background image

"Wiecie, że urodziłem się w roku 1920, w maju,
w tym czasie kiedy bolszewicy szli na Warszawę.
I dlatego noszę w sobie od dawna wielki dług
w stosumku do tych, którzy wówczas podjęli walkę
z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem...
"

Jan Paweł II 

WOJNA 1919-1920

     Lata 1918-1920 to okres najbardziej romantycznej epopei narodu polskiego, który po 
ponad stuletniej niewoli własnym wysiłkiem wywalczył granice niepodległego państwa. 
Nie brak w nim było również sytuacji dramatycznych, w których bohaterstwo i 
poświęcenie niektórych pułków, oficerów i szeregowych, przeplatane było ucieczkami z 
pola walki całych oddziałów. Z jednej strony istnieli oficerowie na koniu bez trwogi 
prowadzący oddziały do natarcia i oficerowie zrywający swe naramienniki z gwiazdkami 
w obawie przed śmiercią w niewoli bolszewickiej oraz dziesiątki tysięcy ochotników, 
chętnie idących na front z karabinami trzymanymi po raz pierwszy w rękach, a byli i tacy 
którzy uciekli przed służbą wojskową. Nie brakowało nieugiętych generałów, którym 
zawdzięczamy zwycięstwa oraz skłóconych między sobą, tracących głowy w chwilach 
niebezpieczeństwa. Wreszcie brak jedności narodowej w obliczu niebezpieczeństwa 
państwa sprawił, że Naczelny Wódz, bezsilny w czasie odwrotu wojsk polskich, 
pozbawiony wszelkich rezerw i odwodów, publiczne oskarżony został o zdradę i 
porozumienie z Leninem; który jednak w chwili, decydującej o losach kraju, wbrew 
doradcom francuskim i marszałka Focha, najwyższego autorytetu wojskowego w owym 
czasie, podjął wiekopomną decyzję stoczenia pod Warszawą bitwy, która ocaliła Polskę.

    Józef Piłsudski przybył z Magdeburga do Warszawy 10 listopada. Rada Regencyjna 
przekazała mu "władzę wojskową i naczelne dowództwo Wojsk Polskich". 11 listopada 
rozbrojono ostatnie oddziały niemieckie na ulicach Warszawy i ogłoszono niepodległość 
Polski.
     Liczebność wojska wynosiła wówczas niespełna 30 tys. Była to ilość zupełnie 
niewspółmierna do potrzeb, ponieważ państwo polskie znajdujące się w stadium rozwoju 
było zagrożone z wszystkich stron. W Małopolsce Wschodniej trwały walki z Ukraińcami 
galicyjskimi, na Wołyniu z wojskami Ukrainy Naddnieprzańskiej, z Czechami o Cieszyn 
oraz z Niemcami o Poznańskie. Piłsudski zarządził więc pierwszy obowiązkowy pobór do 
wojska. W obliczu zagrożenia pospiesznie formowano Wojsko Polskie, w skład którego 
weszli poborowi, byli legioniści, członkowie POW, zdemobilizowani żołnierze polskich 
korpusów w Rosji oraz kilkadziesiąt tysięcy ochotników. Pod koniec roku stan liczbowy 
wojska doszedł do około 100 tys., a żołnierze jeszcze w trakcie organizacji wysyłani byli 
na wszystkie fronty. Wraz z nimi tworzący się kraj broniły rozproszone po Polsce, obce 

1

background image

sobie oddziały sformowane w czasie I wojny światowej, które łączyła tylko przysięga na 
wierność Ojczyźnie i Piłsudskiemu. Byli to żołnierze o wysokich walorach moralnych. Z 
nich utworzono dwa ugrupowania: północne, gen. Wacława Waszkiewicza i południowe, 
gen. Antoniego Listowskiego.
     Najwyższe władze wojskowe Piłsudski powierzył dowódcom byłej armii rosyjskiej i 
austriackiej. Na czele Ministerstwa Spraw Wojskowych zachował byłego płk. armii 
rosyjskiej Jana Wroczyńskiego, a po nim mianował na to stanowisko gen. Józefa 
Leśniewskiego, również z tej armii. Kierownicze stanowiska w Sztabie Generalnym 
Piłsudski obsadził niemal wyłącznie oficerami z byłej armii austriackiej, Szefami Sztabu 
Generalnego zostawali kolejno Stanisław Szeptycki, Stanisław Haller i Tadeusz 
Rozwadowski. 
     Wśród generałów pochodzących z różnych armii nie było porozumienia, nie znali się, 
nie ufali sobie, kłócili się między sobą. Współpracę utrudniały odmienne doktryny i 
regulaminy wojenne ich dotychczasowych formacji wojskowych. Oceniając ten korpus 
oficerski, Piłsudski podkreslił, że armia polska była "zestawiona pod względem 
dowództwa z ludzi prawie przypadkowo zebranych z najrozmaitszych armii i szkół
".
     Młodszych oficerów Piłsudski użył albo jako instruktorów nowej, tworzącej się armii, 
albo wcielił do trzech dywizji piechoty, które miały kontynuować tradycje Legionów i 
zachować ich nazwę. Ci młodzi oficerowie szybko przywiązywali się do Piłsudskiego. 
Legiony, w tym I Brygada, były już od czasu I wojny światowej, symbolem woli walki 
narodu polskiego o niepodległość, a w latach 1919-20 na wszystkich frontach swym 
entuzjazmem, poświęceniem, odwagą i przykładem legioniści podrywali żołnierzy do 
walki.
     W kwietniu 1919 r. zaczęły przybywać do kraju oddziały armii polskiej gen. Józefa 
Hallera utworzonej we Francji w latach 1917-1918 wraz z dywizją piechoty, która w 
czasie wojny 1920 r. zasłynęła jako jedna z najlepszych. W czerwcu 1919 r. przybyła z 
Odessy do Małopolski Wschodniej dywizja piechoty gen. Lucjana Żeligowskiego 
utworzona w 1918 r. na Kubaniu wraz z pułkiem ułanów. Oddziały te niezwłocznie 
przystąpiły do walki z Ukraińcami, przyczyniając się do wyparcia ich wojsk za Zbrucz. 
Ułani w czasie dwudniowej bitwy pod Jazłowcem wsławili się brawurowymi szarżami, 
przyczyniając się do zwycięstwa, dzięki czemu otrzymali nazwę Pułku Ułanów 
Jazłowieckich. Młody, odważny i nie stroniący od ryzyka korpus oficerski, swym 
przykładem na polu bitwy stworzył z 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich jedną z 
najznakomitszych jednostek naszej kawalerii. Ostatnią grupą żołnierzy powracających do 
kraju byli żołnierze 5. Dywizji Strzelców Polskich.
     W latach 1918-20 Piłsudski organizował Wojsko Polskie w wyjątkowo trudnych 
warunkach. Kraj był zniszczony, a ludzie zmęczeni czteroletnią wojną. Brakowało 
utalentowanych dowódców na szczeblu operacyjnym i oficerów młodszych, dowódców 
kompanii i plutonów. Żołnierze na ogół szli na front niedostatecznie wyszkoleni, często 
nie umiejąc strzelać z karabinów, nie przygotowani więc do walki z nieprzyjacielem. 
Francja dostarczyła polskiej armii uzbrojenie i amunicję, ale ich ogromna różnorodność 
utrudniała zaopatrywanie oddziałów na froncie. Braki w dostawach umundurowania 
sprawiały, że żołnierze nieraz setki kilometrów musieli maszerować boso. Jednak 

