background image

Tekst pochodzi z serwisu www.opoka.org.pl

św. Jan Chryzostom

HOMILIE NA EWANGELIĘ WEDŁUG ŚW. MATEUSZA 
(część druga: homilie 41-90)

Źródła Myśli Teologicznej
Seria pod redakcją: Adama Bandury, Arkadiusza Barona, Tytusa Górs kiego, Henryka Pietrasa i Edwarda Stańka
Z języka greckiego przełożył
Ks. Arkadiusz Baron (homilie: 41-60)
Jan Krystyniacki (homilie: 1-40. 61-90)
Rewizja przekładu (homilie: 1-40. 61-90)
Ks. Arkadiusz Baron
Uws półcześ nienie teks tu
Ks. Arkadiusz Baron (homilie: 1-40. 61-90)
Elwira Buszewicz (homilie: 1-40. 75-87)
Opracowanie teks tu i przypisy (homilie: 1-90) Ks. Arkadiusz Baron
Wydawnictwo WAM - Księża Jezuici; Kraków 2001; Redakcja: Arkadiusz Baron; 
ISBN 83-7097-929-7

HOMILIA XLIV: Mt 12, 46 - 13, 9. 19-23

(PG 57, 463-472)

(12, 46Gdy jeszcze przemawiał do tłumów,  oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze  i chcieli z Nim  mówić. (12, 47Ktoś rzekł  do Niego:  «Oto

Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą». (12, 48Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: «Któż jest moją matką i
którzy są moimi braćmi?»
 (12, 49I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia».

1. Tutaj także z wielką dokładnością okazuje się to, co powiedziałem niedawno, że bez cnoty wszystko jest marnością. Powiedziałem, że wiek, uroda

(), zamieszkiwanie na  pustyni i co tam jeszcze  jest takiego, nie ma  żadnej wartości, jeśli wola (ľ)  nie jest dobra

(50)

. Dziś natomiast  dowiadujemy się

czegoś innego i większego: że nawet noszenie Chrystusa w łonie i urodzenie tak cudownego płodu nie przynosi żadnej korzyści, jeśli nie ma się cnoty.

Wynika to przede wszystkim /z przytoczonych słów Ewangelii/. Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, powiada, ktoś rzekł do Niego: «Oto Matka Twoja i

Twoi  bracia  szukają  Cię».  On  zaś  mówi:  «Któż  jest  moją  matką  i  którzy  są  moimi  braćmi?»  Nie  powiedział  tego,  wstydząc  się  swojej  Matki  czy
wypierając się Jej -  gdyby się wstydził, nie przeszedłby przez  Jej łono - lecz by pokazać, że  żadna stąd dla niej nie wynika  korzyść, jeśli nie  wypełnia
wszystkiego,  co  należy.  To  zaś,  co teraz  próbowała  uczynić,  pochodziło  z  nadmiernej  próżności  (ľ  ).  Chciała  pokazać przed  tłumem,  że  ma  władzę  i

rozkazuje swemu Synowi, nie myśląc jeszcze o Nim w duchu nic wielkiego. Dlatego przyszła w nieodpowiedniej chwili

(51)

.

Zwróć uwagę  na ich  i Jej  szaleństwo ().  Należało wejść i  słuchać z  tłumami, bądź  - jeśli  tego nie chcieli  - zaczekać,  aż skończy  swą mowę  i wtedy

dopiero podejść. Oni wołają Go sprzed domu, a czynią to wobec wszystkich, uzewnętrzniając nadmiar próżności, aby pokazać, że rozkazują Mu z wielką
mocą. Także ewangelista podkreśla to z wyrzutem, bo o tym właśnie napomknął, mówiąc: Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, tak jakby mówił: «Czy nie
było czasu kiedy indziej? Czy nie można było pomówić z Nim sam na sam?»

O czym zresztą chcieli rozmawiać? Jeśli o prawdziwości nauki, należało poruszyć to publicznie i powiedzieć wobec wszystkich, tak, by inni także odnieśli

z tego korzyść.  Jeżeli zaś o innych  sprawach dotyczących ich samych, nie  należało tak przynaglać. Skoro  nie pozwolił pochować ojca,  by nie przerywać
podążania  za Nim  (por. Mt  8, 21-22),  tym bardziej  nie należało  przerywać Jego  mowy  do tłumu  z powodu  nic nie  znaczących spraw.  Wynika stąd,  że
uczynili tak z próżności (). Również Jan [Ewangelista], wskazując na to, powiedział: „Bo nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego" (J 7, 5). Przytacza także
ich  nierozważne  słowa,  twierdząc,  że  ciągnęli Go  do  Jerozolimy  nie  z  innego  powodu,  jak  tylko  dlatego,  żeby zyskać  sobie  sławę  na  podstawie  Jego
cudów. „Skoro takich rzeczy dokonujesz - mówią - to okaż się światu. Nikt nie dokonuje niczego w ukryciu, jeżeli chce się publicznie ujawnić" (J 7, 4).
Wówczas sam ich skarcił, wyrzucając im cielesny sposób myślenia. Gdy Żydzi czynili Mu wyrzuty, mówiąc: „Czyż nie jest On synem cieśli, którego ojca i
matkę  znamy?  Czy  nie  ma  wśród  nas  Jego  braci?"  (Mt  13,  55;  Mk  6,  3),  wzywali  Go  do  czynienia  cudów,  chcąc  uczynić  Mu  zarzut  z  Jego  niskiego
pochodzenia.

