background image

Strona 1 z 12

Prof.  Marian  Mazur  –  Zagadnienie  prawdy  w  nauce.  Zeszyty  Naukowe 

Stowarzyszenia PAX, nr 1 (30), 1981 r., s. 79-92. 

1. Prawdy i nieprawdy

Na temat "problemu prawdy" napisano juĪ bez mała całe biblioteki, ale obfitoĞü

tej  literatury  nie  Ğwiadczy  bynajmniej  o  trudnoĞci  owego  "problemu"  lecz  o  jego 

fikcyjnoĞci.  Szukano  bowiem  odpowiedzi  na  pytanie  "co  to  jest  prawda?"  a  to  w 

istocie nie było rozwiązywaniem Īadnego problemu lecz tylko domniemywaniem siĊ

znaczenia słowa "prawda". PoniewaĪ domniemaĔ moĪe byü tyle, ile osób zechce je 

snuü,  wiĊc  jedynym  tego  rezultatem  były  jałowe  spory,  czyje  domniemanie  jest 

"słuszne",  i  wprowadzanie  zamĊtu  do  sprawy  prostej,  podczas  gdy  do  niej  naleĪy 

podejĞü  we  właĞciwy  sposób,  tj.  od  analizy  zjawisk,  jak  siĊ  to  robi  w  naukach 

Ğcisłych. 

Sposobu  takiego  dostarcza  cybernetyka

1)

.  W  kaĪdym  torze  informacyjnym 

wystĊpuje transformacja oryginałów (tj. komunikatów na początku toru) w obrazy (tj. 

komunikaty  na  koĔcu  toru).  Relacja  miĊdzy  dwoma  oryginałami  jest  informacją

nadawaną, a relacja miĊdzy dwoma obrazami jest informacją odbieraną. 

JeĪeli informacja odbierana jest identyczna z informacją nadawaną, to jest ona 

transinformacją (informacją wierną, prawdziwą). Na przykład, odległoĞü z Londynu do 

Rzymu jest dwukrotnie wiĊksza niĪ odległoĞü z Londynu do Genewy - jeĪeli na mapie 

wystĊpuje taki sam stosunek długoĞci odcinków przedstawiających te odległoĞci, to w 

tym zakresie mapa jest wierna, stanowi Ĩródło prawdy. Tak samo jest we wszelkich 

pomiarach, obserwacjach itp. 

Wynikają stąd dwa waĪne twierdzenia: 

l)  jeĪeli  dwie  informacje  są  prawdziwe,  to  ich  wypadkowa  jest  równieĪ

prawdziwa (np. jeĪeli zmierzono, Īe jedna góra jest o 200 metrów wyĪsza od drugiej, 

a druga jest o 300 metrów  wyĪsza od trzeciej, to bez mierzenia moĪna powiedzieü, 

Īe pierwsza góra jest o 500 metrów wyĪsza od trzeciej), 

2) jeĪeli  z informacją prawdziwą jest identyczna inna informacja, to i ona jest 

prawdziwa  (np.  jeĪeli  kopia  jest  zgodna  z  dokumentem  autentycznym,  to  zawiera 

informacje prawdziwe). 

                                                

1)

 M. Mazur, JakoĞciowa teoria informacji. Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 1970. 

background image

Strona 2 z 12

Po  takim  uporaniu  siĊ  z  prawdami  zobaczmy,  jak  siĊ  przedstawiają

zniekształcenia  informacji  odbieranych,  czyli  nieprawdy.  Wchodzą  tu  w  grĊ  -  w 

odróĪnieniu od informowania wiernego - dwie moĪliwoĞci: informowanie pozorne oraz 

informowanie fałszywe. 

Informowanie  pozorne  (pseudoinformowanie)  powstaje,  gdy  liczba  obrazów 

jest nierówna liczbie oryginałów, przy czym moĪe to byü: 

-  informowanie  rozwlekłe  (pseudoinformowanie  symulacyjne),  gdy  jednemu 

oryginałowi  odpowiada  kilka  obrazów  (np.  gdy  ktoĞ  mówi,  Īe  "zbudowano  wiele 

zakładów przemysłowych, fabryk i wytwórni", chociaĪ wszystkie te wyrazy oznaczają

jedno i to samo, przez co powstaje tylko pozór obfitoĞci informacji), 

-  informowanie  ogólnikowe  (pseudoinformowanie  dysymulacyjne),  gdy  kilku 

oryginałom  odpowiada  jeden  obraz  (np.  gdy  ktoĞ  zamiast  "weszli  mĊĪczyzna  i 

kobieta" mówi: "weszły dwie osoby" - niby prawda ale zuboĪona, pozór prawdy). 

Informowanie  fałszywe  (dezinformowanie)  powstaje,  gdy  brakuje  jakichĞ

oryginałów lub obrazów, przy czym moĪe to byü: 

-  zmyĞlanie  (dezinformowanie  symulacyjne),  gdy  obrazowi  nie  odpowiada 

Īaden oryginał (np. gdy w spisie figuruje towar, którego nie ma w magazynie), 

-  zatajanie  (dezinformowanie  dysymulacyjne),  gdy  oryginałowi  nie  odpowiada 

Īaden obraz (np. gdy w spisie nie figuruje towar, który jest w magazynie). 