2

background image

wszyscy w milczeniu znosili ból. Umundurowanie wojsk rosyjskich było w podobnym 
stanie, dlatego bolszewicy biorąc do niewoli polskich żołnierzy zabierali im mundury, a 
Armia Konna Budionnego w tym celu często mordowała jeńców. Pierwszą reakcją 
polskich żołnierzy na wieść o tym, był odwet na wziętych do niewoli kawalerzystach 
Budionnego. Na ogół jednak Polacy dobrze traktowali jeńców, np. wzięty do niewoli 
działon artylerii dobrowolnie przeszedł na stronę polską, a następnie wsławił się w bitwie 
pod Komorowem. Ogniomistrz działonu odznaczony za Komorowo orderem Virtuti Militari 
po wojnie został zawodowym podoficerem w Dywizjonie Artylerii Konnej Wojska 
Polskiego.
     W tych trudnych warunkach zdołał Piłsudski utworzyć blisko milionową armię, dojść z 
nią do Berezyny i Dniepru, następnie obronić Warszawę i ostatecznie w bitwach nad 
Niemnem i pod Lidą zniszczyć wojska nieprzyjacielskie i wygrać wojnę. Było to możliwe 
głównie dlatego, że znaczna część narodu, zwłaszcza młodzież wyrosła na lekturze 
"Trylogii" Sienkiewicza oraz na tradycjach powstań i walk o niepodległość, nie szczędziła 
więc trudu i ofiar, aby bronić Polski, a także dlatego, że ci młodzi żołnierze ufali swemu 
Wodzowi.
     W 1918 r. zarówno Józef Piłsudski jak i Roman Dmowski zgadzali się, że Polska w 
granicach etnograficznych nie będzie w stanie zachować niepodległości i w tym celu 
należy jej terytorium rozszerzyć na wschodzie. Jednak cel ten chcieli realizować w różny 
sposób.
     Dmowski zamierzał całe kresy wschodnie (Wileńszczyznę, część Białorusi z 
Mińskiem, Wołyń po Słucz, Podole z Kamieńcem Podolskim) inkorporować do Polski, nie 
uwzględniając dążeń innych narodów zamieszkujących te ziemie. Piłsudski natomiast, 
zdając sobie sprawę z rozwoju poczucia narodowego Litwinów, Ukraińców, Łotyszów i 
Białorusinów zamierzał pomóc tym narodom stworzyć własne państwa i połączyć z 
Polską węzłem federacji lub sojuszów.
     Program Dmowskiego był prosty: polegał na stworzeniu jednonarodowego państwa. 
Trafiało to do przekonania społeczeństwa polskiego, ponieważ dawna Polska, od 1386 
do 1795 r., rozciągająca się od Bałtyku po Morze Czarne, od Odry aż po Dniepr, 
stanowiła wspólnotę narodów i rządzona była przez jednego króla, a później przez jeden 
parlament. Kiedy więc w 1918 r. odzyskała niepodległość, jak pisze Norman Davies 
"ulubioną lekturą [Polaków] był Mickiewicz i Sienkiewicz, a jedyna Polską jaką znali, była 
dawna Rzeczypospolita, której serce biło na Kresach
". Idea federacyjna Piłsudskiego, 
uwzględniająca zarówno interesy narodu polskiego jak i innych narodów 
zamieszkujących ziemie wschodnie dawnej Rzeczypospolitej, znajdowała poparcie 
części polskiej elity politycznej, przede wszystkim lewicy niepodległościowej oraz 
konserwatystów krakowskich. Koncepcja federacyjna Naczelnego Wodza wywodziła się 
z historii i tradycji polskiej, "Rzeczypospolitej Obojga Narodów", miała jednak w Polsce 
mniej zwolenników, niż program budowy "wielkiej Polski" Dmowskiego, ale popierana 
była przez opinię europejską.
     Rozpoczęty przez armię bolszewicką "czerwony marsz na Europę" doprowadził 
wojska sowieckie do Berezyny Kartuskiej, gdzie 14 lutego 1919 r. doszło do pierwszej 
walki z wojskami polskimi. Niewypowiedziana wojna polsko-bolszewicka weszła w nową 

3

background image

fazę. Dotychczasowe starcia pojedynczych oddziałów przekształciły się w regularną 
wojnę.
     W pierwszych dniach kwietnia 1919 r. Piłsudski wycofując część wojsk z frontów 
ukraińskich, przygotowywał potajemnie uderzenie na Wilno. Zamierzał uprzedzić 
planowaną ofensywę rosyjską i wyzwolić ziemie kresowe, przy jednoczesnym stworzeniu 
faktów dokonanych wobec aliantów, którzy uważali, że Polacy powinni zatrzymać się na 
zachodniej granicy Rosji po III rozbiorze w 1795 r. Wszystkie tereny na wschód od niej 
miały być oddane naturalnemu sprzymierzeńcowi Zachodu: uwolnionej od bolszewików 
Rosji. 
     16 kwietnia rozpoczęło się polskie natarcie pod powództwem Naczelnego Wodza na 
Lidę, Nowogródek, Baranowicze i Wilno. Po kilku dniach zaciętych walk wyparto z tych 
miast Armię Czerwoną. Po zdobyciu przez wojska polskie Wilna ogłoszono odezwę 
Piłsudskiego skierowaną do mieszkańców dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego 
zapowiadającą im swobodę zadecydowania o swej przyszłości. Spotkała się ona na ogół 
z uznaniem opinii Europy Zachodniej, ale jako sprzeczna z ideą inkorporacji z ostrą 
reakcją endeków w Sejmie.
     Mimo, iż zarówno strona polska jak i rosyjska wiosną 1919 r. znalazły się w trudnej 
sytuacji, nadal prowadzono działania wojenne. Armia Czerwona odpierała ataki 
antybolszewickiej tzw. "białej" Armii gen. Antona Denikina nacierającej od Kaukazu, a 
wojska polskie prowadzące zwycięską ofensywę, pod koniec maja musiały przerzucić 
znaczną część oddziałów na granicę zachodnią, gdyż Niemcy nie przyjmując warunków 
Traktatu Wersalskiego, planowali uderzenie na Wielkopolskę. Wówczas Armia Czerwona 
rozpoczęła ofensywę na osłabiony front polski na Podolu. Po opanowaniu sytuacji na 
granicy zachodniej, Polacy odparli ataki bolszewików i przeszli do działań zaczepnych 
doprowadzając linię frontu nad Dźwinę i Berezynę.
     W 1919 r. rządy krajów Ententy podporządkowywały działania Polski interesom 
przyszłego imperium rosyjskiego, żądając udzielenia pomocy Denikinowi. Jednak nasza 
pomoc dla "białej" armii byłaby w istocie walką o Rosję, a nie o Polskę. Europa chciała, 
aby młode, nieukształtowane jeszcze państwo, walczyło nie o granice i suwerenność 
własnego państwa, lecz swego dotychczasowego zaborcy. Zbrodnie ludobójstwa 
popełniane przez Lenina powszechny głód i nędza przemawiały za tym, aby wojska 
polskie pomogły zniszczyć rewolucję. Jednak zdaniem Piłsudskiego i Dmowskiego 
utworzenie nawet autonomicznej Polski nie leżało w interesach przyszłego odrodzonego 
imperium rosyjskiego. A walczyć z "białą" Rosją Polska nie byłaby w stanie, ponieważ 
Zachód nigdy by Polski przeciw niej nie wspomógł. Natomiast w wypadku zwycięstwa 
bolszewików nad Denikinem, Polska mogła liczyć na pomoc Zachodu w walce z Rosją 
Sowiecką, w szczególności na francuską amunicję i uzbrojenie. Dlatego Piłsudski podjął 
decyzję, by dopuścić do klęski "białej" armii i uratować bolszewicką rewolucję. Z końcem 
sierpnia 1919 r. zakazał swym wojskom posuwać się na wschód i polecił zaprzestać 
działań wojennych przeciw bolszewikom, które by mogły wspomóc Denikina. 
Wykorzystując tę sytuację, bolszewicy przerzucili znaczną część swych wojsk z 
zastygłego frontu polskiego na skrzydło nacierających wojsk Denikina i powstrzymali 
jego ofensywę. Jesienią Naczelny Wódz poinformował Lenina, że nie będzie wspomagać 

