background image

J u l i a n   A p o s t a t a  

 

 

 

M i s p o g o n ,  

a l b o   N i e p r z y j a c i e l   B r o d y  

 

 

 

                                                                                            

             t l u ma c z e n i e :   ww w . z r o d l a . n e t  

                              m a i l :   i n f o @ z r o d l a . n e t

                                                                                                   

                                                                           

                                                 

 
 
 

 

MMIII ® 

background image

J U L I A N   A P O S T A T A   -   ( 3 3 1   l u b   3 3 2   –   3 6 3   n . e . )  

 

Był ostatnim niechrześcijańskim cesarzem Rzymu. Choć początkowo wyznawał 

chrześcijaństwo, to okazywał, choć skrywaną, sympatię dawnym bogom [gł. Heliosowi]. Jego 

umiłowanie dla dawnych religii było skutkiem starannego, jak na owe czasy, wykształcenia – 

Apostata był wychowankiem pogańskich filozofów z ateńskiej Akademii, założonej jeszcze 

przez samego Platona, a istniejącej aż do 529 r. n.e.. Neoplatonizm, który wówczas był 

filozofią w świecie dominującą, ukształtował też i Juliana, który, mimo odnowienia dawnych 

kultów, nie prześladował chrześcijaństwa. Jako cesarz pragnął przywrócić świetność Rzymu – 

jego tryb życia odznaczał się wyjątkową surowością. Julian spał na zwykłych siennikach, jadł 

niezwykle skromnie i ubogo, zlikwidował też przepych, którym odznaczali się jego 

poprzednicy – wygnał z dworu rzesze służby i cesarskich „klientów”, których jedynym 

zajęciem było gromadzenie fortun, rujnujących skarb Cesarstwa, w zamian za 

przypochlebianie się  władcy. Odmówił także płacenia upokarzającego trybutu plemionom 

germańskim, przekroczył Ren i pokonał Germanów, zmuszając ich do wyrzeczenia się wojny 

z narodem rzymskim, zwrócenia wszystkich jeńców, oraz odbudowania zniszczonych przez 

siebie obiektów [w tym mostów na Renie]. Wypowiedział też wojnę Persom, wkroczył na ich 

tereny i pokonał w świetnie zaplanowanej kampanii wojennej. Nie doprowadził jednak wojny 

do końca – zginął w niewyjaśnionych okolicznościach podczas jednej z potyczek – niektóre 

źródła mówią nawet, iż za jego śmierć odpowiada któryś z jego własnych  żołnierzy – 

chrześcijanin, który nienawidzić miał swego władcy za oddawanie czci dawnym bogom, choć 

jest to prawdopodobnie jedynie legenda, wymyślona później przez chrześcijan. 

Na polu działalności filozoficznej i literackiej Julian znany jest dzisiaj jako autor kilku 

pism, m.in. niezwykle ciekawej korespondencji z czołowymi intelektualistami swej epoki (np. 

Libaniuszem – antiocheńskim pogańskim retorem i filozofem), oraz z dzieła „Cesarze”, a 

także z prezentowanego niżej satyrycznego tekstu „Mispogon, albo Nieprzyjaciel Brody” i in. 

Jest to paszkwil, skierowany przeciw mieszkańcom Antiochii, którzy słynęli z przepychu i 

wyszydzali Juliana za jego prostotę  życia i surowe zasady moralne, gdy przebywał w tym 

mieście przed wyprawą na Persję. „Mispogon...” jest pozornie samokrytyką Juliana, to jednak 

tylko przykrywka. Pod pozorem wyliczania swych rzekomych ogromnych wad, cesarz gani 

lubujących się w luksusie i zbytku mieszkańców Antiochii. 

S. Drej 

 

background image

a ogół władcy, gdyby się ich rozebrało z purpury i nagich 

rzuciło w świat, pogrążyliby się natychmiast w najniższy 

stan społeczny bez nadziei wyjścia kiedykolwiek z cienia. 

Ale w wypadku Juliana zasługi osobiste były w pewnej mierze 

niezależne od stanowiska. Bez względu na drogę, jaką obrałby on sobie 

w  życiu, na pewno dzięki sile swojej nieustraszonej odwagi, żywego 

dowcipu i wytężonej pilności osiągnąłby najwyższe zaszczyty 

wybranego zawodu albo już co najmniej by zasługiwał na nie; mógłby 

się podnieść na stanowisko ministra bądź dowódcy w kraju, w którym 

by się urodził jako zwyczajny obywatel. Gdyby zazdrosny kaprys 

władzy zawiódł jego oczekiwania albo gdyby on sam roztropnie 

zboczył ze ścieżek wielkości, to i tak wykorzystanie tychże samych 

talentów w jakimś pracowitym odosobnieniu umieściłoby jego 

szczęście doczesne i nieśmiertelną  sławę poza zasięgiem królów. 

Wydaje się wprawdzie, że w portrecie Juliana, gdy go badamy z 

drobiazgową i może nawet krytyczną uwagą, czegoś brak do tego, aby 

postać ta była wdzięczna i doskonała. Nie miał on w sobie geniuszu tak 

potężnego i wzniosłego jak geniusz Cezara ani doskonałej roztropności 

Augusta. Cnoty Trajana były chyba bardziej stałe i wrodzone, a 

filozofia Marka Aureliusza prostsza i bardziej konsekwentna. A 

przecież Julian stawiał czoło przeciwnościom losu nieugięcie i 

pomyślność nie uderzała mu do głowy. Po przerwie trwającej od 

śmierci Aleksandra Sewera przez lat sto dwadzieścia Rzymianie oto 

znów zobaczyli cesarza, który nie czynił rozróżnienia pomiędzy 

obowiązkiem a przyjemnością, który dokładał wszelkich starań, aby 

ulżyć w niedoli swoim poddanym i wskrzesić w nich ducha, i który 

zawsze usiłował  łączyć autorytet z zasługą, a szczęśliwość z cnotą. 

N

background image

Nawet fakcja, i to fakcja religijna, musiała uznać wyższość jego 

talentu, zarówno w czasie pokoju, jak w czasie wojny, i przyznać z 

westchnieniem,  że Julian Apostata kochał swój kraj i zasługiwał na 

cesarstwo świata doczesnego. 

 

Edward Gibbon  

(Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, t. II, Warszawa 1975, s. 299) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Poeta Anakreon napisał wiele zachwycających pieśni, które sławiły 

luksusowe  życie, jakim obdarzyła go Tyche. Ale Alceusowi i 

Archilochowi z Paros bóg nie zezwolił na poświęcenie  życia zabawie i 

przyjemności. Aby zaś skłonić ich do znoszenia trudów, raz jednych, raz 

drugich, zmniejszono ciężar nałożony na nich przez Niebiosa i przeklęci 

zostali ci, którzy ich zwodzili. Lecz, jako, że prawo zakazuje mi oskarżać 

imiennie tych, którym wszelako nie uczyniłem  żadnego zła, [to jednak] 

próbują okazywać mi swą nienawiść; z drugiej zaś strony dominujący 

obecnie między dobrze urodzonymi styl edukacji, zabrania mi użycia 

muzyki, składającej się na tę pieśń. W tych bowiem czasach ludzie 

uważają,  że bardziej poniżające jest studiowanie muzyki niż nieuczciwe 

wzbogacenie się. Pomimo tego jednak, nie zrzeknę się z tej przyczyny 

pomocy, którą posiadam dzięki darowi Muz. Istotnie bowiem, 

obserwowałem,  że nawet barbarzyńcy po drugiej stronie Renu śpiewają 

barbarzyńskie pieśni, skomponowane w języku przypominającym kraczące 

ptactwo i w owych pieśniach znajdują upodobanie. Ponadto zawsze dzieje 

się tak, że nawet pośledni grajek, pomimo, że drażni swe audytorium, 

znajduje przecież w tym muzykowaniu ogromną radość. Z tą myślą, często 

powtarzam sobie, tak jak Ismenias, chociaż me mierne talenty nie dają się 

nawet porównywać z jego, że mam, jak się przekonałem, podobną 

niezależność ducha, zatem – „Sobie śpiewam, a Muzom”. 

 

 

 

 

background image

II

 

Aczkolwiek pieśń, którą  właśnie snuję, została ułożona prozą i 

zawiera dużo gwałtownych wyrzutów, skierowanych nie, na Zeusa, 

przeciwko innym – jakże by mogło tak być, odkąd jest to prawem 

zakazane, lecz przeciwko poecie i autorowi – czyli samemu sobie. Prawo 

wszak nie zakazuje pisania własnej apoteozy, ani też krytyki. Zatem, jako, 

że nie mam powodów do chwalenia samego siebie, chociaż byłbym 

niezmiernie rad, mogąc to uczynić, mając zaś nieskończenie wiele 

powodów do ganienia, zacznę od swej twarzy. Jako, że natura nie uczyniła 

jej ani zbyt przystojną, ani zbyt zaszczytną, ani nie dała jej tego powabu 

młodości, ja sam, z czystej perwersji i złośliwej irytacji, dodałem mej 

twarzy długą brodę, aby twarz mą pokarać, gdyż wydaje się być wielką 

zbrodnią nie być przystojnym z natury. Z tego samego powodu cierpię, 

gdyż stała się ona siedliskiem pierzchających w nich wszy, jak gdyby była 

zaroślami, w których skrywają się dzikie zwierzęta. Co się zaś tyczy 

łapczywego jedzenia lub picia z szeroko otwartymi ustami, nie jestem w 

stanie, a powinienem się tym zająć, spożywać pokarmu w ten sposób, gdyż 

obawiam się połknięcia swych własnych włosów wraz z kawałkami 

chleba. W kwestii bycia całowanym, lub całującym, najmniej jeszcze 

odczuwam związane z brodą niedogodności. I właśnie dlatego, jak i z 

innych jeszcze powodów, broda jest ewidentnie uciążliwa, odkąd nie 

pozwala mi przycisnąć ogolonych „ust do ust bardziej rozkosznie” (chyba 

z tego powodu, że takie usta są bardziej gładkie, jak mniemam), jak napisał 

już jeden z tych, którzy z pomocą Pana i Kalliope komponował wiersze na 

cześć Dafne. Lecz, mówicie, że brodę swą mógłbym skręcać na kształt 

powrozów. Cóż, jestem skłonny przychylić się do waszego zdania, jeśli 

tylko znajdziecie dość siły, aby me włosy skręcić, a ich szorstkość nie 

background image

uczyni przerażających zniszczeń waszym „nieużywanym i delikatnym 

dłoniom”. I niechaj nikt nie przypuszcza, że czuję się obrażony waszą 

satyrą. Osobiście spieszę z przeprosinami do was, gdyż nosząc na twarzy 

swą brodę tak, jak noszą  ją kozły, mógłbym przecie, jak przypuszczam, 

uczynić mą twarz delikatną i ogoloną, jak noszą się przystojni młodzieńcy 

i wszystkie kobiety obdarzone przez naturę powabem. Lecz wy, nawet 

będąc w podeszłym wieku, gorliwie naśladując własnych synów i własne 

córki przez wydelikacony i miękki sposób waszego życia lub, być może, 

przez wasze zniewieściałe skłonności, starannie golicie swe podbródki, zaś 

wasza męskość, ledwo co ujawnia się i nieznacznie zaznacza na waszych 

czołach, nie zaś w wąsach, jak to ma miejsce u mnie. 

 

III 

Lecz, jak gdyby zwykła długość mej brody nie wystarczała, na 

dodatek i ma głowa jest rozczochrana i rzadko włosy me ścinam, takoż i 

paznokcie, zaś palce mam ciągle niemal całe czarne od częstego używania 

pióra. A jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś, co zwykle jest 

tajemnicą, także ma pierś jest kudłata i cała pokryta włosami, jak piersi 

lwów, które monarchami są między dzikimi bestiami, tak jak i ja [jestem 

monarchą] i nigdy w mym życiu nie wygładziłem mej piersi, taki jestem 

sczezły i obskurny; nigdy też żadnej innej części ciała mego nie ogoliłem i 

nie wypielęgnowałem. Gdybym miał brodawki, jak Cycero, powinienem 

wam o tym powiedzieć, ale tak się jakoś dzieje, że nie mam żadnej. Za 

waszym pozwoleniem, powiem wam coś jeszcze. Nie jestem wcale kontent 

mając swe ciało w takim chropawym stanie, lecz zaprawdę, styl życia, 

jakiemu hołduję, jest rzeczywiście wielce rygorystyczny. Sam wygnałem 

się z teatrów, takim jestem idiotą! Nie dozwalam też na swym dworze 

background image

[ażeby ustawiono] thymele

1

, za wyjątkiem pierwszego dnia Nowego Roku, 

bo jestem zbyt wielkim głupcem, ażeby się tym cieszyć, tak jak jakiś 

wieśniak, który ze swego małego majątku musi zapłacić podatek lub oddać 

trybut brutalnemu panu. A jeśli już nawet wejdę do teatru, wyglądam jak 

zbrodniarz – pokutnik. Następnie znowu, jako, że tytułują mnie Potężnym 

Cesarzem, nie zatrudniam nikogo do nadzoru nad mimami, ani też woźnicy 

rydwanów nie zatrudnię jako swego oficera, czy dowódcy wojsk, tak 

dzieje się ze mną w całym zamieszkanym świecie. I, obserwując to 

zupełnie niedawno, „przypomnij sobie teraz jego młodość, jego rozum i 

mądrość”. 

