background image

Platon stworzył bardzo oryginalną i interesującą teorię miłości. Nie jest to 

miłość pojmowana wyłącznie jako czynnik łączący zakochanych w sobie kobietę i 
mężczyznę. Odnosi się ona do czynów, nauki oraz przede wszystkim do idei piękna 

– dobra – prawdy, pomysłu, który wymyślił i wprowadził po raz pierwszy w 
historii ludzkości sam Platon. Tym samym owa idea jest jednym z fundamentów 

całej filozofii Platona. Jest najważniejsza spośród idei i dzięki niej odbywa 
się wszelkie poznanie. Platon na tyle cenił sobie ten pomysł, że w jego właśnie 

imię chciał zniewolić życie innych ludzi, tak aby ci poświęcili je dla 
odkrywania owej idei w państwie doskonałym.

W 416 r. p.n.e. w domu Agatona odbyło się przyjęcie z okazji jego zwycięstwa w 

konkursie tragedii, na którym spotkała się inteligencja ateńska. Zabawa trwała 
co najmniej dwa dni, a Platon opisuje jej drugi dzień. W pierwszym dniu 

najprawdopodobniej nic ciekawego nie miało miejsca, a całe towarzystwo tak się 
upiło, że podczas drugiego dnia Pauzaniasz proponuje, aby “można pić możliwie 

lekko” ([7], 176b), na co wszyscy się godzą. Z kolei Eryksimachos wygania 
flecistę z pokoju uczty i wnosi, żeby zabawić się rozmową. Przedmiotem rozmowy, 

idąc za myślą Fajdrosa ma być pochwała Erosa, którą każdy z uczestników ma 
zawrzeć w swojej mowie. I tak rozpoczyna Fajdros, a po nim o Erosie słyszymy z 

ust Pauzaniasza, Eryksimachosa, Arystofanesa, Agatona, aż wreszcie Sokratesa.

Po zakończeniu mowy przez Agatona dochodzi do wymiany zdań między nim a 
Sokratesem. Sokrates stawia pytania: 1) “Czy Eros jest miłością czegoś, czy też 

niczego?” ([7], 199e); 2) “Czy Eros pranie tego, do czego się odnosi, czy nie?” 
([7], 200a); 3) “A czy ma to, czego pragnie i co kocha, a mimo to dalej pragnie 

i kocha, czy też on tego nie ma?” ([7], 200a).

Odpowiadając na pytanie trzecie Sokrates stwierdza, że Eros pragnie tego “czego 
jeszcze nie ma, czego nie posiada, pranie być takim, jakim jeszcze nie jest, 

pragnie tego, czego mu brak” ([7], 200e). Na pytanie drugie odpowiada, że 
“pragnie tego do czego się odnosi” ([7], 200a), a na pytanie pierwsze, że “Eros 

jest miłością tego co piękne” ([7], 201a). Jednakże, jeżeli Eros pragnie piękna, 
to nie może być pięknym, a także zgadzając się na to, że “co dobre, to jest 

piękne”, nie jest także dobry. Agaton w swojej mowie twierdził, że Eros jest 
najpiękniejszy spośród bogów, teraz dochodzi do zgoła odmiennych wniosków, co 

wprowadza go w zakłopotanie i zaprzestaje rozmowy z Sokratesem, który rozpoczyna 
swoją mowę ku pochwale Erosa.

Już na podstawie tej rozmowy widać, że Eros jest różnie rozpatrywany. Z pytania 

pierwszego wynika, że chodzi tu o jakąś siłę, proces, który powoduje miłość, a 
na podstawie pytania drugiego i trzeciego Eros jest bogiem, który poddaje się 

procesowi kochania. Eros jest więc pojmowany przez Sokratesa nie tylko jako bóg 
miłości, ale szerzej jako proces – uczucie kochania i pożądania.

