background image

Lucien Goldmann

Tragiczna wizja świata 

w teatrze Racine'a

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)

WARSZAWA 2007

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 2 -

www.skfm-uw.w.pl

Tekst „Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a” 

(„La   vision  tragique  dans  le  théâtre  de  Racine”) 

pochodzi   z   najważniejszej   książki   w   dorobku 

Lucien Goldmanna „Le Dieu caché. Etude sur la 

vision   tragique   dans   les   «Pensées»   de   Pascal  et 

dans le théâtre de Racine”, wydanej w 1955 roku 

(str. 347-370).

Podstawa   niniejszego   wydania:   „Antologia 

współczesnej   krytyki   literackiej   we   Francji”, 

opracował   Wojciech   Karpiński,  wyd.   Czytelnik, 

Warszawa 1974.

Tłumaczenie   z   języka   francuskiego:   Wojciech 

Karpiński.

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Kiedy po zbadaniu wizji tragicznej w Myślach Pascala przechodzimy do zupełnie nowego rodzaju 

dzieł literackich, dobrze byłoby wyznaczyć cel i granice pracy, której się podejmujemy.

Co może wnieść pojęcie wizji świata do badania tych dzieł? Nie jest to, obecnie przynajmniej, łatwe 

do określenia, bo jeżeli jest oczywiste, że nie wyczerpuje ono analizy i nie zastępuje ani pracy estetyka, ani 

erudycji historyka, niemniej wydaje nam się, że może daleko posunąć rozumienie dzieła, a więc byłoby 

trudno ustalać już teraz granice i możliwości tego pojęcia.

Socjologiczna  i   historyczna   metoda,  która  posługuje  się  pojęciem  wizji   świata,   jest  jeszcze  w 

powijakach i nie można wymagać od niej rezultatów podobnych, zwłaszcza ilościowo, do osiągnięć innych 

metod, stosowanych przez badaczy od dziesiątków lat. Oto dlaczego zostawimy na boku wszelkie spory o 

znaczenie i płodność poszczególnych metod badawczych przy analizie utworów literackich i zadowolimy 

się prezentacją konkretnego wkładu, jaki może wnieść pojęcie wizji świata do badania zespołu tekstów tak 

znanych i tak często studiowanych, jak dziewięć sztuk Racine'a od Andromachy do Atalii.

Co powiedziawszy, musimy się jednak zatrzymać przez moment przy naszej metodzie; bardziej zaś 

obszerne informacje znajdzie czytelnik w innych naszych pracach.

Literatura,  jak  zresztą  sztuka,  filozofia  i   w  dużej  mierze  praktyka  religijna   są   dla   nas   przede 

wszystkim  j ę z y k a m i , środkami porozumienia się człowieka z innymi istotami, którymi mogą być 

współcześni, potomność, Bóg czy wyimaginowani czytelnicy. Jednakże te języki tworzą pewną określoną i 

ograniczoną  grupę  środków  wyrazu   spośród   licznych  ludzkich  form  komunikowania   się   i   wyrażania. 

Jednym z pierwszych pytań, które się nasuwa, będzie więc zagadnienie, na czym polega  s p e c y f i c z n y 

charakter tych języków. I chociaż mieści się on przede wszystkim w samej ich formie, trzeba jednak 

zauważyć, że nie można wyrażać w języku literatury, sztuki czy filozofii rzeczy zupełnie dowolnych.

Te „języki” są zarezerwowane dla wyrażania i komunikowania pewnych szczególnych treści; my 

wychodzimy od hipotezy (która może być uzasadniona tylko przez konkretne analizy), że tymi treściami są 

właśnie  w i z j e   ś w i a t a .

Jeśli to prawda, wynikają stąd ważne konsekwencje dla badania dzieł literackich. Nikt oczywiście 

nie   wątpi,  że   dzieło   literackie   bezpośrednio   jest  wyrazem  myśli   czy   intuicji  j e d n o s t k i ,   która   je 

stworzyła. W  z a s a d z i e   więc studiując indywidualność autora można by dojść do poznania genezy i 

znaczenia pewnych istotnych elementów jego dzieła. Niestety, jak już powiedzieliśmy, przy obecnym stanie 

psychologii jednostka jest poza laboratorium i analizą kliniczną trudno dostępna ścisłemu i naukowemu 

badaniu. Dodajmy, że historyk literatury znajduje się wobec człowieka od dawna nieżyjącego, o którym ma 

poza utworami najczęściej jedynie świadectwa pośrednie, pochodzące od ludzi dawno już nie istniejących.

Najbardziej   rygorystyczny   wysiłek   historycznej   i   filologicznej   krytyki   świadectw   pozwala 

najczęściej   jedynie   na   przybliżone   odtworzenie   życia   i   osobowości.   Bez   wątpienia   wyjątkowy   takt 

psychologiczny, szczęśliwy zbieg okoliczności, przypadkowa inspiracja mogą umożliwić uchwycenie w 

osobowości badanego autora pewnych czynników naprawdę ważnych dla zrozumienia dzieła. Ale nawet w 

tych wyjątkowych wypadkach trudno będzie znaleźć obiektywne i sprawdzalne kryterium, które pozwoli 

oddzielić analizy zasadne od tych, które są po prostu błyskotliwe i sugestywne.

Wobec trudności w badaniu biograficznym i psychologicznym pozostaje nam badanie filologiczne i 

fenomenologiczne samego dzieła, badanie, które ma przynajmniej ten plus, że istnieje tekst jako obiektywne 

i sprawdzalne kryterium, pozwalające wyeliminować zbyt dowolne hipotezy.

Ważne  wydaje  nam  się  jednak  stwierdzenie,  że  dzięki  uściśleniom,  wniesionym  przez  badania 

historyczne i socjologiczne do pojęcia wizji świata, mamy dziś oprócz samego tekstu jeszcze pojęciowe 

narzędzie badawcze, które pozwoli zbliżyć się w nowy sposób do dzieła literackiego i w dużym stopniu 

pomoże zrozumieć jego strukturę i znaczenie; tu trzeba wprowadzić zastrzeżenie, które musimy uzasadnić: 

dostęp   do   dzieła   poprzez  zawartą   w   nim  wizję   świata   jest   możliwy  tylko   w   wypadku  w i e l k i c h 

u t w o r ó w   z   p r z e s z ł o ś c i .

Wizja   świata   jest   bowiem   doprowadzoną   do  s k r a j n e j   k o h e r e n c j i   p o j ę c i o w ą 

e k s t r a p o l a c j ą   rzeczywistych,   uczuciowych,   intelektualnych,   a   także   motorycznych   prądów 

panujących  wśród  c z ł o n k ó w   d a n e j   g r u p y .   Jest   to  k o h e r e n t n y   zespół   problemów   i 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 3 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

odpowiedzi, który na płaszczyźnie literackiej wyraża się poprzez stworzenie za pomocą słów określonego 

świata  osób  i  rzeczy.  Stawiamy   hipotezę,  że  zjawisko  estetyczne  sprowadza  się  do  dwóch  poziomów 

koniecznej odpowiedniości:

a) Między wizją świata jako rzeczywistością przeżytą a stworzonym przez pisarza światem.

b)   Między   tym   światem   pisarskim  a   gatunkiem  literackim,   stylem,   składnią,   obrazami,  czyli 

środkami literackimi, jakimi posłużył się autor.

Jeżeli ta hipoteza jest słuszna,  w s z y s t k i e   w a r t o ś c i o w e   d z i e ł a   l i t e r a c k i e   s ą 

k o h e r e n t n e   i   w y r a ż a j ą   w i z j ę   ś w i a t a ;   jeżeli   chodzi   o   inne   niezliczone   utwory   – 

obojętne, czy opublikowane, czy nie – właśnie  z   p o w o d u   b r a k u   k o h e r e n c j i   nie mogą ani 

stworzyć prawdziwego świata, ani wyrazić się w jednolitym i zgodnym z regułami rodzaju literackim.

Zapewne każdy utwór jest wyrazem pewnego aspektu życia psychicznego jednostki, ale, jak już 

powiedzieliśmy, nie każdą jednostkę można poddać naukowej analizie. Przez historyka-socjologa może 

zostać uchwycony tylko twórca wartościowego dzieła, jednostka wyjątkowa, która w bardzo szerokim 

stopniu identyfikuje się z pewnymi podstawowymi tendencjami życia społecznego, która na jednym z wielu 

planów wyrazu realizuje  k o h e r e n t n ą  świadomość tego, co w świadomości czy uczuciowości innych 

członków grupy pozostaje płynne, mgliste, zatarte przez rozliczne odmienne wpływy. Dzieje się tak dlatego, 

że z jednej strony socjolog może ekstrapolować potencjalną świadomość grupy aż do koherencji skrajnej, z 

drugiej strony to właśnie ta skrajna wizja stanowi zawartość, pierwszy konieczny, choć nie wystarczający 

warunek istnienia wartości estetycznych, zarówno w sztukach plastycznych, jak i w literaturze.

Z tego wynika, że masa średnich czy słabych utworów sprawia przy analizie trudność zarówno 

historykowi-socjologowi, jak estetykowi – i to dlatego, że jest wyrazem indywidualności przeciętnych, 

szczególnie złożonych, a przede wszystkim mało typowych i reprezentatywnych.

