background image
background image

Aneta Rzepka

Gra o duszę

background image

ANETA RZEPKA

GRA O DUSZĘ

Wydawnictwo RW2010 Poznań 2012

Redakcja zespół RW2010

Korekta zespół RW2010

Redakcja techniczna zespół RW2010

Copyright © Aneta Rzepka 2012

Okładka Copyright © Dariusz Nowak 2012

Copyright © for the Polish edition by RW2010, 2012

Wydanie numer I

ISBN 978-83-63111-72-4

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie całości albo fragmentu – z wyjątkiem 

cytatów w artykułach i recenzjach – możliwe jest tylko za zgodą wydawcy.

Aby powstała ta książka, nie wycięto ani jednego drzewa.

RW2010, os. Orła Białego 4 lok. 75, 61-251 Poznań

Dział handlowy: 

marketing@rw2010.pl

Zapraszamy do naszego serwisu: 

www.rw2010.pl

  

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Spis treści

ROZDZIAŁ I

Początek akcji................................................................................................................5

ROZDZIAŁ II

Pierwsze starcie...........................................................................................................21

Rozdział III

Jesteś piękna................................................................................................................30

Rozdział IV

Pozbawiona wszystkiego.............................................................................................44

Rozdział V

Wątpliwości.................................................................................................................66

Rozdział VI

Spotkanie dusz.............................................................................................................77

Rozdział VII

Książę..........................................................................................................................92

Rozdział VIII

Plan B..........................................................................................................................98

4

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

ROZDZIAŁ I

Początek akcji

Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest.

(1 Kor, 13, 4a)

Promienie letniego słońca beztrosko pląsały na dziedzińcu świątyni, dotykając 

stóp wiernych, którzy opuszczali przybytek. Wieczorna msza święta dobiegła końca. 

Dźwięk   organów   umilkł,   a   kościelny   zdążył   już   dokonać   niezbędnych   prac 

porządkowych. Teraz stał przy drzwiach, pobrzękując kluczami. Czekał, aż Paulina 

skończy   codzienną   modlitwę.   Nie   spieszyła   się.   Klęczała   przed   obrazem   Jezusa 

Miłosiernego i z upodobaniem spoglądała w jego pełne dobroci i ciepła oblicze. W 

końcu jednak wstała. Przyklęknęła jeszcze przed tabernakulum i wyszła z kościoła.

Lekkim,   niespiesznym   krokiem   przemierzyła   dziedziniec.   Fałdy   długiej 

spódnicy skrzętnie zasłaniały nogi. Rękawy bluzki przyzwoicie okrywały ramiona, 

nie pozwalając, aby dotykały ich lubieżne promienie słońca. Wieczór był upalny, ale 

to nie zwalniało Pauliny z przywdziania odpowiedniego stroju. Zresztą, nie czułaby 

się   dobrze   w   T-shircie   na   ramiączkach   albo   krótkiej   sukience.   Wciąż   jej   się 

wydawało, że wyglądem odbiega od norm wyznaczonych przez kanon piękności. Bo 

piersi miała zbyt duże, kolana kościste, biodra szerokie, a ramiona grube. Zakrywała 

się   więc   przed   ludzkimi   spojrzeniami,   starannie   tuszując   nie   tylko   mankamenty 

figury,   ale   także   jej   walory.   Pokrywą   kompleksów   zasłaniała   kobiecy   wdzięk. 

Wmawiała sobie, że będzie ładna, jeśli spodoba się Bogu. W jego obliczu szukała 

ciepła i akceptacji, chociaż nigdy nie doświadczyła bezpiecznego ukojenia w smutku 

czy samotności.

– Cześć, mała – usłyszała nieznany, męski głos.

5

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

– Cześć – odparła grzecznie, nie patrząc na osobę, która ją zaczepiła.

Przyspieszyła kroku. Nie miała ochoty na rozmowy z okolicznymi łobuzami, 

których jedynym celem było wyłudzenie paru złotych na piwo. Zaczepiali ją niemal 

codziennie,   częstując   złośliwymi   uwagami   i   niewybrednymi   żartami.   Zdążyła 

przywyknąć. Nauczyła się ich unikać.

