background image

  

 
 

 
 

Red and the Wolf 

 

Anderson Evangeline

 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  2 

Rozdział 1 

   

-  Jesteś  pewna,  że  to  zadziała?  –  Missy  Piccolo  spojrzała  niepewnie  na 

niewielki  czerwony  woreczek  wypełniony  suszonymi  ziołami  i  zawiązany  czystą 

białą wstążką. Jej twarz z krótkim, płaskim nosem i bystrymi, czarnymi oczami była 

zmiażdżona przez niedowierzanie. 

Sara Jensen powstrzymała się od westchnienia. Jeśli nie wierzysz, że zadziała, 

to  czemu  przyszłaś  najpierw  do  mnie  –  chciała  spytad.  Ale  powstrzymała  się  od 

zadania pytania, wiedząc, że Missy, tak jak inne kobiety z Buck Lake, w Tennessee, 

przyszłaby  do  niej  jedynie  w  ostateczności.  Buck  Lake  było  niewielkim 

miasteczkiem  u  podnóża  Appalachów,  a  Sara  była  pewnego  rodzaju  brudnym 

sekretem – kobietą, do której przychodzisz jedynie kiedy współczesna medycyna i 

nauka  zawodzi  i  nic  więcej  nie  pozostało.  Kobiety  w  mieście  nazywały  ją 

czarownicą i przybierały wyniosłe miny kiedy mijała je na chodnikach niewielkiego, 

cichego, turystycznego miasteczka, ale były wystarczająco szybkie w szukaniu  jej, 

kiedy  potrzebowały  zaklęcia  ochronnego,  złamad  urok  lub,  jak  Missy  Piccolo, 

miłosnego czaru. 

- Jasne, że zadziała – powiedział jej Sara, oddając torebkę. – Napuścisz ciepłą 

wodę do wanny i wrzucisz woreczek do środka. Wtedy możesz się w tym wykąpad 

lub, co byłoby lepsze, namówisz Roya aby to zrobił – przyniosłoby to lepszy skutek. 

Kochanie  się  z  nim  po  tym  sprawi,  że  przywiążesz  go  do  siebie  miłością  i 

wiernością.  Ale  jedynie  gdy  istnieje  jakaś  więź  między  wami  na  początku, 

oczywiście – ostrzegła. 

- Więź? – Missy uniosła jedną, czarną, wąską brew w zmieszaniu. 

- Wiesz, iskrzenie. Przyciąganie. Musi pożądad cię  co najmniej w niewielkim 

stopniu, przed tym jak go do siebie przywiążesz. Rozumiesz? 

- Oh… Oh, taaa – twarz Missy wygładziła się. – Z tym nie ma problemu. Mogę 

sprawid, że będzie mnie chciał. Ale tylko nie mogę sprawid aby został. Nie chcę aby 

później węszył wokół innych kobiet, niczym pies w rui. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  3 

-  Cóż,  to  powinno  załatwid  sprawę  –  Sara  spróbowała  uśmiechnąd  się 

pogodnie  ale  nie  udało  jej  się.  Czasami  zastanawiała  się,  dlaczego  została  w  tym 

zapomnianym przez Boginię małym miasteczku,  kiedy jej mentor, Arailia odeszła. 

Arailia  była  wspaniałą  kobietą,  mądrą,  spokojną  duszą,  która  zaopiekowała  się 

Sarą  kiedy  jej  rodzina  odepchnęła  ją  za  bycie  trochę  zbyt  dziwną.  Jedyną  osobą, 

która utrzymywała z nią kontakt  kiedy jej mama i tata wyparli się jej, był jej starszy 

brat  Duke.  A  teraz,  kiedy  został  zabity  w  Iraku  a  Arailia  umarła  na  raka  dwa 

miesiące  temu,  Sara  była  sama  na  świecie  z  niczym,  jedynie  małym  domkiem, 

który jej mentorka zostawiła jej z zapasem suszonych ziół i mikstur. Samo myślenie 

o  tym  sprawiało,  że  chciało  jej  się    płakad,  ale  przełknęła  grudę  w  gardle  i 

ponownie skierowała uwagę na Missy Piccolo. 

- Przepraszam? – powiedziała, uświadamiając sobie, że przeoczyła pytanie. 

- Spytałam się, co w tym jest, w każdym razie. 

Sara odgarnęła gęsty kosmyk włosów koloru jesiennych liści za ucho. Smugi 

złota, ognistej pomaraoczy i kasztanowego brązu ozdabiały gęstą grzywę głównie 

rudych włosów, ale nie było to dzięki farbie – miała takie różnokolorowe włosy 

odkąd była małą dziewczynką. Z jej jasnymi, zielonymi oczami i bladą skórą, 

domyślała się, że jej niezwykłe włosy tworzył wizerunek czarownicy, którą jak 

myślały kobiety z miasta, jest. Więc mogła równie dobrze odgrywad tę rolę. 

-  Cóż  –  powiedziała,  wyliczając  zioła  na  placach.  –  Jest  korzeo  dzięgieli  dla 

pozytywnej energii, który też, tak przy okazji jest dobry w łamaniu uroków. Dalej, 

jest bazylia dla wierności… 

- Czekaj chwilę – Missy uniosła dłoo – Bazylia? Masz nam myśli tę samą, którą 

dodajemy do spaghetti? 

-  Cóż,  tak.  Ale  wtedy,  kiedy  używamy  jej  jako  przyprawy.  Praktycznie  każde 

zioło, które znasz ma więcej niż jedno zastosowanie. 

Missy wciągnęła głęboko powietrze, jej płaski nos zmarszczył się. 

- Nie wiem, czy Roy będzie mnie chciał, po tym, jak weźmie kąpiel w wodzie,  

która pachnie jak Ragu

1

.  

                                                             

1

 Połączenie sosu bolooskiego i pasty 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  4 

Sara powstrzymała kolejne westchnięcie. 

- To nie będzie pachniało jak sos spaghetti, obiecuję. Jest tu znacznie więcej 

niż tylko bazylia, jeśli pozwolisz mi skooczyd 

Missy odchrząknęła okazjonalnie i usiadła w wyrzeźbionym w dębie krześle w 

kuchni Sary, w której zazwyczaj prowadziła interesy. 

- W porządku. Mów dalej. 

Sara  podniosła  misę,  w  której  spora  ilośd mieszanki,  którą  zrobiła  dla  Missy 

wciąż pozostała i zaczęła wskazywad każde zioło oddzielnie. 

-  Jest  również  cedr  dla  oczyszczenia,  rumianek,  aby  wzbudzid  prawdziwą 

miłośd,  cynamon  dla  pożądania,  żeoszeo  dla  potencjału  płciowego.  Żeoszeo 

również może złamad klątwy i odeprzed wrogie zamiary  – powiedziała, uważając, 

że  nie  zaszkodzi  koedukowad  trochę  Missy,  kiedy  już  tu  była.  -    Passiflora,  aby 

zwiększyd libido, suszona figa dla płodności i najważniejsza, damiana. 

- Co to?  – spytała Missy, podnosząc czerwony woreczek do nosa i ostrożnie 

wąchając. 

- Bardzo silne zioło – odpowiedziała jej Sara. – Musi byd zbierana przy świetle 

księżyca w pełni. Może byd użyta w zaklęciach miłosnych, bo zwiększa żądzę i jest 

szczególnie dobra w przyciąganiu kochanka. 

Missy spojrzała na woreczek w dłoni z szacunkiem. 

- Tak – odetchnęła, jej głos był pełen czci. – Tak, Sara. Dziękuje – popchnęła 

pogięte dwadzieścia dolarów przez stół, a Sara skinęła głową.  

- Nie ma za co. Bądź błogosławiona, Missy. 

- Och, tak. Bądź błogosławiona. I szczęśliwego Halloween – Missy wepchnęła 

woreczek do torebki i pospiesznie wycofała się z wiejskiej kuchni przez zniszczony, 

ale  wygodny  salon  do  drzwi  wejściowych.  Oczywiście  nie  mogła  się  doczekad 

wypróbowania  miłosnego  uroku  na  nic  nie  podejrzewającym  Roy’u.    Żadna  z 

kobiet, która przychodziła do Sary  nie chciała zostad ani chwili  dłużej. Może była 

od czasu do czasu użyteczna, ale wciąż była małym, brudnym sekretem. 

Sara  westchnęła,  kiedy  jej  klientka  zniknęła  i  zgarnęła  pozostałośd  ziołowej 

mikstury w kilka innych woreczków. Nie było sensu marnowad ich, kiedy wiedziała, 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  5 

że  Missy  nie  będzie  ostatnią  kobietą,  która  będzie  chciała  przywiązad  do  siebie 

mężczyznę  magicznymi  łaocuchami  miłości  i  pożądania.  Gdyby  tylko  miała 

mężczyznę  do  kochania,  pomyślała  Sara,  może  nie  czułaby  się  tak  samotna,  jak 

teraz.  Ale  w  Buck  Lake  nie  było  nikogo  dla  niej.  Jedynie  dwóch  mężczyzn  z 

miasteczka,  którzy  traktowali  ją,  jak  gdyby  nie  była  zarażona  byli  jej  starszym 

bratem Duke’m i jego najlepszym przyjacielem Reeve’m Danielsem. 

Kiedy  Duke  został  zabity  walcząc  za  linią  wrogą,  Sara  była  pewna,  że  jego 

przyjaciel Reeve wróci do domu. Został ranny i był na honorowym zwolnieniu. Ale 

po liście, w którym wyjaśniał, że czuje potrzebę ciągłej  walki i zawiadamiał ją,  że 

Duke umarł honorowo, Reeve zdecydował się nagle zakooczyd służbę. 

Sara  westchnęła,  kiedy  pomyślała  o  liście.  Miała  zdjęcie  z  całą  ich  trójką,  z 

Reevem  i  Duke’m  z  każdej  jej  strony,  obydwoje  byli  wyszczerzeni,  zrobione  tuż 

przed  tym,  jak  zostali  zwerbowali  do  wojska.  Duke  miał  brązowe  włosy  z 

przebłyskami  czerwieni,  kilka  odcieni  ciemniejsze  niż  jej,  a  Reeve  miał  włosy  tak 

czarne,  że  wydawały  się  czasem  granatowe  i  oczy  koloru  ciepłego  bursztynu,  jak 

dobra  whiskey.  Wojna  zahartowała  obydwu,  pomyślała  Sara,  i  chociaż  wiedziała, 

że  jego  służba  skooczyła  się,  nie  spodziewała  się  zobaczyd  go  ponownie.  Ona  i 

Duke mieli te same owalne twarze, te same oczy, nawet tę sama garstkę piegów 

porozrzucaną po grzbiecie nosa. Jej widok mógłby jedynie przypomnied Reeve’owi 

o stracie najlepszego przyjaciela. 

- Przestao rozmyślad o przeszłości i skup się na teraźniejszości, dziewczyno – 

powiedziała  do  siebie  na  głos.    Wstała  ze  stołu  kuchennego  i  weszła  w  poświatę 

niewielkiego ognia z ceglastego kominka, który znajdował się w kącie przytulnego 

salonu.  Chciała,  aby  dom  stał  się  bardziej  pogodny,  a  trochę  mniej  pusty.  Był 

trzydziesty  pierwszy  października,  noc  Samhain,  dla  reszty  świata  Halloween  i 

pierwszy raz w ciągu tych trzech lat, kiedy Arailia przygarnęła ją, Sara nie miała z 

kim świętowad. Wiedziała, że jeśli należałaby do sabatu czarownic, spędziłaby noc 

w  nago,  taocząc  i  śpiewając  pod  pełnią  księżyca,  dziękując  Bogini.  Samhain  było 

nocą, kiedy  porzucało się ostrożności i podążało za instynktami.  Ale jak mogła to 

zrobid, kiedy nie miała z kim świętowad. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  6 

- Może powinnam świętowad sama – mruknęła. Przez miesiące, odkąd Arailia 

odeszła,  przyzwyczaiła  się  do  mówienia  sama  do  siebie  a  jej  głos  odbijający  się 

echem po małym domu już nie brzmiał  dla niej dziwnie. Decydując się zrobid to, 

weszła  do  największej  sypialni,  do  której  Arailia  zmusiła  ją  aby  się  wprowadziła, 

zanim umarła i wybrała jedwabną, czerwoną szatę z cedrowej szafy. Prawie mogła 

usłyszed  głoś  swojej  mentorki,  szepcący  jej  do  ucha,  Czerwieo  oznacza  odwagę, 

zdrowie,  siłę  i  seks,  moja  droga.  Włóż  czerwieo,  kiedy  chcesz  byd  silna  i  kiedy 

pragniesz prawdziwej miłości. 

- Cóż, jedno z dwóch nie byłoby złe – powiedziała do siebie z westchnieniem. 

Nie  daleko  małego  domku  znajdował  się  święty  gaj,  łagodne  wzniesienie 

porośnięte mchem, otulone kręgiem jarzębin, które pobłogosławiła Bogini. Arailia 

powiedziała jej, że kiedy była małą dziewczynką drzewka były jedynie niewielkimi 

sadzonkami,  ale  teraz  korony  drzew  sięgały  na  tyle  wysoko,  że  chroniły  przed 

wścibskimi oczami, kiedy odprawiano rytuały o północy. 

Sara zrzuciła dżinsy i t-shirt, później stanik i majtki, dopóki nie była naga jak w 

dniu swoich narodzin. Mogła pójśd odziana w czerwoną szatę  do świętego  gaju i 

wówczas zrzuciłaby ją i taoczyła w świetle księżyca w pełni aby zadowolid Boginię, 

która  wolała,  aby  jej  kapłanki  były  nagie  podczas  ceremonii.  Nie  martwiła  się 

żadnymi  kawalarzami,  którzy  naruszyliby  jej  chwilę  prywatności  –  mały  domek 

znajdował  się  zbyt  daleko  miasteczka  dla  jakiegokolwiek  dziecka  spragnionego 

cukierka. 

Cienki,  czerwony  jedwab  był  śliski  i  chłodny  na  jej  nagiej  skórze.  Sara 

zadrżała, kiedy jej sutki naprężyły się przez zmysłowe muśnięcie materiału. To było 

dziwne  uczucie  świętowad  samotnie  po  tak  długim  okresie,  ale  była 

zdeterminowana nie zawieśd pamięci Arailii. 

Podeszła  do  drzwi  wejściowych  i  wkroczyła  w  chłód  nocy.  Mogła  usłyszed 

szept  wiatru  pomiędzy  drzewami  i  poczud  zapach  suszonego  cynamonu 

pochodzący  z  liści  na  ściółce,  który  zwiastował  koniec  jesieni  i  szybkie  nadejście 

zimy.  Lekki,  zimny  powiew  poruszył  ją,  jej  proste  włosy  i  stare,  drewniane  deski 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  7 

ganku, które zaskrzypiały pod jej gołymi stopami. Arailia uwielbiała przebywad na 

zewnątrz i łagodny wiatr zdawał się mied jej głos. 

„Gdy księżyc waszej Pani wstępuje w nów  

Pocałunek lub dwa na jej dłoni złóż.  

Gdy wasz księżyc wstępuje na jej szczyt  

Pożądania poszukiwao nie zaniecha nikt.  

Kiedy wiatr z południa nadchodzi  

Miłośd na waszych ustach pocałunek złoży  

Musicie żyd i żyd pozwalad.  

Z umiarem brad i z umiarem dawad.” 

Sara westchnęła, pragnąd aby pełnia księżyca naprawdę przyniosła jej miłośd, 

zamiast  jedynie  pamięci  o  niej.  Po  jej  lewej  stronie  znajdowała  się  wiekowa 

huśtawka  na  werandzie,  łaocuch  jęknął  łagodnie,  poruszony  przez  wiatr.  Sara 

starała  się  nie  myśled  o  dobrych  czasach,  kiedy  siedziała  z  Arailią  przez  noce,  a 

Arailia uczyła ją legend o Bogini i czytania z gwiazd. Lub o dobrych czasach, kiedy 

Duke i Reeve siedzieli z nią, ściśniętą niczym kanapka pomiędzy nimi, każdy z nich 

otaczał ją muskularnym ramieniem i razem śmiali się i śmiali z oklepanych żartów 

jej  brata.  Teraz  każdy  odszedł,  a  Sara  nie  mogła  znieśd  samotnego  siedzenia  tu. 

Szybko odwróciła wzrok od huśtawki i ruszyła w kierunku świętego gaju. 

To  była  chłodna  noc  i  jej  gołe  stopy  robiły  niewielki  hałas,  kiedy  szła  przez 

szepcącą trawę i rośliny. Dom Araili znajdował się w oddali od miasteczka i nigdy 

nie martwiła się koszeniem trawy, tak jak mieszkaocy miasta. Każde życie, rośliny i 

zwierzęta  były  otoczone  szacunkiem  i  to,  co  dla  niewprawnego  oka  było 

chwastami,  było  w  rzeczywistości  olbrzymim  ogrodem  ziół,  sięgającym  schodów 

małego domku. Ponadto, jak kiedyś powiedziała Sarze, zarośnięty trawnik dodawał 

tajemniczości w jej wizerunku mądrej kobiety. Wtedy śmiała się, wspaniały, miękki 

śmiech,  za  którym  Sara  tęskniła  tak  bardzo,  zwłaszcza  w  chwilach  takich  jak  ta,  i 

dodawała,  że  nikt  nie  chciałby  iśd  do  czarownicy,  która  mieszkałaby  w 

nowoczesnym apartamencie – po prostu tak było. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  8 

Sara  była  w  połowie  drogi  do  gaju,  na  wytartej  ścieżce  oświetlonej  przez 

światło księżyca nad jej głową, kiedy to usłyszała. Długie, niskie, rozwlekłe wycie, 

nie całkiem człowiecze i nie całkiem zwierzęce. Dźwięk był smutny i przepełniony 

głodem  –  wysłał  dreszcze  po  jej  plecach  i  owinęła  się  ciaśniej  czerwoną  szatą, 

nagle przypominając sobie coś, co usłyszała kilka dni temu. 

Gus  Banner  pracował  nad  ciężarówką  klienta,  kiedy  Sara  napełniała  opony 

powietrzem.  Nie  miała  zamiaru  podsłuchiwad  rozmowy  dwóch  mężczyzn,  ale 

usłyszała,  jak  Gus  mówi  drugiemu  mężczyźnie,  że  całe  stado  jeleni  zostało 

zarżnięte na polu Durama miesiąc wcześniej. 

-  Taa,  ich  gardła  były  rozerwane.  Rozszarpane  na  strzępy,  nie  wiedziałeś?  – 

powiedział pochylając się nad silnikiem pickupa i majstrując coś kluczem. – Więcej 

niż  piętnaście  z  nich.  Nie  mogę  wymyślid,  jak  tak  wiele  mogło  byd  zabite  w  taki 

sposób. 

- Musiała to byd cholerna wataha wilków – zasugerował klient, drapiąc się po 

jego łysej głowie, pod czapką Johna Deere’a, którą nosił. 

-  Możliwe  –  powiedział  Gus,  podnosząc  wzrok.  –  Ale  to  nie  jest  normalne, 

kiedy całe stado zostało zabite w ten sposób. Większośd wilczych  watah atakuje 

słabsze osobniki lub młodsze. Lub stare. Ale to – zabicie ich wszystkich w jednym 

miejscu? To nie jest właściwe. Ani naturalne. 

To wszystko co usłyszała Sara, zanim napompowała opony i poszła dalej, aby 

zakooczyd  sprawunki.  Ale  teraz  długie,  płynne  wycie  przypomniało  jej,  że  pole 

Durama nie znajdowało się nawet milę od jej świętego gaju. 

-  Czerwieo  dla  odwagi  –  przypomniała  sobie,  owijając  się  jeszcze  ciaśniej 

jedwabną  szatą  wokół  jej  nagiego  ciała.  –  Będzie  dobrze  –  zrobiła  zdecydowany 

krok ku świętemu gajowi, ale wtedy wycie zabrzmiało po raz kolejny i tym razem 

było bliżej. Znacznie bliżej. 

- Bogini – wyszeptała z trudem. Zmusiła się, aby zrobid jeszcze jeden krok, ale 

nagle  usłyszała  jak  coś  szeleści  w  zaroślach.  Coś  dużego.  Okay,  to  było  na  tyle. 

Samhain  lub  nie  Samhain,  była  pewna,  że  ani  Bogini,  ani  Arailia  nie  chciały,  aby 

skooczyła jako nocna przekąska dla watahy wilków. Sara odwróciła się i zaczęła iśd 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  9 

tak szybko i cicho jak mogła w kierunku domu. Jeśli tylko dostałaby się na ganek, 

wiedziała, że będzie bezpieczna. Żadne dzikie zwierze nie odważyłoby się podejśd 

tak blisko budynku człowieka, prawda? 

Trzask  w  zaroślach  zabrzmiał  głośniej  i  Sara  walczyła  z  chęcią  zerknięcia  do 

tyłu. Jej serce łomotało w jej gardle, sprawiając, że czuła się chora i przestraszona. 

Nie biegnij, powiedziała do siebie. Nie biegnij, tylko tym ich zachęcisz. Nie biegnij, 

nie biegnij… 

Trzask  zabrzmiał  praktycznie  tuż  za  nią  tym  razem  i  wówczas  rzuciła  się 

ścieżką,  ignorując  własne  rady.  Częśd  niej  pragnęła  zerknąd  w  tył,  ale  inna  częśd 

była  przerażona,  przerażona  tym,  co  mogła  zobaczyd.  Czy  ciemny  kształt  podążał 

za nią? Długi, chudy, czarny cieo z ostrymi białymi zębami czekał aby rozerwad jej 

gardło? 

Ganek…  Jeśli  tylko  dostałaby  się  na  ganek.  Nie  był  zbyt  daleko  teraz.  Sara 

mogła  dostrzec  huśtawkę  na  ganku,  pokrytą  srebrem  w  świetle  księżyca.  Mogła 

dostrzec  ciepły  blask  ognia  przez  okno  salonu.  Bezpieczeostwo  było  tylko  o  kilka 

stóp  dalej,  ale  pędzący,  szeleszczący  dźwięk  na  trawie  za  nią  mówił  jej,  że  jej 

śmierd była  bliżej  – podążająca tuż  za  nią,  gotowa aby uderzyd.   Odchyliła głowę 

tylko  na  chwilę  i  miała  wrażenie  że  coś  dużego  i  ciemnego  biegło  za  nią  w 

ciemnościach. Bogini! Sara odwróciła wzrok, nie chcąc zobaczyd tego czegoś nigdy 

więcej i przyspieszyła. Już prawie tam była… już prawie… 

Jej gołe stopy uderzyły o schodki ganku z tępym grzmotnięciem i już sięgała 

po  klamkę  drzwi,  kiedy  jej  stopy  zaplątały  się  o  rąbek  jej  czerwonej,  jedwabnej 

szaty.  Sara  wydała  dziwny  pół  krzyk  i  upadła  z  miażdżącym  kości  odgłosem,  a 

ciemny kształt znalazł się już na niej. 

Sara  zakryła  dłonią  oczy,  nie  chcąc  nic  widzied.  Mogła  usłyszed  to  coś, 

czymkolwiek  było  w  ciemnościach  na  niej,  bez  wątpienia  czekało  na  idealny 

moment  aby  ją  zabid.  Jej  serce  łomotało  w  jej  uszach  i  nagle  wiedziała  jak 

nieszczęśliwie  czuła  się  sarna  na  polu  Durama.  Wówczas,  ku  jej  zdziwieniu,  to 

przemówiło. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  10 

 - Sara? – głęboki, chropowaty głos był znajomy, ale minęło tak wiele czasu, 

odkąd słyszała go po raz ostatni, że nie mogła uwierzyd. 

- Reeve? – zdjęła ramię z oczu i spojrzała  w górę, starając się  dostrzec jego 

rysy.  Światło  księżyca  za  nim  było  tak  jasne,  że  był  on  cieniem.  Jedynie  jego 

bursztynowo-brązowe  oczy  były  widoczne  –  wyglądały  prawie  jak  złoto  w 

ciemnościach. – Czy… czy to ty? – spytała niepewnie. 

-  To  ja  –  wziął  głęboki,  szorstki  oddech,  jak  mężczyzna,  który  walczy,  aby 

podnieśd  ciężar  lub  próbuje  powstrzymad  burzę  jedynie  siłą  swojej  woli.  –  To  ja, 

Sara. Potrzebuję cię. 

 

 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  11 

Rozdział 2 

   

W jakiś sposób wydawał się Sarze większy i nie dlatego, że pochylał się nad 

nią  na  zapadającym  się,  drewnianym  ganku.  Dzięki  sposobowi,  w  jaki  światło 

księżyca  pozłacało  brzegi  jego  ciała,  mogła  powiedzied,  że  był  bez  koszulki  i  jego 

muskularne ramiona, które pamiętała tak dobrze, były ogromne, jak gdyby Reeve 

obsesyjnie  podnosił  ciężary.  Pamiętała,  że  dwiczenie  było  sposobem 

kontrolowania stresu. Patrząc na jego rozmiary, ostatnio był pod wielkim stresem. 

-  Czego...  Czego  chcesz?  -  Zapytała,  gramoląc  się  na  nogi.  Poderwał  się,  jak 

gdyby chciał jej pomóc, ale była nadal lekko wystraszona po swoim nocnym biegu i 

uniknęła jego pomocnej dłoni. 

- Ciebie. Potrzebuję cię – bystre oczy zamigotały nad nią, przyciągając ją. Po 

raz  pierwszy  pomyślała,  że  jest  coś  w  jego  twarzy,  czego  wcześniej  nie  widziała. 

Głód, który był przerażający w swojej intensywności. 

-  Czego...  Czego  ode  mnie  potrzebujesz?  -  Chłodna  bryza  sprawiła,  że  nagle 

zaczęła byd świadoma swojej czerwonej, jedwabnej szaty, która może się rozchylid, 

ukazując  nagie  krągłości  jej  piersi  i  różowe  szczyty  jej  sutków.  Rumieniąc  się 

gwałtownie, owinęła się nią ciaśniej. Na pewno nie mówił o potrzebowaniu jej... w 

ten sposób, prawda? 

- Potrzebuję cię, ponieważ jesteś czarownicą. Zgadza się?  - Otwarcie zapytał 

Reeve, rozwiewając jej w połowie ukształtowaną fantazję. 

- Co? - Sara wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Nie widziała go przez 

ponad  rok  i  jej  talent  nie  był  czymś,  o  czym  kiedykolwiek  rozmawiali,  pomimo 

tego,  że  Duke  przez  lata  rzucał  delikatne  wzmianki  o  swojej  „nawiedzonej” 

młodszej siostrze. 

-  Czarownica  –  powtórzył  Reeve.  -  Duke  powiedział  mi,  że  nią  jesteś. 

Powiedział  mi,  że  spuści  mi  łomot,  gdybym  powiedział  komukolwiek  jeszcze. 

Nawet jeśli całe to przeklęte miasto to podejrzewa. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  12 

- Dlaczego poruszasz ten temat teraz? Nie widziałam cię wieki – Sara sięgnęła 

za  siebie,  aby  otworzyd  drzwi,  szarpiąc  za  gałkę  zesztywniałymi  koniuszkami 

palców. - Wróciłeś do miasta cały miesiąc temu i pierwszy raz, kiedy przychodzisz 

do mnie, śmiertelnie mnie przerażasz. 

-  Wiem,  że  nie  przyszedłem  się  z  tobą  zobaczyd  –  Reeve  wszedł  do  małego 

domku,  wydając  się  wypełniad  cały  pokój  olbrzymim  ciałem.  W  ciepłym  blasku 

ognia,  który  Sara  wcześniej  rozpaliła,  silne  linie  jego  mrocznej  twarzy  były 

wymizerowane i zaciągnięte.  - Ale ja... Nie przyszedłem, ponieważ się wstydziłem, 

Sara. 

- Och, Reeve – zrobiła w jego kierunki krok, wyciągając rękę, aby objąd dłonią 

szorstki  policzek.  Pachniał  dymem  palącego  się  drewna,  piżma  i  czystego  potu. 

Męski zapach, który przypominał jej brata. - Czego miałbyś się wstydzid? - Zapytała 

miękko. 

-  Ja...  Bałem  się,  że  spojrzysz  na  mnie  i  powiesz  mi,  czym  jestem.  Co  się  ze 

mną stało – Reeve chwycił jej nadgarstek w swoją dużą, ciepłą dłoo i spuścił na nią 

wzrok, jego oczy koloru whiskey płonęły. - Możesz, Sara? Możesz to zobaczyd? 