Dlatego odtrąca ich od siebie, chcąc ich uleczyć z tej namiętności. Gdyby chciał wyprzeć się swej Matki, wyparłby się Jej wtedy, gdy /Żydzi/ wyrzucali

Mu /niskie  pochodzenie/. Tymczasem okazuje  o nią otwarcie  taką troskę, że  nawet na krzyżu  polecił Ją najmilszemu  ze wszystkich uczniowi  i  okazał
wobec Niej wielką zapobiegliwość (por. J 19, 26-27).

Teraz z troski o Nią i swoich braci nie tak czyni. Gdy zbliżyli się do Niego jak do zwykłego człowieka i byli ogarnięci próżnością, leczy ich chorobę nie

znieważając  ich, ale  pouczając. Rozważ  nie tylko  same słowa,  które zawierają  lekką naganę,  lecz niedorzeczną  zuchwałość braci  oraz to,  że ten,  kto
karcił, nie był zwyczajnym człowiekiem, lecz Jednorodzonym  Synem Bożym (por. J 3, 18; 1, 18). W jakim celu ich  skarcił? Bo nie chciał ich trzymać w
niepewności, tylko uwolnić od najstraszniejszej  namiętności oraz w krótkim czasie doprowadzić do należytego poznania siebie  i przekonać, że jest nie
tylko jej Synem, ale także jej Panem. Zechciej zauważyć, że upomnienie było dla Niego bardzo stosowne, a dla /Maryi/ pożyteczne, w dodatku do tego
bardzo  uprzejme.  Nie  powiedział:  «Idź,  powiedz  matce,  że  nie  jest  moją  matką»,  lecz  odrzekł  mówiącemu  do  Niego:  Kto  jest  moją  matką?,  aby
osiągnąć, prócz tego, co powiedziano, jeszcze inny cel. Jaki? Taki, by ani oni, ani inni nie zaniedbywali cnoty, ufni w pokrewieństwo. Skoro Jej na nic by
się to nie przydało, że była Jego Matką, gdyby nie była cnotliwa, to trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś inny został zbawiony dzięki swemu pokrewieństwu.

Jedna jest tylko szlachetność rodu (

(52)

): pełnienie woli Bożej. Ten rodzaj szlachetności jest lepszy i bardziej skuteczny () niż tamten.

(Korzyści z pokrewieństwa duchowego z ludźmi cnotliwymi.

Maryję słusznie nazywamy błogosławioną)

2.  Wiedzmy  o  tym  i  nie  bądźmy  dumni  ze  swych  synów  cieszących  się  dobrą  sławą  z  powodu  cnót,  jeżeli  nie  mamy  takich  cnót  jak  oni,  ani  ze

2010-11-20

HOMILIE NA EWANGELIĘ WEDŁUG Ś…

opoka.org.pl/…/chryzostom-04.html

1/5

background image

szlachetnych przodków,  jeśli nie  żyjemy zgodnie  z ich obyczajami.  Zdarza się,  że ten,  kto zrodził,  nie jest ojcem,  natomiast jest  ojcem ten,  kto nie
zrodził.  Dlatego w  innym miejscu,  gdy pewna  kobieta zawołała:  „Błogosławione łono,  które  Cię nosiło  i piersi,  które ssałeś"  (Łk 11,  27), [Jezus]  nie
powiedział: «Nie nosiło mnie łono, ani nie ssałem piersi», lecz rzekł: „Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują
je" (Łk 11, 28).

Czy widzisz, że nigdy

(53)

 nie zapiera się swego  naturalnego pokrewieństwa, lecz dołącza do niego pokrewieństwo według  cnoty? Jego zaś poprzednik,

[Jan Chrzciciel], mówiąc: „Plemię żmijowe, nie myślcie, że możecie sobie mówić: «Abrahama mamy za ojca»" (Mt 3, 7. 9), nie to ma na myśli, że nie
pochodzili co do natury od Abrahama, lecz że pochodzenie to nie przyniesie im żadnej korzyści, jeśli nie mają z nim pokrewieństwa co do obyczajów. Na
to  samo  zwraca  uwagę  Chrystus,  gdy  mówi:  „Gdybyście  byli  dziećmi  Abrahama,  spełnialibyście  uczynki  Abrahama"  (J  8,  39),  nie  odmawiając  im
pokrewieństwa według ciała, lecz ucząc ich, by szukali pokrewieństwa ważniejszego niż naturalne i bardziej skutecznego.

Tak samo postąpił tutaj, lecz w sposób bardziej umiarkowany i łagodny, ponieważ słowa kierował do swej Matki. Nie powiedział: «To nie moja matka,

ani  oni nie  są moimi  braćmi, ponieważ  nie pełnią  mojej woli».  Nie osądził  ich  ani nie  potępił, lecz  pozostawił to  w kwestii  ich woli,  wyrażając się  z
odpowiednią dla siebie łagodnością.