– Zaczekaj, dokąd tak pędzisz?

– Nie mam pieniędzy – mruknęła.

Chciała, żeby intruz się odczepił, dał spokój. On jednak najwyraźniej miał inne 

plany. Odgłos ciężkich kroków dowodził, że natręt podążał za nią. Jedyną drogą 

ucieczki było przejście na drugą stronę ulicy. Nie oglądając się, postawiła stopę na 

jezdni. Usłyszała pisk hamulców i poczuła, że czyjaś silna ręka chwyta ją za ramię i 

wciąga z powrotem na chodnik.

– Oszalałaś? – usłyszała karcący głos. Silny klaps spadł na jej pośladki, zaraz po 

nim jeszcze jeden. – Chcesz się zabić?

– Nie chcę – wyjąkała zaskoczona.

– No, ja myślę. Za ładna jesteś.

Chciała   użyć   ciętej   riposty,   ale   nie   potrafiła   wydusić   z   siebie   nawet   słowa. 

Poruszyła tylko wargami, jak wyrzucona na ląd ryba, rozpaczliwie próbująca chwycić 

w skrzela odrobinę tlenu. Zdobyła się jedynie na wyszarpnięcie ręki z silnego uścisku 

i   obrzucenie   natręta   badawczym   spojrzeniem.   Nie   znała   go.   Nie   był   jednym   z 

podejrzanych   typów,   wystających   pod   sklepem   całodobowym.   Czarne,   kręcone 

włosy, miękko opadające na czoło, szerokie, ciemne brwi, a pod nimi błyszczące 

oczy   w   kolorze   węgla,   pięknie   komponujące   się   ze   śniadą   cerą   oraz   pełnymi 

wargami.

Właśnie   tak   wyobrażała   sobie   księcia   z   bajki  o   Kopciuszku.   Brakowało   mu 

tylko   marynarki   z   ozdobnymi   złoceniami   i   dystynkcjami   wojskowymi.   Musiała 

wystarczyć koszula w zielono-białą kratę oraz beżowe spodnie z materiału.

6

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Dziewczyna poczuła dziwne ciepło na policzkach. Jeszcze nikt nie mówił do 

niej w taki sposób. Potrząsnęła głową, żeby pozbyć się onieśmielenia.

– Dziękuję za pomoc – powiedziała cichym, wypranym z emocji głosem. Nie 

mogła przecież pozwolić, aby nieznajomy zauważył, jak ogromne wrażenie na niej 

zrobił. – Zamyśliłam się.

– Żeby mi to było ostatni raz – rzekł stanowczo jej wybawca. – Bo zapewniam 

cię, że przy następnym podobnym wybryku na dwóch klapsach się nie skończy.

Dziewczyna   dopiero   teraz   poczuła   pieczenie   na   pośladkach.   Fala   wstydu   i 

oburzenia zalała jej policzki. Co ten intruz sobie właściwie wyobrażał? Dlaczego 

rozmawiał z nią w taki sposób? Postanowiła zachować resztki godności.

– Nie będzie następnego razu – odparła, dumnie unosząc głowę. – Jeszcze raz 

dziękuję i... do widzenia.

– Hej, zaczekaj! Po co się od razu obrażasz? Zapraszam na lody.

Znieruchomiała w połowie obrotu na pięcie.

– Słucham? – zdziwiła się. – Przecież my się właściwie nie znamy.

– To się właściwie poznamy – odparł, naśladując ton jej głosu. – Rafał jestem.

– Paulina.

Pozwoliła,   aby   wziął   ją   za   rękę.   Długo   oglądał   dłoń,   ozdobioną   srebrnym 

kółkiem różańca, ze starannie obciętymi i równo opiłowanymi paznokciami. Jego 

dotyk był przyjemnie ciepły, niemal gorący, ale nie parzył.

– Lody czy piwo? – zapytał, uśmiechając się delikatnie.

– Lody.

– Jak sobie życzysz, księżniczko.

Położył   dłoń   na   biodrze   Pauliny   i   wprawnym,   pewnym   ruchem   obrócił 

dziewczynę we właściwą stronę, po czym nieznacznie ją popchnął, aby zachęcić do 

wykonania pierwszych kroków.

