background image

Bhagawan Śri Sathya Sai Baba

 

Boski cud stworzenia 

Dyskursy wygłoszone z okazji święta Mahasziwaratri w latach 

1955 - 1978

 

Od niepamiętnych czasów, raz w roku, trzynastego dnia miesiąca magha wyznawcy 

hinduizmu gromadzą się na całonocne czuwanie wypełnione modlitwą, medytacją i 

śpiewemW ten sposób obchodzone jest święto Mahasziwaratri, czyli Wielka Noc 

SziwyUznawane za najpomyślniejszy czas na intensywną praktykę duchową, to 

unikalne  święto ku czci Sziwy przypomina człowiekowi  o przemijającej naturze 

świata materialnego i o konieczności skupienia całej swej miłości na Stwórcy. 

W hinduizmie Sziwa (dosł. „Dobry, łagodny Pan”) uznawany jest za zbawiciela świata i oswobodziciela ludzkości

Obdarza wszechwiedzą, zdolnością rozróżniania i gotowością do wyrzeczeń. Jest czasem i wiecznością, zagładą i 

odrodzeniem, drogą i celem. Jest tym, czego każdy człowiek - niezależnie od swego wyznania - potrzebuje i poszukuje. 

Dla  milionów  wielbicieli  Bhagawana  Śri  Sathya  Sai  Baby  obchodzenie  święta  Mahasziwaratri  w jego  obecności 

jest  wielkim  przywilejem.  Sathya  Sai  Baba  uznawany  jest  bowiem  za  awatara  Sziwy  i Śakti,  czyli  cielesne  zstąpienie 
męskiej  i  żeńskiej  energii  niszczącego-odradzającego  aspektu  Boga.  W  tę  szczególną  noc  Bhagawan  Śri  Sathya  Sai 
Baba  wielokrotnie  stwarzał  w  swoim  ciele  święte  symbole  Sziwy  zwane  lingamami,  obdarzając  zgromadzonych  łaską 
bycia  świadkiem  ich  narodzin.  Niniejsza  książka  jest  zbiorem  30  dyskursów  wygłoszonych  przez  Bhagawana  Śri 
Sathya  Sai  Babę  przy  tej  niepowtarzalnej  okazji  na  przestrzeni  dwudziestu dwóch lat (1955-1978). Jest głosem Sziwy 
przywołującego  zagubionego  człowieka  do wrodzonej mu chwały i boskiego  dziedzictwa. 

Spis Treści 

Oddać się Bogu 
Księżyc  i umysł 

Złamany  łuk 

Miłość  i prawda 

Lingam 

Wewnętrzny Sziwa 

Przez śmierć do nieśmiertelności 

Korzeń czy lina? 

Sięgajcie  po szlachetniejsze  role 

Duchowe sprawdziany 

Sprawiajcie  radość bliźniemu  i Bogu 

Praźródło miłości 

Nie materia, lecz duch 

Wewnętrzny lingam 

Bez lustra nie ma odbicia 

Umierający  opłakują  umarłych 

Rzeczywista  jaźń 

Złodzieje  czy przyjaciele? 

Miłość  i szacunek 

Jestem nauczycielem  prawdy 

Miłość  warunkiem  łaski 
Odchodzicie,  by wracać 

Niech każda chwila  rozbrzmiewa  bhadżanem 

Brahman i tylko  brahman 

Mistrz mistrzów 

Wszechobecny Sziwa 

Już jesteście  wolni 

Ostateczne zwycięstwo 

Bóg źródłem  wszelkiego  dobra 

Skorowidz  przypisów 

 

background image

Wstęp 

Niniejsza książka zawiera dyskursy wygłoszone przez 

Bhagawana Śri

 Sathya Sai Babę z okazji święta 

Mahasziwaratri wiatach 1955 - 1978.

 

Mahasziwaratri,  czyli  Wielka  Noc  Sziwy,  to  jedno  z  najważniejszych  świąt  hinduizmu  obchodzone  w  noc 
poprzedzającą  nów  księżyca,  w  miesiącu  zwanym  w  sanskrycie  maghaTa święta noc przypada zwykle w 
lutym  lub  w  marcu  według  kalendarza  gregoriańskiego.  Od  zmroku  do  świtu  w  każdej  świątyni  wierni 
śpiewają pieśni ku czci Sziwy i oddają cześć lingamowi.

 

Kim  jest  Sziwa  i  czym  jest  lingam?  Sziwa  to  uosobienie  jednego  z  trzech  aspektów  wiecznej, 

nieskończonej, wszechprzenikającej najwyższej świadomości zwanej przez  filozofów indyjskich brahmanem

Wedanta

 głosi, że brahman zawiera w sobie wszystkie elementy istnienia, a mianowicie: tworzenie, trwanie i 

rozpad,  jako  że  to,  co  zostało  stworzone,  z  czasem  przestaje  istnieć,  ponownie  stapiając  się  ze  swym 
źródłem  -  brahmanem,  który  jako  jedyny  istnieje  wiecznie.  Uosobieniem  twórczego  aspektu  brahmana  jest 
Brahma,  uosobieniem  aspektu  trwania  -  Wisznu,  który  podtrzymuje  przejawiony  świat,  natomiast  Sziwa 
umożliwia  powrót  do  źródła  i  rozpłynięcie  się  formy  wraz  ze  wszystkimi  jej  cechami  w  brahmanie.  Tak 
więc światy powstają, trwają, zanikają... Powstają z brahmana, trwają w czasie i przestrzeni, i zanikają wraz 
z czasem w brahmanie. Proces ten można sobie wyobrazić jako pulsowanie odwiecznej, pierwotnej jedności. 
Lingam, przedmiot w kształcie jaja, sugeruje pulsowanie - wyłanianie się form z pozbawionej jakichkolwiek 
cech jedności oraz ponowne stapianie się ich w jedność.

 

Jajo obrazuje też proces wyłaniania się z jedności dwóch aspektów, które choć przeciwstawne jak plus 

i  minus, pozostają z sobą nierozerwalnie związane i przyciągają się, zawsze tworząc całość  - jeden aspekt 
nie  może  istnieć  bez  drugiego.  Wedy  nazywają  te dwa wieczne, nieprzejawione i przenikające  się aspekty 
brahmana puruszą i prakriti, czyli duchem i materią, albo aspektem męskim i żeńskim, które nie są oddzielone 
od  pierwotnej  jedności  ani  od  siebie  nawzajem.  Prakriti  zawiera  w  sobie  pięć  żywiołów  (eter,  powietrze, 
ogień,  wodę,  ziemię),  umysł,  ego  oraz  intelekt,  z  których  z  woli  i  pod  wpływem  puruszy  powstaje 
wszechświat.  Lingam  symbolizuje  nierozerwalny  związek puruszy  i prakriti oraz dynamikę procesu tworzenia.

 

Lingam  inaczej  nazywany  jest  hiranjagarbhą,  co  oznacza  „złoty  zalążek”  -  „złoty”  czyli  boski,  a 

„zalążek”  to  zapowiedź  życia  i  rozwoju.  Tak  więc  za  sprawą  puruszy,  prakriti  staje  się  emanacją boskiej 
światłości, tworząc wszechprzenikającą przestrzeń zwaną w sanskrycie suwah. Z niej wyłania się przestrzeń 
subtelna  -  bhuwah,  czyli  wibracja,  myśl,  intelekt,  a  z  tej  z kolei  materializuje  się  bhur  -  świat  form 
materialnych,  spośród  których  jedynie  istota  ludzka  wyposażona  jest  w  zdolność  świadomego  dążenia  do 
ponownego  stopienia  się  w  jedno  z brahmanem.  Wszystkie  inne  formy  tego  świata  również  wracają  do 
brahmana  -  płyną  doń  zgodnie  ze  swym  przeznaczeniem,  tak  jak  rzeki  podążające  do  oceanu.  Lingam 
symbolizuje  nieuchronność  tego procesu. Ciało ludzkie rodzi się i umiera - powstaje i rozwija się, by w chwili 
śmierci  rozpocząć  podróż  powrotną:  od  zorganizowanej  materii  organicznej  do  pięciu  żywiołów 
stanowiących jej  subtelny budulec. Jednak najwyższa świadomość w człowieku nie umiera. Przyobleczona 
w  ciało  subtelne  -  ego,  materializuje  się  w  następnym  ciele  fizycznym.  Kolejne  narodziny  i  śmierć 
powtarzają  się  do  czasu,  gdy  ego  rozpłynie  się  w brahmanie,  gdyż  dopiero  wówczas  człowiek  doznaje 
szczęśliwości  samorealizacji.  Zanim  to  nastąpi,  ego  ewoluuje  od  jednego  ciała  do  następnego,  by  osiągać 
swe  cele,  niosąc  doświadczenia  życia,  a  także  wielość  różnych  cech,  przekonań,  uprzedzeń,  awersji  i 
pragnień  nabytych  w  różnych  wcieleniach.  Jednak  każdy  cel  i  każde  spełnienie  ego  okazują  się  niepełne i 
przemijające.  Ego  żyjące  w  kolejnych  istotach  ludzkich  jest  tym,  co  potocznie  nazywamy  „ja”  -  naszym 
ciałem,  umysłem,  myślami  i  emocjami.  Tymczasem  nasze  prawdziwe  „ja” to najwyższa świadomość, czyli 
atma,  która  na  poziomie  suwah  przejawia  się  jako  niewyczerpane  źródło  boskiej  światłości,  na  poziomie 
bhuwah  -  jako  ciało  subtelne, a na poziomie bhur - jako ciało materialne. Wedanta głosi, że atma, zwana też 
atmanem, jest tożsama z brahmanem.  Tak więc prawdziwe  „ja” to brahman - zatem może znaleźć spełnienie 
jedynie  w  brahmanie.  Dlatego  każde  spełnienie  ego  jest  iluzoryczne  jak  miraż  i  prowadzi  do  następnego 
pragnienia, bowiem prawdziwe „ja” nieustannie tęskni za swym źródłem; ego odczuwa ową tęsknotę, ale nie 
wie, gdzie szukać spełnienia. W pewnym punkcie swej podróży przez kolejne wcielenia ego orientuje się, że 
realizacja  jego  doczesnych  pragnień  nie  prowadzi do prawdziwego spełnienia i zaczyna  poszukiwać wiedzy 
duchowej.  Wtedy  dowiaduje  się, że wszystko, co zostało przeniesione z poprzednich wcieleń i zapisane w 
nieświadomości,  a także  wszystko  to,  co  tworzy  obecny  kształt  ego  w  danym  życiu,  musi  rozpłynąć  się 

background image

w brahmanie.  Zapisane  jest  to  w  umyśle  -  dlatego  Bhagawan  Śri  Sathya  Sai  Baba  nieustannie  powtarza,  że 
musimy  „zniszczyć”  albo  „pokonać”  umysł.  Nie  oznacza  to,  że  mamy  przestać  posługiwać  się  nim,  ale  że 
powinniśmy świadomie dążyć do tego, aby umysł wraz z ego świadomie trwał w brahmanie, rozpływając się 
w  Nim.  Lingam  symbolizuje  proces  rozpływania  się  wszelkich  form, a Sziwa jest uosobieniem tego aspektu 
brahmana, który prowadzi do ostatecznego spełnienia. Dlatego podczas Mahasziwaratri wierni modlą się do 
Sziwy, rozmyślają  o  Sziwie  i  o  znaczeniu  lingamu,  który  jako  symbol  powrotu  do  źródła  nierozerwalnie 
związany jest z Sziwą i stanowi Jego atrybut. Tej nocy całkowicie oddają się Sziwie, a On obdarza ich łaską, 
w wyniku czego mogą doświadczyć jedności z brahmanem.

 

Bhagawan  Śri  Sathya  Sai  Baba  nadaje  temu  świętu  szczególne  duchowe  znaczenie  przez tworzenie 

w swym wnętrzu lingamu, który wydobywa się na zewnątrz przez Jego gardło i usta

Swami

 oświadcza, że w 

tym  momencie  dokonuje  się  akt  stwórczy.  Ci,  którzy  widzieli  proces  pojawiania  się  lingamu,  jak  również 
materializację  świętego  popiołu  zwaneg

wibhuti

  oraz  innych  przedmiotów,  jakimi  Swami  obdarza  swych 

wielbicieli, wiedzą, że lingam jest czymś więcej niż przedmioty, które w chwili materializacji pojawiają się 
w  zasięgu  ręki  Bhagawana  jakby  z  powietrza,  z  niewidzialnego  poziomu  bhuwah.  Lingam  wydaje  się 
powstawać  w  przestrzeni  subtelniejszej,  a  lśniący  przedmiot  pojawiający  się  w  ustach  Bhagawana  to 
widzialna  forma  hiranjagarbhy  -  złotego  zalążka,  z  którego  powstał  wszechświat  i  wszelkie  życie.  Dlatego 
intuicyjnie mówimy, że Bhagawan  „rodzi” lingam, a nie „materializuje” go. Hiranjagarbha zawiera w sobie 
czas,  przestrzeń,  wszystkie  możliwości,  aspekty  i  właściwości  świata  przejawionego. Zatem lingam, którym 
błogosławi swych wielbicieli Bhagawan Śri Sathya Sai Baba podczas Mahasziwaratri, to forma elementarna 
stanowiąca pierwotny przejaw woli Boga, woli najwyższej świadomości. Umysł ludzki  w żaden sposób nie 
potrafi  zrozumieć  istoty  lingamu,  zatem  podczas  tej  wyjątkowej,  świętej  nocy  spontanicznie  poddaje  się 
Sziwie  i  działaniu  Jego  łaski,  a  zapisane  w  sercu  doznanie  pozostaje  tam  na  zawsze,  by  nieustannie 
oddziaływać na tych, którym  dane było widzieć boski cud stworzenia.

 

Oddać się Bogu 

1955 r.

 

J

a  nie  głoszę  wykładów,  moje  dyskursy  mają  raczej  charakter rozmowy. Chciałbym, byście mnie uważnie 

wysłuchali,  ponieważ  dopiero  wówczas  doznacie  boskiej błogości, gdy zastosujecie się do moich zaleceń; 
wasza radość to moje pożywienie. Dlatego nalegam, byście wzięli sobie do serca każde moje słowo. To nie 
jest zwyczajny  wykład; wykłady przeważnie nie zawierają lekcji o prawdzie życia.

 

Bóg  jest  jak  niewyczerpany,  bezbrzeżny ocean miłości.  Najprostsza droga do Jego łaski, a także do 

zrozumienia,  że Bóg  przenika wszystko i jest wszystkim, wiedzie przez miłość  i całkowite oddanie się Mu. 
Bezwarunkowa ufność i akceptacja Jego woli to najwyższa forma miłości do Boga. 

Pewien  bramin  przechodził  kiedyś  w  pobliżu  miejsca  nad  rzeką,  gdzie  służący  z pałacu  prali 

królewską  odzież.  Zobaczyli  na  jego  ramionach  jedwabny  szal  i  napadli  go  z krzykiem,  że  ukradł im szal, 
który  właśnie  przynieśli  do  prania.  Bramin  zawołał  na  pomoc  Narajanę(

-  uosobienie  Wisznu

),  który 

natychmiast poderwał się ze swego tronu w niebie, aby pośpieszyć z pomocą  - ale zaraz usiadł. Zdziwiona 
małżonka  zapytała  o  powód  Jego  dziwnego  zachowania,  a  Narajana  odrzekł:  „Chciałem  pomóc  biednemu 
braminowi, który wpadł w ręce łotrów, ale okazuje się, że moja pomoc nie jest mu już potrzebna, ponieważ 
sam zaczął ich bić, odpowiadając ciosem na cios”. 

Gdy w sercu zaczyna rodzić się czysta miłość do Boga, zwana w sanskryci

bhakti

jest delikatna jak 

kiełkująca roślinka, zatem potrzebuje osłony. Owa osłona to religia  - jej reguły, nakazy i zakazy, wskazówki 
i zalecenia. Dopóki bhakti  pali się wątłym płomieniem, wystarczy kilka kropel deszczu lub niewielki podmuch 
wiatru, aby zgasła; lecz gdy rozpali się w ludzkim sercu jak potężny pożar, nic nie zdoła jej stłumić. Jednak 
na  początku  należy  ją  ochraniać.  Aby  miłość  do  Boga  mogła  wzrastać,  konieczne  jest pokonanie ego. Ego 
jest bardzo żywotne i silne. Możecie porównać je do byka, który wydaje szorstki dźwięk: „ham hai, ham hai” 
(ja  jestem,  ja  jestem).  Przywiązujecie  go  do  pala,  zabijacie,  po  czym naciągacie jego  skórę na bęben, a ona 
nadal  wydaje  dźwięk  ego:  „ham,  ham,  ham”  (ja,  ja,  ja).  Dopiero  gdy  potniecie  ją  na  cieniutkie  struny, 
będziecie  mogli  usłyszeć  ich  słodki  dźwięk:  „tum,  tum,  tum”  (ty,  ty,  ty).  Ludzkie  życie  jest  jak  melodia 
wygrywana  przez  odwieczny  duet,  na  który  składają  się cymbały wybijające rytm ego: dobro - zło, radość - 
smutek,  ból  -  przyjemność,  oraz  harfa,  której  boski  dźwięk  nadaje  melodii  słodyczy.  Zarówno  rytm  jak  i 

background image

dźwięk tworzą melodię życia.

 

W  poprzednim  wcieleniu 

Sirdi

  Sai  Baby  wyjaśniłem  już,  kogo uważam za prawdziwego wielbiciela 

Boga.  Powiedziałem  wówczas:  „Są  trzy  rodzaje  wielbicieli.  Pierwszy  podobny  jest  do  ptaka,  który  zbyt 
pośpiesznie  sfruwa na dojrzały owoc, a wtedy owoc spada na ziemię; tak więc niecierpliwość pozbawia go 
owocu. Drugi przypomina małpę - łapie ona jeden owoc, a za chwilę inny i nie potrafi podjąć decyzji, który 
zjeść.  Taki  wielbiciel  waha  się i zbyt często zmienia cel, przez co traci szanse na sukces. Trzeci zaś  - jak 
mrówka  -  powoli,  ale  wytrwale  podąża  do  źródła  słodyczy.  Taka  osoba skupiona na  jednym celu zmierza 
bezpośrednio do Boga i zaskarbia sobie Jego łaskę”. Miłość do Boga i wiara są jak dwa wiosła; jedno nie 
wystarczy,  aby  przepłynąć  przez  morze  doczesnego  życia.  Miłość  do  Boga  sprawia,  że  zaczynacie  Go 
poszukiwać.

 

Dziecko, idąc spać, poprosiło matkę:  „Mamusiu, obudź mnie, gdy zgłodnieję”, a ona odrzekła: „Nie 

ma  takiej  potrzeby,  głód  sam  cię  obudzi”.  Podobnie  głód  Boga  budzi  was  do  aktywności.  To  Bóg dał wam 
ten  głód  i  On  dostarczy  pożywienia;  również  Bóg  daje  chorobę,  wskazując  jednocześnie  skuteczny  lek. 
Chodzi  o  to,  byście  poczuli  głód  i  znaleźli  odpowiedni  pokarm;  byście  zauważyli  chorobę  i  zastosowali 
właściwy  lek.  Człowiek  musi  złamać  się  pod  jarzmem  doczesnego  życia  -  jest  to  rodzaj  ćwiczenia,  które 
nauczy  go,  że  świat  jest  względny.  Tej  wiedzy  nie  dadzą  wam  żadne  wykłady, musicie sami doświadczyć 
prawdy.  Musicie  dotknąć  ognia  i  sparzyć się. W przeciwnym razie będziecie przekonani, że ogień to tylko 
światło,  a  przecież  ogień  to  zarówno  światło,  jak  i  wysoka  temperatura.  Podobnie  świat  -  jest  zarówno 
prawdą, jak i nieprawdą, inaczej mówiąc - jest względny.

 

Macie tendencję do klasyfikowania innych i dzielenia ich na wierzących i niewierzących. Co możecie 

wiedzieć  o  tym,  jakimi  drogami  podążają  czyjeś myśli? Często zdarza się tak, że nawet mąż nic nie wie o 
duchowym  życiu  własnej  żony.  Kiedyś  pewna  para  małżeńska  przemierzała  dżunglę,  pielgrzymując  do 
trudno  dostępnej  świątyni.  Mąż  zobaczył  na  drodze  drogocenny  kamień  i  dyskretnym  ruchem  stopy 
pośpiesznie  przysypał  go  piaskiem,  ponieważ  obawiał  się,  że  żona  ulegnie  pokusie,  podniesie  kamień  i 
przywiąże  się  do  tej  błyskotki.  Tymczasem  ona  zauważyła  jego  gest  i  uświadomiła  mu,  że  to  jego  umysł 
każe mu wciąż widzieć różnicę pomiędzy diamentem i piaskiem. Dla niej piasek i diament były tym samym.

 

W  innym  przypadku  żona  nie  wiedziała  o  głębokiej  wierze  swojego  męża.  Zdarzyło  się  to  na 

pewnym  dworze.  Królowa  była  żarliwą  wielbicielką 

Ramy

,  zaś  jej  mąż  nie  wykazywał  żadnych  oznak 

religijności,  nad czym królowa  bardzo ubolewała. Dlatego ślubowała, że jeśli zobaczy u swego  męża choć 
maleńką  oznakę  bhakti  lub  szacunku  dla  Ramy,  zarządzi  uroczyste  modły  we  wszystkich  świątyniach  oraz 
karmienie ubogich w całym kraju. Którejś nocy król trzy razy powtórzył imię Ramy, wprawdzie przez sen, ale 
wyraźnie i z miłością. Królowa zarządziła więc wielkie święto w państwie. Król dowiedziawszy się, jaki był 
powód  owego  świętowania,  bardzo  się  zmartwił.  Uważał  bowiem,  że  nikt  nie  powinien  wiedzieć  o  jego 
żarliwej  miłości  do  Ramy.  Jest  wielu  takich,  którzy  nie  opowiadają  o  swym  duchowym  mistrzu  i  nie 
zdradzają  nikomu  ukochanego  imienia  ani  postaci  Boga.  Bez  względu  na  to,  czy  swą  miłość  do  Boga 
skrywacie  przed  innymi,  czy  też  nie  -  zawsze  miejcie  w pamięci  imię  wybranej  przez  was boskiej osoby. 
Imię  Ramy,  bądź  jakiekolwiek  inne,  winno  być  dla  was  niczym  własny  oddech.  Aby  tak  się  stało, 
potrzebujecie  pewnej  praktyki  -  praktyki  wewnętrznej  rozmowy  z  Bogiem.  Kiedyś  ktoś  powiedział 
pewnemu  angielskiemu  myślicielowi,  dr Johnsonowi, że nie ma czasu na rozmowę z Bogiem, ponieważ od 
rana  do  późnej  nocy  jest  bardzo  zajęty.  Dr  Johnson  odpowiedział  pytaniem:  „Jak  to  się  stało,  że  na  tej 
planecie,  której  dwie  trzecie  powierzchni  stanowią  oceany,  a  pozostałą  jedną  trzecią  pokrywają  skały, 
pustynie,  nieprzebyte  dżungle,  lodowce  i  inne  niedostępne  tereny,  miliony  ludzi  znalazły  sobie  miejsce  do 
życia?”.  Rozmówca  odrzekł,  że  człowiek  od  zarania  dziejów  walczył  o  zapewnienie  sobie  warunków  do 
życia. „Podobnie - stwierdził  dr Johnson - człowiek musi codziennie znaleźć kilka minut czasu na rozmowę 
z Bogiem”.

 

Miłość  do  Boga  oraz  bezwarunkowe  oddanie  się  Mu,  będące  jej  owocem,  uczynią  was 

nieustraszonymi. Taka odwaga ma swe źródło w prawdziwym wyrzeczeniu, jakie ilustruje historia o pewnym 
księciu imieniem Mohadżit

(-  dosłownie:  wolny  od  przywiązań

),  który  udał  się do mędrca, aby ten poprowadził 

go  ku  samorealizacji. Mędrzec  zapytał, czy Mohadżit wyzwolił się od przywiązań, jak wskazuje  na to jego 
imię.  Książę  odrzekł,  że  nie  tylko  on,  ale  i wszyscy  jego  poddani  są  wolni  od  wszelkich  przywiązań. 
Mędrzec postanowił sprawdzić, czy Mohadżit powiedział prawdę. Wziął  szatę księcia, zabrudził ją krwią i 
udał  się  z  nią  do  pałacu.  Po  drodze  informował  wszystkich,  że  Mohadżit  został  zamordowany  przez 

background image

bandytów.  Służąca,  którą  poprosił,  by  pośpieszyła  z  tą  wiadomością  do  króla  i  królowej,  powiedziała: 
„Skoro się urodził, to i umarł. Czy to jest powód, żebym musiała przerywać pracę i biec do pałacu?”.

 

Wreszcie mędrzec dotarł przed oblicze króla. Ojciec księcia obojętnie przyjął tragiczną wiadomość. 

Powiedział  do  siebie szeptem:  „Ptak odleciał z gałęzi, na której usiadł na chwilę, by odpocząć”. Królowa 
również  nie  przejęła  się  śmiercią  syna.  Stwierdziła,  że  cały  ten  świat  to  jakby  hotel,  w  którym  podróżni 
zatrzymują  się  na  noc,  by  rankiem  opuścić  to  miejsce  i  udać  się  w  dalszą  drogę.  Dodała,  że  rodzina  i 
przyjaciele to tylko pojęcia, które na krótki okres wiążą nas  z innymi podróżnymi zatrzymującymi się w tym 
samym  hotelu.  Żona  „zamordowanego”  księcia  także  nie  okazała  żadnych  uczuć.  Powiedziała:  „Mąż  i  żona 
są  jak  dwa  kawałki  drewna  wrzucone  do  rzeki.  Przez  jakiś  czas  płyną  blisko  siebie,  a  potem  prąd  wody 
rozdziela je i każdy podąża do oceanu z właściwą sobie prędkością, by dotrzeć tam w swoim czasie. Zatem 
nie  ma  żadnego  powodu,  by  martwić  się  tym,  że  nastąpiło  ich  rozdzielenie.  Taka  jest  natura  świata, 
widocznie tak miało być”.

 

Prawdziwe  nieprzywiązanie  i  dystans  do  spraw  tego  świata  okazane  przez  rodzinę  królewską  i 

poddanych  w  obliczu  wiadomości  o  „śmierci”  następcy  tronu  bardzo  ucieszyły  mędrca.  Wrócił  do  swej 
pustelni i powiedział księciu, że do jego kraju wtargnęli wrogowie, wymordowali rodzinę królewską, a lud 
wzięli  w  niewolę.  Książę  spokojnie  przyjął  tę  wiadomość  i  rzekł:  „Wszystko  to  marność,  wszystko 
przemija,  znika  jak  mydlana  bańka.  Niech  życie  toczy  się  swoim  torem,  a  ty  prowadź  mnie,  proszę,  ku 
nieskończonemu,  prowadź mnie ku wieczności”.

 

Odwaga pozwalająca osiągnąć taki stan prawdziwego nieprzywiązania jest darem od Boga. Aby nań 

zasłużyć,  trzeba  wielu wcieleń nauki i pracy nad sobą. Jednakże kiedyś musicie  wykonać pierwszy krok w 
tym  kierunku.  Owym  pierwszym  krokiem  jest  oczyszczenie  umysłu  i  uszlachetnienie  charakteru.  A  jeśli 
sami nie uczyniliście takiego kroku, przynajmniej nie naśmiewajcie się z tych, którzy starają się tego dokonać 
i  nie  zniechęcajcie  ich.  Zróbcie  przynajmniej  tyle!  Poza  tym  nie  uzależniajcie  się od innych, nie pozwólcie, 
żeby  na  was  pracowali,  ani  nie  żądajcie,  by  spełniali  wasze  zachcianki.  Jeżeli  bardzo  pragniecie  czegoś, 
powinniście osiągnąć to własnym wysiłkiem - to jest prawdziwa wolność. Nigdy nie przyjmujcie niczego za 
darmo, wszystko spłacajcie - pracą lub służbą. W ten sposób zdobędziecie wiarę w siebie. Przyjmując coś od 
innych, uzależniacie się od nich. Wzrastajcie w poczuciu godności i wiary w siebie. To najlepsze, co możecie 
uczynić dla samych siebie.

 

Bóg  jest  ojcem  każdego  z  was,  zatem  każdy  może  rościć  sobie  prawo  do  boskiego  dziedzictwa. 

Jednak żeby nabyć to prawo, trzeba osiągnąć odpowiedni wiek, poziom inteligencji oraz wykształcić w

:

 sobie 

zdolność  rozróżniania  między  dobrem  i  złem,  tym  co  właściwe  i  niewłaściwe.  Człowiek  głupi  i  słabego 
charakteru  nie  dorasta  do  boskiego dziedzictwa, jakim jest  łaska i miłość. Jeśli potraficie odróżnić wieczne 
od  przemijającego,  jeśli  wiecie,  co  to  jest  wyrzeczenie,  z  pewnością  otrzymacie  udział  w  boskim 
dziedzictwie, do którego macie prawo.

 

Przynieście Mi czystą miłość, a Ja dam wam duchową siłę. Cieszą Mnie takie „transakcje”. Oddajcie 

Mi to, co macie - wasze smutki i zmartwienia, kłopoty i obawy, a weźcie w zamian radość i spokój, odwagę i 
wiarę w siebie. Z mojego  punktu widzenia nie ma wśród was „lepszych” i „gorszych”. Matka zwykle prosi 
starsze  dzieci,  żeby  jadły  samodzielnie,  a  sama  karmi  młodsze,  ale  to nie oznacza, że mniej kocha starsze 
dzieci.

 

Jeśli pozornie poświęcam komuś mniej uwagi, nie sądźcie, że go nie darzę miłością. Weźcie również 

pod  uwagę  fakt,  że  celem  awatara  Sai  nie  jest  zgładzenie  niegodziwych,  lecz  poddanie  ich  procesowi 
edukacji i transformacji, by mogli wrócić na właściwą drogę, którą zagubili.  Tak więc drzewa zaatakowane 
przez  szkodniki  nie  zostaną  ścięte,  lecz  uratowane.  Ponadto,  ten  awatar  nie  przeniesie  się  w  żadne  inne 
miejsce;  będzie  prowadził  swą  działalność  tu,  gdzie  zstąpił  na  Ziemię.  Pozostanie  na  swym  miejscu  jak 
drzewo, którego się nie przesadza. Niemniej jednak awatar wolny jest od przywiązania do rodziny, w której 
przyszedł na świat. W przeciwieństwie do swych poprzednich  inkarnacji w osobach Ramy i Kriszny

(awatar 

żyjący  na  ziemi  około  5000  lal  temu

),  których  życie  toczyło  się  głównie  wśród  członków  rodziny,  Sai  żyje 

wyłącznie dla swych wielbicieli, świętych, mędrców i duchowych aspirantów. Nie praktykuje medytacji ani 
jogi,  nikomu  nie  oddaje  czci  ani  nie  modli  się  -  ponieważ  sam  jest  najwyższym  Bogiem.  Awatar  Sai  uczy 
was, jak wielbić Boga i jak się modlić.

 

Dla  tych,  których  interesuje  jedynie  świat  doczesny,  człowiek  „zakochany”  w  Bogu  wygląda  na 

szalonego.  Ludzie  wyśmiewają  się  z  niego.  Natomiast  dla  wielbiciela  Boga  to  właśnie  oni  wyglądają  na 

background image

ślepych  i  obłąkanych.  Spośród  wszelkiego rodzaju chorób psychicznych nękających ludzkość,  „szaleństwo” 
na  punkcie  Boga  jest  najmniej  szkodliwe,  wręcz  przeciwnie,  jest  dla  człowieka  dobroczynne.  Ludzkość 
doznała niewysłowionych krzywd z powodu niejednego obłąkanego  władcy. Natomiast ten, kto „oszalał” na 
punkcie Boga, przynosi światu harmonię,  pokój, ideał braterstwa i miłość.

 

Księżyc i umysł 

07.02.1959  r.

 

W

 

śastrach

  znajdziecie  szereg  różnych  mitów  wyjaśniających  symbolikę  Mahasziwaratri  -Wielkiej  Nocy 

Sziwy,  podczas  której  Sziwa  ukazuje  się  w  postaci  lingamu.  Moi  przedmówcy  opowiedzieli  wam  niektóre 
legendy. Jeszcze inna opowieść głosi, że w tę noc Sziwa tańczył w obecności wszystkich bogów i świętych 
triumfalny taniec, kiedy to uratował świat przed zagładą, wypijając truciznę 

halahala

Lecz nawet dla Niego 

działanie  trucizny  okazało  się  prawie  nie  do  zniesienia  i  rozpalony  runął  na  ziemię.  Aby  zmniejszyć 
gorączkę,  na  głowę  Sziwy spłynęła święta rzeka Ganges. To jest znaczenie symboliki rytuału  polegającego 
na wylewaniu na posągi Sziwy poświęconej wody, oleju i mleka. Jednakże woda Gangesu nie zlikwidowała 
gorączki,  dlatego  na  głowie  Sziwy  umieszczono  także  zimną  tarczę  księżyca.  Dopiero  wówczas  Sziwa 
wrócił do zdrowia i zatańczył swój triumfalny, kosmiczny taniec. Ale to  nie zdarzyło się w dniu, w którym 
obchodzimy  Mahasziwaratri.

 

Niektórzy  powiadają,  że  Mahasziwaratri  to  noc,  podczas  której  narodził  się  Sziwa  -  jakby  Sziwa 

rodził  się  i  umierał,  jak  zwykli  śmiertelnicy!  Inna  opowieść  głosi,  że  tej  nocy  pewien  myśliwy  osiągnął 
wieczne zbawienie, kiedy to siedząc  na drzewie w oczekiwaniu na zwierzynę, niechcący zrzucił kilka  liści, 
które  przypadkiem  upadły  na  lingam.  To  też  nie  jest  prawdziwe  wyjaśnienie  symboliki  Mahasziwaratri. 
Przecież  Sziwaratri,  czyli  Noc  Sziwy, powtarza się co miesiąc. Zatem, jakie  jest znaczenie tej wyjątkowej 
nocy?

 

Noc  to  czas  panowania  księżyca.  Począwszy  od  pełni,  każdej  nocy  księżyc  zmniejsza  się  o  jedną 

część aż do nowiu, kiedy staje się niewidoczny, a od nowiu co noc zwiększa się o jedną część aż do pełni. 
Istnieje ścisła analogia pomiędzy  ludzkim umysłem a księżycem. Księżyc, tak jak umysł, podlega cyklicznym 
procesom  zaniku  i  wzrostu.  Zmniejszający  się  księżyc  symbolizuje  proces  zanikania  aktywności  umysłu. 
Wszelkie  praktyki  duchowe  mają  na  celu  przejęcie  pełnej  kontroli  nad  umysłem  i  wyeliminowanie  jego 
wpływu.  Jest  to  konieczne,  aby  rozerwać  zasłonę  iluzji  i  odsłonić  prawdę.  Począwszy  od  pełni,  księżyc 
systematycznie zanika, a wraz z nim maleje aktywność umysłu. Wreszcie, czternastej nocy, gdy widoczny jest 
już tylko najmniejszy skrawek księżyca, przychodzi czas, kiedy to najłatwiej jest całkowicie zapanować  nad 
umysłem. Ta noc nazywa się  Sziwaratri. Należy ją spędzać na powtarzaniu imienia Sziwy i na medytacji - z 
umysłem  wolnym  od  wszelkich  innych  myśli,  nie tracąc czasu najedzenie czy sen.  Taka pełna koncentracja 
na  Bogu  gwarantuje  sukces.  Raz  do  roku  świętujemy  Mahasziwaratri.  Podczas owej Wielkiej Nocy Sziwy 
szczególnie zaleca się intensywną duchową praktykę, aby śawam - materialne ciało, mogło stać się sziwam - 
świątynią  Boga.  Taka  transformacja  możliwa  jest  pod  warunkiem  uwolnienia  się  od  balastu,  jakim  jest 
umysł. Oto jest cel obchodzenia  Sziwaratri. Głupotą jest sądzić, że chodzi o to, żeby tej nocy nie spać. Aby 
nie zasnąć, ludzie grają w karty, chodzą do kina na nocne seanse lub oglądają telewizję. Duchowa praktyka, 
jaką  należy  wypełnić  świętą  noc  Sziwaratri,  nie  polega  na  takim  „czuwaniu”.  Człowiek  który  uważa,  że 
grając w karty do białego rana wypełnia zalecenia pism odnośnie do nocnego czuwania, jest głupcem. Tego 
rodzaju „czuwanie” to parodia sprowadzająca go na drogę zła, gnuśności,  słabości i hipokryzji.

 

Podczas  Sziwaratri  umysł  musi  ulec  rozpłynięciu.  Rozpłynięcie  się  ograniczonego  umysłu  w 

nieskończoności symbolizuje lingam. Przyjrzyjcie się mu dokładnie. Zwykle umieszczony jest na podstawie w 
kształcie  trójkąta.  Trójkąt  symbolizuje  trzy 

guny

,  a  lingam  -  ostateczny  cel  życia.  Lingam  to  symbol  aktu 

stworzenia,  wynik  działania  trzech  gun  i brahmana,  który  przenikając  całe  stworzenie,  przydaje  mu 
duchowego  znaczenia  i  wartości.  Oddając  cześć lingamowi, zawsze uświadamiajcie sobie jego symbolikę. 
Każde słowo użyte w śastrach ma symboliczne znaczenie, pewien głębszy  sens. Słowo prapanća, którym tak 
często określacie stworzony świat, znaczy to, co składa się z pięciu żywiołów. Są nimi: ziemia, woda, ogień, 
powietrze  i  eter.  Zastanówmy  się  nad  słowem  hridaja  -  serce.  Oznacza  ono:  hrudi (w sercu)  ajam (On)”. 
Zatem hridaja to nie organ pompujący krew do wszystkich części ciała, ale siedziba Boga, ołtarz, na którym 
umieszczony  jest  Sziwa,  miejsce,  skąd  świeci  lampa  duchowej  mądrości.  Równie  symboliczne  jest 

background image

stwierdzenie,  że  Sziwa  dosiada  byka  Nandi.  Sziwa  nie  potrzebuje  byka,  żeby  przenosić  się  z  miejsca  na 
miejsce.  Jest  obecny  wszędzie  tam,  gdzie  dominują  cztery  wartości:  prawda,  prawość,  pokój i miłość.  Te 
cztery wartości symbolicznie przedstawia się jako cztery nogi byka, którego dosiada Sziwa. Troje oczu Sziwy 
symbolizuje  Jego  zdolność  widzenia  przeszłości,  teraźniejszości  i  przyszłości.  Tylko  Sziwa przedstawiany 
jest  z  trojgiem  oczu.  Skóra  słonia,  służąca  mu  za  okrycie,  obrazuje  drzemiące  w  człowieku  prymitywne, 
zwierzęce instynkty. Może je pokonać jedynie łaska Sziwy, który unieszkodliwia je tak, jak gdyby „zabijał” je 
i  „obdzierał  ze  skóry”.  Z  kolei  cztery  twarze  Sziwy  symbolizują  pokój,  moc,  pomyślność  i  determinację. 
Patrząc  na  lingam,  zawsze  uświadamiajcie  sobie  znaczenie  różnych  atrybutów  Sziwy.  Jeżeli  podczas 
Mahasziwaratri  zdobędziecie  się  na  tak  głęboką  kontemplację  Sziwy,  uwolnicie  się  od  iluzji,  w  której 
tkwicie. Tak jak dźwięk 

OM

  jest  werbalnym  symbolem  Boga,  tak też lingam stanowi Jego widzialną formę. 

Jednak jest to tylko forma. Doczesny świat jest iluzją. Żeby to sobie uświadomić, musicie doświadczyć owej 
iluzji. W przeciwnym razie nie zrozumiecie jej działania. Bóg jest obecny we wszechświecie tak, jak życie 
w jaju. Tak jak nieukształtowany jeszcze kurczak obecny jest w każdej części jaja, tak samo Bóg obecny jest 
w  każdym  miejscu  we  wszechświecie.  Bóg  to  immanentna  siła  sprawcza,  wewnętrzne  źródło  wszelkiego 
istnienia. Wolę to określenie, niż „dusza wszelkiego stworzenia”. Wszyscy znajdujemy się w tej sali, ale nie 
można  powiedzieć,  że  sala  jest  w  nas.  Analogicznie,  wszyscy  żyjemy  w  Nim;  to  określenie  wydaje  się 
trafniejsze niż  „On jest we wszystkim”.

 

Iluzja  zniewala  i  ogranicza.  Wszystkie  praktyki  duchowe  służą  wyzwalaniu  się  spod  jej  wpływu. 

Kawałek żelaza tonie w wodzie; jeśli jednak wykujecie z niego puste czółno, będzie pływać. Poddajcie takiej 
samej  obróbce  umysł  -  uczyńcie  go  pustym,  a  wówczas  będziecie  mogli  swobodnie  unosić  się  na  morzu 
doczesnego  życia.  A  przede  wszystkim  nauczcie się  rozróżniać pomiędzy tym, co wieczne i rzeczywiste, a 
tym. co przemijające i nierzeczywiste, abyście nie ulegali iluzji i nie popełniali błędów. Nie traćcie czasu na 
to, by zrozumieć mnie i moją naturę. Starajcie się raczej zrozumieć to, czego was nauczam, a nie to, kim jest 
nauczyciel,  bowiem  przerasta  on  wasz  intelekt  i  wasze  możliwości  poznawcze.  Możecie  usiłować  mnie 
zrozumieć,  patrząc  na  to,  co  czynię  -  to  jedyna  metoda.  Dlatego  od  czasu  do  czasu  ujawniam  swoją 
tożsamość,  pokazując  wam  „wizytówkę”, którą nazywacie cudem. Chociaż  moja natura pozostanie dla was 
tajemnicą, stosujcie się do moich zaleceń.

 

W  ciągu  nadchodzących  piętnastu  lat  obecne  tu  dzieci  wyrosną  na  oddanych  Bogu  duchowych 

aspirantów.  One  już  teraz  wiedzą,  że  są  wiecznością,  prawdą,  czystością,  że  są  dziećmi  nieśmiertelności. 
Wiedzą też, co jest wieczne, a co przemijające i kształtują w sobie umiejętność wyrzeczenia. Oczyszczają się, 
nieustannie  wspominając  Boga.  Tymczasem  starsi  szydzą  sobie  z  tych  dzieci,  które  wybrały  boską  drogę 
życia.  Być  może  byliby  bardziej  szczęśliwi, gdyby ich dzieci  włóczyły się po ulicach, paliły, przeklinały i 
czerpały wzory do naśladowania z ulicznych reklam. Starsi powinni cieszyć się  z tego, że ich dzieci znalazły 
się na królewskiej drodze wiodącej ku prawdziwej radości i satysfakcji. Powinni cieszyć się, gdyż  dzieci te 
będą  służyły  nie  tylko  sobie samym, ale i światu. Jeśli nie potraficie wykonać pierścionka, zanosicie złoto 
do  jubilera.  Czy  jednak  martwicie się tym, że złotnik topi je i poddaje skrawaniu oraz formowaniu? Zatem 
pozwólcie,  żeby  ten  kto  to  potrafi,  ukształtował  charaktery  waszych  dzieci  i  uczynił  je  klejnotami 
społeczeństwa; sami zaś przestańcie się tym  zajmować.

 

Musicie  rozwijać  się  nie  tylko  fizycznie,  ale  również  pod względem duchowym. Jak długo chcecie 

pozostawać w szkole podstawowej i przepisywać alfabet? Obudźcie się, żądajcie egzaminów, zdawajcie je i 
przechodźcie do wyższych  klas! Siedzicie tu na ziemi, ale czy nie chcielibyście wyjść z parteru i zobaczyć, 
jak  wyglądają  wyższe  piętra?  Rozwijajcie  się!  Idźcie  naprzód!  Dopiero  wówczas  odniesiecie  korzyść  z 
uczestniczenia  w  obchodach  Sziwaratri.  W  przeciwnym  razie  zmarnujecie  tylko  tę  świętą  noc.  Może  się 
zdarzyć, że inni będą was zniechęcać. Powiedzą wam, że najwłaściwszą porą na oddanie się Bogu i duchową 
praktykę  jest  starość  -  jak  gdyby  starość  była  karą  albo  jakimś  szczególnym  okresem  życia  sprzyjającym 
duchowym  praktykom.  „Używaj  życia,  póki  możesz,  a  później  będziesz  myślał  o  następnym”  -  oto  recepta 
na życie osób głoszących tego rodzaju poglądy. Małe dziecko uczy się chodzić w domu, tam raczkuje i stawia 
pierwsze kroki. Dopiero gdy potrafi utrzymywać  równowagę i pewnie chodzić, może samo wyjść na zewnątrz, 
a z czasem bezpiecznie poruszać się po ulicach. Podobnie, trzeba najpierw zapanować nad własnym światem 
wewnętrznym  -  stać  się  obojętnym  na  pokusy,  nauczyć  się  nie  upadać,  gdy  dochodzą  do  głosu  zmysły, 
zachowywać równowagę umysłu i rozróżniać między  wiecznym a przemijającym. Dopiero po zdobyciu tych 
umiejętności  można  bezpiecznie  poruszać się w zewnętrznym świecie, to znaczy bez obawy, że osobowość 

background image

„ulegnie  wypadkowi”.  Doskonałość  na  płaszczyźnie  duchowej wymaga  doskonałości na planie doczesnym, 
gdzie niezbędna jest nieustanna czujność i praca nad sobą. Nie możecie uważać się za dojrzałych, jeśli nie 
nauczyliście  się  samokontroli  i  nie  zniszczyliście  w  sobie  źródła  iluzji.  O  Sziwie  powinniście  myśleć nie 
tylko tej nocy; całe wasze życie powinna uświęcać świadomość obecności Boga. Nie wymawiajcie się tym, 
że  nie interesuje was boska szczęśliwość, że wystarcza wam iluzja tego świata, że nie macie ochoty tracić 
nocy  na  medytację  i  modlitwę.  Wasze  prawdziwe  „Ja”  brzydzi  się  przyziemną  egzystencją,  której  treścią 
jest  jedzenie, picie i spanie. Ono tęskni za czymś, co straciło - za ciszą boskiego spokoju. Pragnie wyzwolić 
się  ze  wszystkiego,  co płytkie i przemijające. W głębi serca każdy z was tego pragnie. A ten towar można 
nabyć  tylko  w  jednym  sklepie,  który  nazywa  się  kontemplacją  najwyższej  jaźni,  kontemplacją  istoty 
wszelkiego  stworzenia.  Każdy  ptak  prędzej  czy  później  musi  sfrunąć na gałąź, by odpocząć. Analogicznie, 
nawet  osoby  najbardziej  zadufane  w  sobie,  uparte,  niewierzące,  a  nawet  te,  które  twierdzą,  że  w 
kontemplacji  najwyższej  jaźni  nie  ma  radości  ani  spokoju,  prędzej  czy  później  dorosną  do  zrozumienia  i 
poproszą: „Boże, obdarz mnie spokojem, łaską ukojenia, siłą i Twoją szczęśliwością”.

 

Wszechobecny Sziwa

 

4.03.1962 r.

 

W

idząc ogromne morze waszych twarzy, wcale nie odczuwam potrzeby mówienia: chciałbym tylko patrzeć 

na  was,  na  wasze  oddanie,  wiarę...,  i  odczuwać  radość.  Wy  patrzycie  na  mnie,  ja  na  was  -  czegóż  więcej 
trzeba, żeby doznawać błogości?

 

Wiem, że pragniecie mnie słuchać, gdyż jest to wyrazem waszej miłości. Jesteście tak przyzwyczajeni 

do  słuchania  i  mówienia,  że  w  ciszy  bolą  was  uszy!  Kiedy  nic  nie  mówicie,  stajecie  się  niespokojni  i 
niecierpliwi;  trudno  wam  usiedzieć  spokojnie  choć  kilka  minut,  by  nawiązać  kontakt  z  wewnętrzną  ciszą. 
Człowiek posiada wyjątkową zdolność kontemplowania tego, co usłyszał, a ponadto nosi w sobie tęsknotę za 
duchowym  aspektem  życia.  Obecnie  jesteście  na  etapie  słuchania,  a  nauczyciele  duchowi  jeszcze  nie 
wznieśli się ponad poziom mówienia; dlatego pragniecie mojego dyskursu.

 

Przed chwilą mój przedmówca, Rama Sharma, recytował poemat o Sziwie i Jego łasce, który napisał 

specjalnie z okazji Sziwaratri. Ten wiersz jest słodszy niż najsłodszy owoc, którego nie trzeba nawet obierać 
ze  skórki.  Mówi o Bogu jako  o duszy każdej istoty... i o praktyce nieustannego wspominania  Jego imienia. 
Zapytacie,  czemu  służy  taka  praktyka.  „Przez  długie  lata  nieustannie  powtarzaliśmy  imię  Boga, 
przepisywaliśmy  je  miliony  razy;  dlaczego  nie  osiągnęliśmy  celu?”  -  pytano  mnie  wielokrotnie.  Otóż, 
musicie  poszukać  odpowiedzi  w sobie. Sami przeanalizujcie i oceńcie swoją praktykę, bez mojej pomocy. 
Czy  szczerze  pragnęliście  Boga?  Czy  umieraliście  za  Nim  z  tęsknoty?  Czy  płakaliście  za  Nim  jak 

Tjagaradża

? Czy powtarzając słodkie imię Boga albo wyobrażając sobie Jego przepiękną postać, uroniliście 

choć  jedną  łzę  skruchy  lub  wzruszenia?  Może  i  płakaliście,  ale  kto  wie,  dlaczego?  Kto  zna  przyczynę 
waszych  łez?  Może  to  były  łzy  strachu,  chciwości,  dumy,  a może  płakaliście,  bo  wydawało  się  wam,  że 
Boga  przy  was  nie  ma?  Wyobraźcie  sobie  następującą  sytuację:  małe  dziecko  trzyma  na  kolanach 

Upaniszady

uważnie przygląda się drukowanym literom i ostrożnie przewraca kartki, a obok siedzi bramin i 

robi to samo - czy można powiedzieć, że tych dwoje wykonuje tę samą  czynność? Czy można ich porównać? 
Dziecko  nie  uświadamia  sobie,  jaki  skarb  trzyma  w  rękach,  natomiast  bramin  wchodzi  w kontakt  z  boską 
energią  emanującą  z  tekstu.  Przeanalizujcie  zatem  swoją  duchową  praktykę  -  czy  jest  szczera  i  skuteczna, 
czy wykonujecie ją świadomie?

 

Rama  Sharma  nazwał  mnie  w  swej  pieśni 

Iśwarą

 

i  Sziwą-Sai.  Mówił  o  wielkiej,  niewysłowionej 

szczęśliwości  roztapiania  się  w  Sziwie-Sai.  Mówił  o  miłości i oddaniu się  Bogu, które są niezbędne, aby 
takiej błogości doświadczyć. Jego słowa wywarły na was silne wrażenie. Stan uniesienia, z którego zrodziła się 
owa  pieśń,  oraz  radość,  jakiej  on  doznawał,  recytując  ją  dla  mnie  i  dla  was  -  to  jest właśnie spełnienie, 
zapewniam  was.  Każdy  je  osiągnie;  trzeba  tylko  woli,  wytrwałości,  determinacji.  Musicie  uwierzyć,  że 
osiągniecie sukces. Nigdy nie popadajcie w zniechęcenie, rozpacz lub zwątpienie - oto jest moja rada. Macie 
pełne  prawo  do  sukcesu,  zatem  wcześniej  lub  później  musicie  osiągnąć  cel.  Przede  wszystkim  nie 
dopuszczajcie do głosu wątpliwości. Po cóż dyskutować o mnie? Nieustannie debatujecie nad tym, ki m jest 
Sai Baba! Jakie to ma znaczenie, kim jestem? Zamiast zastanawiać się nad moim pochodzeniem, moją naturą, 

background image

moim  cudem,  moją  tajemnicą,  skupcie  się  raczej  na ideale, celu, własnych doświadczeniach i zmaganiach. 
Jeśli nie jesteście w stanie dotrzeć do własnej istoty, po co tracicie czas na zgłębianie istoty Boga? Dopiero 
wówczas,  gdy  odkryjecie  własną  tożsamość,  będziecie  mogli  zrozumieć  mnie.  To,  co  ograniczone, nigdy 
nie pojmie nieskończoności, nie sięgnie poza swoje granice.
 Tak jak dzieci uczą się alfabetu przy pomocy 
tablicy,  kredy, zeszytu i ołówka, tak też duchowi aspiranci poznający podstawy  duchowej wiedzy potrzebują 
symboli, wyobrażeń i obrzędów. Nie możecie odrzucić imienia ani formy Boga, dopóki  nie wzniesiecie się 
na poziom, gdzie nie ma już imion ani form. Nieprzejawiony Bóg przyjmuje imię, formę i ograniczenia tejże 
formy,  żeby  człowiek  mógł  Go  kochać,  wielbić,  czcić,  słuchać  i  naśladować.  Jedynym  celem  Jego 
zstąpienia w formie jest ułatwienie człowiekowi osiągnięcia spełnienia.