Pierwszą reakcją Sary było cofnięcie się z dala od przerażającej intensywności 

jego spojrzenia. Ale potem zrobiła krok do przodu, tak blisko, że jej piersi prawie 

muskały  szerokie  płaszczyzny  jego  nagiej  klatki.  Ponieważ  mogła  powiedzied.  To 

było  w  jego  szerokich  ramionach  i  napięciu  jego  szczęki.  To  było  w  desperacji  w 

jego oczach. Ale najbardziej, było w jego zapachu. Pod potem, piżmem i dymem, 

czuła coś jeszcze. Stanęła na palcach stóp, ale był zbyt wysoki. 

- Pochyl się – rozkazała, kładąc wolną dłoo na jego ramieniu. Jego skóra była 

jak ciepły atłas pod jej dłonią.  

-  Czemu?  -  Ale  zrobił,  tak  jak  powiedziała,  pochylając  się  do  przodu,  więc 

mogła  przycisnąd  twarz  do  boku  jego  szyi  i  odetchnąd  głęboko.  Znowu  to  było  – 

obcy  zapach,  który  ledwie  mogła  nazwad.  To  było  jak  piasek,  sól  i  słooce.  Nie 

parne,  wilgotne  słooce  lata  w  Tennessee,  ale  oślepiające,  bezlitosne  słooce 

pustyni. Rodzaj słooca, które chciało przypalid mięso na kości człowieka. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  13 

Reeve  zadrżał,  kiedy  zanurzyła  twarz  w  boku  jego  szyi  i  Sara  mogła  poczud, 

jak jego puls podskoczył. Nagle zdała sobie sprawę, że opiera się o niego, jej piersi 

są  zmiażdżone  o  jego  klatkę,  jej  sutki  pocierały  o  jego  nagą  skórę  przez  cienką, 

jedwabną szatę. Speszona, szybko się cofnęła. 

-  Więc?  -  Reeve  spojrzał  na  nią  niepewnie,  kiedy  próbowała  uciszyd  nagłe 

gwałtowne bicie serca. 

Sara spojrzała mu prosto w oczy, próbując udawad, że bycie tak blisko niego 

nie wcale na nią nie wpłynęło. 

- Jesteś przeklęty – powiedziała tak spokojnie, jak tylko mogła.  - I patrząc na 

twoją twarz, ta klątwa musi byd okropna. 

- Masz rację – Reeve upadł na przetartą, ale wygodną kanapę i schował twarz 

w  dłoniach.  Jego  włosy  były  wciąż  krótkie,  ale  nie  było  to  już  wojskowe  cięcie, 

które Sara pamiętała z kilku zdjęd, które on i Duke do niej wysyłali. Nagle odczuła 

pragnienie  przeczesania  palcami  jego  czarnych  włosów,  które  odrosły  i 

powstrzymała się gwałtownie. Była zadurzona w Reeve'ie na długo przed tym, nim 

on i Duke wstąpili do wojska, ale to było dawno temu i nie było sensu powracania 

do tego teraz. Nie teraz, kiedy on wyraźnie tu był jedynie  po pomoc i nic więcej. 

Wzięła głęboki oddech i usiadła obok niego na kanapie w odpowiedniej odległości. 

- Opowiedz mi o tym – powiedziała, próbując brzmied profesjonalnie. - Jak to 

się stało? Kto to zrobił? 

Spojrzał na nią i przez minutę pomyślała, że nie  powie. Wtedy jego ramiona 

gwałtownie opadły i potrząsnął głową. 

- To się stało tej samej nocy, której... Której umarł Duke. 

-  Och  –  Sara  położyła  dłoo  na  piersi,  próbując  powstrzymad  okropny  ból, 

który się w niej wezbrał. Strata jej brata była wciąż zbyt świeża, zbyt nowa. 

-  Przepraszam  –  Reeve  potrząsnął  głową.  -  Ale  stało  się  to  wszystko  tak 

szybko. Byliśmy za linią wroga, tak jak ci napisałem w liście. I byliśmy zmuszeni do 

zajęcia małej szopy. Nie byliśmy tam tylko my – mam na myśli Duke’a i siebie. Tam 

była cała rodzina; starzec, drobna staruszka, gromada dzieci. Jeden z nich  – mały 

chłopiec,  nie  wiem,  może  dwunastoletni  –  nawet  mówił  trochę  po  angielsku  – 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  14 

westchnął.  - W każdym razie, byliśmy otoczeni. I Duke i  ja wciąż  krzyczeliśmy  do 

dziecka,  aby  powiedział  tym  na  zewnątrz,  żeby  się  cofnęli,  abyśmy  mogli  się 

odejśd, gdyby on się cofnęli. Ale żaden z nich nie słyszał go albo nie chciał słyszed. 

Oni...  Wciąż  nas  ostrzeliwali.  Wtedy  rzucili  jakiś  gaz  i  wiedzieliśmy,  że  musimy 

wyjśd, albo umrzemy. 

Sara  mogła  zobaczyd  białka  jego  oczu  i  słowa,  wypływającego  z  niego  w 

pośpiechu,  jak  gdyby  zbyt  długo  trzymał  je  w  sekrecie.  Chciała  go  pocieszyd,  ale 

wyczuła, że bardziej potrzebował dokooczenia historii, niż pociechy. 

- Zastaliśmy wszyscy złapani i dusiliśmy się. Duke krzyczał do mnie, abym krył 

go, kiedy jeden z nich zaczął szturmowad na szopę – kontynuował szybko Reeve. - 

Wyłamał drzwi, kiedy Duke próbował się wydostad i jego... Przepraszam, Sara, jego 

pocisk  uderzył  Duke'a.  Nawet  nie  zdążyłem  oddad  strzału,  a  Duke  już  uderzył  o 

podłogę. Ja... - Oddalił się i ukrył twarz w dłoniach raz jeszcze. 

Sara poczuła napływ współczucia.  

-Hej, nie, już wszystko dobrze. To nie twoja wina – uspokoiła go, pospiesznie 

zbliżając się do niego, aby  pogłaskad go po  rozległym obszarze jego pleców. Jego 

skóra zadrżała pod koniuszkami jej palców, nerwowe drżenie dzikiego zwierzęcia, 

znajdującego się w niebezpieczeostwie. 

-To moja wina – Reeve spojrzał w górę i jego oczy lśniły niewylanymi łzami. - 

Był  moim  najlepszym  przyjacielem.  Powinienem  umied  go  ochronid.  Powinienem 

wcześniej  zastrzelid  tego  sukinsyna.    Kiedy  Duke  już  leżał,  ja  jakby...  Wpadłem  w 

szał.  Zastrzeliłem  drania,  który  strzelił  do  Duke'a,  wypadłem  z  szopy  i 

zmasakrowałem  każdego,  kto  znajdował  się  na  zewnątrz.  Wszędzie  był  dym,  nie 

widziałem,  nie  mogłem  oddychad.  Wydaje  mi  się,  że  strzelałem  i  krzyczałem,  ale 

nie wiem co. Może imię Duke'a. Ja... - Przełknął z trudem. 

Sara  wyczuła,  że  ciężko  mu  będzie  kontynuowad.  Jej  własna  pierś  była 

ściśnięta z powodu  ponownego usłyszenia  szczegółowego opisu śmierci brata. W 

swoim  liście  Reeve  wiele  rzeczy  załagodził,  rozmyślnie  były  niejasne, 

prawdopodobnie dlatego, że nie chciał sprawid jej bólu, które czuła teraz. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  15 

-Już  dobrze  –  wyszeptała,  wciąż  gładząc  go  po  jego  szerokich,  ciepłych 

plecach. - Po prostu powiedz mi, Reeve. Cokolwiek to jest, będzie dobrze. 

Spojrzał w górę, jego oczy były suche, twarde i błyszczące. 

- Jedna z moich kul poleciała niecelnie – powiedział. - Albo tak oszalałem, że 

nie dbałem o to, kogo zabijam. Nie wiem i nie chcę wiedzied. Ale kiedy dym opadł, 

wróciłem  do  szopy  i...  tam  leżał  drobny  staruszek,  martwy  jak  Duke.  Jego  żona, 

wydaje mi się, że jego żona,  niska staruszka, zaczęła krzyczed. Wówczas zgarnęła 

garśd piasku z podłogi i rzuciła nim we mnie, i poczułem... - Potrząsnął głową. - Nie 

wiem,  jak  to  opisad.  Czułem  się  tak  nieswojo.  Miałem  ciarki  i  drętwiałem.  W 

każdym  razie  odwróciłem  się  i  zobaczyłem  małego  chłopca,  tego,  który  znał 

angielski i wciąż mówiłem: powiedz jej, że przepraszam. Powiedz, że nie chciałem 

tego zrobid. 

- Czy dzięki niemu zrozumiała? - Zapytała Sara. 

Reeve potrząsnął głową i poczuła, jak mięśnie napięły się i skupiły pod skórą. 

-  Nie  sądzę,  w  każdym  razie  kto  mógł  ją  winid  za  gniew?  Powiedział  mi  

„Obłożyła  cię  klątwą.  Powiedziała,  że  kiedy  wrócisz  do  domu,  podczas  pełni 

zamienisz  się  w  zwierzę,  dokładnie  takie  jak  ty  sam”  –  Westchnął.  -  To  było 

wszystko, co z niego wyciągnąłem. Myślałem, że to tylko bzdury, ale... Ale w mniej 

więcej o tej porze w zeszłym miesiącu zaczęło mnie swędzid i czułem się dziwnie. 

-Kontynuuj – Sara pomyślała, że wie, dokąd to zmierza, ale mimo tego ledwie 

mogła w to uwierzyd. 

Reeve przełknął. 

-Późno  w  nocy  byłem  na  zewnątrz,  po  prostu  spacerując,  myśląc,  próbując 

zrozumied  wszystko,  co  się  zdarzyło.  Strata  Duke'a  i  cała  reszta.  I  wiedziałem,  że 

muszę  się  z  tobą  spotkad,  ponieważ  Duke  powiedział...  Chciał,  abym  się  tobą 

zaopiekował. Jeśli cokolwiek mu się stanie. 

-Umiem  troszczyd  się  o  samą  siebie  –  słowa  Sary  były  wyjątkowo  ostre.  Jej 

starszy brat zawsze był nadopiekuoczy. I ponadto, nie chciała, aby Reeve odszukał 

ja  tylko  z  powodu  poczucia  obowiązku.  Chciała,  aby  odszukał  ją,  ponieważ...  Nie 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  16 

bądź  głupia,  Saro.  Pozbyła  się  tej  myśli  –  Znaczy  się,  wszystko  ze  mną  dobrze  – 

powiedziała, starając się brzmied mniej obronnie. 

-Taaa,  mogę  to  dostrzec  –  mały  uśmiech  szarpnął  kącikiem  pełnych  ust 

Reeve’a. – To ja jestem tym, z którym nie jest zbyt dobrze. Ale tamtej nocy czułem 

się  inaczej  –  podenerwowany  i  drżący,  tak  jak  wtedy,  gdy  tamta  smuga  piachu 

uderzyła mnie w klatkę. W każdym razie byłem na polu Durama… 

- O mój Boże! - Sara przyłożyła dłoo do ust, nagle rozumiejąc. - To ty dorwałeś 

się do tego jelenia. Prawda? 

Reeve pokiwał nieszczęśliwie głową. 

-  Uh,  taaa.  Nie  potrafię  tego  wyjaśnid,  Sara.  Myślę,  że  zmieniłem  się  w  nie 

wiem  co.  W  coś  innego.  Coś  w  rodzaju  zwierzęcia  -  wziął  głęboki  wdech.  -  Ja... 

Czułem  jakby  paliła  mnie  poświata  księżyca,  sprawiając,  że  wszystko  swędziało  i 

piekło.  I  potem  moja  skóra  pękła  i  czułem  jakby  wszystkie  moje  kości  na  raz  się 

łamały.  Pamiętasz  te  kukiełki  na  rękę,  do  zrobienia  których  używaliśmy  w  szkole 

papierowych torebek, gdy byliśmy dziedmi? 

Sara pokiwała głową, jej dłoo wciąż zasłaniała usta. 

-  Cóż,  czułem  się  jak  jedna  z  nich.  I  jakaś  ogromna  ręka  wykręcała  mnie 

wewnątrz. Bolało jak diabli i pomyślałem „to to, o czym mówiła stara kobieta. To 

jej  klątwa  na  mnie,  żebym  rozdarł  się  i  umarł  jak  zaczerwieniony  pomidor  na 

słoocu”. Ale... - Zawahał się. - Ale nie umarłem. Po prostu się zmieniłem. I potem 

nagle  byłem  cholernie  głodny,  bardziej  głodny  niż  kiedykolwiek  w  życiu. 

Pociągnąłem nosem i poczułem mięso. 

- Mięso? - Sara spojrzała na niego niepewnie. 

Przytaknął. Jego oczy znów były jasne, ale bez łez, tylko z głodem. 

-  Mięso  -  powiedział  ponownie.  -  Świeże,  gorące,  krwiste  mięso.  Więc 

ścigałem je. I zabijałem, i zabijałem, i zabijałem  - jego głęboki głos był ostry i bez 

emocji, który przerażał Sarę bardziej niż jego głodne oczy.  

-  A  potem...  Potem  co?  -  Spytała,  walcząc  z  chęcią  ucieczki  od  niego, 

narzucenia dystansu pomiędzy jego duże, silne, półnagie ciało, a siebie. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  17 

-  Kiedy  się  obudziłem,  nie  miałem  na  sobie  żadnych  ubrao  i  byłem  pokryty 

krwią  -  powiedział  prosto  z  mostu  Reeve.  -  I  te  wszystkie  jelenie  były  martwe. 

Każdy z  nich. Miałem... Miałem  nadzieję, że to jednorazowa rzecz. I  przez chwilę 

tak się wydawało, bo więcej się to nie zdarzyło. To znaczy, do dzisiejszej nocy. 

Sara umknęła teraz przed nim, nie mogła nic na to poradzid. 

- Zmieniłeś się dzisiaj? Zanim tu przyszedłeś? 

-  Nie  -  potrząsnął  głową.  -  Nie,  mam  na  myśli,  że  jeszcze  się  nie  zmieniłem. 

Ale  czuję,  że  to  nadchodzi.  To  drżące,  swędzące  uczucie.  Głód.  Sara,  proszę  - 

pochylił  się  i  chwycił  jej  dłonie.  -  Proszę,  pomóż  mi.  Jeśli  ktokolwiek  może  mi 

pomóc, wiem, że to ty. Proszę, nie chcę sie znowu zmienid. Nie chcę zabijad. A co 

jeśli... - Przełknął głośno ślinę.  - A co jeśli następnym razem nie będzie w pobliżu 

żadnego  jelenia?  Co,  jeśli  zranię  człowieka?  Kogoś,  na  kim  mi  zależy?  -  Spojrzał 

prosto na nią i Sara doznała zabawnego uczucia w piersi, kiedy zdała sobie sprawę, 

że mówi o niej.  

- Reeve - wyszeptała. - Ja... Nie wiem, czy potrafię ci pomóc. To znaczy, Arailia 

powiedziała  mi  o  tym  rodzaju  klątwy,  kiedy  mnie  trenowała,  ale  nigdy  nie 

oczekiwałam sama jej doświadczyd. To bardzo rzadkie i... 

Zanim skooczyła, wstał i skierował się ku drzwiom. 

- Reeve, zaczekaj! - Pobiegła za nim. - Gdzie idziesz? 

Odwrócił się, żeby stanąd z nią twarzą w twarz. Jego oczy były dzikie. 

- Uciekam od ciebie - potem, wyraźnie dostrzegając ból w jej oczach, położył 

dłonie  na  jej  ramionach  i  potrząsnął  nią  lekko.  -  Sara,  spójrz,  nigdy  nie 

przyszedłbym  tutaj  dziś  wieczorem,  gdybym  myślał,  że  pakuję  cię  w  kłopoty. 

Myślałem...  Miałem  na  dzieję,  że  mi  pomożesz.  Ale  nie  potrafisz,  więc  muszę 

odejśd. Nawet tutaj czuję jak księżyc przyciąga mnie. Czuję, jak swędzi mnie skóra i 

się naciąga.  To jak... Jakbym miał  na sobie  garnitur, który  jest cholernie za mały. 

Jeśli nie odejdę od ciebie, zranię cię - potrząsnął głową. - A raczej zabiłbym się lub 

żył z tą cholerną rzeczą przez resztę życia, niż to zrobił.  

- Przestao tak mówid - Sara zrobiła zdecydowany krok bliżej, żeby pokazad, że 

się  nie  boi,  nawet  mimo  tego,  że  serce  waliło  jej  w  piersi.  -  Powiedziałam,  że  to 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  18 

rzadkie,  Reeve  -  powiedziała  stanowczo.  -  Nie,  że  nieznane  albo  nieuleczalne. 

Myślę, że Arailia ma coś o tym w swojej księdze ducha. 

Zmarszczył brwi. 

- Księga ducha? 

Wzruszyła ramionami. 

-  Tak  nazywa  swoje...  Swoje  książki  z  zaklęciami,  jak  byś  to  nazwał.  To  w 

większości  przepisy  ziołowe  i  zaklęcia  miłosne,  tak  szczerze  mówiąc,  ale  miała 

rozdział  pod    koniec  o  łamaniu  klątw.  Po  prostu  pozwól  mi  to  przejrzed.  I  w 

międzyczasie  po  prostu...  -  Miała  skierowad  go  na  kanapę,  ale  stali  blisko  drzwi 

prowadzących  do  kuchni.  Spoglądając  na  stół,  jej  wzrok  padł  na  trzy  czerwone 

saszetki  związane  białą  wstążką,  które  zrobiła  z  pozostałości  mieszanki  ziołowej, 

którą  dała  Missy  Piccolo.  Nagle,  wydało  jej  się,  że  słyszy  własny  głos  instruujący 

Missy,  kiedy  dała  swoją  pierwszą  miłosno-pożądaniowo-wiernościową  saszetkę. 

Jest tam korzeo dzięgieli dla pozytywnej energii który też, tak przy okazji jest dobry 

w  łamaniu  uroków...  Żeoszeo  również  może  złamad  klątwy  i  uchronid  przed 

wrogimi intencjami. 

Sara  niemal  trzepnęła  się  w  czoło  z  tej  oczywistości.  Prawda,  ziołowa 

mieszanka,  którą  zrobiła  dla  Missy  specjalnie  wiązała  mężczyznę,  którego 

kochałaś,  do  siebie,  ale  zadziałałaby  równie  dobrze  jako  pomoc  przy  złamaniu 

klątwy  Reeve’a.  Poczuła  niewielkie  wyrzuty  sumienia,  kiedy  pobiegła  do  kuchni  i 

złapała  saszetkę,  ale  szybko  je  odepchnęła.  Przecież,  to  nie  było  tak,  że 

rzeczywiście kochała Reeve’a – szkolne zauroczenie, jakie do niego czuła nie liczy 

się  w  tej  sytuacji.  Ponadto,  jedynym  sposobem  zakooczenia  wiązania  było 

uprawianie miłości z nim, a była pewna, że nie miała zamiarów tego robid. Sama 

myśl  o  tym,  o  jego  dużym  ciele  przyciśniętym  do  niej,  trzymającym  ją, 

wchodzącym  w  nią,  wbijającym  się  w  nią  głęboko,  kiedy  wymruczałby  jej  imię, 

sprawiło, że się cała zarumieniła. Nie bądź głupia, Sara – powiedziała sobie szybko. 

Łatwo sobie z tym poradzisz.  

-  Chodź  –  w  jednej  dłoni  miała  trzy  saszetki,  drugą  chwyciła  dłoo  Reeve’a, 

ciągnąc go do łazienki. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  19 

- Gdzie idziemy? – Wydawał się niepewny, ale nie niechętny do pójścia z nią. 

Sara pomyślała, że gdyby był niechętny, nie byłoby żadnego piekielnego sposobu, 

aby mogła przyciągnąd do wzdłuż korytarzu z salonu do łazienki i sypialo – był zbyt 

duży i silny. 

-  Wziąd  kąpiel  –  powiedziała  pewnie,  ignorując  niedowierzające  spojrzenie, 

jakie jej rzucił. 

- Kąpiel? Ale… 

- Żadnych ale – powiedziała mu, marszcząc brwi. – Rozbierz się. 

Byli  teraz  w  łazience,  zaskakująco  dużej  i  wygodnej  dla  tak  małej  chatki. 

Arailia  zawsze  mówiła,  że  medytacje  są  ważne  i  nie  zna  lepszego,  prywatnego 

miejsca, niż gorąca kąpiel z bąbelkami. Stosownie z tym, nie szczędziła wydatków, 

kiedy  zreorganizowała  domek.  Pomieszczenie  było  udekorowane  płytkami  w 

kolorze  niebieskiego  indygo  ze  złotem,  a  na  wysokim  białym  suficie,  Arailia 

namalowała mistyczne lecznicze symbole ciemnoniebieską i złotą farbą. Na środku 

pomieszczenia  stała  staromodna  wanna  na  koślawych  nóżkach,  wystarczająco 

głęboka, aby prawie w niej pływad na plecach. 

Sara  kochała  ten  pokój  i  spędzała  wiele  godzin  w  wannie,  wpatrując  się  w 

sufit,  ponieważ  przypominał  jej  mentorkę.  Ale  teraz  nie  był  czas  na  cichą 

medytację.  Podeszła  szybko  do  wanny  na  nóżkach  i  przekręciła  zawór  z  wodą, 

przyglądając  się,  dopóki  para  nie  unosiła  się  niczym  mgła,  wtedy  wrzuciła 

wszystkie  trzy  miłosne  saszetki  w  gorącą  wodę.  Natychmiast  pomieszczenie 

wypełniło  się  cudownym  pikantnym  zapachem,  który  upewnił  ją,  że  zioła 

zadziałają. 

Reeve zaciągnął się powietrzem  z zachwytem. 

- Ładnie pachnie – skomentował- - Ale jak ma to mi pomóc? 

Sara odwróciła się do niego i zobaczyła, że wciąż ma na sobie dżinsy i buty.  

-  Powiedziałam,  żebyś  się  rozebrał  –  powiedziała  mu  srogo.  –  I  nie  wątp  w 

leczenie.  Przyszedłeś  do  mnie,  abym  ci  pomogła  i  mam  zamiar  ci  pomóc.  Muszę 

zajrzed do książki  Arailii, ale w międzyczasie zioła w wannie pozwolą ci pomóc w 

kontroli… eee… chęci przemiany – w każdym razie mam nadzieję, dodała milcząco. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  20 

Reeve  spojrzał  na  nią  wątpliwie,  ale  w  koocu  odwrócił  się  do  niej  plecami  i 

odpiął  dżinsy.  Sara  skupiła  się  na  przestawianiu  mydelniczki  obok  zlewu,  ale  nie 

mogła nic poradzid na to, że patrzyła kątem oka, kiedy zdjął buty i ściągnął ciasne 

dżinsy  ze  swojego  twardego  tyłka  i  ud.  Słodka  Bogini,  był  równie  dobrze 

umięśniony pod pasem, jak i nad, a gładka, opalona skóra wywołała u niej ślinotok 

z długo powstrzymywanej seksualnej potrzeby. 

Przestao,  Sara  –  powiedziała  sobie  surowo.  Reeve  przyszedł  tu  jako  klient, 

jako przyjaciel w potrzebie pomocy. Więc przestao patrzed na niego jak na porcję 

dobrze  zbudowanego  przystojniaka  i  zacznij  pomagad.  Wiedziała,  że  powinna  iśd 

do  sypialni  i  zacząd  przeglądad  księgą  ducha,  którą  Arailia  jej  dała,  ale  jakoś  nie 

była  wstanie  zrobid  nic  innego,  tylko  stad  tu  i  bawiąc  się  na  okrągło  trzema  z 

czterech miniaturowych mydeł, patrzed jak się rozbiera 

- W porządku – w koocu Reeve był nagi i zastanawiała się, czy będzie do niej 

odwrócony plecami, kiedy będzie wchodził do wanny. Ale za to odwrócił się twarzą 

do  niej  ze  spojrzeniem  w  swoim  brązowych  oczach  w  odcieniu  whiskey,  którego 

nie  umiała  zinterpretowad.  –  Jestem  gotowy  –  powiedział  i  ku  konsternacji  Sary, 

był naprawdę – w więcej sposobów, niż tylko jeden. 

Nie  widziała  wyposażenia  Reeve’a  od  dnia,  kiedy  szpiegowała  jego  i  Duke’a 

podczas konkursu odlewania się w lesie. To było, kiedy byli w szóstej klasie, a ona 

w  drugiej.  Pamiętała,  że  zastanawiała  się,  co  za  śmiesznie  wyglądające  coś  mieli 

chłopcy pomiędzy swoimi nogami. Tym razem wiedziała, ale wiedza nie pomogła 

uspokoid  się  bardziej  niż  fakt,  że  wyposażenie  Reeve’a  wydawało  się  znacznie 

rosnąd. 

- Och, moja… - Westchnęła kiedy jego fiut się pokazał. Długi i gruby wzrastał 

pomiędzy jego muskularnymi nogami i opierał się prawie na jego płaskim brzuchu. 

Ciemna  główka  w  kształcie  grzyba  pokrywała  wierzchołek  i  Sara  mogła  zauważyd 

perłowe koraliki zbierające się przy szparce na nim. 

-  Przepraszam  –  głos  Reeve’a  był  szorstki.  –  Nic  na  to  nie  poradzę.  To  ta 

przeklęta jedwabna szata na tobie. Mogę dostrzec twoje sutki przez nią – wskazał 

na krocze. – Sprawia, że mężczyzna reaguje. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  21 

-  Och  –  Sara  zakryła  dłoomi  usta,  następnie  zmieniał  zdanie  i  skrzyżowała 

ramiona na piersi, aby ukryd sutki. Nigdy przenigdy nie marzyła, że wysoki, pewny 

siebie  Reeve  może  uważad  ją  za  atrakcyjną.  Zawsze  była  dla  niego  małą  siostrą 

Duke’a,  kimś,  komu  się  dokucza  i  z  kogo  się  nabija.  Może  reakcja  na  nią  była 

spowodowana wezwaniem księżyca i klątwą na nim. 

-  Wejdź…  –  Odchrząknęła,  próbując  brzmied  profesjonalnie  i  trzymad  oczy 

powyżej jego pasu. – Wejdź do wanny i umyj się – zdołała w koocu powiedzied. – 

Kiedy to będziesz robił, ja sprawdzę, co księga ducha Araili mówi o… Twoim fiucie. 

Znaczy  się,  klątwie.  Twojej  klątwie.  Och,  ja…  -  Potrząsnęła  głową  i  zakryła  dłonią 

usta zanim wybełkotałaby coś jeszcze. 

Reeve  uśmiechnął  się  do  niej,  zdając  się  odprężyd  pierwszy  raz,  od  kiedy 

ścigał ją do jej ganka. 

-  Wygląda  trochę  inaczej  od  kiedy  widziałaś  go  ostatnim  razem,  co?  Kiedy 

podglądałaś mnie i Duke’a podczas odlewającego się konkursu. 

- Nie wiedziałam, że wiesz, że patrzyłam – przytknęła dłoo do piersi. Czy może 

byd to bardziej zawstydzające? 

- Zawsze wiedziałem, kiedy patrzysz – ton Reeve’a teraz zmiękł, wypełnił się 

niewypowiedzianymi emocjami. – Tak jak zawsze ja patrzyłem na ciebie, Ruda – jej 

stare  przezwisko,  które  wymyślił,  zabrzmiało  teraz  w  jakiś  sposób  intymnie  i 

erotycznie, kiedy wypowiedział je głębokim, cichym głosem. 

-  Ty…  Patrzyłeś?  –  Pisnęła  Sara,  nie  wierząc  własnym  uszom.  Oczywiście  to 

klątwa  przez  niego  przemawiała.  Reeve  nigdy  nie  traktował  jej  inaczej  niż  małej 

siostrzyczki,  kogoś  kto  musiał  byd  chroniony  i  drażniony,  ale  nigdy  nie  brany  na 

serio. I na pewno nigdy nie pożądany. 

-  Patrzyłem  –  podszedł  krok  bliżej  i  wyciągnął  dłoo,  aby  objąd  jej  rozgrzany 

policzek w dłoo. – Zawsze, Sara – wymruczał. 

Jego nagie ciało było teraz tak blisko, że Sara mogła poczud jego żar, niczym 

piec,  piekący  jej  drżącą  skórę  przez  cienką,  jedwabną  szatę.  Boże,  pachniał 

smakowicie. Był cały  pełen męskiego  piżma i twardych mięśni i nagle zapragnęła 

go  tak,  jak  nigdy  nikogo  przedtem.  Jej  sutki  były  tak  twarde,  że  bolały  i  mogła 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  22 

poczud, jak jej cipka wilgotnieje i rozgrzewa się tylko od bycia obok niego. Mogła 

poczud,  jak  jej  ciało  pragnie  otrzed  się  o  niego,  przyjąd  pocałunek,  który  tak 

wyraźnie oferował, ale walczyła z tym całymi siłami. 