Jeżeli chodzi o drugą część ograniczenia – dzieła z przeszłości – jest ono  f a k t y c z n e , a nie 

z a s a d n i c z e .   Oczywiście,   nie   jest   czymś   niemożliwym   ukazać   wielkie   prądy   społeczne 

współczesności, ekstrapolować odpowiadające im wizje świata i analizować dzieła literackie, artystyczne 

czy filozoficzne, które wyrażają je w  s p o s ó b   a d e k w a t n y . Jest to jednak praca bardzo złożona i 

trudna, którą dla większości wielkich tekstów z przeszłości dokonało  s a m o   ż y c i e   s p o ł e c z n e .

Bowiem jeżeli czynniki społeczne, które wyznaczają sukces utworu w momencie publikacji, za 

życia autora i w kilka lat po śmierci, są różnorodne i w dużej części przypadkowe (moda, reklama, sytuacja 

społeczna  autora,  wpływ  pewnych  osób,  np.   króla  w  XVII  wieku),  to  z  czasem  znikają  całkowicie  i 

zostawiają wolne pole dla działania jedynego czynnika, który oddziałuje stale (choć w sposób okresowy i o 

zmiennej   regularności):   dla   faktu,  że   ludzie   odnajdują   w   pewnych   dziełach   z   przeszłości   to,   co   w 

niesprecyzowanej formie sami czują i myślą. To znaczy, jeżeli chodzi o dzieła literackie, dla faktu, że 

odnajdują tam istoty ludzkie i stosunki, których całość stanowi tak dalece świadomy i koherentny wyraz ich 

własnych aspiracji, jakiego sami najczęściej jeszcze nie osiągnęli. Jeżeli nasza hipoteza jest prawdziwa, oto 

właśnie kryterium dzieła estetycznie wartościowego, do którego można między innymi dotrzeć za pomocą 

analizy historyczno-socjologicznej.

Kiedy   to   powiedzieliśmy,   zastanówmy   się,   jaki   wkład   wnieść   może   metoda   historyczno-

socjologiczna do badania dzieł literackich. Wydaje się, że po tym, co powiedzieliśmy, odpowiedź rysuje się 

dość jasno. Zaczynając od wyróżnienia rozmaitych wizji świata danej epoki, ta metoda może uwidocznić 

zawartość wielkich dzieł literackich i ich znaczenie. Następnie zadaniem estetyki, którą można by nazwać 

socjologiczną, będzie wydobycie związku między wizją świata a układem ludzi i rzeczy w dziele, a estetyki 

i krytyki ściśle literackiej – wydobycie związków między tym układem a środkami i technikami ściśle 

literackimi, wybranymi przez autora dla wyrażenia owego układu.

Widać, do jakiego stopnia te analizy nawzajem się zakładają i dopełniają. Dodajmy, że podczas 

obecnych  badań   będziemy  się   prawie   cały  czas   poruszać  na   pierwszym  z   wymienionych  poziomów 

estetycznych: na poziomie związku między wizją a światem pisarskim. Jeżeli chodzi o związek między tym 

światem a czysto literackimi środkami wyrazu, zaledwie kilka razy zbliżymy się do tego zagadnienia, nie 

roszcząc żadnych pretensji do bardziej pogłębionej analizy.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 4 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Wyłonione w pierwszej części naszej pracy fundamentalne idee wizji tragicznej pozwalają nam od 

razu postawić problem czasu Racinowskiej tragedii, a przez to problem reguły trzech jedności. Ta reguła 

została przyjęta we Francji od XVI wieku przez teoretyków takich jak Scalinger, Jean de la Taille i inni. 

Wszakże dla wielu pisarzy, spośród których najbardziej znanym jest Corneille, stanowiła ona ubiór zbyt 

ciasny; przeciwnie dla teatru Racine'a – tu stanie się ona  w e w n ę t r z n ą   k o n i e c z n o ś c i ą  dzieła. 

Oto zjawisko częste w historii sztuki, którego mechanizm należałoby jeszcze wyjaśnić: narzędzie istnieje 

przed wizją (i oczywiście przed pisarzem), która mogłaby się nim prawdziwie posłużyć. W każdym razie 

Racine odnalazł w regule trzech jedności uprzywilejowane narzędzie, które doskonale pasowało do jego 

teatru.   Bowiem   w   rzeczywistości   Racinowskie   tragedie   od  Andromachy  do  Fedry  rozgrywają   się   w 

j e d n e j   c h w i l i : w momencie, gdy człowiek staje się naprawdę tragiczny przez odrzucenie świata i 

życia. W decydującym momencie jeden wiersz stale powraca na usta wszystkich bohaterów tragicznych 

Racine'a, wiersz, który wskazuje na „czas” tragedii, na chwilę, gdy „po raz ostatni” zawiązuje się związek 

bohatera z tym, co jeszcze kocha na świecie.

ANDROMAQUE – Céphise, allons le voir pour la dernière fois (IV, 1).

[ANDROMACHA – Cefizo! ostatni raz pójdźmy go zobaczyć.

1

]

JUNIE – Et si je vous parlais pour la dernière fois (V, 1).

[JUNIA – I czy ja cię nie widzę, ach, po raz ostatni?!

2

]

TITUS – Et je vais lui parler pour la dernière fois! (II, 2).

[TYTUS – I to będzie ostatnia moja z nią rozmowa.

3

]

BERENICE – Pour la dernière fois, adieu, Seigneur (V, 7).

[BERENIKA – Po raz ostatni żegnaj.

4

]

PHÈDRE – Soleil, je viens te voir pour la dernière fois (I, 3).

[FEDRA – O Słońce, raz ostatni dziś oglądam ciebie.

5

]

Cała reszta, w każdym razie od Andromachy do Bereniki, jest jedynie ekspozycją, która nie posiada 

istotnego znaczenia dla sztuki. Jak powiedział Lukács: kiedy w tragedii podnosi się kurtyna, przyszłość jest 

już obecna od zawsze. Kości zostały rzucone, żadna zgoda między człowiekiem a światem nie jest możliwa.

Jakie są konstytutywne elementy Racinowskiej tragedii? Zawsze te same (przynajmniej w trzech 

tragediach w ścisłym tego słowa znaczeniu):  B ó g ,   C z ł o w i e k   i   Ś w i a t . Wprawdzie świat jest 

reprezentowany przez wiele postaci – od Orestesa, Hermiony i Pyrrusa do Hipolita, Tezeusza i Enony. Ale 

łączy ich jedyny istotny rys z punktu widzenia tragedii: nieautentyczność, brak ludzkiej świadomości i 

wartości.

Bóg zaś to Bóg ukryty – Deus Absconditus – dlatego wydaje nam się, że możemy określić sztuki 

Racine'a od Andromachy do Fedry jako głęboko  j a n s e n i s t y c z n e , choć Racine był w konflikcie z 

Port-Royalem, który nie lubił teatru, nawet (a może zwłaszcza) kiedy wyrażał jego własną wizję. Dodajmy, 

że bogowie Racinowskich tragedii są dlatego pogańskimi bożkami, że w XVII wieku chrześcijanin Racine 

nie mógł już, czy nie mógł jeszcze, przedstawić na scenie chrześcijańskiego i jansenistycznego Boga; i 

podobnie dlatego postaciami tragicznymi w jego sztukach są, z wyjątkiem Tytusa, kobiety, że namiętność 

jest istotną cechą ich człowieczeństwa, co wiek XVII z trudem dopuściłby u postaci męskiej. To są jednak 

1

 Cytaty z Andromachy podajemy w przekładzie W. Kopystyńskiego.

2

 Cytaty z Brytannika w przekładzie K. Brończyka.

3

 Cytat z Bereniki w przekładzie K. Brończyka.

4

 Przekład filologiczny.

5

 Przekład Boya.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 5 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

rozważania zewnętrzne, nie dotyczące istoty sztuk. Słońce w  Fedrze  jest w rzeczywistości tym samym 

Bogiem tragicznym, co Bóg ukryty Pascala, podobnie jak Andromacha, Junia i Berenika są konkretnymi 

wcieleniami   owych   „wezwanych”,   których   uznanie   stanowi  w  Ecrit   sur   la   Grâce  jedno   z   kryteriów 

odróżnienia jansenistów od kalwinów, lub owych sprawiedliwych, którym zabrakło łaski, a o których mówi 

pierwszy z pięciu potępionych przez Kościół punktów.

Jeżeli   wyjdziemy   od   centralnego   tematu   wizji   tragicznej,   od   radykalnej   sprzeczności   między 

światem istot pozbawionych autentycznej świadomości i ludzkiej wielkości a osobowością tragiczną, której 

wielkość  polega  właśnie   na  o d r z u c e n i u   i   świata,   i  życia,  wówczas  dwa  typy   tragedii   stają  się 

możliwe: tragedia bez i tragedia z perypetią i rozwiązaniem; pierwszy dzieli się z kolei na dwa rodzaje 

zależnie od tego, czy świat, czy tragiczny bohater stoi w centrum akcji.

W tragedii „bez perypetii i rozwiązania” bohater  o d   p o c z ą t k u   wie wyraźnie, że nie jest 

możliwa   żadna   ugoda   z   pozbawionym   świadomości   światem,   któremu   nieugięcie   i   bez   złudzeń 

przeciwstawia wielkość własnej odmowy. Andromacha zbliży się bardzo do tego typu tragedii, Brytannik i 

Berenika zrealizują jego dwa możliwe rodzaje.