(12, 50«Bo kto pełni wolę Ojca mojego, powiada, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». Dlatego, jeśli chcą nimi być, niech idą

tą  drogą.  Gdy  kobieta  zawołała:  „Błogosławione  łono,  które  cię  nosiło"  (Łk  11,  27),  nie  powiedział:  «To  nie  moja  matka»,  lecz:  «Jeśli  chce  być
błogosławiona, niech czyni wolę Ojca mego». Taki jest bratem, siostrą, matką.

Ach! Cóż za zaszczyt! Cóż za cnota! Na jakąż wysokość wznosi ona tego, kto się o nią stara. Ileż kobiet błogosławiło świętą Dziewicę i jej łono, ileż

pragnęło zostać takimi matkami  porzucając wszystko [inne]. Cóż więc przeszkadza?  Oto [Chrystus] wytyczył nam szeroką drogę.  Nie tylko kobiety, ale
także  mężczyźni mogą  stanąć w  takim  szeregu, a  nawet jeszcze  w  znakomitszym. Bo  /cnota/ czyni  matką o  wiele  bardziej, niż  bóle porodowe.  Jeśli
/cielesne macierzyństwo/ jest błogosławione, to /duchowe/ jest o tyle większe, o ile bardziej skuteczne. Nie pragnij tylko, ale śmiało krocz po drodze,
która prowadzi cię do tego, czego pragniesz.

Gdy [Jezus] to powiedział, (por. 13, 1) wyszedł z domu. Czy widzisz, że skarcił ich oraz uczynił to, czego pragnęli? To samo uczynił na weselu [w Kanie

Galilejskiej] (por. J 2, 3-4), gdzie zganił

(54)

 /Maryję/ za Jej niewczesne żądanie, a jednak Jej nie odmówił. Przez tamto uleczył Jej słabość, /w Kanie/

natomiast okazał swoją życzliwość względem Matki, w podobny sposób lecząc chorobę próżności i oddając Jej należytą cześć, chociaż żądanie wysunęła w

niestosownej chwili

(55)

.

(13, 1Tego dnia, kontynuuje [Mateusz], Jezus wyszedł  z domu i usiadł  nad jeziorem. Mówi:  «Jeśli chcecie  widzieć Mnie i  słyszeć, oto  wychodzę i

mówię». Skoro uczynił liczne cuda, udziela z kolei dobrodziejstwa swej nauki. {Siada nad jeziorem łowiąc i wrzucając do swej sieci tych, którzy byli na
lądzie}. Nie  bez przyczyny  siada nad  jeziorem, co także  ewangelista nieznacznie  dał do  zrozumienia. [Jezus] uczynił  tak, aby  pokazać, iż  chce  zebrać
prawdziwą  widownię,  i  aby  nikogo  nie  pozostawić  poza  swymi  plecami,  ale  wszystkich  mieć  przed  sobą  /twarzą  w  twarz/.  (13,  2)  Wnet,  dodaje
[Ewangelista], zebrały się koło  Niego tłumy tak wielkie,  że wszedł do łodzi i  usiadł, a cały lud  stał na brzegu. A  usiadłszy tam, przemawiał  w  formie
przypowieści. (13, 3AI mówił im wiele w przypowieściach.

Na Górze nie tak czynił, ani nie wypowiadał się w przypowieściach, ponieważ tam były tylko tłumy i prosty lud (por. Mt 5, 1n), tu natomiast byli również

uczeni w Piśmie i faryzeusze.

Zwróć uwagę, jaką przypowieść Mateusz podaje na początklu oraz w jakim porządku wymienia pozostałe. Którą zatem kładzie na pierwszym miejscu?

Tę, którą trzeba było najpierw opowiedzieć, a która pobudzała słuchacza do większej uwagi. Ponieważ chciał mówić obrazowo (ľ), na początku pobudza
uwagę  słuchacza  mówiąc  w  przypowieści.  Dlatego  inny  ewangelista  mówi,  iż  skarcił  ich,  jako  że  nie  rozumieli,  mówiąc:  „Nie  rozumiecie  tej
przypowieści?" (Mk 4, 13). Nie tylko w tym celu mówi w przypowieściach, ale także dlatego, by uczynić swą mowę bardziej żywą, ułatwić jej zapamiętanie
i postawić przedmiot przed samymi oczyma. Tak czynią również prorocy.

3. Cóż to jest za przypowieść? (13, 3B.Oto siewca wyszedł siać. Skąd wyszedł, skoro wszędzie jest obecny i wszystko wypełnia? Albo jak wyszedł? Nie

z miejsca, ale przez swą postać ()