To  klątwa,  powiedziała  sobie  srogo.  Tylko  klątwa  sprawia,  że  zachowuje  się 

tak jak teraz i gdyby skorzystała teraz z tego, co oferował, nie będzie mogła nigdy 

więcej spojrzed na siebie w lustrze! 

-  Ja…-  Cofnęła  się  od  niego  powoli,  nawet  jeśli  pragnęła  zrzucid  jedwabną 

szatę i chwycid go w uścisk ciała do ciała. – Lepiej jak pójdę zajrzed do księgi ducha. 

T-ty musisz wejśd do wanny, zanim k-księżyc nabierze sił. 

-  Przepraszam,  masz  racje  –  cofnął  się,  niezgrabnie  pocierając  dłonią  o 

krótkie, czarne włosy. – Uh, ja teraz wejdę do wanny. 

-  Tak,  uh…  Zrób  tak  –  wymamrotała  Sara.  Następnie  wyszła  z  łazienki  tak 

szybko jak tylko mogła, zanim hormony zwyciężą jej moralnośd. 

 

 

 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  23 

Rozdział 3 

   

- Och, Bogini – mruknęła do siebie Sara, a serce waliło jej mocno o żebra. Nie 

mogła  uwierzyd,  co  prawie  zrobiła.  Nie  mogła  uwierzyd,  że  prawie  pocałowała 

Reeve’a, kiedy wcześniej byli tylko przyjaciółmi. Tylko samo przebywanie tak blisko 

jego  twardego,  nagiego  ciała,  wywołało  w  niej  ognistą  burzę  pożądania  i  chciała 

mied czas, aby położyd się na łóżku i dotykając się, opanowad żądzę. Ale nie było 

na  to  czasu.  Reeve  był  na  kraocu  przemiany  i  potrzebował  jej  pomocy.  Jeśli  nie 

chciała  wrócid  i  znaleźd  w  swojej  wannie  wygłodniałej  bestii,  musiała  znaleźd 

sposób, żeby teraz złamad klątwę. 

Weź  się  w  garśd,  Saro,  powiedziała  sobie  ostro.  Idąc  do  małej,  wypełnionej 

szafy, gdzie Arailia trzymała wszystkie swoje magiczne rzeczy, stanęła na palcach i 

sięgnęła  do  najwyższej  półki.  Palcami  znalazła  zakurzoną,  oprawioną  w  skórę 

księgę,  złapała  ją  i  zdmuchnęła  kurz  z  okładki.  Był  to  raczej  notes  z  luźnymi 

kartkami,  niż  jakiś  wolumin  z  magiczną  wiedzą.  Sara  przerzucała  strony 

wypełnione zawijanym pismem Arailii ze wzrastającą potrzebą. 

- Gdzie to jest? – Mamrotała pod nosem, zanosząc książkę na łóżko. Usiadła 

po  turecku  na  miękkim  materacu,  bezwiednie  przeczesując  swoje  długie, 

rozpuszczone włosy palcami podczas szukania. 

Księżycowy Nokturn Wilkołaka, mówił nagłówek u góry strony. Klątwa bestii 

przy pełni. 

-  Tu  jest  –  mruknęła  do  siebie.  Najwyraźniej,  aby  złamad  klątwę,  potrzebna 

jest  ceremonia,  co  sprawiło,  że  odetchnęła  nieco.  Niektóre  klątwy,  jak  uczyła  ją 

Arailia, były prawie  niemożliwe do złamania. Instrukcja mówiła, że  było to dobre 

nie  tylko  do  pozbycia  się  klątwy,  ale  też  jakiekolwiek  innego  przekleostwa  czy 

związania, jakie było rzucone na dotkniętą osobę. To był niezły dodatek, pomyślała 

Sara.  Czytała  dalej  i  znalazła,  że  zaklęcie  może  byd  odprawione  jedynie  podczas 

pełni.  Cóż,  na  razie  dobrze  –  dziś  wieczorem  jest  pełnia,  więc  czas  jest  dobry. 

Wówczas napotkała przeszkodę. Pełnia była, zaklęcie wyglądało na wykonalne, ale 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  24 

do ceremonii potrzebna była też pewna mikstura, przyrządzona i destylowana do 

olejku eterycznego.  

W porządku. Raz jeszcze przeczesała dłonią włosy. Cóż, zazwyczaj nie musiała 

szybko pracowad, ale przypuszczała, że może skoczyd do kuchni i  upichcid szybką 

porcję anty-wilczego serum, jeśli będzie musiała. Miała jedynie nadzieje, że gorąca 

woda  na  długo  wytrzyma,  aby  utrzymad  Reeve’a  w  wannie,  kiedy  będzie 

pracowała. Szybko przebiegła wzrokiem po składnikach. 

- Wiciokrzew, dziurawiec zwyczajny, głóg – mamrotała. – Mam, mam, mam… 

korzeo zachyłka pospolitego, podbiał pospolity… tak, tak… i najważniejsze… O, nie! 

– Wpatrzyła się z niepokojem w główny składnik mikstury. Najważniejsze, czytała z 

wąskiego,  zakręconego  pisma  Arailii,  są  trzy  miseczki  drapacza  lekarskiego  dla 

oczyszczenia, aby złamad klątwę, uchronid przed złem i usunąd niechciane wpływy, 

szczególnie te ze złymi zamiarami. 

-  Cholera!  –  Wymamrotała  gwałtownie  Sara.  –  Cholera,  cholera,  cholera!  – 

Użyła  ostatniej  szczypty  drapacza  lekarskiego  któregoś  dnia  w  miksturze 

dezynfekującej  i  wiedziała,  że  więcej  w  domu  nie  ma.  Co  więcej,  nie  było  szans, 

aby  go  szybko  zdobyła.  Drapacz  lekarski  nie  rośnie  blisko  jej  domu,  potrzebował 

bardziej  gorącego,  suchego  klimatu,  a  wilgotne  Tennessee  nie  mogło  go 

dostarczyd.  Zazwyczaj,  gdy  Sara  go  potrzebowała,  zamawiała  u  swojego 

ulubionego  aptekarza  w  Internecie  –  Wejee  Metafizyczny  Hipermarket.  Ale  teraz 

był  środek  nocy  i  nawet  jeśli  dostałaby  się  teraz  do  Internetu  i  zamówiła,  nie 

zostały dostarczony na czas ceremonii, która musiałby mied miejsce podczas pełni 

księżyca. 

Na chwilę Sara odłożyła książkę i zamknęła mocno oczy. 

- Co mam zrobid? – Jęknęła cicho do siebie. Reeve był poważnie przeklęty, co 

znaczyło,  że  zioła  w  wannie,  które  wrzuciła,  pomogą  przez  chwilę  powstrzymad 

zmianę,  ale  w  żadnym  wypadku  jej  nie  powstrzymają.  Na  zewnątrz  księżyc 

wschodził  coraz  wyżej  i  jeśli  czegoś  szybko  nie  wymyśli,  będzie  miała  w  domu 

oszalałego z głodu wilkołaka. Nie potrzebowała tego i również nie chciała wyrzucid 

Reeve’a  na  zewnątrz,  aby  tam  się  przemienił.  Jak  powiedział,  co  będzie  jeśli  na 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  25 

jego  drodze  pojawi  się  człowiek  zamiast  stada  jeleni?  Nie,  nie  mogła  ryzykowad. 

Więc co mogła zrobid? 

-  Arailia  –  wyszeptała,  potrząsając  głową.  –  Bogini,  jak  bardzo  chcę,  abyś  tu 

była.  Zawsze  wiedziałaś,  co  zrobid,  niezależnie  od  tego  jak  szalona  była  sytuacja. 

Wiem, że znalazłabyś rozwiązanie, ale ja jestem zgubiona. 

Spójrz w książkę, dziecko. Wszystko, co trzeba tam będzie. Szept był tak lekki, 

że wydawał się myślą w jej głowie, ale Sara rozpoznała praktyczny głos Arailii. Była 

noc  Samhain  –  czas,  kiedy  wszystkie  utracone,  ukochane  osoby  były  blisko 

fizycznego  świata.  Czy  jej  mentorka  wciąż  pilnowała  jej  z  drugiego  świata?  Czy 

chciała powiedzied Sarze, że było coś, co ominęła – wyjście z tego bałaganu? 

Raz  jeszcze  Sara  zanurzyła  się  w  opisie  ceremonii  i  recepty,  szukając 

jakiejkolwiek  furtki.  Nic  nie  było,  dopóki  nie  doszła  do  samego  dołu  strony  i 

dostrzegła małej, wąskiej strzałki w prawym marginesie, wyraźnie wskazującym, że 

powinna  zajrzed  na  drugą  stronę.  Oczywiście,  jak  mogła  byd  tak  głupia!  Już 

wariowała, a nawet jeszcze nie przeczytała całego wpisu. Prawdopodobnie Arailia 

miała  całą  listę  zastępstw  i  będzie  mogła  przyrządzid  miksturę  w  ciągu  godziny. 

Wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze, tylko… 

Sara  przerzuciła  stronę  i  wpatrzyła  się  z  niepokojem  w  to,  co  napisała  jej 

mentorka  wąskim  pismem.  Jeśli  nie  ma  składników  na  czas,  aby  przyrządzid 

miksturę,  przeklęta  bestia  może  byd  związana  na  jedną  noc  poprzez  seksualną 

ofiarę.  Ale  uwaga!  Bestia  ukaże  cały  swój  głód  na  tym,  kto  podejmie  ofiarę,  a 

poświęcenie nie będzie łatwe. 

Odłożyła  książkę  i  przełknęła  z  trudem.  Bogini,  czy  to  oznacza  to,  co  ona 

myśli? Ofiara seksualna. Słowa dzwoniły w jej głowie jak bicie dzwonka. Tylko kilka 

minut temu nie mogła się doczekad, co księga ducha zaleci i prześpi się z Reeve’m. 

Ale zgodnie z ostrzeżeniem Arailii, to on miał się z nią przespad. Potajemnie, Sara 

od  lat  szukała  dobrej  wymówki,  aby  złapad  najlepszego  przyjaciela  swojego 

starszego brata. Ale nigdy nie marzyła o tym, że będzie musiała przespad się z nim, 

aby  utrzymad  go  człowiekiem.  I  to  powodowało  kolejny  problem  –  dokładnie  jak 

miała go do tego zachęcid? 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  26 

Sara  zawsze  była  trochę  płochliwa  i  nieśmiała,  kiedy  przychodziło  do 

jakiegokolwiek seksu,  A  dokładnie miała tylko dwóch  kochanków i obydwoje byli 

jej tymczasowymi partnerami, których wybrała, aby świętowad jedne z radosnych 

świąt  ku  czci  Bogini.  Więc  nie  była  bardzo  doświadczona.  Jak  miała  to  zrobid? 

Wejśd do łazienki i powiedzied Reeve’owi, że musi się z nią pieprzyd, jeśli nie chce 

się  zamienid  w  wilkołaka?  I  jak  dokładnie  miała  to  wyrazid?  Przepraszam  Reeve, 

nie mam wszystkich składników, których potrzeba do przygotowania mikstury, aby 

cię  wyleczyd,  ale  w  międzyczasie  mogę  powstrzymad  twoją  przemianę,  jeśli  nie 

masz  nic  przeciwko  przespaniu  się  ze  mną.    O  tak,  to  brzmi  naprawdę  dobrze. 

Wcale nie brzmiałaby na zdesperowaną. 

Odłożyła książkę i z irytacją przebiegła obydwoma rękami wzdłuż jej  długich 

włosów w jesiennych kolorach. Bogini, jakkolwiek się do tego weźmiesz, będzie to 

jedno z najbardziej upokarzających doświadczeo jej życia. Nie wspominając o tym, 

że jeśli Reeve się zgodzi, doświadczy w nocy brutalnego, nieposkromionego seksu, 

jakiego  nie  była  w  stanie  sobie  wyobrazid.  Cóż…  może  myślała  o  czymś  w  tym 

rodzaju raz czy dwa. 

Sara  poczuła  jak  gorąco  oblewa  jej  policzki,  kiedy  wyobraziła  sobie  siebie 

samą  toczącą  się  po  łóżku  z  Reeve’em.  Samo  myślenie  o  tym  ogromnym, 

umięśnionym  ciele  pokrywającym  ją,  wbijającym  się  w  nią,  prawie  wystarczało, 

aby samorzutnie zapaliła się z żądzy. Przez  całą noc próbowała siebie  przekonad, 

że  nic  nie  czuje  oprócz  szkolnego  zauroczenia,  ale  szczera  prawda,  że  była 

zakochana  w  Reeve’ie  praktycznie  od  chwili,  kiedy  Duke  przyprowadził  go  do 

domu  ze  szkoły,  aby  poznał  rodzinę.  Przez  lata  miała  nadzieję,  że  ją  dostrzeże, 

zapragnie jej, ale nic takiego się nie stało. Czuła się z tym źle, jak gdyby oszukiwała, 

jak  gdyby  dostawała  to,  czego  zawsze  potajemnie  pragnęła  przebiegłym 

sposobem. To… 

Jej myśli zostały przerwane przez cichy warkot, rozlegający się z łazienki. Sara 

podskoczyła  natychmiast.  Och,  Bogini!  Siedziała  tu  z  konfliktem  moralnym, 

podczas gdy Reeve prawdopodobnie zmieniał się w tej chwili. Nie było czasu, aby 

zastanawiad się nad moralnymi aspektami tej sytuacji. Musiała mu teraz pomóc. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  27 

Rozdział 4 

   

-  Reeve?  –  Zapytała,  otwierając  energicznie  drzwi  i  spiesząc  się  do  łazienki. 

Obawiała się, że zobaczy wielkiego, owłosionego wilkołaka, siedzącego w głębokiej 

wannie na łapkach, ale ku jej uldze, wciąż w pełni wyglądał jak człowiek. Cóż, nie w 

pełni  –  jego  złociście  brązowe  oczy  zmieniły  się  w  jasny,  nieludzki  odcieo  złota, 

którego  Sara  nigdy  przedtem  nie  widziała.  I  jego  warczenie,  wydobywające  się  z 

głębi gardła – to nie było dobry znak. 

- Reeve? – Zapytała ponownie, mając nadzieję, że jest na tyle człowiekiem, że 

ją rozpoznał. – Reeve, walcz z tym! Nie pozwól, aby przejął kontrolę. 

- Ja… Próbuję – jego głęboki głos był szorstkim pomrukiem, a krótkie, czarne 

włosy  zdawały  się  wydłużad  i  mierzwid.  –  Czy  ty…  Znalazłaś  sposób…  Aby  mi 

pomóc? – Zapytał wyraźnie walcząc, żeby wydobyd słowa. 

-  Ja…  Tak.  Znalazłam.  –  Sara  chciała  znaleźd  sposób,  aby  podjąd  niezręczny 

temat, ale jej język wydawał się związany w węzeł. 

-  Sara?  –  Wstał,  ociekając  wodą,  pachnąca  para  unosiła  się  z  jego  opalonej 

skóry.  Nie  licząc  zwierzęcych  oczu  i  dzikich  włosów,  wyglądał  jak  wyjęty  z 

najżywszych fantazji Sary. Bogini, pragnęła go tak bardzo, ale nie wiedziała, jak to 

mu powiedzied. 

-  Ja…  Ja…  -  Jej  usta  wciąż  nie  współpracowały,  kiedy  wyszedł  z  wanny  i 

podszedł do niej, a jego nowe, obce oczy wypełnione były głodem. 

- Proszę… - Gruba  kolumna jego gardła  drgała, kiedy  próbował wypowiadad 

kolejne słowa, ale było jasne, że nie mógł. Sara wiedziała, jak się czuł. Pochylał nad 

nią,  nagi  i  ociekający  wodą,  i  jedyne,  co  chciała  zrobid,  to  na  klęczkach  wylizad 

kropelki  wody  z  jego  nagiego,  umięśnionego  ciała,  ale  nie  mogła  mu  tego 

powiedzied. Zdecydowała, że pozostała jedyna rzecz, jaką mogła zrobid, Musi mu 

pokazad. 

Utrzymując  wzrok  na  twarzy  Reeve’a,  sięgnęła  do  szarfy  swojej  szaty  i 

szarpnęła ją łagodnie. Prawie w zwolnionym tempie czerwony jedwab się rozchylił 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  28 

i  stanęła  przed  nim  naga,  jej  dojrzałe  piersi  i  odkryte  sutki  były  na  widoku  tak 

samo,  jak  schludnie  przycięte,  gęste  włosy  na  jej  cipce.  Była  tam  mokra  i 

opuchnięta,  gotowa  na  niego,  pomimo  faktu,  że  była  niedoświadczona,  a  on 

ogromny. 

-  Mogę  ci  pomóc,  Reeve  –  powiedziała,  słysząc  swój  własny  głos,  jak  gdyby 

należał  do  innej  osoby  –  osoby,  której  dobrze  nie  znała.  –  Mogę  pomóc  ci 

powstrzymad klątwę. Ale musisz do mnie przyjśd, teraz. 

Nie  musiała  prosid  dwa  razy.  W  jednej  chwili  stała  w  swojej  rozchylonej 

szacie, praktycznie naga przed wanną, a w następnej znajdowała się w jego nagich, 

muskularnych  ramionach,  zmiażdżona  o  twardą,  płaską  klatę.  Wciąż  był  wilgotny 

po kąpieli, pikantny zapach miłosno-pożądaniowo-wiernościowej saszetki uchwycił 

się jego skóry i nagle Sara zdała sobie sprawę, co zrobiła. 

Jeśli  to  teraz  zrobię,  przywiążę  go  do  siebie,  pomyślała.  Panika  wzrastała  w 

niej,  niczym  zimna  dłoo  na  jej  gardle.  Użyję  mocy  Bogini  do  własnych  celów, 

sprawiając,  że  będzie  pewien  swojej  miłości  do  mnie,  kiedy  w  rzeczywistości,  to 

tylko moc ziół i magii seksu, który mieli uprawiad. 

-  Reeve,  czekaj!  –  W  nagłym  szaleostwie  naparła  na  jego  umięśnioną  pierś, 

aby powstrzymad to, co się miało zdarzyd. Reeve nie miał pojęcia, w co wpadł i nie 

było sprawiedliwe, aby złapad go w pułapkę miłości do niej, kiedy nie czuł nic, poza 

przyjaźnią.  Było  wystarczająco  źle  z  jego  klątwą,  ale  jeśli  pokieruje  go  do  lasów, 

gdzie  było  mnóstwo  zwierzyny  łownej…  Raz  jeszcze  naparła  na  jego  pierś,  ale 

równie dobrze mogła pchad bryłę żelaza. 

Było za późno. 

Och,  moja  Bogini!  Sara  zdała  sobie  sprawę,  że  nie  wliczała  pilnej  potrzeby, 

którą przekleostwo nałożyło na jej przyjaciela. Magia, która w nim osiadła, musiała 

znaleźd  ujście  –  albo  przez  zmianę  w  bestię,  albo  przez  seks,    nie  było  innego 

sposobu. Nie było sposobu, na zatrzymanie tego, co rozpoczęła, pomyślała, kiedy 

jej napięte, odkryte sutki potarły mocno o jego nagą pierś, sprawiając, że sapnęła. 

Równie  dobrze  mogła  byd  na  torze  kolejowym  i  próbowad  powstrzymad  pociąg 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  29 

towarowy  gołymi  rękoma.  Wciąż  jednak  mogła  spowolnid  sprawy  i  zmniejszyd 

efekty saszetki, przynajmniej w niewielkim stopniu. 

-  Reeve  –  powiedziała  ponownie,  ale  wyszedł  jej  bardziej  gorący,  zdyszany 

jęk.  Teraz  całował  jej  szyję,  szczypiąc  zębami,  które  wydawały  się  zbyt  ostre,  ale 

nie  przerwały  skóry,  jedynie  oznaczały  ją  zaborczo,  w  sposób,    w  jaki  zrobiłby  to 

wilk swojej partnerce. Poniżej mogła poczud twardą gałąź jego penisa, wypalający 

żar na wnętrzach jej ud. Lepkie krople spermy tworzyły ciepłą ścieżkę po jej nagiej 

skórze,  jak  gdyby  zabiegał  o  jej  wejście,  a  jego  ręce  wydawały  się  byd  wszędzie, 

pieszcząc jej plecy, boki, obejmując krągłości piersi, drażniąc gwałtownie sutki. 

Musi to spowolnid! Myśli Sary  były szalone, umysł zakręcony, kiedy  jej ciało 

reagowało  na  zmysłowy  atak,  niczym  zagłodzona  kobieta  na  bankiecie.  Jej  sutki 

były tak twarde, że czuła, że mogą przeciąd szkło, a cipka zdecydowanie ociekała. 

Wiedziała, że za chwilę Reeve znajdzie śliskie wejście i wbije się, niczym do domu, 

bez  żadnego  oporu.  Jeśli  nie  zareaguje  szybko,  będzie  wypełniona  jego  grubym 

fiutem,  zagłębiającym  się  w  niej,  pieprzącym  ją,  zabierającym  ją  tam  ,gdzie 

desperacko pragnęła iśd. 

Ale  jeśli  mu  pozwoli,  będzie  do  niej  przywiązany.  Nieuczciwie  przywiązany. 

Sara  wiedziała,  że  to  prawda.  Musiała  szybko  zrobid  coś  innego,  zanim  zostanie 

nadziana na jego gruby trzonek, który, jak mogła poczud, pulsował przy jej nodze. 

- Reeve – wymamrotała trzeci raz. – Reeve, pozwól mi… Chcę coś dla ciebie 

zrobid. Pozwól mi czegoś spróbowad. 

Albo  jej  nie  słyszał  albo  nie  pojmował  jej  ostrożnych  słów,  a  jego  uścisk 

zacisnął się bezwzględnie, kiedy zaczęła walczyd. Decydując zmienid taktykę, Sara 

pochyliła głowę i zrobiła dokładnie to, co pragnęła zrobid wcześniej – zlizała krople 

wody z jego szerokiej piersi.  

Pomruk w jego gardle pogłębił się, ale złagodził uchwyt i Sara stwierdziła, że 

może kontynuowad swoją wycieczkę w dół jego ciała. Zlizując z zapałem, odnalazła 

językiem każdy wyrzeźbiony miesieo na jego dobrze rozwiniętej piersi, pozwalając 

swoim  ustom  błądzid  po  niewielkich  krążkach  jego  sutków,  zanim  ruszyła  dalej. 

Badała  grzbiety  mięśni  brzucha,  wyczuwając  napięcie  pod    opaloną  skórą,  kiedy 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  30 

lizała, ale Reeve nie próbował jej powstrzymad. W rzeczywistości, kiedy dotarła do 

obszaru pomiędzy jego nogami, łagodnie warknął z aprobatą. 

- Tylko chcę cię teraz posmakowad, Reeve – powiedziała mu, aby uspokoid w 

nim bestię. Łagodnie chwyciła gruby trzon jedną ręką, zachwycając się tym, że jej 

palce  nie  mogą  go  całkowicie  otoczyd.  Bogini,  był  ogromny!  Miała  nadzieję,  że 

będzie  mogła  złagodzid  kraoce  jego  pożądania  poprzez  wchłonięcie  go  do  ust  i 

ssanie, ale okłamałaby samą siebie, gdyby próbowała powiedzied, że nie chce tego 

zrobid. 

Pochylając się do przodu, zlizała krople jego spermy na główce jego fiuta, jak 

gdyby był on lodem, którego pragnęła zjeśd. Kolejne miękkie warknięcie aprobaty, 

a następnie Reeve zanurzył swoje ręce w jej włosach. Sara jęknęła i wzięła szeroko 

główkę jego penisa pomiędzy wargi, ssąc, aby wydobyd z niego więcej. Była teraz 

na  kolanach,  puszysty  niebieski  chodnik  łaskotał  jej  kolana,  ręce  ułożyła  na  jego 

twardych jak skała udach. Jego naturalne  męskie piżmo było tu silniejsze, prawie 

tak  silne  jak  wspaniały  słony  smak  kropel  spermy  na  jej  ustach.  Nagle  Sara 

zawstydziła  się  tego,  jak  bardzo  chciała  to  zrobid,  jak  bardzo  czerpała  z  tego 

przyjemnośd. 

Nie  robię  tego  dla  swojej  własnej  satysfakcji,  powiedziała  sobie  ostro. 

Próbuję go tylko powstrzymad. To była prawda – lub tak sobie mówiła. Jeśli mogła 

sprawid, aby Reeve  doszedł w  jej ustach, zamiast pompując gorącą spermę w jej 

cipkę, może miałaby szansę powstrzymad klątwę na tę noc, nie wiążąc go do siebie 

zaklęciem  wierności.  To  była  jej  wina,  że  musiała  znaleźd  się  na  kolanach  i  ssad 

jego fiuta, aby to się stało? Myślała, że nie – właściwie robiła to dla jego własnego 

dobra.  Nie  miało  to  nic  wspólnego  z  faktem,  że  wargi  jej  cipki  były  opuchnięte  i 

śliskie z potrzeby, a jej łechtaczka pulsowała.  

Oboje  jęknęli,  kiedy  wzięła  go  głębiej,  wciągając  szeroką  główkę  penisa  do 

swojego gardła, a jej usta obejmowały jego trzon. Był tak gruby, tak długi, że nie 

było  sposobu,  aby  wzięła  go  całego  –  nie,  o  ile  nagle  nie  zdobyłaby  głębokiego 

gardła.  Ale  była  zdeterminowana  zrobid  co  tylko  mogła,  więc  ssała  go,  lizała 

chętnie, kiedy pieprzył ją łagodnie, wchodząc i wychodząc z jej ust. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  31 

 Zaczynała  boled  ją  szczęka,  ale  mogła  poczud  strużkę  kropel  spermy, 

zmieniającą się w rzekę i wiedziała, że nie potrwa to teraz długo. Wkrótce będzie 

przełykała  jego  słone  strumienie  wytrysku  i  zapobiegnie  klątwie  do  następnej 

pełni, bez niego, wierzącego, że jest zakochany w niej, kiedy naprawdę nie jest. 

Ale najwyraźniej Reeve miał inne rzeczy w planach. Kiedy przygotowywała się 

do przełknięcia, odepchnął ją łagodnie, ale stanowczo i podciągnął na nogi. 

- Hej, co…? – Usta Sary były spuchnięte od ssania i ledwie mogła wypowiadad 

słowa. 

-  Sypialnia  –  oczy  Reeve’a  wciąż  błyszczały  nieludzkim  złotem  i  wciąż  miał 

trudności z wyrażaniem. 

- M-Mogę równie dobrze sprawid, że skooczysz tutaj – zaoferowała z trudem 

Sara. Ale Reeve potrząsnął silnie głową. 

- Nie w twoich ustach. Potrzebuję… Potrzebuję byd w tobie. 

-  We  mnie?    -  Zapytała  Sara  głosem  tak  cichym,  że  ledwie  mogła  siebie 

usłyszed.  Kiedy  ssała  go,  doszła  do  wniosku,  że  lepiej  będzie  w  ten  sposób,  niż 

pozwolid mu pieprzyd ją. I nie tylko dlatego, że nie chciała wiązad go nieuczciwie – 

dlatego, że był tak cholernie duży, że nie wiedziała, jak mógłby wejśd w jej ciasną, 

tylko dwa razy używaną cipkę. Słowa Arailii na okrągło rozbrzmiewały echem w jej 

głowie.  Ale  uwaga!  Bestia  ukaże  cały  swój  głód  na  tym,  kto  podejmie  ofiarę,  a 

poświęcenie nie będzie łatwe. 

- Potrzebuję pieprzyd cię. Potrzebuję dojśd w twojej cipce – chwycił mocno za 

jej ramiona w swoje duże, twarde ręce. – Sypialnia, Sara. Lub jeśli chcesz… Chcesz, 

abym wziął ci tutaj. Na ścianie. 

- Nie, nie… Sypialnia w tę stronę – powiedziała pospiesznie Sara. Miał rację – 

jeśli będą uprawiad ostry seks, przynajmniej będzie lepiej, kiedy odbędzie się to na 

miłym,  miękkim  materacu  królewskich  rozmiarów  łóżka  z  górą  poduszek,  a  nie  o 

twardą, wykładaną kafelkami ścianę łazienki. 

Spróbowała  poprowadzid  go,  ale  nie  miał  zamiaru  puścid  jej  tym  razem. 