 

Drewniany  słoń,  nawet  jeśli  wygląda  jak żywy, jest martwy, ponieważ nie ma w nim świadomości 

życia.  Wizyta  w  bibliotece  pełnej  książek  i  odwiedzenie  kolejnej  świątyni  nie  zastąpią  kontaktu  z  żywym 
nauczycielem.  Jeżeli  przybyliście  tu,  żeby  obejrzeć  kolejny 

aśram

,  niepotrzebnie  się  trudziliście.  Tutaj 

musicie  patrzeć,  słuchać,  analizować,  obserwować,  doświadczać  i  kontemplować,  wówczas  dopiero 
zrozumiecie, że jestem miłością, że daję tylko jedno - błogość, i że źródłem owej błogości jest miłość. Moim 
zadaniem  jest  przynieść  wam  ukojenie,  odwagę,  spokój.  Pod  tym  względem  nie  zmieniłem  się  od 
najdawniejszych czasów - jedynie widzialna forma jest nowa. Moim pragnieniem jest, aby coraz więcej ludzi 
tęskniło za Bogiem, dlatego przyjąłem ludzką postać i przybyłem do was. Ci, którzy znają  moją historię, już 
o  tym  wiedzą,  chociaż  -  dla  waszego  dobra  - ujawniam tylko część mojej tajemnicy. Dlatego pokazuję się 
wam  jak  postać  z  filmu  nakręconego  w  obcym  języku.  Nie  jesteście  w stanie  zrozumieć  jego  niuansów, 
subtelności, głębszych treści. Mój język, moją rolę, moją historię, mój cel  możecie pojąć jedynie w ogólnych 
zarysach,  pod  warunkiem,  że  bardzo  uważnie,  cierpliwie,  z  należytym  szacunkiem  i  zainteresowaniem 
obejrzycie  cały  film,  starając  się  wniknąć  w  znaczenie  każdego  mojego  słowa  i  czynu.  Język,  jakim  się 
posługujecie, by mnie opisać, utrudnia wam nawiązanie ze mną prawdziwego kontaktu. Nie ma wątpliwości co 
do tego, że słowa  są potrzebne w kontaktach międzyludzkich - wyrażają uczucia i słabości, kształtują myśli, 
itd.  Ale  ja  mówię  słowami  duszy  i  słucham  duszy.  Słowa  wypowiadane  ustami  komplikują  i  gmatwają, 
skłócają i dzielą, wznoszą mury nieporozumień, podziałów i sekciarstwa; słowa duszy godzą i niosą miłość.

 

Praktyka  duchowa  wymaga  oczyszczenia  charakteru.  Każda  nieczystość  uniemożliwia  osiągnięcie 

ostatecznego  celu. Są tacy, którzy przybywają tu, doświadczają błogości i osiągają spokój, a po latach służenia 
bliźnim i dzielenia się z nimi miłością wracają do porzuconego kiedyś bagna i staczają się tak, że w końcu 
sami  zaprzeczają  swoim  doświadczeniom  i sprzeniewierzają  się  własnemu  sumieniu!  Nie  chodzi  mi  o  to, 
żebyście mnie czcili i ubóstwiali - daleki jestem od tego. Proszę jedynie o to, żebyście zawsze świadczyli o 
prawdzie,  bez  względu  na  to,  w  jakim  towarzystwie  się  znajdziecie.  Musicie  mieć  odwagę głosić własne 
przekonania. Nie ulegajcie pokusie wypierania się swoich cudownych doświadczeń.

 

Z  drugiej strony, niektórzy z was bezkrytycznie ulegają histerii szaleńców twierdzących, że ja mówię 

lub  działam  przez  nich.  Nie  mieszajcie  mnie  do  tego,  bo  nie  mam  nic  wspólnego  z  takim  absurdem!  Nie 
posługuję się żadnymi pośrednikami. Nie potrzebuję ich. Nie jestem tanią wróżką i nie plotę bzdur, które oni 
chcieliby  mi  przypisać.  Nawet  joginom,  którzy  przez  długie  lata  poddają  się  surowej  ascezie,  trudno  jest 
urzeczywistnić  Boga!  Zatem,  czy  owi  próżniacy  i  najadający  się  do  syta  niewolnicy  zmysłów  mogliby 
osiągnąć  Boga  tak  tanim  kosztem?  Ich  gesty,  słowa  i  czyny  są  puste.  Kto  pali  przed  nimi  kadzidełka  i 
oddaje im cześć, podąża za fałszem i oddala się ode mnie. Czy Nieskończony wcielałby się w nędznika? Czy 
ubierałby się w marność?  Kiedy Bóg przyjmuje widzialną postać, nie używa tandetnych naczyń ani marnych 
materiałów,  nie  posługuje  się  nieczystym  ciałem.  Nie  oddawajcie  czci  fałszerzom  utrzymującym,  że przez 
nich  przemawiam,  bo  w  ten  sposób  pomagacie  im  staczać  się  coraz  niżej.  Traktujcie  ich  surowo,  to  ich 
uleczy. Tego, kto widział blask brylantu, nie zwiedzie szklana błyskotka. Bóg jest brylantem, bez względu na 
to,  jakim  imieniem  Go  nazywacie,  natomiast  błyszczące  szkiełko  nigdy  nie  zastąpi  brylantu,  choćbyście 
najgłośniej i najbardziej przekonująco je zachwalali. Uddalaka, który żył w czasach 

Czajtanji

, oddawał cześć 

naturze,  którą  postrzegał  jako  widzialną  formę  Boga.  Czcił  Stwórcę,  wielbiąc  jego  dzieło.  Podziwiał 
naczynie  za  jego  zawartość.  Ubóstwiał 

Radhę

  symbolizującą  żeński  aspekt  Boga.  Bóg  tak  pragnie  ukoić 

waszą  tęsknotę,  jak  wy  pragniecie  Jego  obecności  i  łaski.  Możecie  nie  być  tego  świadomi,  ale  ja  o  tym 
wiem,  ponieważ  odczuwam  wasz  ból.  Tęsknota  Uddalaki  i  jego  determinacja  w  duchowej  praktyce 
wzruszyła  Boga.  Oto  więc  któregoś  dnia  zdarzyło  się  tak,  że  pewien  sprzedawca  bransoletek  spotkał nad 
rzeką  Saraswati  dziewczynę  piorącą  odzież.  Dziewczyna  wybrała sobie bransoletki, po czym założyła  je na 

background image

rękę.  Kiedy  handlarz  upomniał  się  o  zapłatę,  powiedziała:  „Och,  zapomniałam.  Proszę,  idź  do  Uddalaki; 
każdy  wskaże  ci  jego  dom. Powiedz mu, że jego córka kupiła bransoletki, a on na  pewno ci zapłaci. Ach, 
zaczekaj! Możesz mu jeszcze powiedzieć, że pieniądze znajdzie za obrazem Radhy”. Sprzedawca zaufał jej i 
pośpieszył do wioski, do domu Uddalaki,  który bardzo się zdziwił, ponieważ nie posiadał dzieci ani żony. 
Jednakże sprzedawca nalegał, żeby zajrzał za obraz Radhy, gdyż  - jak twierdził - ta dziewczyna nie byłaby 
zdolna  do  kłamstwa.  Uddalaka  nigdy  nie chował pieniędzy za obrazem  Radhy. Jak mógłby trzymać gotówkę 
w  takim  miejscu! Niemniej jednak, żeby zadowolić sprzedawcę, zajrzał za obraz,  i o dziwo!... znalazł tam 
zawiniątko,  w  którym  były  monety.  Pieniędzy  było  tyle,  ile  kosztowały  bransoletki!  W tym  momencie 
Uddalaka doznał olśnienia. Zrozumiał, że to Radha musiała przysłać do niego owego handlarza. Padł mu do 
stóp,  a  potem,  przepełniony  radością  i  wdzięcznością,  pobiegł  z  nim  nad  rzekę.  Tam  w  mgnieniu  oka 
dostąpił cudownej wizji: w blasku porannego słońca ujrzał nad wodą Radhę, a właściwie jej prawą rękę, na 
której lśniły bransoletki. Dłoń Radhy błogosławiła go. Uddalaka odniósł wrażenie, jak gdyby Radha wołała 
go ku sobie..., i w tej samej chwili uleciał ze swego śmiertelnego ciała w jej ramiona.

 

Możecie  oddawać cześć naturze. Nie będzie w tym nic  złego, jeśli tylko uświadomicie sobie, że to 

Bóg  nadaje  wszystkiemu  i  formę,  i  nazwę,  i wartość; jeśli uświadomicie  sobie, że każdy materiał w swej 
istocie  jest  przędzą,  gliniane  naczynie  -  gliną,  a  złota  biżuteria  -  złotem.  Możecie  oddawać  boską  cześć 
choćby własnym rodzicom - taka praktyka również pozwoli wam doświadczyć Boga. W tym świecie rodzice 
są  waszymi  stwórcami,  opiekunami  i  nauczycielami,  zatem  w  nich  możecie  doświadczyć  Boga  w  Jego 
aspekcie Boskiego Rodzica.

 

Jeżeli nie jesteście w stanie pojąć idei Boga, na pewno z własnego doświadczenia wiecie, co to jest 

miłość. Doznawaliście przecież miłości ze strony rodziców, przyjaciół, partnerów, braci lub sióstr; poznaliście 
też  miłość  do  własnych  dzieci.  Każda  odmiana  miłości  to  iskra  Boga,  który  sam  jest  pełnią  miłości 
przejawiającą  się  nieustannie  we  wszystkich  światach.  Jeżeli  zatęsknicie  za  matką  i  jej miłością, a wasza 
doczesna  matka  nie  będzie  mogła  ukoić  tej  tęsknoty,  z  pewnością  ukoi  ją  Bóg  w  swym  aspekcie  Boskiej 
Matki.

 

Jest  na  ten  temat  krótka  historyjka:  otóż,  pewnej  nocy  Sziwa  i  Parwati(

-  żeński  aspekt  Sziwy,  Jego 

małżonka

)  spacerując  po  ciemnym  niebie,  zobaczyli  człowieka,  który  zawisł  na  gałęzi.  Jasne  było,  że  zaraz 

spadnie na ziemię. Parwati ujęła się za nim do Sziwy i poprosiła, by ratował nieszczęśnika. Sziwa odparł, że 
to  ona  powinna  pośpieszyć  mu  z  pomocą.  Zdecydowali  więc,  że  jeśli  ów  człowiek  spadając,  zawoła: 
„Matko!”,  Parwati  złapie  go  w  ramiona,  a  jeśli  zawoła:  „Ojcze!”,  Sziwa  uchroni  go  od  połamania  kości. 
Tymczasem  on  nie  zawołał  ani  matki,  ani  ojca,  lecz  wydał  z  siebie krzyk rozpaczy i strachu. Tak oto sam 
skazał się na samotność.

 

Ludzkie  zachowania  i  reakcje  są  rezultatem  głęboko  zakorzenionych  nawyków,  cech  i przekonań. 

Możecie pobrać z banku tyle, ile wpłaciliście. Zanim wypiszecie czek, musicie sprawdzić stan konta. Zatem 
gromadźcie  dobra,  nie  wyczerpujcie  ich  lekkomyślnie.  Niestety,  częściej  likwidujecie  swoje  zasoby,  niż 
gromadzicie  je.  Wielką  bolączką  obecnych  czasów  jest  to,  że  wolicie  niszczyć  niż  tworzyć.  Kiedy  trzeba 
podjąć  konstruktywne  działanie,  szybko  nudzicie  się i zniechęcacie. Jeśli natomiast zadanie polega na tym, 
żeby  ośmieszyć  jakąś  instytucję  lub  komuś  przeszkodzić,  angażujecie  się  bardzo  chętnie.  Powinniście 
rozróżniać  pomiędzy  impulsami  skłaniającymi  do  niszczenia,  a  inspirującymi  konstruktywne  działanie. Nie 
poddawajcie się  krytykanctwu ani cynizmowi  - to prowadzi do destrukcji i stanowi truciznę dla duchowego 
życia.  Trwajcie  w  prawdzie  własnego doświadczenia, nie oszukujcie siebie ani mnie. Moim imieniem jest 
Sathya  Sai, co znaczy  „Ten, którego  naturą  jest prawda”.

 

Również w moim poprzednim wcieleniu Sirdi Sai Baby prawda stanowiła moją naturę. Kiedyś pewien 

zapaśnik  wyzwał  mnie  na  pojedynek,  w  którym  został  dotkliwie  pokonany.  Walkę  obserwowali  liczni 
mieszkańcy  wsi.  Ponieważ  pragnął  odzyskać  straconą  reputację, poprosił mnie o rewanż następnego  dnia i 
przysiągł,  że  jeśli  znowu  zostanie  pokonany,  założy  chustę  i  do  końca  życia  będzie  chodził  z  przykrytą 
głową.  Dodał  też,  że  gdybym  przegrał,  miałbym  zrobić to samo. Ponieważ  następnego dnia nie miałem już 
nastroju  do  walki,  byłem  gotów  oddać  mu  upragnione  zwycięstwo.  Przyjąłem  więc  rolę  pokonanego  i 
założyłem  sobie  na  głowę  chustę.  Zapaśnik  poczuł  gorzkie  wyrzuty  sumienia,  w  wyniku  czego  jego  buta 
całkowicie stopniała. Błagał mnie, abym zdjął chustę, ale Sirdi Baba zawsze dotrzymywał danego słowa. Był 
czystą prawdą, tak jak jest nią teraz, więc od tej pory chodził z przykrytą głową. Innym razem przyszli do mnie 
znajomi - matka z małym chłopcem. Spędzili u mnie godzinę, a potem udali się do wsi, gdzie pewien bramin 

background image

recytował  purany(

staroindyjskie  teksty  filozoficzno  -  religijne

).  Bramin  ten  nazwał  Sirdi  Babę  szarlatanem  i 

kłamcą,  co  bardzo  dotknęło  chłopca,  więc  nalegał,  żeby  stamtąd  iść.  Gdy  przybiegł  do  mnie,  zapytałem, 
dlaczego tak szybko wrócili. Chłopiec opowiedział o całym zajściu, a ja uśmiechnąłem się i powiedziałem: 
„Oczywiście,  że  jestem  zwykłym  człowiekiem.  Wcale  nie  jestem  Bogiem,  za  którego  mnie  uważasz”. 
Chłopczyk nie dał się zwieść i uparcie twierdził że Baba jest Bogiem. Powiedziałem mu: „Nie jestem żadnym 
Bogiem,  chłopcze.  Spójrz,  noszę  podartą  odzież  i  mam  tylko  dwie  ręce,  a  Bóg  powinien  mieć  cztery,  nie 
sądzisz?(- 

chodzi  o  postać  czterorękiego  Wisznu

)”  Chłopiec  nie  przyjmował  żadnych  argumentów.  Nadal 

twierdził,  że  Sirdi  Baba  jest  Bogiem.  Gdy  tak  dyskutowaliśmy,  przyszli  jacyś  ludzie  i  opowiedzieli  o 
cudownym  zdarzeniu,  którego byli świadkami. Otóż, z okna na piętrze wypadło  dziecko, ale nic mu się nie 
stało. Powiedziałem im:  „Tak, wiem. Złapałem je w moje cztery ręce”. Usłyszawszy te słowa, chłopczyk aż 
podskoczył  i  powiedział:  „Widzisz,  sam  przyznajesz,  że  masz  cztery  ręce,  a  więc  jednak  jesteś  Bogiem”. 
Przytuliłem  go  i  wziąłem  do  meczetu,  w  którym  mieszkałem.  Tam  obdarzyłem  g

darśanem

  czterorękiego 

Wisznu.  Takie  było  moje  przywiązanie  do  prawdy  w poprzednim  wcieleniu;  a  właściwie  to  nie 
przywiązanie, lecz natura Sai.

 

Powinniście  poznać  głębsze  znaczenie  nie tylko mojego  imienia, ale też swoich własnych. Wszyscy 

macie imiona rozsiewające boski aromat. Powinniście czerpać z nich inspirację i moc. Dwa tygodnie temu 
Swami  Abhedananda  napisał  do  mnie  w  liście,  że  wolałby  nazywać  się  Sathya  Sai  Charanananda,  czyli 
„Ten,  kto  znajduje  błogość  u  stóp  Sathya  Sai”.  A  przecież  jego  imię  oznacza,  że  nie  ma  żadnej  różnicy 
pomiędzy nim a mną. Słowo abheda znaczy „nie inny, nie oddzielny”. Zatem powinien dostrzegać jedność. I 
tak  mu  odpisałem:  „Wystarczy,  jeśli  nauczysz  się  lekcji,  której  udziela  ci  twoje  imię”.  Traktujcie  swoje 
imiona  nie  jako  etykietki  służące  identyfikacji,  ale  jako  wskazówki dotyczące  zachowania i kierunkowskazy 
na duchowej ścieżce.

 

Dążenie do duchowego rozwoju jest zadaniem, od którego nie ucieknie żaden śmiertelnik. Nawet ci, 

którzy  dzisiaj  zaprzeczają  istnieniu  Boga,  któregoś  dnia  będą  musieli  zmiękczyć  swoje  serca  łzami  bólu  i 
rozpocząć duchową pielgrzymkę. Jeśli podejmiecie choćby najlżejszy wysiłek, aby wykonać krok w kierunku 
Boga, On pomoże wam na sto sposobów. Sziwaratri daje wam nadzieję. Księżyc - symbol ludzkiego umysłu 
maleje,  by  czternastej  nocy  po  pełni  stać  się  ledwo  widocznym  łukiem  światła.  Do  takiego  stanu  musicie 
doprowadzić swoje umysły, by osiągnąć wolność. Żyjcie w poczuciu wszechobecności  Sziwy, a pokonanie 
umysłu  okaże  się  dla  was  łatwym  zadaniem.  Czternastą  noc  po  pełni, tę jedną  noc, podczas której księżyc 
zanika,  spędzajcie  z  Sziwą.  Podejmijcie  wysiłek,  wejdźcie  w  duchową  atmosferę  tej  świętej  nocy,  a 
osiągniecie cel. Właśnie dlatego każda czternasta noc po pełni nazywa się  Sziwaratri, a owa szczególna noc 
w tym miesiącu - Mahasziwaratri. To jest noc, podczas której oddajecie  się Sziwie. Ponieważ dziś tak wielu 
moich  wielbicieli,  zarówno  tutaj  jak  i  w  innych  miejscach,  gorąco  modli  się  do  Sziwy, z mojego wnętrza 
wyłoni się lingam, abyście doznali łaski i szczęśliwości tej świętej chwili, wielkiego wydarzenia  - narodzin 
lingamu.

 

Złamany łuk 

8-10.03.1962 r.

 

Legenda o Mahasziwaratri (8 marca) 

P

rzed  chwilą  wysłuchaliście  znanej  legendy  o  Mahasziwaratri.  Legenda  to  tylko pewien środek  przekazu, 

drogowskaz naprowadzający na ścieżkę 

dharmy

. Opowiada o tym, jak jelenie błagały myśliwego, żeby ich nie 

zabijał; obiecały mu, że wrócą, gdy już spełnią swą powinność, bo dopiero wówczas będą mogły odejść z 
tego świata. Zapewniały, że dotrzymają słowa, bo gdyby złamały przyrzeczenie, musiałyby poni eść karę. Cała 
ta  legenda  obrazuje  zasady  dharmy.  Każda  opowieść  z  reguły  kończy  się  morałem;  legenda  o  znaczeniu  i 
świętości  Sziwaratri  nie  jest  wyjątkiem.  Gdy  chodzi  o  przekazanie  meritum  dharmy,  nawet  zwierzęta 
potrafią mówić, gdyż stają się instrumentami boskiego przekazu,  a ich mowa - głosem Boga.

 

Tak  więc  jelenie  obiecują,  że  wrócą  i  pozwolą  się  zabić.  Jednakże  w  danej  chwili  muszą  odejść, 

ponieważ każdy z nich  ma do spełnienia przypisane mu zadanie, na przykład nakarmić młode i zaopiekować 
się nimi albo wrócić do kogoś, kto na nie czeka. Zapewniają, że nie odważą się sprzeniewierzyć prawdzie  i 
złamać  przyrzeczenia,  ponieważ  wówczas  popełniłyby  ciężki  grzech.  Przy  tej  okazji  wymieniają  szereg 

background image

innych  grzechów,  jakich  należy  się  wystrzegać.  Myśliwy  pozwala im odejść. Ufa że wrócą, ponieważ sam 
popełniał  grzechy,  o  których  mówiły,  a  z  doświadczeń  wielu  wcieleń  wie,  że  ich  skutki  są  nieuchronne  i 
tragiczne,  gdyż tak działa prawo przyczyny  i skutku. Najsmutniejsze jest to, że chociaż człowiek na każdym 
kroku  obserwuje  konsekwencje  popełnionego  zła.  słyszy  o  nich,  a  także  cierpi  na  skutek  swoich  własnych 
poczynań,  nie  przyjmuje  do  wiadomości,  że  grzech  to  bardzo  niebezpieczny  eksperyment,  którego 
nieuniknionym  skutkiem  są  łzy.  Dzieje  się  tak,  gdyż  niewiedza zakrywa tę prawdę woalką iluzji i skutecznie 
maskuje pułapkę, w którą wciąż wpadają nieostrożni grzesznicy. Gdy dręczy was smutek albo ból, Bóg  nie 
zawsze  wyjawia  wam  ich  przyczynę,  czyli  grzech,  którego  skutki  odczuwacie.  Chodzi  o  to,  żebyście 
uświadomili sobie, że każde doświadczenie jest lekcją, zatem porażki również przyczyniają się do waszego 
rozwoju.  Musicie  zrozumieć,  że  sami  się zniewalacie i sami uwalniacie. Wplątujecie się w matnię swoich 
skłonności,  by  szamocząc  się  w  niej, coraz  silniej wiązać się z doczesnym światem. Przecież nie jesteście 
bezwolni!  Posiadacie  zdolność  rozróżniania  pomiędzy  prawdą  a  iluzją,  nawet  niepiśmienni  ją  posiadają, 
oraz  głos  sumienia,  który  szepcze  wam  do  ucha  dharmę.  Zatem  samodzielnie  musicie  wartościować  i 
wybierać.

 

Kiedyś zaproszono na dwór królewski sławnego artystę,  aby wykonał fresk przedstawiający scenę z 

wojny 

Mahabharaty

Wówczas nikomu nieznany miejscowy malarz poprosił o pozwolenie wykonania takiego 

samego  fresku  na  przeciwległej  ścianie.  Powiedział,  że  chociaż  będzie  pracował  za  szczelną  zasłoną, 
namaluje identyczny obraz, replikę dzieła  sławnego malarza. Kiedy dzieła zostały ukończone, przybył król i 
uroczyście odsłonił zasłonę. Okazało się, że oba obrazy były identyczne - kropka w kropkę, linia w linię, nie 
różniły się ani jednym odcieniem - dzieło miejscowego malarza stanowiło replikę oryginału. Jak to się stało? 
Otóż. ów człowiek nie używał pędzla ani palety, lecz przez cały czas  polerował ścianę..., aż zamienił ją w 
lustro. Przypowieść ta uczy. że należy tak wypolerować umysł, żeby odzwierciedlał Boga i Jego chwałę.

 

Jak  troszczycie  się  o  utrzymanie  ciała  w  dobrej  kondycji  i  dostarczacie  mu  pożywienia,  tak  też 

powinniście  zadbać  o  umysł. Jeśli rano nie wypijecie filiżanki kawy, boli was głowa;  a co dzieje się, gdy 
zapomnicie  o  porannej  praktyce  powtarzania  i  kontemplacji  imienia  Boga?  Może  taka  praktyka  nie  jest 
waszym  zwyczajem?  W  południe  głód  wypędza  was  z  cienia  drzew  i  goni  do  stołówki;  tymczasem  żadna 
siła  nie  ciągnie  was  do  pokoju  modlitwy.  Może  wcale  nie  macie  takiego  pokoju?  W  każdym  mieszkaniu, 
nawet jeśli od dłuższego czasu stoi puste, z łatwością rozpoznacie kuchnię po okopconych ścianach i zapachu 
przypraw. W podobny sposób  powinniście rozpoznawać miejsce modlitwy - po unoszącym się w powietrzu 
zapachu kadzidełek i kwiatów. Dobrze byłoby mieć  oddzielny pokój, albo przynajmniej kącik przeznaczony 
na medytację i  modlitwę, gdzie moglibyście udać się na krótki czas przynajmniej dwa razy dziennie; byłyby 
to  dwa  regularne  „posiłki  dla  umysłu”.  Zmęczony  lotem ptak odpoczywa na gałęzi, zanim znowu pofrunie w 
poszukiwaniu  pożywienia  i  szczęścia, natomiast umysł potrzebuje chwili wytchnienia na  „drzewie” boskiej 
chwały. Właściwe towarzystwo również działa nań odświeżająco. Postarajcie się stosować do tej rady, choć 
na  początku  może  wam  się  to  wydawać  mało  atrakcyjne.  Wadą  umysłu  i  ciała  jest  to,  że  nie potrafią one 
pozostawać w spokoju ani trwać w bezruchu.  Jednakże  waszą prawdziwą naturą jest spokój.

 

Żeby podkreślić ten fakt, dziś zwróciłem się do was nie tak jak zwykle - „Ucieleśnienia miłości” lub 

„Ucieleśnienia  najwyższej  jaźni”,  ale  śanti  swalupulara,  czyli  „Ucieleśnienia  najwyższego  pokoju”. 
Tymczasem  wasze  zachowanie  zaprzecza  waszej  naturze.  Nie  mówię  tego,  żeby  was krytykować,  ale po to, 
byście zauważyli pewną niedorzeczność w swym  zachowaniu, stanowiącą rezultat „niedożywienia” umysłu. 
„Głodny” umysł szuka sobie niewłaściwego pożywienia. Zapewnijcie mu odpowiedni pokarm, a będzie wam 
właściwie  służył. Zadaniem umysłu jest odkrycie atmy i uświadomienie sobie jej wszechobecności. Dopóki 
nie rozpoznacie  we wszystkim  wszechobecnej atmy,  będziecie doświadczali dysharmonii; ale nie martwcie się 
- w domu, w którym trwają przygotowania do ślubu i wesela, panuje harmider, nieład, zgiełk  i wrzawa, lecz 
w  momencie  ślubu  na  pewno  zastaniecie  tam  spokój,  czystość  i  harmonię.  Łaska  Boga  usuwa  wszelkie 
przeszkody pojawiające się na drodze duchowego rozwoju. Jeśli zaskarbicie ją sobie, zakosztujecie owocu 
spełnienia.  To  łaska  nadaje  życiu  wartość,  świętym  pismom  -  treść,  a  temu,  kto  je  czyta  -  umożliwia 
zrozumienie.  Czysty  kawałek  białego  papieru  nie  ma  żadnej  wartości.  Oddajcie  go  do  drukarni  papierów 
wartościowych  - tam zamienią go w banknot opatrzony specjalnym nadrukiem i stemplem banku. Postarajcie 
się, aby na waszych charakterach widniał stempel Boga i Jego  podpis - ten stempel i ten podpis nadadzą im 
wartości.  Ale  najpierw  musicie  je  oczyścić,  to  znaczy  usunąć  zeń  to  wszystko,  co  przyćmiewa  ich  biel. 
Tymczasem  człowiek  niejednokrotnie  zachowuje  się  gorzej  niż  jadowity  wąż,  będąc  okrutnym,  chciwym, 

background image

nieczułym,  niewdzięcznym,  wymyślając  bliźnim.  Nie obrzucajcie nikogo wyzwiskami, bowiem Bóg żyje w 
każdej istocie, zatem wasze ordynarne obelgi biją w Niego.

 

Stosujcie  się  do  zasad  dharmy  głoszonych  przez jelenie,  o których mowa w legendzie. Symbolizują 

one  cztery  Wedy  -  dlatego w legendzie występują cztery jelenie.  Śastry stanowią źródło wiedzy o dharmie i 
właściwym  postępowaniu.  Aby  doznawać  spokoju,  musicie  dostąpić  łaski  Boga,  a  tę  łaskę  zaskarbiacie 
sobie właściwym postępowaniem. Łaska Boga potrzebna jest wam do spokojnego życia tak, jak woda rybie. 
Nie ma żadnych „dróg na skróty” do łaski - najpewniejszą drogą jest nieustanne wspominanie imienia Boga. 
Nie  wierzcie  tym,  którzy  wskazują  wam  krótsze  ścieżki,  na  przykład  różne  ćwiczenia  oddechowe  czy 
fizyczne.  Bądźcie  ostrożni  -  one  nie  zawsze  są  bezpieczne.  Nie  słuchajcie  takich  wskazówek  ani  nie 
wykonujcie  ćwiczeń  na  podstawie  opisów  podanych  w  książkach.  Wiem  o  wielu  przypadkach  różnych 
zaburzeń  psychicznych  i  chorób  spowodowanych  praktyką  wykonywaną  według takich zaleceń. Wystarczy, 
jeśli  będziecie  przestrzegali  zasad  zawartych  w  śastrach.  Znajdziecie  tam  zalecenia właściwe dla różnych 
etapów rozwoju duchowego i różnych zawodów.

 

Zauważcie - panika wywołana przez astrologów w związku z koniunkcją ośmiu planet spowodowała, 

że  ludzie  zaczęli  szukać  ratunku  w  śastrach.  To  naturalne  -  gdy  pojawiają  się  objawy  choroby,  człowiek 
poszukuje  właściwego  leku.  W  obliczu  niebezpieczeństwa  potrzebna  jest  intensywna  modlitwa.  Szczera 
modlitwa  jest  lepsza  niż  jakiekolwiek  nieprzemyślane  posunięcie.  Najskuteczniejsze  jest  nieustanne 
wspominanie  imienia  Boga.  Ale  wy  nie  wierzycie  w  skuteczność  takiej  praktyki;  wierzycie  natomiast  w 
kosztowne,  pięknie  opakowane  i  szeroko  reklamowane  środki.  Tymczasem  lek  pozostający  zawsze  w 
zasięgu  ręki  uważacie  za  bezużyteczny  -  i  to  jest  wasze  nieszczęście.  Gdybyście  naprawdę  zaufali  Bogu, 
nawet  nie  musielibyście  przedstawiać  mi  swych  życzeń.  Spełniłbym je bez waszych próśb. Dlaczego? Czy 

Ramadas

 

czekał na audiencję tak jak wy tutaj? A przecież Bóg spełniał  jego najskrytsze marzenia! Wiedzcie 

jednak o tym, że realizując pragnienia, nie ograniczycie ich ani nie zlikwidujecie. 

Pragnienia mnożą się jak chwasty. Z jednego nasionka wyrasta drzewo, które z kolei produkuje tysiące 

nasion,  tysiące  następnych  drzew  i  miliony  nowych  nasion.  Tak  oto  z jednego  nasionka  powstaje  las,  a  z 
czasem nieprzebyta puszcza.

 

W  obecnej  epoce  już  samo  powtarzanie  imienia  Boga  sprowadza  Jego  łaskę,  nie  potrzeba  niczego 

więcej. Zawsze miejcie je na języku i w umyśle, wyobrażając sobie odpowiadającą mu postać, a nic was nie 
zrani. Od najmłodszych  lat wdrażajcie w tę praktykę dzieci i wpajajcie im wiarę w moc boskiego imienia. 
Dzieci powinny wysysać ją wraz z mlekiem matki. Sami ufajcie świętemu imieniu i powtarzajcie je - niech 
dzieci  widzą,  że  ono  sprowadza  na  was  spokój.  Nie  cofajcie  się,  idźcie  naprzód.  Nie  wahajcie  się  i  nie 
popadajcie w zwątpienie. Nie pozbawiajcie się radości czerpanej z boskiego imienia ani odwagi, w którą ono 
was uzbraja. Zwątpienie przynosi jedynie cierpienie, nic więcej.

 

Nie  szepczę  wam  do  ucha  żadnych  specjalnyc

mantr

,  gdyż  każde  moje  słowo  jest  mantrą,  więc 

słuchajcie  mnie uważnie. Każdego ranka czujcie się tak, jak gdybyście wychodzili na scenę, aby zagrać rolę 
przydzieloną  wam  przez Boga. Módlcie się o to, żebyście zagrali ją  jak najlepiej i uzyskali Jego aprobatę. 
Wieczorem  natomiast  wyobrażajcie  sobie,  że  wychodzicie  za  kulisy,  nie  zdejmujecie  kostiumu,  ponieważ 
być może wasza rola jeszcze się nie skończyła. Może jutro znów będziecie musieli wyjść na scenę. Ale nie 
martwcie  się  tym,  lecz  zaufajcie  Bogu,  który  napisał  tę  sztukę,  zna  jej  przebieg  i  zakończenie.  Wy  macie 
tylko zagrać.

 

(9 marca)

 

Jelenie,  które  dotrzymują  słowa  danego  myśliwemu, gdyż wiedzą o nieuniknionych konsekwencjach 

popełnienia  grzechu,  nauczają  dharmy.  Właściwe  postępowanie,  czyli  unikanie  grzechu,  umożliwi  wam 
doznawanie  boskiej  szczęśliwości,  której  ucieleśnieniami  jesteście.  Jelenie  mówią  o  grzechu,  ale 
pamiętajcie, że właściwie grzechy jako takie nie istnieją - chodzi tu raczej o błędy wynikające z niewiedzy, 
chciwości, zazdrości łub nienawiści. Zasady dharmy przedstawione w tej legendzie muszą być realizowane. 
Nie  tylko  myśliwy  musi  ich  przestrzegać,  ale  każdy,  kto  wysłuchał  tej  opowieści.  Od  tych,  którzy  więcej 
wiedzą,  więcej  się  wymaga.  Mędrzec  nie  ma  prawa  błądzić,  natomiast  ten,  kto  w  wyniku  niew iedzy 
popełnia błędy, ponosi ich konsekwencje, niekiedy bardzo ciężkie. Niektórzy nie przypisują wartości śastrom, 
ponieważ uważają je za wymysł braminów. Mylą się - w śastrach przemawia Bóg. To są pisma inspirowane 
przez Boga, a nie utwory wymyślone  przez człowieka.

 

Na  to,  w  jakim  stopniu  przestrzegacie  dharmy,  mają  wpływ  tendencje  i  skłonności,  które  wami 

background image

powodują. W XVIII  rozdziale 

Gity

  szczegółowo  opisano  podstawowe  tendencje  rządzące  naturą, a ponadto 

wspomniano  o  zależności  pomiędzy  rodzajem  pożywienia  a  charakterem.  Pożywienie  decyduje  o  waszych 
skłonnościach,  a  one  z  kolei  determinują  sposób  odżywiania  się  -  to  jest  błędne  koło.  W  Upaniszadach 
znajdziecie opowiadanie o tym, jak to u zarania dziejów człowiek i krowa prosili Boga o przydzielenie im 
codziennych  powinności.  Pan  nakazał  krowie  służyć  właścicielowi,  który  ją  żywi, natomiast człowiekowi  - 
podążać  ku  Bogu,  praktykując  dharmę.  Człowiek  nie  był  zachwycony  takim  zaleceniem  i zażądał  od  Boga 
więcej  wolności.  Na  to  Bóg  odparł,  że  człowiek  może  według  własnej  woli  wybierać  sobie  drogę 
prowadzącą  do  Niego.  Ponadto  zapewnił  krowie  pokarm  w  postaci  roślin,  a  człowiekowi  zalecił 
umiarkowanie w jedzeniu, to znaczy  jeden niewielki posiłek rano, a drugi  - wieczorem.

 

Ardżuna pozostawał pod wpływem niewiedzy, przez co padł ofiarą poczucia „moje” i „moja rodzina”. 

Targały nim  sprzeczności: z jednej strony oddanie się Krisznie, a z drugiej wątpliwości co do konsekwencji 
wykonania Jego zalecenia. Jesteście w podobnym stanie psychicznym  - dziś mówicie: „Będę stosował się do 
zaleceń  Baby”,  a  następnego  dnia  popadacie w zwątpienie i zastanawiacie się:  „Czy to da się  wykonać?”. 
Stwarzam  wam  takie  warunki,  jakie  umożliwiają  „podciągnięcie  się”  i  sprostanie  moim  wymaganiom. 
Ponadto dodaję wam odwagi, żebyście umacniali w sobie niezachwianą wiarę. Tymczasem widzę, że wielu z 
was jeszcze nie wstąpiło na wskazaną ścieżkę pomimo pewności, jaką gwarantuję, sprzyjających warunków, 
jakie aranżuję, oraz  łaski, którą was obdarzam. To jest naprawdę godne pożałowania. Bóg dal człowiekowi 
sto  lat  życia  i  wiele  pracy  do wykonania, a wy trwonicie czas na puste rozrywki. O przygotowaniu się do 
śmierci  myślicie  dopiero  wówczas,  gdy  puka  ona  do  waszych  drzwi;  wtedy  gorączkowo  prosicie  o 
przedłużenie  życia,  żebyście  mogli  spełnić  zadanie,  do  którego  zostaliście  powołani.  Nie  macie  czasu  na 
kontemplację Boga ani powtarzanie Jego imienia, a przecież to On w was żyje!  Za to macie czas na kluby, 
karty,  filmy,  plotki  i  różne  inne błahostki. Brakuje wam czasu na chwilę spokoju,  chwilę wielbienia Boga. 
Brak czasu nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Rozpoznajcie wreszcie prawdę i żyjcie nią. Jeżeli wstąpicie 
na  ścieżkę  dharmy,  będziecie  niezauważalnie  kierowani  przeze  mnie  w  stronę  prawdy  -  delikatnie,  lecz 
nieustannie.

 

Zauważcie,  jak  pod  wpływem  jeleni,  które  odwołały  się  do  sumienia  myśliwego,  ten  nieczuły 

człowiek  przeszedł  przemianę.  Z zainteresowaniem słuchał o wyłożonych w śastrach zasadach właściwego 
postępowania  i  konsekwencjach  ich  łamania,  a  jednocześnie  jego  serce  powoli  topniało  pod  wpływem 
dźwięku dzwonów, dochodzącego ze świątyni Sziwy, gdzie uroczyście obchodzono Mahasziwaratri. Jelenie i 
myśliwy  to  postacie  fikcyjne,  służące  przekazaniu  pewnej  głębszej  treści.  Wszystko  odbywa  się  według 
boskiego  planu.  Zauważcie,  że  Kriszna,  zanim  wygłosił  Gitę,  przygotował  Sandżaję(

minister  na  dworze 

Kaurawów

)

 

do  wykonania  zaplanowanego  dlań  zadania  polegającego  na  spisaniu  jej  treści,  to  znaczy 

obdarzył  go  zdolnością  widzenia  i  słyszenia  z  dużej  odległości.  Ardżuna  zaś  niejako  sprowokował 
wygłoszenie  Gity,  która  później  miała  służyć  całej  ludzkości  jako  drogowskaz  do  zbawienia.  W  języku 

telugu

  słowo  gita  znaczy  linia,  kreska,  czyli  kres  cyklu  narodzin  i śmierci.  Bhagawadgita  naucza,  jak 

podążać  prostą  ścieżką  dharmy  i  odważnie,  z podniesionym  czołem  realizować  wyłożone  w  niej  zasady. 
Starajcie  się stopniowo uwalniać od przywiązali kierujących was na niewłaściwą drogę. Dopiero bez nich 
będziecie mogli wyprostować się, gdyż nie będzie was przygniatał ich ciężar. Obecnie, zamiast eliminować 
bodźce  ekscytujące  umysł,  człowiek  czyni  wszystko,  aby  je  mnożyć.  Mam  tu  na  myśli,  na  przykład, 
nadawanie  duchowym  aspirantom  tytułów  podkreślających  ich  osiągnięcia.  Te  tytuły  nadawane  przez 
egzaltowanych  „mistrzów”  działają  jak  środek  wzmacniający  ego,  przez  co  narażają  ich  odbiorców  na 
duchowy  upadek.  Tak  więc  lekarze,  których  zadaniem  jest  podawanie  chorym  odtrutki,  zalecają  zdrowym 
truciznę!  Zarówno  ten,  kto  nadaje  takie  tytuły,  jak  i  ten,  kto  je  przyjmuje,  jest  godzien  potępienia:  jeden 
pogłębia chorobę ego utrzymując,  że ją leczy, a drugi gustuje  w tandecie.

 

Wywiązywanie  się  z  obowiązków  i  powinności  właściwych  różnym  etapom  życia  służy 

stopniowemu  wyciszaniu  umysłu  i  ostatecznie  prowadzi  do  rozpłynięcia  się  ograniczonego  ego  w 
nieskończoności  brahmana.  W  starożytnych  pismach  przedstawiono  wzorce  postępowania  i  zachowania 
właściwe  dla  poszczególnych  etapów  życia  i  różnych  grup  społecznych;  określono  prawa,  obowiązki oraz 
właściwe  sposoby  zarabiania  na  życie  -  wszystko  to  w  celu  wyeliminowania  drzemiących  w  człowieku 
niskich  instynktów  i wysublimowania  ludzkiego  charakteru. Zasady te są jak  głęboko zakorzenione drzewo, 
którego  cień  stanowi  bezpieczne  schronienie każdej społeczności. Nie ignorujcie ich. Powinny one być dla 
was  autorytetem  potwierdzającym  moje  przesłanie.  Studiowanie  świętych  pism  pozwoli  wam  dostrzec 

background image

majestat  Boga.  Nigdy nie występujcie przeciwko wyznawcom Wisznu lub  Sziwy tylko dlatego, że jesteście 
wielbicielami innej postaci Boga. Pamiętajcie, że znieważając  kogoś innego, znieważacie mnie, ponieważ ja 
żyję  w  każdym.  Szanujcie  atmę,  która  ubrała  się  w  daną  postać,  tę  samą  nieśmiertelną  atmę,  którą  i  wy 
jesteście; nie czyńcie nic, co w jakikolwiek sposób ubliżałoby jej. Jelenie występujące w legendzie wskazują 
myśliwemu drogę do samorealizacji, wiodącą przez cztery etapy: poznawanie świętych pism, przestrzeganie 
dharmy, oddanie się Bogu i odkrycie prawdy.

 

Jeszcze  jedno  słowo:  wiem,  że  chcielibyście  przedstawić  mi  swoje  problemy  i  uzyskać 

błogosławieństwo na drogę powrotną, więc niepokoicie się tym, że nie wzywam was na rozmowę. Jest was 
bardzo  wiele,  zatem  najpierw  zaproszę  starszych,  chorych  oraz  tych,  którym  trudno  będzie  ponownie  tu 
przybyć. Ponadto chciałbym wam powiedzieć, że wystarczy,  jeśli mówicie do mnie z miejsca, w którym w 
danej  chwili jesteście. Nie musicie odbywać dalekich podróży i wydawać ciężko zapracowanych pieniędzy, 
żeby  ze  mną  rozmawiać.  Spełnię  wasze  życzenia  na  odległość,  możecie  mówić  do  mnie  z  dowolnego 
miejsca. Jednak jutro przez cały dzień będę udzielał wam osobistych audiencji.

 

Pragnę  powiedzieć  jeszcze  jedno.  Dla  was,  oczywiście,  mógłbym  znieść  wszystko  -  przecież 

przybyłem, żeby was prowadzić i wybawić. Jednakże nie będę tolerował zapachu tytoniu i papierosów. Czy 
nie możecie chociaż na godzinę  powstrzymać się od paskudnego nawyku i przyjść tu bez tego obrzydliwego 
zapachu? Poza tym, tutaj obowiązuje pewna dyscyplina i określone zasady zachowania, które wam podałem. 
Prosiłbym,  żebyście  przestudiowali  regulamin  i  stosowali  się  do  niego  nie  tylko  tutaj,  ale  gdziekolwiek 
będziecie.

 

(1O marca) 

Veerabhadram przeczytał dziś ostatnią część legendy - jelenie, tak jak obiecały, wracają do myśliwego. 

Tymczasem  on,  pod  wpływem  ich  nauk  i  uczciwości, a także dzięki temu, że choć nieświadomie, ale jednak 
czuwał w tę świętą noc Sziwaratri, nie strzela do nich i łamie swój łuk. Ich uczciwość  wywarła na nim tak 
silne  wrażenie,  że  ze  łzami  skruchy  chyli  przed  nimi  czoła;  już  nie  potrafi  zabijać.  Nieczułe  serce  uległo 
przemianie  pod  wpływem  słów  wyrażających  dobro  oraz  dźwięków  dochodzących  ze  świątyni.  To  jest 
właśnie subtelna alchemia towarzystwa i otoczenia. Są takie miejsca, które  wyjątkowo silnie oddziałują na 
umysł.  Ich atmosfera przesycona jest energią Boga, gdyż  od wielu pokoleń zbierają się tam Jego wielbiciele.

 

Najlepszą duchową praktyką jest działanie zgodne  z dharmą i wypływające z miłości do Boga, gdyż 

takie  działanie  prowadzi  ku  duchowej  mądrości,  czyli  do  postrzegania  świata  zewnętrznego  jako 
rzeczywistości  względnej,  a  wszechprzenikającej  boskiej  energii,  zwanej  niekiedy  łaską,  jako  jedynej 
prawdy. Człowiek niewierzący jest jak ślepiec, który nic nie widzi, albo jak chory, którego trawi gorączka 
powodująca  zaburzenie  odczuwania  smaku  -  wszystko  wydaje  mu  się  gorzkie.  Ten,  kto  wierzy  w  Boga, 
rozpoznaje różne  smaki: gorycz jest dla niego gorzka, kwas  - kwaśny, a słodycz - słodka, natomiast ten, kto 
osiągnął stan samorealizacji, w każdym  smaku,  w każdym  przeżyciu  doświadcza boskiej słodyczy.

 

Taką  osobą  był 

Prahlada

.  Chociaż  bito  go, kopano, topiono i przypalano ogniem, jego świadomość 

nieustannie  trwała  w  boskiej  słodyczy.  Cierpliwie  znosił  wszelkie  tortury,  ponieważ  czerpał  moc z imienia 
Narajany, które zawsze rozbrzmiewało w jego sercu. W waszych sercach również bije to samo ukryte źródło 
szczęśliwości. Tryska, aby ugasić wasze pragnienie Boga, kiedy tylko wypowiadacie Jego święte imię. Próby, 
przez które przechodził Prahlada, to symbole służące zobrazowaniu  jego duchowego poziomu.

 

Kiedyś Bóg przyszedł do domu pewnego mędrca jako złodziej. Właściciel zobaczył go i powiedział: 

„Przyłapałem cię,  złodzieju”, a Bóg odrzekł:  „Dopóki myślisz kategoriami  ty - ja, nie jesteś  mędrcem” - i 
zniknął. Łatwo jest nauczyć się na pamięć wersetów z pism świętych i cytować je na każdym kroku. Jednak 
ta  wiedza  będzie  bezużyteczna,  dopóki  nie  zaczniecie  postępować  w  myśl  tego,  co  głosicie,  tak  jak  na 
przykład czynił 

Wiwekananda

 - całym swoim życiem urzeczywistniał  głoszone  przez siebie nauki.

 

Laskę  Boga  można  sobie  zaskarbić  czynem,  więc  działajcie  i  zasługujcie  na  nią.  Kierowca  musi 

bezpiecznie  prowadzić  samochód  zarówno  na  gładkiej  autostradzie,  jak  też  na  wyboistej  drodze.  Tak  samo 
wy - musicie wiedzieć, jak omijać pułapki nieprawdy i jak poruszać się po gładkiej drodze prawdy. Pewnie 
zaraz  mi  powiecie,  że  często  stajecie  wobec  dylematu  trudnego  wyboru  pomiędzy  prawdą  i  nieprawdą. 
Zawsze  pamiętajcie  o  zaleceniu  Gity:  anudhewaga  karam  wakjam satjam prithikaram - niech w waszych 
słowach nie będzie złośliwości, nienawiści, ani zazdrości; mówcie prawdę, mówcie tak, żeby wasze słowa 
koiły,  pocieszały,  przynosiły  radość.  Gdy  musicie  dokonać  trudnego  wyboru,  zanim  uczynicie  cokolwiek, 
zwróćcie  się  o  radę  do  Boga.  Drugi  człowiek  może  wam  doradzić  jedynie  w oparciu  o  swoją  wiedzę, 

background image

natomiast Bóg, który dysponuje mocą przemieniania ciemności niewiedzy w światłość wiedzy, wskaże wam 
najwłaściwszą  drogę.  Proście  Boga,  a  On  wam  odpowie.  To  Bóg  pokierował  myśliwym  tak,  że  w  końcu 
połamał  łuk  i  strzały.  Strzały  symbolizują  tu  wszelkie  wady  i  niegodziwość,  więc  myśliwy urzeczywistnił 
swoją prawdziwą, boską jaźń.

 

Przyjeżdżacie  do  Puttaparthi  różnymi  drogami  -  z  Bombaju  przez  Guntakal,  z Bangalore  przez 

Chikballapur,  z  Nellore  przez Pakalę, z Madrasu przez Jolarpet, ale przyświeca  wam jeden cel. Przybywszy 
tu,  odczuwacie  jedną  i  tę  samą  radość.  Cztery  monety  ćwierćrupiowe,  dwie  półrupiowe  i  banknot 
jednorupiowy mają tę samą wartość. Stosując różne duchowe praktyki, osiągacie spełnienie i doświadczacie 
tego samego  - prawdy i majestatu  Boga.

 

Bóg  ukaże  się wam w dowolnym miejscu, jeśli tylko będziecie za Nim tęsknić. Może nawet  zjawić 

się  przed  wami  w  materialnym  ciele,  jeśli  tego  pragniecie.  On  zawsze  czeka,  żeby  ukoić  waszą  tęsknotę, 
tylko  że  wy  nie  jesteście  gotowi  do  zaproszenia  Go  i  przyjęcia  w swych  sercach.  Nie  oczyściliście  ich  z 
pragnień i zachłanności, zazdrości i nienawiści. Dziecko, nawet jeśli jest nakarmione, czasami płacze - to nie 
jest  powód  do  zmartwienia,  ponieważ  płacz  ułatwia  mu  trawienie.  Płaczcie,  łzy  umożliwią  wam 
„strawienie” radości rozpoznania Boga; płaczcie ze szczęścia. Nie po to macie łzy, byście bezradnie błagali 
o jałmużnę,  lecz  żebyście  u  stóp  Boga  płakali  z  radości  i  wdzięczności.  Nigdy  nie  popadajcie  w 
przygnębienie.  Spotkało  was  wyjątkowe  szczęście  - jesteście tutaj, w boskiej obecności, i słuchacie moich 
słów. Nasyćcie się boską słodyczą, przetrawcie ją i wracajcie tu z jeszcze większym apetytem.

 

Miłość i prawda 

marzec 1963 r.

 

(fragmenty z dyskursu)

 

N

ie  narzekajcie,  gdy  Bóg  poddaje  was  testom,  ponieważ pozwalają wam one uświadomić sobie  zarówno 

własne  osiągnięcia,  jak  i  ograniczenia.  Znając  swoje  ograniczenia,  poświęcicie  im  więcej  uwagi,  dzięki 
czemu zaliczycie następne testy. Do egzaminu nie można przygotować się w ostatniej chwili, trzeba uczyć się 
wcześniej.  Wówczas  podchodzi  się  doń  z  odwagą  i pewnością,  jaką  daje  utrwalona  wiedza.  Przed 
egzaminem  wystarczy jedynie powtórzyć opanowany  wcześniej materiał. Oto droga do sukcesu.

 

Wielu  z  was  skarży  się:  „Powiadają,  że  darśan  anuluje  grzechy,  tymczasem  niejednokrotnie 

dostąpiłem  darśanu,  a  zły  los  nie  opuszcza  mnie  i  cierpię  jeszcze  bardziej  niż  przedtem”.  To  prawda, 
przybyliście  tu,  dostąpiliście  darśanu  i  posialiście  nowe  nasiona,  które  stąd  wzięliście  -  nasiona  miłości, 
wiary, oddania Bogu, właściwego towarzystwa, czystych myśli, powtarzania imienia Boga. Nauczyliście się 
też, jak uprawiać glebę swych serc. Zasialiście nasiona w czystych sercach. Teraz, nim wzejdzie nowy plon, 
musicie  skonsumować  poprzednie  zbiory. Problemy i kłopoty to plon wcześniejszych  zasiewów. Zatem nie 
narzekajcie, nie traćcie ducha.

 

* 

* 

W tym świętym kraju zapomniano, gdzie bije źródło świętości, jak żyć w Bogu, a także w harmonii 

ze  sobą  i  z  otoczeniem.  Nadszedł  czas,  żeby  o  tym  przypomnieć.  Obecnie  zachowujecie  się  tak,  jak 
gdybyście  szukali  naszyjnika,  który  macie  na  szyi.  Aby  go  odnaleźć,  potrzebujecie  lustra.  Wkrótce 
usłyszycie głos Wed. Bóg zstąpił, żeby ponownie naprowadzić was na właściwą drogę - na drogę prawdy. 

Jeśli  ktoś  zażąda,  byście  wskazali  mu  jeden  tekst,  w  którym  zwięźle  wyłożono  zasady  dharmy, 

wskażcie mu Bhagawadgitę. Ona zawiera w sobie esencję Wed, śastr i puran - jak butelka soku wyciśniętego 
z  kosza  różnych  owoców.  Sok  nie  wysycha  ani  nie  psuje  się  jak  owoce,  ponieważ  został  dobrze 
zakonserwowany.  Podobnie  smak  i  wspaniałość  Gity  przetrwają  do  końca  świata,  a  później  stopią  się  z 
Wedami w jedno.

 

W lesie doczesnego życia ludzkie ciało jest drzewem, a myśli, uczucia i wyobrażenia to jego konary, 

gałęzie  i  liście.  Zmartwienia,  problemy  i  strach  są  jak  skaczące  po  nich  małpy.  Różne  formy  żalu  można 
porównać  do  owadów  niszczących  kwiaty  radości,  a  gniew,  nienawiść,  lenistwo  i  mściwość  -  do  sów  i 
wron, które zagnieździły  się na drzewie.

 

background image

Słońce  nie  wschodzi  ani nie zachodzi; ono wydaje się  wschodzić i zachodzić, ponieważ ziemia się 

obraca. W rzeczywistości wschód to stawanie się widocznym tego, co było niewidoczne. Zatem wschody i 
zachody to zjawiska względne, a ich postrzeganie różni się w zależności od przekonań obserwatorów. Jeśli 
uczyliście  się  astronomii,  wiecie,  że  słońce  nieustannie  świeci  jednakowym  blaskiem.  Podobnie  rzecz  się 
ma  z  wiedzą  duchową  -umożliwia  ona  człowiekowi  wzniesienie  się  ponad  przeciwieństwa  istnienia  i 
nieistnienia.

 

Lingam symbolizuje rozpływanie się umysłu, wszelkich jego poczynań i wyobrażeń, rozpływanie się 

wszelkich  form  w  nieskończoności.  Sziwaratri  to  noc,  podczas  której  księżyc,  uważany  za  bóstwo  umysłu, 
znajduje się w fazie poprzedzającej nów. W tym szczególnym momencie aspirant duchowy może z łatwością 
osiągnąć  stan,  w  którym  jego  umysł  rozpłynie  się  -  zniknie  jak  księżyc  podczas  nowiu.  Na  tym  polega 
samorealizacja, a lingam symbolizuje jej osiągnięcie.

