background image


 

Karol P. Schubert: Krótki poradnik dla byłych Świadków Jehowy  
 

W  Dziejach  Apostolskich  opisano  dramatyczną  reakcję  Żydów  z  diaspory,  którzy  właśnie 
wysłuchali kazania apostoła Piotra:  „A to słysząc, przerażeni są na sercu i rzekli do Piotra i do 
innych  Apostołów:  Cóż  mamy  czynić,  mężowie  bracia?”  (2:37,  BG).  Takie  pytanie  nawet  z 
większą  desperacją  wypowiadają  nieraz  ludzie,  którzy  przekonali  się,  że  kurs  organizacji 
Strażnicy jest zdecydowanie błędny i prowadzi do zguby.  
 
Jako człowiek stosunkowo doświadczony, który opuścił zgromadzenie Świadków szereg lat temu 
i  odnalazł  swoje  szczęśliwe  miejsce,  czuję  się  zobowiązany  do  podzielenia  się  z  byłymi 
Świadkami pewnymi praktycznymi radami i uwagami. Miałem to szczęście, że mogłem poznać 
wiele  denominacji  i  wyznań  oraz  przestudiować  podstawy  teologii  większości  wyznań 
chrześcijańskich,  łącznie  z  dogmatami  Kościoła  rzymskokatolickiego.  Uczestniczyłem  w 
nabożeństwach  sporej  liczby  wspólnot  chrześcijańskich  i  przeprowadziłem  rozmowy  z 
niektórymi dojrzałymi chrześcijanami, teologami, biblistami i pastorami.  
 
Jednocześnie na mojej drodze pojawiło się wiele „wilczych dołów” – błędnych kierunków, sekt i 
zwiedzeń.  Niejednokrotnie  zapoznawałem  się  z  argumentacją  obu  stron  jakiegoś  sporu 
teologicznego  i  musiałem  ocenić  w  świetle  Biblii,  kto  ma  rację.  Zetknąłem  się  z  mistrzowsko 
przygotowanymi  artykułami  i  książkami,  które  jednak  daleko  odbiegały  od  prawdy  Słowa 
Bożego. Bywało tak, że byłem wstrząśnięty tym, co czytałem. W razie trudności prosiłem ludzi 
wierzących  o  pomoc  i  modlitwę.  Wówczas  Duch  Święty  rozjaśniał  mój  umysł,  a  łaska  Boża 
chroniła mnie od błędu i naprowadzała na właściwą drogę. 
 
Chciałbym  mocno  podkreślić,  że  choć  mam  trochę  wiadomości,  którymi  mogę  się  z  wami 
podzielić, to jednak jestem także tylko człowiekiem o ograniczonym poznaniu i doświadczeniu. Z 
tych powodów w niniejszej publikacji podaję dalsze, sugerowane materiały, które pomogą wam 
ugruntować się w przekonaniach biblijnych.  
 
W tytule mojej pracy wspomniałem o byłych Świadkach, ale chcę pomóc także tym, którzy są „na 
wylocie” lub na marginesie organizacji. Pozwólcie, że najpierw zwrócę się do nich. 
 

Czy i jak opuścić organizację?  
 

Jeśli  jesteś  osobą,  która  jest  mocno  zawiedziona  naukami  lub  praktykami  zgromadzenia 
Świadków,  lecz  nie  wiesz,  co  dalej  czynić,  mogę  ci  powiedzieć,  że  doskonale  cię  rozumiem. 
Przez  dłuższy  czas  męczyłem  się  na  marginesie  zboru  Świadków  i  nie  potrafiłem  ocenić,  co 
będzie  lepsze:  pozostanie  wewnątrz  i  bycie  konstruktywną  opozycją,  czy  też  opuszczenie 
przyjaciół i rozpoczęcie wszystkiego od nowa.  
  
Pytania odnośnie głoszenia od domu do domu 
Jeżeli  zastanawiasz  się,  czy  nadal  powinieneś  głosić  od  drzwi  do  drzwi  „dobrą  nowinę”  w 
wydaniu Strażnicy, to chciałbym wyjaśnić kilka spraw.  
 

background image


 

Po pierwsze, nie ma bezspornych dowodów na to, że pierwsi chrześcijanie dosłownie chodzili od 
domu  do  domu,  czy  od  drzwi  do  drzwi.  Takie  wersety,  jak  Dzieje  5:42  i  20:20  mówią  w 
Przekładzie Nowego Świata o głoszeniu od domu do domu, ale ten sam zwrot grecki występuje w 
Dziejach 2:46, gdzie jest mowa o łamaniu chleba „po domach”. Na pewno nie chodziło o łamanie 
chleba od domu do domu.  
  
Gdy przeczytasz uważnie Dzieje Apostolskie, to zauważysz, że apostołowie najczęściej zaczynali 
od  głoszenia  Ewangelii  w  miejscach  publicznych  (np.  w  synagogach),  a  potem  spotykali  się  z 
osobami  zainteresowanymi  (w  wyniku  publicznego  głoszenia)  w  ich  domach  (Zob.  np.  Dzieje 
18:4-8).   
  
Oczywiście,  nie  ma  nic  złego  w  głoszeniu  Ewangelii  od  domu  do  domu,  ale  nie  jest  to  jedyna 
metoda: „I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich” 
(1 Koryntian 12:6, BW).  
  
Poza  tym,  nie  wszyscy  są  w  jednakowym  stopniu  powołani  do  głoszenia  Ewangelii:  „I  On 
ustanowił  jednych  apostołami,  drugich  prorokami,  innych ewangelistami, a innych pasterzami i 
nauczycielami” (Efezjan 4:11, BW). 
  
Po  drugie,  nie  można  też  nikogo  zmuszać  do  głoszenia  i  nie  powinno  się  kontrolować  takiej 
działalności  za  pomocą  sprawozdań.  Gdyby  je  u  Świadków  Jehowy  zniesiono,  mogłoby  się 
okazać,  że  wiele  osób  nie  czułoby  się  zobowiązanych  do  głoszenia.  Nasze  uczynki  mają  być 
spontaniczne,  płynąć  z  serca  pełnego  wiary  i  miłości.  Poza  tym  sprawozdania  powodują 
zwracanie nadmiernej uwagi na liczby.  
 
Po  trzecie,  w  centrum  prawdziwego  głoszenia  Ewangelii  jest  Chrystus  jako  Zbawiciel,  który 
umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia: „Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie 
umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego” (1 Koryntian 2:2, BW).  
 
Tymczasem główne przesłanie Świadków Jehowy, to – jak zapewne zauważyłeś – nauka o Raju 
na ziemi, jako lekarstwie na dzisiejsze problemy człowieka.  
 
Pierwsi chrześcijanie głosili nadzieję życia w niebie: 
 
„Błogosławiony  niech  będzie  Bóg  i  Ojciec  Pana  naszego  Jezusa  Chrystusa,  który  według 
wielkiego  miłosierdzia  swego  odrodził  nas  ku  nadziei  żywej  przez  zmartwychwstanie  Jezusa 
Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest 
w niebie dla was” (1 Piotra 1:3-4, BW). 
 
Zatem  lepiej  zrobisz,  gdy  wycofasz  się  z  uczestniczenia  w  oficjalnym  głoszeniu:  „Wszystko 
bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem” (Rzymian 14:23b, BT). 
 
Wahania i obawy przed utratą przyjaciół  
Nie  wyrzucaj  sobie,  jeśli  nie  umiałeś  jeszcze  powiedzieć  „nie”  i  odejść  od  organizacji.  Proces 
dojrzewania do tej decyzji zabiera trochę czasu. Rozumiem także obawy wielu osób związane z 

background image


 

możliwością utraty przyjaciół. Ja także utraciłem większość przyjaciół, jakich miałem w zborach 
Świadków.  Niektórzy  jednak  dalej  pozostali  moimi  przyjaciółmi,  a  nawet  wyszli  z  organizacji 
(całymi rodzinami). Chcę cię zapewnić, że obecnie zyskałem naprawdę wspaniałych przyjaciół, 
nawet  o  wiele  lepszych  niż  miałem  u  Świadków.  Zauważyli  to  również  moi  krewni  będący 
katolikami.    
  
Przede wszystkim najwyżej cenię przyjaźń Jezusa Chrystusa. Zbawiciel powiedział w Mateusza 
10:37-39: „Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna 
albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, 
nie jest mnie godzien. Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla 
mnie, znajdzie je”. Tu nie chodzi o miłość do Boga Ojca, lecz zgodnie z kontekstem o miłość do 
Chrystusa.  
 
Czy jest nadzieja na zreformowanie organizacji?  
Być może nie potrafisz ustalić, na ile fundamentalne są wady organizacji Strażnicy i czy jest jakaś 
nadzieja na uzdrowienie tej sytuacji. Gdy nie masz pewności odnośnie stopnia, w jakim skażona 
jest organizacja, mogę ci gorąco polecić książkę autorstwa byłego członka Ciała Kierowniczego, 
Raymonda Franza, pt. Kryzys sumienia. Ray spędził w tym gremium dostatecznie dużo czasu, by 
doskonale poznać mechanizmy funkcjonowania organizacji. Przekonał się, że „członkowie Ciała 
Kierowniczego kierują się koncepcją, jakoby organizacja Strażnicy była w boski sposób wybrana 
przez  Chrystusa  Jezusa  i  stanowiła  Boży  ‘kanał  łączności’  dla  sług  Boga  na  ziemi,  zaś  ich 
funkcjonowanie w roli ciała kierowniczego jest boskim urządzeniem” (s. 438).  
 