7

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Szli   obok   siebie   w   milczeniu.   Ona   próbowała   opanować   trzepoczące   się   w 

klatce   piersiowej   serce   oraz   wstyd,   że   obcy   mężczyzna   tak   bezceremonialnie 

wymierzył jej karę za niewłaściwe zachowanie na ulicy. On ukradkiem spoglądał na 

zarumienioną i wyraźnie onieśmieloną  dziewczynę, próbując  zrozumieć,  dlaczego 

śliczne, ciemne loki związała niedbale z tyłu głowy, a zielonymi oczami spoglądała 

tak niepewnie, jakby za każdym rogiem czyhało niebezpieczeństwo.

„Trzeba nad nią trochę popracować” – pomyślał, otwierając przed Pauliną drzwi 

kawiarni.

– Zapraszam. – Wskazał dłonią stolik w rogu sali. – Waniliowe, owocowe?

– Czekoladowe – odparła drżącym głosem.

Rafał uśmiechnął się lekko. Odsunął krzesło i zaczekał, aż dziewczyna zajmie 

miejsce.

– To przepraszam na chwilę – powiedział i oddalił się w stronę bufetu.

Paulina   dotknęła   gorących   policzków.   Chłód   dłoni   przyniósł   ulgę,   ale   nie 

uporządkował myśli. Nie bardzo wiedziała, jak powinna się zachować, co zrobić. 

Nigdy   wcześniej   nie   była   tak   onieśmielona   i   zawstydzona,   a   jednocześnie 

zafascynowana osobą, wprawiającą ją w ten stan. Po raz pierwszy w życiu postąpiła 

wbrew własnym zasadom. Bo któż to słyszał, żeby przyjmować zaproszenie od, w 

sumie, obcego człowieka? Nie powinna tego robić. Nawet jeśli był super przystojny, 

mega szarmancki i pachniał jak... No właśnie, co to za zapach?

Kiedy próbowała rozwikłać tę zagadkę, Rafał postawił na stoliku pucharek z 

lodami.

– Dziękuję – szepnęła.

– Proszę, księżniczko. – Usiadł naprzeciwko Pauliny i spojrzał w jej zamyślone 

oczy. – Ależ ty jesteś ładna, jak tak nie wiesz, co powiedzieć.

– Proszę cię, przestań.

8

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

– Ale dlaczego?  – Wziął dłoń dziewczyny i pogładził wskazującym palcem, 

skrzętnie omijając obrączkę różańca. Zaczepił o nią paznokciem dopiero po kilku 

sekundach. – Po co to nosisz? – zapytał.

–   Bo...   –   zająknęła   się.   Niezręcznie   było   przyznać,   że   zwykła   codziennie 

odmawiać różaniec. – Bo lubię.

– Przeszkadza mi. Możesz zdjąć?

– Po co? Nie rozumiem. Widzisz w tym coś złego?

– Nie,  złego  nie. –  Uśmiechnął  się  leciutko.  Nadal  wodził palcem po  dłoni 

Pauliny,   wywołując   przyjemne   dreszcze.   –   Zwyczajnie   mi   niezręcznie,   bo...   Bo 

wygląda jak obrączka. Zdejmiesz? Proszę.

Nie potrafiła odmówić. Skinęła tylko głową, a gdy odsunął rękę, zdjęła różaniec 

i niedbale wsunęła do torebki.

– Zadowolony? – zapytała, uśmiechając się nieśmiało.

– Bardzo.

W  oczach   Rafała   mignęły   radosne   iskierki,   a   dziewczyna   utwierdziła   się   w 

słuszności  tego,   co   zrobiła.   Ponownie  ujął   jej  dłoń   i  uniósł   do   ust.   Złożył   jeden 

pocałunek   na   zewnętrznej,   a   drugi   po   wewnętrznej   stronie   dłoni.   Ten   drugi   był 

cieplejszy i jakby dłuższy. Wciąż jednak za krótki. Paulina chciała więcej, ale nie 

miała odwagi się do tego przyznać.

– Nie noś go więcej, dobrze? – powiedział, biorąc łyżeczkę. – A teraz jedz.