Sokrates informuje słuchaczy, że to co powie o Erosie słyszał od Diotymy z 

Mantinei. Władysław Witwicki sądzi, że Diotyma została wprowadzona do dialogu po 
to, aby podkreślić odrębność nauki Platona od poglądów Sokratesa.

Sokrates w rozmowie z Diotymą tak samo jak Agaton twierdził, że Eros jest piękny 

i dobry, a Diotyma tak jak on wcześniej zaprzeczała temu. Sokrates stwierdził, 
że jeżeli nie jest piękny i dobry, bo musi być szpetny i zły. Diotyma sugeruje, 

że tak wcale nie musi być. Między jednym i drugim jest jeszcze stan pośredni, 
tak jak słuszne mniemanie jest pomiędzy wiedzą i niewiedzą.

Eros nie jest także bogiem. Bogowie są szczęśliwi, ponieważ są piękni i dobrzy, 

a Eros taki nie jest. On pragnie tylko bycia pięknym i dobrym, ponieważ mu tego 
brak. Jednak Eros także nie jest człowiekiem, jest “wielkim duchem, mój 

Sokratesie. Cała sfera duchów jest czymś pośrednim pomiędzy bogiem a tym, co 
śmiertelne” ([7], 202d). Stefan Okołów w swojej wersji “”Simposion” określa 

Erosa jako “potężnego demona”, który zajmuje pośrednie miejsce między bogami i 
ludźmi. Eros jest tłumaczem pomiędzy bogami i ludźmi, który bogom ofiary i 

modlitwy zanosi, a ludziom rozkosze i łaski.

Eros jest synem Penie (Biedy) i Dorosa (Dostatku). Został poczęty na przyjęciu w 

background image

dniu urodzin Afrodyty. Kiery Doros upił się nektarem i spał w ogrodzie Zeusa, 

wykorzystała to Penia, która chciała mieć z nim syna, położyła się przy nim.

Eros Przede wszystkim to wieczny biedak; daleko mu do delikatnych rysów i do 
piękności, jak się niejednemu wydaje; niezgrabny jest, jak potyrcze wygląda, 

boso chodzi, bezdomny po ziemi się wala, bez pościeli sypia pod progiem gdzieś 
albo przy drodze, dachu nigdy nie ma nad głową, bo taka już jego natura po 

matce, że z biedą chodzi w parze. Ale po ojcu goni za tym co piękne i co dobre, 
odważny, zuch, tęgi myśliwy, zawsze jakieś wymyśla sposoby, do rozumu dąży, dać 

sobie rady potrafi, a filozofuje całe życie, straszny czarodziej, truciciel czy 
sofista; ani bóg; ani człowiek” ([7], 204c-d). Ojciec jego jest mądry, a matka 

niemądra, on zaś jest pośrodku mądrości i głupoty. Jest filozofem, który dąży do 
miłości – tego co piękne, ponieważ taka jest jego natura.

Sokrates myślał, że Eros jest piękny ponieważ: “Z tego, co mówisz, uważam, żeś 

brał za Erosa przedmiot miłości, a nie miłość samą. I dlatego ci się Eros taki 
cudny wydawał. Tak, przedmiot miłości jest naprawdę piękny, subtelny, skończony 

i doskonały. Ale to, co kocha wygląda inaczej, o tak jakem ci powiedziała” ([7], 
204b-c). W tłumaczeniu Okołowa ten sam fragment tak brzmi: “Dlatego to, jak 

sądzę, Eros wydał ci się piękniejszym, bo istota kochana jest rzeczywiście 
piękną, wykwintną, doskonałą, boską; istota zaś, która kocha ma inną zupełnie 

postać, jak to tylko wyjaśniłem”.

Wcześniej zostało powiedziane, że Eros jest rozpatrywany jako proces – kochanie 
i jako bóg. Poprzednicy, którzy wygłaszali mowy przypisywali Erosowi właśnie 

cechy doskonałe, opisując boga miłości. Platon zaś określa Erosa jako demona, 
który jest pomiędzy ludźmi i bogami. Miłość rozpatruje jako proces – dążenie do 

piękna i wyraźnie oddziela przedmiot kochania i podmiot kochania.

