background image

 

Morstin Ludwik Hieronim 

LILIJE 

Dramat w czterech aktach wierszem 

 
 
 
OSOBY DRAMATU: 
  
PAN 
PANI 
PANÓWBRAT 
KSIĄDZ 
GOSPODARZ 
WŁODARZ 
STRÓŻ I 
STRÓŻ II 
DZIAD kulawy 
KOŚCIELNY 
PASTUCH stary 
ORACZ 
PACHOŁEK 
DZIADWRÓŻ 
DZIEWCZYNA 
SĄSIEDZI 
SĄSIADKI 
DZIEWKI służebne 
CZELAD? 
  
Rzecz dzieje się na pograniczu Polski i Rusi za czasów króla Bolesława 
 
 
 
PROLOG 
  
Na pograniczu Polski i Rusi, 
za czasów króla Bolesława, 
rzecz, co się przydarzyła krwawa, 
powtórzyć dzisiaj się musi. 
  
Na pograniczu Polski i Rusi, 
w drewnianym jednym kasztelu, 
na łące, w gaju, w białym domu, 
w czas dziejowej zawieruchy, 
 
 
w czas kijowskiego pogromu. 
  
A oto rumienią się zorze 
i wojów twarde lica, 
białe ostają  ściany 
w dalekim polu mgławem, 
pan z królem Bolesławem 
idzie na Kijowiany. 
Miecz w słońcu, słońcem błyska, 
   
  

background image

   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
znikają z oczu ślady 
ojczystych stron dworzyska. 
Niewiasta u ogniska, 
dobytek liczny w gumnie, 
w stogach zboże i słoma, 
ostawił wszystko doma, 
a może wróci w trumnie. 
Puste domostwa ściany, 
w podwórzu wicher hula, 
mąż z królem Bolesławem 
poszedł na Kijowiany, 
pomocnik w bojach króla, 
na krew łakomy srodze. 
Niewieście cni się samej, 
aż panów brat po drodze 
zapukał raz do bramy. — 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Kto w złote słońce mierzy 
i grodów gryzie wały, 
ten pierwszym jest z rycerzy, 
ten razem z królem śmiały.  
Lecz kto po gwiazdy sięga, 
utraci własną ziemię, 
w tym losu jest potęga 
i kres człowieczej chwały. 
Zdobywaj dumne grody, 
zasiadaj w złotym mieście, 
brat twój przy żonie młodej, 
przy twojej brat niewieście. 
Wszystkiemu, co się stawa, 
odwieczne są przyczyny, 
przez góry i doliny, 
   
  

background image

   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
w daleki okręg siny 
poniosła się twa sława. — 
Od stodół wiedzie ścieżka, 
na wzgórzu cerkiew stoi 
i Bóg tam w cerkwi mieszka, 
w chorągwie się otula, 
stróżuje ziemi twojej, 
gdyś poszedł wspomóc króla. 
  
Wszystkiemu, co się rodzi 
i ponad grzędę wzbija; 
ziarno kiełkuje w ziemi 
czy chwast to, czy lilija, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
jednakie wszemu prawa, 
wszystkiemu, co się stawa, 
Bóg stawać się pozwoli, 
i dobrej, i złej doli 
daje przyjść Bóg cerkwiany. 
  
Na pograniczu Polski i Rusi, 
za panowania króla Bolesława, 
w czas boju z Kijowiany 
u polskich dzierżaw proga, 
rzecz, co się przydarzyła krwawa, 
powtórzy się przed wami.  
   
  
   
     
  
 
 
    
  

background image

  
 
  
 
 
AKT PIERWSZY 
  
Gumno zbudowane w kształcie czworoboku. Po lewej stronie dworzysko, za nim sad okwiecony, po prawej szopa 
gospodarska i brodło słomy. Za stodołą wieniec topól. Między zabudowaniami częstokół z bramą. W oddali widok na 
cerkiew wiejską. Na podwórzu przy podniesieniu zasłony nie ma nikogo. Słychać dźwięk dzwonka. 
  
Scena  
(Pani wychodzi z dworzyska z dziewkami; jedna starsza 
służebnica idzie do drzwi na przodzie sceny stojących otworem) 
  
PANI 
Cóż to? Czy w cerkwi dzwonią? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
SŁUŻEBNA 
Na sumę w cerkwi dzwonią, 
bo przed kościołem ludnie. 
  
PANI 
Zaspałam przedpołudnie. 
  
SŁUŻEBNA 
Musiały się Warn nocą 
przyśnić widzenia cudnie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
(wyzierając przez drzwi) 
A słonko, jasne słonko 
stanęło nad jabłonką, 

background image

w niebo się pnie wysoko 
Bydło pognali pod studnię. — 
  
DZIEWKA I 
Słonko już nad obory 
przeszło, a wyście spali. 
  
SŁUŻEBNA 
Późnej się doczeka pory, 
gdy sen człowieka zwali. 
  
PANI 
Tyle luda przed kościołem 
luda mnogo...... 
i przybrani nieubogo. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Dziewki w malowanej chuście.  
  
SŁUŻEBNA 
Wszystko strojne na odpuście. 
  
PANI 
Prawda, odpust dziś cerkwiany, 
wczora my maili ściany. 
  
DZIEWKA 
Świętym z kurzu tarli lica. 
  
SŁUŻEBNA 
Wosk my gnietli do świc pszczelny. 
  
PANI 
Prawda... A Bogarodzica 
na ten dzień  święta niedzielny 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
w liliowej ma być koronie, 
w ołtarzu świecić nad ludem. — 
Miałam iść rankiem do gaja, 
zrywać do cerkwi lilije, 
że się to obraz umaja, 
aż woń z ołtarza w lud bije. 
  
DZIEWKA II 
Przecie gaj jest niedaleczko, 
rosną lilije za rzeczką, 
jeszcze zdążym... 
  
PANI 
Jeden wianek. 
  
DZIEWKA I 
Jeden wianek, chodźmy żywo. 
  
PANI 
W tę dolinę od strumyka. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
SŁUŻEBNA 
Weźcie ino dziewki łyka. 
(do Pani) 
Jeszcze włosy wam przepaszę, 
bo na polu wiatr rozwiewa. 
  
PANI 
Nie mam czasu. 
  
SŁUŻEBNA 
A dyć trzeba, 
omotacie się o drzewa. 
  
PANI 
Bogarodzica w kościele 
oczy wyzira stęsknione, 
kwiecia się próżno spodziewa, 
   
  
   
     
  
 
 

background image

    
  
  
 
  
 
 
a ja se urządzam w niedzielę 
wraz do połednia wywczasy. 
No chodźcież, dziewki, na lasy. 
  
DZIEWKA 
Już my gotowe. 
  
PANI 
Marudy! 
  
DZIEWKA 
Wnet się uwiniem. 
  
SŁUŻEBNA 
Wy przódy 
do kolan zakaszcie się, pani, 
bo w lesie okrutna jest rosa. 
  
PANI 
Dopókim od rana jest bosa, 
to mokra nie szkodzi mi trawa, 
w lot się do gaja dostanę. 
  
SŁUŻEBNA 
Zawdy podnieście katanę. 
(Pani wychodzi) 
  
Scena  
(od sadu wychodzi PanówBrat bez zbroi, jeno z mieczem 
krótkim u boku) 
  
PANÓWBRAT 
Pani wstają? 
  
SŁUŻEBNA 
Już powstali, 
jeno poszli rwać lilije 
na obraz, co rna być w bieli.  
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Dawno? 

background image

  
SŁUŻEBNA 
Co ino sfrunęli 
w sad... 
  
PANÓWBRAT 
(patrząc się) 
Gałązka wstrząśnięta 
jej piersią jeszcze się gibie. 
  
SŁUŻEBNA 
Sunęła się pod jabłonie. 
  
PANÓWBRAT 
Ale już jej nie dogonię. 
  
SŁUŻEBNA 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Ani wam śnić, ... ona krzepka 
kiej ptak. 
  
PANÓWBRAT 
Z wietrzykiem wionie. 
  
Scena  
  
(Gospodarz, stary chłop, wychodzi od drzwi, co stoją ode dwora) 
  
PANÓWBRAT 
Cóż, na świecie jasne słonko. 
  
GOSPODARZ 
Słonko, panie, i pogoda. 
  
PANÓWBRAT 
Wyschnie siano. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 

background image

  
 
 
GOSPODARZ 
Wiatr osuszy. 
  
PANÓWBRAT 
Wszystko szczęści się tą porą. 
  
GOSPODARZ 
Somsiady siana nie zbiorą, 
zmuliła rzeka pokosy, 
ino na nas nie wylało. 
  
PANÓWBRAT 
Trzeba zwozić siłą całą, 
ale się też wszystko szczęści. 
  
GOSPODARZ 
U nas zawdy tak bywało, 
zboża więcej, trawy gęściej. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Teraz insze jest staranie. 
  
GOSPODARZ 
Zawdy tak bywało, panie. 
  
PANÓWBRAT 
(niecierpliwie) 
Insza widać na was miara. 
  
GOSPODARZ 
Lat dwadzieścia tu włodarzę, 
gdy Bóg szczęści, człek się stara, 
owce rodzą się po parze, 
pola się do stodół garną, 
ziemia sypie szczodre ziarno.  
Można dobytku zwieźć mnogo, 
ino wiedzieć trza, dla kogo.  
   
  
   
     
  
 

background image

 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
A jak ty miarkujesz, stary, 
wróci jeszcze brat z wyprawy, 
możeż tak dochować wiary 
tyle czasy poza siołem? 
  
GOSPODARZ 
Myślę, jemu chce się sławy, 
więc nie wrócił z królem społem. 
  
PANÓWBRAT 
Wzdyć się wsławiał pod Kijowem. 
  
GOSPODARZ 
Z wojskiem się zaciągnął nowem. 
  
PANÓWBRAT 
Może zginął? 
  
GOSPODARZ 
Albo żyje. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANÓWBRAT 
Może inszą pojął  żonę, 
w inszym kraju, w inszej stronie? 
  
GOSPODARZ 
Zawdy wiernym był niewieście. 
  
PANÓWBRAT 
A może też w ruskim mieście 
zadźgali go ka wrogowie. 
  
GOSPODARZ 
Tożby o tym były wieście! 
  
PANÓWBRAT 
Wieść jak kamień w stepy padnie 

background image

i człek nigdy jej nie najdzie, 
wierzy lada której bajdzie, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
lada słowo chyta snadnie 
i nadzieją się tumani, 
a tu serce jałowieje. 
  
GOSPODARZ 
Niby czyje? 
  
PANÓWBRAT 
Naszej pani, 
co ostała na zagrodzie, 
nikt do okien nie zagląda, 
jeno wichr, co w połu wyje 
i po miedzach krętych chodzi. 
  
GOSPODARZ 
(po namyśle) 
Pytacie, niby, co jej się godzi. — 
Ona panu ślubowała wierność 
do deski grobowej, 
w tej cerkwi, tam, byłem przy śłubie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Ksiądz im ręce wiązał stułą.  
Pomnę ten wichr, co gałęzie 
o kraty okna bił, aż zdało się, że deszcz pluszcze, 
przysięgała słowy: a iż cię nie opuszczę 
do śmierci, ni wrogie losy nas rozdzielą... 
Niech tedy na progu pani usiędzie z kądzielą 
i czeka, 
choć droga z Kijowa może być daleka, 
niech się jej czas nie dłuży, 
a chwila czekania nie waży. 

background image

  
PANÓWBRAT 
(gniewnie) 
Miarkujecie pustą głową, 
wyście na to są za starzy.  
  
GOSPODARZ 
Samiście ciągnęli słowo.  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
  
(Pani wraca, niosąc wianek lilij w ręku) 
  
PANÓWBRAT 
Witajcie, pani bratowo! 
  
PANI 
Witajcie, panie bracie! 
  
PANÓWBRAT 
Jaka woń od was bije, 
rumienność w licach macie. 
  
PANI 
Zrywałam te lilije. 
  
PANÓWBRAT 
Wy sami jak lilija, 
jak lilij i kwiat wiotki. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Wy w gębie zawsze słodki, 
bo na to już uczeni. 

background image

  
PANÓWBRAT 
Słonko na was też grzeje, 
sad cienisty was cieni, 
całkiem jak te lilije;  
odmłodniecie na nowo.  
  
PANI 
Idźcie z taką obmową. 
(Dziewki wychodzą) 
  
  
Scena  
  
PANÓWBRAT 
Pomnisz ty, co nocą było, 
jakie było miłowanie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Grzech to, grzech, boskie skaranie, 
nie możemy ostać w grzechu. 
  
PANÓWBRAT 
Cała w rumieńcach, w uśmiechu 
chyliłaś się do mnie siłą. 
  
PANI 
(wstydliwie) 
Nie spominaj. 
  
PANÓWBRAT 
Ty kochanka. 
  
PANI 
Niech noc nie dogania ranka, 
niech nie patrzy słonko w zmroki. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  

background image

 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Rzuciłaś na mnie uroki. 
  
PANI 
Trza ci było w oszaleniu 
wyrwać syćko tamto ze mnie, 
w ukochaniu, w zapomnieniu 
wycałować duszę z lic, 
abych nie ostało nic 
w oczach z dawnego widoku, 
w uszach by mi nie brzmiał dźwięk 
dzwoniącego chrzęst oręża  
przypomnienie pana... męża 
i przed cerkwią straszny lęk! 
  
PANÓWBRAT 
Czegóż teraz pamięć brata 
na wspomnienie mi przywodzisz? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Bo sam siebie jeno zwodzisz. 
  
PANÓWBRAT 
A wzdyć bratu tu włodarzę, 
jemu w spichrzach zboże. ważę. 
  
PANI 
I nie kradniesz go? 
  
PANÓWBRAT 
Nie kradnę! 
mógłbym wynieść coś za miedzę, 
wcale mej włości nie patrzę, 
dniami całymi tu siedzę, 
na cudzej pracując glebie, 
strzegę dobytku i ciebie. 
  
PANI 
Ty! słuchaj, to jest strzeżenie, 
   
  
   
     

background image

  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
co wypija miłość z żył, 
serce precz od niego żenię 
na zawsze..... 
  
PANÓWBRAT 
I rad by był, 
gdyby wrócił. 
  
PANI 
Niech nie wraca! 
  
PANÓWBRAT 
Więc cóż sobie serce trujesz, 
cóż się cerkwi przypatrujesz  
Musisz ślub wziąć tam. 
  
PANI 
My dwoje? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Jeśli Bogu to zwadzi, 
niech nas z księdzem ślub święci, 
ogłosimy czeladzi, 
że brat zginął. 
  
PANI 
Nie wiemy. 
  
PANÓWBRAT 
A czegóż nie ma wieści, 
czy w grobie leży niemy, 
czy się w wojnach zatraca, 
że milsza krwawa praca 
niż z niewiastą kochanie, 
to jedno__ 
  
PANI 

background image

Wszystko czeka 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
powrotu  wieczna męka. 
Przez pustą izbę ciąga, 
braterskie kalasz łoże, 
a ciąga k'sobie mocą. 
  
PANÓWBRAT 
Dwoje nas w jednym dworze. 
  
PANI 
Sprosiłam dziś somsiady, 
zejdą się tu po sumie, 
sieść z nami do biesiady, 
zabawimy się trocha, 
odleci może smęt. 
  
PANÓWBRAT 
Nie wyjdziesz z jego pęt, 
nam jednej trzeba wieści. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Może się co okaże 
z somsiadami w rozgwarze. 
  
PANÓWBRAT 
Mieszkają tam za miedzą, 
co się dzieje, nie wiedzą, 
tacy mi tam bywalce, 
zjedzą, co im dasz w misie, 
co dasz w dzbanie, wypiją 
i pójdą... 
(słychać głos dzwonka z kopuły cerkwi) 
  

background image

PANI 
Dzwony biją, 
raz wtóry dzwonią dzwony, 
na sumę czas spóźniony. 
Ksiądz będzie znów wydziwiał, 
że do cerkwi się lenię, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
że kijem nie wyżenię 
do kościoła, bom płocha. 
Ogarnąć się trza trocha 
i iść zaraz. 
(woła) 
Hej, dziewki! 
(wychodzi) 
(PanówBrat chwilę za nią patrzy, później wychodzi) 
  
Scena  
  
(Pachołkowie ustawiają  ławy podle stoła i wnoszą misy i dzba 
ny.  Stróż zamku na oszczepie wsparty patrzy się przy wrotach. 
Gospodarz wchodzi) 
  
GOSPODARZ 
A, gotują znów do jadła, 
z cerkwi się zwali czereda. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
STRÓŻ 
Z kościoła przyjdą somsiady. 
  
GOSPODARZ 
Poszedł pod nóż baran tłusty 
i dwa od matki jagnięta. 
  