Jedyne  czym  mogła  zrządzid,  to  marsz  szybkimi  krokami  wzdłuż  korytarza,  kiedy 

przywarł swoją klatką do jej pleców. Chod jedwabna szata wciąż w połowie wisiała 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  32 

na  jej  ramionach,  mogła  poczud  twardośd  i  żar  jego  erekcji,  napierającej  na  jej 

tyłek i wnętrze ud. Bogini, jak ona to przetrwa? 

W  chwili,  gdy  ukazało  się  łóżko,  Reeve  pokierował  ją  ku  niemu,  ale  kiedy 

próbowała  odwrócid  się  i  raz  jeszcze  stanąd  twarzą  do  niego,  nie  pozwolił  jej. 

Zamiast tego przyparł ją do wysokiego zbocza łóżka, jej talia znalazła się dokładnie 

na  poziomie  materaca,  a  jej  stopy  wciąż  znajdowały  się  na  twardej,  drewnianej 

podłodze. 

-  Teraz  –  warknął  i  całkowicie  zerwał  z  niej  czerwoną  szatę.  Sara  zadrżała, 

czując  się  odsłonięta  i  wystawiona  na  widok.  Tym  razem  nie  próbowała  się 

odwrócid,  ponieważ  obawiała  się  tego,  co  mogła  zobaczyd.  Był  teraz  potworem? 

Czy  przemienił  się  całkowicie,  kiedy  przechodzili  z  łazienki  do  sypialni?  Czy  miała 

byd zerżnięta przez wilkołaka z krwi i kości? 

Ale  kiedy  nacisnął  swój  umięśniony  przód  do  jej  teraz  nagich  pleców,  nie 

poczuła  żadnych  dodatkowych  włosów.  A  dłonie,  które  otoczyły  ją,  aby  objął  jej 

piersi, chod ogromne, wciąż były zdecydowanie ludzkie. Nie było żadnych pazurów 

tam,  gdzie  powinny  byd  paznokcie  i  żadnego  futra  wyrastającego  z  jego  knykci. 

Jednak  było  wrażenie  pilnej  potrzeby,  kiedy  pieścił  jej  miękkie  piersi  i  skręcił  jej 

napięte sutki ciut za mocno. 

Sara sapnęła i Reeve musiał usłyszed ból w jej głosie, ponieważ warknął w jej 

kark. 

- Przepraszam. Nie mogę się powstrzymad, 

-  Wiem,  że  nie  możesz  –  wyszeptała  Sara.  –  R-rób,  co  musisz,  Reeve.  Nie 

martw się o mnie. 

-  Martwię  się  o  ciebie.  Troszczę  o  ciebie  –  warknął,  ale  wtedy  klątwa 

wydawała  się  nasilid  i  jego  ręce  na  jej  ciele  stały  się  jeszcze  bardziej  nalegające. 

Jego ciepłe, stwardniałe dłonie przesunęły się w dół jej drżących boków do czułego 

„V” pomiędzy jej udami.  

-  Rozłóż  nogi  –  to  było  rozkaz,  nie  prośba  i  Sara  poczuła,  że  całkowicie 

zamarła. Jak bardzo będzie to bolało? 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  33 

- C-chcesz włożyd go we mnie? – Zapytała, starając się powstrzymad drżenie 

głosu. Bogini, miała wrażenie, że serce próbuje wybid się z jej piersi. 

 -  Potrzebuję  upewnid  się,  że  jesteś  gotowa  –  jego  duże  dłonie  już  były  na 

wnętrzu jej ud, rozszerzając jej nogi siłą, otwierając jej nagą cipkę na jego natarcie. 

Ale zamiast okrągłej główki jego fiuta, Sara poczuła dwa grube palce głaszczące jej 

wilgotny rowek. Jęknęła i pchnęła ku niemu, kiedy odnalazł jej łechtaczkę i potarł 

ją  mocno,  wysyłając  szarpnięcie  czystej  rozkoszy  przez  całe  jej  ciało.  Następnie 

głaskał ją niżej, szukając jej wejścia i znajdując je. Nie tracąc czasu, wcisnął obydwa 

palce  głęboko  w  cipkę,  sprawdzając  jej  wilgotnośd,  badając  zdolnośd  wzięcia  go. 

Sara  zachłysnęła  się  powietrzem  na  tę  inwazję.  Bogini,  to  było  takie  wspaniałe! 

Może nie będzie to tak złe. 

- Tak ciasna – usłyszała jego jęknięcie. – Tak mokra.  

Palce  się  cofnęły  i  poczuła,  jak  zmienia  za  nią  pozycję.  Nagle  twarda  ręka 

pomiędzy jej łopatkami pchnęła ją twarzą w łóżko. Nowa pozycja, leżąca twarzą na 

łóżku,  z  nim  pochylającym  się  nad  nią,  sprawiła,  że  poczuła  się  niewiarygodnie 

bezbronna. Czy wcześniej nie myślała, że jej naga cipka jest na widoku? Cóż, teraz 

równie dobrze mogła wisied na wystawie w muzeum. Mogła wyobrazid sobie, co 

Reeve zobaczył, kiedy spojrzał na nią  – obraz jej różowej cipki, lśniącej i mokrej z 

potrzeby przyjęcia go. 

- Teraz – warknął i coś ogromnego trąciło o wnętrze jej uda, szukając wejścia. 

Tym razem wiedziała, że to nie jego palce. Przygryzła wargę, kiedy szeroka główka 

jego fiuta znalazła i przekroczyła jej wejście i modliła się, żeby zrobił to powoli. 

Jej  modlitwy  nie  zostały  wysłuchane.  Jednym  dzikim  pchnięciem  zanurzył 

swojego grubego fiuta w jej ciasnej cipce, przebijając ją do szpiku kości. 

Sara  krzyknęła  i  ugryzła  mocno  dolną  wargę,  próbując  opanowad  ból 

pomiędzy nogami, męka bycia tam nagle i tak mocno nadzianą. Ale nie próbowała 

odsunąd się od niego – teraz nie było szans na wycofanie się. Był w niej głęboko, 

główka jego fiuta ocierała się o koniec jej pochwy. Nie było sposobu, aby uciekła 

od niego i nic nie mogła zrobid, jedynie rozszerzyd nogi i spróbowad otworzyd się 

wystarczająco  na  rżnięcie.  Tylko  przejdź  przez  to,  mówiła  sobie.  Musi  to  byd 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  34 

seksualna  ofiara  –  muszę  pozwolid  pieprzyd  mnie.  Nie  ma  innego  sposobu,  aby 

zatrzymad klątwę. 

Jęknęła cicho, kiedy prawie z niej wyszedł i wsunął się raz jeszcze. Jego ręce 

na jej  biodrach powstrzymywały  ją od przesuwania się po łóżku. Miała wrażenie, 

że chce ją przyszpilid do materaca, kiedy nacierał na nią od tyłu, a jego gruby fiut 

rozciągał ją do granicy i ponad nią. Reeve używał jej twardo i długo  – rżnął ją jak 

bestia w rui,  czym dokładnie był. Bogini, jak długo jeszcze będzie on trwał? Kiedy 

dojdzie? 

W  poprzek  pokoju  okno  otworzyło  się  z  trzaśnięciem  i  zimna,  kojąca  bryza 

musnęła  jej  rozgrzane  policzki.  Cierpliwości,  dziecko.  Ostatecznie  wszystko 

dobiegnie kooca. I Bogini nagrodzi tych, którzy ją honorowali. Przyjemnośd w bólu, 

wyszeptał  miękki  głos  w  jej  umyśle.  Znajdź  przyjemnośd  w  dawaniu  siebie. 

Przyjemnośd w uległości.  

I nagle ból przeszedł się w przyjemnośd. Nie całkowicie i nie w jednej chwili, 

ale  odkryła,  że  nieco  łatwiej  jest  jej  przyjmowad  grubego  fiuta  Reeve’a  w  swoją 

bezsilną  cipkę.  Pochylając  głowę,  rozszerzyła  nogi  jeszcze  bardziej,  otwierając  się 

na niego, dając mu to, czego potrzebował i to, czego Bogini domagała się podczas 

świętej  nocy.  Wciąż  był  Samhain  i  Sara  mogła    poczud  magiczny  świat  duchów, 

wiszący w powietrzu wokół niej, mogła poczud przyciąganie księżyca w ogromnej 

sylwetce Reeve’a, kiedy naprężył się w niej i wiedziała, że nie krzywdzi jej celowo, 

ale  nie  mógł  się  powstrzymad.  Zwierzęce  pożądanie  rządziło  w  nim  zbyt  mocno, 

domagało  się  wzięcia  wszystkiego,  co  tylko  mógł,  ujeżdżania  jej  otwartej  cipki, 

dopóki nie wypełni jej swoją spermą. 

To było jej zadanie – pochylid głowę, rozłożyd nogi i pozwolid mu się pieprzyd, 

dopóki nie minie w nim potrzeba. Ale jak długo to będzie? Dopóki księżyc w pełni 

nie schowa się za górami? Czy przez całą noc? 

Sara  zdecydowała  nie  myśled  o  tym.  W  środku  skoncentrowała  się  na 

przyjemności  rosnącej  miedzy  jej  nogami,  kiedy  jej  łechtaczka  ocierała  się  o 

szorstką,  zszytą  z  różnych  kawałków  materiału  narzutę  łóżka  z  górą  poduszek. 

Reeve  podjął  teraz  szybsze  tempo,  głębokie,  napędzane  uderzenia,  które 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  35 

przypierały ją rytmicznie do boku łóżka, wypełniając jej cipkę do granic możliwości 

przy każdym pchnięciu. Iskry przyjemności rozprzestrzeniały się po całym jej ciele z 

każdym akcentowanym uderzeniem, sprawiając, że jęczała głośno. 

Teraz,  kiedy  już  się  przyzwyczaiła,  Sara  stwierdziła,  że  dobrze  się  czuje 

całkowicie  wypełnią,  całkowicie  wziętą  przez  człowieka,  którego  potajemnie  tak 

długo  kochała.  To  było  prawie  tak,  jakby  Reeve  ją  posiadł  –  naznaczając    swoim 

własnym sposobem,  który jedynie miał  sens dla  bestii. Jego palce  wbiły się w jej 

biodra, kiedy jego fiut rozciągał jej cipkę do granic i wiedziała, że następnego dnia, 

kiedy spojrzy w lustro dostrzeże dowody ich pieprzenia, ale nie dbała o to – chciała 

tego tak bardzo.  

Ściskając  narzutę  w  pięści,  pchnęła  do  tyłu,  napotykając  pchnięcie  z 

pchnięciem,  upajając  się  uczuciem  bycia  wziętą  tak  mocno,  długo  i  bezlitośnie. 

Oferując  swój  ból  i  swoją  przyjemnośd  bogini,  tak  jak  oferowała  swoje  ciało  i 

mokrą, otwartą cipkę Reeve’owi. 

Nagle potrzeba w niej wspięła się, jak fala łamiąca powierzchnię i poczuła, że 

spada  z  krawędzi  orgazmu.  Jego  brutalne  pieprzenie  sprawiło,  że  dochodziła, 

domagając się, aby to zrobiła, czy tego chce, czy nie i Sara nie mogła odmówid ulgi, 

której łaknęło jej ciało. 

- Reeve! – Jęknęła, kiedy jej wewnętrzne mięśnie zasnęły się na nim mocno, 

dojąc go. – Och, Bogini… Reeve! 

Warknął w odpowiedzi, zdecydowanie brzmiąc teraz bardziej jak bestia, a nie 

człowiek i przyspieszył rytm pchnięd. Niedługo wchodził tak mocno, że Sara mogła 

poczud, jak ciężka rama dębowego łóżka porusza się wraz z nim, i wiedziała, że na 

piękniej,  drewnianej  podłodze  Arailii  będą  rysy,  ale  nie  dbała  o  to  –  nie  umiała 

dbad.  Teraz  jedynie  dbała  o  wrażenie  gorącej  spermy  Reeve’a  wypełniającej  jej 

cipkę.  Brała  pigułki  antykoncepcyjne,  ale  wiedziała,  że  nawet  jeśli  nie  brałaby, 

wciąż chciałaby poczud, jak dochodzi w niej, poczud, jak wypełnią są swoim żarem i 

potrzebą, kiedy naznaczał ją, jako swoją. 

Jak gdyby słysząc jej myśli, Reeve  zacieśnił  uchwyt na jej miednicy i zagłębił 

się głęboko, tak głęboko, jak tylko w nią mógł. Poczuła, jak pęcznieje, stając się w 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  36 

niej jeszcze większy i twardszy, dopóki nie poczuła, jak gdyby była pieprzona przez 

fiuta, zrobionego z gorącej wulkanicznej skały. Och, Bogini, nie sądziła, że mógł byd 

jeszcze  większy.  Jak  ona  to  zniesie?  Przygryzając  wargę,  spróbowała  jeszcze 

bardziej  się  rozszerzyd,  otworzyd  swoją  cipkę  jeszcze  bardziej,  aby  spełnid  jego 

niewypowiedziane żądanie.  

I wtedy zalał ją. 

Nie mając dużego doświadczenia, Sara nie wiedziała, czy to jest normalne, ale 

żadne  z  jej  dwóch  poprzednich  seksualnych  spotkao  nie  zakooczyło  się  w  ten 

sposób.  Gorąca  sperma  wytrysnęła  w  nią,  wymywając  wargi  jej  macicy, 

wypełniając  całkowicie  jej  cipkę  i  wyciekając  z  niej,  aby  zmoczyd  drżące  wnętrza 

ud. 

Bogini,  tak  wiele…  Sara  pomyślała  bezwładnie,  kiedy  Reeve  kontynuował 

wypełnianie  jej swoim nasieniem. Czy to była częśd klątwy? Spowodowane przez 

bestię w nim, która próbowała naznaczyd ją lub posiąśd w jakiś sposób? Wydawało 

się  to  logiczne,  ale  ciężko  było  myśled,  kiedy  wciąż  dochodziła  z  wstrząsającego 

ziemią  orgazmu,  który  zostawił  ją  wstrząśniętą  i  zadyszaną  chwilę  wcześniej. 

Jedyne  co  czuła  to  ciepły,  wilgotny  wytrysk,  który  napełniał  jej  cipkę  i  przebiegał 

po jej udach, sprawiając, że czuła się całkowicie wzięta przez mężczyznę, którego 

fiut wypełniał jej cipkę. To była istota Reeve’a  – jego nasienie tak głęboko w niej 

zakorzenione,  jak  gdyby  desperacko  pragnąd  uczynid  ją  swoją.  Sara  wiedziała,  że 

prawdopodobnie  to  bzdura,  ale  nigdy  przedtem  nie  czuła  się  tak  pożądana,  tak 

całkowicie wzięta, chroniona i kochana jak w tej chwili, kiedy napełniał ją wciąż i 

wciąż, aż nie mogła zmieścid więcej i została zalana. 

W koocu River upadł na jej plecy, ciężko oddychając, i wiedziała, że to koniec. 

Dzięki  Bogini  za  to,  że  klątwa  nie  zmusiła  go  do  kontynuowania  aż  do  zachodu 

księżyca lub wschodu słooca. Sara nie była pewna, czy mogła przyjąd więcej. 

-  Sara…  Przepraszam…  -  Powiedział  ochryple  i  brzmiał  na  całkowicie 

wykooczonego. Przyszło jej do głowy, że bestia w nim prowadziła go tak ostro jak 

ją i Sara poczuła do niego przypływ współczucia. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  37 

- Nie martw się o to, Reeve – wymamrotała, wyciągając dłoo, aby pogłaskad 

jego ciemne włosy, teraz  wilgotne od  potu.  – Pozwól sobie trochę odpocząd. Jak 

myślisz, uda ci się? 

- Tak myślę – mruknął. – Nie czuję napierania ani swędzenia. Nie sądzę, abym 

się zmienił. 

- Dobrze – poczuła niezmierzoną ulgę. – Uh… Mógłbyś… Um, wysunąd się ze 

mnie?  –  Zapytała,  czując  się  niezręcznie.  Musiała  zapytad,  ponieważ  Reeve  nie 

okazywał jakichkolwiek skłonności do wysunięcia swojego wciąż półtwardego fiuta 

z  jej  świeżo  zerżniętej  przez  siebie  cipki.  Lubiła  wrażenie  jego  w  niej,  zwłaszcza 

teraz, kiedy wydawał się trochę mniejszy i bardziej pasujący, ale nie mogli zostad 

połączeni razem na boku łóżka przez całą noc. Chciała usnąd i była pewna, że on 

też chce. – Reeve? – Zapytała niepewnie raz jeszcze. 

- Nie chcę – wymruczał, przytulając ją lekko. – Dobrze jest byd w tobie, Sara. 

Zawsze zastanawiałem się, jakie to będzie odczucie byd w tobie 

-  Zastanawiałeś?  –  Sara  rozważała,  czy  naprawdę  to  Reeve,  czy  przemawia 

przez  niego  zaklęcie  wierności  w  saszetce  z  ziołami.  Może  miał  na  myśli,  że 

zastanawiał się nad tym, odkąd wszedł do jej domu dziś w nocy, szukając pomocy. 

Ponieważ ciężko było uwierzyd, że zadurzył się w niej tak mocno, jak ona w nim tak 

wiele lat temu. Pewnie nigdy nie traktował jej jak nikogo innego, jedynie młodszą 

siostrę,  do  czasu  dzisiejszej  nocy  i  Sara  przypuszczała,  że  to,  co  właśnie  zrobili, 

będzie rozważane w okolicznościach łagodzących. 

- Reeve, proszę – powiedziała, ponieważ mogła poczud, jak twardnieje w niej 

ponownie i nie sądziła, że może przejśd przez rundę drugą. 

- Przepraszam. Ale uwielbiam cię czud, Ruda – z pełnym żalu westchnieniem, 

wycofał się z niej powoli i Sara poczuła jak jeszcze więcej gorącej spermy spłynęło 

po  jej  udach.  Cóż,  gdyby  w  obrębie  trzech  hrabstw  był  jakiś  inny  wilkołak,  była 

pewna,  że  nie  wpadłby  do  jej  domu  –  bez  wątpienia  została  wiecznie  i 

nieodwołalnie oznaczona tej nocy przez Reeve’a. Nie, żeby zwracała na to uwagę. 

- Dobrze – powiedziała mu. Zastanawiała się czy nie odesład go do domu, ale 

kiedy  odwróciła  się,  aby  spojrzed  mu  w  twarz,  wyglądał  na  tak  zmęczonego  i 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  38 

całkowicie samotnego, że  zlitowała się nad nim i pchnęła go na łóżko.  – Prześpij 

się trochę – zarządziła i odwróciła, aby ogarnąd się w łazience. 

Ale Reeve nie chciał pozwolid jej odejśd. 

-  Jesteś  teraz  moja  –  nalegał  sennym  głosem,  trzymając  jej  dłoo,  kiedy 

próbowała iśd. – Nigdy nie pozwolę ci odejśd. 

Sara nie wiedziała, skąd ta zaborcza nuta się wzięła, ale ociekała na podłogę i 

potrzebowała ubrad się do łóżka.  

-  Zaraz  wrócę,  Reeve  –  powiedziała  uspokajająco,  muskając  jego  ramię.  – 

Tylko pozwól mi odejśd na minutę. 

Spojrzał na nią z marsową miną. 

- Obiecujesz? 

-  Obiecuję  –  absurdalnie,  złapała  się  na  tym,  że  robi  palcem  znak  „X”  nad 

sercem i mówi rymowankę, której używali,  jak  byli dziedmi.  - Słowo honoru, jeśli 

kłamię,  wbij  szpilkę  w  moje  oko  –  wydawało  się  to  byd  głupie,  ale  chyba 

przekonało Reeve’a. 

- W porządku – powiedział w koocu, wypuszczając jej nadgarstek z uchwytu. 

– Ale wród zaraz. Chcę cię jeszcze dotknąd – głęboka, zaborcza nota w jego głosie 

wysłała  dreszcze  wzdłuż  kręgosłupa  Sary  i  pospieszyła  do  łazienki,  gdzie 

oporządziła  się  w  rekordowym  czasie.  Po  wciągnięciu    na  siebie  przez  głowę 

skromnej,  długiej  czarnej,  jedwabnej  koszuli  nocnej  i  założeniu  pasujących 

czarnych, koronkowych majtek, zdecydowała, że jest wystarczająco przyzwoita. 

Kiedy  wróciła  do  sypialni,  Reeve  już  znajdował  się  pod  zszytą  z  różnych 

kawałków  materiału  kołdrą  i  wyblakłym,  ale  czystym  prześcieradłem.  Jego 

wyraźne rysy  były odprężone, a skóra wydawała się bardzo opalona na tle jasnej 

poduszki. Przyjrzała się bliżej i zobaczyła sine półkola pod oczami, które sprawiały, 

że wyglądał na zmęczonego i bezbronnego. 

Sara  pamiętała,  jak  bardzo  był  zmartwiony  –  jak  wymizerowany  i 

zrozpaczony, kiedy mówił jej o swojej klątwie, a wszechogarniające uczucie miłości 

i  czułości  zagroziło,  że  ją  zaleje.  Jak  kiedykolwiek  udało  się  jej  przekonad  samą 

siebie,  że  wszystko,  co  do  niego  czuła,  to  dziewczęce  zauroczenie?  Teraz,  kiedy 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  39 

połączyli się intymnie, musiała przed samą sobą przyznad, że całkowicie się w nim 

zadurzyła.  Oddała  swoje  ciało  i  duszę  i  nie  było  sposobu,  aby  udawad,  że  jest 

inaczej.  Patrząc  jak  śpi,  chciała  wyciągnąd  dłoo  i  objąd  jego  policzek,  który  był 

szorstki od kilkudniowego zarostu, ale nie śmiała z obawy, że go obudzi. 

Zamiast tego wsunęła się  pod okrycia, mając nadzieję,  że nie robi  nic złego, 

pozwalając  mu  zostad  na  noc.  Ale  gdzie  indziej  mógł  pójśd?  Żadne  z  nich  nie 

uczyniło  jakiegokolwiek  ruchu,  aby  opuścid  dziś  dom,  nawet  jeśli  spowoduje  to 

problemy  nad  ranem.  Przez  chwilę  rozważała  spanie  na  kanapie,  ale  obiecała 

Reeve’owi,  że  wróci.  W  jego  obecnym  stanie  umysłu,  mógłby  się  obudzid, 

zrozumied,  że  odeszła  i  zdenerwowad  się,  zanim  byłby  ją  znalazł.  Sara  nie 

wiedziała, czy silne emocje moją sprawid, ze będzie w stanie zmienid się w bestię, 

pomimo zdecydowanej aktywności, przez którą właśnie przeszli, aby powstrzymad 

klątwę, jednak nie była skłonna dowiadywad się tego.  

Kiedy usadowiła się przy nim w łóżku, Reeve przesunął się i przerzucił ramię 

przez jej talię. 

- Teraz jesteś moja – wymamrotał raz jeszcze. – Kocham cię, Sara. Zawsze cię 

kochałem. 

Sara  zesztywniała  przy  nim  i  westchnęła.  Przemawiało  przez  niego  zaklęcie 

wierności  –  musiało  to  byd  to.  Cóż,  wiedziała,  że  ta  więź  się  utworzy,  ale  w  tym 

samym czasie nie mogła przestad pragnąd, aby te uczucia, które teraz do niej żywił, 

były prawdziwe, a nie tylko magicznym seksem. 

-  Też  cię  kocham,  Reeve  –  pozwoliła  sobie  wyszeptad,  ponieważ  już  lekko 

chrapał przy niej. – Nie wiedziałam jak bardzo, aż to tej chwili. 

Następnie umościła się w ciepłym kokonie jego rozgrzanego ciała. Odprężając 

się  przy  jego  twardej  piersi  i  wdychając  jego  zapach,  zapadła  w  sen.  Jej  ostatnią 

świadomą  myślą  było,  że  jutro  nad  ranem  będzie  musiała  to  wszystko  wyjaśnid 

Reeve’owi i będzie to czyste piekło, ale po prostu nie mogła tego zrobid teraz. 

 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  40 

Rozdział 5 

   

- Mmm, dzieo dobry. 

Niski pomruk pieszczący jej ucho obudził Sarę i przez chwilę zastanawiała się, 

gdzie jest, i co z kim robiła? Dlaczego była ta wspaniale obolała pomiędzy udami i 

dlaczego  w  jej  łóżku  był  mężczyzna?  Niezwykle  duży,  twardy  i  umięśniony 

mężczyzna,  który  pragnął  jej,  sądząc  po  gorącym  trzonie  trącającym  wnętrze  jej 

ud. Wtedy wszystko przyszło z powrotem i usiadła  – lub raczej próbowała usiąśd. 

Sile ramię owinęło się wokół jej pasa i pchnęło z powrotem na plecy, zanim  nawet 

mogła wyjśd spod okryd. 

-  Skąd  ten  pośpiech,  Ruda?  –  Wymruczał  Reeve  do  jej  ucha.  Jego  niski, 

seksowny głos przypomniał jej zwierzęce warczenia, które docierały do niej zeszłej 

nocy, powodując u Sary dreszcze nagłego przypływu pożądania. Ale wiedziała, że 

musi z tym walczyd. 

- Ja m-myślałam, że chcesz jakieś śniadanie – powiedziała, mając nadzieję, że 

go to rozproszy. 

- W gruncie rzeczy, myślę o czymś, co chciałbym posmakowad – wymruczał i 

zanim  mogła  go  powstrzymad,  zanurkował  pod  zszytą  z  różnych  skrawków 

materiału kołdrę i prześcieradło i próbował wsunąd się między jej rozdzielone uda. 

Sara poczuła gorący oddech na wnętrzach jej ud i zanim wszystko zrozumiała, 

Reeve  szarpnął  za  czarne,  koronkowe  majtki,  które  założyła  wcześniej  w  nocy, 

próbując dostad się do jej cipki. 

-  To  jest  miłe  –  usłyszała  jak  mówi  pod  okryciami.  –  Ale  sądzę,  że  będziesz 

lepiej wyglądała bez nich. 

- Reeve! – Zaprotestowała, poruszając się, aby oddalid się od niego. – Reeve, 

nie. Nie możemy. 

-  Dlaczego  nie?  –  Wysunął  głowę  spod  jaskrawej,  kolorowej  kołdry  i 

zauważyła z ulgą, że jego oczy odzyskały swój normalny kolor whiskey.  

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  41 

- Ponieważ nie możemy  –  powiedziała, próbując znaleźd wytłumaczenie, ale 

nic  nie  wymyśliła.  To  była  jego  wina  –  czuła  duże  ręce  na  swoich  majtkach,  a 

gorący oddech pomiędzy jej udami pozbawiał ją oddechu i sprawiał, że była trochę 

roztrzepana. 

- Po ostatniej nocy, nie widzę powodów, dla których nie możemy robid tego, 

co chcemy – wymruczał, składając gorący pocałunek na jej szyi. 

- Reeve – jęknęła, kiedy jego kilkudniowy zarost podrapał jej wrażliwą skórę, 

wysyłając przez nią dreszcze pożądania. 

-  Jeśli  martwisz  się,  że  uważam  to  za  przelotną  przygodę,  nie  trzeba  – 

mruczał,  kontynuując  całowanie  jej.  –  Chcę  cię,  Sara.  Chciałem  cię  od  dłuższego 

czasu.  Uwielbiam  myśl  o  budzeniu  się  przy  tobie  w  łóżku.  W  rzeczywistości  chcę 

się tak budzid od tej chwili. 

Sara poczuła pieczenie gorących łez pod powiekami i zamrugała szybko, aby 

powstrzymad  płacz.  Gdyby  tylko  to,  co  powiedział,  było  prawdą.  Gdyby  tylko 

naprawdę dbał o nią w sposób, w jaki myśli, że dba. 

Pomimo  jej  największych  wysiłków,  pojedyncza  łza  wymknęła  się  i  spłynęła 

po policzku. Odwróciła głowę, ale Reeve zobaczył to i wyciągnął dłoo, aby objąd jej 

policzek. 

- Hej, co jest? – Wymruczał. – Martwisz się tym ,co zrobiliśmy? W sensie że 

wiem,  że  leczyłaś  mnie  z,  uh,  klątwy,  ale  myślałem…  Miałem  nadzieję,  że  to 

również znaczy dla ciebie coś więcej. Wiem, że jest tak ze mną. 

Sara nie mogła dłużej się powstrzymywad. 

- Reeve, wiem, że myślisz, że odczuwasz wszystkie te uczucia względem mnie, 

ale obawiam się, że tak nie jest, nie naprawdę. Myślisz, że chcesz mnie, ponieważ 

zeszłej nocy wziąłeś kąpiel. I obawiam się też, że twoja klątwa nie jest naprawdę 

wyleczona – jedynie odłożyliśmy ją w czasie robiąc… to co robiliśmy. 