 

I V  

Prawdopodobnie będziecie mieli jeszcze i inne pretensje i jasne 

dowody bezwartościowej mej natury – dlatego to kontynuuję i dodam tu 

więcej jeszcze z mej dziwnej charakterystyki. Mam na myśli to, że ja w 

ogóle NIENAWIDZĘ wyścigów konnych, tak jak dłużnik nienawidzi 

rynku. Dlatego tak rzadko asystuję w wyścigach, wówczas jedynie, gdy 

trwają igrzyska ku czci bogów, a i wtedy nie zostaję na nich całego dnia, 

tak jak zwykł czynić to mój kuzyn, mój wuj, brat i syn mego ojca. Sześć 

wyścigów to wszystko, co oglądam i zadowolony jestem, gdy mogę się 

stamtąd ulotnić. 

 

Lecz wszystkie te rzeczy – to są jeno pozory, i w rzeczy samej, jakże 

niewielką cząstkę mej urazy do was dotąd opisałem! Lecz wracając do 

                                                 

1

  Thymele-  okrągły ołtarz stojący w starożytnym teatrze pośrodku  orchestry,  na której umiejscawiano zwykle 

ustawiony w dwóch lub trzech rzędach chór. 

background image

mego prywatnego życia na mym dworze. Bezsenne noce na mym barłogu i 

dieta, która jest niczym innym, jak przesytem, nadającym memu 

nastrojowi szorstkość i nieprzyjazne uczucia w stosunku do pełnego 

luksusów miasta, jak wasze. Jednakże nie po to jest to wszystko, ażeby 

dawać wam przykład, że przyswoiłem sobie me przyzwyczajenia. Lecz w 

dzieciństwie ukazała się mi tajemnicza i bezrozumna zjawa, która 

namówiła mnie do wypowiedzenia wojny przeciwko własnemu żołądkowi, 

tak więc nie pozwalam mu napełniać się olbrzymią masą pożywienia. Z 

powodu tego zdarzenia jest mi zaprawdę niezwykłe wymiotowanie 

własnym pokarmem. I, jako, że pamiętam, iż takie zdarzenie doświadczyło 

mnie raz jedynie, odkąd zostałem cesarzem i było spowodowane 

przypadkiem, a nie przejedzeniem, warto by może poświęcić chwilę na 

opowiedzenie historii, która sama w sobie nie jest może zbyt wdzięczna, 

lecz właśnie przez to wyjątkowo przypadła mi do gustu. 

 

VI 

Historia ta zdarzyła się na zimowych kwaterach w mej umiłowanej 

Lutecji

2

 - jak Celtowie zwą stolicę Paryzjów. To malutka wyspa leżąca na 

rzece, otoczona murem, i z drewnianymi mostami po jej obu stronach. 

Rzeka rzadko podnosi się i opada, zazwyczaj jej poziom jest taki sam, tak 

latem, jak i zimą, dostarczając wody, która jest zarówno miła dla oka, jak i 

bardzo przyjemna dla każdego, kto zechciałby się jej napić. Z tych 

powodów mieszkańcy owej wyspy przeważnie czerpią swą wodę prosto z 

rzeki. Zima tutaj jest raczej średnia, prawdopodobnie ze względu na ciepło 

pobliskiego oceanu, który rozpościera się nie dalej jak jakieś 900 stadiów 

od miasta i być może lekka morska bryza niesie się od wody tak daleko, 

                                                 

2

 Lutecja – obecnie Paryż. 

background image

jako,  że morska woda zdaje się być raczej ciepła, niżeli  świerza. W 

każdym razie, z tego, czy z innych powodów, których nie znam, fakty są 

takie, jak mówię – ludzie tam mieszkający mają z reguły cieplejszą zimę. 

Rosną tam również dobre gatunki winnej latorośli, a niektórzy mieszkańcy 

hodują nawet drzewka figowe, przykrywając je zimą chociażby częściami 

znoszonej odzieży, okrywając słomą i rzeczami w tym rodzaju, jakich 

używa się do zabezpieczania drzew przed szkodami spowodowanymi 

zimnym wichrem. Ta jednak zima była zimniejsza niż zwykle, a rzeka 

przynosiła olbrzymie bloki z kry, wyglądające zupełnie jak kawałki 

marmuru. Wiecie zapewne, o co mi chodzi? To taki biały kamień 

sprowadzany z Frygii, te bloki lodu wyglądały dokładnie tak samo, wielkie 

i spływające w dół rzeki jedna za drugą. Prawdę mówiąc, to wyglądało 

nawet na to, że lodem skuta zostanie cała rzeka, tworząc niby mocny most 

z lodu nad płynącym nurtem. Zima zatem była ostrzejsza niż zazwyczaj i 

tak jednak pokój, w którym spałem był nie ogrzewany, mimo, że 

większość tamtejszych domów miało ogrzewanie poprzez specjalne 

podziemne piece i mój pokój także był przystosowany do ogrzewania go 

ciepłym powietrzem uzyskiwanym w ten sposób. Stało się jednak tak, że 

nie ogrzewano go, jak przypuszczam z powodu tego, że tak wtedy, tak i 

dzisiaj jestem wyjątkowo kapryśny i okazuję swoją nieludzkość w 

pierwszym rzędzie, co jest zupełnie naturalne, samemu sobie. Zechciałem 

zatem przyzwyczaić się do znoszenia zimna, bez znoszenia tej dogodności 

jaką jest ogrzewanie. W miarę jak zima stawała się coraz ostrzejsza i 

bardziej surowsza, nawet wówczas nie pozwoliłem służbie na ogrzanie 

domostwa, gdyż bałem się,  że ciepło ze ścian wyciągnie całą wilgoć, co 

spowoduje zadymienie. Kazałem jednak służbie przynieść niewielką ilość 

rozżarzonych węgli, z ognia, który się w pobliżu palił i zezwoliłem na 

background image

umieszczenie ich w pokoju. Lecz te węgle, chociaż nie było ich wiele, 

wyciągnęły ze ścian mnóstwo dymu, od którego straciłem przytomność. I, 

podczas gdy dym wypełnił już niemal całą moją  głowę, prawie się nie 

zadławiłem. Następnie wyniesiono mnie na zewnątrz i, podczas, gdy 

doktorzy radzili mi abym wyrzucił z siebie to jedzenie, które dopiero co 

przełknąłem, a było tego niewiele, Na Zeusa! Zwymiotowałem i od razu 

poczułem się  lżej, miałem też spokojniejszą noc, a już następnego dnia 

mogłem robić, wszystko, jakby nic się nie stało. 

 

 

VII 

Po tym wszystkim, następnie, nawet, gdy byłem między Celtami, jak 

złośnik [z komedii] Menandra, „Osobiście brałem całą masę różnych 

problemów na swoją głowę”. Ale podczas gdy Celtowie pogodnie znosili 

me nastroje, poczuliby się naturalnie urażeni takim zamożnym i pstrym 

miastem, gdzie wielu przebywa tancerzy, fletnistów i więcej mimów, niż 

normalnych obywateli, oraz brak zupełny szacunku dla władz. Rumieniec 

wstydu wygląda na waszych twarzach tak niemęsko, lecz wszakże tacy 

dzielni mężczyźni, jak wy, uważają za stosowne rozpoczynać hulanki wraz 

z jutrzenką, aby spędzać następnie dnie i noce na przyjemnościach, 

pokazując nie tylko słowami, ale nawet czynem waszą pogardę prawom. 

W rzeczy samej to tylko działanie tych, którzy sądzą, że władza wyzwala 

w ludziach strach i obrażają tych, którzy ją posiadają, przyczynia się do 

deptania praworządności. A wy zaś znaleźliście w tym szczególne 

upodobanie, jak pokazaliście jasno przy wielu okazjach, szczególnie zaś na 

rynkach i w teatrach; tłumy całe wrzeszczą i klaszczą, kiedy ludzie na 

urzędach przechwalają się, chcąc zdobyć popularność na konto sum, które 

background image

wyłożyli na takie przedsięwzięcia; tacy ludzie są wówczas bardziej 

popularni i więcej się o nich mówi niż o Ateńczyku Solonie i o jego 

rozmowie z Krezusem, królem Lidyjczyków. I wszyscy jakże jesteście 

przystojni! Jakże wysocy i smukli, o gładkiej skórze i bez zarostu. 

Wszyscy – starzy i młodzi wolicie raczej szczęście Feaków, przedkładacie 

„strojenie się, wanny z ciepłą wodą i łóżka”. 

 

VIII 

„Cóż z tego?” – odpowiadacie – „Czyż naprawdę  sądziłeś,  że twe 

gburowate maniery i dzikie i niezdarne zachowanie współgrać by mogły z 

naszymi?” O! Najbardziej głupi i kłótliwi z ludzi! Tak bezsensowna i 

żałosna jest ta karłowatość waszych dusz, którą to ludzie niskiego ducha 

zwą „Powściągliwością” Czy naprawdę któryś z was myślał,  że 

powinnością waszą  będzie ukrycie się pod maską wstrzemięźliwości? 

Mylicie się, bo po pierwsze, nie wiadomo właściwie czym 

wstrzemięźliwość jest, jako, że słyszymy tylko sam termin, podczas gdy 

samej wstrzemięźliwości nie sposób zobaczyć. Jeśli zaś jest to 

rzeczywiście coś, co musicie obecnie praktykować, to wstrzemięźliwości 

istota tkwi w posłuszeństwie bogom i prawom, w zachowaniu pełnym 

godności i szacunku dla równych urodzeniem i rangą, wytrzymywaniu i 

znoszeniu ze zrozumieniem wszelkich nierówności między ludźmi, w 

uczeniu się i w zrozumieniu myśli,  że biedacy nie mogą cierpieć 

jakiejkolwiek niesprawiedliwości z ręki bogatych, także w osiągnięciu 

tego,  że odrzucicie od siebie wszelkie zmartwienia, z którymi naturalnie 

każdy się spotyka, nienawiść, zło, obelżywość, następnie w znoszeniu tych 

rzeczy z całą mocą i godnością, w nieobrażaniu się i w niedawaniu pola 

swemu gniewowi, lecz w trenowaniu się tak daleko, jak to możliwe w 

background image

umiarze, i, jeśli te rzeczy rzeczywiście oznaczają „wstrzemięźliwość”, to 

oznacza to powstrzymywanie się od przyjemności, nawet, jeśli nie są one 

nadmiernie niewłaściwe, albo godne potępienia, to wszystko. Bo musicie 

zrozumieć,  że człowiek nie może  żadną miarą być powściągliwy 

prywatnie, w ukryciu, podczas gdy publicznie okazuje rozwiązłość i 

rozkoszuje się widowiskami teatralnymi. Jeśli więc wstrzemięźliwość jest 

naprawdę tymi wymienionymi rzeczami, to w takim razie sami się 

rujnujecie i, co więcej, rujnujecie nas, jako, że my nie możemy znosić 

niewolnictwa [dla pożądliwości], obojętnie, czy będzie to niewola bogom, 

czy prawom. Bo wolność jest ze wszech miar rzeczą godną najwyższego 

uznania!. 

 

IX 

„Cóż to za haniebna poza udawanej pokory! Mówisz, że nie jesteś 

naszym panem i nie pozwalasz, aby tak na ciebie mówiono, co więcej, 

przekonałeś wielu z ludu, od dawna już przyzwyczajonych do tego słowa, 

do nieużywania tej nazwy „rząd”, jako ubliżającej, a teraz sam nas chcesz 

zmusić do słuchania urzędników i praw! O ileż lepiej dla ciebie byłoby 

zachować dla siebie nazwę „Pana”

3

, lecz, zaiste dajesz nam taką 

„wolność”, ty, który jesteś taki łagodny, w zezwalaniu nam na nazwyanie 

cię tak, jak chcemy, jesteś zarazem tak gwałtowny, co do rzeczy, które 

robimy! Następnie zaś rozkazujesz nam też, zmuszając bogatych do 

umiarkowanego zachowania się w sądach, ponadto powstrzymujesz 

biednych od zarabiania donosicielstwem. Poza tym, poprzez okazanie swej 

                                                 

3

 Dominus – [łac.] Pan, Władca; termin wprowadzony oficjalnie do tytulatury cesarskiej dopiero od czasów 

Dioklecjana, stąd od jego czasów mowa o “dominacie”, zaś wcześniej o “pryncypacie”; słowo “dominus” 
budziło u Rzymian protesty, jako, że jego semantyka wiodła ku pojęciu “władzy absolutnej”, podczas gdy aż do 
Dioklecjana cały czas zachowywana była pozorna forma republiki. 

background image

niechęci scenie, mimom i tancerkom, zrujnowałeś nasze miasto i nic 

dobrego nas z twej strony nie spotkało, a tylko samo okrucieństwo, które 

musieliśmy znosić przez siedem długich miesięcy

4

 tak, że musieliśmy 

zwrócić się do starców czołgających się  wśród mogił, aby modlili się od 

uwolnienia nas od takiej wielkiej klątwy, lecz sami uwolniliśmy się od niej 

poprzez naszą dowcipną zuchwałość, wystrzeliwując nasze satyry twymi 

własnymi strzałami. Jak zatem, „wielki panie”, zamierzasz stawić czoło 

żądłom perskim, jeśli wszczynasz wojnę przeciw naszej śmieszności?” 