STRÓŻ 

background image

Ano przecie odpust w cerkwi. 
  
GOSPODARZ 
U nas teraz co dzień  święta, 
co dzień są u nas odpusty 
i owce idą z owczarni, 
dobytek pański się marni 
i rzekę, dobytek cudzy... 
  
STRÓŻ 
My są jeno pańscy słudzy. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
My są słudzy, ale pana. 
  
STRÓŻ 
Cóż wam o tego barana, 
że na rzeź poszedł do stoła. 
  
GOSPODARZ 
Dobytek się marni z sioła, 
mnie przykazał  pan staranie. 
  
STRÓŻ 
Jeszcze siła go ostanie. 
  
GOSPODARZ 
(sciszając głos) 
Widzicie, co się tu święci, 
jaki grzech się zasiał w domu, 
bujni się i puszcza pędy. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Wyście są kasztelu stróżem, 

background image

ale stróżujecie sromu, 
grzechu pilnujecie strażą, 
Nie widzicie? 
  
STRÓŻ 
Cóż się stało? 
  
GOSPODARZ 
Panów brat, co tu od roku 
ciągle siedzi przy niewieście, 
gach, co wszedł do tej zagrody, 
żadną wam nie jest przeszkodą. 
  
STRÓŻ 
A cóż on mi tutaj wadzi? 
  
GOSPODARZ 
I to zgorszenie czeladzi, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
kiedy chodzą ciemną nocą 
na spanie z izby do izby.  
  
STRÓŻ 
A niech chodzą, kiej im ckliwo, 
jeszcze łuczywem poświecę, 
jeszcze zapalę  łuczywo, 
nie zdradzę, choćby zabito.  
Niech się kocha chłop z kobitą, 
najwięcej tego kochania nie będzie.  
Sam nie rośnie chmiel na grzędzie, 
jeno o pręt się owija... 
Sama nie rośnie lelija, 
jeno się z drugą rozsiewa, 
niechże ma uciechę dziewa, 
póki rzeźką jest i młodą 
i innych niech syci urodą. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 

background image

  
 
 
GOSPODARZ 
(gniewnie) 
A wyście w tej służbie widać zapodzieli 
i cześć rycerską, choć niby wy rycerni, 
i Boga wygnali, Tego od niedzieli, 
co tam się w cerkwi w chorągwiach rozwiewa, 
wróćcie jak ojce czcić pogańskie drzewa, 
prawy stróż tego skalanego gniazda, 
nie dziw, że tacy słudzy, jaki gazda, 
wszelka się cnota na tych progach ciemni. 
  
STRÓŻ 
Warn by trzeba iść na dziada, 
śpiewać w cerkwi litanije, 
gdy się górą dzwon kołysze, 
pacierz mamrotać... pod wieżą, 
obrzędy sprawować mnisze. — 
Młodość czyją chcesz marnować, 
młodość niszczyć po próżnicy. — 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Jeden zginął, przyszedł drugi, 
na urody chłopy łase.  
Zawsze tak się w świecie stanie, 
nie pomoże wyklinanie, 
chłop się ku kobicie garnie, 
sczezłby świat inaczej marnie, 
gdyby się tej wyzbył wiary; 
wiedzże o tym, dziadu stary. 
(wychodzi) 
  
Scena  
  
(Pani wpada zadyszana, za nią PanówBrat) 
  
PANI 
Ja tam do cerkwi nie wrócę, 
od ołtarza odbiegłam strwożona.  
   
  
   
     
  
 
 

background image

    
  
  
 
  
 
 
W cerkwi już wiedzą, iże my są w grzechu, 
ta lilijowa w obrazie korona 
i Bogarodzica w uśmiechu! 
  
PANÓWBRAT  
Myśli w twej głowie szalą. 
  
PANI 
I łuny świc, co się palą, 
ksiądz z kielichem złoconym, 
który podnosi, jak słońce olbrzymie, 
głowy w kadzideł pochylone dymie, 
nad ławą czarno nakrapiane chusty, 
chorągwie, śpiewy, odpusty, 
które głos z chóru grzmiąc ścisza 
i cała ta przemoc mnisza 
nad nami...... 
  
PANÓWBRAT 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(chełpliwie) 
Byłem już w inszym kościele, 
w biskupiej byłem katedrze, 
wiejska mnie cerkiew nie straszy. 
  
PANI 
Ona nam w życie się wedrze, 
miłości chce się jej naszej. 
  
PANÓWBRAT 
Próżno się jeno odgraża, 
ciemne wydyma kopuły 
i białe roztwiera ściany. 
  
PANI 
Groźny, przemożny, nieczuły 
na nędzę ten Bóg cerkwiany! 
   
  
   

background image

     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Lecz się ludziom nie przeciwi. 
Wnet obrzęd się skończy w kościele, 
tymczasem chodź w sad spocząć chwilę... 
Ptaszka tam gardło rozdziawia, 
chce śpiewać nam, słyszę krzyk pawia, 
przechadzką się strojniś zabawia 
i ogon roztacza ubrany, 
no chodźże! 
  
PANI 
(czepiając się ramienia) 
O ty!... miłowany. — 
  
Scena  
  
(Gospodarz, za nim Dziad) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
Żadnych nie przynosisz wieści, 
nie widują go w Kijowie? 
  
DZIAD 
Nikaj śladu. 
  
GOSPODARZ 
A może na stepie 
w chałupach widzieli postoje? 
Jakem gadał, takie woje, 
co ptaki białe na tarczach noszą, 
ptaki w koronie, 
niby, że z królewskiego orszaku, 
szukałeś ty takiego znaku? 
   
  

background image

   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
DZIAD 
Nikaj koronowanego ptaka, 
ci, co byli, to przeszli dawno z królem. 
Na stepie jeno murawę wichr pruje 
i chodzą dziady, zbóje, 
a nikt z kijowskiej nie nadjeżdżał strony. 
  
GOSPODARZ 
A może ty, psie kulawy, 
łżesz...! 
może ty płacony 
za łgarstwo! 
niech się wywiem, to zabiję! 
  
DZIAD 
Któż za łgarstwo płaci czyje. 
  
GOSPODARZ 
Już ci tam nikt nie dowierza. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Może chodziły jakie zbóje 
chwalić się, że zabili rycerza, 
co złota miał dużo w szkatule 
i na tarczy orłykróle, 
nie wiesz? 
  
DZIAD 
Ano... nie gadali. 
  
GOSPODARZ 
Tedy idź i szukaj dalej... 
gdzie się jaka zbroja zapali 
w słońcu, patrz, czy nie pan z wojny, 
a gdybyś go poznał, gadaj, niech tu wraca 
i niech się długo nie zabawia jazdą, 

background image

lub rzeknij tylko: ptak ci kala gniazdo! 
wilk w twojej mieszka zagrodzie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
DZIAD 
Rzekę mu ino: ptak ci kala gniazdo, 
wilk w twojej mieszka zagrodzie. 
(wychodzą) 
  
Scena  
  
(PanówBrat z Panią wychodzą ze sadu, obejmując się miłośnie) 
  
PANÓWBRAT 
Kiej za sadem łąkę skoszą, 
to zlegniętą najdą trawę, 
a wiesz z czego? 
  
PANI 
(wstydliwie) 
Jak nie proszą, 
to nie gadaj byle — po co? 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT  
Niech kosiarze się kłopocą, 
niech krzywdują se robotę, 
że zgniecione jaskry złote, 
kaj my sobą się cieszyli... 
  
PANI 
Jedno myślisz każdej chwili. 
  
PANÓWBRAT 
Jeszcze krew mi lico płoni, 

background image

jeszcze czuję moc tej woni 
skopionego świeżo siana.  
  
PANI 
Kiejśmy szli, jako szumiały 
przy opłotkach dzikie róże 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
i te płowe z miedz podbiały, 
w jakimś dziwnym, drżącym szumie. 
  
PANÓWBRAT 
Wiatr od stepu szedł wieczorny. 
  
PANI 
Kto szelesty pól zrozumie, 
kiedy łąkę zmrok zwilgotni 
i upaja dechem siana. 
  
PANÓWBRAT 
Myśmy byli tam samotni 
i byłaś miłowana. 
(wychodzą do sadu) 
  
Scena  
  
(Gospodarz, stojąc przy wrotach, zaprasza do wejścia) 
  
GOSPODARZ 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
A dyć wejdźcie w podwórze. 
  
SĄSIAD 
Nikt nie prosił z sieni. 
  

background image

GOSPODARZ 
Pani w sadzie na ławie z PanówBratem siedzą, 
zawołam. 
  
SĄSIAD 
Moiściewy, wżdy my tu sproszeni. 
  
Scena  
  
PANI 
(za sceną) 
Witajcie mi, somsiady! 
(wchodzą na podwórze sąsiedzi w sukmanach, ich Żony i córki 
w pstrych chustach na głowie) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Zabawcie się pogwarką, 
młody chłop z babą starką, 
a stary z dziewką młodą, 
niech krew nie będzie wodą, 
a w każdym niech się burzy. 
(do dziewki stojącej opodal) 
Raz ino jesteś młodą, 
już ci się nie powtórzy. 
Dalejże młodzi, starzy, 
obsiądźcie ławy wkół. 
Kwitnące stoją sady, 
nim kwiaty zmrozi zima, 
niech każdy dziewkę ima, 
niech ją ta wciśnie kady. — 
Zabawcie się somsiady. 
  
SĄSIAD I 
(występując z gromady) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
Gdy te pola widzimy, jak się zbożem kraszą, 
zara was spominamy i gościnność waszą. 
  
SĄSIAD II 
Że miejsce każdy znajdzie w przestronej świetlicy, 
że jadła mają dosyć w misach biesiadnicy. 
  
SĄSIAD III 
Że jadło zawsze w misie, wino zawsze w dzbanie, 
do gęby nikt nie patrzy, czy drugim ostanie. 
  
SĄSIAD IV 
Po dworach okolicznych, po caluśkiej gminie 
waszą cześć obniesiemy, że wszędzie zasłynie. 
  
PANI 
Miła mi ta mowa, skroś tego mi miła, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
żem się przecie jakoś ludziskom schlebiła, 
że nie żałujecie odmiany. 
  
SĄSIEDZI 
Odmiany? 
  
PANI 
Niby że wam dawny czas nie żałowany. 
  
SĄSIAD I 
Pewnikiem myślicie, kiej wasz przed wyprawą 
siadał pod tym drzewem — my ława za ławą, 
i przepijał dzbanem. 
  
SĄSIAD II 
Przepijał dokoła. 
  
SĄSIAD III 
Toć już czasu siła zeszło od tej chwili, 
kiej my z nim pospołu siadali do stoła. 
   
  
   
     
  
 
 
    

background image

  
  
 
  
 
 
  
SĄSIAD [I] 
Kiej my razem z mężem, wasze zdrowie pili. 
  
PANI 
(niecierpliwie) 
Było, ano było, co było, nie wraca, 
dziś mąż z królem Bolkiem 
bije Kijowiany. 
  
SĄSIAD II 
A my se siedzimy dalej podle ściany. 
  
SĄSIAD III 
Ja wam cosik rzekę, ostawmy mu ławę 
tu pod drzewem, w cieniu. Kędy siadał zawdy. 
  
SĄSIEDZI 
A ino, a ino, będziem mieć zabawę. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD III 
Jadło będziem znosić, nalewać do dzbana, 
kieby już tu siedział z nami po powrocie. 
  
SĄSIAD IV 
Mięsa kawał tłusty wsadzi się w donicę. 
  
SĄSIAD III 
A przy pustym miejscu, niby podle pana, 
usadzim najgładszą z naszych krasawicę. 
  
SĄSIEDZI 
A ino, a ino, będziem mieć zabawę. 
  
PANI 
Nie chcę takich zabaw, róbcie to u siebie, 
tutaj mnie już wybór ostawić możecie, 
jak czas uweselić. 
  
PANÓWBRAT 
Przyszli w cudze śmiecie, 

background image

   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
a rządzą się sami. 
  
PANI 
(z przekąsem) 
Widzicie ich... pany 
na cudzej zagrodzie. 
  
PANÓWBRAT 
Gdy wam tu co wadzi, 
to możecie sobie iść precz..... 
  
SĄSIAD II 
(do Sąsiada III) 
Cóż, nieradzi 
z naszego pomysłu. 
  
SĄSIEDZI 
Nieradzi, nieradzi, 
nie trza im spominać pana. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD III 
Osobliwie 
nie trza im go chwalić. — 
  
SĄSIEDZI 
Będziewa pamiętni. 
  
SĄSIAD I 
Bo i cóż nam jedno albo drugie szkodzi. 
  
KSIĄDZ 
Chcecie se pogwarzyć o nowej odmianie, 
to wam teraz może przypomnieć się godzi, 

background image

że pani wkole cerkwi nowe płoty grodzi, 
a wyście nawet koni na zwózkę nie dali, 
ino sam sprowadzałem do kościoła chrusty. — 
  
SĄSIAD I 
Ksiądz to zawdy swojego patrzy, gdzie się zdarzy. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD II 
O groszu nie przepomni. 
  
PANI 
Macie tam dość warzy, 
pomyślicie, że u mnie spichrz ze zboża pusty? 
  
SĄSIAD I 
Już tu o nas pamiętni. 
  
KSIĄDZ 
Jeno próżne dzbany. 
  
PANI 
Zaraz sama rozleję, kadź stoi u ściany, 
dostaniesz i ty, księże. 
(przysuwając ławę) 
Chustą zetrę  ławę, 
siadaj mi na widoku. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
KSIĄDZ 
Gorąc, ano praży, 
to się pić chce, zmęczyłem się  świętym obrzędem. 
  
SĄSIAD II 
Ksiądz pierwszy pić zawołał, a na nas to swarzy. 

background image

  
KSIĄDZ 
(pijąc) 
Spróchniałe na kopułkach belki, w czasie burzy 
trzęsie nimi, kiej źrałym owocem na gruszy, 
ale próżno wam gadać, ani się kto ruszy, 
pedają teraz siana, teraz nam nie pora; 
zawsze czas nieprzydatny wam do służby Bożej. 
Znowuż mi trzeba będzie przyjść do tego dwora, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
prosić, byście posłali ludzi na porębę.  
  
SĄSIAD I 
Patrzcie go, jak się dzisiaj nad nami ksiądz sroży! 
  
SĄSIAD II 
Czekajcie, ja potrafię księdzu zamknąć gębę. 
(wstaje zza stołu) 
A przyszły dziś na odpust dziady spod Krakowa, 
gadali, że z biskupem król się dalej wadzi, 
niby, że mu obrzydła biskupia obmowa, 
ponoć rozegnał kiedyś pół księżej czeladzi, 
nie wiadomo, czym mogą skończyć się te zwady. 
Tak gadały proszalne spod Krakowa dziady. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIADY 
Dawać ich tutaj, chcemy słuchu. 
  
GOSPODARZ 
Poszły miedzą 
środkiem pól, nie wiadomo kaj, ja tyż chciał wieści, 
pytałem o nie dziadów. 
  
PANI 

background image

No i cóż? 
  
GOSPODARZ 
Nie wiedzą. 
  
SĄSIAD I 
Mnie się widzi, biskupa jeszcze król przegoni. 
  
SĄSIAD II 
Ani mu nie pomoże świeca ni kropidło. 
  
KSIĄDZ 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Alboli biskup króla. 
  
SĄSIAD I 
Księże, nam już zbrzydło, 
ta wasza hardość dzisiaj. 
  
SĄSIAD II 
Pysk się wam rozpręża. 
  
SĄSIAD III 
Go tu jest dużo gadać, lepiej niechaj księża 
po dworach nie chodzą w parafii 
za jadłem, gdzie jadło się trafi, 
niech cerkwi pilnują, nie dzbana. 
  
SĄSIADY 
A prawdę rzekł. 
  
INNI 
Prawdę! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 

background image

PANI 
Wy księdze 
ostawcie w spokoju, bo z dwora 
od jadła i miski przepędzę! 
(uciszyli się) 
  
KSIĄDZ 
Nie każdy się z nimi upora. — 
  
Scena  
  
(Pani z PanówBratem na uboczu stoją) 
  
PANI 
Cóże? nie weselno wam? 
  
PANÓWBRAT 
Te somsiady to są chamy, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
każdy z nich okrutny cham, 
ot, przyrośli do tej ziemi, 
kiej chwast, co się wciąż rozmnaża.  
Twoje insze przyrodzenie 
z nimi równać się nie może, 
u niemieckiego cesarza 
mogłabyś chodzić po dworze.  
  
PANI 
A cóż ja bym tam robiła? 
  
PANÓWBRAT 
Wieńce byś rycerzom wiła! 
Tam byśmy się miłowali 
ślubni czy nieślubni wcale, 
ja bym zabił... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  

background image

 
 
PANI 
Kogo? 
  