 

*

 

*

 

Bóg  jest  jak  wielki  płomień,  a  indywidualne  dusze  -  jak  iskry.  Iskry  stanowią  maleńkie  cząstki 

płomienia;  mają  w  sobie ten sam blask, tę samą  światłość. Ślady odciśnięte w świadomości przez czyny z 
poprzednich  wcieleń  przygaszają  ich  światło,  niczym  wiatr.  Jednak  wiatr  nigdy  nie  przygasi  blasku 
płomienia; wręcz przeciwnie  - podsyci go tak, że będzie  świecił bardziej intensywnie. Ów wiatr powstał z 
woli Boga, aby jeszcze dodać Mu  chwały.

 

*

 

*

 

Tak  jak  sny  stanowią  odzwierciedlenie doświadczeń,  rozczarowań i pragnień ze stanu jawy, tak też 

doznania stanu jawy są skutkiem poprzednich wcieleń. Podczas snu nie kojarzycie swych przeżyć i emocji z 
doświadczeniami stanu jawy. Odnosicie wrażenie, że te doznania nie mają  z tamtymi żadnego związku, że są 
niezależne i rzeczywiste. Analogicznie, nie uświadamiacie sobie, że radość i smutek, zachowania i reakcje w 
stanie jawy są skutkiem  waszych uprzednich  wcieleń; niemniej jednak tak jest.

 

* 

* 

Piłkarze nie cieszą się z gry jak ci, którzy obserwują mecz. Ani atakujący, ani atakowani nie doznają 

zachwytu  będącego  udziałem  widzów,  którzy  dostrzegają  każdy  błąd  i każde  dobre  zagranie,  zarówno  w 
obronie  jak  i  w  ataku.  To  oni  mogą  docenić  najbardziej  fascynujące  momenty  gry.  Podobnie,  żeby  czerpać 
maksimum  radości z gry życia, przyjmijcie rolę obserwatorów, nawet jeśli musicie w tej grze uczestniczyć.

 

*

 

*

 

Nie  muszę  nikomu  schlebiać  ani  nikogo  o  nic  prosić,  dlatego  jestem  wolny  od wszelkiego strachu. 

Żyję miłością i prawdą - niczym więcej. Nie troszczcie się tak bardzo o doczesny komfort, nie proście mnie 
o  materialne  przedmioty,  jak gdyby doczesność była dla was wszystkim. Nie traćcie cennego czasu na próby 
odkrycia  tajemnicy  Boga,  który  tutaj  i teraz  przejawia  się w ludzkiej postaci. Raczej wzbudzajcie  w sobie 
miłość. To jest najlepsze, co możecie uczynić dla siebie, ponieważ wszystko, co istnieje, jest niczym innym, 
jak waszą jaźnią. Wy także żyjcie miłością i prawdą; nigdy nie ulegajcie nienawiści, okrucieństwu i fałszowi.

 

Lingam 

11.02.1964 r.

 

M

oi przedmówcy, Umamaheshwara Shastri i Virabhadra Shastri, mówili o istocie Boga; przekazali tyle, ile 

zrozumieli  i  potrafili  wyrazić  słowami,  jako  że  Bóg  pozostaje  poza  zasięgiem  rozumienia  i  opisu.  Boga 
można  doświadczyć,  ale  bogactwa,  pełni,  zakresu  i  głębi  tego  doznania  nie  można  przekazać  w  słowach. 
Człowiek  powinien  przeczuwać,  że  jego  przeznaczeniem  jest  doznawanie  Boga,  a  nie  nędzna  egzystencja 
zakończona  śmiercią stanowiącą rzeczywistość świata materii. Człowiek przybył tu z wieczności, dlatego jego 
serce  odpowiada  na każdy głos wieczności; również z tego powodu człowiek nie przyjmuje do wiadomości, 
że  jego  ciało  umrze  -  tak  naprawdę  nie  myśli  o  swojej  śmierci.  Dzieje  się  tak,  ponieważ  drzemie  w  nim 
pragnienie  rzucenia  jej  wyzwania,  bowiem  istota  ludzka  łączy  w sobie  to,  co  śmiertelne  z  tym,  co wieczne. 
Skoro wyzwolenie oznacza uwolnienie się od smutku i doznawanie bezwarunkowej szczęśliwości,  wolność 

background image

nie jest celem nieosiągalnym. Wystarczy tylko oddać całe brzemię  Bogu, a wówczas nie będzie już żadnych 
trosk  ani  zmartwień.  Wystarczy  każde  zdarzenie  postrzegać  jako  grę  Boga.  którego  uwielbiacie,  a wtedy 
cokolwiek się zdarzy, przyjmiecie z radością, ponieważ będziecie dostrzegać w tym Jego wolę. W rezultacie 
poczujecie się tak szczęśliwi jak On, gdy realizuje się Jego boski plan.

 

Iśwara  sarwabhuthanam  hriddese  ardżuna  tiszthati  -  Ardżuno,  Bóg  żyje  w  sercu  każdej  istoty  - 

powiedział  Kriszna  w  Bhagawadgicie.  Nie  musicie  szukać  Go  w  żadnych  świętych  miejscach.  Jak  każda 
kropla  oceanu ma jego smak, skład i nazwę, tak też każda istota obdarowana jest boskim smakiem, boskim 
aspektem  i  boskim  imieniem;  ale  człowiek  nie  uświadamia  sobie  tej  prawdy.  Przeznaczeniem  rzeki  jest 
dotarcie do morza i rozpłynięcie się w nim. Przeznaczeniem istoty ludzkiej jest dotarcie do Boga i stopienie 
się z Nim w jedno.  Lingam  symbolizuje  rozpłynięcie  się w nieskończoności  tego, co ograniczone.

 

Wyobraźcie  sobie  ego  jako  przestrzeń  ograniczoną  naczyniem.  Zamknięta  przestrzeń  musi  połączyć 

się w jedno  z nieskończoną przestrzenią uniwersum. Takie rozpłynięcie ego następuje w wyniku odrzucenia 
przywiązań,  które  są  sztucznym  wytworem  umysłu  pozostającego pod wpływem iluzji. Zatem przywiązania 
muszą zniknąć. Niski status istoty ludzkiej, jakim obecnie zadowala się człowiek, powinien zostać zastąpiony 
statusem  istoty  boskiej,  jako  że  to  jest  status  właściwy  człowiekowi.  Celem  Sai  jest,  abyście  rozpoznali 
własną  tożsamość.  Sędzia  sądu  najwyższego  bawi  się  z  wnukiem,  czołgając  się  z  nim  po  podłodze  albo 
wożąc go na plecach, gdy ten woła  „wio”. Niemniej jednak taka zabawa w żaden sposób nie podważa jego 
statusu; sędzia ani na chwilę nie zapomina, kim jest. Podobnie wy  - musicie zawsze być świadomi wyższego 
celu,  dla  którego  tu  żyjecie.  Nie  wolno  degradować  swego  przeznaczenia  niskimi  czynami,  słowami  lub 
myślami. Przyszedłem, żeby dodać wam odwagi odnalezienia w sobie Boga, którym w istocie jesteście; aby 
wyposażyć  was  w  intelektualną  zdolność  rozpoznania  prawdy,  bowiem  tylko  prawda  może  rozproszyć 
iluzję, której źródłem jest niewiedza.

 

Posuwając  się  naprzód  małymi  krokami,  dochodzicie  do  kresu  długiej  drogi.  Powtarzając 

systematycznie pewną czynność sprawiacie, że z czasem staje się ona waszym zwyczajem. Słuchając moich 
nauk,  odnajdujecie  w  sobie  konieczność  działania.  Postanówcie  działać,  przebywać  we  właściwym 
towarzystwie,  czytać  uwznioślające  lektury;  uczyńcie  wspominanie  imienia  Boga  waszym  zwyczajem,  a 
iluzja  zniknie.  Błogość,  jakiej  doznacie  w wyniku  kontemplacji  Boga,  zastąpi  wszelki  żal  i  zmartwienia, 
bowiem Bóg to uosobienie szczęśliwości. Czy  Sziwa rozpaczał,  gdy zobaczył powóz, jakiego miał użyć do 
walki  z demonami  trzech  ciał:  fizycznego,  subtelnego  i  przyczynowego?  Powóz  stanowiła  ziemia,  a jako 
koła  służyć  mu  miały  słońce  i  księżyc  -  dwa  ciała  niebieskie,  które  nigdy  nie  obracają  się  w  jednym 
kierunku.  W  dodatku  woźnica,  Wisznu,  pogrążony był w głębokim  śnie! I zdarzyło się tak, że  Sziwa wcale 
nie  musiał  staczać  walki,  ponieważ  sam  Jego  dobry  nastrój  unieszkodliwił  demony.  Jak  to  się  stało,  że 
zwyciężył  je  bez  walki?  Otóż  owe  demony,  dzieci  smutku,  nie  mogą  żyć  tam,  gdzie  gości  boska 
szczęśliwość.  Wypełnijcie  się  radością,  a negatywne tendencje znikną, gdyż w waszych sercach nie będzie 
już dla nich miejsca. Gdy idziecie w kierunku światła, wasz cień pozostaje w tyle, zaś gdy oddalacie się od 
światła, macie cień przed sobą i podążacie za nim. W każdej chwili wykonujcie krok w stronę Boga, a wtedy 
iluzja,  czyli  cień.  pozostanie  za  wami  i  nie  będzie  was  zwodzić.  Bądźcie  wytrwali  i zdecydowani.  Nie 
popełniajcie  błędów,  byście  potem  nie  żałowali.  Lepiej jest najpierw zastanowić się, niż później żałować 
swoich czynów.

 

Ardżuna zastanawiał się zawczasu; przewidywał  konsekwencje wojny zanim się rozpoczęła, dlatego 

przed  bitwą  prosił  Krisznę  o  radę.  Natomiast 

Dharmaradża

,  jego  starszy  brat,  analizował  swoje  czyny 

dopiero po fakcie i żałował, gdy musiał ponosić ich konsekwencje. Przede wszystkim musicie baczyć na to, 
by  podejmowane  przez  was  działania,  zarówno    w   praktyce   duchowej,  jak   w   codziennym   życiu, 
poprzedzała  dogłębna  analiza  skutków.  Powinniście  za  każdym  razem badać, czy owe skutki będą dla was 
korzystne.  W przeciwnym  razie  może  zdarzyć  się  tak.  jak  w  pewnym  mieście, kiedy to pokojówka królowej 
przyszła do pałacu zapłakana, a królowa rozpłakała się na jej widok. Widząc swą panią we łzach, cała służba 
również zaczęła płakać. Król także płakał ze współczucia dla żony. Wkrótce całe miasto zalewało się łzami - 
wszyscy płakali.

 

Tymczasem  pewien  rozsądny  człowiek  postanowił  wyjaśnić  przyczynę  zbiorowego  płaczu.  Chodził 

od  domu  do  domu  i  pytał o powód. Wreszcie dotarł do królowej, od której dowiedział się, że powodem jej 
płaczu była rozpacz  pokojówki. Pokojówka zaś wyznała, że przyszła do pałacu zapłakana, ponieważ zdechł 
jej  ulubiony  osioł!  Gdy wieść  o przyczynie płaczu rozeszła się po mieście, wszystkich ogarnął  śmiech, ale 

background image

również  i  wstyd.  Dociekajcie,  analizujcie, nie wyciągajcie pochopnych wniosków i nie dawajcie posłuchu 
pogłoskom.

 

Przybyłem,  żeby  was  zreformować;  nie  opuszczę  was,  dopóki  tego  nie  dokonam.  Nie  sądźcie,  że 

uciekniecie przede mną - nie pozwolę na to. Nie martwi mnie, jeśli ktoś ode mnie  odchodzi; nie zależy mi na 
tym,  by  gromadzić  wokół  siebie  tłumy.  Czy  ktoś was tu zapraszał? Nie było żadnych anonsów w prasie, a 
jednak  przybyliście  tutaj.  Przywiązujecie  się  do  mnie,  ale  ja  nie  odczuwam  żadnych  przywiązań.  Jestem 
przywiązany  jedynie  do  zadania,  dla  wykonania  którego  przybyłem.  Wiedzcie  jedno:  czy  przybywacie  do 
mnie,  czy  też  nie,  i  tak  wszyscy  jesteście  moimi  dziećmi.  Mam  w  sobie  miłość  tysięcy  matek.  Dlatego 
ochraniam  was  i otaczam  czułością.  Kiedy  wydaje  się  wam,  że  jestem  zagniewany,  pamiętajcie,  że  to  tylko 
inny wyraz mojej miłości. Nie ma we mnie ani śladu gniewu; chcę wam jedynie uświadomić, że sprawiacie 
mi zawód, jeśli nie wzrastacie duchowo według moich zaleceń. 

Możecie  analizować  moje  sugestie,  macie  do  tego  prawo.  nie żądam ślepego posłuszeństwa. Jeżeli 

dojdziecie do wniosku. że moja rada pomoże wam osiągnąć cel, zastosujcie się do niej, jeśli nie - idźcie gdzie 
indziej. Jednak gdziekolwiek pójdziecie, spotkacie mnie, ponieważ jestem wszędzie.

 

Czy  słyszeliście  historię  o  zajączku,  który  pożyczył  od  Matki  Ziemi  cztery  rupie?  Sądził,  że  jeśli 

pójdzie gdzie  indziej, nie będzie musiał oddawać długu. Biegł co sił w nogach cały dzień, aż znalazł się w 
bardzo odległym miejscu. Zmęczony  usiadł i z ulgą pomyślał:  „Tutaj już nikt nie będzie wymagał ode mnie 
spłaty”. Jakież było jego zdziwienie, gdy usłyszał głos wydobywający się spod miejsca, na którym siedział: 
„Matka  Ziemia  jest  tutaj,  pod  tobą.  Nie  uciekniesz  ode  mnie,  choćbyś  pobiegł  bardzo,  bardzo  daleko”. 
Podobnie  wy,  nie  możecie  ode  mnie  uciec.  Będę  wymagał  od  was  właściwego  zachowania,  dobrych 
nawyków,  szlachetnych  myśli  i  przebywania  we  właściwym  towarzystwie  bez  względu  na  to,  dokąd  się 
udacie  w poszukiwaniu  zbawienia.  Zresztą,  odchodząc  ode  mnie  musielibyście  odrzucić  radość,  ukojenie, 
odwagę,  miłość  i  błogosławieństwa,  które  tu  otrzymujecie.  Jedynie  ci,  którzy  bardziej  wierzą  uszom  niż 
własnym  oczom,  odejdą.  Niedługo  ujrzycie  lingam, który powstaje w moim wnętrzu. Dostąpicie wielkiego 
błogosławieństwa  -  zobaczycie  cud  stworzenia.  A przecież  znajdą  się  wśród  was  tacy,  którzy  nadal  będą 
wątpić i zaprzeczać. Taka jest ich 

karma

,  nic  innego  nie  mogą  uczynić.  (W  tym  momencie  Swami przerwał 

dyskurs: rozpoczęły się skurcze - najpierw w jamie brzusznej, potem w klatce piersiowej i w gardle; Swami 
pochylił  się.  oparł  o  stół,  pił  wodę.  Wreszcie,  po  około  dwudziestu  minutach,  w  Jego  ustach  pojawił  się 
owalny, różowy lingam. Trzymając lingam pomiędzy kciukiem i palcem wskazującym prawej dłoni, Swami 
kontynuował  dyskurs).

 

Oto  lingam  -  symbol  wszechświata!  W  jego  wnętrzu  krąży  dziewięć  planet;  zawarty  jest  w  nim cały 

wszechświat  -  planety  i  ich  satelity,  pierwotny  ogień,  chmura pierwotnego pyłu; a także oko Odwiecznego 
Świadka.  Naprawdę,  dostąpiliście  wyjątkowego  błogosławieństwa.  Przywiodły  was  tu  szlachetne  czyny  z 
wielu  wcieleń,  abyście mogli zobaczyć cud  stworzenia. Całe wieki wielbienia Boga, długie lata modlitw  i 
postów  nie  zapewniłyby  wam  udziału  w  tym  niezwykłym  wydarzeniu,  pamiętajcie  o  tym.  Niech  ta  święta 
chwila  zainspiruje  was  do  wsłuchiwania  się  w  boskie  zalecenia,  wybierania  właściwego  towarzystwa  i 
usilnego dążenia do najwyższego  celu życia - do Boga.

 

Wewnętrzny Sziwa 

1.03.1965 r. godz. 8:00

 

M

acie  naprawdę  wyjątkowe  szczęście,  skoro  możecie  być  ze  mną  w  tym  świętym  dniu,  w którym  od 

Himalajów  po  przylądek  Komoryn,  wszędzie  rozbrzmiewa  mantra  sziwo'ham,  sziwo'ham  –  „ja  to  Sziwa, 
jestem  Sziwą”.  W  takich  szczególnych  dniach  tradycja  nakazuje  człowiekowi  kontemplować  wrodzoną  mu 
boskość.  Zatem  zanurzcie  się  w  sobie  i  zdecydujcie,  co  ze  swego  wnętrza  odrzucić,  a  co  rozwinąć. 
Rozwijajcie  wszystkie  te  cechy,  przekonania  i zwyczaje,  które  zbliżają  was  do  Boga,  gdyż  wcześniej  czy 
później  musicie  stopić  się  z  Nim  w  jedno.  Te  zaś,  które  kierują  was  w  stronę względnego świata czasu  i 
przestrzeni, odrzucajcie albo przynajmniej traktujcie jako przemijające i względne. Radość, której tak usilnie 
poszukujecie,  macie  w sobie, ale nie możecie z niej czerpać, ponieważ zapomnieliście, gdzie jest klucz do 
tego skarbca. Odnajdziecie ten klucz, otworzycie skarbiec i będziecie radować się szczęśliwością, jeśli tylko 
w ciszy medytacji zwrócicie się we właściwym kierunku.

 

Płomienie  gniewu,  dumy,  nienawiści  i  zazdrości  są  o  wiele  bardziej  niebezpieczne niż pożar, gdyż 

background image

podstępnie  tlą  się  w  umyśle,  by  niespodziewanie wybuchać i żądać coraz to nowych  ofiar. W Gicie ogień 
określono  słowem  anala,  co  znaczy  „nie  dosyć”.  Ogień  nigdy  nie  ma  dosyć.  Boicie  się  pożaru,  który 
wybuchł gdzieś w oddali, a tymczasem w waszych sercach szaleje przerażający ogień! Jak ugasić taki pożar? 
Otóż,  gwarantowane  środki  zaradcze  sprawdzone  przez  mędrców  znajdziecie  w  zasadach  dharmy.  Są  to: 
prawda, prawość, pokój i miłość. Nasączcie nimi serca, a staną się niepalne.

 

Jak żaba, która znalazła się w zębach kobry, ale nie  uświadamiając sobie swego położenia, próbuje 

jeszcze  schwytać  muchę,  tak  też  i  wy  nie  zdajecie  sobie  sprawy  z  tego,  że  śmierć  trzyma  was  w  swych 
szponach.  Szukacie  radości,  a  znajdujecie  ból;  gonicie  za  przyjemnością,  a  chwytacie  smutek; 
przywiązujecie się do śmiertelnego ciała, a odwracacie od Boga, który jest nieśmiertelny. Oczywiście, nie raz 
słyszeliście o tym  od mędrców, ale ich słowa nie wykiełkowały w was, gdyż padły  na skalisty grunt. Gdyby 
trafiły na pulchną glebę czystych serc, gdybyście podlewali je łzami skruchy, wykiełkowałyby i urosły. Czysta 
świadomość jest jak lampa - nalejcie do niej oleju łaski, zanurzcie w nim knot samokontroli, osłońcie kloszem 
praktyki  wspominania  boskiego  imienia  i  zapalcie  lampę,  powtarzając  jedną  z  wielkich  prawd  duchowych, 
np.: aham brahmasmi - ja to brahman, albo tat twam asi - ty jesteś Tym, a podmuchy radości i smutku nigdy 
nie  ugaszą  jej  płomienia.  Wówczas  nie  tylko  znajdziecie  się  w  zasięgu  światła,  ale  i  sami  staniecie  się 
źródłem światłości.

 

Flaga,  którą  wciągnę  na  maszt,  to  wezwanie  do  zapalenia  tej  lampy.  Widniejący  na  fladze  symbol 

znajdziecie też u stóp  kolumny z kwiatem lotosu. Koncentryczne koła wokół jej podstawy oznaczają kolejne 
etapy  duchowego  wzrastania.  Aspirant  duchowy  musi  przejść  przez  piaszczysty  ugór  pragnień,  pokonać 
czerwone  pogorzelisko  gniewu  i  nienawiści,  przemierzyć  zieloną  przestrzeń  szczęśliwości,  aby  w  końcu 
wejść w głęboką ciszę zespolenia z Bogiem - na tym etapie niezachwianie trwa w medytacji, jak ta kolumna. 
Zauważcie,  że  na  kolumnie  umieszczonej  w  środku  koła  znajduje  się  sześć  pierścieni.  Symbolizują  one 
czakry(

-

  centra  energetyczne  w  ciele  subtelnym  człowieka

),  przez  które  płynie  do  celu  energia 

kundalini

.  A co 

jest  jej  celem?  Jest  nim  rozkwitający  w  duchowym  sercu  kwiat  lotosu,  z  którego  emanuje  rozpraszająca 
mrok iluzji światłość duchowej wiedzy. Tak oto światło serca stapia się ze światłością Boga.

 

Zauważcie,  że  do  Prasanthi  Nilayam  prowadzą  trzy  bramy,  chociaż  wokół  nie  ma  żadnego 

ogrodzenia. Przejście przez pierwszą z nich symbolizuje wzniesienie się ponad tamogunę  - niskie instynkty, 
bezwład i niewiedzę. Kto przekroczy tę bramę, ujrzy ogrody, dekoracje, girlandy...,  i przy dźwiękach muzyki 
przejdzie  przez  bramę  radżoguny  -  aktywności,  namiętności  i  emocji  prowadzącą  na  plac  darśanowy,  gdzie 
dominuje  sathwaguna  -  spokój  i czystość.  Wszystko,  co  czynię  lub  mówię,  ma  symboliczne  znaczenie, 
pewną głębszą wymowę. Te bramy  również stanowią dla was lekcję.

 

Nie  marnujcie  takich  świętych  dni  jak  Sziwaratri  na  pikniki,  kino,  karty,  przyjęcia  i podobne 

rozrywki.  Wielcy  święci  zapisali  je  w  kalendarzu  jako  specjalne  dni  przeznaczone  na  kontemplację  i 
wielbienie  Boga,  służenie  bliźnim,  oczyszczanie  się  z  wad i szkodliwych nawyków. Kontemplujcie  lingam 
stanowiący  materialny  znak  atmy  -  boskiej  światłości,  który  dziś  powstaje  w  moim  wnętrzu.  Bądźcie 
przekonani  o  tym,  że  lingam  jest  w  każdym  z  was,  bowiem  stanowi  on  znak  Sziwy  żyjącego  w  każdym 
ludzkim  sercu.  Niech  wizja  lingamu  wypełni  i  uwzniośli  waszą  świadomość.  Nie  zmarnujcie  tych  kilku  dni 
spędzonych  w Prasanthi  Nilayam  na  absorbujące  umysł  plotki,  jałowe  dysputy,  zaspokajanie  czczej 
ciekawości  czy zwiedzanie okolicy. Poddajcie się dyscyplinie tego miejsca,  ograniczcie rozmowy, kontakty, 
wymagania  co  do komfortu; żyjcie myślami o Bogu; nie tylko dzisiaj, w tej atmosferze, ale zawsze. Radujcie 
się  ciszą  tego  miejsca,  nie  zakłócajcie  jej  zbędnymi  myślami,  słowami  ani  czynami.  Wykorzystajcie  ten 
wyjątkowy dar, na który zasłużyliście sobie dobrem poczynionym  w wielu wcieleniach.

 

Przez śmierć do nieśmiertelności 

1.03.1965 r., godz. 20:00

 

S

ziwaratri  to  noc,  podczas  której  Sziwa  ukazuje  się  swym  wielbicielom  w  postaci  lingamu.  W  tę  noc 

módlcie  się  do  Sziwy  o  duchową  wiedzę,  bowiem  to  ona  sprawia,  że  przejawia  się  ukryta  w  człowieku 
boskość,  a  przejawienie  to  stanowi  cel  wszelkich  duchowych  praktyk.  Dopóki  będziecie  gonić  za 
doczesnymi  przyjemnościami,  nie  zaznacie  szczęśliwości.  Przypuśćmy,  że  we  śnie  ciężko  chorujeci e  od 
ukąszenia  kobry.  Żeby  lepiej  się  poczuć,  wystarczy  się  obudzić.  Duchowa  wiedza,  do  której  prowadzi 

background image

nieustanna  kontemplacja  chwały i wszechmocy  Boga, gwarantuje przebudzenie się ze snu niewiedzy.

 

Człowiek potrzebuje do życia pożywienia i medytacji. Pożywienie służy utrzymaniu dobrej kondycji 

ciała,  natomiast  medytacja  umożliwia  doświadczanie  Boga  i  Jego  chwały.  Mój  przedmówca  wspomniał  o 
wielkich  świętych,  którzy  odchodzili  w  ciszę  pustelni  i  ciężką  pracą  umysłu  zdobywali  dla  ludzkości 
drogocenne  skarby  duchowych  doświadczeń  i inspiracji.  Niestety,  niektórzy  potępiają  tych  bohaterów  za 
wycofanie  się  ze  zgiełku  doczesności  i  nazywają  ich  tchórzami  uciekającymi  przed  wyzwaniami  życia! 
Oceniają  ich  jako  egoistów  pragnących  jedynie  własnego  zbawienia.  Tymczasem  prawdziwym  powodem 
ich  wycofania  się  z  doczesnego  życia  było  dążenie  do  odkrycia  tajemnicy  zbawienia  i wyjawienie  jej 
ludzkości. Przecież nie można potępiać studenta udającego się za granicę na wyższą uczelnię za tchórzostwo 
czy  egoizm, jeśli jego celem jest zdobycie  wiedzy, która uczyni go bardziej użytecznym dla społeczeństwa! 
Święci  wycofują się z życia, żeby uchronić zmysły przed tym  wszystkim, co je absorbuje bądź rozprasza, i 
uniknąć  infekcji  zatruwającej  źródło  szczęśliwości.  Duchowa  wiedza,  jaką  nabywają  w  aśramach  i 
pustelniach,  umożliwia  zbawienie  wielu  innym,  którzy  później przybywają do nich, żeby się uczyć.  Spokój 
i wewnętrzna  radość  owych  mędrców  inspiruje  uczniów,  którzy  do  nich  przychodzą.  Tymczasem  wy 
oskarżacie  ich  o  to, że was opuszczają; a co dobrego czynią ci, którzy z wami  pozostają? Ludzie żyjący w 
jednej rodzinie zachowują się wobec siebie jak jadowite węże i skorpiony. Niejeden dom bardziej przypomina 
menażerię, aniżeli przybytek  radości i spokoju!

 

Dziś  rano  mówiłem  o gniewie, nienawiści, zazdrości i dumie jako o ogniu trawiącym ludzki umysł. 

Teraz mój przedmówca z Delhi stwierdził, że te wszystkie namiętności  należą do sfery zjawisk względnych i 
nie  mają  żadnego  wpływu  na  waszą  rzeczywistą  jaźń!  To  przypomina  mi  historyjkę  o  teorii,  nie  mającej 
związku z codziennym życiem. Otóż, pewien  chłopiec zobowiązał się do podpisania puszek z przyprawami. 
Wszystkie  naczynia  podpisał  prawidłowo,  a  na  puszce  z  cukrem  umieścił  napis:  „pieprz”,  za  co  został 
zganiony  przez  matkę.  Chłopiec  tłumaczył  się,  że  chciał  w  ten  sposób odstraszyć  mrówki, które na pewno 
nie  weszłyby  do  puszki  z  pieprzem!  Zrozumcie,  że  sama  teoria  filozofii  zawartej  w  Wedach  nie  ugasi 
płonącego w sercu ognia.

 

Oczywiście, że w pewnych sytuacjach emocje są niezbędne; na przykład pod wpływem emocji wąż syczy, 

aby  odstraszyć  napastnika.  Gniew  i  nienawiść  mogą  przydać  się  aspirantowi  duchowemu  w  walce  z 
atakującym  go  złem  -  powinien  on  odczuwać  gniew  wobec  tego,  co  hamuje  jego  rozwój,  i  niechęć  do 
nawyków,  które  go  demoralizują.  Pogłębiajcie  duchową  wiedzę,  aby  w  każdym  zdarzeniu  i  sytuacji 
dostrzegać  Boga,  a  dodacie  swojemu  życiu wartości. Nie doszukujcie się wad u bliźnich  - oni wszyscy są 
bowiem przejawieniami Boga, którego poszukujecie. To własne wady w nich widzicie.

 

Na  tym  świecie  nie  ma  nic  więcej  poza  tym,  co  widzialne  i  tym,  co  rzeczywiste.  Widzialna  jest 

materia,  a  rzeczywista,  choć  niewidzialna,  jest  świadomość,  czyli  Bóg.  Świat  to  materialna  forma  Boga, 
inaczej  mówiąc  Jego  ciało,  które  w  stanie  jawy  postrzegacie  zmysłami.  Widzicie  wówczas  wielość,  nie 
jedność.  Owa  wielość  znika  dopiero  w  stanie  snu  głębokiego,  kiedy  nie  ma  ani  świata,  ani  waszych 
wyobrażeń.  Przeanalizujcie  stan  marzeń  sennych  i  snu  głębokiego.  Zauważcie,  że  stan  jawy  uniemożliwia 
odkrycie  prawdy;  działające  wówczas  zmysły  wprowadzają  was  w  błąd,  gdyż  nie  są  właściwymi 
instrumentami  duchowych  poszukiwań.

 

Kiedyś  pewna  kobieta  modliła  się  w  świątyni,  a 

Ramakriszna

  Paramahamsa  podszedł  do  niej  i 

uderzył  ją  w  policzek,  czym  zaszokował  świadków  tego  wydarzenia.  Uczynił  to,  ponieważ  znał  treść  jej 
modlitwy  i  w  przeciwieństwie  do  niej  wiedział,  że  to,  o  co  prosiła,  zniewoli  ją,  a  nie  wybawi. 
Wykorzystujcie  życie na to, żeby się uwolnić; nie marnujcie szansy, która została wam dana.

 

Być  może  po  powrocie  do  domu  będziecie  opowiadać:  „Do  Puttaparthi  przybyło tysiące ludzi, nie 

tylko z Indii, ale i z zagranicy. Wszyscy pragnęli darśanu Baby...”. Nie takie wspomnienia powinniście stąd 
wywieźć. Kiedyś pewna kobieta przyszła na recytację puran. Siedziała  na sali kilka godzin, ale zapamiętała 
jedynie  to,  jak  wyglądali  słuchacze  i  otoczenie,  jakie było oświetlenie i jakich  użyto głośników, natomiast nie 
miała  pojęcia  o  tym,  co  mówiono  na  scenie!  Wynieście  stąd  wiedzę  o  wartości  ciszy,  imienia  Boga, 
Bhadżanów(

nabożna  pieśń  hinduska  wielbiąca  Boga

),  modlitwy,  medytacji,  kontemplacji,  towarzystwa  osób 

bliskich  duchowo.  To wszystko  bardzo wam się przyda  w trudnych  chwilach w przyszłości.

 

Pewna  kobieta  płakała  nad  umierającym  mężem:  „Co  będzie ze mną, gdy ciebie zabraknie?”, na co 

on,  równie  zrozpaczony,  odpowiedział:  „A  co  stanie  się  ze  mną?”  -  i  umarł.  Nie  rozpaczajcie  w  obliczu 
śmierci. Nie traćcie ducha, gdy umiera ciało. Wiedzcie, że prawdziwe Ja jest nieśmiertelne; traktujcie śmierć 

background image

jak cud wyzwolenia. Jednak takie zrozumienie przychodzi dopiero wówczas, gdy człowiek całe swoje życi e 
podporządkuje  dharmie  oraz  obowiązkom  właściwym  etapowi  życia,  na  którym  się  znajduje.  Te  dwie 
dyscypliny  z  czasem  połączą  się  w  jedną,  a  mianowicie  -  nieustanną  kontemplację  brahmana  jako jedynej 
osnowy  widzialnej  różnorodności.  W  tym  celu  musicie  zaszczepić w umyśle niezachwiane przekonanie, że 
indywidualna jaźń zanurzona jest w najwyższej jaźni, która  „rozpuszcza” ją, a raczej przywraca jej wymiar 
nieskończoności.

 

Tysiące  pielgrzymów  przybyło  dziś  do  Prasanthi  Nilayam.  Wielu  z  tych,  którzy  bywali  tu  regularnie, 

aby  uczestniczyć  w  obchodach  Sziwaratri  i  oglądać cud narodzin lingamu, nie ma wśród nas. Wielu miało 
szczęście znaleźć się tu po raz pierwszy. To nie jest jedynie łut szczęścia. W życiu duchowym, tak samo jak w 
każdej  innej  dziedzinie  życia,  nie  ma  przypadków.  Takie  błogosławieństwo  jest  wynikiem  albo  działania 
łaski, albo przestrzegania duchowej praktyki, zatem wejdźcie w boską ciszę i przyjmijcie błogosławieństwo 
narodzin lingamu.

 

Korzeń czy lina? 

2.03.1965 r.

 

P

rzed chwilą wysłuchaliście wykładu o tym,  w jaki sposób człowiek powinien spłacać długi wdzięczności 

wobec Boga, mędrców i przodków. Była też mowa o zasadach dharmy, wytyczających prostą drogę wiodącą od 
człowieczeństwa  ku  boskości.  Każdy  musi  świadomie  przebyć  tę  drogę  -  czy  okaże  się  ona  ciernista,  czy  też 
nie.

 

Ardżuna był szwagrem Kriszny, a zarazem Jego bliskim  przyjacielem. Na polu bitwy nie było czasu 

na pytania i szczegółowe wyjaśnienia. Nie ulega wątpliwości, że Kriszna  mógł w mgnieniu oka przemienić 
samowolny  umysł  swojego  krewnego  i  przyjaciela  w  umysł  oświecony,  zdolny  do  właściwego  działania. 
Jednakże nie uczynił tego! Jedyne co zrobił, to zalecił Ardżunie lekarstwo i sposób na życie. Ardżuna musiał 
sam  przyjąć  lek  i  zastosować  się  do  otrzymanych  wskazówek.  Kriszna  powiedział:  „Jesteś  moim 
przyjacielem  i  krewnym,  jesteś  mi  tak  drogi,  że  będę  powoził  twoim  rydwanem.  Obecnie  znalazłeś  się w 
opresji.  Wiem, że iluzja, która tobą zawładnęła, musi zostać bezzwłocznie  rozproszona, niemniej jednak sam 
musisz  otrząsnąć  się  z  niewiedzy,  bez  udziału  cudu  dokonanego  przeze  mnie”. Ten, kto poznaje prawdę w 
wyniku  samodzielnie  stoczonej  walki  z  niewiedzą,  strzeże  jej  jak  skarbu  i  na  zawsze  zachowuje  w  swym 
sercu. Jednak nie każdy jest w stanie udźwignąć przełomowe następstwa poznania prawdy. Ardżuna wyznał 
Krisznie,  że  nie  potrafi  uciszyć  swego  umysłu,  gdyż  ten  zawsze  jest  pobudzony  i  niespokojny  jak  wiatr. 
Przypomina  mi  to  pewną  historyjkę  o  Karnie(

przyrodni  brat  Ardżuny

).  Przed  każdą  kąpielą  Karna  wcierał 

sobie  we  włosy  olej,  który  trzymał  w  wysadzanym  szlachetnymi  kamieniami  pucharze.  Któregoś  dnia 
Kriszna zjawił się przed nim w chwili, gdy dokonywał tego zabiegu.  Karna wstał, aby godnie Go powitać. 
Wówczas  Kriszna  poprosił  o  puchar.  „Dziwi  mnie,  że  Ty,  który  jesteś  panem  wszelkiego  stworzenia, 
pragniesz  takiej  błahostki;  ale  przecież  nie  mam  prawa  oceniać.  Oto  puchar,  oddaję  Ci  go”  -  powiedział 
Karna  i  lewą  ręką  podał  Krisznie  naczynie,  co  było  niezgodne  z  obowiązującym  zwyczajem  podawania 
prezentu prawą ręką. Kriszna zarzucił mu zachowanie sprzeczne z dharmą. Karna tłumaczył się: „Wybacz mi, 
ale w chwili, gdy mój umysł zgodził się z Twoją wolą, moja prawa ręka była tłusta od oleju. Obawiałem się, 
że nim ją umyję, przewrotny umysł zdąży znaleźć powody, dla których mógłbym nie  spełnić Twojej prośby, 
a wówczas straciłbym wyjątkową szansę usłużenia Ci. Dlatego złamałem zasady etykiety i podałem Ci puchar 
lewą  ręką.  Proszę,  zrozum  mnie  i  wybacz”.  Karna  dobrze  wiedział,  że  ludzki  umysł  jest  przewrotny  i 
chwiejny.  Jednakże,  jak  nauczał  Kriszna  Ardżunę,  można  go  poskromić,  praktykując  nieprzywiązanie  i 
dyscyplinę.  Umysł  musi  podporządkować  się  intelektowi,  nie  zmysłom,  wówczas  nauczy  się  rozróżniać 
pomiędzy  przemijającym  a wiecznym  i  uwolni  się  od  przywiązania  do  ciała.  Tak  jak  miąższ,  dojrzałego 
orzecha  odkleja  się  od  zewnętrznej  łupiny,  tak  też  umysł  musi  odłączyć  się  od  skorupy,  jaką  jest  ciało. 
Uderzcie  niedojrzały  orzech  kamieniem,  a  uszkodzicie  miąższ;  uderzcie dojrzały i zobaczcie, co się stanie: 
sucha  skorupa  odpadnie,  natomiast  miąższ    pozostanie    nienaruszony.      Dojrzały    aspirant  duchowy  nie 
odczuwa zmienności losu, zaś człowieka niedojrzałego rani nawet najlżejszy jego podmuch.

 

Podczas polowania pewien król rzucił się w pościg za jeleniem. W pogoni wpadł do głębokiej studni. 

Nikt z jego świty nie wiedział o tym wypadku, ponieważ król zostawił wszystkich daleko w tyle. Na szczęście 
spadając, złapał się grubego korzenia, dzięki czemu uniknął niechybnej śmierci.  Po kilku godzinach męczarni 

background image

usłyszał  ludzki  głos.  Pewien  święty  mąż  przechodził  nieopodal,  recytując  imię  Boga.  Gdy  tylko  usłyszał 
krzyk króla, rzucił mu linę i powiedział: „Chwyć linę, wyciągnę cię”. Król stanął w obliczu wyboru: „korzeń 
czy lina?” Oczywiście, że to korzeń pozwolił mu  przeżyć, ale stanowił on jedyny ratunek, dopóki nie było liny. 
Wyrazem głupoty byłoby kurczowo trzymać się korzenia, gdy w zasięgu ręki znalazła się  lina. Korzeń należy 
docenić, ale wdzięczność nie może przeradzać się w przywiązanie. Doczesne życie jest takim  korzeniem, a 
duchowa wiedza - liną. Ta wiedza przychodzi jako olśnienie, do którego prowadzi nieustanne uświadamianie 
sobie wielkich prawd duchowych. Wyzwolenie się to odkrycie prawdy, usunięcie zasłony iluzji; nie jest ono 
specjalnym przywilejem dla wybranych. Rzeka wpada do oceanu, by stracić w nim swą formę, nazwę i  smak. 
Podobnie,  oświecenie  uwalnia  od  imienia,  formy,  wszelkich  inklinacji  i  postaw.  Przestajecie  istnieć  jako 
pojedyncze,  indywidualne  istoty,  tak  jak  kropla  deszczu  przestaje  istnieć,  gdy  rozpłynie  się  w  oceanie,  z 
którego powstała. Odkrywacie wówczas, że nigdy nie było żadnych  przywiązań ani ograniczeń, że wszelkie 
więzy,  poczucie  tożsamości  ze  wszystkim,  co  ograniczone  i  przemijające,  to  jedynie  zniekształcające 
rzeczywistość wyobrażenia umysłu.

 

Aby  umysł  wiernie  odzwierciedlał  prawdę,  musi  być  czysty,  a  podstawowym  warunkiem 

zachowania  czystości  umysłu  jest  właściwy  pokarm.  W  tym  celu  w  pierwszej  kolejności  należy  zwrócić 
uwagę na przyjmowane  pożywienie. 

Dlatego  duchowi  aspiranci  powinni  szczególnie  uważać  na  rodzaj  przyjmowanych  pokarmów. 

Wpływ pokarmu  na umysł  obrazuje następujące zdarzenie.

 

W  miasteczku  Malur  żył  pewien  pobożny  bramin.  Jego  żona  również  była  szczerze  oddana  Bogu. 

Bramin  każdą  chwilę  poświęcał  na  modlitwę,  medytację  lub  powtarzanie  imienia  Boga.  Któregoś  dnia 
zapukał  do  jego  drzwi  mnich  i  poprosił  o  jałmużnę.  Bramin  przyjął  go  z  radością,  a  pragnąc  ugościć  z 
wszelkimi  honorami,  zaprosił  na  obiad,  który  zaplanował  na  następny  dzień.  Tak  więc  nazajutrz  ozdobił 
drzwi  zielonymi  girlandami  i poczynił  wszelkie  przygotowania  do  przyjęcia.  Jednakże  w  tym  dniu  okazało 
się, że żona bramina nie może przygotować posiłku z powodu fizycznej niedyspozycji. W tej sytuacji zgodziła 
się ją wyręczyć sąsiadka. Przyjęcie udało się, jednak gościa przez cały czas dręczyło pragnienie zabrania ze 
stołu  srebrnej  filiżanki.  Chociaż  walczył  z  sobą  ze  wszystkich  sił,  zła  myśl  zwyciężyła.  Mnich  wyniósł 
filiżankę  z  domu  gospodarza  w  fałdach  swej  szaty.  Tej  nocy  sumienie  nie  pozwoliło  mu  zasnąć,  bowiem 
uświadomił  sobie,  że  przyniósł  wstyd  swojemu  duchowemu  mistrzowi  oraz  wszystkim  świętym,  których 
imiona tak często powtarzał, recytując mantry. Nie mógł odzyskać spokoju, wrócił więc do bramina, padł mu 
do  stóp  i  ze  łzami  skruchy  oddał  skradziony  przedmiot. Wszyscy dziwili się, jak doszło do tego, że mnich 
dopuścił  się  tak  niegodnego  czynu.  Wreszcie  ktoś  zasugerował,  że  być  może  myśli  osoby  gotującej  obiad 
„zanieczyściły” posiłek. Po zbadaniu sprawy okazało się, że sąsiadka, która tego  dnia zastąpiła żonę bramina 
w  kuchni,  była  notoryczną  złodziejką.  Zatem  jej  inklinacje  „zainfekowały”  przygotowywany  przez  nią 
obiad,  którym  poczęstowano  mnicha.  Oto  dlaczego  aspiranci,  którzy  znaleźli  się  na  pewnym  etapie 
duchowego rozwoju, powinni żywić się wyłącznie owocami i warzywami. 

Zawsze  pozytywnie  przyjmujcie  wszelkie  trudności  i  traktujcie  je  jak  wyzwania,  ponieważ  one 

umożliwiają  wam  sprawdzanie  siebie  i  wznoszenie  się  ponad  przywiązanie  do  ciała. Bóg nie zna strachu, 
jedynie ciało odczuwa tę emocję. Dziś mamy Sziwaratri - Noc Sziwy, Noc Pomyślności, Noc Bez Strachu. 
Macie  wyjątkowe  szczęście, że mogliście tu przybyć.  Chciałbym jednak podkreślić, że jeśli nie opanujecie 
wypływającego z umysłu potoku pragnień, wasz pobyt tu będzie bezowocny. Gdy wasze pragnienia realizują 
się, uwielbiacie mnie, w przeciwnym razie - urągacie mi. Pragnienia pozbawiają człowieka godności. Jedno 
spełnione  pragnienie  daje  początek  dziesięciu  następnym;  pragnienia  nie  mają  końca.  Ta  sama  osoba 
przychodzi do mnie z prośbą o zdanie egzaminu, potem o pracę, dobrego teścia, dziecko, podwyżkę, miejsce 
dla  syna  na  uczelni...  -  to  jest  niekończąca  się  seria  pragnień.  Wreszcie  przychodzi  z  prośbą  o  łaskę 
uwolnienia  od  doczesnych  spraw  i  wprowadzenia  na  ścieżkę wiodącą ku wyzwoleniu.  Czinta (pragnienie) - 
oto  czym  żyją  tacy  ludzie.  W  języku  telugu  czinta  znaczy  tamaryndowiec.  Szukacie  tamaryndowca, 
tymczasem  moim  drzewem jest drzewo santoszy, czyli bezwarunkowej szczęśliwości.

 

Człowiek  niejednokrotnie  bywa  gorszy  od  psa,  który  zawsze  pozostaje  wierny  swojemu  panu  bez 

względu na okoliczności. Jest mu wdzięczny za jedzenie zostawione dlań  na talerzu. Człowiek natomiast nie 
potrafi  być  wdzięczny  nawet  za  amritę(

boski  nektar,  eliksir  życia

).  Zapomina  o  dobru,  którym  został 

obdarowany,  wypiera  się  swojego  mistrza,  ulega  fałszywym  pogłoskom,  nawet jeśli na własne oczy widzi 
prawdę. Zachowuje się tak, jak gdyby posiadał dwa języki: dziś kogoś wychwala pod niebiosa, jutro urąga mu 

background image

i zaprzecza. 

Nikt  nie  może  was  uwolnić,  ponieważ  nikt  was  nie  zniewolił.  Płaczecie  z  bólu,  ale  kurczowo 

trzymacie się doczesnych przyjemności. Kruki gonią mewę tak długo, jak długo trzyma ona w dziobie rybę. 
W  końcu,  zmęczona ucieczką, wypuszcza zdobycz... i w tym momencie staje się  wolna. Siada na drzewie i 
czuje  się  szczęśliwa.  Tak  samo  wy  -  odrzućcie  przywiązania  do  przedmiotów  zniewalających  zmysły,  a 
uwolnicie się od żalu i zmartwień. Wy też możecie zaznawać  szczęśliwości, jeśli tylko puścicie rybę, którą 
trzymacie.  Kiedy  dowiadujecie  się  o  włamaniu  do  sąsiadów,  stajecie  się  szczególnie  ostrożni  -  przed 
zaśnięciem  sprawdzacie,  czy  na pewno zamknęliście drzwi. A dlaczego nie zastanawiacie  się nad tym, czy 
jesteście przygotowani na śmierć  dowiedziawszy się, że ona właśnie zabrała któregoś z waszych sąsiadów? 
Po  co  nieustannie  angażujecie  się  w  budowanie  domów,  analizowanie  wysokości  kont  bankowych, 
urządzanie  przyjęć  albo  dyskusje  o  wynikach  wyborów?  Zajmijcie  się  raczej  poszukiwaniem 
nieśmiertelności  i  służeniem  światu,  bo  w  ten  sposób  najlepiej  przysłużycie  się  sobie.  Czy  dążycie  do 
odkrywania własnej tożsamości? Tym oto powinien zająć się człowiek.

 

Sięgajcie po szlachetniejsze role 

3.03.1965 r.

 

C

iało jest świątynią najwyższej jaźni, a świat - budowlą wzniesioną na mocnym fundamencie „ja”, czyli ego. 

W  stanie  snu  głębokiego,  kiedy  „ja”  śpi,  świat  dla  was  nie  istnieje,  ale  najwyższa  jaźń  trwa.  Zanim  się 
urodziliście,  świat  również  dla  was  nie  istniał;  gdy  umrzecie,  też  nie  będziecie  go  świadomi.  Żeby  to 
zrozumieć,  musicie  przejść przez szkołę działania w duchu poświęcenia Bogu i wielbienia Go. Taka praca 
oczyszcza  serce  z  egoizmu,  a wielbienie  i  kontemplacja  Boga  kierują  uwagę  ku  Najwyższemu.  Wówczas 
pojawia  się  wiedza  duchowa.  Kto  ją  posiądzie,  staje  się  prawdziwym  mędrcem,  ponieważ  poza  wiedzą 
duchową nie ma nic więcej do poznania.

 

O  tym,  jak  powinniście  działać  i  jak  oddawać  Bogu  cześć,  decyduje  dharma  właściwa 

poszczególnym  etapom  życia  oraz  wasze  inklinacje  i  usposobienie. Nawet amrita byłaby  szkodliwa, gdyby 
ktoś  pił  ją  nosem.  Dla  każdego  duchowego  aspiranta  właściwy  jest  inny  styl  życia,  inna  trasa  duchowej 
wspinaczki, inna ścieżka rozwoju. Prawdziwy nauczyciel duchowy wie, co jest najlepsze dla danego ucznia, 
przy  czym  jest  życzliwy,  rozważny,  nigdy  nie  kieruje  się  żadnymi  uprzedzeniami ani też nie wymaga, żeby 
wszyscy zakładali ten sam mundur.  Wyjaśni wam to następująca historia.

 

Pewien pracz miał psa i osła. Osioł nosił pranie nad rzekę i z powrotem, a pies pilnował, gdy suszyło 

się  na  sznurku.  Któregoś  dnia  pies  nie  chciał  szczekać,  ponieważ  tego  ranka  pan  potraktował  go  dość 
brutalnie. Nie zareagował nawet wtedy, gdy złodziej ściągał upraną odzież ze sznurka. W tej sytuacji  osioł 
zaczął ryczeć, żeby ostrzec pana, ale ten potraktował jego zachowanie jak wybryk i zamiast gonić złodzieja, 
stłukł  biednego  osła.  Każdy  powinien  wykonywać  przypisane  mu  zadania, w przeciwnym razie powstaje i 
narasta chaos.

 

Kiedy Kaurawowie usiłowali zedrzeć z 

Draupadi

 sari, Kriszna sprawił, że stało się ono nieskończenie 

długie.  Obecnie  zdeprawowane  przez  iluzję  dzieci  Indii  usiłują  zedrzeć  ze  swej  Ojczyzny-Matki  dharmę 
stanowiącą  jej  szatę,  zatem  Bóg  przybywa,  żeby  udzielić  jej  swego  błogosławieństwa  i  siły.  Niebawem 
ujrzycie  „wspaniałe sari”, w które On będzie ją owijać za każdym razem, gdy będzie znieważana. Będziecie 
świadkami  wielkiego  cudu  dokonanego  przez  awatara  w  obronie  honoru  Matki-Indii  i  jej  duchowego 
dziedzictwa.

 

Musicie wyrzec się przywiązań. Zauważcie, że język zawsze pozostaje czysty, nawet wtedy, gdy żuje 

tłustą  i  lepką  potrawę.  Podobnie  umysł  -  jeśli  bezwarunkowo  podporządkuje  się  Bogu,  pozostanie 
niewzruszony  w  obliczu sukcesów i klęsk, zysków i strat, zdrowia i choroby, gdyż zaakceptuje wolę Boga. 
Jakie  korzyści  przynosi  wam  wasza  wola,  czyli  wola  ego?  Zamknijcie  oczy  i  zastanówcie  się  -  co 
zyskaliście  wysiłkiem  własnej  woli?  Jedno  pragnienie  prowadzi  do  następnego,  jedno  przywiązanie  rodzi 
dziesięć  kolejnych.  Żenicie  się,  by  po  latach wydawać za mąż swoje córki; harujecie na to, żeby skończyć 
studia, potem na studia swoich synów, a później oni robią to samo dla swoich dzieci. I tak to się ciągnie jak 
nieskończenie  długi łańcuch. Powiadacie: „Swami, jeśli spełnisz moje życzenie, nie będę prosił o nic więcej”. 
Ale ja wiem, że po jakimś czasie przyjdziecie i poprosicie o spełnienie następnego pragnienia, które będzie 
konsekwencją  poprzedniego.  Taka  jest  natura  pragnienia,  bowiem  radość  czerpana  z  jego  spełnienia  jest 

background image

niedoskonała,  połowiczna,  nietrwała  i zabarwiona  żalem.  Siejecie  gorzkie  nasiona, a chcielibyście zbierać 
słodkie plony. Narzekacie na glebę, chwasty, deszcz. A co zmieni deszcz, skoro posialiście niedobre nasiona? 
Boskie  zalecenie  przekazane  ludzkości  w  Wedach  słowami mędrców brzmi: satjam wada dharmam czara - 
mów  prawdę  i  przestrzegaj  dharmy

Hariśczandra

  znał  autorytet,  od  którego  pochodzi  to  zalecenie,  dlatego 

respektował  je  bez względu na konsekwencje. Stracił  królestwo, władzę, żonę, dziecko..., los zdegradował 
go  z  władcy  wielkiego  imperium  do  niewolnika,  którego  zadaniem  było  palenie  zwłok  i  przyjmowanie 
pieniędzy za tę usługę. Musiał odmówić spalenia ciała własnego syna, ponieważ matka,  jego żona i królowa, 
nie  miała  czym  zapłacić  za  kremację!  Niemniej jednak zawsze pozostawał wierny prawdzie... i zwyciężył. 
Prawda zawsze zwycięża, bez względu na przeciwności. Gdyby miało być inaczej, Wedy nie nakazywałyby 
człowiekowi przy niej trwać.

 

Bóg  przyjmuje  taką  postać,  jaka  najlepiej  posłuży  Mu do wypełnienia misji, z jaką przybywa. Aby 

unieszkodliwić  gang  złodziei,  policjant  wchodzi  w  ich  środowisko  jako  złodziej.  Oto  dlaczego  przyjąłem 
ludzką  postać.  Ale  kto  ośmiela  się  sprawdzać  awatara  i żądać  dowodów!  Oczywiście,  jeśli  pragniecie 
zrozumieć,  jesteście  mile  widziani  -  bądźcie  blisko,  obserwujcie,  uczcie  się  i  umacniajcie  w  wierze. 
Podejmujcie się zagrania takiej roli, co do której macie odwagę i przekonanie, że potraficie zagrać ją dobrze. 
Czy  nie  czujecie  się  już  zmęczeni  rolami  żebraków  i  błaznów, które powtarzacie w kolejnych wcieleniach? 
Sięgnijcie po szlachetniejsze role, przynajmniej teraz, w tym wcieleniu.