Informowanie moĪe byü wzbogacone o domniemanie (parainformowanie), gdy 

z informacjami  nadawanymi  i  odbieranymi  sumują  siĊ  informacje  uprzednio 

zapamiĊtane  (parainformacje)  u  nadawcy  i  odbiorcy,  przy  czym  moĪna  rozróĪniaü

domniemanie trafne i domniemanie nietrafne. 

Domniemanie trafne wystĊpuje, gdy parainformacje u odbiorcy są takie same 

jak u nadawcy (na tym polega rozumienie słów, zdaĔ, aluzji, dzieł sztuki, itp.). 

Domniemanie  nietrafne  wystĊpuje,  gdy  parainformacje  u  odbiorcy  i  nadawcy 

są niejednakowe (prowadzi to do nieporozumieĔ), przy czym moĪe to byü: 

- domniemanie bezpodstawne, gdy parainformacje są u odbiorcy, a nie ma ich 

u nadawcy (np. dopatrzenie siĊ aluzji, której nie było), 

- domniemanie niedomyĞlne, gdy parainformacje są u nadawcy, a nie ma ich 

u odbiorcy (np. niedopatrzenie siĊ aluzji, która była). 

Dla  kompletnoĞci  systematyki  trzeba  dodaü,  Īe  moĪliwe  jest  takĪe 

informowanie 

 informowaniu 

(metainformowanie), 

informowanie 

metainformowaniu 

(meta-metainformowanie), 

informowanie 

meta-

background image

Strona 3 z 12

metainformowaniu 

(meta-meta-metainformo-wanie), 

tak 

dalej 

aĪ 

do 

nieskoĔczonoĞci. 

Podobnie  jak  informowanie,  równieĪ  metainformowanie  (oraz  meta-

metainformowanie  itd.)  moĪe  byü  wierne,  pozorne  (rozwlekłe  lub  ogólnikowe), 

fałszywe  (zmyĞlanie  lub  zatajanie)  bądĨ  polegaü  na  domniemaniach  (trafnych  lub 

nietrafnych). 

Jako  przykłady  metainformowania  moĪna  wymieniü  metadecydowanie  jako 

decydowanie  o  sposobach  decydowania,  metadyskutowanie  jako  dyskutowanie  o 

sposobach  dyskutowania,  metanauczanie  jako  nauczanie  o  sposobach  nauczania, 

itp. 

Ogromna wiĊkszoĞü ludzi,  w tym nawet bardzo  wykształconych, nie odróĪnia 

metainformowania  od  informowania,  co  moĪe  prowadziü  do  przykrych  skutków, 

zwłaszcza  w prawodawstwie.  Na  przykład,  informacja  o  karalnoĞci  "czynów 

szkodliwych"  wymaga  z kolei  informacji  o  tej  informacji  (metainformowanie),  a 

mianowicie wyjaĞnienia, co siĊ uwaĪa za szkodliwe, a co nie, gdyĪ bez tego sprawca 

moĪe  nie  wiedzieü,  czy  przekracza  prawo.  Gdyby  kodeks  karny  miał  siĊ  składaü

wyłącznie  z  takiego  rodzaju  przepisów,  to  moĪna  byłoby  go  zredukowaü  do  dwóch 

paragrafów:  "1.  PrzestĊpstwa  są  karalne.  2.  Co  było  przestĊpstwem,  oceni 

prokurator". 

RozróĪnienie  miedzy  informowaniem  a  metainformowaniem  pozwala  teĪ

uchwyciü  róĪnice  miĊdzy  fałszem  a  kłamstwem.  Fałszem  jest  dezinformowanie, 

kłamstwem zaĞ jest metadezinformowanie przedstawiające to dezinformowanie jako 

transinformowanie.  Inaczej  mówiąc,  kłamstwem  jest  przedstawianie  fałszu  jako 

prawdy. Nie ma kłamstwa, gdy fałsz jest przedstawiany jako fałsz (np. autor powieĞci 

historycznej  fałszuje  historiĊ,  ale  przed  zarzutem  kłamstwa  chroni  go  wyraz 

"powieĞü" umieszczony przezeĔ pod tytułem ksiąĪki). 

Z  tego  punktu  widzenia  doĞü  niefortunne  jest  sądowe  wyraĪenie  "kara  za 

fałszywe  zeznania"  -  powinno  by  siĊ  mówiü  o  karze  za  kłamliwe  zeznania,  gdyĪ

Ĩródłem  fałszywych  zeznaĔ  mogą  byü  przecieĪ  omyłki,  złudzenia  itp.,  za  co  nie  ma 

powodu nikogo karaü. 

