background image

A N T O L O G I A

M O D L I T W Y   P A T R Y S T Y C Z N E J

MODLITWY I ROZMYŚLANIA 

ŁACIŃSKICH OJCÓW KOŚCIOŁA

TŁUMACZENIE, KOMENTARZ, INDEKSY: KS. HENRYK WÓJTOWICZ 

SŁOWO WSTĘPNE: KS. BP PIOTR GOŁĘBIOWSKI 

PRZEDMOWA: JAN MARIA SZYMUSIAK TJ

H

m

. Ryszard Osiński

SANDOMIERZ 

1 9 7

 

1

background image

SŁOWO WSTĘPNE

Dobrym natchnieniem kierował się ks. dr Henryk Woj­

towicz, profesor Seminarium Duchownego w Sandomierzu, 
podejmując trud przetłumaczenia wybranych tekstów z łaciń­
skich dzieł  autorów wczesnochrześcijańskich. Owocem tego 
trudu jest niniejsza książka zatytułowana „Antologia modlitwy 
patrystycznej”. Wybór wyjątków z kazań i traktatów niektó­

rych Ojców oraz pisarzy kościelnych został dokonany z myślą
0  pogłębieniu życia duchowego czytelników i ujęty w cztery 

grupy  wokół  naczelnych  haseł:  człowiek,  Bóg,  dary  łaski, 
modlitwa.

Praca tego rodzaju w obecnej dobie odnowy posoboro­

wej  odda  nam  cenne  usługi,  stanowi  bowiem  odpowiedź  na 

rozlegające  się  dziś  wołanie  Kościoła,  aby  powracać  do  po­
czątków i źródeł życia chrześcijańskiego. Sobór Watykański II 
w  Konstytucji  o  Objawieniu  Bożym,  podkreślając  znaczenie 
ustnego podania w przekazywaniu nauki apostolskiej, zazna­

cza:  „Wypowiedzi  Ojców  świętych  świadczą  o  obecności  tej 
życiodajnej  Tradycji,  której  bogactwa  przelewają  się  w  dzia­
łalność  i  życie  wierzącego  i  modlącego  się  Kościoła”  (n.  8). 
„Antologia  modlitwy  patrystycznej”  ma  na  celu  zbliżyć  nas 
do tej skarbnicy mądrości chrześcijańskiej ku oświeceniu
1  umocnieniu  naszej  wiary  oraz  ku  rozbudzeniu  w  sercach 

daru modlitwy.

Papież  Paweł  VI  przy  otwarciu  w  dniu  4  maja  br.  Insty­

tutu  Patrystycznego,  Augustinianum  w  Rzymie,  wyraził  się, 
że  „Ojcowie  Kościoła,  którzy  w  większości  pełnili  posługę 
pasterską,  odczuwali  konieczność  stosowania  orędzia  ewange­
licznego do duchowych potrzeb ludzi im współczesnych. To

background image

6

sprawia,  że  w  dziełach  Ojców  Kościoła  katecheza,  teologia, 

Pismo  św.,  liturgia,  życie  duchowne  i  duszpasterstwo  stapiają 

się  w  jedną  żywotną  całość.  A  w  konsekwencji  nauka  Ojców 

przemawia  nie  tylko  do  rozumu,  lecz  do  całego  człowieka, 

obejmując jego myśl, wolą, uczucie'.

Niechże tą doniosłą rolą, przynajmniej w pewnym stop- ! 

niu, wypełnia .Antologia modlitwy patrystycznej”. Niechaj 

trafi do umysłów i serc kapłanów, alumnów, osób zakonnych 

oraz tych katolików świeckich, którzy żywo odczuwają głód 

prawdy Bożej i potrzebą głąbokiej modlitwyl Niech ułatwi 

wewnątrzną rozmową z Tym, który jest Miłością!

Wiele

  spośród  wybranych  tekstów  nadaje  sią  do  wyko­

rzystania w kazaniach i w przemówieniach.

Czcigodnemu  Ksiądzu  Profesorowi  wyrażam  wdzięczność 

za  pożyteczną  pracą  i  serdecznie  życzą,  aby  stała  sią  ona

;

 

życiodajnym ziarnem, przynoszącym plon obfity.

t Piotr Gołębiowski,

 bp 

Adm. Apostolski

Sandomierz,

 dnia 20 lipca 1970 r.

background image

MODLITWA U NAJSTARSZYCH OJCÓW KOŚCIOŁA

Modlitwa,  czyli  przeżywanie  kontaktu  z  Bogiem,  jest 

głównym  przejawem  religijności.  Jest  to  przede  wszystkim 

postawa  umysłu  i  serca,  najczęściej  wyrażona  w  postawie 

ciała  i  w  słowach,  a  za  pierwszy  cel  stawia  sobie  składanie 
hołdu  Najwyższemu  w  wyrazach  chwalby  i  dzięczynienia.  Te 
dwie  postacie  modlitwy  są  najważniejsze,  ponieważ  są  to  te, 
które  przetrwają  w  wieczności  i  one  zajmują  pierwsze  miejsce 
we  wspólnej  „służbie  Bożej”  całego  ludu,  jaką  jest  liturgia. 
Opisy  liturgii  wiecznej,  zawarte  w  Objawieniu  św.  Jana  za­

chowują  tylko  te  dwa  aspekty.  Dalsze  dwa  aspekty  modlitwy, 
tak  istotne  dla  nas,  czyli  przebłaganie  za  grzechy  i  modlitwy 
—  prośby,  występują  normalnie  w  liturgii  ziemskiej,  ale  są  tak 
umiarkowane,  że  raz  po  raz  władze  kościelne,  a  w  niejednym 
wypadku  i  władza  świecka  zarządzają  ten  rodzaj  modlitwy 
w  związku  z  wielkimi  potrzebami  ludzkimi.  Sam  fakt  takiego 
zarządzenia  świadczy  o  tym,  że  nie  są  one  wysuwane  na 
pierwsze  miejsce  w  normalnym  toku  stosunków  między  czło­

wiekiem  a  Bogiem.  Są  one  zresztą  także  wyrazem  hołdu, 

składanego Wszechmocnemu.

Zobaczymy,  że  pierwsi  pisarze  chrześcijańscy  zachęcają 

do  modlitwy  prywatnej,  ale  pierwszą  modlitwą  w  ich  oczach 
jest  zawsze  modlitwa  wspólnotowa,  czyli  kult  Boży,  wyrażony 
w Liturgii.

Kiedy  nastąpiło  zoficjalizowanie  Kościoła  po  edyktack 

cesarskich  IV  wieku,  liturgia  rozwinęła  się  w  formy  coraz  to 

bardziej  uroczyste,  a  prostota  schroniła  się  do  klasztoru  i  na 
pustynię.  Rozwinęła  się  także  modlitwa  prywatna  jako  wyraz 

osobistej  potrzeby  gorliwszych  wiernych,  cierpiących  z  po­
wodu pewnego spłycenia religijności publicznej.

background image

Aby  właściwie  przeanalizować  formy  modlitwy  pierwot­

nej,  trzeba  by  uwzględnić  nie  tylko  teksty,  ale  wszelkie  wyrazy 
ówczesnej 

pobożności 

ikonografii 

(obrazy, 

rzeźby, 

płasko­

rzeźby 

na 

sarkofagach), 

napisy 

cmentarne, 

budownictwo. 

Ograniczając  się  do  świadectw  pisanych  zostawiamy  temat  nie 

wyczerpany,  ale  taki  przegląd  może  stanowić  wstęp  do  dal­
szych, 

obszerniejszych 

badań, 

które 

niezmiernie 

wzbogacą 

własną dzisiejszą pobożność.

Epokę 

Ojców 

Kościoła 

dzielimy 

tradycyjnie 

na 

cztery 

okresy: 

1) 

okres 

wstępny, 

tzw. 

Ojców 

apostolskich, 

czyli 

pisarzy  pierwszego  pokolenia  poapostolskiego;  2)  okres  przed- 

nicejski,  do  pierwszego  soboru  powszechnego  (325  r.);  3)  okres 
pełnego 

rozkwitu 

starożytnego 

piśmiennictwa 

chrześcijańskie­

go,  czyli  złoty  okres  patrystyczny,  rozwijający  się  do  śmierci 
św.  Augustyna  (430),  a  nawet  do  św.  Leona  (440—460)  i  do 
Soboru 

Chalcedońskiego 

(451); 

4) 

wreszcie  okres  przejściowy 

do  średniowiecza,  którego  nie  można  zamknąć,  jak  to  czyni 
wielu 

badaczy 

starożytności 

chrześcijańskiej 

śmiercią 

Grzego­

rza  Wielkiego  (604),  ponieważ  działają  jeszcze  pisarze  orygi­

nalni  jak  Izydor  z  Sewilli  (+  636),  Maksym  Wyznawca  (t  662), 

Beda  Czcigodny  (+  735),  Jan  Damasceński  (+  749),  a  rozwija 

się  piśmiennictwo  monastyczne,  które  zapewnia  ciągłość  mię­
dzy 

starożytnością 

średniowieczem. 

Każdy 

wielki 

pisarz 

złotego  okresu  zasługuje  na  monografię  pod  kątem  widzenia 
pobożności, 

każda 

rodzina 

duchowa 

wielkich 

zakonodawców 

(Pachomiusza, 

Bazylego, 

Benedykta, 

Kolumbana) 

wniosła 

coś 

nowego 

do 

skarbca 

modlitwy 

chrześcijańskiej. 

Wszystkie 

te 

bogactwa  są  do  dzisiaj  nie  zbadane  i  mało  przyciągają  badaczy, 

zwłaszcza  że  w  tej  dziedzinie  brak  wytycznych,  jakie  istnieją 
w badaniach typu dogmatycznego lub czysto historycznego.

Dlatego  cenną  inicjatywą  jest  uwydatnienie  kilku  pereł 

modlitwy  Ojców,  jak  to  czyni  autor  niniejszej  antologii.  Oby 
jego  przykład  zachęcił  czytelników  do  przeorania  szerokiego 

bogatego 

pola 

tekstów 

patrystycznych! 

Do 

tego 

jednak 

trzeba 

przygotowania 

filologicznego, 

historycznego 

teolo­

gicznego,  Jest  to  wielki  trud,  ale  niezmiernie  życiodajny  dla 
całego ludu Bożego, a tam gdzie do powzięcia takiego trudu

background image

zachęca  miłość,  tam  rodzi  się  radość.  Pięknie  to  powiedział 
swoistym  stylem  wielki  Augustyn:  „Ubi  amatur,  non  laboratur, 
aut si laboratur, labor amatur".

Aby  zachęcić  do  dalszych  badań,  wstęp  niniejszy  naszki­

cuje  rozwój  modlitwy  w  tej  mierze,  w  jakiej  jest  uchwytny, 
w  ciągu  pierwszych  dwóch  okresów.  Są  to  okresy  kształto­
wania  się  duchowości  chrześcijańskiej  i  zawierają  w  sobie 

zalążki dalszego rozwoju.

Jako  pierwszy  etap  dziejów  modlitwy  chrześcijańskiej, 

okres  przednicejski,  od  ojców  apostolskich  począwszy,  zazna­

cza  się  stopniowym  wyzwalaniem  spod  wpływów  tradycji 
synagogi  oraz  przyswajaniem  sobie  przez  chrześcijan  mądrości 
i  duchowości  helleńskiej.  Cała  ta  duchowość  jest  biblijna 
i  liturgiczna,  rozwijająca  się  dokoła  osoby  Jezusa  Chrystusa. 
Wszystko  oddane  jest  pod  działanie  Ducha  Św  ,  bo  nieraz 
starzy  pisarze  zachęcają  do  wsłuchiwania  się  w  Ducha  Św., 
przenikającego  wnętrze  człowieka  w  myśl  hebrajskiego  wyra­

żenia  psalmu  64  (65):  „Tobie  chwalbą  jest  milczenie".  Celem 

wszelkiej  modlitwy  jest  oddanie  się  razem  z  Jezusem  Ojcu, 
który  jest  źródłem  i  zasadą  wszelkiego  przejawu  życia.  Pun­

ktem  centralnym  tej  duchowości  to  Jezus  Chrystus  zmartwych­
wstały: On pokonał moc śmierci, aby nas oddać Ojcu.

Dwie  serie  źródeł  otwierają  nam  dostęp  do  poznania 

modlitwy  pierwszych  wieków:  po  pierwsze  opracowania,  czyli 
formalne  rozprawy  Ojców  o  modlitwie  oraz  przejawy  modli­
twy  w  samych  dziełach  Ojców.  To  ostatnie  źródło  jest  naj­
ważniejsze  i  zostało  systematycznie  wykorzystane  przez  autora 

antologii, na razie na tekstach łacińskich.

Rozprawy  o  modlitwie  tego  okresu  to  opracowania  Ter- 

tuliana  „De  oratione”,  Orygenesa  Peri  euches  (o  modlitwie), 

św.  Cypriana  „De  Dominica  oratione",  czyli  pierwszy  komen­

tarz  do  Modlitwy  Pańskiej  „Ojcze  nasz".  To  ostatnie  dzieto 

istnieje  w  przekładzie  polskim  (tłumaczył  J.  Czuj,  Poznań  1937, 

seria  POK  19,  s.  224—251  wśród  „Pism  i  traktatów").  Rozprawę 
Tertuliana  przetłumaczył  ks.  W.  Kania,  Warszawa  1970,  seria 
PSP  5,  s.  114—132.  Sam  Cyprian  wzoruje  się  na  dziele  swo­
jego poprzednika i mistr/.a Tertuliana „O modlitwie" (PL 1,

background image

10

1149—1196).  Dzieło 

Orygenesa  znajduje  się 

w  PG  11,  425  —562 

z przekładem łacińskim.

Dzieła  te  powstały  w  III  wieku,  ale  już  od  dwustu  lal 

chrześcijanie  się  modlą.  Ich  modlitewna  postawa  zaczerp­
nięta  z  Ewangelii,  z  Dziejów  Apostolskich  i  innych  ksiąg 

Nowego Testamentu, przejawia się w pierwszym modlitewniku 

ery  chrześcijańskiej,  jakim  jest  „Nauka  dwunastu  apostołów” 

(Didachc),

  powstała  w  okresie  utrwalania  się  tekstu  ewangelii 

synoptycznych  (tekst  polski  w  POK  1),  a  także  w  listach 

św.  Klemensa  Rzymskiego  (koniec  I  wieku),  św.  Ignacego, 

biskupa  antiocheńskiego  (przełom  I  i  II  w.),  w  dziełach  apo- 

Jogełycznych  i  katechetycznych  św.  Justyna  (pierwsza  połowa 
II  w.)  i

  św.  Ireneusza  (koniec  II  w.),  w  wiziach  „Pasterza" 

Hermasa (środek II w.), w Aktach męczenników.

Opierając się na tych wypowiedziach można wysunąć 

kilka twierdzeń:

1.  Pierwsi  chrześcijanie  żyją  jeszcze  zwyczajami  żydow­

skimi.  Po  opuszczeniu  Jerozolimy  w  czasie  kampanii  Wespa- 

zjana tuż przed oblężeniem miasta przez Tytusa przestają tęsknić 

za  świątynią  Izraela,  do  której  na  początku  chodzili  jeszcze 

regularnie  (Dz  5.  42;  św.  Paweł,  Dz  21,  24—27),  ale  zachowują 

żydowski  zwyczaj  poświęcenia  pewnych  momentów  dnia  na 

modlitwą.  Poza  tym  struktura

  Kościoła,  występująca  tak  żywo 

u  Klemensa  Rzymskiego  i  biskupa  antiocheńskiego,  Ignacego, 

wzoruje  się  w

  pewnych  elementach  na  żydowskich  wspólno­

tach typu Qumrańskiego.

2. 

Ich modlitwa, wykorzystując sformułowania psalmów, 

jest  kosmiczna,  skierowana  do  Ojca,  przesiąknięta  obecnością 
Ducha  Świętego  i  oparta  na  Jezusie

  Chrystusie.  Przybrała 

więc  ona  swoistą  cechę  trynitarną,  chociaż  dogmat  o  Trójcy 

Świętej nie uzyskał jeszcze swojego sformułowania.

3. 

Ta modlitwa jest eschatologiczna, wyrażając oczeki­

wanie  nowego  przyjścia  Chrystusa  (Marana  Ihal):  oczywiście- 

wyłaniają  się  skłonności  millenarystyczne.  Ale  czy  dzisiejszy 

;

 

czytelnik  może  dokładnie  ocenić  ówczesną  psychikę?  Jest  to 

najbardziej  uwidocznione  w  opisach  liturgii,  która  nie  tylko 

przygotowuje cały

 Kościół do tego powrotu, ale ten powrót

1

(

background image

u

urzeczywistnia  na  codzień.  I  to  jest  ważne  dla  dzisiejszych 
chrześcijan,  którym  trudno  wyobrazić  sobie  powrót  Chrystusa 
jako  „Króla  chwały”  (obraz  ten  jest  praktycznie  przeżyty),  ale 
dążą  do  odnalezienia  Chrystusa  obecnego  w  świecie,  przede 
wszystkim  w  życiu  człowieka.  Dzisiejszy  humanizm  już  jest 

w  zalążku  w  tej  postawie  pierwszych  pokoleń.  Człowiek  jako 
syn  Boży  nabiera  znaczenia  w  oczach  Bożych  bez  wzglądu 
na pochodzenie, rasę, wykształcenie.

4. 

Dlatego  rozwija  się  w  chrześcijaństwie  szczególnie 

modlitwa  dziękczynna,  „eucharistia”,  która  przetwarza  się 
w  c z y n   eucharystyczny.  Stąd  wyznanie  grzechów,  ponieważ 
one  zamykają  nam  drogę  do  zbawienia,  uzyskanego  dla  nas 
przez  Jezusa  Chrystusa,  bo  wykluczają  nas  ze  wspólnoty 
Świętych,  z  którą  trzeba  się  na  nowo  pojednać.  Stąd  także 
afirmacja  wiary  w  Chrystusa,  jako  prawdziwego  człowieka, 

inaczej nie zbawiłby nas.

5.  Wreszcie  postawa  męczenników,  wyznających  swoją 

wiarę  w  Chrystusa  zmartwychwstałego.  Teksty  nam  opisują 
ich  modlitwę  w  więzieniu.  Pozbawieni  liturgii  uprawiają  oni 

przede  wszystkim  wewnętrzną  rozmowę  z  Chrystusem.  Ich 

cierpienie  jest  nie  tylko  cierpieniem  za  Niego,  lecz  z  Nim  i  to 
do  tego  stopnia,  że  nie  oni  sami,  ale  On  w  nich  znosi  męki. 
Niewolnica  Felicyta,  rodząc  dziecko  w  więzieniu,  jęczy  w  bo­
leściach.  „Zobaczysz  jutro"  mówi  do  niej  strażnik,  „dopiero  bę­
dziesz  wrzeszczeć".  Na  to  Felicyta  odpowiada:  „To  nieprawda, 
dzisiaj ja cierpię, ale jutro we mnie będzie cierpiał Chrystus".

W  1  wieku  książeczka  Didache  łączy  modlitwy  z  postami, 

poleca  prywatne  odmawianie  Modlitwy  Pańskiej  trzy  razy 
dziennie,  ale  na  pierwszym  miejscu  stawia  modlitwę  euchary­
styczną  w  ramach  zgromadzenia  liturgicznego.  To  jest  modlitwa 
całego  Kościoła  i  modlitwa  za  cały  Kościół,  który  jest  ludem 
Bożym,  oczekującym  powrotu  Pana:  „Marana  thal”  (Przyjdź 
Panie):  „Jak  ten  łamany  chleb  rozsiany  był  po  górach,  a  ze­
brany  stał  się  jedno,  tak  niech  się  zbierze  Kościół  Twój 
z  krańców  ziemi  do  Królestwa  Twego”  (Didache  9,  4).  Wpływ 
tej książeczki powstałej w środowisku syropalestyńskim w tym

background image

12

samym okresie, co Ewangelia św. Jana i Lisi do Hebrajczyków, 

byt tak wielki, że jeszcze w IV wieku, modlitwa eucharystycz­

na (anafora) przypisywana biskupowi Serapionowi, uczniowi 

św.  Atanazego,  dosłownie  powtarza  modlitwę  za  Kościół, 

dodając: „Zbierz swój Kościół ze wszystkich ludów i krajów, 

z każdego miasta, wioski, domu i uczyń  go jednym, żywym, 

powszechnym”.

Występują  tum

  liczne  ślady  tradycji  żydowskich,  nie 

tylko  przez  to,  że  cała  pierwsza  część  jest  chrześcijańskim 

odpowiednikiem  Qumrańskicj  Reguły  Wspólnoty,  ale  są  tam  , 

powtórzone

  aklamacje  hebrajskie,  żydowskie  zasady  postów  I 

oraz  występuje  wyznanie  grzechów  i  są  ustalone  regularne  J 

momenty  modlitwy  w  ciągu  dnia.  Nowa  natomiast  jest  po-  1 

stawa  dziękczynna  za  dar  nieśmiertelności,  otrzymany  dzięki  J 

Jezusowi (Didache 10, 2).

 

4

W  tym  samym  okresie  w

  Rzymie  można  także  zauważyć  i 

ślady  modlitwy

  i  ducha  synagogi.  Ale  sformułowania  Klemensa  J 

Rzymskiego,  jak

  uroczysta  modlitwa  (rozdz.  59,  2  do  61,  3),  ) 

którą  można  przeczytać  w  POK  I,  161  —165,  zapowiadają  j 

majestatyczne  modlitwy  liturgii  rzymskiej,  pozbawionej  entu-  i 

zjastycznych  okrzyków  i  aklamacji.  Tam  występują  twierdze-  ' 

nia,  że  największą  radością  chrześcijanina  jest  trwała  pewność,  J 

że  jest  on  przedmiotem  miłości  Bożej.  Stanowi  to  ostatnie  3 

słowo  mądrości  chrześcijańskiej.  Stąd  różne  hymny  dziękczyn­

ne, posługujące się wyrażeniami św. Pawła i św. Jana.

W  wizjach  i  przypowieściach,  zawartych  w  „Pasterzuj 

Hermasa  przejawia  się  przede  wszystkim  uczucie  ufności  w  mi­

łosierdzie  Boże.  Są  to  echa  nowo  powstałej  po  upadku  Jero­

zolimy  dachowości  żydowskiej.  Kilka  fragmentów  przekładu 

polskiego  można  przeczytać  w  „Antologii  literatury  patrystycz­

nej”  ks.  M.  Michalskiego  (Warszawa  1969,  t.  I,  z.  1,  s.  45—59)., 

Cały  przekład  Hermasa  jest  dostępny  w  przekładzie  ks.  Lisiec-. 

kiego (POK 1).

Jedynym  jednak  świadectwem  dającym  pewną  wizję  ca­

łości  chrześcijaństwa  na  przełomie  Ii  II  w.  to  listy  św.  Igna­

cego  Antiocheńskiego  (polski  przekład  w  POK  1,  197—242). 

Trzeźwy mistycyzm starego, osiemdziesięcioletniego biskupa

i

background image

13

podążającego  na  śmierć  posługuje  się  określeniami,  które  do 
dzisiaj  są  aktualne:  „Piszą  do  was  pełen  życia,  ale  pożądam 
śmierci.  Otóż  przedmiot  mojej  miłośći  wisi  na  krzyżu,  a  we 
mnie  wygasł  ogień  pożądania  cielesnego;  pozostało  natomiast 
źródło  wody  żywej,  które  cicho  zaprasza  i  mówi  mi  od  wnęt­
rza:  Tędy  do  Ojca”  (List  do  Rzymian  7,  2).  Chrześcijaństwo 
jest  wprawdzie  dla  niego  mądrością,  ale  nie  da  się  ono  ująć 
w  żadną  teoretyczną  teologią:  „moje  dokumenty  to  Jezus 
Chrystus,  moje  nienaruszalne  archiwa  to  Jego  krzyż.  Jego 
zmartwychwstanie  i  wiara  nam  udostępniona  przez  Niego. 
To  w  tym  wszystkim,  dzięki  waszej  modlitwie  ja  chcę  dostą­

pić  usprawiedliwienia”  (do  Filadelfian  8,  2).  Właśnie  dlatego, 
że  chrześcijaństwo  nie  jest  przede  wszystkim  nauką  teore­
tyczną,  teologią,  wierni  muszą  dążyć  do  osobistego  spotkania 

z  Chrystusem  w  modlitwie  i  do  wspólnego  przeżywania  Jego 
obecności w zgromadzeniu eucharystycznym.

Dla  Ignacego  modlitwa  jest  czynnością  wewnętrzną, 

zatopieniem  się  w  Duchu  Świętym  i  połączeniem  z  Jezusem 
Chrystusem,  którego  ostatnim  etapem  na  ziemi  jest  oddanie 
życia  dla  przypieczętowania  swojej  wiary  i  ostatecznego  ze­
spolenia  się  z  Nim.  Ale  do  męczeństwa  trzeba  się  przygoto­
wywać przez całe życie w wierności Duchowi Chrystusa.

Tak  też  myśli  św.  Polikarp,  młodszy  od  Ignacego  biskup 

Smyrny.  On  też  chce  się  przygotować  do  męczeństwa  i  nawet 

w  chwili  aresztowania  prosi  o  jedną  godzinę  zwłoki,  aby 

móc  się  pomodlić  („Męczeństwo  Polikarpa”  7,  2,  Michalski, 
dz. cyt., s. 213).

Pierwszą  cechą  tej  modlitwy  jest  powszechność.  Obej­

muje  ona  wszystkie  Kościoły  i  cały  świat.  Samorzutnie  przyj­
muje  formę  anafory  liturgicznej,  kończy  się  doksologią  tryni- 
tarną, mało typową dla tego okresu, tym cenniejszą dla nas:

„Boże  wszechmocny,  Ojcze  naszego  umiłowanego  i  bło­

gosławionego  Syna,  Jezusa  Chrystusa,  dzięki  któremu  możemy 
Ciebie  poznać,  —  Boże  Aniołów,  Mocy  i  całego  stworzenia, 
w  szczególności  całej  rzeszy  sprawiedliwych,  którzy  żyją  przed 
obliczem  Twoim,  błogosławię  Cię  za  to,  że  uznałeś  mię  god­
nym, bym tego dnia i o tej godzinie uczestniczył wraz z mę-

background image

14

czennikami  Twymi  w  kielichu  Chrystusa  Twego,  na  7.mar. 
twychwstanie  i żywot wieczny, z  duszą i ciałem, w nieskazi­

telności  Ducha  Świętego.  Obym  wśród  nich  dziś  stanął  przed 

obliczem  Twoim  jako  ofiara  piękna  i  przyjemna,  do  której  Ty 

sam,  prawdomówny  Boże,  mię  przygotowałeś,  którą  mi  prze- 

po«iedxiałe<  a  obecnie  urzeczywistniłeś.  Za  to  i  za  wszystko 

chwalę  Cię,  błogosławię  i  uwielbiam,  przez  wiekuistego,  nie­
biańskiego  arcykapłana  Jezusa  Chrystusa,  umiłowanego  Syna 

Twego,  przer  którego  Tobie  wraz  z  Nim  i  Duchem  Świętym 

cześó,  teraz  i  na  wieki  wieków,  amen*  (.Męczeństwo*  14,  15, 

przeł. M. Michalski, dz. cyt. 215—216).

Tematy  modlitwy  chrześcijańskiej  wymienia  Polikarp 

w  zachowanym  liście  do  Filipian:  .Módlcie  się  za  wszystkich 

świętych,  módlcie  się  też  za  królów  i  władców  i  książąt,  i  za 

tych,  którzy  was  prześladują  i  nienawidzą,  i  za  nieprzyjaciół 

krzyża,  ażeby  się  owoc  wasz  pokazał  wszystkim,  abyście  byli 

doskonali w Chrystusie* (przeł. A. Lisiecki, POK I, s. 267).

Z Justynem w pierwszej połowie II w. przechodzimy do 

kontemplac[i  typu

  filozoficznego.  Nie  można  mówić  o  Justy­

nie,  jako  o  założycielu  szkoły  filozoficznej.  Jego  filozofia  jest 

eklektycznym zbiorem ówczesnych nurtów filozoficznych. Ale 

jego  mentalność,  jego

  postawa  umysłowa  jest  filozoficzna. 

Karmiony Starym Testamentem, Justyn przedstawia Chrystusa 

jako

  Arcykapłana  ukrzyżowanego,  który  ustanowił  swój  Ko­

ściół  jako  .dom  modlitwy  i  Bożej  czci*  (Dialog  z  Tryfonem 

86.  4  i  6,  przeł.  A.  Lisiecki,  POK  4,  258

—259).  Tam  właśnie 

grzesznicy  mogą  spodziewać

  się  pojednania.  Nie  przyszła  więc 

jeszcze pora na hellenizację modlitwy i liturgii. To będzie ‘
dzieło

 III wieku, kiedy teoretykami modlitwy i ascezy będą

autentyczni teologowie, znawcy i wyznawcy walorów helleń­

skich. To będzie dzieło Klemensa i Orygenesa.

Ireneusz

  Lyoński  (koniec  II  w.)  to  prawdziwy  „vir  ecclesia-  I 

sticus*. Dla  niego  myśl spekulatywna  nie ma wartości, jeśli czło- 

1

 

wiek  nie

  prowadzi  jej  w  Kościele,  który  jest  przybytkiem  Ducha 

Bożego.  Z

  Kościołem  trzeba  wierzyć,  z  Kościołem  się  modlić.] 

A  dzięki  modlitwie  rozrasta  się  Ciało  Chrystusa.  Postawa  czło-  , 

wieka to postawa żebraka, który prosi i który umie dziękować."

background image

15

III  wiek  to  jeden  z  wielkich  etapów  myśli  i  duchowości 

chrześcijańskiej.  Chrześcijanie  żyją  w  świecie  konkretnym. 
W  środowiskach  intelektualnych  dokonuje  się  wówczas  istotna 
ewolucja  filozofii.  Ze  spekulacji  metafizycznej  i  teoretycznej 
przechodzi  ona  najpierw  w  dziedzinę  mądrości  życia  (moralizm) 
i  stopniowo  przybiera  cechy  prawdziwej  mistyki,  celem  wyzwo­
lenia  człowieka  z  więzów  materii  (mistyka  zbawienia).  Kształtuje 
się  neoplatonizm,  który  jest  wynikiem  splotu  przesłanek  plato- 
nizmu,  od  dawna  już  zabarwionego  pitagoreizmem,  z  nurtem 
stoickim, z kolei zabarwionym moralizatorstwem cynickim.

Innymi  słowy  „filozofia”,  która  w  języku  chrześcijańskim 

IV  wieku  będzie  oznaczać  „życie  doskonałe”,  szczególnie 
mnichów,  ale  także  wszystkich  ludzi  dobrej  woli  (zob.  „Ere­
mity  zm  serca”.  W:  „Collectanea  Theologica”,  1967,  z.  3,  s.  55— 

72),  nabiera  ostatecznie  w  III  wieku,  szczególnie  dzięki  Pio* 
tynowi  w  świecie  pogańskim,  cech  wybitnie  religijnych  (zob. 

wstęp  A.  Krokiewicza  do  jego  przekładu  „Ennead”  Plotyna, 
Warszawa  1959).  Wśród  chrześcijan  wschodnich  wystąpi  to 
najwyraźniej u Klemensa Aleksandryjskiego i u Orygenesa.

W  świecie  łacińskim  dwaj  główni  pisarze  tego  okresu, 

Tertulian  i  św.  Cyprian,  układają  formalne  traktaty  o  modli­
twie.  Tertulian  wprawdzie  odrzuca  wszelką  filozofię,  która 
w  jego  mniemaniu  jest  poszukiwaniem  drogi  zbawienia,  a  więc 
nam  niepotrzebna,  skoro  osiągnęliśmy  zbawienie  w  osobie 

Jezusa  Chrystusa,  ale  rozprawia  się  z  nią  metodą  filozoficzną. 
Jego  rozprawa  o  modlitwie,  pozbawiona  akcentów  mistycznych, 

została  ułożona  w  stylu  homilii,  zakończonej  doksologią  (PL  I, 

1149—1196). Przemawia tu nauczyciel.

Początek  rozprawy  (l—9)  to  komentarz  do  Modlitwy  Pań­

skiej,  pierwszy,  jaki  w  ogóle  ukazał  się  w  piśmiennictwie  chrze­
ścijańskim.  Druga  część  (10—27)  to  polecenia  moralne  na  temat 

modlitwy.  Autor  przemawia  na  kanwie  Chrystusowego  Kazania 
na  Górze,  podkreślając  fakt,  że  Pan  Jezus  nawet  wtedy,  kiedy 
podaje  jakieś  sformułowanie  szczegółowe,  zawsze  dąży  do 
pouczenia  wiernych  o  modlitwie  wewnętrznej:  „każdy  bowiem 
powinien  wiedzieć,  że  Bóg  może  go  wysłuchać  i  dostrzec  go 
wszędzie, nawet w najbardziej ukrytym miejscu”.

background image

16

Tertulian  podaje  wskazówki  bardzo  praktyczne.  Np.  aby 

polecenie  Chrystusa  .Proście  a  otrzymacie"  miało  jakiś  sens, 

to wierni powinni najpierw przebaczyć, wyeliminować ze swo­

jego  serca  wszelką  złość,  pojednać  się  z  braćmi,  oczyścić  się 

sami  z  wszelkiej  złej  intencji,  bo  .ducha  nieczystego  nie  wy­

słucha  Duch  Święty",  to  .nie  ręce,  ale  serce  trzeba  oczyścić". 

Z  tej  okazji  Tertulian  opisuje  chrześcijański  zwyczaj  wycią­

gania  rąk  podczas  modlitwy,  .jak  Chrystus  wyciągnął  ręce  na 

krzyżu”  i  przypomina  także  zwyczaj  zwracania  się  ku  wscho­

dowi,  bo  Chrystus  jest  naszym  wschodzącym  słońcem.  W  nie­

dzielę  wierni  modlą  się  w  postawie  stojącej,  natomiast  w  dni 

postne  i  w  wigilie  modlimy  się  na  klęczkach.  Zanotujmy,  że 

od  średniowiecza,  a  nawet  wcześniej  pod  wpływem  zwyczajów 

germańskich  rozpowszechnił  się  zwyczaj  modlenia  się  prawie 

wyłącznie  na  klęczkach:  to  jest  postawa  poddanego  wobec 

swojego  władcy.  Później  dominowało  w  religii  głębokie  po­

czucie  winy  i  świadomość  naszej  natury  grzesznej.  Zapomniano 

o  tym,  że  stan  Chrystusa  zmartwychwstałego  nie  jest  jakimś 

stanem przejściowym.

Przy

 końcu rozprawy (28—29) występują jak zwykle 

w tym okresie uwagi o znaczeniu kosmicznym modlitwy ludz­

kiej: człowiek stanowi streszczenie całej przyrody, w nim mo­

dli się duch, modlą się stworzenia bezrozumne i nawet stwory 

czysto materialne.

W  następnym  pokoleniu  mamy  do  czynienia  ze  św.  Cy­

prianem  —  prawdziwym  mistykiem,  poddającym  się  świado­

mie  kierownictwu  Ducha  Świętego,  działającym  .z  natchnienia 

i  rozkazu  Pana”  (List  63,  1,  przeł.  W.  Szołdrski,  .Pisma  Sta­

rochrześcijańskich  Pisarzy",  t.  I,  Warszawa  1969,  s  203;  por. 

wstęp  do  rozprawy  „Ad  Fortunatum",  POK  19,  s.  275).  Biskup 

kartagiński  nie  podejmuje  żadnej  decyzji  bez  dłuższej  rozmowy 

wewnętrznej  z  Panem,  a  na  prośby  do  niego  skierowane  o  ra­

dy  praktyczne  odpowiada,  że  trzeba  się  raczej  spodziewać 

ich od natchnienia Ducha Świętego.

W  rozprawie  o  Modlitwie  Pańskiej  przypomina,  za  Ter- 

tuJianem,  że  modlitwa  .Ojcze  nasz"  ustanawia  nas  czcicielami 

Bogd

 „w duchu i prawdzie”, szczególnie dlatego, że sam

background image

17

Duch Święty, obiecany przez Syna i przez Niego zesłany skiero­
wuje  nasze  serca  ku  Ojcu  (De  Dom.  Or.  2,  POK  19,  226—227). 
A  więc  wstępujemy  w  nurt  życia  Trójcy  Świętej  i  dlatego 
modlitwa nasza musi być skromna i pokorna, dyskretna i cicha,

.  jak  modlitwa  Anny,  matki  Samuela  (De  Dom.  Or.  5,  s.  228). 

Tak  modli  się  psalmista  (Ps  4,  S),  tak  prorok  Baruch  (6,  5): 
„Mówcie sobie w myśli: Tobie, Panie, należy się cześć".

Wreszcie nigdy nie wolno zapominać, że modlitwa nasza 

(

 nie zamyka się w kręgu trosk indywidualnych. Jest ona zawsze 

1

 ostatecznie aktem publicznym i wspólnotowym (De Dom. Or. 

■ 8 i 10, s. 230—231), na cześć Trójcy Świętej oraz w kontekście 

dobrych uczynków i postów, które zawsze mają znaczenie 

| społeczne (tamże, 34 i 32, s. 249 i 247—248).

Klemens Aleksandryjski (koniec II w.) jest przede wszyst- 

: kim filozofem. Dla niego idea) chrześcijański występuje w tzw. 
| doskonałym gnostyku, czyli w człowieku oddanym kontem­

placji („theoria"). Jego „theoria" to bystrość wzroku wew­
nętrznego, obejmującego Boży plan zbawienia. Stanowi ona 

szczyt mądrości chrześcijańskiej. „Gnostyk” Klemensa stara 

i się wykonywać polecenia Boże i przekazywać innym ludziom 

; mądrość, zaczerpniętą z Objawienia (Stromateis II 10, 46). 

Dla niego modlitwa jest rozmową (.homilia") z Bogiem. Jej 
szczytowym punktem będzie wyraz dziękczynienia za dar po- 

iznania Boga. Nie musi ona się przejawiać na zewnątrz, a po­

winna raczej dążyć do ciszy wewnętrznej, utożsamiać się 
z naszym oddechem, obejmować całe nasze życie. „Gnostyk” 

żyje obecnością Bożą, szczególnie obecnością Chrystusa, który 
bierze udział we wszystkich naszych czynnościach, nawet 

ardzo prozaicznych („Pedagog” II 43, 2). Cała aktywność 

udzka ma wydźwięk religijny, a cała nasza wiedza powinna 

akorzeniać się w nienaruszalnej triadzie wiary, nadziei i mi- 

ości, ale czerpać życiodajne soki z miłości.

Największym jednak mistykiem tego okresu i formalnym 

eoretykiem modlitwy to Orygenes (+ 254), który będzie mis- 
rzem wielkich Ojców Kapadockich, nachnieniem doktryny 

wagriusza z Pontu i mistyki Pseudo—Dionizego.

Antologia 

2

WSOTsnM

background image

18

Ola niego źródłem wszelkiej mądrości jest Chrystus szcze­

gólnie taki,  takiego opisu|e św. Jan. Nikł nie zgłębi Ewangelii 

św. Jana, jeśli nie spocznie na Sercu Jezusa i nie przyjmie Maryi 

za Matkę (In lo I 6, PG 14. 32). „Jedynie Chrystus wyleczy mnie 

i wyzwoli ze wszystkich słabości moich. On |edyny udzieli mi 

swojego  Ducha,  abym  zgłębił  Pisma  natchnione”  (np.  Contra 

Celsum VI 13, PG II. 1309).

Wszelka  modlitwa  musi  jednak  być  skierowana  do  Ojca, 

który  jest  0|cem  Słowa  Wszechmocnego,  Ojcem  Oblubieńca  j 

dusz  naszych.  Jedynie  Oblubieniec  udostępni  nam  skarby 

tajemnic  Bożych  nie  tylko  po  to,  byśmy  zostali  oświeceni, 

ale  po  to  jeszcze,  byśmy  otrzymali  mądrość  Bożej  wymowy, 

która  pozwoli  nam  przekazać  te  tajemnice  czytelnikom  naszym 

(In Cantic. II).

W  dydaktycznej  rozprawie  o  modlitwie  (PG  11,  425—452)

f

 

jednym  z

  ostatnich  dzieł  jego  życia,  Orygenes  zachęca  nas 

do  skierowania  modlitwy  jedynie  ku  Ojcu  za  pośrednictwem 

Syna,  który  dzięki  Duchowi  pozwala  nam  prosić  o  wszystko, 

co

  nam  jest  potrzebne  —  ale  w  dziedzinie  tylko  duchowej  —  ‘ 

i  kieruje  naszym  dziękczynieniem  (De  or.  15,  2,  4).  Nie  ma 

dnia  dla  chrześcijanina,  który  by  nie  był  dla  niego  prawdziwą  - 

Paschą,  tzn.  przejściem,  ponieważ  wszystkie  nasze  myśli,  wszyst­

kie  słowa,  wszystkie  czynności  prowadzą  nas  z  życia  doczes­

nego  do  świętego  miasta  Jeruzalem,  gdzie  przebywa  Ojciec. 

Bez  przerwy  przeżywamy  święte  dni  Pięćdziesiątnicy  Paschal- 

nej  przez  uczestnictwo  w  Duchu  Świętym  (por.  Contra  Celsum 

VIII 22). 

j

Nie ma wiec przerwy w naszej modlitwie, bo przecież' 

żyjemy we wspólnocie, która bezustannie się modli. Módlmy^ 

się o czystość serca, tzn., aby serce nasze nie było zaprząt­

nięte sprawami ziemskimi. Módlmy się za przyszłych męczen^ 

ników, aby zachowali pokorę i nie tracili męstwa. Prośmy, 

o pokój zewnętrzny i wewnętrzny. Módlmy się o dar miłości

1

 

Bożej (por. In Gen. hom. 

II, 6; XV 7; In Ex. 

hom. 

XIII 3; In 

Ezech. hom. 

XII 5, 

etc...). 

i]

Orygenesa dokonuje się w mentalności wiernych 

przejście z mistyki męczeństwa do mistyki ascezy typu pu

background image

19

stelniczego,  którą  zaczynają  określać  jako  nową  formą  męczeń­
stwa  (stąd  późniejsze  ujęcie  profesji  zakonnej,  jako  nowego 
chrztu  i  zwyczaj  zmiany  imienia  w  nowicjatach).  Etapy  ducha 
modlitwy w ujęciu Orygenesa są następujące: najpierw prośba

0  dobra  duchowe  („deesis”),  potem  czyste  obcowanie  z  Bogiem 
(„proseuche”),  dalej  zachwycanie  się  chwałą  Bożą  („doksolo- 
gia”).  Jest  to  już  dar  wizji  uszczęśliwiającej,  ale  wizji  w  miłości, 
uwieńczonej  orędownictwem  za  braci  („enteuksis”)  (De  Or. 

14,  2).  Ponad  tym  wszystkim  jednak  stoi  krzyż  Chrystusa, 

który otwiera drogę do zmartwychwstania.

*

Takie  były  pierwsze  przejawy  i  pierwsze  próby  teorii 

modlitwy  w  chrześcijaństwie.  Trudno  osiągnąć  pełną  wierność 
w  streszczeniu  elementów  obszernej  analizy,  która  i  tak  zajęła 
się  tylko  z  lotu  ptaka  trzema  pierwszymi  wiekami.  Można  je­
dnak w skrócie powiedzieć, że w okresie Ojców apostolskich
1  w  następnych  pokoleniach  aż  do  Orygenesa,  źródłem,  fun­
damentem  i  celem  wszelkich  opracowań  i  większości  przeja­
wów  modlitwy  jest  osoba  Jezusa  Chrystusa.  Jezus  Chrystus 
zapewnia  i  stanowi  jedność  całego  ludu  Bożego,  wszystkich 

ludzi  powołanych  do  Królestwa.  Cała  wiara  i  modlitwa  na 
niej  oparta  obracają  się  dokoła  przyjścia  Chrystusa  i  dokoła 

jedności  Syna  Bożego  z  Ojcem.  Jego  modlitwa,  która  jest  dzie­
łem  Ducha  i  nasza  modlitwa,  która  tak  samo  jest  dziełem 
Ducha  Bożego,  łączą  nas  w  jednym  Misterium.  A  Misterium 
to,  które  polega  na  spotkaniu  Boga  i  człowieka  szukających 
się  wzajemnie,  przedstawia  dwa  aspekty,  nieraz  równocześnie, 
mianowicie  przeżycia  osobistego  i  doświadczenia  wspólnoto­
wego.  Dwa  teksty  Orygenesa  mogą  posłużyć  na  zakończenie 

do  uwydatnienia  tych  dwóch  aspektów.  Pierwszy  zaczerpniemy 
z  homilii  II  o  Pieśni  nad  pieśniami  (In  Cantic.  II  8):  „Piękna 
i  chwalebna  jest  rana,  jaką  zadaje  miłośćl  Jeden  człowiek 
ulega  pociskom  cielesnej  miłości,  drugi  jest  zraniony  żądzami 
ziemskimi,  ale  ty  ofiaruj  bezbronne  swe  członki  i  całą  twoją 
istotę  wybornemu  grotowi,  wspaniałej  strzale,  bo  łucznikiem 

tutaj  jest  Bóg.  Słuchaj  Pisma  św.,  które  mówi  o  tej  samej

background image

20

strzale,  a  raczej  wpadaj  w  zachwyt,  słuchając  tego,  co  mówi 

sama  strzała:  ustanowił  mnie  strzałą  wybraną,  schował  mnie 

w  swoim  kołczanie,  i  powiedział  do  mnie:  wielką  to  łaską  dla 
ciebie,  być  nazwanym  moim  dzieckiem  (por.  Iz.  49,  2  —  łac.). 

Zrozum,  co  mówi  strzała  i  jak  ją  wybrał  Pan.  A  jak  szczęśliwym 
losem  jest  doznać  rany  z  tej  strzały!  Tą  strzałą  zostali  poranieni 

ci.  którzy  z  sobą  dyskutowali,  mówiąc-.  Czyż  nie  zagorzało  serce 

nasze w drodze, kiedy nam wyjaśniał Pisma?” (Lk 24, 32).

Drugi  tekst,  zacytowany  przez  Pamfila  w  jego  Apologii 

Orygenesa  (PG  17,  588),  mówi  o  wspólnym  powołaniu  wszyst­
kich wiernych do utożsamiania się z Chrystusem:

.Podobnie  jak  istnieje  tylko  jeden  Duch  Święty,  ale  tyle 

jest  świętych  dusz,  ilu  chrześcijan,  w  których  Duch  Święty 
zamieszkuje,  podobnie  trzeba  mówić  o  Chrystusie,  bo  z  jed­

nego  Chrystusa  wywodzi  się  wielu  Chrystusów,  mianowicie 

ci  wszyscy,  o  których  Pismo  św.  mówi:  Nie  dotykajcie  moich 
Chrystusów,  a  proroków  moich  nie  prowokujcie  (PG  104, 

15  —  LXX).  Podobnie  też  od  jednego  Boga,  wielu  przyjmuje 

nazwę  bogów,  mianowicie  ci  wszyscy,  w  których  Bóg  przeby­

wa.  Jednakże  dla  nas  istnieje  tylko  jeden  Bóg  prawdziwy,  od 
którego  wszystko  pochodzi;  jeden  Bóg  prawdziwy,  który  jak 

gdyby  udzielał  boskości,  i  jeden  jest  Chrystus,  który  ustanawia 
Chrystusów  i  jeden  Duch  Święty,  który,  włączony  w  dusze, 
czyni  je  świętymi.  A  podobnie  jak  Chrystus  ustanawia  innych 
Chrystusów,  tak  też  z  tej  przyczyny,  że  jest  On  właściwie 
jedynym Synem Boga, ustanawia On synami Bożymi tych wszyst­

kich, którzy od Niego otrzymują ducha synów przybranych”.

Oby  antologia,  którą  oddajemy  w  ręce  czytelnika,  zachę­

ciła  każdego  do  odnalezienia  własnego  stylu  modlitwy,  a  może 
i  niejednego  do  wznowienia  lub  zapoczątkowania  żywego 
obcowania z tekstami Ojców naszej wiary.

background image

MODLITWA PRZED ROZMYŚLANIEM

Proszę  Cię,  Panie,  Boże  mój,  pozwól  mi  Ciebie  poznać, 

daj  mi  Ciebie  ukochać,  abym  cieszył  się  Tobą  wiecznie.  Jeśli 
w  tym  życiu  nie  będę  mógł  osiągnąć  tego  w  pełni,  pozwól 
mi  przynajmniej  wzrastać  w  coraz  doskonalszym  poznaniu 
Ciebie i w Twojej miłości, aby w Tobie była moja pełna radość, 

— tu w nadziei, tam w rzeczywistości.