„Tym, co szczególnie odróżnia naukę Świadków od nauki wszelkich innych denominacji, jest ich 
kluczowa doktryna, która skupia się na roku 1914 jako na dacie początku aktywnego królowania 
Chrystusa i początku jego sądu. Jednakże przede wszystkim rok 1914 uznaje się za rok, w którym  
Chrystus wybrał organizację Strażnicy jako swój oficjalny kanał oraz w którym powierzył pełną 
władzę 
nad jego wszystkimi ziemskimi dobrami ‘klasie niewolnika wiernego i roztropnego’, co 
jest  równoznaczne  z  nadaniem  ciału  zarządzającemu  ‘niewolnika’  statusu  ostatecznego 
autorytetu
.  Jakiekolwiek  odejście  od  tej  kluczowej  nauki  odbiłoby  się  na  całej  strukturze 
doktrynalnej i dlatego takie odejście jest wysoce nieprawdopodobne, byłoby ono zresztą bardzo 
trudne  do  uzasadnienia.  Obecnie  nie  ma  podstaw,  by  oczekiwać  takich  zmian.  Przeciwnie,  na 
łamach  czasopisma  Strażnica  podejmowany  będzie  zdecydowany  wysiłek,  by  wzmocnić 
interpretacje  popierające  1914  rok  i  nauki  wynikające  z  tej  daty  oraz  podtrzymać  wiarę  w 
roszczenia  na  tej  dacie  oparte.  Najważniejsze  zaś  spośród  tych  roszczeń  dotyczy  autorytetu 
organizacji
.  Na  tym  odcinku  mamy  obecnie  do  czynienia  z  bardzo  intensywną  kampanią, 
zmierzającą  do  umocnienia  poparcia  i  lojalności  względem  struktury  władzy.  Jeśli  przeszłość 
może  być  jakąś  wskazówką,  to  taki  kierunek  obiorą  obecni  przywódcy  organizacji,  przy  czym 
będą  się  sprzeciwiać  wszystkiemu,  co  nie  wspiera  i  nie  promuje  pozostających  teraz  w  mocy 
tradycyjnych nauk, metod i taktyk” (ss. 444-445).   
 
W prywatnym liście autor rozwinął ten temat: 
 
„Jak  zauważyłeś,  lojalność  wobec  ‘organizacji’  staje  się  czymś  najważniejszym,  gdyż 
przedstawia się ją jako jedyny ‘kanał’, którym posługują się Bóg i Chrystus, by objawiać prawdę 

background image


 

wszystkim sługom Bożym na całej ziemi. Z tej przyczyny Świadek wkrótce zaczyna coraz mniej 
interesować  się  zasadnością  argumentów lub  dowodów biblijnych przedstawianych na poparcie 
danych  nauk.  Liczy  się  tylko  to,  że  przedstawia  je  ‘organizacja’,  a  ponieważ  jest  ona  Boskim 
kanałem,  można  jej  nauki  przyjmować  jako  słuszne,  w  rzeczywistości  musi  się  je  przyjmować 
jako słuszne”.  
 
„Zatem nie podlega kwestii, co odgrywa pierwszeństwo u Świadków: Biblia, czy ‘organizacja’. 
Są  oni  poddani  stałej  i  intensywnej  indoktrynacji,  która  kładzie  nacisk  na  to,  że  jeśli  ktoś  nie 
przyłączy się do ‘organizacji Bożej’, to jest organizacji Świadków Jehowy, i nie podporządkuje 
się jej, wówczas nie ma dla niego nadziei na zbawienie. Wobec tego ‘organizacja’ staje się we 
wszelkich swych intencjach i celach pośrednikiem między ludźmi a Bogiem i Chrystusem – jest 
to sprzeczne z nauką biblijną, że istnieje tylko jeden Pośrednik (1 Tymoteusza 2:5). W ten sposób 
pomniejsza  się  znaczenie  Jezusa  jako  ‘drogi,  prawdy  i  życia’  (Jana  14:6).  Ten  samozwańczy, 
nieskromny duch jest być może bardziej niepokojący niż wszelkie błędy popełnione w zakresie 
interpretacji,  przepowiedni  i  chronologii.  To  właśnie  sprawia,  że  ludzie  w  końcu  rezygnują  ze 
swego  prawa  do  samodzielnego  myślenia  i  stają  się  zwykłymi  odbiorcami  tego,  czego  się 
naucza”.  
 
Raymond  wniknął  tak  głęboko  w  prawdę  o  tym,  co  jest  fundamentem,  na  którym  opiera  się 
organizacja, że po przeczytaniu jego dzieła czytelnik nie ma już żadnych złudzeń. Autor kieruje 
zagubionych Świadków do Słowa Bożego i zachęca do poddania się autorytetowi Pana Jezusa, a 
nie człowieka. 
 
Praktyczna porada dla ludzi na wylocie 
W  swym  prywatnym  liście  do  osób  wątpiących  w  dogmaty  Strażnicy  Ray  Franz  podaje  cenne, 
zrównoważone wskazówki: 
 
 „Odłączenie się od organizacji i rozpoczynanie wszystkiego od nowa może być rozdzierającym 
przeżyciem. Wiara w dobroć Boga pozwala dokonać takich zmian. Zerwanie z systemem, który 
uznaliśmy za poważnie skażony nie jest rozwiązaniem samym w sobie. To, co uczynimy potem 
zadecyduje  o  tym,  czy  zrobimy  jakieś  postępy  i  osiągniemy  z  tego  jakiś  pożytek,  czy  nie.  Jest 
również  prawdą,  że  każda  zmiana  –  nawet  zmiana  poglądów  –  wymaga  nie  tylko  czasu,  lecz 
również  przystosowania  się  pod  względem  umysłowym  i  emocjonalnym.  Po  wielu  latach 
myślenia  o  więzi  z  Bogiem  za  pośrednictwem  organizacji  nie  jest  łatwo  zrozumieć,  że  Słowo 
Boże przedstawia nam osobistą więź z Bogiem i Chrystusem (Rzymian 14:4, 10-12; 1 Koryntian 
4:5).  Oczywiście  pośpiech  nie  jest  dobrym  doradcą,  ponieważ  prowadzi  jedynie  do  nowych 
problemów  lub  nowych  błędów.  Zawsze  należy okazywać cierpliwość, ufając w pomoc Boga i 
Jego kierownictwo – Przypowieści 19:2”.   
 
W świetle powyższego sam musisz z modlitwą podjąć decyzję, czy i kiedy opuścisz organizację. 
Pozostawanie jednak w tej społeczności i żywienie nadziei, że nastąpią w niej głębokie reformy 
może okazać się czczym złudzeniem.  Autor pisze: „Nie wierzę w to, że ‘życie w nieświadomości 
jest  szczęściem’,  nie  wierzę,  że  zachęcanie  ludzi  do  życia  złudzeniami  jest  przejawem 
życzliwości.  Wcześniej  czy  później  iluzja musi zderzyć się z rzeczywistością. Im  dłużej  trwają 
złudzenia, tym bardziej bolesny jest powrót do rzeczywistości” (Kryzys sumienia, s. 433).  

background image


 

Jeśli chodzi  o moje opuszczenie organizacji, to świadomość, że prędzej, czy później i tak będę 
skonfrontowany z prawdą i z Bogiem prawdy i stanę przed Nim na sądzie nie pozwoliła mi „robić 
dobrej  miny  do  złej gry”. Nie mogłem przyklaskiwać czemuś,  co jest  fałszem  i  zwiedzeniem, a 
przede wszystkim, co zniesławia Pana Jezusa. Opuściłem organizację ze względu na Niego.   
 
Dlaczego książka i działalność Raymonda Franza nie wystarczy?  
Jest jednak pewien problem z książką Kryzys sumienia. Ciekawie wyraził to Dariusz Czyszczoń:  
 
„Książka Kryzys sumienia R. Franza jest wstrząsającym dokumentem, który zmusza do refleksji 
nad  przyszłością  każdego  szczerze  wierzącego  człowieka,  który  miał  styczność  z  organizacją 
Świadków Jehowy. Książka obrazuje bardzo czytelnie mechanizmy działania organizacji, robi to 
argumentami,  które  trudno  podważyć.  Jest  to  bardzo  osobista  wypowiedź  człowieka,  który 
wystarczająco długo przebywał w szeregach organizacji by poczuć smak odrzucenia i odebrania 
nadziei. Książka mnie przytłoczyła i zgodnie z zamierzeniem autora podkopała fundament moich 
wierzeń, jednak nie zaoferowała mi nic w zamian – zabrała coś, w co wierzyłem. 
O gdyby do niej 
została dołączona książka Wilhelma Busha Jezus naszym przeznaczeniem zostałby mi darowany 
czas  bycia  rozbitkiem  w  duchu  i  wiele nietrafionych  poszukiwań.  Pozostał  gniew,  że  nie 
posłuchałem słów Biblii, że trzeba bardziej ufać Bogu niż ludziom. Książka Kryzys sumienia jest 
doskonałym opisem tego, gdy ktoś ufa bardziej ludziom”.  
 
To prawda, że w drugiej swej książce, W poszukiwaniu wolności chrześcijańskiej (w j. polskim 
brak)  autor  analizuje  dokładniej  pewne  dogmaty  organizacji,  jak  głoszenie  od  domu  do  domu, 
zakaz transfuzji krwi, wykluczanie, Raj na ziemi, imię Boże, itp. Jednocześnie jednak zachęca do 
tworzenia  niezależnych,  domowych  grup  studium  Biblii.  Rzuca  też  cień  na  ortodoksję 
chrześcijańską. Nie są to dobre rady. Kłopot z Rayem Franzem polega także na tym, że zatrzymał 
się on w pół drogi i nie przyjął niektórych dobrze uzasadnionych doktryn chrześcijańskich ani nie 
przyłączył się do żadnej społeczności ludzi biblijnie wierzących. Stąd jego prace głównie nadają 
się  do  zburzenia  fundamentów  Strażnicy.  Musimy  go  bardzo  cenić  za  jego  odważne  i  pełne 
miłości  świadectwo,  ale  nie  jest  on  dla  nas  bezpiecznym  przewodnikiem  jeśli  chodzi  o  dalszy 
rozwój duchowy. 
 
 

Jak zbudować trwały fundament wiary?  
 

Na  pewne  rozwiązanie  wskazał  już  Dariusz  Czyszczoń  w  cytowanej  wyżej  recenzji.  Lektura 
fundamentalnej  pozycji  chrześcijańskiej  na  temat  zdrowych  podstaw  wiary  w  Chrystusa  może 
okazać  się  bardzo  pomocna  i  orzeźwiająca  duchowo.  Inną publikacją, którą można polecić jest 
książka Johna Blancharda Pojednanie z Bogiem, wydana przez Fundację Legatio, 

www.legatio.pl

Takie przystępnie napisane publikacje ukazują podstawy autentycznej ewangelii chrześcijańskiej.  

 

Oczywiście  czytanie  książek  nie  może  zastąpić  regularnej  lektury  Słowa  Bożego.    Gorliwe 
czytanie  samej  Biblii  w  kontekście  i  z  gorącą  modlitwą  pomogło  wielu  osobom,  także  mnie, 
znaleźć ukojenie.  
 

background image


 

Wskazane  jest  jednak  czytanie  Biblii  w  innym  przekładzie  niż  Przekład  Nowego  Świata,  który 
zdaniem ekspertów w wielu miejscach nagina treść Pisma Świętego do z góry przyjętych nauk. 
Na przykład konsekwentnie pomniejszono w nim postać Pana Jezusa, ograbiając Go z Boskości, 
którą przedstawia oryginał grecki Nowego Testamentu.  