Przedstawiona  tu  systematyka  informowania  bĊdzie  przydatna  w  sprawach 

poruszanych poniĪej. 

background image

Strona 4 z 12

2. Czy prawdomównoĞü jest cnotą

Pogląd,  Īe  naleĪy  mówiü  prawdĊ,  jest  tak  rozpowszechniony,  Īe  aĪ  stał  siĊ

sprawą  moralnoĞci,  a  prawdomównoĞü  uchodzi  za  zaletĊ  charakteru.  "To  brzydko 

kłamaü"  -  mówią  rodzice  dzieciom,  które  gdy  dorosną,  bĊdą  mówiü  to  samo  swoim 

dzieciom.  Podobnie  mówią  nauczyciele  swoim  uczniom.  PrawdomównoĞci  Īądają

urzĊdy dając obywatelom do wypełnienia rozmaite ankiety (personalne, paszportowe, 

celne itp.), a czĊsto nawet dopisując zdanie, Īe "powyĪsze dane podałem zgodnie z 

prawdą"  lub  coĞ  w  tym  rodzaju,  aby  w  ten  sposób  przypomnieü  wypełniającemu 

obowiązek  prawdomównoĞci.  Zgodnie  z  prawdą  mają  byü  sporządzane  wszelkie 

sprawozdania  i  meldunki.  Sądy  Īądają  prawdomównoĞci  od  Ğwiadków  i  w  tym  celu 

inscenizują teatralne składanie przysiĊgi (lub "oĞwiadczenia w miejsce przysiĊgi"). W 

krajach anglosaskich wypracowano nawet formułĊ: "bĊdĊ mówił prawdĊ, całą prawdĊ

i  tylko  prawdĊ",  co  w  Ğwietle  systematyki  informacji  znaczy:  "bĊdĊ  informował 

wiernie, niczego nie tając i nie zmyĞlając". 

Z drugiej jednak strony wiele jest przypadków, w których prawdomównoĞü jest 

potĊpiana, a nawet karalna. Zdanie: "aleĪ pani staro wygląda" zostałoby uznane jest 

za  przejaw  chamstwa.  Weredycy,  maj

ący  zwyczaj  mówiü  wszystkim  "prawdĊ  w 

oczy", to nieprzyjemni ludzie, których wszyscy unikają. Człowiek rozgadujący siĊ

o przypadkowo zaobserwowanej dyzlokacji wojsk ryzykuje postawienie przed sądem 

za  "ujawnienie  tajemnic  paĔstwowych",  a  gdyby  tam  powoływał  siĊ  na  obowiązek 

prawdomównoĞci,  to  powinien  czuü  siĊ  szczĊĞliwy,  jeĪeli  zostanie  uznany  tylko  za 

głupca. Zwolniony z obowiązku prawdomównoĞci jest oskarĪony w procesie karnym, 

adwokat fantazjujący na temat jego "ciĊĪkiego dzieciĔstwa", tudzieĪ prokurator, który 

z  okruchów  udowodnionych  informacji  usiłuje  skomponowaü  obraz  przebiegu 

zbrodni. 

JakĪe to wiĊc w koĔcu jest z prawdomównoĞcią - obowiązuje czy nie? A 

jeĪeli czasem tak, a czasem nie, to kiedy? 

Sprawa  staje  siĊ  jasna,  jeĪeli  siĊ  ją  potraktuje  na  podstawach 

cybernetycznych.  KaĪdy  proces  sterowania  jest  przeprowadzany  dla  osiągniĊcia 

okreĞlonego  celu.  Koniecznym  tego  warunkiem  jest,  Īeby  sterujący  miał  prawdziwe 

informacje o obiekcie sterowanym. Znaczy to, Īe człowiek dąĪący do jakiegoĞ celu, 

bĊdzie szukał prawdziwych informacji, które go do tego celu przybliĪają, pozostanie 

background image

Strona 5 z 12

obojĊtny  wobec  informacji  nie  mających  z  tym  celem  nic  wspólnego,  a  bĊdzie 

potĊpiał informacje (choüby prawdziwe), które mu w osiąganiu celu przeszkadzają. 

Biorąc  to  pod  uwagĊ  łatwo  zauwaĪyü,  Īe  wymaganie  prawdomównoĞci 

pojawia  siĊ  zawsze  w  przypadkach  zaleĪnoĞci  jednych  ludzi  od  innych,  przy  czym 

jest  ono  nieodwzajemniane.  Rodzice  Īądają  prawdomównoĞci  od  dzieci,  ale  nie 

przychodzi  im  nawet  na  myĞl,  Īe  równieĪ  sami  powinni  byü  wobec  nich 

prawdomówni.  Nauczyciele  są  skłonni  do  karania  uczniów,  ale  gdy  nauczyciel 

dopuĞcił  siĊ  czynu  karygodnego,  zostaje  to  przed  uczniami  zatajone.  Gdy 

przesłuchiwanemu  zdarzy  siĊ  o  coĞ  zapytaü  prokuratora,  słyszy  zaraz  Īe  "ja  tu 

jestem od zadawania pytaĔ".