Panie Boże, Nasz Ojcze! Radzisz nam, co więcej, nakazu­

jesz,  aby  Cię  prosić  przez  Twojego  Syna  o  naszą  pełną  radość. 

Więc  przez  Chrystusa  Cię  proszę,  udziel  mi  łaski,  abym  Cię 
szukał  z  radością.  Mój  duch  będzie  się  zastanawiał  nad  tym, 

mój  język  będzie  mówił  o  tym,  moja  dusza  będzie  za  tym 
tęsknić,  moje  ciało  będzie tego  pragnąć, cała  moja istota  będzie 

chciała  doznać  pełnej  radości  —  aż  wejdę  do  radości  mojego 

Pana. Amen.

Wedlu; św. Bonawentury, Soliloquium IV 27.

MODLITWA PO ROZMYŚLANIU

Panie,  Boże  mój,  wierzę  w  Ciebiel  Wierzę  w  Ojca  i  Syna 

i Ducha Świętego! Po tym rozmyślaniu wracam do jego począt­
ku. Dziękuję Ci najserdeczniej za to, że moje dzisiejsze rozmy­
ślanie  mogło  być  dobre.  Dałeś  mi  tyle  sił,  abym  Cię  szukał. 

Ty  bowiem  pozwalasz,  abym  Cię  znalazł!  Ty  dajesz  nadzieję, 
że  odnajdę  Cię,  chociaż  ciągle  jeszcze  Cię  szukam.  Chciałem 
wprawdzie rozumem zgłębić to, w co przecież wierzyłem, wierzę 
i  wierzyć  pragnę.  Chciałem  Cię  poznać,  by  Cię  więcej  ukochać 
i  lepiej  Ci  służyć  w  całym  moim  życiu.  Lecz  ustaje  mój  słaby 
rozum. Panie, Boże mójl Jedyna moja nadziejol Wysłuchaj mniel 

Spraw,  abym  nie  uległ  zmęczeniu  i  nie  zaniechał  dalszego 
poszukiwania  Ciebie,  lecz  abym  zawsze  gorliwie  szukał  Two­
jego  Obliczał  (Ps  104,  4).  Pozwól  mi,  błagam  Cię  pokornie, 

cieszyć  się  świadomością  Twojej  obecności,  a  przez  pamięć, 

poznanie i miłość zawsze się z Tobą jednoczyć. Amen.

Wedlu; św. Au;ustyna, Trójca Św. XV 28, 51.

background image

25

I.  CZŁOWIEK (J l

#

 12; Ps 8, 5-7)

1. CZŁOWIEK WYOBRAŻENIEM BOGA

Człowiekul  Obudź  się  i  poznaj  swoją  godnoićl  Pamiętaj, 

że  zostałeś  stworzony  na  obraz  Boży  (Rdz  l

t

  26):  zniszczony 

wprawdzie  w  Adamie,  lecz  odnowiony  w  Chrystusie!  Widzial­
nymi  stworzeniami  posługuj  się  tak  jak  należy,  jak  posługujesz 
się  ziemią  i  morzem,  niebem  i  powietrzem,  źródłami  i  rzekami! 
Wszystko,  co  w  nich  piękne  i  godne  podziwu,  niech  cię  za­
chęca  do  nieustannego  wysławiania  Stwórcy!  Nie  poddaj  się 
temu  światłu,  którym  rozkoszują  się  ptaki  i  węże,  zwierzęta 
dzikie  i  oswojone,  owady  i  robaczkil  Zewnętrzne  światło 
niech  widzą  twoje  oczy,  ale  całą  duszą  wchłaniaj  w  siebie 
.światłość  prawdziwą,  która  oświeca  każdego  człowieka,  gdy 
na  świat  przychodzi**  (J  1,  9).  Mówi  o  niej  Prorok:  .Zbliżcie  się 
do  Niego,  byście  się  rozpogodzili,  by  oblicze  wasze  nie  doznało 

wstydu"  (Ps  33,  6).*  Bo  jeśli  jesteśmy  świątynią  Boga  i  Duch 
Boży  mieszka  w  nas  (1  Kor  3,  16),  większe  jest  to»  co  każdy 
wierny  ma  w  sobie,  niż  co  podziwia  na  niebie.  Nie  znaczy 
to,  najmilsi,  żebyśmy  wam  doradzali  naszym  słowem  jakąś 
pogardę  dla  dzieł  Bożych  albo  kazali  uważać,  że  wszystko, 

co  dobry  Bóg  stworzył  jako  dobre,  sprzeciwia  się  waszej 

wierze.  Posługujcie  się  jednak  każdym  stworzeniem  i  całym 
pięknem tego świata rozumnie i umiarkowanie!

św. Leon W., Kazanie na Narodzenie Pańskie (XXVII) VII 6.

C z ł o w i e k   j e s t   w s p a n i a ł y m   w y o b r a ż e n i e m  

B o g a  (Kol 3, 10)

Ponieważ  uczestniczy  w  chwale  Bożego  Ciała,  staje  się 

coraz  piękniejszym  wyobrażeniem  Stwórcy,  odpowiednio  do 
pierwotnego 

planu 

stworzenia 

pierwszego 

człowieka. 

Po 

śmierci  grzechu  i  starego  człowieka  przemienia  się  w  nowe­
go  człowieka  według  Bożego  zamiaru.  Gdy  coraz  głębiej 
poznaje  Boga  i  staje  się  przez  to  Jego  wyobrażeniem,  osiąga 
pełnię  swej  doskonałości.  W  prawdziwej  wierze  odbywa  w  tym 
życiu  swoją  pielgrzymkę  do  wieczności  i  przez  całą  wiecz­
ność pozostanie wyobrażeniem swego Stwórcy.

Św. Hilary, Trójca Św. XI 49

background image

27

m

 Stworzył Bóg człowieka na twe wyobrażenie

*(Rodź 1,27)

Dzięki  niech  będą  Panu.  Bogu  naszemu,  który,  po  stwo­

rzeniu  takiego  dzielą,  mógł  odpocząć.  Kiedy  stworzy!  niebo, 

nie  czytam,  że  odpoczął.  Stworzył  ziemię,  nie  czytam,  ze  odpo­
czął.  Stworzył  słońce,  księżyc  i  gwiazdy:  I  wtedy  nie  czytam, 

że  odpoczął.  Ale  czytam,  te,  kiedy  stworzył  człowieka,  wtedy 

dopiero  odpoczął.  Bo  miał  już  stworzenie,  któremu  mógłby 

odpuścić  grzechy.  Dlatego  Stwórca  dopiero  teraz  odpoczął^. 
Niech  Mu  będzie  cześć  i  chwała,  nieustanne  trwanie  od  wieków 

i teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

Św. Ambroży. Heitemeron VI 10, 76 pa»ttra.

C z ł o w i e k   w y o b r a i e n i e m   i   c h w a ł ą   B o g a
Poznaj,  człowieku,  samego  siebie;  poznaj  piękno  swej 

duszy:  Jesteś  wyobrażeniem  Bogal  Poznaj,  człowieku,  samego 
siebie:  Jesteś  chwałą  Bogal  Błyska  w  nas,  o  Boże,  przedziwny 

promień  Twej  wielkości.  Niech  Cię  chwali  rozum  ludzki,  od­

blask  Twej  mądrości!  Gdy  spojrzę  na  moją  duszę,  którą  Ty, 
Boże,  przenikasz  w  najskrytszych  nawet  jej  myślach  i  uczuciach 

najgłębszych, poznaję tajemnice Twojej wiedzy.

św. Ambroży. Htstemeroo VI 8, 50

D l a c z e g o   B ó g   s t w o r z y ł   c z ł o w i e k a ?
Pozostaje  mi  wyjaśnić,  dlaczego  Bóg  stworzył  człowieka. 

Jak  świat  stworzył  dla  człowieka,  tak  człowieka  stworzył  dla 
siebie,  jako  kapłana  w  świątyni  Bożej,  badacza  dzieł  i  spraw 
niebieskich!  On  bowiem  jeden,  ponieważ  ma  rozum  i  myśli, 
może  poznać  Boga,  podziwiać  Jego  dzieła,  zauważyć  Jego 
moc  i  potęgę.  Dlatego  też  został  obdarzony  zdolnością  zasta­
nawiania  się,  myślą  i  roztropnością.  On  jeden  tylko  spośród 
wszystkich  istot  żyjących  został  stworzony  o  prostej  postawie 
ciała,  aby  to,  jak  się  wydaje,  podniecało  go  do  kontemplacji 
Stwórcy.  Dlatego  on  jeden  tylko  otrzymał  mowę  i  język  jako 
tłumacza  myśli,  aby  mógł  głosić  majestat  swego  Pana.  Wresz­
cie  dlatego  jemu  wszystko  zostało  poddane,  aby  on  aam  był 
poddany  Bogu,  swemu  Jedynemu  Stwórcy.  Jeśli  więc  Bóg

background image

29

chciał,  aby  człowiek  był  Jego  czcicielem  i  dlatego  tak  go 
wywyższył,  że  panuje  nad  wszechświatem,  to  bardzo  słuszne 
jest  kochać  i  Tego,  który  tyle  mu  dał,  i  człowieka,  złączonego 
z  nami  węzłem  Bożego  Prawa.  Nie  godzi  się  bowiem,  aby 
czciciel  Boga  obrażał  drugiego  czciciela  Boga.  Stąd  rozumiemy, 
że 

człowiek 

został 

stworzony 

dla 

religii 

i. 

sprawiedliwości. 

Świadczy 

tym 

Marek 

Tuliusz 

Cyceron* 

swym 

dziele 

„O  prawach”,  gdy  mówi:  „Spośród  wszystkiego,  co  stanowi 

przedmiot  dysput  ludzi  uczonych,  nic  z  pewnością  nie  jest 

cenniejsze  od  należytego  zrozumienia  tej  prawdy,  że  urodzili­

śmy  się  i  zostaliśmy  powołani  do  sprawiedliwości”.  A  jeżeli 
to  jest  szczerą  prawdą,  więc  Bóg  pragnie,  aby  wszyscy  ludzie 
byli  sprawiedliwi,  tj.,  aby  kochali  Boga  i  ludzi,  a  mianowicie, 
by  Boga  czcili  jako  Ojca,  człowieka  zaś  kochali  jak  brata; 

bo  na  tych  dwóch  zasadach  opiera  się  cała  sprawiedliwość

4

Kto  więc  albo  nie  uznaje  Boga,  albo  szkodzi  człowiekowi, 

ten  żyje  niesprawiedliwie  i  niezgodnie  ze  swoją  naturą,  a  w  ten 

sposób obala podstawę nauki Bożej i Prawo Boże.

LtkUncjuit, Goić w Boty XIV

2.  GRZECH CZŁOWIEKA

m

 Ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło:

 

bo złe były ich uczynki

* (J 3, 19)

Co  to  znaczy?  Czyje  bowiem  uczynki  były  dobre?  Czy 

nie  po  to  przyszedłeś,  Panie,  aby  usprawiedliwić  grzeszników 
„Lecz  ludzie”,  mówisz  nam,  Panie,  „bardziej  umiłowali  ciem­
ność  aniżeli  światło”.  Znaczenie  tych  słów  polega  na  tym, 
że  wielu  umiłowało  swe  grzechy,  wielu  wyznało  swe  grzechy. 

Kto  bowiem  wyznaje  swe  grzechy  i  z  nich  się  oskarża,  ten 

już  działa  z  Bogiem.  Bóg  oskarża  twoje  grzechy.  Jeśli  I  ty 
z  nich  się  oskarżasz,  wtedy  jednoczysz  się  z  Bogiem.  Człowiek 
i  grzesznik  to  jakby  dwie  różne  rzeczy:  Czym  jest  człowiek, 

tego  dokonał  Bóg,  a  czym  jest  grzesznik,  tego  dokonał  czło­

wiek.  Zniszcz  to,  co  sam  uczyniłeś,  aby  Bóg  ocalił  to,  co  On 
uczynił.  Musisz  znienawidzić  w  sobie  własny  uczynek  i  kochać 
w sobie dzieło Boże. Kiedy jednak zacznie ci się nie podobać

background image

31

to,  co  sam  uczyniłeś,  i  bolejesz  nad  tym,  co  zrobiłeś  —  wtedy 
twoje  uczynki  zaczynają  być  dobre.  Przyznanie  się  do  złych 
uczynków  jest  początkiem  dobrych.  Spełniasz  wtedy  wyma­

gania  prawdy  i  zbliżasz  się  do  światła.  Co  to  znaczy,  że  apel- 

niasz  wymagania  prawdy?  Że  nie  pieścisz  siebie  samego,  nie 
pobłażasz  sobie,  nie  pochlebiasz  sobie.  Nie  mówisz:  Jestem 

sprawiedliwy, 

gdyż 

jesteś 

niesprawiedliwy. 

ten 

sposób 

zaczynasz  spełniać  wymagania  prawdy.  Zbliżasz  się  jednak 

do  światła,  aby  się  okazało,  źc  twoje  uczynki  zostały  dokonane 

w  Bogu.  Bo  i  to,  że  nie  podoba  ci  się  twój  grzech,  nie  nastąpi­

łoby,  gdyby  Bóg  nie  udzielił  ci  światła  i  gdyby  nie  zajaśniała 
dla  ciebie  Jego  prawda.  Bo  kto  po  otrzymaniu  upomnienia 

nadal  kocha  swe  grzechy,  ten  nienawidzi  światła,  które  go 
upomina,  i  ucieka  przed  nim,  aby  nie  potępiono  jego  złych 

uczynków,  które  kocha.  Kto  zaś  spełnia  wymagania  prawdy, 
ten  potępia  w  sobie  każde  własne  zło.  Nie  oszczędza  siebie, 

nie  przebacza  sobie,  aby  Bóg  mu  przebaczył.  Jeśli  chce,  aby 
Bóg  mu  przebaczył,  sam  uznaje  w  sobie  zło  i  zbliża  się  do 

światła.  Wdzięczny  jest  Bogu  za  to,  że  mu  pokazał,  co  ma 

w  sobie  nienawidzić.  Mówi  Bogu:  „Odwróć  oblicze  swe  od 
moich  grzechów**,  i  powtarza  znowu,  co  powiedział  przedtem: 
„Uznaję  bowiem  nieprawość  swoją,  a  grzech  mój  jest  zawsze 
przede mną" (Ps 50, 11 i 5).

Św. Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jana XII 13.

E r r a r e   h u m a n u m  e s t
Ponieważ  więc  i  zbłądzić  jest  rzeczą  ludzką,  a  wyznać 

swój  błąd  oznaką  mądrego  człowieka,  więc  ty,  który  mnie 
potrafisz  ganić,  kimkolwiek  jesteś,  ty  mnie  —  usilnie  cię  proszę 

—popraw, nauczycielu!

Św. Hieronim, List do Pammachiusza LVtl 12.

G r z e s z n e   p r z y w i ą z a n i a

Jak  długo  uwikłani  jesteśmy  w  sprawy  tego  świata,  tak 

długo  pochłania  nas  troska  o  dobrobyt  i  tak  długo  nie  możemy 

swobodnie myśleć o Bogu. „Cóż bowiem ma wspólnego spra-

background image

33

wiedliwość  z  niesprawiedliwością?  Albo  cóż  wspólnego  ma 

światło  z  ciemnością?  Albo  jakaż  jest  wspólnota  Chrystusa 

z  Beliarem*  lub  wierzącego  z  niewiernym?"  (2  Kor  6,  14—15). 

„Nie  możecie",  mówi  Pan,  „służyć  Bogu  i  Mamonie”  (Mt  6,24). 
Rozstanie  się  ze  złotem  jest  cechą  początkujących  nowicjuszy. 
Tak  przecież  postąpili  Krates  z  Teb®  i  Antystenes*.  Od  do­
skonałych  żądają  więcej:  Powinni  złożyć  Bogu  w  ofierze  całą 
swoją  osobowość,  bo  tylko  to  jest  prawdziwie  chrześcijańskie 
i apostolskie.

Św. Hieronim, Liit do Lucyniuiz* LXXi 3.

P o w ś c i ą g l i w o ś ć

Całą  nadzieję  moją  pokładam,  o  Boże,  tylko  w  Twoim 

nieskończonym  miłosierdziu.  Daj,  co  rozkazujesz,  i  rozkazuj, 
co  chceszl  Nakazujesz  nam  powściągliwość.  Ktoś  z  natchnienia 
Twojego  powiedział:  „Wiedziałem,  że  nikt  nie  może  być  po­
wściągliwy  inaczej,  tylko  jeśli  Bóg  udzieli  mu  tego,  a  i  to  już 

było  rzeczą  mądrości  wiedzieć,  czyim  darem  jest  powściągli­

wość"  (Mdr  8,21).  Powściągliwość  prowadzi  nas  do  jedności, 

od  której  oddaliliśmy  się  i  rozpłynęli  w  wielości.  Bo  za  mało 

Cię  kocha,  kto  na  równi  z  Tobą  jeszcze  kocha  coś,  czego  nie 
kocha  dla  Ciebie.  O  Miłości,  która  zawsze  płoniesz  i  nigdy 

nie  gaśnieszl  O  Boże,  moja  Miłości,  zapal  mnie!  Nakazujesz 
powściągliwość: daj, co rozkazujesz, i rozkazuj, co chceszl

Św. Auguityn, Wyznania X 29, 40.

M o d l i t w a   g r z e s z n i k a
Boże!  Przyjmij  ofiarę  mojego  szczerego  wyznania  z  ust, 

które  mi  dałeś  i  pobudziłeś  do  uwielbiania  Twojego  Imienia. 
Uzdrów  wszystkie  kości  moje,  by  mówiły:  „Któż  Tobie  po­
dobny,  o  Panie?"  (Ps  34,  10).  Kto  Ci  coś  wyznaje,  ten  nie 

poucza  Cię  o  tym,  co  się  w  nim  dzieje.  Przed  okiem  Twoim 

otwarte  są  zamknięte  nawet  serca,  a  zatwardziałość  ludzka 

nie  stanowi  dla  Ciebie  żadnej  przeszkody.  Ty  możesz,  jeśli 
zechcesz, 

stopić 

twardość 

każdego 

serca, 

nie 

tylko 

przez 

Twoją litość, ale i przez wymierzanie kary. „Nikt przed żarem

Antologia 

3

background image

35

Twoim  się  nie  schroni”  (Ps  18,  7).  Dusza  moja  dlatego  powinna 

Cię  chwalić,  aby  Cię  kochała;  powinna  wyznawać  ogrom  Two­
jego  miłosierdzia,  aby  Cię  chwaliła.  Nie  przestaje  Cię  chwalić 
i  nie  milczy  o  Tobie  cały  świat  przez  Ciebie  stworzony:  ani 
duch

8

  każdego  człowieka  przez  usta  zwrócone  do  Ciebie,  ani 

stworzenia  bezrozumne,  czy  stwory  czysto  materialne  przez 
usta  tych,  którzy  je  obserwują.  Wszelkie  stworzenie  dlatego 
Cię  chwali,  aby  dźwignęła  się  w  Tobie  ze  znużenia  nasza 
dusza,  w  oparciu  o  to,  co  stworzyłeś,  i  by  do  Ciebie  doszła 

przez  ten  świat,  przedziwnie  przez  Ciebie  stworzony,  gdzie 

jest orzeźwienie i prawdziwe umocnienie.

Św. Augustyn, Wyinanił V 1. PL 32, 705.

„Pomrzecie w grzechach waszych

 " (J 8, 24)

Niech  nikt  nie  mówi:  Nie  należę  do  tego  świata.  Kim­

kolwiek  jesteś,  człowieku,  „jesteś  z  tego  świata”  (J  8,  23). 

Lecz  przyszedł  do  ciebie  Ten,  który  stworzył  świat,  i  uwolnił 

cię  z  tego  świata.  Jeśli  cię  pociąga  świat,  zawsze  wtedy  chcesz 
być  światowy.  A  Jeśli  ten  świat  już  cię  nie  pociąga,  nie  jesteś 
już  więcej  światowy.  Jeśli  jednak  jeszcze  dotąd  przez  jakąś 
słabość  pociąga  cię  świat,  niech  zamieszka  w  tobie  Ten,  który 

sprawia,  że  nie  jesteś  światowy,  a  wtedy  nie  będziesz  świa­
towy,  nie  pozostaniesz  w  świecie  i  nie  usłyszysz  tego,  co 
usłyszeli  Żydzi:  „Pomrzecie  w  grzechach  waszych”  (J  8,  24). 
Wszyscy  bowiem  urodziliśmy  się  w  grzechu.  Wszyscy  do  tego, 
czym  byliśmy  po  naszych  narodzinach,  dodaliśmy  jeszcze  przez 
nasze  życie  coś,  przez  co  staliśmy  się  jeszcze  bardziej  światowi, 
niż  wtedy,  kiedy  narodziliśmy  się  z  naszych  rodziców.  Gdzież 

więc  bylibyśmy  teraz,  gdyby  nie  przyszedł  Ten,  który  nie  miał 

żadnego  grzechu,  aby  zgładzić  każdy  grzech?  Ponieważ  Żydzi 

w  Niego  nie  uwierzyli,  więc  słusznie  usłyszeli:  „Pomrzecie 
w  grzechach  waszych”.  Chociaż  nie  mogliście  w  żaden  spo­

sób  nie  mieć  grzechu,  wy,  którzy  narodziliście  się  w  grzechu, 
to  jednak,  jeśli  uwierzycie  we  Mnie,  mówi  Chrystus,  nie  pom­
rzecie  w  grzechach  waszych,  choć  narodziliście  się  w  grze­
chu.  Największym  nieszczęściem  Żydów  było  nie  to,  że  mieli 
grzech,  lecz  to.  że  umierali  w  grzechu.  Tego  właśnie  powinien

background image

37

unikać  każdy  chrześcijanin.  Dlatego  ludzie  udają  się  do  chrztu. 
Dlatego  chorzy  pod  tym  względem  albo  zagrożeni  w  jakiś 
sposób  pragną,  aby  im  przyjść  z  pomocą.  Dlatego  też,  gdy 
matka  urodzi  dziecko,  niosą  je  zaraz  do  kościoła  pobożne  ręce, 
aby  bez  chrztu  nie  zeszło  z  tego  świata  i  aby  nie  umarło 
w  grzechu,  w  którym  się  narodziło.  O  jakże  nieszczęśliwy  jest 
stan  i  marny  los  tych,  którzy  usłyszeli  z  ust  mówiących  prawdę: 

„Pomrzecie w grzechach waszych!”

Św. Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jana 38, 6.

3.  CZŁOWIEK W POKUSIE

Panic,  Boże  mój,  jedyna  moja  nadziejo,  wysłuchaj  mnie, 

abym  nie  uległ  zmęczeniu  i  nie  zaniechał  poszukiwania  Ciebie, 
ale  bym  zawsze  gorliwie  szukał  Twojego  Oblicza  (Ps  104,  4). 

Daj  mi  siły  na  poszukiwanie!  Ty  bowiem  pozwalasz,  abyśmy 
Cię  znaleźli.  Ty  dajesz  nadzieję,  że  odnajdę  Cię,  chociaż  ciągłe 

jeszcze  Cię  szukam.  Przed  Tobą  jest  moc  i  niemoc  moja:  moc 
zachowaj,  niemoc  uleczl  Przed  Tobą  jest  moja  wiedza  i  nie­
wiedza.  W  bramie  przez  Ciebie  uchylonej,  gdy  stanę  tam, 

przyjmij  mnie!  U  drzwi  zamkniętych,  kiedy  pukam,  otwórz  rai! 
Chcę  pamiętać  o  Tobie,  chcę  Ciebie  poznać,  chcę  kochać  Cie­
bie.  Pozwól,  niech  wzrasta  we  mnie  pamięć,  poznanie  i  miłość, 
aż mnie całego odnowisz.

Św. Augustyn, Trójca Św. XV 28, 51. 

,

.Życie człowieka fest męczarnią"

 (Job 7, 1)

Niech  każdy  zrobi  sobie  dokładny  rachunek  sumienia 

i  postawi  samego  siebie  przed  własnym  sądeml  Niech  zobaczy, 
co  kryje  się  w  głębi  jego  serca:  Ze  nie  ma  w  nim  pokoju,  jaki 

daje  Chrystus  (J  14,  27),  lecz  przeciwnie,  toczy  się  tam  zacięta 
walka  namiętności  z  pragnieniami  ducha.  Panuje  w  nim  po­
garda  dla  pokory  i  pragnienie  wysokich  zaszczytów,  uciecha 
z  niegodziwego  zysku  i  szukanie  tylko  przyjemności  w  powięk­
szeniu  swojego  majątku  bez  miary.  Że  wreszcie  pożera  je  zja­
dliwa  zazdrość  na  widok  powodzenia  sąsiada,  a  nieszczęście 
wroga  daje  mu  powód  do  radości.  Gdyby  przypadkiem  ktoś 
nie odkrył w sobie żadnej podobnej namiętności, to niech się

background image

39

jeszcze  zbada  w  szczerości  ducha,  jakie  najczęściej  nawiedzają 

go  myśli.  Może  poddaje  się  próżnym  marzeniom  i  nie  oddala 
szybko  swego  serca  od  tego,  co  mu  schlebia  i  szkodzi.  Bo 
w  życiu  na  ziemi,  które  całe  jest  jedną  pokusą  (Job  7,  1),  nikt 
nie jest całkiem wolny od odczuwania ponętnych poruszeń.
Nie  trzeba  się  dziwić,  że  zwyciężą  one  każdego,  kto  jest  zbyt 

pewny siebie i nie ma lęku przed ich zwycięstwem nad sobą.
W  przekonaniu  bowiem,  że  łatwo  jest  uniknąć  grzechu,  kryje 
się  pycha.  Taka  pewność  siebie  już  sama  jest  grzechem  według 
słów  św.  Jana  Apostoła:  „Jeśli  mówimy,  że  nie  mamy  grzechu, 

to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1 J 1, 8).

Św. Leon W, Kazanie na W. Post (XL1) III 1.

M o d l i t w a   w   p o k u s i e

Wysłuchaj,  Panie,  moją  modlitwę,  by  nie  upadła  moja 

dusza  pod  ciężarem  Twojej  próby;  bym  nie  ustał  w  wyznawa­
niu  Tobie  ogromu  Twojego  miłosierdzia,  które  mnie  uwolniło 

od  wszystkich  dróg  moich  najgorszych!  Stań  się  dla  mnie  słod­
szy  niż  wszystkie  zwodnicze  ponęty,  którym  ulegałem.  Spraw, 
bym  uścisnął  Twoją  prawicę  i  kochał  Cię  najgoręcej  całym 
sercem  moim,  dlatego,  żeś  mnie  uwolnił  od  wszelkiej  pokusy 
w  rozkoszy  Twojej  bez  końcal  (Ps  15,  11).  Tyś  bowiem,  Panie, 
moim Królem i Bogiem! (Ps 5, 3).

Św. Augustyn. Wyznania 1 15, 24.

P o k u s a   m ę c z e n n i k a

7  Męczeństwo  jest  straszne,  lecz  prowadzi  do  zbawienia. 

Bogu  także  wolno  uleczyć  wszystko  na  życie  wieczne  przez 

ogień,  miecz  i  ból.  8  Podziwiasz  lekarza  w  tym,  że  zaleca 
środki  lecznicze  dostosowane  odpowiednio  do  wielkości  choro­

by,  kiedy  mianowicie,  choć  uważany  za  okrutnego,  przychodzi 

z  pomocą  przez  to,  co  powoduje  cierpienie.  9  Lecz  Boga,  zbyt 
gorliwego,  jak  sądzisz,  oskarżasz  jako  winnego,  jeśli  chce  zwal­
czyć  zło  z  jego  przyczyną,  gdy  okazuje  pomoc  przez  wyrządze­
nie  ci  rzekomej  krzywdy,  uwalnia  od  śmierci  przez  śmierć,  ratuje 

od  potępienia  przez  skazanie  na  potępienie,  oddala  męczarnie 

przez męczarnie, znosi karę przez karę, daje życie przez zabta-

background image

41

nie  życia,  pomaga  ciału,  gdy  mu  szkodzi  i  zachowuje  duszę,  gdy 

ją  zabiera.  10  Co  uważasz  za  opaczne,  jest  bardzo  rozumne.  Co 
bierzesz  za  surowość,  jest  dobrocią.  Jeśli  więc  Bóg  w  ten  spo­

sób  przy  pomocy  przemijających  środków  uzdrawia  na  wiecz­
ność, więc powinieneś uwielbiać Boga za okazane ci dobro.

T«rtuliao, Lekarstwo na ukłucie skorpiona V 7—10 pAsaim.

Sprawiedliwy wobec Boya

 (Łk 1, 6)

Nie  każdy  sprawiedliwy  wobec  człowieka  sprawiedliwy 

jest  także  wobec  Boga.  Inaczej  patrzą  ludzie,  inaczej  Bóg: 

ludzie  patrzą  w  twarz,  Bóg  w  serce.  Człowiek  bowiem  nie 
może  poznać  tajników  cudzego  serca.  Szczęśliwy  w  każdym 

razie  jest  ten,  kto  sprawiedliwy  jest  w  oczach  Bożych!  Ma 

świadomość,  że  Bóg  go  widzi,  że  Bogu  samemu  odkrywa  zamy­
sły  swego  serca.  Bóg  osądza  zasługę  sprawiedliwego  człowieka 
według  jego  wewnętrznego  usposobienia,  a  nie  na  podstawie 

wyników  zewnętrznej  jego  działalności.  Często  bowiem  dob­

remu  zamiarowi  szkodzi  w  opinii  ludzkiej  niepomyślny  wynik 
czynności  albo  złą  myśl  okrywa  zewnętrzny  tylko  blask  czynu. 
Ten  tylko  jest  doskonały,  kogo  Bóg  uznał  za  takiego,  ten  Bóg, 
którego nie można oszukać.

£w. Ambroży, Wykład Ewangelii św. Łukasza I 18 passim.

P o k u s a   z a z d r o ś c i

10.  Uczniowi  Chrystusa  nie  wolno  być  zazdrosnym  ani 

zawistnym.  Nie  może  być  między  nami  sporu  o  wywyższenie. 

Z  pokory  wyrastamy  do  szczytów.  Nauczyliśmy  się,  jak  mamy 
się  podobać.  W  końcu  i  Apostoł  Paweł  poucza  nas  i  upomina, 
abyśmy  jako  oświeceni  światłem  Chrystusa,  po  wyjściu  z  ciem­

ności  nocnego  sposobu  życia,  spełniali  tylko  uczynki  światłości 
(Rz  13,  12  —13).  Jeśli  ustąpiła  z  twego  serca  ciemność,  jeżeli 
noc  przepędzona  została  stamtąd,  jeśli  mgła  została  rozwiana, 
jeżeli  twoje  zmysły  oświecił  blask  dnia,  jeżeli  zacząłeś  być 
człowiekiem  światła,  czyń  to,  co  należy  do  Chrystusa,  ponieważ 

Chrystus jest światłem i dniem.

11.  Czemu  popadasz  w  ciemną  zazdrość?  Poco  osłaniasz 

się  obłokiem  zazdrości?  Po  co  ślepią  nienawiścią  gasisz  wszel­

background image

43

kie  światło  pokoju  i  miłości?  Dlaczego  powracasz  do  diabła, 
którego się wyrzekłeś?

14.  Jeżeli  jesteśmy  synami  Boga,  jeżeli  już  zaczęliśmy  być 

Jego  świątyniami,  jeżeli  po  otrzymaniu  Ducha  Świętego  żyjemy 
święcie  i  według  Ducha,  jeśli  podnieśliśmy  oczy  z  ziemi  do  nie­
ba,  jeśli  serce  pełne  Boga  i  Chrystusa  skierowaliśmy  do  rzeczy 
wyższych  i  Bożych,  czyńmy  tylko  rzeczy  godne  Boga  i  Chry­
stusa,  jak  zachęca  nas  do  tego  gorąco  Apostoł  (Kol  3,  I—4). 
Jeśli  więc  w  chrzcie  umarliśmy  dla  cielesnych  grzechów  starego 
człowieka  i  zostaliśmy  pogrzebani,  jeśli  zmartwychwstaliśmy 

z  Chrystusem  przez  odrodzenie  dla  nieba,  starajmy  się  myśleć 

o  tym  i  czynić  to,  co  należy  do  Chrystusa,  jak  poucza  nas  ten 
sam  Apostoł  (1  Kor  15,  47—49).  Wyobrażenie  człowieka 

niebieskiego  możemy  nosić  tylko  w  tym,  czym  już  zaczęliśmy 
być, i wykazać podobieństwo do Chrystusa.

15.  Bo  na  czym  polega  odmiana?  By  zmienić  to,  czym 

byłeś  i  zacząć  być  tym,  czym  nie  byłeś;  by  widoczne  było 
w  tobie  narodzenie  się  z  Boga;  by  odpowiedzią  dla  Boga  Ojca 
był  taki  styl  życia,  który  może  nas  upodobnić  do  Boga,  aby 

Bóg  był  uwielbiony  w  człowieku  przez  życie  szlachetne  i  god­

ne pochwały.

Św. Cypriao, O zazdrości i zawiści 10—11, 14—15.

Z n u ż e n i e

Otóż  pierwszą  rzeczą,  o  jakiej  nas  trzeba  było  przekonać, 

jest  wielka  miłość  Boga  do  nas,  abyśmy  przez  rozpacz  nie 

stracili  odwagi  do  powstania  i  pójścia  do  Niego.  Abyśmy 
jednak  nie  pysznili  się  naszymi  rzekomo  zasługami,  abyśmy 
jeszcze  bardziej  nie  oddalili  się  od  Niego  i  w  poczuciu  naszej 
mocy  nie  stali  się  jeszcze  słabsi,  dlatego  należało  nam  poka­

zać,  w  jakim  stanie  Bóg  nas  ukochał.  Dlatego  tak  z  nami 
postąpił,  abyśmy  raczej  Jego  mocą  szli  naprzód,  i  żeby  siła 
miłości  wzrastała  w  ten  sposób  w  słabości  i  pokorze.  To  wła­
śnie  oznaczają  słowa  Psalmu;  „Na  Twe  dziedzictwo  zesłałeś, 

Boże,  deszcz  przeobfity  i  Tyś  je  znużone  orzeźwił"  (Ps  67,  10). 

Deszcz  przeobfity  oznacza  tu  łaskę,  daną  nie  dla  naszych 
zasług,  lecz  darmo,  gratis,  i  stąd  właśnie  łaska,  gratia,  bierze

background image

45

swoją  nazwą:  Dał  ją  nam  Bóg  nie  dlatego,  że  byliśmy  jej 
godni,  lecz  dlatego,  że  chciał  dać.  Jeśli  to  poznamy,  nie  bę­
dziemy  w  sobie  pokładać  nadziei,  bo  to  właśnie  według  Psalmu 
oznacza  „znużenie”.  Doskonali  nas  przecież  Ten,  który  powie­
dział  też  do  Apostoła  Pawła:  „Wystarczy  ci  mojej  łaski.  Moc 

bowiem  w  słabości  się  doskonali”  (2  Kor  12,  9).  Trzeba  więc 

było  przekonać  człowieka,  jak  bardzo  Bóg  nas  umiłował  i  ja­
kich  nas  hmiłował:  „jak  bardzo”  —  żebyśmy  nie  popadli  w  roz­
pacz, „jakich” — żebyśmy się nie unieśli pychą.

Św. Augustyn, Trójc* Św IV 1, 2.

Niewolnik grzechu

 (J 8, 34)

O  nieszczęsna  niewolo!  Cóż  ma  zrobić  ze  sobą  niewolnik 

grzechu?  Do  kogo  się  odwoła?  U  kogo  złoży  odwołanie  i  proś­

bę?  Dokąd  ucieknie  niewolnik  grzechu?  Ciągnie  on  ze  sobą 

samego  siebie,  dokądkolwiek  umknie.  Nie  może  jednak  uciec 

przed  samym  sobą  sumienie  obarczone  grzechem.  Nie  ma  żad­
nego  miejsca,  gdzie  by  pójść  mogło.  Idzie  więc  za  sobą  samym. 
Co  więcej,  nie  odchodzi  od  siebie.  Bo  grzech,  który  człowiek 
popełnia,  jest  w  jego  wnętrzu.  Popełniło  się  grzech,  aby  doznać 

jakiejś  cielesnej  przyjemości:  Przyjemność  mija,  zosiaje  grzech; 
przemija  zadowolenie,  a  pozostaje  niepokój.  O  haniebna  nie­
wolo!  Czasem  uciekają  tacy  do  Kościoła  i  najczęściej  znosimy 
ich  jako  niekarnych:  choć  pragną  uwolnić  się  od  swych  pa­
nów, to jednak nie chcą pozbyć się grzechów.

Uciekajmy  się  wszyscy  do  Chrystusa!  Wołajmy  do  Boga, 

który  obdarza  wolnością!  Wołajmy  o  pomoc  przeciwko  grze­

chowi!  Prośmy,  aby  nas  wykupił  z  niewoli  grzechu  i  zbawił 

przez  Krew  swoją!  Albowiem  tak  mówi  Pan:  „Za  darmo  zosta­

liście  sprzedani  i  bez  pieniędzy  zostaniecie  wykupieni”  (Iz  52,3). 
Bez  waszej  zapłaty  zostaliście  wykupieni,  ponieważ  ja  zapłaciłem 
za  was.  Tak  mówi  Pan.  Bo  sam  za  nas  zapłacił,  nie  srebrem  ani 
złotem, lecz własną Krwią, ponieważ jesteśmy nędznymi sługami.

Św. Augustyn, Wyk Ud Ewangelii św. Jan* 41, 4 passim.

„On/ nie sq ze świata’ (J 17, 16)

Panie!  Wezwałeś  nas,  więc  wołamy  do  Ciebie,  bo  oto 

usłyszeliśmy Twój głos. Wysłuchaj nas, kiedy Cię wzywamy!

background image

47

Zaprowadź  nas  tam,  dokąd  obiecałeś  nas  zaprowadzić!  Spełnij 
w  nas  to,  co  zacząłeś!  Nie  opuszczaj  nas,  bo  Twoją  jesteśmy 
własnością!  Nie  opuszczaj  nas,  bo  Twoją  stanowimy  rolą!  Plon 
Twego  ziarna  niech  dotrze  do  spichrza  Twojego!  Wiele  pokus 
jest  na  świecie,  lecz  większy  jest  Ten,  który  stworzył  świat. 
Wiele  jest  pokus,  lecz  nikomu  nie  zabraknie  sił,  kto  swoją 
nadzieję pokłada w Tym, w którym nie ma żadnej słabości.

Św Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jena 40, 10.

Pokusa zbytniej ufności i rozpaczy

 (J 8, II)

Z  dwóch  stron  naraża  się  człowiek  na  niebezpieczeństwo 

utraty  zbawienia:  przez  zbytnią  ufność  i  przez  rozpacz—dwie 
tak  różne  rzeczy  i  dwa  odmienne  uczucia.  Kto  popada  w  zbyt­
nią  ufność?  Ten,  kto  mówi:  Bóg  jest  dobry,  Bóg  jest  miłosier­
ny  —  będę  robił,  co  mi  się  podoba,  popuszczę  cugle  swoim 
namiętnościom; 

spełnię 

moje 

własne 

pragnienia. 

Dlaczego? 

Bo  Bóg  jest  miłosierny,  Bóg  jest  dobry,  Bóg  jest  łaskawy. 
Tacy  przez  zbytnią  ufność  narażają  się  na  niebezpieczeństwo. 
Przez  rozpacz  znowu  narażeją  się  ci,  którzy,  jeśli  wpadną 
w  ciężkie  grzechy,  sądzą,  że  nie  mogą  już  wcale  otrzymać  prze­
baczenia,  choćby  nawet  pokutowali,  i  uważają,  iż  na  pewno 
zostali  skazani  na  potępienie.  Mówią  sobie  tak:  już  powinniśmy 
pójść  na  potępienie;  dlaczego  nie  robimy  tego,  czego  pragnie­
my?  W  ten  sposób  jednych  gubi  zbytnia  ufność,  a  drugich 
rozpacz.  Cóż  więc  robi  Pan  z  zagrożonymi  jedną  i  drugą  cho­
robą?  Narażonym  na  niebezpieczeństwo  przez  zbytnią  ufność 
mówi:  „Nie  zwlekaj  z  nawróceniem  do  Pana  ani  nie  odkładaj 
tego  z  dnia  na  dzień;  nagle  bowiem  gniew  Jego  przyjdzie 
i  zginiesz  w  dniu  wymiaru  sprawiedliwości”*.  A  co  mówi  Pan 
narażonym  na  niebezpieczeństwo  przez  rozpacz?  „W  którym­
kolwiek  dniu  niezbożny  nawróci  się,  zapomnę  wszystkie  jego 
nieprawości”  (Ezech  18,  21—22  i  27).  Ze  względu  na  tych, 

którzy  narażeni  są  na  niebezpieczeństwo  ze  strony  zbytniej 

ufności  i  uporczywego  odkładania  nawrócenia  pozostawił  Pan 
dzień  śmierci  w  niepewności.  Dlatego  nie  wiesz,  kiedy  przyj­
dzie  dzień  ostatni.  Ze  względu  na  tych,  którzy  narażeni  są 

na  niebezpieczeństwo  ze  strony  rozpaczy  otworzył  Pan  port 

przebaczenia i odpuszczenia twoich grzechów.

background image

49

Niewdzięczniku!  Oto  masz  dla  siebie  dzień  dzisiejszy  na 

to,  abyś  się  poprawił.  Podobnie  powiedział  Pan  do  owej  ko­
biety;  „I  ja  ciebie  nie  potępię”.  Porzuć  więc  lęk  o  twoją  prze­
szłość,  a  staraj  się  o  lepszą  przyszłość.  „I  ja  ciebie  nie  potępię”. 
Zgładziłem  przecież  to,  co  popełniłeś.  Zachowaj  od  tej  chwili 
moje przykazania, abyś otrzymał moją obietnicę.

Św Augustyn. Wykład Ewaogelii św. Jtm 33. 8 passim

4. RACHUNEK SUMIENIA I POKUTA

Kimże  ja  byłem  i  jaki  byłem?  Ileż  to  zła  było  w  moich 

uczynkach!  A  jeśli  nie  w  uczynkach,  to  przynajmniej  w  słowach, 

a  jeśli  nie  w  słowach,  to  może  w  moich  chęciach  i  pragnieniach? 
Ty  zaś,  Panie,  jesteś  dobry  i  miłosierny.  Spojrzałeś  w  głębię 
mej  śmierci  i  prawicą  swoją  wydobyłeś  muł  zepsucia  z  dna 
mojego  serca.  A  to  wszystko  tylko  jedno  oznacza:  Nie  chcieć 

więcej  tego,  czego  chcę,  ale  chcieć  tego,  czego  Ty  chcesz,  Jezu 
Chryste,  Wspomożycielu  mój  i  Zbawicielu  (Ps  IB,  15).  Gdzież 
była  tak  długo  i  z  jakiej  głębokiej  kryjówki  w  jednym  momen­
cie  została  wywołana  moja  wolna  woła,  która  poddała  mój  kark 
pod  Twe  słodkie  jarzmo,  a  barki  me  pod  Twe  brzemię  lekkie 
(Mt  11,  30)?  Jakże  to  miłe  nagle  stało  się  dla  mnie  być  wolnym 
od  błahych  przyjemności!  Porzucenie  ich  raduje  mnie  teraz, 
a przedtem lękałem się ich utracić. Wyrzucałeś je ze mnie,
0  Ty,  prawdziwa  i  najwyższa  Rozkoszy:  wyrzucałeś  je  i  zaj­
mowałeś  ich  miejsce,  słodszy  niż  wszelka  uciecha,  lecz  nie  dla 
krwi  i  ciała;  jaśniejszy  od  wszelkiej  jasności  i  tajniejszy  niż 

wszelka  skrytość;  wyższy  ponad  wszelką  chwałę,  lecz  nie  dla 
tych,  którzy  sami  się  wywyższają.  Już  byłem  wolny  od  trosk 
dręczących serce w ubieganiu się o zaszczytne godności
1  wysokie  zyski,  od  myśli  natrętnych,  dokuczliwych  pragnień 
i  żądzy  zmysłów  i  gwarzyłem  z  Tobą,  jasnością  moją,  moim 
bogactwem i zbawieniem moim, Panem Bogiem moim.

Św. Augustyn, Wyznaniu IX 1.

Poznanie własnych błędów

 (Mt 26, 34)

Piotr, bardzo mocny w dzień, w nocy doznaje niepokoju. 

Przed pianiem koguta upada, i to upada trzy razy, abyś wte-

Antologia 

4

background image

51

dział,  że  upadł  nie  tylko  przez  wymówienie  nierozważnych 
słów,  ale  także  przez  zmianę  usposobienia  z  powodu  niepo­

koju.  Tenże  sam  Piotr  po  pianiu  koguta  staje  się  mocniejszy 
i  godny  już  Chrystusowego  spojrzenia.  Bo  oczy  Pańskie  są 
nad  sprawiedliwymi.  Poznał,  że  przyszło  lekarstwo,  po  którym 
już  nie  będzie  mógł  zbłądzić.  Błąd  zamienił  się  u  niego  w  cnotę. 
Zapłakał bardzo gorzko, aby łzami zmazać swój błąd.

Św. Ambroży, Hensemeron V 24, 88

Łzy P i o t r a

I  na  nas  spojrzyj,  prosimy  Cię,  Panie  Jezu,  abyśmy  poznali 

swoje  błędy,  obmyli  pobożnymi  łzami  swe  winy  i  zasłużyli 

na  przebaczenie  grzechów.  Dlatego  umyślnie  przedłużyliśmy 
naszą  mowę,  aby  i  na  nas  także  zapiał  kogut  i  podczas  mówie­
nia  przyszedł  nam  z  pomocą.  Daruj  moją  winę,  o  Chryste,  jeśli 
jakieś  przestępstwo  wkradło  się  w  me  słowo.  Daj  mi,  proszę 

Cię,  łzy  Piotra.  Nie  chcę  radości  grzesznika!  Płakali  Hebraj­
czycy  i  przeszli  przez  morze  uwolnieni  od  fal,  które  nagle  się 

rozstąpiły.  Cieszył  się  faraon,  że  Hebrajczyków  otoczył  i  zam­
knął  im  drogę  powrotu,  a  zginął  ze  swym  ludem  zatopiony 
w  morzu.  Cieszył  się  Judasz  zapłatą,  jaką  otrzymał  za  zdradę, 
ale  kupił  sobie  za  nią  powróz,  na  którym  się  powiesił.  Za­

płakał  nad  swym  błędem  Piotr  i  zasłużył  sobie  na  to,  aby 
usuwać błędy innych.

Św Ambroży, He**emeron V 25, 89.

O d p u s z c z e n i e   g r z e c h ó w
90.  Nadszedł  już  czas,  bym  skończył  i  zamknął  tę  mowę. 

Jest  to  czas,  w  którym  lepiej  albo  milczeć  albo  płakać.  To 
czas,  w  którym  dokonuje  się  obrzęd  odpuszczenia  grzechów. 

Niech  i  nam  podczas  świętych  czynności  i  zaśpiewa  ten  mi­
styczny  kogut,  bo  kogut  Piotra  już  zapiał  w  moim  kazaniu. 
Niech  płacze  teraz  za  nami  Piotr,  który  gorzko  płakał  za  sie­

bie.  Niech  zwróci  na  nas  miłosierne  usta  Chrystusa.  Niech 
nam  przyjdzie  z  pomocą  Męka  Pana  Jezusa,  która  codziennie 
daruje nam nasze grzechy, gdy działa łaska odpuszczenia.

91. 

Dobry  Pan  nie  chce  puścić  zgłodniałych,  żeby  kto 

nie zasłabł w drodze. Jeśli On mówi: „Żal mi tego ludu, bo

background image

53

już  trzy  dni  trwają  przy  mnie,  a  nie  mają  co  jeść,  a  nie  chcą  ich 

puścić  zgłodniałych,  żeby  kto  nie  zasłabł  w  drodze”  (Mt  15,  32y, 
jeśli  Maria  przysłuchiwała  się  z  uwagą  Jego  mowie  i  wzbra­
niała  się  przed  przygotowaniem  posiłku,  to  ileż  bardziej  my 

powinniśmy  rozmyślać,  bo  niewielu  z  nas  żyje  słowem  Bożym, 

i  stąd  takie  pragnienie  posiłku  dla  ciałal  Z  pewnością  czeka­
jące nas jutro będzie bardziej pracowite niż owe trzy dni.

92. 