 

W  ogóle  przy  czytaniu  Słowa  Bożego  należy  skupiać  się  na  fundamentalnej  prawdzie  o 
odkupieniu  przez  Chrystusa,  a  nie  na  spekulowaniu  na  temat  proroctw,  czy  chronologii. 
Zapędzanie się w rozważaniu trzeciorzędnych zagadnień już wielu byłych Świadków sprowadziło 
nawet na gorsze manowce, niż te, na które wprowadziła ich organizacja.   
 
Bardzo istotne jest także zapoznanie się z podstawami teologii chrześcijańskiej. Dlaczego to takie 
ważne?  Towarzystwo  Strażnica  przedstawiało  nam  wierzenia  chrześcijańskie  w  krzywym 
zwierciadle,  tak  iż  nigdy  dotąd  nie  mieliśmy  możliwości  poważnego  ich  zbadania.  Biblia 
wskazuje na konieczność wysłuchania drugiej strony:  „Odpowiedzieć, nim się wysłucha, uchodzi 
za głupotę i hańbę. Pierwszy ma rację w swej sprawie, lecz przyjdzie przeciwnik i poprawi go” 
(Przysłów 18:13, 17, BT). 

 

Przystępną  i  wartościową  pozycją  z  zakresu  teologii  jest  książka,  którą  napisał  Bruce  Milne, 
Poznaj  prawdę.  Kompendium  teologii  chrześcijańskiej,  opublikowana  przez  Wydawnictwo 
Areopag: 

http://www.areopag.org.pl/wydaw_pl.html

 

 

lub 

link: 

http://www.dobryskarbiec.pl/osc/poznaj-prawde-kompendium-teologii-chrzeÂścijanskiej-p-
986.html

  .  Inne  pożyteczne  dzieło,  to  Doktryny  biblijne.  Zarys  teologii  systematycznej,  Myer 

Pearlman, 

oto 

link: 

http://www.dobryskarbiec.pl/osc/doktryny-biblijne-zarys-teologii-

systematycznej-p-1101.html

 

 
Doktryny  biblijne  w  konfrontacji  z  wierzeniami  Świadków  w  sposób  bardzo  zrozumiały 
przedstawił  David  A.  Reed  w  książce  Odpowiedzi  dla  Świadków  Jehowy  według  wersetów
wydanej przez KONCEPT Design. Pozycja ta uczy poprawnego myślenia biblijnego.  
 
Jeszcze staranniej i dokładniej pozwala oddzielić ziarno prawdy od plew nauk organizacji książka 
Natana Cheseda Inny Jezus, inny duch, inna ewangelia. Kluczowe doktryny Świadków Jehowy w 
świetle Biblii
.  
 
Pomocny jest także kwartalnik Słowo Nadziei i strona internetowa 

www.sn.org.pl

 .  

 
Potrzeba społeczności 
 

Wielu  byłych  Świadków  po  pewnym  czasie  od  opuszczenia  organizacji  odczuwa  pustkę  i 
samotność. Utraciliśmy przecież większość przyjaciół i znajomych, jakich poprzednio mieliśmy 
w zborach ludu Strażnicy. Co teraz robić? 
 
Jeśli chodzi o mnie, to po prostu zacząłem ostrożnie odwiedzać ewangeliczne kościoły w mojej 
miejscowości  i  przyglądać  się  ich  nabożeństwom.  Modliłem  się  przed  pójściem  na  każde  takie 
spotkanie,  by  Bóg  pokazał  mi  wszelkie  dobro,  które  tam  jest,  lecz  także  objawił  mi,  co  jest  w 
danym  zborze  niewłaściwe.  Muszę  przyznać,  że  czasami  jako  były  Świadek  byłem  nazbyt 

background image


 

krytyczny  wobec  chrześcijan.  Niemniej  jednak  ich  miłość  i  życzliwość  oraz  piękne  zalety 
duchowe przekonały mnie, że są to dzieci Boże, odkupione krwią Chrystusa. 

 

Czym nie powinieneś się zrażać, gdy idziesz do jakiegoś zboru: 
 

1.  Nie przejmuj się, jeśli zobaczysz tam krzyż.  

Zwróć  uwagę,  że  nie  ma  na  nim  wizerunku  Pana  Jezusa,  bowiem  biblijni  chrześcijanie 
wierzą, że On dawno został zdjęty z krzyża, zmartwychwstał i króluje w niebie. Zauważ, 
że  nikt  z  obecnych  nie  traktuje  krzyża  jako  amuletu  czy  przedmiotu  kultu.  Nikt  nie 
obejmuje go ani nie całuje. To powinno cię przekonać, że dla ludzi wierzących krzyż w 
miejscu zgromadzenia jest jedynie symbolem odkupienia, którego dokonał Zbawiciel. Nie 
daj się zmylić twierdzeniom Strażnicy, że krzyż jest tylko narzędziem zbrodni i powinno 
się  go  pomijać.  Apostoł  Paweł  był  innego  zdania:  „Co  do  mnie,  nie  daj  Boże,  bym  się 
miał  chlubić  z  czego  innego,  jak  tylko  z  krzyża  Pana  naszego  Jezusa  Chrystusa,  dzięki 
któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Galatów 6:14, BT). 

 
Rozważ następujące doniesienia o krzyżu z I-II wieku: 
 

Józef Flawiusz w dziele Wojna żydowska, Księga piąta, rozdział XI, akapit 1: 

 

„[…]  Tedy  chłostano  ich  i  poddawano  przed  śmiercią  różnym  torturom,  a  w  końcu 
rozpinano na krzyżu na wprost muru. […] Lecz jeśli nie zabronił przybijania do krzyża, to 
przede  wszystkim  dlatego,  iż  spodziewał  się,  że  widok  ten  może  skłonić  Żydów  do 
poddania  się,  bo  jeśli  tego  nie  uczynią,  spotka  ich  taki  sam  los.  Zionąc  złością  i 
nienawiścią,  żołnierze  nawet  dla  zabawy  przybijali  pochwyconych  do  krzyża  w  różnych 
położeniach,  a  było  ich  tak  wielu,  że  miejsca  brakowało  na  krzyże,  a  krzyżów  do 
rozpinania ciał” (przekład Jana Radożyckiego). 

 

Przypis 231 na s. 510 Wydania III Wojny żydowskiej:  

 

„O  chłoście,  katowaniu  i  rozpinaniu  na  krzyżu  czytamy  także  w  2,  308  i  u  Seneki  (Ad 
Marcami
 20, 3). O biczowaniu i męczeniu przed ukrzyżowaniem dowiadujemy się także z 
Ewangelii. W starożytności były znane trzy rodzaje krzyży: crux immissa albo capitata (†), 
comissa (T), decussata (X), zob. G. Ricciotti, dz. cyt., t. 3, s. 201”.   

 

Józef Flawiusz w dziele „Wojna żydowska”, Księga druga, rozdział XIV, akapit 9: 

 

„Ten kazał ich najpierw biczować, a potem ukrzyżować. […] Florus bowiem poważył się 
na  czyn,  którego  nikt  przedtem  nie  popełnił  –  kazał  przed  swoim  trybunałem  biczować 
mężów rycerskiego stanu i przybić ich do krzyża […]”.  

 

Święty Ignacy Antiocheński (zmarły w 107 roku):  

 

„[…]  Dźwiga  was  do  góry  machina  Jezusa  Chrystusa,  którą  jest  Krzyż,  a  Duch  Święty 
służy wam za linę […]” („Do Kościoła w Efezie” 9:1).  

 

„Unikajcie  zatem  tych  złych  odrośli  rodzących  owoc  śmiercionośny,  którego  gdy  ktoś 
skosztuje, od razu umiera. Nie Ojciec ich sadził. Gdyby tak było, okazaliby się gałęziami 

background image


 

krzyża, a rodziliby owoc nie niszczejący. Przez swój krzyż Chrystus w swej męce wzywa 
nas, którzy jesteśmy Jego członkami […]” („Do Kościoła w Tralleis” 11:1). 

 

„Wielbię  Jezusa  Chrystusa  Boga,  który  uczynił  was  tak  mądrymi.  Poznałem  bowiem,  że 
jesteście  utwierdzeni  w  niezachwianej  wierze  niby  przybici  duchem  i  ciałem  do  krzyża 
Pana  Jezusa  Chrystusa  i  umocnieni  w  miłości  przez  Krew  Chrystusową,  niezłomnie 
przekonani o wszystkim, co dotyczy Pana naszego […]” („Do Kościoła w Smyrnie” 1:1).  

 

(Źródło:  Ojcowie  Apostolscy,  Przekład  i  przypisy:  Anna  Świderkówna,  Akademia  Teologii  Katolickiej, 
Warszawa 1990).  

 

Strażnica z 15 listopada 1993 roku, s. 9, akapit 2 zawiera wypowiedź Tacyta (ok. 55-ok. 122 rok n.e.): 

 

„Rzymski  historyk  Tacyt  napisał:  ››Śmierci  ich  [chrześcijan]  przydano  to  urągowisko,  że 
okryci  skórami  dzikich  zwierząt  ginęli  rozszarpywani  przez  psy  albo  przybici  do  krzyżów, 
albo  przeznaczeni  na  pastwę  płomieni;  gdy  zabrakło  dnia,  palili  się  służąc  za  nocne 
pochodnie‹‹ […]”. 
 

Zatem  wiele  jest  dowodów,  że  w  I  wieku  krzyżowano.  Zajrzyj  na  ilustrację  w  broszurze 
Towarzystwa  Jak krew może ocalić twoje życie? na s. 7, opatrzoną podpisem: „Bez względu na 
konsekwencje  pierwsi  chrześcijanie  odmawiali  gwałcenia  prawa  Bożego  co  do  krwi”.  Jesteś 
zapewne zdziwiony, że chrześcijanie są tam przedstawieni jako przybici do krzyżów.  

 

 

2.  Nie dziw się, że Wieczerza Pańska jest tam obchodzona częściej niż raz w roku. 

Nigdzie  w  Biblii  nie  wymaga  się,  by  Wieczerza  odbywała  się  w  dniu 
odpowiadającym  14  Nisan  i  po  zachodzie  słońca.  1  Koryntian  11:20  wskazuje,  że 
Wieczerza  odbywała  się  na  każdym  spotkaniu:  „Wy  tedy,  gdy  się  schodzicie  w 
zborze,  nie  spożywacie  w  sposób  należyty  Wieczerzy  Pańskiej”  (BW).  W 
późniejszym  czasie  szczególnie  uroczysta  Wieczerza  miała  miejsce  raz  w  roku, 
podczas Świąt Wielkanocnych, jak o tym świadczą zapiski historyczne. 
 