Lody nigdy nie były tak dobre. Smakowały i pachniały, jakby miały w sobie 

najprawdziwszą czekoladę. A bita śmietana, którą je polano, oraz przybranie z malin 

sprawiły, że Paulina zapomniała o wątpliwościach, onieśmieleniu i wstydzie. Liczył 

się tylko urok chwili, spojrzenie czarnych oczu, dotyk gorącej ręki...

***

9

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Poranek  przyniósł  rozczarowanie.  Paulina obudziła się  jak zwykle, o szóstej 

rano, żeby stwierdzić, że nadal jest tą samą, nijaką dziewczyną w szarej piżamie, z 

kompleksami, brakiem optymizmu i pustym miejscem w sercu. Tylko niespełnione 

marzenia o wielkiej miłości bolały bardziej niż wczoraj.

Rafał nawet nie poprosił o jej numer telefonu.

– To cześć, mała – rzucił, kiedy opuścili kawiarnię. I odszedł, zostawiając ją 

samą.

A w nozdrzach wciąż mieszkał zapach jego wody toaletowej. Pod powiekami 

czaił się obraz wyśnionego księcia. W uszach dźwięczało miękko wymawiane słowo 

„księżniczka”. Dreszcz przebiegł wzdłuż przedramienia, kiedy dłonie przypomniały 

sobie ciepły dotyk rąk i ust.

Paulina potrząsnęła głową, chcąc odrzucić wspomnienia. Sięgnęła po leżący na 

nocnej szafce brewiarz. Zawsze rozpoczynała dzień od modlitwy. Tak miało być i 

dzisiaj. Oczy ślizgały się po czarnych literach, usta szeptały znane niemal na pamięć 

słowa, tylko nieposłuszne myśli, zamiast skupić się na pochwale Stwórcy, biegły w 

stronę Rafała.

„To mam problem” – uznała dziewczyna.

Wyskoczyła   z   łóżka,   żywiąc   nadzieję,   że   zimny   prysznic   przyniesie 

otrzeźwienie. On jednak orzeźwił ciało, ale w żaden sposób nie wpłynął na myśli. 

Codzienne czynności wykonywała machinalnie, poświęcając im minimum uwagi. W 

pracy zepsuła ważny projekt i otrzymała upomnienie od kierownika. Wymówiła się 

chorobą,   ale   wiedziała,   że   o   premii   może   już   tylko   pomarzyć.   Dodatkowo 

świadomość, że szukała ratunku w kłamstwie, obudziła wyrzuty sumienia.

„Co   ja   wyprawiam   –   skarciła   się   w   myślach.   –   Jak   tak   dalej   pójdzie,   to 

sprowadzę na siebie jakieś nieszczęście”.

Samodyscyplinowanie ani dobre chęci jednak nie wystarczyły. Kolejne dwa dni 

zaowocowały spaleniem czajnika, wyrzuceniem do zsypu segregatora z dokumentami 

10

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

oraz przecięciem nożem kabla od suszarki. Tęsknota za oczami w kolorze węgla, 

gorącym   dotykiem   i   dającym   poczucie   bezpieczeństwa   zapachem   nie   pozwalały 

Paulinie normalnie funkcjonować. W końcu stwierdziła, że jedynym rozwiązaniem 

jest spowiedź. Przygotowała się do niej staranniej niż zwykle, gdyż chciała uwolnić 

duszę od nadmiaru złych emocji.

Szła   do   kościoła   z   opuszczoną   głową,   w   myślach   powtarzając   słowa,   które 

zamierzała   wyszeptać   do   ucha   kapłana.   Zapomniała   o   wyuczonej   ostrożności   i 

zbagatelizowała stojących pod sklepem drobnych pijaczków, czekających na łatwy 

zysk.

– Daj piątaka na piwo – usłyszała głos, w którym brzmiały nuty prośby.

– Nie mam – odparła niechętnie.

– Daj, póki jesteśmy mili.

– Zostawcie mnie.

– Nie tak szybko, lalka!