(56)

 i przez zrządzenie (ľ) dokonane ze względu na nas, stając się nam bliższy przez okrycie się ciałem. Skoro my nie

mogliśmy przyjść do  Niego, gdyż nasze grzechy zamykały nam  dostęp, to On wyszedł ku nam.  Dlaczego wyszedł? Czy po to, by  zniszczyć ziemię, która
była pełna cierni? By ukarać rolników? Wcale nie! Wyszedł, aby ją uprawiać, chodzić koło niej i zasiać ziarno bogobojności (). Nasieniem nazywa tu swoją
naukę, rolą  zaś ludzkie  dusze, a siebie  samego siewcą.  Cóż się staje  z nasieniem?  Trzy jego  części giną, a  jedna się  zachowuje. (13, 4A  gdy  siał,
niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je
. Nie powiedział, że sam je rzucał, lecz że padły. (13, 5Inne padły na miejsca skaliste,
gdzie  niewiele  miały  ziemi;  i  wnet  powschodziły,  bo  gleba  nie  była  głęboka
.  (13,  6)  Lecz  gdy  słońce  wzeszło,  przypaliły  się  i  uschły,  bo  nie  miały
korzenia
. (13, 7Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. (13, 8Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno
stokrotny,  drugie sześćdziesięciokrotny,  a inne  trzydziestokrotny
. (13, 9Kto  ma  uszy,  niechaj  słucha.  Czwarta  część  ocalała,  ale  {nie  cała  w  takim
samym stopniu}, gdyż i tu była wielka różnica.

Powiedział to, dając do zrozumienia, że przemawiał na równi życzliwie do wszystkich. Jak siewca nie robi różnicy w rozpościerającej się przed nim roli

i rzuca ziarno bez różnicy, podobnie On nie rozróżnia między bogatym a ubogim, między mędrcem a prostaczkiem, opieszałym a gorliwym, odważnym a
tchórzliwym. Przemawia do wszystkich wypełniając swoje zadanie, pomimo że  przewiduje rezultat, ażeby móc powiedzieć: „Co jeszcze miałem uczynić
winnicy mojej, a nie uczyniłem?" (Iz 5, 4) Prorocy mówią o ludzie jak o winnicy: „Przyjaciel mój miał winnicę" (Iz 5, 1); „Wyrwałeś winorośl z Egiptu" (Ps
80, 9); Chrystus natomiast [mówi o nim] jak o nasieniu. Cóż zatem wyraża? Że posłuszeństwo będzie teraz niezwłoczne, łatwiejsze i od razu wydające
owoc.

Gdy słyszysz, że siewca wyszedł siać, nie myśl, że to masło maślane (). Siewca często wychodzi  do innych prac, na przykład by zaorać ugór, wyrwać

chwasty, wykorzenić ciernie albo wykonać jakąś inną podobną czynność. On zaś wyszedł, by siać.

(Nasienie ginie nie z winy siewcy, ale z naszej. Dlaczego Chrystus o źle usposobionych duszach mówi w przypowieści?)

Powiedz mi,  dlaczego zginęła większa  część nasienia?  Nie z winy  siejącego, lecz z  winy gleby,  na którą ono  padło, to znaczy  z winy  nie słuchającej

duszy. Dlaczego nie mówi, że jedne nasiona przyjęli ludzie niedbali i je stracili, inne znowu ludzie bogaci, którzy je zdusili, inne wreszcie porzucili ludzie
płytcy? Nie chce dotykać ich zbyt mocno ani pogrążać w zwątpieniu, ale pozostawia naganę sumieniu słuchaczy. Uczynił tak nie tylko [w przypowieści] o

siewcy

(57)

, ale także [w przypowieści] o sieci, która zagarnęła wiele nieużytecznych rzeczy (por. Mt 13, 47-50).

Opowiedział  tę  przypowieść  w  celu  umocnienia  swoich  uczniów  i  pouczenia  ich,  aby  nie  upadali  na  duchu,  nawet  choćby  większa  część  spośród

przyjmujących naukę zatracała ją. Spotkało to również Pana, który chociaż dobrze wiedział, że tak będzie, nie przestał siać.

«A gdzie tu rozum - ktoś powie - siać między ciernie, na skale czy przy drodze?» W odniesieniu do siewu i do ziemi nie byłoby to rzeczą rozsądną, ale w

przypadku dusz oraz nauki zasługuje nawet na wielką pochwałę. Rolnika, gdyby tak robił, słusznie by za to zganiono. Niemożliwe jest bowiem, by skała
stała się ziemią, by droga nie była drogą, by cierń nie był cierniem. Jednakże nie tak przedstawia się rzecz w sprawach dotyczących rozumu. Skała może
się zmienić i stać się urodzajną ziemią. [Możliwe jest], by nie deptano więcej po drodze, aby nie była ona otwarta dla wszystkich przechodniów i stała się
żyzną ziemią. [Można też] wydrzeć ciernie,  aby nasienie bez przeszkody wydało owoc. Gdyby to było niemożliwe, to Ten  siewca by nie siał. Jeśli nie  u
wszystkich następowała przemiana, nie było to winą siewcy, lecz tych, którzy nie chcieli  się zmienić. On uczynił to, co do Niego należało: jeśli zaś oni
porzucili dar od Niego otrzymany, to nie jest wina Tego, który okazał tak wielką miłość do człowieka ().