3.  Nie martw się tym, że obchodzi się tam Boże Narodzenie.  

Przyjrzyj się raczej, w jaki sposób upamiętnia się narodziny naszego Pana. Pamiętaj, 
że  nawet  organizacja  Strażnicy  przyznała,  że  wiele  tradycji  zatraciło  już  swój 
pierwotny charakter: 

 

„Silny  wpływ  na  zwyczaje  wywiera  religia.  Wiele  z nich  wyrosło  ze  starożytnych 
przesądów i niebiblijnych wierzeń. Na przykład wręczanie kwiatów osobom pogrążonym 
w żałobie  mogło  się  wziąć  z przesądów  religijnych.  Kolor  niebieski,  kojarzony  często 
z małymi  chłopcami,  miał  chronić  przed  demonami.  Tusz  do  rzęs  służył  jako 
zabezpieczenie  przed  rzuceniem  uroku,  a szminki  używano  po  to,  by  demony  nie  mogły 
wejść przez usta kobiety i jej opętać. Niewykluczone nawet,  że tak niewinny nawyk jak 
zasłanianie  ust  ręką  podczas  ziewania  wziął  się  z przekonania,  iż przez szeroko otwarte 
usta  może  ulecieć  dusza  człowieka.  Jednakże  z upływem  czasu  zwyczaje  te  zatraciły 
zabarwienie  religijne  i dziś  już  nie  mają  takiego  podtekstu  jak  dawniej”  (artykuł 
„Zrównoważony  pogląd  na  popularne  zwyczaje”,  Przebudźcie  się!  z  8  stycznia  2000,  s. 
27). 

background image


 

 
Stąd  chociaż  data  25  grudnia  pierwotnie  była  dniem  upamiętniającym  narodziny 
bożka  Mitry  ze  skały,  to  Kościół  przejął  ją,  by  w  tym  czasie  świętować  narodziny 
Zbawiciela.  Obecnie  żaden  chrześcijanin  nie  czci  25  grudnia  narodzin  Mitry  –  nie 
dajmy się zwariować! 
 
Apostoł Paweł podał słuszne zasady, które pozwolą ci się zorientować w tej sytuacji: 
 
„Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za 
równe:  niech  się  każdy  trzyma  swego  przekonania.  Kto  przestrzega  pewnych  dni, 
przestrzega ich dla Pana
, a kto jada wszystko – jada dla Pana. Bogu przecież składa 
dzięki. A kto nie jada wszystkiego – nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki 
składa  Bogu”  (Rzymian  14:5-6,  BT).  Jeśli  zatem  ludzie  wierzący  godnie  obchodzą 
narodziny  Pana  Jezusa,  bez  których  nie  byłoby  też  śmierci  i  zmartwychwstania 
Zbawiciela, nie należy ich za to krytykować. 
 
„Przeto  czy  jecie,  czy  pijecie,  czy  cokolwiek  innego  czynicie,  wszystko  na  chwałę 
Bożą czyńcie
” (1 Koryntian 10:31, BT). Ważne, by obchodzenie Pamiątki Narodzenia 
Pańskiego odbywało się ku chwale Bożej.  
 
„I  wszystko,  cokolwiek  działacie  słowem  lub  czynem,  wszystko  [czyńcie]  w  imię 
Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego” (Kolosan 3:17, BT).  
 
Na pewno naganna jest praktyka przebierania się za świętego Mikołaja i oszukiwania 
dzieci,  że  to  od  niego  otrzymują  prezenty.  Możemy  na  to  zwrócić  uwagę 
chrześcijanom,  z  którymi  mamy  kontakt.  Biblijni  chrześcijanie  nie  powinni 
wprowadzać postaci św. Mikołaja, bo łatwo może u ich dzieci usunąć w cień Osobę i 
dzieło  Pana  Jezusa  Chrystusa.  Natomiast  takie  elementy,  jak  choinka  w  domu  u 
wierzących  pozostają kwestią sumienia. 
 
Niech za podsumowanie naszej dyskusji posłuży zrównoważona wypowiedź Charlesa 
T. Russella:  
 
„Choć  nie  możemy  zgodzić  się,  że  jest  to  właściwy  dzień,  w  którym  należy 
świętować  narodziny  naszego  drogiego  Zbawiciela,  ponieważ  miały  one  miejsce 
około października, co pragniemy podkreślić – II Tom, str. 55 niemniej jednak, skoro 
Pan  nie  wyraził  swego  życzenia  odnośnie  tego,  kiedy  powinniśmy  obchodzić  Jego 
urodziny,  jest  rzeczą  bez  znaczenia,  w  jakim  dniu  wypadnie to  wydarzenie, mające 
dla  wszystkich  tak  wielkie  znaczenie.  Dlatego  w  tym  ogólnie  świętowanym  dniu 
możemy  się  przyłączyć  do  wszystkich,  których  serca  przepełnione  są  miłością  i 
uznaniem  dla  Boga  i  Zbawiciela.  Zwyczaj  wzajemnego  obdarowywania  się  o  tej 
porze roku drobnymi upominkami zdaje nam się być szczególnie właściwy. Bóg jest 
dawcą każdego dobrego i doskonałego daru. On nam ustawicznie daje, a my ciągle od 
Niego  przyjmujemy,  lecz  pomiędzy  wszystkimi  Jego  darami  jeden  ma  dla  nas 

background image

10 
 

największe  znaczenie  –  dar  Jego  Syna,  który  stał  się  naszym  Odkupicielem”  – 
Niebiańska Manna
, komentarz do tekstu dziennego z 25 grudnia. 
 

Pytania odnośnie przyłączenia się do różnych Kościołów 

 
1.  „Niektórzy  moi  znajomi  po  opuszczeniu  organizacji  powrócili  do  Kościoła 

katolickiego. Szukali czegoś stabilnego i bezpiecznego. Czy człowiek wierzący Biblii 
odnajdzie się w Kościele rzymskokatolickim?”. 

 

Niewątpliwie niektórzy byli Świadkowie odnaleźli się w tym Kościele. Z rozmów z 
takimi  ludźmi  wywnioskowałem,  że  trafili  na  dobrych  księży  lub  innych 
wartościowych  ludzi  ze  wspólnot  przykościelnych,  takich  jak  Odnowa  w  Duchu 
Świętym,  Oaza,  czy  Neokatechumenat.  Inni,  których  znam  są  jedynie  członkami 
danej parafii i skupiają się na regularnym uczestnictwie w mszach, a trzyma ich przy 
tym  wyznaniu  zdrowe  nauczanie  na  tematy  moralno-etyczne.  Natomiast  sami  w 
swych rodzinach czytają Biblię i pogłębiają swą wiedzę teologiczną.   
  
Czy faktycznie jest to dobre miejsce dla człowieka kierującego się Biblią jako jedyną 
podstawą wiary? 
 
Przede  wszystkim  należy  pamiętać,  że  struktura  Kościoła  Rzymu  jest  hierarchiczna  i  w 
związku  z  tym  zachodzą  duże  podobieństwa  między  funkcjonowaniem  organizacji 
Świadków,  a  działaniem  owego  Kościoła.  Przekonująco  wykazał  to  Krzysztof 
Gołębiowski  w  swym  opracowaniu  Struktura  władzy  w  Kościele  Rzymskokatolickim  i  u 
Świadków Jehowy – analiza 
porównawcza.  

Oczywiście istnieją pewne różnice między tymi systemami, ale są też uderzające 

podobieństwa.  

 

Dla  obydwu  systemów  dobro  ofiar,  które  ucierpiały  z  rąk  przedstawicieli  tych 
organizacji jest w niejednym przypadku o wiele mniej ważne niż dbałość o publiczny 
wizerunek  ich  religii.  Tygodnik  Powszechny  w  wydaniu  z  29  czerwca  2003  roku 
zamieścił  wiadomość,  że  „Szef  Komisji  badającej  kulisy  skandali  pedofilskich  w 
Kościele USA podał się do dymisji, oskarżając biskupów o działania na wzór mafii. 
Frank Keating zaznaczył, że ››nie żałuje ani jednego słowa. […] Jak inaczej nazwać 
niestawianie  się  przed  ławą  przysięgłych,  ukrywanie  nazwisk  winnych  pedofilii, 
lawirowanie  wokół  prawa,  szukanie  dziur,  kłamstwa  i  obłudę.  To  nie  jest  mój 
Kościół,  to  organizacja  mafijna‹‹  –  tłumaczył  były  gubernator  Oklahomy.  Raport 
komisji,  powołanej  na  życzenie  biskupów,  zostanie  opublikowany  w  najbliższych 
tygodniach.  Media  twierdzą,  że  zawierać  będzie  surową  ocenę  działalności 
biskupów”. Znany też jest przykład z Polski, gdy zakonnik, który odważył się złożyć 
świadectwo  przeciwko  oddającemu  się  rozwiązłości  homoseksualnej  dostojnikowi 
kościelnemu,  został  za  karę  wysłany  do  Zambii.  Trzeba  otwarcie  przyznać,  że  w 
obydwu systemach pewne osoby mogą ujść słusznej kary, jeśli wymaga tego troska o 
pozorną, zewnętrzną świętość wspólnoty religijnej i jej przywódców.    

 

background image

11 
 

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że nie ma idealnej formy zarządzania Kościołem. 
Jednakże  struktura  hierarchiczna  jest  bardziej  podatna  na  nadużycia  i  jako  byli 
Świadkowie nie chcemy znowu poddawać się pod jarzmo niewoli.  

 

a)  Ponadto  Kościół  katolicki  ewidentnie  głosi  nauki  pozbawione  jakichkolwiek 

podstaw  biblijnych.  Ba,  niektóre  jego  dogmaty  nie  znajdują  dostatecznego 
potwierdzenia nawet u Ojców Kościoła.  