W innym typie tragedii istnieje perypetia, bo tragiczna postać nadal wierzy, że można żyć bez 

kompromisu narzucając światu swoje wymagania, oraz istnieje  r o z w i ą z a n i e , ponieważ w końcu 

bohater zdaje sobie sprawę z własnych iluzji. Będziemy usiłowali zrozumieć Bajazeta i Mitrydatesa jako 

poszukiwanie tragedii tego typu, Ifigenię jako pierwszą próbę, Fedrę jako realizację.

Co powiedziawszy, będziemy analizować sztuki Racine'a w porządku chronologicznym, który tym 

razem (nie jest to wcale reguła ogólna) jest porządkiem zgodnym z wewnętrzną logiką.

Tragedie odmowy

I. Andromacha

Zanim przystąpimy do samej sztuki, trzeba powiedzieć kilka słów o Racinowskich przedmowach. 

Zauważmy od razu, że dla socjologa stanowią tekst zupełnie innego rodzaju niż sztuki. Te przedstawiają 

świat ludzi, rzeczy i układów, których strukturę i znaczenie należy zanalizować; przedmowy wyrażają 

jedynie myśl pisarza, jego sposób myślenia i rozumienia własnego dzieła. I chociaż są to teksty  b a r d z o 

i n t e r e s u j ą c e , których nie należy lekceważyć czy niedoceniać, nie ma żadnego powodu sądzić, że ich 

treść jest ścisła i obowiązująca i że autor zrozumiał  o b i e k t y w n y  sens i strukturę własnych utworów. 

Myślenie pojęciowe i twórczość literacka są dwiema istotnie  r ó ż n i ą c y m i   s i ę  czynnościami umysłu, 

które mogą, ale  n i e k o n i e c z n i e   muszą  w y s t ę p o w a ć   ł ą c z n i e   w jednej indywidualności. 

Dodajmy jednak, że także w tym ostatnim przypadku teksty teoretyczne mają  b a r d z o   d u ż e  znaczenie 

dla badania dzieła, bo jeśli nawet nie odsłaniają jego obiektywnego znaczenia, to stanowią odbicie licznych 

problemów,  jakie  nasuwała  pisarzowi  jego  ściśle  literacka  twórczość.  Jednak  w   t y m   w y p a d k u 

trzeba je czytać, aby szukać  n i e   t y l e   p r a w d z i w y c h   i n f o r m a c j i   t e o r e t y c z n y c h , 

c o   s y m p t o m ó w , trzeba nie tylko je rozumieć, ale także interpretować w świetle dzieła, w planie 

p s y c h o l o g i i   i n d y w i d u a l n e j , ze wszystkimi komplikacjami, jakie z tym się łączą, bo osoba 

Racine'a tylko wtedy dostępna jest socjologii historycznej,  k i e d y   p i s z e   o n   a r t y s t y c z n i e 

w a r t o ś c i o w e   s z t u k i , poza tym jest niedostępna tej dziedzinie badań.

Co   powiedziawszy,   stwierdźmy,   że   Racine   idąc   za   Arystotelesem   pisze   w   przedmowie   do 

Andromachy i powtórzy w przedmowie do Fedry, że postaci tragiczne, to znaczy te, „których nieszczęście 

stanowi katastrofę tragedii”, nie są „ani całkiem dobre, ani całkiem złe”. Formuła ta stosowała się do wielu 

tragedii starożytnych, stosuje się jeszcze częściowo do Andromachy, ale już nie do Junii czy Tytusa, którzy 

są obydwoje dobrzy, ani do Fedry, której jedynym prawdziwym określeniem byłoby „całkowicie dobra i 

j e d n o c z e ś n i e  całkowicie zła”. Dodajmy jeszcze, że w perspektywie Racinowskiej tragedii formuła 

„ani całkiem dobry, ani całkiem zły” stosuje się jeszcze w dużej mierze do ludzi należących do świata; ta 

jakościowa   różnica   między   człowiekiem   tragicznym  a   człowiekiem  w   świecie,   charakterystyczna   dla 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 6 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

nowoczesnej tragedii, stanowi różnicę między nią a wielkimi tragediami antyku, różnicę, która w dziedzinie 

techniki literackiej wyraża się w tym, że chór jest równie niezbędny w tragedii antycznej, jak niemożliwy w 

tragedii Racine'a. Powrócimy do tego przy analizie Brytannika.

Racine w analizie postaci posługuje się w obu przedmowach całkowicie przeciwnymi argumentami, 

aby  odpowiedzieć  krytykom,   ponieważ  powiada,   że  Pyrrus  jest  gwałtowny,  dlatego,   że  takim  „był  z 

natury”,  a  on  nie  chce  zniekształcać  antycznego  bohatera;   zaś  w  wypadku  Andromachy  powiada,   że 

dostosował się „do pojęcia, jakie mamy obecnie o tej księżniczce”, czyniąc ją wierną Hektorowi.

Stwierdźmy, że był wierny prawom swego teatru, kiedy przydawał wielkości Andromasze, aby 

zaakcentować całkowitą odmienność, która różni ją od Pyrrusa.

W tej sztuce tylko dwie postaci są obecne:  Ś w i a t   i   A n d r o m a c h a , a jedna zarazem obecna 

i nieobecna:  B ó g  o podwójnym obliczu, wcielony w Hektora i Astyanaksa, i w ich sprzeczne, a przez to 

niemożliwe do zrealizowania żądania.

Jest widoczne, że Hektor zapowiada już Boga Brytannika i Fedry, choć nie jest z nim identyczny, bo 

Andromacha jest jeszcze dramatem, choć zbliża się jednak bardzo do tragedii.

Świat jest reprezentowany przez trzy postaci psychologicznie bardzo odmienne, bo Racine tworzy 

istoty żywe i zindywidualizowane, lecz  m o r a l n i e   i d e n t y c z n e  ze względu na brak świadomości i 

ludzkiej wielkości. Tak więc różnice dzielące Pyrrusa od dwóch pozostałych osób istnieją tylko w optyce 

a n a l i z y   p s y c h o l o g i c z n e j ,   zewnętrznej   wobec   dzieła.   Z   punktu   widzenia  p r y m a t u 

e t y k i , który jest charakterystyczny dla tragedii i stanowi jej prawdziwą perspektywę, nie ma stopni ani 

przybliżeń, ludzie posiadają (albo nie posiadają) autentyczną ludzką świadomość, tak jak Bóg Pascala jest 

obecny i nieobecny – i nie istnieje taka forma duchowości, taka droga, która prowadziłaby ku niemu i 

ułatwiła zbliżenie.

Schemat sztuki jest podobny jak we wszystkich tragediach Racine'a. Andromacha jest postawiona 

przed wyborem, którego obydwa elementy, wierność Hektorowi i życie Astyanaksa, są równie konieczną 

częścią   jej  moralnego  i   ludzkiego   świata.   Dlatego  będzie   mogła   wybrać  jedynie   śmierć,  która   ratuje 

obydwie wartości; są one – zarówno w sztuce, jak dla niej –  p r z e c i w s t a w n e   i   j e d n o c z e ś n i e 

n i e r o z d z i e l n e .

Ale choć Andromacha jest w sztuce jedyną ludzką istotą, nie jest postacią główną. Znajduje się na 

peryferiach. Prawdziwym centrum jest świat, a ściślej, świat ludzkich bestii, żyjących namiętnościami i 

miłością.

Jednak ta pozbawiona świadomości i wielkości namiętność, która charakteryzuje zarówno Pyrrusa, 

jak Orestesa i Hermionę, nie powinna być oddzielana od innych przejawów życia. Barbarzyństwo, wojna, 

morderstwa, ruiny Troi tworzą swoiste tło, które przez cały czas akcji ukazuje, że bestie namiętności są 

egoistami pozbawionymi prawdziwych norm etycznych i stają się aż nazbyt łatwo bestiami we wszystkich 

dziedzinach życia.

Songe, songe Céphise, à cette nuit cruelle

Qui fut pour tout un peuple une nuit éternelle.

Figure-toi Pyrrhus, les yeux étincelants

Entrant à la lueur de nos palais brûlants,

Sur tous mes frères morts se faisant un passage,

Et de sang tout couvert échauffant le carnage.

Songe aux cris des vainqueurs, songe aux cris des mourants,

Dans la flamme étouffés, sous le fer expirants.

Peins-toi dans ces horreurs Andromaque éperdue;

Voilà comment Pyrrhus vint s'offrir à ma vue (III, 8).

[A taż noc straszna, łzami zlana i krwią bratnią!

Noc, która była nocą dla Trojan ostatnią!

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 7 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Wystaw sobie Pyrrusa z roziskrzonym okiem,

Gdy w dom nasz gorejący wpada wściekłym krokiem,

Gdy konających braci moich depcze nogą,

I cały sposoczony zapala rzeź srogą;

Tu krzyk zwycięzców, a tu jęczą zwyciężeni,

Ci giną od żelaza... inni wśród płomieni.

Na wspomnienie drży serce! przytomność się traci!

Zawsze mi przed oczami Pyrrus w tej postaci.]

W  Orestesie,   Hermionie,   Pyrrusie  zawarty   już  jest   świat   Nerona  i   Agrypiny,  podobnie   jak  w 

Brytanniku Neron zostanie opanowany przez tę samą amoralną i nieświadomą miłość, którą dostrzegamy u 

trzech postaci Andromachy. Świat pozostaje ciągle taki sam, różne sztuki podkreślają jedynie kolejne jego 

aspekty.