 

Chodźcie, ja jestem gotów do świeżej dawki obrażania samego siebie! 

„Chadzasz, panie, regularnie do świątyń, o kłótliwy zepsuty i całkiem 

bezwartościowy człowieku! Twoja to sprawa, że tłum cały ciągnie 

nieprzerwanym strumieniem do świętych okręgów, urządza ci wspaniałe 

powitania, pozdrawia cię okrzykami i oklaskami w tych okręgach zupełnie 

tak, jakby byli w teatrze. Dlaczego zatem nie zachowasz się przyzwoicie i 

nie nagrodzisz ich? Zamiast tego próbujesz być w tych kwestiach 

mądrzejszy niźli sam pytyjski bóg

5

, wygłaszasz do tłumu oracje surowo 

ganiąc tych, którzy wznoszą okrzyki w miejscach kultu. Takimi oto 

słowami najczęściej ich ganisz: „Prawie nigdy nie pojawiacie się w 

świątyni, aby oddać cześć bogom, ale aby oddać cześć mi, spieszycie tu 

całą masą i wypełniacie  świątynię wielkim nieporządkiem. I jeszcze 

zakłócacie spokój obywatelom, który, starymi zwyczajami przyszli tu 

prosić o błogosławieństwo bogów. Czyż nigdy nikt z was nie słyszał o 

maksymie Homera „w ciszy do samego siebie”? Albo jak Odyseusz 

                                                 

4

 Julian przebywał w Antiochii przez dziewięć miesięcy, przygotowując swą wyprawę na Persję. 

5

 Pytyjski bóg – Apollo Delficki – w Delfach mieściła najsłynniejsza grecka wyrocznia, w której przyszłość 

przepowiadała kapłanka Apollona. 

background image

sprawdzał Eurykleję, gdy była dotknięta zdumieniem po jego wielkim 

sukcesie. „Ciesz się, stara kobieto w swym sercu i powstrzymaj się od 

gwałtownych krzyków”. I później jeszcze, gdy Homer nie pokazał nam 

kobiet trojańskich modlących się do Priama, ani do żadnej z jego córek ni 

synów, ni nawet do samego Hektora (jednak rzeczywiście sam zaznaczył, 

że mężowie trojańscy mieli w zwyczaju modlić się do Hektora jako do 

boga), ale w swych poematach nigdy nie ukazał ni kobiet, ni mężów w 

akcie modlitwy do niego [Hektora], lecz powiedziano tylko Atenie, że 

wszystkie niewiasty podniosły w górę ręce z głośnym lamentem, co samo 

w sobie było zwyczajem barbarzyńskim i odpowiednim w dodatku tylko 

dla kobiet, lecz nigdy nie okazał takiej bezbożności, jaką okazuje wasze 

zgromadzenie. Wy zaś oklaskujecie ludzi, zamiast bogów, choć 

powinienem rzec raczej, że oklaskujecie zamiast bogów mnie, ja zaś 

jestem zwyczajnym człekiem. Sądzę jednak, że i tak najbardziej przystojne 

byłoby nie wiwatowanie bogom, lecz oddawanie im czci z cichym sercem. 

 

XI 

Patrzcie! Oto znowu jestem tutaj zajęty swym zwykłym kleceniem 

słów. Nie pozwalam sobie nawet na mówienie z nieprzemyślaną 

nieustraszonością i swobodą, lecz z mą zwykłą niezdarnością zbieram sam 

na siebie donosy. Takie oto sposoby i takie słowa powinny być adresowane 

do ludzi, którzy chcą być wolni, zachowując nie tylko szacunek dla 

rządzących, ale też i dla bogów. Takim ludziom być może okazałbym 

należny szacunek „jak łagodny ojciec”, nawet będąc takim złośliwcem i 

niegodziwcem jakim jestem. „Znoś się z nimi w takim razie, gdy oni cię 

nienawidzą i obrażają w tajemnicy, czy nawet otwarcie, czyś myślał, że ci, 

którzy oklaskiwali cię w świątyniach tak jednomyślnie robili to szczerze, 

background image

czy tylko ci schlebiali? Z pewnością przecież nie przypuszczałeś,  że 

dojdziesz do harmonii i ładu z ludźmi, którzy mają takie zajęcia,  życie, 

temperament?” Przyznaję to. „Lecz któż zniesie inne jeszcze twe 

zachowania? Zawsze sypiasz sam nocą i nie ma możliwości zmiękczenia 

twego dzikiego i barbarzyńskiego niemal charakteru, odkąd zamknąłeś 

wszystkie drogi, które mogłyby osłodzić twój nastrój – a najgorsze z tego 

całego zła jest to, że ty zaprawdę jesteś zachwycony prowadząc takie 

życie, które trzyma na wodzy wszelkie rozkosze i nakładasz na wszelkie 

przyjemności generalny publiczny zakaz. Jak więc możesz się czuć 

dotknięty słysząc,  że tak cię obmawiają. Powinieneś raczej odczuwać 

wdzięczność w stosunku do tych, którzy bez nienawiści  w  sercu,  za  to 

dowcipnie upominają cię w wierszach, abyś ogolił swe policzki, a 

następnie, zaczynając od samego siebie, pokazał tym kochającym śmiech 

ludziom wszelkie rodzaje wspaniałych przedstawień, mimów, tancerek, 

bezwstydnic, chłopców, którzy w swym pięknie naśladują niewiasty i 

ludzi, którzy nie tylko swe policzki gładko ogolili, ale też i całe swe ciała, 

tak,  że ci, którzy ich widzą myślą,  że ich cia

a gładsze są aniżeli cia

pięknych niewiast. I święta i ogólne uroczystości powinieneś też urządzać, 

lecz, na Zeusa, nie te religijne, na których to każdy czuje się związany 

przez ogólny nakaz wstrzemięźliwości. Nie – takich świąt to my już mamy 

dosyć, jak ów przysłowiowy dąb – już nam się całkowicie owe święta 

przejadły. Imperator odbywa

 uroczystości religijne raz w świątyni Zeusa, 

raz Fortuny, odwiedził  świątynię Demeter trzy razy pod rząd”. 

(Zapomniałem ile razy byłem w sanktuarium w Dafne, która najpierw 

została porzucona przez nieobowiązkowych strażników, którzy powinni 

byli jej pilnować, następnie zaś zburzona przez bezczelne czyny 

background image

bezbożników).

6

 „Nadszedł Nowy Rok w Syrii i cesarz znowu udał się do 

przybytku Zeusa Przyjaznego. Następnie nadeszły ogólne igrzyska i cesarz 

przybył do sanktuarium Fortuny, następnie zaś, po powstrzymaniu się od 

tego przez okres dnia, w którym zakazane były modły, znowu udał się do 

świątyni Zeusa Przyjaznego, gdzie zamówił modlitwy za obyczaje naszych 

przodków. Któż zatem mógłby wytrzymać z Imperatorem, który tak często 

chadza się modlić, gdy powinien udać się do świątyni raz, najwyżej dwa, i 

potem odprawiać też normalne święta, przeznaczone dla wszystkich 

mieszkańców, nie zaś tylko dla tych, których profesją jest wiedza o bogach 

i którzy mogą brać w owych uroczystościach religijnych udział, ale święta 

dla wszystkich, którzy tłumnie zjechali do miasta. Ponieważ przyjemności 

i zachwycających rzeczy jest tutaj całe mnóstwo i cieszyć mogą one bez 

końca, jak chociażby widok pięknych mężczyzn i chłopców tańczących, 

jak i też każda liczba czarujących niewiast.” 

 

XII 

Gdy biorę to wszystko pod uwagę, zaprawdę powinienem gratulować 

wam dobrego losu, mimo, że sam również nie narzekam. Być może istnieje 

gdzieś mój własny bóg, który sprawił, że me upodobania innymi chadzają 

ścieżkami. Możecie być pewni, iż nie mam żalu do tych ludzi, których 

sposób  życia kłóci się z moim, oraz z mymi życiowymi wyborami. Sam 

dodać muszę, tak, jak tylko mogę, do tego sarkastycznego opisu 

skierowanego przeciwko samemu sobie, że szczerze wylewam na swą 

głowę całe kubły obelżywych oskarżeń. Moją winą jest, że w mym 

szaleństwie nie dostrzegłem, jaki jest charakter tego miasta od samego 

                                                 

6

 Tu wyraźna aluzja do chrześcijan, którzy wówczas czuli się już na tyle pewnie, że atakowali i podpalali lub 

burzyli pogańskie sanktuaria. Konkretnie chodzi o świątynię Apollona w Dafne, którą podpalili chrześcijanie. 

background image

początku, choć, a jestem tego pewien, przeczytałem w swoim życiu tyle 

książek, ile człowiek w moim wieku tylko zdołałby. Znacie oczywiście 

opowieść o królu, który nadał swe własne imię temu miastu, lub raczej, 

którego imię otrzymało, po tym, jak skolonizowano te ziemie, a 

fundatorem miasta był Seleukos – chociaż imię miasto otrzymało od syna 

Seleuka. Mówi się,  że ów syn od nadmiernego luksusu i zbytniej 

miękkości zakochał się, i to z wzajemnością, aż w końcu zapałał haniebną 

pożądliwością do swej własnej macochy. I, chociaż chciał bardzo ukryć 

stan swego ducha, nie był w stanie tego uczynić, aż w końcu, krok po 

kroku, począł chudnąć w oczach, aż stał się niemal całkowicie 

przezroczysty, utracił całą siłę, a jego oddech stał się  słaby. Lecz co mu 

dolegało było dla wszystkich, jak sądzę, zagadką, skoro jego choroba nie 

miała  żadnych widocznych przyczyn, czy też raczej, jak mniemam, nie 

pokazało się, co było jego prawdziwą naturą, choć słabość młodzieńca była 

oczywista. Aż w końcu pewien lekarz z Samos został wyznaczony do 

rozwiązania tej trudności, czyli do ustalenia przyczyn choroby królewicza. 

Tenże medyk, podejrzewał, na podstawie słów Homera, że „zbytnia troska 

pochłania latorośl” i że w wielu przypadkach nie chodzi o jakąś 

przypadłość cielesną, ale słabość duchową, która jest przyczyną niszczenia 

ciała, ponadto widział przecież,  że młodzieniec był wielce podatny na 

miłostki, zważywszy na jego wiek i przyzwyczajenia. Podjął też takie 

kroki, aby wykryć przyczynę choroby: siadłszy opodal królewicza bacznie 

obserwował jego oblicze, podczas, gdy wszystkie damy dworu 

przedefilowały przed jego łożem, nie wyłączając w pierwszym rzędzie 

samej królowej. Kiedy tylko ta weszła, natychmiast lekarz rozpoznał u 

młodzieńca rozpoczynające się objawy choroby. Zaczął oddychać jak ktoś, 

kto zaraz się zakrztusi, albowiem starał się zbytnio uważać na kontrolę 

background image

swego oddechu, co mu nie wychodziło, ponadto na jego obliczu pojawił 

się rumieniec. Lekarz położył mu rękę na piersiach i stwierdził,  że serce 

kołatało mu strasznie szybko, próbując wyrwać się z jego piersi. To 

wszystko miało miejsce, gdy królowa była w pobliżu, lecz gdy jej zbrakło 

królewicz uspokoił się i znowu powróciła jego poprzednia apatyczność i 

spokój. Wtedy to Erazystratus już wiedział, co dolega młodemu następcy 

tronu. Następnie powiedział o tym królowi, a ten, z miłości do syna gotów 

był oddać synowi swą żonę. Chłopak początkowo odmówił, lecz gdy jego 

ojciec zmarł niedługo później, tym gwałtowniej dostąpił tego zaszczytu, 

którego tak honorowo nie przyjął, gdy był mu ofiarowany. 

