background image

POEZJE

WIS AWY SZYMBORSKIEJ

Twórczo  Wis awy Szymborskiej

   

Przyznanie literackiej Nagrody Nobla Ws awi  Szymborskiej w 1996 r. nie by o dla

czytelników jej poezji wielkim zaskoczeniem. Twórczo  poetki uznawano za uniwersaln ,
podbudowan  filozofi , a przy tym przyst pn  i intryguj

 tematyk  oraz form . Autorka

wskazuje miejsce i rang  cz owieka w ród innych bytów, interesuje si  sztuk , przemijaniem,
uczuciami. Potrafi dostrzega  najprostsze i najbardziej podstawowe zagadnienia bytu.
Analizuje je w uj ciu odpowiednim dla erudyty i znawcy filozofii, jak i dla przeci tnie
wykszta conego odbiorcy, który – by  mo e – nie zg bi do ko ca proponowanych zagadnie ,
ale z pewno ci  odczyta ich zasadniczy sens i warto . Cz owiek – bohater liryczny wielu
wierszy – jest istot  biologiczn , uwik an  w histori , podlegaj

 jej prawid om, jest ludzk

ab  i kruch  drobin , która zmuszona jest do tego, by stawi  czo o pot

nym mocom i

przeciwno ciom, p yn cym ze  wiata zewn trznego, jak i rodz cym si  w niej samej. Utwory
poetki cechuje oryginalno  uj cia, ironiczny dystans, celna pointa, zaskakuj ce skojarzenia i

rodki poetyckie, cz stokro  o barokowym rodowodzie. Atrakcyjno  poruszanych zagadnie

i problemów wspó gra z form  i stylistyk  liryków, których omówienie podejmujemy w
kolejnych rozdzia ach opracowania.
   

Wis awa Szymborska urodzi a si  2 lipca 1923 r. w Bninie (obecnie cz

 Kórnika), w

Pozna skiem

1

. W 1931 r. zamieszka a w Krakowie, gdzie uko czy a Gimnazjum ss.

Urszulanek (matura na tajnych kompletach), a potem studiowa a filologi  polsk  i socjologi
na Uniwersytecie Jagiello skim (1945-1948). W 1953 r. podj a, trwaj

 do 1981 r.,

wspó prac  z redakcj  tygodnika „ ycie Literackie” (prowadzenie dzia u poezji i sta a
rubryka Lektury nadobowi zkowe, po wi cona krytyce literackiej, w której autorka prezentuje
swoje opinie o przeczytanych ksi kach – wydanie zbioru felietonów w 1973, 1981 i 1992 r.).
Za debiut poetycki Wis awy Szymborskiej uwa a si  wiersz Szukam s owa, opublikowany w
dodatku do „Dziennika Polskiego”, zatytu owanym „Walka”. Pierwszy tom poezji, Dlatego

yjemy, ukaza  si  w 1952 r. (wznowiony dwa lata pó niej), za  nast pne to: Pytania

zadawane sobie (1954), Wo anie do Yeti (1957), Sól (1962), Sto pociech (1967), Wszelki
wypadek 
(1972, wznowienie: 1975), Wielka liczba (1976, wznowienie: 1977), Ludzie na
mo cie 
(1986), Koniec i pocz tek (1993), kilkakrotnie wydawano równie  utwory wybrane z
poszczególnych tomików, m.in. w 1964, 1967, 1973, 1977 r. Ich autorka by a wielokrotnie
nagradzana, m.in. w latach 60-tych Nagroda II Stopnia Ministra Kultury i Sztuki oraz
Nagroda Miasta Krakowa, za  po 1989 r. – Wojewody Krakowskiego. Dwukrotnie
(1980,1996) przyznano poetce nagrod  PEN-Clubu. Po opublikowaniu tomiku Ludzie na
mo cie 
otrzyma a nagrod  nielegalnej wówczas „Solidarno ci”. Jest równie  laureatk
presti owych nagród zagranicznych („emigracyjnych”): Fundacji Jurzykowskiego w 1964 r.
(USA) oraz Kallenbacha w 1990 (Szwajcaria), a tak e nagrody im. Goethego (1991) i
austriackiej – im. Herdera (1995). Ukoronowaniem tych sukcesów by a najwy ej ceniona
literacka Nagroda Nobla, przyznana poetce w 1996 r.
   Cz sto wytykanym, lub z szacunku do pó niejszych dokona  Szymborskiej przemilczanym,
faktem biograficznym jest jej zwi zek z programem socrealizmu i utwory, których si  nie
wypiera, ale sama zdecydowanie si  od nich odcina: By am wówczas g boko przekonana o

uszno ci tego, co pisz  – ale stwierdzenie to nie zdejmuje ze mnie winy wobec tych

background image

czytelników, na których moje wiersze mo e jako  oddzia ywa y. [...] gdyby nie ten smutek, to
poczucie winy, to mo e nawet nie 

owa abym do wiadcze  tamtych lat. Bez nich nigdy bym

nie wiedzia a, co to takiego jest wiara w jak  jedyn  s uszno .

2

 Wypowied  ta równocze nie

ujawnia, jak wielk  rol  przypisuje autorka poezji i jak ogromna odpowiedzialno  na niej
ci y, skoro mo e kszta towa  postawy ludzkie i s

 celom ideologicznym. W szeregach

PZPR poetka pozostawa a do 1966 r., wyst pi a po spektakularnym wyrzuceniu z partii
Leszka Ko akowskiego, filozofa, który sprzeciwia  si  g oszonej ideologii i poddawa  krytyce
komunistyczn  rzeczywisto .
   

W ród autorytetów, które okre li y jej odbiór  wiata, sposób my lenia i odczuwania,

Wis awa Szymborska wymienia M. Montaigne'a (Próby), B. Le miana i J. Swifta – twórców,
których dorobek pozwala doceni  indywidualizm cz owieka, zauwa

 z

ono

wiata,

dostrzega  rzeczy proste i podstawowe, dziwi  si  i zachwyca . Niejednokrotnie wskazywano
równie  na wp yw awangardowej poezji J. Przybosia, który g osi ,  e ka dy wiersz powinien
by  uj ciem „sytuacji lirycznej”, wyj tkowej, niepowtarzalnej i donios ej.

3

 Mówi c o swoim

poetyckim credo, poetka odwo uje si  do ulubionego pisarza i my liciela: „Patrzcie, ile ten kij
ma ko ców!” zawo

 swego czasu Montaigne. Jest mi zupe nie oboj tne, czy zawo

wierszem czy proz . Wystarczy,  e dla swojego zdumienia znalaz  s owa, których nie mo na
zapomnie . Nie, nie mam  adnego programu poetyckiego... Mam tylko to motto – jako
niedo cigniony wzór sztuki pisarskiej i jako bezustann  zach

 do przekraczania my

oczywisto ci.

4

 Utrzymana w nurcie intelektualnym poezja Szymborskiej bywa niekiedy

zestawiana z twórczo ci  Z. Herberta, z któr  kojarzy si  przede wszystkim na skutek
filozoficznego ogl du rzeczywisto ci. Podobne zwi zki mo na zauwa

 mi dzy Szymborska

a E. Lipsk .

5

 Refleksja egzystencjalna w wierszach wspó czesnych twórców jest odpowiedzi

na zapotrzebowanie dzisiejszego czytelnika – ci gle pytaj cego, poszukuj cego wiedzy o
sobie samym i w asnym losie.
   Poza uprawianiem poezji, literackim filozofowaniem i felietonistyk  Wis awa Szymborska
ma dwie niecodzienne pasje, obydwie zwi zane z tworzywem s ownym: ch tnie pisuje
limeryki (okazjonalne, zabawne, czasem absurdalne wierszyki) oraz komponuje wyklejanki –
prywatne, osobiste pocztówki – kola e wycinków z gazet z dodatkiem krótkich wierszyków.
   

Proponowana  ni ej  interpretacja  z elementami analizy dotyczy kilkunastu  wybranych

wierszy, które najcz ciej s  omawiane w maturalnej klasie szko y  redniej i publikowane w
podr cznikach. Uk ad utworów, dla wygody Czytelnika, jest schematyczny – s  one
zestawione wed ug czasu ukazywania si  ich w poszczególnych tomikach.
   

Wzajemne  relacje  tematyczne  i  podobie stwa  formalne  sygnalizujemy  w  ostatnim

rozdziale, zatytu owanym Znaczenie poetyckiego dorobku Wis awy Szymborskiej.

Nic dwa razy

   Powszechnie znany wiersz W. Szymborskiej z tomu Wo anie do Yeti z 1957 r. (popularny
równie  w formie piosenki w dwu wersjach muzycznych – A. Mundkowskiego z repertuaru

. Prus oraz M. Jackowskiego w wykonaniu Kory) w prosty sposób komentuje oczywist

prawd ,  e cz owiek podlega biologicznemu prawu przemijania i nie ma od tej zasady
odwo ania. Owa regu a dotyczy wszelkich bytów, jest uniwersalna i bezwzgl dna. Nie znaczy
to  jednak,   e  nale y  si   tym  martwi   –  wraz  z  up ywem  czasu  odchodz   rado ci,  wszelkie
przejawy szcz cia, ale i „z a godzina” – sprawy trudne i przykre. Owa poetycka refleksja nad
ludzkim losem i przemijaniem jest prób  udzielenia odpowiedzi na jedno z podstawowych
pyta  z zakresu filozofii i fizyki, jakie stawiaj  sobie ludzie ró nych epok: jak zatrzyma  bieg
czasu, przed

ycie, dlaczego musi ono min

? Odpowied  jest wszak e wymijaj ca –

nie warto zastanawia  si  nad tym, co konieczne i nieuniknione, trzeba zgodzi  si  na

background image

egzystencj  z jej skutkami, szuka  porozumienia i blisko ci drugiego cz owieka, w którego
ramionach mo na ukoi  egzystencjalny niepokój.
   

Tylko  w teatrze  mo liwe  jest prze ywanie  na  nowo, powielanie  sytuacji, dialogów,

zwielokrotnienie  ycia postaci scenicznej (por. wiersze W, Szymborskiej o teatrze, np.
Wra enia z teatru), zwyczajna, regularna egzystencja nie podlega powtórzeniu.

Nic dwa razy si  nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodzili my si  bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
[...]

aden dzie  si  nie powtórzy,

nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych poca unków,
dwóch jednakich spojrze  w oczy.

   

Oczywi cie i poca unki,  i spojrzenia mog  wype ni

ycie cz owieka w nieprzebranej

liczbie i bogactwie odcieni, nigdy jednak dok adnie si  nie powtórz . W

nie dlatego,  e los

cz owieka jest tak bogaty i niepowtarzalny, jego warto  nie podlega dyskusji. O tym wierszu
my li si  kategoriami potoczno ci, ale jest on, je li tak mo na powiedzie , jednym z
najbardziej filozoficznych jej wierszy. Ostatnie s owa tego wiersza to mistrzowsko
sformu owane uogólnienie dotycz ce poetki, czytelników, wszystkich ludzi we wszystkich
epokach i miejscach. „Ró nimy si  od siebie jak dwie krople czystej wody”. Ten zwrot wszed
ju  bardzo do tradycji j zyka. Ona ci gle odkrywa cudowno  w codzienno ci, jednostk  w
wielkiej liczbie i codzienno  w czym , co wszyscy uwa aj  za nadzwyczajne.