I dlatego, skoro igraliśmy z ptakami, śpiewali z kogu­

tem,  zacznijmy  już  wysławiać  Tajemnice  Pańskie.  Orły  odno­
wione  przez  obmycie  z  grzechów  niech  się  zgromadzą  przy 
Ciele  Jezusowymi  Już  nam  ów  olbrzymi  Wieloryb  zwrócił 
prawdziwego  Jonasza.  Cieszymy  się,  że  nastał  dla  nas  wieczór 
— dzień piąty. Oby zaświtał nam ranek — dzień szóstyl

Św. Ambroży, Heiameron V 25, 90—92.

Przybrane synostwo Boże

 (Gal 4, 5 i 7)

Dopóki  pragniesz  otrzymać  od  Boga  hojną  doczesną  na­

grodę,  dotąd  jeszcze  jesteś  pod  Prawem,  i  dlatego  właśnie  nie 
będziesz  mógł  wypełnić  Prawa.  Kiedy  bowiem  wydaje  ci  się, 
że  mają  pod  dostatkiem  tych  przemijających  dóbr  doczesnych 
ci,  którzy  obrażają  Boga,  twoje  kroki  chwieją  się,  i  mówisz 
sobie:  Oto  ja  czczę  Boga,  codziennie  chodzę  do  kościoła,  moje 
kolana  stwardniały  od  modlitw,  a  jednak  wciąż  jestem  chory; 
inni  mordują,  rabują,  a  jednak  doznają  radości,  żyją  w  dostat­
kach  i  dobrze  im  się  powodzi.  Tego  więc  żądasz  od  Boga? 
Masz  przecież  powinność,  że  jesteś  w  zasięgu  łaski.  Jeśli  Bóg 
dał  ci  łaskę,  i  to  dał  ci  ją  za  darmo,  więc  i  ty  kochaj  Go 
bezinteresownie!  Kochaj  Boga  nie  ze  względu  na  nagrodę;  On 
sam  niech  będzie  twoją  nagrodąl  Powinieneś  raczej  mówić: 
„O  jedno  proszę  Pana;  tego  poszukuję:  bym  w  domu  Pańskim 
przebywał  po  wszystkie  dni  mego  życia,  abym  zażywał  słody­

czy Pana” (Ps 26, 4).

Św Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jana 3, 21.

P o z n a n i e   s a m e g o   s i e b i e

5  Tylko  Synowi  Bożemu  było  zastrzeżone,  aby  pozostał 

bez  grzechu.  Cóż  więc,  czy  dlatego,  że  biskup  (kapłan),  diakon,

background image

55

wdowa,  dziewica,  nauczyciel,  a  nawet  męczennik  odpada  od 
wiary,  może  wydawać  się,  że  heretycy  są  w  posiadaniu  pra­
wdy?  6  Czy  mamy  oceniać  wiarę  w  oparciu  o  osoby  czy  też 

osoby  na  podstawie  wiary?  Nikt  nie  jest  mądry,  tylko  wierny. 

Nikt  nie  jest  bardziej  wierny,  niż  chrześcijanin.  Nikt  jednak 
nie jest chrześcijanem, jeśli nie „wytrwa do końca” (Mt 10, 22).

7  Każdego  człowieka  znasz  tylko  z  zewnątrz.  Oceniasz  go  na 

podstawie  tego,  co  widzisz.  A  widzisz  tylko  tak  daleko,  jak 

daleko  sięga  twoje  oko.  „Nie  to  jest  bowiem  ważne,  co  czło­

wiek  widzi:  człowiek  bierze  pod  uwagę  to,  co  widoczne  dla 

oczu,  Bóg  natomiast  patrzy  w  serce”  (1  Sm  16,  7).  8  Dlatego 

„poznał  Pan  tych,  którzy  są  Jego”  (2  Tm  2,  19)  i  dlatego 
„każda  roślina,  której  nie  sadził  mój  Ojciec  niebieski,  będzie 
wyrwana"  (Mt  15,  13),  bo  „pierwsi  będą  ostatnimi”  (Mt  20,16), 

skoro „ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot” Mt 3,12).

Tertulinn, Przeciwko heretykom 3, S—8.

„Nawróćcie się do mnie'!

 (Ml 3, 7)

Sługa  ośmiela  się  Pana  nazywać  Ojcem  (Mt  6,  9).  Oskar­

żony  swego  Sędziego  uważa  za  Rodziciela.  Stworzenie  ziem­
skie  mówi  o  sobie,  że  jest  przybranym  dzieckiem  Bożym. 
Człowiek,  który  utracił  dobra  doczesne,  sądzi,  że  jest  dzie­
dzicem  Boga.  Mamy  odwagę  tak  mówić,  bo  nakazuje  to  po­

waga  samego  Boga,  a  nie  poczucie  naszej  godności.  Bóg  bo­

wiem  chciał,  abyśmy  dziś  tak  mówili  i  dlatego  nauczył  nas 
tak  się  modlić.  I  cóż  dziwnego,  że  ludzi  przemienił  w  dzieci 

Boże,  kiedy  samego  siebie  dał,  aby  stać  się  Synem  Człowie­
czym?  Naturę  cielesną  podniósł  do  boskiej,  kiedy  bóstwo 
zstąpiło  do  ludzkiej  natury.  Wtedy  człowieka  wziął  sobie  za 
dziedzica  dóbr  niebiańskich,  kiedy  okazał  się  uczestnikiem 
dóbr  ziemskich.  Albo  czy  mógł  odmówić  człowiekowi  jakie­
goś  daru  miłości  Ten,  który  przyjął  na  siebie  wszystko  co 
ludzkie,  nawet  grzech  i  śmierć?  Albo  jakże  nie  będzie  miał 

człowieka  za  przyjaciela  w  swoim  szczęściu  Ten,  który  stanął 
u boku człowieka w jego nieszczęściu?

Człowieku! Wróć do Boga, ty, którego Bóg tak umiłował! 
Oddaj się bez reszty na chwałę Tego, który samego siebie

background image

57

wydał  na  pohańbienie  z  miłości  dla  ciebiel  Nazywaj  Go  z  ufno­
ścią  Ojcem!  Z  powodu  tak  wielkiej  Jego  miłości  dla  ciebie 
uznajesz,  czujesz  i  ruzumiesz,  że  On  jest  twoim  Stworzycielem. 
.Ojcze naszl”

św. Piotr Chryzolo;, Kazanie 70, początek.

C z ł o w i e k   b y t e m   p r z y g o d n y m
Nie  bądź  próżna,  duszo  moja,  i  nie  pozwól  zagłuszyć 

ucha  twego  serca  przez  zgiełk  twojej  próżności.  Posłuchaj: 
Sam  Bóg  woła  do  ciebie,  abyś  wróciłal  U  Niego  jest  miejsce 
spokoju,  którego  nic  zamącić  nie  może,  gdzie  miłość  cię  nie 
opuści,  jeśli  ty  sama  jej  nie  opuścisz!  Oto  jedne  rzeczy  stwo­
rzone  ustępują,  by  inne  ich  miejsce  zajęły,  bo  z  wielu  części 

składa  się  wszystko,  co  ziemskie.  .Ale  Ja  nigdzie  nie  odcho­
dzę”  —  mówi  odwieczne  Słowo  Boże.  W  Nim  obierz  dla  siebie 

miejsce  stałego  pobytul  Jemu  powierz  wszystko,  cokolwiek 
masz  od  Niego!  Duszo  mojal  Może  jesteś  zmęczona  ciągłym 
oszukiwaniem  cię?  Powierz  Prawdzie,  cokolwiek  masz  od 

Prawdy,  a  nie  utracisz  niczego.  Wszystko  co  uwiędłe  w  tobie, 
rozkwitnie  na  nowo;  uzdrowione  będą  wszystkie  twoje  cho­

roby,  a  co  w  tobie  było  słabe  lub  niestałe,  odmieni  się,  odnowi 
się  i  zjednoczy  w  tobie.  To,  co  przemija,  nie  porwie  cię  za 
sobą,  ale  stać  będzie  z  tobą  ciągle  przy  zawsze  stałym,  nie­
zmiennym i trwającym wiecznie Bogu.

Św. Augustyn, Wyznania IV 11, 16

5. POWRÓT DO BOGA

O  Prawdo!  Światło  mego  serca!  Spraw,  by  ciemność 

moja  nie  mówiła  do  mnie.  Zagubiłem  się  w  doczesności,  dałem 
się  opanować  ciemności,  lecz  nawet  w  niej  będąc  kochałem 
Cię.  Zbłądziłem  (Ps  118,  176)  i  znów  przypomniałem  sobie 

Ciebie  (Jon  2,8).  Usłyszałem  głos  Twój  za  sobą,  abym  powró­
cił,  a  usłyszałem  go  z  trudem  z  powodu  zgiełu  tylu  niespokoj­

nych.  I  oto  teraz,  patrz,  powracam  spocony  i  zadyszany  do 
Twojego  źródła.  Niech  mi  nikt  nie  zabrania:  z  niego  będę  pił 
i  dlatego  będę  żył.  Ja  sam  nie  chcę  być  życiem  dla  siebie.  Źle  ży­
łem  z  siebie  i  śmiercią  byłem  dla  siebie.  Teraz  w  Tobie  z  powro-

background image

59

tern  odzyskuję  życie.  Ty  mów  do  mnie,  Ty  rozmawiaj  ze  mną! 

Uwierzyłem Twoim Księgom, a słowa ich są bardzo tajemnicze.

Św. Augustyn, Wyznania XII 10, 10.

K o l c e   r ó ż y   o b r a z e m   ż y c i a   l u d z k i e g o
Bez  cierni  i  kolców  wyrosła  niegdyś  na  ziemi  róża,  naj­

piękniejszy  kwiat.  Bez  fałszu  i  podstępu  zakwitała  najpierw 
wiosną.  Potem  jednak  kolcami  otoczyła  swój  przepiękny  kwiat. 

To  obraz  ludzkiego  życia,  które  ostrymi  kolcami  trosk  i  cier­

niami  bólu  tak  często  znaczy  najpiękniejszą  nawet  naszą  dzia­
łalność,  otacza  ją  niby  wałem  różnych  trosk  tak,  że  smutek 
łączy  się  z  radością.  Toteż  każdy,  kto  cieszy  się  pięknym 

darem  rozumu  i  pomyślnym  biegiem  swego  życia,  winien  pa­

miętać  o  grzechu,  przez  który  —  na  mocy  prawomocnego  i  ka­
rzącego  wyroku  —  naszą  własnością  stały  się  kolce  w  umyśle 
i  ciernie  w  duszy,  choć  przedtem  w  raju  rozkoszy  byliśmy 
pięknymi  kwiatami.  Choćbyś  więc,  człowiecze,  lśnił  wspania­

łym  blaskiem  swej  godności,  miał  pełnię  władzy  albo  osiągnął 

najwyższy  nawet  stopień  cnoty,  to  zawsze  w  pobliżu  są  i  grożą 
ci  ciernie  i  kolce.  Stale  więc  spoglądaj  na  to,  co  w  tobie  jest 
ujemne.  Wzrastasz  wśród  cierni  i  nie  potrwa  długo  twój  wdzięk. 
Szybko każdemu mijają lata i kwiat jego życia więdnieje.

Św. Ambroży, Hezaemeron III 11, 48.

N i k t   n i e   g r z e s z y   b e z   j a k i e g o ś   p o w o d u

Nasze  ziemskie  życie  ma  swój  pociągający  urok  z  powodu 

swoistego  piękna  i  przedziwnej  harmonii,  jaka  istnieje  między 
nim  i  każdym  innym  pięknem.  Także  przyjaźń  między  ludźmi 

jest  piękna,  ponieważ  tworzy  upragnioną  jedność  wielu  serc 
i  dusz.  Ale  to  wszystko  może  być  powodem  do  grzechu,  gdy 
z  nieumiarkowanej  skłonności  do  dóbr  stworzonych  opuszcza 
się  dobra  wyższe  i  najwyższe,  Ciebie,  Panie  Boże  nasz,  Twoją 

prawdę  i  światło  Twoje.  Wprawdzie  i  te  dobra  niższego  rzędu 

sprawiają  radość,  lecz  nie  taką,  jaką  Ty  jesteś,  Boże  mój,  który 
stworzyłeś  wszystko.  Tylko  Ty  jesteś  radością  dążących  do 
doskonałości, rozkoszą tych, którzy są prawego serca (Ps 63,11).

Św. Augustyn, Wyznania II S, 10.

background image

61

Z a c z n i j   j a ś n i e j   p o z n a w a ć   t o ,   c o   b o s k i e !

Prawdo  przedwieczna!  Prawdziwa  Miłości  i  miła  Wie­

czności!  Ty  jesteś  Bogiem  moimi  Do  Ciebie  wzdycham  dniem 

i  nocą!  Skoro  tylko  Cię  poznałem,  wziąłeś  mnie,  bym  widział 

Światło,  które  widzieć  miałem,  a  nie  było  jeszcze  mnie,  który 

miałem  widzieć.  Promienie  Twoje  odbiły  się  od  mojego  sła­
bego  wzroku,  gdy  błysnąłeś  nimi  gwałtownie  na  mnie.  Zadr­

żałem  wtedy  z  miłości  i  ze  strachu.  Znalazłem  się  daleko  od 
Ciebie,  do  Ciebie  wcale  niepodobny,  i  zdawało  się,  jakbym 
słyszał  Twój  głos  z  wysokości;  Jestem  pokarmem  mocnych; 
wzrastaj,  a  będziesz  mnie  spożywał.  Nie  przemienisz  mnie 

w  siebie  jak  pokarm  swego  ciała,  ale  ty  przemienisz  się  we 
Mnie.  Poznałem,  że  „z  powodu  grzechów  karzesz  człowieka 
i duszy mojej pozwalasz schnąć jak pajęczynie” (Ps 38, 12).

Św. Augustyn, Wyznania VII 10, 16.

W poszukiwaniu Boga

 (Dz 17, 27)

„Pan  okazał  swoje  zbawienie,  w  oczach  pogan  objawił 

swą  sprawiedliwość”  (Ps  97,  2).  Wiemy  oczywiście,  ze  to  speł* 

niło  się  wtedy,  gdy  gwiazda  pobudziła  Trzech  Mędrców  z  da­
lekiej  krainy  i  doprowadziła  ich  do  poznania  Boga  i  oddania 
pokłonu  Królowi  nieba  i  ziemi.  Służba  gwiazdy  i  nas  zachęca 
do  pójścia  za  jej  przykładem.  1  my  mamy  służyć,  jak  tylko 

możemy, tej łasce, która wzywa nas do Chrystusa.

Każdy  bowiem,  kto  jako  członek  Kościoła  prowadzi  życie 

pobożne  i  czyste,  kto  „dąży  do  tego,  co  w  górze,  nie  do  tego, 

co  na  ziemi”  (Kol  3,  2),  podobny  jest  w  jakiś  sposób  do  nie­

bieskiego  światła.  1  kiedy  sam  zachowuje  blask  świętego  życia, 
wzkazuje  wielu  innym,  jako  gwiazda,  drogę,  która  prowadzi 
do  Pana.  W  takim  dążeniu  powinniście  wszyscy,  moi  najmilsi, 
wzajemnie  sobie  pomagać,  abyście  w  Królestwie  Bożym,  do 

którego  dochodzimy  przez  prawdziwą  wiarę  i  dobre  uczynki, 
jaśnieli 

jako 

synowie 

światłal 

Przez 

Pana 

naszego 

Jezusa 

Chrystusa,  który  z  Bogiem  Ojcem  i  Duchem  Świętym  żyje 

i króluje przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Św. Leon W., Kazanie na Objawienie Pańskie (XXXIII) Ul $.

background image

63

D o   p o r t u   z b a w i e n i a l

D a j  

nam,  Panie*  szczęśliwą  po  tych  rzekach  podróż  przy 

pomyślnym 

wietrze* 

pozwól 

dotrzeć 

bezpiecznie 

do 

porto 

zba­

wienia, 

broń 

przed 

pokusami 

złych 

duchów* 

mocniejszych 

od 

nas* 

ustrzeż 

nas 

od 

utraty 

wiary 

obdarz 

głębokim 

pokojem; 

jeśli 

może 

kiedy 

zagrożą 

nam 

wzburzone 

fale 

tego 

świata, 

spraw,  abyśmy  mieli  za  sternika  Pana  Jezusa,  który  czuwa  nad 

nami  w  każdy  czas,  swoim  słowem  ucisza  burze  i  morzu  naka­

zuje  spokój.  Niech  Mu  będzie  cześć  i  chwała*  nieustanne  trwa­
nie od wieków i teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

Św. Ambroży, Hex«cmcroo III 5, 24.

W p o s z u k i w a n i u   P a n a

Jak 

więc 

mam 

szukać 

Ciebie, 

Panie? 

Bo 

gdy 

szukam 

Ciebie, 

mojego 

Boga, 

szukam 

szczęśliwego 

życia. 

Będę 

więc 

szukał 

Ciebie, 

aby 

żyła 

dusza 

moja, 

ponieważ 

moje 

ciało 

żyje 

duszy 

mojej, 

moja 

dusza 

żyje 

Ciebie. 

Jak 

więc 

mam 

szukać 

szczęśliwego 

życia, 

skoro 

przecież 

nie 

mam 

go 

wcześ­

niej, 

dopóki 

nie 

mogę 

powiedzieć: 

Dość 

szukanial 

Mam 

szczę­

śliwe  życie!  Tak  muszę  powiedzieć,  gdy  je  mam.  Jak  mam  go 
szukać? 

Czy 

przez 

przypomnienie, 

jakobym 

zapomniał 

nim, 

wiedział 

jeszcze 

tym 

moim 

zapomnieniu? 

Czy  przez 

chęć 

poznania  go  jako  nieznanego?  Czy  może  go  nigdy  nie  znałem? 
Czy  też  wreszcie  tak  o  nim  zapomniałem,  że  nawet  nie  pamię­
tam 

moim 

zapomnieniu? 

Czyż 

nie 

jest 

to 

szczęśliwe 

życie, 

którego 

pragną 

wszyscy, 

nie 

ma 

nikogo, 

kto 

by 

go 

nie 

chciał?  Gdzież  je  poznali,  że  go  tak  pragną?  Gdzież  je  zoba­

czyli, 

że 

je 

tak 

kochają? 

Nie 

ulega 

wątpliwości, 

że 

jakoś 

je 

mamy. 

Ale  w  różny  sposób  każdy  jest  szczęśliwy.  Są  i  tacy, 

którzy szczęśliwi są dzięki nadziei.

Św. Augustyn, Wyiosni® X 20.

S z c z ę ś c i e   t y l k o   w   B o g u !

Dopiero,  gdy  całkowicie  połączę  się  z  Tobą,  nie  będą  mnie 

dręczyć 

ani 

ból 

ani 

trud. 

Życie 

moje, 

pełne 

Ciebie, 

dopiero 

wtedy będzie prawdziwym życiem. Bo teraz jestem dla siebie

background image

65

ciężarem,  gdyż  nie  jestem  pełen  Ciebie.  A  Ty  czynisz  lekkim  te* 
go,  kogo  napełniasz.  Jakże  często  walczy  we  mnie  radość,  godna 

opłakiwania,  ze  smutkiem,  godnym  radości,  i  nie  wiem,  po  której 

stronie  będzie  zwycięstwo.  Biada  mil  Panie,  zmiłuj  się  nade  mną) 

Różne  postacie  grzesznego  smutku  walczą  we  mnie  z  różnymi 
przejawami  godziwej  radości,  i  nie  wiem,  po  której  stronie  bę­

dzie  zwycięstwo.  Biada  mil  Panie,  zmiłuj  się  nade  mną!  Biada  mil 

Patrz,  oto  nic  ukrywam  moich  ran  przed  Tobą.  Ty  jesteś  leka­
rzem,  ja  jestem  chorym.  Ty  jesteś  miłosierny,  ja  potrzebuję  miło­
sierdzia.  „Życie  człowieka  na  ziemi  czyż  nie  jest  męczarnią?” 
(Job  7,  1).  Któż  pragnie  udręk  i  trudności?  Znosić  je  każesz,  ale 

nie  kochać.  Nikt  nie  kocha  tego,  co  znosi,  chociaż  lubi  to,  że 
znosi.  Chociaż  może  cieszy  się,  że  znosi,  woli  jednak,  żeby  nie 
było  niczego  do  znoszenia.  W  przeciwnościach  pragnę  pomyśl­
ności,  a  w  pomyślności  lękam  się  przeciwności.  Jakież  jest  mię­
dzy  nimi  pośrednie  miejsce,  gdzie  by  życie  ludzkie  nie  było 

męczarnią?  Biada  wszełkiej  pomyślności  tego  świata,  podwójne 
biada  z  powodu  lęku  przed  przeciwnościami  i  krótkotrwałą 
radoścją!  Biada  przeciwnościom  tego  świata,  podwójne  biada 
i  potrójne  biada  z  powodu  tęsknoty  za  pomyślnością  doczesną. 

Przeciwności  same  są  twarde,  a  cierpliwość  tak  łatwo  zanika. 

Życie  człowieka  na  ziemi  czyż  nie  jest  męczarnią  bez  żadnej 

przerwy?  Pokładam  całą  moją  nadzieję  tylko  w  Twoim  miło­

sierdziu bez miary. Daj, co rozkazujesz, i rozkazuj, co chceszl

Św. Augustyn, Wyznania X 28 i 29.

O d n o w i e n i e   c z ł o w i e k a   w   t y m   ż y c i u   n i e  

j e s t   d o s k o n a ł e

Jesteśmy  światłem  przede  wszystkim  przez  wiarę,  a  nie 

dzięki  widzeniu  (2  Kor  5,  7).  „W  nadziei  bowiem  już  jesteśmy 
zbawieni.  Nadzieja  zaś,  którą  się  ogląda,  nie  jest  nadzieją” 
(Rz  8,  24).  Czym  jednak  jest  to  widzenie?  Gdy  „ujrzymy  Go 

takim,  jakim  jest”  (1  J  3,  2),  gdy  przeminą  łzy,  które  stały  się 

dla  mnie  chlebem  we  dnie  i  w  nocy,  gdy  mówią  mi  co  dzień: 

„Gdzież jest twój Bóg?" (Ps 41, 4).

Św Augustyn, Wyznania XIII 13 passim.

Antologia 

$

background image

67

6. POZNANIE BOGA PRZEZ MIŁOŚĆ

Panie,  Boże  mój,  „zwróć  sit;  na  głos  modlitwy  mojej" 

(Pi  S,  3).  Twoje  miłosierdzie  niech  wysłucha  moje  pragnienie! 
Nie  dla  mnie  samego  bije  gorąco  moje  serce,  lecz  w  miłości 
chce  służyć  także  braciom.  Na  Twoją  służbą  pragną  poświęcić 
moje  myśli  i  język:  Daj  to,  co  Ci  mam  ofiarować!  Nędzny 

jestem  i  ubogi,  a  Ty  „rozdzielasz  swe  bogactwa  wszystkim, 
którzy  Cię  wzywają*  (Rz  10,  12),  i  spokojnie  troszczysz  się 
o  nas.  Oczyść  z  wszelkiej  lekkomyślności  i  kłamstwa  umysł, 

serce i wargi mojel

Św. Augustyn, Wyznania XI 2, 3.

P r o ś b a   o   z r o z u m i e n i e   P i s m a  św.

Panie,  usłysz!  Panie,  Boże  mój,  zmiłuj  się  nade  mnąl 

Światło  ślepych  i  Siło  słabych!  Światło  widzących  i  Siło  moc* 

nych!  Spojrzyj  na  duszę  moją  i  usłysz,  gdy  z  głębokości  wo­

ła  m  do  Ciebie  (Ps  129,  2).  Bo  jeśli  i  w  głębokości  nie  ma  uszu 
Twoich,  dokąd  pójdziemy?  Dokąd  wołać  będziemy?  „Do  Ciebie 
należy  dzień  i  noc  jest  Twoja”  (Ps  73,16).  Na  Twoje  skinienie 
przemijają  chwile.  Użycz  mi  czasu  na  rozmyślanie  o  tajemnicy 

Twego  Prawa  i  nie  zamykaj  go  przed  tymi,  którzy  pukają 
do niego.

Św. Augustyn, Wyznania ,XI 2, 3.

P o z n a n i e   B o g a   o z n a c z a   m i ł o ś ć

Daj  mi  siebie,  Boże  mój,  daj  mi  siebie  znowu!  Kocham 

Cięl  A  jeśli  moja  miłość  jest  za  mała,  to  daj  mi  więcej  miłości! 
Nie  mogę  zmierzyć,  ile  mi  jeszcze  brakuje  miłości  do  miary 
wystarczającej,  aby  życie  moje  biegło  w  Twoje  objęcia  i  nigdy 

więcej  nie  odłączyło  się  od  Ciebie,  aż  ukryje  się  w  osłonie 

Twojego  Oblicza  (Ps  30,21).  To  jedno  wiem  tylko,  te  mi  źle 

bez  Ciebie,  nie  tylko  na  zewnątrz,  ale  i  we  mnie  samym, 

a  wszelkie  bogactwo,  którym  Ty  nie  jesteś,  mój  Boże,  jest  dla 
mnie skrajną nędzą.

Św. Augustyn, Wyznania XIII 8.

background image

69

Poznanie nadprzyrodzone

 (J 6, 44 i 65)

O  Bogu  nie  moina  myśleć  na  sposób  ludzki.  O  własnych 

bowiem 

siłach 

nie 

możemy 

wznieść 

się 

do 

nadprzyrodzonego 

poznania.  Bóg  musi  nas  nauczyć,  co  mamy  o  Nim  myśleć.  Boga 

możemy 

poznać 

tylko 

Bożą 

pomocą. 

Choćby 

nawet 

była 

do 

naszej 

dyspozycji 

metoda, 

opracowana 

najdokładniej 

przez 

naukę 

całegd 

świata, 

choćby 

nawet 

doszła 

do 

tego 

nieskalana 

czystość 

życia: 

to 

wszystko 

może 

nas 

wprawdzie 

cieszyć 

mieć 

wpływ 

na 

rozwój 

naszej 

świadomości, 

ale 

nie 

może 

doprowadzić 

do 

nadprzyrodzonego 

poznania 

Boga. 

Dlatego 

o  Bogu  nie  można  mówić  inaczej,  niż  On  sam  o  sobie  powie­

dział dla naszego pouczenia.

Św. Hilary, Trójca Św. V 21 passim.

„ 

Wszyscy Cię szukają

/* (Mk 1, 

31)

Spraw, 

Panie, 

abym 

dobrze 

zrozumiał, 

czy 

najpierw 

trzeba 

Cię  wzywać,  czy  chwalić,  albo  czy  najpierw  trzeba  Cię  poznać, 

aby  można  było  Cię  wzywać!  Lecz  któż  może  Cię  wzywać,  jeśli 

Cię  nie  zna?  Bo  jeśli  Cię  nie  zna,  może  wzywać  kogo  innego  za­

miast  Ciebie.  Czy  raczej  po  to  jesteś  wzywany,  abyś  był  pozna­

ny?  „Jakże  więc  mieli  wzywać  Tego, 

w  którego  nie  uwierzyli? 

Jakże  mieli  uwierzyć  w  Tego,  o  którym  nie  słyszeli?  Jakże  mieli 

słyszeć,  gdy  im  nikt  nie  głosił?"  (Rz  10,14).  „Chwalić  będą  Pana, 

którzy  Go  szukają”  (Ps  21,  27).  Kto  Ciebie  szuka,  znajduje  Cię, 

kto 

Ciebie 

znajduje, 

będzie 

Cię 

chwalił. 

Pragnę 

więc 

szukać 

Cię,  Panie,  kiedy  Cię  wzywam,  a  wzywać  Cię,  gdy  wierzę  w  Cie­

bie, 

bo 

zostałeś 

nam 

ogłoszony. 

Ciebie, 

Panie, 

wzywa 

moja 

wiara, 

którą 

mi 

wlałeś 

przez 

Twojego 

Syna, 

który 

stał 

się 

człowiekiem, przez posługę tego, który nam ogłosił Ciebie.

Św. Augustyn. Wysnioi* 1 1

W s z y s c y   m o g ą   p o z n a ć   B o g a

Paniet 

Twoje 

sądy 

dlatego 

są 

tak 

straszne, 

ponieważ 

Twoja  prawda  należy  nie  do  mnie,  nie  do  tego,  czy  tamtego, 

lecz 

do 

nas 

wszystkich. 

Wszystkich 

nas 

publicznie 

wzywasz 

do wspólnego udziału w tej prawdzie — z groźnym ostrzeże-

background image

71

niem,  abyśmy  jej  nie  chcieli  posiadać  wyłącznie  dla  siebie,  bo 
inaczej  bylibyśmy  jej  w  ogóle  pozbawieni.  Bo  każdy,  kto  przy* 
włatzcza  sobie  to,  co  Ty  wszystkim  dajesz  na  użytek,  i  za 
własność  swoją  chce  uważać  to,  co  należy  do  wszystkich, 

oddala  się  od  wspólnego  dziedzictwa  do  swej  wyłącznej  wła* 
sności,  tj.  od  prawdy  do  kłamstwa.  .Kiedy  mówi  kłamstwo, 
od siebie mówi’ (J 8, 44).

Św. Augustyn, Wyznania XII 25, 34.

P i ę k n o ś ć   B o g a   p o r y w a   c z ł o w i e k a   w   z a c h w y t

Za  późno  Cię  pokochałem,  o  Piękności  tak  dawna,  a  jed­

nak  zawsze  tak  nowa,  za  późno  Cię  pokochałem!  A  oto  byłaś 
we  mnie,  w  moim  wnętrzu,  a  ja  byłem  zewnątrz  i  tam  Cię 
szukałem,  w  swej  brzydocie  rzucałem  się  na  mnóstwo  pięk­
nych  rzeczy,  stworzonych  przez  Ciebie.  Byłaś  ze  mną,  a  ja 

i.

  Tobą  nie  byłem.  Z  dala  od  Ciebie  trzymały  mnie  te  rzeczy, 

które  nie  istniałyby,  gdyby  nie  istniały  w  Tobie.  Wezwałaś 
mnie  głośno  i  zerwałaś  zasłonę  mojej  głuchoty.  Zajaśniałaś  cud­
nym  blaskiem  i  rozproszyłaś  ciemność  mojej  ślepoty.  Wydałaś 
woń,  a  ja  zacząłem  oddychać  i  oddech  mój  ciągle  kieruję  do 

Ciebie.  Skosztowałem  Cię,  a  teraz  jestem  głodny  i  spragniony 

Ciebie. Dotknęłaś mnie i zapłonąłem w Twoim pokoju.

Św. Augustyn, Wyznania X 27.

Poznanie Boga ze stworzeń

 (Rz 1, 20J

Nie  wątpliwe,  lecz  pewne  jest  moje  sumienie  (Rz  2,  15), 

że  kocham  Cię,  Panie!  Słowem  Twoim  poruszyłeś  do  głębi 
moje  serce  i  pokochałem  Cię.  A  oto  niebo,  ziemia  i  wszystko, 
co  w  nich  jest,  wołają  zewsząd,  bym  Cię  kochał  i  nie  prze­
stają  wołać  do  wszystkich  .tak,  że  od  winy  wymówić  się  nie 
mogą”  (Rz  1,  20).  Ty  zaś  większą  .wyświadczasz  łaskę,  komu 
chcesz  i  miłosierdzie,  nad  kim  się  zlitujesz”  (Rz  9,  15)'°;  bo 
inaczej  niebo  i  ziemia  głuchym  głoszą  Twoją  chwałę.  Lecz  co 
kocham,  gdy  kocham  Ciebie?  Nie  wdzięk  ciała,  nie  urodę 

życia,  nie  blask  światła,  które  cieszy  nasze  oczy,  nie  ulubione 

melodie  najpiękniejszych  piosenek,  nie  zapach  miły  kwiatów, 
olejków i korzeni, nie przysmaki i miód, nie członki ciała.

background image

które  zapraszają  do  miłego  uścisku:  —  Nie  to  kocham,  gdy  ko­
cham  mojego  Boga.  A  jednak  kocham  jakieś  światło  i  głos, 
jakiś  zapach,  pokarm  i  uścisk,  gdy  kocham  mojego  Boga:  świa­

tło,  głos,  zapach,  pokarm,  uścisk  mojego  wewnętrznego  czło­

wieka.  Tam  przyświeca  mojej  duszy  światło,  nie  objęte  prze­
strzenią;  tam  rzbrzmiewa  pieśń,  której  nie  zagłusza  czas;  skąd 

zapachu  nie  unosi  wiatr;  gdzie  apetytu  nie  zmniejsza  jedzenie; 

tam  jest  zadowolenie,  którego  nie  osłabia  przesyt.  —  Oto,  co 
kocham, gdy kocham mojego Boga.

Św Augustyn, Wyznioia X 6, 8.

P o z n a n i e   n a g r o d ą   w i a r y

Nie  staraj  się  zrozumieć,  abyś  uwierzył,  lecz  uwierz,  abyś 

zrozumiał.  Bo  „jeśli  nie  uwierzycie,  nie  zrozumiecie”  (Iz  7,  9). 

Kiedy  więc  doradzałem  wam  posłuszeństwo  w  wierze,  umo­
żliwiające  zrozumienie,  mówiłem,  że  Pan  nasz  Jezus  Chrystus 

to  właśnie  dołączył  w  słowach  następnego  zdania:  „jeśli  kto 
chce  pełnić  Jego  wolę,  pozna,  czy  nauka  ta  jest  od  Boga” 

(J  7,  17).  Co  to  znaczy  „pozna"?  To  znaczy  „zrozumie".  A  co 
oznaczają  słowa:  „Jeśli  kto  chce  pełnić  Jego  wolę?”  —  Wiarę! 

Ponieważ  jednak  „poznanie"  oznacza  „zrozumienie",  więc 
wszyscy  rozumieją,  że  słowa:  „Jeśli  kto  chce  pełnić  Jego  wolę" 
dotyczą  wiary,  aby  lepiej  zrozumieć,  i  że  trzeba,  aby  Pan  nasz 
wyjaśnił  i  odkrył  nam,  czy  rzeczywiście  pełnienie  woli  Jego  Ojca 

należy  do  dziedziny  wiary.  Któż  może  nie  wie  o  tym,  że  peł­
nienie  woli  Boga  jest  wykonywaniem  Jego  dzieła,  tj.  tego,  co 
Mu  się  podoba?  Sam  przecież  Pan  wyraźnie  mówi  na  innym 
miejscu:  „Na  tym  polega  dzieło  (zamierzone  przez)  Boga,  abyś­
cie  uwierzyli  w  Tego,  którego  On  posłał”  (J  6,29).  „Abyście 
uwierzyli  w  Niego”.  Nie  mówi:  abyście  Mu  wierzyli,  lecz:  jeśli 

uwierzycie  w  Niego,  uwierzycie  Mu;  a  dalej:  kto  Mu  wierzy, 
nie  znaczy,  że  wierzy  w  Niego.  Bo  i  szatani  Mu  uwierzyli,  a  nie 
wierzyli  w  Niego.  Możemy  znowu  powiedzieć  takie  o  Jego 

Apostołach:  „Wierzymy  Pawłowi”,  a  nie:  „Wierzymy  w  Pawła"; 
„Wierzymy  Piotrowi”,  a  nie:  „Wierzymy  w  Piotra”.  „Wierzą­
cemu”  bowiem  „w  Tego,  co  usprawiedliwia  grzesznika,  wiarę 
jego poczytuje się za tytuł do usprawiedliwienia” (Rz 4, 5).

background image

75

Co  to  znaczy  wierzyć  w  Niego?  Wierzyć  w  Chrystusa  to  zna­
czy  być  Jego  zwolennikiem,  wierzyć  to  znaczy  miłować,  wierzyć 
to  znaczy  zwracać  się  do  Chrystusa  i  być  zjednoczonym  z  Jego 
członkami.  To  właśnie  jest  wiarą,  której  Bóg  domaga  się  od 
nas,  i  nie  mógłby  znaleźć  w  nas  tego,  czego  żąda  od  nas, 
jeśliby  najpierw  nie  dał  nam  tego,  co  by  mógł  w  nas  znaleźć. 
Czyż  to  nie  jest  ta  wiara,  którą  najpełniej  określa  Apostoł 
w  takich  słowach:  „Ani  obrzezanie,  ani  jego  brak,  nie  mają 
żadnego  znaczenia,  tylko  wiara,  która  działa  przez  miłość?'' 
(Gal  5,  6).  Nie  jakakolwiek  wiara,  lecz  „wiara,  która  działa  przez 

miłość'*.  Niechże  ona  będzie  w  tobie,  a  zrozumiesz  naukę,  która 

jest  od  Boga.  Cóż  bowiem  zrozumiesz?  Że  ta  „nauka  nie  jest 

moją,  lecz  Tego,  który  mnie  posłał”  (J  7,  16),  tj.  zrozumiesz, 
że  Chrystus,  Syn  Boży,  który  jest  nauką  Ojca,  nie  jest  sam 
z siebie, lecz jest Synem Ojca.

Św. Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jana 29, 6.

Gdziez jesteś

Boże? (Ps 41, 4J

Panie,  gdzież  Cię  znalazłem,  aby  Cię  poznać?  Bo  przed­

tem,  zanim  Cię  poznałem,  nie  byłeś  jeszcze  w  mojej  pamięci. 
Gdzież  więc  znalazłem  Cię,  Jeśli  nie  w  Tobie  i  nade  mną?  Ty 
nigdzie  nie  masz  miejsca.  Odchodzimy  i  przychodzimy,  lecz  nig­
dzie  nie  ma  dla  Ciebie  miejsca.  Ty,  Prawdo,  kierujesz  wszyst­
kimi,  którzy  u  Ciebie  szukają  rady,  i  odpowiadasz  wszystkim 
jednocześnie,  nawet  tym,  którzy  w  różnych  sprawach  zasięgają 
rady  u  Ciebie.  Zrozumiałe  są  odpowiedzi  Twoje,  lecz  nie  wszy­
scy  słuchają  Cię  ze  zrozumieniem.  Pytania  ich  bowiem  są  ich 
życzeniami,  i  nie  zawsze  odpowiedzi  Twoje  są  takie,  jakich  oni 
sobie  życzą.  Najlepszym  Twoim  sługą  jest  ten,  kto  mniejszą 
zwraca  uwagę  na  to,  aby  usłyszeć  od  Ciebie  to,  czego  chce,  lecz 
raczej zależy mu na tym, aby chcieć tego, co od Ciebie słyszy.

Św. Augustyn, Wyznania X 26.

7. MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO

Lud  Boży  powinien  być  święty  i  dobryl  Powinien  być 

święty,  aby  unikał  tego,  co  zakazane,  i  dobry,  aby  czynił  to, 
co nakazanel Bo chociaż posiadanie prawdziwej wiary i zdrowej

background image

77

nauki  jest  już  czymś  wielkim,  to  jednak  umartwienie  podniebie­

nia,  łagodność  usposobienia  i  nieskalana  czystość  godne  są 
wielkiej  pochwały.  Lecz  bez  miłości  wszystkie  te  cnoty  będą 
ubogie.  Największe  nawet  zalety  naszego  charakteru  są  bezo­
wocne,  jeśli  ich  miłość  nie  zrodzi.  Dlatego  mówi  Pan  w  Ewan­

gelii  św.  Jana:  „Po  tym  wszyscy  poznają,  żeście  uczniami  moimi, 

jeśli  będziecie  się  wzajemnie  miłowali"  (J  13,  33).  A  w  liście 
tego  samego  Apostoła  czytamy:  „Umiłowani,  miłujemy  się 

wzajemnie,  ponieważ  miłość  jest  z  Boga,  a  każdy,  kto  miłuje, 
narodził  się  z  Boga  i  zna  Boga.  Kto  nie  miłuje,  nie  zna  Boga, 
bo  Bóg  jest  miłością"  (1  J  4,  7—8).  Dlatego  wierni  powinni 
badać  swoje  sumienie  i  szczerze  osądzać  najskrytsze  nawet 

uczucia  swoich  serc.  jeśli  odnajdą  w  głębi  swej  duszy  owocną 

miłość  bliźniego,  mogą  nie  wątpić,  że  Bóg  w  niej  przebywał 
By  zaś  byli  coraz  bardziej  godni  tak  wielkiego  Gościa,  niech 
rozszerzają  wytrwale  swe  serce  coraz  to  nowymi  uczynkami 

miłosierdzia.  Jeśli  bowiem  Bóg  jest  miłością,  a  bóstwa  nie 

można  zamknąć  w  jakichś  granicach,  więc  też  i  miłość  bliźnie­
go nie powinna mieć żadnych ograniczeń.

Św Leon W., Kazanie na W. Post (XLVII1) X 3

P r z y k a z a n i e   m i ł o ś c i

Nie  sądźcie,  moi  bracia,  że  w  słowach  Pana:  „Przykaza­

nie  nowe  daję  wam,  abyście  się  wzajemnie  miłowali"  (J  13,  34) 
zostało  pominięte  owo  największe  przykazanie  o  miłowaniu 

Pana  Boga  naszego  całym  sercem,  całą  duszą  i  całym  umysłem 
(Mt  22,  37—40).  Lecz  dla  tych,  którzy  to  dobrze  rozumieią, 
obydwa  przykazania  znajdują  się  w  jednym  i  drugim.  Bo  kto 
miłuje  Boga,  nie  może  lekceważyć  Tego,  który  nakazuje  miło­

wać  bliźniego.  A  kto  miłuje  bliźniego  w  sposób  czysty  i  du­
chowy,  kogóż  miłuje,  jeśli  nie  Boga?  Miłość  ta  jest  całkiem 
inna  od  wszelkiej  miłości  światowej.  Taką  właśnie  miłość 

wyróżnia  Pan  dodając:  „jak  ja  was  umiłowałem"  (J  13,  34). 
Bo  kogóż  umiłował  w  nas,  jeśli  nie  Boga?  Miłujemy  się  wzaje­

mnie  tak,  abyśmy  w  miarę  naszych  możliwości  budzili  przez 
nasze  czyny  wzajemną  miłość  i  mieli  w  sobie  Boga.  Tę  miłość 
daje nam właśnie Ten, który mówi: „Jak ja was umiłowałem,

background image

żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie* (J 13* 34). Po to więc
nas  umiłował,  abyśmy  i  my  wzajemnie  się  miłowali.  Udzielił 

nam  tego  przez  swoją  miłość  do  nas  po  to,  abyśmy  byli  zjedno­
czeni  między  sobą  wzajemną  miłością  i  stanowili  jedno  ciało, 
złożone  z  poszczególnych  członków,  złączonych  ze  sobą  tak 
słodkim węzłem miłości, ciało, którego Głową jest Chrystus.

św. Auguttyo, Wykład Ewaogclii św. Jaoa 65, 2 passim.

„ M i ł o ś ć   j e s t   s i ł ą   w i a r y *

Aby  dokładnie  poznać,  jakimi  drogami  należy  dążyć  do 

osiągnięcia  obietnic  Bożych,  posłuchajmy,  czego  uczy  nas  pro­

rok  Dawid:  „Wszystkie  drogi  Pańskie—to  miłosierdzie  i  pra­
wda*  (Ps  24,  10).  Zasady  współżycia  wiernych  między  sobą 

opierają  się  na  przykładzie  Bożego  działania.  I  słusznie  żąda 

Bóg  naśladowania  siebie  od  tych,  których  stworzył  na  obraz 
swój  i  uczynił  ich  podobnymi  do  siebie,  Tylko  wtedy  możemy 
stać  się  godnymi  uczestnikami  Jego  chwały,  jeśli  znajdują  się 
w  nas  miłosierdzie  i  prawda.  Do  Zbawiciela  bowiem  zbawieni 

powinni  podążać  tą  samą  drogą,  jaką  On  do  nich  przybył,  aby 
ich  zbawić.  Na  tej  drodze  miłosierdzie  Boże  czyni  nas  miło­

siernymi,  a  prawda  ludźmi  kochającymi  prawdę.  Drogą  więc 
prawdy  chodzi  dusza  sprawiedliwego,  a  drogą  miłosierdzia 
serce  dobrotliwego  człowieka.  Drogi  te  jednak  nie  rozchodzą 
się  tak,  żeby  miłosierdzie  czy  dobroć  można  było  osiągnąć 
różnymi  sposobami,  jakby  zupełnie  co  innego  było  wzrastać 
w  miłosierdziu,  a  co  innego  doskonalić  się  w  prawdzie.  Kto 
daleki  jest  od  prawdy,  nie  będzie  miłosierny,  a  kto  nie  ma 
sprawiedliwości,  nie  będzie  miał  miłości.  Jeśli  kto  nie  ma  daru 
obydwu  cnót  łącznie,  ten  żadnej  z  nich  nie  posiada  osobno. 

Miłość jest siłą wiary, wiara potęgą miłości.

Św Uoo W., Ksstoie o. W. Post (XLV) VII 2.

„ N i e n a w i ś ć   c z ł o w i e k a   n a j w i ę k s z ą   z b r o d n i ą *

Powiedziałem  już  o  tym,  co  winniśmy  Bogu,  a  teraz  po­

wiem  o  tym,  co  trzeba  wyświadczać  człowiekowi;  chociaż  to, 

co  wyświadczasz  człowiekowi,  właściwie  wyświadcza  się  Bogu, 
bo człowiek jest wyobrażeniem Boga. Pierwszym więc obo-

background image

81

wiązkiem  doskonałości  moralnej  jest  zjednoczenie  z  Bogiem, 

a  drugim  przyjaźń  z  człowiekiem.  Pierwszy  nazywamy  religią, 
a  drugi  miłosierdziem  albo  przejawem  ludzkości,  czyli  miło­

ścią  człowieka.  Ta  cnota  cechuje  doskonałych  moralnie  czcicieli 
Boga,  bo  tylko  ona  podaje  mądre  zasady  współżycia.  Bóg 

bowiem,  który  nie  dał  mądrości  żadnym  innym  istotom  żywym, 
powołał  je  do  życia  i  ubezpieczył  środkami  naturalnej  obrony 
przed  niebezpiecznym  atakiem  z  zewnątrz.  Człowieka  zaś  stwo­
rzył  nagim  i  słabym,  aby  go  wyposażyć  raczej  w  mądrość.  Dał 
mu  też  oprócz  innych  takie  uczucie  miłości,  aby  człowiek 
człowieka  bronił,  kochał,  popierał,  narażał  się  dla  niego  na 

niebezpieczeństwa,  znosił  przeciwności  i  okazywał  mu  pomoc. 
Najmocniejszym  więc  węzłem  między  ludźmi  jest  miłość  czło­
wieka.  Kto  go  rozrywa,  powinien  być  uważany  za  zbrodniarza 
i  mordercę  swych  bliskich  krewnych.  Bo  jeśli  wszyscy  pocho­
dzimy  od  jednego  człowieka,  którego  Bóg  stworzył,  na  pewno 
jesteśmy  dla  siebie  krewnymi  i  za  największą  zbrodnię  należy 

uważać  nienawiść  do  człowieka,  choćby  nawet  ten  człowiek 
ci  szkodził.

11

  Dlatego  Bóg  nakazał  nam,  abyśmy  nigdy  nie 

wprowadzali  nieprzyjaźni  między  sobą,  lecz  zawsze  ją  odrzu­

cali,  tj.  abyśmy  naszą  przyjaźnią  upominali  innych  i  zachęcali 
do  łagodności.  Tak  samo,  jeśli  Bóg  powołał  nas  do  życia 

i  dał  nam  duszę,  czymże  jesteśmy  dla  siebie,  jeśli  nie  braćmi? 
Braćmi  bez  wątpienia,  i  to  bliskimi  sobie  zarówno  duszą,  jak 
i  ciałem.  Nie  myli  się  Lukrecjusz,

1

*  gdy  mówi:  „Wszyscy 

jesteśmy  w  końcu  z  niebiańskich  ziaren  zrodzeni.  Jeden  jest 
ojciec  wszystkich**.

1

*  Więc  za  potworne  bestie  należy  uważać 

tych,  którzy  szkodzą  człowiekowi,  i  wbrew  prawu  ludzkiemu, 
a nawet boskiemu wszystko grabią, dręczą, zabijają, wypędzają.

Ze  względu  na  ten  ścisły  związek  pokrewieństwa  Bóg 

uczy  nas,  abyśmy  zawsze  czynili  dobrze,  nigdy  źle.  A  co  to 

znaczy  czynić  dobrze?  Sam  Bóg  to  także  określa:  okazywać 

pomoc  uciśnionym  i  cierpiącym,  udzielać  żywności  potrzebu­

jącym.  Bóg,  ponieważ  jest  pełen  miłości,  chciał,  abyśmy  byli 

istotami  społecznymi.  Powinniśmy  więc  samych  siebie  mieć  na 
myśli w innych ludziach. Nie zasługujemy na uwolnienie nas

Antologia

6

background image

83

z niebezpieczeństwa, jeśli sami drugim nie śpieszymy z pomocą. 

