background image

 

Data publikacji 24-Lip-2005  
 

"/.../ W znanej książce Koniec historii i ostatni człowiek Francis Fukuyama nawiązuje 

do tezy Alexandre'a Kojčve'a, głoszącej, że podstawową tęsknotą ludzką - będącą siłą 
sprawczą historii - jest pragnienie uznania (thymos); z chwilą, gdy zostaje ona 

zaspokojona, historia się kończy: uniwersalne państwo homogeniczne spełnia to 
zadanie[1]. Według Fukuyamy demokracja liberalna integralnie powiązana z wolnym 

rynkiem ("kapitalistyczna demokracja liberalna") zaspokaja uczucia tymotejskie: 
megalothymię i izothymię, pragnienie uznania za lepszego od innych i za równego 
innym. Koniec historii może być rozumiany jako wyczerpanie się możliwości 

tworzenia nowych projektów ustrojowych i wizji społecznych, które odpowiadałyby 
strukturze psychiczno-moralnej ludzi Zachodu.  

Dokonując przeglądu różnych koncepcji politycznych i odpowiadających im koncepcji 
człowieka Fukuyama odwołuje się do wzorca, do klasycznej, Platońskiej psychologii, 

czyli nauki o duszy, w której rozróżnia się trzy części duszy: rozumną, impulsywną 
(odważną - thymos) i pożądliwą. W zależności od warunków historycznych i 
posiadanej wiedzy o społeczeństwie różni myśliciele - argumentuje Fukuyama - 

posługiwali się w odmienny sposób Platońskim paradygmatem odpowiedniości 
między koncepcją człowieka a charakterem wspólnoty politycznej. Głównym 
elementem tej koncepcji było pojęcie thymos zinterpretowane w sposób specyficzny 

dla danej filozofii politycznej: u Arystotelesa była to megalopsychia (magnanimitas) - 
uzasadnione poczucie dumy, u Machiavellego - pragnienie chwały, u Hobbesa - 

próżność, u Locke'a pragnienie samozachowania z domieszką dumy, u Rousseau - 
amour propre, u Hegla - pragnienie pragnienia (pragnienie bycia przedmiotem 
pragnienia), czyli walka o uznanie, u Nietzschego - wola mocy. Ponieważ zaś thymos, 

uczucie bynajmniej nieobce ludziom współczesnym i uobecniające się w działaniach 
wypływających z pobudek racjonalnych, niejednokrotnie wspiera pożądanie 
(pożądliwą część duszy, jak powiedziałby Platon), bywa często z nim mylony[2]. 

Generalnie jednak - zdaniem Fukuyamy - u źródeł nowożytności leży dominacja 
rozumności i pożądania, koncentracja na materialnej stronie życia, zachłanność 

będąca podstawą popytu, prowadząca do ekonomizacji (racjonalności 
metodologicznej i wybierania wartości utylitarnych) wszelkich aspektów życia. 
Równocześnie jednak ani liberalna gospodarka, ani demokracja nie mogą się obyć bez 

irracjonalnych form thymos (etyki pracy i dumy z instytucji demokratycznych).  

Rzecz wszakże w tym, że skoro uczucia tymotejskie mieszają się z pożądaniem, mogą 

ulec stłumieniu lub zostać przezeń pochłonięte. Mówiąc inaczej, skoro demokracja ma 
kruche podstawy w warstwie uczuć czy też głębokich, nie wymagających uzasadnienia 

przekonań, a główne motywy popychające ludzi do działania bardziej sprzyjają 
rynkowi przez wzmacnianie i kreowanie potrzeb konsumpcyjnych niż instytucjom 
liberalno-demokratycznym, to jak jest możliwe trwanie demokracji liberalnych? Czy 

konflikt wewnętrzny targający ludzkimi osobowościami nie zagraża podstawom 
systemu społecznego? Na tę wątpliwość Fukuyama znajduje następującą odpowiedź. 
Współczesne demokracje liberalne są nękane p r o b l e m a m i (deficyt budżetowy, 

inflacja, przestępczość i narkomania), lecz nie s p r z e c z n o ś c i a m i, które byłyby 
w stanie podważyć ich prawomocność. Jeśli nie ma takich sprzeczności, "jeżeli obecna 

forma organizacji społecznej i politycznej całkowicie zaspokaja człowieka w jego 
najgłębszej istocie", wówczas można mówić o końcu historii, o demokracji liberalnej 
jako kresie poszukiwań tej formy[3].  