1

   

Warto zwróci  uwag na wykorzystanie i przewarto ciowanie w poezji W. Szymborskiej

zyka potocznego, utartych formu ek, „z otych my li”, przys ów, zwi zków

frazeologicznych. Powszechnie znana formu ka o doskona ym podobie stwie („jak dwie
krople wody”) jest przecie  pozorna. Chemiczny sk ad kropel wody nigdy nie jest w pe ni taki
sam (odwo anie do stwierdzenia Leibnitza). Jednak dzi ki takim odmienno ciom  wiat i
ludzie, którzy go wype niaj , s  interesuj cy, warci tego, by ich spotka , zdolni do
ubogacania drugiego cz owieka o nowe warto ci, refleksje, uczucia. Poetka ukazuje donios
prawd  filozoficzn  o nietrwa

ci wszechrzeczy, prze amuj c konwencjonalny odbiór

zwrotów j zyka potocznego. Subtelna ironia i motyw przemijania nie prowadz  jednak do
ponurych konkluzji, do rozpami tywania owej egzystencjalnej pu apki, z której nie ma
wyj cia. Okazuje si  bowiem,  e obecno  kogo  bliskiego i zgoda na swój los mog  sta  si

ród em optymizmu, który pozwoli cieszy  si  ka

 chwil , w

nie dlatego,  e przemija,  e

zaraz ucieknie.

Czemu ty si , z a godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz l kiem?
Jeste  – a wi c musisz min

.

Miniesz – a wi c to jest pi kne.

Szczegó owy „spis rzeczy” i zdarze niepowtarzalnych rozpoczyna przypomnienie narodzin

i  mierci – bezwzgl dnie jednokrotnych dla ka dego indywidualnego bytu. Kolejne refleksje
dotycz  przemijania czasu, uczu , odchodz cej mi

ci, ró nic pomi dzy lud mi, prób

nawi zywania kontaktu. Wymienione „znaki  ycia” s  tylko symbolami, sugesti ,  e

ono  i niepowtarzalno  egzystencji obejmuje wszelkie jej aspekty i w gruncie rzeczy

jest dla cz owieka szans , nadziej ,  ród em wzrusze  i zachwytów, cho  bywa równie
przyczyn  l ku i udr ki – niczego przecie  nie mo na na nowo prze

, poprawi , inaczej

rozstrzygn .
   Wiersz ma prost , silnie zrytmizowan  struktur . Sk ada si  z siedmiu czterowersowych
zwrotek o regularnym toku o miozg oskowca. Sylabotoniczny porz dek zapewnia p ynno  i

background image

melodyjno  strof, wzmocnion  interesuj cym uk adem rymów 

skich – podlegaj  im

ka dorazowo wersy drugi i czwarty (tylko w przedostatniej strofie dodatkowo rymuj  si  linie
pierwsza i trzecia). Prostota uj cia, donios

 filozoficznego przes ania, optymizm i

regularna budowa utworu – oto powody jego popularno ci w wersji  piewanej.

Rehabilitacja

   Utwór (z t. Wo anie do Yeti, 1957) przywo uje tragiczne fakty historyczne z 1956 r. i ich
komentarze, uzale nione od aktualnej sytuacji politycznej. Zgin li ludzie, których obarczono
win  za wszystko, co z e, fa szywie oskar ono, skazano na zapomnienie lub niechlubn
pami . Kim byli bohaterowie wydarze  na W grzech i w Polsce, do czego d yli, komu

yli? Jaka jest nasza znajomo  tamtych dramatycznych wyborów i losów? Jak rozumie

tak cz sto przywo ywane w wierszu poj cie wieczno ci?
   

Podmiot liryczny, kobieta, prowadzi swoisty monolog, w którym zwraca si  do Jorika

(aluzja do tragedii Szekspira Hamlet – tytu owy bohater wyg asza mow  do czaszki Jorika),
wyja nia swoj  postaw  wobec historycznych, ale jeszcze  wie ych wydarze  (tom Wo anie
do Yeti 
wydano w 1957 r.), komentuje nik

wiadomo  ludzi, u omn  pami , która nie

przed

a wieczno ci tych, co odeszli.

   W pierwszej cz stce utworu podmiot stara si  przywo

 oczyma wyobra ni zmar ych. W

kolejnej zawiera apostrof :

[...] Biedny Jorik, gdzie  twoja niewiedza,
gdzie  twoja  lepa ufno , gdzie  twoja niewinno ,
[...]

   atwowierno  i naiwno  ludzka, zaufanie do oficjalnych komunikatów i interpretacji
faktów doprowadzi y do b dnych, odbiegaj cych od prawdy przekona : Wierzy am,  e
zdradzili,  e nie warci imion, 
[...]  –  i  do  ostatecznej  konstatacji  – a to byli, Joriku, fa szywi

wiadkowie (trzecia cz

 wiersza). W nast pnych trzech regularnych strofach zawiera si

uogólniony komentarz (brzmi jak pie

 chóru w tragedii antycznej):

Umar ych wieczno  dot d trwa,
dok d pami ci  im si  p aci.
Chwiejna waluta. Nie ma dnia,
by kto  wieczno ci swej nie traci .

   

Oto, jak wa na jest pami  ludzka, która potrafi ocali  prawd , zapewni  trwanie tym,

którzy – co prawda – „umarli dok adnie”, ale Id  do nas. Tylko w taki sposób mo na broni
siebie i uczestników tych dramatycznych zdarze  przed k amstwem i manipulacj  faktami.

mier  i d enie do przekre lenia warto ci dzie a niepokornych – tych, którzy nie poddali si

presji re imu, próbowali si  mu przeciwstawi , opowiadali si  za prawem do wolno ci – nie
stworz   „nowej  prawdy”  –  oni wychodz  z przemilczenia, wracaj  do imion, // do pami ci
narodu, 
niszcz  b ogi spokój przytulnych mieszkanek, poruszaj  „szklane mózgi” i cichutko
tn

(ostatnia – dziewi ta cz

). Zmiana s dów jest wi c mo liwa – trzeba wskrzesi  tych

umar ych, przywróci  im dobre imi , ocali  od zapomnienia, a przez to przypomina  realia
ustroju, który kszta tuje  wiadomo  ludzi wedle dora nych interesów w adzy.
   

Poezja ma obowi zek utrwalania prawdy, jednak jej twórca równie  podlega procesom

sterowania  wiadomo ci . Je eli nawet zna prawd , nie zawsze potrafi przekaza  j  w pe ni –
jest Syzyfem przypisanym do piek a poezji – jak pisze W. Szymborska w ostatnim wersie
ósmej cz stki wiersza. W tym nawi zaniu do mitologii kryje si  refleksja o wielkiej
odpowiedzialno ci poety za prawd , o konieczno ci sta ego podejmowania wysi ku na rzecz
jej zapisania (Syzyf przecie  bez ko ca ponawia  swoj  prac ).

background image

   Wiersz Rehabilitacja ukazuje cz owieka jako istot  podatn  na wp ywy, nie od razu zdoln
na w asn  r

 rozpozna  i oceni , co kryje si  za pochwa , oskar eniem, pot pieniem.

adza z b

cymi na jej us ugach  rodkami masowego przekazu ma wielk  moc

oddzia ywania, st d konieczno  czuwania, rezygnacji ze „ lepej ufno ci” i bezwzgl dna
potrzeba dokonania rehabilitacji skrzywdzonych, fa szywie oskar onych, przekre lonych –
tak e wtedy, a mo e zw aszcza wtedy, gdy sarni nie mog  si  broni . Przywrócenie im
dobrego imienia po  mierci niejako wymuszaj  oni sami – s  wyrzutem sumienia, domagaj
si  sprawiedliwej oceny.
   

Wiersz ma niejednorodn  budow . Sk ada si  z dziewi ciu cz ci. Trzy pierwsze i trzy

ko cowe zosta y napisane wierszem wolnym, bia ym (wyj tek – dwukrotny rym w cz stce
ósmej), licz  od czterech do sze ciu wersów. Centraln  cz

 utworu cechuje regularno :

powtarza si  tu model tonicznej strofy czterowersowej (wersy: 8-, 9-, 8-, 9-zg oskowy) o
rymach przeplatanych. Ten rymowany, melodyjny komentarz o wieczno ci, pami ci i trosce o
przywrócenie w

ciwych ocen ( eby s d nie s dzi  w noc) odbiega charakterem od

dramatycznej w swej nieregularno ci grupy wcze niejszych i pó niejszych cz stek wiersza,
nawi zuj cych wprost do sytuacji 1956 r. i sposobu jej przedstawiania. Cz owiek mo e
okaza  si  marionetk  w r kach manipulatorów prawd , powinien zmierza  do
ukszta towania w asnych niezale nych s dów, zdoby  si  na „dawanie wieczno ci” – to
znaczy na pami  o tych, którzy odeszli, na ich rehabilitacj .

Cie

   Wiersz Cie   z tomu Sól (1962) to kolejny przyk ad wykorzystania zjawiska codziennego,
zwyczajnego, powszechnie znanego i nie zwracaj cego uwagi, do wyra enia tre ci
wyj tkowo subtelnych, wywo uj cych wzruszenie i patos. Dzi ki temu zabiegowi autorka
unika egzaltacji, nadmiaru efektów emocjonalnych, pozwala spojrze  na sytuacj  rozstania
kochanków trze wo i przytomnie – dostrzec tragizm, a przy tym zwyczajno  i powszednio
takich zdarze  – za ka dym razem z wielk  moc  dotykaj cych osoby bezpo rednio
zainteresowane.

Mój cie  jak b azen za królow .
Kiedy królowa z krzes a wstanie,

azen nastroszy si  na  cianie

i stuknie w sufit g upi  g ow .

   

Cie  podmiotu lirycznego – kobiety – zosta  tu porównany do b azna królowej. Nie

odst puje jej ani przez chwil , stale towarzyszy i reaguje na ka dy gest. Para ta jest
nieroz czna i na pozór zwi zana wspólnot  dzia

. Jednak dalej mo emy przeczyta ,  e

funkcja b azna polega na dope nianiu tego, co królowej nie przystoi albo wydaje si  zbyt
dosadne lub patetyczne.

Królowa z okna si  wychyli,
a b azen z okna skoczy w dó .
Tak ka

 czynno  podzielili,

ale to nie jest pó  na pó .

Ten prostak wzi  na siebie gesty,
patos i ca y jego bezwstyd,
to wszystko, na co nie mam si
– koron , ber o, p aszcz królewski.

   

Jak si  okazuje, nie mo na w pe ni obna

 w asnej duszy. Potrzebny jest ów cie , by

dope ni , „dopowiedzia ” do ko ca reakcje, zachowania, uczucia. Dzi ki temu,  e ów cie  –

background image

azen – przejmuje najbardziej niewdzi czn  rol  (to przecie  on nara a si  na  mieszno ,

któr  cz sto wywo uje tak e patos), królowa – podmiot liryczny – mo e zachowa  pozory
wynios ej oboj tno ci, wielko ci i dumy.
   

Ostatnie  dwie  cz stki utworu  nawi zuj   wprost  do  dramatycznej  sytuacji  yciowej

opuszczonej kobiety. Stacja kolejowa – miejsce powita  i po egna  – pe ni tu wy cznie t
drug  funkcj . Nie da si  rozplata  tych dwóch sytuacji – prozaicznej (codziennej)  i
dramatycznej 
(niezwyk ej, romantycznej). Kiedy cz owiek stoi na peronie nad torami, to jego
cie  k adzie si  na torach. Ale i doskonale znane s  z literatury opisy zakochanych kobiet
rzucaj cych si  na tory.

8

, ach, lekka w ruchu ramion,

ach, lekka w odwróceniu g owy,
królu, przy naszym po egnaniu,
królu, na stacji kolejowej.

Królu, to b azen o tej porze,
królu, po

y si  na torze.

   Okre lenia król i królowa wyra nie sugeruj  zwi zek tych dwojga bohaterów lirycznych.
Scena po egnania na stacji kolejowej uniwersalizuje t  sytuacj . Nie chodzi przecie  tylko o
par  królewsk  w sensie dos ownym, ale o ka

 roz

. Trzeba zachowa  pozory, lekko ,

oboj tno . Jak e jednak zachowa  j  do ko ca, kiedy tak bardzo doskwiera ból.
Romantyczny nastrój sceny na stacji sprowadza do codzienno ci zachowanie si  cienia –
jakby drugiego wymiaru osoby realnej. W wielu wypadkach dokonuje si  tu zabieg – na
pierwszy rzut oka do  skomplikowany. To, co mog oby by  w przekazywanych przez t  poezj
reakcjach wybuchem patetycznego wzruszenia – otrzymuje znak przeciwstawny i wyra a si  w
karykaturze, drwinie, nawet – b azenadzie. Owo zast pcze wy adowanie umo liwia dyskrecj ,
spokój i umiar wtedy, gdy potrzeba ich najbardziej: w centralnych momentach tej poezji, w
centrum jej tragizmu.