Czyjaś   ręka   chwyciła   Paulinę   z   łokieć.   Silne   ramię   popchnęło   ją   na   ścianę 

sklepu. Trzy uradowane żartem, łobuzersko uśmiechnięte twarze pochyliły się nad 

przerażoną   dziewczyną.   Odór   piwa   i   dymu   papierosowego   wdarł   się   w   nozdrza, 

powodując niechętne wykrzywienie ust.

– Momencik, panowie – usłyszała niski głos, którego brzmienie sprawiło, że 

serce radośnie podskoczyło. – Czego chcecie od tej damy?

– A tak sobie rozmawiamy – odparł jeden z napastników.

– To przestańcie. No już, raz! Żegnam panów.

– Już, już, szefuńciu...

Mężczyźni, klnąc pod nosami, odeszli na bok, zostawiając Paulinę w spokoju.

–   Cześć,   mała   –   powiedział   Rafał,   otaczając   ramieniem   drżące   plecy 

dziewczyny. Dotknął ustami jej czoła. – Czego chcieli?

– Kasy na piwo.

11

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

– Trzeba im było dać, to by się odczepili.

– Ale...

– No wiem, ileż można dawać. Ale co byś zrobiła, gdybym się nie pojawił?

– Masz rację – przyznała. – Mogło być różnie. Dziękuję.

– Ech, ty, mała – mruknął, uśmiechając się lekko. – Chodź, za pół godziny 

zaczyna się pokaz w tym cyrku, co się rano rozłożył przy lesie.

– Ale ja...

– Mam bilety – krótko uciął jej tłumaczenia. – Chyba mi nie odmówisz?

Oczywiście, że nie mogła odmówić. Za bardzo tęskniła przez ostatnie trzy dni. 

Przecież   chciała   być   w   towarzystwie   Rafała,   czuć   jego   obecność,   ciepło   dłoni, 

zapach. Ostatecznie nic się nie stanie, jeśli dziś nie pójdzie do spowiedzi. Jutro też 

jest dzień.

Cyrkowe   sztuczki   magiczne,   pokazy   gimnastyków   oraz   występ   wielbłądów 

wprawiły dziewczynę w doskonały nastrój. Najbardziej urzekła ją mimika clowna, 

połączona z niezwykłym darem budowania komicznych scen. Dawno nie bawiła się 

tak   dobrze.   Właściwie   jeszcze   nigdy   nie   była   w   cyrku,   uważając   tego   rodzaju 

rozrywkę za odpowiednią dla dzieci.

Obecność   Rafała   oraz   ukradkowe   spojrzenia   czarnych   oczu   dodatkowo 

uatrakcyjniły pokaz. I tylko jeden, mały incydent na chwilę zepsuł im humor. Gdy 

młody mężczyzna wziął Paulinę za rękę, jego palce trafiły na różaniec. Zmarszczył 

groźnie czoło. Nie musiał nic mówić. Wiedziała. Zdjęła srebrny krążek i wsunęła do 

torebki.   Nie   doczekała   się   jednak   pochwały.   Rafał   nadal   był   obok,   zagadywał, 

doskonale grając rolę towarzysza, ale jej dłoni już nie dotknął.

–   Musimy   porozmawiać,   księżniczko   –   oświadczył,   gdy   opuścili   cyrk.   – 

Najlepiej w ustronnym miejscu.

12

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Ton   jego   głosu   sprawił,   że   po   plecach   dziewczyny   przebiegł   dreszcze 

przerażenia. Nie potrafiła się jednak przeciwstawić. Posłusznie podążyła w stronę 

lasu. Nawet nie wiedziała, że na polanie ustawiono drewniany domek z ławkami i 

stołem.

– Siadaj – polecił Rafał, wskazując drewniane siedzisko. Sam stanął nieco z 

boku, opierając się plecami o konstrukcję budowli. Splótł ręce na piersiach. – Gdzie 

masz różaniec? – zapytał, gdy Paulina ulokowała się na ławce.

– W  torebce   –  odpowiedziała  spokojnie.   Czuła   się  nieswojo,   kiedy   tak  stał, 

patrząc na nią z góry.

– Wyjmij go.

Wykonała polecenie i spojrzała pytająco w czarne oczy.

– Nie rozumiem, dlaczego on ci tak przeszkadza – mruknęła niechętnie.