W  tej  perspektywie  analiza  postaci  i  ich  wypowiedzi  staje  się  łatwa,  prawie  oczywista.  Także 

Orestes   i   Pyrrus   stoją   przed   alternatywą,   ale   nigdy   nie   zdobędą   się   na   reakcję   godną   autentycznie 

świadomego   człowieka  ani   nawet  (co   jeszcze  nie   byłoby   wystarczające  w   Racinowskim   świecie)   na 

zdecydowany i jawny wybór jednego z członów alternatywy. Ich życie będzie ciągłą oscylacją, określaną 

przez wydarzenia zewnętrzne, nie przez własną świadomość; będą się miotać w jedną lub w drugą stronę, 

będą  najczęściej  robić  rzeczy  przeciwne  tym,  które  chcą  robić  i  o  których  opowiadają.  P o z o r n i e 

Orestes   przybył   zażądać   Astyanaksa;   w   rzeczywistości   ta   misja   jest   jedynie   pozbawionym  znaczenia 

p r e t e k s t e m ,   k ł a m s t w e m ; tylko miłość do Hermiony jest dla niego ważna i dowiadujemy się o 

tym od pierwszej sceny:

Heureux, si je pouvais, dans l'ardeur qui me presse,

Au lieu d'Astyanax lui ravir ma princesse! (I, 1).

[O! wolałoby moje serce uciśnione

Zamiast Astyanaksa porwać Hermionę.]

J'aime; je viens chercher Hermione en ces lieux (I, 1).

[Kocham, i aż tu ścigam nieszczęść mych przyczynę.]

Dowiadujemy  się  również  od  pierwszej  sceny  –  i  zanim  on  sam  się  pojawi  –  o  braku  ładu  i 

świadomych norm, który charakteryzuje życie Pyrrusa:

Il peut, Seigneur, il peut, dans ce désordre extrême,

Épouser ce qu'il hait, et punir ce qu'il aime (I, 1).

[Może on w tej rozterce dziwną rzeczy zmianą

Niecierpianą zaślubi, utraci kochaną.]

To samo dotyczy Hermiony:

Toujours prête à partir, et demeurant toujours (I, 1).

[Zawsze odjeżdża, jednak na miejscu zostaje.]

Dialog z Pyrrusem zapowiada się na tej samej płaszczyźnie:

Pressez, demandez tout, pour ne rien obtenir.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 8 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Il vient... (I, 1).

[Największa twa usilność na niczym się skończy...]

Tak oto z Hermioną, Orestesem, Pyrrusem wchodzimy w świat fałszywej świadomości, gadulstwa. 

Słowa nigdy nie znaczą tego, co mówią; nie są sposobem wyrażania wewnętrznej i prawdziwej istoty tego, 

kto je wypowiada, lecz narzędziami, których używa, żeby oszukać innych i siebie. To dziki i fałszywy świat 

nieistotności, różnicy między istotą a pozorem.

Ale w czwartej scenie pojawia się Andromacha i atmosfera ulega zmianie. Jej przybycie umieszcza 

nas w bezkompromisowej i absolutnej perspektywie człowieka tragicznego. Nadaremnie Pyrrus jest jej 

panem, władcą życia i jej, i Astyanaksa, kiedy zadaje pytanie:

Me cherchiez-vous, Madame?

Un espoir si charmant me serait-il permis? (I, 4)

[Mnie szukałaś pani?

Czy tak słodkim mniemaniem cieszyć mi się godzi?]

Odpowiedź Andromachy jest jasna i niedwuznaczna, mimo wszystkich niebezpieczeństw, na jakie 

jest narażona:

Je passais jusqu'aux lieux où l'on garde mon fils.

Puisqu'une fois le jour vous souffrez que je voie

Le seul bien qui me reste et d'Hector et de Troie (I, 4).

[Spieszę tam, gdzie pod strażą mój syn się znachodzi,

Gdy mi pozwalasz widzieć co dzień przez godzinę

Po Hektorze, po Troi to dobro jedyne.]

Starcie nie mogło być skrajniejsze. Dalszy ciąg jest oczywisty. Pyrrus – świat – proponuje jej 

kompromis i wyjawia misję Orestesa, niebezpieczeństwo, na jakie jest narażony Astyanaks, oraz odmowę 

wydania   go;   ta  odmowa  jednak  (w  świecie  Pyrrusów  zawsze   jest  jakieś   jednak,  jakieś  ale),   która   w 

rozmowie   z   Orestesem   wydała   się   absolutna,   oparta   na   pewnych  normach  etycznych,   była   jedynie 

podstępem, sposobem ukorzenia Andromachy. Pyrrus domaga się teraz nagrody:

Je défendrai sa vie aux dépens de mes jours.

Mais parmi ces périls où je cours pour vous plaire,

Me refuserez-vous un regard moins sévère? (I, 4)

[I własnych mych dni kosztem życie mu ocalę.

Ale gdy niebezpieczeństw tyle za nic cenię,

Cokolwiek łagodniejsze zwróć na mnie spojrzenie.]

W tym właśnie momencie sztuka zaczęta jako tragedia przemienia się w dramat. Choć na pierwszy 

rzut oka odpowiedź Andromachy jest absolutnie prawdziwa, co znamionuje postać tragiczną, jednak wydaje 

się ukrywać w zarodku jej przyszłe „przewinienie”. Przeciwstawia Pyrrusowi wymagania ludzkiej etyki i 

wielkości:

Seigneur, que faites-vous, et que dira la Grèce?

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 9 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Faut-il qu'un si grand coeur montre tant de faiblesse?...

Sauver des malheureux, rendre un fils à sa mère,

De cent peuples pour lui combattre la rigueur,

Sans se faire payer son salut de mon coeur...

Seigneur, voilà des soins dignes du fils d'Achille... (I, 4).

[Panie! to w oczach Greków sławę twoją zmaże.

Tak wielkie serce tyle słabości okaże!...

Wesprzeć nieszczęśliwych, matce syna uratować,

Powstające na niego uskromić narody,

I za to z serca mego nie żądać nagrody...

Takie dzieła synowi Achilla przystoją.]

Zapewne Andromacha naprawdę myśli to, co mówi. Wyraża własne wartości, własną istotę. Tak 

postępowałaby, gdyby była na miejscu Pyrrusa. Ale nie ma i nie może mieć żadnych iluzji, że on te słowa 

zrozumie.   Świat   wartości   absolutnych   jest  dla   niego   zamknięty.  A   jednak  Andromacha  u d a j e ,   że 

przemawia do niego naprawdę i w dobrej wierze. Kiedy zwraca się do Pyrrusa, jest w jej słowach odcień 

ironii i przebiegłości, bo mówi do bestii tak, jak by mówiła do człowieka.

Z punktu widzenia osobowości tragicznej jest to przewinienie, które mimo małżeństwa z Pyrrusem 

pozostanie do końca ledwo widoczne. Andromacha zapowiada Fedrę, lecz tylko zapowiada, bo nigdy nie 

dała się oplatać iluzji, że można żyć w świecie i pogodzić się z nim. Przez swój podstęp chce osiągnąć 

jedynie takie warunki, które jej odmowę uczyniłyby nie tylko wielką, lecz i  s k u t e c z n ą , pozwoliłyby 

jej  m a t e r i a l n i e  triumfować nad światem w chwili, gdy byłaby miażdżona.

Oto dlaczego Andromacha, choć zbliża się do postawy tragicznej, pozostaje jednak kimś spoza tego 

kręgu. Różnica jest minimalna, lecz istnieje – a w świecie tragedii różnice minimalne znaczą tyle, co 

różnice  największe.   Nie  ma  i  być  nie  może  stopniowego   zbliżenia   między  pozorem  a  istotą,  między 

podstępem a prawdą.

Posiadamy zresztą faktyczną wskazówkę, że Racine sam wyczuwał tę problematykę: widać to w 

różnicy między pierwszym rozwiązaniem w wydaniu z 1668 roku a wydaniami po roku 1673.

Świat dzieła literackiego jest układem jednolitym i koherentnym. Jeżeli Andromacha miała zostać 

tragedią, trzeba było potraktować bohaterkę jako winowajczynię, która w końcu, jak Fedra, uznaje swoje 

przewinienia. Racine był jeszcze daleki od dojrzałości. W każdym razie jeżeli o tym myślał, nie mamy 

pisemnego dowodu, że rozważał tę możliwość. Przeciwnie, rozumiał brak konsekwencji w tragicznym 

zakończeniu   i   wyciągnął   z   tego   w   pierwszej   wersji   (1668)   naturalną   konsekwencję:   zamieścił   w 

zakończeniu scenę, w której Hermiona wyzwala uwięzioną Andromachę. Prawdopodobnie także odczuł 

dysonans, który w ten sposób powstawał między nieprzezwyciężalnym konfliktem w trzech pierwszych 

aktach a takim zbliżeniem.

Dlatego przekształcił tekst i zastąpił go obecną wersją, która, choć nie jest tragiczna, utrzymuje 

zamiast opozycji między Andromachą i światem opozycję między Andromachą a trzema postaciami, które 

reprezentują świat w tej sztuce.

Podsumujmy:  Andromacha  j e s t   t r a g i c z n a ,  kiedy  odrzuca  alternatywę,  przeciwstawiając 

światu  d o b r o w o l n e   o d r z u c e n i e   ż y c i a ,   s w o b o d n i e   p r z y j ę t y   w y b ó r 

ś m i e r c i . Jednakże  n i e   j e s t   t r a g i c z n a  wówczas, gdy przed popełnieniem samobójstwa zgadza 

się na małżeństwo z Pyrrusem. Wówczas chce przechytrzyć świat, przemienić zwycięstwo  m o r a l n e  w 

zwycięstwo materialne, które przetrwałoby jej śmierć. Sztuka jest tragedią, która w dwóch ostatnich aktach 

nagle przekształca się w dramat. To jest zapewne przyczyna, dlaczego Racine w Brytanniku podjął ten sam 

temat po raz drugi, tym razem w perspektywie całkowicie tragicznej.