Zmarszczył brwi i uważnie spojrzał na jej twarz. 

-Okay,  niech  sprawdzę,  czy  zrozumiałem  –  myślisz,  że  naprawdę  tego  do 

ciebie nie czuję, ponieważ się wykąpałem? 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  42 

Sara  zdała  sobie  sprawę,  że  to,  co  mówi,  nie  ma  za  wiele  sensu,  ale  ciężko 

było  mówid  rozsądnie,  kiedy  pękało  jej  serce.  Nabrała  głęboko  powietrza  i 

wyjaśniła wszystko o ziołach w saszetce i zaklęciu wierności, które z nimi było. 

-  Więc  dlatego  uważasz…  Myślisz,  że  czujesz  to  do  mnie  –  zakooczyła  w 

koocu.  –  Ponieważ  przywiązałam  cię  do  siebie  zeszłej  nocy.  Tylko,  że  nie  miałam 

takiego  zamiaru.  Próbowałam  tylko  znaleźd  sposób,  aby  powstrzymad  klątwę 

zanim ty, uh, zmienisz się. 

Reeve słuchał cierpliwie, a następnie potrząsnął głową. 

- Nie, nie wierzę w to. 

Spojrzała na niego z niedowierzaniem. 

- Uważasz, że cię okłamuję? 

Uśmiechnął się. 

- Nie, ruda, wierzę, że ty wierzysz w to, co mi powiedziałaś. Ale nie da rady, 

aby jakaś mała saszetka z ziołami sprawiła, że cię pokocham, jeśli tak nie jest. 

-  Ta  mała  saszetka  z  ziołami  jest  jednym  z  moich  najlepszych  zaklęd  – 

powiedziała  Sara,  unosząc  brew.  –  I  to  miało  powstrzymad  cię  przed  przemianą, 

kiedy ja szukałam lekarstwa na twoją klątwę. 

- Jeśli o tym mówimy - powiedział, wyraźnie zmieniając temat. – Klątwa wciąż 

tam jest? Mam na myśli, wciąż we mnie? 

- Obawiam się, że tak – westchnęła Sara. – Widzisz, jest mikstura, która musi 

byd zrobiona i destylowana w oleje eteryczne i nie miałam odpowiednich ziół, aby 

to przygotowad zeszłej nocy. Ale nie chciałam, żebyś się zmienił, więc dlatego ja… 

Dlatego  my…  Musieliśmy  zrobid…  To,  co  zrobiliśmy  –  oblała  się  szkarłatem, 

pamiętając sposób, w jaki rozwiązała szatę i się mu zaoferowała. 

-  Czekaj  chwilę  –  Reeve  zmarszczył  brwi.  –  Więc  mówisz,  że  jedynym 

powodem, dla którego uprawiałaś ze mną seks zeszłej nocy był… 

- To był jedyny sposób, aby powstrzymad cię przed przemianą – zakooczyła za 

niego.  –  A  przywiązanie  cię  do  siebie  urokiem  wierności  był  ubocznym  efektem. 

Przepraszam, Reeve. 

Zmarszczył się jeszcze bardziej. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  43 

- Więc spałaś ze mną tylko dlatego, że musiałaś? Nic do mnie nie czujesz? 

Sara przygryzła wargę i spuściła wzrok. Skłamad czy powiedzied mu prawdę? 

- Sara – uniósł jej brodę jedną dłonią i popatrzył w oczy. – Powiedz mi teraz, 

że nie pragniesz mnie tak jak ja pragnę ciebie, wtedy opuszczę cię. Powiedz mi, że 

ostatnia noc nie wpłynęła na ciebie tak jak na mnie, wtedy nie będę cię nachodził. 

-  Ja…  Ja  –  wiedziała,  że  powinna  powiedzied  mu,  że  nie  dbała  o  niego 

bardziej,  niż  o  przyjaciela.  Jeśli  pozwoli  mu  poznad  swoje  prawdziwe  uczucia, 

sprawi  to,  że  będzie  jeszcze  trudniejsze  i  bardziej  upokarzające,  gdy  zaklęcie 

wierności zostanie złamane i on zda sobie sprawę, że nie kochał jej naprawdę lub 

nie pragnął jej tak, jak ona go kochała i pragnęła. Ale te słowa nie mogły wyjśd z jej 

ust. 

-  Nie  sądzę  –  musnął  jej  usta  swoimi  w  delikatnym,  łagodnym  pocałunku, 

całkowicie różnym od tych gwałtownych, które dzielili zeszłej nocy. – Chcesz mnie 

tak bardzo, jak ja ciebie, prawda, Ruda? – Wymruczał. – Mogę to poczud, kiedy cię 

dotykam, mogę to dostrzec w twoich cudownych oczach. 

- Tylko dlatego, że czujemy lub w twoim przypadku zdaje się, że czujesz,  na 

pewno  to  nie  oznacza,  że  musimy  z  tym  zgodnie  postępowad  –  wyszeptała  Sara. 

Czuła,  jakby  jej  serce  galopowało  w  piersi  i  wciąż  musiała  sobie  przypominad,  że 

wszystko  co  czuje  Reeve,  to  kłamstwo.  –  W  rzeczywistości,  j-ja  nie  sądzę,  że 

powinniśmy  powtórzyd  to,  co  się  działo  zeszłej  nocy,  Reeve.  To  jest  zbyt… 

Skomplikowane. Mamy miesiąc na zdobycie wszystkich składników i będę gotowa 

do  złamania  twojej  klątwy  podczas  następnej  pełni  księżyca.  Do  tego  czasu,  cóż, 

sądzę, że lepiej będzie, jeśli nie będziemy się widywad. W porządku? 

-  Naprawdę  tego  chcesz?  –  Zapytał  cicho,  a  w  jego  złociście-brązowych 

oczach Sara dostrzegła urazę, która pchnęła nóż w jej serce. 

Przytaknęła żałośnie. 

-  Przepraszam,  Reeve.  Gdyby  tylko  sprawy  potoczyły  się  inaczej,  ale  …  Ale 

wtedy  zaklęcie,  które  przypadkowo  na  ciebie  nałożyłam,  zostanie  złamane  i 

zrozumiałbyś,  że  nie  pragniesz  mnie  inaczej  niż  przyjaciółki  i  wszystko  byłoby 

jeszcze trudniejsze. Wiesz? 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  44 

Jego twarz stwardniała. 

-  Wciąż  mówię,  że  tak  się  nie  zdarzy.  Ale  jeśli  chcesz  pozbyd  się  mnie  ze 

swojego łóżka i życia, musisz to jedynie powiedzied. Wtedy odejdę, Sara. 

- Przepraszam – wyszeptała. – Tak chcę. 

-  W  porządku  –  Reeve  jednym  spokojnym  ruchem  wstał  z  łóżka  i  musiała 

walczyd,  aby  nie  pochłaniad  wzrokiem  jego  muskularnego,  nagiego  ciała,  kiedy 

szedł  pewnie  przez  środek  pokoju.  Zatrzymał  się  w  drzwiach  i  rzucił  jej  długie, 

badawcze spojrzenie. 

- Wychodzę, Sara. Ale kocham cię i nie spodziewaj się, że o tym zapomnę lub 

nie będę czuł tego za miesiąc, niezależnie od tego, jakie zaklęcie na mnie rzuciłaś. 

Zobaczymy się później – i to jest obietnica. 

Zanim mogła pomyśled nad odpowiedzią, odszedł. 

 

* * * * * 

 

Następnego  ranka  Sarę  obudził  dźwięk  młotka  dochodzący  bezpośrednio 

znad jej głowy. 

-  Co  do…?  –  Usiadła  i  przyłożyła  dłoo  do  czoła,  zastanawiając  się,  czy  w  jej 

domu  nie  zagościł  olbrzymi  dzięcioł  mutant.  A  przynajmniej  tak  to  brzmiało.  I 

odkąd  nabawiła  się  wczoraj  przygnębiającego  bólu  głowy  po  tym,  jak  odszedł 

Reeve,  płakała,  aż  zasnęła.  Czuła  się  tak,  jakby  miała  matkę  wszystkich 

emocjonalnych kacy. To było zdecydowanie gorsze od skutków wypicia tequili i jej 

mózg zdawał się drżed z bólu, gdy coś waliło jej nad głową. Kiedy spojrzała w górę, 

nowe uderzenie wypełniło przestrzeo, sprawiając, że chciała walid w sufit. Ok, czas 

odkryd, co do diabła się tu wyprawia i czy może to jakoś powstrzymad. 

Narzucając  na  siebie  szatę,  wyszła  na  dwór  na  chłodne,  jesienne  poranek  i 

spojrzała w górę na dach, ocieniając oczy jedną ręką. To, co zobaczyła, niezwykle ją 

zaskoczyło.  Reeve  pełzał  na  czworaka  na  kiwającym  się,  starym  dachu  Arailii  z 

ustami  wypełnionymi  gwoźdźmi  i  z  młotkiem.  Był  bez  koszuli  i  wczesne  poranne 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  45 

słooce wydawało się ustawiad jego umięśnioną pierś w ogniu światła, sprawiając, 

że wyglądał jak anioł, który jakoś spadł na Ziemię i zaczął naprawiad jej dach. 

- Reeve? Co ty tam robisz? – Sara spojrzała na niego z niedowierzaniem. 

- Ostatnim razem, kiedy tu byłem, zauważyłem kilka obluzowanych dachówek 

– powiedział nonszalancko. Jak gdyby ostatnim razem nie zerżnął jej i nie prosił o 

więcej.  Z  całych  sił  utrzymała  tę  myśl  w  ryzach  i  spojrzała  na  niego  z  marsową 

miną. 

- Więc pomyślałeś, że wpadniesz i je naprawisz?  – Nie mogła mu uwierzyd – 

co on sobie myślał, że robi, wbijając się tu, kiedy zabroniła mu przychodzid? Cóż, w 

każdym  razie  nie  do  następnej  pełni.  Wchodząc  na  jej  dach,  nie  mając  na  sobie 

koszulki,  jedynie  wąskie  dżinsy,  tylko  sprawiał,  że  wszystko  stawało  się  znacznie 

trudniejsze. 

-  Masz  problem  z  pracą  dorywczą?  –  Reeve  wyszczerzył  się  do  niej  tym 

potwornie  olśniewającym    uśmiechem,  który  zawsze  zwiastował  psoty,  gdy  on  i 

Duke byli dziedmi. – A może masz zamiar się tu wspiąd i sama przybid te dachówki? 

- Nie, ja… Nie – powiedziała z trudem Sara. – Ale cóż, nie musisz tego robid. 

Odpłacad mi się lub cokolwiek. 

Reeve zmarszczył brwi i zmrużył oczy, patrząc na nią. 

- To nie o to chodzi. 

- Cóż, więc… Jak mam ci zapłacid? – Sara była zdeterminowana, aby utrzymad 

to  na  profesjonalnym  poziomie  czarownicy  do  złotej  rączki.  Lub  czarownicy  do 

wilkołaka, obojętne. 

- Nie chcę twoich pieniędzy. Po prostu cię chronię i upewniam się, że jesteś 

bezpieczna.  Nigdy  nie  wiadomo,  co  zjawi  się  w  tych  okolicach  w  środku  nocy. 

Dobry przykład – uśmiechnął się i wskazał kciukiem na swoją nagą, szeroką pierś. – 

Chociaż  przyjmę  kubek  twojego  sławnego,  przyprawionego  jabłecznika,  jeśli 

zechciałabyś  mi  dad.  Przypieranie  cię  mocno  i  miło  do  muru  to  robota  budząca 

pragnienie. 

Sara  zarumieniła  się  na  jego  dwuznaczną  odpowiedź  i  otworzyła  usta,  aby 

odpowiedzied, ale zmieniła zdanie 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  46 

Zamiast  tego,  wróciła  do  domu  i  wyciągnęła  z  lodówki  nowy  dzban 

jabłecznika wraz z rozgrzewającymi przyprawami korzennymi. Co miała zrobid? 

W koocu walenie ustało, a on zszedł z kiwającej się drabiny, którą oparł o bok 

ganku.  Z  podziękowaniem  przyjął  od  niej  kubek  ciepłego  jabłecznika  i  wypił 

zawartośd dwoma dużymi łukami. Sara patrzyła jak jabłko Adama porusza się obok 

strun głosowych w gardle i musiała wypid łyk własnego jabłecznika, aby utrzymad 

nerwy  na  wodzach.  Okay,  musi  byd  twarda  –  musi  sprawid,  aby  zrozumiał. 

Otworzyła usta, aby powiedzied mu, że nie powinien już tu wpadad, ale wyprzedził 

ją. 

- Myślę, że wiem dlaczego przede mną uciekasz, Saro – powiedział, stawiając 

swój pusty kubek na barierce ganku.  – Z powodu tego, co się stało ostatniej nocy, 

prawda? 

- Cóż, ja… - Zaczęła Sara. 

- Ponieważ byłem zbyt brutalny dla ciebie  – ciągnął cicho Reeve. – Zraniłem 

cię, prawda, Ruda? 

- Och, nie. Nie… Zupełnie nie! – Sara od razu zaprzeczyła, ale mogła zobaczyd 

w  jego  złociście-brązowych  oczach,  że  jej  nie  wierzy.  Szczerze  mówiąc  pomiędzy 

nogami  wciąż  odczuwała  ból,  a  miednicę  otaczało  dziesięd  siniaków  w  kształcie 

palców,  ale  nie  dbała  o  to.  To  była  pewnego  rodzaju  pamiątka  –  przypomnienie 

jedynego i niepowtarzalnego czasu, kiedy mieli byd razem i nie chciała widzied, jak 

znikają siniaki. 

- Powiedz prawdę – Reeve uniósł jej brodę i wpatrzył się uważnie w jej oczy. – 

Moje  wspomnienia  co  do  ostatniej  nocy  są  całkiem  zamglone,  ale  pamiętam,  że 

brałem  cię  tak  mocno,  jak  tylko  mogłem.  A  widząc,  że  jestem  całkiem  duży,  a  ty 

całkiem  mała,  to  nie  było  taka  dobra  rzecz.  Również  zgaduję  –  ciągnął,  unosząc 

dłoo,  kiedy  Sara  spróbowała  zaprotestowad  –  że  nie  byłaś  aż  tak  doświadczona. 

Mam rację? 

-  Nie  byłam  dziewicą,  jeśli  o  to  pytasz  –  powiedziała,  spuszczając  wzrok 

pomimo jego uchwytu na jej brodzie i rumieniąc się gwałtownie 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  47 

-  Więc  zdobyłaś  doświadczenie  raz  czy  dwa?  –  Brzmiał  powątpiewająco,  co 

zdenerwowało Sarę. 

-  Miałam  przed  tobą  dwóch  różnych  kochanków,  jeśli  musisz  wiedzied  – 

wybuchła. – Więc nie potrzebuję twojej litości. 

- Źle mnie zrozumiałaś,  Ruda  -  wymruczał, potrząsając głową.  – Nie  jestem 

tu, aby zaoferowad ci litośd, jedynie przeprosiny. Obiecuję, że to się nigdy więcej 

nie powtórzy. 

Oczywiście, że nigdy więcej się nie powtórzy z tego powodu, że wyrzuca go ze 

swojego  życia.  Dla  jego  dobra,  oczywiście  i  dla  własnego,  ale  to  wciąż  bolało.  Ta 

myśl  sprawiła,  że  Sara  miała  ochotę  zapłakad.  Zamiast  tego  kiwnęła  sztywno 

głową. 

- Dzięki, Reeve. Doceniam to. 

-  Więc  to  się  nigdy  więcej  nie  powtórzy  –  powtórzył  Reeve.  –  Ale  muszę 

zobaczyd, co się wtedy zdarzyło. 

-  Co?  –  Sara  była  tak  zaskoczona,  że  wpatrzyła  się  tępo  w  te  ciepłe  oczy  w 

odcieniu whiskey. 

-  Muszę  zobaczyd.  Muszę  wiedzied,  co  ci  zrobiłem  –  wyszeptał  Reeve.  – 

Proszę, Sara. Martwię się o ciebie… O siebie. Nie jestem świadom swojej własnej 

siły,  kiedy  jestem  w  sidłach  tej  cholernej  klątwy  i  ty…  Ty  tylko  próbowałaś  mi 

pomóc, ale zostałaś schwytana w krzyżowy ogieo – jego spojrzenie złapało jej i nie 

wypuściło. 

Zobaczyła, że z jakiegoś powodu jest to dla niego bardzo ważne, ale pomysł 

sprawiał, że stawała się  niezwykle nerwowa. 

- Co… Ach, co dokładnie chcesz zobaczyd? – Zapytała, obronnie krzyżują ręce 

nad  piersiami. 

-  Tu  nic  –  chwycił  jej  łokied  w  swoją  ogromną,  ciepłą  dłoo  i  pokierował  do 

domu. Sara nie mogła nic zrobid, jego dotyk wysyłał przez nią dreszcze pożądania. 

Pomimo  swojej  determinacji,  aby  tego  nie  robid,  nie  protestowała,  kiedy 

zaprowadził ją do sypialni. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  48 

-  Ty  nie…  Uh,  ugryzłeś  mnie  lub  coś  w  tym  stylu,  jeśli  o  to  się  martwisz  – 

powiedziała,  cofając  się  przed  nim,  kiedy  znaleźli  się  w  sypialni.  Łóżko  wciąż  nie 

było  pościelone  i  poczuła  się  zmiętoszona  –  ospała  i  nieprzygotowana  na  to,  co 

panował Reeve. 

Uśmiechnął się smutno. 

-  Cóż,  w  każdym  razie  to  jest  coś.  Ale  wciąż  byłem  całkiem  brutalny.  Sara, 

muszę wiedzied… Czy w jakiś sposób cię oznaczyłem? 

-  Oznaczyłeś?  Jak…?  –  Pozwoliła  zaniknąd  słowom  i  uniosła  brew,  aby 

dokooczył pytanie. 

Reeve potrzasnął głową i zmarszczył brwi. 

-  Jak,  nie  wiem…  Siniaki,  stłuczenia…  Coś  widocznego.  Nie  mogę  pamiętad 

wszystkiego  tak  wyraźnie  jak  ty,  ale  mam  dziwne  wrażenie,  że    próbowałem 

nanieśd na ciebie swój własny znak. Więc inny facet, który by się zjawił, wiedziałby, 

że należałaś do mnie i musiałby się wycofad. 

Jego  zaborcze  słowa  wysłały  kolejny  dreszcz  wzdłuż  jej  kręgosłupa,  ale  Sara 

zrobiła co w swojej mocy, żeby to ukryd. Wszystkie jego uczucia i jego pragnienia 

posiadania jej powodowane były zaklęciem wierności, przypomniała sobie srogo. 

- To… Może mied coś wspólnego z klątwą. Wierzę, że, uh, wilkołaki są bardzo 

terytorialnymi istotami – powiedziała, próbując brzmied profesjonalnie. 

Zmarszczył brwi. 

- Zgaduję, że tym jestem, tak? 

- Jedynie na ten miesiąc – Sara położyła uspokajająco dłoo na jego ramieniu. 

–  Wczoraj  zamówiłam  on-line  drapacza  lekarskiego  i  powinien  przyjśd  przed 

następną pełnią. Przyrządzę miksturę, odprawimy ceremonię i już nigdy więcej nie 

będzie musiał się zmienid. 

-  Ale  prawie  zmieniłem  się  ostatniej  nocy.  Prawie  straciłem  kontrolę  i 

wyładowałem się na tobie – zaprotestował Reeve, jego oczy błyszczały emocjami. 

– Nie ma na to usprawiedliwienia – nie ważne, co ta cholerna klątwa mi zrobiła. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  49 

- Proszę, Reeve, naprawdę nie skrzywdziłeś mnie tak bardzo…  - Sara zakryła 

dłonią usta, kiedy zdała sobie sprawę co powiedziała, ale było już za późno. Oczy 

Reeve’a już stwardniały, zdeterminowane. 

- Tak bardzo, hę? Ok, Ruda, teraz naprawdę muszę zobaczyd. Rozbierz się. 

- Co? – pisnęła Sara, wpatrując się w niego z niedowierzaniem. Zeszłej nocy 

była  przy  nim  naga,  ale  było  wtedy  ciemno,  a  głowę  w  połowie  miał  wypełnioną 

pożądaniem.  Zdjęcie  ubrao  w  pełnym  świetle  dnia,  wpadającym  przez  okna 

sypialni z Reeve’m w pełni świadomym, czekającym aby zbadad ją wydawało się… 

niebezpieczne. Nie wspominając o strasznym zakłopotaniu. 

- Słyszałaś mnie – ruszył w jej kierunku i Sara cofała się, aż jej biodra uderzyły 

w wysoki bok łóżka. 

-  Nie  ma  szans  –  próbowała  brzmied  wyzywająco,  ale  niebezpieczny, 

zdeterminowany wyraz oczy Reeve’a sprawiał, że jej serce waliło mocno, a oddech 

stał się krótki i urwisty.  

- Chcesz, abym cię sam rozebrał?  –  przez sposób w  jaki na  nią  patrzył, Sara 

wiedziała, że zrobiłby to. 

- Nie-nie. Czekaj – uniosła dłoo, pragnąc nie byd przyparta do łóżka.- Może ja 

mogę…  pokazad  ci  bez,  uh…  bez  tego  –  jąkała  się,  jąkała  się  jak  czteroletnie 

dziecko, ale właśnie opierał się o nią, pochylając się nad nią i mogła poczud gorąco 

jego  ciała  promieniujące  ku  jej  piersi  i  twarzy  oraz  zapach  ciepłego  męskiego 

piżma, które tak kochała. 

-  Czekam  –  skrzyżował  ręce  na  swojej  szerokiej  piersi  i  zmarszczył  brwi, 

patrząc na nią. 

-  Dobrze,  w  porządku…  -  Sara  pospiesznie  rozwiązała  pasek  szlafroka  i 

uchyliła go, dotkliwie świadoma, że ma na sobie jedynie dziewczęcy T-shirt i pod 

nim bladoniebieskie jedwabne stringi. 

- Mmm – Reeve obrzucił ją uważnym spojrzeniem. – Musisz mied słabośd do 

ładnej  bielizny.  Te  są  jeszcze  bardziej  seksowne  niż  czarna  para,  którą  miałaś 

poprzedniej nocy – wymruczał, odnajdując cienki pasek jej stringów. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  50 

Sara  poczuła  gorąco  na  policzkach.  Dlaczego  wczoraj  nie  wybrała  do  snu 

flanelowej piżamy lub przynajmniej babcinych majtek? 

- Tu – powiedziała, próbując zmienid temat. Odsuwając szlafrok z jej prawego 

biodra  wskazała  na  małe  siniaki  w  kształcie  palców,  które  wciąż  otaczały  jej 

miednicę. 

- Och mój Boże! – Reeve od razu znalazł się przed nią na kolanach, obie ręce 

umieścił na jej biodrach, wpatrując się w siniaki po obu stronach. Po intensywnym 

przyglądaniu  się  im,  spojrzał  przez  chwilę  na  nią  i  Sara  mogła  zobaczyd 

odzwierciedlenie  żalu  w  jego  oczach.  –  Tak  mi  przykro,  Ruda  –  wymamrotał, 

potrząsając głową. – Tak cholernie przykro. 

-  W  porządku,  Reeve  –  chciała  poklepad  go  po  ramieniu,  ale  zamiast  tego 

złapała  się  na  tym,  że  jej  ręka  błądzi  po  twardym  mięśniu  jego  tricepsu.  Cofnęła 

się,  jak  gdyby  dotknęła  czegoś  gorącego.  –  Miałam  na  myśli…  to  tylko  siniaki. 

Znikną. 

- To nie ma znaczenia. To wciąż jest złe. Duke prosił mnie, abym zaopiekował 

się tobą i zobacz co zamiast tego zrobiłem – spojrzał w górę na nią, jego oczy były 

twarde a jego pełne usta zaciśnięte w ponurej linii. – Co jeszcze, Sara? 

-  Co?  –  zmarszczyła  brwi,  nie  rozumiejąc  go.  Oczywiście  fakt,  że  właśnie 

klęczał z twarzą tak blisko, że mogła poczud ciepło jego oddechu na wnętrzach jej 

ud prawdopodobnie miał coś z tym wspólnego. 

-  Co  jeszcze  ci  zrobiłem?  –  nagłym  ruchem  Reeve  wstał  i  znów  nad  nią 

górował. – Sądzę, że pamiętam, jak szczypałem cię, skręcałem twoje… uh… - skinął 

na jej piersi i Sara poczuła, że jej twarz znów się czerwieni. 

- To robiłeś – powiedziała, kiwając głową. – Ale nie ma tam żadnych szkód. 

- Nie? – zmarszczył brwi, wyraźnie niedowierzając. 

Ponieważ  nie  było  innego  sposobu,  aby  go  przekonad,  Sara  uniosła  jej 

dziewczęcy T-shirt. 

-  Widzisz?  –  zapytała,  czując  się  jak  jedna  z  tych  dziewczyn  z  college’u  z 

plażowych filmów, machających do kamery. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  51 

Miała zamiar pozwolid mu tylko na szybkie zerknięcie i obciągnięcie koszulki, 

ale  zanim  to  zrobiła,  duże,  ciepłe  ręce  Reeve’a  objęły  jej  piersi,  badając  ją  z 

niepokojem. 

-  Reeve?  –  jego  imię  było  pozbawionym  oddechu  szeptem.  Dlaczego  jego 

ręce musiały byd tak dobre? Tak właściwe? 

- Bolą cię? – zapytał, patrząc na nią. 

Sara przygryzła wargę i potrząsnęła głową. 

- N-nie – wyjąkała. 

- A tu? – delikatnie potarł kciukiem jej sutki, wysyłając snop iskier do jej teraz 

mokrej cipki. Dlaczego jego dotyk tak mocno na nią działał? 

- Jestem… trochę wrażliwa – przyznała, próbując powstrzymad drżenie głosu. 

– Ale… ale nic poważnego. 

- Jesteś pewna? – domagał się Reeve. Sara przytaknęła. 

- Pewna. 

- Dobrze – wyglądał, jakby mu  ulżyło i wtedy  zrobił coś, co prawie sprawiło 

wstrzymanie pracy jej serca. Pochylając się, złożył miękki pocałunek na jej prawym 

sutku. 

-  Co…  co  robisz?  –  zapytała  bez  tchu  Sara.  Chciała  mied  siłę,  aby  obciągnąd 

koszulkę  i  odesład  go,  naprawdę  chciała.  Zamiast  tego  z  odsłoniętymi  piersiami 

oparła się plecami o łóżko i pozwoliła mu robid cokolwiek, do diabła, chciał. 

-  Mówię  przepraszam  –  spojrzał  w  jej  oczy,  kiedy  całował  drugi  sutek, 

następnie  musnął  go  łagodnie  językiem.  –  Nigdy  nie  skrzywdziłbym  cię  celowo. 

Wiesz to, prawda, Ruda? 

- Uh-huh – Sara kiwnęła, niezdolna do wyrzucenia czegoś bardziej mądrego z 

jej ust, kiedy to robił. 

Reeve  wrócił  do  pierwszego  sutka  i  wessał  go  łagodnie  w  usta.  Już  teraz 

czuła, jakby się powoli roztapiała od pasa w dół, kiedy patrzyła jak liże i ssie każdy 

wrażliwy  szczyt.  Musi  to  przerwad,  powiedziała  sobie  srogo,  nawet  kiedy 

pożądanie  mknęło  przez  jej  żyły.  Musi  to  teraz  przerwad  zanim  wymknie  się  to 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  52 

spod  kontroli.  Jasne,  jak  gdyby  jeszcze  się  nie  wymknęło  z  nim  głaszczącym  jej 

nagie piersi i ssącym jej sutki. 

-  Reeve  –  zdołała  powiedzied  chropowatym,  niskim  głosem.  –  Reeve, 

musimy…  musimy  przerwad    to.  To  nie  jest  dobre.  Wcale  nie  jest  dobre.  Nawet 

jeśli jest to cholernie cudowne. 

- Tylko próbuję sprawid, abyś się lepiej  poczuła – wymruczał, znowu całując 

jej drugi sutek. 

- Cóż, j-ja czuję się teraz dobrze – wyszeptała Sara, przygryzając wargę. 

- Tu w górze tak – powiedział, jeszcze raz wciągając lewy sutek w swoje usta 

w długim, ssącym pocałunku. – Ale co z tym na dole? – jego spojrzenie opuściło jej 

piersi  i  podróżując  w  dół  jej  drżącego  brzucha  spoczęło  na  miękkim  skrawku 

bladoniebieskiego jedwabiu pomiędzy jej udami. 