9

   Utwór ma do  regularn  budow  stroficzn . Sk ada si  z pi ciu czterowersowych zwrotek i
jednego dystychu (2 wersy) – jakby dramatycznie urwanego zako czenia, pog biaj cego
tragiczn  sytuacj  podmiotu lirycznego. W przewa aj cej liczbie wersy s
dziewi ciozg oskowe (z trzema wyj tkami – po osiem sylab). Wiele tu powtórze , które
nasilaj  si  w formie anafory i zarazem apostrofy w ostatnich czterech linijkach: królu.
Oprócz cz sto u ywanych wyrazów: król, królowa i b azen, powtarzane jest pe ne emocji

ówko ach – wyraz lekko ci, ale i smutne westchnienie.

Kobiety Rubensa

   Jest to jeden z wierszy W. Szymborskiej po wi conych sztuce (pochodzi z t. Sól z 1962 r.).
Prezentuje on zarazem model cz owieka baroku. Konwencja, styl, tematyka malarstwa
Rubensa odpowiadaj  zainteresowaniom i preferencjom epoki. Barok kojarzy si  tu z bujn
zmys ow  erotyk , rozlewn  w kszta tach cielesno ci , ch ci  zapomnienia o przemijaniu i

mierci.

   Bohaterki malarskich wizji Rubensa to Waligórzanki, 

ska fauna. Ich charakterystyka

sprowadza si  do ukazania wygl du zewn trznego w aspekcie funkcji pe nionych w alkowie.

 oty e, rozdynione, nadmierne i okre lone jako uste dania mi osne. Kobiety epoki baroku

odbiegaj  urod  od poprzedniczek (Wygnanki stylu.  ebra przeliczone, // ptasia natura stop i

oni.), wr cz obowi zuje je obfito  kszta tów wyeksponowana w nago ci lub zaledwie

namiastce ubioru. Podmiot liryczny wyra nie opowiada si  przeciwko tak poj tej
zmys owo ci i erotyce. Bohaterki malarskich dzie  zostaj  tu o ywione, by jeszcze bardziej

background image

pog bi  wra enie ich cielesno ci. Jest ona ich istot . Poetycki opis eksponuje okre lenia
zaczerpni te z biologii:

[...] pi  z otwartymi ustami.

renice ich uciek y w g b

i penetruj  do wn trza gruczo ów,
Z których si  dro

e s cz  w krew.

   

W technice kontrastu (ulubiony  rodek artystyczny baroku)  poetka zestawia  modelki

Rubensa z delikatnymi, szczup ymi, subtelnymi kobietami  redniowiecza, które (równie

ywione) cichutko umkn y po nie zamalowanej stronie p ótna. Dla nich nie ma miejsca w

siedemnastym wieku. Zmieni  si  styl bycia i tematyka malarstwa, teraz fascynuj ce s  inne
modelki i sposób ich przedstawiania. Odmienne jest równie  ich otoczenie i nastrój obrazu:

Albowiem nawet niebo jest wypuk e,
wypukli anio owie i wypuk y bóg –
Febus w saty, który na spoconym
rumaku wje

a do wrz cej alkowy.

     Wiersz  jest  poetyck   refleksj   o  sztuce  baroku,  ale  i  o  tym,  czego  ona  unika. Od nie
zamalowanej strony p ótna wida  wyra nie, czego 
malarstwu Rubensa brak, jakich obrazów
mistrz si  wystrzega, czym podszyta jest jego sztuka. Zmys owo  kryje l k przed  mierci . I
cho  angeliczne postaci sióstr „drugich” funkcjonuj  poza kadrem malarskim, rozpoznajemy
pierwsze oznaki umierania, atrybuty rozk adu i niszczenia:  renice uciekaj ce w g b cia a,
fermentuj

 krew, rz enie  pi cych. Wiersze Szymborskiej dowodz  wa nej prawid owo ci:

poetka odbiera widzialny  wiat ekscentrycznie, uwzgl dniaj c nie tyle  rodek, ile peryferie,
przesuwaj c wzrok na sam skraj kadru.

10

   Utwór sk ada si  z siedmiu cz stek o zró nicowanej liczbie wersów (od trzech do siedmiu).
Refleksja o malarstwie barokowym zosta a uj ta w system wiersza wolnego, bia ego
(bezrymowego). Poza wskazanym ju  kontrastem mo na tu odnale  oznaki o ywienia
plastycznej wizji malarza. Bohaterki liryczne ukazane s  poprzez szereg skojarze
sugeruj cych ich pulchno  i erotyzm. Poruszenie malarskiego obrazu wi e si  z
nagromadzeniem czasowników w stronie czynnej, np.

Córy baroku. Tyje ciasto w dzie y,
paruj

nie, rumieni  si  wina,

cwa uj  niebem prosi ta ob oków,

 tr by na fizyczny alarm.

   Kobiety baroku i  redniowiecza zosta y ukazane jako element stale zmieniaj cej si  mody i
stylu. Kolejne epoki maj  swoje preferencje i upodobania. Autorka ch tnie u ywa peryfrazy,
np.

 tr by na fizyczny alarm, metafory, m.in. uste dania mi osne, wyliczenia – np. ró ne

epoki (wiek trzynasty, dwudziesty, siedemnasty) i kolejne wizje kobiet w sztuce. Tematyk
malarstwa Rubensa oddaje s ownictwo o wyra nych walorach zmys owych, np. nagie, tyje,
paruj , na spoconym rumaku, do wrz cej alkowy oraz 
wyrazy oddaj ce kszta ty, kr

ci,

wypuk

ci.

Nagrobek

   Krótki, o miowersowy,  artobliwy utwór (zamieszczony w tomie Sól z 1962 r.) przypomina
epitafium, które wype nia monolog [...] adresowany do wskazanego przez zwroty retoryczne

uchacza „pozornego”.

11

 Uj cie tematu  mierci jest zabawne, jednak sam fakt podj cia tego

zagadnienia dowodzi,  e nurtuje ono autork  równie  w odniesieniu do niej samej. To swoiste
epitafium Szymborska napisa a bowiem dla siebie (w tek cie pada nazwisko).
Charakterystyczne dla tego gatunku zwroty (Tu le y, Wieczny odpoczynek, Przechodniu, [...]

background image

nad losem Szymborskiej podumaj przez chwil ) oraz kojarz ce si  z cmentarzem wyrazy
(trup, na mogile) zdaj  si  zapowiada  nastrój powa nej zadumy, jednak ca

 uj cia

zmienia perspektyw  odbioru. Do tekstu wkrada si  subtelna ironia. Bohaterk  liryczn
epitafium nie jest bynajmniej zas

ona poetka, ale staro wiecka jak przecinek // autorka paru

wierszy.

Zwyczajowy patos napisu nagrobnego ulega obni eniu wobec okre lenia

„rymowanka” – wyra nej sugestii,  e chodzi o tekst krótki, lekki, b ahy i zabawny.
   Osobliwe epitafium adresowane jest do wspó czesnego przechodnia, którego atrybutem jest
mózg elektronowy, aby zdoby  si  na chwil  zadumy (a wi c – by odst pi  od postawy
stechnicyzowanego cz owieka na rzecz zdolnego do refleksji i uczu ). Okre lenia dotycz ce
Szymborskiej – bohaterki lirycznej wiersza – staro wiecka jak przecinek // autorka paru
wierszy; trup 
// nie nale

 do  adnej z literackich grup, mówi  o niezale no ci poetki wobec

nowoczesnych trendów w sztuce s owa oraz wszelkich programów, przywi zaniu do tradycji
(jej symbolem jest przecinek), skromno ci w ocenie w asnego dorobku twórczego. Jej
wyobra on  mogi  charakteryzuj  trzy elementy: rymowanka (epitafium, poezja),  opian
(chwast, dzika natura, zaniedbanie grobu, zapomnienie) i sowa (m dro , natura, zwiastun

mierci).

   

Interesuj cym zabiegiem poetyckim jest konstrukcja czasu. Podmiot  wypowiada si  o

„zmar ej” – zgodnie z konwencj  epitafium i logik  zdarze  – w czasie przesz ym (Wieczny
odpoczynek 
// raczy a da  jej ziemia), okre la  wygl d  mogi y  w  czasie  tera niejszym  (nic
lepszego nie ma na mogile 
// oprócz tej rymowanki,  opianu i sowy) i formu uje zwyczajow
pro

 do przechodnia w czasie przysz ym (podumaj przez chwil ). Uj cie to wybiega wi c w

przysz

 – poetka wyobra a sobie swój grób i zachowuj c do tej wizji ironiczny,  artobliwy

dystans, sugeruje swój stosunek do  ycia i  mierci. Nie buntuje si  przeciw niej, nie rozpacza,
ale zgadza si  na t  naturaln  kolej rzeczy z pogodnym u miechem, zza którego przebija nuta
refleksji.
   Prosty wiersz stychiczny, zbudowany z o miu wersów o ró nej d ugo ci (od jedenasto- do
trzynastozg oskowych), o uk adzie rymów: aabbcddc, zawiera, jak ju  wspomnieli my,
charakterystyczne elementy epitafium (epigramatycznego napisu nagrobnego). Poetka
pos

a si  tu ironi , skontrastowa a swoj  osobowo  (tradycja, staro wiecko ) z

nowoczesno ci  wspó czesnego cz owieka (mózg elektronowy). „Rymowanka” istotnie
cechuje si  prostot  – np. trup // nie nale

 do  adnej z literackich grup – i sprowadza patos

epitafium do zwyczajno ci, a nawet naiwno ci uj cia (rym: trup – grup), sugeruj c przy tym,

e nie jaka  niezwykle uduchowiona poetka z ogromnym dorobkiem jest bohaterk  tekstu, ale

osoba pozbawiona zawy onej samooceny i sk onno ci do megalomanii. Charakterystyczn
cech  wiersza jest wykorzystanie g bokich przerzutni, które wprowadzaj  do poetyckiego

artu z powa nej sprawy element dramatyzmu i napi cia, stale  agodzony dobrotliw  ironi  i

miechem.

W rzece Heraklita

   Tytu  wiersza (z t. Sól, 1962) przywo uje na my l s ynne stwierdzenie panta rhei – wszystko

ynie. Przemijanie i zmienno  s  sta ymi elementami rzeczywisto ci. Cz owiek zosta  przez

natur  wprz gni ty o ten odwieczny mechanizm. Jest przy tym jednym z wielu, jednostk
uwik an  w relacje z innymi, ale przecie  zachowuje w asn  to samo  i indywidualne cechy.
W poetyckiej formie autorka wypowiada najbardziej donios  wiedz  o kondycji ludzkiej,
poszukiwaniu sensu  ycia, zatopieniu w naturze – w ród innych bytów. Pokazaniu wiecznej
warto ci owych filozoficznych zagadnie  s

y przywo anie imienia staro ytnego my liciela,

Heraklita z Efezu, oraz uj cie refleksji w sposób kojarz cy si  z my

 Leibnitza. To rozpi cie

background image

w czasie wyra nie sugeruje,  e cz owiek od dawna by

wiadom swojej sytuacji

egzystencjalnej, przemijania, oraz tego,  e jest wyj tkowy, ale jeden z wielu.
   

Ca y utwór oparty jest na owym, znakomicie wprowadzaj cym element niespodzianki i

groteski, chwycie „mechanizmu z ryb ”, który przesuwa si  przez  wiat. Zmie my jednak
wsz dzie „ryb ” na „monad ” – podobnego zabiegu dokona  zreszt  w jednym ze swoich
tekstów i sam filozof – a otrzymamy,  artobliwy i przekorny, poetycki wyk ad filozofii
Leibnitza.

