background image

Alan Loy McGinnis 

Sztuka Przyja ni 

Jak zbli y  si  do ludzi 

na których Ci zale y

background image

 

- 2 - 

DEDYKACJA 

Człowiek uczy si  zarówno odnosz c powodzenia, jak i niepowodzenia w bliskich kontaktach z 

innymi lud mi. Osobi cie nauczyłem si  wiele w obu tych przypadkach. Ksi k  t  dedykuj  

ludziom, którzy pomogli mi odnie  sukces, tym, którzy byli moimi nauczycielami, doktorowi 

Taz Kinney'owi oraz Markusowi Svenssonowi. Nie tylko dlatego sp dzamy wspólnie całe dnie, 

e czujemy potrzeb  dyskutowania o ró nych sprawach, ale potrzebujemy rozmawia  ze sob  

o nas samych. Opowiadam im o moich małych zwyci stwach i olbrzymich pora kach. Mog  

tak  post powa ,  poniewa   oni  post puj   podobnie  w  stosunku  do  mnie.  Dedykuj   t   prac  

tak e Dagny Svensson, Katrinie Grant, Monice Baaska, ColleonAcord. Ka da z nich jest dla 

mnie kim  innym, ka da te  jest kim  wi cej ni  tylko sekretark . 

Kontakty  mi dzyludzkie  maj   charakter  wielopokoleniowy.  Spogl daj c  wstecz  widz ,  e 

wszystko, co wiem o miło ci zawdzi czam moim rodzicom, Alanowi UnezMcGinnis. Patrz c 

za  w drug  stron  dochodz  do wniosku,  e moje dzieci - Sharon, Alan, Scott i Donna - s  

dawcami miło ci innego pokolenia. Ucz  si  jej tak e od nich. 

Ale  przede  wszystkim  ksi k   t   dedykuj   Dianie,  która  twierdzi,  e  jestem  jej  najlepszym 

przyjacielem,  a  która  jednocze nie  jest  nim  z  pewno ci   dla  mnie.  To,  e  jeste my 

mał e stwem jest jednym z najwspanialszych prezentów od ycia. 

OD AUTORA 

Na  wst pie  składam  podzi kowanie  za  przeczytanie  tej  ksi ki  i  cenne,  na  jej  temat  uwagi 

nast puj cym  osobom:  Jeffowi  Hansenowi,  Don  fnezowiMcGinnis,  dr.  Walterowi  Rayowi, 

Bobowi  i  SuzanRitchie,  Edowi  Spanglerowi,  dr.  Bruce'owi  Thieleman,  dr.  Johnowi  Todo 

iKaren Todd. 

Pierwszym  człowiekiem,  który  powiedział:  "to  si   nadaje  do  druku!"  był  David  Leek, 

natomiast Mik  Somdal interesował si  t  prac  od samego pocz tku. 

Wyra am  wdzi czno   wydawnictwu  Simon  i  Schuster  za  pozwolenie  cytowania  ksi ki  pt. 

"Jak  zdobywa   przyjaciół  i wpływa   na  ludzi"  (How  to  Win Friends  and  Influence  People) 

Dale'a Carnegie oraz wydawnictwu Word Books za pozwolenie cytowania ksi ki pt. "Ju  nie 

obcy" (No Longer Strangers) Bruce'a Larsona. 

Kolejno   opisów  ró nych  przypadków  z  mojej  praktyki  w  poradni  została  zmieniona,  a 

nazwiska,  miejsca i  szczegóły  s   odpowiednio  inne, ze wzgl du  na  konieczno   zachowania 

dyskrecji. Jednak e problemy opisywanych tu ludzi s  całkowicie prawdziwe. 

background image

 

- 3 - 

" ycie nale y umacnia  wieloma przyja niami. 

Kocha  i by  kochanym to najwi ksze 

szcz cie istnienia." 

Sydney Smith

1

 

Wspaniałe nagrody przyja ni 

Czy  kiedykolwiek  zastanawiałe   si   nad  tym, jak  to  si  dzieje,  e  pewni  ludzie s   w  stanie 

przyci ga  do siebie innych oraz zdobywa  podziw i uczucia swoich przyjaciół? Niektórzy, 

czasami  niepozornie  wygl daj cy przyci gaj   do siebie  innych jak  magnes przyci ga  opiłki 

elaza.  Ludzie  zajmuj cy  kierownicze  stanowiska,  którym  brakuje  sukcesów  maj   cz sto 

wielu lojalnych przyjaciół. 

Tacy  ludzie  mog   by   bogaci  lub  biedni,  bardzo  inteligentni  lub  nie,  lecz  gdzie   w  ich 

osobowo ciach znajduje si  element, który powoduje,  e s  oni szanowani i podziwiani. Tym 

elementem jest przyja . 

Moja  praca  psychologa  umo liwia  mi  obserwowanie  wszelkich  współzale no ci 

mi dzyludzkich.  Rozmawiałem  z  tysi cami  ludzi  o  ich  najbardziej  intymnych  sprawach,  a 

obserwuj c  to,  co  czynili  ci,  którzy  odnie li  sukces  w  miło ci,  poznałem  niektóre  z  ich 

sekretów. Celem tej ksi ki jest przekazanie tych obserwacji. 
Jak  poznanie  warunków  przyja ni  mo e  uczyni   Ci   ekspertem  bliskich  stosunków 

mi dzyludzkich 
Podczas  bada   w  naszej  klinice  odkryli my,  e  przyja   jest  podstaw   ka dej  miło ci. 

Przyja   ma  te   wpływ  na  inne  wa ne  relacje  w  yciu.  U ludzi,  którzy  nie  maj   przyjaciół 

obserwuje  si   zmniejszon   zdolno   do  prze ywania  jakiejkolwiek  miło ci.  Maj   oni 

tendencj  do zawierania licznych mał e stw, zra ania do siebie członków rodziny, cz sto te  

borykaj  si  z kłopotami w pracy zawodowej. Z drugiej strony ci, którzy nauczyli si  kocha  

swoich  przyjaciół,  prze ywaj   długie  i  przepełnione  szcz ciem  mał e stwa,  dobrze 

współ yj  ze współpracownikami i potrafi  cieszy  si  swoimi dzie mi. 

Wkrótce po  mierci znanego w USA komika, Jacka Benny'ego, w telewizji przeprowadzono 

wywiad  z  George  Burns.  "Prze yli my  wspaniał   przyja   przez  te  55  lat  -  powiedziała.  - 

Jack nigdy nie wychodził z pokoju, gdy ja  piewałam, a ja nigdy nie wychodziłam, gdy on 

grał  na  skrzypcach.  miali my  si   razem,  bawili my  si   razem,  pracowali my  i  jedli my 

wspólnie. S dz ,  e przez te lata rozmawiali my ze sob  ka dego wieczora." 

Gdyby my  nie  wiedzieli  nic  wi cej  o  tej  parze,  mo na  byłoby  zało y ,  e  nie  mieli 

konfliktów  tak e  w  innych  sytuacjach  yciowych.  Dlaczego?  Poniewa   przyja   jest 

modelem wszystkich bliskich spotka . Podstawowymi elementami dobrego mał e stwa, wg 

socjologa Andrew Gree-ley'a, s  przyja  i seks. 

A jak przedstawia si  sprawa, je eli chodzi o stosunki z naszymi rodzicami i dzie mi? Henry 

Luce, zało yciel Time Life Inc., miał prawdopodobnie wi kszy wpływ na literatur  i opini  

wiatow  ni  jakikolwiek inny wydawca. Jego czasopisma czyta ponad 13 milionów ludzi, a 

ich  mi dzynarodowe  wydania  docieraj   do  200  krajów.  Zbudował  on  nie  tylko  imperium 

finansowe, ale tak e zrewolucjonizował współczesne dziennikarstwo. 

Luce był synem misjonarza w Shantung w Chinach i cz sto wspominał swoje chłopi ce lata. 

Wieczorami  chadzali  na  długie  spacery,  a  ojciec  rozmawiał  z  nim  jak  z  dorosłym 

                                                 

1

 Sydney Smith (1771-1845)—ksi dz anglika ski i autor znany z błyskotliwych powiedze  

 

background image

 

- 4 - 

człowiekiem.  Problemy  zarz dzania  szkoł   i  pytania  filozoficzne  zajmuj ce  ojca  były 

głównymi  tematami  ich  dyskusji.  "Traktował  mnie  jak  równego  sobie"  -  mówił  Luce.  Ich 

wi   była  silna,  poniewa   byli  przyjaciółmi  i  zarówno  ojciec,  jak  i  syn  " ywili  si "  tym 

zwi zkiem. 
Dlaczego kobiety maj  wi cej przyjaciół 
"Czy  masz  kogo   bliskiego?  -  spytałem.  -  Czy  istnieje  kto ,  komu  mo esz  powiedzie  

wszystko?" Ona była now  pacjentk , załaman  

rozwodem,  a  ja  próbowałem  okre li ,  czy  mo na  j   podda   psychoterapii.  "Ale   tak  - 

odpowiedziała  ywo. - Bez niej nigdy nie przebrn łabym przez to wszystko. Jest co prawda o 

26 lat starsza ode mnie, ale opowiadamy sobie o naszych najwi kszych tajemnicach. Jeste my 

prawdziwymi przyjaciółkami." 

Ta  kobieta  jest  szcz liw   kobiet .  Po  godzinie  stwierdzili my  wspólnie,  e  dopóki  ma 

powiernic , nie potrzebuje si  martwi . Dlaczego tego typu przyja nie s  tak rzadkie w ród 

m czyzn?  Oczywi cie  z  powodu  ró nych  uwarunkowa .  W  naszym  społecze stwie 

m czyznom nie wolno dotyka  si , z wyj tkiem podawania r ki przy powitaniu. Dick i Paula 

McDonald, współcze ni pisarze ameryka scy, wyja niaj  ten fenomen nast puj co: 
"Wi kszo  m czyzn nie ma poj cia o sztuce intymno ci, ani wzorów do na ladowania. Małe 

dziewczynki  mog   i   do  szkoły  trzymaj c  si   za  r ce,  podtrzymywa   si   podczas  jazdy  na 

ły wach, bra  si  w obj cia i płacz c mówi : Jeste  moj  najlepsz  przyjaciółk . Potrzebuj  

ci . Kocham ci . Mali chłopcy nie o mieliliby si  tak post powa . Olbrzymia czarna chmura 

homoseksualizmu  zawsze  wisi  nad  ich  głowami,  a  jej  niszczycielska  siła  działa  od 

najmłodszych lat. Pedzio - jest słowem, którego tak bardzo boj  si  mali chłopcy i to wła nie 

wpływa  na  ich  zachowanie  w  stosunku  do  innych  m czyzn,  którzy  mogliby  zosta   ich 

przyjaciółmi." 
Ostatecznie ma to, oczywi cie, wpływ na zachowanie m czyzny w stosunku do kobiet, które 

spotyka w  yciu. 

Zapytano kiedy  kilku spo ród najwybitniejszych psychologów i terapeutów ameryka skich, 

ilu  m czyzn  ma  prawdziwych  przyjaciół.  Ponure  odpowiedzi  brzmiały:  "Zbyt  mało". 

Zazwyczaj  oceniano  t   liczb   na  10%.  Richard  Farson,  profesor  z  Instytutu  Psychologii 

Humanistycznej  w  San Francisco,  powiedział: "Miliony  ludzi w  Ameryce  nie  ma  w  swoim 

całym  yciu  nawet  jednej  chwili,  w  której  mogliby  si   wewn trznie  obna y   i  podzieli   z 

kim  innym swoimi gł bszymi uczuciami." 

Poniewa  bardzo niewielu m czyzn mo e sobie pozwoli  na luksus otwarto ci i słabo ci, nie 

zdaj   wi c  sobie  nawet  sprawy  z  pustki  w  ich  yciu  emocjonalnym.  ICrótko  mówi c,  nie 

wiedz  ile trac . 

Na podstawie niedawnych bada  brytyjski socjolog, Marion Crawford stwierdził,  e kobiety i 

m czy ni  w  rednim  wieku  definiuj   przyja   za  pomoc   znacznie  ró ni cych  si  

determinantów.  W  przewa aj cej  wi kszo ci  przypadków  kobiety  mówi   tu  o  zaufaniu  i 

powiernictwie, podczas gdy m czy ni okre laj  przyjaciela (przyjaciółk ) jako kogo , z kim 

"chodz "  lub  "osob ,  której  towarzystwo  lubi ".  Na  ogół  przyja nie  m czyzn  dotycz  

działalno ci zawodowej, natomiast przyja nie kobiet 

dzielenia  si   z  drug   osob   problemami  i  sprawami  dnia  powszedniego.  M czyzna  mówi 

"mój  bardzo  dobry  przyjaciel"  o  osobie,  z  któr   od  czasu  do  czasu  gra  w  tenisa,  lub  któr  

dopiero co poznał. Ale czy s  oni naprawd  przyjaciółmi? Raczej nie. 

Jak  wyja nia  Paula  McDonald,  młode kobiety bior   sobie  to  wszystko  bardzo  do  serca  i  s  

wybredne. "S dz ,  e wi kszo  kobiet szuka dzi  czułych m czyzn - mówi Lynn Sherman - 

i naprawd  nie ma ró nicy, czy potrafi on podnie  tapczan jedn  r k  czy dwiema. Uwa am, 

e wi kszo  kobiet pragnie znale  raczej m czyzn  - przyjaciela." 

background image

 

- 5 - 

Introwertyzm nie jest zł  cech  
Kiedy  zach cam  kogo   do  po wi cenia  si   przyja ni,  nie  twierdz ,  e  nale y  by  

ekstrawertykiem. Niektórzy ludzie s dz ,  e ich głównym problemem jest nie miało . 

Pewnego wieczora stałem z pewnym neurochirurgiem przy oknie i patrzyli my, jak zapalaj  

si   wiatła miasta. Nie było mu łatwo zacz  rozmow . W ko cu wzi ł gł boki oddech, jak 

człowiek  zamierzaj cy wskoczy   do basenu  z  zimn   wod ,  i  powiedział: "S dz ,  e jestem 

tutaj dlatego, poniewa  nie układaj  mi si  stosunki z innymi lud mi. Przez wszystkie te lata 

walczyłem o to, by sta  si  wybitnym w swoim zawodzie, my l c,  e kiedy to osi gn , ludzie 

b d  mnie szanowa  i b d  chcieli by  blisko mnie. Lecz tak si  - niestety - nie stało." 

Zgniótł  w  dłoni  styropianowy  kubek  do  kawy,  jakby  chciał  podkre li   swoj   determinacj . 

"Uwa am,  e wzbudzam szacunek tam, w szpitalu - kontynuował - lecz w rzeczywisto ci nie 

mam nikogo bliskiego. Nie mam nikogo, w kim mógłbym znale  oparcie. Nie wiem, czy pan 

mo e mi pomóc - całe  ycie byłem nie miały i pełen rezerwy. Wszystko, czego potrzebuj , to 

gruntowne przebadanie mojej osobowo ci." 

Gdybym spotkał tego człowieka, gdy rozpoczynałem prac  po studiach, dwadzie cia lat temu, 

prawdopodobnie  spróbowałbym  takiego  gruntownego  przebadania,  jakiego  oczekiwał.  Lecz 

im  dłu ej  pracowałem  z  lud mi,  tym  wi cej  czci  miałem  dla  niesko czonej  osobowo ci 

ludzkiej i tym bardziej niech tnie próbowałem zmienia  kogokolwiek. 

Jednym  z  niebezpiecze stw  bycia  psychologiem  -  reformatorem  jest  mo liwo   ulegania 

pokusie  podejmowania  prób  zmieniania  pacjentów  wg  własnych  wyobra e   i  wzorców.  A 

przecie  Bóg uczynił ka dego z nas niepowtarzalnym, a dusz  ludzk  otacza tajemniczo  i 

pi kno! Dobry psychoterapeuta jest czasem podobny do astronoma. Po wi ca swoje  ycie na 

studiowanie gwiazd i na podejmowanie prób okre lenia, dlaczego pewne systemy gwiezdne 

zachowuj   si   tak  czy  inaczej.  Wyja nia  istnienie  tak  zwanych  czarnych  dziur,  a  w  ko cu 

wspaniało  tego wszystkiego przyprawia go o groz . 

Mimo  e  nigdy  w  pełni nie  zrozumiałem moich pacjentów, moim celem jest  by  przy  nich 

blisko,  kiedy  próbuj   odnale   siebie.  Wspólnie  obserwujemy  powstawanie  i  zmiany  danej 

osobowo ci - a wszystko to w celu lepszego jej zrozumienia. Zamiar jej dogł bnego poznania 

byłby  z  mojej  strony  równie  arogancki,  jak  ze  strony  astronoma  zamiar  przebudowania 

systemu słonecznego. Natomiast, je eli b d  w stanie pomóc pacjentowi zrozumie , kim Bóg 

go stworzył, a potem pomóc mu by  tym kim , b dzie to dla mnie wystarczaj c  nagrod . 

Wobec tego powiedziałem mojemu nie miałemu znajomemu,  e nie mam ochoty zmienia  go 

w  gadatliwego  i  towarzyskiego  poklepywacza  po  plecach.  Poza  tym,  to  nie  tyle  jego  cicha 

osobowo  wp dzała go w kłopoty, co raczej jego wzory post powania w stosunku do innych 

ludzi. Kiedy miejsce tych złych zwyczajów zaj ła umiej tno  dobrego współ ycia, całe jego 

ycie te  si  zmieniło. Odkrył nagle,  e swobodniej rozmawia ze swoimi pacjentami, a inni 

lekarze tak e zaczynaj  si  przed nim otwiera . Nadal jest on introwertykiem, ale zaprzyja nił 

si   ju   mocno  z  trzema  czy  czterema  osobami.  Kiedy  go  widziałem  po  raz  ostatni, 

spostrzegłem,  e co  si  ju  w jego  yciu zmieniło. 

Fakt  zostania  lub  nie  dusz   towarzystwa  nie  ma  wpływu  na  nauk   sztuki  kochania  i  bycia 

kochanym.  W  rzeczywisto ci  człowiek,  który  nie  pełni  takiej  roli,  mo e  lepiej  współ y   z 

innymi ni  ten, kto rozwesela i zabawia całe towarzystwo. 

W  moim  rodzinnym  mie cie  zmarł  ostatnio  pewien  skromny  hodowca  drzew.  Nazywał  si  

Hubert  Bales  i  był  najbardziej  nie miałym  człowiekiem,  jakiego  kiedykolwiek  poznałem. 

Kiedy mówił, płon ł ze wstydu, mrugał nerwowo oczami i nerwowo si  u miechał. Nigdy nie 

bywał w kołach wpływowych. Hodował swoje krzewy i drzewa, obrabiaj c własnymi r kami 

pozostawiony przez ojca kawałek ziemi. Był typowym introwertykiem, lecz kiedy zmarł, jego 

pogrzeb był najwi kszym pogrzebem w historii miasta. Było na nim tylu ludzi,  e zaj ty był 

nawet balkon w ko ciele. 

Dlaczego  nie miały  człowiek  zdobył  sobie  serca  tak  wielu  ludzi?  Po  prostu  dlatego,  e  z 

background image

 

- 6 - 

powodu  swej  nie miało ci  wiedział,  jak  zdobywa   przyjaciół.  Opanował  t   umiej tno   do 

perfekcji i przez ponad 60 lat ludzie byli u niego zawsze na pierwszym miejscu. By  mo e 

spostrzegli  oni,  e  hojno   jego  ducha  była  czym   niezwykłym.  Dlatego  tak  bardzo  go 

kochali. 
Przyja : rzecz cenna 
Jezus  przywi zywał  wielk   wag   do  kontaktów  mi dzyludzkich.  Wi kszo   jednak  czasu 

sp dzał  raczej  na  pogł bianiu  swego  zwi zku  z  kilkoma  wybranymi  osobami  ni   na 

zwracaniu si  do tłumów. Co wi cej, 

Jego  nauki  pełne  były  praktycznych  rad  dotycz cych  zdobywania  sobie  przyjaciół  oraz 

odnoszenia  si  do  bli nich.  Przykazanie dotycz ce  tych  spraw  było  tak  wa ne,  e  Chrystus 

zawarł je w słowach: "Przykazanie nowe daj  wam, aby cie si  wzajemnie miłowali, tak jak 

Ja  was  umiłowałem;  eby cie  i  wy  tak  si   miłowali  wzajemnie.  Po  tym  wszyscy  poznaj , 

e cie uczniami moimi, je li b dziecie si  wzajemnie miłowali." (J 13,34-35) 

Te  słowa  zostały  wypowiedziane  2000  lat  temu,  lecz  ich  aktualno   potwierdzana  jest 

równie  przez współczesne badania. Dr James J. Lynch, angielski nauczyciel i autor, w swojej 

ksi ce pt. "Złamane serce" (The Broken Heart), wskazuje,  e osoby samotne  yj  wyra nie 

krócej.  Lynch,  b d c  specjalist   chorób  psychosomatycznych,  cytuje  wiele  danych 

statystycznych  dla  zademonstrowania  ujemnego  wpływu  samotno ci  oraz  magicznej  wr cz 

siły kontaktów mi dzyludzkich. 

Nawet  z  punktu  widzenia  spraw  finansowych,  nasze  przyja nie  s   najcenniejsze.  Studia 

przeprowadzone  przez  Carnegie  Institute  of  Technology  wykazały,  e  na  polu  in ynierii 

sukces  finansowy  w  15  proc.  zale y  od  posiadanej  wiedzy  technicznej,  natomiast  a   w  85 

proc. jest on uzale niony od umiej tno ci, które mo na nazwa  "in ynieri  ludzk ", czyli od 

osobowo ci  i  umiej tno ci  kierowania  lud mi.  Dr  William  Menninger,  znany  ameryka ski 

psychiatra i  psychoanalityk,  stwierdził,  e  gdyby  uwolni  ludzi od ich  pracy  w  przemy le i 

wówczas przeprowadzi  badania dotycz ce podziału kompetencji oraz ich zwi zku z niepo-

wodzeniami,  to  okazałoby  si ,  e  niekompetencja  społeczna  jest  powodem  a   60-80% 

niepowodze .  Jedynie  20-40%  niepowodze   powodowanych  jest  przez  niekompetencj  

techniczn . 
Mo na unikn  powtarzania dawnych niepowodze  
"Próbowałem  wiele  razy  -  powiedział  pewien  muzyk,  który  opu cił  zespół.  -  Chyba  ju   to 

zaakceptuj   -  nie  potrafi   współdziała   z  innymi.  Z  pewno ci   b d   samotny  ju   do  ko ca 

ycia." Przyszedł do naszej poradni z zamiarem poddania si  leczeniu antydepresyjnemu. Nie 

otrzymał  adnych leków, jedynie pomoc dotycz c  współ ycia z innymi. Depresja znikła. Ja i 

moi  koledzy  pomogli my  mu  zapomnie   o  dawnych  prze yciach  i  skoncentrowa   si   na 

nauce sztuki przyja ni. Podczas terapii mógł on analizowa  swoje niepowodzenia. Kiedy był 

odrzucany, nauczył si  analizowa  i wyci ga  wnioski ze swoich bł dów. Nie przychodziło to 

łatwo, ale z czasem wszystko zacz ło si  dobrze układa . 

Podczas niedawnego  lubu owego muzyka zadowolenie w oczach panny młodej potwierdziło, 

e nauczył si  on bardzo dobrze sztuki kochania. 

Lincoln uwa ał si  w swej młodo ci za ponurego niedoł g , je li chodzi o stosunki z innymi 

lud mi.  O wiadczaj c  si   Mary  Owens  w  roku  1837  dodał  pos pnie:  "Według  mnie,  lepiej 

eby  tego nie zrobiła." Po tym, jak panna Owens odrzuciła jego propozycj , Lincoln napisał 

do  jednego  ze  swych  dobrych  przyjaciół:  "Doszedłem  teraz  do  wniosku,  e  przestan   ju  

my le  o mał e stwie - a to dlatego,  e nigdy nie usatysfakcjonowałaby mnie kobieta, która 

byłaby na tyle głupia,  eby wzi  mnie za m a." 

Lecz mimo to ów człowiek kontynuował nauk  współ ycia z lud mi, a kiedy zmarł, minister 

wojny Scanton - niegdy  wróg Lincolna - powiedział: "Teraz nale y on ju  do wieczno ci." 

background image

 

- 7 - 

Kolejnym  przykładem  na  to,  e  mo na  nauczy   si   kocha   i  by   kochanym,  jest  ycie 

Benjamina Franklina. B d c ambasadorem we Francji był najbardziej rozchwytywan  osob . 

Lecz czy Franklin zawsze był tak popularny? Raczej nie. W swojej autobiografii przedstawia 

on  siebie  jako  zbł kanego,  nieokrzesanego,  mało  interesuj cego  młodego  człowieka. 

Pewnego dnia w Filadelfii jeden z dobrze znanych mu kwak-rów wzi ł go na stron  i smagn ł 

nast puj cymi  słowami:  "Ben,  jeste   niemo liwy.  Twoje  opinie  s   policzkiem  dla  ka dego, 

kto  cho   troch   ró ni  si   od  ciebie.  Twoi  znajomi  czuj   si   w  towarzystwie  lepiej,  kiedy 

ciebie tam nie ma." 

Jedn   z  najwspanialszych  cech  charakteru  Franklina  był  sposób  przyj cia  tak  ci tego 

upomnienia.  Był  on  na  tyle  m drym  człowiekiem,  e  zdał  sobie  spraw   z  tego,  i  

najwyra niej zmierza ku niepowodzeniu i katastrofie towarzyskiej; dzi ki zasadom przyja ni, 

do których si  zastosował, zmienił swoje post powanie i siebie samego w radykalny sposób. 
Nikt nie musi by  samotny 
Mo na  nauczy   si   zasad  odnoszenia  si   do  bli nich  tak  dobrze,  jak  uczynili  to  Lincoln  i 

Franklin.  W  ka dym  z  nast pnych  rozdziałów  podana  b dzie  prosta  reguła,  której 

zastosowanie  ułatwia  współ ycie  z  innymi  lud mi.  Reguły  te  nie  zostały  stworzone  przeze 

mnie. S  one ekstraktem do wiadcze  pacjentów, którzy zostali moimi przyjaciółmi. Zasady 

te maj  równie  swe  ródło w pracach filozofów i psychologów, od Sokratesa do dr. Joyce 

Brothersa. Ponadto przeczytałem wiele ksi ek historycznych i setki biografii, aby okre li , 

co spowodowało,  e mieli my w historii tyle wielkich przyja ni i miło ci. 

Sztuki współ ycia z innymi mo na nauczy  si  tak, j ak gry na pianinie, czy programowania 

komputera.  Nie chc   bynajmniej  powiedzie ,  e jest  to  łatwe  -  ten  problem jest  oczywi cie 

bardzo zło ony. Tego rodzaju umiej tno ci mo na si  jednak nauczy , a przeistoczenie si  w 

eksperta przyja ni b dzie jedn  z najcenniejszych rzeczy w  yciu. 

PI

 SPOSOBÓW POGŁ BIANIA KONTAKTÓW 

TOWARZYSKICH 

Cz  pierwsza 

"Miło ci trzeba si  uczy  i jeszcze raz uczy ; 

ten proces nie ma ko ca. 

Nienawi  nie potrzebuje instrukcji; 

wystarczy j  tylko sprowokowa ." 

Katherine Ann  Porter

2

 

Dlaczego niektórym ludziom nigdy nie brakuje przyjaciół 

Człowiek,  o  którym  tutaj  mowa,  był  otoczony  absolutn   tajemnic   -był  tak  skryty  i 

enigmatyczny,  e przez ponad 15 lat nikt nie mógł z pewno ci  stwierdzi , czy rzeczywi cie 

yje; nie mówi c ju  o jego wygl dzie i sposobie zachowania. 

Howard Hughes był jednym z najbogatszych ludzi  wiata, maj cym wpływ na tysi ce ludzi, a 

mo e nawet na rz dy i mimo to jego  ycie pozbawione było sło ca i rado ci. W pó niejszych 

latach swego  ycia miał zwyczaj lata  samolotem z jednego kurortu do drugiego - Las Vegas, 

                                                 

2

 Katherine Ann  Porter (1890-1980) - ameryka ska autorka nowel i krótkich opowiada . 

 

background image

 

- 8 - 

Nikaragua,  Acapulco  -  a  jego  wygl d  zewn trzny  stawał  si   coraz  bardziej  dziwaczny. 

Rzadka  broda zwisała mu  do  pasa;  włosy  si gały do połowy  pleców.  Jego paznokcie  u r k 

miały po 5 cm długo ci, a u nóg poskr cały si  na kształt korkoci gu. 

Przez 13 lat Hughes był m em Jean Peters, jednej z najpi kniejszych kobiet  wiata. Ale ani 

razu przez ten okres nie widziano tej pary razem, nie było wiadomo te  o istnieniu cho by 

jednej wspólnej fotografii. Przez jaki  czas zajmowali dwa oddzielne domki w Beverley Hills 

Hotel  (płacili  po  175  dolarów  za  dob   za  ka dy  z  nich);  pó niej  ona  mieszkała  we 

wspaniałym  i  dobrze  strze onym  domu  French  Regency  na  szczycie  wzgórza  Bel  Air.  Z 

czasem zacz ła coraz rzadziej odwiedza  swego m a w Las Vegas. W ko cu, w 1970 roku 

rozwiedli si . 

"O  ile  wiem  -  wyznał  pó niej  jeden  z  powierników  Hughesa  -  on  nigdy  nie  kochał  adnej 

kobiety. Po prostu nic dla niego nie znaczyły." Sam Hughes cz sto mawiał: "Ka dy człowiek 

ma swoj  cen , inaczej tacy jak ja nie mogliby istnie ." Mimo to, nie było takiej sumy, która 

dałaby mu uczucie,  e ludzie s  z nim zwi zani. Wi kszo  jego pracowników twierdziła,  e 

czuli do niego odraz . 

Dlaczego  Hughes  był  tak  samotnym  człowiekiem?  Dlaczego,  mimo  posiadania 

nieograniczonej  ilo ci  pieni dzy,  setek  pomocników  i  tylu  pi knych  kobiet,  nikt  go  nie 

kochał? 

Proste - taki był jego własny wybór. 

Od dawna wiadomo,  e Bóg dał nam w posiadanie rzeczy po to, by ich u ywa  i cieszy  si  

nimi.  Hughes  nigdy  nie  potrafił  cieszy   si   otaczaj cymi  go  lud mi.  Zbyt  zaj ty  był 

manipulowaniem  nimi.  Interesowały  go  maszyny,  przyrz dy,  technologie,  samoloty  i 

pieni dze. Były to zainteresowania tak dla niego zajmuj ce,  e nie było w jego  yciu miejsca 

dla ludzi. 
Pierwsze miło ci 
Podczas  obserwacji  ludzi  bardzo  kochanych  przez  innych  stwierdziłem,  e  wierz   oni,  i  

ludzie  s   podstawowym  ródłem  szcz cia.  Dla  takich  osób  ich  bliscy  s   czym   bardzo 

wa nym. Bez wzgl du na to, jak bardzo byli zaj ci, tak układali sobie  ycie, aby mie  zawsze 

czas na utrzymywanie dobrych kontaktów towarzyskich. 

Z drugiej za  strony, rozmawiaj c z osobami samotnymi, cz sto mogłem zauwa y ,  e mimo 

narzekania na brak bliskich znajomych, wła ciwie nie robi  nic,  eby mie  przyjaciół. Ludzie 

ci,  podobnie  jak  Howard  Hughes,  s   tak  zaj ci  zarabianiem  pieni dzy,  osi ganiem  stopni 

naukowych  albo  powi kszaniem  swoich  kolekcji  znaczków  pocztowych,  e  po  prostu  nie 

maj  czasu na uczucia. 

Emerson  zauwa ył  kiedy ,  e:  "troszczymy  si   o  swoje  zdrowie,  odkładamy  pieni dze, 

urz dzamy mieszkania; lecz kto mo e powiedzie  

z cał  pewno ci ,  e nie jest prawd , i  najbardziej potrzeba nam przyjaciół?" 

Wobec tego pierwsz  zasad , która pogł bi wasz  przyja  jest: 

DAJ PIERWSZE STWO KONTAKTOM TOWARZYSKIM 
Miło  i strata 
Czasami  kto   zadaje  mi  pytanie:  "Doktorze  McGinnis,  czy  s dzi  pan,  e  miło   jest 

rzeczywi cie tego warta?" Cz sto pytaj cy jest osob  rozwiedzion  i obawia si ,  e kolejna 

miło  mo e oznacza  kolejne rany. 

Tacy  ludzie  prawdopodobnie  nigdy  nie  zaznali  prawdziwej  miło ci,  bo  je eli  kto  

do wiadczył cho  raz intymno ci i po wi cił jej swoje my li, ten zgodzi si  z poetami, którzy 

od  wieków  głosz ,  e  miło   JEST  tego  warta.  Po  mierci  A.  H.  Hallama,  angielskiego 

eseisty,  Tennyson  -najbardziej  wpływowy  poeta  epoki  wiktoria skiej  -  powiedział:  "Lepiej 

jest kocha  i straci  osob  kochan , ni  nie kocha  w ogóle." 

background image

 

- 9 - 

Ja  te   miałem  znajomo ci,  które  si   sko czyły.  W  kilku  przypadkach  niepowodzenia  były 

do   spektakularne  i  pozostawiły  po  sobie  ból  emocjonalny.  Ale  bez  wzgl du  na  to,  jak 

krótko  trwało  uczucie  i  jak  bolesne  było  rozstanie,  patrz   na  nie  z  wdzi czno ci   za 

do wiadczenia, których nabyłem dzi ki innym ludziom. Je eli rozstanie spowodowane było 

tylko  przeprowadzeniem  si   przyjaciela,  miło  jest  mie   wiadomo ,  e  na  drugim  kra cu 

kraju jest kto , komu na nas zale y. 

Moi  rodzice  mieszkaj   w Teksasie, ja  w  Kalifornii i  nasze  cie ki  rzadko  si  spotykaj . W 

sumie byłem poza domem dłu ej ni  tam mieszkałem. Mimo to w tpi ,  ebym prze ył cho  

jeden  dzie   i  nie  pomy lał o  rodzicach.  Kiedy  byłem  dzieckiem  otaczali  mnie miło ci ,  a i 

teraz okazuj  du e zainteresowanie tym, co robi  i co czuj . Kiedy wi c moje my li biegn  do 

nich, przynosi mi to spokój i ciepło - po prostu dlatego,  e si  kochamy. 

Helen Keller powiedziała kiedy : "Razem ze  mierci  kogo , kogo kocham...umiera cz stka 

mnie  samej...lecz  wkład  takich  ludzi  do  mojego  szcz cia,  siły  i  rozumienia  daje  mi  nowe 

bod ce do  ycia na tym  wiecie." 
Za mato czy zbyt wielu przyjaciół? 
Dr  Stephen  Johnson  sugeruje,  aby  zada   sobie  nast puj ce  pytania  dotycz ce  kontaktów 

towarzyskich: 

  1.Czy masz chocia  jedn  osob , do której mo esz pój  w chwilach załamania? 

  2.Czy masz cho  kilku takich znajomych, którym mo esz zło y  niespodziewan  wizyt  

  bez potrzeby usprawiedliwiania si ? 

  3.Czy masz takich znajomych, z którymi sp dzasz czas na rekreacji? 

  4.Czy  masz  takich  znajomych,  którzy  po ycz   ci  pieni dzy,  kiedy  ich  potrzebujesz,  lub 

takich, którzy pomog  ci w sposób praktyczny, kiedy liczysz na tak  pomoc? 

Je eli  twoje  odpowiedzi  s   generalnie  negatywne,  to  znaczy,  e  twoje  ycie  towarzyskie 

hamuje  rozwój  twoich  przyja ni.  Niektórzy  ludzie  bywaj   tak  zaabsorbowani  licznymi 

przyj ciami i innymi wydarzeniami towarzyskimi,  e po prostu nie maj  okazji zwi za  si  z 

kim   bli ej.  Wynika  to  st d,  e  nie  sposób  jest  mie   wi cej  ni   kilku  naprawd   bliskich 

przyjaciół. Czas na to nie pozwala. Prawdziwa przyja  potrzebuje piel gnacji - wspólnych 

wieczorów  przy  kominku,  długich  spacerów,  a  przede  wszystkim  mnóstwa  czasu  na 

rozmowy. Wymaga to, na przykład, wył czenia telewizora, aby nie przeszkadzał. Je li twój 

kalendarz towarzyski jest zbytnio zapełniony, aby umo liwi  tak bliskie zwi zanie si  z kim , 

nale y go po prostu odpowiednio "okroi ". "Prawdziwe szcz cie - powiedział Ben Jonson, 

angielski dramaturg i poeta - nie polega na posiadaniu niezliczonej liczby przyjaciół, lecz na 

odpowiednim ich wyborze". 

S   ludzie,  którzy  dzi ki  przebywaniu  w  du ych  grupach  maj   silnie  rozwini te  poczucie 

wspólnoty i w takim przypadku nie jestem oczywi cie ani "za", ani "przeciw" bogatemu  yciu 

towarzyskiemu. Apeluj  jednak bardzo o odpowiednie ustalenie "priorytetów" towarzyskich. 

Zacie nienie wi zów przyja ni z kilkoma tylko osobami jest czym  o wiele wa niejszym, ni  

zdobycie  a   takiej  popularno ci,  eby  otrzymywa   400  pocztówek  z  yczeniami 

wi tecznymi. 

Miło  drog  do szcz cia 

George Bernard Shaw powiedział: "Najszybszym sposobem unieszcz liwienia si  jest mie  

tyle  wolnego  czasu,  aby  móc  zastanawia   si ,  czy  jest  si   szcz liwym,  czy  te   nie." 

Zazwyczaj nie znajdujemy szcz cia, szukaj c go. Jest ono najcz ciej produktem ubocznym, 

który otrzymujemy w procesie dawania siebie innym. Jezus wiele razy i wieloma sposobami 

mówił,  e znajdujemy siebie, trac c siebie. 

Pewna młoda kobieta tak wyja niała sobie znaczenie intymno ci: "Dla przyjaciół trzeba wiele 

po wi cenia, a wtedy przełamuje si  ow  barier . To jest wspaniałe: id  do domu, kład  si  i 

background image

 

- 10 - 

nie  pi ,  poniewa   tak  wiele  otwarło  si   w  moim  umy le  i  w  mojej  duszy.  Kiedy  tak  si  

dzieje,  zapominam  o  wszystkim.  To  nie  ma  nic  wspólnego  z  fizycznym  aspektem  ycia. 

Mog   siedzie   godzinami  ze  szklank   wody  -  nie  potrzebuj   papierosów,  wina,  seksu,  ani 

jedzenia. To jest uczucie odkrycia,  e co  , tutaj w tobie ro nie, otwiera si  i rozprzestrzenia. 

A potem, nast pnego dnia jestem bardziej energiczna i optymistycznie nastawiona. Dzieli  si  

z innymi, anga owa  si  - to si  naprawd  liczy. To daje sił  i energi ." 

Dlaczego tak rzadko potrafimy mocno si  z kim  zwi za ? Dlaczego tak nam brak przyja ni? 

Istnieje  jeden  prosty  powód:  zbyt  słabo  sami  si   anga ujemy.  Je eli  nasze  kontakty 

towarzyskie maj  by  czym  najcenniejszym w naszym  yciu, to ka dy z nas we wszystkich 

okoliczno ciach powinien dawa  pierwsze stwo przyja ni. Niestety, wielu z nas nie posiada 

jej  nawet  na  li cie  swoich  celów  yciowych.  Ludzie,  którzy  tak  post puj ,  najwyra niej 

zakładaj ,  e miło  "po prostu si  zdarzy". 

Wiadomo  jednak,  e  niewiele  rzeczy  naprawd   cennych  w  yciu  człowieka  "po  prostu  si  

zdarza". Natomiast kiedy ju  si  zdarzaj , to s  wynikiem tego,  e zdajemy sobie spraw , jak 

bardzo  s   one  wa ne,  oraz  tego,  e  si   im  po wi camy.  Mo na  mie   wszystko,  czego 

naprawd   mocno  si   pragnie.  Mo na  zarobi   milion  dolarów,  je li  si   bardzo  tego  chce. 

Mo na  przebiec  Maraton  Bosto ski,  je li  bardzo  si   tego  zapragnie.  Je eli  chce  si   wi c 

bardzo  miło ci,  mo na  mie   j   równie .  Zale y  to  jedynie  od  tego,  czemu  nada  si  

pierwsze stwo.  Cenne  i  znacz ce  kontakty  towarzyskie  maj   ci,  którzy  uwa aj   je  za  co  

wa nego i potrafi  je odpowiednio piel gnowa . 
Dlatego pierwsz  nasz  zasad  b dzie: 
Daj pierwsze stwo kontaktom towarzyskim 

"Miło  to dwie samotno ci, 

które spotykaj  si  i wspieraj  ". 

Reiner Maria Rilke

3

 

Sztuka otwierania si  przed innymi 

Ludzie posiadaj cy gł bokie i trwałe przyja nie mog  by  introwertykami, ekstrawertykami, 

mog  by  młodzi, starzy, brzydcy, inteligentni, przystojni; ale jedyn  ich wspóln  cech  jest 

otwarto . Takich ludzi cechuje swego rodzaju przejrzysto , pozwalaj ca innym dostrzec to, 

co jest w ich sercach. 

Drug  zasad  pogł biania kontaktów towarzyskich jest wi c: 
KULTYWUJ PRZEJRZYSTO

 SWOJEJ OSOBOWO CI 

Gdy Betty Ford stała si  pierwsz  dam  Ameryki, wkrótce zwrócono na ni  wi ksz  uwag  - 

dzi ki  jej  szczero ci.  Pytana  przez  w cibskich  reporterów  o  wiele  spraw  odpowiadała  im 

wprost. Pewnego razu jeden z reporterów posun ł si  na tyle daleko,  e spytał, jak cz sto pani 

Ford "sypia" ze swoim m em. Odpowied  była zaskakuj ca: "Tak cz sto, jak tylko mog ." 

Nie  próbowała  te   ukrywa   swego  załamania  nerwowego,  ani  walki  z  alkoholem  i 

narkotykami. 

Wszyscy ci,  którzy  potrafi   by   tak  otwarci, jak  pani  Ford,  zawsze  s   w  stanie  mie   dobre 

kontakty  towarzyskie.  Nie  twierdz   oczywi cie,  e  taka  otwarto   zawsze  prowadzi  do 

popularno ci;  pani  Ford  doznała  wielu  przykro ci  od  tych,  którzy  nie  zgadzali  si   z  jej 

                                                 

3

 Reiner Maria Rilke (1875-1926) - znany niemiecki poeta symbolista. 

 

background image

 

- 11 - 

sposobem bycia. Lecz gdy b dziemy otwartymi, znajd  si  ludzie, którzy nie b d  wr cz w 

stanic powstrzyma  si  od tego, by nas kocha . 

Papie   Jan  XXIII,  gdziekolwiek  był,  spotykał  si   z  ciepłymi  uczuciami  ze  strony  ludzi;  z 

pewno ci   po  cz ci  dzi ki  jego  bezpretensjonalno ci.  B d c  przez  całe  ycie  osob   otył , 

dzieckiem biednej rodziny, nigdy nie próbował by  kim  wi cej, ni  był. Kiedy za  wybrano 

go  papie em,  pierwsz   rzecz ,  jak   wykonał  "z  urz du",  była  wizyta  w  Regina  Coeli, 

olbrzymim  wi zieniu  w  Rzymie.  Błogosławi c  wi niów,  nadmieniał,  e  ostatnio  był  w 

wi zieniu podczas odwiedzin u swojego kuzyna! 

Oto człowiek, uwa any przez miliony za prawdziwego sług  Chrystusa na ziemi. Mimo to (a 

mo e wła nie dzi ki temu) wiedział, jak dzieli  smutki i rado ci innych, Conrad Barrs okre lił 

Jana XXIII jako człowieka "bez maski". 

Psycholog Sidney Jourard, w swojej ksi ce "Przejrzysta osobowo " (The Transparent Self), 

relacjonuje badania rzucaj ce  wiatło na problem otwarto ci. Jego głównym odkryciem było 

stwierdzenie,  e  osobowo   ludzka  posiada  "wbudowan ",  naturaln   tendencj   do 

"wewn trznego obna ania si ". Kiedy ta tendencja zostanie zablokowana i zamykamy si  w 

sobie przed innymi, prowadzi to do problemów i trudno ci emocjonalnych. 

Dr  Jourard  wysun ł  t   koncepcj   po  przeanalizowaniu  cz stotliwo ci,  z  jak   jego  pacjenci 

mówili do niego: "Jest pan pierwsz  osob , z któr  byłem całkowicie szczery." 

"Byłem  ciekaw  -  pisał  Jourard  -  czy  istniał  zwi zek  pomi dzy  niech ci   tych  ludzi  do 

ujawniania  ich  osobowo ci  przed  współmał onkiem,  rodzin   i  przyjaciółmi,  a  ich  potrzeb  

skonsultowania  si   z  zawodowym  terapeut ".  Doprowadziło  go  to  do  wniosku,  e  stałe 

odcinanie si  i wycofywanie z towarzystwa prowadzi do dezintegracji osobowo ci; z drugiej 

strony, do konkluzji,  e szczero  mo e by  sposobem zabezpieczenia zdrowia, chroni cym 

zarówno przed chorobami umysłowymi, jak i przed pewnymi dolegliwo ciami fizycznymi. 

Bez  wzgl du  na  to,  na  ile  prawdziwa  jest  teoria  dra  Jourarda,  nie  ma  w tpliwo ci,  e 

szczero   wspaniale  pomaga  przyja ni.  Po  prostu  lubimy  ludzi,  którzy  otwieraj   si   przed 

nami. 
Maski 
Dlaczego  wi c  tak  cz sto  chowamy  twarz  za  mask ?  Oscylujemy  pomi dzy  impulsami  do 

otwarcia si  przed innymi, a ch ci  zasłoni cia 

si  kurtyn  prywatno ci. Pragniemy by  zarówno znani, jak i pozosta  w ukryciu. 

Wznosimy  mur  wokół  siebie  z  wielu  powodów.  Nasza  kultura  zdaje  si   podziwia   takich 

"zimnych" bohaterów, jak James Bond - silnych, polegaj cych tylko na sobie, oderwanych od 

wszelkich kontaktów osobistych. 

Cz sto  zdaje  si   nam,  e  b dziemy  bardziej  lubiani,  je li  staniemy  si   takimi 

indywidualistami, którzy nikogo nie dopuszczaj  do swego wn trza. Owszem, pewna liczba 

ludzi  b dzie  podziwia   takie  cechy.  Jednak  podziw  niekoniecznie  przecie   prowadzi  do 

za yło ci. 

Najpowa niejszym  powodem "zakładania"  przez  nas  masek  jest  obawa  przed  odrzuceniem. 

Otwarcie si , i wskutek tego utrata przyjaciela, mo e okaza  si  niszcz ce. Zatem wielu z nas 

wzniosło  wokół  siebie  fasady  złudy,  uwa aj c,  e  gdyby  inni  zobaczyli  to,  co  my  sami  w 

sobie widzimy, odeszliby. 

Mimo  to,  podczas  moich  obserwacji  pacjentów  w  najró niejszych  sytuacjach 

interpersonalnych, stwierdziłem,  e ujawnienie swojej osobowo ci daje całkowicie przeciwne 

wyniki. Kiedy ludzie zdejmuj  maski, inni po prostu do nich lgn . 

Niektórzy  z  nas  próbuj   za  wszelk   cen   ukry   swoje  pochodzenie,  podczas  gdy  jego 

ujawnienie "rozbroiłoby" ludzi dokoła i przyci gn łoby ich do nas. 

Soi  Hurok,  impresario  koncertowy,  nie  twierdził,  e  Marian  Anderson,  pierwsza  Murzynka 

wyst puj ca w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, stała si  wielk  osobisto ci , ot tak, po 

background image

 

- 12 - 

prostu; mawiał on,  e stało si  to dzi ki jej prostocie. Mówił wi c: 
"Par  lat temu pewien reporter przeprowadził wywiad z Marian i poprosił j , aby wymieniła 

najwspanialsze  chwile  swojego  ycia.  Ja  byłem  akurat  w  jej  garderobie  i  przypadkiem 

słyszałem  jej  odpowied .  Wiedziałem,  e  było  w  czym  wybiera .  Pewnej  nocy  Toscanini 

powiedział jej,  e ma najwspanialszy głos stulecia. Kiedy  grała prywatny koncert w Białym 

Domu  dla  pa stwa  Roosevelt  oraz  dla  angielskiej  rodziny  królewskiej.  Otrzymała  Nagrod  

Boka w wysoko ci 10 000 dolarów jako osoba, która zrobiła najwi cej dla swego rodzinnego 

miasta,  Filadelfii.  Wreszcie,  pewnego  roku  w  Waszyngtonie,  podczas  wi t  Wielkiej  Nocy, 

stała  u  stóp  statuy  Lincolna  i  piewała  dla  siedemdziesi ciopi ciotysiecznego  tłumu,  w  tym 

dla członków Gabinetu S du Najwy szego oraz dla wi kszo ci członków Kongresu." 
Które  z  tych  wielkich  wydarze   wybrała?  -  " adnego  z  nich  -  powiedział  Hurok  -  Panna 

Anderson  odpowiedziała  dziennikarzowi,  e  najwi kszym  i  najwspanialszym  momentem  w 

jej  yciu był dzie , w którym 

poszła  do  domu  i  powiedziała  swojej  matce,  e  ta  nie  b dzie  ju   musiała  bra   prania  do 

domu". 

Buduj c wi cej okien, a mniej  cian, zdob dziemy sobie wi cej przyjaciół. 
O odkrywaniu swoich my li o seksie 
Jedn  z ostatnich barier, które nale y przełama , kiedy dwoje ludzi zaczynaj  ł czy  coraz to 

bli sze  wi zy,  jest  owa  tajemniczo   otaczaj ca  własne  odczucia  seksualne.  Jednym  z 

najbardziej zdumiewaj cych odkry  w mojej praktyce był fakt,  e wi kszo  mał e stw nigdy 

nie dyskutuje ze sob  o sprawach seksu! Robi  to przez 25 lat, lecz nigdy o tym nie mówi . 

