background image

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oblicza Erotyki I 

Mrok 

 

 

wybrane opowiadania Autorów Najlepszej Erotyki 

 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

Copyright © 2013 LadyInRed 
Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Copyright © 2008 Marv 
Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Copyright © 2012 Ferrara 
Wszelkie prawa zastrzeżone. 

Copyright © 2009 Sinful Pen 
Wszelkie prawa zastrzeżone. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Publikacja w wersji elektronicznej za zgodą © LadyInRed, © Marv, © Ferrara, © Sinful Pen: 
Najlepsza Erotyka 

http://najlepszaerotyka.com.pl/

. 

 
Projekt: Areia Athene 
Opracowanie merytoryczne: Areia Athene 
Przygotowanie techniczne: artimar 
 
 
 
 
 
 
 
E-book nie jest przeznaczony na sprzedaż, jedynie do bezpłatnej dystrybucji. Wszelkie prawa 
zastrzeżone.  Kopiowanie  i  publikacja  na  innym  portalu  niż 

Najlepsza  Erotyka

,  przedruk, 

dystrybucja komercyjna w całości lub we fragmentach bez zgody Autorów zabronione. 

 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

Drogie Czytelniczki i nie mniej drodzy Czytelnicy, 

 

pierwsze  urodziny  Najlepszej  Erotyki  postanowiliśmy  uczcić,  wydając  wybór 

naszych opowiadań w formie ebooka. 

 
Gdy  w  lipcu  2012  roku  tworzyliśmy  nasz  blog,  nie  spodziewaliśmy  się,  że 

Najlepsza Erotyka zyska aż tak wielką przychylność Czytelników w Polsce i poza jej 
granicami.  

 
Stale  rosnąca  popularność  strony  stanowi  dla  nas  ogromną  motywację  do 

tworzenia nowych tekstów. To dzięki Wam, Waszym komentarzom i ocenom, staramy 
się doskonalić swoje umiejętności literackie i rozwijać wyobraźnię.  

 
Naszym celem od początku było propagowanie erotyki w różnych jej odmianach, 

konsekwentne budowanie nowej jakości na polskiej scenie opowiadań erotycznych, a 
także dostarczanie Czytelnikom rozrywki na najwyższym poziomie. 

 
Oddając w Wasze ręce zbiór wybranych tekstów, w którym uwzględniliśmy prace 

wszystkich Autorów, mamy nadzieję, że podróż przez jego karty dostarczy Wam wiele 
przyjemności i czytelniczej satysfakcji.  

 
Zachęcamy  do  dzielenia  się  z  nami  wszelkimi,  także  krytycznymi,  uwagami  i 

sugestiami,  w  komentarzach  pod  poszczególnymi  opowiadaniami,  lub  też  za 
pośrednictwem skrzynki pocztowe

najlepszaerotyka@gmail.com

 

 
Dziękujemy za ten wspólny rok i mamy nadzieję, że pozostaniecie z nami! 
 
Autorzy Najlepszej Erotyki 

 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

SPIS TREŚCI

 

 

DROGIE CZYTELNICZKI I NIE MNIEJ DRODZY CZYTELNICY .. 3 
MROK ............................................................................................................ 5 

L

ADY

I

N

R

ED

:

 

G

DY PRZEGRYWAM Z WŁASNYM CIAŁEM

 .............................. 6 

M

ARV

:

 

T

AMTA NOC 

1/6 .............................................................................. 14 

F

ERRARA

:

 

D

OM 

R

OSSÓW 

1 ........................................................................ 24 

S

INFUL 

P

EN

:

 

T

OILET 

S

TREET

 ..................................................................... 35 

 

 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

MROK 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

 

LadyInRed: Gdy przegrywam z własnym ciałem 

 
Był smętny, mokry poniedziałek. Siedziałam sama w domu i usiłowałam skupić 

się  na  jakiejkolwiek  pracy.  Bez  specjalnego  powodzenia.  Nosiło  mnie.  Nosiło  mnie 
strasznie, jak zwykle zresztą przed okresem. Teoretycznie największa chcica powinna 
przychodzić  w  okolicy  owulacji,  ale  mój  organizm  ma  swoje  własne  narowy  i  nie 
zamierza  podporządkowywać  się  normie.  Od  kiedy  pamiętam,  zawsze  na  2–3  dni 
„przed” hormony robiły swoje i byłam napalona tak, że łapczywym okiem patrzyłam na 
każde  ciało  w  spodniach.  Chcica  była  czasami  tak  silna,  że  utrudniała  normalne 
funkcjonowanie. 

 
Oczywiście  zdawałam  sobie  sprawę,  że  to  już  zahacza  o  seksoholizm.  Że  to 

praktycznie  choroba.  Zdawałam  sobie  sprawę  –  ale  nic  z  tym  nie  robiłam.  Komuś  z 
zewnątrz – zwłaszcza facetom – wydawałoby się, że nie ma nic fajniejszego niż bycie 
nimfomanką, zwłaszcza, jeśli ma się jeszcze całkiem niezłe warunki i mężczyźni nie 
uciekają przed tobą z krzykiem. Ale uzależnienie od seksu nie jest fajne. 

 
Szkoda,  że  ci,  którzy  mi  zazdroszczą,  nie  wiedzą,  jakie  to  upokarzające,  gdy 

siedzisz  w  pracy  i  myślisz  tylko  o  tym,  żeby  robota  się  skończyła,  żeby  można  było 
rzucić to wszystko w cholerę i zrobić sobie dobrze. Czy ktoś się zastanawiał, co ja do 
siebie  czuję,  gdy  rozmawiam  z  eleganckim  klientem  i  nie  zwracam  uwagi  na  to,  co 
mówi,  bo  mogę  myśleć  tylko  o  tym,  jak  by  to  było:  mieć  go  na  wyłączność  w 
skotłowanej pościeli? 

 
Myślałam,  że  po  ślubie  to  się  zmieni.  Facet,  za  którego  wyszłam  był  moim 

długoletnim przyjacielem. Miał wcześniej żenującą żonę, którą cechowała inteligencja 
rozwielitki, plastikowy styl ubierania się i chichot pensjonarki. Głupia sucz złapała go 
na dziecko – w przeciwnym wypadku Piotr nie miałby najmniejszych powodów, żeby 
się  z  nią  wiązać.  Mimo  to,  po  trzech  latach  nie  wytrzymał  (jak  długo  można  żyć  z 
archetypiczną słodką idiotką?). Wziął rozwód. Amerykański sąd oczywiście przyznał 
córkę matce – fakt, że matka ma inteligencję draceny i emocjonalność ratlerka nie został 
uwzględniony. 

 
Jednym  słowem,  Piotr  został  sam.  On  był  samotny  –  ja  nie  miałam  nikogo, 

znaliśmy się jak łyse konie – w naturalny sposób wylądowaliśmy w łóżku. Romans tylko 
umocnił  naszą  przyjaźń,  więc  zdecydowaliśmy  się  na  ślub.  Myślałam,  że  mnie 
zrozumie, że zaspokoi moje potrzeby. No, ale niestety – było tego zbyt mało. Po jakimś 
roku  od  momentu,  gdy  razem  z  Piotrem  zamieszkaliśmy  na  przedmieściach  Nowego 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

Yorku, do domu obok wprowadzili się Hudsonowie. 

 
Od razu wiedziałam, że będą z tego kłopoty – ale z determinacją ogłupiałej ćmy 

leciałam w ten ogień. Mark Hudson był największym ciachem, jakie w życiu widziałam. 
Wysoki, świetnie zbudowany Afroamerykanin, o boskiej skórze w kolorze palonej kawy 
–  sprawiał,  że  na  samą  myśl  o  nim  miałam  mokro  w  majtkach.  W  stalowoszarym, 
doskonale  skrojonym  garniturze  wyglądał  po  prostu  zabójczo.  Jego  żona,  Sue,  także 
była łakomym kąskiem. Była mojego wzrostu, ale miała inną, typowo murzyńską figurę. 
Jej  tyłeczek  był  jędrny,  okrąglutki  i  aż  prosił  o  pieszczotę.  Gdy  Sue  zadziornie  nim 
kręciła  idąc  po  ulicy,  przyciągała  spojrzenia  wszystkich  okolicznych  facetów.  Sama 
zresztą często zaczepiałam na niej oko, choć lesbijką raczej nie jestem. Ale – pomarzyć 
ludzka  rzecz.  Sue  mówiła  głębokim,  wibrującym  głosem  z  zachwycającym 
brooklyńskim akcentem, co w połączeniu z jej kudłatymi dredami, spiętymi kolorowymi 
opaskami było naprawdę seksowne. 

 
Mark  doskonale  wyczuwał  moje  pragnienia.  Sukinsyn,  widział,  jak  na  mnie 

działa  (nie  byłam  na  pewno  jedyna)  i  drażnił  się  ze  mną,  często  chodząc  naprzeciw 
naszych  okien  przepasany  jedynie  skąpym  ręczniczkiem.  Musiałam  się  siłą 
powstrzymywać, żeby nie polecieć do niego, zedrzeć tej wątłej zasłony i dosiąść go. 
Dziko, z pasją i zwierzęcą namiętnością. 

 
Pierwszy raz poszliśmy do łóżka w trakcie jakiejś wspólnej sąsiedzkiej imprezy. 

Przez cały wieczór krążyłam koło niego, uzupełniając whisky, podsuwając sałatki, czy 
udając, że chcę wypytać go o sposób pielęgnacji trawnika. Boże, jak nisko upadłam… 
Szukałam każdego pretekstu, żeby być blisko niego, żeby wciągać do płuc zapach jego 
ciała. Skurwiel, używał wody toaletowej, którą po prostu kocham – Armani Mania. W 
końcu  opadły  ze  mnie  wszystkie  hamulce.  Powiedziałam,  że  chcę  mu  pokazać  moje 
nowe szkice, chwyciłam go za rękę i zawlokłam na piętro. Myślałam, że wszyscy patrzą 
się nam na plecy… 

 
Łobuz, doskonale wiedział o co chodzi. Nie doszliśmy jeszcze do pracowni, gdy 

przycisnął mnie do ściany. Gorączkowo zsunęłam… nie: zdarłam z siebie majtki. Byle 
tylko móc szybciej poczuć go w sobie. Byle tylko poczuć w sobie to cudowne, gorące 
uczucie wypełnienia. Cholera, odebrało mi rozum. Przecież na dole była kupa gości, w 
tym mój facet. A ja chciałam tylko jednego. Myślałam tylko o tym, żeby mnie zerżnął. 
Żeby mnie posunął, na ścianie mojego własnego pokoju. I zrobił to. 

 
Wyciągnął  tego  swojego  wielkiego,  murzyńskiego  kutasa  i  wepchnął  się  we 

mnie. Odjechałam tak, że musiał mi zatkać usta, bo inaczej krzyczałabym z całych sił. 
Wszystko na szczęście stało się na tyle szybko, że nikt z gości nie nabrał podejrzeń. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

Musiał być też nieźle napalony, bo wystarczyło kilka ruchów i miałam w sobie jego 
gęstą, gorącą, murzyńską spermę. Kiedy skończył, myślałam, że oszaleję, bo oczywiście 
nie zatroszczył się o  mój orgazm.  Wściekła na  siebie i przerażona pierwszą  w życiu 
zdradą (ha, teraz na mnie przyszło opamiętanie…), kazałam mu się wynosić. Roześmiał 
się i powiedział, że na dłużej wpadnie jutro. Jak gdyby nigdy nic, zapiął spodnie i wrócił 
na imprezę. A ja poszłam do łazienki. 

 
Krew szumiała mi w skroniach, ale to było nic w porównaniu z emocjami i burzą 

hormonów, jaka buzowała we mnie. Zamknęłam drzwi, siadłam na wannie i dotknęłam 
dłonią  ociekającej  cipki.  Ile  tej  spermy  tam  było…  Myślałam  o  tym,  co  zrobiłam  i 
jednocześnie  płonęłam  cała  –  niezaspokojeniem  i  pragnieniem.  Gdyby  ktoś  wszedł 
wówczas do łazienki – pieprzyłabym się z nim, nie zwracając uwagi kto to jest. Tak 
musi się czuć goniąca się suka w samym środku rui. Zaczęłam się szaleńczo pieścić, 
używając wypływającego ze mnie nasienia jak lubrykantu. Wystarczyło parę ruchów i 
moim ciałem targnął taki spazm, jakiego nigdy w życiu nie znałam. I wiedziałam że 
wpadłam w kłopoty… 

 
To  było  kilka  miesięcy  temu.  Od  tego  czasu  regularnie  spotykałam  się  z 

Markiem. Pieprzonym, czarnym ogierem. Nie potrafiłam nad tym zapanować. Po jakimś 
czasie przestały mnie nawet męczyć wyrzuty sumienia. Uznałam, że jestem po prostu 
uzależniona.  Nie  było  sensu  z  tym  walczyć.  Liczyła  się  tylko  jego  męska  siła,  jego 
władczość i ten wielki, pieprzony, czarny kutas, którym wysadzał mnie na orbitę. 

 
Siedziałam  sama  w  domu,  nadal  ponuro  wpatrując  się  w  niedopitą  szklankę 

whisky. 

 
Przez cały dzień myślałam tylko o jednym. O gorącym, wielkim penisie Marka. 

Czułam jego aksamitną skórę i gruby, obscenicznie wielki napletek. Pamiętałam każdy 
szczegół  jego  zapachu.  Myślałam  o  nim  rano,  przytulona  do  ciepłego  ciała  Piotra; 
miałam  go  przed  oczami,  gdy  kochaliśmy  się  pod  prysznicem;  pragnęłam  go,  gdy 
całowałam męża przed wyjściem do pracy. 

 
Wiedziałam, że to jest chore. „Karolina, zastanów się do czego to prowadzi” – 

mówiłam sobie, usiłując odsunąć od siebie wizję Hudsona, który bierze mnie szybko, 
dziko, brutalnie – jak zwykle. Wiedziałam, że w końcu zadzwonię po niego, że przyjdzie 
i przez chwilę będzie mi cudownie. Że w końcu ktoś mnie zaspokoi. A potem on pójdzie, 
a ja będę wściekła na siebie, że rządzi mną moja własna cipa. I na niego, że wykorzystuje 
to. I będzie mi wstyd. I będę bała się spojrzeć w oczy Sue. Że będę czuła się upokorzona, 
poniżona, zbrukana. 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

 

Ale mimo to wiedziałam, że zadzwonię. 
 
Wytrzymałam do wczesnego popołudnia. A potem wręcz namacalnie poczułam, 

jak moje hormony biorą mnie w posiadanie. Cipka pulsowała, czułam, jaka jest gorąca 
i nabrzmiała. Chciała go. Tego wielkiego, czarnego kutasa. 

 
Cholera,  może  wystarczy,  jeśli  zrobię  to  sama.  Czasem  wystarcza.  Zrzuciłam 

spodnie i wyciągnęłam się na łóżku. Fuck, byłam już cała mokra.  Od samych  myśli. 
Wsunęłam dłoń pod jedwabny materiał majteczek i dotknęłam się. Położyłam na niej 
rękę  i  zaczęłam  się  pieścić.  Było  dobrze,  bardzo  dobrze.  Ale  nie  było  przy  mnie 
wielkiego,  męskiego  ciała.  Nikt  nie  przygniatał  mnie  ciężarem  do  pościeli,  nikt  nie 
mówił mi sprośnych rzeczy, które tak lubię. Cholera. Przegrałam. Znowu przegrałam z 
własnym ciałem. Sięgnęłam po telefon. Numer sam mi się wpisał… 

 
– Mark – rzuciłam zdławionym głosem, gdy tylko odebrał połączenie – Chodź 

do mnie. Chodź do mnie natychmiast i zerżnij mnie, błagam… 

 
Pojawił  się  po  dziesięciu  minutach,  jak  zwykle  wchodząc  przez  drzwi 

prowadzące na taras. Czekałam już na niego, rozdygotana, rozedrgana, w samej tylko 
koszuli. Białej, męskiej koszuli do marynarki. Koszuli Piotra, bo tak chciał Mark – a ja 
nie byłam w stanie mu odmówić. 