4

background image

Denikina, gdyż: "Polska nie jest żandarmem Europy i nie chce nim być. Polska chce i 
pilnować będzie jedynie i wyłącznie własnych interesów
". Rozmowy te prowadzono w 
tajemnicy, przed aliantami, od których Wojsko Polskie zaopatrzeniowo było uzależnione, 
a którzy żądali od Piłsudskiego zaatakowania Armii Czerwonej i wspierania Denikina. 
Informacje o tych rozmowach przedostały się do opozycji w kraju, i endecy oskarżali 
Naczelnego Wodza o zdradę i dążyli do pozbawienia go władzy.
     22 grudnia 1919 r. rząd Sowiecki zwrócił się do Polski z propozycją pokojową. 
Wystosował ją nie tylko w imieniu rządu sowieckiego, ale również w imieniu "wszystkich 
polskich organizacji robotniczych i demokratycznych", "zarządów miast" i "innych 
instytucji społecznych" w Polsce. Na taką notę rząd polski nie udzielił odpowiedzi. 
     3 stycznia 1920 r. oddziały gen. Edwarda Śmigłego-Rydza zdobyły Dyneburg. Po tej 
zwycięskiej ofensywie 28 stycznia rząd sowiecki ponownie wystosował do władz polskich 
notę, której nadał rozgłos międzynarodowy z warunkami rozejmu. Przyjęcie ich w 
praktyce oznaczałoby rezygnację Polski z niepodległości, mimo to rząd sowiecki 
oświadczał jednocześnie, że władza sowiecka "uznaje bez zastrzeżeń niezależność i 
samodzielność państwa polskiego
". Premier brytyjski, Lloyd George, uznał je za 
uzasadnione i chcąc zmusić Polskę do ich przyjęcia zagroził cofnięciem obiecanej 
pomocy. Polski minister spraw zagranicznych, ks. Eustachy Sapieha odpowiedział, że 
"Polska będzie raczej walczyć samotnie, aniżeli przyjmie tak upokarzające warunki". Ta 
energicznie prowadzona "ofensywa pokojowa" miała na celu uzyskanie kilkumiesięcznej 
zwłoki, jakiej domagało się dowództwo Armii Czerwonej. Negocjacje pokojowe nie doszły 
do skutku, ponieważ Naczelny Wódz nie wierzył w trwałość proponowanego pokoju i 
kończył przygotowania do "wyprawy kijowskiej". Po ogłoszeniu rosyjskich warunków 
rozejmowych Francja przysłała Polsce zaopatrzenie oraz doradców z gen. Weygandem 
na czele. Wrogość wobec Polski zademonstrowali natomiast Niemcy, Austriacy i 
Belgowie, a także Czesi, którzy zatrzymali wojska węgierskie udające się na pomoc 
Polsce. W obliczu zagrożenia Rzeczypospolita znalazła się więc w całkowitym 
odosobnieniu i zdana była wyłącznie na własne siły. Państwa zachodnie i działacze 
endecji przekonani o szybkim upadku Warszawy rozpoczęli nagonkę na Naczelnego 
Wodza. Piłsudski z wielkim trudem ale zręcznie prowadził wojnę i realizował swoją 
politykę, często sprzeczną z wolą aliantów, będąc jednocześnie całkowicie uzależnionym 
od ich dostaw żywności, umundurowania, broni i amunicji, ponieważ Polska wówczas 
produkowała tylko granaty. Opisujący bitwę warszawską D'Aberton, tak scharakteryzował 
Marszałka: "Znamiennym jest, że marszałek Piłsudski odnosi zawsze zupełną przewagę 
moralną nad zagranicznymi wojskowymi, którzy się z nim stykają. Generał Henrys 
uwielbia go, a (…) generał Carton de Wiart, człowiek odznaczający się wielką 
niezależnością wygłaszanych poglądów, oczarowany był tym przedziwnym fenomenem 
polskim
".
     Piłsudski wiedział, że pełna gotowość Armii Czerwonej do ofensywy na Zachód 
nastąpi dopiero w lipcu 1920 r. Postanowił więc przyspieszyć rozbudowę armii, po czym 
uderzyć, gdy wojska rosyjskie nie będą w pełni gotowe i tak prowadzić ofensywę, aby 
dowództwo sowieckie nie mogło zastosować strategii Kutuzowa, polegającej na 
wycofywaniu się i wciąganiu wojsk polskich w głąb Rosji. Naczelny Wódz przewidział 