Eros powoduje, że ludzie chcą posiadać dobro i piękno., a kiedy już będą je 
mieli, to będą szczęśliwi. Posiadanie dobra i szczęścia jest wspólne wszystkim 

ludziom, jednak różni ludzie dążą do tego odmiennymi drogami. Tak samo jest w 
wypadku wszelkiej twórczości. Twórcami są ci, którzy powodują zaistnienie 

rzeczy. Ci co tworzą wiersze są nazwani poetami, a ci, którzy tworzą inne rzeczy 
są nazywani odmiennie. Tak samo jest z Erosem, który ogólnie oznacza dążenie do 

dobra i szczęścia.

Platon wprowadza nowość w rozumieniu miłości. Odrzuca pogląd, że kochanie to 
“szukanie swojej drugiej połowy” i twierdzi, że miłość to kochanie “dobra”, 

ponieważ każdy człowiek dałby sobie odciąć nogi i ręce jeżeli by mu się złe 
wydawały. Tylko ze względu na “dobro”, które może tkwić w drugiej osobie ją 

właśnie kochamy.

Ludzie chcą posiadać dobro, jednak do tego trzeba dodać, że chcą je posiadać na 
zawsze. Sokrates pyta co trzeba zrobić, żeby osiągnąć dobro i jakie działania 

nazwać miłością? Diotyma odpowiada: “miłość to rodzenie w piękności ciałem i 
duchem” ([3], 206b). “Jest w każdym człowieku pewien płciowy pęd, cielesnej i 

duchowej natury. Toteż kiedy człowiek wieku pewnego dojdzie, zapładniać pragnie 
nasza natura. A nie może zapładniać tego, co szpetne, tylko to, co piękne. Boska 

to jest rzecz, i w istocie śmiertelnej te dwa tkwią nieśmiertelne pierwiastki: 
ten płciowy pęd i zapładnianie” ([7], 206c). Tylko poprzez piękno dwoje ludzi 

może się połączyć i tylko wtedy może wydać potomstwo, kiedy zachodzi między nimi 
harmonia.

Człowiek pragnie nieśmiertelności, ponieważ przedmiotem miłości jest wieczne 

posiadanie dobra. Poprzez zapładnianie i wydawanie potomstwa w pewien sposób 
zapewniamy sobie nieśmiertelność. Człowiek poprzez całe swoje życie zmienia się 

fizycznie i duchowo, jednak jest nadal tą samą osobą, a przez swoje potomstwo on 
sam zyskuje nieśmiertelność choć już w innym ciele.

Platon rysuje tu bardzo interesujące hipotezy. Każdy człowiek może być 

nieśmiertelny poprzez wydanie potomstwa – o tym Platon mówi jasno. Jednak 
argumentuje to tym, że przez całe życie człowiek mimo ciągłych zmian jest tą 

samą osobą, a dzięki potomstwu zyskuje nieśmiertelność – budzi wątpliwości. 

background image

Trudno zrozumieć, co Platon chciał wyrazić w tym fragmencie. Nie można się 

raczej zgodzić na taki sposób osiągnięcia nieśmiertelności. Chociaż podchodząc 
do tego czysto biologicznie w każdym potomku danej osoby jest jej część w 

postaci kodu genetycznego służącego do replikacji nowego organizmu, jednak o tym 
Platon jeszcze nie wiedział. Możliwe, że Platon inaczej rozumiał 

nieśmiertelność. Dzisiaj nieśmiertelność pod wpływem religii chrześcijańskiej 
kojarzy się z życiem wiecznym. Platon odnosi nieśmiertelność także do

sławnych czynów i dzieł kultury ludzkiej, które ich twórcom zapewniają 

nieśmiertelność, jednak tu nieśmiertelność rozumiana jest w sensie 
nieśmiertelnej pamięci. I tak dzieła Homera, Hezjoda i prawa Solona dały im 

większą nieśmiertelność niż tym, którzy zostawili potomstwo. “Płodzenie w duszy” 
jak to nazywa Platon stoi wyżej od “płodzenia w ciele”.