12

   

Obfite  nagromadzenie ró nych  form gramatycznych  rzeczownika  „ryba”  wywo uje u

czytelnika wra enie,  e ka da jest taka sama; jest ich wiele, ale s  jednakowe. Tak cz owiek
ze swojej perspektywy ocenia inne gatunki. Pewnie podobnie mo na by okre li  ludzi, gdyby
przyj  punkt widzenia zwierz t wodnych, ptaka czy psa. Jak kolwiek istot

yj

wprowadziliby my zamiast ryby, pozostanie to samo wra enie:  wiat sk ada si  z
jednakowych w swych cechach gatunkowych, ale jak e odmiennych w indywidualnym
wymiarze osobników, które stale przemijaj , ust puj c miejsca nowym. Regu a ta sprawia,  e
z odleg ej perspektywy czasowej i przestrzennej nie wida  zasadniczych ró nic, za  bli sze
poznanie natury, tak e cz owieka, pozwala dostrzec z

ono , ró norodno , wielo  barw i

odcieni. Figuralne rozwini cie powszechnie znanej metafory zmienno ci  wiata (pani  rhei)
opiera si  na bliskim, niejako automatycznym skojarzeniu rzeki z ryb

(rzeka symbolizuje

czas, ryba  ycie). Poetycko niezwyk y, efektowny pomys  zaskakuje prostot  skojarzenia.
Ka dy byt otrzymuje znak ryby. „Ja – ryba odr bna” to  wiadomo  dumna ze swej inno ci,
samotna wobec innych ryb-bytów.
   Na wszystkie ryby czyha Wielka Ryba. Cz owiek – istota z natury metafizyczna – l ka si
„wody b bel” 
[podkre lenie – aut.; wyra enie z wiersza Woda], czyli powrotu w obszar
pramaterii, do stanu pierwotnego niezró nicowania 
ywio  wody symbolizuje kosmiczn
jedno 
)[...].

13

   Podmiotem lirycznym wiersza jest jednostka: ja ryba pojedyncza, ja ryba odr bna. Ma ona

wiadomo  swojej chwilowo ci, przemijalno ci:

Pisuj  w poszczególnych chwilach ma e ryby
w  usce srebrnej tak krótko,

e mo e ta ciemno  w zak opotaniu mruga?

    Utwór jest wierszem wolnym, bia ym, sk ada si  z czterech cz ci (licz cych od czterech
do sze ciu wersów). Podmiot opisuje  wiat i rz dz ce nim prawa oraz relacje mi dzy rybami-
lud mi. Ich niepowtarzalno  w indywidualnym losie jest zarazem elementem sta ym i
wracaj cym w wymiarze powszechnym i ponadczasowym. Panuje tu brutalne prawo walki o
byt (ryba  wiartuje ryb  ostr  ryb ) oraz mi

 (ryba kocha ryb ). Tak e podmiot znajduje

tu swoje miejsce i form  aktywno ci – pisuj  w poszczególnych chwilach. Pozornie
unormowana sytuacja  yciowa nie jest bynajmniej gwarantem spokoju – l k budzi
krótkotrwa

yciowej  misji.  Za  nim  czaj   si   pytania  o  sens,  cel  egzystencji,  o  to,  co  po

niej.
   

Szymborska  opisuje  cz owieka  zatopionego  w  odwiecznych  procesach  natury,

obawiaj cego si  owego „powrotu w obszar pramaterii”, jednak nieodwo alnie stanowi cego
ogniwo wielkiego 

cucha, podporz dkowanego biologii. Tak  wizj  bytu ludzkiego

(jednego z wielu) mo e do pewnego stopnia prze ama  czy uzupe nia  kultura,
indywidualizm, twórczo . W

nie dlatego ,jaka ”, „anonimowa” ryba mo e si  sta  „ryb

pojedyncz ” i „odr bn ”, inn  od kamienia lub drzewa – niezdolnych do my lenia i

wiadomego dzia ania. Znaczne podobie stwo nie przekre la osobliwo ci i oryginalno ci.

Dlatego ludzie-ryby mog  si  spotyka , poznawa , d

 do zwi zków, ale te  niekiedy

zagra aj  sobie, gdy zwyci a w nich biologia. Spotkanie owych „osobników” ma tyle
wspólnego z natur , co z wra liwo ci , poczuciem estetyki, marzeniem:

background image

W rzece Heraklita
ryba kocha ryb ,
twoje oczy – powiada – l ni  jak ryby w niebie,
chc  p yn

 razem z tob  do wspólnego morza,

o najpi kniejsza z  awicy.

   

W  tej  cz ci  refleksji  poetka  skumulowa a  kilka  rodków  artystycznego  wyrazu:

porównanie, mow  pozornie zale

, charakterystyczn  dla poezji mi osnej hiperbol

(najpi kniejsza z  awicy) i „standardowy” chwyt takiej liryki: twoje oczy [...]

ni  jak

[gwiazdy] ryby w niebie.

Psalm

   Wiersz Psalm z tomu Wielka liczba (1976) rozpoczyna si  dobitnym, jednoznacznym
stwierdzeniem: O, jak e s  nieszczelne granice ludzkich pa stw! Jest  to  refleksja  oparta  na
spojrzeniu z góry. Z takiej perspektywy wida ,  e ludzie podzielili  wiat na pa stwa, narzucili
pozorny porz dek, ustalili granice, zakresy, regu y. Tak podzielonego  wiata nie rozumie i nie
akceptuje natura we wszelkich jej przejawach. Ptak, mrówka, m twa, a tak e mg a, stepowy
py  i fale d wi kowe nie respektuj  owych rygorów – swobodnie przekraczaj  wytyczone
granice i nic tego faktu nie zmieni. Poetka pokazuje,  e wyznaczone kordony s  tylko
przejawem ludzkiej s abo ci, ograniczaniem wolno ci, wynikiem obawy przed innymi. Skoro
odwieczna natura nie ustali a takich obszarów i nie podporz dkowuje si  ustalonym przez
ludzi – s  one tylko niepotrzebnymi sztucznymi tworami, oddzielaj cymi od siebie jednostki,
pog biaj cymi poczucie obco ci, alienacji.

O, jakie nieszczelne s  granice ludzkich pa stw!
Ile to chmur nad nimi bezkarnie przep ywa,
ile piasków pustynnych przesypuje si  z kraju do kraju,
ile górskich kamyków stacza si  w cudze w

ci

w wyzywaj cych podskokach!

   

Jak e oczywiste i proste s  te spostrze enia. Ile ironicznej przekory zawieraj  s owa o

wróblu siedz cym na granicznym szlabanie: ma ogon o cienny // cho  dzióbek jeszcze
tutejszy, 
a tak e o mrówce, która bezkarnie porusza si  mi dzy prawym a lewym butem
stra nika. Podmiot ironicznie „krytykuje” post pki ró nych reprezentantów natury, nie
licz cych si  z ustaleniami ludzi:

twa zuchwale d ugoramienna narusza  wi

 stref  wód

terytorialnych; naganne rozpo cieranie si  mg y. Wobec spokoju i poczucia wolno ci
przyrody cz owiek jawi si  jako istota prymitywna, wyst puj ca przeciwko w asnej naturze i
interesom, ograniczaj ca swoj  swobod , nie potrafi ca korzysta  z obserwacji i wielkiej
lekcji p yn cej z otaczaj cego  wiata.
   Wiersz zosta  skonstruowany wed ug prostej zasady: wst p (teza), rozwini cie (wyja nienie,
uzasadnienie) i zako czenie (wniosek). Stwierdzon  na pocz tku nieszczelno  granic
wytyczonych r

 cz owieka podmiot liryczny uzasadnia licznymi argumentami. Istotnie,

granice s  bezustannie przekraczane, natura bowiem nie uznaje takich sztucznych,
bezcelowych tworów i lekcewa y sobie je bez skrupu ów. W ko cowym dystychu poetka w
zaskakuj cy sposób ustosunkowuje si  do naczelnej zasady renesansowego humanizmu,
zaczerpni tej od staro ytnego my liciela Terencjusza: Cz owiekiem jestem i nic, co ludzkie,
nie jest mi obce.

Tylko co ludzkie potrafi by  prawdziwie obce.
Reszta to lasy mieszane, krecia robota i wiatr.

Któ , je li nie cz owiek samodzielnie i dobrowolnie skomplikowa

wiat i postara  si  o

podzia y i strefy wp ywów? Kto narzuci  ow  obco , wymy li  nacjonalizm, zadba  o

background image

pog bienie poczucia odr bno ci? Cz owiek zosta  w wierszu wyra nie oddzielony od ca ej
reszty natury i poddany jednoznacznej ocenie – od niego pochodz  podzia y, kordony,
naruszenie wolno ci, program wzmacniania poczucia osamotnienia i obco ci (a nawet
wrogo ci). Powszechnie znany zwi zek frazeologiczny o negatywnym zabarwieniu – krecia
robota – zyskuje tu now  jako  znaczeniow . Podkopywanie granic to akurat dzia anie
po yteczne i po

dane, tak jak swoboda wiatru i zgodne wspó egzystowanie ró nych drzew w

lasach mieszanych.
     Wiersz  sk ada  si   z  siedmiu  cz stek  o  ró nej  wielko ci  (od  dwu  do  sze ciu  wersów),
napisanych wierszem wolnym, bezrymowym. Tytu  przywo uje na my l znane psalmy
biblijne i inne utwory tego gatunku. Jest to liryk o podnios ym tonie (wykrzyknienia, pytania
retoryczne), poruszaj cy wa ne zagadnienia filozoficzne: mówi o wolno ci, pogwa ceniu
praw natury, braku pokory wspó czesnego cz owieka, który nie potrafi czerpa  m dro ci ze

wiata przyrody.

Miniatura  redniowieczna

     Wiersz  (z  t. Wielka liczba, 1976) reprezentuje typ liryki opisowej. Tematycznie odwo uje
si  do miniaturowego malarstwa  redniowiecznego, jego motywów, nastrojów, kolorystyki.
Poetka przywo uje elementy  wiata dawno minionych wieków widoczne na obrazie i te,
których brakuje. Z utworu mo na odczyta  panuj

 w okresie wieków  rednich hierarchi

spo eczn , zgod  na takie relacje, j zyk pozostaj cy pod wp ywem  aciny (xi

itp.),

elementy architektoniczne (zamek o siedmiu wie ach). Poetyckie uj cie sielskiego obrazka
przyjmuje posta

artu, zabawy j zykowej, satyry na ówczesne spo eczne uk ady oraz form

powa nej zadumy nad charakterem epoki, której elementy powracaj  pó niej, tak e w
czasach wspó czesnych, kiedy to pierwsze stwo zapewnia sobie elita „wy szych sfer” i
korzysta z ró nych przywilejów kosztem innych.

Po najziele szym wzgórzu,
najkonniejszym orszakiem,
w p aszczach najjedwabniejszych.

Pierwsza strofka wywo uje wra enie wyidealizowanego pejza u, w którym pojawia si

konny orszak bogato i efektownie ubranych osób. Dalsza cz

 utworu potwierdza to

odczucie i rozszerza kadr na inne szczegó y otoczenia oraz grupy spacerowiczów,
pod aj cych do ba niowego zamku z wie ami. Na czele usytuowano ludzi najwa niejszych
w spo ecznej hierarchii – par  ksi

. Za nimi zd aj  dworki, pa  z ma pk  na ramieniu i

trzej rycerze na koniach. W tej cz ci wiersza poetka wielokrotnie wykorzysta a hiperbol
(stopie  najwy szy przymiotników i przys ówka – m.in. najpochlebniej, najpachol tszy;
operowanie neologizmami – stopniowanie wyrazów, które w j zyku polskim nie podlegaj
takiej odmianie; przedrostek prze-; zdrobnienie:

odziusie ka). Miniatur  wype niaj

elementy pi kne, mi e, a przy tym o ywione: orszak si  porusza, rycerze „dwoj  si  i troj ”,
rumaki tanecznym krokiem muskaj kopytkami [...] stokrotki najprzydro niejsze. Idealizacja
tego  redniowiecznego „obrazka z natury” zosta a zrealizowana z najwi ksz  przesad , ze
staraniem o „przes odzenie”, przejaskrawienie jego tre ci.
   Przeciwwag  dla „najkonniejszego orszaku” jest rzeczywisto  negatywna – ta, której na
obrazie nie utrwalono:

Kto zasi  smutny, strudzony,
z dziur  na  okciu i z zezem,
tego najwyra niej brak.

background image

Naj adniejszej te  kwestii
mieszcza skiej czy kmiecej
pod najlazurowszym niebem.

