background image

1)   2 przypisy z dołu strony wstawiłam w nawias i oznaczyłam znakiem: *.

2)   w książce główną forma zaznaczania tekstu, był r o z s t r z e l o n y druk 

-   podczas   skanowania   większość   tekstu   rozstrzelonego   została   "zstrzelona" 

przez program OCR.

skanowała legaba 

październik 2000 r.

background image

ANDRZEJ 

NOWICKI

PAPIEŻE

PRZECIW POLSCE

DOŚWIADCZENIA

DZIESIĘCIU STULECI

NASZYCH DZIEJÓW

background image

"KSIĄŻKA I WIEDZA" WARSZAWA 

Printed in Poland

Październik 1949 rok

Druk ukończono dn. 28 XI 1949 r.

Podpisano do druku 5 XI 49 r. Tłoczono 50 500 egzemplarzy

Obj. ark. 5          Papier rot. druk. sat. kl. V. 80 g. 63 cm

Wielkopolskie Zakłady Graficzne w Poznaniu, Zakład Główny - 3576/1049

background image

I. Podział dziejów papiestwa na okresy ze względu na jego stosunek do 

śmiertelnych wrogów Polski

Dzielić   dzieje   papiestwa   można   różnie.   Dla   historii   stosunków   polsko-

papieskich   najistotniejszym   będzie   podział   "pod   kątem   widzenia   stosunku 

papiestwa do naszego narodu i do jego wrogów. Rzecz jasna, że stosunek ten 

stanowi   zasadniczy,   czynnik   w   ustosunkowaniu   się   patriotów   polskich   do 

papiestwa. Podział ten pokrywa się częściowo z tradycyjnym podziałem dziejów 

papiestwa na okresy w licznych podręcznikach. Oczywiście, interesuje nas tylko 

ostatnich dziesięć stuleci.

W   pierwszym   okresie   (stulecia   X—XI)   głównym   wrogiem   Polski   i   całej 

Słowiańszczyzny było Cesarstwo Niemieckie, którego ekspansja ("Drang nach 

Osten")   zagrażała   biologicznemu   istnieniu   naszego   narodu.   Prof.   Sawicki 

(skrypt   uniwersytecki:   "Historia   stosunku   Kościoła   do   państwa",   Warszawa 

1947,   str.   15)   nazywa   ten   okres   okresem   "upadku   papiestwa".   "Upadek   ten 

wyrażał się w zależności papieży od cesarzy niemieckich, głównych w owym 

okresie wrogów Polski.

W drugim okresie (stulecia XI—XV) papiestwo rozpoczyna i wygrywa walkę 

z   cesarstwem   niemieckim:   z   polskiego   punktu   widzenia   jest   to,   oczywiście, 

korzystna walka dwóch feudalnych imperializmów; niestety, walka papiestwa z 

cesarstwem ma swoje odbicie w walce wyższego duchowieństwa z państwem 

polskim,   co   rozbitej   tą   walką   Polsce   uniemożliwia   wykorzystanie   wielkiej 

szansy historycznej wywołanej  osłabieniem cesarstwa.  Od trzynastego  wieku 

głównym wrogiem Polski staje się Zakon Krzyżacki. Papieże, którzy wówczas 

stanowią wielką potęgę polityczną (od Grzegorza VII, poprzez Innocentego III, 

do   Bonifacego   VIII),   popierają   Krzyżaków   przeciw   nam,   są   protektorami 

naszych   wrogów.     Co   więcej,   Krzyżacy   stanowią   właśnie   zbrojne   ramię 

papieskiego feudalnego imperializmu, oręż papiestwa w walce o panowanie nad 

całym światem. W okresie tym ważne są szczególnie dwie daty: rok 1410, w 

background image

którym   Zakon   Krzyżacki   otrzymuje   z   rąk   polskich   decydujący   cios   pod 

Grunwaldem i rok 1415. W tym roku papież Jan XXIII (któremu w r. 1411 

biskup   Zbigniew   Oleśnicki   w   imieniu   Jagiełły   składał   hołd   posłuszeństwa) 

zostaje   aresztowany   i   złożony   z   papiestwa   przez   sobór   powszechny   za 

popełnienie "55 ohydnych i zbrodniczych przestępstw" (Długosz).

W trzecim okresie (stulecia XVI—XVIII) do głównych wrogów Polski należy 

dynastia   Habsburgów,   dążących   do   podporządkowania   Polski   cesarstwu 

austriackiemu.   Prawie   wszyscy   papieże   tego   okresu   są   sojusznikami 

Habsburgów, a nuncjusze papiescy w Polsce (Commendone, Laureo, Hannibal 

di   Capua,   Martelli,   Pallavicini   i   inni)   są   płatnymi   agentami   politycznymi   i 

szpiegami Habsburgów. Zresztą z Habsburgami związani są papieże również w 

ciągu   XIX   stulecia   a   nawet   i   obecnie   —   jak   to   ujawnił   proces   kardynała 

Mindszentyego.   Watykan   myśli   o   restauracji   cesarsko-habsburskich   Austro-

Węgier, obejmujących Jugosławię, Bawarię, Czechosłowację i Galicję.

W czwartym okresie (stulecie XIX i początek XX) Polska podzielona była na 

trzy zabory, a papiestwo utrzymywało bliskie stosunki polityczne ze wszystkimi 

trzema   rządami   zaborczymi   widząc   w   nich   zaporę   przeciw   rewolucji 

mieszczańsko-demokratycznej,   a   od   połowy   XIX   wieku   przeciw   ruchowi 

robotniczemu. Jako sojusznik reakcyjnych rządów zaborczych, Watykan potępia 

polskie powstania  narodowe i wzywa naród do haniebnego trójlojalizmu. W 

drugiej   połowie   XIX   wieku   papiestwo   —   już   dawno   jeden   z   największych 

posiadaczy ziemskich — wyrasta do jednej z największych potęg finansowych 

świata. Z obrońcy feudalnego i półfeudalnego obszarnictwa staje się papiestwo 

teraz również namiętnym obrońcą kapitalizmu.

W   piątym   okresie,   zamkniętym   wojnami   światowymi,   papiestwo,   jako 

wyraziciel   ideowy   wielkiego   kapitału   i   obszarnictwa   będący   zarazem   sam 

wielką   instytucją   finansową   posiadającą   kapitały   ulokowane   w   bankach   i 

spółkach   akcyjnych   całego   świata,   opanowane   jest   strachem   przed   klasą 

społeczną, którą historia przeznaczyła na grabarza kapitalizmu; strachem przed 

background image

klasą robotniczą, przed rewolucją socjalistyczną, przed pierwszym państwem 

socjalistycznym   na   świecie.   Strach   Watykanu   o   losy   klasy,   której   interesy 

wyraża, oraz o własne kapitały pcha go do sojuszu z ruchami faszystowskimi 

Włoch,   Niemiec,   Hiszpanii   i   innych   krajów;   do   sojuszu   z   faszyzmem,   jako 

rozpaczliwą   próbą   ratowania   kapitalizmu   dyktaturą,   zbrodniami,   obozami 

koncentracyjnymi i wojną. Śmiertelnym wrogiem Polski międzywojennej  był 

faszyzm   niemiecki.   Watykan   ułatwił   faszyzmowi   niemieckiemu   dojście   do 

władzy  i utrzymanie  się  przy  władzy  przez zawarcie  konkordatu,  zmuszenie 

katolickiego centrum do kapitulacji przed Hitlerem i polecenie duchowieństwu 

niemieckiemu,   aby   popierało   Hitlera.   Podczas   wojny   papież   Pius   XII 

powstrzymał   się   od   potępienia   napaści   hitlerowskiej   na   Polskę   i   inne   kraje, 

duchowieństwu katolickiemu zalecał kolaborację z okupacją niemiecką i przez 

cały czas prowadził intensywną akcję na rzecz "pokoju", opartego na uznaniu 

przez mocarstwa zachodnie przewagi hitlerowskiej w Europie. Dyplomatyczna 

akcja Watykanu na rzecz "pokoju" w toku drugiej wojny światowej zmierzała 

do   zawarcia   oddzielnego   traktatu   pokojowego   między   państwami   osi   a 

mocarstwami   zachodnimi   w   celu   urządzenia   wspólnej   krucjaty   na   Związek 

Radziecki. Rzecz jasna, że taki oddzielny traktat musiał poświęcać Niemcom 

Polskę leżącą na drodze pochodu hitlerowskiego  przeciwko ZSRR. Akcja ta 

była oczywiście sprzeczna z interesami Polski, której najlepsi synowie ginęli 

wtedy milionami w hitlerowskich obozach koncentracyjnych i lochach Gestapo. 

Polska   mogła   odzyskać   niepodległość   jedynie   dzięki   zwycięstwu   Armii 

Czerwonej   nad   hitlerowskimi   Niemcami,   a   Pius   XII   swoją   akcją   na   rzecz 

"pokoju" starał się wszelkimi siłami nie dopuścić do tego zwycięstwa.

Wreszcie szósty okres, który rozpoczął się po drugiej wojnie światowej, jest 

okresem   osi   "Watykan-Waszyngton",   okresem   kiedy   papiestwo   staje   się 

sojusznikiem i narzędziem amerykańskiego imperializmu. Upadek hitleryzmu i 

faszyzmu   spowodował   na   całym   świecie   wzrost   sił   partii   komunistycznych, 

robotniczych i ugrupowań demokratycznych. Do wojny Związek Radziecki był 

background image

jedynym   państwem   niekapitalistycznym;   w   wyniku   zwycięstwa   Związku 

Radzieckiego nad hitleryzmem i jego satelitami powstały w Europie Wschodniej 

i Środkowej państwa demokracji ludowej, których przykład działa atrakcyjnie i 

rewolucyjnie   na   pozostałe   kraje   Europy   Zachodniej.   Watykan   jest   żywo 

zainteresowany w ratowaniu kapitalizmu. Jedynym ratunkiem wydaje mu się, 

podobnie jak kapitalistom włoskim, niemieckim,  angielskim, francuskim itd., 

ostatnia stawka na imperializm amerykański, bezwarunkowe podporządkowanie 

się   amerykańskiemu   dyktandu,   oddanie   mu   się   wraz   z   całym   aparatem   do 

dyspozycji dla uratowania kapitalizmu.

Streszczając:   w   ciągu   dziesięciu   stuleci   papiestwo   prawie   zawsze   było   w 

obozie   naszych   wrogów   zarówno   wtedy,   gdy   było   zależne   od   prącego   na 

wschód   Cesarstwa   Niemieckiego,   jak   wtedy,   gdy   wspierało   przeciw   nam 

Krzyżaków, jak wtedy, gdy wysługiwało się Habsburgom, jak wtedy, gdy było 

sojusznikiem reakcyjnych rządów zaborczych, jak wtedy, gdy współdziałało z 

faszyzmem niemieckim w okresie przygotowań do wojny, w okresie napaści na 

Polskę i w okresie okupacji Polski, jak wreszcie obecnie, gdy służy reakcyjnym 

imperialistom amerykańskim. W ich interesie jątrzy też obecnie przeciw Polsce 

Niemców   i   stara   się   rozbić   jedność   naszego   narodu,   skłócić   katolików   z 

niekatolikami, wierzących z nie wierzącymi, Polaków z Polakami, aby osłabić w 

ten  sposób wielki,   antyimperialistyczny   front obrońców  pokoju i demokracji 

ułatwiając imperializmowi amerykańskiemu ekspansję.

Przez dziesięć stuleci polityka papiestwa była prawie zawsze sprzeczna z 

interesami Polski.

background image

II. Papiestwo jako agentura wrogich Polsce cesarzy niemieckich

Właściwym twórcą niemieckiego "parcia na wschód" (Drang nach Osten) był 

Henryk I Ptasznik  (919—936) z  dynastii  saskiej, od którego  rozpoczyna  się 

"wzrost   niemieckiej   potęgi"   (Propyläen-Weltgeschichte,   tom   III,   str.   302), 

oczywiście kosztem Słowian. Historycy niemieccy piszą, że "wznowił on starą 

politykę   saską   w   wielkim   stylu,   ponieważ   toczył   wojny   przede   wszystkim 

przeciw   Słowianom   i   to   nie   tylko   tym   między   Łabą   a   Odrą",   ale   również 

przeciw Słowianom za Odrą i Nysą, przeciw Czechom i Polakom (Propyläen-

Weltgeschichte, tom III, str. 303), a w roku 933 pobił również Węgrów. W 

dziele   niemieckiego   podboju,   w   dziele   tępienia   i   germanizacji   plemion 

słowiańskich,   zwłaszcza   tych   zamieszkałych   w   samym   sercu   dzisiejszych 

Niemiec   między   Łabą   a   Odrą,   wielką   rolę   odegrali   katoliccy   misjonarze 

niemieccy, którzy jak pisze hr. Walerian Krasiński, "używali chrześcijaństwa 

jako   narzędzia   do   celów   politycznych",   "głosząc   nikczemną   naukę 

bezwarunkowego poddania się wstrętnemu jarzmu zaborczych cudzoziemców w 

imię   ewangelicznych   zasad   łagodności,   cierpliwości   i   wyrozumiałości". 

"Misjonarze   germańscy  —   pisze   dalej   ten   sam   autor   —  zawsze 

podporządkowywali   sprawę   chrześcijaństwa   celom   politycznym  i   głosząc 

słowo   Boże   torowali   drogę   panowaniu   cesarzy   niemieckich;   wszystkie 

słowiańskie   kraje,   nawrócone   przez   zachodnich   misjonarzy,   podlegały 

całkowitemu wpływowi Germanów, którzy z nieubłaganą zawziętością niszczyli 

ich język i ustawy... dzieło nawracania jednoznaczne było ze zniszczeniem" (hr. 

Krasiński, "Zarys dziejów powalania i upadku Reformacji w Polsce", tom I, str. 

18).

Niemieckiemu "parciu na wschód" potrzebny był oręż ideologiczny i Niemcy 

znaleźli ten oręż w tak zwanym "uniwersalizmie chrześcijańskim". Przyznają to 

również   historycy   katoliccy.   Zgadzamy   się   całkowicie   na   definicję 

background image

"uniwersalizmu   chrześcijańskiego",   zawartą   w   "Polsce   Piastów,   Polsce 

Jagiellonów" Marii i Zygmunta Wojciechowskich (wyd. 1946): Syn Henryką 

Ptasznika,   "Otton   I   Wielki...   chciał   stworzyć   wielkie   niemieckie   mocarstwo 

grające główną rolę w ówczesnej Europie. Niemcy nie miały żadnej własnej 

tradycji (ideologii)... Otton więc postanowił odgrzebać z popiołów dziejowych 

tak   zwany   uniwersalizm   chrześcijański.   ..   (według   którego)   jak   najwyższa 

władza duchowna należy do papieża, tak najwyższym zwierzchnikiem świeckim 

świata   chrześcijańskiego   powinien   być   cesarz.   To   jest   właśnie   uniwersalizm 

chrześcijański" (str. 23). W ten sposób w 962 roku powstało Cesarstwo Nie-

mieckie.

"Uniwersalizm   chrześcijański*'   stał   się   ideologicznym   narzędziem 

ekspansji   Cesarstwa   Niemieckiego   na   Wschód,   w   pierwszym   rzędzie   na 

Polskę. Ekspansja ta stanowiła śmiertelne niebezpieczeństwo dla Polski Gdyby 

ta ekspansja objęła zwycięsko i nasze ziemie, z narodu polskiego nie zostałoby 

ani   śladu,   podobnie   jak   nie   zostało   prawie   śladów   po   tych   plemionach 

słowiańskich między Łabą a Odrą, które Niemcy z czynną pomocą katolickich 

misjonarzy wytępili bądź zgermanizowali.

Zobaczymy teraz, jak się przedstawiały wówczas stosunki między papieżami a 

feudałami niemieckimi, których "Drang nach Osten", przybrany w ideologiczną 

szatę   "uniwersalizmu   chrześcijańskiego",   niósł   nam   śmierć   i   zniszczenie. 

Bierzemy   aprobowane   przez   kurię   arcybiskupią   "Dzieje   Papieży"   Seppelta, 

Löfflera i Silnickiego (Poznań 1936), w których czytamy o papieżach X i XI 

stulecia:

Ottona I   koronował   na   cesarza   2   lutego   962   "niedojrzały   i   rozpustny 

młodzieniec", papież Jan XII (str. 177). Wdzięczny za koronację cesarz Otton 

usunął   w   następnym   roku   siłą   tego   papieża   z   tronu   "za   jego   niezliczone 

występki" co stało "w jawnej sprzeczności z zasadą kanoniczną, iż nikt nie może 

sądzić   papieża"   (str.   178).   W   danym   wypadku   jednak   pogwałcenie   zasady 

kanonicznej było konieczne dla realizacji  "uniwersalizmu chrześcijańskiego", 

background image

czyli   zasady   obsadzania   papiestwa   przez   ludzi   ślepo   posłusznych   cesarzowi 

niemieckiemu.

W czerwcu 964 roku "Otton siłą oręża wprowadził (papieża) Leona VIII do 

Rzymu"   (Seppelt,   str.   179);   papież   Leon   VIII,   zgodnie   z   zasadami 

"uniwersalizmu   chrześcijańskiego",...   postanowił,   aby   żaden   papież   nie   był 

obierany bez przyzwolenia cesarza" (Długosz, księga I, str. 94).

Konkurencyjnego papieża "pobożnego i uczonego Benedykta V Otton wygnał 

do Hamburga" w roku 964 (Seppelt, str. 179). "Po śmierci Leona Rzymianie nie 

odważyli się na sprzeciw wobec cesarza, toteż w porozumieniu z nim... obrany 

został... Jan XIII (965—972)", którego... już po kilku miesiącach uwięziono i 

"dopiero   po   powrocie   Ottona   do   Italii,   Jan   XIII   został   uwolniony   ...   Papież 

działał w najzupełniejszym porozumieniu z cesarzem (Seppelt, str. 179). "Na 

czas rządów Jana XIII przypada przyjęcie przez Polskę chrześcijaństwa w r. 

966" (Silnicki, str. 179).

Następny papież, Benedykt VI (972—974), osadzony został przez stronnictwo 

cesarskie   (Ottona   II).   W   974   roku   wybrano   papieżem   Bonifacego   VII,   ale 

natychmiast   "został   wypędzony   przez   Niemców"   (Seppelt   str.   180).   "Pod 

wpływem Niemców  został  papieżem...  Benedykt   VII"  (974—983).  Następny 

papież Jan XIV (983—984) "był poprzednio kanclerzem cesarza" (Seppelt. str. 

180).

Za cesarza Ottona III rozpoczyna się epoka papieży Niemców. Cesarz osadza 

na tronie papieskim swego krewniaka Brunona, syna księcia Karyntii. "Pierwszy 

ten papież niemiecki przyjął imię Grzegorza V" (996—999). Konkurencyjnego 

papieża Jana XVI wyklęto, "a gdy potem Otton III z wojskiem ukazał się w 

Rzymie (wiosna 998) wzięto go do niewoli, okaleczono i zamknięto" (Seppelt, 

str.   183).   W   następnym   roku   cesarz   Otton   III   osadził   na   tronie   papieskim 

podejrzewanego   o   czarnoksięstwo   Sylwestra   II   (999—1003).     W   roku   1002 

Otton III umiera. Po śmierci Ottona III papiestwo popada na kilkanaście lat ,w 

zależność   od   rzymskich   stronnictw   szlacheckich".   Jan   XIX   (1024—1032) 

background image

"pozostawił po sobie smutną pamięć" (Seppelt, str. 186), Benedykt IX (1033—

1044) "niedojrzały i marny młodzieniaszek okrywał wstydem stolicę Piętrowa." 

(Seppelt, str. 189), a Sylwester III (1045) i Grzegorz VI (1045—1046) po prostu 

kupili sobie godność papieską od swoich poprzedników (Seppelt, str. 189).

Porządek zaprowadza cesarz niemiecki Henryk III, który osadził kolejno na 

tronie papieskim czterech uległych sobie Niemców: Klemensa II (1046—1047), 

Damazego   II   (1047—1048),   Leona   IX   (1048—1054)   i   Wiktora   II   (1055—

1057).   Następnym   papieżem   jest   również   Niemiec,   Stefan   X   (1057—1058), 

osadzony przez cesarzową niemiecką, Agnieszkę (Seppelt, str. 190—192).

Za   Grzegorza   VII   (1073—1085)   rozpoczyna   się   długa   walka   między 

papiestwem   a   cesarstwem.   W   walce   tej   cesarze   niemieccy   posługują   się 

konkurencyjnymi   papieżami,   nazywanymi   odtąd   "antypapieżami".   Tymi 

niemieckimi   konkurencyjnymi   papieżami   byli   Klemens   III   (1080—1100), 

Teodoryk  (1100),  Albert   (1102),  Sylwester  IV (1105—1111),  Grzegorz  VIII 

(1118—1121), Wiktor IV (1159—1164), Paschalis III (1164—1168), Kalikst III 

(1168—1178).

Jak widać z tego krótkiego, wykazu cesarze niemieccy osadzili w latach 963

—1058 dwunastu papieży, którzy łącznie panowali około czterdziestu lat, a 

następnie w latach l080—1178 jeszcze ośmiu antypapieży.

Osadzeni na tronie papieskim przez cesarzy niemieckich papieże ci oczywiście 

czynili   z   papiestwa   narzędzie   ekspansji   niemieckiej.   "Samodzielność"   tych 

papieży należy do bajek. Nastawiony prowatykańsko historyk kościoła, prof. 

Sawicki, pisze wyraźnie w "Historii stosunku kościoła do państwa":

"W wiekach X i XI Kościół przeżył głęboki upadek. Było nieomal tak źle, jak 

później,   w   końcu   XV   wieku,   gdy   na.   Stolicy   Apostolskiej   zasiadali   ludzie 

pokroju   Aleksandra   VI   o   fizjonomii   prawie(?)   zbrodniarzy...   Obsadzanie 

urzędów kościelnych (przez cesarza niemieckiego, A. N.)... posiadało, formę 

identyczną   z   nadawaniem   godności   świeckich...   Cesarze   (niemieccy) 

powoływali papieży i biskupów kierując się przy tym wyłącznie swymi planami' 

background image

Najwyższe   godności   duchowne   traktowali   władcy   jako   swa   własność... 

Dochodziło do tego, że papieżami zostawali małoletni lub rozpustnicy... Cesarz 

(niemiecki)  był zwierzchnikiem papieża, jako władcy świeckiego panującego 

w  państwie  kościelnym,  i  miał  decydujący   głos  przy  jego  wyborze...  Stąd 

zdarzało   się,   że  papież   składał   cesarzowi   przysięgę   wierności"  (skrypt 

uniwersytecki, str. 24, 25, 26).

Okazuje   się   więc,   że   dzisiejsze   zwierzchnictwo   imperializmu 

amerykańskiego   nad   papiestwem   nie   jest   żadną   nowością  w  dziejach 

papiestwa, lecz posiada stare tradycje zależności papiestwa od cesarstwa 

niemieckiego.

W latach 963—1058 dwunastu "autentycznych" papieży czyniło z papiestwa 

pod   firmą   "chrześcijańskiego   uniwersalizmu"

 narzędzie   ekspansji 

niemieckiego cesarstwa, narzędzie niemieckiego parcia na wschód, wypierania 

i   germanizowania   plemion   słowiańskich,   zdobywania   dla   Niemców 

"Lebensraumu".  Papież Pius XII czyni dziś z papiestwa  znów pod tą samą 

firmą   "chrześcijańskiego   uniwersalizmu"  narzędzie   ekspansji   imperializmu 

amerykańskiego; narzędzie amerykańskich planów panowania nad światem.

Z   niepodlegającego   żadnej   dyskusji   faktu   zależności   (w   wiekach   X   i   XI) 

papieży  i papiestwa  od cesarzy  niemieckich  wynika  niezbicie,  że  klerykalna 

teoria   historyczna,   jakoby   właśnie   przyjęcie   przez   książąt   polskich 

zwierzchnictwa papieskiego ratowało Polskę przed niemiecką ekspansją, mija 

się z prawdą. Polskę uratowała jej siła, uratowało to, że Mieszko pobił na głowę 

grafa niemieckiego Wichmana, zdobywając ujście Odry wraz ze Szczecinom; że 

pod   Cedzyną   nad   Odrą   pobił   margrabiego   Hodona   (rok   972);   że   Bolesław 

Chrobry toczył trzy wojny z Niemcami odbierając (Niemcom) Łużyce i ze nie 

pytając ani cesarza niemieckiego, ani podległego mu papieża o zgodę koronował 

się.