 

Mój przedmówca stwierdził, że prawdziwy wielbiciel Boga jest jak igła, która zawsze zwraca się w 

kierunku  magnesu.  Owszem,  ale  ta  igła  musi  znajdować  się dostatecznie blisko, a także powinna być czysta. 
Jesteście  oddaleni,  a  skarżycie  się  na  brak  łaski;  nie  odczuwacie  skruchy,  która  zdarłaby  z  igły  rdzę 
osłabiającą  przyciąganie  magnesu.  Zbliżacie  się  do  mnie,  ale  po  chwili  odchodzicie.  Nie  mówię  tu  o 
fizycznej  odległości.  Możecie  być  daleko  na  planie  fizycznym,  ale  blisko  na  planie  duchowym.  Nie  mierzę 
odległości w milach ani w metrach; zawsze jestem z wami, w was, przy was..., tylko wy nie  uświadamiacie 
sobie mojej obecności i nie korzystacie z niej.

 

Musicie  przejść  przez  ból  tęsknoty  za  Bogiem  i  doznać  cierpienia  rozłąki;  następnie  zrozumieć,  że 

samo  cierpienie,  bez  znajomości  drogi  wiodącej  ku  Niemu,  jest  bezowocne  -wówczas  zaczniecie 
poszukiwać duchowej wiedzy. Wreszcie, gdy już uświadomicie sobie,  że waszą prawdziwą naturą jest atma, 
staniecie się mędrcami. Wiedzcie jednak, że to jest stroma ścieżka, z której wielu spada. To tak, jak gdybyście 
wygrali  dużą  sumę  pieniędzy  i  z  pełnym  portfelem  pojechali  używać  życia  do  Kalkuty  lub  Madrasu,  albo 
modlić się do któregoś ze świętych miejsc. Zauważcie, że będziecie mogli przebywać tam tylko do pewnego 
czasu.  Gdy  wydacie  wszystkie  pieniądze,  staniecie  się  bezdomnymi  żebrakami  ściganymi  przez  policję  za 
włóczęgostwo. Podobnie rzecz się ma z niebem. Możecie przebywać tam tylko przez pewien określony czas, 
to  znaczy  do  chwili  „wydania  ostatniego  grosza”.  Przeanalizujcie  cztery  podstawowe  cele ludzkiego życia i 
uświadomcie  sobie,  że  uwolnienie  się  z  cyklu  narodzin  i śmierci  jest  celem  najwyższym,    którego 
powinniście    pragnąć  jak  największego  skarbu,  gdyż  raz  zdobyty,  zapewnia wszystko inne. Jedynie  wolność 
od narodzin i śmierci stanowi stałe schronienie.

 

Przyjeżdżacie  do  Puttaparthi,  kupujecie  moje  zdjęcie,  zabieracie  je  do  domu  i codziennie  albo  w 

każdy  czwartek oddajecie mi cześć. Ale to jest tylko dobry czyn; same szlachetne czyny nie zaprowadzą was do 
celu.  Musicie  jeszcze  ukształtować  w  sobie  szlachetny  charakter,  czyli  cnoty,  dobre  obyczaje,  życzliwość, 
pozytywne  cechy.  W  przeciwnym  razie  wasze  życie  będzie  jak  zbiór  plusów  i  minusów,  które  w  sumie  dadzą 
wartość równą zeru. Jeśli ktoś powtarza  tat twam asi - ty jesteś Tym, powinien urzeczywistniać sobą tego, z 
kim  się  utożsamia.  Powiadacie:  „tamto  i  to  są  tym  samym”.  Zatem  urąganie  temu  lub  wychwalanie  tego  jest 
równoznaczne  z urąganiem  tamtemu  lub wychwalaniem tamtego.

 

Wielu z was prosi mnie, żebym nadal imię nowonarodzonemu dziecku lub nakarmił je pierwszą porcją 

ryżu.  Taki  rytuał  zalecają  śastry.  Śastry  zalecają  też,  aby  dziecku  nadać  któreś  z  imion  Boga,  na  przykład 
Panduranga,  Wenkateśa,  Śriniwasa,  Satjanarajana,  Lakszminarajana  itd.  Niestety,  z  czasem  sprowadzacie  swe 
boskie  imiona  do  inicjałów,  na  przykład  L.N.,  i zapominacie,  co  oznacza L., a co N. Rama nie dorasta do 
noszonego  przez  siebie  imienia  -  wnosi  do  sądu  sprawę  przeciwko  własnemu  ojcu,  czym  przysparza  mu  zgryzoty. 
Lakszmana(

-

  brat  Ramy

)  oskarża  rodzonego  brata,  a  Sita(

żona  Ramy

)  występuje  o  rozwód.  Lepiej  byłoby  być 

kamieniem,  niż  takim człowiekiem. Dlaczego uwielbiacie Ramę,  a do 

Rawany

  odczuwacie  odrazę?  Czyżby 

Rama  był  waszym  krewnym,  a Rawana bratem macochy? Nie! To wasza dusza, wasza wewnętrzna dobroć 
odpowiada  miłością  i  uwielbieniem 

na  dobroć  Ramy  i  reaguje  negatywnie  na  niegodziwość  Rawany.  Nie 

background image

wystarczy,  jeśli  będziecie  głośno  powtarzali  imię  Ramy  - to nie jest najważniejsze. Chodzi o to, żebyście powtarzali je 
z  szacunkiem,  pełną  miłością  i uwielbieniem.  Jeżeli  nie  możecie  odnaleźć  w  sobie  źródła  miłości, drążcie swe serca za 
pomocą modlitwy,  a wówczas to źródło  wytryśnie.

 

Od  jutra  będę  zapraszał  was  na  osobiste  rozmowy  -  w  pierwszej  kolejności  cierpiących,  starszych  i  chorych. 

Wielu  z  was  przybyło  tu  ze  względu  na  problemy  ze  zdrowiem  lub  inne  zmartwienia.  To  są  tylko  preteksty,  za 
pomocą  których  zostaliście  ściągnięci  do  mnie  po  to,  byście  mogli  dostąpić  łaski  i  pogłębić  swą  wiarę  w  Boga. 
Wszelkie  trudności  przyjmujcie  z  pozytywnym  nastawieniem,  ponieważ  stanowią  one  lekcje  pokory  i  wielbienia 
Boga.  Niestety,  nie  wszyscy  potraficie  pielęgnować  w  sobie  miłość,  która  tu  w  was  wykiełkowała,  i  gubicie 
szczęśliwy  los,  jaki  wpadł  wam  w  ręce.  Jeszcze  zobaczycie  tu  takie  tłumy  pielgrzymów  z  całego  świata,  że  będzie  je 
mogło  pomieścić  jedynie  rozległe  koryto  rzeki 

Czitrawati

,  a  za  dach  nad  głową  służyć  im będzie otwarte niebo. Wielu 

z  was  nie  wierzy,  że  świat  odmieni  się  na  lepsze,  że  ludzkość  zazna  szczęśliwości  i  radości,  że  Złota  Era  nadejdzie. 
Zapewniam  was,  że  dharnia  nie  ucieleśniła  się  w  mojej  osobie  na  próżno,  lecz  w  celu  zażegnania  zagrażającego 
ludzkości  kryzysu. Ten cel na pewno zostanie  osiągnięty.

 

Duchowe sprawdziany 

18.02.1966 r.

 

S

łowo  Bharat  (Indie)  oznacza  kraj,  w  którym  dominuje  przywiązanie  do  Boga  (rati  -  przywiązanie, bha  - 

Bhagawan,  Bóg).  Dla  urodzonych  w  tym  kraju  każdy  dzień,  każda  rzeka  i każdy  pagórek  są  święte.  Na 
przykład  Ganges  od  źródeł  aż  po  ujście  uważany  jest  za  świętą  rzekę,  a  ponadto  różne  miejsca  nad 
Gangesem,  związane  z  pewnymi  cudownymi  zdarzeniami,  z  postaciami  mędrców  lub  proroków,  albo  ze 
znanymi  świątyniami,  na  przykład  Riszikesz,  Waranasi,  Prajag  czy  Haridwar,  czci  się  szczególnie. 
Podobnie,  niektóre  dni  w  roku  mają  szczególną  rangę  świętości.  Podczas  takich  dni  wierni,  pragnąc 
bliskiego kontaktu z Bogiem, oddają się modlitwie, kontemplacji lub medytacji. Sziwaratri jest takim świętym 
dniem.  Ci,  którzy  dziś  tu  przybyli,  do  końca  życia  zachowają  ten  dzień  w pamięci. Możliwość przebywania 
w towarzystwie osób pragnących Boga to wyjątkowe szczęście. Każdy z was jest żywą świątynią, bowiem w 
każdym sercu żyje Bóg, czy sobie to  uświadamiacie, czy nie. Pisma święte opisują Go jako „posiadającego 
tysiąc głów”. Nie znaczy to, że Bóg ma tysiąc głów, ale że tysiące głów, które teraz widzę przed sobą, czerpią 
życiodajną  energię  z  jednego  serca,  a  tym  sercem  jest  Bóg.  Nikt  z  was  nie  stanowi oddzielnego istnienia, 
wszyscy  jesteście  połączeni  jednym  krwioobiegiem.  Tę,  jakże  niezbędną ludzkości  wiedzę, niesie w sobie 
odwieczna religia i kultura  Indii. Niestety, zapominacie o tym  bezcennym  skarbie.

 

Ludzkie  ciało  jest  darem  od  Boga,  dlatego  wszystkie  jego  organy oraz narządy zmysłów wymagają 

specjalnego  poszanowania.  Zmysły  służą  wyrażaniu  i  postrzeganiu  boskiej  chwały.    Ucho  powinno  słuchać 
słodkich  opowieści  o  Bogu,  język  -  głosić  Jego  doskonałość;  w  przeciwnym  razie  ludzka  mowa  niewiele 
będzie  różniła  się  od  rechotu  żaby.  Człowiekowi  nie  wolno  upodabniać  się  do  zwierząt  lub  demonów. 
Człowiek  tchórzliwy  przypomina  zwierzę,  natomiast  tyran  -  demona.  Drapieżnik  ma  prawo  wzbudzać 
strach,  a  kura  -  bać  się.  ale  człowiek  nie  może  być  podobny  do  żadnego  z  nich  -  nie  ma  prawa  wzbudzać 
strachu ani ulegać mu. Kiedyś 

Durjodhana

 

z dumą pochwalił się Krisznie, że nie boi się nikogo, nawet Boga, 

ale przed nim drżą wszyscy. Kriszna powiedział mu wówczas, iż jest godzien pożałowania. 

Przybyliście  tutaj,  ponieważ  pragniecie  aby  ciało,  którym  zostaliście  obdarzeni,  posłużyło  wam do 

zrealizowania  wyższego  celu.  Więź  pomiędzy  wami,  a  także  więź  łącząca  każdego  z  was  ze  mną,  jest 
ponadczasowa.  To  nie  jest  pokrewieństwo  doczesne,  lecz  duchowe;  ono  wynika  z  tęsknoty  serca  do  Boga. 
Ludzkie  ciało  powinno  służyć  wzniosłemu  celowi  -  rozpoznaniu  w  sobie  immanentnego  Boga  i 
realizowaniu  Jego  woli.  Gdybyście  posiadali  wspaniały  samochód,  czy  trzymalibyście  go  w  garażu? 
Samochód  służy  do  przemieszczania  się,  zatem  używajcie  go,  czyli  jedźcie  naprzód!  W  przeciwnym  razie 
nie  warto  go utrzymywać. Podobnie rzecz się ma z ciałem; przy użyciu ciała podążajcie do celu. Nauczcie 
się, jak wykorzystać  możliwości ciała, zmysłów, umysłu  i intelektu, by osiągnąć spełnienie. 

Brihaspati(- 

dosłownie:  „Wielki  Mistrz”

)  był  nauczycielem  bogów.  Któregoś  dnia  syn  zapytał  go,  w 

jaki  sposób  mógłby  uwolnić  się  od  cyklicznie  powracającego  bólu  narodzin  i śmierci.  Ojciec  odrzekł,  że 
istnieje taki sposób, ale każdy musi odnaleźć go i zastosować sam.    Na    początku    drogi    wielu    zadaje    
sobie        pytanie:  Czy  potrafię?  Czy  mogę?  Czy  zdołam  osiągnąć  sukces?  Ile  czasu  mi  to  zajmie?  Otóż 
prawda,  prawość  i  miłość.  jeśli  będziecie  je  urzeczywistniać  w  codziennym  życiu.  umożliwią  wam 

background image

osiągnięcie  spokoju  stanowiącego  naturalną  konsekwencję  nieprzywiązania.  Syn  zapytał  też  ojca,  co  ma 
uczynić,  by  odczuwać  niczym  nie  zmącony  spokój.  Ojciec  poinstruował  go,  że  aby  stać  się wolnym, musi 
wyrzec się wszelkich doczesnych  przywiązali.

 

Brihaspati bardzo cieszył się z tego, że jego syn poszukiwał wyższych wartości. Dzisiejsi ojcowie są 

zupełnie inni. Sami zapraszają swe dzieci do gry w karty, czym zachęcają je do marnowania cennego czasu na 
głupstwa. Obecnie, jeśli syn  zadaje pytania natury duchowej, ojciec podejrzewa, że zwariował lub uwierzył 
w zabobony, w związku z czym  gorączkowo szuka  „środków zaradczych”. I to jest tragedia naszego narodu. 
Syn Brihaspatiego opuścił dom rodzinny, by wrócić po ośmiu latach surowych wyrzeczeń. Sądził, że zdołał 
przezwyciężyć  głód i pragnienie. Ojciec poddał go próbie. Próby należy przyjmować z radością, ponieważ 
wzmacniają wiarę w siebie. Czy po wbiciu gwoździa w ścianę nie szarpiecie go, żeby sprawdzić, jak mocno 
się  trzyma?  Sprawdziany  są  niezbędne,  zwłaszcza  w  życiu  duchowym,  ponieważ  duchowe  zwycięstwo 
często bywa złudne.

 

Tak więc przebywszy próbę syn przyznał, że jeszcze nie osiągnął spokoju umysłu. Ojciec ponownie 

pouczył  go,  że  musi  uwolnić  się  od  wszystkich  przywiązań,  zatem syn znów  udał się do pustelni. Chociaż 
spędził tam cały rok, dzielnie  znosząc upały i chłody, ojciec w dalszym ciągu nie był z niego  zadowolony, 
ponieważ młodzieniec nie porzucił najsilniejszego  przywiązania, a mianowicie przywiązania do ego. Nadal 
tkwił  w  świadomości  „ja” i „moje”. Tymczasem wolność od smutku  i prawdziwa radość pojawiają się w 
chwili pokonania ego. 

Aby  tego  dokonać,  musicie  stawiać  kolejno  krok  po  kroku.  Owymi  krokami  są  szlachetne  uczynki, 

takie  jak  oddawanie  Bogu  czci,  koncentracja  na  Jego  imieniu,  medytacja,  przestrzeganie  postanowień  itp. 
Równie  pomocne  są  czyste  myśli  inspirujące  szczerą  modlitwo  o  zdolność  rozróżniania  albo  o  więcej 
sposobności służenia innym. Powoli, ale systematycznie oczyszczajcie umysł i zmysły wyostrzajcie intelekt, 
a dostąpicie łaski Boga. Przywiodła was tu miłość. rozwijajcie ją w sobie, roztaczając wokół siebie jej woń. 
Starszych  i  chorych  otoczcie  specjalną  troską;  wy  -  młodzi  i  silni  -  ustąpcie  im  miejsca  w  cieniu, 
w audytorium.  Przestrzegajcie  zasad  zachowania,  które  tu  obowiązują  dla  waszego  dobra,  abyście 
wieczorem wszyscy dostąpili błogosławieństwa darśanu Sziwy w chwili narodzin lingamu.

 

Sprawiajcie radość bliźniemu i Bogu 

19.02.1966 r.

 

Z

ałóżmy,  że obserwujecie  lecący samolot. Ktoś przekonuje was, że steruje nim pilot, ale wy nie wierzycie, 

ponieważ  z  dołu  go  nie  widać. Czy macie rację? Aby zobaczyć pilota, musielibyście  wejść na pokład; nie 
możecie zaprzeczać jego istnieniu, patrząc na samolot z ziemi. Nie widząc pilota, musicie domyślać się jego 
obecności. Podobnie, patrząc na wszechświat, powinniście przeczuwać obecność Boga, a nie zaprzeczać Jego 
istnieniu  jedynie  na  tej  podstawie,  że  Go  nie  widzicie.  Ludzie  nie  wierzą  w  Boga,  natomiast  wierzą 
w podawane  przez  media  informacje o wydarzeniach, których również nie widzieli. Łatwiej im zaufać  temu, 
co słyszą niż temu, czego sami doświadczają. Niewidomy nie postrzega jasności, zatem jego zdanie na temat 
istnienia bądź nieistnienia światła nie ma żadnej wartości.

 

Jeśli  człowiek  nie  łaknie  Boga,  mógłby  chociaż  dążyć  do  uzyskania  spokoju,  radości,  szczęścia  i 

wolności. A jednak  nie poszukuje nawet tych wartości; nie czyni żadnych kroków, żeby dowiedzieć się, jak 
je  odnaleźć.  Pędy  roślin  nieustannie  pną  się  do  góry;  człowiek  również  bez  wytchnienia  dokądś  dąży  i 
dąży...,  a  mimo  tego  doświadcza  jedynie  przemijającego  spokoju  i  krótkotrwałych  przyjemności.  Ból 
kładzie  kres  radości,  bowiem  radość  to  tylko  chwilowy  brak  bólu.  Po  co  człowiek  żyje na ziemi tyle lat, 
zjadając tony ryżu  i pszenicy, skoro nie daje innym, ani też sam nie doświadcza, trwałej radości i spokoju? 
Płomień  lampy  naftowej  przygasa,  jeśli  nie  dochodzi  doń  powietrze.  Wasz  wewnętrzny  płomień  również 
przygasł,  zatem  musicie  dostarczyć  mu  więcej powietrza, to znaczy zaangażować się w duchową praktykę. 
Wówczas wasze umysły  zajaśnieją wewnętrznym  światłem i oświetlą wszystko, co was otacza. 

Obecnie  nikt  nie  przestrzega  duchowej  praktyki,  jakiej  wymaga  świętość  Sziwaratri.  W dawnych 

czasach  w  tym  wyjątkowym  dniu  nie  piło  się  nawet  wody;  teraz  nikt  już  nic  stosuje  tej  zasady.  Dawniej 
wierni przez całą noc nie spali - bez chwili przerwy śpiewali om namah sziwaja, obecnie nikt nie powtarza 
imienia  Sziwy.  Gdy  tylko  ktoś  wspomni  o  Bogu.  inni  dyskutują  z  nim  i  polemizują.  Uważają  się  za 
kompetentnych  nawet  w  tej kwestii. Tymczasem Boga mogą rozpoznać jedynie ci, którzy studiowali święte 

background image

księgi  i  z  nich  dowiedzieli  się  o  Jego  znakach  szczególnych,  cechach  charakterystycznych,  o  boskiej 
doskonałości. Nauka o Bogu to specjalna dziedzina wiedzy. Jeśli nie zgłębiliście jej, nie oczerniajcie Boga 
ani religii. 

Oczywiście, gdybyście w ten sposób uwalniali się od przygnębienia i bólu, gdybyście osiągali radość 

i  spokój,  moglibyście  tak  czynić.  Ale  przecież  niewierzący  również  doznają nieszczęść, smutku i cierpień. 
Zatem  odrzucenie  wiary  w  Boga  nie  przynosi  większego  pożytku  niż  przyjęcie jej. Niewierzący przenoszą 
obciążenie z głowy na barki, sądząc że głowa nie istnieje; ale i tak muszą dźwigać swój ciężar, tylko że jest 
im trudniej, bowiem wiara w Boga daje poczucie bezpieczeństwa. 

Wyjaśni  to  wam  pewna  opowieść  o  królu,  ministrze  i  służącym,  których  burza  zastała  w  łodzi  na 

jeziorze.  Służący  wpadł  w  panikę,  ponieważ bardzo bał się wody. Jego zachowanie groziło wywróceniem 
łódki. W tej sytuacji minister złapał go i kilka razy zanurzył w jeziorze, nie bacząc na jego wrzask. Dopiero 
gdy  przerażony  służący  zaczął  krzyczeć:  „Łódka,  łódka!”,  minister  wyciągnął  go.  Znalazłszy  się  z 
powrotem w łodzi, służący poczuł się wreszcie bezpieczny od wody, której tak bardzo się bał. Podobnie wy, 
żyjecie  w  Bogu,  ale  boicie  się  wody  doczesnego  życia.  Tymczasem  bolesne  doświadczenia  życia  mają 
uświadomić wam pewność i bezpieczeństwo, jakie daje wiara w Boga. 

Oko,  które  ma  zaledwie  dwa  centymetry  średnicy,  widzi  gwiazdy odległe o setki lat świetlnych. Ale 

czy  to  oko  je  widzi?  Czy  oko  może  zobaczyć  siebie?  Nie. Możecie poznawać innych, ale ważniejsze jest, 
byście  poznali  samych  siebie.  Tymczasem  jesteście  bardziej  zainteresowani  innymi.  Nawiązując 
przypadkowe  znajomości  w  pociągu,  pytacie  towarzyszy  podróży  o  rodzinę,  majątek,  pochodzenie, 
natomiast o swoim pochodzeniu, majątku, dziedzictwie i statusie nie wiecie nic. A przecież pochodzicie od 

Manu

,  który  sformułował  zasady  moralne  stanowiące  wasze  dziedzictwo,  wasz  majątek.  Jesteście  boscy, 

gdyż  w  waszych  sercach  żyje  Bóg.  Ale  wy  zaprzeczacie  swojej  świetności,  uważając  się  za  biednych  i 
słabych.  By  zobaczyć  własne  oczy,  potrzebujecie  lustra;  by  ujrzeć  swoją  jaźń  w  jej  naturalnej,  boskiej 
chwale, potrzebujecie duchowego mistrza. Ci, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, zaprzeczają sobie samym i 
swojej boskości. 

Każdy  człowiek  nosi  w  swym sercu miłość, która przejawia się w różnych formach, na przykład w 

postaci  miłości  do  dzieci,  współczucia  dla  ubogich,  miłości  do  swojej  pracy  lub  jako  dążenie  do 
wyznaczonego  celu.  Ta  miłość  to  właśnie  Bóg.  iskra  Boga  drzemiąca  w  ludzkiej  istocie.  Każdy  człowiek 
doznaje  szczęścia, choćby ulotnego, doczesnego; a to poczucie jest maleńką iskierką boskiej szczęśliwości. 
Każdy  od  czasu  do  czasu  zaznaje  spokoju,  dystansu  do  spraw  tego  świata, uczucia sympatii. Te wszystkie 
odczucia  są  niczym  innym,  jak  tylko  odbiciem  Boga  w  zwierciadle  umysłu.  To  są  klejnoty  ludzkiej 
psychiki,  o  ile  przejawiają  się  w  wyniku  rozpoznania  wartości  cnoty.  Jeśli  zaś  manifestują  się  w  wyniku 
poczucia bezradności, jak to było w przypadku złodzieja, który wkradł się do ogrod

Tenali

 Ramakriszny, o 

czym  zaraz wam opowiem, nie przedstawiają sobą żadnej wartości.

 

Ów  złodziej  wykazywał  wprawdzie  opanowanie  i  spokój,  ale  powodował  nim  strach.  Pewnego 

wieczoru wkradł się on do ogrodu Ramakriszny i ukrył w krzakach nieopodal  studni. Chociaż było ciemno, 
gospodarz zauważył go. Zawołał żonę i poprosił ją. by nabrała ze studni wiadro wody. Złodziej obserwował 
ich  z krzaków licząc na to, że niebawem oboje pójdą do domu. Miał zamiar zaczekać w ogrodzie, aż położą 
się  spać.  Ramakriszna  udał,  że  coś  utkwiło  mu  w  gardle,  nabrał  wody  do  ust,  głośno  wypłukał  gardło  i 
wypluł  wodę  w  krzaki,  celując  prosto  w  twarz  złodzieja,  który  nie mógł ani uciekać,  ani protestować. Ze 
strachu  siedział  jak  trusia,  wykazując  „spokój  i  opanowanie”.  Ale  czy  podziwiacie go? Czy zachował się 
godnie? Powodował nim strach. Nie chodzi o taki spokój i takie  opanowanie. Bądźcie opanowani, ale niech 
wasza zdolność panowania nad sobą wynika z niezachwianej wiary, a wówczas będziecie naprawdę silni.

 

Toczy was choroba, którą uleczyć może Gita. Schorzenie to objawia się złudzeniem spowodowanym 

przywiązaniem  do  przedmiotów  tego  świata,  które  deformuje  wasz  system  wartości,  zakłóca  właściwe 
widzenie i wypacza pogląd na rzeczywistość. Żeby lekarstwo zadziałało, musicie jak  Ardżuna doświadczyć 
bólu  przygnębienia,  podporządkować  się  Bogu  oraz  nauczyć  się  koncentracji  na  jednym  celu  i  dystansu 
wobec  wszelkich  przedmiotów  tego  świata.  Ardżuna,  zanim  wysłuchał  Gity,  również  odczuwał  silne 
przywiązanie do swych  krewnych i nauczycieli; gotów był zrzec się tronu i żebrać, żeby  tylko nie walczyć z 
nimi.  Miejcie  w  sobie  taką  samą  tęsknotę  za  Bogiem  jak  Ardżuna,  a  wówczas  Gita  rozproszy  złudzenie i 
wybawi was.

 

Sami oszacujcie swój poziom duchowego rozwoju, oceńcie, w której klasie jesteście, i postanówcie 

background image

uzyskać  promocję do następnej. Dołóżcie wszelkich starań, a zaskarbicie sobie łaskę Boga. Nie targujcie się o 
promocję, ani nie załamujcie się. Wykonujcie po jednym kroku, ale zawsze  w stronę celu, nigdy w kierunku 
przeciwnym.  Wystrzegajcie  się  dumy  z tytułu  posiadania  majątku,  wykształcenia  czy  wysokiego  statusu 
społecznego, ponieważ taka duma umacnia pozycję ego. Nie doszukujcie się winy w bliźnich; raczej szukajcie 
własnych błędów. Czujcie się szczęśliwi, gdy innym  dobrze się wiedzie, dzielcie z nimi swoje radości. Nawet 
gdybyście  osiągnęli  najwyższe  wykształcenie,  nie  dopuśćcie  pod  żadnym  pozorem  do  tego,  by w waszych 
sercach wyschły korzenie indyjskiej tradycji.

 

Pewien uczony gorliwie przestrzegający tradycji wysłał syna na wyższą uczelnię za granicę. W drodze 

do  portu  wstąpili  do  świątyni,  a  żegnając  się  przy  wejściu  na  statek,  uczony  posypał  mu  głowę  ryżem  z 
ołtarza  bogini 

Kali

.  Często  pisał  do  syna  listy,  w  których  przypominał  mu,  żeby  nie  zaniedbywał  tradycji 

codziennego  składania  Bogu  czci.  Ufał,  że  jego  syn  nigdy  nie  odstąpi  porannej i wieczornej modlitwy. Po 
kilku  latach  syn,  ubrany  w zagraniczną  odzież, wrócił do kraju samolotem. Ojciec wierzył, że nie zmienił on 
przekonań i pozostał wierny tradycji, dlatego zaraz po przywitaniu zaprowadził go do świątyni bogini Kali. 
Był głęboko przekonany o tym, że syn szczęśliwie wrócił do domu w wyniku  jej błogosławieństwa. Zaczął 
recytować  święte  wersety  z    nadzieją,    że    młody    człowiek    przyłączy  się  do  modlitwy  dziękczynnej. 
Tymczasem  on  zwrócił  się  do  bogini  następującymi  słowami:  „Hej,  pani  Sziwo.  miło  panią  widzieć!”. 
Pobożny  ojciec doznał szoku;  odkrycie, że jego syn porzuci! tradycję, złamało mu  serce. 

Najważniejszymi  wartościami  odwiecznej  tradycji  Indii  są  prawda,  prawość,  pokój  i miłość. 

Dharmaradza,  najstarszy  z  braci  Pandawów,  zawsze  pozostawał wierny prawdzie. Ale zdarzyło się tak, że 
podczas  bitwy  pod  Kurukszetrą  namówiono  go  do  zastosowania  pewnego  podstępu.  Dharmaradza  zdawał 
sobie  sprawę,  że  taki  czyn  nie  będzie  uczciwy,  ale  doszedł  do  wniosku,  że białe kłamstwo popełnione na 
polu  walki  zostanie  mu  wybaczone.  Chodziło  o  zabicie  Drony,  najlepszego  łucznika,  a  zarazem 
dowodzącego  armii  Kaurawów. W tym celu zaplanowano podstęp. Słonia, którego nazwano imieniem syna 
Drony  -  Aśwathaman,  zabito,  a  żołnierzom  armii  Pandawów  wydano  rozkaz,  aby  głośno  krzyczeli: 
„Aśwathaman  zabity  -  słoń”, co było zgodne z prawdą, niemniej jednak, gdy żołnierze wypowiadali wyraz 
„słoń”, walono w bębny i dęto w trąby. Zatem Drona słyszał jedynie dwa pierwsze słowa. To naturalne, że 
w  takich  okolicznościach  zrozumiał,  iż  jego  syn  poległ  z ręki  przeciwnika.  Porażony  rozpaczą  ojciec  nie 
mógł  tak  zręcznie  jak  zwykle  władać  bronią.  W  chwili  słabości  i  zwątpienia  został  zabity.  Za  ten grzech, 
jeden  jedyny,  jaki  Dharmaradza  popełnił  w  ciągu  całego  życia,  musiał  spędzić  kilka  minut  w  piekle.  Oto 
skutek  odejścia od prawdy, choćby na odległość średnicy włosa. 

Kiedy  po  śmierci  Dharmaradży  emisariusze  tamtego  świata  przyprowadzili  go  do  piekła, 

mieszkańcy  tegoż  przybytku  zła  poczuli  miły  chłód  i  zapach,  cudowny  spokój  i radość,  oraz  dziwny, 
nieznany  im  dotąd  stan  uniesienia.  Stało  się  tak  za  sprawą  pojawienia  się  w  tym  miejscu  terroru  i  tortur 
czystej  duszy.  Nieszczęśni  grzesznicy  zebrali  się  wokół  Dharmaradży.  ponieważ  już  sam  jego  widok 
przynosił  im  ulgę  i ukojenie. Gdy czas jego kary dobiegał końca, błagali go, żeby przedłużył swój pobyt z 
nimi; nie chcieli wracać do ognia i bólu. Pod wpływem ich gorących próśb Dharmaradża zgodził się oddać 
im  wszystkie  swoje  dobre  uczynki,  którymi  zasłużył  sobie  na  niebo,  i  gotów  był  zostać  z  nimi!  Ten  wielki 
akt  wyrzeczenia  przyniósł  wielką  ulgę  mieszkańcom  piekła,  a  Dharmaradży  zapewnił  honorowe  miejsce 
oraz. dłuższy  pobyt w niebie. 

Najlepszym  sposobem  na  życie  jest  przynoszenie  ulgi  cierpiącym,  niesienie  ukojenia  strapionym 

oraz przyczynianie się do pokoju i powszechnej szczęśliwości. Służenie bliźniemu jest więcej warte niż to, 
co  wy  nazywacie  służeniem  Bogu.  Bóg  nie  potrzebuje  waszej  służby.  Służycie  Mu,  służąc  drugiemu 
człowiekowi. Pewna pieśń o Bogu nazywa Go tym, który posiada tysiące głów, tysiące oczu, tysiące stóp. A 
to  znaczy,  że  każda  istota  jest  Nim,  gdyż  Jego  są  wszystkie  głowy,  ręce,  oczy...,  żadna  istota  nie  jest 
oddzielnym  bytem.  Zauważcie,  że  owa  pieśń  nie  wspomina  o  tysiącu  sercach,  ponieważ  serce  jest  jedno, 
jedna krew krąży we wszystkich rękach i głowach. Każda istota jest integralną częścią całości stanowiącej 
przejawienie  jednego  Boga.  Troszcząc  się  o  bliźniego,  wyrażacie  swą  miłość  do  Boga;  służąc  innym, 
służycie Bogu. 

Praźródło miłości 

20.02.1966 r.

 

background image

W

czoraj  i  przedwczoraj  piliście  nektar  boskiej  szczęśliwości,  a dziś macie okazję  zakosztować słodyczy 

duchowego dyskursu. Wyglądacie teraz jak fale oceanu, lśniące w świetle księżyca. Wszystkie twarze jaśnieją 
szczęściem,  którego  źródłem  jest  wasza  miłość  do  praźródła  wszelkiej  miłości.  To  miłość  sprawiła,  że 
zstąpiłem  do  was  z  posłannictwem  przywrócenia  dharmy.  Szczęśliwość,  jakiej  tu  doznajecie,  musicie 
przełożyć  na  pożyteczne  działanie.  Wartość  oka  docenia  się  wtedy,  gdy  doświadczy  się  ślepoty.  Wartość 
wody  najlepiej  poznaje  się  w  czasie  suszy,  a  nie  wówczas,  gdy  zbiorniki  są  pełne  i  można  czerpać  ją 
wiadrami.  Kiedy  studnie  wysychają,  człowiek  modli  się  o  szklankę  wody.  Podobnie rzecz się ma z boską 
szczęśliwością  -  zbierajcie  ją,  gromadźcie  w  sobie,  pomnażajcie,  nasączajcie  nią  wyschnięte  serca,  póki 
możecie.

 

Śankara

  pragnął  przywrócić  wiarę w to, że w istocie ludzkiej drzemie boska wszechmoc; nauczał, w 

jaki  sposób  człowiek  może  wykorzenić  z  serca  negatywne tendencje i sprostać swojej boskiej tożsamości. 
Gdyby  człowiek  mógł choć na chwilę wniknąć w rzeczywistość, z pewnością  uwolniłby się od ego, dumy, 
zwątpienia  oraz  emocji  związanych  z  pochwałą  lub  krytyką.  Bóg  stworzył  człowieka  mocnym  i  stabilnym 
jak górski szczyt, którego nie poruszy najsilniejsza wichura, odpornym zarówno na deszcz pochlebstw, jak i 
na  ogień złorzeczeń  - podobnie do ekranu kinowego, który nie pali się, gdy na filmie szaleje pożar. Budda 
powiedział kiedyś, że dobro i zło, sława i niesława, pochwała i oszczerstwo są jak dwie nogi - człowiek nie 
może  poruszać  się  bez  jednej  z  nich.  Te  przeciwieństwa  stanowią  nieuniknione  aspekty  życia.  W  ludzkim 
organizmie  znajdziecie  zarówno  pożywienie  jak  i  odchody,  żyły,  w  których  płynie czysta krew jak i te, w 
których  płynie  krew  zanieczyszczona.  Pod  każdym  miastem  biegną  rury  z  wodą  pitną  oraz  rury 
odprowadzające ścieki.

 

Kiedyś pewien niedowiarek wulgarnie złorzeczył Buddzie i jego uczniom. Budda słuchał go, ale nie 

reagował.  W  końcu  ów  biedak,  oszalały  ze  złości,  odszedł  całkowicie  wyczerpany.  Budda  zapytany przez 
uczniów, dlaczego nie bronił się, tak oto wyjaśnił swoje zachowanie: „Jeśli ktoś przyjdzie do was z wizytą, a 
wy  dacie  po  sobie  poznać,  że  zauważyliście  go,  ów  przybysz  na  pewno  rozgości  się  w  waszym  domu. 
Natomiast  jeśli nie będziecie zwracać na niego uwagi i nie  zareagujecie na jego słowa, odejdzie”. Wiem, że 
wielu  z  was  odczuwa  ból  z  powodu  oszczerstw  rzucanych  pod  moim  adresem  przez  niektóre  gazety; 
pragnęlibyście  przeciwstawić  się  im.  Natomiast  ja  powstrzymuję was od takiego działania, ponieważ brak 
reakcji jest najlepszym sposobem zarówno na pochwałę, jak i na oszczerstwo. Ocean nigdy nie przelewa się, 
ani też nie wysycha, jest pełny, majestatyczny, nieporuszony. Zawsze radzę wam, żebyście sprawiali radość 
bliźnim  i  pomagali  im.  Na  tym  polega  czynienie  dobra.  Dziennikarze  utrzymujący  się  z  kłamstwa  zdzierają 
pieniądze  z  ludzi  o  złym  guście,  i  cóż  z  tego?  Ponadto,  wypisując  te  bzdury  stanowiące  wytwory  ich 
umysłów, czerpią satysfakcję ze swojej działalności. Nie powstrzymujcie ich; nie wydając ani grosza, możecie 
pomnożyć  ich  radość.  Pozwólcie  im  delektować  się  bagnem,  w  którym  żyją.  Satysfakcję  można  czerpać 
jedynie  z  własnego  umysłu.  Występny  umysł  czerpie  radość  z  występku;  natomiast  umysł  czysty  raduje  się 
czystością. 

Hiranjakaśipu  twierdził,  że  Bóg  nie  istnieje,  natomiast  jego  syn  Prahlada  był  przekonany  o tym. że 

istnieje  i  jest  wszechobecny.  Ojciec  zginął  w  poniżeniu,  a  syn  osiągnął  świętość.  Prahlada  wiedział,  że 
niewidzialną  osnową  całego  świata  jest  Bóg,  który  przejawia  się  jako  widzialna  wielość  i  różnorodność. 
Niemniej  jednak żyjąc w tym świecie.  nie możemy ignorować istnienia różnych form, tak jak pewna  młoda 
dama,  która  podawała  do  stołu;  kiedy poproszono ją o masło i jogurt, postawiła na stole mleko, ponieważ 
doszła do wniosku, że masło i jogurt to nic innego, jak mleko.

 

Świadomość rozpływająca się w boskiej ekstazie zaznaje również i doczesnego szczęścia. Ale jak na 

dnie morza szukacie pereł, tak też u stóp Boga módlcie się o najwyższą szczęśliwość. Nie proście o drobiazgi, 
skoro  niewiele  większym  wysiłkiem  możecie  osiągnąć  pełnię.  Pragnienie  doznawania  pełni  i 
nieskończoności Boga jest waszą naturalną tęsknotą, ponieważ w głębi waszych serc kryje się boska pełnia. 
Potrzebujecie  Boga  tak,  jak  cielak  swej  matki.  Każdy  cielak  bezbłędnie  rozpoznaje  własną  matkę, nawet w 
bardzo licznym stadzie. Podobnie i wy. powinniście wiedzieć, gdzie szukać oparcia i schronienia. Znajdziecie 
je w Bogu, od którego pochodzicie. Musicie odczuwać pewną tęsknotę, gdy wstępujecie na duchową ścieżkę; 
a  może  przeczuwacie,  że  czeka  was  śmierć?  Wasza  sytuacja  podobna  jest  do  sytuacji  pasażerów 
oddalającego się od brzegu promu, którzy kłócą się z przewoźnikiem o cenę biletu i walczą pomiędzy sobą o 
siedzące  miejsca.  Nie  zdają  sobie  sprawy  z  tego, że ich życiu zagraża niebezpieczeństwo. Uspokójcie się, 
zapomnijcie o swych niskich pragnieniach, módlcie się do Boga,  zamiast tracić cenny czas na próżne uciechy 

background image

albo  kłótnie,  nie  zdając  sobie  sprawy  z  nieuchronności  śmierci.  Błąd  tkwi  w  utożsamianiu  się  z  ciałem. 
Ciało to tylko miejsce pobytu,  pojazd, powłoka. Spójrzcie na siebie jak na użytkowników tych materialnych 
powłok, a większość waszych zmartwień zniknie. Staniecie się mniej egocentryczni, ponieważ dostrzeżecie 
pokrewieństwo łączące was z innymi, którzy tak samo jak wy. użytkują swoje ciała.

 

Wiwekananda  zatrzymał  się  kiedyś  w  pewnym  mieście.  Mieszkańcy  bez  trudu  rozpoznali  w  nim 

prawdziwego  mędrca.  Przez  trzy  dni  zbierały  się  wokół  niego  tłumy.  Jedni  pytali  o  szczegóły  duchowej 
praktyki,  inni  o  zawiłości  logiki,  gramatyki  i  etyki,  żeby  lepiej  zrozumieć  śastry.  Studenci  zadawali  mu 
pytania  dotyczące  narodu  i  przemian  społecznych.  Pewna  starsza  kobieta  siedziała  w  rogu  sali  i  bacznie 
przyglądała  się  mistrzowi.  Przez  trzy  dni  nie  zadała  mu  ani  jednego  pytania,  cierpliwie  czekała  na okazję 
rozmowy.  Wreszcie  udało się jej  zbliżyć do Wiwekanandy, a wówczas powiedziała:  „Synu, czy mogłabym 
przynieść  ci  posiłek?  Nikt  nie  ofiarował  ci  niczego;  nie  pozwolili  ci  nawet  zjeść.  Powiedz  słowo, 
a przyniosę  ci coś do jedzenia i picia”. Wiwekanandę wzruszyła czułość serca owej kobiety. Pobłogosławił ją 
słowami: „Jesteś naprawdę błogosławiona. Czy teoretyczna wiedza, albo nawet i gorące pragnienie służenia 
innym  wystarczą  do  zbawienia?  Współczucie,  empatia,  służenie  bliźniemu  pomocą,  łagodzenie  jego bólu i 
smutku  -  to  właśnie  sprowadza  łaskę  Boga”.  Miłość  i  bezinteresowne służenie bliźniemu oczyszczają umysł 
z ego, a czysty  umysł  odzwierciedla Boga.

 

Pewien człowiek pożyczył pieniądze od znajomego i obiecał, że zwróci je następnego dnia o świcie. 

Znajomy zapytał go:  „Czy jesteś pewien, że jutro wzejdzie słońce?”. Na to pożyczkobiorca odrzekł: „A czy 
jesteś pewien, że ja będę  jutro żył, albo że ty dożyjesz świtu, żeby odebrać dług?”. W tym życiu nie ma nic 
pewnego,  zatem  idźcie naprzód,  póki możecie. Wasze starania mogą sprawić, że Bóg przedłuży  wam życie 
do chwili, w której osiągniecie cel. Miłość do Boga nie może zniżać się do fanatyzmu i nienawiści wobec 
wielbicieli innych Jego imion  lub postaci. 

Ten  rak  toczy  dziś  nawet  najwspanialszych  ludzi.  Ale  wy  musicie  unikać  tej  choroby.  Bądźcie 

przekonani,  że  każdy,  kto  czci  Boga  i  stroni  od  grzechu,  jest  waszym  bratem,  najbliższym  krewnym.  Jego 
ubiór, język, kolor skóry,  a także sposób, w jaki wielbi Boga lub broni się przed grzechem,  nie są istotne. 
Kupujecie  ciasteczka w kształcie różnych  zwierzątek z powodu ich słodkiego smaku: słoń, pies, kot, mysz. 
wilk  czy  lew  -  to  nie  ma  znaczenia,  bowiem  istotna  jest  ich  słodycz.  Słodycz  miłości  przyciąga  człowieka 
do Boga, zamienia zwykły czyn w akt poświęcenia, a doczesną radość w doświadczenie 

sat-czit-anandy

. Gdy 

apetyt na taką słodycz wzrasta, niskie pragnienia znikają.

 

Prahlada wiedział, że immanentny Bóg przenika cały  wszechświat. Wiedział to zarówno ze świętych 

ksiąg, jak i z własnego doświadczenia  - to było dla niego oczywiste. Zatem gdy Bóg zjawił się przed nim i 
obiecał,  że  spełni  każde  jego  życzenie,  Prahlada  nie  myślał  o  sprawach  doczesnych.  Nie  poprosił  o 
przywrócenie  ojcu  życia,  zwrócenie  mu  królestwa,  długie  życie,  majątek  czy  sławę,  ale  o  możliwość 
łagodzenia bólu i cierpienia innych. Wiedział bowiem, że Bóg przejawia się w każdej istocie, więc niesienie 
pomocy i radości  będzie najlepszym sposobem służenia Jemu. Zadaniem języka jest wypowiadanie kojących 
słów,  a rąk  -  czynienie  dobra.  Celem  życia  w  ludzkim  ciele  jest  osiągnięcie  nieustannej  świadomości 
wszechobecności  Boga,  co  w  sanskrycie  określa  się  słowem  upawasa.  Wielu  z was  mylnie interpretuje to 
słowo  jako  post i przesadza w powstrzymywaniu się od jedzenia. Pościcie w poniedziałek, aby zadowolić 
Sziwę,  we  wtorek  -  dl

Lakszmi

w środę, aby przebłagać jakichś innych bogów, w czwartek  - ze względu 

na mnie, w piątek - dl

Ganeśy

 w sobotę - ze strachu przed wpływe

Saturna

, a w niedzielę - aby przebłagać 

boga słońca.

 

Mój  przedmówca  zauważył,  że  dla  złagodzenia  kryzysu  żywnościowego  wystarczyłoby,  gdybyście 

powstrzymali  się  od  jedzenia  przez  jeden  dzień  w  tygodniu.  Tymczasem  wy  przesadzacie  w  swej 
nadgorliwości.  Brakiem  umiaru  nie  zaskarbicie  sobie  łaski  Boga.  Upawasa  oznacza,  że  podczas  świąt 
wszystkie wasze myśli, słowa i czyny powinny koncentrować się na Bogu; że święta powinniście spędzać  z 
Nim, przy Nim, dla Niego. Chodzi o to, żeby pewne czynności ciała, jak jedzenie czy spanie, zeszły na dalszy 
plan,  ustępując  miejsca  medytacji  i  koncentracji  na  Bogu.  Przesada  w  postach  negatywnie  odbije  się  na 
waszym  zdrowiu,  a  wówczas  wydacie  złe  świadectwo  o  Bogu,  któremu  w  taki  sposób  oddajecie  cześć. 
Spowodujecie, że inni będą Go oczerniać. „Kiedyś wyglądałeś o wiele lepiej, a odkąd wielbisz Sai Babę, 
wychudłeś i osłabłeś, z trudem się poruszasz” - będą mówić przeciwko mnie.  W niczym nie przesadzajcie, 
działajcie mądrze i z umiarem.

 

Za  czasów  panowania  króla  Krisznadewaradży,  w  miejscowości Widżajanagar rozprzestrzeniła się 

background image

pewna  zakaźna  choroba.  Wykryto,  że  szczury  roznosiły  wywołujące  ją  zarazki,  w  związku  z  czym  każda 
rodzina  dostała  kota  wraz  z  odpowiednią  kwotą  na  jego  utrzymanie.  Niestety,  liczba  szczurów  nie 
zmniejszyła  się,  jak  przewidywano.  Okazało  się  bowiem,  że  pieniądze  zostały  wydane  na  inne  cele,  w 
wyniku  czego  osłabione  głodem  koty  nie  były  w  stanie  skutecznie  polować na szczury. Żeby kot mógł łapać 
szczury, musi być odpowiednio żywiony. Podobnie, ludzkie ciało musi być właściwie odżywione, aby mogło 
poradzić sobie z negatywnymi tendencjami, zmysłowymi pragnieniami i niskimi instynktami. Dopóki człowiek 
ich nie pokona, nie rozkwitnie w nim boskość.

 

Wokół  niektórych  drzew  trzeba  systematycznie  przekopywać  ziemię,  gdyż  ten  zabieg  wzmacnia  ich 

korzenie.  Trzeba  też  przycinać  gałęzie,  żeby  pojawiły  się  na  nich  kwiaty  i owoce.  W  podobny  sposób 
człowiek powinien pielęgnować drzewo życia - kopać wokół pnia umysłu  i przycinać wady charakteru.

 

Uważacie  mnie  za  swą  najwyższą  jaźń,  głosicie,  że  jestem wszechobecny, a jeśli zdarzy się tak, że 

nie  możecie  tu  przyjechać  z  okazji  Sziwaratri  lub  innego  święta,  wpadacie  w złość  i  przygnębienie.  Nie 
wolno  wam  w  ten  sposób  podważać  wiary  we  wszechobecność  Boga.  Kobiety  powinny  być  posłuszne 
swym  rodzicom  i  mężom.  Nie  sądźcie,  że  mężowie  lub  dzieci  stanowią  dla  was przeszkodę na drodze do 
Boga;  nie  odczuwajcie  do  nich  niechęci.  Służcie  swoim  mężom  jak  Bogu,  a  dzieciom  tak,  jak  Jaśoda(

przybrana matka Kriszny

) służyła Krisznie. Dostrzegajcie w nich Boga, którego wielbicie. Tak jak przynosicie 

Bogu  do  świątyni  kwiaty,  tak  też  ofiarujcie  Mu  każdą  swą  czynność.  Każdy  oddech  uczyńcie  darem  dla 
Niego.  Niech  nie  przygnębiają  was  nieszczęścia,  traktujcie  je  jak  akty  łaski.  Człowiek,  który  stracił  rękę w 
wypadku, powinien wierzyć, że Bóg w swej łasce ocalił mu życie. Kto uświadamia sobie, że wszystko dzieje 
się z woli Boga, odnajduje w każdym  zdarzeniu ukryte znaczenie. Gdyby jakiś mędrzec powiedział wam że 
roślina, którą uważaliście za chwast, stanowi skuteczny  lek przeciwko jadowi węża, osłonilibyście ją i nie 
pozwolili  dzieciom  jej  niszczyć.  Jeśli  naprawdę  uświadomicie  sobie.  że  Bóg  jest  praźródłem  wszelkiego 
życia,  będziecie  odnosić  się  do  wszystkich  z  pokorą  i  szacunkiem,  a  taki  stosunek  do  innych  szybko 
doprowadzi was do celu.

 

Nie materia, lecz duch 

8.03. J967 r.

 

Dyskurs wygłoszony do wolontariuszy w przededniu Mahasziwaratri 

W

iecie  o  tym,  że  jutro  obchodzimy  święto.  z  okazji  którego  do  Prasanthi  Nilayam  przybywa  tysiące 

pielgrzymów.  Większość  z  nich  ugina  się  pod  ciężarem  trosk,  od  których  mają  nadzieję  się  uwolnić.  Inni 
liczą  na  uleczenie  ich  fizycznych  bądź  psychicznych  dolegliwości,  jeszcze  inni  czują  się  załamani 
doznanymi  nieszczęściami.  Prawie  każdy  pragnie  ukojenia,  gdyż  nosi  w  sobie jakąś stratę albo cierpienie. 
Moim  zadaniem  jest  uśmierzyć  ich  ból.  W Wedach  napisano:  waidhjo narajano  harih - Narajana to boski 
lekarz,  który  przywraca  zdrowie. Wobec tego zajmę się ich leczeniem. Lekarz diagnozuje chorobę i zaleca 
lekarstwa  lub  wykonuje  operację.  Reszta  należy  do pielęgniarek. To one troskliwie i z oddaniem pielęgnują 
chorych,  karmią  ich,  mierzą  temperaturę,  obserwują  samopoczucie.  To  one  z miłością  opiekują  się  nimi, 
wspomagając  proces  powracania  do  zdrowia.  Oto  zadanie,  jakie  dzisiaj  wam  powierzam.  Jeśli  nie 
wywiążecie się sumiennie z obowiązków wobec pacjentów i nie wypełnicie zaleceń lekarza, spowodujecie 
groźne komplikacje. 

Wedy  mówią  również:  na  karmana  na  pradżaja  dhanena  thjagena  eke  amruthathwamanasuh  

nieśmiertelność  osiąga  się  za  cenę  poświęcenia  i  wyrzeczenia,  a  nie  rytuałów,  pochodzenia  czy  majątku. 
Służba  bliźniemu,  w  którą  was  wprowadzam,  stanowi  pierwszą  lekcję  poświęcenia.  Bezinteresowne 
służenie  innym  jest  najwyższą  praktyką duchową, bo nawet sam Bóg przyjmuje ludzką postać i zstępuje na 
ziemię,  żeby  służyć  człowiekowi  i  przypominać  o  ideałach,  które  ludzkość  zapomniała.  Rozważcie  więc, 
jak wielka będzie Jego radość, jeśli człowiek będzie służył bliźniemu! Wielu starszych i chorych przybywa 
tu  bez  żadnej  opieki,  być  może  są  samotni.  Bądźcie  zawsze  do  dyspozycji  takich  osób,  baczcie,  czy  nie 
potrzebują pomocy. Nie czekajcie, aż ktoś zemdleje albo upadnie z wycieńczenia. Posadźcie osoby starsze i 
schorowane  w  cieniu,  zatroszczcie  się  o  wodę  dla  spragnionych.  Zorganizujcie  im  godne  warunki 
wypoczynku. Niech młodsi i zdrowsi oddadzą im swoje miejsca w pokojach. I jeszcze jedno: nie zajmujcie 
sobie  miejsc  w  pierwszych  rzędach

Plakietka

  oznacza,  że  jesteście  odpowiedzialni  za  przybyłych  tu 

pielgrzymów, a nie uprzywilejowani. Nie przepychajcie się do bliższych rzędów, żeby mnie lepiej widzieć. 

background image

Pamiętajcie, że jeśli będziecie sumiennie wypełniać powierzone wam obowiązki, ja będę z wami, obok was, 
w  ostatnim  rzędzie  również,  nie  wątpcie  w  to.  Nosicie  plakietki  z  moim  zdjęciem,  zatem  zawsze bądźcie 
świadomi mojej obecności w waszych sercach. 

Jest bardzo gorąco, nie zapominajcie o dostarczaniu spragnionym wody do picia.  Jej brak powoduje 

fizyczne  pragnienie  określane  słowem  triszna.  Jest  jeszcze  inny  rodzaj  pragnienia,  a  mianowicie  duchowe 
pragnienie  Kriszny,  czyli  Boga.  Skutki  doczesnych  pragnień  są  zgubne.  Człowiek  gotów  jest  postępować 
jak zwierzę, żeby tylko je zaspokoić, chciałby zagarnąć dla siebie wszystko, choćby i całą planetę. Wy nie 
jesteście  tak  bardzo  zainteresowani  materialnym  aspektem  życia,  dlatego teraz jesteście ze mną. Zatem nie 
materia,  lecz  duch  -  oto co powinno być dla was najważniejsze. Wykonujcie moje polecenia - to wystarczy. 
Nie martwcie się o to, że w tych dniach zabraknie wam czasu na modlitwę lub medytację. 