Nie zasługujemy na pomoc, jeśli jej odmawiamy innym. 

Laktancjusz, Podstawy nauki Bożej VI 10.

„ K a ż d y   c z ł o w i e k   j e s t   m o i m   b r a t e m "

1 4

 

A  to,  że  liczba  wyznawców  naszej  wiary  powiększa  się 

codziennie,  nie  jest  powodem  do  oskarżania  nas  o  popełnianie 
błędu,  ale  świadectwem  postawy  zasługującej  na  pochwałę.  Bo 
pięknym  stylem  życia  wyróżniają  się  i  trwają  w  nim  wiernie 
nie  tylko  dawni  nasi  współwyznawcy,  lecz  także  nowi,  których 
coraz  więcej  zaczyna  przyłączać  się  do  nas.  Istotnie,  prawdą 
jest,  że  poznajemy  się  łatwo,  ale  nie  po  zewnętrznych  odzna­

kach,  jak  wy  sądzicie,  lecz  po  objawach  naszej  niewinności 
i  skromności;  istotnie,  prawdą  jest,  że  kochamy  się,  nad  czym 
wy  ubolewacie,  wzajemną  miłością,  ponieważ  nie  znamy  nie­
nawiści;  istotnie,  prawdą  jest,  że  siebie,  czego  wy  nam  zazdro­
ścicie,  nazywamy  braćmi,  jako  dzieci  jednego  Boga  —  naszego 
Ojca,  jako  współuczestnicy  wiary,  jako  współdziedzice  nadziei. 
Wy  bowiem  nie  znacie  się  między  sobą,  pałacie  wzajemną  do 
siebie  nienawiścią  i  nie  uznajecie  siebie  za  braci,  chyba  tylko 

wtedy, gdy dopuszczacie się zbrodni bratobójstwa.

1

*

Minucjusz Feliks, Oktawiuzz 31, 7—8.

M i ł o ś ć   b l i ź n i e g o   o b o w i ą z k i e m  
Należy  przestrzegać  nakazu  miłości  człowieka,  jeśli  chcemy 

naprawdę  nazywać  się  ludźmi.  To  zaś  przestrzeganie  nakazu 
miłości  człowieka  niczym  innym  nie  jest  jak  tylko  miłowaniem 
człowieka  dlatego,  że  jest  on  takim  samym  człowiekiem  jak  my. 
Niezgoda  więc  i  nieporozumienia  nie  są  dopuszczalne  według 
ludzkiego  rozumu.  Prawdziwe  jest  owo  zdanie  Cycerona,

18

 

który  mówi,  że  człowiek  posłuszny  prawu  naturalnemu  nie 
może  szkodzić  człowiekowi.

17

  Jeśli  więc  wyrządzenie  szkody 

człowiekowi  jest  przeciwne  naturze,  to  według  natury  trzeba 
koniecznie  nieść  pomoc  drugiemu  człowiekowi.  Kto  tego  nie 
czyni,  pozbawia  samego  siebie  nazwy  człowieka.  Bo  miłość 
bliźniego  jest  obowiązkiem,  i  trzeba  przychodzić  z  pomocą 
człowiekowi w jego potrzebie i niebezpieczeństwie.

Laktanciust, Podstawy nauki Bożej VI 11.

background image

85

M i ł o ś ć   n i e p r z y j a c i ó ł

Istnieje  wiele  rodzajów  jałmużny,  lecz  nie  ma  większej 

jałmużny  niż  ta,  kiedy  z  serca  przebaczamy  wszystko,  co  ktoś 

przeciw  nam  popełnił.  Bo  mniej  wspaniałomyślne  jest  być  życz­

liwym  albo  nawet  dobroczynnym  wobec  człowieka,  który  nie 
zrobił  ci  nic  złego.  O  wiele  większym  i  wspanialszym  przeja­

wem  dobroci  jest  to,  że  miłujesz  nawet  swego  nieprzyjaciela 
i  temu,  kto  ci  źle  życzy  i  wyrządza  krzywdę,  jeśli  może, 

zawsze  życzysz  tylko  dobrze  i  czynisz  dobrze,  kiedy  możesz, 
posłuszny  słowom  Boga:  „Miłujcie  waszych  nieprzyjaciół 
i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5, 44).

Św. Augustyn, O wierte, nadziei i miłości 19 LXXIII.

P r z e s t r z e g a n i e   p r a w a   m i ł o ś c i   b l i ź n i e g o

Nie  powinno  być  wśród  nas  żadnych  sprzeczek  ani  zaz­

drości,  skoro  Pan  dał  nam  swój  pokój.  Apostoł  napisał  takie 
słowa:  „Będziesz  miłował  bliźniego  swego  jak  siebie  samego 

(Kpł  19,  18).  A  jeśli  jeden  drugiego  kąsa  i  pożera,  baczcie, 
abyście  się  wzajemnie  nie  zjedli”  (Gal  5,14—15).  Proszę  was, 
abyście  się  powstrzymali  od  obelg  i  oszczerstw,  ponieważ 
„oszczercy  nie  odziedziczą  królestwa  Bożego”  (1  Kor  6,  10). 

Trzeba  się  starać  o  to,  aby  język,  który  wyznał  Chrystusa, 
był  czysty  i  niesplamiony.  Bo  kto  według  nakazu  Chrystusa 
wypowiada  słowa  wprowadzające  pokój,  dobro  i  sprawiedli­
wość,  ten  codziennie  wyznaje  Chrystusa.  Przez  chrzest  wy­

rzekliśmy  się  świata,  gdy  Bóg  poddał  nas  próbie  i  doświad­

czeniu,  a  my  opuściliśmy  wszystko  co  nasze  i  poszliśmy  za 
Panem, aby żyć ciągle w wierze i bojaźni Bożej.

Św. Cyprian, List do Rogacjana VI S.

J a ł m u ż n a   m i ł o ś c i

Jeśli  pragniesz  łaski,  pomnażaj  w  sobie  miłość!  Wylej  na 

Ciało  Jezusowe  wiarę  w  zmartwychwstanie,  miłą  woń  Kościoła 

i  olejek  miłości  do  wszystkich.  Wyjdź  i  daj  jałmużnę  ubogiemu! 

Jałmużna  ta  więcej  ci  pomoże,  jeśli  ją  podasz  w  imieniu  Chry­

background image

87

stusa  dla  osiągnięcia  przyszłego  dobra  i  jeśli  ją  tak  ofiarujesz 
biednemu, jakbyś jej użyczył samemu Chrystusowi.

Św. Ambroży, Wykład Ewangelii św. Łukssza VI 29.

Porządek w miłowaniu

 (Kpł 19,18; Pp 6,5; Mt 22,37*40; 1 Tm 1 , 5 )

Sprawiedliwie  i  święcie  żyje  ten,  kto  słusznie  ocenia 

wszystko,  jest  nim  ten,  kto  kocha  według  ustalonego  należy* 
cie  porządku:  Ani  nie  będzie  kochał  tego,  czego  kochać  nie 
może,  ani  nie  będzie  kochał  tego,  co  kachać  powinien;  nie 

będzie  też  jednakowo  kochał  tego,  co  trzeba  kochać  mniej 

lub  więcej,  ani  nie  będzie  mniej  lub  więcej  kochał  tego,  co 
jednakowo  kochać  należy.  Żaden  grzesznik,  o  ile  tylko  jest 
grzesznikiem,  nie  może  być  kochany.  Każdy  jednak  człowiek, 

ponieważ  jest  człowiekiem,  powinien  być  kochany  ze  względu 
na  Boga,  a  Bóg  ze  względu  na  siebie  samego.  A  jeśli  Bóg 
powinien  być  kochany  więcej  niż  każdy  człowiek,  to  właśnie 

Boga  należy  kochać  więcej  niż  siebie  samego.  Powinniśmy 

także  kochać  drugich  więcej  niż  samych  siebie,  a  wszystko 
trzeba nam kochać ze względu na Boga.

Św Augustyn, O muce chrześcijańskiej 1 27, 28.

8. UMIŁOWANIE POKOJU

.Ucałują się sprawiedliwość i pokój

’ (Ps 84, 11)

Czyń  sprawiedliwość,  a  będziesz  miał  pokój,  aby  ucało* 

wały  się  w  tobie  sprawiedliwość  i  pokój.  Jeśli  nie  ukochasz 
sprawiedliwości,  nie  będziesz  miał  pokoju,  bo  kochają  się 
i całują te dwie przyjaciółki — sprawiedliwość i pokój.

Jeśli  kto  postępuje  sprawiedliwie,  może  otrzymać  poca­

łunek  pokoju  i  sprawiedliwości.  Oto  dwie  przyjaciółkil  Ty 

może  pragniesz  jednej,  a  nie  dbasz  o  drugą?  Nie  ma  takiego 
człowieka,  który  by  nie  pragnął  pokoju,  choć  nie  wszyscy  chcą 
działać  według  wymagań  sprawiedliwości.  Zapytaj  wszystkich 

ludzi:  Czy  pragniesz  pokoju?  Jednogłośnie  odpowiada  cała 
ludzkość: 

Życzę 

sobie  pokoju, 

pragnę 

go, 

chcę,  kocham. 

Kochaj więc także sprawiedliwość. Oto dwie nieodłączne przy*

background image

89

jaciółki  —  sprawiedliwość  i  pokój,  które  wymieniają  sobie 

pocałunki.  Jeśli  nie  kochasz  przyjaciółki  pokoju,  to  i  pokój  cię 
nie  pokocha  i  nie  przyjdzie  do  ciebie.  Cóż  bowiem  jest  więk­

sze  niż  pragnienie  pokoju?  Nawet  człowiek  zły  tęskni  za  po­
kojem. Pokój bowiem jest czymś dobrym. Czyń więc sprawie­

dliwość, ponieważ sprawiedliwość i pokój całują się, nie kłócą. 
Dlaczego  ty  kłócisz  się  ze  sprawiedliwością?  Oto  sprawiedli­

wość  mówi  ci:  Nie  kradnij,  a  ty  nie  słuchasz;  Nie  cudzołóż, 
a  ty  nie  chcesz  słyszeć  o  tym;  Nie  czyń  drugiemu,  czego  sam 
me  chcesz  doznać  od  niego,  nie  mów  drugiemu,  czego  sam 

nie  chcesz  usłyszeć  od  niego.  Jesteś  nieprzyjacielem  mojej 
przyjaciółki, mówi ci pokój. Czemu mnie szukasz? Jestem przy­
jaciółką  sprawiedliwości.  Kto  okaże  się  nieprzyjacielem  mojej 

przyjaciółki, nie zbliżę się do niego. Chcesz więc dojść do po­
koju?  Czyń  sprawiedliwość!  Dlatego  inny  Psalm  tak  ci  mówi: 

„Odstąp od złego, czyń dobro", tj. miłuj sprawiedliwość; a gdy 
już odstąpisz od złego i uczynisz dobro, wtedy „szukaj pokoju, 
idź  za  nim”  (Ps  33,  15).  Bo  nie  będziesz  go  już  długo  szukał, 

ponieważ spotka cię, aby ucałować i w tobie sprawiedliwość.

Św. Augustyn, Wykład Ps 84, 12.

P o w s z e c h n e   p r a g n i e n i e   p o k o j u

Ktokolwiek uważnie przyjrzy się ze mną sprawom ludz­

kim i wniknie w naturę każdego stworzenia, ten pozna, że nie 
ma takiej istoty, która by nie szukała radości, i nie ma nikogo, 
kto by nie pragnął pokoju.

Św. Augustyn, Państwo Boie XIX 12, 1.

S ł o d y c z   p o k o j u
Tak  wielkie  jest  dobro  pokoju,  że  nawet  wśród  spraw 

ziemskich  i  ludzkich  słuchamy  o  nim  zwykle  z  największą 
przyjemnością,  pragniemy  go  najgoręcej  i  nie  możemy  zna­
leźć niczego lepszego od pokoju. Jeśli o nim zechcemy mówić 

nieco  dłużej,  nie  uprzykrzymy  się,  jak  sądzę,  czytelnikom,  ze 
względu na tę słodycz pokoju, który dla wszystkich jest miły.

św. Augustyn, Państwo Bose XIX 11 passim.

background image

91

P o k ó j   c i s z ą   p o r z ą d k u

Pokój  ciała  jest  zachowaniem  proporcji  jego  poszczegól­

nych  części.  Pokój  duszy  nierozumnej  —  to  opanowanie  po­

pędów  i  utrzymywanie  ich  w  spokoju.  Pokój  duszy  rozumnej 
—  to  odpowiednia  zgoda  poznania  z  działaniem.  Pokój  ciała 
z  duszą  —  to  uporządkowane  życie  i  zdrowie  człowieka.  Pokój 
człowieka  z  Bogiem  —  to  posłuszeństwo  w  wierze  kierowane 

prawem  wiecznym.  Pokój  między  ludźmi  —  to  ich  ustawiczna 
zgoda.  Pokój  w  domu  —  to  odpowiednia  zgoda  rozkazywania 
i  posłuszeństwa  jego  współmieszkańców.  Pokój  państwa  —  to 
doskonała 

zgoda 

rozkazywania 

posłuszeństwa 

obywateli. 

Pokój  Państwa  Niebieskiego  —  to  najdoskonalej  urządzone 

najzgodniejsze 

społeczeństwno, 

które 

cieszy 

się 

Bogiem 

i  miłuje  się  wzajemnie  w  Bogu.  Pokój  wszechświata  —  to 
majestatyczna cisza porządku i ładul

Porządek  jest  to  rozłożenie  rzeczy  równych  i  nierównych, 

dające każdej z nich właściwe jej miejsce.

Św. Augustyn, Państwo Boże XIX 13, 1.

D o b r o d z i e j s t w o   w i e c z n e g o   p o k o j u

Nawet  święci  i  wierni  czciciele  jedynego,  prawdziwego 

i  Najwyższego  Boga  nie  są  wolni  od  szatańskich  zasadzek 
i  różnych  pokus.  Lecz  ten  kłopot  z  powodu  naszej  ułom­

ności  w  czasie  tych  złych  dni  nie  jest  dla  nas  bez  pożytku. 
Przyczynić  się  może  do  tego,  abyśmy  z  tym  gorętszym  prag­
nieniem  starali  się  o  to  bezpieczeństwo,  gdzie  jest  zupełny  już 
i  całkiem  pewny  pokój.  Bo  dopiero  tam  będą  nie  tylko  dobre, 
lecz  także  wieczne  dary  natury,,  tj.  te  dary,  którymi  Stwórca 

wszechświata  obdarza  nasze  człowieczeństwo.  Będą  one  nie 
tylko  w  duchu,  uzdrowionym  przez  mądrość,  lecz  także  w  ciele, 
odnowionym przez zmartwychwstanie.

Tam  cnoty  nie  będą  już  walczyć  z  jakimiś  wadami  ani 

jakimkolwiek  złem,  lecz  w  nagrodę  za  zwycięstwo  będą  miały 

pokój  wieczny,  którego  nie  naruszy  żaden  przeciwnik.  Ten 
pokój  bowiem  ma  za  cel  szczęście  i  doskonałość,  a  nie  ma 
takiego  celu,  który  by  prowadził  do  zguby.  Tutaj  wprawdzie 
uchodzimy za szczęśliwych, gdy posiadamy choćby ograniczony

background image

93

pokój,  jaki  na  ziemi  można  osiągnąć  przez  dobre  życie,  ale  to 

szczęście  w  porównaniu  z  tamtym,  które  nazywamy  szczęściem 
ostatecznym, okazuje się po prostu nieszczęściem.

Kiedy  więc  my,  ludzie  śmiertelni,  mamy  w  rzeczach 

doczesnych  ten  pokój,  jaki  być  może  tu  na  tym  świecie,  jeśli 
żyjemy  cnotliwie,  to  wtedy  cnota  korzysta  należycie  z  dobro­
dziejstwa  tego  pokoju.  Gdy  go  jednak  nie  mamy,  to  cnota  na 

dobro  zamienia  nawet  zło,  którego  człowiek  doznaje.  Ale 
cnota  prawdziwa  jest  wtedy,  kiedy  właściwie  korzysta  z  każ­
dego  dobra,  a  cokolwiek  czyni  w  odpowiednim  wykorzystaniu 
dobra  i  zła  i  samą  siebie  zwraca  do  tego  celu,  gdzie  będzie­

my  mieli  tak  wielki  pokój,  od  którego  nie  może  być  lepszy 
i większy żaden inny pokój.

Św Augustyn, Państwo Boże XIX 10.

Pokój na ziemi i w niebie

 (Łk 2, 14)

Gdy  ktoś  boleje  nad  utratą  pokoju  w  swojej  naturze, 

wtedy  ta  boleść  pochodzi  z  tych  resztek  pokoju,  które  spra­
wiają,  że  natura  jest  przyjazna  dla  siebie  samej.  Widać  to 
wyraźnie  w  wypadku  ponoszenia  kary  wiecznej.  Źli  i  bezbożni 
opłakują  w  mękach  utratę  dóbr  naturalnych,  ponieważ  odczu­
wają  boleśnie  odebranie  im  tych  dóbr  przez  najsprawiedliw­
szego  Boga,  którym  wzgardzili  jako  najhojniejszym  Dawcą. 

Bóg  więc,  najmądrzejszy  Stwórca  wszystkich  natur,  i  najspra­
wiedliwszy  Sprawca  porządku  między  nimi  i  ładu,  który  po­

stanowił  uczynić  rodzaj  ludzki  najpiękniejszą  ozdobą  ziemi, 

dał  ludziom  pewne  dobra,  dostosowane  odpowiednio  do  tego 
życia,  tj.  pokój  doczesny  w  wymiarach  życia  ziemskiego,  tzn. 

pokój  w  samym  utrzymywaniu  życia  przy  doskonałym  zdrowiu 

i  we  współżyciu  ze  społecznością  ludzką.  Ponadto  dał  ludziom 
wszystko,  co  jest  konieczne  do  zachowywania  albo  odzyski­

wania  tego  pokoju,  a  mianowicie  to,  co  najlepiej  odpowiada 

zmysłom,  jak  np.  światło,  głos,  powietrze  do  oddychania,  wodę 
do  picia  oraz  wszystko,  cokolwiek  służy  jako  pokarm  i  ubra­

nie,  do  leczenia  i  ozdabiania  ciała.  A  dał  to  w  taki  sposób,  że 

człowiek,  który  będzie  dobrze  używał  dóbr  przystosowanych 

do pokoju, będącego udziałem ludzi, ten otrzyma jeszcze

background image

95

większe  i  lepsze  dobra,  a  mianowicie  pokój  w  nieśmiertelności 
i  odpowiadającą  mu  chwałą  i  cześć  w  życiu  wiecznym,  by 
mógł  cieszyć  sią  Bogiem  i  bliźnimi  w  Bogu.  Kto  zaś  bądzie 
źle  używał  tych  dóbr  doczesnych,  ten  nie  otrzyma  dóbr  wiecz­
nych i straci także doczesne.

Św. Augustyn, Psństwo Boże XIX 13, 2.

9. MIŁOŚĆ DO ŚWIATA

Jeśli  podobają  ci  sią  rzeczy  stworzone,  chwal  w  nich  Boga! 

Skieruj  twoją  miłość  na  ich  Twórcą,  abyś  w  tym,  co  sią  tobie 
podoba,  nie  przestał  podobać  sią  Bogu.  A  jeśli  podobają  ci  sią 
ludzie,  to  kochaj  ich  w  Bogu,  ponieważ  oni  także  mogą  ulec 
zmianie,  a  tylko  w  Nim  sią  utrzymują  na  stałe  przy  życiu,  bo 
inaczej  zginąliby  niechybnie.  W  Bogu  wiąc  kochaj  wszystko, 

i,  o  ile  możesz,  wszystkich  pociągaj  do  Niego.  Mów  im  tak: 
Kochajmy  Boga!  On  to  stworzył  i  nie  odszedł  daleko.  Z  Niego 
i  w  Nim  jest  wszystko,  co  zostało  stworzone.  Bóg  jest  tam, 
gdzie  prawda  ma  swój  smak.  Jest  w  głąbi  serca,  lecz  serce  zbłą­
dziło  od  Niego.  „Grzesznicy,  nawróćcie  sią  sercem"  (Iz  46,  8) 
i  trzymajcie  sią  mocno  Tego,  który  was  stworzył.  Stójcie  z  Nim, 
a  będziecie  stali.  Spocznijcie  w  Nim,  a  będziecie  spokojni. 
Dokąd  będziecie  chodzić  po  manowcach?  Dokąd  idziecie? 
Dobro,  które  kochacie,  pochodzi  od  Boga.  Tylko  to  jest  dobre 
i  słodkie,  co  skierowane  jest  do  Boga.  Goryczą  zaś  staje  się,  jeśli 
jest  przedmiotem  nie  uporządkowanej  miłości  to,  co  pochodzi 
od Boga i tak jest kochane, że przy tym opuszcza się Boga.

Św. Augustyn, Wyznania IV 12, 18

Stwórca czy stworzenie?

 (1 J 5, 2)

Nasza  wiara  byłaby  fałszywa  i  pozorna,  gdybyśmy  sią 

chlubili  imieniem  Tego,  którego  przykazań  nie  zachowalibyśmy 

w  naszym  życiu.  Przykazania  te  nie  byłyby  dla  nas  ciężarem, 
lecz  obroną  przed  każdym  niebezpieczeństwem,  gdybyśmy  nie 

kochali niczego innego, tylko to, co powinniśmy kochać.

Istnieje  bowiem  podwójna  miłość,  która  kieruje  wszystkimi 

aktami  naszej  woli,  różnymi  w  swych  przejawach  i  odmiennymi 
w źródle, z którego one biorą swój początek. Nasza dusza

background image

97

rozumna,  która  przecież  nie  może  istnieć  bez  miłości,  kocha 
albo  Boga  albo  świat.  Jeśli  kocha  Boga,  nic  dla  niej  nie  jest 

zbyteczne,  a  jeśli  jest  przejęta  miłością  do  świata,  wszystko 

jest dla niej szkodliwe.

Dlatego  do  dóbr  wiecznych  należy  przylgnąć  całym  ser­

cem  i  nie  dać  się  od  nich  odłączyć,  doczesnych  zaś  używać 

tylko  przelotnie,  tak,  aby  wszystko,  cokolwiek  pomyślnego 
z  rzeczy  tego  świata  zastąpi  nam  drogę,  kiedy  wracamy  do 
ojczyzny  w  naszej  pielgrzymce  na  ziemi,  było  posiłkiem  w  po­
dróży,  a  nie  ponentną  zachętą  do  pozostania.  Dlatego  Apostoł 

mówi:  „Czas  jest  krótki.  Trzeba  więc,  aby  ci,  co  mają  żony, 

tak  żyli,  jakby  byli  nieżonaci,  a  ci,  co  płaczą,  tak  jakby  nie 
płakali,  ci  zaś,  co  się  radują,  tak  jakby  się  nie  radowali;  ci, 
co  nabywają,  jak  gdyby  nie  posiadali;  ci,  co  używają  tego 
świata,  tak  jakby  z  niego  nie  korzystali.  Przemija  bowiem 

postać tego świata” (1 Kor 7, 29—31).

Możemy  łatwo  odrzucić  te  rzeczy,  które  urzekają  nas 

swym pięknem, bogactwem i rozmaitością, tylko wtedy, kiedy 

w pięknie tego świata kochamy więcej Stwórcę niż stworzenie.
Ten, który mówi: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym 
swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”
(Mt  22,  37),  chce,  abyśmy  we  wszystkim  nosili  jarzmo  miłości 

Boga,  tzn.  abyśmy  nie  rozluźniali  węzła  naszej  z  Nim  miłości 
dla  czegokolwiek  innego.  A  jeśli  z  tym  przykazaniem  łączy 
Bóg  także  przykazanie  miłości  bliźniego,  to  poleca  nam  na­
śladować  swoją  dobroć,  abyśmy  miłowali  to,  co  On  miłuje 
i robili to, co On robi.

Św. Leon W., Kazanie na post wrześniowy (XC) V 2—3.

„M'e należycie do siebie samych!' 

(1 Kor 6, 19)

„O Panie, jest moim działem zachowywanie stów 

Twoich” (Ps 118, 57).

„Moim działem”, mówi Psalm, „jest Pan”. Jakże rzadko 

| na ziemi może ktoś powiedzieć: „Moim działem jest Pan”. Jakże 

daleki od wad i pozbawiony wszelkiej zmazy grzechowej ma 
być ten, kto nie ma nic wspólnego ze światem, o nic z tego

Antologia

7

background image

99

świata  nie  stara  się  dla  siebie  i  nie  ma  zainteresowania  dla 
cielesnych  pożądań.  Nie  powinna  w  nim  płonąć  żądza,  ani 
chciwość  być  dla  niego  bodźcem  działania.  Rozpusta  nie 

powinna  psuć  jego  wyglądu,  ani  zarozumiałość  nie  może  nim 
rządzić,  czy  zazdrość  wycieńczać.  Żadna  troska  w  zakresie  zajęć 
światowych  nie  powinna  go  nęcić.  Prawdziwy  sługa  ołtarza 
został powołany do tego, aby żyć dla Boga, a nie dla siebie.

Św Ambroży, Wykład P* 118, VIII 3.

Pamięć na obecność Bożą

 (Dz 17, 27)

Sądzisz  może,  że  Bóg  nie  zna  naszych  czynów,  ponie­

waż  króluje  w  niebie  i  nie  troszczy  się  o  wszystkich  i  nie  zna 
zachowania  się  każdego  człowieka  z  osobna.  Człowiekul  Jesteś 
w  błędzie!  Mylisz  się  bardzo!  Jakże  Bóg  może  być  daleko, 
skoro  przecież  cale  niebo  i  ziemia  i  wszystko,  co  poza  tym 
światem  istnieje,  znane  jest  dobrze  Bogu  i  pełne  jest  Boga? 
Bóg  wszędzie  jest  bardzo  blisko  nas.  Co  więcej  —  On  jest 
nawet  w  nas.  Popatrz  na  słońce:  zawieszone  na  niebie  rozlewa 
światło  na  wszystkie  kraje:  wszędzie  jest  jednakowo  obecne, 

wszędzie  się  wciska,  a  jego  jasność  nigdzie  się  nie  zmniejsza. 
Tym  bardziej  Bóg,  Stwórca  wszechświata,  widzi  wszystko 

dokładnie.  Przed  Nim  nic  nie  może  się  ukryć,  bo  jest  obecny 
nawet  w  ciemności,  obecny  także  w  najskrytszych  (1  Kor  4,  5) 
naszych  myślach.  Nie  tylko  działamy  w  Jego  obecności,  lecz 
z  Nim  razem  —  można  by  rzec  —  ży|emy  (Ps  138,  7—12; 
Dz 17. 28).

Minuejusi Feliks, Oktawiusz 32, 7—9.

Pożądliwość

 (1 J 2, 16)

Istnieje  rdza  duszy:  Kiedy  ostra  stal  religijnego  zapału 

pokryje  się  brudem  światowych  żądz  albo  czystość  wiary 

straci  swój  blask  pod  zasłoną  niewiary.  Rdzą  ducha  jest  żądza 

posiadania  majątku.  Rdzą  ducha  jest  oziębłość.  Rdzą  ducha  jest 
ubieganie  się  o  zaszczytne  godności,  jeśli  w  dążeniu  do  nich 
upatruje  się  najwyższy  cel  życia  na  ziemi.  Dlatego  zwróćmy 

się do Boga, umacniajmy ducha, wzbudzajmy w sobie zapał

background image

101

i  gorliwość,  abyśmy  ów  miecz,  który  Pan  poleca  nam  kupić 

za  sprzedany  płaszcz  (Łk  22,36),  mogli  trzymać  lśniący  zawsze 

w pogotowiu, choć schowany w pochwie ducha.

Św. Ambroży, Wykład Ewangelii św. Łukasza I 14.

.Me miłujcie iwialal" (1 J 2, 15)

Dobrze  jest  szukać  Boga.  Bywa  jednak,  że  w  to  szukanie 

wkrada  się  niepostrzeżenie  jakaś  krzywizna  i  błąd.  Bo,  jeśli 
człowiek  szukający  Boga  przez  błędną  interpretację  w  święto­
kradztwo  zamienia  poszukiwanie,  to  większy  popełnia  grzech, 
niż  wtedy,  gdyby  Boga  nie  szukał.  Wina  nie  leży  w  samym 
szukaniu,  ale  w  człowieku  szukającym:  nie  samo  szukanie 
ulega złu, lecz nastawienie człowieka.

Jeśli  już  człowiek  szukający  Boga  często  ulega  pokusie 

z  powodu  słabości  ciała  i  ducha,  to  o  ileż  częściej  ofiarą  po­

kusy  pada  ten,  kto  szuka  świata!  Często  ludzie  dla  kariery  po­

pełniają  zbrodnie,  choć  ani  rozpusta,  ani  chciwość  nie  mogłaby 
ich  skłonić  do  tego.  Przed  publicznością  gra  taki  rolę  człowieka 
uprzejmego,  w  domu  potem  jest  niebezpieczny.  Najpierw  służy, 
by  potem  być  panem  nad  drugimi;  bo,  skoro  tylko  znajdzie  się 
w  posiadaniu  władzy,  nie  zna  już  żadnej  nad  sobą  wielkości:  jest 

panem ponad ustawami, niewolnikiem zaś dla samego siebie!

Św. Ambroży, Wykład Ewangelii św. Łukasza IV 31 passim.

S z c z ę ś c i e

Powstrzymaj,  Panie,  powstrzymuj  serce  Twego  sługi, 

który  Ci  wyznajel  Powstrzymaj  mnie  przed  szukaniem  szczęścia 
w  każdej  dowolnej  radościl  Istnieje  przecież  taka  radość,  która 
nie  jest  udziałem  bezbożnych  (Iz  48,  22),  lecz  tylko  tych,  którzy 
Ci  służą  bezinteresownie  i  których  radością  jesteś  Ty  sam. 

Życie  szczęśliwe  polega  jedynie  na  tym,  aby  radować  się  z  To­
bą,  z  Ciebie  i  dla  Ciebiel  Kto  coś  innego  uważa  za  szczęście, 
ten  szuka  fałszywej  radości.  Zawsze  jednak  jeszcze  istnieje 
obraz radości, choćby niejasny, za którą tęsknimy.

Św Augustyn, Wyznani* X 22.

background image

103

*Bóg umiłował świat*

 (J 3, 16)

Chrześcijanin powinien szukać swego miejsca tam, gdzie 

go podniósł ze sobą Chrystusl Tam niech kieruje wszystkie swe 

kroki, wiedząc, gdzie dokonało się zbawienie człowieka! Mąka 
bowiem  Pana  trwa  ai  do  końca  świata,  jak  Pan  doznaje  czci 
w swoich Świętych, każe kochać, karmić i przyodziewać siebie 
w  biednych  (Mt  25,  35),  tak  też  bierze  udział  w  cierpieniach 
wszystkich,  którzy  doznają  przeciwności  dla  sprawiedliwości 

(Mt  5,  19).  A  może  trzeba  przypuszczać,  ze  z  rozszerzeniem 

się  wiary  po  całym  święcie  i  ze  zmniejszeniem  się  liczby  bez­
bożnych,  skończyły  się  wszystkie  prześladowania?  Może  to 

tylko  oni  musieli  brać  na  siebie  krzyż,  gdyż  po  to  skazywano 
ich na najsurowsze męki, aby zwalczyć w nieb miłość do Chry* 
stusa?  Lecz  zupełnie  inną  naukę  dają  nam  ci  słudzy  oddani 
bez  reszty  Bogu.  Inne  też  oświadczenie  składa  Apostoł,  gdy 
mówi,  przepowiadając,  że  „wszystkich,  którzy  chcą  żyć  zbożnie 

w  Chrystusie  Jezusie,  spotkają  prześladowania"  (2  Tm  3,  12). 

Ospały  i  bardzo  gnuśny  —  według  tych  słów  —  jest  człowiek, 
który nie doznaje wcale prześladowania.

Tylko  ci,  którzy  miłują  ten  świat,  jak  należy,  mogą  mieć 

z  nim  pokój!  Nie  może  być  nigdy  współistnienia  sprawiedli­
wości  z  niesprawiedliwością!  Nie  mogą  porozumieć  się  ze  sobą 
prawda  i  kłamstwo!  Nigdy  nie  nastąpi  zgoda  między  światłem 
i ciemnością!

Św Leon W.

#

 Kazanie o Mece Pańskiej (LXX) XIX 5.

10. 

EWANGELICZNE UBÓSTWO 

Bogactwo

 (Lk 16, 19—31; Jk 5, 1—6)

Strzeż  się,  bogaczu!  (Pp  8,  10—14).  Cóż  bowiem  masz, 

człowiecze,  czego  nie  otrzymałeś?  Czyż  to  wszystko  nie  prze­

minie  jak  cień?  Ten  dom  twój  czyż  nie  jest  prochem  i  ruiną? 
Czy  to  wszystko  nie  jest  fałszem?  Czy  skarby  tego  świata 

nie 

są  marnością?  Czy  ty  sam  nie  jesteś  prochem?  Spójrz 

na  groby 

ludzi  zmarłych,  i  zobacz,  co 

z

 

ciebie,  tj,  twojego 

ciała,  zostanie,  tylko  proch  i  kościl  Przypatrz  się  im  uważnie, 

radzę  ci,  i  powiedz  mi,  któż  tam  jest  bogaty,  a  kto  biedny? 

Rozróżnij nędzarzy i bogaczy!

background image

Nadzy  rodzimy  się  wszyscy  i  nadzy  umieramy.  Nie  ma 

żadnej  różnicy  między  zwłokami  umarłych,  może  tylko  ta,  że 
ciała  bogaczy,  oddane  zbytkowi,  cuchną  bardziej  niż  ciała 

nędzników.  Czy  słyszałeś,  żeby  jakiś  biedak  umarł  z  obżar­
stwa?  Bieda  wychodzi  mu  na  korzyść,  bo  ćwiczy  swe  ciało, 
a  nic  znęca  się  nad  nim.  Nie  słyszeliśmy  także  nigdy,  by 
sprawiedliwy  został  opuszczony  i  żeby  jego  potomstwo  szu­
kało  chleba;  kto  bowiem  uczciwie  pracuje  na  swej  ziemi,  ma 
pełno  środków  do  życia.  Strzeż  się  więc  bogaczul  Bo  i  ty 

nosisz takie samo ciało jak biedny!

Św Ambroży, Hex«emeroo VI 8. 51.

U b ó s t w o

Strzeż  się,  biedaku,  gdyż  cenna  jest  twoja  dusza.  Ciało 

twoje  jest  śmiertelne,  lecz  dusza  trwała.  Jeśli  brak  ci  pieniędzy, 
nie  braknie  ci  łaski.  Jeśli  nie  masz  wspaniałego  i  wygodnego 
mieszkania,  jeśli  nie  masz  rozległej  posiadłości,  niebo  dla 
ciebie  otwarte  i  ziemia  cała  jest  wolna.  Wszystkim  wszystko 
dano  na  wspólną  własność.  Piękno  tego  świata  dostępne  jast 
dla  bogatych  i  biednych.  Czyż  pozłacane  sufity  najbogatszych 

domów  piękniejsze  są  niż  firmament  niebieski  usiany  migo­
cącymi  gwiazdami?  Czyż  posiadłości  wiejskie  bogaczy  roz- 
leglejsze  są  niż  cała  powierzchnia  ziemi?  Dlatego  do  tych, 
którzy  dołączają  dom  do  domu,  i  wieś  do  wsi,  odnoszą  się 
słowa.- „Czyż wy sami mieszkacie w środku kraiu?" (Iz 5, 8).

Biedaku!  Masz  wielki  i  wspaniały  dom.  Możesz  wołać 

w  nim  i  być  wysłuchanym  (Bar  3,  24—25).  Dom  Boży  wspól­
ny  jest  dla  bogacza  i  ubogiego.  Trudno  jednak  jest  wejść 
bogaczowi  do  Królestwa  niebieskiego  fMt  19,  23  n.).  Może 
ubolewasz  nad  tym,  że  nie  świeci  ci  jasne  światło  pozłacanych 
świeczników?  O  wiele  jaśniej  świeci  dla  ciebie  księżyc  w  swej 
pełni.  Narzekasz  może  w  zimie,  że  nie  ogrzewają  cię  stru­
mienie  ciepła  buchające  z  ognia?  Masz  jednak  ciepło  słońca, 
które  dla  ciebie  ogrzewa  umiarkowanie  świat  i  broni  cię  zimą 
przed  mrozem.  Czy  za  szczęśliwych  uważasz  tych,  których 
otaczają wielkie gromady oddanych im sług? Ci, którzy potrze-

background image

107

bują  obcych  nóg,  nie  potrafią  posłużyć  się  własnymi.  Nie­
wielu  ich  tylko  poprzedza,  wielu  natomiast  ich  nosi.  Może 
dziwisz  się,  że  opływają  w  złoto,  srebro,  pieniądze?  Widzisz, 
w  co  opływają;  nie  widzisz,  czego  im  brak.  Myślisz  o  tym, 
że  śpią  na  łóżkach  z  kości  słoniowej,  a  nie  zastanawiasz  się 
nad  tym,  że  bardziej  cenna  jest  ziemia.  Ona  biednemu  posła­
nie  z  trawy  rozściela,  na  którym  słodki  jest  sen  i  miły  spo­
czynek.  Tamten,  gdy  w  złotym  łożu  spoczywa,  spędza  noc  na 
bezsenności;  nie  może  zasnąć,  choć  tego  pragnie.  I  kiedy  tak 
czuwa,  a  ty  śpisz  spokojnie,  ciebie  właśnie  uważa  za  szczęśli­

wego,  o  wiele  bardziej  niż  siebiel  Pomijam  to,  co  jest  jeszcze 
wspanialsze.  Sprawiedliwy  bowiem,  który  tu  na  ziemi  będzie 
odczuwał  braki,  tam  będzie  miał  dostatek  wszystkiego.  Kto  tu 

cierpliwie będzie pracował i znosił udręki, tam dozna pociechy.

Kto  tu  zdobędzie  majątek,  tam  nie  będzie  mógł  się  spodziewać 
za  to  nagrody.  Ubóstwo  bowiem  zachowuje  swoją  nagrodę, 
a bogactwo ją traci.

Św. Ambroży, Hesaemeron VI 8, 52 passim.

Bóg n a s z y m   b o g a c t w e m !  (Pp 8, 18)

Strzeż  się  więc,  biedaku!  Strzeż  się,  bogaczul  Bo  na  ciężką 

próbę  wystawia  cię  ubóstwo  i  bogactwo.  Dlatego  Mędrzec 
mówi: „Nie dawaj mi bogactwa ni nędzy" (Prz 30, 8). Mówi,

co  będzie  prosił:  o  środki  niezbędne  i  wystarczające. 

Bogactwo  jak  wzdyma  brzuch  przez  uczty  i  biesiady,  tak 
napełnia  ducha  troskami  i  kłpotami.  Dlatego  prosi,  by  zapew­
niono  mu  środki  niezbędne  i  wystarczające:  „Bym  syty",  po­
wiada,  „nie  stał  się  kłamcą  i  nie  rzekł:  „A  któż  mnie  widzi?”  lub 
z biedy nie począł kraść i nie przysięgał przez imię Pańskie”.

Trzeba  więc  unikać  i  strzec  się  pokus,  na  jakie  świat 

wystawia  człowieka.  Ubogi  niech  nie  traci  nadziei.  Bogaty 
niech  się  nie  wynosi.  Napisane  jest  bowiem:  „Gdy  wypędzisz 
ludy i z ziemi ich zaczniesz korzystać, nie mów: To moja siła

1  moc  moich  rąk  zdobyły  mi  tę  posiadłość"  (Pp  8,  17).  Tak 
mówi  ten,  kto  bogactwo  przypisuje  własnej  zasłudze,  jakby  był 
doskonały, nie poznaje swego błędu i ciągnie grzech jakby

background image

109

na  długim  sznutze.  Bo  jeśli  kto  lądzi,  że  przyrost  pieniędzy 

może  być  wynikiem  albo  przypadkowego  zdarzenia  albo  chy­
trej  przebiegłości,  to  nie  ma  u  niego  miejsca  na  ograniczenie 

przesady  w  dążeniach,  które  nie  przynoszą  mu  stawy  i  ltano- 

wią  daremny  trud  albo  są  przejawem  bezwstydnej  chciwości, 
która nie potrafi określić miary przyjemności.

Św. Ambroży, Hesaemeroa VI 8, 53.

D o b r o c z y n n o ś ć

Niech  zniknie  bezbożnośćt  Niech  ustanie  niezgoda]  Niech 

uspokoją  się  wzburzone  umysły  i  niech  znikną  nieporozumie­
nia  przynoszące  zgubęl  Bo  właśnie  one  rozrywają,  dzielą 

i  niszczą  ludzkie  wspólnoty  i  ich  przymierze  z  Bogiem  zawar­
te  publicznie.  Starajmy  się  myśleć  o  tym,  abyśmy  w  miarę 

naszych możliwości byli dobrzy i uczynnił

Jeśli  bogactwa  mamy  pod  dostatkiem,  to  niech  nie  idzie 

ono  na  przyjemności  jednego,  lecz  niech  będzie  przeznaczone 
dla  dobra  wielu.  Rozkosz  bowiem  jest  śmiertelna,  jak  i  ciało, 

któremu  ona  służy.  Sprawiedliwość  zaś  i  dobroczynność  są 
tak  nieśmiertelne,  jak  umysł  i  dusza,  która  przez  dobre  uczy­
nki osiąga podobieństwo do Boga.

Laktancjusz, Gniew Boży 23

11.  ŚWIĘTOŚĆ CIAŁA

Ciało  jest  jakby  osią  zbawienia.  Kiedy  dusza  jest  złą­

czona  z  Bogiem,  wtedy  ciało  sprawia,  że  dusza  może  być 
zjednoczona  z  Bogiem.  3  Ciało  obmywa  się  (wodą  Chrztu  św.), 

aby  dusza  została  oczyszczona  z  grzechu.  Ciało  namaszcza  się, 

aby  dusza  została  uświęcona;  na  ciele  kreśli  się  znak  krzyża 

świętego,  aby  dusza  była  silna.  Ciało  dotyka  się  przez  poło­

żenie  na  nim  ręki,  aby  dusza  została  oświecona  przez  Ducha 

Świętego.  Ciało  karmi  się  Ciałem  i  Krwią  Chrystusa,  aby  dusza 

żywiła 

się 

Bogiem. 

Ponieważ 

ciało 

zostało 

złączone 

duszą 

w  tym  życiu  w  działaniu,  więc  nie  może  być  od  niej  oddzie­

lone w otrzymaniu wiecznej nagrody.

Tertulian, O zmartwychwstaniu 8, 2—3.

background image

111

Miłość własnego ciało

 (1 Kot 6, 19)

Są  cztery  takie  rzeczy,  które  powinniśmy  kochać:  Pierw­

sza  jest  nad  nami:  Bóg.  Drugą  jesteśmy  my  tami.  Trzecia  to 
wszyscy  obok  nas:  nasi  bliźni.  Czwarta  wreszcie  jest  pod 
nami:  nasze  ciało.  Odnośnie  do  drugiego  i  czwartego  punktu 
nie  trzeba  było  dawać  żadnego  przykazania.  Bo  choćby  na­
wet  człowiek  „odpadł  od  prawdy”  (2  Tm  2,  18),  to  jednak 
pozostaje  mu  miłość  siebie  samego  i  miłość  własnego  ciała. 
Człowiek  bowiem,  jeśli  nawet  oddali  się  od  niezmiennego 

światła, które najlepiej kieruje wszystkim, to przecież zabiega
0 to, by sam był panem dla siebie i dla własnego ciała. I dlatego 
nie może on nie kochać samego siebie i własnego ciała.

Św. Augustyn, 

nauce 

chrześcijańskiej 1 23, 22.

.Świątynia Roga jest święta, a wg nią Jesteście

" (1 Kor 3,17)

Bóg  niech  będzie  dla  nas  święty  nie  w  świątyniach,  lecz 

w  naszym  sercu.  Zniszczalne  jest  wszystko,  co  ręką  zostało 
wzniesione. Oczyszczajmy tę świątynię zbrukaną nie dymem
1 pyłem, lecz złymi myślami; oświetloną nie blaskiem świec, 
lecz jasnym światłem mądrości.

Jeśli  zawsze  będziemy  wierzyć  w  obecność  Boga  w  tej 

świątyni,  przed  Którego  bóstwem  otwarte  są  tajniki  naszego 
serca,  wtedy  tak  będziemy  żyć,  że  Bóg  będzie  zawsze  dla 
nas łaskawy, i nigdy nie będziemy się lękać Jego gniewu.

Laktsncjusz, Gniew Boży 23 b.

12.  ESCHATOLOGIA

0  Panie  Boże  nasz,  „w  osłonie  Twych  skrzydeł"  (Ps  62,8) 

mamy  nadzieję!  Ochraniaj  i  nieś  nas!  Ty  nosisz  maluczkich 
i  aż  do  starości  nosić  ich  będziesz  (Iz  46,  4).  Wtedy  jesteśmy 
naprawdę  silni,  kiedy  Ty  jesteś  naszą  siłą  —  ale,  gdy  pole­
gamy  na  własnych  siłach,  wtedy  jesteśmy  bezsili.  U  Ciebie 

żyje  zawsze  nasze  dobro.  Ponieważ  odwróciliśmy  się  od  niego, 
dlatego  jesteśmy  przewrotni.  Chcemy  już  powrócić  do  Ciebie, 

Panie, abyśmy się nie przewrócili, bo żyje u Ciebie bez zad*

background image

ncgo  braku  nasze  dobro,  którym  Ty  sam  jesteś.  Nie  potrze­
bujemy  obawiać  się,  że  nie  będziemy  mieli  gdzie  wrócić, 
skąd  wyszliśmy,  i  dokąd  mamy  powrócić  (J  16,  28).  I  chociaż 

obecnie  jesteśmy  daleko  od  naszej  ojczyzny,  nie  runie  nasz 

dom, nie przepadnie Twoja wieczność.

Św. Augustyn, Wyznani* IV 16, 31.

.Umrzeć

 — to zysk" (Flp 1, 21)

Nie  można  usprawiedliwiać  tego  rodzaju  niecierpliwości, 

okazywanej  po  stracie  naszych  bliskich,  gdy  bronimy  wtedy 
uczucia  naszego  bólu.  Trzeba  bowiem  wziąć  pod  uwagę  stówa 
Apostola,  który  mówi:  „Nie  chcemy,  bracia,  waszego  trwania 
w  niewiedzy  co  do  tych,  którzy  zasypiają,  abyście  się  nie 

smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei” (1 Tes 4,13).

2  1 słusznie! Bo jeśli wierzymy w zmartwychwstanie Chrystusa, 
wierzymy także w nasze zmartwychwstanie, ponieważ ze wzglę­
du  na  nas  Chrystus  umarł  i  zmartwychwstał.  A  skoro  pewne 

jest  dla  nas,  że  zmartwychwstaniemy,  dlatego  nie  ma  wcale 

miejsca  na  ból  z  powodu  śmierci,  ani  na  niecierpliwość  oka­

zywaną  w  tym  bólu.  3  Dlaczego  więc  bolejesz,  jeśli  wierzysz, 
że  ten  człowiek  nie  umarł  na  zawsze?  Dlaczego  tak  niecier­

pliwie  znosisz  tymczasowe  zabranie  ci  człowieka,  jeśli  wierzysz, 

że on wróci? Co uważasz za śmierć, jest tylko zyskiem (Flp 1,21). 
Nie można opłakiwać człowieka, który odchodzi wcześniej przed 

nami;  można  najwyżej  tęsknić  za  nim.  Trzeba  także  łagodzić 
tę  tęsknotę  cierpliwością.  Dlaczego  nie  chcesz  znieść  spokoj­

nie  odejścia  tego,  za  którym  wkrótce  pójdziesz?  4  A  zresztą: 
niecierpliwość  w  tym  wypadku  jest  złym  znakiem,  zarówno 
naszej  omdlałej  nadziei,  jak  też  słabej  wiary.  Nawet  samego 

Chrystusa  obrażamy,  jeśli  sądzimy,  że  nie  możemy  się  opano­

wać  i  musimy  opłakiwać  umarłych.  5  Dlatego  Apostoł  mówi: 
„Pragnę odejść i być z Chrystusem” (Flp l, 23).

Tertulian, O cierpliwości 9, 1—5.