5

background image

również, że próba odtworzenia niepodległej Ukrainy wywoła gwałtowną reakcję Rosjan i 
przedwczesną ich ofensywę. W ten sposób ubezpieczał od północy przygotowywaną 
ofensywę na Kijów. Był pewien, że Ukrainy i Kijowa będą musieli bronić. Po zwycięstwie 
zamierzał pozostawić na Ukrainie wojska sprzymierzonego z Polską Semena Petlury z 
zadaniem stworzenia narodowej armii, a większą część wojsk polskich skierować na 
północ na główne siły rosyjskie. 
     Prowadzona równolegle przez bolszewików propaganda pokojowa miała utworzyć 
wewnętrzną opozycję przeciw Piłsudskiemu. Metoda ta okazała się skuteczna. Przed 
Naczelnym Wodzem utworzył się "front wewnętrzny" kierowany przez narodową 
demokrację. Rosyjska propaganda pokojowa odniosła zwycięstwo również na arenie 
międzynarodowej. Alianci dążyli teraz do pokoju w Europie Wschodniej, gdyż widzieli 
korzyści w wymianie handlowej z Rosją Sowiecką. Lekceważyli więc plany rozszerzenia 
rewolucji i sprzeciwiali się przygotowaniom wojennym. W 1920 r. większość narodu 
również skłaniała się do pokoju z Rosją. Konieczność wojny widzieli tylko ludzie 
zamieszkujący wschodnie obszary Polski, którzy doświadczyli okropności i bezsensu 
bolszewickiej rewolucji, liczni zwolennicy polityki Piłsudskiego oraz patrioci, których, jak 
Ignacego Paderewskiego, urzekła wizja Polski Jagiellonów w nowoczesnej postaci 
federacji wolnych narodów. Plany wojenne popierali również młodzi ludzie wychowani na 
lekturze "Trylogii" Sienkiewicza, których pociągała perspektywa przygód na ukraińskich 
stepach. Na Podole i Ukrainę chcieli też wracać Polacy wygnani stamtąd przez 
rewolucję.
     Intensywne przygotowania wojsk polskich pozwoliły gen. Sikorskiemu 4 marca 1920 r. 
rozpocząć na Polesiu działania zaczepne rozdzielając front rosyjski na dwie niezależne 
części: północną i południową. Gwałtowna kontrofensywa sowiecka przeprowadzona na 
Polesiu i Wołyniu została przez Polaków odparta. Sojusznikiem Polski w tych walkach 
stała się Ukraina, której resztki wojsk pokonanych przez Armię Czerwoną, przeszły na 
stroną polską. 24 kwietnia rząd polski i ukraiński Semena Petlury podpisały konwencję 
wojskową o wspólnych działaniach wojennych. Po 262 latach od ugody hadziackiej 
Piłsudski rozpoczął nowy okres współpracy z Ukrainą w postaci sojuszu obu 
niepodległych państw. Naczelny Wódz utworzył wolną Ukrainę wbrew większości 
własnego narodu i wszechmocnym wówczas rządom Ententy. Opierał się przy tym tylko 
na własnej intuicji i przekonaniu, że bez wolnej Ukrainy nie przetrwa długo niepodległa 
Polska.
     25 kwietnia wojska polskie pod dowództwem Piłsudskiego rozpoczęły ofensywę w 
kierunku Kijowa. Jej politycznym celem było utworzenie niepodległego państwa 
ukraińskiego, celem militarnym - uderzenie wyprzedzające, mające rozbić południowe 
zgrupowanie armii sowieckich niegotowych jeszcze do walki.
     Sformowane przed niespełna dwoma laty Wojsko Polskie szło szlakiem Chrobrego na 
Kijów. Po ponad stu latach niewoli wydawało się to nieprawdopodobnym snem. Dla 
wszystkich uczestników wyprawy było to niezapomniane przeżycie. Kornel 
Krzeczunowicz, jeden z żołnierzy tak wspominał przemarsz na moście na Słuczy: 
"Trudno opisać entuzjazm wojska przekraczającego Słucz (…) maszerującego na 
oczach swego Naczelnego Wodza, w głąb Ukrainy ku historycznym kresom dawnej 

6

background image

Rzeczypospolitej(…). Nasza generacja, wszyscy oficerowie od dowódcy szwadronu w 
dół do ostatniego umiejącego czytać szeregowca, była wychowana na lekturze Trylogii 
Sienkiewicza. I teraz chętnie na skrzydłach lecieliśmy ku tym stepom, na których 
mieliśmy powrócić do tradycyjnych konnych bojów (…), na ziemi pokrytej 
przedhistorycznymi kurhanami i zroszonej krwią naszych przodków, którzy tu właśnie 
pełnili swoje zadanie przedmurza chrześcijaństwa. Nie dziwota, że język Sienkiewicza 
był wspólnym językiem tych jeszcze obcych sobie oddziałów
".
     Przewaga polska pozwoliła na szybkie rozbicie i zepchnięcie za Dniepr Armii 
Czerwonej i umożliwiła Armii gen. Śmigłego-Rydza zajęcie Kijowa. Sukces wojskowy 
wyprawy kijowskiej okazał się jednak połowiczny, ponieważ armie sowieckie uchylając 
się od decydującej walki uniknęły ostatecznego zniszczenia i Polacy musieli przerzucić 
część wojska na północny odcinek frontu. Wiadomość o zajęciu Kijowa przyjęto w 
Rzeczypospolitej z entuzjazmem, natomiast atmosferę jaka panowała wówczas w 
Kijowie, trafnie oddaje relacja ówczesnego rotmistrza Tadeusza Machalskiego, który 
uważał zdobycie Kijowa i defiladę zorganizowaną przez gen. Śmigłego-Rydza za błąd 
polityczny: "Naród ukraiński, widząc w swej stolicy obcego generała z wojskiem polskim 
zamiast Petlury na czele własnych wojsk, nie odczuwał tego aktu jako wyzwolenia, ale 
raczej jako rodzaj jakiejś nowej okupacji. Toteż naród ukraiński zamiast entuzjazmu i 
radości zachował ponure milczenie i zamiast chwycić za broń w obronie odzyskanej 
wolności, pozostał biernym widzem, wyczekując nieufnie na dalszy rozwój wypadków
".
     Obecność Naczelnego Wodza na froncie wzmacniała zapał bojowy żołnierzy, 
przeciwnik stawiał niewielki opór, nasze straty były minimalne w stosunku do liczby 
jeńców, zdobyczy materiałowej, zagarniętych obszarów. Mimo to, nie zniszczono wojsk 
rosyjskich i ofensywa na Ukrainie nie przyniosła zamierzonego rezultatu. Był to wynik 
niewłaściwego planowania działań wojennych na najwyższym szczeblu dowodzenia. W 
przeddzień ofensywy Naczelny Wódz zlikwidował dowództwo tego frontu, sprawowane 
przez gen. Listowskiego. Nie było więc osoby, która kierowałaby działaniami wojennymi.
     Zwolennicy Piłsudskiego w Warszawie, pragnęli wykorzystać zwycięską ofensywę na 
Ukrainie i zdobycie Kijowa i w tym celu zorganizowali tryumfalny powrót Naczelnego 
Wodza do Warszawy. Wojska rosyjskie nie zostały jednak zniszczone i Piłsudski 
wiedział, że bolszewicy przygotowywali się do ponownego uderzenia na Polskę. W tej 
sytuacji manifestacja patriotyczna na cześć Jego i wojska miała dać narodowi zastrzyk 
optymizmu, poczucia siły i ufności do Naczelnego Wodza - tak potrzebnych w 
nadciągających dniach próby. 18 maja Piłsudski powrócił do Warszawy "ze szlaku 
Bolesława Chrobrego" entuzjastyczne witany przez ludność i Marszałka Sejmu 
Trąmbczyńskiego, który zaznaczył, że: "Historia nie widziała jeszcze kraju, któryby w tak 
trudnych warunkach jak nasze stworzył swoją państwowość. W takiej oto chwili 
zwycięski pochód na Kijów dał narodowi poczucie własnej siły, wzmocnił wiarę w wolną 
przyszłość
". 
     Upojenie zwycięstwem nie trwało długo, po niespełna miesiącu Armia Konna 
Siemiona Budionnego przerwała polski front i nastąpił odwrót naszych wojsk z Ukrainy, 
które najczęściej niedostatecznie przygotowane i nie umiejące strzelać nie wytrzymywały 
ofensywy Armii Tuchaczewskiego, która po sześciu tygodniach doprowadziła jego wojska 