Teoria miłości Platona jest oparta na przechodzeniu przez kolejne stadia do 

najwyższej miłości. Za młodu człowiek kocha tylko jedno ciało, bo w nim tylko 
widzi piękno. Następnie zaczyna widzieć piękno we wszystkich ciałach. Potem ceni 

bardziej piękno ukryte w duszy, aż z czasem bardziej zacznie cenić piękno w 
czynach i prawach. Piękno, które odkrywa “jest jedno i to samo”, lecz poznaje je 

stopniowo w różnych formach. Od pięknych czynów przejdzie do podziwiania piękna 
nauki, gdzie “płodzić zacznie słowa i myśli wielkie i wspaniałe, gnany 

niesamowitym dążeniem do prawdy”. Na samym końcu drogi miłości znajduje się 
“piękno samo w sobie, ono samo w swej istocie. Otwiera się przed nim to, do 

czego szły wszystkie jego trudy poprzednie; on ogląda piękno wieczne, które nie 
powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie, ani nie jest z jednej 

strony piękne, a z drugiej szpetne, ani raz tylko takie, a drugi raz odmienne, 
ani także w porównaniu z czymkolwiek, a z czym innym inne, ani też dla jednego 

piękne, a dla drugiego szpetne” ([7], 211a). Piękno jest określane jako “w sobie 
niezmienne i wieczne, a wszystkie inne przedmioty piękna uczestniczą w nim jakoś 

w ten sposób, że podczas gdy same powstają i giną, ono ani pełniejszym się nie 
staje, ani uboższym, ani go żadna w ogóle zmiana nie dotyczy” ([7], 211b).

Człowiek, który ogląda piękno potrafi rozpoznać prawdziwe wartości bo dotyka 

tego co naprawdę jest rzeczywiste i tym samym “kochankiem bogów się staje”.

Mowa Sokratesa zrobiła na słuchaczach wrażenie i zdobyła pochwały. Chwilę po 
zakończeniu mowy, na ucztę przychodzi pijany Alhibiades, który zaczyna wygłaszać 

pochwałę Sokratesa. W końcu przyjęcie przeradza się tak jak dnia pierwszego w 
zbiorową popitkę. Sokrates, który także pił z innymi, jednak ma on tyle silną 

głowę, że wczesnym rankiem opuszcza dom Agatona, idzie wykąpać się do Lykonu, a 
potem spędza cały dzień tak jak zazwyczaj.

W mowie Sokratesa Platon wygłasza pochwałę Erosa, jednak określa go innymi 

cechami niż wcześniejsi rozmówcy. Dla niego nie jest doskonałym Bogiem, lecz 
demonem, który jest tłumaczem między bogami i ludźmi. Jego życie polega na 

wiecznym dążeniu do doskonałości. Eros znajduje się w każdym z ludzi, dlatego 
wszyscy ludzie pragną posiadać dobro i piękno na zawsze. Widać wyraźnie, że Eros 

– demon jest rozpatrywany jako pragnienie posiadania dobra i piękna, co Platon 
nazywa miłością. Jednakże miłość miłości nie jest równa. Na samym dole drabiny 

znajduje się miłość czysto fizyczna, a na szczycie człowiek może podziwiać idee 
piękna. Dla Platona “sztuka nie prowadzi do rozkoszowania się pięknem, ale Eros 

[…]. miłość platoniczna jest ową drogą ducha, która poprzez piękno prowadzi do 
absolutu” ([1], s.45).

Sokrates rozpoczyna swoją mowę od opisu Erosa, a kończy ją na przedstawieniu 

idei piękna. Piękno jest na równi zestawione z dobrem i prawdą, a Platon używa 
tych słów zamiennie. To on dał początek sławnej triadzie: prawdzie, dobru i 

pięknie jako najwyższym wartościom ludzkim.