background image

 

Na tym tle myśl Hayeka wydaje się szczególnie interesująca[4]. Rozumiejąc znaczenie 
osobowości moralnej dla ładu społecznego i politycznego poszukuje on podstawowych 
uwarunkowań ich trwania. Przejście od prostych, zamkniętych form bytowania 

społeczności ludzkich do form bardziej złożonych jest dlań równoznaczne z 
cywilizowaniem się tych społeczności. Charakteryzując cywilizację rozumianą przede 
wszystkim jako skomplikowany system współpracy, w którym dokonuje się 

koordynacja ludzkich działań dzięki regułom eliminującym lub przynajmniej 
łagodzącym konflikty, Hayek wskazuje na społeczną naturę norm moralnych 

pojmowanych zarówno jako pewne regularności działań, jak i zakazy czy nakazy, 
które z punktu widzenia poszczególnych ludzi są ograniczeniami respektowanymi ze 
względu na społeczną kontrolę, sankcje społeczne i nadprzyrodzone:  

"Nasza cywilizacja jest uzależniona, gdy idzie o jej pochodzenie i trwanie od tego, co 
może być dokładnie scharakteryzowane jedynie jako rozszerzony ład ludzkiej 

współpracy, ład częściej, choć w sposób nieco mylący, znany jako kapitalizm. Dla 
zrozumienia naszej cywilizacji niezbędne jest uświadomienie sobie, że ów rozszerzony 

ład powstał nie wyniku realizacji ludzkich projektów i zamiarów, ale w sposób 
samorzutny. Jest on rezultatem bezwiednego podporządkowania się pewnym 
tradycyjnym i w znacznej mierze m o r a l n y m praktykom, z których wiele jest 

ludziom nienawistnych, ich znaczenie zazwyczaj wymyka się ludzkiej zdolności 
pojmowania, a wartości jaką one przedstawiają ludzie nie są w stanie uzasadnić. 
Niemniej jednak to właśnie te praktyki dość szybko rozprzestrzeniły się za pomocą 

ewolucyjnego mechanizmu selekcji - względnego wzrostu populacji i dobrobytu - tych 
grup, które postępowały zgodnie z nimi"[5].  

Cywilizacja, której atrakcyjność polega na wzroście populacji i dobrobytu, ale 
obejmuje takie wartości jak wolność i sprawiedliwość, jest w istocie tworem o 

podstawach moralnych. Opiera się ona na samodyscyplinie, na panowaniu nad 
pożądliwą stroną ludzkiej psychiki. Z punktu widzenia platońsko-heglowskiej 
perspektywy jaką posługuje się Fukuyama można by uznać, iż Hayekowski człowiek 

jest osobowością zintegrowaną, w której rozum, duma i pożądliwość tworzą 
harmonijną całość odpowiadającą naturze cywilizacji na poziomie relacji społecznych. 

Zagrożenie dla cywilizacji może wystąpić na poziomie osobowości moralnej, jeśli 
powstaną warunki sprzyjające nadmiernemu wzrostowi znaczenia któregoś z jej 
wymiarów. Stanie się to wówczas, gdy niższe motywy postępowania (lub właściwe dla 

niewielkich społeczności) będą wzmacniane dzięki społecznej akceptacji.  