"Uniwersalizm   chrześcijański"   Ottona   I   i   jego   następców,   którzy   sobie 

podporządkowali   papiestwo,   nosi   dziś   nazwę   k   o s   m   o  p   o  l   i  t  y   z   m  u, 

background image

zwalczającego   suwerenność   narodów,   aby   je   poddać   pod   jarzmo 

amerykańskiego   kapitału.   Wtedy   i   dziś   "uniwersalna"   (powszechna), 

kosmopolityczna ideologia papiestwa była i jest sprzeczna z interesami Polski.

background image

III. Papieskie dążenie do panowania nad światem

Wydawałoby   się,   że   skoro   upadek   papiestwa   i   podporządkowanie   go 

cesarstwu niemieckiemu powodowały działalność sprzeczną z interesami Polski; 

to walka papiestwa z cesarstwem niemieckim i rozkwit papieskiego feudalnego 

imperializmu będzie dla Polski korzystny. Wnioskom takim zadają kłam trzy 

fakty: l, pretensje papieża do zwierzchnictwa nad Polską, 2. walka wyższego 

duchowieństwa   polskiego   z   państwem   o   władzę   nad   państwem   i   3, 

protegowanie   przez   papiestwo   śmiertelnych   wrogów   Polski   —   Krzyżaków. 

Rozpatrzmy kolejno każdy z tych faktów.

A Pretensje papieża do zwierzchnictwa nad Polską

"Uniwersalno-chrześcijańskiej"   (czytaj:   kosmopolitycznej)   ideologii   cesarza 

niemieckiego   Ottona   I,   stanowiącej   osłonę   dążenia   feudalnego   cesarstwa 

niemieckiego do panowania nad Europą, przeciwstawił papież Grzegorz VII, a 

za nim Innocenty III i Bonifacy VIII, również "uniwersalno-chrześcijańską" to 

znaczy kosmopolityczną ideologię panowania papieży nad całym światem. W 

sławnym   dyktandzie   (dictatus)   papieża   Grzegorza   VII   z   roku   1075   czytamy 

między innymi: 

artykuł   IX:   Quod   papae   pedes   omnes   principes   deosculentur"  (Wszyscy 

książęta mają całować stopy papieża), 

artykuł XII: "Quod illi liceat imperatores deponere" (Papież ma prawo 

usuwać cesarzy z tronu),

artykuł  XVIII: "Wyrok papieży nie może być przez nikogo odrzucony. 

natomiast papież ma prawo przekreślać wszystkie wyroki", .

artykuł XIX "Quod a nemine ipse iudicari debeat" (Nikomu nie wolno sądzić 

papieża), 

artykuł XXII. "Kościół rzymski nigdy nie błądził i nigdy nie zbłądzi", 

background image

artykuł XXVII: "Papież ma prawo zwalniania poddanych od wierności" (dla 

władzy państwowej).

Kolorowa reprodukcja pergaminu z Gregoriańskiego Rejestru, znajdującego 

się w archiwach watykańskich, zamieszczona jest po strome 384 "Propyläen-

Weltgeschichte", tom III.

W   tym   samym   Gregoriańskim   Rejestrze   znajduje   się   sławny   falsyfikat 

zawierający rzekomą darowiznę całej Polski papieżowi. Hojną ofiarodawczynią 

była wypędzona przez Chrobrego macocha Niemka, była zakonnica, Oda.

O Rejestrze Gregoriańskim przytoczę zdanie wybitnego polskiego historyka, 

prof.   Mariana   Łodyńskiego,   z   jego   monograficznej   rozprawy   właśnie   o   tej 

darowiźnie:   Praca   nad   "porządkowaniem"   papieskich   archiwów   prowadzona 

pod   kierunkiem   papieża   Grzegorza   VII   stała   się   zbiorem   wielu   świadomie 

popełnianych   nadużyć.   Nauka   już   niejedno   z   nich   wykazała,   niejedno   też 

jeszcze   czeka   tego   samego   losu.   Akty   rzekomo   oddające   św.   Piotrowi   na 

własność olbrzymie terytoria uznano w części za zupełne falsyfikaty, w części 

za   interpolacje   (własne   wstawki   przepisywacza,   A.   N.)   w   tym   czasie 

popełniane" ("Dagome iudex", str. 29). "Nie brak studiów, które stwierdziły — 

pisze dalej prof. Łodyński — że akty Grzegorza VII i jego następcy, w których 

były zawarte uprawnienia do poszczególnych krajów (i danin z tych krajów), 

rzekomo   przez   poprzedników   jego   przed   połową   XI   wieku   nabyte,   są 

wypływem zupełnie świadomie popełnianego nadużycia dla celów owej wielkiej 

gregoriańskiej polityki" (j. w. str. 33).

Warto   przypomnieć   również   zdanie   prof.   Jana   Ptaśnika   również   z 

monograficznej rozprawy o tym samym akcie "Dagome iudex" (Kraków 1911): 

W Polsce od czasu upadku wszechwładzy cesarskiej daleki papież uważał się 

za pana, któremu Polska bezpośrednio na mocy darowizny podlegała" (str. 

52).

background image

Jako przykład, że papieże przypisywali sobie "wyższe zwierzchnicze prawa 

nad Polska", podaje ksiądz Gromnicki w rozprawie o świętopietrzu, że papież 

Urban IV uchylał polskie prawo krajowe (w r. 1262), "Zabór ziem poddanych 

papieżowi   uznawany   był   za   świętokradztwo"   (Gromnicki,   ..Świętopietrze   w 

Polsce", Kraków 1908 r., str. 43 i 44).

Wynika   z   tego,   że   walka   papiestwa   z   cesarstwem   niemieckim   była   walką 

dwóch potęg feudalnych, obu równie chciwych panowania nad Polską.

Polaków, którzy wyswobodzili się spod zależności od cesarstwa niemieckiego 

nie   entuzjazmowała   wcale   idea   zależności   od   papiestwa.   Prof.   Zdzisław 

Kaczmarczyk stwierdza w drugim tomie swej pracy o Kazimierzu Wielkim, że 

"zwierzchność polityczna papiestwa nad Polską zaczynała być wówczas u 

Polaków   mocno   niepopularna,   równie   jak   cesarska"  (str.   11).     Spytko   z 

Melsztyna,  poseł  Kazimierza  Wielkiego   na dworze  Karola IV w  r. 1357,  w 

swojej   słynnej   rozmowie   pełnej   dowcipu   i   dumy   wyraźnie   podkreśla,   że   w 

przeciwieństwie do cesarza, który jest niższy od papieża i składa mu przysięgę, 

król polski jest od papieża niezależny (Kaczmarczyk "Monarchia Kazimierza 

Wielkiego", str. 11).

Znalazło się wprawdzie dwóch ludzi osadzonych na tronach książęcych przez 

biskupów   —   Władysław   Plwacz   i   Leszek   Biały,   którzy   zapisywali   Polskę 

papieżom,   ale   naród   polski,   patrioci   polscy   nigdy   nie   uznawali   papieskiego 

zwierzchnictwa i stwierdzali, że Polska jest suwerenna i obowiązywać w niej 

może tylko i wyłącznie prawo polskie.

Myśli ogromnej większości polskiego narodu wyraził wybitny myśliciel polski 

XV wieku Jan Ostroróg, który będąc katolikiem i pragnąc "katolickim królestwo 

polskie   zachować,   ale   przeprowadzając   ścisłą   granicę   pomiędzy   sprawami 

religii a sprawami politycznymi", domagał się, aby królestwo polskie zrzuciło z 

siebie   "wszelki   cień   zależności   w   rzeczach   państwowej   polityki   od   władzy 

papieskiej" (Michał Bobrzyński, "Szkice i studia" tom II, str. 14).

background image

Była   to   w   Polsce   myśl   bardzo   stara   pamiętająca   jeszcze   czasy   Mieszka 

Starego.   Długosz   w   księdze   VI   dziejów   Polski   pod   rokiem   1175   pisząc   o 

Mieszku   Starym   stwierdza,   że   powiedział   on   wichrzycielskiemu   biskupowi 

krakowskiemu Gedeonowi, "aby pilnował raczej swoich powinności biskupich, 

jako sobie właściwych, nie mieszając się do spraw publicznych".

Z   "Diariusza   Sejmu   Piotrkowskiego   roku   pańskiego   1565"   widzimy,   że 

pretensje papieskie do zwierzchnictwa nad Polską budziły w Polsce powszechne 

oburzenie. Wybitny patriota i śmiały mówca, marszałek Izby Poselskiej Mikołaj 

Siennicki,   mówił   6   lutego   1565   roku:   "Polak   nie   będzie   niewolnikiem 

papieskim". W dalszym ciągu dowodził Siennicki, że prawo watykańskie jest 

prawem cudzoziemskim i jako prawo cudzoziemskie nie obowiązuje Polaków; 

Polaków powinno obwiązywać jedynie prawo polskie.

Przemawiając 29 marca 1565 roku mówił Siennicki: "Kusili się też od dawna 

ichmościowie księża... aby to nasze prawo polskie odłożyć, a cudzoziemskie na 

nas   nawlec".   "My,   Polacy,   mamy   nasze   prawo   polskie,   żadne   inne 

cudzoziemskie   prawo   nie   jest   nam   potrzebne.   O   żadnym   innym   prawie 

cesarskim czy papieskim ani słyszeć nie chcemy i cierpieć go nie będziemy".

Z   ogromnej   ilości   wypowiedzi   patriotów   polskich,   protestujących   przeciw 

roszczeniom   papieskim   do   rządzenia   się   w   Polsce   jak   we   własnej   kolonii, 

wymienię jeszcze starostę wschowskiego, Franciszka Radzewskiego, który w 

roku 1705 napisał memoriał w odpowiedzi na breve papieża Klemensa XI. Oto 

kilka   fragmentów   z   tego   memoriału,   przytoczonego   w   rozprawie 

Jarochowskiego o prymasie Radziejowskim: "Rzeczy doszły do tego stopnia, że 

kuria   rzymska   nie   poprzestając   na   wykonywaniu   jurysdykcji   w   sprawach 

kościelnych   zaczyna   mieszać   się   także   w   prawa   Rzeczypospolitej".   Kiedy 

Polska była "zatopiona w oceanie nieszczęść i niebezpieczeństw" papieże i ich 

nuncjusze   milczeli,   natomiast   "skorośmy   się   tylko   ruszyli   ku   naszemu 

oswobodzeniu", zaczęli "nam wymierzać nauki lub groźby" (str. 160, 162).

background image

B Walka wyższego duchowieństwa polskiego z państwem o władzę

Pretensje   papieskie   do   zwierzchnictwa   nad   Polską   byłyby   niegroźne   gdyby 

papież nie posiadał potężnych narzędzi ich realizacji Jednym z takich narzędzi 

polityki   papieskiej   wewnątrz   Polski   byli   niektórzy   polscy   biskupi,   drugim 

narzędziem,   zagrażającym   Polsce   od   zewnątrz,   byli   Krzyżacy.   Cele   obu 

papieskich agentur były pozornie różne. Część biskupów polskich dążyła do 

zdobycia   potęgi   gospodarczej   i   politycznego   zwierzchnictwa   nad   państwem 

polskim,   natomiast   Krzyżacy   dążyli   do   oderwania   od   Polski   jej   ziem   i   do 

politycznego   osłabienia   naszego   państwa.   Skoro   jednak   według   prawa 

kanonicznego   właścicielem   majątku   kościelnego   jest   papież,   wzrost   majątku 

polskiego Kościoła oznaczał wzrost potęgi finansowej papieża. Papież ściągał ze 

wszystkich   dóbr  Kościoły   polskiego   tzw.   "papieską,   dziesięcinę",   całoroczne 

dochody od wakujących beneficjów i różne nadzwyczajne i okolicznościowe 

daniny,   niezależnie   od   ściąganego   z   całej   ludności   świętopietrza  Walka 

Kościoła polskiego z państwem o ziemię była walką o doczesne, materialne, 

finansowe interesy papiestwa.   Z każdym nowym majątkiem zdobytym przez 

polskie   duchowieństwo   wzrastały   dochody   papieskie   z   Polski,   wzrastał 

ilościowo i procentowo odpływ kapitałów z Polski do kasy papieskiej. Wzrost 

władzy politycznej duchowieństwa oznaczał również wzrost władzy papieskiej, 

Biskupi   bowiem   przeważnie   posłusznie   spełniali   wszystkie   rozkazy   papieża. 

Przeważna część episkopatu polskiego była koniem trojańskim papiestwa 

wewnątrz Polski i walka toczona przez ten episkopat z państwem polskim 

była  w  gruncie   rzeczy   walką   papiestwa   o   ujarzmienie   Polski   i 

przekształcenie   jej   w   papieską   kolonię.  Oczywiście,   w   interesie   papiestwa 

leżało rozszerzenie granic tej kolonii, ale tylko w tych kierunkach, które jeszcze 

nie podlegały papiestwu, a więc przede wszystkim na wschód. Episkopat polski 

był zainteresowany w takiej ekspansji państwa polskiego na wschód, nakłaniając 

później historyków klerykalnych do przedstawiania różnych polskich biskupów 

background image

i arcybiskupów jako wielkich Polaków, którzy przyczynili się do wzrostu potęgi 

Polski.

Cała   rzecz   jednak   w   tym,   że   te   pozornie   sprzeczne   zjawiska   jak   wkład 

polskich   biskupów   w   ekspansję   Polski   (a   w   związku   z   tym   wpływów 

papieskich) na wschód i najazdy krzyżackie pustoszące Polskę i odrywające od 

Polski cale prowincje, były przejawami jednej i tej samej polityki papieskiej.

Jednym   z   typowych   przedstawicieli   tej   części   wyższego   duchowieństwa 

polskiego, która sama siebie uważała przede wszystkim za agenturę papiestwa 

i  bez   żadnych  skrupułów  toczyła  walkę   przeciw   państwu  polskiemu  w  imię 

interesów   papiestwa,   był   arcybiskup   gnieźnieński   Henryk   Kietlicz   (1199—

1219).

Najwybitniejszym przedstawicielem polskiej myśli państwowej był wówczas 

książę   Władysław   Wielki   Laskonogi.   zmierzający   do   zjednoczenia   Polski 

rozbitej na dzielnice  i do wzmocnienia władzy państwowej. W poprzek tym 

planom stanął właśnie arcybiskup Kietlicz. "Na stolicy gnieźnieńskiej — pisze o 

nim Stanisław Zachorowski — siedział wówczas Henryk Kietlicz... człowiek 

tym różny od innych biskupów, że z żywiołami krajowymi nie łączyły go żadne 

związki  i który  dlatego tym bezwzględniej mógł  służyć  za  organ ideałów 

polityki   papieskiej   i   interesów   kościelnych.  ...   Wystąpienie   arcybiskupa 

przeciw księciu przybrało od razu formy najostrzejsze Kietlicz rzucił klątwę na 

Laskonogiego" ("Dzieje Polski Średniowiecznej", str. 215).

"Wystąpienie Kietlicza — pisze prof. Sawicki — nie było dziełem przypadku; 

gdy porównamy daty arcybiskupie rządów Kietlicza (1199—1219) i papieskich 

Innocentego III (1198 do 1216), zauważymy, że właśnie w czasie pontyfikatu 

największego przedstawiciela epoki hierokratycznej (po polsku: klerowładczej, 

A.   N.)   Kościół   polski   uzyskał   pełną   niezależność   w   stosunku   do   władzy 

państwowej. Arcybiskup Henryk posiadał zresztą osobisty kontakt z papieżem i 

działał niewątpliwie pod wpływem inspiracji płynących z Rzymu" ("Historia 

stosunku Kościoła do państwa", str. 87).

background image

Że  Władysław  Wielki  Laskonogi został  wyklęty  przez  arcybiskupa  Kietlicza 

"pod   wpływem   inspiracji   płynących   z   Rzymu"   świadczy   najlepiej   Długosz, 

który jako osoba duchowna musiał niewątpliwie sympatyzować z arcybiskupem. 

Oto   co   Długosz   pisze   o   księciu   Władysławie:   "Władysław...   zgodną   i 

powszechną   wolą   za   monarchę   uznany   objął   księstwo   krakowskie...   Na   tej 

stolicy   z   wielką   łaskawością   sprawując   rządy,   miłowany   od   wszystkich,   dla 

każdego przystępny, sędzia baczny i sprawiedliwy, słabych zastawiał od ucisku, 

a w żądaniach słusznych i uczciwych nikomu nie odmawiał ucha" ("Dziejów 

polskich księga VI", rok 1203, str. 161).

Rozumne,   sprawiedliwe,   silne   i   dla   Kościoła   łaskawe   rządy   Władysława 

Wielkiego Laskonogiego nie podobały się papieżowi i jego agenturze.  Kościół 

chciał być "wolny". Jeżeli mamy wątpliwości, co oznacza "wolność" Kościoła, 

przypomnijmy sobie Anatola France'a: w najlepszych warunkach (a więc nawet 

w takich  jakie obecnie ma  Kościół  w Polsce Ludowej)  Kościół będzie  miał 

prawo   wołać,   że   nie   jest   wolny   ("że   jest   prześladowany"),   bo   zdaniem 

biskupów,  Kościół   jest   wolny   tylko   wtedy,   gdy   rozkazuje.  ("Kościół   a 

Rzeczpospolita" r. 1911, str. 10—13).

Agentura papieska kierowana przez arcybiskupa Kietlicza toczyła walkę 

przeciw państwu polskiemu  nie o wolność, ale o władzę.  I klątwa została 

rzucona na Władysława Wielkiego Laskonogiego nie dlatego, że rządził źle, bo 

właśnie   rządził   rozumnie   i   sprawiedliwie,   zgodnie   z   interesami   państwa 

polskiego.   Władysław,   a   w   jego   osobie   polska   władza   państwowa,   został 

wyklęty przez arcybiskupa Kietlicza, ponieważ taka była inspiracja papieska.

Arcybiskup   Kietlicz   zorganizował   przeciw   księciu   Władysławowi   ligę,   w 

skład   której   wchodzili   książęta:   Leszek   Biały,   Władysław   Plwacz   i   Konrad 

Mazowiecki. Nie od rzeczy będzie przypomnieć w kilku słowach kim byli ci 

książęta.

O   Leszku   Białym   pisze   Zachorowski,   że   był   "tym   dogodniejszy   dla 

egoistycznej polityki możnych, że zawdzięczał swe wyniesienie wyłącznie ich 

background image

poparciu...   nie   występował   z   inicjatywą,   w   polityce   wewnętrznej   ulegał 

możnym, a zwłaszcza powolnym się okazał wobec Kościoła...   Leszek pierwszy 

z książąt polskich oddał się w roku 1207 w opiekę Stolicy Apostolskiej uznając 

przez   to   jej   zwierzchnictwo.   Przedtem   jeszcze   zrzekał   się   swych   uprawnień 

wobec Kościoła... a wyniesiony na tron przez biskupa krakowskiego, spłacał 

dług wdzięczności Kościołowi itd. itd." (str. 210-213).

O Władysławie Plwaczu, drugim uczestniku sprzysiężenia przeciw wyklętemu 

Władysławowi Wielkiemu Laskonogiemu, pisze Zachorowski, że "działał jako 

narzędzie   planów   Kościoła"  (str.   215).   "Im   mocniej   stał   tron   książęcy   w 

sporach   kościelnych   wobec   ciosów   kar   kościelnych   i   gromów   klątw,   tym 

bardziej   otwierała   się   przed   biskupami   inna   droga   wiodąca   do   celu,  droga 

popierania książąt uległych rozkazom hierarchii kościelnej  i szczodrych w 

nadaniach   przywilejów...   księciem   takiego   typu   był   zwłaszcza   Odonic 

(Władysław   Plwacz),   który...  stal   w   służbie   episkopatu   gotów   zawsze   do 

spełniania   jego   życzeń   i   rozkazów".  Wydartą   Władysławowi   Wielkiemu 

Laskonogiemu dzielnicę Władysław Plwacz "oddawał pod opiekę papieża, który 

podwyższył   mu   czynsz".   Później   doszedłszy   do   władzy   Władysław   Plwacz 

"wypłacał   dług   wdzięczności   wobec   Kościoła...  Przywileje   na   rzecz 

biskupstwa i kapituły poznańskiej były bardzo rozległe, gdyż nie tylko znosiły 

wszelkie   opłaty   i   świadczenia   na   rzecz   państwa...,  ale   kładły   fundamenty 

szerokiej jurysdykcji patrymonialnej (sądownictwa pańskiego)... przywileje te 

tworzyły z dóbr katedry poznańskiej prawie niezawisłe państewko" (str. 215—

249). Streszczając: Plwacz był "narzędziem biskupów" (str. 255).

Wreszcie trzeci uczestnik sprzysiężenia, Konrad Mazowiecki "hojnie rozdawał 

posiadłości i przywileje biskupstwom swych dzielnic nie zważając, że osłabiał 

przez   to   ich   wewnętrzną   siłę   i   spoistość".   Rządy   jego   znamionowała 

"lekkomyślność i bezplanowość" (str. 246—247). W roku 1226 tenże Konrad 

Mazowiecki hojnie szafujący polską ziemią sprowadził do Polski Krzyżaków, 

background image

ogniem   i   mieczem   realizujących   ideę   papieskiego   panowania   nad   całym 

światem, a w dwa lata później ofiarował im ziemię chełmińską.

Otóż  ci  trzej   książęta,  marionetki  w  rękach  biskupów,   spłacający  im długi 

wdzięczności i powolni ich rozkazom, zjechali się w roku 1210 do Borzykowa 

w celu zawiązania koalicji przeciw Władysławowi Wielkiemu Laskonogiemu, 

który   zgodnie   z   tradycjami   Bolesława   Chrobrego,   Bolesława   Śmiałego   i 

Mieczysława   Starego   bronił   autorytetu   i   suwerenności   polskiej   władzy 

państwowej przed zamachami ze strony biskupów i świeckich możnowładców. 

Twórcy   koalicji   borzykowskiej   sformułowali   i   podpisali   cele   walki   przeciw 

Władysławowi   Wielkiemu   Laskonogiemu.   Arcybiskup   gnieźnieński   Henryk 

Kietlicz obiecał spiskowcom " wszelką pomoc ze strony Kościoła" uzyskując od

nich w zamian dla duchowieństwa "wolność od świadczeń na rzecz państwa" 

i   prawdopodobnie   również   "uwolnienie   duchownych   spod   sądownictwa 

państwowego" (Zachorowski, str. 218).

Sąd Zachorowskiego o sprzysiężeniu borzykowskim i jego uczestnikach jest 

sądem   olbrzymiej   większości   polskich   historyków,   którzy   często   używają 

określeń   znacznie   ostrzejszych,   nazywając   Konrada   Mazowieckiego   i 

Władysława   Plwacza   zbrodniarzami.   Zwłaszcza   na   tym   ostatnim   ciąży   od 

czasów   Długosza   poważny   zarzut   udziału   w   zbrodni   gąsawskiej   —   w 

zamordowaniu Leszka Białego. Część reakcyjnych historyków dostrzega jednak 

aktualność problemów sprzysiężenia borzykowskiego i zainteresowana jest w 

rehabilitowaniu tego narzędzia biskupów, jakim był Władysław Plwacz.

Niby naukowe Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy pod 

tytułem   "Nasza   przeszłość",   rozpoczęto   —   niby   przypadkowo   — 

pseudohistoryczną apologią właśnie Władysława Plwacza, pióra księdza Józefa 

Umińskiego.

"Wbrew temu, co mu kłamliwa... propaganda jego przeciwników zarzucała —

pisze ksiądz Umiński o Władysławie Plwaczu — i wbrew panującemu o nim 

powszechnie   —   już   od   czasów   Długosza!   sądowi   historyków,   wśród   całej 

background image

plejady   równoczesnych   mu   wybitniejszych   i   mniej   wybitnych   książąt 

piastowiczów jest on obok... Leszka Białego, bodaj jedynym, który liczył się z 

nakazami   ustaw   i   sprawiedliwości...   Był   on   następnie  wyjątkowym  między 

współczesnymi sobie księciem,  który nie zasłużył na żadną,  w ścisłym tego 

słowa znaczeniu, naganę ze strony papieskiego opiekuna Polski, podczas gdy 

innych   książąt   spotykały   jeżeli   już   nie   formalne   kary,   to   przynajmniej 

upomnienia Stolicy Apostolskiej itd. itd." ("Nasza przeszłość" Studia z dziejów 

Kościoła i kultury katolickiej w Polsce, Kraków 1947, tom II, str. 14).

Argument   księdza   Umińskiego   jest   niezmiernie   interesujący.   Ten   sam 

argument będą mogli przecież wysunąć za kilkadziesiąt lat przyszli duchowni — 

apologeci faszysty Doboszyńskiego. Przecież zbrodniarzom faszystowskim,

szpiegom   niemieckim,   szpiegom   amerykańskim,   organizatorom   band 

podziemnych   i   sprzysiężeń   przeciw   państwu   polskiemu   ani   papież,   ani 

ksiądz Piwowarczyk nie grozili i nie grożą ekskomuniką.