Cz sto zdarza si ,  e nie znaj  nawet słownictwa potrzebnego do takich rozmów. Ona mówi o 

jego penisie "to", a oboje cz sto nie wiedz  co to znaczy "clitoris" (łechtaczka). Nigdy wr cz 

nie wypowiadaj  pewnych słów w obecno ci współmał onka. 

Lecz gdy zedrzemy z siebie mask  i pozwolimy si  w pełni pozna , nasze doznania seksualne 

mog  niepomiernie wzrosn . Wa ne jest, aby da  si  pozna  od strony seksu; wtedy partner 

zrobi to samo. Seks powinien przecie  by  wyrazem rado ci  ycia, dzieleniem si  z partnerem 

tym,  co  w  yciu  dobre.  Seks  przynosz cy  zadowolenie  jest  ch tnie  dawany  i  ch tnie 

przyjmowany,  przynosi  gł bokie  i  wstrz saj ce  dusz   uniesienia,  powoduje  wreszcie,  e 

mał onkowie czasem spojrz  na siebie z u miechem, mrugn  okiem... Miło jest wspomina  

prze yte rado nie chwile i my le  o tych, które nam jeszcze przyjdzie prze y . 

W  kontaktach  towarzyskich  pozbawionych  seksu  miar   blisko ci  mo e  by   wła nie  to,  czy 

obie osoby potrafi  swobodnie mówi  o seksie. Rozmawiamy o tym na ogół z najbli szymi. 

S ,  oczywi cie,  pewne  grupy  ludzi  ogarni te  wr cz  obsesj   tego  tematu,  natomiast  zwykłe 

rozmowy  o  seksie  s   zazwyczaj  sztywne  i  napuszone.  Ja  za   mówi   tu  o  takiej  przyja ni, 

która jest na tyle gł boka, aby mo na było mówi  nie tylko o swoich doznaniach seksualnych, 

ale tak e o l kach i niepewno ciach. 

Równie   w  układzie  rodzice  -  dzieci  nale y  w  ko cu  doł czy   ten  problem  do  repertuaru 

rozmów, a im wcze niej przełamie si  tutaj t  barier , tym lepsze b d  stosunki rodziców z 

dzie mi. 

Pewien  34-letni  adwokat  rozmawiał  ze  mn   przez  prawie  rok  o  swoich  kłopotach  w 

stosunkach  z  rodzicami,  którzy  nie  mieszkali  razem  z  nim.  Chciał  on  jednak  przełama  

wszystkie  bariery,  zwłaszcza  te,  które  dzieliły  go  od  matki.  Udał  si   wi c  do  domu,  eby 

poinformowa  rodziców o zbli aj cym si  nieuchronnie rozwodzie. "Nie miałem poj cia, co 

na  to  powiedz   -  opowiadał  -  W  mojej  rodzinie  nie  było  rozwodów,  s dziłem  wi c,  e  nie 

przejdzie  mi  to  gładko.  A  jednak!  Były  oczywi cie  łzy,  ale,  ogólnie  mówi c,  starali  si  

podtrzyma  mnie na duchu i wyra ali współczucie. 

Jednak najwa niejsze wydarzyło si  wtedy, gdy po  niadaniu siedzieli my z matk  przy stole 

background image

 

- 13 - 

w kuchni.  eby doceni  znaczenie faktu, trzeba wiedzie ,  e matka nigdy nie wymawiała w 

domu słowa seks. Dowiadywałem si  o sprawach z nim zwi zanych z ksi ek, od przyjaciół, 

a zwłaszcza od dziewcz t. I tak oto siedzieli my, ja - dorosły m czyzna -i moja matka, gdy 

w pewnej chwili powiedziała: »Przykro mi,  e nie układa ci si  z Shirley. Szkoda,  e nie ł czy 

was to, co ł czy mnie z twoim ojcem. Nigdy nie przypuszczałam,  e seks mo e przynie  tyle 

rado ci ludziom starym.« Nie miały błysk pojawił si  w jej oczach i dodała: »To wszystko, 

oczywi cie,  dzi ki  twojemu  ojcu. Ci gle  czyta  te  ksi ki  i  obmy la  ró ne  nowo ci,  których 

trzeba by popróbowa . 

Nie potrafi  tego wyja ni , ale co  we mnie wtedy przy stole p kło. Nie wiem, czy dlatego,  e 

rozmawiali my o wr cz elementarnych sprawach dotycz cych nas obojga, czy te  dlatego,  e 

dobrze było dowiedzie  si ,  e moi »staruszkowie« tak miło sp dzaj  czas w łó ku. Co by to 

nie było, od tamtej pory patrzyłem na swoj  matk  z zupełnie innej perspektywy." 

James Joyce stwierdził,  e czasem w takich chwilach na cał  nasz  egzystencj  spada jaka  

wiatło . Do wiadczenie tego człowieka nazwałby Joyce "o wieceniem". 

"Nie ma mnie ju  w jego  yciu " 
"Musi istnie  co  wi cej, dla czego mo na by  y  - powiedziała. Jeste my mał e stwem od 

ponad 23 lat, ale je eli nic lepszego nie pojawi si  przede mn  w moim mał e stwie, jestem 

gotowa  odej ".  Jej  m   był  spokojnym  człowiekiem,  czasami  nawet  dumnym  z  tego,  e 

potrafił zachowa  spokój we wszystkich sytuacjach. Dla jego  ony nie było to jednak zalet . 

"Nigdy nie wiem, co on my li - narzekała -1 zdaje mi si ,  e nie ma mnie ju  w jego  yciu." 

Bardzo cz sto zdarza si ,  e terapeuta zna takiego m a tylko dzi ki relacjom mał onki; kto  

taki  z  natury  obawia  si   wypróbowania  terapii  i  z  daleka  omija  poradni .  Jednak  w  tym 

przypadku  cała  historia  miała  swój  happy  end.  Joel  chciał  spróbowa   terapii  mał e skiej  i 

okazało  si ,  jak  to  cz sto  bywa,  e  za  jego  "murem"  krył  si   strach,  fobie  i  poczucie 

niepewno ci.  Obawiał  si   mówi   o  tych  elementach  swojej  osobowo ci,  s dz c,  e  ona 

b dzie patrze  na niego z góry, gdy dowie si , jak słabym człowiekiem jest jej m . Jednak 

całe nieporozumienie - o ironio! - 

polegało na tym,  e ona była ju  na granicy opuszczenia go wła nie z powodu "muru", jaki 

wzniósł wokół siebie. Ale gdy zacz ł ujawnia  swoje niepewno ci, ona poczuła,  e jest mu 

potrzebna i znowu obdarzyła go czuło ci . 
Ty i twoje wn trze 
Carl Jung, psychiatra szwajcarski, polecał swym pacjentom zapoznawa  si  z, jak to nazywał, 

"ciemn  stron ", albo "ni szymi partiami" osobowo ci. Rzeczywi cie, istnieje pewna ukryta 

sfera w umy le człowieka, składaj ca si  ze wspomnie  przeszło ci, które przyprawiaj  nas 

0    strach,  nie  mówi c  ju   o  owych  ni szych  instynktach,  których  si   wstydzimy  i  które 

staramy si  usprawiedliwia  na tysi ce najró niejszych sposobów. 

Jeste my bardzo przeciwni ujawnianiu tej strony nas samych przed innymi lud mi tak długo, 

jak długo si  tego boimy. Naturalnym przypuszczeniem jest,  e je li pozwolimy innym ujrze  

t  ciemn  stron  naszej osobowo ci, b d  nas oni nienawidzie . Na ogół inni bywaj  dla nas 

bardziej tolerancyjni, ni  my jeste my sami dla siebie. Tutaj rozpoczyna si  swoista reakcja 

chemiczna: poniewa  odkryli my przed kim  nasze sekrety, zaczynamy samych siebie lepiej 

rozumie . 

S dz ,  i   mog   nawet  powiedzie ,  e  nie  mo emy  nigdy  w  pełni  pozna   samego  siebie, 

dopóki  nie  otworzymy  si   przed  drug   osob .  W  procesie  tym  człowiek  dowiaduje  si ,  jak 

pogł bi   kontakty  z  inn   osob   oraz  jak  kierowa   na  tej  podstawie  swoim  losem.  Jedna  z 

m dro ci delfickich powiada "poznaj siebie", a my mo emy j  jeszcze rozszerzy  

1 radzi : "daj si  pozna  innym, a wtedy poznasz siebie." 

To poznanie jest  ródłem olbrzymiej satysfakcji i energii, któr  uzyskujemy dzi ki przyja ni. 

background image

 

- 14 - 

Je eli  ukochana  przez  nas  osoba  akceptuje  nas  razem  z  ciemnymi  stronami  naszej 

osobowo ci, to ów fakt wiary pozwala nam lepiej akceptowa  samych siebie. 

Chrze cija ska  praktyka  spowiedzi  wi tej  uznawana  była  zawsze  ze  wzgl du  na  swoje 

terapeutyczne działanie. Biblia mówi: "Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie 

si   jeden  za  drugiego,  by cie  odzyskali  zdrowie.  Wielk   moc  posiada  wytrwała  modlitwa 

sprawiedliwego." (Jk 5,16). Nie przypadkiem mówił  w. Jakub,  e je eli poznamy nawzajem 

ciemne  strony  siebie  samych,  to  dopiero  wtedy  b dziemy  jasno ci .  W  sposób,  którego  w 

pełni nie rozumiemy, samootwarcie si  pomaga nam lepiej widzie , czu , wyobra a  sobie, 

mie  nadziej  na rzeczy, o których wcze niej nawet nie pomy leliby my. Zatem zach ta do 

przejrzysto ci jest w rzeczywisto ci zach t  do autentyczno ci. 
Dlaczego skłaniamy si  ku ludziom przejrzystym 
Bruce  Larson,  wieloletni  prezydent  Faith  at  Work  ("Czynna  wiara")  utrzymuje,  e  mamy 

przynajmniej jedn  tak  osob , której mo emy wszystko powiedzie . Zdziwiłem si , czytaj c 

t   my l,  poniewa   nigdy  w  pełni  nikomu  si   nie  zwierzałem.  Próbowałem  oczywi cie 

odkrywa  przed innymi to i owo, czasem nawet rzeczy bardzo intymne, ale totalne otwarcie 

si  przed jedn  osob  było zbyt wielk  prób . 

Jednak e kilka lat pó niej dokonałem tego, a raczej mój przyjaciel dokonał tego wobec mnie, 

co z kolei skłoniło mnie do podobnego zachowania si . Od tamtej pory znam to poczucie ulgi 

wynikaj ce  z  posiadania  "brata",  który  mnie  całkowicie  akceptuje.  Mark  Svensson  i  ja 

ró nimy si  od siebie pod wieloma wzgl dami. On jest 15 lat starszy ode mnie. Jest niski i ma 

czarn   brod ; ja jestem niskim blondynem.  Jest zdolnym  pracownikiem przemysłu,  chocia  

niezbyt długo poddawał si  edukacji formalnej; ja sp dziłem połow  swego dotychczasowego 

ycia w akademii. On jest imigrantem szwedzkim, ja rodowitym Amerykaninem. Mimo tych 

ró nic mog  by  SOB  w obecno ci Marka. Akceptuje mnie bez wzgl du na to, jak kapry ne 

miewam nastroje, a ja post puj  tak samo w stosunku do niego. Oczywi cie, on nie zawsze 

aprobuje  moje  zachowanie  czy  moje  s dy,  ale  wiem,  e  bez  wzgl du  na  to,  na  ile  si   nie 

zgadzamy,  nie  b dzie  mnie  krytykował.  I  chocia   bywamy  czasami  li  na  siebie,  nasza 

przyja  nie zostanie naruszona. 

Marian  Evans  (George  Eliot),  angielska  nowelistka,  musiała  zazna   takiej  przyja ni,  skoro 

napisała: 
"Có   to  za  nieopisana  ulga,  mie   poczucie  bezpiecze stwa  przy  innej  osobie;  nie  musie  

wa y   my li,  ani  mierzy   słów,  lecz  wylewa   je  wszystkie  z  siebie  wiedz c,  e  wierna  dło  

przyjmie je i zachowa...". 
Najlepszy sposób przyci gania do siebie ludzi 
Pewien  znany  psychiatra  prowadził  kiedy   sympozjum  na  temat  skłaniania  pacjentów  do 

otwarto ci.  Psychiatra  ów  rzucił  w  pewnej  chwili  wyzwanie  swoim  kolegom,  chwal c  si : 

"Zało   si ,  e  moja  metoda  pozwoli mi skłoni  pacjenta  do  ujawnienia najskrytszych jego 

spraw  podczas  pierwszego  z  nim  spotkania,  bez  konieczno ci  zadawania  pyta   z  mojej 

strony."  Na  czym  polegała  ta  metoda?  Oto  ona:  Rozpocz ł  spotkanie  z  pacjentem  od 

ujawnienia  czego   bardzo  osobistego,  co  mogłoby  zniszczy   jego  karier ,  gdyby  zostało 

ujawnione. Pomimo w tpliwo ci, nasuwaj cych si  w zwi zku z t  metod , osi gni ty został 

po dany efekt: Pacjent odkrył swoje wn trze. 

Ta  sama  reguła  odnosi  si   do  wszystkich  stosunków  mi dzyludzkich.  Je eli  o mielisz  si  

otworzy  swoje wn trze, druga osoba najprawdopodobniej wyjawi swoje sekrety tobie. 

Moim  mentorem,  któremu  jak e  chciałem  dorówna ,  jest  człowiek,  którego  nigdy  nie 

spotkałem.  Mimo  to  znam  go  bardzo  dobrze.  Znam  te   jego  prace,  dzi ki  licznym 

publikacjom. B d c prostym i bezpretensjonalnym człowiekiem, dr Paul Tournier posiada z 

pewno ci  wspaniały dar leczenia. 

background image

 

- 15 - 

Jaki jest jego sekret? Otó , wskazuje on na pewien znacz cy punkt zwrotny w jego karierze. 

Podczas praktyki internistycznej w Genewie wzi ł udział w spotkaniu, podczas którego ludzie 

byli po prostu  sob ,  dzielili  si   swoimi  troskami,  rado ciami,  grzechami.  Chocia   był  czło-

wiekiem religijnym, Tournier stwierdził,  e w takim klimacie doznał transformacji duchowej. 

Gdy  powrócił  do  swojej  praktyki,  spostrzegł,  e  ludzie  otwieraj   si   przed  nim.  Zamiast 

mówi   jedynie  o  swoich  dolegliwo ciach  fizycznych,  pacjenci  zaczynali  opowiada   mu  o 

swoich prze yciach. 

Ale dlaczego zacz li to robi ? Poniewa  on sam stał si  osob  otwart , a przecie  otwarto  

rodzi otwarto . 

Jednym  z  najbardziej  charakterystycznych  aspektów  ycia  Jezusa  Chrystusa  była 

przejrzysto  Jego postaci. W przeciwie stwie do wi kszo ci guru, którzy pozostaj  niejako 

ponad swoimi uczniami, Jezus prze ył swe  ycie razem z nimi. Łami c si  z nimi chlebem, 

modl c si  i płacz c z nimi, godz c ich kłótnie, Chrystus był  gł boko zaanga owany w ich 

wspólne  ycie. Raz po raz otwierał si  przed uczniami, a kiedy nie rozumieli Go - cierpiał. 

Aby upewni  si , czy uczniowie rozumiej  Jego samootwarcie, mówił: "Ju  was nie nazywam 

sługami,  bo  sługa  nie  wie,  co  czyni  pan  jego,  ale  nazwałem  was  przyjaciółmi,  albowiem 

oznajmiłem wara wszystko, co usłyszałem od Ojca mego." (J 15,15). 

Kiedy  napotkamy  na  swej  drodze  kogo   tak  otwartego,  od  razu  jeste my  "rozbrojeni". 

Samarytanka,  któr   Jezus  spotkał  w  Sychar,  najpierw  spierała  si   z  Nim,  zachowuj c 

ostro no , poniewa  był obcym. Lecz wkrótce otwarła si  przed nim z uczuciem ulgi. 

W rzeczywisto ci nikt nie lubi przywdziewa  maski. By  poznanym i zaakceptowanym przez 

Boga  jest  wyzwalaj cym  i  uzdrawiaj cym  do wiadczeniem  i  jest  zarazem  najlepszym 

modelem stosunków mi dzyludzkich. 
Czy totalna szczero ? 
Czas  teraz  doda   kilka  wyja nie   w  celu  okre lenia,  czego  NIE  rozumiem  pod  poj ciem 

przejrzysto ci. 

Najpierw  chciałbym  wyja ni ,  e  nie  popieram  kontrowersyjno ci.  Ludzie  próbuj cy  by  

absolutnie  szczerymi,  wyra aj   swoj   opini   na  ka dy  poruszony  temat.  Je li  zaryzykujesz 

twierdzenie, z którym taki człowiek si  nie zgadza, jego "otwarto " powoduje,  e z miejsca 

wyra a on swoje przeciwne zdanie. 

Powy szy sposób jest ryzykownym sposobem  ycia. Czasami spraw  rozumu jest zachowanie 

opinii dla siebie samego. Dean Martin, popularny piosenkarz i aktor ameryka ski, powiedział 

kiedy :  "Poka cie  mi  chłopca,  który  nie  wie,  co  to  strach,  a  poka   wam  chłopca,  którego 

cz sto bij ." 

Po  drugie,  nie  uwa am,  e  nale y  całkowicie  si   "obna a ".  Cz sto  s dzi  si ,  e  "nago  

psychiczna"  jest  zalet .  Jednak  takie  osoby  mog   pozostawa   bardziej  poza  kontrol ,  ni  

zdaj   sobie  z  tego  spraw .  Przecie   jednym  z  objawów  ci kiej  psychozy  jest  niezdolno  

pohamowania si  w wyra aniu emocji. 

Wi kszo  z nas ucieka przed lud mi, którzy opowiadaj  swe szczegółowe  yciorysy ju  w 

pierwszej  godzinie  znajomo ci.  Nie  ma  wi c  sensu  otwieranie  si   w  pełni  przed  ka dym. 

Mamy  prawo  do  ciszy  i  ka dy  z  nas  musi  sam  decydowa ,  jak   cz

  swojej  osobowo ci 

mo e ujawni  w danej sytuacji. 

Ostatnia  uwaga:  oczywi cie,  b dziemy  unika   ujawniania  uczu   i  faktów,  które  mogłyby 

przynie   szkod   innym  lub  zrani   słuchaj cego.  Mam  tutaj  na  my li  wyjawianie 

niewierno ci  seksualnej  swemu  partnerowi.  Wielu  psychologów,  zafascynowanych  ide  

szczero ci totalnej, poleca mał e stwom wyjawi  wszystkie dawne złe wyst pki, bez wzgl du 

na ich druzgoc ce nast pstwa. S  jednak przypadki, kiedy partner, próbuj c ul y  swojemu 

poczuciu winy, nie wiadomie przerzuca ów ci ar na ramiona ukochanej osoby. 

Wiem,  e w niektórych mał e stwach katharsis wspólnej spowiedzi przynosi korzy ci, oraz 

background image

 

- 16 - 

e  takie  oczyszczenie  mo e  bardziej  zbli y   partnerów.  Jednak  "spowied "  nie  zawsze 

przynosi takie efekty i dlatego twierdz ,  e nale y posługiwa  si  ni  bardzo ostro nie. 

Nasza naczelna zasada pozostaje mimo to niezmienna. Je li chcesz pogł bi  swoje kontakty, 

zasad  drug  b dzie: 
Kultywuj przejrzysto  swojej osobowo ci 

"Nasza opinia o innych ludziach zale y mniej od tego, 

 co my widzimy w nich, a bardziej od tego, 

 co dzi ki nim widzimy w sobie samych." 

Sara Grand 

Jak okazywa  uczucia 

Kiedy  Gale  Sayers  i  Brian  Piccolo,  Murzyn  i  biały,  obaj  b d cy  w  dru ynie  futbolowej 

Chicago  Bears,  zamieszkali  razem  w  1967  roku,  okazało  si   to  pierwszym  tego  typu 

zdarzeniem mi dzy zawodowymi piłkarzami. Tak e dla ka dego z nich było to pierwsze takie 

prze ycie.  Sayers  nigdy  przedtem  nie  miał  białego przyjaciela,  mo e  z wyj tkiem  George'a 

Halasa, a Piccolo nigdy NAPRAWD  nie znał czarnego człowieka. 

Jednym z sekretów ich wzrastaj cej przyja ni było podobne poczucie humoru. Na przykład, 

przed gr  pokazow  w Waszyngtonie w 1969 roku pewien powa ny reporter wszedł do ich 

pokoju hotelowego w celu przeprowadzenia wywiadu. 

- "Jak si  wam razem mieszka? - spytał dziennikarz. 

- W porz dku, dopóki on nie korzysta z łazienki - odrzekł Piccolo. 

- A o czym rozmawiacie? - dziennikarz pytał dalej, ignoruj c  miech swoich rozmówców. 

- Głównie o sprawach rasowych - odrzekł Gale. 

- Po prostu o rasizmie - dodał Piccolo. 

- Gdyby cie mieli wybiera  - kontynuował reporter - kogo wybraliby cie na współlokatora? 

- Je eli pyta pan, jakiego białego włoskiego obro c  z Wake Forest, powiedziałbym,  e Picka 

- odpowiedział Gale." 

Ale  pod  przykrywk   miechu  i  artów  ukryta  była  gł boka  lojalno   jednego  wzgl dem 

drugiego, a w filmie "Brian's Songs" (Pie ni Briana) wyra nie pokazano,  e przyja  Sayersa 

i Piccolo była najwi ksz  w historii sportu. 

Potem,  w  sezonie  1969  roku,  okazało  si ,  e  Piccolo  jest  chory  na  raka.  Starał  si   jeszcze 

gra ,  chocia   jeden  sezon,  ale  w  ko cu  wi cej  przebywał  w  szpitalu,  ni   na  boisku.  Gale 

Sayers starał si  by  razem ze swoim przyjacielem tak cz sto, jak tylko mógł. 

Wcze niej  planowali  sp dzi   wspólnie  razem  z  onami  obiad  podczas  Professional  Writers 

(corocznej imprezy pod nazw  Zawodowi Reporterzy Futbolu) w Nowym Jorku, gdzie Sayers 

miał otrzyma  nagrod  S. Halasa, przyznawan  najlepszemu zawodnikowi futbolu. Niestety, 

choroba  przykuła  Piccolo  do  łó ka.  A  kiedy  Sayers  stał  w  oczekiwaniu  na  nagrod ,  łzy 

pojawiły  si   w  jego  oczach.  Na  ogół lakoniczny  czarny  atleta  miał powiedzie ,  przyjmuj c 

nagrod : 
"Wyra acie uczucie dla mnie, daj c mi t  nagrod , ale o wiadczam wam,  e przyjmuj  j  dla 

Briana  Piccolo.  To  on  jest  tym  człowiekiem,  który  powinien  otrzyma   t   nagrod .  Kocham 

Briana  Piccolo  i  chciałbym,  eby cie  i  wy  go  kochali.  Gdy  ukl kniecie  wieczorem  do 

modlitwy, prosz  pomódlcie si  te  za niego." 
"Kocham  Briana  Piccolo".  Jak  cz sto  mo na  usłysze   m czyzn   wypowiadaj cego  takie 

słowa?  O  ile  bogatsze  mogłoby  by   nasze  ycie,  gdyby my  o mielali  si   okazywa   nasze 

uczucia tak, jak to zrobił Sayers tamtego wieczoru w Nowym Jorku. 

Zatem trzeci  zasad  polepszenia stosunków interpersonalnych jest: 

background image

 

- 17 - 

O MIELAJ SI  MÓWI  O SWOICH UCZUCIACH 
Z obawy przed okazaniem si  sentymentalnymi, wielu z nas powstrzymuje si  od wyra ania 

uczu  i dlatego tak wiele traci z bogactwa przyja ni. Mówimy "dzi kuj ", gdy mamy na my li 

"niech  Bóg  ci   błogosławi";  mówimy  "do  zobaczenia",  maj c  na  my li  "b dzie  mi  ciebie 

bardzo brak". G. K. Chesterton, angielski pisarz, powiedział kiedy ,  e najmniej uzasadniony 

jest strach przed sentymentalizmem. A przecie  tak wiele mogłoby to da , gdyby my czuli si  

bardziej  wolni  w  wyra aniu  swoich  uczu .  Jezus  miał  swoj   metod   robienia  tego.  Na  sto 

sposobów mówił uczniom,  e ich kocha, przez co w  aden sposób nie mogli mie  co do tego 

w tpliwo ci. 

Dlaczego  tak  bardzo  jeste my  przeciwni  otwartemu  mówieniu,  e  nam  na  kim   zale y? 

Powodów  jest  kilka. Jednym  z  nich  jest  obawa,  e  nasze  uczucia  nie b d  odwzajemnione, 

oraz  e  zostaniemy  odrzuceni.  A  co  gorsza,  zwłaszcza  mi dzy  m czyznami,  boimy  si  

wy miania  nas  przez  innych  z  powodu  naszej  sentymentalno ci.  Istnieje  niewiele  bardziej 

przera aj cych uczu , ni  poczucie zmieszania i zakłopotania. Dlatego staramy si  z całych 

sił nie dopu ci  nawet do mo liwo ci ich powstania. 

Jednak  ludzie,  których  inni  kochaj ,  to  tacy,  którzy  odrzucaj   obawy  i  deklaruj   otwarcie 

swoj   miło .  Na  przykład  Thomas  Jefferson  był  prawdziwym  m czyzn ,  a  mimo  to  był 

chyba  najbardziej  uczulony  na  odrzucenie.  W  pewnym  momencie  jego  kariery,  kiedy  był 

przybity po przegranej z Hamiltonem w Waszyngtonie, wysłał swoje ksi ki i meble do domu 

w Monticello, odwołał prenumeraty gazet, zerwał swoje kontakty polityczne i przez nast pne 

37 miesi cy praktycznie nie wytkn ł nosa z domu. Jak wida , Jefferson był wr cz przesadnie 

czułym człowiekiem. 

Ale  czy  powstrzymało  go  to  od  wyra ania  miło ci,  gdy  ta  nadeszła?  M.  Brodie,  biograf 

Jeffersona, mówi: "Listy Jeffersona do jego dwóch dorosłych ju  córek , Marty i Marii, s  tak 

przepełnione uczuciem i tak niewinnie uwodzicielskie,  e stały si  dla niego oknem na  wiat." 

A  pisz c  w  roku  1819  do  swojego  przyjaciela,  Johna  Adamsa,  Jefferson  wypowiada  tak 

"sentymentalne" zdanie, jak: "Uwa aj na siebie i b d  pewien,  e jeste  mi ci gle miły." 

Mimo  obfitej  korespondencji,  Jefferson  i  Lafayette  nie  widzieli  si   ju   od  35  lat,  kiedy 

prezydent  Monroe  zaprosił  w  1824  roku  wielkiego  generała  francuskiego  do  odwiedzenia 

Ameryki.  Lafayette  miał  wtedy  67  lat,  a  Jefferson  81.  Po  przyje dzie  do  USA  Lafayette 

pozostał  w  Quincy  i  Massachusetts  tylko  jeden  dzie ,  a  potem  pospieszył  na  południe 

zobaczy  si  z Jeffersonem. 

Tego listopadowego ranka, gdy powóz Lafayette'a dotarł do Monticello, oczekiwał go tam ju  

cały tłum. John Randolf, który pomagał w urz dzaniu całej uroczysto ci, opowiadał, jak jego 

dziadek schodził po schodach z tarasu, kiedy Lafayette wysiadł z powozu. "Jefferson - powie-

dział - ruszył starczym galopem, a  wreszcie padli sobie w obj cia ze łzami w oczach." 

W  pracy  z  lud mi  rozwiedzionymi,  bardzo  cz sto  chciałbym  da   im  lekcj   tego,  co  tak 

wspaniale  robili  Gale  Sayers,  Thomas  Jefferson  i  Jezus  -  miało ci  w  pokazywaniu  uczu . 

Wiele  kobiet  s dzi,  e  powinny  okazywa   wr cz  ozi bło ,  bo  inaczej  strac   m czyzn . 

Chocia   s   nim  oczarowane,  zachowuj   swe  uczucia  dla  siebie.  Ale  przecie   takie  zacho-

wywanie  dystansu  niszczy  ich  cel.  Nie  ma  nic  tak  przyci gaj cego  m czyzn ,  jak 

wiadomo ,  e kobiecie na nim zale y. 

Przykro jest, gdy spotyka si  dwoje ludzi, którzy si  polubi , ale z powodu nie miało ci nie 

deklaruj   swoich  uczu .  Uczucie  wtedy  umiera.  Tragedi   jest,  je eli  miło   nie  wraca, 

poniewa  jest niezadeklarowana. 

 

 
Kobieta, któr  trudno zdoby  
Je eli  to,  co  powiedziałem  wcze niej  jest  prawd ,  to  co  mamy  pocz   z  trwaj cym  wieki 

background image

 

- 18 - 

uczuciem do kobiety zimnej i trzymaj cej wszystkich na dystans? Według powszechnej opinii 

kobieta, któr  trudno zdoby  jest bardziej po dan , ni  kobieta ogólnie ch tna do zawierania 

bliskich znajomo ci. Sokrates, Owidiusz, Kamasutra, Dear Abby, wszyscy oni zgadzaj  si , 

e osoba, której uczucia łatwo jest pozyska , prawdopodobnie nic wzbudzi wielkich uczu  u 

innych. 

Jednak e  dr  Elaine  Walster  wraz  z  innymi  badaczami  ujawnili  na  łamach  czasopisma 

"Psychology  Today"  (Psychologia  dzisiaj)  wyniki  eksperymentu  przeprowadzonego  z 

udziałem  setek  studentów,  w  celu  okre lenia  ich  reakcji  na  ró ne  typy  kobiet.  Podczas 

wst pnego  wywiadu  okazało  si ,  e  wol   oni  kobiety  "trudne",  poniewa   mog   one  by  

wybredne  tylko  wtedy,  gdy  s   popularne.  Twierdzili,  e  takie  kobiety  s   zazwyczaj 

atrakcyjne,  ładne,  seksowne  -  posiadaj   wi c  cechy,  którym  trudno  si   oprze .  Ale  owa 

niedost pno  bardzo  studentów  intrygowała.  Z  drugiej wszak e  strony, studenci  twierdzili, 

e kobiety "łatwe" sprawiały niejakie kłopoty. Zazwyczaj bardzo ch tnie umawiały si  na ran-

dki, ale gdy ju  znalazły "swego" m czyzn , stawały si  zbyt powa ne, zbyt zale ne i zbyt 

wymagaj ce. Krótko mówi c, prawie wszyscy m czy ni potwierdzaj  wyj ciow  hipotez , 

e korzystne dla kobiety jest by  zimn . 

Dane  te  jednak  nie  potwierdziły  si   zupełnie  podczas  wywiadu  z  m czyznami  na  temat 

pierwszych  randek,  zaaran owanych  przez  komputer,  z  kobietami  bior cymi  udział  w 

tworzeniu  eksperymentu.  Poinstruowano  je,  aby  w  stosunku  do  połowy  m czyzn  były 

ozi błe,  a  w  stosunku  za   do  drugiej  połowy  były  przyjazne,  ch tne  do bli szego  poznania 

prawie natychmiast. Twórcy testu zakładali,  e najbardziej poszukiwanymi do drugiej randki 

b d  kobiety wybredne. 

Ale  okazało  si   co   zupełnie  przeciwnego.  Im  bardziej  romantyczne  zainteresowania 

wykazywała dziewczyna, studenci oceniali j  jako bardziej po dan . Jasne jest,  e wszyscy 

kochaj  kochanków. 

Wró my zatem do tablicy. Psycholodzy byli tak poruszeni wynikami testu,  e porzucili swoje 

wcze niejsze hipotezy i powrócili do przeprowadzenia wywiadów ze studentami. Tym razem 

pytania były bardziej szczegółowe. Poproszono studentów, aby opowiedzieli o korzy ciach i 

problemach w przypadku kobiet "łatwych" i tych, które zdoby  jest trudno. Stwierdzono,  e 

obydwa rodzaje kobiet s  równie po dane, jak i zniech caj ce. Chocia  kobieta wymagaj ca 

mo e  by   interesuj cym  materiałem  na  randki, przysparza  ona  tak e  problemów.  Poniewa  

kobieta  taka nie  wykazuje  szczególnego  entuzjazmu  zainteresowanym  m czyzn ,  mo e  go 

pogr y   i  o mieszy   w  oczach  jego  znajomych.  Mo liwe  jest  te ,  e  taka  kobieta  b dzie 

niesympatyczna,  zimna,  uparta:  słowem  mo e  posiada   cechy,  których  młody  m czyzna 

raczej  nie  oczekuje  od  swojej  partnerki.  Natomiast  nawet  je eli  kobieta  jest  "łatwa",  mo e 

potraktowa  spraw  powa nie, tak  e trudno jej si  b dzie pozby ; mimo to wzmocni "ego" 

m czyzny  i  uczyni  spotkania  przyjemnymi.  Prowadz cy  test  zacz li  wi c  dochodzi   do 

wniosku,  e korzy ci i strony ujemne obu typów kobiet równowa  si . 

Zapoznajmy  si   teraz  z  wnioskami.  Twórcy  eksperymentu  stwierdzili,  e  je eli  kobieta 

uwa ana jest za trudn  do zdobycia, uwa a si  j  za godn  zainteresowania. Taka kobieta jest 

dynamitem  dla  m czyzny,  poniewa   ma  opini   kobiety  bardzo  wybrednej;  lecz  kiedy 

napotka  m czyzn ,  którego  polubi,  nie  wstrzymuje  si   od  ujawniania  swych  uczu .  St d 

spotkania z ni  s  dla m czyzny przyjemne i daj  mu satysfakcj . Dlatego badacze polecaj : 

zachowuj si  wybiórczo. Je li posiadasz cechy kobiety popularnej i po danej, a zachowasz 

si  przyja nie w stosunku do m czyzny, na którym ci zale y - b dziesz zwyci czyni . 
Jak wytwarza  pole emocjonalne 
Czy zaakceptowaliby cie sposób, dzi ki któremu drugiej osobie zacz łoby na was zale e , a 

który działałby w 90%? To jest tak proste,  e wr cz nie wiem, jak to wyrazi . Znam przecie  

tak wielu ludzi, którzy marz  o tym,  eby by  kochanymi, a którzy nie korzystaj  w  yciu z 

background image

 

- 19 - 

tej  prawie  niezawodnej  zasady.  Przytocz   j   tutaj,  chocia   nie  ja  j   stworzyłem.  Seneka 

wyraził  j   zwi le  2000  lat  temu: "Je li chcesz by   kochanym,  kochaj."  Ci,  którzy  puszcz  

wodze swego serca i otwarcie wyra  swój dla kogo  podziw i uczucia, najprawdopodobniej 

nie zostan  odrzuceni. 

W  ksi ce  pt.  "Miło   i  wola"  (Love  and  Will)  Rollo  May'a  znajduje  si   nast puj cy 

fragment, który chciałbym tutaj przytoczy : 
"Istnieje taki dziwny fenomen w psychoterapii,  e kiedy pacjent co  odczuwa - erotyzm, zło , 

alienacj   lub  nienawi   -  terapeuta  zwykle  odkrywa  po  chwili,  e  zaczyna  mie   te  same 

uczucia. Bierze si  to st d,  e je eli ich stosunek do siebie jest szczery, to powstaje wspólne 

pole emocjonalne. Prowadzi to do tego,  e w  yciu codziennym zakochujemy si  w tych, którzy 

nas  kochaj .  W  tym  te   odnajdujemy  znaczenie  słów  »zaleca   si «  i  »zdobywa «.  Owa 

niepohamowana ch  kochania danej osoby wynika dokładnie z jej lub jego uczucia do ciebie. 

Wielkie uczucia wywołuj  wielkie uczucia." 
O ile wiem, to wła nie Rollo May opisuje po raz pierwszy tego typu "pola emocjonalne", a 

przecie  ka dy z nas do wiadczył kiedy  tego magnetycznego przyci gania do innej osoby. 

Gdy  komu   na  nas  zale y  i  okazuje  to  oczami,  swoj   uwag   i  wyra eniem  swoich  uczu , 

stwierdzamy,  e  i  w  nas  powstaj   takie  uczucia.  Jak  zacytowałem  wcze niej,  "owa 

niepohamowana  ch   kochania  danej  osoby  wynika  dokładnie  z  jej  lub  jego  uczucia  do 

ciebie." 

Marlena  Dietrich,  zapytana  kiedy   jak  by   kochan   przez  m czyzn ?  odpowiedziała 

niezwykle prosto i jak e adekwatnie: "Kocha  go". 
W obronie miło ci 
Czy  odczuwasz  onie mielenie,  gdy  masz  powiedzie   komu ,  e  ci  na  nim  zale y? 

Przyjrzyjmy si  kilku przykładom wielkich uczu  wyra onych przez ekspertów miło ci. 

"Najdro sza,  jak e  marz   o  tym,  eby   była  tutaj."  Tak  pisał  Woodrow  Wilson  do  swej 

narzeczonej  Ellen  Axon  w  1884  roku.  Dalej  wyra a  to,  co  mo na  by  nazwa   zbyt 

sentymentalnym: "Tak wspaniale i tak przyjemnie byłoby siedzie  razem w takich chwilach; 

mówi   o  przyszło ci,  o  tym  j  ak  wspólnie  b dziemy  wspiera   nasz   miło ,  jak  b dziemy 

razem  pracowa ,  eby  stworzy   wokół  nas  ja niejsze  miejsce  na  wiecie."  Sentymentalne? 

Mo e.  Jednak  to  wielkie  uczucie  podbiło  serce  kobiety,  tak  jak  dzieje  si   to  od  wieków. 

Oczywi cie  sentymentalizm  mo e  osi gn   swe  ekstrema.  Pewna,  najprawdopodobniej 

nieautentyczna  historia,  dotycz ca  dramatopisarza  z  okresu  Restauracji,  Tomasza  Otway'a, 

była jak e faworyzowana przez romantyków. Mówi si ,  e Otway  głodował przez trzy dni, 

maj c  nadziej ,  e  w  ten  sposób  "zmi kczy"  serce  aktorki  Elizabeth  Barry,  a  potem  tak 

łapczywie zacz ł je  chleb,  e zadławił si  na  mier . 

Je li  ktokolwiek  był  ekspertem  miło ci,  był  nim  na  pewno  Teodor  Roosevelt.  B d c 

studentem  Harvardu,  spotkał  Alice  Hathaway,  kuzynk   jednego  ze  swych  najlepszych 

przyjaciół.  Zakochał  si   w  niej  od  pierwszego  wejrzenia,  co  zreszt   potwierdzaj   wyra nie 

jego listy. Co wi cej, prywatne notatki w jego diariuszu wskazuj ,  e jego uczucie nie było 

tylko na pokaz. Zapis przy dacie 25 stycznia 1880 roku brzmi: 
"Podczas  wi ta  Dzi kczynienia  w  zeszłym  roku  powiedziałem  sobie,  e  je li  b dzie  to 

mo liwe, zdob d  j . A teraz, gdy tak ju  si  stało, celem całego mojego  ycia b dzie uczyni  

j  szcz liw  i chroni  j  przed wszystkim, co złe. O, jak b d  wielbił moj  ksi niczk ! Jak 

ona, b d c tak czyst  i pi kn , mo e my le  o po lubieniu mnie - nie wiem. Ale dzi kuj  Bogu, 

e tak jest." 

Na koniec jeszcze jeden przykład: Marian Evans, której pseudonim pisarski brzmiał George 

Eliot, napisała w 1875 roku do panny Burns -Jones: 

background image

 

- 20 - 

"Lubi  nie tylko by  kochan , ale lubi  te , gdy mówi si  o tym,  e si  mnie kocha. Nie jestem 

pewna, czy podzielasz moje zdanie. Wystarczaj co du o ciszy znajdziemy w grobie. Ten za  

wiat jest  wiatem literatury i mowy, wobec tego pozwol  sobie wyrazi , jak bardzo jeste  mi 

droga." 
Któ  mógłby by  nieczuły w stosunku do autora takiego listu? 
W słowach "kocham ci  " kryj  si  te  pułapki 
W  deklarowaniu  miło ci  nale y  unika   pułapek,  które  s   w  niej  ukryte.  Osoby  przesadnie 

wylewne, to ludzie, którzy wyrzucaj  z siebie zdania pełne uczu  przy ka dym otwarciu ust. 

Je li  kto   ci gle  wyra a  niewła ciwe  lub  sztuczne  uczucia,  inni  ludzie  wkrótce  przestan  

wierzy   wszystkiemu,  co  mówi.  Nie  mów  wi c  o  niczym,  czego  nie  czujesz,  ale  wyra aj 

wszystkie dobre uczucia, które rzeczywi cie  ywisz w stosunku do innych. 

Wymusza  to  osoba,  która  mówi  "kocham  ci "  po  to,  aby  skłoni   drug   osob   do 

wypowiedzenia  tych  wła nie  słów  w  stosunku  do  niej  samej.  Nie  oczekuj  zatem 

komplementów w zamian za ujawnienie swoich uczu , ani te  zobowi za  od drugiej osoby. 

Pozwól,  eby to, co mówisz, było po prostu wyrazem tego, co tkwi w tobie samym. 

Ostatnia grupa ludzi to osoby "uparte". W rzeczywisto ci s  to ludzie, którzy du o mówi  o 

swoich  uczuciach,  lecz  nie  potrafi   rozpoznawa   wła ciwie  reakcji  innych.  Dr  Stephen 

Johnson uwa a,  e proces zbli ania si  do drugiej osoby opiera si  na zasadzie trzech kroków: 

pierwszy -wyci gnij r k ; drugi - zwró  uwag  na reakcj  drugiej osoby; trzeci -kontynuuj to, 

co zacz łe , zatrzymaj si  albo wycofaj, w zale no ci od napotkanej reakcji. 
Tragedi  jest czeka  a  b dzie za pó no 
Hugh  był  młodym  komiwoja erem  o  k dzierzawych  włosach  i  mocnym  u cisku  dłoni. 

Przyszedł do mojej poradni, poniewa  dr czyła go niepewno  co do jego kariery zawodowej. 

Poprosiłem go,  eby opowiedział mi o swoim dzieci stwie. Szczególnie chciałem wiedzie , 

czy było ono szcz liwe? 

"Hm,  nie  całkiem  -  odpowiedział.  Mój  ojciec  był  wymagaj cy  i  zawsze  bardzo  krytyczny. 

Kiedy  byłem  mały,  bardzo  starałem  si   zadowoli   go,  ale  najwyra niej  trudno  mu  było 

powiedzie   cokolwiek  dobrego  o  mnie.  Kilka  lat  po  mierci  ojca  rozmawiałem  z  kilkoma 

spo ród jego najlepszych znajomych, którzy opowiedzieli mi o tym, jak dobre zdanie miał o 

mnie  mój  ojciec  tam,  w  fabryce.  Nieprawdopodobnie  mnie  to  zaskoczyło.  Nie  miałem 

przecie  poj cia,  e tak był ze mnie dumny." 

Takich tragedii mo na unikn , je li ludzie o miel  si  mówi  od razu o swoich uczuciach. 

Stwierdzenie  "kocham  ci "  zawiera  pewien  magiczny  wyd wi k.  Twoje dzieci  odpowiedz  

na nie, rodzice b d  gł boko poruszeni, a przyjaciele b d  ci  kocha  za to,  e mówisz to do 

nich. 

By   mo e  m czyznom  trudniej  jest  mi dzy  sob   wymawia   słowa  "kocham  ci ",  ale  jest 

przecie   jeszcze  tyle  innych  sposobów  wyra ania  swoich  uczu .  M czyzna  mo e  przecie  

powiedzie  swemu przyjacielowi, jak bardzo cieszy si  ze spotkania z nim, oraz  e wspólne 

zjedzenie  posiłku  wiele  znaczy  dla  niego.  Mo e  te   powiedzie ,  e  jego  przyja   jest  dla 

niego najcenniejsza. 

Czasem mo emy zwielokrotni  efekt komplementu, mówi c go trzeciej osobie. Na przykład, 

mówi c  onie znajomego, jak bardzo go cenisz, sprawisz przyjemno  obojgu. Jej, dlatego  e 

ona lubi, gdy inni szanuj  jej m a; jemu, poniewa  - mo esz by  tego pewien - ona o tym 

opowie, jak tylko wróci do domu! 

To, co próbowałem powiedzie  w tym rozdziale Benjamin Franklin zawarł w jednym zdaniu: 

"Nie mów  le o nikim, ale mów wszystko, co najlepsze o ka dym." 

Niech wi c trzeci  nasz  zasad  b dzie: 

O mielaj si  mówi  o swoich uczuciach 

background image

 

- 21 - 

"Najlepsza cz

  ycia ludzkiego, 

to małe, bezimienne i zapomniane 

akty dobroci i miło ci." 

William Wordsworth

4

 

Miło  jest czym , co si  tworzy 

Frederick Speakman napisał kiedy  ksi k  zatytułowan  "Miło  jest czym , co si  tworzy". 

Tytuł  jest  bardzo  adekwatny  do  podj tego  przez  nas  tematu,  poniewa   my l c  o  miło ci, 

my limy o spektakularnych uczuciach i bohaterskich czynach wzgl dem ukochanej osoby. A 

przecie  tak niewiele ludzkiego  ycia przebiega z równ  im intensywno ci . 

Najlepsze  stosunki  mi dzyludzkie  powstaj   jednak  poprzez  kumulowanie  wielu  drobnych 

aktów  dobroci.  Gdy  w  roku  1936  umarła  ona  Alberta  Einsteina,  jego  siostra  Maja 

przeprowadziła si  do niego, aby pomóc wielkiemu geniuszowi w sprawach domowych. W 

roku  1950  doznała  ona  pewnego  ataku,  w  wyniku  którego  straciła  przytomno   do  ko ca 

ycia. W zwi zku z tym Einstein sp dzał ka dego popołudnia dwie godziny przy jej łó ku, 

czytaj c  gło no  Platona.  Chocia   Maja  nie  dawała  adnego  znaku  zrozumienia,  intuicja 

Einsteina mówiła mu,  e cz

 jej mózgu ci gle  yje, oraz  e wiele miło ci mo na przekaza  

w ten wła nie sposób. 

Wobec tego czwart  zasad  dla poprawienia naszych stosunków z innymi lud mi b dzie: 
NAUCZ SI  GESTÓW MIŁO CI 
Podczas mojej pracy w charakterze doradcy mał e skiego cz sto dziwiła mnie naiwno  par 

mał e skich,  które  doznały  rozczarowania,  gdy  przemin ły  ju   pierwsze  romantyczne 

uczucia. Cz sto z olbrzymim poczuciem winy kobieta mówi: "Doktorze, wydaje mi si ,  e nie 

kocham ju  mojego m a. Co  chyba jest ze mn  nic tak." Oczywi cie, nic złego si  z tak  

kobiet  nie dzieje. Mo e z wyj tkiem tego,  e zbyt du o czasu po wi ca na analiz  swoich 

uczu .  Eksperci  od  spraw  zwi zanych  z  miło ci   zdaj   sobie  spraw   z  faktu,  e  emocje 

przemijaj   i  dlatego  poszukuj   gestów  miło ci  nawet  wtedy,  gdy  uczucia  mał onków  ju  

prawie znikły. Co wi cej, takich ludzi nigdy nie zadowala mówienie osobom drugim,  e im 

na  nich  zale y  -  staraj   si   to  po  prostu  okaza   odpowiednim  zachowaniem.  Mark  Twain 

powiedział  kiedy :  "Miło   jest  szybka,  ale  mimo  to  charakteryzuje  j   najpowolniejszy  ze 

wszystkich wzrost". 

Mał onek w czasie przerwy na lunch jedzie samochodem 20 mil do domu,  eby zabra   on  

do ulubionej restauracji. M czyzna widzi na wystawie interesuj c  ksi k , wi c kupuje j  i 

wysyła poczt  do przyjaciółki z krótkim listem. Kobieta słyszy,  e jej znajoma mogłaby co-

dziennie je  do obiadu chi sk  sałat ; wobec tego zawsze, gdy zaprasza j  na obiad, w domu 

jest  chi ska  sałata,  cho by  tylko  dla  znajomej.  To  wszystko  s   gesty,  które  wi

  ludzi  i 

zapobiegaj  tarciom, gdy ich wzajemne stosunki s  zagro one. 

Rozmawiałem pewnego razu z m czyzn , w którego mał e stwie po 18 latach zacz ło si  

le dzia . "Sk d pan wiedział,  e to ju  po wszystkim?" - spytałem. "Kiedy przestała nakłada  

co rano past  na moj  szczoteczk  do z bów - odpowiedział. Kiedy si  pobrali my, którekol-

wiek  z  nas  wstawało  pierwsze,  wyciskało  past   na  szczoteczk   drugiego  i  zostawiało  na 

umywalce. W pewnym momencie przestali my to robi  i od tamtej pory wszystko poleciało 

jak z górki." Powy szy przykład jest, oczywi cie, przesadnym uproszczeniem, ale tak drobne 

przysługi naprawd  si  licz . Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo. 

                                                 

4

 William Wordsworth (1770-1850) - poeta angielski. 

 

background image

 

- 22 - 

Von Herder, niemiecki krytyk, historyk i teolog lutera ski, napisał: "Najgł bsza nawet miło  

umiera, gdy nie jest dobrze piel gnowana." Natomiast Edna St. Vincent Millay lamentowała: 

"To nie miło  rani moje dni, lecz to,  e jest ona tak słaba." 