 
Podszedł  do  mnie  i  ujął  mnie  za  podbródek,  patrząc  mi  prosto  w  oczy. 

– Po co do mnie zadzwoniłaś? 

 
Jęknęłam w duszy. Sukinsyn uwielbia tak się ze mną bawić. 
 
– Przecież wiesz. Chcę ciebie. Teraz. Zaraz. 
 
Uśmiechnął się. 
 
– To znaczy…? Czego chcesz? Powiedz mi. Chcę wiedzieć. 
 
– Mark, proszę… 
 
– Chcę to usłyszeć. 
 
– Pieprz mnie. Zerżnij mnie. Mocno. Natychmiast… – mówiłam gorączkowo, bo 

czerwona  mgła  podniecenia  zasłaniała  mi  oczy  –  Mam  tak  mokrą  cipkę,  że  zaraz 
oszaleję! 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

10 

 

 
Chwycił mnie mocno za włosy. Syknęłam z bólu. 
 
– Chcesz, żebym cię przeleciał? Żebym zerżnął twoją białą cipkę? 
 
– Tak, draniu, chcę twojego czarnego kutasa. W środku. Chcę czuć jak rusza się 

we mnie… 

 
Zmusił mnie, żebym uklękła. Wiedziałam, czego chce. Błyskawicznie zdjęłam 

jego  spodnie,  gwałtownymi  ruchami  wyjęłam  jego  wielki  narząd.  Uwielbiam  go 
dotykać, czuć, jak rośnie mi w dłoni, jak pręży się pod moimi ruchami. Kilka ruchów i 
już  był  mój.  Moje  usta  zamknęły  go  w  czułym,  ciepłym  uścisku.  Wiedziałam,  że 
zachowuję się jak dziwka z taniego pornosa, ale nic mnie to nie obchodziło. 

 
Potrzebowałam  go  i  chciałam  zrobić  wszystko,  żeby  natychmiast  mnie  wziął. 

Zresztą on tego też pragnął. Uwielbiał traktować mnie jak swoje prywatne naczynie na 
spermę. W dodatku takie, które samo błaga, aby je zerżnąć. Po prostu idealna sytuacja 
dla faceta. Sąsiadka nimfomanka. 

 
Jednym ruchem podniósł mnie z podłogi i ustawił tyłem do siebie. Myśl, że za 

chwilę mi go włoży, że poczuję go w sobie, odbierała mi rozum. Dziwka? Nie, byłam 
czymś więcej. Rozpaloną, oszalałą z pożądania suką. I wtedy wbił się we mnie z całą 
siłą. Stęknęłam z rozkoszy pomieszanej z bólem. Kurwa, jaki on wielki… Wpychał się 
we mnie od tyłu, co tylko potęgowało moje doznania. Nadstawiałam mu się, byle tylko 
czuć ten wielki kształt ocierający się o moją przednią ściankę… 

 
Chwycił  mnie  za  biodra  i  narzucił  swój  rytm.  Czułam  jego  wielkie  jaja,  z 

obleśnymi klaśnięciami obijające się o moje ciało. Czułam każdą nabrzmiałą żyłę na 
jego  kutasie.  Wyobrażałam  sobie,  jak  wielki  brązowy  wał  rozpycha  się  w  mojej 
różowiutkiej, słabej cipce. Nieomal widziałam, jak w moim wnętrzu, za każdym ruchem 
potężna żołądź wysuwa się z grubych zwałów napletka. Mieszanina strachu, poniżenia 
i absolutnej ekstazy pochłonęła mnie całkowicie. Brał mnie jak chciał – a mnie było z 
tym po prostu cudownie. Gdzieś tam, w jakiejś części mojego umysłu coś mi mówiło, 
że  to  jest  chore,  że  nie  jestem  rzeczą!  Że  jestem  człowiekiem.  Kobietą.  Ale  to  było 
gdzieś  poza  mną.  Ja  nie  panując  nad  swoim  ciałem,  dziko  kręciłam  tyłkiem, 
nadstawiałam się… byle tylko za każdym razem zmieścić w sobie jeszcze kawałek… 

 
Poczucie, że oddaję mu się, że pieprzy mnie jak chce – ja jak ja tego chcę! – było 

jak  narkotyk.  Upajało.  I  tylko  gdzieś,  ostatnią  iskierką  wypalającego  się  we  mnie 
człowieczeństwa, widziałam się z boku. Obserwowałam mocne, pewne ruchy Marka, 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

11 

 

jakbym oglądała film – z własnego gwałtu. Z mieszaniną fascynacji i odrazy do siebie 
samej obserwowałam jak oddaję mu się całkowicie, jak moje ruchy dopasowują się do 
niego  w  idealnej  zgodzie.  Kurwa,  pieprzyłam  się  jak  zwierzę.  I  wiedziałam,  że  nie 
potrafię zrezygnować z tej dzikiej, perwersyjnej rozkoszy. 

 
I  nagle  w  to  wszystko  wdarł  się  obcy  dźwięk.  Nie  wiem,  jakim  cudem  go 

usłyszałam. Może to był instynkt, może jakaś podświadoma obawa, która sprawiła, że 
gdzieś  poza  świadomością,  mój  mózg  rejestrował  dźwięki  otoczenia.  Serce 
momentalnie stanęło mi w miejscu. 

 
– Cholera – jęknęłam – To sygnał z bramy… Piotr wrócił!!! 
 
– Co? – warknął Mark, nie przestając pastwić się nad moją zbolałą już i otartą 

cipką. 

 
– Mark, przestań – syknęłam – Piotr wrócił. Nie może nas teraz zobaczyć. Puść 

mnie… 

 
– Nie pieprz głupot, dziwko – syknął – Zaraz skończę, wtedy cię puszczę… 
 
Przyspieszył ruchy. Próbowałam się  wyswobodzić,  ale oczywiście  nie  miałam 

szans.  Trzymał  mnie  mocno,  pewnie,  tak  jak  facet  powinien.  A  ja…  a  ja  czułam 
niesamowite podniecenie. Kilka metrów dalej, przed oczami, miałam drzwi, przez które 
za chwilę miał wejść mój mąż, a z tyłu rżnął mnie mój czarny kochanek. Rżnął tak, że 
mało nie wyleciałam w kosmos. Moje myśli wirowały w obłąkanym tańcu. Chciałam 
żeby to trwało wiecznie i jednocześnie głośno błagałam go, żeby skończył. Podniecało 
go to. I mnie też. 

 
W  końcu,  po  nieskończenie  przedłużającej  się  chwili,  krzyknął  głośno. 

Zwycięsko. Jego potężny wał ruszający się w moim rozgrzanym wnętrzu znieruchomiał 
na chwilę po czym bluznął potokiem spermy. Przez krótką chwilę trwaliśmy złączeni, 
po czym Mark cofnął się i z głośnym mlaśnięciem wyszedł ze mnie. Poczułam w środku 
dojmującą  pustkę.  Sukinsyn,  zadowolony  z  siebie  i  zaspokojony,  klepnął  mnie  w 
pośladek, po czym jednym ruchem zgarnął swoje ubranie i wyszedł. Zostałam sama. 
Drżąca… przerażona… niedokończona… Cholera, Piotr za chwilę tu wpadnie! Pewnie 
już idzie po wewnętrznych schodach prowadzących z garażu. Pewnie już unosi rękę, 
aby położyć ją na klamce…! 

 
Klnąc na czym świat stoi zwinęłam moje ciuchy w jeden wielki kłąb i o mało nie 

wywracając się w progu, wpadłam do łazienki. Zatrzasnęłam drzwi i odcinając się od 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

12 

 

świata ich bezpieczną powierzchnią, oparłam się o ścianę. Fuck, znowu to samo. Nogi 
mi drżały, serce waliło jak oszalałe, nasienie Marka ciekło mi po nogach. Fuck, fuck, 
FUCK!!! 

 
Usłyszałam otwierające  się drzwi prowadzące  do garażu, a  w chwilę potem  – 

kroki Piotra. 

 
– Kochanie, gdzie jesteś – spytał – Wróciłem wcześniej, może wyskoczymy na 

obiad na miasto? 

 
Przełknęłam ślinę i usiłując opanować bijące serce odkrzyknęłam: 
 
–  Jestem  w  łazience.  Świetny  pomysł  z  tym  wyjściem.  Skarbie,  daj  mi  pół 

godzinki i będę gotowa. 

 
– Może umyć ci plecy? – kroki zbliżyły się i usłyszałam pukanie. 
 
–  Nie,  nie  ma  czasu  –  jęknęłam  słabym  głosem  –  Wykąpię  się  szybko.  Plecy 

umyjesz mi wieczorem, dobrze? 

 
– OK., nie ma sprawy. Idę się przebrać. 
 
Westchnęłam i usiadłam na sedesie. Sperma Marka wypływała ze mnie, długim 

śladem  znacząc  krętą  drogę  po  wewnętrznej  stronie  uda.  Poczułam  powracającą  falę 
podniecenia. Wiedziałam, że to było chore, że ulegam własnym popędom… Ale mając 
tego gorzką świadomość, mimo wszystko wolnym ruchem przeciągnęłam po białych 
kroplach i potarłam nimi nabrzmiałą, niespełnioną łechtaczkę. Dlaczego faceci myślą 
tylko o swoim zaspokojeniu… Kurwa, świat jest niesprawiedliwy… 

 
Moje palce, śliskie od świeżej, ostro pachnącej spermy zataczały drobne kółka 

po  nienasyconym  guziczku.  Elektryczne  iskry  popłynęły  wzdłuż  moich  nerwów. 
Rozsunęłam nogi. Puszczona swobodnie wyobraźnia podstępnie podsunęła mi natrętny 
obraz Marka, zbudowanego jak rzymski gladiator i dumnie prężącego potężnego kutasa, 
z  którego  wielkimi  kroplami  spływała  gęsta  sperma.  A  potem  zobaczyłam,  jak 
podchodzi do mnie Sue, uśmiecha się do mnie porozumiewawczo i klęka przede mną… 
jej  cudownie  wielkie,  murzyńskie  usta  składają  na  mojej  umorusanej  spermą  cipce 
namiętny pocałunek. Poczułam, jak zajmuje się mną… dokładnie tak, jak powinna… 
kobiecą  intuicją  i  doświadczeniem  odgadując  moje  najskrytsze  potrzeby.  Moje  palce 
poruszały się coraz szybciej, aż wreszcie oszałamiający orgazm wyprężył moje ciało w 
drżący łuk rozkoszy. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

13 

 

 
Świat  powoli  wracał  do  normalnego  stanu.  Przeciągnęłam  się  lubieżnie  i 

westchnęłam.  Czułam  się  bosko.  Spełniona  i  odprężona.  Wyrzuty  sumienia  przyjdą 
później, jak zwykle. Ale na razie wezmę długi, gorący prysznic. A potem się zobaczy. 

 

Copyright © 2013 LadyInRed 
Link do opowiadania w portalu Najlepsza Erotyka: 

http://najlepszaerotyka.com.pl/?p=5251

 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

14 

 

Marv: Tamta noc 1/6 

 
Kuba mówi: 
 
To była noc, o której w porannych wiadomościach mówi się, że szczęście, żeśmy 

ją  przetrwali.  Gęsta  od  mroku  i  żaru,  przeganiająca  ponad  krainami  niszczycielskie 
burze, zrywające dachy, niszczące dobytek i miotające bydłem. 

 
O takich nocach romantycy pisali poematy, budząc w nich pradawne, stworzone 

wbrew Bogu duchy, które swymi czarami mąciły ludzkie umysły i prowadziły do złego. 

 
W  takie  noce  niewinni  ludzie  zmieniają  się  w  morderców,  a  w  ciasnych, 

dusznych,  pełnych  papierosowego  dymu  salach  zapadają  decyzje  o  eksterminacji 
narodów.  W  takie  noce  rodzą  się  namiętności,  które  doprowadzają  do  upadków 
imperiów, by później rozsypać się w pył i zadrwić z oszukanych ludzi. W takie noce do 
dobrych ludzi przychodzą sny, w których gwałcą i mordują własne matki i córki, ojców 
swych pozbawiają członków, a własnoręcznie wybudowany dom palą do fundamentów. 
W takie  noce  psy niespokojnie biegają po  mieszkaniach  poszczekując  na  zdającą  się 
pozostawać w wiecznym poruszeniu czerń, koty zaś, mrużą z rozkoszą ślepia i mruczą, 
z zadowoleniem tuląc się do mroku. 

 
Światła  samochodu  przecinały  otchłań.  Bezgwiezdne  niebo  nie  przynosiło 

blasku, przytłaczało jedynie do ziemi gorąc nagromadzony pomiędzy nią a chmurami w 
ciągu dnia. Nie jechaliśmy długo, ale wystarczyło to, byśmy oddalili się od cywilizacji. 
Kiedy  pół  godziny  wcześniej  wychodziliśmy,  zabawa  właśnie  ześlizgiwała  się  z 
poziomu tańca, dowcipów i rozmów, w kierunku pijanych spoconych ciał, wymiotów 
za domkiem, pijackich omamów i niekontrolowanych utrat dziewictwa. Dziewczyny już 
znajdywały chłopaków, wieszały się na nich, przyklejając do ich przepoconych koszulek 
swoje przepocone koszulki, tak by poczuli pod nimi twardość ich sutków. Za domkiem, 
ostatni,  najmocniejszy,  zapychający  przełyk  skręt  krążył  pomiędzy  tymi 
najtrzeźwiejszymi.  Rozmawiali  właśnie  o  podziale  łupów,  wybierali  sobie  zdobycze, 
określając je wulgaryzmami i sprośnymi gestami, dosiadali ich już w wyobraźni. 

 
Dlatego wyszedłem i chyba właśnie dlatego Sylwia wyszła ze mną. Nie miałem 

ochoty na kolejny spektakl ciepłej wódki i kiepskiego macania. A przecież tak kończyły 
się  wszystkie  takie  imprezy.  Wszystkie  spotkania  w  noc  taką  jak  ta,  wcześniej  czy 
później  znajdowały  swój  finał  w  nieświeżym  oddechu  wymienianym  w  trakcie 
mokrych, niestarannych pocałunków, zapachu wymiocin, smaku spermy obcego faceta 
i  gorączkowym  poszukiwaniu  kondomów.  Wychodząc  nie  żałowaliśmy,  że  to 
przegapimy, przecież opowieści o tym i tak dotrą do nas następnego ranka. To będzie 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

15 

 

pokuta  za  naszą  dzisiejszą  absencję  –  wysłuchiwanie  o  rzyganiu,  kiepskiej  wódce, 
wygazowanym piwie, lepiących się ciałach uderzających o siebie z charakterystycznych 
chlupotem,  wilgotnych  majtkach  na  podłodze,  sapaniu  dochodzącym  z  ciemności. 
Wychodząc byłem gotowy na tą pokutę. Czułem wręcz ulgę, że tym razem udało mi się 
nie upić, i to nie o mnie opowieść będzie bawić chłopaków przez kolejne kilka tygodni. 

 
Lecz  teraz  samochód  zgasł,  wokół  rozpościerały  się  tylko  pola  pogrążone  w 

bezruchu i ciemności, a ja brudziłem się smarem próbując udowodnić sobie, że samo 
zaglądanie pod maskę może rozwiązać problem. 

 
Sylwia  już  dawno  wysiadła  z  pojazdu  i  spacerowała  za  moimi  plecami. 

Oddychała  głęboko  chcąc  złapać  choć  odrobinę  świeżego  powietrza,  lecz  było  to 
bezcelowe – cały żar świata spadł dzisiaj na nas i nie było przed tym ratunku. 