Pseudoobiektywizm   klerykalnego   historyka,   księdza   Umińskiego, 

przypominającego   niby   przypadkiem   właśnie   teraz,   że   Władysława   Plwacza 

"wziął pod opiekę świętego Piotra i swoją papież Honoriusz III pismem z dnia 

9 lutego 1217 roku" (str. 9) i podającego jako "argument", że Władysław Plwacz 

nie był zbrodniarzem, ponieważ "nie słyszymy o żadnej karze kościelnej, która 

by   spadla   na   niego   po   wypadkach   gąsawskich"(*Po   zamordowaniu   Leszka 

Białego.) (str. 9), ma wyraźne ostrze polityczne.

Argumentacja ta nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Kary kościelne 

nie spadały wcale na zdrajców, zbrodniarzy, rozpustników. Kary kościelne, na 

czele   z   ekskomuniką,   spadały   na   tych,   którzy   bronili   suwerenności   władzy 

państwowej   przed   dążeniami   papiestwa   i   części   hierarchii   kościelnej   do 

panowania w Polsce.

Klątwy i inne kary kościelne były orężem walki politycznej papiestwa i 

jego agentur przeciw państwu polskiemu  i przeciw narodowi polskiemu; 

background image

orężem   walki   o   władzę,   o   panowanie   papieskiego   prawa,   o   ziemię,   o 

majątki, o dziesięciny.

Z   królów   i   książąt   polskich  wyklinani   byli:  Bolesław   Chrobry   (którego 

arcybiskup Gaudenty według Galla "dicitur anathemate percussisse"), Bolesław 

Śmiały,   Władysław   II   (za   dążenie   do   zjednoczenia   podzielonej   przez 

Krzywoustego   Polski),   Mieczysław   Stary,   Władysław   Laskonogi.   Henryk 

Brodaty,   Bolesław   Rogatka,   Leszek   Czarny,   Henryk   Probus,   Władysław 

Łokietek, Kazimierz Wielki i Kazimierz Jagiellończyk.

Warto przy tym podkreślić, że skromnego i bogobojnego Leszka Czarnego 

wyklęto za uwięzienie biskupa Pawła z Przemankowa, o którym pisze Długosz, 

że "zdrożnych, ze stanem i powagą biskupią niezgodnych  dopuszczający  się 

nadużyć i poniewierający swoją godność pasterską Paweł, biskup krakowski, 

oddany przede wszystkim swawoli i rozpuście, mniszkę wziął za nałożnicę... 

gwałtownik, nieznośny dla swych poddanych i sąsiadów" buntował się kolejno 

przeciw   czterem  książętom   polskim  i   z   wrogami  państwa   polskiego   "począł 

skrycie   się   porozumiewać".   Kiedy   zaś   bogobojny   Leszek   Czarny,   założyciel 

katedry   lubelskiej,   uwięził   tego   rozpustnika   i   warchoła,   "Janusz,   arcybiskup 

gnieźnieński, powstał, jak urzędowi jego przystało, na to uwięzienie biskupa i 

całą   prowincję   gnieźnieńską   interdyktem   obłożył"   (Długosz,   księga   VII,   rok 

1271, str. 409).

Henryka   Brodatego,   Henryka   Probusa.   Bolesława   Rogatkę   i   Kazimierza 

Wielkiego   wyklinano   w   sporach   o   dziesięciny.  "Dziesięcina  —   pisze   prof. 

Tadeusz Silnicki w "Dziejach i ustroju Kościoła na Śląsku" — stanowiła nie 

tylko   poważne   źródło   dochodów   kościelnych,   ale  urastała   do   znaku 

suwerenności Kościoła ponad całym społeczeństwem" (str. 137). Interesujący 

traktat   o   dziesięcinach   napisał   Tadeusz   Czacki.   "W   ciągu   kilku   wieków   — 

czytamy   w   tym   traktacie   —   mnogie   wyszły   pisma   o   dziesięcinach;   wielu 

teologów i kanoników wyprowadzało należność dziesięcin z prawa boskiego, ci 

zaś,   którzy   musieli   płacić,   nazywali   je   owocem   ustaw   diabelskich"   (str.   3). 

background image

"Zgubną   i   rujnującą"   nazywał   dziesięcinę   w   pracy   o   "ludności   wieśniaczej" 

konserwatywny historyk Franciszek Piekosiński (str. 81). "Dziesięcina stanowiła 

jedną   z   najbardziej   łupieżczych   danin   i   uprzywilejowaną   przed   wszystkimi 

innymi" — pisał Aleksander Świętochowski  ("Historia chłopów polskich", str. 

33).

Biskup   Bodzanta,   który   wyklął   Kazimierza   Wielkiego,   dowodził,   że 

"dziesięcina   swobodna   (płacona   z   dobrej   woli,   nie   z   przymusu   i   dowolnie 

wybranemu   kościołowi,   a   nie   wyznaczonemu   przez   biskupa)   przynosząc 

uszczerbek Kościołowi pociąga za sobą grzech śmiertelny" (Helcel, "Badania w 

przedmiocie historii dziesięcin kościelnych w Polsce", str. 3).

Szczególnie   uciążliwa   była   dziesięcina   snopowa,   "bo   ksiądz   nie   dozwalał 

sprzątnięcia zboża póki swej dziesiątej kopy nie powytykał — pisze Aleksander 

Brückner w "Dziejach Kultury Polskiej" — toteż, mógł i zgnoić całe zboże na 

polu, gdy była słota" (tom I, str. 330). Otóż wymienionych królów i książąt 

wyklinano   nie   za   odmowę   dostarczania   dziesięcin,   ale   za   próbę   zamiany 

dziesięciny snopowej na równowartość pieniężną. Biskup wrocławski Tomasz 

który   pojednał   się   z   Bolesławem   Rogatką   i   "przyrzekł   zmianę   dziesięcin 

snopowych   na   pieniężne   w   całej   diecezji   wrocławskiej",   ściągnął   na   siebie 

oburzeni całego episkopatu, który uspokoił się dopiero po jego oświadczeniu - 

jak   pisze   Długosz   —   że   wprawdzie   przyrzekł,   ale   nie   uiścił   obietnicy 

zamieniania dziesięciny snopowej na pieniężną i że jej nigdy nie dotrzyma".

W   walce   o   dziesięciny   biskupi   stosowali   najbardziej   brudne   metody, 

przedstawiając dziesięciny jako rzecz dozwoloną i miłą Bogu. Na nie płacących 

dziesięcin  duchowieństwo  rzucało  klątwy  wyklinając  poszczególne  jednostki, 

miasta,   a   nawet   całe   diecezje.   Nierzadko   przeciw   nie   płacącym   dziesięcin 

organizowane były krucjaty. Między innymi, papież Aleksander IV ogłosił 29 

marca 1257 roku przytoczone przez Długosza wezwanie do krucjaty przeciw 

księciu Bolesławowi Rogatce. Przede wszystkim do krucjaty został wezwany 

arcybiskup magdeburski. W piśmie papieskim czytamy, że Bolesław Rogatka 

background image

"młot   ciążącej   na   nim   kary   kościelnej   tyle   waży   co   plewę   i   gardzi   nią 

zuchwale", toteż "gdy nie uczuwa jak należy razów Piotrowego miecza, cóż 

nam   innego   pozostaje,   jeno   dobyć   przeciw   niemu   miecza   cielesnej   kary... 

przeciw rzeczonemu księciu głosić macie wyprawę krzyżową... My zaś wszyst-

kim...   którzy   na   wezwanie   nasze   krzyż(?)   podniosą...   nadajemy   takie   samo 

odpuszczenie   grzechów,   jakie   dla   krzyżowników   (uczestników   wypraw 

krzyżowych przeciw Turkom i Arabom)... Sobór powszechny udzieli" (Księga 

VII, str. 358). 

(w powyższym cytacie nie ma błędu skanera "uczuwa" i "krzyż(?)"są być może błędami 

powstałymi przy składaniu książki i druku - dop. legaba)

Mało jednak widać zależało ludziom na odpuszczeniu grzechów przez papieża, 

bo nikt się do krucjaty przeciw księciu lignickiemu Bolesławowi nie pokwapił; 

książę ów żył sobie po klątwie szczęśliwie jeszcze kilkanaście lat i przeżył tych 

wszystkich, którzy go wyklinali.

Rezultatem działalności takich biskupów jak np. wrocławski Tomasz, który 

wciąż rzucał klątwy "na poszczególne kościoły, miejsca i kraj cały" uzyskując 

potwierdzenie klątw u papieża Marcina IV (1284) i Honoriusza TV (1286) i 

stając się wrogiem państwa wzywając postronnej pomocy" (Silnicki, "Dzieje i 

ustruj   Kościoła   na   Śląsku",   str.   172,   173),   było   tylko   to,   że  klątwy 

spowszedniały.

"Dawna   uległość   ludności   kościelnym   nakazom   i   karom   ustępowała 

miejsca duchowi buntu, kiedy klątwa i interdykt zbytnio nadużywane, nie 

robiły już wrażenia" (Silnicki, str. 185, 186).

Biskupi,   którzy   wyklęli   Bolesława   Śmiałego   i   Władysława   Łokietka   byli 

zdrajcami kraju. Żadne krętactwa historyków klerykalnych nic nie pomogą na 

nie   dające   się   wymazać   z   Kroniki   Galla   słowo   "traditor"   (zdrajca) 

wypowiedziane   o   biskupie   Stanisławie,   a   biskupa   Muskaty,   który   wyklął 

Łokietka, nawet nie próbuje się bronić przed zarzutem służenia obcemu państwu 

przeciw Polsce.

background image

Na procesie przeciw biskupowi krakowskiemu Muskacie (1295—1320), który 

na   biskupstwie   krakowskim   przesiedział   25   lat,   zeznawali   świadkowie,   że 

Muskała   "chce   usunąć   księcia   Władysława   i   wytępić   naród   polski",   że   "ma 

naród polski w nienawiści", powiedział bowiem: "gdybym nie zdołał uczynić 

tego, co zacząłem i nie wyplenił narodu polskiego, wolałbym śmierć niż życie", 

zeznawano,   że   biskup   "wysłał   rabusiów   na   łupienie,   błogosławił   im   i 

zobowiązywał   ich,   aby   niszczyli   ziemię,   język   i   naród   polski";   ci   "wiele 

kościołów spalili, a we wszystkich grabieżach biskup Muskała uczestniczył w 

łupie" (Maria i Zygmunt Wojciechowscy, "Polska Piastów, Polska Jagiellonów", 

str. 127).

Pobożny   Łokietek   uwięził   biskupa   Muskatę   w   roku   1308.   Czy   można   się 

dziwić,   że   w   obronie   zasady   nietykalności   biskupa,   wrogiego   Polsce   agenta 

obcego państwa, wystąpił papież Klemens V? Łokietek uląkł się papieskiego 

gniewu i biskupa-zdrajcę uwolnił.

Biskup   Muskała   był   biskupem   krakowskim.   Kapitułę   krakowską   nazwał 

"koniem   trojańskim",  z   którego   na   całą   Polskę   wychodzili   biskupi   i 

arcybiskupi, — nie jakiś postępowy historyk ale sam biskup Ludwik Łętowski w 

"Katalogu biskupów", prałatów i kanoników krakowskich" (Kraków 1852, tom 

I, str. XII).

C. Papieże z Krzyżakami przeciw Polsce

Że   Krzyżacy   byli   śmiertelnymi   wrogami   Polski   i   że   okrucieństwami 

przypominali hitlerowców, o tym wie w Polsce każde dziecko i możemy o tym 

w tej chwili nie pisać.

Ze   orężem   ideologicznym   ekspansji   krzyżackiej   na   wschód,   krzyżackiego 

"Drang   nach   Osten",   była   teoria   prawa   papieży   do   panowania   nad   całym 

światem,   tego   również   przypominać   nie   trzeba,   tym   bardziej   że   o   ideologii 

background image

krzyżackiej   świadczyła   sama   ich   nazwa   i   czarne   krzyże   na   płaszczach 

zakonnych.

Że   papieżom   to   zbrojne   ramię   imperializmu   papieskiego   musiało   być 

szczególnie drogie i bliskie, to również rozumie się samo przez się. Ale warto 

by   może   uprzytomnić   sobie  antypolskie   ostrze   tej   papiesko-krzyżackiej 

serdeczności.

Zajrzyjmy   najpierw   do   prof.   Jana   Ptaśnika,   który   w   swej   pracy   "Dagome 

iudex" (Kraków 1911), musi zaznaczyć swój krytyczny stosunek do papiestwa, 

mimo własnych ideologicznych sympatii do niego. Prof. Ptaśnik pisze tak: "Nie 

chcę przeceniać i nie przeceniam zasług(?!) papiestwa wobec Polski. Owszem, 

wyraźnie   to  stwierdzam,   że   polityka   kurii   (papieskiej)   jak   na   całą 

słowiańszczyznę,   tak   i   na   Polskę   sprowadziła   bardzo   dotkliwe   szkody... 

Rzym   protegował   na   jej   niekorzyść   fundacje   germańskich   państw 

zakonnych na północy, bo te jako hieratyczne (rządzone przez duchownych, A. 

N.)   musiały   być   bliższymi   głowie   Kościoła,   aniżeli   Polska   rządzona   przez 

książąt świeckich" (str. 52). Takimi łagodnymi słowami określa prof. Ptaśnik 

fakt poparcia Krzyżaków przez papiestwo. Nie może ukryć tego faktu również 

prof. Silnicki w aprobowanych przez Kurię arcybiskupią "Dziejach Papieży". 

"Grzegorz   IX   i   jego   następcy   —  pisze   prof.   Silnicki   —  poparli   Zakon 

Krzyżacki   i   to   nie   tylko   w   jego   wojnie   z   pogaństwem,   ale   również   w 

organizowaniu   własnego   państwa   na   szkodę   Polski.   Działo   się   to   przy 

pomocy licznych bulli papieskich,  które Krzyżacy z wielką zręcznością bądź 

wyjednywali,   bądź   fałszowali  Rychło   doszli   do   znacznej   potęgi,   tym 

groźniejszej, że poddanej wprost Stolicy Apostolskiej", (str. 260).

Pierwszy oddział krzyżacki  przybył do Polski w roku 1230. W roku 1234 

Krzyżacy   "podporządkowali   się   papiestwu"   i   ofiarowali   ziemię   chełmińską 

Stolicy Apostolskiej (Wojciechowscy, str. 92).

W roku 1308 Krzyżacy wyrzynają w Gdańsku 10 tysięcy Polaków. Do końca 

września   1309   zagarniają   całe   Pomorze   Gdańskie.   W   1329   r.   Krzyżacy 

background image

najeżdżają Kujawy paląc Włodawek. W maju i lipcu 1330 roku urządzają dwa 

nowe   straszliwe   najazdy   na   Kujawy.   W   lipcu   1331   uderzyli   Krzyżacy   na 

Wielkopolskę pustosząc ją straszliwie.

"Krzyżacy byli niedoścignionymi mistrzami w niszczeniu nieprzyjacielskiego 

kraju" (Wojciechowscy, str. 139). We wrześniu 1331 roku najeżdżają Krzyżacy 

i palą kilkadziesiąt miejscowości, m. in. Chełmno, Łęczycę, Sieradz, Kalisz i 

Konin,   paląc   także   kościoły   i   klasztory.   W   listopadzie   1331   roku   Krzyżacy 

urządzają   jeszcze   raz   łupieżczą   wyprawę   na   Kujawy   zajmując   Brześć   i 

Inowrocław. Wojny z Krzyżakami toczą się w latach 1409, 1411, 1414—1422, 

1431—1435, 1454—1466.

Otóż od przybycia Krzyżaków do Polski w roku 1230 do pokoju toruńskiego 

w roku 1466,  wyraźnie popierają Krzyżaków przeciw Polsce następujący 

papieże:  Grzegorz IX (1227—1241), Jan XXII (1316—1334), Benedykt XII 

(1334—1342), Klemens VI (1342—1352), Innocenty VI (1352—1362), Mikołaj 

V (1447—1455), Kalikst III (1455—1458) i Pius II (1458—1464). Brak miejsca 

nie   pozwala   na   gromadzenie   dowodów,   które   każdy   łatwo   znajdzie   w 

obszerniejszych pracach z dziejów Polski. Bardziej interesujące są wiadomości 

o   reakcji   społeczeństwa   polskiego   na   prokrzyżackie   wystąpienia   papieży. 

Kanonik gnieźnieński, ksiądz Korytkowski, pisze np. o tym "niepomyślne dla 

Polski postanowienie papieża (Benedykta XII w sprawie krzyżackiej) wywołało 

w   całym   kraju   wielkie   nie   ukontentowanie"   (rozprawa   o   arcybiskupie 

Skotnickim, str. 115), jako że znać w tym było inspirację krzyżacką. Papież 

Benedykt XII i jego następca Klemens VI wezwali posłusznych im biskupów do 

wymuszenia na królu kompromisu z Krzyżakami i 8 lipca 1343 roku — jak 

pisze ksiądz Korytkowski — "podpisany został przez króla, arcybiskupa, panów 

polskich i pełnomocników krzyżackich układ pokojowy upokarzający... wielce i 

krzywdzący naród, mocą którego król... ustąpił zakonowi na własność wieczystą 

Pomorze,   ziemię   chełmińską   i   michałowską"   oraz   część   Kujaw.   "Doprowa-

dzenie   do   skutku   tego   układu   przypisują   współczesne   dokumenty   głównie 

background image

arcybiskupowi (gnieźnieńskiemu) Jarosławowi itd. itd." (Ksiądz Korytkowski, 

str. 119).

W   dalszym   ciągu   ksiądz   Korytkowski   nazywa   biskupa   kamińskiego,   Jana, 

"nieodrodnym bratem krzyżackim, który "napadł na czele siły zbrojnej dobra 

arcybiskupie"   (str.   133),   a   o   opatach   klasztorów   żukowskiego,   oliwskiego   i 

pelplińskiego,   których   papież   Klemens   VI   wyznaczył   na   "komisarzy 

apostolskich"   pisze   ksiądz   Korytkowski,   że   "pozostawali   pod   wpływem 

krzyżackim" (str. 134). W dalszym ciągu pisze ksiądz Korytkowski o mnichu 

dominikańskim   Bernardzie,   który   "podpadł   Innocentego   VI   i   tyle   dokazał 

kłamstwem   i   podstępem,   że   (papież)   go   własną   powagą   swoją   biskupem 

płockim ustanowił" (str. 176). Tenże biskup Bernard szukał przeciw Polsce i 

polskiemu   duchowieństwu   "pomocy   i   protekcji   u   jawnych   króla   i   narodu 

nieprzyjaciół"   (str.   177).   Prof.   Zdzisław   Kaczmarczyk,   opisując   zatarg,   jaki 

wynikł   z   tego   powodu,   przypomina,   że   papież   Innocenty   VI   "sprzyjał 

Krzyżakom" (str. 139), a "król miał prawo obawiać się, że syn zdrajcy (mowa o 

biskupie płockim Bernardzie, A. N.)... może mu wiele zaszkodzić, zwłaszcza 

przez   konszachty   z   Krzyżakami"   (str.   140).   Zarzut   konszachtów   biskupa 

Bernarda   z   Krzyżakami   "notorycznymi   wrogami"  Polski   został   wysunięty   w 

prośbie   królewskiej   do   papieża   o   anulowanie   papieskiej   nominacji   na 

biskupstwo płockie. Bernard został biskupem w roku 1357, król protestował w 

roku 1357 i 1360 i 1361, ale biskup Bernard "zbyt silne musiał mieć poparcie 

krzyżackie, bo papież ten za swego życia (zmarł w roku 1362, A. N.) sprawy tej 

nie załatwił pozytywnie" (Kaczmarczyk, "Monarchia Kazimierza  Wielkiego", 

tom II, str. 142). Jeszcze wiosną 1363 roku król w "uroczystej suplice" prosi 

papieża o udzielenie arcybiskupowi gnieźnieńskiemu "upoważnienia do zdjęcia 

z duchowieństwa płockiego  ekskomunik,  jakie nałożył był biskup Bernard, a 

które   to   ekskomuniki   mimo   apelacji   do   papieża...   ciążyły   na   nim   (tzn.   na 

patriotycznym duchowieństwie polskim, A. N.) nadal" (str. 142).

background image

Także i późniejsi papieże znajdowali się pod mocnymi wpływami niemiecko-

krzyżackimi.   Biskup   Łętowski   w   ten   właśnie   sposób   tłumaczył   antypolską, 

prokrzyżacką politykę papieża Piusa II. "Pius II nie był życzliwy Polakom... z 

powodu długiego pobytu na dworze cesarskim" "W roku 1460 — pisze ksiądz 

Fabisz   —   powiedział   Pius   II   posłom   polskim,   że   król   Kazimierz 

niesprawiedliwie i bez względu na władzę Stolicy Apostolskiej przywłaszcza 

sobie   Prusy".   Dla   ratowania   pobitych   przez   Kazimierza   Jagiellończyka 

Krzyżaków, Pius II wysłał do Polski specjalnego legata, biskupa Hieronima, 

który   na   zjeździe   piotrkowskim   w   roku   1462   "rozwodził   się   szeroko   nad 

słusznością   sprawy   krzyżackiej,   potępiając   Polaków"   (ksiądz   Fabisz, 

"Wiadomość o legatach i nuncjuszach apostolskich w dawnej Polsce", Ostrów 

1864,   za   zgodą   przełożonych,   str.93).   Tenże   legat   Hieronim   wyraził   się,   że 

"lepiej by było, żeby trzy (takie jak Polska, A. N.) państwa zginęły, niż gdyby 

chociaż jedno z praw Stolicy Apostolskiej zostało nadwerężone" (ksiądz Fabisz, 

str. 94).

Polacy   przejęli   listy   legata   Hieronima   do   Krzyżaków,   wykazujące   ścisłe 

współdziałanie   papiestwa   z   krzyżactwem.   Niesłychane   było   oburzenie   całej 

patriotycznej   części   społeczeństwa   polskiego.   Ostroróg   powiedział   wręcz 

legatowi   papieskiemu,   że   "udaje   tylko   pojednawcę,   a   jest   tylko   niepokoju 

podpalaczem"   (ksiądz   Fabisz,   str.   94).   To   samo   było   ze   wszystkimi  innymi 

"pojednawcami" papieskimi z legatem Aldobrandinem, późniejszym papieżem 

Klemensem VIII, i komisarzem plebiscytowym (rok 1920) na Górnym Śląsku, 

nuncjuszem Rattim, późniejszym papieżem Piusem XI na czele.  Obaj udawali 

"wielkich   przyjaciół   Polski",   a   w   rzeczywistości   jeden   z   nich   był   agentem 

habsburskim,   drugi   zaś   —   jak   słusznie   powiedziano   na   posiedzeniu   Sejmu 

Ustawodawczego 30 listopada 1920 roku — siedział w Polsce "tylko po to, aby 

razem   z   Niemcami   hakatystami   (z   kardynałem   Bertramem   na   czele.   A   N.) 

uprawiać politykę przeciw Polakom" (na rzecz oderwania Śląska od Polski). 

background image

IV. Sojusz papiestwa z wrogimi Polsce Habsburgami

Klęski zadawane Krzyżakom przez Polaków za Łokietka, Władysława Jagiełły 

i Kazimierza Jagiellończyka (wyklętego przez protektora Krzyżaków papieża 

Piusa   II)   były   nie   tylko   klęskami   krzyżactwa,   ale   również   porażką   dla 

watykańskich planów stworzenia wielkiego niemiecko-zakonnego państwa na 

wschodzie   Europy.   Te   plany   zbankrutowały   pod   Grunwaldem.   Zresztą   w 

pamiętnym   roku   1410   papiestwo   przeżywało   szczególnie   dotkliwy   kryzys, 

wyrażający   się   jednoczesnym   funkcjonowaniem   trzech   konkurencyjnych 

papieży;   Benedykta   XIII   (1394—1417)   Grzegorza   XII   (1406—1415)   i 

Aleksandra   V   (1409—1410).   W   tymże   roku   1410   wybrany   został   papieżem 

również   Jan   XXIII,   o   którym   kanonik   krakowski   Długosz   pisze   z   bólem 

żarliwego katolika: "Najohydniejszymi splamił się występkami... stulecie to nie 

mogło wydać nikczemniejszego nad owego piastuna wiary chrześcijańskiej".