To  wła nie  te  najmniejsze  akty  dobroci  maj   tak  wielk   sił ,  poniewa   to  one  naprawd  

pokazuj ,  e komu  zale y na drugiej osobie. Trzeba wi c czasami zastanowi  si , co mo e 

przywoła   te  chwile  szcz cia.  Galett  Burgess,  ameryka ski  humorysta  i  ilustrator,  wysłał 

swojej  znajomej  ksi k ,  której  otrzymanie  potwierdziła  listownie.  A  po dwóch  miesi cach 

napisała drugi list, w którym wyraziła swoje zdanie na temat tej ksi ki, co potwierdziło,  e j  

przeczytała.  Burgess  napisał  potem:  "Jej  serce  wie,  w  czym  rzecz.  Dzi ki  takim  osobom 

wdzi czno  staje si  podobna do długu, który spłaca si  na raty." 
Znaczenie rytuałów 
Robert Brian, antropolog badaj cy przyja  w kilku ró ni cych si  od siebie kulturach, mówi, 

e  rytuał  jest  jednym  z  najbardziej  uniwersalnych  elementów  dobrych  kontaktów 

mi dzyludzkich. Przecie  m owie i  ony cementuj  swoj  miło  takimi zachowaniami, jak 

pocałunki  na  dobranoc,  wspólne  obchodzenie  ró nych  rocznic,  przynoszenie  drugiej  osobie 

niadania do łó ka, wspólne wychodzenie na wieczorne spacery. 

Osoba  pragn ca  pogł bi   swe  kontakty  z  innymi  b dzie  zawsze  wypatrywa   u  nich 

podobnych  rytuałów.  Wspólny  lunch  co  tydzie ,  stałe  spotkania  na  polu  golfowym,  albo 

coroczne kilkudniowe wycieczki na ryby - to wszystko s  bardzo wa ne wydarzenia. U ciski 

dłoni,  arty  i  przekomarzania  -  to  gesty  umacniaj ce  miło   i  pozwalaj ce  z  optymizmem 

patrze  w przyszło . 

Kiedy  mój  syn  był  w  szkole  redniej,  odwoziłem  go  codziennie  samochodem  na  lekcje,  a 

jedzenie po drodze  niadania stało si  naszym zwyczajem. Wypróbowali my kilka barów, a  

wreszcie  znale li my  Vern's  Coffee  Shop,  w  którym  podawali  najlepiej  na  wiecie 

wypieczone  angielskie  bułeczki  "muffins"  z  jajkiem.  Bywało,  e  jedz c  w  ogóle  nie 

rozmawiali my.  Ale  bywało  te   i  tak,  e  dzielili my  si   wówczas  naszymi  najskrytszymi 

tajemnicami, których nie odkryliby my przed nikim innym. Ów rytuał wspólnego  niadania 

był nam pomoc  tak e w pó niejszych latach. Ju  jako dorosły m czyzna, mój syn mieszka 

w  innym  mie cie,  ale  gdy  przyje d a  czasem  do  domu  rodzinnego,  wszyscy  wiedz ,  e 

przynajmniej raz podczas jego pobytu musimy "zaliczy "  niadanie u Verna. 

Jednym  z  najlepszych  sposobów  pogł biania  kontaktów  z  innymi  jest  wspólne  spo ywanie 

posiłków.  Nie  przypadkiem tak  wiele istotnych wydarze   mi dzy  Jezusem  a  Jego  uczniami 

miało  miejsce  wtedy,  gdy  siadali  razem  do  stołu.  W  łamaniu  si   chlebem  jest  co   z 

sakramentu. Czy zauwa yłe  kiedykolwiek, jak trudno jest spo ywa  obiad z kim , kto jest 

twoim wrogiem i jednocze nie pozostawa  wrogami? 

Je li  wi c  chcesz  uczyni   wroga  swoim  przyjacielem,  spróbuj  zaprosi   go  do  domu  i 

przedyskutowa   istot   waszej  wrogo ci,  trzymaj c  nogi  pod  jednym  stołem.  A  je li  chcesz 

polepszy  swe kontakty z wi ksz  liczb  ludzi, zapraszaj na lunch ka dego tygodnia innych 

lub oferuj wspólne wypicie kawy przed prac . 

Inn  metod  skumulowania dobrych wspomnie  jest pomaganie przyjacielowi w wykonaniu 

jakiego   zadania.  Praca  rami   w  rami   zbli a  ludzi,  nawet  wtedy,  gdy  si   w  czasie  jej 

wykonywania niewiele rozmawia. Rozejrzyj si , czy kto  z twoich znajomych nie ma jakiej  

niewdzi cznej  roboty  do  wykonania  i  zaproponuj,  e  pomo esz  mu  to  zrobi .  B dziesz  z 

pewno ci  zaskoczony ciepłem, z jakim spotkasz si  ze strony tej osoby w przyszło ci. 

Mał onkowie  tak e  byliby  z  siebie  bardziej  zadowoleni,  gdyby  mogli  wi cej  wspólnie 

pracowa . Nasze bezsensowne "podziały obowi zków" cz sto powoduj ,  e  ona pozostaje w 

domu, aby pozmywa  naczynia, podczas gdy m  wychodzi umy  samochód. A mo e by tak 

wspólnie wykonywa  te zadania i cieszy  si  w tym czasie swym towarzystwem? 

Cz

 bogactwa w najlepszych kontaktach to rezultat zbierania całymi latami wielu dobrych 

background image

 

- 23 - 

wspomnie .  Wspomnienia  spełnionych  przysług,  po yczonych  narz dzi,  wspólnych 

wycieczek, po yczonych ksi ek - to te tysi ce drobnych aktów miło ci. 
O sztuce dawania prezentów 
Jednym z najstarszych gestów miło ci jest dawanie prezentów. Drogi prezent niekoniecznie 

musi by  wyrazem wielkiej miło ci. Wa niejsza jest my l towarzysz ca prezentowi. 

Moja  ona znakomicie potrafi wyczuwa  upodobania innych, i to czyni j  najlepszym dawc  

prezentów.  Pióro,  którym  pisz   kosztuje  mniej  ni   dolara,  a  mimo  to  jest  jednym  z  jej 

niezliczonych małych prezentów, z których tak bardzo jestem zadowolony. Słyszała, jak mó-

wiłem,  e podoba mi si  tego typu pióro, ale  e nie mog  nigdzie takiego znale . Rozpocz ła 

wi c poszukiwania. Kilka dni pó niej znalazłem na biurku dowód tego, jak bardzo moja  ona 

my li o mnie. 

Wymiana prezentów jest tak e rzecz  wa n  w ród zwierz t. Na przykład Empidae - rodzaj 

małych  muszek,  które  chmarami  unosz   si   w  ci kim  letnim  powietrzu  -  maj   bardzo 

rozbudowany  sposób  zalecania  si .  Gdy  samiec  poszukuje  samicy,  wyszukuje  on  kilka 

przysmaków, "opakowuje" je w błyszcz ce kokoniki i "wr cza" swojej wybrance. 

Pingwiny  Adeli,  yj ce  na  Antarktydzie,  nie  maj   zbyt  du ego  wyboru  prezentów  w  ich 

surowej krainie. Zatem samiec dot d szuka w ród skał, a  znajdzie wyj tkowo gładki kamie  

i ten wła nie składa, jako cenny skarb, u stóp swojej wybranki. 

Dr  Lars  Granberg,  obecnie  psycholog  i  szef  college'u,  gdy  był  studentem  w  Chicago,  miał 

bardzo  ci kie  ycie,  gdy   były  to  jednocze nie  pierwsze  lata  jego  mał e stwa.  Jego  ona 

ci ko pracowała na utrzymanie ich obojga. Granberg powiedział pó niej: 

"Głupio mi było,  e jestem tak ubogi, a moja  ona musi pracowa , abym ja mógł sko czy  

studia. Ale wykonałem pewn  inwestycj , dzi ki której mogłem poczu  si  lepiej. Na jednej 

ze  stacji  kolejki,  któr   wracałem  co  wieczór  do  domu,  pewien  Włoch  miał  kwiaciarenk . 

Wysiadałem  z  poci gu  i  kupowałem  u  niego  jedn   ró   za  wier   dolara.  Ten  starszy 

człowiek  wypatrywał  mnie  potem  i  zawsze  miał  w  pogotowiu  jedn   ró ,  ebym  mógł  wy 

skoczy  z poci gu, kupi  j i jecha  tym samym poci giem dalej. Gdy stawałem wieczorem w 

drzwiach  z  teczk   w  jednej,  a  ró   w  drugiej  r ce,  moja  ona  zarzucała  mi  r ce  na  szyj   i 

mówiła,  e ta jedna ró a znaczy dla niej wi cej, ni  gdyby ich było trzy tuziny." 

Merle  Simpson  opowiada,  e  gdy  była  w  szpitalu,  w  odwiedziny  przyszedł  jej  przyjaciel  z 

pi cioletnim synkiem. Gdy tylko weszli do pokoju, chłopiec poło ył na stoliku trzy prezenty. 

Były to trzy samochodziki, z których farba zdarta była przez godziny zabawy. 

"Próbowałam odmówi  - mówi Simpson. - Ale spostrzegłam w oczach chłopca taki smutek, 

e  odmowa  z  pewno ci   zraniłaby  go.  Były  to  przecie   jego  skarby,  które  mówiły  o  jego 

uczuciu do mnie. Było to wiele lat temu, a chłopiec ów ma ju  swoje dzieci. Ja jednak ci gle 

trzymam tamte jego zabawki." 
Dobro  rozchodzi si  jak fala 
Akty  dobroci  przenosz   si   cz sto  daleko  poza  ich  miejsce  wyst powania.  Norman  L. 

Lobsenz  zastanawiał  si   -  gdy  jego  ona  powa nie  zachorowała  -  jak  da  sobie  rad   z 

fizycznym  i  emocjonalnym  obci eniem  towarzysz cym  opiece  nad  chor   on .  Pewnego 

wieczoru przypomniał sobie dawno ju  zapomniane zdarzenie: 

"Miałem wtedy dziesi  lat i moja matka była bardzo chora. Pewnego razu wstałem w  rodku 

nocy,  eby  si   czego   napi .  Kiedy  przechodziłem  obok  sypialni  rodziców,  spostrzegłem 

wiatło. Zajrzałem do  rodka. Mój ojciec siedział w szlafroku przy jej łó ku i nic nie robił. 

Matka  spała.  Wpadłem  do  pokoju  i  krzykn łem:  -  Co  si   stało?  Dlaczego  ty  nie  pisz?  - 

Ojciec uspokoił mnie i powiedział: -Nic si  nie stało. Po prostu jestem przy niej." 

Sam nie wiedz c sk d, Lobsenz znalazł sił  do podołania swoim kłopotom, gdy przypomniał 

sobie tamto dawne zdarzenie. 

background image

 

- 24 - 

"To  wiatło i ciepło z pokoju moich rodziców miało niesamowit  sił , a słowa mojego ojca: 

»Po  prostu  jestem  przy  niej«  tchn ły  co   we  mnie.  Rola,  jak   miałem  teraz  spełni ,  nie 

wydawała mi si  a  tak ci ka. To tak, jakby odezwało si  co  z przeszło ci albo z mojego 

wn trza." 
Uprzejmo  wchodzi w nawyk 
Kto  kiedy   powiedział,  e  miar   ludzi  wielkich  jest ich stosunek  do  ludzi  małych, oraz  e 

gdy kto  potrafi rozwin  w sobie zwyczaj poszukiwania gestów, które tworz  dobr  wol , 

dobro  jest jego drug  natur . 

Birch  Foracker  był  jednym  z  zarz dzaj cych  firm   "New  York  Bell  Company".  Miał 

reputacj   człowieka,  który  wychodz c  zimnym  wieczorem  z  teatru  zostawiał-swoje 

towarzystwo na chodniku, a sam wchodził do włazu kanalizacyjnego na  rodku ulicy,  eby 

upewni  si , czy z lud mi tam pracuj cymi wszystko jest w porz dku, oraz by im powiedzie , 

jak  bardzo  docenia  ich  prac .  Taki  akt  nie  trwa  dłu ej  ni   minut ,  ale  czyni  jego  sprawc  

osob  bardzo kochan . 

"Zbyt mało uwagi po wi ca si  temu, na ile ludzkie  ycie składa si  z takich małych zdarze " 

-  napisał  Samuel  Johnson  w  jednym  ze  swych  wspaniałych  esejów.  ycie  ludzkie  jest 

kształtowane i kierowane zbiorem wielu drobnych zdarze , zatem nasz  zasad  b dzie: 
Naucz si  gestów miło ci 

"Miło  nie dopuszcza si  bezwstydu, 

nie szuka swego." 

1 Kor 13,5 

Zignoruj "to", a zobaczysz jak przyjaciele ci  opuszczaj  

Istnieje  taka  cecha  osobowo ci,  która  jest  w  stanie  zniszczy   wi cej  ni   ka da  inna.  Do 

pewnego  stopnia  tkwi  ona  w  ka dym  z  nas,  lecz  gdy  wymknie  si   z  r k,  zawsze  działa 

niszcz co i zawsze odpycha nas od ludzi. Mówi  tutaj o tendencji do sprawowania kontroli 

nad innymi. Owa tendencja cz sto przebiera si  w strój miło ci. Przesadnie opieku cza matka 

mówi:  "Kochanie,  ja  przecie   robi   to  tylko  dla  twojego  dobra",  a  m czyzna  stale 

poprawiaj cy swego przyjaciela my li,  e "to wszystko dla jego korzy ci". W rezultacie takie 

post powanie jest d eniem do kontrolowania kogo  i naprawd  nie znam takiej osoby, która 

nie  próbowałaby  uciec  od  manipulatorów.  Przypomnij  sobie  swoje  własne  odrzucone 

przyja nie. Czy ludzie, których nie zaakceptowałe , przypadkiem nie próbowali ci doradza , 

dominowa  nad tob , kontrolowa  i os dza  ci ? 

"W  sercu  miło ci  -  jak  powiedział  pewien  m drzec  -  jest  pewien  sekret:  Kochankowie 

pozwalaj   sobie  nawzajem  by   wolnymi."  Ci  ludzie,  którzy  zaznali  prawdziwej  przyja ni, 

zawsze  zostawiaj   osobom  kochanym  "woln   przestrze ".  Nie  "posiadaj "  oni  swoich 

przyjaciół, ale raczej pomagaj  im rozwija  si  i stawa  si  wolnymi. 

Wobec tego nasz  pi t  zasad  b dzie: 
STWARZAJ PRZESTRZENIE WOLNO CI 

W SWOICH KONTAKTACH TOWARZYSKICH 
Wiosn   1887  roku  do  miejscowo ci  Tuscumbia  w  Alabamie  przyjechała  pewna 

dwudziestoletnia dziewczyna z zamiarem zaopiekowania si  osob  głuch  i niewidom . Była 

to Ann  Sullivan, a jej podopieczn  miała by  Helen Keller. Jak si  pó niej okazało, miała 

poł czy   je  -najbardziej  podziwiana  w  tamtym  stuleciu  -  przyja .  W  wieku  siedmiu  lat 

background image

 

- 25 - 

głuchoniema  i  niewidoma  Helen  Keller  była  wła ciwie  dzikim  zwierz ciem,  wydaj cym  z 

siebie niezrozumiałe d wi ki. W szale potrafiła zrzuca  ze stołu talerze i pada  razem z nimi 

na podłog . Niejedna osoba mówiła wtedy pani Keller,  e jej dziecko jest idiot . 

Całymi dniami Ann  przemawiała do małej dłoni Helen, lecz jako  nie mogła przebi  si  do 

jej  wiadomo ci.  Nagle,  pi tego  kwietnia  tego   roku  stało  si   co   cudownego.  Oto 

wspomnienia Helen Keller spisane ponad 60 lat pó niej: 

"Stało si  to przy studni, kiedy ja trzymałam naczynie, a Annie pompowała wod . Gdy woda 

przelała  si   i  zacz ła  płyn   po  mojej  r ce,  Annie  wzi ła  moj   drug   dło   i  powoli 

przeliterowała  w-o-d-a.  I  nagle  zrozumiałam.  Po  raz  pierwszy  od  czasu  mojej  choroby, 

szcz liwa,  wyci gn łam  r k   po  zawsze  gotow   do  pomocy  dło   Annie,  prosz c  o 

podawanie coraz to nowych słów okre laj cych wszystko, czego tylko dotykałam. Z dłoni na 

dło   przeskakiwały  iskierki  znacze ,  a   zrodziła  si   przyja .  Od  studni  odeszły  dwa 

zachwycone stworzenia, mówi ce do siebie: »Helen« i »nauczycielka«." 

Ann  Sullivan po wi ciła Helen Keller wi kszo  swojego  ycia. Kiedy j ej sławna pupilka 

postanowiła pój   do college' u, Ann  siadywała przy niej na ka dych zaj ciach w szkole w 

Redcliff.  Przekładała  wyrazy  na  j zyk  jej  dłoni  i  przem czała  swoje  oczy  nad  ksi kami, 

które nie były pisane Braillem. 

Ann   Sullivan  zorientowała  si ,  e  Helen  jest  wyj tkowo  utalentowana  i  e  ma 

nieograniczone  mo liwo ci  my lenia  i  odczuwania.  Nie  było  w tpliwo ci,  która  z  nich  ma 

wy szy współczynnik inteligencji. Przed uko czeniem dziesi tego roku  ycia Helen pisywała 

listy do ró nych znanych osobisto ci w Europie w j zyku francuskim. Szybko opanowała pi  

j zyków i wykazywała talent, o jakim jej nauczycielka nawet nie marzyła. 

Lecz  czy  to  wszystko  zmieniło  Ann   Sullivan?  Nie.  Doznała  wiele  satysfakcji,  b d c 

towarzyszk   Helen  i pozwalaj c jej  zachowa   własn  osobowo .  Jednym  słowem,  dała jej 

przestrze  do rozwoju. 
T sknota za wolno ci  
Pisz c  ksi k   "Mał e stwo  bez  granic"  (Open  Marriage),  George  i  Nena  O'Neill 

przeprowadzili  wywiady  z  setkami  osób,  pozostaj cych  w  najró niejszych  stosunkach  z 

innymi lud mi. Rozmawiali z lud mi rozwiedzionymi, z parami  yj cymi bez  lubu, z parami 

"spalonymi" mał e stwem oraz z mał e stwami, które prze yły zgodnie dziesi tki lat. 

Z  zebranych  danych  najbardziej  rzucały  si   w  oczy  dwie  sprawy.  Pierwsza  -  t sknota  za 

zwi zaniem  si   z  kim .  Druga  -  potrzeba  wolno ci.  W  najlepszych  przyja niach  i 

mał e stwach jest miejsce dla obu tych potrzeb. Wszyscy przecie  potrzebujemy powietrza 

do  ycia.  A  kiedy  obiecuj co  rozwijaj ca  si   przyja   nagle  rozpada  si ,  jest  to  najcz ciej 

wynikiem tego,  e jeden z partnerów manipulował drugim. 

Na  nieszcz cie,  tendencja  do  kontrolowania  i  manipulowania  osob   ukochan   -  przez  nas 

zreszt   odrzucana  -  rozpowszechniana  jest  przez  niektórych  współczesnych  psychologów. 

Tacy  psycholodzy  zach caj   do  agresji  i  zastraszania.  Tragicznym  jednak  wydaje  si   takie 

podej cie  do  kontaktów  mi dzyludzkich,  gdy   prowadzi  ono  do  samotno ci.  Zdobywanie 

przyjaciół przez zastraszanie mo e przysporzy  pieni dzy, ale nigdy przyjaciół. 

Je eli  traktujesz  wszystkie  swoje  kontakty  z  lud mi  jako  walk   i  je eli  twoim  celem  jest 

dominacja nad innymi, powiniene  prze ledzi  ni ej zamieszczon  biografi  człowieka, który 

kiedy  taki wła nie cel przed sob  wytyczył. Alan Bullock napisał o nim: 

"Wszystko  dookoła  niego  urz dzone  było  dla  spełnienia  jego  ch ci  sprawowania  władzy  i 

dominowania". 

Tym człowiekiem był Adolf Hitler. 

Albert  Speer,  którego  wessała  hipnotyczna  siła  Hitlera,  a  który  za  t   pomyłk   zapłacił  20-

letnim pobytem w wi zieniu w Spandau, wspominał potem: 

"Nigdy  nie  spotkałem  pó niej  w  yciu  nikogo  takiego,  przy  kim  odczuwałbym  ów  brak 

background image

 

- 26 - 

czego . Jedynie wtedy, gdy razem z Hitlerem zagł biali my si  w planach architektonicznych, 

albo  przeprowadzali my  inspekcj   makiet  »Berlina  przyszło ci",  widziałem  go  w  stanie 

o ywienia,  przyjemno ci  i  spontaniczno ci.  Nie  wierz ,  eby  Hitler  był  w  stanie  w  ogóle 

kocha .  No,  mo e  raz  mu  si   to  zdarzyło,  kiedy  poł czyły  go  kazirodcze  stosunki  z  jego 

siostrzenic  Geli Raubal, któr  zreszt  doprowadził potem do samobójstwa." 
Czy jeste  manipulatorem? 
Zdarza si  cz sto tak,  e kontrolujemy osoby ukochane, nie zdaj c sobie sprawy z faktu,  e 

odmawiamy im tym samym wolno ci. Oto trzy główne typy manipulatorów, którzy potrafi  

wycisn  ostatnie soki ze swoich bliskich: 

• Typ opieku czo-manipulacyjny - osoba, która MUSI by  silniejsza i bardziej rozgarni ta ni  

ty,  eby  by   z  tob   szcz liwa.  Dla  sprawdzenia,  czy  nale ysz  do  tej  kategorii  ludzi, 

przeprowad  na sobie poni szy test: 

a.  Czy zazwyczaj chodzimy do restauracji lub na film, który ja wol ? 

b.  Czy lubi  w rozmowie poprawia  bł dy innych? 

c.  Czy u ywam swego poczucia humoru dla upokorzenia przyjaciół? 

d.    Czy  musz   wiedzie   wi cej  ni   inni  na  temat  danej  sprawy,  eby  by   zadowolonym  z 

dyskusji na jej temat? 

Je eli  twoje  odpowiedzi  s   ogólnie  pozytywne,  to  prawdopodobnie  jeste   w 

niebezpiecze stwie. Przyja  nie potrzebuje kontroli ze strony któregokolwiek z partnerów. 

Istnieje  w  niej  równo ,  dzi ki  której  ka dy  z  nich  mo e pozwoli   sobie  czasem  na chwile 

słabo ci bez obawy,  e jego towarzysz "zdob dzie punkt". 

C.  S.  Lewis,  studiuj c  w  Oksfordzie,  zaprzyja nił  si   na  całe  ycie  z  kilkoma  osobami, 

mi dzy  innymi  z  Nevillem  Coghillem  i  Owenem  Barfieldem.  Niektórzy  z  nich  zostali 

pisarzami i mieli zwyczaj spotyka  si  i czyta  sobie nawzajem swoje prace. Wkrótce sława 

Lewisa  przy miła  ich  wszystkich,  a  on  sam  pisał  popularne  ksi ki  w  niezwykłym  tempie. 

Mimo  to,  bardziej  ni   kiedykolwiek  cenił  sobie  swych  starych  przyjaciół.  Owen  Barfield 

powiedział  potem:  "Nie  przypominam  sobie  ani  jednej  uwagi,  ani  jednego  słowa,  ani 

spojrzenia...,  które  mogłoby  sugerowa ,  e  jego  opinie  nale ałoby  bardziej  szanowa   ni  

nasze... Ciekaw jestem, ilu jest sławnych ludzi, o których mo na by powiedzie  to samo." 

Je eli czujesz si  bezpieczny, nigdy nie próbujesz sprawdza , kontrolowa  ani wywy sza  si  

nad innych. Sarah Teasdale powiedziała kiedy ,  e "nie mo na nigdy posiada  osoby godnej 

posiadania". 

•  Typ  "biedny-ja"  to  przeciwie stwo  typu  opieku czo-manipulacyjnego.  Taka  osoba 

dostosowuje do siebie innych poprzez ukazywanie siebie jako osoby słabej. 

Pewna  nieco  otyła  kobieta  siedzi  w  mojej  poradni,  prezentuj c  grup   symptomów,  które 

okre la "atakami l ku". Jej kłopoty fizyczne przechodz  ci głe mutacje. Była ju  wiele razy w 

szpitalu,  dr czyło  j   wiele chorób,  zawsze  znajdowała si  w  kłopotach, zawsze w  nieładzie 

emocjonalnym. 

Mimo to jest kobiet  bardzo inteligentn  i wydaje si  mie  wiele sił wewn trznych. Sk d wi c 

cały ten ła cuch nieszcz

? Dlaczego nigdy nie mo e skorzysta  z  ycia? 

Nagle zaczyna to do mnie dociera . Dlaczego te  nie wpadłem na to wcze niej? Najwi ksz  

tragedi  swojego  ycia prze yła w domu, kiedy jej ojciec opu cił rodzin  dla innej kobiety. 

Jej matka była przedsi biorcza, zdołała dobrze wychowa  dzieci, a w ko cu ponownie wyszła 

za m . Jednak po latach okazuje si ,  e stosunki społeczne nast pnego pokolenia obci one 

s  ci gle tamtym faktem rozbicia rodziny. 

Pami taj c, co przydarzyło si  matce, moja pacjentka za wszelk  cen  starała si  ukry  swoj  

sił  i niezale no . Wygl da na to,  e robi to z powodzeniem. Gdy ona dostaje "ataku l ku", 

jej m  bardzo si  ni  opiekuje i jest bardzo troskliwy. 

Tym sposobem kobieta ta wp dza si  w cierpienie, b d c przekonan ,  e dopóki ma kłopoty, 

background image

 

- 27 - 

jej m  przy niej zostanie. 

Nie chc  tutaj oczywi cie oskar a  mojej pacjentki o  wiadome udawanie chorej, poniewa  

jest naprawd  chora i doznaje wiele bólu. Cały ten mechanizm działa nie wiadomie, ale mimo 

to jest pot nym  rodkiem manipulowania. 

W  ko cu,  przecie  takiego  typu  uzale nianie od innych zacznie  przynosi   zupełnie  inne  od 

oczekiwanych  efekty.  Stephanie  i  Linda  były  od  dzieci stwa  bliskimi  przyjaciółkami. 

"Wpadamy  do  siebie  kilkana cie  razy  w  roku  -  mówi  Stephanie.  -  Wła ciwie  mamy  wiele 

wspólnych zainteresowa , a mo na powiedzie ,  e Linda jest osob  samotn . Ona jednak tak 

si  do mnie »przykleja«,  e od momentu powitania przez trzy godziny opowiada mi o swoich 

kłopotach, tak  e po prostu nie mog  ju  tego znie . Unikam wi c jej tak, jak mog ." 

• Typ, który potrzebuje by  potrzebnym. Nie nale y sobie gratulowa , je li si  nie jest typem 

osoby "przyklejonej". 

Trzeba najpierw sprawdzi , czy nie jest si  jej przeciwie stwem. 

Pozwólcie,  e  popr   to  przykładem.  Oto  matka  dwóch  zam nych  córek  Nie  pracuje  i  jest 

zazwyczaj  znudzona.  Wszelkie  roboty  domowe  wykonuje  do  10  rano.  Jednym  z  niewielu 

momentów, przerywaj cych jej nud  jest telefon od jednej z córek. Gdy córka informuje,  e 

ma  jakie   kłopoty,  wówczas  wewn trzny  mechanizm  matki  zaczyna  działa ,  a  adrenalina 

rozprzestrzenia si  po jej organizmie jak błyskawica. Czuje 

si  potrzebna! P dzi wi c do domu córki, opiekuje si  ni  i wszystko jest znowu dobrze. 

Ale  jest  to  niebezpieczne.  Matka  mo e  rozwin   chorobliw   zale no   i  znowu  traktowa  

swoje córki jak małe dziewczynki. 
Jak pewna znana para poł czyła intymno  z wolno ci  
Zamiast obezwładnia  si  nawzajem uzale nianiem, dobre kontakty z drug  osob  mog  nas 

wyzwoli .  Moi  mał onkowie  s   lud mi  zdolnymi  i  agresywnymi,  cechy  te  zapewniaj  

wzajemne pozytywne oddziaływanie. Partnerzy nie przejmuj  si  tym, kto jest silniejszy. Oto 

przykład: 

Czasopismo "The Readers Digest" wydawane jest w i3 j zykach w 170 krajach, w ł cznym 

nakładzie 30 milionów egzemplarzy miesi cznie. Dochód firmy ocenia si  na 500 milionów 

dolarów  rocznie.  Historia  powstania  takiego  imperium  finansowego  (zaczynaj cego  z 

kapitałem  1800  dolarów)  jest  przykładem  najwspanialszego  sukcesu  w  ameryka skich 

annałach finansowych. Jest to równie  historia sukcesu w stosunkach m - ona. 

Kiedy Dewitt Wallace leczył swe rany od szrapnela w szpitalu wojskowym w Aix-les-Bains 

w 1918 roku, czytał ka de czasopismo, które wpadło mu w r ce. W trakcie czytania doszedł 

do  wniosku,  e  artykuły  s   zbyt  długie,  wi c  zacz ł  eksperymentowa   i  skraca   je, 

pozostawiaj c  niejako  sam   ich  esencj .  Po  wyj ciu  ze  szpitala,  Wallace wybrał  kilka  tych 

skondensowanych artykułów, nazwał je "The  Reader's  Digest"  i  rozesłał  próbki  do  ró nych 

wydawców  w  kraju.  Zaoferował  jednocze nie,  e  przeka e  swe  "skróty"  temu  wydawcy, 

który zgodzi si ,  eby Wallace był edytorem. 

Jednak  specjali ci  nie  okazali  zainteresowania.  Spo ród  tych,  którzy  zadali  sobie  trud 

odpisania,  tylko William  Randolf  Hearst  uznał,  e  ten  pomysł  mo e  chwyci .  Przewidywał 

jednak,  e  nakład  nie  przekroczy  30  tysi cy  egzemplarzy.  A  to  było  dla  niego  zbyt  mało. 

Wallace niestety załamał si . Odrzucenie artykułów nie zdawało si  by  dobrym pocz tkiem 

fortuny.  Pó niej  w  Minneapolis Wallace  znalazł pomocnika.  Lila Bell Acheson  przyjechała 

odwiedzi   swego  brata  i  wtedy  poznali  si .  Podobnie  jak  Dewitt,  Lila  wychowała  si   w 

rodzinie prezbiteria skiej i tak jak on nie miała pieni dzy. Ale przed wyjazdem z Minneapolis 

zakochała si  w Dewitcie i dała si  wci gn  w spraw  "Digest". 

W ci gu nast pnych kilku miesi cy, podczas gdy Lila była w Seattlc, Dewitt sp dzał czas na 

wysyłaniu  listów  do  potencjalnych  subskryben-tów,  doł czaj c  do  ka dego  z  nich  r cznie 

wykonan  stron  tytułow . W tym te  czasie zebrał cały kufer katalogów szkół wy szych i 

background image

 

- 28 - 

rozsyłał prowizoryczne abonamenty do wymienionych w katalogach pracowni- 

ków  naukowych.  Apelował  do  stowarzysze   kobiecych  i  grup  zawodowych,  rozdzielaj c 

prenumeraty  nie  istniej cego  ci gle  "The  Reader's  Digest".  Gdy  przeprowadzał  si   do 

Nowego Jorku, zabrał kufer ze sob  i kontynuował wysyłanie szalonej ilo ci ofert. 

Pi tnastego  pa dziernika  1921  roku  Lila  i  Dewitt  pobrali  si ,  a  przed  wyjazdem  w  podró  

po lubn  do Poconos, Dewitt rozesłał ostatni  porcj  listów. 

Po  powrocie  czekała  na  nich  sterta  listów.  Przekazy  pieni ne  opiewały  na  prawie  5000 

dolarów. Po yczyli wi c jeszcze 1300 dolarów i zło yli zamówienie na 5000 egzemplarzy w 

jednej  z  drukarni  w  Pittsbur-gu.  Numer  1,  Tom  1  ukazał  si   w  lutym  1922  roku,  Dewitt 

Wallace  i  Lila  Bell  Acheson  byli  współzało ycielami,  współwydawcami  i  współwła -

cicielami. 

Lecz  jak  podołali  finansowo  wydawaniu  pierwszych  numerów?  Mieszkanie  w  Greenwich 

Village opłacała Lila, która była pracownikiem socjalnym (pracowała 8 godzin w ci gu dnia, 

a czasopismem zajmowała si  w nocy). Jeden pokój wynaj li pewnemu mał e stwu, wspólnie 

z nim korzystaj c z kuchni i łazienki. Poniewa  nie było ich sta  na prenumerat  czasopism, z 

których  czerpali  artykuły,  Dewitt  pracował  w  Nowojorskiej  Bibliotece  Publicznej,  pisz c 

pracowicie na kawałkach  ółtego papieru. Pracował dopóki oczy nie zachodziły mu mgł  i nie 

bolały ramiona. Wtedy wymykał si  na lunch i szybko wracał do pracy. 

Wkrótce  nakład  czasopisma  przewy szył  naj mielsze  oczekiwania  ich  obojga  -  50  000 

egzemplarzy  w  1926  roku,  a  228  000  egzemplarzy  w  roku  1929.  Mał e stwo  Wallace 

znalazło  si   w  czołówce  wiata  wydawniczego  Stanów  Zjednoczonych.  Ostatnio  pewien 

wydawca powiedział o nich: 

"Oni  oboje  wspierali  si   wspólnie  w  nieprawdopodobny  sposób.  On  potrzebował  kobiety, 

która uwierzy w to, co on robi; s dz ,  e nie było wieczoru w ich  yciu mał e skim,  eby nie 

rozmawiali o r kopisach. Ona pracowała nad szat  graficzn  czasopisma i mo ecie wierzy , 

e  chocia   oboje  przekroczyli  ju   osiemdziesi ty  rok  ycia,  nadal  wybiera  okładki  do 

kolejnych numerów." 

Natomiast  sam  Wallace  powiedział:  "Uwa am,  e  to  wła nie  Lila  przyczyniła  si   do 

powstania naszego czasopisma." Przyja  mo e wi c by  wyzwalaj ca, a nie hamuj ca, je eli 

oboje partnerzy od pocz tku zaczn  stosowa  pewne reguły wolno ci. 

Oto sze  sugestii co do tworzenia "wolnej przestrzeni". 

1. Ostro nie z krytycyzmem -Niektórzy ludzie czerpi  zadowolenie i poczucie wy szo ci z 

krytyki swoich przyjaciół. Je eli jeste  dotkni ty 

t   "chorob ",  pozb d   si   tej  infekcji  jak  najszybciej.  Alice  Miller  proponuje  bardzo 

po yteczn  zasad : "Je li krytykowanie przyjaciół sprawia ci ból, wszystko jest w porz dku. 

Je eli za  znajdujesz w tym cho by najmniejsz  przyjemno , powiniene  trzyma  j zyk za 

z bami." 

Istniało co , co odró niało Jezusa od wielu reformatorów, którzy po wi cili si  wskazywaniu 

innym jak powinni si  zmieni  i kształtowa . To faryzeusze byli samozwa czymi krytykami 

Chrystusa.  Posiadaj c  cech ,  któr   Mark  Twain  nazwałby  "kwa n   pobo no ci " 

denerwowali innych. Natomiast zwykłych ludzi przyci gało do Jezusa to,  e Jego łagodno  

pozwalała Mu rozumie  powody popełniania przez nich bł dów. Jezus był pewien,  e ludzie 

dobrze wiedz , i  s   grzesznikami; nie trzeba wi c było im o tym przypomina . Wszystko, 

czego potrzebowali, to nie wi kszego poczucia winy, lecz zbawienia. 

Szarzy  ludzie  zawsze  patrzyli  "spod  oka"  na  reformatorów,  lecz  instynktownie  kochali 

wi tych.  Robili to,  poniewa   reformator jest pochłoni ty  grzechami innych  ludzi,  a  wi ty 

zajmuje si  swoimi własnymi grzechami. 

D.  L.  Moody  był  jednym  z  najwi kszych  duszpasterzy  chrze cija skich,  jacy  kiedykolwiek 

yli.  Potrafił on "trzyma  tłum w jednej dłoni", zdobył tysi ce wiernych i był zało ycielem 

kilkunastu  instytucji  religijnych.  Jednak  nigdy  nie  tworzył  wokół  swej  osoby  atmosfery 

background image

 

- 29 - 

wa no ci,  jak  to  czyni  wielu  w  naszych  czasach.  Był  on  człowiekiem  tolerancyjnym, 

wyrozumiałym i rzadko krytykował innych. Jednym z jego powiedze  było: "Mam obecnie 

zbyt  du o  kłopotów  z  niejakim  D.  L.  Moody,  abym  mógł  znale   czas  na  szukanie  wad  u 

innych."  Bior c  pod  uwag   tylko  ten  jeden  cytat,  zawsze  yczyłem  sobie  mie   D.  L. 

Moody'ego za przyjaciela. Przebywanie w jego towarzystwie zapewne przynosiłoby mi ulg , 

poniewa   potrafiłby  on  zrozumie ,  e  sam  staram  si   pracowa   nad  moimi  wadami.  Przez 

tego rodzaju akceptacj  pomógłby mi rozwija  si . "Ludzie jakim  sposobem staraj  si  by  

tym, do czego si  ich zach ca -nie tym, do czego si  ich nakłania". Wła nie D. L. Moody był 

jednym z tak zach caj cych ludzi. 

Kiedy  za   wszystko  b dzie  ju   powiedziane  i  zrobione,  du a  cz

  powodzenia  w  miło ci 

zale e   b dzie  od  naszych  zdolno ci  akceptowania  natury  ludzkiej  tak ,  jaka  ona  jest. 

Człowiek,  który  lubi  os dza   innych  nigdy  nie  zdob dzie  sobie  wielu  przyjaciół.  Innymi 

słowy, musimy stara  si  tak rozumie  innych, jak robimy to w stosunku do siebie samych. 

Indianie  z  plemienia  Siuksów  mieli  tak   dewiz :  "Nie  b d   s dził  swego  brata,  dopóki  nie 

przechodz   dwa  tygodnie  w  jego  mokasynach".  Eksperci  w  sprawach  dotycz cych  miło ci 

zawsze  próbuj   postawi   siebie  samych  w  poło eniu  swoich  ukochanych  bliskich.  Krótko 

mówi c, s  tolerancyjni. 

Spo ród wszystkich Amerykanów posiadaj cych t  cech , Abraham Lincoln jest najlepszym 

przykładem.  Pełen  cichej  otwarto ci,  wysłuchiwał  opinii  całych  zast pów  krytyków, 

doradców  i  innych  łudzi,  którzy  uwa ali  si   za  lepszych  od  prezydenta.  Tym  sposobem 

wykazywał  on  du   doz   łaskawo ci.  Jednym  z  ulubionych  cytatów  Lincolna  było  zdanie: 

"Nie  s d ,  aby   sam  nie  był  s dzonym."  Kiedy  podczas  wojny  Północy  z  Południem  pani 

Lincoln w ostrych słowach wyra ała si  o ludziach z Południa, Lincoln odpowiedział: "Nie 

krytykuj ich, Mary; b d c na ich miejscu post powaliby my tak samo." 

John  F.  Kennedy  wypowiedział  prawie  identyczne  zdanie  w  dniu  wyborów  w  1960  roku. 

Kennedy  i  jego  doradcy  to  cieszyli  si ,  to  znów  popadali  w  rozpacz,  czytaj c  kolejne 

doniesienia wyborcze. Najpierw wyprzedzali Nixona znaczn  liczb  głosów, ale gdy nadszedł 

wieczór,  ów  margines  zacz ł  si   niebezpiecznie  zmniejsza .  Na  krótko  przed  północ  

sekretarz prezydenta Eisenhowera, Jim Hagerty, zatelefonował i powiedział,  e Nixon podda 

si  i  e telegram z gratulacjami od prezydenta jest ju  w drodze. W ko cu, o czwartej rano 

zm czony  Nixon  wyst pił  w  telewizji.  Powiedział  on:  "Je eli  obecna  tendencja  wyborcza 

utrzyma  si ,  wybrany  zostanie  Kennedy".  Owa  wypowied   miała  miejsce  na  krótko  przed 

całkowitym poddaniem si . 

Ludzie  zebrani  wokół  telewizora  w  domu  Kennedy'ego  ledwo  wytrzymali  nerwowo, 

natomiast  sam  kandydat  był  bardzo  spokojny.  Spokojnie  wył czył  telewizor  i  powiedział: 

"Gdybym był na jego miejscu, zrobiłbym to samo", po czym poszedł spa . 

Je eli wi c potrafimy nauczy  si  stawia  siebie samych w sytuacji innych ludzi, tak jak to 

robili  Lincoln  i  Kennedy,  łatwiej  b dzie  nam  by   tolerancyjnym.  Beethoven  powiedział: 

"Wszyscy  popełniamy  bł dy,  cho   ka dy  z  nas  inne",  a  Goethe:  "Wystarczy  si   troch  

zestarze ,  aby  sta   si   bardziej  tolerancyjnym.  Nie  widz   takiego  bł du,  którego  sam  nie 

mógłbym popełni ". Natomiast Samuel Jonson postawił kropk  nad "i", mówi c: "Sam Bóg 

nie s dzi człowieka, dopóki ten  yje. Dlaczego miałbym to robi  ja lub ty?" 

Nie  nale y  tu  oczywi cie  s dzi ,  e  zalecam  absolutny  brak  stanowczo ci  lub  te ,  e 

propaguj  zgadzanie si  z ka dym i niemo no  wyra ania swojej opini. Nie, nie odst pujcie 

od  swojego  zdania!  Wyra ajcie  sw   indywidualno   tak  gło no,  jak  potrzeba.  Ale  zawsze 

dawajcie  ten  sam  przywilej  swym  przyjaciołom.  Stanowczo   jest  dobr   cech ,  dopóki  nie 

prowadzi do posiadania, ingerencji, b d  nadmiernych wymaga . 

2. Stosuj j zyk akceptacji - Wiele mo na si  dowiedzie  o przyja ni, obserwuj c jak pracuj  

utalentowani  psycholodzy.  A  to  dlatego,  i   wielu  pacjentów  twierdzi,  e  ich  kontakt  z 

terapeut  był najlepszym spo ród 

background image

 

- 30 - 

wszelkich  kontaktów  mi dzyludzkich,  jakie  kiedykolwiek  mieli.  Dr  Paul  Tournier, 

mieszkaj cy  w  Genewie,  stał  si   tak  sławny,  e  wielu  młodych  lekarzy  je dzi  do  Europy 

uczy   si   jego  techniki  terapeutycznej.  Tournier  w  typowy  dla  siebie  sposób  mówił  o  tym 

ostatnio.  "To  czasem  enuj ce  dla  studentów  przyje d a   tutaj  w  celu  poznania  moich 

»technik«,  bo  zawsze  odje d aj   st d  rozczarowani.  A  przecie   wszystko,  co  robi ,  to 

akceptacja  ludzi."  Wła nie  to  jest  prawdopodobnie  najwa niejsze,  co  mo na  powiedzie   o 

sztuce psychoterapii. 

Je eli  potrafimy  nauczy   si   akceptowa   integralno   osobowo ci  ludzi  obok  nas,  znacznie 

wzro nie  warto   naszych  stosunków  z  nimi.  Nie  znaczy  to,  e  nale y  ze  wszystkim  si  

zgadza . Akceptacja jest czym  zupełnie innym. Wi kszo  tego, co słysz  podczas pracy stoi 

w  sprzeczno ci  z  moim  własnym  kodeksem  moralnym:  opowiadanie  o  stosunkach 

pozamał e skich, o niem drych planach na przyszło , o wszelkiego rodzaju przest pstwach. 

Gdybym  czuł  si   zobowi zany  wydawa   opinie  o  wszystkich  typach  spraw  i  protestowa , 

kiedy  pacjent  robi  co   złego,  sam  stawiałbym  si   na  miejscu  Boga.  Jednocze nie  sam 

"przygotowałbym si " do załamania nerwowego. 

Podczas  mojej  praktyki stwierdziłem,  e  mog   okaza  akceptacj   w  stosunku  do  pacjentów 

bez  zgadzania  lub  te   nie  zgadzania  si   z  nimi.  Robi   to,  po  prostu  słuchaj c  ich.  A  ju  

najbardziej staram  si   przysłuchiwa  opowiadaniom  o uczuciach ludzi.  Najcz ciej  podczas 

terapii  zajmujemy  si   emocjami.  Pewien  m   opowiada,  jaki  chciałby  prze y   stosunek 

płciowy z pewn  młod  dziewczyn . Nastolatek marzy o porzuceniu domu rodzinnego. Matka 

ałuje,  e ma dzieci, a po chwili czuje si  winna,  e ma takie my li. Oto materiały na sesje 

terapeutyczne. Wobec tego robi  wszystko, co mog , aby ludzie ci mogli zda  sobie spraw  z 

tego,  e maj  prawo do swoich uczu ,  e ich uczucia nie s  ani złe, ani dobre, oraz  e zdrowo 

jest si  tak wygada . 

Dr  Thomas  Gordon  w  swej  wspaniałej  ksi ce  "Nauka  efektywnego  rodzicielstwa"  (Parent 

Effectiveness Training) sugeruje stosowanie "kluczy", gdy chce si  spowodowa , aby dzieci 

wi cej o sobie mówiły. Ale maj  to by  takie "klucze", które jednocze nie zapewniaj  dzieci, 

e  wysłucha  si   ich  bez  os dzania.  Oto  one:  "Naprawd ?"  "Aha,  tak  to  zrobiłe ."  "To 

ciekawe." 

"Powiedz co  wi cej o tym." "Ciekawa jestem twojego zdania na ten temat." "Zdaje mi si ,  e 

jest to dla ciebie wa ne." 

3.  Zach caj  swych  bliskich  do  odr bno ci  -  Trzecia  rada,  pomagaj ca  uczyni   kontakty 

mi dzyludzkie  mniej  napi tymi,  dotyczy  ró nych  dziwactw  twoich  przyjaciół,  ich 

ekscentryczno ci  i  osobliwych  marze .  Zamiast  nakłada   na  swoich  bliskich  obowi zek 

dostosowywania do tak zwanych "norm ogólnych", powinno si  ich raczej zach ca  do odr b-

no ci.  Ka dy  ma  marzenia,  wła ciwe  tylko  sobie,  a  ty  mo esz  by   kochany  wła nie  za 

zach canie do realizacji tych marze . 

24 maja 1965 roku dziwny stateczek cicho wymkn ł si  z portu Falmouth w Massachusetts i 

skierował  swój  dziób  na  otwarty  ocean.  Jedyn   osob   na  pokładzie  był  Robert  Manry, 

wydawca  pisma  "Plain  Dealer"  w  Cleveland.  Po  dziesi ciu  latach  sp dzonych  przy  biurku, 

Manry  doszedł  do  wniosku,  e  ma ju   dosy   i  postanowił  zrobi  co   niezwykłego.  Zakupił 

wi c sekstans oraz tablice logarytmiczne i zacz ł układa  plan rejsu do Anglii. Maj ca 13,5 

stopy  długo ci  "Tinkerbellc"  miała  by   najmniejsz   łodzi ,  na  której  chciano  pokona   ten 

dystans. 

Z obawy przed tym,  e jego przyjaciele b d  si  starali wyperswadowa  mu t  podró . Manry 

po prostu wzi ł urlop. Poinformował tylko kilkoro swoich znajomych, a jego siostra odpisała 

mu: "Wspaniale jest spotka  kogo , kto chce zrealizowa  swoje marzenia. Tak niewielu z nas 

próbuje to robi ." 

Ale  najbardziej  poparła  ten  pomysł  ona  Manry'ego,  Virginia.  "Nikt  na  wiecie  nie  ma  tak 

cudownej  ony  jak  ja  -  powiedział  pó niej  Manry.  -  Mogła  przecie   nalega ,  abym 

background image

 

- 31 - 

zachowywał  si  jak wszyscy  racjonalnie my l cy  ludzie  i  zaniechał  tej »szalonej podró y«. 

Wiedziała jednak,  e maszeruj  w takt innego rytmu i dała mi olbrzymi bodziec do samorea-

lizacji, pozwalaj c dalej kroczy  w rytm muzyki, któr  słyszałem." 

Podró   oczywi cie  nie  była  idyll .  Manry  sp dził  wiele  bezsennych  nocy,  próbuj c 

przekracza  trasy przepływu wielkich frachtowców tak, aby który  nie zmia d ył jego łódki. 

Po tygodniach sp dzonych na morzu jedzenie przestało mie  smak, samotno  powodowała 

halucynacje, ster złamał si  trzy razy, a flauta uniemo liwiała kontynuowanie rejsu. Sztormy 

wyrzucały  go  za  burt   i  tylko  dzi ki  linie,  któr   był  opasany,  udawało  mu  si   wróci   na 

pokład. Ostatecznie po 78 dniach rejsu Manry wpłyn ł do portu Falmouth w Anglii. 

Podczas samotnych nocy sp dzonych z rumplem w dłoni, Manry cz sto zastanawiał si , co 

zrobi,  kiedy  wyjdzie  na  l d.  My lał  o  tym,  eby  wynaj   pokój  w  hotelu,  zje   samotnie 

dobry  obiad  w  jakiej   restauracji,  a  potem  pój   do  biura  agencji  Associated  Press,  eby 

zobaczy   czy  zainteresuje  ich  jego  przygoda.  Ale  wie   o  jego  zbli aniu  si   do  brzegów 

Anglii  rozeszła  si   szeroko.  Manry  był  absolutnie  nieprzygotowany  na  to,  co  go  czekało. 

Trzysta jednostek pływaj cych eskortowało go przy wej ciu do portu, daj c sygnał syrenami. 

Na nabrze u wiwatowało 40000 ludzi, w tym tłum reporterów. Nagle stał si  bohaterem, a o 

jego wyczynie mówiono na całym  wiecie. 

Jednak najwi kszym bohaterem spo ród ludzi stoj cych na nabrze u była jego  ona, Virginia. 

To ona miała odwag  da  m owi t  wolno  do spełnienia marze . 