– To ci już tłumaczyłem i drugi raz nie zamierzam. Wyrzuć to.

– Nie.

– No już. Na co czekasz?

Pokręciła energicznie głową i wsunęła różaniec na palec.

– Jest mój, dlaczego...

– Wstań i podejdź do mnie – nakazał stanowczo.

Tyle mogła zrobić. Podniosła się i spojrzała Rafałowi w twarz. Nie zobaczyła na 

niej łagodnego uśmiechu, tylko niezwykłą wręcz stanowczość.

– Słucham? – zapytała cichutko.

Wyjął z rąk dziewczyny torebkę i położył ją na stole.

– Podwiń spódnicę – nakazał.

– Co?

– Nie będę się powtarzał. I lepiej dla ciebie, żebyś wykonywała polecenia.

Paulina zadrżała. Ton jego głosu zapowiadał, że jeśli nie posłucha, stanie się coś 

złego. Powoli zebrała w dłonie materiał spódnicy, odsłaniając łydki i uda. Rafał nie 

13

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

miał dość cierpliwości, żeby na to patrzeć. Chwycił dziewczynę za łokieć i odwrócił 

bokiem do siebie. Zanim zdążyła zareagować, podwinął sukienkę tak, że odkrył pupę.

– Co robisz! – krzyknęła, zasłaniając się w panice.

W tej samej chwili siarczysty klaps spadł na jej pośladki.

– Stój spokojnie – polecił. – Inaczej będzie bardziej bolało.

Stanowczym   ruchem   odrzucił   materiał   spódnicy   i   spojrzał   na   beżowe   figi. 

Nigdy nie przypuszczał, że osoba w jej wieku może nosić bieliznę produkowaną dla 

starszych pań.

„Trzeba będzie się tym zająć” – pomyślał. Teraz nie miał jednak czasu. Zsunął 

te   nieszczęsne   majtki,   przełożył   ramię   za   plecami   Pauliny,   zmuszając,   aby   się 

pochyliła.

Dziewczynę zalała fala wstydu. Stała z opuszczoną do połowy ud bielizną, w 

mało komfortowej pozycji, a obcy człowiek gapił się na jej pupę. Nie miała jednak 

odwagi zmienić tej sytuacji. Pisnęła tylko, kiedy mocny klaps spadł na jej pośladek. 

Po chwili poczuła kolejne uderzenie.

– Za nieposłuszeństwo i za podnoszenie na mnie głosu – powiedział spokojnie 

Rafał,   wypuszczając   Paulinę   z   uścisku.   Materiał   spódnicy   miłosiernie   zasłonił 

piekące miejsca. – A teraz już bez dyskusji. Zdejmij to świństwo i wyrzuć.

Usłuchała. Za bardzo się bała, że znowu zostanie ukarana. Różaniec wysunął się 

z drżących palców i upadł na trawę.

– Już – szepnęła. Nigdy nie przypuszczała, że to będzie tak proste.

– Bardzo ładnie. – Przygniótł srebrne kółko butem. – Wróć na ławkę. Ubierać 

się nie musisz, nie skończyłem.

Chciała   coś   powiedzieć,   zaprotestować,   ale   strach   ścisnął   ją   za   gardło, 

odbierając mowę. Posłusznie zajęła więc poprzednie miejsce i spojrzała na Rafała.

– Dlaczego taki jesteś? – zapytała nieśmiało.

14

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

– Zwyczajnie wymagam od ciebie szacunku i posłuszeństwa – odparł spokojnie. 

–   Za   ich   brak   będziesz   karana.  A  teraz   mi   wytłumacz,   dlaczego   znowu   miałaś 

różaniec. Przecież prosiłem, żebyś go nie nosiła, bo mi przeszkadza.

– Nie wiedziałam, że się dziś zobaczymy.

– Uhm, czyli uważasz, że jak nie widzę, to możesz ignorować moje prośby?

– To nie tak...

– A jak, bo nie rozumiem?

– Bo... ja jestem... bardzo... roztargniona. I zapomniałam.

– No, mam nadzieję, że po dzisiejszej lekcji wyleczysz się z roztargnienia i 

poprawi ci się pamięć. Podejdź do mnie.