 
Lepiliśmy się od potu i pachnieliśmy swoją fizycznością. Jedynie zerkałem na 

Sylwię, bałem się bowiem, że jeżeli dłużej wpatrywać się będę w koszulkę przyklejoną 
do  jej  dużych,  pełnych  piersi,  odwróci  się  i  odejdzie,  zniknie  w  ciemnościach 
rozpościerających się tuż za granicą samochodowych reflektorów i nigdy więcej się do 
mnie  nie  odezwie.  Nawet  ślizgając  się  jedynie  po  jej  sylwetce,  dostrzegałem  piersi, 
opięte  pod  koszulką  czarnym,  koronkowym  stanikiem.  Dostrzegałem  także  uda  i 
pośladki  uwięzione  w  niezwykle  teraz  ciasnych  dżinsach.  A  przede  wszystkim 
dostrzegałem  jej  twarz  –  spokojną  i  piękną,  przyozdobioną  opadającymi  na  oczy 
strąkami  sklejonych  potem,  czarnych  jak  ta  otaczająca  nas  noc  włosów,  jej  lekko 
rozchylone, czerwone od szminki usta, zadarty nos i mocno zarumienione policzki. 

 
Bałem się na nią patrzeć, nie tylko dlatego, że mogła obrazić się i zniknąć, ale 

także  dlatego,  że  w  otaczającym  nas  żarze,  otoczona  aureolą  światła  reflektorów,  w 
przepoconym ubraniu, wyglądała tak idealnie, że gotów byłem oszaleć. 

 
Musieliśmy rozmawiać, bo inaczej pochłonęłyby nas myśli, a w noc taką jak ta, 

nie ma nic gorszego niż zostać sam na sam ze sobą. Samotni w takie noce odkrywają 
ukrywane  wcześniej  przed  sobą  tajemnice.  Zapuszczają  się  w  zakamarki  umysłu,  o 
których istnieniu wcześniej nie zdawali sobie sprawy. Odkrywają w sobie morderców, 
gwałcicieli, zboczeńców, szaleńców. Odkrywają w sobie otchłań, która tkwi w każdym, 
i do której modlimy się, by nigdy się nie zbudziła. 

 
Odkleiłem się więc od silnika, raz jeszcze wymazałem się smarem, zatrzasnąłem 

klapę i usiedliśmy na gorącym asfalcie, opierając plecami o przód samochodu. 

 
Wpierw  mówiliśmy  o  niczym.  Nawet  nie  o  przyjaciołach,  plotkach  czy 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

16 

 

telewizyjnych newsach, ale po prostu o niczym. Wymienialiśmy zdawkowo półsłówka 
i  równoważniki  zdań,  starając  się  nie  tracić  oddechu  na  mowę,  nim  nasze  ciała  nie 
przywykną  do  czekającej  nas  nocy.  Lecz  kiedy  przywykły,  rozmowa  nabrała  sensu. 
Spośród  słów  zaczęły  wyłaniać  się  zdania,  informacje,  komunikaty.  Były  jeszcze 
lakoniczne i upośledzone, ale wyczuwało się w nich napięcie. 

 
Mogłem przewidzieć, do czego to zmierza i przestać. Choć być może łudzę się 

tylko, że miałem jakikolwiek wpływ na przebieg wypadków. Że nie byliśmy całkowicie 
poddani obezwładniającej sile nocy. 

 
Kiedy wreszcie stać nas było na pełne zdania i akapity, nie była to już rozmowa, 

ale podchody, zapasy, gra w złośliwości i sugestie, ukryte znaczenia i aluzje. 

 
Opierałem  się  plecami  o  zderzak  samochodu,  wpatrywałem  się  w  kawałek 

oświetlonej drogi przede mną i roztaczającą się dalej czerń. Obok mnie siedziała Sylwia 
– spocona, samotna, idealnie piękna rówieśniczka i przyjaciółka mojej młodszej siostry 
i właśnie zaczynaliśmy rozmawiać o najintymniejszych doświadczeniach. Powinienem 
był wstać i odejść. Zacząć biec. Pchać samochód. Lub chociażby wejść w pole i tam 
zaspokoić się w ciemności. Zamiast tego dawałem się wciągnąć w tę rozmowę. 

 
Gdybyśmy rozmawiali, informacje po prostu przepłynęłyby pomiędzy nami i nic 

by się nie stało. Rzeczywistość by się nie zatrzęsła. My jednak graliśmy, zadufani w 
sobie, postanowiliśmy się ścigać. Stąd ten kretyński zakład. 

 
„Zadajemy  pytanie  i  odpowiadamy  szczerze”  tłumaczyła  powoli,  choć  mnie 

zdawało  się,  że  doskonale  wiem,  co  chce  powiedzieć,  jeszcze  zanim  bańki  jej  słów 
wylatywały z ust, by zaraz rozprysnąć się dźwiękiem. „Czyja odpowiedź wygrywa, ten 
stawia  żądanie  drugiemu.  Nie  można  odmówić  odpowiedzi,  nie  można  odmówić 
wypełnienia żądania, nie można skłamać. Odpowiedzi nie polegają na prostym tak i nie, 
muszą być pełne, muszą być historią, muszą być szczere.” 

 
W ciemnościach powoli skinąłem głową. Choć słyszałem o Sylwii różne legendy, 

byłem  pewien  wygranej.  Pierwszy  zadałem  pytanie:  „Ile  miałaś  lat,  kiedy  straciłaś 
dziewictwo?” 

 
Sylwia mówi: 
 
Czternaście. To było w ostatniej klasie podstawówki. Pewnie, myślałam o seksie 

już  wcześniej,  ale  nie  na  poważnie.  Starczały  mi  opowiadania  koleżanek  i  kiepskie 
erotyki na Polsacie po północy. I w zasadzie nie zamierzałam z nikim spać. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

17 

 

 
Między  moimi  rodzicami  było  źle  od  zawsze.  Ojciec  darł  się  na  matkę, 

doprowadzał ją do płaczu, a ja, głupia, miałam mu to za złe. Ale w pewnym momencie 
matka zaczęła znikać. Po awanturach wychodziła z domu i wracała dopiero po wielu 
godzinach.  Czasem  nie  wracała  na  noc,  często  wyjeżdżała  w  delegacje.  Kiedy 
kończyłam  podstawówkę  ojciec  był  już  w  takim  stanie,  że  nie  miał  siły  na  nią 
wrzeszczeć. Udawał, że wszystko jest ok. Nie zadawał pytań. 

 
Więc  kiedyś  postanowiłam  ją  sprawdzić.  Po  jakiejś  kolejnej  awanturze  o  nic, 

kiedy zrezygnowany ojciec wylądował na fotelu, a matka wybiegła z domu, poszłam za 
nią. 

 
Było lato, zaraz miałam zdawać do liceum, szkoła się kończyła. 
 
Matce chyba do głowy nie przyszło, że ktoś mógłby ją śledzić. Czasami zadaję 

sobie pytanie czy podejrzewała, że ojciec o wszystkim wie. Albo czy wiedziała o mnie. 
Alemyślę, że o niczym nie wiedziała, nie była osobą, która by się przejmowała tym, co 
wiedzą o niej inni. 

 
Poszła  prosto  do  Szymona.  Do  jego  pracowni  w  wielkim  opuszczonym, 

wyremontowanym  przez  niego  magazynie.  Szymon  był  jej  przyjacielem,  malarzem, 
znajomym jeszcze z ASP, na której matka studiowała, choć nie miała wielkiego talentu. 
Bywał u nas czasami, pił wódkę z rodzicami, kilka razy pojechał na jakiś wakacyjny 
wyjazd. 

 
Kiedy wślizgiwałam się za matką do tego magazynu myślałam, że ona po prostu 

przyszła  się  wyżalić.  Miałam  nawet  wyrzuty  sumienia,  że  jej  nie  ufam,  że  przecież 
przyszła tylko do swojego przyjaciela, to nic strasznego. Ale jak jesteś młody i kogoś 
śledzisz to opanowuje cię dziwna gorączka, która nie pozwala tak po prostu zawrócić i 
odejść. Czułam się trochę jak prywatny detektyw, albo poszukiwacz skarbów. 

 
Drzwi zostawiła otwarte, po cichu wkradłam się do pomieszczenia i kluczyłam 

pomiędzy metalowymi ścianami obwieszonymi obrazami Szymona. Jego magazyn był 
wielki. Większość starych sprzętów pozostawił tak, jak je zastał. Zanim docierało się do 
pomieszczeń, w których mieszkał, trzeba było przejść przez labirynt metalowych ścian, 
blach, skrzyni, taczek, rur, niewykorzystanych płócien i drutów. Podróże do Szymona 
zawsze były dziwaczne, niczym jakieś filmowe doświadczenie z innego świata. Szło się 
przez ciszę – niemal namacalną ciszę, jaką spotyka się w wielkich, pustych budynkach. 
Natrafić  można  było  na  wszystko.  Skrzynki,  kartony,  obrazy,  farby,  pędzle,  stare 
zabawki,  lalki  bez  rąk,  porzucone  pluszowe  misie,  fragmenty  bielizny, 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

18 

 

najprawdopodobniej  pozostawione  przez  odwiedzające  go  kobiety,  opakowania  po 
prezerwatywach, długopisy, książki, stare gazety, fragmenty mebli, zużyte dezodoranty, 
puste butelki po wódce i drogim winie, leżące niemal wszędzie kiepy i szczurze kupy, 
puszki  po  koli  i  opakowania  po  taniej,  sztucznej,  błyskawicznej  żywności,  dziwne, 
powykrzywiane  rzeźby,  które  tworzył,  a  które  wyglądały,  jakby  starały  się  pokonać 
ograniczające  je  wymiary,  płyty,  telewizory,  zasłony,  blachy,  manekiny  pozbawione 
głów lub rąk, stare ubrania, sprzęt AGD, drabiny, teczki, zabłąkane wśród tego gołębie, 
które gruchając głośno wzbijały się do lotu spłoszone twoją obecnością, budząc chmury 
kurzu i piachu. 

 
Dopiero na drugim końcu magazynu znajdowały się dwa pomieszczenia – jedno 

duże,  niemal  puste,  nie  licząc  biurka,  łóżka  i  sztalug,  było  jego  pracownią.  Drugie 
zaadoptował jako łazienkę – gdzie w środku, otoczona przez cztery blaszane ściany stała 
samotnie,  wielka,  stara,  żeliwna  wanna,  a  gdzieś  w  kącie  wciśnięty  był  sedes.  Była 
jeszcze  antyczna,  gigantyczna  szafa,  pamiętająca  najpewniej  czasy  Królestwa 
Kongresowego,  w  której  trzymał  wszystko  co  miało  dla  niego  jakąkolwiek  wartość, 
pozostałe zaś rzeczy rzucał byle gdzie, nie dbając o jakikolwiek porządek. 

 
Kiedy dochodziłam do pracowni domyślałam się, że coś jest nie tak. Że chyba 

jednak  miałam rację  idąc  za  matką. Nie  słyszałam rozmów, a  jedynie ciche  dźwięki, 
mlaskanie  i  pojękiwanie.  Zajrzałam  przez  uchylone  drzwi  i  zobaczyłam  ich  po  raz 
pierwszy. 

 
Moja matka klęczała przed Szymonem na jakimś starym kocu. Jej spodnie leżały 

tuż przy drzwiach, przy których się teraz czaiłam, dalej były majtki. Wciąż miała na 
sobie  bluzkę.  Szymon  stał  bez  koszuli  i  ze  spuszczonymi  spodniami.  Był  silnym, 
muskularnym mężczyzną. Miał długie, czarne włosy, które wiązał w kucyk. W rysach 
jego  twarzy  było  coś  mocnego,  groźnego.  Zawsze  kojarzył  mi  się  z  archetypem 
męskości.  Jego  tors  pomazany  był  czerwoną  farbą.  W  dłoni  trzymał  jeszcze  pędzel. 
Gdzieś  w  tle,  pamiętam,  stało  niedokończone  płótno,  które  akurat  malował.  Nie 
pamiętam  co  przedstawiało,  ale  czerwień  już  zawsze  miała  mi  się  kojarzyć  z  tym 
człowiekiem. 

 
Jego fiut znikał w ustach mojej matki. Klęczała i pomagając sobie dłońmi robiła 

mu  laskę.  Pewnie,  mogłabym  nazwać  to  inaczej.  Mogła  go  pieścić  ustami,  oralnie, 
połykać,  lizać,  lub  smakować,  ale  żadne  z  tych  ładnych  słów  nie  oddałoby  tego,  co 
działo  się  w  tym  pomieszczeniu.  Ani  tego,  co  kiedykolwiek  działo  się  pomiędzy 
Szymonem i jego kobietami, także  mną. To była prosta  pornografia.  Wykorzystująca 
prostackie skojarzenia i słowa takie jak fiut i cipa. W tych słowach jest prawda, nie udają 
uczuć tak jak erotyka. Nie kłamią, że pod nasieniem, orgazmem i smrodem ludzkich ciał 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

19 

 

kryje się piękno. 

 
To  był  pierwszy  penis  jakiego  widziałam.  Duży,  czerwony  członek  znikał 

pomiędzy  wargami  mojej  matki,  a  ta,  ssąc  go  z  zamkniętymi  oczami,  wydawała  się 
strasznie szczęśliwa. Trzymał ręce na jej głowie i nadawał rytm jej ruchom. Niemal nie 
wydawał  dźwięków,  za  to  moja  matka  jęczała,  jej  sprawiało  to  chyba  większą 
przyjemność  niż  jemu.  Czasami  wyjmowała  go  z  ust  –  wtedy  widziałam  go  całego, 
czerwonego, dużego, zakończonego dużą, purpurowa, lśniącą od śliny główką – i po 
prostu  pocierała  nim  o  swoje  policzki.  Pozostawiał  na  nich  mokre  ślady,  które 
błyszczały w promieniach letniego słońca padającego przez przeszklony dach. 

 
Zobaczył mnie niemal od razu. Nie zareagował, choć wydawał się zdziwiony. A 

ja, pomimo paniki, nie uciekłam. Stałam tam jak zahipnotyzowana i patrzyłam na tego 
człowieka.  Na  moją  klęczącą  przed  nim  matkę.  Na  jego  fiuta  w  jej  ustach.  Czułam 
strach, ale przede wszystkim czułam niesamowite podniecenie. Niemal od razu zrobiłam 
się mokra. To była jedna z tych chwil, kiedy twoje ciało cię nie słucha, kiedy wiesz co 
powinnaś zrobić, ale za nic nie potrafisz. Nienawidzisz wtedy siebie, ale przyjemność 
która ma nadejść jest zbyt pociągająca. 

 
Uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo i popchnął  moją matkę na ziemię. 

Była mu uległa, zresztą tal, jak wszystkie kobiety. Położyła się na plecach i rozłożyła 
zachęcająco uda. Nie musiał jej nawet o nic prosić, ona sama rozkładała się pod nim z 
wdzięcznością. Po seksie z Szymonem kobiety rzadko czuły się dobrze. Większość z 
nich czuło się jak szmaty – wykorzystane i porzucane. Ja sama zazwyczaj się tak czułam. 
Ale wszystkie do niego wracały, a on wciąż je poniżał. Moja matka była inna, ona nie 
czuła się źle, wydaje mi się, że sprawiało jej przyjemność to, jak ją traktował. 

 
Położył  się  na  niej  i  wszedł  w  nią  mocno,  tak,  że  usłyszałam  ten  mlaszczący 

dźwięk, kiedy kobieta jest bardzo mokra. Matka leżała na ziemi, więc jedyne co mogła 
widzieć to sufit, ale Szymon posuwając ją patrzył tylko na mnie. Jego pchnięcia były 
mocne,  zdecydowane.  Wkrótce  jęki  mojej  matki  przemieniły  się  w  krzyki,  bardzo 
szybko doszła. 

 
Nic nie powiedział, nawet jej nie pocałował. Po prostu poczekał, aż jej ciało się 

uspokoiło i wstał z niej. A ona od razu usiadła i zaczęła go ssać. Ale pogładził ją po 
włosach  i  powiedział,  żeby  poszła  się  kąpać,  że  zaraz  do  niej  przyjdzie  i  dokończą. 
Wyszła bez słowa. 