Szubieniczki nawet tyciej
[...]

   

Nagle do tekstu wkracza nastrój smutny,  ponury,  ton ironiczny (zdrobnienie wyrazu

szubienica). Czytelnik uzyskuje pe nie wyobra enia o  redniowiecznym spo ecze stwie oraz
preferencjach tematycznych w sztuce tego okresu. Arty ci nie interesowali si  sprawami
trudnymi, pospolitymi, nieestetycznymi w potocznym znaczeniu tego s owa. Ironia utworu
jeszcze bardziej pog bia si  w jego dalszej cz ci:

Tak sobie przemile jad
w tym realizmie najfeudalniejszym.

   

To, co wyobra ono  na  miniaturze,  i to,  czego  na niej  nie ma, stanowi wyra nie

skontrastowan , rozbie

, niespójn  rzeczywisto  wieków  rednich. Pi kno i brzydota,

zdrowie i u omno , patos i  mieszno , bogactwo i n dza – oto charakterystyka tego okresu,
jednostronnie i tendencyjnie ukazywanego w dawnej sztuce (por. np. miniatury braci van
Limbourg z Godzinek ksi cia de Berry z XV w.).
   

W  ostatniej  czterowersowej  cz stce  wiersza  podmiot  ujawnia  konsekwencje

przedstawionego stanu rzeczy: zapowied  równowagi i piek a – na drugim obrazku. Owa
równowaga równie  pobrzmiewa ironi . Piek o to perspektywa dla ksi cia i jego dworu, ale i
dla tych z dziur  na  okciu i z zezem. Mo na tylko zastanawia  si , dla której grupy jest ono
przewidziane w wymiarze wiecznym, a dla której ju  na ziemi – w tym realizmie
najfeudalniejszym. 
Satyrycznie uj ta nierówno  spo eczna jest przejawem dualizmu

redniowiecza, nikt tego stanu rzeczy nie kwestionuje (to si  rozumia o arcysamo przez si ).

Podobnie jak w wierszu Kobiety Rubensa punktem wyj cia jest tu malarstwo, za  potem
nast puje przesuni cie uwagi w rejony spoza tematyki ujmowanej w sztuce, a przecie
wa kiej. Ów „brak” na obrazie jest znamienny, celowy, uzasadniony mentalno ci  epoki
kontrastów i nierówno ci.
   Wiersz sk ada si  z dziewi ciu cz ci o ró nej liczbie wersów (od dwu do o miu). Poetka
pos uguje si  systemem wiersza wolnego, bez rymów. Najcz ciej u ywa hiperboli, stosuje
neologizmy, paralelizm sk adniowy, zdrobnienia. Nadaje poetyckiej refleksji o sztuce i
mentalno ci czasów feudalnych ton satyrycznego komentarza. Pos uguje si  kontrastem i
ironi , dzi ki nim uzyskuje efekt  artu i subtelnej oceny  redniowiecza.

Cebula

     Wiersz   (z   t. Wielka liczba, 1976) jest poetyck  wersj  traktatu filozoficznego o istocie
„cebuliczno ci”. Doskona

 cebuli zosta a tu skonfrontowana ze z

ono ci  i

zagadkowo ci  cz owieka. Kolejne warstwy kulistego warzywa s  takie same, tylko nieco
pomniejszone. W ka dym miejscu jest identyczne – Jest sob  na wskro [...] do rdzenia. Jego
jednorodno  i kulisto  pozwalaj  na wysok  ocen :

Byt niesprzeczny cebula,
udany cebula twór.

oraz:

najnadobniejszy brzuch  wiata.

   Budowa cebuli – kolejne warstwy – to podstawa swoistej sakralizacji przedmiotu rozwa

:

jej brzuch Sam si  aureolami // na w asn  chwa  op ata. Dopiero w ostatnim wersie utworu
pojawia si  oksymoroniczne stwierdzenie: idiotyzm doskona

ci.

background image

   Przeciwstawiony cebuli cz owiek jawi si  jako anatomia gwa towna, okre lona s owami
inferno w nas interny. Piekielne wn trze kryje w sobie pokr tne jelita oraz

uszcze, nerwy,

y, //

y i sekretno ci. Anatomia cz owieka zosta a tu ukazana od strony brzydoty,

spl tanych, nieestetycznych wn trzno ci. Poetka skonfrontowa a i skontrastowa a cebul  i
cz owieka. Pierwsza jest prosta i doskona a, drugi – przeciwnie.
   

Anna W grzyniakowa zwróci a uwag  na skojarzenie ro liny z muzyk  ze wzgl du na

podobie stwa strukturalne ich budowy

14

wykaza a,   e  forma  utworu  nosi  znamiona  fugi

muzycznej, o której mo emy przeczyta  w wierszu. Szymborska bawi si  konwencj  baroku
(konceptyzm, stylizacja na fug , barokowe  rodki stylistyczne), jest wirtuozem formy, daje
popis kunsztu.
   Oprócz pastiszu formy muzycznej z tradycji baroku wywodz  si  te  inne zabiegi: koncept
my lowy 
(zestawienie cz owieka z cebul ), koncepty j zykowe (np. „inferno interny”),
antytezy (doskona a cebula – niedoskona y cz owiek), kontrasty (sakralizacja cebuli –
„turpizacja” cz owieka
), operuj ca bogactwem  rodków stylistycznych taktyka zaskakiwania
odbiorcy 
(oksymoron, tautologia, kalambur). [...] W tek cie stylizowanym na form  muzyczn
no nikiem  artu s  efekty d wi kowe 
ównie eufonia). Cebulowy leitmotiv (11 razy)
wzmacnia instrumentacja zderzaj ca p ynne,  agodne „l” / „ ” (muzyczny ekwiwalent
harmonii
) z ostrym „r”. „Cebulowej cebuli” dysonansem odpowiada „ inferno interny”.

15

   

Poetka sakralizuje cebul  jako  doskona y brzuch.  Tym samym wywo uje skojarzenia:

odno , przekazywanie  ycia. Podnosi do rangi  wi to ci prawa biologii (ten element

interpretacji równie  rozwija A. W grzyniakowa). W zestawieniu z cebul  cz owiek raz jawi
si  jako istota gorsza, bo niedoskona a, na ko cu utworu za  ocena ulega jak gdyby
odwróceniu. Nie o wa enie warto ci bytów tu jednak chodzi, ale o wskazanie ich
ró norodno ci. Sprzeczny w sobie byt, jakim jest cz owiek, jest przy tym skomplikowany,

ony, ale równie  ska ony „obco ci ” i „dziko ci ”. Tak  etykiet  nie mo na obdarzy

prostej i jednorodnej cebuli.
   

Wiersz sk ada si  z czterech o miowersowych strof o wyra nej sk onno ci do rytmu

tonicznego. Uk ad rymów nie podlega sta emu rygorowi, wersy wi

 si  pod tym wzgl dem

swobodnie. Melodyjno  zwrotek wzmacnia efekt eufonii i wielokrotne powtórzenia wyrazu
„cebula” w ró nych formach gramatycznych. Nawi zanie do traktatu filozoficznego w
poetyckiej refleksji o cebuli wynika ze sposobu opisywania przedmiotu oraz z u ycia
naukowego terminu: byt. Wiersz jest kolejnym przyk adem podejmowania tematów
powa nych w  artobliwej formie. Dowcipne jest ju  samo zestawienie w par  cz owieka i
ro liny.

Parada wojskowa

   Wiersz (zamieszczony w  t. Wielka liczba, 1976) sk ada si  z siedmiu wersów o ci

ej

budowie, które wype niaj  odpowiednio zestawione rzeczowniki: ziemia, powietrze, woda.
Oto podczas dumnej parady wojskowej odbywa si  demonstracja si y – pokaz rakiet du ego i

redniego zasi gu, skonstruowanych przez cz owieka na w asn  zgub . Czas powstania

utworu pozwala kojarzy  ów „spektakl” z wyj tkowymi w tym zakresie „osi gni ciami”
Armii Radzieckiej. Wielokrotnie powtórzone trzy wyrazy wskazuj ,  e wspó czesny,
stechnicyzowany i zmilitaryzowany  wiat ogranicza si  wy cznie do takich tre ci.
   Szymborska, oceniaj c fakty, liczy si  z polityk , ale jej nie przecenia i nie fetyszyzuje. Widzi
w niej przeinwestowany przez wspó czesny  wiat i jego masow  kultur  – tani spektakl i
ró ewiczowski „non-stop-show” dla ubogich, tyle  e krwawy, morderczy i kosztowny.

16

   Zestawione w szeregi rzeczowniki wype niaj  wersy z tendencj  wzrostow  – w kolejnych
jest ich wi cej. Proces militaryzacji stale nasila si , ilo  broni masowego ra enia zagra a

background image

zag ad  ludzko ci i zniszczeniem planety. Prezentacja rakiet podczas parady wojskowej,
zamiast zachwyca  i budzi  respekt, wywo uje przede wszystkim przera enie. Ostatni wers –
chocia  wykorzystuje te same wyrazy – ma inny charakter i cel. Nie jest dalszym ci giem
wyliczanki broni, ale b agaln , urwan  (my lnik na ko cu) fraz  modlitwy: Ziemi Wody
Powietrza. 
Pro ba o zachowanie natury z jej  ywio ami jest równoznaczna z poczuciem,  e
prawa ekologii mog  zosta  pogwa cone, a przecie  cz owiek potrzebuje nie rakiet ziemia –
woda czy ziemia – powietrze, ale zdrowej natury, w

nie bezpiecznej Ziemi,  yciodajnej

Wody i czystego Powietrza. Podniesione w pisowni do wielkiej litery rzeczowniki z
ostatniego wersu wiersza wskazuj , jak wielkie znaczenie ma dla cz owieka zachowanie
pokoju i  rodowiska naturalnego.
   W krótkiej, wr cz ascetycznej formie autorka apeluje do ludzi odpowiedzialnych za wy cig
zbroje  o powstrzymanie tego procesu, zwraca przy tym uwag  wszystkim zamieszkuj cym
planet  Ziemia,  e militaryzacja mo e poci gn  za sob  nieobliczalne skutki. Wiersz wydaje
si  by  dziecinn  zabaw  s owami (tak broni  bawi  si  ludzie wspó cze ni). Dzi ki dobitnej
prostocie wywo uje napi cie i wstrz sa si  wyrazu.