PANÓWBRAT 
Brata. 
  
PANI 
Zbrodzień, zbrodzień, 
Wzdyć myśl sama taka grzeszy! 
  
PANÓWBRAT 
Zabiłbym go w walce pieszej, 
cesarz by się patrzał, dwór, 
krąg książęcych pięknych cór, 
księża i rycerze świeckie. 
  
PANI 
Nic by na cię nie swarzyli? 
  
PANÓWBRAT 
Jeszcze wieńcem uwieńczyli. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANI 
(zdziwiła się) 
  
PANÓWBRAT 
Takie zwyczaje niemieckie... 
  
Scena  
  
(Sąsiad i Sąsiadka na uboczu) 
  
SĄSIADKA 
Patrzaj, jak się k'sobie mają. 
  
SĄSIAD 
Jak se gwarzą. 
  
SĄSIADKA 
Jak się  łaszą. 
   
  
   
     

background image

  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD 
Pewnikiem razem sipiają. 
  
SĄSIADKA 
Księża o to piekłem straszą, 
że nieślubni brat za brata. 
  
SĄSIAD 
Księdzu dadzą pić i milczy. 
  
SĄSIADKA 
Kiej się chcą, to niech się mają. 
  
SĄSIAD 
A patrzą na siebie chciwie..... 
  
Scena  
  
PANÓWBRAT 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(głośno do wszystkich) 
Nawet na wawelskim dworze 
śpiewa król, gdy się upije, 
prawda, jadła dosyć w misie, 
ale takać tam biesiada, 
na weselszej pies zawyje. 
  
PANI 
Trzeba nam posłuchać  śpiewki. 
  
SĄSIAD I 
Chodzą tutaj po wsiach lirni. 
  
PANÓWBRAT 
I kościelną pieśń mamrocą, 
odpustowe śpiewy ględzą, 
wiem, że chodzą dziady nocą 

background image

żałośliwi swoją nędzą, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
bo mi w uszach dźwięczy łkanie, 
dziadowskie na lirach granie. — 
Potrza nam śpiewki swawolnej, 
takiej może wy nie znacie. 
  
PANI 
Toście rzekli, panie bracie, 
trzeba nam weselnej śpiewki, 
nie tej, co serce rozczula. 
  
PANÓWBRAT 
Jeno takiej, co rozgrzewa 
krew, że w całym przyrodzeniu 
silniej bije. Jak u króla 
we wawelskiej nucą chacie. 
  
PANI 
Zaśpiewajcie, panie bracie, 
macie tam co we wspomnieniu, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
z tych piosenek, co dźwięczą, grają 
i wesele do dom rają? 
(do dziewek) 
Drzwi otwórzcie od podwórza, 
pewno tam w niejednej chacie 
mieszka smęt, niech pieśń go zwieje, 
w oścież otwórzcie wierzeje, 
niechaj wszystko wokół słyszy, 
niech się dziś ucieszy wielu. 
Jak przed królem na Wawelu. 
  
PANÓWBRAT 

background image

(śpiewa) 
) Za moją zagrodą rosłe jak chłop żyto, 
przyszłaś do mnie dziewką, wróciłaś kobitą. 
(mówi) 
Powtarzajcieże za mną i śpiewajcie sami. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(do Pani) 
Nie nauczy prostactwa dworności pieśniami. 
(śpiewa, wskazując na dziewczynę stojącą opodal) 
) Złocista pszeniczka pola ozłociła, 
dziewczyno, nie znajdziesz tego, coś zgubiła. 
(Dziewczyna się zawstydała. Śmiech ogólny) 
(śpiewa) 
) Dziewczyno, dziewczyno, pojrzyj prosto w ślipia, 
mnie się widzi nocą... chłopiec z tobą sipia. 
Oj dana! 
(Sąsiady przytupują w takt i sami śpiewają) 
  
SĄSIAD I 
(z zachwytem) 
Patrzcie go, jakie wymyślne śpiewanie. 
  
SĄSIAD II 
Jak mu się jedno z drugim pięknie składa. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD I 
(do drugiego) 
Co, nadał nam się? 
  
SĄSIAD II 
Nie dziw, że mu rada. 
(w pierwszej grupie stojącej na lewo) 
  

background image

DZIEWKA I 
To ci jest chłopak, aż ku niemu garnie. 
  
DZIEWKA II 
Zaśby nie? 
  
DZIEWKA I 
Jak ci wszystko złożył  śwarnie. 
(w drugiej grupie stojących na prawo) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
DZIEWKA I 
Aże mu z liców w śmiechu biją jaśnie. 
  
DZIEWKA II 
Może by on mnie chciał? 
  
DZIEWKA I 
Zaś ciebie, właśnie. 
  
DZIEWKA II 
Może go nocą wywabię w wiklinę. 
  
DZIEWKA I 
(drwiąco) 
Bo ciebie jedną może mieć dziewczynę. 
  
PANI 
Pięknie śpiewacie... nalejcie tam miodu. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
Już kadź wypili. 
  
PANI 

background image

Dajcie nową pić, 
niechaj nie znają pragnienia i głodu, 
niech się nauczy u mnie somsiad żyć! 
Wszak brzęczą roje pszczół 
w pasiece mojej kwietnej, 
wszak klęczą moje sady 
w ciężarze swego ziarna 
i owocami pól zastawny jest mój stół, 
a płodem słodkich miąsz jest ziemia ma ciężarna. 
Więc kto już wypił pełny miodu dzban, 
niech sobie drugi nalewa. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD I 
(nalewając sobie dzban) 
Będziewa wiedzieć, że tu nowy pan. 
  
GOSPODARZ 
(groźnie) 
Coście wy rzekli? 
  
SĄSIAD I 
Com rzeki, nie zataję, 
mąż się zatracił, w obce poszedł kraje, 
wy młodzi, trzeba wam drugiego brać. 
  
SĄSIADY 
Wy młodzi, trzeba wam drugiego brać. 
  
PANI 
Co wy gadacie? 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD I 
W rzece płyną wody 

background image

i roki życia w miejscu nie chcą stać, 
koła u wozu skrzypią, gdy się zsycha, 
młodości szkoda młodej.  
Mąż lata bawi... ni ma z tego grzycha, 
że się wam zachce dziś drugiego brać. 
  
SĄSIAD II 
Dobrze gadają, Bóg łączy, Bóg swata, 
tak się już znaczy. 
  
SĄSIAD I 
(zza stołu woła) 
Bierz brata za brata! 
  
SĄSIAD II 
Słuchajcie, o was tutaj się rozchodzi! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Trzeba ich słuchać, bo nie zełżą prawdy. 
  
PANI 
(do PanówBrata z uśmiechem) 
Mnie jeno słuchać trza, mnie słuchać zawdy, 
(do wszystkich) 
Chocia mąż poszedł na wojnę, somsiady, 
toż ja mu ślubna, jakież wasze rady? 
  
SĄSIAD I 
Poszedł, nie wróci. — 
  
SĄSIAD II 
Inszej grzędę piele, 
insza leżysko na nockę mu ściele, 
gotuje warzę, czyści żelaziwo, 
kaj indziej kończy sianie, zbiera żniwo, 
więc nie czekajcie, pani, po próżnicy. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  

background image

 
  
 
 
SĄSIAD I 
A nawet gdyby mu się jeszcze chciało, 
to się go teraz z zagrody wyżenie. 
  
PANI 
Patrz, by się tobie tego nie dostało. 
(głośno i stanowczo) 
Nie dam nikomu z was szczekać na męża, 
póki w tym domu prawo mam i wolę, 
jeśli na wojnie za króla zwycięża, 
niewieście znosić trza samotną dolę. 
  
GOSPODARZ 
Niech Bóg wam szczęści za te słowa prawe. 
  
PANI 
Lecz jeśli prawdą jest, coście gadali, 
że mnie przepomniał, że innej niewieście 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
poszedł  ślubować wierność i nieść sławę, 
to ja nie będę czekać aż do zgonu, 
stróżując jego zagrody i roli, 
ni na wawelskie nie pojadę dwory 
u królewskiego wyskomleć się tronu, 
prosząc o pomoc pohańbionej doli, 
jak inne żony skarżą na rycerze, 
lecz sprawiedliwość sama se wymierzę. 
(pokazując na PanówBrata) 
i brata pojmę za brata! 
  
SĄSIADY 
Prawdą są nasze słowa. 
  
SĄSIAD I 
Zbawił lata, 
poszedł pod Kijów... ostał w ruskim mieście, 
juści przy ruskiej ostał się niewieście, 
która ma od was jeszcze gładsze lico. — 
   
  
   
     
  

background image

 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
A czym tę mowę poświadczyć możecie? 
  
SĄSIAD I 
Ja ci zaświadczę, po łbie dam kłonicą. 
  
SĄSIAD II 
Gadają o tym po wsiach, są i dziady, 
co go u inszej widzieli. 
  
PANI 
Możesz ich zwołać? 
  
SĄSIAD II 
Król przecie dość bawił, 
a już w Krakowie od której niedzieli. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
SĄSIAD I 
(do PanówBrata) 
Wam ziemia rodzi, was ugaszcza chata, 
wyście tu panem, nie polatus z świata. 
  
PANI 
(do PanówBrata) 
Tedy nam w cerkwi ten ślub wziąć przychodzi. 
  
PANÓWBRAT 
(obejmując ją) 
Twe usta jak miód lepkie, lecz od miodu, 
kiejeś tak rzekła, smakują mi słodziej, 
tobie kazować mi dano, czczę twą wolę... 
  
SĄSIADY 
Do cerkwi zaraz. 
  
PANI 
Dasz ślub księże? 

background image

   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
KSIĄDZ 
Ano, 
jeśli zapłacić chcecie jurystole, 
muszę. 
  
PANI 
(do PanówBrata) 
Już widzę cerkiew w kwiat ubraną, 
świc se zapalim do sta, niech blask bije, 
lilijowe wieńce zawiesim pod ścianą, 
niech łąką pachnie w cerkwi, łąką, sianem, 
trza się pokazać przed kościelnym Bogiem, 
niech wie, żeś nie jest przybłędą, a panem, 
że lśni od blasków za cerkwianym progiem. 
  
SĄSIADY 
Do cerkwi zaraz, do cerkwi! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
KSIĄDZ 
Ano, 
jeśli zapłacić chcecie jurystole, 
muszę. 
  
PANI 
(do PanówBrata) 
Już widzę cerkiew w kwiat ubraną, 
świc se zapalim do sta, niech blask bije, 
lilijowe wieńce zawiesim pod ścianą, 
niech łąką pachnie w cerkwi, łąką, sianem, 
trza się pokazać przed kościelnym Bogiem, 
niech wie, żeś nie jest przybłędą, a panem, 

background image

że lśni od blasków za cerkwianym progiem. 
  
SĄSIADY 
Do cerkwi zaraz, do cerkwi! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Pies zajadle szczeka, 
ktoś znaczny. 
  
PANÓWBRAT 
(stojąc w drzwiach) 
Ścichło... Pies poznał człowieka!!! 
(chwila ciszy) 
  
PANI 
Czegóż tutaj nie wchodzą? 
  
PANÓWBRAT 
Co tam gwarzą wciąż? 
  
GOSPODARZ 
(głos za drzwiami) 
A zdrowi, Panie, zdrowi, będą się cieszyli. 
(Wrota od podwórza otwierają się na oścież, staje w nich 
Pan w zbroi) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Któż tam za progiem stoi? 
  
PAN 
To ja, ja, twój mąż. 
Zasłona 
Koniec aktu pierwszego  
  

background image

   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
AKT DRUGI 
  
Wnętrze szopy gospodarskiej ze ścianami plecionymi z chrustu. 
Przez wrota otwarte widna cerkiew. Na przodzie sceny ława wysu 
nięta, przy niej stoi Pan. Zboże rozrzucone po szopie, na snopkach 
słomy siedzą Z dwóch stron Pani i PanówBrat. U drzwi 
skupia się Czeladź. Gospodarz ręką daje znak, by weszła do 
wnętrza szopy. Przy podniesieniu zasłony Pan oparł się na mieczu 
w postawie dumnej, sukmanę rycerską z ramion zrzucił i widać, 
te cały jest jedną myślą zajęty, że wspomnienie wielkich chwil 
chce przeżyć słowy. 
  
Scena  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
(do Czeladzi) 
Pan chcą mówić o wojnie, powstali z siedziska. 
  
STRÓŻ 
Słuchaczy kole siebie rąk skinieniem sprasza. 
  
GOSPODARZ 
Słuchajcie więc, jeżeli chęć i wola wasza. 
  
STRÓŻ 
Ogień w ślepiach ze wspomnień przeżytych mu błyska. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  

background image

  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
Żar w ślepiach, kiej u wilka, co pędzi na łowy. 
  
STRÓŻ 
Całą wojnę kijowską powtórzą nam słowy, 
jakie były zwycięstwa, jak śmierć była bliska. 
  
GOSPODARZ 
Pan chcą mówić o wojnie, powstali z siedziska. 
  
Scena  
  
PAN 
Gdyśmy w Kijów wjeżdżali, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
rycerze sami prawi, 
król Bolko w czele roty, 
król Bolko w zbroi złotej 
sto serc żelaznych miał, 
król Bolko, kniaź udały, 
podjechał pod sam wał 
i stanął...  
i stanął przed tą bramą, 
co ją mieczem swym sprał 
dziad królewski przed laty, 
a w słońcu Kijów stał.  
Gród złoty i król złoty, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
gród w słońcu, a król w zbroi 

background image

w oczy sobie spojrzeli, 
jak patrzy mąż na męża, 
nim toporem go zdzieli, 
a cisza była wokół, 
by pojął każdy z luda, 
że król ten, mocą gniewny, 
i ten Kijów cerkiewny, 
dwóch największych rycerzy 
poziera sobie w lica... 
Wonczas w ciszy milczącej 
stało się, iż dzwon z wieży 
porwie się i uderzy, 
nad cerkwią dzwon wiszący, 
który gdy się odezwie, 
ruska dźwięczy kraina, 
szumem błękit zakipiał 
jak roztruchan od wina, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
a król puchar ten spełnił 
aż do dna, puchar cały, 
takoć potem się schylił, 
bo zmroczyło go z chwały! 
Dzwon zaś ruski cerkiewny 
był królowi moc śpiewny, 
choć ta zawiść go dusi, 
Że nie było mocarza nad naszą moc w tej chwili. 
Takośmy się na Rusi 
w królowanie bawili. 
  
GOSPODARZ 
Jest moc, duch w nim mieszka. 
  
STRÓŻ 
My też w wojnach byli, 
w nas też chęć jest, jeno chęci tej nie znacie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  

background image

 
 
GOSPODARZ 
Juści, psy wam odganiać kijem ode dwora, 
i z własną babą bić się wieczorami w chacie, 
w dostatkuście zmarnieli. 
  
STRÓŻ 
Jeszcze przyjdzie pora. 
  
PAN 
Później wszyscy rycerni 
zdjąwszy zbroje z przyłbicą 
z rusińską mołodycą 
na bławatach sypiali, 
krasy ruskiej zaznali, 
jako który z nich może. 
Sam król, krew go zwabiła, 
krzyknął: dziewka mi miła! 
i zamknął się w komorze, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
miłośnik był w koronie.  
Sam król przepomniał sobie 
w tym blasku i ozdobie 
o Wawelu i żonie. 
Jeno jeden ja, klnę ci się na miecz, 
ruskie krase dziewki odganiałem precz, 
o mojej pomnący niewieście, 
Jeno jeden ja, pomiędzy rycerze, 
w tym rozkosznym mieście 
i hołdownym mieście 
w małżeńskiej ostałem wierze! 
Czyż cię z tego radość i rzewność nie bierze? 
Później, gdym był ranion, 
leczyłem się z ran, 
byle znowuż spocząć w uścisku twych ramion, 
byle znów w zagrodzie sieść, zagrody pan, 
i z tego cię rzewność nie bierze? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  

background image

  
 
  
 
 
PANI 
A czego nam jeno twojej rozrzewniać się każesz pracy, 
rycerskie pełnisz rzemiosło, 
więc słusznie w boje cię niosło, 
wszak ku lataniu uczynieni ptacy. 
Ale wyjrzyj jeno w gumna, 
ile tam słomy w brodłach, ziarnem szczodre spichrze, 
tyś na wojnach wojował, my tutaj pracowali, 
ciebie nosiły burze, nam czasy były cichsze. — 
  
STRÓŻ 
Wyście gród mocny wzieni, my tu pełnili stróże. 
  
WŁODARZ 
Wyście błądzili w świecie, my zagon wasz orali. 
  