Śankara  miał  czterech  uczniów.  Jeden  z  nich.  Padmapada.  większość  czasu  poświęcał  służeniu 

swemu  mistrzowi,  w  związku  z  czym  nie  nadążał  z  nauką.  Pozostali  lekceważyli  go.  gdyż  uważali  się  za 
lepszych  uczniów.  Pewnego  dnia  Padmapada  prał  odzież  Sankary;  stał  na  skałce  nad  rzeką  i  składał 
wysuszoną  w  słońcu  szatę,  gdy  rzeka  nieoczekiwanie  wezbrała.  Zanim  się  cofnął,  otoczyła  go  woda. 
Padmapada wiedział, że mistrz czeka na czystą szatę, więc postanowił dojść do lądu po wodzie. Wierzył, że 
łaska  mistrza  nie  pozwoli  mu  utonąć.  I o  dziwo,  gdziekolwiek  stąpnął,  z  wody  wynurzał  się kwiat lotosu. 
Tak oto, nie zamoczywszy stóp, doszedł po kwiatach do brzegu. Dlatego nadano mu imię Padmapada, czyli 
Lotosowostopy. Laska mistrza sprawiła również, że opanował duchową wiedzę i lśnił mądrością jak brylant. 

Zycie jest krótkie, każda chwila może okazać się ostatnią. Ciało umrze, nawet nie zauważycie kiedy. 

Dlatego  oddajcie  się  Bogu,  od  którego  otrzymaliście  duchowe  serce.  Ono  jest  waszym  sumieniem.  Zawsze 
pytajcie  serca,  czy  właściwie  wypełniacie  wolę  Boga.  Jeśli  serce  odpowiada  „tak”,  możecie  czuć  się 
spokojni, nawet gdyby  wszyscy inni wam zaprzeczali. 

Pewien  skąpiec  twierdził,  że  nie  ma  potrzeby  ofiarowywać  Bogu  jedzenia,  ponieważ  boski  żołądek 

zawsze  wypełniony  jest  amritą  i  nie  odczuwa  głodu  ani  pragnienia.  Dowodził  też,  że  rytualne  polewanie 
posągów  Boga  wodą  z  Gangesu  to  świętokradztwo,  ponieważ  Ganges  wypływa  spod  boskich  stóp,  a 
przecież  nie  polewa  się  głowy  wodą,  w  której  zanurzone  były  stopy.  Nigdy  nie  ofiarował  Bogu  żadnego 
kwiatu,  gdyż  twierdził,  że  najpiękniejszy  kwiat  -  lotos wyrasta z boskiego pępka. To są jedynie wymówki 
służące  oszukaniu  sumienia.  Czy  jest  coś  niewłaściwego  w  tym.  że  ktoś  przetopi  na  koronę  złotą 
bransoletkę,  którą  nosił  na  kostce  u  nogi  i  ozdobi  nią  posąg  Boga?  Intencja  wyrażenia  miłości  do  Boga 
oczyszcza  i  uświęca  każdy  przedmiot.  Zatem  nie  szukajcie  wymówek,  żeby  uniknąć oddawania Bogu czci. 
Czcijcie  Go.  służąc  Jego  stworzeniu.  Taką  ofiarę  Bóg  ceni  najwyżej. Największą korzyścią, jaką przynosi 
służenie bliźnim,  jest eliminacja ego. 

Śurdas

  modlił  się  o  to,  żeby  Bóg  uczynił  go  sługą  swego  sługi,  gdyż  wiedział,  że  taka  praktyka 

całkowicie  oczyści  go  z  ego.  Śurdas  myślał  tak:  „Bóg  nie  potrzebuje  moich  usług,  ponieważ  dysponuje 
wszystkim,  co  istnieje.  Ma  również  wielu  wiernych,  którzy  potrafią  zrobić  więcej niż ja. Ale oni cierpią, 
więc potrzebują pocieszenia. Będę im służył i w ten sposób zaskarbię sobie łaskę Boga”. 

Dawni  mistrzowie  duchowi  kazali  swym  uczniom  żebrać  o  strawę;  czynili  tak,  żeby  pomóc  im 

uwolnić  się  od ego. Tutaj będziecie służyć tym, którzy naprawdę są w potrzebie. Gdy wydajecie przyjęcie 
weselne,  suto  zastawiacie  stoły i nieomal zmuszacie gości, którzy czują się syci, do nadmiernego jedzenia. 
Tymczasem  głodnego,  który  zapuka  do  waszych  drzwi  i  poprosi  o  strawę,  przepędzacie  i  obrzucacie 
obelgami.  Tak  więc  sytych  zmuszacie  do  jedzenia  wbrew  ich  woli,  a  głodnych  częstujecie  złym  słowem. 
Śurdas  powiedział  Krisznie:  „Ty  jesteś  zawsze  szczęśliwy,  jesteś  pełnią,  jesteś  wolny.  Cóż  Ci  po  mojej 
służbie? Będę służył tym,  którzy  są w potrzebie”. 

Dostrzegajcie  Boga  w  drugim  człowieku.  Uświadomcie  sobie,  że  wszyscy  jesteście  jak  fale  tego 

samego  oceanu - wszystkie do siebie podobne. Rozwijajcie w sobie poczucie braterstwa,  miłość,  empatię.   
Przemieńcie  uwielbienie, jakim chcielibyście darzyć Boga, w służbę bliźniemu; nie traktujcie bliźniego jak 
kogoś  obcego.  Jeden  uczynek  ofiarowany  Bogu  dostrzeżonemu  w  drugim  człowieku  jest  wart  więcej,  niż 
długie  lata  modlitwy.  Waszym  obowiązkiem  jest  służyć  bliźniemu,  a  nie  szukać  w  nim  winy.  Zapytacie 
pewnie:  „Swami,  jak  możemy  darzyć  miłością  kogoś,  kto  postępuje  niegodnie?  Jak  mamy  go  poważać,  tak 
jak  tego  od  nas  wymagasz?”.  Zatem  rozważcie,  kto  popełnił  zło.  Co  go  do  tego  skłoniło?  Kto  to  zrobił? 
Ciało.  Kto  skłonił  je  do  tego?  Umysł.  Dlaczego?  Otóż,  umysł  działał  pod  wpływem  karmy,  czyli 
sumarycznego  efektu  czynów i przekonań z wielu poprzednich wcieleń. Ale atma żyjąca w tym ciele nie jest 

background image

skażona  żadnym  czynem  ani  motywem. Ta atma to Bóg. Jego kochajcie i czcijcie. Oto moja odpowiedź na 
wasze pytanie.

 

Mówiąc  prościej:  idziecie  ulicą  i  nad  wejściem  do  jednego  z  domów  widzicie  duży  portret 

Swamiego. Okazuje się, że w tym domu mieszka wasz wróg, który wcale nie zasługuje na waszą miłość. Ale 
czy  z  tego  powodu  nie  odczuwacie  miłości  do  Swamiego,  którego  widzicie  na  portrecie?  Oczywiście,  że 
kochacie  Go  i  wielbicie,  bez  względu  na  właściciela  domu  i  portretu.  W  podobny  sposób  wielbijcie 
wszechobecną  atmę,  czyli  Boga,  który  żyje  w każdej  istocie.  Po  co  zwracacie  uwagę  na  czyjeś  wady? 
Waszym  obowiązkiem  jest  służyć,  a  nie  szukać  wad.  Służcie  całym sercem, służcie z najczystszej miłości. 
Pod moim niedostrzegalnym nadzorem będziecie służyć przybyłym tu  pielgrzymom, koić ich ból, wybawiać z 
kłopotów.  Zapewne  słyszeliście  tę  piosenkę  w  języku  telugu:  

Brindawan

  należy  do  wszystkich

Gowinda

 

należy  do  wszystkich”.  Każdy  ma  prawo  do  Prasanthi  Nilayam,  każdy  ma  prawo  do  Bhagawana  Baby. W 
szpitalu  każdy  pacjent  ma  prawo  do  leczenia  i  opieki.  Podobnie  każdy,  kto  tutaj  przybył,  musi  zostać 
serdecznie przyjęty i obsłużony. Mówcie miło i łagodnie, zwłaszcza do tych, których dręczy ból lub smutek. 
Jeśli ktoś ma temperaturę, zainteresujcie się nim, zapytajcie: „Co ci dolega? Co cię boli? Może przynieść ci lek 
albo sprowadzić lekarza? Nie martw się,  zajmiemy się tobą”. Słowa miłości przyniosą im ulgę. Będą wam 
wdzięczni; pomyślą: „Jacy oni są czuli, jacy współczujący. Szczęśliwi są ich rodzice, posiadając takie dzieci”. 
Będą was  błogosławić z całego serca; przyznają sami przed sobą, że nawet  w domu nikt nie darzy ich taką 
miłością, jakiej doznali tutaj. Oto cel, jaki macie osiągnąć.

 

Jeśli  ktoś  spragniony  poprosi  o  szklankę  wody,  nie  mówcie  mu:  „Nie  jestem  tu  od  przynoszenia 

wody. Zaraz przyjdzie Swami, nie wyjdę stąd z twojego powodu, musisz zaczekać”. Nic wam nie przyjdzie 
z  mojego  darśanu,  jeżeli  będziecie  mnie  oglądać  kosztem  takiego  szorstkiego  zachowania.  Starajcie  się 
wykorzystywać  każdą  sposobność,  by  służyć  przybyłym  tu  pielgrzymom,  a  pomnożycie  moją  radość. 
Mówcie  łagodnie,  utrzymujcie  czystość  i  nieście  pomoc  potrzebującym.  Swoim  zachowaniem  dajcie 
przybyłym  przykład.  Nie  uciszajcie  nikogo,  krzycząc  do  niego  z  daleka.  Podejdźcie  do  takiej  osoby  i 
grzecznie wytłumaczcie, dlaczego  tutaj wymaga się zachowania ciszy. Wyjaśnijcie, że cisza jest  pierwszym 
krokiem  duchowej  praktyki,  że  każdy  musi  nauczyć  się,  jak zachowywać wewnętrzny spokój, nie tylko tutaj, 
ale gdziekolwiek się znajdzie. Pielgrzymi na pewno zastosują się do waszych wskazówek, ale muszą wiedzieć, 
dlaczego i po co. Wytłumaczcie im, że hałas zakłóca ich spokój, a także spokój innych obecnych tu osób. Sami 
również zachowujcie się jak najciszej. Jeśli rozkładacie na podłodze materac, starajcie się zrobić to bezgłośnie.

 

Chciałbym  zwrócić  waszą  uwagę  na  jeszcze  jedną  kwestię.  Macie  tendencję  do  wychodzenia  na 

zewnątrz  i  przesiadywania  w  sklepach  lub  barach,  oddając  się  próżnym  pogaduszkom.  Wydaliście  dużo 
pieniędzy,  żeby  tu  przyjechać  i  doświadczyć  spokoju.  Gdy  wychodzicie  na  ulicę,  wasze  przywiązania 
wciągają was z powrotem w wir doczesnych pragnień. Jeżeli do tego tęsknicie, lepiej było zostać w domu. 
Jeśli  zaś  pragniecie  łaski,  spokoju,  duchowej  wiedzy  i  obecności  Boga,  nie  wychodźcie  na  zewnątrz  i 
przestrzegajcie  dyscypliny  Prasanthi  Nilayam.  Uświadomcie  sobie.  że  możliwość  służenia  w  moim  aśramie  
jest  wielkim  szczęściem,  tysiące  innych  oddałoby  wszystko  za  jedno moje słowo. Plakietka, którą nosicie, 
symbolizuje  moją  obecność  w  waszych  sercach;  przypomina,  że  wcale  nie  jesteście  kłębkami  emocji  i 
namiętności,  że  nie  jesteście  materialnymi  ciałami,  lecz  przejawieniami  Boga,  jedynej  rzeczywistości.  Na 
plakietce  znajduje  się  też  symbol  OM  -  pierwotnego  dźwięku  stworzenia.  Szanujcie  ten  symbol, 
kontemplujcie  jego  znaczenie,  traktujcie  ten  dźwięk  jak  mantrę  wprowadzającą  w  duchowe  życie. 
Zasypiając, wizualizujcie symbol OM, a budząc się rano, módlcie się: „Boże, niech wszystkie moje czyny będą 
święte i czyste”.

 

Wszyscy,  którzy  tu  przybyli,  są  waszymi  braćmi  i  siostrami.  Nie  martwcie  się  tym,  że  być  może 

wasz  porządek  dnia  zostanie  zakłócony,  to  znaczy  nie  będziecie  jeść,  wypoczywać  i  spać  w  stałych 
godzinach, albo że będziecie musieli opuścić codzienną medytację czy modlitwę. Na pewno nikt nie odmówi 
wam nieba tylko dlatego, że nic dopełniliście  obowiązującej podczas  Sziwaratri praktyki postu i skupienia. 
Kiedyś  Sziwa  udowodnił  Parwati,  że  ci  wszyscy  „bogobojni”  ludzie, którzy z okazji  Sziwaratri odbywają 
rytualne  kąpiele  w  Gangesie  i  przynoszą  do  świątyń  świętą  wodę,  nie  mają  w  sobie  ani  śladu  empatii. 
Zdarzyło  się  bowiem,  że  pewien  żebrak  umierał  na  ulicy,  podczas  gdy  jego  żona  błagała  pielgrzymów  o 
szklankę wody. Żaden z nich nie ugasił pragnienia umierającego, gdyż wszyscy byli zainteresowani jedynie 
tym,  żeby  zanieść  wodę do świątyni, i mamrocząc wersety z Wed, uczestniczyć w rytualnej kąpieli  posągu 
Sziwy!  Jedynie  pewien  złodziej  napoił  umierającego,  tylko  jego  serce  stopniało  na  widok  cierpienia.  I  oto 

background image

Sziwa pobłogosławił swą łaską złodzieja! 

Jutro  rano  odbędzie  się  uroczyste  wciągnięcie  flagi  na  maszt,  a  wieczorem  wszyscy  zostaniecie 

pobłogosławieni  cudem  narodzin  lingamu.  Przybyło  tu  tysiące  pielgrzymów,  nazajutrz  będzie  ich  jeszcze 
więcej. Służcie im z całego serca. żeby dobrze wspominali was i pobyt w Prasanthi Nilayam. 

Wewnętrzny lingam 

9.03.1967 r.

 

I

ndie są chlubą ludzkości, gdyż stanowią żywy symbol duchowego zwycięstwa. To właśnie Indie wydały na 

świat  niezrównanych  bohaterów,  którzy  zdołali  pokonać  swych  wewnętrznych  wrogów  i  spenetrowali 
niedostępne  obszary  prawdy.  Ci  bohaterowie  wskazali  ludzkości  szereg  duchowych  praktyk,  których 
stosowanie  prowadzi  do  podobnych  osiągnięć.  Wśród  nich,  jedną  z  ważniejszych  jest  właściwe  spędzanie 
świąt,  czyli  dni  przeznaczonych  na  kontemplację  różnych  aspektów  Boga.  Można zrozumieć ludzi zachodu, 
którzy  z  powodu niewiedzy  naśmiewają się z takich praktyk, ale Hindusi zachowujący się w ten sposób są 
naprawdę  godni  pożałowania.  Okazuje  się,  że  nawet  oni  oślepli  na  znaczenie  i wagę swojego duchowego 
dziedzictwa.  Nie  przestrzegają  duchowej  praktyki  i  nie  znają  smaku  jej  owoców.  Zatem  jak  można 
zawierzyć  ich  zdaniu?  Duchowy  poziom  dzisiejszego  społeczeństwa  Indii  można  zobrazować  następująco: 
„Ojciec  poszukuje  szczęścia  z  drugą  żoną,  a  dzieci  są  bardzo  nieszczęśliwe  z  macochą”.  Ową  ukochaną 
„drugą żoną” stała się techniczna cywilizacja zachodu, która ląduje na księżycu, ale nie potrafi poznać natury 
ludzkiego umysłu. Najwyższą wartość stanowi dlań materialny aspekt życia, gdyż ta cywilizacja nie wie nic o 
wymiarze  duchowym.  W  rezultacie  dzieci  Indii,  które  powinny  być  karmione  mlekiem  duchowej  tradycji, 
cierpią  duchowy  głód.  Spadkobiercy  boskiej  wiedzy  żyją  w  duchowej  nędzy  i czują się bezbronni! Każda 
istota ludzka, jako że stanowi ucieleśnienie nieśmiertelnej atmy, dysponuje boską mocą. Wejście w kontakt z 
ową wewnętrzną boskością jest nadrzędnym celem ludzkiego życia. Tymczasem   człowiek, zamiast dążyć do 
tego celu, marnuje czas na zaspokajanie swoich niskich pragnień. 

Ramakriszna  Paramahamsa  każdego  wieczoru  ubolewał nad tym, że minął kolejny dzień, a on znów 

nie zasłużył na to by Bóg objawił mu się w wielbionej przez niego postaci Boskiej Matki. Oto tęsknota, jaką 
powinien  odczuwać  człowiek,  zamiast  dążyć  do  iluzorycznych i przemijających przyjemności zmysłowych. 
Człowiek  powinien  angażować  się  w  takie  działania,  które  zapewnią  mu  spokój  umysłu  i nieprzemijającą 
radość. Dlatego przed podjęciem jakiegokolwiek czynu powinien rozważyć, czy w efekcie uzyska duchową 
korzyść. Człowiek pragnie spokoju, a sam przysparza sobie zmartwień i kłopotów. Sadzi drzewo cytrynowe, 
a liczy na to, że zbierze słodkie owoce mango. Takie działanie świadczy o tym, że człowiek nie zna lub nie 
chce poznać właściwej drogi i błądzi po bezdrożach. 

Polewając  węgiel  mlekiem  nie  zmienicie  jego barwy na białą, raczej mleko zabarwi się na czarno. 

Musicie rozgrzać węgiel do czerwoności i kontynuować proces spalania, a dopiero wówczas uzyskacie białą 
barwę  popiołu,  który  nie  podlega  dalszym  przemianom.  Podobnie  umysł  pogrążony  w  czerni  bezwładu  i 
niewiedzy  (tamoguny)  musi  „rozpalić  się”  do  czerwieni  namiętności  i  aktywności  (radżoguny),  żeby 
ostatecznie  przemienić  się  w  biel  czystości  i spokoju (sathwaguny). Te przemiany zachodzą pod wpływem 
duchowej  praktyki,  którą  obrazuje proces spalania węgla. Kolory czarny i czerwony symbolizują chciwość 
i żądzę,  z  których  można  wyleczyć  się  za  pomocą  samokontroli.  Święta  powinny  być okazją do rozpoczęcia 
takiego  leczenia.  W  śastrach  szczegółowo  opisano  poszczególne  leki  i sposoby  ich  stosowania.  Życiorysy 
świętych  zachęcają  do  poddania  się  terapii  prowadzącej  do  zbawienia.  Stosując  się  do  zaleceń  śastr, 
człowiek może wznieść się z poziomu zwierzęcia na poziom istoty ludzkiej, a z poziomu istoty ludzkiej  - na 
poziom istoty boskiej. Tak, wy też możecie stać się boscy! We mnie nie ma nic takiego, czego wy byście  nie 
posiadali.  Różnica  między  nami  polega  jedynie  na  tym.  że  boskość  w  was  jest  przysłonięta,  a  we  mnie  - 
widoczna.

 

Życie  jest  bardzo  krótkie.  Jeżeli  chcecie  poznać  swoją  prawdziwą  naturę  i  doznawać  najwyższej 

szczęśliwości,  musicie  jak  najefektywniej  wykorzystywać  każdą  minutę.  Nie  traćcie  czasu  na  zgłębianie 
natury  bliźnich,  zgłębiajcie  własną  jaźń.  Chcąc  wygrać  wybory,  chodzicie  od  domu  do  domu  i  nieomal 
padacie wyborcom do stóp, żeby tylko zdobyć ich głosy. Zamiast upokarzać się w ten sposób, padnijcie do 
stóp  Bogu  i  stańcie  się  godni  Jego  łaski,  a  wówczas  wyborcy  sami  na  was  zagłosują.  Żeby  tak  się stało, 
musicie mieć niezachwianą wiarę w Boga i w działanie Jego łaski. Obecnie brak wam wiary, a co gorsze, 

background image

traktujecie pogardliwie tych, którzy  naprawdę w Niego wierzą.

 

Na  czym  polega  świętość  Sziwaratri?  Powiecie:  „W  tym  dniu  z  wnętrza  Swamiego  wyłania  się 

lingam”.  Tak  naprawdę,  każdy  z  was  nosi  w  sobie  lingam.  Umysł  związany  z  ciałem  zawsze  interesuje  się 
przedmiotami  świata  zewnętrznego,  w  wyniku  czego  nawiązuje  ze  światem  kontakt  prowadzący  do 
powstawania  przywiązań.  Przywiązanie  do  przemijających  przedmiotów  tego  świata  wiedzie ku cierpieniu. 
Cierpienie z kolei sprawia, że człowiek wycofuje się do wnętrza, a tam odnajduje atmę, którą dziś ujrzycie w 
materialnej  postaci  lingamu.  Zatem  oglądajcie  lingam  w  chwili  jego  narodzin  i  odczuwajcie  boską 
szczęśliwość. Pracujcie nad tym, żeby stać się godnymi  tego wyjątkowego darśanu.

 

Powiem  wam,  dlaczego  dzisiejszy  dzień  jest  święty.  Otóż,  dziś przypada noc poprzedzająca nów  - 

czternasta  noc  po  pełni  księżyca,  kiedy  to  na  niebie  widać  jedynie  maleńki  jego  skrawek.  Księżyc 
symbolizuje  umysł  -  źródło  wszelkich  pragnień  i  emocji.  Tej  nocy  jego  wpływ  jest  minimalny,  zatem 
wystarczy spędzić czas na czuwaniu i kontemplowaniu Boga, żeby wznieść się ponad wpływ umysłu. Każda 
czternasta  noc  po  pełni,  zwana  Sziwaratri,  przeznaczona  jest  na  intensywniejszą  duchową  praktykę, 
a Mahasziwaratri  to  noc  spełnienia.  Czas  czuwania  należy  wypełnić  duchową  praktyką.  to  znaczy 
śpiewaniem bhadżanów, albo czytaniem bądź słuchaniem świętych tekstów, a nie oglądaniem filmów, grą w 
karty  lub  innymi  rozrywkami.  Chodzi  o  to,  żeby  podczas  tej  wyjątkowej nocy patrzeć na dobro, słuchać o 
dobru, mówić, myśleć i czynić dobro. To jest program dla was na dzisiejsze czuwanie; a także na całe życie.

 

Pewien  ojciec  wysłał  syna  na  targ  po  owoce.  Chłopiec  kupił  je,  ale  do  domu  wrócił  z pustymi 

rękami,  ponieważ  po  drodze  rozdał  owoce  głodnym.  Ojciec  skarcił  go  za  to,  a  syn  odpowiedział: 
„Przyniosłem  ci  niewidzialne  owoce,  które  są  słodsze i trwalsze od tamtych”. Tak, owoce miłosierdzia  są 
rzeczywiście najsłodsze i najtrwalsze, dlatego wykorzystujcie każdą okazję, aby czynić dobro.

 

Niebawem  wciągnę  na  maszt flagę Prasanthi Nilayam. Nic wam nie przyjdzie z tego, że będzie ona 

wisiała na tym budynku. Prasanthi, czyli najwyższy spokój, musicie nosić w sercach. Po powrocie do domów 
przemyślcie  to,  co  wam  powiedziałem.  Niech  moje  słowa  pozostaną  w  was,  by  dodawać  wam  siły  i 
wytrwałości. Ofiarujcie wszystkie swoje czyny, słowa  i myśli Bogu. Dziś zobaczycie cud narodzin lingamu. 
Nie  przychodźcie  tu  wcześniej,  żeby  tylko  zapewnić  sobie  miejsce  w  bliższym  rzędzie  - nie wyczerpujcie 
niepotrzebnie sił. Nie traćcie też czasu na nieważne rozmowy. Za chwilę wciągnę flagę. Nie przepychajcie się 
po  kwiaty,  które  będą  zrzucane  z  góry.  Zachowajcie  ciszę  i  porządek,  a  później  spokojnie  przejdźcie  do 
miejsca,  w  którym  obsypię  posąg  Sirdi  Baby  świętym  popiołem.  Obserwujcie  wszystko  i  doznawajcie 
boskiej szczęśliwości.

 

Bez lustra nie ma odbicia 

9.03.1967 r.

 

C

iemności nie rozproszycie powtarzając słowo „światło”; choroba nie cofnie się pod wpływem słuchania o 

skuteczności lekarstwa; człowiek dotknięty skrajną nędzą nie odczuje poprawy życia dowiedziawszy się, w 
jaki  sposób  mógłby  wykorzystać  fundusze,  których  nie  posiada;  głodny  nie  zaspokoi  uczucia  głodu 
wysłuchawszy opowieści o tym,  jakie wspaniałe dania podawano na bankiecie u sąsiadów. Możecie głosić, że 
zasady dharmy są panaceum na wszelkie zło, zarówno na poziomie  jednostki, jak też społeczeństwa czy całej 
ludzkości, ale to nie zmniejszy zła ani na jotę. Wasze słowa muszą wypływać z wiary popartej bezpośrednim 
doświadczeniem. Musicie sami osiągnąć stan doskonałej, nieprzemijającej szczęśliwości, żeby  świadczyć o 
skuteczności stosowania zasad dharmy. Jeśli ich nie stosujecie, to tak jak gdybyście rezygnowali z leczenia i 
pozwalali chorobie rozwijać się.

 

Oczywiście, dokładacie wszelkich starań, żeby uciec od smutku i doznawać radości, ale tak naprawdę 

gonicie  za  mirażem  i  osiągacie  złudny  sukces,  ponieważ  nie  dokonujecie  wewnętrznej  analizy  własnych 
doświadczeń.  Nieustanna  samoanaliza  jest  niezbędna  dla  uniknięcia  pułapek  iluzji.  Mówię  wam  o  tym, 
ponieważ  dzisiejsze  święto  powinniście  przeznaczyć  na  dogłębną  samoanalizę.  Jaki  jest  cel  wszystkich 
waszych  dążeń?  Z  okazji  zaślubin  młodej  pary  zapraszacie  gości  i  nie  szczędzicie  trudu,  żeby  pięknie 
udekorować  dom,  wydać  wspaniałe  przyjęcie  i  zapewnić  dobrą  muzykę.  Wszystko  to  czynicie  w intencji, 
aby młoda para żyła długo i szczęśliwie w trwałym związku małżeńskim.  Podobnie, aby człowiek osiągnął 
wieczną szczęśliwość, musi wejść w nierozerwalny związek z Bogiem, od którego odszedł. Zatem wszelkie 
jego  dążenia  i  wysiłki,  tęsknoty  i  westchnienia,  lektury  i  przedmioty  kontemplacji  -  wszystko  to  powinno 

background image

służyć ponownemu  połączeniu się z Bogiem. Boskiej szczęśliwości można doświadczyć w ułamku sekundy, 
trzeba  tylko  znać  technikę.  Możecie  mieć  pod  ręką  świeże  warzywa,  ryż  najlepszego  gatunku, 
najwspanialszą  soczewicę  i  cytrynę,  czyli  wszystkie  składniki  niezbędne  do  przygotowania  wyśmienitego 
posiłku, ale jeśli nie potraficie gotować, cóż wam po produktach?  Żeby doznawać Boga, musicie uczyć się, 
dążyć,  walczyć  o  to.  Zdecydujcie  się, wykonajcie pierwszy krok, uważnie mnie  wysłuchajcie, przemyślcie 
moje słowa, i postarajcie się wprowadzić w czyn chociaż jedno lub dwa z moich zaleceń.

 

W  dzisiejszych  czasach  wszędzie  panuje  korupcja;  wszystko  można  załatwić  za  pomocą  łapówki. 

Ale  Boga  nie  osiągniecie  nieuczciwością,  nie  ma  do  Niego  dróg  „na  skróty”.  Do  Boga  prowadzi  stroma 
ścieżka  wewnętrznej  walki,  nieprzywiązania  i  ścisłej  dyscypliny. Tęsknijcie za Nim,  nieustannie przy Nim 
trwajcie, wypełnijcie umysły majestatem,  chwałą, łaską którejś z Jego postaci. Natura człowieka jest boska; 
dlatego ludzka świadomość spontanicznie zwraca się ku Bogu, ale zasłona niewiedzy uniemożliwia wejście 
w bezpośredni  kontakt  z  Nim,  czyli  doznanie  oświecenia.  Owa  zasłona,  tak  zwana  iluzja,  jest  również 
dziełem Boga, Jego „pojazdem” w tym  przejawionym świecie. Jest na ten temat pewna historyjka.

 

Otóż,  kiedyś  Bóg  zdenerwował  się  na  iluzję  za  to,  że  zwodzi  ludzi  i  kazał  jej  iść  precz.  Iluzja 

odrzekła: „Jestem Twoim okryciem, mgłą, która pojawiła się z Twojej woli; jestem tak wszechobecna, jak Ty 
sam; jestem tam, gdzie Ty. Wskaż mi  takie miejsce, gdzie Ciebie nie ma, a pójdę tam”. Każdy z was może 
zedrzeć  zasłonę  iluzji  za  pomocą  duchowej  wiedzy,  albo  też  może  gorąco  modlić  się  do  Boga  o  to, żeby 
zechciał nieco jej uchylić i odsłonić swoje oblicze.

 

W tym świecie powinniście działać jak aktorzy na scenie. W każdej chwili bądźcie świadomi tego. że 

w podróży do prawdziwego domu  - do Boga. od którego pochodzicie, gracie w pewnej sztuce. Kiedy tylko 
w waszych umysłach pojawi się myśl, że wystawiana sztuka jest rzeczywistością,  zdecydowanie odrzucajcie 
takie przekonanie. Nie utożsamiajcie się z rolą, gdyż w ten sposób będziecie opóźniać swą podróż. Nauczcie 
się  rozróżniać  pomiędzy  ciałem  i  świadomością.  Kto  jest  świadomy  doznań  ciała?  Ten,  kto  obserwuje  i 
uświadamia  sobie  jego  istnienie.  Jest  nim  mieszkaniec  ciała,  który  trwa  ponad  przeciwieństwami 
przyjemności i bólu, dobra i zła.

 

Obecną cywilizację można porównać do stopu zawierającego różne metale i czyste złoto dharmy. By 

je  odzyskać,  trzeba  oddzielić  pozostałe  metale.  Uważacie  za  wielkie  osiągnięcie  wystrzelenie  satelity  w 
kosmos  lub  dotarcie  do  księżyca,  tymczasem  nie  zdajecie  sobie  sprawy  z  tego,  że  te  kosztowne 
eksperymenty  splamione  są  nienawiścią  i  pychą,  że  pogłębiają  nędzę  wielu  istnień  ludzkich.  Koszt 
wystrzelenia  jednej  rakiety  wynosi  tyle,  ile  wymagałoby  utrzymanie  wszystkich uniwersytetów w Indiach w 
okresie  dwudziestu  lat!  W wyniku  takiego  „postępu”  ludzie  żyją  na  granicy  nędzy, w paraliżującym strachu, 
bojąc  się  odgłosu  własnych  kroków.  Jednocześnie  człowiek  czuje  się  panem  wszechświata;  uważa,  że 
wszechświat  istnieje  dzięki  niemu!  Zatem  jak  może  osiągnąć  spokój?  Pycha  prowadzi  go  do  upadku. 
Człowiek  musi  nabrać  pokory  i  uświadomić  sobie,  że  bardzo  mało  wie,  zwłaszcza  o  sobie  samym.  Jeśli 
człowiek nie zna swojej własnej jaźni, po co mu wiedza, która jedynie zaśmieca umysł? Nabierzcie pokory, 
stańcie się czyści i użyteczni  dla bliźnich, a odnajdziecie pokój i radość. 

Dziś  jest  Sziwaratri.  Weźcie  przykład  z  Sziwy.  Gdy  życiu  na  ziemi  zagrażała  trucizna  halahala. 

Sziwa  wypił  ją,  żeby  uratować  ludzkość.  Odtąd  Jego  gardło  jest  granatowe.  Pragnijcie  służyć,  pomagać, 
ratować.  Aby  tak  było,  musicie  ze  spokojem  przyjmować  wszystko, co was spotyka, czyli akceptować. W 
przeciwnym wypadku zawsze będziecie odczuwać dyskomfort! Zniecierpliwienie, gniew, nienawiść i duma 
niweczą  wszelkie  wasze  talenty  i  możliwości.  Imiona  Boga  muszą  lśnić  na  firmamencie  waszych serc jak 
gwiazdy,  a  spokój  i  pewność  płynące  ze  świadomości  atmy  -  świecić  jak  księżyc  w  pełni.  W  dzisiejszych 
trudnych  czasach  człowiek  potrzebuje  wypływającej  ze  znajomości  własnej  jaźni  wiary  w  siebie.  Tak 
mężczyźni  jak  i  kobiety  powinni  zdobywać  taką  wiarę  i  traktować  ją  jak  skarb.  Mężczyznom  nie  wolno 
poniżać kobiet. One nie są waszymi służącymi, którymi chcielibyście rządzić i pomiatać; one też mają prawo 
do  szacunku  i  własnej  osobowości.  Prawdę  mówiąc,  kobiety  mają  w  sobie  więcej  miłości,  współczucia, 
poświęcenia,  tolerancji  i  innych  cnót,  niż  mężczyźni.  A  jednak  wśród  mężczyzn  dominuje  pogląd,  jakoby 
posłuchanie  kobiecej  rady  uwłaczało  męskiej  godności.  Takie  przekonanie  musicie  odrzucić.  Szanujcie 
duchową  mądrość  i  zdolność  rozróżniania  bez  względu  na  to,  kto  posiada  owe  przymioty,  kobieta  czy 
mężczyzna.

 

Najwyższy  stan  świadomości,  którego  osiągnięcie  stanowi  cel  wszelkich  duchowych  poszukiwań  i 

praktyk,  wyraża  się  przekonaniem:  brahma  satjam  dżagat  mitja  -  brahman  jest  prawdą,  a  świat  - 

background image

przemijającym  zjawiskiem.  Każdy  atom  i  każda  komórka  są  wiązkami  energii,  której  zachowanie  podlega 
woli  Boga.  Materia  i  energia  są  tym  samym,  a  mianowicie  przejawieniem  wszechobecnej woli Boga, która 
się w nich nieprzerwanie konkretyzuje, staje, realizuje. Żeby tak postrzegać świat, trzeba wznieść się ponad 
poziom  dwoistości  i  sięgnąć  samej  istoty  życia,  utożsamić  się  z  nią  i  umiejscowić  w  niej  siebie.  Jedynie 
patrząc przez pryzmat  duchowej wiedzy, można postrzegać świat jako brahmana.  Wówczas świat, wszelkie 
istnienie i stawanie się przyjmuje  jeden kolor - kolor brahmana. a ten, kto tak postrzega, doznaje prawdziwego 
spokoju, niczym nie zakłóconej równowagi. Nie ma już dlań lustra i nie ma odbicia, gdyż widzi tylko jedno - 
Boga.

 

Pragnijcie osiągnąć ten stan niczym niezmąconej szczęśliwości. Taki stan świadomości można poznać 

i  docenić,  przebywając  w  towarzystwie  duchowych  mistrzów  i  świętych.  Zauważcie,  że  siekiera,  którą 
wyrąbano  drzewo  sandałowe,  pachnie  jego  aromatem.  Taka  jest  bowiem  natura  dobra;  człowiek  dobry 
życzy jak najlepiej nawet swoim wrogom. Nie zwracajcie uwagi na cyniczny śmiech i krytykę osób, których 
umysły  zwrócone  są  ku doczesności. Jeśli ktoś puka  do waszych drzwi, a wy witacie go, ów gość zostaje w 
waszym domu. Jeśli zaś zachowujecie się tak, jak gdybyście go nie poznawali, czuje się obrażony i odchodzi. 
Podobnie  postąpi  duchowy  ignorant:  jeśli  nie  zwrócicie  uwagi  na  jego słowa, pójdzie tam, gdzie będą go 
słuchać. Mnie również oczerniają tacy ignoranci. Oni zupełnie nie rozumieją Boga. Czy wiedzą, dlaczego coś 
zdarza  się  w  określonym  czasie  i  miejscu,  oraz dlaczego się zdarza? To wie jedynie Bóg. Tymczasem oni 
osądzają i źle mówią o mnie, jeśli na przykład ktoś śmiertelnie  chory żegna się tutaj ze swym życiem. Czy 
ktokolwiek  może  uciec  przed  śmiercią?  Nawet  awatarowie,  po  wykonaniu  swych  zadań,  porzucają  swoje 
materialne  ciała.  Szczytem  głupoty  jest  odrzucać  wiarę  w  Boga  tylko  dlatego,  że  ktoś  bliski  umiera  - 
wykonał  swoje  zadanie  i  odzyskuje  wolność.  Nikt  nie  rodzi  się  i  nie  żyje  ze  względu  na  kogoś  innego. 
Nigdy  nie  pozwalajcie,  aby  jakiekolwiek  okoliczności  podważyły  waszą  wiarę  w  Boga,  gdyż  to  On  jest 
waszym życiem i wybawieniem. Każdą chwilę wykorzystujcie  na czynienie dobra.  Służcie  innym  najlepiej 
jak  potraficie,  rozwijajcie  w  sobie  miłość  do  bliźnich,  odrzucajcie  nienawiść  i  złe  intencje.  Bądźcie 
przekonani.  że  Bóg,  którego  wielbicie  -  ta  Jego  postać,  którą najbardziej kochacie  - jest obecny w każdej 
istocie, i uświęcajcie wszystkie swoje czyny, traktując je jako oddawanie czci owej ukochanej postaci. 

Dziś przez całą noc będziecie śpiewać bhadżany. Niech one napełnią wasze umysły chwałą Boga, w  

której i wy macie swój udział. 

Umierający opłakują umarłych 

10.03.67 r.

 

P

ragnienie  prowadzi  ku  narodzinom,  a  czas  -  ku

 

śmierci.  Człowiek  przychodzi  na świat.  aby spełnić swe 

pragnienia;  czas  nieodwołalnie  przerywa  nić  jego  życia.  Prawdziwej  wartości  nadaje  ludzkiemu  życiu 
świadomość Boga.  Życie jest walką, którą trzeba toczyć aż  do zwycięstwa. To jest walka o koronę atmy, o 
wyzwolenie  się  z  koła  narodzin  i  śmierci.  Drogę  do  zwycięstwa  wskazuje  Wedanta.  Wedanta  jest 
kwintesencją  Wed,  podobnie  jak  masło  jest  kwintesencją  mleka.  Kwaśne  mleko  poddaje  się  ubijaniu,  w 
wyniku  czego  powstaje  maślanka  i  masło,  które  następnie  oczyszcza  się  w  procesie  przetapiania,  by 
otrzymać  czysty  produkt  końcowy.  Podobnie  rzecz  się  ma  z  wyzwoleniem  -  jest  to  końcowy  stan  ludzkiej 
świadomości, o osiągnięcie którego walczycie ze swymi wewnętrznymi wrogami i zmysłami. W tej walce Bóg 
wspomaga  was  coraz  to  nowymi  posiłkami.  Jeśli  zrobicie  ku  Niemu  dziesięć  kroków,  On  uczyni  ku  wam 
sto!

 

Ramadas  skarżył  się Bogu:  „Panie, Ty jesteś wszechpotężny, wszechwiedzący, a ja jestem samotny, 

osierocony  i  bezradny...”.  Bóg  przerwał  mu:  „Jak  możesz  czuć  się  samotny i bezradny? Przecież ja jestem z 
tobą, w tobie, ja obdarzam cię łaską. To ja jestem samotny w całym tym wszechświecie: ja nie mam nikogo, 
kto  by  mnie  ochraniał,  nikogo,  na  kim mógłbym polegać, albo do kogo się zwrócić. To ja jestem samotny; 
wszyscy  inni  mogą  liczyć na mnie i moją opiekę, ja jestem ich jedynym opiekunem”. Zatem, nie uważajcie 
się  za  małych  i  słabych,  przecież  dysponujecie  intelektem  i  zdolnością  rozróżniania.  Zamiast  tracić  cenny 
czas na użalanie  się nad sobą, wykorzystajcie daną wam inteligencję i rozpocznijcie duchową praktykę. To 
jest  wasz  najważniejszy  obowiązek  wobec  siebie  samych.  Są  dwa  rodzaje  duchowej  praktyki:  praktyka 
ukierunkowana  na  pewną  formę  Boga  oraz  praktyka  ukierunkowana  na  Jego  najsubtelniejszy  aspekt 
przenikający  wszelkie  formy.  Oba  rodzaje  praktyki  są  dla  was  niezbędne  jak  dwie  nogi  -  lewa  i  prawa, 

background image

bowiem  nikt  nie  pokona  długiego  dystansu  na  jednej  nodze.  Jednakże  gdy  zbliżycie  się  do  końca 
pielgrzymki  życia  i  staniecie  u  progu  boskiego  domu,  wykonajcie  ostatni  krok  prawą  nogą.  która 
symbolizuje  praktykę  prowadzącą ku temu  aspektowi Boga, który  trwa ponad wszelkimi formami. 

Całą noc spędziliście na śpiewaniu bhadżanów. Niech ta jedna noc wam nie wystarcza, niech boskie 

imię stanie się waszym codziennym pożywieniem. Nie sądźcie, że to miejsce podobne jest do innych, jakie 
kiedyś  zwiedzaliście.  Tam  spędzaliście  czas  na  doczesnych  rozrywkach  lub  zwiedzaniu  interesujących 
miejsc,  więc  nie  nauczyliście  się  niczego,  co  pozostałoby  w  waszych  sercach  na  zawsze.  Natomiast  tutaj 
doznaliście  ekstazy  przebywania  w  obecności  Boga.  Przenieście  tę  boską  atmosferę  do  swych  wiosek  i 
domów,  oczyśćcie  te  miejsca  świętymi myślami i czynami. Niech  Sziwaratri stanie się akhanda  sziwaratri, 
czyli  nieustającym  świętem  Sziwy.  Niech  zainspiruje  was  do  tego,  byście całe swoje życie uczynili aktem 
wielbienia  Sziwy.  W  świętych  księgach  powiedziano:  sarwadha  sarwa  kaleśu  sarwathra  hari  cinthanan  
zawsze i wszędzie, w każdych  okolicznościach, kontemplujcie  Boga. 

Brahma  zapytał  mędrca 

Naradę

,  co  najbardziej  zadziwia  go  na  ziemi.  Narada  odrzekł: 

„Najdziwniejsze wydaje się to. że umierający opłakują umarłych”. 

Rzeczywiście, ci, którzy sami podążają ku śmierci. płaczą  nad  tymi,  którzy już  umarli, jakby  ich  

płacz    mógł  przywrócić  komuś życie albo też ich samych uchronić  od śmierci. Brahma zapytał Naradę, co 
jeszcze  wydaje  mu  się  dziwne, a mędrzec odpowiedział:  „Na ziemi wszyscy boją się  konsekwencji grzechu, ale 
nieustannie grzeszą; pragną zbierać owoce dobrych czynów, ale wcale nie czynią dobra”.

 

Powiadają,  że  łagodna  mowa  jest  słodka.  Jednakże  najczęściej  jej  słodycz  maskuje  fałsz  i  obłudę. 

Ludzie sądzą. że obecnie nie można przeżyć w społeczeństwie bez kłamstwa -jakże się mylą: przecież czymś 
naturalnym dla człowieka jest prawda, a nie oszustwo. Bądźcie naturalni, bądźcie sobą. a wówczas nigdy nie 
zniżycie  się  do  krętactwa.  Unikajcie  nawet  najdrobniejszych  nieprawości,  gdyż  one  prowadzą  do  złych 
nawyków,  które  z  czasem  wypaczają  charakter.  Kłamstwo  powtórzone  kilka  razy  staje  się  nawykiem. 
Załóżmy, że żona dostaje od męża dziesięć rupii na zakupy. Wydaje dziewięć rupii, a sobie zostawia jedną. 
Nie mówi o tym mężowi, gdyż uważa, że nie czyni nic złego. To jest postępowanie niewłaściwe. W każdej 
chwili analizujcie swoje czyny, myśli i uczucia pod kątem prawdy. Jak  możecie oskarżać Boga o to, że nie 
oświetla On waszych serc promieniami łaski, skoro drzwi  do nich zamknęliście na klucz fałszu? Fałsz rodzi 
się  z  pragnienia.  Jeśli  w  sercu  panoszy  się  pragnienie,  nie  ma  tam  miejsca  dla  Boga.  Bóg  zamieszka  w 
waszych  sercach  dopiero  wówczas,  gdy  usuniecie  z  nich  pragnienia  wraz  z  ich  potomstwem:  gniewem, 
chciwością,  przywiązaniem,  pychą  i  zazdrością.  Jeśli  nie  wykonacie  tego  „oczyszczającego  zabiegu”, 
powtarzanie  „Rama,  Rama,  Rama”  nic  wam  nie  da.  Jaki  sens  ma  ogłaszanie  zwycięstwa,  gdy  w  forcie 
ukrywa się wróg, a żołnierze nie potrafią go stamtąd usunąć?

 

Zasiejcie  w  swych  sercach  nasiona  dobrych  myśli  i  pokory,  nawadniajcie  je  miłością,  chrońcie 

wzrastające  roślinki  chwastobójczym  środkiem  odwagi  i  wzmacniajcie  nawozem  koncentracji,  a  wydadzą  
owoc  duchowej  mądrości,  czyli  oświecenia  wyrażającego  się  przekonaniem,  że  „ja  to  Bóg”.  Wówczas 
staniecie się Nim. ponieważ zawsze Nim byliście, lecz o tym nie wiedzieliście. 

Rzeczywista jaźń 

26.02.1968 r.

 

C

złowiek  różni  się  od  zwierzęcia  nie  tylko  tym.  że  potrafi  poruszać  się  na  dwóch  nogach,  zamiast  na 

czterech;  jego  przeznaczeniem  jest  doświadczanie  i  urzeczywistnianie  piękna,  prawdy,  dobroci,  harmonii 
oraz  darzenie  siebie  i  innych  miłością,  współczuciem,  życzliwością.  Człowiek  może  poznać  nie  tylko 
sekrety natury, ale także odkryć własną tajemnicę, by zarówno w naturze, jak też w sobie samym, rozpoznać 
Boga.  Jednakże  te  predyspozycje  ukryte  są  za  chmurami  próżności  i  niewiedzy.  Człowiek  może  gościć  w 
swym  sercu  Boga.  Bóg  to  prawda  i  piękno,  siła  sprawcza  tworzenia,  istnienia  i  zanikania.  W  tym 
szczególnym  dniu  Sziwy postanówcie wielbić Go jako tchnienie własnego życia. Przybyliście tu dziś, żeby 
zobaczyć niezwykłe świadectwo boskiej mocy. Nie traćcie czasu na próżne dyskusje i próby zrozumienia jej 
natury.  Pozwólcie,  by  boska  tajemnica  do głębi poruszyła wasze serca, doznajcie jej. Dźwięki dzwonków, 
kobz  i  bębenków,  które  tu  słychać,  przypominają  muzykę  rozbrzmiewającą  w  tym  pomyślnym  dniu  w 
siedzibie  Sziwy  na  górze  Kajlasa.  Święty  popiół  sypiący  się  obficie  przy  akompaniamencie  bhadżanów 
również  przypomina  tamto  miejsce.  Narodziny  lingamu  to  spełnienie  - znak, że jesteście na górze Kajlasa. 

background image

To  zdarzy  się  wieczorem,  a  później przez całą noc będziecie kontemplować ten cud, czuwając i poszcząc, 
wielbiąc Boga i śpiewając Mu. 

W  obecności  Boga  człowiek  powinien  zachowywać  się  jak  pszczoła  spijająca  nektar  z  lotosu: 

najpierw lata ona wokół kwiatu, a potem siada nań, by w ciszy wysysać słodycz nektaru, skoncentrowana na 
nim  i  tylko  na  nim,  niepomna  na  nic  innego.  W  tym  momencie  nie  słychać  już  jej  brzęczenia.  Boska miłość 
jest  jak  nektar  kwiatu.  Człowiek,  nim  doświadczy  jej  słodyczy,  wielbi  Boga  śpiewem,  dyskutuje, 
przekonuje,  a  gdy  już  jej  zazna,  milknie.  Bowiem  tam,  gdzie  jest  miłość,  nie  ma  wątpliwości,  niepokoju, 
obaw  ani  strachu.  Jeśli  doznajecie  niepokoju,  to  znaczy,  że  waszą  miłość  zanieczyszcza  i  ogranicza  ego, 
możecie  być  tego  pewni.  Tym,  kto  doświadcza  boskiej  miłości,  jest  indywidualna  jaźń  stanowiąca 
odzwierciedlenie  atmy,  czyli  boskiej  jaźni.  Indywidualna  jaźń  świeci  pełnym  blaskiem,  gdy  nie  działają 
zmysły.  Zmysły  są  waszymi  śmiertelnymi  wrogami,  gdyż  odwracają  uwagę  od  wewnętrznego  źródła 
radości i kierują ją ku przedmiotom zewnętrznego świata. Jeśli naprawdę zrozumiecie, że one w as zwodzą, 
przestaniecie im ulegać. 

Wędkarz  używa  wędki  oraz  linki  zaopatrzonej  w  spławik  i  haczyk  z  przynętą.  Spławik  pływa  na 

powierzchni  wody,  a  haczyk  w  pobliżu  dna.  Gdy  ryba  połyka przynętę wraz z haczykiem, spławik zanurza 
się, a wówczas wędkarz wyciąga rybę z wody. 

Wyobraźcie  sobie,  że  ciało  jest wędką, tęsknota za Bogiem  - linką, intelekt  - spławikiem, zdolność 

rozróżniania  - haczykiem, a duchowa wiedza  - przynętą, na którą można złapać rybę atmy. Duchowa wiedza 
umożliwia człowiekowi osiągnięcie boskiego statusu i boskiej świadomości. Na tym poziomie świadomości 
doświadczycie  Boga  jako  wewnętrznego  źródła  woli,  działania,  szczęścia,  inteligencji  i  wszelkiego 
istnienia.  Aby  tak  postrzegać,  musicie  przekroczyć  barierę  tamoguny,  czyli  niewiedzy,  wznieść  się  ponad 
radżogunę,  czyli  ponad  emocje,  i  oczyścić  uczucia.  Wchodząc  na  plac  darśanowy,  mijaliście dwie bramy. 
Symbolizują  one  dwie  bariery:  tamoguny  i  radżoguny. Minąwszy je, znaleźliście się w obszarze dominacji 
sathwaguny  -  czystości  i  spokoju.  Teraz  w  waszych  sercach  powinien  zapanować  najwyższy  spokój,    
symbolizowany  przez  flagę Prasanthi Nilayam. 

Wznieście  się  ponad  swe  namiętności,  pragnienia,  gniew  i  nienawiść,  a  znajdziecie  się  w  przestrzeni 
miłości. Zawieszeni w tej przestrzeni oddajcie się modlitwie i medytacji, otwórzcie serca na światłość, tak jak 
otwiera  swe  płatki  kwiat  lotosu.  Skoncentrujcie  myśli  na  rozkwitającym  lotosie,  a  w  waszych  sercach 
zapanuje praśanti - najwyższy spokój. Oto jak należy przygotować się do doznania cudu narodzin lingamu. 

Złodzieje czy przyjaciele? 

15.02.1969 r.

 

S

pośród  wszystkich  istot  żyjących  na  ziemi,  człowiek  jest  istotą  wyjątkową,  gdyż  jedynie  człowiek 

dysponuje  zdolnością  wzniesienia  się  na  duchowe  wyżyny  boskości,  a  tym  samym  uwolnienia  się  z  koł a 
narodzin i śmierci, co stanowi zasadniczy cel jego życia. 

Tymczasem  trwoni  on  cenny  czas,  ignorując  swoją  wyjątkową  pozycję.  Dawni  mędrcy  zrozumieli, 

jaka  odpowiedzialność  spoczywa  na  człowieku,  a  także  rozpoznali  wartość  i godność  ludzkiego  życia. 
Dlatego  nauczali,  w  jaki  sposób  może  on  osiągnąć  boski  status,  i wskazywali  duchowe  praktyki  służące 
realizacji  tego  celu.  Na  okoliczność  Sziwaratri  zalecali  nocne  czuwanie i post. Słowo  sziwaratri niesie w 
sobie  o  wiele  głębsze  znaczenie,  niż  tylko  „noc  Sziwy”.  Oznacza  ono  podwójną  naturę  istoty  ludzkiej  i 
przypomina  o  obowiązku  rozróżniania  pomiędzy  jej  niższym i wyższym aspektem.  Sziwa oznacza duchową 
wiedzę, zdolność postrzegania jedności wszelkiego istnienia, a także wieczność, ponadczasowość, świętość, 
dobro,  pomyślność.  Ratri  zaś  oznacza  noc,  a  więc  ciemność  niewiedzy,  ślepe  przywiązanie  do  niskich 
przyjemności,  dążenie  do  zaspokajania  zmysłowych  pragnień,  przemijanie,  zbrodnicze  instynkty,  zło, 
świętokradztwo.  Tak  więc  przesłanie  zawarte  w słowie  sziwaratri  brzmi:  „rozróżniaj  pomiędzy  sziwą  i 
ratri”,  czyli  pomiędzy  energią  życia  i bezwładną  materią,  pomiędzy  duszą  i  ciałem,  pomiędzy  aspektem 
duchowym  i materialnym,  pomiędzy  najwyższą  jaźnią i jej cielesną powłoką. 