 

XIII 

Teraz więc, jako, że był to sposób zachowania się Antiocha, nie mam 

prawa, aby gniewać się na jego potomków, gdy ci naśladują założyciela, 

tego, który dał imię miastu. Gdyż zarówno jak w przypadku roślin, 

naturalne jest to, że ich właściwości będą takie same w kolejnych 

pokoleniach, czy też, innymi słowy, kolejne generacje przypominają 

przodków, zatem i wśród ludzi naturalne jest to, że moralność potomków 

przypomina moralność przodków. Ja osobiście, dla przykładu, 

zauważyłem,  że Ateńczycy są najbardziej ambitni i honorowi ze 

wszystkich Greków. I w rzeczy samej zaobserwowałem, że te właściwości 

istnieją w największym stopniu u wszystkich Greków, zatem mogę o nich 

powiedzieć,  że bardziej niźli inne nacje kochają bogów i są niezwykle 

gościnni dla obcych. Mam tu na myśli ogólnie wszystkich Greków, lecz 

wśród nich Ateńczycy przewyższają wszystkich, co mogę poświadczyć 

jako  świadek. I jeśli oni faktycznie przechowują w swych charakterach 

obraz starożytnej cnoty, logiczne, że te same słowa prawdziwe będą 

background image

zarówno w stosunku do Syryjczyków, tak samo do Arabów, Celtów, 

Traków i Panończyków i do tych, którzy mieszkają między Trakami i 

Panończykami, mam tu na myśli Myzyjczyków żyjących nad brzegami 

Danube, skąd też i moja rodzina pochodzi, asortyment całkiem gburowaty, 

prosty, niezgrabny, bez wdzięku i trwający niewzruszenie w swych 

decyzjach, których jakość jest dowodem strasznego nieokrzesania. 

 

 

XIV 

Dlatego w pierwszym rzędzie proszę o przebaczenie dla samego 

siebie, z mojej zaś strony i ja wam wybaczam, jako, że wy po prostu 

naśladujecie obyczaj waszych przodków, ani też nie staram się was urazić, 

gdy mówię, iż jesteście: „kłamcami i tancerzami, wyuczonymi świetnie 

tańca w chórze” – przeciwnie – to forma panegiryku, kiedy przypisuję 

wam naśladownictwo przodków. Wszak i Homer chwalił Autolikusa, 

kiedy ten mówił, iż prześcignął wszystkich mężów w „złodziejstwie i 

krzywoprzysięstwie”. Zaś co do mojej niezgrabności, ignorancji, chorego 

nastroju i braku podatności na wpływy. Mając na względzie swój własny 

interes, gdy zaś lud błaga mnie, lub próbuje oszukiwać, ja zaś nie chcę 

ulegać ich krzykom – takie wymówki mi czynione akceptuję z 

zadowoleniem. Jednakże rozstrzygnięcie, czy wasze, czy też moje drogi 

życia są lepsze i czystsze, jest, być może, jasne bogom, ale między ludźmi 

nie znajdziecie takiego, kto byłby dobrym sędzią w tej sprawie. Taka jest 

bowiem wielka w człowieku miłość własnej osoby, że nigdy byśmy im nie 

uwierzyli, jako, że każdy z nas naturalnie aprobuje swój sposób bycia i 

pogardza sposobem życia innych. Według mnie – ci, którzy akceptują cele 

background image

innych ludzi, chociaż  są przeciwne jego celom, są zaprawdę 

najroztropniejszymi z ludzi. 

 

XV 

Teraz jednak przechodzę do rozważenia kwestii, że popełniłem i inne 

jeszcze straszne grzechy. A to, że wszedłem do waszego wolnego miasta, 

które przecież nie toleruje rozczochranych włosów, wszedłem nieogolony, 

z długą brodą, jak ktoś, kogo nie stać na fryzjera. Jedni pomyśleć mogli, iż 

widzą jakiegoś Smicrinesa, albo Thrasyleona, starego złośliwca, czy 

szalonego wojaka, gdy przecie poprzez upiększenie się mógłbym wkroczyć 

do miasta jak jakiś kwitnący młodzian i zmieniony w młodzieniaszka, jeśli 

nie w latach, to chociaż w zachowaniu i zniewieściałości mych cech! „Nie 

wiesz” – odpowiadacie – „jak obcować z ludźmi i nie aprobujesz maksymy 

Theognisa, gdyż nie naśladujesz polipa, który przybiera barwę skały, do 

której jest przytwierdzony. Ty raczej zachowujesz się w stosunku do ludzi 

z przysłowiową mykeńską gburowatością, ignorancją i głupotą. Czy nie 

jesteś  świadom,  że my tutaj daleko różnimy się od Celtów, Traków czy 

Ilirów? Czyż nie widzisz, jaka u nas mnogość sklepów w mieście? Ale ty 

jesteś znienawidzony przez sklepikarzy, bo nie pozwalasz im swobodnie 

dyktować cen zwykłym ludziom i przyjezdnym. Sklepikarze narzekają na 

większe czynsze dzierżawne u właścicieli posesji, ale i tych uczyniłeś 

swymi wrogami przez zmuszenie ich do tego co według ciebie jest słuszne. 

Znów ci z kolei, którzy mają w mieście swe biura i posesje – ci cierpią 

zarówno jeden, jak i drugi rodzaj kary – zarówno jako właściciele posesji i 

sklepikarze, zatem oczywiste jest, iż oni są teraz krzywdzeni na dwa 

sposoby, odkąd zostali ograbieni z dochodów płynących z obu źródeł. 

Następnie wywołałeś niezadowolenie u całej społeczności syryjskiej 

background image

ponieważ nie mogą się upić i tańczyć  cordaxa.  Ty, jednakże myślisz,  że 

karmisz ich wystarczająco, jeśli dostarczasz im aż nadto samego tylko 

zboża. Kolejna czarująca rzecz dotycząca twego postępowania, że ty nawet 

nie troszczysz się o to, że miasto powinno mieć poławiaczy małż. Co 

więcej, kiedy ktoś skarżył się pewnego dnia, że w sklepach brakuje tak 

małży, jak i drobiu, złośliwie się zaśmiałeś i odrzekłeś,  że dobrze 

prowadzące się miasto potrzebuje chleba, wina i oliwy z oliwek, zaś mięsa 

tylko wówczas, gdy zaczyna obrastać w luksusy. Dodałeś też,  że samo 

mówienie o rybach i drobiu jest skrajnym luksusem i rozrzutnością, tak jak 

było to poza zasięgiem obydwu stron w Itace i każdy, którego nie cieszyła 

dieta z wieprzowiny i baraniny byłby wielce rad mogąc przerzucić się na 

warzywa. Musiałeś chyba sobie myśleć,  że te przepisy układasz dla 

Traków, swoich obywateli – ziomków, albo dla dzikich ludów Galii, 

którzy – tym gorzej dla nas! – nauczyli cię, abyś miał „serce z klonu, serce 

z dębu”, lecz mimo to nie tak jak „ten, który walczył pod Maratonem”, 

lecz raczej jakby połowa ciebie była Acharneńczykiem, zaś całość 

nieprzyjemną osobą i niewdzięcznym facetem. Czyż nie byłoby zaiste 

lepiej, gdyby sklepy pachniały mirrą, gdy się do nich udajesz i gdyby w 

ślad za tobą podążały grupy przystojnych chłopców, na których 

mieszkańcy mogliby zatrzymywać swój wzrok i chóry kobiet, takich jak te, 

które codziennie wystawiają swe wdzięki w naszym mieście?” 

 

XVI 

Nie. Mój charakter nie zezwala mi na patrzenie się na rozpustę, i 

rozglądanie się we wszystkich kierunkach, w których w waszym 

mniemaniu mógłbym znaleźć jakieś piękno, oczywiście myślicie o pięknie 

ciała, nie zaś duszy. W waszej ocenie prawdziwe piękno duszy zawiera się 

background image

w rozpuście  życia. Ja jednakże zostałem nauczony przez mego 

nauczyciela, aby patrzeć w ziemię, zarówno gdy chodziłem do szkoły, jak i 

do teatru. I nigdy nie widziałem nic z takiego dopóki, dopóty zaś nie 

miałem więcej włosów na mej brodzie niż głowie. I nawet gdy byłem już 

w tym wieku, nigdy nie stało się to z mojego upodobania ani też życzenia, 

lecz trzy, czy cztery razy, musicie wiedzieć, namiestnik, będący moim 

powinowatym i bliskim krewnym „robiąc przysługę Patroklowi” nakazał 

mi branie udziału w takich zbytkach, to jednak miało miejsce jeszcze 

wówczas, gdy byłem osobą prywatną. Dlatego to wybaczcie mi. Muszę 

oskarżyć tutaj zamiast siebie tego, kogo wy jeszcze słuszniej powinniście 

nie znosić. Mam na myśli tego skąpca mego wychowawcę, który to nękał 

mnie nawet tym, iż uczył mnie chodzenia jedną prostą drogą. To on jest 

teraz odpowiedzialny za moje z wami spory. To on był tym, który wyrył w 

to wszystko w mej duszy, jakby wyrzeźbił w niej, czego ja wówczas wcale 

nie pragnąłem, jednak on był niezwykle gorliwy w zaszczepianiu mi tych 

rzeczy, i w okazywaniu czarujących charakterów; i tak gburowatość 

nazywał godnością, brak smaku wstrzemięźliwością, zaś nieustępliwość 

dla czyichś zachcianek i osiągnięcie w ten sposób szczęścia nazywał 

męskością. Zapewniam was, na Zeusa i Muzy! Gdy byłem jeszcze 

zwykłym chłopcem, mój opiekun zwykł był do mnie mawiać: „Nigdy nie 

pozwól, aby tłumy twych towarzyszy tłoczących się do teatrów 

poprowadziły cię do błędów prowadzących do znajdywania przyjemności 

w takich spektaklach jak te, które mają tam miejsce. Masz zamiłowanie do 

wyścigów? Jest to w Homerze doskonale objaśnione – bierz książkę i ucz 

się. Słyszysz jak oni rozmawiają o tańczących w pantomimach? Zostaw ich 

w spokoju. Już u Fenicjan młodzieńcy tańczą w bardziej męskich strojach! 

Jako cytrzystę masz Phemiusa, jako pieśniarza Demodocusa. Ponadto u 

background image

Homera jest więcej zachwycających rzeczy do słuchania niż moglibyśmy 

zobaczyć.

7

 Nawet ja jeszcze widziałem młody pęd drzewa palmowego 

rozkwitającego w pobliżu ołtarza Apollina na Delos i uszanowałem lesistą 

wyspę Kalipso i jaskinie Circe

8

 i ogrody Alcinousa i możesz być pewien, 

że nigdy nie widziałem nic bardziej zachwycającego”. 

 

XVII 

A teraz chcecie jeszcze, abym powiedział wam imię tego mego 

opiekuna i jego narodowość? Był on barbarzyńcą, przez bogów i boginie, z 

urodzenia był Scytą, zaś imię jego było takie same jak imię tego, który 

namówił Kserksesa do najazdu na Grecję. Co więcej był on eunuchem, to 

słowo jeszcze dwadzieścia miesięcy temu było powszechnie słyszane i 

akceptowane, teraz jednak stanowi synonim obrazy i obelżywości. Został 

on sprowadzony przez mego dziadka, w tym celu, aby nauczył mą matkę 

znajomości dzieł Homera i Hezjoda. A odkąd ona, po daniu życia i 

urodzeniu mnie – jej jedynego dziecka, umarła w kilka miesięcy później, 

skorzystał z okazji i zabrał mnie daleko chroniąc mnie od tych nieszczęść, 

które miały nadejść. Po skończeniu siódmego roku życia zostałem mu 

oddany pod opiekę. Od tamtego czasu wygrał mnie dla swoich planów i 

stylu życia i posyłał mnie do szkoły jedną prostą drogą i uważał, aby nikt 

nie doprowadził mnie do zboczenia z wyznaczonej drogi. To on więc był 

przyczyną waszej nienawiści do mojej osoby. Jednakże, jeśli wyrazicie 

zgodę zakończmy ten spór między nim, wami, a mną. Jako, że on ani 

wiedział, że ja was tutaj odwiedzę, ani nie przewidział, że, nawet jeśli już 

tu przybędę, to jako władca i że takie brzemię bogowie włożą na me barki, 

                                                 

7

 W starożytnym Rzymie bogaci obywatele nie zwykli byli czytać po cichu. Zazwyczaj czytał na głos specjalny 

niewolnik, sekretarz etc.  

8

 Wyspą Circe (córką Heliosa I Okeanidy Perse) była wyspa Aja. 

background image

co, wierzcie mi, nie stało się bez usilnego namawiania i usilnego 

odmawiania z mej strony. Jako, że bogowie mieli wolę, aby mi władzę 

ofiarować, ja zaś miałem dużo uporu, aby ją odrzucać, chociaż powinno 

dziać się wszystko z wolą bogów. Aczkolwiek, gdyby mój wychowawca 

przewidział dla mnie taki los, byłby szkolił mnie i ćwiczył z dużo 

większym zapałem aż do końca, a wtedy mógłbym być może wydać się 

miły waszym oczom. 