PAN 
Bóg zapłać za to wam, me cięższe były trudy, 
wyście przy pełnej misie, ja nieraz gryzłem ziemię, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
że zapóźniłem chwili, nie mogłem zdążyć wprzódy, 
nie jedną chatę w pieczem wziął, a całe plemię. 
Wiedziałem, kiedym chodził, że sił mi jeszcze starczy, 
gdy wództwem mnogich rzesz królrycerz mnie obarczy, 
mówiono bowiem z dawna, że ten mój ród, co króla, 
że światu musim Ludu moc okazać, my najpierwsi, 
u niego orłyptaki w rodzie są, a u mnie w piersi. 
  
PANÓWBRAT 
Jest wróżba u wróżów, że Piasty 
tą ziemią włodarzyć nie będą 
z koroną krakowską na głowie, 
że inne tu króle zasiędą, 
obcego narodu księciowie. 
  
PAN 
Powiedz wróżom, że łżą wróżby, 
Piast na ziemi ma być  gazda, 
   
  
   
     

background image

  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
królewskiej nie zbędzie służby, 
po wiek wieków stróżem gniazda. 
  
PANI 
Ty im nie staniesz podporą, 
gdy tron królewski odbiorą. 
  
PAN 
(silnie) 
Jako ja na tej zagrodzie 
byłem pan i będę zawdy, 
i nikt mi jej nie zaprzeczy, 
tak nasz król w krakowskim grodzie, 
który od Boga ma w pieczy, 
z potomstwem na wieki ostanie 
rządzący okolne kraje. 
(do Gospodarza) 
Nie tak, stary? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
Tak się zdaje. 
  
PAN 
(do Pani) 
Jako ty moja niewiasta, 
tak ta ziemia ziemią Piasta, 
jak ja z tobą w cerkwi naszej 
ślub my brali przed ołtarzem, 
tak ich ród ziemicy laszej 
po wiek wieków poślubiony. 
(do Gospodarza) 
Zaświadcz, stary. 
  
GOSPODARZ 
No, a juści. 
   

background image

  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PAN 
(obejmując Panią miłośnie) 
I nikt swego nie popuści, 
nie odejdzie mąż od żony, 
prawo wiecznym pozostanie! 
  
PANI 
(niechętnie) 
Nie siadajże na katanie. 
(odsuwa się) 
Gniecie mi się przyodziewa. 
  
PAN 
Wiozłem ci ruskie tkaniny, 
bławaty jak pajęczyny, 
ale mi na wielkim stepie 
zbóje wzieni. 
  
PANI 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Juści, wzieni, 
nie trza było zbójom dać. 
Skrzynka pusta stoi w sieni, 
nie ma na się czego wdziać.  
  
PAN 
Wiozłem i sznury korali. 
  
PANI 
Chodzi w nich dziewka zbójecka. 
  
PAN 
Widać tak już chciały nieba. 
  

background image

PANI 
Tegoś nie bronił, co trzeba, 
a pod Kijów toś szedł po próżnicy, 
zachciało się królowi stolicy, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
iże mu jedna nie starczy, 
zachciało się królowi Kijowa, 
to ty tam zara potrzebny, 
gdzie biją, tam się pchasz, w tym twoja głowa. 
Trza ci też było do cudzej leźć krainy, 
czy na skarby cię wzięła oskoma? 
Mogłeś siedzieć doma, 
żony strzec a gadziny! 
  
PAN 
Pomnij, jakoś sama miecz ze ściany zdjęła, 
jakoś wybiegła za wrota 
błogosławiąca mus zbożnego dzieła, 
a potem stała w blasku słońca złota, 
kiej anielica w ołtarzu, w kościele, 
pomnisz? 
  
PANI 
(twardo) 
Nie pomnę. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PAN 
I te łuny, co się paliły ogromne, 
nad kopułami cerkwi się paliły, 
tyś lękiem drżała, 
iże te łuny zachodnie krew znaczą, 
a potem gasły, idąc na mogiły 
stepów, no, pomnisz ten zachód? 

background image

  
PANI 
Nie pomnę. 
  
PAN 
I jakoś mnie prosiła, bym przed królem się postawił, 
chłop tęgi, 
bym wsławił ród i sławę przyniósł mej niewieście, 
bym rycerskiej pokazał się godzien siermięgi, 
a prędko wracał. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
A tyś zbawił lata. 
  
PAN 
Do gniazda sokół nie wiata, 
gdy połamane musi skrzydła wlec, 
zrozum, że wola i chęć była taka, 
przeszkody urosły wokół. 
  
PANI 
Nie trza człekowi równać się do ptaka, 
przywidzi sobie, że sokół, 
a może ino jest szpak. 
  
PAN 
Na wszystko znajdziesz przekorę! 
  
PANI 
Jak umiem, gwarzę se tak. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PAN 
Więc powiedz, w czym ci tu wadzę? 

background image

  
PANI 
Masz moc w tym domu i władzę, 
tobie zagroda oddana  
czego chcesz? 
  
PAN 
(wychodząc) 
Jakaś ty szczwana!! 
  
Scena  
  
PANÓWBRAT 
Gniewem spłonęły mu lica, 
każde twe słowo nóż mu w piersi wbija 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Tobie byłabym gołębica, 
a jemu będę  żmija__ 
  
PANÓWBRAT 
Chodźwa stąd. 
  
PANI 
Kaj? 
  
PANÓWBRAT 
Ha, nie wiem, kaj...... na pola. 
  
PANI 
Miałabym rzucić ten dom i ziemicę, 
w którą od tylu lat wrosła ma dola? 
Ja chcę mieć ciebie, jak mam te jabłonie, 
że z nich co roku nowe pędy szczepię, 
jak moje pszczelne ule mam w pasiece, 
a nie z domostwa wygnana na stepie 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 

background image

  
 
 
włóczyć się z wichrem, na wichrów opiece, 
by rosa nocą  ślipia mi wyżarła. 
  
PANÓWBRAT 
Tegoś się naparła, 
co być nie może nijak. 
  
PANI 
A dyć musi, 
sam mi zrobiłeś na szczęście oskomę, 
cóżeś ty myślał, żeś zapalił słomę, 
wiecheć, co lada wiatr zdmuchnie i pognie? 
Nie  nie na jedną noc w mym wnętrzu ognie... 
  
PANÓWBRAT 
Cóże pomogę ci, cóże? 
  
PANI 
Ja cię muszę mieć! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Dyć ciszej! 
Może ino na podwórze wyszedł, 
może nas usłyszy. 
  
PANI 
Jeszcze mu sama: powtórzę, 
gdy mnie rozeprze ochota. 
  
PANÓWBRAT 
Przekleństwo ciąży nad nami, 
Boży gniew i przemoc Boża. 
Ty chcesz śmierci! 
  
PANI 
Niby mnie zaraz zabije, 
niby nie udźwignę noża. 
  
PANÓWBRAT 
Już jemu krwawa robota 
nie dziwna. — 
   
  
   

background image

     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANI 
A mnie to samo. 
Błysk nie straszy na żelezie, 
więc po nożu nóż się splezie. 
  
PANÓWBRAT 
(wstał, wyjrzał za wrota) 
Cichaj, bo tam skrzypło bramą. 
  
PANI 
Więc cóż? 
Serce ci się tchórzy? 
  
PANÓWBRAT 
Losu nikt nie przeinaczy. 
  
PANI 
Nie żyć nam w tej męce dłużej. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Ty mu do oczu nie skakaj 
jak wilczyca, 
nie drap mu serca, gdy ci płoną lica gniewem, 
bo to zda się na nice, 
siedź na przyzbie i czekaj. 
  
PANI 
Na cóż? Na cóż się zda siedzenie? 
  
PANÓWBRAT 
Może jeszcze co insze z domu go precz wyżenie, 
może przyjdzie na niego, z czym się sam nie upora. 
  
PANI 
A dyć to w tym czekaniu doleci czas wieczora. 

background image

  
PANÓWBRAT 
Ty zwłoki niecierpliwa. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Przódzi ty byłeś taki. 
  
PANÓWBRAT 
Trza czekać z sianiem żniwa. 
  
PANI 
Ziarno zeżreją ptaki. 
  
Scena  
  
(Pani wychodzi  Pan wszedł, spotkali się we wrotach i źle 
na siebie spojrzeli) 
  
PAN 
Rzuciłem w stawy więcierze. 
  
PANÓWBRAT 
Obfity wyciągniesz połów. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PAN 
Niepokój w duszę mi wpadnął 
głębiej niźli sieci orłów. 
  
PANÓWBRAT 
I o to ci się rozchodzi, 
że ci niewiasta nierada. 
  
PAN 

background image

Wiem, że w zagrodę wszedł złodziej, 
by kradnąc ziarno najdroższe, 
jeno nie wiem, kto był taki. 
  
PANÓWBRAT 
W stawach ryb my strzegli nocą, 
by nie skradli ich rybaki, 
dobrze, żeś rzucił więcierze. 
  
PAN 
Inszegoście nie ustrzegli. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Kiedy niewiastę chęć zbierze, 
na nic stróżowie przebiegli. 
  
PAN 
Żebych wiedział tak na pewno, 
tobym zabił... 
  
PANÓWBRAT 
Zabić  szkoda, 
krew się burzy, kiedy młoda. 
Zbyłeś czasu w wojnach sporo, 
samą siedzieć tęskność chyta, 
więc teraz ci się przeciwi, 
bo ta samotność przebyta 
jeszcze jej wspomnieniem staje. 
  
PAN 
Bywali tu u niej rycerze? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 

background image

Nie chodziła na rozstaje 
wołać... dom twój nie gospoda, 
a gdy przybył któryś w goście, 
pewno nie zamknęła bramy. 
  
PAN 
A trza było! 
  
PANÓWBRAT 
Tu nie znamy 
takiego dla gościów prawa. 
  
PAN 
To się nauczcie od dzisia, 
że takie ma być tu prawo, 
jakie mnie miłe, nie to, co mnie wadzi, 
to rzekę tobie i całej mojej czeladzi, 
i mej niewieście! 
  
PANÓWBRAT 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
To być mogło w ruskim mieście, 
tu na swoje każdy zmienia. 
  
PAN 
Myślcie tak, jak chcę myślenia! 
  
PANÓWBRAT 
Myśl w ludzkim skryta czerepie, 
na wierzch nikt jej nie wywabi. 
  
Scena  
  
(Pani wchodzi) 
  
PANI 
(do PanówBrata) 
Czegóż on się gniewem siepie? 
(do Pana) 
Cóż ci się znów przywidziło? 
   
  
   
     
  
 
 

background image

    
  
  
 
  
 
 
PAN 
Wy myślicie, że znów będzie 
tak, jakby mnie tu nie było, 
że będziecie po dawnemu 
moje ziele zbierać w grzędzie, 
drzewa moje krajać piłą, 
co w szumnym gną się obrzędzie 
na porębie gajów moich......... 
Czym ja przybłędą w zagrodnym tym okolę, 
czy pan domowy?! 
  
PANI 
Idź na pole, 
krew nabiegła ci do głowy — 
bajesz....... 
  
PAN 
Ale ty bacz na się, 
by te pola, co stoją w okrasie, 
nie zatruły cię ziarna goryczą, 
jak mnie trujesz serce. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANI 
(tuląc się ramieniem do PanówBrata i ujmując go za rękę) 
Czyje? 
nasze to serca skowyczą, 
że je niewolisz sam. 
  
PAN 
(groźnie) 
Czyje? 
  
PANI 
(zlękła się) 
  
PAN 
(ogląda się na PanówBrata i Panią) 
(cisza dłuższa) 
Coś  świta mi we łbie. W tym dworze, 

background image

w zagrodzie tej na mnie ktoś szczuje, 
ale psy to ja umiem wziąć na obrożę! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(wstając) 
I na obroży pies ukąsić może! 
(patrzą na siebie groźnie) 
  
Scena  
  
(Głos za drzwiami) 
Nie zaprzeczajcie, nie wasza w tym głowa. 
  
GOSPODARZ 
(zasłania sobą wejście, za nim tłoczą się ludzie) 
  
PANI 
Cóż tam jest? Czeladź ciśnie się tu cała, 
gęsty zagajnik luda, wsi połowa! 
(Czeladź weszła do szopy) 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
  
ORACZ 
Nie będziewa orać ziemi. 
  
WŁODARZ 
Stać nad ludźmi na zagonie. 
  
ORACZ 
I poganiać wołów w bronie 
nie będziewa. 
  

background image

PACHOŁEK 
Niech się plemi 
pyrz na polu i ognicha 
niech zasiewa się po rosie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
WŁODARZ 
Niechaj ugór w skibach zsycha, 
gdy woda ciurka bruzdami. 
  
PASTUCH 
Nie chcę bydła paść w pokosie. 
  
PACHOŁEK 
Każdy chłop tu przyszedł z nami, 
co na robotę jest cięty. 
(rzucają narzędzia gospodarskie na ziemię) 
  
WŁODARZ 
Widły, grabie, kosy, sprzęty, 
oddajemy wam, co wasze, 
byście sobie swe zabrali. 
  
STRÓŻ 
(rzucając oszczep) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Nie będziewa stróżowali, 
niech se włazi zbój w poddasze. 
  
WŁODARZ 
Niech się wszystko zniszczy, spali, 
zabierajcie se, co wasze! 
  
PAN 
Hej! A was kto znów zmówił, kto wam jest rozumem? 

background image

Wykrzeszcie ślepia z czaszek tym, co was tu wiodą! 
Jeszcze ja pan jedyny nad moją zagrodą, 
Jeszcze jest król w Krakowie i prawo nad tłumem, 
mówcie, kto was podmówił? 
  
WŁODARZ 
Wy nam są nie znani, 
nie wiemy, skąd wy rodem i skąd wy przybyli, 
zali władnąć możecie osadą... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Nie będziewa stróżowali, 
niech se włazi zbój w poddasze. 
  
WŁODARZ 
Niech się wszystko zniszczy, spali, 
zabierajcie se, co wasze! 
  
PAN 
Hej! A was kto znów zmówił, kto wam jest rozumem? 
Wykrzeszcie ślepia z czaszek tym, co was tu wiodą! 
Jeszcze ja pan jedyny nad moją zagrodą, 
Jeszcze jest król w Krakowie i prawo nad tłumem, 
mówcie, kto was podmówił? 
  
WŁODARZ 
Wy nam są nie znani, 
nie wiemy, skąd wy rodem i skąd wy przybyli, 
zali władnąć możecie osadą... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Nie będziewa stróżowali, 
niech se włazi zbój w poddasze. 
  
WŁODARZ 
Niech się wszystko zniszczy, spali, 

background image

zabierajcie se, co wasze! 
  
PAN 
Hej! A was kto znów zmówił, kto wam jest rozumem? 
Wykrzeszcie ślepia z czaszek tym, co was tu wiodą! 
Jeszcze ja pan jedyny nad moją zagrodą, 
Jeszcze jest król w Krakowie i prawo nad tłumem, 
mówcie, kto was podmówił? 
  
WŁODARZ 
Wy nam są nie znani, 
nie wiemy, skąd wy rodem i skąd wy przybyli, 
zali władnąć możecie osadą... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Proś, bo zginiem z głodu, 
któż się z żniwem upora? 
  
PANÓWBRAT 
I z ziarna omlotem, 
proś się. 
  
PAN 
A wy z nimi, przeciwko mnie, wiem o tem, 
stado żmij w mej sadybie po kątach się lęże. — 
Precz mi z oczu, niech pola me leżą odłogiem, 
a stróżować im odtąd będę ja sam, z Bogiem! 
Precz łotrowie... 
(Czeladź powoli wysuwa się ze stodoły) 
  
PAN 
(z rozpaczą w głosie) 
Nie mam domu ani czeladzi, 
nie mam niewiasty ni brata, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
jak chwast tu jestem, co każdemu wadzi, 
gdy w grzędę warzyw się wplata. 
Nie mam niewiasty ni domu, 
jak złodziej wchodzę w zagrodę, 
wieczerzam po kryjomu, 
by wam nie popsuć wieczerzy, 
ja tu gość między wami, któremu wymówią gospodę, 
najemnik, co mu niepełną miarką najem pan mierzy. 
  
PANI 
Na nas się drzesz, a my siedzimy na sianie, 
nawet nie wyjrzym w podwórze, 
los cię gniecie, toś losom winien przeklinanie. 
  