Sprawy te zasługują na to, Īeby siĊ im przyjrzeü nieco bliĪej. PrzenieĞmy siĊ w 

tym  celu  do  czasów  niewolnictwa,  w  których  rola  niewolników  polegała  na 

wykonywaniu  pracy,  a rola  panów  na  przymuszaniu  ich  do  tego.  Skąd  jednak 

wiadomo,  czy  niewolnicy  wykonali  narzuconą  im  pracĊ?  PoniewaĪ  była  to  praca 

ciĊĪka, uzasadnione było podejrzenie, Īe starali siĊ wykonaü jej jak najmniej. Aby siĊ

przekonaü  o  faktycznym  stanie  rzeczy,  trzeba  byłoby  przeprowadziü  kontrolĊ

wykonanej  pracy.  JednakĪe  kontrola  to  takĪe  praca,  wyszłoby  wiĊc  na  to,  Īe 

niewolnicy wykonali jakąĞ pracĊ, ale jej kontrola obciąĪałaby ich panów. Ci jednak nie 

byli skłonni do ponoszenia Īadnych trudów, choüby tylko kontrolnych, toteĪ wczeĞniej 

czy póĨniej musieli wpaĞü na pomysł, Īeby i tym obciąĪyü samych niewolników (lub 

posłuĪyü siĊ nadzorcami, przeprowadzającymi kontrolĊ z upowaĪnienia panów, ale to 

nie zmieniało istoty rzeczy, bo i nadzorcy woleli przerzucaü trudy kontroli na samych 

niewolników).  Czy  jednak  niewolnicy  kontrolowaliby  samych  siebie  uczciwie?  Mogli 

by  przecieĪ  meldowaü  wykonanie  pracy,  którą  w  rzeczywistoĞci  wykonali  tylko 

czĊĞciowo.  Aby  temu  zapobiec,  panowie  (lub  nadzorcy)  musieliby  wziąü  na  siebie 

kontrolĊ  tej  samokontroli  niewolników  (metakontrola),  co  jednak  było  juĪ  trudem 

znacznie mniejszym, wystarczało bowiem wyrywkowe wychwycenie choüby jednego 

kłamstwa, aby zakwestionowaü cały meldunek. I tak doszliĞmy do tego, Īe kontrola 

pracy  niewolników  została  zastąpiona  kontrolą  ich  prawdomównoĞci.

W konsekwencji, oprócz kar za opieszałoĞü, spadały na niewolników równieĪ kary za 

kłamstwo. 

Niewolnictwa  dawno  juĪ  nie  ma,  ale  mechanizm  sprawy  pozostał.  Na 

przykład,  aby  wymierzyü  pasaĪerowi  naleĪne  cło,  celnik  powinien  by  dokładnie 

przetrząsnąü  jego  bagaĪ.  Chcąc  jednak  zaoszczĊdziü  sobie  tego  trudu  zaczyna  on 

background image

Strona 6 z 12

od  pytania:  "co  pan  ma  do  oclenia"?  PrawdziwoĞü  otrzymanej  odpowiedzi  celnik 

sprawdza  przez  zajrzenie  tu  i  ówdzie,  ale  gdy  znajdzie  choüby  jeden  przedmiot 

zatajony  przez  pasaĪera,  przeprowadza  kontrolĊ  szczegółową,  przy  czym 

zakwestionowane  przedmioty  zostaną  skonfiskowane  (wraz  z opakowaniem  i 

Ğrodkiem  transportu,  np.  samochodem),  pasaĪer  zaĞ  zostanie  ukarany  za  przemyt. 

Podobnie  urząd  podatkowy,  zamiast  zbadaü  dochody  płatnika,  Īąda  od  niego 

zeznania  podatkowego,  które  nastĊpnie  porównuje  z  własnymi  doniesieniami, 

a stwierdziwszy zatajenie jakiejĞ kwoty, odrzuca zeznanie i wymierza podatek według 

własnej oceny (oczywiĞcie wysokiej). 

Wszystko  to  wyjaĞnia,  Īe  prawdomównoĞü  nadawcy  informacji  jest 

kwestią  interesów  odbiorcy  tych  informacji,  a  cała  otoczka  moralna  została 

dorobiona  w  celu  dodatkowego  obrzydzenia  kłamstwa  ludziom  podległym  i 

sprawienia,  Īeby  nawet  kontrola  wyrywkowa  stała  siĊ  zbĊdna!  Stąd  pochodzi 

uznanie prawdomównoĞci za cnotĊ. 

Niewątpliwie  przyczyniła  siĊ  do  tego  waĪna  okolicznoĞü,  Īe  prawdomównoĞü

odgrywa  rolĊ  nie  tylko  miĊdzy  osobami  nadrzĊdnymi  a  podrzĊdnymi,  lecz  takĪe 

miĊdzy  osobami  równorzĊdnymi.  Kolega  moĪe  oczekiwaü  prawdomównoĞci  od 

innego  kolegi  tylko  o tyle,  o  ile  sam  jest  wobec  niego  prawdomówny.  Stało  siĊ

milczącą  umową  społeczną,  Īeby,  w pewnym  zakresie  (np.  z  wyłączeniem  spraw 

ĞciĞle  osobistych,  a  zwłaszcza  intymnych)  przestrzegaü  obowiązku  wzajemnej 

prawdomównoĞci po prostu dlatego, Īe tak jest łatwiej Īyü. W gruncie rzeczy ma to 

postaü  wzajemnej  wymiany  usług,  na  zasadzie  partnerstwa.  Sprowadza  siĊ  ona  do 

przestrzegania  prawdomównoĞci,  jeĪeli  jest  dla  partnera  uĪyteczna,  i  jej  unikania, 

jeĪeli jest dla niego przykra lub szkodliwa. 