Ludzie  zwykle  dosłownie  rozumieją  wyraz  sziwaratri.  jako    noc    Sziwy.  Czekają  cały  rok,  żeby 

przybyć  tu.  opuścić  posiłek  nazywając  to  posłem  i  nie  położyć się spać nazywając to nocnym czuwaniem! 
Post w sanskrycie określa się słowem upawasa, którego znaczenie jest o wiele głębsze, niż opuścić posił ek. 

background image

Upa  znaczy  „blisko”,  a  wasa  –„żyć”.  Zatem  upawasa  znaczy  żyć  w  bliskości.  W  bliskości  z  kim?  W 
bliskości  z  Bogiem.  Upawasa  to  żyć  w  stanie  nieustannej  kontemplacji  Boga  i  świadomości  Jego 
wszechobecności. Oto prawdziwe znaczenie słowa upawasa: mocno trzymać  się Boga. 

Jaka  jest  rola  nocnego  czuwania?  W  sanskrycie  określa  się  je  słowem  dźagarana  oznaczającym 

poziom świadomości przebudzonej ze snu iluzji postrzeganej przez zmysły. Jest to taki stan świadomości, w 
którym  we  wszystkim,  co  istnieje,  postrzega  się  boskie  światło  miłości.  Zatem  dźagarana  to przebudzenie 
się ze snu, otrząśnięcie z ospałości oraz wejście w stan koncentracji i głębokiej medytacji. 

Zastanówmy się nad słowem hridaja - serce. Składa się ono z dwóch członów, a mianowicie: hrudi - 

ajam,  czyli  „w  sercu  -  On”,  a  to  oznacza,  że  hridaja  jest  miejscem  przebywania  Boga.  Celem  duchowych 
praktyk  zalecanych  na  czas  Sziwaratri  jest  ustanowienie  Boga  władcą  waszych  serc  i  to,  żebyście  potrafili 
dostrzec  Go  w  sercach  innych  ludzi.  Warunkiem koniecznym zbliżenia się do Boga jest życie w prawdzie, o 
czym  mówią  wszystkie  pisma  święte.  Rama  spędził  na  wygnaniu  czternaście  lat,  aby obietnica dana przez 
Jego  ojca  została  dotrzymana.  Dharmaradża  przebywał  na  wygnaniu  dwanaście  lat,  żeby  dotrzymać  słowa 
danego  podczas  gry  w  kości.  Hariśczandra  musiał  oddać  w  niewolę  żonę  i  syna,  a  sam  zajmować  się 
paleniem zwłok, żeby nie sprzeniewierzyć się prawdzie. Oto przykłady życia w prawdzie, o których w tym 
kraju  każde  dziecko  słyszy  od  swej  matki.  Noc  Sziwaratri  przeznaczona  jest  na  kontemplację  tych 
wspaniałych wzorów do naśladowania. 

Dawni  mędrcy  nazywali  każdego  człowieka  „dzieckiem  nieśmiertelności”.  Pomimo  obietnicy 

wielkiej radości, jaką kryje w sobie ta nazwa, człowiek degraduje siebie do  „dziecka kłamstwa” i narzeka, 
że  ciągle  czegoś  mu  brakuje.  Złodziei,  którzy  okradają  go  z najcenniejszych  skarbów  -  spokoju, 
zadowolenia,  równowagi  umysłu  i  nieustraszoności  -honoruje  jak  wielkich  mistrzów,  natomiast 
prawdziwych  mistrzów,  prowadzących  go  ku  pokojowi  i  szczęściu,  nie  szanuje.  Możecie zamknąć drzwi i 
okna przed złodziejami, ale czy zamkniecie je przed śmiercią?, Takich złodziei jak żądza, gniew, chciwość, 
przywiązanie,  duma  i  nienawiść  przyjmujecie  jak  długo  oczekiwanych  przyjaciół,  tymczasem  prawdziwym 
przyjaciołom,  którzy  przynoszą  wam  pokój  i  nauczają  pokory,  pokazujecie  drzwi!  Jesteście  spragnieni 
słodyczy, a do szklanki z wodą wsypujecie sól sądząc, że to cukier. Pragniecie spokoju, lecz nie wiecie, jak 
go  osiągnąć.  Stosujecie  środki,  które  nie  przynoszą  oczekiwanego  rezultatu.  Przychodzicie  do  mnie  i 
prosicie  o  samorealizację,  o  uwolnienie  z więzów  smutku  i  radości,  z  koła  narodzin  i  śmierci.  Ale  gdy 
jestem  skłonny  ofiarować  wam  moje  błogosławieństwo  w  postaci  spełnienia  tego  życzenia,  wcale  nie 
jesteście  dojrzali do przyjęcia go; tak naprawdę wolelibyście dostać je pięć lub dziesięć lat później. Zatem 
wasze  pragnienie  i  tęsknota  to  tylko  pewna  poza,  modny  slogan,  nic  więcej.  Człowiek  musi  być  szczery, 
wypowiadać słowa zgodne z uczuciami i postępować zgodnie ze słowami. Przynajmniej od dzisiaj bądźcie 
szczerzy,  nie oszukujcie  samych  siebie. 

Zgodnie  ze  zwyczajem  zaraz  wciągnę  na  maszt  flagę  Prasanthi  Nilayam.  Symbolizuje  ona 

zwycięstwo  duchowego  aspiranta,  który  pokonawszy  emocje, wchodzi w uwznioślającą go ciszę miłości i 
spokoju.  Tak  więc  teraz  w  waszych  sercach  powinny  zagościć  miłość  i spokój,  aby  powiewająca  nad 
budynkiem  flaga naprawdę świadczyła o waszym duchowym  zwycięstwie. 

Miłość i szacunek 

15.02.1969 r.

 

C

hwała i majestat Boga przenikają cały wszechświat, podobnie jak unoszący się w powietrzu zapach kwiatu 

albo  ciepło  ognia.  Bóg  obecny  jest  we  wszechświecie  jak  masło  w  mleku,  albo  jak nić łącząca w całość 
perły  naszyjnika.  Uświadomienie  sobie  tej  prawdy  oraz  rozpoznanie  w Bogu źródła wszelkiego istnienia i 
dobra jest przeznaczeniem i celem ludzkiego życia. Wszystkie pisma święte, stanowiące wspólne dziedzictwo 
całej  ludzkości,  chociaż  pochodzą  z  różnych  miejsc  i  napisane  zostały  w  różnych  językach,  niosą  to samo 
przesłanie. Różne religie to tylko różne ścieżki prowadzące człowieka do jego przeznaczenia i celu. 

Przykazania  czy  też  zasady  moralne  dotyczące  mowy,  czynów  i  uczuć  oświetlają  te  ścieżki,  aby 

człowiek  nie  gubił  drogi.  Indie  wydały  na  świat  wielu  mędrców,  którzy  posiedli  duchową  wiedzę  i 
udostępnili ją innym. Niestety, obecnie jesteśmy świadkami degradacji ideałów; dzisiejsi Hindusi upadli  tak 
nisko, że wyśmiewają się z osiągnięć owych mędrców.  Zatem czas najwyższy na ponowne zwrócenie się w 
kierunku prawdy, na odkrycie jedności w plątaninie wielości, bowiem to jedność jest prawdą, a nie wielość. 

background image

Mędrcy  wyposażyli  człowieka  w  zasady  postępowania,  ćwiczenia  i  duchowe  praktyki,  które  ułatwiają 
zrozumienie,  że  celem  jego  duchowej  podróży  jest  Bóg.  Post  i  nocne  czuwanie  zalecane  na  okoliczność 
Sziwaratri  stanowią  przykłady  praktyk  odwracających  uwagę  od  przedmiotów  doczesnego  świata  i 
kierujących ją ku Bogu. 

Mędrcy zalecili człowiekowi, bez względu na wyznanie czy kulturę z jakiej się wywodzi, „składanie 

pięciu  ofiar”.  Nie      chodzi      tu      o      żadne      skomplikowane      rytuały      ofiarne  odprawiane  przy 
akompaniamencie mantr w nadziei na osiągnięcie szczęśliwości po śmierci albo zdobycie dóbr doczesnych, 
ale  o  proste  czynności,  które  może  wykonywać  każdy,  nawet  bez  wnikania  w  ich  głębsze  znaczenie.  Nie 
wymagają  one  żadnych  specjalnych  umiejętności  ani  uprawnień,  a  jednak  dzięki  nim  człowiek  wznosi  się 
coraz  wyżej  w  procesie  duchowego  wzrostu.  Są  to  następujące  ofiary,  a  raczej  obowiązki  każdego 
człowieka:  1.  wobec  Boga,  2.  wobec  mędrców,  3.  wobec  rodziców,  4.  wobec  gości  (innych  ludzi) ,  5. 
wobec innych  istot. 

W Indiach przyjął się pewien piękny zwyczaj, zgodnie z którym domy mieszkalne projektuje się tak, 

żeby  jeden  niewielki  pokój  służył  jako  miejsce  modlitwy.  W  każdym  hinduskim  domu  znajdziecie 
oddzielny  pokój  lub  miejsce  z  ołtarzykiem,  gdzie  wspólnie  lub  osobno  modlą  się  wszyscy  członkowie 
rodziny. Zwykle umieszcza się tam obraz lub posąg Boga. W ciszy takiego specjalnego miejsca członkowie 
rodziny  wielbią  Boga,  medytują,  bądź  powtarzają  Jego  imię,  radując  się  boską  słodyczą.  Na  tym  polega 
ofiara  dla  Boga,  która  w efekcie  oczyszcza  cały  dom,  a  ludzkie  umysły  wypełnia  myślami  o  Nim,  dzięki 
czemu  każda czynność  ulega nasyceniu  boską świadomością. 

Ofiara  dla  mędrców  polega  na  studiowaniu  i  wprowadzaniu  w  czyn  treści  świętych  pism,  które 

stanowią skarbnicę duchowej wiedzy zdobytej przez mędrców i świętych drogą surowych wyrzeczeń. Wedy 
są  najstarszymi  spośród  wszystkich  świętych  ksiąg,  najbardziej  zwięzłymi,  a  zarazem  wyrażającymi 
najgłębsze  treści  filozoficzne.  Są  to  teksty  praktyczne  i uniwersalne.  Dalej  mamy 

Ramajanę

,  Mahabharatę, 

Bhagawatę(

traktat  o  życiu  Kriszny  i filozofii  bhakti

)  i  szereg  innych  opowieści  o  odwiecznej  walce  dobra  ze 

złem  i  o  wszechobecnej  łasce  Boga,  która  sprawia,  że  dobro  zwycięża.  Takie  lektury  oczyszczają 
i pocieszają,  uwznioślają  i  uszlachetniają  charaktery,  ukazują  majestat  Boga.  dodają  odwagi  i  nauczają 
pokory.  Niestety,  człowiek  ignoruje  te  źródła  ożywczej  energii,  a  zamiast  nich  czyta  lektury  ordynarne, 
wulgarne,  niskie,  opisujące  karygodne  zachowania  obłąkanych  nieszczęśników,  przy  czym  nie  uświadamia 
sobie,  że  takie  książki  szkodzą  jego  psychice  i wstrzymują  jego  duchowy  rozwój.  Lektury  tego  rodzaju 
niepostrzeżenie  wciągają  go  w niewolę  seksu  i  bagno  zwierzęcych  instynktów.  Nie  wystarczy,  jeśli 
będziecie  przekonani  o swym  człowieczeństwie,  musicie  jeszcze  dowieść  swoimi  czynami,  myślami  i 
słowami,  że  różnicie  się  od  zwierząt.  Musicie  osiągnąć  poziom  prawdziwego  człowieczeństwa,  czyli 
porzucić  wszelkie  zwierzęce  cechy,  nauczyć  się  nieprzywiązania  i  rozróżniania,  aby  panować  nad  swymi 
zmysłami,  tendencjami  i  emocjami.  Właśnie  tego  nauczają  wartościowe  lektury,  w  których  powinniście 
szukać inspiracji i wskazówek. 

Trzecia  ofiara,  do  jakiej  zobowiązany  jest  każdy  człowiek,  to  ofiara  dla  rodziców.  Wedy  mówią: 

matru  dewo  bhawa,  pitru  dewo  bhawa  -  traktuj  matkę  jak  Boga,  traktuj  ojca  jak  Boga.  Chociaż  to 
przykazanie  powtarza  się  wam  do  znudzenia,  nie  widać,  żebyście  darzyli  czcią  swoich  rodziców.  Kto  nie 
szanuje rodziców, skazuje się na niechybną zgubę. Rodzice nie szczędzą trudu dla swych dzieci, rezygnują z 
wielu  dóbr,  żeby  je  wykształcić.  Tymczasem  dzieci  są  niewdzięczne  -  urągają im i dokuczają, zadają ból, 
wyśmiewając  ich  zwyczaje  i przekonania,  lekceważą  ich rady. Skoro nie potraficie uszanować tych, którzy 
są  niejako  stwórcami  waszego  ciała  i  umysłu,  czy  można  oczekiwać,  że  będziecie  czcić  stwórcę 
wszechświata - Boga. który jest źródłem wszelkiego życia? Szanujcie rodziców, żeby wasze dzieci nauczyły 
się szanować was. 

W  puranach  znajdziecie  pewną  historię  na  ten  temat.  Boscy  rodzice,  Sziwa  i  Parwati,  postanowili 

poddać  próbie  swych  dwóch  synów  -  Ganapatiego i Subrahmanję(

-  młodszy  syn  Sziwy  i  Purwati

).  Mieli  oni 

obiec  wokół  cały  świat;  nagroda  czekała  na  tego,  który  pierwszy  wykona  to  zadanie. Subrahmanja bardzo 
szybko biegł przez doliny i góry, natomiast Ganapati powoli i spokojnie okrążył rodziców, gdyż dla niego to 
oni stanowili cały świat. Nagrodę zdobył Ganapati i dlatego do dziś uważany jest za boga duchowej wiedzy, 
który  usuwa wszelkie przeszkody ze ścieżki wiodącej ku poznaniu. Morał tej historii jest taki, że rodzicom 
należy  się  szacunek  i  posłuszeństwo.  Na tym polega ofiara dla rodziców. Rodzice symbolizują tu zdolność 
do  wyrzeczeń,  tradycję,  odwieczną  kulturę  i  nieprzemijające  wartości.  Jednym  z  imion  Sziwy jest Samba-

background image

Sziwa,  czyli  sa-amba-sziwa.  Amba  oznacza  matkę,  sziwa  -  ojca,  natomiast  sa  to  satja  -  prawda,  a  także 
wszechobecność, wszechwiedza i samorealizacja. 

Ofiara  dla  gościa  symbolizuje  obowiązek  wobec  tych,  którzy  zwracają  się  do  was  o posiłek  i 

schronienie. Dajcie im to. czego potrzebują, niech wasze zachowanie wobec nich będzie wyrazem czci, jaką 
darzycie Boga. Traktujcie ich tak, jak gdyby przysyłał ich do was Bóg, albo nawet jak samego Boga. To jest 
święte  zalecenie  Wed.  Dzielcie  się  z  tymi,  którzy  są  w  potrzebie.  Zaspokójcie  ich  głód,  zanim  sami  się 
nasycicie. 

Ostatnia  z  pięciu  obowiązkowych  ofiar  dotyczy  zwierząt.  Postępujcie  tak,  żeby  służące  wam 

zwierzęta, na przykład krowy, kozy, konie, a także te, które hodujecie dla przyjemności, jak koty. psy i inne, 
czuły się szczęśliwe. 

Niech  nigdy  nie  będą  głodne  albo  przepracowane.  Pamiętajcie,  że  jeśli  jakiekolwiek  zwierzę 

uzależnione  od  waszej  miłości  i  opieki  będzie  cierpieć  z  powodu  waszego  niedbalstwa,  wy  również 
będziecie cierpieć.

 

Miłość  i  szacunek  -  oto  istota  wszelkich  ofiar.  Niech wasze myśli, słowa i czyny zawsze wyrażają 

miłość i szacunek, a wówczas na pewno zaznacie prawdziwego spokoju i radości.

 

Jestem nauczycielem prawdy 

6.03.1970 r.

 

N

ie  jestem  ani  zwykłym  człowiekiem,  ani  Bogiem,  ani  eterycznym  duchem;  nie  jestem  braminem, 

kszatriją, wajśją ani siudrą; nie jestem duchowym aspirantem ani głową rodziny. nie jestem pustelnikiem ani 
zakonnikiem.  Jestem  nauczycielem  prawdy,  jestem 

satjam-sziwam-sundaram

.  Również  waszą  istotą  jest 

satjam-sziwam-sundaram.  Bez  prawdy  nie  ma  dobra,  bez  dobra  nie  ma  piękna.  Prawda  w  myślach  wyraża 
się jako dobro, natomiast radość stanowiąca owoc dobra to naturalne piękno, tak ukochane przez artystów. 
Prawda,  dobro  i piękno są nierozdzielne. Postrzegajcie mnie jako prawdę, prawdę jako dobro, a dobro jako 
piękno, a doznacie najwyższej szczęśliwości. Niech nie rozpraszają was żadne błahe sprawy. Nie trwońcie 
energii  na  bezsensowną  grę  w  zdobywanie  i  tracenie,  oszczędzanie  i wydawanie,  poszukiwanie 
przemijającej  sławy,  fortuny  czy  doczesnego  szczęścia.  Podążajcie  prostą  drogą  ku  samorealizacji;  nie 
błądźcie krętymi ścieżkami złudnych radości. To wcale nie oznacza, że macie porzucić swoje rodziny. Życie 
w  społeczności  to  szkoła,  w której  uczycie  się  zwyciężać.  Duchowa  droga  prowadzi  przez  współczucie, 
wzajemne zrozumienie, pomoc i służbę bliźnim. Społeczeństwo umożliwia wam wejście na tę drogę; z kolei 
wy podążając nią, służycie społeczeństwu. 

Jak  podaje 

Walmiki

,  Rawana  był  najpotężniejszym  władcą swoich czasów. Stolicę swego państwa 

uczynił  najbogatszym  miastem  i  niezdobytą  twierdzą,  sam  natomiast  opanował  cztery  Wedy  i  sześć 
duchowych  dyscyplin.  Durjodhana,  najstarszy  z  braci  Kaurawów,  dysponował  najsilniejszą  i  najlepiej 
uzbrojoną  armią,  a  przy  tym  znał  wszystkie  tajniki  sztuki dyplomacji. Zatem dlaczego aż do dziś wszyscy, 
starzy i młodzi, potępiają tych dwóch wielkich mężów? Ponieważ stoczyli się oni z poziomu istot ludzkich 
na  poziom  niższy,  zamiast  wznieść  się  na  poziom  boski.  Obaj  skażeni  byli  tą  samą  wadą  -  chciwością, 
w związku  z  czym  nigdy  nie  zaznali  zadowolenia,  gdyż  nieustannie  cierpieli  z  powodu  nienasyconego 
pragnienia.  W  ludzkim  sercu  jest  tylko  jedno  miejsce:  albo  dla  Ramy  albo  dla  Kamy(

-  bóg  miłości. 

„pożądanie”: zwany także Manmatha

). 

Jeśli  naprawdę  kochacie drugą osobę, nie pragniecie nią zawładnąć ani zagarnąć jej własności, nie 

odczuwacie  zazdrości,  gdy  dobrze  jej  się  wiedzie,  ani  też  nie  potraficie  cieszyć  się,  gdy  cierpi.  Miłość 
stanowi  najskuteczniejsze  antidotum  na  chciwość.  Dlatego  dzielenie  się  miłością  i  doznawanie  jej  to 
kluczowa  praktyka  duchowa.  Na  pewno  słyszeliście  o ofierze bhuta-bali, czyli ofierze dla duchów. Słowo 
bali  znaczy  opłata,  więc  bhuta-bali  to  oplata,  jaką  każdy  winien  jest  pięciu  żywiołom  (bhuta)  za  to,  że 
urodził  się  w  ludzkiej  postaci.  Musicie  zapłacić  za  wszystkie  dobre  słowa,  jakie  kiedykolwiek  do  was 
powiedziano,  za  czyny,  które  przyniosły  wam  dobro,  za  myśli,  które  wniosły  spokój  do  waszych  serc,  a 
także za światło oświetlające waszą drogę życia. 

Miłość  sprawia,  że  potraficie  współodczuwać  z  innymi  w  nieszczęściu  i  sympatyzujecie  z  tymi, 

którzy  podobnie  jak  wy.  mają  powody  do  smutku.  Wówczas  zajmujecie  się  nimi  i  zapominacie  o  swoich 
własnych  problemach. Draupadi skarżyła się Krisznie:  „Kriszno, każda matka pogrąża się w rozpaczy, gdy 

background image

śmierć  zabiera  jedno  z  jej  dzieci.  Tymczasem  ja  straciłam  wszystkie.  Czy  jest  dla  mnie  jakiekolwiek 
pocieszenie?  Czy  mogę  odzyskać  swych  synów?”.  Na  to  Kriszna  rzekł:  „Tak  dzielnie  znosiłaś  zniewagi, 
jakimi  niegodziwi  Kaurawowie  obrzucali  cię  w  sądzie.  Bądź tak samo dzielna teraz. Pomyśl o Gandhari(

matka  braci  Kaurawów

), która straciła stu synów, żaden z nich nie pozostał żywy”. Kriszna wskazał Draupadi 

inną  matkę,  która  cierpiała  bardziej niż ona. Poświęcajcie więcej uwagi innym, współodczuwajcie z nimi, 
odczuwajcie  ich  ból  silniej  niż  własny.  Empatia,  tolerancja,  wzajemne zrozumienie  - oto znaki szczególne 
prawdziwych  wielbicieli  Sai.  Bez  nich  staniecie  się  pośmiewiskiem  dla  innych,  a  ich  drwina  będzie 
uzasadniona.  Ludzie  będą  z  was  szydzić:  „Gdzie  jest  twój  Bóg?  Jak  on  wygląda?  Co  robi?”.  Na  palcach 
jednej  ręki  można policzyć tych, którzy naprawdę świadczą o majestacie i chwale Boga. Bóg jest prawdą, 
dobrem,  pięknem,  ale  tylko  ci,  którzy  doświadczyli  prawdy,  dobra  i  piękna,  mogą  o  Nim  świadczyć. 
Możecie  trzymać  w  ręku  naczynie  pełne  amrity,  ale dopóki nie umieścicie jej na języku, czy macie prawo 
zapewniać  o  jej  słodyczy  i  zapachu?  Spoczywa  na  was  wielka  odpowiedzialność,  ponieważ  to  wy, 
wielbiciele Sai, zapoczątkujecie przemianę w ludzkich umysłach. 

Wojna  Mahabharaty  była  nieunikniona.  Ci,  którzy  zdawali  sobie  sprawę  ze  skali  ekspansji  zła, 

wiedzieli,  że  szalejące  wówczas  płomienie  nienawiści  zdoła  ugasić  jedynie  gęsty  deszcz  strzał.  W 
dzisiejszych  czasach  trzeba  innych  środków:  jedynie  ulewa  miłości  może  ugasić  ogień  gniewu,  strachu  i 
żądzy,  jaki opanował ludzkość. 

Rozmawiałem  ostatnio  z  pewną  grupą  uczonych,  którzy  zapytali  mnie,  czy  doceniam  wielkie 

osiągnięcie  ludzkości,  jakim  jest  lądowanie  na  księżycu.  Powiedziałem  im,  że    nie  uważam  za właściwe  
wydawanie    miliardów  dolarów  i  rubli  na  takie  przedsięwzięcia.  Oni  chcieli  mnie  przekonać,  że chociaż 
taka  inwestycja  nie  zwraca  się  szybko,  w  przyszłości  przyniesie  korzyści.  Wyjaśniłem  im,  że  to  kwestia 
priorytetów; najpierw należy zająć się sprawami najważniejszymi: jeśli na ziemi żyje tak wielu głodujących, 
bezdomnych  i analfabetów,  poświęcanie  czasu,  angażowanie  ludzkich  talentów  i  wydawanie  pieniędzy  na 
spektakularny  wyścig  osiągnięć  naukowych  świadczy  o  zupełnym  braku  umiejętności  rozróżniania. 
Najpierw  należałoby  uczynić  ziemię  domem  zamieszkałym  przez  szczęśliwą  rodzinę  ludzkości,  a  dopiero 
wówczas  planować  tego  rodzaju  przedsięwzięcia.  Ziemia  jest  naturalnym  środowiskiem człowieka. Po co 
opuszcza  on  miejsce,  w  którym  dostępne  są  wszystkie  niezbędne  mu  do  życia  elementy  i  udaje  się  tam, 
dokąd musi zabierać zapasy wody i powietrza? Czy na księżycu człowiek uwalnia się od pragnień, strachu i 
kłamstwa?  Księżyc  to  martwy  satelita,  ponieważ  brak  mu  naturalnego  blasku.  Umysł  to  „księżyc”,  jaki 
człowiek powinien zdobyć i zbadać. Rawana, aby porwana przez niego Sita porzuciła wszelką nadzieję  na 
ponowne  połączenie  się  z  Ramą  i  poddała  się,  pokazał  jej  doskonałą  woskową  imitację  głowy  jej  męża. 
Księżyc  można porównać do martwej imitacji głowy Ramy. Prawdziwy Rama  - żywy, wibrujący energią  - 
jest  gdzie  indziej.  Podobnie,  księżycem  wartym  zbadania  jest  ludzki  umysł,  który  powinien  lśnić  na 
firmamencie  serca,  odbijając  prawdziwy  blask,  światłość  Boga.  Kiedy  ten  księżyc  zbadacie.  Sziwa 
rozświetli ciemność nocy, a wówczas nastanie Sziwaratri - noc Sziwy. W przeciwnym razie pozostanie ona 
nocą śmierci, bowiem człowiek, który nie uświadamia sobie swojej boskości. jest niczym martwe ciało. 

Mędrcy Indii zalecali różne rytuały, ćwiczenia, zasady postępowania oraz celebracje poszczególnych 

świąt w celu ułatwienia człowiekowi oczyszczenia się z emocji i umocnienia w  wierze.   Dziś chciałbym  
przypomnieć    wam    o    dyscyplinie  jedzenia.  Spożywajcie wyłącznie proste i czyste pożywienie, gdyż ono 
nie wyzwala żadnych instynktów ani emocji,  nie wzbudza namiętności, nie zakłóca równowagi, nie szkodzi 
zdrowiu.  Pamiętajcie  też,  że  pokarm  ofiarowany  przed  spożyciem  Bogu  wolny  jest  od  wszelkich 
negatywnych  energii,  które  są  szkodliwe,  choć  ich  działanie  wydaje  się  niezauważalne.  Ofiarowanie 
pożywienia przed spożyciem głodnym również działa na nie oczyszczająco. Ponieważ rodzaj pożywienia w 
pewien subtelny sposób oddziałuje na wasze myśli i uczucia, zwracajcie szczególną uwagę na to, co jadacie. 

Miłość warunkiem łaski 

23.02.1971 r.

 

P

od wpływem promieni wschodzącego słońca pąki kwiatów rozkwitają pięknem i zapachem. Dzisiaj słońce 

obudzi  drzemiącą  w  was  boskość,  aby  rozkwitła  aromatem,  czystością  i tęsknotą  za  świętością.  O  świcie 
ziemia  i  niebo  przybierają  złoty  odcień.  Ten  widok  przypomina  hiranjagarbhę  -  złoty  zalążek,  z  którego 
zanim  nastał  czas,  wyłoniło  się  całe  stworzenie.  Zgodnie  z  tradycją  tego  kraju  dzisiejszy  dzień  od 

background image

niepamiętnych  czasów  czczony  jest  jako  święty.  Obecnie  ludzie  chętnie  słuchają  opowieści  o 
Mahasziwaratri  i  powtarzają  je  jak  papugi.  A  tak  naprawdę  chodzi  o  to,  żebyście  w  tym  wyjątkowym  dniu 
doświadczyli  Boga.  Ci,  których  świadomość  do  tego  dojrzała,  przekonali  się,  że praktyka postu i nocnego 
czuwania podczas Mahasziwaratri gwarantuje takie doznanie. Ale takich jest niewielu, a nawet i oni nie są w 
stanie  opisać  doznawanej  ekstazy.  Dlatego  ludzie  kwestionują  potrzebę  obchodzenia  świąt  i  stosowania 
właściwych  duchowych  praktyk.  W  tym  kraju  zobaczycie  świątynie  pełne  ludzi,  którzy  głośno  śpiewają 
bhadżany  i  żarliwie  się  modlą.  Spotkacie  wielu  panditów,  którzy  pięknie  mówią  o  Bogu.  Patrząc  na  nich 
odniesiecie wrażenie, że Indie to święty kraj, którego mieszkańcy z prawdziwą determinacją dążą do Boga. 
Tymczasem to tylko puste rytuały, formy bez treści, pielgrzymki odbywane na pokaz. Ci wszyscy  „pobożni” 
są  bardziej  zainteresowani  zakupami,  zarówno  w  sklepach,  jak  i  w  świątyniach,  niż  porzuceniem  swych 
grzesznych  nawyków  i  przywiązań.  Nie  pojmują  prawdy  o  Bogu,  ani  też  nie  dążą  do  zrozumienia,  które 
trzeba  okupić  trudną  praktyką  dyscypliny.  Bez  intelektualnego  zrozumienia  wszystkie  śluby,  posty  czy 
nocne  czuwania to jedynie czcza rutyna,  substytuty,  mechaniczne  czynności,  które są stratą czasu i energii. 

Podczas  Mahasziwaratri  najważniejsze  jest,  byście  uświadomili  sobie  potrzebę  zrozumienia, 

ponieważ  ta  wyjątkowa noc powinna zakończyć się brzaskiem oświecenia. Powinniście uświadomić sobie, 
że natura żyje i wydaje się wieczna, ponieważ stanowi odzwierciedlenie Boga, który jako jedyny jest życiem 
i  wiecznością.  To  w  Jego  blasku  natura  faluje  w  życiodajnym  tańcu,  celowym  i  zorganizowanym.  Bez 
boskiej  siły  sprawczej  natura  byłaby  martwa.  To,  co  przejawione,  odzwierciedla  to,  co  nieprzejawione, 
rzeczywiste.  Nawet  Iśwara  jest  tylko  odbiciem  brahmana  -  kosmicznej  świadomości.  Święto  Sziwaratri 
powinno zainspirować was do uświadomienia sobie tej prawdy i do życia w jej świetle. 

Łaski  Boga  nie  można  zaskarbić  sobie  ćwiczeniami  w  retoryce,  pozycjami  jogi,  czy  ascetycznym 

wyrzeczeniem.  Tu niezbędna jest miłość; miłość bezwarunkowa, która nie oczekuje nagrody ani nie targuje 
się,  lecz  spontanicznie  płynie  ku  boskiemu  źródłu  wszechogarniającej  miłości.  Jedynie  ona  pokonuje 
wszelkie  przeszkody,  nawet  najtrudniejsze.  Nie  ma  siły  bardziej  skutecznej  niż  czystość,  szczęścia 
wyższego  niż  miłość,  radości  bardziej  odświeżającej  niż  radość  oddania  się  Bogu,  zwycięstwa  bardziej 
chwalebnego  niż  poddanie  się  Mu.  Wedanta  naucza,  że  błogość  jest  owocem  boskiej  miłości.  Ta  szkoła 
filozofii  indyjskiej  często  bywa  niewłaściwie  rozumiana.  Ludzie  kojarzą  nauki  Wedanty  z  koniecznością 
studiowania  grubych  ksiąg,  z  ćwiczeniami  oddechu,  albo  też  z nakazem  wyrzeczenia  się  wszystkiego  i 
prowadzenia  tułaczego  życia  bez  domu  czy  środków  na  utrzymanie.  Tymczasem  Wedanta  uczy,  jak  żyć  w 
prawdzie, prawości i spokoju. 

Prawdziwe  przesłanie  Wedanty  zostało  zafałszowane  przez  różnych  fanatyków  i kiepskich 

interpretatorów,  którzy    wieloznacznie  tłumaczyli    podstawowe  tezy  tej    szkoły  filozoficznej,  w  wyniku 
czego  sami  pogubili  się  w  gąszczu  niewłaściwych  interpretacji.  Wprowadzili  zamęt  tam.  gdzie  wszystko 
było  klarowne,  i  dlatego  ludzie  zatracili  wiarę  w duchową mądrość. Wedanta to filozofia miłości. Miłość 
nie  wybiera  według  kasty,  wyznania,  pozycji  czy  inteligencji.  Ona  płynie  spontanicznie  i  nigdy  nie  liczy 
kosztów,  gdyż  taka jest jej natura. Miłość znajduje wyschnięte nieużytki, po  czym skwapliwie nawadnia je 
i użyźnia.  Jeśli  w  ludzkim  sercu  napotyka  próżnię,  bez  wahania  wypełniają.  Miłość  zawsze  daje  w 
nadmiarze,  nie  posługuje  się  podstępem,  kłamstwem  ani  pochlebstwem,  nie  zna fałszu ani strachu, zawsze 
płynie  ku  Bogu,  przeczuwając  Jego  obecność  w  ludzkim  sercu.  Dlatego  też  w  każdej  osobie  poszukuje 
Boga,  zagląda  w  najgłębsze  zakamarki  serca,  żeby  odkryć  to  szczególne  miejsce  Jego  pobytu  i  tam 
rozkwitnąć. Taka jest prawdziwa miłość. 

Miłość płynąca ku przedmiotom tego świata to tylko doczesne pragnienie; dlatego najważniejszy jest 

kierunek,  jaki  obiera.  Taka  miłość  zanika, jeśli nie znajduje spełnienia swych oczekiwań. Miłość do zysku 
umiera  pod  wpływem  straty.  Miłość  uwarunkowana  poczuciem  zadowolenia  z  przedmiotów  doczesnego 
świata  usycha,  gdyż  jej  korzenie  podcina  poczucie  niezadowolenia.  Nawet  gdyby  spotkało  was  tysiąc 
rozczarowań, nie pozwólcie zgasnąć miłości. Skierujcie ją w stronę źródła miłości, a zarazem w stronę jej 
najwyższego  celu,  czyli  ku  Bogu.  W  obliczu  przeszkód  mocno  trzymajcie  się Boga, nawet gdyby zwodziły 
was  niezliczone  pokusy.  Pamiętajcie,  że  tak  jak  po  upałach  przychodzi  pora  deszczowa,  po  każdej  burzy 
nastaje  spokój.  Miłość  sprawia,  że  każda  czynność  przynosi  radość  i  spokój.  Miłość  uwzniośla  nawet 
najgorszych.  Kochajcie  siebie,  ponieważ  w  każdym  z  was  żyje  Bóg;  kochajcie  innych,  ponieważ  to  Bóg 
mówi  i  działa  przez  nich.  Świadomość,  że  wszystkich  inspiruje  Bóg  to  fundament,  na  którym  możecie 
zbudować szczęście.

 

background image

Wszyscy  - jest was tu kilka tysięcy  - siedzicie teraz przede mną pewni, że jesteście mi oddani, że wasze 

serca biją miłością i uwielbieniem. Przekładacie palcami paciorki różańca, powtarzacie moje imię, wykonujecie 
różne praktyki oddechowe, ćwiczycie najtrudniejsze pozycje ciała, ale jeśli nie będzie w was bezinteresownej 
miłości  i  szacunku  do  innych,  jeśli  nie  wzniesiecie  się  ponad  miłość  egoistyczną,  będziecie  tylko  ubliżać 
świętej tradycji tego kraju. Namiętność, gniew  i pragnienia degradują wasze człowieczeństwo. Ich źródłem 
jest nienawiść, chciwość, złe intencje lub zazdrość, które zneutralizować może jedynie miłość. Jeśli uważacie 
mnie  -  ucieleśnienie  miłości  -  za  swój  najcenniejszy  skarb,  dlaczego  pozwalacie,  aby  w waszych  sercach 
panowały nienawiść, niezgoda, strach i wątpliwość? Dlaczego czynicie ze swych serc wulkany okrucieństwa 
i  niegodziwości,  skoro  moglibyście  uczynić  z  nich  zielone  doliny  pachnących  kwiatów?  Jeśli  jest  w  was 
strach,  spotykacie  się  z  reakcją  na  strach.  Jeśli  jest  w  was  nienawiść,  zewsząd  otaczają  was  symptomy 
nienawiści.  Całe  otoczenie  odbija  ku  wam  takie  uczucia,  jakie  nosicie  w  swych  sercach: jad bhawam tar 
bhawati  
-  stajesz  się  takim,  jakie  są  twoje  uczucia.  To  umysł  buduje  lub  niszczy.  Oskarżając  innych, 
oskarżacie  własną  niegodziwość,  bowiem  w  innych  widzicie  własne  wady.  Nikt  nie  ma  prawa  sądzić 
drugiego człowieka, ponieważ osądzając go, osądza samego siebie.

 

Zapytacie  zapewne,  jak  to  możliwe,  że  człowiek  postępuje  niegodnie,  skoro  jego  ciało  stanowi 

świątynię  Boga.  Otóż  wiedzcie, że chociaż czyjeś słowa mogą być ordynarne, a zachowanie oburzające, to 
mimo  wszystko  przejawia  się  w nim Bóg. Człowiek nie jest ciałem o określonej twarzy i imieniu, nie jest 
osobowością, na którą składają się emocje i uczucia, nie jest umysłem,  który osądza i wyciąga wnioski. 

Człowiek jest atmą, boską świadomością przejawiającą się jako indywidualna jaźń. Indywidualna jaźń 

ma się tak do boskiej jaźni, jak fala do oceanu. Indywidualna jaźń jest tak samo czysta, spokojna, świetlista i 
wszechobecna jak boska jaźń. Jeśli będziecie postrzegać innych w ten sposób, wasze umysły uwolnią się od 
wszelkich  uprzedzeń.  Wszystkie  „ja”  są  tym  samym,  ponieważ  każde  z  nich  zawdzięcza  swoje  istnienie, 
świadomość i zdolność doznawania szczęśliwości temu samemu boskiemu pierwiastkowi.

 

Skoro  nie  potraficie  rozpoznać  odbicia  Boga  w  zwierciadłach  otaczających  was  ludzi,  skoro  nie 

potraficie darzyć czcią Jego obrazów, które widzicie wszędzie wokół, jak możecie uważać się za oddanych 
Bogu  będącemu  ich  niewidzialnym  źródłem?  Rozpoznajcie  istotę  ukrytą  w  niedoskonałych  obrazach  -  oto 
praktyka,  jaką  wam  zalecam.  Z  okazji  różnych  świąt spotykacie się i dzielicie 

prasadam

,  śpiewacie  pieśni 

głoszące  chwałę  Boga,  ale  wiedzcie,  że  wszystkie  te  wasze  starania  idą  na  marne,  jeśli  nie  wykonujecie 
prawdziwej  duchowej  praktyki  i  nie  wierzycie  w  jej  efekty.  Otwierajcie serca, poszerzajcie pole widzenia, 
niech  wasze  poczucie  braterstwa  zatacza  coraz  szersze  kręgi,  darzcie  czcią  i  miłością  coraz  więcej  osób. 
Prawdziwa  mądrość  to  współodczuwanie  ze  wszystkimi  istotami.  Współodczuwając,  „wchodzicie”  do 
czyjegoś serca, a wówczas naprawdę rozumiecie, przekraczacie bariery pozorów i próżności, konwenans ów 
i  zwyczajów,  dobrych  manier  i  oglądy,  za  którymi  ludzie zwykle ukrywają przed światem swoje porażki i 
niewiedzę. Prawdziwa mądrość to umiejętność rozpoznania jedności w różnorodności ról. 

Uważacie  Sziwaratri  za  wyjątkowe  święto  i  wielkie  wydarzenie,  ponieważ  w  tym  dniu  z  mojego 

ciała wylania się lingam. Legenda głosi, że tej nocy lingam narodził się z  Sziwy, a śastry podają, że nawet 
Brahma  i  Wisznu  nie  byli  w  stanie  pojąć jego istoty. Niektórzy mierni znawcy świętych pism twierdzą, że 
Mahasziwaratri  to  noc  narodzin  Sziwy,  jak  gdyby  podlegał  On  narodzinom  lub  śmierci!  Inni  utrzymują,  że 
w  tym  szczególnym  dniu  Sziwa  rozpoczął  swe  ascetyczne  praktyki,  a  jeszcze  inni,  że  tego  dnia  je 
zakończył!  Wszystkie  te  legendy  degradują  Boga  do  poziomu  człowieka.  Człowiek je tworzy, aby na swój 
sposób określić własną relację z Bogiem, na przykład czuć się Jego służącym  lub niewolnikiem! 

Tymczasem  relacja  człowieka  z  Bogiem  powinna  uwznioślać,  zarówno  ludzkie  wyobrażenie  Boga, 

jak  też  Boga  zamieszkującego  jego  wnętrze,  a  nie  deprecjonować  oba  te  aspekty  boskości.  Zatem  nie 
przypisujcie  Bogu  żadnych  niskich  pragnień  ani  ambicji,  które  czają  się  w  was.  Bóg  jest  wszechmocny, 
wszechobecny,  wszechwiedzący;  tymczasem  człowiek  sądzi,  że  oddaje  Mu  należytą  cześć,  spędzając 
zaledwie  kilka  minut  na  dobę  przed  Jego  posągiem! To jest absurd. Prawdziwe oddanie Bogu to wielbienie 
Go  każdym  oddechem  w  każdej chwili. Jesteście Mu oddani wówczas, gdy nie żywicie żadnej innej myśli 
oprócz  myśli  o  Nim,  nie  macie  żadnego  innego  celu  poza  tym,  żeby  rozpoznać  Jego  wolę  i realizować  ją 
każdym  swoim czynem.  Musicie oddać się Bogu bez reszty. 

Udając  się  w  podróż oddajecie kluczyki samochodu kierowcy, a sami wygodnie siadacie na tylnym 

siedzeniu. Nie myślicie o tym, jakie kłopoty mogą zdarzyć się w drodze; czujecie się bezpieczni, ponieważ 
powierzyliście  swe  życie  szoferowi  -  jego  rękom,  inteligencji,  przytomności  umysłu  i  umiejętnościom. 

background image

Jednak  nie  każdy  potrafi  tak  komfortowo  podróżować,  bowiem  niektórym  przeszkadza  ego.  Tacy 
pasażerowie  nieustannie  napominają  kierowcę,  zwracają  mu  uwagę,  trącają  go,  komentują  stan  techniczny 
samochodu  i  drogi. Swoim zachowaniem rozpraszają jego uwagę i odbierają mu poczucie pewności, przez 
co  narażają  się  na  wypadek.  Żeby  podróżować  bezpiecznie,  trzeba  wiary  i  spokoju  umysłu.  Wyobraźcie 
sobie,  że  życie  jest  samochodem,  ludzkie  serce  -  kluczykami,  a  Bóg  -  kierowcą.  By  uwolnić  się  od 
zmartwień i szczęśliwie dotrzeć do celu, wystarczy powierzyć Mu samochód i kluczyki. 

Twierdzicie, że jesteście mi oddani. Sądzicie, że oddaliście mi wszystko - ciało, umysł i wszystko, co 

posiadacie!  Tymczasem  nieustannie  słyszę:  „Ja  to  zrobiłem”,  „Ja  tak  czuję”,  „Ja  tak  myślę”,  „To  mi  się 
podoba”,  „Tamto  mi  się  nie  podoba”,  itp.  „Ja”  nadal  dominuje  i pragnie  pochwały  lub  hołdu!  Zatem 
kłamstwem  jest  twierdzenie,  że  jesteście  mi  oddani;  to  fałsz.  Szafujecie  słowem  „oddanie”,  nie  pojmując 
jego  znaczenia  i  wartości;  okłamujecie  tych,  którzy  nie  zgłębili  treści  tego słowa. Jak możecie oddać coś, 
nad czym nie panujecie? Jesteście niewolnikami swoich umysłów, namiętności, uprzedzeń, a twierdzicie, że 
oddaliście Bogu wszystkie swoje myśli i plany. Skoro nie potraficie wydostać się z matni umysłu i  wyrwać 
ze szponów namiętności, jak możecie twierdzić, że jesteście mi oddani? Nie potrzebuję takiego bohaterstwa, 
takiego  poświęcenia,  takiego  oddania,  jakim  teraz  chcielibyście  się  pochwalić.  Nie  wymagam  takich 
deklaracji. Wystarczy, jeśli uwierzycie, że Bóg jest wszechobecny, a wy nie jesteście od Niego oddzieleni. 
Zatem,  co chcecie oddać i komu?  Przemyślcie to i zrozumcie. 

Przybyliście  tu  z  różnych  stron  świata.  Żeby  dostąpić  łaski,  ponieśliście  wiele  trudów,  niewygód, 

pokonaliście  liczne  przeszkody.  Dla  każdego  z  was  była  to  lekcja  miłości,  tolerancji,  wytrwałości  i 
cierpliwości. To drzemiąca w was miłość pozwoliła wam doświadczać tu radości i pokoju. To miłość czyni 
człowieka  oddanym  Bogu.  Choćbyście  wszem  i  wobec  demonstrowali  swoją  religijność, jeśli w waszych 
sercach nie ma miłości, nie jesteście oddani Bogu. Jeśli sądzicie,  że śluby, posty, celebracje, modlitwy lub 
kwiaty zapewnią wam Jego łaskę, jesteście w błędzie. Warunkiem koniecznym  dostąpienia łaski jest miłość. 

Gita naucza, że trzeba uwolnić się od wszelkiej nienawiści, ale to jeszcze nie wszystko. Ściana nie ma 

w  sobie  nienawiści  do  nikogo  -  i  cóż z tego? Czy mielibyście stać się tacy jak ściana? Nie. Musicie kochać 
aktywnie,  to  znaczy  działać  pod  wpływem  miłości.  Jedynie  miłością  wyrażającą  się  w  działaniu  możecie 
zaskarbić sobie łaskę, której tak bardzo pragniecie. 

Odchodzicie, by wracać 

23.02.1971 r.

 

P

isma święte spisane przez mędrców Indii stanowią świadectwo ich autentycznych duchowych doświadczeń. 

Aby  czerpać  z  nich  boską  błogość,  trzeba  je  zrozumieć  i  zastosować  w  praktyce  codziennego  życia,  a 
warunkiem  ich  zrozumienia  jest  oczyszczenie  umysłu  przez  poddanie go surowej dyscyplinie. Teoretyczne, 
filozoficzne  lub gramatyczne analizy owych tekstów prowadzą jedynie  do błędnych interpretacji, w wyniku 
czego ulega zagubieniu ich bezcenna istota - prawda, której poznanie owocuje bezwarunkową szczęśliwością 
oraz  wyzwoleniem  z koła  narodzin  i  śmierci.  Dzieci  Indii, będąc spadkobiercami takiego  dziedzictwa, mają 
wyjątkowe  szczęście.  Mówią  o  tym  Wedy  i  Śastry;  Upaniszady  podkreślają  rolę  wielkich  nauczycieli 
duchowych,  a  osiągnięcia  licznych  pokoleń  duchowych  aspirantów  świadczą  o wartości  tego  skarbu. 
Jednakże niektórzy  cynicy odrzucają swe dziedzictwo, potępiając je jako przeżytek  i głupotę. Można jedynie 
współczuć im ślepoty.

 

Indie to nie tylko nazwa lądu rozciągającego się od Himalajów po ocean: Indie to styl życia; Indie to 

tolerancja  i  wzajemna  miłość,  które  uczyniły  z  tego  kraju  prawdziwy  dom  różnych  religii,  różnych  szkół 
filozoficznych,  różnych  wierzeń;  Indie  to ojczyzna mędrców, którzy dostąpili oświecenia, poznali prawdę i 
ogłosili  światu  fakt  tożsamości  człowieka  z Bogiem;  jedyna  różnica  tkwi  w  tym,  że  istota  ludzka  podlega 
ograniczeniom  materialnego  ciała,  natomiast Bóg nie podlega żadnym ograniczeniom. Człowiek przekonany 
jest  o  swej  ograniczoności,  ponieważ  utożsamia  się  z  ciałem  i  jego  licznymi  uzależnieniami.  Jednak  ogień 
ukryty w drewnie ujawnia się  pod   wpływem   ognia   z   zewnątrz.   Podobnie,   boski   aspekt intelektu, 
umysłu  i  zmysłów  wewnętrznych  przejawia  się  wówczas,  gdy  te  narządy  poznania  służą  atmie.  W 
przeciwnym razie, to znaczy  jeśli służą zmysłom  zewnętrznym,  prowadzą na bezdroża iluzji.

 

Zawarte w świętych tekstach wskazówki dotyczące  dyscypliny mają na celu ułatwienie człowiekowi 

odkrycia jedności wszelkiego istnienia, rozpoznania własnej jaźni i czerpania boskiej szczęśliwości płynącej 

background image

z tegoż odkrycia.  Zastanówmy się na przykład nad cytatem z Gity: sarwa dharman parithjadżja mam ekam 
śaranam  wradża  
-  porzuć  wszelkie  dharmy  i całkowicie  podporządkuj  się  mnie.  Jakąż  to  dharmę  trzeba 
porzucić? Czy chodzi o to, żeby wycofać się z wszelkich obowiązków i zobowiązań? A może w tym wersecie 
słowo dharma dotyczy jedynie niektórych z nich? Otóż, dharma  jest pojęciem o bardzo szerokim znaczeniu. 
Może  oznaczać  zalecane  sposoby  zachowania  albo  postawy  życiowe;  ale  może  też  mieć  wiele  innych 
znaczeń.  Słowem  dharma  najczęściej  określamy  powinność  lub  obowiązek,  a  także  zasady  postępowania 
wyrażone  w  postaci  różnych  zakazów  i  nakazów.  Jeżeli  chcesz  pojechać  dokądś  autobusem  lub  polecieć 
samolotem,  musisz  być  na  przystanku  albo  na  lotnisku  o określonej  porze.  To  jest  dharma  w  znaczeniu 
obowiązku. Jeśli po śmierci ojca dwóch braci sprawiedliwie dzieli się spadkiem, postępują zgodnie z dharma 
w znaczeniu  zasad postępowania, czyli w sposób właściwy, prawy, moralny.

 

Dharma  w  znaczeniu  omówionym  powyżej  odnosi  się  do  względnego  świata;  przestrzeganie  jej 

gwarantuje  spokój,  zadowolenie  i  poczucie  doczesnego  szczęścia.  Ten  aspekt  dharmy  ma  niewiele 
wspólnego  z  Bogiem.  Radość  jest  pożądana,  a  smutek  niepożądany  jedynie  w  świecie  iluzji;  Bóg  trwa 
ponad  wszelkimi  przedmiotami  tego  świata.  Pragnienie  stanowi  impuls  do  działania.  Dharma  określająca 
reguły  działania  służy  temu,  żeby  w  wyniku  swych  czynów  człowiek  doświadczał  zadowolenia,  a  nie 
smutku  czy  zła.  Pragnienie  to  produkt  iluzji.  W  zaleceniu  Gity:  „Porzuć  wszelkie  dharmy  i  całkowicie 
podporządkuj się mnie” chodzi o to, żeby człowiek pokonał i porzucił iluzję, zwracając się ku Bogu. Iluzja, 
czyli  niewiedza,  rodzi  pragnienie,  pragnienie  z  kolei  daje  początek działaniu, a działanie podporządkowane 
jest dharmie. Żeby uwolnić się od pragnień i awersji, trzeba posiąść duchową wiedzę, czyli poznać prawdę o 
własnej  jaźni  i  uświadomić  sobie,  że  prawdziwe  „ja”  niczego  nie  pragnie,  zawsze  jest  bezwarunkowo 
szczęśliwe.

 

Wyobraźcie sobie osobę szukającą czegoś w pokoju. Jej wzrok pada na różne przedmioty, jednak w 

tym  samym  czasie  nie  widzi  tego,  kto  szuka.  Poszukujący  otaczających  go  przedmiotów  nie  widzi  siebie! 
Dopiero  gdy  przestaniecie  poszukiwać  przedmiotów  zewnętrznych,  ujrzycie  własną  jaźń  i  poznacie  ją. 
Patrząc  na  tego,  który  patrzy,  nie  widzicie  tego,  co  widzialne;  patrząc  na  przedmioty  zewnętrzne,  nie 
widzicie tego, kto  patrzy.

 

Mój  przedmówca  opowiedział  wam,  jak  podczas  jego  pierwszej  audiencji  powiedziałem  mu,  że 

jestem  Bogiem.  Faktycznie,  każdy  jest  Bogiem,  tyle  że  zamkniętym  w materialnym  ciele  nazwanym 
pewnym  imieniem.  Dopóki  wierzycie,  że  wasza  jaźń  to  etykietka,  za  pomocą  której  was  określają,  i 
utożsamiacie  się  z  imieniem,  jakie  wam  nadano,  nie  dowiecie się prawdy o sobie i nie zaznacie wiecznej 
szczęśliwości  -  oto  lekcja  z  Wedanty.  Waszym  prawdziwym  „ja”  jest  atma.  Ale  zanurzeni  w  niewiedzy, 
stanowiącej  niewyczerpane  źródło  zniewalających  umysł  pragnień,  zapominacie,  że  jesteście  atmą,  a  nie 
ciałem,  które  jedynie  pełni  funkcję  jej  materialnej  rezydencji.  Mahasziwaratri  służy  temu,  byście 
uświadomili sobie ten fakt.