Fukuyama uważa, iż potrzeba uznania jest brakującym ogniwem między 

liberalną ekonomiką a polityką. Rozum i zmierzanie do uznania uprawnień 
podstawowych wystarczą, by wyjaśnić gospodarkę rynkową, ale dążenie do 

demokracji liberalnej jest motywowane przez thymos. Inne formy rządu, autorytarne 
czy paternalistyczne, nie były w stanie zaspokoić pragnienia uznania, rozumianego 
jako izothymia. Autor Końca historii zdaje się nie doceniać znaczenia megalothymii, 

która może skutecznie obniżać atrakcyjność równościowej demokracji. Nie dostrzega 
on także oligarchicznej natury współczesnej demokracji, która zaspokaja potrzebę 
megalothymii. Jego uwaga koncentruje się na demokracji jako typie organizacji życia 

politycznego i na aspektach osobowości, które jej sprzyjają. Pełna harmonia może być 
osiągnięta tylko między osobowością dążącą do uznania, gospodarką rynkową a 

polityką demokratyczną. Dostosowanie polityki i gospodarki do potrzeb ludzkich daje 
w rezultacie communitas perfecta. Inne formy życia politycznego są niepełne. 

background image

 

Hayek, obierając perspektywę cywilizacyjną w swych dociekaniach nad 

ewolucją świata społecznego, traktuje instytucje polityczne jako czynniki sprzyjające 
bądź hamujące rozwój cywilizacyjny. Sfera polityczna ma status odrębny. Dlatego dla 

Hayeka daleko ważniejsze jest, czy instytucje polityczne służą podtrzymaniu ładu 
cywilizacyjnego. Forma rządu jest drugorzędna. Znaczenie ma równość wobec prawa i 
dyscyplina moralna, bez których cywilizacja barbaryzuje się. Hayek nie interesuje się, 

czy ludzkość wyczerpała możliwe formy ustroju politycznego i przekonała się, że tylko 
jedna z nich zaspokaja wszystkie potrzeby. Ważne dla niego jest, by współczesna 

cywilizacja, dzięki której znaczna część ludzkości może żyć na poziomie materialnym 
nie znanym w przeszłości lub dostępnym dla wybranych, mogła rozwijać się bez 
przeszkód docierając do regionów świata, w których przeżycie kilkudziesięciu lat jest 

rzadkością. Jak przebiegać będzie rozwój cywilizacji, jakich wyborów będą dokonywać 
ludzie, tego nie można przewidzieć. Nie sposób więc mówić o końcu historii, gdyż nie 
umiemy określić owego stanu końcowego.  

Polityka w ujęciu Hayeka posiada istotne znaczenie dla rozwoju cywilizacji, 

może bowiem pośrednio wpływać destrukcyjnie na osobowość moralną. Z 
tradycyjnego punktu widzenia, który Hayek podziela, współczesna ekspansja i 
ingerencja polityki w różne obszary życia prowadzi do jej obalenia (dethronement of 

politics)[6]. Władza polityczna nie czerpie swej prawomocności z tradycji czy z 
mądrości obdarzonych zaufaniem reprezentantów, lecz z podporządkowania się 
"politycznym koniecznościom", czyli wymogom chwili. Przeciwnie niż Fukuyama, 

Hayek dostrzega we współczesnej demokracji wszechobecność działań rządu, 
dominację rywalizujących o polityczne wpływy interesów grupowych i związany z 

nimi sposób uprawiania polityki (rządzenia), który jest w istocie bieżącym 
administrowaniem, deformującym prawodawstwo w wyniku podporządkowania go 
sprawom bieżącym kosztem tworzenia stabilnego i ogólnego prawa. Pragnąc 

zaspokoić sprzeczne interesy, władza polityczna w ustroju demokratycznym ulega 
rozproszeniu, rozmija się z oczekiwaniami większości, w końcu ulega destrukcji, a jej 
prawomocność słabnie. Współczesna demokracja wykazuje symptomy kryzysu, 

właśnie dlatego, że jest równocześnie formą zaspokajania pragnienia uznania za 
równych innym i pragnienia uznania za lepszych od innych[7]. Izothymia i 

megalothymia przybierają postać żądań wyrażających interesy najróżniejszych grup, 
często wzajemnie się przenikających. Utrata panowania nad sobą (enkrateia), a więc 
zmiana w wewnętrznej strukturze podmiotu moralnego, generuje przekształcenia 

instytucji politycznych demokracji, sprawiając iż ogniskują się one wokół kwestii 
zaspokajania bieżących żądań, czemu towarzyszy złudzenie budowy trwałych i 
odpowiadających większości rozwiązań prawnych i instytucjonalnych. Zmiana w 