PAN 
(gniewnie) 
A tobie winienem róże, 
gołębico nie skalana grzechem, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
dziewko, co męża nie znała, 
lilijo wichrem nie tknięta. 
A wiesz ty, jak król w Krakowie 
niewierne żony karze? 
on im do piersi przystawia szczenięta, 
by ssały krew....... 
Chciałabyś takie szczenię dostać w darze 
od króla? 
(Pani opiera się o ścianę i szlocha) 
  
PAN 
Szał mnie wziął, jeszcze stepów wiater we łbie hula. 
Myśli łżą słowom, myślom łżą próżne obmowy, 
nie wierzę, nie wierzę temu, co wiem. Ty, zazula, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
przebacz, raz miłośnie spojrzyj, ja nie wierzę, 
nie wierzę temu, co sam wiem, grzechowi brata. 
(chwyta Panią za rękę) 
  
PANI 
(otrząsnęła się całym ciałem pod jego dotknięciem) 
W królewskiego kata 
się zamień, byś z królem zbrodniarzem 
krwią się bawił. 
  
PAN 
(schylił głowę we wstydzie) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(spokojnie) 
Ale przódziej 
zawrzyj wrota, bo idzie burza. 
  
PANI 
Łyskawica. 
  
PAN 
A z was się  żadne trudem nie utrudzi. 
(zawiera wrota) 
Nie dość mnie przeklina chata i ziemica, 
ale jeszcze w ślad za mną grom się tutaj wali, 
łyskawica nad gumnem niebiosa rozrywa. 
  
PANI 
Może znów rzeczesz, że to jam jest krzywa 
onych piorunów, co huczą nad głową. 
  
PAN 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
Łyskawic blaski i twe groźne ślepie 
jednako patrzą na mnie dziś. 
  
PANI 
Jak? 
  
PAN 
Mściwo! 
Los się za zbrodnie mści nie popełnione 
i grzechy cudze karę  ściągają straszliwą. 
  
PANI 
Widać, żeś zgrzeszył... 
  
PAN 
Tym, żem ród rycerza 
chciał okryć sławą, żem rycerską służbę 
pełnił królowi... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Kto słońce zamierza 
nocą rozdmuchać, czasem tylko zgasi 
małe ognisko na dymnym kominie. 
  
PAN 
Jaka przemądra potrafisz być ninie, 
ma głowa przy tym czerep będzie pusty, 
lecz prawość moją znam. — I to mi godło 
jak malowany znak na tarcz. 
  
PANI 
Przez chrusty 
jakowaś  łuna prześwieca czerwono, 
widzicie? 
  
PANÓWBRAT 
Widno. 
  
Scena  
   
  
   
     
  
 
 

background image

    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
Grom zapalił  brodło. 
Czeladź ratować nie chce, stogi wasze  
kilka pacierzy od stodół   wiatr niesie. 
  
PAN 
Tedyć nie pójdę sam i nie zgaszę. 
  
GOSPODARZ 
(do Pani) 
Gdybyście wy tak rzekli do czeladzi. 
  
PANI 
(zbiera się do wyjścia) 
  
PAN 
(chwyta ją za rękę   gwałtownie) 
Nie chcij się ruszyć. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Czego? 
  
PAN 
To mi wadzi! 
mej woli nie chcą znać, niechaj tam gorze. 
  
GOSPODARZ 
Może się zająć dworzysko. 
  
PAN 
(do Pani) 
W nim szmaty, 
w które się stroisz dla gachów. 
  
PANI 
Ty, Boże, 
widzisz mą krzywdę! 
  
PAN 

background image

   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Nie przyzywaj Boga 
z cerkwianych mroków, bo On grzechom wraży, 
nie zwracaj lica do Boga z ołtarzy, 
bo w gumnach moich rozbłysła pożoga, 
oświeca cały twój srom. 
  
PANI 
(wychodzi za próg) 
Nędzę moją! 
Niech mnie zobaczy. Bóg tą jasną nocą. 
Stanę na progu. 
(rękę przykłada do czoła i patrzy w stronę cerkwi) 
Wichury łopocą 
w kopułach cerkwi. 
  
PAN 
A cerkiew jest ze mną, 
za moim prawem cerkwiany Bóg trzyma. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Cóż tam za hałas? 
  
PAN 
Ktoś klnie, ktoś się zżyma. — 
  
Scena  
  
(Gospodarz otwiera wrota) 
  
GOSPODARZ 
(przypadł do Pana) 
Panie! trza wam wyzwać  księdza, 
bo lud wsiowy krzyżem spędza 

background image

od ognia! 
zebrałem ta garstkę chłopa, 
kiedy z cerkwi roztworzonej 
wypadł z krzyżem ksiądz czerwony, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
w czerwonej łunie, jak wid, jak zesłaniec 
piekła, nie nieba... 
Ale w dłoni Bogiem macha 
na lud, i lud w kole klęka, 
Rozpięty na złocie błyska 
przed ludem i lud się stracha. 
  
PAN 
Nowy ból i nowa męka. 
  
GOSPODARZ 
Krzyczy, że się z Wami zgada, 
szukał was w domu, za progiem. 
  
PAN 
We mnie chce cisnąć swym Bogiem, 
toż mu staję. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
(Ksiądz ze złotym krzyżem w ręku we drzwiach) 
  
PAN 
Czemu zganiasz lud od ognia? 
  
KSIĄDZ 
Bóg zapalił, Bóg niech zgaszą. 
  
PAN 
Czemuż mi się Bóg przeciwi? 

background image

  
KSIĄDZ 
Jego sądzić rzecz, nie nasza. 
  
PAN 
Nie spełniłem żadnej zbrodni. 
  
KSIĄDZ 
A skąd ten rozbłysk pochodni 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
ledwo że wróciłeś doma? 
  
PAN 
Pali się  łatwo, bo słoma, 
gdy grom lunął. 
  
KSIĄDZ 
Grom jest z nieba! 
  
PAN 
Nie mam złych grzechów na duszy. 
  
KSIĄDZ 
A czemu cię niebo kruszy 
w twoim domie  ? 
  
PAN 
(zamilkł) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
KSIĄDZ 
Czemu wichr ci zboże łomie? 
Bóg cię doświadcza w tej stronie 
ojczystej. Juści z tym zbrodniarzem w koronie 
kalaliście się grzechami w Kijowie, 

background image

a nasza ziemia nie znosi zbrodni nijakiej, 
jeno lilije żywi i ptaki 
śpiewne, nasza cię ziemia przeklina, 
i Ten z drzewa. 
(podnosi krzyż) 
  
PAN 
Przed Nim ja głowę kłonię 
w proch ...... 
I tak jest, jak prawisz księże. 
Widać, że gdy się wśród dolin 
chmurnolotny ptak wylęże, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
musi paść... W wielkim czynie wielka widać wina 
dla małości wszelkiej, jaka jest w duszy waszej.  
Przed Nim głowę kłonię, 
wiem, że chce, bym odkupił wielkość wielką nędzą, 
wasze zdrady widać Jego wolą jeno, 
On chciał, że się tu zawzieno 
na mnie, że orła wróble z strzechy pędzą. 
Teraz odejdźcie wszyscy precz, krom jednej mojej żony, 
zmogliście mnie, zwycięstwo wasze... 
I ty, na którego gotowałem pętlice, 
bracie zhańbiony, 
będziesz tu moje miody pił i jadł pszenice 
z mych stodół... 
Precz z oczu wszyscy  krom żony, 
nim znowuż cudzą przyjdzie żyć strawą   
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
z moją się pragnę pożegnać niewiastą. 
Mam prawo... 
Nasz związek ciałem, krwią i cerkwią uświęcony. 
(Daje groźnie znak ręką, wszyscy wychodzą. Gdy wyszli, ima 
się miecza, co miał u boku) 

background image

  
Scena  
  
PANI 
(woła) 
Wróćcie, on mnie zabije! 
(dopadła do ściany i ramiona rozkrzyżowała w trwodze) 
  
PAN 
(stojąc nad nią z mieczem) 
Żmijo, coś mi lazła długo pod serce, 
zanim się spodział, że czas zdusić węża, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
żono niewierna, coś zdradziła męża 
z bratnią krwią, kalając łoże, zanim z domu 
w tułactwo pójdę na szerokie niwy, 
na tobie jednej zemsty chcę.... 
  
PANI 
Krwi chciwy! 
  
PAN 
Jakoś pod noża błyskiem rozpostarła 
ramiona... Skrzydła wbiję ci do ściany, 
orlico, coś mi serce żywe żarła.  
  
PANI 
Jeszcze przed śmiercią nienawiść ci plunę 
w ślepia... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PAN 
A mówię ci, nie patrz na łunę, 
jeno w tę ciemność, żeś tu jakby w grobie, 
nie wołaj teraz gachów w pomoc sobie, 

background image

mnie proś, a prosić będziesz po próżnicy, 
bo nad twą piersią nóż!... 
(przez długą chwilę z podniesionym oburącz mieczem nad głową 
Pani zmaga się z sobą; wreszcie rzuca miecz na ziemię 
i odstępuje) 
Niech nie będzie! 
Niebu zemstę powierzam, gdy potrafią nieba 
piorunem trafiać w gumno w krwawą noc straszliwą. 
  
PANI 
(chwyta miecz leżący na ziemi, postępuje za Panem parę kro 
ków i zadaje mu cios w plecy) 
Chciałeś mnie zabić, zabierz swoje żelaziwo. 
  
PAN 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(z jękiem padł na ziemię) 
  
PANI 
(miecz porzuciła, stoi nad nim) 
  
Scena  
  
(we drzwiach ukazuje się PanówBrat z mieczem w dłoni) 
PANÓWBRAT 
Przychodzę w twojej obronie. 
  
PANI 
(głucho) 
Za późno. 
  
PANÓWBRAT 
Z mieczem przychodzę, bo coś mi tam rzekło, 
iże się z wami źle dziać musi... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
PANI 
Piekło! 
  
PANÓWBRAT 
(chce próg przekroczyć) 
Gdzie mąż? 
  
PANI 
Ha — odstąp, odstąp — ostaw samą! 
możesz go gonić, już pewno za bramą. 
  
PANÓWBRAT 
Mówiłem, nie skacz mu do piersi z słowem 
i tak się znajdzie, co go precz wyżenie. 
  
PANI 
Ogłoś czeladzi.  
  
PANÓWBRAT 
Pogasły płomienie, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
znów wróci dawne. 
  
PANI 
Wróci to, co było. 
  
PANÓWBRAT 
Bóg z nami trzyma. 
  
PANI 
Idź precz, ostaw samą. 
(PanówBrat znika za progiem) 
  
Scena  
  
PANI 
(nad trupem nachylona) 
Ksiądz rzekł, że żadnej zbrodni ta ziemia nie zniesie, 
jeno w kwiaty się chętnie na wiosnę odzieje. 
(po chwili) 
   
  
   
     
  
 

background image

 
    
  
  
 
  
 
 
Pochowa się go w lesie, 
lilijami grób posieje, 
mogiłę wichr zamiecie, 
a jak leży pan głęboko, 
tak niech rośnie kwiat wysoko, 
tak niech rośnie białe kwiecie... 
Zasłona  
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
AKT TRZECI 
  
Dekoracja: Podwórze to samo, co w akcie pierwszym, tylko 
z innej strony widziane. Dworzyszcze więcej w głąb sceny po 
sunięte. Cerkiew widać wyraźniej i obok niej dzwonową wieżę. 
Szopa gospodarska więcej na przód sceny posunięta, widać w jej 
wnętrzu pracującą Czeladź. Na podwórzu przy podniesieniu 
zasłony nie ma nikogo. Słychać bicie dzwonów od dzwonnicy 
stojącej przed cerkwią. 
  
Scena  
(wpadają Dziewki zza brodła) 
  
DZIEWKA I 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Od cerkwi brzęczą dzwony. 
  
DZIEWKA II 
Brzęczą. 

background image

  
Scena  
  
(wpadają Stróże przez wrota) 
  
STRÓŻ I 
Ptactwa gmin przerażony 
kołuje hen obręczą, 
wyleciał ze dzwonnicy. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
STRÓŻ II 
Głos bije w stodół  ściany. 
  
STRÓŻ I 
Pan z królem Bolesławem, 
gdy szedł na Kijowiany, 
wieżycom ulał dzwony, 
by biły w świata strony, 
głoszące panów los... 
  
Scena  
  
PANI 
(wbiega na gumno) 
Cóż to za brzęk w powietrzu 
niebieską  ściga tonią. 
  
DZIEWKA I 
Dzwonią... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANI 
Kto kazał dzwonić? 
  

background image

DZIEWKA I 
Nie wiem. 
  
PANI 
W ptactwie niepokój i ruch, 
a szum powiewem 
gna. 
Kto kazał? 
  
STRÓŻ I 
Wicher błądzący ka 
po niebie 
rozkolebił sznur dzwonu. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
STRÓŻ II 
A może one z siebie 
dobywają takiego tonu, 
zbudzone rankiem ze snu. 
  
DZIEWKA II 
Że im nie braknie tchu, 
długoż tak dzwonić mogą? 
  
STRÓŻ I 
Głosu im jeszcze stanie 
na to podniebne granie. 
  
DZIEWKA II 
Zda się, umilkły. 
  
PANI 
(słuchając) 
Cichaj. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
STRÓŻ I 
(zniżając glos) 
Spiżowym jękiem ględzą. 
  
STRÓŻ II 
Płaczą nad ludzką nędzą. 
  
DZIEWKA I 
Płaczą nad ludzką dolą. 
  
DZIEWKA II 
Głosem śród chmur swywolą. 
  
STRÓŻ I 
(słuchając). 
Czasem nastają dumnie, 
kupią się k'sobie dumnie 
głosów drużyną Bożą 
i grożą. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Komu grożą? 
  
STRÓŻ I 
We słońcu spiżem łysną, 
całemu światu cisną 
swój klnący głos złowrogo. 
  
DZIEWKA I 
Nie boją się nikogo.  
  
PANI 
Ja te dzwoniska ukarzę, 
ja im z pyska 
języki wyrwę spiżowe, 
dzwoniska cerkiewne, wraże. — 
One na moją głowę 
spiżowy głoszą sąd 
   
  
   
     
  
 
 
    

background image

  
  
 
  
 
 
i lżąc, niezbożną zowią nierządnicą. 
Każdy z nich stał się stujęzyczną  żmiją 
i grad przeklinań ciska w moje lico. 
(do Stróżów) 
Hej! Wyrwać tym smokom, co wyją, 
języki spiżowe z paszczy, 
niech milczą. 
  
STRÓŻ I 
Stanie się, pani! 
  
PANI 
(pięścią wygrażając w stronę dzwonnicy) 
Hulaszczy, 
wieżowy, dumny władyko, 
co ciskasz się na mnie dziko, 
zaniechasz krzyku na zawsze. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
(który wszedł na gumno) 
Aż przyjdą pany łaskawsze 
dla biednej dzwonowej braci. 
  
PANI 
Czemu one nie cichną? 
  
DZIEWKA I 
Bo kaci 
nie mogli jeszcze dobiec do wieży, 
na której dzwon sobie hula. 
  
PANI 
Najpierw przyjdą do dzwonowego króla 
i wyrwą mu język —  żmiję. 
Ten się najwięcej wyrywał ku mnie. — 
A gdyby one z szarpnięcia skonały 
   
  
   
     
  

background image

 
 
    
  
  
 
  
 
 
i padły na piasek ich ciała, 
to nie chowałabym dzwonów w trumnie, 
jeno jak psy grześć kazała. 
  
DZIEWKA 
I za cóż je tak karać srogo? 
  
PANI 
Bo mącą 
mi ciszę gorącą 
południa, 
gdy wczasuję się w sadzie 
i słucham świergotu 
gwary ptaszęcej, 
a raduję serce wiośnie. 
Wzdyć słyszę, jeden już jęczy żałośnie, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
już widać przy nim kat oprawca stanął, 
targnął krzykliwą dzwonu paszczą wilczą 
Już milczą. 
Teraz będzie cicho nad gumnem, 
jeno w sadzie jabłonie 
słowików zakwitną gromadą. 
Ukojenia się ciche na dusze pokładą, 
w miesięcznych blasków osłonie. 
I wam dziewki 
potłuc kazuję lutnie, 
grające wasze skrzynie, 
niechaj nie gęśli ninie 
żadna przy swoim wrzecionie. 
chcę ciszy... 
  
DZIEWKA I 
Żadna nie gędzi 
na lutni i piosnek nie kleci, 
   
  
   

background image

     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
kiej jest takie przykazanie, 
lecz weselność precz odleci. 
  
PANI 
Tak ma być, tak niech się stanie. 
(do Czeladzi pracującej pod szopą na prawo) 
A wy nie rzucajcie narzędziem, 
niech wam w mocowej pięści 
kosa tak zaraz nie chrzęści. 
Chcę ciszy! 
  
WŁODARZ 
Przecie kosy 
klepać muszą, kiej siekają, 
bo im się nie chycą trawy, 
siano nawet mokre z rosy, 
nie położy się kiej słoma. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
To niech sobie siedną doma, 
ja chcę tu mieć wokół ciszę! 
  