 

Pytacie, dlaczego w tym dniu w moim wnętrzu powstaje lingam.   Wiedzcie  o  tym,   że  nigdy   nie  

zrozumiecie   Boga, żadną miarą nie oszacujecie Jego mocy. ani też nie pojmiecie znaczenia formy, w jakiej 
się  przejawia,  jako  że  Bóg  przekracza  możliwości waszego rozumienia i poznania. Bóg objawia się. żeby 
dać wam świadectwo swojej obecności. Gdyby tego nie czynił, nienawiść, chciwość, okrucieństwo, agresja 
i  brak  poszanowania  zniszczyłyby  dobrych,  pokornych  i  oddanych  Bogu  ludzi.  Lingam  jest  symbolem, 
znakiem  nieskończoności,  która  nie  ma  ani  początku,  ani  końca.  Lingam  nie  posiada  żadnych  atrybutów  - 
rąk, nóg ani twarzy, nie ma też  przodu ani tyłu, początku ani końca. Jego kształt symbolizuje bezforemność. 
Lingam  oznacza  to,  w  co  ostatecznie  przeistaczają  się  wszystkie  formy  i  nazwy;  lingam  jest  tym,  w  czym 
osiągają  swe  spełnienie.  Lingam  to  najbardziej  czytelny  symbol  wszechobecności,  wszechwiedzy  i 
wszechmocy  Boga.  Wszystko  podąża  ku  Niemu...  i  wszystko  w  Nim  się  zaczyna.  Lingam  jest  zaczątkiem 
życia;  życie  daje  początek  pragnieniu,  działaniu  i  przywiązaniu;  w  wyniku  doświadczania  skutków 
przywiązań  człowiek  osiąga  lingam,  to  znaczy  rozpoznaje  w  sobie  atmę,  która  trwa  ponad  wszelkimi 
formami.  W ten  sposób  koło  zamyka  się:  ten,  który  nie  ma  początku  ani  końca,  daje  początek  temu,  co 
kończy  się  powrotem  do  początku.  Oto  lekcja,  jakiej  naucza  cud  narodzin  lingamu.  Fizyczne  ciało,  z 
którego  wyłania  się  lingam,  stanowi  jedynie  szatę,  jaką  atma  przywdziała  na  tę  szczególną  podróż. 
Nieśmiertelna atma zmieniła już wiele takich szat. 

Okazuje  się,  że  jeszcze  nie  przyswoiliście  sobie  lekcji  zawartych  w  świętych  księgach  i  eposach. 

Często  pytacie  mnie,  dlaczego  pewne  osoby,  które  przez  długie  lata  związane  były  z  Prasanthi  Nilayam, 

background image

opuszczają  to  miejsce.  Po  dziesięciu  lub  kilkunastu  latach  „oddania  się  Bogu”  nagle  zwracają  się  ku 
doczesności i odchodzą. Śastry mówią: „Gdy zgromadzone poprzednio zasoby dobra wyczerpują się, znowu 
staczają się w   otchłań doczesności”. Ci, którzy zrozumieli Ramajanę, znają odpowiedź na to pytanie. Sita, 
symbolizująca  prakriti.  tęskni  za  wiecznym  towarzystwem  puruszy.  Wreszcie  poślubia  puruszę,  który 
przychodzi  na  świat  w  osobie  Ramy.  Gdy  okazuje  się, że Rama musi spędzić czternaście lat na wygnaniu, 
Sita  porzuca  wszelkie  luksusy,  do  jakich  była  przyzwyczajona  i  z  determinacją  dzieli  z  Nim  trudne  życie 
wygnańca, ponieważ  pragnie Jego obecności. Dla Ramy Sita wyrzeka się wszelkich pragnień. Spędza z Nim 
trzynaście  szczęśliwych  lat,  stanowiących  owoc  jej  tęsknoty  i  poświęcenia.  Po  upływie  tego  czasu  w  jej 
umyśle  nieoczekiwanie  pojawia  się  pragnienie,  którego  konsekwencją  jest  rozstanie  z  Ramą:  zobaczyła 
złotego jelenia i zapragnęła go! Tę, która wyrzekła się złota i brylantów, przyciągnął miraż, a pragnienie owej 
złudy stało się przyczyną bolesnej rozłąki z Ramą.

 

Podobnie  rzecz  się  ma  z  tymi,  którzy  przez  długie  lata  byli  związani  ze mną. Nagle pojawia się w 

nich  pragnienie:  ziemi,  nowej  pracy,  rodziny,  sławy,  pozycji,  dóbr  materialnych  -  więc  wyjeżdżają.  Sita 
gorzko żałowała popełnionego błędu, ponieważ doznała dręczącego bólu rozstania z Ramą.  Błagała Go, aby 
ją odzyskał; pełna skruchy wołała każdym swym oddechem: „Ramo, Ramo, Ramo”. I Rama przybył po nią..., 
i  znów  byli  razem.  Podobnie  wy  -  jeżeli  szczerze  żałujecie,  jeżeli  uświadamiacie  sobie  stratę  rozstania  z 
Bogiem,  ze  mną,  jeśli  gorąco  pragniecie  ponownego  połączenia  się  i  błagacie  o  moją  obecność  -  ten  Sai 
Rama  przybywa po was i udziela wam łaski.

 

Niech każda chwila rozbrzmiewa bhadżanem 

24.02.  1971 r.

 

C

ałą  noc  śpiewaliście  bhadżany,  celebrując  w  len  sposób  Mahasziwaratri

Arati

  oznacza  zakończenie 

śpiewania,  ale  ten  rytuał  zamyka  jedynie  zewnętrzny  aspekt  minionego  święta,  bowiem  wewnętrzna, cicha 
pieśń do Boga powinna nadal nieustannie brzmieć w waszych umysłach. Wedanta kładzie szczególny nacisk 
na  odkrycie  zasady  działania  umysłu  i zmysłów. Otóż ludzki  umysł, w połączeniu ze zmysłami, funkcjonuje 
jedynie  dzięki  wewnętrznej  atmie  uaktywniającej  jego  działanie.  Większość  ludzi  niewłaściwie  używa 
narządów  poznania  i  nie  słucha  wewnętrznego  głosu,  który  pochodzi  z  poziomu  najwyższej  wiedzy  -  od 
Boga.  Tylko  nieliczni,  którzy  zrozumieli,  że  ich  prawdziwym  „ja”  jest  nieśmiertelna  atma  zamknięta  w 
zewnętrznej,  nietrwałej  powłoce  ciała  charakteryzującego  się  pewną  formą  i  imieniem,  pozostają 
nieporuszeni  przez  to  wszystko,  co  oddziałuje  na  ich  zewnętrzną  warstwę.  Jednym  z  nich  był  Prahlada. 
Pozostawał  spokojny  i  nieporuszony,  chociaż  poddawano  go  nieludzkim  torturom,  ponieważ  jego 
świadomość nieustannie trwała w Narajanie, który stanowił dlań jedyne schronienie i jedyną rzeczywistość. 
Rozpoznanie tej prawdy zajęło Ardżunie bardzo dużo czasu. Zrozumiał ją w dramatycznych okolicznościach 
dopiero po odejściu Kriszny z tego świata. Tuż przed opuszczeniem swego materialnego ciała Kriszna polecił 
Ardżunie,  aby  zabrał  kobiety,  dzieci  i  starców  

Dwaraki

  do  Hastinapury,  gdyż  po  śmierci  ciała  Kriszny 

Dwaraka miała ulec zatopieniu. Chociaż droga wiodła przez tereny zamieszkałe przez złoczyńców, Ardżuna 
czuł się pewnie; wierzył bowiem, że łuk, który niegdyś zapewnił mu zwycięstwo na polu Kurukszetry, nadal 
będzie stanowił broń nie do pokonania. Tymczasem, gdy napadły na nich hordy  barbarzyńców, Ardżuna nie 
mógł  napiąć  łuku,  ponieważ  zapomniał  mantrę  nadającą  strzałom  śmiercionośną  moc.  Musiał  patrzeć,  jak 
złoczyńcy  mordują  dzieci  i  porywają  kobiety,  których  on  przyrzekł  bronić!  Okazało  się,  że  Ardżuna  nie 
potrafił  walczyć,  gdy nie widział obok siebie Kriszny. Wówczas zrozumiał, że to Kriszna był jego życiem, 
mocą, bronią, odwagą - wszystkim. Ardżuna odkrył tę prawdę dopiero w chwili swej klęski, nie zaś w chwili 
wielkiego zwycięstwa.

 

Podstępny  umysł  okłamuje  was,  sprawia,  że  utożsamiacie  się  z  nim,  zamiast  z  boską  mocą,  dzięki 

której  funkcjonuje.  Zapewne  słyszeliście  o  Czitragupcie  -  rachmistrzu  na  dworze  boga  śmierci  Jamy. 
Prowadzi on rejestr dobrych i złych uczynków każdej osoby, a w chwili śmierci skrupulatnie je podlicza. Na 
podstawie  tak  obliczonego  salda  Jama  wyznacza  „karę”, która ma „wyzerować” saldo i jednocześnie uczyć. 
Czitragupta  ma  swe  nieustannie  czynne  biuro w ludzkim umyśle,  bo słowo czitragupta znaczy ukryty obraz. 
Ten obraz przedstawia wszystkie skrywane przez was motywy,  które urzeczywistniły się w waszych czynach. 
Zawiera  również  wszelkie  sygnały  ostrzegawcze,  których  nie  słyszeliście,  albo świadomie ignorowaliście. 
Wszystkie  te  sygnały  są  ważne,  zarówno  ostrzegające  przed  zachowaniem  niegodnym  człowieka,  jak  i 

background image

dotyczące codziennych ludzkich spraw. 

Śpiewanie  bhadżunów  jest  jednym  z  ćwiczeń  mających  na  celu  zwrócenie  umysłu  ku  wartościom 

ponadczasowym.  Musicie  skłonić  umysł  do  delektowania  się  chwałą  i  majestatem  Boga,  zamiast  niskimi 
przyjemnościami.  Temu  służą  bhadżany  i  inne  rytuały.  Bhadżany  wzbudzają  dążenie  do  poznania  prawdy, 
do doświadczania piękna Boga, do rozkoszowania się szczęśliwością najwyższej jaźni. Bhadżany wzniecają 
w  was  pragnienie  dotarcia  do  waszego prawdziwego  „ja” i potrzebę wyrażania swej prawdziwej natury. W 
chwili  pojawienia  się  takiego  pragnienia  wstępujecie  na  prostą  drogę.  Wystarczy  tylko  nieustannie 
przypominać  sobie o swym boskim pochodzeniu,  o czym,  na nieszczęście, zapominacie. 

Pewnego  razu  Czajtanja  dostał  bardzo  wysokiej  gorączki  i  poprosił  o  lek,  jaki  zalecają  śastry,  a 

mianowicie  o  wodę,  którą  obmyto  stopy bramina, i o szczyptę pyłu z jego stóp. Wydawało się, że taki lek 
jest  nie  do  zdobycia,  ponieważ  nie  można  było  znaleźć  bramina  spełniającego  warunki,  jakim  powinna 
odpowiadać osoba należąca do najwyższej kasty, na której ciąży obowiązek prowadzenia społeczeństwa ku 
duchowej samorealizacji. Czajtanja powiedział wówczas, że nie trzeba tak bardzo dokładnie sprawdzać cnót 
bramina,  ponieważ  każdy  bramin  jest święty, nawet jeśli zdarzyło mu się upaść, gdyż wywodzi się z rodu, 
który przez wiele inkarnacji oczyszczał się duchowymi  praktykami  i nasiąkał mądrością Wed. 

Mleko  możecie  otrzymać  jedynie  od  krowy,  nawet  gdyby  była  kulawa;  dlatego  każdą  krowę 

powinniście  pielęgnować,  żywić,  odnosić  się  do  niej  z  szacunkiem  i  czcią.  Czajtanja  przypomniał 
braminom,  jak  ważną  misję  mają  do  spełnienia  i  zainspirował  ich  do  życia  godnego  oczekiwań,  jakie 
pokłada w nich tradycja. 

Każdy człowiek przychodzi na świat z pewną boską misją. W celu spełnienia jej zostaje wyposażony 

w  wyjątkowe  zdolności  i  predyspozycje.  Jednakże  niepomny  swego  przeznaczenia  marnuje  te  skarby,  od 
narodzin  do  śmierci  zajmując  się  wyłącznie  realizowaniem  swych  doczesnych  celów.  Praktyka  śpiewania 
bhadżanów  kieruje  umysł  ku  wyższym  wartościom,  a  także  inspiruje  do  poszukiwania  źródła  wiecznej 
szczęśliwości we własnym wnętrzu.

 

Kiedyś  powiedziałem  grupie  osób  należących  do  naszej  organizacji, żeby wczesnym rankiem wychodzili 

na  ulice  i  śpiewali  bhadżany,  a  oni  zapytali  mnie:  „Czy na tym polega oddanie Bogu?  Mamy  chodzić  po  ulicach  i 
głośno  śpiewać?”.  Takie  pytanie  świadczy  o  niezrozumieniu  tej  praktyki.  Bhadżany  przynoszą  radość 
zarówno  tym,  którzy  je  śpiewają,  jak  też  słuchaczom,  a  odświeżające wibracje ich dźwięków oczyszczają 
atmosferę. Bhadżany  inspirują i uczą, otwierają serca i napełniają je słodyczą ukojenia.

 

Nigdy nie odchodźcie od Boga, w którego wierzycie, niech nie oddalają was od Niego żadne próby 

ani testy, wzloty ani upadki. Od dzisiaj księżyc będzie się zwiększał, ale zaraz po osiągnięciu pełni zacznie 
się zmniejszać, aż zniknie i nastanie  najciemniejsza noc. Czy to oznacza, że już nigdy nie zaświeci? Nie, od 
tej  chwili  znowu  będzie  się  zwiększał,  aż  do  pełni.  Podobnie  układają  się  koleje  ludzkiego  losu.  W  tym 
zmiennym  świecie  zrodzonym  z  boskiej  woli  nie  ma  nic  stałego.  Jedynie  Bóg  jest  wieczny,  nieskończony, 
niezmienny.  Moim  imieniem  jest  Prawda;  „ja”  jest  prawdą,  a  ponieważ  „ja”  żyje  w  każdym  z  was, każdy z 
was  jest  odwieczną  prawdą.  Nigdy  w  to  nie  wątpcie  i  nie  popadajcie  w  przygnębienie.  Dążcie  do 
wyeliminowania wątpliwości umysłu i do postrzegania samej tylko prawdy.

 

Teraz  dostaniecie  prasadam,  zatem  pozostańcie  na  swoich  miejscach.  Mam  na  myśli 

pobłogosławiony,  ciepły  posiłek,  który  otrzymacie  na  zakończenie  całonocnego  śpiewania  bhadżanów.  Ale 
słowo  prasadam  znaczy  też  łaskę,  jaką  Bóg  obdarza  tych,  którzy  modlą  się  o nią.  Moja łaska jest z wami 
zawsze; to nie jest coś, co wam daję albo zabieram. Wasza wewnętrzna świadomość zna jej wartość i czerpie 
z niej nieustannie. Sprawcie, żeby wasza zewnętrzna świadomość  również była w stanie przyjąć moją łaskę, 
która zawsze do was płynie. Bóg nikogo nie odrzuca; to człowiek odrzuca Boga. Gdy ktoś daje wam prezent, 
musicie  wykonać jedną czynność, a mianowicie wyciągnąć rękę. Podobnie, wasza zewnętrzna  świadomość 
musi wyciągnąć rękę po moją łaskę. Skłońcie ją do tego, przekonajcie do wartości łaski Boga, która spływa na 
was wszędzie, gdziekolwiek jesteście. Dzieje się tak za sprawą mojej nieskończonej miłości, która nie ocenia, 
czy jesteście gotowi na jej przyjęcie i wykorzystanie, czy też nie. Moja łaska daje wam wiarę i siłę, mądrość 
i radość. Przecież ja żyję w waszych  sercach, czy o tym wiecie, czy też nie. Gdy w Hastinapurze Draupadi 
wzywała  na  pomoc  Krisznę  z  Dwaraki,  przybył  On  z  pewnym  opóźnieniem,  gdyż  musiał  udać  się  do 
Dwaraki,  by  dopiero  stamtąd  podążyć  do  Hastinapury.  Gdyby  zawołała:  „Kriszno,  który  jesteś  w  moim 
sercu!”, przybyłby  natychmiast.  Bóg obecny jest wszędzie, w waszych sercach również.

 

Obchody  Mahasziwaratri  dobiegają  końca,  ale  przesłanie  tego  święta  powinno  pozostać  w waszych 

background image

sercach  i  owocować  właściwym  zachowaniem,  właściwym  sposobem  myślenia  i właściwym  działaniem. 
Niech  każda  chwila  waszego  życia  rozbrzmiewa bhadżanem, nie tylko ta jedna noc. Niech całe wasze życie stanie 
się aktem wielbienia Boga żyjącego w waszych sercach i pielgrzymką  do Niego.

 

Brahman i tylko brahman 

24.02.1971 r.

 

W

edanta uczy, że dusza indywidualna i brahman to jedno i to samo. W powyższym stwierdzeniu zawiera się 

prawdziwa  mądrość.  Kto  nie  dąży  do  poznania  tej  prawdy,  odcina  się  od  niewyczerpanego  źródła 
szczęśliwości, światła i spokoju. Nie wiedząc o tym, człowiek postrzega wokół siebie wielość, lęka się jej, 
czuje się zagubiony, kocha i nienawidzi, tęskni  i cierpi ból odrzucenia, kolejną teorią zastępuje poprzednią. 
Tak oto wpada w pułapkę iluzji. Może wydostać się z niej dopiero wówczas, gdy pozna prawdę.

 

Słowo kurukszetra oznacza  „sferę pokarmu”, bowiem kuru to pokarm, przy czym należy tu rozumieć 

wszystko  to,  co  połykamy,  wdychamy  i  przyjmujemy  za  pośrednictwem  zmysłów.  Pokarm  ten  decyduje  o 
naturze  naszych  skłonności,  emocji  i  namiętności,  które  należy właściwie ukierunkować i uwznioślić, żeby 
uwolnić  się  od  lęków  i  smutku.  Kszetrę,  czyli  ciało,  należy  uczynić  dharma-kszetrą,  to  znaczy  sferą  cnót, 
wolną od doczesnych pragnień. Dopiero wówczas wszelką odpowiedzialność zań przejmie 

Boski Woźnica

 

uczyni ludzkie ciało brahma-kszetrą, czyli sferą działania Boga. Takie są kolejne etapy samorealizacji, której 
owocem jest prawdziwa wolność.

 

Człowiek w pełni zrealizowany pozostaje zatopiony w boskiej błogości. Zewnętrzne wydarzenia nie 

mają nań żadnego wpływu, bowiem żyje on w wewnętrznym świecie spokoju. Jeśli zwrócicie się do niego o 
duchowe  prowadzenie,  nie  zainteresuje  się  wami.  Z kolei  wysoko  rozwinięta  dusza,  jako  że  nie  osiągnęła 
jeszcze  ostatecznego  celu,  zna  tylko  tę  drogę,  jaką  sama  przebyła,  zatem  nie  może  prowadzić  innych  do 
urzeczywistnienia Boga. Jedynie awatar przybywa na ziemię po to, by doprowadzić ludzkość do zbawienia. 
Jedynie  On  zna  całą  drogę  i  cel.  On  jest  panem  stworzenia  i  ma świadomość swojej mocy. Zna przeszłość, 
teraźniejszość  i  przyszłość  każdego  z  was.  Jedynie  On  może  doprowadzić  was  do  ostatecznego  celu  i 
wyzwolić.

 

Źródłem  iluzji  jest  umysł,  który  zwodzi  was  i  zniewala.  Jeżeli  podporządkujecie  go  wyższej 

świadomości,  umysł  zniknie  i  pozostawi  jej  wolne  pole  działania.  Wyższa  świadomość  ujawni  wam 
wówczas  prawdę,  że  wszyscy  są  jednym  i  tym  samym  -  brahmanem.  Dopóki  świat  jawi  się  wam  jako 
wielość, potrzebujecie duchowej praktyki, która usunie wadę takiego postrzegania. W stanie snu głębokiego 
zmysły  nie  działają;  osiągacie  wtedy  stan  bezwarunkowej  szczęśliwości.  Jednakże,  będąc  w  stanie  snu 
głębokiego,  nie  jesteście  przytomni,  a  więc  nie  możecie  owego  stanu  świadomie  doświadczyć.  Na  jawie 
natomiast odzyskujecie przytomność, ale tracicie szczęśliwość. Uwolnienie się przychodzi w chwili, w której 
jednocześnie doświadczacie tych dwóch stanów: jawy i snu głębokiego.

 

Dążenie  do  odkrycia  względności  postrzeganej  wielości  i  do  zrozumienia  prawdy  o jedności 

wszelkiego  istnienia  możemy  nazwać  słowem  miłość.  Miłość  jednoczy,  nienawiść  dzieli.  Miłość  to 
obejmowanie  poczuciem  „ja”  innej  osoby;  wówczas  obie  mówią  i  działają  jak  jedna.  Kiedy  poczucie  „ja” 
obejmuje  więcej  osób,  one  wszystkie  stanowią  jedność.  Kochając  mnie,  kochacie  wszystkich,  ponieważ 
miłość  do  mnie  odkrywa  przed  wami  fakt,  że  jedno  „ja”  żyje  we  wszystkich.  Medytacja  umożliwia 
zrozumienie,  że  „ja”  jest  mieszkańcem  każdego  serca  -  inspiracją,  motywem  działania,  przewodnikiem  i 
celem. Usilnie dążcie do takiego zrozumienia; niech ta wiedza stanie się dla was bezcennym skarbem, gdyż 
ona  właśnie jest tym, o co tak często mnie prosicie  - prawdziwym obrazem  rzeczywistości. Wasza miłość, 
żeby stopić się z moją, musi być tak czysta i wolna od jakichkolwiek śladów ego jak moja. Wiem  o tym, że 
to jest dla was trudna praktyka, gdyż pozostajecie pod silnym wpływem umysłu. Musicie zaprzeczyć licznym 
przekonaniom,  zweryfikować  poglądy,  wyrzec  się  wielu  oczekiwań;  musicie  „kopać”  głęboko  w  swej 
świadomości i płynąć pod prąd przywiązań do różnych doczesnych  przedmiotów, nawet do własnego ciała. 
Pasterki  darzyły  Krisznę  tak  żarliwą  miłością,  że  w  każdej  drobinie  pyłu  i  każdym  źdźble  trawy  potrafiły 
dostrzec  jakiś  Jego  aspekt.  Miłość  do  Kriszny  sprawia,  że  cały  świat  staje  się  Kriszną.  Trzeba  pominąć 
wszystko,  co  doczesne,  żeby  wszędzie  dostrzegać  Krisznę  -  oto  metoda  takiej  wizualizacji.  Istnieje  tylko 
jedno  wszechobecne  „ja”,  które inaczej nazywamy brahmanem. Gdy „ja” odbija się w lustrze, widzimy dwa 
przedmioty. Wielość  stworzenia to tylko brahman, brahman, brahman odbity w niezliczonych lustrach. Pył i 

background image

liść, kropla i kropka - wszystko to brahman i tylko brahman. Wy nie jesteście wyjątkiem, każdy z was jest 
nim  -  brahmanem.
  Zrozumienie  tej  prawdy,  rozpoznanie  jedności  wszelkiego  istnienia,  to  bezpośrednie 
doznanie  Boga.

 

Mistrz mistrzów 

05.03.1973 r.

 

S

ziwaratri  to  każda  czternasta  noc  po  pełni  księżyca,  który  dawni  mędrcy  uważali  za  bóstwo  sprawujące 

władzę  nad  ludzkim  umysłem.  Następnej  nocy  księżyc  staje  się  niewidoczny,  jak  gdyby  nie  istniał,  zatem 
nie  stymuluje  aktywności  umysłu.  Noc  poprzedzająca  nów  księżyca  przypadająca  w  tym  miesiącu  nazywa 
się Mahasziwaratri - Wielką Nocą  Sziwy, ponieważ wówczas  Sziwa obdarza swych wielbicieli darśanem, 
ukazując  się  im  w  postaci  lingamu.  Tej  nocy  wierni  oddają  cześć  Sziwie  w  nadziei  na  dostąpienie 
oświecenia.  Wedy  mówią:  dźnianam  maheśwara  iczczet  - módlcie się do  Sziwy o oświecenie  - więc nie 
spłycajcie  praktyk  zalecanych  przez  mędrców  na  tę  specjalną  okoliczność  jedynie  do  rutynowego  postu, 
nocnego  czuwania  i  śpiewania  bhadżanów.  Tym  bardziej  nie  spędzajcie  tej  świętej  nocy  na  ucztach, 
zabawach, czy innych rozrywkach. Cały poprzedzający  dzień i noc kontemplujcie lingam  - widzialną formę 
Sziwy i symbol światła duchowej mądrości. Musicie wiedzieć, że Sziwa żyje w każdym z was. Niech darśan 
lingamu rozświetli waszą wewnętrzną świadomość.

 

Sziwaratri,  tak  jak  inne  święta  hinduizmu  i  wszystkich  religii,  ma  określoną  formę  zewnętrzną  oraz 

istotne  znaczenie  wewnętrzne.  Zewnętrzne  rytuały  mają  za  zadanie  chronić  wewnętrzną  treść  przed 
profanacją,  podobnie  jak  niejadalna  skórka  pomarańczy  chroni  jej  słodki  i  soczysty  miąższ,  a  płot  - 
ogrodzone  nim  zasiewy.  Jeśli  jednak  nic  nie  posialiście,  czy  wydajecie  pieniądze  i  poświęcacie  czas  na 
stawianie  płotu?  Niestety,  jeśli  chodzi  o  święta  religijne,  ludzie  zwykle  wybierają  łatwiejszą  drogę 
zewnętrznych  rytuałów,  zamiast  wewnętrznej  dyscypliny  i  bezpośredniego  doświadczenia.  Odbywają 
pielgrzymki do świątyń  Sziwy, żeby nie jeść, nie spać i biernie  obserwować brahminów oddających cześć 
lingamom. Tymczasem te praktyki nie stanowią ani celu ani istoty Mahasziwaratri. Nie chodzi bowiem o to, 
żeby we wskazanym  przez astrologów dniu nie jeść i nie spać. W celu prawidłowego  funkcjonowania ciała 
zwykle przyjmujecie cztery posiłki  dziennie. Czy tak trudno jest wam przynajmniej raz na dobę „nakarmić” 
umysł  szlachetnym  czynem  i takąż myślą? Umysł  także wymaga  odpowiedniego posiłku.

 

Jedno  z  wielu  imion  Sziwy,  Iśwara,  wskazuje  na  pełnię  boskiej  chwały.  Śankara z kolei oznacza, że 

Jego  łaska  przynosi  najwyższą  błogość.  Śankara  jest  bowiem  uosobieniem  boskiej  szczęśliwości  w  swym 
aspekcie  Sziwy  tańczącego  ekstatyczny  taniec  na  kosmicznej  scenie  wszechświata.  Przeznaczanie  jednego 
spośród trzystu sześćdziesięciu pięciu dni w roku na oddawanie czci Sziwie, najwyższemu i wszechobecnemu 
Bogu,  stanowi  profanację  Jego  majestatu  i  chwały.  Zastanówcie  się  też  nad  zewnętrzną  formą  Sziwy,  którą 
przyjął  dla  swych  wielbicieli,  by  służyła  im  jako  przedmiot  kontemplacji.  W  Jego  gardle  znajduje  się 
halahala - straszliwa trucizna, która - gdyby ją uwolnił - w mgnieniu oka zgładziłaby wszelkie życie. Po Jego 
włosach spływa Ganges, święta rzeka, której woda leczy wszelkie choroby. Na Jego czole znajduje się oko, 
którego  spojrzenie  zamienia  każdy  przedmiot  w  popiół,  a  głowę  chłodzi zimny sierp księżyca. Nadgarstki, 
kostki, ramiona i szyję Sziwy zdobią śmiertelnie jadowite kobry. Jednak pozostając blisko Niego są łagodne, 
gdyż  żyją  Jego  boskim oddechem.  Sziwa nazywany jest też Rudrą, ponieważ przebywa na cmentarzach i w 
miejscach  kremacji  zwłok,  określanych  słowem  rudrabhumi  -  ziemia  Rudry.  Swą  obecnością  w  takich 
miejscach  Sziwa      naucza, że człowiek   nie   powinien   bać się śmierci, lecz bez lęku akceptować ją, gdyż 
śmierć  nie  jest  niczym  strasznym  ani  przerażającym.  Każdy  z  was  zakończył  już  niejedno  życie  na  jakimś 
cmentarzu.  Sziwa  znany  jest także jako wędrujący asceta z żebraczą miseczką. Taka Jego postać  sugeruje, że 
aby zbliżyć się do Boga, trzeba nauczyć się wyrzeczenia, nieprzywiązania oraz całkowitego dystansu wobec 
złego  i  dobrego  losu.  Mritjundżaja  -  Pogromca  Śmierci,  oraz  Kamari  -  Pogromca  Pragnienia  -  te  dwa 
spośród  wielu  innych imion  Sziwy przypominają, że wznieść się ponad śmierć  może tylko ten, kto pokonał 
pragnienia.

 

Pragnienie  inspiruje  czyn,  czyn  pociąga  za  sobą  konsekwencje,  konsekwencje  stanowią  przyczynę 

przywiązań,  przywiązania  prowadzą  do  kolejnych  narodzin,  a  narodziny  to  początek  podróży  ku  śmierci. 
Znakiem  Sziwy-Iśwary  jest  lingam.  Rdzeniem  słowa  lingam  jest  sylaba  li  pochodząca  od  słowa  lijathe 

background image

oznaczającego  rozpływanie  się.  Sziwa  jest  tym,  który  obdarza  najcenniejszym  spośród  wszystkich 
błogosławieństw - nieśmiertelnością, to znaczy możliwością wzniesienia się ponad świadomość śmiertelnego 
ciała,  co  stanowi  najwyższy  cel  ludzkiego  życia.  Jeśli  odnajdziecie  Boga  w  sobie,  a  także  nauczycie  się 
postrzegać  zewnętrzny  świat  jako Jego przejawienie, będziecie mogli bez obawy angażować się w sprawy 
doczesnego życia. Dopóki jednak pierwsze miejsce w waszej świadomości zajmuje świat przejawiony, nie 
możecie odnaleźć Boga, ponieważ widzicie jedynie przedmioty tego świata. Możecie wybrać jedną z dwóch 
dróg: albo przestrzegać boskich zaleceń, a wówczas Bóg, zadowolony z was, poszerzy waszą świadomość; 
albo też nieustannie poszukiwać w swym wnętrzu, by odkryć Boga i realizować ten Jego aspekt, który został 
tam ukryty.  Każda z tych  dróg jest dobra, gdyż tak czy inaczej, człowiek musi dotrzeć do Boga.

 

Sziwa  roztacza  łaskę  i  pomyślność,  gdyż  jest  ich  uosobieniem.  Zauważcie,  że w  przeciwieństwie do 

awatarów,  czyli  boskich  inkarnacji  posługujących  się  ludzkimi  ciałami  w  celu  realizowania  swych  zadań, 
przy  żadnym  imieniu  Sziwy  nie  występuje  słowo  Śri,  które  wskazuje  na  boskie  cechy.  Tytuł  Śri  służy 
odróżnieniu  awatarów  od  innych  ludzi.  W  przypadku  Sziwy  określenie to jest zbyteczne, gdyż On sam jest 
źródłem  łaski  i  pomyślności.  Sziwe  nazywa  się  też  Dakszinamurti  -Mistrzem  Mistrzów.  Już  sama  Jego 
postać  stanowi  lekcję  wyrozumiałości  i  cierpliwości.  Przyjrzyjmy  się:  Sziwa  ukrywa  w  swym  gardle 
śmiertelną  truciznę  halahala,  natomiast  w  miejscu  najbardziej  widocznym,  na głowie, nosi chłodny,  kojący 
sierp księżyca. Czego naucza taka Jego postać? Otóż, powinniśmy chronić innych przed wszystkim, co w nas 
złe i trujące, a darzyć ich tym, co dobre i szlachetne. Ci, którzy wykorzystują swe dobre cechy wyłącznie dla 
siebie, natomiast złe przeciwko innym,  działają przeciwko sobie samym.

 

Człowiek w swej istocie jest boski, zatem jego myśli, słowa i czyny powinny stanowić konkretyzację 

boskiej miłości, tolerancji i współczucia. Bóg jest prawdą, człowiek także powinien żyć w prawdzie. Bóg jest 
miłością, człowiek powinien żyć w miłości, a gniew neutralizować słodyczą wyrozumiałości. Ludzie chcieliby 
handlować  z  Bogiem  - ofiarowują Mu prezenty lub pieniądze, licząc na Jego łaskę. Jak wyobrażacie sobie 
Boga?  Czy  sądzicie,  że  można  Go  przekupić  orzechem  kokosowym  albo  portfelem  wypchanym  pieniędzmi? 
Czy  myślicie,  że  Bóg  jest  przekupny?  Kto  uważa,  że  pieniądz  pomoże  zaskarbić  sobie  łaskę  Boga,  nie 
zasługuje  na  miano  wielbiciela.  Wydawanie  pieniędzy  na  duchowe  nauki  również  jest  godne  potępienia. 
Dlatego  w  Gicie  Kriszna  powiedział,  że  Bóg  przyjmie  raczej  ofiarę  w postaci  liścia,  kwiatu,  owocu  lub 
kropli wody.

 

Czy Bogu potrzebne są te przedmioty materialne? Nie. Nie chodzi o to, byście zerwali z drzewa liść, 

kwiat  lub  owoc  i  położyli  przed  posągiem  Boga.  Bóg  również  nie  potrzebuje  wody  zaczerpniętej  ze  studni 
lub  rzeki.  Liść  symbolizuje  tu  ludzkie  ciało,  które  -  tak  jak  liść  -  rodzi  się  pełne  życia,  a  potem  usycha  i 
umiera.  Kwiat to serce wolne od szkodników takich jak pragnienie, gniew, chciwość, przywiązanie, duma, 
nienawiść.  Owoc  symbolizuje  umysł całkowicie oddany Bogu, a woda  - łzy płynące z oczu pod wpływem 
ekstazy,  w  który  to  stan  wprowadza  kontemplacja  boskiej  chwały.  Prawdziwe  oddanie  Bogu  polega  na 
ofiarowaniu Mu takich niematerialnych liści, kwiatów, owoców i wody. Jeśli przyniesiecie Bogu liść, kwiat 
i owoc z drzewa, a wodę z rzeki, Jego łaska spłynie na drzewo i rzekę. Niektórzy  twierdzą: „Oddałem Bogu 
wszystko  -  ciało,  umysł,  intelekt”.  Tymczasem  ci  ludzie  nie  są  w  stanie  zapanować  nad  swymi  myślami, 
emocjami  i  namiętnościami.  Nie  potrafią  sprawować  kontroli  nad  własnym  umysłem  i  ciałem.  Jak  mogą 
ofiarować  Bogu  coś,  nad  czym  nie  panują?  To  śmieszne  -  dają  coś,  co  wcale  do  nich  nie  należy.  Kto 
przyjąłby  prezent,  który  nie  należy  do  ofiarodawcy?  Dlatego  też  nie  musicie  oddawać  mi  niczego. 
Wystarczy, jeśli będziecie darzyć miłością wszystkie istoty. Miłujcie, nie oczekując wzajemności; kochajcie 
dla samej miłości; kochajcie, bo miłość jest waszą naturą. Bądźcie szczęśliwi, gdy innym dobrze się wiedzie; 
kiedy  zaś  cierpią,  ze  wszystkich  sił  starajcie  się  przynieść  im  ulgę.  Wyrażajcie swą miłość, służąc bliźnim. 
Postępując w ten sposób uświadomicie sobie jedność wszelkiego istnienia i uwolnicie się od ego, które potrafi 
jedynie ranić.

 

Wszechobecny Sziwa 

20.02.1974 r.

 

S

ziwoham,  sziwoham - jestem Sziwą, jestem Sziwą - oto prawda, jaką dusza odkrywa w chwili oświecenia 

po  długich  latach  ascezy,  czyli  oczyszczania  umysłu  za  pomocą  dyscypliny  i różnych  duchowych  praktyk. 

background image

Ja to Sziwa, Sziwa to ja - istnieje tylko jedno, a mianowicie Bóg; nie istnieje nic oddzielonego od Boga. 
Bóg  jest  jeden,  chociaż  postrzegamy  Go  w  postaci  wielu  form,  którym  nadajemy  różne  imiona.  Bóg  to 
sziwam,  czyli  pomyślność,  łaska,  błogosławieństwo.  Bóg,  mimo  że  niewidzialny,  żyje  w  każdej  istocie, 
również  w  człowieku.  Święta służą temu, żeby człowiek kontemplował  tę prawdę i podejmował właściwe 
praktyki  duchowe  w  celu  uświadomienia  sobie  wrodzonej  mu  boskości.  Bóg  jest  nasieniem,  z  którego 
„wyrósł”  wszechświat.  Ta  prawda,  od  wieków  głęboko  zakorzeniona  w  sercu  każdego  Hindusa,  uległa 
zagubieniu w gąszczu wątpliwości, w wyniku czego człowiek utracił odwagę i energię, które czerpał z wiary. 
Wiara stanowiła rdzeń dawnej kultury tego kraju. Niestety, dzieci Indii odrzuciły ją i dlatego prawie utraciły 
swe  cenne  dziedzictwo. Fascynacja zachodnim sposobem myślenia podważyła wiarę w Boga, co pociągnęło 
za  sobą  zaniechanie  przestrzeganej  niegdyś  duchowej  dyscypliny  i  upadek  moralności,  a  z  czasem 
niedostatek,  brak  jedności  i  nienawiść.  Najwyższy  czas  uświadomić  sobie  ten  wielki  błąd  i  powrócić  do 
dawnych ideałów.

 

Święci i mędrcy nigdy nie rzucali słów na wiatr, a ich czyny zawsze były zgodne z głoszonymi przez 

nich naukami. Zawsze mieli na uwadze dobro społeczeństwa i   przyszłych   pokoleń.   Jeśli  jakieś   miejsca   
lub      dni      uznali  za  szczególnie  święte,  zalecali  odpowiednie  praktyki  duchowe  i  rytuały,  których 
wykonywanie  służyć  miało  rozprzestrzenianiu  się  miłości  oraz  przejęciu  przez  duchowych  aspirantów 
kontroli  nad  swymi  instynktami  i  skłonnościami.  Owe  praktyki  i  rytuały  krok  po  kroku  prowadziły  do 
rozpoznania  atmy  jako  ich  prawdziwej  jaźni,  atma  pojedynczej  istoty  ludzkiej  jest  tożsama  z  atmą 
wszechświata.  Sziwoham,  czyli  jestem  Sziwą,  to  najwyższa  prawda,  której  uświadomienie  prowadzi  ku 
wiecznej szczęśliwości i uwalnia z koła narodzin i śmierci.

 

Rozważmy  jedną  z  takich  praktyk  -  oddawanie  czci  wężowi.  Osoby  cierpiące  na  bezpłodność  lub 

inne  poważne  choroby  odbywają  pielgrzymki  do  świątyń  Subrahmanji  przedstawianego  w  postaci  węża. 
Obecnie  ludzie  naśmiewają  się  z takich praktyk. Twierdzą, że Hindusi oddają cześć wężom  ze względu na 
ich trujący jad. Tymczasem prawda jest inna; oddawanie czci wężowi kryje w sobie zupełnie inną treść. Otóż 
kręgosłup  człowieka,  który  biegnie  od  podstawy  aż  do  mózgu,  przypomina  kształtem  węża,  którego  ogon 
znajduje się na dole,  a szeroka głowa na górze. Nauka o kundalini mówi, że życiowa energia istoty ludzkiej, 
zwana  energią  kundalini,  umiejscowiona  jest  u  podstawy  kręgosłupa,  w  najniższej  czakrze  zwanej 
muladharą,  gdzie  czeka  zwinięta  jak  wąż.  Gdy  ulegnie  „przebudzeniu”,  wznosi  się  ku  górze,  przechodząc 
przez  sześć  czakr,  czyli  ośrodków  energetycznych  połączonych  z  najwyższą  świadomością,  aż  do 
usytuowanej  na  szczycie  głowy  siódmej  czakry,  zwanej  sahasrarą,  w  kształcie  kwiatu  lotosu  o  tysiącu 
płatkach.  Energia  kundalini  przebywa  tę  drogę  specjalnym  tunelem  biegnącym  przez  środek  kręgosłupa. 
Oddawanie czci wężowi to symboliczny odpowiednik praktyk  związanych z energią kundalini, mających na 
celu wzmocnienie  witalności ludzkiego organizmu.

 

Tirupathi  jest  znanym  świętym  miejscem,  w  którym  znajduje  się  świątynia  Wenkateśwary(

jedno  z 

imion  Wisznu

),  nazywanego  też  Panem  Siedmiu  Wzgórz,  ponieważ  żeby  tam  dotrzeć,  trzeba  wspiąć  się  po 

kolei  na  siedem  szczytów.  Jeden  z  nich  nazywa  się Seszagiri.  czyli Wzgórze Węża. Kiedy patrzy się na te 
szczyty z dołu. ich pasmo przypomina węża z podniesioną głową. Teoria  pewnej techniki jogi głosi, że aby 
osiągnąć  oświecenie,  człowiek  musi  wznieść  swą  energię  kundalini  na  siódmy  poziom.  To  oczywiste,  że 
wzgórza symbolizują sześć czakr oraz siódmą - najwyższą czakrę sahasrarę.

 

A  co  oznacza  imię  Subrahmanja?  Otóż,  subrahmanja  to  ten,  kto  rozpoznał  brahmana  jako  jedyną 

rzeczywistość,  pierwotną  przyczynę,  kosmiczną  świadomość.  Każde  imię  Boga  kryje  w  sobie  głębsze 
znaczenie.  Na  przykład,  Wedy  nazywają  Wisznu  imieniem  Parama,  które  nawiązuje  do  słowa  parawanu 
oznaczającego  atom.  Zatem  imię  to  informuje,  że  jest  On  wszechobecny,  tak  jak  atom  stanowiący budulec 
wszechświata.  Wisznu  jest  zarówno  przyczyną  jak  i  skutkiem, ponieważ zanim nastał czas, nie istniało nic 
innego. Jedno stało się wielością; gdy wielość znika - pozostaje jedność. Krowa różni się od konia, to prawda. 
Ale jeśli będziemy rozpatrywali zwierzęta czworonożne, krowa i koń nie będą różnić się od siebie. Pojęcie 
„zwierzęta” obejmuje wiele istot żywych. Uogólniając w ten sposób w końcu dojdziemy do jedności.

 

Śankara, jeden z największych mistrzów filozofii,  nauczał o jedności ukrytej w wielości, to znaczy o 

niedwoistej  naturze  wszelkiego  istnienia.  Założył  cztery  szkoły  praktycznej  filozofii  w  czterech  regionach 
Indii.  Śankara  głosił,  że  pierwszym  krokiem  prowadzącym  do  zrozumienia  jedności  jest    wielbienie  
określonej  formy  Boga,  gdyż  taka praktyka pozwala doświadczyć radości połączenia się z umiłowaną Jego 
postacią.

 

background image

Pewnego  dnia  Śankara  medytował  nad  brzegiem  Gangesu.  Nagle  wykrzyknął  w olśnieniu:  „O  Panie, 

ja  jestem  Twój,  ale  Ty  na  pewno  nie  jesteś  mój”.  Jeden  z  uczniów,  który  to  usłyszał,  wyraził  swoje 
zdziwienie, ponieważ takie stwierdzenie mistrza przeczyło głoszonej przez niego teorii  niedwoistości. Na to 
Śankara odpowiedział:  „Fala należy do oceanu, ale ocean nie należy do fali. Fala jest oceanem, lecz ocean 
nie  jest  falą”.  Najważniejsze  jest  zrozumienie  konieczności  wyeliminowania  ego,  czyli  odrzucenie 
przekonania  o  tożsamości  z  ciałem,  zmysłami  i  ich  zachciankami.  Utożsamiając  się  z  ego  odczuwacie 
radość, gdy wasze pragnienia się spełniają, a żal, gdy się nie spełniają; gniew, kiedy coś wam przeszkadza, a 
dumę,  gdy  pokonacie  przeszkodę.  Żeby  wyeliminować  ego,  umacniajcie  się  w  przekonaniu,  że  wszystkie 
przedmioty  tego  świata  należą  do  Boga,  a  wam  zostały  jedynie  powierzone.  Takie  przekonanie  wyklucza 
zarówno  dumę  jak  i  żal  w  przypadku  straty  -  „Bóg  dał,  Bóg  wziął”. Oczywiście, prawie każdy głosi taką 
teorię, ale mało kto naprawdę ją realizuje. A to jest najcięższy grzech - mówić jedno, a czynić co innego; nie 
praktykować samemu  tego, czego naucza się innych.

 

Właścicielem wszystkich dóbr jest  Sziwa-Iśwara. Najcenniejszym zaś dobrem jest wiedza duchowa, 

albo  inaczej  duchowa  świadomość.  Są  trzy  poziomy  świadomości:  dżiwapradżnia  -  świadomość 
indywidualnego przejawienia Boga w postaci pojedynczej istoty, iśwarapradżnia - świadomość kosmicznego 
przejawienia  Boga  w  postaci  całości  stworzenia  oraz  atmapradżnia  -  ponadczasowa  i  ponadosobowy 
świadomość  atmy,  trwająca  ponad  czasem  i  wszelkimi  formami,  które  to  formy  stanowią  jej  chwilowe 
przejawienie.

 

Możecie spotkać też nieco inne określenia tych poziomów świadomości, a mianowicie: świadomość 

ciała,  świadomość  duszy  oraz  świadomość  atmy,  ale  ich  sens  pozostaje  taki  sam.  Iśwara  jest  tym,  który 
błogosławi  skarbem  duchowej  wiedzy.  Sziwa  nazywany  jest  też  Śankarą,  czyli  źródłem  pomyślności  i 
szczęścia.  Sziwa  nie  przychodzi  ucieleśniony  w  różnych postaciach, tak jak Wisznu. Dlatego też  przy Jego 
imionach  nigdy  nie  występuje  określenie  Śri  wskazujące  na  boską  inkarnację.  Sziwa  jest  bowiem  samym 
Bogiem.

 

Gdy  uświadomicie  sobie:  „Jestem  Sziwą”,  staniecie  się  ucieleśnieniami  wszelkiego  szczęścia  i 

pomyślności.  Sziwy  nie  musicie  szukać  na  szczycie  niedostępnej  góry  czy  w  jakimś  innym  miejscu.  Na 
pewno słyszeliście, że dobro i zło stanowią  nieodłączny element ludzkich czynów. Podobnie, Sziwa żyje w 
każdej myśli, w każdym słowie i czynie, gdyż to On stanowi ich energię, przyczynę, wyrażającą się w nich 
inteligencję.  Wszelka  energia,  moc  i inteligencja są w was, nie musicie szukać ich na zewnątrz. Bóg, który 
przejawia się jako czas, przestrzeń i przyczyna, jest w was, więc dlaczego czujecie się bezsilni i bezbronni? 
Człowiekiem targają różne ambicje i pragnienia, a przecież powinien on przede wszystkim wiedzieć, gdzie się 
znajduje  i  dokąd  zmierza.  Jeśli  tego  nie  wie,  wszystkie  jego  wysiłki  idą  na  marne.  Człowiek  stał  się 
ekspertem  w  dziedzinie  algebry,  ale  nie  potrafi  dodać  kilku  liczb.  Opanował  geometrię,  ale  nie  umie 
obliczyć  powierzchni  własnego  domu.  Zna  łacińskie  nazwy  wszystkich  roślin,  ale  nie  wie, do czego służą 
liście  bazylii.  Trenuje  gimnastykę,  ale  nie  jest  w  stanie  usiedzieć  nieruchomo  w  pozycji  kwiatu  lotosu. 
Opowiada  długo  i  zawile  o  duchowym  wyzwoleniu,  które  uważa  za  ostateczny  cel  swojego życia, ale nie 
wie.  że  już  od  urodzenia  jest  wolny;  wyobraża  sobie  siebie  jako  istotę  zniewoloną  i  tak  też  się  zachowuje. 
Zniewalają go przywiązania do przedmiotów tego świata. Gdy tylko uświadomi sobie iluzoryczność owych 
przedmiotów, te przywiązania rozpłyną się, a wówczas odzyska wolność.

 

Nawet  Bogu  oddajecie  cześć  z uwagi na swoje  przywiązania,  prosicie Go o spełnianie doczesnych 

pragnień.  Módlcie  się  do  Boga  o  Boga,  nie  proście  Go  o  przedmioty  należące do świata iluzji. Kierujcie 
uwagę ku wnętrzu, a nie na zewnątrz. Nie pozwalajcie, by przyciągały was przedmioty,  koncentrujcie się na 
podmiocie. Nie rozrzucajcie nasion na powierzchni gleby, ponieważ nie ukorzenią się; ale też nie wkopujcie 
ich  zbyt  głęboko.  Zawsze  wybierajcie  ścieżkę  środka.  Nie  naciągajcie  za  mocno  strun  skrzypiec,  ani  nie 
rozluźniajcie ich za bardzo. Nie przywiązujcie się zbytnio do tego świata, ale też nie wycofujcie się z życia.

 

Święto  Sziwaratri  powinno  was  inspirować.  Pewnie  zapytacie:  „Swami  zawsze  twierdzi,  że każdy 

dzień  jest  tak  samo  święty,  że  nie  ma  potrzeby  wykonywania  specjalnych  rytuałów  w określonych dniach. 
Tymczasem  w  dniu  dzisiejszym  Swami  sam  obsypuje  posąg  Sirdi  Baby  wibhuti  -  dlaczego?”.  Otóż  Swami 
czyni  tak,  aby  nauczyć  was  pewnej  lekcji.  Rytuał  ten  ma  bardzo  ważne  znaczenie.  Wolą  Swamiego  jest, 
żebyście je dobrze zrozumieli. Wibhuti to wyjątkowo cenny „przedmiot”. Zapewne wiecie, że Sziwa spalił na 
popiół  Kamę,  boga  pożądania,  nazywanego  także  Manmathhą,  ponieważ  mamił  on  umysł  i  wprowadzał  w 

background image

stan ekscytacji. Tak więc Sziwa ozdobił swą postać popiołem i objawił się w pełnej chwale jako pogromca 
pragnień. Gdy Kama został zgładzony, zapanowała boska miłość. Prawdziwa miłość może bowiem ujawnić 
się  w  pełni  dopiero  pod  nieobecność  zniewalających  umysł  pragnień.  Cóż  cenniejszego  moglibyście 
ofiarować  Bogu,  niż  popiół  symbolizujący  wasze  zwycięstwo  nad  pragnieniami?  Ponadto  popiół  stanowi 
ostateczną postać każdego materialnego przedmiotu, jako że nie podlega żadnym  dalszym przemianom. 

Rytuał obsypywania posągu Sirdi Baby świętym popiołem powinien zainspirować was do „spalenia” 

wszelkich pragnień i ofiarowania Sziwie pozostałego z nich popiołu jako najcenniejszego skarbu. Popiół nie 
przekwitnie jak kwiat, nie wyparuje jak woda, nie straci koloru jak liść, ani też nie  zgnije jak owoc. Popiół 
pozostanie popiołem na zawsze. Dlatego  „spalcie” to wszystko, co w was niegodne, spalcie swe wady i złe 
nawyki, a popiół ofiarujcie Sziwie jako symbol czystości waszych myśli, słów i czynów.

 

Posągi  Sziwy  ozdabia  się  gałązkami  trójlistnej  bilwy,  ponieważ  Sziwa  przenika  trzy  światy  - 

materialny,  mentalny  i  duchowy,  trzy  aspekty  czasu  -  przeszłość,  teraźniejszość  i przyszłość,  oraz  panuje 
nad  trzema  gunami.  Sziwa  usuwa  wszelki  smutek,  jest  bowiem  pierwotnym  źródłem  szczęśliwości, 
uosobieniem słodyczy. Każda istota ludzka stanowi ucieleśnienie natury Sziwy; bez Niego staje się martwym 
ciałem. Człowiek musi żyć stosownie do swego boskiego statusu.

 

Często  zdarza  się,  że  znawcy  świętych  pism  rzucają  cień  na  majestat  Boga.  Przed  chwilą  Swami 

Karunyanandha  przypomniał  pewien  epizod  z  życia  bogów,  kiedy  to  zazdrosny  o  Krisznę  Brahma  ukradł 
Mu krowy i pasterzy, a wówczas Kriszna zmaterializował takich samych pasterzy oraz identyczne stado krów, 
obracając  wniwecz  plany  Brahmy.  Osoby  słuchające  takich  bajek  będą  oczywiście zastanawiać się, jak to 
możliwe,  że  bogowie  ulegają  zazdrości  jak  zwykli  śmiertelnicy.  Takie  wątpliwości  podważą  ich wiarę w 
Boga.  Uczonym  tego  pokroju  bardziej  zależy  na  tym,  żeby  pochwalić  się  swoją  książkową  wiedzą,  niż  na 
głoszeniu boskiej chwały. Nie zdają sobie sprawy ze szkody jaką czynią, zadając kłam Bogu, w imię którego 
występują.

 

Kilka  lat  temu  mieszkała  we  wsi  pewna  starsza  kobieta.  Sprzedała  swoją  ziemię,  a  za  otrzymane 

pieniądze zamówiła u jubilera cztery złote bransolety - po dwie na każdą rękę. Nosiła je z wielką radością; 
dumna przechadzała się po ulicach wioski. Jednakże po niedługim czasie poczuła się rozczarowana, ponieważ 
nikt nie zauważył jej pięknych bransoletek. Próbowała różnych sposobów, aby zwrócić uwagę mieszkańców 
wioski  na  swą  kosztowną biżuterię, ale na próżno. Z tego powodu  nie mogła spać. Pewnej bezsennej nocy 
wpadła na pomysł - wymyśliła sposób zwrócenia na siebie uwagi. O świcie podpaliła własny dom. Wszyscy 
mieszkańcy  przybiegli  na  miejsce  pożaru,  a  ona  krzyczała:  „Pożar,  pożar,  mój  dom  się  pali!  Co  za 
nieszczęście!  Boże,  czy  nie  widzisz,  co  się stało?”. Krzycząc tak,  podnosiła obie ręce w górę i potrząsała 
nimi, żeby wszyscy widzieli jej bransoletki lśniące w czerwonawym świetle ognia. I rzeczywiście - na pewno 
każdy je zauważył, ale dom spłonął. Uczeni, którzy wszem i wobec chwalą się swą wiedzą, są tak samo głupi 
jak ta kobieta.

 

Nigdy  nie  mówcie  ani  nie  czyńcie  niczego,  co  przynosiłoby  ujmę  kulturze  Indii  albo  podważało 

wiarę w Boga. Nie zapewniajcie, że pozostajecie wierni swojej religii, jeśli postępujecie sprzecznie z nią lub 
głosicie  herezje.  Odrzućcie  pragnienie  doczesnego  szczęścia  i  dobrobytu;  nie  narzekajcie  na  to,  że  nie 
żyjecie  w  niebie.  To  wszystko  nie  jest  istotne;  ważne  jest  tylko to, że trudności szlifują wasze charaktery. 
Zawsze brońcie honoru ojczyzny. Takie postępowanie zapewni wam szczęście, dobrobyt i wszelkie łaski, o 
które prosicie.