 

Rozważmy  tylko  jeden  przykład:  dogmaty  maryjne.  Każdy

 

uważny  czytelnik 

Biblii  zdaje  sobie  sprawę,  że  Maryja  katolicka  znacznie  różni  się  od  skromnej  i 
bogobojnej niewiasty żydowskiej, która urodziła Pana Jezusa. Rola Marii została 
w  teologii  katolickiej  nienaturalnie  wyolbrzymiona,  tak  że  w  świadomości 
przeciętnego katolika jest ona kimś na kształt bogini. Jej osoba przysłania Boga 
Ojca i Pana Jezusa. Trafne omówienie zagadnień maryjnych znajdzie czytelnik w 
kilku  rozdziałach  książki  Edwarda  Czajko,  „Miniatury  egzegetyczne”.  Można 
wymienić jeszcze inne pozabiblijne nauki katolicyzmu, jak czyściec czy odpusty. 
Chyba  nie  chcemy  przechodzić  z  jednego  systemu,  w  którym  musieliśmy  ślepo 
wierzyć w ludzkie dogmaty, do podobnej religii. 
 

b)  Inna  kwestia  to  typowy  w  polskim  katolicyzmie  bezkrytyczny,  bezmyślny  kult 

papieża Jana Pawła II. Wymowny jest fakt, że ten skądinąd wybitny człowiek jest 
wręcz uwielbiany. Dla wielu chrześcijan gorszące było to, że podczas jego wizyt, 
a  także  uroczystości  upamiętniających  jego  osobę  po  śmierci,  wielokrotnie 
śpiewano  pieśń  Abba,  Ojcze.  To  doprawdy  szok,  że  tytuły  zarezerwowane  w 
Biblii do Boga Ojca były w niefrasobliwy i wręcz bluźnierczy sposób odnoszone 
do zmarłego papieża.  
 

Ważna uwaga: Nie twierdzę, że w Kościele katolickim Duch Święty nie może działać 
na  poszczególne  osoby  czy  grupy  ludzi.  Niektóre  wspólnoty  przykościelne  i 
poszczególne osoby składają świadectwa Bożego działania w ich życiu i nawrócenia. 
W niektórych sferach tego wyznania więcej korzysta się z Biblii, kładzie się większy 
nacisk na Chrystusa i konieczność nawrócenia, a kult Marii, świętych i obrazów jest 
pomijany lub zepchnięty na daleki plan. Należy przy tym uczciwie stwierdzić, że jest  
to niewielki margines. Mimo pewnych jasnych stron Kościoła Rzymu, trzeba również 
przyznać, że pozostawanie w jego obrębie wiąże się z daleko idącym kompromisem 
kosztem  sumienia  ukształtowanego  na  samym  tylko  krystalicznie  czystym  Słowie 
Boga. Jedyne pośrednictwo Chrystusa, oddawanie chwały wyłącznie Bogu, zbawienie 
tylko z łaski tylko przez wiarę, zbawienie tylko przez Chrystusa – to prawdy, które są 
w katolicyzmie rozmyte lub nie dość wyraźne.   
 
Rozważania nad katolicyzmem podsumuję wypowiedzią działacza katolickiego: 
 
„Wielu  [byłych  katolików,  którzy  nawrócili  się  po  usłyszeniu  Ewangelii  od 
protestantów]  mówi,  że  po  raz  pierwszy  osobiście  spotkali  Pana.  […]  Choć  trudno 
nam to przyjąć, wielu katolików, którzy opuścili Kościół Katolicki, by przyłączyć się 

background image

12 
 

do  żywego,  protestanckiego  zboru  mogłoby  pójść  do  piekła,  gdyby  pozostali  jako 
nienawróceni i pozbawieni chrześcijańskiego wsparcia w Kościele Katolickim! […] 
[Fakt,  że  wielka  liczba  ludzi  opuszcza  Kościół  Katolicki]  powinien  skłonić  nas  do 
tego, że zwrócimy się do Pana w pokucie i będziemy szukać Boga, prosząc Go, by 
zmiłował  się  nad  nami  i  wylał  na  nas  swego  Ducha,  tak  by  mężczyźni,  kobiety  i 
dzieci mogli Go spotkać pośród nas” – Ralph Martin, lider odnowy charyzmatycznej 
w  Kościele  rzymskokatolickim  w  USA,  artykuł  „Why  Catholics  Leave”  (Dlaczego 
katolicy odchodzą), zamieszczony w czasopiśmie New Covenant (Nowe Przymierze), 
numer z lipca/sierpnia 1990, s. 6.  

 

2.  „Co  sądzić  o  darach  Ducha  Świętego  i  ruchu  zielonoświątkowym?  Czy  jest  tam 

miejsce dla mnie?”. 

 

Ograniczone  miejsce  nie  pozwala  na  szczegółowe  omówienie  tego  zagadnienia.  
Rozważmy  jedynie  1  Koryntian  13:8-12:  „Miłość  nigdy  nie  ustaje,  [nie  jest]  jak 
proroctwa,  które  się  skończą,  albo  jak  dar  języków,  który  zniknie,  lub  jak  wiedza, 
której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś 
przyjdzie  to,  co  jest  doskonałe
,  zniknie  to,  co  jest  tylko  częściowe.  Gdy  byłem 
dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy 
zaś  stałem  się  mężem,  wyzbyłem  się  tego,  co  dziecięce.  Teraz  widzimy  jakby  w 
zwierciadle,  niejasno;  wtedy  zaś  [zobaczymy]  twarzą  w  twarz:  Teraz  poznaję  po 
części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany” (BT). Na pewno nie nadeszła 
jeszcze  doskonałość  i  nie  oglądamy  Boga  twarzą  w  twarz,  dlatego  wbrew 
twierdzeniom niektórych dary Ducha Świętego nadal są dostępne. Nawet tak wybitny 
kaznodzieja  i  wykładowca  Słowa  Bożego,  jak  Martyn  Lloyd-Jones  obstawał  przy 
tym,  że  1  Koryntian  13:8-13  potwierdza  trwanie  darów  Ducha.  Jest  to  znamienne, 
gdyż  nie  zaliczał  się  on  do  ruchu  zielonoświątkowego  i  wyznawał  teologię 
reformowaną.  
 
Inna  rzecz,  to  czy  człowiek  sam  wybiera  dary,  które  chce  mieć?  „Wszystko  zaś 
sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce” (1 Koryntian 12:11, 
BT). Udzielanie darów jest suwerennym działaniem samego Ducha Świętego.  
 
Ruch  zielonoświątkowy  jest  zjawiskiem  złożonym  i  niejednorodnym.  Na  pewno 
wydał wielu cennych sług Bożych, jak David Wilkerson, którym Bóg wspaniale się 
posłużył, by ratować młodzież uwikłaną w narkotyki i gangi. W wyniku jego służby 
w  wielu  krajach  powstały  ośrodki  Teen  Challenge,  w  których  skutecznie  leczy  się 
młodych  ludzi  z  uzależnień.  Do  zielonoświątkowców  zaliczają  się  także  wybitni 
teolodzy,  jak  Wayne  Grudem  z  USA,  czy  Edward  Czajko  z  Polski.  Wielką  zaletą 
niektórych 

denominacji 

zielonoświątkowych 

jest 

ich 

duża 

aktywność 

ewangelizacyjna  i  wyraźna  obecność  Ducha  Świętego  widoczna  zarówno  w 
nawróceniach, jak i cudownych uzdrowieniach lub przypadkach uwolnienia od mocy 
demonicznych. 
 

background image

13 
 

Z drugiej strony  trzeba  ze smutkiem przyznać, że w łonie tej formy chrześcijaństwa 
powstaje stosunkowo dużo niepokojących herezji i wypaczeń. Do niektórych nurtów 
tego  ruchu  zalicza  się  też  duża  liczba  szarlatanów  i  fałszywych  proroków  oraz 
błędnych nauczycieli. Ponadto w niejednym zborze kazanie Słowa Bożego schodzi na 
dalszy plan, a ważniejsza jest muzyka lub świadectwa czy pantomimy. W niektórych 
zborach  dopuszcza  się  do  nauczania  kobiety,  co  jest  przeciwne  zakazom  Nowego 
Testamentu,  jak  1  Tymoteusza  2:12:  „Nie  pozwalam  zaś  kobiecie  nauczać  ani 
wynosić  się  nad  męża;  natomiast  powinna  zachowywać  się  spokojnie”  (BW).  W 
wielu wspólnotach nikt nie przejmuje się zakazem podanym przez Pawła: „Jeśli kto 
mówi  językami,  niech  to  czyni  dwóch  albo  najwyżej  trzech,  i  to  po  kolei,  a  jeden 
niech  wykłada;  a  jeśliby  nie  było  nikogo,  kto  by  wykładał,  niech  milczą  w  zborze
niech mówią samym sobie i Bogu” (1 Koryntian 14:27-28, BW).

 

Jaki jest tego efekt?  

„Jeśli  się  tedy  cały  zbór  zgromadza  na  jednym  miejscu  i  wszyscy  językami 
niezrozumiałymi mówić będą, a wejdą tam zwykli wierni albo niewierzący, czyż nie 
powiedzą, że szalejecie?
” (1 Koryntian 14:23, BW). 
 
Istnieją  jednak  zdrowe,  zrównoważone  zbory  zielonoświątkowe,  gdzie  Słowo  Boże 
idzie w parze z Duchem Świętym. Gdzie w centrum jest Chrystus i Jego Ewangelia, a 
nie  niezdrowa  fascynacja  nadzwyczajnymi  przeżyciami  duchowymi.  Takie  zbory 
można  znaleźć  w  ramach  Kościoła  Zielonoświątkowego  m.in.  w  Bydgoszczy,  w 
Gdańsku, w Ostrowie Wielkopolskim, w Oleśnicy, w Chełmie Lubelskim, itp. Są też 
zdrowe  zbory  innych  denominacji  zielonoświątkowych.  Wielu  byłych  Świadków 
odnalazło się w stabilnych zborach zielonoświątkowych i są tam szczęśliwi.  
 
Chciałbym  w  tym  miejscu  przestrzec  przed  pewnymi  skrajnymi  ugrupowaniami  z 
nurtu  charyzmatycznego,  które  mają  tendencje  do  skrajnie  emocjonalnych 
nabożeństw (na granicy histerii), do ślepego ufania „prorokom” („A co do proroków, 
to  niech  mówią  dwaj  albo trzej,  a inni niech osądzają” – 1 Koryntian 14:29, BW), 
oraz  do  potępiania  i  unikania  byłych  członków,  którzy  nadal  są  wierzący,  tylko,  że 
przeszli do innego Kościoła. Unikajmy grup, które rezygnują z trzeźwego myślenia i 
zdrowego rozsądku, dążąc do wprowadzania swych członków w trans. Nie wracajmy 
też do tego samego legalizmu, który był  w organizacji. „Ku wolności  wyswobodził 
nas  Chrystus.  A  zatem  trwajcie  w  niej  i  nie  poddawajcie  się  na  nowo  pod  jarzmo 
niewoli” (Galatów 5:1, BT). Nie ufajmy też takim nauczycielom, którzy twierdzą, że 
kto  nie mówi  językami, ten nie ma Ducha Świętego i  nie będzie zbawiony. To jest 
herezja.  
 