Antologia

8

background image

115

Życie wieczne

 (J 6, 68)

Żaden  wierny,  który  pamięta  O  Ewangelii  i  trzyma  się 

mocno  poleceń  i  napomnień  danych  mu  przez  Apoitota,  nie 
powinien  gorszyć  się  z  tego  powodu,  kochany  bracie,  że  w  cza­
sach  ostatecznych  odejdą  od  Kościoła  albo  będą  występować 

czynnie  przeciw  Kościołowi  ludzie  pyszni  i  uparci,  wrogowie 

kapłanów,  sług  Bożych.  Że  tacy  kiedyś  będą,  przepowiedział 
nam już wcześniej Pan i Jego Apostołowie.

Żaden  człowiek  nie  może  się  dziwić,  że  kiedy  właśnie 

Pan  czynił  wielkie  i  cudowne  dzieła,  a  moc  Boga  Ojca  stwier­

dzał  świadectwem  swoich  czynów,  wtedy  opuścili  Go  ucznio­

wie.  On  jednak  nie  ganił  ich,  chociaż  odchodzili,  ani  im  wcale 

nie  groził.  Lecz  raczej  obrócił  się  do  swoich  Apostołów  i  po­
wiedział:  „Czyż  i  wy  chcecie  odejść?”  (J  6,  67).  W  ten  sposób 
nie  naruszył  prawa,  które  zapewniało  człowiekowi  wolność 
osobistą,  zagwarantował  mu  wolność  woli,  aby  sam  z  wol­
nego wyboru dążył do śmierci lub zbawienia.

Lecz  Piotr,  na  którym  Pan  zbudował  swój  Kościół,  daje  od­

powiedź  w  imieniu  wszystkich,  i  mówi  głosem  Kościoła:  „Panie, 

|do  kogóż  pójdziemy?  Ty  masz  słowa  życia  wiecznego.  A  myśmy 

uwierzyli i poznali, że ty jesteś Synem Boga żywego” (J 6, 68—

1

69).  Pokazał  wyraźnie,  że  ci,  którzy  odeszli  od  Chrystusa,  giną 

|z  własnej  winy.  Kościół  jednak,  aby  wierzyć  w  Chrystusa  i  prze- 
{chować  to,  o  czym  raz  się  dowiedział,  nie  odchodzi  nigdy  od 
|Niego.  Kościołem  są  ci,  którzy  pozostają  w  domu  Boga.  Lecz 
|rośliną  zasadzoną  przez  Boga  Ojca  nie  są  (Mt  15,  13)  ci,  o  któ­

rych  wiemy,  że  nie  mają  mocy  i  stałości  zboża,  lecz  są  niby  ple­
wy  wywiewane  wiatrem  nieprzyjaciela,  który  je  rozwiewa.  Oto 

tak  powiedział  o  nich  Jan  w  swoim  Liście:  „Wyszli  oni  z  nas, 

lecz  nie  byli  z  nas;  gdyby  bowiem  byli  naszego  ducha,  pozo­

staliby  z  nami”  (1  J  2,19).  Tak  samo  Paweł  upomina  nas,  abyśmy 
nie  gorszyli  się,  gdy  źli  odchodzą  od  Kościoła,!  nie  słabli  w  wie­

że  z  powodu  odejścia  niewiernych:  „Bo  i  cóż,  jeśli  niektórzy 

stali  się  niewierni,  czyż  ich  niewierność  miałaby  zniweczyć 

ierność  Boga?  Żadną  miarąl  Bóg  przecież  musi  okazać  się 

irawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy" (Rz 3, 3—4).

Św. Cyprian List do Pp. św. Korneliusia 12, 7.

background image

117

»Sprawiedliwi (pójdą) do życia wiecznego"

 (Mt 25, 46)

Przeciwko  potędze  Boga,  jak  sądzę,  będą  wysuwane 

wątpliwości.  A  przecież  Bóg  tak  wielki  ogrom  świata  z  ni* 

czego,  z  próżni,  jakby  ze  śmierci  powołał  i  ożywił  duchem  — 
oiywicielem  wszystkiego.  Dał  wam  przez  to  na  świadectwo 
znamienny  przykład  ludzkiego  zmartwychwstania:  Światło  dnia 
gaśnie  i  co  dzień  na  nowo  świeci;  ciemność  pierzcha  i  po* 
wraca  znowu  w  kolejnych  następstwach;  gwiazdy  znikają 
i  znowu  migocą;  okresy  czasu  się  kończą  i  zaczynają  ponow* 
nie;  owoce  dojrzewają  i  spadają;  nasiona  tylko  wtedy  kiełkują 

i  przynoszą  owoc,  gdy  same  ulegną  rozkładowi  i  przegniją. 
Wszystko  przez  to  się  utrzymuje,  że  ginie;  wszystko  przez 

śmierć  się  odnawia.  A  ty,  człowieku,  tak  wielka  istota,  jeśli 
poznasz  samego  siebie,  choćby  nawet  w  oparciu  o  naukę 

zawartą  w  słowach  Pytii,

18

  ty,  pan  wszystkiego,  co  ginie 

i  na  nowo  powstaje,  po  to  umrzesz,  aby  zginąć  zupełnie? 
Zmartwychwstaniesz,  gdy  twoje  ciało  w  proch  się  zamieni: 
jakakolwiek  siła  cię  zniszczy,  pochłonie,  spowoduje  zagładę, 

obróci  w  nicość,  ożywi  cię  znowu.  Nicość  należy  do  tego, 
do kogo należy i całość.

Tertulian, Apolojjetyk 48, 7—9.

Boga oglądać będą tylko mający czyste serce

 (Mt 5, 8)

Już  na  tym  świecie  ukazuje  się  Pan  tylko  wtedy,  kiedy 

zechce.  Także  w  zmartwychwstaniu  tylko  ci  będą  oglądać 

{Boga,  którzy  są  czystego  serca.  Dlatego  Pan  mówi:  .Błogo­

sławieni  czystego  serca,  albowiem  oni  Boga  oglądać  będą” 
(Mt  5,  8).  Tylu  błogosławionych  już  wyliczył,  a  jednak  nie 

obiecał  im  możności  oglądania  Boga!  Jeśli  więc  Boga  oglądać 
będą  tylko  mający  czyste  serce,  to  inni  oglądać  Go  nie  będą. 
Żaden  niegodziwiec  nic  będzie  oglądał  Boga,  nie  ujrzy  Go 
też,  kto  za  Nim  nie  tęskni.  Boga  można  zobaczyć  tylko  czy- 

tym  sercem.  Bóg  nie  pozwala,  by  Go  szukać  oczyma  ciała, 

mierzyć  wzrokiem,  dotknąć  rękoma,  dosłyszeć  Jego  głos  lub 

rok.

18

  Oglądamy  Boga,  gdy  sądzimy,  że  jest  od  nas  daleko, 

a kiedy jest blisko, me widzimy Go wcale. Apostołowie także

background image

119

nie  wszyscy  zobaczyli  Chrystusa:  „Tak  długo  jestem  z  wami, 
a  jeszcze  innie  nie  poznaliście!”  (J  14,  9).  Kto  bowiem  poznał, 
„czym  jest  Szerokość,  Długość,  Wysokość  i  Głębokość,  i  po­
znał  miłość  Chrystusa,  przewyższającą  wszelką  wiedzę”  (Ef  3, 

18—19), ten zobaczył Chrystusa, zobaczył też Ojca.

Św. Ambroży, Wykład Ewangelii iw. Łukasza I 27.

„W Chrystusie wszyscy będą ożywieni

" (t Kor 15, 22)

Przypatrz  się,  jak  cała  przyroda  dla  naszej  pociechy  przed­

stawia  przyszłe  zmartwychwstanie!  Słońce  zachodzi  i  wschodzi, 
gwiazdy  znikają  i  znowu  się  pokazują,  kwiaty  więdną  i  pono­

wnie  rozkwitają,  krzewy  po  opadnięciu  suchych  liści  wciąż 
na  nowo  zielenieją,  tylko  z  obumarłych  ziaren  kiełkuje  nowe 
życie  (J  12,  24;  1  Kor  15,  36  i  42).  Co  dzieje  się  z  drzewami 

w  zimie,  to  samo  dzieje  się  z  ciałem  naszym  po  śmierci.  Niby 
martwe,  a  przecież  kryje  w  sobie  siłę  do  nowego  życia.  Czemu 

tak  niecierpliwie  domagasz  się,  aby  ciało  już  teraz  powróciło 
do  nowego  życia,  gdy  jeszeze  dotąd  panuje  mroźna  zima? 
Trzeba czekać na wiosnę także i dla ciała!

Minucjusi Feliks, Oktawiusz 34, 11 — 12.

Wyrok sądu ostatecznego

 (Mt 25, 32)

Reg.  40.  W  Kościele  występują  razem  źli  z  dobrymi. 

Trzymaj  się  mocno,  z  niezachwianą  wiarą  prawdy,  że 

Kościół  katolicki  jest  omłotem,  w  którym  aż  do  końca  świata 

znajdują  się  plewy  zmieszane  z  ziarnem.  We  wspólnocie  sa­
kramentalnej  są  razem  dobrzy  i  źli.  W  każdym  stanie,  zarówno 
duchownym  i  zakonnym,  jak  też  i  świeckim  są  razem  dobrzy 
i  źli.  Nie  można  porzucać  dobrych  z  powodu  złych,  lecz  trzeba 
znosić  złych  z  powodu  dobrych,  jak  długo  domagają  się  tego 
wiara  i  miłość,  tj.  jeśli  nie  rozsiewają  oni  w  Kościele  jakiejś 
przewrotnej  nauki  ani  przez  szkodliwe  naśladownictwo  nie 
prowadzą  braci  do  jakiegoś  złego  czynu.  Nie  może  przecież 

tak  być,  aby  dziecko  Kościoła  katolickiego,  które  ma  prawdzi­
wą  wiarę  i  prowadzi  dobre  życie,  zostało  splamione  grzechem 
cudzym, jeśli nie zgadza się z grzesznikiem ani mu nie sprzyja.

background image

Korzystne jest dla Kościoła znoszenie złych przez dobrych.
Źli.  patrząc  na  dobre  ich  życie  i  słysząc  życzliwe  upomnienie, 

poznają  dobro,  nabiorą  może  odrazy  do  swego  zła  i  zaczną 
się  lękać  sądu  Boga  z  powodu  swoich  złych  uczynków.  Pod 
wpływem  uprzedzającej  i  darmo  danej  łaski  zawstydzą  się 
z  powodu  swoich  nieprawości  i  przez  miłosierdzie  Boże  na­

wrócą  się  do  dobrego  życia.  Tylko  przez  różnicę  swoich 
czynów  powinni  być  oddzieleni  w  Kościele  katolickim  dobrzy 
od  złych,  aby  nie  mieli  złych  uczynków,  o  jakie  obwinia  się 

tamtych,  gdy  razem  z  nimi  biorą  udział  we  wspólnocie  sa­
kramentalnej.

Lecz  przy  końcu  świata  dobrzy  zostaną  oddzieleni  od 

złych  także  według  ciała,  kiedy  przyjdzie  Chrystus  z  „wie- 

jadłem  w  ręku  i  oczyści  swój  omlot:  pszenicę  zbierze  do  spi­
chrza,  a  plewy  spali  w  ogniu  nieugaszonym”  (Mt  3,12).  Wtedy 

przez  sprawiedliwy  wyrok  sądu  oddzieli  sprawiedliwych,  od 
niesprawiedliwych  dobrych  od  złych,  uczciwych  od  przestęp­
ców: dobrych postawi po prawej, a złych po lewej stronie.

Na  mocy  niezmiennego  wyroku  jego  sprawiedliwości  i  wiecz­
nego  sądu  wszyscy  niesprawiedliwi  „pójdą  na  mękę  wieczną, 
sprawiedliwi  zaś  do  życia  wiecznego"  (Mt  25,  45):  niespra­
wiedliwi  z  szatanem  będą  cierpieć  wieczne  udręki,  sprawie­
dliwi zaś będą królować z Chrystusem bez końca.

Św. Fulgencjusz z Ruspe, O wierze do Piotra 43, 86

„Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych

*

Reg.  25,  69.  Trzymaj  się  mocno,  z  niezachwianą  wiarą 

prawdy,  że  Chrystus,  Syn  Boży,  przyjdzie  sądzić  żywych 
i  umarłych.  Przyjdzie  na  sąd,  aby  ludzi,  których  On  tu  na 

ziemi  usprawiedliwia  przez  swoją  łaskę,  przez  wiarę  i  bez  ich 
własnej  zasługi  usprawiedliwionym  pozwala  wytrwać  aż  do 
końca  w  wierze  i  w  miłości  do  świętej  Matki  Kościoła,  wzbu­
dzić  z  martwych,  obdarzyć  chwałą,  zrównać  ich  według  swojej 
obietnicy  ze  świętymi  aniołami  i  doprowadzić  do  takiego  stanu 
doskonałości,  jaką  Bóg  daje  każdemu.  Uczyni  ich  tak  dosko­
nałymi, że ich doskonałość nie będzie już mogła być odtąd

background image

U. BOG (J 1, 14; Rz II, 33-36)

1.  W OBLICZU BOGA

„Wielki  jesteś,  o  Panie,  i  godzien  wielkiej  chwały!" 

(Ps  144,  3).  „Wielka  jest  Twoja  moc,  mądrości  Twojej  nie  ma 

miary!"  (Ps  146,  5).  Dlatego  chwalić  Cię  pragnie  człowiek, 
bardzo  mała  cząstka  Twojego  stworzenial  Człowiek,  który  nosi 

w  sobie  ciężar  swojej  śmiertelności,  ma  świadomość  swego 
grzechu  i  przekonanie,  że  „sprzeciwiasz  się  pysznym  (1  P  5,  5; 

Jk  4,6),  a  mimo  to  pragnie  Cię  uwielbiać  ten  człowiek,  bardzo 

mała  cząstka  Twojego  stworzenia.  Ty  sam  pobudzasz  go, 
by  w  oddawaniu  Ci  chwały  szukał  własnej  rozkoszy,  bo  stwo­

rzyłeś  nas  dla  siebie,  i  niespokojne  jest  nasze  serce,  dopóki 

nie spocznie w Tobie!

Św. Augustyn, Wyznania I 1.

P r z y m i o t y   B o g a

Starajmy  się  poznać  Boga,  —  jeśli  tylko  możemy  i  na  ile 

możemy,  —  jako  dobrego  bez  przymiotów,  jako  wielkiego  bez 

wymiarów;  jako  Stwórcę,  który  nie  potrzebuje  stworzenia;  jako 

Tego,  który  wszystko  ukształtował,  a  sam  nie  ma  zewnętrznego 
kształtu;  wszędzie  obecnego,  a  bez  miejsca;  jako  wiecznego, 

a  bez  czasu;  jako  Sprawcę  zmienności,  Który  sam  się  nie 
zmienia; jako Istotę, która niczego nie może doznać.

Kto tak myśli o Bogu, to — chociaż nie może doskonale 

poznać, kim Bóg jest — jednak z pobożną czcią wystrzega się 

tego niebezpieczeństwa, aby nie wyobrażać sobie Boga takim, 
jakim On nie jest.

Św. Augustyn, Trójca Św V 1, 2.

T y l k o   B ó g   z n a   s i e b i e   d o s k o n a l e

O Boże! Tylko Ty jesteś źródłem wszelkiego istnienia! 

Tylko Ty poznajesz wszystko w pełni! Ponieważ jesteś nie-

background image

127

zmienny, poznajesz nieodmiennie i chcesz nieodmiennie. Istota 
Twoja  wie  i  chce  nieodmiennie.  Wiedza  Twoja  jest  i  wie  nie­
odmiennie.  Wola  Twoja  jest  i  chce  nieodmiennie.  Z  istotą 
Twoją  zdaje  się  stać  w  sprzeczności  to,  żeby  Światłość  nie­
zmienna  była  tak  poznana  przez  światłość  zmienną,  jak  znana 
jest  sama  sobie.  Dlatego  „dusza  moja  jest  przed  Tobą  jak  ze­
schła  ziemia  bez  wody”  (Ps  142,  6).  Jak  sama  z  siebie  oświecić 
się  nie  może,  tak  również  sama  z  siebie  nie  może  zaspokoić 
swego  pragnienia.  W  Tobie  bowiem  tryska  źródło  wszelkiego 
życia,  i  tylko  w  Twojej  światłości  będziemy  kiedyś  oglądali 
światłość (Ps 35, 10).

Św. Augustyn, Wyznania XIII 16.

P r z y j a ź ń

Szczęśliwy,  o  Panie,  kto  kocha  Ciebie,  a  swego  przyjaciela 

i  nieprzyjaciela  dla  Ciebie.  Tylko  ten  nie  traci  żadnego  dro­
giego  sobie  człowieka,  komu  wszyscy  są  drodzy  w  Tym, 
którego  stracić  nie  można.  I  któż  jest  Tym,  jeśli  nie  nasz  Bóg, 
który  stworzył  niebo  i  ziemię  i  napełnił  je?  Tylko  ten  Ciebie 
traci,  kto  Cię  dobrowolnie  opuszcza  i  dlatego,  że  Cię  opuszcza. 
Lecz  dokąd  może  iść,  dokąd  się  schronić,  jeśli  nie  od  Ciebie 

łaskawego  —  do  Ciebie  zagniewanego?  Gdzież  nie  znajduje 
on  Twego  Prawa,  a  w  nim  swej  kary?  „A  Prawo  Twoje  jast 

prawdą” (Ps 118, 142) — i Prawdą jesteś Ty! (J 14, 6).

Św, Augustyn, Wyznania IV 9.

Najwyższe Dobro

 (Mt 19, 17; Mk 10, 18)

Najwyższe  Dobro  —  to  jest  twoje  dobro.  Czego  brakuje 

temu,  którego  dobrem  jest  Najwyższe  Dobro?  Istnieją  i  niższe 
dobra,  które  są  dla  jednych  i  dla  drugich.  Cóż  więc  jest,  bracia, 
dobrem  dla  bydła?  —  Pełny  brzuch,  brak  odczuwania  głodu, 
sen,  brykanie,  życie,  zdrowie,  dawanie  życia.  To  jest  dobrem 
dla  bydła  według  pewnej  ściśle  określonej  miary,  danej  przez 
Boga, Stwórcę wszechświata. Czy takiego dobra szukasz?
I  takie  dobro  Bóg  daje.  Lecz  nie  szukaj  go  wyłącznie.  Jako 
współdziedzic dóbr należących do Chrystusa, czemu cieszysz

background image

129

się, 

że

 

jesteś  podobny  do  bydlęcia?  Skieruj  swoją  nadzieję  do 

Dobra dóbr wszystkich. Ten niech będzie twoim dobrem, który 

cię  stworzył  w  twoim  rodzaju  jako  dobrego,  i  wszystko  stwo­
rzył  jako  dobre  w  swym  rodzaju.  Bóg  stworzył  wszystko  jako 
bardzo  dobre.  Więc  jeśli  o  tym  Dobru,  którym  jest  Bóg, 
możemy  powiedzieć,  że  jest  bardzo  dobre,  to  i  o  stworzeniu 
zostało  powiedziane,  że  „wszystko,  co  Bóg  uczynił,  było  bar­

dzo dobre" (Rdz 1, 31).

Czemu więc o tym Dobru, o którym zostało powiedziane:

„Nikt  nie  jest  dobry,  tylko  sam  Bóg”,  mówimy,  że  jest  bardzo 
dobre!  Powraca  nam  myśl  o  wszystkich  stworzeniach,  ponie­
waż  zostało  powiedziane,  że  „wszystko,  co  Bóg  uczynił,  było 
bardzo  dobre”.  Cóż  więc  powiemy?  Brakuje  nam  słów,  lecz 
nie  brak  nam  zapału  i  chęci.  Przypomnijmy  sobie  taką  myśl, 
podaną  w  jednym  z  ostatnich  komentarzy  do  Psalmu:  nie  mo­

żemy  wyjaśnić,  więc  cieszymy  się.  Dobro  jest  Bogiem.  Jakie 
dobro?  Kto  może  powiedzieć?  Oto  nie  możemy  powiedzieć, 
i  nie  wolno  nam  milczeć.  Jeśli  więc  nie  możemy  powiedzieć, 
i  z  radości  nie  wolno  nam  milczeć,  to  nie  mówmy  i  nie  milcz­
my.  Cóż  więc  mamy  zrotjić,  jeśli  nie  możemy  ani  mówić  ani 
milczeć?  Cieszmy  się!  Z  radością  wykrzykujmy  Bogu,  Zbawi­
cielowi  naszemu!  „Z  radością  wykrzykujcie  Panu,  wszystkie 
ziemie” (Ps 99, 1). Co to znaczy: „Z radością wykrzykujcie?"

To  znaczy:  Podnieście  niewypowiedziany  głos  waszego  wiel­
kiego  wesela,  i  wydajcie  dla  Boga  głos  waszej  radości.  A  jakaż 
to  będzie  radość  po  pełnym  nasyceniu,  jeśli  często  już  po 
skromnym  przyjęciu  doczesnego  posiłku  doznajemy  tyle  roz­

koszy!  Jakaż  ona  dopiero  będzie,  kiedy  po  osiągnięciu  zba­
wienia  stanie  się  wolna  od  wszelkiego  skażenia,  jak  to  zostało 
powiedziane  w  tym  samym  Psalmie:  „On  twoje  życie  nasyci 

dobrami” (Ps 102, 5).

Św. Augustyn, Wykład Pt 102, 8.

Tylko Ty jesteś Bogiem!

 (Ap 19, 10)

Niech człowiek pomyśli o czymkolwiek innym, a przekona 

się, że nic, co zostało stworzone, nie jest podobne do swego

Antologia

9

background image

131

Slwórcy.  Oprócz  Boga,  wszystko  inne,  cokolwiek  jest  w  całej 
rzeczywistości,  zostało  stworzone  przez  Boga.  Któż  może 

godnie  pomyśleć  o  różnicy,  jaka  zachodzi  między  Stwórcą 
a  stworzeniem?  Pasalmista  więc  powiedział:  „Nie  ma  wśród 
bogów  równego  Tobie,  Panie”.  Chociaż  Bóg  jest  tak  bardzo 
niepodobny,  to  przecież  nie  powiedział  Psalmista,  że  nie  można 
mówić o Bogu.

Zwróćcie uwagę, najmilsi, na to, że Bóg jest niewysło- 

wiony i łatwiej nam powiedzieć, czym nie jest, niż czym jest.

Masz  na  myśli  może  ziemię?  Ziemia  nie  jest  Bogiem.  Myślisz 

o  morzu?  Morze  nie  jest  Bogiem.  1  wszystko,  co  znajduje  się 

na  ziemi  —  ludzie  i  żywe  istoty  —  nie  jest  Bogiem.  Wszystko, 
co  przebywa  w  morzu,  co  w  powietrzu  się  unosi,  nie  jest 
Bogiem.  Cokolwiek  świeci  na  niebie  —  gwiazdy,  słońce  i  księ­
życ, nie jest Bogiem. Nawet niebo nie jest Bogiem. Pomyśl
0  Aniołach, Mocach, Zwierzchnościach, Archaniołach, Tronach, 
Władzach, Panowaniach (Ef I, 21; Kol 1, 16) — one nie są 
Bogiem. A czym Bóg jest? Mogłem powiedzieć tylko to, czym 
nie jest. Pytasz, czym jest? Tym, czego „ani oko nie widziało, 

ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć”
(I Kor 2, 9). Czemu domagasz się, żeby język mógł powie­
dzieć, czego serce nie zdołało pojąć? „Nie ma wśród bogów 
równego Tobie, Panie, ani dzieła podobnego dziełu Twojemu”
(Ps 85, 8).

Św. Augustyn, Wykład Ps 85, 12.

2.  TAJEMNICA TRÓJCY ŚWIĘTEJ

Najwyższy, najlepszy, najpotężniejszy, wszechmocny, miło­

sierny, sprawiedliwy, ukryty i obecny, piękny i mocny, wieczny

nieogarniony;  niezmienny,  a  zmieniający  wszystko,  Bożej 

Nigdy  nie  jesteś  nowy,  nigdy  stary,  ale  wszystko  odnawiasz 
(Ap 21, 5). Pysznym pozwalasz się starzeć, choć nie wiedzą
0  tym.  Działasz  zawsze,  a  jednak  zawsze  trwasz  w  spoczynku. 
Zbierasz, a nie jesteś potrzebujący. Przynosisz, napełniasz
1  ochraniasz,  stwarzasz  i  żywisz,  udoskonalasz  i  szukasz  a  prze­

cież nie brak Ci niczegol Kochasz, a nie płoniesz. O wszystko

background image

133

gorliwie  się  troszczysz,  a  jesteś  bez  trosk.  Żałujesz,  a  nie 
bolejesz.  Gniewasz  się,  a  jesteś  łagodny.  Zmieniasz  na  dobre 
Twe  dzieła,  lecz  nigdy  nie  zmieniasz  Twojego  wyroku.  Podno­

sisz,  co  znajdujesz,  a  nigdy  niczego  nie  utraciłeś.  Nigdy  nie 
jesteś  w  potrzebie,  a  zawsze  cieszysz  się  zyskiem.  Nigdy  nie 
icsteś  chciwy,  a  jednak  żądasz  korzyści.  Dają  Ci  więcej  niż  są 

winni,  by  dług  był  dla  nich  u  Ciebie,  a  któż  posiada  cokolwiek, 

co  by  nie  było  Twoją  własnością?  Oddajesz  należność,  nie 

będąc  niczyim  dłużnikiem.  Darujesz  winy,  jakkolwiek  niczego 
nie  tracisz.  I  któż  może  wymienić  coś,  co  nie  należy  do  Ciebie, 
mój  Boże,  Życie  moje,  moja  święta  Rozkoszy!  Biada  milczącym 
o Tobie, bo choć wymowni, są niemi!

Św. Augustyn, Wyznania 1 4.

Doskonała wiedza o Bogu

 (J 5, 26)

6.  Ojciec  jest  źródłem  wszelkiego  istnienia.  W  Chrystusie 

i  przez  Chrystusa  wszystko  z  Niego  bierze  swój  początek. 
Ojciec  ma  istnienie  w  sobie  samym.  Istnienia  nie  bierze  skąd­
inąd.  Istnienie  jest  Jego  istotą.  Istnienie  ma  z  siebie  i  w  sobie. 

Jest  nieskończony,  ponieważ  nie  znajduje  się  w  jakimś  innym 

bycie,  ale  w  Nim  zawiera  sie  wszystko.  Jest  zawsze  poza 
przestrzenią,  bo  nie  da  się  Go  ogarnąć.  Jest  zawsze  przed 
wszelkim  czasem,  ponieważ  czas  od  Niego  dopiero  się  za­
czyna.  Pozwól,  niech  czas  zakreśla  swe  kręgi,  a  zawsze  napot­
kasz  Jego  istnienie.  Bo  gdy  myślą  wybiegniesz  naprzód,  czy 
sądzisz,  że  znajdziesz  kres  dla  Niego?  On  istnieje  zawsze. 
Bo gdy myślisz o czymś, zawsze w każdym wypadku jest to,
0  czym myśleć możesz. Brakuje słów, by mówić o Bogu,
1 wypowiedzieć  wszystko,  co  stanowi  Jego  istotę.  I  znów  prze­
biegnij  myślą  czas,  a  okaże  się,  że  Bóg  zawsze  istnieje.  W  ję­
zyku  naszym  zabraknie  ciągu  zawrotnych  liczb,  Bogu  zaś  nie 
zabraknie  ustawicznego  istnienia.  Wytęż  swą  myśl  i  całą  siłą 
ducha ogarnij Boga, a w ogóle niczego o Nim nie zrozumiesz.

Bóg jest niewidzialny, niewypowiedzialny, nieskończony. 

Nasza mowa o Nim raczej niech zamilknie.

background image

135

7.  Trzeba  przyjąć  tą  myśl,  te  Bóg  jest  niewidzialny,  niepojęty, 

wieczny.  Trzeba  w  Boga  wierzyć)  Trzeba  Go  poznawać!  Trzeba 
Go  uwielbiaćl  To  nasz  święty  obowiązek)  1  w  ten  sposób 
trzeba o Nim mówić, aby był takte przez innych poznany.

Św Hilary, Trójca Św. II 6 i 7 paaaim.

1’oz n a n i e   p r a w d z i w e g o   B o g a

Nadzieja życia jest nie tylko w Ojcu, ale i w Synu.

W  kim  jeat  tycie  wieczne?  Sam  Pan  mówi:  „A  to  jest  życie 
wieczne:  aby  znali  Ciebie,  jedynie  prawdziwego  Boga,  oraz 
lego,  którego  posłałeś,  Jezusa  Chrystusa"  (J  17,  3).  Jakież  tu 
są  trudne  pytania  i  jaka  gra  słów?  Życie  polega  na  poznaniu 
prawdziwego  Boga.  Lecz  samo  poznanie  nie  daje  życia.  Cóż 
więc  z  tym  jaszcze  się  łączy?  .Oraz  tego,  którego  posłałeś, 
Jerusa  Chrystusa".  Syn  oddaje  Ojcu  należną  Mu  cześć,  gdy 

mówi:  .Ciebie,  jedynie  prawdziwego  Boga".  Syn  jednak  nie 

odłącza  siebie  od  prawdziwego  Boga,  gdy  dodaje:  .oraz  tego, 

którego  posłałeś,  Jezusa  Chrystusa”.  Wyznanie  wiary  u  wie­
rzących  nie  odłącza  Obydwu  od  siebie. 

Ojcu 

Synu  jest 

nadzieja  życia.  Prawdziwym  Bogiem  jest  Syn  złączony  z  Ojcem. 
Zdanie:  .Aby  znali  Ciebie,  jedynie  prawdziwego  Boga,  oraz 
lego,  którego  posłałeś,  Jezusa  Chrystusa"  z  wyrazami  na  okre­
ślenie  posyłającego 

posłanego  nie  wskazuje  na  jakieś  różnice 

w  znaczeniu  albo  w  pominięciu  prawdziwego  bóstwa  Ojca 

Sy­

na, ale usposabia do pobożnego wyznania wiary w Ojca i Syna.

Św. 

HiUry, Trójc* 

Św. 

III H

Syn Boży

 (J 17, 4)

Wszelka  chwała  Ojca  pochodzi  od  Syna.  Bo  przez  co 

Syn  odbiera  chwałę,  w  tym  jest  również  chwała  Ojca.  Syn 

wypełnia  wszystko,  czego  pragnie  Ojciec.  Syn  Boży  rodzi  się 

jako  człowiek,  ale  moc  Boża  działa  w  narodzeniu  z  Dziewicy. 
Syn  Boży  jako  człowiek  staje  się  widzialny,  lecz  Bóg  objawia 

się  w  dziełach  człowieka.  Syn  Boży  zostaje  przybity  do  Krzyża, 

lecz  na  Krzyżu  Bóg  zwycięża  śmierć  człowieka.  Chrystus,  Syn 

Boży, umiera, lecz całe ciało zostaje w Chrystusie wskrze-

background image

137

szone  do  życia.  Syn  Boży  jest  w  otchłani,  lecz  jako  człowiek 
zostaje  wzięty  do  nieba.  O  ile  bardziej  chwalony  jest  Chrystus, 
otyłe  więcej  chwały  otrzymuje  Ten,  od  którego  Chrystus  jako 
Bóg  pochodzi.  W  ten  sposób  Ojciec  uwielbia  na  ziemi  Syna, 
a  Syn  wobec  nieświadomości  pogan  i  głupoty  świata  uwielbia 

przez  dzieła  swojej  mocy  i  potęgi  Tego,  z  którego  ma  swoje 
istnienie.

Św. Hilary, Trójca Św. 111 15.

„On jest obrazem Boga niewidzialnego" (Kol 1, 15)

Rozum  lęka  się  poznać  Syna.  Każde  słowo  drży  niejako, 

gdy  ma  być  wypowiedziane.  Bo  jest  On  zrodzony  z  niezro- 
dzonego,  jeden  z  jednego,  prawdziwy  z  prawdziwego,  żywy 
z  żywego,  doskonały  z  doskonałego;  jest  mocą  mocy,  mądro* 
ścią  mądrości,  chwałą  chwały,  obrazem  Boga  niewidzialnego, 

pięknością niezrodzonego Ojca.

św. Hilary, Trójca Św. II 8.

Syn B o ż y   p r a w d z i w y m   B o g i e m

Syn  Boży  jest  prawdziwym  Bogiem,  który  ma  od  Ojca 

wszystko,  co  jest  własnością  Ojca.  Nie  ma  dla  Niego  początku 
i  czasu,  kolejności  i  zmian.  Nie  jest  On  oddzielony  od  jednego 
Boga,  ani  też  różny  od  Wszechmocnego.  Odwiecznie  jest 

jednorodzonym Synem wiecznego Ojca.

Chrześcijanin,  który  wierzy  w  Ojca  i  Syna  i  Ducha  Świę­

tego,  nie  może  odróżniać  w  tej  samej  istocie  jednego  Boga 
stopni  jedności  ani  też  zlewać  Trójcy  w  jednej  osobie.  Nie 
wystarcza  jednak  wyznawać  w  Synu  Bożym  tylko  istotę  Ojca, 
jeśli  nie  wierzymy  w  to,  że,  zachowując  swoje  bóstwo,  stal  się 

•podobny  do  nas.  To  ogołocenie  samego  siebie  (Flp  2,7),  jakie 

przyjął  na  siebie  dla  zbawienia  ludzkości,  było  okazaniem  Jego 
Miłosierdzia,  a  nie  wyzbyciem  się  Jego  własnej  Mocy.  Ponieważ 
według  odwiecznego  planu  Boga  „nie  ma  w  żadnym  innym 
zbawienia,  gdyż  nie  dano  ludziom  pod  niebem  innego  imienia, 
w  którym  moglibyśmy  być  zbawieni”  (Dz  4,12),  więc  Niewi­
dzialny przyjął na siebie widzialną postać ludzką, istniejący

background image

pora  czasem  stał  się  w  czasie,  a  niedostępny  cierpieniu  — 
istotę,  która  mogła  cierpieć.  To  wszystko  stało  się  nie  dlatego, 

żeby  moc  Pana  zniknęła  w  naszej  słabości,  lecz  żeby  nasza 
słabość mogła się zamienić w niezniszczalną siłę.

Św. Leon W., Kazanie na Zmartwychwstanie Pańskie (LXXll) U 5.

Bóg naszym Ojcem!

 (J 17, 6)

Korzystaj  z  daru  twego  Zbawiciela:  Pamiętaj  o  tym,  że 

Ojcem  jest  Ten,  który  zrodził,  a  Synem  Ten,  który  się  naro­
dził  —  zrodzony  istotnie  z  Ojca,  który  jest.  Pamiętaj  o  tym, 
że  nie  został  ci  objawiony  Ojciec  jako  Bóg,  lecz  został  ci 
ob|awiony Bóg jako Ojciec!

Św. Hilary, Trójca Św. III 22.

3.  O ZAMIESZKANIU DUCHA ŚWIĘTEGO

O  usprawiedliwieniu  z  wiary  przez  Ducha  Św.  po  odejściu 

Chrystusa.  —  Nie  moglibyśmy  wierzyć  w  nasze  szczęście,  które­
go  nie  widzimy,  gdybyśmy  tego  nie  otrzymali  od  Ducha  Św. 
Dlatego  słusznie  mówi  Pan:  „Pożyteczne  jest  dla  was  moje 
odejście.  Bo  jeżeli  nie  odejdę,  Pocieszyciel  nie  ''izyjdzie  do 

was.  A  jeżeli  odejdę,  Doślę  Go  do  was”  (J  16,  7).  Na  pewno 

jest  On  zawsze  z  nami  przez  swoje  bóstwo.  Gdyby  jednak 

w  swojej  widzialnej  postaci  nie  zniknął  nam  z  oczu,  to  widzieli­
byśmy  wprawdzie  Jego  zewnętrzną  postać,  lecz  nigdy  nie 
osiągnęlibyśmy  ducha  wiary.  Dlatego  ta  wiara  będzie  przy­
czyną  naszego  usprawiedliwienia  i  naszej  przyszłej  chwały. 
Przez  nią  właśnie  możemy  zasłużyć  sobie  na  oglądanie  kiedyś 
czystym  sercem  samego  Słowa,  Boga  w  Bogu,  przez  które 
„wszystko  się  stało”,  i  które  „stało  się  ciałem  i  zamieszkało 
wśród nas” (J 1, 3 i 14).

Do  usprawiedliwienia  prowadzi  nie  ta  wiara,  którą  się 

zdobyło  po  dotknięciu  ręką  lub  zobaczeniu  okiem  (J  20,24—29), 
lecz  ta  wiara,  która  pochodzi  z  serca.  O  naszej  wierze  słusznie 

jest  przekonany  świat,  który  wierzy  tylko  w  to,  co  widzi. 
Lecz  abyśmy  uzyskali  usprawiedliwienie  z  wiary,  o  której 

świal niewierzący jest przekonany, że ją mamy, dlatego Pan

background image

141

powiedział:  „O  sprawiedliwości  —  bo  idą  do  Ojca  i  już  mnie 
nie  ujrzycie”  (J  16,  10).  Jakby  chciał  powiedzieć:  To  będzie 
waszą  sprawiedliwością,  abyście  wierzyli  we  Mnie  jako  Poś­
rednika. 

Po  zmartwychwstaniu  odszedł  On  wprawdzie  do  Ojca, 

lecz  macie  Go  z  całą  pewnością,  choć  Go  nie  widzicie  oczyma 

ciała.  Pojednani  przez  Niego  możecie  oglądać  Boga  duchem. 
Dlatego  do  kobiety,  która  wyobraża  Kościół,  kiedy  po  Jego 

Zmartwychwstaniu  chciała  Mu  upaść  do  stóp,  powiedział  Pan: 
„Nie dotykaj mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do 0[ca”
(J  20,  17)t.  Słowa  te  należy  rozumieć  w  znaczeniu  mistycznym. 
Nie  opieraj  swej  wiary  na  zewnętrznym  tylko  obcowaniu  ze 

Mną,  lecz  staraj  się  wierzyć  duchem,  tj.  przez  wiarę  będziesz 

duchowo  zawsze  zjednoczona  ze  Mną,  gdy  wstąpię  do  Ojca. 
Błogosławieni,  którzy  nie  widzą,  a  wierzą  (J  20,  29).  Oto  jest 
nasze  usprawiedliwienie  z  wiary,  której  brak  światu,  chociaż 
jest  przekonany  o  nas,  że  nie  jesteśmy  jej  pozbawieni:  „a  spra­
wiedliwy z wiary żyć będzie” (Hab 2, 4; Rz 1, 17).

Ponieważ  więc  albo  doskonalimy  się  w  sprawiedliwości, 

zmartwychwstając  z  Nim  i  idąc  z  Nim  niewidzialnie  do  Ojca, 
albo  żyjemy  z  wiary  —  bo  sprawiedliwy  żyje  z  wiary  —  i  wie­
rzymy,  choć  nie  widzimy,  dlatego  Pan  powiedział:  „O  spra­
wiedliwości — bo idę do Ojca i już mnie nie ujrzycie”.

Św. Augustyn, Kazanie 143, 4.

„Duch Boży mieszka tu was’

 (l Kor 3, 16)

Jeśli  ludziom  podoba  się  coś  ze  względu  na  Ciebie, 

o  Boże,  Ty  się  w  tym  podobasz  im,  a  co  przez  Ducha  Twego 
nam  się  podoba,  Tobie  podoba  się  w  nas.  „Któż  z  ludzi  zna 
to,  co  ludzkie,  jeżeli  nie  duch,  który  jest  w  człowieku?  Podo­
bnie  i  tego,  co  Boskie,  nie  zna  nikt,  tylko  Duch  Boży.  Otóż 
nie  otrzymaliśmy  ducha  świata,  lecz  Ducha,  który  jest  z  Boga, 
ku  poznaniu  dobra,  jakim  Bóg  nas  obdarzył"  (1  Kor  2,11—12), 
„Bo  miłość  Boża  rozlana  jest  w  sercach  naszych  przez  Ducha 

Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5).

Św. Augustyn, Wyznania XIII 31 passim.

background image

143

Ctłowiek świątynią Boga

 (1 Kor 3, 16 i 17)

Za  ciasne  jest  mieszkanie  mej  duszy,  byś  mógł  w  nie 

ustąpić,  Boże!  Rozszerz  je!  Chyli  się  do  upadku.  Odnów  je! 

Niektóre  uszkodzenia  w  nim  mogą  razić  Twoje  oczy:  Wyznają 

to,  świadom  mojej  winy.  Lecz  któż  mnie  oczyści?  Albo  do 
kogóż  innego,  jak  nie  do  Ciebie  mam  wołać?  „Oczyść  mnie 

od  tych  (błędów),  co  przede  mną  skryte!  Także  od  pychy  broń 
Twojego sługę!" (Ps 18, 13—14). „Jeśli zachowasz pamięć
0  występkach. Panie, Panie, któż się ostoi?" (Ps 129, 3).

Św Augustyn, Wyznania 1 5, 6 passim

„Duch Święty w was jest~

 (1 Kor 6, 19)

Naimilsi! Nauka apostolska wzywa nas. abyśmy „zwlekli

1

 siebie  dawnego  człowieka  z  jego  uczynkami"  (Kol  3,9;  Ef  4,22) 

i  odnawiali  się  z  każdym  dniem  przez  święte  życie.  Jeśli  bowiem 
według  słów  Apostoła  jesteśmy  naprawdę  świątynią  Boga, 

a  Duch  Święty  mieszka  w  nas  (I  Kor  6,  19),  to  powinniśmy 
wytrwale  czuwać  i  niezmordowanie  starać  się  o  to,  aby  nasze 
serce  mogło  przyjąć  jak  najbardziej  godnie  tak  wielkiego 
Gościa!  Jeśli  chwalimy  przezorną  gospodarność,  która  natych­
miast  troskliwie  naprawia  każde  uszkodzenie  domów,  zbudo­
wanych  ręką  ludzką,

2

  spowodowane  ulewnym  deszczem  albo 

gwałtowną  wichurą,  czy  też  na  skutek  upływu  lat,  to  nie  mniej 
gorliwie  należy  zabezpieczyć  naszą  duszę  przed  jakimkolwiek 
nieładem  i  brudem.  Co  prawda  nasz  dom  nie  mógłby  stanąć 
sam  bez  planu  architekta,  ani  nasze  budowanie  nie  mogłoby 
pozostać  w  stanie  nieuszkodzonym,  gdyby  go  nie  otaczał 

nieustanną  opieką  Ten,  który  go  zbudował.  Ponieważ  jednak 

stanowimy  rozumne  kamienie  tej  budowli  i  żywe  jej  tworzywo, 
więc  taki  był  zamiar  naszego  Stwórcy,  aby  każdy  współpraco­
wał ze swoim Mistrzem nad własnym odnowieniem.

Człowiek  karny  i  posłuszny  nie  powinien  więc  oddalać 

się  od  działania  łaski  Bożej  i  pozbawiać  się  wpływu  tego 
dobra,  bez  którego  nie  może  być  dobry,  jeśli  pragnie  zachować 
Boże  nakazy.  A  kiedy  coś  wydaje  mu  się  niemożliwe  lub 
bardzo trudne w wykonaniu przykazań Bożych, to niech nie

background image

I

polega  na  własnych  tylko  siłach,  lecz  ucieka  się  o  pomoc  do 
swego  Pana.  Bóg  bowiem  daje  przykazanie  dlatego,  aby  czło­
wiek  pragnął  pomocy  i  otrzymywał  ją,  jak  mówi  Prorok:  .Zrzuć 

swą  troskę  na  Pana,  a  On  cię  podtrzyma;  nie  ścierpi,  by  miał 

ciągle chwiać się sprawiedliwy” (Ps 54, 23).

Św U

od

 

W.. Kazanie na W Post (XLIII) V 1

P r o ś b a   o   m i ł o ś ć   B o g a   i   d a r o w a n i e  w i n

Któż  mi  to  da,  abym  spoczął  w  Tobie?  Któż  mi  to  da, 

byś 

wstąpił  w  moje  serce  i  poił  je,  abym  zapomniał  o  mej 

nęd/y,  a  przylgnął  do  Ciebie,  jedynego  mojego  dobra?  Czym 
jesteś  dla  mnie?  Zmiłuj  się  nade  mną.  Boże,  abym  mógł  mówić 
do  Ciebie!  Czymże  jestem  dla  Ciebie,  że  rozkazujesz  mi,  abym 
Cię  miłował,  a  gdy  tego  nie  czynię,  gniewasz  się  na  mnie 
i  grozisz  udręką  bez  końca?  Czyż  nie  byłoby  już  wielką  udrę­
ką,  gdybym  Cię  nie  miłował?  Biada  mi!  W  ogromie  Twego 
miłosierdzia  powiedz  m

;

,  Panie  Boże  mój,  czym  jesteś  dla 

mnie?  „Powiedz  mej  duszy.  Jam  twoim  zbawieniem”  (Ps  34  3). 
Powiedz  tak,  abym  usłyszał.  Oto  moje  serce,  Panie,  zwrócone 
do  Ciebie,  pragnie  słuchać  Przyjdź,  olwórz  je  i  „powiedz  mej 
duszy:  Jam  twoim  zbawieniem”.  Pobiegnę  za  tym  głosem 
i  złączę  się  z  Tobą.  Nie  ukrywaj  przede  mną  Twojego  Obli­

cza. Niech umrę, bym nie umarł i bym oglądał Twoje Oblicze.

Św. Augustyn, Wyznaniu 1 5, 5.

4 WCIF.l.ENIE SYNA BOŻEGO (J t. 14)

Jednorodzony 

Syn 

Boży 

swym 

niewypowiedzianym 

pochodzeniu  z  Boga  wcielił  się  w  nikłą  postać  ludzkiego 
ciała 

tonie 

Najświętszej 

Dziewicy. 

Ten, 

który 

ogarnia 

wszystko,  w  którym  i  przez  którego  wszystko  istnieje  (J  1,3), 
przychodzi  na  ten  świat  jak  każdy  inny  człowiek!  Ten,  na 
słowo  którego  drżą  Archaniołowie  i  Antołonie,  niebo,  ziemia 
i  wszystkie  pierwiastki  tego  świata  rozpadają  się,  daje  się 
słyszeć  w  płaczu  jako  dziecko.  Ten,  który  jest  niewidzialny 

i  nieogarniony,  którego  nie  można  dojrzeć  wzrokiem,  myślą 

logarnąć, dosięgnąć dotykiem, owinięty został w pieluszki

145

Antologia

10

background image

147

i  złożony  w  żłobie.*  Nie  potrzebował  stać  się  człowiekiem, 
bo  przez  Niego  człowiek  został  stworzony.  Ale  my  potrzebo­
waliśmy,  aby  Bóg  stał  się  ciałem  i  zamieszkał  wśród  nas 
(J  1,  14),  tj.  aby  przez  przyjęcie  jednego  ciała  mieszkał  w  ciele 
każdym. Jego uniżenie jest naszym wywyższeniem (Flp 2,

8—9),  Jego  zniewaga  jest  naszym  zaszczytem.  Czym  On  pozo­
staje,  gdy  jako  Bóg  staje  się  ciałem,  tym  stajemy  się  my,  ponie­
waż zostaliśmy odnowieni z człowieka w dziecko Boże.

Św. Hilary, Trójc* Św 11 25.

C h r y s t u s  prawdziwym B o g i e m  i Człowiekiem

W  Chrystusie  są  dwie  natury,  Boska  i  ludzka,  a  jedna 

lyiko  Osoba.

4

  Syn  Boży  i  Syn  Człowieczy  są  jednym  tylko 

Panem.  Nie  z  przymusu  albo  konieczności  przyjął  On  na  sie­
bie  postać  sługi  (Flp  2,  7),  lecz  raczył  to  uczynić  z  natchnie­

nia  miłości.  Własną  bowiem  mocą  zniżył  się,  własną  mocą 

stal się zdolny do cierpienia, własną mocą stał się śmiertelny.
W  zniszczeniu  panowania  grzechu  i  śmierci  miał  się  posłużyć 
słabym  —  bo  ludzkim  —  ciałem,  które  mogło  dokonać  prze­
błagania  Boga  za  grzechy  ludzi,  a  jednocześnie  silna  —  po­
nieważ Boska — natura niczego nie straciła ze swej chwały.

Św. Leon W,, Kazanie na W. Post (XLVI) VIII 1.