- Co z tym na dole? – zapytała Sara, całkowicie czując się zgubioną. Dlaczego 

nie  mogła  zmusid  się  do opuszczenia  koszulki  i  powstrzymania  go?  I  co  on  chciał 

teraz zrobid? 

Reeve spojrzał na nią zachmurzony.  

- Nie udawaj że nie wiesz o czym mówię, Sara. Pamiętam wystarczająco dużo, 

aby wiedzied, że, uh, wbijałem się w ciebie całkiem mocno  – potrząsnął głową.  – 

Wydaje mi się, że pamiętam uczucie, jakbym musiał wejśd w siebie tak głęboko jak 

tylko  mogę  zanim  dojdę.  Nie  wiem  dlaczego,  ale  jestem  pewny,  że  była  to  dla 

ciebie ostra jazda. 

Policzki Sary były już tak gorące, że czuła, jak gdyby w każdej minucie jej czoło 

miało się zapalid. 

- Szczerze, Reeve, jestem tylko trochę obolała, ale jestem pewna, że nie ma 

tam żadnych trwałych obrażeo. 

-  Jesteś  obolała,  hę?  –  uniósł  brew,  a  w  jego  brązowych  w  odcieniu  whisky 

oczach ponownie pojawił się zdeterminowany błysk. – Pozwól mi zobaczyd. 

- Nie, proszę… - zaczęła Sara, ale ponownie znalazł się przed nią na kolanach, 

zahaczając  palcami  o  cienkie  paseczki  po  obu  stronach  jej  stringów.  Przygryzając 

wargę,  patrzyła,  jak  ściąga  cienki  materiał  niebieskiego  jedwabiu,  obnażając 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  53 

miękką  czuprynę  loków,  które  dekorowały  jej  wzgórek  i  ukazując  jej  szparkę. 

Niedługo stringi znalazły się wokół jej kostek i była całkowicie obnażona. 

- Rozłóż dla mnie nogi, Ruda – wymruczał, na twarzy był skupiony. – Pozwól 

mi zobaczyd, czy cię skrzywdziłem. 

-  Reeve,  naprawdę…  -  zamarła,  kiedy  rozdzielił  jej  uda  swoimi  dużymi, 

ciepłymi  rękami  i  pochylił  się,  aby  przyjrzed  się  z  bliska.  Pomyślała,  że  nigdy  w 

swoim całym życiu nie była tak zawstydzona i bezsilna i podniecona, i wiedziała co 

zobaczy  kiedy  na  nią  spojrzy.  Prawda,  jej  wargi  sromowe  były  wciąż  lekko 

spuchnięte  i  obolałe  od  mocnego  pieprzenia,  które  sprawił  jej  tamtej  nocy.  Ale 

teraz,  dzięki  sposobowi  w  jaki  ssał  i  lizał  jej  sutki,  wnętrze  jej  cipki  było  mokre  i 

wrażliwe  z  potrzeby.  Sara  miała  nadzieję,  że  zadowoli  się  sprawdzeniem  od 

zewnątrz jej cipki i pozostawi ją. Jeśli otworzy ją i zobaczy jak podniecona jest, ona 

umrze ze wstydu. 

-  Lekko  czerwona  i  opuchnięta  tu  –  szepnął  Reeve.  Kiedy  mówił,  przesunął 

łagodnie  jednym  palcem  od  szparki  jej  cipki  na  szczycie  wzgórka  do  warg 

sromowych. 

Sara powstrzymała jęk i chwyciła garściami narzutę. Bogini, proszę, niech on 

się teraz zatrzyma, pomyślała jak oszalała. Nie zniosę tego dłużej! 

Reeve nie zatrzymał się. Pochylając się złożył miękki, gorący pocałunek na jej 

szparce. Sara sapnęła i spróbowała cofnąd się, ale jej nie pozwolił. 

-  Odpręż  się,  Ruda  –  powiedział,  miękko  przeciągając  samogłoski.  –  Chcę 

jedynie  naprawid wszystko między  nami. Chcę pokazad ci  jak mi  przykro za to co 

zrobiłem. 

-  Nie  musisz…  -  zaczęła,  ale  on  już  odnalazł  jej  szparkę,  tym  razem  swoim 

językiem. Jęknęła, kiedy poczuła czubek jego języka zagłębiający się w jej wilgotną 

głębię i migoczący po jej spuchniętej łechtaczce. Następnie pocałował każdą z kolei 

wargę jej cipki, otulając je łagodnie, aż Sara pomyślała, że oszaleje z potrzeby. Była 

rozdarta  pomiędzy  pożądaniem,  aby  uciec  od  jego  wymagających  ust  a 

chwyceniem jego włosów i przyciągnięciem go bliżej. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  54 

- Głębiej – dudniący głos Reeve’a pokonał szalone myśli i Sara wpatrzyła się w 

niego, nie rozumiejąc. 

- Co? – zdołała zapytad, próbując złapad oddech. – Co powiedziałeś? 

- Powiedziałem, że muszę dostad się głębiej  – szepnął Reeve.  – Zraniłem cię 

też  wewnątrz,  Ruda.  Muszę  otworzyd  twoją  cipkę,  abym  mógł  tam  cię  też 

pocałowad. 

- Nie Sądzię… - ale on już podsadził ją na łóżko i rozłożył szeroko jej uda. Sara 

spojrzała  w  dół  na  jej  ciało  z  niedowierzaniu.  Była  tu  z  podciągniętym  

t-shirtem,  ściągniętymi  majtkami,  eksponując  jej  nagie  piersi  i  cipkę  mężczyźnie, 

od  którego  obiecała trzymad  się  z  daleka.  Co  jest  z  nią  nie  tak?  Dlaczego  wydaje 

się,  że  nie  może  powstrzymad  tego  ,co  się  z  nadzieje?  Ale  nic  nie  powiedziała, 

nawet kiedy Reeve pochylił się nad  nią ponownie i delikatnie rozszerzył  jej wargi 

sromowe kciukami. 

- Tak mokra – westchnął, wpatrując się uważnie w lśniące różem wnętrze jej 

cipki. 

- Reeve… - Sara czuła jednocześnie gorąco i zimno, kiedy odnalazł spuchnięty 

pąk jej łechtaczki delikatnym palcem. 

- Czy cię tu bolało, Ruda? – wymruczał, podnosząc na nią wzrok, kiedy muskał 

jej śliskie fałdy. – Bolało cię, kiedy pieprzyłem tą słodką cipkę? 

- N-nie – jęknęła Sara. Drżała pod jego dotykiem, bliska dojścia od sposobu w 

jaki  głaskał  ją  łagodnie  i  umiejętnie.  Nie  można  było  uwierzyd,  że  to  ten  sam 

mężczyzna, który użył jej tak szorstko i dokładnie tamtej nocy. Oczywiście właśnie 

miał się zmienid – to była klątwa, bestia w nim, przypomniała sobie. Ale wciąż, w 

jej  najdzikszych  fantazjach  nigdy  nie  marzyła,  że  Reeve  mógłby  byd  tak  łagodny, 

tak czuły, cierpliwy i powolny.  

- Nie wierzę ci – pochylając się do przodu, wessał jej łechtaczkę w swoje usta i 

obmył  ją  swoim  językiem,  aż  Sara  krzyknęła  i  zadrżała  pod  nim.  Boże,  miała 

wrażenie,  jak  gdyby  całe  jej  ciało  było  w  ogniu!  Wiedziała,  że  musi  go 

powstrzymad, ale rzeczy wymknęły się już tak dalece spoza kontroli że wszystko co 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  55 

mogła zrobid to rozłożyd dla niego uda i patrzed, zahipnotyzowana tym, jak liże jej 

cipkę. 

Po  lizaniu  i  ssaniu,  które  dla  niej  trwało  wieku,  Reeve  spojrzał  na  nią 

ponownie. 

-  A  tu?  –  musnął  niżej  i  Sara  sapnęła,  kiedy  dwa  długie  place  weszły  w  jej 

cipkę,  wbijając  się  głęboko.  –  Wiem,  że  tu  cię  boli,  Sar.  Byłem  zbyt  szorstki  dl 

ciebie…  Tak  mi  przykro  –  kiedy  mówił  jego  palce  wbijały  się  w  nią,  z  każdym 

pchnięciem uderzając w tył jej kanału i sprawiając że jęczała. 

-  Reeve,  już  w  porządku  –  zdołała  sapnąd,  kiedy  wciąż  pieprzył  palcami  jej 

otwartą cipkę. – Naprawdę, j-ja wybaczam ci. 

-  Ale  ja  nigdy  sobie  nie  wybaczę  –  jego  głos  brzmiał  smutno.  –  nie  dopóki 

naprawię  wszystko  pomiędzy  nami  –  cofnął  palce  i  zanim  mogła  cokolwiek 

powiedzied, zastąpił je językiem. 

Sara odrzuciła głowę do tyłu i wygięła się w łuk, kiedy uniósł jej biodra, aby 

wsunąd  język  głębiej.  Mogła  poczud  budującą  się  w  niej  przyjemnośd,  grożącą 

zalaniem  jej  i  wyzbyciem  się  wszystkich  racjonalnych  myśli,  ale  w  tym  samym 

czasie  nie  mogła  przestad  zastanawiad  się,  jak  oto  się  stało?  Czy  nie  przysięgła 

trzymad  się  z  dala  od  Reeve’a  dla  jego  własnego  dobra?  Więc  jak  skooczyła  z 

majtkami wiszącymi ja jednej  kostce i jego głową zanurzoną pomiędzy jej udami, 

podczas gdy on pieprzył językiem jej mokrą cipkę? 

Nagle  wiedziała,  że  zaraz  straci  kontrolę.  Miała  dojśd  w  ten  sposób, 

wierzgając,  bezwstydnie  ujeżdżając  jego  twarz.  Tak  bezwstydnie  jak  tamtej  nocy 

pochyliła się nad łóżkiem i pozwoliła mu się pieprzyd. Boże, co się z nią stało? Czy 

wcale nie miała kontroli? Stała się świadoma, że chwyta Reeve’a włosy i przyciąga 

go bliżej, miażdżąc jego wargi, kiedy lizał, ssał i smakował jej cipkę. 

- Reeve… - sapnęła. – Och, Bożę, Reeve! 

Spojrzał w górę wystarczająco długo, aby warknąd. 

-  Dojdź  dla  mnie,  Ruda.  Poddaj  się  temu  i  pozwól  sobie  dojśd  –  następnie 

zanurkował z powrotem i podjął na nowo doprowadzenie ją no szaleostwa swoimi 

ustami. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  56 

Orgazm  wybuchł  w  niej,  sprawiając,  że  Sara  poczuła  się  jak  gwiazda  we 

wszechświecie,  eksplodując  od  wewnątrz.  Krzyknęła  i  wierzgnęła  o  usta  Reeve’a, 

jęcząc,  kiedy  poczuła  jak  zaciska  się  od  środka,  żałując,  że  nie  zaciska  się  wokół 

niego,  wokół  jego  długiego,  twardego  trzonu.  Dlaczego  zamiast  jego  języka  nie 

mógł byd w niej jego fiut? Chciała poczud jak zalewa ją raz jeszcze, chciała poczud 

ten gorący strumieo spermy, kiedy pompował głęboko w jej cipkę… 

Uświadomiła sobie, że Reeve coś mówi i zmusiła się, aby się skupid. To było 

trudne,  kiedy  jej  każdy  nerw  jej  ciele  wciąż  drżał  z  rozkoszy,  ale  przynajmniej 

zrozumiała go. 

-  Lepiej?  –  zapytał  prawdopodobnie  po  raz  trzeci.  Na  twarzy  miał  chytry 

uśmiech, a jego złociście-brązowe oczy były z żądzy ukryte za ciężkimi powiekami. 

-  Uh,  taaak  –  zabrzmiało  to  jak  skrzek  i  Sara  odchrząknęła.  Zrozumiała  z 

zażenowaniem, że miała zachrypnięty głos od jęków i krzyków gdy ją pochłaniał. – 

Ja, uh… czuję się znacznie lepiej. 

-  Miło  to  słyszed  –  umieścił  jej  biodra  powrotem  na  łóżku,  ale  zanim  mogła 

podciągnąd majtki lub zacisnął nogi, był pomiędzy jej udami, pochylając się nad nią 

i patrząc w jej oczy. 

- Boże, smakujesz tak słodko, Ruda – mruknął, głaszcząc jej policzek. – Zawsze 

zastanawiałem się, jak smakowałaby twoja cipka. 

Sara poczuła przypływ zawstydzającej przyjemności. 

- Reeve, nie powinieneś tego robid – zaprotestowała. Próbowała nie patrzed 

na niego, ale był zbyt blisko, jego wielkie ciało wisiało nad nią, przyszpilając ją do 

łóżka i jedyne o czym mogła myśled, to jak niewiarygodnie łagodny i czuły był z nią. 

Jego pełne wargi wciąż lśniły od jej soków a w jego oczach był błysk, który nie miał 

nic wspólnego z klątwą. 

-  Masz  rację.  Tego  też  nie  powinienem  robid  –  wziął  jej  usta  w  długim, 

powolnym, gorącym pocałunku, który sprawił, że Sara znów jęknęła. Otaczając go 

ramionami, pociągnęła go w dół, uwielbiając smak siebie na jego ustach. 

Pocałunek  trwał  bez  kooca,  kiedy  badali  siebie  nawzajem  i  uświadomiła 

sobie,  że  ociera  się  o  nią.  Jego  twardy  fiut  zakryty  ciasnym  dżinsem  potarł  jej 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  57 

mokrą,  otwartą  cipkę  właśnie  jak  trzeba  i  owinęła  nogi  wokół  niego,  bez  słowa 

nakłaniając go do kontynuowania. 

-  Sara  –  wymruczał  w  koocu,  kiedy  przerwali  ,aby  nabrad  powietrza.  –  Tak 

bardzo cię teraz potrzebuję. Pragnę byd w tobie. 

-  Nie  powinniśmy  –  wyszeptała,  nawet  jeśli  jej  ciało  wciąż  zapraszało  go  w 

najbardziej  rozwiązły  sposób.  –  To  tylko  sprawi,  że  później  będzie  trudniej.  – 

Później,  kiedy  zaklęcie  wierności  zostanie  złamane  i  zrozumiesz,  że  jestem  dla 

ciebie jedynie młodszą siostrą Duke’a, a nie miłością twojego życia. 

-  Proszę,  Ruda  –  Reeve  pocałował  ją  jeszcze  raz.  –  Pozwól  mi  pokazad,  że 

potrafię byd łagodny. Nie chcę, abyś myślała, że jestem taki, jak tamtej nocy. 

- Wiem, że nie jesteś – wyszeptała Sara. Mogła poczud jak ustępuje. Ostatni 

raz,  obiecała  sobie,  kiedy  szarpnęła  za  guzik  i  zamek  błyskawiczny  jego  dżinsów. 

Ostatni raz, kiedy mu pozwalam. Ostatni raz, kiedy to zrobimy. 

Reeve już ściągał ciasne dżinsy i wyszedł z nich. Jego fiut był tak długi i twardy 

jak  w  noc  pełni,  ale  nie  wyglądał  tak  przerażająco  tym  razem.  Może  dlatego,  że 

jego  oczy  świeciły  nieludzkim  złotem  i  nie  warczał  tym  razem.  Stanął  na  koocu 

łóżka  i  przyciągnął  ją  do  siebie.  Sara  leżała  płasko  na  materacu,  jej  uda  były 

rozszerzone,  podczas  gdy  mentalnie  dziękowała  jej  starej  mentorce  przede 

wszystkim  za  kupno  wysokiego,  staromodnego  łóżka.  Aralia  zawsze  miała  dobry 

gust, ale kto by pomyślał, że to będzie idealna wysokośd do kochania się? 

- Wolno i spokojnie, Ruda – wymruczał Reeve, dopasowując szeroką główkę 

jego  trzonu  do  wejście  jej  cipki.  –  Pozwól  mi  wiedzied,  czego  potrzebujesz  i 

obiecuję, że ci to dam. 

-  Teraz  jedyne  czego  potrzebuję  to  ty  we  mnie  –  Sara  sięgnęła  po  niego 

gorliwie,  nie  dbając  o  to,  że  prawdopodobnie  robi  błąd,  nie  dbając,  że  to 

wspomnienie  będzie  wypalone  w  jej  umyśle  na  wiecznośd,  długo  po  tym,  jak 

Reeve zrozumie, że w rzeczywistości jej nie kochał i zostawi ją. 

- Ja też tego potrzebuję  – z cichym jękiem  wsunął się w nią jednym długim, 

powolnym uderzeniem, wypełniając ją całkowicie. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  58 

Sara  jęknęła  na  wrażenie  jego  grubego  fiuta  w  jej  cipce.  Boże,  to  było 

wspaniałe! Wciąż była trochę rozciągnięta, ponieważ był tak wielki, ale tym razem 

Reeve naprawdę był powolny, spokojnie wchodząc i wychodząc z  niej, aż zaczęła 

myśled, że umrze z wrażenia jego trzonu pieprzącego jej cipkę. 

-  Reeve  –  wyszeptała,  owijając  go  nogami  i  próbując  wciągnąd  go  głębiej, 

mocniej w siebie. – Reeve, proszę, potrzebuję… więcej… więcej! 

-Uh-uh,  Ruda.  Wolno  i  spokojnie,  pamiętasz?  –  drażnił  się.  Ale  jej  prośby 

wydawały się przekonad go, że nie odczuwała żadnego bólu, ponieważ chwycił ją 

w tali i zaczął wbijad się mocniej i głębiej. 

-  Reeve…  Reeve…  -  Sara  zdała  sobie  sprawę,  że  powtarza  jego  imię  jak 

modlitwę z każdym wchodzącym pchnięciem, ale nie mogła przerwad. Zmieniał ją 

od  środka,  czyniąc  ją  szaloną.  Mogła  poczud  na  horyzoncie  kolejny  budujący  się 

orgazm, kiedy pompował w nią, obserwując ją uważnie z każdym pchnięciem. 

-  Tak  ciasna  –  mruknął,  pozwalając  wymknąd  się  jej  tali  i  musnąd  jej  piersi, 

skręcid sutki. – Tak mokra. To jest niesamowite, ty owinięta wokół mnie, Saro. 

- Niesamowite jest to, jak mnie wypełniasz – odpowiedziała bez tchu. – Czuję 

się tak dobrze, kiedy mam cię w sobie. Reeve, proszę… 

-  O  co,  Ruda?  –  zapytał  miękko.  –  Powiedziałem  ci,  czegokolwiek 

potrzebujesz, tylko poproś. Chcę ci to dad. 

- Jestem tak blisko – przyznała Sara cicho. – Ja… jeśli mógłbyś trochę mocniej, 

trochę głębiej… 

-  Mogę  znacznie  mocniej  i  głębiej,  ale  chcę  się  upewnid,  ze  tym  razem  nie 

sprawię  ci  bólu  –  mruknął,  przenosząc  ją  tak,  aby  jej  nogi  znalazły  się  na  jego 

ramionach. – I jest coś jeszcze, Saro. 

-  Co?  –  wyszeptała  bez  tchu,  kiedy  jego  długi  trzon  zanurzył  się  w  niej  w 

zmienionej pozycji. 

- Doszedłem w tobie ostatnim razem nie pytając czy mogę – Reeve wyglądał 

na zawstydzonego. – Chcę cię tym razem zapytad. 

Sara mogła poczud, jak jej twarz płonie znów, ale przytaknęła, kiedy wbił się 

w nią. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  59 

- Tak, Reeve, wszystko dobrze. Możesz… możesz we mnie dojśd  – przelotnie 

pamiętała powódź wytrysku, kiedy pompował w nią w noc Samhain i zastanawiała 

się czy tym razem będzie tak samo. 

-  Dobrze  –  jęknął,  przyspieszając  tempo.  –  Ponieważ  to  jest  to,  czego 

najbardziej pragnę – znów wypełnid twoją małą, ciasną cipkę swoją spermą, Ruda. 

Podniecające  słowa  towarzyszące  głębszym,  zacieklejszym  pchnięciom 

doprowadziły  Sarę  do  ostateczności.  Jęcząc  i  chwytając  jego  szerokie  plecy, 

poczuła nid naprężającą się w jej brzuchu, zalewającą ją ciepłem i rozkoszą. 

- Tak właśnie, Sara, ściśnij mnie! Bożę, uwielbiam uczucie twojej słodkiej cipki 

ściskającej mojego fiuta. – Reeve jęknął. Pochylając się do przodu, otarł się o nią, 

wbił się w jej cipkę tak głęboko ja k tylko mógł. 

- Zaraz dojdę, Ruda – jęknął do jej ucha. – Nie mogę nic zrobid… tak dobrze 

mied cię wokół siebie. 

-  Dojdź  we  mnie  –  Sara  usłyszała  siebie  jak  mówi.  –  Zrób  to,  Reeve.  Chcę 

poczud jak dochodzisz we mnie. Wypełnij mnie. 

Z  cichym  jękiem  zrobił  tak,  jak  prosiła  i  Sara  poczuła  jak  pompuje  gorącą 

spermę w jej cipkę. 

- Sara – jęknął miękko, kiedy doszedł. – Kocham cię tak bardzo. Chciałbym cię 

tak na wiecznośd… 

Wiecznośd.  Gdyby  tylko  mogła  to  byd  wiecznośd.  Próbowała  odepchnąd 

myśli, ale nie odeszły. Zamiast tego łzy wypełniły jej oczy i spłynęły po jej twarzy, 

kiedy Reeve po raz ostatni skooczył się z nią kochad. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  60 

Rozdział 6 

   

-  Nie  mogę  uwierzyd,  że  wyrzucasz  mnie  dlatego,  że  powiedziałem,  że  cię 

kocham  –  Reeve  spojrzał  na  nią  z  niedowierzaniem,  ale  Sara  nie  miała  zamiaru 

odpuścid. Nie tym razem. 

-  Proszę,  spróbuj  mnie  zrozumied  –  powiedziała,  z  trudem  utrzymując 

opanowany glos.  – Ty tylko myślisz, że mnie kochasz. A kiedy zaklęcie wierności, 

które na ciebie nałożyłam zostanie zniesione w tym samym momencie, w którym 

zostanie  złamana  klątwa  sprawy  między  nami  staną  się  bardzo  niezręczne,  jeśli 

będziemy to kontynuowad. 

- Chcę „to kontynuowad” z tobą przez resztę mojego życia. Dlaczego musisz 

byd  tak  przeklęcie  uparta?  –  Reeve  wyglądał  na  poirytowanego  –  prawie  tak 

zirytowanego jak Sara. To było jak mówienie do ściany. 

-  Teraz  tak  myślisz  –  wyrzuciła,  mocniej  owijając  się  szlafrokiem.  –  Ale 

poczekaj  do  następnej  pełni,  kiedy  zostanie  zniesiona  klątwa.  Wtedy  zrozumiesz, 

co naprawdę do mnie czujesz. – Nic. Ta myśl sprawiła, że jej oczy znów napełniły 

się łzami, więc potrząsnęła głową. – Proszę, Reeve, po prostu odejdź. Nie chcę cię 

tu teraz. W sumie, to nie sądzę, że powinieneś wracad przed pełnią. 

- To  cały miesiąc – wyglądał na zbolałego. Chorego z miłości. I wszystko dla 

niej. Dawno temu Sara umarłaby, aby zobaczyd ten wyraz jego oczu skierowanych 

na  nią.  Teraz  tylko  ją  smucił.  Jak  myśl  nie  zobaczenia  go  przez  cały  miesiąc.  Ale 

musi byd twarda. 

- Wiem, ile jest dni do następnej pełni – powiedziała pewnie. – I obiecuję, że 

wszystko będzie gotowe, kiedy się pojawisz. Ale teraz, muszę byd sama. 

- Świętnie – zmarszczył brwi – wyciągnął rękę, aby musnąd jej policzek. – Ale 

wiem, co czuję, Ruda. I to się nie zmieni w ciągu miesiąca, roku czy reszty mojego 

życia – niezależnie od tego, jakie czary mary na mnie nałożysz. 

Chciałabym,  żebyś miał rację,  pomyślała Sara, ale nic nie powiedziała. Tylko 

potrzasnęła  głową  i  odwróciła  wzrok,  starając  się  nie  pozwolid  dostrzec  mu,  jak 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  61 

jego delikatny dotyk ją rozpalił. Boże, czy on nie może już odejśd, aby mogła zacząd 

płakad? 

Reeve odszedł, ale nim to zrobił, pocałował ją w policzek. 

- Do zobaczenia – powiedział tajemniczo, zamykając za sobą drzwi wejściowe. 

Nie, jeśli ja mam tu coś do powiedzenia, pomyślała Sara, odprowadzając go 

wzrokiem. Ale wiedziała, że postąpiła słusznie. Jeśli tak bardzo boli pozwolenie mu 

odejśd  po  jedynie  dwukrotnym  kochaniu  się,  jak  bardziej  będzie  bolało  po 

spędzeniu ze sobą całego miesiąca? Chciałaby móc uwierzyd, że zaklęcie wierności 

zadziałało tylko dlatego, że coś ich łączyło zanim nałożyła na  niego zaklęcie  – ale 

nie łączyło. Nigdy nie była dla Reeve niczym więcej jak małą siostrzyczką Duke’a i 

znów  się  nią  stanie,  gdy  zaklęcie  zostanie  zniesione.  Była  zdeterminowana  nie 

zobaczyd go znów przed następną pełnią księżyca, gdy zniosłaby klątwę i odesłała 

go. 

Tyle że Reeve miał inny pomysł. 

Następnego  ranka  została  obudzona  przez  głuche  uderzenia  siekiery  o 

drewno.  Kiedy  wyszła  na  zewnątrz  –  po  upewnieniu  się,  że  założyła  najgrubszy 

sweter  i  najszersze  dżinsy  –  odnalazła  Reeve’a  rąbiącego  polany  na  stos  drewna 

opałowego. 

- Co ty tu robisz? – zażądała odpowiedzi, krzyżując ręce a piersi i żałując, że 

wygląda  on  tak  cholernie  smakowicie  w  swoich  ciasnych  dżinsach  i  prostym 

czarnym t-shircie. 

-  A  na  co  to  wygląda?  –  machnął  siekierą  raz  jeszcze,  koncentrując  się  na 

rozłupaniu drewna, które stało na pniaku, a nie patrzeniu na nią. 

Była sfrustrowana – dlaczego nie mógł dostrzec, że on tylko to pogarsza? 

- Nie powinieneś tu byd. Nie musisz tego robid – przypomniała mu. 

- Tak, muszę – wbił siekierę w pniak i odwrócił się do niej twarzą, ramieniem 

wycierając pot z czoła.  – Obiecałem Duke’owi, że zaopiekuję się tobą. To robię  – 

nic innego, 

-  Umiem  się  sobą  zająd!  –  wybuchła  Sara,  zacisnęła  ręce  w  pięści  wewnątrz 

rękawów swetra. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  62 

- Nikt nie powiedział, że nie umiesz – Reeve wyciągnął siekierę i ustawił ją na 

nowym polanie. – Ja tylko dotrzymuję obietnicę złożoną przyjacielowi. 

- Cóż, to niepotrzebne i niedorzeczne – powiedziała Sara, mrużąc oczy. – I nie 

myśl,  że  tylko  dlatego,  że  wpadłeś,  my…  zrobimy  to,  co  wczoraj.  Ponieważ  nie 

zrobimy. Nigdy. 

- Nigdy? – Reeve uniósł brew i rzucił jej spokojne spojrzenie. 

Sara  poczuła,  jak  jej  policzki  rozpaliły  się  od  rumieoca.  W  sumie  tej  nocy, 

kiedy  zamówiła  przez  Internet  drapacza  lekarskiego  przeczytała  raz  jeszcze  o 

ceremonii  złamania  klątwy  w  książce  Arailii  i  odkryła,  że  ceremonia  wymaga 

całkiem  sporo  dotykania.  Wyraźnie  ona  i  Reeve  będą  musieli  zachowad  się 

sprośnie – przynajmniej do pewnego stopnia – raz jeszcze. Nie, że miała zamiar mu 

to powiedzied. 

- Tak? – zaciskał Reeve, pochylając się do przodu, aby spojrzed w jej oczy. 

-  Ceremonia  złamania  klątwy  wymaga  pewnego…  fizycznego  kontaktu  – 

przyznała Sara, nawet jeśli obiecała sobie nie mówid mu tego. – Ale to dlatego, że 

tak działa magia. Zaklęcie używa… pociągu seksualnego jako katalizatora mocy. 

-  Mmm.  Brzmi  ciekawie  –  mruknął  Reeve,  wyciągając  dłoo,  aby  musnąd  jej 

policzek. 

Sara szarpnęła się.  