Naturalnie, nie ka da  ona zgodzi si , aby jej m  ryzykował  ycie. Wa ne jest jednak, aby 

zauwa y   owe  odr bne  pomysły  ukochanych  osób.  Bo  je eli  si   kogo   kocha,  kocha  si  

równie  jego projekty  yciowe. Nale ałoby tutaj zapyta , kiedy taka ekscentryczno  staje si  

przesadna.  Oto  znakomita  zasada Williama  Jamesa:  "Najlepiej  jest,  gdy  nie  przeszkadzamy 

innym  w  ich  sposobie  bycia  szcz liwym,  pod  warunkiem,  e  ich  metody  w  zasadniczy 

sposób nie przeszkadzaj  naszym." 

Podobnie  jak  przesadnie  piel gnowane  zalety,  tak e  wolno   mo e  sta   si   wad . 

Nadu ywanie zasady "ty rób swoje, a ja swoje" mo e doprowadzi  do rozpadu najlepszych 

nawet  układów.  Podobnie  mo e  zadziała   przesadne  zaanga owanie  si  w  sprawy  bliskich. 

Przecie  tak jak ró ni s  ludzie, tak ró nej skali niezale no ci i współzale no ci potrzebuj . 

4.  Respektuj  prawo  do  samotno ci  -  Dojrzał   przyja   cechuje  szacunek  dla  instytucji 

prywatno ci. Istnieje co  takiego, jak nadmiar blisko ci. We wszystkich rodzajach kontaktów 

ludzie poruszaj  si  razem i oddzielnie. Oznak  dojrzałych relacji mi dzyludzkich jest fakt,  e 

mo esz odpocz , kiedy bliska ci osoba na krótko oddali si . 

Dr  Lawrence  Hattere,  profesor  psychiatrii  w  Cornell  Medical  School,  mówi:  "Mam  kilku 

przyjaciół artystów, którzy s  na ogół bardzo zaabsorbowani swoj  prac . Rzadko si  z'nimi 

widuj .  Ale  to  wła nie  z  nimi  mog   rozmawia   bardziej  otwarcie  ni   z  lud mi,  z  którymi 

spotykam si  na co dzie ." 

Szczególnie dzieci potrzebuj  tego zacisza, aby móc pomarzy , aby móc zbada  własn  dzik  

natur  i wyobra ni . Niektórzy rodzice o tym wiedz . Pi cioletni Bili jest w swoim pokoju. W 

tym czasie do jego matki przychodzi przyjaciółka na pogaw dk . Min ła godzina i owa cicha 

nieobecno   Billa  wydała  si   go ciowi  złowieszcz .  "Co  on  tam  robi?"  -spytała.  Matka 

chłopca  u miechn ła  si   pogodnie.  "Kto  wie?  Czasami,  gdy  jest  cicho  Bili  jest  Indianinem 

podchodz cym do nied wiedzia albo kosmonaut . On tworzy swój własny  wiat, do którego 

nigdy nie wchodz , je li mnie nie zaprosi." Ta kobieta rozumie,  e daj c dzieciom t  odrobin  

intymno ci, umacniamy ich wiar  w siebie, której przecie  tak bardzo potrzebuj . 

To samo odnosi si  do mał e stwa. Zdarza si ,  e jest si  tak blisko siebie, i  nieomal mo na 

si  od tego nawzajem podusi . Oto komentarz niemieckiego poety, Reinera Marii Rilke: 

"Dobre  mał e stwo  to  takie,  w  którym  ka de  z  mał onków  staje  si   stra nikiem  wolno ci 

drugiego.      Je eli  zaakceptuje  si   fakt,      e  nawet  pomi dzy  najbli szymi  sobie  istotami 

istnieje  niesko czona  przestrze ,  ycie  obok  siebie  b dzie  cudowne.  Pod  warunkiem  e 

background image

 

- 32 - 

mał onkowie pokochaj  ten dziel cy ich dystans, który przecie  pozwala doskonale widzie  

na tle nieba cał  posta  ukochanej osoby." 

5. Dobrze jest mie  wielu przyjaciół -Zazdro  jest, jak okre lił to Szekspir, "zielonookim 

potworem",  który  niszczy  wiele  wspaniałych  przyja ni.  Je eli  wpadasz  w  zło ,  gdy  twój 

najlepszy  przyjaciel  sp dza  miło  czas  z  innymi  lud mi,  albo  kiedy  zaprzyja niona  para 

"wył cza"  ci   z  niektórych  jej  poczyna   towarzyskich,  powiniene   wystrzega   si   nisz-

czycielskiej siły zazdro ci. Nikt nie posiada wył cznych praw do nikogo, wi c spodziewaj c 

si ,  e jeste  jedyn  licz c  si  osob , "wi esz" r ce swemu przyjacielowi. 

Zachowanie si  typu "mocny chwyt" nadchodzi wraz z "przem czeniem" naszych kontaktów. 

Antidotum  dla  zazdro ci  jest  rozszerzanie  zainteresowa   i  przyja nienie  si   z  lud mi  z 

ró nych grup. Nie ma wył cznie jednej osoby, która mogłaby ci  "uszcz liwi ". Twoje  ycie 

powinno zawiera  wiele zainteresowa , pasji i przyja ni, je eli chcesz unikn  owego "tłoku" 

wokół ukochanej osoby. 

Na  przykład  wielu  ludziom  brakuje  gł bokiej  miło ci  tylko  dlatego,  e  usłyszeli  kiedy  

plotk ,  i   szcz liwe  mał e stwa  nie  potrzebuj   przyjaciół.  "Mój  m   jest  jedynym 

przyjacielem,  jakiego  potrzebuj "  -powiedziała  pewna  młoda  kobieta.  Takie  podej cie  do 

sprawy  wywiera  olbrzymi   presj   na  mał e stwo.  Bez  wzgl du  na  to,  jak  cudowne  jest  to 

mał e stwo,  nie  ma  takiej  osoby,  która  mogłaby  spełni   wszystkie  twoje  potrzeby.  Wobec 

tego,  dobrze  zrobisz,  nawi zuj c  wiele  relacji  pozaseksualnych.  Mał e stwo  powinno  by  

twoj  najwspanialsz  przyja ni , ale nie jedyn .  Zubo ysz siebie, je eli nie b d  ci  ł czy  

bliskie kontakty z wieloma lud mi. 

Ludzie  cz sto  wpadaj   w  pułapk   s dz c,  e  po  lubie  powinni  zaniecha   przyja ni  z  lat 

kawalerskich  i  panie skich,  a  poszuka   innych  par  mał e skich,  z  którymi  mogliby  miło 

sp dza   razem  czas.  Przecie   mało  prawdopodobne  jest,  aby  czwórka  ludzi  mogła  si   tak 

samo wzajemnie lubi . 

Dobrze  jest,  gdy  m   i  ona  znajd   inn   par ,  która  da  si   lubi .  A  je eli  nie,  co  przecie  

cz sto  si   zdarza,  nale y  bez  wahania  zawi zywa   przyja nie  osobiste,  w  których 

współmał onek mo e nie uczestniczy . 

Marge  i  Dian   były  w  tym  samym  e skim  kole  studenckim  w  college'u  i  były  na  swoich 

lubach. Najpierw, maj c małe dzieci w domu, niezbyt cz sto rozmawiały ze sob  i zdawało 

si ,  e oddalaj  si  od siebie. Lecz teraz s  bli ej i cz sto jadaj  razem lunch w restauracji. Ich 

m owie raczej nie znajduj  wspólnego j zyka, a wszelkie próby robienia czegokolwiek we 

czwórk  spełzły na niczym. 

"Kiedy ja i Marge zdały my sobie spraw  z faktu,  e nasi m owie wol , gdy spotykamy si  

same - powiedziała Dian  - i kiedy przestały my czu  si  winne,  e razem jemy lunch, kiedy 

nam  si   to  podoba,  nasza  przyja   doznała  swoistego  uwolnienia.  Obie  mamy  bzika  na 

punkcie  muzyki  Bacha,  czego  nie  znosz   Alan  i  Mark,  wi c  czasami  chodzimy  razem  na 

koncerty organowe. Teraz, gdy wracam do domu, przytulam si  w łó ku do Alana i jestem 

mu bardzo wdzi czna za to, i  nie oczekuje ode mnie,  e WSZYSTKIM b dziemy si  razem 

dzieli . A poza tym, dobrze si  czuj , gdy mog  mu opowiedzie  o czym  nowym. Połow  

przyjemno ci, jak  sprawiały mi koncerty, był fakt,  e mogłam opowiedzie  Alanowi, jak ta 

muzyka  na  mnie  działa."  Zatem,  dzi ki  przyja niom,  mał e stwa  Marge  i  Dian   s  

wzbogacone, a nie zubo one. 

6. B d  przy gotowany do zmian swoich relacji -We my pod uwag  taki przykład: Twoja 

młodsza  siostra  wsz dzie  z  tob   chodziła,  gdy  ty  dorastałe   i  oczywi cie  byłe   osob  

dominuj c .  Je eli  w  yciu  dorosłym  maj   was  ł czy   zdrowe  stosunki,  musisz  da   swej 

siostrze  wi cej  swobody,  musisz  pozwoli   jej  by   dorosł ,  musisz  uczyni   j   równ   sobie 

samemu. Jest to trudne, poniewa  lata uwarunkowa  stworzyły zwichrowany układ. Jednak 

musi si  to zmieni  i oczywi cie mo e, o ile jeste  gotów zmieni  swój stosunek do innych. 

Podobna modulacja jest niezb dna tak e w "uwalnianiu" kilkunastoletnich dzieci. Wydaje si , 

background image

 

- 33 - 

e to było tak niedawno, kiedy zawi zywali my naszym dzieciom sznurowadła i brali my je 

za r k , przechodz c przez jezdni . Teraz nale y oduczy  si  tych zwyczajów, poniewa  to 

nie s  ju  małe dzieci i nie s  ju  od nas tak zale ne. 

Pewna m dra matka powiedziała mi ostatnio: "S  dwie rzeczy, które chciałabym da  swoim 

dzieciom. Jedna to korzenie, druga to skrzydła, to pierwsze jest jednak du o łatwiejsze." 

Henri Nouwen mówi c o tym u ywa metafory go cinno ci. 

"Dziwnym  mo e  si   wydawa   dyskutowanie  o  stosunkach  mi dzy  rodzicami  i  dzie mi  w 

kategoriach go cinno ci. Ale przecie  jedna z głównych cech chrze cija stwa mówi,  e dzieci 

nie s  czym , co mo na posiada , ani czym mo na rz dzi , lecz s  one Darem, którym nale y 

si   opiekowa   i  dba   o  niego.  Nasze  dzieci  s   naszymi  najwa niejszymi  go mi,  którzy 

wchodz   do  naszych  domów,  prosz   o  nasz   opiek ,  pozostaj   w  nim  troch ,  a  potem 

odchodz  swoimi własnymi drogami. " 

yczyłbym  sobie,  aby  ka dy  rodzic,  przychodz cy  do  mnie  po  rad   w  sprawie  problemów 

emocjonalnych swoich dzieci, wieszał sobie to hasło na lustrze w łazience i czytał je pi  razy 

dziennie. A to dlatego,  e coraz cz ciej widz  t  "rze ", której dokonuj  rodzice, zast puj c 

miło  manipulacj . 

Je eli chciałby  przeczyta  wspaniał  ksi k  o rodzicielstwie w ogóle i o tym, ile wolno ci 

dawa   dzieciom,  polecam  "Obietnice  dla  Piotra"  (Promises  to  Peter)  Charliego  Shedda. 

Razem  z  on   staramy  si   czyta   j   co  roku.  Dr  Shedd  opisuje  w  niej  szczegółowo 

opracowany  przez  siebie  plan  "rosn cego  samorz du"  dla  dzieci.  Oczywi cie  mo e  si  

zdarzy ,  e kto  nie zechce dawa  swoim dzieciom tyle swobody, co rodzina Sheddów, ale 

jaki   plan  stopniowej  emancypacji  trzeba  stosowa ,  bo  inaczej  nasze  dzieci  przestan   by  

naszymi przyjaciółmi. 

Antropolog Gregory Bateson był pierwszym człowiekiem, który dokonał rozró nienia mi dzy 

stosunkami  komplementarnymi  i  symetrycznymi.  Według  niego  stosunek  komplementarny 

ma  miejsce  w  przypadku  zachowa   niejednakowych,  charakteryzuj cych  si   zale no ci   i 

opieku czo ci , poczuciem wy szo ci i kompleksem ni szo ci. Za  stosunek symetryczny ma 

miejsce  w  przypadku  osób  równych  sobie.  U ywaj c  wi c  tego  j zyka,  stosunki  mi dzy 

rodzicami i dzie mi powinny zmienia  si  od komplementarnych do symetrycznych. 

Nale y jednak pami ta ,  e taka zmiana jest równie trudna dla dzieci, jak i rodziców i  eby 

poj   za enowanie,  jakiego  doznaje  dziecko,  trzeba  przyjrze   si   stosunkowi  do  własnych 

rodziców.  Mo na  mie   własne  dzieci  i  wnuki,  a  mimo  to  w  obecno ci  własnych  rodziców 

zachowywa  si  wła nie tak, jak dzieci. 

Pewna  wiatowej sławy aktorka skandynawska, maj ca własn  córk  zapytana została kiedy , 

czy potrafiłaby odnosi  si  do swojej matki jak dorosły do dorosłego. "Bardzo bym chciała - 

powiedziała. - To moje wielkie marzenia. Niestety, moja matka ci gle chce by  matk , a ja 

mam  by   córk .  Ona  robi  to  nie wiadomie,  poniewa   twierdzi,  e  tak  nie  jest.  Tak  ju  

zostanie  na  zawsze.  By   mo e  i  ja  jestem  tu  winna,  poniewa   ci gle,  cho   mimowolnie, 

zachowuj  si  jak córka. Bardzo chciałabym wiedzie , kim moja matka jest naprawd , pozna  

jej my li, jej rozczarowania i nadzieje. Chciałabym j  pozna  jako kobiet ." 

Podobne  zmiany  maj ,  a  przynajmniej  powinny  mie   miejsce  w  mał e stwie.  Wiele 

rozwodów spowodowane jest tym,  e silniejszy partner nie jest w stanie przystosowa  si  do 

wzrastaj cej niezale no ci drugiego. Ma to zazwyczaj miejsce, gdy  ona jest osob  pasywn  i 

znajduje si  jakby na uboczu. Jest zaabsorbowana wychowywaniem dzieci przez kilkana cie 

lat  i  nagle  "gniazdko"  pustoszeje.  Kobieta  przygl da  si   wtedy  sobie  samej  i  dochodzi  do 

wniosku,  e musi zacz  domaga  si  nale nego jej szacunku, aby przetrwa . 

M ,  który  zawsze  narzekał,  e  jego  ona  jest  nie miała  i  usuwa  si   w  cie ,  teraz  jest 

zaskoczony i przera ony wzrostem jej pewno ci siebie. 

Ten mechanizm mo e oczywi cie zadziała  odwrotnie. M czyzna po czterdziestce, który był 

człowiekiem agresywnym i przesadnie m skim, mo e zacz  bardziej interesowa  si  domem 

background image

 

- 34 - 

oraz  delikatnymi  i  duchowymi  aspektami  ycia.  Kobieta  za   mo e  mie   w  tym  momencie 

kłopoty z odnalezieniem si , w tak innej sytuacji domowej. 

Nie s  to sprawy łatwe, ale nasze uzale nienia wymagaj  zmian, a zdrowe stosunki wymagaj  

elastyczno ci w reagowaniu na potrzeby takich zmian. 

Gail  Sheehy  przeprowadziła  kiedy   wywiad  z  m czyzn   w  rednim  wieku  -  wzi tym 

projektantem - na temat jego mał e stwa i tego, czym w  rednim wieku powinna by  miło . 

Powiedział  on:  "S dz ,  e  miło   wymaga  uznania  własnych  uzale nie .  Dopiero  potem 

mo na  by  zaj   si   czym ,  co  nie  ma  z  nimi  nic  wspólnego.  Na  przykład,  kiedy  oboje 

partnerzy  chc   widzie   drugiego  jak  dojrzewa,  bez  wzgl du  na  to,  czy  przyniesie  im  to 

jakiekolwiek korzy ci." 

"My li pan o znajdowaniu przyjemno ci w swobodnym przygl daniu si  wspólnemu  yciu?" 

- spytała Sheedy. 

"Tak. To jest to, co o wiele cz ciej zdarza si  w gł bokich przyja niach, ni  w mał e stwie." 

Zasad  numer pi  jest wi c: 
Stwarzaj przestrzenie wolno ci w swoich kontaktach towarzyskich 

PI

 WSKAZÓWEK WZMOCNIENIA ZA YŁO CI 

Cz  druga 

"Istnieje jedna  wi tynia we wszech wiecie - ciało ludzkie. 

Dotykamy nieba, dotykaj c ciała ludzkiego" 

Thomas Carlyle

5

 

Dotknij mnie, prosz  

Kilka  lat  temu  grupa  studentów  medycyny  odbywała  praktyk   na  oddziale  dzieci cym 

pewnego  du ego  szpitala.  Wydawało  si ,  e  dzieci  darz   szczególn   sympati   jednego 

studenta,  zawsze  witały  go  z  rado ci .  Inni  studenci  nie  mogli  tego  poj .  W  ko cu 

postanowili  podpatrzy   w  czym  rzecz.  Nie  zauwa ono  niczego  szczególnego  do  wieczora. 

Kiedy  młody  medyk  wykonywał  swój  ostatni  obchód,  poznano  tajemnic .  Ów  student 

całował ka de dziecko na dobranoc. 

Pierwsz  wi c wskazówk  pogł bienia za yło ci jest: 
U YWAJ SWEGO CIAŁA DLA OKAZYWANIA CIEPŁA 

Najsilniejszy organ twego ciała 
Nasze  ciało  mo e  sta   si   najlepszym  narz dziem  pomocnym  w  osi gni ciu  autentycznej 

intymno ci w stosunku do ludzi znajduj cych si  wokół nas. Gdyby przyjrze  si  tym, którzy 

maj  doskonałe stosunki z innymi, mo na by zauwa y ,  e - z pomini ciem niewielkiej liczby 

tych, którzy zawzi cie  ciskaj  ka dego, kto jest w zasi gu r ki - wi kszo  z nich "ustawia" 

delikatnie zmysł dotyku i u ywa go we wszystkich kontaktach z lud mi. Tacy ludzie słuchaj  

oczami,  staj   blisko  rozmówcy  i  cz sto  u ywaj   dotyku  jako  rodka  komunikowania  na 

poziomie tego wła nie ciepła. 
                                                 

5

 Thomas Carlyle (1795-1881) - szkocki historyk i krytyk, główny moralista wczesnej epoki wiktoria skiej. 

 

background image

 

- 35 - 

Ashley Montagu napisał dług  naukow  ksi k  o sztuce dotykania. Demonstruje on w niej, 

e skóra ludzka, niegdy  uwa ana za zwykłe "okrycie" ciała ludzkiego, jest w rzeczywisto ci 

naszym najsilniejszym organem. Ponad pół miliona receptorów czuciowych poł czonych jest 

poprzez  rdze   kr gowy  z  mózgiem.  Człowiek  mo e  funkcjonowa   b d c  pozbawionym 

wzroku, słuchu, w chu i smaku, ale niemo liwe jest przetrwanie bez funkcji pełnionych przez 

skór . Kiedy  uwa ano,  e zwierz ta li  swoje małe tylko dla utrzymania ich w czysto ci. 

Montagu wykazał jednak,  e mycie słu y o wiele gł bszemu celowi. Odpowiednia stymulacja 

skóry jest spraw  zasadnicz  dla rozwoju organicznego i zachowawczego. 
Powszechna potrzeba bycia dotykanym 
Młode wszystkich ssaków przytulaj  si  i ocieraj  o ciało swojej matki i rodze stwa. Prawie 

ka de  zwierz   lubi  jak  si   je  głaszcze  lub  w  jakikolwiek  inny  sposób  miło  pobudza  jego 

skór . Psy  zdaj  si  mie  nienasycone apetyty na pieszczoty, koty objawiaj  zadowolenie z 

pieszczot mruczeniem, a delfiny równie  lubi  by  delikatnie dotykane. 

W dziewi tnastym wieku ponad połowa dzieci umierała w pierwszym roku  ycia z powodu 

marazmu  (greckie  słowo  "marasmus"  znaczy  "uwi d").  Według  Montagu  jeszcze  w  latach 

dwudziestych  dwudziestego  wieku  procent  umieralno ci  dzieci  w  pierwszym  roku  ycia  w 

ró nych  sieroci cach  ameryka skich  dochodził  do  100!  Fascynuj c   lektur   o  tym 

alarmuj cym  zjawisku  jest  praca  badawcza  dra  Henry'ego  Chapina.  Dr  Chapin,  znany 

psychiatra  nowojorski,  zwrócił  uwag ,  e  niemowl ta  trzymano  w  czystych  i  zadbanych 

pomieszczeniach, ale  e rzadko były brane na r ce. Chapin zatrudniał wi c kobiety, których 

zadaniem  było  branie  tych  niemowl t  na  r ce,  gaworzenie  i  głaskanie  ich.  Procent 

umieralno ci znacznie si  zmniejszył. 

Kto  ponosi  odpowiedzialno   za  niepotrzebn   mier   tych  wszystkich  dzieci?  Kierownicy 

sieroci ców  nie,  poniewa   działali  na  podstawie  "najlepszych"  osi galnych  dla  nich 

informacji. Winnym tego jest Emmet Holt Sr., profesor pediatrii w Columbia University. Holt 

był autorem broszury zatytułowanej "Opieka nad dzie mi i karmienie ich" wydanej 

po raz pierwszy w 1894 roku (w roku 1935 wyszło jej pi tnaste wydanie). Przez długie lata 

Holt był najwi kszym autorytetem, doktorem Spockiem swoich czasów. To wła nie w tamtej 

ksi eczce Holt nalegał, aby matki zaniechały kołysania i nie brały dzieci na r ce, gdy płacz  

-  eby ich nie rozpie ci  przesadn  opiek . Czuła opieka uwa ana była za nienaukow . 

Wiadomo  obecnie,  e  małe  dzieci  denerwuj   si   i  staj   si   wyj tkowo  aktywne,  gdy 

pozbawione  s   kontaktu  cielesnego.  W  wielu  eksperymentach  z  dzie mi  normalnymi  i 

nienormalnymi te, które miały wi cej kontaktu fizycznego z rodzicami lub innymi osobami 

zajmuj cymi si  nimi, wcze niej uczyły si  chodzi  i mówi  oraz miały wy szy współczynnik 

inteligencji. 

Dzieci  bardzo  pragn   tego  kontaktu  z  rodzicami.  Howard  Maxwell  j  est  człowiekiem 

nowoczesnym, wi c kiedy jego czteroletnia córka "oszalała" na punkcie opowiadania o trzech 

winkach  i  za yczyła  sobie,  aby  czyta   jej  to  opowiadanie  co  wieczór,  pan  Maxwell  - 

zadowolony z siebie - nagrał bajk  na ta m  magnetofonow . Gdy Melinda prosiła o bajk , 

on  po  prostu  wł czał  magnetofon.  Funkcjonowało  to  dobrze  przez  kilka  wieczorów,  ale 

pewnego dnia Melinda przyszła do ojca i wetkn ła mu ksi eczk  w r ce. 

-  "Ale   kochanie  -  powiedział  ojciec  -  przecie   wiesz,  jak  wł czy   magnetofon.  -  Tak  - 

odrzekła Melinda - ale nie mog  mu usi

 na kolanach." 

Wielu rodziców przestaje dotyka  swoje dzieci, gdy maj  pi  lub sze  lat. Wkrótce dzieci 

przestaj  si  dotyka  nawzajem, naginaj c si  w ten sposób do niesamowitej presji społecznej 

naszej  kultury,  która  rezygnacj   z  dotykania  si   uwa a  za  cech   dorosło ci.  Podczas  gdy 

Włosi  i  Francuzi  dotykaj   si   w  trakcie  rozmowy  około  stu  razy  w  ci gu  godziny, 

Amerykanie robi  to mniej ni  trzy razy. Gordon Inkeles, który był instruktorem masa u na 

uniwersytetach  w  całych  Stanach  Zjednoczonych,  mówi,  e  skóra  wi kszo ci  dorosłych 

background image

 

- 36 - 

Amerykanów jest "za-morzona". "Fakt,  e skóra »głodowała« przez wi ksz  cz

  ycia staje 

si  widoczny ju  po dwóch godzinach masa u - pisze Inkeles. - W tych chwilach ciszy, kiedy 

odbywa  si   masa ,  mo na  cz sto  zauwa y   taki  wyraz  twarzy  masowanego,  który 

zarezerwowany jest zazwyczaj dla  wi tych i dla bo ków hinduskich." 

Istniej  tylko dwie sytuacje, w których wi kszo  z nas pozwala innemu dorosłemu dotyka  

si .  Mianowicie,  podczas  stosunków  płciowych  oraz  w  czasie  zabiegów  przeprowadzanych 

przez osoby "upowa nione" do dotykania - krawców, fryzjerów, terapeutów i masa ystów. Ci 

z  kolei  staraj   si   zazwyczaj  by   chłodnymi,  chyba  e  dotykanie  ma  tutaj  by   wst pem  do 

seksu. Jednak pomi dzy seksem, a chłodem terapii istnieje cała gama dozna  dotykowych. 

Przygl daj c si  kontaktom Jezusa z Palesty czykami, obserwuje si , jak Jezus ci gle dotyka 

ich.  "Wyci gn ł  r k ,  dotkn ł  go  i  rzekł:  »chc ,  b d   oczyszczony*.  I  natychmiast  został 

oczyszczony  z  tr du" (Mt  8,  3).  Kiedy  te ciowa  Piotra  była chora,  Jezus "uj ł j   za  r k ,  a 

gor czka  j   opu ciła  (...)"  (Mt  8,  15)  Kiedy  za   matki  przyniosły  do  Jezusa  swoje  chore 

dzieci, Jezus"(...) bior c je w obj cia, kładł na nie r ce i błogosławił je" (Mk 10, 16). 
Jak komunikowa  serdeczno  bez jednego słowa 
Autobiografia aktorki Meliny Mercouri - "Urodziłam si  Greczynk " - zaczyna si  tak: 

"Pierwszym  człowiekiem,  którego  pokochałam,  był  Spiros.  Był  on  nadzwyczaj przystojny  i 

niezwykle uwodzicielski. Jego usta miały zapach słodszy ni  usta innych m czyzn, których 

znałam.  Kochałam  jego  obj cia,  obj cia  pachn ce  ró   i  bazyli .  Był  silny  i  wysoki. 

Uwielbiał mnie. To uczyniło moje dzieci stwo szcz liwym. Spiros był moim dziadkiem." 

Je eli  chcesz  zbli y   si   do  ludzi,  którzy  s   wokół  ciebie,  musisz  zda  sobie  spraw   z  siły 

komunikowania,  któr   masz  w  swoich  r kach.  Podczas  mojej  pracy  czasami  nie  wiem,  co 

powiedzie   w  obliczu  zło onych  problemów  moich  pacjentów.  Wtedy  odruchowo  wstaj   z 

fotela i kład  dło  na ramieniu pacjenta, chc c przekaza , co czuj . 

Pewnego dnia przyszła do mej poradni zdenerwowana i załamana dziewczyna. Przez prawie 

całe spotkanie płakała. Tydzie  pó niej zamierzałem dyskutowa  z ni  o jej sprawie, lecz ku 

mojemu  zdziwieniu,  dziewczyna  nie  wiedziała  o  czym  poprzednio  mówili my!  Jedno,  co 

zapami tała,  to  fakt,  e  obj łem  j ,  gdy  wychodziła.  Zarówno  m czy ni,  jak  i  kobiety 

zwierzaj   si   cz sto,  e  najbardziej  t skni   za  mo liwo ci   podej cia  do  ich  partnerów  i 

przytulenia si  na chwil . 

Wylewno   fizyczna  jest  równie  odpychaj ca,  jak  wylewno   werbalna.  Ale  gdy  jest  ona 

autentycznym wyrazem uczu , dotyk mo e zbli y  nas do drugiej osoby bardziej ni  tysi ce 

słów. M czy ni tak e mog  znale  m skie sposoby wyra ania swych uczu  w stosunku do 

siebie samych. Ju  zbli enie si  na odległo  wyci gni tej r ki jest no nikiem komunikacji. 

Klepni cie po plecach,  artobliwy cios w brzuch albo r ka poło ona w trakcie rozmowy na 

ramieniu rozmówcy - to wszystko powinno znajdowa  si  w słowniku twoich gestów. 

W naszych kontaktach z przedstawicielami płci przeciwnej dotykanie nie musi by  zwi zane 

z seksem. Za pomoc  demonstracji fizycznych oferujemy ulg , dajemy zach t  lub wyra amy 

czuło . 

Kiedy alkoholizm Marka trzymał go mocno w swych szponach, poniedziałki były dla niego 

najgorsze.  Po  pija stwie  w  czasie  weekendu  wlókł  si   jako   do  pracy,  ale  praca  była 

o miogodzinnymi torturami. "Gdy wracałem wieczorem do domu - mówił Mark - zerkałem 

na  skrzynk   na  listy  i  szedłem  prosto  do  sypialni.  Nie  chciałem  z  nikim  rozmawia .  Ale 

cz sto zdarzało si ,  e gdy le ałem na łó ku, czytaj c gazet , moja córka Katrina wchodziła, 

eby powiedzie   mi  »cze «.  Widziała,  e  okropnie  si  czuj   i jakby  wiedziała, jak  bardzo 

potrzebuj  wsparcia, chocia  nie prosz  o nie. Kładła si  wi c obok mnie, dotykaj c mej r ki. 

Bez słów czułem,  e dzi ki jej obecno ci trucizna opuszcza me ciało." 
 

background image

 

- 37 - 

Dotyk zmysłowy 
Najbli sza intymno  dwóch osób mo e, oczywi cie, by  zwielokrotniona dzi ki stymulacji 

zmysłowej  oraz  dzi ki  samemu  seksowi.  W  uniesieniu  miłosnym  wielu  z  nas  potrafi 

zakomunikowa  gł bi  miło ci lepiej, ni  potrafi  dokona  tego słowa. Jednak e bł dem jest 

ograniczanie  kontaktów  cielesnych  do  samego  tylko  stosunku  płciowego.  yjemy  w  dobie 

wyzwolenia seksualnego i łamania wszelkich tabu, a jednak istnieje wiele par, które zdaj  si  

ignorowa   wi ksz   cz

  ciała  partnera. Wolni seksualnie  kochankowie  wiedz   wszystko  o 

tak zwanych miejscach erogennych, ale wielu z nich ignoruje pozostałe 95% ciała partnera. 

W  naszej  pracy  z  parami,  maj cymi  ró ne  problemy  seksualne  -najcz ciej  kobiety  nie 

doznaj  orgazmu, a m czy ni s  impotentami -prawie zawsze dochodzimy do wniosku,  e 

m   i  ona  dosłownie  nie  dotykaj   si .  To  znaczy,  e  to,  co znajdowało si   w centrum  ich 

zwi zku - pieszczoty, obj cia, pocałunki - stopniowo zacz ło znika . Nic wi c dziwnego,  e 

zaistniały takie kłopoty seksualne. 

Kuracja wszelkich problemów seksualnych jest wła ciwie jedna: wszystkich nakłaniamy do 

dotykania si . Masters i Johnson opracowali specjalne  wiczenia dla pobudzania zako cze  

nerwowych,  które  przynios   wicz cemu  olbrzymi   przyjemno .  Oczywi cie,  nie  potrzeba 

chodzi  do poradni seksuologicznej, aby tam dokonywa  tych  wicze . Jest to bardzo prosta 

gra, w któr  mo na znakomicie "gra " w domu. Gdyby ka da para, ł cznie z tymi, których 

po ycie  seksualne  jest  w  porz dku,  wykonywały  te  pobudzaj ce  wiczenia  co  jaki   czas, 

okazałoby si ,  e ich zwi zek bardzo na tym korzysta. 

Wybierzcie  taki  czas,  kiedy  b dziecie  mogli  zamkn   si   w  sypialni  bez  obawy 

przeszkadzania  wam  ze  strony  innych.  Nie  powinno  si   tego  robi   pó no  wieczorem  - 

wówczas oboje jeste cie ju  zm czeni. Teraz kładziecie si  nago na łó ku. Przez pierwsze 20 

minut jedna osoba jest dawc , druga - biorc . Jedynym zadaniem biorcy jest le e  spokojnie i 

pozwoli   partnerowi  działa .  Nie  nale y  si   odwzajemnia ,  ogl da   ani  rozmawia ;  chyba, 

eby  powiedzie   partnerowi,  kiedy  dotyk  sprawia  przyjemno ,  gdzie  powinien  dotyka  

delikatnie,  gdzie  mocniej.  Podczas  gdy  partner  delikatnie  pociera  tw   skór   (dobrze  jest 

stosowa   jaki   płyn,  zmniejszaj cy  tarcie),  nale y  zwraca   baczn   uwag   na  ró norodno  

odczuwanych  przez  skór   bod ców.  To,  oczywi cie,  nie  ma  by   preludium  do  stosunku 

płciowego  i  dlatego  w  czasie  kilku  pierwszych  sesji  nie  zalecamy  dotykania  piersi  i 

genitaliów. 

Oczywi cie,  adnego  seksu  potem!  Dlaczego?  Poniewa   nie  my l c  o  tam,  co  nadejdzie, 

mo na  po wi ci   100  proc.  swojej  uwagi  na  doznania  przenoszone  przez  skór .  Po  20 

minutach partnerzy zamieniaj  si  rolami. 

Wiele  par  przychodzi  do  naszego  biura  po  takich  wiczeniach  i  opowiada,  e  równie  du o 

przyjemno ci przyniosło im dawanie, jak i przyjmowanie pieszczot. Niektórzy ludzie po 20 

czy  30  latach  mał e stwa,  przychodz ,  mówi c:  "Wie  pan,  nigdy  przedtem  nie  znałam  tak 

ciała swojego partnera jak teraz i to mi si  podoba!" Nie musz  pyta ,  eby wiedzie , i  druga 

strona te  to polubiła. 

Doszli my te  do wniosku,  e m  i  ona, którzy ró ni  si  pod wzgl dem zapotrzebowania 

na  stosunki  płciowe,  b d   sp dza  wi cej czasu  na  wspólnych  pieszczotach, a  ich  potrzeby 

seksualne  niejako  wyrównaj   si .  Partner  narzekaj cy  wcze niej  na  niewystarczaj c   ilo  

seksu  (zazwyczaj  m ),  zadowala  si   rzadszymi  stosunkami,  dzi ki  przyjemno ci  osi ganej 

podczas  tego  intensywnego  dotykania.  Za   partner,  który  wcze niej  był  "wył czony"  przez 

wi kszo   czasu,  teraz  staje  si   bardziej  pobudzony,  dzi ki  tym  nowym  do wiadczeniom  i 

cz ciej pragnie stosunków płciowych. 

Zatem wskazówk  pierwsz  dla kultywowania intymno ci z ukochan  osob  jest: 
U ywaj swego ciała dla okazywania ciepła 

background image

 

- 38 - 

"Potrafi  prze y  dwa miesi ce dzi ki jednemu tylko 

dobremu komplementowi''. 

Mark Twain

6

 

O sztuce afirmacji 

Swego  czasu  wykonano  fascynuj c   prac   badawcz   z  uczniami  drugiej  klasy  szkoły 

podstawowej.  Nauczycielka  narzekała,  e  coraz  trudniej  jest  jej  sprawowa   kontrol   nad 

uczniami. Wstawali, chodzili po klasie, rozmawiali - zamiast zajmowa  si  prac . 

Dwóch psychologów sp dziło kilka dni, siedz c z tyłu klasy ze stoperami w r kach. Uwa nie 

obserwowali  zachowanie  zarówno  dzieci,  jak  i  nauczycielki.  Co  10  sekund  notowali  liczb  

dzieci, nie b d cych na swoich miejscach. Okazało si ,  e w ka dym dwudziestominutowym 

okresie dzieci wstawały 360 razy, a nauczycielka 7 razy mówiła "siadaj!". 

Psycholodzy  zasugerowali,  eby  nauczycielka  wiadomie  cz ciej  wypowiadała  polecenie 

"siadaj".  W  ci gu  nast pnych  kilku  dni  nauczycielka  wołała  "siadaj"  rednio  27,5  razy  w 

ci gu  ka dych  20  minut.  Czy  zmieniło  to  zachowanie  dzieci?  Niestety,  nie.  Wstawały  ze 

swych  miejsc  540  razy  w  ci gu  tego  czasu,  a  wi c  o  50  proc.  cz ciej.  Dla  sprawdzenia 

danych  badacze  poprosili  nauczycielk ,  aby  powróciła  do  swej  poprzedniej  cz stotliwo ci 

upominania  uczniów  i  okazało  si ,  e  w  ci gu  dwóch  dni  ilo   "wyj "  z  ławek  powróciła 

dokładnie  do  poprzedniego  poziomu.  Wobec  tego  przez  dwa  nast pne  dni  ilo   polece  

"siadaj" zwi kszono i oczywi cie dzieci cz ciej wstawały z miejsc. 

Oto  rewelacja:  w  ostatnim  tygodniu  pracy  psychologowie  poprosili  nauczycielk ,  aby 

całkowicie powstrzymała si  od upominania dzieci, a zamiast tego,  eby spokojnie chwaliła te 

dzieci, które pozostawały na miejscach i wykonywały sw  prac . Rezultat był zaskakuj cy: 

ilo  wyj  z ławek zmalała o 33 proc; był to wi c najlepszy wynik w całym eksperymencie. 

Wniosek  jest  oczywisty:  dzieci  b d   wzmacnia   ka de  zachowanie,  które  zwróci  na  nie 

uwag , nawet je li b dzie to uwaga w negatywnym sensie tego słowa. W niebezpiecze stwie 

s   wi c  rodzice,  którzy  surowo  karz   "szalej ce"  dzieci,  a  nie  zwracaj   uwagi,  kiedy  ich 

pociechy bawi  si  ładnie i grzecznie. 

Trzeba jednak powiedzie ,  e te pryncypia nie zostały sformułowane w ostatnich latach. Ju  

dawno temu Lincoln powiedział: "Kropla miodu przyci gnie wi cej much ni  beczka  ółci." 

Je eli zatem szukasz sposobu powi kszenia sukcesu w stosunkach z innymi lud mi -  wicz 

sztuk  afirmacji. To, co sprawdziło si  w przypadku dzieci w szkole, z pewno ci  przyniesie 

dobre rezultaty w stosunkach z twoimi pracownikami. W afirmacji jest co  z magii. 

Drug  wskazówk  b dzie wi c po prostu: 
B D  HOJNY W POCHWAŁACH 
W  roku  1936  pewien  nieznany  instruktor  YMCA  (Zwi zek  Młodzie y  Chrze cija skiej) 

opublikował  niepoka n   ksi eczk .  Zrezygnował  on  z  dobrze  płatnej  pracy  handlowca  i 

opu cił  Warrensburg  w  stanie  Missouri  z  zamiarem  nauczenia  zasad  kontaktów 

mi dzyludzkich,  których  nauczył si  jako  handlowiec.  Dyrektorzy YMCA  przy  23  Ulicy  w 

Nowym  Jorku  nie  chcieli  płaci   dwóch  dolarów  za  lekcj   nieznanemu  instruktorowi.  Ale 

kiedy nalegał i zaproponował zorganizowanie i prowadzenie kursu na zasadach komisyjnych, 

postanowili da  mu szans . 

W ci gu dwóch lat m czyzna ten stał si  niezwykle popularny. Zarabiał trzydzie ci dolarów 

za wieczór, a nie dwa. Pewien wydawca zapisał si  na jego kurs w Larchmont w stanie Nowy 

                                                 

6

 Mark Twain (1835-1910) pisarz ameryka ski, pilot i poszukiwacz złota. 

 

background image

 

- 39 - 

Jork. Wywarł na nim takie wra enie,  e zach cił on instruktora do zebrania swojej wiedzy w 

ksi k .  Ten  młody  człowiek  nazywał  si   Dale  Carncgie,  a  jego  ksi ka  "Jak  zdobywa  

przyjaciół  i  wpływa   na ludzi"  przez 10 lat pozostawała  na "li cie  przebojów"  gazety  "The 

New York Times". Jeszcze nigdy nie notowano takiego rekordu. W sumie sprzedano ponad 

10  milionów  egzemplarzy,  a  mimo  to  ksi ka  ta  nadal  sprzedaje  si   w  nakładzie  200  tys. 

egzemplarzy rocznie. 

Na  czym  polega  wiedza  pana  Carnegie?  Zawarta  jest  w  rozdziale  pt.  "Wielka  tajemnica 

post powania z lud mi". Oczywi cie Carnegie nie stworzył wszystkiego tego, o czym pisze w 

swojej ksi ce. Ka dy dobry kochanek, ka dy pierwszorz dny kierownik, ka dy dobry rodzic 

stosuje t  technik  codziennie. Ty te  u ywałe  jej w czasach, gdy najlepiej układały ci si  

stosunki  z  innymi.  Wła ciwie  cał   t   technik   Carnegie  zawarł  w  jednym  zdaniu:  "B d  

serdeczny w aprobowaniu i hojny w pochwałach". 

Charles  Schwab,  przyszły  rekin  ameryka skiego  przemysłu  stalowego,  był  chyba  jednym  z 

pierwszych  ludzi  zarabiaj cych  milion  dolarów  rocznie.  Dlaczego  Andrew  Carnegie,  gdy 

został  przemysłowcem,  płacił  Schwabowi  ponad  3000  dolarów  dziennie?  Czy  dlatego,  e 

wiedział  o  produkcji  stali  wi cej  ni   inni?  Nie.  Schwab  zawsze  mawiał,  e  dla  Carnegie'a 

pracuje wielu ludzi, których wiedza techniczna znacznie przerasta jego wiedz . 

Płacono  mu  tyle  pieni dzy  przede  wszystkim  za  to,  e  wiedział  jak  nale y  post powa   z 

lud mi. Oto jego sekret, opisany jego własnymi słowami: 
"Swoj   umiej tno   wzbudzania  entuzjazmu  u  innych  uwa am  za  co   najbardziej 

warto ciowego. To, co najlepsze w człowieku, mo na rozwin  najlepiej poprzez zach canie i 

wyra anie uznania. Nie ma nic bardziej zabójczego dla ambicji człowieka, jak krytycyzm ze 

strony przeło onych. Ja nigdy nikogo nie krytykuj . Wierz  w istnienie podniet do pracy. Wi c 

ch tnie  chwal   ludzi,  ale  wystrzegam  si   wyszukiwania  u  nich  bł dów.  Je eli  co   mi  si  

podoba, jestem serdeczny w wyra aniu aprobaty i hojny w pochwałach." 
Niektórzy  znani  krytycy  atakowali  t   technik   jako  nieszczer   i  manipulacyjn .  Ksi ka 

Dale'a Carnegie była wiele razy parodiowana i traktowana jako literatura naiwna. Có  jednak 

nieszczerego i manipulacyjnego znajduje si  w wypowiadaniu tego,  e co  nam si  w innych 

ludziach podoba? Afirmacja okazywana tylko dla uczynienia kogo  szcz liwym jest przecie  

jedn  z najprzyjemniejszych czynno ci dnia codziennego. Pozwólcie,  e zilustruj  powy sze 

rozwa ania pewnym incydentem z  ycia Carnegie, opisanym przez niego w ksi ce: 
"Pewnego  razu  stałem w  kolejce  na poczcie na rogu 33 Ulicy i 8 Alei w Nowym Jorku, bo 

chciałem nada  list polecony. Zauwa yłem,  e urz dnik był strasznie znudzony swoj  prac  - 

wa eniem kopert, wydawaniem znaczków, wypisywaniem potwierdze  przyj cia - monotonn  

dłubanin  przez okr gły rok. Powiedziałem wi c do siebie: »Spróbuj  uczyni  tego człowieka 

takim,  jakim  ja  jestem.«  Oczywi cie,  eby  mogło  mi  si   to  uda ,  musz   mu  powiedzie   co  

miłego.  Nie  o  sobie,  ale  o nim  samym.  Zadałem  sobie  wobec tego  pytanie:  »Co  w  nim  jest 

takiego, co mógłbym szczerze pochwali  ?« 

To  czasem  trudno  okre li ,  zwłaszcza  w  przypadku  obcych. W tym  wypadku  jednak  sprawa 

była prosta. Spostrzegłem nagle co , co niezwykle mi si  spodobało. 

W  czasie,  gdy  wa ył  moj   kopert ,  powiedziałem  z  entuzjazmem:  »Chciałbym  bardzo  mie  

takie włosy, jak Pan.« 

Spojrzał na mnie zaskoczony i u miech zabłysn ł na jego twarzy. »No, nie s  ju  takie, jak 

kiedy «  -  powiedział  skromnie.  Zapewniłem  go,  e  cho   mo e  straciły  ju   co  nieco  ze  swej 

wspaniało ci, to mimo to godne s  pozazdroszczenia. Zdawał si  by  niezwykle zadowolony. 

Porozmawiali my  sobie  miło  przez  chwil ,  a  na  koniec  on  powiedział:»  Wielu  ludzi 

podziwiało ju  moje włosy.« 

Opowiedziałem t  histori  kiedy  w towarzystwie i pewien m czyzna zapytał mnie: 

»Co chciał pan tym sposobem od niego uzyska ?« 

background image

 

- 40 - 

Co ja próbowałem uzyska  od niego ?!! 

Je eli b dziemy tak niegodnie samolubni, to nigdy nie wyrazimy szcz cia i nie przeka emy 

odrobiny uznania bez ch ci wyd bienia czego  w zamian... spotka nas pora ka, na któr  tak 

bardzo zasługujemy. 

Owszem,  zyskałem  wiele  od  tamtego  człowieka;  co   bezcennego.  Zyskałem  uczucie,  e 

zrobiłem dla niego co , za co on w  aden sposób nie mógł mi si  »zrewan owa «. Zyskałem 

uczucie,  które  płonie  i  piewa  w  naszej  pami ci  jeszcze  długi  czas  po  zaistnieniu  takiego 

wydarzenia." 
Je li  nauczysz  si   wyszukiwa   pozytywne  cechy  u  innych  ludzi,  b dziesz  zaskoczony,  jak 

wiele  dobrego  mo na  u  nich  zaobserwowa .  Ralph  Waldo  Emerson,  ameryka ski  poeta  i 

wykładowca, powiedział: "Ka dy człowiek, którego spotykam, jest w jaki  sposób ode mnie 

lepszy." Je eli kto  taki, jak Emerson mógł wypowiedzie  takie zdanie, dlaczego my, pro ci 

ludzie,  nie  mieliby my  potrafi   odkrywa   w  naszych  bli nich  ró nych  wyró niaj cych  ich 

cech. 

Sztuka afirmacji nab dzie wi kszej warto ci, kiedy nauczymy si  wyra a  pochwały, wtedy 

gdy nikt si  ich nie spodziewa. S , oczywi cie, okazje, na przykład po smacznym posiłku lub 

interesuj cej przemowie. Mówienie komplementów jest swego rodzaju zwyczajem. Sir Henry 

Taylor  w  swej  dziewi tnastowiecznej  ksi ce  pt.  "M   stanu"  (The  Statesman)  twierdzi 

wr cz,  e lepiej jest odczeka  i przypomnie  sobie szczegóły zdarzenia pó niej: 
"Wyra   podziw dla  przemowy, kiedy  mówca usi dzie,  a  we mie twój  komplement  za zwykły 

okaz uprzejmo ci. Ale poczekaj troch  i potem powiedz, jak du e wra enie wywarła na tobie 

ta przemowa, a mówca b dzie pami tał twoj  aprobat  dłu ej ni  ty jego wypowied ." 
Jak rozwija  umiej tno  samooceny 
Kiedy nab dziesz ju  tego wspaniałego zwyczaju wyra ania aprobaty w stosunku do ludzi, z 

którymi si  spotykasz, spostrze esz pewien znakomity efekt kumulacyjny. Dr  Paul Roberts, 

psycholog dzieci cy, mówi,  e regularne wyra anie akceptacji i miło ci s  bardzo wa nymi 

czynnikami  w  tworzeniu  u  dziecka  obrazu  samego  siebie.  Ta  akumulacja  powoduje,  e 

dziecko dochodzi do wniosku: "Wiem,  e mnie akceptuj ", a nie do konkluzji: "Mo e mnie 

akceptuj , a mo e nie. Zobacz , jak zareaguj  nast pnym razem." 

Czy rodzice mog  cokolwiek zrobi  w celu wytworzenia si  w dziecku poczucia zaufania do 

siebie?  "Tak,  mog ",  mówi  Ruth  Stafford  Peale,  współczesna  działaczka  religijna,  ona 

znanego w USA pastora: 
"Rzecz  polega  na  tym,  aby  obserwowa ,  gdzie  znajduj   si   wrodzone  zdolno ci  dziecka, 

potem  delikatnie  (nie  spodziewaj c  si   szybko  wielkiego  efektu)  pokieruj  je  we  wła ciw  

stron .  Trudnym  mo e  okaza   si   dla  ojca  sportowca  zrozumienie  i  pomoc  synowi,  który 

wolałby  gra   w  szachy  ni   w  piłk   no n .  Ale  to  wła nie  szachy  s   tym,  czego  potrzebuje 

chłopak,  aby  mogła  rozwin   si   w  nim  pewno   siebie.  Je eli  t   jedn   rzecz  b dzie  robił 

dobrze, wkrótce uwierzy,  e tak e z innymi sprawami mo e sobie poradzi , a co wa niejsze, 

nie b dzie bał si  próbowa ." 
Wyra aj c afirmacj  albo powstrzymuj c si  od tego mo emy wywiera  olbrzymi wpływ na 

zdolno   samooceny  innych  ludzi.  Podczas  jednej  z  naszych  terapii  grupowych 

dyskutowali my  o  problemie  dotycz cym  wyobra enia  o  własnej  powierzchowno ci.  Ró ni 

ludzie opowiadali, jak sami siebie widz . Wysoka i szczupła kobieta o pi knych długich wło-

sach powiedziała: 

- Widz  si  grub  i pryszczat . 