Klęski   krzyżackie   były   także   klęskami   prowatykańskiej   części   wyższego 

duchowieństwa w Polsce. Nienawiść społeczeństwa polskiego do Krzyżaków 

przeniosła   się   na   duchowieństwo   —   pisze   hr..   Krasiński,   "Powszechna 

nienawiść, jaką ci księża — żołnierze, uznani za obrońców władzy papieskiej, 

wzbudzali w Polakach, odbiła na duchowieństwie w ogóle, a może nawet była 

jedną z głównych przyczyn niechęci do stanu duchownego" począwszy od XIV 

wieku ("Zarys dziejów powstania i upadku Reformacji w Polsce'', tom I., str. 

33).

Długosz pisze, że były takie okresy, w których Polska nie uznawała żadnego 

papieża,   ponieważ   mając   do   wyboru   dwóch   albo   trzech   konkurencyjnych 

papieży   nie   mogła   się   zdecydować,   m.   in.   w   okresie   dwóch   równoległych 

pontyfikatów Eugeniusza IV (1431—1447) i Feliksa V (1439--1449).

Papiestwo staczało się coraz niżej. Tacy papieże jak Sykstus IV (1471—1484), 

o którym pisze w aprobowanych przez kurię arcybiskupią "Dziejach papieży" 

Seppelt,   że   "od   jego   pontyfikatu   datuje   się   wiek   zepsucia"   (str.   339),   jak 

background image

Aleksander VI, Borgia (1492—1503), Juliusz II  (1503—1513),  Leon X (1513

—1521), którego pontyfikat charakteryzuje Seppelt jako "smutny i przerażający 

obraz   zepsucia   sięgającego   aż   do   najwyższych   sfer   kościelnych"   (str.   354), 

Hadrian   VI   (1522—1523),   który   jako   wielki   inkwizytor   hiszpański   spalił 

przeszło  półtora  tysiąca   ludzi, Paweł  III  (1534—1549)  i Juliusz   III  (1550—

1555)   byli   oszustami,   rozpustnikami   i   zbrodniarzami.   Twierdzenie   Husa,   iż 

zbrodniarz   nie   może   być   kapłanem,   zostało   uznane   za   herezję,   a   Hus   jako 

człowiek żarliwej wiary, którego przestępstwem było pragnienie uzdrowienia 

Kościoła i ukochanie czeskiej Ojczyzny, został podstępnie schwytany i spalony.

Rozkład   moralny   szczytów   hierarchii   watykańskiej   musiał   być   czynnikiem 

wzmagającym bunt przeciwko dotychczasowym formom organizacji kościelnej, 

ten bunt, który wyrastał z zasadniczego przełomu, jaki dokonywał się wtedy w 

Europie.   Rozwój   gospodarki   towarowej   i   kapitalistycznych   stosunków 

gospodarczych,   formowanie   się   nowoczesnych   narodowości   —   wszystko   to 

rozbijało   średniowieczne   formy   feudalnego   panowania   szlachty,   feudalnej 

anarchii i dążenia największych feudałów — cesarzy i papieży — do panowania 

nad całą Europą. Zgodnie z charakterem epoki bunt ten przyjął formy religijne. 

Jedni domagali się równości wszystkich ludzi, to znaczy bronili w owym czasie 

przede wszystkim chłopów przed wyzyskiem szlachty. Była to skrajna lewica 

ówczesnych reformatorów — ludzie tacy jak Tomasz Münzer w Niemczech, 

Wiklif   w   Anglii,   a   w   Polsce   Frycz   Modrzewski.   Inni   występowali   jedynie 

przeciw   eksploatacji   swych   krajów   przez   papiestwo,   w   obronie   interesów 

rodzinnych   książąt,   szlachty   czy   mieszczaństwa.   Takim   był   np.  Luter.   Jedni 

działają jeszcze w ramach Kościoła katolickiego, inni zrywają z nim otwarcie. 

Ale   dla   wszystkich   charakterystyczne   jest,   że   ich   walka   z   dotychczasowym 

stanem rzeczy wiąże się nie z niewiarą, lecz z gorącą i żarliwą wiarą ludzi, 

którzy chcieli uzdrowić, czyli zreformować chrześcijaństwo. Takimi gorliwymi 

chrześcijanami byli ci wszyscy reformatorzy, którzy jak Savonarola czy Hus 

ginęli za wiarę w płomieniach.

background image

Kiedy ten bunt zaczął się rozrastać, potęgi zagrożone przezeń — a papiestwo 

w   pierwszym   rzędzie   —   zdecydowały   się   na   rozpaczliwą   obronę   metodami 

terroru, masowym paleniem ludzi i książek.

Serię takich papieży-inkwizytorów rozpoczął Paweł IV (1555—1559) znany z 

okrzyku: "Gdyby mój ojciec był heretykiem, sam bym przyniósł drzewo na stos, 

żeby go spalić!" (von Pastor, "Geschichte der Päpste", tom VI, str. 537).

Narzędziem tego terroru była św. Inkwizycja. Od pontyfikatu Klemensa V 

(1305—1314) inkwizycją kieruje sam. papież. Inkwizycja staje się narzędziem 

polityki papieskiej. Inkwizytor był tylko pełnomocnikiem papieskim, Władzę 

swoją otrzymywał bezpośrednio i tylko od papieża. Sami inkwizytorowie kładą 

szczególny nacisk zawsze i wszędzie: we Włoszech, w Niemczech, we Francji, 

w Hiszpanii, w Anglii i w Polsce na to, że ich władza pochodzi wprost od 

papieża.

"Przez   inkwizycję   —   pisze   hrabia   von   Hoensbroech   —   nie   zajął   Kościół 

żadnego   szczególnego   stanowiska   wobec   państwa:   jak   niegdyś   tak   i   teraz 

uważał się za pana, któremu ma być podległe państwo z wszystkimi swoimi 

prawami.   Sądy   państwowe   były   wobec   papieskich   sądów   inkwizycyjnych 

niczym innym, jak tylko narzędziami wykonawczymi. Z tego powodu nazwano 

państwo   (średniowieczne)   katem   w   ręku   papieża".   ("Papiestwo   i   jego 

działalność społeczno-cywilizacyjna". Warszawa 1907, str. 17).

Cesarze, na równi z papieżami zagrożeni przez ruch reformacyjny. w pełni 

popierali   św.   Inkwizycję.     Po   spotkaniu   cesarza   niemieckiego   Karola   IV   z 

papieżem Urbanem V w Rzymie w grudniu 1368, wydał cesarz surowe dekrety 

przeciw   niekatolikom;   jeden   z   nich   zawierał   rozporządzenie,   aby   domy 

niekatolików były konfiskowane i oddawane inkwizycji w celu przerobienia ich 

na więzienia inkwizycyjne dla niekatolików.

Rozporządzenie to potwierdził papież Grzegorz XI i udzielił za nie cesarzowi 

najwyższej pochwały bullą z dnia 9 czerwca 1371 roku.

background image

Osoby zadenuncjowane i uwięzione przez inkwizytorów czekały po kilka i 

kilkanaście lat na śledztwo i proces. Oczywiście wypadek taki jak np. Salaverta, 

przesłuchanego po raz pierwszy w roku 1300, a osądzonego dopiero w roku 

1319   należy   do   rzadkości,   ponieważ   zazwyczaj   tortury   i   warunki   więzienne 

powodowały szybką śmierć uwięzionych.

Istniało wiele podręczników dla inkwizytorów.  Autorem jednego z nich pod 

tytułem   "Practica   Inquisitionis   haereticae   pravitatis"   był   inkwizytor   papieski 

Bernard   Guidonis   (1261—1331).   Był   on   nie   tylko   wybitnym   teoretykiem 

inkwizycji,   ale   również   praktykiem,   skazał   mianowicie   na   spalenie   637 

heretyków.   "Zadaniem   inkwizycji   —   pisał   Guidonis   —   jest   wykorzenianie 

kacerstwa; cel ten można osiągnąć przez tępienie kacerzy, co powinno iść w 

parze   z   tępieniem   ich   protektorów   i   obrońców.   Kacerzy   można   usuwać   w 

dwojaki sposób: bądź skłaniając ich do powrotu na łono Kościoła katolickiego, 

bądź też paląc ich na stosie".

Znakomity teolog Franciszek Pegna, wydawca podręcznika dla inkwizytorów, 

napisanego   przez   Eymerica   ("Directorium   inquisitorum")   pisze:   "Z   powodu 

nieludzkości przestępstwa, jakim jest odejście od wiary katolickiej, nie ustaje 

kara nawet ze śmiercią kacerza. W dwojaki sposób może inkwizytor wystąpić 

przeciwko zmarłemu kacerzowi: po pierwsze — konfiskując jego dobra na rzecz 

inkwizycji, po drugie — odkopując i paląc jego kości".

Inkwizytor   miał   prawo   stosowania   tortur.   Początkowo   polecał   Kościół 

torturować   oskarżonych   nie   przez   inkwizytorów,   ale   przeznaczał   do   tej 

czynności świecką zwierzchność, zagrażając jej klątwą w razie wzbraniania się. 

Później   uznano,   że   lepiej   będzie,   jeśli   torturowanie   przejdzie   w   ręce   sądów 

duchownych, ponieważ podczas tortur wychodziły na jaw rzeczy nieraz tajemne 

— pisał Pegna — mogące szkodzić wierze.

"Wszystkie   skonfiskowane   dobra   kacerzy   —   pisał   Pegna   —   powinny   być 

obracane na pożytek i rozszerzanie świętej inkwizycji. Pogląd, że nie jest rzeczą 

background image

papieża   rozporządzać   dobrymi   nie   leżącymi   w   jego   kraju,   jest   poglądem 

fałszywym i bezbożnym."

Tomasz C a r e n a, prokurator rzymskiej inkwizycji za Urbana VIII (1623—

1644),   wydał   traktat   o   inkwizycji   pt.   "Tractatus   de   officio   sanctissimae 

inquisitionis", w którym uzasadniał tezę, że płonący stos i miecz katowski są 

lepszym   sposobem   zwalczania   herezji,   niż   religijne   dysputy.   Przy   paleniu 

kacerzy   na   stosach   należy   im   kneblować   usta,   aby   nie   mogli   uprawiać 

propagandy. Dojrzałym do spalenia na stosie jest się już w czternastym roku 

życia. Tym, którzy żałują, że odeszli od katolicyzmu, może być wyświadczona 

łaska,   że   zostaną   uduszeni   przed   spaleniem.   Nie   żałujących   należy   palić 

żywcem.

Konsultor   inkwizycji   sycylijskiej,   Antonio   Diana,   był   autorem  podręcznika 

"Resolutiones morales", w którym pisał, że "Egzekucje powinny się odbywać w 

dni świąteczne, w obecności wielkiej liczby osób, aby widzieli męki skazanego i 

mieli odstraszający przykład".

W   roku   1693   ukazał   się   w   Rzymie   podręcznik   inkwizytora   z   zakonu 

Dominikanów,   Tomasza   Menghiniego,   pod   tytułem   "Sacro   arsenale,   pratica 

dell'officio   delia   s.   inquisitione",   dedykowany   papieżowi   Innocentemu   XII   i 

aprobowany przez Ferrariego. Najciekawszym rozdziałem tego podręcznika jest 

rozdział   6  o   torturowaniu   odstępców   od  wiary   katolickiej.   Tortury.   zdaniem 

Menghiniego, należy stosować względem oskarżonego w celu wydobycia od 

niego zeznań o jego czynach, poglądach, a przede wszystkim w celu wydobycia 

nazwisk   współwinnych.   Menghini   poleca   szczególnie   cztery   rodzaje   tortur; 

przypiekanie,   śrubowanie,   wyłamywanie   stawów   i   bicie.   Miały   one   być 

stosowane również wobec nieletnich dzieci.

Szczególną   nienawiścią   pałała   św.   Inkwizycja   do   dzieł   sztuki   i   literatury 

autorów   podejrzanych   o   antypapieskie   tendencje.   We   wrześniu   1557   roku 

Inkwizycja wydała obszerny indeks książek, które należy spalić. W licznych 

background image

miastach rozpoczęło się palenie książek na stosach, czasem i po 10 tysięcy na 

raz (von Pastor, tom VI, str. 522).

Od tego czasu co kilka lat papież wydaje nowy indeks; przez kilka stuleci było 

w   tych   indeksach   zakazywane   dzieło   Kopernika,   a   do   dziś   znajdujemy   tam 

wśród   książek   zabronionych   nazwiska   takich   autorów   jak   Kant,   Kartezjusz, 

Hume,   Spinoza,   Pascal,   Locke,   Vollaire,   Rousseau,   Ba1zac,   Anatol   France, 

Victor Hugo, Zola, a nawet Mickiewicz.

Społeczeństwo   polskie   odniosło   się   do   tej   ofensywy   obskurantyzmu   z 

oburzeniem. Jeszcze w roku 1534 na sejmiku w Środzie uchwalono instrukcję 

protestującą przeciw zakazowi drukowania książek w języku polskim, w której 

czytamy aktualne do dziś oskarżenia: "nam księża każą głupimi być!" (Zygmunt 

Wojciechowski, "Zygmunt Stary", Arct, 1946, str. 294).

Społeczeństwo   polskie   protestowało.   Mieszczanie   toruńscy   w   obronie 

palonych na stosie książek przepędzili legata papieskiego kamieniami i część 

książek uratowali (ksiądz Fabisz, "Wiadomość o legatach", str. 110).

W   posłuszeństwie   dla   Rzymu   utrzymywał   ludność   strach   przed   władzą 

sądową duchowieństwa, które do XVI wieku — na mocy narzuconego Polsce 

papieskiego   prawa   —   więziło,   torturowało   i   paliło   obywateli   polskich.   Św. 

Inkwizycja działała bowiem i w Polsce. Ksiądz Fabisz podaje w swojej książce 

o legatach i nuncjuszach papieskich 42 nazwiska inkwizytorów urzędujących w 

Polsce   w   latach   1318—1591   (str.   60—61).   Ich   akcja   wywołała   takie 

wzburzenie, że na sejmie 1552 roku grożono wyrżnięciem wszystkich księży, 

jeżeli biskupi zachowają władzę sądową (Ludwik Kubala, praca o Stanisławie 

Orzechowskim,   wyd.   1906   r.,   str.   55).   W   rezultacie   zawieszenie   sądów 

duchownych trwało cztery lata. Wynik tego był taki, że "naród polski, który 

udawał   katolicyzm   przed   grozą   praw   i   potęgą   biskupią...   pokazał   zupełnie 

zmienione oblicze. Mało nie cała szlachta polska w przeciągu roku porzuciła 

katolicyzm. Szybkość ta... nie ma przykładu" — pisze znany historyk, Ludwik 

Kubala (str. 56).

background image

Dla   przeciwdziałania   reformacji   ustanowiona   została   w   roku   1556   stała 

nuncjatura   papieska   w   Polsce.   Pierwszym   nuncjuszem   został   Lippomano. 

"Papież   Karaffa   (Paweł   IV),   który   wyprawianiem   na   drugi   świat   heretyków 

postanowił dowieść im naocznie, że nie wejdą do królestwa niebieskiego — 

pisze Kubala — wysłał do Polski podobnego do siebie nauczyciela... który na 

pierwszej   zaraz   audiencji   radził   królowi,   aby   dla   przykładu   kazał   ściąć 

dwudziestu   możniejszych   różnowierców",   a   następnie   sam   spalił   "jak 

najniewinniej,   jak   się   pokazało,   młodą   dziewczynę   chrześcijankę   (Dorotę 

Łażęcką, A. N.) i kilku Żydów w Sochaczewie" (str. 57). Rezultat był taki, że 

nuncjuszów   papieskich   zaczęto   w   Polsce   powszechnie   nazywać  "rodem 

jadowitych żmij" (*progenies viperarum, progenies  = ród. vipera =  jadowita 

żmija.)) [powstało to zapewne na bazie: Mt 3:7, "A gdy widział, że przychodzi 

do   chrztu   wielu   spośród   faryzeuszów   i   saduceuszów,   mówił   im:   Plemię 

żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem?" - dopisek 

legaby]. Powszechne oburzenie zmusiło papieża do odwołania nuncjusza, ale in-

stytucja nuncjatury pozostała.

Istotą reformacji w Polsce nie było wcale kwestionowanie takich czy innych 

dogmatów   katolicyzmu.   Wspólnym   mianownikiem   wszystkich   prądów 

reformacyjnych w Polsce była chęć uniezależnienia kraju od Rzymu, co zresztą 

było   popularne   również   w   szerokich   kołach   katolików   i   katolickiego 

duchowieństwa.   Linia   podziału   nie   biegła   więc   między   katolikami   i 

protestantami, ale między papieżnikami (tak ich wówczas nazywano w Polsce), 

a antypapieżnikami, przy czym do antypapieżników zaliczyć wypada niejednego 

gorliwego katolika.

Wiele było w XVI wieku przyczyn, które mogły skłaniać Polaka patriotę do 

walki o niezależność Polski od papiestwa.

Przede wszystkim zachodziła wtedy oczywista sprzeczność między polityką 

papieską   a   interesami   Polski.  Szerokie   koła   społeczeństwa   polskiego 

wiedziały, że w pierwszych stuleciach kontaktów polsko-papieskich papiestwo 

background image

było narzędziem niemieckiej ekspansji na wschód, instytucją ściśle zrośniętą z 

cesarstwem niemieckim, że w następnych stuleciach śmiertelni wrogowie Polski 

- Krzyżacy podlegali bezpośrednio papieżowi i byli przezeń popierani. W XVI 

wieku   widoczny   znów   był   sojusz   polityczny   papiestwa   z   wrogimi   Polsce 

Habsburgami.

Drugim   istotnym   powodem   była   niepopularność   idei   politycznego 

zwierzchnictwa     papieży,   nad   Polską.   Nie   tylko   protestanci,   ale   również 

większość katolików a także liczni księża katoliccy i biskupi stali na stanowisku 

suwerenności państwa polskiego. Tymczasem papieże traktowali Polskę jak swą 

kolonię, jak feudalne lenno i domagali się świętopietrza nie tylko ze względów 

finansowych, ale także jako symbolu politycznej podległości i zależności.

Z   tych   dwóch   powodów   wypływał   trzeci,   mianowicie   świadomość 

niebezpieczeństwa, jakie przedstawiał fakt, że część wyższego duchowieństwa, 

piastującego   w   Polsce   wysokie   godności   państwowe,   kierowała   się   przede 

wszystkim   interesami   dalekiego,   obcego   państwa   —   państwa   kościelnego, 

prowadzącego swoją własną politykę sprzeczną z interesami Polski.

Czwartym ważnym powodem politycznym rozpowszechniania się nastrojów 

antypapieskich w Polsce było ciągłe mieszanie się papieży do wewnętrznych 

spraw Polski, a zwłaszcza do naszej polityki zagranicznej. Nie tylko protestanci, 

ale liczni katolicy wraz z częścią duchowieństwa uważali, że polska polityka 

zagraniczna powinna być dyktowana wyłącznie interesami państwa polskiego, a 

nie interesami papiestwa i związanych z papiestwem Habsburgów.

Piątym   powodem   była   świadomość,   że   papiestwo   i   jego   agentury   hamują 

rozwój kulturalny naszego kraju przez akcję obskurancką, skierowaną przeciw 

wolności   myśli,   wolności   badań   naukowych   i   przeciw   rozwojowi   języka 

narodowego.

Literatura w języku polskim rozwinęła się u nas bujnie dopiero właśnie w 

okresie buntu przeciw wpływom papiestwa.

background image

To były powody najważniejsze. Kiedy zaś znaczna część Polaków odeszła od 

katolicyzmu,   doszedł   powód   szósty:   protest   przeciw   rozbudzaniu   fanatyzmu 

religijnego i podżeganiu do wojny religijnej.   Ogromna większość posłów na 

sejmikach i sejmach stała na stanowisku, że takie czy inne wyznanie jest. sprawą 

sumienia   człowieka,   a   w   interesie   państwa   polskiego   leży   pokój   między 

dysydentami (katolikami i niekatolikami, różniącymi się wyznaniem).

W dziesiątkach  uchwał sejmowych  powtarzacie  ten zwrot:  "Obiecujemy to 

sobie wspólnie, którzy jesteśmy dissidentes de religione (różniący się między 

sobą w sprawach religii), pokój między sobą zachować."

Nuncjusze   papiescy,  część  biskupów  i sprowadzeni  przez  Hozjusza  jezuici 

próbowali skłócić ze sobą katolików z niekatolikami, podżegali do gwałtów i 

tumultów oraz wywierali nacisk na władzę państwową, aby przy obsadzaniu 

urzędów stosowała dyskryminację obywateli ze względu na ich wyznanie.

Ostateczne   zwycięstwo   nad   prądami   reformacyjnymi   w   Polsce   zawdzięcza 

jednak hierarchia kościelna innemu czynnikowi — klasowemu.  W Niemczech i 

w   Czechach   wystąpiły   pod   sztandarem   reformacji   szerokie,   masowe   ruchy 

chłopskie skierowane przeciwko szlachcie. Szlachta polska przeraziła się tych 

ruchów, zwróciła się ku Kościołowi katolickiemu z tym większą gorliwością, że 

na szerokich połaciach wschodnich ówczesnej szlacheckiej Rzeczypospolitej, na 

Ukrainie i Białorusi, lud, chłopi pańszczyźniani, byli prawosławni, a Kościół 

katolicki   był   niemal   wyłącznie   Kościołem   szlachty.   Szlachta   widziała   w 

jezuickiej   kontrreformacji   jedyną   obronę   przed   buntami   chłopskimi,   jedyną 

ostoję   ideową   poddaństwa,   pańszczyzny   i   w   ogóle   klasowego   panowania 

szlachty. Ten argument klasowego interesu szlachty miał działanie piorunujące. 

Strach przed rewolucją chłopską spowodował tysiące cudownych nawróceń na 

katolicyzm.   Wszystkie   poprzednie   powody,   przemawiające   za   zerwaniem   z 

papiestwem, bladły wobec zagrożenia ustroju panowania nad chłopami.

Na   reformatorów   zaczęto   patrzeć   z   nienawiścią   nie   z   powodu   ich   teorii 

religijnych,   ale   z   powodu   niebezpieczeństwa,   jakie   ich   wystąpienia 

background image

przedstawiały dla systemu pańszczyźnianego. Ilustracją tego, co się wówczas 

działo,   był   fakt,   że   np.   protestanta   Stankara   oskarżono   nie   tylko   o 

"podkopywanie wiary", bo w gruncie  rzeczy sprawa wiary była dla szlachty 

polskiej   mało   istotna,   ale   "o   podkopywanie   istniejącego   porządku 

politycznego... o podburzanie niższych klas przeciwko wyższym, o schlebianie 

motłochowi...   o   dążność   do   ustanowienia   wspólności   majątkowej...   o 

zaprowadzenie równości wśród wszystkich mieszkańców kraju, by nie było ani 

panów ani sług" (Walerian hr. Krasiński, "Zarys dziejów powstania i upadku 

Reformacji w Polsce" tom I, str. 135).

Tym   argumentem   obrony   klasowego   interesu   szlachty   operowała   planowo   i 

świadomie   hierarchia   kościelna.   Szermował   nim   często   człowiek   zupełnie 

obojętny .dla wiary, biskup — ateusz, znany z powiedzenia: "A wierz sobie 

nawet w kozła, bylebyś mi dziesięcinę płacił!" (Z przedmowy do łacińskiego 

wydania listów Zebrzydowskiego). Ten "biskup w rzeczach wiary najzupełniej 

obojętny i jak wielu ówczesnych dostojników kościelnych... nie odznaczający 

się   większą   skrupulatnością   moralną"   (Henryk   Barycz,   "Proces 

Krupki-Przecławskiego   o   wiarę   w   roku   1551",   str.   424),   lepiej   od   innych 

biskupów wiedział, jak zyskać szlachtę dla katolicyzmu, z którego sam — nie 

wierząc w nic — czerpał znaczne korzyści. "Jakie będą skutki — mówił tenże 

biskup Andrzej Zebrzydowski — ze swobodnego rozwijania się herezji pośród 

nas?...   Będzie   anarchia   jak   w   Niemczech,   gdzie   chłop   nie   słucha   pana..." 

(Walerian hr. Krasiński, tom I, str. 110).

Większość   tej   szlachty,   która   porzuciła   niegdyś   obóz   papieżników   ze 

szlachetnych i patriotycznych powodów politycznych i kulturalnych, cofnęła się 

nagle   na   pozycje   reakcyjne   i   z   powodów   klasowych,   wróciła   na   łono 

papieżników.   Reformacja   dała   Polsce   "złoty   wiek"   literatury;   zwycięstwo 

papieżników doprowadziło do mroku i rozkładu czasów saskich.