7

background image

nad Wisłę. 
     Utrata Kijowa wywołała gwałtowną reakcję i uczucia patriotyczne u Rosjan. Pozwoliło 
to rządowi bolszewickiemu, pod hasłem obrony zagrożonej ojczyzny, zmobilizować 
nawet oficerów byłej armii carskiej i wysłać na front liczną armię ochotniczą. Naczelne 
dowództwo rosyjskie zdecydowało się również przyspieszyć ofensywę na Białorusi. 
Tuchaczewski, dowódca frontu północnego otrzymał rozkaz rozpoczęcia działań, mimo iż 
nie wszystkie jego dywizje były przygotowane do ataku. 14 maja uderzył na słabszą 
armię polską i zajął znaczny odcinek ziem. W wyniku energicznej kontrofensywy gen. 
Kazimierza Sosnkowskiego i gen. Leonarda Skierskiego, Polacy odzyskali większość 
straconego terenu. Zasadniczym błędem dowództwa polskiego w tej kampanii było 
zużycie rezerw z głębi kraju i odwodów, również z ukraińskiego frontu, dla odzyskania 
tych terenów. W rezultacie pozbawiony rezerw Piłsudski w ciągu następnych dwu 
miesięcy stracił możliwość wpływania na sytuację na frontach. Umożliwiło to wojskom 
rosyjskim dojście pod Warszawę.
     W tym czasie rosyjski dowódca Frontu południowego Aleksander Jegorow otrzymał 
znaczne posiłki i rozpoczął natarcie oskrzydlające w rejonie Kijowa. Po tygodniu 
bezskutecznych czołowych ataków na polskie linie obronne Armia Konna Budionnego w 
ostatnich dniach maja zaatakowała wojska polskie, ale w starciu z Pułkiem Ułanów 
Krechowieckich poniosła porażkę. Jednak po kilku dniach walk znalazła lukę na styku 
dwóch armii i przedostała się na tyły wojsk polskich, gdzie dezorganizowała zaplecze 
frontu, wycinała mniejsze oddziały i pustoszyła okolice. Polacy poznawszy taktykę 
kawalerii Budionnego, coraz skuteczniej z nią walczyli. Z oddziałów piechoty największe 
sukcesy w walkach z Armią Konną odniosła 18. Dywizja Piechoty, gen. Franciszka 
Krajowskiego, która po dwumiesięcznych walkach z nią została udekorowana Orderem 
Virtuti Militari (była to pierwsza dywizja tak odznaczona) i przeniesiona na front północny, 
gdzie rozbijając korpus bolszewickiej kawalerii Gaja przeszła znad Dźwiny do Połocka.
     Armia Konna Budionnego odegrała doniosłą rolę w wojnie 1920 roku: doprowadziła 
do odwrotu dotychczas zwycięskich wojsk polskich z Ukrainy i przerzucenia znacznej 
liczby wojsk polskich z frontu północnego na południowy (ukraiński), co osłabiło nasz 
front północny i umożliwiło Tuchaczewskiemu zmuszenie naszych wojsk do odwrotu z 
nad Berezyny do Wisły i w efekcie spowodowało zagrożenie istnienia państwa polskiego 
i rezygnację Piłsudskiego z planów utworzenia niezależnego od Rosji państwa 
ukraińskiego.
     26 maja Rosjanie rozpoczęli ofensywę na Ukrainie, w której wzięły udział trzy 
zgrupowania wojsk: Armia Golikowa, "Grupa Jakira" i Armia Konna Budionnego. 
     Od 29 maja do 2 czerwca kawaleria Budionnego usiłowała przerwać front na odcinku 
13. Dywizji Piechoty w kierunku na Koziatyn. Dzięki bohaterskim przeciwnatarciom 
żołnierzy bitwa zakończyła się zwycięstwem Polaków, a jedna brygada Kozaków 
przeszła na stronę polską. Celem wyznaczonym Budionnemu przez dowództwo rosyjskie 
było przede wszystkim odcięcie i zniszczenie Armii Polskiej gen. Śmigłego-Rydza w 
Kijowie. Dowódca wojsk polskich otrzymał więc od dowódcy frontu rozkaz opuszczenia 
Kijowa odmówił jednak jego wykonania. Dopiero, po otrzymaniu rozkazu podpisanego 
przez Piłsudskiego, wyszedł z Kijowa, nie zrozumiał jednak, że miał za zadanie 

8

background image

poprowadzić swą armię z Kijowa do Żytomierza, a po drodze zniszczyć Budionnego, i 
skutecznie omijał Armię Konną.
     4 lipca 1920 r. wojska rosyjskie rozpoczęły na froncie północnym ofensywę, która 
doprowadziła je aż do Warszawy. Wychodziła ona znad Dźwiny, Auty i Berezyny na 
Mołodeczno i Mińsk, jej celem było uderzenie na naszą 1. Armię i zniszczenie jej. W 
bitwie stoczonej w dniach 4 i 5 lipca nad rzeką Autą nasza 1. Armia została pobita, ale 
nie zniszczona. Ta na wpół tylko przegrana bitwa zapoczątkowała odwrót całego 
naszego północnego frontu aż do Wisły. W tym samym czasie, 6 lipca delegacja polska 
wyjechała na pokojową konferencję do Spa. Tam wrogo nastawiony do Polaków i 
Piłsudskiego premier brytyjski Lloyd George, za pośrednictwo w rokowaniach 
pokojowych z Rosją, wymusił na Wł. Grabskim m.in. zgodę na przyjęcie linii Curzona, 
jako wschodniej granicy Polski oraz domagał się od nas faktycznej rezygnacji z 
niepodległości na rzecz Rosji. Wielka Brytania poinformowała Moskwę o propozycjach 
rozejmowych. W podpisanym przez Grabskiego dokumencie w Spa, w Małopolsce 
Wschodniej linia Curzona miała przebiegać tam, gdzie w tym momencie znajdowała się 
linia frontu, a więc Lwów pozostawał po stronie polskiej. W depeszy brytyjskiej do 
Moskwy Lwów otrzymać mieli Rosjanie (do dziś rozbieżność ta nie została wyjaśniona). 
Rząd rosyjski odrzucił jednak pośrednictwo brytyjskie w rokowaniach ogłaszając, że 
rozmawiać o warunkach rozejmu zamierza bezpośrednio z Polską. W chwili zagrożenia 
państwa polskiego premier brytyjski dążył do odsunięcia od władzy Piłsudskiego, bez 
którego zapanowałby w Polsce chaos i prawdopodobnie przegralibyśmy wojnę. 
     Przyczyny odwrotu wojsk polskich z frontów ukraińskiego i białoruskiego w lipcu 1920 
r. wynikały z błędnych decyzji naczelnego dowództwa i dowództwa frontu. Wskutek 
niewłaściwego ugrupowania wojsk, w chwili rozpoczęcia ofensywy tam, gdzie 
nieprzyjaciel szukał rozstrzygnięcia, to znaczy na froncie 1. Armii, zapewnił sobie nawet 
trzykrotną przewagę sił, natomiast na Polesiu, gdzie Rosjanie nie atakowali, nasze 
dywizje miały przewagę sił nad nieprzyjacielem. Wojska polskie broniły się, a następnie 
wycofywały w ugrupowaniu kordonowym i nie wykonały żadnego manewru dla 
zatrzymania pochodu nieprzyjaciela. Korpus kawalerii rosyjskiej podczas ofensywy 
oskrzydlał nasze wojska od północy zmuszając do wycofywania się. Naczelny Wódz nie 
miał już wówczas do dyspozycji żadnych rezerw ani odwodów, przez co stracił możliwość 
oddziaływania na przebieg działań wojennych. Klęski na frontach wywołały poważny 
kryzys polityczny. Piłsudski musiał przebywać w Warszawie, przewodniczyć Radzie 
Obrony Państwa, tworzyć rząd koalicyjny, nadzorować negocjacje z aliantami, 
przygotować pokojowe rokowania z Rosją, wreszcie bronić się przed atakami endeckiej 
opozycji, dążącej do pozbawienia go stanowiska Naczelnego Wodza. W tym czasie 
naczelne dowództwo pozbawione bezpośredniego kierownictwa Piłsudskiego nie miało 
dostatecznej siły i środków, by przejść do kontrofensywy.
     To, że podczas odwrotu wojsk polskich nie udało się Tuchaczewskiemu okrążyć i 
zniszczyć żadnej wielkiej jednostki polskiej zawdzięczamy energii i męstwu dowódców 
poszczególnych jednostek wojskowych oraz zdyscyplinowaniu i wytrwałości młodszych 
oficerów i szeregowców, a także błędom rosyjskiego dowództwa. Cofające się 
ochotnicze oddziały polskie stoczyły bitwę pod Nowogrodem. Zdobyli miasto ale zostali 