W bia y dzie

   

K.  K. Baczy ski,  bohater  liryczny refleksji poetyckiej (zamieszczonej w t. Ludzie na

mo cie, 1986), zosta  tu ukazany w dojrza ym wieku, ysawy, siwiej cy, w okularach, //  o
pogrubianych i znu onych rysach twarzy, 
z oznakami biologicznych zmian wywo anych
up ywem czasu. Poetka wyobra a sobie,  e tak wygl da by, gdyby móg  dzi

. Utwór

wype niaj  czasowniki u yte w trybie przypuszczaj cym: je dzi by, schodzi by, patrzy by itp.
Rozwa ania „co by by o, gdyby...” pozwalaj  doj  do wniosku,  e dopiero  mier  otwiera
granice uznania i popularno ci, pozwala na tworzenie mitów i stwarza otoczk  znakomito ci.
   M ody Baczy ski zgin  w powstaniu warszawskim i zapisa  si  w pami ci potomnych jako
dzielny cz owiek, który odda

ycie za ojczyzn , oraz zdolny, wybitny poeta rokuj cy wielkie

nadzieje – potencjalny nowy wieszcz. Wczesna  mier  uczyni a go bohaterem legendy,
przyda a mu blasku chwa y. Gdyby unikn  kuli, by by dzi  starzej cym si  m czyzn ,
którego zapewne traktowano by zwyczajnie. Bywa by, jak inni literaci, w domu
wypoczynkowym w Zakopanem, pisa by, podziwia  natur  Tatr, schodzi by na obiady do
sto ówki oraz czyta  codzienne gazety – jak wi kszo  pensjonariuszy. Nikogo nie dziwi oby,

e kto  prosi go do telefonu. Nie wzbudza by szczególnego zainteresowania. Nie wyró nia by

si  niczym wyj tkowym, je li chodzi o wygl d zewn trzny – ot, przeci tnej urody m czyzna
w starszym wieku, ubrany w sweter.
   W bia y dzie  – a wi c zwyk y, powszedni, jeden z wielu – nikt nie dostrzeg by geniuszu
poety, tylko dlatego,  e jeszcze  yje. To w

nie  mier  pozwala w pe ni oceni  dorobek i

znaczenie twórcy. Trzeba do tego dystansu, „sko czono ci” dzie a. Podmiot liryczny wiersza
przypuszcza,  e obecno  Baczy skiego w zakopia skim pensjonacie by aby „zwyk ym
zdarzeniem” (a szkoda, a szkoda).  mier  w m odym wieku zachowa a poet  w pami ci jako
anielski marmur, wyzwoli a jego legend , fascynacj  jego osob . Gdyby sta o si  inaczej,
utraci by tak  szans . Ów paradoks: ocalenie za cen  utraty uwielbienia i spektakularnego
uznania, wprowadza element rozdarcia. Trudno jednoznacznie odpowiedzie , które z
rozstrzygni  losu by oby bardziej korzystne. W tpliwa atrakcyjno  poety mozolnie
buduj cego swój wizerunek przez kilkadziesi t lat, starzej cego si  i na pozór przeci tnego, w
konfrontacji z sukcesem, którego jednak sam nie mo e ju  zasmakowa , prowadzi do
wniosku,  e mimo wszystko  ycie, cho by zwyczajne, nie budz ce czyjego  zainteresowania,
ma warto  niezaprzeczalnie wi ksz . Gdyby poeta ocala , „cholerne mia em szcz cie”
mawia by, 
ceni c sobie ten dar.

background image

   

Wiersz  ma  nieregularn   budow ,  sporadycznie  wyst puj ce  rymy  wynikaj   z

nagromadzenia podobnych form gramatycznych (tryb przypuszczaj cy), zwykle
umieszczonych na ko cu zdania. O ywienie potencjalnych, wyobra onych sytuacji z
udzia em dojrza ego Baczy skiego poetka uzyska a dzi ki wprowadzeniu elementów mowy
niezale nej (cytaty mo liwych w takich okoliczno ciach zwrotów). W ów bia y, zwyk y dzie
nie zdarzy oby si  wi c nic niezwyk ego, dopiero z perspektywy  mierci poety mo na by
doceni  te chwile jako wyj tkowe – bo z jego udzia em.

Schy ek wieku

   Utwór zosta  opublikowany w tomie Ludzie na mo cie wydanym w 1986 r. Zazwyczaj pod
koniec wieku dokonuje si  podsumowa  i ocen, weryfikuje realizacj  podj tych planów,
szuka ostatecznych i jednoznacznych odpowiedzi na podstawowe pytania, postawione
niegdy . Zwykle programy i zamiary s  ambitne i zakrojone na szerok  skal , jednak efekty
stara  cz sto nie s  zadowalaj ce. Poetka zmierza do podstawowych ustale , których nale y
dokona  przed zako czeniem stulecia.
   Tytu  wiersza przywo uje na my l charakterystyczny dla schy ku XIX wieku dekadentyzm,
pesymizm, sceptycyzm, poczucie g bokiego kryzysu wszelkich warto ci i odrzucenie religii.
W znanym wierszu K. Przerwy-Tetmajera (Koniec wieku XIX) cz owiek nie znajduje  adnej
„tarczy” przeciwko z u. Poetycka refleksja W. Szymborkiej ma inny charakter. Chocia
poetka wyra nie sytuuje si  na pozycji agnostycyzmu, pokazuje powtarzalno  planów
dzia ania i s ab  ich realizacj  oraz odwieczny brak odpowiedzi na zasadnicze pytania
dr cz ce cz owieka, stwierdza,  e stale s  one stawiane, odnawiane, ci gle istotne i
prowokuj ce do poszukiwa .
   Mia  by  lepszy od zesz ych nasz XX wiek. Forma stwierdzenia zawartego w pierwszym
wersie utworu od razu sugeruje tez ,  e nie okaza  si  on lepszy. Dalej czytamy,  e nie zd

y

ju  tego naprawi  ani dowie ,  e jest inaczej – bowiem nied ugo si  sko czy. Wbrew
przestrogom i zdrowemu rozs dkowi zbyt wiele si  sta o, // co si  sta  nie mia o. Nie nadesz o
oczekiwane szcz cie i prawda, nie przep dzono strachu i k amstwa. Nie zlikwidowano na
ziemskim globie wojen ani g odu – najbardziej pal cych problemów wspó czesno ci. Nie
uszanowano s abo ci bezbronnych.
   G upota nie jest  mieszna – pewnie dlatego,  e spowszednia a i nie zwraca ju  niczyjej
uwagi.

dro  nie jest weso a – prowadzi przecie  nieuchronnie do przykrej prawdy o

cz owieku i jego kondycji moralnej. Nadzieja nie tchnie ju  niewinno ci  i  wie

ci . Nawet

Bóg zosta  nara ony na rozczarowanie – cz owiek bowiem nie sprosta  Jego wyobra eniom:
dobry i silny // to ci gle jeszcze dwóch ludzi – Daleko do heroizmu i wielko ci jednostkom tak
rozdwojonym, niespójnym, niepe nowarto ciowym.
   Pytanie o to, jak 

, kr

y pomi dzy lud mi, ci gle pozostaj c bez odpowiedzi i nale y do

najpilniejszych i zarazem naiwnych. Wiek wspania ych osi gni  naukowych i technicznych
nie potrafi  ustali  zasadniczych norm. Cz owiek nadal funkcjonuje jako istota rozdarta w
swej egzystencjalnej niepewno ci.
   Wiersz w prostej stylistyce (cz sto mowy potocznej) weryfikuje dokonania XX wieku. Z
pozycji podmiotu lirycznego nie by  to okres w pe ni i dobrze wykorzystany, st d nadal
pozostawia cz owieka w poczuciu niepewno ci, w punkcie wyj cia. Podmiot liryczny nie
znajduje tak e oparcia w religii ani w systemach etycznych lub filozoficznych. Nadal tak
naprawd  nie wiadomo, jak 

. S abo  cz owieka nie przeciwstawi a si  z u, nie pozwoli a

mu sta  si  bytem scalonym przez dobro  i si . System wiersza wolnego o du ym
zró nicowaniu d ugo ci wersów pot guje dramatyzm ludzi schy ku XX wieku – tak samo
doskwieraj cy jak we wcze niejszych stuleciach.

background image

Glos w sprawie pornografii

     Tytu   wiersza   (z   t. Ludzie na mo cie, 1986) sugeruje problematyk  zwi zan  z
rozpowszechnianiem obrazów erotycznych w celu osi gni cia podniecenia seksualnego.
Mo na si  spodziewa ,  e wypowiadaj cy si  w tej sprawie podmiot stawia si  w roli
oskar yciela lub obro cy kolorowych pism z nieprzyzwoitymi zdj ciami. Te oczekiwania
jednak nie spe niaj  si , bo ju  w pierwszym wersie wyja nia si , czego b dzie dotyczy a
przemowa podmiotu: Nie ma rozpusty gorszej ni  my lenie. Od razu te  wyczuwa si
kategoryczny ton krytyki, oskar enia, oburzenia. Postawa osoby mówi cej w wierszu
wskazuje,  e nale y ona do ludzi, którzy dbaj  o to, by wolna my l nie zatruwa a mózgów,
nie m ci a oficjalnie przyj tej i narzuconej narodowi ideologii. Wiersz powsta  w czasie
politycznych „przepychanek” pomi dzy w adz  a opozycj . Autorka nie serwuje tu
jednoznacznych ocen, nie opowiada si  po  adnej stronie. Tekst utworu pozornie jest
napuszon  mow  obro cy dawnego porz dku, krytykuj cego swobod  w my leniu,
ukazuj cego, jak wielkie skutki mo e mie  taki „proceder”. W istocie mamy tu przyk ad
konceptu i przewrotnej ironii.
   

Wykorzystane w wierszu s ownictwo  pochodzi z obszaru  semantycznego rozwa

 o

prawdziwej pornografii i rozlu nieniu obyczajów: rozpusta, rozwi

e, wszeteczne, nagi,

dzika, hulaszcza, lubie ne obmacywanie, dra liwy, tar o,  czenie si  w pary, p

,

deprawowa , str czy  do nierz du, zakazane, ró owe po ladki, zap odni , parzy  si ,
podgl da 
itp. Pornografia kojarzy si  ze swobod  obyczajow . Tak pojmowan  wolno
poetka przenosi w rejony rozwa

 o my leniu. Podobnie jak tytu owe zjawisko rozlu nienia

zachowa , niczym nie skr powana my l w druje zakazanymi drogami, rozsiewa si  i
rozkrzewia wed ug w asnego uznania – dowolnie, wsz dzie, coraz pewniej – Pleni si  ta
swawola jak wiatropylny chwast 
// na grz dce wytyczonej pod stokrotki. Ustalony oficjalny
„porz dek my lenia” (grz dka stokrotek) szybko i  atwo ulega zak óceniu (chwast).
Zuchwa

 i wyuzdanie, okre lenia pornografii, doskonale charakteryzuj  swobod  my li.

Dla takich, którzy my

,  wi te nie jest nic.

Zuchwa e nazywanie rzeczy po imieniu,
rozwi

e analizy, wszeteczne syntezy,

pogo  za nagim faktem dzika i hulaszcza,
lubie ne obmacywanie dra liwych tematów,
tar o pogl dów – w to im w

nie graj.

   Wolna my l jednoczy w pary i trójk ty (grupuje zwolenników tych samych pogl dów), bez
wzgl du na wiek, p

, relacje rodzinne czy towarzyskie. Oprócz wzajemnego „zap adniania

si ” mysi  (a przy tym „rozmna ania” niepokornych), zajmuj  si  oni lektur  ksi ek –
jednak dziwnie odmiennych od tych, które le  w polu zainteresowa  mi

ników cielesnej

nago ci. S  to wydawnictwa pozbawione zdj  i rysunków. Ich warto ci  s  wa ne zdania,
paznokciem zakre lone albo kredk . Od razu s  wychwytywane przez kolejnych czytelników,
zara aj  swoj  ide .
   Spotkania ludzi o zdolno ci do niczym niezale nej my li zosta y tu okre lone jako schadzki,
podczas których parzy si  ledwie herbata [...]. Nog  na nog  ka dy sam sobie nak ada.
Zachowanie uczestników  atwo kojarzy si  z konspiracj :

Czasem tylko kto  wstanie,
zbli y si  do okna
i przez szpar  w firankach
podgl da ulic .