W nowoczesnych  społeczeĔstwach  jest  jednym  z  naczelnych  problemów,  jak 

powinny  siĊ  układaü  stosunki  miĊdzy  rządzącymi  a  rządzonymi.  Nie  mogą  one  byü

podobne  do  dawnych  stosunków  miĊdzy  panami  a  niewolnikami,  gdyĪ  wywołuje  to 

narastającą  nienawiĞü  niewolników,  wyładowującą  siĊ  w  koĔcu  w  krwawych 

rewolucjach,  toteĪ  dojrzewa  idea,  Īeby  były  one  oparte  na  partnerstwie,  w  którym 

chodzi o podział decydowania odpowiednio do posiadanych kwalifikacji. OczywiĞcie, 

sprzeczne  z  tą  ideą  jest  stosowanie  cenzury,  zmierzającej  do  ukrywania  błĊdów 

popełnianych  przez  rządzących  i  tłumienia  objawów  niezadowolenia  rządzonych. 

Wynika  ono  z  niezrozumienia,  Īe  podstawą  partnerstwa  jest  jednakowoĞü  stopnia 

prawdomównoĞci  u  obu  partnerów.  Przypuszczenie  rządzących,  Īe  dziĊki  cenzurze 

background image

Strona 7 z 12

mogą  oni  wiedzieü  prawie  wszystko  a  rządzeni  prawie  nic,  jest  złudne.  Im  miej 

rządzeni wiedzą o rządzących, tym mniej rządzący wiedzą o rządzonych. Taka 

juĪ jest uroda cybernetycznego zjawiska zwanego sprzĊĪeniem zwrotnym.

W związku z systematyką informowania moĪna by sądziü, Īe prawdomównoĞü

jest nakazem informowania wiernego i zakazem wszelkiego innego. Tymczasem przy 

tak  rygorystycznym  postawieniu  sprawy  szkody  byłyby  niewspółmiernie  wiĊksze  od 

poĪytków. 

Zakaz  rozwlekłoĞci  zapobiegałby  traceniu  czasu  na  odbieranie  wielu 

informacji,  z których  wystarczyłaby  jedna  -  ale  utrudniłby  bardzo  przyswajanie 

informacji. 

Zakaz  ogólnikowoĞci  zapobiegałby  zacieraniu  szczegółów  -  ale  zmusiłby 

odbiorców do przetrawiania mnóstwa informacji bezwartoĞciowych. 

Zakaz  zmyĞlania  zapobiegałby  wprowadzeniu  odbiorców  w  błąd  -  ale 

zniszczyłby wszelką twórczoĞü informacyjną, np. sztukĊ. 

Zakaz  zatajania  zapobiegałby  pozbawieniu  odbiorców  dopływu  informacji 

uĪytecznych  -  ale  pozbawiłby  ich  równieĪ  ochrony  przed  dopływem  informacji 

szkodliwych. 

Jak widaü, prawdomównoĞü nie jest sprawą, w której moĪna by abstrahowaü

od rozróĪniania informacji uĪytecznych i szkodliwych. 

Dla ilustracji rozpatrzmy nastĊpujący przykład. 

PrzypuĞümy, Īe na zapleczu wiejskiego kina, mieszczącego siĊ w drewnianym 

budynku, pojawił siĊ ogieĔ. Gdy kierownik kina powiadomił o tym widzów, rzucili siĊ

oni tłumnie do drzwi, przy czym wiele osób zostało stratowanych. Postawiony przed 

sądem  za  spowodowanie  paniki  i  Ğmierü  pewnej  liczby  osób,  kierownik  bronił  siĊ

argumentem,  Īe  postąpił  zgodnie  z  moralnym  obowiązkiem  mówienia  prawdy.  Sąd 

jednak odrzucił ten argument i wydał wyrok skazujący. 

W podobnej sytuacji, inny kierownik kina zataił powstanie ognia i starał siĊ go 

ugasiü, ale poĪar tak szybko siĊ rozszerzał, Īe wielu widzów nie zdąĪyło opuĞciü sali 

i  spaliło  siĊ Īywcem.  Postawiony  przed  sądem  za  nieostrzeĪenie  widzów  i 

spowodowanie  Ğmierci  pewnej  ich  liczby,  nie  mógł  siĊ  nawet  powoływaü  na  nakazy 

prawdomównoĞci i otrzymał wyrok skazujący.

JakĪe wiĊc naleĪało postąpiü? Przykładowy kierownik powinien oceniü, czy 

ma  szanse  ugasiü  ogieĔ.  JeĪeli  tak,  to  powinien  to  zrobiü  jak  najszybciej  bez 

niepokojenia  widzów.  JeĪeli  nie,  to  powinien  zająü  siĊ  ich  ewakuacją  jak 

background image

Strona 8 z 12

najsprawniej.  Gdyby  w  kaĪdym  z  tych  przypadków  nie  obeszło  siĊ  bez  ofiar,  to  w 

razie  postawienia  przed  sądem  powinien  uzasadniü,  Īe postąpił  w  sposób 

najwłaĞciwszy (najmniej zły) z moĪliwych. 