9

background image

wyparci przez kawalerię rosyjską. Niewyszkoleni, nieprzywykli fizyczne do trudów wojny, 
ochotnicy, dzielnie walczyli. Podobnie jak harcerze, którzy bronili miasta do ostatniego 
naboju i dopiero po wystrzelaniu tego ładunku albo ginęli, albo dostawali się w niewolę. 
Wielu wybierało śmierć. Klęska ochotniczych oddziałów pod Nowogrodem miała istotne 
znaczenie taktyczne, ponieważ właśnie tam kawaleria rosyjska wyszła na tyły oddziałów 
naszej armii. Szczególnie udane natomiast było koncentryczne uderzenie oddziałów 
polskich na przeciwnika zgrupowanego w okolicy Janowa i odrzucenie go z powrotem za 
Bug. Przygotowanie bitwy nad Bugiem i Narwią oraz kierowanie nią było pierwszym 
działaniem gen. Rozwadowskiego po objęciu szefostwa Sztabu Generalnego. Dla 
nieprzyjaciela zaskoczeniem była nasza wyższość operacyjna widoczna po raz pierwszy 
od początku odwrotu znad Dźwiny. Bitwa ta miała również duże znacznie moralne - 
podniosła wiarę żołnierzy we własne siły i możliwość zwycięstwa. 
     Pod Warszawą i Modlinem oddziały polskie zasilili ochotnicy, głównie patriotyczna 
młodzież gimnazjalna i robotnicza (studenci już od dawna byli na froncie). Większość z 
nich nie umiała strzelać, byli niedoświadczeni i nieraz uciekali w panice przed atakami 
rosyjskimi. Zasługą Witosa w wojnie polsko-bolszewickiej było zapewnienie neutralności 
chłopów w wojnie z Rosją bolszewicką, która obiecywała im ziemię. Nie opowiedzieli się 
po stronie rewolucji.
     Pod względem uzbrojenia Polacy w bitwie warszawskiej mieli wyraźną przewagę i siła 
naszego artyleryjskiego ognia zaskoczyła atakujących Rosjan.
     W bitwie, która zadecydowała o losach Polski, a może i Europy błędem strony polskiej 
była improwizacja dowództwa. Szef Sztabu Generalnego, gen. Tadeusz Rozwadowski, 
zajmował swe stanowisko od dwóch tygodni, dowódca frontu północnego gen. Józef 
Haller dowodził nim od 2 tygodni, dowódca 1. Armii gen. Latinik od 4 dni, a dowódca 5. 
Armii, gen. Sikorski od 2 dni. Sytuacja ta była wynikiem utraty panowania nad sytuacją w 
lipcu przez dowództwo frontu północnego: gen. Szeptycki i część oficerów zachorowało 
na dyzenterię, a dotychczasowy szef Sztabu Generalnego płk. Stanisław Haller, uznał 
wojnę za przegraną i ustąpił ze stanowiska. Nowi dowódcy musieli opracować plan bitwy. 
Po otrzymaniu informacji, że główne uderzenie Tuchaczewskiego na Warszawę nastąpi 
od północy. Naczelny Wódz, na wniosek generałów Rozwadowskiego i Weyganda, 
zaakceptował zmianę pierwotnego planu i nakazał przegrupowanie wojsk polskich.
     W Polsce Weygand miał niełatwe zadanie. Przybył do Warszawy jako kandydat na 
Naczelnego Wodza. Tymczasem Piłsudski i Rozwadowski uważali taką pomoc za 
zbędną, a od aliantów oczekiwali zaopatrzenia w amunicję i buty dla żołnierzy, nie 
doradców. Szlachetny charakter Weyganda i poczucie obowiązku tego 
zdyscyplinowanego żołnierza ułatwiły mu współpracę z polskim dowództwem, które 
zresztą rozumiało jej konieczność w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Sikorski 
zasługi Weyganda określił następująco: "Weygand, przyjąwszy bez wahania bliżej 
nieokreślone stanowisko doradcy polskiego szefa Sztabu Generalnego, przyczynił się do 
zorganizowania polskiego nad Wisłą zwycięstwa
." Weygand od początku przygotowań 
do obrony Warszawy domagał się wzmocnienia północnego skrzydła naszych wojsk. On 
pierwszy, jako doświadczony sztabowiec, przewidział ruch okrążający armii rosyjskich od 
północy, podczas gdy prawie wszyscy dowódcy, w tym Piłsudski, spodziewali się 