W   roku   1658   osiągnięta   została   zgoda   szlachty   katolickiej   ze   szlachtą 

luterańską na wypędzenie "Braci Polskich", wyznania obejmującego około 25 

background image

tysięcy ludzi (Jan Dürr-Durski, "Arianie Polscy", W-wa 1948, str. 7), których 

poglądy   społeczne   wydały   się   groźne   zarówno   szlachcie   katolickiej,   jak 

szlachcie  luterańskiej.  Przeciwieństwo  katolicyzmu i luteranizmu  okazało się 

nieistotne, gdy w grę wchodził interes klasowy.

A tymczasem stała nuncjatura funkcjonowała. Polityka papieska opierała się w 

tym czasie (od połowy XVI do końca XVII wieku) na politycznym sojuszu z 

wrogimi   Polsce   Habsburgami.   Zgodnie   z   tym   działalność   nuncjuszów 

papieskich w Polsce była — z woli i za wiedzą papieży — jednym z przejawów 

realizowania tego sojuszu. Mówiąc innymi słowy, nuncjusze papiescy w Polsce 

byli jednocześnie płatnymi agentami Habsburgów.

Ciekawym   przykładem   ich   roboty   szpiegowskiej   jest   działalność   w   Polsce 

nuncjusza Commendonego (1563-1565 i 1571—1573) i nuncjusza Hannibala z 

Kapuy (1587—1589).

Nuncjusz Commendone zwiedził całą ówczesną Polskę włącznie z dalekimi 

twierdzami na pograniczach w celach szpiegowskich. O polskich twierdzach i 

stanie sił zbrojnych, a także o tajnych obradach politycznych, o których wiedział 

od   swych   agentów,   donosił   szczegółowo   obu   swym   panom:   papieżowi   i 

cesarzowi.   Zachował   się   jego   list   z   8   marca   1565   roku,   w   którym   pisze: 

"Poczytuję to za szczególniejsze szczęście, iż spełniając w tym kraju (to znaczy 

w   Polsce,   A.   N.)   obowiązek   mój   według   rozkazów   ojca   świętego,   mogę 

zasłużyć się cesarzowi i arcyksiążętom" (Listy nuncjusza Commendonego, tom 

II, str. 98). Za działalność szpiegowską otrzymał Commendone od papieża na 

interwencję cesarza kapelusz kardynalski 12 marca 1565 roku. Za to samo został 

wyproszony z Polski, gdzie Jakub Ostroróg i marszałek izby poselskiej Mikołaj 

Siennicki   ujawnili   przed   Sejmem   jego   działalność   szpiegowską   na   rzecz 

Habsburgów i przepowiedzieli, że będzie się starał osadzić Habsburga na tronie 

polskim.

W tym celu nuncjusz Commendone, protegowany przez cesarza austriackiego 

u papieża, został wyznaczony powtórnie nuncjuszem w roku 1571. Jeszcze za 

background image

życia   Zygmunta   Augusta   nuncjusz   Commendone   spotykał   się   w   lesie   ze 

spiskowcami — płatnymi agentami Austrii — i projektował wraz z nimi zbrojny 

zamach stanu w celu oddania tronu polskiego Habsburgowi. Odwołany w roku 

1573 popadł w niełaskę za to, że nie potrafił oddać Polski Habsburgom.

W latach 1574—1576 pracuje "z polecenia kurii na korzyść cesarza" nuncjusz 

Wincenty Laureo i "posuwa się w tym tak daleko, że skompromitowany musiał 

opuścić  Polskę"  (Nanke, "Z dziejów polityki kurii rzymskiej  wobec Polski", 

Lwów, 1921, str. 51). W latach 1587—1589-działa na terenie Polski nuncjusz 

papieski   Hannibal   di   Capua,   również   agent   habsburski,   któremu   szyfrowana 

instrukcja   papieska   nakazywała:   "Gdziebyś   mógł   przyjść   z   pomocą   domowi 

habsburskiemu,   tam  należy   przyłożyć   się   do  tego   z  wielką   gorliwością",   bo 

papież pragnie, aby "jeden z arcyksiążąt zasiadł na tronie polskim" (Nanke, str. 

19 i 172). Szyfry papieskie akceptowały jego rolę szpiega i agenta Habsburgów, 

wiec  nuncjusz Hannibal  bez żadnych  przeszkód  i skrupułów "oddał się  całą 

duszą na usługi Habsburgów" (Nanke, str. 25), którzy zapewniali go, "że usługi 

wyświadczone   domowi   austriackiemu   nie   pozostaną   bez   nagrody"   (str.   26). 

Dzięki  przejęciu   listów  nuncjusza   przez  ludzi  Zamojskiego,  jego działalność 

szpiegowska   na   szkodę   Polski   została   zdemaskowana   i   nuncjuszowi   groziło 

odwołanie. Ale papież z obawy przed cesarzem austriackim pozostawił go w 

Polsce. Po rozbiciu arcyksięcia Maksymiliana przez Zamojskiego pod Byczyną, 

nuncjusz   rozpoczął   regularną   nuncjaturę   przy   Zygmuncie   III,   ale   mamy 

dowody, że w dalszym ciągu "nuncjusz urządzał tajne schadzki ze stronnikami 

Maksymiliana"   (Nanke,   str.   155).   Potwierdzeniem   działalności   nuncjusza 

Hannibala   na   szkodę   Polski   są   podziękowania   cesarza   Rudolfa.   Nanke 

przypuszcza, że "nuncjusz udzielał dworowi austriackiemu tajnych informacji" 

(str. 155), główna jego rola polegała jednak na tym, że "stanowił ważny pomost 

między   dworami   Habsburgów   a   duchowieństwem   polskim,   na   które   z   racji 

swego duchownego stanowiska mógł silnie oddziaływać" (str. 25), to znaczy 

prowadzić   kler   polski   do   zdrady   Ojczyzny.   Za   pośrednictwem   nuncjusza 

background image

papieskiego,   a   właściwie   całej   serii   nuncjuszów   papieskich,   znaczna   część 

wyższego duchowieństwa przechodziła  na płatną służbę do wrogów państwa 

polskiego.

Kiedy w roku 1676 Sobieski zawarł korzystny dla Polski traktat z Turcją w 

Żórawnie,   partia   habsburska   w   Polsce   organizuje   przeciw   "bezbożnemu 

Sobieskiemu"   zbrojny   bunt,   a   w   rocie   spiskowej   czytamy,   że   buntownicy 

"uciekając   się   do   Cesarza   (Austrii)   jako   protektora"   przysięgają   mu   "wiarę, 

posłuszeństwo,  przy Jego Cesarskiej  Mości ludziach stawać  itd." (Kazimierz 

Konarski, "Polska przed odsieczą wiedeńską", Warszawa 1914, str. 20). Obrona 

interesów Habsburgów — obcej, cudzoziemskiej dynastii — jest tu osłaniana 

frazesami   o   "obronie   wiary   świętej",   zagrożonej   rzekomo   przez   bezbożnego 

Sobieskiego.   Jednocześnie   papież   Innocenty   XI   wysyła   do   panów   polskich 

liczne listy wzywające ich do obalenia traktatu w Żórawnie. "Nie ma prawie 

dygnitarza polskiego, nie mówiąc już oczywiście o biskupach, który by nie był 

zaszczycony  osobnym  brevem   papieskim"   — pisze   Konarski  (str.  44). Listy 

papieskie przygotowują grunt pod zbrojny bunt przeciw Sobieskiemu. W lecie 

1678   roku   dworzanin   Lubomirskiego   "wpada   na   trop   sprzysiężenia,   jakie   w 

porozumieniu z Wiedniem uknuła pewna grupa arystokracji polskiej" (Konarski, 

str.   50).   Jednym   z   motorów   sprzysiężenia,   organizowanego   na   rzecz 

habsburskiej   Austrii   był   biskup   krakowski,   Andrzej   Trzebicki.   Ambasador 

francuski Bethune donosił Ludwikowi XIV, że nuncjusz papieski Martelli działa 

na terenie Polski jako "lokaj Habsburgów". Następny nuncjusz, Pallavicini, był 

również   agentem   austriackim.   O   nuncjuszu   tym   pisał   do   Sobieskiego 

Lubomirski:   "Kardynał   Opicjusz   Pallavicini,   wielki   całej   Rzeczypospolitej   i 

imienia Jego Królewskiej Mości nieprzyjaciel i domowy szpieg" (ksiądz Fabisz, 

"Wiadomość o legatach", str. 279).

Sojusz papiesko-habsburski i wynikające stąd posunięcia polityczne papieża, 

nuncjuszów   papieskich   i   papiesko-habsburskich   agentur   w   Polsce   były 

sprzeczne   z   interesami   Polski.   Sojusz   papiesko-habsburski   powodował,   że 

background image

papiestwo   pracowało   na   zgubę   państwa   polskiego   i   przyczyniało   się   swą 

działalnością   do   upadku   Polski.   Ukoronowaniem   tej   wysługującej   się 

Habsburgom, antypolskiej polityki papiestwa był sławny list papieża Klemensa 

XIV   do   Marii   Teresy,   uspakajający   sumienie   tej   gorliwej   katoliczki   po   jej 

udziale w zbrodni pierwszego rozbioru Polski: "Najechanie Polski i jej podział 

— pisał papież Klemens XIV — były nie tylko rzeczą polityczną, lecz leżały w 

interesie  religii  i dla  duchowej  korzyści   Kościoła  było  konieczne,  aby  dwór 

wiedeński rozpostarł swe panowanie w Polsce o ile można najdalej" (Lelewel, 

"Histoire de Polegne"). Dla tego celu pracowali papieże, nuncjusze papiescy i 

garść płatnych zdrajców — polskich biskupów i arystokratów — przez dwieście 

lat.

A. Papież Klemens XI i jego breve z roku 1705

Niemniej   charakterystycznym   przykładem   politycznej   interwencji   w 

wewnętrzne sprawy Polski, nie mającej nic wspólnego z religią, jest działalność 

papieża Klemensa XI. 

Pogląd historyków na epokę saską jest jednomyślny. Obóz saski był obozem 

wstecznictwa i reakcji, natomiast wokół Stanisława Leszczyńskiego gromadzili 

się   postępowcy.   Patrioci   polscy   byli   z   Leszczyńskim   przeciw   Augustowi   II. 

Watykan.   popierał  na   terenie   Polski   te  siły,  które   ją  prowadziły   do  upadku. 

Akcja   polityczna   Watykanu   na   rzecz   Augusta   przeciw   stronnikom 

Leszczyńskiego nie miała nic wspólnego z troską o dobro religii.

"August II Sas — pisze gorący katolik prof. Silnicki w "Dziejach Papieży" — 

cieszył   się   poparciem   Rzymu...   Papieże   wyróżniają   go   mimo   jego   moralnej 

nicości i politycznego cynizmu" (str. 455).

Na   żądanie  Augusta   II,  papież  Klemens  XI  wydał   prowokacyjne  breve  do 

prymasa i biskupów polskich 10 czerwca 1705 roku, w którym pisał m. in.:

background image

"Mamy nadzieję, że pamiętacie to, co przez inne nasze brevia... w interesie 

najsławniejszego naszego syna w Chrystusie, Augusta, Najjaśniejszego Króla 

Polskiego,   pisaliśmy   do   Was...   Brzmieniem   niniejszego   pisma   wyraźnie 

zalecamy i zakazujemy, abyście się do koronacji (Leszczyńskiego) żadną miarą 

nie mieszali, pod karami odsądzenia od wykonywania obrządków biskupich i 

zakazu wstępu do Kościoła".

Jarochowski, z którego rozprawy o prymasie Radziejowskim przytoczyliśmy 

fragment papieskiego breve, pisze: "Cokolwiek bądź i z jakiegokolwiek bądź 

stanowiska na sprawy ówczesne zapatrywać się będziemy, nie może się nam 

owo... breve nie przedstawiać w charakterze wyraźnego przekroczenia granicy 

władzy kościelnej, niepowołanego mieszania się w najżywotniejsze prawa 

polityczne narodu" (str. 155—157).

Następnie   "nuncjusz   Julian   Piazza   —   pisze   ksiądz   Fabisz   —   kazał   sobie 

wydać biskupa Załuskiego jako podejrzanego o sprzyjanie Leszczyńskiemu i 

odesłał go do papieża" ("Wiadomość o nuncjuszach", str. 288).

Breve   papieskie   wywołało   oburzenie   polskiej   opinii   publicznej.   Starosta 

wschowski   Franciszek   Radzewski   napisał   memoriał,   który   wyrażał   zgodną 

opinię prawie całego kraju:

"Z   pewnością   —   czytamy   w   memoriale   —   Polacy   godni   są   pochwały...   że 

woleli cierpieć ze ślepym posłuszeństwem największe surowości ze strony kurii 

rzymskiej, aniżeli być posądzonymi o lekceważenie względem tego, który ma 

reprezentować Jezusa Chrystusa na ziemi... Ponieważ jednak rzeczy doszły do 

tego stopnia, że kuria rzymska nie poprzestając na wykonywaniu jurysdykcji w 

sprawach kościelnych zaczyna mieszać się także w prawa Rzeczypospolitej, 

winniśmy nie ukrywać tej obrazy pod karą zdrady wolności... Cała ziemia wie, a 

wie   aż   nazbyt,   ku   wstydowi   imienia   polskiego,   z   jaką   wyniosłością   ostatni 

nuncjuszowie   apostolscy   nadużywali   naszej   łatwości.   W   czasie,   w   którym 

widzieli Rzeczpospolitą jakby zatopioną w ocean nieszczęść i niebezpieczeństw 

zguby, śmieli nam wymierzać nauki lub groźby, skorośmy się tylko ruszyli 

background image

ku naszemu oswobodzeniu.  Mogli cierpieć,  aby Polska była rozdartą przez 

króla Augusta (II Sasa); mogli zgadzać się na wszystkie niesprawiedliwości tego 

monarchy i... faworyzować go... Nuncjusze papiescy oddają pochwały zaciętym 

nieprzyjaciołom religii katolickiej (Sasom), ... a iżby na niczym nie zbywało 

naszemu   nieszczęściu,  widzimy   ojca   świętego   korzystającego   z   naszych 

klęsk.  Nie   możemy   bez   najwyższego   oburzenia   mówić   o   krzyczącym 

postępowaniu względem biskupa poznańskiego (Załuskiego)... o obeldze, jaką 

Rzeczypospolita   przy   tej   sposobności   poniosła.   Senator,   który   się   dobrze 

zasłużył   Rzeczypospolitej...   jest   pociągnięty   jako   zbrodniarz   w   więzach   do 

Rzymu; tam wytaczają mu nawet proces, jakkolwiek jego sprawa nie obchodzi 

w niczym religii" (Jarochowski, str. 160—162).

Komentując   ten   memoriał   pisze   Jarochowski,   że   "nie   możemy   mu   racji   i 

słuszności odmówić w tym esencjonalnym punkcie, iż  Rzym przeliczył się w 

granicach   swej   kompetencji,   nakładając...   kary   kościelne   za   akt   czysto 

politycznej natury  (popieranie króla Stanisława Leszczyńskiego). Prawda tu 

była zbyt oczywistą, aby mogła ujść uwagi współczesności polskiej" (str. 163).

Klemens XI w interesie Sasów groził katolikom polskim karami kościelnymi 

za należenie do obozu Postępu, za patriotyzm. W dziejach Polski nie brakło 

księży patriotów, którzy dla Polski narażali się na represje kościelne ze strony 

papieży i reakcyjnej hierarchii kościelnej. Interes kraju i narodu był dla nich 

wyższy nad interes Watykanu i jego świeckiej polityki. 

B Hierarchia kościelna przeciw chłopu polskiemu

W   okresie   pierwszej   niepodległości   za   niepodzielnego   panowania   szlachty, 

wybuchało wiele buntów chłopskich, walk chłopskich przeciwko szlacheckiemu 

uciskowi   i   wyzyskowi.   Prawie   wszystkie   te   bunty   chłopskie   odznaczały   się 

wrogą   postawą   w   stosunku   do   hierarchii   kościelnej   i   duchowieństwa. 

Przypomnijmy kilka zastanawiających faktów:

background image

W pierwszej połowie XI wieku chłopi "przeciw biskupom i kapłanom Bożym 

rozpętali bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali" (Kronika 

Galia):

W XII i XIII wieku (a także w kilku wiekach następnych) chłopi kościelni 

masowo   zbiegają   z   posiadłości   klasztornych   korzystając   z   lada   jakiej 

sposobności  do  ucieczki.  Uciekali,   ponieważ  — jak  czytamy  w dokumencie 

średniowiecznym — "nie mogli znieść ucisku i nękania wszelakiego rodzaju, 

żadnej   ulgi,   żadnej   nadziei   lepszego   losu   nie   mając"   (Stanisław   Smółka, 

"Mieszko Stary" str. 50).

W   połowie   XIII,   a   następnie   w   połowie   XIV   wieku   chłopi   Wielkopolski, 

Małopolski, Podhala biorą masowy udział w ruchu biczowników godzącym w 

hierarchię kościelną. "Wrogi nastrój wobec kleru" jest charakterystyczną cechą 

tego ruchu będącego prymitywną, tragiczną, z góry skazaną na niepowodzenie 

formą buntu chłopskiego (Kazimierz Dobrowolski, "Pierwsze sekty religijne w 

Polsce").

W   połowie   XIV   wieku   "za   rządów   biskupa   Nankiera   ujawnił   się 

niejednokrotnie   wrogi   nastrój   ludności   wobec   duchowieństwa"   (K. 

Dobrowolski, tamże).

W roku 1345 toczył się proces chłopów ze wsi Rybnej i Przegini przeciw 

biskupowi krakowskiemu Grotowi. Biskup rzucił na chłopów klątwę za opór 

przeciw płaceniu dziesięciny (Zdzisław Kaczmarczyk, "Monarchia Kazimierza 

Wielkiego", tom II. str. 166).

W pierwszej połowie XV wieku wrzenie ogarnia chłopów całej Polski. "Duch 

ludu przetwarzał się: zaczęto lekceważyć księży". Jeden ksiądz dostał od chłopa 

po twarzy, "w innych miejscach kmiecie topią nałożnice proboszczów; ówdzie z 

pogardą   obrządków   religii   bez   kapłana   odprawują   pogrzeb"   (Tadeusz   książę 

Lubomirski, "Jurysdykcja patrymonialna", str. 39).

W połowie XV wieku "Klasztory nie mogą sobie dać rady w swych rozległych 

dobrach   z   chłopami.   Zakonnice   w   Staniątkach   i   Sączu   wypuszczają   dobra 

background image

mocniejszym sąsiadom dla poskromnienia nieposłusznych kmieci" (Lubomirski, 

tamże, str. 42).

Chłopi Olszanicy i Bibic przez czterysta lat procesują się z zakonnicami z 

klasztoru Norbertanek to znaczy od XV wieku aż do zniesienia pańszczyzny 

(Janina Bieniarzówna, "W walce o chłopskie prawa").

Powstanie chłopskie pod wodzą Lejczysa w roku 1483 skierowane jest nie 

tylko   przeciw   pańszczyźnie,   ale   również   przeciw   religii   katolickiej;   jest   to 

"litewskie   powstanie   Masława"   (Stefan   Inglot,   "Ruchy   socjalne   i   bunty 

chłopskie w dawnej Polsce", str. 20).

Zbójnicy   góralscy,   rekrutujący   się   z   chłopów   zbuntowanych   przeciw 

pańszczyźnie, szczególnie chętnie "przybytki Boże i klasztory łupią" (Stanisław 

Szczotka, "Polskie zbójnictwo góralskie", str. 7).

"Nie podobna wyrazić  — pisał do papieża nuncjusz  Torres  — jak bardzo 

chłopi   ruscy   nienawidzą   księży   katolickich.   Ta   nienawiść   do   tego   dochodzi 

stopnia,   że   widząc   księdza   katolickiego   plują   na   ziemię   ze   zgrozy   i   z 

obrzydzenia" ("Relacje nuncjuszów apostolskich", tom II, str. 155, relacja z r. 

1622).

"Bunt chłopców dobrzeckich (w roku 1590) skierował się również przeciwko 

Kościołowi, co często towarzyszyło rozruchom  agrarnym" (Stanisław Szczotka, 

"Przyczynki do dziejów buntów chłopskich", str. 460).

Skąd to antyklerykalne ostrze ruchów chłopskich? Złożyło się na nie wiele 

przyczyn.

Jedną z nich było to, że w posiadaniu duchowieństwa katolickiego znajdowała 

się prawie jedna trzecia ziemi, a więc duchownym jako obszarnikom podlegała 

również   znaczna   część   wszystkich   chłopów   pańszczyźnianych.   Nie   chodzi 

zresztą w tym wypadku o dokładną liczbę, ale o sam fakt, że biskupi, opaci, 

proboszczowie   byli   obszarnikami,   na   rzecz   których   chłopi   byli   zobowiązani 

odrabiać   pańszczyznę.   Nuncjusz   Ruggieri   pisał   papieżowi   w   roku   1565,   że 

"arcybiskup gnieźnieński posiada trzysta sześćdziesiąt wsi"; z tych wsi praca 

background image

pańszczyźnianych   chłopów   przynosiła   mu   60   tysięcy   ówczesnych   złotych 

rocznego dochodu. Biskup krakowski posiadał nie wiele mniej; biskup kujawski 

i arcybiskup lwowski posiadali razem tyle, co arcybiskup gnieźnieński ("Relacje 

nuncjuszów", tom I, str. 162, 163).

"Biskupstwo płockie posiadało ponad trzysta wsi" — pisze Kazimierz Maj 

("Chłopi w dawnej Polsce", str. 19), stwierdzając w kontekście, że "nadania na 

rzecz   kleru   zakonnego   i   świeckiego   stanowią   pierwsze   formy   uzależnienia 

chłopów w Polsce" i że "pierwsze bunty chłopskie w krajach Europy Zachodniej 

wymierzone są przeciw klerowi" (str. 18).

Biskupi   byli   wielkimi   obszarnikami,   niektórzy   proboszczowie   mniejszymi 

obszarnikami. Jedni i drudzy pochodzili ze szlachty i z racji posiadania wielkich 

majątków byli klasowymi wrogami chłopów.

Co więcej, biskupi, opaci i ksienie klasztorów, jako posiadacze folwarków nie 

tylko wymagali od chłopów powinności pańszczyźnianych, lecz wyróżniali się 

w   ich   ściąganiu   szczególną   chciwością   i   bezwzględnością,   a   w   tępieniu 

nieposłuszeństwa   chłopów   szczególną   nieludzkością   i   okrucieństwem. 

Przykładami   chciwości   biskupów   polskich   można   by   zapełnić   całe   tomy. 

Dlatego poprzestanę tylko na jednym świadectwie osoby, której nikt nie ośmieli 

się podejrzewać o tendencje antyklerykalne. mianowicie nuncjusza  papieskiego 

Commendonego:   Biskupi   polscy   "nie   chcą   od   Ojca   świętego   żadnej   innej 

pomocy, tylko zachowania dochodów. O resztę zdają się dbać bardzo mało, albo 

wcale nic... w ogóle każdy z tych prałatów myśli tylko u sobie, wcale nie dbając 

u dobro ogólne" (szyfr 24 stycznia 1564 roku), "posłowie wyrzucają biskupom, 

że oni więcej nie dbają tylko o dziesięciny i dochody kościelne" (list z 28 marca 

1564 roku), "kiedy kościoły idą w poniewierkę, kiedy upada cześć prawdziwego 

Boga, wówczas biskupi milczą; ale kiedy chodzi o kawałek ziemi, natychmiast 

rzucają się do broni" (list z 7 października 1564 roku); "powszechny odgłos 

oskarża biskupów, że spierają się tylko o dziesięciny, a wiarę lekceważą" (list z 

19 stycznia 1565 roku).

background image

Jeśli   chodzi   o   nieludzkość   i   okrucieństwo   kleru,   przypomnę   wypowiedź 

Świętochowskiego:   "kler...   zaprawiony   do   okrucieństwa   w   przymusowym 

nawracaniu pogan, nie czuł wcale wyrzutów sumienia z powodu ujarzmiania 

włościan" ("Historia chłopów polskich"', str. 59). Biskupi byli pacyfikatorami 

buntów chłopskich, na przykład: biskup krakowski, Piotr Gembicki, uśmierzał 

powstanie Kostki Napierskiego; biskup poznański Kazimierz książę Czartoryski 

uśmierzył   powstanie   chłopów   wielkopolskich   (wg   "Dokumentów   chłopskiej 

doli", str. 254); w roku 1769 uśmierzał powstanie chłopskie biskup żmudzki 

(Stanisław   Szczotka,   "Przyczynki   do   dziejów   buntów   chłopskich",   str.   465); 

czcigodne   zakonnice   Norbertanki   trzymają   przywódców   buntu   chłopskiego 

(przeciw   pańszczyźnie   na   rzecz   klasztoru)   w   więzieniu   klasztornym;   ich 

koleżanki   w   Staniątkach   i   Sączu   proszą   sąsiadów   o   dokonanie   pacyfikacji 

chłopów.