- Czy to znaczy,  e była pani kiedy  gruba i miała krosty? - zapytał kto . 

- Nie, ja widz  siebie tak  w tej chwili. 

Je li ju  mo na było co  o niej powiedzie , to była ona chuda, ale cer  miała jasn  i ładn . 

background image

 

- 41 - 

Sk d  wi c  ten  wypaczony  obraz  własnej  osoby?  Bez  w tpienia  mo na  stwierdzi ,  e  w 

pewnym stadium jej rozwoju osobowego, prawdopodobnie we wczesnej dojrzało ci, kobieta 

ta  nie  była  atrakcyjna.  Ten  obraz  utkwił  w  jej  pami ci,  a  nie  znalazł  si   nikt,  kto  by  go 

zmienił. Był to przykład pi knej kobiety, która nie wiedziała,  e jest pi kna, bo nikt jej o tym 

nie powiedział. 
O sile pobudzania dobra 
Kto  kiedy  powiedział: "Aprobata to bodziec dla  wiatłych umysłów." Wszyscy mamy wi c 

dost p do tej olbrzymiej siły - mo liwo ci 

pobudzania innych za pomoc  pochwały. Komplement nic przecie  nie kosztuje, a mimo to s  

w ród  nas  tacy,  którzy  zrobiliby  cokolwiek  lub  wszystko,  eby  tylko  ich  pochwali . 

Przoduj cy psycholog ameryka ski, William James, mówi: "Najgł bszym pragnieniem natury 

ludzkiej jest ch  bycia docenianym." 

Oto,  co  Dale  Carnegie  mówi  o  pragnieniu  pochwał:  "Niewielu  jest  ludzi,  którzy  szczerze 

potrafi  nasyci  ten głód serca i dzi ki temu »mie  w r ce innych«. Gdy taki człowiek umrze, 

nawet wła cicielowi zakładu pogrzebowego jest przykro." 

Gandhi  inspirował  miliony  ludzi  do  łamania  przestarzałych  "norm"  i  dokonywania 

bohaterskich  czynów.  Louis  Fischer,  jeden  z  najwierniejszych  biografów  Gandhiego,  tak 

mówi  o  sposobie  inspirowania  ludzi,  stosowanym  przez  geniusza  Hindusów:  "Gandhi  nie 

szukał złych cech w ludziach. Cz sto zmieniał on ludzi, uwa aj c ich nie za tych, którymi s , 

lecz za tych, którymi chcieliby by  oraz traktował ich tak, jakby dobro istniej ce w nich było 

nimi samymi". 

Wi kszo  z nas miała we wczesnych latach  ycia szcz cie posiadania kogo  - nauczyciela, 

dziadka czy przyjaciela, kto si  nami bardziej interesował, puszczał płazem niem dre bł dy, a 

wyci gał na  wiatło dzienne te wa ne aspekty nas samych, których inni nie próbowali nawet 

szuka . Je li w ten sposób b dziesz post pował w stosunku do innych ludzi, staniesz si  ich 

do ywotnim wierzycielem i b d  ci  oni pami ta  jeszcze długo po twoim odej ciu. 

Kiedy  Ann   Morrow  i  Charles  Lindbergh  spotkali  si ,  on  był  ju   narodowym  bohaterem. 

Charles otrzymał nagrod  40 000 dolarów za pokonanie Atlantyku. Latał od miasta do miasta, 

lansuj c lotnictwo. Ojciec Ann  był ambasadorem w Meksyku. Podczas wizyty Lindbergha w 

tym pa stwie rozkwitła mi dzy nimi miło , która miała poł czy  t  par  na 47 lat. Ann  była 

nie miała, lecz pomimo tego  e była  on  człowieka b d cego zawsze w  wietle reflektorów, 

została jedn  z najpopularniejszych pisarek Ameryki. 

Opisuj c swoje mał e stwo, mówi o tym, w jaki sposób osi gn ła sukces. Jej m  wierzył w 

ni  w niewiarygodnym stopniu: 
  "By   bardzo  zakochan ,  znaczy  posiada   sił   do  osi gni cia  wolno ci  ...  W  idealnym 

układzie  oboje  mał onkowie  daj   sobie  nawzajem  wolno   do  poznania  nowych  i  ró nych 

wiatów. Nie byłam wyj tkiem od tej reguły. Odkrycie,  e jestem kochan  było niewiarygodne 

i całkiem zmieniło mój  wiat, moje odczucia o  yciu i o mnie samej. Otrzymałam pewno , sił  

i  prawie  nowy  charakter.  M czyzna, którego  miałam  po lubi ,  wierzył  we  mnie  i  w  to,  co 

robi , a  w ko cu i ja uwierzyłam,  e potrafi  zrobi  wi cej ni  przedtem s dziłam". 
Pozwólcie,  e  zilustruj   sil   afirmacji,  odnosz c  si   do  zdarzenia,  które  przytrafiło  si  

mojemu przyjacielowi Bruce'owi Larsenowi. Oto jego własny opis tej sprawy: 

"Pewnego  dnia  wcze nie  rano  musiałem  zd y   na  poł czenie  lotnicze  zNewark  w  stanie 

New.Jersey  do  Syracuse  w  stanie  Nowy  Jork.  Poprzedniej  nocy  wróciłem  pó no  z  pewnej 

konferencji, a teraz  pieszyłem si  na nast pn . 

Byłem  zm czony.  Nie  zaplanowałem  sobie  dobrze  rozkładu  zaj   i  okazało  si ,  e  byłem 

zupełnie  nieprzygotowany  do  wypełnienia  napi tego  programu  moich  przyszłych  działa . 

Wstałem  wcze nie,  w  po piechu  zjadłem  niadanie  i  ruszyłem  na  lotnisko  z  poczuciem, 

background image

 

- 42 - 

którego nie mo na było nazwa  pozytywnym. Było mi  al samego siebie. 

Siedz c w samolocie, z notatnikiem na kolanach, modliłem si : »O Bo e, pomó  mi. Spraw, 

bym mógł napisa  co , co przyda si  twemu ludowi w Syracuse«. 

Nic mi jednak nie przychodziło do głowy. Zanotowałem co  nieco  wyrywkowo i czułem si  

podle, z minuty na minut  coraz bardziej winny. Tak  sytuacj  mo na by porówna  do swego 

rodzaju  pomieszania  zmysłów.  Zaprzecza  to  wszystkiemu,  co  wiemy  o  Bogu  i  o  jego 

zdolno ci wybawiania ludzi z opresji. Mniej wi cej w połowie tego krótkiego lotu pojawiła 

si   stewardessa,  roznosz c  kaw .  Pasa erami  w  tym  rejsie  byli  sami  m czy ni,  poniewa  

kobiety maj  zbyt du o  rozs dku,  eby wybiera  si  w podró  samolotem o tej porze dnia. 

Stewardessa, zbli aj c si  powoli do mnie, nagle wykrzykn ła: Hej, kto  tutaj u ywa wody po 

goleniu »English Leather«. Nie potrafi  oprze  si  m czy nie u ywaj cemu tej wody. Kto to 

jest? 

Szybko podniosłem r k  i powiedziałem,  e to ja. 

Stewardessa natychmiast do mnie podeszła i pow chała mój policzek, a ja rozkoszowałem si  

t  uwag  i wyrazem uznania w oczach innych pasa erów. 

Przez reszt  lotu, gdy tylko stewardessa przechodziła obok mnie,  artowali my wesoło. Ona 

co  komentowała, a ja odpowiadałem z humorem. Dwadzie cia minut pó niej, kiedy samolot 

podchodził do l dowania, zdałem sobie spraw  z tego,  e moje »szale stwo« min ło. Pomimo 

faktu,  e nic mi si  nie udawało - rozplanowanie dnia, przygotowanie do konferencji, moja 

własna postawa - wszystko nagle si  zmieniło. Ponownie wiedziałem,  e kocham Boga, i  e 

On mnie kocha, pomimo moich niepowodze . 

Co  wi cej,  czułem,  e  kocham  siebie  i  ludzi  wokoło,  i  tych,  którzy  czekali  na  mnie  w 

Syracuse. Byłem jak ów szaleniec z Gerazim po tym, jak Jezus poło ył na nim swoje dłonie: 

odziany, przy zdrowych zmysłach 

i  siedz cy  u  stóp  Jezusa.  Spojrzałem  na  notatnik  i  ujrzałem  stron   pełn   my li,  które  b d  

u yteczne podczas tego weekendu. 

»Bo e - zadumałem si  - jak to si  stało ?« 

Wtedy wła nie doszedłem do wniosku,  e kto  wszedł w moje  ycie i przekr cił klucz. Był to 

całkiem malutki kluczyk, przekr cony przez zupełnie nieoczekiwan  osob . Lecz ten prosty 

akt  afirmacji,  ta  nieoczekiwana  i  niezasłu ona  uwaga  ze  strony  innych,  przywróciły  mi 

jasno  umysłu ". 

Sztuka afirmacji to cudowny klucz. Pablo Casalas powiedział: "Dopóki kto  potrafi podziwia  

i  kocha ,  pozostaje  na  zawsze  młodym".  Wobec  tego  drug   wskazówk   do  pogł biania 

intymno ci b dzie: 
B d  hojny w pochwałach 

"Odkryli my znakomite czteroliterowe słowo 

dla psychoterapii: mowa ". 

Penni i Richard Crenna

7

 

Koncepcja mał e stwa przy fili ance kawy 

"Droga Anno, 

Mój m  nie rozmawia ze mn . On zwyczajnie siada przed telewizorem lub czyta gazet . Gdy 

zapytam  go  o  co ,  odpowiada:  "aha"  lub  "no".  Czasem  nawet  i  tego  nie  zrobi.  Wszystko, 

czego potrzebuje to gospodyni i kogo , z kim by si  przespał, kiedy ma na to ochot . S  takie 

chwile, kiedy zastanawiam si , dlaczego on w ogóle si  o enił". 
                                                 

7

 Penni i Richard Crenna - znane mał e stwo ameryka skich psychologów. 

 

background image

 

- 43 - 

Tego typu narzekania nie s  rzadko ci . Z powodów, które s  zupełnie jasne, wielu z nas ma 

tendencj   do  tego,  by  przesta   rozmawia   z  najwa niejszymi  lud mi  w  naszym  yciu. 

Niedawno  pewien  psycholog  przeprowadził  eksperyment,  maj cy  na  celu  okre lenie  ilo ci 

czasu  po wi canego  na  rozmow   pomi dzy  przeci tnym  m em  i  on   w  ci gu  jednego 

tygodnia.  Aby  pomiar  mógł  by   dokładny,  nasz  badacz  zaopatrzył  ka dego  z  partnerów  w 

przeno ny mikrofon i liczył w ten sposób ka de wypowiedziane słowo: rozmowy o niczym w 

drodze do sklepu, 

pro by o podanie chleba podczas posiłku - dosłownie wszystko. W tygodniu jest 168 godzin, 

czyli  10  080  minut.  Jak  s dzicie,  ile  czasu  przeci tne  mał e stwo  po wi ca  z  tego  na 

rozmow ?  Nie,  nie  10  godzin,  nie  godzin ,  ani  nawet  nie  pół  godziny.  rednio  rozmowy 

zaj ły 17 (siedemna cie) minut! Germaine Greer, współczesna pisarka ameryka ska, mówi: 

"Samotno  jest najokrutniejsza wtedy, kiedy odczuwa si  j  w towarzystwie bliskiej osoby, 

która zaprzestała komunikowania si ". 
Przyczyna pewnego romansu 
Mówi  si ,  e  rozmowa  niewiele  kosztuje,  ale  jest  ona  zasadniczym  elementem  dobrych 

kontaktów  mi dzyludzkich.  Ju   od  wielu  lat  do  mojej  przychodni  przychodzi  kobieta 

zam na,  która  ostatnio  nawi zała  "romans"  z  jakim   m czyzn .  S dziłem,  e  wi kszo  

energii podczas ich potajemnych spotka  trac  na seks. "Nie - powiedziała - szczerze mówi c, 

spałam z nim tylko dwa czy trzy razy i nie okazało si  to wcale takie wspaniałe. Powodem, 

dla którego tak bardzo go kocham i dla którego chc  by  przy nim jest to,  e mo emy ze sob  

rozmawia .  Dyskutujemy  o  ró nych  rzeczach  całymi  godzinami.  Bo e!  Jakie  to  wspaniałe 

rozmawia  z kim  takim jak on, opowiada  mu o tym, co si  czuje i otrzymywa  w zamian to 

samo. Dlaczego ja i mój m  nie potrafili my nigdy si  tak porozumie ?" 

Prawdopodobnie jest wiele powodów, dla których to mał e stwo nie mogło si  porozumie . 

Jednym  z  nich  mo e  by   fakt,  e  mał onek  nie  zdaje  sobie  sprawy  z  tego,  jak  wa nym 

czynnikiem jest rozmowa. 

Eric  Hoffer  był  dokerem  w  San  Francisco.  Sp dzał  całe  wieczory  na  pisaniu  ksi ek  o 

filozofii. Sław  przyniosły mu: "Naprawd  wierny" (TheTrueBeliever), "Próbazmiany" (The 

OrdealofChange), " arliwo  umysłu" (The Passionate State of Mind). Dzieci stwo Hoffera 

nie było łatwe. Matka zmarła mu, kiedy miał siedem lat, a w tym samym roku sam Hoffer 

nagle  i  z  niewyja nionych  przyczyn  stracił  wzrok.  A   do  momentu  odzyskania  wzroku,  w 

wieku  15  lat,  opiekowała  si   nim  wie niaczka  bawarska.  To  ona  nauczyła  go,  jak  wa n  

rzecz  jest rozmawia . Napisał o niej: 

"Ta kobieta z pewno ci  mnie kochała, poniewa  te osiem lat  lepoty uwa am za szcz liwe. 

Pami tam,  e du o rozmawiali my ze sob  i  miali my si . Musiałem du o mówi , bo Martha 

ci gle  powtarzała:  Pami tam,  jak  mówiłe ...  Ona  rzeczywi cie  pami tała  wszystko,  co  po-

wiedziałem i dlatego przez całe  ycie mam wra enie,  e wszystko, o czym my l  i wszystko, 

co mówi  warte jest wysłuchania i zapami tania. To ona dała mi to poczucie". 

Oczywi cie,  rozmowa  niekoniecznie  prowadzi  do  zbli enia.  Istniej   przecie   ró ne  rodzaje 

rozmów,  zwykła  wymiana  słów  mi dzy  lud mi  nie  gwarantuje  za yło ci.  Niemniej  jednak, 

za yło   nie  jest  w  ogóle  mo liwa  bez  rozmawiania.  Aby  pozna   i  kocha ,  nale y  przez 

długie lata regularnie rozmawia . Wydaje si  to oczywiste, ale przecie  tak wiele kontaktów 

towarzyskich psuje si  z powodu zaniechania rozmów. Wobec tego zasad  numer trzy b dzie: 
REZERWUJ SOBIE CZAS NA ROZMOWY 
Od ponad 10 lat w ka dy czwartek Stan i Richard grywali w golfa. S  oni zupełnie ró nymi 

typami  ludzi.  Stan  ma  mały  warsztat  naprawy  telewizorów,  a  Richard  jest  aktorem 

reklamowym. Ale popołudnia na polu golfowym s  dla nich obu wa nym rytuałem i  aden z 

nich,  o  ile  gdzie   nie  wyje d a,  nie  próbuje  nawet  w  najmniejszym  stopniu  podwa a   tego 

background image

 

- 44 - 

zwyczaju. 

"Robimy  to  dla  zachowania  sprawno ci  fizycznej  i jednocze nie  traktujemy  jako  okazj   do 

wyj cia z domu - mówi Stan. Jednak najwa niejszym powodem, o którym obaj wiemy, jest 

to,  e  mamy  wtedy  okazj   porozmawia .  Po  prostu  potrzebujemy  spotyka   si   raz  w 

tygodniu". 
Plan rozmowy 
Charlie  Shedd  napisał  wi cej  i  m drzej  na  temat  mał e stwa,  ni   ktokolwiek  inny.  On  ma 

prawo  mówi   na  ten  temat.  Wychował  pi cioro  dzieci,  a  razem  z  Mart   stworzyli  jedno  z 

najwspanialszych mał e stw w Ameryce. W jednej ze swych ksi ek Shedd mówi o tym,  e 

zawarł z  on  dwa porozumienia, dzi ki którym ich stosunek wzajemny miał szans  dobrze 

si   układa :  raz  w  tygodniu  wspólny  samotny  posiłek  i  15  minut  codziennego  wnikania  w 

gł b siebie. 

Pierwsze  dotyczy  posiłku  sp dzonego  tylko  we  dwoje,  bez  go ci,  bez  rozrywek.  "To  mo e 

by  lunch - wyja nia Charlie - ale gdziekolwiek i kiedykolwiek by my byli, opieramy łokcie 

na stole i spogl damy sobie gł boko w oczy. Zagl damy do wn trza naszych dusz". 

Drugie porozumienie - codzienne pi tnastominutowe wnikanie w gł b nie jest przeznaczone 

na  dyskutowanie  o  rachunkach  albo  o  problemach  dzieci  lub  na  planowanie  pikniku. 

Tematem tej rozmowy jest: "Co si  dzieje tam, wewn trz Marty i Charliego?" 

Inna  para, któr   znam,  opowiada  o  ich "koncepcji mał e stwa  przy  fili ance  kawy".  Kiedy 

zjedz   obiad,  a  naczynia  znajd   si   w  zlewozmywaku,  nalewaj   sobie  jeszcze  po  jednej 

fili ance kawy i opowiadaj  sobie o swoim dniu. R bka tajemnicy owej fili anki kawy uchyla 

m : "S dz ,  e gdybym kiedy  do ko ca zrozumiał moj    on , nasze  ycie stałoby si  mniej 

interesuj ce.  Ona  jednak  nigdy  nie  straciła  dla  mnie  swego  rodzaju  tajemniczo ci  i  dlatego 

zawsze  niecierpliwie  wyczekuj   naszych  wieczornych  rozmów,  poniewa   wiem,  e  za 

ka dym razem dowiem si  o niej czego  nowego". 

Kolejna  para  mał e ska  utrzymuje,  e  musz   chodzi   do  pobliskiej  kawiarenki,  aby  tam 

porozmawia   o  powa nych  sprawach.  W  domu  łatwo  jest  opu ci   r ce  i  zaj   si   bielizn  

albo ogl daniem zawsze obecnego telewizora w czasie, gdy partner do ciebie mówi. Spróbuj 

zaprosi   mał onka  na  kaw ,  usi

  naprzeciw  niego,  wzi   go  za  r ce,  a  zobaczysz,  co  to 

znaczy niczym nie zaj ta uwaga podczas rozmowy. 

Faktem jest,  e dobra i bogata konwersacja jest mo liwa wtedy, kiedy jej naprawd  chcemy. 
Jak rozmawia  z dzie mi 
Równie   w  przypadku  dzieci,  wa ne  jest,  by  znale   czas  na  rozmow .  W  ksi ce  pt.: 

"Obietnice dla Piotra" Charlie Shedd pisze o innym sekrecie, którego tre  mo e pomóc Ci w 

domu. Kiedy jego dzieci dorastały, miał zwyczaj ka de z osobna zabiera  raz w miesi cu na 

obiad  do  miasta.  Zazwyczaj  dzieci  wybierały  restauracj .  A  po  rozmowie  wchodzili  do 

pewnego  sklepu  i  kupowali  co   taniego  za  50  centów.  Shedd  mówi,  e  nawet  wtedy,  gdy 

dzieci  osi gaj   swój  "wiek  jaskiniowy"  (okres  wczesnej  dorosło ci,  w  którym  przestaj  

rozmawia   z  rodzicami,  mieszkaj   w  czym ,  co  ledwie  przypomina  pokój,  eta),  mimo 

wszystko znajduj  zadowolenie w takich jak ich, rozmowach. "Czasami, dla  artu, mówiłem 

do  jednego  z  mieszka ców  jaskini:  Dzisiaj  wychodzimy!  Wolałby   raczej  nie  i ?  Nie 

uwierzycie, ale nigdy nie spotkałem si  z odmow ". 
Mówienie to wysiłek 
Jednym  z  powodów,  dla  których  unikamy  regularnych  rozmów  jest  fakt,  e  powa na 

rozmowa  z  blisk   osob   wymaga  czasem  wiele  wysiłku.  Pewna  matka  opowiedziała  mi  o 

tym, jak co wieczór przed poło eniem dzieci do łó ek przez jakie  pół godziny planuj  ró ne 

przyszłe  zadania  lub  dyskutuj   o  tym,  co  si   danego  dnia  wydarzyło  albo  te   matka  daje 

dzieciom  reprymend ,  co  zreszt   jest  najtrudniejsze.  "Zupełnie  dobrze  daj   sobie  rad   z 

background image

 

- 45 - 

moimi  dzie mi,  z  opowiadaniem  bajek,  zabawami,  przygotowywaniem  posiłków.  Ale 

siedzenie z nimi i rozmawianie przychodzi mi naprawd  ci ko". 

To rzeczywi cie mo e by  dla niej trudne, ale dzieci tej kobiety s  szcz liwe,  e maj  tak  

matk .  Je eli  wi c  jeste my  tak  bardzo  zaj ci  ró nymi  codziennymi  czynno ciami,  e  nie 

mamy czasu na rozmow  z dzie mi, to znaczy,  e naprawd  jeste my ZBYT zaj ci. 

Pewnego  dnia,  Franciszek  Ksawery  zm czony  sw   ci k   prac   misjonarsk   poszedł  do 

swego pokoju, wydaj c przedtem kategoryczne polecenie, aby mu pod  adnym pozorem nie 

przeszkadzano.  Ale  ledwo  drzwi  si  zamkn ły,  zaraz  znów  si   otworzyły i  Ksawery  dodał: 

"Obud cie mnie jednak, gdyby przyszło które  dziecko". 

Trzeci  zasad  b dzie wi c: 
Rezerwuj sobie czas na rozmowy 

"Naczelnym obowi zkiem miło ci jest słucha ". 

PaulTillich

8

 

O polepszaniu umiej tno ci prowadzenia rozmowy 

Znałem  kiedy   kobiet ,  która  nienawidziła  przyj .  Opowiadała  mi  o  tym  tak:  "Zanim 

poszłam  na  jakie   spotkanie,  mówiłam  sobie:  postaraj  si   teraz.  B d   wesoła.  Wyra aj  si  

błyskotliwie.  Rozmawiaj.  Ale  eby  móc  podoła   temu  zadaniu,  musiałam  sporo  pi   i  w 

rezultacie wracałam do domu załamana. Ja po prostu nie nadawałam si  do tego". 

"Ale teraz, zanim pójd  na party - mówi ta sama kobieta - mówi  sobie,  e mam słucha  z 

podziwem  ka dego,  kto  mówi  do  mnie,  e  mam  stara   si   pozna   mówc   bez  stosowania 

presji mojego własnego intelektu; bez sprzeciwiania si , bez zmieniania tematu. Moj  dewiz  

jest po prostu: powiedz mi wi cej. Wtedy taka osoba pokazuje mi swoj  dusz . Pocz tkowo 

s   to  bardzo  proste  i  skromne  rozmowy,  jednak  wkrótce  twój  rozmówca  zacznie  si   przed 

tob  otwiera , poka e swoje prawdziwe Ja. Wła nie wtedy stanie si  on, lub ona, wspaniale 

o ywiony". 

Nie  trzeba  by   psychologiem,  eby  o  tym  wiedzie .  Dzi ki  takiej  postawie  kobieta  ta  jest 

poszukiwana w towarzystwie przez wiele osób. Ona po prostu poznała sztuk  przyci gania do 

siebie innych w trakcie rozmowy. Czwart  zasad  kultywowania za yło ci jest wi c: 
NAUCZ SI  SŁUCHA  
Wielu  ludzi  uwa a  si   za  zbyt  cichych  lub  zbyt  nerwowych  w  licznym  towarzystwie  i  w 

zwi zku z tym s  pełni obaw, zwi zanych z tym,  e nie maj  nic ciekawego do powiedzenia. 

W  rzeczywisto ci  jednak  nie  trzeba  by   dowcipnym  i  gadatliwym,  aby  by   dobrym 

rozmówc . Zasadnicz  spraw  jest tu umiej tno  słuchania. 

Opisz  teraz prost  zasad , dzi ki której staniecie si  interesuj cymi rozmówcami. Pami tam 

jeszcze  ten  dzie ,  kiedy  poszedłem  odwiedzi   Billa  Carrutha,  który  przybył  do  naszego 

małego  miasteczka  teksa skiego, aby  naucza   historii.  Człowiek  ten  wspaniale si   ubierał i 

był  najdowcipniejszym  i  najbardziej  wiatowym  człowiekiem,  jakiego  znałem.  Dziwnym 

jednak trafem zainteresował si  cichym i zakłopotanym chłopakiem. 

"Panie  Carruth  -  powiedziałem  -  chciałbym,  aby  nauczył  mnie  pan  rozmawia   z  innymi 

lud mi, tak jak pan to robi. Zawsze jest mi trudno wymy le  co  ciekawego do powiedzenia. 

Słuchaj - odpowiedział -sekret bycia interesuj cym polega na byciu zainteresowanym". 

                                                 

8

 Paul Tillich (Paul Johanes Oskar T.) (1886-1965) - niemiecko-ameryka ski filozof i teolog. 

 

background image

 

- 46 - 

Ta prosta zasada dobrze funkcjonuje ju  przez 25 lat mojego zajmowania si  lud mi i mog  

bez przesady doda ,  e w moim przypadku chodzi przecie  o tysi ce ludzi. Nale y zadawa  

pytania, na które rozmówcy b d  z ch ci  odpowiada . Nale y te  zach ca  ludzi do opowia-

dania o sobie. 
0 terapii słuchania 
Pacjenci przychodz  do przychodni psychiatrycznych, bo wiedz ,  e tak niewielu łudzi potrafi 

naprawd  słucha  innych. 

Kiedy pewna kobieta opowiadała znajomym,  e była na seansie psychiatrycznym, która  z jej 

ucz szczaj cych do ko cioła kole anek, upomniała j : "Masz przecie  przyjaciół chrze cijan. 

Dlaczego  nie  porozmawiasz  z  nimi,  kiedy  masz  kłopoty?  No  wła nie  -  odpowiedziała  -  to 

prawdopodobnie byłoby to, o co mi chodzi, gdyby tylko oni słuchali mnie naprawd . Ale czy 

wiesz, jak szybko ci znajomi wytr caj  mnie z rytmu i zaczynaj  opowiada  o sobie samych? 

Troch   mnie  kr puje  płacenie  za  to,  ale  gdy  kto   po wi ca  mi  50  minut  i  autentycznie 

uwa nie mnie słucha przez ten czas, to dla mnie jest prawdziwym lekarstwem". 
Dlaczego słuchaj cy jest zawsze lubiany 
Poniewa  tak niewielu ludzi potrafi uwa nie słucha  innych, ci, którzy si  tego naucz  maj  

zagwarantowane wszystkie przyja nie i mog  by  pewni zdecydowanego polepszenia swych 

obecnych kontaktów towarzyskich. "Drog  do serca jest ucho" - powiedział kiedy  Wolter. 

Dr Carl Rogers, jeden z najlepszych psychologów ameryka skich mówi,  e czasami podczas 

rozmowy z pacjentem zauwa a nagle,  e wokół oczu mówi cego pojawia si  co  wilgotnego, 

co zdaje si  mówi : "Dzi ki Bogu! Nareszcie kto  mnie słucha!" 

A  jak  rozmawiał  sam  Chrystus?  Mówi  si   cz sto,  e  był  On  wielkim  Nauczycielem  i 

Uzdrowicielem,  ale  przecie   Jego  do wiadczenia  z  lud mi  wykazuj   tak e  to,  e  był  On 

równie  uwa nym Słuchaczem. Zadawał pytania tr dowatym, rzymskim oficerom,  lepcom, 

rabinom, prostytutkom, rybakom, politykom, matkom, zagorzalcom religijnym, inwalidom i 

prawnikom. 

Ta  Jego  cecha  była  czym   niezwykłym.  Wielu  tzw.  geniuszów  ma  tylko  wyj ciowe  obiegi 

komunikacji; tacy bez przerwy mówi . Jezus pokazał jak nale y uruchamia  swego rodzaju 

"kanały" wej ciowe. On najpierw słuchał innych. 

Skoro wi c jest to tak istotne, pomocne mo e okaza  si  zapoznanie si  z cechami dobrych 

słuchaczy. 

1. Dobrzy słuchacze słuchaj  oczami - Specjali ci od komunikowania si  twierdz ,  e nawet 

wtedy, kiedy mamy usta zamkni te, mo emy mówi . Gdy kto  do ciebie mówi, odbiera wiele 

informacji na temat tego, jak jeste  zainteresowany tym, co mówi. Pami taj wi c: najlepszym 

sposobem  na  to,  by  zosta   interesuj cym  jest  bycie  zainteresowanym,  a  stopie   twojego 

zainteresowania mierzony jest sposobem "mowy" całego ciała. 

Jednym z najlepszych wska ników jest kontakt wzrokowy. Je eli gapisz si  na  ciany albo na 

innych ludzi, mówi cy do ciebie od razu rozumie, jak mało obchodzi ci  to, o czym on mówi. 

Z drugiej za  strony, je eli b dziesz patrzył swemu rozmówcy prosto w oczy, zdziwi ci  na 

pewno to, w jak szybkim tempie "odbierze" on ten komplement. 

Po  wizycie  Gordona  Gosby,  duchownego  z  Ko cioła  Zbawiciela  w  Waszyngtonie,  kto  

powiedział: "Niesamowite jak ten człowiek potrafi słucha . Gdy do niego mówisz, patrzy ci 

prosto  w  oczy.  Wydaje  si ,  e  o  niczym  innym  nie  my li  i  chwyta  ka de  wypowiedziane 

słowo. To schlebia, gdy kto  po wi ca ci tyle uwagi." 

Wzrok jest jak silny magnes w porozumiewaniu si  z innymi. Dr Julius Fast, autor ksi ki pt: 

"J zyk  ciała"  (Body  Language),  badał  gesty  zalotów  i  stwierdził,  e  najlepszym  z  nich  jest 

dłu szy kontakt wzrokowy. 

"Je eli kto  pochwyci twoje spojrzenie - mówi dr Fast - dłu sze, ni  powiedzmy 2 sekundy, 

background image

 

- 47 - 

stanie si  jasne dla niego,  e jeste  nim zainteresowany". 

2.  Dobry  słuchacz  oszcz dnie  szafuje  radami  —  W  czasie  ciemnych  dni  wojny,  Lincoln 

napisał do starego przyjaciela i kolegi, prawnika, Lepnarda Swetta w Springfield, prosz c go 

o  przyjazd  do  Waszyngtonu.  Napisałmu,  e  ma  jakie   kłopoty,  o  których  chciałby  z  nim 

porozmawia . 

Swett pospieszył do Białego Domu i Lincoln mógł rozmawia  ze swym przyjacielem przez 

kilka  godzin  na  temat  proponowanej  proklamacji  zniesienia  niewolnictwa.  Przedyskutował 

wszystkie argumenty za i przeciw, a potem przeczytał listy i artykuły z prasy, w których jedni 

pot piali go za to,  e jeszcze nie uwolnił niewolników, a inni robili to samo z obawy,  e on 

tych niewolników uwolni. Prowadził rozmow  a  do pó nego wieczora, potem u cisn ł dło  

swego przyjaciela i odesłał go z powrotem do Illinois, nie zadaj c ani jednego pytania w tym 

wzgl dzie. Lincoln cały czas mówił sam. Zdawało si ,  e rozja nia mu to umysł. "Wydawało 

mi si ,  e po tej wielogodzinnej przemowie Lincoln poczuł si  jakby l ej" - powiedział potem 

Sweet.  On  nie  oczekiwał  porad.  On  po  prostu  potrzebował  przyjacielskiego  i  uwa nego 

słuchacza, przy którym mógłby zrzuci  ci ar z serca. 

Eksperci  w  sprawach  dotycz cych  miło ci  s   bardzo  ostro ni  w  udzielaniu  porad.  Kiedy 

ludzie przychodz  do ciebie ze swoimi problemami, mo e zdawa  si ,  e poszukuj  rady. Ale 

cz sto  zdarza  si ,  e  podzi kuj   ci  ju   za  uwa ne  wysłuchanie  ich.  Dzi ki  tobie  bowiem 

wyrzucaj  z siebie swoje problemy na stół mi dzy wami i sprawy staj  si  na tyle jasne,  e 

sami potrafi  podj  własne decyzje. 

W przypadku ludzi młodych nale y bardzo uwa a  na to, by poprzez oferowanie nadmiernej 

ilo ci  porad  nie  przerwa   rozmowy  w  ogóle.  Philip  Wylie,  pisarz  ameryka ski,  analizuj c 

problem konfliktu pokole  mówi: 
"Podstawowe narzekania młodych Amerykanów... nie  dotycz   hipokryzji, kłamstw,  bł dów i 

problemów,  które  odziedziczyli.  Ich  problemem  jest  natomiast  to,  e  nie  mog ,  czy  te   nie 

potrafi   rozmawia   z  dorosłymi  ...  Dochodz   do  wniosku,  e  olbrzymia  wi kszo   naszych 

dzieci  nigdy  nie  doznała  prawdziwej  przyja ni  ze  strony  cho by  jednej  dorosłej  osoby. 

Dlaczego? Na to pytanie mamy tylko jedn  odpowied : ich wysiłki zmierzaj ce do dogadania 

si  z nami, niezmiennie i zawsze spełzaj  na niczym". 
3. Dobry słuchacz zawsze zachowuje tajemnic  - Jedn  z oznak pogł biaj cej si  przyja ni 

jest  powierzanie  Ci  przez  innych  swoich  sekretów.  Krok  po  kroku  odbierasz  cz stki 

informacji, które, gdyby  je ujawnił, 

mogłyby zaszkodzi  twojemu partnerowi. Wobec tego czeka on i sprawdza, jak post pujesz z 

jego tajemnic . Je eli "obchodzisz si " wła ciwie z powierzonym sekretem, oddycha z ulg  i 

mówi wi cej o sobie. 

Wobec tego naczeln  zasad  dla ka dego, kto pragnie gł bokiej przyja ni jest: trzyma  j zyk 

za z bami. Nie ma takiej rzeczy, która by szybciej odpychała innych od nas, jak odkrycie,  e 

ujawnili my ich sekrety, które nam powierzyli. 

Je eli jeste  jak przedziurawiona d tka, inni wkrótce si  o tym dowiedz . Opowiadaj c innym 

rzeczy  powiedziane  tylko  tobie,  od  razu  przyrównujesz  si   do  ludzi  okre lanych  mianem 

konfidentów.  Nie  trzeba  by   bardzo  inteligentnym,  eby  doj   do  wniosku,  e  je eli 

powtarzasz swojemu rozmówcy tajemnice innych, to wkrótce i jego sekrety spotka ten sam 

los. 

eby wi c móc sta  si  powiernikiem danej osoby, nie nale y nikomu mówi ,  e jest si  ju  

kim   takim  dla  kogo   innego.  Niektórym  z  nas  przychodzi  to  niełatwo,  poniewa   nasza 

potrzeba  bycia  aprobowanym  popycha  nas  do  pokazania  innym,  e  s   ludzie,  którzy  nam 

wierz . Trzeba tutaj jednak uwa a : szybko mo e si  okaza ,  e nikt nam nie ufa. 

Pewien m czyzna wychodził pijany z baru i omal nie przewrócił napotkanego przypadkowo 

pastora. 

background image

 

- 48 - 

"O,  pastorze,  przykro  mi,  e  widzi  mnie  pan  w  takim  stanie.  -  Hm,  nie  wiem,  dlaczego 

miałoby by  ci przykro,  e JA widz  ci  takiego. W ko cu teraz przecie  Pan Bóg patrzy na 

ciebie, nieprawda ? - Tak, odpowiedział pijany - ale On nie jest takim plotkarzem, jak pan, 

pastorze". 

4.  Dobry  słuchacz  zamyka  p tl   —  W  ksi ce  pt.:  "Mira e  mał e stwa"  (Mirrages  of 

Marriage),  Lederer  i  Jackson  proponuj   wiczenie,  dzi ki  któremu  zdob dziesz  przyjaciół  i 

polepszysz swoje isniej ce ju  relacje z innymi. Ma ono na celu pomóc ludziom uzupełnia  

p tl  porozumienia. 

Oto przykład nie zamkni tej p tli: mał onkowie jad  samochodem wzdłu  pla y. Ona mówi: 

"Jaki pi kny zachód sło ca". Odpowied  m a? Cisza. Absolutna cisza. Co to mo e dla niej 

oznacza ? 

Cisza  w  takim  przypadku  mo e  zadziała   jak  negatywne  sprz enie  zwrotne.  Tak  jak 

uszkodzona  aparatura  pokładowa  rakiety  kosmicznej,  która  mówi  ci,  e  co   nie  jest  w 

porz dku, ale w  aden sposób nie okre li dokładnie co. 

Trzeba  wi c  posi

  zwyczaj  uzupełniania  p tli.  Lederer  i  Jackson  nakre laj   trzy 

podstawowe stopnie tego  wiczenia: 

1. Osoba A wypowiada co . 

2. Osoba B odbiera wiadomo . 

3. Osoba A potwierdza odbiór informacji. 

Na przykład: 

- Mary: Czy odebrałe  rzeczy z pralni? 

- Dick: Nie, nie odebrałem. Nie miałem gdzie zaparkowa . 

- Mary: By  mo e ja b d  mogła zrobi  to jutro. 

Albo inny przykład: 

- Joan: Wpadłam dzisiaj do Boba Bartleta. 

- Gail: Co u niego słycha ? 

- Joan: Zdaje si ,  e wszystko w porz dku. 

Uwa ne słuchanie kogo  jest najlepszym komplementem. Pokazujesz wtedy,  e cenisz to, co 

my li twój rozmówca. 

Pewna młoda kobieta została zaproszona na kolacj  przez Williama E. Gladstone'a, znanego 

angielskiego  m a stanu,  a  nast pnego  wieczora  przez Benjamina  Disraeli,  równie znanego 

przeciwnika Gladstone'a. Zapytana pó niej, jakie wra enie wywarli na niej ci dwaj panowie, 

odpowiedziała  z  rozmysłem:  "Po  kolacji  u  pana  Gladstone'a  s dziłam,  e  jest  on 

najinteligentniejszym  człowiekiem  w  Anglii.  Lecz  po  kolacji  z  panem  Disraeli, doszłam  do 

wniosku,  e to ja jestem najinteligentniejsz  kobiet  w tym kraju". 

5. Dobry słuchacz okazuje wdzi czno , gdy kto  mu si  zwierza — Prawie zawsze, gdy 

ludzie si  zwierzaj , maj  obawy, czy nie powiedzieli zbyt wiele. Obserwuj  rozmówc , aby 

spostrzec, czy partner nie unosi brwi lub czy nie przestaje wierzy . 

Wa ne,  wobec  tego,  jest  rozwianie  tych  w tpliwo ci.  Obserwuj c  ludzi,  którzy  si   przede 

mn   otwieraj ,  czuj   si   bli szy  dla  nich  i  zadowolony,  e  mi  zaufali  i  powierzyli  swoje 

najskrytsze tajemnice. Zawsze staram si  wtedy dzi kowa  im. Mówi ,  e miło mi, i  to, co 

mówi  nie pomniejsza mojej opinii o nich. 

Jest  wielkim  zaszczytem  posiada   informacje,  które  mog   -  gdyby  je  ujawni   -  zaszkodzi  

danej osobie. Jest to zaszczytem dlatego,  e twój rozmówca wzi ł pod uwag  ryzyko jeszcze 

przed wyjawieniem  swoich  sekretów. Gdy zatem  oka esz  otwarcie wdzi czno ,  otworzysz 

tym samym drzwi do wi kszej intymno ci. 

Zapami taj czwart  zasad : 
Naucz si  słucha  

background image

 

- 49 - 

"Zawsze  al mi było ludzi, którzy obawiaj  si  uczu , 

sentymentalno ci, którzy nie potrafi  płaka  z całego serca. 

Ci, którzy nie wiedz  jak płaka , 

nie wiedz  te  jak si   mia ". 

Golda Meir

9

 

Gdy łzy s  darem Boga... 

Pewien  zrz dliwy  przedsi biorca  budowlany  opowiadał  mi:  "Wsz dzie  słysz ,  e 

porozumienie  jest  sekretem  dobrego  mał e stwa,  ale  kiedy  przyjdzie  co  do  czego,  to  nie 

wiem o czym rozmawia  z kobiet , z któr  prze yłem 29 lat? Wiem, o czym ona my li i znam 

jej zdanie prawie o wszystkim. Znamy swoje pogl dy polityczne, słyszała moje opowie ci ju  

setki razy. Kiedy wi c wracam wieczorem do domu zastanawiamy si  wspólnie, co zje  na 

kolacj  i na tym koniec". 

Je eli  w  mał e stwie  ograniczycie  rozmowy  do  takich  faktów,  jakie  opisałem  powy ej,  to 

rzeczywi cie b dzie  le. Ale kiedy spróbujecie rozmawia  o uczuciach, zawsze znajdzie si  

temat, poniewa  ka dy z nas ma setki ró nych odczu  w ci gu dnia.  wiat uczu  jest czym  

zmiennym,  ma  ró ne  oblicza,  prawdziwa  za yło   jest  wła nie  spotkaniem  dla  poruszenia 

tematu uczu . 

Rozmowy mo na ogólnie podzieli  na trzy kategorie: mog  dotyczy  faktów, opinii i uczu . 

Oczywi cie  ka da  rozmowa  zawiera  w  sobie  wszystkie  te  trzy  elementy.  Mo na  jednak 

"zmierzy ", jak bliscy s  sobie ludzie, obserwuj c jak temat rozmowy przenosi si  stopniowo 

z faktów poprzez opinie do uczu . Ludzie, którzy dopiero co poznali si  ze sob , najcz ciej 

ograniczaj  rozmow  do faktów. Potem, gdy zaczynaj  ju  sobie ufa , przechodz  do opinii. 

W ko cu staj  si  przyjaciółmi i na pierwszy plan wychodz  uczucia. 

Oto jak trzema sposobami mo na opowiedzie  koledze z biura o obiedzie: 

a) same fakty: "Jedli my dzi  z Tomem kanapki Reuben". 

b)  wł czaj c  opinie: "Rozmawiali my  dzisiaj  z Tomem  podczas  obiadu.  Nie  uwa am,  eby 

jego pomysł z komputerem był dobry". 

c)  wł czaj c  uczucia:  "Załamałem  si   po  dzisiejszym  wspólnym  obiedzie  z  Tomem.  Nie 

podoba mi si  to,  e Tom jest w dobrych stosunkach z szefem, a ja nie". 

Badania wykazuj , co nie jest zaskakuj ce,  e młode mał e stwa rozmawiaj  ponad dwa razy 

wi cej, ni  mał e stwa wieloletnie. Poza tym tre  ich rozmów jest o wiele wa niejsza. Na 

pocz tku wi c s  to rozmowy, które lubiane s  szczególnie przez bliskich przyjaciół: "bada-

nie"  i  odkrywanie  przekona   oraz  uczu ,  opowiadanie  o  tym,  co  si   lubi,  a  co  nie, 

porównywanie opinii na temat seksu, problemów estetycznych i planów na przyszło . Potem 

tematy  rozmów  przenosz   si   z  wolna  na  sprawy  bardziej  przyziemne:  decyzje  dotycz ce 

pieni dzy, sprawy zwi zane z gospodarstwem domowym, problemy dotycz ce dzieci. Pewna 

m atka, która zakochała si  w innym m czy nie zamy liła si  nad tym, o czym rozmawiała 

ze  swoimi  dwoma  m czyznami.  "W  przypadku  m a  rozmawia  si   tylko  o  biurze,  o 

dzieciach,  o  kryzysach  w  domu.  Rzadko  mówiłam  wierz   lub  czuj .  Teraz  uczucia  i 

przekonania  wzrastaj   i  mno   si .  Je li  chodzi  o  tego  drugiego  m czyzn ,  przymusem 

wr cz jest ujawnianie tajemnic, uzewn trznianie si , mówienie o zwykłych prawdach, które 

gdzie  tam tkwi  we mnie". 

Gdyby mał e stwa zadawały sobie trud niegmatwania i ujawniania uczu , wspólne wieczory 

byłyby o wiele bardziej ekscytuj ce. 

                                                 

9

 Golda Meir (ur. 1898) - polityk, była premierem Izraela. 

 

background image

 

- 50 - 

Wskazówk  numer pi  b dzie wi c: 
MÓW OTWARCIE O SWYCH UCZUCIACH 

Syndrom "zawsze musz  by  silny " 
Dlaczego  tak  rzadko  ujawniamy  nasze  gł bokie  i  prawdziwe  uczucia,  nawet  przed 

przyjaciółmi? Prawdopodobnie istnieje wiele powodów; jednym z nich jest z pewno ci  fakt 

zasłyszenia  przez  nas  gdzie   kiedy ,  e  je eli  ujawnimy  nasze  potrzeby  lub  b dziemy 

uczuciowi, ludzie przestan  nas lubi . Prawd  jest jednak co  zupełnie przeciwnego. Ludzie 

czuj  si  bli si tym, którzy opowiadaj  im o swoich potrzebach. 

Kobieta,  która  niedawno  si   rozwiodła,  mówi,  e  jej  przyja nie  jakby  pogł biły  si   od 

momentu  rozwodu.  "Zawsze  słyszałam  o  kłopotach  innych  ludzi,  ale  nigdy  nie  mówiłam  o 

swoich.  Teraz  mog   to  wszystko  z  siebie  wyrzuci .  Pewnego  dnia  która   z  przyjaciółek 

powiedziała  mi:  Zawsze  podziwiałam  twój  charakter  superkobiety.  Teraz  za   wydajesz  si  

by  bardziej otwarta, cieplejsza." 

Czasami  rozwijamy  w  sobie  zwyczaj  noszenia  maski  emocjonalnej,  który  jest  wynikiem 

wcze niejszych złych do wiadcze . Oto, na przykład, pi kna młoda kobieta, która nie jest w 

stanie  pokocha   m czyzny.  Zachowuje  si   z  rezerw   i  jest  jakby  oderwana  od 

rzeczywisto ci. W rezultacie wszyscy m czy ni zniech caj  si  i odchodz . Podczas naszych 

spotka   staramy  si   wydoby   z  jej  pami ci  co ,  co  było  ródłem  tej  swoistej  "polityki" 

emocjonalnej.  Wreszcie  jest!  Gdy  była  dziewczynk ,  miała  bardzo  du o  włosów  na  całym 

ciele. Pewnego dnia, gdy kilkoro dzieci z s siedztwa przyszło popływa , wraz z jej siostrami 

nazwały j  "wiecha". 

"Zacz łam  płaka   -  opowiadała  -  i  bardzo  si   tego  płaczu  wstydziłam.  Pobiegłam  wi c  do 

gara u  i  zamkn łam  za  sob   drzwi.  Pochlipywałam  pewnie  z  pół  godziny  i  tam  wła nie 

postanowiłam,  e ju  nigdy nikomu nie pozwol  si  tak zrani ". 

Jej  tragedia  polega  na  tym,  e  bior c  sobie  tak  bardzo  do  serca  tamte  słowa,  nie  tylko  nie 

pozwalała si  ponownie zrani  w podobny sposób, ale te  nie pozwalała si  kocha . 

Przemawiaj c na konferencji w Beverly Wilshire Hotel, dr Roy Menninger, prezes Fundacji 

Menningera  w  Topeka  w  stanie  Kansas,  wyja nił,  e  m czy ni  s   bardziej  skłonni  ni  

kobiety do "zdobywania", jak to nazwał, syndromu: "zawsze musz  by  silny". "M czyzna - 

mówił  Menninger  -  widzi  siebie  jako  swoist ,  bardzo  siln   maszyn ,  a  nie  jako  system 

ludzkich potrzeb". 

Wiara  w  siebie  jest  cenn   cech   charakteru  i  jest  zarazem  gł boko  wpleciona  w  zjawisko 

nazywane "ameryka skim snem" (American dream). Lecz mo na j  doprowadzi  do takiego 

stopnia,  e  człowiek  nie  tylko  staje  si   silny,  ale  i  twardy.  Ta  cecha  mo e  si   zmieni   w 

stoicyzm  i  spowodowa ,  e  ludzie  stan   si   odizolowani,  aroganccy,  e  zaczn   ucieka   od 

przyjaznych stosunków z innymi, jakby byli dzie mi słabo ci i zale no ci. 

Wi kszo  z nas uczono w dzieci stwie,  e nie nale y nosi  naszych uczu  na ramieniu oraz 

e  nale y  zawsze  trzyma   głow   wysoko  uniesion .  Pewnego  razu  miałem  do  czynienia  z 

pacjentem, który nauczył si  tej lekcji zbyt dobrze i doprowadziło go to do samobójstwa. Był 

w mojej poradni tylko dwa razy i wiele razy plułem sobie potem w brod ,  e nie wyczułem, 

jak bardzo cierpi. Wła ciwie niewiele mogło na to wskazywa . Miał wkrótce sko czy  "cum 

laude"  pewien  elitarny  college,  był  m czyzn   wysokim,  przystojnym,  wesołym.  Rodzina 

hojnie ło yła na jego edukacj . Miał te  kilka propozycji z innych uczelni. 

Dylemat, który  go m czył, jest dobrym komentarzem dotycz cym współczesnego podej cia 

do seksu, jak równie  do problemu tak zwanej siły charakteru. Kobieta, z któr  sypiał przez 

kilka  miesi cy,  zainteresowała  si   jego  najlepszym  przyjacielem  i  utrzymywała  stosunki 

płciowe tak e z nim. Z jego relacji wynikało,  e problem nie polegał na "menage atrois". W 

jego  odczuciu  dojrzały  i  wytworny  m czyzna  powinien  sobie  dobrze  poradzi   z  tak  

background image

 

- 51 - 

sytuacj . Dziwił si  wi c sobie, dlaczego jest zazdrosny i zdenerwowany. 