 

XVIII 

„Cóż wobec tego” – zapytacie – czy jest niemożliwe nawet teraz 

odłożenie na bok mego charakteru i żałowanie mego gburowatego 

nastroju, który zaszczepiono mi dawniej? Cóż, jak mówi przysłowie – 

przyzwyczajenie drugą naturą. Z naturą zaś niezwykle trudno walczyć, a i 

strząsnąć z siebie przyzwyczajenia trzydziestu lat jest niezwykle trudno, 

zwłaszcza,  że zostały zaszczepione z takim bolesnym mozołem, ja zaś 

mam już więcej niźli trzydziestkę na karku. „Dobrze, dobrze” – 

odpowiecie – „ale co z tobą się dzieje, że chcesz nawet podejmować 

decyzje odnośnie przypadków spisywania wzajemnych umów? Z 

pewnością twój wychowawca tego cię nie nauczył, skoro nawet nie 

wiedział tego, czy kiedyś staniesz u steru rządów”. Cóż, to był zaprawdę 

taki straszliwy człek,  że i to mi wpoił i dobrze byście zrobili, gdybyście 

pomogli mi zelżyć tego człeka, jako, że on jest najbardziej odpowiedzialny 

za mój sposób bycia, aczkolwiek i on, musicie to wiedzieć, został 

zwiedziony uprzednio przez innych. Te ich imiona z pewnością słyszycie 

dość często, kiedy są ośmieszane w komediach – mam tu na myśli Platona 

i Sokratesa, Arystotelesa i Teofrasta. Ten starzec w swym szaleństwie 

został pierwej przekonany przez nich, następnie zaś zaraził i mnie, kiedy 

background image

byłem jeszcze mały i rozmiłowany w literaturze i przekonał mnie, że jeśli 

będę wiernie naśladował tych słynnych mężów we wszystkich rzeczach, 

stanę się lepszy, nie w sensie „lepszy od innych ludzi”, bo nie chodzi tu o 

współzawodnictwo, lecz lepszy od tego, kim byłem wcześniej. Zgodnie z 

tym, odkąd już nie miałem wyboru, poszedłem posłusznie za jego nauką i 

obecnie nie jestem już w stanie się zmienić, chociaż rzeczywiście nieraz 

bym i chciał i zarzucam sam sobie, że zbyt wielu dałem odejść bezkarnie –  

bez kary za przewinienia, które popełnili. Ale wówczas brzmią mi w 

uszach słowa Platona: „Ci, którzy sami zła nie czynią  są ludźmi honoru, 

lecz ci, którzy sami nie pozwalają, aby niegodziwi zło czynili, są ludźmi 

honoru w dwójnasób, bo gdy pierwszy odpowiedzialny jest tylko za siebie, 

to drugi odpowiada jeszcze i za wielu innych oprócz siebie, gdy składa 

doniesienia urzędnikom o przestępstwach innych. I, o ile on sam może, w 

miarę możliwości pomaga urzędnikom w ukaraniu czyniących zło, sam 

staje się wielki i potężny w mieście, i niech mi będzie wolno ogłosić go 

zwycięzcą głównej nagrody za męstwo. I my sami winniśmy wypowiadać 

pochwały z szacunkiem dla umiarkowania i mądrości i wielu innych 

dobrych cech, jakie ten człek posiada, które są takie, że ów mąż nie tylko, 

że posiada je sam dla siebie, ale i jeszcze udziela tych cnót innym”. 

 

XIX 

Tych rzeczy on nauczył mnie, kiedy myślał, że będę osobą prywatną. 

Nie przewidział bowiem z pewnością,  że Zeus przydzieli mi tak wiele w 

życiu, w którym teraz bóg mnie umieścił. Lecz, jako że wstyd by mi było, 

gdybym jako władca miał mniej cnoty, niż jako zwykły obywatel, dałem 

wam nieświadomie przykład mej własnej gburowatości, chociaż nie było 

takiej potrzeby. I inne jeszcze prawo Platona, jak myślę, uczyniło mnie 

background image

nienawistnym w waszych oczach. Mam tu na myśli te prawo, które mówi, 

że ci, którzy rządzą, a także i starcy powinni ćwiczyć się w szacunku dla 

innych i w samo opanowaniu z zamiarem dania przykładu dla mas, które 

obserwując to, sami właściwie poprowadzą swe życie. Teraz zaś, kiedy ja 

sam, lub raczej w towarzystwie kilku zaledwie jeszcze, kroczę tą ścieżką, 

przyniosło to zgoła zupełnie inne wyniki i przyczyniło się do zarzutów 

przeciwko mnie. Ponieważ jest nas tu zaledwie siedmiu w waszym mieście 

– obcych i przybyszów. Chociaż, tak naprawdę jeden z nas jest waszym 

współobywatelem i współziomkiem, człowiekiem drogim i mnie i 

Hermesowi, doskonałym w prowadzeniu dysput.

9

 I nie mamy tutaj z nikim 

interesów, ani nie chadzamy drogami innymi, niż te, które prowadzą do 

świątyń bogów i rzadko, i to nie wszyscy z nas, chadzamy do teatrów, 

odkąd to przystąpiliśmy do wyznawania najhaniebniejszego sposobu bycia 

i dążymy do najmniej popularnego w życiu celu i samego życia kresu. 

Mądrzy Grecy z pewnością zezwolą mi na powiedzenie tutaj kilku 

powiedzonek, powszechnych między wami, jako, że nie znam innych 

sposobów ukazania wam, wokół czego krążą me myśli. Stanęliśmy zatem 

w połowie drogi, tak wysoce cenimy sobie sposobność rozjątrzenia sporu z 

wami i dania wam okazji do znielubienia nas, podczas, gdy powinniśmy 

byli raczej próbować podlizywać się wam i schlebiać. „Taki – to – a – taki 

uciskał tego – to – a –tego”. Głupcy! Jaki jest w donosicielstwie wasz 

interes?! Kiedy było w waszej mocy, by wygrać jego dobrą wolę, poprzez 

zostanie towarzyszem w jego „złym postępowaniu”, najpierw 

pozwoliliście rozejść się zyskom, poza tym doprowadziliście do 

nienawiści. I kiedy to czyniliście wydawało się wam, że czynicie dobrze i 

dbacie o własne sprawy. Ale powinniście pomyśleć, iż gdy ludzie są 

                                                 

9

 Libanios – słynny filozof i retor z IV w. n.e. 

background image

krzywdzeni, nie każdy od razu oskarża urzędników, ale ludzi, którzy go 

skrzywdzili, lecz człowiek, który pragnie czynienia zła i przeszkodzono 

mu w tym, nie oskarży swej potencjalnej ofiary, lecz zwróci swą skargę 

przeciw urzędnikom. 

 

 

XX 

„To kiedy było w twej mocy z pomocą rozsądnych wniosków mogłeś 

powstrzymać się od zmuszania nas do robienia rzeczy słusznych, kiedy 

mogłeś pozwolić każdemu, aby robił cokolwiek tylko ma ochotę i 

możliwości zrobić” – ponieważ charakter tego miasta jest z pewnością 

takowy – nadmiernie niezależny – czy wy, w takim razie – mówię – nie 

jesteście w stanie zrozumieć i dojść do tego, że obywatele powinni być 

mądrze rządzeni?  

– „Czyż nigdy nie zauważyłeś, jak wielką dumę i niezależność mają 

obywatele naszego miasta – nawet na samych dołach pomiędzy osłami i 

wielbłądami. Ludzie, którzy je wynajmują, nawet te podłe zwierzęta 

prowadzą poprzez portyki, jakby były pannami młodymi. Wszak 

niezadaszone aleje i szerokie promenady zostały zbudowane nie dla użytku 

jucznych osłów, ale przede wszystkim na pokaz i jako dowód naszej 

szczodrej ręki, lecz w swej niezależności osły preferują portyki i nikt ich 

od nich nie trzyma z dala, ni nie wypędza, chociaż może powinny być 

stamtąd dla strachu pędzone, tak niezależne jest nasze miasto! A ty w 

dodatku myślisz sobie, że nawet młodzieńcy powinni siedzieć cicho i, o ile 

to w ogóle możliwe, powinni myśleć, to, co tobie jest miłe i za każdą cenę 

mówić, to, co przyjemnie ci słuchać. Ale to jest właśnie ich niezależność, 

background image

że lubują się w ucztach, że zawsze wyglądają przystojnie, zaś w czasie 

igrzysk ucztują więcej jeszcze, niźli zazwyczaj”. 

 

XXI 

Dawno temu mieszkańcy Tarentu musieli zapłacić karę Rzymianom za 

takie dowcipkowanie, ponieważ, pijani podczas Dionizjów, obrazili 

rzymskich posłów. Lecz wy jesteście, z całym szacunkiem, bardziej 

szczęśliwi niż Tarentyjczycy, gdyż wy pozwalacie sobie i folgujecie przez 

cały rok, nie zaś jedynie przez parę dni i zamiast obcych ambasadorów 

obrażacie swego własnego Suwerena! Tak – zarówno gęsty zarost na jego 

podbródku, jak i godła bite na jego monetach. Doskonała robota, o mądrzy 

obywatele! Zarówno ci, którzy urządzają sobie takie zbytki, jak i ci, którzy 

napędzają  błazeństwa i chcą za nie płacić. Oczywiste jest bowiem, że 

pokazywanie ich i puszczanie w obieg [tych żartów] sprawia przyjemność 

twórcy, podczas gdy cała reszta znajduje przyjemność w słuchaniu i 

oglądaniu dowcipów tego rodzaju. Podzielam wraz z wami przyjemności 

płynące z takiej jedności – dobrze wychodzi wam jedność w tego typu 

sprawach. Nie jest bowiem sprawą ani dodającą godności, ani też godną 

pozazdroszczenia karanie i upominanie rozpusty i rozpasania młodości. 

Każdy bowiem, ograbiając ludzi z mocy robienia wszystkiego podług 

własnej woli i mówienia podług własnej myśli, ograniczyłby pierwszą 

zasadę wolności. Dlatego, odkąd wiadomo jest, że ludność powinna być z 

wszelkim szacunkiem niezależna, postąpiliście słusznie, w pierwszym 

rzędzie pozwalając kobietom, aby same sobą rozporządzały, co 

uczyniliście jednak licząc na zysk, gdyż przez tę ich niezależność stały się 

rozwiązłe aż do przesady; po drugie, kiedy powierzyliście im rodzenie 

dzieci, ze strachu, aby nie doświadczyły w przyszłości cięższej władzy, co 

background image

według was zamieniłoby je w niewolników, nie pozwoliliście nauczyć ich, 

gdy byli młodzi szacunku dla starszych, gdyż baliście się, aby pod 

wpływem tego „złego nawyku”, nie okazywali później zbytniego szacunku 

urzędnikom i aby nie stali się dobrze utemperowani i wychowani, więc 

zanim ich tego nauczono, zepsuliście młodzież zupełnie. Jaki tedy kobiety 

mają wpływ na swe dzieci? Uczą je, aby czciły te same rzeczy, które i one 

czczą, dostarczając sobie przyjemności, co jest, jak wam się wydaje czymś 

najbardziej błogosławionym i honorowym, nie tylko w rzeczywistości u 

ludzi, ale i u zwierzyny. To z tego powodu, jak sadzę, jesteście tak wielce 

szczęśliwi, gdyż odrzuciliście wszelkie formy zniewolenia, w pierwszym 

rzędzie zniewolenie przez bogów, po drugie zniewolenie przez 

ustanowione prawa, po trzecie wreszcie mnie samego odrzuciliście, wszak 

to ja stoję na straży praw. Byłbym zaiste prawdziwym dziwakiem, jeśli, 

gdy bogowie znoszą jakoś to miasto będące tak wybujałe i niezależne i nie 

karzą go należycie, był zagniewany i dotknięty. Ponieważ jestem też 

pewien,  że bogowie podzielają wraz ze mną oburzenie z powodu tego 

braku szacunku, który został mi okazany w tym mieście. 

 

XXI 

„J” [Ξ], mówią obywatele, nigdy nie skrzywdził naszego miasta, ani 

też nie uczynił tego nigdy „Kappa” [K]. Znaczenie tej zagadki, którą 

wymyśliła wasza mądrość była trudna do zrozumienia, ale teraz 

otrzymałem informatorów z waszego miasta, którzy wytłumaczyli mi, że 

to są pierwsze litery imion, które reprezentować mają Chrystusa, jakoby 

ulubieńca Konstantyna. Musicie mnie jednak znosić, podczas gdy ja 

mówię otwarcie i szczerze. W jednej rzeczy Konstantyn skrzywdził was, 

gdy ustanowił mnie Cezarem, zamiast zabić. Co do reszty, to może 

background image

chcielibyście,  żeby bogowie, wraz z wszystkimi obywatelami Rzymu 

doświadczyli i was chciwością wielu takich Konstantynów, czy też 

powinienem raczej powiedzieć chciwością wielu jego przyjaciół. Ponieważ 

ten człowiek był moim krewnym bardzo mi drogim, ale po tym, jak 

uczynił ze mnie swego nieprzyjaciela, zamiast wybrania przyjaźni, 

bogowie z najwyższą życzliwością rozsądzili nasze zarzuty w stosunku do 

siebie, ja osobiście dowiodłem,  że byłem mu bardziej lojalnym 

przyjacielem, niż on tego ode mnie oczekiwał, zanim stałem się mu 

wrogiem. Dlaczego zatem uważacie, że drażnicie mnie wysławianiem jego 

imienia, podczas, gdy naprawdę złości mnie hańbienie jego czci! Ale co do 

Chrystusa, którego kochacie i przyjęliście go na patrona waszego miasta 

zamiast Zeusa i Dafne i Kalliope, którzy objawili wasze sprytne zamiary. 