3.  „Zbór, z którym mam kontakt ma profil reformowany, kalwiński. Mam wątpliwości co 

do  tego,  czy  Biblia  naucza  o  wybraniu  i  predestynacji.  Nie  wiem,  czy  taka 
społeczność jest dla mnie”.  
 
Tak, Biblia naucza o wybraniu i to w wielu miejscach. Oto niektóre przykłady: 
 
„Podobnie i obecnie pozostała resztka według wyboru łaski. A jeśli z łaski, to już nie 
z uczynków, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską” (Rzymian 11:5-6, BW). 

background image

14 
 

  
„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas 
ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; w nim 
bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed 
obliczem  jego;  w  miłości  przeznaczył  nas  dla  siebie  do  synostwa  przez  Jezusa 
Chrystusa według upodobania woli swojej, ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, 
którą nas obdarzył w Umiłowanym” (Efezjan 1:3-6, BW). 
 
„On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, 
lecz  stosownie  do  własnego  postanowienia  i  łaski,  która  nam  dana  została  w 
Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami
” (2 Tymoteusza 1:9, BT). 
 
„I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli mu to nie 
jest dane od Ojca
” (Jana 6:65, BW). 
 
Wobec tego reformowana doktryna nie zajmuje się czymś, czego nie ma w Biblii, lecz jest 
próbą  systematycznego  wykładu  prawd  biblijnych.  Wielu  biblistów  i  teologów  uważa 
jednak, że niektóre postulaty kalwinizmu są zbyt daleko posunięte i stawiają kropkę nad 
„i”  tam,  gdzie  Biblia  tego  nie  czyni.  Dotyczy  to  zwłaszcza  nauki  o  tym,  że  niektórzy 
ludzie są pominięci przez Boga i pozostawieni w grzechu ku potępieniu, zatem nie mają 
żadnej  szansy  na  zbawienie.  Dyskusyjne  jest  też  stanowisko  niektórych  teologów 
reformowanych,  głoszących,  że  ukryta  wola  Boga  przewiduje,  iż  nie  wszyscy  będą 
zbawieni,  natomiast  objawiona  wola  Stwórcy  mówi,  że  chce  On,  by  wszyscy  ludzie 
dostąpili zbawienia. Trudno to pogodzić z 1 Tymoteusza 2:3-4: „Jest to rzecz dobra i miła 
przed Bogiem, Zbawicielem naszym, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli 
do poznania prawdy” (BW). Jednakże najbardziej kontrowersyjnym elementem doktryny 
reformowanej jest nauka o ograniczonym odkupieniu, w myśl której Pan Jezus zapłacił za 
grzechy  tylko  wybranych,  a  nie  za grzechy całej ludzkości.  Jak to  się ma do 1 Jana 2:2: 
„On  ci  jest  ubłaganiem  za  grzechy  nasze,  a  nie tylko za nasze, lecz i  za grzechy całego 
świata
” (BW)? 
 
Czy  to  znaczy,  że  chrześcijanin  ufający  Biblii  powinien  odrzucić  kalwinizm  i  nie może 
przyłączyć  się  do  reformowanego  zboru?  Okazuje  się,  że  zagadnienia  poruszane  w 
teologii reformowanej  są istotne i  ważne. Każda

 

próba ich rozstrzygnięcia rodzi kolejne 

pytania i człowiek nie znajduje na nie w pełni zadowalających odpowiedzi. Niewątpliwą 
zaletą  myśli  reformowanej  jest  oddawanie  chwały  wyłącznie  Bogu  za  nasze  zbawienie  i 
przypisywanie zasługi za nie tylko Jego łasce. Gdy kaznodzieja kalwiński głosi ewangelię, 
podkreśla  wyraźnie  zupełną  niewystarczalność  człowieka,  jeśli  chodzi  o  uzyskanie 
zbawienia  i  konieczność  całkowitego  oparcia  się  na  doskonałym  dziele  Chrystusa  na 
krzyżu.  Wspaniałą  cechą  wielu  reformowanych  jest  niezachwiane  poleganie  na  Bogu  i 
Jego  suwerennym  działaniu,  umiejętność  pogodzenia  się  z  wolą  Bożą,  jaka  by  ona  nie 
była.  Znam  osoby  wierzące  z  kręgów  kalwińskich,  które  w  nadzwyczaj  dzielny  sposób 
znosiły  ciężkie  choroby  i  nieszczęścia  w  swym  życiu.  Piękne  jest  także  przekonanie 
reformowanych  odnośnie  tego,  że  nasz  Ojciec  Niebiański  ma  wszelką  moc,  by 

background image

15 
 

bezpiecznie  przeprowadzić  swych  wybranych  przez  życie  (bez  względu  na  rodzaj 
przeciwności i wzmożone wysiłki diabła i jego świata) i zachować ich w łasce do końca.       
 
Zatem  doktryna  reformowana  ma  wiele  cennych  i  budujących  aspektów.  Istnieje  jednak 
forma  przesadnego  kalwinizmu,  tak  zwany  hyperkalwinizm.  Jej  zwolennicy  w ogóle nie 
odczuwają potrzeby głoszenia ewangelii, sądząc, że Bóg sam przyprowadzi swe owce do 
zboru.  Takie  zbory  tworzą  coś  w  rodzaju  towarzystw  wzajemnej  adoracji,  a  ich 
członkowie zajmują się wszystkim, tylko nie tym, do czego Chrystus powołał Kościół. W 
takiej  społeczności  mógłbyś  jedynie  uschnąć  i  popaść  w  letarg  duchowy.  Warto  w  tym 
miejscu  odnotować,  że  wielu  chrześcijan  reformowanych  było  wybitnymi  i  żarliwymi 
ewangelistami, np. George Whitefield, czy Charles H. Spurgeon.    
 
Muszę  też  przestrzec  czytelnika  przed  liberalnymi  reformowanymi,  którzy  mocno 
zaangażowali się w ekumenizm z katolicyzmem i nie trzymają się ściśle Biblii.  
 
W  każdym  razie  zrównoważony  zbór  o  profilu  reformowanym,  który  nie  uchyla  się  od 
ewangelizacji,  może  być  dobrym  miejscem  dla  człowieka  wierzącego  Biblii.  Zetknąłem 
się  z  byłym  Świadkiem,  który  wraz  z  rodziną  wspaniale  odnalazł  się  w  żywym  i 
zachęcającym zborze prezbiteriańskim (reformowanym).  
 

4.  „Mam  kontakt  z  chrześcijanami  wyznającymi  pogląd,  że  wierzący  jest  zbawiony  raz  na 

zawsze. Rozważam, czy lepiej z nimi nie zerwać”. 

 

Słowo Boże zapewnia, że wszechmogący Bóg ma wszelką moc, by doprowadzić sprawę 
naszego zbawienia do pomyślnego końca. Oddając się Mu w opiekę faktycznie jesteśmy 
bezpieczni. Oto kilka wersetów: 
 
„Owce  moje głosu  mojego słuchają i  Ja znam  je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot 
wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je 
dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca” (Jana 10:27-29). 
 
„Mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do 
dnia Chrystusa Jezusa” (Filip. 1:6, BW). 
 
„Albowiem  jestem  tego  pewien,  że  ani  śmierć,  ani  życie,  ani  aniołowie,  ani  potęgi 
niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani 
żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w  Chrystusie 
Jezusie, Panu naszym” (Rzym. 8:38-39, BW). 
 
Moja rada jest taka, upewnij się, jak ci chrześcijanie pojmują „wieczne bezpieczeństwo”. 
Zadaj pytanie: „Jeśli człowiek odrodzony upadnie  w grzech i umrze jako niepokutujący 
grzesznik,  to  czy  mimo  wszystko  będzie  zbawiony?”.  Jeśli  odpowiedzą  na  to  pytanie 
twierdząco, to jak najszybciej opuść tę grupę. Niektórzy mają skrajny pogląd na ten temat, 
głosząc,  że  „Możesz  umrzeć  jako  pijak  w  rowie,  lecz  i  tak  będziesz  zbawiony”.  To 
szkodliwa  herezja.  Osobiście  znałem  niegdyś  przykładnego  wierzącego  człowieka, 

background image

16 
 

którego taki pogląd uśpił i spowodował powrót do nałogu, a w końcu zaprowadził go do 
więzienia.  
 
Istnieje jednak zrównoważona wersja nauki o „wiecznym bezpieczeństwie”. Głosi ona, że 
człowiek prawdziwie nawrócony dzięki łasce Bożej zdoła wytrwać do końca. Musi jednak 
wydawać w swoim życiu dobre owoce, gdyż prawdziwa wiara jest zawsze aktywna. Jeśli 
ktoś nie ma żadnych owoców, a jego życie po nawróceniu nie uległo żadnym korzystnym 
przemianom, to znaczy, że jego wiara nie jest wiarą zbawiającą.  
 
Osobiście  znam  pastora,  który  wyznaje  tę  bardziej  biblijną  interpretację bezpieczeństwa 
wierzącego i ilustruje ją następującym przykładem: Jeśli przestępca korzysta z amnestii, i 
należycie  docenia  ten  akt  łaski,  to  nie  powróci  do  złodziejstwa  lub  innych  nagannych 
praktyk. Przeciwnie, wykorzysta tę szansę, by rozpocząć zupełnie nowe życie. 
 
Po upewnieniu się, że przywódcy danej społeczności trzymają się biblijnego poglądu na 
wytrwanie  wierzącego,  możesz  pozostać  w  takiej  społeczności.  Jeśli  sprawy  mają  się 
inaczej, lepiej ją opuść.  

 

5.  „Społeczność, do której chodzę głosi naukę o pochwyceniu Kościoła przed uciskiem. Czy 

Biblia naucza czegoś takiego?”. 
 
Słowo  Boże  nie  naucza  takiej  doktryny.  Pojawiła  się  ona  w  chrześcijaństwie  dopiero w 
pierwszej połowie XIX wieku i nie była znana nigdy przedtem. Biblia wyraźnie dowodzi, 
że Pan Jezus powróci po nastaniu rządów antychrysta na ziemi.  
 
Co  się  zaś  tyczy  przyjścia  Pana  naszego  Jezusa  Chrystusa  i  spotkania  naszego  z  nim
prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez 
jakieś  wyrocznie,  czy  przez  mowę,  czy  przez  list,  rzekomo  przez nas  pisany, jakoby już 
nastał  dzień  Pański.  Niechaj  was  nikt  w  żaden  sposób  nie  zwodzi;  bo  nie  nastanie 
pierwej,  zanim  nie  przyjdzie  odstępstwo  i  nie  objawi  się  człowiek  niegodziwości,  syn 
zatracenia
,  przeciwnik,  który  wynosi  się  ponad  wszystko,  co  się  zwie  Bogiem  lub  jest 
przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga” (2 
Tesaloniczan 2:1-4, BW).      
 