“Platon nie zaprzeczał, że człowiek prosty znajduje upodobanie w pięknych 
ciałach, ale sądził, że od ciał piękniejsze są myśli i czyny. Piękno duchowe 

jest pięknem wyższym. Jednakże i ono nie jest jeszcze najwyższe. Najwyższe 
piękno jest w idei, ona dopiero jest samym pięknem. Jeśli człowiek ma wykonać 

coś pięknego, to tylko na wzór idei. Jeśli ciała i dusze są piękne, to tylko 

background image

przez idee, przez to, że są podobne do idei piękna” ([10], s.120-121).

Idea piękna jest wieczna, niepodzielna, niezmienna, a wszystkie inne rzeczy są 

piękne, tylko przez uczestnictwo w idei piękna. Ważne jest to, że człowiek który 
dostąpi oglądania idei piękna otrzymuje niezwykłą moc, ponieważ będzie potrafił 

rozpoznać prawdziwe wartości.

W “Państwie” Platon mówi więcej o idei dobra, które jest tożsame z ideą piękna. 
Idea dobra porównana jest do Słońca. Tak jak Słońce czyni, że przedmioty 

fizyczne są widzialne, tak idea dobra spełnia taką samą funkcję w “świecie myśli 
i przedmiotów myśli”. Dzięki idei dobra możemy poznawać i odróżniać prawdę od 

fałszu. “Przedmioty poznania” mogą istnieć także tylko dzięki tej idei.

Koncepcja idei dobra jest na tyle ważnym elementem w filozofii Platona, że nawet 
ustrój polityczny jest tak skonstruowany aby służyć jej odkrywaniu. Platon 

dzieli obywateli swojego państwa na trzy klasy. Pierwszą klasę stanowią rolnicy, 
rzemieślnicy, kupcy, którzy zapewniają wszystko to co jest potrzebne do życia 

ludziom. Drugą klasę stanowią wojownicy i strażnicy, którzy bronią państwo przed 
wrogami zewnętrznymi, a także czuwają nad wewnętrzną harmonią państwa. Trzecią 

klasę stanowią rządzący, którzy są filozofami, oni ustalają porządek i podejmują 
wszelkie decyzje dotyczące państwa, im także podlegają pozostałe klasy. Rządzić 

mogą tylko ci, którzy wiedzą co naprawdę jest dobre, mądre i sprawiedliwe, a 
wiedzą to tylko filozofowie, którzy przez całe swoje życie są tak wychowywani, 

aby oglądać ideę dobra. Kiedy już ją ujrzą, w ramach wdzięczności państwu zajmą 
się jego rządzeniem.

W teorii miłości Platona jest ważne także to, że w drodze do najwyższej miłości, 

trzeba przebyć każdy niższy stopień miłości. Nie jest możliwy żaden przeskok, 
który by skracał drogę. Takie same rozwiązanie Platon stosuje w swojej teorii 

poznania. Tam, aby dojść do zrozumienia i pojęcia świata idei trzeba najpierw 
poznać “obrazy przedmiotów zmysłowych”, same “przedmioty zmysłowe” i “przedmioty 

matematyczne”. Tu także nie jest możliwy bezpośredni przeskok do świata idei.

Idea dobra ma bardzo szeroki zakres wpływów jakie wywiera. W “Lizynie” Sokrates 
“[…] wywodzi, że tak jak kochamy lekarza ze względu na zdrowie, tak zdrowie 

kochamy znowu ze względu na coś innego; przeto wykluczając regres nieskończony 
musi istnieć” ([11], s.11-12). “To pierwsze miłe; ze względu na nie wszystkie 

inne rzeczy są i uchodzą u nas za miłe” ([5], 219d). Tym pierwszym miłym jest 
oczywiście idea dobra.