Czcigodni obywatele Emessy, którzy tak długo modlili się do Chrystusa z 

wielką chęcią podłożyli ogień pod grobowce Galilejczyków. Ale których 

obywateli Emessy kiedykolwiek uraziłem? Tym niemniej jednak uraziłem 

wielu z was, mogę właściwie powiedzieć, że wszystkich niemalże, senat, 

zamożnych obywateli, cały lud. Inni z kolei, którzy są bezbożnikami, 

nienawidzą mnie najbardziej chyba, czy też raczej wszyscy nienawidzą 

mnie jednako, gdyż widzą,  że obstaję przy tradycyjnych obrządkach 

świętych, których przestrzegali nasi ojcowie, bogacze nienawidzą mnie, 

gdyż nie pozwoliłem sprzedawać wszystkich towarów za maksymalną 

cenę, lecz wszyscy razem nienawidzicie mnie najbardziej z powodu 

tancerzy i teatru, nie dlatego, żebym pozbawiał kogoś tych przyjemności, 

ale dla tego, że mnie samego mało one obchodzą – tyle co rechotanie żab 

w stawie. Czyż zatem nie jest naturalne, że oskarżam sam siebie, skoro 

dostarczyłem wam wiele słusznych powodów, aby mnie nienawidzić? 

 

background image

XXII 

Rzymianin Katon, czy on nosił brodę, tego jednakże nie wiem, ale 

zasługuje na pochwałę w porównaniu z każdym, kogo rozpiera duma z 

powodu swego umiaru i szlachetności duszy i przede wszystkim odwagi, 

zatem on, jak mówię, odwiedził raz to ludne, bogate i luksusowe miasto i 

kiedy ujrzał młodzieńców już na przedmieściach zbliżających się w całej 

okazałości, a z nimi też i urzędników miejskich, ciągnących jakby na 

defiladę wojskową; pomyślał sobie, że wasi przodkowie przygotowali to 

wszystko, aby go uczcić. Toteż szybko zeskoczył z wierzchowca i 

podszedł do nich, czując jednocześnie zakłopotanie,  że jego przyjaciele, 

którzy uprzedzili Antiocheńczyków, że zbliża się Katon, spowodowali, iż 

ci wylegli mu na spotkanie. I kiedy on będąc w tym położeniu odczuwał 

zawstydzenie i nawet rumienił się, gimnazjarcha podbiegł do niego i 

wykrzyknął: „Przybyszu, gdzie jest Demetriusz?”. Ów Demetriusz był 

wyzwoleńcem z Pompejów, który doszedł do wielkiej fortuny, a jeśli 

chcecie wiedzieć, ile miał pieniędzy, ponieważ przypuszczam, że z tego, 

co wam opowiadam, najbardziej interesuje was właśnie to, powiem wam 

zamiast tego, kto opowiedział  tę historię. Damophilus z Bitynii pisywał 

utwory w tym stylu, dzięki temu, że z rozmaitych książek wybierał wiele 

anegdot i kompilował opowieści, które wielce zachwycały każdego, kto 

lubuje się w plotkach, starego, czy młodego. Ponieważ starość ożywia się 

zazwyczaj w plotkach miłosnych, które to miłostki są naturalne młodzieży 

i dlatego sądzę, że i starzy i młodzi jednako lubują się w plotkach. 

 

 

 

background image

XXIII 

Ale wróćmy już do naszego Katona. Czy chcecie, abym powiedział 

wam, jak pozdrowił on tego waszego gimnazjarchę? Tylko nie myślcie 

sobie, że chcę w ten sposób zniesławić wasze miasto, ponieważ ta historia 

nie jest mego autorstwa. Jeśli nawet jakaś pogłoska dotarła i do waszych 

uszu, o człowieku z Cheronei, należącym do tej bezwartościowej klasy 

ludzi, którzy przez szubrawców zwani są filozofami, ja sam nigdy nie 

osiągnąłem tego, chociaż w swej ignorancji uważałem się zawsze za 

członka filozoficznej braci i mniemałem mieć w tym swój udział – cóż 

więc – jak powiedziałem, Katon nie odpowiedział w słowach, lecz tylko 

zapłakał  głośno, jak człowiek dotknięty szaleństwem i pozbawiony 

zmysłów, po czym powiedział jeno: „Niestety nieszczęsne to miasto”! Po 

czym odjechał. 

 

XXIV 

Dlatego teraz nie dziwcie się, że czuję w stosunku do was to, co czuję, 

jako, że jestem jeszcze dużo bardziej niecywilizowanym człekiem niźli on, 

bardziej dzikim, zawziętym, w takim stosunku, w jakim Celtowie są 

bardziej niż Rzymianie. Urodził się [Katon] w Rzymie i żył pośród 

rzymskich obywateli aż do starości. Ale co do mnie, to musiałem obcować 

z Celtami, Germanami i w lasach Hercyńskich dopóki nie zostałem uznany 

za dorosłego człeka, do tego momentu spędziłem tam mnóstwo czasu, jak 

jakiś  łowca współpracujący i zarazem miotający się między dzikimi 

bestiami. Tam zaś spotkałem się z ludźmi o charakterze nie nawykłym do 

pochlebstw i zalecania się władzy, lecz do zachowania pełnego prostoty i 

szczerości w stosunku do wszystkich ludzi bez wyjątku. Następnie po 

background image

moim takim wychowaniu, jakie odebrałem w dzieciństwie, moje drogi, 

jako młodzieńca, zabrały mnie poprzez dyskusje z Platonem i 

Arystotelesem, którzy nie są zupełnie odpowiedni do czytywania we 

wspólnotach, w których myśli się,  że stan ich konta i luksus czynią 

człowieka najszczęśliwszym. Następnie musiałem ciężko pracować 

pomiędzy najbardziej wojowniczymi i mężnymi ze wszystkich narodów, 

gdzie mężowie słyszą o Afrodycie, bogini małżeństwa, tylko po to, aby 

posiąść  żonę i mieć potomstwo, zaś o Dionizosie Gaszącym Pragnienie, 

tylko tyle [słyszą] ile potrzeba, by wypić tyle wina, ile każdy można w 

jednym  łyku. A do ich teatrów nie ma dostępu  żadna rozpusta, ni 

zuchwalstwo, ani też żaden mąż nie tańczy cordaxa na scenie. 

 

XXV 

Historia opowiada o pewnym mężu z Kapadocji, skazanym na 

wygnanie do tego miejsca, o człowieku, który mieszkał w waszym mieście 

w domu złotnika – wiecie oczywiście doskonale o kim mówię – i nauczył 

się tutaj, że nie powinien utrzymywać kontaktów z kobietami, miast tego 

zwrócić uwagę na młodzieńców. I po życiu i cierpieniu, nie wiem 

doprawdy czego, udał się do króla tamtego kraju, wszczął z nim rozmowę, 

aby opowiedzieć mu o waszych zwyczajach, liczbie tancerzy i innych tego 

typu wspaniałościach i w końcu, kiedy tenże potrzebował cotylisty, znacie 

ten wyraz i rzecz, która się z nim wiąże także, zaprosił go także stąd, z 

powodu jego umiłowania dla prostego stylu życia, ale odkąd został raz 

zaproszony do pałacu, kiedy tancerze rozpoczęli swe tańce w teatrze, 

Celtowie opuścili przedstawienie, uważając tancerzy za ludzi dotkniętych 

jakąś fałszywą egzaltacją. A i teatr wydawał się ludziom w tym kraju 

wysoce  śmieszny, tak jak z resztą wydaje się on śmieszny i mnie, ale 

background image

podczas gdy u Celtów było kilku ośmieszających wielu, to ja tutaj znoszę 

wraz z kilku mymi towarzyszami rzeczy ośmieszające nas wszystkich. 

 

XXVI 

To jest fakt, z powodu którego nie czuję się obrażony. Lecz 

rzeczywiście, byłoby niedorzecznością dla mnie, gdybym nie zrobił 

najlepszego użytku z obecnego stanu rzeczy, po tym, jak tak wspaniale 

żyło mi się między Celtami. Ponieważ oni kochali mnie tak bardzo, ze 

względu na podobieństwo naszych poglądów, że nie tylko wzięliby sprawy 

w swoje ręce w mojej obronie, gdyby zachodziła taka konieczność, ale też 

dali mi wielkie sumy pieniężne, a gdy chciałem odmówić i nie przyjąć ich 

daru, niemal zmusili mnie do tego i we wszystkich mych działaniach są 

gotowi podporządkować się mej woli. A co jest najbardziej zachwycające 

ze wszystkiego to fakt, że wielki rozgłos towarzyszył mi stamtąd aż do 

tego miasta i wszyscy mężowie proklamowali mnie dzielnym, mądrym i 

sprawiedliwym, nie tylko strasznym w spotkaniu wojennym, ale także 

zręcznym w obracaniu pokoju na swą korzyść, przystępnym i łagodnie 

nastrojonym. A wy wysłaliście im wiadomości,  że przeze mnie świat 

wywrócony został do góry nogami, podczas gdy ja nie mam świadomości 

wywracania do góry nogami czegokolwiek, dobrowolnie, czy 

niedobrowolnie, po drugie, że powinienem skręcać sznury z własnej brody 

i  że jestem nieprzyjacielem „J” (Ξ) i „Kappa” (K). Ponadto kłamliwie 

oskarżyliście mieszkańców sąsiednich miast, które są  uświęcone i są 

dobrymi sługami bóstw, tak jak i ja, o produkcję tych satyr przeciwko 

mnie, podczas gdy ja wiem dobrze, że te miasta kochają mnie bardziej niźli 

swych własnych synów, gdyż oni od razu przywrócili z powrotem 

wszystkie  świątynie bogów i zburzyli grobowce bezbożnego, na znak, 

background image

który dałem im dzień wcześniej i tak byli tym podekscytowani i 

wychwalali mnie w swych sercach, że zaatakowali miejsca kultu 

bezbożnego z większą gwałtownością, niż mógłbym sobie tego życzyć. 

 

 

XXVII 

A teraz rozważcie swe własne zachowanie. Wielu z was 

poprzewracało ołtarze bogów, dopiero co wzniesione i z wielkim trudem 

moje pobłażliwe usposobienie przywróciło wśród was porządek. A kiedy 

zaś odesłałem ciało z Dafne

10

, niektórzy z was, w pokucie za wasze 

zachowanie względem bogów, przekazało świątynię w Dafne tym, którzy 

zostali skrzywdzeni z powodu relikwii ciała, które tam było złożone, ale 

reszta z was, nie wiem, czy przypadkiem, czy też celowo, podłożyła pod 

świątynię ogień

11

, który przyjezdnych przejął taką zgrozą, ale przyniósł 

zadowolenie rzeszom waszych obywateli. Fakt ten został ponadto 

zignorowany i do dzisiaj jest ignorowany przez wasz Senat. Teraz zaś, w 

mej opinii, nawet przed tym pożarem bóg opuścił  świątynię, gdyż gdy 

wszedłem tam po raz pierwszy, święty wizerunek boga dał mi tego znak. 

Wołam wielkiego Heliosa, by zaopatrzył mnie w świadectwo tego, przed 

wszystkimi niedowiarkami. A teraz zamierzam przypomnieć wam jeszcze 

jeden powód waszej do mnie nienawiści, aby też sam siebie obrazić – 

rzecz, która zwykle wychodzi mi całkiem dobrze – by zarówno oskarżyć 

się, jak i samego siebie winić co do powodów tej nienawiści. 

                                                 

10

 Chodzi tu o zwłoki męczennika Babylasa, który poniósł  śmierć w 250 r. n.e., a którego ciało złożono, z 

inicjatywy Gallusa – brata Juliana, właśnie w Dafne, aby wypędzić stamtąd dawnych bogów. Julian nakazał 
usunięcie zwłok Babylasa i innych jeszcze osób, które poniosły śmierć wraz z nim, oraz przywrócenie świątynii 
dawnego kultu. 