Był to jednak tylko jeden zespół  przyczyn tej usprawiedliwionej nienawiści. 

Drugim, znacznie bardziej zasadniczym zespołem przyczyn, dla którego chłopi 

nienawidzili księży katolickich była podła, nikczemna funkcja duchowieństwa. 

Duchowieństwo   katolickie   zaprzęgło   religię   katolicką   w   służbę   interesu 

klasowego szlachty.  Kazań niedzielnych — chłopi polscy musieli wysłuchiwać 

pod karą kijów (patrz Kodeks klasztoru kasińskiego, Świętochowski, "Historia 

chłopów polskich", str. 154: "kto w święta nie bywał w kościele — 12 plag"; 

"Dokumenty   chłopskiej   doli",   str.   37,   38,   39).   Zadaniem   tych   kazań   było 

utrzymywanie   chłopów   w   religijnym   szacunku   dla   panującego   porządku 

społecznego;   w   pokornym   godzeniu   się   z   poddaństwem   i   pańszczyzną   w 

uniżonym   posłuszeństwie   dla   uciskającego   i   wyzyskującego   ich   dworu. 

Zadaniem proboszczów było pozbawienie chłopa polskiego poczucia godności 

osobistej. Szlachcic płacił księdzu za to, żeby ten robił z chłopa pokorne bydlę.

Do ze wszechmiar słusznego twierdzenia Adama Próchnika, że "CIEMNOTA 

BYŁA   NIE   TYLKO   WYNIKIEM,   ALE   RÓWNIEŻ   NIEZBĘDNYM 

WARUNKIEM   PODDAŃSTWA   CHŁOPÓW,   BO   TAM   GDZIE   MYŚL 

background image

LUDZKA ZACZYNA PRACOWAĆ, TAM NIEWOLA UTRZYMAĆ SIĘ NIE 

MOŻE"   ("Dzieje   chłopów   w   Polsce",   str.   42),   należy   dodać,   że   funkcję 

utrzymywania   chłopów   w   ciemnocie   i   "chrześcijańskiej"   pokorze   dla 

ciemięzców i darmozjadów spełniało duchowieństwo katolickie.

I   tym   się   właśnie   przede   wszystkim   tłumaczy   niechęć   mas   chłopskich   do 

księży. Chłop, który zaczynał rozumować, zaczynał również sobie uświadamiać, 

że KSIĘŻA SŁUŻĄ WROGOM KLASOWYM CHŁOPÓW ZA NARZĘDZIE 

UTWIERDZANIA PANOWANIA SZLACHTY NAD CHŁOPAMI.

Szlachta   polska   utrzymywała   chłopa   w   posłuszeństwie   takimi   samymi 

metodami,   jak   imperialiści   podbijają   i   utrzymują   w   posłuszeństwie   ludy 

kolonialne;   przemocą,   okrucieństwem,   rozpijaniem   wódką   i   krzewieniem 

pobożności.   Pobożność   chłopa   leżała   w   interesie   klasowym   szlachty.   Papież 

Paweł V ucząc nuncjusza Simonettę, jak ma zyskiwać dla katolicyzmu szlachtę 

polską,   pisał,   że   "DOBRZY   KATOLICY   MAJĄ   TO   DO   SIEBIE,   ZE   SĄ 

POSŁUSZNYMI   PODDANYMI"   (Relacje   nuncjuszów",   tom   II,   str.   97). 

Rozumiejąc   to   SZLACHTA   POLSKA,   Z   MYŚLĄ   O   UTRZYMANIU 

PODDAŃSTWA I PAŃSZCZYZNY, PĘDZIŁA CO NIEDZIELĘ CHŁOPÓW 

DO KOŚCIOŁA NA KAZANIE POD GROZĄ BICIA KIJAMI.

Oto   .przyczyna,   dla   której   bunty   chłopskie   były   prawie   zawsze   buntami 

przeciwko   Kościołowi.   W   Kościele   bowiem   księża   nakładali   kajdany 

poddaństwa na duszę polskiego chłopa.

background image

V. Sojusz papiestwa z rządami zaborców Polski

Zbliżamy się do rzeczy powszechnie znanych. Rolę wyższego duchowieństwa 

w   okresie   rozbiorów   dobrze   opisał   dr   Zdzisław   Mierzyński   w   "Wybranych 

żywotach   książąt   Kościoła   ("Książka   i   Wiedza",   Warszawa.   1949).  Jest   tam 

mowa o prymasie Władysławie Łubieńskim, biskupie M ł o d z i e j o w .s k i m, 

p r y m y s i e O s t r o w s k i m, arcybiskupie P o d o s k i m, biskupie 

Massalskim i wielu innych zdrajcach. którzy pobierali stały żołd z kasy obcych 

ambasad za zdradę ojczyzny. Przypomnę tylko w kilku .słowach o trzech takich 

zdrajcach  —  książętach   Kościoła,   o   prymasie   Poniatowskim,   biskupie 

Kossakowskim i prymasie Skarszewskim.

Brat króla, prymas Michał Poniatowski. był szpiegiem króla pruskiego, a w 

roku   1794   wysłał   list   do   oblegającego   Warszawę   królewicza   pruskiego   z 

podaniem   sposobów,   jak   należy   uderzyć   na   Warszawę,   żeby   najłatwiej   ją 

zdobyć. List został przejęty i prymas w obawie przed szubienicą otruł się.

W tym samym roku 1794 Kiliński przejął list biskupa Kossakowskiego do 

ambasadora Igelströma, w którym ów płatny zdrajca podawał Igelströmowi plan 

wymordowania   Polaków   kartaczami   w   kościołach.   Kiedy   go   na   rozprawie 

sądowej   pytano,   dlaczego   w   Grodnie   podpisał   rozbiór   kraju,   biskup 

Kossakowski odparł: "Dlategom podpisał, abym pieniądze wziął ..." A gdy go 

sędzia zapytał, co ma na swoją obronę, biskup odpowiedział bezczelnie: "Iż 

osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna" (Zdzisław Mierzyński, str. 118). 

Ta   "święta   i   nietykalna",   rozkładająca   się   od   choroby   wenerycznej   osoba 

biskupa została powieszona publicznie w maju 1794 roku, mimo, że nuncjusz 

Litta domagał się zaczekania na odpowiedź papieża Piusa VI, czy zgadza się na 

zdjęcie święceń ze zdrajcy.

Natomiast   interwencja   tegoż   nuncjusza   w   sprawie   biskupa   Skarszewskiego 

odniosła   skutek.   11   września   1794   roku   Sąd   Kryminalny   Wojskowy   -wydał 

wyrok na "pełnego bezdennej chciwości" biskupa Wojciecha Skarszewskiego, 

background image

uznając   go   winnym   zdrady   ojczyzny   i   skazując   go   "na   karę   śmierci   przez 

szubienicę   publiczną"   (Henryk   Jabłoński.   "Sąd   Kryminalny   Wojskowy", 

Warszawa   1935,   str.   68).   W   sprawie   skazanego   biskupa   interweniowali   u 

Kościuszki: król, dwie kochanki biskupa i nuncjusz papieski Litta. O interwencji 

nuncjusza pisała wówczas "Gazeta Rządowa" (nr 73): "Ksiądz Nuncjusz Stolicy 

Apostolskiej udał się do Najwyższego Naczelnika i rozpościerając  żale Ojca 

Świętego  przekładał, jak ten ubolewa, że liczne ukarania za zbrodnie przeciw 

narodowi zwłaszcza na biskupów padają i że w ich osobach  prześladowanie 

religii   upatrywać   będzie;   zatem   Najwyższy   Naczelnik...   potwierdzając   we 

wszystkim   dekret   sprawiedliwy   Sądu   Kryminalnego   Wojskowego   względem 

księdza Skarszewskiego karę śmierci tylko na wieczne więzienie przemienił".

Ułaskawienie zdrajcy pod presją nuncjusza Litty wywołało wśród powstańców 

warszawskich wielkie oburzenie na Kościuszkę. Na znak protestu cały komplet 

sędziowski podał się do dymisji. Wtedy Kościuszko napisał do prezesa sądu list 

z   usprawiedliwieniem:   "Zważywszy,   że   zupełne   odrzucenie   próśb   papieża 

mogłoby ściągnąć ze strony onego kroki (ekskomunikę A. N.), które w ludziach 

pełnych   jeszcze   przesądu   i   ciemnym   po   prowincjach   pospólstwie   mogłyby 

sprawić wrażenie niebezpieczne w skutkach dla powstania naszego ... aprobując 

dekret   we   wszystkich   punktach   karę   śmierci   na   wieczne   i   ścisłe   więzienie 

przemieniam" (Jabłoński, str. 69).

Papieże prawie zawsze występowali w obronie zdrajców biskupów, chroniąc 

ich przed zasłużona karą za zdradę argumentem, że osoba biskupa — mimo 

popełnienie   największych   zbrodni   —   jest   święta   i   nietykalna,   stoi   ponad 

prawem państwowym, a władzy państwowej, która karze biskupa za zdradę, 

grozili   ekskomuniką.   Patrioci   polscy   byli   stale   pod   groźbą   ekskomuniki   i 

Kościuszko wcale nie ocalił powstania tym, że się przeląkł gróźb nuncjusza.

Klęska powstania kościuszkowskiego zmieniła "wieczne" więzienie biskupa 

— zdrajcy na kilkutygodniowy areszt. Zaborcy wynagrodzili Skarszewskiemu 

jego usługi. Wrócił na biskupstwo chełmskie, a w roku 1805 papież mianował 

background image

zdrajcę,   który   dzięki   interwencji   nuncjusza   uniknął   zasłużonej   szubienicy, 

biskupem lubelskim. Na stanowisku tym biskup Skarszewski denuncjował przed 

zaborcami patriotów polskich, a w roku 1824 został prymasem Kongresowego 

Królestwa Polskiego. "Był to policzek wymierzony społeczeństwu polskiemu 

(przez papieża Leona XII), gdy na czele kleru katolickiego w Polsce postawiono 

zdrajcę sądownie skazanego na szubienicę" (Mierzyński, str. 98).

Zresztą wkrótce naród polski miał otrzymać od papieży jeszcze siarczystsze 

policzki.

Po powstaniu listopadowym pisał papież Grzegorz XVI w liście (breve) do kleru 

polskiego   z   9   czerwca   1832   roku:   "Dowiedzieliśmy   się   o   okropnym 

nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo (Polska) pogrążyło się w ostatnim 

roku; jednocześnie dowiedzieliśmy się, że to nieszczęście zostało spowodowane 

przez   intrygi   wichrzycieli,   którzy   ...   podnieśli   się   przeciwko   władzy 

prawowitych monarchów (to znaczy cara) i pogrążyli w przepaść swą ojczyznę 

łamiąc wszystkie więzy prawowitego posłuszeństwa ...   Posłuszeństwo wobec 

ustanowionej przez Boga władzy jest zasadą niezmienną i nie można się od 

niego   uchylać,   chyba   że   ta   władza   gwałciłaby   prawa   boskie   i   Kościoła   (na 

przykład nie płaciła dziesięcin, świętopietrza itd., A. N.). Niech każdy człowiek, 

mówi apostoł, będzie posłuszny ustanowionej władzy, ponieważ nie ma władzy, 

która nie byłaby od Boga. Otóż władze istniejące są ustanowione przez Boga.. 

Przypominając wam te zasady, czcigodni bracia (duchowni katoliccy, A. N.)... 

jesteśmy   przekonam,   że   będziecie   je   gorliwie   rozpowszechniali...   Wasz 

wielkoduszny car Rosji przyjmie was z dobrocią i usłucha naszych wystąpień i 

próśb w interesie religii katolickiej, którą zawsze obiecywał się opiekować w 

swoim królestwie" (Juliusz Górecki, "Rzym a Polska", Warszawa 1936, str. 142

—145). Te piękne zasady powtórzył Grzegorz XVI jeszcze raz w encyklice z 15 

sierpnia 1832 (tekst u Góreckiego, str. 285).

W tym samym duchu utrzymany jest list papieża Grzegorza XVI do biskupa 

Wojtarowicza z dnia 27 lutego 1846: "Dowiedzieliśmy się z wielką przykrością, 

background image

że   w   kraju   podległym   Nam   bardzo   drogiemu   Synowi   Cesarzowi   Austrii... 

przedsięwzięto szkaradny spisek przeciw Najwyższej Władzy Najjaśniejszego 

Władcy... który się dobrze zasłużył Świętej Stolicy, który podtrzymuje religię 

katolicką w swych państwach.... Przesyłamy ci ten list, byś uczył swe owieczki 

z   gorliwością   większą   świętej   nauki   posłuszeństwa,   które   poddani   winni 

stanowczo Najwyższej Władzy, według nauki świętego Pawła i nakazu samego 

boskiego Pana Pasterzy ... nie przestań nigdy upominać swego kleru, aby on 

pamiętał   o   swym   powołaniu   i...   by   czynił   wszystkie   wysiłki,   aby   odwieść 

chrześcijan   tak   słowem,   jak   przykładem   od   tych   spisków   zdradzieckich   (to 

znaczy od dążenia do niepodległości A. N.)... i by ich uczył, że wszelka władza 

od Boga pochodzi" (Górecki, str. 243—244).

Pismem   z   dnia   22   kwietnia   1863   roku   papież   Pius   IX   składa   carowi 

Aleksandrowi II konkretną ofertę. "Dobrze jest przypomnieć — pisał papież — 

że   Stolica   Apostolska...   nigdy   nie   uchybia   w   najdelikatniejszych   względach 

wobec rządu Waszej Wysokości i Jego dostojnych poprzedników...  Niech nasza 

władza apostolska z powrotem otrzyma swój zbawienny wpływ na poddanych 

katolickich .. niech kler otoczy swoim wpływem naukę i kierunek ludu ... a 

wówczas   Wasza   Wysokość   przekona   się,   że   główne   przyczyny   ciągłych 

zamieszań politycznych w Polsce leżały w ucisku religijnym ... w poniżeniu 

pasterzy ... Wszystko co Wasza Wysokość uczyni dla spokoju Kościoła i honoru 

naszej   świętej   religii,   odwróci   się   na   korzyść   państwa   (caratu,   A.   N.)... 

rozciągając   nad   Kościołem   zdecydowaną   opiekę,   Wasza   Wysokość   będzie 

mogła liczyć na szacunek i wierność całego narodu polskiego" (Górecki, str. 248

—249).

Podobnie w roku 1905 papież Leon XIII ściskając i błogosławiąc drugiego 

kata naszego narodu, cesarza Wilhelma II, złożył mu następujące przyrzeczenie: 

"Przyrzekam  Waszej  Cesarskiej  Mości imieniem  wszystkich jego poddanych 

katolickiego   wyznania   wszystkich   szczepów   i   wszystkich   stanów,   iż   będą 

background image

zawsze  wiernymi  poddanymi cesarza  niemieckiego  i króla  pruskiego" (Józef 

Beluch-Beloński, "Sprawiedliwy papież").

Nie trzeba dodawać, że ani Piusa IX, ani Leona XIII nikt nie upoważniał do 

składania   przyrzeczeń   wierności   zaborcom   Polski.   Do   wysługiwania   się 

zaborcom papieże mogli skłonić jedynie niektórych biskupów i arcybiskupów, 

takich   jak   Skarszewski,   Wojtarowicz,   Ledóchowski,   Stablewski,   Bilczewski, 

Likowski   czy   Kakowski.   Biskupi   ci   i   arcybiskupi   swoją   działalnością 

antynarodową   sami   stawiali   się   poza   nawiasem   narodu.   Wysługiwanie   się 

arcybiskupa Ledóchowskiego kanclerzowi Bismarckowi nie uchroniło go przed 

więzieniem,   ponieważ   Bismarck   wolał   mieć   na   stanowisku   prymasa 

(arcybiskupa gnieźnieńskiego) Niemca, księdza Juliusza Dindera, który odtąd 

germanizował ludność polską z woli i nominacji papieża. Tępiciela polskości, 

kanclerza   Bismarcka,   mianował   papież   Leon   XIII   rycerzem   Orderu 

Chrystusowego przesyłając mu insygnia z diamentów z serdecznym listem.

Stosunki papieży z reakcyjnymi rządami zaborców Polski były jak najlepsze. 

"Rzecz   znamienna   —   dziwi   się   prof.   Sawicki   —   tam   gdzie   panowała 

najskrajniejsza reakcja, tam Kościół doznawał łagodnego traktowania i opieki 

troskliwej.   Oczywiście   takie   postępowanie   państwa   było   podyktowane 

względami politycznymi: państwo reakcyjne szukało sprzymierzeńca w walce z 

liberalizmem (a później w walce z ruchem robotniczym, A. N.) i znajdowało go 

w czynnikach konserwatywnych. do których zaliczało Kościół. Aby on jednak 

mógł spełniać to zadanie, musiał otrzymać warunki należytego rozwoju, któryby 

mu   zapewnił   potrzebną   siłę   i   zwartość"   ("Historia   stosunku   Kościoła   do 

Państwa", str. 63).

Z Austrią zawarło papiestwo konkordat jeszcze w roku 1855, z prawosławnym 

carem Aleksandrem III w roku 1882; w 1880 roku Leon XIII wyraził zgodę "na 

deklarację   lojalności   duchownych   względem   rządu"   pruskiego   (Loeffler, 

"Dzieje Papieży", str. 592), a od roku 1882 przebywał już stały poseł pruski przy 

Watykanie. W roku 1888 Wilhelm I przesłał Leonowi XIII drogocenną mitrę z 

background image

serdecznymi życzeniami, a "Norddeutsche Allgemeine Zeitung" podkreślała, że, 

papież wykazał wielkie zrozumienie dla   potrzeb państwowych Niemiec" (to 

znaczy dla germańskiego ,,Drang nach Osten") — pisze z radością niemiecki 

historyk Loeffler ("Dzieje papieży", str. 593).

Z tych trzech politycznych sojuszów papiestwa z trzema reakcyjnymi rządami 

zaborców   wynikał   konsekwentnie   papieski   nakaz   trójlojalizmu   powtarzany 

naszemu   narodowi.   O   obowiązku   posłuszeństwa   wszystkim   trzem   zaborcom 

jednocześnie przypomniał Leon XIII biskupom polskim encykliką z 19 marca 

1894 roku:

"Poddani  winni  panującym   okazywać  cześć   i wierność,   tudzież  jako  Bogu 

przez ludzi królującemu, uległość nie tylko dla gniewu, ale też dla sumienia... 

poddani powinni się stosować święcie do przepisów państwa... w wierze świętej 

czerpiąc   podnietę   do   wierności   względem   Państwa   i   monarchów   ..   Wy,   co 

rosyjskiemu  podlegacie   berłu   ...   nie   przestańcie   wytężać   usiłowań   nad 

utrwaleniem   wśród   kleru   i   ogółu   poszanowania   dla   zwierzchności   i 

przestrzegania   karności   publicznej.   Wy,   którzy   podlegacie   przesławnemu 

domowi  Habsburskiemu,  miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Dostojnemu 

Cesarzowi   w   najwyższym   stopniu   do   wiary   przodków   przywiązanemu. 

Udowadniajcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i 

pełną wdzięczności u l e g ł o ś ć ... Wam, którzy zamieszkujecie prowincję 

Poznańską  i Gnieźnieńską,  zalecamy ufność w wielkoduszną  sprawiedliwość 

Cesarza (Niemieckiego, A. N.), o jego bowiem względem was przychylności i 

życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość"' 

(Górecki, str. 254—256).

Konsekwencją wezwania papieża Leona XIII do trójlojalizmu były z chwilą 

wybuchu   pierwszej   wojny   światowej     wezwania   biskupów   do   umierania   za 

interesy   zaborców.   Tej   misji   podjęli   się   m.   in.   arcybiskup   Galicji   ks. 

J. Bilczewski w odezwie z 4 sierpnia 1914 roku i biskup E. Likowski w liście do 

diecezji   gnieźnieńsko-poznańskiej   z   dnia   9   sierpnia   1914   roku.   Ten   ostatni 

background image

zwracając się do polskich kobiet, do matek, żon i sióstr żołnierzy wcielonych 

przemocą do zaborczego wojska, uprzedzał, że "niejeden z nich (tzn. żołnierzy 

polskich)   swe   życie   w   ofierze   położy",   ale   niech   się   pocieszą,   bo   sprawa 

Niemiec jest "sprawą sprawiedliwą". "Wiemy — mówił biskup Likowski — że 

(w   społeczeństwie   polskim)   nigdy   nie   wymarło   poczucie   obowiązku 

posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej" (J. Górecki, 

str. 262).

We   wezwania   biskupów   do   umierania   za   interesy   Niemiec   i   Austrii,   za 

interesy  zaborców,  wrogów  Polski,  były  logiczną  nieuchronną  konsekwencją 

encykliki Leona XIII z 19 marca 1894, której istotną treść powtórzył Pius X 

encykliką   z   3   grudnia   1905   roku   słowami:   "Poddanych   obowiązuje   cześć   i 

wierność swoim książętom tak jak Bogu" (J. Górecki, str. 257 258).

Olbrzymia   większość   katolików   polskich   pozostała   wówczas   obojętna   na 

papieskie wezwanie do "pełnej wdzięczności uległości" zaborcom rozumiejąc, 

że posłuszeństwo takim zleceniom papieskim byłoby zdradą Ojczyzny.

background image

VI. Współdziałanie papiestwa z faszyzmem niemieckim i jego satelitami w 

okresie międzywojennym i wojennym

Jak   widzieliśmy   w   poprzednich   rozdziałach,   najlepiej   układały   się   zawsze 

stosunki papiestwa z rządami najreakcyjniejszym!. Jednocześnie na przestrzeni 

całej   swej   historii   papiestwo   toczyło   zawsze   uporczywą,   zaciekłą   walkę   ze 

wszystkimi postępowymi ideami i ruchami społecznymi.

Za dwóch ostatnich pontyfikatów, Piusa XI i Piusa XII, doszło konsekwentnie 

do   zbliżenia   i   ścisłego   współdziałania   papiestwa   z   hitleryzmem   i   innymi 

faszyzmami.

Do   zbliżenia   doszło   tym   łatwiej,   że   faszyzm   w   swoim   programie   nie   był 

koncepcją oryginalną, ale obficie czerpał natchnienie ze społeczno-politycznych 

teorii papiestwa, a zwłaszcza encyklik Leona XIII. Roger Garaudy mówi, że 

"ojcem faszystowskiego korporacjonizmu był papież Leon XIII" (..L'Eglise, le 

communisme et les chrétiens", Paryż 1949, strony 58—62).   O prawdzie tego 

zdania świadczy nawet pobieżne zestawienie jego encyklik z teoriami i praktyką 

włoskiego i niemieckiego faszyzmu.

Były ambasador francuski przy Watykanie, F. Charles-Roux. pisze, że jeszcze 

kiedy Mussolini był zwykłym posłem — ówczesny watykański sekretarz stanu, 

kardynał Gasparri, "spotykał się z nim na tajnych rozmowach u katolickiego 

senatora,   hrabiego   Santucci   ("Huit   ans   au   Vatican",   str.   47).   Podobne 

konspiracyjne spotkania i tajne rozmowy odbywali wysocy dostojnicy kościelni 

z Hitlerem na wiele lat przed jego dojściem do władzy i podobne konspiracyjne 

zebrania   i   tajne   rozmowy   prowadzili   i   prowadzą   różni   polscy   dostojnicy 

kościelni (na przykład ksiądz Piwowarczyk) z różnymi polskimi hitlerowcami 

większego i mniejszego kalibru (na przykład z Doboszyńskim).

Rezultatem tych tajnych schadzek było zawarcie sojuszu politycznego, była 

papieska   obietnica   torowania   drogi   do   władzy   Mussoliniemu   i.   Hitlerowi   w 

background image

zamian za późniejsze konkordaty, subsydia, a przede wszystkim za prowadzenie 

polityki   bezwzględnej   obrony   kapitalizmu,  w   którego   zachowaniu   papiestwo 

jest jak najbardziej zainteresowane. Stoi ono bowiem nie tylko zasadniczo na 

gruncie   utrwalenia   kapitalizmu,   lecz   jest   dziś   także   jednym   z   większych 

koncernów kapitalistycznych w świecie i posiada zaangażowane kapitały prawie 

we wszystkich dziedzinach gospodarki prawie wszystkich krajów.