2010-11-20

HOMILIE NA EWANGELIĘ WEDŁUG Ś…

opoka.org.pl/…/chryzostom-04.html

2/5

background image

Zwróć  uwagę  na  to,  że  do  zatracenia  nie  prowadzi  jakaś  jedna  droga,  lecz  różne  i  odległe  od  siebie.  Podobni  do  «drogi»  są  ludzie  zarozumiali,

lekkomyślni oraz niedbali

(58)

; podobni zaś do «skalistej ziemi» są ludzie bezsilni. (13, 20Posiane na miejsca skaliste oznacza tego, który słucha słowa i

natychmiast z radością je przyjmuje, (13, 21ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk albo prześladowanie z powodu słowa,
zaraz się załamuje
. (13, 19Do każdego, kto słucha słowa prawdy [o królestwie], a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego
sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze
. Nie tym samym jest usychanie nauki, gdy nikt nie prześladuje i nikt nie przeszkadza, co w
czasie nacierania pokus. [Stąd] ci, którzy podobni są do cierni, o wiele mniej zasługują na przebaczenie.

4. Aby nas nie spotkało nic takiego, zakryjmy słowo nauki gorliwością i trwałą pamięcią. Chociaż porywa je diabeł, jest jednak w naszej mocy, by nie

zostało  porwane.  Chociaż  nasienie  usycha,  nie  dzieje  się  to  wskutek  upału  (bo  nie  powiedział,  że  uschły  z  powodu  upału,  lecz  ponieważ  nie  miały
korzenia
). Chociaż słowo bywa zaduszane, to nie z powodu cierni, ale z winy tych, którzy pozwalają im wyrosnąć. Możesz bowiem, gdy tylko zechcesz, nie
dopuścić, by rosły te szkodliwe kiełki, i odpowiednio korzystać z naszego bogactwa. Dlatego nie powiedział: «Świat», lecz: (13, 22BTroski światowe;
nie powiedział też: «Bogactwo», lecz: (13, 22CUłuda bogactwa.

Nie zrzucajmy winy na rzeczy, lecz na złą wolę (ľ). Można być bogatym, a nie dać się oszukać, żyć w tym świecie, a nie dać się zadusić jego troskom.

Wprawdzie  bogactwo  kryje  w  sobie  dwa  całkowicie  sobie  przeciwne  niebezpieczeństwa:  jedno  zaślepia  i  dręczy,  a  jest  nim  troska;  drugie  czyni
zniewieściałym, a jest nim zbytek. Słusznie powiedział: Ułuda bogactwa. Gdyż wszystko co się  wiąże z bogactwem jest ułudą: są  to jedynie słowa nie
mające żadnej podstawy w rzeczach. Rozkosz, sława, wytworność i wszystkie tego typu rzeczy są jakimś urojeniem, a nie prawdą rzeczy.

Po wskazaniu  sposobów zatracenia,  (por. 13,  23A)  mówi dalej  o ziemi  żyznej,  by nie  dać upaść  na duchu,  lecz  by wzbudzić  nadzieję nawrócenia  i

pokazać, że jest możliwa przemiana w nią z tego, o czym wspomniał wcześniej.

Skoro  ziemia  była  żyzna,  ten  sam  siewca  oraz  takie  samo  ziarno,  (por.  13,  23B.)  to  dlaczego  jedno  wydało  plon  stokrotny,  drugie

sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny? Różnica pochodzi z natury gleby: {gdyż nawet tam gdzie ziemia jest żyzna zachodzi wielka różnica}. Czy
widzisz, że przyczyną tego nie jest rolnik ani nasienie, lecz ziemia, która je przyjmuje, nie ze względu na swą naturę, lecz ze względu na dyspozycję (ľ).
Ujawnia się tu [Jego] wielkie umiłowanie człowieka, że nie wymaga jakiejś jednej miary w cnocie, lecz po przyjęciu pierwszych, nie odtrąca drugich, a

ponadto daje miejsce także tym trzecim

(59)

.

Mówi to dlatego, aby idący za Nim nie myśleli, że do zbawienia wystarcza słuchanie. «Dlaczego, ktoś zapyta, nie wymienił również innych błędów, jak

pożądań cielesnych czy  próżności ()?» Przecież wyraził to wszystko  w słowach: Troski światowe oraz: Ułuda bogactwa. Próżność  i wszystkie  inne  [tego
typu rzeczy] pochodzą z tego świata i z ułudy bogactw: jak rozkosz, obżarstwo, zazdrość, próżność oraz inne im podobne.

Dodał  zaś  «drogę»  i  «skały»,  aby  pokazać,  że  nie  wystarczy  jedynie  uwolnić  się  od  chciwości  pieniędzy,  lecz  trzeba  także  ćwiczyć  się  w  innych

aspektach  cnoty.  Na co  ci  się  przyda,  jeśli  jesteś wprawdzie  wolny  od  żądzy  bogactwa,  ale zniewieściały  i  gnuśny?  Na  co,  jeśli nie  jesteś  wprawdzie
gnuśny, lecz nieuważny i niedbały w słuchaniu nauki? Stąd częściowa cnota nie wystarcza do naszego zbawienia, lecz potrzeba nam najpierw wytężonej
uwagi w czasie słuchania oraz ciągłego przypominania, następnie męstwa, pogardy bogactw oraz wyzwolenia się od wszelkich trosk doczesnych ( ).