Powróćmy wszakże do analizy sztuki. Pyrrus oczywiście nie rozumie – bo jak by mógł? – języka 

Andromachy. Dostrzega w nim jedną rzecz: odmowę, i uważa, że nie ma już żadnego powodu, aby chronić 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 10 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Astyanaksa; ocenia nawet to postępowanie jako „sprawiedliwe”, oczywiście według sprawiedliwości świata 

dobrze mu znanego.

Je n'épargnerai rien dans ma juste colère:

Le fils me répondra des mépris de la mère (I, 4).

[Nic nie oszczędzam, gdy gniew w piersiach wreć poczyna;

Za wzgardę matki pomsta zwali się na syna.]

Andromacha   odnajduje   własny  świat.   Daje  precyzyjną   odpowiedź,   żaden  kompromis   nie   jest 

możliwy.

Hélas! il mourra donc... (I, 4).

[Więc zginie!...]

Ale Pyrrus, który osądza Andromachę wedle praw swojego świata (i nie całkiem się myli), radzi jej 

zobaczyć Astyanaksa, ma nadzieję, że jeszcze zmieni ona zdanie:

Allez, Madame, allez voir votre fils.

Peut-être, en le voyant... (I, 4).

[Pani! odwiedzić idziesz dziecię twoje,

Trwoga o niego inne środki ci doradzi.]

W drugim akcie pojawia się Hermiona, trzecia osoba, która należy do świata. Podobnie jak dwóm 

pozostałym brak jej prawdziwej świadomości i ludzkiej wielkości. Zanalizujemy tylko dwa najbardziej 

charakterystyczne momenty jej osobowości.

Boi się prawdy i chciałaby być oszukiwana, aby móc się sama oszukiwać:

Je crains de me connaître en l'état où je suis.

De tout ce que tu vois tâche de ne rien croire;

Crois que je n'aime plus, montre-moi ma victoire;

Crois que, dans son dépit mon coeur est endurci,

Hélas! et s'il se peut, fais-le-moi croire aussi (II, 1).

[Bogdaj by mi dzisiejszy mój stan nie był znany!

Co widzisz, wszystko sobie przeciwnie wystawiaj,

Myśl, że nie kocham; nawet i we mnie to wmawiaj,

Myśl, że w niechęci dusza moja zatwardziała,

Uczyń, ach! uczyń, abym i ja tak myślała.]

Wielkość człowieka tragicznego polega na  j a s n e j   i   j e d n o z n a c z n e j  świadomości; brak 

wielkości u postaci, które składają się na świat, polega właśnie na braku jasnej i autentycznej świadomości, 

na obawie przed ujmowaniem rzeczy wprost i przed rozumieniem ich ostatecznego i nieugiętego charakteru.

Ucieczka jest innym, szczególnie ważnym tematem, bo odnajdujemy go w samym centrum Fedry

Kleona proponuje Hermionie:

Fuyez-le-donc, Madame; et puisqu'on vous adore... (II, 1).

[Zapomnij o nim, i gdy kto inny tak szczerze...]

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 11 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

W  z a s a d z i e  Hermiona zgadza się natychmiast:

Cléone, avec horreur je m'en vais séparer... (II, 1).

[Ze wstrętem i odrazą wyrzec się go pragnę.]

Allons, n'envions plus son indigne conquête;

Que sur lui sa captive étende son pouvoir.

Fuyons... mais si l'ingrat rentrait en son devoir! (II, 1)

[Niech triumfuje... w duszy mej zazdrości nie ma;

Niech jego serca panią niewolnica będzie;

Ale jeśli niewdzięczny pozna się w swym błędzie...]

W  r z e c z y w i s t o ś c i  zostaje, lecz nie z pełną świadomością niebezpieczeństwa, zdecydowana 

stawić mu czoło, ale dlatego, że nie rozumie prawdziwej sytuacji i daje się zwodzić iluzjom, które budzi w 

niej namiętność.

Tak zarysowane postaci Pyrrusa, Orestesa, Hermiony odnajdziemy w sztuce wszędzie tam, gdzie 

brak świadomości i ludzkiej wielkości.

Orestes sam określa się jako istota, która stale postępuje przeciwnie, niż mówi:

Le destin d'Oreste

Est de venir sans cesse adorer vos attraits,

Et de jurer toujours qu'il n'y viendra jamais (II, 2).

[Tak przeznaczenie igra z nieszczęsnym Orestem,

Że go zawsze tu ciągnie twych wdzięków potęga,

Że zawsze raz ostatni widzieć cię przysięga.]

W scenie piątej aktu II odnajdujemy u Pyrrusa to samo skrajne niezrozumienie świata Andromachy. 

W scenie pierwszej aktu III te same iluzje u Orestesa, ten sam brak przywiązywania wagi do politycznej 

misji, której się przecież podjął.

Et qu'importe, Pylade?

Quand nos États vengés jouiront de mes soins,

L'ingrate de mes pleurs jouira-t-elle moins? (III, 1)

[Mniejsza o to przyjacielu,

Że tym staraniem zemstę Greków uspokoję,

Czyliż ona mniej będzie wyśmiewać łzy moje?]

Te same kłamstwa u Hermiony, gdy pozwala wierzyć Orestesowi, że mogłaby go kochać, te same 

iluzje u Hermiony, gdy chodzi o uczucia Pyrrusa (III, 3); jej podłość, gdy zdaje jej się, że triumfuje wobec 

Andromachy (III, 4); niezmienny stosunek Pyrrusa do Andromachy, który najsilniej dochodzi do głosu w 

momencie, gdy Pyrrus formułuje alternatywę, jaką świat stawia przed Andromachą, w formie absolutnej, 

pozwalającej wybierać jedynie między życiem a śmiercią: „...trzeba zginąć lub panować”

Pour la dernière fois, sauvez-le, sauvez-vous (III, 7).

[Jeszcze raz mówię: miej wzgląd na niego, na siebie.]

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 12 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

i kiedy Cefiza wypowiada jakby pascalowskie zdanie, które określa sytuację:

Trop de vertu pourrait vous rendre criminelle (III, 8).

[A zbytkiem cnoty może występną się stajesz.]

Andromacha zwraca się po radę do najwyższego autorytetu, do nieobecnej istoty, która osądza 

wszystko, a nie odpowiada nigdy:

Allons sur son tombeau consulter mon époux (III, 8).

[Pójdźmy, i na Hektora naradźmy się grobie.]

Sztuka nie jest jednak tragedią: tak więc Hektor nie pozostanie jak Bóg tragiczny widzem biernym i 

niemym. Interweniuje w tok akcji; Racine powiada nam o tym wyraźnie:

Ah! je n'en doute point: c'est votre époux, Madame,

C'est Hector qui produit ce miracle en votre âme (IV, 1).

[To twój mąż, pani, o tym nikt nie powątpiewa,

To Hektor ten wzór cnoty w duszę twoją wlewa.]

Sama   Andromacha  także  nie  jest  prawdziwą  bohaterką  tragiczną.  Decyzja  powzięta  na   grobie 

Hektora jest bez wątpienia pełna odwagi i wielkości: poświęci się, aby uratować życie Astyanaksa, a 

jednocześnie   dochowa   wierności   małżeńskiej.   Nie   ma  p r a w i e   nic  wspólnego   między  tą   ofiarą  a 

egoistycznym zachowaniem Pyrrusa, Orestesa czy Hermiony, jest jednak coś wspólnego i to coś wystarczy, 

aby zniweczyć tragedię. Andromacha chce uciec się do  p o d s t ę p u , aby przemienić swą śmierć w 

materialne zwycięstwo nad światem.

Decyzja Andromachy, rozstrzygający moment sztuki, jest zapowiedziana przez dwa wiersze: jeden 

ją przygotowuje, drugi ją w pełni wyraża ze wszystkimi konsekwencjami; wydaje się, że wchodzimy w czas 

tragedii.

Oui, je m'y trouverai. Mais allons voir mon fils...

Céphise, allons le voir pour la dernière fois (IV, 1).

[Pójdę przed ołtarz, ale pierwej ujrzę syna...

Cefizo! ostatni raz pójdźmy go obaczyć.]

Następnie wyjaśnia rozwiązanie, jakie znalazła, podstęp, dzięki któremu, gdy zabije się po ślubie, jej 

dłoń

rendra ce que je doi

A Pyrrhus, à mon fils, à mon époux, à moi (IV, 1).

[Tak należny dług cnoty odda w tym sposobie

Pyrrusowi, dziecięciu, mężowi i sobie.]

Byłby to wiersz czysto tragiczny, gdyby w tym wyliczeniu nie było Pyrrusa, osoby należącej do 

świata. Odległość dzieląca Andromachę od Pyrrusa nadal istnieje, będzie istnieć do końca sztuki, ale została 

pomniejszona, częściowo zaprzeczona przez więź, która także przetrwa śmierć Andromachy.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 13 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

To wszystko, odległość i zbliżenie, opozycję i więź, odnaleźć możemy w jednym wierszu. Kiedy 

Andromacha poucza powiernicę, co ma czynić po jej śmierci, powiada:

S'il le faut, je consens qu'on lui parle de moi (IV, 1).

