜe w czasie przeszłym, jako składniki innej sytuacji. 

Rozszczepieniu ulega takŜe podmiot: jest on przede wszystkim podmiotem wspominającym tu i teraz, ale takŜe 
podmiotem  przeŜywającym  wtedy,  w  podobnych  okolicznościach.  Jego  obecne  emocje  rodzą  się  w  toku 
wspominania.  Stan  emocjonalny  podmiotu  nie  jest  jednak  toŜsamy  ze  stanem  w  momencie  wspominanego 
rozstania. 

Wiersz  jest  nie  tyle  opisem  przeszłych  uczuć,  co  próbą  określenia  aktualnego  do  nich  stosunku.  Nietrudno 
wyczytać  odpowiedź:  skoro  obraz  dłoni  w  geście  pozegnania  powraca  w  poincie,  to  powraca  jako  obraz 
natarczywy, silny, narzucający się (czas gramatyczny ostatniego wersu jest czasem teraźniejszym). 

background image

 

Czas teraźniejszy wzmacnia wymowę pointy, wyróŜniając równoległy do niej pod względem uczuciowym wers 
8. 

Ten  przeplot  czasów:  teraźniejszego  i  przeszłego  ma  jeszcze  jedną  funkcję  –  nadawał  utworowi  DYNAMIKĘ. 
Niemal wszystkie uŜyte tu czasowniki oznaczają ruch. 

W ruch została wprawiona takŜe sceneria wiersza: funkcjonuje tu zapoŜyczony z filmu mechanizm - odwracanie 
układu:  podmiot  w  ruchu  –  przedmiot  bez  ruchu  na  układ  podmiot  w  bezruchu  –  przedmiot  w  ruchu. A  więc 
latarnie same wychodzą, ogrody opuszczają drzewa….WiąŜe się z tym burzenie ładu fizycznego świata. 

Wiersz  naleŜy  do  nielicznych  erotyków  Przybosia.  Charakterystyczna  powściągliwość  uczuć  była  spełnieniem 
waŜnego postulatu poetów awangardy: „wstydu uczuć” 

 

wiersz dla oddalenia stanów wewnętrznych podmiotu przywołuje zjawiska przyrody w określone porze 
i miesza je z rzeczownikami o wartości emocjonalnej 

Poetyka  wiersza:  rymy  na  końcu  wersów  nieregularne,  czasem  znacznie  oddalone,  ale  dokładne,  Ŝeńskie, 
wyraźne zamiłowania autora do efektów aliteracji, wyraźna skłonność do regularności.