Wykonała   polecenie,   chociaż   okrutnie   się   bała   tego,   co   za   chwilę   nastąpi. 

Wiedziała już, że oberwie i że będzie bolało. Nie pomyliła się. Silne ramię ponownie 

otoczyło   jej   biodra,   spódnica   powędrowała   w   górę,   a   na   odsłonięte   pośladki   z 

głośnym   trzaskiem   spadały   klapsy.   Były   bardzo   mocne.   Paulina   z   trudem 

powstrzymywała jęk, po piątym uderzeniu nie wytrzymała i syknęła, szósty klaps 

sprawił, że z oczu popłynęły łzy.

– Proszę, już starczy – szepnęła.

Nie   doczekała   się   jednak   odpowiedzi.   Rafał   wlepił   jej   jeszcze   dwa   bardzo 

mocne klapsy, powodując, że krzyknęła.

–   Już   –   powiedział   w   końcu,   pomagając   Paulinie   się   wyprostować.   –   Mam 

nadzieję, że więcej nie będę musiał tego robić.

– Nie będziesz – szepnęła przez łzy. – Przepraszam.

–   Grzeczna   dziewczynka.   –   Pogłaskał   ją   po   mokrym   policzku   i   przytulił, 

pozwalając, aby ukryła twarz na jego piersi.

– Boli.

– Zasłużyłaś.

15

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Mocniej   wtuliła   się   w   jego   tors,   paradoksalnie   szukając   schronienia   przed 

cierpieniem   w   ramionach   osoby,   która   była   jego   sprawcą.   Otoczył   ramionami 

szczupłe plecy, zatopił palce w jej włosach.

– Nie płacz – szepnął. – Już wszystko dobrze.

Paulina drżała z bólu i upokorzenia, a Rafał głaskał ją po plecach, cierpliwie 

czekając, aż łzy przestaną płynąć, a emocje nieco opadną.

– Zapaćkałam ci koszulę – stwierdziła nagle dziewczyna.

– To nic. Nie przejmuj się.

– Zaraz wytrę.

– Spokojnie, hm. Ubierz się najpierw.

Poczuła,   że   na   jej   policzki   ponownie   wypływa   rumieniec   wstydu.   Szybko 

poprawiła   ubranie   i   sięgnęła   po   torebkę.   Paczka   chusteczek   higienicznych 

znajdowała   się   we   właściwym   miejscu.   Drżącymi   rękami   wydobyła   jedną,   żeby 

doprowadzić nos do porządku. Po chwili skupiła uwagę na koszuli Rafała.

– Nic nie poradzę – szepnęła, pocierając mokry ślad na brązowej koszuli.

Wziął jej dłoń, uniósł do ust i delikatnie pocałował.

– Nic się nie stało, księżniczko – powiedział uspokajającym głosem. – Wypiorę. 

A teraz chodź, odprowadzę cię do domu.

Szli powoli leśną ścieżką. Paulina walczyła z chęcią rozmasowania piekących 

pośladków, Rafał udawał, że nic się nie wydarzyło. Jego myśli biegły jednak tym 

samym   torem.  W  pewnej   chwili   położył   rękę   na   jej   pupie.   Pogłaskał   delikatnie, 

łagodząc skutki kary i sprawiając dziewczynie niemałą przyjemność.

–   Zobaczymy   się   jeszcze?   –   zapytała,   chcąc   odwrócić   od   siebie   uwagę 

mężczyzny.   Nie   mogła   mu   przecież   pokazać,   jak   przyjemną   była   dla   niej   ta 

pieszczota.

– W niedzielę – odparł. – Pójdziemy do kina. Jutro pracuję – dodał, widząc 

zawód na twarzy Pauliny. – Będziesz miała czas, żeby kupić sobie jakąś kieckę. 

16

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

Wybierz coś ładnego, przed kolana, tylko nie za krótkie, bo będę zazdrosny. I dekoltu 

też możesz trochę pokazać. Lato jest.

– Rafał? – Aż przystanęła ze zdziwienia. Nie mogła zrozumieć, jakim cudem w 

jego ustach pojawiło się słowo zazdrość.