Ale  to  jest  zagadnienie  podejmowania  optymalnych  decyzji,  a  nie 

przestrzegania  moralnych  nakazów  mówienia  prawdy.  Inaczej  mówiąc,  sprawa 

naleĪy do cybernetyki, a nie do etyki. 

Wzgląd  na  uĪytecznoĞü  wystĊpuje  nawet  w  dekalogu,  gdzie  wcale  nie 

zabrania siĊ kłamstwa w ogólnoĞci, lecz tylko kłamstwa na szkodĊ bliĨniego. 

3. Nauka i nienauka

Podobnie jak w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: "co to jest prawda?", tak 

samo w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: "co to jest nauka?" napisano mnóstwo 

publikacji wprowadzających jedynie zamĊt. 

Tymczasem  i  tutaj  sprawa  jest  jasna,  jeĪeli,  zamiast  na  domniemaniach 

znaczeĔ  słów,  oprzeü  siĊ  na  analizie  zjawisk.  Biorąc  pod  uwagĊ  informacje 

podawane jako prawdziwe oraz dowody ich prawdziwoĞci, otrzymuje siĊ z ich analizy 

nastĊpujące trzy moĪliwe rodzaje wypowiedzi: 

l)  twierdzenia,  czyli  wypowiedzi  zawierające  informacje  podawane  jako 

prawdziwe, poparte dowodami ich prawdziwoĞci - naleĪą one do nauki, 

2)  zapewnienia,  czyli  wypowiedzi  zawierające  informacje  podawane  jako 

prawdziwe, ale nie poparte Īadnymi dowodami - naleĪą one do filozofii, 

3)  zwierzenia,  czyli  wypowiedzi  nie  zawierające  informacji  podawanych  jako 

prawdziwe, a wiĊc i dowodów prawdziwoĞci - naleĪą one do sztuki. 

Przypisanie  poszczególnym  moĪliwoĞciom  nazw  "nauka", "filozofia", "sztuka", 

moĪe siĊ nie zupełnie pokrywaü z nawykami jĊzykowymi rozmaitych osób, ale nie o 

nazwy tu chodzi lecz o róĪnice miĊdzy wymienionymi moĪliwoĞciami. Równie dobrze 

moĪnaby te moĪliwoĞci ponazywaü inaczej, lub po prostu ponumerowaü, a jednak w 

niczym nie zmieniłoby to sensownoĞci ich rozróĪnienia. 

Zresztą  czyĪby  nazwy  te  zostały  tu  uĪyte  nietrafnie?  PrzecieĪ  koncepcje 

filozoficzne  nie  tylko  nie  są  udowodnione,  ale  nawet  spotyka  siĊ  coraz  czĊĞciej 

publikacje filozoficzne, których autorzy  wrĊcz oĞwiadczają, Īe od filozofii nie moĪna 

Īądaü  dowodów!  WyraĪenia  w rodzaju  "filozofia  naukowa",  "nauki  filozoficzne", 

background image

Strona 9 z 12

"filozofia - królowa nauk" itp. moĪna złoĪyü na karb przeĞwiadczenia, Īe podciąganie 

pod naukĊ i naukowoĞü "nobilituje". 

Co  siĊ  tyczy  sztuki,  to  nawet  o  powieĞciach  historycznych  nie  moĪna 

powiedzieü,  Īe  spełniają  wymagania  ĞcisłoĞci  historycznej,  a  wysuwanie  pretensji  z 

tego  powodu  jest  bezpodstawne.  Sienkiewicz,  podając  w  "Panu  Wołodyjowskim" 

przebieg  rozmowy  miĊdzy  Sobieskim  a  Azją  Tuhajbejowiczem  bynajmniej  nie 

zapewniał, Īe taka rozmowa siĊ odbyła ani Īe jakiĞ Azja w ogóle istniał. 

Nie  moĪna  zaprzeczyü,  Īe  zdarzają  siĊ  wypowiedzi  filozoficzne  bądĨ

artystyczne,  odczuwane  przez  wielu  ludzi  jako  przedstawiające  jakieĞ  prawdy,  ale 

jest to coĞ innego niĪ prawdy naukowe, czyli twierdzenia udowodnione. 

NaleĪy  przyznaü,  Īe  nawet  w  nauce  uzyskanie  zupełnego  dowodu 

jakiegokolwiek twierdzenia jest niemoĪliwe. Wyjątek zdają siĊ w tym stanowiü logika i 

matematyka ale tylko pozornie, poniewaĪ są to nauki abstrakcyjne, a dowodzenie w 

nich  wszelkich  twierdzeĔ  polega  jedynie  na  poprawnoĞci  operacji  formalnych. 

Natomiast w naukach konkretnych dowody twierdzeĔ są zawsze obarczone błĊdami 

obserwacji i pomiarów, i co najwyĪej moĪna dąĪyü do ich zmniejszenia. 

MoĪna wiĊc powiedzieü, Īe naukowoĞü polega na udowadnianiu twierdzeĔ w 

stopniu  osiągalnym  w  aktualnym  stanie  nauki.  Innymi  słowy,  podstawowym 

warunkiem  przynaleĪnoĞci  do  nauki  -  w  odróĪnieniu  od  filozofii  i  sztuki  -  jest 

poczuwanie siĊ do obowiązku udowodnienia prawdziwoĞci wypowiedzi. 