Wewn trz skr cał si  z bólu i w ciekło ci, a mimo to czuł si  zobowi zany zachowa  twarz i 

pozosta  wesołym w stosunku do swoich przyjaciół oraz do owej młodej kobiety; to znaczy 

powinien  zachowywa  si   tak, jakby  si  nic  nie działo.  To  było jednak  zbyt  wiele  dla jego 

duszy.  Pewnego  wieczoru  po yczył  od  znajomego  samochód,  pojechał  na  parking,  wło ył 

sobie  luf   pistoletu  w  usta  i  wypalił.  Chocia   miało  to  miejsce  ju   wiele  lat  temu,  cz sto 

wspominam tamtego młodego człowieka. 

Jego przyjaciółka razem z kilkoma znajomymi zatelefonowali do mnie w dniu samobójstwa i 

kilka  razy  umawiali my  si   na  spotkania.  Oprócz  wielu  innych  rzeczy,  mówili  niemal  ze 

zło ci : "Gdyby tylko powiedział nam, co czuje!" 

Czy jest sens cierpie  w samotno ci? Nie. Je eli Jezus otwarcie płakał, a Abraham  Lincoln 

cz sto  miał  łzy  w  oczach,  dlaczego  my  mieliby my  zachowywa   nasze  emocje  tylko  i 

wył cznie dla siebie samych? Nie okazuj c innym swego bólu wcale nie jest si  w stosunku 

do nich miłosiernym. W powie ci pt.: "Oliver Twist" Charles Dickens umie cił posta  pana 

Bumble,  który  mówi:  "Płacz  otwiera  płuca,  obmywa  oblicze,  wiczy  oczy  i  zmi kcza 

usposobienie wi c płaczcie!" 

Teraz W. Kinney, psychiatra kalifornijski, twierdzi,  e m czyzn alkoholików jest trzy razy 

wi cej  ni   kobiet,  a  to  dlatego,  i   nie  potrafi   tak  spontanicznie  płaka .  Gdy  s   małymi 

chłopcami  mówi  si   im,  eby  otarli  łzy  i  zachowywali  si   jak  mali  m czy ni.  W 

konsekwencji  szukaj   wsparcia  w alkoholu.  Kilka  gł bszych  pozwala  im  na  tyle  "rozlu ni  

si ",  e mog  wtedy wyrazi  swoj  zło  lub smutek. Łzy s  wielkim darem Boga, zaworem 

bezpiecze stwa dla naszego organizmu i nie ma powodu wstydzi  si  płaczu. 
Łzy drog  do zbli enia 
Płacz  nie  musi  wcale  by   oznak   słabo ci,  ani  te   sposobem  narzucania  czegokolwiek 

wiadkowi tego . Przeciwnie płacz jest swego rodzaju uhonorowaniem osoby, która go widzi. 

Łzy  mog   popłyn   w  chwilach  rado ci  lub  nagłej  ulgi.  Ponadto  mog   one  by   drog   do 

zbli enia z kim . Agnes Turnball opowiada o swym podnieceniu, gdy wr czano jej honorowy 

stopie   naukowy: "Kiedy  stałam,  czekaj c na  t  chwil ,  łzy  popłyn ły po policzkach  mego 

m a. Nigdy nie pomy lałam nawet,  e mo e to dla niego znaczy  tak wiele,  eby a  płakał!" 

Dzi ki temu otwartemu wyra eniu emocji, ich zwi zek zyskał wi cej ni  dzi ki jakiejkolwiek 

kombinacji słów. 

Poeta Robert Herrick nazywa łzy "szlachetnym j zykiem oczu". Skoro eksperci twierdz ,  e 

w wi kszo ci porozumiewamy si  bez słów, to łzy, je eli płyn  szczerze, mog  by  sposobem 

zbli enia. 

Moja  ona,  która  posiada  nieprzeci tny  zakres  ró nych  uczu ,  zawsze  płacze,  kiedy  słyszy 

jakie  wstrz saj ce, ale dobre wiadomo ci. Kiedy, na przykład, wchodz c w drzwi mówi ,  e 

jakie  czasopismo zamówiło u mnie artykuł, ona zarzuca mi r ce na szyj  i płacze. Albo kiedy 

pochylamy głowy w modlitwie, a nasza dziewi cioletnia córeczka dzi kuje Bogu za swojego 

braciszka, mam , tatusia, ukochanego psa i hamburgery, wiem,  e moja  ona uniesie głow , a 

w oczach jej pojawi si  błysk łez. Czy ta skłonno  do łez oznacza jej słabo ? Zupełnie prze-

ciwnie!  Ona jest  najsilniejsz   kobiet   spo ród  wszystkich,  jakie  znam.  Płacz c,  pozwala  mi 

gł biej zajrze  w swoje serce. 
Dwa magiczne słowa: "Potrzebuj  ci  " 
Naczeln  zasad  wobec tego jest: nie ukrywaj,  e jeste  w potrzebie. Trudno jest oprze  si  

osobie, która pokazuje nam swe słabe strony i mówi: "potrzebuj  ci ". "Czy wie pan, kiedy 

poczułam si  najbli ej mojego m a? - spytała mnie pewna czarnooka i pewna siebie kobieta 

-To  było  wtedy,  gdy  odkryłam,  e  mój  m   boi  si   nied wiedzi!"  Jej  m   jest  pilotem, 

człowiekiem  silnym  i  pewnym  siebie,  a  ona  do  tamtej  pory  nie  wiedziała,  e  mo e  on  si  

background image

 

- 52 - 

czegokolwiek ba . Gdy jednak ukazał swoje słabe punkty, jeszcze bardziej go pokochała. 

My l c  o  mojej  gł bokiej  przyja ni  z  Markiem  Svenssonem,  zdaj   sobie  spraw   z  tego,  e 

wielka  siła  tej  przyja ni  powstała  dzi ki  cierpieniom  prze ywanym  przez  ka dego  z  nas  w 

obecno ci  drugiego.  Cz sto  telefonowali my  do  siebie,  mówi c:  "Czy  mógłbym  wpa   do 

ciebie  i  porozmawia ?  Stało  si   co ,  co  zupełnie  wytr ciło  mnie  z  równowagi  i  potrzebuj  

ci ". 

"Potrzebuj   ci ".  To  wspaniałe  słowa.  Wszyscy  przecie   pragniemy,  eby  kto   nas 

potrzebował.  Kiedy  wi c  nauczysz  si   wypowiada   je  w  chwilach  potrzeby,  drzwi  mocno 

zamkni te przed innymi, przed tob  szeroko si  otworz . Widziałem wielu m czyzn, którzy 

przyci gali  do  siebie  kobiety  wła nie  dzi ki  temu.  Kobiety,  oczywi cie,  nie  poszukuj  

m czyzn o słabym charakterze, ale chc  takich, którzy b d  ich potrzebowa . 

Dyskutujemy  tutaj  na  temat  bardzo  starej  zasady  dotycz cej  kontaktów  mi dzyludzkich: 

"Je eli  chcesz,  eby  obca  ci  osoba  stała  si   twoim  przyjacielem,  zwró   si   do  niej  z  jak  

pro b ".  Kiedy  apelujemy  do  naturalnej  ludzkiej uprzejmo ci,  przyci gamy  ludzi  do  siebie. 

By  mo e jest tak dlatego, i  wi cej satysfakcji znajdujemy w tym,  e mo emy by  pomocni 

ni  w tym,  e kto  mo e nam pomóc. 
Wspólne cierpienie 
Jesieni  1974 roku lekarze w National Naval Medical Center w Bethesada w stanie Maryland 

wykryli,  e  Betty  Ford  ma  raka  piersi.  Przez  cały  dzie   wypełniała  normalnie  obowi zki 

pierwszej  damy  w  kraju,  a  o  godzinie  17.55  samochód  zajechał  pod  szpital  w  Bethesada. 

Ówczesny  prezydent  Ford  mówi,  e  nigdy  nie  czuł  si   tak  samotny,  jak  tamtego  wieczoru, 

kiedy  wracał  sam  do  mieszkania  w  Białym  Domu.  "Był  bardziej  zdenerwowany  ni   ja  - 

powiedziała  potem  Betty  Ford.  -  Wydaje  mi  si ,  e  ja  podeszłam  do  sprawy  bardziej  na 

zasadzie stało si . Uwa ałam,  e jest to jeden z wielu oczekuj cych mnie jeszcze kryzysów i 

byłam pewna,  e on tak e minie". 

Pi  dni po operacji pani Ford prze yła opó nion  reakcj  - ataki płaczu. Lekarz zapewniał j , 

e jest to normalna reakcja pooperacyjna i zach cał, aby płakała, ile tylko chce. Jej umysł był 

jednak  zaprz tni ty  pytaniem,  kiedy  b dzie  mogła  wróci   do  m a  i  kiedy  b dzie  mogła 

znowu  zacz   normalnie  funkcjonowa .  Pierwszego  dnia  była  w  stanie  unie   praw   r k  

fili ank  kawy i była tym wr cz zachwycona. Po tygodniu od momentu operacji czuła si  na 

tyle silna,  e wyszła do windy spotka  si  z m em. Cztery dni po powrocie do domu oboje 

uroczy cie obchodzili dwudziest  szóst  rocznic   lubu. Oto, co pani Ford o tym napisała: 

"To  była  wspaniała  rocznica.  Cudownie  było  by   znów  zdrow   i  w  domu.  Nie  odniosłam 

adnych ran psychicznych ani nie czułam si  beznadziejnie okaleczona. W ko cu Jerry i ja 

jeste my mał e stwem od wielu lat, a nasza miło  jest wypróbowana. Nie miałam powodu, 

aby  w tpi   w  m a.  Gdyby  on  stracił  nog ,  równie   nie  pozostawiłabym  go.  Byłam  te  

pewna,  e  i  on  mnie  nie  opu ci  tylko  dlatego,  e  miałam  to  nieszcz cie  by   dotkni t  

mastektomi ". 

Pani Ford otrzymała kilkana cie listów od kobiet, które pisały,  e nie mogły na siebie patrze  

po  takiej  operacji;  ona  jednak  była  ciekawa  efektu  ju   w  momencie,  gdy  lekarz  zacz ł 

zmienia  jej ubranie. Przejmowała si  tylko tym, czy b dzie mogła zakłada  tak, jak dawniej 

swoj  nocn  bielizn . "Jerry powiedział,  e jestem głupia. - Je eli nie mo esz mie  dekoltu z 

przodu, no  koszule z dekoltem z tyłu - powiedział". 

Ich  wspólne  cierpienie,  oczywi cie,  zbli yło  ich  jeszcze  bardziej.  Szwedzi  maj   takie 

powiedzenie: "Dzieli  si  rado ci , to dwa razy tyle rado ci, dzieli  si  smutkiem, to połowa 

smutku". 
Czytanie w my lach innych ludzi jest niemo liwe 
Znałem pewnego m czyzn , którego mał e stwo miało kłopoty. Przychodz c co tydzie  na 

background image

 

- 53 - 

spotkania  grupy  terapeutycznej,  opowiadał  nam, czego  oczekuje  od  ycia,  mówił  o  wojnie, 

jaka panowała w jego domu. Członkowie grupy zauwa yli od razu,  e nam mówił o swoich 

potrzebach,  ale  nigdy  nie  mówił  o  nich  swojej  onie.  Pewnego  razu  zmarł  jego  najbli szy 

przyjaciel. "Stan łem przy trumnie ostatni - mówił -Ostatni rzuciłem gar  ziemi na trumn  i 

ostatni wyszedłem z cmentarza. On był dla mnie bardzo wa ny. Wyobra cie sobie jednak,  e 

moja  ona nawet nie wyraziła ch ci, aby pój  ze mn  na pogrzeb. Potrzebowałem jej wtedy, 

ale nie było jej ze mn ". 

Wszyscy  członkowie  grupy  jednym  głosem  zadali  oczywiste  pytanie:  "Czy  powiedziałe  

onie,  e  chciałby ,  aby  ona  poszła  z  tob ?  -  Oczywi cie,  e  nie  -  odpowiedział.  Powinna 

przecie   wiedzie ,  e  b d   jej  tam  potrzebował.  Po  tylu  latach  mał e stwa  nie  musz   jej 

chyba prosi  o takie rzeczy". 

Chcieliby my,  eby nasi bliscy byli tak z nami "zestrojeni", by instynktownie wyczuwali takie 

potrzeby . To jednak rzadko si  zdarza. Tylko dlatego,  e jest si  mał e stwem od wielu lat, 

nie nale y spodziewa  si ,  e partner potrafi czyta  w naszych my lach. W przypadku tego 

m czyzny  tragedia  polega  na  tym,  e  jego  ona  nigdy  nie  b dzie  w  stanie  spełnia   jego 

potrzeb,  dopóki  ich  nie  pozna.  By   mo e  z  biegiem  lat  w  jaki   sposób  ju   si   od  siebie 

oddalili.  Kiedy   prawdopodobnie  poprosił  o  pomoc,  a  ona  mu  odmówiła.  Dlatego  przestał 

prosi .  Otwarcie  mówi c  o  swoich  potrzebach  człowiek  nara a  si   oczywi cie  na  pewne 

ryzyko. Od czasu do czasu druga osoba nie odpowiada, ale jest to smutne, kiedy przestaje si  

wyra a   swoje  potrzeby  tylko  dlatego,  e  czasem  bywa  si   rozczarowanym  i  przybiera  si  

postaw  rozczarowania na zawsze. 

Zapami taj wi c zasad  numer pi : 
Mów otwarcie o swoich uczuciach 

JAK PRZECIWDZIAŁA  NEGATYWNYM EMOCJOM 

Cz  trzecia 

"Gniewajcie si , a nie grzeszcie; 

niech nad waszym gniewem nie zachodzi sło ce!" 

Ef4,26 

„Miły facet” postawa, która prowadzi donik d 

Istnieje taki typ człowieka, którym cz sto zajmujemy si  w klinikach psychiatrycznych. Na 

pewno go znasz, poniewa  jest on wsz dzie. Mo e nawet by  członkiem twojej rodziny. Mam 

na my li "miłego faceta". Du o si  u miecha, jest wesoły w stosunku do ka dego, nigdy si  

nie  zło ci  ani  nie  kłóci,  wszystkim  wydaje  si ,  e  jest  powszechnie  lubiany  i  mo na  by 

my le ,  e  ma  przynajmniej  kilkoro  prawdziwych  przyjaciół.  Jednak  w  rzeczywisto ci  tego 

typu osoby s  skłonne do rozwijania w sobie mnóstwa problemów natury psychologicznej. Co 

wi cej, maj  one tendencje do gmatwania swoich kontaktów towarzyskich. 

Mo e si  to wydawa  dziwne, poniewa  taki człowiek nie ma zwykle wrogów. Popularno  

nie  jest  jednak  równoznaczna  z  za yło ci ,  a  człowiek  sztucznie  lubiany  przez  ka dego, 

rzadko  jest  kochany  przez  kogokolwiek.  Na  taki  stan  rzeczy  składa  si   kilka  elementów: 

Nigdy nie odbiera si  go jako otwartego. Ludzie zawsze, chronicznie 

wr cz weseli, s  "podejrzani". 

  Taki człowiek jest nieciekawy. Miło jest, gdy ma si  go obok siebie raz czy dwa, ale na 

dłu sz   met   wolimy  zazwyczaj  ludzi  z  pasjami.  Mog   oni  nas  czasem  zdenerwowa ,  ale 

background image

 

- 54 - 

nigdy nie b d  nudzili. 

  Je eli nie potrafi okaza  zło ci, nie potrafi te  okaza  miło ci, nie pozwala mu na to jego 

cisła kontrola własnych emocji. 

  Bezwiednie zatruwa swoje stosunki z innymi biern  wrogo ci . Psychologowie na ogół nie 

zgadzaj   si   ze  sob   w  wielu  kwestiach,  ale  wskazuj   nieprawdopodobn   zbie no  

pogl dów,  co  do  tego,  e  nie  istnieje  kto   taki,  kto  nigdy  si   nie  denerwuje;  s   tylko  tacy, 

którzy  tłumi   zło .  A  ukrywanie  zło ci  "pod  powierzchni "  mo e  przecie   prowadzi   do 

powa nych  problemów  natury  psychosomatycznej,  takich  jak:  wrzody,  migreny, 

nadwra liwo , nadci nienie; jak równie  do kłopotów czysto towarzyskich. 
"Nigdy nie jestem w ciekły, jestem tylko zraniony " 
Bierna wrogo  jest niebezpiecznym w em w trawie przyja ni. Oto przykład. Janet i Monica 

otworzyły boutique. S  przyjaciółkami od lat, a teraz s  partnerkami i musz  razem pracowa  

ka dego dnia. Sklep otwierany jest o 10 rano, a w tym tygodniu Janet spó niła si  ju  dwa 

razy. Monica jest podenerwowana, ale nie okazuje tego. Dzisiaj Janet wpada jeszcze pó niej, 

kiedy Monica zrobiła ju  wszystko co trzeba po otwarciu sklepu. Janet nie tłumaczy si  i nie 

przeprasza, a Monica czuje si  ura ona. Przez cały ranek pozostaje w magazynie, pracuj c w 

ciszy. Robi kwa n  min  i odpowiada na pytania Janet półsłówkami i ze zdenerwowaniem. W 

ko cu  Janet  pyta:  "Jeste   w ciekła,  czy  jak?  -  Kto,  ja?  -  Oczywi cie,  e  nie"  -  odpowiada 

Monica. 

To nie jest uczciwy sposób walki. Biernie wrodzy sobie ludzie s  trudniejsi w "po yciu", ni  

tacy, którzy wybuchaj  szczer  i bezpo redni  zło ci . Dzieje si  tak dlatego, poniewa  ich 

zachowanie pokazuje w ró ny sposób,  e czuj  si  zranieni, a jednocze nie zaprzeczaj  aby 

cokolwiek było "nie tak". W rezultacie kwas skumulowanej zło ci z era przyja . Wiele osób 

biernie wrogich nie kłamie, kiedy mówi ,  e nie s   li, faktycznie mog  nie odczuwa  zło ci. 

Ich  system  kontroli  emocji  jest  tak  dobrze  rozwini ty,  e  zło   jest  upychana  gdzie   na 

samym dnie i mog  oni sobie nawet nie zdawa  sprawy z tego jak bardzo s  w ciekli. 
Zasada czajnika z gwizdkiem 
Innym  destruktywnie  działaj cym  rezultatem  ukrywania  zło ci  jest  to,  e  czasami 

wybuchamy. Ró ni si  to jednak znacznie od spontanicznego wyra ania zło ci, kiedy ta si  

pojawi. Gdy tracimy cierpliwo , jest to zazwyczaj wynikiem kumulowania si  zło ci przez 

długi czas, a to powolne "gotowanie si " wytwarza tak wielkie ci nienie pary,  e kapturek z 

gwizdkiem spada z czajnika. Kiedy tak zwany miły facet wybucha jak wulkan, nikt nie mo e 

zrozumie ,  co  si   wła ciwie  stało.  W  ko cu  jego  zło   opada,  a  on  sam  zaczyna  czu   si  

winnym, bardzo wszystkich przeprasza i... wraca do swoich metod post powania. 
Nadmierna zło  uniemo liwia porozumienie 
Gdy  człowiek  biernie  wrogi  wybucha,  jego  zło   jest  niewspółmierna  do  jej  powodu, 

poniewa   w  rzeczywisto ci  ów  wybuch  dotyczy  wszystkich  skumulowanych  wcze niej 

krzywd.  W  rezultacie  uniemo liwia  on  porozumienie  si   z  nim.  Keith  Miller,  współczesny 

pisarz  ameryka ski,  opowiada  o  tym,  jak  pewnego  wieczoru  odezwał  si   uwodzicielskim 

głosem  do  ony:  "Kochanie,  czy  jeste   ju   gotowa  i   do  łó ka?  -  Nie  —  odpowiada.  - 

Chciałabym jeszcze sko czy  artykuł, ale ty ju  id ". 

Wobec  tego,  z  ura on   dum ,  Keith  poszedł  do  sypialni  i  poło ył  si   przy  samym  brzegu 

łó ka po swojej stronie. Nast pnego ranka zszedł na dół w kiepskim humorze, a tutaj, jak na 

zło , tosty były przypalone. Nagle co  w nim p kło. Rzucił tostem o  cian  kuchni. 

ona  powiedziała,  e  jak  na  przypalone  tosty,  to  ta  reakcja  nie  była  na  miejscu.  Keith 

odpowiedział: "Ale  rzecz nie w przypalonych tostach. Chodzi mi o seks!". 

Innym niebezpiecze stwem "połykania" zło ci jest to.  e kiedy wybuchamy, nasza zło  jest 

cz sto kierowana pod innym adresem. Klasycznym przykładem jest m , który po nieudanym 

background image

 

- 55 - 

dniu, b d c sfrustrowany i poirytowany sprawami zawodowymi, wyładowuje si  na rodzinie. 

Inni członkowie rodziny otrzymuj  tym sposobem "przesyłki" adresowane do kogo  zupełnie 

innego. Wtedy cała budowla, jak  jest rodzina zaczyna si  chwia . 
Zdrowa zło  
Poniewa   agresja,  frustracja  i  zło   s   tak  powszechnymi  emocjami,  najlepsze  kontakty 

towarzyskie  maj   niejako  wbudowan   tolerancj   dla  tych  negatywnych  uczu .  Nie  znam 

takich,  najbli szych  nawet  kontaktów  mi dzyludzkich  bez  wzgl du  na  długo   ich  trwania, 

które nie zawierałyby w sobie irytacji i wrogo ci, oczywi cie od czasu do czasu. Je eli dwoje 

ludzi wystarczaj co wcze nie zaakceptuje w przyja ni uczucia negatywne, b dzie to dla nich 

nieopisan  pomoc . 

W  rzeczywisto ci  zło   mo e  by   sił   pozytywn .  Channing  Pollock  powiedział  kiedy : 

"Ludzie i samochody posuwaj  si  naprzód, dzi ki nast puj cym po sobie wybuchom". 

Zło  powoduje przedostawanie si  adrenaliny do krwiobiegu, a glikogenu do sfatygowanych 

mi ni o ywiaj c je. Zdarzało si ,  e oczy Chrystusa błyszczały gniewem. Dr Neil Warren, 

dziekan  Wydziału  Psychologii  w  Seminarium  Teologicznym  Fullera,  opowiada  o  tym,  jak 

wygl dała jego młodzie cza edukacja religijna. Mówiono mu, jak zreszt  nam wszystkim,  e 

gniew jest grzechem. Jezusa przedstawiano mu jako osob  spokojn , nie doznaj c  naszych, 

ludzkich emocji. Lecz pó niejsza lektura Biblii ujawniła,  e Jezus wpadał czasami w gniew, a 

i sam Bóg nie powstrzymuje si  przed gniewem. Warren zauwa a,  e w Starym Testamencie 

słowo  "gniew"  u yte  jest  ponad  450  razy  (słowo  "miło "  około  350  razy),  a  w  375 

przypadkach dotyczy ono gniewu Boga. 

Mahatma  Gandhi  zawsze  b dzie  słynny,  dzi ki  swemu  po wi ceniu  si   pacyfizmowi. 

Zapytany  kiedy   o  najbardziej  inspiruj cy  go  moment,  opowiedział  o  pewnym  burzliwym 

epizodzie w Mritzburgu w Afryce Południowej. 
"Było  to  w  1893  roku,  kiedy  b d c  wojowniczym  młodym  prawnikiem,  podró owałem  do 

Pretorii,  nie wiadom  niepisanego  zakazu  podró owania  pierv,'sz   klas   przez  ludzi 

kolorowych.  Stra nik  poci gu  poprosił  mnie,  abym  opu cił  przedział  i  zaj ł  miejsce  w 

wagonie baga owym. Kiedy zaprotestowałem, konstabl policji wyrzucił mój baga  na peron i 

poci g  odjechał.  Ruszyłem  wi c  w  stron   poczekalni,  gdzie  było  mroczno  i  panował  miły 

chłód.  Nie  maj c  płaszcza,  sp dziłem  noc  skulony  w  k cie,  dr c  ze  zło ci  na  my l  o 

zniewadze. Nadszedł ranek i postanowiłem,  e b d  bronił praw swojej rasy, bez wzgl du na 

ryzyko z tym zwi zane". 
Czytaj c  biografi   prezydenta  Jeffersona,  natkn łem  si   na  słowa,  które  zdawały  si   by  

niewła ciw   generalizacj :  "Jefferson,  jak  wszyscy  wielcy  ludzie,  potrafił  bardzo 

nienawidzi ".  Wojowniczo   nigdy  nie  była  cech   mojego  charakteru,  ale  im  dłu ej 

rozmy lam  nad  oburzeniem  dr cz cym  takich  ludzi  jak  Jefferson  i  Gandhi,  tym  wi cej 

m dro ci widz  w powy szym stwierdzeniu. Zło  mo e by  czynnikiem inspiruj cym. 
Je eli sam to robisz, musisz to tez akceptowa  
Oczywi cie jest i druga strona medalu. Zdrowe stosunki pozostaj  takimi nie tylko dlatego,  e 

wyrzucamy  z  siebie  uczucia  negatywne,  wtedy,  gdy  one  nadchodz ,  lecz  tak e  dlatego,  e 

pozwalamy swoim bliskim robi  to samo. Nasi przyjaciele maj  szcz cie, skoro nie zawsze 

musz  by  przyjemnymi w towarzystwie to znaczy,  e czasami mog  by  niezno ni, wiedz c, 

e nie odrzucimy ich z tego powodu. 

Łatwiej b dzie ci by  takim przyjacielem, je eli zdasz sobie spraw  z tego,  e wybuchy zło ci 

twoich  bliskich  niekoniecznie  musz   dotyczy   twojej  osoby.  Mog   oni  by   po  prostu  w 

podłym nastroju i potrzebowa  wyrzuci  z siebie t  trucizn  z twoj  pomoc . Sztuka polega 

jednak na tym,  eby potrafi  słucha  i nie komentowa  emocji przyjaciela. 

background image

 

- 56 - 

Jak nie zgadza  si , a jednocze nie rozumie  
Jednym  z  najpewniejszych  sposobów  popsucia  kontaktów  z  drug   osob   jest  u ywanie 

zwrotu: "Nie denerwuj si , prosz ", który tak cz sto pada w rozmowach. 

Jest to chyba najgorsze, co mo na powiedzie  przyjacielowi, który ma kłopoty emocjonalne. 

Zwró  uwag , co si  stanie, gdy dokonamy porównania: 

ona  wraca  do  domu  zła  jak  osa,  poniewa   jaki   sprzedawca  grubia sko  potraktował  j   w 

sklepie. 

"Nigdy wi cej nie pójd  do tamtego sklepu" - mówi, a zło  tryska z ka dego milimetra jej 

ciała. 

"Kochanie,  nie  denerwuj  si   tak  -mówi  uspokajaj co  m .  -  Pami taj,  e  tacy  ludzie  mało 

zarabiaj , i by  mo e ów sprzedawca był zm czony przy ko cu dnia pracy". 

Jaki był rezultat takiego uspokajania  ony? Stała si  jeszcze bardziej poirytowana, poniewa  

wydawało jej si ,  e mał onek trzyma stron  sprzedawcy. 

M   miał  dobre  ch ci,  chciał  uspokoi   on .  Prawdopodobnie  czuł  te ,  e  ona  troch  

przesadzała, złoszcz c si  w takim stopniu. Ale nie potrafił sobie zda  sprawy z tego,  e nie 

potrzebował si  z ni  zgadza  lub nie. Jej prawdopodobnie nie chodziło o to; ona po prostu 

chciała by  wysłuchana. M , wyra aj c opini  o jej uczuciach, jeszcze bardziej j  rozzło cił. 

Co  wi cej,  nagle  stan ła  mi dzy  nimi  ciana,  poniewa   ona  poczuła,  e  nie  jest  rozumiana 

przez m a, co jest jednym z najbardziej bolesnych uczu . 

Wiadome  jest,  e  ludzie  maj   prawo  by   czasami  w  złym  nastroju.  Je eli  wi c  kogo  

kochamy,  nie  powinni my  nierozwa nie  skłania   go  do  zaniechania  swoich  negatywnych 

uczu . Nale y zwyczajnie da  mu wolno  odczuwania. 

Dr  Edith  Munger,  jedna  z  moich  ulubionych  psychologów,  wie  du o  o  poradnictwie 

mał e skim i mówi: 

"Problem  le y  cz ciowo  w  tym,  e  zdaje  nam  si ,  i   musimy  mie   gotow   odpowied   na 

ka d  spraw  poruszon  przez mał onka. W rzeczywisto ci taki zwi zek nie ma za zadanie 

rozwi zywania problemów 

czy  odpowiedzi  napytania.  Celem  najwa niejszym  powinno  by   wzajemne  zrozumienie, 

zbli enie si , wspólne do wiadczenia. Aby móc porozumiewa  si  z m em, nie trzeba mie  

gotowych odpowiedzi na wszystko. Wystarczy by   wiadom  jego obecno ci, czu  go". 
Pozwoli  si  troch  nienawidzi  to te  sztuka 
Mówili my  do  tej  pory  o  cnocie  akceptowania  uczu   negatywnych  naszych  bliskich, 

przejdziemy  teraz  do  sprawy  o  wiele  powa niejszej.  Co  si   dzieje,  gdy  czyja   zło  

skierowana jest do ciebie? 

Nie znam osoby, która lubiłaby by  celem czyjej  zło ci. Ale od czasu do czasu tak si  zdarza 

i z pewno ci  stosunkom mi dzy dwojgiem ludzi wyjdzie na dobre stosowa  si  do pewnych 

zasad przyjmowania czyjego  gniewu. Oto kilka sugestii: 

a)  Nie wpadaj w panik . Niektórzy my l ,  e je eli znajduj  si  w centrum czyjego  gniewu, 

dobre stosunki musz  si  sko czy . Oczywi cie, niekoniecznie tak musi by . Burze zdarzaj  

si  w ka dej przyja ni i je eli ma si  tego  wiadomo , nie b dzie to takie przera aj ce. 

b)  Nie  tłum  w  sobie  własnego  gniewu. Nie  musisz  siedzie   spokojnie,  gdy twoja  ukochana 

osoba  daje  upust  swej  zło ci.  Nie  nale y  ukrywa   swoich  uczu .  Walter  Kerr,  krytyk 

teatralny, cz sto wywoływał gniew u swych przyjaciół autorów, którym dawał złe recenzje. 

"Pozwalałem w cieka  si  im na mnie przez jaki  czas — mówił. — Dawałem im pół roku na 

wy ycie  si ,  ale  gdy  pó niej jeszcze  si   d sali, uznawałem,  e  teraz  ja  mam  prawo  by   na 

nich zły". 

c) Me nadawaj swym emocjom cech trwało ci. Bł dem jest zakłada ,  e skoro twój przyjaciel 

dzisiaj  si   na  ciebie  zło ci,  tak e  jutro  b dzie  robił  to  samo.  W  rzeczywisto ci  wi kszo  

takich uczu  jest krótkotrwała. Kobieta mówi ca "Nigdy nie zapomn , co on mi powiedział" 

background image

 

- 57 - 

rani  tylko  sam   siebie,  bo  gdy  ju   min   emocje,  wypowiadaj cy  rani ce  słowa 

prawdopodobnie nie b dzie ju  o tym pami tał. 

d)  Pami taj,  e mo na jednocze nie  kocha  i  by   na  kogo   złym.  Wi kszo   z  nas  doznaje 

uczucia swego rodzaju mieszaniny miło ci i gniewu we wszystkich bliskich kontaktach. Je eli 

wi c przypomnisz sobie o tym,  gdy twój partner wpada w gniew, z pewno ci  b dzie ci to 

pomocne. Jeden z popularnych w Stanach autorów, Charlie Shedd przypomina sobie, jak po 

jednej ze sprzeczek ze swój    on  zauwa ył w kuchni kartk  ze słowami: 

"Drogi Charlie, nienawidz  ci . 

Twoja na zawsze Martha". 

Alternatywne metody rozładowania gniewu 
Niektórzy ludzie krzycz  na wszystkich poniewa  słyszeli,  e jaki  psycholog powiedział,  e 

wyra anie  gniewu  jest  zdrowe.  Nie  polecam  tego.  Wybranie  wła ciwego  miejsca  dla 

wyra enia niezadowolenia jest i  ostro no ci ,  i miłosierdziem.  Zrezygnowanie  w  gniewie  z 

przezorno ci mo e spowodowa ,  e stracimy prac , albo nawet nast pi co  gorszego. 

Niektóre  przypadkowe  znajomo ci  po  prostu  nie  s   warte  wysiłku  utarczki.  Odejd .  Innym 

razem  mo esz  rozwa y   czas,  miejsce  i  szkody,  jakie  mo esz  wyrz dzi   wyrzuceniem  z 

siebie gniewu. Je li samoocena Twojego przyjaciela jest nadwer ona w danym momencie, 

albo je li  Twoja  ukochana  osoba  polega  teraz  przede  wszystkim  na  Tobie  w  ocenie  swojej 

warto ci, musisz si  porusza  z wielk  ostro no ci . 

Jedna z dróg wyj cia: rozładuj gniew z przyjacielem, a nie z t  osob , która Ci  dra ni. Je li 

jeste  zły jak osa na swojego przeło onego, wybuchni cie na niego nie jest m dre, ale miejmy 

nadziej ,  e masz siostr , przyjaciela albo mał onka, który pozwoli Ci pozło ci  si  troch  na 

szefa. 

Alternatywa  numer  dwa:  daj  upust  swojej  agresji  w  formie  fizycznej.  Niektórzy  ludzie  po 

prostu  maj   w  sobie  wi cej  wrogo ci  i  agresji  ni   inni  i  wa ne  jest,  aby  takie  osoby  miały 

wi cej energicznych  wicze  -tym lepszych, im wi cej w nich rywalizacji. Tenis, odbijanie 

piłki rakietk , strzelanie z torebki, bieganie pomo e Ci poradzi  sobie z tym. 

Stary  dowcip.  Zapytano  mał e stwo  z  pi dziesi cioletnim  sta em  o  tajemnic   ich 

mał e skiego  szcz cia.  " ona  -  wycedził  staruszek  -  i  ja  zaraz  po  lubie  zawarli my 

porozumienie.  Umowa  polegała  na  tym,  e  kiedy  on   co   dr czy,  to  ona  zbeszta  mnie  i 

wyrzuci wszystko z siebie. Je li ja jestem na ni  o co  zły, to id  na spacer. My l ,  e nasz 

sukces  mał e ski  mo na  przypisa   faktowi,  e  du   cz

  ycia  sp dziłem  na  wie ym 

powietrzu." 
Niech gniew polepsza wzajemne kontakty 
Je eli  adne z partnerów nie wpada w panik , gdy drugie wybucha zło ci  i je eli stosuj  si  

do zasad czystej walki, opisanych w niniejszym rozdziale, mo liwe,  e ich przyja  pogł bi 

si  po catharsis "wymiany" gniewu. Istnieje poczucie czysto ci uczu  po takim wy aleniu si . 

Cz sto te  uczucia staj  si  gł bsze i cieplejsze ni  przedtem. 

W  kilku  przypadkach  prawdziwa  przyja   zacz ła  si   dla  mnie  wła nie  po  powa nej 

konfrontacji. W ko cu "obna ali my si  wewn trznie" przed sob  do ko ca, prze ywali my 

autentyczne wspólne do wiadczenia. Kiedy wreszcie problem został rozwi zany, czuli my si  

naprawd  bliscy. 

Kiedy  James  Thurber  pracował  dla  pisma  "New  Yorker",  na  pocz tku  obawiał  si   tego 

dziwacznego  wydawcy  i  zało yciela,  jakim  był  Harold  Ross.  W  pierwszym  roku  Ross  dał 

Thurberowi  dwa  tygodnie  urlopu.  Thurber  spó nił  si   do  pracy  dwa  dni,  poniewa   szukał 

zaginionego psa. Oto co powiedział o swym pracodawcy: 

Ross unikał mnie przez cały dzie . Był w jednym z tych nastrojów, kiedy  al mu było samego 

siebie. Wreszcie około  siódmej wezwał mnie  do  swojego  biura. W jego  oczach wida   było 

background image

 

- 58 - 

błyskawice, a w głosie dawał si  słysze  grzmot. 

"Rozumiem,  e przedłu ył pan sobie urlop z powodu zagini cia psa — mrukn ł- Wydaje mi 

si  jednak,  e co  tu nie gra". 

Scena, która wówczas nast piła, była krótka, gło na i trudna do zrozumienia. Powiedziałem 

mu, co mo e zrobi  ze swoim pismem, i  e ju  u niego nie pracuj . Zaproponowałem,  e b d  

z nim walczył tam i wtedy, powiedziałem mu,  e ma serce z kamienia i zasugerowałem,  eby 

lepiej zawołał sobie kogo  do pomocy. Ross nienawidził scen, przemocy fizycznej i gro enia 

ni , złego zachowania i nieposłusze stwa. 

"Kogo  proponuje  mi  pan  wezwa ?  -  spytał,  a  grzmot  znikn ł  z  jego  głosu.  -Alexandra 

Woolcotta!" -wrzasn łem, a on zacz ł si   mia . (A. Woolcott - pisarz ameryka ski, przyp. 

tłum.) 

Jego  miech był wspaniały i wypełnił całe biuro. Takim wła nie było moje pierwsze z nim 

do wiadczenie.  Jego  miech  ostudził  powietrze,  jak  letni  deszcz.  Godzin   pó niej  jedli my 

razem  obiad  u  Tony'ego...,  a  tego  samego  wieczora  miała  swój  pocz tek  nasza  wzajemna 

znajomo   pozbawiona  biurowego  makija u.  Był  to  zarazem  pocz tek  naszej  trwałej  i 

gł bokiej przyja ni. 

"M dry sercem przyjmie nakazy; upadnie, 

kto wargi ma nierozs dne" 

Przysł 10,8 

Pi  technik złoszczenia si  

Czy mo liwa jest czysta walka? Nie tylko mo liwa, ale i konieczna w prawdziwej przyja ni. 

Oto pi  technik czystej walki. 

1. Mów o swoich uczuciach, a nie bł dach przyjaciela. - Scott i Gene mieszkaj  w jednym 

pokoju w akademiku i na ogół  yje im si  zgodnie. Postanowili razem mieszka , poniewa  s  

najlepszymi  przyjaciółmi  i  lubi   swoje  towarzystwo.  Kiedy  jednak  zbli aj   si   egzaminy, 

ci nienie  emocjonalne  ro nie.  Obaj  staj   si   podatni  na  zdenerwowanie,  a  ich  przyja  

wkracza w stadium kłopotów, zwłaszcza, gdy ma miejsce taka na przykład rozmowa: 

Gene: Czy ty "musisz budzi  cały akademik, kiedy zabierasz si  do roboty ? 

Scott:  A  czy  ty  my lisz,  e  ja  lubi   wstawa   o  pi tej  rano,  eby  i   pracowa   w  tej 

mierdz cej  kuchni?  Szkoda,  e  mój  ojciec  nie  pomaga  mi  przez  cały  rok.  Ty  za  to  jeste  

najwi kszym leniem, jakiego znam. 

Gene: O, daj spokój. A kto uczył si  do drugiej rano? Zreszt , czy ja o tym mówi  ? Chc  

tylko wiedzie , czy nie potrafisz troch  pomy le , kiedy wcze nie wstajesz. 

Scott wolał raczej zamilkn , ni  powiedzie , co naprawd  czuje; uczynił tak, jak wi kszo  z 

nas, gdy si  zdenerwujemy. Gdy kto  nas atakuje, milczenie jest odruchem instynktownym. 

Okazanie poirytowania, za które uwa amy si  odpowiedzialni, nie zapewnia zabezpieczenia 

przed gniewem ze strony partnera, ale jest to o wiele lepsze ni  milczenie. Gdyby Gene zacz ł 

rozmow  tak: 

"Musz  ci powiedzie ,  e jestem zły. By  mo e jestem w ogóle podekscytowany egzaminami, 

ale wiedz,  e uczyłem si  do drugiej nad ranem. Wi c kiedy mnie obudziłe  wstaj c o pi tej, 

wpadłem  w  szewsk   pasj . Zawsze  mnie  to  denerwuje,  gdy sprawiasz  wra enie, jakby   nie 

my lał co robisz" 

byłaby to czysta walka. 

Scott mógł si  w takiej sytuacji broni , ale z pewno ci  nie zrobiłby tego, poniewa : a) Gene 

mówił o swoich odczuciach, a nie o tym, co zrobił Scott i b) próbował wyja ni  stan swojego 

background image

 

- 59 - 

wn trza, dopuszczaj c mo liwo ,  e w ogóle jest przewra liwiony. 

Oto  jeszcze  jedna  ilustracja:  Je eli  ona  powie  do  m a:  "Zupełnie  nie  zwracasz  na  mnie 

uwagi", to z pewno ci  zadziała to na niego, jak czerwona płachta na byka. Odpowie mniej 

wi cej tak: 

"Co  masz  na  my li  mówi c,  e  nie  zwracam  ju   na  ciebie  uwagi?  A  co  z  sobotnim 

wieczorem? Pami tasz? Czy by dla ciebie nic nie znaczyło,  e wychodz  wcze niej z pracy, 

eby  zabra   ci   na  ten,  hm,  balet,  podczas  gdy  w  robocie  wszystko  wali  mi  si   na  głow  

?Naprawd ,  Helen,  nie  wiem  ju   czym  mo na  ci   zadowoli .  Czego  bym  nie  zrobił, 

psioczysz". 

Dlaczego  zachowuje  si   tak  brutalnie?  Poniewa   został  zaatakowany.  Wszyscy  tak 

reagujemy, gdy kto  powie: "Ty nigdy..." albo "Ty zawsze...". 

A jak  ona mogła lepiej powiedzie  to, co chciała? Mogła po prostu opisa  swoje uczucia. Na 

przykład: "Wiesz, czuj  si  jaka  samotna i opuszczona w ostatnich dniach". To zdanie mówi 

dokładnie to samo, co: "Ju  nie zwracasz na mnie uwagi". Ale uchwy cie ró nic : ona go o 

nic nie oskar a. Po prostu mówi to, co czuje. 

Mo na  uchroni   si   przed  brutalno ci ,  dopóki  uchylamy  si   przed  powiedzeniem: 

"Denerwujesz mnie, gdy ...". Spróbuj wi c wyra a  swe najsilniejsze emocje, ale mów tylko o 

nich, a nie o tym, co kto  zrobił: 

"Tom,  jestem  na  ciebie  tak  zła,  e  nie  wiem!  Powiedziałam ci,  e  potrzebuj   samochód  na 

siódm  trzydzie ci, a ju  jest prawie ósma. Chłopcze, czy wiesz, co to dla mnie znaczy? Im 

dłu ej ci  nie było, tym bardziej gotowało si  we mnie!" 

Jednocze nie  odrobina  nieszczero ci  te   nie  zaszkodzi.  Kobieta  mówi ca  do  m a: 

"Post pujesz  nieładnie,  wstaj c  od  stołu  po  obiedzie  i  maszeruj c  prosto  do  telewizora"  z 

pewno ci  nie poprawi swoich stosunków z m em. T  sam  my l mogłaby przecie  wyrazi  

tak: "Brakuje mi ciebie, kiedy robi  po obiedzie porz dek na stole. Bardzo chciałabym, aby  

towarzyszył mi a  sko cz ". Niewielu jest m ów, którzy na tak  pro b  odpowiedz  "nie". 

2.  Mów  tylko  na  jeden  temat-  Szybko  nauczymy  si ,  jak  rozwi zywa   konflikty 

interpersonalne  stosuj c  zasad   obowi zuj c   w  s downictwie:  zajmujmy  si   w  ka dej 

sprawie  tylko  jednym  przest pstwem.  Je eli  ju   zwracasz  si   z  jakimi   uwagami  do 

przyjaciela, sprawa powinna by  zawarta w jednym zdaniu, na przykład: "Przeszkadza mi,  e 

kiedy sko czymy obiad siadasz tam i dłubiesz w z bach". 

Trudno jest załatwi  jaki  problem za jednym zamachem bez przypominania starych urazów. 

Dlatego  nale y  rozwi zywa   konflikty  wtedy,  gdy  powstaj   i  nie  przechowywa   w  sobie 

starej zło ci. 

3. Pozwól przyjacielowi odpowiada - Jeden z moich pacjentów opowiadał mi, z widoczn  

zazdro ci ,  o  kłótni,  któr   widział  w  domu  swoich  przyjaciół.  Natrafił  akurat  na  powa ny 

konflikt pomi dzy matk  a jej kilkunastoletni  córk . Obie krzyczały na siebie tak gło no,  e 

go  wszedł i wyszedł nie zauwa ony. 

Wpadł  pó niej,  eby  zobaczy ,  czy  ju   jest  po  wszystkim.  "Wspaniale  walczyły cie  - 

powiedział. -  ałuj ,  e moja matka tak ze mn  nie walczy. Zamiast tego wpada do mojego 

pokoju, krzyczy na mnie i wypada z pokoju trzaskaj c drzwiami, zanim ja zd

 cokolwiek 

powiedzie ". 

Ludzie,  którzy  wychodz   w  czasie  kłótni  nie  graj   fair.  Je eli  jeste   zły  na  swojego 

przyjaciela,  masz  prawo  to  wyrazi ,  ale  masz  te   obowi zek  pozwoli   jemu  zabra   głos. 

Wtedy istnieje mo liwo  pozytywnego załatwienia sprawy lub kompromisu. Ale nigdy nie 

mów  zbyt  długo,  eby  twój  przyjaciel  te   mógł  zacz   i  nie  u ywaj  takich  znaków 

przestankowych, jak trzaskanie drzwiami. 

4. Pami taj, aby d y  do rozładowania si , nie do walki - Mo na unikn  wielu dni d sów 

po  stoczonej  walce,  ale  pod  warunkiem,  e  nie  wyra a  si   swojego  gniewu  dla  odniesienia 

zwyci stwa  lecz  dla  wyrzucenia  go  z  siebie.  Wielu  ludzi,  maj c  jeszcze  resztki  starych 

background image

 

- 60 - 

urazów, mówi cz sto: "Dlaczego miałbym mówi  memu ojcu o mojej zło ci? On i tak si  nie 

zmieni i nic na to nie mo na poradzi ". 

Rzecz jednak w tym,  eby pokazywa  swoje negatywne uczucia bliskim osobom nie po to, 

eby si  poddali lecz po to,  eby si  ich pozby . Zbyt wiele par mał e skich uwa a,  e je eli 

mi dzy nimi ma miejsce kłótnia, to zawsze kto  musi przeprasza . Przeprosiny s  czasami na 

miejscu, a czasami nie. W wi kszo ci przypadków kłótnia jest wentylem bezpiecze stwa dla 

emocji i mał e stwo dalej  yje zgodnie. Nikt nie musi zwyci a ! 

5. Nale y równowa y  krytycyzm uczuciem - Kilka lat temu mój przyjaciel Mark Svensson 

rzucił mi w twarz jak  ostr  uwag . Uwa ał,  e popełniam wielki bł d post puj c tak głupio 

i  e załamuj   tym  faktem  jego i  jeszcze  kilka  innych  osób.  Wpadłem  do  samochodu ...  ale 

byłem wkurzony! Tym razem całkowicie si  mylił, bo nie wiedział, dlaczego podj łem tak  

decyzj   i  okazał  si   przez  to  marnym  przyjacielem  z  powodu  swego  nietaktownego 

krytycyzmu. 

Pojechałem  w ciekły  do  domu, a  i  nast pnego dnia  te   byłem  bardzo  zły.  Odwołałem nasz 

wspólny  wtorkowy  lunch,  te   z  powodu  mojej  zło ci.  W  rod   Mark  zatelefonował,  eby 

zobaczy ,  w  jakim  jestem  stanie.  Odpowiadałem  chłodno  i  zdawkowo.  Rany  nadal  mnie 

bolały. 

Mark wiedział,  e mnie zranił, mimo to nie czuł,  e musi mnie przeprasza . To, co zrobił tego 

dnia  przez  telefon,  zrobił  osobi cie  nast pnego  wieczora  i  konsekwentnie  kontynuował  to 

przez  kilka  nast pnych  dni.  W  specyficzny  sposób  wyra ał  dla  mnie  swój  podziw.  Był 

oburzony  moim  zachowaniem.  Powiedział  mi,  co  miał  do  powiedzenia  i  był  z  tego 

zadowolony. Mimo to, zdawał sobie spraw ,  e uraził mnie, ale zrozumiał te  mój zły humor. 

Nie  trwało  długo,  jak  zapomniałem  całkowicie  o  całej  sprawie,  dzi ki  jego  umiej tnemu 

okazywaniu swych ciepłych uczu  dla mnie. 

Nauczyłem  si   wtedy  od  Marka jednej cennej rzeczy:  mo na  wyrazi   bardzo  du o  gniewu, 

je li zrównowa y si  to mnóstwem miło ci. 

CO SI  DZIEJE, GDY TWOJE KONTAKTY Z LUD MI 

ZACZYNAJ  SI  PSU  

Cz  czwarta 

"Nikt nie mo e ci  poni y  bez twojej zgody". 

Eleonora Roosevelt

10

 

Jak ocali  słabn c  przyja  

Wszystkie  przyja nie  przechodz   swoje  okresy  prób  i  prze ywaj   ró ne  nieporozumienia. 

Faktem  jest,  e  jednym  z  sekretów  dobrych  kontaktów  z  innymi  jest  akceptacja  tego  typu 

burz.  Wiadomo,  e  ka da  długotrwała  znajomo   b dzie  przechodzi   swoje  ci kie  czasy  i 

nie jest si  zachwyconym, gdy przyja  zbacza z wła ciwego toru i upada. 

Na szcz cie, je eli spodziewasz si  burz, b dziesz przygotowany do odnowienia upadaj cej 

przyja ni dzi ki ni ej opisanym technikom. Oto pi  propozycji: 

1.Zlokalizowa   defekt  -  Przeprowadziłem  ostatnio  zdumiewaj c   rozmow   z  pewnym 

m czyzn , który był bardzo załamany. 
                                                 

10

 Eleonora Roosevelt -  ona prezydenta USA. 