-  Nie  będziesz  tak  myślał  po  ceremonii  i  odzyskaniu  siebie  –  powiedziała 

ciężko.  Odwróciła  się  i  odeszła,  nie  czekając  na  jego  ostatnie  słowo.  Cholera, 

zapomniała jak  uparty i trudny może  byd Reeve. Jeśli coś wpadnie mu  do głowy, 

nie  odpuści.  Oczywiście  ten  rodzaj  zdeterminowanego  oddania  mógł  byd 

prawdziwy przy romantycznych relacjach – gdyby takie mieli, tak by było. Fakt, że 

odmawia uwierzenia jej, kiedy mówi mu, że to co on czuje nie jest prawdziwe było 

ciągłym  źródłem  irytacji.  Tak  jak  fakt,  że  wydawał  się  myśled,  że  ona  potrzebuje 

„opieki” 

Cóż, Sara zdecydowała, unosząc podbródek, będzie go po prostu ignorowała. 

Będzie  wpadał  kiedy  będzie  chciał,  a  ona  będzie  kontynuowała  swoje  życie  i  nie 

myślała o Reeve’ie, chyba że zajdzie taka potrzeba. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  63 

Oczywiście,  nie  myślenie  o  nim,  kiedy  był  w  pobliżu  przez  cały  czas  było 

łatwiej powiedzied niż zrobid. Każdego dnia zdawał się mied wymówkę, aby wpaśd i 

znaleźd  robotę  w  starym  domu  Arailii.  Skooczył  naprawę  dachu,  narąbał  tyle 

drewna,  że  starczyłoby  dla  armii,  naprawił  obierałkę,  szare  ogrodzenie  i  nawet 

pomalował dom. Sara ledwie powstrzymała go od skoszenia trawy i zmienienia jej 

całego  ziołowego  ogrodu  w  wycinki  trawy.  Dom  faktycznie  zaczynał  wyglądad 

przyzwoicie,  a  nie  na  nawiedzony,  co  nie  sprzyjało  interesom,  ale  nie  mogła  go 

powstrzymad. Wyszło na to, że nie mogła wyjśd na zewnątrz, aby sprawdzid poczty 

bez  zobaczenia  go,  spoconego  od  późnego  jesiennego  słooca,  zazwyczaj  bez 

koszulki,  pomimo  chłodnej  pogody,  pochłoniętego  zajęciem,  które  miało  uczynid 

jej życie łatwiejszym lub lepszym. 

Czasami  przynosiła  mu  wodę,  jabłecznik  lub  zimne  piwo,  ale  głównie  go 

ignorowała.  I  nie  ważne  co,  całkowicie  odmawiała  zapraszania  go  do  domu, 

ponieważ  wiedziała  zbyt  dobrze,  co  się  stanie,  jeśli  to  zrobi.  Patrzenie  na  jego 

umięśnione, idealne ciało i pamiętanie, jakie to uczucie jego rąk i ust na jej skórze 

sprawiało, że robiła się niewiarygodnie podniecona, ale odmówiła położenia się na 

przemokniętej ziemi w środku listopada i kochania się na wiórach obok pniaka do 

rąbania drewna. Ale wpuszczenie Reeve’a do domu… to była inna historia. 

Jak  tylko  wszedłby  za  nią  do  mieszkania,  było  tylko  kilka  kroków  do 

przedpokoju,  a  potem  schodami  w  górę  do  sypialni.  A  Sara  wiedziała,  że  jeśli 

pozwoli  mu  zbliżyd  się  do  jej  łóżka  raz  jeszcze,  będzie  zgubiona.  Piekło,  nawet 

kanapa  w  salonie  mogłaby  się  nadad  w  razie  konieczności.  Lub  kolorowy,  tkany 

chodnik  przed  kominkiem.  Lub  jakiekolwiek  inne  miejsce,  jeśli  o  to  chodzi.  Więc 

nawet jeśli odczuwała wyrzuty sumienia, nigdy nie zaprosiła go do środka, aby się 

ogrzał  ze  strachu,  że  zgubi  swój  rozsądek  a  ogrzanie  skooczy  się  na  szalejącym 

niekontrolowanie ogniu. 

Nic  nie  mogła  zrobid  z  tym,  co  się  zdarzy  w  noc  pełni  księżyca  podczas 

łamania klątwy, ale Sara przyrzekła sobie, że nie pozwoli na utratę głowy lub serca 

dla  mężczyzny,  który  prawdziwie  się  o  nią  nie  troszczy.  Nim  on  i  Duke  poszli  na 

wojnę,  Reeve  zawsze  traktował  ją  jak  nieznośną,  młodszą  siostrę  Duke’a,  nic 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  64 

więcej, a ona była pewna, że ich stosunki powrócą dokładnie do takich, które były 

przed  nałożeniem  zaklęcia  tak  szybko  jak  tylko  wpływ  magii  zostanie  usunięty.  A 

kiedy to się stanie, musi się bardziej niż przygotowad na powrót do życia bez niego. 

To sobie w każdym razie mówiła. A w tym czasie, jeśli jej łóżko wydawało się puste 

w nocy, a jej serce bolało z pragnienia go przez cały dzieo, to było tylko cholernie 

źle, prawda?  

 

* * * * * * 

 

-  Sara?  Jesteś  tu?  -  głęboki  głos  Reeve’a  przypominał  warknięcie  i  zadrżała, 

spiesząc, by otworzyd drzwi. 

-  Wejdź  –  powiedziała  sztywno,  prowadząc  go  do  środka  i  próbując  nie 

myśled  o  tym,  jak  apetycznie  wyglądał.  Miał  na  sobie  swoje  tradycyjne  obcisłe 

dżinsy, ale  dziś  ubrany był w czerwony t-shirt, który zdawał się  podkreślad każdy 

mięsieo na jego szerokiej klatce. 

-  Nie  byłem  pewny,  jak  się  ubrad  –  wymamrotał,  wskazując  na  siebie  – 

Zgaduję, że źle wybrałem – przyjrzał się jej przezroczystej, białej, jedwabnej szacie, 

która zachwycająco obrysowała krągłości jej piersi i szczyty jej piersi. 

Sara zarumieniła się, ale odmówiła bycia zastraszoną. Dziś chodziło o Sztukę i 

musiała się całkowicie kontrolowad, aby użyd oleju, który wcześniej rozcieoczyła i 

idealnie odprawid ceremonię łamania klątwy. 

- Nie  ważne, co masz  na sobie  –  będziesz  musiał to zdjąd  – powiedziała tak 

lekko jak tylko zdołała. – Chodź do sypialni. 

- Z czy bez ubrao? – był już chętny podążenia za nią i wiedziała, o czym myśli 

–  bestia  poruszała  się  pod  jego  skórą  tak  jak  w  noc  Samhain.  Z  tym  przyszła 

zwierzęca  żądza,  której  już  wcześniej  doświadczyła.  Reeve  ma  przed  sobą  ciężki 

czas próby kontroli nad sobą, zwłaszcza, kiedy zobaczy ją nagą. Dlatego absolutnie 

ważne  było,  aby  ona  nie  straciła  panowania,  nie  ważne  co  by  się  działo.  Dotarła 

korytarzem do sypialni i odwróciła się do niego twarzą. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  65 

- Zdejmij je – rozkazała, zrzucając białą, jedwabną szatę, którą miała na sobie. 

Pomimo tego, co robili, chodzenie przed nim nago  wciąż było dla niej trudne, ale 

ceremonia  wymagała,  aby  była  bez  ubrania,  by  odprawid  rytuał.  Poczuła  wolno 

rosnący w niej żar, kiedy oczy Reeve, zmienione z koloru whiskey, przez bursztyn 

do złota w chwili, gdy jej szata opadłą na podłogę, omiotły jej ciało. 

-  Boże,  tęskniłem  za  tobą  –  jego  głos  był  cichym  pomrukiem,  który  wysłał 

dreszcze po jej skórze, jednak nawet wtedy walczyła, aby utrzymad spokojny głos. 

-  To  do  Bogini  się  dziś  modlimy,  Reeve.  Jeśli  chcesz  ją  zadowolid  i  znieśd 

klątwę, która tobą rządzi, zrobisz, jak ci powiem. 

- Tak, psze pani – Reeve szybko zasalutował, następnie rozebrał się, ukazując 

wyrzeźbioną klatkę piersiową, mięśnie brzucha i fiuta, który już stał na bacznośd. 

Mogła  zobaczyd  poruszenie  jego  brwi,  kiedy  został  zaskoczony  przez  jej 

przejmujące  kontrolę  nastawienie  i  srogi  ton,  ale  to  było  po  to,  aby  zachowad 

kontrolę  nad  sytuacją  i  zmniejszyd  chaos.  Mieli  tylko  jedną  szansę  na  złamanie 

klątwy  –  ceremonia  nie  może  odbyd  się  ponownie.  Sara  miała  zamiar  zrobid 

wszystko poprawnie.  

- Za mną, rób to, co ci mówię. Nic więcej, nic mniej. I bez gadania  – dodała, 

kiedy otworzył usta, prawdopodobnie po to, aby zadad pytanie. Zmarszczył  brwi, 

ale potrząsnęła głową. – Mamy na to tylko jedną szansę, Reeve. Jeśli mi się nie uda 

znieśd  klątwy  dziś,  będziesz  musiał  żyd  z  nią  przez  resztę  swojego  życia.  Tego 

pragniesz? 

- Nie – wciąż marszczył brwi. 

Sara przytaknęła, ignorując fakt, że się odezwał. Tak naprawdę ceremonia nie 

wymagała  całkowitej  ciszy,  ale  czuła,  że  potrzebuje  jej,  aby  się  skoncentrowad. 

Przecież  nie  tylko  znosiła  klątwę,  która  co miesiąc  zmieniała  Reeve’a  w  potwora, 

ale  też  unieważniała  zaklęcie  wierności.  Które  oznaczało  wykorzenienie 

jakiegokolwiek cienia uczud, oprócz braterskiej sympatii. Uważając, że potrzebuje 

całej swojej siły, aby coś takiego zrobid, czuła, że będzie potrzebowała całej uwagi 

skupionej na procesie, a nie traceniu cennej energii na ich słowne utarczki. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  66 

- Wejdź do kręgu – powiedziała, wchodząc do sypialni i skinęła na niego, aby 

zrobił to samo. 

Reeve otworzył raz jeszcze usta, niewątpliwie po to, aby zapytad „jaki krąg”, 

ale zobaczyła zrozumienie w jego oczach, kiedy spojrzał nad jej ramieniem. Wzdłuż 

podłogi  z  twardego  drewna,  cała  rama  dużego  łóżka  otoczona  była  białymi 

świecami, które wydzielały zapach szałwii i jaśminu. 

Szałwia dla oczyszczenia, a jaśmin dla słodyczy. Dobra Bogini, niech to będzie 

słodkie spotkanie, jeśli to musi byd ostatni raz z nim, pomyślała Sara, podchodząc 

do lóżka i skinęła na niego, aby zrobił to samo. 

Kolorowa, ręcznie szyta kapa została zdjęta, a Sara przykryła łóżko atłasowym 

prześcieradłem  o  kolorze  głębokiego  fioletu.  Fiolet  dla  uzdrowienia  i  spokoju, 

wydawało jej się, że słyszy głos Arailii szepcący jej w głowie. To o to się modliła  – 

uzdrowienie  dla  Reeve’a  i  spokój  dla  siebie,  kiedy  pozwoli  mu  odejśd.  Gdyby 

myślała,  że  ma  jakąkolwiek  szansę  na  zatrzymania  go,  na  łóżku  znalazłoby  się 

czerwone  prześcieradła.  Czerwieo  była  kolorem  namiętności  i  posiadania.  Ale  z 

powodu jak wyglądała rzeczywistośd, fiolet był lepszym wyborem. 

Sara  nabrała  głębokiego,  uspokajającego  oddechu  i  wypuściła  go.  Nadszedł 

czas.  Gdyby  czekała  jeszcze  dłużej,  wschodzący  księżyc  zacząłby  oddziaływad  na 

Reeve’a i sprawiłby, że bestię w nim ciężej byłoby, o ile w ogóle byłoby to wtedy 

możliwe, kontrolowad. Weszła na łóżko i usiadła po turecku, doskonale świadoma 

spojrzenia  Reeve’a,  pieszczącego  jej  odkryte  piersi  i  nagą  cipkę.  Ogoliła  się  do 

ceremonii  i  brak  loków,  które  zazwyczaj  ozdabiały  jej  wzgórek  sprawiał,  że  czuła 

się  bardziej  obnażona  niż  kiedykolwiek  w  życiu.  Wciąż,  to  było  poświęcenie, 

którego  Bogini  wymagała  na  tę  okazję  i  Sara  była  skłonna  to  ofiarowad.  Chętna 

oddad  wszystko,  aby  jeszcze  raz  zobaczyd  mężczyznę,  którego  cały  czas  kochała, 

nawet jeśli oznaczało to stracenie go na zawsze. 

Kiedy Reeve wdrapał się na łóżko i usiadł naprzeciw niej w ten samej pozycji, 

uniosła podbródek i zaczęła śpiewad. 

Wzywam Cię i błagam, Potężna Matko nas wszystkich, 

Przynosząca urodzajnośd przez nasiona i korzenie, 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  67 

Przez pąk i łodygę, przez liścia, kwiat i owoc, 

Przez życie i miłośd, wzywam Cię, abyś weszła do tego ciała, 

Twojej służącej i kapłanki. 

Słowa  przyszyły  do  niej  naturalnie,  wymykając  się  z  jej  ust,  jak  gdyby  ktoś 

inny przez nią przemówił – zamiast niej – i Sara zaczęła odczuwad uderzenia mocy 

w powietrzu. Przez sposób, w jaki Reeve uniósł swoją głowę i z trudem obwąchał 

powietrze,  wiedziała,  że  bestia  w  nim  również  może  ją  poczud.  Chłodny  wiatr, 

który  nie  miał  swojego  źródła,  ponieważ  okna  były  zamknięte,  uniósł  jej 

różnokolorowe, kasztanowe włosy, zawirował wokół jej nagich piersi, sprawiając, 

że  stwardniały  jej  sutki.  Chłodne  palce  pożądania  znalazły  się  między  jej  nogami, 

sprawiając,  że  jej  cipka  zwilgotniała.  Ceremonia  skutkowała.  Nabierając  głęboko 

powietrza, kontynuowała. 

- Matko ciemności i świętości, 

Ukarz i złóż pocałunek, 

Pięcioramienna gwiazdo miłości i rozkoszy 

Na ten znak, nasycam się Tobą. 

Powoli  uniosła  z  półki  nad  wezgłowiem  wygrawerowany  sztylet.  Metal  był 

zimny w jej dłoni i zobaczyła, jak oczy Reeve się rozszerzają. Ale gdy narysowała w 

powietrzu  przy  nich  pentagram  odłożyła  sztylet  na  półkę,  wyraźnie  się  odprężył. 

Żałowała,  że  nie  może  mu  powiedzied,  aby  się  nie  martwił  –  jedyna  krew,  jaka 

miała  byd  przelana  to  jej,  i  jedynie  jej  kropla.  Ale  ceremonia  się  zaczęła  i  Bogini 

została wezwana. Sara musiała kontynuowad. 

Klątwa, którą dzierżysz, 

Bestia, która panuje 

W twej duszy wilk przebywa 

Teraz wzywam go z jego legowiska. 

Niskie  warknięcie  ostrzeżenia  wydobyło  się  z  piersi  Reeve’a,  a  jego  oczy 

zabłysnęły  złotem  w  świetle  świec.  Sara  poczuła,  jak  jej  serce  drgnęło,  kiedy 

zobaczyła  chorobliwą  żądzę  w  nieludzkich  oczach  jej  przyjaciela  i  kochanka, 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  68 

zmuszającą ją do odwrócenia wzroku. Ale wiedziała, że nie może pozwolid strachu, 

aby się zawahała. Musi dotrzed do kooca. 

Podnosząc  znów  sztylet,  przycisnęła  ostro  zakooczony  metalowy  czubek  do 

koniuszka jej lewego palca wskazującego, aż poczuła ból. Sapnęła, cofając sztylet i 

patrzyła, jak pojawiła się pojedyncza kropla ciemnoczerwonej krwi. 

Żądza w oczach Reeve’a zmieszała się teraz z głodem – pragnienie tak dzikie, 

że Sara mogła prawie poczud, jak bestia oblizała się na nią. Nie zwracając uwagi na 

chłód,  który  pełzł  po  jej  łopatkach,  odłożyła  znów  sztylet  i  podniosła  kielich 

czerwonego  wina,  który  postawiła  wcześniej  na  drugim  koocu  półki.  Ostrożnie 

ścisnęła  ponad  srebrnym  kielichem  swój  lewy  palec  wskazujący  i  patrzyła,  jak 

pojedyncza  kropla  jej  krwi  wpadła  do  wina.  Poruszyła  kielichem,  aby  wymieszad 

zawartośd i podała go Reeve’owi. 

- Wypij ten łyk pani, 

Pozwól bestii zasmakowad wina 

Przyjmij jego pragnienia jako skazę i znak 

Niedługo zdobędziesz swe uzdrowienie. 

Kiedy przytaknęła, Reeve, wahając się, przyjął kielich z jej ręki i przysunął do 

swoich  warg.  Jednym  dużym,  spragnionym  łykiem  opróżnił  kielich  i  oddał  jej, 

wycierając strużkę wina z kącika ust. 

Sara przytaknęła. Na razie wszystko idzie dobrze. Ale teraz przyszedł czas na 

tę  trudniejszą  częśd.  Seksualną.  Musiała  spełnid  rolę  naczynia  Bogini,  musiała 

przyjąd bestię w siebie, gdzie zostałaby zneutralizowana przez magiczny olej, który 

tak  skrupulatnie  przygotowała.  Wiedziała,  że  po  tym,  już  nigdy  więcej  nie  będzie 

chciała użyd drapacza lekarskiego. Dawniej lubiła jego pikantny, pieprzowy zapach, 

ale  po  godzinach  gotowana  go  z  innymi  składnikami  i  wydestylowania  do 

maleokiej fiolki oleju, którą udało jej zdobyd, miała już go dośd. 

Przychodzę tu w zastępstwie Bogini. 

Sama miłośd może oswoid wilka 

Ostre i rozwarte pazury, 

Weź mnie w jej błogosławione łoże. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  69 

Wypowiadając  ostatnie  słowa,  Sara  wyciągnęła  maleoką  fiolkę  oleju  spod 

poduszki.  Jej  sutki  były  tak  twarde,  że  mogły  ciąd  diamenty,  a  ręka,  która  wyjęła 

wąską,  kryształową  różdżkę  z  fiolki  drżała.  Ostatni  raz  –  naprawdę  ostatni  raz, 

kiedy będę go dotykad w ten sposób, pomyślała, następnie odepchnęła od siebie 

tę myśl. Musi się skoncentrowad  – to była kwestia życia lub śmierci. Jeden błąd i 

bestia  uwolni  się,  a  wtedy  nic  lub  nikt  jej  nie  powstrzyma,  a  ona  będzie  jej 

najbliższą ofiarą. 

Drżąc,  Sara  pomalowała  swoje  pełne  wargi  pikantnym,  lekko  słodkawym 

olejem.  Już  miała  wsunąd  różdżkę  powrotem  do  fiolki  i  odłożyd  olej  –  to  była 

wystarczająca  ilośd  oleju,  jakiej  potrzebowała.  Ale  coś  sprawiło,  że  zanurzyła 

różdżkę  jeszcze  raz  w  oleju  i  namalowała  nim  cienkie,  połyskujące  linie  lepkiego 

płynu wokół  jej  naprężonych różowych sutków. To wystarczy. Już, pomyślała, ale 

zanurzyła różdżkę raz jeszcze w oleju. 

Rozkładając nogi, musnęła delikatną, kryształową różdżką ponad wargami jej 

cipki,  następnie  okrążyła  opuchnięty  pąk  jej  łechtaczki  trochę  piekącym  płynem. 

Ciepło wydawało się wzrastad w niej przy magicznym dotknięciu oleju i wypuściła 

pozbawiony tchu jęk, kiedy przesunęła różdżkę niżej, zataczając koła wokół wejścia 

jej cipki, zanim w koocu zamknęła fiolkę. 

Oddech Reeve’a był zachrypnięty, kiedy patrzył, jak się smarowała. 

- Piękna – chrypnął. – Tak cholernie piękna, Ruda 

-  Jeśli  tak  bardzo  ci  się  podobam,  chodź  do  mnie  –  spojrzała  mu  w  oczy, 

wymawiając te słowa i poczuła przeszywającą ją chłodną bryzą moc Bogini, która 

sprawiła,  że  zjeżyły  jej  się  włosy,  a  na  rekach  pojawiła  się  gęsia  skórką.  Klękając, 

wyciągnęła ręce do Reeve’a. 

Jak gdyby przyciągnięty przez magnes, podszedł do niej, zmniejszając dystans 

jednym  szybkim  ruchem,  zwierzęcym  w  swojej  gracji.  Jego  fiut  wystawał  między 

nimi,  gruby,  ogromny,  pulsujący  z  potrzeby.  Właśnie  tę  potrzebę  Sara  musiałaby 

zaspokoid, aby kiedykolwiek uwolnid go od klątwy. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  70 

Pochylając  głowę,  chwyciła  gruby  trzon  w  rękę  i  zbliżyła,  aby  wziąd  szeroką 

główkę  do  ust.  Zlizała  kremowe  krople  spermy,  które  perliły  się  na  czubku,  jego 

słodko-słony smak eksplodował na jej języku. 

Reeve jęknął na widok jej liżącej go i Sara poczuła nagły przypływ mocy. Był 

bezsilny  w  jej  rękach  –  jej  do  wzięcia.  Stłumiła  szybko  niewłaściwe  emocje  – 

spełniała  jedynie  rolę  naczynia  Bogini.  Jej  robota  polegała  na  sprawieniu,  aby 

doszedł i przyjęciu jego słonego nasienia z  jego ciała do  jej. Z swoim wytryskiem 

uwolniłby esencję bestii, a poprzez zgaszenie swojej żądzy w jej ciele, Sara byłaby 

zdolna wygnad wilka, który wzrastał w nim podczas pełni. 

Skłaniając się do swojego zadania, przyjęła więcej jego trzonu w usta. Bogini, 

smakował dobrze, nie mogła tego nie zauważyd. Słonawo i piżmowo, jak rozgrzana 

skóra  i  podniecony  mężczyzna.  Mogła  poczud,  jak  krople  spermy  skapują  do  jej 

gardła, tak jak pierwszej nocy, kiedy próbowała okiełznad jego żądzę, nie pieprząc 

się z nim. Ale nie pozwolił jej wykręcid się. Wspomnienie biorącego ją na tym łóżku 

–  tak  ostro  za  pierwszym  razem  i  tak  łagodnie  za  drugim  –  wynurzyło  się  z  jej 

pamięci, grożąc obezwładnieniem jej. Sara odepchnęła je i skupiła się na zadaniu. 

Dziś w nocy uda jej się odprawid ceremonię tylko ssaniem jego fiuta – nie, żeby nie 

chciała zajśd dalej. Ale ssanie go, aż wypełni jej gardło swoją gorącą spermą byłoby 

podstępne i to wszystko miała zamiar zrobid. 

W każdym razie to zamierzała, dopóki Reeve nie odciągnął jej od siebie. 

-  Nie,  nie  tak  –  warknął,  przyciągając  ją  do  siebie  i  pokrywając  jej  usta 

karzącym pocałunkiem. – Wiem, co próbujesz zrobid, Sara, ale nie tak. Chcę… byd 

w tobie. 

Sara  walczyła  ze  sobą,  nawet  kiedy  roztopiła  się  przy  nim,  czując  bicie  jego 

serca  przy  jej  piersiach.  Wiedziała,  że  nie  jest  konieczne  kochanie  się  dla 

ceremonii,  ale  Bogini,  czy  naprawdę  może  mu  odmówid?  To  był  ostatni  raz, 

naprawdę ostatnia szansa, jaką miała, przypomniała sobie. 

To  prawda,  a  ty  spędziłaś  cały  przeszły  miesiąc  próbując  zapomnied  o  tym  i 

zaprzeczając, że go chcesz, przypomniała sobie. Chcesz, aby cały ten ciężki wysiłek 

się zmarnował? 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  71 

Wyglądało  na  to,  że  tak.  Nagle  Sara  poczuła  się  jak  najgorszego  rodzaju 

głupiec. Nie było sposobu, aby kiedykolwiek skooczyła z Reeve’m, a udawanie, że 

zapomniała  o  nim  poprzez  zaprzeczanie  pragnienia  go  przez  ostatni  miesiąc  nie 

zmieni tego ani trochę. Mogła cieszyd się ciepłem jego ramion, czuciem tej twardej 

klatki  przyciśniętej  do  jej  piersi,  jego  gorących  ust  na  jej  przez  ostatnie  cztery 

tygodnie, a zamiast tego spędziła cały ten czas próbując to stłumid. 

Głupia! Powiedziała do siebie gniewnie. 

Głupcem  jest  ten,  co  czyni  głupio,  wyszeptał  do  jej  ucha  głos,  który  nie 

brzmiał  jak  jej.  Weź,  co  oferuje  ci  Bogini,  Saro.  Weź  to  chętnie,  bez  wstydu  czy 

żalu. 

Tak, właśnie  dokładnie to zrobi. Zgłodniała, odwzajemniła  pocałunek  Reeve, 

ssąc  jego  język  i  ofiarując  mu  smak  siebie  samego  w  jej  ustach.  Chciała  tego  – 

chciała go i zaprzeczanie temu nie miało już dłużej sensu. Ale pamiętając pierwsze 

ostre  wejście  i  sposób,  w  jaki  w  nią  wszedł  ostatniej  pełni,  wiedziała,  że  pragnie 

tym razem czegoś trochę innego. 

-  Na  plecy  –  wyszeptała,  przekręcając  Reeve’a  i  popychając  go  łagodnie  w 

jego szeroką pierś. 

Warknął  cicho  z  głębi  jego  gardła,  jego  oczy  świeciły  złotem  i  wiedziała,  że 

jego bestia mówi mu, aby zdominował ją, jak tamtej pierwszej nocy. Znaleźli się w 

delikatnej  sytuacji  –  jeśli  weźmie  ją  siłą  lub  dojdzie  poza  jej  ciałem,  jego  bestia 

zostanie wyzwolona i zabije ją, zasieje zniszczenie w lesie i całym Buck Lake. Sara 

wiedziała, że musi tego uniknąd za wszelką cenę, ale wciąż nie chciała, aby bestia 

kontrolowała miłośd, której chciała doświadczyd ostatni raz z Reeve’m. 

Bogini, pomóż mi. Nabierając głęboko powietrza, spojrzała w jego, świecące, 

żółte oczy. 

-  Jeśli  mnie  chcesz,  Reeve  –  wymruczała,  mówiąc  do  niego,  nie  do 

wzrastającego  w  nim  wilka.  –  Jeśli  mnie  chcesz,  musisz  położyd  się  na  plecach. 

Teraz. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  72 

Warknął raz jeszcze, ale tym razem łagodniej. Przez chwilę złoto opuściło jego 

oczy  i  odzyskały  ten  ciepły,  złociście-brązowy  kolor,  do  którego  była 

przyzwyczajona. 

- Pragnę cię, Saro. Tak bardzo – mruknął bardziej normalnym tonem. 

Sara poczuła, jak coś się w jej piersi rozluźniło. 

-  Więc  pozwól  mi  to  zrobid  moim  sposobem,  Reeve  –  wymruczała,  znów 

delikatnie  naciskając  na  jego  pierś.  –  Połóż  się  na  łóżku.  Obiecuję,  że  będzie  to 

warte twojego czasu. 

- Założę się, że będzie, Ruda – uśmiechnął się do niej, ukazując przebłysk jego 

starego humoru, kiedy ułożył się plecami na łóżku. 

- Teraz unieś swoje ręce nad głową – rozkazała Sara, mając nadzieję, że wciąż 

mówi do Reeve’a, a nie wilka. 

Powoli, nie odrywając od niej oczy, zrobił, jak kazała. 

Przez chwilę Sara została pozbawiona tchu, wpatrując się w jego umięśnione 

piękno.  Jego  gładka,  opalona  skóra,  opinała  mięśnie,  a  każda  jego  cześd  była 

naprężona  i  twarda.  Jego  duże  ciało  leżało  niczym  uczta  na  ciemnofioletowym 

prześcieradle  i  nagle  poczuła  się  tak  zgłodniała  jak  jego  bestia.  Ale  wiedziała,  co 

musi zrobid. 