On jednak inaczej odczytał jej pytanie i wyraz twarzy.

– Jesteś śliczna i nie bój się tego pokazać – szepnął, dotykając ustami jej czoła.

– Tak myślisz?

– Wiem. No, leć do domu – dodał, gdyż właśnie przystanęli przed blokiem, w 

którym mieszkała Paulina. – Będę czekał w niedzielę o piętnastej. Tutaj. Dobrze?

– Uhm.

– To trzymaj się.

Paulina weszła do mieszkania, starannie zamknęła drzwi na klucz i położyła 

ręce   na   gorących   pośladkach.   Wciąż   piekły.   Odtworzyła   w   pamięci   wydarzenia 

ostatniej   godziny   i   ponownie   się   zawstydziła.   Jak   mogła   pozwolić,   żeby   obcy 

człowiek przekroczył granice jej intymności? Należało go odepchnąć, uciec, zacząć 

krzyczeć. Dlaczego pozostała bierna? I co sobie ten Rafał właściwie wyobrażał? Że 

będzie ją traktował jak małą dziewczynkę? Dyktował warunki? Karał i nagradzał 

wedle własnego uznania? Kim był? Kto dał mu takie prawo? Kopnęła ze złością 

stojący w przedpokoju wazon ze sztucznymi kwiatami. Porcelana rozsypała się w 

drobny mak, kalecząc odzianą w letni but stopę. Krew trysnęła na podłogę, a piekąca 

rana domagała się opatrzenia.

***

Rafał   na   drżących   nogach   wszedł   do   gabinetu   szefa.   Spodziewał   się 

najgorszego.  Na  pewno  raport  okaże  się  za mało  precyzyjny  albo  czegoś  w nim 

zabraknie i będzie trzeba wprowadzić zmiany lub, co gorsza, spisać meldunek od 

17

background image

Aneta Rzepka: Gra o duszę   

R W 2 0 1 0

nowa.   Naczelnik  Asmod   był   nieuleczalnym   biurokratą.   Domagał   się   poprawienia 

każdego, nawet najdrobniejszego błędu, a wszystkie nieścisłości skrzętnie notował, 

aby   je   wypomnieć   przy   miesięcznym   rozliczeniu.   Niezwykle   hojnie   rozdawał 

upomnienia oraz wszelkiego rodzaju kary, co zapewniało mu bezwzględny posłuch. 

Wiadomo   jednak,   że   nie   ma   nic   bardziej   irytującego   od   poprawiania   w 

nieskończoność   tych   samych   dokumentów.   Dlatego   też   Rafał,   przed   wysłaniem 

raportu, dokładnie wszystko sprawdził. Nie brakowało ani jednej kropki. Był tego 

pewien. Co zatem mogło oznaczać niespodziewane wezwanie do biura?  Miał złe 

przeczucia.

– Słucham – powiedział, spoglądając w podłogę.

– Co to jest? – Naczelnik położył na biurku zadrukowaną kartkę.

– Mój raport.

– A ja myślałem, że kiepski żart.

– Nie rozumiem?

– Nie rozumiesz, tak? – Asmod cisnął Rafałowi wściekłe spojrzenie. – To może 

wyłożę ci jeszcze raz zadanie, które masz wykonać. Siadaj.

Posłusznie zajął wskazane krzesło. Nie miał jednak ochoty słuchać instrukcji, 

których zdążył się wyuczyć na pamięć. Ostatecznie nie były skomplikowane.

– Znam zasady – powiedział znudzonym głosem.

–   Więc   ci   je   przetłumaczę,   bo   chyba   nie   rozumiesz.   Tę   dziewczynę   trzeba 

zauroczyć,   przeciągnąć   na   naszą   stronę   i   przekonać   do   współpracy.   Jest   nam 

potrzebna, ale musi działać dobrowolnie, nigdy pod przymusem. A ty co zrobiłeś?

– Przyznaję, trochę mnie poniosło. Ale nie pozwolę, żeby jakaś dewotka weszła 

mi na głowę. Ma być posłuszna.

– Za szybko chcesz osiągnąć cel. Przestraszyłeś ją.

– Bzdura, je mi z ręki.

18


Document Outline