Gregory Vlastos nie zgadza się z tym, że uważa się, iż miłość Platona to miłość 

duchowa. Sprzeciwia się Gold’owi sądzącemu, że “jeśli rzeczywiście są oni [tj. 
para kochanków w Fajdrosie] prawdziwymi miłośnikami mądrości, jedyny rodzaj 

obcowania, który ich pociąga, to wspólne intelektualne poszukiwania, bycie 
towarzyszami w wędrówkach po świecie ducha” i Singerowi będącemu zdania, że “W 

Fajdrosie […] harmonia bieli i czerni ustępuje ostatecznie czysto duchowej 
więzi, z której wszelki seksualizm został wyegzorcyzmowany”. Vlastos twierdzi, 

że “formą namiętnego doświadczenia wynalezionego przez Platona, którą należy 
uznać za oryginalne i zawsze pierwszorzędne znaczenie “miłości platońskiej”, 

jest specyficzne zmieszanie zmysłowości, uczuciowości i intelektu – związek 
scalony w równym stopniu erotycznym przyciąganiem, co intelektualnym 

kompromisem” ([11], s.40).

Vlastos swój sąd opiera na podstawie fragmentów “Fajdrosa”. W człowieku, który 
ujrzy pięknego młodzieńca, pojawia się “zjawa miłosna”, która ogarnia całą jego 

duszę. Najpierw do ukochanego rwie biały koń, a następnie “ogarnięty żarem” 
biały koń i woźnica. Jednak biały koń i woźnica “wstydem się kierują i sami 

siebie zatrzymują, żeby nie wskoczyć […] na ukochanego” ([4], 254a). Konia 
czarnego trzeba powstrzymywać siłą ([4], 254e).

Platon mówi, że kiedy ukochany zacznie odwzajemniać swoje namiętne uczucie to 

miłośnik “pragnie go widzieć, czuć, ściskać, całować i leżeć razem blisko. I 
oczywiście niedługo zaczną to wszystko robić” ([4], 255e). Widać z powyższego, 

że miłość Platona, mimo iż chciałoby wielu, nie może być rozpatrywana wyłącznie 

background image

jako miłość czysto duchowa.

W “Fajdrosie” Eros jest pojmowany jako rodzaj namiętności, który jest nam dany 

przez bogów, aby ludzie mogli osiągnąć najwyższe szczęście. Dusza każdego 
człowieka w pierwotnym życiu znajdowała się między bogami i oglądała idee 

piękna. Kiedy straciła skrzydła, które ją tam utrzymywały, to spadła na ziemię i 
otrzymała ciało. Jednak

dusza filozofa “przypomina sobie” wszystko to co pośród bogów oglądała. “Idealne 

piękno przeżerając przez piękno zmysłowe, rozpala duszę, która pragnie zerwać 
się do lotu i powrócić tam, skąd przyszła. Pragnieniem tym jest właśnie Eros, 

który transcendentnym gorącym pragnieniem tego co ponadzmysłowe sprawia, że 
duszy wyrastają na nowo jej utracone skrzydła” ([8], s.264).

Reale o miłości Platona pisze: “Miłość jest nostalgią za Absolutem, jest 

transcendentnym ciśnieniem ku emu co metaempiryczne, jest siłą, która pcha do 
powrotu naszego pierwotnego bycia – razem – z – bogami”. Jednak u samego Platona 

możemy przeczytać, że dusza przypomina sobie piękno w drugiej osobie – i to, 
także jest miłość.

Miłość fizyczna zajmuje najniższe miejsce w hierarchii miłości Platona. Miłość 

między kobietą i mężczyzną jest rozpatrywana tylko w sensie wydawania potomstwa, 
gdzie mężczyzna jest tym “pełnym nasienia”, który “zapładnia i tworzy” w 

napotkanym pięknie. Vlastos pisze, że: “co najwyżej to: miłość małżeńska, jak 
bardzo nie byłaby potężna, wciąż pozostaje w schemacie Platona duchową ślepą 

uliczką – porywem wyczerpującym się bez reszty wraz z osiągnięciem najbliższego 
celu; nie pozostawia więc żadnego zapasu energii, który by zasilał wzlot ku 

siedzibie bogów” ([11], s.42).