 
Kiedy zamknęła drzwi do łazienki, pomachał na mnie, pokazał, żebym podeszła. 

Powinnam była uciekać, ale ja po prostu zrobiłam pierwszy krok. A później następny. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

20 

 

Mężczyzna, który przed chwilą posuwał moją matkę, stał teraz nagi i czekał na mnie. 
Jego silne, opalone ciało lśniło od potu i śluzu. Jego członek, później przekonałam się, 
że wcale nie był taki wielki, sterczał dumnie, a ja mogłam patrzeć tylko na niego. 

 
Całą wieczność trwało nim znalazłam się przy nim, ale kiedy już byłam, on tylko 

uśmiechnął  się  tym  swoim  bezczelnym  uśmiechem,  położył  mi  rękę  na  ramieniu  i 
popchnął  na  ziemię.  Klęknęłam,  tak  jak  przed  chwilą  moja  matka.  Penis  był  na 
wysokości mojej twarzy. Przysunęłam się do niego i poczułam jego zapach – wpierw 
myślałam, że tak pachną oni wszyscy, ale zaraz przypomniałam sobie, że to przecież też 
zapach mojej matki, że pewnie pachnę podobnie. Szymon położył mi dłonie na głowie 
i delikatnie przyciągnął. 

 
– Ssij – szepnął. 
 
Otworzyłam  usta  i  wzięłam  go  do  ust.  Trzymając  dłonie  na  mojej  głowie 

dopchnął go do końca, tak, że zakrztusiłam się i chciałam cofnąć, ale nie pozwolił na to. 
Cofnął  delikatnie  moją  głowę  i  znów  przybliżył,  tak  kilka  razy,  aż  sama  załapała  i 
zaczęłam  tak  robić.  W  pomieszczeniu  obok  słyszałam  plusk  wody,  to  moja  matka 
wślizgiwała się do wypełnionej wanny. A ja, jej córka, klęczałam przed jej kochankiem 
i robiłam mu laskę. 

 
Nagle Szymon oderwał mnie od siebie. Wziął moją dłoń i nakierował na penisa, 

moje palce wydawały mi się takie małe, kiedy objęłam go i zaczęłam pieścić. To nie 
trwało długo, sytuacja musiała podniecać go tak mocno, jak mnie. Skrzywił się, cicho 
jęknął, wystrzelił. Białe nasienie wylądowało na mojej twarzy. Spływało po policzkach 
i brodzie i kapało na sukienkę. Było ciepłe i dziwnie pachniało, trochę wylądowało na 
wargach, więc oblizałam się i po raz pierwszy poczułam smak spermy. 

 
– Kochanie! – usłyszeliśmy głos matki. – Czekam! 
 
– Już idę! – odkrzyknął, podając mi jakąś chustkę. – Przyjdź jutro, z rana będę 

sam – szepnął mi do ucha, wsunął dłoń między uda i palcami przejechał po wilgotnych 
majtkach. 

 
I  już  szedł  do  łazienki,  a  ja  klęczałam  w  pracowni,  z  jego  spermą  na  twarzy, 

roztrzęsiona i mokra. 

 
Czekanie na  następny  dzień  było prawdziwą  udręką.  Nie  mogłam spojrzeć  na 

matkę. Kiedy byłam koło niej czułam zapach spermy Szymona, i bardzo chciałam jej 
dotknąć, tak jakby kontakt z nią miał rozładować to napięcie, które we mnie wzbierało. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

21 

 

Jakby istniała między nami jakaś niewidzialna więź, dzięki której nasze ciała zestrajały 
się ze sobą. Nie spałam całą noc, przewracałam się z boku na bok w przepoconej kołdrze 
i  gorączkowo  masturbowałam,  ale  żaden  orgazm  nie  nadszedł.  Nic  nie  mogło 
rozładować  tego  napięcia,  które  we  mnie  tkwiło.  Ono  zagłuszało  wszystko,  nawet 
wyrzuty sumienia, i to uczucie, że zamierzam zachować się jak dziwka, choć nawet nie 
jak dziwka, ale po prostu jak rzecz, jak gumowa, dmuchana lalka, w którą Szymon chciał 
włożyć i się spuścić. 

 
Czekał, kiedy do niego przyszłam. Siedział na swoim biurku i uśmiechał się tym 

uśmiechem, którego, gdy go poznasz, nienawidzisz, pomimo całej miłości jaką do niego 
czujesz. Mówił półsłówkami. Kazał mi się rozebrać i patrzył jak wychodzę z sukienki, 
zdejmuję  stanik  i  majtki.  Miałam  czternaście  lat,  byłam  niemal  dzieckiem.  Małe, 
spiczaste  piersi,  płaski  brzuch  i  tyłek,  żadnych  bioder.  Bardziej  przypominałam 
gimnastyczkę niż kochankę. Wstydziłam się siebie. 

 
Znów go ssałam. Siedział na biurku, a ja klęknęłam i z własnej woli zaczęłam 

robić  mu  dobrze.  Pomagałam  sobie  dłonią,  brałam  go  najgłębiej  jak  mogłam, 
powstrzymywałam  odruch  wymiotny.  Pragnęłam  by  był  we  mnie  jak  najgłębiej. 
Chciałam znów poczuć jego smak. Ale on nie doszedł. Czekał tylko, aż minie pierwsza 
fala  mojej  lubieżności,  aż  zapragnę  czegoś  dla  siebie.  Kiedy,  po  całej  wieczności 
robienia  mu  dobrze,  spojrzałam  na  niego  pierwszy  raz,  wciąż  z  fiutem  w  ustach, 
chciałam by już we mnie wszedł. Posadził mnie na biurku i włożył we mnie palec. 

 
Zawsze marzyłam, żeby przed pierwszym seksem facet lizał mnie długo. Bałam 

się, że nie będę dość mokra. Ale Szymon miał zupełnie inny plan. Zresztą byłam już tak 
wilgotna, że nie było żadnej potrzeby, by mnie lizał. 

 
– Smakujesz jak matka – powiedział oblizując palec. To mówi wszystko o tym, 

jakim był człowiekiem, ale wtedy nie miało to dla mnie znaczenia. 

 
Wszedł  we  mnie  cały  za  pierwszym  razem.  Czułam  jak  coś  we  mnie  pęka. 

Zagryzłam zęby i pisnęłam cicho. Poruszał się we mnie pomimo tego bólu. Chyba w 
ogóle  nie  zwracał  na  niego  uwagi.  Przytuliłam  się  do  niego  mocno  i  starałam  się 
powstrzymać łzy, ale jego ruchy były coraz silniejsze. W końcu zaczęłam płakać. 

 
Nie pamiętam ile to trwało. Pewnie niedługo. W końcu wcześniej obciągałam mu 

kilkadziesiąt minut. Cały czas powtarzał, że jestem ciasna, idealna, że czuje każdy mój 
zakamarek. A ja płakałam w jego ramię i starałam się przezwyciężyć ból, cokolwiek z 
tego mieć. W końcu wyszedł ze mnie, był cały we krwi, aż przeraziłam się, że tyle jej 
jest. Wystrzelił na mój brzuch. Czerwono-biały płyn spływał po mnie, na uda, łono, i 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

22 

 

dalej z łydek kapał na ziemię, a ja cieszyłam się, że już po wszystkim. 

 
Jak  tylko  skończył,  przestał  zwracać  na  mnie  uwagę.  Z  zakrwawionym 

członkiem podszedł  do płótna. Ruchem głowy  wskazał  mi łazienkę.  Kucając  w jego 
wannie wciąż płakałam, wciąż czułam ból w sobie, ale czułam też coś więcej, coś, co 
miałam czuć  dosyć  regularnie  przez  następne  cztery lata  –  czułam pustkę, której  nie 
mogłam wypełnić, jakby część mnie oderwała się i odeszła, i jakby to była bardzo ważna 
część, której nie powinnam była tracić. 

 
Przed  wyjściem  wziął  mnie  jeszcze  raz,  od  tyłu,  na  pieska,  tak  jak  lubił 

najbardziej. Wciąż bardzo mnie bolało, ale tym razem nie dałam nic po sobie poznać. 
Wytrysnął  mi  na  plecy  i  pośladki,  a  ja  nie  miałam  już  sił  znów  się  myć.  Leżąc  na 
podłodze  pozwalałam,  by  sperma  wysychała  na  mojej  skórze,  bym  przesiąkała  jego 
zapachem, niczym jego własność, on zaś znów malował. 

 
Od tamtej pory przychodziłam do niego regularnie. Spotykaliśmy się kilka razy 

w tygodniu. Czasami codziennie. Pieprzył mnie prawie bez słów, zawsze tak jak chciał, 
zazwyczaj od tyłu. Czasami gdy przychodziłam, były u niego inne kobiety. Patrzyłam 
wtedy jak mu obciągają, jak bierze je tak jak mnie, bezuczuciowo, mocno. Jak znaczy 
je swoim nasieniem na twarzy, plecach, piersiach, brzuchu. Widziałam ich wykrzywiane 
w  dziwacznych  grymasach  miny,  ich  oddanie  i  upokorzenie.  Czasami  kobietą  którą 
oglądałam,  była  moja  matka.  Pieprzył  mnie  zaraz  po  niej,  pachniał  nią,  mając  go  w 
ustach czułam jej smak, mówił mi wtedy, że jesteśmy do siebie podobne, że smakujemy 
tak samo. I że uwielbiamy obciągać. 

 
Szymon brał  mnie, kiedy chciał.  Czasami pisał w środku nocy, żebym wyszła 

przed blok. Czekał już przed swoim samochodem, schodziliśmy do piwnicy mojej klatki 
i  tam  robiłam  mu  loda,  a  później  wszystko  połykałam  i  wracałam  spać.  Wciąż 
przychodził do moich rodziców, wymykał się wtedy do mojego pokoju, kiedy inni pili 
wódkę, wkładał we mnie od razu dwa, trzy palce i posuwał nimi mocno, aż doszłam. 
Albo zaciągał do sypialni rodziców, najdalej oddalonego pokoju od salonu i tam pieprzył 
szybko, by spuścić mi się na brzuch i zaraz zostawić. Kilka razy przychodził do mojego 
liceum, wywoływał z zajęć i zaciągał do toalety. Tam podnosił mnie wysoko, odchylał 
majtki i nadziewał na siebie, a ja starałam się nie krzyczeć. Wracałam później na lekcje, 
czując jak wypływa ze mnie sperma. Kiedy kończył w mych ustach, bałam się odezwać 
do koleżanki z ławki, by nie poczuła ode mnie tego zapachu. 

 
Czasami  sama  do  niego  pisałam.  Kiedy  się  pokłóciłam  z  chłopakiem,  albo  po 

prostu  chciałam  się  rozładować.  Przyjeżdżał  po  mnie,  wsiadałam  do  samochodu  i 
robiłam mu loda na parkingu. Później wyjeżdżaliśmy gdzieś w las i tam brał mnie od 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

23 

 

tyłu, na masce. 

 
Z  czasem  zaczęłam  poznawać  jego  kochanki.  Opowiadał  o  nich,  kiedy  go 

prosiłam. Początkowo  zawsze  niechętnie, chciał, żeby go namawiać, ale  lubił o nich 
mówić,  traktował  je  jak  trofea.  Poznawałam  więc  te  mężatki,  księgowe,  matki, 
niespełnione artystki, poznane na dyskotekach laski, których imion nawet nie pamiętał, 
nauczycielki, studentki, uczennice. Koleżanki mojej matki, kilka moich znajomych ze 
szkoły, moją nauczycielkę od niemieckiego, którą miał kiedyś, tuż przede mną, kiedy 
przyszedł do szkoły, i która najprawdopodobniej wszystko o mnie wiedziała. 

 
Wszystkie te kobiety zmieniały się przy nim. Nie wiem dlaczego, ale zapominały 

o  swoich  życiach.  Zapominały  o  sobie.  I  pozwalały  mu  się  pieprzyć,  wypełniać  się 
nasieniem, połykać je i zawsze powracać. Pozwalały by posuwał je tak, że nie widział 
ich twarzy. By nie odzywał się do nich tygodniami, a później przychodził do nich do 
pracy i pieprzył na biurku szefa. Ja sama na to pozwalałam. Przez niemal cztery lata. 
Nie jestem z tego dumna, ale zdradziłam z nim wszystkich swoich licealnych facetów. 
Choć  oni  też  mnie  zdradzali.  Traktowali  mnie  tak,  jak  na  to  zasługiwałam,  poniżali, 
obrażali i pierdolili, kiedy chcieli. 

 
I nigdy nie kochali. 
 
Dlatego nie miałam ich wielu. 
 
A ty? Ile miałeś lat? 
 

Copyright © 2008 Marv 
Link do opowiadania w portalu Najlepsza Erotyka: 

http://najlepszaerotyka.com.pl/?p=5355

 

 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

24 

 

Ferrara: Dom Rossów 1 

 

CZWARTEK 
 
GOŚĆ 
 
Betsy  rozczesywała  włosy  przed  lustrem.  Ostatnie  pociągnięcia  szczotki  i  za 

chwilę będzie gotowa. W sam czas. Ten dzieciak miał być lada chwila. 

 
Betsy Ross wstała i przejrzała się w wielkim lustrze. Jak na matkę dwojga dzieci 

i czterdziestoczterolatkę wyglądała świetnie. 

 
Zabrzmiał  dzwonek  do  drzwi.  Betsy  zapaliła  papierosa  i  uśmiechnęła  się  do 

swojego odbicia. 

 
– No to do roboty, suko. 
 
Otworzyła drzwi i zaciągnęła się papierosem. 
 
Młody  korepetytor,  przystojny,  wysoki  i  szczupły  chłopak  o  sarnich  oczach 

wyraźnie  zdębiał.  Nie  co  dzień  drzwi  otwierała  mu  matka  jego  przyszłej  uczennicy 
ubrana tylko w białą, koronkową bieliznę, takie same pończochy na pasie i kurewskie, 
czerwone szpilki. Jej mokra, czerwona szminka zostawiała ślady na papierosie. Oblizała 
się. 

 
– Dzień dobry, Jack. 
 
– Dzień dobry… Pani Ross. 
 
– Wejdź proszę – odsunęła się nieco, zapraszając go do domu. Zmrużyła lekko 

oczy. To był decydujący moment. Wycofa się, czy wejdzie? Sądziła, że ma oko do tych 
młodych  chłopaczków,  że  potrafi  rozpoznać  tych  nienasyconych,  tych  zboczonych, 
tych, którzy penetrują internet w poszukiwaniu coraz to nowych podniet a ich apetyt 
rośnie i rośnie, bez zaspokojenia. Dlatego wybrała Jacka, jako korepetytora dla swojej 
córki. Decydujący moment. 

 
Coś  błysnęło  w  jego  oczach.  Wciąż  był  zdenerwowany,  ale  gdzieś  tam  już 

pojawiła się chcica. Strumień krwi już ruszył w dół, penis drgnął. Wszedł. Zamknęła za 
nim  drzwi  na  klucz.  Jack  rozglądał  się  po  salonie.  Ogromny,  elegancki,  jasny.  Beż, 
brązowe  drewno,  biel,  piękna  podłoga,  parę  dywanów.  Światło  było  ciepłe.  Swoje 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

25 

 

pieniądze Rossowie wydawali na luksusy i wygodę. Wzięła od niego torbę z książkami 
i  odrzuciła  w  kąt  salonu.  Spojrzał  na  nią,  wyraźnie  starając  się  nie  gapić  na  cycki. 
Trzymała papierosa, pozwalając, żeby popiół padał na jej piękną, drogą, lakierowaną 
podłogę. 

 
Jack  miał  jakieś  osiemnaście  lat.  Wyglądał  na  takiego,  który  pierwszy  raz  (i 

pewnie kilka kolejnych) miał już za sobą. A jednocześnie miał w oczach takie coś, jakiś 
przestrach, jakąś dziecięcą niewinność. Był wysoki i szczupły, tak jak lubiła. Zerknęła 
na jego krocze a potem długo patrzyła, jak jego dżinsy wybrzuszają się w tym miejscu. 
Czuła się, jakby powodowała jego erekcję samym spojrzeniem. Zaśmiała się cicho. 