WŁODARZ 
Na cóż wam ten świat niemrawy! 
  
PANI 
Uśpiony, kiej pies na progu, 
świat do ziemi przywarował. — 
Lżej mi tak... 
U niebios pował 
milcząca — błękitność w górze, 
słońce wiesza się kiej pająk. 
  
DZIEWKA I 
Ksiądz tu idzie przez podwórze. 
  

background image

PANI 
Czego chce?! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
DZIEWKA I 
A któż wie księdza. 
  
DZIEWKA II 
Strasznie szybko ścieżką pędza. 
  
Scena  
  
(wchodzi Ksiądz) 
  
DZIEWKA II 
Tak się zdyszał, aże zająkł. 
  
PANI 
Witaj, księże. 
  
KSIĄDZ 
(milczy) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
(do Dziewek) 
Jakiś gniewny 
(patrzy na Księdza) 
Przyszedł i nie gada nic. 
(niespokojnie) 
Chceszli wosku z mej pasieki, 
narób sobie i sto świc, 
niech jaśnieją cerkwi ściany, 
zapal w nich pożar świcany. 
  

background image

KSIĄDZ 
Nie rozchodzi mi się o to. 
  
PANI 
Może idziesz zbierać złoto 
na kielichy i na krzyże — 
Były właśnie owiec strzyże, 
podwórze by wełną wymościł. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Sprzedam wszystko, dam na kościół, 
za rok nowe się przyrodzi. 
  
KSIĄDZ 
Kiej nie o to się rozchodzi. 
  
PANI 
(gniewnie) 
Cóż  pozierasz ślepiem w nieba? 
Chcesz mieć, gadaj, co ci trzeba. 
Słońca chcesz, co tam rozbłyska, 
by go nabić na kopułę 
cerkwi? 
  
KSIĄDZ 
Przywróć dzwonom mowę, 
cóże ci o te dzwoniska, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
grające duchy spiżowe — ? 
Okrutne ręce nieczule 
skaleczyły święte granie, 
cisza jest w błękitnym dworze.  
  
PANI 
Tego, księże, być nie może, 

background image

w cerkwi twoje rządzą prawa, 
ta wieża na moim gruncie, 
dzwony w niej powstały w buncie 
przeciw mnie, com im stawiała 
podniebną tę izbę w górze. 
  
KSIĄDZ 
O dzwony, dzwony, 
sam was chrzciłem chrztem świętej wody, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
jednemu Cyryl jest, a drugi zwan Metody, 
niosłyście cerkwi moc w pogańskie bagna i wądoły, 
dzwony  apostoły!........ 
(do Czeladzi) 
Hej! wy na kolana 
przed panią, może ją prośbą użyjem  
Wszak w nich jest wasza cześć i wasza sława, 
gdy grzebiom kogo i śpiewają mu Requiem, 
to i umierać przecie lżej przychodzi, 
a gdy się rodzi, 
przy chrzcie wybrane imię  światu głoszą. 
  
CZELAD? 
(klękają niektórzy) 
Wróćcie, pani, dzwonom mowę. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
DZIEWKI 
Niechaj se pod niebem gwarzą. 
  
PANI 
Otworzą pyski spiżowe, 
aby kląć. — A złotą twarzą 
cerkiew na mnie patrzyć będzie, 
kieby z tego klęcia rada. 

background image

  
GOSPODARZ 
Cóż takiego znów wygada 
podniebna ona gadzina? 
  
PANI 
(zamyślona) 
Byłoby ku mej zgubie, 
co we wnątrzu ukryć lubię, 
powiedzą caluśkiej gminie, 
dowie się o każdym czynie 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
stary dąb w poszumnym borze 
lubo sosna samotnica 
na gromadzkich pól ugorze. 
O nie, księże! Być nie może.  
Zmilczeć muszą dzwony dumne, 
scichnąć muszą dźwięki szumne, 
tak chcę i tak mi się zdaje, 
że i będzie. 
  
KSIĄDZ 
Wy w obłędzie 
zawzięci na święte graje. 
  
GOSPODARZ 
Taż ostawcie naszą panię, 
spełnione jej kazowanie, 
już za późno... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Ma spiż grać, dostanie mowy, 
oniemiony dzwon spiżowy 
będzie głosem w niebo parł. — 
Pomnę, pomnę, jak się darł 

background image

przed laty w niebieską stronę, 
gdy Bolkowi kładł koronę 
biskup króla, ksiądz krakowski, 
choć nie szarpano za sznury. 
Tak odezwie się bez serca 
i poleci dźwiękiem w chmury 
oniemiony dzwon wydzierca, 
kiej mu przyjdzie na to chwila. 
  
STRÓŻ 
(do Czeladzi) 
Ot pies pani się przymila, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
a niedawno szczekał na nią. 
  
JEDEN Z CZELADZI 
Zawdy lepiej trzymać z panią. 
  
KSIĄDZ 
Tedy nic was nie poruszy, 
i to, żeby Bóg zapłacił 
waszą  łaskę szczodrze wam? 
  
PANI 
O nie, niech Bóg nie płaci! 
Jego zapłatę znam! 
piorunem, wichurą, pożogą 
i śmiercią.  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
KSIĄDZ 
Nieba i nagradzać mogą. 
  
PANI 
Ale nigdy nie przebaczą. 

background image

  
KSIĄDZ 
Nie nam to sądzić wyroki 
Bożej, nie człowieczej miary. 
  
PANI 
Wiem, powtarzasz cięgiem, księże, 
wyuczony pacierz stary. 
  
KSIĄDZ 
Kiej się to prawo rozprzęże, 
wszystko rzeszą bezrozumną 
zda się... 
  
PANI 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Tutaj, księże, gumno, 
a nie cerkiew. 
  
KSIĄDZ 
Słowa Boże 
nie tylko za cerkwi progiem, 
chętnie się pod strzechę garną. 
  
PANI 
Tutaj leży Boże ziarno. 
  
KSIĄDZ 
Trza mi precz pójść. 
  
PANI 
Ano, z Bogiem. 
(Pani przechodzi na środek gumna, z lewej strony wybiega 
PanówBrat) 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
Scena  
  
PANÓWBRAT 
Doglądałem w łąkach siana, 
ale mnie tęskność przywiodła. 
  
PANI 
Smuklejesz w sobie kiej świerk. 
  
PANÓWBRAT 
A przy świerku rośnie jodła, 
drzewo się skłania do drzewa. 
  
PANI 
Weselność ci się przelewa. 
  
PANÓWBRAT 
Albo jest się smęcić czego? 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Ty taki głupi jak ptak, 
co przez podwórze ugania, 
co podłuż leci albo wspak, 
wyrżnie łbem o kalenice, 
bo mu się widzi przez szpary 
Boży świat. 
  
PANÓWBRAT 
A ty jak łania 
nieszczęścia lękliwa i płocha.  
  
PANI 
Żeby ja tak trocha 
tego rozumu nie miała, toć nami 
los by ciskał, kaj by chciał, 
ty byś dał się wszędy nieść. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  

background image

  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Zawdy mówię, ino sieść, 
czekać, wszystko przyjdzie w świecie. 
  
PANI 
Trza się z losem brać za bary, 
kiej słońce z chmurą ponurą, 
trza samemu być wichurą, 
bo inaczej wiatr zmiecie, 
jak z podwórza słomy pióro, 
pojąłeś?... 
  
PANÓWBRAT 
Juści, nie bardzo. 
  
PANI 
Możeś z tych, co szczęściem gardzą, 
aże kole wsi przewieje... 
Ej, tyś jest jak badyl słaby 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
opleciony o me życie. 
  
PANÓWBRAT 
Niech ci będzie, rzeknij ino, 
kiej ten ślub nasz obiecany, 
ni kobitąś, ni dziewczyną, 
jeszcze mi cię kto odbierze. 
  
PANI 
(zasłania twarz chustą) 
  
PANÓWBRAT 
Lecą dni jak te paździerze, 
lada wietrzyk to przewionie. 
Cerkiew patrzy na nas z góry, 
samaś rzekła, cerkiew święci 
wszelkie zamysły człowiecze. 
Kiej ten ślub nasz? 
   
  
   
     

background image

  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Nie uciecze. 
  
PANÓWBRAT 
Widzi mi się, kręcisz ano, 
może inny ci już miły, 
może ci się cni od nowa 
za nim, gadaj. 
  
PANI 
Cichaj! głupi. 
  
PANÓWBRAT 
Kaj on poszedł? to dziwota, 
żem go zdybać nie mógł w drodze, 
w którą stronę? 
  
PANI 
W stronę gaja, 
a gdy ścieżkę gąszcz omota, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
to zatarte ludzkie ślady, 
po cóż wieści, po cóż zwiady, 
tu go nie trza... 
  
PANÓWBRAT 
No i pewno, 
żeby wadził nam nie lada, 
kiej się sobie dwoje nada, 
to już miejsca nie ma trzeci. 
  
PANI 
(smutno) 
Ano, tak się w życiu kleci. 
  
PANÓWBRAT 
Tak się w życiu przecie składa. 

background image

(po chwili) 
Ani widział kto z czeladzi. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
(gwałtownie) 
Mrok otulił wszystko chustą. 
  
PANÓWBRAT 
Było mu w zagrodzie pusto, 
poszedł, ale też nie wróci, 
co najlepsze mu zabrano, 
któż się za nim tutaj smuci? — 
Bierzmy ślub, my, co ostali... 
  
PANI 
To ci słowo gębe pali.  
(po chwili) 
Widzisz, ja się cerkwi boję, 
gdy w poszumie jest rozwianą 
chustami chorągiew, gdy światłem się jarzy. 
Trza by wziąć ten ślub nasz rano, 
u pustych, ciemnych ołtarzy, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
kiedy czoła świętych blade 
od zorzy jeszcze nie świecą.  
  
PANÓWBRAT 
Nie stać to nas na paradę? 
  
PANI 
I ślub trza brać po kryjomu, 
kiedy mroczno w Bożym domu, 
kiedy cały lud pośpiony 
po chałupach jeszcze leży. 

background image

  
PANÓWBRAT 
Czegóż taki ślub kradziony? 
  
PANI 
Bo się go nam nie należy! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
kiedy czoła świętych blade 
od zorzy jeszcze nie świecą.  
  
PANÓWBRAT 
Nie stać to nas na paradę? 
  
PANI 
I ślub trza brać po kryjomu, 
kiedy mroczno w Bożym domu, 
kiedy cały lud pośpiony 
po chałupach jeszcze leży. 
  
PANÓWBRAT 
Czegóż taki ślub kradziony? 
  
PANI 
Bo się go nam nie należy! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(Siadają na kłodach drzewa, chwila długa ciszy, nagle gdzieś 
z pól odzywa się daleka piosenka rzewna i smętna, której 
dźwięk się szybko zbliża. Pani drgnęła i podniosła się, za nią 
wszyscy dokoła) 
  
PANI 
Kto tam śpiewa, kto się waży. 
  
WŁODARZ 

background image

Ej, to jakieś obce ludzie. 
  
DZIEWKA I 
(wybiega na środek gumna i dłońmi osłania oczy) 
Widzę, idzie tu dziad stary, 
przy nim dziewka przetowłosa, 
ślepy dziad i dziewka bosa, 
wracają z odpustu pewno. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
(wchodzi Dziad i Dziewczyna) 
  
PANI 
Wygnać mi tę parę  śpiewną. 
  
WŁODARZ 
Idźcie precz, nie tędy droga. — 
(do Pani) 
Wszystko pcha się przez podwórze. 
  
DZIEWCZYNA 
Ulitujcie się nad dziadem. 
  
PANI 
Nie mogliście obejść polem, 
jeszcze chwila do wieczora. — 
Musi wlec się kolb dwora, 
przy tym dźwiga pieśń za pasem. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Nie znacie to drogi lasem, 
co się między gąszczem wije? 
  
DZIADWRÓŻ 
(podnosi ręce do góry) 

background image

Wszędy rozsiane lilije 
zastępują drogę w gaju, 
na mogile przy ruczaju 
wielkie lilije, jak drzewa. 
Kędyż przejść, zarosła ścieżka, 
na mogile upiór mieszka, 
wszędy lilije rozsiewa  
w każdy jasny wieczór cichy 
białe się wznoszą kielichy; 
księżyc zaś kieby patyną 
przemienioną krew na wino 
przykrywa srebrzysty kielich.  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Krew na ziemię kroplą kapie 
i zamienia się na róże. 
  
WSZYSCY 
To wróż, święty wróż 
(padają na kolana) 
  
DZIAD 
Już wróżę 
wymierają wraz z pieśnią wróżebną, 
i niedługo już wróżów tej ziemi nie stanie, 
królestwu onemu znaczy się kres, 
królowi wieczne wygnanie. 
Wszystkim zawładnie dom Boży, 
ten dom, co złote krzyże niebu wiesza; 
na całą ziemię złoty krzyż położy. — 
Stare dęby rozedmie Bóg w cerkwi kopuły 
i rozmodli gałęzie pieśnią, mszalnym chórem, 
strumienie w srebrne pasy zamieni i stuły, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
zapali na kadzidło chaty, stogi zboża, 

background image

a w lilijowym kielichu msza się spełni Boża. 
Przed cerkwią wy drzyjcie, w niej moc jest, co wszystko 
i zniszczy, i zdepce, 
zaduszą was chusty chorągwi, zatłuką was ostre ich drzewce. 
(chwila ciszy) 
  
DZIEWCZYNA 
Dajcie nam, pani, jałmużnę, 
ulitujcie się nad dziadem. 
  
PANI 
Całe mienie jest wam dłużne, 
bierz, co chcesz, i bierz z okładem. 
  
DZIEWCZYNA 
Weźniemy se mąki miarkę 
i z grzędy trochę warzywa. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Bierzcie, nie będę wam krzywa. 
  
DZIEWCZYNA 
Boże zapłać. 
  
PANI 
Znów zapłata, 
której serce me się lęka, 
każdy się zamienia w kata, 
wieczna jeno będzie męka. — 
  
DZIADWRÓŻ 
(podnosi ręce i groźnie zbliża się do Pani, która w trwodze 
cofa się aż pod przyzbę domu i tam pada na kolana, żegnając 
się zabobonnie) 
Przed cerkwią wy drżyjcie, nie patrzcie, że w górze jest 
Boża ta chata, 
kiej baba leciwa, pękata, co stoi obrosła we krzyże, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  

background image

 
  
 
 
bo przyjdzie bogactwem święconym i lśniącym od złota 
bogata 
i cała ogromna moc cudów, i cała prześwięta z nią pycha, 
by skrzypić modlitwą od chóru, jak drzewo, co w starość się 
zsycha 
nad grzechem spełnionym w tym siole... 
  
PANI 
(wstając nagle) 
Co mamroczesz jeno wkole. 
  
WŁODARZ 
(do Czeladzi) 
Juści, nie do rzeczy baje, 
ale kiedy człek słuch daje, 
wraz go chyta lęk za bary, 
jakiś zamróz w kościach chadza. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
W tym jest właśnie wróżów władza. 
  
PANI 
O czym gadasz? 
  
DZIADWRÓŻ 
Ty wiesz! 
  
PANI 
Wiem, że czas i pora 
precz pójść tobie z tego dwora 
i nie wracać tu po żebrze, 
ot, jałmużnę bierz do wora. — 
Kieby w płachty chorągwiane 
otuliłeś wróżby słowem 
i z przekleństwem ja ostanę 
po wsze czasy, z tym gromowem. — 
   
  
   
     
  
 
 

background image

    
  
  
 
  
 
 
(po chwili) 
Lecz cóż, widać już niedługo 
dziady mną przewodzić będą, 
mam być  ślepych losów sługą 
z każdym, co przylazł, przybłędą, 
aby ciskać we mnie krzyże, 
poosobne wieść rozgwary? 
Precz mi z oczu, dziadu stary! 
  
DZIADWRÓŻ 
(odchodzi z pieśnią) 
  
PANI 
(woła za nim) 
A nie brzdąkaj tam na lirze, 
obmierzło mi wasze granie. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
  
(Pani daje znak do rozejścia i siada na dawnym miejscu) 
(przez podwórze przechodzą Parobcy) 
  
PANI 
Idźcie precz. 
  
PAROBEK 
Szliśmy do szopy, 
wziąść na młockę  żyta snopy. 
  
PANI 
Później skończycie omłoty... 
Idźcie precz... 
(wychodzą wszyscy) 
(Pani przykłada rękę do czoła, patrzy na cerkiew) 
  
Scena  
   
  
   
     

background image

  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANÓWBRAT 
(wychodzi od strony prawej, kładzie rękę na jej ramieniu) 
Wróciłem z domu co ino. 
  
PANI 
(drgnęła) 
Ażem się zlękła twej mowy. 
  