 

background image

 

- 61 - 

Zadałem standardowe pytanie: "Czy ma pan bliskich przyjaciół? 

- Nie. Rozmawiamy z s siadami, ale nikt nigdy do nas nie przychodzi. 

- Dlaczego? - Dziesi  lat temu mieli my zaprzyja nion  par . Cz sto grywali my razem w 

karty. Raz nawet wyjechali my wspólnie na urlop. Pewnego dnia nie przyszli do nas. Moja 

ona rozmawiała z tamt  kobiet  i ona powiedziała,  e to z powodu czego , co powiedziałem 

w  artach. Wtedy widzieli my ich po raz ostatni". 

Jego opowiadanie zrobiło mi m tlik w głowie. "Ale co było powodem tego,  e si  obrazili? - 

spytałem. - Nie mam poj cia". 

Nie  dowierzałem.  "Czy  to  znaczy,  e  nigdy  nie  zapytali cie,  w  czym  rzecz?  -  Nie, 

pozostawili my  to  tak  jak  było.  Doszli my  do  wniosku,  e  je eli  oni  maj   si   na  nas  tak 

obra a , to rozmowa na ten temat nie ma sensu". 

Dla  mnie  ta  historia  jest  bardzo  smutna.  Oto  było  czworo  ludzi,  którzy  wiele  dla  siebie 

znaczyli,  których  ł czyła  przyja ,  którzy  wreszcie  zainwestowali  wiele  lat  w  zbieranie 

dobrych wspomnie . A teraz z powodu jakiego  nieporozumienia, przyja  umarła. A ludzie 

ci nie spróbowali nawet dowiedzie  si , o co chodziło. 

Gdy twój samochód si  zepsuje, zazwyczaj dajesz go do naprawy. Nie wyrzucasz go na złom, 

poniewa   wiele  za  niego  zapłaciłe .  Kiedy  wi c  zainwestowało  si   w  przyja   czy 

mał e stwo,  nie  nale y  takiego  zwi zku  zaraz  "wyrzuca   na  złom".  Najprawdopodobniej 

mo na  je  jeszcze  naprawi .  Natur   kontaktów  interpersonalnych  jest  rodzenie  czasowych 

nieporozumie , wi c trzeba szuka  przyczyn tych zjawisk. 

Sposobem  diagnozy  jest  spojrzenie  za  siebie  i  spróbowanie  okre lenia,  co  złego  si   działo. 

Gdzie zacz ło si  nieporozumienie? Jak doszło do tych pełnych zło ci zdarze ? 

Czasami  te   m drym  b dzie  dokonanie  prewencyjnego  "odstrzału"  kłopotów  w  naszych 

przyja niach. Laura Huxley, w swej ksi ce pt: "Mi dzy niebem a ziemi " (Between Heaven 

and Earth), daje nast puj c  rad : 

"Przyjrzyjmy  si   zwi zkowi,  który  według  twych  odczu   mógłby  by   zadowalaj cym,  a 

jednak pozostawia wiele do  yczenia. We my wi c byka za rogi. Spytajmy partnera: Czego ja 

nie  zauwa am  w  naszych  kontaktach,  a  co  dla  ciebie  jest  oczywiste?  Nast pnie  nale y 

uwa nie  wysłucha   odpowiedzi, nawet je li si  z  ni   nie  zgadzamy. Nad spraw   nale y si  

przecie  bardziej zastanowi ". 

2.  Przepraszaj,  gdy  nie  masz  racji  -  Mo e  funkcjonowało  to  u  Ali  Mac-Graw  i  Ryana 

O'Neala, ale w  yciu codziennym? Nie zdarzyło mi si , by to potwierdzi . W ich filmie "Love 

Story" konkluzja jest nast puj ca: miło  oznacza,  e mo na nigdy nie mówi  przepraszam. 

Jasne,  dobrze  byłoby  mie   takie  kontakty  z  innymi  lud mi,  eby  nie  musie   nigdy 

przeprasza . Jednak widziałem wiele par mał e skich i wielu ludzi poł czonych przyja ni , 

którzy nigdy nie mówili "przepraszam" i ich zwi zki ko czyły si  w mojej poradni. W wielu 

przypadkach  wyrz dzono  tyle  szkód,  e  moja  pomoc  na  nic  nie  mogła  si   przyda .  Wielu 

problemów  rodzinnych  mo na  by  unikn   u ywaj c  trzech  prostych  słów:  "chyba  masz 

racj ". 

My wszyscy mylimy si  wiele razy. Bez sensu jest wi c powstrzymywa  si  z powodu dumy 

lub niepewno ci od wypowiadania tych słów, a jednocze nie nara a  na niepowtarzalne straty 

swój zwi zek z inn  osob . 

Norman Vincent Peale pisze: "Prawdziwe przeprosiny to co  wi cej, ni  zwykłe przyznanie 

si  do popełnienia bł du. Autentyczne przeprosiny to rozpoznanie,  e było powiedziane lub 

zrobione co , co nadw tliło zwi zek. Jest to jednocze nie wyraz troski o to, aby zwi zek ten 

został jak najszybciej naprawiony". 

W  1775  roku,  podczas  kampanii  wyborczej  do  zgromadzenia  w  stanie  Virginia 

dwudziestotrzyletni pułkownik George Waszyngton powiedział co  obra liwego do pewnego 

porywczego,  cho   niewielkiego  wzrostem  Payne'  a,  który  natychmiast  powalił  pułkownika 

uderzeniem  kij  a.  ołnierze  pobiegli  na  pomoc  młodemu  pułkownikowi,  ale  ten  zd ył 

background image

 

- 62 - 

podnie  si  i powiedzie ,  e da sobie rad  sam i  e dzi kuje. 

Nast pnego  dnia  napisał  do  PayneTa  list  z  pro b   o  spotkanie  w  tawernie.  Kiedy  Payne 

przybył na umówione miejsce, oczywi cie spodziewał si   dania przeprosin i wyzwania na 

pojedynek.  Zamiast  tego,  Waszyngton  przeprosił  Payne'a  za  obra liwe  słowa,  które 

spowodowały  tak   jego  reakcj .  Wyraził  te   nadziej ,  e  Payne  jest  usatysfakcjonowany  i 

wielkodusznie podał mu r k . 

Ludzie,  którzy  przyznaj   si   do  swoich  bł dów  i  przepraszaj   za  nie,  nie  s   wcale  słabi. 

Trzeba by  silnym wewn trznie, by przyzna  si  do bł du. Poniewa  kontakty interpersonalne 

s  najtrudniejsz  rzecz , jakiej podejmujemy si  w  yciu, wiadomo,  e b dziemy popełnia  

bł dy. Ale gdy tak ju  si  stanie, przepraszaj c mo emy zaoszcz dzi  sobie wielu utrapie . 

3.  Sprawd ,  czy  twoje  nerwice  nie  niszcz   twoich  przyja ni  -  Je eli  wi kszo   twoich 

przyja ni  napełnia  ci   gorycz ,  dobrze  zrobisz  sprawdzaj c  czy  twoje  nerwy  i  wzorce 

odnoszenia  si   do  innych  nie  s   powodem  takiego  stanu  rzeczy.  Oto  kilka  elementów 

niszcz cych. Mo e niektóre z nich pasuj  do ciebie? 

Czasami patrzymy na innych przez pryzmat swoich wcze niejszych do wiadcze . Dana osoba 

przypomina  nam  kogo ,  kogo  przedtem  znali my,  albo  kojarzy  nam  si   ona  z  konkretnymi 

niepowodzeniami. 

Przez  kilka  miesi cy  obserwowałem  pewn   trzydziestojednoletni   wdow .  Była  kobiet  

drobn ,  miała  błyszcz ce  niebieskie  oczy,  ale  przy  ka dym  ruchu  dr ała.  Była  dowcipna  i 

odrzucała głow  do tyłu,  miej c si . Miała odpowiedzialn  prac  i bardzo dobre zarobki. Jej 

inteligencja była wy sza ponad przeci tn . 

Ale  dok d  zaprowadziły  j   te  wszystkie  atrybuty  w  stosunkach  z  m czyznami?  Nigdzie. 

Oczywi cie, była bardzo atrakcyjna i bardzo 

chciała  ponownie  wyj   za  m .  Niestety  bez  przerwy  mówiła  i  robiła  takie  rzeczy,  które 

odstraszały m czyzn. Oni j  opuszczali, a ona znów przez jaki  czas lamentowała. 

Próbowali my znale  ten element, który powodował,  e miała tyle kłopotów. W tym czasie 

zacz ła  przypomina   sobie  i  opowiada   okropne  zdarzenia  towarzysz ce  przypadkowej 

mierci  jej  m a.  Cały  ten  materiał  był  tak  niemiły  i  tragiczny,  e  odrzuciła  go  ze  swej 

pami ci. Kiedy udało mi si  odkry  jej przeszło  - najdelikatniej jak mogłem - raz nad tym 

wszystkim  płakała,  to  znowu  wpadała  w  zło .  Jednak  w  trakcie  przygl dania  si   tej 

pl taninie emocji, zauwa yła t  wojn , która w niej si  toczyła. Zdała sobie te  spraw  z tego, 

jakiego  spustoszenia  dokonały  te  wspomnienia  w  jej  stosunkach  z  m czyznami.  Z  jednej 

strony chciała ponownie wyj  za m , z drugiej obawiała si ,  e mo e znowu straci  drog  

jej osob . Odpychał j  nawet widok ciała m czyzny. 

Przeszło   wpływała  wi c  znacz co  na  tera niejszo .  Kiedy  jednak  zauwa yła,  co  jej 

pod wiadomo   z  ni   "wyprawia",  zacz ła  post powa   tak,  aby  nie  dopu ci   do  ska enia 

tera niejszo ci dawnymi zdarzeniami. Wkrótce jej kontakty z m czyznami zacz ły wygl da  

normalnie. Teraz od kilku lat jest szcz liw  m atk . 

Mam jeszcze jedn  pacjentk , która ma problemy we współ yciu z innymi, równie  z powodu 

przeszłych  do wiadcze .  W  tym  przypadku  kobieta  nie  ufa  kobietom.  Nie  była  potrzebna 

jaka  wyj tkowa psychoanaliza,  eby stwierdzi  gdzie ten brak wiary ma pocz tek. Jej matka 

była  alkoholiczk ,  nieosi galn   dla  swej  córki  przez  wi kszo   czasu.  Kiedy  była  trze wa, 

krytykowała  dziewczynk   i  karała  j   najsurowszymi  karami.  Dziewczynka  była  szczupła  i 

miała  słaby  apetyt.  Kiedy  nie  jadła  tyle,  ile  uwa ała  za  stosowne  jej  matka,  rozstawiano 

dokoła  niej  swego  rodzaju  metalowy  ekran,  aby  nie  rozpraszała  si ,  patrz c  na  rodze stwo 

przy stole. Je eli wtedy tak e nie jadła, kazano jej siedzie  nad zimnym jedzeniem, czasem 

tak długo, a  inni szli ju  spa . 

Moja  pacjentka  nie  była  dobr   uczennic ,  a  jej  rodzice  intelektuali ci  wymy lali  jej  za  jej 

głupot .  Prowadzili  j   do  psychiatrów  (którzy  orzekli,  e  dziewczynka  nie  jest  umysłowo 

chora, lecz ma po prostu  redni współczynnik inteligencji), a  stargali jej poczucie pewno ci 

background image

 

- 63 - 

siebie  do  tego  stopnia,  e  jest  ona  teraz  pełna  l ków  i  błagalnie  prosi  mnie  co  tydzie   o 

dodanie  otuchy.  Przywiera  do  po ywienia  emocjonalnego,  jakie  jej  daj ,  jakby  była 

głoduj cym dzieckiem w Kalkucie. 

Ona  nawet  nie  mie  mie   nadziei  na  miło   ze  strony  kobiet.  Przeszło   jest  wci   od  niej 

silniejsza.  Leczenie  tej  kobiety  z  pewno ci   b dzie  długie  i  uci liwe.  B d   jej  jednak 

pomagał, bez wzgl du na to, jak długo to potrwa. 

4.  Sprawd , czy nie stosujesz  przestarzałych metod współ ycia z innymi  -  Ka dy z nas 

posiada jakie  potrzeby emocjonalne i z czasem ka dy z nas wypracował sobie swoje metody 

ich  zaspokajania.  Niestety  mo na  nauczy   si   metod,  które  zamiast  pomaga ,  b d  

przysparza  nam coraz to nowych kłopotów. 

Pewien znajomy mi m czyzna wzrastał w domu wystarczaj co ustabilizowanym, w którym 

jednak  nie  było  do   miejsca  na  wyra anie  uczu   ani  słownie,  ani  fizycznie  -  chyba,  e 

zachorował.  W  takim  przypadku  jego  matka  stawała  si   do   czuła,  opiekowała  si   nim, 

wstawała w nocy,  eby go otuli  i po wi cała mu wiele uwagi. 

Dziecko  potrzebuje  okazywania  miło ci,  b dzie  wi c  chwyta   si   wszelkich  metod  jej 

osi gni cia. W tym przypadku metoda była prosta: chorowa  jak najwi cej. Nie, chłopak nie 

udawał,  e jest chory. On łatwo zapadał na przezi bienia, zawsze, gdy czuł si  zagro ony lub 

znalazł  si   pod  presj ,  albo  potrzebował  nieco  wi cej  miło ci.  Była  to  neurotyczna  metoda 

otrzymywania potrzebnych bod ców, ale przecie  działała. 

Potem chłopak o enił si . Oczywi cie wi kszo  swoich starych modeli współ ycia z lud mi 

przeniósł do mał e stwa, wł cznie ze sztuczk  "zachoruj, kiedy potrzebujesz miło ci". 

Rzecz jednak polegała  na  tym,  e jego  ona  nic chciała  mie   nic  wspólnego z  chorobami i 

chorymi lud mi. Sama nigdy nie chorowała. Kiedy wi c on okazywał swoje stare syndromy 

chorobowe,  ona  zwracała  na  niego  mniej  uwagi  zamiast  wi cej.  Mimo  to  biedak 

wykorzystuj c  prawie  nie wiadomie  stare  metody  dalej  prosił  o  miło ,  zapadaj c  na 

przezi bienia. Oczywi cie bez skutku. 

Po  latach  niepowodze   mał e skich  m czyzna  ten  odkrył,  w  jaki  sposób  problemy 

psychosomatyczne wp dzały go w kłopoty, dlaczego rozwin ł w sobie to zjawisko i jak maje 

zmieni  na bardziej bezpo rednie i przynosz ce sukces w ubieganiu si  o miło   ony. 

By  mo e,  e twoje metody s  inne, ale przyjrzyj si  twoim kontaktom z innymi i sprawd , 

czy  która   z  dotychczas  stosowanych  przez  ciebie  metod  nie  działa  przeciwnie  do  twoich 

planów. 

5. Sprawd , czy nie masz zbyt wygórowanych potrzeb - Jednym ze zjawisk, z jakimi my 

psychoterapeuci spotykamy si  na co dzie , jest to,  e im wi ksze mniemanie posiada kto  o 

sobie, tym lepszych przyjaciół b dzie prawdopodobnie wybierał; dlatego, im lepsze stosunki 

interpersonalne, tym bardziej wzmacniane jest poczucie swojej warto ci. Natomiast im gorsze 

kto   posiada  o  sobie  mniemanie,  tym  gorszych  wybiera  sobie  przyjaciół.  St d  te   jego 

stosunki prawdopodobnie b d  marne, a samoocena b dzie si  obni a . 

Jak  przerwa   to  bł dne  koło?  Istniej   dwa  podstawowe  sposoby.  Pierwszym  jest  próba 

zainicjowania  dobrych  stosunków  w poradni.  Nie jest  wykluczone,  e  b d   one najlepsze  z 

tych, które dany pacjent posiada. Mo e nawet b dzie to jedyny dobry kontakt. 

To  jednak  nie  wszystko,  poniewa   ludzie,  którzy  uzale nieni  s   od  ich  aprobowania  przez 

innych mog  by  rozczarowani; co wi cej, ich silna potrzeba aprobaty mo e zniszczy  relacj  

przez jej przeci enie. 

Psycholog  M.  Esther  Harding  dobrze  przeanalizowała  to  powszechne  zjawisko  i  dlatego 

mogła napisa : 

"Kiedy kto  nie jest pewny siebie, zawsze potrzebuje aprobaty innych lub ich pomocy i jest 

załamany  krytycyzmem  z  ich  strony.  Znaczy  to,  e  nie  posiada  wewn trznego  kryterium 

oceny  samego  siebie.  Je eli  takiego  człowieka  nie  akceptuj ,  załamuje  si ;  je eli  go  nie 

zauwa aj , przestaje, egzystowa , ale je eli go chwal , znajduje si  w siódmym niebie. Ma on 

background image

 

- 64 - 

słabe  poczucie  własnej  warto ci,  chocia   mo e  wydawa   si   osob   ego-tyczn ,  poniewa  

zawsze  poluje  na  pochwały.  Mruczy  z  zadowolenia  i  pyszni  si ,  kiedy  je  otrzymuje, 

rozkoszuj c  si   atmosfer   aprobaty.  Jednocze nie,  zazwyczaj,  ukrywa  siebie  i  swoje  urazy, 

je li ona nie nadchodzi. Jego  rodek ci ko ci nie znajduje si  w nim samym, lecz w ludziach, 

którzy znajduj  si  dokoła niego". 

Nauka  płyn ca  z  tego  jest  oczywista:  nie  mo na  by   zale nym  od  innych  je li  chodzi  o 

poczucie własnej warto ci. Musi ono wypływa  z naszego wn trza. 

"Przyja  jest jak pieni dze; łatwiej j  zdoby , 

ni  zatrzyma  przy sobie". 

Samuel Butler

11

 

Sztuka twórczego przebaczania 

Z tego, co do tej pory powiedziałem jasno wynika,  e wierz , i  mo na uratowa  upadaj ce 

przyja nie. Zdarza si ,  e współ ycie z dan  osob  zupełnie si  nie układa, wtedy taki kontakt 

jest  przerywany.  Najcz ciej jednak nadw tlone stosunki  interpersonalne pozostaj   takimi  z 

powodu braku cierpliwo ci, która pozwoliłaby partnerowi na wspomniane wcze niej uczucia 

negatywne, na czasowe zawieszenie kontaktów, a w ko cu na przebaczenie. 

Czasem  w  samej  naturze  kontaktów  mi dzyludzkich  le y  tworzenie  konfliktów.  Gdy 

porównamy,  trwaj c   prawie  przez  całe  ycie,  korespondencj   Tomasza  Jeffersona  z 

Jamesem  Madisonem,  która  była  z  zasady  bardzo  formalna  i  chłodna  (obaj  nigdy  si   nie 

kłócili)  z  błyskotliwymi  i  czasem  swarliwymi  listami  tego  pierwszego  do  Johna  Adamsa, 

wida   wyra nie,  e  Jefferson  o  wiele  bardziej  kochał  Adamsa  ni   Madi-sona.  Mimo  to  ta 

znana  przyja   została  przerwana  przez  jedenastoletni   złowrog   cisz .  Obaj  czuli  si  

nieszcz liwi  z  powodu  urazy,  odwil   okazała  si   jednak  bardzo  powolna.  Benjamin  Rush, 

lekarz  i  polityk,  zwany  ojcem  psychiatrii,  znał  dobrze  obu  m czyzn  i  wiedział,  e  obaj 

t skni  za pojednaniem. Wobec tego przenosił informacje od jednego do drugiego, a  ci dwaj 

zdecydowali si  w ko cu na podj cie korespondencji. W ci gu nast pnych 14 lat, dopóki obaj 

nie  umarli  w  1826  roku,  wymienili  wiele  ciepłych  listów,  z  których  kilka  było 

najwspanialszymi listami Jeffersona w ogóle. 
Wybaczanie jako siła pozytywna 
Osoba  przebaczaj ca  jest  czasami  pojmowana  jako  osoba  słaba,  ale  przecie   prawda  jest 

zupełnie inna. Trzeba mie  wiele sił,  eby wybacza , poniewa  wybaczanie zawiera w sobie 

ogromn  moc. Zmienia ono zarówno ciebie, jak i osob  tobie najbli sz . 

Nienawi  za  wyrz dza wiele złego nienawidz cemu. Rozmawiałem kiedy  z pewn  młod  

matk , naje on  zawzi to ci . Rodzice jej m a powiedzieli jej co  niemiłego, miała miejsce 

nieprzyjemna scena i kobieta ta powiedziała: "Nigdy ju  nie b d  miała tego samego uczucia 

do te ciów. On, przepraszali mnie, ale nie mog  zapomnie , co powiedzieli". 

Zrobiło  mi  si   jej  al,  poniewa   to  ona  bardziej  cierpiała  z  powodu  nienawi ci,  ni   jej 

te ciowie.  W  rzeczywisto ci  niebezpiecze stwo  zawzi to ci,  oszczerstw,  gniewu  i  zło ci 

polega na tym,  e takie postawy z eraj  nas samych jak kwas (porównaj Ef 4,31-32). Nasza 

zawzi to  nie tylko przelewa si  na ludzi dokoła nas, ale po era tak e nasze własne dusze. 

Przyjaciółka Clary Barton, zało ycielki Ameryka skiego Czerwonego Krzy a, przypomniała 

jej kiedy  o pewnej brutalno ci, któr  kiedy  jej wyrz dzono. Zdawało si  jednak,  e Panna 
                                                 

11

 Samuel Butler (1612-1680)-angielski poeta, autor satyry na głupot  ludzk : "Hudibnas". 

 

background image

 

- 65 - 

Barton nie pami ta tego faktu. 

- "Nie pami tasz tego? - spytała przyjaciółka. - Nie - padła odpowied  

- ale dobrze pami tam, jak o tym zapomniałam". 

Nie mo na by  wolnym i szcz liwym, przechowuj c w pami ci stare  ale, pozb d  si  ich 

wi c.  Zbieraj  znaczki  pocztowe,  monety,  cokolwiek,  ale  nie  zbieraj  urazów.  Tak  jak  nasza 

zawzi to  wyzwala to samo uczucie u innych, tak miło  fodzi miło . Bogu dzi ki za tych 

wszystkich  dynamicznych  i  twórczych  ludzi,  którzy  mimo  skrzywdzenia  nie  pozwalaj   na 

skumulowanie  si   na  wiecie  tak  wielkiej  ilo ci  nienawi ci.  Tacy  ludzie  zamiast  oddawa  

cios, przebaczaj . 

Kiedy byłem studentem, mieszkali my w takiej dzielnicy Los Angeles, w której było bardzo 

du o dzieci, w tym wiele z biednych rodzin. Jedynym miejscem do zabawy była dla nich ulica 

i cz sto zatrzymywałem si , aby porozmawia  z chłopcami i dziewczynkami. Pewnego dnia 

jaki  miły głos powiedział za mn : "Dzie  dobry panie McGinnis". 

Odwróciłem si  i ujrzałem mał piegusk  w wieku siedmiu lub o miu lat. Jechała, chwiej c 

si ,  na  rowerze  brata.  Miała  na  sobie  kostium  k pielowy  i  lizała  lizaka.  Jej  oczy  były 

niebieskie,  jak  zatoka  w  Santa  Monica.  Opu ciła  jedn   nog ,  eby  si   zatrzyma ,  a  ja 

powiedziałem: "Cze  mała, nie widziałem ci  ju  tutaj od paru dni. 

- Byłam na wycieczce. 

- Gdzie? 

- Pojechałam na dwa tygodnie do mamy, do Santa Barbara. Widzi pan, ona si  wyprowadziła 

i wi cej ju  z ni  nie mieszkam". 

Skrzywiłem  si   i  zacz łem  si   zastanawia ,  jak  matka  mogła  zostawi   tak  wspaniał  

dziewczynk .  Oczywi cie  nie  wiem  dlaczego  ycie  jej  matki  tak  si   uło yło,  by   mo e 

okoliczno ci  były  dla  niej  nie  do  przezwyci enia.  Jednak,  czy  nie  zdaje  sobie  sprawy,  jak 

zawzi ta  kobieta  wyro nie  z  jej  córki?  Wówczas  zatrzymałem  si ,  eby  popatrze   jak 

dziewuszka odje d a na rowerze, szcz liwie li c lizaka. Zdałem sobie spraw  z tego,  e ona 

wcale nie jest zawzi ta. Otrzymała cios, o który nie prosiła, i na który nie zasługiwała. Nie 

oddaje  go  jednak  dalej.  Dla  niej  wa niejsze  jest  sło ce  i  szcz cie.  Zatrzymała  si ,  by 

powiedzie   mi  "Dzie   dobry,  panie  McGinnis"  i  eby  opowiedzie   mi  o  swojej  podró y. 

Je eli  wi c  dalej  b dzie  szła  przez  ycie  nie  "kolekcjonuj c"  ali,  a  u miechaj c  si   w 

odpowiedzi na cios, z pewno ci  wyro nie z niej pi kna i czaruj ca kobieta. 
B d  pierwszym, który zakopie topór wojenny 
Je eli  przebaczamy  pozytywnie,  przejmujemy  inicjatyw .  W  tym  miejscu  mam  wielk  

trudno .  Gdy  kto   przeprasza,  zazwyczaj  ma  ch   zakopa   topór,  ale  gorzej  jest,  gdy 

zostałem  ura ony  (albo  s dz ,  e  tak  było),  a  przeciwnik  nie  zdaje  sobie  nawet  sprawy  ze 

swego bł du. 

Co pocz  z osob , która jest na tyle niezno na,  e nigdy nie mówi "przepraszam"? W tym 

miejscu  wiele  zrozumiemy,  przygl daj c  si   jak  Chrystus  nam  przebacza.  Wstrz saj c   dla 

nas  rzecz   jest,  e  Bóg  nie  czekał  a   Go  przeprosimy,  zanim  przysłał  nam  swojego  Syna. 

"Bóg za  okazuje nam swoj  miło  przez to,  e Chrystus umarł za nas, gdy my byli jeszcze 

grzesznikami." (Rz 5,8) To znaczy nie czekał na nasz  skruch , na zmian  naszego sposobu 

ycia. Gdyby czekał, oczywi cie nie okazaliby my skruchy. Lecz On okazał nam sw  Miło  

przez to,  e wybaczył nam, kiedy na to nie zasługiwali my, ani nawet o to nie prosili my. 

Kiedy kto  tak ci  pokocha, chcesz si  zmieni . Pomy l przez chwil  o ludziach, którzy mieli 

na  ciebie  dobry  wpływ,  którzy  wyłuskali  z  ciebie  to,  co  w  tobie  najlepsze.  Czy  nie  s   to 

ludzie,  którzy  mieli  inicjatyw   w  stosunku  do  ciebie,  którzy  w  ciebie  wierzyli,  i  którzy 

przebaczali ci twoje bł dy? Zmieniłe  si , poniewa  zaakceptowali ci  takim, jakim byłe . 

W  powie ci  Jamesa  Hiltona  pt:  "Do  widzenia,  panie  Chips",  bohater  jest  nie miałym, 

głupkowatym  nauczycielem,  niezdarnym  i  nieatrakcyjnym  na  tuzin  ró nych  sposobów. 

background image

 

- 66 - 

Spotyka  kobiet ,  zakochuj   si   w  sobie  i  pobieraj   si .  Wła nie  przez  ni   staje  si   miłym, 

łaskawym i przyjacielskim człowiekiem na tyle,  e w ko cu staje si  najbardziej kochanym 

nauczycielem w szkole. W miło ci zawarta jest potencjalna pozytywna siła. 

Co miał na my li  w. Paweł pisz c w swym hymnie do miło ci,  e "Miło  (...) nie pami ta 

złego  (...)"?  (1  Kor  13,5)  S dz ,  e  miał  na  my li  to,  e  aby  kocha   trzeba  wierzy ,  e 

charakter człowieka si  zmienia,  e zmiany w ogóle istniej ,  e ludzie okazuj  skruch  i  e 

czasami  si   zmieniaj .  Innymi  słowy  twierdził,  e  kiedy  ł cz   nas  z  kim   stałe  kontakty, 

nale y  y   tera niejszo ci ,  a  nie  przeszło ci ,  poniewa   wcze niej  czy  pó niej,  w  ka dej 

relacji mi dzyludzkiej, kto  zostanie ura ony. W chwili słabo ci ukochana osoba zostawi nas, 

skrytykuje bardzo, onie mieli, albo w ogóle od nas odejdzie. Je eli zatrzymamy w pami ci te 

złe  post pki,  nasz  kontakt  b dzie  stracony.  Prowadzenie  za   szczegółowych  "wykazów" 

czyich   post pków prowadzi  nas  do  oskar ania bliskich,  poniewa   mamy zazwyczaj  krótk  

pami , je li chodzi o nasze własne bł dy. 

Gdy  wi c  chcemy  autentycznie  przebacza ,  musimy  tolerowa   post powanie  innych  tak 

samo, jak tolerujemy siebie samych. Zwró my uwag  na to, jak wyrozumiali potrafimy by  w 

stosunku do własnych "faux pas" interpersonalnych: nie zamierzali my popełnia  bł du, albo 

nast pił  on  w  momencie  stresu,  albo  nie  byli my  tamtego  dnia  w  nastroju,  albo  nast pnym 

razem  b dzie  ju   lepiej.  Nie  widzimy  siebie  takimi,  jakimi  naprawd   jeste my,  ale  takimi, 

jakimi chcieliby my by , podczas gdy innych widzimy dokładnie takimi, jakimi s . Jezus w 

takich  kontaktach  jak  ze  w.  Pawłem,  czy  kobiet   przy  studni,  widział  ich  takimi,  jakimi 

próbowali  by   i  takimi,  jakimi  mogli  si   sta .  Rozszerzmy  ten  sposób  rozumowania  na 

wszystkich  naszych  bliskich,  mo e  on  pomóc  w  budowaniu  prawdziwych  gł bokich 

przyja ni. 
Wybacza  proporcjonalnie 
Pomocne  b dzie  przypomnienie  sobie,  jak  wielkodusznie  wybaczył  nam  Bóg.  Generał 

Oglethorpe powiedział kiedy  do Johna Wesley'a, angielskiego ewangelisty i teologa: "Nigdy 

nie przebaczam i nigdy nie zapominam". Wesley odpowiedział na to: "Wobec tego, sir, mam 

nadziej ,  e nigdy pan nie grzeszy". Bardzo trafnie, bo kiedy przypominamy 

sobie, iłe nam Bóg przebaczył, nasze własne  ale do innych oka  si  wr cz mikroskopijne. 

Modlenie  si   "Ojcze,  odpu   nam  nasze  winy,  tak  jak  i  my  odpuszczamy  naszym 

winowajcom" mo e nas zmieni . Pewien makler, którego nazw  Jerry, poró nił si  z innym 

maklerem  z  tego  samego  biura.  Pokłócili  si   z  powodu  pewnego  klienta  i  od  tego  czasu, 

chocia   codziennie  przechodzili  obok  siebie,  nie  rozmawiali  ze  sob .  Pewnego  dnia,  kiedy 

Jerry  modlił  si   w  ko ciele  modlitw   Pa sk ,  doszedł  do  fragmentu  o  przebaczeniu.  "Nie 

miałem  w tpliwo ci  -  powiedział  -  kto  nie  miał  racji.  Sam  nie  miał  racji,  zabieraj c  mi 

klienta.  Ale  to,  e  nie  rozmawiali my  ze  sob   te   nie  było  słuszne  i  musiałem  co   z  tym 

zrobi . Kiedy inni powtarzali dalsz  cz

 modlitwy, ja prosiłem Boga o pomoc w relacji z 

Samem. W poniedziałek rano, kiedy giełda została zamkni ta i ko czyłem prac , jeszcze raz 

si  pomodliłem, podszedłem do biurka Sama i powiedziałem: "Sam, mówiłe  mi kiedy ,  e 

Twoja  ona cierpi na artretyzm. Jestem ciekaw, jak sobie z tym daje rad ". 

Na  pocz tku  Sam  wydawał  si   zaskoczony,  ale  pó niej  zacz ły  si   sypa   słowa  -  jak  to  w 

ci gu  ostatniego  roku  byli  u  trzech  specjalistów  i  e  ona  czuje  si   teraz  troch   lepiej.  W 

trakcie rozmowy powiedział o spacerze, jaki odbyli poprzedniego wieczora na odcinku dwóch 

bloków i  e to si  udało. W ród innych rzeczy powiedział,  e jest zbyt szybki w mowie i  e 

cz sto robi rzeczy, których potem  ałuje. Chocia  nie powiedział tego wprost, wiedziałem,  e 

w taki sposób mnie przeprasza. 

Nast pnego ranka Sam przechodz c koło mojego biurka powiedział tak jak dawniej "Dzie  

dobry, Jerry". Ja odpowiedziałem "Dzie  dobry, Sam". 
 

background image

 

- 67 - 

Przebaczanie z modlitw  
Jeszcze jedna rzecz. W ostatecznej analizie potrzebujemy Boskiej mocy, aby móc zapomnie . 

Chocia   próbujemy  by   podobni  do  Chrystusa i cierpliwi, chocia  z  wysiłkiem  staramy  si  

kontrolowa   nasze  uczucia,  jednak  zgorzknienie  i  ch   zemsty  czasem  w  nas  wybucha  i 

wylewa si  wrz ca lawa naszej w ciekło ci. Potrzebujemy pomocy od Boga. Z pewno ci  nie 

przez przypadek Chrystus namawia nas do modlitwy za tych, którzy nas prze laduj . Kiedy 

modlimy si  za naszych nieprzyjaciół, zdarzaj  si  zdumiewaj ce rzeczy. 

Rozmawiałem z młodym m czyzn , który niedawno zdecydował si  uwierzy  i oddał Bogu 

kierownictwo  nad  swoim  yciem.  Wcze nie  został  sierot ,  miał  ograniczone  mo liwo ci 

startu  w  yciu.  "Nigdy  nie  byłem  w  stanie  y   w  zgodzie  z  moimi  zwierzchnikami  - 

powiedział - a szczególnie pogardzałem moim majstrem. Wygl dało na to,  e on mnie 

nie  znosi,  a ja  nie  mogłem  si   doczeka   okazji  do  zemsty.  Skoro  jednak  teraz  próbuj   by  

chrze cijaninem, to zdecydowałem si  modli  codziennie. Modliłem si  za moj  rodzin , za 

s siadów,  a  potem  zaciskałem  z by  i  modliłem  si   za  mojego  majstra.  Wyobra   sobie,  od 

kiedy zacz łem to robi , co  si  z tym facetem zacz ło dzia . Min ło tylko kilka tygodni, ale 

on bardzo si  zmienił i jeste my teraz najlepszymi przyjaciółmi. 

Oczywi cie - u miechn ł si  - to chyba ja zmieniłem si  najbardziej". 

Bóg  mo e  Ci   zmieni ,  je li  Go  o  to  poprosisz.  Je li  system  pami ci  w  Twoim  umy le 

gromadził  zgorzknienie,  ch   zemsty  i  zło liwo ,  Chrystus  chce  tam  wej   i  skasowa   to 

wszystko, a w zamian da  Ci miło . 

Chrystus jest kim  w rodzaju eksperta od przebaczania. To On powiedział "Ojcze, przebacz 

im, bo nie wiedz , co czyni ". 

"Spojrzenia ponad koktajlem, 

Które zdawały si  tak słodkie, 

Nie s  tak pełne miło ci, 

Nad  ci t  pszenic ." 

Benny Fields 

Eros: jego siła i jego problemy 

Przez  cał   t   ksi k   starałem  si   wykaza ,  e  najlepsze  przyja nie  i  najlepsze  mał e stwa 

maj  wolno  niejako w nie wbudowan . Co wi cej, powiedziałem,  e powinni my zawiera  

bliskie przyja nie z przedstawicielami płci przeciwnej, tak e poza mał e stwami. 

Co jednak stanie si  wtedy, gdy Eros uniesie sw  głow  i zaanga ujemy si  seksualnie z jedn  

z tych bliskich znajomych osób? Co wtedy, gdy ta druga osoba zacznie by  dla ciebie czym  

wi cej ni  twój mał onek? Wcze niej czy pó niej tak si  stanie, je li b dziesz propagatorem 

blisko ci i b dziesz otwarcie wyra ał swoje ciepłe uczucia do innych. 

Zanim zaczniesz czyta  dalej, powiniene  wiedzie  dok d zmierzam. Bo mo e si  zdarzy ,  e 

nie b dziesz chciał tego czyta . Jestem prawowiernym chrze cijaninem, który mocno wierzy 

w  zobowi zania  mał e skie  i  rodzinne.  Jako  psychoterapeuta,  rozmawiam  z  lud mi 

poł czonymi  wszystkimi  z  mo liwych  stosunków  seksualnych  i  im  wi cej  dowodów 

klinicznych zbieram, tym bardziej jestem przekonany,  e zakaz cudzołóstwa był dany nie po 

to,  eby nas pogn bi , ale po to, aby nas uchroni . Je eli wi c spodziewasz si  znale  w tym 

rozdziale  jakie   usprawiedliwienie  dla  swych  pozamał e skich  poczyna   seksualnych, 

zawiedziesz  si .  Je eli  jednak  dokuczaj   Ci  twoje  ci goty  seksualne  i  cz sto  czujesz  si  

winny, przyda Ci si  przeczyta  ten rozdział. 
 

background image

 

- 68 - 

Seksualizm trzeba akceptowa  
Pan Bóg stworzył nas istotami płciowymi i, co jasno wida , nie uczynił nas zainteresowanymi 

tylko  jedn   osob .  Nale y  to  stwierdzi   na  samym  pocz tku.  Faktycznie  powiedziałbym 

nawet,  e  pewna  ilo   napi cia  seksualnego  wisi  w  powietrzu  zawsze,  kiedy  m czyzna  i 

kobieta s  razem. Zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale tak jest. 

Czy to  le? Zdecydowanie nie. Jest to jedna z rzeczy, które "nap dzaj "  wiat. 

Ostatnio  jadłem  obiad  z  pewn   85-letni   kobiet ,  pobo n   chrze cijank ,  ale  jakby 

jednocze nie troch  kokietk . Jedli my w romantycznej restauracyjce i nie było w tpliwo ci, 

seks wisiał w powietrzu. S dz ,  e podobało jej si  to i wiem,  e mnie równie ! 

Jednym z problemów ludzi maj cych taki zawód jak mój, jest to,  e terapeuta m czyzna ma 

stale kontakt z atrakcyjnymi kobietami, które odczuwaj  głód emocjonalny. Według pewnych 

danych,  przynajmniej  10  proc.  psychiatrów  i  psychologów  dopuszcza  istnienie  stosunków 

płciowych  z  pacjentkami.  Osobi cie  wyra am  nad  tym  ubolewanie.  Takie  post powanie 

zawiera  w  sobie  wszelkiego  rodzaju  szkodliwe  psychologicznie  rezultaty,  nie  mówi c  o 

aspekcie  moralnym  i  etycznym.  Ja  jestem  wi c  uczciwy  w  stosunku  do  kobiet,  które 

przychodz   do  mnie  po  porad .  Czy  to  jednak  ma  znaczy ,  e  nigdy  moje  pacjentki  nie 

poci gaj   mnie?  Nie. W  rzeczywisto ci  byłbym  zdziwiony,  gdyby  od  czasu  do  czasu  jaka  

kobieta nie powiedziała mi,  e odczuwa do mnie poci g seksualny. 

W pewnych kołach religijnych tak wiele mówi si  o kontrolowaniu instynktów,  e ogromna 

wi kszo   energii  psychicznej  zu ywana  jest  na  hamowanie  fantazji  seksualnej,  eby  mie  

"czyste my li". 

Istniej  dwa rezultaty takiego post powania. Pierwszym jest niepokój. Nasz pop d seksualny 

jest  ogromn   sił   i  próbowanie  "wycofania  go  do  pod wiadomo ci"  podobne  jest  do  próby 

"zakorkowania" wulkanu; eksplozja jest bardziej ni  tylko prawdopodobna. Cz sto widz  to 

w  mojej  poradni.  Osoby  religijne  mówi :"  Nie  wiem  co  we  mnie  wlazło.  Zawsze  byłam 

wi toszk   i  nie  interesował  mnie  nikt  poza  moim  m em,  a   nagle,  ni  st d,  ni  zow d, 

okazało si ,  e mam romans". 

Drugim wynikiem takiego hamowania pop du jest stałe poczucie winy z powodu jej czy jego 

poci gu seksualnego, poniewa  "wycofanie" nigdy nie jest w pełni osi galne. 

Chciałbym  teraz  zaproponowa   inne  podej cie  do  sprawy  odczu   seksualnych:  akceptuj  je 

takimi, jakimi s . Jak powiedzieli my wcze niej twoje odczucia nie s  złe, problem zaczyna 

si ,  gdy  zaczynasz  według  nich  post powa   i  wkraczasz  w  wiat  moralno ci.  Pozwól  wi c 

sobie na to, by czu  wszystko. Nie obawiaj si  swojej pod wiadomo ci. 

Wielu z moich religijnych pacjentów odczuwa ulg , gdy dowiaduje si ,  e ludzie fantazjuj  

podczas stosunków płciowych i my l  wtedy o zupełnie innych osobach. Wydawało im si ,  e 

to tylko oni tak post puj . 

Kiedy Jezus powiedział,  e po daj c kobiet  ju  dopuszcza si  z ni  cudzołóstwa, nie mówił, 

e  popełnia  si   grzech  za  ka dym  razem,  kiedy  ma  si  "seksualne"  my li.  Gdyby  tak  było, 

wszyscy grz liby my w błocie codziennego grzechu. Przez po danie rozumiał on  wiadome 

d enie do uwiedzenia, pozwalaj c sobie na obsesj  po dania seksualnego. Wtedy wła nie 

nadchodzi  niebezpiecze stwo,  dzieje  si   tak  jak  powiedziano.  Wcze niej  czy  pó niej,  na 

skutek  obsesji,  nast pi  czyn.  Istnieje  przecie   ró nica  mi dzy  przemijaj cym 

zainteresowaniem, co jest normalne, a konkretnym zamiarem uwiedzenia. 
Czy przestałem kocha ? 
To pytanie cz sto słysz  i naprawd  zawsze bior  je sobie gł boko do serca, poniewa  osoba 

zadaj ca je boi si  tego robi . Czuje si  winna posiadania takich w tpliwo ci i prawie zawsze 

mówi: "A mo e ja nigdy nie kochałam". 

Ci, którzy mówi  o zakochaniu si , jak o czym , co niejako zdarza si  wbrew ich woli, jak 

przypadkowe  wpadni cie  do  wody,  zazwyczaj  odkochuj   si   równie  łatwo.  Miło ci  

background image

 

- 69 - 

nazywaj  to, co miało miejsce pomi dzy Omarem Sharifem i Julie Christie, albo pomi dzy 

Clarkiem  Gable  i  Carole  Lombard  -  nieprzezwyci ona  pasja  i  ch   pozostania  z  osob  

ukochan  do ko ca  ycia, nieodparte uczucie,  e On jest jedynym m czyzn  na  wiecie i  e 

ka da chwila sp dzona bez Niego jest torturami. Wszystko to puste słowa. Idea istnienia na 

wiecie tylko jednego m czyzny albo tylko tej jednej kobiety jest nonsensem. Mo na z pew-

no ci   kocha   wi cej  ni   jedn   osob   jednocze nie.  W  rzeczywisto ci  byłby   szcz liwy, 

po lubiaj c jedn  z wielu tysi cy osób. 

Niektórym  kobietom  wydaje  si   niezrozumiałe  to,  e  mogłaby  kocha   jednocze nie  m a  i 

jakiego   innego  m czyzn .  Kiedy  wi c  pojawia  si   jaki   inny,  s dz ,  e  stara  miło   ju  

umiera. Kocha  mo na jednak wi cej ni  jedn  osob . M czyzna kocha matk ,  on , córk  

na  ró ne  sposoby,  ale  kocha  przecie   wszystkie  trzy.  Kiedy  za   b dzie  miał  kontakt  z 

wieloma kobietami, b dzie okazywał im zainteresowanie w najró niejszym stopniu, wł cznie 

z poci giem seksualnym. 

Kiedy  wi c  kobieta  mówi:  "Prosz   mi  pomóc,  nie  wiem  czy  jeszcze  kocham  swego  m a" 

odpowiadam,  e pro ba ta nie ma sensu. Ona oczywi cie kocha go, inaczej nie zale ałoby jej 

w  ogóle  na  poruszaniu  tej  sprawy.  Jej  miło   b dzie  podlega   wielu  zmianom  i  je eli  nie 

wpadnie  w  panik ,  mo e  od  przyszło ci  oczekiwa   tylko  dobrego.  Sensownym  pytaniem 

b dzie natomiast: "Czy pragn  kontynuowania kontaktów z moim partnerem?" Kiedy miło  

znikn ła,  znaczy  to  prawdopodobnie  tyle,  e  to,  co  mo e  si   popsu   w  stosunkach 

mi dzyludzkich, popsuło si , a zazwyczaj mo na to naprawi . Fakt,  e m czyzna chciałby 

mie  czasem jedn  z sex-bomb zamiast swojej  ony, w rzeczywisto ci ma niewielki zwi zek 

z  przyszło ci   mał e stwa.  We  wszystkich  trwałych  mał e stwach  jakie  znam,  ka dy  z 

partnerów  w  jakim   czasie  interesował  si   osob   trzeci .  Kiedy  kobieta  zauwa y,  e  mo e 

rozmawia   ze  swoim  szefem  o  poezji  i  odkrywa,  e  szef  jest  tak e  zafascynowany 

Baudelairem,  wytwarza  si   owo  napi cie,  a  adne  mał e stwo  nie  jest  w  stanie  dostarcza  

regularnie takiego bod ca. 

Stara plotka mówi,  e ludzie nigdy nie szukaj  nikogo poza mał e stwem, je li w domu nie 

zacznie  si   co   psu ,  ale  jest  to,  oczywi cie,  nieprawd .  Nie  ma  sposobu,  aby  długoletnie 

mał e stwo, bez wzgl du na to jak dobre, mogło unikn  czasowych perturbacji. 

Rzecz w tym,  e nowe zwi zki w ko cu staj  si  starymi, a nuda od której si  ucieka pojawia 

si   na  nowo.  Niektórzy  ludzie  raz  po  razie  zmieniaj   partnerów,  ale  takie  "seriale" 

pozostawiaj  za sob  rany i w ko cu prowadzi to do cynizmu w sprawach miło ci. 
Słabn ca miło  romantyczna 
Centralnym  problemem  jest  tutaj  efemeryczna,  mijaj ca  ekstaza,  nazywana  miło ci  

romantyczn ,  która  pojawia  si   i  znika  jak  wiatło  wiecy  na  wietrze.  Wi kszo   z  nas 

prze yła  co   takiego  i  wiemy,  e  kiedy  jeste my  w  to  zaanga owani  jest  wspaniale. 

Oczywi cie  nie  neguj   jej,  poniewa   jest  ona  jedn   z  najwspanialszych  rzeczy  w  yciu 

człowieka.  Po  wielu  latach  mał e stwa  wi kszo   z  nas  prze ywa  czasem  jej  powrót. 

Szale stwem  jednak  jest  spodziewa   si ,  e  b dzie  ona  nas  podtrzymywa   przez  całe 

mał e stwo. 

Denis  de  Rougemont  jest  ekspertem  w  sprawach  dotycz cych  romansu  i  napisał  ju   wiele 

ksi ek na ten temat. Mówi on: 

"W  ci gu  7000  lat  historii,  kiedy  jedna  cywilizacja  nast powała  po  drugiej,  nikt  nie  nadał 

miło ci  znanej  pod  nazw   romansu  tyle  rozgłosu,  co  kino,  druk  i  reklamy  ...  adna  inna 

cywilizacja  nie  była  tak  przeładowana  zapewnieniem,  e  mał e stwo  niebezpiecznie  gryzie 

si  z miło ci  tak poj t , oraz  e nale y mał e stwo uzale ni  od miło ci romantycznej". 

James Thuber, reporter "Chicago Tribune" i "New York Times'a" nie jest takim erudyt  jak 

Rougemont, ale okazuje si  równie dobrym analitykiem, skoro pisze: 

"Moj   antypati  jest  ten  czysty  głos  przeci tnego  ameryka skiego  piosenkarza,  m czyzny, 

background image

 

- 70 - 

czy  kobiety,  wyj cego  lub  zawodz cego  w  kiepskich  piosenkach  o  miło ci.  Amerykanie 

wychowani s  tak,  e nie potrafi  odró ni  miło ci od seksu. Uwa amy,  e jest rozwi zanie 

typu  nacisn   guzik,  albo,  e  jest  to  stała  kuracja  niezadowolenia  i najpewniejsza  droga  do 

szcz cia. Nasza ignorancja sentymentalna powoduje,  e traktujemy mał e stwo jako swego 

rodzaju  rodek  uspokajaj cy.  Pewna  czterdziestosiedmioletnia  kobieta,  maj ca  za  sob  

dwadzie cia siedem lat mał e stwa i sze cioro dzieci, i która naprawd  wie co to jest miło , 

opisała mi j  kiedy  tak: Miło  jest wtedy, gdy ju  nikogo nie potrzebujemy"'. 
Korzenie impulsów bł dzenia seksualnego 
Przyja nie prowadz  czasami do cudzołóstwa, poniewa  gdzie  gł boko w umy le ka dego z 

nas tkwi owa prowokuj ca idea. Taka t sknota za czym  wi cej, ch  wpadni cia w pułapk  

"wspaniałych"  prze y   seksualnych  młodo ci,  nie  mo e  by   lekko  traktowana.  Najcz ciej 

jest to oznak  nudy. Cz sto zauwa am,  e m czyzna jest nie wi cej znu ony  on  ni  sob  

samym.  Dla  niektórych  ycie  jest  po  prostu  czasami  nudne  i  nie  ma  od  tego  ucieczki.  We 

wszystkim  tkwi  monotonno ,  st d  poszukiwanie  nowych  przygód.  Nie  mo na  za  to  wini  

m czyzny czy kobiety,  e chc  mie  osob , która b dzie za nimi "szale ", podziwia  ich i 

t skni   za  nimi.  Kiedy  jednak  przyjrze   si   zjawisku  bli ej,  wiemy,  e  pogo   za  ciałem 

drugiej  osoby  nie  zniweluje  zupełnie  poczucia  nudy.  Do  tego  nale y  doj   samemu.  ycie 

mo e  by   przygod ,  je eli  sami  je  takim  uczynimy.  adna  osoba  nie  wyleczy  nas  ze 

znudzenia. 