Syn B o ż y   s t a ł   s i ę   c z ł o w i e k i e m

Najmilsi!  Gdy  nadszedł  czas,  przeznaczony  na  odkupie­

nie  ludzi,  Jezus  Chrystus,  Syn  Boży,  zstępuje  z  nieba,  i  nie 

tiacąc 

chwały  Ojca,  przybywa  na  tę  niską  ziemię,  zrodzony 

powtórnie  w  całkiem  nowy  sposób.  W  nowy  sposób,  ponie­

waż: 

Jako  niewidzialny  w  swym  bóstwie  —  stał  się  widzialny 

w  naszym  człowieczeństwie;  choć  jest  niepojęty  —  chciał,  by 

Go  pojąć.  Ten,  który  był  przed  wszelkim  czasem  —  zaczyna 
istnieć  w  czasie.  Pan  wszechświata  —  przyjmuje  na  siebie 
postać  sługi  (Flp  2,  7),  i  osłania  w  ten  sposób  swój  niezmie- 
tzony  majestat.  Bóg,  który  nie  może  cierpieć,  nie  wzbrania  się 

być 

człowiekiem  podlegającym  cierpieniom,  a  sam,  choć  jest 

nieśmiertelny, chce poddać się prawu śmierci.

background image

149

W  nowy  zupełnie  sposób  przyszedł  na  len  świat,  ponie­

waż  poczęła  Go  i  porodziła  Dziewica,  bez  pożądliwości  cie­
lesnej  ojca  i  bez  naruszenia  dziewictwa  matki.  Takie  narodziny 
były  odpowiednie  dla  Zbawiciela  ludzkości,  który  miał  przyjąć 

na  własność  ludzkie  ciało,  wolne  od  wszelkiej  zmazy.  Ojcem 

dla  Boga,  który  rodzi  się  w  ludzkim  ciele,  jest  Bóg,  według 
słów  Archanioła,  skierowanych  do  Najświętszej  Maryi  Panny: 

„Duch  Święty  zstąpi  na  ciebie  i  moc  Najwyższego  osłoni  cię. 
Dlatego  też  Święte,  które  się  narodzi,  będzie  nazwane  Synem 
Bożym”  (Łk  1,  35).  Poczęcie  to,  choć  niepodobne  jest  do 
zwykłego  poczęcia  ludzkiego,  w  swojej  istocie  jednak  jest  do 
niego  podobne.  Pozbawione  było  zwykłego  ludzkiego  obco­
wania,  ale  dzięki  mocy  Bożej  Dziewica  poczęła.  Dziewica  poro­
dziła  i  Dziewicą  pozos'ała.  Nie  można  tu  mieć  na  myśli  przede 
wszystkim  człowieczeństwa  Rodzicielki,  lecz  wolę  rodzącego  się 

Syna, który narodził się tak, jak tego chciał i okazał swą moc.

Jeśli  pytasz  o  Jego  prawdziwą  naturę,  to  uznaj  w  Nim 

człowieczeństwo,  a  jeśli  badasz  sposób,  w  jaki  nastąpiło 
Wcielenie, to wyznaj swą wiarę w Jego Boską moc!

Pan  nasz  Jezus  Chrystus  przyszedł  na  ten  świat  nie  po 

to,  aby  podlegać  naszym  słabościom  i  grzechom,  lecz  po  to, 
aby  zgładzić  nasze  grzechy  i  uleczyć  nasze  słabości.  Przyszedł, 
aby  leczyć  w  ludzkich  duszach  każdą  zaraźliwą  chorobę 
i  wszelkie  ropiejące  rany.  Ponieważ  ludzkiemu  ciału  przyniósł 
nowy  dar  nieskalane)  czystości,  dlatego  też  musiał  narodzić 
się w nowy zupełnie sposób.

Św Leon W., Kazanie na Narodzenie Pańskie (XXII) II 2.

m

O d w i e c z n e   S ł o w o   j a k o   D z i e c i ę   n a u c z y c i e ­

l e m   p o k o r y

Człowiekul  Przypatrz  się,  czym  Bóg  stał  się  dla  Ciebie! 

Weź  sobie  głęboko  do  serca  naukę  o  tak  wielkiej  pokorze, 
której  On  cię  uczy,  choć  jeszcze  nie  mówi.  Kiedyś  w  raju 
rozkoszy  miałeś  taki  dar  mowy,  że  mogłeś  dać  nazwę  każdej 
istocie  żywej  (Rdz  2.  19—20).  Aby  ci  się  przypodobać,  twój 

Stwórca  jako  małe  Dziecię  leżał  w  żłobie,  i  nie  wymawiał

background image

151

jeszcze  wyrazu  „mama”.  Ty  byłeś  nieposłuszny  i  siebie  samego 
skazałeś  na  zgubę  w  rozległych  ogrodach  rajskich  z  drzewami 
uginającymi  się  pod  ciężarem  owoców,  —  a  On  „stał  się  po­
słusznym”  (Flp  2,  8)  i  wstąpił  do  bardzo  ciasnej  gospody  ludz­
kiego  ciała,  aby  przez  swoją  śmierć  ocalić  cię  od  zagłady.  Ty 

chciałeś  być  Bogiem,  chociaż  byłeś  tylko  człowiekiem,  i  w  ten 
sposób  naraziłeś  się  na  upadek,  —  a  On  chciał  być  człowie­

kiem,  chociaż  był  Bogiem,  aby  „szukać  i  zbawić  to,  co  zginęło” 

(Łk  19,  10).  Twoja  pycha  ludzka  tak  cię  powaliła  na  ziemię, 
że tylko pokora Boga mogła cię podnieść na nowo.

Św. Augustyn, Kszsnie 188, 3.

Chrystus Pośrednikiem

 (1 Tm 2, 5—6; 1 J 2, l—2)

Jakże  nas  umiłowałeś,  dobry  Ojcze,  „który  nawet  własne­

go  Syna  nie  oszczędziłeś,  ale  Go  za  nas  wszystkich  wydałeś!” 

(Rz  8,  32).  Jak  bardzo  umiłowałeś  nas,  że  On  za  nas  ”stał  się 

posłusznym  aż  do  śmierci  na  krzyżu”  (Flp  2,  8).  Za  nas  stał 
się  przed  Tobą  Zwycięzcą  i  Ofiarą  za  zwycięstwo,  a  dlatego 
Zwycięzcą,  że  Ofiarą  za  zwycięstwo.  Za  nas  stał  się  przed 

Tobą  Kapłanem  i  Ofiarą,  a  dlatego  Kapłanem,  że  Ofiarą. 

Przez  to,  że  On,  Twój  Syn,  stał  się  naszym  Sługą,

6

  z  niewol­

ników  uczynił  nas  Twoimi  synamil  Słusznie  więc  pokładam 
całą  moją  nadzieję  w  tym,  że  uleczysz  wszystkie  moje  sła­
bości  przez  Tego,  „który  siedzi  po  prawicy  Boga  i  który 
przyczynia  się  za  nami”  (Rz  8,  34).  Inaczej  musiałbym  roz- 
paczaćl  Bardzo  wiele  jest  we  mnie  słabości  i  chorób.  Mocniej­
sze  jednak  od  nich  jest  Twoje  lekarstwo.  Gdyby  Twoje  Sło­
wo  ciałem  się  nie  stało  i  wśród  nas  nie  zamieszkało  (J  1,  14), 
moglibyśmy  sądzić,  że  nie  ma  żadnego  zjednoczenia  między 
Bogiem a człowiekiem, i musielibyśmy popaść w rozpacz!

Św. Augustyn, Wyznania X 43, 69 passim.

„Bóg

 z nami” (Iz 7, 14; Mt 1, 23)

Bóg  nie  dlatego  stał  się  człowiekiem,  aby  przestać  być 

Bogiem,  lecz  dlatego,  aby  pozostać  Bogiem  i  pozwolić  człowie­
kowi  stać  się  dzieckiem  Bożym.  Nadano  Mu  imię  Emanuel, 
to  znaczy:  „Bóg  z  nami”  (Mt  1,  23).  Oznacza  to,  że  nie  ma  tu

background image

153

pomniejszenia  Boga  w  kierunku  człowieka,  lecz  podniesienie 
człowieka w kierunku Boga (J 17, 5).

Św. Hilary, Trójca Św. X 7.

Wcielenie

 (Hebr 2, 5 - 1 1 ;  I Kor 15, 20-28)

Syna  człowieczego  nawiedził  Bóg  najpierw  w  Człowieku 

Pańskim,  który  narodził  się  z  Maryi  Dziewicy.  Do  Niego 
wprost,  przez  wzgląd  na  słabość  naszego  ciała,  które  raczyła 
nosić  Mądrość  Boża,  i  na  Jego  uniżenie  w  cierpieniach  śmierci, 

odnoszą  się  słowa:  „Uczyniłeś  go  niewiele  mniejszym  od  amo- 

tów”  (Ps  8.  6).  Lecz  zaraz  Psalm  dodaje  słowa  o  tej  chwale, 
w  jakiej  zmartwychwstał  i  wstąpił  do  nieba:  „Chwałą  i  czcią  go 
uwieńczyłeś.  Obdarzyłeś  go  władzą  nad  dziełami  rąk  Twoich" 
(Ps  8,  7).  Ponieważ  i  aniołowie  są  dziełami  rąk  Bożych,  więc 

gdy  słyszymy  o  tym,  wierzymy,  że  Jednorodzony  Syn  Boży,  nie­

wiele  mniejszy  od  aniołów  przez  uniżenie,  jakie  nastąpiło  w  fak­
cie Wcielenia i Męki, obdarzony został władzą nad aniołami.

12. 

„Położyłeś  wszystko”  —  mówi  dalej  —  „pod  Jego 

stopy”  (Ps  8,  7).  Niczego  nie  wyłącza,  gdy  mówi:  „wszystko". 

Aby  nic  można  było  rozumieć  tego  inaczej,  Apostoł  poleca 
wierzyć  w  to,  gdy  mówi:  „z  wyjątkiem  tego,  który  Mu  wszystko 
poddał”  (I  Kor  15,  27).  Świadectwem  tego  samego  Psalmu 

posługuje  się  Apostoł  w  liście  do  Hebrajczyków  (2,  8),  kiedy 

chce,  aby  rozumieć,  iż  wszystko  było  tak  poddane  Panu 
naszemu 

Jezusowi 

Chrystusowi, 

że 

nic 

nie 

pozostało 

nie 

poddanego Jemu.

Św. Augustyn, Wykład Ps 8, 11—12.

5. ŻYCIE JEZUSA

Śmierć  wielu  Świętych  była  wprawdzie  cenna  w  oczach 

Pańskich,

6

  żaden  jednak  z  nich,  niewinnie  zabity,  nie  mógł 

być  przebłaganiem  za  grzechy  świata.  Sprawiedliwi  zdobywali 
sobie  korony  zwycięstwa,  ale  nie  mogli  ich  dawać  drugim. 
Męstwo  wiernych  stanowi  co  prawda  dla  nas  wspaniały  przy­
kład 

cierpliwości, 

lecz 

nie 

jest 

źródłem 

usprawiedliwienia. 

Zysk  przynosi  każdemu  tylko  jego  własna  śmierć,  a  nikt  prze­

cież nie może przez nią zmazać winy bliźniego.

background image

155

Wśród 

ludzi 

tylko 

Pan 

nasz 

Jezus 

Chrystus 

jest 

Tym, 

którym 

wszyscy 

zostali 

ukrzyżowani 

umarli, 

zostali 

pogrze­

bani 

zmartwychwstali. 

takich 

sam 

Pan 

powiedział: 

„A 

ja, 

gdy 

zostanę 

nad 

ziemię 

wywyższony, 

przyciągnę 

wszystkich 

do 

siebie” 

(J 

12, 

32). 

Człowiek 

doznaje 

usprawiedliwienia 

grzechu 

ma 

udział 

życiu 

Chrystusa 

przez 

prawdziwą 

wiarę; 

odczuwa 

też 

pociąg 

do 

Niego, 

który 

stał 

się 

uczestni­

kiem 

naszego 

człowieczeństwa; 

tylko 

Nim 

osiąga 

zbawienie 

odnajduje 

swoją 

niewinność. 

Jeden 

jest 

tylko 

Pośrednik 

między  Bogiem  a  ludźmi,  człowiek,  Chrystus  Jezus  (1  Tm  2,  5). 

Dochodzimy 

do 

pokoju 

Bogiem 

przez 

wspólnotę 

naszego 

człowieczeństwa 

Chrystusem. 

Wolno 

nam 

cieszyć 

się 

Jego 

potęgi.  On  w  naszym  słabym  ciele  stanął  do  walki  z  pysznym 

wrogiem, 

odniósł 

nad 

nim 

zwycięstwo, 

owoce 

tego 

zwycię­

stwa przydzielił tym, w których ciele zatriumfował.

Św. Leon W., Kazanie o Męce Pańskiej (LX1V) XIII 3.

m

On oddał ta

 nos 

życie swoje"

 (I J 3, 16)

Czego 

należy 

się 

bardziej 

lękać? 

Tego, 

że 

Bóg 

dał 

siebie 

w  darze  ziemi,  albo  że  nam  podarował  niebo?  Ze  sam  wstąpił 

związek 

naszym 

ciałem, 

albo 

że 

nam 

pozwolił 

wejść 

zjednoczenie 

bóstwem? 

Że 

sam 

przyjął 

na 

siebie 

śmierć, 

albo  że  nas  ocalił  przed  śmiercią?  Że  sam  narodził  się  w  nie­

woli, 

albo 

że 

nas 

zrodził 

do 

wolności? 

Że 

przyjął 

nasze 

ubóstwo, 

albo 

że 

nas 

uczynił 

bogatymi, 

tj. 

swoimi 

jedynie 

dziedzicami i współdziedzicami?

To  jest  mianowicie  straszne,  ze  ziemia  zamienia  się  w  niebo, 

człowiek 

zmienia 

się 

mocą 

bóstwa, 

stan 

niewoli 

otrzymuje 

prawa 

panowania. 

Lecz 

chociaż 

trzeba 

się 

tego 

lękać, 

to 

jed­

nak, 

powieważ 

tu 

nie 

uwzględnia 

się 

pouczenia, 

aie 

rozkaz, 

zbliżmy 

się, 

umiłowani, 

dokąd 

miłość 

nas 

woła, 

dokąd 

miłość 

nas 

ciągnie, 

dokąd 

uczucie 

miłości 

nas 

zapraszał 

Niech 

nasze 

serce  pozna  Boga,  nasz  głos  niech  Go  uwielbia,  niech  mówi  o  Nim 

nasz  język,  nasz  duch  niech  Go  wyznaje,  a  wszystko,  co  w  nas 

jest, 

niech 

ulega 

łasce, 

nie 

lękowi! 

Bo 

Ten, 

który 

Sędziego 

uczynił Ojcem, chciał, abyśmy się nie bali Boga, ale Go kochali.

Św. Piotr Chryzolog, Kazanie 67 pocsątek.

a

background image

157

Ż y c i c   C h r y s t u s a   n a s z ą   o j c z y z n ą

„Ola mnie stosowny czas jeszcze nie nadszedł” (J 7, 6).

Czas 

chwały 

mojej 

jeszcze 

nie 

nadszedł. 

Zobaczcie, 

jakie 

to 

głębokie! 

Uczniowie 

upominali 

się 

Niego  o  chwałę,  a 

On 

chciał, 

by 

wywyższenie 

poprzedziło 

upokorzenie; 

przez 

uniże­

nie 

chciał 

utorować 

drogę 

do 

wyżyn 

niebieskich. 

Uczniowie 

domagali 

się 

chwały. 

Pragnęli, 

aby 

zasiedli 

Jego 

królestwie 

jeden 

po 

prawej, 

drugi 

po 

lewej 

Jego 

stronie 

(Mt 

20, 

21). 

Zwracali 

uwagę 

na 

cel, 

nie 

znali 

drogi 

wiodącej 

do 

celu— 

wiedzieli, 

dokąd 

mają 

dojść, 

lecz 

nie 

wiedzieli, 

którędy 

trzeba 

iść; 

chcieli 

osiągnąć 

cel, 

nie 

znali 

jednak 

środków 

do 

niego 

wiodących.

Przywołał 

ich 

Pan 

do 

porządku, 

aby 

prostą 

pewną 

drogą  doszli  do  ojczyzny.  Wysoko  bowiem  leży  nasza  ojczyzna, 

a  droga  do  niej  jest  nisko.  Naszą  ojczyzną  jest  życie  Chrystusa, 

drogą  jest  Jego  śmierć.  Nasza  ojczyzna  jest  tam,  gdzie  mieszka 

Chrystus.  Drogą  jest  Jego  Męka.  Kto  nie  wchodzi  na  tę  drogą, 

jakże  może  znaleźć  ojczyznę?  Powiedział  wreszcie  tym,  którzy 

prosili  o  wywyższenie:  „Czy  możecie  pić  kielich,  który  ja  mam 

pić”  (Mt  20,  22).  Oto  droga,  którą  dochodzi  się  do  wywyższe­

nia,  jakiego  pragniecie.  Wspomniał  oczywiście  o  kielichu  po­

kory i cierpienia.

Św Augustyn, Wy kłód Ewangeli św. Jana 28, 5.

O p o d w ó j n y m   N a r o d z e n i u   C h r y s t u s a

Zwróćcie 

uwagę, 

bracia, 

na 

kierunek 

łaski 

zbawienia, 

pokazany  nam  przez  dobroć  Boga.  Wtedy  zły  anioł  zbliżył 

się  do  Ewy,  aby  przez  nią  człowiek,  którego  Bóg  stworzył, 
odłączył  się  od  Boga.  Teraz  dobry  Anioł  przyszedł  do  Maryi, 

aby  w  Niej  Bóg  Jednorodzony  złączył  się  z  naturą  ludzką. 

Przyszedł  do  Ewy  szatan,  aby  w  swojej  złośliwości  zabrać 
nam  życie.  Przyszedł  do  Maryi  Gabriel,  aby  zwiastować  lu­

dziom,  ze  będzie  im  przywrócone  życie.  Przez  winę  pierw­

szego  człowieka  zaczął  szatan  panować  nad  rodzajem  ludzkim, 

przez łaskę drugiego Człowieka został on pokonany przez

background image

159

człowieka. 

Nad 

pierwszym 

chełpił 

się 

pychą, 

pod 

drugim 

stał 

się 

niewolnikiem. 

Przez 

tamtego 

trzymał 

nas 

niewoli, 

przez 

Tego 

utracił 

nas 

jako 

wyzwolonych. 

Pierwszy 

Adam 

był 

dla 

nas 

sprawcą 

winy, 

ostatni 

Adam 

sprawcą 

łaski. 

Tamten 

został 

uformowany 

ziemi 

był 

ojcem 

dzieci 

ziemskich 

— 

Ten, 

narodzony 

za 

sprawą 

Ducha 

Świętego, 

dał 

dzieciom 

ży­

cie 

niebiańskie. 

Przez 

tamtego 

utraciliśmy 

pierwszą 

łaskę 

— 

przez 

Tego 

otrzymaliśmy 

na 

nowo 

jeszcze 

obfitszą 

łaskę. 

Tamten  zostawił  nam  w  spadku  zmazę  grzechu,  z  którą  naro­

dziliśmy  się  skazani  na  karę  śmierci.  Ten  przyniósł  nam  w  da­

rze 

łaskę 

usprawiedliwienia, 

abyśmy 

narodzili 

się 

na 

nowo 

do 

Królestwa 

Bożego. 

Za 

pośrednictwem 

tamtego 

narodziliśmy 

się 

cieleśnie  jako  dzieci  tej  ziemi,  —  Ten  dał  nam  życie  łaski  jako 

dzieciom 

Bożym. 

Tamten 

przez 

swoje 

wykroczenia 

strącił 

nas 

tam, 

dokąd 

sam 

także 

wpadł 

pierwszy. 

Ten 

przez 

cnoty 

podnosi 

nas 

tego 

miejsca 

tam, 

dokąd 

pierwszy 

wstąpił. 

Bo 

tamten  jako  pierwszy  człowiek  spadł  do  piekła,  a  Ten  pierw­

szy wstąpił do nieba.

Św. Fulgenejusz z Ruspe, Kazanie II 7.

P o k o r a   C h r y s t u s a

Wcielone 

Słowo 

jest 

jedynym 

Synem 

Bożym, 

Panem 

Jezusem 

Chrystusem, 

Pośrednikiem 

między 

Bogiem 

ludźmi. 

Pośrednikiem 

dlatego, 

że 

jako 

prawdziwy 

Bóg 

prawdziwy 

Człowiek 

ma 

na 

równi 

Ojcem 

bóstwo, 

razem 

Matką 

człowieczeństwo. 

Aż 

do 

śmierci 

pozwolił 

się 

ukarać 

za 

naszą 

niesprawiedliwość, 

karę 

tę 

otrzymał 

od 

nas; 

bo 

od 

Boga 

Ojca 

ma 

niezmienną 

sprawiedliwość. 

powodu 

naszej 

niesprawie­

dliwości  umarł  w  czasie,  a  ze  względu  na  swoją  sprawiedliwość 

żyje 

wieczności 

śmiertelnym 

ludziom 

użyczy 

nieśmiertel­

ności. 

Doskonałość 

człowieczeństwa 

zachował 

doskonałości 

swego 

bóstwa. 

Lecz 

prawda 

Jego 

śmiertelności, 

która 

wido­

czna 

jest 

Jego 

śmierci, 

zawarta 

jest 

prawdzie 

Jego 

niezmiennej nieśmiertelności.

Św. Fulgenciust z Ruspe, O wierze do Piotra II 12.

background image

161

6. KRZYŻ CHRYSTUSA

Wszystko, co działo się w życiu Chrystusa: ukrzyżowanie, 

pogrzebanie, zmartwychwstanie dnia trzeciego, wniebowstąpie­
nie,  zasiadanie  po  prawicy  Ojca,  Jego  słowa  i  czyny  —  jest 

obrazem  naszego  chrześcijańskiego  życia  na  tej  ziemi.  Do  jego 

Krzyża  odnoszą  się  słowa:  „A  ci  którzy  należą  do  Chrystusa, 
ukrzyżowali  ciało  swoje  wraz  z  Jego  namiętnościami  i  pożąda­

niami”  (Gal  5,  24);  —  pogrzebu:  „Przyjmując  więc  chrzest 

zanurzający  nas  w  śmierci,  zostaliśmy  razem  z  Nim  pogrze­
bani”  (Rz  6,  4);  —  do  zmartwychwstania:  „Abyśmy  i  my 
wkroczyli  w  nowe  życie  —  jak  Chrystus  powstał  z  martwych 

dzięki  chwale  Ojca”  (Rz  6,  4);  —  do  wniebowstąpienia  i  za­

siadania  po  prawicy  Ojca:  „Jeśliście  więc  razem  z  Chrystusem 

powstali  z  martwych,  szukajcie  tego,  co  w  górze,  gdzie  prze­
bywa  Chrystus  zasiadając  po  prawicy  Boga.  Dążcie  do  tego, 
co  w  górze,  nie  do  tego,  co  na  ziemi.  Umarliście  bowiem 
i watze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu" (Kol 3,1—3).

Sw. Augustyn, O wierze, nadziei i miłości 14 LIII.

T a j e m n i c e   p a s c h a l n e

Na  ziemię  zstąpiło  nasze  Zycie.  Tu  zabrało  naszą  śmierć 

i  usunęło  ją  obfitością  swego  życia.  Potem  zagrzmiało  wołając, 
byśmy  wrócili  do  Niego,  do  owego  tajemniczego  miejsca  świę­
tości,  skąd  przyszedł  do  nas,  wstąpi!  do  łona  Najświętszej 
Dziewicy  i  poślubił  ludzkie  stworzenie,  śmiertelne  ciało,  by 
nie  było  ono  zawsze  śmiertelne.  „Jak  oblubieniec  wychodzi 
z swej komnaty, weseli się jak olbrzym, co drogę przebiega"
(Ps  18,  6),  tak  zstąpiło  z  nieba  na  ziemię  Życie.  Bo  nie  zwlekało, 
ale  przybyto  do  nas,  wołając  słowami,  czynami,  śmiercią, 
życiem,  zstąpieniem  do  otchłani,  wstąpieniem  do  nieba.  Wo­
łało,  byśmy  powrócili  do  Niego.  Zniknęło  nam  z  oczu,  abyśmy 

wrócili  do  serca  i  tam  Je  znaleźli.  Oddaliło  się  wprawdzie, 

a  oto  tu  jest.  Nie  chciało  być  długo  z  nami,  lecz  opuściło  nas. 
Odeszło  bowiem  tam,  skąd  nigdy  nie  wyszło,  ponieważ  „świat 
stał  się  przez  Nie”.  „Na  świecie  był"  (J  1,10),  lecz  „przyszedł 

na świat zbawić grzeszników" (1 Tm 1, 15). To Życie uwielbia

Antologia

W

background image

163

moja  dusza,  przez  które  została  uzdrowiona,  „bo  przeciw 

Tobie  zgrzeszyłem"  (Ps  40,  5).  „Mężowie,  dokąd  będziecie 
sercem  ociężali?"  (Ps  4,  3).  Czy  i  po  zstąpieniu  Życia  na  ziemię 
nie  chcecie  wstąpić  do  nieba  i  żyć?  Lecz  gdzie  wstąpią,  skoro 

są  na  wysokości  i  „ustami  swymi  niebo  napastują?”  (Ps  72,  9). 

Zstąpcie,  byście  mogli  wstąpić  do  Boga.  Upadliście  bowiem, 

występując  przeciw  Bogu.  To  im  mów,  by  płakali  na  dolinie 
płaczu,  i  w  ten  sposób  porwij  ich  za  sobą  do  Boga,  gdyi 

z Jego Ducha to im mówisz, jeśli mówisz płonąc ogniem miłości.

Św. Augustyn, Wyznani* IV 12, 19.

7. ZMARTWYCHWSTANIE CHRYSTUSA (Ps 118, 33).

Ponieważ mądrość, szlachetność, uczciwość są doskonałe,

jeśli  mają  miłość,  bo  „miłość  jest  doskonałym  wypełnieniem 
Prawa"  (Rz  13,  10),  więc  (Bóg)  pragnie  obudzić  i  na  nowo 

rozbudzić  miłość  —  obudzić  w  Starym  Testamencie,  na  nowo 
rozbudzić  w  Nowym.  „Bóg  jest  miłością”,  jak  czytamy  (1  J  4,8). 
Miłością  jest  Chrystus.  Budzi  się  On  jak  lew,  lew  miody,  aby 

narodzić  sie  jako  potomek  Judy.  Budzi  się  znowu  jako  śpiący, 

jako  leżący,  ponieważ  został  wskrzeszony  nie  mocą  ludzką, 

lecz  własną  i  swojego  Ojca.  Dlatego  Pismo  mówi:  „Któż  go 

podniesie?"  (Rz  49,  9).  Bo  nie  mógł  Go  podnieść  anioł,  albo 
moc  obca,  skoro  On  sam  jednocześnie  podnosił  innych.  Więc 
kiedy  On  mówi:  „Nie  budźcie  ze  snu,  nie  rozbudzajcie  miłości, 
dopóki  nie  zechce  sama”  (Pnp  2,  7),  mówi  o  tych,  którzy 

odpowiedni 

sposób 

potrafią 

głosić  Jego  Zmartwychwstanie 

tak,  aby  zapalać  w  słuchaczach  płomień  wiary  i  pobożności. 
Chrystus 

zmartwychwstaje 

szczególnie 

tych, 

którzy 

przy­

chodzą  do  Niego  po  raz  pierwszy.  Na  nowo  zmartwychwstaje 

w  tych,  którzy  po  przyjściu  do  Niego  zasnęli.  Śpi  więc  Chry­
stus w obojętnych, zmartwychwstaje w świętych.

Św. Ambroży, Wykład Ps 118, V 20.

PRZYPISY DO CZ. II

1

 Przekład tego tekstu w wyd. Biblii Tysiąclecia w oparciu o tekst 

grecki jest taki: „Nie zatrzymuj mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca”.

* Por. Dz 17, 24. 

* w kołysce — cunis est obvolutus. * t\. Boska.

5

 Por. Flp 2. 7; Mt 20, 28; Mk 10, 45. 

« Por. Ps 115, 6.

background image

III. ŁASKA (J I. 16; 2 P 1, 2—4)

1. CHRZEST

Kiedy  Izraelici  po  wyjściu  z  niewoli  egipskiej,  przeszli 

przez  Morze  Czerwone  i  uciekli  przed  potęgą  Faraona,  wtedy 
właśnie woda zatopiła króla egipskiego z całym jego wojskiem.

Obraz ten jest bardzo wyraźną aluzją do Sakramentu Chrztu.
Woda  przecież  uwalnia  z  grzechu  ludzi,  którzy  opuszczają 
diabła,  byłego  władcę,  zatopionego  w  wodzie.  2  Podobnie  też 
woda  leczy  ich  z  trującego  jadu  węża  i  przywraca  do  radości 
życia  dzięki  drzewu

1

  Mojżesza.  Drzewem  tym  był  Chrystus, 

który  sam  wodą  chrztu  leczy  ludzi  z  bardzo  ciężkiej  choroby, 
mianowicie  uzdrawia  krew  ludzką,  zatrutą  przedtem  palącym 

jadem  węża.  3  Jest  to  woda,  która  płynęła  „z  towarzyszącej 

im duchowej skały”. Jeśli bowiem „skałą był Chrystus”
(1  Kor  10,  4),  to  bez  wątpienia  widzimy,  że  chrzest  obdarza 

łaską  w  Chrystusie  przy  użyciu  wody.  Jakże  cenna  jest  u  Boga 
i Jego Pomazańca woda, która służy do udzielania chrztu.

4  Chrystus  także  został  ochrzczony  w  wodzie.  Pierwsze  znaki 
swej  mocy  pozwala  widzieć  w  wodzie,  gdy  został  zaproszony 

na  wesele.  Kiedy  przemawia,  zaprasza  spragnionych  do  swej 
wody,  wytryskującej  ku  życiu  wiecznemu.  Gdy  mówi  o  miłości,

2

 

chwali  podanie  bratu  kubka  wody  jako  jeden  z  uczynków 
miłosiernych.  Przy  studni  nabiera  sił,  chętnie  chodzi  i  pływa 
po  morzu;  podaje  wodę  swoim  uczniom.  Świadectwa  o  wodzie 
chrztu  trwają  dalej  aż  do  Męki  Chrystusa:  Przy  wydawaniu 

wyroku  skazującego  na  ukrzyżowanie  pewną  rolę  odgrywa 
też  woda  —  mam  na  myśli  Piłata,  który  umywa  sobie  ręce. 
W  tym  momencie,  gdy  zostaje  przebity  włócznią  żołnierza, 
z Jego boku wypłynęła woda.

Tertułian, Chrzest IX 1—4.

background image

167

Odrodzenie przez Chrzest

 (J 3, 5)

s

Poddani  jesteśmy  obrzezaniu,  nie  przez  obrzezanie  ciele­

sne,  lecz  przez  obrzezanie  Chrystusowe,  tj.  przez  powtórne 
odrodzenie  w  nowego  człowieka.  Bo  kiedy  zostajemy  pogrze­

bani  razem  z  Nim  w  chrzcie,  musi  umrzeć  w  nas  dawny 
człowiek,  ponieważ  powtórne  odrodzenie  przez  chrzest  jest 

mocą,  która  wskrzesza.  Obrzezanie  Chrystusowe  nie  oznacza 
zupełnego  wyzucia  sie  z  ciała  grzesznego,  ale  całkowitą  śmierć 

razem z Nim i przez to życie z Nim tylko potem bez reszty.
W  Nim  bowiem  powstajemy  przez  wiarą  w  Boga,  który  Go 

wskrzesił.  Trzeba  więc  wierzyć  w  Boga,  którego  mocą  Chry­

stus  został  wskrzeszony;  z  Chrystusem  głosi  nasza  wiara 
i nasze w Chrystusie zmartwychwstanie.

Św. Hilary, Trójca Św. IX 9.

Chrześcijanin ochrzczony Duchem Świętym

 (J 1, 33)

Niech każdy z was, moi bracia, zastanowi się dobrze

nad  tym,  kim  jest  chrześcijanin?  Ze  jest  człowiekiem:  to  ma 
wspólne  z  innymi  ludźmi.  Że  jest  chrześcijaninem;  to  go 
odróżnia  od  wielu  ludzi.  Ważniejsze  jest  to,  że  jest  chrześci­
janinem  niż  człowiekiem.  Bo  przez  to,  że  jest  chrześcijaninem, 

„wciąż  się  odnawia  ku  głębszemu  poznaniu  (Boga),  według 
obrazu  Tego,  który  go  stworzył”  (Kol  2,  10).  Lecz  jeśli  jest 
tylko  człowiekiem,  może  być  złoczyńcą,  poganinem  albo  bał­

wochwalcą.  Żyje  bowiem  w  czasie  przez  tchnienie  życia,  które 
ożywia  jego  duszę  i  ciało.  Dla  wieczności  zaś  żyje  przez 
chrzest, który otrzymał od Pan».

Św. Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jana V 12 passim.

P i e c z ę ć   D u c h a   Ś w i ę t e g o

Otrzymałeś 

pieczęć 

Ducha, 

ducha 

mądrości 

rozumu, 

ducha 

rady 

męstwa, 

ducha 

wiedzy, 

pobożności 

bojaini 

Bożej  (Iz  II,  2).  Zachowaj  to,  co  otrzymałeś!  Tę  pieczęć  wy­

cisnął  na  tobie  Bóg  Ojciec,  umocnił  cię  Chrystus  Pan  i  zosta­

wił 

zadatek 

Ducha 

twoim 

sercu, 

jak 

poucza 

cię 

tym 

Apostoł w swoim liście (2 Kor 1, 21—22).

Św. Ambroży, Wtajemniczenia sakramentalne VII 42.

background image

Udzielanie chrztu

 w imię 

Trójcy Święte)

 (Mt ?&, 19)

Bóg polecił udzielać chrztu w imię 0\ca i Syna i Duch*

| Świętego, to znaczy, przez wyznanie wiary w Stwórcę, Jedno*

I  rodzonego  Syna  i  Tego,  który  został  nam  dany.  Jeden  Jest 

Stwórca  wszystkiego.  Bo  Jeden  Jest  Bóg  Ojciec,  z  którego 

wszystko  ma  swoje  istnienie,  i  Jeden  Jest  jednorodzony  Pan 

nasz  Jezus  Chrystus,  przez  którego  wszystko  zostało  stwo­

rzone.  I  Jeden  jest  Duch  Święty,  dar  łaski  dla  wszystkich 

wierzących.  Jedna  więc  jest  Moc,  z  której  wszystko  pochodzi, 
jeden  Syn,  przez  którego  wszystko  istnieje,  i  jeden  Dar 

doskonałej nadziei.

św. Hilary, Trójca św. 11 1

i

M o d l i t w a   o   d o t r z y m a n i e   o b i e t n i c   z ł o i   o -

j  

n y c h   n a   C h r z c i e   ś w .

Zachowaj,  proszę  Cię,  Boie,  wiarę  moją  iywą  i  nieska­

żoną.  Az  do  śmierci  pragnę  ją  wyznawać,  i  dotrzymać  obiet­

nic, 

jakie 

złożyłem 

uroczystym 

wyznaniu 

wiary 

podczas 

moich  powtórnych  narodzin,  kiedy  zostałem  ochrzczony  w  imię 

Ojca 

i  

Syna 

i  

Ducha  Świętego.  Pragnę  uwielbiać  Ciebie,  Ojca 

naszego,  i  Twojego  Syna  razem  z  Tobą,  i  być  godnym  Ducha 
Świętego, 

który 

pochodzi 

od 

Ciebie 

przez 

Twojego 

Jedno- 

rodzonego 

Syna. 

Najlepszym 

świadkiem 

mojej 

wiary 

jes 

właśnie  Ten,  który  mówi  tak:  „Ojcze,  wszystko,  co  moje  jest, 
jest  Twoje,  i  co  Twoje,  jest  moje”  (J  17,  10).  To  mój  Pan, 

Jezus  Chrystus,  który  w  Tobie  i  z  Ciebie  i  u  Ciebie  zawsze 

jest i pozostaje Bogiem: uwielbiony na wieki wieków. Amen.

Św. Hilary, Trójc* Św. XII 57.

Z l.ASKA

Jako 

wierzący 

pobożny 

człowiek, 

chlubisz 

się 

chrze­

ścijańskim 

imieniem. 

Staraj 

się 

więc 

doceniać 

należycie 

łaskę 

pojednania 

Bogiem! 

Zostałeś 

kiedyś 

odrzucony 

wypędzony 

raju. 

czasie 

długiego 

wygnania 

miałeś 

umrzeć, 

stać 

się 

prochem 

popiołem. 

Byłeś 

pozbawiony 

wszelkiej 

nadziei 

życia. 

Lecz Słowo Wcielone pokazało ci drogę, na której możesz

background image

171

powrócić  z  daleka  do  swego  Stwórcy.  Możesz  poznać  na  nowo 
swojego  Ojca,  z  niewolnika  stać  się  wolnym  i  z  obcego  przy* 
branym  synem.  Chociaż  urodziłeś  się  ze  zniszczalnego  ciała, 
możesz  jednak  narodzić  się  powtórnie  z  Ducha  Bożego  Mo­
żesz  otrzymać  przez  łaskę  to,  czego  nie  miałeś  z  urodzenia-. 

Boga  wolno  ci  nazywać  swoim  Ojcem,  jeśli  uznajesz  się  za 

przybrane  Jego  dzieckol  Uwolniony  od  win,  pochodzących 
ze  złego  sumienia,  zwracaj  się  ze  swoją  tęsknotą  do  Królestwa 
niebieskiegol  Wspierany  pomocą  Boga,  pełnij  Jego  wolęl  Na 

ziemi  już  naśladuj  Aniołów!  Posilaj  się  nieśmiertelnym  Chlebem, 

który  doda  ci  sił!  Pełen  ufności  walcz  z  pokusami  wroga 
w  obronie  pobożnego  życia.  Jeśli  jako  żołnierz  niebieskiego 
wojska  dochowasz  przysięgi,  to  w  triufującym  obozie  nieśmier­
telnego  Króla  wieków  otrzymasz  na  pewno  wieniec,  przygo­

towany  dla  sprawiedliwych  w  nagrodę  za  zwycięstwo,  gdy 

zmartwychwstaniesz  i  będziesz  przyłączony  do  grona  wybra­

nych w Królestwie niebieskim.

Św. Leon W., Kazanie na Narodzenie Pańskie (XXII) II 5.

Obfitość łaski

 (J 1, 16)

Jeżeli  tylko  trzymasz  się  mocno  drogi  niewinności  i  spra­

wiedliwości,  jeżeli  kroczysz  po  niej  naprzód  nie  chwiejnym, 
lecz  pewnym  krokiem,  jeżeli  wszystkimi  siłami  i  całym  sercem 

zwracasz  się  ciągle  do  Boga  i  jesteś  tym,  czym  być  zacząłeś, 

to  tyle  otrzymujesz  wolności,  na  ile  pomnaża  się  w  Tobie 

łaska  Ducha  Świętego.  Bo  łaska,  którą  otrzymujemy  z  nieba, 
nie  zna  żadnej  miary  ani  jakiegoś  ograniczenia,  jak  to  zwykle 
bywa,  kiedy  otrzymujemy  dobrodziejstwa  ziemskie.  Wypły­
wający  obficie  Duch  Boży  nie  podlega  żadnym  ograniczeniom, 

ani  też  nie  powstrzymują  Go  żadne  przeszkody  w  przestrzeni 

i  w  czasie.  Płynie  stale  i  tryska  bardzo  obficie.  Lecz  nasze 
serce  musi  pragnąć  i  być  otwarte.  Ile  tam  przynosimy  wiary, 

która  czyni  nas  zdolnymi  do  przyjęcia  daru,  tyle  czerpiemy 
łaski płynącej obficie. Wiara daje nam tę zdolność w oparciu

0  trzeźwą i rozumną czystość, nieskażoną myśl, czyste słowo
1 prawdziwą cnotę.

Św. Cyprian, List do Donata I 5.

background image

173

P o m o c   ł a s k i   B o ż e j

„I  sprawi,  że  twoja  sprawiedliwość  zabłyśnie  jak  światło, 

a  prawo  twoje  —  jakby  południe”.  Jeśli  mogą  spełnić  się 
wyżej  podane  słowa,  lo:  „Powierz  Panu  twą  drogę,  Jemu 
zaufaj,  On  sam  będzie  działał”  (Ps  36,  6  i  5).  „On  sam  będzie 
działał”.  Bo  zdaje  się,  że  nikogo  nie  wziął  tu  pod  uwagę  Psal­
mista,  gdy  powiedział:  „On  sam  będzie  działał”,  tylko  tych, 
którzy  mówią:  My  sami  działamy,  tj.  my  sami  siebie  uspra­
wiedliwiamy.  My  wprawdzie  działamy,  lecz  nasze  działanie 

jest  tylko  współdziałaniem  z  działaniem  Boga,  ponieważ  Jego 
dobroć  i  łaska  przychodzą  nam  na  pomoc.  Przychodzą  nam 

na  pomoc,  aby  nas  uzdrowić;  idą  za  nami  śladem,  abyśmy 
mogli  żyć  po  uzdrowieniu.  Przychodzą  nam  na  pomoc,  aby 

nas  wezwać,  idą  za  nami  śladem,  aby  nas  doprowadzić  do 

chwały  niebieskiej.  Przychodzą  nam  na  pomoc,  abyśmy  mogli 

żyć  pobożnie,  idą  za  nami  śladem,  abyśmy  mogli  żyć  zawsze 

z  Bogiem.  Bez  Niego  bowiem  nic  nie  możemy  uczynić  (J  15,  5). 

13o  tych  obydwu  wypadków  odnoszą  się  słowa:  „Mój  Boże, 
moje  miłosierdzie.  Niech  Bóg  przyjdzie  mi  na  pomoc”  (Ps  58, 
11);  „Dobroć  i  łaska  pójdą  za  mną  śladem  przez  wszystkie 

dni mego życia” (Ps 22, 6).

Św. Augustyn, O nsturze i lasce 31, 35.

3. WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ

W i a r a   ź r ó d ł e m   u s p r a w i e d l i w i e n i a

Apostoł  z  całą  powagą  mówi,  że  „bez  wiary  nie  można 

podobać  się  Bogu”  (Hebr  11,  6).  Bo  wiara  jest  fundamentem 
wszelkiego  dobra.  Wiara  jest  początkiem  ludzkiego  zbawienia. 
Bez  niej  nikt  nie  może  należeć  do  liczby  dzieci  Bożych.  Bez 
niej  nikt  nie  otrzyma  w  tym  życiu  łaski  uświęcającej.  Bez  niej 

nikt  nie  osiągnie  w  przyszłości  wiecznego  życia.  Kto  na  ziemi 
nie  chodzi  w  wierze,  nie  dojdzie  także  w  tamtym  świecie  do 

oglądania  Boga.  Bez  wiary  próżna  jest  wszelka  ludzka  dzia­
łalność.  Kto  bez  wiary  chciałby  podobać  się  Bogu,  a  jedno­
cześnie gardziłby światem, ten byłby podobny do owego

background image

człowieka,  który  choć  pragnie  dostać  się  do  swojej  ojczyzny, 
świadom,  że  w  niej  będzie  żył  szczęśliwie,  to  jednak  zbacza 
z  prostej  ścieżki  i  nieuważnie  wchodzi  na  błędną  drogę,  która 
nie  doprowadzi  go  do  miasta  jego  szczęścia  i  radości,  lecz 
wprowadzi go i strąci w przepaść.

Św. Fiilgencjułl z Ruspe, O wierze do Piotr*, Prolog 1.

P r z e z   w i a r ę   d o   o g l ą d a n i a   B o g a l

Kiedy  człowiek  w  początkach  wiary,  która  działa  przez 

miłość

4

,  postąpi  szybko  naprzód,  wtedy  stara  się  o  to,  aby 

przez  dobre  życie  dojść  także  do  oglądania  Boga.  Ludzie 
święci  i  doskonali  poznają  w  Nim  niewypowiedzianą  piękność. 
Oglądanie  jej  stanowi  największe  szczęście.  Nic  dziwnego,  że 
starasz  się  o  osiągnięcie  pierwszego,  by  osiąnąć  to,  ćo  jest 
na  końcu:  Wiara  bowiem  jest  początkiem,  a  oglądanie  Boga 
jej  uwieńczeniem.  Oto  cała  definicja.  Właściwym  i  mocnym 

fundamentem  wiary  katolickiej  jest  Chrystus  według  słów 

Apostoła:  „Fundamentu  nikt  nie  może  położyć  innego,  jak  ten, 
który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus (l Kor 3, 11),

Św. Augustyn, 

O wierze, nadziei i miłości 1 V.

P r z e z   ż y c i e   d r o g ą   w i a r y !

My  przeto,  umiłowani  bracia,  bez  żadnego  powątpiewania, 

ofiarujmy  Chrystusowi  w  wierze  to,  co  Mu  złożyli  w  darze 
Trzej  Mędrcy:  Naszą  ofiarą  w  duchu  wiary  niech  będzie  wy­
znanie  Jego  prawdzwego  bóstwa  i  człowieczeństwa.  Złóżmy 

Chrystusowi  w  ofierze  te  dary  razem  z  Mędrcami,  a  z  całym 
zapałem  serca  i  poświęceniem  dążymy  do  krainy  Swiętychl 
Nie  kroczmy  dalej  po  drodze  dawnego  życia,  lecz  w  pokornym 
posłuszeństwie  idźmy  inną  drogą,  taką  jaką  nam  wskazał  Pan, 
drogą  Bożych  Przykazań,  abyśmy  mogli  cieszyć  się  bez  końca. 

Bo  drogą  człowieka  jest  jego  życie.  Kto  prowadzi  złe  życie, 
kroczy  po  manowcach.  Kto  prowadzi  dobre  życie,  idzie  prostą 
drogą.  Dlatego  niech  wejdzie  na  drogę  czyatości,  kto  szedł 
dotąd  drogą  nieczystościl  Niech  wstąpi  na  drogę  miłosierdzia, 
kto trzymał się drogi chciwości! Niech teraz obierze drogę

background image

177

szczerości,  kto  szedł  drogą  obłudyl  Niech  nam  wolno  będzie 

iść  drogą  wiary,  abyśmy  doszli  do  oglądania  Boga,  w  którym 

nasza  radość  będzie  pełna,  ponieważ  pozwoli  nam  zaspokoić 

nasze  tęsknoty  niebiańskimi  dobrami  Ten,  który  żyje  i  króluje 
na wieki wieków. Amen.

Św Fulgenciuiz z Ruspe, Kazanie na Objawienie Pańskie IV 11.

„Panie, 

przymnói nam wiary!"

 

(Łk 17, 5)

Czyż  Tomasz  nie  był  tylko  człowiekiem,  jednym  z  ucz­

niów,  człowiekiem  niejako  z  tłumu?  Inni  uczniowie  mówili  do 

niego:  „Widzieliśmy  Pana!"  Ale  on  rzekł  do  nich:  „jeśli  się 
Go  nie  dotknę,  jeśli  nie  włożę  palca  mego  do  boku  Jego,  nie 
uwierzę!”  (J  20,  25).  Tomaszu!  Ewangeliści  mówią  ci  o  widze­

niu  Pana,  a  ty  nie  wierzysz!  Uwierzył  im  świat,  a  nie  wierzy 

uczeń!  Do  nich  przecież  odnoszą  się  słowa;  „Na  całą  ziemię 
ich  głos  się  rozchodzi  i  aż  po  krańce  świata  ich  mowy”  (Ps  18,5). 
Rozchodzą  się  ich  słowa  i  docierają  aż  po  krańce  świata, 
wierzy  cały  świat,  jednemu  mówią  o  tym  wszyscy,  a  on  nie 
wierzy!  Bo  nie  nadszedł  jeszcze  dzień,  który  Pan  uczynił.