PANÓWBRAT 
Był tu kto? 
  
PANI 
Był dziad z dziewczyną, 
gadali, że na mogile 
krew się przemienia na wino, 
że się sprawuje ofiara... 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(wstrząsa się) 
Śnisz. 
  
PANI 
Śnię jawę, 
mówił, że kielichy krwawe. 
  
PANÓWBRAT 
Jakie kielichy? 
  
PANI 
Lilijowe. 
  
PANÓWBRAT 
Bajesz. 
  
PANI 
Wróżył kres królestwa 

background image

temu, co obręcz na głowę 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
wziął, śmierć, inne jeszcze dziwy, 
cerkwi moc. 
  
PANÓWBRAT 
Był  wróż? 
  
PANI 
Wróż prawy. 
  
PANÓWBRAT 
Wróżył kres królewskiej sławy? 
cóż ci o to?... 
...Ja mam wieści, 
ważne wieści od Krakowa, 
trza nam brać  ślub. 
  
PANI 
Nigdy! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Trzeba, 
ponoć król w swojej sadybie 
umęcza i łamie kołem 
żony, co wierność złamały. 
  
PANI 
Go ty gadasz? 
  
PANÓWBRAT 
Król jest śmiały, 
w karaniu niepowściągliwy, 
w karaniu okrutnie krwawem. 

background image

Trza wziąść  ślub — przed cerkwi prawem 
królewscy się cofną zbóje. 
  
PANI 
Nie przestąpię cerkwi proga 
nigdy. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Musisz, król czatuje, 
ponoć były na nas skargi. 
  
PANI 
Wygadały pewno dzwony. 
  
PANÓWBRAT 
Wygadały ludzkie wargi. 
  
PANI 
Lepiej przed wawelskim sądem, 
niźli w tej izbie kościelnej, 
w Bogarodzicy spojrzeniu 
ja się spalę..... 
Brać  ślub..... 
...pod cerkwi kopułą, 
ksiądz ma ręce wiązać stulą, 
jak już z tamtym, w śmierć i życie!  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Wróż przeklęty. 
Wy wierzycie, 
co powiedzą  ślepe dziady — 
a tu trza się wdać w przymierze 
z tym ołtarzem, cerkwią, księdzem 

background image

i z tym Bogiem od niedzieli. 
Gdy On złączy, któż rozdzieli? 
przecie niebios moc ogromna! 
Już nie będziesz wiarołomna, 
na sąd pójdziesz z jasnym czołem. — 
Choć król kłóci się z Kościołem, 
musisz uznać wolę Tego, 
co gazduje jeszcze w niebie, 
jeno trza Go mieć za sobą, 
by przemówił Sam do ciebie. 
Na cóż próżny lęk i trwoga, 
mąż ma króla, miejmy Boga, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
któż silniejszym się okaże? 
(po chwili) 
Czegóż by znów nie był z nami, 
teraz jasne ma ołtarze 
wyzłocone świętościami, 
z męża, kiedy siedział doma, 
pocieszenia nie miał wiele,  
ani kiedy był w kościele 
i daninę małą dawał, 
ty wszystkiego znosisz nawał, 
aż urasta ludziom w sławie. 
Jak się dorobię na tyle, 
może Mu cerkiew postawię. 
  
PANI 
A czy na to Bóg łakomy? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
Gdy w stodole dużo słomy, 
każdy się gospodarz chwali — 
Co tu zresztą gadać dalej, 

background image

trzeba czemsik się zasłonić, 
jutro mogą nas już zgonić 
na sąd krwawy. Może on 
przed królewski poszedł tron 
skarżyć, żeśmy go wygnali 
precz... 
  
PANI 
Nie skarżył się nikomu. 
  
PANÓWBRAT 
Byłaś to w królewskim domu, 
skąd wiesz? 
  
PANI 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Wiem. 
  
PANÓWBRAT 
Ja rzekę tyle, 
jutro musim wziąść  ślub rano, 
chcesz, by cię  żywcem targano, 
przemoc nad nami królewska, 
cóż mu przeciw skargom podasz, 
że jest kat, a nie gospodarz, 
że jest rozpustny i krwawy, 
taki los. 
  
PANI 
A Bóg cóż czyni.  
Mógłby ze złocistej skrzyni, 
którą pod niebieską  ścianą 
mają anieli schowaną, 
szczęścia nabierać garściami, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
sypać szczodrze doli naszej, 
a on ino piekłem straszy 
i wygraża świętościami. 
  
PANÓWBRAT 
Chcesz się doczekać końca w śmierci? 
  
PANI 
Ja się jeno cerkwi boję. 
  
PANÓWBRAT 
Chcesz, by cię rwano na ćwierci? 
  
PANI 
Boję się mocy kościoła. 
  
PANÓWBRAT 
Król ma pono w ślepiach ognie, 
że kiedy spojrzy na człeka, 
to po ciele pot mu ścieka 
ze strachu, i ślepiów żaru 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
boją się więcej niż mąk. 
  
PANI 
Ta udręka z twoich rąk. 
  
PANÓWBRAT 
(klęka) 
Jak przed świętym jakim obrazem 
w zgięciu kolan 
przed tobą padnę, 
że twojego chcę ocalenia. 
Nie dorzucaj do ognia polan, 
i tak nam grożą pożary. 
  
PANI 
Ja się boję cerkwi złotej. 
  
PANÓWBRAT 
Boję się królewskiej kary. 
   
  
   
     
  

background image

 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Dwaj są nad nami mocarze, 
Bóg z Kościoła, Król z Wawelu, 
zawżdyć jeden nas ukarze. 
  
PANÓWBRAT 
Wolę już z cerkwianym Bogiem. 
(Pani skinęła głową) 
  
PANÓWBRAT 
Więc jutro za świętym progiem. 
(wychodzi) 
  
Scena  
  
(wchodzi na gumno Gospodarz) 
  
GOSPODARZ 
Na odwieczerz zatrąbię na rogu. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Dajcie pokój. 
  
GOSPODARZ 
Ryczą krowy, 
że głodne, słyszycie od progu 
waszych obór krów ryczenie, 
trza by im karmy zarzucić przy żłobie 
i dójkom kazać przyjść. 
  
PANI 
Niech przyjdą sobie. 
  
GOSPODARZ 
Wam się teraz tu nie chce niczego, 
a byliście gospodarni. 
  

background image

PANI 
I tak się to wszystko zmarni. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
Za czym wam się tak zacniło? 
  
PANI 
Cóż się pytasz? 
  
GOSPODARZ 
Bo rzec miło, 
kiedy co na sercu cięży, 
rzec staremu słudze krzynę. 
  
PANI 
(spojrzała podejrzliwie) 
  
GOSPODARZ 
Wy nie wierzycie skróś tego; 
że mieliście i przyczynę, 
lecz mnie was dziś  żal. 
  
PANI 
Zaś czego? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
Może by, że starym sługą, 
wielem widział, żyję długo. 
  
PANI 
Wyście przeciw mnie trzymali. 
  
GOSPODARZ 

background image

Jużci, trzymałem za panem, 
lecz kiej goni wciąż. 
  
PANI 
Światami. 
  
GOSPODARZ 
Więc mi żal i trzymam z wami, 
że się wam tak cni, że macie 
taką pustkę ciągle w chacie, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
a dobytek was nie cieszy 
ni patrzycie naokole, 
co się chowa z żniw w stodole, 
co w oborach rośnie młodzi, 
źrebców w stajni co się rodzi. 
  
PANI 
Któż się wszystkim tym obdzieli, 
jest, jakoby i nie było. 
  
GOSPODARZ 
To nie wasze przyrodzenie, 
wyście i bardzo lubieli 
zgarniać, co się dało, siłą, 
aby przyrastało mienie. — 
Was coś mocno dręczy ninie, 
może byście ślub wziąść chcieli, 
zanim ta skłonność przemieni, 
zanim was ta chęć popuści, 
a nie wiecie może pewno, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
kaj się teraz wasz podziewa, 
czy nie wróci znów. 

background image

  
PANI 
(chce coś rzeknąć, zawahała się) 
  
GOSPODARZ 
Co? Juści! 
Stąd wy macie duszę rzewną. 
Mówią o tym rzeczy siła, 
że on zabit. 
  
PANI 
(drgnęła) 
  
GOSPODARZ 
Że mogiła 
w gaju liliją obsiana, 
to grób świeży, to grób Pana!! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Kto ci gadał? 
  
GOSPODARZ 
A wy wiecie, 
kaj jest tu lilijowe kwiecie, 
kurhan w gaju, przy ruczaju, 
nawet wiatr tam rzadko wionie, 
wierzba nad wodą się chyli. 
  
PANI 
No i cóż? Ciche ustronie. 
  
GOSPODARZ 
Wyście tam już widać byli. 
Gadają dziady po świecie, 
żeście wy zasiali kwiecie. 
  
PANI 
Hej! A wam co się zwidziło ? 
  
   
  
   
     
  
 
 
    

background image

  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
Znacie się z leśną mogiłą? 
  
PANI 
Lilija to kwiat wiośniany. 
  
GOSPODARZ 
Trza nim obsiewać kurhany. 
  
PANI 
Mile mi go widzieć wszędy. 
  
GOSPODARZ 
Jak wysokie puszcza pędy. 
(chwila ciszy) 
  
GOSPODARZ 
A dyć bierzcie ten ślub jutro, 
po cóż psować szczęście czyje? 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Kiej lubicie tak lilije, 
pozrywam z tego kurhanu 
jeden wielki kwiecia wian 
i cerkiew w kół nim oplotę. 
W białym kwieciu świątki złote, 
cała izba święta w bieli, 
woń w lud bije od ołtarzy, 
tego jeszcze nie widzieli. 
  
PANI 
Nie trza, nie trza, wyście starzy, 
to trud nie na wasze lata. 
  
GOSPODARZ 
(obejmując ją za nogi) 
Dla was ja się od nijakiej 
   
  
   
     
  

background image

 
 
    
  
  
 
  
 
 
pracy nigdy nie wymówię, 
dla Pani i PanówBrata. 
  
PANI 
(spojrzała mu w oczy  wyrywa się) 
Nie chcę... Nie chcę! 
(ucieka) 
  
GOSPODARZ 
(grożąc pięścią) 
Będziesz miała.  
Na sąd pójdziesz w świętnej szacie 
z mogiły, lilijo biała!!... 
Zasłona 
Koniec aktu trzeciego 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
AKT CZWARTY 
  
Wnętrze cerkwi wiejskiej —  rano, przed nabożeństwem. Naprzeciw 
sceny ołtarz, przed nim „carskie wrota". Ma prawo drzwi w ścia 
nie, na lewo okna, przez błony słabo przedziera się  światło. 
W cerkwi nieład. Chorągwie poustawiane w kącie i zwinięte. 
Ławy zakurzone. Ma ołtarzu złamane świece przed obrazem 
Bogarodzicy. Rzeźbione figury świętych skrzywione i również 
zakurzone. Mrok przed wschodem słońca okrywa wszystko. Zza 
ołtarza wychodzi Kościelny i włóczy się po cerkwi. Po chwiłi 
słychać pukanie do drzwi z zewnątrz. Kościelny przystanął 
i nadsłuchuje. 
  
Scena  
   
  
   
     
  
 
 
    

background image

  
  
 
  
 
 
  
GŁOS ZA DRZWIAMI 
Otwórzcie cerkwi wrota! 
  
KOŚCIELNY 
Nie masz dziś służby Bożej. 
  
GŁOS ZA DRZWIAMI 
Otwórzcie cerkwi wrota! 
  
KOŚCIELNY 
Ksiądz przyjdzie, to otworzy. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GŁOS ZA DRZWIAMI 
Otwórzcie, powiadam wam, 
bo wyrwę u bram 
ozwora. 
  
KOŚCIELNY 
Nie będzie mszy śpiewanej, 
zresztą jeszcze nie pora. 
  
GŁOS ZA DRZWIAMI 
Nie wasza już w tym głowa. 
  
KOŚCIELNY 
A któż jest cerkwi sługą? 
  
GŁOS ZA DRZWIAMI 
Nie będę stał tu długo, 
otwórzcie cerkwi wrota. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  

background image

 
  
 
 
(milczenie przez chwilę) 
Ślub dzisiaj ma być brany, 
słyszycie, ślub cerkwiany. 
  
KOŚCIELNY 
(poruszony   uchyla drzwi) 
Ślub w cerkwi, ślub dziś rano, 
a nie wspomniał mi ksiądz słowa, 
cóż ja tu samotny zrobię? 
  
GŁOS ZA DRZWIAMI 
Widać późno znać mu dano. 
  
KOŚCIELNY 
Czyżby był zabaczył sobie? 
  
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
  
KOŚCIELNY 
(otwiera drzwi, wchodzi Gospodarz niosąc pęk lilij) 
A skąd kwiaty, hę? 
  
GOSPODARZ 
Lilije! 
W gaju rwane w świeżym grobie, 
w gaju rwane na mogile. 
  
KOŚCIELNY 
Na cóż tego kwiecia tyle? 
  
GOSPODARZ 
Kiej wy wszyscy tu pospali, 
muszę ubrać sam ołtarze. 
  
KOŚCIELNY 
Wprzódziej ślub nie zamawiany, 
ślub, gadacie, ma być brany. 
Pokapane woskiem ławy, 
stoją  święci, jak pośnięci, 
   
  

background image

   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
złote się nie błyszczą twarze 
i chorągwie pozwijane. 
Ksiądz śpi, święte cacka schował, 
od posadzki aż do pował, 
trza by z kurzu ścierać  ścianę, 
ślub tu dzisia ma być brany 
i to jeszcze nieubogi. 
  
GOSPODARZ 
Jasne państwo do kościoła 
przyjdą zaraz w świetnej szacie. 
  
KOŚCIELNY 
Jasne państwo, co gadacie? 
w takiej cerkwi nie ubranej. 
  
GOSPODARZ 
Więc nie tracić czasu zgoła 
na dumanie po próżnicy, 
kogo trzeba do obrzędu, 
zawołajcie do świątnicy. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Chłopów, by trzymali chusty 
rozwinięte, feretrony — 
chłopów do dzwonowej wieży, 
aby bili głośno w dzwony, 
i do chóru pacholęta, 
tak się wszystko sprawi ninie, 
pootwierać wielkie skrzynie, 
gdzie złocone kapy księże. 
  
KOŚCIELNY 
Ptaki białe w złotym skrzydle. 
  
GOSPODARZ 

background image

A na węgiel rzucić ziarno, 
niech się miga blask w kadzidle, 
świece niech się jarzą w kole, 
zapłacimy wam bogato. 
  
KOŚCIELNY 
Księdzu, księże jurystole. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
GOSPODARZ 
I wam zapłacimy za to, 
jeno  parada okrutna  
święte złote oblec w płótna. 
  
KOŚCIELNY 
Ano jakoś se zaradzę. 
  
GOSPODARZ 
A to miejcie na uwadze, 
że kiej pan przyjmuje chłopa, 
to nie włoży na to święto 
niedzielnej katany czystej, 
ino swoją starą zmiętą. 
  
KOŚCIELNY 
Bo mu chłop jest nie dziwota. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GOSPODARZ 
Ale gdy przejeżdża wrota 
rycerz, choć niższego stanu, 
to się trzeba przewdziać panu, 
by se myślał gość z daleka, 
że on tak na co dzień chodzi! 
Co najlepsze ma, wywleka, 

background image

szuka, co też włożyć da się, 
jeszcze się poprawi w pasie, 
poprzyciąga wszystkie sznury, 
na bok rękę, łeb do góry, 
i wysuwa się z komory, 
nie tak jest? 
  
KOŚCIELNY 
Wy znacie dwory, 
zwyczaje, co mają pany. 
  
GOSPODARZ 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Boby później chodził z pyskiem 
ten przybyły gość nieznany, 
że chocia jest pan, z przezwiskiem, 
ale dziad, jak inne dziady. 
I na zastawę biesiady 
pootwiera stare skrzynie, 
ani chwili wspomni o tym, 
że jadać lubi na cynie, 
że na starym dziury łata, 
rycerza przyjmuje, brata, 
w najbogatszym stroju, złotym. 
  
KOŚCIELNY 
Lecz do czegóż to gadacie? 
  
GOSPODARZ 
A wasz Bóg w jakiej jest szacie? 
Kościół pyłem zasypany. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
KOŚCIELNY 
A cóż tedy począć mamy. 

background image

  
GOSPODARZ 
Przyjmujecie widać w cerkwi 
jeno chłopski tłum, bo chamy 
jeszcze się zdziwią paradzie, 
gdy się trocha świc zapali 
i zielska trocha pokładzie. 
  
KOŚCIELNY 
Już byście nie wydziwiali. 
  