[Jeśli trzeba, rób mu i o mnie wspomnienie.]

„Jeżeli  trzeba”,   to   wewnętrzny  sprzeciw  Andromachy  wobec  wszelkiego   kontaktu  z  Pyrrusem, 

„pozwalam” wyraża resztę. Bowiem Andromacha może zadać sobie śmierć nie dlatego, że odtrąciła świat, 

wyrzekła się wszelkiej nadziei życia w świecie, jak to uczynią później Junia, Berenika i Fedra, ale dlatego 

właśnie,   że   liczy   na   lojalność   Pyrrusa,   który,   gdy   zostanie   jej   małżonkiem,   będzie   wierny   swemu 

obowiązkowi broniąc Astyanaksa. W gruncie rzeczy  A n d r o m a c h a   m o g ł a b y   n a d a l   ż y ć   w 

ś w i e c i e . Nawet powinna, bo jej nadzieje są zupełnie złudne. Charakter Pyrrusa  w   n i c z y m   i c h 

n i e   u s p r a w i e d l i w i a .  Jest  możliwe,  a  nawet prawdopodobne, że  w  przypływie  gniewu wyda 

Astyanaksa Grekom, aby się zemścić za podstęp. Andromacha chwyciła się podstępu i dlatego sama może 

zostać oszukana. W pewnej mierze należy do świata, mimo wszystkich różnic, o jakich wspominaliśmy, 

mimo   moralnej   wielkości   jej   czynu.   W   istocie   dlatego   zapewne  Racine   każe   umrzeć   Pyrrusowi,   a 

Andromasze przeżyć, żeby nie ujawniać tego upadku i uratować strukturę sztuki. I dlatego też uratuje 

m o r a l n ą   i   m a t e r i a l n ą   wielkość   Andromachy,  jej   konflikt  ze   światem,  każąc  umrzeć   czy 

pogrążyć   się   w   szaleństwo  Pyrrusowi,   Hermionie   i   Orestesowi.   W   planie   materialnym   zwycięstwo 

Andromachy jest pewne. Dwa ostatnie wiersze sztuki wskazują, że Orestes przeżył tylko dzięki szaleństwu. 

W świecie Andromachy, gdzie nie mogło być miejsca ani dla żywego Pyrrusa, ani dla Hermiony, nie 

mogłoby  być  również  miejsca  dla  Orestesa,  gdyby  działał   z  tą  samą  dziką  nieświadomością,  jaka  go 

cechowała, gdy był jeszcze rzekomo zdrowy na umyśle.

Sauvons-le. Nos efforts deviendraient impuissants

S'il reprenait ici sa rage avec ses sens (V, 5).

[Ratujmy go... późniejsza pomoc na nic wcale,

Jeśli odzyska zmysły przy wściekłym zapale.]

Czy Racine był świadom tej analizy? Czy by ją zaakceptował? Czy akceptował w życiu prawa 

moralne,  które   rządzą  życiem  Junii,   Bereniki,   Fedry?  Prawdę  powiedziawszy,  n i c   o   t y m   n i e 

w i e m y . To problem erudycyjny z zakresu psychologii retrospektywnej. Jest zresztą prawdopodobne, że 

odrzuciłby je. W swoich zarzutach Nicole i Matka Agnieszka od Świętej Tekli mieli jeszcze więcej racji, niż 

im się wydawało, bo pisząc tragedie Racine – za co jesteśmy mu wdzięczni – nie tylko był w sprzeczności z 

moralnością jansenistyczną, ale i z samym sobą. Przeciwstawiał światu teatr, w którym jedyną prawdziwą 

wartością było odrzucenie świata. Być może psycholog uzna, że aby napisać te tragedie, trzeba było właśnie 

poznać i zrozumieć Andromachę, Junię, Berenikę i Fedrę nie utożsamiając się z ich światem moralnym, być 

w Port-Royal i wyjść stamtąd. Wszystko to nie należy do naszej dziedziny i do naszej kompetencji. Tylko 

dlatego stawiamy ten problem, że chcemy podkreślić, iż aby  s t w o r z y ć   k o h e r e n t n ą   w i z j ę 

l u d z i   i   r z e c z y ,   p i s a r z   n i e   p o t r z e b u j e   a n i   u j m o w a ć   j e j 

k o n c e p t u a l n i e ,   a n i   t y m   b a r d z i e j   z g a d z a ć   s i ę   n a   n i ą .   Historia   literatury 

obfituje w pisarzy, których myśl jest wprost przeciwna sensowi i strukturze ich dzieł (np. Balzac, Goethe 

itd.). Trzeba po prostu przyjąć, że analiza dzieła i badanie myśli autora to dwie  o d r ę b n e   dziedziny, 

które   bez   wątpienia   mogą   się   uzupełniać   i   wzajemnie   wyjaśniać,   nie   muszą   jednak  z a w s z e   i 

k o n i e c z n i e  dochodzić do zgodnych rezultatów.

Oto dlaczego przedstawiona tu analiza nie chce niczego przesądzać w sprawie myśli oraz idei 

moralnych  i   religijnych   Racine'a.   Chce   tylko   analizować  wizję   jego   teatru,   wizję,   która   należy  do 

najbardziej koherentnych w literaturze światowej.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 14 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

II. Brytannik

Brytannik  stanowi pierwszą prawdziwą tragedię w dziele Racine'a. W całym dziele jest ich trzy: 

Brytannik,  Berenika  i  Fedra,   odpowiadają   one   trzem   możliwym   wcieleniom   tragizmu   w   czasach 

nowożytnych. Jeżeli bowiem tragedia bez perypetii i rozwiązania może być napisana na dwa sposoby, 

zależnie   od   tego,   czy   świat,   czy   tragiczny  bohater  jest   centralną   postacią,   to   tragedia   z   perypetią   i 

rozwiązaniem przedstawia tylko jedną możliwość, gdyż bohater i świat są nierozdzielnie splątani przez cały 

czas  akcji.   Schemat  Brytannika  jest  taki  sam  jak  Andromachy:  t r a g e d i a   b e z   p e r y p e t i i   i 

r o z w i ą z a n i a ,   g d z i e   ś w i a t   j e s t   c e n t r a l n ą   p o s t a c i ą , lecz tym razem tragedia jest 

nieubłagana, konflikt całkowity. Na scenie dwie postaci: w centrum świat składający się z bestii (Neron i 

Agrypina), z łajdaków (Narcyz), z ludzi, którzy nie chcą widzieć i rozumieć rzeczywistości i rozpaczliwie 

usiłują   wszystko   ułożyć   przy   pomocy   półświadomych   iluzji   (Burrus),   z   czystych   i   biernych   ofiar, 

pozbawionych siły intelektualnej czy moralnej (Brytannik). Z boku  J u n i a ,   p o s t a ć   t r a g i c z n a , 

stojąca z podniesioną głową na wprost świata i odrzucająca najmniejszą myśl o kompromisie. Wreszcie 

trzecia postać każdej tragedii, nieobecna, a zarazem bardziej obecna niż inne: Bóg.

Dwa  pierwsze  wiersze  zawierają   wskazówkę  reżyserską,   dotyczącą  czasu.  Takie  wskazówki   w 

dziele Racine'a są bardzo rzadkie i zawsze znaczące.

Quoi! Tandis que Néron s'abandonne au sommeil

Faut-il que vous veniez attendre son réveil? (I, 1)

[Nero śpi jeszcze, pani. Sen go uspokoi.

Chciałabyś czekać tutaj? Jakoś nie przystoi.]

Jest świt, za chwilę obudzi się Neron. Czyż nie jest jasne, że jest to nie tylko moment, gdy podnosi 

się kurtyna, lecz ponadto i przede wszystkim  b e z c z a s o w a   c h w i l a ,   g d y   r o z g r y w a   s i ę 

c a ł a   s z t u k a ?   Chwila  „rodzącego   się   potwora”,   jak   dosłownie   powiada   przedmowa.  Brytannik 

rozgrywa się w momencie, gdy budzi się potwór, prawdziwy Neron, który drzemał w pozornym Neronie.

To   przebudzenie   dokonuje   się   zresztą   w   wyjątkowych   okolicznościach.   Jak   się   później 

dowiadujemy, jedyne ważne wydarzenie w tragedii zmusiło bestię do zdjęcia maski: spotkanie z Junią.

De quel nom cependant pouvons-nous appeler

L'attentat que le jour vient de nous révéler?...

Et ce même Néron, que la vertu conduit,

Fait enlever Junie au milieu de la nuit (I, 1).

[Tymczasem jak to pojąć i jakie dać miano

Uczynkowi, o jakim wieść nas doszła rano?!...

I potem ten sam Neron każe porwać nocą

Dziewczynę, on, cnotliwy, gwałciciela mocą!...]

Do tego momentu Neron mógł swą pozorną cnotą zwodzić innych, być może zwodził sam siebie. 

Tylko Agrypina, biegła w polityce i świetnie znająca ludzi, od dawna zrozumiała rzeczywistą sytuację. Dla 

niej  jednak  nie  był  to   problem  e t y c z n y ,   lecz  p r a k t y c z n y .   Nie  zamierzała  sądzić  Nerona  i 

odrzucać   go   w   imię   wymagań   moralnych,   lecz   wbrew   niemu   umocnić   własną   zagrożoną   pozycję. 