11

 W odpowiedzi na usunięcie relikwii pod świątynię „nieznani sprawcy” podłożyli ogień. To podpalenie 

przypisywano, chyba słusznie, chrześcijanom. 

background image

 

XXVIII 

W dziesiątym miesiącu, według waszej rachuby – Loos, tak zdaje się 

go nazywacie, odbywa się  święto, ustanowione przez waszych ojców, na 

cześć tego boga i było waszym obowiązkiem by gorliwie uczestniczyć w 

odwiedzinach w Dafne. Stosownie do tego, spieszyłem tam ze świątyni 

Zeusa Kasyjskiego, myśląc,  że w przybytku w Dafne, czy gdziekolwiek, 

będę mógł cieszyć wzrok widokiem waszego bogactwa i ducha 

publicznego. I już widziałem w myślach, jakaż to będzie procesja, jak 

oglądałbym ją w wizjach, zwierzęta ofiarne, libacje, chóry na cześć 

bóstwa, kadzidła i młodzież waszego miasta otaczająca ołtarz, ich dusze 

ozdabiające z całą świętością przybytek, a ich samych odzianych w biel i 

we wspaniałą, odświętną odzież. Lecz gdy tylko wszedłem do świątyni nie 

ujrzałem ni kadzidła, nawet jednego ciasta ofiarnego, ni też  żadnego 

ofiarnego zwierzęcia. W tym momencie zdziwiłem się niepomiernie i 

pomyślałem,  żem jeszcze na zewnątrz sanktuarium i świętego okręgu,  że 

czekacie tylko na znak ode mnie, czyniąc mi ten zaszczyt, jako że jestem 

wszak  pontifex maximus.

12

 Lecz kiedym począł wypytywać, jakie ofiary 

miasto przeznaczyło aby odprawić doroczne święto na cześć boga, kapłan 

odrzekł mi: „Ja sam przyniosłem z mego własnego domu gęś, aby 

ofiarować  ją bogu, ale miasto już nie ofiarowuje nic i nie czyni żadnych 

przygotowań”. 

 

 

                                                 

12

  pontifex maximus – najwyższy kapłan – cesarze rzymscy przejęli tę republikańską godność religijną i 

tytułowali się tak, sprawując jednocześnie najwyższą władzę religijną nad licznymi kultami rzymskimi i obcymi. 
Tytuł pontifex maximus był przyjmowany nawet przez cesarzy chrześcijańskich. 

background image

IXXX 

Z tego powodu jak widać mając talent do zyskiwania sobie wrogów, 

wygłosiłem w senacie bardzo niewłaściwą mowę, którą może właściwie by 

było teraz zacytować: „To zaiste straszna rzecz” – powiedziałem – „To tak 

ważne miasto dba o bogów mniej, niż jakaś wieś na granicy Pontu. Wasze 

miasto posiada dziesięć tysięcy parceli prywatnej ziemi, a jednak, gdy 

nadchodzi doroczne święto na cześć boga, którego wszak czcili ojcowie 

miasta,  święto obchodzone po raz pierwszy, odkąd bogowie rozwiali tę 

chmurę ateizmu

13

, miasto nie dostarczyło dla swej własnej korzyści nawet 

jednego ptaszka, chociaż powinno, o ile to możliwe poświęcić wołu z 

każdej dzielnicy [tribus], a jeśli byłoby to za trudne, przynajmniej całe 

miasto powinno za wszelką cenę zaofiarować bogu choć jednego byka, dla 

swej własnej korzyści. Jeszcze każdy z was z radością wydaje pieniądze na 

obiady i bankiety i wiem bardzo dobrze, że wielu z was trwoni znaczne 

sumy pieniędzy podczas świąt majowych. Niemniej jednak, w waszej 

własnej sprawie i w sprawie dobrobytu tego miasta, żaden z obywateli nie 

ofiaruje ni prywatnej ofiary, ani też miasto nie ofiaruje ofiary publicznej, 

tylko jeden jedyny kapłan. Powinien on, aby było godnie i sprawiedliwie, 

pójść do domu niosąc ze sobą mnóstwo porcji zwierzyny, ofiarowanej 

przez was bogu. Obowiązek nadany przez bogów kapłanowi jest taki, aby 

czynić im honory, zaszczycając swym szlachetnym charakterem i praktyką 

osobistego męstwa, ale też ma być należnie wynagradzany za swe usługi, a 

miastu wypada, tak myślę, ofiarować ofiary tak publiczne, jak i prywatne. 

Ale dzieje się tak, że każdy z was zezwala swym żonom wynieść sobie 

wszystko z domu do Galilejczyków i kiedy wasze żony karmią biedaków 

na wasz koszt, wzbudzają w nich wielki podziw dla bezbożników wśród 

                                                 

13

 Chrześcijanie często byli posądzani o ateizm. 

background image

tych, którzy są w takich datków potrzebie, i taka jest, jak myślę, większa 

część waszej ludności; podczas gdy wy, w waszym mniemaniu nie robicie 

niczego niewłaściwego, kiedy w pierwszej kolejności nie dbacie o bogów i 

żaden z będących w potrzebie nie idzie nawet w pobliże  świątyń – bo 

niczego tam nie znajdzie, myślę, co zaspokoiłoby jego głód, a jeszcze i to, 

że każdy z was wyprawiając urodziny przygotowuje śniadanie i obiad bez 

żadnej wstrzemięźliwości i prosi swych przyjaciół do suto zastawionego 

stołu, podczas gdy w czasie dorocznego święta nikt nie dostarczył nawet 

oliwy do lampy w świątyni, ani nie uczynił libacji, ani nie dał zwierzyny 

na ofiarę, ni kadzidła. Teraz to doprawdy nie wiem, jaki dobry człek 

mógłby wycierpieć widząc takie rzeczy w waszym mieście, zaś ja ze swej 

strony uważam, że to uwłacza także i samym bogom”. 

 

XXX 

To, jak pamiętam, powiedziałem wówczas w senacie i bóg niech 

poświadczy,  że nie kłamałem – a chciałbym powiedzieć,  że to nie była 

prawda! On zaś porzucił już był wasze przedmieścia, które ochraniał tak 

długo, jak i ponownie, podczas nawałnic i gwałtów, kiedy odwrócił w 

niewłaściwym kierunku myśli tych, którzy wtedy byli u władzy i zniewolił 

ich ręce. Ale postąpiłem głupio czyniąc was sobie nienawistnym. 

Powinienem raczej zachować ciszę, jak myślę, tak jak postąpiło wielu, 

którzy przybyli tutaj wraz ze mną i nie powinienem być  wścibski i 

wyszukujący błędy. Ale ja wylałem na wasze głowy wszystkie te 

wymówki nie w celu i nie z powodu mego porywczego temperamentu, czy 

śmiesznego pragnienia schlebiania komukolwiek, dlatego zapewne nie 

uwierzono mi, że mówiłem to z dobrej woli, lecz ja, jak sądzę, mówiłem to 

dla szacunku wobec pobożności i ze szczerego serca dla was, a to jest 

background image

najbardziej niedorzeczną formą schlebiania. Dlatego traktujecie mnie 

sprawiedliwie tylko wówczas, gdy chodzi o bronienie samych siebie przed 

mymi słowami krytyki i wybranie innego pola dla obrony. Ponieważ 

obraziłem was pod statuą boga i jego wizerunku świętego w obecności 

kilku świadków, lecz wy zaś obraziliście mnie na rynku, w obecności całej 

społeczności i z pomocą obywateli, pomocnych w układaniu takich 

dowcipnych powiedzonek jak te wasze. Musicie przeto dobrze wiedzieć, że 

wy wszyscy, ci którzy układali o mnie te wierszyki, jak i ci, którzy ich 

słuchali, jesteście jednakowo odpowiedzialni, ci którzy słuchali z 

przyjemnością tych zniesławiających mnie obelg, mieli z tego równą 

przyjemność, chociaż narobił sobie mniej kłopotu niż mówiący, musi 

dzielić się z nim winą. 

 

XXXI 

Przez całe miasto wówczas, kiedy zarówno słuchaliście, jak i 

wypowiadaliście te wszystkie żarty, które wymyślono o tej mej nędznej 

brodzie i o tym, że nigdy nie pokazywałem, ani też nie pokażę pomiędzy 

wami stylu życia jakim wy żyjecie i chcielibyście, aby żyli też i nim ci, 

którzy wami zarządzają. Dalej – z całym szacunkiem do żartów, które 

zarówno prywatnie, jak i publicznie wylaliście na mą  głowę, gdy to 

ośmieszyliście mnie w wierszu anapestycznym, o to mam również żal do 

samego siebie, że zezwoliłem wam używać tych sposobów otwarcie i 

szczerze, dlatego nie uczynię wam z tego powodu żadnej krzywdy, ani nie 

zgładzę, ani pobiję, ani w kajdany zakuję i też nie uwiężę, jak i nie ukarzę 

was w żaden inny sposób. Dlaczego właściwie powinienem? Pokazuję się 

wam w towarzystwie przyjaciół, zachowujących się z pełną trzeźwością – 

zwracam do was swój wzrok zmartwiony i smutny – zawiodłem w 

background image

ukazaniu wam jakichś pięknych spektakli; postanowiłem opuścić to 

miasto, odejść stąd, nie dlatego, że spodziewam się, że będę traktowany z 

szacunkiem przez tych, do których zdążam, ale z powodu, iż sadzę,  że 

bardziej pożądane jest, w przypadku, gdybym ostatecznie zawiódł w 

pokazaniu im się jako człowiek honorowy i dobry, nie chciałbym dzielić z 

nikim tych smutnych owoców sporu i nie drażnić tego szczęśliwego miasta 

złym smrodem umiaru i trzeźwości mojej i moich przyjaciół. 

 

 

XXXII 

Niejeden z nas kupił sobie pole, albo ogród w waszym mieście, albo 

zbudował dom, albo ożenił się, albo pożądał bogactwa Asyrii, albo uzyskał 

sądowy patronat; nie pozwoliliśmy nikomu z urzędników, aby wywierali 

dzięki nam jakikolwiek wpływ, ani nie nakazaliśmy, aby lud zarzucił swe 

bankiety i spektakle. Nie – raczej zdobyliśmy dla nich ich luksusowy 

spokój, odkąd to brak już tu biedy i niedostatku, mają czas na 

komponowanie swych anapetów przeciwko autorowi ich dobrobytu. Ja 

nawet nie pobrałem od was waluty w złocie, ani też wymaganej w srebrze, 

ani nie podniosłem trybutu, ale w dodatku do zaległości [fiskalnych], 1/5 

zwykłych podatków we wszystkich przypadkach złagodziłem. Ponadto, nie 

sądzę,  że wystarczy, bym sam praktykował opanowanie, lecz mam także 

woźnego sądowego, który, na Zeusa i innych bogów, jest naprawdę 

umiarkowany, jak myślę, i on został przez was zelżony, ponieważ, jako 

człowiek podeszły wiekiem będąc nieznacznie łysym z przodu, w swej 

perwersji wzbrania się przed noszeniem włosów z tyłu długich, jak Homer 

opisał, iż robili Abantynowie. A mam na swym dworze dwóch czy trzech 

background image

mężów, którzy wcale nie są gorsi od niego, nawet czterech czy pięciu, jeśli 

chcecie. 

 

XXXIII 

Natomiast co do mego wuja i imiennika, to czyż on nie rządził wami 

najsprawiedliwiej tak długo, jak bogowie zezwalali mu pozostawać ze mną 

i asystować mi w mej pracy? Czyż nie administrował on, z najwyższą 

przezornością interesami miasta? Co do mnie, to myślałem,  że to są 

wspaniałe rzeczy, mam na myśli  łagodność i umiar tych, którzy rządzą i 

sądziłem, że sam praktykując je, zyskam sobie w waszych oczach podziw. 