Dlatego na początku umieszcza /słuchanie/, ponieważ tego przede wszystkim potrzeba. („Jakże mieli uwierzyć w tego, którego nie słyszeli?" - Rz 10,

14. Tak samo my, jeśli nie będziemy uważnie słuchać nauki, nawet nie będziemy zdolni dowiedzieć się, co należy czynić). Następnie dodaje męstwo oraz
pogardę rzeczy doczesnych ( ).

Gdy słuchamy tego, zabezpieczajmy się z każdej strony, słuchajmy uważnie nauki oraz pozwólmy, by zapuściła ona głębokie korzenie, uwolnijmy się od

wszelkich doczesnych trosk. Jeśli zaś jedno będziemy czynić, a drugie zaniedbywać, nic dobrego nam z tego nie wyjdzie. Jeśli nawet nie zginiemy w ten
sposób, to na pewno  w inny. Cóż za różnica, że  zginiemy nie z powodu bogactwa, lecz z  opieszałości;  czy nie z racji opieszałości,  ale z powodu  braku
odwagi? Wszak rolnik tak samo się smuci, gdy tak czy owak traci nasienie. Nie pocieszajmy się więc,  gdy nie na wszelki sposób giniemy, lecz smućmy
się, gdy w jakikolwiek sposób znajdujemy zgubę.

Wypalajmy ciernie, bo one mogą zadusić Słowo. Wiedzą o tym bogaci, którzy nie nadają się nie tylko do tego, ale również do innych spraw. Stawszy się

więźniami i niewolnikami rozkoszy, są niezdolni także do spraw publicznych ( ), a jeśli do nich, tym bardziej do rzeczy niebieskich. Gdyż podwójna zguba
zagraża tutaj ich  myślom: ze strony przepychu oraz  ze strony niepokoju. Każda  z tych rzeczy sama z  siebie może zatopić łódź, a  pomyśl, jak  straszna
powstaje fala, gdy się obie z sobą połączą.

5. Nie dziw się, że zbytek nazwał cierniem. Ty nie czujesz tego, gdyż jesteś upojony tą namiętnością, lecz ci, którzy są od niej wolni, wiedzą o tym, że

kłuje  ona bardziej  niż ciernie,  że zbytek  niszczy  duszę bardziej  niż troska  i  wywołuje większe  boleści zarówno  w  ciele, jak  i w  duszy. Gdyż  niepokój
nikogo nie męczy tak jak przesyt. Jeśli dręczą kogoś takiego bezsenność, tętnienie w skroniach, ciężkość głowy czy wewnętrzne boleści, to zastanów się,
od  ilu ukłuć  cierni  jest  to bardziej  bolesne.  I  jak ciernie,  z  którejkolwiek  strony ich  dotkniesz,  zakrwawią  ręce, które  je  trzymają,  tak samo  zbytek
nadwyręża nogi, ręce, głowę,  oczy, krótko mówiąc: wszystkie członki. Jest  on suchy, jak ciernie, nie rodzi  owoców, i rani o wiele bardziej  niż one, w
najbardziej  czułe  miejsca.  Sprowadza  przedwczesną  starość,  osłabia  zmysły,  zaciemnia  rozum,  przytępia  ostrość  umysłu,  czyni  ciało  zwiędłym,
nagromadza  wielką  ilość  kału,  przygotowuje  olbrzymią  wylęgarnię  chorób,  powoduje  większe  obciążenie  i  nad  miarę  powiększa  balast.  Stąd  wiele
częstych wypadków i liczne rozbicia na kawałki.

Powiedz  mi,  po  cóż  tuczysz  swe  ciało?  Przecież  nie  mamy  cię  na  ofiarę?  Przecież  nie  mamy  cię  podać  na  stół?  Drób  tuczysz  dobrze,  ale  i  ten

niekoniecznie, bo utuczony nie nadaje się na zdrowe pożywienie. Zbytek jest tak wielkim złem, że sprowadza zgubę nawet u bezrozumnych istot. Gdy je

nadmiernie karmimy,  czynimy je  nieprzydatnymi {zarówno  dla nich  samych, jak  i} dla  nas

(60)

.  Z takiego  tuczenia biorą  się  i nie  przetrawione łajna,  i

cieknąca zgnilizna. Te zaś, które nie są żywione w ten sposób, lecz są, by się tak wyrazić, odżywiane wstrzemięźliwie i umiarkowanie, pracują wytrwale i
są bardzo pożyteczne dla  siebie samych i dla innych, zarówno  jako pokarm, jak i do wszystkiego  innego. Ci zatem, którzy nimi się  żywią, są zdrowsi;
natomiast odżywiający  się /zwierzętami tuczonymi/  stają się  do nich podobni,  ociężali, chorowici, przygotowując  sobie cięższe  pęta. Nic nie  jest  tak
nieprzydatne i szkodliwe dla ciała, jak zbytek. Nic go bardziej nie rozpycha, nie przeciąża i nie niszczy, jak nieumiarkowanie ().

Dlatego  niejeden  będzie  się  wielce  zdumiewać  ich  głupotą,  że  nie  chcą  uważać  na  siebie  nawet  tak,  jak  niektórzy  na  skórzane  bukłaki  do  wina.