Polityczny instynkt podpowiada jej teraz, że porwanie Junii przybliżyło zagrożenie. Świt zastaje nową 

sytuację. Fundamentalny problem tragedii został postawiony: Neron i Junia, świat i człowiek, spotkali się i 

weszli w konflikt.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 15 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

W drugiej scenie widzimy Burrusa, szlachetnego polityka, który w rzeczywistości nic nie rozumie, 

albo raczej nie chce nic rozumieć. Broni czynów Nerona w imię mądrości politycznej, która nie jest ich 

prawdziwą pobudką, i pragnie wierzyć, że Neron jest cnotliwy, ponieważ uładziłoby to wspaniale i świat 

zewnętrzny, i świat jego wewnętrznych wartości, które mają tylko jedną wadę: są nierzeczywiste.

Zaledwie ostatnie wiersze sceny mówią nam, że Burrus dlatego broni uczynków Nerona, że ten już 

je popełnił, a gdyby spytano go przedtem o radę, byłby je potępił:

Voici Britannicus...

Je vous laisse écouter et plaindre sa disgrâce,

Et peut-être, Madame, en accuser les soins

De ceux que l'empereur a consulté le moins (I, 2).

[Lecz widzę Brytannika...

Posłuchasz jego skargi i, w co dziś nie wątpię,

Także jego oskarżeń rzucanych na ludzi,

Po których rady cezar zgoła się nie trudził.]

Kiedy Brytannik pojawia się na scenie, pokazuje od razu własną słabość. Od początku do końca 

sztuki będzie się pozwalał oszukiwać, łudzić przez Nerona i jego szpiega, Narcyza. To postać, którą świat 

łamie, ale która nie wie, że świat ją łamie, choć świat wie o tym doskonale.

Narcisse, tu dis vrai...

Mais enfin je te croi,

Ou plutôt je fais voeu de ne croire que toi (I, 4).

[Tak, tak, słusznie...

Tobie wierzę przecie:

przyrzekam wierzyć tobie jednemu na świecie.]

A zważmy, że nie są to słowa rzucane na wiatr; będzie posłuszny temu postanowieniu aż do śmierci.

Z punktu widzenia etyki nie ma co mówić o wartościach, czy raczej braku wartości moralnych u 

Nerona, Agrypiny, Narcyza. Dopiero w trzeciej scenie aktu II widzimy Junię; Racine umieszcza na scenie 

świat w całości, zanim pojawi się postać tragiczna.

Pojawienie się Junii rodzi już w pierwszych wierszach opozycję między nią a Neronem.

Vous vous troublez, Madame, et changez de visage,

Lisez-vous dans mes yeux quelque triste présage?

Seigneur, je ne vous puis déguiser mon erreur!

J'allais voir Octavie, et non pas l'Empereur (II, 3).

[Dlaczego tak drżysz, droga, i mienisz się cała?

Jak gdybyś w moich oczach coś złego czytała?

Pomyliłam się, panie, wybacz mi łaskawie,

Myślałam, że nie ciebie spotkam, lecz Oktawię.]

Jej pierwsze słowa charakteryzują ją całkowicie: „Nie mogę ukryć”. Kilka wierszy dalej powie 

znowu:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 16 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Cette sincérité sans doute est peu discrète;

Mais toujours de mon coeur ma bouche est l'interprète.

Absente de la cour, je n'ai pas dû penser,

Seigneur, qu'en l'art de feindre il fallut m'exercer.

J'aime Britannicus... (II, 3).

[Szczerość moja jest może mało dworna, tuszę,

Ale tylko to mówię, co przenika duszę.

Żyłam z dala od dworu, udawania sztuki

Nie posiadłam; inne mi dawano nauki.

Miłuję Brytannika...]

Rozmowa między Junią a Brytannikiem jest jednym z arcydzieł Racine'a. Stałym przeciwieństwem 

Boga tragedii ukrytego poza światem jest diabeł, potwór ukryty za murami, który także śledzi gesty, słowa, 

nawet oczy Junii. Brytannik, który tak łatwo daje się zwodzić wszystkim osobom należącym do świata, 

staje się nieufny w momencie, gdy znajduje się na wprost istoty całkowicie, skrajnie szczerej i autentycznej, 

Junii, która robi wszystko, co może, aby zrozumiał prawdziwą sytuację.

Wystarcza  Racine'owi   pół   wiersza   na   początku  następnej   sceny,   aby   ukazać   nieprzekraczalną 

przepaść między Junią a Neronem:

Madame...

Non, Seigneur... (II, 7).

[Junio...

Proszę nie mówić...]

Sztuka rozwija się dalej. Brytannik w wielkiej scenie z Neronem zdaje się wreszcie zachowywać jak 

mężczyzna i odważnie staje na wprost Nerona. Ale Junia, która prawie zawsze widzi rzeczy jasno, czuje, że 

Brytannik nie jest w stanie sprostać przeciwnikowi, i żeby zapobiec zabójstwu, proponuje, iż opuści świat i 

schroni się u bogów:

Ma fuite arrêtera vos discordes fatales.

Seigneur, j'irai remplir le nombre des vestales!

Ne lui disputez plus mes voeux infortunés;

Souffrez que les Dieux seuls en soient importunés (III, 8).

[Ucieczka ma zakończy, panie, wasze spory.

Pójdę między westalek białych święte chory,

Tylko już mu mych uczuć nie wyrzucaj więcej;

Pozwól, oddam je bogom w czystości dziewczęcej.]

Po   pięknej   scenie   spotkania   dwóch   bestii,   Nerona   i   Agrypiny,   dochodzimy   do   decydującego 

momentu.

Neron postanowił otruć Brytannika; wzywa go więc do siebie pod pretekstem uczty pojednania. 

Brytannik ani przez chwilę nie wątpi o szczerości Nerona. Junia jednak nie daje się oszukać:

Qu'est-ce que vous craignez?

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 17 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Je l'ignore moi-même;

Mais je crains.

Neron ne trouble plus notre félicité.

Mais me répondrez-vous de sa sincérité?

Quoi? Vous le soupçonnez...? (V, 1).

[Czego się lękasz?

Znaleźć nie umiem przyczyny,

To tylko, że się boję...

Neron już nam naszego szczęścia nie zatruje.

Tak wierzysz w jego szczerość, los dziwnie się snuje...

Podejrzewasz?]

Brytannik żyje na dworze od lat, ale nadal daje się równie łatwo zwieść jak na początku. Junia 

przebywa tu zaledwie od rana, ale już zrozumiała istotę i prawa świata:

Je ne connais Néron et la cour que d'un jour;

Mais si j'ose le dire hélas! dans cette cour

Combien tout ce qu'on dit est loin de ce qu'on pense!

Que la bouche et le coeur sont peu d'intelligence!

Avec combien de joie on y trahit sa foi!

Quel séjour étranger et pour vous, et pour moi! (V, 1)

[Jego wraz z całym dworem znam od dziś dopiero,

Ale nie wiem, czy wolą się kieruje szczerą...

Na dworze czyny nie są słów wiernym obrazem.

Serce i usta – myślę – nie godzą się razem.

Tam łatwo jedni drugich zdradzają w potrzebie.

Jakież to miejsce obce dla mnie i dla ciebie!]

Brytannik ją uspokaja. Neron jest szczery; jest tego pewien, ma niezbite dowody:

Ses remords ont paru même aux yeux de Narcisse...

Mais Narcisse, Seigneur, ne vous trahit-il point? (V, 1)

[Przed Narcyzem w wyrzutach sumienia się winił...

A Narcyz cię nie zdradza? Jesteś tego pewny?]

I stanowcze słowa Junii:

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 18 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

Et si je vous parlais pour la dernière fois? (V, 1)

[I czy ja cię nie widzę, ach, po raz ostatni?!]

Ale Brytannik gotów jest wierzyć wszystkim, byle nie Junii. Choć próbuje go ona powstrzymać, 

idzie zadowolony i radosny na ucztę, gdzie zostanie zamordowany.

Gdyby Brytannik był główną postacią, gdyby to jego historię nam opowiadano, sztuka mogłaby się 

skończyć z jego śmiercią. Tak zresztą myśleli niektórzy krytycy za życia Racine'a, bo odpowiedział im w 

dwóch przedmowach. „Wszystko to jest niepotrzebne, powiadają, sztuka kończy się wraz z opowieścią o 

śmierci   Brytannika   i   nie   powinno  się   słuchać  reszty.   A   jednak   słucha  się   jej   z   większą   uwagą   niż 

jakiegokolwiek innego zakończenia tragedii”.

Jak zazwyczaj, racje, jakie przytacza teoretyk Racine w obronie swoich sztuk, są niewystarczające, 

ale instynkt poety jest niezawodny. Bowiem w sztuce Brytannik  j e s t   t y l k o   j e d n ą   z   w i e l u 

p o s t a c i ,   k t ó r e   t w o r z ą   ś w i a t ;   j e g o   ś m i e r ć   j e s t   j e d y n i e   e p i z o d e m , 

k t ó r y   j e s t   w a ż n y   t y l k o   d l a t e g o ,   ż e   s p r o w a d z a   r o z w i ą z a n i e .