4

 

Doląd  jeszcze  ciemność  zalegała  przepaść,  głębią  ludzkiego 
serca.  Była  tam  jeszcze  ciemność.  Niech  więc  przyjdzie  Ten, 
który  jest  dla  nas  początkiem  dnia.  Niech  przyjdzie  cierpliwy, 

łagodny,  a  nie  zagniewany,  bo  On  jest  lekarzem.  Niech  powie: 
Przyjdź  tu,  dotknij  się  Mnie  i  wierz!  Powiedziałeś,  Tomaszu, 

że  „jeśli  się  Go  nie  dotkniesz  i  nie  włożysz  palca,  nie  uwie­
rzysz”.  Przyjdź  więc,  dotknij  się  Mnie!  „Włóż  palec,  i  nie  bądź 
niedowiarkiem,  lecz  wierzącym”  (J  20,  28).  Przyjdź,  włóż  palec. 
Znam  twoje  rany.  Zachowałem  dla  ciebie  Moją  bliznę.  Kiedy 

(Tomasz)  włożył  swoją  rękę  w  bliznę  Chrystusa,  otrzymał 

pełnię  wiary.  Czymże  właściwie  jest  ta  pełnia  wiary?  Jest  nią 

to,  że  wierzymy:  Chrystus  jest  Człowiekiem  i  Bogiem,  nie 
tylko  Człowiekiem  i  nie  tylko  Bogiem.  Pełnia  wiaTy  polega 
na  tym,  aby  wierzyć,  że  „Słowo  stało  się  ciałem  i  zamieszkało 
wśród  nas”  (J  1,  14).  Tomasz,  ten  niewierny  uczeń,  skoro 

dotknął  się  pokazanych  mu  blizn  i  ciała  swojego  Zbawiciela, 
zawołał: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28). Dotknął człowieka

Antologia 

\2

background image

179

—  a  poznał  Boga.  Dotknął  ciała  —  a  jego  oczy  wzniosły  »ię 

do  oglądania  Słowa.  Bo  .Słowo  stało  się  ciałem  i  zamieszkało 

wśród  nas”.  To  Słowo  pozwoliło  zawiesić  swoje  ciało  na 

drzewie  Krzyża.  To  Słowo  pozwoliło  wbić  gwoździe  w  swoje 
ciało.  To  Słowo  pozwoliło  włócznią  przebić  własne  ciało.  To 
Słowo  pozwoliło  złożyć  w  grobie  własne  ciało.  To  Słowo 

wskrzesiło  własne  ciało,  pozwoliło  zobaczyć  je  oczom  swoich 

uczniów, dało się dotykać ich rękom. A oni dotykają i wołają:

„Pan mój i Bóg mójl” .Oto dzień, który Pan uczynił; radujmy 
się zeń i weselmy” (Ps 117, 24).

Św. Augustyn, 

Kutnie 

258, 3.

Wiara poręką nagrody to życiu wiecznym

 (Hebr 11, 1)

Ma  więc  wiara  swą  nagrodę  w  życiu  wiecznym,  ponieważ 

jest  pewną  jego  poręką.  Dobre  uczynki®  mają  w  sobie  również 

zadatek  życia  wiecznego.  Bo  w  słowach  i  w  uczynkach  okazuje 
się  sprawiedliwość  każdego  człowieka.  Czyny  zadają  kłam  jego 
roztropności,  jeśli  okazuje  się  obrotny  tylko  w  języku,  a  opie­
szały  w  działaniu.  Większa  jest  przecież  odpowiedzialność  czło­

wieka,  który  wie,  co  ma  czynić,  lecz  nie  czyni  tego,  co  uznał 

za  konieczne.  I  odwrotnie  także:  Być  sumiennym  w  działaniu 
i  chwiejnym  w  usposobieniu,  mogłoby  oznaczać,  że  na  niepe­

wnym  gruncie  chcesz  wznosić  wspaniałe  i  wysokie  gmachy, 
lin  wyżej  je  wzniesiesz,  tym  szybciej  się  walą.  Bez  wiary  jako 
mocnej  podpory  nie  mogą  trwać  dobre  uczynkil  Niepewna 
przystań  w  porcie  powoduje  przedziurawienie  okrętu,  a  piasz­
czysty  grunt  szybko  się  osuwa,  bo  nie  może  wytrzymać  ciężaru 

wzniesionej  na  nim  budowli.  Tylko  tam  można  oczekiwać  peł­
nej  nagrody,  gdzie  doskonałość  cnót,  gdzie  roztropne  działanie 
i rozważne słowa idą ze sobą w parze równym ktokiem.

Sw. Ambroży, Obowiązki duchownych II 2, 7.

Łaska wiary dla pokornych

 (1 P 5, 5)

„Celem 

Prawa 

jest 

Chrystus 

dla 

usprawiedliwienia 

każde­

go,  kto  wierzy”  (Rz  10,  4).  Nie  mogą  uwierzyć  w  Chrystusa 

ci ludzie, którzy do tego stopnia są pyszni, że wszystko przy-

background image

pisują  tylko  własnej  woli  i  przeczą  konieczności  pomocy  Bożej 
do  dobrego  życia.  Bo  samo  tylko  wymawianie  imienia  Chry­

stusa  i  Sakramenty  Chrystusa  nic  nie  pomogą  człowiekowi, 
jeżeli jego serce nie otwiera się przez wiarę w Chrystusa.
Lecz  wiara  w  Chrystusa  polega  na  tym,  aby:  .wierzyć  w  Tego, 

co  usprawiedliwia  grzeszników"  (Rz  4,  5);  wierzyć  w  Pośre­
dnika,  bez  którego  sami  nie  możemy  pojednać  się  z  Bogiem; 

wierzyć  w  Zbawiciela,  który  .przyszedł  szukać  i  zbawić  to. 

co  zginęło”  (Łk  19,  10);  wierzyć  w  Tego,  który  powiedział: 
„beze  mnie  nic  nie  możecie  uczynić"  (j  15,  5).  Kto  więc  nie 

chce  uznać,  że  usprawiedliwienie  grzesznika  pochodzi  od  Boga, 
i  w  swej  pysze  uporczywie  trzyma  się  własnej  drogi  usprawie­
dliwienia, ten nie wierzy w Chrystusa.

Dlaczego  (Żydzi)  „nie  mogli  uwierzyć?”  (J  12,39).  Nie  dla­

tego,  że  ludzie  nie  mogą  się  zmienić  na  lepsze,  lecz  dopóki  są 
pyszni,  nie  mogą  uwierzyć.  Stąd  zaślepione  są  ich  oczy  i  twarde 

stuło  się  ich  serce.  Powiedział  to  Pan  o  Żydach,  którzy  mieli 
zaślepione  oczy  i  twarde  serce,  a  Prorok  zapowiedział  to 

w Jego Duchu

Św. Augustyn, Wykład Ewangelii iw. Jana LIII 10.

„Przystępujący do Boga musi wierzyć

" (Hebr II, 6)

Ucz  się,  jak  masz  szukać  Chrstusa,  od  tych,  którzy  szu­

kają  Go  nie  powierzchownie  i  płytko,  ale  mocno  Go  trzymają, 
podobnie  jak  ta,  która  mówi:  „Czyście  widzieli  miłego  duszy 

mojej?  Znalazłam  umiłowanego  mej  duszy,  pochwyciłam  Go 
i  nie  puszczę”  (Pnp  3,  3—4).  Znalazła  Go  przez  wiarę,  a  za­
trzymała  przez  rozmyślanie.  Przez  dobrych  strażników,  którzy 

obchodzą  miasto  rozumiemy  aniołów.  Ten  więc  kto  minął  anio­
łów,  znalazł  Słowo.  Nie  było  chyba  zbyt  daleko  od  tych,  od 

których  oddalił  się  i  znalazł  Jezusa.  Jak  więc  później  zdarli 
z  niej  płaszcz?  (Pnp  5,  7).  Gdy  w  czasie  wzmagającego  się 

ucisku  wiary  Kościół  bywa  odzierany  z  wierzchnich  szat,  wte­

dy  Pan  więcej  go  miłuje,  ponieważ  porzuca  w  sobie  dawnego 

człowieka,  aby  przyoblec  nowego,  którego  nife  okrywa  odzież, 
lecz  chwałę  przynoszą  mu  skarby  ukryte  w  sercach  i  umysłach 
ludzkich. Bo czyż mając iść do Chrystusa nie wyrzeka się on

background image

wierzchniej szaty, którą jest mądrość tego świata? 1 Noe zdjął 
płaszcz i dopiero wtedy zaczął stawać się coraz doskonalszym.

Św. Ambroży, Wykład Pa 118, VII 36.

„ Wiara działa z miłości’’ (Gal 5, 6)

Prawdziwe  to  szczęście  i  doskonała  zasługa  płynąca 

z  wiary,  że  uwierzyłeś  w  Jezusa  jako  Syna  Bożego.  Miłość 

do  Boga  Ojca  jest  możliwa  tylko  przez  wiarę  w  Syna.  Posłu­
chajmy  słów  Listu:  „Każdy  miłujący  tego,  który  dał  życie, 
miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał” (1 J 5, 1).

Św Hilary, Trójca Św. VI 42

„ Wiara, nadzieja, miłość" (1 Kor 13, 13)

„Albowiem  według  wiary,  a  nie  dzięki  widzeniu  postępu­

jemy"  (2  Kor  5,  7).  Lecz  wiara  chwieje  się,  jeśli  niepewne 
jest  zrozumienie  powagi  Pisma  świętego.  Kiedy  zaś  wiara 
chwieje  się,  ziębnąć  zaczyna  także  miłość.  Kto  odpada  od 
wiary,  ten  musi  odpaść  także  od  miłości.  Bo  nie  może  kochać 
on  tego,  w  istnienie  czego  nie  wierzy.  Kto  zaś  wierzy  i  kocha, 
ten  przez  dobre  postępowanie  i  posłuszeństwo,  okazywane 

zasadom  dobrych  obyczajów,  sprawia,  że  może  się  spodziewać, 

iż  znajdzie  przedmiot  swojej  miłości.  Tak  więc  są  te  trzy 

rzeczy,  którym  służy  wszelka  wiedza  i  proroctwo,  a  mianowicie: 
wiara, nadzieja, miłość.

Św. 

Augustyn, o 

nauce chrześcijańskiej 1 37, 41.

«Największa jest miłość

" (1 Kor 13, 13)

W iara  d otyczy  tych  rzeczy,  które  są  u kryte.  K ied y  one 

się  u każą,  dojd ziem y  d o  ogląd ania  ich.  N ad zieja  od nosi  się 

d o  tego,  czego  jeszcze  brak.  G d y  ono  zjaw i  się,  nadzieja 

u stanie,  poniew aż  będ ziem y  p osiad ać  tę  rzecz  i  nie  będ ziem y 

potrzebow ali  niczego  w ięcej  się  spodziew ać.  M iłość  natom iast 

zna  tylko  jed no:  C oraz  bard ziej  w zrastać,  je śli  bow iem   kocham y 

tego,  kogo  nie  w id zim y,  jakże  d opiero  będ ziem y  go  kochać, 

gdy 

go 

zobaczym y. 

N iechże 

w ięc 

w zrasta 

nasza 

tęsknota. 

Jesteśm y chrześcijanam i tylko ze w zględ u  na przyszłość. N ie*

background image

185

i chaj nikt nie pokłada nadziei w dobrach doczesnychl Niech 

nikt nie obiecuje .lobie szczęścia, ponieważ jest cheścijanineml 

I Niech korzysta ze szczęśliwości doczesnej, jeżeli może, jak 

może, kiedy może, ile może. Kiedy ona jest, niech dziękuje 
Wszechmocy Bożej, a gdy jej brak, niech dziękuje za to Spra- 

' wiedhwości Bożej. Chrześcijanin zawsze niech będzie wdzięcz­

ny, nigdy zaś niech nie będzie niewdzięczny. Niech będzie 

I wdzięczny Ojcu, który pociesza i pieści. Niech będzie wdzięcz- 

n) Ojcu, który gani, chłoszcze i wymierza karę. Bo On zawsze 

| kocha, czy jest łagodny, czy groźny. „Dobrze jest wysławiać 

Pana i śpiewać imieniu Twojemu, o Najwyższy” (Ps 91, 2).

Św Augustyn, Wykład Pa 91, 1.

M i ł o ś ć
Więzią  braterstwa,  podstawą  pokoju,  źródłem  trwałej  jed­

ności  jest  miłość,  większa  niż  nadzieja  i  wiara.  Uprzedza  ona 

uczynki  i  każde  męczeństwo.  Pozostanie  z  nami  w  Królestwie 
niebieskim  na  wieki  wieków.  Pozbaw  ją  cierpliwości,  a  sama 

się  nic  utrzyma.  Usuń  z  niej  umiejętność  cierpliwego  znoszenia, 
a  nie  będzie  istniała  bez  tych  mocnych  korzeni.  Dlatego  Apo­
stoł,  kiedy  mówi  o  miłości,  łączy  z  nią  także  cierpliwe  zno­
szenie  (1  Kor  13,  4—7).  Wskazuje  więc,  że  może  ona  trwać 
niewzruszenie,  ponieważ  umie  wszystko  znosić.  A  na  innym 

miejscu  mówi:  „Znosząc  siebie  nawzajem  w  miłości,  usiłujcie 
zachować  jedność  Ducha  dzięki  więzi,  jaką  jest  pokój"  (Ef  4,  2). 

i Udowodnił, że można zachować jedność i pokój tylko wtedy,
! kiedy bracia znoszą siebie we wzajemnych ustępstwach i strze­

gą w cierpliwości więzi zgody.

Św. Cyprian, Dobrodziejstwo cierpliwości XV passim

M i ł o ś ć   d a r e m   D u c h a   Ś w i ę t e g o

Ż ad en  d ar  Boży  nie  je st  cenniejszy  niż  m iłość.  Tylko 

on  rozróżnia  synów   K rólestw a  w iecznego  i  synów   w iecznego 

zatracenia.  D u ch  Św ięty  d aje  rów nież  inne  d ary,  ale  bez 

m iłości  d o  niczego  się  one  nie  przyd ad zą.  Jeśli  w ięc  D u ch 

Św ięty n ie ud zieli k om uś tego, a by o n stał się m iłośnikiem

background image

Boga  i  bliźniego,  ten  nie  zostanie  przeniesiony  z  lewicy  na 
prawicę  Duch  Święty  właściwie  tylko  z  racji  miłości  nazywa 
się  Darem  (1  Kor  13,  l—3).  Jakżeż  więc  wielkie  musi  być 
to  dobro,  bez  którego  nic  nie  może  nikogo  doprowadzić  do 
życia  wiecznego!  Tylko  miłość  prowadzi  do  Królestwa  w  taki 
suoiób, że nawet wiara staje się pożyteczna tylko przez miłość.
Wiara  może  wprawdzie  istnieć  bez  miłości,  ale  nie  może  być 
be7.  niej  pożyteczna.  Dlatego  Apostoł  Paweł  (Gal  5,  6)  odróż­

nia ją od tej wiary, dzięki której „złe duchy wierzą i drżą"

(Jk  2,  19).  Miłość  więc,  która  jest  z  Boga  i  jest  Bogiem, 

ścisłym 

znaczeniu 

jest 

Duchem 

Świętym. 

Przez 

Niego 

„miłość  Boża  rozlana  jest  w  sercach  naszych**  (Rz  5,  b).  A  przez 
miłość 

mieszka 

nas 

cała 

Trójca 

Święta. 

Dlatego 

bardzo 

słusznie  Duch  Święty,  ponieważ  jest  Bogiem,  nazywa  się  Da­
rem  Bożym  (Dz  8,  20).  Przez  len  Dar  należy  rozumieć  właści­
wie  tylko  miłość,  która  doprowadza  do  Boga,  a  bez  niej  żaden 
inny dar nie prowadzi do Boga.

Św Augustyn, Trójca Św. XV 18, 32 passim.

M i ł o ś ć   ź r ó d ł e m   w s z e l k i e g o   d o b r a

M iłość  je st  źród łem   i  początkiem   w szelkiego  d obra,  jest 

w spaniałą  obroną,  jest  d rogą,  która  prow ad zi  d o  nieba.  K to 

chod zi  w   m iłości,  nie  m oże  zbłąd zić  albo  d ać  się  zastraszyć. 

M iłość  kieru je ,  broni,  prow ad zi  d o  celu.  D latego  w ięc,  bracia, 

całą  m ocą  zachow u jcie  czystą  m iłość, 

poniew aż 

C hrystu s 

po­

staw ił  d rabinę  m iłości,  aby  każdy  chrześcijan  dostał  się  po  niej 

d o  nieba!  O kazujcie  sobie  w zajem ną  m iłość  i  przez  nią  w stę­

pu jc ie 

na 

coraz 

w yższe 

stopnie 

d oskonałości. 

P rzejaw em  

m i­

łości  niech  będ ą  w asze  d obre  uczynki,  abyście  m ogli  d ojść  d o 

w iecznej 

nagrod y, 

przy 

pom ocy 

łaski 

Z baw iciela, 

który 

żyje 

i króluje n a w ieki w ieków . A m en.

Św. Fulgencjusz z Ruspe, Kazanie o św. Szczepanie i 0 Nawróceniu 

św. Pawła III 6 passim.

M i ł o ś ć   d a r e m   B o ż y m

C o   mają otrzymać dzieci Boże, świadczą o tym słowa 

Apostoła: (Rz 8, 16—17). Słuchajcie wiąc, chrześcijanie! Słuchaj*

background image

189

cie, 

dzieci 

Bożel 

Słuchajcie, 

dziedzice 

Boga 

współdziedzice 

Chrystusa! 

Abyście 

mogli 

otrzymać 

dziedzictwo 

Ojca, 

starajcie 

sit;  okazywać  miłość  nie  tylko  przyjaciołom,  lecz  także  nieprzy­
jaciołom.  Nikomu  nie  wolno  odmawiać  miłości,  która  jest  wspól­
ną 

własnością 

wszystkich 

dobrych 

ludzi. 

Miejcie 

jednocześnie 

wszyscy  miłość,  i  abyście  jej  mieli  więcej,  okazujcie  ją  zarówno 
dobrytn,  |ak  i  złym.  Wspólną  własnością  dobrych  ludzi  jest 
miłość  nie  ziemska,  lecz  niebiańska.  I  dlatego  osoba  partnera 

w  tej  miłości  nie  sprawia  drugiej  stronie  żadnego  kłopotu.  O  tyle 
większa  jest  miłość,  o  ile  mniejsza  jest  chciwość.  Miłość  zawsze 
czyni wolnym tego, kogo jako niewolnika nie usidla chciwość.

Miłość  jest  darem  Boga,  jak  mówi  Apostoł  (Rz  5,  S). 

Chciwość  —  to  nie  tylko  sidła,  lecz  także  miecz  szatana,  który 
przez 

nią 

usidla 

nieszczęsnych, 

usidlonych 

zabija. 

Miłość 

jest  korzeniem  wszelkiego  dobra,  a  chciwość  korzeniem  wszel­
kiego  zła  (1  Tm  6,  10).  Chciwość  zawsze  doznaje  udręki,  bo 

rabuje  ciągle,  a  nigdy  nie  jest  nasycona.  Miłość  zawsze  pełna 
jest 

radości, 

ponieważ 

im 

bardziej 

wzrasta, 

tym 

więcej 

się 

udziela.  I  dlatego  ubożeje,  kto  stara  się  o  karierę  na  drodze 
niesprawiedliwości;  a  kto  szczerą  okazuje  miłość  i  udziela  się, 
ten  staje  się  bogaczem.  Chciwość  pełna  jest  niepokoju,  gdy 

dąży 

do 

zemsty 

za 

wyrządzoną 

krzywdę. 

Miłość 

natomiast 

pełna jest spokoju, gdy swoją radość znajduje w dawaniu

7

.

Św. Kulgencjusz z Ruspe, Kazanie o miłości Boga i bliźniego V 6 passim.

4.  KOŚCIÓŁ

Twoją  władzą  zwierzchnią  i  urzędową  nazwą  domu,  do 

którego  należysz,  jest  Kościół  Chrystusa.  W  jego  księdze  życia 
(Flp  4  3;  Ap  13,  8)  zostałeś  zapisany.  2  Tam  jest  twoja  pur­
pura  —  Krew  Pana,  tam  jest  twój  purpurowy  brzeg  na  sza­

tach  —  Krzyż  Chrystusa  (Mt  27,  28—31).  4  Jesteś  pielgrzymem 
na 

tym 

świecie, 

obywatelem 

świętego 

miasta 

Jeruzalem: 

.Nasza 

bowiem 

ojczyzna”, 

mówi 

Apostoł 

(Flp 

3, 

20), 

„jest 

I  w  niebie”.  Masz  poczucie  własnej  godności  i  uznania,  masz 

własny  kalendarz  świąt.  Nie  masz  nic  wspólnego  z  radościami 

I pogańskiego świata, co więcej — występujesz przeciw nim

background image

191

jako  obcy  dla  nich:  Bo  „wy  będziecie  płakać  i  zawodzić, 
a  świat  się  będzie  weselił”  (J  16,20).  Sądzę,  że  będą  „błogo­
sławieni,  którzy  płaczą”  (Mt  4,  4),  ponieważ  na  tym  świecie 

nie nosili wieńca na głowie.

Tcrtulian, O wieńcu XIII 1—2 i 4 passim.

O b e c n o ś ć   T r ó j c y   Ś w i ę t e j   w   K o ś c i e l e

Nie  wystarczy  powiedzieć  „Ojcze”,  jeśli  do  Ojca  nie 

przychodzisz.  Gdzie  masz  Go  szukać?  Gdzie  możesz  Go  zna­

leźć?  Powstań  najpierwl  Powstań,  ty,  który  przedtem  siedziałeś 
lub  spałeś.  Dlatego  Apostoł  mówi:  „Zbudź  się,  o  śpiący, 
i  powstań  z  martwych,  a  zajaśnieje  ci  Chrystus”  (Eł  5,  14)

8

Nieprawość  siedzi  na  stosie  pieniędzy.  Mojżeszowi  Pan  powie­
dział:  „A  ty  zostań  tutaj  ze  mną.  Ja  ci  powiem  wszystkie 

moje  polecenia”  (Pp  5,  31).  Stojących  robotników  wezwał 
Chrystus  i  posłał  do  pracy  w  winnicy®.  Więc  i  ty  powstań! 
Powstań  i  biegnij  do  Kościołal  Tu  przebywa  Ojciec,  tu  prze­
bywa Syn, tu przebywa Duch Świętyl

Św. Ambroży, Wykład Ewangelii św Łukasza VII 229.

M o r z e   o b r a z e m   E w a n g e l i i   i   K o ś c i o ł a

Niech  cię  to  nie  trwoży,  te  zamiast  wyrazu  morze  uży­

łem  wyrazu  Ewangelia.  Ewangelia  jest  morzem,  po  którym  cho­
dził  Chrystus.  Ewangelia  jest  morzem,  na  którym  Piotr,  choć 

zachwiał  się  i  zaczął  tonąć,  kiedy  zwątpił,  dzięki  wyciągniętej 
prawicy  Chrystusa,  czyli  pomocy  wiary,  otrzymał  łaskę,  że  stał 
i  utrzymał  się  na  jego  powierzchni.  Ewangelia  jest  morzem, 
z  którego  odszedł  jako  męczennik.  Ewangelia  jest  morzem, 
w  którym  Apostołowie  łowią  ryby  przez  zanurzanie  sieci. 
Do  tej  sieci  podobne  jest  Królestwo  niebieskie.  Ewangelia  jest 
morzem, 

które 

przedstawia 

tajemnice 

Chrystusa. 

Ewangelia 

jest  morzem,  z  którego  wyszli  cało  Hebrajczycy,  a  Egipcjanie 

w  nim  zatonęli.  Ewangelia  jest  morzem,  ponieważ  osadzony 

nad  morzami  Kościół  jest  Oblubienicą  Chrystusa  i  pełnią  łaski 
Bożej,  jak  zapowiedział  Prorok:  „On  go  na  morzach  osadził 
i utwierdził ponad rzekami” (Ps 23, 2).

i .

background image

193

Wznieś  się  ponad  fale,  człowieku,  bo  jesteś  rybą.  Niech 

cię  nie  zalewają  fale  tego  świata.  W  odpowiednim  czasie  zajedź 
na  samą  głębię.  Jeśli  jest  pogoda,  płyń  po  falach.  W  czasie 

burzy  omijaj  brzeg  skalisty,  aby  szalejący  sztorm  nie  rozbił  cię 

o skałę. Bo napisano: „Bądźcie roztropni jak węże” (Mt 10, 16).

Św Ambroży, Hexaemeron V 7, 17.

J e d n o ś ć   K o ś c i o ł a

„Wierność  Twoja  trwa  na  pokolenia;  stworzyłeś  ziemię, 

co  wciąż  istnieje”  (Ps  118,  90).  Dlatego  święty  nazywa  się 
niebem,  ponieważ  jest  bliżej  światła  słonecznego,  które  oświeca 

go  zawsze.  Ma  swój  własny  blask  domowy,  aby  nie  znał  cie­

mności  nocnej.  Kościół  dlatego  nazywa  się  niebem  i  światem, 

ponieważ  ma  świętych  zupełnie  podobnych  do  aniołów  i  archa­

niołów,  lecz  ma  także  wielu  należących  do  ziemi.  Nazywa  się 
światem 

założonym 

ponad 

morzami 

przygotowanym 

ponad 

rzekami.  I  jako  ten  świat  —  ziemia  mówi  Kościół:  ”Nie  patrzcie 

na mnie, żem śniada, że mię spaliło słońce” (Pnp 1, 5).

P rzez  to,  że  narod y  pogańskie  u ja rzm ione  były  niejako 

zim ow ym  

śniegiem  

lod em  

błęd u , 

Słońce 

sp raw ied liw ości 

d łu go  uw ażało  je  za  niegod ne,  zanim   jasne  św iatło  Jego  oblicza 

ośw ieciło  je  sw ym   blaskiem .  C zyż  tobie  nie  zdaw ało  się,  że 

był  to  czas  srogiej  zim y,  kiedy  B óg  był  znany  tylko  w   Jud ei? 

L ecz 

obecnie 

jaśnieje 

pełnia 

letniego 

św iatła, 

kied y 

C hrystus 

jest  w szystkim   d la  w szystkich

1 0

.  C zyż  ziem ia  nie  jest  w łasno­

ścią 

P ana 

w szystko, 

co 

do 

niej 

należy?

1 1

 

rzeczyw iście 

cały  św iat  jest  w   K ościele,  w   którym   nie  m a  ju ż  tylko  Ż yda 

czy  G reka,  nie  m a  barb arzyńcy  czy  Scyty,  nie  m a  ju ż  niew o­

lnika 

czy 

człow ieka 

w olnego, 

lecz 

w szyscy 

jesteśm y 

kim ś 

jed nym   w   C hrystu sie  (G al  3,  28).  Słońce  św ieci  d la  w szystkich, 

i d zień d la w szystkich jaśnieje.

św. Ambroży, Wykład Ps 118, XII 25.

W ł a d z a   a p o s t o l s k a   w   K o ś c i e l e

„Niech zstąpi na mnie, Panie Twoje zmiłowanie, Twoja 

jomoc według Twego przyrzeczenia" (Ps 118, 41). Dusza

Antologia 

13

background image

195

sprawiedliwego  jest  Oblubienicą  Słowa.  Jeśli  ona  pragnie 
szczerze,  jeśli  modli  się,  a  modli  się  wytrwale,  i  modli  się  po­

kornie,  i  całą  uwagę  kieruje  na  Słowo,  wtedy  wydaje  się  jej, 

żc  nagle  słyszy  głos  Tego,  którego  nie  widzi  i  całym  swoim 
wnętrzem  czuje  zapach  bóstwa.  Doznają  tego  najczęściej  ci, 

którzy  mocno  wierzą.  Dusza  ich  napełnia  się  łaską  Bożą  i  czuje 
w

 sobie powiew i tchnienie obecności Tego, którego szuka.

I wtedy mówi: Oto Ten, którego szukam, za którym tęsknię.

9. Czyż nie dzieje się coś podobnego, gdy myślimy

0  Piśmie  świętym  i  nie  możemy  czegoś  w  nim  zrozumieć? 
Powstają  nam  wątpliwości.  Szukamy  ich  rozwiązania.  I  nagle 
wydaje  się  nam,  jakoby  najtrudniejsze  prawdy  wiary  wstąpiły 

na  górę.  Potem  (Słowo)  ukazuje  się  nam  niejako  na  pagórkach, 

oświeca  umysł,  sercu  pozwala  zrozumieć  to,  co  wydawało 
się  trudne  i  niemożliwe  do  rozwiązania.  A  więc  jakby  z  nie* 

obecnego  staje  się  Słowo  obecne  w  naszych  sercach.  I  znowu, 
kiedy  coś  jest  dla  nas  nieco  trudne  do  zrozumienia,  Słowo 

jakby  się  oddala,  wtedy  tęsknimy  za  Nim  jakby  za  nieobecnym, 
a  Ono  znów  pokazuje  się  nam  jako  obecne  w  tym,  czego  szuka­
my  i  co  mamy  poznać-  Skacze  więc  często  w  sercu  każdego 
z  nas.  Skacze  i  wychodzi.  Znowu  powraca,  jeśli  idziesz  za 

Nim i szukasz, jeśli pragniesz gorąco, by pizez łaskę wiary
1  badania  uczonych  obudziło  się  dla  ciebie  Słowo,  które  wyszło 
i  zniknęło.  Podobnie  szukała  i  znalazła  ta,  która  powiedziała: 
„Ukochany  mój  już  nadszedł  i  znikł;  życie  me  odeszło,  ii  się 
oddalił

1

* (Pnp 5, 6).

lO.  A  jeśli  On  biegnie  nawet  przez  góry,  idź  za  Nim; 

i  jeśli  po  pagórkach  skacze,  idź  za  Nim.  Bo  w  górach  i  na 

[pagórkach  znajdują  się  myśliwi  Pańscy  i  szukają  tych,  którzy 
|mają  być  zbawieni  na  życie.  Bo  tak  powiedział  Bóg  przez 
.Jeremiasza: 

*Oto 

ja 

poślę 

mnóstwo 

rybaków. 

Potem 

poślę 

mnóstwo  myśliwych,  ci  ich  upolują  na  każdej  górze  i  na 
każdym  pagórku"  (Jer  16,16).  Tam  więc  trzeba  szukać  i  znaj­

dować  Lud  Boży  w  nauce,  łasce  i  pod  władzą  Piotra  i  Pawła— 

;nie  na  padole  płaczu,  lecz  w  górach  —  przez  których  Chrystus 

oświeca każdego. Bo kiedy czytamy Piotra, Chrystus nas

background image

197

oświeca.  I  kiedy  Pawła  czytamy,  oświeca  nas  Chrystus.  Za­

troszczył  się  o  to  Paweł,  Chrystus  oświecił;  powstał  on  po 
wezwaniu  imienia  Pana  Jezusa  i  jego  łaską  został  uzdrowiony. 
Wskrzesił 

umarłą 

Piotr, 

Chrystus 

oświecił. 

Dlatego 

Prorok 

mówi;  „Ty.  Potężny,  jaśniejąc  blaskiem  przybyłeś  od  strony 

gór wiekuistych” (Ps 75. 5).

1). My więc, którzy możemy być górami, stójmy na 

górach albo na pagórkach.

Św. Ambroży, Wykład Ps 118, VI 8—11

Budowanie Ciała Chrystusowego

 (Ef 4, 10—16)

(Chrystus)  jest  tym  Człowiekiem  Doskonałym  (Ef  4,  13), 

Głową  (Ef  4,  15)  i  Ciałem  (Ef  4,  12  i  16).  Ciało  to  składa  się 

ze  wszystkich  członków,  którzy  w  swoim  czasie  będą  należeć 
do 

Jego 

pełni. 

Dochodzą 

bowiem 

oni 

codziennie 

do 

tego 

Ciała  podczas  jego  budowania  (Ef  4,12).  Do  tego  Ciała  odnoszą 

się  słowa:  „Wy  przeto  jesteście  Ciałem  Chrystusa  i  poszcze­
gólnymi  członkami”  (l  Kor  12,  27).  a  w  innym  miejscu:  „Dla 
dobra  Jego  Ciała,  którym  jest  Kościół”  (Kol  1,  24);  i  jeszcze 

innym: 

„Ponieważ 

jeden 

jest 

chleb, 

przeto 

my, 

Uczni, 

tworzymy 

jedno 

ciało” 

(1 

Kor 

10, 

17). 

budowaniu 

tego 

Ciała 

mówią 

również 

słowa: 

„Dla 

przysposobienia 

świętych 

do 

wykonania 

posługi, 

celem 

budowania 

Ciała 

Chrystusowego” 

(Ef  4,  12).  Potem  jeszcze  następuje  wyjaśnienie,  dlaczego  działa* 

my  „Aż  dojdziemy  wszyscy  razem  do  jedności  wiary  i  pełnego 
poznania 

Syna 

Bożego, 

do 

Człowieka 

Doskonałego, 

do 

miary 

wiekości 

według 

Pełni 

Chrystusa” 

(Ef 

4, 

13) 

Ud. 

Następne 

słowa 

wyjaśniają 

nam, 

do 

jakiego 

ciała 

odnosi 

się 

ta 

miara: 

„Sprawmy, 

by 

wszystko 

rosło 

ku 

temu, 

który 

jest 

Głową 

— 

ku  Chrystusowi.  Z  Niego  całe  Ciało  —  zespolone  i  uformowane 

w  łączności  dzięki  całej  więzi  umacniającej  każdego  z  członków 

stosownie  do  jego  miary”  (Ef  4,  15  —  16).  Podobnie  więc  jak 

miara 

każdej 

części, 

tak 

też 

całego 

Ciała, 

które 

składa 

się 

ze 

wszystkich 

swoich 

części, 

jest 

oczywiście 

miarą 

wielkości 

według 

Pełni. 

tej 

mierze 

powiedziano: 

„Do 

miary 

wielkości 

według Pełni Chrystusa* (Ef 4, 13). O tej Pełni wspomina

background image

199

także  Apoatot  w  takich  słowach:  ,A  Jego  samego  ustanowił 

nade  wszystko  Głową  dla  Kościoła,  który  jest  jego  Ciałem, 
Pełnią tego, który napełnia wszystko na wszelki sposób”
Ef 1. 22-23).

Św. Augustyn, Państwo Boże XXII 18.

P o z n a j   c h r z e ś c i j a n i n i e ,   s w o j ą   g o d n o ś ć

Potnaj, 

chrześcijaninie, 

swoją  godność. 

Nie  wracaj  do 

dawnego  upodlenia  przez  nieprzyzwoite  życie,  gdyż  stałeś 
się  uczestnikiem  Boskiej  natury.

1

*  Pamiętaj  o  tym,  do  jakiej 

należysz  Głowy  i  do  jakiego  Ciała.  Uprzytomnij  sobie,  że 

zostałeś  uwolniony  z  mocy  ciemności  i  przeniesiony  do  światła 
i  Królestwa  Bożego.  Od  chwili  przyjęcia  Chrztu  stałeś  się 

przybytkiem  Ducha  Świętego.  Nie  wypędzaj  ze  swego  serca 
przez  złe  życie  tak  wielkiego  Gościa.  Zostałeś  bowiem  odku­
piony  drogocenną  Krwią  Chrystusa.

18

  Sprawiedliwie  osądzi  cię 

Ten,  który  odktipił  cię  przez  swoją  wielką  miłość  i  który  z  Bo­
giem Ojcem i Duchem Świętym króluje na wieki wieków. Amen.

Św Leon W., Kazanie na Narodzenie Pańskie (XXI) I 3

J e s t e m   k a t o l i k i e m l

Kochajmy  Pana,  naszego  Boga!  Kochajmy  Jego  Kościół. 

Boga  jako  Ojca,  Kościół  jako  Matkę.  Boga  jako  Pana,  Kościół 

jako 

Jego 

Służebnicę, 

ponieważ 

jesteśmy 

synami 

Kościoła. 

Małżeństwo  to  spaja  wielka  miłość.  Nikt  nie  obraża  jednej 
strony,  a  okazuje  się  godny  drugiej  strony.  Niech  nikt  nie 
mówi:  Chodzę  wprawdzie  do  obrazów  bóstwa  czczonego  przez 
pogan,  pytam  o  radę  pogańskich  proroków  i  wróżbitów,  ale 
jednak 

nie 

opuszczam 

Kościoła 

Bożego. 

Jestem 

katolikiem. 

Trzymając  się  Matki,  obraziłeś  Ojca.  Inny  znów  mówi:  Daleki 
jestem  od  tego:  nie  zasięgam  rady  u  wróżbity,  nie  pytam  o  prze­

powiednię,  nie  proszę  o  bałwochwalcze  wróżby,  nie  idę,  aby 
oddać  pokłon  wizerunkom  bogów,  nie  służę  kamieniom,  ale 

jednak  jestem  w  „partii”  Donata

14

,  Cóż  ci  pomoże  to,  że  nie 

[obraziłeś  Ojca,  który  wymierza  karę  za  obrazę  Matki?  Cóż  ci 

pomoże, jeśli wyznajesz Pana, czcisz Boga, mówisz o Nim,

background image

201

uznajesz  Jego  Syna  i  wierzysz,  że  On  siedzi  po  prawicy 

Ojca, a bluźnisz Jego Kościołowi?

Miejcie  więc,  najdrożsi,  miejcie  wszyscy  bez  wyjątku 

Boga  za  Ojca,  a  Kościół  za  Matką.  Starajcie  się  w  trzeźwości 

obchodzić  uroczyście  dni  narodzin  Świętych  dla  nieba.  Naśla­

dujmy tych, którzy wcześniej przed nami zeszli z tego świata.
Niech  się  z  was  cieszą.  Niech  się  modlą  za  wami,  aby  „błogo­

sławieństwo  Pana  było  na  wieki”  nad  wami.  „Niech  się  stanie. 
Niechaj się stanie” (Ps 88, 53).

św. Augustyn, Wykład Ps 88, II 14 passim.

5. W OCZEKIWANIU PONOWNEGO PRZYJŚCIA CHRYSTUSA

Wysławiajmy  Pana  Boga  naszego,  który  zgromadził  nas 

przy  źródle  duchowej  radości.  Bądźmy  zawsze  przy  Nim 
w  pokorze  serca.  Niech  On  tylko  będzie  naszą  radością. 

Bądźmy  przekonani,  że  pełne  szczęście  będziemy  mogli  osią­

gnąć  dopiero  wtedy,  gdy  czas  tego  świata  przeminie.  Nie 
szukajmy  szczęścia  w  tym  życiu.  Nasza  radość,  moi  bracia, 
niech  będzie  tylko  w  nadziei:  niech  nikt  nie  cieszy  się  niczym, 

co  teraźniejsze,  aby  już  w  drodze  nie  ustał  ze  zmęczenia.  Cała 

nasza  radość  niech  będzie  w  nadziei  na  przyszłość.  Cała  nasza 
tęsknota  niech  się  zwraca  do  życia  wiecznego.  Każde  nasze 

westchnienie  niech  pragnie  Chrystusa.  On  jeden  tylko  jest  naj­
piękniejszy.  Nawet  brzydkich  ukochał,  aby  ich  uczynić  pięk­
nymi.  Za  Nim  tylko  tęsknijmy.  Do  Niego  tylko  biegnijmy.  Do 
Niego  tylko  wzdychajmy.  „A  sprzyjający  mej  sprawie  niech  się 
radują  i  cieszą,  i  mówią  zawsze:  „Niech  będzie  Pan  uwielbiony, 
którego cieszy szczęście Jego sługi" (Ps 34. 27).

Św. Augustyn, Wykład Ewangelii św. Jana X 13.

PRZYPISY DO CZ Ul

I

 Por. Lb 20, 4-9. 

* agape. 

a

 Por. Kol 2, 11-12; Ef 4, 23-24.

< Gal 5, 6. i Ps 117, 24. 

« Jk 2, 26. 

’ Di 20, 35.

* Jest to urywek jakiegoś hymnu wczesnochrześcijańskiego.
*  Mt 20, 1-16. 

'« 1 Kor 9, 22. 

" Pa 23, l. '• 2 P 2, 4.

'* ! P 1, 18-19.

II

  Donat, schizmatycki bp Kartaginy, zm. olc. 355.

background image

IV. MODLITWA (J 11, 41; Łk 18, 1; 1 M. 1; Kol 4. 2) 

l. OBOWIĄZEK MODLITWY

Tylko  modlitwa  jest  tym  środkiem,  przez  który  Bóg  daje 

się  zwyciężyć.  Chrystus  wiedział,  że  ona  nie  robi  nic  złego. 

Użyczył  je;  wszelkiej  mocy  w  zakresie  dobra.  Dlatego  przy 
pomocy  modlitwy  mógł  wzywać  dusze  zmarłych  nawet  z  drogi 

śmierci,  uzdrawiać  paralityków,  leczyć  chorych,  przepędzać 
duchy  nieczyste,  otwierać  zamknięte  więzienia,  uwalniać 

niewinnych.

Modlitwa  zmywa  winy,  odpędza  pokusy,  uśmierza  prze­

śladowania,  pociesza  małodusznych,  raduje  wielkodusznych, 
towarzyszy  podróżnym,  żywi  biednych,  rządzi  bogatymi, 
podnosi  upadłych,  podtrzymuje  potykających  się  i  daje 
wytrwanie tym, którzy stoją.

Modlitwa  jest  murem  wiary,  naszą  tarczą  i  bronią  przeciw 

nieprzyjacielowi,  który  czyha  na  nas  ze  wszystkich  stron. 
Nigdy  więc  nie  chodźmy  bez  broni.  W  dzień  pamiętajmy 
o  trwaniu  na  stanowisku,  w  nocy  o  czujności.  Uzbrojeni  takim 

orężem  modlitwy  otaczajmy  sztandar  naszego  Wodza  i  modląc 
się  oczekujmy  trąby  Anioła.  Modlili  się  też  wszyscy  Aniołowie. 
Modli  się  każde  stworzenie.  Cóż  więc  jeszcze  powiemy  o  obo­

wiązku  modlitwy?  Modli)  się  nawet  sam  Pan,  któremu  niech 
będzie cześć i chwała, J>o Jego moc trwa na wieki wieków.

Tertnliao, O modlitwie 29, 2—4 passim.

.Zawsze trzeba się modlić i nie ustawać

” (Łk 18, 1)

.Błogosław iony  Bóg,  co  nie  odepchnął  m ej  prośby  i  nie 

od dalił  od e  m nie  sw ego  m iłosierd zia”  (P s  65,  20).  Tak  m ów i 

Ten,  który  doszed ł  d o  chw ały  zm artw ychw stania,  gd zie  i  m y 

już  jesteśm y  d zięki  nad ziei.  Tak,  i  m y  tam   jesteśm y.  Słow a 

te  są  także  naszym i  słow am i.  Jak  d łu go  p rzebyw am y  na  tej 

ziem i,  p ow inniśm y  prosić  B oga,  aby  nie  od pychał  naszej  prośby

background image

205

i  nic  oddalał  od  nas  swego  miłosierdzia.  tj.  abyśmy  się  modlili 
wytrwale,  a  Bóg  aby  ustawicznie  okazywał  nam  swoje  miło* 

sierdzie.  Bo  wietu  zaczyna  słabnąć  w  modlitwie.  Bezpośrednio 

po  swoim  nawróceniu  modlą  się  gorąco,  a  później  ospale,  po* 

tern  ozięble,  następnie  niedbale.  Wydaje  się  im,  że  już  są  bez­
pieczni.  Wróg  czuwa,  a  ty  śpisr.  Sam  Pan  nakazał  w  Ewangelii, 

że „zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać** (Lk 18. 1).
A więc nie ustawajmy w modlitwie. Chociaż Bog zwleka me* 

kiedy z wysłuchaniem nas, to jednak nie odepchnie naszej 

1

 prośby i nie oddali od nas swego miłosierdzia. Możemy polegać 

na Jego wierności. ! dlatego trwajmy na modlitwie. A sama 

wytrwałość w modlitwie już jest darem Jego dobroci. Powie* 

i dział przecież: „Błogosławiony Bóg, co nie odepchnął mej 
i prośby, i nie oddalił ode mnie swego miłosierdzia**. Jak długo 

mc słabnie twoja gorliwość w modlitwie, tak długo możesz 

, mieć pewność, że nie opuści cię Boże miłosierdzie.

Św Augustyn, Wykład Ps 

65, 24 passim.

P r z y g o t o w a n i e   d o   m o d l i t w y

N a^za m od litw a pow inna być w olna nie tylko od  gniew u, 

lecz także od w szelkiego nieporząd ku  w  du szy. Pow inna pocho*

d zić z takiego du cha, jakim  je st D u ch, d o którego m odlitw a 

się w znosi. Bo nie m oże być w ysłu chany u  D u ha Św iętego 

d uch splam iony, ani sm utny u źród ła rad ości, a lbo u w ikłany 

w  grzechu u D u cha w olności. Bo nikt nie pozw ala na w stęp 

sw em u  p rzeciw nikow i, a k ażd y przyjm u je tylko rów nego sobie.

Tertulian, O modlitwie XII.

C o d z i e n n n e   r o z m y ś l a n i e

„O lo  co  ze  m ną  się  stało,  bo  zachow ałem   Tw e  przyka­

zania”  (P s  118,  56).  P am iętajm y  w ięc  o  ustaw ach  nieb ieskich. 

W   nocy  pam iętajm y  o  Pańskim   im ieniu  i  uw ielbiajm y  pieśnią 

śpiew aną  w   głębi  serca,  m ów iąc  takie  słow a:  „O to  co  ze  m ną 

się 

stało, 

bo 

zachow ałem  

Tw e 

przykazania*. 

To 

znaczy 

taka 

stała  się  m oja  pam ięć,  że  nocą  p am iętałem   o  Tw oim   im ieniu , 

poniew aż n ie p ozw oliłem  s obie na n ieu m iarkow an.e, n ie m y-

background image

207

siałem  tylko  o  śnie  z  powodu  biesiad,  nie  bytem  zajęty  troj­
kami  tego  świata.  Nie  wkradto  się  do  mnie  zapomnie  o  nale­
żnej  Ci  czci.  Codziennym  rozmyślaniem  karciłem  swoje  ciało, 
ćwiczyłem  uczucia  i  pragnienia  mego  serca,  aby  dzięki  wy­
trwałości  bieg  mojego  życia  był  święty,  i  abym  w  każdą  noc 

całym  sercem  uwielbiał  Pana  Jezusa,  któremu  niech  będzie 
cześć  i  chwała,  nieustanne  trwanie  od  wieków  i  teraz  i  zawsze 

i na wieki wieków. Amen.

Św. Ambrośy, Wykład P« 118, VII 37.

M o d l i t w a   ż y c i a

Psalm  jest  pieśnią,  nie  jakąkolwiek,  lecz  śpiewaną  przy 

akompaniamencie  psalterium.  Psalterium  jest  to  instrument  mu­
zyczny  towarzyszący  pieśni,  jak  harfa,  lutnia,  lira  i  inne  tego  ro­

dzaju  instrumenty  muzyczne  przeznaczone  do  śpiewu.  Kto  więc 
śpiewa  psalmy,  śpiewa  je  nie  samym  tylko  głosem,  lecz  posłu­
guje  się  pewnym  instrumentem  muzycznym,  zwanym  psalterium, 
palcami rąk uderza w struny i przy tym śpiewa melodyjnie.

C hcesz  w ięc  śpiew ać  p salm y?  N iech  stę  rozlega  na  chw ałę 

B ożą  nie  tylko  tw ój  głos,  lecz  niech  brzm ią  także  zgod nie 

z  nim   tw oje   u czynki.  C hociażbyś  w ięc  śpiew ał  sw ym   głosem , 

będ zie  ło  niekied y  m ilczeniem   u   ciebie:  życiem   sw ym   tak 

śpiew aj, 

abyś 

nigd y 

nie  m ilczał. 

Spełniasz  jakąś  czynność, 

a  m yślisz  przy  tym   o  grzechu ,  m ilczysz  w ted y  i  nie  chw alisz 

B oga,  a  co  gorsza,  nie  tylko  pom ijasz  m ilczeniem   chw ałę  B ożą, 

lecz  także  zniew ażasz  B oga.  B o  kied y  Bóg  otrzym u je  chw ałę 

pow od u 

tw ego 

czynu , 

to 

czynem  

sw ym  

chw alisz 

B oga, 

a  kied y  B óg  doznaje  zniew agi  z  p ow od u  tw ego  czynu ,  to 

czynem   sw ym   zniew ażasz  B oga.  W ięc  śpiew aj  sw ym   m iłym  

d la  ucha  głosem .  N iech  nie  m ilczy  tw oje   serce.  N iech  nie 

będ zie 

m ilczeniem   tw oje 

życie. 

G d y  śp iew asz  B ogu  psalm y, 

m e  m yślisz  o  nieu czciw ości  przy  pracy.  Śpiew aj  p salm y,  gd y 

jesz  i  pijesz.  N ie  m ieszaj  z  nim i  innych  słod kich  d źw ięków , 

m iłych  d la  u cha,  a  je d z  i  pij  skrom nie,  rozum nie  i  u m iarko­

w anie, 

poniew aż 

A postoł 

m ów i 

tak: 

„P rzeto 

czy 

jecie, 

czy 

pije cie, czy cokolw iek innego c zynicie, w szystko na chw ałę

background image

209

B ożą 

czyńcie” 

(1 

K or 

10, 

31). 