podmiocie moralnym jest następnie zwrotnie wzmacniana. W ten sposób 
odpowiedniość thymos i systemu politycznego, która zdaniem Fukuyamy zamyka 

dzieje poszukiwań najlepszego ładu politycznego i przesądza o zasadniczej trwałości 
demokracji, według Hayeka jest źródłem podstawowych problemów demokracji, 
ponieważ prowadzi do jej degeneracji (wyradzania się w demoanarchię, a w końcu w 

totalitaryzm), ale przede wszystkim zagraża moralnym podstawom cywilizacji. 
Kontekstualna koncepcja podmiotu moralnego skłania Hayeka do poszukiwania 

instytucjonalnych (konstytucyjnych) form zapobiegania wyradzaniu się demokracji, 
ponieważ stwarzają one warunki, w których do głosu dochodzi "dyscyplina wolności" 
- podporządkowanie się ogólnym regułom, trzymającym w ryzach zarówno 

pożądanie, jak i uczucia tymotejskie, a samorzutny ład cywilizacji może się rozwijać 
bez przeszkód. Demokracja nie jest więc ładem samorzutnym - jak argumentuje G. 

background image

 

diZerega - lecz konstrukcją ustrojową, która jeśli oparta jest na ogólnych regułach 
prawa, wspomaga ład samorzutny cywilizacji[8]. 

Cywilizacja zazwyczaj przybiera historyczną postać. Jaką więc cywilizację ma 

na myśli Hayek? Czy jej ogólna charakterystyka jako ładu rozszerzonego lub 
kapitalizmu oznacza, iż ma ona naturę uniwersalną? Tak postawione pytanie kieruje 

naszą uwagę w stronę roli, jaką religia pełni w filozofii politycznej Hayeka. Jak 
zauważył jeden ze współczesnych badaczy myśli politycznej, "wszelka nowożytna 

teoria homo politicus zakłada jakąś teorię homo religiosus"[9]. Hayek uważa 
przekonania religijne za niezwykle istotne czynniki nadające regułom moralnym 
charakter obowiązujący, a utratę wiary za jedną z przyczyn prowadzących do upadku 

moralności. Można by uznać stanowisko autora The Fatal Conceit w kwestii roli religii 
za funkcjonalistyczne czy zgoła utylitarystyczne, lecz ma ono głębszy sens. 
Podtrzymywanie ładu moralnego cywilizacji jest związane z akceptacją istnienia 

innego ładu, którego natury ludzie nie rozumieją, choć w niektórych religiach 
personifikują. Wiara religijna pośrednio wskazuje na wagę przekonań nie 

posiadających racjonalnego uzasadnienia, na znaczenie "przesądów", które przyjmuje 
się bezkrytycznie. Cywilizacja nie może być w pełni racjonalna i uzasadniona, opiera 
się bowiem na podstawach, które wymykają się racjonalnej analizie. Kwestionowanie 

ich z punktu widzenia rozumu jest świadectwem zarozumiałości. 

Religie, które podtrzymują reguły moralne, a tym samym podstawy cywilizacji, 

mają przede wszystkim naturę monoteistyczną[10]. Z tego punktu widzenia 
cywilizacja, o której pisze Hayek to cywilizacja zachodnia, oparta na tradycji 

judeochrześcijańskiej i jej lokalne, aczkolwiek nieliczne, warianty w świecie islamu.  

W okresie ostatnich czterdziestu lat nastąpił spektakularny rozwój gospodarczy 

na Dalekim Wschodzie. Czy powstała tam równocześnie cywilizacja w rozumienia 
Hayeka, czyli kapitalizm? Czy monoteistyczne religie są niezbędnym warunkiem 
powstania cywilizacji kapitalistycznej, natomiast jej naśladowanie czy przeszczepianie 

wymaga jedynie rozwiązań makroekonomicznych? Do niedawna sądzono, iż 
społeczeństwa Dalekiego Wschodu oparte są na tzw. "wartościach azjatyckich", które 

wpływają na naturę więzi międzyludzkich (silna spójność grup celowych - lojalność 
jednostek wobec grup, respekt dla różnic w hierarchii społecznej). Owe wartości 
traktowano nie tylko jako czynniki umożliwiające imitację instytucji 

kapitalistycznych, ale przede wszystkim jako warunki umożliwiające skuteczną 
konkurencję z gospodarkami rozwiniętych krajów Zachodu. Niedawny kryzys 
azjatycki postawił pod znakiem zapytania pozytywny charakter tych wartości. 