   

Swoboda my li i tego typu spotkania s  dla w adzy szczególnie niebezpieczne, dlatego

trzeba uwa

, czy w pobli u nie ma zagro enia – stró ów prawa i obro ców obowi zuj cej

ideologii. Polityczny wyd wi k utworu jest dosy  jednoznaczny. Podejmuj cy krytyk

background image

wolnego my lenia podmiot sam siebie stawia w negatywnym  wietle: skoro twierdzi,  e to

nie wolno  pogl dów jest bardziej niebezpieczna od pornografii, powszechnie

pot pianej obyczajowej rozpusty – reprezentuje re im. Jest to jednak szczególny mówca –
figura ironiczna, prowokuj ca do reakcji – znowu w postaci niezale nych pogl dów.
Programowo kr powane wolne my lenie w totalitarnym systemie rozwija si  jednak
proporcjonalnie do ogranicze  – przecie  nikt nie potrafi go ujarzmi  i zniszczy , ono
odró nia prymitywnych zwolenników pornografii od ludzi przej tych sprawami narodowymi.
Mimo patetycznego tonu wiersza, autorka nie u ywa „dostojnych” s ów, jak naród, ojczyzna,
obrona wolno ci politycznej, przecie  podmiot jest ich przeciwnikiem. Owa dyskrecja,
oszcz dno  leksykalna nie jest jednak przeszkod  w zrozumieniu intencji poetki – to w

nie

wolno  my li jest wielk  warto ci , pozwala zachowa  niezale no  i godno  w systemie
zniewalaj cym i poni aj cym cz owieka.

os w sprawie pornografii to ironi  ocalony przed

atwym patosem hymn na cze  konspiracji w czasie stanu wojennego.

17

   Wolno  w  wiecie zdominowanym przez totalitaryzm mo liwa jest ju  tylko w my lach.

 one tak niebezpieczne, poniewa  nie podlegaj  kontroli przez kogo  innego.

Upowszechniane ustnie lub w druku mog  przynie  represje, dlatego trzeba czuwa , czy kto
niepowo any nie pods uchuje.
   Wieloznaczno  kontekstu, w którym wyst puje s owo wolno , pozwala poetce ukaza
wp yw swobodnej my li, gorszej, gro niejszej w skutkach od pornografii. Wiersz w
przewrotnej, ironicznej refleksji ukazuje sytuacj  ludzi w ustroju zdominowanym przez
narzucon  ideologi  i dwie postawy: pierwsza to dos ownie odczytane stanowisko podmiotu,
druga za  – to ta w

ciwa, po

dana z punktu widzenia cz owieka pragn cego zachowa

godno  i niezale no . Nawet je li swoboda, odmienno  my li jest oficjalnie pot piana (jak
pornografia), nie znaczy to,  e ów „zakazany owoc” nie ma zwolenników. W

nie w sferze

my li, pogl dów mo na broni  si  przed zalewem obcej, wrogiej, fa szywej ideologii.
   G os w sprawie pornografii to wiersz wolny, bezrymowy, bazuj cy na porównaniu wolnej
my li z pornografi , krzy uj cy s ownictwo z obu tych poziomów skojarze . Retoryczny styl
przemówienia, patos i hiperbole obracaj  si  jak gdyby przeciwko mówcy (podmiotowi
lirycznemu). Czytelnik  atwo wychwytuje ironiczny podtekst i komentarz. Poetka unika
wypowiadania si  wprost, pozwala na indywidualne odczytanie utworu, jednak sposób uj cia,
misterne operowanie konia, gra wieloznaczno ci  s ów prowadz  wprost do wra enia,  e tekst
jest przewrotn  form  obrony swobodnego, niezale nego my lenia jako wysoce wa nej
warto ci, ostoi wolno ci w zniewolonym pa stwie. Za pozorn  mask  krytyki kryje si
pochwa a postawy „my

cych”.

Kot w pustym mieszkaniu

   Wiersz (opublikowany w t. Koniec i pocz tek, 1993) ukazuje stosunek do  mierci kogo
bliskiego, kochanego z perspektywy opuszczonego, smutnego i samotnego kota, który
intuicyjnie, z wielk  si  odczuwa brak „swojego” cz owieka. Zachowanie zwierz cia

wiadczy o zagubieniu, poczuciu pustki, t sknocie. Bez bliskiej osoby traci on wr cz sens

ycia. Przed kim teraz ma si  popisywa , do kogo  asi , na kogo czeka , by powróci  do

domu. Kot doskonale orientuje si ,  e w mieszkaniu zasz a jaka  zasadnicza zmiana, której
nie sposób w pe ni zrozumie , ale wyra nie si  j  odczuwa.

Nic tu niby nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesuni te,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa ju  nie  wieci.

background image

   Zaobserwowane przez kota innowacje s  niepokoj ce, dr cz ce, nie do zaakceptowania.
Zwierz  stara si  zrozumie  now  rzeczywisto . Ca ym sob  oczekuje przyj cia cz owieka:
nas uchuje i analizuje odg osy kroków na schodach, stwierdza,  e inna r ka k adzie ryb  na
talerzyk,  e rozk ad dnia i to, co go wype nia, wygl da teraz inaczej.

Kto  tutaj by  i by ,
a potem nag e znikn
i uporczywie go nie ma.

   Kot stara si  sprosta  dziwnej i trudnej sytuacji – gdzie tylko mo e, szuka swojego pana lub
pani. Zagl da nawet pod dywan i – mimo zakazu – rozrzuca papiery, byle tylko powróci
poprzedni szcz liwy stan rzeczy. Przygotowuje sobie plan powitania cz owieka: kiedy si
wreszcie pojawi, powinien odczu ,  e kot jest obra ony.

Ju  on si  dowie,

e z kotem tak nie mo na.

dzie si  sz o w jego stron

jakby si  wcale nie chcia o,
pomalutku,
na bardzo obra onych  apach.
I  adnych skoków pisków na pocz tek.

   Doskwieraj cy brak bliskiej osoby sprawia,  e kot prze ywa kolejno ró ne stany: poczucie
pustki i zagubienia, oczekiwanie, nas uchiwanie, poszukiwanie, plan powitania cz owieka –
trzeba przecie  da  mu nauczk  za tak nieludzkie potraktowanie swojego zwierzaka. Ten
wyj tkowy wspó czesny tren przedstawia kota jako istot  cierpi

 po stracie przyjaciela. Jest

on jednak bohaterem prze ywaj cym nag  roz

 w sposób wyj tkowo ludzki. Nie do ko ca

rozumie powody nieobecno ci cz owieka (ludzie oszo omieni bólem cz sto reaguj  podobnie,
nie przyjmuj  do wiadomo ci czyjej

mierci), z niepokojem i zaskoczony analizuje now

sytuacj , nie zgadza si  na rozstanie na zawsze (podejmuje wysi ek poszukiwania, planuje
swoje zachowanie podczas spotkania).

Umrze  – tego nie robi si  kotu.
Bo co ma pocz

 kot

w pustym mieszkaniu.

   Z wielk  prostot , szczero ci  i poczuciem bezsilno ci podmiot wypowiada te oczywiste

owa. Sens kociego  ycia zosta  nagle poddany w w tpliwo . Wydaje si ,  e egzystencja

bez opiekuna i przyjaciela, je li nawet oka e si  mo liwa (kto  przecie  o kota zadba ,
dokarmia go), nie b dzie szcz liwa – ka da istota potrzebuje mi

ci, pragnie kocha  i by

kochan . To jest mo liwe tylko w sta ych relacjach mi dzy osobami lub cz owiekiem a
zwierz ciem.
   

W roli upersonifikowanego zdolno ci  do  my lenia  i okre lonych reakcji kota mo na

równie  dostrzec cz owieka. Wytr cony z równowagi nie radzi sobie z faktem  mierci bliskiej
osoby. Wiersz jest wi c – ogólnie bior c – poetyck  refleksj  o  mierci, smutku, poczuciu
pustki po stracie kogo , bez kogo trudno wyobrazi  sobie dalsze  ycie. Utwór pozbawiony
jest wieloznaczno ci. Prostota uj cia wzmaga si  wyrazu. W funkcji podmiotu dostrzegamy
samego kota, chocia  wypowiada si  o sobie w formie bezokoliczników i w rodzaju nijakim –
np.

dzie si  sz o –

ytym jak gdyby w funkcji bezosobowej. Ten element wprowadza

wra enie uogólnienia refleksji – po prostu zazwyczaj reakcje opuszczonych i samotnych z
powodu czyjego  odej cia na zawsze s  podobne. Cz owiek analizuje t  sytuacje z punktu
widzenia kota, jakby wcielaj c si  w jego posta .  mier  jest wiec czynnikiem burz cym
porz dek, spokój, normalny stan rzeczy. Mówi cy, ba niowy kot, zdolny do g bokich
prze

 i buntu wprowadza w smutny ton refleksji o  mierci nut  stonowanego  artu, jego

bunt i pretensje do cz owieka s  naiwne i zabawne, nie zmienia to jednak sytuacji,  e koci

wiat zawali  si , brakuje elementu spajaj cego, najbardziej istotnego. Z delikatn  ironi

background image

poetka ukazuje, jak trudno wprost, po ludzku wyrazi  swój ból, o wiele  atwiej i bez
skr powania wyra a go w milczeniu kot. Taki punkt widzenia podpowiada Wies awa
Wantuch, dodaj c,  e utwór zosta  napisany po  mierci m a poetki.

18

Niektórzy lubi  poezj

   

Wiersz  zamieszczony  w  tomie Koniec i pocz tek z 1993 r. ju  w tytule ujawnia

powszechnie znan  prawd  – poezja jest obiektem zainteresowania niewielu ludzi. Tylko
niektórzy, nie wszyscy, mniejszo

lubi poezj . W ród nich jest spora grupa takich, którzy

deklaruj  swoj  sympati  dla tej dziedziny pi miennictwa, dlatego,  e „musz ”. S  to
uczniowie i sami poeci. Naprawd  bezinteresownie i szczerze po wi caj  jej uwag  nieliczni

dzie tych osób chyba dwie na tysi c. Podmiot liryczny niczego nie sugeruje ani nie

podpowiada, po prostu stwierdza,  e poezja ma niewielu czytelników, ale to wcale nie
wp ywa na jej ocen , nie przes dza o warto ci.
   Tak jak mo na lubi  jakie  potrawy, kolory, stroje itp., mówi si  o upodobaniu do wierszy.
Podmiot liryczny jednak stwierdza,  e w przeciwie stwie do wymienionych elementów
codzienno ci, poezja nie daje si  precyzyjnie okre li , zdefiniowa , chocia  wiele takich prób
podejmowano. To,  e jest owiana nut  tajemnicy, niezwyk

ci, niepowtarzalna, jedyna w

ka dej konkretnej realizacji (wierszu), stanowi jej najwi ksz  warto . Na pytanie, co to
takiego poezja, 
osoba mówi ca w liryku odpowiada: A ja nie wiem i nie wiem i trzymam si
tego
 // jak zbawiennej por czy. Powtórzone stwierdzenie nie wiem wskazuje,  e mimo woli
cz owiek d

y do u ci le  i definicji, jednak nawet wieloletnie pisanie wierszy (poznawanie

poezji zarówno w do wiadczeniu czytelniczym jak i podczas aktu tworzenia) nie daje
podstaw do jednoznacznych etykiet. Owa niedefiniowalno  poezji sprawia,  e jest ona
zawsze atrakcyjna, za ka dym razem frapuj ca, nowa.
   Nazywanie, okre lanie, ujmowanie w  cis  terminologi  to dzia ania nie przystaj ce do
liryki. Nie s  potrzebne ani w

ciwe. Czytelnicy poezji, chocia  nieliczni, a tak e jej twórcy,

nie przestan  czyta  i pisa  wierszy z powodu braku definicji. Wystarczy,  e jedni i drudzy po
prostu s  – to uzasadnia istnienie takiej dziedziny twórczo ci.
   Niektórzy lubi   poezj to wiersz wolny, bia y, o budowie stroficznej. Sk ada si  z trzech
sze ciowersowych zwrotek o ró nej liczbie sylab (od dwu do trzynastu). Pierwsze wersy
poszczególnych strof uk adaj  si  w zdanie umieszczone ju  raz w tytule: Niektórzy lubi
poezj . 
Charakterystyczn  cech  poetyki utworu s  powtórzenia: anafora i paralelizm
sk adniowy w strofie drugiej oraz wspomniane ju  wyznanie: nie wiem w trzeciej,
podkre laj ce stan  wiadomo ci podmiotu lirycznego dotycz cy tego, czym jest poezja.
   Ów swoisty, prosty manifest – czy raczej antymanifest poetycki – nie propaguje  adnego
programu, nie okre la zada  liryki ani charakteru powo ania artystycznego twórcy. Autorka
wyra nie sugeruje,  e nie o to chodzi. Wystarczy,  e wiersze powstaj  i znajduj  czytelników.
To,  e stanowi  oni zaledwie ma  cz stk  w ród innych, nie umniejsza sensu pisania ani
rangi poezji.