 
Jack chciał być twardy i mimo, że lekko czerwony na twarzy, stał wyprostowany 

i wciąż się na nią gapił, podczas gdy patrzyła na jego krocze. Dała mu za to punkt. 

 
– Chciałbyś się czegoś napić, Jack? 
 
– Mhm – mruknął, wzruszając ramionami. A jednak zdenerwowany… 
 
– Rose – zawołała Betsy łagodnie. – Usiądź, Jack. 
 
Chłopak przycupnął na wielkiej kanapie, podczas gdy ona wciąż stała. 
 
 

ROSE 
 
Zabrzęczał dzwoneczek, potem bliżej i głośniej. Chłopak zerknął odruchowo w 

stronę korytarza, pewien, że zobaczy kota rodziny Rossów. 

 
Do salonu weszła Rose, młoda blondynka o pełnym biuście i figurze modelki, 

ubrana  w  najbardziej  perwersyjną  wersję  fartuszka  francuskiej  pokojówki,  jaką  Jack 
kiedykolwiek  widział.  Rose  szła  na  czworakach,  z  tyłkiem  wypiętym  ku  górze.  Na 
twarzy miała subtelny makijaż. W jej ustach tkwił knebel w kształcie kulki, z którego 
ściekała strużka lepkiej śliny, przyklejona do podbródka dziewczyny. Ślina  kapała na 
podłogę, znacząc ślad pełznącej powoli Rose. 

 
– Rose to nasza gosposia. Powiedz jej, jak tylko będziesz czegoś potrzebował, 

chętnie  cię  posłucha  –  powiedziała  Betsy.  Rzuciła  niedopałek  na  podłogę  i  celnie 
zdeptała żar swoim obcasem. Potem usiadła na kanapie naprzeciwko Jacka, po drugiej 
stronie niskiego, drewnianego stołu. 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

26 

 

Chłopak jak zahipnotyzowany patrzył, jak Rose zbliża się do Betsy. Do tej pory 

takie rzeczy widział tylko w pornosach. Nie przyszło mu do głowy, że kiedykolwiek 
zobaczy coś tak perwersyjnego na żywo… 

 
Rose stękała i pojękiwała cichutko z każdym ruchem. Na szyi miała obrożę, do 

której  przyczepiony  był  mały,  blaszany  dzwoneczek,  jak  u  kota.  Była  spocona,  jej 
policzki płonęły, spod blond grzywki rzuciła Jackowi zamglone spojrzenie niebieskich, 
wilgotnych oczu. Knebel poruszył się w słodkich usteczkach, więcej śliny wyciekło po 
jej wardze  i ciągnąc się wylądowało z cichutkim plaśnięciem na podłodze. Zjawisko 
minęło  go  i  skierowało  się  do  Betsy.  Spod  fartuszka  wystawała  czarna,  koronkowa 
bielizna, ciasno opinająca ciało dziewczyny, więc Jack gapił się bezceremonialnie na jej 
cudowny,  wypięty  ku  niemu  tyłek  w  czarnych,  koronkowych  majteczkach 
zakrywających  połowę  pośladków.  Na  wyjątkowo  długich  nogach  miała  wysokie  do 
kolan, ciasne, czarne buty na tak wysokich i wąskich obcasach, że normalne chodzenie 
na nich na pewno było niemożliwe. 

 
Gosposia podpełzła do swojej pani kołysząc biodrami, po czym pochyliła się i 

zaczęła chciwie ocierać się policzkami o jej buty. Jej tyłek był teraz wypięty najmocniej, 
jak się da. Jack wyraźnie widział, jak coś napina materiał jej czarnych majtek pomiędzy 
pośladkami. Zupełnie,  jakby  bardzo,  bardzo  powoli coś się wysuwało z  jej ciała,  ale 
ograniczone ciasnym materiałem bielizny nie mogło wyjść dalej. Jack przełknął ślinę. 
Betsy patrzyła na niego spokojnie, nie zważając na gosposię najmniejszej uwagi. 

 
– Rose, dla mnie whiskey z lodem – powiedziała spokojnie pani domu, po czym 

podniosła nogę i trącając Rose obcasem odepchnęła ją lekko od siebie, dzięki czemu 
Jack  przez  chwilę  dostrzegł  mokrą  plamkę  na  materiale  między  nogami  Betsy.  Rose 
zwróciła się posłusznie w stronę chłopaka. 

 
– A ty, Jack? Czego byś się napił? 
 
Chłopak  patrzył  zahipnotyzowany,  jak  gosposia  pełznie  po  dywanie  w  jego 

kierunku. 

 
– Może martini z colą? Co ty na to? 
 
Jack skinął tylko głową, wpatrzony w kołyszące się, spocone, spryskane obficie 

drogimi perfumami ciało dziewczyny, która zaczęła ocierać się twarzą o jego jeansy. 
Ciężko było ocenić jej wiek, ale wyglądała na jakieś dwadzieścia, może dwadzieścia 
pięć lat. 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

27 

 

–  Martini  z  colą  dla  Jacka,  Rose  –  zakomunikowała  Betsy,  po  czym  z  gracją 

założyła nogę na nogę. Rozparła się wygodniej na kanapie. Podobał jej się wyraz twarzy 
Jacka.  Zaskoczenie,  może  trochę  strach…  ale  przede  wszystkim  nienasycona, 
niesamowita żądza, taka, jakiej jeszcze nigdy nie czuł. Powoli docierało do niego, jak 
wielka przygoda miała go tu spotkać. Trzeba go tylko wyrwać z transu. Mały bodziec. 

 
– Jack? 
 
Podniósł na nią zamglony wzrok. 
 
– Nie bądź zbyt nieśmiały. Czuj się jak u siebie. Rozgość się. Nie chciałabym, 

żebyś czuł się spięty w moim domu. – widziała, że ledwo słuchał tego, co mówi, zbyt 
skupiony na ocierającej się o jego nogi dziewczynie. 

 
– Wydaj jej polecenie. 
 
Jakby się obudził. 
 
– Słucham? 
 
– Wydaj jej polecenie. Rose jest dobrą gosposią, zrobi, o cokolwiek poprosisz. 
 
Chłopak  spojrzał  ponownie  na  dziewczynę.  W  jego  umyśle  zaczynały  się  już 

kręcić trybiki. 

 
– Śmiało – zachęciła Betsy ze słodkim uśmiechem. 
 
– Rozepnij mi spodnie – mruknął chłopak, trochę niewyraźnie. 
 
Rose  podniosła  na  niego  oczy,  mrucząc  cicho.  Zamrugała  bajecznie  długimi 

rzęsami, a potem sięgnęła do jego paska. Szarpała się z nim chwilę, potem odpięła guzik 
i rozpięła rozporek. 

 
Betsy kochała dźwięk rozpinanego rozporka. Jej nagie ramiona pokryły się gęsią 

skórką,  do  ust  napłynęła  ślina.  Poruszyła  się  niespokojnie,  patrząc  na  Jacka.  Mimo 
wszystko mógł się wykazać ambitniejszym pomysłem… No nic. Rozkręci się. 

 
Pasiaste  slipy  Jacka  ledwie  mogły  ukryć  jego  potężną  erekcję.  Szacując  jego 

rozmiary Betsy pochwaliła się w duchu za dobry wybór. Gosposia nieproszona położyła 
rękę na wybrzuszonym materiale i ścisnęła kilka razy. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

28 

 

 
– Wyciągnij go – powiedział chłopak, nieco  głośniej niż zamierzał. Pani Ross 

wyraźnie słyszała w jego głosie niepohamowaną żądzę. Nareszcie zaczynał grać w jej 
grę. Posłuszna Rose złapała za krawędź slipów i ściągnęła je w dół. Betsy oblizała się 
lubieżnie. 

 
Spod  materiału  wyprężył  się  długi  kutas  i  szybko  podrósł  o  ostatnich  parę 

centymetrów, na co nie pozwalała mu do tej pory zbyt ciasna bielizna. Był gruby, żylasty 
i  czerwony,  wyraźnie  też  drgał  niekontrolowanie  poddany  falom  przypływów  i 
odpływów krwi. 

 
–  Ssij  –  powiedział  chłopak  dysząc  głośno,  zerkając,  jakby  w  poszukiwaniu 

potwierdzenia, na Betsy. Uśmiechnęła się tylko. Jack zapomniał, że Rose ma knebel w 
ustach. Jęknęła cichutko i wspięła się na jego kolana, opierając się piersiami o uda i 
zaczęła ocierać się kneblem, brodą i policzkami o jego penisa, starając się go zaspokoić 
mimo  wszystko.  Chłopak  jęknął  raz  i  drugi,  kiedy  szeroko  rozwarte,  miękkie  wargi 
musnęły  jego  napletek  znacząc  jego  skórę  kolejnymi  strużkami  śliny.  Zdesperowany 
sięgnął ku kneblowi szukając zapięcia. 

 
– Zostaw – powiedziała zdecydowanie Betsy. Bawiła ją desperacja wypisana na 

twarzy chłopaka. Za szybko chciał skończyć zabawę. - Rose, idź po drinki. 

 
Dziewczyna opadła na czworaki i pospiesznie oddaliła się do kuchni. Jack gapił 

się na jej tyłek ręką obciągając sobie kutasa, póki Rose nie znikła w korytarzu. 

 
– Przestań! 
 
Chłopak  spojrzał  na  Betsy,  jakby  obudzony  z  transu.  Posłusznie  przestał  się 

masturbować. 

 
– Jeszcze nie. W moim domu trzeba wiedzieć, jak się zachować – powiedziała 

surowo. – Nie na wszystko możesz sobie pozwalać. 

 
Jack wyraźnie był skonfundowany. Zaczał podciągać slipy i spodnie. 
 
–  Zostaw.  Siedź  spokojnie.  –  Betsy  była  wyraźnie  zniecierpliwiona.  Jack 

westchnął  z  frustracją,  ale  uśmiechnął  się  po  chwili  i  rozparł  wygodnie  na  kanapie. 
Podniecenie nie opuszczało jego oczu. 

 
– Jest pani bardzo gościnna…  Pani Ross  –  wydukał. Betsy przydzieliła mu w 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

29 

 

myślach kolejny punkt. 

 
– A ty jesteś bystrym, bardzo dobrze wychowanym chłopcem, Jack. Na pewno 

się  dogadamy.  –  rozprostowała  nogi,  po  czym  założyła  je  odwrotnie  ciesząc  się 
drgnięciem nabrzmiałego kutasa, kiedy Jack zerknął jej znów między nogi. 

 
 

KOREPETYCJE 
 
–  Jesteś  gotowy  do  korepetycji?  –  zapytała  go.  Znów  zaskoczenie.  Ale  i  tak 

szybko się uczył. Zerknął na swojego twardego penisa, jakby zastanawiał się, czy to 
koniec atrakcji. 

 
– No… Tak. Jestem. 
 
– Świetnie. Chcę, żebyś pomógł mojej córeczce, Emily. Jak ci już mówiłam, ma 

piętnaście lat. Ma świetne oceny ze wszystkiego, oprócz informatyki… Dziwne, biorąc 
pod uwagę ile czasu spędza na facebooku. 

 
– Rozumiem – Jack czuł się trochę dziwnie prowadząc taką rzeczową dyskusję 

siedząc naprzeciwko seksownej czterdziestolatki w bieliźnie, podczas gdy jego sztywny 
fiut wystawał ze spodni, ale postanowił grać w tę grę. 

 
– Zaczniecie jutro. Mam też nadzieję, że przyjdziesz w weekend, jeżeli możesz. 

Chcę, żeby w miesiąc orientowała się chociaż w podstawach. Oczywiście nie mówię o 
programowaniu, ale o użytkowaniu… 

 
Jack  kiwał  głową,  błądząc  wzrokiem  po  ciele  Betsy.  Miała  bardziej  krągłą  i 

dojrzałą  figurę  niż  Rose,  ale  wciąż  bardzo  seksowną.  Milf,  jak  to  mówią.  Mimo 
seksownych  widoków  jego  penis  powolutku  miękł  i  opadał.  Teraz  celował  w  stronę 
stołu. Betsy spokojnym głosem wyjaśniała mu, czego oczekuje. 

 
– Poza tym chcę, żebyś ją rżnął. 
 
Jack aż westchnął z zaskoczenia. Jego kutas momentalnie osiągnął pełny, bolesny 

wzwód. Pomyślał, że się zaraz spuści. 

 
–  Słucham…?  –  spytał cicho.  Betsy rozłożyła  nogi powoli, leniwie i położyła 

dłoń na swoim łonie. 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

30 

 

–  Chcę,  żebyś  ją  rżnął.  Pieprzył.  Chcę,  żebyś  ruchał  moją  córeczkę  jak  tylko 

będzie  chciała.  Jak  będzie  zachowywać  się  jak  księżniczka,  masz  ją  pieprzyć  jak 
księżniczkę. Jak będzie suką, pieprz ją jak sukę. – mówiła Betsy podnieconym szeptem, 
głośno wzdychając przy słowach „pieprzyć”, „córeczka” i „suka”, a jej dłoń pieściła jej 
wzgórek łonowy szybkimi ruchami. Jack siłą woli powstrzymywał się, żeby nie zacząć 
się znów masturbować. Doszedłby w kilka sekund. Na czubku jego penisa pojawiła się 
kropelka płynu nasiennego. Po krótkiej chwili Betsy uspokoiła się. Polizała palce i znów 
elegancko założyła nogę na nogę. 

 
– Rozumiemy się? – spytała z uśmiechem, patrząc Jackowi prosto w oczy. 
 
– Ta… Tak. – przełknął głośno ślinę. Czy ta kobieta naprawdę kazała mu przed 

chwilą uprawiać seks z jej nastoletnią córką…? 

 
Przez chwilę panowała krępująca cisza. Jackowi zdawało się, że jego odsłonięty, 

sztywny penis pulsuje w takt wiszącego na ścianie, nowoczesnego zegara. 

 
Zabrzęczało szkło. 
 
 

DRINKI 
 
Do salonu znów weszła Rose. 
 
Tym razem szła wyprostowana. Jack podziwiał jej niesamowicie długie nogi, gdy 

szła niestosownie kołysząc biodrami, balansując na niemożliwych obcasach. Niosła tacę 
z drinkami zamówionymi dla nich przez panią domu, ale w ustach wciąż miała knebel. 
Ślina ściekała jej już grubą, lepką strugą po brodzie i szyi na odsłonięty dekolt. Strużka 
znikała  gdzieś  między  jej  piersiami  opiętymi  ciasnym,  czarnym  stanikiem,  który 
wystawał spod niedorzecznego fartuszka. 

 
Gosposia  jęczała  przy  każdym  kroku  a  nogi  stawiała  czasem  pod  dziwnym 

kątem. Gdy pochyliła się nad stołem, Jack zobaczył, że cokolwiek próbowało wysunąć 
się spomiędzy jej pośladków, było na pewno bardzo grube… Majtki praktycznie groziły 
zerwaniem.  Betsy  podążyła  za  jego  wzrokiem  i  również  spojrzała  na  wypięty  tyłek 
Rose. Pokręciła głową. 

 
– Mówiłam, że ma być wsunięty całkiem. Popraw. 
 
Gosposia zostawiła tacę na stole i sięgnęła do tyłu. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

31 

 

 
– Nie ręką, Rose – przerwała jej Betsy. – To niehigieniczne. 
 
Rose westchnęła cichutko (czemu towarzyszyło kapnięcie kilku kropelek śliny 

na dywan) po czym ostrożnie wspięła się na niski stolik. Jack patrzył zafascynowany, 
jak Rose kuca rozkraczając się bezwstydnie, po czym stękając raz po raz powoli siada 
na  blacie,  nabijając  się  na  przedmiot,  aż  ten  znikł  całkiem.  Potem  zeszła  ze  stołu  i 
opadłszy na czworaka, z policzkami czerwonymi z rozkoszy lub wstydu przycupnęła 
pod  nogami  swojej  pani.  Na  stole  pozostały  dwie  mokre  plamy  w  miejscu,  gdzie 
dotknęła blatu pośladkami. Rozchodził się od nich zapach piżma i kobiecego potu. 