Jest  zrozumiałe,  Īe  nauka  dąĪy  do  posługiwania  siĊ  wyłącznie  informacjami 

wiernymi,  gdyĪ  tylko  takie  mogą  prowadziü  do  zupełnych  dowodów  prawdziwoĞci 

twierdzeĔ. Wszelako, wspomniane powyĪej trudnoĞci sprawiają, Īe w nauce nie brak 

teĪ  informacji  fałszywych  (nie  mówiąc  juĪ  o  pozornych).  Nie  są  one  jednak 

kłamstwami, jeĪeli naukowiec zaznaczy, Īe nie są to informacje wierne, czyli - jak o 

tym juĪ była mowa - uzupełni informacje fałszywe metainformacjami wiernymi. 

Na  przykład,  gdy  naukowiec  prowadzi  na  wykresie  krzywą  na  podstawie 

punktów otrzymanych z pomiarów, to krzywa ta jest zmyĞleniem, powstałym  w jego 

wyobraĨni.  Nie  bĊdzie  to  jednak  sprzeczne  z  naukową  rzetelnoĞcią,  jeĪeli  na 

wykresie  zostaną  zaznaczone  równieĪ  punkty  pomiarowe,  ujawniając  czytelnikowi 

odchylenia miedzy nimi a poprowadzoną krzywą. 

Tego  rodzaju  kłopoty  z  prawdą  wystĊpują  wewnątrz  nauki.  Poza  tym  jednak 

nauka  miewa  teĪ  kłopoty  natury  zewnĊtrznej,  o  czym  bĊdzie  mowa  w  nastĊpnym 

rozdziale. 

background image

Strona 10 z 12

4. Prawo do prawdy w nauce

Do  niedawna  -  w  skali  dziejów  -  naukowcy  byli  ludĨmi  niezaleĪnymi.  Mogli 

stawiaü  i rozwiązywaü  problemy,  jakie  chcieli.  Dla  kogo  to  robili?  Przede  wszystkim 

dla  własnej  satysfakcji  z  wykrywania  nieznanych  dotychczas  prawd,  ale  ponadto 

pragnĊli uznania ze strony innych naukowców, toteĪ przekazywali im swoje prace w 

drodze  korespondencji,  przedstawiali  swoje  osiągniecie  na  zebraniach  towarzystw 

naukowych  organizowanych  do  takich  celów,  i  wreszcie  publikowali  je  w 

czasopismach naukowych, których liczba szybko wzrastała. W ten sposób utarło siĊ

przeĞwiadczenie, Īe wiedza naukowa jest dobrem przeznaczonym dla kaĪdego, kto 

zechce  siĊ  z  nią  zapoznaü  i  z  niej  korzystaü.  Biorąc  to  pod  uwagĊ  moĪna  okreĞliü

wiedzĊ  naukową  jako  zbiór  udostĊpnionych  twierdzeĔ  i  ich  dowodów.  Aby  byü

naukowcem,  trzeba  wiĊc  spełniaü  trzy  warunki:  l)  formułowaü  nowe  twierdzenia,  2) 

podawaü  ich  dowody,  3)  twierdzenia  te  i  ich  dowody  udostĊpniaü  w  sposób  Ğcisły 

i zrozumiały przez ich opublikowanie. 

Z  powstaniem  uniwersytetów  naukowcy  utrzymywali  siĊ  przewaĪnie  z 

wynagrodzenia  za  wykłady,  co  nie  zmniejszało  ich  niezaleĪnoĞci,  poniewaĪ

uniwersytety  były  instytucjami  samorządnymi,  a  w  nich  sami  naukowcy  byli 

samorządni,  na  wykładach  przedstawiali  własne  dociekania  lub  referowali  cudze,  a 

jedynymi  osobami,  które  siĊ  tym  interesowały,  byli  studenci  kompletujący  sobie 

swobodnie program studiów według tematyki zapowiedzianej przez wykładowców. 

ZaczĊło siĊ to zmieniaü, gdy zadaniem uniwersytetów stawało siĊ kształcenie 

do  okreĞlonych  zawodów,  do  których  były  dostosowane  obowi

ązkowe  programy 

studiów.  Ograniczało  to  swobod

Ċ  naukowców  o  tyle,  Īe  w  swoich  wykładach 

musieli przedstawiaü wiedzĊ potrzebną do danego zawodu, a nie wiedzĊ przez nich 

samych stworzoną lub najbardziej ich interesującą. 

O  wiele  bardziej  radykalne  zmiany  nastąpiły,  gdy  siĊ  okazało,  Īe  badania 

naukowe  mogą  byü  przedsiĊwziĊciem  bardzo  rentownym  i  odgrywającym  doniosłą

rolĊ w technice, gospodarce, wojskowoĞci, medycynie itp. Wówczas zaczĊto tworzyü

instytuty  naukowe,  których  zadaniem  było  prowadzenie  badaĔ  naukowych  do 

okreĞlonych  celów.  Ograniczyło  to  znacznie  swobodĊ  naukowców  w  wyborze 

problemów i publikowania osiągniĊtych wyników, co jest zrozumiałe wobec faktu, Īe 

pracodawca,  którym  było  wielkie  przedsiĊbiorstwo  a nawet  paĔstwo,  mógł  odmówiü

background image

Strona 11 z 12

finansowania  badaĔ  uznanych  za  nie  interesujące.  Stan  taki  przetrwał  do 

dzisiejszych czasów. 