W myśl doktryny o pochwyceniu przed uciskiem, Chrystus najpierw przyjdzie w sposób 
niewidzialny  po  wierzących,  a  następnie  po  siedmiu  latach ucisku  powróci  widzialnie z 
wierzącymi na sąd. Nowy Testament nigdzie nie naucza o niewidzialnym powrocie Pana 
– już to przerabialiśmy w związku z herezją Towarzystwa Strażnica. Natomiast przyjście 
po  siedmiu  latach  byłoby  trzecim  przyjściem,  podczas  gdy  my  wierzymy  tylko  w  dwa 
przyjścia.  
 
Mam jednak praktyczną radę: jeśli dany zbór gotów jest ciebie przyjąć na członka, choć 
wyraźnie  podkreślisz,  że  nie  uznajesz  jego  nauki  o  pochwyceniu,  rozważ  tę  kwestię  z 
modlitwą.  Być  może  nie  warto  „kruszyć  kopii”  o  interpretację  proroctw,  jeśli  zbór 
pozostawia  w  tej  kwestii  wolność  sumienia.  Nie  skupiaj  się  tylko  na  tej  sprawie,  lecz 

background image

17 
 

przypatrz  się  i  przysłuchaj,  czy  nauki  i  praktyki  tej  wspólnoty  na  ogół  są  biblijne  i 
budujące. Jeżeli jest to zdrowa społeczność, to może Pan Jezus chce cię w niej umieścić. 
Zwróć się w tej sprawie do Niego w modlitwie.   

 

6.  „Czy  powinienem  przyjąć  chrzest  w  tym  nowym  zborze,  czy  też  wystarczy  ten,  który 

miałem u Świadków?”. 

 

Na  to  pytanie  mam  jednoznaczną  odpowiedź:  chrzest,  który  praktykuje  organizacja  jest 
zdecydowanie  nieważny.  Chociaż  przyjmując  go  mogłeś  mieć  szczere  intencje,  chęć 
powierzenia swego życia Bogu, to jednak nie odpowiadał on biblijnym wymaganiom:  
 
„Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha 
Świętego,  ucząc  je  przestrzegać  wszystkiego,  co  wam  przykazałem.  A  oto  Ja  jestem  z 
wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mateusza 28:19, 20, BW). 
 
Przyjmując chrzest w organizacji wierzyłeś jedynie w Boga Ojca, Jehowę. Nie wierzyłeś 
w  biblijnego  Jezusa,  który  jest  Bogiem-Człowiekiem,  lecz  uznawałeś  Go  za  pierwsze 
stworzenie  Jehowy,  za  archanioła  Michała.  Co  do  Ducha  Świętego,  to  pojmowałeś  Go 
jako  bezosobową,  czynną  siłę  Bożą,  a  nie  za  Osobę  Boską,  którą  jest  w  rzeczywistości. 
Nie był  to  zatem chrzest  w imię Trójjedynego Boga.  (Zauważ: jedno imię, a trzy osoby 
jako autorytet Boski. Chrzest z Boskim autorytetem musi obejmować świadomość, że na 
ten autorytet składają się trzy osoby Boskie. Jeśli masz wątpliwości co do Trójcy, oto link 
do pożytecznych materiałów na ten temat  

http://apologetyka.com/teologia/trojca

 ). Był to 

też milczący chrzest, gdyż przed zanurzeniem ciebie w wodzie nie wypowiedziano żadnej 
formuły. 
 
Jeśli  chodzi  o  mnie,  to  uznałem,  że  skoro  mój  Mistrz,  Pan  Jezus  powiedział  Janowi 
Chrzcicielowi,  który  wzbraniał  się  z  udzieleniem  Mu  chrztu:  „Ustąp  teraz,  albowiem 
godzi się nam wypełnić wszelką sprawiedliwość” (Mateusza 3:15, BW), to tym bardziej 
ja,  mało  znaczący  człowiek  powinienem  dopełnić  wymogów  Bożej  sprawiedliwości. 
Powinienem  przyjąć  chrzest.  Zachęcam  cię,  byś  zrobił  to  samo,  tym  bardziej,  że  nowe 
narodzenie  obejmuje  narodziny  nie  tylko  z  Ducha,  ale  i  z  wody  (Jana  3:5).  Upewnij  się 
jednak,  czy  naprawdę  nawróciłeś  się  do  Pana  Jezusa  i  pokutowałeś  za  swe  grzechy  i 
położyłeś swą ufność wyłącznie w Jezusie i Jego ofierze ku zbawieniu.  

 

7.  „Mam  styczność  z  jednym  z  ugrupowań  święcących  sobotę.  Czy  to  dobre  miejsce  dla 

byłego Świadka?”.  
 
Na  to  pytanie  jest  tylko  jedna  odpowiedź:  Na  pewno  nie!  Nowy  Testament  nigdzie  nie 
nakłada  na  wierzących  obowiązku  święcenia  soboty  i  zachowywania  innych  przepisów 
Prawa  Mojżeszowego.  Wręcz  przeciwnie,  jest  konkretne  miejsce,  które  odradza 
przestrzeganie szabatu: 
 

background image

18 
 

„Niechajże  was  tedy  nikt  nie  sądzi  dla  pokarmu,  albo  dla  napoju;  albo  z  strony  święta, 
albo  nowiu  miesiąca,  albo  sabatów, które są cieniem  rzeczy przyszłych, ale prawdą jest 
ciało Chrystusowe” (Kolosan 2:16-17, BG).    
 
Wymieniono  tu  święta  (doroczne  uroczystości),  nowie  (comiesięczne)  oraz  sabaty 
(cotygodniowe). Mamy tu do czynienia z trzema rodzajami świąt. Według natchnionego 
Pawła są one jedynie cieniem, lecz prawda jest w ciele Chrystusa, to jest w Nim samym. 
Mając  Zbawiciela  jako  rzeczywistość,  nie  wracajmy  do  cieni!  To  On  jest  naszym 
szabatem, to w Nim odpoczywamy: 
 
 „Pójdźcie  do  mnie  wszyscy,  którzyście  spracowani  i  obciążeni,  a  Ja  wam  sprawię 
odpocznienie;  weźmijcie  jarzmo  moje  na  się,  a  uczcie  się  ode  mnie,  żem  Ja  cichy  i 
pokornego  serca;  a  znajdziecie  odpocznienie  duszom  waszym;  albowiem  jarzmo  moje 
wdzięczne jest, a brzemię moje lekkie jest” (Mateusza 11:28-30, BG). 
 
Ugrupowania  sabatariańskie  mają  problem  z  pogodzeniem  nauki  o  zbawieniu  z  czystej 
łaski z przekonaniem, że przestrzeganie szabatu jest konieczne do zbawienia.  
 
  „[…]  Człowiek  osiąga  usprawiedliwienie  nie  przez  wypełnianie  Prawa  za  pomocą 
uczynków,  lecz  jedynie  przez  wiarę  w  Jezusa  Chrystusa,  my  właśnie  uwierzyliśmy  w 
Chrystusa  Jezusa,  by  osiągnąć  usprawiedliwienie  z  wiary  w  Chrystusa,  a  nie  przez 
wypełnianie  Prawa  za  pomocą  uczynków,  jako  że  przez  wypełnianie  Prawa  za  pomocą 
uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia.

  […] 

Nie mogę odrzucić łaski danej przez 

Boga.  Jeżeli  zaś  usprawiedliwienie  dokonuje  się  przez  Prawo,  to  Chrystus  umarł  na 
darmo” (Galatów 2:16, 21, BT). 
 
Stając  się  członkiem  takiego  ugrupowania  człowiek  sam  wprowadza  się  w  zamieszanie 
odnośnie  relacji  między  zbawieniem  z  łaski  a  przestrzeganiem  wymagań  Starego 
Przymierza.  Nie  jest  to  zatem  dobre  miejsce  dla  człowieka  miłującego  Pana  Jezusa  i 
doceniającego wolność, która On wysłużył na krzyżu. 
 
„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się 
na nowo pod jarzmo niewoli. Zerwaliście więzy z Chrystusem; wszyscy, którzy szukacie 
usprawiedliwienia w Prawie, wypadliście z łaski” (Galatów 5:1, 4, BT). 

 

8.  „Poznałem ludzi, którzy kwestionują przedludzki byt Jezusa, twierdząc, że na ziemi był On 

tylko człowiekiem. Co o tym sądzić?”. 

 

Jest  mnóstwo  wersetów  mówiących  o  przedludzkim  bycie  Pana  Jezusa.  Oto  niektóre  z 
nich: 
 
„Nad  tym  zbawieniem  wszczęli  poszukiwania  i  badania  prorocy  –  ci,  którzy 
przepowiadali przeznaczoną dla was łaskę. Badali oni, kiedy i na jaką chwilę wskazywał 
Duch Chrystusa, który w nich był i przepowiadał cierpienia [przeznaczone] dla Chrystusa 
i  mające  potem  nastąpić  uwielbienia”  (1  Piotra  1:10-11,  BT).  Wynika  stąd,  że  na 

background image

19 
 

proroków Starego Testamentu oddziaływał Ducha Chrystusa, to znaczy, iż Pan Jezus jako 
Syn Boży posyłał Ducha Świętego już wówczas.  

 

„Nie  chciałbym,  bracia,  żebyście  nie  wiedzieli,  że  nasi  ojcowie  wszyscy,  co  prawda, 
zostawali  pod  obłokiem,  wszyscy  przeszli  przez  morze,  i  wszyscy  byli  ochrzczeni  w 
[imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i 
pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to 
był Chrystus
” (1 Koryntian 10:1-4, BT). Paweł wyjawia w natchnieniu, że Izraelitom na 
pustyni towarzyszył Chrystus w bycie przedludzkim. 
 
Jest jeszcze wiele dowodów na to, że Zbawiciel istniał przed swoim przyjściem na ziemię. 
Polecam  uwadze  czytelników  opracowanie  Natana  Cheseda,  Przedludzki  byt  Chrystusa
dostępne  tutaj: 

http://www.razemdlaewangelii.pl/wielkie-doktryny/359?task=view

  .  Od 

ludzi  atakujących  lub  poniżających  Osobę  Chrystusa  należy  stronić,  gdyż  mają  ducha 
antychrysta.  Oczywiście  można  próbować  im  pomóc,  ale  jeśli  upierają  się  przy  swoim, 
lepiej ich pozostawić, bo trwają w niewierze.     