10

background image

głównego ataku rosyjskiego na Warszawę od wschodu. Ponadto nieustannie 
interweniował u Focha i władz francuskich o zwiększenie i przyspieszenie transportów z 
dostawami dla armii polskiej. Oficjalnym zadaniem jego misji było doradztwo podczas 
rokowań rozejmowych, właściwym - zastąpienie rządu polskiego, osobami uległymi 
interesom aliantów, a przede wszystkim odsunięcie od władzy Piłsudskiego. Jednak 
Weygand, nie chciał usunięcia Piłsudskiego w tym ważnym, przełomowym momencie ze 
względu na jego duży prestiż i licznych zwolenników. 
     Działania wojenne, które przeszły do historii pod nazwą bitwy warszawskiej, składały 
się z trzech odrębnych działań, odbywających się od 12 do 16 sierpnia, połączonych w 
jedną całość.
     12 sierpnia wojska Tuchaczewskiego rozpoczęły frontalny atak na Warszawę. Po 
niezwykle krwawych i wyczerpujących walkach pod Radzyminem, Zielonką i Ossowem, 
polska 1. Armia gen. Latinika odparła te ataki i 15 sierpnia sama przeszła do działań 
zaczepnych zmuszając je do wycofania na pierwszą linię obrony. Było to święto 
Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dla upamiętnienia tego wydarzenia dzień 15 
sierpnia postanowiono obchodzić jako Dzień Żołnierza. Zakończona zwycięstwem bitwa 
pod Radzyminem ocaliła Warszawę przed uderzeniem armii rosyjskiej. W tym samym 
dniu kiedy trwał zacięty bój pod Radzyminem i Ossowem, a 5. Armia gen. Sikorskiego 
wbijała się klinem między armie rosyjskie nad Wkrą.
     14 sierpnia delegacja polska uważając bitwę warszawską za przegraną udała się na 
rozmowy pokojowe do Mińska (Piłsudski działania te nazwał "żebraniną"). W tym samym 
dniu ofensywę nad Wkrą rozpoczęła 5. Armia gen. Sikorskiego, rozdzielając front rosyjski 
na dwie części. Brygada Jazdy gen. Karnickiego, z 14 na 15 sierpnia zaatakowała 
nieprzyjaciela w Ciechanowie, zaskoczeni Rosjanie wycofując się zdążyli tylko spalić 
radiostację swojej 4. Armii. Wskutek utraty jedynej radiostacji tej jednostki, w ciągu 
czterech decydujących dni od 15 do 18 sierpnia rano, dowódca frontu Tuchaczewski nie 
miał z nią łączności i wydawane przez niego rozkazy uderzenia na Sikorskiego, nie 
dochodziły do dowództwa tych wojsk.
     16 sierpnia ruszyła znad Wieprza grupa manewrowa pod dowództwem Piłsudskiego 
złożona z najlepszych dywizji wielkopolskich i legionowych. Po pokonaniu nielicznych 
oddziałów rosyjskich, wojska Naczelnego Wodza wyszły na tyły wojsk Tuchaczewskiego i 
zmusiły nieprzyjaciela do odwrotu, ale go nie zniszczyły. W tej sytuacji należało zniszczyć 
go w czasie jego odwrotu. Nasze jednostki rozpoczęły pościg, który już 17 sierpnia 
doprowadził do zdobycia przez nie Pułtuska. 
     Zwycięstwo pod Radzyminem obroniło Warszawę przed atakiem wojsk rosyjskich od 
wschodu, zwycięstwo nad Wkrą i odzyskanie Pułtuska usunęło niebezpieczeństwo 
zagrażające jej od północy. Zwycięstwa polskie sprawiły, że po kilku dniach krwawych 
bojów nad Wisłą i Wkrą wyczerpane wojska rosyjskie straciły wolę walki. Wystarczyło 
pojawienie się na ich flance grupy uderzeniowej znad Wieprza, aby doświadczony 
strateg Tuchaczewski zarządził na całym froncie odwrót wyczerpanych ofensywą wojsk. 
Bitwa o Warszawę była zakończona. Wkrótce nastąpił finał. Na południu Armia Konna 
Budionnego, w walkach z nowo utworzonym korpusem naszej jazdy wyczerpana i pobita, 
wycofała się na wschód. Pościg za wojskami rosyjskimi zakończył się 25 sierpnia pod 

11

background image

Kolonem, gdy ostatnie walczące oddziały rosyjskie przekroczyły granicę niemiecką lub 
schroniły się za Niemnem.
     Rosjanie oświadczyli, że nie naruszą granicy Niemiec z 1914 r. Dlatego m. in. Europa 
Zachodnia w lecie 1920 r. pozostawała obojętna wobec tego, co działo się nad Wisłą. 
Poza tym w przeddzień decydującej bitwy warszawskiej alianci domagali się ustąpienia 
Piłsudskiego ze stanowiska Naczelnego Wodza. Marszałek czuł się odpowiedzialny 
zarówno za zwycięstwa, jak i porażki Polski, odpowiedzią na te żądania była więc jego 
dymisja przed wyjazdem do Puław. List z dymisją przekazał Witosowi, który zwrócił go 
Piłsudskiemu po jego powrocie do stolicy. W chwili wyjazdu na front, na wypadek klęski 
"Piłsudski oddawał się całkowicie w ręce rządu polskiego atut swojej osoby". Gen. 
Rozwadowski oddany Piłsudskiemu, po opuszczeniu przez niego Warszawy bronił 
autorytetu i osobistej czci Naczelnego Wodza.
     W przeddzień bitwy Piłsudski opuścił Warszawę i udał się do Puław, aby objąć 
dowództwo frontu środkowego i grupy uderzeniowej. Wrócił do stolicy i objął naczelne 
dowództwo dopiero w dniu 18 sierpnia, gdy rosyjskie armie wycofywały się już drugi 
dzień. Sądził, że dowodzona przez niego kontrofensywa znad Wieprza, rozbije pod 
Warszawą wojska rosyjskie. Opuszczenie zagrożonej stolicy okazało się politycznym 
błędem Naczelnego Wodza, wykorzystywanym później przez jego przeciwników. Jedną z 
przyczyn takiej decyzji były ówczesne nastroje panujące w Warszawie, gdzie opozycja 
czyniła go odpowiedzialnym za zakończoną klęską wyprawę kijowską i publicznie 
oskarżała go o zdradę. Po latach Piłsudski wspomniał, że "nie chciał być obiektem 
mędrkującej trwogi i rozumkującej bezsilności
". Chętnie więc skorzystał z możliwości 
opuszczenia Warszawy i znalezienia się znów wśród oddanych mu oddziałów wojska. 
Wydaje się prawdopodobne, że rozwiązanie to zasugerował mu gen. Rozwadowski, 
ponieważ obecnością Naczelnego Wodza w Warszawie czuł się skrępowany. 
     Piłsudski odegrał jednak zasadniczą rolę w bitwie warszawskiej, ponieważ podjął, 
wbrew radom Focha i francuskich sztabowców, decyzję stoczenia tej bitwy. Miał odwagę, 
by przeciwstawić się opinii Europy i podjąć decyzję historycznej wagi, od której zależało 
dalsze istnienie niepodległego państwa polskiego. Zatrzymał cofające się od półtora 
miesiące wojska, w ciągu tygodnia zmienił ich ugrupowanie i skierował do kontrofensywy 
w chwili, gdy nieprzyjaciel zagrażał stolicy. Nakazał wyczerpanym długim odwrotem 
żołnierzom przejść do przeciwuderzenia. Marszałek Foch odradzał kontrofensywę i 
proponował zatrzymanie Armii Czerwonej na jakiejś linii obronnej. To jednak w 
rzeczywistości bardziej wzmocniłoby Rosjan niż nas, ponieważ pozwoliłoby 
Tuchaczewskiemu podciągnąć pod Warszawę swe odwody, ciężką artylerię i amunicję. 
My już od dawna nie dysponowaliśmy odwodami. Wszystkie oddziały i sprzęt znajdowały 
się już pod Warszawą i Modlinem. Stosując wiec rady marszałka Focha przegralibyśmy 
bitwę warszawską. 
     Jednak podjęcie decyzji wbrew opinii francuskiego wodza było ryzykowne, a jej 
realizacja niezmiernie trudna, ponieważ na czele wojska stali generałowie wywodzący 
się z różnych armii, o odrębnych doktrynach wojennych, taktykach walki i metodach 
dowodzenia. Piłsudski swym autorytetem potrafił nimi kierować. Bez Naczelnego Wodza 
nie doszłoby do bitwy warszawskiej. Żaden inny polski generał nie podjąłby decyzji 