Ale odkąd długość mej brody jest dla was wielce denerwująca i me 

nieuczesane loki i fakt, że nie przywiązuję wagi do pojawiania się w 

teatrach i że wymagam od ludzi czci, gdy są w świątyniach, ale najbardziej 

denerwuje was moja stała obecność na rozprawach sądowych i fakt, że 

próbuję wygnać zachłanność z placów handlowych. Dlatego z chęcią 

opuszczam to miasto, zostawiając je wam samym. Ponieważ zmiana 

przyzwyczajeń dla człowieka w podeszłym wieku nie jest łatwa, tak jak i 

ucieczka przeznaczeniu. Jest to opisane w przypowieści o orle. Historia ta 

idzie tak, że orzeł miał kiedyś ton [głosu] jak i inne ptaki, ale usiłował 

zarżeć jak nieustraszony ogier, ale kiedy zapomniał swego poprzedniego 

głosu, nie mógł zaś całkiem osiągnąć tego, który osiągnąć zamierzał, został 

pozbawiony obydwu i odtąd głos, jaki z siebie wydaje, jest mniej 

muzykalny, niźli u innych ptaków. To jest właśnie to przeznaczenie, 

którego pragnąłbym uniknąć, nie zdołam bowiem już przestać być 

gburowaty i zacząć być doskonały, a to dlatego, że, jak zauważyliście 

sami, jestem, taka wola Niebios, blisko wieku, w którym „na mej głowie 

białe włosy mieszają się z czarnymi”, jak mawiał poeta z Teos. 

background image

 

XXXIV 

Ale dość już tego! Od teraz, na Zeusa, boga placów targowych i 

opiekuna miasta, dajcie mi sprawozdanie waszej niewdzięczności. Czy 

kiedykolwiek zostaliście skrzywdzeni przeze mnie w jakikolwiek sposób, 

tak jako wspólnota, jak i indywidualnie i czy to dlatego, że nie macie 

możności, by mścić się otwarcie, napadacie na mnie na swych rynkach w 

anapanestycznych strofach, tak jak tylko komedianci zwykli byli czynić 

wyciągając Herkulesa i Dionizjosa na scenę i robiąc z nich spektakl? Lub 

czyż możecie chociaż powiedzieć chociaż,  że nie powstrzymałem się od 

jakiegoś przykrego zachowania względem was, albo, że nie 

powstrzymałem się przed mówieniem o was źle,  że teraz musicie bronić 

się tymi samymi metodami? Jaka jest, pytam, przyczyna waszego 

wrogiego nastawienia i nienawiści względem mnie? Ponieważ ja osobiście 

jestem pewny, że nie uczyniłem żadnej strasznej, czy nieuleczalnej rzeczy 

żadnemu z was, ani nikomu oddzielnie, ani też miastu jako całości, ani też 

nie wypowiedziałem się jakimś lekceważącym słowem, ale wręcz 

chwaliłem was, chociaż powinienem czuć się upoważniony [aby was 

zganić]. Nadałem wam nawet pewne korzyści, naturalnie nie byłem w 

stanie, tak jak pragnę, jak tylko mogę, zadowolić wszystkich. Ale 

niemożliwe jest, jak dobrze wiecie zarówno obniżyć wszystkie podatki ich 

płatnikom, jak i dać darowizny wszystkim, którzy są do tego 

przyzwyczajeni. Dlatego, kiedy wydaje się, że nie zmniejszyłem żadnej z 

publicznych składek, do których wpłaty szkatuła cesarska jest 

przyzwyczajona, ale zmniejszyłem niemało z waszych podatków, czyż ta 

sprawa [waszej nienawiści ku mnie] nie wydaje się zagadką? 

 

background image

XXXV 

Jednakże, powinienem milczeć o tym wszystkim, co uczyniłem dla 

wspólnoty mych poddanych, ażeby nie wydawało się,  że celowo 

wyśpiewuję własne pochwały swymi własnymi ustami, po ogłoszeniu, że 

powinienem wylać na swą głowę wiele najbardziej obraźliwych zniewag. 

Ale co do mych działań z całym szacunkiem względem was, jako osób, 

które, chociaż ich maniery były nierozważne i głupie, nigdy nie 

zasługiwały na odpłacenie się przeze mnie niewdzięcznością, co, gdyby się 

stało, byłoby większym zarzutem przeciwko mnie i zarzuty te byłyby dużo 

surowsze niż te, o których mówiłem wcześniej, mam na myśli te, które 

odnoszą się do mego zaniedbanego wyglądu i braku wdzięku, jako, że 

byłyby dużo mocniejsze, gdyż miałyby odniesienie do duszy. Zanim was 

tutaj odwiedziłem, chwaliłem was wszelkimi możliwymi słowami, bez 

czekania na faktyczną konfrontację z rzeczywistością, ani nie rozważałem, 

jak powinniśmy się zachowywać wzajemnie względem siebie, jako, że 

sadziłem,  że jesteście synami Greków, zaś ja sam, pomimo, że moja 

rodzina pochodzi z Tracji, jestem Grekiem jeśli chodzi o zwyczaje, 

sądziłem przeto, że winniśmy sobie wzajemny szacunek z najbardziej 

możliwą sympatią. Ten przykład, iż tak zaryzykowałem, musi dlatego 

zostać zaliczony jako zarzut przeciwko mnie. Następnie, kiedy to 

przysłaliście do mnie poselstwo – które przybyło nie tylko później niż 

wszystkie inne poselstwa, lecz nawet później niż Aleksandryjczyków, 

którzy mieszkają w Egipcie – złagodziłem duże sumy złota, jako też i 

srebra i cały trybut, który płaciliście oddzielnie od innych miast i co więcej 

powiększyłem rejestr Senatu waszego miasta do dwustu ludzi i nie 

oszczędzałem na żadnym człowieku, ponieważ chciałem, aby wasze 

miasto było większe i potężniejsze niż dotychczas. 

background image

 

XXXVI 

Dlatego dałem wam możliwość wybrania w skład waszego senatu 

najbogatszych obywateli, tych, którzy zarządzają mymi własnymi dobrami 

i mają obowiązek bicia monety. Wy jednakże nie skorzystaliście ze 

sposobności i nie wybraliście zdolnych ludzi pomiędzy tymi, lecz 

chwyciliście się okazji do zachowania się jak miasto nie uporządkowane w 

jakikolwiek sposób, co chociaż było zgodne z waszym charakterem. Czy 

chcecie, abym przypomniał wam jeden przykład? Mianowaliście senatora 

i, zanim jego imię znalazło się w rejestrze, a jego charakter wciąż był 

badany, przeznaczyłeś go do sprawowania funkcji publicznej. Wtedy też 

wyciągnęliście z rynku innego człeka, który był biedny i który w każdym 

innym mieście zostałby policzony do klasy ludzi, określanych mianem 

szumowin, ale który między wami, odkąd jesteście nadmiernie mądrzy i 

wymieniacie złoto na śmieci, cieszy się umiarkowanym losem. Takiego to 

człeka wybraliście sobie na kolegę! Wiele z tych obraźliwych czynów 

odnosi się do nominacji, a kiedy nie dałem na wszystkie zgody, nie tylko, 

że zostałem pozbawiony podziękowań za całe wyświadczone wam 

dobrodziejstwo, ale też poniosłem konsekwencje waszej niechęci, niby na 

konto tego, że powstrzymałem się od sprawiedliwości. 

 

XXXVII 

To wszystko to były błahe sprawy i nie mogły, jak dotąd, uczynić 

miasto mi wrogim. Ale me największe przewinienie, które wzbudziło w 

was gwałtowną nienawiść było takie. Gdy przybyłem pomiędzy wasz lud 

do teatru, ci, którzy byli uciskani przez bogatych, od razu poczęli krzyczeć: 

background image

„Wszystkiego pełno! Wszystko drogie!”. Następnego dnia 

przeprowadziłem rozmowę z waszymi najpotężniejszymi obywatelami, 

próbując wyperswadować im, iż lepiej jest wzgardzić niesprawiedliwym 

zyskiem z dobrodziejstwem dla obywateli, jak i obcych przebywających w 

waszym mieście. A oni zaś obiecali, że zajmą się tą sprawą, lecz w ciągu 

trzech najbliższych miesięcy nie otrzymałem  żadnej wiadomości w tej 

sprawie i czekałem, lecz oni zlekceważyli tę sprawę i to w taki sposób, że 

nikt nie przypuszczał, iż to w ogóle możliwe. Stwierdziwszy, że głos ludu 

mówi prawdę i rynek cierpi nie z powodu braku towarów, lecz w wyniku 

chciwości bogaczy, ustanowiłem i podałem do publicznej wiadomości 

odpowiednią cenę każdego produktu. Ponieważ zaś owi posiadacze mieli 

dość wszystkiego – i wina i oliwy i wszelakich dóbr – zboża jednak 

rzeczywiście nie dostawało, jako, że zbiory wypadły marnie z powodu 

posuchy, posłałem do Chalcydy, do Hierapolis, do miast okolicznych; 

sprowadziłem stamtąd czterysta tysięcy miar. A kiedy i to zostało zużyte, 

dostarczyłem najpierw piętnaście, potem siedem i ostatnio jeszcze dziesięć 

tysięcy tak zwanych modii – wszystko z moich majątków prywatnych. 

Przekazałem miastu również pszenicę z Egiptu, ustanawiając cenę za 

piętnaście miar taką, jaka wcześniej była za miar dziesięć. Płacono zaś tego 

lata za dziesięć miar sztukę  złota; należało oczekiwać,  że w porze roku 

gdy, jak mówi beocki poeta: „okrutną jest rzeczą dla głodu, trzymać go w 

chałupie” przyjdzie głód, za ten pieniądz otrzyma się ledwie miar pięć i to 

z wdzięcznością, zwłaszcza, gdy zima przyszłaby szczególnie surowa. 

 

XXXVIII 

A co czynili wasi bogaci obywatele? Pszenicę, którą mieli schowaną 

po wsiach, potajemnie sprzedawali drożej, każąc społeczeństwu pokrywać 

background image

swe straty! Zaś rezultat jest taki, że nie tylko ludzie z miasta, ale głównie 

ze wsi tłoczą się, aby kupić chleb, który jest jedynym towarem, 

występującym w obfitości i taniości. A kto z was pamięta, by nawet w 

okresie urodzaju nabywano za sztukę złota aż piętnaście miar zboża? To z 

tego powodu poniosłem konsekwencje waszej nienawiści. Nie pozwoliłem 

bowiem ludziom sprzedawać wam wina i warzyw i owoców za złoto, albo 

zboża, które zostało ukryte przez bogaczy w ich spichlerzach, aby sprzedać 

je w odpowiedniej chwili z zyskiem. Zarządzali swymi interesami 

dyskretnie i poza miastem i tak spowodowali wśród ludu „głód, który 

kruszy  śmiertelnika”, jak powiedział bóg, który oskarżał zachowujących 

się w ten sposób. A miasto teraz cieszy się obfitością chleba i niczego 

więcej. 

 

XXXIX 

Wiedziałem oczywiście, że tak postępując, nie zadowolę każdego, ale 

to mnie nie obchodziło. Myślałem bowiem, że mym obowiązkiem jest 

pomoc rzeszom ludzi, którzy byli oszukiwani, jak i też obcym, którzy 

przybywali do miasta tak ze względu na mnie, jak i wysokich urzędników, 

którzy przybyli wraz ze mną. Lecz teraz, gdy inni wyjechali, a miasto jest 

jednomyślne w swym szacunku do mnie – jedni mnie nienawidzą, zaś inni, 

których nakarmiłem są niewdzięczni – zostawiam cały ten problem w 

rękach Adrastei i udaję się do innych narodów i do obywateli innego niż 

wy gatunku. Nie przypomnę wam nawet, jak wzajem się traktowaliście 

dochodząc swych praw dziewięć lat temu, jak ludność z głośnymi 

okrzykami podłożyła ogień pod domy potężnych mieszkańców, 

zamordowała namiestnika i jak potem zostaliście ukarani za te ekscesy 

background image

ponieważ, jakkolwiek ich gniew był uzasadniony, to co zrobili 

przekroczyło wszelkie granice. 

 

XL 

Dlaczego, powtórzę, traktujecie mnie tak niewdzięcznie? Czy dlatego, 

że żywię was z własnej kieszeni, co nie zdarzyło się nigdy aż do tego dnia 

żadnemu miastu, a co więcej, karmię was tak obficie? Czy też dlatego, że 

podniosłem rejestr Senatu? Czy może dlatego, że złapawszy was na 

kradzieży, nie wytoczyłem winnym procesu? Pozwólcie mi, jeśli  łaska, 

przypomnieć wam jeden, albo dwa przykłady, aby nikt nie myślał, iż to 

tylko co mówię to pretekst, pusta retoryka, czy fałszywe twierdzenia. 

Powiedzieliście, jak pamiętam, że aż trzysta tysięcy działek leży odłogiem, 

nieuprawiana. Poprosiliście, abym wam je dał, a kiedy je mieliście, 

podzieliliście je wszystkie między siebie, chociaż rzeczywiście ich nie 

potrzebowaliście. Ta sprawa była już badana i wyniosła do światła 

wszystkie wątpliwości. Następnie zabrałem parcele tym, którzy trzymali je 

niesprawiedliwie i nie zadając pytań o ziemie, które oni posiadali przed 

nabyciem nowych i za które nie płacili podatku, chociaż powinni byli 

zostać opodatkowani, wyznaczyłem więc tych ludzi do najbardziej 

kosztownych funkcji publicznych w mieście. A nawet teraz ci, którzy 

hodują konie, każdego roku trzymają trzy tysiące działek wolnych od 

podatku. Spowodowane jest to głównie przez zarządzenie i orzeczenie 

mego wuja i imiennika, lecz tez i przez moją dobroć, a ponieważ jest to 

mój sposób karania łajdaków i szubrawców, oczywiście podług was, 

wywracam  świat do góry nogami. Dobrze z resztą wiecie, że  łaska w 

stosunku do ludzi tego rodzaju wzmaga i rozwija nikczemność między 

ludem. 

background image

 

XLI 

Cóż, ma mowa przyszła w końcu do punktu, do którego chciałem 

dojść. Sam jestem winien wszystkim nieszczęściom, które na mnie spadły, 

albowiem okazałem swą  łaskę osobom niełaskawym. Dlatego jest to 

spowodowane z mojej winy, nie zaś przez waszą rozpustę. Na przyszłość 

będę się starał postępować w stosunku do was roztropniej, wam zaś niech 

bogowie zapłacą za waszą  życzliwość i honory, którymi uczciliście mnie 

publicznie!