Vlastos o teorii miłości Platona stwierdza, że “jako teoria miłości do osób 
nastręcza ona swoistą trudność: tym, co mamy w ludziach kochać jest 

przejawiający się w nich obraz idei. Mamy ich kochać o tyle, i tylko o tyle, o 
ile są dobrzy i piękni; skoro jednak tak niewielu ludzi jest dziełem 

doskonałości, a nawet najlepsi z tych, których mamy możliwość kochać naznaczeni 
są smugami szpetoty, nikczemności, pospolitości, śmieszności.; nasza miłość ma 

się kierować wyłącznie ku ich cnocie i pięknu, indywiduum – w swej wyjątkowości 
i integralności – nigdy nie będzie przedmiotem naszej miłości. To sądzę, jest 

wadą kardynalną teorii Platona. Nie przewiduje ona miłości do całej osoby, lecz 
jedynie do jej abstrakcyjnej wersji, składającej się z zestawu najlepszych cech” 

([11], s.33).

Wydaje się, że Vlastos zarzuca Platonowi, to iż miłość między osobami jest 
jednym ze stopni prowadzącym do najwyższej miłości – to mu się nie podoba. 

Dzisiejsza kultura zna takie dzieła jak: “Dzieje Tristana i Izoldy”, “Romeo i 
Julia”, “Cierpienia młodego Wertera”. Dzisiaj żyjemy w świecie, w którym mamy za 

sobą i jesteśmy pod wpływem epoki romantyzmu, gdzie Mickiewicz, Słowacki, 
Goethe, Byron opisywali swoje wielkie miłości i swoich bohaterów. Za życia 

Platona tamtejsi ludzie nie znali takiego oblicza miłości osobowej, jakie mamy 
dzisiaj. Dla nich liczyły się olimpiady, konkursy poetyckie, handel i polityka, 

to ich pociągało, a Platon widząc to, podporządkował i wciągnął te zajęcia w 
sferę wpływów wymyślonej przez siebie idei dobra – piękna – prawdy, która miała 

je uczynić wzniosłymi.

Jednak nie tylko Platon dochodzi do tego, że ludzi kochamy tylko ze względu na 
cechy, które mają udział w pięknie, także Pascal dochodzi do podobnych 

przemyśleń: “A ten, kto kocha kogoś dla jego piękności, czy go kocha? Nie, gdyż 
ospa, która zabija piękność nie zabijając człowieka sprawi, iż przestanie go 

kochać. A jeśli mnie ktoś kocha dla mego rozumu, dla mej pamięci, czy kocha 
mnie? Nie, ponieważ mogę stracić te przymioty nie tracąc samego siebie. Gdzie 

jest wtedy owo ja, jeśli nie jest ani w ciele, ani w duszy? I jak kochać ciało 
lub duszę jeśli nie dla tych przymiotów, które nie stanowią tego, co tworzy moje 

ja, skoro są zniszczalne? Czyż bowiem mógłby ktoś kochać istotę duszy jakiejś 
osoby w sposób oderwany, bez względu na jej przymioty? To nie jest możliwe i 

byłoby niesłuszne. Nie kochamy tedy nigdy osoby, ale jedynie przymioty.

background image

Nie drwijcie tedy z tych, którzy każą się czcić za urzędy i godności, kochamy 
bowiem ludzi jedynie za pożyteczne przymioty” ([2], s.131).

Można powiedzieć, że Pascal także nie przeżył epoki romantyzmu, ale nie można 

powiedzieć tego o Saint’im Exupery’m, który pisze: “że kochać to nie znaczy 
patrzeć na siebie nawzajem, ale patrzeć razem w tym samym kierunku” ([9], 

s.231). chciałoby się powiedzieć za Platonem: patrzeć nawzajem w stronę idei 
piękna – dobra – prawdy.