 

9.  „W zborze, do którego chodzę praktykuje się oddawanie dziesięciny. Czy ta praktyka jest 

biblijna?”. 

 

Nowy  Testament  nie  narzuca  dzieciom  Bożym  przestrzegania  dziesięciny.  Zarazem  nie 
wypowiada się źle o tej praktyce.   
 
„Biada  wam,  uczeni  w  Piśmie  i  faryzeusze,  obłudnicy!  Bo  dajecie  dziesięcinę  z  mięty, 
kopru  i  kminku,  lecz  pomijacie  to,  co  ważniejsze  jest  w  Prawie:  sprawiedliwość, 
miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać” (Mateusza 23:22, 
BT). Mistrz nie zganił tych religijnych ludzi za dawanie dziesięciny. 
 
Upewnij  się,  czy  przyłączenie  się  do  zboru  jest  uzależnione  od  gotowości  płacenia 
dziesięciny. W żadnym z przypadków nawróceń opisanych w Dziejach Apostolskich nie 
znajdujemy  wzmianki,  by  od  nowo  nawróconych  wymagano  podpisania  deklaracji,  że 
będą  płacić  dziesięcinę.  Nakładanie  takich  obowiązków  na  nowo  ochrzczonych  jest 
ludzkim ustanowieniem. 
 
Z drugiej strony zbadaj swe serce i upewnij się, czy czasem nie jest tak, że masz niechęć 
do dawania dziesięciny, bo chcesz jak najwięcej pozostawić dla siebie. Izraelici w czasach 
Starego Testamentu tak naprawdę dawali około 23 procent swoich dóbr na sprawy Boże. 
Warto  pamiętać,  że  oprócz  dziesięcin  dawali  pierwociny  i  składali  ofiary.  Słowo  Boga 
zachęca  nas  do  ofiarności,  dlatego    zamiast  robić  problemy  z  kwestii  dziesięciny,  lepiej 
uznać ją za pożyteczne narzędzie do poskramiania naszej chciwości i zachłanności.  

 

10. „Chrześcijanie, których znam, niejednokrotnie mówią o piekle. Czy mam uwierzyć, że jest 

takie miejsce?”. 

 

background image

20 
 

Fakty  są  takie,  że  Biblia  wyraźnie  naucza  o  wiecznych  cierpieniach  ludzi  potępionych. 
Nie jest to prawda łatwa do strawienia. Rozważmy kilka wersetów: 
 
„A  inny  anioł,  trzeci,  przyszedł  w  ślad  za  nimi,  mówiąc  donośnym  głosem:  Jeśli  kto 
wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, ten również będzie 
pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nie rozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i 
będzie  katowany  ogniem  i  siarką  wobec  świętych  aniołów  i  wobec  Baranka.  A  dym  ich 
katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy
 czciciele Bestii 
i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia” (Apokalipsa 14:9-11, BT). 
 
„A  diabła,  który  ich  zwodzi,  wrzucono  do  jeziora  ognia  i  siarki,  tam  gdzie  są  Bestia  i 
Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków” (Apokalipsa 
20:10, BT). 
 
Powtarza się tu wyrażenie na wieki wieków. Porównajmy z tym następujący fragment: 
  
„Cztery Zwierzęta  – a każde z nich ma po sześć skrzydeł  – dokoła i wewnątrz są pełne 
oczu,  i  spoczynku  nie  mają,  mówiąc  dniem  i  nocą:  Święty,  Święty,  Święty,  Pan  Bóg 
wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi. A ilekroć Zwierzęta oddadzą 
chwałę i cześć, i dziękczynienie Zasiadającemu na tronie, żyjącemu na wieki wieków
upada  dwudziestu  czterech  Starców  przed  Zasiadającym  na  tronie  i  oddaje  pokłon 
żyjącemu  na  wieki  wieków,  i  rzuca  przed  tronem  wieńce  swe,  mówiąc:  Godzien  jesteś, 
Panie  i  Boże  nasz,  odebrać  chwałę  i  cześć,  i  moc,  boś  Ty  stworzył  wszystko,  a  dzięki 
Twej woli istniało i zostało stworzone” (Apokalipsa 4:8-11, BT). 
 
Skoro fakt, że Bóg żyje na wieki wieków, znaczy, iż żyje na zawsze, to również katusze 
potępionych będą trwały na zawsze.  
 
Możesz  mieć  wątpliwość,  dlaczego  wieczna  kara  spadnie  na  ludzi,  którzy  grzeszyli 
jedynie przez niewiele lat swego istnienia na ziemi. Odpowiadam:  rodzaj kary za grzech 
zależy od tego, przeciw komu był wymierzony. Występek zatwardziałych grzeszników był 
wymierzony  przeciw  wiecznemu  i  nieskończonemu  Bogu,  dlatego  kara  za  niego  będzie 
wieczna i nieskończona.  
 
Jeśli  masz  trudności  w  zrozumieniu  tej  nauki,  zwróć  się  w  tej  sprawie  w  modlitwie  do 
Boga.  

 

11. „Byłam w jednym zborze, w którym podczas nabożeństwa kobiety nakrywają głowę, lecz 

w  drugim  zborze  (innej  denominacji)  powiedziano  mi,  że  to  przykazanie  z  pierwszej 
połowy  11  rozdziału  1  Koryntian  było  uwarunkowane  kulturowo  i  było  zaleceniem 
lokalnym. Czy zakładanie chustki do modlitwy jest biblijne?”. 

 

Chociaż  wyznania  chrześcijańskie  różnią  się  od  siebie  w  interpretacji  tego  nakazu,  to 
jednak prawda na ten temat jest tylko jedna. Jest to ponadczasowe przykazanie Boże. W 1 
Koryntian  11:10  czytamy,  że  „kobieta  powinna  mieć  na  głowie  oznakę  uległości  ze 

background image

21 
 

względu na aniołów” (BW). A aniołowie nie znajdują się pod wpływem ludzkiej kultury, 
są poza jej sferą. Apostoł Paweł wykazał także, że to zalecenie nie było sprawą lokalną: 
„A jeśli się komuś wydaje, że może się upierać przy swoim, niech to robi, ale my takiego 
zwyczaju  nie  mamy  ani  też  zbory  Boże
”  (1  Koryntian  11:16,  BW).  Wytyczne,  które 
podawał dotyczyły wszystkich zborów: „Dlatego posłałem do was Tymoteusza, który jest 
moim umiłowanym i wiernym synem w Panu; ten wam przypomni postępowanie moje w 
Chrystusie, którego nauczam wszędzie, w każdym zborze
” (1 Koryntian 4:17, BW). 
 
Droga siostro, zachęcam cię do zakładania chustki do modlitwy i na nabożeństwa. Proszę 
cię  przy  tym,  by  ten  symbol  uległości  znajdował  odzwierciedlenie  w  twym  duchu  i 
wnętrzu.  
 
„Ozdobą waszą niech nie będzie to,  co zewnętrzne, trefienie włosów, złote klejnoty lub 
strojne  szaty,  lecz  ukryty  wewnętrzny  człowiek  z  niezniszczalnym  klejnotem  łagodnego  i 
cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem
” (1 Piotra 3:3-4, BW).  
 
Nie  traktuj  też  sióstr  z  innych  zborów,  które  nie  praktykują  nakrywania  głów  jako 
odstępczyń ani nie patrz na nie z góry. Na bycie dobrą chrześcijanką składa się znacznie 
więcej  niż  tylko  zakładanie  chustek  do  modlitwy.  Niemniej  jednak  Bogu  miłe  jest 
posłuszeństwo, stąd zalecenie o nakrywaniu głowy winno być wcielane w życie.  

 

Zakończenie  
 

Zdaję sobie sprawę, że w moim skromnym opracowaniu nie zdołałem odpowiedzieć na wszystkie 
możliwe  pytania.  Jeśli  będzie  taka  potrzeba  napiszę  dalszą  część  poradnika.  Żaden  jednak 
poradnik nie pomoże człowiekowi, który nie jest pojednany z Bogiem przez Chrystusa.   
 
Jeśli jeszcze nie nawiązałeś zbawczej  relacji z Chrystusem,  uczyń to niezwłocznie, a Pan da ci 
miejsce w swoim Kościele i zatroszczy się o twe potrzeby duchowe. Wyznaj Panu Jezusowi swe 
grzechy, przeproś Go za nie i przyjmij Jego łaskę przebaczenia, wyznając go swym Zbawicielem. 
Przyjmij Go jako swego Pana, poddając Mu bez zastrzeżeń swe życie i ochrzcij się.  
 
„Nawróćcie  się  –  powiedział  do  nich  Piotr  –  i  niech  każdy  z  was  ochrzci  się  w  imię  Jezusa 
Chrystusa  na  odpuszczenie  grzechów  waszych,  a  weźmiecie  w  darze  Ducha  Świętego”  (Dzieje 
2:38, BT). 
 
Pozwólcie,  że  na  koniec  podam  kilka  uwag  do  mojego  opracowania.  Czytelnicy  na  pewno 
zauważyli,  że  nie  uważam  jednego,  konkretnego  wyznania  za  jedyny  prawdziwy  Kościół 
Chrystusowy,  lecz  dostrzegam  dobro  w  różnych  denominacjach.  W  moim  przekonaniu 
Objawienie  Boże,  zawarte  w  Biblii  nas  wszystkich  przerasta,  dlatego  zarówno  poszczególne 
zbory,  jak  i  całe  wyznania  koncentrują  się  jedynie  na  niektórych,  a  przynajmniej  nie  na 
wszystkich aspektach prawdy Bożej.  
 
Módlmy się, byśmy doszli „wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, 
do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Efezjan 4:13, BT). 

background image

22 
 

 
Drodzy  byli  Świadkowie,  nie  chcę  być  waszym  nowym  „niewolnikiem”.  To,  czym  się 
podzieliłem, napisałem na podstawie poznania, jakiego udzielił mi dobry Bóg. Módl się do Boga 
Ojca  o  Ducha  Świętego,  o  mądrość  i  zrozumienie.  „Rozważ,  co  mówię,  a  Pan  da  ci  właściwe 
zrozumienie wszystkiego” (2 Tymoteusza 2:7, BW). 
 
„A  teraz  polecam  was  Bogu  i  słowu  Jego  łaski  władnemu  zbudować  i  dać  dziedzictwo  ze 
wszystkimi świętymi” (Dzieje 20:32, BT).