GOSPODARZ 
Tedy biegnijcie co żywo, 
niech się rozwinie ten kościół 
całą, co może, paradą..... 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
KOŚCIELNY 
Idę, zwołam lud gromadą, 
niech się zbiera, który żyje, 
jeszcze cerkiew obaczycie, 
jako się wyda przybraną. 
  
GOSPODARZ 
(siadając za ołtarzem) 
A ja se tymczasem w kącie 
białe z mogiły lilije 
na wian w ołtarzu uwiję. 
  
KOŚCIELNY 
(wychodząc) 
Ślub dziś w cerkwi, ślub dziś rano. 
  
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 

background image

 
Scena  
  
(w progu stają Pani i PanówBrat, nadsłuchują) 
  
PANI 
Cicho? 
  
PANÓWBRAT 
Cicho! 
  
PANI 
Jeno w siołach 
psi szczekają na powrozie. 
  
PANÓWBRAT 
Cicho. 
  
PANI 
Cicho. — 
Bekas w łozie 
drze się. 
  
PANÓWBRAT 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Słychać psów szczekanie. 
  
PANI 
Jakieś głosy. 
  
PANÓWBRAT 
Pewno włodarz 
czeladź woła na stajanie. 
  
PANI 
(przestępując próg ostrożnie) 
Cerkiew pusta. 
  
PANÓWBRAT 
Pusto  ciemno. 
  
PANI 
Nic nie błyszczy się dokoła. 
Jeszcze drzemie moc kościoła!! 
  
PANÓWBRAT 
Kurz w ołtarzu  nieład, nędza. 

background image

   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Teraz trzeba budzić księdza, 
teraz budzić go co żywo. 
  
PANÓWBRAT 
(rozglądając się) 
I to jest, co cię tak straszy. 
  
PANI 
Tutaj kres miłości naszej, 
tutaj los się nasz rozważy, 
u tych święconych ołtarzy. 
Wszystko, co się kocha w świecie, 
taki ma rozdrożny kamień, 
w śmierć lub życie..... 
  
PANÓWBRAT 
Ty się zamień 
z księdzem, będziesz gadać pięknie 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
przed ołtarzem. 
  
PANI 
A ty głupi, 
patrz, co się we mnie szamoce, 
mało się serce nie wścieknie 
z lęku........... 
  
PANÓWBRAT 
Jakiś zapach trupi 
powiał.......... 
  
PANI 

background image

(przerażona) 
Chryste! 
  
PANÓWBRAT 
Wiew mogilny. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Dusi mnie, za gardło chyta. 
  
PANÓWBRAT 
(uderzając nogą) 
Tam pod nami zmarli leżą, 
kamienna od grobu płyta. 
  
PANI 
Zmarli pochowani świeżo? 
  
PANÓWBRAT 
Skądże znów, przed wielu laty. 
  
PANI 
I nikt o nich nie zapyta? 
  
PANÓWBRAT 
Chyba żeby sami wstali. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
PANI 
Kogo kamień raz przywali 
albo obrośnie murawa, 
ten już z grobu nie powstawa, 
czy tak? 
  
PANÓWBRAT 

background image

Nie wiem. 
  
PANI 
(gniewnie) 
Wiedzieć muszę. 
  
PANÓWBRAT 
Mówią, że biskup z Krakowa 
wskrzesił raz z grobu umrzyka 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
i na królewski wziął sąd — 
wskrzeszoną z mogiły duszę. 
  
PANI 
Kraków siła drogi stąd, 
za górami i za rzeką, 
biskup z cudami daleko, 
nasz ksiądz tego nie potrafi, 
jeszcze w takiej cerkwi ciemnej. 
  
PANÓWBRAT 
Na takiej małej parafii. 
  
PANI 
Kiej przeminęły odpusta, 
święte po cerkwiach cudaki. — 
Mrok złocone skrywa znaki, 
w tej cerkwi nie straszno, że pusta, 
lecz groził mi wczora wróż stary, 
bym drżała przed świętym kościołem, 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
gdy przyjdzie nie sam. 
  
PANÓWBRAT 

background image

A z kim. 
  
PANI 
Z szmatą 
naszytą złocistym aniołem 
i z lampą czerwoną, 
i z kratą 
ołtarza, i świecą, i krzyżem, 
i dzwonów jęczących złym spiżem, 
i z Bogiem cerkwianym na czele, 
a pusto i ciemno w kościele. 
  
PANÓWBRAT 
(wyciągając dłonie weselno) 
Ja wiem z tego jedno ino, 
że dziś wrócisz do zagrody 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
mnie na zawsze poślubioną, 
siędziesz na wilczycy skórze 
i zawołam na cię: żono! 
aż rozlegnie przez podwórze. 
  
PANI 
Ja ci schylę się do kolan, 
rzekę, panie, gospodarzu. 
  
PANÓWBRAT 
Dorzucimy do ogniska 
wielkich suchych drewnych polan, 
niechaj żar w kominie błyska. 
  
PANI 
Nagotuję tobie warzy. 
  
PANÓWBRAT 
Potem niechaj nami ciska. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 

background image

  
 
 
  
PANI 
Niech się potem, jak chce, darzy. 
(po chwili ponuro) 
Tutaj los się nasz omota, 
w kole tych złotych ołtarzy, 
przed świętą Bogarodzicą. 
  
PANÓWBRAT 
Twe kochanie, kochanico, 
starczy mi za wiek żywota. 
  
PANI 
Kiej nie będzie wykradzione, 
jeno kochane przykładnie, 
bo gdy człowiek miłość kradnie, 
miasto najdroższego ziarna 
wybiera ze serca plewy. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(patrząc, jako się zachmurzyła) 
Czego jeszcze chcesz? 
  
PANI  
Na żarna 
rzucić zbiór kłośnej spodziewy, 
przecierpieć spełnione winy, 
wciągnąć do chaty za ściany 
szczęście, wiecznie obiecane, 
jak kłos w polach oziminy. 
  
PANÓWBRAT 
Takiej jako ty kobiecie 
żaden chłop tu nie wygodzi, 
chociaby ci oddał  życie, 
chociaby... 
  
   
  
   
     
  
 
 

background image

    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Me serce chłodzi 
niepokój i lęk, i nędza!  
Człowiecze żałosne plemię, 
wiecznie mu pozierać w ziemię, 
skąd jest jego przyrodzenie, 
i niedolę bruzdą w łanie 
niby wiater liście pędza... 
Ciebie jedna tęskność  żenię, 
ślub chcesz wziąść.  
Więc budźmy księdza! 
  
PANÓWBRAT 
Bo i szarzeć mrok zaczyna, 
wczesna przeminie godzina, 
to i lud powstanie z sioła, 
a ty chcesz mieć  ślub kryjomy. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Póki drzemie moc kościoła! 
(wychodzą) 
  
Scena  
  
GOSPODARZ 
(wychodzi zza ołtarza i wieńczy obraz lilijami. Koło świec 
na ołtarzu lije oplata) 
  
KOŚCIELNY 
(ukazał się w drugich drzwiach, świętym z kurzu ściera lica, 
ołtarz chustą białą obleka) 
(błysnął pierwszy promień słońca przez okna i zapalił malowidła 
barwnym blaskiem, Lud poczyna się schodzić; kilku chłopów 
stanęło w progu i pokazują sobie przygotowania do obrzędu) 
  
KOŚCIELNY 
Bierzcie świce. 
   
  
   

background image

     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
  
JEDEN Z LUDU 
Przykazano. 
(zapalają sobie świece) 
  
KOŚCIELNY 
I chorągwie. 
  
DRUGI Z LUDU 
Stoją w kącie. 
(rozwijają chorągwie) 
  
TRZECI Z LUDU 
Cóż to będzie? 
  
KOŚCIELNY 
Ślub! 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PIERWSZY Z LUDU 
Tak rano? 
  
DRUGI Z LUDU 
Widno spieszno komuś bardzo. 
  
PIERWSZY Z LUDU 
Mieć bedziewa weselisko. 
  
TRZECI Z LUDU 
(patrząc na ołtarz) 
Te lilije to z mogiły. 
  
GOSPODARZ 
Cerkiew zawdy grobu blisko. 
  
KOŚCIELNY 
   

background image

  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
W czas pogrzebu, a nie ślubu. 
  
GOSPODARZ 
Co się rodzi, to umiera. 
  
KOŚCIELNY 
Kiej się człek już  życiem stera, 
ale śluby bierą młodzi. 
  
GOSPODARZ 
Ziemia skryje to, co zrodzi, 
ślady grobów wiatr zaciera. 
(w czasie tych rozmów zeszli się już ludzie, wśród ciszy 
rozlega się pieśń DziadaWróża, który wchodzi z nią do 
cerkwi po chwili) 
  
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
Scena  
  
(Pani i PanówBrat stają przy wejściu i patrzą przerażonym 
wzrokiem na cerkiew, która błysła już majestatem swej Mocy) 
  
GŁOS Z LUDU 
Ustąpcie się ta ludzie. 
  
GŁOS II 
Hej, idą państwo młodzi! 
  
PANI 
Cóż to, blask mi oczy mami, 
jakaś przemoc włada nami. 
  
PANÓWBRAT 

background image

Cóż to: świece, zieleń, kwiaty. 
  
GOSPODARZ 
Będzie ślub piękny, bogaty. 
(Pani stoi nieruchomo u proga) 
  
Scena  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(Przy ołtarzu ukazał się Ksiądz w kapie bogato szytej. Jedno 
cześnie uderzyły dzwony. Popłoch wśród Ludu) 
  
PANÓWBRAT 
Dzwony biją! 
  
PANI 
Lżą mnie dzwony, 
okrutne duchy spiżowe. 
  
GOSPODARZ 
Bowiem Bóg im wrócił mowę. 
  
PANÓWBRAT 
Podniebne słyszę ich granie. 
  
PANI 
Tutaj się z nami coś stanie. 
  
KSIĄDZ 
(od ołtarza) 
Przystąpcie, oblubieńce. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(szarpnął Panią za rękę) 
Trza nam iść, nuże, ksiądz woła. 

background image

(Pani zrobiła kilka kroków od drzwi) 
  
DZIADWRÓŻ 
(zastępując jej drogę) 
Przed cerkwią wy drzyjcie, w niej moc jest, co wszystko 
pokruszy i zdepce, 
zaduszą was onych chorągwi pstre chusty, zatłuką ich 
drzewce! 
  
PANI 
(spojrzała mu w oczy z mocą) 
  
DZIADWRÓŻ 
(cofnął się) 
  
KSIĄDZ 
Przystąpcie, oblubieńce. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(szarpnął Panią za rękę) 
Trza nam iść, nuże, ksiądz woła. 
(Pani zrobiła kilka kroków od drzwi) 
  
DZIADWRÓŻ 
(zastępując jej drogę) 
Przed cerkwią wy drzyjcie, w niej moc jest, co wszystko 
pokruszy i zdepce, 
zaduszą was onych chorągwi pstre chusty, zatłuką ich 
drzewce! 
  
PANI 
(spojrzała mu w oczy z mocą) 
  
DZIADWRÓŻ 
(cofnął się) 
  
KSIĄDZ 
Przystąpcie, oblubieńce. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  

background image

  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(szarpnął Panią za rękę) 
Trza nam iść, nuże, ksiądz woła. 
(Pani zrobiła kilka kroków od drzwi) 
  
DZIADWRÓŻ 
(zastępując jej drogę) 
Przed cerkwią wy drzyjcie, w niej moc jest, co wszystko 
pokruszy i zdepce, 
zaduszą was onych chorągwi pstre chusty, zatłuką ich 
drzewce! 
  
PANI 
(spojrzała mu w oczy z mocą) 
  
DZIADWRÓŻ 
(cofnął się) 
  
KSIĄDZ 
Przystąpcie, oblubieńce. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(szarpnął Panią za rękę) 
Trza nam iść, nuże, ksiądz woła. 
(Pani zrobiła kilka kroków od drzwi) 
  
DZIADWRÓŻ 
(zastępując jej drogę) 
Przed cerkwią wy drzyjcie, w niej moc jest, co wszystko 
pokruszy i zdepce, 
zaduszą was onych chorągwi pstre chusty, zatłuką ich 
drzewce! 
  
PANI 
(spojrzała mu w oczy z mocą) 
  
DZIADWRÓŻ 
(cofnął się) 
  
KSIĄDZ 
Przystąpcie, oblubieńce. 
   

background image

  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANÓWBRAT 
(szarpnął Panią za rękę) 
Trza nam iść, nuże, ksiądz woła. 
(Pani zrobiła kilka kroków od drzwi) 
  
DZIADWRÓŻ 
(zastępując jej drogę) 
Przed cerkwią wy drzyjcie, w niej moc jest, co wszystko 
pokruszy i zdepce, 
zaduszą was onych chorągwi pstre chusty, zatłuką ich 
drzewce! 
  
PANI 
(spojrzała mu w oczy z mocą) 
  
DZIADWRÓŻ 
(cofnął się) 
  
KSIĄDZ 
Przystąpcie, oblubieńce. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(słychać tętent konia za oknami cerkwi) 
  
GLOS Z LUDU 
(ode drzwi) 
Ktoś przyjechał. 
  
GŁOS II 
Rycerz w zbroi! 
  
PANI 
(ogląda się niespokojnie) 
DZIADWRÓŻ 
  

background image

Wszemu koniec teraz będzie. 
  
GŁOS Z LUDU 
Rycerz przyjechał we zbroi, 
z królewskiego przysłany orszaku. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
GŁOS ODE DRZWI 
Poznałem rycerza po znaku, 
orła ma ze złotym czołem. 
  
GŁOS II 
Jakieś ważne przyniósł wieści, 
bo otacza go lud kołem. 
  
GŁOS III 
Jakieś ważne gada słowa. 
(chwila ciszy) 
  
SCENA  
  
CHŁOP I 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(staje w drzwiach i woła) 
Hej! przyjechał od Krakowa 
jasny, złoty pan we zbroi, 
O was pyta, w progu stoi. 
  
CHŁOP II 
Wieści, wieści od Krakowa, 
król zabił biskupa 
I poszedł na wygnanie, 
  
DZIADWRÓŻ 
Uderzacie w pierś nożami, 

background image

cerkiew pomści się nad wami. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
(Ogólny strach padł na Lud. Niektórzy rzucają chorągwie trzymane 
na ziemię, inni otulają się w ich chusty. Na wszystkich 
twarzach niepokój i oczekiwanie dziwnego zjawiska. Ksiądz 
w podniesionej ręce trzymając stułę, którą miał wiązać ręce 
oblubieńcom, znieruchomiał przy ołtarzu. PanówBrat porwał się 
Z klęczek i przypadł pod ścianę. Pani klęczy dalej, wzrok 
niespokojnie ku drzwiom zwracając. Przez drzwi otwarte wpada 
od dwora silny podmuch wiatru i gasi świece trzymane w rękach 
ludu. — Trzęsą się cerkwi krokwie ciosane i trzeszczą złowrogim 
zgrzytem. Strop do upadku się chyli. W ołtarzu zaszumiały 
lilijowe wieńce, szeleszczą białe kielichy) 
  
Scena  
  
(W drzwiach ukazuje się PanWidmo. Idzie środkiem cerkwi, 
krokiem śmiałym i pewnym, gdy wszystkie głowy pochyliły się 
jak kłosy zboża gradem zbite, on góruje nad tłumem, widać, 
że wraca tą drogą do ziemi, którą mu wydarli, upomnąć się 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
o prawa swoje od Boga mu przyznane. Staje na stopniach 
ołtarza i chwyta Panią za rękę) 
  
PANWIDMO 
To ja, ja, twój mąż. 
  
PANI 
(pada na stopnie ołtarza) 
  
PANWIDMO 
Zła żono, biada tobie, 
mnie księże stułą wiąż. 
  

background image

PANI 
Mogilny wieje ziąb, 
trupi dech we mnie bije. 
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANWIDMO 
Z mogiły te lilije, 
kwiat w moim rwany grobie. 
Zła żono, biada tobie! 
To z grobu mego kwiat. 
  
PANI 
Jam ci kwiecia rwać nie dała, 
krew zmamiła, uwiódł brat. 
  
PANWIDMO 
W tej my cerkwi śluby brali, 
chcesz raz drugi wiązać  ślub. 
  
   
  
   
     
  
 
 
    
  
  
 
  
 
 
PANI 
Płatwy trzeszczą, sklep się wali, 
ostrze dzieli, krew nas pali. 
  
PANWIDMO 
A połączy wspólny grób. 
(Cerkiew zapada się w głąb. Za gruzami ukazuje się krajobraz 
leśny. Zaczynają porastać lilije z ziemi się podnosząc, 
a rosną tak wysoko, 
jak Pan leżał głęboko) 
  
Zasłona 
   
  
   

background image