Jeśli 

w ięc 

d obrze 

żyjesz, 

je sz 

i  pije sz  d la  pokrzepienia  i  w zm ocnienia  ciała,  dziękujesz  B ogu , 

który 

tobie, 

u łom nem u 

człow iekow i, 

użyczył 

tej 

d od atkow ej 

przyjem ności,  to  w ted y  pokarm   i  nap ój  chw alą  B oga.  Jeśli  zaś 

przez 

nieu m iarkow anie 

w  

jed zeniu 

piciu 

przekraczasz 

m iarę, 

jakiej  d om aga  się  tw oja   natu ra,  to  popełniasz  grzech  pija ństw a 

i  obżarstw a.  I  chociaż  tw ój  język  śpiew a  na  chw ałę  B ożą,  to 

jed nak 

życie 

tw oje 

jest 

bluźnierstw em . 

P o 

spożyciu 

pokarm u  

i  po  p rzyjęciu   nap oju   u d aje sz  się  na  spoczynek  i  kładziesz  się 

spać.  W   łóżku   zachow aj  się  w ted y  przyzw oicie.  A   kied y  za­

śniesz,  niech  cię  nie  bud zi  ze  snu   tw oje  niespokojne  sum ienie. 

I  tw ój  niew inny  sen  niech  chw ali  B oga.  Jeśli  w ięc  chw alisz  B oga, 

śpiew aj  nie  tylko  językiem ,  lecz  w eź  także  do  akom paniam entu  

psalteriu m  

d obrych 

uczynków  

chw al 

„Pana, 

bo 

jest 

d obry” 

(Ps 

146, 

1). 

C hw alisz 

B oga, 

gd y 

w ykonu je sz 

pracę; 

chw alisz 

B oga,  gd y  przyjm u jesz  pokarm   i  napój;  chw alisz  G o,  gd y  od po­

czyw asz w  łóżku ; chw alisz, gd y śpisz. B o kied y nie chw alisz?

N iech 

rozbrzm iew a 

m ięd zy 

nam i 

chw ała 

Boża, 

gd y 

doj­

d ziem y  d o  ow ego  M iasta,  i  staniem y  się  podobni  d o  A niołów  

B ożych 

w  

niebie 

(M t 

22, 

30), 

gdzie 

nie 

będziem y 

od czuw ać 

żad nej  p otrzeb y  cielesnej,  ani  głod u,  ani  d oku czliw ego  pragnie­

nia,  ani  nu żącego  upału,  ani  ostrego  m rozu,  ani  w ysokiej  tem ­

peratu ry,  ani  śm ierci  już  nie  będzie.

1

  Ć w iczm y  się  w   od d aw aniu  

B ogu   najd oskonalszej  chw ały  przez  u w ielbienie  G o  tu  na  ziem i 

d obrym i u czynkam i.

Św Augustyn, Wykład Ps 146, 2 passim

„Śpiewajcie psalmy Rogu*

 (P s 46, 7)

„P ieśniam i  się  stały  dla  m nie  Tw e  ustaw y  na  m iejscu   m ego 

pielgrzym ow ania”  (P s  118,54).  Ten,  kto  tak  p ow ied ział,  zasłu ­

ży!  sobie  na  to,  że  nie  osłabiały  go  pod róże,  u nikał  p ysznych 

i  nie  zachw iał  się  p od   w pływ em   ich  pow od zenia  i  pom yślności. 

P ociechę  znajd ow ał  w   w yrokach  niebieskich,  sm ucił  się  z  grze­

chów   innych,  poniew aż  ustaw y  B oże  u w ażał  za  pieśni.  Z w ykle 

śpiew am y to, c o d obrze opanujem y. L ep iej um ysł przysw aja

Antologia

a f

14

background image

211

sobie  treść  podaną  w  pieśni.  Nie  powinniśmy  czytać  tylko 
pobieżnie,  aby  tylko  wtedy  zdawało  się  nam,  że  możemy  pa­

mięcią  powrócić  do  przeczytanej  treści,  lecz  także  wtedy, 

gdy  książki  nie  mamy  pod  ręką.  Jak  zwierzęta,  uznane  w  Pra­
wie  za  czyste,  nawet  wtedy,  gdy  nie  są  na  pastwisku,  zwykle 

przeżuwają,  dobywając  z  siebie  paszę  ukrytą  w  sobie,  tak 
i  my  ze  skarbca  naszej  pamięci,  z  naszego  wnętrza,  wydoby­

wajmy  dla  siebie  do  przeżuwania  pokarm  duchowy.  Ustawy 

Pańskie  niech  będą  dla  nas  hymnami,  pieśniami  i  psalmami. 

Śpiewajmy w duchu, śpiewajmy w sercu. A jeśli zapomnimy
0  tym,  niech  w  razie  konieczności  będzie  powiedziane  każdemu 

z nas: „Słowa me rzuciłeś za siebie?” (Ps 49, 17).

26. Salomon, by usunąć zapomnienie o tym ze świątyni, 

przygotował sobie dobrych śpiewaków (2 Krn 5, 12). Całą 

duszą mieli oni zajmować się szukaniem i poznaniem Boga.
W len sposób jego świątyni nie brakło grających na harfie
1 cytrach.  Śpiewem  swym  mieli  przepędzać  złego  ducha.  Przy­
kład  Dawida  grającego  na  cytrze  poucza  nas,  jak  śpiew  wypę­

dzał  owego  złego  ducha,  który  dręczył  serce  króla  Saula 
(I  Sm  16,  23).  Prorocy  również  kazali  grać  wyćwiczonemu 

w  graniu  na  cytrze,  kiedy  mieli  prorokować  (3  Kri  22,  12).  Na 
wezwanie  miłych  tonów  i  słodkich  dźwięków  wlewał  Bóg  w  nich 
łaskę.  I  w  Ewangelii  czytamy,  że  w  domu  ojca,  któremu  syn  się 

odnalazł,  rozbrzmiewała  muzyka  (Łk  15,  25).  Cieszyli  się  nią 
wierni  biesiadnicy,  a  niewierny  i  przewrotny  syn  słuchał  jej 
niecierpliwie.  Miła  jest  pieśń,  która  nie  zmiękcza  ciała,  lecz 
wzmacnia  serce  i  duszę.  Dlatego  Testament  Pański  nazywa 
się  pieśnią  (canticum),  ponieważ  w  miłym  i  radosnym  uniesieniu 
ducha  śpiewamy,  wysławiając  w  Piśmie  św.  i  w  Ewangelii 
odpuszczenie  grzechów  i  sprawiedliwe  wyroki  Pańskie.  Sam 
Pan  również  uzna!  za  bardzo  właściwe  powiedzieć:  „Przygry­
waliśmy  wam,  a  nie  tańczyliście"  (Łk  7,  32).  Zaśpiewał  nam 
w  Ewangelii  przebaczenie  win.  Żydzi  powinni  zwrócić  uwagą 

nie  na  aktorskie  ruchy  ciała,  ale  na  poruszenie  Ducha  Świętego 

Nie uczynili tego, więc zostali ukarani.

Św Ambroży, Wykład Ps 118, VII 25-26.

background image

213

M o d l i t w a   c a ł e g o   l u d u

„Bóg  widział,  że  było  dobre”  (Rdz  1,  10).  Bóg  widział, 

że morze było dobre. Morze obrazem Kościoła.

22.  Morze  jest  dobre  dlatego  najpierw,  żc  pomaga  ziemi 

do 

utrzymania 

bardzo 

koniecznej 

pożytecznej 

wilgotności, 

której  dostarcza  przez  ukryte  w  głębi  żyły  wodne.  Morze  jest 
dobre  |ako  miejsce  gościnne  dla  rzek,  źródło  deszczów,  odwró- 

cenie  powodzi  oraz  jako  środek  komunikacyjny  dla  importu 
towarów.  Morze  jest  dobre,  ponieważ  łączy  ze  sobą  odległe 
nawet  narody,  oddala  niebezpieczeństwo  wojen,  broni  przed 
szałem  barbarzyńców,  stanowi  pomoc  w  nagłej  potrzebie,  udziela 

schronienia 

poważnym 

niebezpieczeństwie, 

dostarcza 

szła* 

chętnych  przyjemności,  zdrowiu  przynosi  poprawę,  łączy  roz- 
dzielonych  od  siebie,  skraca  podróż,  pozwala  uciec  prześlado­
wanym,  dostarcza  ceł,  żywi  w  czasie  głodu.  Z  morza  deszcz 

spada  na  ziemię.  Z  morza  bowiem  słońce  czerpie  wodę  swymi 
promieniami  i  porywa  ją  jako  lekką  parę.  Ta  następnie  im 
wyżej  się  unosi,  tym  bardziej  oziębia  się,  zaciemniona  obłokami, 

i  spływa  jako  deszcz,  który  nie  tylko  broni  ziemię  przed  suszą, 
lecz także użyźnia wyschnięte łąki.

23.  Po  cóż  mam  wymieniać  wyspy,  osłonięte  najczęściej 

morzem,  jakby  klejnoty?  Na  tych  wyspach  ci,  którzy  wyrzekają 
się  ponęt  światowego  nieumiarkowania,

2

  obierają  sobie  ukryte 

przed  światem  życie  w  wierze  z  postanowieniem  zachowania 
wstrzemięźliwości,  by  uniknąć  niebezpiecznych  zakrętów  życia. 

Morze  jest  więc  ostoją  umiarkowania,  szkołą  wstrzemięźliwości, 

oparciem 

dla 

powagi, 

portem 

bezpiecznym, 

wytchnieniem 

w  tym  życiu,  miejscem  trzeźwego  spojrzenia  na  świat,  zachętą 

do  pobożności  zarówno  dla  ludzi  wierzących,  jak  i  pobożnych 
mężów,  aby  z  szumem  fal  łagodnie  uderzających  o  brzeg 
wzpólzawodniczyły 

śpiewy 

psalmów, 

by 

wyspy 

oklaskiwały 

zgodny 

chór 

świętych 

fal 

rozbrzmiewały 

echem 

świętych 

hymnów.  Czy  jest  możliwe,  abym  mógł  objąć  wzrokiem  całe 
piękno  morza,  jak  widział  je  Stwórca?  I  cóż  więcej?  Czymże 

jest  ów  zgodny  szum  fal,  jeśli  nie  obrazem  zgodnego  śpiewu 
ludu? Dlatego do morza słusznie przyrównują najczęściej Ko-

background image

215

ściół.  Bo  nnjpierw  wyrzuca  on  niejako  z  siebie  wszystkimi  wej­
ściami  (ale  ludu  wchodzącego  w  szeregu,  a  potem  w  modlitwie 

całego  ludu  szumi  jakby  falami  uderzającymi  tu  i  tam,  kiedy 
rozbrzmiewa  zgodnie  szum  fal  w  responsoriach  psalmowych, 
w  śpiewie  mężczyzn,  kobiet,  panien  i  dzieci.  Bo  czymże  to 
nazwę,  skoro  fala  wody  obmywa  grzech  i  tchnie  zbawczym 

powiewem Ducha Świętego?

Św Ambroży, Hesacmeron III 5, 22—23.

2. MODLITWA PAŃSKA 

Modlitwa powszechna

 (Mt 18, 19—

20)

Nikt  nie  modli  się  tylko  za  siebie.  Nauczyciel  pokoju 

i  Mistrz  jedności  nie  chciał  wcale,  abyśmy  spełniali  obowiązek 
naszej  modlitwy  tylko  w  pojedynkę  i  prywatnie.  Bo  nie  mówi­
my

1

  „Ojcze  mój,  który  jesteś  w  niebie",  ani:  „Chleba  mojego 

daj  mi  dzisiaj”,  ani  nikt  nie  prosi  o  przebaczenie  swoich 

własnych  tylko  win,  ani  nie  prosi  za  sobą  tylko,  aby  nie  uległ 

pokusie,  albo  by  on  tylko  był  zachowany  od  złego.  Nasza 
modlitwa  jest  publiczna  i  powszechna.  Gdy  się  modlimy,  modli­
my  się  nie  za  jednego,  lecz  za  cały  lud  Boży,  ponieważ  jako 

cały  lud  Boży  jesteśmy  kimś  jednym.  Bóg  pokoju  i  Nauczyciel 
zgody,  który  nauczył  nas  jedności,  chciał,  aby  jeden  tak  modlił 
się za wszystkich, jak On sam wszystkich w jednym zbawił.

Św. Cyprian, O modlitwie Pańskiej VIII.

M o d l i t w a   o   p r z y j ś c i e   K r ó l e s t w a   B o ż e g o

W   M od litw ie  Pańskiej  są  takie  słow a:  „N iech  przyjd zie 

K rólestw o  Tw oje”  (M t  6,  10).  P rosim y  w   nich  o  to,  aby  m ożli­
w ie  szybko  ukazało  się  nam   u pragnione  przez  nas  K rólestw o 

B oże,  i  aby  św ięciło  się  w   nas  Jego  im ię.  C zy  B óg  kied y  nie 

króluje?  C zy  u   B oga  kied y  coś  się  zaczyna,  co  zaw sze  było 

i  być  nie  przestaje?  A   jed nak  nasze  królestw o,  jak  to  o  nie 

prosim y, 

m oże 

przyjść 

d o 

nas; 

królestw o, 

które 

C hrystus 

w ysłużył  nam   sw oją  K rw ią  i  M ęką,  abyśm y  panow ali  z  C hry­

stusem   K rólem   w   Jego  K rólestw ie,  poniew aż  słu żyliśm y  M u  

przed tem  n a św iecie. O n sam  d aje nam  tę obietnicę w  słow ach:

background image

217

.Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie 

królestwo, przygotowane wam od założenia świata” (Mt 25, 34).

Najmilsi  Bracia,  sam  Chrystus  przecież  może  być  także 

K  rólestwem  Bożym.  Codziennie  pragniemy  gorąco,  aby  przy­

szedł  do  nas  jak  najszybciej.  On  właśnie  może  być  rozumiany 

jako  Królestwo  Boże,  w  którym  mamy  królować,  ponieważ  jest 

naszym Zmartwychwstaniem, a my w N<m zmartwychwstaniemy.

Słusznie więc prosimy o Królestwo Boże, tj. królestwo 

niebieskie, ponieważ istnieje także królestwo ziemskie. Lecz 

kto już wyrzekł się świata, większy jest od jego zaszczytów 
i królestwa. I dlatego ten, kto poświęca się Bogu i Chrystusowi, 
nie pragnie żadnego królestwa ziemskiego, lecz niebieskiego.

Ale trzeba ciągle gorąco modlić się o to, abyśmy nie wypadli 
z Królestwa niebieskiego!

Św. Cyprian, O modlitwie Pańskie) XIII.

„Niech przyjdzie Królestwo Twoje!"

 Mt 6, 10)

Prosimy,  aby  teraz  przyszło  Królestwo  Chrystusa,  jakby 

ono  nie  było  teraz  i  zawsze.  Gdzież  ono  jest?  „Królestwo  Boże 
pośród  was  jest”  (Lk  17,21).  Pośród  nas  jest  ono  przez  wiarę, 
lecz  pokornie  błagamy,  aby  przyszło  do  nas  także  w  rzeczy­
wistości.  Bracia!  Jak  długo  jeszcze  szatan  w  swej  nikczemnej 

złości 

ustawicznym 

kłamstwie 

burzy 

porządek 

świata, 

tak 

długo  czaruje  nas  swym  urokiem,  wprowadza  nieład  w  uczucia 
i  obyczaje  ludzkie,  sroży  się  bałwochwalstwem,  szaleje  święto­
kradztwem,  zawodzi  złudnymi  obietnicami  i  fałszywymi  prze­
powiedniami, 

zachwyca 

cudownymi 

znakami, 

zabawia 

gwiaz­

dami, 

zajmuje 

widowiskami, 

usidla 

wadami, 

rani 

grzechami, 

kaleczy  występkami,  powala  rozpaczą,  i  w  ten  sposób  oddala 

od  nas  Królestwo  Chrystusa  i  sprawia,  że  długo  jest  ono  nie­
obecne. 

Prosimy 

więc, 

żeby 

nadszedł 

czas, 

kiedy 

zostanie 

zgładzony 

sprawca 

tak 

wielkiego 

zła, 

kiedy 

całe 

stworzenie 

panować 

będzie, 

cały 

świat 

zatriumfuje 

blasku 

chwały 

samego  Chrystusa.  Prosimy,  aby  na  ziemi,  tak  jak  i  w  niebie 

spełniała 

się 

jedynie 

tylko 

wola 

Boża. 

N iebo 

niech 

będ zie 

naszą  ziemią  rodzinną, 

B óg 

naszym  życiem,  wieczność  naszym

background image

czasem , 

od poczynek 

naszą 

ojczyzną, 

niew inność 

skarbem , 

nieśm iertelność 

naszym  

zaszczytem , 

czystość 

naszą 

chlub ą, 

a Bóg n aszą w łasnością!

św. Piotr Chryzolog, Kttinie 71.

M o d l i t w a   o   d o s k o n a ł e   p   o s   I   u   s   z e   ń   s   t   w o

M ów im y:  „N iech  Tw oja  w ola  spełnia  się  na  ziem i,  tak 

jak  i  w   niebie**  (M t  6,  10).  W ypow iad am y  te  słow a,  nie  dla­

tego,  by  B óg  m ógł  czynić,  co  chce,  lecz  abyśm y  w łaśnie  m y 

m ogli  czynić  to,  czego  B óg  żąd a  od   nas.  B o  któż  m oże  prze­

szkod zić  B ogu  w   spełnianiu   się  Jego  w oli?  P oniew aż  je d nak 

d iabeł  przeszkad za  nam ,  ab yśm y  okazyw ali  d oskonałe  posłu ­

szeństw o  B ogu   w   naszych  m yślach  i  w   postępow aniu ,  d latego 

błagam y  pokornie,  aby  spełniała  się  w   nas  w ola  B oża.  D zieje 

się  to  nie  bez  w oli  Boga,  tj.  nie  bez  Jego  pom ocy  i  op ieki. 

N ikt  bow iem   o  w łasnych  siłach  nie  je st  m ocny  i  bezpieczny, 

lecz tylko z  łaski i m iłosierdzia B ożegol

Św. Cyprian, O modlitwie Pańskiej XIV

3. TAJEMNICA OŁTARZA 

Ofiara powszechna

 (M l 1, II)

P raw dziw ą  ofiarą  jest  każd y  czyn,  m ający  na  celu   nad ­

przyrod zone  zjednoczenie  z  B ogiem   i  to  d obro,  d zięki  którem u  

m oglibyśm y  być  napraw d ę  szczęśliw i.  Stąd   sam o  m iłosierd zie, 
okazyw ane  w   niesieniu   pom ocy  bliźnim ,  nie  jest  ofiarą,  jeśli 

m e  m a  na  w zględ zie  Boga.  O fiara  jest  sp raw ą  B ożą,  chociaż 

przygotow u je  ją  i  skład a  człow iek.  D latego  starożytni  L aty- 
now ie 

na 

określenie 

ofiary 

używ ali 

w yrazu  

„sacrificium *. 

C złow iek,  u św ięcony  im ieniem   B ożym   i  pośw ięcony  na  słu żbę 

B ożą,  je st  ofiarą,  jeśli  um iera  d la  św iata,  aby  żyć  d la  B oga. 

B o  i  to  od nosi  się  d o  m iłosierd zia,  jeśli  je  kto  spełnia  naw et 
d la siebie sam ego.

P raw dziw e  w ięc  ofiary  są  to  uczynki  m iłosierne,  speł­

niane  ze  w zględ u   na  nas  sam ych  albo  naszych  bliźnich,  i  od ­

noszone  jed nocześnie  do  B oga.  U czynki  zaś  m iłosierne  speł­

niam y tylko d latego, a byśm y byli w olni od  n ieszczęścia, a  przez

background image

n\

to  samo  szczęśliwi.  Dzieje  się  to  tylko  przez  to  dobro,  do 
klórejfo  odnoszę  się  słowa:  „Mnie  zaś  dobrze  jest  być  blisko 
Rojfa

1

'  (P*  72,  28).  Stąd  płynie  oczywisty  wniosek,  ze  cale 

odkupione  państwo  Boże,  tj.  zgromadzoną  w  jedną  społecz­
ność  świętych  jako  powszechną  ofiarę  składa  Bogu  Najwyższy 
Kapłan, który też i samego siebie, »przyjąwszy postać sługi*
(Flp  2,  7),  ofiarował  w  Męce  za  nas,  abyśmy  byli  Ciałem 
należącym  do  Niego  jako  naszej  Głowy.  W  ten  sposób  złożył 
ofiarę i został ofiarowany jako Pośrednik, Kapłan i Ofiara.

Apostoł  zachęcił  nas,  abyśmy  dali  ciała  swoje  na  ofiarę 

żywą,  świętą.  Bogu  przyjemną,  jako  wyraz  naszej  rozumnej 
służby  Bożej;  abyśmy  nie  brali  wzoru  z  tego  świata,  lecz  prze­
mieniali  się  przez  odnawianie  naszego  umysłu;  abyśmy  umieli 
rozpoznać,  jaka  jest  wola  Boża:  co  jest  dobre,  co  Bogu  przy­
jemne  i  co  doskonałe  (Rz  12,  1—2),  a  przez  to  samo  byli  ofiarą, 

według  dalszych  jego  słów:  „jak  bowiem  w  jednym  ciele  mamy 
wiele  członków,  a  nie  wszystkie  członki  spełniają  tę  samą 

czynność—  podobnie  wszyscy  razem  tworzymy  jedno  ciało 

w  Chrystusie,  a  każdy  z  osobna  jesteśmy  nawzajem  dla  siebie 

członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary*
(Rz 12, 4-6).

Taka jest ofiara chrześcijan: „wszyscy razem tworzymy 

jedno ciało w Chrystusie* (Rz 12, 5). To samo także powtarza 
czędo Kościół w Tajemnicy Ołtarza, znanej wiernym, zgodnie 
z poleceniem, żeby z darami ofiarnymi samego siebie także 
każdy składał w ofierze."

Św. Augustyn, Państwo Boże 

X 6 passim

O f i a r a   c h l e b a   i   w i n a

Trzymaj 

się 

mocno, 

niezachwianą 

wiarą 

prawdy, 

te 

Słowo 

Wcielone, 

Jednorodzony 

Syn 

Boży, 

„samego 

siebie 

wydał  za  nas  w  ofierze  i  dani  na  wdzięczną  woń  Bogu*  (E(  5,  2). 
Patriarchowie,  prorocy  i  kapłani  w  czasach  Starego  Testamentu 
składali  Mu  wraz  z  Ojcem  i  Duchem  Świętym  zwierzęta  w  ofie­
rze.  Obecnie,  tj.  w  czasach  Nowego  Testamentu  święty  Kościół 

katolicki na całym świecie nie przestaje Mu wraz z Ojcem

to

background image

223

i  Duchem  Świętym,  z  którymi  Słowo  Wcielone ma jedno bó»- 
two,  składać  z  wiarą  i  miłością  ofiary  chleba  i  wina.  Tamte 

cielesne  ofiary  były  symbolem  Ciała  Chrystysa,  które  On,  sam 
bez  grzechu.  miał  złożyć  w  ofierze  za  nasze  grzechy;  były 
także typem Krwi, którą miał przelać na odpuszczenie naszych 

grzechów.  Ta  nowa  ofiara  jest  dziękczynieniem  też  i  pamiątką 
Krwi,  którą  za  nas  przelał.  Mówi  o  tym  św.  Paweł  w  Dziejach 

Apostolskich:  „Uważajcie  na  samych  siebie  i  na  całą  trzodę, 

nad którą Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kiero­
wali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią” (Dz 20, 28).

W  tamtych  ofiarach  zostało  pokazane  w  obrazie  to,  co  miało 
być  nam  dane  w  darze.  W  tej  zaś  ofierze  jasno  jest  przed­

stawione  to,  co  zostało  nam  podarowane.  W  tamtych  ofiarach 
został  wcześniej  zapowiedziany  Syn  Boży,  który  chciał  ponieść 

śmierć  za  grzeszników.  W  tej  zaś  ofierze  jest  mowa  o  Tym, 
który  umarł  za  grzeszników,  jak  świadczy  Apostoł:  „Chrystus 
bowiem  umarł  za  nas  jako  za  grzeszników  w  oznaczonym 
rzasie,  gdyśmy  (jeszcze)  byli  bezsilni"  (Rz  5,  6).  „Będąc  nie­

przyjaciółmi,  zostaliśmy  pojednani  z  Bogiem  przez  śmierć  Jego 
Syna” (Rz 5, 10).

Św. Fulgencjusz z Ruspe, O wierze <ło Piotra 19, 62.

C h r y s t u s   O f i a r n i k i e m   i   O f i a r ą

Prawdziwy  Pośrednik,  człowiek,  Chrystus  Jezus,  stal  się 

pośrednikiem  między  Bogiem  a  ludźmi  (l  Tm  2.  5)  dlatego, 
że  przyjął  na  siebie  postać  sługi  (Flp  2,  7).  Chociaż  w  postaci 
Bożej  (Flp  2,  6)  przyjmuje  ofiarę  z  Ojcem,  z  którym  też  jest 
jedynym  Bogiem,  to  jednak  wolał  być  ofiarą  w  postaci  sługi, 

niż  przyjmować  ofiarę  w  postaci  Bożej,  aby  nawet  w  tym 

wypadku  nikt  nie  myślał,  że  można  składać  ofiary  jakiemu­
kolwiek  stworzeniu.  W  ten  sposób  Ten  sam  jest  Kapłanem 
składającym  ofiarę  i  Ofiarą.  Chrystus  chciał,  aby  ta  tajemnica 
była  codzienną  ofiarą  Kościoła,  który,  ponieważ  jest  Ciałem 
należącym  do  Niego  jako  do  swojej  Głowy,  uczy  się  składać 

w ofierze przez Niego samego siebie.

4

background image

225

Wiele  różnych  zapowiedzi  o  tej  prawdziwej  ofierze  było 

w  dawnych  ofiarach  ludzi  świętych.  Tę  jedną  ofiarę  zapowia­

dało  w  obrazach  wiele  ofiar,  podobnie  jakby  o  jednej  rzeczy 
chciano  powiedziedć  wiele,  bez  wywołania  znudzenia,  przy 
użyciu  wielu  różnych  słów.  Z  nastaniem  tej  najdoskonalszej 

i prawdziwej Ofiary ustąpiły wszystkie ofiary fałszywe.

Św. Augustyn, Państwo Boże X 20.

4. EUCHARYSTIA

To,  co  w  tej  chwili  widzicie  na  ołtarzu  Pańskim,  widzie­

liście  także  w  świętą  noc  Wieczernika.  Ale  nie  słyszelście 
jeszcze  o  tym,  co  to  właściwie  było,  co  to  znaczyło,  i  jak  wielki 
zawiera  się  w  tym  Sakrament.  Cóż  więc  widzicie?  —  Chleb 
i  kielich.  Mówią  wam  o  tym  wasze  oczy.  Czego  zaś  domaga 
się  od  was  wiara,  abyście  wiedzieli?  Chleb  jest  Ciałem 
Chrystusa,  a  kielich  Jego  Krwią.  Krótko  wprawdzie  zostało 
powiedziane,  co  może  wystarczyć  do  uwierzenia.  Lecz  wiara 

domaga  się  wyjaśnienia.  Prorok  bowiem  mówi:  „Jeśli  nie 
uwierzycie,  nie  zrozumiecie”  (Iz  7,  9)

s

  Może  mi  powiecie: 

Nakazałeś,  abyśmy  wierzyli,  więc  teraz  nam  wyjaśnij,  abyśmy 
zrozumieli.  Każdemu  z  was  może  nasunąć  się  taka  myśl: 
Wiemy, 

skąd 

Pan 

nasz 

Jezus 

Chrystus 

otrzymał 

Ciało 

—  z  Maryi  Dziewicy.  Jako  Dziecię  ssał  mleko,  karmił  się, 

wzrastał,  doszedł  do  młodzieńczego  wieku,  cierpiał  prześlado­
wanie  ze  strony  Żydów,  zawieszony  został  na  drzewie  (Krzyża), 
na  nim  poniósł  śmierć,  został  z  niego  zdjęty,  pogrzebany,  dnia 

trzeciego  zmartwychwstał  —  tego  właśnie  dnia  chciał  zmar­
twychwstać  —  wstąpił  do  nieba,  dokąd  uniósł  swe  Ciało,  stamtąd 
przyjdzie  sądzić  żywych  i  umarłych,  gdzie  siedzi  po  prawicy 

Ojca.  Jakże  więc  chleb  może  być  Jego  Ciałem?  A  kielich 
albo to, co zawiera kielich, jakże może być Jego Krwią?

B racia!  M ów im y  o  tych  postaciach,  że  to  jest  Sakram ent, 

poniew aż  w   nich  co  innego  w id zim y,  a  co  innego  przez  nie 

rozum iem y.  Jeśli  w ięc  chcesz  zrozu m ieć  nau kę  o  C iele  C hty- 

stusa,  posłuchaj  A postoła,  który  tak  m ów i  d o  w ierzących: 

„W y p rzeto je steście C iałem  C hrystusa i poszczególnym i człon-

Antologia 

15

background image

227

kam i”  (l  K or  12,  27).  Jeśli  je steście  C iałem   C hrystusa  i  Jego 
członkam i,  w ięc  to  jest  w asza  tajem nica,  która  została  złożona 
na  ołtarzu .  P rzyjm u je cie  tę  tajem nicę.  Jesteście  tym ,  co  w id zicie, 
a  przyjm u je cie  to,  czym   je steście.  N a  to,  czym   jesteście,  od po- 
w iad acie:  .A m en”,  a  przez  tę  od pow ied ź  w yrażacie  zgod ę. 
B o  kiedy  słyszysz,  „C iało  C hrystusa”,  od pow iad asz:  „A m en”. 
B ąd ź  w ięc  członkiem   C iała  C hrystu sa,  aby  praw d ziw e  było 
tw oje „A m en”.

D laczego  pod   postacią  chleba?  N iczego  tu   nie  m ów ię  od  

siebie.  P osłuchajm y  je szcze  sam ego  A postoła,  który  tak  się 
w yraża,  gd y  m ów i  o  tym   Sakram encie:  „P oniew aż  jed en  je st 
chleb,  p rzeto  m y,  liczni,  tw orzym y  jed no  ciało.  W szyscy  bo- 
w iem   bierzem y  z  tego  sam ego  chleba”  (1  K or  10,  17).  Starajcie 
się  to  zrozu m ieć  i  rad ujcie  się,  je d ności,  p raw do,  pobożności 

i  m iłości  m ojal  „Jed en  chleb”:  któż  jest  tym   jed nym   chleb em ? 

„L iczni  tw orzą  jedno  ciało”.  P rzyp om nijcie  sobie,  że  chlebnie 
pow staje  z  jednego  ziarna,  lecz  z  w ielu.  G d y  pod d aw ano  w as 

egzorcyzm om ,  w tedy  zm ielono  w as  jakby  na  m ąkę.  P odczas 

C hrztu   zrobiono  z  w as  jakby  ciasto  chlebow e.  A   kied y  przy­

jęliście  ogień  D u cha  Św iętego,  zostaliście  niejako  opieczeni 
na  p od obieństw o  chleba.  B ąd źcie  w iec  tym ,  co  w id zicie,  a  p rzyj­
m ijc ie to, c zym  jesteście!

Tyle  o  chlebie  pow ied ział  A p ostoł.  Już  przez  to  sam o 

w yjaśnił,  co  m am y  rozum ieć  o  kielichu ,  chociaż  o  tym   je szcze 

nie  było  m ow y.  B o,  aby  chleb  był  w id zialną  postacią,  z  w ielu  
ziaren  rob i  się  jed no  ciasto  chlebow e;  pow staje   w ted y  jakby 
to,  co  o  w ierzących  m ów i  Pism o  św .:  „Jeden  d u ch  i  je d no 
serce  ożyw iały  w szystkich  w ierzących”  (D z  4,  32).  P od obnie 
d zieje  się  z  w inem .  P rzyp om nijcie  sobie,  bracia,  ja k  pow staje 

w ino.  W iele  jagód   w isi  na  w innym   krzew ie,  lecz  sok  z  nich 

zlew a  się  w   jed no  naczynie.  P od obnie  i  o  nas  m ów i  C hrystus 

P an,  który  chce,  abyśm y  należeli  d o  N iego.  N a  sw oim   stole 
d okonał 

obrzęd u  

taje m nicy 

pokoju 

naszej 

je d ności. 

K to 

przyjm uje  Sakram ent  jed ności,  a  nie  utrzym uje  w ięzi  p okoju, 

ten 

nie 

Sakram ent 

przyjm uje 

d la 

siebie, 

lecz 

św iad ectw o 

przeciw  sobie.

background image

229

Zwróćmy  sic;  do  Pana  Boga,  Ojca  Wszechmogącego! 

Czystym  sercem,  na  ile  tylko  stać  naszą  małość,  składajmy 

Bogu  szczere  i  serdeczne  dzięki!  Całym  sercem  błagajmy 

Jego  niepojętą  łaskawość,  aby  w  swym  upodobaniu  wysłuchać 
raczył  nasze  modlitwy:  niech  swoją  mocą  odpędzi  nieprzyjaciela 
od  naszych  myśli  i  czynów;  niech  przymnoży  nam  wiary 
(Lk  17,  5).  kieruje  umysłem,  wzbudzi  pobożne  myśli  i  doprowa­
dzi  do  swojej  szczęśliwości.  Przez  Jego  Syna  Jezusa  Chry­
stusa. Amen.

Sw Augustyn, Kazanie 272 o Eucharystii do dzieci.

C i a ł o   i   K r e w   C h r y s t u s a

„Prawica  Najwyższego"  (Ps  76,  11),  najmilsi,  „sprawcy 

wszystkiego  we  wszystkich"  (1  Kor  12,  6),  dokonuje  tej  prze­
miany.  Możemy  poznać  tego  sprawcę  zbożnych  czynów  na 

podstawie 

dobrego 

życia 

poszczególnych 

wiernych. 

Dzięki 

składajmy  miłosiernemu  Bogu  za  to,  że  tak  wspaniale  ozdabia 
cale  Ciało  Kościoła  darami  charyzmatów.  Wiele  tu  błyska 
promieni,  lecz  źródło  światła  jest  jedno  i  ten  sam  blask  wi­

doczny jest wszędzie.

Źródłem  bowiem  zasługi  dla  każdego  chrześcijanina  jest 

tylko  chwała  Chrystusa.  Oto  światłość  prawdziwa,  która  oświe­

ca  i  usprawiedliwia  każdego  człowieka  (J  l,  9).  Oto,  co  uwal­
nia  nas  spod  władzy  ciemności  i  przenosi  do  Królestwa  Syna 
Bożego  (Koi  I,  13).  Oto,  co  przez  odnowienie  naszego  życia 

kieruje  pragnienia  naszej  duszy  do  wyższych  celów,  a  gasi 

żądze  cielesne.  Oto,  co  pozwala  nam  odprawiać,  jak  należy, 
święto  Paschy  Pańskiej  „na  przaśnym  chłebie  czystości  i  pra­
wdy”,  gdy  odrodzony  człowiek,

8

  który  wyzbył  się  „starego 

kwasu,  kwasu  złości  i  przewrotności”  (1  Kor  5,  8),  pokrzepia 
się 

Pokarmem 

Napojem 

samego 

Pana. 

Przyjmując 

Ciało 

i  Krew  Chrystusa,  przemieniamy  się  w  Tego,  którego  spoży­
wamy  i  w  ten  sposób  stale  Go  nosimy  w  sobie,  mając  udział 

w  Jego  śmierci,  złożeniu  do  Grobu  i  w  zmartwychwstaniu. 
Na  ten  temat  Apostoł  tak  mówi:  „Umarliście  bowiem  i  wasze 

życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chry-

background image

231

stu*!  nasze  życie,  wtedy  i  wy  razem  z  Nim  ukażecie  się 
w  chwale"  (Kol  3,  3—4):  Który  z  Ojcem  i  Duchem  Świętym 

żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

św. Leon W , Koianie o Męce Pańskie} (LXIU) XII 7.

DO MATKI BOŻEJ 

W i t a j ,   Ś w i ę t a   R o d z i c i e l k o !

7

Witaj, Święta Rodzicielko, która dałaś światu Króla,

Co włada niebem i ziemią na wieki wieków swą mocą, 

Wolą i władzą bez końca porusza kołem wszechświata! 
Doznałaś radości Matki, Dziewicą być nie przestałaś. 
Nosiłaś w panieńskim łonie Dawcę świętości i łaski.
Nie miałaś przedtem ni potem Sobie podobnet na świecie: 

Tyś jedna z niewiast na ziemi Chrystusa Pana nam data, 

I bez żadnego przykładu byłaś przez Syna kochana! 

Scduliutz, Pieśń wielkanocna U 63—69

K r ó l o w a   D z i e w i c

Skrom ność 

je st 

tow arzyszką 

w styd liw ości. 

D zięki 

niej 

i  sam a  czystość  staje  się  bezpieczniejsza.  B o  w styd liw ość  je st 
d obrą  tow arzyszką  i  przew od niczką  czystości.  Broniąc  się  prred  

pierw szym i  niebezpiecznym i  poru szeniam i,  nie  pozw oli  naru* 

szyć  czystości.  Ta  w łaśnie  w styd liw ość  ju ż  na  sam ym   początku  

rozpoznania 

zw raca 

czytelnikom  

(E w angelii) 

szczególniejszą 

u w agę  na  M atkę  P ana,  i  ja ko  w iarogod ny  św iad ek  pod nosi  god ­

ność  Tej,  która  m iała  być  w ybrana  do  tak  w ielkiego  zad ania: 

przebyw a  w   d om u,  jest  sam a,  p ozd row iona  przez  A nioła  —  

m ilczy;  zatrw ożyła  się  jego  w ejściem ;  ob licze  D ziew icy  zd ra­

d za  niepokój  na  w id ok  obcej  m ęskiej  p ostaci  (Ł k  1,  29  nn.). 

C hociaż  w ięc  była  pokorna,  to  jed nak  przez  skrom ność  nie 

sprzeciw iła  się  jego  p ozd row ieniu   i  nie  d ała  m u  żadnej  od po 

w ied zi;  zrobiła  to  d opiero  w ted y,  gd y  d ow ied ziała  się,  ze  m a 

zostać  M atką  Pana;  nie  od pow iad ała  na  je go  słow a,  bo  chciała, 

aby Jej p ow ied ział, jak to się stanie.

Sw Ambroży, Obowiązki duchowuycb l 18, 69.

background image

233

MODLITWY

M o d l i t w a   p o r a n n a

Wzywam  Cię,  „Boże  mój,  moje  miłosierdzie"  (Ps  58,  18), 

który  mię  stworzyłeś  i  nie  zapomniałeś  o  mnie,  choć  ja  zapom­
niałem  o  Tobie.  Wzywam  Cię  do  duszy  mojej,  którą  przygo­

towujesz,  by  Cię  przyjęła  pragnieniem,  jakie  w  niej  budzisz. 
Ponieważ  wzywam  Cię  teraz,  nie  opuszczaj  mnie!  Wcześniej, 

zanim  zacząłem  Cię  wzywać,  uprzedziłeś  mnie  i  często  nale­
gałeś  na  mnie  i  wzywałeś  mnie  w  różny  sposób,  bym  Cię  słu­
chał  z  daleka,  nawrócił  się  i  wzywał  Cię,  skoro  mnie  zapra­
szasz.  Bo  Ty,  Panie,  zgładziłeś  wszystkie  moje  złe  uczynki,  abyś 
nie  musiał  mnie  karać  z  powodu  uczynków  moich  rąk,  przez 
które  odpadłem  od  Ciebie.  Uprzedziłeś  wszystkie  moje  dobre 
uczynki,  abyś  mógł  za  nie  wynagrodzić  dziełu  rąk  Twoich.  Bo 
zanim  ja  zacząłem  istnieć,  Ty  byłeś.  Nie  byłem  godny  tego,  byś 
mnie  powołał  do  życia.  A  jednak  oto  jestem  z  Twojej  dobroci, 
uprzedzającej  to  wszystko,  że  mnie  stworzyłeś  i  sposób,  w  jaki 
mnie  stworzyłeś.  Bo  ani  Ty,  mój  Panie  i  Boże,  nie  potrzebowa­

łeś  mnie,  ani  ja  nie  jestem  takim  dobrem,  z  którego  mógłbyś 
mieć  korzyść.  Nie  potrzebowałeś  mnie,  abym  Ci  służył,  byś 

niejako  mniej  męczył  się  w  działaniu.  Twoja  władza  nie  byłaby 
mniejsza,  jeślibyś  musiał  obejść  się  bez  mojej  służby.  Nie 

potrzebowałeś  mnie,  abym  Cię  tak  czcił  i  obsługiwał,  jak  się 
uprawia  ziemię,  byś  nie  był  zaniedbany,  gdybym  Cię  nie  czcił. 
Lecz  powinienem  Ci  służyć  i  cześć  Ci  oddawać,  aby  mi  było 
dobrze  przez  Ciebie,  który  mnie  stworzyłeś  jako  istotę,  któ­
rej to powinno wyjść na dobre.

Sw. Augustyn, Wyznaniu XIII 1.

M o d l i t w a   n a   k a ż d y   d z i e ń

Jakże  mam  wzywać  mojego  Boga  i  Pana?  Pewnie  Go 

zaproszę  do  mojego  serca,  gdy  będę  Go  wzywał.  Ale  czy 

jest  we  mnie  miejsce,  dokąd  by  mógł  przyjść  mój  Bóg?  Gdzie 

by  we  mnie  mógł  wejść  Ten,  który  stworzył  niebo  i  ziemię? 

Bo  czy  jest  we  mnie,  Panie  Boże  mój,  coś  takiego,  co  by  mo­

gło Cię objąć? Czy mogą Cię ogarnąć niebo i ziemia, któreś

background image

235

stw orzył, 

w  

nich 

stw orzyłeś 

m nie?  M ój  B oże,  nie 

byłoby 

m nie 

w cale, 

gd yb yś 

Ty 

nie 

był 

w e 

m nie. 

C o 

w ięcej! 

N ie 

byłoby  m nie,  gd ybym   ja  nie  był  w   T obie  —  

z

  którego,  przez 

którego i w  k tórym  je st w szystkol

8

Św. Augustyn, Wyznania 1 2 passim.

P r z y j d ź ,   P a n i e   J e z u l

„B łąd zę  jak  ow ca,  która  zginęła;  szu kaj  sw ego  słu gi,  bo 

zapom niałem  o T w oich nakazach" (P s U 8, 176)

28. 

P rzyjd ź,  P anie  Jezu ,  szukaj  sw ego  sługi,  szu kaj  zm ę­

czonej  Tw oje j  ow cy!  P rzyjdź,  P asterzu ,  szukaj  m nie,  jak  Józef 

szu kał  sw oich  ow iec.  Z błąd ziła  Tw oja  ow ca,  gd y  Ty  zw lekasz 

przebyw ając  w   górach.  Z ostaw   d ziew ięćd ziesiąt  d ziew ięć  T w o­

ich  ow iec,  a  przyjd ź  i  szukaj  jed nej 

zbłąkanej.  P rzyjd ź  b ez 

psów ,  przyjd ź  bez  złych  pracow ników ,  przyjd ź  bez  naje m nika, 

który  nie  p otrafi  w ejś ć  p rzez  bram ę!  P rzyjd ź  bez  pom ocnika, 

bez  posłańca!  Ju ż  czekam   na  Tw oje  przybycie.  W iem ,  że  m asz 

zam iar 

przybyć. 

„B o 

nie 

zapom niałem  

Tw oich 

nakazach". 

P rzyjd ź, nie z  rózgą, a le z m iłością, w  łagod ności d u cha!

29. 

N ie  w ahaj  się  zostaw ić  w   górach  d ziew ięćd ziesięciu  

d ziew ięciu   T w oich  ow iec,  bo  na  zostaw ione  w   górach  nie  b ęd ą 

m ogły  ciągle  napad ać  d rapieżne  w ilki.  W   raju  raz  tylko  w ąż 

w yrząd ził  krzyw d ę,  gdzie  stracił  d la  siebie  pokarm ,  gd y  A d am  

został  w ypęd zony  stam tąd .  Tam   ju ż  nie  będ zie  m ógł  szkod zić. 

P rzyjd ź  d o  m nie!  D ręczy  m nie  ciężka  napaść  w ilków .  Przyjd ź 

d o 

m niel 

W ypęd zonego 

raju  

dotyka 

w szęd zie 

m ocno 

jad  

w ęża  rozją trzonego  okrutnie.  Z błąd ziłem   od d alając  się  od   T w o­

ich  stad   pozostaw ionych  w   górach,  bo  i  m nie  tam   um ieściłeś, 

ale  w ilk  w   nocy  odciągnął  m nie  od   Tw ojej  ow czarni.  Szu kaj 

m nie,  bo  ja  szukam   C iebiel  Szukaj  m nie,  znajd ź  m nie,  przyjm ij 

m nie, 

nieś 

m niel 

M ożesz 

znalćźć 

tego, 

który 

C iebie 

szuka. 

R acz  przyjąć  tego,  którego  znajd ziesz!  Racz  w łożyć  na  ram iona 

tego,  którego  p rzyjm iesz!  N ie  je st  d la  C iebie  w strętny  ciężar 

m iłości.  N ie  jest  d la  C iebie  ciężarem   przew óz  spraw ied liw ości. 

W ięc 

przyjdź, 

P anie! 

Bo 

chociaż 

zbłąd ziłem , 

to 

jed nak 

„nie 

zapom niałem  o T w oich n akazach". M am  je szcze nad zieję ulecze*

background image

I

\

ł

\

1

M o d l i t w a   w i e c z o r n a

„O jc ze, w  tw oje  ręce p ow ierzam  du cha m ojego” (Ł k 23, 46)

50.  O  P anie i B oże! O bdarz n as teraz p okoje m , pokojem  

spoczynku, p okojem  w iecznego szabatu , ookoje m  bez w ieczoru .

B o  ten  p rzecud ny  porząd ek  rzeczy  stw orzonych,  które  T y  sam  

nazw ałeś 

bard zo 

dobrym i 

(Rd z 

1, 

31), 

przem inie. 

M iał 

on 

sw ój poranek i w ieczór m ieć będ zie.

51. 

A le  siód m y  d zień  nie  m a  zachod u   i  nie  m a  w ieczoru , 

poniew aż 

Ty 

go 

pośw ięciłeś, 

aby 

trw ał 

w iecznie. 

Jeśli 

Ty, 

po 

skończeniu  

d zieł 

sw oich 

„bard zo 

d obrych”, 

d okonanych 

w  

sp oczynku, 

od począłeś 

d nia 

siód m ego, 

w ięc 

nam  

Tw oja  

K sięga 

zap ow iad a, 

ze 

m y 

siód m ego 

d nia 

w iecznego 

życia 

w  

Tobie 

m am y 

znaleźć 

nasz 

od poczynek, 

po 

d okonaniu 

na­

szych d zieł d latego b ard zo dobrych, że T y nam  je d ałeś.

52. 

Jak Ty teraz w  nas d ziałasz, tak potem  w  nas odp o­

czniesz. Jak tu  w  tym  tyciu  nasze d zieła są T w oim i d ziełam i,

m

nia.  Przyjdź,  Panie,  bo  Ty  jedynie  możesz  przywołać  zbłąkany 

owcę.  Nie  zasmucisz  tych,  których  zostawiłeś.  Bo  i  oni  cieszyć 

się  będą  z  powrotu  grzeszników.  Przyjdź,  aby  dokonać  zbawie­

nia na ziemi, a radość sprawić w niebie!

30. 

Przyjdź  więc  i  szukaj  Twojej  owcy  już  nie  przez  po­

średnictwo  sług  niegodnych,  nie  przez  najemników,  atc  Sam 
osobiściel  Przyjmij  mnie  w  ciele,  które  upadło  w  Adamie. 

Przyjmij  mnie,  zrodzonego  nie  z  Sary,  ale  z  Maryi,  która  je*t 

nienaruszoną  Dziewicą  przez  łaskę,  wolna  od  wszelkiej  zmazy 

grzechu.  Zanieś  mnie  na  Krzyż!  Krzyż  jest  zbawieniem  dla 

zbłąkanych.  Tylko  Krzyż  jest  odpoczynkiem  dla  zmęczonych 

Tylko w Krzyżu jest życie dla wszystkich, którzy umierają.

41.  Jedna  owca  zbłądziła,  lecz  przywołana  radością  napeł­

niła  cały  świat.  Jedną  owcę  oddalił  błąd,  lecz  łaska  Pańska 

zgromadziła 

wiele 

narodów. 

Zbłądził 

człowiek, 

lecz 

Kościół 

jest  murem,  i  to  murem  mocnym.  Zbłądził  Adam,  lecz  murem 

jest Dawid, który nie zapomniał o Bożych nakazach.

Św, Ambroży, Wykład Ps 118, XXII 28—30 i 41


Document Outline