12

background image

sprzecznej z radą Focha, a gdyby podjął, opór innych generałów uniemożliwiłby jej 
realizację. 
     Wbrew ogólnie przyjętej opinii, zwycięstwa w bitwie warszawskiej nie zawdzięczamy 
ani "genialnemu" planowi, ani też "cudowi nad Wisłą". Natomiast z całą pewnością jest 
ono efektem odwagi Piłsudskiego, który podjął ryzykowną, jednak w konsekwencji 
słuszną decyzję stoczenia tej bitwy. Zawdzięczamy je również generałom 
Rozwadowskiemu, Weygandowi i Sosnkowskiemu, którzy z Naczelnym Wodzem 
opracowali właściwy plan bitw, ponadto dowodzącym w tej bitwie: Rozwadowskiemu, 
Józefowi Hallerowi, którzy swoją energią, osobistą odwagą i poświęceniem porywali 
żołnierzy do walki, a także Sikorskiemu, który nad Wkrą, dzięki sile charakteru i 
znakomitemu dowodzeniu pokonał silniejszego nieprzyjaciela zmuszając go do odwrotu 
oraz przede wszystkim bohaterstwu naszych wojsk.
     W dużej mierze do zwycięstwa nad Wisłą przyczyniły się również błędne posunięcia 
dowództwa rosyjskiego. Oddziały Armii Czerwonej zostały rozciągnięte na froncie, a nie 
skupione, jak to uczynili Polacy, w rejonie Warszawy i Modlina. Ponadto Tuchaczewski 
zbyt szybko posuwał swoje wojska do przodu, bez troski o ich materialne zaopatrzenie, 
dlatego pod Warszawą zabrakło mu potrzebnego sprzętu i amunicji. Oddziały 4. Armii 
wysunięto zbyt daleko na zachód, w skutek czego przypadkowe zniszczenie jedynej 
radiostacji tej armii, spowodowało, że oddziały te nie wzięły udziału w bitwie 
warszawskiej, podobnie jak Armia Konna Budionnego, który razem z komisarzem 
politycznym frontu, Stalinem, nie wykonał rozkazu ataku na jednostki polskie.
     Gdy bitwa o Warszawę dobiegała końca, na pomoc wojskom rosyjskim ruszyły 
oddziały Budionnego, ale otoczone pod Komarowem przez gen. Stanisława Hallera 
zostały pobite, a resztki tej armii wycofały się na Wołyń. W bitwie tej doszło do 
największego od ponad stu lat i ostatniego w historii Europy boju kawalerii, w której 1. 
Dywizja Jazdy płk. Juliusza Rómmla stoczyła całodzienny bój z dwoma dywizjami 
kawalerii Budionnego. Po pokonaniu Armii Konnej pościg za Armią Czerwoną pod koniec 
sierpnia osiągnął linię: Pińsk-Sarny-Płoskirów-Jampol nad Dniestrem i naczelne 
dowództwo wstrzymało dalszy pościg. Front zatrzymany nad Niemnem pozwolił 
Tuchaczewskiemu przeformować rozbite oddziały i planować ponowną ofensywę na 
Warszawę. Ubiegli go jednak Polacy rozpoczynając natarcie 20 września. Po 
kilkudniowych bitwach o Grodno 23 września rozpoczęła się druga co do wielkości w 
całej kampanii bitwa, zwana bitwą nad Niemnem. Jej celem było zniszczenie wojsk 
rosyjskich, którym udało się wycofać znad Wisły i które później otrzymały znaczne 
uzupełnienia. Po krwawych bojach rozbite wojska rosyjskie wycofują się na wschód, nie 
stawiając już większego oporu. Piłsudski narzucił tempo uniemożliwiające 
nieprzyjacielowi stawianie jakiegokolwiek oporu. Dowódcy armii, generałowie Śmigły-
Rydz i Skierski, pod wodzą Naczelnego Wodza doskonale prowadzili swe dywizje. 
Dowodząc frontem, bitwą nad Niemnem i pościgiem, Piłsudski okazał talent urodzonego 
wodza. Mimo chłodu października i rzadko docierającego zaopatrzenia legionowe i 
wielkopolskie dywizje pędziły w pościgu za oddziałami Armii Czerwonej. Już po 
uzgodnieniu w Rydze warunków pokoju, nasi ułani i piechota zajęli Mińsk. Ostatnimi 
celami działań wojennych było opanowanie Mołodeczna oraz dojście do Dźwiny. Zadanie 

13

background image

zostało wykonane i Piłsudski mógł powtórzyć zdanie z kampanii kijowskiej: "Bolszewików 
biję, gdzie chcę i kiedy chcę
".
     Wojska rosyjskie zostały pokonane na wszystkich frontach. Droga do Moskwy i Kijowa 
stała otworem. Ale Polska była wyczerpana, naród spragniony pokoju, nie chciał słyszeć 
o nowym marszu na Kijów, by realizować plany Piłsudskiego i doprowadzić do powstania 
sprzymierzonej z Polską Ukrainy Petlury, co zapewniłoby Polsce trwały pokój. 
     Zawieszenie broni podpisane 12 października weszło w życie 18 października 1920 r. 
Zapewniło to Piłsudskiemu czas niezbędny do przygotowania wymarszu wojsk 
ukraińskich i partyzantów białoruskich poza linię frontu. Ta wyprawa na Ukrainę miała 
wspomóc Petlurę samodzielnie kontynuującego wojnę z bolszewikami. 
     Piłsudski osiągnął militarne zwycięstwo, musiał jednak zrezygnować z planów 
federacyjnych. Składająca się w większości z endeków delegacja polska, prowadząca w 
imieniu rządu polskiego rokowania pokojowe, zgodziła się na rezygnację z niezawisłej 
Ukrainy. Formalne zakończenie wojny polsko-bolszewickiej nastąpiło 18 marca 1921 r. 
podpisaniem w Rydze traktatu pokojowego. Wojska polskie musiały się cofnąć na linię 
przyszłej granicy nad Zbrucz.
     Polska, pod kierownictwem Piłsudskiego wywalczyła sobie niepodległość wyłącznie 
własnymi siłami. Jemu też zawdzięczamy najbardziej pasjonujące i romantyczne chwile 
naszej historii XX wieku. Marszałek Piłsudski, twórca odrodzonego państwa polskiego, 
złączył swe imię i los nierozerwalnie z odbudową niepodległości Polski. 

opracowała Joanna Słoboda 

14