 

Kultura  Indii  głosi,  że  wszystkie istoty ożywia ta sama  boska energia, że wszystkie one żyją w tym 

samym  świetle  łaski  Boga.  Zatem  darzcie  miłością  wszystkich.  Nie  pozwalajcie,  aby  powodowały  wami 
zazdrość  lub  nienawiść.  Jest wielu duchowych aspirantów, którzy wydają się być spokojni i zrównoważeni, 
ale  tylko  wtedy,  gdy  medytują  lub  modlą  się  przed  obrazem  Boga,  tymczasem  wśród  ludzi  zachowują  się 
jak  demony.  Gita  głosi:  satatam joginah  - zawsze pozostawaj w stanie jogi, czyli zjednoczenia z Bogiem. 
Tak więc nieustannie zanurzajcie się w miłości, żeby nie było w was ani śladu dumy czy zazdrości. To jest 
najwyższa  praktyka  duchowa.  Obecnie  na  całym  świecie  ludzie  uciekają  się  do  przemocy,  żeby  tylko 
zaspokoić własne pragnienia, i sieją  wokół niepokój i strach. Taka postępowanie nie przynosi nic dobrego. 
Osiągnęliby  większą  korzyść,  gdyby  wstąpili  na  ścieżkę  miłości,  tolerancji  i  pokoju.  Miłość  jednoczy, 
nienawiść  dzieli.  Nie  można zaznać szczęścia, jeśli sprowadza się na innych cierpienie. Łaska płynie tam, 
gdzie  jest  szczere  oddanie Bogu. Podążając ścieżką poświęcenia, miłości, oddania oraz swojej powinności, 
można  osiągnąć  każde  zwycięstwo.  Sukces  osiągnięty  przemocą  można  utrzymać  jedynie  dalszą  eskalacją 

background image

przemocy  i  strachu.  Zatem  niech  to  będzie  lekcja  tegorocznej  Nocy  Sziwy:  Sziwa  jest  obecny  w  całym 
wszechświecie  i  w  każdej  istocie  jako  wewnętrzna  siła  sprawcza.  Bądźcie  zawsze świadomi tej prawdy. 
Nigdy nie zadawajcie bólu, nigdy nie rańcie czyjejś godności.  Kochajcie wszystkich, bądźcie tolerancyjni i 
rozpowszechniajcie ideę braterstwa.

 

Już jesteście wolni 

21.02.1974 r.

 

N

ie dajcie się zwieść widzialnym formom, ponieważ o wiele ważniejsze jest to, czego  nie widzicie. Po co 

żyć,  jeśli  nie  osiąga  się  celu  życia, to znaczy nie rozpoznaje się i nie doświadcza prawdy?  Takie życie to 
strata. Podążajcie za mną, a na pewno osiągniecie cel i dodacie swemu życiu wartości.

 

Człowiek ma w sobie źródło wszelkiej szczęśliwości, jak również narzędzia niezbędne do odkrycia 

tego  skarbu.  Niestety,  w  swej  niewiedzy,  nie  zdaje  sobie  sprawy  z  tego  wewnętrznego  bogactwa.  Mógłby 
doświadczać najwyższego spokoju, ale nie pozwalają mu na to wątpliwości i niezdecydowanie. Wiadomo, że 
pod  powierzchnią  ziemi  płynie  woda;  czy  jednak  można  jej  zaczerpnąć,  jeśli  nie  wykopie  się  studni?  By 
odkryć wewnętrzne źródło spokoju i radości, trzeba usunąć grubą warstwę zmysłowych pragnień. Waszą naturą 
jest  prawda,  pokój  i  miłość.  Wasze  serca  są  nimi  nasączone,  ale  musicie  usunąć  przeszkody 
uniemożliwiające  przejawienie  się  tych  wartości.  Obecnie  nie  robicie  nic w tym kierunku; dlatego nigdzie 
nie widać  spokoju, miłości ani prawdy. Nie ma ich w waszych domach ani w społeczeństwie, nie ma ich  na 
świecie. Niezgoda dzieli męża i żonę, ojca i synów; przyjaciel nie może spojrzeć w oczy przyjacielowi, nawet 
bliźniacy  są  poróżnieni.  Żyjecie  w  świecie  walki,  kłótni,  namiętności  i  emocji.  Spokój,  miłość  i  prawda 
goszczą tylko tam, gdzie celem i przewodnikiem jest Bóg. Musicie zrozumieć, w jaki sposób zaskarbić sobie 
przychylność  Boga  i  tak  postępować;  musicie  wreszcie  umiłować  Boga.  W  Ramajanie  znajdziecie  dwie 
postacie  mogące  służyć  za  wzór  - 

Hanumana

 

i  Lakszmany,  którzy  uświęcili  swe  życie  przez  oddanie  się 

Bogu. Hanuman ofiarował Ramie każdą chwilę, każdą myśl, każde drgnienie mięśni. Kiedy Rama wysłał go 
na  poszukiwanie  Sity,  Hanuman  ani  nie  odczuwał  dumny  z tego powodu, że został wybrany przez Boga jako 
Jego narzędzie, ani też nie przestraszył się niebezpiecznego zadania. Wiedział bowiem,  że Rama zapewni mu 
wszelkie  niezbędne  umiejętności  i  siłę.  I  faktycznie,  moc  i  zręczność  Hanumana  pochodziły  od  Boga. 
Hanuman  dobrze  wiedział,  że  gdyby  choć  na  chwilę  zwątpił  w  swoje  możliwości,  to  byłoby  tak,  jakby 
ubliżył wszechwiedzy i łasce Ramy.

 

Lakszmana  był  również  wielkim  bohaterem  czerpiącym  energię  bezpośrednio  od  Boga.  Lakszmana 

towarzyszył  Ramie  i  Sicie  na  wygnaniu.  Któregoś  dnia  Rama  polecił  mu  wybrać  miejsce  pod  namiot  dla 
Niego  i  Sity.  Lakszmana  poczuł się tak,  jak gdyby został pozbawiony łaski; z rozpaczy aż upadł  na ziemię, 
chociaż Rama przekonywał go, że to polecenie miało być dlań wyróżnieniem. Tymczasem Lakszmana poczuł 
się  odrzucony:  „Czy  ja  mam  swoją  własną  wolę  inną  od  Twojej?  Dlaczego  pomyślałeś,  że  mógłbym 
samodzielnie  wybrać  miejsce?  Powiedz  gdzie,  a  postawię  namiot.  Ja nie mam własnego zdania, ponieważ 
już dawno oddałem swój umysł Tobie” - taka była odpowiedź Lakszmany.

 

Wy też mówicie, że jesteście mi oddani, ale to tylko słowa. Twierdzicie, i być może wierzycie w to, 

że oddaliście się w moje ręce i podążacie wskazaną przeze mnie drogą. Ale wasze umysły i serca wcale nie są 
zwrócone  ku  mnie,  więc  wasze  oddanie  pozostaje  jedynie  słowną  deklaracją.  Nie  ma  lepszej  metody  na 
poddanie się Bogu, niż nieustanne wspominanie Jego imienia, która to praktyka stanowi znak prawdziwego 
oddania.  Nie  potrzeba  wam  żadnej  innej  praktyki,  bowiem  ta  jest  najskuteczniejszą  spośród  wszystkich 
innych  i  wystarczającą.  Całą  noc  śpiewaliście  bhadżany,  kontemplując  imiona  i  chwałę  Boga  po  ujrzeniu 
lingamu.  Taka  święta  noc  ma  na  celu  wzmocnić  w  was  pragnienie  Boga.  Bhadżan  płynący  nieustannie  z 
waszych ust i serc powinien stać się niewyczerpanym źródłem szczęśliwości i świadomości soham - ja i Bóg to 
jedno.  Na  tym  polega  praktyka  akhanda  hamsa  dżapa  -  nieustannego  powtarzania  soham,  soham;  
wówczas ja uwalniam od wszelkich obaw, strachu i smutku.

 

Księżyc,  podobnie  jak  umysł,  podlega  cyklicznym  zmianom,  tak  zwanym  fazom.  Mahasziwaratri  - 

noc,  podczas  której  widoczna  jest  ostatnia,  najmniejsza  faza  księżyca,  to  czas  przeznaczony  na  wyciszenie 
umysłu  i  oddanie  go  Sziwie,  Bogu.  W  tym  celu  umysł  należy  systematycznie  poddawać  dyscyplinie  aż do 
chwili,  gdy  zostanie  do  pokonania  jego  „ostatnia  faza”.  Wówczas,  w  świętą  Noc  Sziwy,  podejmujecie 
ostateczny  wysiłek  polegający  na  całonocnym  czuwaniu,  zachowaniu  postu  i  śpiewaniu  bhadżanów,  w 

background image

wyniku  czego  zanikają  w  was  wszelkie  pragnienia  i  przywiązania,  co  równoznaczne  jest  z  osiągnięciem 
duchowego  wyzwolenia.  Moha,  pragnienie  i  przywiązanie,  ustępuje  miejsca  mokszy,  duchowej  wolności. 
Praktyka  polegająca  na  nieustannym  wspominaniu  Boga  stanowi  najskuteczniejszy  sposób  oparcia  się 
podstępom umysłu.

 

Dostąpiliście naprawdę wyjątkowego błogosławieństwa - spośród wielu milionów ludzi to wam dane 

było  znaleźć  się  dziś  tutaj,  w  mojej  obecności.  Ludzie  spędzają  Mahasziwaratri  w różnych  świętych 
miejscach, ale tylko wy mogliście przybyć  tutaj i zobaczyć cud narodzin lingamu - widzialnej formy czasu i 
przestrzeni,  opisanej  niegdyś  przez  mędrca  Kapilę,  który  od  urodzenia  wiedział, że jest wcieleniem Boga. 
Legenda   głosi,   że   gdy tylko przyszedł na świat, zwołał wszystkich bogów, żeby udzielić im darśanu. W 
tym momencie jego matka również przywoływała Boga, dlatego nadano jej imię Dewahuti, co znaczy ta, która 
przyzywa  Boga.  Gdy  wszyscy  bogowie  przybyli,  Kapila  zapytał  ich:  „Czy  wiecie,  kim  jestem?”.  Do  dziś 
każde dziecko tuż po urodzeniu  zadaje to samo pytanie: koliom? - kim jestem?

 

Zapewniam  was,  że  doświadczenie  cudu  narodzin  lingamu  -  widzialnej  formy  czasu  i przestrzeni, 

uwalnia  z  koła  narodzin  i  śmierci.  Nieustannie  wspominajcie  tę  chwilę,  kontemplujcie  lingam,  żyjcie  w 
świadomości tego wydarzenia. Mało kto otrzymuje taki dar, nawet jeśli długie lata życia poświęcił praktyce 
duchowej,  rytuałom  czy  składaniu  ofiar.  Gdy  zapytają was, co zdarzyło się w Prasanthi Nilayam, możecie 
odpowiedzieć,  że  osiągnęliście  cel  życia,  ponieważ  podczas  świętej  nocy  Mahasziwaratri  widzieliście 
narodziny  lingamu.

 

Lingam  ma  na  obwodzie  około  dwudziestu  centymetrów.  W  jego  wnętrzu  lśni naturalnym światłem 

trójząb Sziwy, symbolizujący trzy aspekty czasu  - przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, oraz trzy światy - 
ziemię, niebo i świat niższy. Jak wiecie, czas mierzy się w jednostkach stanowiących wielokrotność liczby 
dziesięć - 60 sekund, 60 minut, 360 dni w roku. Zauważcie, że kolor światła wewnątrz lingamu zmienia się 
również co dziesięć minut.  Rękojeść trójzębu symbolizuje  jedność przejawiającą się w trzech aspektach. Dane 
wam było doświadczyć boskiej ekstazy, zobaczyć cud stworzenia i materialny znak Boga, który odkrył przed 
wami swą wielką tajemnicę. Spośród wielu milionów ludzi to wy dostąpiliście tej łaski, tego szczęścia. Pisma 
objawione  opisują  puruszę  jako  istotę  samoistnie  emanującą  światłość.  Widzieliście  światłość  lingamu  w 
momencie jego narodzin, widzieliście też potrójne  światło w jego wnętrzu. Nie ma dla człowieka większego 
szczęścia, niż doświadczenie tego cudu! Dlatego uczyńcie  swe dalsze życie godnym  tej wyjątkowej łaski.

 

Święty  Tjagaradża  nieustannie  intonował  imię  Ramy.  Składa  się  ono  z  dwóch  sylab:  RA-MA.  RA 

stanowi wewnętrzny  dźwięk mantry poświęconej Wisznu:  om namo naRAjana,  a MA - wewnętrzny dźwięk 
mantry  do  Sziwy:  om  naMA  sziwaja.  Te  dwa  dźwięki tworzą imię Ramy, który ucieleśnił w sobie zarówno 
Wisznu  jak  i  Sziwę.  Podobnie,  lingam  stanowi  jedną  formę,  z  której  powstały  wszystkie  inne;  lingam  to 
forma  elementarna stanowiąca pierwotne przejawienie woli Boga.

 

Podkreślam  to  jeszcze  raz  po  to,  byście  pod wpływem świętości i wzniosłości tego doświadczenia 

wykształcili w sobie cnoty, które uwolnią was z koła narodzin i śmierciKontemplujcie tę podniosłą chwilę, 
tę  świętą  godzinę,  którą  dane  wam  było  spędzić  tutaj.  Kontemplujcie  cud,  którego  doznaliście.  Uświęćcie 
swe  życie  boskimi  myślami,  słowami  nasyconymi miłością i czynami godnymi łaski,  jaka na was spłynęła
Bądźcie  czujni  w  każdej  chwili,  zwłaszcza  wówczas,  gdy  moglibyście  stać  się  niegodni  mojego 
błogosławieństwa. Pilnujcie się, byście nigdy nie zbłądzili, nie zachwiali się ani nie upadli .

 

Ostateczne zwycięstwo 

16.02.1977 r.

 

D

uchowa  ścieżka  wiedzie  przez  nieprzywiązanie.  panowanie  nad  zmysłami  i  mozolny  trening  umysłu. 

Parwati usiłowała zdobyć  Sziwe swym zewnętrznym czarem, działając razem z Manmathą, bogiem miłości, 
ale  Sziwa  nie  uległ  jej,  a  Manmathę  spalił  na  popiół.  Wówczas  Parwati  poddała  się  długotrwałej  ascezie, 
czym  zaskarbiła sobie łaskę Sziwy, który uczynił ją lewą połową swego boskiego ciała.

 

Człowiek  musi  wybrać  ścieżkę,  którą  chciałby  podążać,  a  ten  wybór  powinien  nastąpić  po 

szczegółowym  poznaniu  swego  wnętrza,  do  czego  niezbędna  jest  umiejętność  nieustannego  rozróżniania 
pomiędzy przemijającym  a wiecznym. Wybawienie oznacza wyzwolenie się spod wpływu niewiedzy, która 
przesłania prawdę mirażem złudzenia. Słowo „życie” to tylko inna nazwa naprzemiennego doznawania bólu i 

background image

radości,  głodu  i  sytości,  choroby  i  zdrowia,  pragnienia  i  ukojenia.  Gdy jedno pragnienie ulega spełnieniu, 
człowiek  natychmiast  zastępuje  je  następnym.  Człowiek  nieustannie  walczy  i  jest  nieszczęśliwy, ponieważ 
zamiast poszukiwać tego, co wieczne i wzniosłe, poszukuje przedmiotów przemijających  i błahych, dlatego 
odczuwa równie przemijającą satysfakcję.

 

Używajcie ciała jako pojazdu, którym podążacie do celu,  czyli do wyzwolenia. Dopilnujcie, aby ten 

pojazd  poruszał  się  na  czterech  kołach:  prawdy, prawości, pokoju i miłości. Aby posuwał się on naprzód, 
musi  być  jak  najmniej  obciążony  pragnieniami,  zmartwieniami,  strachem.  Pragnienia,  zmartwienia  i  strach 
mnożą  się,  kiedy  utożsamiacie  się  z  ciałem  i  jego  uzależnieniami  zamiast  z  mieszkańcem  ciała. 
Bezinteresowna  praca,  miłość  do  Boga  i  wiedza  duchowa  -  oto  trzy  drogi  prowadzące  do  najwyższego 
spełnienia. 

Pragnienie  wyklucza  bezinteresowność,  chciwość  zabija  miłość,  a gniew zamyka dostęp do wiedzy 

duchowej. Pragnienie, chciwość i gniew można z łatwością pokonać „bronią” miłości.

 

Niechaj  lekcją  dla  was  będzie  zachowanie  się  maleńkiej,  tak  niewiele  znaczącej  mrówki.  Kiedy 

znajduje  ona  kryształek  cukru,  nie  zjada  go  sama,  lecz  zanosi  do  mrowiska,  żeby  podzielić  się  z  innymi. 
Nawet  kruk,  którym  pogardzamy,  kracze  na  cały  głos,  żeby  przywołać  swych  braci,  gdy  znajdzie  kawałek 
pożywienia.  To,  czym  się  dzielimy,  nabiera  lepszego  smaku;  to,  co chowamy dla siebie, gorzknieje. Życie 
jest krótkie i pełne nieszczęść, więc róbcie wszystko, co możecie, żeby czerpać zeń radość, niosąc ją innym. 
Czy  naprawdę  możecie  czuć  się  radośni,  gdy  inni  są  nieszczęśliwi?  Człowiek  zajmuje  wśród  innych  istot 
pozycję  szczególną,  ponieważ  jedynie  człowiek  może  świadomie  oczyszczać  się  z  tego,  co  w  nim  niskie. 
Zwierzę można co najwyżej wytresować, w wyniku czego jego instynkty ulegają przytłumieniu,  by odezwać 
się przy najmniejszej prowokacji. Podczas Sziwaratri pościcie cały dzień i czuwacie całą noc, żeby światłość 
rozproszyła  ciemność  i  przemieniła  śawam,  czyli  należące  do  świata  materii  ciało,  w  sziwam - narzędzie 
Boga. Post symbolizuje pokonanie  zmysłów, a nocne czuwanie  - świadome panowanie nad instynktami.

 

Dlaczego  człowiek, istota obdarzona zdolnością  odczuwania z innymi smutku i radości, musi rodzić 

się  w  tym  zmiennym  świecie  ograniczonym  czasem  i przestrzenią? To, co się tutaj rodzi, musi też umrzeć; 
to, co zaistnieje, musi ulec rozkładowi. Zatem po co człowiek  „wchodzi” na tę scenę, na której doświadcza 
przemijających doznań? Musicie wiedzieć, że wszystko, co czyni Bóg, ma swój cel. Celem życia człowieka 
jest  przejawianie  wrodzonej  mu  boskości  i  prowadzenie  w  tym  kierunku  innych.  Człowiek  musi  własnym 
wysiłkiem  wyzwolić  siebie,  następnie      swoim     przykładem   zainspirować innych. by w końcu odnaleźć 
schronienie  w  swym  źródle  -  to  się  nazywa  wybawienie.  Człowiek  uwalnia  się  od  ograniczeń,  by wejść w 
przestrzeń  nieskończoności;  wyzwala  się  z  licznych  uwarunkowań,  by  zaznać  bezgranicznej  szczęśliwości. 
Ograniczone  ego  dochodzi  do  głosu  jedynie  wtedy,  gdy  ulegacie  złudzeniu  widzialnej  różnorodności;  w 
takiej  sytuacji  ego  narzuca  wam  dwoiste  postrzeganie  świata,  w  wyniku  czego  błędnie  interpretujecie 
rzeczywistość.  Ową  rzeczywistością  jest  Bóg,  ale  wy  patrzycie  Nań  przez  gęstą  mgłę  niewiedzy.  Celem 
wszystkich duchowych praktyk jest to, żeby przez mgłę złudzenia wielości zobaczyć jedność. Jeżeli duchowy 
aspirant  postrzega  wielość, różnorodność i przeciwieństwa, znaczy to,  że do spełnienia jego ludzkiego życia 
pozostaje  jeszcze  daleka  droga,  nawet  jeśli  ma  za  sobą  długie  lata  duchowych  praktyk,  bez  względu  na 
religię,  z  jakiej  się  wywodzi.  Kto  naprawdę  zrozumiał, że istnieje tylko jedno, uwalnia się od wszelkiego 
strachu,  bo  czyż  można  bać  się  samego  siebie?  Nie odczuwa też  pragnień - skoro nie istnieje nikt ani nic, 
pragnienie  posiadania  czegokolwiek  traci  rację  bytu.  Zanika  w  nim  zazdrość,  nienawiść,  chciwość,  pycha i 
wszelkie namiętności,  które przedtem nie pozwalały doznawać spokoju.

 

Tak  więc  świadomość  jedności  gwarantuje  niczym  nie  zakłócony  najwyższy  spokój.  Jedno,  które 

naprawdę istnieje (nazwijcie to Bogiem, brahmanem czy absolutem), jest pełnią  miłości, wiedzy, mądrości, 
słodyczy.  W  Upaniszadach  powiedziano:  raso  wai  sah  -  Bóg  to  sama  słodycz.  Zatem  skąd  wzięłaby  się 
gorycz w Nim albo w ludzkiej naturze, skoro człowiek został stworzony przez Niego, z Niego i dla Niego? 
Każdy  wie,  że  tygrysica  nie  urodzi  kozy.  Analogicznie,  co  powstało  z Boga, musi być boskie. Upaniszady 
nazywają istotę ludzką  „dzieckiem nieśmiertelności”, gdyż wrodzona jej atma jest nieśmiertelna. Iskry są tej 
samej  natury  co  płomień,  od  którego  pochodzą  -  mała iskierka może wzniecić wielki pożar. Ludzkie ciało 
jest  świątynią  zbudowaną  przez  Boga,  którego  wolą  było w nim żyć. Dopóki człowiek, utożsamiając się  z 
ciałem, nie rozpozna w sobie Boga i nie zrozumie,  że to właśnie wewnętrzny Bóg jest największym cudem, 
jakiego  poszukuje  w  niezliczonych  przedmiotach  tego  świata,  będzie  musiał  nieustannie  ponosić  trudy 
zapewniania  swemu  ciału  warunków  doczesnego  życia.  Taką  boską  świadomość  człowiek  może  osiągnąć 

background image

przez  zdobycie  władzy  nad  umysłem  i  skierowanie  uwagi  na  swe  wnętrze.  Sziwaratri  symbolizuje 
osiągnięcie tego celu.

 

Mędrcy  od  dawna  uważali  księżyc  za  bóstwo  umysłu;  ostatnio  również  naukowcy  odkryli  subtelną 

zależność  pomiędzy  aktywnością  umysłu  i  fazami  księżyca.  W  okresie  od  pełni  do  nowiu  księżyc  co  noc 
zmniejsza  się.  W  tym  czasie  aktywność  ludzkiego  umysłu  również  maleje.  Sziwaratri  to  czternasta  noc  po 
pełni, gdy na niebie widoczna jest ostatnia,  najmniejsza faza księżyca, zatem jego oddziaływanie na umysł i 
na całą planetę jest minimalne. W tym momencie niewielki  duchowy wysiłek w postaci czuwania, śpiewania 
bhadżanów i postu wystarczy, aby przejąć pełną władzę nad umysłem, a wówczas ciemność ustąpi miejsca 
niebiańskiemu  blaskowi  Sziwy.  Starajcie  się  -  to  wasz  obowiązek!  Tęsknijcie  -  to  wasza  powinność! 
Usiłujcie  osiągnąć  cel  -  to  wasze  przeznaczenie!  Jeśli  będziecie  czynić  to  szczerze  i  wytrwale,  Bóg  na 
pewno nie każe wam długo czekać na nagrodę samorealizacji. Zauważcie, że każda rzeka podąża do oceanu, 
od  którego  pochodzi,  jak  gdyby  połączenie  się  z  nim  było  zapisane  od  jej  zarania.  Pokonując  liczne 
przeszkody  terenu  oczyszcza  się,  by  wrócić  do  źródła  nieskalana.  Człowiek  musi  w  podobny  sposób 
wykorzystywać  fizyczne, psychiczne, intelektualne, moralne i materialne dary od Boga, aby dotrzeć do celu 
samorealizacji.

 

Nie dajcie się zwieść pozornej dwoistości: ten świat - tamten  świat,  teraz -  później.  Przyszłość jest  

tym    samym,  co  teraźniejszość,  ten  świat  jest nierozerwalnie spleciony z tamtym. Podział na świat doczesny 
i  duchowy, boski i materialny, niebiański i ziemski to złuda, bowiem wszystkie one stanowią przejawienie 
woli  jednego  Boga.  Nawet  źdźbło  trawy  nie  poruszyłoby  się,  gdyby  nie  wiatr,  który  wieje  z  Jego  woli. 
Żarówka  życia  świeci  pod  wpływem  prądu  dostarczanego  nieustannie  przez  wieczną  elektrownię  zwaną 
Bogiem.  Ten  prąd  płynie  przez  przewód  miłości.  Jeśli  miłość  ulega  zanieczyszczeniu  na  skutek  egoizmu, 
żarówka  nie  świeci.  Ego  nie  ma  w  sobie  miłości;  miłość  nie  ma  w  sobie  ego. Ego  bierze i myśli tylko o 
sobie;  miłość  daje  i  wszystko  wybacza.  Miłość  nie  czerpie  satysfakcji  z  zemsty,  ponieważ  wszędzie 
postrzega jedną wszechobecną jaźń. Jeśli przypadkiem ugryziecie się w język, czy mścicie się na zębach? Nie, 
ponieważ język i zęby stanowią integralną część jednego ciała. Podobnie, gdy ktoś rani was lub zadaje ból, 
zawsze odwołujcie się do wiedzy duchowej, by uświadomić sobie jedność; odwołujcie się  do miłości, żeby 
nie  wyciągać  pochopnych  wniosków.  Wiem,  że  to  jest  trudne  zadanie,  ale  nie  przerasta  ono  waszych 
możliwości.  To,  co  przychodzi  bez  walki  i  wysiłku,  zwykle  nie  stanowi  powodu  do  dumy. Trudności zaś 
wyzwalają w człowieku najwyższe aspekty jego osobowości. Zatem z zapałem i wiarą podejmijcie wyzwanie, 
bowiem gdy osiągniecie duchowe zwycięstwo, wszystko inne będzie wam dane.

 

Bóg źródłem wszelkiego dobra 

07.03.1978 r.

 

S

ziwaratri  to  wyjątkowo  pomyślna  noc  -  czternasta  noc  po  pełni  księżyca,  noc  poprzedzająca  nów.  W  tym 

czasie słońce znajduje się w znaku Wodnika, ale ponieważ to święto wiąże się z księżycem, a nie ze słońcem, 
nazywa się  Sziwaratri - Noc Sziwy. W przeciwieństwie do wszystkich innych nocy, ta noc to czas oddania 

się Bogu, czas świętości i oświecenia.

 

Istnieje  silny  związek  umysłu  z  księżycem;  stąd  księżyc  uważany  był  za  bóstwo  umysłu.  Po  pełni 

księżyc z dnia na dzień  traci po jednej cząstce swego blasku, by podczas Sziwaratri pozostawała widoczna 
jego  ostatnia  część.  Znikający  księżyc  symbolizuje umysł poddawany systematycznej duchowej  praktyce, w 
wyniku której wpływ umysłu stopniowo ulega ograniczeniu. Na tę pomyślną noc zwaną  Sziwaratri pozostaje 
do  opanowania  ostatni  aspekt  umysłu,  zatem  do  całkowitego  przezwyciężenia go wystarcza łatwa praktyka 
polegająca  na  nocnym  czuwaniu,  zachowaniu  postu  i  kontemplowaniu  Boga.  Czuwanie  symbolizuje 
nieustanną  czujność  umysłu,  post  -  odmówienie  zmysłom  doczesnych  przyjemności,  a całonocne  śpiewanie 
bhadżanów nawiązuje do nieustannej świadomości boskiej obecności, do której każdy powinien zmierzać.

 

Zastosowanie  takiej  praktyki  podczas  Mahasziwaratri  niewątpliwie  przynosi  pożądany  rezultat.  Nie 

wszyscy  jednak  posiadają  zdolność koncentracji umysłu na jednym.  W zależności od stopnia opanowania tej 
umiejętności, można podzielić ludzi na trzy grupy, a mianowicie: 1. osoby o uwadze rozproszonej na wiele 
różnych  przedmiotów,  2.  osoby  o  uwadze  skoncentrowanej  na  jednym  przedmiocie,  oraz  3.  osoby 
zmieniające  przedmioty  koncentracji.  Grupa  pierwsza  jest  bardzo    liczna.      Należą   do  niej   ci,   którzy   
pozwalają    swym  zmysłom  i  umysłowi  podążać  za  wszystkim,  co  je  absorbuje.  Równie  liczna  jest  grupa 

background image

trzecia  -  należący  do  niej  nieustannie  zmieniają  przedmioty  zainteresowania.  Noc  Sziwaratri  sprzyja 
koncentracji  na  jednym,  czyli  zdolności  charakterystycznej  dla  grupy  drugiej.  Całonocny  śpiew,  w  którym 
bez chwili przerwy rozbrzmiewa imię Boga, pomaga w skupieniu uwagi  na Nim i tylko na Nim. Zrozumcie, 
że  bhadżany,  wspominanie  boskich  imion  czy  inne  praktyki  duchowe  nie  służą  schlebianiu  Bogu  w  celu 
zjednania  sobie  Jego  łaski,  lecz  waszemu  duchowemu  rozwojowi.  Ludzie  bardzo często schlebiają  bogatym 
i wpływowym, licząc na ich przychylność. Tymczasem Bóg nie obdarza łaską w nagrodę za wysławianie Go, 
ani też nie karze za to, że Go nie chwalicie. Praktyka kontemplowania Jego postaci umożliwia koncentrację na 
najwyższych ideałach i stopniowe zbliżanie się do boskości stanowiącej waszą naturę. Stajecie się tacy, jakie 
są wasze myśli. Nieustanne  kontemplowanie ideału sprawia, że wrasta on w wasze serca.  Myśląc o tym, co 
złego czynią inni, zanieczyszczacie sobie umysł, a koncentrując się na ich cnotach i pomyślności, oczyszczacie 
go  i  napełniacie  dobrem.  W  umyśle  osoby,  którą  zawsze  powoduje  miłość  i  współczucie,  nie  znajdziecie  ani 
jednej  negatywnej  myśli.  Uświadomcie  sobie,  że  myśli  kształtują  wasze  charaktery;  wywierają na was wpływ, 
podobnie jak otoczenie. Lampa błyskowa oświetla twarz osoby fotografowanej, ale również, w pewnym stopniu, 
twarz  fotografa.  Kto  znalazł  się  w  pobliżu drogi,  którą przejeżdża ciężarówka wywożąca śmieci, odczuwa 
niemiłą  woń.  Tak  samo  myśl,  nawet  jeśli  pojawia  się  na  chwilę.  nie  pozostaje  bez  wpływu  na  umysł. 
Starożytni  mędrcy  wiedzieli  o  tym  i  dlatego  mówili:  „Kto  poznał  brahmana,  nim  się  staje”.  Jedyną  drogą 
wiodącą  do  rozpłynięcia  się  w  brahmanie  jest  nieustanna  jego  kontemplacja.  Mając  na  języku  sól,  nie 
poczujecie słodyczy miodu; ssąc cukierka, nie poczujecie smaku soli. Zajmijcie umysły dobrem, a będziecie 
doświadczać  świata  jako  dobra;  zajmijcie  je  złem,  a  doznacie  zła.  Dlatego  zawsze  wspominajcie  dobro, 
myślcie  o  dobru,  planujcie  i  czyńcie  dobro,  mówcie  słowa  niosące  dobro;  dzięki  takiemu  postępowaniu  zbliżycie 
się do Boga - źródła  wszelkiego  dobra. To jest przesłanie  Sziwaratri.

 

Według numerologii pierwsze trzy sylaby słowa  sziwaratri odpowiadają liczbom 5, 4 i 2, natomiast 

czwarta  sylaba  tri  oznacza  3.  Suma  5,  4  i  2  wynosi  11  i  symbolizuje  11  rudr.  Słowo  rudra  znaczy  ten,  kto 
wywołuje strach przed cierpieniem. 5 narządów postrzegania, 5 narządów działania oraz umysł  stanowią 11 
rudr, jako że w poszukiwaniu niskich przyjemności prowadzą was ku cierpieniu. Jeśli jednak zaufacie i oddacie 
się  atmie,  wówczas  jej  światło  przemieni  te  rudry  w  waszych  sprzymierzeńców  w  podróży ku spełnieniu. 
Światło atmy ożywia intelekt, intelekt oświetla umysł, oświecony umysł przejmuje panowanie nad zmysłami, 
a wówczas człowiek wznosi się z poziomu  wiedzy doczesnej na poziom duchowej mądrości.

 

Inne  znaczenie  Sziwaratri  jest  następujące:  purusza  w  postaci  Sziwy  tańczy  kosmiczny  taniec,  aby 

zrealizować  boskie  pragnienie  ponownego  połączenia  się  z  prakriti,  której  uosobieniem  jest  Parwati.  Jego 
taniec wytwarza siłę przyciągania.

 

Cuda dokonywane przez Ramę i Krisznę również miały przyciągać ludzi do Boga, którego celem było 

umocnienie  wiary  i  oczyszczenie  ich,  a  następnie  wprowadzenie  na  duchową  ścieżkę  służenia  innym, 
wiodącą  ku  doświadczaniu  boskiej  ekstazy  i  poznaniu  jej  źródła.  Tak  więc  cud  prowadzi  do  duchowej 
transformacji  wyrażającej  się  jako  pragnienie  służenia bliźnim, a wynikiem realizacji tegoż  pragnienia jest 
bezpośrednie doznanie  prawdy.

 

Wracając  do  Sziwy:  tańczy  On  z  taką  szybkością,  że  Jego  ciało  zapala  się  żywym  płomieniem. 

Wówczas  Parwati,  aby  Go  ochłodzić  i  przynieść  Mu  ulgę,  wylewa  na  Jego  głowę  wodę  Gangesu  oraz 
umieszcza nań sierp księżyca. Ponadto namaszcza ciało męża kojącą pastą sandałową, a wokół nadgarstków 
i kostek u stóp owija zimnokrwiste węże. Wreszcie, będąc przecież córką boga Himalajów, gdzie nieustannie 
leży  śnieg,  oddaje  się  w  Jego  objęcia.  W tym  momencie  Sziwa-purusza  i  Parwati-prakriti  stapiają  się  w 
jedno i tańczą boski taniec ku radości bogów i wszelkiego stworzenia. Według puran zdarza się to w świętą 
noc  Sziwaratri.  Jaka  jest  wymowa  tego  mitu?  Naucza  on,  że  Bóg  obdarza  łaską  tych,  którzy  służą  pomocą 
i niosą  ukojenie.  Jaka  szkoda,  że  celebrowanie  święta  o  tak  pięknej  symbolice  sprowadza  się  obecnie  do 
niskich  i  wręcz  zgubnych  rozrywek.  Ponieważ  w  tę  noc  należy  czuwać,  niektórzy  spędzają  ją  na  oglądaniu 
filmów  lub  graniu  w  karty.  Czy  można  powiedzieć,  że  osoba,  która  nie  może  zasnąć,  przestrzega praktyki 
czuwania?  Czy  bocian stojący nieruchomo na jednej nodze w oczekiwaniu na swą zdobycz, medytuje? Czy 
mąż,  który  odmawia  zjedzenia  obiadu,  ponieważ  pokłócił  się  z  żoną,  praktykuje  post?  W  procesie 
duchowego rozwoju nie ma żadnych  wybiegów ani skrótów.

 

Sziwaratri  obchodzi  się  we  wszystkich  świątyniach  Sziwy.  Jedna  z  nich  znajduje  się  w  górach 

Śriśailam,  gdzie  Sziwa  i  Jego  małżonka  znani  są  jako  Mallikardżuna  (biały  jaśmin)  oraz  Bhramaramba 
(pszczoła).  Te  imiona  są  bardzo  trafne,  ponieważ  małżonka  Sziwy  czerpie  inspirację  i mądrość od swego 

background image

męża,  tak  jak pszczoła czerpie życiodajny nektar z kwiatu  jaśminu. U stóp gór Śriśailam leży mała wioska. 
Mieszkał tam  kiedyś pewien dziewięcioletni chłopiec, Bala Ramanna. W szkole dowiedział się od kolegów, 
że do nich wszystkich przyjadą siostry wraz ze swymi mężami, aby uczestniczyć w obchodach  Sziwaratri w 
pobliskiej świątyni w górach. Bala Ramanna zapragnął, aby do niego również przyjechały siostry z mężami. 
Gdy  wrócił  do  domu,  zwrócił  się  do  matki,  żeby zaprosiła siostry. Matka wyjaśniła mu, że nie ma więcej 
dzieci, ale chłopiec nie chciał jej słuchać i nalegał.

 

Wówczas  matka,  żeby  go  uspokoić,  powiedziała:  „Tak,  ty  też  masz  siostrę  i  szwagra,  ale  oni 

mieszkają  w  świątyni.  Siostra  ma  na  imię  Bhramaramba,  a  szwagier  -  Mallikardżuna”.  Usłyszawszy  to, 
Ramanna  poprosił  matkę,  żeby  zaprosiła  ich  do  domu  na  kilka  dni.  Chciał  nawet  kupić  im  prezenty,  ale 
matka powiedziała mu, że oni są bardzo bogaci, a ponadto młodsi członkowie rodziny nie powinni kupować 
prezentów  starszym,  po  czym  wysłała  go  z  sąsiadem  do  świątyni.  Tam  Ramanna  upadł  do  stóp 
Bhramaramby,  a  następnie  przytulił  się  do  Mallikardżuny,  głośno  łkając:  „Moja  ukochana  siostro,  mój 
szwagrze!”.  W  końcu  kapłani  usunęli  go  na  zewnątrz,  sądząc  że  jest  szaleńcem.  Wówczas  zdesperowany 
chłopiec  wspiął  się  na  szczyt  wysokiej  góry,  ponieważ  postanowił  rzucić  się  w  przepaść,  jeśli  „siostra  i 
szwagier”  nie  pójdą  z  nim  do  domu.  Gdy  już  miał  skoczyć,  usłyszał  dobiegający  ze  świątyni  głos: 
„Ramanno,  nie  skacz,  idziemy  z  tobą!”,  po  czym  pojawił  się  przed  nim  Sziwa wraz z małżonką i wszyscy 
razem  poszli  do  domu.  Matka  i  syn  doznali  bliskości  Boga  i  oboje  na  zawsze  rozpłynęli  się  w  boskich 
postaciach.  Ta  piękna  legenda  dodaje  splendoru  świątyni  Bhramaramby  i  Mallikardżuny  położonej  w 
górach Sriśailam.

 

W tamtych czasach zarówno dzieci, jak i dorośli mieli niewinne umysły, czyste serca i hołdowali wzniosłym 
ideałom. Obecnie wszędzie panuje cynizm i brak wiary. Jednemu słowu  przypisuje się dziesięć znaczeń, ale 
żadne  z  nich  nie  jest  właściwe.  Każdy  temat  wywołuje  lawinę  argumentów  i  kontrargumentów 
przesłaniających  prawdę.  Ludzie  pozbawili  swe  życie  duchowej  głębi  i  wzniosłych  ideałów,  dlatego  Bóg 
pozostaje poza ich zasięgiem. Bala Ramanna miał niezachwianą wiarę i potrafił całkowicie oddać się Bogu, 
dlatego  osiągnął  najwyższy  cel.  Uwznioślajcie  swe  doczesne  życie,  nasycając  je  głębszym  znaczeniem. 
Ramanna  wierzył, że kamienny  posąg jest    Bogiem,  ale nie ograniczał Boga do kamienia.

 

Czcijcie  obraz  jak  Boga,  ale  nigdy  nie  traktujcie  Boga  jak  zwykły  obraz.  Drewno,  kamień, czy glinę 

możecie  nasycić  boskością,  ale  nie  ograniczajcie  Boga  do  kawałka  drewna,  kamienia,  czy  grudki  gliny. 
Hołdujcie  najwyższym  ideałom.  Uwznioślajcie  swe  życie.  Uczyńcie Boga swym najwyższym celem. Nigdy 
nie  załamujcie  się  pod  wpływem  przeszkód  czy  przeciwności.  Porzućcie  cechy  zwierzęce  i  żyjąc 
wartościami ludzkimi śmiało zmierzajcie ku Bogu. Nie bądźcie  chwiejni, dziś oddając się miłości do Boga, 
jutro  zmysłowym  przyjemnościom,  a  pojutrze  znowu  wracając  do  Boga.  Gdy  życie  układa  się  po  waszej 
myśli,  uwielbiacie  mnie,  w  przeciwnym  wypadku  popadacie  w  depresję;  kiedy  wymaga  się  od  was 
dyscypliny,  wycofujecie się, kiedy zaś obdarza miłością, wracacie. Musicie wznieść się ponad tę dwoistość.

 

Osoba Boga, którą tak bardzo pragnęli widzieć poszukujący Go aspiranci i w tej intencji przez długie 

lata poddawali się wyrzeczeniu, ascezie czy też nieustannej recytacji Jego imion, tutaj i teraz stoi przed wami. 
Uświadomcie  sobie,  jakiego  szczęścia  dostąpiliście!  Dziś,  w  tym  świętym  dniu  Sziwaratri,  wymazuję 
wszystkie błędy, jakie dotąd świadomie bądź nieświadomie popełniliście. Niech od tej chwili wasze myśli 
skupiają  się  na  dobru,  niech  wasze  słowa  niosą  dobro, niech wasze czyny „tworzą” dobro, a z pewnością 
dotrzecie do uosobienia wszelkiego dobra - do samego Sziwy.

 

Skorowidz przypisów 

aśram

 - miejsce  pobytu mędrca lub świętego,  w którym gromadzą  się jego uczniowie  albo wielbiciele. 

arati

 - rytuał polegający  na paleniu  kamfory. Kamfora pali  się bez pozostałości. zatem spalanie jej symbolizuje proces 

oczyszczania się z ego, a płomień  - boską miłość  i jej oczyszczającą moc. 

bilwa

  - drzewo uważane w Indiach  za święte:  jego gałązki  ofiarowuje  się wyłącznie  Sziwie. 

Bhagawan  Śri 

-  tytuły  wyrażające  szacunek,  używane  w  Indiach  w  odniesieniu  do  osób  uważanych  za  inkarnacje 

Boga (Bhagawan).  albo osób wysoko rozwiniętych duchowo lub uważanych za święte (Śri). 

bhakti

 - bezwarunkowa  miłość  i oddanie się Bogu. 

Boski Woźnica 

- Kriszna. Bóg. Aluzja  do Bhagawadgity:  podczas wojny Mahabharaty na polu Kurukszetry, 

rydwanem Ardżuny powoził  Kriszna. 

background image

Brindawan

  -  miejscowość  związana  z  Kriszna,  który  spędzał  tu  wraz  z  oddanymi  Mu  pasterkami  okres  dzieciństwa. 

Także nazwa aśramu Bhagawana Śri Sathya Sai Baby w Whitefield  pod Bangalore. 

Czajtanja 

- filozof  indyjski  żyjący na przełomie  XV i XVI  wieku; wyznawca Kriszny, który nauczał  całkowitego 

oddania  się Bogu. 

Czitrawati

  - rzeka. nad którą leży wioska Puttaparthi. gdzie  urodził  się i naucza Bhagawan  Śri Sathya Sai Baba. 

darśan 

  -   bezpośrednie    widzenie   uosobienia    Boga,   awatara,   mistrza duchowego,  bądź osoby świętej. 

dharma

  -  uniwersalne,  odwieczne,  boskie prawo rządzące porządkiem  wszechświata, natury, społeczeństw i jednostek; 

także: norma etyczna. prawość. 

Dharmaradża

 - najstarszy z braci Pandawów - Judhisztira.  Nadano mu imię  Dharmaradża, ponieważ  wyróżniał  się 

prawością i sprawiedliwością. 

Draupadi

  sari  -  jeden  z  braci  Pandawów  nierozważnie  przegrał  z  Kaurawami  w  kości  całe  swoje  królestwo,  a  także 

żonę  -  Draupadi.  Kaurawowie,  traktując  ją  jak  niewolnicę,  usiłowali  zedrzeć  z  niej  sari(-  tradycyjny  ubiór  kobiecy  w 
Indiach,  odpowiednio  upięty  prostokąt  tkaniny  tworzący  suknię).  Wówczas  zdarzył  się  cud:  sari  stawało  się  coraz 
dłuższe, w wyniku czego w żaden sposób nie mogli  jej rozebrać. 

Durjodhana

 - jeden z braci Kaurawów; słowo durjodhana znaczy trudny do pokonania. 

Dwaraka

 - miasto założone przez Krisznę; przebywała tam Jego rodzina. 

Ganeśa

 - jeden z synów  Sziwy i Parwati. Ganeśa to ten który usuwa  wszelkie  przeszkody; nazywany też imieniem 

Ganapati. 

Gita

  =  Bhagawadgita  -  poemat  filozoficzny,  święta  księga  hinduizmu  zaliczana  do  pism  objawionych.  Słowo 

Bhagawadgita  znaczy  Pieśń  Pana;  treścią  Bhagawadgity  jest  rozmowa  Kriszny  z  Ardżuna,  która  odbyła  się  na  polu 
Kurukszetra  bezpośrednio  przed  bitwą  między  Pandawami  i  Kaurawami,  kiedy  to  Kriszna  przekazał  Ardżunie  pełnię 
duchowej wiedzy. Ardżuna - jeden z pięciu  braci Pandawów. 

Gowinda

  - jedno z imion  Kriszny:  słowo gowinda  znaczy: ten, który pokonuje w człowieku  jego  zwierzęce aspekty. 

guny

  -  trzy  podstawowe  jakości  albo  uwarunkowania  tworzące  naturę  wszelkich  przedmiotów  stworzonego  świata: 

sathya,  inaczej  sathwaguna  -  dobro,  prawda,  czystość,  spokój;  radża,  inaczej  radżoguna  - aktywność, emocjonalność. 
namiętność; tamas, inaczej tamoguna - inercja, pasywność, ciemność, niewiedza. 

halahala

  - zagrażająca  wszelkiemu  życiu  trucizna, którą wypił  Sziwa. żeby uratować ludzkość;  w wyniku jej działania 

gardło  Sziwy  stało się granatowe. 

Hariśczandra

  - król. który wsławił  się pobożnością,  sprawiedliwością  i bezwzględnym  przestrzeganiem  prawdy. 

Hanuman

 - wódz armii  małp. które pomogły  Ramie w zdobyciu  Lanki i  odzyskaniu Sity; symbol bezwarunkowego 

posłuszeństwa i oddania Bogu. 

Iśwara

 - uosobienie  najwyższego  Boga;  imię  to najczęściej  odnosi się do Sziwy. 

Kali

  - bogini  dysponująca mocą niszczenia  iluzji  i zła:  reprezentuje także niszczący  aspekt czasu. 

karma

  -  jedno  z  podstawowych  pojęć  indyjskiej  filozofii  i  religii:  suma  uczynków  spełnionych  w życiu istoty ludzkiej, 

decydująca  o  charakterze  następnego  wcielenia;  także:  czyn.  działanie,  akcja;  reakcja,  której  musimy  doświadczyć  w 
rezultacie  podejmowanych działań:  łańcuch  przyczyn i skutków. 

kundalini

  - boska energia  drzemiąca w człowieku  u podstawy kręgosłupa. 

Lakszmi 

- żeński  aspekt Wisznu. Jego małżonka;  bogini  wszelkiej  obfitości  i pomyślności. 

Mahabharata

 - epopeja staroindyjska  przedstawiająca  dzieje  wojny miedzy  Pandawami i Kaurawami. 

mantra

  -  werset  modlitewny,  sekwencja  stów,  najczęściej  w  sanskrycie,  albo  zgłoska  lub  sylaba,  której  znaczenie  i 

dźwięk oddziałują  na powtarzającą ją osobę; mantry zwykle  zawierają imiona  Boga. 

Manu

 - pierwszy  człowiek  uważany za syna Brahmy:  Brahma objawił  mu wiedzę zawartą w traktacie pt. Prawa Manu. 

dotyczącym religii  i prawa. 

Narada

 - mitologiczny  syn Brahmy:  mędrzec znający wszystkie  tajemnice. 

OM

 - najświętsza  mantra hinduizmu.  również buddyzmu. pierwotny  dźwięk stworzenia. 

Prahlada

  -  szczery  wielbiciel  Wisznu.  który  za  swą  miłość  do  Boga  prześladowany  był  przez  ojca,  Hiranjakaśipu; 

symbol  głębokiej  wiary  i  całkowitego  oddania  się  Bogu.  Hiranjakaśipu  -  król-demon.  który  władał  trzema  światami: 
ziemią,  niebem  i  piekłem,  ale  nie  potrafił  pokonać  ego.  W  rezultacie  zginął  w  wyniku  interwencji jednego z awatarów 

background image

Wisznu. 

Radha

 - pasterka oddana Krisznie;  symbol  bhakti  - bezwarunkowej miłości  do Boga. 

Rama

 - awatar żyjący na ziemi  około 7000 lat temu. Awatar  - wcielenie.  inkarnacja  Boga. 

Ramadas

 - teolog  i poeta indyjski  żyjący w XVII wieku, wyznawca Ramy, autor wierszy sławiących  filozofię  bhakti. 

Ramajana

 - epopeja staroindyjska,  której treść stanowią  losy Ramy i Jego  małżonki  - Sity. jedna ze świętych  ksiąg 

hinduizmu. 

Ramakriszna

  Paramahamsa  - filozof  indyjski  żyjący w latach 1836-1886. mistrz  duchowy Wiwekanandy. 

Rawana

 - postać z Ramajany, król Lanki (wyspa Cejlon), który porwał Sitę. 

sat-czit-ananda 

-  dosłownie  z  sanskrytu:  istnienie-świadomość-szczęśliwość.  Formuła  hinduistyczna  opisująca 

rzeczywistość  jako  jednię  bytu,  świadomości  i  doświadczenia,  której  doznanie  równoznaczne  jest  z  wejściem  w  stan 
boskiej  szczęśliwości. 

satjam-sziwam-sundaram 

- dosłownie  z sanskrytu:  prawda-dobro-piekno.  Formuła  charakteryzująca istotę  Boga.   

Saturn 

w sanskrycie  - śani; śaniwar  - sobota; wierzy się, że narodziny  w sobotę wróżą nieszczęścia. 

Sirdi 

Sai  Baba  -  awatar  Sai  obejmuje  potrójną  manifestację  Boga  w trzech  ciałach: Sirdi Sai Baba był pierwszą z tych 

manifestacji, żył do 1918 r.. Sathya Sai Baba jest obecną, a Prema Sai Baba objawi się w rok po śmieci fizycznego ciała 
Sathya Sai Baby. 

Swami

  -  wyrażające  szacunek  określenie,  jakim  tytułuje  się  osobistości  duchowe. Tak zwracają się do Bhagawana Śri 

Sathya Sai Baby Jego wielbiciele. 

Swami mówi  do osób, które pełnią  w aśramie służbę. Takie osoby mają specjalne 

plakietki

,  gra słów:  triszna - 

Kriszna. 

Śankara

 - jeden z największych świętych i filozofów indyjskich. 788 - 820. Wskrzesił hinduizm wyparty w owym czasie 

przez buddyzm: głosił filozofie adwajty (niedwoistości). 

śastry 

- teksty sanskryckie  dotyczące różnych dziedzin  wiedzy i prawa, jak również komentarze do niektórych 

traktatów filozoficznych.   

Śurdas

  -  wielbiciel    Kriszny:    rodzina   wyrzekła   się  go,  ponieważ   był  niewidomy. Utrzymywał  się ze śpiewania 

pięknych pieśni  do Kriszny.

 

telugu

  - język używany przez ludność  zamieszkującą  stan Andhra  Pradesh w Indiach, gdzie urodził  się i naucza 

Bhagawan Śri Sathya Sai Baba. 

Tenali

 Ramakriszna  - znany poda żyjący w II połowie  XVIII  w., tworzący w języku telugu. 

Tjagaradża

 - poeta i muzyk żyjący w południowych  Indiach na przełomie  XVIII i XIX w., autor licznych  pieśni  ku 

czci Wisznu i Ramy. 

Upaniszady

  - teksty sanskryckie  uzupełniające  wiedzę zawartą w Wedach. Wraz z Wedami stanowią najstarszy zbiór 

pism filozoficznych  Indii. 

Walmiki

  - poeta starożytnych Indii,  który „ujrzał” i napisał Ramajanę. 

prasadam

 - posiłek  uświęcony  przez akt ofiarowania  go przed spożyciem  Bogu:  także: dar od Boga. 

Wedanta

  -  indyjskie  traktaty  filozoficzno-religijne  stanowiące  uzupełnienie  Wed.  Wedy  zaś  to  najstarsze  teksty 

indyjskie,  których  treść  została  objawiona  mędrcom  przez  Boga.  Wedy  tworzą  podwaliny  cywilizacji  i  filozofii 
indyjskiej,  a wraz z Wedantą  - duchowe przesłanie  hinduizmu. 

wibhuti

  -  nazwa  świętego  popiołu  materializowanego  przez  Bhagawana  Śri  Sathya  Sai  Babę;  symbol  ostatecznej 

prawdy, która nie podlega  żadnym zmianom. 

Wiwekananda

  -  filozof  indyjski  żyjący  w  latach  1862-1902,  propagował  filozofię  Wedanty  w  Europie  i  w  Stanach 

Zjednoczonych: założyciel  ruchu Misja Ramakriszny. 

 

Dom Wydawniczy  „LIMBUS”  Sp. z o.o. 
ul. Pomorska  39, 85-959 Bydgoszcz  2 

skr. poczt.  21 
tel./fax (052) 328-79-74 

e-mail:  

ksiegarnia@limbus.com.pl

 

background image

www.limbus.com.pl