Jack zerknął na swojego penisa. Kropelka płynu nasiennego spływała po główce: 

Betsy  patrzyła  rozbawiona,  jak  chłopak  walczy  ze  sobą.  Jego  nabrzmiałe  od  spermy 
jądra pewnie zaczynały już pulsować bólem… Może powinna pozwolić mu dojść? Z 
drugiej strony pierwszy wytrysk jest najważniejszy. Emily powinna to zobaczyć. Ale 
było już późne południe, a przed nimi jeszcze jutrzejszy wieczór oraz sobota i niedziela. 
Będzie dużo czasu na grę. 

 
– Jack? 
 
– Tak, pani Ross? 
 
– Usiądź obok mnie – skłoniła głowę w bok, wskazując miejsce na kanapie obok 

siebie. Jack nie wahał się ani chwili. Wstał, ręką przytrzymując spodnie i przesiadł się 
tuż obok Betsy. Rose śledziła go wzrokiem. 

 
– Podaj nam nasze drinki, Jack, dobrze? 
 
 
POŃCZOCHY 
 
Chłopak sięgnął zręcznie po szklanki i wręczył whisky Betsy. Ona pociągnęła 

łyk, po czym trąciła kolanem jego udo, patrząc, jak penis znów robi się sztywny. Wzięła 
szklankę  w  lewą  dłoń,  a  prawą  chwyciła  członek.  Jack  jęknął  i  o  mało  nie  rozlał 
własnego drinka. Patrzyła mu w oczy i ze stoickim spokojem poruszała ręką. 

 
Chłopak wiercił się, stękał i sapał, chcąc dojść jak najszybciej, ale Betsy wcale 

się nie spieszyła. Przeciwnie, zwalniała, popijała drinka, przestawała, żeby ścisnąć go 
za jądra raz i drugi… 

 
Wreszcie wyswobodziła się ze szpilek, przekręciła się i położyła nogi na kanapie. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

32 

 

Jej  stopy  obciągnięte  ciasnymi,  białymi  pończochami  macały,  dotykały  i  niezdarnie 
pieściły grubego kutasa. Jack był cały czerwony na twarzy. Skończyła właśnie whisky, 
kiedy  chłopak  zaczął  jęczeć  głośniej.  Natychmiast  przerwała  pieszczotę  a  jej  stopy 
zaczęły błądzić po jego udach i brzuchu, omijając sterczącego, śliniącego się penisa. 

 
– Klaro – mruknęła. – Zapnij spodnie Jacka, a potem podaj mu torbę. 
 
Szukała  wzrokiem  jakiejkolwiek  oznaki  sprzeciwu  chłopaka,  ale  wytrzymał, 

zdobywając u niej trzeci punkt. 

 
Rose  podniosła  się  i  na  klęczkach,  delikatnie  podciągnęła  slipy  i  zapięła  mu 

jeansy. Nabrzmiały członek ledwie się mieścił. 

 
– Jesteśmy więc umówieni na jutro? – spytała Betsy ponownie wkładając stopy 

w swoje szpilki. 

 
– Tak, pani Ross. – odpowiedział cicho, wstając z kanapy. Wstała razem z nim i 

wskazała mu drzwi. Rose podała mu torbę, a potem, zbyta machnięciem ręki pani domu 
odeszła do kuchni, postękując przy każdym kroku. Jej majtki były znów wybrzuszone. 

 
Jack już naciskał klamkę, kiedy Betsy położyła dłoń na jego biodrze. Odwrócił 

się. 

 
– Podoba mi się twoja cierpliwość, Jack. Przyda ci się to. – szepnęła, podchodząc 

bardzo blisko, tak, że jej ciężkie piersi oparły się o jego tors. Patrząc mu prosto w oczy 
przesunęła  dłonią  po  jego  kroczu.  Skrzywił  się,  kiedy  lekko  ścisnęła  jego  jądra. 
Powolutku rozpięła jego rozporek, przyciskając go plecami do drzwi. 

– Już już, przecież nie puścimy cię tak do domu… 
 
Ulga i podniecenie, które odmalowały się na jego twarzy podwójnie rozbawiły 

Betsy. Wszyscy faceci to takie właśnie dzieciaki, pomyślała, wsuwając zadbaną dłoń z 
pomalowanymi na zielono paznokciami przez rozporek do jego slipów. Nachyliła się i 
musnęła ustami jego ucho. 

 
– Uwielbiam twojego kutasa. Emily też się na pewno spodoba. Będę jej kazała 

brać go do buzi i obciągać. To ci się spodoba, prawda…? Ona ma takie małe, słodkie 
usteczka… – szeptała mu namiętnym głosem i czuła, jak jego spocony penis, ściśnięty 
wewnątrz spodni twardnieje i pulsuje w jej dłoni. Tym razem poruszała ręką szybko i 
mocno.  Chłopak  wił  się,  przyszpilony  do  ściany  i  pojękiwał  głośno.  Położył  nawet 
drżącą dłoń na jej tyłku i ścisnął mocno, ale pozwoliła mu na ten afront. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

33 

 

 
– Zaraz się spuścisz – szeptała wciąż – prosto w swoje spodnie. Będziesz miał o 

czym myśleć przy każdym kroku do domu. Chcę, żebyś myślał o mojej córeczce, kiedy 
będziesz tryskał. Widziałeś ją, prawda? Podobają ci się jej włosy? Jej oczy? 

 
Jack rzeczywiście kojarzył małą Emily Ross z widzenia, kiedy jeszcze chodził 

do starej szkoły, ale nie poświęcił dzieciakowi ani chwili uwagi. Jednak teraz uparty, 
seksowny szept pani Elisabeth Ross i jej zręczna dłoń uparcie szamocząca się w jego 
spodniach sprawiały, że widział twarz uśmiechniętej Emily, a ten widok mieszał mu się 
ze wspomnieniem wypchanych czymś majtek Klary i z perfumami pani Ross… 

 
– Spuść się… Wytryśnij, rozluźnij się, chcę poczuć zapach twojej spermy…  – 

szeptała Betsy gorączkowo. – Jak się nazywa moja córka?  – spytała, przerywając na 
sekundę i lekko ściskając jego wymęczone, spocone jaja. 

 
–  Emily…  –  jęknął.  Zaczęła  mu obciągać  jeszcze  szybciej  i  mocniej, kierując 

penisa w dół, wgłąb spodni i slipów. 

 
– Jeszcze raz…! – syknęła. 
 
–  Emily!  –  jęknął  głośno  i  wytrysnął.  Betsy  oblizywała  wargi,  czując  gorące, 

lepkie  nasienie  tryskające  w  jej  dłoń.  Wcierała  je  w  penisa,  czując  jak  z  każdym 
kolejnym wytryskiem oślizgły członek, pulsując, mięknie. Po chwili sperma przestała 
tryskać,  a  Jack  przestał  jęczeć  i  wzdychać.  Wewnątrz  całe  jego  slipy  i  spodnie  były 
całkiem mokre. 

 
Betsy wyciągnęła rękę z jego rozporka i uniosła do twarzy. Palce miała poklejone 

ciągnącym się, gęstym nasieniem. Dla Betsy zapach był obezwładniający. Jack dyszał i 
patrzył, jak pani Ross wyciera jego spermę w swoje piękne pończochy. 

 
Wreszcie Betsy pozwoliła chłopakowi wyjść. Zapiął mokry rozporek, a na jego 

jeansach rozlewały się ciemne plamy, gdy patrzył na nią, zdyszany, jak stała w progu 
opierając się o framugę. 

 
– Do zobaczenia jutro, Jack. Śpij dobrze. 
 
– Do widzenia, pani Ross. – powiedział. Potem zamknęła drzwi. 
 
Ale Jack nie mógł długo zasnąć tej nocy. A kiedy mu się wreszcie udało, śnił o 

wielkim wilku gwałcącym roześmianą Emily Ross w czerwonej pelerynie. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

34 

 

 
On był tym wilkiem. 

 

Copyright © 2012 Ferrara 
Link do opowiadania w portalu Najlepsza Erotyka: 

http://najlepszaerotyka.com.pl/?p=5309

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

35 

 

Sinful Pen: Toilet Street 

 

Z  dachów  skapywały  krople  deszczu,  niedawno  przestało  padać.  Tylko  ciche 

uderzenia deszczowych łez, opadających z brudnych powiek dachów w pobrużdżone 
bliznami pęknięć chodniki i równie uszkodzone ulice, przerywały nocną ciszę. Było już 
po jedenastej, nie było widać ani słychać żadnej osoby. Nie miało to jednak znaczenia, 
bo do tej zapomnianej przez wszystkich części miasta, rzadko kto zapuszczał się nawet 
w  dzień.  Najbardziej  zapyziała  część  portu.  Wiatr  niósł  zapach  brudnej  rzeki  i 
pobliskiego morza. Śmierdziało zepsutymi rybami i moczem. 

 
Od  nabrzeża,  które  od  dawna  nie  widziało  żadnego  statku,  odchodziła  Old 

Fisherman Road*, jedyna ulica, którą można się było dostać w bardziej cywilizowane 
strony. Kilkanaście metrów od jej końca, który wychodził na nabrzeże, po prawej stronie 
skryła  się  niewielka  uliczka.  Właściwie  ślepy  zaułek,  którego  sensem  istnienia  był 
niewielki,  nieużywany  od  wielu  lat  magazyn.  Mocno  zaawansowana  korozja  zżerała 
jego  wrota.  Jedyne,  czym  mogła  się  poszczycić  ta  imitacja  ulicy,  to  jeszcze  bardziej 
popękany  chodnik  oraz  zardzewiały,  zniszczony  kosz  na  śmiecie.  Uliczka  była  tak 
nieistotna, że nawet nie  posiadała  nazwy. Ci  nieliczni, którzy  ją znali,  mówili  o niej 
kpiąco  –  Toilet  Street  lub  w  skrócie  Toilet’s.  Nazwa  bardzo  adekwatna,  bo  ta 
zapomniana  przez  wszystkich  uliczka  najczęściej  służyła  tym,  których  akurat  w  tej 
okolicy dopadła potrzeba fizjologiczna. 

 
Tej nocy jednak, ten zapomniany fragment portu, stał się celem dla eleganckiej, 

nieco  staromodnie wyglądającej  limuzyny, która  właśnie  połykała  kolejne  metry Old 
Fisherman  Road.  Przed  Toilet’s  zwolniła,  by  po  chwili  zniknąć  w  jej  ciemnościach. 
Jechała  powoli,  zatrzymała  się  jakieś  piętnaście  kroków  od  jej  zakończenia,  które 
stanowiła ściana o nieokreślonej barwie, z grubsza tylko przypominającej zieleń. Cała 
upstrzona była wymyślnymi  napisami i dużym graffiti. God is everywhere  –  mówiła 
jego treść. Ciekawe, czy autor tego dzieła szukał Go tutaj. 

 
Silnik  limuzyny  zgasł,  a  wraz  z  nim  jej  reflektory.  Auto  zamarło,  stanęło  w 

zupełnej  ciemności.  Ktokolwiek  w  nim  siedział,  nie  miał  zamiaru  wysiadać. 
Przynajmniej na razie. Nic nie wskazywało, dlaczego tu przyjechali. Poza nocą, chroniły 
ich jeszcze przyciemniane szyby samochodu. Uliczka znów wypełniła się ciszą. Głuchą 
i  ponurą.  Tylko  gdzieniegdzie  w  pobliżu  dało  się  słyszeć  popiskiwania  żerujących 
szczurów. 

 
Ten  marazm  został  przerwany  przez  kolejny  samochód.  Rozległ  się  warkot 

silnika,  a  potem  on  sam  pojawił  się  u  wylotu  Toilet’s.  Był  to  nowoczesny,  drogi 
samochód. Wjechał w nią równie wolno, jak wcześniej limuzyna i zatrzymał tuż koło 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

36 

 

niej. W środku znajdował się tylko człowiek siedzący za kierownicą, ale on również nie 
wyszedł na zewnątrz. Po chwili zabłysło tylko blade światełko papierosowego żaru i 
tafla samochodowej szyby lekko zjechała do dołu. 

 
Po upływie kolejnych dziesięciu minut do dwójki aut, dołączyły kolejne dwa. W 

każdym znajdował się tylko jeden człowiek. Cztery samochody zatarasowały uliczkę, 
tworząc półkole. Tym razem jednak, chwilę po tym jak silnik czwartego auta zamilkł, 
drzwi od strony kierowcy limuzyny otwarły się i wyszedł z nich mężczyzna. Chwycił 
klamkę tylnych drzwi, otwarł je do połowy, lekko przesuwając się, jakby robiąc miejsce 
dla osoby, która z nich wyjdzie. Najpierw jednak pojawiły się nogi. Długie i smukłe, 
obleczone  w  czarne,  seksowne  pończochy  oraz  pantofle  w  tym  samym  kolorze,  na 
wysokim,  srebrnym  obcasie.  Kobieta,  która  była  ich  właścicielką,  musiała  być 
atrakcyjna. 

 
Taka też była. Młoda, około trzydziestki, wysiadając z limuzyny, podziękowała 

szoferowi lekkim skinieniem głowy. Ubrana były w cienki, czarny płaszcz, sięgający jej 
do połowy ud. Rozejrzała się dyskretnie wokół siebie i ruszyła w stronę ściany, która 
kończyła  uliczkę.  Stukanie  jej  obcasów  o  asfalt,  brzmiało  niczym  wystrzały.  Szła 
powoli, krokiem, który nie pozwalał oderwać od niej wzroku. Prosta czynność jaką jest 
chodzenie w jej wykonaniu, przestawało być czynnością a stawało się sztuką. Łatwość, 
z jaką jej to przychodziło, pozwalała podejrzewać, że nie była to umiejętność wyuczona, 
ale czysto naturalna. 

 
Krótki spacer  kobiety  skończył się, gdy stanęła  przy ścianie  i oparła się o nią 

plecami. 

 
– Zaczynajmy! – jej niski głos, zabrzmiał w ciszy. 
 
Snopy silnego światła z reflektorów limuzyny przecięły ciemność nocy. Po chwili 

dołączyły  do  nich  światła  pozostałych  aut.  Trzej  mężczyźni  wyszli  ze  swoich 
samochodów. Spojrzeli na siebie, zapewne oceniając się nawzajem w duchu. Szofer stał 
oparty niedbale o maskę limuzyny, zerkając tylko mimochodem na kobietę, która z nim 
przyjechała. 

 
Dwóch, z trójki mężczyzn, którzy przyjechali pozostałymi samochodami, było w 

wieku, mniej–więcej, trzydziestu kilku lat, a ostatni nieco starszy. Przez kobietę, która 
nie znała ich imion – podobnie jak oni jej – zostali ochrzczeni jako: Oldman, Quaid i 
Norton. Swoje nowe przezwiska zawdzięczali jej miłości do kina oraz podobieństwu do 
poszczególnych aktorów. Wzrok każdego z nich powoli skupiał się na jedynej w tym 
towarzystwie kobiecie. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

37 

 

 
Tymczasem ona zsunęła z siebie płaszcz. Pod nim była ubrana w krótką sukienkę, 

której długość, krój i dekolt, wspaniale eksponowały jej piękne nogi, zgrabną figurę i 
całkiem spore piersi. Jej srebrzysty kolor mienił się w światłach reflektorów, a miękki 
materiał poddawał dłoniom, którymi zaczęła przesuwać po swoim ciele. 

 
Odchyliła głowę do lekko do tyłu, szczupłe palce zaczęły przesuwać się od brody 

w  dół.  Powoli,  z  namaszczeniem.  W  snopach  światła  jej  oczy  mieniły  się  ciemnymi 
refleksami.  Tajemnicze,  mroczne,  skrywały  w  sobie  obietnicę.  Były  zwiastunem 
rodzącej się w niej namiętności. Przebudzeniem drzemiących w jej duszy demonów, na 
które tęsknie wyczekiwała, o czym świadczył nikły uśmiech, błąkający się w kącikach 
jej zmysłowych ust. 

