background image

Żaryn: Polska? Przecież żyjemy w Unii Europejskiej 

 

Kategoria: 

Polska

 

 

piątek, 11 marca 2011 15:23 

Polska rękami ludzi Donalda Tuska daje się kolonizować i prowadzić tam, gdzie chcą nasi „zagraniczni 
sojusznicy” - pisze Stanisław Żaryn. 

 

Władze Gdańska włączyły się ostatnio w rozpuszczanie polskiej tożsamości w bagnie kosmopolityzmu. 
Miasto na stanowisko dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności wybrało Basila Kerskiego – 
mieszkającego w Niemczech, z pochodzenia pół Polaka, pół Irakijczyka, polsko-niemieckiego działacza i 
dziennikarza. Rezultat konkursu został skrytykowany przez PiS, który zarzuca władzom miasta złamanie 
regulaminu. Kerski miał bowiem nadesłać zbyt późno swoje dokumenty. 

Jednak to nie data stempla pocztowego jest w tej sprawie istotna. Istotne jest to, że polskim ośrodkiem 
kulturalno-społecznym, na mocy decyzji władz polskiego miasta, będzie kierował nie-Polak, człowiek, 
który z Polską ma związki krwi oraz prowadzi tu działalność dziennikarską. Człowiek, który od ponad 30 
lat mieszka w Niemczech, którego nową ojczyzną jest właśnie ten kraj. Człowiek, który ze względów 
politycznych zrzekł się w 1986 roku polskiego obywatelstwa i do tej pory nie uznał za stosowne 
ponownie o nie zabiegać. Co więcej, człowiek przesiąknięty polsko-niemieckim pojednaniem. Kerski od 
lat działa na styku tych dwóch krajów, prowadzi pismo poświęcone dialogowi między Niemcami i Polską. 

Czy taka osoba może być przesiąknięta polską tożsamością, utożsamiać się w pełni z naszym krajem, z 
dziedzictwem „Solidarności”, na które tak chętnie powołuje się m.in. obóz rządzący dzisiaj Polską? Moim 
zdaniem, jest to wątpliwe. Nie można być bowiem patriotą dwóch krajów, szczególnie takich, których 
interesy coraz bardziej się rozmijają. Czyją wersję historii będzie promował Basil Kerski? 

Patrząc na podejście władz Polski i Niemiec do polityki historycznej można wątpić, czy ECS będzie polską 
w przekazie placówką. Bowiem Berlin prowadzi w ostatnich latach bardzo agresywną politykę 
odbudowywania tożsamości i fałszowania historii. Erika Steinbach – znana z forsowania tezy, że to 
Niemcy są największymi ofiarami II wojny - jest przecież ważną działaczką partii rządzącej dzisiaj za Odrą. 
To Niemcy a nie Polska przykładają dużo większą wagę do polityki historycznej. I widać to również przy 
okazji świętowania zakończenia komunizmu w tej części Europy – to upadek Muru Berlińskiego jest na 
całym świecie uważany za symbol końca epoki komunistycznego zniewolenia w Europie. Polski głos w 
dziedzinie polityki historycznej jest coraz słabszy. Bowiem stoi on w jawnej sprzeczności z doktryną 
polityki zagranicznej obecnego rządu – róbmy dobrze sąsiadom. I w związku z tym o polityce historycznej 
lepiej niczego nie mówić. 

Różnica w niemieckim i polskim traktowaniu historii jest oczywista. Wątpliwe, by nie było to widoczne w 
podejściu Basila Kerskiego do historii najnowszej. A to, jak zauważają krytycy decyzji ws. Centrum, może 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

oznaczać, że będzie on bardziej eksponował niemiecki punkt widzenia w ECS. Sceptycyzmu w tym 
zakresie nie rozwiewa również rzecznik prezydenta Gdańska, Antoni Pawlak. Odpowiadając na zarzuty 
radnych PiS, którzy powiedzieli, że nowy dyrektor będzie miał na względzie niemiecką, a nie polską rację 
stanu, powiedział on: „Takie rozumowanie to już absolutne kuriozum. Czyżby radni PiS zapomnieli, że 
Polska jest członkiem Unii Europejskiej?”. Wypowiedź Pawlaka budzi zdumienie. Bowiem, jak stanowi 
statut ECS, placówka ta ma się zajmować głównie promowaniem dorobku „Solidarności” oraz opozycji 
antykomunistycznej, prowadzeniem szkoleń z historii najnowszej oraz promowaniem dorobku 
kulturowego Gdańska i Polski. Co ma tu więc do rzeczy, czy Polska jest w Unii Europejskiej, czy nie? 

- Europejskie Centrum Solidarności jest instytucją ponadpolityczną, niezwiązaną z żadną partią. Promuje 
wartości głębsze, wspólne Polakom pomimo różniących ich politycznych poglądów. (...) Chodzi tu 
bowiem o coś więcej, niż badanie przeszłości lub atrakcyjne jej pokazywanie. W ten sposób tworzą się 
metapolityczne więzi ludzi, dla których Sierpień '80 nie jest zamkniętą historią. Wpisuje to w mapę 
niepodległej Rzeczypospolitej sieć międzyludzkiej solidarności. Tej solidarności, która nadal jest 
najbardziej uniwersalnym i najlepszej światowej jakości polskim produktem – pisał na stronie ECS o. 
Maciej Zięba, poprzedni dyrektor Centrum. Niestety obecna władza ten „najbardziej uniwersalny” i 
„najlepszej światowej jakości” produkt związany z Polską oddała w ręce człowieka niezwiązanego z 
Polską. Ale za to związanego z Donaldem Tuskiem. I być może to w całej sprawie jest najważniejsze. 

Historia konkursu na dyrektora ECS pokazuje, że Polska traci suwerenność i podmiotowość nie tylko w 
kwestii polityki zagranicznej, czy prowadzenia najważniejszego dla kraju śledztwa, ale również oddaje w 
obce ręce budowanie tożsamości Polaków, ich wychowywanie, promowanie historii i kultury. Polska 
rękami ludzi Donalda Tuska daje się po prostu kolonizować i prowadzić tam, gdzie chcą nasi „zagraniczni 
sojusznicy”. 

Stanisław Żaryn 

 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.