Charles-Roux,   który   siedział   osiem   lat   we   Włoszech   jako   zawodowy 

dyplomata   i   dobrze   poznał   społeczeństwo   włoskie,   twierdzi   z   całą 

stanowczością,   że   "gdyby   nie   było   dyktatury,   gdyby   we   Włoszech   był   rząd 

demokratyczny   i   parlamentarny   zmuszony   do   liczenia   się   z   opiniami 

reprezentowanymi   w   parlamencie,   nigdy   by   nie   doszło   do   porozumienia   z 

Watykanem" (str. 35).

Zęby   doszło   do   zbliżenia   watykańsko-włoskiego,   premierem   musiał   zostać 

faszysta   Mussolini.   Podobnie,   żeby   doszło   do   zbliżenia   watykańsko-

francuskiego,   minister   spraw   zagranicznych   Francji   musiał   zostać   agent 

hitlerowski, Laval, mianowany w roku 1935 szambelanem papieskim (i skazany 

po drugiej wojnie światowej za zdradę Francji na śmierć). W Austrii ukochanym 

synem   papieskim   był   kat   robotników   wiedeńskich,   dyktator   klerykalno-

faszystowski   Dollfuss,   a   w   Hiszpanii   —   osadzony   tam   przez   hitlerowców   i 

faszystów   włoskich   —   dyktator   klerykalno-faszystowski   Franco.   W 

Czechosłowacji   Watykan   popierał   faszystę   księdza   Hlinkę.   prezesa   wielu 

banków   i   spółek   akcyjnych   i   nieprzejednanego   wroga   ruchu   robotniczego. 

Ksiądz Hlinka zmarł w roku 1938, a następcą jego został agent hitlerowski, 

ksiądz Tiso, szef słowackich quislingów mianowany przez papieża biskupem.

Istniał   również   ścisły   kontakt   Watykanu   z   faszystami   węgierskimi, 

rumuńskimi,   chorwackimi   i   portugalskimi.   Przede   wszystkim   jednak 

współpracowało papiestwo z hitleryzmem uznając jego przodującą, kierowniczą 

rolę w zbrodniczej międzynarodówce faszystowskiej.

background image

Przez prałata Kaasa Watykan kierował polityką katolickiego centrum, które — 

jak słusznie stwierdza Manhattan w pracy "The Catholic Church against the XX 

century",   Londyn   1947   —   zawsze   było   "jednym   z   głównych   filarów 

niemieckiego   imperializmu"   (str.   155).   Przywódcy   tej   partii,   Brüming   i   von 

Papen, prowadzili tajne pertraktacje z Hitlerem i ułatwili mu dojście do władzy. 

"Bruning   drobiazgowo   informował   prałata   Kaasa   o   przebiegu   rozmów   z 

Hitlerem,   a   funkcją   prałata   Kaasa   było   z   kolei   wierne   zdawanie   sprawy 

papieżowi z toczonych pertraktacji". (Manhattan, str. 175). 30 stycznia 1933 

roku Hitler został kanclerzem, a przywódca katolików niemieckich von Papen, 

jego zastępcą.

Wiadomo   było   kim   jest   Hitler.   Swój   zbrodniczy,   rasistowski   program 

działalności przedstawił otwarcie w "Mein Kampf", pisanym z pomocą jezuity 

Staempflera. Dla  wszystkich  demokratów  stało  się  rzeczą  jasną,  że  na  czele 

Niemiec stanął niebezpieczny zbrodniarz, który zmierza do wywołania wojny 

światowej   i   masowego   wytępienia   w   komorach   gazowych   obozów 

koncentracyjnych całych narodów. Temu zbrodniarzowi Watykan wyświadczył, 

zaraz po jego dojściu do władzy, następną doniosłą usługę zawierając z nim 

konkordat   i   zmuszając   katolików   niemieckich   do   posłuszeństwa   Hitlerowi. 

"Rozmowy zaczęły się już 9 kwietnia 1933 roku — pisze prałat Pucci — a 20 

lipca 1933 konkordat został podpisany" ("Pio XII", Roma 1946, str. 25). Przy 

okazji   von   Papen   został   szambelanem   papieskim,   a   centrum   katolickie 

tymczasem 5 lipca 1933 roku, usłużnie rozwiązało się potwierdzając jeszcze raz 

trafną uwagę Marc-Bonneta, że dla papieży partie katolickie są przedmiotem 

targów z rządami ("La Papaute contémporaine". Paryż 1946. str. 69).

Polecając   niemieckiemu   centrum   likwidację,   papież   umożliwił   katolikom 

niemieckim   masowe   wstąpienie   do   NSDAP,   do   czego   niemieccy   dostojnicy 

kościelni otwarcie zachęcali.

"Opinia   światowa   —   pisze   b.   ambasador   francuski   Charles-Roux   była 

zaskoczona   szybkością   z   jaką   Hitlerowi   udało   się   jednocześnie   eliminować 

background image

katolicyzm   niemiecki   jako   siłę   polityczną   i   zawrzeć   dyplomatyczne 

porozumienie  ze  Stolicą  Apostolską"   (str.  94).  Ale  kardynał   Pacelli   (obecny 

papież Pius XII) "powtarzał często, że nigdy nie żałował podpisania konkordatu 

z Niemcami hitlerowskimi" (str. 95). Tę samą informację podaje prałat Pucci: 

"Niejeden oskarżał wówczas Stolicę Apostolską i kardynała Pacellego, że zbyt 

łatwo zawarli konkordat; ale obecny papież... zawsze powtarzał, że nigdy nie 

żałował podpisania w imieniu papieża tego konkordatu ("L'attuale Pontefice — 

come egli stesso dichiaro piu di una volta... ha sempre detto di non essersi mai 

pentito di aver firmato in nome del Papa quel Concordato), ponieważ — i tu 

następuje   szczególnie   interesujące   uzasadnienie   —   konkordat   dał   Stolicy 

Apostolskie] podstawę prawną do żądań i protestów, bazę, której by absolutnie 

nie było, gdyby konkordat nie istniał" (str. 26).

Ambasadora francuskiego oburzyło to uzasadnienie. Jak to? Gdyby nie było 

konkordatu, papież nie miałby podstawy do protestowania z powodu zbrodni 

Hitlera? A w imię moralności i sprawiedliwości? Zbrodnie Hitlera były znacznie 

większe   i  poważniejsze   niż   nieprzestrzeganie   konkordatu   (Charles-Roux,   str. 

95).   Tak   zapewne   myślał   nie   tylko   Charles-Roux,   ale   olbrzymia   większość 

katolików całego świata. Watykan był jednak innego zdania. Zbrodnie Hitlera, 

toczone   przez   niego   wojny   napastnicze,   okrucieństwa   okupacji,   masowe 

egzekucje, duszenie ludności cywilnej w komorach gazowych, to wszystko były 

drobiazgi,   o   których   papież   milczał.   Ważne   było   tylko   nieprzestrzeganie 

punktów   konkordatu   zapewniającego   agenturom   watykańskim   przywileje   w 

Niemczech i na terenach okupowanych.

"Watykan nie jest trybunałem" — mówił jeszcze Benedykt XV i zgodnie z tą 

dewizą   Watykan   nie   potępia   wojen   napastniczych,   zaborczych, 

przedsięwziętych z chęci grabieży.

Klasycznym   przykładem   "neutralności"   Watykanu   wobec   napastnika   i 

napadniętego   była   postawa   zajęta   przezeń   podczas   napaści   faszystowskich 

Włoch   na   Abisynię.   Były   ambasador   francuski   zachwyca   się   "wielkością 

background image

moralną"   papieża,   polegającą   na   umiejętności   łączenia   idealizmu   z 

realistycznym oportunizmem (dla Charles-Roux jest to najwidoczniej  pojęcie 

dodatnie, str. 38), między innymi również w sprawie abisyńskiej. Papież był 

poinformowany   o   projekcie   napaści   i   był   nim   zaniepokojony.   Dlaczego 

zaniepokojony?   Czy   ze   względu   na   niesprawiedliwość,   niemoralność   wojny 

kolonialnej   toczonej   przeciw   chrześcijańskiemu   ludowi   Abisynii?   Nic 

podobnego.   Pius   XI   sam   osobiście   wyłuszczył   ambasadorowi   francuskiemu 

przyczyny swego niepokoju: po pierwsze, konflikt ten (oportunistyczna nazwa 

dla napaści. A. N.) może się odbić niekorzystnie na interesach katolicyzmu w 

Abisynii   i   w   całej   Afryce.   —   Chodzi   o   to,   że   Abisyńczycy   doszli   do 

przekonania (zapewne słusznego, A. N.) że "co misjonarz to szpieg" i ten pogląd 

na misjonarzy może się stać udziałem innych ludów; po drugie. Pius XI lęka się, 

że ewentualna klęska Włoch może bardzo zaszkodzić interesom innych państw 

kolonialnych pobudzając czarnych do walki narodowo-wyzwoleńczej (str. 135). 

29 sierpnia 1935 roku Pius XI uznał publicznie (w "0sservatore Romano"), że 

Włochom   potrzebny   jest   "Lebensraum"   (Charles-Roux,   str.   136).   Była   to 

zdaniem ambasadora  francuskiego,  rozumna i  kurtuazyjna  koncesja  na  rzecz 

włoskiego ekspansjonizmu" (str. 39). Mówiąc językiem mniej dyplomatycznym, 

było to aprobowanie zbrodniczej wojny  kolonialnej przez Watykan, który "nie 

jest   Trybunałem",  wtedy  gdy  to  grozi   urażeniem  agresora,  natomiast  bardzo 

chętnie   staje   się   Trybunałem,   gdy   trzeba   potępić   pobitych   ("Na   pobitych 

Polaków   pierwszy   klątwę   rzucę"   —   mówi   papież   u   Słowackiego,   świadka 

encyklik papieskich potępiających powstanie listopadowe).

Jako   prymas   Włoch   papież   pozwolił   duchowieństwu   włoskiemu   czynnie 

angażować   się   po   stronie   napastników.   Avro   Manhattan   cytuje   wiele 

drastycznych   przykładów   tego   wysługiwania   się   faszyzmowi   włoskiemu   ze 

strony najwyższych dostojników kościelnych: biskup San Minato oświadczył, że 

kler   jest   gotów   do   topienia   złotych   dzwonów   (na   bomby   przeciw   chatom 

chrześcijan   abisyńskich),   "aby   przyczynić   się   do   zwycięstwa   faszystowskich 

background image

Włoch"; biskup Sjeny błogosławił "wielkiego Duce i naszych żołnierzy idących 

ku zwycięstwu prawdy i sprawiedliwości"; biskup Nocery napisał list pasterski, 

w   którym   oświadczył,   że   "jako   obywatel   włoski   uważa   tę   wojnę   za 

sprawiedliwą   i   świętą";   arcybiskup   Medielanu   kardynał   Schuster   mówił,   że 

wojsko faszystowskie walczy "o triumf krzyża Chrystusa w (chrześcijańskiej, A. 

N.)   Abisynii   otwierając   wrota   naszej   propagandzie   misyjnej"   (chodziło   o 

otwarcie wrót dla lokaty watykańskiego kapitału, A. N.); arcybiskup Taranto 

odprawił mszę na łodzi podwodnej i nazwał napaść na Abisynię "świętą wojną i 

krucjatą".   Historyk   włoski   prof.   Gaetano   Salvemini   zebrał   te   wszystkie 

wypowiedzi i obliczył, że aktywnej pomocy dla faszystowskiej agresji udzieliło 

przynajmniej 7 kardynałów, 29 arcybiskupów i 61 biskupów (Avro Manhattan, 

str. 127).

Był   to   jeden   z   wielu   przykładów   świadczących   o   tym,   że   działalność 

Watykanu idzie ręka w rękę z kolonialną ekspansją imperializmu.

W roku 1938 Watykan nie potępił  hitlerowskiej  aneksji Austrii  sądząc, że 

dzięki   Anschlussowi   8   milionów   katolików   austriackich   wzmocni   pozycję 

katolicyzmu w Niemczech (Char-les-Roux, str. 114).  W rzeczywistości katolicy 

austriaccy wzmocnili nie katolicyzm niemiecki, lecz hitleryzm. 15 marca 1938 

roku   kardynał   austriacki   Innitzer   złożył   deklarację,   w   której   stwierdzał,   że 

"księża i wierni powinni bez żadnej rezerwy popierać państwo wielkoniemieckie 

i Führera, którego walka przeciw bolszewizmowi (czytaj: przeciwko ruchowi 

robotniczemu dla ratowania kapitalizmu, A. N.) i o władzę, honor i dobrobyt 

Niemiec odpowiada widokom O p a t r z n o ś c i". Śladem Innitzera poszedł po 

kilku dniach cały episkopat austriacki (Charles-Roux, str. 122). Zachowało się 

wiele reprodukcji listów kardynała Innitzera z podpisem "Heil Hitler!".

Wybucha druga wojna światowa. Papież i jego agentury rozwijają ożywioną 

działalność dyplomatyczną. Działalność ta była tego rodzaju, że — jak podała 

prasa brytyjska  — studenci uniwersytetu  w Cardiff (Walia,  Glamorganshire) 

rozpatrywali w roku 1946 zagadnienie, czy papieża Piusa XII nie należałoby 

background image

posadzić na ławie oskarżonych Międzynarodowego Trybunału w Norymberdze 

za całokształt działalności dyplomatycznej Watykanu w latach drugiej wojny 

światowej,   włącznie   z   inspirowaną   przez   Hitlera   akcją   papieską   na   rzecz 

"Pokoju" ("Literary Guide" z marca 1946 roku).

Intensywna akcja dyplomatyczna Watykanu i jego agentur na rzecz "Pokoju" 

koncentrowała   się   na   pośrednictwie   między   hitlerowskimi   zbrodniarzami 

wojennymi a tymi anglosaskimi politykami, którzy wychodzili z założenia, że 

przecież   każdy   cios   zadawany   przez   Armię   Czerwoną   hitleryzmowi   i   jego 

satelitom   jest   jednocześnie   ciosem   zadawanym   panowaniu   kapitalizmu   na 

świecie: że każda klęska faszystów jest zwycięstwem socjalizmu i że wobec 

tego w interesie wielkiego kapitału, w interesie oligarchii Wall Street i City leży 

przekształcenie   wojny   między   rywalizującymi   imperializmami   w   wojnę 

wszystkich   państw   kapitalistycznych,   ze   Stanami   Zjednoczonymi,   Wielką 

Brytanią   i   Niemcami   hitlerowskimi   na   czele,   przeciw   jedynemu   państwu 

socjalistycznemu na świecie, przeciw państwu, któremu dzieje wyznaczyły rolę 

grabarza wszystkich imperialistów.

Jednym   z   kulminacyjnych   momentów   tego   papieskiego   pośrednictwa   było 

zorganizowanie przez Piusa XII wspólnej konferencji amerykańskiego biskupa 

(obecnego   kardynała   i   kandydata   na   papieża)   Spellmana   z   hitlerowskim 

ministrem spraw zagranicznych Ribbentropem, która odbyła się w miasteczku 

watykańskim dnia 3 marca 1943 roku.

Avro   Manhattan   komentując   tę   konferencję   w   swej   książce   "The   Catholic 

Church against the Twentieth Century" (Londyn 1947). pisze, że Spellman udał 

się   w   drogę   powrotną   do   Waszyngtonu   odlatując   4   marca   1943   do 

faszystowskiej   Hiszpanii   i   że   za   pośrednictwem   biskupa   Spellmana 

"Waszyngtonowi   i   Londynowi   nareszcie   udzielił   się   strach   papieski   przed 

sukcesami   Związku   Radzieckiego.     Wielkie   mocarstwa   zaczęły   patrzeć   z 

przerażeniem (with dismay) na szybkość zwycięskiej ofensywy sojuszniczych 

wojsk   radzieckich...   Trzeba   było   znaleźć   jakiś   sposób   powstrzymania 

background image

radzieckiej ofensywy. Watykan pozostając w ścisłym kontakcie z Hitlerem (in 

close touch with Hitler) mógł oddać nieocenioną pomoc" (Manhattan, str. 227).

Niewątpliwie  Manhattan wyolbrzymia  tu rolę  papieża. Churchill  i magnaci 

Wall Street bez rad papieża również dążyliby do uratowania Niemiec. Ale nie 

ulega wątpliwości, że akcja Spellmana była jedną z najbardziej doniosłych usług 

wyświadczonych przez Piusa XII Hitlerowi. Utrudnienie radzieckiej ofensywy 

leżało przede wszystkim w interesie ponoszącego klęski Hitlera. Papież Pius XII 

usiłował oddziaływać na Londyn i Waszyngton z inspiracji Hitlera i Goebbelsa. 

Fakt,   że   w   kołach   kierowniczych   Londynu   i   Waszyngtonu   głos   decydujący 

zaczął przypadać grupom myślącym nie o przyśpieszeniu zakończenia wojny ale 

o   jej   przedłużeniu   przez   zahamowanie   radzieckiej   ofensywy,   oznaczał,   że 

antyradziecka propaganda Hitlera i Goebbelsa trafiła za pośrednictwem papieża 

Piusa XII do Londynu i Waszyngtonu.  Długie, otoczone najgłębszą tajemnicą 

konferencje biskupa Spellmana z papieżem i hitlerowskim ambasadorem przy 

Watykanie z końca lutego 1943 r.. uwieńczone konferencją z Ribbentropem, 

spowodowały, że i biskup Spellman stał się narzędziem Goebbelsa na terenie 

Stanów Zjednoczonych.

Powtórzyła się więc historia z czasów pierwszej wojny światowej   Historia 

równie   niefortunnej   akcji   papieża   (Benedykta   XV)   na   rzecz   "pokoju". 

Propozycje   "pokojowe"   Benedykta   XV   z   roku   1917   przekreślały   powstanie 

niepodległości   Polski   i   przewidywały   zwrot   kolonii   afrykańskich   Niemcom 

kajzerowskim. Ówczesny sekretarz stanu USA Lansing analizując propozycje 

papieskie   stwierdził   20   sierpnia   1917.   że   papież   stał   się   agentem   Niemiec 

(Szejnman ..Watikan mieżdu dwumia mirowymi wojnami 1948, str. 28). Henri 

Marc-Bonnet również stwierdza, że w propozycjach papieskich zbyt wyraźnie 

było   widać   inspirację   niemiecką,   co   bardzo   zaszkodziło   tym   propozycjom. 

"Inicjatywa pokojowa papieża Benedykta XV skompromitowała go tylko" — 

pisze Marc-Bonnet — ponieważ nie potrafił się uniezależnić od niemieckiego 

imperializmu ("La Papaute contemporaine", Paryż 1946, str. 94).

background image

Marc-Bonnet   daje   interesujące   wytłumaczenie,   dlaczego   papieżom   łatwiej 

było znaleźć wspólny język z carami, cesarzami niemieckimi, z Bismarckiem, z 

Mussolinim,   z   Hitlerem,   niż   z   Polakami   czy   Francuzami   Ci   pierwsi,   a 

szczególnie podczas pierwszej wojny światowej, "państwa centralne traktowały 

papiestwo   jak   zwykłą   instytucję   ludzką,   która   ma   swoje   własne   interesy", 

natomiast Francuzi, a zwłaszcza Polacy, chcieli widzieć w papiestwie autorytet 

moralny,   potęgę   duchową,   jakiś   najwyższy   trybunał   ponad   państwami   i 

narodami,   trybunał   powalany   do   występowania   w   imieniu   Prawa   i 

Sprawiedliwości. Stąd naiwność i niedorzeczne pretensje, aby papież zabierając 

głos   w   sprawach   politycznych   stosował   kryteria   moralne   i   rozróżniał 

napastników od ich ofiar, stąd różne oburzające papieży żądania, aby papiestwo 

potępiało agresję. "Watykan nie jest trybunałem" — powiedział Benedykt XV 

22 czerwca 1915 r. dziennikarzowi francuskiemu Latapie (Marc-Bonnet, str. 95 

do 97) i trzeba bezstronnie przyznać, że zgodnie z tym ani Benedykt XV, ani 

Pius XI, ani Pius XII ani razu nie potępili żadnej agresji niemieckiej uważając 

francuskie   i   polskie   żądania   potępienia   napastników,   albo   chociażby 

rozróżnienia   napastników   od   napadniętych,   za   niedorzeczną   pretensję.   Pod 

maską   papieskiej   "bezstronności",   "neutralności"   wobec   napastników   a 

napadniętych,   ukrywała   się   działalność   na   korzyść   napastnika,   ukrywał   się 

papieski interes w popieraniu napastnika.

Ambasador francuski przy Watykanie, F. Charles-Roux podaje, że papież na 

jego   prośby,   aby   potępił   napastnika,   stale   odpowiadał:   "To   niepotrzebne, 

zbędne, niewłaściwe" ("Huit ans au Vatican", Paryż 1947 r., str. 128). Kiedy 

Charles-Roux dla uzasadnienia swoich wywodów pokazywał papieżowi wycinki 

z gazet, papież doradzał mu, żeby przestał czytać gazety (str. 27).

W   lipcu   1939   roku   watykański   sekretarz   stanu   kardynał   Maglione   udzielił 

ambasadorowi francuskiemu   poufnej  informacji, iż wie z pewnych źródeł (od 

samego Goebbelsa, A. N.), że Hitler wcale nie ma zamiaru napadać zbrojnie na 

Polskę   (Charles-Roux   str.   322).   Ten   sam   ambasador   francuski   opisuje,   jak 

background image

kardynała Maglione — który na stanowisku watykańskiego sekretarza stanu był 

tubą   propagandy   Goebbelsa   —   nacjonaliści   francuscy   opluli   i   wygwizdali 

podczas   jego   wizyty   w   roku   1932   we   Francji   za   uprawianie   szpiegowskiej 

działalności na rzecz kajzerowskich Niemiec (Charles-Roux, str. 88).

Tak samo i w Polsce przedwrześniowej nuncjatura papieska funkcjonowała w 

interesie  Niemiec hitlerowskich. Szejnman podaje, że 13 czerwca 1939 roku 

nuncjusz C o r t e s i wręczył prezydentowi   Mościckiemu   pismo     papieża 

Piusa XII polecające Polsce toczenie pertraktacji z Hitlerem. Papież doradzał 

prasie polskiej, aby nie krytykowała hitlerowskich Niemiec. Nuncjusz Cortesi 

proponował   swe   usługi   jako   pośrednika,   namawiając   Polaków,   aby   ustąpili 

Hitlerowi w sprawie Gdańska (str. 154). Manhattan twierdzi, że papież Pius XII 

był poinformowany o projekcie hitlerowskiej napaści na Polskę i nie protestował 

rozumiejąc, że Hitlerowi potrzebna jest baza wypadowa do napaści na Związek 

Radziecki (str. 209).

Dyplomacja papieska dążyła również do ułatwiania wielkiej misji historycznej 

hitleryzmu   (zdławienia   jedynego   państwa   socjalistycznego   na   świecie)   przez 

przekształcenie episkopatów w krajach okupowanych przez Hitlera w narzędzie 

uspakajania, moralnego rozbrajania ludności, godzenia jej z okupacją, wzywania 

do   posłuszeństwa   i   kolaboracji,   a   wreszcie   do   formowania   u   boku   Hitlera 

legionów ochotniczych do walki przeciw bolszewizmowi.

Dyplomacja watykańska oddała nieocenione usługi hitlerowskiej agresji przez 

nakłonienie   kleru   niemieckiego   i   austriackiego   do   całkowitego 

podporządkowania   się   Hitlerowi,   przez   nakłonienie   kleru   francuskiego,   aby 

zachęcał   katolików   francuskich   do   kolaboracji   z   okupantami.   Dla   wyższego 

duchowieństwa polskiego nie ulegało także żadnej wątpliwości, że papież życzy 

sobie, aby w okupowanej przez Hitlera Polsce panował spokój umożliwiający 

Hitlerowi rzucenie jak największych sił na front wschodni.

Korzystne   dla   Hitlera   wystąpienia   kardynałów:   Faulhabera,   Bertrama, 

Innitzera,   Gerliera,   Suharda   i   analogiczne   wystąpienia   biskupów   polskich 

background image

Kaczmarka, Adamskiego, Lorka były wystąpieniami po myśli Watykanu, były 

inspirowaniem   ludności   ujarzmionej   przez   hitleryzm   w   duchu   uległości   dla 

hitleryzmu.