 
Przymknęła  oczy  i  poczuła  przyjemne  mrowienie  skóry.  Nieświadomie, 

odruchowo rozchyliła lekko usta, a jej palce zaczęły przesuwać się po czarnym, cienkim 
pasku  ramiączek  sukienki.  Widziała  jak  wzrok  trzech  mężczyzn  próbuje  nadążyć  za 
zsuwającą  się  z  jej  ciała  sukienką,  gdy  niespodziewanie  odpięła  klamerki  na 
ramiączkach, by się od niej uwolnić. W ich oczach można było wyczytać rodzący się 
zachwyt.  Jak  każda  kobieta  pożądała  męskiego  podziwu,  poczuła  więc  ukłucie 
zadowolenia.  Przez  krótką  chwilę  stała  przed  nimi,  w  skąpej  bieliźnie,  ozdobionej 
finezyjną  koronką  i  w  samonośnych  pończochach.  Rozpuszczała  się  w  ich  wzroku. 
Pławiła w męskim uwielbieniu. 

 
W  tym  momencie,  jeden  z  mężczyzn  włączył  w  samochodzie  radio.  Szybko 

odszukał  stację  nadającą  nastrojowe  piosenki.  Ciało  kobiety  zadrgało,  poruszone 
dźwiękami. Szczupłe ciało ożyło, wykonując zwinne, podobne do kocich ruchy. Biodra 
bujały się zmysłowo, a dłonie gładziły skórę, dopieszczając każdy centymetr aksamitnej 
skóry.  Perfekcyjnie,  bez  wahania,  stopniując  napięcie,  jakby  chciały  wetrzeć  w  nią 
więcej  przyjemności.  Niczym  rytuał.  Modlitwa  do  bogów,  którzy  obdarzyli  ją  takim 
ciałem. Mężczyźni obserwowali ją w nabożnym skupieniu. 

 
Poczuła suchość w ustach, zwilżyła je przesuwając po nich językiem. Cały czas 

poruszając  się  w  rytm  muzyki,  przesunęła  palcami  po  brzegu  ramiączek  i  miseczek 
biustonosza. Wystudiowanym ruchem, sięgnęła z tyłu pleców, a potem odwiązała końce 
tasiemek. Mały skrawek materiału, który skrywał – choć niewiele – krągłość jej piersi, 
opadł  tuż  obok  sukienki.  Oczy  mężczyzn  błyskały  dzikim  zadowoleniem  i 
podnieceniem. Zagarnęła piersi od dołu, kciukami podrażniając lekko sterczące sutki. 
Czuła lekkie wewnętrzne rozedrganie, oznakę rosnącego podniecenia. 

 
Kreśląc nieregularne okręgi na swoim brzuchu, odwróciła się do nich plecami i 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

38 

 

wsunęła  palce  pod  materiał  majtek.  Rozsunęła  dłonie  na  boki,  by  rozszerzyły  się,  a 
potem płynnym ruchem zsunęła je na kolana, a później na kostki. Małą chwilkę trwało 
nim wyplątała z nich szpilki, by po chwili znów stanąć z mężczyznami, twarzą w twarz. 
Patrzyli  na  nią  lubieżnie,  nie  ukrywając  perwersyjnej  przyjemności  z  faktu,  że  są 
widzami  tego  spektaklu.  Ten,  który  zyskał  przydomek  Oldman,  miał  usta  otwarte, 
oblizywał  je co  chwila, spodnie Quaida wybrzuszyły się  w kroku, a Norton  zaciskał 
pięści, jakby chciał w nich coś ukryć. Czuła, że emocje rozsadzają ich od środka i choć 
próbują je opanować, to w końcu będzie musiała nastąpić eksplozja ich żądzy. 

 
Kontynuowała  dalej  swoja  grę.  Lubieżnie  przesuwając  językiem  po  wargach, 

stanęła  w  rozkroku,  a  potem  zaczęła  pieścić  swoje  łono,  co  jakiś  czas  przesuwając 
palcami  po  miękkich  płatkach,  ukrytej  między  nogami  szparki.  Czuła,  że  tkwiący 
wewnątrz jej ciała owoc rozkoszy, zaczyna dojrzewać, puszczając soki. Wilgotniała. 

 
Spod  półprzymkniętych  powiek  obserwowała  reakcje  mężczyzn.  Zastanawiała 

się,  czy  będzie  musiała  skończyć  ten  erotyczny  monodram  i  przejąć  inicjatywę,  czy 
może jednak zrobi to któryś z nich. Wszystko było możliwe, każde z nich znało reguły. 
Znali miejsce spotkania oraz godzinę, oni nie znali jej, ona ich. Początek zawsze należał 
do niej i był wyreżyserowaną przez nią sceną, reszta to czysta improwizacja. Był tylko 
jeden warunek: nikomu nie mogła stać się krzywda. 

Gdy  postanowiła,  że  powinna  podnieść  pieszczoty  na  wyższy  poziom,  ten, 

którego nazwała w myślach Quaidem, oderwał się od maski swojego samochodu i ruszył 
w jej stronę. W połowie drogi, jego śladem podążył Oldman. Zamarła z dłonią na łonie, 
w oczekiwaniu na nich. Czuła przyspieszone bicie serca. Oddychała głęboko. Próbowała 
uspokoić rozbiegane myśli. Było jeszcze za wcześnie, żeby stracić kontrolę nad sobą. 
Zbyt wcześnie na szaleństwo, na puszczenie hamulców. 

 
Quaid stanął przy niej. Jego wzrok przebiegł szybko po nagim ciele, od czubka 

głowy, do stóp. Złapał w dwa palce jej brodę, ścisnął i próbując nie zdradzić głosem, 
swojego podniecenia, powiedział: 

 
– Pląsasz wspaniale, suko! – w błękitnych oczach, zamigotał zimny blask. – Pora 

jednak sprawdzić, co z resztą! 

 
Zaśmiał  się głośno. Zawtórował  mu Oldman, który  właśnie do nich podszedł. 

Toilet Street odpowiedziała im głuchym echem. 

 
Suka! Kilka godzin temu to słowo jej się nie podobało, ale teraz… 
 
Teraz była Ta Noc. Noc, w której gęstych ciemnościach, czuć było ostry, mięsisty 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

39 

 

smak pożądania. Noc palącej, żywym ogniem żądzy. Noc, kiedy budziła się w niej suka! 

 
–  Na  kolana!  –  głos Quaida  ciął  powietrze  jak brzytwa. Osunęła się na  swoją 

sukienkę, by ochronić gołe kolana. Oldman stał niezdecydowany, chyba nie do końca 
wierząc w to co się dzieje, ale Quaid, nie zamierzał już czekać na cokolwiek. Rozpiął 
pasek spodni i spuścił je na kostki. Oparł się o ścianę, potarł po slipach, w miejscu, w 
którym członek, starał się rozerwać materiał. 

 
– Mam tu coś, dla ciebie! Co ty na to? – oczy płonęły mu żądzą. 
 
Jej kręgosłup oblepił dreszcz. Owinął się wokół niego niczym trujący, ale słodki 

bluszcz. 

 
– Chcę go – odpowiedziała cicho. 
 
– Głośniej, suko! 
 
– Chcę twojego kutasa! 
 
– Teraz dobrze. – Pochwalił ją, docisnął jej twarz do slipów. Ścisnął w dłoniach 

jasne, wypielęgnowane włosy, zaczął pocierać jej ustami o cienki materiał. Czuła pod 
nim  pulsującą  męskość.  Zapragnęła  go  natychmiast,  ale  udało  jej  się  powstrzymać. 
Przejechała wysuniętym językiem jedynie po węzłowatym wybrzuszeniu, by po chwili 
chwycić wciąż ukrytego pod materiałem członka w zęby. 

 
– Nie możesz się go doczekać, co? – Quaid spojrzał jej w oczy. 
 
– Chcę go już! – potwierdziła, a on przyjął do z satysfakcją. 
 
Nie czekając na niego, ściągnęła z mężczyzny slipy. Sztywny członek sterczał, 

wskazując rozgwieżdżone niebo. Kilkoma wprawnymi ruchami sprawiła, że pojawiła 
się czerwonawa żołądź. Mężczyzna cicho westchnął, gdy dotknęła go czubkiem języka. 
Zadarła członka do góry, trzymając go w połowie i zaczęła lizać jądra Quaida. Czuła na 
języku delikatne ukłucia odrastających włosków. W końcu chwyciła penisa u nasady, 
wsunęła  go  sobie  do  ust.  Niewiele,  ledwie  sam  fragment  sino–czerwonawego  łebka. 
Obowiązywała  metoda  „małej  łyżeczki”.  Minęła  dobra  chwila,  nim  miała  w  ustach 
całego członka. Gdy już tak się stało, zacisnęła na nim wargi, zaczęła go obciągać i ssać. 
Zerkając w górę, stwierdziła, że oparty o ścianę Quaid, dysząc ciężko, patrzy na nią z 
dziką satysfakcją. 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

40 

 

W  tym  momencie  przebudził  się  obserwujący  ich  z  niemałym  podziwem 

Oldman. Pozbył się spodni i slipów i podsunął jej w pobliże twarzy sztywnego penisa. 

 
– Nie zapomnij o mnie, suczko! – wycedził przez zęby. 
 
Skronie  pulsowały  jej  w  rytmie  techno.  Czuła  radość  pożądania.  Rozkwitała 

podnieceniem. Spalała się w żądzy, wiedząc, ze teraz zatrzyma się dopiero, gdy ugasi 
trawiący ją płomień szaleństwa. 

 
Nie  zapominając  o  Quaidzie,  którego  pieściła  teraz  ręką,  zajęła  się  członkiem 

Oldmana.  Poddała  go  pieszczocie,  którą  wcześniej  zaserwowała  Quaidowi.  Brudna 
zieleń ściany wirowała jej przed oczami. Zaczęły ją boleć kolana, ale starała się na to 
nie zwracać uwagi. Obaj mężczyźni stanęli naprzeciwko siebie, a ona kucnęła między 
nimi.  Sztywne  członki  sterczały,  oskarżycielsko  wymierzone  prosto  w  jej  urodziwą 
twarz. Zaczęła pieścić je na zmianę ustami i dłonią. Z męskich gardeł wydobywały się 
głośne  jęki.  Obydwaj  szarpnęli  biodrami,  po  chwili  zesztywnieli,  zacisnęli  pośladki, 
gotowi na salwę spermy. Wyczuła tę chwilę. Przez moment jeszcze pracowała dłońmi, 
a gdy wystrzelili nasieniem, przytrzymała ich członki, tuż nad swoimi piersiami. Dwa 
ciepłe strumienie lepkich męskich soków pokryły jej biust kleistymi smugami. 

 
– Ooo, taaak! – zawył Quaid. 
 
– Cholera! Jak… kurewsko… cudownie! – zawtórował mu Oldman. 
 
Podniosła  się,  by  rozprostować  nogi.  Sperma  na  jej  ciele  migotała  w  świetle 

niczym  brokat.  Wytarła  ją  niedbale,  leżącą  na  ziemi  sukienką.  „Ralph  Lauren  byłby 
załamany.” – pomyślała. Łapiąc kolejne, jak największe hausty powietrza, próbowała 
uspokoić  płytki  oddech.  Była  odrobinę  zmęczona,  ale  spłynęło  na  nią  zadowolenie. 
Emanowało z niej podniecenie. 

 
Nagle usłyszeli, że Norton klaszcze w dłonie. 
 
– Brawo! Brawo! Wspaniałe widowisko! – zarechotał. 
 
Spojrzała w jego stronę. Zupełnie o nim zapomniała,  zatracając się z tamtymi 

dwoma. 

 
–  Trafiła  nam  się  niezła  dziwka,  panowie!  –  odezwał  się  znowu  Norton.  – 

Podziwiając waszą zabawę, zastanawiałem się, czy nasza księżniczka, przypadkiem was 
nie wessie, niczym czarna dziura. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

41 

 

 
Podszedł do niej. Złapał za rękę, ścisnął, aż poczuła ból. Pociągnął ją w stronę 

swojego  auta.  Quaid  i  Oldman  wciąż  stali  przy  ścianie,  zmęczeni  jej  pieszczotami. 
Norton popchnął ją na maskę samochodu. Poczuła na brzuchu i piersiach chłód metalu. 
Ścisnął w żelaznym uścisku jej rozpalone policzki. 

 
– Tamci dwaj to dupki! Powinnaś to wiedzieć, znasz się przecież na facetach, 

prawda, dziwko? – poczuła na twarzy jego gorący oddech. 

 
Wciąż trzymał ja za twarz, więc kiwnęła tylko głową na potwierdzenie. 
 
– Dlatego najpierw powinnaś obsłużyć mnie! Jestem wkurwiony, co ty na to? 
 
Puścił jej twarz. Spodziewał się odpowiedzi. 
 
– Przepraszam. – powiedziała obolałymi ustami. 
 
– No, ja myślę! To niestety nie wystarczy! – cedził przez zęby. 
 
Wtedy  poczuła  na  tyłku  pierwsze  uderzenie.  Bolesne,  ale  do  wytrzymania. 

Poznała, że robił to wcześniej nie raz. Uderzył kolejny raz. Rozkosz kontrolowanego 
bólu, rozlała się po jej ciele. Nie mogła się doczekać kolejnych klapsów. Po trzecim, 
zapytał: 

 
– Teraz wiesz, kto tu jest najważniejszy, prawda? 
 
– Wiem. – wyszeptała. – Ty. 
 
– Grzeczna suka! – ostatni raz przyłożył jej w tyłek. – Zrobisz mi teraz dobrze, a 

potem  jeśli  dasz  radę  wrócisz  do  obsłużenia  moich  nowo  poznanych  kumpli, 
zrozumiano!? 

 
– Tak – spojrzała mu oczy ulegle. Niech wie, że wygrał. 
 
Quaid i Oldman podeszli bliżej. 
 
– Panowie odsapnijcie, nabierzcie sił. – stwierdził Norton. – Teraz pora na mój 

duecik z naszą niezbyt przyzwoitą panią. Macie coś przeciwko? 

 
Głos  był  zimny  i  władczy,  pozostali  dwaj  mężczyźni  nie  mieli  żadnych 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

42 

 

zastrzeżeń. 

 
– Ok., usiądźcie sobie z przodu mojego wozu, to będziecie mieli dobry widok! – 

zaproponował łaskawie Norton. 

 
Podsadził ją na maskę i położył na plecach. Nogi zwisały jej luźno w powietrzu, 

więc podkuliła je, oparła na  masce samochodu. Norton pozbył się spodni  i slipów, a 
potem wdrapał na auto, obok niej. Widziała, jak pęcznieje z żądzy i poczucia władzy. A 
ona, drżąca, podniecona jeszcze bardziej nową sytuacją, czuła rozkosz uległości. Serce 
łomotało jej w piersi. Drżąca, mokra, pełna emocji. Czekała, co będzie dalej. 

 
Norton tymczasem kucnął nad jej głową. Z tryumfalnym i lubieżnym uśmiechem 

na twarzy, warknął. 

 
– Jesteś moja! Zrobisz wszystko o co poproszę, jasne! 
 
– Tak. – wydyszała. 
 
– Otwórz szeroko usta! – rozkazał. 
 
Wykonała  jego  polecenie  bez  wahania,  a  on  wbił  w  jej  usta  twardy  członek. 

Mocno, brutalnie, do końca. Przez chwilę pomyślała, że się zadławi, ale tak się nie stało. 
Naparła jednak dłońmi na pośladki Nortona, aby uniósł się trochę. 

 
– Nie! – w jego głosie była złość. 
 