Siadając okrakiem na jego wąskich biodrach jeszcze raz sięgnęła do półki nad 

wezgłowiem. Obydwoje sapnęli, kiedy nowa pozycja sprawiła, że otarła się mokrą, 

zapraszającą  cipką  o  główkę  jego  fiuta,  ale  Sara  nie  zatrzymała  się,  aby  docenid 

erotyczne wrażenie czy fakt, że  Reeve teraz lizał i ssał jej napięty sutek,  kiedy  jej 

piersi  wisiały  nad  jego  twarzą.  Szukała  czegoś,  co  umieściła  na  półce  na  wszelki 

wypadek

2

.  Naprawdę  nie  spodziewała  się,  że  będzie  potrzeba  lub  będzie  chciała 

ich użyd, ale… Aha! 

Triumfalnie,  Sara  chwyciła  za  parę  kajdanek  z  nierdzewnej  stali,  pokrytych 

czystym  srebrem.  Jedynie  srebro  mogło  utrzymad  bestię  podczas  pełni.  Jedynie 

                                                             

2

 Tak, tak, ja znam takie wszelkie wypadki :P  

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  73 

srebro sprawi, że będzie mogła zaspokoid swój głód wzięcia Reeve’a w siebie bez 

strachu. 

Szybko  przełożyła  łaocuch  kajdanek  przez  solidne,  mocnej  budowy, 

drewniane wezgłowie i zacisnęła mankiety na szerokich nadgarstkach Reeve’a. 

Kiedy zrozumiał co zrobiła, jego oczy stały się dzikie i złote, ryknął  – dźwięk, 

który  wstrząsnął  małym  domkiem  i  sprawił,  że  Sara  chciała  zakryd  uszy  rękoma. 

Ale nie zrobiła tego. 

- Reeve – wymruczała, spoglądając na niego, próbując przebid się przez wilka, 

który się wynurzył. – To jedyny sposób. Zaufaj mi. 

Znów  warknął,  ale  jego  duże  ciało,  które  zmieniło  się  pod  nią  w  żelazo 

stopniowo  się  rozluźniało  i  Sara  wiedziała,  że  zaakceptuje  kajdanki.  Dobrze,  nie 

było innego sposobu, aby  podporządkowad sobie bestię na tyle, aby się bez  nich 

kochad  z  Reeve’m.  Jeśli  spróbowałaby  byd  na  górze,  po  prostu  przewróciłby  ją  i 

wypieprzył bezlitośnie, tak jak pierwszej nocy. A jeśli to była jej ostatnia szansa z 

Reeve’m, chciała, aby było dobrze, nie boleśnie. 

-  Reeve,  kochanie  –  mruknęła,  biorąc  jego  twarz  w  obie  dłonie  i  muskając 

jego  szorstkie  policzki.  –  Teraz  cię  ujeżdżę.  Otworzę  dla  ciebie  moją  cipkę  i 

pozwolę ci mnie pieprzyd. Tego chcesz? 

-  Boże,  tak  –  odpowiedział  chrapliwie,  jego  oczy  na  sekundę  wróciły  do 

normalności. – Ujeżdżaj mnie, Ruda. Opuśd tę słodką, małą cipkę na mojego fiuta i 

ujeżdżaj mnie przez całą noc. 

Sara zamruczała z przyjemności na te sprośne słowa. Na tyle na ile jej nowa 

pozycja tej nocy była niebezpieczna i ryzykowna, odkryła, że lubi panowad. To było 

podniecające  –  posiadanie  całej  tej  mocy  na  uwięzi  i  świadomośd,  że  to  ona  jest 

odpowiedzialna za sposób, w jaki Reeve drży z potrzeby i żądzy. Czuła się dzika  – 

jak zwierzę – żeoski drapieżca na łowach, a Reeve był jej wybraną ofiarą. 

-  To  mam  zamiar  zrobid  –  obiecała  mu.  Unosząc  się,  chwyciła  jego  gruby, 

rozgrzany członek w jedną dłoo i wsunęła barczystą główkę w kształcie śliwki w jej 

wilgotną, zapraszającą cipkę. Była już mokra od magicznego oleju, a wcześniejsze 

zaspokajanie Reeve’a ustami, ssanie i lizanie jego grubego fiuta uczyniło ją jeszcze 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  74 

bardziej mokrą. Wsunął się w nią gładko, przekraczając jej wejście swoją grubością 

i rozszerzając wargi jej cipki bez żadnego problemu.  

Sara chciała zrobid to wolno, ale jej uda drżały, kiedy obniżała się, przyjmując 

za każdym razem gruby cal jego fiuta. Bogini, był ogromny – minął jedynie miesiąc, 

ale  już  zapomniała,  jak  duży  jest.  Jak  gorący,  twardy  i  długi.  Kiedy  obniżyła  się, 

wydawało się, że nie miał kooca. Ale w koocu poczuła mocno szeroką główkę przy 

koocu  jej  pochwy  i  wiedziała,  że  całkowicie  był  w  niej.  Nie  mógł  wejśd  głębiej  i 

udało  jej  się  przyjąd  go  całego  –  każdy  ostatni  gruby  cal  jego  fiuta  w  jej  ciasną 

cipkę.  Ta  myśl  podnieciła  ją  i  jednocześnie  sprawiła,  że  poczuła  się  z  jakiegoś 

powodu dumna. 

Kiedy się obniżała, Reeve przyglądał się jej swoimi oczami, które migotały od 

złociście-brązowego  koloru  do  blado-złotego,  Teraz,  kiedy  miała  jego  członek  w 

pełni zanurzony w jej cipce, warknął miękko. 

-  Boże,  Ruda,  tak  gorąca.  Tak  niesamowicie  gorąca  i  seksowa,  kiedy  w  ten 

sposób przyjmujesz mnie do swojej słodkiej, małej cipki. 

-  Masz  na  myśli  ten  sposób?  –  ściskając  nogami  jego  uda,  Sara  uniosła  się, 

tak, że ukazały się lśniące jej sokami trzy lub cztery cale jego trzonu, następnie raz 

jeszcze opadła w dół. Oboje jęknęli, kiedy główka jego fiuta naparła na nią mocniej 

niż zamierzała, wypełniając ją do granic i poza nimi. 

-  Tak,  Ruda,  rób  to  –  głos  Reeve’a  był  niski  i  chrapliwy.  –  Pieprz  się  mną. 

Pracują tą małą, ciasną cipką i pieprz się. 

Jego podniecające słowa były jak benzyna dla płonącego ognia i Sara poczuła, 

że  jej  pożądanie  gwałtownie  wzrosło.  Bogini,  cudownie  było  mied  go  w  sobie, 

wypełniał ją jeszcze jeden raz. Ale tym razem to ona rządziła. 

Przygryzając dolną wargę, odchyliła się i chwyciła jego uda tuż nad kolanami. 

Wiedząc,  że  to  dam  mu  lepszy  widok  na  swojego  fiuta  penetrującego  ją, 

wchodzącego  i  wychodzącego  z  jej  mokrej  cipki,  zaczęła  wznosid  się  i  opadad  w 

rozważnym rytmie. 

Reeve jęknął i zaczął jej pomagad. Pomimo, że jego ręce były w kajdankach, 

wbił  pięty  w  materac  i  zaczął  pompowad,  nacierad  na  nią,  wypełniając  ją  tak 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  75 

zaciekłymi  pchnięciami,  że  unosił  się  nad  łóżkiem  z  każdym  mocnym  pchnięciem 

jego fiuta. 

-  Reeve…  och,  Bogini,  Reeve.  Tak  cudownie!  –  w  koocu  Sara  wiedziała,  kto 

naprawdę  tu  dowodzi  –  to  nie  była  ani  ona  ani  bestia.  To  był  sam  Reeve  i  jego 

potrzeba  pieprzenia  jej,  która  prowadziła  ich  tempem.  Przestała  próbował 

podnosid  się  i  opadła,  koncentrując  się  na  trwaniu  tak.  Jej  skóra  była  mokra  od 

potu, tak samo jak Reeve’a, ale pomimo śliskiego chwytu, była głęboko nadziana 

na jego trzon i wiedziała, że miał zamiar trzymad ją tak. 

Z każdym mocnym pchnięciem jego członka w jej cipkę, snop iskier zdawał się 

strzelad  z  jej  ciała.  Sara  jęknęła  i  trzymała  się,  jak  gdyby  próbowała  jechad  na 

wierzgającym  byku,  który  mógł  ją  zrzucid  w  każdej  chwili.  Zacisnęła  kolana  na 

śliskich  bokach  Reeve’a  i  odchyliła  się  jeszcze  bardziej,  dając  mu  ostatnią  częśd, 

jakiej potrzebował, aby wejśd w nią tak głęboko, jak tylko mógł. Chciała go tu i co 

najważniejsze, potrzebowała go. Pragnęła poczud jego gorącą spermę tryskającą w 

nią,  napełniającą  ją,  aż  zalałby  ją,  jak  pierwszej  nocy,  kiedy  ją  posiadł,  naznaczył 

jako jego. 

-  Zaraz  dojdę,  Ruda.  Zaraz  cię  wypełnię  –  powiedział  ochryple,  jego  bicepsy 

się  zarysowały,  wielkie  mięśnie  jego  ud  zmieniły  się  pod  nią  w  żelazo,  kiedy 

pieprzył  ją,  aby  wypełnid  jej  cipkę  swoim  fiutem.  –  Potrzebuję,  abyś  to  przyjęła. 

Weź to wszystko! 

-  Chcę  tego,  Reeve  –  w  połowie  teraz  szlochała  z  rozkoszy,  czując  ja  ciągle 

wznosi  się  w  niej  orgazm,  nieubłagalna  fala,  która  sprawiała  się  kręciło  jej  się  w 

głowie  i  słabła.  –  Chcę  poczud  jak  mnie  wypełniasz  –  powiedziała  mu,  patrząc  w 

jego złote oczy. – Pieprz mnie, weź mnie, wypełnij mnie. Wiesz, że cię chcę. 

Niskim, pozbawionym słów rykiem, Reeve wbił się w nią raz jeszcze. 

Sara przygryzła wargę i rozszerzyła uda, próbując wystarczająco się dla niego 

otworzyd,  próbując  przyjąd  wszystko  co  da  jej  tak  głęboko,  jak  tylko  mógł  dojśd. 

Mogła  poczud,  jak  przetacza  się  przez  nią  orgazm,  niczym  pływowa  fala,  a  jej 

wewnętrzne mięśnie cipki  zacisnęły się na jego twardym  jak skała członku,  dojąc 

go z jego słonej esencji, zachęcając go, aby wypełnił ją swoją spermą. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  76 

- Sara! – Reeve w połowie warknął, w połowie jęknął, i poczuła, jak pompuje 

w nią, zalewając ją raz jeszcze swoim gęstym, gorącym nasieniem. 

I kiedy wypełniał jej cipkę swoją spermą, ściekającą po wnętrzach jej ud lepką 

obfitością,  Sara  poczuła,  jak  bestia  opuszcza  go  i  wchodzi  w  nią.  Przez  jedną, 

krótką  chwilę  pragnęła  pochylid  się  i  rozerwad  zębami  gardło  kochanka.  Wtedy 

obmył ją chłodny, uspokajający wpływ Bogini i żądza zabijania powoli rozwiała się, 

aż w koocu odeszła na wieki. 

Bestia zniknęła, a z nią cała miłośd, jaką do niej czuł Reeve. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  77 

Rozdział 7

 

   

Opadli  razem  na  łóżko,  całkowicie  wyczerpani  przez  ceremonię  i  jej 

następstwa. Ale była jeszcze jedna rzecz,  którą  Sara musiała zrobid, aby pozwolid 

sobie na odpoczynek i rozpacz z powodu oficjalnego kooca jej czasu z Reeve’m. 

Najpierw  podniosła  się  z  niego  i  delikatnie  uwolniła  jego  ręce,  odkładając 

pokryte  srebrem,  stalowe  kajdanki  na  półkę.  Następnie  uniosła  podbródek  i 

powiedziała do wypełniającej pomieszczenie wyczekującej ciszy. 

- Dziękujemy ci, Boska Matko, za obecnośd przy naszym rytuale. Żegnamy cię 

do następnego wezwania. Bądź błogosławiona  - wymruczała. 

Chłodna bryza omiotła pokój, wycierając łzy, które w jakiś sposób pojawiły się 

na jej policzkach i Sara pomyślała, że usłyszała jak słaby głos mówi. 

- Bądź błogosławiona, dziecko – następnie niewidzialna obecnośd znikła i na 

nowo w pokoju była jedynie ona i Reeve. 

- Sara? – spojrzał na nią, pocierając nadgarstki z niepewnym wyrazem twarzy. 

- Reeve? – spojrzała  na niego ostrożnie. – Wszystko dobrze? – każdy aspekt 

ceremonii  został  odprawiony,  ale  powinna  się  upewnid,  że  bestia  zniknęła 

całkowicie, nim zdjęła kajdanki. Cóż, teraz było na to za późno. 

-  Nie  powinienem  ja  cię  o  to  spytad?  –  przyciągnął  ją  do  siebie,  delikatnie 

odgarniając  włosy  z  jej  oczu.  Jego  czułe  ruchy  i  fakt,  że  w  jego  oczach  nie  było 

śladu  złota  powiedziały  Sarze,  że  jej  wysiłki  nie  poszły  na  marne.  Więc  dlaczego 

czuła, że zaraz się rozpłacze? 

-  Czy  znów  cię  zraniłem?  –  Reeve  brzmiał  na  zaniepokojonego  i  zdała  sobie 

sprawę,  że  naprawdę  płacze  –  łzy  spływały  po  jej  twarzy  w  następstwie  po 

ogromnie emocjonalnym i seksualnym rytuale, który odprawiła. 

-  N-nie  –  zdołała  powiedzied,  potrząsając  głową.  –  Ja  tylko…  nie  powinnam 

byd zaskoczona,  naprawdę.  To była  bardzo  skomplikowana i intensywna magia  – 

ceremonia, która zawsze ma swoją cenę. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  78 

- Cenę? Będziesz się teraz w każdą pełnię księżyca zamieniad  w  potwora?  – 

spojrzał na nią przestraszony. 

Sara zdołała roześmiad się przez łzy.  

-  Nie,  nic  takiego.  Ale  przez  jakiś  czas  będę  wykooczona  –  ziewnęła.  – 

Zaczynając od teraz. 

-  Jest  coś,  co  mogę  dla  ciebie  zrobid,  Ruda?  Coś  ci  przynieśd?  –  zapytał 

miękko. 

Sara potrząsnęła głową. 

-  Tylko…  mnie  obejmij.  Wiem,  że  prawdopodobnie  nie  będziesz  chciał 

następnym razem, ale teraz… to wystarczy. 

- Dlaczego miałbym nie chcied? – brzmiał na zdziwionego, ale Sara była zbyt 

zmęczona, aby przerabiad z nim tę samą śpiewkę – że przestanie jej kochad, kiedy 

klątwa  zostanie  zniesiona.  Bez  wątpienia  jakiś  magiczny  wpływ  jeszcze  został  w 

pokoju, w innym przypadku już by przestał

3

W  pełni  spodziewała  się,  że  jutro  obudzi  się  sama,  ale  dziś  w  nocy,  ich 

ostatniej  nocy  razem,  chciała  zasnąd  w  jego  ramionach.  Ale  najpierw  musiała 

zrobid jeszcze jedną rzecz. 

Walczyła, aby wstad z łóżka, ale Reeve powstrzymał ją. 

- Hej, gdzie myślisz, że się wybierasz? – żądał łagodnie. 

- Musze… - Sara ziewnęła jeszcze raz. – Muszę zgasid… świece. Nie chcę, aby 

wybuchł… pożar, kiedy będę spała.  – Bogini, była tak zmęczona, że ledwie mogła 

mówid. – I muszę się… umyd. 

-  Hmm  –  Reeve  spojrzał  na  nią  krótko.  –  Zrobiliśmy  spory  bałagan,  nie?  – 

jednocześnie wydawał się rozbawiony i tak, jakby mu ulżyło. – Nie mogę uwierzyd, 

że to naprawdę odeszło, ale to prawda… już nie czuję tego w sobie. 

A czujesz coś do mnie? Coś poza przyjaźnią? Sara chciała zapytad, ale ugryzła 

się w język i jedynie przytaknęła. 

                                                             

3

 Ona już się zrobiła męcząca. Aaa, jak można byd taką Idiotką?!  

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  79 

Reeve wyszedł z łóżka i zgasił świece z kręgu, pogrążając pokój w całkowitych 

ciemnościach,  w  których  jedynie  srebrne  światło  księżyca  wpadało  przez  okno. 

Następnie udał się do łazienki i wrócił z czymś mokrym i ciepłym w dłoni. 

Sara westchnęła miękko, kiedy poczuła, jak łagodnie myje płótnem wnętrza 

jej  ud,  zmywając  spermę,  którą  ją  wypełnił.  Ale  jednocześnie  chciała  zapłakad. 

Nawet jeśli oznaczało to pójście spad lepiąc się, chciała w pewnym sensie pozwolid 

na to – pamiątka tego, co tak krótko dzielili. 

W  koocu  Reeve  wytarł  ją  ręcznikiem  i  wsunął  się  za  nią  na  szerokie  łóżko. 

Sara  była  zbyt  zmęczona,  aby  wpełznąd  pod  prześcieradło  i  leżała,  drżąc  z 

wyczerpania i emocji, nagle odczuwając jak chłodno było w pokoju. 

-  C’mere,  Ruda  –  usłyszała,  jak  Reeve  mruknął,  następnie  naciągnął  na  nich 

prześcieradło  i  przyciągnął  jej  plecy  do  jego  twardego,  dużego  ciała.  Długie, 

umięśnione ramię owinęło się wokół jej talii, a ciepły oddech pocieszająco musnął 

jej kark. 

Kocham cię, Reeve, chciała powiedzied, kiedy szarpał nią sen. Kocham cię tak 

bardzo. Zawsze będę. Ale była zbyt zmęczona  – jej powieki opadły, wydawały się 

byd jak ołowiu i nie zdołała otworzyd ich raz jeszcze. 

- Prześpij się – Reeve mruknął jej do ucha. – Zasłużyłaś na to. 

Źle, że nie zasłużyłam też na twoje serce. Cieszyła się, że była zbyt zmęczona, 

aby  to  powiedzied  na  głos.  Chciała  pozostad  przytomna  jeszcze  przez  chwilę  i 

radowad  się  uczuciem  leżenia  w  jego  ramionach,  ciepłych  i  bezpiecznych.  Ale 

przyciągał ją sen i nie mogła już z nim walczyd. 

Jej  ostatnią  myślą,  kiedy  odpływała,  było,  że  to  była  jej  ostatnia  szczęśliwa 

noc,  jaką  kiedykolwiek  będzie  miała,  ponieważ  każda  następna  będzie  bez 

Reeve’a. 

 

* * * * * 

 

Następnego ranka Sara obudziła się w zimnym, pustym pokoju z kartką na jej 

poduszce. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  80 

Sara, 

Muszę załatwid pewną sprawę. Niedługo wrócę. 

Reeve. 

 

Kartka przyniosła gorące, piekące łzy do jej oczu i Sara nie starała się nawet 

ich powstrzymad. Odszedł – tak po prostu. Prawdopodobnie nie zaczekał, aby się 

pożegnad, ponieważ teraz czuł się przy niej niezręcznie. Cóż, na pewno tak się czuł. 

Zawsze  była  dla  niego  jedynie  małą  siostrą  Duke’a,  a  teraz  będzie  pewnie 

pamiętał, że uprawiał z nią seks. Prawdopodobnie było to dla niego  niewłaściwe i 

musiał odejśd, zanim ona się obudzi i jeszcze pogorszy sprawy,  pragnąd od niego 

więcej niż chciał jej dad

4

Nie  oczekiwała  nic  więcej,  ale  wciąż  nie  mogła  powstrzymad  gorących  łez. 

Odszedł, naprawdę odszedł, a ona nie mogła go odzyskad. Och, Bogini, gdyby tylko 

był sposób, aby utrzymad zaklęcie wierności i wciąż złamad klątwę, aby zatrzymad 

go przy sobie… 

W  głębi  duszy  Sara  wiedziała,  że  myślenie  w  ten  sposób  nie  wydawało  się 

fair.  Była  tak  bezinteresowna,  pomagając  mu  złamad  klątwę  i  pozwalając  mu 

odejśd,  ale  maleoka  częśd  niej  żałowała,  że  nie  może  byd  samolubna  i  zatrzymad 

miłości  Reeve’a  na  wiecznośd.  A  co  do  spotkania  go  niedługo,  cóż,  może  się 

założyd,  że  będzie  to  w  przyszłym  tygodniu,  w  przyszłym  miesiącu  lub 

kiedykolwiek,  kiedy  poczuje  się  na  tyle  winny,  że  zmusi  się  do  przyjścia  do  niej. 

Ona będzie wyczekiwad ich spotkania w każdej minucie, aż ono nadejdzie, a wtedy 

będzie niezręcznie jak diabli przez to, co zrobili. 

- Hej, dlaczego płaczesz? 

Głęboki, męski głos wybił Sarę z jej rozpaczy i spojrzała w górę, aby zobaczyd 

Reeve’a  stojącego  w  nogach  łóżka,  trzymającego  coś  za  plecami.  Marszczył  z 

niepokojem  brwi,  przyglądając  się  niej  i  zdała  sobie  sprawę,  że  naprawdę 

szlochała, ponieważ myślała, że jest sama i bezpiecznie pozwoliła mu odejśd. 

                                                             

4

 A ty prawdopodobnie myślisz za dużo, Saro. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  81 

- Ja… uh. – wytarła oczy z łez i wpatrzyła się w niego ostrożnie.  – Wróciłeś. 

Czy ty, uh, zapomniałeś czegoś? 

-  Można  tak  powiedzied.  Miałem  zamiar  przynieśd  to  ostatniej  nocy,  ale 

byłem tak zdenerwowany, kiedy wszedł księżyc, że zapomniałem – Reeve obszedł 

łóżko i usiadł obok niej, wyciągając  dłoo zza pleców. W jego dłoni znajdowało się 

małe, czarne, aksamitne pudełko. 

- Dalej – kiwnął na pudełko. – To dla ciebie… jeśli chcesz. 

-  Och,  moja  Bogini!  –  Sara  podniosła  maleokie  czarne  pudełko  drżącymi 

palcami.  Kiedy  otworzyła  je,  błysnął  do  niej  olśniewający  okrągły  diament 

otoczony rubinami. 

-  Wiem,  że  to  nie  jest  w  pełni  tradycyjny  pierścionek  zaręczynowy,  ale  te 

rubiny  przypominały  mi  o  twoich  włosach,  więc  pomyślałem…  -  Reeve  ucichł, 

spoglądając  na  nią  z  marsową  miną,  ponieważ  znów  wybuchła  płaczem.  –  Nie 

podoba ci się? 

-  Kocham  go  –  Sara  prześcieradłem  osuszyła  łzy  i  przymierzyła  pierścionek. 

Wpatrzyła się w niego z niedowierzaniem. Idealnie pasował. 

-  Kocham  to,  że  go  kochasz.  I  kocham  ciebie,  Saro.  Mam  nadzieję,  że  tym 

razem  nie  wyrzucisz  mnie  za  to,  że  to  powiedziałem  –  Reeve  wydawał  się  lekko 

zaniepokojony. 

-  Dlaczego  miałabym  cię  wyrzucid?  Też  cię  kocham  –  spojrzała  na  niego.  – 

Ale…  ale  to  nie  jest  możliwe.  Zniosłam  zeszłej  nocy  zaklęcie  wierności,  kiedy 

złamaliśmy  klątwę.  Teraz  nie  powinieneś  czud  do  mnie  niczego,  czego  nie  czułeś 

przed tą pierwszą nocą, kiedy do mnie przyszedłeś. 

- Nie czuję – chwycił jej twarz i spojrzał w oczy. – Kocham cię od lat, od kiedy 

ty,  ja  i  Duke  byliśmy  wszyscy  dziedmi.  Tylko  nie  mogłem  ci  tego  wcześniej 

powiedzied. 

- Ty… ty kochałeś? Dlaczego mi mogłeś mi powiedzied? – Sara ledwo mogła w 

to uwierzyd – naprawdę kochał ją tak długo, jak ona go pragnęła? Wydawało się to 

byd cudownym snem i miała tylko nadzieję, że się z niego nie obudzi. 

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  82 

-  Po  pierwsze,  byliśmy  jedynie  dziedmi  i  bałem  się,  że  Duke  się  na  mnie 

wścieknie  za  uderzanie  do  jego  siostry.  A  później,  nie  wiem,  zgaduję,  że 

przyzwyczaiłem się do podziwiania cię z daleka. Chciałem cię, ale nie wiedziałem, 

jak ci to powiedzied – Reeve westchnął i potrząsnął głową. – Duke jednak wiedział. 

Tydzieo przed tym jak umarł, powiedział mi, że powinienem zachowad się jak facet 

i powiedzied ci, co czuję. 

- Powiedział?  – Sara poczuła, jak łzy  kłują ją pod powiekami  na wzmiankę o 

jej  zmarłym,  starszym  bracie,  ale  po  raz  pierwszy  były  to  łzy  szczęścia  i 

uśmiechnęła się, nawet kiedy spłynęły po jej policzkach. 

Reeve poważnie kiwnął głową. 

- Tak. Powiedział mi, abym się tobą zaopiekował, jeśli nie uda mu się wrócid. I 

kazał  mi  wyznad,  że  cię  kocham,  abyś  mi  pozwoliła  to  zrobid.  Powiedział,  że  w 

innym przypadku wykopiesz mnie  ze swojego domu,  ponieważ jesteś tak  uparta, 

aby byd niezależną – zaśmiał się i potrząsnął głową. – Niech go szlag weźmie, jeśli 

nie miał w tym też racji. 

Sara zaśmiała się z nim. 

-  Duke  znał  mnie  najlepiej.  Ale  Reeve,  czuję  się  taką  idiotką

5

.  Byłam  tak 

pewna, że jedynie troszczysz się o mnie ponieważ jestem siostrzyczką Duke’a, tak 

pewna, że kiedy zaklęcie wierności opadnie, będziesz się czuł z tym wszystkim źle. 

-  Czud  źle  z  czym?  Sara,  nigdy  w  życiu  nie  czułem  się  bardziej  dobrze  – 

potrząsnął głową. – Ale naprawdę myślałaś, że stracisz mnie, kiedy złamiesz moją 

klątwę? 

Przytaknęła. 

- Byłam pewna. 

Ale i tak ją złamałaś – jego złociście-brązowe oczy złagodniały i przyciągnął 

ją  bliżej  siebie,  opierając  brodę  o  jej  głowę.  –  Kochanie  się  z  tobą  jest  najlepszą 

rzeczą, jaką kiedykolwiek robiłem. Pragnę, abyś na zawsze była w moim życiu. 

                                                             

5

 Bo tak się zachowywałaś  

background image

Anderson Evangeline - Red and the Wolf  

Tłumaczenie: aksela 

Beta: Elle 

  83 

Sara poczuła jak jej serce rozkwita tak bardzo, że nie mogło się zmieścid w jej 

piersi. 

-  Też  tego  chcę,  Reeve  –  przyznała  cicho.  –  Zadurzyłam  się  w  tobie,  kiedy 

Duke przyprowadził cię do domu. 

Westchnął i odsunął się od niej. 

- Żałuję tylko, że nie mogłem sprowadzid go do domu z Iraku.  Żałuję, że nie 

ma go tu, aby to zobaczył – aby wiedział, co czujemy do siebie. 

Sara wyciągnęła rękę, aby pogłaskad go po policzku. 

-  On  wie  –  mruknęła,  przysuwając  się  znów  do  swojego  mężczyzny, 

uwielbiając  uczucie  jego  twardej  klatki  przy  jej  nagich  piersiach.  –  Ci,  których 

kochamy  nigdy  nas  naprawdę  nie  opuszczają.  Nie,  jeśli  tego  nie  chcemy  – 

pomyślała o Arailii i pocieszającej obecności, którą czuła w starym domku, odkąd 

jej mentorka i nauczycielka umarła. 

-  Cóż,  wiem  jedną  rzecz  –  jestem  cholernie  pewny,  że  nigdy  cię  znów  nie 

stracę – Reeve objął ją ramionami i obdarzył ją powolnym, gorącym pocałunkiem. 

– Co o tym myślisz, Ruda? – mruknął do jej ucha. – Jesteś gotowa na jeszcze jedną 

rundę z dużym, złym wilkiem? 

Sara zamruczała z przyjemności i otarła się o niego. 

- Teraz, kiedy jesteś jedynym wspomnianym wilkiem, to całkowicie. 

Reeve mruknął z zachwytem do jej ucha i przetoczył ją pod swoje duże ciało. 

- W porządku. Ale tym razem moja kolej byd na górze. 

 

Koniec 