Jak widzimy — polityka Watykanu jest konsekwentna, Papiestwo głoszące 

zasadniczo   obronę   kapitalizmu,   będące   samo   jedną   z   najpotężniejszych 

instytucji   kapitalistycznych   świata,   posiadające   pakiety   akcyj   w   bankach   i 

koncernach   wszystkich   krajów   i   wszystkich   gałęzi   przemysłu,   było   i   jest 

zainteresowane w utrzymaniu ustroju kapitalistycznego. Zgodnie z tym swoim 

zainteresowaniem   Watykan   był   i   jest   za   "pokojem"   między   wszystkimi 

państwami kapitalistycznymi, za wspólnym frontem wszystkich imperialistów 

przeciw   siłom   zagrażającym   światowemu   kapitalizmowi,   a   więc   przeciw 

Związkowi   Radzieckiemu,   przeciw   krajom   demokracji   ludowej,   przeciw 

ruchom narodowo-wyzwoleńczym w krajach kolonialnych i zależnych i przeciw 

klasie robotniczej i obozowi demokratycznemu w krajach kapitalistycznych. Na 

tym stanowisku Watykan stał w okresie międzywojennym, na tym stanowisku 

stał   w   okresie   drugiej   wojny   światowej   i   na   tym   stanowisku   Watykan   stoi 

konsekwentnie w dalszym ciągu. Zarówno podczas drugiej wojny światowej jak 

i   obecnie   papież   Pius   XII   uważał   i   uważa   trzy   imperializmy   (imperializm 

amerykański,   brytyjski   i   niemiecki)   za   trzon   wspólnego   frontu   przeciw 

światowemu obojowi anty kapitalistycznemu.

background image

Zakończenie

Entuzjazm, z jakim Polacy — partyjni i bezpartyjni marksiści i niemarksiści, 

wierzący  i niewierzący  — odbudowują Polskę ze  zniszczeń  wojennych  oraz 

tempo   naszego   rozwoju   gospodarczego   i   kulturalnego   budzą   podziw   całego 

świata. Mamy prawo do dumy z naszych osiągnięć. Staliśmy się pod wieloma 

względami   przykładem   dla   Zachodu.   Sukcesy   polskiej   demokracji   ludowej 

dodają   bodźca   walce   mas   pracujących   Zachodu;   zachodnim   partiom 

robotniczym dają do rąk potężny oręż w ich propagandzie anty kapitalistycznej.

Jedną   z   tajemnic   naszych   sukcesów   jest   jedność   moralna   olbrzymiej 

większości naszego narodu; robotników, chłopów i pracowników umysłowych, 

partyjnych i bezpartyjnych, wierzących i niewierzących. Jedność wyrastająca z 

przekonania   o   słuszności   polityki   zagranicznej,   gospodarczej   i   społecznej 

naszego   rządu.   Jedność   pragnienia,   aby   Polska   była   wolna,   niepodległa   i 

suwerenna;   aby   jej   rozwój   gospodarczy   i   kulturalny   był   w   dalszym   ciągu 

atrakcyjnym   przykładem   dla   innych   krajów.   Jedność   pragnienia   'przyjaźni   i 

współpracy ze Związkiem Radzieckim i krajami demokracji ludowej. Jedność 

pragnienia Pokoju.

Odbudowę   naszego   kraju,   budownictwo   Polski   sprawiedliwej,   zamożnej   i 

kulturalnej   zakłócić   chcą   imperialiści   amerykańscy,   dążący   do   wywołania 

trzeciej wojny światowej w imię panowania dolara nad światem. Stara doktryna 

Mon-roego   ("Ameryka   dla   Amerykanów")   ustąpiła   miejsca   nowej   doktrynie 

Trumana,   wyrażającej   się   w   krótkiej   formule;   cały   świat   dla   kapitalistów 

amerykańskich.       Narzędziami   gospodarczego   i   politycznego   ujarzmiania 

narodów przez imperializm amerykański są plan Marshalla i pakt północno-

atlantycki. Ekspansja kapitału amerykańskiego wyrazi się w wypieraniu kapitału 

i   wpływów   politycznych   imperiów   europejskich   z   ich   posiadłości   w   innych 

częściach świata; w Afryce, w Ameryce Łacińskiej i w Południowej Azji; w 

podporządkowywaniu     sobie       krajów     zachodnio   -   europejskich;   w   wojnie 

background image

toczonej przeciw narodowi chińskiemu i greckiemu; przede wszystkim zaś w 

dążeniu do napaści na Związek Radziecki i kraje demokracji ludowej.

Polska   znajduje   się   na   pierwszej   linii   zagrożenia   przez   imperializm 

amerykański. Obecność Armii Czerwonej w latach 1944—1945 uniemożliwiła 

amerykańskiemu   imperializmowi   natychmiastową   interwencję   w   obronie 

obalonego kapitalizmu.

Trzecia wojna światowa, do której dążą imperialiści amerykańscy, ma w ich 

planach   przekształcić   wschodnio-europejskie   kraje   demokracji   ludowej   w 

kolonie eksploatowane przez kapitał zagraniczny. W tym celu trzeba w nich 

przywrócić   kapitalizm,   restaurować   reżimy   przedwrześniowe,   wskrzesić 

panowanie obszarników i wielkiej burżuazji.

Te   zbrodnicze   plany   amerykańskiego   imperializmu   chcą   pozbawić   Polskę 

niepodległości,   chcą,   aby   w   naszym   kraju   powtórzyły   się   te   wszystkie 

okropności, które się działy pod okupacją hitlerowską w lalach 1939—1945, a 

więc śmierć milionów obywateli polskich w komorach gazowych, więzieniach i 

publicznych   egzekucjach,   łapanki   na   przymusowe   roboty   dla   okupanta, 

zniszczenie   kraju,   rabunek   i   nędza,   zahamowanie   rozwoju   gospodarczego   i 

kulturalnego; cofnięcie wszystkich zdobyczy społecznych.

Świadomość tego zagrożenia wzmacnia jedność moralną naszego narodu we 

wspólnej   walce   partyjnych   i   bezpartyjnych,   wierzących   i   niewierzących   o 

jednakowo drogi nam wszystkim Pokój.

W obecnym okresie historycznym charakteryzującym się podziałem świata na 

dwa   bloki,  na   obóz   agresywnego   imperializmu   pod   przewodnictwem  reakcji 

amerykańskiej   -   i   na   obóz   demokracji   i   pokoju,   obejmujący   pod 

przewodnictwem Związku Radzieckiego kraje demokracji ludowej, narody wal-

czące   z   imperializmem   i   całą   świadomą   część   mas   pracujących   w   krajach 

kapitalistycznych — Watykan znalazł się w obozie imperializmu.

Watykan   jest   największym obszarnikiem świata: dobra kościelne należące 

do papiestwa i jego agentur wynoszą jedną trzecią całej Hiszpanii, we Włoszech 

background image

— pół miliona hektarów, w Polsce — 180 tysięcy hektarów ("Trybuna Ludu" z 

31 lipca 1949).

Watykan należy do największych kapitalistów świata. Kapitały watykańskie 

ulokowane   w   bankach   amerykańskich   (USA)   oceniane   są   na   35   miliardów 

franków, a w pozostałych krajach na 60 miliardów franków (Garaudy, str. 159). 

Kapitały   Watykanu   w   bankach   włoskich   wynoszą   60   procent   ogólnej   sumy 

oszczędności publicznych całych Włoch. Na terenie Włoch udział Watykanu w 

fabrykach przemysłu zbrojeniowego  wynosi 25 proc., w odlewniach stali 40 

proc., w przemyśle włókienniczym 35 proc., w przemyśle elektryfikacyjnym 50 

proc.,   chemicznym   60   proc..   Ogółem   Watykan   kontroluje   we   Włoszech   30 

towarzystw   akcyjnych   o   nominalnym   kapitale   60   milionów   dolarów 

(Krasowski, "Watykan a Polska", str. 10). W roku 1937, według bardzo niekom-

pletnych   i   niewątpliwie   pomniejszonych   danych,   wartość   majątku   agentur 

papieskich   w   Stanach   Zjednoczonych   była   oceniania   na   przeszło   4   miliardy 

dolarów,   a   roczny   dochód   ha   800   milionów   dolarów.   (Segal,   "Watykan   w 

służbie reakcji amerykańskiej", str. 7).

Nie   ulega   wątpliwości;   że   w   ostatnich   latach   liczby   te   znacznie   wzrosły. 

Znaczne są udziały kapitału watykańskiego w "Banku Indochińskim". w "Banku 

Francusko-Włoskim   dla   Ameryki   Południowej",   "Banco   di   Roma"   i   setkach 

innych banków; we wszystkich prawie gałęziach przemysłu prawie wszystkich 

krajów.

Wraz ze wzrostem jego potęgi finansowej następuje zazębianie się interesów i 

solidarności   Watykanu   z   innymi   grupami   wielkokapitalistycznymi.   Np.   w 

Stanach   Zjednoczonych   agentury   papieskie   związane   są   ściśle   z   grupą 

miliardera Morgana.

Posiadając tak wielkie kapitały Watykan ma o co drżeć. Politykę Watykanu 

dyktuje mu strach przed światową katastrofą kapitalizmu. Upadek kapitalizmu 

to upadek potęgi Watykanu. Toteż Watykan gotów jest do wszelkich usług na 

rzecz bankierów z Wallstreet.

background image

Jakie korzyści może mieć Wallstreet z porozumienia z papiestwem? W jaki 

sposób papież i jego agentury mogą się przyczynić do realizacji amerykańskich, 

imperialistycznych planów narzucenia całemu światu swego jarzma?

Watykan   w   swych   targach   politycznych   z   bankierami   Wallstreet   może   im 

ofiarować partie katolickie we Włoszech, w Niemczech, w Austrii, we Francji i 

innych krajach. Porozumienie Watykanu z Wallstreet przekształca te zależne od 

Watykanu partie w agentury Imperialistów z Wallstreet, ułatwiając w ten sposób 

przemianę   krajów   zachodnio-europejskich   w   kolonie   amerykańskiego 

imperializmu.

Dalszą   pozycją,   którą   Watykan   ma   do   ofiarowania   Amerykanom,   jest 

hierarchia   kościelna   w   krajach   demokracji   ludowej.   Dzięki   porozumieniu   z 

Watykanem   imperialiści   amerykańscy   otrzymują   do   dyspozycji   sztaby   w 

krajach, na które planują napaść.

Niezwykle cenną pozycją jest wywiad watykański uważany przez specjalistów 

amerykańskich za najlepszy wywiad świata.

Watykan   twierdzi,   że   posiada   jeszcze   jeden   obiekt   do   sprzedania 

protestanckim bankierom z Wallstreet — 330 milionów katolików. Jest to towar 

papieski najbardziej cenny, na którym imperialistom amerykańskim najbardziej 

zależy. Powstaje jednak zasadnicze zagadnienie, czy papież istotnie dysponuje 

tymi 330. milionami katolików i czy jest w stanie przekształcić  ich w piątą 

kolumnę   amerykańskiej   ekspansji?   Bankierzy   amerykańscy   wymagają 

dowodów rzeczywistej władzy papieża i jego agentur nad sumieniami milionów 

katolików podejrzewając, że ten najcenniejszy dla nich towar nie znajduje się w 

dyspozycji   papieża.   Wywiad   amerykański   informuje   ich,   że   w   krajach 

demokracji   ludowej   olbrzymia   większość   katolików   nastrojona   jest 

patriotycznie,   odnosi   się   lojalnie   do   rządu,   uczestniczy   z   entuzjazmem   w 

odbudowie kraju i popiera zarówno zagraniczną jak gospodarczą politykę rządu 

W tych warunkach papieska oferta przekształcenia' tych lojalnych obywateli w 

background image

zdrajców   kraju   i   agentów   amerykańskiego   imperializmu   wymaga   ze   strony 

papieża poparcia jej dowodami faktycznego dysponowania sumieniami.

Ostatnie uchwały Watykanu skierowane przeciw katolikom, którzy zachowują 

lojalność   dla   władzy   ludowej,   współpracują   z   komunistami,   są   patriotami   i 

demokratami,   mają   być   właśnie   takim   sprawdzianem,   czy   katolicy   krajów 

demokracji   ludowej   są   istotnie   towarem   znajdującym   się   w   dyspozycji 

papiestwa.

Dla imperialistycznej ekspansji Niemiec hitlerowskich duże znaczenie miała 

masa "Volksdeutschów". Imperializmowi amerykańskiemu w podobnych celach 

potrzebna   jest   na   terenia   Polski,   Czechosłowacji,   Węgier   masa   ...   "Volks-

amerykanów".

Papież   twierdzi,   że   dysponuje   katolikami   polskimi   i   że   potrafi   swoimi 

encyklikami   i   ekskomunikami   przekształcić   polskie   masy   katolickie   w 

"volksamerykańską" V kolumnę.

Znaleźli   się   biskupi,   którzy   wzywali   Polaków   do   zapisywania   się   na 

Volksdeutschów.   Czemu   by   się   nie   mieli   znaleźć   biskupi,   którzy   wezwą 

katolików do "volksamerykańskiej" działalności przeciw Polsce?

Pod tym kątem widzenia rozpatrywać trzeba akcję Watykanu w Polsce i jego 

akcję w Niemczech — przeciw Polsce.

Dla papieża Polska jest jedną z byłych kolonii imperializmu, która w wyniku 

wojny n a r o d o w o    w y z w o l e ń c z e j, w wyniku rozbicia Niemiec 

hitlerowskich   przez   Armię   Czerwoną   uwolniła   się   od   kapitalistycznej 

eksploatacji.

Dlatego Watykan pcha uzależnioną od siebie hierarchię kościelną w Polsce do 

rozpętania waśni religijnych w kraju do wykorzystania uczuć religijnych ludzi 

wierzących dla walki przeciwka demokracji ludowej w Polsce.

Ta   działalność   Watykanu   i   tych,   którzy   go   u   nas   słuchają,   jest   głęboko 

szkodliwa dla narodu polskiego.

background image

O   tym,   że   rozbudzenie   fanatyzmu   religijnego   jest   sprzeczne   z   interesami 

Polski,   obóz   reakcji   i   wstecznictwa   dobrze   wie   i   zawsze   dobrze   wiedział. 

Niejednokrotnie   na   dawnych   sejmach   szlacheckich,   uwłaszcza   XVII   wieku, 

stwierdzali   oni   zupełnie   otwarcie,   że   wolą   "żeby   i   Sejm   upadł,   i 

Rzeczypospolita, i świat cały zginął, niżeli żeby Bóg i wiara była obrażona" 

(kanclerz Jerzy Ossoliński), Oczywiście nie chodziło wcale ani o "Boga", ani o 

wiarę, ale wtedy i teraz, i zawsze o przywileje możnowładcze. I właśnie, kiedy 

w grę wchodziły te przywileje, cytowany kanclerz Ossoliński wołał (30 lipca 

1648 roku): "Choćby nie tylko Chmielnicki, ale wszystek świat i nawet i piekło 

na mnie się obaliło, nie ustąpię ani na jotę" ("Reformacja w Polsce", rocznik 

1937—39, str. 131 < 170).

Dziś   "nieustępliwi"   obrońcy   przywilejów   średniowiecznych,   obrońcy 

obszarników i kapitalistów, chcą wznowić tradycje. Jerzego Ossolińskiego. Są 

to jednak próby okazane na klęskę. Nie uda się rozbić jedności narodu polskiego 

przy budowaniu Polski Ludowej.     Nie uda się przeprowadzić linii podziału 

między Polakami wierzącymi a Polakami niewierzącymi. Jeśli Watykan zechce 

pogłębiać waśnie religijne w kraju, linia podziału przejdzie między olbrzymią 

większością narodu z patriotyczną częścią duchowieństwa włącznie a garścią 

wsteczników   i   obskurantów.   Właśnie   dlatego   Watykan   atakuje   Polskę   od 

zewnątrz mobilizując przeciwko nam niemiecki szowinizm.

Świadczy   o   tym   obecna,   powojenna   działalność   Piusa   XII.   Wystąpienia 

jątrzące   Niemców   przeciw   Polakom,   wystąpienia   podsycające   niemiecki 

nacjonalizm i rewizjonizm są kontynuacją tej samej polityki.  Kwestionowanie 

przez papieża Piusa XII naszych praw do Ziem Zachodnich, to woda na młyn 

szowinizmu niemieckiego i anglosaskiego imperializmu.

Postępowe,   demokratyczne   ugrupowania   niemieckie   uczą   swój   naród,   że 

Ziemie Zachodnie nie są problemem dzielącym Polskę i Niemcy na wrogów, że 

Odra i Nysa nie są granicą nienawiści, ale granicą pokoju Granicę naszą na 

Odrze i Nysie próbuje natomiast kwestionować niemiecki faszyzm, śmiertelny 

background image

wróg także niemieckich mas ludowych. Niemiecki faszyzm i jego protektorzy w 

Watykanie i Waszyngtonie są wrogami zarówno narodu polskiego jak narodu 

niemieckiego.

Każdy atak Piusa XII na granicę na Odrze i Nysie, antypolskie astrze jego 

niemieckich   przemówień   i   listów,   wreszcie   ostatnie   uchwały   watykańskie 

wzmacniają   jedność   naszego   narodu.   Wyraźne   ataki   papieża   przeciw   Polsce 

stawiają bowiem patriotyczne duchowieństwo i ludzi wierzących w Polsce przed 

wyborem między lojalnością wobec Ojczyzny, a lojalnością wobec świeckiej 

polityki   papieża.   Nie   ulega   żadnej   wątpliwości,   że   miliony   wierzących 

katolików i tysiące katolickich księży wybiorą l o j a l n ś ć wobec Ojczyzny, 

wybiorą pracę dla Polski i tylko dla Polski, pracę dla dobra i wszechstronnego 

rozwoju   moralnego,   kulturalnego   i   gospodarczego   naszego   narodu.   Miliony 

wierzących   katolików   i   tysiące   księży   katolickich   uświadamiają   sobie 

przynależność   do   narodu,   naturalną   przynależność   do   szerokiego   frontu 

narodowego   odbudowy   kraju,   naturalną   przynależność   do   potężnego   obozu 

walki o Pokój i do obozu ludów, które nie chcą jarzma imperializmu.

Im   ściślej   papież   wiązać   się   będzie   z   amerykańskimi   imperialistami,   tym 

ściślej katolicy krajów zagrożonych przez imperializm współpracować będą z 

rodakami   innych   wyznań   i   niewierzącymi.   Antypolskie   wystąpienia   papieża 

ułatwiać  im będą  zrozumienie,  że  to wszystko,  co łączy  patriotów polskich, 

wierzących   katolików   z   patriotami   polskimi   o   światopoglądzie 

materialistycznym jest silniejsze i ważniejsze od tego, co dzieli, i że zwłaszcza 

wobec   zagrożenia   Polski   przez   imperialistycznych   podżegaczy   wojennych 

jedność narodu jedność wierzących i niewierzących jest szczególnie konieczna. 

Dla moralnej jedności narodu poważne znaczenie ma znajomość dziejów Polski, 

a dla przezwyciężenia tej przeszkody, która powoduje wahania znacznej części 

katolików i duchowieństwa katolickiego, w szczególności znajomość dziejów 

stosunków   polsko-watykańskich.   Tak   się   bowiem   zdarzyło,   ze   polityka 

papiestwa   w   ciągu   ostatnich   dziesięciu   stuleci   stoi   prawie   zawsze   w 

background image

sprzeczności   z   narodowymi   interesami   Polski.   Przytoczyliśmy   tu   zaledwie 

kilkadziesiąt   jaskrawych   przykładów.   głównie   dla   wykazania   doniosłości 

szerokich i pogłębionych studiów nad dziejami stosunków polsko-papieskich. 

Badacz tych dziejów musi złożyć hołd zasłużonym historykom polskim, którzy 

uczynili   już   bardzo   wiele   na   tym   polu,   a   z   których   wielu   będąc   księżmi 

katolickimi umiało łączyć noszenie sukni duchownej z patriotyzmem polskim. 

Szukając materiałów do tej pracy znaleźliśmy wiele niezmiernie interesujących 

informacji u takich historyków jak ksiądz Gromnicki, ksiądz Fabisz, a przede 

wszystkim biskup Albertrandi, który zainicjował wypisywanie dokumentów z 

archiwów   papieskich   i   własnoręcznie   przepisał   sto   dziesięć   tomów   in   folio 

najcenniejszych   zabytków   historycznych.   wśród   których   znajdują   się   tak 

kapitalne dla naszego tematu tomy, jak korespondencja nuncjuszów papieskich 

w Polsce. Trudno też nie wspomnieć o zasługach kanonika krakowskiego Jana 

Długosza, autora 12 ksiąg Dziejów Polskich.

Polskie duchowieństwo katolickie nigdy nie było ciałem jednolitym. Prawie 

zawsze   znaczna   część   wyższego   duchowieństwa   działała   na   szkodę   Polski   i 

prawie   zawsze   znaczna   większość   duchowieństwa   ożywiona   była   szczerym 

patriotyzmem i czuła swą jedność z całym narodem.

Ta niejednolitość katolickiego duchowieństwa przejawiła się bardzo jaskrawo za 

naszych dni, za czasów okupacji hitlerowskiej, kiedy z jednej strony biskupi 

tacy   jak   Kaczmarek,   Lorek,   czy   Adamski   wysługiwali   się   hitlerowskim 

okupantom, a wielu księży szło za Polskę do obozów koncentracyjnych. Nie 

ulega   też   żadnej   wątpliwości   że   ostatnie   wystąpienie   papieskie   pogłębi 

rozdźwięk   między   większością   księży-patriotów,   a   małą   garstką 

kosmopolitycznych   książąt   kościoła   kolegów   Stepinaca   Mindszentyego   i 

Berana. Księża — patrioci pozostaną z narodem polskim.

Dyrektywy   papieskie   będą   ich   wzywać   do   rozpętania   w   Polsce   wojny 

religijnej. Taka walka religijna byłaby niewątpliwie korzystną dla wszystkich 

wrogów Polski, ale takiej wojny w Polsce na pewno nie będzie bo ani ludzie 

background image

wierzący, ani ludzie niewierzący wcale jej nie pragną. Miliony ludzi wierzących 

i   ludzi   niewierzących   chcą   spokojnie   pracować   i   ożywione   są   tym   samym 

entuzjazmem   dla   trasy   W-Z,   dla   rozbudowy   polskich   portów,   polskiego 

Gdańska   i   polskiego   Szczecina,   dla   rozbudowy   polskiego   przemysłu,   dla 

odbudowy   polskiego   Wrocławia,   dla   rozkwitu   polskich   uniwersytetów,   dla 

gospodarczego   i   kulturalnego   podniesienia   wsi   polskiej.   Ten   wspólny 

entuzjazm, te nasze wspólne osiągnięcia to taka silna więź. że wszelkie próby 

podżegaczy do waśni religijnych skończą się nieuchronnym fiaskiem. 

Polityka   papieska   była   niezmiennie   antypolska.   Tej   antypolskiej   polityce 

Watykanu towarzyszyła a n l y p o l s k a działalność tych, którzy w Polsce 

dawali się użyć za narzędzie Watykanu.

Była   epoka,   kiedy   część   episkopatu   polskiego   była   koniem   trojańskim 

Habsburgów.   Była   epoka,   kiedy   niektórzy   biskupi   polscy   byli   agentami 

zaborców. Oto dlaczego papież liczy i teraz na episkopat polski, który w planach 

reakcji   amerykańskiej   ma   odegrać   rolę   trojańskiego   konia   amerykańskiego 

imperializmu.

Watykan i jego partnerów z Wall Street czeka jednak gorzkie rozczarowanie. 

W Polsce obok księży — obcych agentów, byli zawsze księża — patrioci i 

księża — demokraci. I dziś, mimo antypolskiej polityki papiestwa i reakcyjnej 

części episkopatu, ogromna większość księży pozostanie wierna Polsce; nie da 

się   użyć   za   narzędzie   amerykańskiego   imperializmu   zagrażającego   naszej 

suwerenności,   naszym  granicom,  naszemu  rozwojowi  narodowemu i  naszym 

zdobyczom społecznym.

Groźby papieskie nie rozerwą jedności moralnej naszego narodu.

background image

SPIS TREŚCI

I. Podział dziejów papiestwa na okresy ze względu na jego stosunek do śmiertelnych wrogów 

Polski.                              

5

II  Papiestwo jako agentura wrogich Polsce cesarzy niemieckich 

9

III Papieskie dążenie do panowania nad światem                        

14

A. Pretensje papieży do zwierzchnictwa nad Polską,                     

14

B. Walka   wyższego   duchowieństwa   polskiego  z  państw   o   władzę.   17 

C. Papieże z Krzyżakami przeciw Polsce 

26

IV Sojusz papiestwa z wrogimi Polsce Habsburgami.                     

31 

A. Papież Klemens XI i jego breve z roku 1705.                        

43

B. Hierarchia kościelna przeciw chłopu polskiemu.                     

46

V Sojusz papiestwa z rządami zaborców Polski.                       

51

VI Współdziałanie papiestwa z faszyzmem niemieckim i jego satelitami w okresie

międzywojennym i wojennym                     

58

Zakończenie.                                                          

69