W wyniku wspomnianych przemian naukowcy popadli w rozmaite sploty 

demoralizujących  zaleĪnoĞci,  wĞród  których  dla  uproszczenia,  moĪna 

rozróĪniü mikrozaleĪnoĞci i makrozaleĪnoĞci. 

Jako mikrozaleĪnoĞci bĊdziemy tu okreĞlaü bliskie zaleĪnoĞci, np. od dyrekcji 

instytutu lub od innych naukowców. Sprzeciwienie si

Ċ im w imiĊ prawdy naukowej 

moĪe  staü  siĊ  grobem  kariery  w  tym  zawodzie.  Skrytykowanie  publikacji  innego 

naukowca  zostaje  przezeĔ  uznane  za  akt  osobistej  wrogoĞci.  Wydanie  negatywnej 

opinii o czyjejĞ rozprawie doktorskiej moĪe spowodowaü, Īe jej promotor zemĞci siĊ

na  takim  opiniodawcy  dyskwalifikując  rozprawĊ  jego  własnego  doktoranta.  Łatwo 

powstają  kliki  uprawiające  "klakierstwo",  "cmokierstwo"  wychwalające  mierne  prace 

swoich członków, oraz "gwizdactwo" oĞmieszające wartoĞciowe prace członków kliki 

konkurencyjnej. Rzecz jasna, są to juĪ objawy zjawisk patologicznych w nauce. 

Jeszcze  wiĊkszą  rolĊ  jednak  odgrywają  makrozaleĪnoĞci,  czyli  zaleĪnoĞci 

naukowców od doktryn, polityki rządowej, nastrojów społeczeĔstwa itp. 

Aby  wyjaĞniü,  o  co  tu  chodzi,  weĨmy  pod  uwagĊ  historiĊ.  Normalnie,  kaĪda 

nauka  powinna  prowadziü  badania  zjawisk  przeszłych  po  to,  Īeby  ich  wyniki  były 

przydatne  do  wpływania  na  zjawiska  przyszłe.  DziĊki  temu  prawdy  odkryte  np.  w 

fizyce  mogą  byü  wykorzystane  w  konstruowaniu  urządzeĔ  technicznych,  jak  mosty, 

samoloty,  czy  elektrownie.  Tymczasem  historycy  nie  dąĪą  do  wykrywania  praw 

rządzących  dziejami  (a  próby  tego  rodzaju  okreĞlają  lekcewaĪąco  jako 

"historiozofiĊ"),  ograniczając  siĊ  do  ustalania  drobnych  faktów,  nie  interesując  siĊ

przeszłoĞcią  ani  teraĨniejszoĞcią  (co  moĪnaby  jeszcze  uzasadniü  definicją  historii 

jako  nauki  o  dziejach  przeszłych,  choü  doprawdy  nie  ma  powodu,  dlaczego  nie 

miałaby  to  byü  nauka  o  dziejach  w  ogóle),  ani  nawet  przeszłoĞcią  "bliską".  To 

ostatnie  historycy  uzasadniają  niedostĊpnoĞcią  wielu  dokumentów  politycznych 

zwalnianych  z archiwów  dopiero  po  okreĞlonym  czasie,  ale  jasne  jest,  Īe  w  istocie 

chodzi  tu  o  nienaraĪanie  siĊ  jeszcze  Īyjącym  byłym  politykom,  lub  wrĊcz  o  zakazy 

czynnych  jeszcze  polityków.  Tak  pojmowana  historia  jest  raczej  działalnoĞcią

słuĪebną,  niĪ  nauką.  A  juĪ  cechy  patologiczne  ma  historia  zmyĞlająca  lub 

przekraczająca fakty. 

Jako  inny  przykład  moĪna  przytoczyü  protesty  rozmaitych  organizacji 

z nieprawdziwego  zdarzenia  tudzieĪ  felietonistów  usiłujących  epatowaü  horrorami 

background image

Strona 12 z 12

swoich czytelników przeciwko badaniom z zakresu atomistyki, inĪynierii genetycznej 

itp.,  z uzasadnieniem,  Īe  spowodują  one  katastrofalne  skutki  dla  ludzkoĞci. 

Tymczasem,  podobnie  jak  toksykologowie  rozwijaj

ąc  naukĊ  o  truciznach  nie 

spowodowali  trucia  ludzi,  tak  samo  Īadni  naukowcy  nie  nakazywali  rzucania 

bomb  atomowych,  ani  niszczenia  naturalnego  Ğrodowiska  człowieka.  Tego 

rodzaju  nakazy  wychodzą  zawsze  od  polityków.  Wspomniane  protesty  stawiają

sprawĊ  tak,  jak  gdyby  władcy  postĊpowali  jak  dzieci,  które  uĪyją  niezwłocznie 

wszystkiego, co im umoĪliwi nauka, na którą teĪ spada za to odpowiedzialnoĞü.