Zaczął ją pieprzyć w usta. Sekundowe momenty, gdy wysuwał się z niej trochę 

przed  kolejnym  pchnięciem,  musiały  jej  wystarczyć  do  nabrania  oddechu.  Miała 
wrażenie, że głowa jej za chwilę eksploduje. Potężne uderzenie rozkoszy rozlało się po 
jej ciele, docierając do każdego zakamarka. Ścisnęła piersi, zaczęła pocierać nabrzmiałe 
sutki. 

 
Norton wyciągnął z jej ust penisa, a zaraz potem, zsunął ją z maski na ziemię. 

Nogi lekko ugięły się pod nią, ale nie chciała okazywać słabości, więc szybko wzięła 
się w garść. 

 
– Tylko na tyle cię stać? – spytała go wyzywająco. 
 
Ścisnął sterczący sutek, aż w jej oczach stanęły łzy i wymierzył kolejny cios w 

tyłek.  Mocniejszy.  Skóra  pośladka  zapiekła  ją  ogniem.  Poprawił  drugi  raz.  Rozkosz 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

43 

 

bólu, wymieszała się z żądzą. 

 
– Zamknij się, suko! – wykrzyczał jej w twarz. 
 
Tak jak stała, pchnął ja na maskę. Gorące, spocone plecy zadrżały w kontakcie z 

zimnym metalem maski samochodu. Wygięta do tyłu, ledwie sięgała stopami do ziemi. 
Rozłożyła nogi szeroko. Patrzył na lśniącą od wilgoci szparkę, a po chwili wszedł w nią, 
ściskając mocno biodra kobiety. Wszedł dziko, agresywnie, budząc w niej szaleństwo. 
Poczuła wreszcie, że zaczyna tracić kontrolę. Macki demona wyciągały się w jej stronę, 
chcąc nad nią zapanować. 

 
Norton wbijał się w nią jak szalony, tak że traciła kontakt z podłożem. Oplotła go 

więc nogami, odpowiadając równie dzikimi szarpnięciami bioder. Jego twarz pokryła 
się  potem,  zaczerwieniła  się.  W  pustce  jego  jęk  brzmiał  straszliwie.  Puścił  ją,  by  za 
chwilę odwrócić tyłem do siebie. 

 
– Oprzyj się rękami o maskę! – jego głos drżał. 
 
Zrobiła tak. Wypięła w jego stronę, swój zgrabny tyłek. 
 
Znów wszedł w nią bez ostrzeżenia. Znów mocno i brutalnie. Jej biodra w jego 

dłoniach  tkwiły  niczym  w  imadle.  Miała  wrażenie,  że  chce  ją  przybić  do  maski 
samochodu. Jak trofeum. Zaspakajający jego męską próżność dowód zwycięstwa nad 
słabą kobietką. Nad obcą suką, której wiecznie mało. Postanowiła z nim walczyć. Dla 
swojej większej rozkoszy. Jego pewnie też. Wiedziała, że to mu się spodoba. Szarpnęła 
mocno biodrami. Raz, drugi i trzeci. A potem kolejne. 

 
– Walcz, dziwko i tak nic ci to nie pomoże – usłyszała dobiegający ją z tyłu głos 

Nortona. 

 
A potem poczuła, że wkłada palec w jej tyłek. Potężny spazm targnął jej ciałem. 

Miała wrażenie, że w jej wnętrze wniknął tajfun. Oczy zaszły jej mgłą, zza której ledwo 
widziała,  ściągnięte  fascynacją  twarze  Quaida  i  Oldmana.  Patrzyli  bez  ruchu,  bez 
oddechu,  jak  prawie  do  krwi,  przygryza  usta.  Czuła  w  sobie  jednoczesne,  potężne 
pchnięcia członka i palca. 

 
– Chcesz… odwrotnie? – Norton ledwie wydyszał to pytanie. 
 
– Mhmm. – wymruczała, nie mając siły mówić. Potwierdziła to ruchem głowy. 
 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

44 

 

Choć nie był to jej pierwszy raz, poczuła ból, gdy wpychał sztywnego członka w 

mały otwór między jej pośladkami. 

 
– Lubisz czuć taki pulsujący kawał mięcha w dupie, co? – wycharczał Norton. 
 
– T… taa… taak. – jęknęła bezsilnie. 
 
–  Ale  z  ciebie  dziwka!  –  warknął,  dopychając  penisa,  tak  mocno,  że  miała 

wrażenie, że jest w niej razem z jądrami. 

 
– Aaauu!! – zawyła z bólu. 
 
Nie przejmując się tym, Norton poprawił kolejnym, równie silnym pchnięciem, 

a potem wsadził palec w jej mokrą szparkę. Jeśli myślała, że to co przed chwila jest 
kulminacją jej rozkoszy, to się myliła. Dopiero teraz nastąpił szczyt jej doznań. Cała 
była bólem, rozkoszą. Czuła je każdym atomem swojego ciała. Dziki jęk wypełnił noc 
na  Toilet  Street.  Nortonowi  jednak  było  mało  atrakcji.  Wsunął  dłonie  za  górę  jej 
pończoch i ścisnął na ile się dało w garści. Posuwając ją, ciągnął jednocześnie do siebie 
za pończochy. Wrażenie było piorunujące, jednak po chwili materiał puścił, usłyszała 
odgłos drącego się materiału. Norton przywarł do jej pleców, chwycił za piersi i zaczął 
nimi tarmosić. Coraz bardziej szarpał się w niej, zapewne zbliżając się do finału. Gdy 
w niej szalała burza rozkoszy, on wyszedł z niej i trzymając się za członka, mruknął: 

 
– Do mnie, suko! 
 
Ledwie udało jej się ruszyć na słabnących nogach, ale w końcu opadła przed nim 

na kolana, opierając się o jego nogi. 

 
– Usta szeroko! 
 
Ledwie zdążyła je otworzyć, a wepchnął członka do jej ust i  wystrzelił strugą 

spermy. Potrząsnął nim w jej ustach. 

 
– Obliż! – rozkazał. 
 
Była  bezsilna  z  rozkoszy.  Zacisnęła  usta  na  jego  penisie,  niczym  robot, 

automatycznie czyszcząc go spieczonymi wargami. Gdy skończyła, odtrącił ją od siebie, 
a ona zmęczona opadła na ziemię. Zaciągnął na siebie slipy i spodnie, a potem rzucił 
gardłowo w stronę Quaida i Oldmana. 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

45 

 

– Teraz możecie robić z tą suką, co chcecie. 
 
Gdy tamci wyszli z jego auta, wsiadł do niego i bez słowa odjechał. Dla niego 

przedstawieni było skończone. 

 
Ledwie widział niebo nad nią. Leżała niczym szmaciana lalka na ziemi, bliska 

spełnienia, sam na sam ze swoimi demonami, z żądzą palącą jej ciało. Wokół kostek 
stóp, smętnie sterczały resztki pończoch. Przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy, a jednak 
szczęście przepełniało jej chorą od żądzy duszę. Quaid i Oldman pochylili się nad nią. 

 
– Wstawaj! – powiedział ten drugi, a Quaid pociągnął ją do góry za rękę. 
 
Z  ich  pomocą  udało  jej  się  wstać.  Podprowadzili  ją  do  samochodu  Oldmana. 

Zauważyła, że ściągają slipy. 

 
– Chyba… nie dam… rady. – wyszeptała z wysiłkiem. 
 
– Gówno nas to obchodzi! – rzucił jej Quaid prosto w twarz. 
 
Ich członki stały potężnie, zapewne z podniecenia, wywołanego obserwowaniem 

jej poczynań z Nortonem. Oparli ja o samochód, tyłem do siebie, a potem Quaid wszedł 
w nią od tyłu, a Oldman przytrzymywał, aby się nie zsunęła z maski. Jej mokra szparka 
przyjęła go natychmiast. Po kilku razach zmienił go Oldman. 

 
Tymczasem ona nie była zbyt świadoma co się wokół niej dzieje. Rozpłynęła się 

w  podnieceniu.  Stała  się  cząstką  rozkoszy,  zatopioną  w  barwach  namiętności.  W 
krwistej czerwieni żądzy i głębokiej czerni szaleństwa. Skoczyła w przepaść, leciała siłą 
uniesienia, świadoma, że nic nie może jej się stać, poza szczęściem. 

 
Do  świadomości  przywróciła  ją  wypływająca  z  głębi  zapowiedź  orgazmu. 

Zerknęła  za  siebie.  Oldman  wbijał  się  w  nią  wściekle  z  miną  barbarzyńcy.  Nastąpił 
pierwszy  spazm  zbliżającego  się  finału.  Jęknęła.  Przy  drugim  poczuła,  że  przegryza 
sobie wargę. Na ustach miała metaliczny smak krwi. Trzeci rozsadził ją od środka. Znów 
straciła świadomość. Nie czuła, kiedy Oldman, a potem Quaid chwilę po niej wspinali 
się na swoje szczyty, tryskając nasieniem na jej tyłek, plecy i nogi. 

 
Pięć  minut  potem  została  tylko  z  szoferem.  Pomógł  jej  wejść  do  limuzyny  i 

posadził na tylnym siedzeniu. Wciąż czuła potężną rozkosz głęboko w sobie, ale powoli 
odzyskiwała  świadomość  i  spokój.  Wrócił  miarowy  oddech.  Nie  wyglądała  tak  jak 
wtedy, gdy pojawiła się w ciemnej Toilet Street. Była potwornie zmęczona i obolała, jej 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

46 

 

ciało kleiło się od męskiej spermy. Czuła, że zasypia. 

 
Spod ciężkich powiek, zerknęła na szofera. 
 
–  Dziękuje  ci,  Nigel.  –  wyszeptała  z  wdzięcznością.  Zdążyła  zobaczyć,  że  w 

odpowiedzi kiwa jej głową. Zapadła w ciemność snu. Skręcili w Old Fisherman Road. 
Toilet  Street  została  za  nimi.  Znów  opuszczona  i  wciąż  zapyziała.  Tylko  skrawek 
srebrnego materiału i zniszczone pończochy, świadczyły o tym, że czasem coś tu się 
jednak dzieje. 

 
**** 
 
Nad  rezydencją  budził  się  ranek.  Na  wielkim  tarasie,  w  inwalidzkim  wózku 

siedział mężczyzna, który wyglądał na siedemdziesiąt lat. Naprawdę miał pięćdziesiąt 
kilka, a swój wygląd zawdzięczał chorobie. Patrzył przed siebie, zupełnie bez celu, na 
rozciągający się wokół ogród. Za plecami usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. 

 
– To ty, Nigel? – zapytał schorowanym, ale władczym głosem. 
 
– Tak. – odpowiedział przybyły mężczyzna. Szofer z Toilet Street. 
 
– Co z nią? – zapytał starszy człowiek. 
 
– Wszystko dobrze, sir. Odpoczywa. 
 
Schorowany mężczyzna nazywał się Richard Axworth. Sir Richard Axworth. Był 

earlem, jednym z najbogatszych ludzi w kraju. Zamyślił się chwilę, spojrzał w stronę 
Nigela. 

 
– Wiesz, mój drogi, jak bardzo cenie sobie twoją służbę, jak również przyjaźń. – 

zwrócił  się  do  niego.  –  Wiem,  że  mogę  liczyć  na  twoją  dyskrecję  w  sprawie  mojej 
młodej żony… 

 
– Oczywiście, sir… 
 
– Daj mi dokończyć. Ona nie jest złym człowiekiem – ciągnął dalej Axworth. – 

Sporo w życiu przeżyła, a ja chciałem jej pomóc, gdy zmarła moja pierwsza żona. Byłem 
wtedy jeszcze na chodzie i też lubiłem się zabawić. 

 
Earl przerwał na chwilę, by złapać oddech. Nigel wiedział to wszystko, ale nie 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

47 

 

zamierzał przerywać swemu pracodawcy. 

 
– Nie jestem od oceniania, sir. – powiedział tylko. 
 
– Dziękuję Nigel. Masz jak zwykle kasetę? 
 
Szofer nie odpowiedział, tylko bez słowa wręczył starszemu człowiekowi kasetę, 

którą trzymał za plecami. 

 
Sir Richard położył ją sobie na przykrytych kocem kolanach. 
 
– Jesteś wspaniałym pracownikiem i przyjacielem, Nigel. – pochwalił go earl. 
 
– Dziękuję, sir. 
 
– Czuję się coraz gorzej. Zapewne nie zostało mi wiele czasu, ale… 
 
– Sir… 
 
– Przestań. Obaj wiemy, że tak jest. Chcę ci tylko podziękować, że pomagasz mi 

realizować  te…  hmm,  spotkania.  –  Axworth  zakaszlał  głośno.  –  Doceniam  to  jak 
cholera! Poczyniłem odpowiednie kroki, by wyrazić swoją wdzięczność. 

 
Nigel ani drgnął, słuchając sir Richarda. 
 
–  Nie  mam  bliskiej  rodziny,  a  te  dalekie  niedobitki,  są  mi  bardziej  obcy,  niż 

Marsjanie. – Sir Axworth najwyraźniej miał dziś dzień do zwierzeń. – Zostajesz mi ty i 
Becky. 

 
Zapisałem dla ciebie okrągłą sumkę. – uśmiechnął się earl. 
 
– Dziękuję, sir, ale nie trzeba było. – Nigel poznał po tym uśmieszku, że suma na 

pewno go zadowoli. 

 
– Trzeba! – uciął krótko Axworth. – To ci się należy! 
 
– Jeszcze raz dziękuję, sir. 
 
– Nie ma za co. – earl machnął ręką. – Chcę, żebyś wiedział, że Becky dostanie 

całą resztę. Będzie bajecznie bogata i… twoja. 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

48 

 

 
Po raz pierwszy Nigela zatkało. 
 
– Jak to… o co tu chodzi, sir? 
 
Sir Richard uśmiechnął się szeroko. 
 
– Jestem chory, ale nie ślepy i głupi, wiem, że jej pożądasz. Wiem to od chwili, 

kiedy pojawiła się w moim domu. Dlatego postanowiłem, że ona również dostanie ci się 
w spadku po mnie. 

 
– Wybacz, sir, ale nie rozumiem, jak… 
 
– Wiem, ale ci wytłumaczę. Ona nic nie wie o tych kasetach, lecz niedługo się 

dowie. Jeśli nie będzie chciała być z tobą, dlatego, że ja jej tak nakażę, to będzie z ich 
powodu.  –  wyjaśniał  sir  Axworth.  –  Po  prostu,  ty  je  otrzymasz  ode  mnie,  a  pomimo 
całego  swojego  szaleństwa,  ona  nie  będzie  chciała,  żeby  ktoś  dowiedział  się  o  jej… 
hmm, osobliwym hobby. 

 
Nigel nie wiedział, co powiedzieć. Nie chciał zdradzić przed pracodawcą swoich 

prawdziwych uczuć, choć ten niewiele się pomylił w ich ocenie. Wychodząc z tarasu, 
cieszył się jak dziecko, z tego, co usłyszał. Poczuł, że jego męskość sztywniejsze na 
myśl o tym, jakiej radości i przyjemności dostarczy mu lady Rebecca Axworth, kiedy 
dostanie w swoje ręce te filmy. Skończy się szlajanie nocami po ulicach! Będzie tylko 
jego! On będzie jej Panem! 

__________ 

* – jeśli chcesz odszukać tę ulicę, lepiej daj sobie spokój? 

 

Copyright © 2009 Sinful Pen 
Link do opowiadania w portalu Najlepsza Erotyka: 

http://najlepszaerotyka.com.pl/?p=5309

 

 
 

 

background image

NAJLEPSZA EROTYKA 

49 

 

Czytelniku, chętnie zamieścimy dobre opowiadania erotyczne na Najlepszej Erotyce. 
Jeśli stworzyłeś dzieło, które ma nie mniej niż 2000 słów, zawiera ciekawą historię i 
napisane jest w dobrym stylu, wyślij je na nasz adres 

ne.redakcja@gmail.com

. Każdy 

tekst, który przypadnie do gustu Redakcji Najlepszej Erotyki, zostanie opublikowany, 
a autor dostanie od nas propozycję współpracy.