Tematem  Brytannika  jest   konflikt  J u n i i   z e   ś w i a t e m ,   a   sztuka  z a k o ń c z y   s i ę 

d o p i e r o   w   m o m e n c i e   r o z w i ą z a n i a   t e g o   k o n f l i k t u . Oto dlaczego Racine, który 

tak   łatwo   z   własnej   woli   zmienił   pierwszą   wersję   rozwiązania  Andromachy,   nigdy  się   nie   zgodził, 

prawdopodobnie nigdy nie miał takiego zamiaru, aby usunąć lub zmienić scenę, która nie tylko była ważna 

i organicznie złączona z całością sztuki, ale stanowiła jej prawdziwe rozwiązanie.

To nie wyjaśnia jednak wszystkich problemów, jakie nasuwa koniec sztuki. Nawet jeżeli zgodzimy 

się,  że Junia jest  główną postacią,  że sztuka  może się zakończyć, gdy jej los zostanie  rozstrzygnięty, 

pozostaje fakt, że ta tragiczna postać kończy inaczej niż troje innych bohaterów Racine'a – Tytus, Berenika, 

Fedra  –   zmiażdżonych  przez  świat,  który   nie  wie,  że  ich  miażdży.   Junia  znajduje  schronienie  wśród 

westalek. Jak usprawiedliwić z punktu widzenia sztuki to zakończenie i co ono oznacza?

Racine sam czuł potrzebę wytłumaczenia tej sprawy. „Umieszczam Junię wśród westalek, choć 

według starożytnych nie przyjmowano tam nikogo poniżej sześciu i powyżej dziesięciu lat. Ale lud otacza 

Junię opieką. Wydaje mi się, że biorąc pod uwagę jej pochodzenie, cnotę, nieszczęście, mógł wobec niej 

zastosować dyspensę wieku, jak ją stosował w przypadku konsulatu w stosunku do tylu wielkich ludzi, 

którzy na to zasługiwali”. Krytyce nie zawsze wystarczał argument Racine'a, widzimy to u Sainte-Beuve'a: 

„Co powiedzieć o tym rozwiązaniu, o Junii chroniącej się wśród westalek i otoczonej opieką ludu, jakby lud 

mógł stanowić opiekę za czasów Nerona”. Stwierdźmy przede wszystkim, że Racine i Sainte-Beuve są 

zgodni w jednym punkcie: wstąpienie Junii do westalek jest naruszeniem  p r a w d y   h i s t o r y c z n e j . 

Pozostaje stwierdzić– a  t y l k o   t o   n a s   t u   i n t e r e s u j e  – czy jest to także naruszenie  p r a w d y 

e s t e t y c z n e j   sztuki, koherencji przedstawionej w niej wizji. Czy wstąpienie Junii do westalek jest 

sprzeczne z sensem tragedii, jak to miało miejsce z materialnym przetrwaniem Andromachy? Nie wydaje 

nam się, bo  A n d r o m a c h a   p r z e t r w a   w   ś w i e c i e   l u d z i ,   J u n i a   z a ś   w   ś w i e c i e 

b o g ó w . Pierwsza z tych możliwości jest całkowicie obca i sprzeczna z tragedią, druga jest w niej zawarta 

i założona jako  p o t e n c j a l n e  przedłużenie każdego momentu akcji. Samą istotą postaci tragicznej jest 

zakład Pascala, praktyczny postulat Kanta, które stwierdzają dla racji ludzkich (racje praktyczne, racje 

serca) istnienie nieobecnego Boga, którego można jednak spotkać w każdej chwili życia. Postać tragiczna 

żyje  dla Boga i odrzuca świat,  ponieważ wie,  że  w każdej  chwili Bóg może przemówić i umożliwić 

przezwyciężenie tragedii. Większość sztuk Racine'a zapowiada sztuki następne.  Andromacha  zapowiada 

BrytannikaBajazetMitrydates i Ifigenia zapowiadają Fedrę; koniec Junii zapowiada Esterę i Atalię.

I to nie tylko ze względu na istnienie planu boskiego, lecz jeszcze z innego, nie mniej ważnego 

powodu.

Jak długo Bóg pozostaje  n i e m y   i   u k r y t y , postać tragiczna jest całkowicie  s a m o t n a , bo 

między nią a osobami tworzącymi świat nie jest możliwy  ż a d e n   d i a l o g ; lecz samotność zostanie 

przezwyciężona, kiedy rozlegnie się w świecie słowo boże. Jak Estera wśród żydowskich dziewcząt, jak 

Joas wśród lewitów, tak Junia, która nigdy nie mogła nawiązać dialogu ani z Neronem, ani z Brytannikiem, 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 19 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Lucien Goldmann – Tragiczna wizja świata w teatrze Racine'a (1955 rok)

kiedy znajdzie się w świątyni Boga, zostanie otoczona opieką całego ludu, który zabije Narcyza i przegna 

Nerona.  N i e   m a   m i e j s c a   d l a   l u d z k i c h   b e s t i i   w   ś w i e c i e   b o ż y m .

Problem całkowitej samotności postaci tragicznej pod spojrzeniem ukrytego Boga i jej zespolenia z 

ludem,   gdy   Bóg   jest   obecny,   posiada   nie   tylko  w y r a z   f i l o z o f i c z n y   jako   problem 

w s p ó l n o t y   l u d z k i e j   i   ś w i a t a ,   lecz   także  w y r a z   e s t e t y c z n y :   p r o b l e m 

c h ó r u .

Zajmowali się nim wszyscy wielcy poeci tragiczni nowożytności. Jak wprowadzić czy przekształcić 

w   swych   dziełach   chór   z   tragedii  antycznych?  I   nikomu   się   to   nie   udało,  b o   p r o b l e m   j e s t 

n i e r o z w i ą z a l n y . Tragedia grecka rozgrywała się w świecie, gdzie wspólnota była jeszcze bliska i 

rzeczywista, gdzie chór wyrażał litość i przerażenie tej wspólnoty wobec losu jednego z jej członków, który, 

choć podobny z istoty do innych, ściągnął na siebie gniew bogów.

Tragedia Racinowska rozgrywa się w świecie, gdzie wspólnota ludzka stała się do tego stopnia obca 

i odległa, że nie przetrwała nawet jako wspomnienie.

Całkowita samotność człowieka tragicznego, niemożliwość najmniejszego dialogu między nim a 

światem stanowią główny, a nawet wyłączny problem tej tragedii. Począwszy od XVI i XVII wieku w 

Europie zachodniej społeczeństwo składa się coraz bardziej z pozbawionych drzwi i okien monad. Kiedy 

prawdziwa   tragedia   rozgrywa   się   na   pierwszym   piętrze,   na   parterze   nikt   tego   nie   zauważy. 

N i e p r z e k r a c z a l n a   p r z e p a ś ć   oddziela  teraz  postać  tragiczną  od   reszty  świata.   Jak  w   tej 

sytuacji  o r g a n i c z n i e  związać emocje chóru z życiem postaci? Problem jest  n i e r o z w i ą z a l n y , 

wystarczy pomyśleć o niepowodzeniu Schillera w  Narzeczonej z Messyny,  aby zrozumieć trudności, z 

jakimi muszą się zderzyć wszyscy wielcy pisarze tragiczni czasów współczesnych.

W tym miejscu Racine nigdy chyba się nie wahał. W jego sztukach nie ma miejsca na chór, który 

otaczałby postaci tragiczne; bo obecność chóru, czyli obecność wspólnoty, zakłada właśnie obecność Boga, 

koniec   samotności   i   przezwyciężenie   tragedii.   Oto   dlaczego   w   tragedii   Racinowskiej   Bóg   i   lud   są 

koniecznie   złączeni   (chcielibyśmy   powiedzieć:   ściśle   identyczni).   W   tym   znaczeniu   lud  m o ż e 

w s z y s t k o , a schronienie się Junii doskonale pasuje do całości tragedii. Stanowi nie tylko konieczne i 

naturalne rozwiązanie, lecz również pierwszą w dziele Racine'a zapowiedź przezwyciężenia tragedii w 

dwóch ostatnich sztukach, w Esterze i w Atalii.

Pozostaje   nam   jeszcze   zająć   się   ostatnim   problemem.   Jeżeli   obecność   ludu   i   Boga   stanowi 

przezwyciężenie tragedii, czy można wówczas uznać za tragiczną sztukę, w której główna postać jest pod 

opieką  ludu   i   znajduje   schronienie   w   świątyni  bogów?  Czy  Brytannik  jest   jeszcze  tragedią,  czy  już 

dramatem  sakralnym?  Jesteśmy  za  pierwszą  ewentualnością,  bo  świat  Boga  nie  zastępuje  jeszcze  n a 

s c e n i e , jak w Esterze czy Atalii, świata Nerona i Agrypiny; znajduje się gdzieś  z a   s c e n ą , ukryty 

jak Bóg jansenistów, a jednak stale obecny, jak nadzieja czy jak możliwość schronienia. Na samej scenie 

istnieje tylko dziki i barbarzyński świat bestii, polityki, miłości, świat, który pewnego dnia zderza się w 

Junii z istotą ludzką, która mu się opiera i odrzuca go, bo istota ta przewyższa ludzi, a żyje pod spojrzeniem 

Boga.

Po   próbie,  jaką  była  Andromacha,   w  Brytanniku  Racine   po   raz  pierwszy  zrealizował  jeden  z 

rodzajów ścisłej tragedii, tragedii bez perypetii i rozwiązania, w której świat jest postacią główną. Jak 

zawsze, Racine nie cofnie się już do tego, co zrealizował i zdobył, lecz skieruje się ku nowemu rodzajowi 

sztuki tragicznej. Tym poszukiwaniom zawdzięczamy Berenikę.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 20 -

www.skfm-uw.w.pl