Znaczenie poetyckiego dorobku Wis awy Szymborskiej

   

Wis awa  Szymborska  jest  wielkim  poet .  Takim,  którego  mo na  postawi   obok

najwybitniejszych poetów polskich II polowy XX wieku: Czes awa Mi osza, Zbigniewa
Bie kowskiego, Tadeusza Ró ewicza, Mirona Bia oszewskiego, a mo e – kto wie – po prostu
najwi kszym.

19

background image

   Przywo ana wy ej opinia M. G owi skiego, wyg oszona z okazji nadania tytu u doktora
honoris causa przez Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu, jeszcze w tym samym roku
(1996) zosta a poparta decyzj  o przyznaniu polskiej poetce literackiej Nagrody Nobla,
uznawanej za najwy sze wyró nienie w tej dziedzinie na  wiecie. Sta o si  ono okazj  do
przypomnienia dorobku W. Szymborskiej oraz wywo

o liczne wypowiedzi na temat jej

twórczo ci.
   Na uwag  zas uguje bogactwo tematyczne, wielo  sposobów uj cia refleksji poetyckiej
oraz ró norodno

rodków artystycznych. Poprzez wypowiedzi o sztuce, m.in. Kobiety

Rubensa, Miniatura  redniowieczna, autorka ukazuje mentalno  ludzi dawnych epok, ich
sposób widzenia  wiata, pojmowanie pi kna i drugiego cz owieka. W wierszach o charakterze
filozoficznym przygl da si  ró nym autonomicznym bytom, ich wzajemnym relacjom,
poprzez nie opisuje ca

wiata. Wiele tu uwag o biologicznej naturze cz owieka,

przemijaniu (Nic dwa razy, W rzece Heraklita, Schy ek wieku, Muzeum), mierci i stosunku do
niej (Kot w pustym mieszkaniu, artobliwy Nagrobek), prostocie i z

ono ci bytów (Cebula).

Przedmiotem zainteresowania autorki jest s awa i jej zwi zki z mitem, z wczesn

mierci

poety  (W bia y dzie ), oraz  sama  poezja  –  czym  jest  i  czy  w  ogóle  trzeba  j   jako   okre la
(Rado  pisania, Niektórzy lubi  poezj ). W. Szymborska nie unika równie  tematów
ocieraj cych si  o polityk , analizuje wspó czesno  i jej stosunek do przesz

ci (Parada

wojskowa, Rehabilitacja, G os w sprawie pornografii).

ród wielu motywów i tematów

uwag  poetki przykuwa cz owiek w jego niepowtarzalno ci, indywidualno ci, a przy tym –
przynale no ci do  wiata natury.
   

Uj cie refleksji – za ka dym razem inne i interesuj ce – cz sto zaskakuje konceptem,

zestawieniem sensów, nag ymi skojarzeniami. Prze ywanie  mierci bliskiej osoby
Szymborska ukazuje z perspektywy kota i ujmuje jak gdyby w kocich kategoriach. Stosuj c w
gruncie rzeczy proste „chwyty”, mówi c o rzeczach codziennych, powszechnie znanych
(Cebula), tworz c s owne kalambury (Parada wojskowa), wykorzystuj c semantyczne
mo liwo ci j zyka, np. wieloznaczno  (Glos w sprawie pornografii), w wielu utworach – za
ka dym razem inaczej – poetka dotyka istotnych dla cz owieka zagadnie : jego natury,
sposobu istnienia, poczucia zagro enia, przygl da si  mu si , zestawiaj c z innymi
stworzeniami, zastanawia si , co uczyni a z nim cywilizacja (Psalm). Poetka potrafi w sposób
dyskretny i subtelny mówi  o uczuciach (Mi

 od pierwszego wejrzenia, Kot w pustym

mieszkaniu), o konieczno ci naprawienia b dów (Rehabilitacja), dokonania w

ciwej oceny

sytuacji politycznej w kraju (

os w sprawie pornografii) oraz na  wiecie (Parada

wojskowa).
   Podmiot liryczny wypowiada si  w kwestiach istotnych, zasadniczych, niejako w imieniu
ka dego cz owieka (cho  zazwyczaj sformu owania  wiadcz  o tym,  e mówi kobieta,
niekiedy za  konstrukcja tekstu przyjmuje posta  liryki maski albo roli). Poetka cz sto opiera
swoje liryki na koncepcie i efekcie zaskoczenia – najcz ciej pojawia si  on na ko cu
wiersza, w celnie sformu owanej poincie.
   Szymborska zawsze mówi g osem zwyk ym, troch  przyciszonym. Nigdy nie u ywa krzyku
czy tonu mentorskiego. Bawi si  j zykiem codziennym i tworzy ironiczne odniesienia do
tradycji. Jest sob . W nic si  nie stroi. Co to znaczy? Przede wszystkim jest kobiet . Poetk .
Osob  my

, prze ywaj

 rado  i cierpienie bez szczególnej ostentacji. G os cz owieka

ogólnego w jej poezji to w sposób naturalny akurat g os poetki, kobiety, czyli poetki
Szymborskiej.

20

   

Chocia  cz sto  nazywana Pierwsz  Dam  literatury polskiej i doceniona najwy szym

wyró nieniem, Wis awa Szymborska nie przestaje by  osob  skromn , nie ulegaj
zwyczajom prowokowanym przez s aw . Unika wywiadów i publicznych wyst pie , sprawia
wra enie za enowanej wielkim rozg osem i zainteresowaniem, jakie wzbudzi a jako laureatka

background image

Nagrody Nobla. Pragnie, aby – jak dot d – przemawia y do odbiorców przede wszystkim jej
wiersze.
   Twórczo  W. Szymborskiej, zaliczana do nurtu intelektualnego, odwo uje si  do tradycji,
kultury, sztuki, filozofii. Dzi ki prostocie uj cia i subtelnej ironii wiersze te nie s
pompatycznym komentarzem losu cz owieka, ale – nawet w lirykach o retorycznym
charakterze – przemawiaj  wprost do uczu . Dzi ki temu,  e nie zawieraj  gotowych recept,
rad, poucze  i stanowczych odpowiedzi na postawione pytania, sk aniaj  do osobistych
przemy le , zach caj  do samodzielnych poszukiwa , do wysi ku poznawczego,  wicze
intelektualnych – skojarze , zestawie , weryfikacji pozornie oczywistych twierdze .
   Poetka

cza „drobiazgi”, „oczywisto ci” i „bana y” w perspektywy rozleg ej historii

ludzko ci, historii  ycia naturalnego, w perspektywy niekiedy kosmiczne czy zgo a
metafizyczne, w pojemne perspektywy warto ci zasadniczych i niezbywalnych

21

  –

nie ta

umiej tno  pozwala ocenia  jej dorobek jako donios y, wa ny, rozja niaj cy w tpliwo ci
wspó czesnej egzystencji.
   Cz sto podkre lane zwi zki twórczo ci W. Szymborskiej z wierszami B. Le miana mo na
wykaza  chocia by na podstawie podejmowanych tematów (cz owiek jako element natury,
motyw przemijania) oraz sk onno ci do poetyckiego filozofowania. Sposób uj cia –
zwi

, celno  sformu owa , gra znaczeniami – pozwala kojarzy  t  liryk  z

osi gni ciami J. Przybosia. Upodobanie do konceptu, oksymoronu, kalamburu s ownego,
ironii i zaskakuj cej pointy sprawia,  e autorka sytuuje si  w ród twórców nawi zuj cych do
poetyki baroku. Te i inne sposoby opisywania liryki Szymborskiej poprzez kojarzenie z
innymi dokonaniami w literaturze nie zmieniaj  istoty zjawiska – jest to poezja zakorzeniona
w szeroko poj tej kulturze, ale zawsze  wie a, wzruszaj ca, pobudzaj ca do rozmy la ,
prezentuj ca ró ne punkty widzenia (polifoniczna) i oryginalna. Nie znajdziemy tu ocieraj cej
si  o fa sz nuty patosu, tonu wy szo ci czy ch ci kszta towania postaw. Jest sporo
niejednoznaczno ci, niepewno ci i niepokoju. Obok rado ci pojawiaj  si  akcenty smutne a
nawet dramatyczne – bo czy mo e cz owiekowi wystarczy  sama  wiadomo  przemijania,
czy nie potrzebuje szuka  odpowiedzi na pytanie, co dalej, co potem? W. Szymborska nie
zmierza do  atwych wniosków – ka dy musi d

 do nich samodzielnie – i to równie  jest

wielka, niezaprzeczalna warto  jej wierszy.

Przypisy

1. Informacje biograficzne zaczerpni to z nast puj cych  róde : B. Gomulicka, Szymborska

Wis awa, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, t. 2, Warszawa 1985, s. 440-
441; A. Lege

ska, Wis awa Szymborska, Pozna  1996, s. 11-21; S. Balbus,

wiat ze

wszystkich stron  wiata. O Wis awie Szymborskiej, Kraków 1996, s. 13-35.

2. Wypowied  poetki zamieszczona w: W. Lig za, Przepustowo  owiec. Rozmowa z

Wis awa Szymborska, „Teksty Drugie” 1991, nr 4, cyt. za: A. Lege

ska, dz. cyt., s. 14.

3. Por. M. Baranowska, Tak lekko by o nic o tym nie wiedzie ... Szymborska i  wiat,

Wroc aw 1996, s. 31-36.

4. W. Szymborska, Poezje wybrane, wybór i wst p autorki, Warszawa 1967, s. 6.
5. Por. np. uwagi w podr czniku szkolnym: B. Chrz stowska, E. Wiegandtowa, S.

Wys ouch, Literatura wspó czesna. Podr cznik dla klas maturalnych, Pozna  1995, s. 96.

6. S. Balbus, dz. cyt., s. 34-35.
7. M. Baranowska, dz. cyt., s. 49.
8. Tam e, s. 28.
9. J. Kwiatkowski,

owo wst pne, w: W. Szymborska, Poezje, Warszawa 1987, s. 12.

background image

10. G. Borkowska, Szymborska ekscentryczna, w: Szymborska. Szkice, Warszawa 1996, s. 56-

57.

11. A. Lege

ska, dz. cyt., s. 108.

12. J. Kwiatkowski, dz. cyt., s. 6.
13. A. W grzyniakowa, Nie ma rozpusty wi kszej ni  my lenie. O poezji Wis awy

Szymborskiej, Katowice 1997, s. 35-36.

14. Tam e, s. 82.
15. Tam e, s. 83-84.
16. A. Wiatr, Syzyf w piekle wspó czesno ci, rzecz o Wis awie Szymborskiej, Warszawa 1996,

s. 74.

17. E. Balcerzan, W szkole  wiata, w: Szymborska. Szkice, dz. cyt., s. 36.
18. W. Wantuch, Mi

 na wie y Babel w: Wokó  Szymborskiej, pod red. B. Judkowiak, E.

Nowickiej, B. Sienkiewicz, Pozna  1996, s. 103.

19. M. G owi ski, Opinia o twórczo ci poetyckiej Pani Wis awy Szymborskiej, w: Wokó

Szymborskiej, dz. cyt., s. 11.

20. M. Baranowska, dz. cyt., s. 23.
21. S. Balbus, dz. cyt., s. 40.

background image

Spis tre ci

Twórczo  Wis awy Szymborskiej
Nic dwa razy
Rehabilitacja
Cie
Kobiety Rubensa
Nagrobek
W rzece Heraklita
Psalm
Miniatura  redniowieczna
Cebula
Parada wojskowa
Schy ek wieku

os w sprawie pornografii

Kot w pustym mieszkaniu
Niektórzy lubi  poezj
Znaczenie poetyckiego dorobku Wis awy Szymborskiej
Przypisy