Cz sto ludzie nudz  si , poniewa  nie staraj  si  uczyni  swego mał e stwa ekscytuj cym. 

Czasami  mówi   osobie  rozmy laj cej  nad  niewierno ci :  "Czy  s dzi  pan  (pani),  e  gdyby 

wło y  tyle samo wysiłku w uszcz liwienie swojego partnera, co w nowy zwi zek, to czy 

mał e stwo  zyskałoby  na  tym?"  Taka  osoba  cz sto  przyznaje,  e  mał e stwo  stało  si  

monotonne nie z powodu wyboru niewła ciwej osoby na partnera, ale dlatego,  e spodziewała 

si , i  mał e stwo mo e by  ekscytuj ce bez podejmowania stara  w tym kierunku. 

Wcale  nie  kwestionuj ,  e  w  przypadku  nowego  partnera  wyst puje  pewna  ilo  

dodatkowego niejako zainteresowania, ale jak powiedział 

pewien m czyzna, który wiele w swym  yciu bł dził: "Kiedy wszystko jest ju  powiedziane 

i  zrobione,  najlepszy  na  wiecie seks  prze ywa  si   ze  swoj   własn   on   w  swojej  własnej 

sypialni.  Jest  si   wolnym,  nale y  si   do  siebie,  a  wiara  i  zaanga owanie  pomi dzy 

mał onkami czyni ten fizyczny akt wyj tkowo satysfakcjonuj cym". 
O zdrowym rozs dku w przyja niach kobiet z m czyznami 
Oto  sze   sugestii  przydatnych  w  kontrolowaniu  swoich  odczu   seksualnych  dla 

podtrzymania przyja ni: 

1.    Nie  ufaj  zbytnio  samemu  sobie.  Wiedz,  e  po danie  seksualne  zanika  z  czasem. 

Wi kszo  z nas ró ni si  pod wzgl dem ilo ci odczu  seksualnych i czasami ich siła mo e na 

nas  spa   w  najbardziej  niespodziewanej  chwili.  Gdy  twe  uczucia  seksualne  znajd   si   w 

stadium "przypływu" uwa aj na siebie. 

2.    Wybieraj  sobie  towarzyszy,  których  mał e stwa  s   mocnymi  zwi zkami.  Gdy  partner 

poszukuje miło ci, trudno b dzie utrzyma  si  w ryzach. 

3. Bierz pod uwag , gdzie i kiedy planujesz spotkania. Jedne bardziej pobudzaj  seksualnie, 

inne  mniej.  Lunch,  na  przykład,  z  pewno ci   nie  b dzie  prowadził  do  kłopotów,  mo e 

natomiast  kolacja  sp dzona  w  restauracji,  gdzie  kochankowie  spo ywaj   wspólnie  posiłki 

przy  wietle  wiec. 

4.  Rozmawiaj  o  przyja niach.  Sygnałem ostrzegawczym  jest te  fakt,  e  spotkania  staj  si  

potajemne. Albo wi c opowiedz o tej przyja ni mał onkowi, albo uciekaj od niej. 

5. Zakre l sobie granice kontaktu fizycznego. Znajd  tak  ilo  afektacji fizycznej, która jest 

wygodna i bezpieczna, poniewa  trudno jest kontrolowa , gdy dotyk i pocałunki przekrocz  

background image

 

- 71 - 

pewne granice. 

6.  Uwalniaj  si   z  sideł,  gdy  potrzeba.  Czasem  przyja   z  przedstawicielem  płci  odmiennej 

wymyka  si   nam  z  r k  i  wiemy  od  razu  do  czego  to  doprowadzi.  Je li  wi c  zale y  ci  na 

mał e stwie, nie ma w tpliwo ci, trzeba si  wycofa , niezale nie od tego ile bólu b dzie to 

kosztowa . 
Ufno  cenniejsza od ekstazy 
Nie zamierzam tu mówi ,  e dochowanie wierno ci mał e skiej jest rzecz  łatw . Od kilku 

tysi cleci  m czy ni  i  kobiety  walcz   z  faktem,  e  społecze stwo  domaga  si   monogamii, 

podczas gdy jeste my jakby stworzeni do kochania wi kszej liczby osób jednocze nie. Jest w 

nas  równocze nie  ch   bycia  wiernym  jednej  osobie,  oraz  d enie  do  wielokrotnego 

kochania. 

Zasadniczym pytaniem jest jednak, czy chcieliby my, aby nasz mał onek zaanga owany był 

w  podobne  do  omawianych  flirty.  M owie  cz sto  mówi   mi,  e  mog   mie   niewielkie 

przygody  "na  boku"  bez  nara ania  na  szwank  swego  mał e stwa.  Lecz  kiedy  pytam,  czy 

przyznaliby swoim  onom prawo do takich tymczasowych stosunków bledn  ze zdziwienia. 

Bertrand  Russel,  angielski  filozof  i  matematyk,  laureat  Nagrody  Nobla,  był  wielkim 

propagatorem wolnej miło ci, nie lubił jednak, gdy kto  kr cił si  koło jego  ony. 

Na  dłu sz   met   istnieje  jednak  co   bardziej  cennego  ni   uniesienie  pochodz ce  z  nowego 

seksualnego skoku w bok. Tym czym  jest ZAUFANIE. Mam szcz cie by  m em kobiety 

bardzo atrakcyjnej. Co wi cej ma ona cudowny u miech i zawsze wielu facetów wokół siebie, 

gdy jeste my w towarzystwie. Poniewa  podoba mi si  to,  e moj   on  zachwycaj  si  inni 

m czy ni, i poniewa  nie mog  jej przecie  trzyma  w zamkni ciu, ciesz  si ,  e zdołali my 

w naszym mał e stwie wypracowa  sobie wzajemne zaufanie. 

Oboje  mogli my  przecie   wybra   seksualn   wolno ,  gdyby my  chcieli  pozosta   w  yciu 

sami, ale zamiast tego chcieli my zwi zku charakteryzuj cego si  gł bokim zaanga owaniem. 

Pozwala nam to na całkowicie wolne przyjazne kontakty z przedstawicielami płci odmiennej. 

Kiedy zasiadamy wieczorem razem do kolacji,  eby opowiedzie  sobie zdarzenia minionego 

dnia, nie potrzebujemy si  pyta  wzajemnie o szczero . 

Czasami zdaje mi si ,  e jestem facetem "sexy", ale nawet w chwilach wyj tkowych złudze  

nie  spodziewam  si ,  eby  moja  osobowo   seksualna  absolutnie  wykluczała  mo liwo  

zainteresowania  mojej  ony  innymi  m czyznami.  W  rzeczywisto ci  jestem  pewien,  e 

czasami  jaki   m czyzna  wydaje  si   jej  bardziej  atrakcyjny  ode  mnie.  Jest  to  jednak  w 

porz dku, poniewa  nasz zwi zek cechuje co  mocnego: wspólne wzajemne zaanga owanie. 

"Przyjaciel to kto , kto przychodzi, gdy inni wychodz  ". 

Walter Winchell

12

 

Wa ny składnik: wierno  

Je d  czasami do Valyermo, gdzie klasztor benedykty ski stoi u stóp Gór Gabriel. Jedzenie 

jest tam dobre, w pokojach nie ma telefonów i jest tam mo liwo  robienia długich spacerów 

pomi dzy drzewami Jozuego. 

A  i podczas posiłków  rozmowy  s   interesuj ce. Bracia  s   dobrze  wykształceni,  szczyc  si  

doktoratami z takich uniwersytetów jak Harvard, Louvain, czy Sorbona. 

Pewnego  dnia  siedziałem  naprzeciw  Ojca  Eleuteriusza.  Jest  on  wysokim,  ascetycznym 
                                                 

12

 Walter Winchell (1897-1972) - ameryka ski dziennikarz. 

 

background image

 

- 72 - 

m czyzn , który raz w tygodniu je dzi setki mil do Claremont Graduate School wygłasza  

wykłady  dla  studentów.  Znany  jest  ze  swych  uczonych  prac  filozoficznych.  Tamtego  dnia 

jego  umysł  zaprz tni ty  był  czym  innym  i  niewiele  mówił  podczas  posiłku,  dopóki  nie 

dowiedział  si ,  e  pisz   ksi k   o  przyja ni.  Jego  oczy  o ywiły  si   i  powiedział:  "Aha,  o 

przyja ni" 

Potem  zamilkł  na  chwil ,  dumaj c.  Jego  twarz  spochmurniała  i  rzekł:  "To  smutne,  e  w 

Ameryce tak mało uwagi przykłada si  do przyja ni. Moich prawdziwych przyjaciół tutaj nie 

ma.  Jeden  jest  w  Indiach,  drugi  w  Belgii.  Rozumiem  przez  to,  e  cechuje  nas  swoista 

wierno . Ja jestem przywi zany do nich, a oni do mnie". 

Wierno .  Przywi zanie.  To  zapomniane słowa przeszło ci,  które jakby  znikn ły  z  naszego 

słownika. 
Pi kno długotrwałych zwi zków 
Ci,  których  ł czy  z  innymi  wiele  zwi zków,  wydaj   si   wierzy   w  zwi zki  trwaj ce  całe 

ycie. To ludzie, którzy pozostaj  ze swymi partnerami na dobre i na złe, którzy nawadniaj  

wysychaj ce  ródła uczu . 

Mój  ojciec  miał  68  lat,  gdy  umarł  jego  najlepszy  przyjaciel.  al  ojca  po  mierci  Huberta 

upewnił  mnie,  e  ich  przyja   znaczyła  dla  nich  wi cej  ni   te  60  lat  wspólnie  prze ytych. 

Jako chłopcy wzrastali w tym samym miasteczku, razem chodzili na ryby i razem polowali. 

Przypominaj c sobie ich podobie stwa, ojciec powiedział: "Tak, Hubert i ja mieli my wiele 

wspólnego. Margaret i twoja matka były jedynymi kobietami, z którymi którykolwiek z nas 

wychodził  i  pozostali my  mał e stwami  przez  ponad  40  lat".  Czasem  ci  dwaj  m czy ni 

rzadko si  widywali z powodu mnogo ci najró niejszych zaj . Istniała jednak mi dzy nimi 

ukryta siła wierno ci. Hubert zawsze przysyłał nam pomara cze, gdy jego sady owocowały 

jesieni ,  a  ojciec  cz sto  wpadał  do  ogrodu  Huberta,  gdzie  rozmawiali  długo  spaceruj c 

mi dzy  szpalerami  krzewów.  Przez  prawie  wier   wieku  chodzili  do  tej  samej  grupy  w 

szkółce niedzielnej. 
Stało  
S   ludzie,  którym  nigdy  nie  udaje  si   poł czy   z  kim   innym  jakim   stałym  zwi zkiem,  i 

którzy s  stale w "ruchu", przeskakuj  z jednej przyja ni do innej, s dz c,  e dzieje si  tak 

wła nie z powodu przyjaciół. Tacy ludzie spodziewaj  si  znale  gdzie  na  wiecie kogo , z 

kim  b dzie  im  wreszcie  naprawd   dobrze.  B d c  cz sto  skłóconymi  z  rodzin ,  prowadz  

ci głe wojny z s siadami i cz sto "przenosz  si " z jednego mał e stwa na drugie. 

We my  jednak  pod  uwag   nast puj cy  fakt:  wcze niej  czy  pó niej  trzeba  si   b dzie 

zatrzyma ,  eby dawa , nawet je eli otrzymuje si  niewiele. 

Dzisiejsze  prawo  mał e skie  umo liwia  łatwe  zrywanie  mał e stw,  ale  czy  ktokolwiek 

uwa a,  e dzi  ludzie s  ogólnie bardziej szcz liwi  eni c si  w  yciu wiele razy, ni  sto lat 

temu,  gdy  mimo  nieporozumie   zostawali  mał e stwem.  Z  moich  do wiadcze   wynika,  e 

wi kszo   ludzi  niezadowolonych  ze  swoich  obecnych  partnerów,  b dzie  tak  samo 

niezadowolona z nowych partnerów. 

Nie  os dzam tutaj, ani  nie  krytykuj   tych,  którzy  decyduj   si   przerwa  niszcz ce  zwi zki. 

Czasami jest to konieczne, aby przetrwa . Generalnie uwa am jednak,  e nie ma powodów do 

przeciwstawiania si  stanowczemu poleceniu biblijnemu, które dotyczy trwało ci mał e stwa 

i rozwodu, jako manifestacji naszej grzeszno ci. 

W  wi kszo ci  trwałych  przyja ni,  spoiwem,  które  trzyma  ludzi  razem,  jest  zaanga owanie. 

Pozwólcie,  e popr  to przykładem. Co dwa tygodnie spotykam si  z grup  m czyzn, którzy 

mówi  o swoich przemy leniach oraz uczuciach i modl  si  za siebie. Wszyscy oni w jaki  

sposób kieruj  innymi lud mi, s  ksi mi w du ych ko ciołach albo zuchwałymi lekarzami. 

Gdy  tacy  ludzie  spotykaj   si   co  miesi c,  nie  da  si   unikn   współzawodnictwa  i  czasami 

background image

 

- 73 - 

depczemy sobie po odciskach. Jeden z członków grupy jest naukowcem i, jak do tej pory, to 

on  wła nie  wydaje  mi  si   mie   najsilniejszy  intelekt.  Łatwo  jest  mu  opanowa   rozmow   i 

zboczy  na tematy, które go interesuj , nie ogl daj c si  na innych. 

Poniewa   celem  naszych  spotka   nie  jest  dyskutowanie  o  problemach  intelektualnych,  ów 

człowiek najcz ciej wpada w pułapk , kiedy po pi ciu minutach monologu nikt nie zach ca 

go  do  dalszych  wywodów.  Czasem,  gdy  jeste my  dla  niego  tak  bezwzgl dni,  przy  ko cu 

spotkania bywa mi go cz sto  al i zastanawiam si , czy jeszcze kiedykolwiek przyjdzie. 

Ale  oto  ujawnia  si   rzecz  wspaniała,  nigdy  nie  brakuje  go  z  powodu  naszej  krytyki.  Bez 

w tpienia  znalazłby  sobie  inne  zaj cia  na  ten  czas,  ale  jest  on  człowiekiem  szanuj cym 

zobowi zania. Zawarł z nami pakt,  e poł czymy dłonie i b dziemy si  wzajemnie wspiera , 

jak bracia chrze cijanie i cho  czasami co  w naszych stosunkach "zgrzyta", on nie ucieka. 

Rezultat?  M czyzna  ten  jest  prawdziwym  przyjacielem  dla  ka dego  z  nas  i  jest  naprawd  

niewiele  rzeczy,  których  nie  zrobiliby my  dla  niego.  Mówi  on  teraz,  e  nigdy  nie  miał  tak 

dobrych  towarzyszy,  jak  ta  siódemka,  z  któr   co  dwa  tygodnie  si   spotyka.  Twierdzi,  e 

jeste my najlepszymi jego przyjaciółmi. Ma racj . Bardzo go kochamy i by  mo e jeste my 

wzgl dem  niego  lojalni  wła nie  dlatego,  e  znosił  dzielnie  nasze  traktowanie  go,  słuchał 

naszych uwag i był współtwórc  naszego zwi zku. 
O zbyt łatwym poddawaniu si  
W trwałych zwi zkach zdarzaj  si  okresy, w których przyjaciel nie "funkcjonuje" najlepiej. 

Próba polega na tym, czy potrafimy zosta  i przetrwa . 

Ka dy z nas prze ywa okresy przej ciowej niemo no ci. Nasz system umysłowy oddzielany 

jest przez swego rodzaju pas graniczny od  wiata 

nierzeczywisto ci i ka dy z nas od czasu do czasu przekracza t  zielon  granic . Najcz ciej 

stan taki trwa krótko, prawdopodobnie krócej ni  jeden dzie , a dobry sen w nocy jest tutaj 

najlepszym  lekarstwem.  S   jednak  tacy,  którzy  w  takich  chwilach  potrzebuj   wsparcia  i 

pomocy ze strony tych, którzy ich kochaj . 

Od czasu, gdy sam tego do wiadczyłem, stałem si  bardziej wyrozumiały dla takich "ataków" 

irracjonalizmu  u  moich  pacjentów.  Kilka  lat  temu  po  bezsennej  nocy  stwierdziłem,  e 

wymykam si  sam sobie spod kontroli. Kilka nast pnych miesi cy było dla mnie piekłem na 

ziemi.  Prawdopodobnie  nigdy  nie  pojm   wszystkich  powodów  tamtego  załamania.  Nie 

mogłem  sobie  sam  z  tym  poradzi   i  zawsze  b d   wdzi czny  tej  garstce  ludzi,  głównie 

członkom mojego Ko cioła, za to,  e pomogli mi przetrwa . Po kilku miesi cach odzyskałem 

równowag  i wróciłem do "normalno ci". 

Oto klucz do sprawy: prawie zawsze udaje si  ludziom przej  przez taki okres niestabilno ci. 

Utrata kontroli nad sob  jest czasowa. Dzi ki odrobinie spokoju, umysł wkrótce powróci do 

normalnego stanu. 

Harry Emerson Fosdick, który pó niej stał si  szeroko znanym pastorem Riverside Church w 

Nowym Jorku, prze ył w seminarium powa ne załamanie nerwowe. Po kilku dniach i nocach 

wyka czaj cego napi cia, poleciał samolotem do rodziny w Buffalo i nie był w stanie wróci  

do szkoły, a  do nast pnego roku. 

Jak Fosdick odzyskał równowag ? Głównie dzi ki upływowi czasu. No i dzi ki wyrozumiałej 

pomocy jego narzeczonej i rodziny. W ko cu najgorszy okres min ł, ale jeszcze przez kilka 

miesi cy  rozpaczał,  e  nigdy  ju   nie  powróci  do  dawnego  stanu  swego  umysłu  i  był  na 

kraw dzi samobójstwa. Pisz c prawie 50 lat pó niej o swojej podró y w ciemno , Fosdick 

powiedział,  e nauczył si  wtedy o Bogu wi cej ni  potrafi nauczy  jakiekolwiek seminarium. 

Nauczył  si   modli   i  poznał  sił   tej  garstki  ludzi,  którzy  nie  opuszczaj   ci ,  gdy  jeste   w 

kłopotach. 

Otrze wiaj co działa przypuszczenie, co by si  zdarzyło, gdyby rodzina Fosdicka doszła do 

wniosku,  e  jest  on  całkowitym  szale cem  i  zostawiła  go  swemu  losowi.  Ko ciół  straciłby 

background image

 

- 74 - 

jednego ze swoich najwspanialszych liderów. 

To,  do  czego  namawiam,  to  wytrwało   w  kontaktach  mi dzyludzkich,  która  pomo e 

przetrwa  najgorsze. 

Wymaganie absolutnej wzajemno ci przez cały czas mo e zniszczy  przyja . Glenn i Harry 

byli blisko, odk d zostali ksi gowymi w tej samej firmie 10 lat temu. Razem zmieniali prac  i 

nadal  maj   ze  sob   wiele  wspólnego.  Jednak  Glenn  dostał  ostatnio  awans  na  kierownicze 

stanowisko, pełne stresów i pieni dzy, został te  członkiem klubu, w którym zamierza bywa . 

Harry mówi sobie,  e nie zazdro ci Glennowi i  e nie chciałby jego pracy nawet na minut . 

Uwa a jednak,  e nowy presti  uderzył Glennowi do głowy i czuje si  ura ony brakiem czasu 

ze strony Glenna na wspólne wycieczki na ryby. 

Zapewne  jest  prawd ,  e  nowa  praca  całkowicie  zaprz tn ła  uwag   Glenna  przez  kilka 

pierwszych  miesi cy.  Gdyby  Harry  mógł  zmierzy   jako   to,  co  daje  i  to  co  dostaje  w  tej 

przyja ni,  okazałoby  si ,  e  daje  wi cej,  ni   otrzymuje  od  Glenna.  Na  szcz cie  Harry  jest 

człowiekiem zrównowa onym i bardzo cierpliwym. Tak długo s  przyjaciółmi,  e nie obawia 

si , i  Glenn chce si  go pozby , ale  e po prostu zaj ty jest innymi sprawami. Ich wzajemny 

stosunek  z  pewno ci   wkrótce  si   polepszy,  a  na  razie  Harry  akceptuje  t   mniejsz  

wzajemno   w  przyja ni.  Harry  jest  człowiekiem  m drym,  poniewa   we  wszelkich 

kontaktach  mi dzyludzkich istnieje stały  ruch  raz w  kierunku  bardziej  bliskiej  za yło ci,  to 

znowu  w  kierunku  jakby  wycofania  si   i  dystansu.  Czuj cy  si   bezpiecznie  przyjaciel  nie 

wpada w panik  w momentach takiego wycofania si  partnera. 
Czy szuka  numeru pierwszego? 
Współczesna,  tak  zwana  pop-psychologia  spowodowała  powstanie  całej  fali  poradników  i 

ksi ek, które zalecaj  stanowczo , dbało  o swoje sprawy, wykorzystywanie innych zanim 

oni  wykorzystaj   ciebie  i  polecanie  ludziom,  którzy  nie  daj   tego,  czego  si   po  nich 

spodziewa ,  eby po prostu znikn li. W rzeczywisto ci tendencja ta nie jest niczym nowym. 

Arogancja jest obecna w ród nas od dłu szego ju  czasu. 

Filozofii  tej  towarzyszy  jednak  patos.  Jest  nim  mianowicie  zamiar  uszcz liwienia  ludzi  w 

jaki  sposób pogr onych. Powiedziano im,  e ignorowanie potrzeb ludzi, którzy ich otaczaj  

i  przebijanie  si   za  pomoc   łokci  naprzód,  uczyni  ich  szcz liwymi.  Jednak  moje 

do wiadczenia  wyra nie  wskazuj ,  e  osoby,  które  odpychaj   innych,  zastraszaj   swoich 

konkurentów i gardz  lud mi od nich zale nymi, dochodz  do szczytu i  stwierdzaj ,  e nie 

ma tam nikogo, kto byłby im pomocny. Jezus negował taki styl  ycia mówi c,  e ci, którzy 

uratuj  swoje  ycie sko cz  trac c je. Chrystus powiedział te ,  e ci którzy strac  swe  ycie 

dla  Niego,  b d   uratowani,  a  Biblia  pełna  jest  fragmentów  opisuj cych  po wi cenie  siebie, 

które w dalszej perspektywie prowadzi do szcz cia. Innymi słowy, szcz cie nie przychodzi 

zazwyczaj  do  tych,  którzy  go  intensywnie  poszukuj .  Szcz cie  jest  przecie   produktem 

ubocznym. 

Zauwa yłem,  e ludzie szcz liwi nie przepychaj  si , nie zastraszaj  innych. S pewni swej 

warto ci, której cz

 pochodzi z czynienia innych szcz liwymi. Istnieje te  nagroda za takie 

czyny, poniewa  przyjaciel ch tny do po wi cenia dla drugiego nigdy nie b dzie zapomniany. 

Oto kobieta, której m  stracił prac  i pewno  siebie.  ycie z nim jest dla niej udr k , a on 

stał  si   z  tego  powodu  impotentem.  W  domu  brakuje  pieni dzy.  Kobieta  zapobiegawcza 

szybko  znajdzie  swój  "numer  jeden".  Natomiast  kobieta  cierpi ca,  która  wierzy  w  warto ci 

długotrwałego zaanga owania si , rozpoznaje,  e mał onek potrzebuje jej teraz bardziej, ni  

kiedykolwiek, oraz  e istniej  takie okresy w kontaktach mi dzyludzkich,  e jedna strona daje 

z siebie wszystko. 

Jest jaka  wrodzona dobro  w jej miło ci, dzi ki której inni ludzie bardzo j  kochaj . Kto wie, 

mo e kiedy  w przyszło ci ona b dzie potrzebowa  pomocy i po prostu b dzie potrzebowała 

mie  co  lub kogo  w zanadrzu. 

background image

 

- 75 - 

A  co  powiedzie   o  matkach,  które  przez  całe  swoje  ycie  zajmuj   si   swoimi  kalekimi 

dzie mi?  Czy  niepotrzebnie  zadaj   sobie  tyle  trudu?  Czy  nie  powinny  poszuka   swojego 

"numeru pierwszego"? 

Rozmawiam z czterdziestoletni  kobiet , która opiekuje si  swoimi, starszymi ju  rodzicami i 

zastanawiam si , czy nie jest zbytnio do nich przywi zana. 

- "O, nie s dz  - odpowiada. 

- "Ale czy naprawd  sprawia pani przyjemno  chodzenie z nimi do lekarza itd?" - mówi  z 

naciskiem. Podejrzewam u niej słabe "ego" i staram si  wypróbowa  poprzez rozmow , czy 

nie  znajduje  przyjemno ci  w  karaniu  samej  siebie.  Jej  odpowied   jest  tak  przepełniona 

zdrowym  rozs dkiem  i  wspaniałomy lno ci ,  e  zapominam  o  zamierzonej  próbie  i  jestem 

onie mielony zabaw  w detektywa. 

-  "Czy to lubi ? Nie, je eli ma pan na my li przyjemno  w całym tego słowa znaczeniu. Kto 

lubi  przesiadywa   całymi  godzinami  w  poczekalniach  tylko  po  to,  eby  dowiedzie   si   od 

lekarza,  e  ból  w  plecach  matki  to  tylko  artretyzm,  e  ona  po  prostu  starzeje  si   i  e 

powinni my by  przygotowani na takie rzeczy? 

Ale  je li  pod  tym  słowem  rozumie  pan  satysfakcj   -  owszem,  mam  z  tego  bardzo  du o 

stysfakcji.  Moi  rodzice  przez  tyle  lat  po wi cali  si   dla  mnie,  e  i  dzi   nie  wiem,  czy 

nale ycie im si  odpłacam. Nie my li si  o tym, kiedy jest si  młodym. 

Teraz  wi c,  kiedy mog  co  dla  nich  zrobi ,  ciesz  si . Oczywi cie,  wolałabym  rozmawia  

popołudniami z kim  innym, historyjki ojca słyszałam ju  setki razy, a on dodatkowo tak si  

podnieca rozmowami o polityce. Czasami wybucham, kiedy nie mog  ju  wytrzyma . 

Ale  oni  kochali  mnie  przez  40  lat  i  wiem,  e  nic  mi  nie  ub dzie,  kiedy  b d   si   nimi 

opiekowa . Zreszt  bardzo, bardzo ich kocham". 

Ta kobieta zalicza si  do grupy ludzi, którzy zdaj  si  mie  mało czasu na przejmowanie si  

samoocen , samospełnieniem i innymi do wiadczeniami. Ludzie tacy znajduj  zadowolenie w 

dawaniu siebie innym. 

Motywacja  do  takiej  wspaniałomy lno ci  istnieje  ju   2000  lat  i  pochodzi  od  pewnego 

Człowieka  z  Nazaretu,  który,  jak  mówił  pewien  naoczny  wiadek,  powiedział:  "Id cie  i 

czy cie dobro". On sam nie tylko nauczał miło ci, On tak e był uciele nieniem takiej miło ci. 

Po raz pierwszy widzimy Go w wieku 12 lat, kiedy otoczony jest lud mi, z którymi wiele Go 

ł czy.  Otwiera  si   przed  bliskimi  i  coraz  cz ciej  widzimy  Go,  jak  przejmuje  inicjatyw  

miłowania innych, wyrz dzaj c przysługi obcym, broni c potrzebuj cych, ryzykuj c siebie za 

innych, podczas gdy nie istnieje mo liwo  uzyskania tego samego w zamian. 

Jezus  oczywi cie  miał  wła ciwy  obraz  samego  siebie.  Dlatego  nie  musiał  "wypróbowywa  

si " w jakiejkolwiek potyczce słownej, czy w walce o władz . Zamiast tego Chrystus wyra ał 

delikatno   i  wspaniałomy lno .  Jego  Miło   przemieniła  piaszczyst   prowincj   Imperium 

Rzymskiego w Ziemi   wi t . On po niej chodził. 

To wszystko mówi nam,  e Chrystus nie był słaby. Brak agresywno ci nie oznacza bierno ci. 

I  dzi   ludzie  pełni  miło ci  te   nie  s   słabymi.  S   mocni.  Oni  buduj .  S   twórcami.  Nie 

dziedzicz  nienawi ci, lecz zbieraj  miłosierdzie. 

background image

 

- 76 - 

„Ja po prostu id  naprzód i nie poddaj  si ” 

Bab  Ruth

13

 

Nie mo na zdoby  wszystkiego 

Na imi  miała Cassandra. Jej uroda zacz ła ju  znika , ale oczy jeszcze  ywo błyszczały i jej 

zachowanie było ci gle eleganckie. Gdy poznali my si , jej pewno  siebie zdawała si  gin  

w oczach, a ona sama coraz bardziej upodabniała si  do wystraszonego ptaka. Mał e stwo, 

które zawarła sko czyło si  rozwodem 10 lat temu. Jej stosunki z lud mi w supermarkecie, na 

stacji  benzynowej,  ze  sprz taczkami  były  przyjacielskie,  ale  wieczory  sp dzała  przed 

telewizorem. Nie miała prawdziwych przyjaciół. W ko cu znalazła si  w mojej poradni; nikt 

przecie  nie zniesie takiego odizolowania si . 

Cassandra ma wielu braci i sióstr syjamskich - ludzi, którym brak miło ci - poniewa  wybrali 

izolacj ,  samotno .  Zranieni  niepowodzeniem  w  pewnym  momencie  ycia,  doszli  do 

wniosku,  e nie mog , lub nie powinni próbowa  zwi za  si  ponownie. 
Rozwód i jego nast pstwa 
Je eli cokolwiek mo e w naszym dorosłym  yciu zniech ci  nas do nawi zywania kontaktów 

z  innymi  lud mi,  to  tym  czym   jest  wła nie  rozwód.  Co  roku,  ponad  półtora  miliona 

Amerykanów rozwodzi si  i kiedy dokładniej przyjrze  si  tej statystyce, co dziewi ty uległ 

powa nemu urazowi. 

Obserwator z zewn trz mógłby podejrzewa ,  e ludzie rozwiedzeni b d  za to wini  swoich 

partnerów,  bez  wzgl du  na  natur   ludzk .  Prawda  jest  jednak  inna.  Wi kszo   znanych  mi 

rozwiedzionych  ludzi wini  siebie  za  niepowodzenie  mał e stwa.  Niewykluczone,  e  ludzie, 

których spotykam maj  mniejsze mniemanie o sobie - szukaj  przecie  porady. Zajmowałem 

si  jednak wielokrotnie zarówno m em, jak i  on  rozbitego mał e stwa i okazywało si ,  e 

oboje oskar ali siebie samych, zreszt  do  mało przekonuj co. Nikt z nich nie potrafił unie  

baga u miło ci mał onka i zobowi za  wynikaj cych z nowych zwi zków. 

Oczywi cie  arogancj   byłoby  lekko  traktowa   kogo ,  kto  w  ogóle  nie  poczuwa  si   do 

odpowiedzialno ci za rozwód. Z drugiej jednak strony, tragiczne jest, gdy kto  wyczołguje si  

z nieudanego mał e stwa, b d c przekonanym,  e nie powiedzie mu si  ju   aden przyszły 

zwi zek. Za  adn  cen  nie wolno wycofywa  si  z  ycia, z powodu nieudanego mał e stwa. 

To wła nie w czasie stresu potrzebujesz przyjaciół i rodziny i je li pozwolisz im zaopiekowa  

si  tob  cho  troch , stwierdzisz,  e zdolno  kochania powoli wraca. 

Jedn   z  przyjemno ci  w  mojej  pracy  jest  wła nie  obserwowanie  takiego  zjawiska.  Pewien 

m czyzna wchodzi na pierwsz  wizyt , pozbawiony zupełnie energii, entuzjazmu, wiary w 

siebie, z udr k  na twarzy. Jego  ona poinformowała go,  e sypia z innym i  e  da rozwodu. 

Ten zn kany człowiek zaczyna si  jednak niejako przegrupowywa .  ywotno  i o ywienie 

powracaj . Zaczyna si   mia . A potem pewnego dnia mówi mi o kobiecie, któr  poznał. 

Dodatkow  nagrod  mojego zawodu jest fakt,  e bywam na wielu szcz liwych  lubach. 
Bł dzi  - rzecz ludzka 
Aby mie  dobre, bliskie kontakty z lud mi, trzeba umie  popełnia  bł dy. Wi kszo  ludzi, 

którzy zaznali wspaniałych przyja ni wie,  e od czasu do czasu to si  zdarza. Staraj  si  jak 

mog   podtrzyma   swoje  przyja nie  i  zwi zki  rodzinne,  lecz  gdy  czasami  co   zaczyna  si  

psu , nie zakładaj  od razu,  e to z nimi dzieje si  co  niedobrego. Przyja , jak ro lina, mo e 

czasem umrze   mierci  naturaln . Ludzie odchodz  od swoich bliskich w interesach lub dla 
                                                 

13

 Bab  Ruth - ameryka ski mistrz baseballu. 

 

background image

 

- 77 - 

zaspokojenia  swoich  potrzeb.  Wsz dzie mo e  przecie   wyst pi   swoiste tarcie.  Przyja   na 

całe  ycie  mo e  by   cudowna,  ale  zdarza  si   bardzo  rzadko.  Prze ywszy  przyja  

kilkumiesi czn  lub kilkuletni , powinni my cieszy  si , a nie lamentowa ,  e nie trwała ona 

całe wieki. 
Oznaka sukcesu: zdolno  wła ciwego traktowania odrzucenia 
Rozmawiałem  kiedy   z  pewnym dyrektorem  do spraw  handlowych,  który  wykształcił  kilku 

spo ród  najlepszych  i  najlepiej  płatnych  urz dników  handlowych.  "Czy  wie  pan  co  jest 

najlepsz  wskazówk , informuj c  o tym,  e kto  b dzie dobrym handlowcem?" - spytał. 

Zgadywałem: "Inteligencja? Ambicja? Wygl d zewn trzny? 

-  To  zdolno   wła ciwego  traktowania  odrzucenia  -  powiedział.  Je eli  przera a  go 

niepowodzenie z kilkoma klientami, nigdy do niczego nie dojdzie. Gdy jednak przetrzyma i 

b dzie  dalej  próbował,  b d c  pewnym,  e  w  ko cu  znajdzie  klienta  -  nie  ma  siły  aby 

zatrzyma  takiego człowieka". 

Identyczna  zasada  funkcjonuje  w  kontaktach  mi dzyludzkich.  Umiej tno   odkrywania 

miło ci  zale y  po  cz ci  od  naszych  zdolno ci  do  dawania  sobie  rady  z  odrzuceniem  przez 

innych.  Zdarzy   si   przecie   mo e,  e  czasami  kto ,  z  kim  próbujemy  zaprzyja ni   si , 

odrzuci nas. Takie zdarzenie b dzie rani  do gł bi. Wiadome jest przecie ,  e nie ka dy ci  

polubi.  Kiedy  tak  si   dzieje,  nie  musi  to  oznacza   twojej  winy.  Po  prostu  wspomniana  ju  

wcze niej reakcja chemiczna nie przebiega tak, jak nale y. 

Nawet Jezus nie był lubiany powszechnie. W rzeczywisto ci te  miał wrogów. Ciebie te  to 

czeka, nawet je li b dziesz starał si  prowadzi  swe  ycie najlepszymi drogami. Rollo May, 

ameryka ski  psychoanalityk  i  psycholog,  mówi  w  jednej  ze  swych  ksi ek,  e  jedn   z 

korzy ci  mieszkania  w  małej  miejscowo ci jest to,  e  uczysz  si  tam  współ y  z  własnymi 

wrogami. Rzeczywi cie jest to lekcja godna uwagi, dzi ki której mo esz doj  do wniosku,  e 

mimo i  pewna liczba ludzi nie b dzie ci  lubi , b dziesz mógł mie  wi cej przyjaciół, ni  

czasu i mo liwo ci do podołania wszystkim potencjalnym przyja niom. 
Rado  z nowych przyjaciół 
Nawet  Samuel  Johnson,  ten  najbardziej  towarzyski  człowiek,  zauwa ył,  e  jego  przyja nie 

podlegaj  ci głym zmianom. St d jego celna uwaga: "Człowiek musi ci gle ulepsza  swoje 

przyja nie.  Nie  poszukuj c  nowych  znajomo ci  z  upływem  czasu,  wkrótce  mo na  zosta  

samotnym". 

Pisarz i my liciel Paul Tournier powiedział w wieku 75 lat,  e jedn  z rado ci przej cia na 

emerytur  jest fakt,  e ma si  zazwyczaj przyjaciół młodszych od siebie. Oto jego słowa: 

"Czasami  słyszy  si ,  e  nie  jest  łatwo  nawi zywa   nowe  przyja nie  kiedy  nie  jest  si   ju  

młodym.  Gdyby  tak  rzeczywi cie  było,  okazałoby  si ,  e  mam  wyj tkowe  szcz cie.  Moi 

najbli si  przyjaciele  z  lat  dzieci stwa  i  młodo ci  ju   prawie  wszyscy  nie  yj .  Moja  ona 

tak e  straciła  ju   wielu  swoich  przyjaciół.  Mamy  jednak  mnóstwo  nowych  przyja ni, 

przyja ni  wspaniałych z  m czyznami i  kobietami,  którzy  w wi kszo ci  s  od nas  młodsi i 

którzy  maj   swój  udział  w  tym,  e  mamy  ci gle  młode  dusze  i  serca.  Niektórych  naszych 

przyjaciół znamy dopiero od kilku lat". 
A eby mie  wielu przyjaciół, nale y ci gle próbowa  
W  przyja ni,  jak  we  wszystkim  innym,  odnosi  si   sukces,  je li  nie  zniech ca  si  

niepowodzeniami i rozczarowaniami, a ci gle si  próbuje. Rzadko kto zauwa ył,  e jeden z 

najlepszych  zawodników  baseballu  w  Stanach,  Bab   Ruth,  zdobywaj c  rekord  trafnych 

uderze  nie notowany od 40 lat, jednocze nie ustanowił rekord bezskuteczno ci. W rzeczywi-

sto ci  nie  trafiał  dwa  razy  cz ciej.  Ale  jedno,  co  ludzie  pami taj ,  to  fakt,  e  zdobył  714 

punktów wspaniałymi strzałami. Kto  spytał Rutha o sekret jego sukcesu. "Ja po prostu id  

naprzód i nie poddaj  si " - powiedział. 

background image

 

- 78 - 

„Miło  nigdy nie ustaje (...)” 

1 Kor 13,8 

I ciebie kto  pokocha 

Henry  Drummond  napisał  kiedy   wspaniały  esej  o  miło ci,  który  zatytułował 

"Najwspanialsza rzecz na  wiecie" (The Greatest Thing in the World). Nigdy nie spotkałem 

człowieka, który by zaprzeczał, jakoby miło  nie była najwspanialsz  rzecz  na  wiecie, ale 

cz sto spotykam ludzi, którzy nie maj  nawet nadziei na jej znalezienie. Ludzie ci przekonani 

s ,  e nie da si  ich kocha  i rzeczywi cie ich przeszło  zdaje si  to potwierdza . 

Jednak  w  ci gu  tych  wszystkich  lat  udzielania  porad  nie  spotkałem  takiej  osoby,  której 

absolutnie  nie  dałoby  si   pokocha .  By   mo e,  e  kto   rozwin ł  w  sobie  tendencje  do 

komplikowania sobie kontaktów z innymi lud mi, ale w zasadzie ka dy zdolny jest kocha  i 

by  kochanym. 

Mam zwyczaj jada  sobotni lunch z jednym z moich dawnych pacjentów. Wracam zazwyczaj 

zadowolony z tego,  e jestem psychologiem, poniewa  wielu z moich pacjentów, b d cych w 

chwili rozpoczynania terapii załamanymi swoimi kryzysami, jest teraz bardziej szcz liwymi 

i lepiej daj cymi sobie rad  z otaczaj cym ich  wiatem. 

Cz sto jestem mile zaskoczony tym jak moi starzy przyjaciele daj  sobie znakomicie rad  w 

yciu  beze  mnie.  Czasem  przecie   dawałem  im  niewła ciwe  dla  nich  rady,  a  teraz  oni 

znakomicie funkcjonuj  i s  ju  bardzo daleko od punktu wyj cia. Dlaczego? Zawsze dlatego, 

e poł czyli si  z jedn  lub kilkoma osobami, które pokochali i które ich pokochały. Odkryli 

po prostu fenomen przyja ni. 

Oto pewien młody człowiek, który przez całe swe  ycie był nie miały i trzymał si  na uboczu, 

przyszedł  do  nas.  Jego  depresja  zdawała  si   go  ju   pokonywa   i  obawiał  si ,  e  co   ju  

niedługo  p knie.  Ostatnie  spotkanie  miał  z  nami  trzy  lata  temu  i  wtedy  zdawałem  sobie 

spraw ,  e mo e doj  do nawrotu i  e b dzie musiał przyj  do nas ponownie. Ale oto siedzi 

naprzeciw mnie i opowiada mi o klubie narciarskim, w którym jest skarbnikiem! Pytam wi c, 

gdzie znalazł tyle sił i odwagi, aby podj  si  tak odpowiedzialnego zaj cia. 

"Podejrzewam,  e po prostu odpowiednio si  zmieniłem - odpowiada. Nie dlatego,  e jestem 

typem człowieka towarzyskiego nie, nic z tych rzeczy. Ja ju  po prostu nie boj  si  ludzi i to z 

pewno ci   dzi ki  kilku  przyja niom  nawi zanym  w  biurze.  Zacz łem  poszukiwa   innych 

nie miałych, z którymi mógłbym znale  wspólny j zyk i pewnego dnia trafiłem na jednego 

starszego faceta. On te  jest narciarzem i wiele rzeczy robimy wspólnie, ale najwspanialsze 

jest to,  e  mam  z  kim  porozmawia .  Mam  tu  na my li  rozmowy  z prawdziwego  zdarzenia. 

Mog   powiedzie   mu  wszystko,  nie  obawiaj c  si ,  e  b dzie  mnie  pouczał.  A  i  on  mi  si  

zwierza.  Nie,  nie  ma  w  naszej  przyja ni  nic  z  homoseksualizmu  -  dodał  z  u miechem.  Z 

pewno ci  zainteresuje pana to,  e mam teraz tak e dziewczyn . Przez dłu szy ju  czas nie 

umawiałem  si   z  ni   i  chwilami  zaczynam  mie   o  ni   obawy,  ale  to  dzi ki  Harv'owi 

odwa yłem si  zwi za  z kobiet ". 

To działa zawsze. 

Ka dy, kto próbuje zasad miło ci i kto zastosuje je w nowych przyja niach, zaczyna nabiera  

siły i pewno ci siebie. Ta nowa pewno  siebie pozwala na podejmowanie nowych kontaktów 

z lud mi. 

Zało eniem  tej  ksi ki  było  przekonanie,  e  ycie  mo e  by   przepełnione  miło ci .  Bez 

wzgl du  na  to,  na  ile  brakuje  ci  zaci cia  towarzyskiego,  albo  jak  słabo  oceniasz  swoje 

predyspozycje do nawi zywania przyja ni, mo esz by  osob  daj c  si  kocha . Dopóki nie 

zamkniesz  si   w  osamotnionym  domku  na  Jukonie,  z  pewno ci   b dziesz  mógł  zawi za  

długotrwałe i gł bokie przyja nie. 

background image

 

- 79 - 

Miło   nie  przychodzi  od  tych,  którzy  po  prostu  s   przystojni  lub  utalentowani  -  pi kno  i 

talent  nie  s   podstaw   kontaktów  mi dzyludzkich.  Miło   jest  czym ,  co  si   CZYNI,  je li 

wi c  zastosujesz  podstawowe  prawa  opisane  w  tej  ksi ce,  z  pewno ci   prze yjesz  wiele 

wspaniałych przyja ni. 
Siła miło ci 
W  roku  1925  zało ono  w  Topeka  w  stanie  Kansas  mały  szpital  dla  umysłowo  chorych.  W 

czasach,  gdy  "kuracja  wypoczynkowa"  była  modna  w  psychiatrii,  grupa  lekarzy  -  ojciec  i 

dwóch  synów  po  szkole  medycznej  -  postanowiła  stworzy   rodzinn   atmosfer   w ród 

pacjentów. Piel gniarkom wydano dokładne instrukcje jak maj  zachowywa  si  w stosunku 

do okre lonych pacjentów: "Niech pani da mu pozna ,  e pani go lubi i ceni". "Niech pani 

b dzie uprzejma, ale stanowcza w stosunku do tej kobiety". 

Tymi lekarzami byli Karl i Will Menninger, a klinika Menningera, stosuj c tak "rewolucyjne" 

metody, stała si  znana na całym  wiecie. 

Podsumowuj c,  Karl  Menninger  powiedział:  "Miło   jest  lekarstwem  na  choroby  ludzkie. 

Mo na  y  je li ma si  miło ". 

Podobna  konkluzja  pochodzi  od  innego  psychiatry  obecnie  równie   bardzo  znanego  który 

doszedł  do  tego  wniosku  w  innym  miejscu.  Viktor  Franki,  yd  wiede ski,  wi ziony  przez 

Niemców  ponad  trzy  lata.  Przenoszono  go  z  jednego  obozu  koncentracyjnego  do  drugiego. 

Kilka  miesi cy  sp dził  te   w  O wi cimiu.  Dr  Franki  powiedział,  e  do   wcze nie  poznał 

jedyny sposób prze ycia - codzienne golenie si  rano, nawet gdyby brzytw  miał by  kawałek 

szkła,  bez  wzgl du  na  samopoczucie.  A  to  dlatego,  e  staj c  do  porannego  apelu,  chorzy 

wi niowie, którzy nie mieli siły pracowa , wysyłani byli do gazu. Gdy za  kto  był ogolony, 

a jego twarz bardziej ró owa, szans  na unikni cie  mierci tego dnia zwi kszały si . 

Musieli  prze y ,  ywi c  si   300  gramami  chleba  i  połow   litra  wodnistej  zupy.  Sypiali  na 

gołych  deskach,  po  dziewi ciu  w  rz dzie  i  mieli  po  dwa  koce  na  ka dych  dziewi ciu 

wi niów. Trzy piskliwe gwizdki budziły ich o trzeciej rano do pracy. 

Pewnego  ranka,  gdy  wychodzili  układa   tory  kolejowe  na  zamarzni tej  ziemi  wiele 

kilometrów od obozu, towarzysz cy im stra nicy wrzeszczeli na nich i pop dzali ich kolbami 

swoich  karabinów.  Ka dy,  kto  miał  poranione  stopy,  wspierał  si   na  ramieniu  towarzysza. 

S siad Frankla, chowaj c usta za podniesionym kołnierzem, wyszeptał: 

" eby  tak  nasze  ony  nas  teraz  zobaczyły!  Mam  nadziej ,  e  lepiej  im  si   dzieje  w  ich 

obozach i  e nie wiedz  co dzieje si  z nami". 

Franki pisze: 
"To  przypominało  mi  o  mojej  onie.  Wlok c  si   tak  kilometrami,  lizgaj c  si   na 

zamarzni tych kału ach, podtrzymuj c si  i pomagaj c sobie i ,  aden z nas nic nie mówił. 

Ale obaj my leli my o naszych  onach. Od czasu do czasu spogl dałem w niebo, na którym 

gwiazdy ju  bledły, a ró owe  wiatło poranka zaczynało rozchodzi  si  za ci kimi 

chmurami. Moje my li przy lgn ły jednak do obrazu mojej  ony. Słyszałem jak mi odpowiada, 

u miecha si  i spogl da na mnie swym dodaj cym odwagi wzrokiem. 

Przeszyła mnie pewna my l: po raz pierwszy w yciu ujrzałem prawd , jak  opisuj  poeci w 

swych  pie niach,  któr   obwieszczaj   najwi ksi  m drcy.  Prawd ,  która  mówi,  e  miło   jest 

podstawowym  i  najwy szym  celem  ludzkich  d e .  Potem  uchwyciłem  znaczenie  tego 

najwi kszego  z  sekretów,  przekazywanego  przez  ludzk   poezj ,  ludzk   my l  i  ludzk   wiar : 

zbawienie nadchodzi przez miło  i w miło ci". 

background image

 

- 80 - 

Spis tre ci 

Wspaniałe nagrody przyja ni  3 

 

Cz

 1: Pi  sposobów pogł biania kontaktów towarzyskich 7 

Dlaczego niektórym ludziom nigdy nie brakuje przyjaciół 7 

Sztuka otwierania si  przed innymi 10 

Jak okazywa  uczucia 16 

Miło  jest czym , co si  tworzy 21 

Zignoruj "to", a zobaczysz jak przyjaciele ci  opuszczaj  24 

 

Cz

 2: Pi  wskazówek wzmocnienia za yło ci 34 

Dotknij mnie, prosz  34 

O sztuce afirmacji 38 

Koncepcja mał e stwa przy fili ance kawy 42 

0 polepszaniu umiej tno ci prowadzenia rozmowy 45 

Gdy łzy s  darem Boga 49 

 

Cz

 3: Jak przeciwdziała  negatywnym emocjom 53 

"Miły facet" - postawa, która prowadzi donik d 53 

Pi  technik złoszczenia si  58 

 

Cz

 4: Co si  dzieje, gdy twoje kontakty z lud mi zaczynaj  si  psu  60 

Jak ocali  słabn c  przyja  60 

Sztuka twórczego przebaczania 64 

Eros: jego siła i jego problemy 67 

Wa ny składnik: wierno  71 

Nie mo na zdoby  wszystkiego 76 

I ciebie kto  pokocha 78 


Document Outline