Handlarze winem nie pozwalają wlewać do nich więcej niż trzeba, by nie popękały. Oni natomiast nie przejawiają nawet takiego starania wobec własnego
nieszczęsnego  brzucha,  lecz  gdy  go  napełnią  i  rozepchają,  dopełniają  wszystko  aż  po  uszy,  aż  po  dziurki  od  nosa,  aż  po  czubek  gardła,  ścieśniając
podwójny otwór dla oddechu i dla siły, która utrzymuje całe ciało. Czy gardło dane ci jest po to, byś zapełniał je zepsutym winem i innymi niezdrowymi
rzeczami? Nie dlatego, człowieku, lecz przede  wszystkim po to, byś wznosił pieśni do Boga, odmawiał  święte  modlitwy, odczytywał Boże prawa i dawał
swym bliźnim pożyteczne rady. Ty zaś, otrzymawszy je w tym celu, nie dajesz mu ani na chwilę spokoju do nabożeństwa i zmuszasz je przez całe życie do
tej niegodziwej niewoli.

Postępują oni tak,  jakby ktoś otrzymawszy cytrę,  naciągniętą złotymi strunami i dobrze  nastrojoną, zamiast wydobywać z  niej harmonijne melodie,

przygniótł  ją  błotem  i  kupą  kału.  Kałem  nie  nazwałem  pożywienia,  lecz  zbytek

(61)

  i  owe  wielkie  rozpasanie.  Gdyż  co  jest  ponad  miarę,  nie  jest

pożywieniem, ale szkodą. Brzuch dany jest do przyjmowania żywności, natomiast usta, język i gardło z innych, o wiele ważniejszych powodów. A nawet
brzuch nie służy po prostu do przyjmowania pożywienia, ale do umiarkowanego przyjmowania pożywienia. Sam nam to pokazuje, nieustannie się do nas

odzywając

(62)

, gdy psujemy  go tym przesytem. A nie tylko  odzywa się do nas, lecz  nawet, broniąc się przeciw tej krzywdzie,  wymierza nam najcięższe

kary. Najpierw mści się na nogach

(63)

, które nas noszą i prowadzą na te niecne biesiady, potem na rękach, które mu służyły, wiążąc je za to, że wkładały

2010-11-20

HOMILIE NA EWANGELIĘ WEDŁUG Ś…

opoka.org.pl/…/chryzostom-04.html

3/5

background image

do niego tyle takich potraw, wielu też wykrzywił usta, wzbudził ból oczu i głowy. A jak niewolnik, gdy otrzyma rozkaz, by spełnić coś, co przerasta jego
siły, oburzony  powstaje przeciw temu,  który wydał rozkaz,  tak samo on często  powstaje razem z  wymienionymi członkami przeciw  samemu  mózgowi,
niszczy go i gubi. Mądrze to Bóg zarządził, że do nieumiarkowania dodał taką karę, abyś - o ile dobrowolnie nie będziesz kierować się rozsądkiem () -
przynajmniej wbrew twej woli, z bojaźni takiej zguby, nauczył się żyć umiarkowanie.

Wiedzmy o tym i unikajmy zbytku! Starajmy się o umiar, abyśmy zachowali zdrowie ciała, oddalali wszelką niemoc od duszy i dostąpili przyszłych dóbr

z łaski i dobroci Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu chwała i moc na wieki wieków. Amen.

50.  Zob. powyżej MtHom 43, 5 (przedostatni akapit).

51.  J. Krystyniacki umieszcza w tym miejscu przypis (por. t. II, 198-199 przypis 1) oczyszczający Maryję z zarzutu próżności, twierdząc że: Najświętszej

Maryi Pannie nie można przypisywać próżności, gdyż według powszechnej nauki Kościoła nie popełniła nigdy żadnego grzechu. Przyszła do Pana Jezusa
ze swymi krewnymi, ponieważ usłyszała, że starsi żydowscy nastają na Jego życie. Opowiada o tym św. Marek: Gdy to posłyszeli Jego bliscywybrali
się, żeby Go powstrzymać. Mówili bowiem: «Odszedł od zmysłów»
 (Mk 3, 21). Mówili tak, zdaniem Bispinga, aby tym łatwiej móc wyrwać Jezusa z
rąk Jego wrogów i uprowadzić w bezpieczne miejsce. Matka Najświętsza, Panna mądra, była przekonana, że słowa mówiące o odejściu Jezusa od
zmysłów nie są prawdziwe. Słowo «mówili» () należy więc pojmować sylleptycznie, to znaczy odnosić je tylko do krewnych, czyli do braci. Choć bracia
Pana Jezusa z początku nie wierzyli w Niego (por. J 7, 5), zawsze Go kochali.

Wypada uzupełnić, że Jan Chryzostom, podobnie jak i inni Ojcowie Kościoła stara się w ten sposób przezwyciężyć magiczną ideę świętości osiąganej

automatycznie. Nic dziwnego, że nieco dalej (zob. ostatni akapit punktu 1.) a także w innym miejscu nasz kaznodzieja powie: «Jeżeli Maryi nic by nie
pomogło urodzenie Chrystusa, gdyby nie była wewnętrznie bogata w cnoty, o tyle mniej pomoże nam» (JHom 21, 3 w PG 59, 132 w. 1-3). Św.
Augustyn niemalże w tym samym czasie wyrazi na Zachodzie prawie to samo, mówiąc: «Maryja czyniła wolę Ojca i czyniła ją całkowicie; dlatego
ważniejsze dla Maryi jest to, że była uczennicą Chrystusa, aniżeli to, że była Jego matką» (Kazanie 25 o Mt 12, 41-55, VII: „Fecit plane voluntatem
Patris sancta Maria, et ideo plus est Mariae, discipulam fuisse Christi, quam matrem fuisse Christi).