Symptomy zapowiadające jego nadejście dostrzegano już wcześniej[11]. Okazuje się, 
że wartości azjatyckie, mające swe źródło w szacunku dla starszych i zajmujących 

wyższe pozycje w hierarchii społecznej, prowadzą do korupcji tam, gdzie stykają się ze 
sobą sfery rządowe i zarządy wielkich korporacji (w Korei Południowej tzw. czeboli), 
gdzie występuje rozbudowany systemów subsydiów rządowych i autorytaryzm 

polityczny, wzmacniający paternalistyczne stosunki w społeczeństwie i gospodarce. 
Czy na Dalekim Wschodzie demokracja ma być wobec tego substytutem 
monoteistycznej religii, by podstawy moralne cywilizacji zostały wzmocnione? Hayek 

ze względu na swój stosunek do demokracji, wskazywałby przede wszystkim na 
konieczność wprowadzenia rządów prawa, czyli ogólnych zasad, wobec których 

wszyscy są równi (zasada lojalności nie daje się z nimi pogodzić). Cywilizacja w 
rozumieniu Hayeka wymaga zatem na poziomie politycznym izonomii nie zaś 
zaspokajania izothymii."  

background image

 

[1] Polskie wydanie: F. Fukuyama, Koniec historii, przeł. T Bieroń, M. Wichrowski, 
Poznań 1996 i F. Fukuyama, Ostatni człowiek, przeł. T Bieroń, Poznań 1997. 

[2] Por. F. Fukuyama, Koniec historii, op. cit., s. 256-257. 

[3] Ibidem, s. 203. 

[4] Ostatnio o podobieństwach i różnicach między stanowiskiem Fukuyamy i Hayeka 
pisał w recenzji z Końca historii i Ostatniego człowieka K. C. Matuszek (Por. "O 

nierealności końca historii", Civitas. Studia z filozofii polityki, nr 3, 1999, s. 242-250). 
Warto zauważyć na marginesie, że Fukuyama nie wymienia w bibliografii prac 

Hayeka. 

[5]

 F. A. Hayek, The Fatal Conceit, op. cit., s. 6. 

[6] F. A. Hayek, Law, Legislation and Liberty, op. cit., t.3, s. 149. 

[7] K. C. Matuszek zwraca uwagę na wspólną psychiczną podstawę megalothymii i 
izothymii (Por. "O nierealności końca historii", op. cit., s. 247. 

[8] G. diZerega, "Democracy as a Spontaneous Order", Critical Review, vol. 3, no. 2, 
spring 1989, s. 206-240. 

[9] M. Lilla, "Kant's theological-political revolution", The Review of Metaphysics, 52, 
December 1998, s. 397. 

[10] F. A. Hayek, The Fatal Conceit, op. cit., s.136. Poglądy Hayeka na religię 

ulegały przemianom. W 1945 r. podczas rozmów w ramach programu historii 

mówionej (Oral History Program) realizowanego na Uniwersytecie Kalifornijskim w 
Los Angeles Hayek dostrzegał w buddzyzmie szacunek dla niezrozumiałych a 
uporządkowanych struktur, a w monoteizmie niepokoiła go nietolerancja. Z drugiej 

strony w swych autobiograficznych zapiskach prowadzonych od 1945 wskazywał na 
rolę monoteizmu chrześcijańskiego, z powodów intelektualnych sympatyzując z 

protestantyzmem (który jednak według niego, wyzwalając człowieka z przesądów 
prowadził go prostą drogą do niewiary), ale traktując katolicyzm jako religię, której 
należałoby pozostać wiernym (Por. Hayek on Hayek. An Autobiografical Dialogue, ed. 

S. Kresge and L. Wenar, London 1994, s. 41-42.  

[11] Christopher Lingle, Singapore's Authoritarian Capitalism: Asian Values, Free 

Market Illusions and Political Dependency, The Locke Institute, Fairfax 1996.