Iluż ludzi dzisiaj jest praktycznie przekonanych, że Maryja jako matka Boża musiała być święta, zapominając o jej postawie służebnej wobec woli

Bożej, o jej cierpieniach (była brzemienną żoną Józefa bez jego wiedzy; ubogą matką dziecka zrodzonego w stajni, zabitego z nienawiści w imię
prawa i religii jako wyrzutka społecznego i nieprzyjaciela Boga), w których okazała doskonałą uległość wobec zamiarów Boga. Dlatego wprost
przeciwnie: życie Maryi potwierdza, że Bóg komu więcej daje, od tego więcej żąda; że Bóg nigdy nie jest skorumpowany, nawet wtedy kiedy najwyżsi
Jego ziemscy przedstawiciele są.

52.  Por. Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, III, 88-89, PWN 1984, 201-202.

53.  Greckie wyrażenie znaczy dosłownie «tu i tam», «tam i z powrotem»; zob. powyżej MtHom 41, 2 przypis 10.

54.  J. Krystyniacki dodaje w przypisie, że inni egzegeci nie widzą w słowach Jezusa (J 2, 3-4) żadnej nagany, gdyż jest to hebrajski sposób mówienia.

Tego samego zwrotu ( ľ , ;) używają do dziś na Wschodzie bez najmniejszego cienia jakiegokolwiek gniewu lub niechęci (por. t. II, 201 przypis 1).

55.  Ale w zgodzie ze słowami Chrystusa o mocy wytrwałej modlitwy - por. Łk 18, 1-8, na które Chryzostom powołuje się w następnych homiliach (zob.

poniżej MtHom 57, 4 wyjaśnienie wiersza Mt 17, 21) oraz w duchu Pawłowych słów: „Nastawaj w porę i nie w porę" (2 Tm 4, 2).

56.  Słowo to znaczy: «stan», «natura», «postawa», «pokrewieństwo», «położenie».

57.  Dosłownie: «o nasieniu», ale w wierszu Mt 13, 18 w następnej homilii jest «o siewcy».

58.  Tak tłumaczę greckie: ľ . J. Krystyniacki oddał to następująco: «rzemieślnicy opieszali i niedbali» (t. II, 204).

59.  Pierwsi są to ci, którzy przynieśli plon stokrotny; drudzy - sześćdziesięciokrotny; trzeci - trzydziestokrotny.

60.  Wypowiedź ta stanowi świadectwo o rolnictwie w okolicach Antiochii w drugiej połowie IV wieku, w którym musiały być obecne tendencje

produkowania niezdrowej żywności. Jan Chryzostom przestrzega przed niezdrową żywnością, zauważając że jest ona produktem ludzkiej chciwości.
Przy okazji zwraca uwagę na niewłaściwe odżywianie się, którego skutki omawia nieco dalej.

61.  Jan Chryzostom wykorzystuje tu podobieństwo brzmienia: pożywienie - ; zbytek - . Przy okazji warto uzupełnić, że oznacza także: «przepych»,

«rozkosz», «rozpasanie».

62.  Zapewne aluzja do zaburzeń związanych z procesem trawienia i do tzw. wiatrów.

63.  Zapewne aluzja do chorób nóg i kolan związanych z nadwagą. 

opr. ab/ab

Copyright © by 

Wydawnictwo WAM

 w yślij znajomym

Zobacz także:

Stanis ław Budzik, Wiesława Lewandowska, 

W Kościele nie ma własnoś ci prywatnej [N]

RV, 

Anioł Pańs ki: rolnictwo ponowną szans ą dla cywilizacji

Błażej Tobolski, 

O pieniądzach po Bożemu

Marie-Paul Farran, 

Różaniec w ikonach

Stefan Stuligros z, Dominik Górny, 

Z wdzięczności dla Maryi...

Angelo Amato, 

Głębia modlitwy różańcowej

Jan Paweł II, 

Maryja wzywa do pokuty i modlitwy

Jan Paweł II, 

Błagajmy o dar pokoju dla ludzkości

Komentarze internautów:

 

Dodaj swój komentarz

 Dobra s trona (Michał Pinkowski2007-11-21 14:29:22)

 To bardzo dobra...  

więcej

  

 skomentuj tę wypowiedź

2010-11-20

HOMILIE NA EWANGELIĘ WEDŁUG Ś…

opoka.org.pl/…/chryzostom-04.html

4/5

background image

Jan Paweł II, 

Ave Maria

Jan Paweł II, 

Jes tem z wami

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki | 

Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św.

- gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda |

Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła

2010-11-20

HOMILIE NA EWANGELIĘ WEDŁUG Ś…

opoka.org.pl/…/chryzostom-04.html

5/5